 |
Watykan: homoseksualizm --> pedofilia? Owszem, ale tylko u nas. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-04-2010 15:19 | big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Watykan: homoseksualizm --> pedofilia? Owszem, ale tylko u nas.
29 na 29 | Liliac już przedwczoraj zamieściła to w wiadomościach, wracam jednak do sprawy uznając, że jest na tyle osobliwa, by zasługiwać na osobny wątek. wiadomosci(*)dzilo_tylko_o_ksiezy,item.htmlCytat:WATYKAN: CHODZIŁO TYLKO O KSIĘŻY Watykan stara się złagodzić wypowiedź sekretarza stanu kardynała Tarcisio Bertone, który oświadczył, odnosząc się do skandalu nadużyć seksualnych, że jest związek między homoseksualizmem a pedofilią. Wywołało to protesty włoskich polityków i MSZ Francji. Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi wyjaśnił, że kardynał Bertone mówił o związku homoseksualizmu i pedofilii w Kościele, a nie poza nim. "Władze kościelne nie uważają, aby do ich kompetencji, należało wysuwanie ogólnych twierdzeń o charakterze specyficznie psychologicznym bądź medycznym, w sprawie których odsyłają naturalnie do prac specjalistów i badań prowadzonych właśnie w tej kwestii" - stwierdził watykański rzecznik. Następnie przywołał oficjalne dane Kongregacji Nauki Wiary, z których wynika, że 60 procent przypadków pedofilii wśród księży miało charakter homoseksualny. "Oczywiście ma się tu na myśli zagadnienie nadużyć ze strony kapłanów, a nie ogółu populacji" - podkreślił ks. Lombardi. W środę przeciwko słowom kardynała Bertone zaprotestowało francuskie ministerstwo spraw zagranicznych. Rzecznik resortu oświadczył, że był to "niedopuszczalny zlepek". Zdumiewa tu właściwie wszystko, np. to, że po raz pierwszy chyba instytucja, która dotąd najwięcej miała do powiedzenia o seksualności, i której nauczanie w tej sprawie jest - zgodnie z jej własną definicją siebie - nieomylne, znienacka przyznaje się do niekompetencji i odsyła do ustaleń naukowców. Cóż, skoro powiedziało się "a" i raz przed nauką ustąpiło, kończy się tym, że - szeptem i przez zaciśnięte zęby - mus i resztę alfabetu recytować. Trzeba się było twardo trzymać geocentryzmu  . Ale mniejsza już o to. Jedno z nóg zwala naprawdę: że stare watykańskie lisy tak bardzo są już przerażone upadkiem swego wizerunku i tak pogubiły się w absurdach własnych krętactw, iż dla ocalenia resztek pozorów chwyciły się tłumaczeń aż tak upokarzających: "Tak, homoseksualizm i pedofilia to grzechy i zboczenia, ale wbrew temu, co dotąd twierdziliśmy, nie są wzajem powiązane. Przepraszamy, sądziliśmy po sobie - kombinacje aż tak grzeszne do potęgi możliwe są tylko w naszej instytucji."  Niebywała sprawa  . A tak pro domo sua: niektórzy z Forumowiczów (ja nie będę tutaj wymieniał nicków  ) z uporem godnym lepszej sprawy ustawicznie kruszą tu kopie w kwestii prawnej dopuszczalności adopcji dzieci przez związki homoseksualne; w dyskusjach tych bywa podnoszony argument ewentualnego ryzyka narażenia dziecka na molestowanie w takiej rodzinie adopcyjnej, bowiem homoseksualiści (jak niektórzy zdają się mniemać) rzekomo bardziej są do pedofilii skłonni. Myślę, że powyższy Autorytatywny Głos Kościoła Świętego, Matki Naszej, sprawę ostatecznie rozstrzyga. Homoseksualista o adopcję się ubiega? Wystarczy sprawdzić, czy nie ksiądz i wszystko będzie jasne  . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | marcus (876 punktów) | Odp: Watykan: homoseksualizm --> pedofilia? Owszem, ale tylko u nas | Incredibile visu... O.O
Better to reign in hell than serve in heaven...
