Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ratujcie nienarodzonych!!!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
14-03-2010 23:40Andro (1185 punktów)Ratujcie nienarodzonych!!!
Ocena 22 na 22
      Historia życia ludzkiego rozpoczyna się od grzesznego, żeby nie powiedzieć plugawego, aktu poczęcia. Jak by go nie nazwać jest on mocno podejrzany, choć w jakichś dziwny sposób przez boga tolerowany, a ostatnio wręcz uświęcony.
      Kiedy para małżonków pod wpływem żądz drzemiących w ich trzewiach decyduje się na seks powinna cały czas uważać, żeby nie sprofanować tego boskiego aktu. Najlepiej pomodlić się wspólnie z małżonkiem tuż przed, aby ustrzec się grzesznych myśli o czerpaniu zbyt wielkiej przyjemności, z tego mocno podejrzanego zdarzenia, do którego prawie wszystkich bóg w swej wielkiej i niepojętej mądrości powołał, żeby nie powiedzieć zmusił, poprzez zaszczepienie tego drżenia serca i motylków w brzuchu.
      Jak już na małżonków spłynie tchnienie ducha świętego, które ma moc uświęcenia nawet tak niebezpiecznego zdarzenia, jakim jest zbliżenie dwojga ludzi, mogą zaczynać. Po przejściu tych wstydliwych, ale jak pociągających, chwil uniesień, bóg łączy plemnika i jajeczko (fe, jakie to zwierzęce) w komórkę, która w tym momencie staje się człowiekiem. Tak dochodzi do cudu stworzenia człowieka. Człowieka, znaczy Stworzenia równego wręcz aniołom, powołanego do świętości, do spełnienia boskiego planu zbawienia.
      Bóg tylko po to dopuszcza do tych zbliżeń, żeby powstało jak najwięcej istnień, które w swej wielkiej miłości będzie mógł zbawiać, lub potępiać.
      Wróćmy do meritum. W łonie matki powstaje życie, które po porodzie, przez świat pełny pokus musi dojść do śmierci. Bacząc jednocześnie, żeby nie umrzeć nie będąc w stanie łaski uświęcającej. Taki koniec żywota jest bardzo niebezpieczny, ponieważ bóg w swej niepojętej miłości zastawił na swe dziatki pułapkę - kto umrze bez łaski idzie się męczyć na wieki.
      Najgorsze w tej historii jest to, że pomiędzy poczęciem a chrztem, do którego może dojść dopiero po narodzinach, człowiek w przypadku śmierci, nie ma szans na zbawienie. Tak naprawdę nie wiadomo co się z nim dzieje, gdy zejdzie w łonie matki. Kiedyś podobno trafiał do piekła, niektórzy mówili, że do czyśćca, a jeszcze inni, że do limbusa - otchłani powołanej przez boga specjalnie dla nienarodzonych.
      Tak czy owak, ponieważ każda zdrowa kobieta, która uprawia w miarę regularnie seks bez zabezpieczeń ma w swym życiu kilka - kilkanaście poronień, o których ze względu na to, że wyglądają jak menstruacja nie wie, staje się generatorem bogu ducha winnych ludzkich istnień, których dusze, a po sądzie ostatecznym też ciała, nie mają szans na zbawienie, a co gorsze - może trafiają na wieczne męki.
      W związku z powyższym, apeluję na tym forum, do wszystkich, którym bliskie jest dobro naszych nienarodzonych braci i sióstr, aby poprzez prawnie dozwolone naciski na naszych polityków, doprowadzić do obowiązku chrzczenia nienarodzonych. Chrzest nienarodzonych pomoże uratować miliony istnień ludzkich przed niepewnym losem, po śmierci w łonie matki. Jestem pewny, że bogu będzie się podobać nasza akcja, bo z pewnością on też boleje, że dzień w dzień musi skazywać tysiące umarłych nienarodzonych na cierpienia, nie mogąc ich zbawić.
      Proponuję wprowadzić obowiązkowy chrzest zaraz po braku menstruacji u kobiety, która zbliżyła się z mężczyzną. Chrzest z wody można celebrować na specjalnie powołanych do tego celu chrzcielnych oddziałach ginekologicznych w szpitalach, a nawet w prywatnych gabinetach ginekologicznych, które otrzymałyby specjalny certyfikat.
      Wszystkim, którzy zastanawiają się jak tego dokonać, podpowiem, że moim zdaniem są na to co najmniej dwie możliwości. Może więcej, ale o tym musieliby się wypowiedzieć lekarze. Pierwsza możliwość to chrzest specjalnym chrzcielnym wziernikiem, podczas rutynowego badania ginekologicznego, druga bardziej technicznie zaawansowana przy użyciu aparatów wykorzystywanych w trakcie badań prenatalnych. Druga metoda ma tę zaletę, ze w końcu można by było dla tych szatańskich narzędzi zaleźć uświęcone zastosowanie, podobające się bogu. Przy okazji można by ustawowo zabronić badań prenatalnych argumentując to tym, że nie są już potrzebne, bo dziecku nienarodzonemu już nic grozi - co by się nie stało będzie zbawione.
      Mam nadzieję, że moja propozycja spodoba się Wam racjonalnie myślącym, jako łącząca dla dobra ludzkości sacrum zbawienia z profanum zbliżenia.
      Wszystkich zainteresowanych, którym bliski jest los nienarodzonych proszę o rozpropagowanie tej idei na innych forach internetowych, co przy wsparciu ducha świętego, z pewnością doprowadzi do ruchu społecznego, dzięki któremu będziemy mogli uratować miliony istnień.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)Odp: RATUJCIE NIENARODZONYCH!!!
>      Wszystkich zainteresowanych, którym bliski jest los nienarodzonych proszę o rozpropagowanie
>tej idei na innych forach internetowych, co przy wsparciu ducha świętego, z pewnością doprowadzi do
>ruchu społecznego, dzięki któremu będziemy mogli uratować miliony istnień.
>

Oj, chyba się to Ponbóckowi nie spodoba: księży przecież nie starczy, to kto będzie kasować opłaty? No, chyba żeby ginekologów powołać na sługi boże i obciążyć ryczałtem...

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Madman (7811 punktów)
>...przez boga tolerowany...
>...tchnienie ducha świętego...
Szatan czai się w Twej klawiaturze. Konkretnie pod Shiftem.
Abdu (1208 punktów)
>      Historia życia ludzkiego rozpoczyna się od grzesznego, żeby nie powiedzieć plugawego, aktu
>poczęcia.

Co?!

Żeby nie powiedzieć, plugawe to.

PS. Coś czuję, że się dałem nabrać.
15-03-2010 02:56
 Ocena 12 na 12
Kowalska (14008 punktów)
>      Kiedy para małżonków pod wpływem żądz drzemiących w ich trzewiach decyduje się na seks
>powinna cały czas uważać, żeby nie sprofanować tego boskiego aktu.

   Dlatego ja się bzykam tylko z klechami i niczego nie profanuję tym sposobem.

