Racjonalista - Strona głównaDo treści
Spóźnione sympatie i niezaspokojona ciekawość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
12-05-2012 21:36spellbinder (8577 punktów)Spóźnione sympatie i niezaspokojona ciekawość
Ocena 4 na 6
Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotykam się z "fenomenem" umierających forumowiczów. Być może dlatego, że nigdy dostatecznie długo na żadnym forum nie zabawiłem. Te wzajemne relacje forumowe są na tyle luźne, na tyle... nieistotne, że nie uznałbym nawet za stosowne informować o własnej śmierci.

Jasne, zdarza się, że z kimś zawiążemy bliższą znajomość, ale ta osoba zazwyczaj wie o rzeczach takich jak śmierć tego po drugiej stronie węzła.

Fenomen... dla mnie to jest fenomen, którego nijak nie potrafię zrozumieć, może mi ktoś pomoże. Co ma na celu takie powiadamianie całego świata o śmierci jakiejś osoby? Czy jak umrze komuś bliska osoba, to wychodzi ten pokrzywdzony na ulicę i krzyczy: "umarła ta i ta?". Ja jeszcze rozumiem zaproszenie na pogrzeb, bo może zmarły znał kogoś, o kim nie wiemy. Ale pusta informacja: "nie żyje" rzucona w środowisko osób, które o tej śmierci muszą się dowiadywać na forum, bo denata ani nie znały, ani nie widziały nawet na oczy?

Złamas jestem, że się czepiam - może sie wydawać - ale ja się autentycznie nie czepiam! Ja tego nie rozumiem, a bardzo bym chciał zrozumieć, bo coś jest ewidentnie na rzeczy.

Śmierć to jest sprawa prywatna, a sprawami prywatnymi nie dzielimy się na lewo i na prawo z każdym; oczywiście jak ktoś chce, to nie ja będę go tutaj strofować (aczkolwiek niechże się liczy z tym, że rzecz wybebeszona na widok publiczny zaczyna automatycznie podlegać pod ocenę).

Potem mamy wybuch emocjonalności i przekrzykiwanie się kto bardziej lubił, a kto bardziej szanował.

Nie rozumiem. Po co pisać na forum, że się lubiło kogoś, kto nie żyje? Dla kogo to jest? To ma być takie podkreślenie własnej straty, na zasadzie "teraz mam jedną osobę do lubienia mniej..."? Ludzie mają różne potrzeby, różnie przechodzą żałobę - jednych śmierć bliskiego dotyka, innych nie dotyka, ale powiedzcie mi proszę - dlaczego ktoś chce robić ze śmierci bliskiego (sprawy osobistej) jakiś publiczny event; zwłaszcza kiedy sama zainteresowana osoba NIE mówi ani cześć, ani pocałujcie mnie w tyłek, tylko sobie prywatnie, wśród znajomych własnych, umiera?!

A jeśli już wyrażacie sympatie i antypatie, to może sensowniej byłoby je przekazywać osobom żyjącym?

Aaa... a na koniec jeszcze prośba... jeśli już ktoś umiera w jakiś nietypowy sposób, to dla zaspokojenia ciekawości fajnie byłoby umieścić jakieś detale, konkretne okoliczności. Jak już się dzielić, to chociaż porządnie, nie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Lizergus (691 punktów)
Forum to pewna mała społeczność. Wytwarzają się różne relacje, mocniejsze i słabsze. W przypadku tych mocniejszych niektórzy mogą być zainteresowani zmianą statusu egzystencjalnego innych członków. Proste.
12-05-2012 22:04 
 Ocena 6 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>Forum to pewna mała społeczność. Wytwarzają się różne relacje, mocniejsze i słabsze. W przypadku tych mocniejszych niektórzy mogą być zainteresowani zmianą statusu egzystencjalnego innych członków. Proste.

To tak jak z "naszą klasą"? Powstała, żeby człowiek mógł sprawdzić co tam się dzieje u "znajomych", którzy go nie obchodzą na tyle, żeby się z nimi zadawać?
12-05-2012 22:16 
 Ocena 2 na 2
Lizergus (691 punktów)
>To tak jak z "naszą klasą"? Powstała, żeby człowiek mógł sprawdzić co tam się dzieje u "znajomych", którzy go nie obchodzą na tyle, żeby się z nimi zadawać?
Na forum przeważają zwykle relacje, w których osoby nie znają się osobiście ("w realu"), na nk czy fb jest już zwykle inaczej, choć i tak w obu przypadkach większość znajomości jest po prostu płytka. Trafiają się jednak znajomości głębokie a portal służy w tym przypadku do wygodnej wymiany różnych informacji (np. dyskusji albo umówieniu się na spotkanie/imprezę). A jakby nie było, to jednak śmierć nie trafia się w życiu za często i ktoś może być zainteresowany wystąpieniem takiego nieprzyjemnego faktu u swojego bliskiego znajomego.
12-05-2012 22:23 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>A jakby nie było, to jednak śmierć nie trafia się w życiu za często i ktoś może być zainteresowany wystąpieniem takiego nieprzyjemnego faktu u swojego bliskiego znajomego.

Jasne. Ale jeśli musi się o tym dowiadywać przez forum, to siłą rzeczy nie może to być bliski znajomy, prawda?
12-05-2012 22:35 
 Ocena 4 na 4
Lizergus (691 punktów)
>Jasne. Ale jeśli musi się o tym dowiadywać przez forum, to siłą rzeczy nie może to być bliski znajomy, prawda?
Bliskość też może być dalsza i bliższa A sama wiadomość to taki nekrolog, tylko skierowany do bardziej konkretnej grupy.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotykam się z "fenomenem" umierających forumowiczów.
-Ale ein momment kto umarł?


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Tomex (156 punktów)
Zdaje się, że forowiczka znana jako Kowalska. Zapewne o tym tu mowa.
Wydaje mi się, ze nie ma nic złego w informowaniu na forum o śmierci szczególnie zasłużonych i wieloletnich forowiczów. Akt śmierci z pewnością jest przeżyciem osobistym, dotykającym ew. najbliższych zmarłego, ale człowiek za życia utrzymuje relacje z wieloma innymi osobami, które mogą (i powinny) być poinformowane o odejściu. Chyba po to wymyślono nekrolog.
Z resztą na forum wymieniono forowiczkę jedynie z nazwy forowej, co wydaje mi się jak najbardziej odpowiednie.
Jeśli już coś ma mi nie pasować w tym "nekrologu" to jego autor, który założył konto w dniu jego opublikowania. Przecież "dobra robota nie potrzebuje pochwały".
rhotax7 (3947 punktów)
>Zdaje się, że forowiczka znana jako Kowalska. Zapewne o tym tu mowa.
NIEMOŻLIWE !!!
To na 100% fake.
Zadzwonię jutr ...a nie dziś do zbanowanej prof.Grabowskiej (znanej dzieciolubczyni) i spytam Ją co też Ona o tym myśli w końcu zawsze się spierała z Kowalską o Aborcję/Pedofilków i Prostytucję (zdaje się) ale było minęło.

Jeśli to prawda to szkoda się stała dla portalu.

Śmierć ... Chcę żyć wiecznie (choćby do czasu rozpadu protonów jako elektryczna struktura--ale pewnie wcześniej bym sobie nowy wszechświat odpalił--i tak w kółko)

Jak powstrzymać śmierć............
Tak czas na nowe wątki-- a to domena żywych.
13-05-2012 01:52
 Ocena 22 na 26
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Te wzajemne relacje forumowe są na tyle luźne, na tyle... nieistotne, że nie uznałbym nawet za stosowne >informować o własnej śmierci.

Ja też nie - jednak w wielu wypadkach to, co widzi się na Forum, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Forumowicze - bywa - wchodzą w bliższe relacje np. mailowe, gadu-gadowe, telefoniczne, osobiste wreszcie.
Normalne chyba?

>Jasne, zdarza się, że z kimś zawiążemy bliższą znajomość, ale ta osoba zazwyczaj wie o rzeczach
>takich jak śmierć tego po drugiej stronie węzła.

Niekoniecznie. Takie relacje mają swoją specyfikę.

>Fenomen... dla mnie to jest fenomen, którego nijak nie potrafię zrozumieć, może mi ktoś pomoże. Co
>ma na celu takie powiadamianie całego świata o śmierci jakiejś osoby?

Rzeczywiście - chyba nie sposób Ci pomóc.

>Czy jak umrze komuś bliska
>osoba, to wychodzi ten pokrzywdzony na ulicę i krzyczy: "umarła ta i ta?".

Nie krzyczy. Ale nekrologi w gazetach i klepsydry na murach przeważnie zamieszcza.

>Ja jeszcze rozumiem zaproszenie na pogrzeb, bo może zmarły znał kogoś, o kim nie wiemy. Ale pusta i>nformacja: "nie żyje"
>rzucona w środowisko osób, które o tej śmierci muszą się dowiadywać na forum, bo denata ani nie
>znały, ani nie widziały nawet na oczy?

Dla niektórych jest to bardzo ważne. I gówno to kogo obchodzi, że dla Ciebie nie.

>Złamas jestem, że się czepiam

Dużo gorzej.

>Nie rozumiem. Po co pisać na forum, że się lubiło kogoś, kto nie żyje?

Żeby Nadmiaru bólu się pozbyć.

>Dla kogo to jest?

Dla siebie. A też dla odciśniętego we własnym umyśle obrazu tego, kto już zmarł. Człowiek w życiu określa się nie tyle wobec rzeczywistych osób, co wobec wyrytych w swym umyśle ich obrazów. Dlatego czasem gada do swych obrazów osób już nieżyjących, choć wie, że tych rzeczywistych osób już nie ma. Niełatwo się tak w sekundę przestawić - obrazy umysłowe rządzą się własną dynamiką. Nadbudowa jest zawsze opóźniona względem bazy - słusznie Karol Marks pouczał.
Nie od razu oswaja się człek z tym, że istniejącemu w jego umyśle obrazowi kogoś już nic nie odpowiada.

>ale powiedzcie mi proszę - dlaczego ktoś chce robić ze śmierci bliskiego (sprawy osobistej) jakiś
>publiczny event;

Najzwyczajniej, qurwa, w świecie - ktoś informuje, bo zakłada, że nie wszyscy zainteresowani w inny sposób się zdołają dowiedzieć.

>zwłaszcza kiedy sama zainteresowana osoba NIE mówi ani cześć, ani pocałujcie mnie w
>tyłek, tylko sobie prywatnie, wśród znajomych własnych, umiera?!

Ty w ogóle myślisz, co piszesz, czy po prostu tak Ci się ulewa Spontanicznie?

>A jeśli już wyrażacie sympatie i antypatie, to może sensowniej byłoby je przekazywać osobom żyjącym?

Twoim zdaniem - na użytek nieżyjących ludzie tutaj piszą?

>Aaa... a na koniec jeszcze prośba... jeśli już ktoś umiera w jakiś nietypowy sposób, to dla
>zaspokojenia ciekawości fajnie byłoby umieścić jakieś detale, konkretne okoliczności. Jak już się
>dzielić, to chociaż porządnie, nie?

Głupotę byłem skłonny Ci puścić płazem. Ale powyższe rechotki minusem - oczywiście - podsumowuję.
Na razie jednym - pedagogicznym.
Na razie.


Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i powiedział mi, że jest przez dzieci ciężko obrażany. (św. Faustyna)
13-05-2012 02:29 
 Ocena 1 na 7
spellbinder (8577 punktów)
>Ja też nie - jednak w wielu wypadkach to, co widzi się na Forum, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Forumowicze - bywa - wchodzą w bliższe relacje np. mailowe, gadu-gadowe, telefoniczne, osobiste wreszcie.
>Normalne chyba?

No jak widzisz ja tego nie rozumiem, więc pytam. Skoro ktoś ma grono bliższych znajomych, to dlaczego się w tym gronie nie dzieli intymnymi informacjami, tylko zasuwa na ogólnodostępnym forum?

>Dla niektórych jest to bardzo ważne. I gówno to kogo obchodzi, że dla Ciebie nie.

Widzisz... jeśli to kogoś gówno obchodzi, to się nie powinien obrażać. Jeśli masz ochotę się publicznie obnażać, to się nie dziw potem, że to wzbudza jakieś reakcje u ludzi niezainteresowanych, acz obecnych przy tym "akcie".

>Żeby Nadmiaru bólu się pozbyć.

Dlaczego tutaj? Dlaczego publicznie?

>Dla siebie. A też dla odciśniętego we własnym umyśle obrazu tego, kto już zmarł. Człowiek w życiu określa się nie tyle wobec rzeczywistych osób, co wobec wyrytych w swym umyśle ich obrazów. Dlatego czasem gada do swych obrazów osób już nieżyjących, choć wie, że tych rzeczywistych osób już nie ma.

Ale powiada się - praktyka czyni mistrza. Nie w każdym jednak wypadku.