|
|
8 na 8 | jkl; (5859 punktów) | >Rzecznik resortu oświadczył, że był to "niedopuszczalny zlepek".W sensie upaskudzonej sutanny? > Cóż, skoro powiedziało się "a" i raz przed nauką ustąpiło, kończy się tym, że - szeptem i przez zaciśnięte zęby - mus i resztę alfabetu recytować.E tam. W wypadku Kościoła po "a" może nastąpić czknięcie, stęknięcie i udawanie że nikt nic nie mówił. > "...Przepraszamy, sądziliśmy po sobie - kombinacje aż tak grzeszne do potęgi możliwe są tylko w naszej instytucji."Jak się Szatan bierze za kuszenie to na całego. > Homoseksualista o adopcję się ubiega? Wystarczy sprawdzić, czy nie ksiądz i wszystko będzie jasneO, tak. Trzeba sprawdzić, czy nie ksiądz do trzeciego pokolenia wstecz  PS. Przepraszam big_zydzie za niepoważne podejście to tak ważkiego tematu, ale z powodu żałoby narodowej mam w sobie duże pokłady nierozładowanego czarnego humoru i to mi się tak bokami ulatnia...
|
|
5 na 5 | Smith (10069 punktów) | > A tak pro domo sua: niektórzy z Forumowiczów (ja nie będę tutaj wymieniał nicków ) z uporem godnym lepszej sprawy ustawicznie kruszą tu kopie w kwestii prawnej dopuszczalności adopcji dzieci przez związki homoseksualne; w dyskusjach tych bywa podnoszony argument ewentualnego ryzyka narażenia dziecka na molestowanie w takiej rodzinie adopcyjnej, bowiem homoseksualiści (jak niektórzy zdają się mniemać) rzekomo bardziej są do pedofilii skłonni.Pro domo sua, jako ten nie wymieniony bądź wśród niewymienionych pominięty, sprostuję troszkę względem mego poglądu na sprawę. Kwestia homoaopcji, jest takim zbędnym kijem włożonym w mrowisko, niby po to by ugrać na nim pozwolenie od państwa na bycie sobą. Jak każdy kij ma dwa końce i w tym wypadku nielogiczny argument prawa do opieki nad cudzymi dziećmi z domów dziecka, podparty pustą demagogią dobra sierot, działa tylko i wyłącznie na szkodę mniejszości, co już wielokrotnie napisałem. > Myślę, że powyższy Autorytatywny Głos Kościoła Świętego, Matki Naszej, sprawę ostatecznie rozstrzyga.Ano rozstrzyga niemalże, bo Matka kościół jak to napisałęś: Cytat:Zdumiewa tu właściwie wszystko, np. to, że po raz pierwszy chyba instytucja, która dotąd najwięcej miała do powiedzenia o seksualności, i której nauczanie w tej sprawie jest - zgodnie z jej własną definicją siebie - nieomylne, znienacka przyznaje się do niekompetencji i odsyła do ustaleń naukowców. Cała wrzawa w około homoadopcji nie służy propagowaniu tolerancji a podżeganiu homofobii. Naukowcy nie ustalili przyczyn homoseksualizmu, za to np. ustalili to i to. Teraz przejdźmy do kwestii hipokryzji dyskryminacji, bo de facto cała ta "walka" ma za cel nie zlikwidowanie dyskryminacji, ale tylko i wyłącznie rozciągnięcie przywileju jakim państwo obdarza monogamiczny związek heteroseksualny. Walką z dyskryminacją jest postulat zlikwidowania przywileju dla tego typu związku i sprawa będzie prosta. Czyli mówiąc najkrócej niech się państwo odwali od kontrolowania seksualności obywateli, tak jak kościół w powyższym cytacie. > Homoseksualista o adopcję się ubiega? Wystarczy sprawdzić, czy nie ksiądz i wszystko będzie jasne .I czy przypadkiem nie księżna.