Pozdrawiam serdecznie, siostra Łucja Niedowiarek, zakon sióstr boromeuszek bosych, obecnie gościnnie przebywająca w zakonie braci oblatów.
15-03-2010 04:13 
 Ocena 15 na 15
anna r (849 punktów)

Droga siostro Łucjo,

Cieszę się z Twej radości i natchnienia od ukłuć naszych miłościwych księży,
a jednocześnie frapuje mnie fakt, że chociaż już od 20 lat piorę skarpety ojcom Molestynom Upartym, żaden z nich nie chciał prześwięcić mnie swoim kropidłem.
Może jestem za mało cierpliwa, może za mało sprytna, a może po prostu brzydka, ale proszę o modlitwę za mnie, abym mogła choć raz wyglądać jak św. Teresa w ekstazie.

siostra Lukrecja Fellatia
lontri (16088 punktów)

Czy to nie okrutne ze strony Kościoła, że dotąd skazywał nienarodzone osoby ludzkie na karę wiecznego potępienia? Dla mnie to tylko jeszcze jeden dowód na to, że Kościół zawsze niszczył Kościół!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
15-03-2010 09:02
 Ocena 11 na 11
plodzien (7378 punktów)
>       Wszystkim, którzy zastanawiają się jak tego dokonać, podpowiem, że moim zdaniem są na to co
>najmniej dwie możliwości. >
Coś Ty! Ustanawiasz nowe źródło księżych dochodów.
Prostsze byłoby uznanie, że chrzcić można sam akt i ewentualny jego owoc - spermą po prostu, która przypomina wodę. W trakcie wytrysku, zamiast stękać i wykrzykiwać jakieś: "a, a, aaaaaaa! , o, o oooooo, uuuuch - mężczyzna obowiązkowo musiałby wypowiedzieć formułkę: Ja Was chrzczę w imię ojca i syna i ducha świętego.
A po wyjęciu: Amen!
15-03-2010 11:28 
 Ocena 7 na 7
i.czaplicka (5782 punktów)
Kawał mi się przypomniał.Ale to trzeba pokazywać. Pewien gospodarz miał ładna żonę, ale jej bardzo pilnował.Proboszcz nie wiedział, jak się do niej dobrać, w końcu powiedział, ze ma specjalna miarkę.Jak włoży do pierwszej kreski, to spłodzi ministranta, do drugiej księdza, do trzeciej biskupa.No i proboszcz kocha się z gospodynią, a gospodarz-tu trzeba pokazać gest dopychania kolanem i rękoma-krzyczy
-Biskupa!Biskupa!
Guzik (2020 punktów)
[...]to spłodzi ministranta, do drugiej księdza, do trzeciej biskupa.No i proboszcz kocha się z gospodynią, a gospodarz-tu trzeba pokazać gest dopychania -Biskupa!Biskupa!

Acha...To u kobiety ten słynny punkt "K" , to od KK?
16-03-2010 11:08 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
>>       Wszystkim, którzy zastanawiają się jak tego dokonać, podpowiem, że moim zdaniem są na to co
>>najmniej dwie możliwości. >Coś Ty! Ustanawiasz nowe źródło księżych dochodów.
>Prostsze byłoby uznanie, że chrzcić można sam akt i ewentualny jego owoc - spermą po prostu, która przypomina wodę. W trakcie wytrysku, zamiast stękać i wykrzykiwać jakieś: "a, a, aaaaaaa! , o, o oooooo, uuuuch - mężczyzna obowiązkowo musiałby wypowiedzieć formułkę: Ja Was chrzczę w imię ojca i syna i ducha świętego.
>A po wyjęciu: Amen!

W ten sposób cała branża porno pójdzie do nieba.

Swoją droga fajnie by wyglądała ścieżka dźwiękowa w tych filmach

16-03-2010 11:48 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>>Amen!
>... branża porno pójdzie do nieba.
>... ścieżka dźwiękowa w tych filmach...

    Hosanna!
kolekcjoner (2 punktów)
jest jeszcze jedno wyjście z tej sytuacji. obowiązkowo przed każdym plugawym wybrykiem zawiadomić władze kościelne (na piśmie!!!) o planowanej dacie. ten wówczas wysyłałby nam do sypialni przedstawiciela, który to za drobną opłatą (powiedzmy 100zł) tuż przed aktem dokona czary mary. i wsio.
sprawa załatwiona
Street Dembowski (25 punktów)Odp: Ratujcie nienarodzonych!!!
Człowieku,
jak to mówią, "kpisz czy o drogę pytasz?" Nie jest prawdą, że w chrześcijaństwie zbliżenie jest czymś podejrzanym i plugawym, tak więc podstawowe założenie Twojej wypowiedzi pada. Nie ma też obawy martwić się o los nienarodzonych bez Chrztu, trochę czasu minęło od Św. Augustyna, którego to szczególnie męczyło, dziś Kościół głosi, że ich sytuacja nie jest tragiczna.
Więcej racjonalnej rozwagi, zanim się poruszy tematy, których się nie ogarnia.
A Bóg i Duch Święty pisze się wielką literą, nawet będąc ateistą, z szacunku dla tradycji i dla inaczej myślących. Nie chciałbyś chyba, żeby Twoje imię było pisane z małej litery?
17-03-2010 09:18 
 Ocena 2 na 2
Andro (1185 punktów)

>jak to mówią, "kpisz czy o drogę pytasz?" Nie jest prawdą, że w chrześcijaństwie zbliżenie jest czymś podejrzanym i plugawym, tak więc podstawowe założenie Twojej wypowiedzi pada. Nie ma też obawy martwić się o los nienarodzonych bez Chrztu, trochę czasu minęło od Św. Augustyna, którego to szczególnie męczyło, dziś Kościół głosi, że ich sytuacja nie jest tragiczna.
   Czyżby od św. Augustyna coś się zmieniło? Myślałem, że bóg jest niezmienny, a co za tym idzie przesłania głoszone przez natchnionych przez ducha św. również takim fluktuacjom nie podlegają (np. raz na 200-300-1000lat).
Ponadto prosiłbym Cię o wskazanie mi jakiegoś oficjalnego dokumentu Kk, który wyraźnie odcina się od słów świętego przecież.
   Co do sytuacji nienarodzonych, która "nie jest tragiczna", to ja bardzo dziękuję, że po wielu setkach lat bóg jednak dał znać swoim kapłanom, że nienarodzone zmarłe dzieci już nie pieką się w ogniu piekielnym, a w zamian mają inne "mniej tragiczne" męki - np. wieczne zesłanie w miejsce, gdzie nie mogą nigdy liczyć na jedność z Jahwe.
>Więcej racjonalnej rozwagi, zanim się poruszy tematy, których się nie ogarnia.
   Co do "ogarniania", to wydaje mi się, że to doktryny większości kościołów chrześcijańskich zakładają "wielkie tajemnice wiary", których śmiertelnik nie "ogarnia".
>A Bóg i Duch Święty pisze się wielką literą, nawet będąc ateistą, z szacunku dla tradycji i dla inaczej myślących. Nie chciałbyś chyba, żeby Twoje imię było pisane z małej litery?
   Ja założyłem, że nazwy własne i imiona bogów będę pisał wielkimi literami. Mam nadzieję, że nie gorszy to nikogo zbytnio. Np. Jahwe, Jehowa itp. Jak będę pisał o islamie również będę pisał "bóg" i tylko używając nazwy Allach użyję dużej litery. To samo tyczy Manitou itp. itd
   Mam więc nadzieję, że mimo wszystko nadal będziesz Kolego używał wielkich liter dla mojego nicka, mimo, że jesteś inaczej myślący.

Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich
Street Dembowski (25 punktów)
>   Czyżby od św. Augustyna coś się zmieniło? Myślałem, że bóg jest niezmienny, a co za tym idzie przesłania głoszone przez natchnionych przez ducha św. również takim fluktuacjom nie podlegają (np. raz na 200-300-1000lat).
>Ponadto prosiłbym Cię o wskazanie mi jakiegoś oficjalnego dokumentu Kk, który wyraźnie odcina się od słów świętego przecież.