>Niełatwo się tak w sekundę przestawić - obrazy umysłowe rządzą się własną dynamiką.

A w rok?

>Najzwyczajniej, qurwa, w świecie - ktoś informuje, bo zakłada, że nie wszyscy zainteresowani w inny sposób się zdołają dowiedzieć.

Ale nikt nie unformuje jak zmarły te osoby, choć zainteresowani tym faktem mogą być... dziwny zbieg okoliczności.

>Twoim zdaniem - na użytek nieżyjących ludzie tutaj piszą?

Powiedz tym co ich lubisz, że ich lubisz, to jak umrą nie będziesz musiał tego dobitnie podkreślać.

>Głupotę byłem skłonny Ci puścić płazem. Ale powyższe rechotki minusem - oczywiście - podsumowuję.

Straszne.

>Na razie jednym - pedagogicznym.
>Na razie.

Najśmieszniejsze jest to, że ekshibicjonista ciska groźby w tych, którzy zaczęli zastanawiać się nad jego motywacją wywalenia interesu na widok publiczny.

A swoją drogą spójrz - miałem jednak rację, że ludzie będą ciekawi jak. Tabisz się nie krępuje zapytać, jakby to coś zmieniało jak. On nie tylko ból chce ukoić, ale i rozpaloną ciekawość.

Zabawna to rzecz, kiedy śmierć jakiejś osoby jest okazją do zaspokajania potrzeb żyjących, ciekawości, potrzeby obnażania się, grafomanii... wydawać by się mogło, że człowiek na więcej zasłużył. Ale nie.

Wiesz co? Dla mnie to takie zachowanie jakie prezentujesz niczym się nie różni od zachowania tego, co to przyjdzie z telefonem do umierającego na ulicy człowieka, nagra sobie agonię, a potem puści w sieci, żeby zdobyć jak najwięcej plusików (bo i plusiki, z tego co widzę, są dla ciebie ważne).
13-05-2012 03:00 
 Ocena 9 na 13
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Ja też nie - jednak w wielu wypadkach to, co widzi się na Forum, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Forumowicze - bywa - wchodzą w bliższe relacje np. mailowe, gadu-gadowe, telefoniczne, osobiste wreszcie.
>>Normalne chyba?
>No jak widzisz ja tego nie rozumiem,

Widać.

>Skoro ktoś ma grono bliższych znajomych, to dlaczego się w tym gronie nie dzieli intymnymi informacjami, tylko zasuwa na ogólnodostępnym forum?

Spróbuję wytłumaczyć, choć nie wiem, czy przy Twym stopniu Upośledzenia będzie po co.
Widzisz, to jest tak:
A zna B i C i X; ale X zna A i C i Y; z kolei Y zna B i X i Z; jednak Z zna tylko Y, P i Q; zaś Q zna Z, C i M - i tak dalej...
A chodzi o to, żeby i A i B i C i X i Y i Z i P i Q i M i T i W etc. wiedzieli, co się stało.

>>Dla niektórych jest to bardzo ważne. I gówno to kogo obchodzi, że dla Ciebie nie.
>Widzisz... jeśli to kogoś gówno obchodzi, to się nie powinien obrażać.

Nie obrażasz mnie. Nie ten poziom.

>Jeśli masz ochotę się publicznie obnażać, to się nie dziw potem, że to wzbudza jakieś reakcje u ludzi niezainteresowanych, acz obecnych przy tym "akcie".

Nie dziwię się. Jak wyżej.

>>Żeby Nadmiaru bólu się pozbyć.
>Dlaczego tutaj? Dlaczego publicznie?

Dlatego, że w tej wirtualnej przestrzeni zainteresowani długo ze sobą obcowali.

>Ale powiada się - praktyka czyni mistrza. Nie w każdym jednak wypadku.

Nie zniechęcaj się tak łatwo.

>>Najzwyczajniej, qurwa, w świecie - ktoś informuje, bo zakłada, że nie wszyscy zainteresowani w inny sposób się zdołają dowiedzieć.
>Ale nikt nie unformuje jak zmarły te osoby, choć zainteresowani tym faktem mogą być... dziwny zbieg okoliczności.

Rozumiem, że jakąkolwiek intymność odrzucasz w ogóle pryncypialnie?

>>Twoim zdaniem - na użytek nieżyjących ludzie tutaj piszą?
>Powiedz tym co ich lubisz, że ich lubisz, to jak umrą nie będziesz musiał tego dobitnie podkreślać.

Nie potrzebuję. Sapienti sat.

>>Głupotę byłem skłonny Ci puścić płazem. Ale powyższe rechotki minusem - oczywiście - podsumowuję.
>Straszne.

Będzie następny minus.

>Najśmieszniejsze jest to, że ekshibicjonista ciska groźby w tych, którzy zaczęli zastanawiać się nad jego motywacją wywalenia interesu na widok publiczny.

Jak mi się zdaje - najzwyczajniej w świecie popierdoliło Cię po prostu; inaczej powyższych majaków zinterpretować się nie da.

>A swoją drogą spójrz - miałem jednak rację, że ludzie będą ciekawi jak. Tabisz się nie krępuje zapytać, jakby to coś zmieniało jak. On nie tylko ból chce ukoić, ale i rozpaloną ciekawość.
>Zabawna to rzecz, kiedy śmierć jakiejś osoby jest okazją do zaspokajania potrzeb żyjących, ciekawości, potrzeby obnażania się, grafomanii... wydawać by się mogło, że człowiek na więcej zasłużył. Ale nie.
>Wiesz co? Dla mnie to takie zachowanie jakie prezentujesz niczym się nie różni od tego, co to przyjdzie z telefonem do umierającego na ulicy człowieka, nagra sobie agonię, a potem puści w sieci, żeby zdobyć jak najwięcej plusików (bo i plusiki, z tego co widzę, są dla ciebie ważne).

Jak wyżej.

Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i powiedział mi, że jest przez dzieci ciężko obrażany. (św. Faustyna)
13-05-2012 03:17 
 Ocena 4 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>A zna B i C i X; ale X zna A i C i Y; z kolei Y zna B i X i Z; jednak Z zna tylko Y, P i Q; zaś Q zna Z, C i M - i tak dalej...A chodzi o to, żeby i A i B i C i X i Y i Z i P i Q i M i T i W etc. wiedzieli, co się stało.

Innymi słowy nie wszyscy się znają... nie znają się nawet na tyle, żeby na pogrzeb się załapać. Ale wiedzieć muszą... ciekawe to, ciekawe.

>Dlatego, że w tej wirtualnej przestrzeni zainteresowani długo ze sobą obcowali.

Mhm. Wiedziałeś o tym, że umarła? Bo jeśli nie to "chyba" oznacza, że jednak nie byłeś przez zainteresowanych uznany za wystarczająco zainteresowanego.

>Rozumiem, że jakąkolwiek intymność odrzucasz w ogóle pryncypialnie?

Słuchaj, jak ktoś wywala na wierzch wstydliwy organ, to co mu za różnica, czy zdejmie spodnie do kolan, czy do kostek?

>Będzie następny minus.

Jak założysz drugie konto, to będzie ci szło dwa razy szybciej.

>Jak mi się zdaje - najzwyczajniej w świecie popierdoliło Cię po prostu; inaczej powyższych majaków zinterpretować się nie da.

Biorę to jako komplement. To znaczy że odrzucasz myśl, iż jestem po prostu skończonym debilem.

>Jak wyżej.

Bardzo mi brakuje rozmów z tobą. Cholernie bardzo. Musisz mi odpowiadać obszerniej.
13-05-2012 12:16 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>A swoją drogą spójrz - miałem jednak rację, że ludzie będą ciekawi jak. Tabisz się nie krępuje zapytać, jakby to coś zmieniało jak. On nie tylko ból chce ukoić, ale i rozpaloną ciekawość.

Mnie zawsze interesuje jak zmarł ktoś bliski, ktoś kogo w ogóle znałem. Na pewno jest to ciekawość ale co w tym złego?


Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 12:46 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Mnie zawsze interesuje jak zmarł ktoś bliski, ktoś kogo w ogóle znałem. Na pewno jest to ciekawość ale co w tym złego?

Mnie też ciekawi. Ale to jest ciekawość taka, jak w przypadku gapiów na miejscu wypadku. Taka ciekawośc jest w jakiś sposób uwłaczająca dla ludzi, który właśnie cierpią po stracie.

Dlatego też uważam, że pytanie kogoś kto znał denata dobrze i wie jak doszło do zgonu o okoliczności śmierci jest równie nie na miejscu, co podejście na ulicy do rozpaczającej wdowy klęczącej nad rozwłóczonym trupem męża i zapytanie "czy to śledziona mu tu wystaje?".

Alt to tylko moja dziwaczna opinia.
13-05-2012 15:23 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
> Ale to jest ciekawość taka, jak w przypadku gapiów na miejscu wypadku.

Dlaczego tak sądzisz? Szczerze mówiąc nie czytałem tamtego wątku a o smutnej wiadomości dowiaduję się stąd. Może jest to ciekawość taka jak wtedy gdy chcesz wiedzieć dlaczego umarł twój kumpel?


Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 15:34 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Dlaczego tak sądzisz? Szczerze mówiąc nie czytałem tamtego wątku a o smutnej wiadomości dowiaduję się stąd. Może jest to ciekawość taka jak wtedy gdy chcesz wiedzieć dlaczego umarł twój kumpel?

No tak. Czyli ciekawość umotywowana tylko ciekawością Nic to nie zmienia, o niczym nie świadczy, nie jest w żaden sposób ważne. Owszem - dla rodziny może być ważne, czy ktoś umarł w wyniku błędu lekarskiego, czy potrącony przez meteoryt. Ale dla osoby postronnej, która niby znała, ale nie na tyle, żeby się "normalnie" dowiedzieć o śmierci - to najniższa możliwa ciekawość (jak ta dotycząca koloru majtek celebrytki, czy "co ta rybka ma w środku).
13-05-2012 15:50 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>No tak. Czyli ciekawość umotywowana tylko ciekawością

Tak.

>Owszem - dla rodziny może być ważne, czy ktoś umarł w wyniku błędu lekarskiego, czy potrącony przez meteoryt.

Czym, według Ciebie, umotywowany jest ten rodzaj ciekawości?

>Ale dla osoby postronnej, która niby znała, ale nie na tyle, żeby się "normalnie" dowiedzieć o śmierci

Czyli to jest decydujący czynnik? Skąd się dowiedziałem o czyjejś śmierci?


Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 16:19 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Czym, według Ciebie, umotywowany jest ten rodzaj ciekawości?

Ciekawość może być umotywowana albo potrzebą plotki, albo potrzebą wiedzy. Z wiedzą można coś zrobić i to jest celem działania. Z plotką... cóż.

>Czyli to jest decydujący czynnik? Skąd się dowiedziałem o czyjejś śmierci?

Nie ode mnie.

Czynnik prywatności jest decydujący. W którymś momencie informacja o śmierci przestaje być informacją ważną, a zaczyna być niczym innym, jak właśnie plotką. Tak robić nie wypada w moim mniemaniu.

Widać również hipokryzję niektórych użytkowników - patrz big_zyd. Sam upomina ludzi, żeby byli, cytuję: "ciszej nad tą trumną", a jednocześnie pierwszy się rzuca do odpowiedzi i wznosi grafomańskie rozpaczania i okrzyki. Wszędzie tam jest komunikat ja.

"Ja straciłem osobę, która była inteligentna". "Ja cierpię". "Nie wierzę".

Tak się zachowuje buc, który na czyjeś urodziny przychodzi i zaczyna głośno gratulować solenizantowi: "Jak ja się cieszę, że mogę tutaj być. Bardzo mi się podoba ta uroczystość. Taki jestem zadowolony. Kupiłem ci świetny prezent. Był drogi. Na pewno droższy niż prezenty wszystkich innych osób tu zebranych".

I nagle czyjaś prywatna śmierć zamienia się w zjawisko publiczne, w bal żałości, gdzie łasi na plusiki użytkownicy mogą "wybić się" odrobinę na tej śmierci.
13-05-2012 22:34 
 Ocena 9 na 9
-jad- (18783 punktów)
>>Czym, według Ciebie, umotywowany jest ten rodzaj ciekawości?
>Ciekawość może być umotywowana albo potrzebą plotki, albo potrzebą wiedzy. Z wiedzą można coś zrobić i to jest celem działania.

Więc co np. najbliższa rodzina może zrobić z tą wiedzą? Bo wciąż nie rozumiem, na czym polega różnica.

>Czynnik prywatności jest decydujący.