|
|
 | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | > Teraz przejdźmy do kwestii hipokryzji dyskryminacji, bo de facto cała ta "walka" ma za cel nie zlikwidowanie dyskryminacji, ale tylko i wyłącznie rozciągnięcie przywileju jakim państwo obdarza monogamiczny związek heteroseksualny. Walką z dyskryminacją jest postulat zlikwidowania przywileju dla tego typu związku i sprawa będzie prosta. Czyli mówiąc najkrócej niech się państwo odwali od kontrolowania seksualności obywateli, tak jak kościół w powyższym cytacie.Och, to w sumie cudowne co mówisz. Szkoda, że w swoim pozbawionym hipokryzji argumentowaniu zawsze jakimś cudem przenosiłeś ciężar argumentacji z "likwidujmy dyskryminację" na "utrzymajmy dyskryminację osób homoseksualnych". Ale już znikam, wracam do opłakiwania truchła Słońca Karpat. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
|  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Och, to w sumie cudowne co mówisz. > Szkoda, że w swoim pozbawionym hipokryzji argumentowaniu zawsze jakimś cudem przenosiłeś ciężar argumentacji z "likwidujmy dyskryminację" na "utrzymajmy dyskryminację osób homoseksualnych".To trochę jak zabawa na linie. Trzeba utrzymać balans, skąd naciskają tam napierasz. No i tak wyszło. > Ale już znikam, wracam do opłakiwania truchła Słońca Karpat.Cebuli tylko nie zapomnij.
|
|
| |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Więc jak to, przysługujesz się walce z dyskryminacja wzmacniając konkretną jej formę? Osobliwe. PS: Cebuli nie potrzebuję. Odkąd Słońce Karpat, Umiłowany Przywódca, Santo Subito 2, NajWIĘKSZY Prezydent, Ojciec Narodu odszedł, łzy mi ciekną strumieniem nieprzerwanym. Szczególnie, odkąd (zepsuta, reakcyjna) część rodaków nie rozumie że istotą demokracji jest nieprezentowanie swojego zdania w tak kontrowersyjnych kwestach jak to czy Umiłowany był Najwspanialszym czy tylko wspaniałym Preziem. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 5 na 5 | Smith (10069 punktów) | > Więc jak to, przysługujesz się walce z dyskryminacja wzmacniając konkretną jej formę?"Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana." Napoleon Bonaparte > Osobliwe.Być może ale niestety się sprawdza. PS. Ten cytat to nic personalnego Sylwku. Po prostu lepiej ubić barana w sensie pomysłu, zanim całą armię - ideę wystawi na rzeź.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Jasne. Mniej uroczych metafor, więcej prostolinijności: Źle mi z dyskryminacją, dlatego optuję za jej utrzymywaniem. To "sens" twoich wypowiedzi. Mało w niej rozumu, oj mało, ale to normalne. "... rozum posiadają bogowie, a rodzaj ludzki jakoś w małym stopniu." Platon, Timajos dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | >Jasne. >Mniej uroczych metafor, więcej prostolinijności: >Źle mi z dyskryminacją, dlatego optuję za jej utrzymywaniem. >To "sens" twoich wypowiedzi. Mało w niej rozumu, oj mało, ale to normalne. "Mądrość oznacza dążenie do najlepszych celów za pomocą najlepszych środków." (F. Hutcheson) to jest sens tamtej wypowiedzi, a jak to napisał Dostojewski: "Głupiec, który zrozumiał, że jest głupcem, już nim nie jest." Ty zaś cytujesz w odpowiedzi że: >"... rozum posiadają bogowie, a rodzaj ludzki jakoś w małym stopniu." Platon, Timajos To ja ponownie w ramach tłumaczenia sensu przytoczonej przez Ciebie frazy zacytuję tym razem H. Forda: "Myślenie jest najcięższą z prac i prawdopodobnie dlatego niewielu się w nią angażuje." Popracuj troszeczkę.