Postaram się wyjaśnić, jak to wygląda z perspektywy człowieka wierzącego, konkretnie chrześcijanina. Otóż po pierwsze od czasu Św. Augustyna, genialnego filozofa i pisarza, wiele się jednak zmieniło. Jako pisarz nie był on natchniony przez Ducha Świętego, jak sugerujesz, jego pisma to jednak nie fragment Biblii. Mógł się więc mylić.
W tym miejscu muszę też podkreślić, że nauka dotycząca limbusa i losu zmarłych nieochrzczonych dzieci nigdy nie była w Kościele dogmatem, a jedynie teologiczną spekulacją. Przyjmowanie więc jej jako podstawy jakiegokolwiek rozumowania jest nieuzasadnione.
Prosisz o wskazanie dokumentu kościelnego. Parę lat temu Międzynarodowa Komisja Teologiczna wydała w tej sprawie taki dokument, poparty przez Benedykta XVI, liczący około 40 stron. Więcej na ten temat można znaleźć w tym miejscu
goscniedzi(*)177914358&dzi=1104758768&katg=

Tak więc, podsumowując, chrześcijanin może z ufnością mniemać, że nieochrzczone zmarłe dziecko znajdzie się w Niebie, wbrew temu, co pisał na ten temat Św. Augustyn.

Co do następnej kwestii:
>   Ja założyłem, że nazwy własne i imiona bogów będę pisał wielkimi literami. Mam nadzieję, że nie gorszy to nikogo zbytnio. Np. Jahwe, Jehowa itp. Jak będę pisał o islamie również będę pisał "bóg" i tylko używając nazwy Allach użyję dużej litery. To samo tyczy Manitou itp. itd
>   Mam więc nadzieję, że mimo wszystko nadal będziesz Kolego używał wielkich liter dla mojego nicka, mimo, że jesteś inaczej myślący.
>


Oczywiście, że szanując Cię będę używał wielkiej litery dla Twego nicka. Przyjmuję Twoje wyjaśnienie, jednak nawet w jego ramach Duch Święty powinieneś pisać wielką literą, bo to przecież nie jest tylko ogólna nazwa, ale rodzaj Imienia Osoby Boskiej.

Ale wracając do głównego Twojego wątku. Czy podejmując go chciałeś uzyskać jakieś dobro, dotrzeć do jakiejś prawdy, coś zbudować, czy raczej coś jedynie wyśmiać, sparodiować, podeptać? Sam sobie możesz odpowiedzieć na to pytanie.
19-03-2010 18:44 
 Ocena 2 na 2
Andro (1185 punktów)
>Prosisz o wskazanie dokumentu kościelnego. Parę lat temu Międzynarodowa Komisja Teologiczna wydała w tej sprawie taki dokument, poparty przez Benedykta XVI, liczący około 40 stron.
      Dokument komisji nie ma rangi oficjalnego nauczania Kościoła. Przykro mi, ale wygląda na to, ze to tylko kolejne dywagacje zagubionych owieczek.
>Tak więc, podsumowując, chrześcijanin może z ufnością mniemać, że nieochrzczone zmarłe dziecko znajdzie się w Niebie, wbrew temu, co pisał na ten temat Św. Augustyn.
      Kolego - nadal myślę, że Kk zabrnął w ślepy zaułek i teraz tylko ze względu na wyższą świadomość społeczną oraz ze "względów duszpasterskich" - liczba dzieci umierających bez chrztu rośnie (np. poronienia, a nie jak chce "Gość Niedzielny" - aborcja) zaczyna się nad tym zastanawiać, jak wybrnąć z augustyńskiego pomysłu gnębienia nie ochrzczonych.
      Wyższe wyedukowanie społeczeństwa, a co za tym idzie wiedza, że zdrowa, spółkująca bez zabezpieczeń, kobieta roni w pierwszym miesiącu po zbliżeniu w skali swego życia kilka - kilkadziesiąt "istnień" rodzi pytania o "Miłosiernego", który skazuje nikomu nie nic winne dusze na cierpienia, tylko dlatego, ze nie zostały pomoczone wodą święconą.
      Zwracam uwagę, że ten sam problem dotyka w ogóle nie ochrzczonych - np. proroków starotestamentowych.
      Myślę, że w końcu kler będzie musiał przyznać, że zasada wyznawana w pierwszych wiekach chrześcijaństwa była najlepsza - chrzcili się Ci, którzy uwierzyli i uznali Chrystusa za swego pana i zbawiciela, nie zaś nie świadome niczego dzieci.
>Ale wracając do głównego Twojego wątku. Czy podejmując go chciałeś uzyskać jakieś dobro, dotrzeć do jakiejś prawdy, coś zbudować, czy raczej coś jedynie wyśmiać, sparodiować, podeptać? Sam sobie możesz odpowiedzieć na to pytanie.
      Oczywiście, że chciałem osiągnąć dobro - ukazać jak bezsensowną drogą poszedł kler, skazując Kościół na wiele wieków cierpień, spowodowanych przekonaniem rodziców, że nie ochrzczone dzieci męczą się gdzieś w zaświatach.
      Od razu uprzedzę Twój zarzut, że oddzielam kler od Kościoła - jest to zabieg celowy, ponieważ dostrzegam rozdźwięk między Kościołem właśnie a klerem, który uzurpuje sobie prawa do narzucania poza biblijnych praw "laikatowi", który stanowi właśnie Kościół.


Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich
17-03-2010 11:58 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Człowieku, jak to mówią, "kpisz czy o drogę pytasz?"

No, właśnie?

>Nie jest prawdą, że w chrześcijaństwie zbliżenie jest czymś podejrzanym i plugawym, tak więc podstawowe założenie Twojej wypowiedzi pada.

I owszem - jest to prawdą. Wszelki akt seksualny jako taki jest grzechem, o ile odbywa się bez koncesji (sakramentem małżeństwa zwanej) udzielanej (tj., pardon, "poświadczanej", bo przecie tego sakramentu zainteresowani udzielają sobie wzajem), po spełnieniu odpowiednich warunków i - last but not least - wniesieniu stosownych opłat, przez Kościół Boży.
Nawet i w małżeństwie nie wszystkie akty są dopuszczalne - spróbuj np. prezerwatywy użyć... .
A wreszcie małżeństwo samo w sobie pozostaje smutnym przejawem pozostawania w mocy upadłego świata (por. Łk 20, 34-36) nadzwyczaj niechętnie "z wyrozumiałości, a nie z nakazu" (por. 1 Kor. 7) akceptowanym.
www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm

>Nie ma też obawy martwić się o los nienarodzonych bez Chrztu, trochę czasu minęło od Św. Augustyna, którego to szczególnie męczyło, dziś Kościół głosi, że ich sytuacja nie jest tragiczna.

Za tak Plugawy Relatywizm będziesz się smażyć w Piekle .

>Więcej racjonalnej rozwagi, zanim się poruszy tematy, których się nie ogarnia.

O, to, to!

>z szacunku dla tradycji i dla inaczej myślących.

"Myślących" - hłe, hłe, dobre sobie!
Street Dembowski (25 punktów)

>>Nie jest prawdą, że w chrześcijaństwie zbliżenie jest czymś podejrzanym i plugawym, tak więc podstawowe założenie Twojej wypowiedzi pada.
>I owszem - jest to prawdą. Wszelki akt seksualny jako taki jest grzechem, o ile odbywa się bez koncesji (sakramentem małżeństwa zwanej) udzielanej (tj., pardon, "poświadczanej", bo przecie tego sakramentu zainteresowani udzielają sobie wzajem), po spełnieniu odpowiednich warunków i - last but not least - wniesieniu stosownych opłat, przez Kościół Boży.
>Nawet i w małżeństwie nie wszystkie akty są dopuszczalne - spróbuj np. prezerwatywy użyć... .

Ja tylko napisałem, że to nieprawda, jak stwierdził Andro, że życie zaczyna się od jakiegoś plugawego aktu. Owszem, słusznie piszesz, że w świetle wiary chrześcijańskiej jedynie akt małżeński jest piękny i godny, a inne, w tym przykładowo akty odbywane w agencji towarzyskiej już są złe.