Prywatności...
Rozmawiając teraz ze sobą tworzymy jakąś wzajemną relację. Trochę inną od tej jaką masz z "realnymi" znajomymi ale niekoniecznie gorszą. Nie spadłeś mi dziś z choinki, bo już kiedyś rozmawialiśmy na inny temat i czytałem wiele innych Twoich postów. Twoje poglądy na niektóre sprawy znam lepiej niż poglądy mojego sąsiada choć to jego widuję co dwa dni i czasem nawet chwilę pogadamy. Co istotne, nie jesteś użytkownikiem, którego czytam najdłużej ani najwięcej. Wydaje mi się to naturalne, że do niektórych forumowiczów czuję sympatię i dlatego w jakiś sposób są mi bliscy. Oczywiście może być to sympatia nieodwzajemniona ale podobnie bywa przecież w realu. Domyślam się, że są tu tacy, którzy mają między sobą bliższe relacje niż ja mam z kimkolwiek stąd.
Czy czynnik prywatności nie zostaje zachowany?

Co więcej, stanowimy tu jakąś małą społeczność. Jest rotacja ale część z nas zagrzewa tu miejsce na dłużej.
Gdyby przykładowo umarł jakiś Twój znajomy z pracy, ze szkoły, z kółka zainteresowań, nie spytałbyś, co się stało? Wzruszyłbyś ramionami i zapomniał o nim od razu?

>I nagle czyjaś prywatna śmierć zamienia się w zjawisko publiczne, w bal żałości,

Bywa i tak. Nie znaczy to jednak, że wszyscy na tym balu udają.


Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 23:09 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Rozmawiając teraz ze sobą tworzymy jakąś wzajemną relację.

Jasne, że tak. Ale to jest relacja "publiczna". Nawet gdybyśmy się znali jak łyse konie, to nie moglibyśmy powiedzieć tutaj wszystkiego. Pewne zachowania, historie, ogólnie - rzeczy prywatne zachowujemy dla najbliższych.

Teraz pozostaje kwestia śmierci. Śmierć, tak mi się przynajmniej zdawało, jest rzeczą "dość" intymną. Która ludzi "zainteresowanych" mocno dotyka. To tak jakby zawęża grono osób, które powinny być zaproszone do uczestnictwa w tym wszystkim okołopogrzebowo-żałobnym.

>Twoje poglądy na niektóre sprawy znam lepiej niż poglądy mojego sąsiada choć to jego widuję co dwa dni i czasem nawet chwilę pogadamy.

Niektóre pewnie tak. Ale w rzeczywistości jesteśmy dla siebie kompletnie obcymi osobami. Na obraz człowieka składa się multum rzeczy, czasami nawet bzdurne gesty, powiedzenia... tego tu nie ma. Tu nawet nie można powiedzieć jak dana osoba się wypowiada.

>Czy czynnik prywatności nie zostaje zachowany?

No nie, skoro w temacie o śmierci jakiejś osoby wypowiadają się ludzie, którzy tej osoby nie znali

>Gdyby przykładowo umarł jakiś Twój znajomy z pracy, ze szkoły, z kółka zainteresowań, nie spytałbyś, co się stało? Wzruczyłbyś ramionami i zapomniał o nim od razu?

Jeśli ktoś uznałby, że chce mi powiedzieć; sam z siebie nigdy chyba nikogo, przynajmniej na żywo, nie pytałem. Co do zapominania to niestety, czy raczej "stety" nie mam w zwyczaju zaprzątać sobie głowy czymś, na co nie mam wpływu, a co jest naturalną koleją rzeczy. To nie tak, że o człowieku zapominam. Nie zapominam, bo był ważny, odcisnął jakiś ślad na moim życiu. Ale nie mam nawet jakoś mocno obniżonego nastroju.

Jeśli zaś chodzi o bliskich znajomych, którzy to stracili kogoś, to zamiast skupiać się na przyczynach zgonu staram się coś dla nich zrobić.

>Bywa i tak. Nie znaczy to jednak, że wszyscy na tym balu udają.

Jak ktoś to robi tak ostentacyjnie po milionkroć, to trudno mi uwierzyć, że jest to cierpienie prawdziwe.
13-05-2012 23:36 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Teraz pozostaje kwestia śmierci. Śmierć, tak mi się przynajmniej zdawało, jest rzeczą "dość" intymną. Która ludzi "zainteresowanych" mocno dotyka. To tak jakby zawęża grono osób, które powinny być zaproszone do uczestnictwa w tym wszystkim okołopogrzebowo-żałobnym.

Ogólna zasada jest taka, że każdy może przyjść na pogrzeb ale nie każdy powinien siedzieć w pierwszej ławce w kościele. Byliśmy Kowalskiej znajomymi z forum i wydaje mi się, że akurat na tym forum każdy ma prawo coś na temat jej śmierci powiedzieć pod warunkiem, że jest to coś lepszego niż "nie lubiłem jej".
Jeśli ktoś wyraża żal na pokaz, to niech się wstydzi ale ci, którzy żałują szczerze wstydzić nie mają się czego.

>Ale w rzeczywistości jesteśmy dla siebie kompletnie obcymi osobami. Na obraz człowieka składa się multum rzeczy, czasami nawet bzdurne gesty, powiedzenia... tego tu nie ma. Tu nawet nie można powiedzieć jak dana osoba się wypowiada.

Tak ale z drugiej strony, brak gestów czy tonu głosu działa na korzyść przekazywanych treści. Dla mnie to ostatnie jest najważniejsze.

>Jeśli zaś chodzi o bliskich znajomych, którzy to stracili kogoś, to zamiast skupiać się na przyczynach zgonu staram się coś dla nich zrobić.

Zdziwienie śmiercią, to już jest coś dla nich.


Der letzte hilfeschrei
14-05-2012 01:38 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Byliśmy Kowalskiej znajomymi z forum i wydaje mi się, że akurat na tym forum każdy ma prawo coś na temat jej śmierci powiedzieć pod warunkiem, że jest to coś lepszego niż "nie lubiłem jej".

Take samo dobre to jak "oj, jak mi jej brakuje", ale była zajebista i w ogóle.

>Jeśli ktoś wyraża żal na pokaz, to niech się wstydzi ale ci, którzy żałują szczerze wstydzić nie mają się czego.

Jeśli wyraża go na pokaz, to raczej nie ma wstydu.

>Tak ale z drugiej strony, brak gestów czy tonu głosu działa na korzyść przekazywanych treści. Dla mnie to ostatnie jest najważniejsze.

Działa - oczywiście nie na każdego Ale to też powoduje, że tego typu znajomość jest mniej intymna; w ten atawistyczny, cielesny sposób człowiek może wyrazić sympatię, czy wytworzyć w ogóle jakąś bliskość, która w sieci... nie może zaistnieć.

>Zdziwienie śmiercią, to już jest coś dla nich.

Ciężko się dziwić śmiercią kogoś, kogo się praktycznie nie znało...
14-05-2012 15:06 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>>..pod warunkiem, że jest to coś lepszego niż "nie lubiłem jej".
>Take samo dobre to jak "oj, jak mi jej brakuje", ale była zajebista i w ogóle.

Moim zdaniem, nie. Niektóre spostrzeżenia należy zachować dla siebie.

>Ciężko się dziwić śmiercią kogoś, kogo się praktycznie nie znało...

Jeśli uparcie uważasz, że nie można znać kogoś, kogo się nie widziało, to Cię nie przekonam. Przyjmij chociaż do wiadomości, że inni myślą i czują inaczej.


Der letzte hilfeschrei
14-05-2012 18:16 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Niektóre spostrzeżenia należy zachować dla siebie.

Naprawdę? Opinie o zmarłych zachowywać dla siebie?

>Jeśli uparcie uważasz, że nie można znać kogoś, kogo się nie widziało, to Cię nie przekonam.

Nie można znać osoby tylko na podstawie zapoznania się z kilkoma jej postami. I o tym właśnie mówię.

Tu ten związek był na tyle mało intymny, że się ludzie dziwili: "o, to tak miała na imię".

>Przyjmij chociaż do wiadomości, że inni myślą i czują inaczej.

Jak katolicy, prawda... albo łowcy zdarzeń paranormalnych. Rozumiem.
15-05-2012 19:59 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>Naprawdę? Opinie o zmarłych zachowywać dla siebie?

Niektóre z nich. Myśleć każdy może, co chce ale istnieje subtelna różnica między mówieniem, co się myśli a nie myśleniem, co się mówi.

>Nie można znać osoby tylko na podstawie zapoznania się z kilkoma jej postami. I o tym właśnie mówię.

Wiem o czym mówisz ale dowodzę, że nie masz racji. Ty twierdzisz, że nie można znać kogoś, kogo się nie widziało albo nie znało jego imienia, ktoś inny może mówić, że nie znasz, kogoś z kim się nie upiłeś, nie byłeś na froncie, w pierdlu albo w łóżku. Nie ma uniwersalnych znania kryteriów.
Czuć z kimś jakiś związek, to jeszcze bardziej skomplikowana sprawa. Można nie płakać po matce a płakać po papieżu, po kocie czy po internetowym znajomym. Nie masz prawa mówić ludziom kogo wolno im żałować i czy z żalem tym mogą się obnosić.

>>Przyjmij chociaż do wiadomości, że inni myślą i czują inaczej.
>Jak katolicy, prawda... albo łowcy zdarzeń paranormalnych. Rozumiem.

Albo jak Ty (rozumiem).


Der letzte hilfeschrei
15-05-2012 20:45 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Niektóre z nich. Myśleć każdy może, co chce ale istnieje subtelna różnica między mówieniem, co się myśli a nie myśleniem, co się mówi.

Możliwe, choć dopóki mówienie rzeczy nieprzemyślanych nie jest przestępstwem, nie ma się co brać za ich siarczyste torpedowanie.

>Nie ma uniwersalnych znania kryteriów.

Uniwersalnych nie. Prócz może jednego - o śmierci osoby, z którą łączyła Cię bliższa znajomość; jakkolwiek by ją definiować; dowiesz się kanałem prywatnym.

Jeśli zaś nie istnieje żadna możliwość, żeby przez sieć kontaktów rodzina denata miała dotrzeć do jego przyjaciół czy bliskich znajomych to oznacza po prostu, że tych osób nie było w sieci kontaktów społecznych zmarłego. Wisieli tam sobie, jak te odizolowane glucik na końcu pajęczyny.

Człowiek rozmawiając z kimś dla siebie bliskim siłą rzeczy informuje go o ważnych częściach swojego życia, a więc i o innych bliskich osobach.

Choć oczywiście to wszystko się rozrasta na potrzebę ceremonii wszelkiego rodzaju i na śluby, chrzciny albo pogrzeby przylatują osoby, których główny solenizant nigdy nie widział, nie zna, nie spotka, w żaden sposób niezwiązanych z życiem tej osoby.

>Nie masz prawa mówić ludziom kogo wolno im żałować i czy z żalem tym mogą się obnosić.

Ale mam prawo mówić co sądzę o takim obnoszeniu się.
15-05-2012 21:03 
 Ocena 4 na 4
jednym_zdaniem (17 punktów)
(zablokowany)

Jasne, jeśli chcesz - sądzisz i sobie sądź. Choć dla mnie jest to jątrzenie po prostu.

Matce "Kowalskiej", w bezpośredniej rozmowie, powiedziałam to samo, co napisałam w wątku "Kowalska nie żyje".
Co Twoim zdaniem było bardziej naganne - mój post, czy rozmowa?

Nie wiem co bardziej mnie wkurza, twoje uwagi w temacie śmierci usera i prawa innych do swoich na taką wiadomość reakcji, czy to, ze dałam się twoim postom sprowokować do odpowiedzi.

Wyjaśnij, proszę, w czym tu jest "obnoszenie się".
spellbinder (8577 punktów)
>Matce "Kowalskiej", w bezpośredniej rozmowie, powiedziałam to samo, co napisałam w wątku "Kowalska nie żyje".

Nie bardzo powinno obchodzić ludzi co powiedziałaś matce "Kowalskiej", bo jak rozumiem to była sprawa prywatna.

Jednak pisząc na otwartym forum zdecydowałaś się swoje słowa upublicznić, więc nie dziw się, że ktoś te słowa komentuje. Choć prawdę mówiąc o inne "nożyce" mi chodziło, kiedy zakładałem ten wątek.

>Co Twoim zdaniem było bardziej naganne - mój post, czy rozmowa?

Twoja wola co chcesz wywalać na świat, a co zostawiać dla siebie.

>Nie wiem co bardziej mnie wkurza, twoje uwagi w temacie śmierci usera

Temat dotyczący śmierci usera jest sobie nietknięty moją stopą. To raczej ty wpadasz do mojego tematu.

>i prawa innych do swoich na taką wiadomość reakcji

Pokaż mi punkt, w którym odbieram ci jakieś prawo?

>, czy to, ze dałam się twoim postom sprowokować do odpowiedzi.

A mnie to dziwi.

>Wyjaśnij, proszę, w czym tu jest "obnoszenie się".