|
|
| | | | | |  | |
 | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > nielogiczny argument prawa do opieki nad cudzymi dziećmi z domów dziecka, podparty pustą demagogią dobra sierotMożna tak powiedzieć o każdej adopcji. I zawsze fałszywie. > Naukowcy nie ustalili przyczyn homoseksualizmu, za to np. ustalili to i to.A już bardzo dawno temu ustalono to.W tej chwili pary heteroseksualne mają monopol na adopcję i domy dziecka są przepełnione. Czym, jeśli nie uprzedzeniami, jest kierowane myślenie, ze lepiej by dziecko było niekochane, rozchwiane emocjonalnie i nieprzystosowane społecznie niż normalne, radosne ale ze zwiększonym ryzykiem jego homoseksualizmu?
|
|
|  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > >nielogiczny argument prawa do opieki nad cudzymi dziećmi z domów dziecka, podparty pustą demagogią dobra sierot> Można tak powiedzieć o każdej adopcji. I zawsze fałszywie.Jest nielogiczny bo bezpłodność jest naturalną konsekwencją orientacji homoseksualnej co zostało już wielokrotnie napisane na tym forum, więc bądź łaskawa przejrzeć wątki problemowi poświęcone zamiast wysuwać po raz kolejny argument o fałszywości każdej sytuacji. Zwłaszcza, że dokonaniem adopcji zainteresowany jest nikły procencik mniejszości homoseksualnej. > A już bardzo dawno temu ustalono to.> W tej chwili pary heteroseksualne mają monopol na adopcję i domy dziecka są przepełnione.Świetnie tylko, że obecnie chętni czekają latami na dopełnienie procedur. Daj pierdzistołkom z opieki społecznej kolejne procedury do rozpatrywania a jedynym tego skutkiem będzie to, że dzieci czekać będą jeszcze dłużej. > Czym, jeśli nie uprzedzeniami, jest kierowane myślenie, ze lepiej by dziecko było niekochane, rozchwiane emocjonalnie i nieprzystosowane społecznie niż normalne, radosne ale ze zwiększonym ryzykiem jego homoseksualizmu?Czym jeśli nie naiwnym, rozemocjonowanym sentymentalizmem jest Twoje prezentowane tutaj myślenie, bo w Polsce nie istnieje problem braku chętnych do adoptowania sierot, natomiast problemem jest niewydolność systemu adopcyjnego i tępota jego pracowników, którzy, jak to pierdzistołki, ograniczenie własne zasłaniają ograniczeniem przepisami. Pokaż mi przepis zabraniający adopcji ze względu na orientację i pomyśl o formie kodyfikacji specjalnego zakazu dyskryminacji w tym względzie, a później zastanów się jakie konsekwencje niesie za sobą wprowadzenie takiego zapisu, biorąc pod uwagę sprawność działania naszego wymiaru "sprawiedliwości". Łzawe gadki o bidulach i dobrze dziecka są pustą demagogią bo homoadopcja ni jak nie poprawi sytuacji sierot, a dają tylko i wyłącznie argument krzykaczom świętości rodziny do podjudzania homofobicznej atmosfery.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | Pozwolisz, że podsumuję twoje stanowisko zaprezentowane w kilku wypowiedziach w tym wątku: > Teraz przejdźmy do kwestii hipokryzji dyskryminacji, bo de facto cała ta "walka" ma za cel nie zlikwidowanie dyskryminacji, ale tylko i wyłącznie rozciągnięcie przywileju jakim państwo obdarza monogamiczny związek heteroseksualny. Walką z dyskryminacją jest postulat zlikwidowania przywileju dla tego typu związku i sprawa będzie prosta.Czyli, wedle ciebie należy po prostu zlikwidować jakiekolwiek prawne umocowanie cech, które winna posiadać potencjalna rodzina adopcyjna, a całość oceny