>A wreszcie małżeństwo samo w sobie pozostaje smutnym przejawem pozostawania w mocy upadłego świata (por. Łk 20, 34-36) nadzwyczaj niechętnie "z wyrozumiałości, a nie z nakazu" (por. 1 Kor. 7) akceptowanym.
>www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm


Tutaj moim zdaniem za daleko idziesz w interpretacjach podawanych tekstów. Chrystus nie krytykował małżeństwa, głosił wręcz, że oboje stają się w małżeństwie jednym ciałem. Faktem jest natomiast, że jeśli przyjmiemy, że jednym z podstawowych celów małżeństwa jest prokreacja, to w przyszłym świecie-z punktu widzenia chrześcijan-małżeństwo w takim kształcie, jak tu i teraz, nie będzie już miało racji bytu. I do tego, jak myślę, odnosi się podany przez Ciebie cytat z Ewangelii. Co innego Św. Paweł, on w swojej gorliwości rzeczywiście życzył każdemu pozostawania w "stanie wolnym", choć nigdy nie potępiał małżeństwa, co najwyżej wskazywał na jego gorsze strony w życiu duchowym. Generalnie jednak porównywał miłość małżeńską do relacji doskonałej Chrystus-Kościół. A że nie nakazywał ludziom małżeństwa, to bardzo słusznie, chyba się zgodzisz.

>>Nie ma też obawy martwić się o los nienarodzonych bez Chrztu, trochę czasu minęło od Św. Augustyna, którego to szczególnie męczyło, dziś Kościół głosi, że ich sytuacja nie jest tragiczna.
>Za tak Plugawy Relatywizm będziesz się smażyć w Piekle .

Nieładnie tak towarzysza z Forum piekłem straszyć. Stanowisko na temat losu nienarodzonych bez Chrztu znajdziesz tutaj
goscniedzi(*)177914358&dzi=1104758768&katg=
19-03-2010 18:55 
 Ocena 1 na 1
Andro (1185 punktów)
>Ja tylko napisałem, że to nieprawda, jak stwierdził Andro, że życie zaczyna się od jakiegoś plugawego aktu. Owszem, słusznie piszesz, że w świetle wiary chrześcijańskiej jedynie akt małżeński jest piękny i godny, a inne, w tym przykładowo akty odbywane w agencji towarzyskiej już są złe.
      Wygląda na to, że dwoje kochających się wyznawców JAHWE (mowa o wyznaniu mojżeszowym), którzy zawarli związek małżeński w synagodze, Twoim zdaniem cudzołożą i oddają się rozpuście tylko dlatego, że nie mają poświadczonego małżeństwa "powagą Kościoła katolickiego"? Coś się tu zaczyna kręcić diabelski kołowrotek.
      Dla mnie dwoje "seksujących", którzy robią to z miłości, jednocześnie nie ranią siebie i innych, podobają się Twojemu panu. Jednocześnie przypominam, że Chrystus jest/był Żydem.

Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich
20-03-2010 17:23 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie jest prawdą, że w chrześcijaństwie zbliżenie jest czymś podejrzanym i plugawym, tak więc podstawowe założenie Twojej wypowiedzi pada.
>Ja tylko napisałem, że to nieprawda, jak stwierdził Andro, że życie zaczyna się od jakiegoś plugawego aktu.

Quod scripsisti, scripsisti - widać powyżej.

>Owszem, słusznie piszesz, że w świetle wiary chrześcijańskiej jedynie akt małżeński jest piękny i godny, a inne, w tym przykładowo akty odbywane w agencji towarzyskiej już są złe.

Wszystkie bez koncesji, a i sporo koncesjonowanych, to grzech. Nasuwa się dość oczywisty wniosek, iż seks jako taki jest ZŁY i jeno pokropek może go "odkazić".

>Tutaj moim zdaniem za daleko idziesz w interpretacjach podawanych tekstów.

W interpretacjach tekstów wewnętrznie sprzecznych za daleko iść nie sposób. Każda interpretacja jest tak samo dobra.

>Chrystus nie krytykował małżeństwa, głosił wręcz, że oboje stają się w małżeństwie jednym ciałem.

Gdzie tak głosił?

>Faktem jest natomiast, że jeśli przyjmiemy, że jednym z podstawowych celów małżeństwa jest prokreacja,

Założenie całkowicie błędne, ale roboczo - niech Ci będzie.

> to w przyszłym świecie-z punktu widzenia chrześcijan-małżeństwo w takim kształcie, jak tu i teraz, nie będzie już miało racji bytu.

Aha. W przyszłym świecie. Niezłe .

> Co innego Św. Paweł, on w swojej gorliwości rzeczywiście życzył każdemu pozostawania w "stanie wolnym", choć nigdy nie potępiał małżeństwa, co najwyżej wskazywał na jego gorsze strony w życiu duchowym. Generalnie jednak porównywał miłość małżeńską do relacji doskonałej Chrystus-Kościół. A że nie nakazywał ludziom małżeństwa, to bardzo słusznie, chyba się zgodzisz.

Jest coś żałościwego zaiste w obronie, czy to jakiejś postaci, czy doktryny, poprzez wskazywanie zalety takiej, że ona czegoś "nie nakazuje".

>Nieładnie tak towarzysza z Forum piekłem straszyć.

Od tutejszych (i nie tylko) chrześcijan się nauczyłem .

>Stanowisko na temat losu nienarodzonych bez Chrztu znajdziesz tutaj
>goscniedzi(*)177914358&dzi=1104758768&katg=

Najnowsze stanowisko - winieneś był napisać. Kto to wymyślił termin "mądrość etapu"?
20-03-2010 18:55 
 Ocena-1 na 1
Street Dembowski (25 punktów)
>>Owszem, słusznie piszesz, że w świetle wiary chrześcijańskiej jedynie akt małżeński jest piękny i godny, a inne, w tym przykładowo akty odbywane w agencji towarzyskiej już są złe.
>Wszystkie bez koncesji, a i sporo koncesjonowanych, to grzech. Nasuwa się dość oczywisty wniosek, iż seks jako taki jest ZŁY i jeno pokropek może go "odkazić".

>>Tutaj moim zdaniem za daleko idziesz w interpretacjach podawanych tekstów.
>W interpretacjach tekstów wewnętrznie sprzecznych za daleko iść nie sposób. Każda interpretacja jest tak samo dobra.

Szanowny Forumowiczu,
To raczej Ty sam jesteś wewnętrznie sprzeczny. Przykładowo: chyba jesteś niewierzący, a Piekłem straszysz. Toż to oczywista sprzeczność i brak konsekwencji, nawet jeśli to jedynie "żart".
Moim zdaniem wniosek, jaki podajesz w sprawie seksu, dla Ciebie dość oczywisty, iż seks jako taki jest ZŁY w doktrynie chrześcijańskiej, jest błędny. Jest zły TYLKO poza małżeństwem, a to wielka różnica. Zachęcam do lektury "Pieśni nad pieśniami", tekstu Biblii, który pod względem literackim jest erotykiem, pouczającym nas, że miłość fizyczna może być piękna.

>>Chrystus nie krytykował małżeństwa, głosił wręcz, że oboje stają się w małżeństwie jednym ciałem.
>Gdzie tak głosił?

To nie znasz tego fundamentalnego tekstu? Już podaję: Ewangelia wg św. Mateusza, rozdział 19, a w nim m. in. takie słowa Chrystusa o małżeństwie: "Tym sposobem nie ma już dwojga, lecz są jednym ciałem. Niechaj więc człowiek nie rozłącza tego, co Bóg złączył". Masz tu, Kolego, i naukę o jedności małżonków i o nierozerwalności małżeństwa.