W tym konkretnym wypadku? Celem obnoszenia się z czymś jest pokazanie ogółowi, ludziom nieznanym, czegoś swojego. Więc można się obnosić z nowym iPadem, łażąc po ulicy i zaczepiając przechodniów mówić: "ale mam zajebistego iPada". Można się obnosić z poczuciem wyższości i opowiadać postronnym ludziom: "ale jestem od was lepszy". Można też to robić z żałobą, mówiąc osobom, z którymi ma się 15 wspólnych postów jak bardzo się cierpi.
jednym_zdaniem (17 punktów)
(zablokowany)
>Choć prawdę mówiąc o inne "nożyce" mi chodziło, kiedy zakładałem ten wątek.

Aha, czekaj dalej.
16-05-2012 12:25 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Aha, czekaj dalej.

Odezwały się już...
15-05-2012 22:09 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Możliwe, choć dopóki mówienie rzeczy nieprzemyślanych nie jest przestępstwem, nie ma się co brać za ich siarczyste torpedowanie.

Czy "plotka", "hipokryzja", "grafomańskie okrzyki i rozpaczania" albo "bal żałości" i bycie "łasym na plusiki użytkownikiem" są przestępstwem?

>>Nie ma uniwersalnych znania kryteriów.
>Uniwersalnych nie. Prócz może jednego - o śmierci osoby, z którą łączyła Cię bliższa znajomość; jakkolwiek by ją definiować; dowiesz się kanałem prywatnym.

Naprawdę nie wiem skąd Ci się takie uniwersalne kryterium wzięło.

>Jeśli zaś nie istnieje żadna możliwość, żeby przez sieć kontaktów rodzina denata miała dotrzeć do jego przyjaciół czy bliskich znajomych to oznacza po prostu, że tych osób nie było w sieci kontaktów społecznych zmarłego. Wisieli tam sobie, jak te odizolowane glucik na końcu pajęczyny.

Zdarzało się, że brakowało mi już argumentów w dyskusji. Wiedziałem o tym ale bardzo chciałem, żeby wyszło na moje więc upierałem się na to jak osioł ocierając się przy tym o granice śmieszności. Zawsze później żałowałem, że nie umiałem przyznać komuś racji póki jeszcze można było wyjść z tego z twarzą.
Sam nie wiem czemu Ci o tym mówię.

>>Nie masz prawa mówić ludziom kogo wolno im żałować i czy z żalem tym mogą się obnosić.
>Ale mam prawo mówić co sądzę o takim obnoszeniu się.

Czym (praktycznie) różni się jedno od drugiego?


Der letzte hilfeschrei
spellbinder (8577 punktów)
>Czy "plotka", "hipokryzja", "grafomańskie okrzyki i rozpaczania" albo "bal żałości" i bycie "łasym na plusiki użytkownikiem" są przestępstwem?

Spójrz kolego na znaczenie słowa "torpedować". Ja nikomu niczego nie udaremniam, ani udaremnić nie próbuję.

>Naprawdę nie wiem skąd Ci się takie uniwersalne kryterium wzięło.

Niżej jest odpowiedź skąd mi się wzięło, ale powtórzę. Praktycznie każdy człowiek jest zawieszony w sieci kontaktów społecznych. Są tam ludzie powiązani ze sobą grubszymi i cienszymi nićmi znajomości. Znają się z centralnym punktem sieci bliżej lub dalej - jeśli chodzi o intymność relacji.

Są też tacy, którzy w ogóle wypadli poza tą pajęczynę i wiszą sobie przyczepieni jedynie do punktu centralnego. Nikt o nich nie wie, nikt o nich nie słyszał - nie byli dla punktu centralnego na tyle ważni, żeby o nich wspominać reszcie; o rzeczach i osobach ważnych się rozmawia.

>Czym (praktycznie) różni się jedno od drugiego?

Jak to czym? Czy to nie oczywiste? Tym, że nie wymagam od kogoś zachowania ciszy w danej sytuacji. Tym, że nikogo nie "straszę" minusami, żeby się zamknął. Bo i zauważ, że postawienie minusa od straszenia minusem zasadniczo się różni.

Ja nikomu nie mówię, żeby nie grafomanił sobie publicznie. Ja po prostu stwierdzam, że ktoś to zrobił i piszę co o tym myślę.
-jad- (18783 punktów)
>Spójrz kolego na znaczenie słowa "torpedować". Ja nikomu niczego nie udaremniam, ani udaremnić nie próbuję.

Ok. Ja również nie ale tak się składa, że w odniesieniu akurat do mojej wypowiedzi użyłeś tego słowa.

>>Naprawdę nie wiem skąd Ci się takie uniwersalne kryterium wzięło.
>Niżej jest odpowiedź skąd mi się wzięło, ale powtórzę. (...) ; o rzeczach i osobach ważnych się rozmawia.

Nie ma żadnej odpowiedzi. Na przykład, moja żona nie wie, których użytkowników forum lubię a przecież lubię.

>>Czym (praktycznie) różni się jedno od drugiego?
>Jak to czym? Czy to nie oczywiste?

Celowo podkreśliłem czym praktycznie. Spróbuję jeszcze..:
Nie powinieneś sugerować ludziom kogo wypada im żałować i czy z żalem tym wypada się obnosić.

>Tym, że nie wymagam od kogoś zachowania ciszy w danej sytuacji. Tym, że nikogo nie "straszę" minusami, żeby się zamknął. Bo i zauważ, że postawienie minusa od straszenia minusem zasadniczo się różni.

Ja ani nie straszę ani nie stawiam.

>Ja po prostu stwierdzam, że ktoś to zrobił i piszę co o tym myślę.

Ok.

Der letzte hilfeschrei
spellbinder (8577 punktów)
>Ok. Ja również nie ale tak się składa, że w odniesieniu akurat do mojej wypowiedzi użyłeś tego słowa.

Nie taki miałem zamiar. Choć jeśli spojrzysz na swoje wypowiedzi, to Ty akurat postulowałeś "brak prawa" do wypowiadania się o zmarłym w niepochlebny sposób.

>Nie ma żadnej odpowiedzi. Na przykład, moja żona nie wie, których użytkowników forum lubię a przecież lubię.

A ja nie mówię o tym, czy Ty ich lubisz, czy nie lubisz. Możesz lubić nawet jakiegoś aktora, możesz aktora ubóstwiać i uważać za najwspanialszą osobę na świecie, ale Twoja żona by mu nie słała wiadomości o Twojej śmierci. Podobnie jak nie idziesz do matki tego człowieka kiedy on umiera i nie składasz jej kondolencji...

Mówię tylko o tym. Jeśli ktoś nie ma możliwości dowiedzenia się o śmierci "znajomego" przez kontakt z innym znajomym prawdopodobnie nie był wcale dla zmarłego osobą ważną. A kimś, kogo się może lubiło. A może nie.

>Nie powinieneś sugerować ludziom kogo wypada im żałować i czy z żalem tym wypada się obnosić.

Ale mogę sugerować kogo w moim mniemaniu wypada żałować i że z żalem nie wypada się obnosić Nikomu natomiast nie będę stawiał minusów np. żeby zmusić go do zaprzestania pisania na jakiś temat.

>Ja ani nie straszę ani nie stawiam.

Ale nie piszę też o Tobie. Piszę o całej sytuacji. Ty się, z tego co widzę, nawet nie wypowiadałeś w tym temacie o Kowalskiej.

>Ok.

Wiem
-jad- (18783 punktów)
>Choć jeśli spojrzysz na swoje wypowiedzi, to Ty akurat postulowałeś "brak prawa" do wypowiadania się o zmarłym w niepochlebny sposób.

Nie o to mi chodziło. Nie chcę nikomu odbierać prawa do mówienia, co chce. Po prostu uważam, że ktoś wypowiadający się w ten sposób jest durniem.

>A ja nie mówię o tym, czy Ty ich lubisz, czy nie lubisz. Możesz lubić nawet jakiegoś aktora, możesz aktora ubóstwiać i uważać za najwspanialszą osobę na świecie, ale Twoja żona by mu nie słała wiadomości o Twojej śmierci.

Różnica polega na tym, że z aktorem nie rozmawiam. On nie wie nawet o tym, że istnieję więc faktycznie wiadomość o tym, że istnieć przestałem raczej go nie obejdzie.

>Mówię tylko o tym. Jeśli ktoś nie ma możliwości dowiedzenia się o śmierci "znajomego" przez kontakt z innym znajomym prawdopodobnie nie był wcale dla zmarłego osobą ważną. A kimś, kogo się może lubiło. A może nie.

Wiem, co mówisz. Nie wiem, dlaczego tak uważasz.

>Ale mogę sugerować kogo w moim mniemaniu wypada żałować i że z żalem nie wypada się obnosić

Możesz ale nie powinieneś.

>Ale nie piszę też o Tobie. Piszę o całej sytuacji.

Aha. Za innych nie odpowiadam i nie mam zamiaru być niczyim adwokatem.

>Ty się, z tego co widzę, nawet nie wypowiadałeś w tym temacie o Kowalskiej.

Nieprzypadkowo. Ale mówiłem kiedyś o Jurku. Sytuacja taka sama tylko osoba inna.


Der letzte hilfeschrei
spellbinder (8577 punktów)
>Nie o to mi chodziło. Nie chcę nikomu odbierać prawa do mówienia, co chce.

Jeśli będziesz unikał stwierdzeń typu "nie masz prawa", to nikt Cię nie posądzi o to, że chcesz mu jakieś prawa odbierać.

>Po prostu uważam, że ktoś wypowiadający się w ten sposób jest durniem.

To musisz tak po prostu napisać.

>Różnica polega na tym, że z aktorem nie rozmawiam. On nie wie nawet o tym, że istnieję

No więc o to chodzi. Czy dowolny użytkownik istnieje nie masz pojęcia. Nie wiesz kto jest "awatarem" Grabowskiej, nie wiesz kim jest Grabowska - nie wiesz nawet czy to faktycznie jest Grabowska

>Wiem, co mówisz. Nie wiem, dlaczego tak uważasz.

Przecież pisałem. Jeśli ktoś nie jest w sieci, nie ma w sieci wiadomości na jego temat, oznacza to po prostu, że nie jest osobą ważną. W ogóle nie ten poziom intymności.

>Możesz ale nie powinieneś.

Dlaczego?

>Nieprzypadkowo. Ale mówiłem kiedyś o Jurku. Sytuacja taka sama tylko osoba inna.

Tu jest w ogóle sytuacja przerąbana, skoro główna zainteresowana w postaci żony zmarłego wyraźnie życzyła sobie, żeby nie mówić o Adamiaku na tym właśnie portalu. Ale poszło. Chęć newsowania, chęć dzielenia się nie wiadomo po co nie wiadomo z kim.
17-05-2012 09:10 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Jeśli będziesz unikał stwierdzeń typu "nie masz prawa", to nikt Cię nie posądzi o to, że chcesz mu jakieś prawa odbierać.

Jeśli będziesz unikał wszelkich stwierdzeń, to nikt Cię nie posądzi o to, że nie rozumie, co do niego mówisz.

>>Po prostu uważam, że ktoś wypowiadający się w ten sposób jest durniem.
>To musisz tak po prostu napisać.

Powiedzenie komuś, że jest durniem ma taką samą merytoryczną wartość jak powiedzenie trupowi, że się go nie lubiło a przy tym łamie Regulamin Forum.

>Czy dowolny użytkownik istnieje nie masz pojęcia. Nie wiesz kto jest "awatarem" Grabowskiej, nie wiesz kim jest Grabowska - nie wiesz nawet czy to faktycznie jest Grabowska

No i co z tego?
Możesz uznać na własne potrzeby, że to nie ludzie tylko awatary żałują innego awatara. Tylko czy nie będzie wewnętrznie sprzeczne tłumaczenie im tego...

>ktoś nie jest w sieci, nie ma w sieci wiadomości na jego temat, oznacza to po prostu, że nie jest osobą ważną. W ogóle nie ten poziom intymności.

Wciąż nie odpowiadasz i nie odpowiesz, bo jesteś bez szans. Próbujesz wmówić awatarom, że tamten awatar nie był dla nich wystarczająco ważny podczas gdy one same wiedzą, chyba najlepiej, czy był.

>Tu jest w ogóle sytuacja przerąbana, skoro główna zainteresowana w postaci żony zmarłego wyraźnie życzyła sobie, żeby nie mówić o Adamiaku na tym właśnie portalu.

Rzeczywiście. Gdybym wiedział o tym wcześniej, to bym się nie odzywał.

>Chęć newsowania, chęć dzielenia się nie wiadomo po co nie wiadomo z kim.

Nie wiesz, po co, nie wiesz, z kim.

Ps. Zdaje się, że nasza rozmowa z dyskusji zmieniła się w zwykłe przekomarzanie.


Der letzte hilfeschrei
spellbinder (8577 punktów)
>No i co z tego?

No jak to co z tego? Użytkownik forum jest na dobrą sprawę fikcją. Nie wiadomo kim. Zakładamy, że mówi na swój temat prawdę, ale wcale tak być nie musi.