kryteriów i ich spełniania przez chętną rodzinę zrzucić na urzędników adopcyjnych. To nawet mogłoby mieć jakiś sens, ale jakby słabo koresponduje z twoją niechęcią do mnożenia prawnych procedur: > Świetnie tylko, że obecnie chętni czekają latami na dopełnienie procedur. Daj pierdzistołkom z opieki społecznej kolejne procedury do rozpatrywania a jedynym tego skutkiem będzie to, że dzieci czekać będą jeszcze dłużej.Co zabawne, niechęć ta jakby wybiórcza. Nie przeszkadza ci mnożenie procedur jeśli służy zniesieniu ustawowej kontroli nad procesem adopcyjnym, przeszkadza ci wyimagnowane przy legalizowaniu homoadopcji (wyimaginowane, gdyż dopuszczenie homoadopcji nie dodaje dodatkowych procedur, jedynie zwiększa "pulę" potencjalnych rodziców adopcyjnych). Każe mi to wątpić w formułowane przez ciebie uzasadnienie twojego stanowiska. Gdyby chodziło ci o likwidowanie biurokracji czy dyskryminacji w sposób oczywisty widział byś w zezwoleniu na homoadopcje krok w tym kierunku. Wszelako, "walka z dyskryminacją i biurokracją" to tylko przykrywka dla rzeczywistego celu: agitowania za utrzymaniem dyskryminacji gejów i lesbijek. > Ten cytat to nic personalnego Sylwku. Po prostu lepiej ubić barana w sensie pomysłu, zanim całą armię - ideę wystawi na rzeź.Naprawdę sądzisz, że zniesienie dyskryminacji osób homoseksualnych pogłębi dyskryminację w ogóle? Kogo chcesz oszukać wmawianiem tak jawnego absurdu? > Pokaż mi przepis zabraniający adopcji ze względu na orientację i pomyśl o formie kodyfikacji specjalnego zakazu dyskryminacji w tym względzie, a później zastanów się jakie konsekwencje niesie za sobą wprowadzenie takiego zapisu, biorąc pod uwagę sprawność działania naszego wymiaru "sprawiedliwości".Myślę, że wystarczy znieść przepisy różnicujące w różnych sferach związki homo- i heteroseksualne. Dla takiego wroga biurokracji i ingerencji państwa w życie obywateli powinno byc to cudownym pomysłem. Ale twój opór sugeruje, że nie o walkę z biurokracją i ingerencja państwa ci idzie - znamienne, że wszystkie formułowane przez ciebie oszukańcze argumenty prowadzą do uzasadniania dyskryminowania osób homoseksualnych. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Pozwolisz, że podsumuję twoje stanowisko zaprezentowane w kilku wypowiedziach w tym wątku:Podsumowałeś nie moje stanowisko,tylko to co zrozumiałeś z tego co napisałem, a to jest bardzo wielka różnica. > >Teraz przejdźmy do kwestii hipokryzji dyskryminacji, bo de facto cała ta "walka" ma za cel nie zlikwidowanie dyskryminacji, ale tylko i wyłącznie rozciągnięcie przywileju jakim państwo obdarza monogamiczny związek heteroseksualny. Walką z dyskryminacją jest postulat zlikwidowania przywileju dla tego typu związku i sprawa będzie prosta.> Czyli, wedle ciebie należy po prostu zlikwidować jakiekolwiek prawne umocowanie cech, które winna posiadać potencjalna rodzina adopcyjna, a całość oceny kryteriów i ich spełniania przez chętną rodzinę zrzucić na urzędników adopcyjnych.Gdzie w dwóch powyższych zdaniach zobaczyłeś coś o rodzinie adopcyjnej i o zrzucaniu decyzji na urzędników? Tania manipulacja czy z czytaniem kłopoty tylko? > To nawet mogłoby mieć jakiś sens, ale jakby słabo koresponduje z twoją niechęcią do mnożenia prawnych procedur:Znowu coś Ci się ubzdurało, jakimi procedurami koresponduje i jakiego mnożenia? > >Świetnie tylko, że obecnie chętni czekają latami na dopełnienie procedur. Daj pierdzistołkom z opieki społecznej kolejne procedury do rozpatrywania a jedynym tego skutkiem będzie to, że dzieci czekać będą jeszcze dłużej.