 |
Homoseksualizm to choroba psychiczna Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-06-2010 04:09 | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | Homoseksualizm to choroba psychiczna
-10 na 12 | Dlaczego nie ma go w DSM-IV i ICD-10?
Oto kryteria parafilii: * Kryterium A: "Trwające przez ponad 6 miesięcy, nawracające, silne, seksualnie podniecające fantazje, seksualne pobudki (urges) lub zachowania ogólnie obejmujące: (1) obiekty nieosobowe, (2) cierpienie lub upokorzenie własne lub partnera, lub (3) dzieci lub inne nie wyrażające zgody osoby", * Kryterium B: które "powodują klinicznie znaczącą przykrość (distress) lub pogorszenie (impairment) w społeczej, zarobkowej (occupational), lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania".
Proponuję zwrócić szczególną uwagę na Kryterium B. Wydaje mi się że naturalne rozmnażanie jest dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do zachowania gatunku ludzkiego! Skoro osoby bezpłodne są "chore" to czemu nie homoseksualiści. Co prawda mają oni sprawne narządy płciowe, ale para homoseksualistów nie może sobie zrobić dzieci.
Przerażające jest że w dzisiejszych czasach nauka i ludzie są manipulowani przez lobby homoseksualne i polityczną poprawność.
Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych.
Liczę na ciekawą i merytoryczną dyskusję. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | kogut59 (3090 punktów) |
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych. Australia. Spotykają się dwie kangurzyce. - Cześć Ela! - Cześć Zośka! - Słyszałaś? Jadźkę wczoraj ludzie złapali... - Nie! No co ty? - Mają ją wywieźć do Europy do ZOO w... zaraz, zaraz jak to było? O, wiem, do Polski!!! - Ooo, to ma przerąbane. - Dlaczego? Żarcia ile wlezie. Klimat nie taki zły, chłopaków ponoć sporo, w końcu na rozpłodówkę jedzie... - Zapomnij! Żaden jej nawet nie ruszy. - Czemu? - Bo to taki dziwny kraj. Nosisz torebkę - jesteś pedałem!!!
|
|
 | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | Proszę wyjaśnić co chciałeś tu przekazać.
|
|
|  | 2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Proszę wyjaśnić co chciałeś tu przekazać.Nic, opowiedzieć tylko kawal o kangurach
|
|
| |  | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | > >Proszę wyjaśnić co chciałeś tu przekazać.> Nic, opowiedzieć tylko kawal o kangurach  > To jest poważny temat dt.klasyfikacji homoseksualizmu jako choroby. Nie ma tu miejsca na żarty.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>To jest poważny temat dt.klasyfikacji homoseksualizmu jako choroby. Poważnie? >Nie ma tu miejsca na żarty. A Twoje wypowiedzi typu "homoseksualizm to choroba psychiczna" to tak na serio? Bo zakrawają nie tyle na żart, co na kpinę.
|
|
3 na 3 |
 | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 3 na 3 |
4 na 4 | coreless (16088 punktów) |
Zanim zaczniesz interpretować ICD-10 lub DSM koniecznie naucz się czytania ze zrozumieniem. To że rozumiesz poszczególne wyrazy nie oznacza, że rozumiesz ich znaczenie, a tym bardziej intencje, dla których zostały zapisane.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >Zanim zaczniesz interpretować ICD-10 lub DSM koniecznie naucz się czytania ze zrozumieniem. To że rozumiesz poszczególne wyrazy nie oznacza, że rozumiesz ich znaczenie, a tym bardziej intencje, dla których zostały zapisane.
Proszę wykazać czego dokładnie nie rozumiem.
|
|
8 na 8 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >heteroseksualnych.
Jacykolwiek całujący się ludzie wywołują u mnie obrzydzenie, mogę ich podać do sądu? :> Albo wiem, wmówię im, że są chorzy, bo poprzez ślinę roznoszą się bakterie i inne paskudztwa. Dodajmy to tego "lobby heteroseksualne" i TADAM! xD
|
|
 | -1 na 1 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >Jacykolwiek całujący się ludzie wywołują u mnie obrzydzenie, mogę ich podać do sądu?
Heteroseksualiści stanowią około 95% kraju, dlatego ich zdanie na ten temat się liczy.
|
|
|  | | kogut59 (3090 punktów) | > Heteroseksualiści stanowią około 95% kraju, dlatego ich zdanie na ten temat się liczy.Nie jestem zupełnie pewien, skoro tylu księży lubi chłopców (a są moralnym przykładem dla wierzących)i 90% w kraju to katolicy !! brightsblo(*)com/2010/02/ratzinger_homo.jpgnawet z Papa się coś czasami nie zgadza
|
|
|  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Heteroseksualiści stanowią około 95% kraju, dlatego ich zdanie na ten temat się liczy.Idioci to 90% kraju (w Ameryce jest ich jeszcze więcej  ), tak więc mamy brać pod uwagę tylko ich zdanie zamiast wykształconych i ogólnie mądrych osób?  Nie liczy się ilość tylko jakość.
|
|
6 na 6 | karolina m. (380 punktów) | >* Kryterium B: które "powodują klinicznie znaczącą przykrość (distress) lub pogorszenie >(impairment) w społeczej, zarobkowej (occupational), lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania". >Proponuję zwrócić szczególną uwagę na Kryterium B. >Wydaje mi się że naturalne rozmnażanie jest dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do >zachowania gatunku ludzkiego!
Jest ważne dla gatunku ludzkiego, ale nie musi być ważne dla konkretnego człowieka. Można być nie zainteresowanym rozmnażaniem heteroseksualistą. I co, to też choroba?
>Skoro osoby bezpłodne są "chore" to czemu nie homoseksualiści.
Bo homoseksualizm nie zakłada żadnej dysfunkcji na ciele, ani na psychice.
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >heteroseksualnych.
Istnieją dość jasno określone przepisy dotyczące akceptowalnego poziomu "okazywania sobie uczuć" publicznie, niezależnie od orientacji seksualnej. U mnie może wywoływać obrzydzenie Twoja brzydka buzia, ale to już mój problem, a nie Twój.
|
|
 | -1 na 1 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>* Kryterium B: które "powodują klinicznie znaczącą przykrość (distress) lub pogorszenie >>(impairment) w społeczej, zarobkowej (occupational), lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania". >>Proponuję zwrócić szczególną uwagę na Kryterium B. >>Wydaje mi się że naturalne rozmnażanie jest dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do >>zachowania gatunku ludzkiego! >Jest ważne dla gatunku ludzkiego, ale nie musi być ważne dla konkretnego człowieka. Można być nie zainteresowanym rozmnażaniem heteroseksualistą. I co, to też choroba? Nie istotne jest zainteresowanie czy też jego brak. Czy alkoholik nie jest chory jeśli nie interesuje go zaprzestanie picia? >>Skoro osoby bezpłodne są "chore" to czemu nie homoseksualiści. >Bo homoseksualizm nie zakłada żadnej dysfunkcji na ciele, ani na psychice. Zakłada brak rozmnażania się z partnerem. >>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >>heteroseksualnych. >Istnieją dość jasno określone przepisy dotyczące akceptowalnego poziomu "okazywania sobie uczuć" publicznie, niezależnie od orientacji seksualnej. U mnie może wywoływać obrzydzenie Twoja brzydka buzia, ale to już mój problem, a nie Twój. W tym kraju obowiązuje demokracja, a wystarczy przejrzeć tematy o homoseksualizmie na różnych forach aby zobaczyć jak wielu osobom przeszkadzają całujący się homoseksualiści.
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>W tym kraju obowiązuje demokracja, a wystarczy przejrzeć tematy o homoseksualizmie na różnych forach aby zobaczyć jak wielu osobom przeszkadzają całujący się homoseksualiści.
Cóż, niewierzący też. Myślisz, że demokratycznie byłoby zakazać ateizmu?
Widać, że nie tylko takich słów jak "choroba" nie rozumiesz.
Także "demokracja" jest ci dostępna jedynie jako slogan "władzy większości".
Slogan poddany dosyć druzgoczącej krytyce przez filozofów polityki.
|
|
| |  | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>W tym kraju obowiązuje demokracja, a wystarczy przejrzeć tematy o homoseksualizmie na różnych forach aby zobaczyć jak wielu osobom przeszkadzają całujący się homoseksualiści. >Cóż, niewierzący też. Myślisz, że demokratycznie byłoby zakazać ateizmu? >Widać, że nie tylko takich słów jak "choroba" nie rozumiesz. >Także "demokracja" jest ci dostępna jedynie jako slogan "władzy większości". >Slogan poddany dosyć druzgoczącej krytyce przez filozofów polityki.
Szkoda że nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Chodziło mi o całujących się w miejscach publicznych homoseksualistów a nie homoseksualistów.
Czym jest choroba i czym jest parafilia wiem(zresztą przytoczyłem fragment). Z definicji parafilii wynika że homoseksualizm jak najbardziej się do niej zalicza.
|
|
|  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >>Bo homoseksualizm nie zakłada żadnej dysfunkcji na ciele, ani na psychice. >Zakłada brak rozmnażania się z partnerem.
Wow! To znaczy, że bezdzietnych z wyboru też wsadzamy na leczenie...??? Logika Twoich wypowiedzi mnie powala. Muszę się położyć.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
12 na 12 | placownik (17853 punktów) |
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych.
To akurat daje się leczyć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | -2 na 2 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych. > To akurat daje się leczyć.
Zezwalasz mi na to abym obnażał się przed twym domem i pokazywał mojego ptaka twoim dzieciom(jeśli masz)? Jeśli cię/twoje dzieci to brzydzi to wasz problem.
|
|
|  | | kogut59 (3090 punktów) | > >>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych.> > To akurat daje się leczyć.> Zezwalasz mi na to abym obnażał się przed twym domem i pokazywał mojego ptaka twoim dzieciom(jeśli masz)?> Jeśli cię/twoje dzieci to brzydzi to wasz problem. tez to to się nazywa inaczej !!pl.wikipedia.org/wiki/Ekshibicjonizm
|
|
| |  | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | > >>>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych.> >> To akurat daje się leczyć.> >Zezwalasz mi na to abym obnażał się przed twym domem i pokazywał mojego ptaka twoim dzieciom(jeśli masz)?> >Jeśli cię/twoje dzieci to brzydzi to wasz problem.> tez to to się nazywa inaczej !!pl.wikipedia.org/wiki/Ekshibicjonizm> Chciałem właśnie to przekazać, że ekshibicjoniści pokazują swoje narządy płciowe, a całujący się homoseksualiści pokazują swoje całowania.
|
|
| | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Chciałem właśnie to przekazać, że ekshibicjoniści pokazują swoje narządy płciowe, a całujący się homoseksualiści pokazują swoje całowania.
Zupełnie jak niektórzy ostentacyjni heteroseksualiści! Tępić ich!
|
|
|  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>Zezwalasz mi na to abym obnażał się przed twym domem i pokazywał mojego ptaka twoim dzieciom(jeśli masz)?
Idiotyczne porównanie, które czyni cię zupełnie niepoważnym, klinicznym, godnym współczucia przypadkiem homofobii, nie materiałem na dyskutanta.
Najpierw leki i terapia, potem wracaj spierać się na forum, gdy już wyleczysz się z fobii.
|
|
| |  | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>Zezwalasz mi na to abym obnażał się przed twym domem i pokazywał mojego ptaka twoim dzieciom(jeśli masz)? >Idiotyczne porównanie, które czyni cię zupełnie niepoważnym, klinicznym, godnym współczucia przypadkiem homofobii, nie materiałem na dyskutanta. >Najpierw leki i terapia, potem wracaj spierać się na forum, gdy już wyleczysz się z fobii.
Popełniasz w tej chwili duży błąd nazywając mnie homofobem. Jeszcze kilka postów w tym temacie i przekonasz się że jestem jedynym który traktuje homoseksualistów na równi z heteroseksualistami. Jedynym, bo najczęściej ludzie którzy nie są homofobami przechodzą w drugą skrajność - homofanatyzm. I wcale nie dotyczy to tylko homoseksualistów ale też heteroseksualistów którzy nagle zauważają w homoseksualistach prawdziwych ludzi i traktują ich jak święte krowy aby odkupić swoje winy(wcześniejszą dyskryminację).
|
|
5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>* Kryterium A: "Trwające przez ponad 6 miesięcy, nawracające, silne, seksualnie podniecające >fantazje, seksualne pobudki (urges) lub zachowania ogólnie obejmujące: (1) obiekty nieosobowe, (2) >cierpienie lub upokorzenie własne lub partnera, lub (3) dzieci lub inne nie wyrażające zgody osoby",
No chyba zgodzisz się, że kryterium A zupełnie nie jest spełnione.
>* Kryterium B: które "powodują klinicznie znaczącą przykrość (distress)
Sam w sobie homoseksualizm nie powoduje znaczącej przykrości. Ba, nawet małej. Ba^2 - może wręcz powodować znacząca przyjemnośc. Echhh...
> lub pogorszenie (impairment) w społeczej
Oczywiście pojawia się tu interesująca kwestia, czy chodzi o każdy przykład, gdy społeczne funkcjonowanie jest upośledzone. Jeśli tak, to chorzy są także (w naszej społeczności) Murzyni, Żydzi i ateiści. No i co zabawne, by "wyleczyć" w tak rozumianym "społecznym funkcjonowaniu" starczy dokonać względnie niewielkich zmian... społecznych właśnie.
>zarobkowej (occupational),
Noo, to tu, zgodnie z wszelkimi statystykami bardziej chorsze są osoby heteroseksualne, bo osoby homoseksualne statystycznie zarabiają więcej niż średnia dla całej społeczności (ot, taki intrygujący fenomen)
>lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania.
Cóż, w kościele rzeczywiście gejom trudniej, hoc po prawdzie nie grzeszą zwykle więcej od średniej.
>Proponuję zwrócić szczególną uwagę na Kryterium B.
Zwróciliśmy.
>Wydaje mi się że naturalne rozmnażanie jest dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do >zachowania gatunku ludzkiego!
Nie jest funkcją. Jest konsekwencją pewnych adaptacji. Jest wyznacznikiem (pośrednio) dostosowania. Nie służy "przedłużeniu gatunku" tylko replikacji genów. Nie jest wcale wykluczone, że homoseksualizm też służy całkiem skutecznie replikowaniu genów. By nie wdawać się w tłumaczenia - wedle ciebie robotnice mrówek tez by były bardzo chore, wszak nie lubią się rozmnażać.
A zupełnie serio - gdyby brać kryterium dostosowania jako kryterium choroby, to abstrahując od wszystkich innych czynników, prawie wszyscy, w dłuższej perspektywie okazali by się przedstawicielami "chorych", zdegenerowanych ślepych linii ewolucyjnych, które w pewnym momencie wymrą (jak statystyczna przytłaczająca większość organizmów).
>Skoro osoby bezpłodne są "chore" to czemu nie homoseksualiści. Co prawda mają oni sprawne narządy >płciowe, ale para homoseksualistów nie może sobie zrobić dzieci.
Cóż, jeśli chce to może, a tylko musi skorzystać z usług osób trzecich. No a jeśli nie chce, to co? Nie mający ochot na dzieci geje już są zdrowi?
>Przerażające jest że w dzisiejszych czasach nauka i ludzie są manipulowani przez lobby >homoseksualne i polityczną poprawność.
Taaa.... I jeszcze przez spisek żydowski i masoński, zapomniałeś dodać.
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >heteroseksualnych.
Doprawdy? U patologicznych osób to może tak. Całujące się pary międzyrasowe też u wielu "prawdziwie zdrowych Polaków" mogłyby wywołać obrzydzenie - jak bardzo chore są te pary wedle ciebie?
>Liczę na ciekawą i merytoryczną dyskusję.
Nie mnie oceniać na ile ciekawie i merytorycznie pisałem.
|
|
 | -1 na 1 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>* Kryterium A: "Trwające przez ponad 6 miesięcy, nawracające, silne, seksualnie podniecające >>fantazje, seksualne pobudki (urges) lub zachowania ogólnie obejmujące: (1) obiekty nieosobowe, (2) >>cierpienie lub upokorzenie własne lub partnera, lub (3) dzieci lub inne nie wyrażające zgody osoby", >No chyba zgodzisz się, że kryterium A zupełnie nie jest spełnione. Tak. >>* Kryterium B: które "powodują klinicznie znaczącą przykrość (distress) >Sam w sobie homoseksualizm nie powoduje znaczącej przykrości. Ba, nawet małej. Ba^2 - może wręcz powodować znacząca przyjemnośc. Echhh... Akurat nie o ten fragment mi chodziło. >>lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania. >Cóż, w kościele rzeczywiście gejom trudniej, hoc po prawdzie nie grzeszą zwykle więcej od średniej. Rozumiem że rozmnażanie się ze swoją "drugą połówką", posiadanie dzieci które dziedziczą po nas cechy genetycznie nie jest niczym ważnym?
>>Wydaje mi się że naturalne rozmnażanie jest dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do >>zachowania gatunku ludzkiego! >Nie jest funkcją. Jest konsekwencją pewnych adaptacji. Jest wyznacznikiem (pośrednio) dostosowania. Nie służy "przedłużeniu gatunku" tylko replikacji genów. Nie jest wcale wykluczone, że homoseksualizm też służy całkiem skutecznie replikowaniu genów. By nie wdawać się w tłumaczenia - wedle ciebie robotnice mrówek tez by były bardzo chore, wszak nie lubią się rozmnażać. >A zupełnie serio - gdyby brać kryterium dostosowania jako kryterium choroby, to abstrahując od wszystkich innych czynników, prawie wszyscy, w dłuższej perspektywie okazali by się przedstawicielami "chorych", zdegenerowanych ślepych linii ewolucyjnych, które w pewnym momencie wymrą (jak statystyczna przytłaczająca większość organizmów). No dobrze, ale spójrz na to z innej strony - para kochających się ludzi chce mieć w końcu dzieci(a przynajmniej większość) które będą do nich podobne, będą wynikiem cech rodziców. A homoseksualizm to uniemożliwia, dlatego powinien zostać ponownie uznany za chorobę. >>Skoro osoby bezpłodne są "chore" to czemu nie homoseksualiści. Co prawda mają oni sprawne narządy >>płciowe, ale para homoseksualistów nie może sobie zrobić dzieci. >Cóż, jeśli chce to może, a tylko musi skorzystać z usług osób trzecich. No a jeśli nie chce, to co? Nie mający ochot na dzieci geje już są zdrowi? Nie są zdrowi. Chęć nie ma nic do rzeczy. Skorzystać z usług osób trzecich? Chodzi o adopcje czy kupno dziecka? 1.Takie dzieci nie będą miały cech rodziców(genetyka). 2.Nadal jest to pewna dysfunkcja bo tacy homoseksualiści wychowują dzieci gorzej niż heteroseksualiści, nie przekazując im odpowiedniego wzorca mężczyzny lub kobiety. >>Przerażające jest że w dzisiejszych czasach nauka i ludzie są manipulowani przez lobby >>homoseksualne i polityczną poprawność. >Taaa.... I jeszcze przez spisek żydowski i masoński, zapomniałeś dodać. Nie. Z czegoś to musi wynikać jeśli homoseksualizm czarno na biały spełnia kryteria choroby a mim oto wyjątkowo nie jest za nią uznana. >>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >>heteroseksualnych. >Doprawdy? U patologicznych osób to może tak. Całujące się pary międzyrasowe też u wielu "prawdziwie zdrowych Polaków" mogłyby wywołać obrzydzenie - jak bardzo chore są te pary wedle ciebie? Przyznaję rację, obrzydzenie u heteroseksualnych wywołane całującymi się homoseksualistami nie może być argumentem na to że homoseksualiści są chorzy, ale nadal może być argumentem aby im tego zabronić.
|
|
|  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Rozumiem że rozmnażanie się ze swoją "drugą połówką", posiadanie dzieci które dziedziczą po nas cechy genetycznie nie jest niczym ważnym?
