 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-07-2012 22:30 | Król Julian (114 punktów) | Racjonalizm krytyki
1 na 1 | Raczej wszyscy przyznamy, że nie obrazimy się na racjonalną krytykę, tylko jak ocenić granicę racjonalności krytyki? Czy zakaz np. publicznej krytyki jest racjonalny, a może jest zwykłym przejawem tchórzostwa? Czy może jednak (cytuję z pamięci) "krytyka może być, ale trzeba zrobić tak, żeby tej krytyki nie było".
Pozdrawiam KH | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Raczej wszyscy przyznamy, że nie obrazimy się na racjonalną krytykę, tylko jak ocenić granicę >racjonalności krytyki? Czy zakaz np. publicznej krytyki jest racjonalny, a może jest zwykłym >przejawem tchórzostwa? Czy może jednak (cytuję z pamięci) "krytyka może być, ale trzeba zrobić tak, >żeby tej krytyki nie było".
Zakaz publicznej krytyki jest racjonalny z punktu widzenia tego, kto obawia się tej krytyki. Dla całości społeczeństwa jest nieracjonalny i szkodliwy. Granicą racjonalności krytyki jest moment, w którym przestaje być racjonalna, zaczyna opierać się na nieracjonalnych argumentach, nie stosuje logicznej argumentacji i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową.
|
|
 | Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | >i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową.
A jeśli krytykować będziemy jakieś zachowania społeczne? Przyzna pan, że próby ich badania nie są aż tak miarodajne, by nie powiedzieć, że niekiedy wyniki ustala się podłóg siebie i swoim przekonaniom.
Mod.: Podług. Pora wrócić do szkoły podstawowej i poprawić ortografię.
|
|
|  | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową. >A jeśli krytykować będziemy jakieś zachowania społeczne? Przyzna pan, że próby ich badania nie są aż tak miarodajne, by nie powiedzieć, że niekiedy wyniki ustala się podłóg siebie i swoim przekonaniom.
Nie przyznam, bo nie znam takich sytuacji. Chętnie się douczę, jeśli wskażesz konkrente zachowanie, które nie daje się zbadać bez użycia przekonań.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . >>>>i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową. >A jeśli krytykować będziemy jakieś zachowania społeczne? Krytyka jest zawsze subiektywną i wychodzi z określonych pozycji naukowych, kulturowych, społecznych itd.
>Przyzna pan, że próby ich badania nie są aż tak miarodajne, by nie powiedzieć, że niekiedy wyniki ustala się podług siebie i swoim przekonaniom. Nie, nie przyznam. W każdym środowisku spotykamy ludzi nieuczciwych i są też wśród uczonych ludzie (najczęściej wyznawcy jakiejś ideologii), którzy są nierzetelni, ale dla znakomitej większości uczonych reputacja ma bardzo duże znaczenie i nie pozwalają sobie na ustalanie wyników według potrzeb. Dlatego "krytyk" powinien podpierać się badaniami naukowymi obiektywizującymi jego krytykę.
@@@ .
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | >.. wyniki ustala się podług siebie i swoich przekonań. W badaniach społecznych to prawda. Nie ma osób wolnych od subiektywności. Dlatego socjologia jest znacznie trudniejsza niż fizyka (wbrew temu, co twierdziłby może szanowny kolega fizyk), bo trzeba w niej wziąć pod uwagę zdania wielu osób, o których zawczasu wiadomo, że będą odmienne (a nie jak w eksperymentach fizycznych jednakowe lub przynajmniej zbieżne). Stąd wniosek, że dla szerszego niż ksobno-odsobne rozumienia zależności społecznych nieodzowne jest 'wyjście z siebie' (czyli wyobraźnia połączona z empatią).
|
|
| |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >.. wyniki ustala się podług siebie i swoich przekonań.> W badaniach społecznych to prawda. Nie ma osób wolnych od subiektywności. Dlatego socjologia jest znacznie trudniejsza niż fizyka (wbrew temu, co twierdziłby może szanowny kolega fizyk), bo trzeba w niej wziąć podWielokrotnie prosiłem o przykłady np tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,505620Ponawiam prośbę.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . >Zakaz publicznej krytyki jest racjonalny z punktu widzenia tego, kto obawia się tej krytyki. Dla całości społeczeństwa jest nieracjonalny i szkodliwy. Całkowita zgoda.
>Granicą racjonalności krytyki jest moment, w którym przestaje być racjonalna, zaczyna opierać się na nieracjonalnych argumentach, nie stosuje logicznej argumentacji i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową. I tu jest wielki problem. Kto określa ten "moment" i wyznacza strażników "momentu"?
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >. >>Zakaz publicznej krytyki jest racjonalny z punktu widzenia tego, kto obawia się tej krytyki. Dla całości społeczeństwa jest nieracjonalny i szkodliwy. >Całkowita zgoda. >>Granicą racjonalności krytyki jest moment, w którym przestaje być racjonalna, zaczyna opierać się na nieracjonalnych argumentach, nie stosuje logicznej argumentacji i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową. >I tu jest wielki problem. >Kto określa ten "moment" i wyznacza strażników "momentu"?
Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument. Na osi czasu wg mnie najlepiej będzie oznaczyć to nie później niż z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski nieracjonalnego argumentu. Albo z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi. Można też oznaczyć miejsce, gdzie krytyczny tekst używa nieracjonalnego lub nielogicznego argumentu nie czytając go do końca.
Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza. Nie słyszałem o sytuacji, żeby prawa logiki wymagały strażników, do tego żeby były prawami logiki. Tak samo jak racjonalność argumentacji może każdy dysponujący pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi ocenić sam. Tak mi się wydaje, bo sądzę wg siebie, ale mogę się mylić.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument. Na osi czasu wg mnie najlepiej będzie oznaczyć to nie później niż z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski nieracjonalnego argumentu. Albo z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi. Można też oznaczyć miejsce, gdzie krytyczny tekst używa nieracjonalnego lub nielogicznego argumentu nie czytając go do końca.I Pan wie kiedy zostaje użyty nieracjonalny argument. Gratuluję wysokiej samooceny! Mnie tam bliżej do założyciela tego portalu red. Agnosiewicza: Najkrótsza definicja ideologii racjonalistycznej Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'.Warto też zajrzeć do książki R.G.A. Dolby - historyka nauki z centrum badań historii i kultury University of Kent - "Niepewność wiedzy" Może też warto się zastanowić co tu jest napisane: pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. Światopogląd ten bazuje na jak najbardziej konsekwentnym stosowaniu logicznego i racjonalnego myślenia w każdej dziedzinie powiązanej z poznawaniem i opisywaniem świata (kiedy poznanie jest celem lub środkiem) - bazuje na przekonaniu, że takowe poznanie jest jedynym sposobem mogącym prowadzić do pozyskania rzetelnej wiedzy o rzeczywistości.
W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. > Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza.Dziękuje! Już niejednemu wystarczało "określenie z grubsza" co jest prawdą i po której stronie jest racja. > Nie słyszałem o sytuacji, żeby prawa logiki wymagały strażników, do tego żeby były prawami logiki.Czy logika w całości, każdej sytuacji i zawsze jest racjonalną? A która - dedukcyjna, indukcyjna, czy rozmyta? Może warto też zajrzeć do opowiadania Stanisława Lema "Przyjaciel Automateusza"? > Tak samo jak racjonalność argumentacji może każdy dysponujący pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi ocenić sam.A kto to minimum ma wyznaczać. Na przykład Pan Konowal zupełnie słusznie uważa, że jego możliwości umysłowe są znacznie wyższe od minimalnych. Czy to już wystarcza? > Tak mi się wydaje, bo sądzę wg siebie, ale mogę się mylić.Nic z tego - do tego co Pan napisał wyżej, to trzeba być pewnym swego. Pan się mylić nie może! To wynika z logiki, do której Pan się odwołuje. Proszę też wziąć pod uwagę, że gdy Pan zakłada, iż może się mylić, to znaczy, że we wszystkich moich tu zastrzeżeniach - to ja mam rację. A tego Pan nie lubi. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument. Na osi czasu wg mnie najlepiej będzie oznaczyć to nie później niż z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski nieracjonalnego argumentu. Albo z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi. Można też oznaczyć miejsce, gdzie krytyczny tekst używa nieracjonalnego lub nielogicznego argumentu nie czytając go do końca. >I Pan wie kiedy zostaje użyty nieracjonalny argument. Gratuluję wysokiej samooceny!
A Ty wiesz, czy nie wiesz? Zawsze wiesz, zawsze nie wiesz, czy może jest jakiś procent przypadków kiedy wiesz?
>W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. [/color]
Oczywiście że nie ma autorytetów ani dogmatów. Dziwnym trafem pominąłeś szczegółowe zasady, którymi ma się kierować racjonalista. Wg niej racjonalni są także wierzący. Wszak nie muszą mieć poglądów logicznie uzasadnionych i sprawdzonych empirycznie, ale mogą ze wskazaniem że tak będzie najlepiej.
>>Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza. >Dziękuje! Już niejednemu wystarczało "określenie z grubsza" co jest prawdą i po której stronie jest racja.
No to proszę wskazać jak to określić precyzyjnie.
>>Nie słyszałem o sytuacji, żeby prawa logiki wymagały strażników, do tego żeby były prawami logiki. >Czy logika w całości, każdej sytuacji i zawsze jest racjonalną? A która - dedukcyjna, indukcyjna, czy rozmyta? Może warto też zajrzeć do opowiadania Stanisława Lema "Przyjaciel Automateusza"?
Z mojego punktu widzenia jest racjonalna, a z Twojego?
>>Tak samo jak racjonalność argumentacji może każdy dysponujący pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi ocenić sam. >A kto to minimum ma wyznaczać. Na przykład Pan Konowal zupełnie słusznie uważa, że jego możliwości umysłowe są znacznie wyższe od minimalnych. Czy to już wystarcza?
Nie wiem kto ma to wyznaczać Tobie, ani Konowałowi. Ja jeszcze nie mam z tym problemu.
>>Tak mi się wydaje, bo sądzę wg siebie, ale mogę się mylić. >Nic z tego - do tego co Pan napisał wyżej, to trzeba być pewnym swego.