>Wciąż nie odpowiadasz i nie odpowiesz, bo jesteś bez szans. Próbujesz wmówić awatarom, że tamten awatar nie był dla nich wystarczająco ważny podczas gdy one same wiedzą, chyba najlepiej, czy był.

Mamy w naszym społeczeństwie pewne idiotyczne zachowania, wryte w kulturę jak 10 przykazań w te kamienne płyty. W okresie wzmożonych zachorwań podajemy sobie ręce na powitanie... są tacy, co to zejdą z tego świata jeśli się nie dowiedzą co tam się dzieje u Nowaków z sąsiedniego bloku. Dla innych istotne jest zapisanie się do fanklubu tego czy tamtego celebryty.

I są tacy, którzy uważają, że sieciowe znajomości są równie ważne co znajomości bliskie, intymne, realne. Dowiadują się więc o czyjejś śmierci na forum, potem wylewają żale i wykorzystują czas, żeby wrzucić jeszcze kilka komentarzy na forum takie czy inne. A potem idą sobie zrobić kanapkę.

Wszystko sprowadza się do dwóch rzeczy. Do różnicy pomiędzy "chcę się dowiedzieć/poplotkować", a "to jest dla mnie ważna informacja". Drugą z kolei rzeczą jest wylewanie łez na forum publicznym.

>Rzeczywiście. Gdybym wiedział o tym wcześniej, to bym się nie odzywał.

A wiesz co sądzi rodzina Kowalskiej o informowaniu o jej śmierci na tym forum?

>Nie wiesz, po co, nie wiesz, z kim.

No wiem z kim. Ze mną i całą masą ludzi, którzy Kowalskiej ani nie znali, ani nie czytali, ani nie lubili - jak się okazuje też tacy są
18-05-2012 19:14 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Użytkownik forum jest na dobrą sprawę fikcją. Nie wiadomo kim. Zakładamy, że mówi na swój temat prawdę, ale wcale tak być nie musi.
>(...)
>I są tacy, którzy uważają, że sieciowe znajomości są równie ważne co znajomości bliskie, intymne, realne.
>Dowiadują się więc o czyjejś śmierci na forum, potem wylewają żale i wykorzystują czas, żeby wrzucić jeszcze kilka komentarzy na forum takie czy inne. A potem idą sobie zrobić kanapkę.

Są też tacy, którzy w życiu się nie wybili, nie są wystarczająco ważni, mądrzy ani ciekawi, żeby świat chciał słuchać, co mają do powiedzenia. Rekompensują to sobie wypisując swoje majaki i frustracje na forach internetowych wierząc, że ktoś to czyta i traktuje poważnie.

>Wszystko sprowadza się do dwóch rzeczy. Do różnicy pomiędzy "chcę się dowiedzieć/poplotkować", a "to jest dla mnie ważna informacja". Drugą z kolei rzeczą jest wylewanie łez na forum publicznym.

To jest dla mnie ważna informacja i nie wylewam łez na pokaz. W ogóle ich nie wylewam. Po prostu jest mi smutno z powodu śmierci koleżanki.

>A wiesz co sądzi rodzina Kowalskiej o informowaniu o jej śmierci na tym forum?

Nie wiem.


Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 16:22 
 Ocena 12 na 12
liliac (147340 punktów)
>dla osoby postronnej, która niby znała, ale nie na tyle, żeby się "normalnie" dowiedzieć o śmierci

Bliscy osoby zmarłej niekoniecznie muszą się orientować w zawiłościach jego/jej aktywności internetowej. Nie muszą (często nie mogą) przegrzebywać skrzynek mailowych celem oceny zażyłości związków z gronem znajomych internetowych. Mogą wiedzieć, że dana osoba była aktywna na np. tym forum i tyle. Jeśli wiedzą i uznają, że aktywność ta świadczyła o większym w dany portal zaangażowaniu, mogą chcieć poinformować to specyficzne grono znajomych osoby zmarłej o fakcie jej śmierci. Nadal nie rozumiem, co w tym dziwnego. Fakt, że kontaktuję się z pewnymi osobami li i jedynie przez internet niekoniecznie musi mówić cokolwiek o stopniu mojej względem tej osoby sympatii.
13-05-2012 16:32 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Nadal nie rozumiem, co w tym dziwnego. Fakt, że kontaktuję się z pewnymi osobami li i jedynie przez internet niekoniecznie musi mówić cokolwiek o stopniu mojej względem tej osoby sympatii.

Oczywiście. Ale nie o to mi do końca chodziło. Jeśli ktoś nie może dowiedzieć się o śmierci osoby kanałem prywatnym, to oznacza najzwyczajniej w świecie, że nie był jednak tak blisko. Został wywalony poza nawias prywatny - a nie da się ukryć, że śmierć jest jednak zjawiskiem prywatnym.

Dlatego też robienie pokazówki odnośnie czyjejś śmierci jest dla mnie absurdalne i nie potrafię tego zrozumieć.

Jeszcze bardziej absurdalne jest takie zachowanie, które ma na celu podkreślenie dobitne, że autor cierpi bardziej, niż inni. Po tysiąckroć bardziej. I topi się w tych łzach i smutku, a nie potrafi dać komuś innemu prawa do wyrażenia własnej opinii: "nie lubiłem".
13-05-2012 17:05 
 Ocena 8 na 8
Sylwek (15472 punktów)
>Oczywiście. Ale nie o to mi do końca chodziło. Jeśli ktoś nie może dowiedzieć się o śmierci osoby kanałem prywatnym, to oznacza najzwyczajniej w świecie, że nie był jednak tak blisko. Został wywalony poza nawias prywatny - a nie da się ukryć, że śmierć jest jednak zjawiskiem prywatnym.

To osobliwe pojęcie "prywatności", które ignoruje aktualne formy komunikacji. Ludzie potrafią dziś być blisko z osobami, z którymi nigdy się fizycznie nie zetkną.
spellbinder (8577 punktów)
>To osobliwe pojęcie "prywatności", które ignoruje aktualne formy komunikacji. Ludzie potrafią dziś być blisko z osobami, z którymi nigdy się fizycznie nie zetkną.

Jasne. I jednocześnie nie mają żadnej możliwości prywatnego komunikowania się?

Nie mówiąc już o tym, że obecne formy komunikacji, jak to opisałeś - są w znacznym stopniu mniej prywatne, niż kiedyś. Dziś ta prywatność jest - zdaje się - na pokaz. Na profilu okraszonym zdjęciami i detalami z życia danej osoby. Gdzie w jednym miejscu obcy człowiek może zobaczyć kim ktoś jest, jak wygląda, gdzie mieszka, czym się interesuje, o czym myśli, co lubi, a także pełną historię tego, co kiedykolwiek pisał w oparciu o daną aplikację.

Bardzo to prywatne. Szalenie.
13-05-2012 19:27 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Jasne. I jednocześnie nie mają żadnej możliwości prywatnego komunikowania się?

Przepraszam za dosadnosć, ale czy ty się mnie pytasz o komunikowanie się z trupami?

Bo w kontekście tego wątku dziwi cię, że ktoś znający kogoś przez forum, nawet w sytuacji gdy korzysta z innych kanałów (GTalk na przykład) może nie wiedzieć o czyjejś śmierci.

>Nie mówiąc już o tym, że obecne formy komunikacji, jak to opisałeś - są w znacznym stopniu mniej prywatne, niż kiedyś.

Dobrze, że dodałeś "niż kiedyś". W istocie - one nie są "mniej prywatne", one są prywatne inaczej.
13-05-2012 17:46 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
>>Fakt, że kontaktuję się z pewnymi osobami li i jedynie przez internet niekoniecznie musi mówić cokolwiek o stopniu mojej względem tej osoby sympatii.
>Oczywiście. Ale nie o to mi do końca chodziło. Jeśli ktoś nie może dowiedzieć się o śmierci osoby kanałem prywatnym, to oznacza najzwyczajniej w świecie, że nie był jednak tak blisko

Jakim kanałem prywatnym? Moja rodzina nie zna większości moich kontaktów internetowych, a z wieloma osobami, z którymi chętnie koresponduję, nigdy nie wymieniłam np. telefonów. Moja rodzina nie ma hasła do mojego konta mailowego, nie ma telefonów do większości moich przyjaciół i znajomych, którzy - nota bene - wcale niekoniecznie znają się między sobą; tyle wiedzą, że pisuję na Racjonaliście i pojawiam się na FB. W jaki sposób - uważasz - miałaby ta moja rodzina "prywatnymi kanałami" poinformować o moim nagłym zgonie kogokolwiek poza kilkoma osobami, które przypadkiem znają osobiście? Po namyśle stwierdzam, że właśnie komunikat na Racjonaliście i w innych miejscach, gdzie dana osoba bywa aktywna może być najprostszym sposobem puszczenia informacji w obieg.
spellbinder (8577 punktów)
>Jakim kanałem prywatnym?

Choćby po privie.

>W jaki sposób - uważasz - miałaby ta moja rodzina "prywatnymi kanałami" poinformować o moim nagłym zgonie kogokolwiek poza kilkoma osobami, które przypadkiem znają osobiście?

Pierwszym pytaniem jest tak naprawdę - czy wiedząc, że umrzesz postarałabyś się, aby osoby Ci bliskie o tym wiedziały.

>Po namyśle stwierdzam, że właśnie komunikat na Racjonaliście i w innych miejscach, gdzie dana osoba bywa aktywna może być najprostszym sposobem puszczenia informacji w obieg.

Niech będzie, jeśli faktycznie jest tak, że do osób nie można dotrzeć, bo są bliskie. Po prostu w pale mi się nie mieści, że ktoś może uznawać za "ważną" osobę znaną jedynie z jakiegoś facebooka, albo innego portalu o tematyce takiej czy owakiej. Że to jest "aż tak".

Ale dalej nie wiem co na celu publiczne obnażanie swoich sympatii i żałości. Bo to już jak najbardziej jest sprawa prywatna i możliwa do zrealizowania w adekwatny sposób.
13-05-2012 18:27 
 Ocena 12 na 12
liliac (147340 punktów)
>>Jakim kanałem prywatnym?
>Choćby po privie

A w jaki sposób moja rodzina miałaby do moich znajomych dotrzeć po privie? Ma jakiś tajemniczy dostęp do mojego np. maila? Moja książka telefoniczna zawierająca masę kontaktów okołozawodowych nie wydaje mi się do takiego celu optymalnym narzędziem.

>Pierwszym pytaniem jest tak naprawdę - czy wiedząc, że umrzesz postarałabyś się, aby osoby Ci bliskie o tym wiedziały.

Gdybym w jakiś mistyczny sposób posiadła taką wiedzę, zapewne bym poinformowała. Tak samo, jak poinformowałabym mniej bliskie osoby, np. współpracowników (by nie spodziewali się dalszej wspólnej pracy), ludzi, z którymi często rozmawiam (by nie oczekiwali dalszych rozmów), etc.
W razie tzw. nagłego wypadku, z oczywistych przyczyn nie ma takiej możliwości. W przypadku choroby przewlekłej bliskie i mniej bliskie osoby mogą być świadome samego schorzenia, owszem. Ale co z tego? To nadal nie przydaje wiedzy, że akurat dzisiejszej nocy nastąpi zgon.

>>Po namyśle stwierdzam, że właśnie komunikat na Racjonaliście i w innych miejscach, gdzie dana osoba bywa aktywna może być najprostszym sposobem puszczenia informacji w obieg.
>Niech będzie, jeśli faktycznie jest tak, że do osób nie można dotrzeć, bo są bliskie. Po prostu w pale mi się nie mieści, że ktoś może uznawać za "ważną" osobę znaną jedynie z jakiegoś facebooka, albo innego portalu o tematyce takiej czy owakiej. Że to jest "aż tak".

Nie muszę uważać kogoś za bardzo bliską osobę, by uznawać, że taka informacja może być dla niej/niego istotna/przydatna/interesująca. Nie uważam informacji o zgonie za aż tak intymną. Jeśli funkcjonujesz w jakiejś "sieci" społecznej, jest chyba zupełnie zrozumiałe, że twoje z rzeczonej sieci - czy to to wirtualnej, czy "realnej" - wypadnięcie może nieść za sobą pewne (mniejsze czy większe) konsekwencje, zupełnie zatem normalne wydaje mi się umieszczenie za sobą znaków o takim wypadnięciu informujących.

>Ale dalej nie wiem co na celu publiczne obnażanie swoich sympatii i żałości. Bo to już jak najbardziej jest sprawa prywatna i możliwa do zrealizowania w adekwatny sposób.

To chyba dość indywidualna kwestia, nie uważasz? Różni ludzie rozmaicie pojmują granice prywatności.
spellbinder (8577 punktów)
>A w jaki sposób moja rodzina miałaby do moich znajomych dotrzeć po privie?