Nie. Ostatecznie, z egzystencjalnego punktu widzenia nasze dziedzictwo ewolucyjne nie determinuje nas w żaden sposób. Serio obchodzi cię los twych genów?
>No dobrze, ale spójrz na to z innej strony - para kochających się ludzi chce mieć w końcu dzieci(a przynajmniej większość) które będą do nich podobne, będą wynikiem cech rodziców.
Wierzę, że może chcieć mieć dzieci. Wierzę nawet, że para hetero zdolna do biologicznego rozrodu może woleć mieć biologiczne dzieci. Ale próba dramatyzowania sytuacji par bezpłodnych tak by usprawiedliwić ich nazywaniem chorymi jest dosyć nieuprawniona, nie sądzisz? Jesli uznają, że są chore to będą się leczyć. Słyszałem o parach hetero leczących się z bezpłodności, ale o parach homo leczących się ze swojej "niepłodności" nie bardzo.
>A homoseksualizm to uniemożliwia, dlatego powinien zostać ponownie uznany za chorobę.
Nie, ponieważ, jak zwróciłem ci uwagę dostosowanie genetyczne samo w sobie nie przesądza o chorobie, pomijając już ignorowany przez ciebie fakt, że geje mogą skutecznie dbać o swoje dostosowanie genetyczne bez posiadania biologicznych dzieci.
>Nie są zdrowi. Chęć nie ma nic do rzeczy.
No jak to nie?
To już nawet cechy, które nie przeszkadzają danemu nosicielowi są chorobą? Bo tobie się tak podoba? Nie rozśmieszaj mnie.
>Skorzystać z usług osób trzecich? Chodzi o adopcje czy kupno dziecka?
To już zależy od kontekstu kulturowego. Dorzuciłbym jeszcze opcje kupna matki zastępczej do donoszenia płodu i/lub dania jajeczek, oraz ewentualnie (lesbijki) donacji nasienia.
>1.Takie dzieci nie będą miały cech rodziców(genetyka). I co z tego?
>2.Nadal jest to pewna dysfunkcja bo tacy homoseksualiści wychowują dzieci gorzej niż heteroseksualiści, nie przekazując im odpowiedniego wzorca mężczyzny lub kobiety.
A to już kłamstwo. Masz dowody? W rzeczywistości na przykład lesbijki wychowują lepiej. No a "wzorce mężczyzny i kobiety" to szczególnie śmieszny mit. Tak jakby jakikolwiek konkretny rodzic zazwyczaj powielał skutecznie jakakolwiek tego typu "normę", "wzorzec" czy jak tam nazwać statystyczną średnią podziału obowiązków i postaci relacji między rodzicami.
>Z czegoś to musi wynikać jeśli homoseksualizm czarno na biały spełnia kryteria choroby a mim oto wyjątkowo nie jest za nią uznana.
No ale czarno na białym to on spełnia te kryteria tak jak posiadanie blond włosów albo brzydkiej twarzy, albo czarnej cery w krajach z uprzedzoną rasowo większością o nie-czarnej cerze.
>Przyznaję rację, obrzydzenie u heteroseksualnych wywołane całującymi się homoseksualistami nie może być argumentem na to że homoseksualiści są chorzy, ale nadal może być argumentem aby im tego zabronić.
W dzikich krajach tak. Takich w których oburzenie religijnej wielkości pozwala zabraniać lub karać za niewiarę. Albo za samodzielność kobiety.
Ale nie w demokratycznym kraju, którego aksjologiczną podstawę stanowi między innymi założenie o wolności jego obywateli. A więc o niewtrącaniu się jednych w postępowanie innych.
|
|
| |  | -1 na 1 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>No dobrze, ale spójrz na to z innej strony - para kochających się ludzi chce mieć w końcu dzieci(a przynajmniej większość) które będą do nich podobne, będą wynikiem cech rodziców. >Wierzę, że może chcieć mieć dzieci. Wierzę nawet, że para hetero zdolna do biologicznego rozrodu może woleć mieć biologiczne dzieci. Ale próba dramatyzowania sytuacji par bezpłodnych tak by usprawiedliwić ich nazywaniem chorymi jest dosyć nieuprawniona, nie sądzisz? Jesli uznają, że są chore to będą się leczyć. Udowodniłeś tym postem że jesteś chorobofobem. Skoro wymagasz tolerancji homoseksualistów moze najpierw sam zacznij tolerować - ludzi chorych. Gdybyś tolerował ludzi chorych i traktował ich na równi nie przeszkadzałoby ci nazywanie homoseksualistów chorymi.
Próba dramatyzowania? Usprawiedliwiać nazywanie ich chorymi? Chyba nie zrozumiałeś mojego postu i moich motywów. Chodzi o naukową poprawność - nie moze być sytuacji kiedy z powodów politycznych/światpoglądowych fałszuje się naukę i medycynę.
>Słyszałem o parach hetero leczących się z bezpłodności, ale o parach homo leczących się ze swojej "niepłodności" nie bardzo. i >To już nawet cechy, które nie przeszkadzają danemu nosicielowi są chorobą? Bo tobie się tak podoba? Nie rozśmieszaj mnie.
Alkoholik który się nie leczy i jest zadowolony ze swojego pijaństwa nie jest chory?
>>1.Takie dzieci nie będą miały cech rodziców(genetyka). >I co z tego? Nie istotne co z tego. Ale heteroseksualni mają wybór: dzieci kupione albo naturalne. Poza tym gdyby nie heteroseksualiści nie byłoby tych kupionych. Homoseksualiści nie mogą mieć naturalnych co jest pewną dysfunkcją.
>>2.Nadal jest to pewna dysfunkcja bo tacy homoseksualiści wychowują dzieci gorzej niż heteroseksualiści, nie przekazując im odpowiedniego wzorca mężczyzny lub kobiety. >A to już kłamstwo. Masz dowody? W rzeczywistości na przykład lesbijki wychowują lepiej. No a "wzorce mężczyzny i kobiety" to szczególnie śmieszny mit. Tak jakby jakikolwiek konkretny rodzic zazwyczaj powielał skutecznie jakakolwiek tego typu "normę", "wzorzec" czy jak tam nazwać statystyczną średnią podziału obowiązków i postaci relacji między rodzicami. Polecam prace psychologiczne na temat identyfikacji dziecka z rodzicem jego płci - ciekawe z czym się będzie identyfikował syn lesbijek, jak nauczy się od nich naprawiać auta i jak nauczy się poprawnych relacji damsko-męskich(heteroseksualnych). Nie bez powodu wymaga się przy adopcji pełnej rodziny(nie oddaje się dzieci samotnym kobietom/mężczyznom).
>>Z czegoś to musi wynikać jeśli homoseksualizm czarno na biały spełnia kryteria choroby a mim oto wyjątkowo nie jest za nią uznana. >No ale czarno na białym to on spełnia te kryteria tak jak posiadanie blond włosów albo brzydkiej twarzy, albo czarnej cery w krajach z uprzedzoną rasowo większością o nie-czarnej cerze. Nie rozumiem.
>>Przyznaję rację, obrzydzenie u heteroseksualnych wywołane całującymi się homoseksualistami nie może być argumentem na to że homoseksualiści są chorzy, ale nadal może być argumentem aby im tego zabronić. >Ale nie w demokratycznym kraju, którego aksjologiczną podstawę stanowi między innymi założenie o wolności jego obywateli. A więc o niewtrącaniu się jednych w postępowanie innych. Tylko że ci całujący się homoseksualiści całują się na naszych oczach w przestrzeni publicznej.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Udowodniłeś tym postem że jesteś chorobofobem. >Skoro wymagasz tolerancji homoseksualistów moze najpierw sam zacznij tolerować - ludzi chorych.
Teraz zabawnie obnażyłeś się zupełnie. Rzeczywiście w tym wątku akurat skupiam się na pokazaniu, że homoseksualizm nie jest chorobą, ale nie raz na forum, w wątkach "bardziej uniwersalnych" pokazywałem, że nawet gdyby był, to z tego nie wynikłoby żadne usprawiedliwienie dla dyskryminacji, bo nie uznajemy za stosowne dyskryminować chorych na inne choroby.
>Gdybyś tolerował ludzi chorych i traktował ich na równi nie przeszkadzałoby ci nazywanie homoseksualistów chorymi.
Nie przeszkadzałoby, gdyby nie nazywano ich dziwnym rodzajem choroby dającej usprawiedliwienie do nieludzkiego traktowania.
>Próba dramatyzowania? Usprawiedliwiać nazywanie ich chorymi?
Dramatyzowanie. Usilnie, wbrew woli większości "chorych" rozdmuchujesz ich problemy i próbujesz ich nazywać chorymi, widać to szczególnie po oderwanym i nieudolnym porównaniu do alkoholika . >Chyba nie zrozumiałeś mojego postu i moich motywów.
Chyba nie widzisz, że już zupełnie brniesz w ślepą uliczkę.
>Chodzi o naukową poprawność - nie moze być sytuacji kiedy z powodów politycznych/światpoglądowych fałszuje się naukę i medycynę.
CO się fałszuje? Zaprzeszłe mity i purytańskie uprzedzenia XIX wiecznej moralności nazywasz nauką? Daruj sobie.
>Alkoholik który się nie leczy i jest zadowolony ze swojego pijaństwa nie jest chory?
Wierzę, że alkoholik nie chce się leczyć (uzależnienie) ale zadowolenie z rozpadu psychiki i narządów wewnętrznych świdczy po prostu o tym, że nałóg zniszczył mu też mózg i zdolność racjonalnego osądu. Twoja próba zrównania tego z samooceną w pełni poczytalnych osób jest kompromitująca.
>Nie istotne co z tego. Ale heteroseksualni mają wybór: dzieci kupione albo naturalne.
No i niech se mają. A blondyni mają wybór: dzieci blond naturalne albo adoptowane. Bruneci już niekoniecznie. Bruneci są chorzy, bo nie mają wyboru? Ich orientacja staje się parafilią bo niekoniecznie potrafią urodzić blond dziecko?
Ośmieszasz się.
>Homoseksualiści nie mogą mieć naturalnych co jest pewną dysfunkcją.
Nie, na co wskazują badania nad samoańskimi homoseksualistami. Jak się wydaje, dają one podstawy do przypuszczenia, że hipoteza wujka była prawdziwa. Ergo, przynajmniej męscy homoseksualiści są przykładem osobników o strategii rozmnażania, w której powiela się swoje geny przez pomoc w opiece nad potomstwem rodzeństwa/krewnych. Dosyć powszechna, zupełnie normalna i zdrowa strategia. Że tego nie rozumiesz - zabawne, używasz argumentów nie znając podstaw dziedzin z których pochodzą (w tym wypadku ewolucjonizm).
>Polecam prace psychologiczne na temat identyfikacji dziecka z rodzicem jego płci - ciekawe z czym się będzie identyfikował syn lesbijek, jak nauczy się od nich naprawiać auta i jak nauczy się poprawnych relacji damsko-męskich(heteroseksualnych).
Ta. Jestem mężczyzną, nie naprawię samochodu (choć akurat mój chłopak tak), znam kobiety, które też to zrobią bez problemu.
Ale serio serio - poczyta prace o których mówisz, szczególnie te mówiące po wpływie homoadopcji na rozwój dziecka.
>Nie bez powodu wymaga się przy adopcji pełnej rodziny(nie oddaje się dzieci samotnym kobietom/mężczyznom).
Oddaje się. Owszem są ograniczenia, ale związane z utrudnieniami zapewnienia opieki w pojedynkę (praca) i środków do życia (znowu praca, ale teraz jakby od drugiej strony - mniejszych dochodów).
>Nie rozumiem.
No na razie chorobliwość homoseksualizmu ma polegac na tym, że nie podoba on się niektórym chorym na homofobię.
>Tylko że ci całujący się homoseksualiści całują się na naszych oczach w przestrzeni publicznej.
No, jak w sferze publicznej (a nie w prywatnym, nie swoim domu) to mogą robić co chcą dopóki nie będą kogoś chcieli pobić, obrazić, ośmieszyć. Ponownie, gdy ktoś ma problem z ich całowaniem, niech się leczy.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tylko że ci całujący się homoseksualiści całują się na naszych oczach w przestrzeni publicznej. A co chcesz zrobić z całującymi się na "naszych"*** oczach heteroseksualistami?
*** "naszych", tzn. czyich?
|
|
| | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > *** "naszych", tzn. czyich?Pluralis majestatis?
|
|
6 na 6 | Eliath (1441 punktów) | >para homoseksualistów nie może sobie zrobić dzieci.
Para heteroseksualistów też nie może sobie zrobić dzieci. Nie ma takiej opcji. Nie było jeszcze takiego przypadku w historii, choć wielu próbowało.
Heteroseksualizm to choroba! Przymusowe leczenie dla wszystkich!
Ach miałeś na myśli parę homoseksualną nie parę homoseksualistów...
>Przerażające jest że w dzisiejszych czasach nauka i ludzie są manipulowani przez lobby >homoseksualne i polityczną poprawność.
Tak, czasy gdy nauka i ludzie byli manipulowani przez lobby religijne były dużo bardziej oświecone, cywilizowane i przyjazne.
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u >osób heteroseksualnych.
Takie ćwiczenie: Wyobraź sobie parę młodych całujących się lesbijek. Następnie powiedz na głos: "Jestem heteroseksualnym mężczyzną! To wywołuje u mnie obrzydzenie!"
>Liczę na ciekawą i merytoryczną dyskusję.
Powodzenia z "argumentami" jak powyższe.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
 | -1 na 1 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>para homoseksualistów nie może sobie zrobić dzieci. >Para heteroseksualistów też nie może sobie zrobić dzieci. Nie ma takiej opcji. >Nie było jeszcze takiego przypadku w historii, choć wielu próbowało. >Heteroseksualizm to choroba! Przymusowe leczenie dla wszystkich! >Ach miałeś na myśli parę homoseksualną nie parę homoseksualistów... Skoro wiesz kogo miałem na myśli to przestań błaznować i odpowiedz na mój argument. Nie podoba mi się twój ironiczny, prześmiewczy ton. Jest to poważny temat z którego robisz sobie żarty. >>Przerażające jest że w dzisiejszych czasach nauka i ludzie są manipulowani przez lobby >>homoseksualne i polityczną poprawność. >Tak, czasy gdy nauka i ludzie byli manipulowani przez lobby religijne były dużo bardziej oświecone, cywilizowane i przyjazne. Nie. Lobby religijne jest tak samo złe jak lobby homoseksualne(tzn.moim osobistym zdaniem lobby religijne wyrządza znacznie więcej zła ale faktem jest że oba lobby(lobba?) są złe). >>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u >osób heteroseksualnych. >Takie ćwiczenie: >Wyobraź sobie parę młodych całujących się lesbijek. >Następnie powiedz na głos: "Jestem heteroseksualnym mężczyzną! To wywołuje u mnie obrzydzenie!" Akurat nie chodzi o mnie ponieważ całujące się lesbijki są dla mnie podniecające, a całujący się geje nie są ani podniecający ani obrzydzający. Ale spójrzmy na głosy większości społeczeństwa. Poza tym nawet jeśli facetom nie przeszkadzają całujące się lesbijki, to przeszkadzają całujący się geje (i odwrotnie w przypadku kobiet).
|
|
|  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie podoba mi się twój ironiczny, prześmiewczy ton. Jest to poważny temat z którego robisz sobie żarty.
Twój dyskurs zaś jest skażony patologiczną homofobią.
>Lobby religijne jest tak samo złe jak lobby homoseksualne(tzn.moim osobistym zdaniem lobby religijne wyrządza znacznie więcej zła ale faktem jest że oba lobby(lobba?) są złe
Tak? To jakie zło wynikło ze skreślenia homoseksualizmu z listy chorób?
>Poza tym nawet jeśli facetom nie przeszkadzają całujące się lesbijki, to przeszkadzają całujący się geje (i odwrotnie w przypadku kobiet).
Ani odwrotnie w przypadku kobiet, ani prawdziwe w przypadku męzczyzn.
Homofobiczni ludzie mogą czuć obrzydzenie na widok całujących się osób homoseksualnych.
Ludzie dotknięci innymi zaburzeniami mogą tak reagować na wszelkie inne normalne przejawy seksualności. To poważny problem. Nie całujących się, ale tych, którzy reagują na to obrzydzeniem. Być może wynik jakiejś straszliwej indoktrynacji purytańską moralnością. Tak czy inaczej - praca dla psychologa, w końcu ktoś kto sobie nie radzi z przejawianiem przez innych naturalnych odruchów związanych ze sferą seksualną powinien szukać pomocy.
|
|
| |  | -1 na 1 Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | >>Nie podoba mi się twój ironiczny, prześmiewczy ton. Jest to poważny temat z którego robisz sobie żarty. >Twój dyskurs zaś jest skażony patologiczną homofobią. Proszę mi udowodnić homofobię. Jeszcze nigdy w życiu nie wypowiedziałem zdania które dyskryminowałoby homoseksualistów. >>Lobby religijne jest tak samo złe jak lobby homoseksualne(tzn.moim osobistym zdaniem lobby religijne wyrządza znacznie więcej zła ale faktem jest że oba lobby(lobba?) są złe >Tak? To jakie zło wynikło ze skreślenia homoseksualizmu z listy chorób? Fałszowanie i manipulowanie nauki/medycyny. Stwarza to niebezpieczeństwo kolejnych manipulacji przez inne grupy - kiedyś może fanatycy religijni dopiszą do listy chorób genetycznych "bycie z in vitro". >>Poza tym nawet jeśli facetom nie przeszkadzają całujące się lesbijki, to przeszkadzają całujący się geje (i odwrotnie w przypadku kobiet). >Ani odwrotnie w przypadku kobiet, ani prawdziwe w przypadku męzczyzn. >Homofobiczni ludzie mogą czuć obrzydzenie na widok całujących się osób homoseksualnych. >Ludzie dotknięci innymi zaburzeniami mogą tak reagować na wszelkie inne normalne przejawy seksualności. To poważny problem. Nie całujących się, ale tych, którzy reagują na to obrzydzeniem. Być może wynik jakiejś straszliwej indoktrynacji purytańską moralnością. Tak czy inaczej - praca dla psychologa, w końcu ktoś kto sobie nie radzi z przejawianiem przez innych naturalnych odruchów związanych ze sferą seksualną powinien szukać pomocy. Odczucia obrzydzenia nie mają nic wspólnego z homofobią, nie ma na nie wpływu światopogląd. Tak samo jak czuje się obrzydzenie na widok kupy mimo że nie ma do tego racjonalnych przesłanek.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >>>Nie podoba mi się twój ironiczny, prześmiewczy ton. Jest to poważny temat z którego robisz sobie żarty. >>Twój dyskurs zaś jest skażony patologiczną homofobią. >Proszę mi udowodnić homofobię.
Porównanie poniżej patologicznej reakcji na całujących się homoseksualistów do reakcji na kupę chyba obnaża cię całkowicie. Nie bądź hipokrytą.
>Fałszowanie i manipulowanie nauki/medycyny. Stwarza to niebezpieczeństwo kolejnych manipulacji przez inne grupy - kiedyś może fanatycy religijni dopiszą do listy chorób genetycznych "bycie z in vitro".
Cóż, wątpliwe, bo "bycie z in vitro" zasadniczo nie szkodzi tak bytującemu. Zresztą, podobnie jak bycie osobą homoseksualna samo w sobie nie upośledza jej. Dlatego żadna z tych rzeczy nie jest chorobą.
>Odczucia obrzydzenia nie mają nic wspólnego z homofobią, nie ma na nie wpływu światopogląd.
Oczywiście, że ma. Ma coś wspólnego z homofobią i chorobami, bo rzeczywiście upośledza społecznie daną jednostkę (trudno by to od całujących wymagać zaprzestania całowania się - to chory na tą fobię musi się wyleczyć ze swoich lęków. Ponadto, nie znam wśród moich znajomych (hetero) nikogo kogo brzydziłby widok całujących się kobiet czy mężczyzn, więc chyba trochę zależy to od światopoglądu.