>>Faktem jest natomiast, że jeśli przyjmiemy, że jednym z podstawowych celów małżeństwa jest prokreacja,
>Założenie całkowicie błędne, ale roboczo - niech Ci będzie.

A czemuż to całkowicie błędne? W wymiarze historycznym, kulturowym, społecznym, psychologicznym, pedagogicznym taka funkcja małżeństwa, również poza naszym kręgiem cywilizacyjnym jest chyba powszechnie uznawana. Choć na pewno nie jest jedynym celem małżeństwa.

>> to w przyszłym świecie-z punktu widzenia chrześcijan-małżeństwo w takim kształcie, jak tu i teraz, nie będzie już miało racji bytu.
>Aha. W przyszłym świecie. Niezłe .

A jakie mamy dowody, że przyszły świat nie może istnieć? Jeden wierzy, że istnieje, drugi uważa, że nie. Ale różnica między nami jest taka, że ja wcale Twoich poglądów nie uważam za godne wyśmiania, uśmieszków itp. Warto zadbać o kulturę, w ramach której szanujemy cudze stanowisko czy światopogląd.

>>Stanowisko na temat losu nienarodzonych bez Chrztu znajdziesz tutaj
>>goscniedzi(*)177914358&dzi=1104758768&katg=
>Najnowsze stanowisko - winieneś był napisać. Kto to wymyślił termin "mądrość etapu"?

Słowo "stanowisko" trzeba tu doprecyzować. O ile wiem, nigdy nie było oficjalnej nauki w formie dogmatu o losie nienarodzonych bez Chrztu, były to tylko spekulacje teologiczne. Obecne ustalenia Międzynarodowej Komisji Teologicznej także nie mają rangi oficjalnego nauczania. Kościół w tej delikatnej i dramatycznej kwestii nie wypowiedział się dogmatycznie. To, że w ciągu wieków zmieniają się spojrzenia na różne kwestie ("mądrość etapu"), to raczej naturalne. Przybywa doświadczeń, obserwacji, mądrości, jak w życiu każdego człowieka czy narodu. Niezmienne jest to, co najważniejsze i tego się strzeże przez pokolenia jako tzw. depozytu Wiary.
20-03-2010 20:42 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)

>Moim zdaniem wniosek, jaki podajesz w sprawie seksu, dla Ciebie dość oczywisty, iż seks jako taki jest ZŁY w doktrynie chrześcijańskiej, jest błędny. Jest zły TYLKO poza małżeństwem, a to wielka różnica.

Chcesz mi powiedzieć że seks oralny, analny, hiszpański, turecki, seks z użyciem prezerwatywy i innych środków antykoncepcyjnych, w małżeństwie wedle doktryny katolickiej jest uważany za dobry?

>A czemuż to całkowicie błędne? W wymiarze historycznym, kulturowym, społecznym, psychologicznym, pedagogicznym taka funkcja małżeństwa, również poza naszym kręgiem cywilizacyjnym jest chyba powszechnie uznawana. Choć na pewno nie jest jedynym celem małżeństwa.

Podstawowym celem małżeństwa jest usankcjonowanie umowa prawną związku dwojga ludzi. I ważniejsze są tu np. względy prawne, ekonomiczne, polityczne, ba nawet emocjonalne a nie prokreacyjne.


"Colorless green ideas sleep furiously"
20-03-2010 21:29 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Szanowny Forumowiczu,

Jaki tam ja "Szanowny"?

>To raczej Ty sam jesteś wewnętrznie sprzeczny. Przykładowo: chyba jesteś niewierzący, a Piekłem straszysz. Toż to oczywista sprzeczność i brak konsekwencji,

Bynajmniej - mucha nie siada. Przecież straszę chrześcijanina, więc jak najsłuszniej robię strasząc go tym, czego on (tj. w danym wypadku - Ty) się boi (a w każdym razie - jest zobowiązany się bać), nie zaś tym, czego ja bym się bał. Skuteczny chcę być.

>nawet jeśli to jedynie "żart".

Pewnie .

>Moim zdaniem wniosek, jaki podajesz w sprawie seksu, dla Ciebie dość oczywisty, iż seks jako taki jest ZŁY w doktrynie chrześcijańskiej, jest błędny. Jest zły TYLKO poza małżeństwem,

Czyli jako taki właśnie. Małżeństwo, inaczej niż seks, nie jest zjawiskiem naturalnym, a ludzką konwencją. Zatem pewni ludzie, na przykład funkcjonariusze Krk, roszcząc sobie prawa do orzekania, jakie konkretnie warunki są potrzebne, by seks mógł ewentualnie być akceptowalny, tym samym wszelkie jego rodzaje warunków przyjętej przez nich umowy niespełniające za z punktu potępione uznają. Proste.

>a to wielka różnica.

A pewnie!

>Zachęcam do lektury "Pieśni nad pieśniami", tekstu Biblii, który pod względem literackim jest erotykiem, pouczającym nas, że miłość fizyczna może być piękna.

Pokolenia egzegetów pouczały, że ten tekst alegorycznie jeno pojmować należy, jako opis miłości między Bogiem a Jego Ludem Wybranym. Teraz im się akurat odwidziało (co skądinąd jest przypadkiem dość osobliwym, ruch teologii odbywa się bowiem, ogólnie biorąc, raczej od dosłownego do symbolicznego rozumienia Biblii, tu zaś jest dokładnie odwrotnie) i bardziej literalne rozumienie znienacka dopuszczono... . Ech, zgubny wpływ roku 1968 nawet i Teologii Świętej nie oszczędza... .

>>>Chrystus nie krytykował małżeństwa, głosił wręcz, że oboje stają się w małżeństwie jednym ciałem.
>>Gdzie tak głosił?
>To nie znasz tego fundamentalnego tekstu? Już podaję: Ewangelia wg św. Mateusza, rozdział 19,

Nie znam Biblii na pamięć, tom się grzecznie zapytał. Dzięki.

>Masz tu, Kolego, i naukę o jedności małżonków i o nierozerwalności małżeństwa.

Raz jeszcze dzięki - "A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo." (Mt 19, 9). To tyle w sprawie nierozerwalności małżeństwa.

>>>Faktem jest natomiast, że jeśli przyjmiemy, że jednym z podstawowych celów małżeństwa jest prokreacja,
>>Założenie całkowicie błędne, ale roboczo - niech Ci będzie.
>A czemuż to całkowicie błędne?

A temu, że do prokreacji małżeństwo jak świat światem potrzebne nigdy nie było. Jedyny związek między jednym a drugim jest taki, że małżeństwo jest jednym ze sposobów społecznej legalizacji dziecka.

>W wymiarze historycznym, kulturowym, społecznym, psychologicznym, pedagogicznym taka funkcja małżeństwa, również poza naszym kręgiem cywilizacyjnym jest chyba powszechnie uznawana.

Mylisz się całkowicie, ale nie chce mi się teraz nad tym szczegółem rozwodzić. Jednak na żądanie chętnie temat rozwinę - jestem antropologiem kulturowym.

>Choć na pewno nie jest jedynym celem małżeństwa.

Jedynym celem małżeństwa jest porządkowanie sieci społecznych zobowiązań.

>A jakie mamy dowody, że przyszły świat nie może istnieć?

Przynudzasz . Jeszcze i Ciebie mam do krasnali odsyłać? Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat.

>Jeden wierzy, że istnieje, drugi uważa, że nie.

Ajajajajaj!!! Permisywny Relatywizm z Relatywnym Permisywizmem o lepsze u Ciebie idą, jak widzę .

>Ale różnica między nami jest taka, że ja wcale Twoich poglądów nie uważam za godne wyśmiania, uśmieszków itp.