Taka sytuacja jednak nie miała miejsca w niedawnym przypadku, gdyż - jak się okazało - użytkownicy pośrednio zainteresowani znają się nawzajem i "cynk" dostali.

>Moja książka telefoniczna zawierająca masę kontaktów okołozawodowych nie wydaje mi się do takiego celu optymalnym narzędziem.

A oni mają się nie dowiedzieć?

>Gdybym w jakiś mistyczny sposób posiadła taką wiedzę, zapewne bym poinformowała.

Dlaczego od razu mistyczny? Ludzie często wiedzą, że w związku z ich stanem zdrowia... mogą zbyt długo nie pożyć. Wtedy też mogą "zadbać" o pewne rzeczy. A jeśli coś nie jest na tyle ważne, żeby o to zadbać...

>Tak samo, jak poinformowałabym mniej bliskie osoby, np. współpracowników (by nie spodziewali się dalszej wspólnej pracy), ludzi, z którymi często rozmawiam (by nie oczekiwali dalszych rozmów), etc.

Ale prywatnie jak rozumiem? Czy też jakoś zbiorowo, gdzie popadnie, do czyichkolwiek uszu?

>W przypadku choroby przewlekłej bliskie i mniej bliskie osoby mogą być świadome samego schorzenia, owszem. Ale co z tego? To nadal nie przydaje wiedzy, że akurat dzisiejszej nocy nastąpi zgon.

No nie, ale człowiek ma jeszcze czas na zaplanowanie pewnych rzeczy, zostawienie listów na przykład. Adresowanych do tych osób, które mają się dowiedzieć.

>Nie uważam informacji o zgonie za aż tak intymną. Jeśli funkcjonujesz w jakiejś "sieci" społecznej, jest chyba zupełnie zrozumiałe, że twoje z rzeczonej sieci - czy to to wirtualnej, czy "realnej" - wypadnięcie może nieść za sobą pewne (mniejsze czy większe) konsekwencje, zupełnie zatem normalne wydaje mi się umieszczenie za sobą znaków o takim wypadnięciu informujących.

Jakby to było z dnia na dzień, to rozumiem. Tu tak jednak nie było.
Ludzie ciągle z tych sieci wypadają. Jak już kogoś nie ma w takiej sieci kilka miesięcy i nikt się nie interesuje gdzie ta osoba się podziała, to naprawdę nie widzę powodu dla którego ktoś miałby nagle informować o jej "rzeczywistym" wypadnięciu.

>To chyba dość indywidualna kwestia, nie uważasz? Różni ludzie rozmaicie pojmują granice prywatności.

Oczywiście, że indywidualna. Ale i upubliczniona przez te właśnie osoby.
13-05-2012 19:32 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Taka sytuacja jednak nie miała miejsca w niedawnym przypadku, gdyż - jak się okazało - użytkownicy pośrednio zainteresowani znają się nawzajem i "cynk" dostali.

Tu z kolei błędnie zakładasz, że sieć znajomych internetowych jest budowana tak jak znajomych "z reala". Gdy masz znajomych z reala, bardzo prawdopodobnie, że stykając się z nimi "fizycznie" doprowadzasz też do kontaktów między nimi - dlatego "offlinowe" sieci znajomych stanowią zazwyczaj grupy ludzi sie znających.

W przypadku znajomosci z Racjonalisty czy innych znajomości "on-line" jest inaczej. W moim przypadku, mimo, że obeszłaby mnie śmierć sporej liczby osób tutaj, "priva" mógłbym dostać tylko od dwóch osób. Do tego, te dwie osoby wcale nie musiałby się wzajemnie znać, więc na przykład jedna nie mogłaby informować drugiej.
13-05-2012 22:34 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>>Moja książka telefoniczna zawierająca masę kontaktów okołozawodowych nie wydaje mi się do takiego celu optymalnym narzędziem.
>A oni mają się nie dowiedzieć?

Z większością z nich nie utrzymuję stałych kontaktów, w przeciwieństwie do licznych sieciowych znajomych. Jeśli zaś chodzi o kontakty sieciowe, odpowiedź Sylwka chyba podsumowuje tę kwestię najlepiej.

>Dlaczego od razu mistyczny? Ludzie często wiedzą, że w związku z ich stanem zdrowia... mogą zbyt długo nie pożyć.

Od granicy ilu "statystycznie najprawdopodobniej" miesięcy/tygodni przed planowanym proponowałbyś układać listę znajomych do powiadomienia? Obawiam się, że większość populacji w taki sposób nie rozumuje i nie planuje szczegółowo okoliczności okołośmiertnych.
Znakomita część społeczeństwa nie jest w stanie zadbać nawet o kwestie spadkowe.

>>Tak samo, jak poinformowałabym mniej bliskie osoby, np. współpracowników (by nie spodziewali się dalszej wspólnej pracy), ludzi, z którymi często rozmawiam (by nie oczekiwali dalszych rozmów), etc.
>Ale prywatnie jak rozumiem? Czy też jakoś zbiorowo, gdzie popadnie, do czyichkolwiek uszu?

Czy sugerujesz, że informowanie kogokolwiek gdzie popadnie jakoś negatywnie wpłynęłoby na moje pośmiertne samopoczucie? Prawdopodobnie użyłabym mediów najwygodniejszych do tego celu. Internet wydaje się znakomity.

>No nie, ale człowiek ma jeszcze czas na zaplanowanie pewnych rzeczy, zostawienie listów na przykład. Adresowanych do tych osób, które mają się dowiedzieć.

Kiedyś chyba zdarzyło mi się rzeczywiście jakieś prywatne listy pisać. W podstawówce chyba. I moja babcia pisuje listy do swojej kuzynki niekiedy. Nie, chyba nie zostawiałabym listów Ale wspomnę komuś znajomemu, żeby puścił informację na forum.

>Jakby to było z dnia na dzień, to rozumiem. Tu tak jednak nie było.

Ani nie czuję się aż tak doskonale poinformowana w tej konkretnej kwestii, by ją roztrząsać, ani takim roztrząsaniem zainteresowana nie jestem. Rozpatruję tę sprawę bardziej - że tak powiem - ogólnie.

>Ludzie ciągle z tych sieci wypadają. Jak już kogoś nie ma w takiej sieci kilka miesięcy i nikt się nie interesuje gdzie ta osoba się podziała, to naprawdę nie widzę powodu dla którego ktoś miałby nagle informować o jej "rzeczywistym" wypadnięciu.

No popatrz - ty nie widzisz, a ewidentnie niektórzy widzą. Jakie róźne te ludziska, panocku som
14-05-2012 10:02 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Niech będzie, jeśli faktycznie jest tak, że do osób nie można dotrzeć, bo są bliskie. Po prostu w pale mi się nie mieści, że ktoś może uznawać za "ważną" osobę znaną jedynie z jakiegoś facebooka, albo innego portalu o tematyce takiej czy owakiej. Że to jest "aż tak".
Jesteśmy bardzo różni. W młodości lubiłem i czytałem biografie osób żyjących w różnych epokach i kulturach. Czytałem także fabuły opisujące losy nieistniejących bohaterów. Do wszystkich tych postaci miałem stosunek emocjonalny. To ważne postaci, gdyż wpłyneły na ukształtowanie mojej osobowości.

Jestem na naszym forum parę lat i poznałem tu ludzi, których serdecznie polubiłem i znowu są to dla mnie ważne postaci i będzie mi przykro, gdyby spotkało ich jakieś nieszczęście.

>Ale dalej nie wiem co na celu publiczne obnażanie swoich sympatii i żałości. Bo to już jak najbardziej jest sprawa prywatna i możliwa do zrealizowania w adekwatny sposób.
Zaletą (choć i wadą) forum jest możliwość szczerego wyrażania swoich poglądów, ale trudno zdecydowanie oddzielić je od emocji. Sprawą prywatną powinna być nasza wiara, ale ile ona budzi emocji również na naszym forum.
Na przykład ja otrzymałem najwięcej minusów za sceptycyzm - nie tylko wobec religii, ale także wobec obowiązującej ideologii i jedynie słusznych rozwiązań.

Jesteśmy forum dla racjonalistycznej (sceptycznej) inteligencji, ale jesteśmy tylko ludźmi.
Red. Mariusz Agnosiewicz np. napisał:

Najkrótsza definicja ideologii racjonalistycznej
Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1

Dlatego zdarza mi się tu publiczne obnażanie swoich sympatii i żałości jak i innych swoich emocji.
Przepraszam, żałuję, ale poprawy nie obiecuję.

Pozdrawiam.

@@@
.
14-05-2012 11:26 
 Ocena 10 na 10
maceox (6766 punktów)
>Po prostu w pale mi się nie mieści, że ktoś może uznawać za "ważną" osobę znaną jedynie z jakiegoś facebooka, albo innego portalu o tematyce takiej czy owakiej. Że to jest "aż tak".
Jest jeszcze dużo gorzej.
O czym najczęściej rozmawia się zwykle ze znajomymi w realu? A o czym pisuje z anonimowymi forumowiczami?

Znam tu ludzi wyłącznie z pseudonimów, a jednocześnie znam dużo lepiej ich światopogląd, a często nawet uczucia od moich realnych znajomych, chowających się za maskami bezpośredniego kontaktu.

Takie dyskusje, jakie prowadzi się codziennie na forum są w realu spotykane maksymalnie rzadko. Przynajmniej z mojego doświadczenia - na ogół nie rozmawiam ze znajomymi z pracy o religii, czy światopoglądzie. Nawet w domu raczej unika się tych tematów na codzień.

Sądzę, że nasze życie codzienne jest nastawione na prosty pragmatyzm i drobne przyjemności. Dopiero w korespondencji (i jej odmiany na forum) - właśnie dzięki braku bezpośredniego kontaku - możemy sobie bezpiecznie pozwolić na wejście w tematy światopoglądowe, które w realu byłyby krępujące lub zbyt emocjonalne.

Poznałem tu już parę osób, i chociaż nie wiem jak wyglądają, to wielu cenię za ich myśli i osobowość, a niektórych wręcz lubię. Przecież to są całkowicie RZECZYWISTE osoby.

Wpłynęły w znacznym stopniu na rozwój mojego światopoglądu. Niektórych tu po prostu ZNAM, choć ich nie widziałem.

A jestem tu dopiero od nieco ponad roku i to z paroma dłuższymi przerwami. Co dopiero, jak ktoś jest tu dużo dłużej?

Nie używałem do tej pory funkcji priva i nie znam niczyich adresów prywatnych. Jednak gdyby któryś z moich rozmówców nagle przestał odpowiadać albo udzielać się na forum, wolałbym wiedzieć, czy coś się nie stało.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
rhotax7 (3947 punktów)
>A jeśli już wyrażacie sympatie i antypatie, to może sensowniej byłoby je przekazywać osobom żyjącym?
Zgadzam się.
Cholernie LUBIĘ forumowiczki i forumowiczów znam jedynie 3 osobiście (żaden się od dawna już nie wypowiada).
Uwielbiam poddawać się ocenie Państwa (wiele osób z WAS uznaję za koleżanki i kolegów).
Bardzo cenię sobie Waszą zbiorową Mądrość (oraz experckie wypowiedzi w Waszych koronnych dziedzinach--tych którzy mają specjalizację).
Generalnie uważam że to Najmądrzejsza społeczność w Polsce z super wybitnymi jednostkami.

>Aaa... a na koniec jeszcze prośba... jeśli już ktoś umiera w jakiś nietypowy sposób, to dla
>zaspokojenia ciekawości fajnie byłoby umieścić jakieś detale, konkretne okoliczności. Jak już się
>dzielić, to chociaż porządnie, ?nie
Jak ktoś z moich znajomych fajnie umrze --a nie jest z portalu to też opisywać ?
Bo z portalu to nie znam nikogo obecnie z aktywnej społeczności.
Za to moi znajomi giną czasami w bardzo widowiskowy i ciekawy sposób.
Zresztą relacje z ich śmierci czasem pokazuje TV --jak zabicie przez Policjantów z grupy DS terroru kryminalnego na Ursynowie mego dobrego znajomego Fraglesa razem z kierowcą.
(ciekawostką jest to że jego żona dawała 100 tys. policjantom by pozwolili na dostęp lekarza --bo Fragi jeszcze żył pomimo 2 kul--ale nie pozwolili i po kilku godzinach bez opieki lekarskiej wykrwawił się---toczyło się postępowanie przeciw dowodzącej Akcją i nawet Ją skazano--ale czy to wróci życie osobie która kiedyś ściągała haracze z połowy Wa-wy )

Tak śmierć i jej okoliczności może być ciekawa --czasami--ale zawsze to poważna sprawa--choć przyznam że Macierewicz nawet z katastrofy robi kabaret.
13-05-2012 09:11
 Ocena 14 na 14
brzezińska43 (1294 punktów)
Uważam informowanie o śmierci osoby aktywnej na jakimkolwiek forum za wyraz szacunku do osób, z którymi się korespondowało. Zniknięcie bez słowa dowodzi raczej braku kultury. Sucha informacja o śmierci jest wystarczającą tak dla osób, z którymi mięliśmy poglądy zbieżne, jak dla adwersarzy. Uważam takie zachowanie za właściwe.
13-05-2012 10:20 
 Ocena 1 na 1
Apokalipsus (72 punktów)
W tym punkcie się z Tobą całkowicie zgadzam, jednak chciałbym dowiedzieć się jaki jest Twój pogląd na dalszą część wypowiedzi - o przerzucaniu się pochwałami na temat kto kogo bardziej lubił, i komu jest bardziej żal straty. Czy nie lepszym pomysłem jest powiedzenie bliskim jak bardzo się ich kocha, lubi, szanuje teraz, puki jeszcze wspólnie stąpamy po tej Ziemi?
13-05-2012 12:40 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Uważam takie zachowanie za właściwe.