> Tak samo jak czuje się obrzydzenie na widok kupy mimo że nie ma do tego racjonalnych przesłanek.
Pomijając fakt, że są racjonalne (w tym ewolucyjne, adaptacyjne) powody by czuć obrzydzenie na widok kupy, porównanie którego dokonałeś świadczy o twojej homofobii raczej, lub wyjątkowo nieudanej, taniej i niesmacznej sofisterii. Tak czy inaczej kończę gadkę z tobą, a przynajmniej gadkę z pozorami powagi. Teraz będę upupiał.
Kiedyś wyzwał bym cię od "głupich chujów", ale postanowiłem być lepszym człowiekiem.
|
|
|  | 6 na 6 | Eliath (1441 punktów) | Na początek parę pytań. Zestawmy: Temat: > Homoseksualizm to choroba psychiczna> Akurat nie chodzi o mnie ponieważ całujące się lesbijki są dla mnie podniecające, a całujący się geje nie są ani podniecający ani obrzydzający.Wytłumacz mi. Nie masz nic przeciwko homoseksualistom, ale jest to choroba. Podnosisz tą kwestię w trosce o zdrowie społeczeństwa? Wychodzisz może z założenia, że wszystkie choroby trzeba leczyć? Niezależnie od woli pacjentów? Jeśli tak to spokojnie, rozsądnie i racjonalnie: Na razie zajmijmy się chorobami, które przeszkadzają chorym. Jak będziemy mieć za dużo pieniędzy na służbę zdrowia, to zastanowimy się co przymusowo leczyć. Brzmi OK? Teraz zajmijmy się Twoimi uwagami do mojej wypowiedzi: > Ale spójrzmy na głosy większości społeczeństwa.Tu popełniasz błąd tak powszechny, że już nudny. Najprostsza definicja demokracji: Rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości! Łatwo zapamiętać. > Nie podoba mi się twój ironiczny, prześmiewczy ton. Jest to poważny temat z którego robisz sobie żarty.Nie, nie jest to poważny temat. Sorry. IMHO jest to głupi temat. Gdybyś miał jakieś nowe wyniki badań, eksperymentu, czy zebrane dane kliniczne... to byłby to poważny temat, w który bym się nie mieszał, zostawiając pole seksuologom, psychiatrom itd. Ty zaś masz prawdziwą !SENSACJE!: źle zrozumianą definicje. pl.wikipedia.org/wiki/ParafiliaZ stąd czerpałeś natchnienie? To wytrwaj do końca lektury... Kryterium B, które tak Cię "aktywizowało", pomyliłeś z dyskryminacją. Nadbudowując to jakimiś bredniami o rozmnażaniu. Dlaczego wszyscy "obrońcy cywilizacji" mają fioła na punkcie rozmnażania. Idź i się rozmnażaj, na zdrowie. Niech Cię Wenera błogosławi  Piszesz, że lobby religijne też złe. To mam dla Ciebie porcję wiedzy: W średniowieczu, homoseksualizm kobiecy był łagodnie traktowany, wręcz zlewany. Nie przeszkadzał w prokreacji, więc traktowano bardziej jako "dziwnostkę" niż zuooo. Sodomia natomiast była karana śmiercią, bo zagrażała prokreacji! Spróbuj to odnieść do własnego podejścia do tematu. > Zakłada brak rozmnażania się z partnerem.Moje dotychczasowe związki też zakładały brak rozmnażania się. > Zezwalasz mi na to abym obnażał się przed twym domem i pokazywał mojego ptaka twoim dzieciom(jeśli masz)?To jest właśnie Kryterium B, bo jak Cię tata złapie... to mandat dostaniesz od Policji  > Rozumiem że rozmnażanie się ze swoją "drugą połówką", posiadanie dzieci które dziedziczą po nas cechy genetycznie nie jest niczym ważnym?> No dobrze, ale spójrz na to z innej strony - para kochających się ludzi chce mieć w końcu dzieci(a przynajmniej większość) które będą do nich podobne, będą wynikiem cech rodziców.> 1.Takie dzieci nie będą miały cech rodziców(genetyka).Masz jakąś obsesję? U Grabowskiej na kawie byłeś?  Coś się tak tej genetyki uczepił? Gazety co chwile donoszą ile to % ojców wychowuje nie swoje dzieci. Radzę Ci trochę wyluzować w tej kwestii, nigdy nie wiadomo jak się życie potoczy  > A homoseksualizm to uniemożliwia, dlatego powinien zostać ponownie uznany za chorobę.Logika leży i kwiczy, już Ci to wyjaśniano, ba sam pisałeś: > Co prawda mają oni sprawne narządy płciowe,Czyli technicznie ujmując: są zdrowi fizycznie, tak? Tak. > ale...Ty o psychikę się troskasz. Ok tak to wygląda: 1) nie wszyscy chcą mieć dzieci (niezależnie od metryczki) 2) osoby homoseksualne często chcą mieć i mają dzieci: a) ze stałych związków hetero b) z przelotnych związków hetero c) w wyniku sztucznego zapłodnienia d) dzięki adopcji Jak widać wyczerpują te same (czyli wszelkie) drogi... podobnie jak osoby hetero. Fakt zaangażowania w związek, który nie gwarantuje posiadania potomstwa, nie jest dostateczną przesłanką do uznania za chorobę. Nigdy bowiem nie mamy pewności czy będzie to możliwe a mimo to angażujemy się w związki, nie robiąc wpierw testów na płodność. Ponadto nie za bardzo rozumiesz chyba ewolucję, ba myślisz o niej jak kreacjonista: Jako o tworzeniu gotowych całościowych rozwiązań. Tak nie jest. Spróbuj raczej pomyśleć o przekazywaniu/przetrwaniu genów jako o złożonej z wielu elementów kolażu. Odczuwanie popędu seksualnego, przyjemność z seksu, przyjemność z bliskości fizycznej, emocjonalnej, chęć posiadania dzieci, chęć wychowania dzieci, pragnienie ich ochrony, są nałożonymi na siebie obrazkami. Nie zawsze układają się tak samo, ba było by to niebezpieczne. Nic więc dziwnego, że istnieje cała paleta zachowań seksualnych. Z Twojego "kreacjonistycznego" spojrzenia zdaje się wynikać nacisk na posiadanie potomstwa, jakby to był jedyny słuszny cel i powód tworzenia się związków. Tak, z takiej pozycji homoseksualizm nie ma sensu. Jest to jednak dokładnie pozycja jaką prezentowały i prezentują różnorakie grupy społeczne, często motywowana religijne, stąd moje przytyki. Dodatkowo jest to efekt braku zrozumienia działania mechanizmów psychicznych, a historycznie braku wiedzy o takowych. > 2.Nadal jest to pewna dysfunkcja bo tacy homoseksualiści wychowują dzieci gorzej niż heteroseksualiści, nie przekazując im odpowiedniego wzorca mężczyzny lub kobiety.Znowu na Ciebie wjadę, ale sam się prosisz. Te wzorce w Sèvres są przechowywane? Czy raczej wpajane przez proces socjalizacji? Jeśli to drugie to znaczy, że przekazują im dokładnie taki wzorzec jaki powinni. Jeśli jakiś morał może płynąć z nauk przyrodniczych to taki, że życie kocha różnorodność. Dzięki niej naprawdę rozkwita, ba dzięki niej żyje! EDIT: Tego szukałem: www.psychologytoday.com/files/u47/Henry_et_al.pdfZdaję sobie sprawę z ograniczeń tego eksperymentu, ale zawsze fajnie jest taką wrzutkę erystyczną osobie homofobicznej zapodać  Dedykuję link autorowi tematu, szczególnie pod kątem pierwszego cytowanego przeze mnie zdania
|
|
| |  | Stadnina Egzystencji (126 punktów) (zablokowany) | > Wytłumacz mi. Nie masz nic przeciwko homoseksualistom, ale jest to choroba.Według ciebie chorych należy dyskryminować/nie lubić/mieć coś przeciwko? > Podnosisz tą kwestię w trosce o zdrowie społeczeństwa?W troscę o niezależność nauki. > Wychodzisz może z założenia, że wszystkie choroby trzeba leczyć? Niezależnie od woli pacjentów?Każdy człowiek ma prawo do wolności, dopóki nie narusza wolności innych. Dlatego każdy ma prawo być chorym zarówno na AIDS'a jak i na homoseksualizm. Przymusowe leczenie powinno być stosowane tylko kiedy przez daną chorobę chory stanowi zagrożenie dla innych, ale homoseksualizm nie należy do takich chorób. > >Ale spójrzmy na głosy większości społeczeństwa.> Tu popełniasz błąd tak powszechny, że już nudny.> Najprostsza definicja demokracji: Rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości! Łatwo zapamiętać.Da się to pogodzić kiedy chodzi o wiarę, homoseksualizm etc. Ale publiczne całowanie się homoseksualistów może naruszać prawa większości(które też się liczą...). > Kryterium B, które tak Cię "aktywizowało", pomyliłeś z dyskryminacją.> Nadbudowując to jakimiś bredniami o rozmnażaniu.> Dlaczego wszyscy "obrońcy cywilizacji" mają fioła na punkcie rozmnażania.> Idź i się rozmnażaj, na zdrowie. Niech Cię Wenera błogosławiNie pomyliłem z dyskryminacją. I nie wiem skad ci to przyszło do głowy skoro nawet jednym słowem nie obraziłem homoseksualsitów. Nie jestem obrońcą cywilizacji i nie mam zamiaru się rozmnażać. > >Zakłada brak rozmnażania się z partnerem.> Moje dotychczasowe związki też zakładały brak rozmnażania się.Tu chodzi o teoretyczną możliwość. Człowiek na wózku inwalidzkim jest chory nawet wtedy gdy nigdy nie miał zamiaru chodzić. Są różne choroby, mniej lub bardziej przeszkadzające. > Gazety co chwile donoszą ile to % ojców wychowuje nie swoje dzieci.> Radzę Ci trochę wyluzować w tej kwestii, nigdy nie wiadomo jak się życie potoczyChodzi o teoretyczną możliwość zrobienia sobie dzieci(której nie mają homoseksualiści). > Fakt zaangażowania w związek, który nie gwarantuje posiadania potomstwa, nie jest dostateczną przesłanką do uznania za chorobę.Ale fakt braku możliwości posiadania potomstwa o wspólnych cechach z "drugą połówką" już taką przesłanką jest. > Ponadto nie za bardzo rozumiesz chyba ewolucję, ba myślisz o niej jak kreacjonista:> Jako o tworzeniu gotowych całościowych rozwiązań.Nie. > Z Twojego "kreacjonistycznego" spojrzenia zdaje się wynikać nacisk na posiadanie potomstwa, jakby to był jedyny słuszny cel i powód tworzenia się związków.Bzdura. Wcale tak nie jest i wcale tak nie uważam. Jeśli 80% polaków ma kiedyś w swoim życiu potomstwo(z jednego związku), a przeciętnie każdy polak był w życiu w 5 związkach daje to 16%. 16% związków kończy się potomstwem. Także jest to dosyć rzadki cel(ponadto często potomstwo wynika przpadkiem - nie jest planowane). > Znowu na Ciebie wjadę, ale sam się prosisz. Te wzorce w Sèvres są przechowywane?> Czy raczej wpajane przez proces socjalizacji? Jeśli to drugie to znaczy, że przekazują im dokładnie taki wzorzec jaki powinni.Dziecko identyfikuje się z rodzicem danej płci i z niego wzoruje się jak powinno się w dorosłym życiu zachowywać. Jak córka pary gejów ma stać się heteroseksualną kobietą która wie jak wyglądają prawidłowe relacje damsko-męskie. Poczytaj sobie o tym jakie trudności w relacjach z przeciwną płcią mają osoby wychowywane przez jednego rodzica. > Tego szukałem: www.psychologytoday.com/files/u47/Henry_et_al.pdf> Zdaję sobie sprawę z ograniczeń tego eksperymentu, ale zawsze fajnie jest taką wrzutkę erystyczną osobie homofobicznej zapodać Dedykuję link autorowi tematu, szczególnie pod kątem pierwszego cytowanego przeze mnie zdaniaNajpierw proszę mi udowodnić homofobię.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Eliath (1441 punktów) | Ja nie po Polska pisał czy Ty nie rozumować?
>W troscę o niezależność nauki.
W trosce o niezależność nauki, wszyscy zatroskani powinni albo zacząć ją uprawiać albo się od niej odwalić!
Jak przeprowadzisz własne badanie, albo meta-analizę istniejących, i wyjdzie Ci coś ciekawego to potraktuję Cię poważnie. Zwróć uwagę co oferujesz jak na razie: Dyskusję o tym czy homoseksualizm jest chorobą na podstawie jednego źle zrozumianego kryterium, obsesją na punkcie przekazywania genów, a wszystko to przyprawione obawami o lobby homoseksualistów, które zawładnęło światową nauką! Całe szczęście, że jesteś Ty, który dostrzegł spisek ekspertów... Sorry stary wbij na jakiś forum o ludziach jaszczurkach, bo pewnie ONI też maczali w tym palce.
>Nie pomyliłem z dyskryminacją. I nie wiem skad ci to przyszło do głowy skoro nawet jednym słowem nie obraziłem homoseksualsitów.
Jak gej traci pracę, bo jest gejem to jest dyskryminacja. Jak kompulsywny onanista traci pracę bo bawił się przy kliencie to jest Kryterium B. Stąd mi to przyszło do głowy. Ciekawe skąd Tobie przyszło do głowy, że to był przytyk do Twojej postawy? Freud miałby pewnie teorię! (<-to jest przytyk)
"Innych ważnych dziedzinach funkcjonowania" nie odnosi się do posiadania dzieci. Kryteria dotyczą parafilii seksualnych. Tak dzieci najczęściej powstają w drodze kontaktów seksualnych. Nie jest to jednak jedyny, ani nawet główny cel owych kontaktów, mimo że "wszyscy święci" ludzie tak twierdzą. Posiadanie dzieci jest opcjonalne. Jak homo nie chce, to nie ma żadnego distress ani impairment, bo w dupie za przeproszeniem ma bachory, podobnie jak zresztą Ty: "nie mam zamiaru się rozmnażać." Czym się więc różnisz od homoseksualisty, że Ty zdrowy a on chory? Ty możesz? On też może! Ale ty możesz z partnerem ? Tak, bo ludzie to ssaki i rozmnażają się płciowo a nie przez pączkowanie. Homoseksualista sztuk jeden jest zdrowy! Więc tylko pary homoseksualne są chore? Otóż tworzenie trwałych związków, ewentualna chęć posiadania dzieci, chęć normalnego funkcjonowania, odczuwania bliskości partnera, nie tylko na poziomie fizycznym, świadczą o tym, że homoseksualiści są jak najbardziej zdrowi. Emocjonalnie i psychicznie, fizyczne (czego nie kwestionowałeś).
>Jak córka pary gejów ma stać się heteroseksualną kobietą która wie jak wyglądają prawidłowe relacje damsko-męskie.
Gdzie jest napisane, że ma stać się heteroseksualną kobietą? Obowiązek jakiś wprowadzono jak spałem? Urwana nać! Jak Ci "homo" się tak rozmnożyli, że lobby mają zdolne wpłynąć na naukę światową, skoro w przeważającej większości mieli jedynie-słuszne wzorce w swoich domach?
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak dzieci najczęściej powstają w drodze kontaktów seksualnych. Też tak sądzę. > Nie jest to jednak jedyny, ani nawet główny cel owych kontaktów, mimo że "wszyscy święci" ludzie tak twierdzą. Masz rację, rozmnażanie nie jest głównym celem seksu u ludzi, ale jedynie z wyboru, bo instynkt przetrwania (rozmnażania) jest nieodmiennie genezą seksu. > Czym się więc różnisz od homoseksualisty, że Ty zdrowy a on chory? Ty możesz? On też może! Owszem, tylko, że homoseksualista ma schorzenie mózgu determinujące jego zachowania seksualne w sposób wykluczający rozmnażanie przy realizowaniu go w sposób dyktowany przez popęd, nadając mu charakter zachowania upustowego w wyniku zmiany orientacji (preferencji?) w wyborze bodźca kluczowego, w tym przypadku osobnika drugiej płci. > ... bo ludzie to ssaki i rozmnażają się płciowo a nie przez pączkowanie. Właśnie. > Homoseksualista sztuk jeden jest zdrowy! Nie. Schorzenie mózgu kierujące jego orientacją płciową wyczerpuje starą oraz najnowszą definicję choroby.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Owszem, tylko, że homoseksualista ma schorzenie mózgu determinujące jego zachowania seksualne w sposób wykluczający rozmnażanie przy realizowaniu go w sposób dyktowany przez popęd, nadając mu charakter zachowania upustowego w wyniku zmiany orientacji (preferencji?) w wyborze bodźca kluczowego, w tym przypadku osobnika drugiej płci.
Musiałbyś najpierw wykazać fałszywość hipotezy wujka, co w świetle najnowszych badan nad społecznościami pierwotnymi i rolą męskich homoseksualistów może się okazać dla ciebie trudne.
Tak czy inaczej - w ewolucji chodzi o powielanie genów, robienie dzieci to tylko jedna z metod tegoż, obranie innej nie daje żadnych rozsądnych podstaw do diagnozowania choroby.
Buduj prostsze zdania, łatwiej dostrzeżesz życzeniowość i niespójność własnych "koncepcji". W tej chwili używasz nadmiaru słów dla ukrycia jałowego "są chorzy, bo tak".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Musiałbyś najpierw wykazać fałszywość hipotezy wujka, co w świetle najnowszych badan nad społecznościami pierwotnymi i rolą męskich homoseksualistów może się okazać dla ciebie trudne. Po pierwsze niczego nie muszę, "Sylwek", a po drugie nie interesują mnie hipotezy twoich krewniaków. Choć przyznaję, iż przenoszeniem ról męskich homoseksualistów ze społeczności pierwotnych na współczesność trochę mnie ubawiłeś.  Czy hipoteza cioci na temat homoseksualistów żeńskich brzmi równie ekscentrycznie?  > Tak czy inaczej - w ewolucji chodzi o powielanie genów, robienie dzieci to tylko jedna z metod tegoż... Powiedziałbym nawet, że robienie dzieci jest na tyle rozpowszechnioną metodą powielania genów u ludzi, iż każda inna wydaje się na razie nie mieć perspektyw. Własnoręcznie zrobione dzieci nie służą jedynie powielaniu genów, choć są celem głównym instynktu rozrodczego, ale spełniają przy okazji wiele ważkich funkcji pomocniczych w związku rodziców, zresztą w swoistym sprzężeniu zwrotnym. > ... obranie innej nie daje żadnych rozsądnych podstaw do diagnozowania choroby. Wespół z innymi objawami może podstawą takiej diagnozy być. > Buduj prostsze zdania... A ja będę po swojemu, bo jak nie, to zacznę tupać.  > W tej chwili używasz nadmiaru słów dla ukrycia jałowego "są chorzy, bo tak". A to już jest twoje zdanie, w dodatku głupie, jak to u ciebie bywa. No, i sam widzisz, jakie głupie rady mi dajesz.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Po pierwsze niczego nie muszę, "Sylwek", a po drugie nie interesują mnie hipotezy twoich krewniaków.Moich krewniaków? Cóż. Rozumiem, że wolisz żyć w świecie własnych zwidów niż prób naukowego wyjaśnienia fenomenów ludzkiej seksualności i zachowań społecznych - powodzenia, w ten sposób dajesz tylko dobre powody do oceny "powagi" twoich wywodów i wpisów na forum. > Choć przyznaję, iż przenoszeniem ról męskich homoseksualistów ze społeczności pierwotnych na współczesność trochę mnie ubawiłeś.  No tak, przecież każdy głupi wie, że dla wyjaśniania ludzkich zachowań bardziej reprezentatywnym modelem od pierwotnych społeczności zbierackich (istniejących przez jakieś 90 ze 100 tys. lat istnienia naszego gatunku, oraz przez miliony lat wcześniej, gdy nasi przodkowie jeszcze nie byli Homo sapiens) sa nowoczesne społeczności. A już najbardziej o "patologii" homoseksualizmu świadczy stosunek "normalnej" większości przez ostatnie 100 lat. Skłamałbym gdybym powiedział, że mnie rozbawiłeś. Budzisz jedynie politowanie swą niezbornością intelektualną. > Czy hipoteza cioci na temat homoseksualistów żeńskich brzmi równie ekscentrycznie?  Właściwie mogłeś swoim dziecinnym zwyczajem ograniczyć się do samej emotki. Byłby to "argument" podobnej wagi. > Powiedziałbym nawet, że robienie dzieci jest na tyle rozpowszechnioną metodą powielania genów u ludzi, iż każda inna wydaje się na razie nie mieć perspektyw.Powiedziałbym nawet, że jak zwykle wychodzą braki w biologicznym wykształceniu dekarza. Całość emocji i instynktów opiekuńczych wobec osobników spokrewnionych nie będących dziećmi jest emocjonalnym napędem dla mechanizmu powielania genów na drodze innej niż rodzenie własnych dzieci. Biedny, niewykształcony Adamiak. Przeczytał jedną książkę o zachowaniach cierników i gęsi (owszem, wielkiego badacza cierników i gęsi) i teraz myśli, że wie wszytko o zachowaniach wszystkich zwierząt. A śmieją się z Grabowskiej. > Własnoręcznie zrobione dzieci nie służą jedynie powielaniu genów, choć są celem głównym instynktu rozrodczego, ale spełniają przy okazji wiele ważkich funkcji pomocniczych w związku rodziców, zresztą w swoistym sprzężeniu zwrotnym.A to już brednie. Zachowania (w perspektywie biologicznej) służ wyłącznie powielaniu genów lub sa ewolucyjnym błędem. Lub ściślej - porażką prowadząca do niskiego dostosowania. Biedna Grab... tfu, Adamiak, znowu fail. > Wespół z innymi objawami może podstawą takiej diagnozy być.Inne objawy? Lanserskie buty? Applowskie laptopy? Gustowne marynarki? Płyty Madonny na półce? > A to już jest twoje zdanie, w dodatku głupie, jak to u ciebie bywa.Biedny Adamiak.
|
|
| | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > ... powody do oceny "powagi" twoich wywodów i wpisów na forum.> A śmieją się z Grabowskiej.> Biedna Grab... tfu, Adamiak, znowu fail. Demagogia nie jest dobrym lekarstwem na bezsilność, "Sylwek".