Ironia i sarkazm śpiewająco mieszczą się w arsenale akceptowanych przez kulturalnych ludzi środków erystycznych.

>Warto zadbać o kulturę, w ramach której szanujemy cudze stanowisko czy światopogląd.

Traktuję Cię życzliwie i łagodnie. Nie widzę powodu, by czynić inaczej.

>Słowo "stanowisko" trzeba tu doprecyzować.

Żeby tylko ono .

>O ile wiem, nigdy nie było oficjalnej nauki w formie dogmatu o losie nienarodzonych bez Chrztu, były to tylko spekulacje teologiczne. Obecne ustalenia Międzynarodowej Komisji Teologicznej także nie mają rangi oficjalnego nauczania.

Jakąż to metodologię "ustalania" Międzynarodowa Komisja stosuje i kiedy można się spodziewać wiążących konkluzji?

> Kościół w tej delikatnej i dramatycznej kwestii nie wypowiedział się dogmatycznie.

Strategicznych talentów nigdy mu nie odmawiałem. Choć - bywa - i one go zawodzą. Taka konstytucja Pastor aeternus to jednak samobój był.

>To, że w ciągu wieków zmieniają się spojrzenia na różne kwestie ("mądrość etapu"), to raczej naturalne.

Pewnie . Ale to ja tu mam prawo być relatywistą .

>Przybywa doświadczeń,

Jakichż to doświadczeń w sprawie pośmiertnego losu Niewiniątek 20 kwietnia 2007 znienacka przybyło? Ekspedycja badawcza z Zaświatów powróciła, czy jak?

>obserwacji, mądrości, jak w życiu każdego człowieka czy narodu.

Krótko mówiąc: co opłacało się kiedyś, już się opłacać przestało.

>Niezmienne jest to, co najważniejsze i tego się strzeże przez pokolenia jako tzw. depozytu Wiary.

O ile się opłaca . Jak się opłacać przestanie, się powie, że to należy symbolicznie rozumieć .

Kończę na razie, bo mi się przypomniało, ze jednemu trollowi mam do dupska nakopać.

Pozdrawiam.
21-03-2010 01:55 
 Ocena 1 na 1
Street Dembowski (25 punktów)

>>To raczej Ty sam jesteś wewnętrznie sprzeczny. Przykładowo: chyba jesteś niewierzący, a Piekłem straszysz. Toż to oczywista sprzeczność i brak konsekwencji,
>Bynajmniej - mucha nie siada. Przecież straszę chrześcijanina, więc jak najsłuszniej robię strasząc go tym, czego on (tj. w danym wypadku - Ty) się boi (a w każdym razie - jest zobowiązany się bać), nie zaś tym, czego ja bym się bał. Skuteczny chcę być.


To znaczy, że manipulujesz mną, rozmawiając jak z naiwnym dzieckiem, które się straszy Babą Jagą, ażeby być skutecznym. Często tak manipulujesz ludźmi w rozmowie? Fajnie być skutecznym.

>>Moim zdaniem wniosek, jaki podajesz w sprawie seksu, dla Ciebie dość oczywisty, iż seks jako taki jest ZŁY w doktrynie chrześcijańskiej, jest błędny. Jest zły TYLKO poza małżeństwem,
>Czyli jako taki właśnie. Małżeństwo, inaczej niż seks, nie jest zjawiskiem naturalnym, a ludzką konwencją. Zatem pewni ludzie, na przykład funkcjonariusze Krk, roszcząc sobie prawa do orzekania, jakie konkretnie warunki są potrzebne, by seks mógł ewentualnie być akceptowalny, tym samym wszelkie jego rodzaje warunków przyjętej przez nich umowy niespełniające za z punktu potępione uznają. Proste.


I tutaj się właśnie nie dogadamy. Dla wierzących małżeństwo nie jest tylko ludzką konwencją, ale czymś więcej. A ci funkcjonariusze działają w tej materii na podstawie nauki Chrystusa, a nie swojego widzimisię. Można tak sprawę przedstawić: jeśli seks jest tak naturalny jak jedzenie (co oczywiste), to Kościół naucza, żeby jeść potrawy zdrowe (małżeństwo), a nie trujące lub ciężko strawne (seks poza małżeństwem), bo można sobie zaszkodzić.

>>Zachęcam do lektury "Pieśni nad pieśniami", tekstu Biblii, który pod względem literackim jest erotykiem, pouczającym nas, że miłość fizyczna może być piękna.
>Pokolenia egzegetów pouczały, że ten tekst alegorycznie jeno pojmować należy, jako opis miłości między Bogiem a Jego Ludem Wybranym. Teraz im się akurat odwidziało (co skądinąd jest przypadkiem dość osobliwym, ruch teologii odbywa się bowiem, ogólnie biorąc, raczej od dosłownego do symbolicznego rozumienia Biblii, tu zaś jest dokładnie odwrotnie) i bardziej literalne rozumienie znienacka dopuszczono... . Ech, zgubny wpływ roku 1968 nawet i Teologii Świętej nie oszczędza... .

Pouczali czy nie pouczali, ważne, że sama Biblia-ważniejsza niż egzegeci-w pozytywnym obrazie mówi o fizycznej fascynacji Oblubieńca i Oblubienicy. Umberto Eco z tych słów Biblii zbudował namiętną scenę w swojej znanej powieści. Moim zdaniem w "Pieśni nad pieśniami" obecne są obie sfery: miłości fizycznej oraz relacji Bóg-Lud Boży. A obie te sfery potrafił już odnosić do siebie Św. Paweł sporo przed 1968 r.Porównywał miłość małżeńską do relacji Chrystus-Kościół.

[color=blue]>Nie znam Biblii na pamięć, tom się grzecznie zapytał. Dzięki.

Antropolog kultury nie znający poglądu Jezusa na temat małżeństwa? To chyba spore przeoczenie, bo wszak pogląd ten ma duży wpływ na kulturę. Gdzie Waść studiował? Czy aby może w Moskwie Breżniewa? Bo że nie na KULu, to widzę Stosuję zachwalany przez Kolegę sarkazm i ironię. Niewiedza w tym zakresie jest oczywiście sprawą ludzką, gorzej, gdy nie znając nauki Jezusa w tym zakresie próbuje się wypowiadać generalizujące sądy na temat seksu w chrześcijaństwie.

>Jedynym celem małżeństwa jest porządkowanie sieci społecznych zobowiązań.
Twoim zdaniem z pewnością.


>>A jakie mamy dowody, że przyszły świat nie może istnieć?
>Przynudzasz . Jeszcze i Ciebie mam do krasnali odsyłać?


Przepraszam, ale nie rozumiem tego slangu. Może mam zbyt mało doświadczeń na Forum

>Traktuję Cię życzliwie i łagodnie. Nie widzę powodu, by czynić inaczej.


Ja też Ciebie traktuję życzliwie. Dziękuję, nawet jeśli w ramach tej życzliwości i łagodności do Piekła mnie kierujesz.

>>Słowo "stanowisko" trzeba tu doprecyzować.
>Żeby tylko ono .


Owszem, pewnie i w Twojej dziedzinie-gratuluję ciekawego zawodu-trzeba doprecyzowywać różne definicje, taki los humanistykiZmienia się nie tylko teologia, ale i antropologia. Pewnie teraz już nie opisujecie kultur wedle stadiów "barbarzyńska, dzika", "bardziej cywilizowana", choć jeszcze w XIX w. Wasi koledzy chętnie tak czynili.