> Co zabawne, niechęć ta jakby wybiórcza. Nie przeszkadza ci mnożenie procedur jeśli służy zniesieniu ustawowej kontroli nad procesem adopcyjnym, przeszkadza ci wyimagnowane przy legalizowaniu homoadopcji (wyimaginowane, gdyż dopuszczenie homoadopcji nie dodaje dodatkowych procedur, jedynie zwiększa "pulę" potencjalnych rodziców adopcyjnych). Każe mi to wątpić w formułowane przez ciebie uzasadnienie twojego stanowiska. Gdyby chodziło ci o likwidowanie biurokracji czy dyskryminacji w sposób oczywisty widział byś w zezwoleniu na homoadopcje krok w tym kierunku. Wszelako, "walka z dyskryminacją i biurokracją" to tylko przykrywka dla rzeczywistego celu: agitowania za utrzymaniem dyskryminacji gejów i lesbijek.Znowu coś Ci się ubzdurało. Prosiłem chyba ze trzy razy pokaż mi propozycję rozwiązania prawnego, bo pieprzysz znowu od rzeczy. > >Ten cytat to nic personalnego Sylwku. Po prostu lepiej ubić barana w sensie pomysłu, zanim całą armię - ideę wystawi na rzeź.> Naprawdę sądzisz, że zniesienie dyskryminacji osób homoseksualnych pogłębi dyskryminację w ogóle? Kogo chcesz oszukać wmawianiem tak jawnego absurdu?Czytaj to co napisałem a nie konfabuluj, bo napisałem że idiotyczne krzykactwo i szukanie homofobii na siłę tam gdzie jej nie ma, tak jak to robisz nie pamiętam od kiedy, powoduje tylko niechęć do krzykaczy a co za tym idzie dyskryminacji bo geje zaczynają być utożsamiani z beznadziejnymi krzykaczami, którzy nie są w stanie wyartykułować swoich potrzeb inaczej niż tupiąc, posądzając i oskarżając. > >Pokaż mi przepis zabraniający adopcji ze względu na orientację i pomyśl o formie kodyfikacji specjalnego zakazu dyskryminacji w tym względzie, a później zastanów się jakie konsekwencje niesie za sobą wprowadzenie takiego zapisu, biorąc pod uwagę sprawność działania naszego wymiaru "sprawiedliwości".> Myślę, że wystarczy znieść przepisy różnicujące w różnych sferach związki homo- i heteroseksualne.Który przepis? Art. 18 Konstytucji? Przecież o tym chyba napisałem jasno w pierwszym poście w tym wątku. > Dla takiego wroga biurokracji i ingerencji państwa w życie obywateli powinno byc to cudownym pomysłem. Ale twój opór sugeruje, że nie o walkę z biurokracją i ingerencja państwa ci idzie - znamienne, że wszystkie formułowane przez ciebie oszukańcze argumenty prowadzą do uzasadniania dyskryminowania osób homoseksualnych.I co jeszcze sobie ubzdurałeś ciekawego, po to byś mógł mieć pretekst do zarzucania homofobii?
"Inteligentny wszystko zauważa. Głupi wszystko komentuje." H. Heine
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Widzisz. Trudno dojść jakie jest twoje stanowisko bo na chwilę obecną:
-nie chcesz dyskryminować gejów i lesbijek -nie widzisz dyskryminacji -widzisz przywileje dla par hetero -rozciągnięcie tych przywilejów na pary homo jest wedle ciebie niedopuszczalne i w najlepszym razie wiąże się z rozbudowaniem biurokracji (na przykład przez "dodatkowe" procedury adopcyjne). -działania zmierzające do zniesienia dyskryminacji nazywasz krzykactwem szkodliwym dla samych osób homoseksualnych. Ergo, siedzenie cicho musi pomóc gejom i lesbijkom (ciekawym jak).