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Emotki są lepszym, o tak...
Biedna Grab... tfu, Adamiak...
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Ponieważ to nawet zabawne, pozwolę sobie pokazać jak powinna wyglądać woja wypowiedź gdyby respektowała biologię:
Homoseksualista ma tak ukształtowany mózg by determinował jego zachowania seksualne i społeczne w sposób zwiększający dostosowanie jego genów na drodze doboru krewniaczego zamiast bezpośredniego rozrodu.
Oczywiście ten pierwotny model został potem zaburzony - prawdopodobnie w wyniku ukształtowania opresywnych modeli kulturowych, zwykle bazujących na religijnych tabu, które prowadziły do represjonowania zachowań seksualnych.
Kulturowa forma opresji jest różna. Zazwyczaj posługuje się pojęciem grzechu jako negatywnie pod względem moralnym i egzystencjalnym nacechowanej kategorii uzasadniającej prześladowania. Kategorii wywodzącej się z religii.
Wszelako, w XIX wiecznej Europie, w wyniku procesu emancypacji elit intelektualnych spod reżimu niepodważalnych dogmatów religijnych doszło do sformułowania narracji wpisującej się w bardziej scjentystyczne i pozytywistyczne kategorie. Miast grzechu, jako mechanizmu dehumanizacji i poniżenia zaczęto używać pojęcia choroby. Nacechowanie tego terminu w tym kontekście było jednak wyraźnie normatywizujące. Co interesujące, homoseksualizm - pewną, najwyraźniej ewolucyjnie stabilną strategię powielania genów - zaczęto traktować jako zagrożenie dla trwałości gatunku, dla rozrodu. Krótko mówiąc, zmyślnie wykorzystano dosyć odległe od rzeczywistości teorie by usprawiedliwiać prześladowania i tortury (bo to taka osobliwa choroba, której "leczenie" powoduje dezintegrację osobowości).
Mamy jednak XXI wiek. Wiemy między innymi, że w ewolucji nie chodzi o dobro gatunku. Nie chodzi tez o dzieci - potomstwo samo w sobie. Własne potomstwo, to tylko jedna z metod powielania swoich genów. Wiemy, że osoby homoseksualne, a przynajmniej męscy homoseksualiści, w społecznościach zbierackich nieskażonych tabu anty-homoseksualnym nie tylko funkcjonują na równych prawach, ale też z powodzeniem propagują swoje geny angażując się w wychowanie potomstwa swojego rodzeństwa.
Wiemy też, że w nowoczesnych, liberalnych i zatomizowanych społeczeństwach zachodnich mogą z powodzeniem budować rodziny i wychowywać dzieci (biologiczne lub adoptowane).
Wiemy też, że ich orientacja nie wpływa sama w sobie na samopoczucie ani integralność psychiczną i somatyczną.
Krótko mówiąc, próba przedstawiania zachowań homoseksualnych jako patologii jest tylko próbą powielenia przesądnego, XIX wiecznego pozbawionego podstaw poznawczych podejścia warunkowanego ówczesną kulturową recepcją seksualności. Podejścia, które jest w istocie przebranym w scjentystyczne szmatki religijnym tabu, mitem.
Swego czasu pisano mi, że stosuję obelgi zamiast argumentów.
Proszę bardzo, potrafię inaczej, ciekaw jestem jak odpowiesz (czy odpowiesz) na argumenty celowo wykastrowane ze stosownych epitetów.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Ponieważ to nawet zabawne, pozwolę sobie pokazać jak powinna wyglądać woja wypowiedź gdyby respektowała biologię: Aha, popatrzę. > opresywnych modeli...> bazujących na religijnych tabu...> moralnym i egzystencjalnym nacechowanej kategorii uzasadniającej prześladowania...> procesu emancypacji elit intelektualnych spod reżimu niepodważalnych dogmatów >religijnych...> sformułowania narracji wpisującej się w bardziej scjentystyczne i pozytywistyczne...> społecznościach zbierackich nieskażonych tabu anty-homoseksualnym...> przebranym w scjentystyczne szmatki religijnym tabu, mitem... Pozwoliłem sobie wypisać kilka twoich ornamentów, bo gdzieś mi radziłeś budowanie prostszych zdań, hłehłe. No, kapitalny przykład wodolejstwa prawie-doskonałego. Przypomniały mi się moje wypracowania w podstawówce, na temat nieprzeczytanych lektur.  Gdyby wyciąć wszystkie ozdobniki, to zostałoby: w paleolicie homoseksualistom żyło się lepiej, bo kamienno-łupani nie znali pojęcia "choroba". > Swego czasu pisano mi, że stosuję obelgi zamiast argumentów. I poradzono ci zamianę na barokowe przymiotniki?  > Proszę bardzo, potrafię inaczej, ciekaw jestem jak odpowiesz (czy odpowiesz) na argumenty celowo wykastrowane ze stosownych epitetów. Jeszcze wykastruj barokowe ornamenty i zobacz jaki krótki koncert życzeń zbieracko-łowieckiej proweniencji ci zostanie...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> >opresywnych modeli...> >bazujących na religijnych tabu...> >moralnym i egzystencjalnym nacechowanej kategorii uzasadniającej prześladowania...> >procesu emancypacji elit intelektualnych spod reżimu niepodważalnych dogmatów >religijnych...> >sformułowania narracji wpisującej się w bardziej scjentystyczne i pozytywistyczne...> >społecznościach zbierackich nieskażonych tabu anty-homoseksualnym...> >przebranym w scjentystyczne szmatki religijnym tabu, mitem...> Pozwoliłem sobie wypisać kilka twoich ornamentów, bo gdzieś mi radziłeś budowanie prostszych zdań, hłehłe. Adamiak:(...)nadając mu charakter zachowania upustowego w wyniku zmiany orientacji (preferencji?) w wyborze bodźca kluczowego, w tym przypadku osobnika drugiej płci. Kali mógłby być z Ciebie dumny. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Kali mógłby być z Ciebie dumny. Ze mnie...?  Kali, to nasza krew, Placowniku, NASZA. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Kali mógłby być z Ciebie dumny.
I po co to było? Zabrał mi tak urocze zestawienie!
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Gdyby wyciąć wszystkie ozdobniki, to zostałoby: w paleolicie homoseksualistom żyło się lepiej, bo kamienno-łupani nie znali pojęcia "choroba".
Nie tylko nie znali pojęcia. Nie używali go do represjonowania naturalnej, ewolucyjnie stabilnej strategii zachowań seksualnych.
Ale ty i tak nie lapiesz Grab... tfu, Adamiak. Biedny Adamiak.
|
|
| | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Nie tylko nie znali pojęcia. Nie używali go do represjonowania naturalnej, ewolucyjnie stabilnej strategii zachowań seksualnych.
Więc czemu się dąsasz na tej "ewolucyjnej strategii" ciąg dalszy?
Chcesz wrócić do jaskini?
Dla mnie jesteś tylko cyferką w statystyce homoseksualistów oraz anonimem pod ksywką "Sylwek".
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >>Nie tylko nie znali pojęcia. Nie używali go do represjonowania naturalnej, ewolucyjnie stabilnej strategii zachowań seksualnych. > Więc czemu się dąsasz na tej "ewolucyjnej strategii" ciąg dalszy?
A czemu nie? Dąsam się też na nadmierną rozrodczość. Albo maksymalne wykorzystywanie zasobów.
Fakt, że coś jest naturalną/niepatologiczną strategią nie czyni tej rzeczy samej w sobie dobrą. Unieważnia jedynie argument próbujący z jej domniemanej "nienaturalności/patologiczności" wyciągać jakieś wnioski.
Ale ty chyba nawet tego nie rozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Unieważnia jedynie argument próbujący z jej domniemanej "nienaturalności/patologiczności" wyciągać jakieś wnioski.
Mało mnie interesuje co ci i gdzie unieważnia, "Sylwek", choroby się nie wybiera.
Ani nie leczy przez głosowanie, i tyle.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Mało mnie interesuje co ci i gdzie unieważnia, "Sylwek", choroby się nie wybiera.
Wiem, że mało cię interesuje. Dlatego odpuściłem w "dyskusjach" z tobą. W dyskusjach liczą się argumenty. Ty nawet nie kryjesz, że ciebie one w ogóle nie obchodzą. Ty mówisz jak według ciebie jest. Nie babrasz się w tak przyziemnych sprawach jak uzasadnienia.
Robisz z siebie, jak już nie tylko ja zauważam, kretyna, błazna, dodam trolla (ktoś cię kiedyś nazwał oswojonym trollem, ale chyba przecenił poziom twojego ucywilizowania).
> Ani nie leczy przez głosowanie, i tyle.
W istocie jest dokładnie na odwrót, "głosowanie wyleczyło" gejów dużo skuteczniej niż elektrowstrząsowe terapie zwolenników teorii wyznawanych przez ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Robisz z siebie, jak już nie tylko ja zauważam, kretyna, błazna
Zgłaszam złamanie regulaminu, "Sylwek", z tobą się nie da cywilizowanie rozmawiać.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Napisałem ci co sadzę o tym zgłaszaniu.
W kontekście wyjątkowo grubych idiotyzmów na jakie sobie pozwalałeś w tym wątku, to zgłoszenie wygląda wyjątkowo komiczne.
Ale bądźmy uczciwi - jakieś podstawy regulaminowe masz.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | placownik (17853 punktów) | >>Robisz z siebie, jak już nie tylko ja zauważam, kretyna, błazna > Zgłaszam złamanie regulaminu, "Sylwek", z tobą się nie da cywilizowanie rozmawiać.
A kiedy ostatni raz próbowałeś?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >> Zgłaszam złamanie regulaminu, "Sylwek", z tobą się nie da cywilizowanie rozmawiać. > A kiedy ostatni raz próbowałeś?
Uprzejmie melduję i donaszam, że od dawna nie próbowałem, tylko jestem zaczepiany przez osobnika o ksywce "Sylwek".
Nie widzę też powodu, by reagować w inny sposób, niż uznaję za adekwatny do zaczepki.
Poza tym nie pytam o rady w kwestii dyskusji, tylko zgłaszam złamanie regulaminu.
> Pozdrawiam A ja tym razem nie.
Minus, sam wiesz za co.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | placownik (17853 punktów) |
Uczestnik o nicku Sylwek, którego z wrodzonym Ci taktem określasz mianem osobnika o ksywce "Sylwek", poczuł się zaniepokojony tym, że zdiagnozowałeś u niego, jako homoseksualisty, schorzenie mózgu. Uważam, że ma pełne prawo do wyrażania swego niepokoju, a forma w jakiej to czyni jest w pełni usprawiedliwiona.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Uczestnik o nicku Sylwek, którego z wrodzonym Ci taktem określasz mianem osobnika o ksywce "Sylwek", poczuł się zaniepokojony tym, że zdiagnozowałeś u niego, jako homoseksualisty, schorzenie mózgu. Aha, może już zdążył się przyzwyczaić do innego określenia swojej dewiacji, ale myślałem, że to jego problem. Bo chyba nie przypuszczasz, iż lokował źródło swojego schorzenia w majtkach? > Uważam, że ma pełne prawo do wyrażania swego niepokoju, a forma w jakiej to czyni jest w pełni usprawiedliwiona. Poproszę jeszcze o doprecyzowanie tej... wykładni "form wyrażania swoich niepokojów": czy ta zasada, brzmiąca w skrócie: "jak mi coś dolega, to mogę rozmówców wyzwać od kretynów" - dotyczy wszystkich uczestników, czy tylko "Sylwek" ma ten przywilej, jako user specjalnej troski? Chciałbym wiedzieć na wypadek np. kataru - czy mogę z tegoż tytułu nazwać "placownika" kretynem? Bo jestem znany z nadzwyczajnej spolegliwości i ochoczej realizacji zaleceń Derekcji. > Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśli (Bóg mi świadkiem, jak bardzo się starałem zachować powagę po przeczytaniu Twojego tekstu.) Pozdrawiam. PS Jestem szczęśliwym posiadaczem kataru chronicznego ze stosownym zaświadczeniem lekarskim na tę okoliczność. PS 2 Czy w/w zasada dotyczy również objętych ubezpieczeniem rodzinnym ZUS-u?
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >Zakłada brak rozmnażania się z partnerem.> Moje dotychczasowe związki też zakładały brak rozmnażania się. I takich związków jest wiele, co wcale nie znaczy, że genezą każdego, biologicznie normalnego związku nie jest instynkt przetrwania wyrażany popędem płciowym. Po prostu człowiek rozumny (i nie tylko) wybiera samą korzyść w postaci (innych) przyjemności. > 1) nie wszyscy chcą mieć dzieci (niezależnie od metryczki) Jasne. > 2) osoby homoseksualne często chcą mieć i mają dzieci:> a) ze stałych związków hetero> b) z przelotnych związków hetero> c) w wyniku sztucznego zapłodnienia I takie sposoby świadczą, moim zdaniem, o potrzebie posiadania dzieci. > d) dzięki adopcji A ten sposób, również moim zdaniem, świadczy nie o potrzebie posiadania dzieci, tylko o zupełnie innych motywach. Jedną z dróg umożliwiających zrealizowanie tych zachcianek jest właśnie arbitralne wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób. Można także skreślić katar ze spisu chorób, co uczyni smarkanie orientacją "na mokro" w sposobie realizowania oddychania, czyli samą zmianą nazwy poprawi komfort psychiczny smarkaczy, ale może też być wstępem do pozwolenia kichania komuś w twarz. No bo przecie już nie będzie chorobą.  > Te wzorce w Sèvres są przechowywane?> Czy raczej wpajane przez proces socjalizacji? Te wzorce są przechowywane w genach, jak instynkty. > Jeśli jakiś morał może płynąć z nauk przyrodniczych to taki, że życie kocha różnorodność. Jak ślepą kiszkę.  No i jeszcze taki, że ludzie nie wymyślili sobie przyjemności z seksu dla samej przyjemności, jaki to pogląd zdają się lansować niektórzy, tylko przyjemność z seksu jest konsekwencją działań mających genezę w instynkcie przetrwania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> A ten sposób, również moim zdaniem, świadczy nie o potrzebie posiadania dzieci, tylko o zupełnie innych motywach.
Aha. A czemu? Bo skoro mogą "swoje"...? Oczywiście wykluczasz świadomą decyzję, że zamiast stosowac matkę zastępczą dwaj partnerzy decydują się zaadoptować dziecko niespokrewnione z żadnym z nich? Oraz, że motywacja jest tu taka sama?
> Jedną z dróg umożliwiających zrealizowanie tych zachcianek jest właśnie arbitralne wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób.
Na tą listę został równie arbitralnie wpisany, mądralo. I nie po to by chronić dzieci, ale by torturować i zabijać. Wcześniej był wpisany na listę grzechów. W tym samym celu.
> Można także skreślić katar ze spisu chorób, co uczyni smarkanie orientacją "na mokro" w sposobie realizowania oddychania, czyli samą zmianą nazwy poprawi komfort psychiczny smarkaczy, ale może też być wstępem do pozwolenia kichania komuś w twarz.
Bełkot. Katar przeszkadza kichającemu.
> Te wzorce są przechowywane w genach, jak instynkty.
Uf, wreszcie jakaś rozsądna wypowiedź.
> No i jeszcze taki, że ludzie nie wymyślili sobie przyjemności z seksu dla samej przyjemności, jaki to pogląd zdają się lansować niektórzy, tylko przyjemność z seksu jest konsekwencją działań mających genezę w instynkcie przetrwania.
Przyjemność z seksu jest konsekwencja modelowania ewolucyjnego struktur poznawczych i motywacyjnych. Które to, raz wykształcone są materiałem do dalszych adaptacji. Te u osób homoseksualnych są po prostu efektem występowania tych samych genów i podstawowych mechanizmów umysłowych.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Eliath (1441 punktów) | Dorzucę jeszcze swoje oberżnięte dwa grosze: Co będzie jeśli okaże się, że homoseksualizm jest genetycznym produktem ubocznym heteroseksualizmu, i jedynym sposób na "wyleczenie zboczeńców" jednocześnie oznaczać będzie utratę przez kobiety zainteresowania mężczyznami? To wtedy homoseksualizm stanie się "dobry" i "naturalny" bo ułatwia prokreację?
@ Adamiak
Trzy szybkie pytania: 1) Definicje choroby, które podlinkowałeś nijak mi do homoseksualizmu nie pasują. Jak to rozumiesz, bo mnie jakoś to umyka?
2) Czym jest "biologicznie normalny związek"? To jakaś kategoria filozoficzna jest chyba, której też rozpoznać nie mogę.
3) Ty masz z tym popędem? Czy biegasz po mieście i gwałcisz wszystko co się rusza? Dlaczego nie? Przecież popęd seksualny dokładnie to dyktuje...
Rationalization prevails rationalism?