Proszę uzasadnić dlaczego trzeba być pewnym.
>Pan się mylić nie może! To wynika z logiki, do której Pan się odwołuje.
Proszę to logicznie udowodnić.
>Proszę też wziąć pod uwagę, że gdy Pan zakłada, iż może się mylić, to znaczy, że we wszystkich moich tu zastrzeżeniach - to ja mam rację.
Proszę udowodnić dlaczego założenie omylności musi być oznaczać Twoją rację. Albo udowodnić istnienie osoby nieomylnej. Udowodnienie istnienia osoby nieomylnej przy jednoczesnym udowodnieniu istnienia osoby racjonalnej potwierdzi Twoją tezę.
>A tego Pan nie lubi.
Czego nie lubię?
Ponawiam moją propozycję. Sprawdźmy nasze możliwości oceny racjonalności krytyki na konkretnym przykładzie.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) |
>A Ty wiesz, czy nie wiesz? >Zawsze wiesz, zawsze nie wiesz, czy może jest jakiś procent przypadków kiedy wiesz?
>Oczywiście że nie ma autorytetów ani dogmatów. Dziwnym trafem pominąłeś szczegółowe zasady, którymi ma się kierować racjonalista. Wg niej racjonalni są także wierzący. Wszak nie muszą mieć poglądów logicznie uzasadnionych i sprawdzonych empirycznie, ale mogą ze wskazaniem że tak będzie najlepiej.
>No to proszę wskazać jak to określić precyzyjnie.
>Z mojego punktu widzenia jest racjonalna, a z Twojego?
>Nie wiem kto ma to wyznaczać Tobie, ani Konowałowi. Ja jeszcze nie mam z tym problemu.
>Proszę uzasadnić dlaczego trzeba być pewnym.
>Proszę to logicznie udowodnić.
>Proszę udowodnić dlaczego założenie omylności musi być oznaczać Twoją rację. >Albo udowodnić istnienie osoby nieomylnej. >Udowodnienie istnienia osoby nieomylnej przy jednoczesnym udowodnieniu istnienia osoby racjonalnej potwierdzi Twoją tezę. >Czego nie lubię?
Ot i poziom rozmowy wszystko wiedzącego, który chce dla innych podręczniki pisać.
>Ponawiam moją propozycję. Sprawdźmy nasze możliwości oceny racjonalności krytyki na konkretnym przykładzie. Dla mnie nie jest potrzebnym żaden lepszy przykład. Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować bardziej niż uczynimy to sami, a oceny dokonują nasi czytelnicy.
Miłego dnia Szanownemu Panu życzę. Na szczęście nie mam takich prywatnych znajomości.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Dla mnie nie jest potrzebnym żaden lepszy przykład. Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować bardziej niż uczynimy to sami, a oceny dokonują nasi czytelnicy. >Miłego dnia Szanownemu Panu życzę.
Powtarzasz się. Jak zwykle zapytany o swoje stanowisko stosujesz uniki insynuując autokompromitację rozmówcy. Używasz szablonów w swoich wypowiedziach, czy wymyślasz to na nowo?
Ocena czytelników jak (nie)wiesz jest opisanym przez Cialdiniego "dowodem" ze społecznej słuszności. Proszę się nie kompromitować...
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > >>>Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować bardziej niż uczynimy to sami, a oceny dokonują nasi czytelnicy.> >>>Miłego dnia Szanownemu Panu życzę.> Powtarzasz się. Jak zwykle zapytany o swoje stanowisko stosujesz uniki insynuując autokompromitację rozmówcy. Używasz szablonów w swoich wypowiedziach, czy wymyślasz to na nowo?> Ocena czytelników jak (nie)wiesz jest opisanym przez Cialdiniego "dowodem" ze społecznej słuszności. Proszę się nie kompromitować... Nie nowina, że głupi mądrego przegadał; Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał, Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł; Na koniec, zmordowany, gdy sobie odpoczął, Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny: "Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny."Dawaj Pan dalej! Miłego dnia Szanownemu Panu życzę. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >[color=indigo] Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
Przegadałeś mnie. Poddaję się.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > Przegadałeś mnie. Poddaję się.Pan Jan Werbiński: Osoby o małych rozumkach, które nie potrafią myśleć samodzielnie oprócz traktowania dyskutanta z wyższością i sugerowania jego niepoczytalności, głupoty czy niepoważnego zachowania stosują też często pseudoargumenty z dowodu społecznego (takich jak ja jest więcej, niż myślących jak ty, a więc to my mamy rację), z tradycji, nacisk "nie rób przykrości cioci", "co sobie ludzie pomyślą", argument z autorytetu "profesor teologii tak mówi, a ty nie jesteś teologiem", argument z internetu gdzie wybiórczo jest dobrane źródło popierające własne stanowisko, a pomijane krytyczne.