Ja także pozdrawiam i dziękuję za ciekawą dla mnie wymianę zdań.
21-03-2010 02:11 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>>Bynajmniej - mucha nie siada. Przecież straszę chrześcijanina, więc jak najsłuszniej robię strasząc go tym, czego on (tj. w danym wypadku - Ty) się boi (a w każdym razie - jest zobowiązany się bać), nie zaś tym, czego ja bym się bał. Skuteczny chcę być.
>[/color]
>To znaczy, że manipulujesz mną, rozmawiając jak z naiwnym dzieckiem, które się straszy Babą Jagą, ażeby być skutecznym. Często tak manipulujesz ludźmi w rozmowie? Fajnie być skutecznym.

   A jak nazwiesz przyrównanie straszenia chrześcijanina piekłem do straszenia naiwnego dziecka Babą Jagą, którego to przyrównania autorem jest chrześcijanin? Naiwnością? Czy może manipulacją?

   Często używasz w dyskusjach manipulacji w miejsce argumentów? A może uważasz, że takie straszenie zarezerwowane jest wyłącznie dla chrześcijan?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
21-03-2010 03:33 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To znaczy, że manipulujesz mną, rozmawiając jak z naiwnym dzieckiem, które się straszy Babą Jagą, ażeby być skutecznym. Często tak manipulujesz ludźmi w rozmowie? Fajnie być skutecznym.

Zdawalo mi się, że mój żart łatwo było rozpoznać jako żart właśnie. Cóż - pomyliłem się, nie pierwszy raz i nie ostatni... .

>I tutaj się właśnie nie dogadamy.

Zapewne.

>Dla wierzących małżeństwo nie jest tylko ludzką konwencją, ale czymś więcej.

Dla wierzących prawie wszystko jest czymś więcej. Zwłaszcza oni sami.

>A ci funkcjonariusze działają w tej materii na podstawie nauki Chrystusa,

Której?

>Kościół naucza, żeby jeść potrawy zdrowe (małżeństwo), a nie trujące lub ciężko strawne (seks poza małżeństwem), bo można sobie zaszkodzić.

Uprawiałem w życiu sporo seksu poza małżeństwem. Chwalę sobie .

>Pouczali czy nie pouczali, ważne, że sama Biblia-ważniejsza niż egzegeci-

Właśnie wpadłeś jak śliwka w ...piekło w sam środek Wszetecznej Herezji Luterskiej i w paszczę Szatana tym samym. To sobie poczytaj .

>w pozytywnym obrazie mówi o fizycznej fascynacji Oblubieńca i Oblubienicy.

Daruj, ale nie chce mi się szukać wszystkich fragmentów z obrazem negatywnym. Sam się tym zajmij - od Ezechiela, powiedzmy, zaczynając.

>Umberto Eco

Bezbożnik .

>z tych słów Biblii zbudował namiętną scenę w swojej znanej powieści.

Między wiejską dziewuchą a młodym mnichem... .

>Św. Paweł (...)Porównywał miłość małżeńską do relacji Chrystus-Kościół.

Oszczędzę Ci mało przystojnych dowcipów, jakie mi się pod klawiaturę cisną .

> >Nie znam Biblii na pamięć, tom się grzecznie zapytał. Dzięki.
>Antropolog kultury nie znający poglądu Jezusa na temat małżeństwa?

Przeczytaj bardzo powoli pytanie, które Ci zadałem, a które brzmiało:
Gdzie tak głosił?
Tyle razy, ile będziesz potrzebował. Nie zniechęcaj się łatwo - zrozumienie przyjdzie z czasem . Jak wszystko...

>Gdzie Waść studiował? Czy aby może w Moskwie Breżniewa? Bo że nie na KULu, to widzę

Bawię się wraz z Tobą - choć z nieco innych powodów .

>Stosuję zachwalany przez Kolegę sarkazm i ironię.

Nnnno, taaak... Chęć Szczerą docenić mi wypada .

>>Jedynym celem małżeństwa jest porządkowanie sieci społecznych zobowiązań.[/color]
>Twoim zdaniem z pewnością.

Jakby Ci to powiedzieć... jeszcze paru innych facetów też tak uważa... .

>>>A jakie mamy dowody, że przyszły świat nie może istnieć?
>>Przynudzasz . Jeszcze i Ciebie mam do krasnali odsyłać?[/color]
>Przepraszam, ale nie rozumiem tego slangu. Może mam zbyt mało doświadczeń na Forum

Krótko: kto się domaga dowodu na nieistnienie czegokolwiek, popełnia elementarny błąd w rozumowaniu.

>Ja też Ciebie traktuję życzliwie. Dziękuję, nawet jeśli w ramach tej życzliwości i łagodności do Piekła mnie kierujesz.

Return To Sender . Nie ja wymyśliłem Potępienie Wieczne .

>Zmienia się nie tylko teologia, ale i antropologia.

Antropologia, jak każda nauka, wraz z wiedzy i autorefleksji postępem, zmieniać się powinna - skandal byłby, gdyby tego nie robiła. Teologia jednakowoż inne ma założenia i aspiracje.

>Pewnie teraz już nie opisujecie kultur wedle stadiów "barbarzyńska, dzika", "bardziej cywilizowana", choć jeszcze w XIX w. Wasi koledzy chętnie tak czynili.

Merytorycznie odpowiedziałem już wyżej, teraz tylko uwaga natury językowo-społecznej (nieco kulawe wyrażenie, ale niech tam): na tym Forum bardzo niemile widziane i słusznie tępione jest nieuprawnione posługiwanie się liczbą mnogą.
apud (4399 punktów)

>Moim zdaniem wniosek, jaki podajesz w sprawie seksu, dla Ciebie dość oczywisty, iż seks jako taki jest ZŁY w doktrynie chrześcijańskiej, jest błędny. Jest zły TYLKO poza małżeństwem, a to wielka różnica.
A Alleluja Leonarda Cohena, nawet w wykonaniu Zębatego tez?
19-03-2010 19:29 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>A Bóg i Duch Święty pisze się wielką literą, nawet będąc ateistą, z szacunku dla tradycji i dla inaczej myślących.

Dla "myślących inaczej"?

>Nie chciałbyś chyba, żeby Twoje imię było pisane z małej litery?

Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, drogi myślący inaczej kolego, ale niektóre pisujące tu osoby, zważywszy na pisownię ich przydomków, zdają się nie mieć nic przeciwko temu
Street Dembowski (25 punktów)
Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, drogi myślący inaczej kolego, ale niektóre pisujące tu osoby, zważywszy na pisownię ich przydomków, zdają się nie mieć nic przeciwko temu


To prawda, ale akurat Andro, do którego kierowałem te słowa, podpisuje się z wielkiej litery.
Ma to więc chyba jakieś dla niego znaczenie.
28-03-2010 19:05 
 Ocena-1 na 1
anabasis (3 punktów)
(zablokowany)

>Dla "myślących inaczej"?

To jest pewnie oznaka tego szacunku i otwartości wobec ludzi mających inne opcje światopoglądowe.

>>Nie chciałbyś chyba, żeby Twoje imię było pisane z małej litery?
>Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, drogi myślący inaczej kolego, ale niektóre pisujące tu osoby, zważywszy na pisownię ich przydomków, zdają się nie mieć nic przeciwko temu

To kwestia upodobań, nie poprawności. Imiona własne pisze się dużą literą.
28-03-2010 19:12 
 Ocena 5 na 5
Abdu (1208 punktów)
Cześć marcel.

>To kwestia upodobań, nie poprawności. Imiona własne pisze się dużą literą.

Słowo "bóg" nie jest imieniem własnym. Są nimi np. Zeus, August i Jehowa.

Można pisać boga wielką literą z pobudek emocjonalnych. Jest to opcjonalne. Można też pisać go wielką literą, gdy ma się na myśli tego konkretnego, jedynego, o którym się właśnie rozmawia - analogicznie do stosowania w angielskim przedimka 'the'.