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > @ Adamiak> Trzy szybkie pytania:> 1) Definicje choroby, które podlinkowałeś nijak mi do homoseksualizmu nie pasują.> Jak to rozumiesz, bo mnie jakoś to umyka? Zdrowie jest stanem pełnego dobrego samopoczucia ("dobrostanu") fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko nieobecnością choroby czy niedomagania W tej definicji homoseksualizm wyczerpuje brak stanu "dobrostanu" psychicznego i społecznego. Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów. Zaś w tej dorzucono zmiany struktury organizmu, a chyba mi nie powiesz, że przyczyna homoseksualizmu tkwi w majtkach, lub w tym, z kim się śpi? Zresztą spróbuj, "Sylwek" szybciutko cię z błędu wyprowadzi.  Wg. mojej, chałupniczej erudycji, geneza homoseksualizmu tkwi w mózgu, powodując dokładnie to, co w pierwszej definicji - brak "dobrostanu" psychicznego i społecznego. > 2) Czym jest "biologicznie normalny związek"? To jakaś kategoria filozoficzna jest chyba, której też rozpoznać nie mogę. Chciałeś spytać czy sam się domyślać? A może sugerować? Jak się zdecydujesz, to możesz liczyć na odpowiedź.  > 3) Ty masz z tym popędem? Czy biegasz po mieście i gwałcisz wszystko co się rusza?> Dlaczego nie? Przecież popęd seksualny dokładnie to dyktuje... W lekturze o popędzie płciowym nie doczytałem się o żądzy gwałtu w biegu i do tego w mieście. Może pomyliłeś wał w samochodzie z samogwałtem w chodzie?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Eliath (1441 punktów) | Adamiak może nie zaważyłeś ale robisz z siebie kretyna. Punktem wyjścia tego tematu był zlepek stwierdzeń nijak do siebie nie pasujących. Logiczna struktura tego wnioskowania to jakaś groteskowa tragifarsa. Psychologiczna definicja, rozumiana w kategoriach ideologicznych, przeniesiona na płaszczyznę fizyczną jednej grupy, w celu wnioskowania o psychicznych dyspozycjach innej. Razem złożyło się to w piękny wniosek: Homoseksualizm to choroba.
Autor tematu na koniec dorzucił wisienkę w postaci: >Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych.
Co można dojrzale podsumować: "Są bebe" Ty zaś bronisz takiego konstruktu, dlatego podrzuciłem Ci hasełko o racjonalizacji zwyciężającej racjonalizm.
Zdrowie jest stanem pełnego dobrego samopoczucia ("dobrostanu") fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko nieobecnością choroby czy niedomagania[/url] > W tej definicji homoseksualizm wyczerpuje brak stanu "dobrostanu" psychicznego i społecznego
Tak, podobnie jak bycie kobietą, posiadanie odmiennego koloru skóry, reprezentowanie mniejszości światopoglądowej...
> Zaś w tej dorzucono zmiany struktury organizm
Homoseksualizm to inna struktura psychiki niż heteroseksualizm. Tylko nie pociągająca sama w sobie żadnych innych następstw... Ponadto zaś dotyka szeregu gatunków kręgowców... co jest dość specyficzne jak na chorobę umysłową o podłożu genetycznym, hormonalnym lub/i/oraz rozwojowym... Dodatkowo ma tajemnicze pochodzenie: zdaje się występować głównie w kulturach, które promują represyjność sfery seksualnej.
> Wg. mojej, chałupniczej erudycji, geneza homoseksualizmu tkwi w mózgu, powodując dokładnie to, co w pierwszej definicji - brak "dobrostanu" psychicznego i społecznego.
Brak dobrostanu psychicznego ma się nijak do homoseksualizmu. Wielu gejów czy lesbijek nie ma żadnych problemów z własnym samopoczuciem. Występujące problemy łączą się raczej z internalizowaniem negatywnych opinii, czy represjonowaniem własnej seksualności pod wpływem nacisków zewnętrznych. Dobrostan społeczny zaś, podobnie jak autor tego tematu mylisz z dyskryminacją. Brak dobrostanu psychicznego, bo "prawdziwi mężczyźni" żyć nie dają... nie jest problemem na płaszczyźnie społecznej geja, a problemem społecznym na płaszczyźnie karnej. Brak dobrostanu społecznego to na przykład fobia społeczna.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Adamiak może nie zaważyłeś ale robisz z siebie kretyna.
Próbowałem w ten sposób ale nie dociera.
Teraz próbuję na spokojne argumenty, oraz, opiekuńczo "biednego Adamiaka". W końcu to nie on siebie uczynił umysłowo nielotnym, ale jego geny.
Biedny Adamiak.
>Tak, podobnie jak bycie kobietą, posiadanie odmiennego koloru skóry, reprezentowanie mniejszości światopoglądowej...
Nic to nie da... gadasz ze ścianą, tj biednym Adamiakiem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiak może nie zaważyłeś ale robisz z siebie kretyna. To poważny zarzut, mam nadzieję, że go wyczerpująco uzasadnisz. > Punktem wyjścia tego tematu był... Odpowiadam tylko za to, co sam piszę, a nie za cudze "punkty wyjścia" - pudło. > Autor tematu na koniec dorzucił wisienkę w postaci: Nie ja jestem autorem cudzych wisienek - pudło. > Ty zaś bronisz takiego konstruktu.. Nie bronię żadnego konstruktu, tylko piszę o swoim - pudło. > ... dlatego podrzuciłem Ci hasełko o racjonalizacji zwyciężającej racjonalizm. Podrzucać se możesz teorie, hasełka swoje i wujka "Sylwka" - pudło. > ... podobnie jak bycie kobietą, posiadanie odmiennego koloru skóry, reprezentowanie mniejszości światopoglądowej... Bycie kobietą, odmienność rasowa czy mniejszość ideologiczna nie jest warunkowana zmianami strukturalnymi w mózgu w porównaniu z innymi osobnikami tej samej populacji - pudło. > > Zaś w tej dorzucono zmiany struktury organizm> Homoseksualizm to inna struktura psychiki niż heteroseksualizm. Tylko nie pociągająca sama w sobie żadnych innych następstw... Nie kłam, pociąga następstwa np. ostracyzmu społecznego i związanego z nim braku "dobrostanu" psychicznego, gdyż homoseksualizm jest dewiacją w definicji zaproponowanej przez Beckera, czyli (w skrócie) "dewiacją jest to co inni uznają za dewiację". > Ponadto zaś dotyka szeregu gatunków kręgowców... A w Ameryce Murzynów... - pudło. > Dodatkowo ma tajemnicze pochodzenie: zdaje się występować głównie w kulturach, które promują represyjność sfery seksualnej. Czyli jednak występuje?  - a "tajemniczość pochodzenia" nie zmienia faktu występowania - pudło. > Wielu gejów czy lesbijek nie ma żadnych problemów z własnym samopoczuciem. Występujące problemy łączą się raczej z internalizowaniem negatywnych opinii, czy represjonowaniem własnej seksualności pod wpływem nacisków zewnętrznych. A geje czy lesbijki żyją gdzieś "wewnątrz"? Zaś brak "dobrostanu" w funkcjonowaniu społecznym... Nudny jesteś - pudło. > Dobrostan społeczny zaś, podobnie jak autor tego tematu mylisz z dyskryminacją. Brak dobrostanu homoseksualisty jest spowodowany dyskryminacją będącą powodem jego dewiacji, dobry człowieku - pudło. > Adamiak może nie zaważyłeś ale robisz z siebie kretyna. Możesz spokojnie i bez bólu odszczekać.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Bycie kobietą, odmienność rasowa czy mniejszość ideologiczna nie jest warunkowana zmianami strukturalnymi w mózgu w porównaniu z innymi osobnikami tej samej populacji - pudło.Jak to nie? Pudło? Nie rób z siebie błazna. > Nie kłam, pociąga następstwa np. ostracyzmu społecznego i związanego z nim braku "dobrostanu" psychicznego, gdyż homoseksualizm jest dewiacją w definicji zaproponowanej przez Beckera, czyli (w skrócie) "dewiacją jest to co inni uznają za dewiację".Pozwól, skoro mnie odmawiasz prawa do barokowych ozdobników (prawda, twoje nie są barokowe, jedynie pokraczne), przełóżmy to na sformułowania bardziej klarowne, bez magii nazwisk: homoseksualizm jest choroba, bo tak ustaliła niehomoseksualna większość. > A w Ameryce Murzynów... - pudło.Błazenada raczej. Nie Eliatha. > Czyli jednak występuje? - a "tajemniczość pochodzenia" nie zmienia faktu występowania - pudło.Jak wyżej. > A geje czy lesbijki żyją gdzieś "wewnątrz"? Zaś brak "dobrostanu" w funkcjonowaniu społecznym... Nudny jesteś - pudło.Bredzisz, to już nawet nie błazenada. Nazywasz ludzi chorymi ponieważ inni ich nienawidzą. Czy ty jesteś zupełnie ślepy, czy nie widzisz co wypisujesz? > Brak dobrostanu homoseksualisty jest spowodowany dyskryminacją będącą powodem jego dewiacji, dobry człowieku - pudło.Dyskryminacja powodem dewiacji? Sam żeś się pogubił we własnych bredniach. A jeszcze to protekcjonalne "pudło" sprawia, że diagnoza Eliatha ("kretyn") okazuje się zupełnie właściwą. I ty miałeś czelność mnie do moderacji raportować za nazywanie ciebie po imieniu? Co jak nazwę ci inaczej (innej orientacji umysłowej) poczujesz się lepiej? > Możesz spokojnie i bez bólu odszczekać.Powinienem teraz wstawić 20 ikonek toczących się ze śmiechu. Gdybym był tobą.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | >>Adamiak może nie zaważyłeś ale robisz z siebie kretyna. > To poważny zarzut, mam nadzieję, że go wyczerpująco uzasadnisz. > Możesz spokojnie i bez bólu odszczekać.
Fantazyjna frywolność frazy, Atencja, adekwatność autarkii Retoryczna racjonalność riposty, Swobodna swada słowa, Absolutna, absencja abstraktów.
Twa riposta nie pozostawiła mi złudzeń. Niniejszym spokojnie i bez bólu odszczekuję, kalumnie tak podle a pospiesznie rzuconą, w stronę mego adwersarza, pokornie kark gnąc.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Rzeczywistość jest kłamstwem Plus za inwencję.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Aha. A czemu? Bo skoro mogą "swoje"...? Jasne. To już nudne. > Oczywiście wykluczasz świadomą decyzję, że zamiast stosowac matkę zastępczą dwaj partnerzy decydują się zaadoptować dziecko niespokrewnione z żadnym z nich? Wręcz przeciwnie- zupełnie nie wykluczam świadomej decyzji. Co ci do łba przyszło, manipulantku?  > Oraz, że motywacja jest tu taka sama? Aaa, to już zupełnie inna para kapci - inną jest motywacja do wychowywania biologicznie swojego dziecka, a zupełnie inną cudzego. > > Jedną z dróg umożliwiających zrealizowanie tych zachcianek jest właśnie arbitralne wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób.> Na tą listę został równie arbitralnie wpisany, mądralo. Jak wszystkie. > I nie po to by chronić dzieci, ale by torturować i zabijać. No, coś ty? Czyżby ICD-10 miało średniowieczny rodowód? > Wcześniej był wpisany na listę grzechów. W tym samym celu. A bez religii żyć nie możesz? > Bełkot. Katar przeszkadza kichającemu. A homoseksualistom ich homoseksualizm nie przeszkadza? To o czym my gadamy? > > No i jeszcze taki, że ludzie nie wymyślili sobie przyjemności z seksu dla samej przyjemności, jaki to pogląd zdają się lansować niektórzy, tylko przyjemność z seksu jest konsekwencją działań mających genezę w instynkcie przetrwania.> Przyjemność z seksu jest konsekwencja modelowania ewolucyjnego struktur poznawczych i motywacyjnych. Które to, raz wykształcone są materiałem do dalszych adaptacji. No i co nowego napisałeś? > Te u osób homoseksualnych są po prostu efektem występowania tych samych genów i podstawowych mechanizmów umysłowych. Z upośledzonym instynktem rozmnażania, ale zachowanym dążeniem do przyjemności z seksu, jako działania upustowego.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Aaa, to już zupełnie inna para kapci - inną jest motywacja do wychowywania biologicznie swojego dziecka, a zupełnie inną cudzego.
Tak? Jakieś argumenty, czy kolejne orzeczenie Grab..., tfu, tfu Adamiaka?
> Jak wszystkie. Uff, dobra chociaż i taka przytomność.
> No, coś ty? Czyżby ICD-10 miało średniowieczny rodowód? Homoseksualizm jako choroba ma rodowód XIX wieczny.
>>Wcześniej był wpisany na listę grzechów. W tym samym celu. > A bez religii żyć nie możesz?
Ja tak. Ty nie. Tylko zmieniasz sobie zbawienie na zysk upatrując w nim doczesnej eschatologii (oksymoron, owszem, ale nie większy od innych twoich "myśli")
>>Bełkot. Katar przeszkadza kichającemu. > A homoseksualistom ich homoseksualizm nie przeszkadza? To o czym my gadamy?
O homofobach i/lub bigotach. Oni przeszkadzają. Eliath już adekwatnie napisał co z siebie robisz nie dostrzegając tak oczywistych rzeczy. Ale ja sobie obiecałem, że przynajmniej przez jakiś czas nie będę nazywał rzeczy po imieniu, bo to nic nie da.
Biedny Adamiak...
> No i co nowego napisałeś?
To, że ludzie to nie cierniki ani nawet gęsi. Dzieci nie uczą się przez wdrukowanie, a homoseksualizm nie świadczy o niedorozwoju instynktów rodzicielskich.
Ale ty i tak nic nie rozumiesz Grab... tfu, Adamiak. Biedny Adamiak...
> Z upośledzonym instynktem rozmnażania, ale zachowanym dążeniem do przyjemności z seksu, jako działania upustowego.
Instynktem rozmnażania? A odczuwanie "obecności Boga" też mają upośledzone?
Grabowska, nikt cię poważnie nie będzie traktował jak będziesz gadała o niestworzonych fantazjach, o których nikt poza tobą nic nie wie.
O k****, znowu się zapomniałem, że to Adamiak, nie Grabowska.
Biedny Adamiak....
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... homoseksualizm nie świadczy o niedorozwoju instynktów rodzicielskich. Świadczy, "Sylwek", bo przyjemność z seksu homoseksualista chce mieć, ale wybiera takiego partnera z którym prokreacja jest, przynajmniej z tego co wiem, niemożliwa. Znaczy nie chce mieć dzieci, a normalne związki (w większości) dzieci chcą mieć, i tak wygląda różnica w instynktach rodzicielskich, lub ich braku. Może o tym nie wiedziałeś, ale gej z gejem nie chcą mieć własnych dzieci. Naprawdę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > >... homoseksualizm nie świadczy o niedorozwoju instynktów rodzicielskich.> Świadczy, "Sylwek", bo przyjemność z seksu homoseksualista chce mieć, ale wybiera takiego partnera z którym prokreacja jest, przynajmniej z tego co wiem, niemożliwa.A to ludzie wybierają partnerów bo chcą miec dzieci, czy dlatego, że czują podniecenie, podobają im się? > Znaczy nie chce mieć dzieci, a normalne związki (w większości) dzieci chcą mieć, i tak wygląda różnica w instynktach rodzicielskich, lub ich braku.Umawiałeś się z kobietami, spałeś z nimi, po t by mieć dzieci? I ty wypierasz się religijnych inspiracji? Mało, że religijne, to najbardziej przaśne wydanie rozpłodowego katolicyzmu, Gowin i Terlikowski byliby wniebowzięci. > Może o tym nie wiedziałeś, ale gej z gejem nie chcą mieć własnych dzieci.Nie? Chcesz powiedzieć, że wiesz, iż nawet gdyby, dajmy na to dzięki zaawansowanej technice, istniała możliwość sztucznego otrzymania dzieci z materiałem genetycznym dwóch ojców nie byłoby chętnych na to gejów? Skąd to wiesz? Znasz jakiś gejów, którzy mieli biologiczną, fizyczną możliwość spłodzenia ze sobą dzieci i nie skorzystali z tego? Ja tam wiem, parafrazując Milka, że tylko Bóg jeden wie, jak bardzo geje starają się ze sobą płodzić dzieci  > Naprawdę.  Nafałsz, biedny Adamiaku, nafałsz.
|
|
| | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >> Może o tym nie wiedziałeś, ale gej z gejem nie chcą mieć własnych dzieci. >Nie? Chcesz powiedzieć, że wiesz, iż nawet gdyby, dajmy na to dzięki zaawansowanej technice, istniała możliwość sztucznego otrzymania dzieci z materiałem genetycznym dwóch ojców nie byłoby chętnych na to gejów?
Sam wiem co chcę powiedzieć, "Sylwek", więc nie wyręczaj mnie swoimi mało inteligentnymi zagrywkami.
Geje wiedzą, że nie mogą mieć własnych dzieci, bo wiedzą o braku możliwości otrzymania dziecka ze swojego materiału genetycznego i tę wiedzę posiadają już podejmując decyzję o wejściu w związek homo, czyli świadomie nie chcą mieć dzieci.
Czy ty może chcesz powiedzieć, że homoseksualizm implikuje... niedoinformowaniem i większość gejów przekonuje się o niemożliwości spłodzenia dziecka dopiero po wielu nieudanych próbach zapłodnienia drugiego geja...?
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | A czy ty będziesz się wił, czy odpowiesz mi na pytanie o motywy wchodzenia w związki z kobietami - oceniasz ich atrakcyjność czy domniemaną płodność?
Śpisz z kobietą jedynie wiedząc, że istnieje szansa zapłodnienia (inaczej, wedle własnych kryteriów byłbyś wszak chory)?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie jedynie, ale wiem o tym fakcie jeszcze przed rozpoczęciem związku i biorę ten fakt pod uwagę - gej wie przed rozpoczęciem związku, że nie będzie z tego dzieci, więc świadomie rezygnuje z chęci tych dzieci posiadania, po prostu dzieci nie chce mieć. Obijanie się o porównania z heteroseksualistami niewiele ci pomaga.
Cóż, ja jako gej brałem pod uwagę gdy wiązałem się ze swoim mężczyzną, iż nie będę miał z nim dzieci. I nie dlatego się z nim wiązałem, ale pomimo tego.
Oczywiście. Nie pisze tego tak naprawdę do ciebie, ale tych co byliby dość głupi by nie dostrzec jak grubymi nićmi szyta jest manipulacja zawarta w twoim "rozumowaniu", zgodnie z którym geje "wybierają" (co za idiotyczne sformułowanie nawiasem mówiąc) swoich partnerów po to by nie mieć dzieci.