Szkoda mi ich. Człowiek ma prawo nie wiedzieć i się mylić. Kiedy jednak świadomie pozostaje w zabobonie i odrzuca możliwość zdobycia wiedzy, to jest głupcem. Cytat:Pan Lodowy: >Nie uważasz, że pisząc o innych "osoby o małych rozumkach" sam traktujesz ich "z wyższością i sugerujesz ich niepoczytalność"? Pan Werbiński: Owszem, traktuję z wyższością. Pozwalam sobie na taką próżność, bo potrafię samodzielnie myśleć. A nawet jak jeszcze nie potrafię, to bardzo chcę się nauczyć. Nie sugeruję w najmniejszy sposób ich niepoczytalności. Ja mógłbym - Wielce Szanownego Pana - przegadać? I to nawet wtedy, gdy przy braku racjonalnych argumentów z merytorycznej rozmowy przeszedł Pan na personalny atak? To niemożliwe? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >I to nawet wtedy, gdy przy braku racjonalnych argumentów z merytorycznej rozmowy przeszedł Pan na personalny atak?
Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować bardziej niż uczynimy to sami. Nie nowina, że głupi mądrego przegadał.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | Pan się mylić nie może! To wynika z logiki, do której Pan się odwołuje.> Proszę to logicznie udowodnić.<Hmmm...wystarczy czytać co się samemu napisało: > "Granica racjonalności krytyki następuje(...)"> "...dokładnie wtedy, kiedy..."> "...z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski..."> "...z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedz..."> "...można też oznaczyć miejsce..."<To są w miarę precyzyjne określenia. A tuż po tym, zaprzeczenie powyższych stwierdzeń w zdaniach: > Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza.<Czyli granica krytyki może być... wszędzie. (CBDU)... a zdecyduje o tym: - Ty sam: > "Ja jeszcze nie mam z tym problemu."<- albo "każdy", gdyż: > "...racjonalność argumentacji może każdy dysponujący pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi ocenić sam."<Czy aby na pewno "każdy"? A co z wiedzą, doświadczeniem, zdrowym rozsądkiem,...humanizmem? Logika i "minimalne umiejetności" to nie wszystko. A jeśli rzeczywiście szczerze, z przekonaniem uważasz, że "możesz się mylić" (wbrew prezentowanej "logice" i pewności siebie) to Pan Andrzej ma rację stwierdzając: Andrzej Bogusławski:Proszę też wziąć pod uwagę, że gdy Pan zakłada, iż może się mylić, to znaczy, że we wszystkich moich tu zastrzeżeniach - to ja mam rację. - po przytoczeniu m.in tego cytatu z definicji Wiki: W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego" [nie tylko logiki- przypis mój] , czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii.Stosując licentia poetica można powiedzieć , że postawa racjonalistyczna to - "stan ciągłego przekonywania... dowiadywania się o..." Co nomen omen  ks.Twardowski opisał tak: "Nie bądź pewny,(...) bo pewność niepewna"
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Pan się mylić nie może! To wynika z logiki, do której Pan się odwołuje. >>Proszę to logicznie udowodnić.< >Hmmm...wystarczy czytać co się samemu napisało: >>"Granica racjonalności krytyki następuje(...)" >>"...dokładnie wtedy, kiedy..." >>"...z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski..." >>"...z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedz..." >>"...można też oznaczyć miejsce..."< >To są w miarę precyzyjne określenia. >A tuż po tym, zaprzeczenie powyższych stwierdzeń w zdaniach: >> Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza.< >Czyli granica krytyki może być... wszędzie.
Może być wszędzie, ale znajduje się pomiędzy "dokładnie", a "z grubsza". Tu nie ma zaprzeczenia. Tym bardziej, że obie częsci mojej wypowiedzi się nie wykluczają i nie wynika z nich, że granica może być wszędzie. Proszę (który to raz?) przytoczyć przykład gdzie jest kłopot u ustaleniem tej granicy. Bogusławskiemu się nie udało, ale może Tobie się uda?
Podajcie w końcu chociaż jeden przykład. Sprawdźmy w ten sposób czy moja teza się obroni, czy Wasza.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > obie częsci mojej wypowiedzi się nie wykluczają i nie wynika z nich, że granica może być wszędzie< ...skrytykował "racjonalnie" Jan Werbiński ... "ze swojego punktu widzenia",
>Proszę (który to raz?) przytoczyć przykład gdzie jest kłopot u ustaleniem tej granicy.<
O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii
Krytyka jest zawsze subiektywną oceną, "poziom" jej racjonalności (obiektywności, "bliskości do prawdy") uzależniony jest od "stopnia" racjonalności krytyka i ... w tym jest kłopot - Panie Wszech-wiedziący, Wszech-obiektywny, Wszech-logiczny, Wszech-pewny "Wyznaczniku Momentu", kiedy krytyka przestaje być racjonalna, "Namiestniku Strażników owego Momentu".
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . Cytat: Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument. Na osi czasu wg mnie najlepiej będzie oznaczyć to nie później niż z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski nieracjonalnego argumentu. Albo z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi. Można też oznaczyć miejsce, gdzie krytyczny tekst używa nieracjonalnego lub nielogicznego argumentu nie czytając go do końca.
Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza. Nie słyszałem o sytuacji, żeby prawa logiki wymagały strażników, do tego żeby były prawami logiki. Tak samo jak racjonalność argumentacji może każdy dysponujący pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi ocenić sam. Tak mi się wydaje, bo sądzę wg siebie, ale mogę się mylić.. Pan Werbiński: Może być wszędzie, ale znajduje się pomiędzy "dokładnie", a "z grubsza". Tu nie ma zaprzeczenia. Tym bardziej, że obie częsci mojej wypowiedzi się nie wykluczają i nie wynika z nich, że granica może być wszędzie. Proszę (który to raz?) przytoczyć przykład gdzie jest kłopot u ustaleniem tej granicy. Bogusławskiemu się nie udało, ale może Tobie się uda? Przecież to dalej jest tylko zwyczajnym bełkotem. Granica to jest to - co wyznaczamy dokładnie. Z grubsza to możemy np określić kogoś durniem, gdy już jest durniem ewidentnym. To co może być wszędzie równie dobrze może być nigdzie. Myślę, że istotnie czasem warto dostosować się do zalecenia Pana Werbińskiego: Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie [wypowiedź] przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza. Tak aby nie młócić słomy, ale to trzeba robić ostrożnie, gdy już się trochę pozna możliwości intelektualne rozmówcy. > >>>Proszę (który to raz?) przytoczyć przykład gdzie jest kłopot u ustaleniem tej granicy.> Krytyka jest zawsze subiektywną oceną, "poziom" jej racjonalności (obiektywności, "bliskości do prawdy") uzależniony jest od "stopnia" racjonalności krytyka i ... w tym jest kłopot - Panie Wszech-wiedziący, Wszech-obiektywny, Wszech-logiczny, Wszech-pewny "Wyznaczniku Momentu", kiedy krytyka przestaje być racjonalna, "Namiestniku Strażników owego Momentu".Panie Arturze, o czym dyskutować z kimś, kto nie ma problemu z ustalaniem racjonalnych granic. Kto może decydować - "dysponując pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi", gdzie jest "granica racjonalności" nawet "nie czytając go do końca" "z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi". Chciało by się powiedzieć, że po ścisłe granice to trzeba sięgać do nauk ścisłych, ale i tam nie zawsze. Poniżej wypowiedź Pana Fizyka, którego podziwiam za umiejętność lapidarnego i komunikatywnego objaśniania trudnych tematów: "Trzymając się tego przykładu, aby uznać zasadę niesprzeczności za nieadekwatną do rzeczywistości, nie ma potrzeby budowania nowego systemu formalnego. Wystarczy zbudować np. aparat fotograficzny używający logiki rozmytej do ustawiania przysłony i czasu naświetlenia i jeżeli aparat ten robi lepsze zdjęcia od aparatu używającego logiki dwuwartościowej, to praktycznie sfalsyfikowaliśmy zasadę niesprzeczności w zakresie fotografii.
Oczywiście zasada ta nadal pozostaje użyteczna w wielu innych dziedzinach nauki i techniki. Należy jednak podkreślić, że nie ma potrzeby formalnego ujednolicenia tych różnych dziedzin (co jest zresztą zazwyczaj niemożliwe - patrz twierdzenie Goedla). Jeżeli coś w jednej dziedzinie szwankuje, to nic nie stoi na przeszkodzie aby użyć pojęć z innej dziedziny aby przetestować tę pierwszą i ewentualnie sfalsyfikować jej założenia. Nie ma tu jakiegoś odgórnego podziału na rozłączne dziedziny nauki. Jedynie pewne pojęcia z jednej dziedziny tracą sens w innych. (Na przykład, nie ma sensu pytać jaki kolor mają elektrony.)"Świat jest pięknym w swojej złożoności, a wszystko proste, to jest tylko dla prostaków. Myślę, że szkoda dyskutować z kimś, kto nie czuje jak się kompromituje, a jedyną jego obroną jest próba zrażenia interlokutora agresywnym atakiem, aby się zamknął i nie wykazywał głupot. Panu Werbińskiemu ani razu nie udało się udzielić merytorycznej odpowiedzi na moje próby z nim polemiki. Albo udawał, że nie rozumie o co chodzi, albo rzeczywiście nie rozumiał. Obawiam się, że tu bardziej zachodzi ten drugi przypadek. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Myślę, że szkoda dyskutować z kimś, kto nie czuje jak się kompromituje, a jedyną jego obroną jest próba zrażenia interlokutora agresywnym atakiem, aby się zamknął i nie wykazywał głupot. Panu Werbińskiemu ani razu nie udało się udzielić merytorycznej odpowiedzi na moje próby z nim polemiki. Albo udawał, że nie rozumie o co chodzi, albo rzeczywiście nie rozumiał. Obawiam się, że tu bardziej zachodzi ten drugi przypadek.
Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować bardziej niż uczynimy to sami. Nie nowina, że głupi mądrego przegadał.