Ja również. Gdybym wiedział, kiedy umrę, to poinformowałbym o tym wcześniej znajomych z forum. Nie zdziwiłbym się też pośmiertnie gdyby ktoś nie omieszkał wspomnieć, że gówno go to obchodzi.

Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 12:49 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Nie zdziwiłbym się też pośmiertnie gdyby ktoś nie omieszkał wspomnieć, że gówno go to obchodzi.

Albo nawet przedśmiertnie
farmer (22440 punktów)

>Fenomen... dla mnie to jest fenomen, którego nijak nie potrafię zrozumieć, może mi ktoś pomoże. Co
>ma na celu takie powiadamianie całego świata o śmierci jakiejś osoby? Czy jak umrze komuś bliska

Fenomen jest wtedy dla mnie, gdy przeszkadza mi coś co robią inni a do czego mnie nie zmuszają.
13-05-2012 14:20 
 Ocena 1 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Fenomen jest wtedy dla mnie, gdy przeszkadza mi coś co robią inni a do czego mnie nie zmuszają.

Tak jak to, że sąsiad robi swojej córce zabieg obrzezania? Albo że ktoś puszcza bąki w przedziale?
13-05-2012 17:17 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Tak jak to, że sąsiad robi swojej córce zabieg obrzezania? Albo że ktoś puszcza bąki w przedziale?

Cieszy mnie, że twoje coraz większe pierdzielnięcia zaczynają przyciągać uwagę innych. Może niedługo przyjdzie im kres, kto wie...
13-05-2012 17:55 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Cieszy mnie, że twoje coraz większe pierdzielnięcia zaczynają przyciągać uwagę innych. Może niedługo przyjdzie im kres, kto wie...

Ale zobacz jak zabawnie działa to forum. Ja się na przykład nie dziwię, że mimo iż nikt cię do dyskusji nie zapraszał, a mnie dodatkowo absolutnie nie interesuje twoje zdanie, to jednak się wypowiedziałeś. Bo to nie jest prywatna dyskusja, tylko publiczna. I możesz sobie nawet OCENIAĆ negatywnie, zobacz, moje wypowiedzi
farmer (22440 punktów)
>>Fenomen jest wtedy dla mnie, gdy przeszkadza mi coś co robią inni a do czego mnie nie zmuszają.
>Tak jak to, że sąsiad robi swojej córce zabieg obrzezania? Albo że ktoś puszcza bąki w przedziale?
>
Porównanie mniej więcej takie jak do dziury w płocie gdzie ktoś napisze c..a.
Jednym słowem poinformowanie tutejszej społeczności np. o ateizmie uważasz również za naganne. Powinieneś chyba odróżnić przekaz słowny od czynu.
13-05-2012 18:32 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Jednym słowem poinformowanie tutejszej społeczności np. o ateizmie uważasz również za naganne. Powinieneś chyba odróżnić przekaz słowny od czynu.

Nie pisałem nigdzie, że uważam to za "naganne". Uważam, że niektóre urojenia ksobne niektórych użytkowników są prostackie i zupełnie niepotrzebne. Ale jeśli mają ochotę... dlaczego naganne?
farmer (22440 punktów)
>>Jednym słowem poinformowanie tutejszej społeczności np. o ateizmie uważasz również za naganne. Powinieneś chyba odróżnić przekaz słowny od czynu.
>Nie pisałem nigdzie, że uważam to za "naganne". Uważam, że niektóre urojenia ksobne niektórych użytkowników są prostackie i zupełnie niepotrzebne. Ale jeśli mają ochotę... dlaczego naganne?

Bo nie rozumiem w którym momencie coś jest okej. A skrajne przykłady które podałeś ni jak się mają do tego co określasz fenomenem. Czy bluzy z logo ateizm sprzedawane w sklepiku nie są czymś podobnym? Informują otocznie, tak samo jak ktoś kto nosi krzyżyk.
Porównaj sobie sytuację po śmierci Kim Dzong Il w Korei i tego co tu nazywasz fenomenem.
13-05-2012 19:07 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>A skrajne przykłady które podałeś ni jak się mają do tego co określasz fenomenem.

Za fenomen wziąłem umierających forumowiczów. Na wielu forach byłem, żadnego nie widziałem (na jednym się na takiego zanosiło, ale kobita mocno się trzymała). Głównie dlatego na forach się o takich rzeczach nie informuje, bo i niewiele osób zostaje na forum dłużej niż trzy lata. Na forach wyraźniejsze są animozje niż sympatie.

Przykłady które podałem nie były przykładami fenomenów. Były odezwą jakiś tam post.

>Czy bluzy z logo ateizm sprzedawane w sklepiku nie są czymś podobnym? Informują otocznie, tak samo jak ktoś kto nosi krzyżyk.

O i właśnie. To już uważam za naganne, podobnie jak apostazję.

Ateistyczne bluzy są noszone przez ludzi identyfikujących się z grupą. Ta grupa stoi - chcąc nie chcąć - w opozycji do kościoła katolickiego, przynajmniej jeśli chodzi o Polskę. KK to wróg.

Apostazja i koszulki ateistyczne pomagają KK oszacować rzeczywistą liczebność ateistów. A to już zdrada!:P

A tak serio - ateistyczne koszulki są narzędziem pozwalającym na identyfikację grupy. Jest to niezbędne dla grupy zaistnienia i w tym wypadku ludzie decydują się w PEWNYCH sytuacjach upubliczniać swoje prywatne przekonania. Może być, że w ten sposób chcą nawet dumnie się obnosić wśród znajomych.

W przypadku informowania o czyjejś śmierci ten aspekt identyfikacyjny nie istnieje.


>Porównaj sobie sytuację po śmierci Kim Dzong Il w Korei i tego co tu nazywasz fenomenem.

Płakanie po śmierci "celebryty" nie jest fenomenem. Informowanie na forum o śmierci użytkownika - wydaje mi się, że tak.
13-05-2012 19:36 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>wydaje mi się, że tak.

Nie widzę możliwości skatalogowania i skodyfikowania życia. Dlatego pewne zachowania prowadzą prędzej czy później do zwykłego "widzi mi się". I to jest zdrowe, chore jest wtedy gdy będziesz zmuszony siłą, groźbą do składania kondolencji.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem ulegasz nieco atawistyczno - religijnemu myśleniu. Że niby tylko relacja dwóch osobników w realu jest wiążąca. Że nie można się przyjaźnić listownie, telefonicznie, czy - co najprostsze - w internecie. Przypominam sobie książkę o jakimś księdzu, gdzie wyrażone było marzenie o prawdziwie ludzkiej kominikacji ze "starych dobrych czasów", kiedy to człowiek z człowiekiem, twarzą w twarz się widział. W tej książce (skąninąd fajnie napisanej) nawet użytkowanie dezodorantów ksiądz - bohater krytykował, bo przecież tuszują "prawdziwy zapach prawdziwego człowieka". Fakt, przez internet nie czuć nawet dezodorantu... . Uważam, że powinniśmy powalczyć trochę ze "starymi dobrymi czasami" i zrozumieć, że nośnik nie ma tak dużego znaczenia, aby wymieniać między sobą myśli, dzięki czemu można poczuć do kogoś przyjaźń, czy jakąś więź koleżeńską... Internet jest bardzo humanistycznym medium - niszczy dystans pomiędzy ludźmi. Smutne jest, że religijno - atawistyczne uprzedzenia sprawiają, że niejeden człowiek w internecie czuje się anonimowym łowcą skalpów.... Dlatego zachęcam do używania na w sensownych miejscach internetowych swoich prawdziwych nazwisk i imion, a także do kończenia w realu rzeczy przedsięwziętych w necie i wice wersa. Z Racjonalisty.pl na akcję PSR... - na przykład. Z akcji PSR - artykuł na Racjonalistę.pl. Z rzeczy bardziej osobistych - dzięki Facebookowi uzupełniłem moje zawodowe kontakty dotyczące muzyków indyjskich i uzupełniłem moje informacje i zasoby (prowadzę zajęcia, piszę artykuły, książkę). Po Facebooku miałem okazję w Indiach spotkać na żywo osoby z mojego zawodowego punktu widzenia absolutnie bezcenne. Bez wirtualu takie akcje w realu nie byłyby możliwe.

Na tle powyższego jest jak najbardziej naturalne, iż dowiadujemy się tu o śmierci jednej z najaktywniejszych i najciekawszych uczestniczek Forum. Anonimowość nie sprzyja refleksji.
13-05-2012 13:14 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Że nie można się przyjaźnić listownie, telefonicznie, czy - co najprostsze - w internecie.

Można. Ale są pewne zasady, takie jak na przykład "nie zrywać z kimś przez SMS'a", gdyż jest to wyrazem głębokiego braku szacunku do tej osoby.

Okazuje się jednak, że powiadomienie o czyjejś śmierci przez gg jest już w porządku.

To oznacza, że te więzi są tak dalece rozsupłane, że ktoś nie chce nawet wykonać telefonu.

>Uważam, że powinniśmy powalczyć trochę ze "starymi dobrymi czasami" i zrozumieć, że nośnik nie ma tak dużego znaczenia, aby wymieniać między sobą myśli, dzięki czemu można poczuć do kogoś przyjaźń, czy jakąś więź koleżeńską...

Nie chodzi o sam nośnik. Chodzi o zaprzeczenie intymności takiej sytuacji.

To, czy babki przepychają się która bardziej lubiła i która bardziej cierpi nad grobem, czy na forum nie ma większego znaczenia.

>Bez wirtualu takie akcje w realu nie byłyby możliwe.

Jasne. Nie kwestionuję tego.

>Na tle powyższego jest jak najbardziej naturalne, iż dowiadujemy się tu o śmierci jednej z najaktywniejszych i najciekawszych uczestniczek Forum.

No dajmy na to, że tak. Jaki w związku z tym jest cel pytania o przyczynę śmierci? Jaki jest cel w pieprzeniu na okrągło "ja nie wierzę", tudzież "jak mi brakuje", tudzież "to była taka i taka osoba jaką JA znałem".

To już nie jest informacja o śmierci, tylko własne, prywatne emocje, według mnie całkiem nie na miejscu w takiej sytuacji.
worek kości (2937 punktów)
Nie znałem Kowalskiej osobiście, wydaje mi się, że nikogo tutaj osobiście nie poznałem, jednak część z racjonalistów pamiętam i zawsze kiedy spotykam kogoś, kto wie, że istnieje taki portal, pytam się, czy udziela się również na forum - może właśnie miło gawędzę sobie z kimś, z kim w wirtualu zwykłem się zaciekle gryźć?

Z Kowalską właściwie to chyba nigdy się nie zgadzałem i notorycznie działała mi na nerwy - cóż, niezła to sztuka, chociaż ja i tak raczej z tych drażliwszych.

Gdy umiera internauta ludzie przypominają sobie, że my wszyscy tutaj rzeczywiście jesteśmy ludźmi, mamy swoje życia, nie jesteśmy generowani elektronicznie przez tajemnicze siły internetowe - istniejemy. Jednak niektórzy, tak jak np spellbinder, krzyczą, że oni tego nie odkryli, że forumowicz to nie jest w istocie człowiek, to tylko byt składający się z kolorowych literek. Teraz nie rozumie, czemu ludziom jest przykro, gdy ktoś umarł. Za chwilę, będzie się dziwił, czemu matki kochają swoje dzieci.

Wyobrażam sobie wioskowego idiotę, który świetnie zdaje sobie sprawę, że jest durniem i wszystkim to na każdym kroku dumnie obwieszcza - patrzcie, jestem durniem! Niezłe, co?