Wybierają ich mimo tego, niekoniecznie muszą być zadowoleni, niekoniecznie nie. Ja jak dotąd czerpię profity z braku zmartwień o niechcianą ciążę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Cóż, ja jako gej brałem pod uwagę gdy wiązałem się ze swoim mężczyzną, iż nie będę miał z nim dzieci. I nie dlatego się z nim wiązałem, ale pomimo tego. Nie jestem gorącym zwolennikiem związków z litości, ale tu nie o moim cyrku mowa. > Nie pisze tego tak naprawdę do ciebie, ale tych co byliby dość głupi by nie dostrzec jak grubymi nićmi szyta jest manipulacja zawarta w twoim "rozumowaniu", zgodnie z którym geje "wybierają" (co za idiotyczne sformułowanie nawiasem mówiąc) swoich partnerów po to by nie mieć dzieci. Uprzywilejowany z nowego rozdania, zmanipulowany własnymi fobiami user przeczytał, co chciał przeczytać i projektuje swój analfabetyzm na innych - ja wyraźnie napisałem, specjalnie pogrubionymi literkami, że gej "po prostu dzieci nie chce mieć." Wybór partnera z którym dzieci mieć nie może jest konsekwencją braku instynktu rozmnażania, a nie odwrotnie. To trudna do przyswojenia zależność, ale jak się skupisz, to może uda ci się wykuć na pamięć. Jeśli świadomie wybiera partnera niezdolnego do posiadania potomstwa, to świadczy o jego pragmatyzmie, zdrowym rozsądku, a nie poświęceniu, głupocie, czy rezygnacji z dziecka, którego pragnie za wszelką cenę. Pragnienie dziecka za wszelką cenę już będąc w związku homoseksualnym także jest przejawem pragmatyzmu w dążeniu do poprawienia swojego statusu społecznego, ale nie jest pragnieniem posiadania dziecka dla zaspokojenia swoich instynktów rodzicielskich. To nie jest trudne do zauważenia i zrozumienia przy odrobinie dobrej woli i średniej inteligencji, więc pewnie zrozumiesz, po kilku powtórkach. > Wybierają ich mimo tego, niekoniecznie muszą być zadowoleni, niekoniecznie nie. Pisząc o związkach miałem na myśli związki homoseksualne, czyli nienormalne pod względem seksualnym, a nie dowolnie innym. Nie piszę o związkach za karę, ani samarytańskich. > Ja jak dotąd czerpię profity z braku zmartwień o niechcianą ciążę. Ja też nie widzę powodów do rozpaczy z powodu braku siódmej nogi. U siebie też.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Uprzywilejowany z nowego rozdania, zmanipulowany własnymi fobiami user przeczytał, co chciał przeczytać i projektuje swój analfabetyzm na innych - ja wyraźnie napisałem, specjalnie pogrubionymi literkami, że gej "po prostu dzieci nie chce mieć." Wybór partnera z którym dzieci mieć nie może jest konsekwencją braku instynktu rozmnażania, a nie odwrotnie.Tyle, że to wyłącznie twoja zupełnie fantastyczna fantazja pozbawiona jakichkolwiek podstaw w psychologii ludzi. "Bazująca" na koslawym przeniesieniu mechanizmów zachowań zwierząt o zupełnie innym behawiorze od naczelnych. Myślisz, że gdy wiele razy powtórzysz niedowarzoną bzdurę, to stanie sie prawdą. W takim razie, analogicznie - 1000 RAZY BYŁO CI MÓWIONE, ŻE TAK NIE JEST, NIE MA KU TEMU POWDÓW BY TAK SĄDZIĆ, TYM BARDZIEJ, ŻE LUDZIE NIEZALEZNIE OD ORIENTACJI NIE ZDRADZAJĄ POWIĄZANIA FUNKCJONOWANIA POPĘDU PŁCIOWEGO I RODZICIELSKIEGO. WIĘCEJ NAWET, U LUDZI OBECNE SĄ STRATEGIE WPROST DOWODZĄCE ROZŁĄCZNOŚCI TYCH POPĘDÓW. POMYŚL, NAPEWNO ZROZUMIESZ BIEDNY ADAMIAKU. > To trudna do przyswojenia zależność, ale jak się skupisz, to może uda ci się wykuć na pamięć.Chyba pomyliłeś mnie z członkiem sekty forumowych pomyleńców łykajacych twoje idiotyzmy jako prawdy wiary. > Jeśli świadomie wybiera partnera niezdolnego do posiadania potomstwa, to świadczy o jego pragmatyzmie, zdrowym rozsądku, a nie poświęceniu, głupocie, czy rezygnacji z dziecka, którego pragnie za wszelką cenę.> Pragnienie dziecka za wszelką cenę już będąc w związku homoseksualnym także jest przejawem pragmatyzmu w dążeniu do poprawienia swojego statusu społecznego, ale nie jest pragnieniem posiadania dziecka dla zaspokojenia swoich instynktów rodzicielskich.Twoja fantazja. Dowodziki poproszę, dowodziki. Przecież geje wiążą się jak wszyscy ludzie instynktownie - w wyniki instynktu płciowego nie rodzicielskiego. I nie zasłaniaj się swoim zmyślonym "instynktem rozmnażania" bo takiej hybrydy seksualizmu i rodzicielstwa u ludzi nie ma i nie było. > To nie jest trudne do zauważenia i zrozumienia przy odrobinie dobrej woli i średniej inteligencji, więc pewnie zrozumiesz, po kilku powtórkach.Eliath coś napisał o tym. Ja wcześniej wiele razy też. Nie powtórzę, bo chociaż to co napisaliśmy łatwe do zrozumienia, ty po wielu powtórkach wciąż nie kapujesz. I wciąż się o to obrażasz, a to po prostu nazywanie faktów. > Pisząc o związkach miałem na myśli związki homoseksualne, czyli nienormalne pod względem seksualnym, a nie dowolnie innym.Bełkot. Dodałeś słowo "nienormalne" i myślisz, że od takiej magii słownej coś się zmienia. Na początku, musiałbyś w obrębie nominalistycznego ujęcia właściwego nauce uzasadnić faktyczna funkcjonalną odmienność wykraczająca poza zakres cech, jakie wywołują wrażenie atrakcyjności seksualnej u homo- i heteroseksualnych. > >Ja jak dotąd czerpię profity z braku zmartwień o niechcianą ciążę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Żebyś się nie wykpił - powtarzam raz jeszcze, twoja teoria stoi w sprzeczności przede wszystkim ze strategią seksualną mężczyzn heteroseksualnych "uprawiaj seks z iloma kobietami się da, może któreś dochowają twoje dzieci, albo ich partnerzy".
Jest to strategia ewolucyjna, a powszechność zdrad wykazuje, że mężczyźni nader często ją stosują. To wyklucza by także u, jak mówisz, "zdrowych" mężczyzn popęd seksualny był powiązany na poziomie emocjonalnym z instynktem rodzicielskim. Jeden nie ma wpływu na drugi.
A ty wciąż i od nowa powtarzasz niedowarzoną bzdurę, że jest na odwrót i następnie z "zaburzeń" instynktu seksualnego, popędu seksualnego, fantazjujesz sobie o zmianach w instynkcie rodzicielskim.
Albo, fantazjujesz coś jeszcze głupszego. Że zanik instynktu rodzicielskiego skutkuje zanikiem właściwego popędu płciowego, redukcją do poszukiwania "osobników podobnych". Taka tania psychoanaliza jest rozbrajającą.
Mózg, to nie freudowski zbiór fantazmatów - to zestaw modułów neuronalnych, i jeśli coś u gejów jest "inne" to moduł oceniający atrakcyjność seksualną partnerów, który funkcjonuje podobnie jak u kobiet poszukując męskich cech atrakcyjności u potencjalnych partnerów. Są podstawy by wnioskować o wpływie "odchyleń" w funkcjonowaniu tego modułu na funkcjonowanie modułu odpowiedzialnego za instynkt rodzicielski? Wątpliwe, szczególnie, że badania psychologiczne nie wykazują by gorzej się żyło dzieciom w rodzinach jednopłciowych.
Zacznij akceptować i brać pod uwagę fakty, a nie gadasz w kółko na podstawie "zdarzeń" z krainy fantazji jaką stworzyłeś w swoim zdziecinniałym mózgu.
I zachowuj się wreszcie jak facet a nie beczysz i biegniesz do Pani za każdym razem gdy ktoś ci powie czym faktycznie są te dziecięce wymysły i fantazje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Żebyś się nie wykpił - powtarzam raz jeszcze, twoja teoria stoi w sprzeczności przede wszystkim ze strategią seksualną mężczyzn heteroseksualnych "uprawiaj seks z iloma kobietami się da, może któreś dochowają twoje dzieci, albo ich partnerzy". Aha, znaczy jest zgodna ze strategią homoseksualisty: "uprawiaj seks z tyloma facetami, z iloma się da, może się z którymś dziecię uda i może któryś dochowa...". Bo podobno geje częściej zmieniają partnerów. No tak, teraz mnie przekonałeś.  ...  > To wyklucza by także u, jak mówisz, "zdrowych" mężczyzn popęd seksualny był powiązany na poziomie emocjonalnym z instynktem rodzicielskim. Jeden nie ma wpływu na drugi. Niczego nie wyklucza, bo mechanizmem uwalniającym instynkt rodzicielski jest bodziec w postaci dziecka. Każde następne zachowanie instynktowe jest wyzwalane przez inny bodziec wyzwalający, już po spełnieniu zachowań poprzednich bodźców. Co wcale nie znaczy, że te, potencjalne zachowania w instynktach nie są wprogramowane. Ale też nie znaczy, że również u homoseksualistów - ja uważam, że właśnie u nich tych informacji (dotyczących rozmnażania + rodzicielstwa) brak. Została przyjemność, nic, tylko zazdrościć. Dlatego są homoseksualistami, proste. > Albo, fantazjujesz coś jeszcze głupszego. Że zanik instynktu rodzicielskiego skutkuje zanikiem właściwego popędu płciowego, redukcją do poszukiwania "osobników podobnych". Taka tania psychoanaliza jest rozbrajającą. Twoja bajka o wujku też niczego sobie. > Zacznij akceptować i brać pod uwagę fakty, a nie gadasz w kółko na podstawie "zdarzeń" z krainy fantazji jaką stworzyłeś w swoim zdziecinniałym mózgu. Co mam zaakceptować?- że homoseksualizm ma swoją genezę w mózgu? I że jest powodem dyskomfortu homoseksualisty? Czyli wyczerpuje definicję choroby w każdej z tych definicji wersji? Ależ właśnie to od dość dawna staram się przekazać, tylko ktoś tu ma bardziej różową percepcję rzeczywistości. > I zachowuj się wreszcie jak facet a nie beczysz i biegniesz do Pani za każdym razem gdy ktoś ci powie czym faktycznie są te dziecięce wymysły i fantazje. Już będę grzeczny, tym bardziej, że prawdopodobnie jesteś userem specjalnej troski, a dla takich jest wersja specjalna regulaminu.  ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Bo podobno geje częściej zmieniają partnerów.Dobrze to ująłeś, podobno. Za resztę twojej niekompetencji z podstaw biologii ewolucyjnej tez nie odpowiadam, nie chce ci się douczyć, nie mój problem, tylko już nie łaź po forum jak drugi Dokowski czy kolejna Grabowska by dzielić się ze światem swoją ignorancją bo to męczące i jest zachowaniem typowym dla trolla. > Niczego nie wyklucza, bo mechanizmem uwalniającym instynkt rodzicielski jest bodziec w postaci dziecka. Każde następne zachowanie instynktowe jest wyzwalane przez inny bodziec wyzwalający, już po spełnieniu zachowań poprzednich bodźców.Tak? Dowodziki. Póki co, co najwyżej przyznam, że faktycznie instynkt rodzicielski wyzwalany jest przez bodziec zwany dzieckiem. Ale jak to się ma do seksu i popędu płciowego? > Co wcale nie znaczy, że te, potencjalne zachowania w instynktach nie są wprogramowane.Cokolwiek ma znaczyć ta osobliwa konstrukcja. Szczególnie w tym kontekście. > Ale też nie znaczy, że również u homoseksualistów - ja uważam, że właśnie u nich tych informacji (dotyczących rozmnażania + rodzicielstwa) brak.Jak wyżej. Oczywiście, to pewnie moja niedomyślność, ale trudno mi zrozumieć co ty właściwie chciałeś napisać w ten sposób. > Została przyjemność, nic, tylko zazdrościć.Ja myślałem, że seks zawsze przyjemnością stoi - ewolucja wbudowała go jako statystycznie skuteczny mechanizm nakłaniania do działań, które zwykle zwiększają propagację genów. > Dlatego są homoseksualistami, proste.Taaa.... > Twoja bajka o wujku też niczego sobie.Ani nie moja, ani nie bajka, tylko model matematyczny, testowany w warunkach terenowych, dekarzu. Tak się bada ewolucję zachowań. To nie to samo co łatanie dachów, więc możesz nie pojmować. > Co mam zaakceptować?- że homoseksualizm ma swoją genezę w mózgu?NUUUUDYYYY! > I że jest powodem dyskomfortu homoseksualisty?Arogancja. A czy nie jest powodem twojego dyskomfortu (chyba też organiczna) homofobia? Szykujesz już sobie terapię? > Czyli wyczerpuje definicję choroby w każdej z tych definicji wersji?Jezusie, ty serio.... > Ależ właśnie to od dość dawna staram się przekazać, tylko ktoś tu ma bardziej różową percepcję rzeczywistości.Ktoś, czyli wszyscy włącznie z lekarzami. No ale jak dekarz rzeknie, że coś choroba, to to jednosobowe głosowanie jest bardziej wiążące od głosowania gremiów psychologcznych... > Już będę grzeczny, tym bardziej, że prawdopodobnie jesteś userem specjalnej troski, a dla takich jest wersja specjalna regulaminu. Cudownie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak? Dowodziki. Póki co, co najwyżej przyznam, że faktycznie instynkt rodzicielski wyzwalany jest przez bodziec zwany dzieckiem. A już się balim'śmy, że nie przyznasz.  Biedny instynkt chyba by się ze wstydu spalił, albo powiesił na torach, na kolczastym szpagacie, a ja bym pękł. Ze śmiechu.  > > I że jest powodem dyskomfortu homoseksualisty?> Arogancja. Mnie bez różnicy, jak się choroba nazywa, nie przywiązuję się do nazw - możesz se ją nazwać homoseksualizm arogancki.  > Ktoś, czyli wszyscy włącznie z lekarzami. Jakie lobby, takie i wyniki, pogratulować.  Co wcale nie znaczy, że w moim przekonaniu jakieś głosowanie uzdrowiło czyjeś zaburzenia w mózgu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 | Eliath (1441 punktów) | Drogi Sylwku Przespałem się z tematem, szczególnie "wersją chorobową" i paroma refleksjami się z Tobą w tej epistolarnej formie podzielę. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to zdanie, które już pisałem: W trosce o niezależność nauki, wszyscy zatroskani powinni albo zacząć ją uprawiać albo się od niej odwalić! Nie mogę się pozbyć wrażenia, że ukryty kreacjonizm, może nawet nieuświadomiony, wkrada nam się do dyskusji cały czas. Tępić dziadostwo tak ciężko, że witki opadają. Postawiłem autorowi tematu taki zarzut, ale jednak zbyt wąsko go ująłem. Cały czas podnoszona jest kwestia rozmnażania, jako niemalże świętego obowiązku. Niby ma wynikać z jakiegoś tam instynktu... Tylko, że opiera się to na założeniu: cel życia - rozmnażanie. Na pierwszy rzut oka niby ma to sens, jest to nawet uprawnione twierdzenie, ale tylko z pewnymi zastrzeżeniami. Pierwsza molekuła, która raczyła się powielić, nie zrobiła tego w "celu", od po prostu zaistniały warunki i proces chemiczny przebiegł. Potem proces się komplikował, do dziś stanowi "sedno" życia. Niemniej wartościujące stosowanie tego faktu, wymaga określenia układ odniesienia. Wprowadzenie kreatora, automatycznie daje nam punkt startu, wyznacza jednocześnie zwrot. Druga sprawa to przenoszenie normy społecznej na grunt biologii. Wnioskowanie o "normalności" na podstawie jakiegoś, uśrednionego wzorca jest dalece "niedoskonałe", że się eufemizmem posłużę. Podobnie jak w pierwszym przypadku, zakłada, że pewne formy, są tymi "właściwymi" czy "dobrymi". Na samym gruncie biologii tak nie jest. Hipotezywskazująraczej, że jest konsekwencją istnienia dwóch płci oraz dużych podobieństw między nimi. Co więcej, na tych płaszczyznach, nieuprawnione są jakiekolwiek twierdzenia "lepsiejszości" czy "normalniejszości". Takie zdania opierają się na założeniu, że znamy cel ewolucji (wytworzenie konkretnych wzorców) oraz jej ostateczny kształt (owe wzorce). Oba założenia są w tak kretyńskie, że pozwolę sobie ich nie skomentować. Nurtują mnie też kwestie, instynktu macierzyńskiego jako efektu bodźca "dziecko" oraz instynktu do rozmnażania, którego rzekomo homoseksualistom ma brakować. Jak dla mnie sprawę rozwiązują pingwiny. Widzę dwie opcje, dla utrzymania w mocy stwierdzeń z początku paragrafu: - dziecko było bodźcem, a ta konkretna para żyła w pętli czasowej lub znała przyszłaś - kierowały nią inne motywy (może ugięła się pod naciskami lobby... ) Znacznie lepiej pasuje mi tu porównanie do kolażu, tam instynkty mogą się nakładać, jedne przykrywać inne, co chyba lepiej obrazuje skomplikowane realia życia. Teza choroby, pomijając oczywiście problemy ze zrozumieniem definicji, też jest ciekawa. Żeby mówić o chorobie potrzebne są jakieś negatywne efekty, dające się stwierdzić obiektywnie, albo przynajmniej odczuwane subiektywnie przez chorego. Sam fakt inności od "średniej" nie konstytuuje jednostki chorobowej, świadczy co najwyżej o różnicach pomiędzy osobnikami danego gatunku. Różnice są jak najbardziej pozytywne, potrzebne i pożądane. Chciałem tu wspomnieć gepardy, ale chyba jeszcze nie padło argumentum ad hitlerum, więc w ramach preemptive strike, posłużę się nim: Ostatecznie idea czystości rasowej to postulowanie chowu wsobnego... Przy odwołaniach do choroby, oprócz wcześniejszych zastrzeżeń należy dodać dwa: - Homoseksualizm nie wyklucza posiadania dzieci, a heteroseksualizm nie gwarantuje. Co pełną swą urodę jako argument zdobywa, w połączeniu z hipotezami łączącymi homoseksualizm i płodność!- Oczekiwanie od istoty rozumnej, samoświadomej, a już dodatkowo takiej, która aspiruje do zbioru osobników racjonalnych - kierowania się "botakiem", odgórnym nakazem kreatora czy "słusznością" w tak istotnych kwestiach jak dobór partnerów czy posiadanie potomstwa: jest nietaktem (żeby już mieszkańców Krety nie przywoływać). Na koniec zaś zostawiłem sobie elementarz. Wstyd, że od tego nie zaczęliśmy dyskusji. To na osobie wygłaszającej tezę, spoczywa ciężar dowodu. Dodatkowo "Extraordinary claims require extraordinary evidence". Twierdzenie, że istnieje choroba, o najprawdopodobniej genetycznym i hormonalnym podłożu, dotykająca szeregu gatunków kręgowców, nie mająca żadnych widocznych skutków negatywnych dla funkcjonowania chorych osobników, do tego pozornie* ograniczająca szansę przekazania genów, nazwałbym ekstraordynaryjnym. * Pozornie, bo chodzi mi po głowie wypowiedz, chyba Dawkinsa, o modelach, które wskazują, iż strategia obliczona na przetrwanie własnego potomstwa nie zawsze jest optymalna, niestety nie mogę jej umiejscowić. To tak odnośnie "teorii wujka Sylwka". Pozwolę sobie jeszcze na dygresję o racjonalizacji zwyciężającej racjonalizm. Negowanie faktów to nie racjonalizm a denialism... Fakt jest taki, że homoseksualizm nie figuruje na liście chorób i de jure chorobą nie jest. Twierdzenie, iż de fakto jest, a tylko spisek homo doprowadził do skreślenia, ale my znamy prawdę... cóż nazwijmy... ciekawym! Twierdzenie, że specjaliści się nie znają, ale ja wiem lepiej... nie jest oryginalne w pewnych kręgach. W ramach off-topu: Faktem jest, iż dyskryminacja pociąga za sobą ogromne koszty, także finansowe. Jak mam więc traktować kogoś, kto postuluje swój racjonalizm, zamiłowanie do kapitalizmu, a jednocześnie wykazuje cechy postawy homofobicznej? Z poważaniem Eliath
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Szkoda, że nie można Ci dać więcej plusów!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Pierwsza molekuła, która raczyła się powielić, nie zrobiła tego w "celu", od po prostu zaistniały warunki i proces chemiczny przebiegł. Też tak uważam. > Potem proces się komplikował, do dziś stanowi "sedno" życia. A ludzie sobie skomplikowali jeszcze bardziej i wymyślili cywilizację. Także prawo i przepisy. I zaczęli klasyfikować różne zjawiska w tym różnice między sobą i niektóre z nich nazwali sobie "chorobami". > Druga sprawa to przenoszenie normy społecznej na grunt biologii. Wnioskowanie o "normalności" na podstawie jakiegoś, uśrednionego wzorca jest dalece "niedoskonałe", że się eufemizmem posłużę. Tylko dla tych, którzy tę "normalność" lub jej brak wartościują. > Podobnie jak w pierwszym przypadku, zakłada, że pewne formy, są tymi "właściwymi" czy "dobrymi". Kto zakłada?- bo ja nie. > Takie zdania opierają się na założeniu, że znamy cel ewolucji (wytworzenie konkretnych wzorców) oraz jej ostateczny kształt (owe wzorce). Oba założenia są w tak kretyńskie, że pozwolę sobie ich nie skomentować. Masz rację, ale już cywilizacja wymyślona przez homo sapiens, została wymyślona "po coś". > Teza choroby, pomijając oczywiście problemy ze zrozumieniem definicji, też jest ciekawa. Bo wymyślona przez ludzi. > Żeby mówić o chorobie potrzebne są jakieś negatywne efekty, dające się stwierdzić obiektywnie, albo przynajmniej odczuwane subiektywnie przez chorego. I w tym aspekcie homoseksualizm jest przyczyną odczuwanego subiektywnie przez homoseksualistę, dyskomfortu. "Zdobycz" cywilizacji pod nazwą "medycyna" zakłada też efekty, skutki społeczne chorób. > Sam fakt inności od "średniej" nie konstytuuje jednostki chorobowej, świadczy co najwyżej o różnicach pomiędzy osobnikami danego gatunku. I bardzo słusznie. > Różnice są jak najbardziej pozytywne, potrzebne i pożądane. A tu już jesteś kreacjonistą...? Komu są potrzebne i pożądane, ewolucji? Przecie napisałeś- osobiście się podpisałem- że ewolucja nie ma celu? Więc potrzebne i pożądane dla ludzi, a więc zgodne z ich wymyślonymi normami. Czyż nie tak? > - Oczekiwanie od istoty rozumnej, samoświadomej, a już dodatkowo takiej, która aspiruje do zbioru osobników racjonalnych - kierowania się "botakiem", odgórnym nakazem kreatora czy "słusznością" w tak istotnych kwestiach jak dobór partnerów czy posiadanie potomstwa: jest nietaktem... Mogłeś tego nietaktu uniknąć, chyba nie pisałeś pod lufą gnata? > Na koniec zaś zostawiłem sobie elementarz. Wstyd, że od tego nie zaczęliśmy dyskusji. Oj, wstyd, że nie zaczęliście od elementarza, Eliath. > Fakt jest taki, że homoseksualizm nie figuruje na liście chorób i de jure chorobą nie jest. I to jest fakt. > Twierdzenie, iż de fakto jest, a tylko spisek homo doprowadził do skreślenia, ale my znamy prawdę... cóż nazwijmy... ciekawym! A to jest jedynie twoje chciejstwo, Eliath. > Twierdzenie, że specjaliści się nie znają, ale ja wiem lepiej... Margaryna i masło też są najzdrowsze pod słońcem w zależności od tego, jak długo żyję - cóż z tego, że są najzdrowsze zamiennie, a ich "zdrowość" zależy od siły przebicia lobby maślanego. Lub margarynowego. > ... nie jest oryginalne w pewnych kręgach. To zmień sobie kręgi, na kwadratowe. Później zmienisz im głosowaniem nazwę na owalne i narodzi się jeszcze nowsza, oryginalniejsza tradycja. Zrodzi się przez owulację. A zacząć możesz od jeszcze dokładniejszego i bardziej manipulacyjnego przemieszania kreacjonizmu z nauką, oraz demokracją, Eliath. Choć trudno będzie ci przeskoczyć poprzeczkę manipulacji wybełkotaną w tym poście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | >>Różnice są jak najbardziej pozytywne, potrzebne i pożądane. > A tu już jesteś kreacjonistą...? Komu są potrzebne i pożądane, ewolucji? Przecie napisałeś- osobiście się podpisałem- że ewolucja nie ma celu? > Więc potrzebne i pożądane dla ludzi, a więc zgodne z ich wymyślonymi normami. Czyż nie tak?