W dyskusji jest taka zasada, że najpierw się odpowiada na pytania, a dopiero potem zadaje nowe. Proszę kolejny raz o tą samą odpowiedź:
Podajcie w końcu chociaż jeden przykład gdzie trudno jest ustalić granicę racjonalnej krytyki. Sprawdźmy w ten sposób czy moja teza się obroni, czy Wasza.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > Podajcie w końcu chociaż jeden przykład gdzie trudno jest ustalić granicę racjonalnej krytyki.Przy ewidentnym irracjonalnym ataku na racjonalne merytoryczne argumenty, to wystarcza rozpoznanie - "z grubsza"> Sprawdźmy w ten sposób czy moja teza się obroni, czy Wasza.Że "Wasza" teza się nie broni, to już nawet ci mniej inteligentni zrozumieli. Wypowiedzi Szanownego Pana Jana Werbińskiego w tym wątku:Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument. Na osi czasu wg mnie najlepiej będzie oznaczyć to nie później niż z chwilą wybrzmienia ostatniej głoski nieracjonalnego argumentu. Albo z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi. Można też oznaczyć miejsce, gdzie krytyczny tekst używa nieracjonalnego lub nielogicznego argumentu nie czytając go do końca.
>A Ty wiesz, czy nie wiesz? >Zawsze wiesz, zawsze nie wiesz, czy może jest jakiś procent przypadków kiedy wiesz? >Nie wiem kto ma to wyznaczać Tobie, ani Konowałowi. Ja jeszcze nie mam z tym problemu. Granicą racjonalności krytyki jest moment, w którym przestaje być racjonalna, zaczyna opierać się na nieracjonalnych argumentach, nie stosuje logicznej argumentacji i dowodów zebranych zgodnie z metodą naukową.
Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza. Nie słyszałem o sytuacji, żeby prawa logiki wymagały strażników, do tego żeby były prawami logiki. Tak samo jak racjonalność argumentacji może każdy dysponujący pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi ocenić sam. >Proszę udowodnić dlaczego założenie omylności musi być oznaczać Twoją rację. Albo udowodnić istnienie osoby nieomylnej. Udowodnienie istnienia osoby nieomylnej przy jednoczesnym udowodnieniu istnienia osoby racjonalnej potwierdzi Twoją tezę. Miłego dnia. Ja nie umiem Szanownemu Panu już lepiej tego wytłumaczyć przekracza to moje zdolności pedagogiczne. Po prostu tak bardzo przekroczył Pan granice racjonalnej dyskusji, jak możliwe jest to raczej na fideistycznych forach. Pan nawet nie sądzi, że zawsze i we wszystkim - w czym się tu wypowiada - ma rację. Pan głęboko w to wierzy, gdy przeczyta Pan racjonalne kontrargumenty, to podejmuje Pan - na zasadzie nosorożca - ślepy atak i to zanim Pan się zastanowi nad sensem tej wypowiedzi. Dowodzi to właśnie Pańskiej tezy, że tak "z grubsza", to trudno zaliczyć Pana do racjonalistów, a Panu wszak takie oceny "z grubsza" już wystarczają do wyznaczania precyzyjnych granic. Precyzyjne ustalenie momentu lub miejsca, gdzie krytyka przestaje być racjonalna nie jest potrzebne. Wystarczy z grubsza.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Ja nie umiem Szanownemu Panu już lepiej tego wytłumaczyć przekracza to moje zdolności pedagogiczne. Po prostu tak bardzo przekroczył Pan granice racjonalnej dyskusji, jak możliwe jest to raczej na fideistycznych forach. Pan
Nie tłumacz. Po prostu odpowiedz na pytanie:
Podaj chociaż jeden przykład gdzie trudno jest ustalić granicę racjonalnej krytyki. Sprawdźmy w ten sposób czy moja teza się obroni, czy Wasza.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) |
> Nie tłumacz. Po prostu odpowiedz na pytanie:Ja wielce Szanownemu Panu już dawno cokolwiek przestałem tłumaczyć. Próbowałem na początku bardzo życzliwie wskazać Panu na pewne niekonsekwencje w wywodach i luki Pańskiej w wiedzy. Pan rozmowy nie podjął, gdyż po prostu nie stać Pana na taką rozmowę. Natomiast zaatakował mnie osobiście i to Pana automatycznie dyskwalifikuje jako partnera do merytorycznej rozmowy. Zresztą zgodnie z tym co Pan napisał: "Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument."Rzeczywiście mam lekceważący stosunek do głupoty wszelakiej - niezależnie skąd ona się wywodzi i jakie stopnie naukowe reprezentuje. Lekceważenie głupoty głupcy odbierają personalnie, ale taka już natura ludzka. Pan pogardza ludźmi, którzy nie zgadzają się z Pańskimi poglądami - nawet gdy na ich obronę posiada Pan tylko bardzo miałkie argumenty. To nie tylko jakaś tam drobna różnica. Te dwa podejścia są alternatywne. > Sprawdźmy w ten sposób czy moja teza się obroni, czy Wasza.A po co dalej to drążyć? Kto miał zrozumieć, to już dawno zrozumiał, a komu brak ku temu zdolności intelektualnych nigdy nie zrozumie. Dyskusja wymaga pewnego poziomu intelektualnego i pewnego minimalnego poziomu kultury. U Szanownego