Drogi złamasie, jak sam siebie raczyłeś określić, jeśli nie rozumiesz, nie zaczepiaj ludzi, gdyż oni mogą, ci rozemocjonowani biedacy, okazać brak cierpliwości dla twojej ignorancji - poszukaj najpierw w książkach, niekoniecznie tych trudnych, psychologicznych, omawiających mechanizmy traumy, straty czy żałoby, może wystarczy jakaś dobra powieść - liźniesz odrobinę empatii czy coś.


bembergiem w berg
13-05-2012 14:19 
 Ocena-1 na 5
spellbinder (8577 punktów)
>Gdy umiera internauta ludzie przypominają sobie, że my wszyscy tutaj rzeczywiście jesteśmy ludźmi, mamy swoje życia, nie jesteśmy generowani elektronicznie przez tajemnicze siły internetowe - istniejemy.

Gdy umiera ktoś w wypadku samochodowym, to też możemy sobie zdać sprawę z własnej śmiertelności, a jednak nie zamieszczamy informacji o wszystkich zgonach.

>Jednak niektórzy, tak jak np spellbinder, krzyczą, że oni tego nie odkryli, że forumowicz to nie jest w istocie człowiek, to tylko byt składający się z kolorowych literek.

Człowiek to istota prywatna. W związku z takim a nie innym charakterem, ludzie nie dzielą się prywatnymi sprawami z całym światem i każdym postronnym człowiekiem.

To, że piszesz z domu może wzbudzać u ciebie złudzenie, że jesteś w sytuacji "prywatnej", ale to oczywiście bzdura. Bo forum jest z natury rzeczą, w której uczestniczy cała masa osób - niekoniecznie samych znajomych.

Piszesz z myślą o osobach znajomych, chcesz żeby to dotarło do konkretnych osób, ale w rzeczywistości trafiasz do wszystkich użytkowników forum.

A dla tych ludzi Kowalska mogła być tylko kobitą, która pisała kiedyś na tym samym forum co oni i nie ma w jej śmierci nic poruszającego. Tak samo jak w śmierci kilku ofiar jakiegoś wypadku w Indiach.

>Teraz nie rozumie, czemu ludziom jest przykro, gdy ktoś umarł.

Jakbyś czytał uważnie, to byś zrozumiał o czym pisałem. Ja się nie dziwię, że komuś jest przykro. Ja się dziwię, że wywala tą swoją przykrość na widok publiczny.

>jeśli nie rozumiesz, nie zaczepiaj ludzi, gdyż oni mogą, ci rozemocjonowani biedacy, okazać brak cierpliwości dla twojej ignorancji

Popierniczyło ci się wszystko. Nic mi ci rozemocjonowani biedacy zrobić nie mogą. Jeśli zaś nie chcą być zaczepiani, to niech po prostu schowają części prywatne i nie machają nimi nikomu przed nosem. A jeśli machają nimi przed nosem, to niech łaskawie zamkną japy kiedy ktoś pisze - "nie lubiłem" tudzież - "dlaczego tak się zachowujecie".
13-05-2012 14:33 
 Ocena 8 na 8
worek kości (2937 punktów)
>Człowiek to istota prywatna. W związku z takim a nie innym charakterem, ludzie nie dzielą się prywatnymi sprawami z całym światem i każdym postronnym człowiekiem.

Może to będzie dla ciebie zimny prysznic i kopniak od rzeczywistości, ale forum racjonalisty to nie jest cały świat. Forum racjonalisty to pewien bardzo drobny fragment świata, a w tym drobnym fragmencie wielu użytkowników znało Kowalską. A jeśli twierdzisz, że jeden wspominkowo-pożegnalny wątek na forum (którego nawet nie ma na stronie głównej, gdyby nie twoja idiotyczna aktywność, nawet bym nie wiedział, że Kowalska nie żyje) jej poświęcony, gdzie ludzie, którzy ją znali mogą coś powiedzieć, czymś się podzielić, to za dużo, to sam już nie wiem. Moim zdaniem coś z tobą jest nie tak.

bembergiem w berg
13-05-2012 14:38 
 Ocena-1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>to za dużo, to sam już nie wiem.

Nie za dużo, a po prostu bez sensu.
13-05-2012 20:27 
 Ocena 4 na 4
worek kości (2937 punktów)
>>to za dużo, to sam już nie wiem.
>Nie za dużo, a po prostu bez sensu.

Racjonalne podejscie? No ok - co jest dla ciebie dzialaniem sensownym? Dla mnie - sensowny = korzystny. I teraz tak:

Grupa ludzi zbiera sie w jednym miejscu i z korzyscia dla siebie, nie szkodzac otoczeniu, wykonuje pewne bezsensowne dla kogos z zewnatrz praktyki. Po wszystkim ludzie sie rozchodza w odrobinie lepszym nastroju. Ale nagle ktos z boku wcina sie w taka impreze i pod zarzutem walki o sens, pogarsza ludziom juz i tak kiepskie humory. No i co w tym sensownego, powiedz?

bembergiem w berg
13-05-2012 15:10 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nic mi ci rozemocjonowani biedacy zrobić nie mogą.

Żebyś się, kurde, nie Zdziwił...


Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i powiedział mi, że jest przez dzieci ciężko obrażany. (św. Faustyna)
13-05-2012 15:30 
 0 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Żebyś się, kurde, nie Zdziwił...

Weteranem onetu jestem, twoje groźby mi niestraszne.
13-05-2012 15:46 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Weteranem onetu jestem

To nawet widać .


Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i powiedział mi, że jest przez dzieci ciężko obrażany. (św. Faustyna)
13-05-2012 15:58 
 0 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>To nawet widać .

Wiesz... to nie ja tu męskimi członkami rzucam.

Mod:
Panowie, dość osobistych pyskówek.
Bartosz B. (179 punktów)
(zablokowany)
>dla tych ludzi Kowalska mogła być tylko kobitą
Założenie, że była "kobitą" może być na wyrost w tym samym stopniu, co założenie że była "Kowalską". Dlatego realny Maciej Psyk twierdzący, że umarła osoba pisująca jako "Kowalska" powinien podany fakt uwiarygodnić ujawniając personalia tej osoby. Bo wirtualni nie umierają.
13-05-2012 22:00 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
Uprzejmie przypominam, że warto, byś w tego typu wypowiedziach pamiętał o formułkach typu np. "moim zdaniem".
14-05-2012 21:59 
 0 na 2
Bartosz B. (179 punktów)
(zablokowany)
>Uprzejmie przypominam, że warto, byś w tego typu wypowiedziach pamiętał o formułkach typu np. "moim zdaniem".
Uprzejmie odpowiadam, że moim zdaniem nie warto.

Ale i tak chętnie przeczytam co rozumiesz przez "tego typu wypowiedzi".
14-05-2012 22:28 
 Ocena 5 na 7
liliac (147340 punktów)
Na tym forum powinności użytkowników definiuje regulamin i pilnująca go moderacja. Jeśli klarujesz komuś jakiekolwiek pozaregulaminowe rzekome powinności, racz swoje "widzimisię" opatrywać zastrzeżeniami typu "moim zdaniem", "uważam, że", "wydaje mi się", etc.
14-05-2012 23:38 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
może nawet "óważam rze" byłoby na miejscu...
Bartosz B. (179 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
hubin (2274 punktów)
Ciekawe co oznaczają punkty za wypowiedź/nekrolog - tak lubię to czy może dobrze, że mnie informujesz.
Od lat mnie to zastanawia, na różnych forach palenie świeczek, często przez ludzi którzy nie mają żadnego związku z osobą która jest wymieniona. Myślę, że racjonalisty forum jest dla wielu nas dość ważnym elementem życia, zatem informacja o końcu egzystencji użytkownika jest właściwa.

Osobiście uwielbiam obserwować zbiorowe przeżywanie i zastanawiać się co też piszącym lęgnie się w głowie, choć raczej rzadko nawet w przypadku notki dotyczącej mnie bezpośrednio mam potrzebę uzewnętrzniania tego typu emocjii.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
13-05-2012 15:38 
 Ocena 3 na 5
spellbinder (8577 punktów)
>Myślę, że racjonalisty forum jest dla wielu nas dość ważnym elementem życia, zatem informacja o końcu egzystencji użytkownika jest właściwa.

Mnie zastanawia, czy ktoś leżąc na łożu śmierci mówi: "powiedz... powiedz, że umarłem na moim forum...".
13-05-2012 22:57 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Mnie zastanawia, czy ktoś leżąc na łożu śmierci mówi: "powiedz... powiedz, że umarłem na moim forum...".

Wyobrażam sobie, że na łożu śmierci, pozostaje człowiekowi bardzo niewiele istotnych dla niego spraw pomimo tego, że póki nie umierał, to różne były ważne i emocjonujące.


Der letzte hilfeschrei
13-05-2012 23:11 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Wyobrażam sobie, że na łożu śmierci, pozostaje człowiekowi bardzo niewiele istotnych dla niego spraw pomimo tego, że póki nie umierał, to różne były ważne i emocjonujące.

Ja to sobie wyobrażam, że ktoś może nawet powiedzieć: "pamiętaj, żeby karmić papugę", ale "daj znać ludziom z forum"... rzecz nieistotna. Ci co mają się dowiedzieć - dowiedzą się.
14-05-2012 06:53 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)

>Mnie zastanawia, czy ktoś leżąc na łożu śmierci mówi: "powiedz... powiedz, że umarłem na moim forum...".
Tak jak z pogrzebem, nie jest on dla zmarłego, tylko dla tych którzy zostają. Czyli jestem zrozpaczony traumatycznym przeżyciem staram się uciec w wykonywanie rytuałów/porządków byle nie myśleć za dużo, byleby się czymś zająć etc.

Jednocześnie publiczne wyrażanie takich kategorycznych oświadczeń może upewniać osobę o ostateczności tego wydarzenia.
Kiedyś było łatwiej ale dziś odeszliśmy od zwyczaju otwartych trumien, w mej ocenie to są czynności które mogą zastępować taką potrzebę.
Sposoby radzenia sobie ze stratą osoby bliskiej, choćby tylko mentalnie wydają mi się niezmiernie ciekawe.

Dla nas jako przyszłych zmarłych chyba nie powinno mieć to znaczenia z punktu widzenia osobistego przeżywania własnej śmierci .

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
DzikiMariusz (24 punktów)
>...

Generalnie, cała ta twoja pisanina sprowadza się do jednego- "mam to w dupie, i co mi zrobicie??"
Jak tak usilnie próbujesz zrozumieć "fenomen umierającego forumowicza", to może przestań kreować się na zimnego cynika, a usiądź, i zwyczajnie pomyśl.
Widocznie to nie jedyny z twoich problemów, skoro nie potrafisz zrozumieć tak prostej, acz bolesnej sprawy.
Jesteś twardzielem, który na wiadomość o śmierci osoby choćby znajomej, dłubie w nosie, i woła "next!"?..
Mimo wszystko, jakoś ci nie zazdroszczę. Bo to jakieś takie śliskie jest, co piszesz...
spellbinder (8577 punktów)
>Mimo wszystko, jakoś ci nie zazdroszczę. Bo to jakieś takie śliskie jest, co piszesz...

Za to przegięte jęczenie, przekrzykiwanie się w poczuciu straty, dopytywanie się jak ktoś praktycznie całkowicie obcy umarł jest rzeczą bardzo przyczepną.
14-05-2012 23:29 
 Ocena 4 na 4
DzikiMariusz (24 punktów)
>>Mimo wszystko, jakoś ci nie zazdroszczę. Bo to jakieś takie śliskie jest, co piszesz...
>Za to przegięte jęczenie, przekrzykiwanie się w poczuciu straty, dopytywanie się jak ktoś praktycznie całkowicie obcy umarł jest rzeczą bardzo przyczepną.
Ale to są ICH emocje, i ICH "dopytywania", czy- jak to uroczo ująłeś, "jęczenie".
I to zupełnie zrozumiałe, że ktoś chce się dowiedzieć, co się stało.
Za to ty szukasz tu pomocy, i zwracasz się z jakimiś swoimi osobistymi problemami.
Sam sobie odpowiedz, kogo i co, bardziej tu interesuje i obchodzi...
15-05-2012 00:04 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Ale to są ICH emocje, i ICH "dopytywania", czy- jak to uroczo ująłeś, "jęczenie".

Ich emocje i jęczenie które postanowili upublicznić. Nie można żądać, aby ktoś nie komentował czegoś, co ten ktoś ze swojej własnej, nieprzymuszonej woli upublicznił.

>I to zupełnie zrozumiałe, że ktoś chce się dowiedzieć, co się stało.

Zrozumiałe. Tak samo jak zrozumiałe jest to, że ktoś chce sobie postać i pooglądać jak ktoś umiera na zawał w supermarkecie.

>Za to ty szukasz tu pomocy, i zwracasz się z jakimiś swoimi osobistymi problemami.

Gdyby ludzie tu nie szukali pomocy, to forum byłoby puste.

>Sam sobie odpowiedz, kogo i co, bardziej tu interesuje i obchodzi...

Gdzieś mam zasadniczo co kogo obchodzi. Dla mnie ważne jest co mnie obchodzi

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365