Nie, nie tak. Proces ewolucji, jak zdaje się wskazywać nazwa, jest stopniowym zachodzeniem zmian w funkcji czasu. Owe zmiany prowadzą do różnic, które są "pozytywne, potrzebne i pożądane", czyli niezbędne dla istnienia procesu ewolucji. Nie ma zmian-> nie ma różnic -> nie ma ewolucji / nie ma życia. Wróćmy od "pierwszej molekuły". Powieliła się. Mamy życie albo ewolucję? Nie mamy reakcję chemiczną! Powieliła się z "błędem" (zmianą), i co? Mamy w efekcie nową cząsteczkę, zdolną lub nie do replikacji w zastanych warunkach. Mamy różnice! Mamy życie! Mamy ewolucję! Do czego tutaj: cel, ludzie, czy normy są Ci potrzebne to nie wiem.
Jeśli chodzi o ludzi, to można by postawić tezę, że różnice nie są pożądane, stąd rozliczne próby eliminacji, w tym fizycznej, wszystkiego co "inne" na każdym poziomie wielkości grupy.
> Oj, wstyd, że nie zaczęliście od elementarza, Eliath.
Ja, nie waham się do niego powracać, Ty mimo braków nie zamierzasz.
>Margaryna i masło też są najzdrowsze pod słońcem w zależności od tego, jak długo żyję.
Myślałem że w zależności od ich składu. Polecam dalsze czerpanie wiedzy z reklam i artykułów sponsorowanych.
> To zmień sobie kręgi, na kwadratowe. Później zmienisz im głosowaniem nazwę na owalne i narodzi się jeszcze nowsza, oryginalniejsza tradycja. > Zrodzi się przez owulację.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie, nie tak. Proces ewolucji... Przytoczę tylko twoją żałosną argumentację: > " Tępić dziadostwo tak ciężko, że witki opadają. [...] Pierwsza molekuła, która raczyła się powielić, nie zrobiła tego w "celu", od po prostu zaistniały warunki i proces chemiczny przebiegł." ... i z tym się zgadzam w całej rozciągłości, bo kreacjonizm po prostu mnie śmieszy. Dalej piszesz: > " [...] nieuprawnione są jakiekolwiek twierdzenia "lepsiejszości" czy "normalniejszości". [...] Oba założenia są w tak kretyńskie, że pozwolę sobie ich nie skomentować." ... i temu również przyklaskuję, ale już troszkę niżej stosujesz klasyczny przykład kreacjonistycznego argumentu: > "Różnice są jak najbardziej pozytywne, potrzebne i pożądane." No to komu są potrzebne, jeśli nie wywołanej na początku, bezcelowej ewolucji, której proces jest twoim naczelnym argumentem przeciwko chorobie zwanej "homoseksualizmem"? > Owe zmiany prowadzą do różnic, które są "pozytywne, potrzebne i pożądane", czyli niezbędne dla istnienia procesu ewolucji. Czyli nie są potrzebne ewolucji, która jest, przypomnę ciągłym procesem, polegającym na stopniowych zmianach cech..., ale są potrzebne procesowi ewolucji? > Do czego tutaj: cel, ludzie, czy normy są Ci potrzebne to nie wiem. Uprzejmie zauważam, że to tobie nagle stał się potrzebny cel "pozytywnych, potrzebnych i pożądanych" różnic w procesie, który jest procesem bezcelowym, ale tylko wtedy, jak ci pasuje, userku. A jeszcze na początku twojego wywodu tępiłeś dziadostwo tak ciężko, aż witki opadną - zastosuj ten przepis do swojego dziadostwa i ciesz się z poparcia podobnych dziadów umysłowych na waszej karuzeli umysłowej. Zrodzonej metodą owulacji kwadratu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> I w tym aspekcie homoseksualizm jest przyczyną odczuwanego subiektywnie przez homoseksualistę, dyskomfortu.
Ale jakiego dyskomfortu?
W kółko o dyskomforcie powtarzasz, ale jakoś go nie widać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale jakiego dyskomfortu?> W kółko o dyskomforcie powtarzasz, ale jakoś go nie widać. Być może dlatego, że głównie go czuć. No, ale przecież owulacje kwadratu nie biorą się bez celu, jak ewolucja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Pozwoliłem sobie poczynić kilka uwag: > Nie mogę się pozbyć wrażenia, że ukryty kreacjonizm, może nawet nieuświadomiony, wkrada nam się do dyskusji cały czas. Tępić dziadostwo tak ciężko, że witki opadają.Precyzyjnie, napisałbym tu o wrodzonej tendencji do teleologii. Jak się wydaje, ona sama może być ewolucyjnie wrodzonym mechanizmem skłaniającym do doszukiwania się intencjonalnego charakteru zdarzeń w świecie wokół (tak, to ta teoria genezy religijności jako konsekwencji rozpoznawania w środowisku zbioru zazwyczaj wrogich istot kierujących się celami). > Postawiłem autorowi tematu taki zarzut, ale jednak zbyt wąsko go ująłem.W rzeczywistości pod tym względem autor wątku rozumuje na dość dziecinnym poziomie. Najlepsze jest to, że nawet się z tym nie kryje posługując się zupełnie fałszywymi kategoriami "dobra gatunku" i temu podobnymi sofizmatami. > Hipotezywskazująraczej, że jest konsekwencją istnienia dwóch płci oraz dużych podobieństw między nimi.Teorii jest wiele. Zresztą, przywołana przeze mnie "teoria wujka" ma tłumaczyć jedynie homoseksualizm męski. > Co więcej, na tych płaszczyznach, nieuprawnione są jakiekolwiek twierdzenia "lepsiejszości" czy "normalniejszości". Takie zdania opierają się na założeniu, że znamy cel ewolucji (wytworzenie konkretnych wzorców) oraz jej ostateczny kształt (owe wzorce). Oba założenia są w tak kretyńskie, że pozwolę sobie ich nie skomentować.Że w kontekście ewolucyjnym nie ma rzeczy lepszych i gorszych, anie mniej ani bardziej właściwych, a tylko trwalsze lub mniej trwałe to ten element mechanicyzmu ewolucyjnego ujęcia, który, jak mniemam, stoi w zbyt silnej opozycji do wspomnianej wcześniej wrodzonej teleologii, by stał się on stałym komponentem myślenia ludzi. Na marginesie zauważę - nawet gdyby ktoś dalej bawił się w naturalizowanie moralności i etyki i próbował trwałość ewolucyjną przerabiać na dobro, nietrwałość zaś na zło - wciąż miałby problem ze skonstruowaniem pojęcia "złego homoseksualizmu" gdy rozważyć ewolucyjną trwałość tego zjawiska. > Nurtują mnie też kwestie, instynktu macierzyńskiego jako efektu bodźca "dziecko" oraz instynktu do rozmnażania, którego rzekomo homoseksualistom ma brakować. Jak dla mnie sprawę rozwiązują pingwiny.To akurat skomplikowane zagadnienie. W istocie dałem się wpuścić w zbyt dużym stopniu w korzystanie z pokracznych kategorii i "modeli" Adamiaka. Nie jestem pewny, ale chyba nie było cię na forum, gdy po raz pierwszy przedstawił on na forum swoją "teorię genezy homoseksualizmu". Zgodnie z nią, homoseksualizm jest konsekwencją utraty instynktu rodzicielskiego. Oryginalna ta koncepcja pochodzi z przeniesienia pewnych modeli zachowań (między innymi ptaków i ryb) na ssaki naczelne jakimi są ludzie. Modele te zakładają, że zachowania tych organizmów są zorganizowane w pewne linearne sekwencje, w których bodziec do wyzwolenia jednego zachowania "wprowadza w stan gotowości" na bodziec wyzwalający kolejne zachowania, a całość jest tak zorganizowania, iż pierwszy bodziec de facto zapoczątkowuje sekwencję zachowań zmierzających do ostatecznego właściwego celu. Wedle Adamiaka, ostatecznym celem takiej domniemanej sekwencji u ludzi (nazywa ją instynktem rozmnażania) jest właśnie wychowywanie dzieci. Teraz uwaga: u osób homoseksualnych dochodzi do zaniku owego ostatecznego ogniwa, co powoduje swoisty "kolaps" wcześniejszych elementów łańcucha. Przede wszystkim powoduje to zmianę zachowań seksualnych. Osobniki homoseksualne tracą tendencję do wiązania się z osobnikami płci przeciwnej, jednocześnie, zgodnie z zasadą podobieństwa (lub, bardziej metaforycznie - "koszuli bliższej ciału) stają się seksualnie zorientowane na przedstawicieli własnej płci. Koncepcja ta jest oczywiście delikatnie mówiąc wadliwa. Pomija i powszechne strategie rozrodcze ludzi (i wielu innych ssaków), w których na przykład samiec zapładnia ile się da samic, ale nie wyzwala to u niego gotowości do wiązania się z nimi i wspólnego wychowywania potomstwa. Jest to także wątpliwe od strony "mechaniki" zjawisk psychicznych. I tu wchodzi kwestia dziecka jako bodźca wyzwalającego instynkt macierzyński/ojcowski. Wydaje się, że w warunkach jakie zwykle występują, dopiero narodzenie dziecka wyzwala zachowania opiekuńcze. Rodzice nie tkwią w stanie "gotowości" rodzicielskiej, tylko dlatego, że uprawiali seks. Zarazem, nie wydaje się, by seks był potrzebny do wykazywania "podatności" na obecność dziecka jako bodźca zachowań rodzicielskich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | I ciąg dalszy:
> Teza choroby, pomijając oczywiście problemy ze zrozumieniem definicji, też jest ciekawa. Żeby mówić o chorobie potrzebne są jakieś negatywne efekty, dające się stwierdzić obiektywnie, albo przynajmniej odczuwane subiektywnie przez chorego.
Jak dla mnie (pomijając choroby zaburzające zdolności poznawcze) kryterium subiektywne jest kluczowe. Wszelkie inne musi zakładać jakąś "ontologię słuszności" i naturalizm etyczny. Bo tylko takie przesłanki pozwalałyby klasyfikować jakiekolwiek zjawiska jako "obiektywne choroby".
>* Pozornie, bo chodzi mi po głowie wypowiedz, chyba Dawkinsa, o modelach, które wskazują, iż strategia obliczona na przetrwanie własnego potomstwa nie zawsze jest optymalna, niestety nie mogę jej umiejscowić. To tak odnośnie "teorii wujka Sylwka".
Jawnym przykładem są robotnice zwierząt eusocjalnych takich jak mrówki czy golce. Gdyby mierzyć dostosowanie ilością potomstwa, 99,999% populacji tych gatunków miałoby dostosowanie zerowe.
Oczywiście to tylko hipoteza, ale niezwykle kusząca - rozpatrywać osobniki homoseksualne jako "zaczątek" kasty robotników "przeznaczonych" (w metaforycznym - ewolucyjnym, nie teologicznym - a więc wziętym w cudzysłów sensie) do pomocy w odchowaniu potomstwa rodziców i rodzeństwa.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... mrówki czy golce.> Oczywiście to tylko hipoteza, ale niezwykle kusząca... Fajnie, homoseksualista działający na podobnych zasadach, jak mrówka czy, za przeproszeniem, golec, to zupełnie inna jakość w porównaniu z głupimi ciernikami, czy nawet gęśmi. Homoseksualista jak golec!- to w ustach "Sylwka" już brzmi dumnie!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Cóż, pozwól, że powtórzę co mówiłeś: trafiasz kulą w płot.
Po pierwsze, twoje teorie są fałszywe, potem dopiero (niektóre ich konsekwencje) przerabiasz na obraźliwe idiotyzmy o dewiacjach.
Ja się nie obrażam o porównanie do ciernika, ale raczej o porównanie do ciernika.
Po drugie, w przeciwieństwie do ciebie, nie sugerowałem nigdzie podobnych mechanizmów behawioralnych a podobne uzasadnienia ewolucyjne - stosowanie zbliżonej strategii ewolucyjnej.