Pana - ja nie dostrzegam ani jednego, ani drugiego. www.racjonalista.pl/forum.php/s,509959/z,0#w510128Pan już od dawna przestał być adresatem moich wypowiedzi, choć tu jest ich przyczyną. Pańskie wypowiedzi są dla mnie tylko egzemplifikacją zadufania w swoją niewielką wiedzę i zdolności do racjonalnej refleksji. Dlatego warto się do nich odnieść aby pokazać, iż sama mniemanologia na swój temat, to znacznie za mało. Mówiąc prościej - Pan tu posłużył mi tylko za pewną ilustrację, ale wydaje mi się, że wszystko co miałem do powiedzenia na ten temat to już powiedziałem. A do każdego rozmówcy to warto mieć minimum szacunku aby można było rozmawiać. Pan już kilkakrotnie pokazał na co go stać i sądzi Pan, że po Pańskich wystąpieniach na mój temat mogę go jeszcze - do Wielce Szanownego Pana - zachować? Pokpić sobie z Pana to sobie jeszcze mogę, ale żeby porozmawiać, to musiałby Pan dużo zmienić w swoim szacunku do ludzi w ogóle i do mnie też, a Pan nawet nie potrafi zrozumieć o co mi chodzi. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Ja wielce Szanownemu Panu już dawno cokolwiek przestałem tłumaczyć. Próbowałem na początku bardzo życzliwie wskazać Panu na pewne niekonsekwencje w wywodach i luki Pańskiej w wiedzy. Pan rozmowy nie podjął, gdyż po
Rozmowę mogę podjąć po odpowiedzi na moje pytanie. Do tego czasu możesz mnie co najwyżej zagadać.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > >>>Ja wielce Szanownemu Panu już dawno cokolwiek przestałem tłumaczyć. Próbowałem na początku bardzo życzliwie wskazać Panu na pewne niekonsekwencje w wywodach i luki Pańskiej w wiedzy. Pan rozmowy nie podjął, gdyż po prostu nie stać Pana na taką rozmowę. Natomiast zaatakował mnie osobiście i to Pana automatycznie dyskwalifikuje jako partnera do merytorycznej rozmowy. Zresztą zgodnie z tym co Pan napisał: "Granica racjonalności krytyki następuje dokładnie wtedy, kiedy np. zostaje w niej użyty nieracjonalny argument."> >>>Rzeczywiście mam lekceważący stosunek do głupoty wszelakiej - niezależnie skąd ona się wywodzi i jakie stopnie naukowe reprezentuje. Lekceważenie głupoty głupcy odbierają personalnie, ale taka już natura ludzka.> >>> Pan pogardza ludźmi, którzy nie zgadzają się z Pańskimi poglądami - nawet gdy na ich obronę posiada Pan tylko bardzo miałkie argumenty.> >>>To nie tylko jakaś tam drobna różnica. Te dwa podejścia są alternatywne.> Rozmowę mogę podjąć po odpowiedzi na moje pytanie. Do tego czasu możesz mnie co najwyżej zagadać.Na imię mam Adam i z ... Janami nie gadam. www.racjon(*)m.php/s,509959/z,0/d,1#w510315 Myślę, że szkoda dyskutować z kimś, kto nie czuje jak się kompromituje, a jedyną jego obroną jest próba zrażenia interlokutora agresywnym atakiem, aby się zamknął i nie wykazywał głupot. Panu Werbińskiemu ani razu nie udało się udzielić merytorycznej odpowiedzi na moje próby z nim polemiki. Albo udawał, że nie rozumie o co chodzi, albo rzeczywiście nie rozumiał. Obawiam się, że tu bardziej zachodzi ten drugi przypadek.Wiem, że na głupawy ping-pong i obrażanie rozmówców, to jeszcze Szanownego Pana jeszcze długo stać. Nie jest to ani Pański pierwszy występ, ani próba dyskutowania o czymś o czym nie ma Pan zielonego pojęcia. Ale napisz Pan na tym forum nareszcie coś mądrego, coś nad czym będzie można się zastanowić o czym pomyśleć. Szanownemu Panu się wydaje, że jeżeli ściągnie swojego interlokutora na własny poziom, to Pański autorytet wzrośnie. Nic z tego proszę Pana trzeba ostro wziąć się do nauki żeby nie wypisywać żenujących głupot. Prawie na każdy temat. Jest elita i ludzie z różnych powodów uważający się za elitę, o tej drugiej grupie dobrze napisał red. Izdebski osiem lat temu: Wiele osób w naszym kraju drwi z "moherowych beretów", uważając się za coś lepszego. Poprzez: formalne wykształcenie, poziom zamożności czy też odgrodzone miejsce zamieszkania uzasadniają swoje odcięcie się od plebsu. Dziś spokojnie można uważać się za inteligencką elitę, gdy błogo się łyka kit opakowany przez prezesów Dworaka, Waltera, czy Solorza, ale lekceważąc kit Ojca Rydzyka. Gorzej mają się ci, którym do intelektualnej strawy potrzeba czegoś więcej. W ofercie polskiej telewizji podstawą programową są, najczęściej na żenująco niskim poziomie, seriale i programy rozrywkowe, gęsto przetykane ogłupiającą reklamą. Książki w stosunku do naszych płac są przerażająco drogie. Prasa w swej masie kolorowo-ogłupiająca. Parę lat indoktrynacji i już inteligentowi wstyd publicznie czytać "Nie" lub nawet "Dziś", ale nie jest wstydem publiczne czytanie "Faktu" czy "Super Expresu", nawet wówczas, gdy na jednej stronie pomieszane jest softporno z harddewocją.