Więc gdzie się mylę w tej skróconej rekonstrukcji twoich poglądów, no bo skoro moje poprzednie posty są, jak piszesz, "bzdurami" to coś muszę źle rozumieć. Sprostuj. Wyjaśnij. Dyskutuj.
>I co jeszcze sobie ubzdurałeś ciekawego, po to byś mógł mieć pretekst do zarzucania homofobii?
Zwał jak zwał. Jak ty nazwiesz szukanie uzasadnień dla gnębienia osób homoseksualnych i traktowania ich jako ludzi drugiej kategorii? Twa nomenklatura może być interesująca.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Widzisz. Trudno dojść jakie jest twoje stanowisko bo na chwilę obecną:> -nie chcesz dyskryminować gejów i lesbijekbrawo > -nie widzisz dyskryminacjiWidzę bo jestem dyskryminowany w tym samym stopniu przez państwo. Pokaż mi dyskryminujące Cię ograniczenie w Artykułach od 114 do 127 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, które to dotyczą adopcji. > -widzisz przywileje dla par heteroTak widzę. > -rozciągnięcie tych przywilejów na pary homo jest wedle ciebie niedopuszczalneGdzie napisałem, że jest niedopuszczalne? Napisałem, że to hipokryzja nazywając sprawę po imieniu. Poproszę też o przywileje dla trójkątów i komun seksualnych oraz o wykreślenie hiperseksualności z ICD-10 i DSM-IV bo źle się się czuję kiedy jakiś moher nazywa mnie dziwkarzem a rodzina i sąsiedzi męczą mnie notorycznie pouczając, że powinienem się w końcu ożenić. > i w najlepszym razie wiąże się z rozbudowaniem biurokracji (na przykład przez "dodatkowe" procedury adopcyjne).Patrz w drugi czarny wers od góry. A później wyjaśnij mi jak niby chcesz to przeprowadzić od strony legislacyjnej bo zmiana Art.18 Konstytucji to chyba za mało? > -działania zmierzające do zniesienia dyskryminacji nazywasz krzykactwem szkodliwym dla samych osób homoseksualnych. Ergo, siedzenie cicho musi pomóc gejom i lesbijkom (ciekawym jak).Takie Ergo jakie sum. Tego nie nazywam krzykactwem, bo była to kampania pokazująca, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Natomiast wspomniane wcześniej działania, jak już sam to napisałeś są tylko i wyłącznie walką o włączenie do uprzywilejowanej kategorii związku a nie walką z dyskryminacją. Gdyż jest to zwyczajne przyjęcie ściągniętej z heteronormatywnej, co w przypadku Polski, oznacza też katolickiej normy związku, obowiązującej w społeczeństwie. Co jest wyraźnym ukłonem w stronę założenia o wyjątkowości i świętości instytucji małżeństwa, mającej na celu kontrolowanie seksualności obywateli. Uważam, jednak to za rozwiązanie do przyjęcia, ze względu na 57 tysięcy dzieci wychowywanych w takich związkach i pisałem już o tym kilkakrotnie. > Więc gdzie się mylę w tej skróconej rekonstrukcji twoich poglądów, no bo skoro moje poprzednie posty są, jak piszesz, "bzdurami" to coś muszę źle rozumieć. Sprostuj. Wyjaśnij. Dyskutuj.Demagodzy świętości rodziny przedstawiają sprawę pakietowo i hasłem: "łapy przecz od dzieci" malują znowu diabła w straszne barwy a tępy tłum diabła się boi.
|
|
4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > niektórzy z Forumowiczów (ja nie będę tutaj wymieniał nicków ) z uporem godnym lepszej sprawy ustawicznie kruszą tu kopie w kwestii prawnej dopuszczalności adopcji dzieci przez związki homoseksualneEch... czort mnie podkusił...  .
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >... kruszą tu kopie...> Ech... czort mnie podkusił... . Miejsce nie to, kruszywa nie lubisz czy kopie niegustowne, ha?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|