Rozumiesz już, czy większymi literkami?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... podobne uzasadnienia ewolucyjne - stosowanie zbliżonej strategii ewolucyjnej.> Rozumiesz już, czy większymi literkami? A taktyką w tej strategii ma być bezcelowa ewolucja z celowym jej procesem, tudzież leczenie dewiacji głosowaniem - rozumiem.  Eh, jaka szkoda, że golce nie wymyśliły głosowania, na plażach byłoby o wiele weselej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> A taktyką w tej strategii ma być bezcelowa ewolucja z celowym jej procesem, tudzież leczenie dewiacji głosowaniem - rozumiem.  Chyba jednak nie. Czy, drogi czytelniku prac etologicznych, w ogóle znasz pojęcie strategii ewolucyjnie stabilnej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >Czy, drogi czytelniku prac etologicznych, w ogóle znasz pojęcie strategii ewolucyjnie stabilnej? Jasne, w wydaniu "Sylwkowym" teoria gier jest już argumentem, a użyta, choć pośrednio, przeze mnie była beee. Pewnie dlatego, że dotyczyła cierników i gęsi, a nie ulubionych przez "Sylwka" golców. Jesteś opóźniony w refleksie argumentacyjnym, ale rozumiem, że masz dłuższy metabolizm intelektualny. Do tych trzech tygodni dorzuć sobie spokojnie roczek - mnie się nie śpieszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > >>Czy, drogi czytelniku prac etologicznych, w ogóle znasz pojęcie strategii ewolucyjnie stabilnej?> Jasne, w wydaniu "Sylwkowym" teoria gier jest już argumentem, a użyta, choć pośrednio, przeze mnie była beee.Dlaczego jest bee wyłożone powyżej - bo twoja "interpretacja" jest wbrew faktom. Nade wszytko, jest też teorią behawioralną i psychologiczną bardziej - no bo gdzie w twojej teorii wyjaśnienie (na bazie teorii gier, na którą rzekomo się powołujesz) ewolucyjnej trwałości i powszechności homoseksualizmu? Gdzie jakieś badania z teoretycznym zastosowaniem takich modeli? Gdzie te modele? Czy ty myślisz, że mówić, że coś się robi, to to samo co robić to? To ty od miesięcy nie wyjaśniłeś rozbieżności między swoją teorią a tym jak się rzeczy mają - rzeczywistymi kompetencjami rodzicielskimi gejów i lesbijek (zaobserwowane fakty), rozłącznością popędu płciowego i rodzicielskiego (zaobserwowane fakty), brakiem realistycznego mechanizmu "przerzucenia" popędu z płci przeciwnej na własną. Nie rozśmieszaj mnie - PUDŁO, tak można skwitować twoje zdanie. > Do tych trzech tygodni dorzuć sobie spokojnie roczek - mnie się nie śpieszy. Ale o czym ty fantazjujesz. Przecież jest obalona od dawna, jak wyżej widać. Ludzie podśmiewają się już z Adamiaka etologa, właśnie na bazie twojej "nieobalonej" teorii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>>Czy, drogi czytelniku prac etologicznych, w ogóle znasz pojęcie strategii ewolucyjnie stabilnej?> > Jasne, w wydaniu "Sylwkowym" teoria gier jest już argumentem, a użyta, choć pośrednio, przeze mnie była beee.> Dlaczego jest bee wyłożone powyżej - bo twoja "interpretacja" jest wbrew faktom. Którym faktom, poproszę o te fakty, bo na razie fakty zastępujesz manipulacjami semantycznymi. Zamiast cierników - mrówki, w miejsce mewy srebrzystej (którą po drodze zamieniłeś na gęsi  ) golce i już się "Sylwkowi" zaczyna zgadzać... Odkrywca.  > Nade wszytko, jest też teorią behawioralną i psychologiczną bardziej - Znowu ci się nazwa nie podoba? A behawioryzm i psychologia to z nieba spadły, czy są opisami zachowań zwierząt, które to zachowania ewoluowały wraz z nimi? Czy ty z kolei słyszałeś o psychologii ewolucyjnej? > no bo gdzie w twojej teorii wyjaśnienie (na bazie teorii gier, na którą rzekomo się powołujesz) ewolucyjnej trwałości i powszechności homoseksualizmu? "Pośrednio użyłem" teorii gier, a nie powołuję się na nią - manipulancie. Przeczytaj oryginał. Wykazałem ci, że teoria gier jest ściśle związana z socjobiologią, która z kolei jest ściśle związana z ekologią behawioralną i psychologią ewolucyjną. Socjobiologia wyjaśnia sporo zachowań seksualnych zwierząt w tym człowieka, korzystając w znakomitym stopniu właśnie z wyników teorii gier, więc badania Nikolaasa Tinbergena, z których tak się śmiejesz, mogą być użyte w budowaniu innych teorii w tym dot. człowieka, co dopiero po roku zaczyna do ciebie docierać, jako golcowe objawienie, naukowcu z Koziej Wólki. Czy tobie nawet w rozmowie chodzi tylko o zmianę rzeczywistości przy pomocy manipulacji semantycznych, "Sylwek"? Można by próbować wytłumaczyć takie zachowanie "budowaniem fałszywej koherencji" - im więcej elementów pozornie mało ważnych dorzuci się do podstawowego błędu, tym mniej obłędnie błąd wygląda.  Można by zażartować, że nie dostrzegasz niczego pod piórami i majtkami, póki się całkowicie gęś nie obnaży, jak golec - ale po co? I tak wyślą to do Oślej Ławki, bo im się w politycznej poprawności nie mieści. A twoja percepcja dowcipu ma właściwości żelbetu wielkiej płyty.  A wyjaśnianiem trwałości i powszechności homoseksualizmu sam się zajmij - mnie ten aspekt rzeczywistości po prostu nie interesuje. > Gdzie jakieś badania z teoretycznym zastosowaniem takich modeli? Gdzie te modele? Jw. > Czy ty myślisz, że mówić, że coś się robi, to to samo co robić to? Nie projektuj na mnie swojej metody - zmieniać świat zmieniając nazwy jego elementów. > To ty od miesięcy nie wyjaśniłeś rozbieżności między swoją teorią a tym jak się rzeczy mają - rzeczywistymi kompetencjami rodzicielskimi gejów i lesbijek (zaobserwowane fakty)... Nie wiem coś obserwował, ale już rok temu ci pisałem, że orientacja seksualna jest stopniowalna, w skrócie: od hetero do homo poprzez bi. > ... rozłącznością popędu płciowego i rodzicielskiego (zaobserwowane fakty)... ... oraz instynktu rozmnażania, co jest podstawą mojej teoryjki, bo cały czas gadam, że homoseksualizm jest wynikiem tej schizmy... Nie rozśmieszaj mnie.  Ale to fajnie, że po roku zaczynasz się zgadzać z elementami mojej teorii, tylko zamiast cierników - golce, no i rozdzielność popędów napisana własnymi, "Sylwkowymi" słowy bardziej do ciebie dociera, niźli napisana przez znienawidzonego "homofoba". Gdybyś myślał choć w 5% rozumem, a nie emocjami, to pewnie naszej dyskusji by nie było, albo inaczej by wyglądała. No i mógłbyś czasem zerknąć na nazwę forum, na którym się wściekle pienisz - też daje do myślenia. Sama nazwa, bo zawartość już coraz mniej dzięki usilnym staraniom jego Derekcji.  > > Do tych trzech tygodni dorzuć sobie spokojnie roczek - mnie się nie śpieszy. > Ale o czym ty fantazjujesz. Przecież jest obalona od dawna, jak wyżej widać. Jak widać wyżej i szerzej, to zaczynasz do niej powoli dojrzewać, "Sylwek".  > Ludzie podśmiewają się już z Adamiaka etologa, właśnie na bazie twojej "nieobalonej" teorii. Widzę, że jeszcze roczek i zaczniesz moją teoryjkę lansować jako własną, tylko cierniki zmienisz na golaski, ale na zdrowie, "Sylwek", na razie nie zastrzegam praw autorskich...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Którym faktom, poproszę o te fakty, bo na razie fakty zastępujesz manipulacjami semantycznymi. Zamiast cierników - mrówki, w miejsce mewy srebrzystej (którą po drodze zamieniłeś na gęsi ) golce i już się "Sylwkowi" zaczyna zgadzać... Odkrywca.  Słuchaj, nie ośmieszaj się. Odnosisz się do wyciętego fragmentu pomijając przytoczone fakty. Jeśli potrzebujesz psychoterapii w postaci budowania poczucia słuszności u siebie - proszę bardzo, dekarzu, ale znajdź sobie innego psychoterapeutę, bo akurat do zupełnej nieznajomości tej dziedziny "nauki" przyznaje się bez bicia. > Znowu ci się nazwa nie podoba? A behawioryzm i psychologia to z nieba spadły, czy są opisami zachowań zwierząt, które to zachowania ewoluowały wraz z nimi? Czy ty z kolei słyszałeś o psychologii ewolucyjnej?Sednem psychologii ewolucyjnej jest nie dociekanie postaci i mechanizmów psychicznych jako takich, ale wyjaśnianie ich na gruncie dostosowania genetycznego. Dlatego na przykład pozwalam sobie porównywać osoby homoseksualne do kasty robotniczej - pod względem strategii propagacji genów, a nie stosowanych w tym celu konkretnych mechanizmów ewolucyjnych. Ty na odwrót - ignorując kontekst ewolucji i strategii propagacji genów przenosisz i kopiujesz sobie mechanizmy zachowań z jednych zwierząt na inne. Powodzenia w takim "psychologizowaniu ewolucyjnym". > "Pośrednio użyłem" teorii gier, a nie powołuję się na nią - manipulancie. Przeczytaj oryginał.Nie użyłeś, tylko "pośrednio" wspomniałeś o niej, tak mniej więcej jak kreacjoniści "pośrednio' wspominają o darwinizmie. > Wykazałem ci, że teoria gier jest ściśle związana z socjobiologią, która z kolei jest ściśle związana z ekologią behawioralną i psychologią ewolucyjną.TY mi wykazałeś!? LOL > Socjobiologia wyjaśnia sporo zachowań seksualnych zwierząt w tym człowieka, korzystając w znakomitym stopniu właśnie z wyników teorii gier, więc badania Nikolaasa Tinbergena, z których tak się śmiejesz, mogą być użyte w budowaniu innych teorii w tym dot. człowieka, co dopiero po roku zaczyna do ciebie docierać, jako golcowe objawienie, naukowcu z Koziej Wólki.Z badań się śmieję? Czy może z twoich nieudolnych, pozbawionych zrozumienia i sensu "zastosowań" ich wyników? Jak mówiłem, jeśli rzucanie epitetami i zaklinanie rzeczywistości pomaga ci się dowartościować.... > Czy tobie nawet w rozmowie chodzi tylko o zmianę rzeczywistości przy pomocy manipulacji semantycznych, "Sylwek"? Można by próbować wytłumaczyć takie zachowanie "budowaniem fałszywej koherencji" - im więcej elementów pozornie mało ważnych dorzuci się do podstawowego błędu, tym mniej obłędnie błąd wygląda.  Hipokryta. Od miesięcy posługujesz się teoriami, których nie rozumiesz, używasz ich w najbardziej idiotycznych zestawieniach, dodatkowo zupełnie jesteś pozbawiony chęci by podejść krytycznie do własnych wywodów. > Można by zażartować, że nie dostrzegasz niczego pod piórami i majtkami, póki się całkowicie gęś nie obnaży, jak golec - ale po co? I tak wyślą to do Oślej Ławki, bo im się w politycznej poprawności nie mieści. A twoja percepcja dowcipu ma właściwości żelbetu wielkiej płyty.  Zasadniczo widać już, że zupełnie zabrakło ci argumentów, więc zastępujesz je swoimi fantazjami i (niezbyt) efektowną retoryką. > A wyjaśnianiem trwałości i powszechności homoseksualizmu sam się zajmij - mnie ten aspekt rzeczywistości po prostu nie interesuje.I tu się zupełnie ośmieszasz, lansujesz się jako posiadacz "prawdy" o naturze homoseksualizmu, którą to "prawdę" wywodzisz z niedowazonej teorii, a jeden z podstawowych faktów wykazujących jej słabość po prostu ignorujesz. Rzeczywiście, dekarzu - TY nie jesteś nawet naukowcem z Koziej Wólki. Błaznuj dalej, wstawiaj swoje neo-emotki. > Nie projektuj na mnie swojej metody - zmieniać świat zmieniając nazwy jego elementów.Gwoli ścisłości, dachowy filozofie nigdy nie wchodziłem z tobą w kwestie znaczenia "znaczenia" słów, byś mógł sobie pozwalać na takie osąd. Biedaku, nie rozumiesz prostych koncepcji ewolucyjnych a używasz takich słów jak "semantyka"? Naucz się raczkować nim będziesz się brał za łażenie po górach. > Nie wiem coś obserwował, ale już rok temu ci pisałem, że orientacja seksualna jest stopniowalna, w skrócie: od hetero do homo poprzez bi.I co z tego? A jest korelacja między "stopniem heteroseksualizmu" a kompetencjami rodzicielskimi? NIE. Poza tym, trochę trudno umieścić "stopniowalność: w twoim "modelu" psychiki osób homoseksualnych, bo siłą rzeczy zakłada on mechanizm "wszytko albo nic" - albo działają ostatnie komponenty (instynkt rodzicielski), albo ich degradacja zmienia zachowania seksualne. Już nawet własnych teorii nie rozumiesz? > ... oraz instynktu rozmnażania, co jest podstawą mojej teoryjki, bo cały czas gadam, że homoseksualizm jest wynikiem tej schizmy... Nie rozśmieszaj mnie.  Jak napisałem wyżej - już własnych teorii nie rozumiesz, skoro w jednym mózgu mieści ci się biseksualizm z twoim fantazmatem "instynktu rozmnażania".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >I co z tego?
Nic - rozmowa z kimś, kto chce zmienić zjawiska natury przez zmianę ich nazw, bo mu do samopoczucia nie pasują - nie ma sensu.
Rozmowa z kimś, kto na obalenie teoryjki zawartej w jednym, prostym zdaniu zużywa tysiące coraz wymyślniejszych słów i nieadekwatnych porównań, przy każdym z nich po raz enty hucznie ogłaszając jej obalenie - nie ma sensu.
Rozmowa z kimś, kto ma przymus ustawienia interlokutora w pozycji wroga, bo innej opcji nie jest w stanie z emocji wygenerować - nie ma sensu.
Rozmowa z kimś, komu ułomność percepcji ogranicza perspektywę kontekstu, oraz nie pozwala na inne zdanie, niż "bez sensu" - jest bez sensu.
> NIE.
Naonczas rzekł "Sylwek" do parafian swych: NIE.
Życzę miłego dnia.
EOT.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | CD > Ale to fajnie, że po roku zaczynasz się zgadzać z elementami mojej teorii, tylko zamiast cierników - golce, no i rozdzielność popędów napisana własnymi, "Sylwkowymi" słowy bardziej do ciebie dociera, niźli napisana przez znienawidzonego "homofoba".Jesteś zabawny, myśląc, że odrzucam teorię bo wyznaje ją "homofob". Jesteś homofobem (lub, jak to ładnie nazwał Eliath, mieszkańcem Krety - ale temu gorąco zaprzeczasz i obrażasz się) bo uparcie powtarzasz takie bzdurne teorie. A wydaje się (w innych kontekstach), że trochę rozumu masz (jego brak byłby usprawiedliwieniem twojego uporu nie wymagającym diagnozy homofobicznych uprzedzeń). > Gdybyś myślał choć w 5% rozumem, a nie emocjami, to pewnie naszej dyskusji by nie było, albo inaczej by wyglądała.Tjaaa, dosyć zabawne, że Ty to mówisz, człowieczek napędzany irracjonalną niechęcią. > No i mógłbyś czasem zerknąć na nazwę forum, na którym się wściekle pienisz - też daje do myślenia.Daruj sobie. > Sama nazwa, bo zawartość już coraz mniej dzięki usilnym staraniom jego Derekcji.  Tjaa. A myślałem, ze dzięki trollom jak Dokowski, Grabowska czy Adamiak. > Jak widać wyżej i szerzej, to zaczynasz do niej powoli dojrzewać, "Sylwek".  LOL^2 > Widzę, że jeszcze roczek i zaczniesz moją teoryjkę lansować jako własną, tylko cierniki zmienisz na golaski, ale na zdrowie, "Sylwek", na razie nie zastrzegam praw autorskich...LOL^4
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > ... na razie nie zastrzegam praw autorskich...> LOL^4 ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Rozumiesz już, czy większymi literkami?Mogę się założyć, że cokolwiek byś napisał, przywołał największe autorytety i dowody to i tak Adamiak pozostanie w swojej skorupie i nic go nie przekona. A ponieważ musi mieć ostatnie słowo to zaraz się odezwie ze swoją mantrą.  Okazało się , że był szybszy niż ja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Mogę się założyć, że cokolwiek byś napisał, przywołał największe autorytety i dowody to i tak Adamiak pozostanie w swojej skorupie i nic go nie przekona. A ja mogę się założyć, że za rok-dwa, jak już metabolizm intelektualny "Sylwka" wydali owoce w postaci jego, hihi, golcowej teorii, to znowu się rozpłyniesz w zachwytach i plusów ci zabraknie do ich wyrażenia. Zakład nie będzie trudny do wygrania, bo król jest nagi, jak zauważył pewien biseksualista i kto wie, czy nie miał na myśli ewolucji golców metodą owulacji kwadratu. > Okazało się , że był szybszy niż ja.  PS Pozdrowienia dla Autorytetów.
|
|
2 na 2 | Madman (7811 punktów) | >Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych. >Liczę na ciekawą i merytoryczną dyskusję. Taaaa, z tym "ciekawym i merytorycznym" argumentem można dyskutować w nieskończoność...
|
|
8 na 8 | Smith (10069 punktów) | >Dlaczego nie ma go w DSM-IV i ICD-10? Dlatego, żeby frustraci z podobnymi poglądami nie mieli prawnej podstawy do usprawiedliwienia ataków na innych. >Oto kryteria parafilii: >* Kryterium A: "Trwające przez ponad 6 miesięcy, nawracające, silne, seksualnie podniecające >fantazje, seksualne pobudki (urges) lub zachowania ogólnie obejmujące: (1) obiekty nieosobowe, (2) >cierpienie lub upokorzenie własne lub partnera, lub (3) dzieci lub inne nie wyrażające zgody osoby", I co tu niby takiego znalazłeś na poparcie swojej klasyfikacji? >* Kryterium B: które "powodują klinicznie znaczącą przykrość (distress) lub pogorszenie >(impairment) w społeczej, zarobkowej (occupational), lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania". >Proponuję zwrócić szczególną uwagę na Kryterium B. Tak zwróć szczególną uwagę, że to nie fakt sypiania z osobą tej samej płci powoduje distress i upośledzenie społeczne tylko twoje nadmierne zainteresowanie w zupełnie nie dotyczących Cię dziedzinach funkcjonowania drugiego człowieka. >Wydaje mi się że naturalne rozmnażanie jest dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do >zachowania gatunku ludzkiego! Skoro Ci się wydaje to się rozmnażaj tylko pamiętaj o zgaszeniu światła przed aktem prokreacji i przyjęciu misjonarskiej pozycji, żeby to przypadkiem nie były spełnione "seksualnie podniecające fantazje" a moralnie i społecznie akceptowalna forma rozmnażania płciowego. >Skoro osoby bezpłodne są "chore" to czemu nie homoseksualiści. Co prawda mają oni sprawne narządy >płciowe, ale para homoseksualistów nie może sobie zrobić dzieci. Nie jestem homoseksualistą, nie jestem bezpłodny, nie mam dzieci i nie chcę mieć. >Przerażające jest że w dzisiejszych czasach nauka i ludzie są manipulowani przez lobby >homoseksualne i polityczną poprawność. Przerażająca to jest idiotyczna skłonność do szukania problemów u innych, a jeszcze bardziej próba naprawiania ich. >Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >heteroseksualnych. Z iloma osobami heteroseksualnymi przeprowadziłeś wywiad na ten temat, że robisz za rzecznika? Nie wypowiadaj się w moim imieniu nigdy więcej. >Liczę na ciekawą i merytoryczną dyskusję. Liczę, że w miejsce werbalnego...., zajmiesz się praktycznie taką: "dość ważną dziedziną funkcjonowania - niezbędną do zachowania gatunku ludzkiego!"
|
|
3 na 3 | setarkos (10757 punktów) |
Błąd tkwi w samym sformułowaniu tytułu wątku. Dlaczego w ogóle używa się terminu "homoseksualizm" zamiast np. 'homoerotyzm'? Biologicznie rzecz biorąc seksualność to zróżnicowanie ze względu na płeć - jednopłciowość nazywa się bezpłciowością, a rozmnażanie dwupłciowe (trójpłciowe byłoby może ciekawsze)) - płciowym. 'Przerost kulturowy' naszego gatunku, manifestujący się m.inn. konsumpcyjnym oddzieleniem 'seksu' od prokreacji, nie powinien nas pozbawiać jasności pojęciowej naukowego języka.
Proponuję zatem odróżniać homoseksualizm jako sposób prokreacji od homoerotyzmu jako sposobu realizacji orgazmów. W takim ujęciu jedno chorobą widzi się być, a drugie nie.
Wydaje się, że zbyt wiele zażartych (choć intelektualnie rozwijających) dyskusji rozbija się o różne rozumienie pojęć.
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych. To zdanie (choć je podzielam) było akurat 'średnio' skutecznym drogowskazem dla merytoryczności dyskusji.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
>To zdanie (choć je podzielam) było akurat 'średnio' skutecznym drogowskazem dla merytoryczności dyskusji.
To zdanie jest fałszywe. Falsyfikują je osoby nieodczuwające obrzydzenia.
Warto też pamiętać, że owo "obrzydzenie" to zgrabna nazwa dla uprzedzenia. Bo istnieje intrygująca korelacja między odsetkiem populacji odczuwającym owo "obrzydzenie" a kulturą.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | >>To zdanie (choć je podzielam) było akurat 'średnio' skutecznym drogowskazem dla merytoryczności dyskusji. >To zdanie jest fałszywe. Uważam, że jest niemerytoryczne lecz emocjonalne - fałszywość/prawdziwość jest tu nieuzgadnialna. Wolno Ci mieć odmienne odczucia. A mnie wolno?
> Falsyfikują je osoby nieodczuwające obrzydzenia. Nikt Wam nie broni czuć sobie inaczej.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Nikt Wam nie broni czuć sobie inaczej.
Jakim nam?
Ja po prostu zwracam uwagę na fałszywość dania jakoby osobom nie-homoseksualnym pocałunek homoseksualny był czymś obrzydliwym.
Dla niektórych może jest, ale nie jest tak, że jest po prostu dla wszystkich (co sugerowała pierwotna forma zdania).
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. (co sugerowała pierwotna forma zdania). Nie. Nie sugerowała. Ani w formie ani w zamyśle.
[A czy Ciebie, Sylwek, interesują moje skłonności erotyczne?]
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie. Nie sugerowała. Ani w formie ani w zamyśle.
Nie? Czy my obaj mówimy aby o tym samym zdaniu?
Tym zdaniu:
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Proponuję zatem odróżniać homoseksualizm jako sposób prokreacji od homoerotyzmu jako sposobu realizacji orgazmów. W takim ujęciu jedno chorobą widzi się być, a drugie nie. Takie ujęcie też widzi mi się dobrym (i często mieszam te pojęcia w rozmowach  ), choć może spowodować dyskusję o homoseksualizmie, jako "preferencji" w seksie, co (jak sobie przypominam), też było kością niezgody.  > >Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób heteroseksualnych.> To zdanie (choć je podzielam) było akurat 'średnio' skutecznym drogowskazem dla merytoryczności dyskusji. Ja tego zdania nie podzielam, bo odróżniam konteksty, okoliczności takich "pocałunków" - homo i hetero mogą jednakowo mnie zdegustować, choć słowa "obrzydzenie" nie użyłbym.
|
|
| Liss (2003 punktów) |
>Poza tym homoseksualiści całując się w miejscach publicznych powodują obrzydzenie u osób >heteroseksualnych. A jest przymus oglądactwa całujących sie homo ? Nie ma,a jak nie ma, to nie trzeba się przyglądać i po problemie !
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|