Nie masz podstaw, aby wymagać od innych pisowni wielką literą.
anabasis (3 punktów)
(zablokowany)
>Cześć marcel.

Piszesz do mnie czy do marcela? Sprecyzuj z kim rozmawiasz.

>Słowo "bóg" nie jest imieniem własnym. Są nimi np. Zeus, August i Jehowa.
>Można pisać boga wielką literą z pobudek emocjonalnych. Jest to opcjonalne. Można też pisać go wielką literą, gdy ma się na myśli tego konkretnego, jedynego, o którym się właśnie rozmawia - analogicznie do stosowania w angielskim przedimka 'the'.

Niestety nie. Oto odpowiedź na moje pytanie z internetowej poradni językowej:

Szanowny Panie.
Zgodnie z "Zasadami pisowni słownictwa religijnego" pod red. R.
Przybylskiej i W. Przyczyny (Tarnów 2004) i zgodnie z zasadami polskiej ortografii
nazwy własne piszemy wielką literą. Dlatego wielką literą trzeba zapisywać
takie nazwy osobowe, jak Bóg, Bóg Ojciec, Syn Boży, Matka Boska, Trójca
Święta, Święta Rodzina i inne.
Jest to zgodne z polską normą ortograficzną, nie zależy więc od
światopoglądu piszących.

Pozdrawiam
Ewa Kołodziejek


Zasady pisowni słownictwa religijnego:

Nazwy osobowe
Wielką literą piszemy nazwy własne (wszystkie człony), np.: Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty, Jezus Chrystus, Jahwe, Jehowa, Matka Boska, Bogurodzica, Madonna (tylko w odniesieniu do Matki Boskiej), św. Jan Ewangelista, św. Jan Chrzciciel, św. Jan z Dukli (przyimki wchodzące w skład nazwy piszemy małą literą, chyba że występują w pozycji początkowej nazwy)- Zestawienie święty mikołaj pisze się małą literą, jeśli nie chodzi o konkretnego świętego, np. Wynajął świętego mikołaja, Tata przebrał się za świętego mikołaja, Przed świętami na ulicach i w supermarketach pojawia się mnóstwo świętych mikołajów. Jednowyrazowe określenia Boga, np.: Opatrzność, Mesjasz, Odkupiciel, Zbawiciel piszemy dużą literą. Peryfrazy Boga pisze się wariantywnie dużą lub małą literą, np.: Ojciec Niebieski / ojciec niebieski. Słowo Wcielone / słowo wcielone, Trzy Osoby Boskie / trzy osoby boskie. Powyższa zasada stosuje się również do peryfrastycznych określeń Matki Boskiej, np.: Gwiazda Zaranna / gwiazda zaranna, Pocieszycielka Strapionych / pocieszycielka strapionych, Królowa Anielska / królowa anielska. Dodatkowe określenia identyfikujące, zwykle związane z konkretnym wizerunkiem, piszemy dużą literą, np. Matka Boska Nieustającej Pomocy, Matka Boska Śnieżna. Zaimki odnoszące się do Boga również można zapisywać dużą lub małą literą, np. On / on, Jego /jego, Twój / twój. Zaimki zwrotne się / siebie piszemy małą literą. Jeżeli nazwa osobowa nie jest jednostkowa, zasadniczo używamy małej litery, np.: apostoł, anioł, archanioł, anioł stróż, szatan. Natomiast piszemy wielką literą, jeśli nazwa ta stanowi indywidualizujący składnik nazwy własnej, np.: św. Paweł Apostoł, św. Michał Archanioł. Nazwę Antychryst / antychryst, piszemy wariantywnie dużą i małą literą (ale w znaczeniu przenośnym oczywiście tylko małą literą). Rozróżnienie to ma oparcie we właściwościach fleksyjnych rzeczowników, bowiem rzeczownik oznaczający istotę jednostkową nie odmienia się przez liczby. Pierwszy człon nazw: ojcowie Kościoła, doktorowie Kościoła piszemy w małą literą (drugi człon zawsze dużą, wbrew słownikowi ortograficznemu!).


Słowo "bóg" oznacza funkcję lub przymiot jakiegoś bytu, nie jest imieniem własnym, słowo "Bóg" określające Absolut osobowy jest nazwą własną.

Prywatne nastawienie do religii nie ma tu znaczenia, manifestować brak szacunku do niej powinno się w sposób zgodny z regułami gramatyki, to dyskusja typu "Czy mieszkańcy Krakowa powinni pisać "Warszawiak" czy "Warszawiacy" z wielkiej litery". Oczywiście, że TAK.

NAZWA WŁASNA Słownik: Słownik terminów gramatycznych

- przeciwieństwo nazwy pospolitej. Pospolita odnosi się do klasy przedmiotów czy zjawisk (mysz, kot, burza, piorun), podczas gdy nazwa własna do pojedynczych jednostek (Warszawa Picasso, Konrad). Można wskazać składniki znaczenia nazwy pospolitej, np. mysz ´małe zwierzę, gryzoń, szare lub brązowe, mieszka na polu albo w domu człowieka´. Natomiast o wyrazie Poznań możemy powiedzieć jedynie tyle, że odnosi się do pewnego konkretnego miasta. Mimo iż w języku polskim nazwa własna Kowalski albo Nowak odnosi się do bardzo wielu ludzi, podobnie jak we francuskim Jacques, a w angielskim John, a nawet poza Warszawą w Polsce znajdziemy kilka miast o tej nazwie na mapie Ameryki Północnej, to jednak przedmioty opatrzone tą samą nazwą własną nie stanowią klasy. Mówi się często, że nazwa własna nie posiada znaczenia, tylko referencję (odniesienie). Możliwe jednak, że nazwa własna posiada jakieś konotacyjne znaczenie zbliżone do → stereotypu. Właśnie dzięki temu znaczeniu dochodzi do tzw. apelatywizacji, czyli zamiany nazwy własnej na pospolitą. Na przykład imię własne biblijnego Judasza z czasem przestaje odnosić się tylko do jednej postaci, ale nabiera ogólniejszego metaforycznego znaczenia ´zdrajca, szpieg". Z czasem zaczynamy tak nazywać otwór w drzwiach służący do podglądania. Posiadając znaczenie tworzące klasę, nazwa własna staje się nazwą pospolitą. Od tego też momentu należy pisać ją małą literą, por. np. Judasz, Don Juan, Prusak- nazwy własne odnoszące się do ludzi; judasz ´otwór w drzwiach´, donżuan ´podrywacz´, prusak ´karaluch´.


>Można pisać boga wielką literą z pobudek emocjonalnych.

Mylisz się. Najczęściej z pobudek emocjonalnych łamią reguły gramatyki ludzie religii niechętni pisząc "Bóg" małą literą, by zamanifestować brak szacunku.

>Nie masz podstaw, aby wymagać od innych pisowni wielką literą.

Jak Ci dobitnie wykazałem to Twoje twierdzenia są bezpodstawne i niezgodne z faktami.
Nie zamierzam już Ci odpowiadać i dyskutować na ten temat. Rzecz jest dogłębnie wyjaśniona.
28-03-2010 23:51 
 Ocena 2 na 2
Abdu (1208 punktów)
>>Cześć marcel.
>Piszesz do mnie czy do marcela? Sprecyzuj z kim rozmawiasz.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,298768#w314081

>Jak Ci dobitnie wykazałem to Twoje twierdzenia są bezpodstawne i niezgodne z faktami.

Jak mi dobitnie wykazałeś, nawet wśród ludzi zajmujących się językiem zawodowo są tacy, którzy napiszą książkę, by udowodnić, że czarne jest białe, jeśli tego wymaga ich religia.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365