Nie najlepiej o nas sądził kilka lat temu profesor Stefan Opara: "Żyjemy w kraju, w którym od lat często zdarzają się przypadki, gdy: - ludzie głupi obdarzani są zaszczytami i wysokim stanowiskami; - czyny głupie są wychwalane i powszechnie aprobowane; - głupi bohaterowie historyczni i literaccy stawiani są za wzór dla młodzieży".
A profesor Bronisław Łagowski widząc aktualne wydarzenia zauważa: "Do nieszczęścia dochodzi, gdy naród zostaje poddany takiemu praniu mózgów, że staje się dziwadłem w Europie. W tym praniu mózgów partia uchodząca za liberalną nie daje się wyprzedzić Radiu Maryja".Żenującym jest fakt, gdy osoby uważające się za myślącą racjonalnie liberalną elitę społeczną taki poziom reprezentują. O czym z Panem dyskutować o Pańskich niedostatkach w inteligencji, brakach w wiedzy i brakach w kulturze? Szkoda na to czasu, jest wiele bardziej ciekawych tematów. Miłego dnia Panu życzę. @@@ . >
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >O czym z Panem dyskutować o Pańskich niedostatkach w inteligencji, brakach w wiedzy i brakach w kulturze?
Niestety, podstawowe zasady kultury i netykiety nie pozwalają mi dyskutować na tematy personalne w wątku dotyczacym czegoś zupełnie innego...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . >>>>O czym z Panem dyskutować o Pańskich niedostatkach w inteligencji, brakach w wiedzy i brakach w kulturze? >>>> Szkoda na to czasu, jest wiele bardziej ciekawych tematów.
>>>>Miłego dnia Panu życzę.
>Niestety, podstawowe zasady kultury i netykiety nie pozwalają mi dyskutować na tematy personalne w wątku dotyczacym czegoś zupełnie innego...
Netykieta
A.I. Savoir-vivre
Grzeczność i kulturę można okazać na wiele sposobów. Przede wszystkim używając zwrotów grzecznościowych oraz łagodząc ton wypowiedzi. Należy traktować rozmówcę z szacunkiem i zrozumieć że każdy jest inny.
Regulamin e) zapoznać się z Netykietą i stosować się do niej w zakresie, w którym odnosi się ona do Forum w kwestiach nie regulowanych przez Regulamin, f) starać się traktować innych Uczestników dyskusji nie gorzej, niż sam chciałby być traktowany wedle ogólnie przyjętych norm grzecznościowych, g) wszystkie treści umieszczane na Forum winny zachowywać ogólnie przyjęte zasady kultury i poszanowania dla innych osób,
§ 26. Niesnaski osobiste między Uczestnikami Forum lub Uczestnikami i innymi osobami należy wyjaśniać sobie tylko poprzez e-mail, nie zawracając tym głowy reszcie Uczestników.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >>>>O czym z Panem dyskutować o Pańskich niedostatkach w inteligencji, brakach w wiedzy i brakach w kulturze?> >>>> Szkoda na to czasu, jest wiele bardziej ciekawych tematów.>>>>Miłego dnia Panu życzę.> >Niestety, podstawowe zasady kultury i netykiety nie pozwalają mi dyskutować na tematy personalne w wątku dotyczacym czegoś zupełnie innego...> NetykietaA.I. Savoir-vivre > Grzeczność i kulturę można okazać na wiele sposobów. Przede wszystkim używając zwrotów grzecznościowych oraz łagodząc ton wypowiedzi. Należy traktować rozmówcę z szacunkiem i zrozumieć że każdy jest inny."w dyskusjach, zwłaszcza w Usenecie i na forach internetowych zwracamy się po nicku lub imieniu jeśli rozmówca wyraża na to zgodę. Nigdy samym nazwiskiem. Nie należy się obrażać, jeśli ktoś zwraca się do nas "per ty", a nie w formie grzecznościowej, i nie należy się obawiać używania takiej bezpośredniej formy." "zakaz pisania nie na temat (OT - OffTopic)" pl.wikipedia.org/wiki/Netykieta
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Jestem zmuszona przerwać tę przemiłą wymianę zdań. Ostrzegam, że następne posty polecą na Oślą Ławkę, a ich Autorzy - na ławkę rezerwowych, gdzie posiedzą trzy dni.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | i>Panie Arturze, >o czym dyskutować z kimś, kto nie ma problemu z ustalaniem racjonalnych granic. Kto może decydować - "dysponując pewnymi minimalnymi możliwościami umysłowymi", gdzie jest "granica racjonalności" nawet "nie czytając go do końca" "z chwilą zakończenia nieracjonalnej wypowiedzi".
Ta przesadzona pewność siebie przy jednoczesnym "zaprzeczaniu sobie skrajnościami" zwróciła moją uwagę. Mnie zastanawia, Panie Andrzeju, skąd się bierze ten brak zrozumienia (przy jednoczesnej pewność siebie), w miarę "prostych" spraw, konotacji, zależności. Piszę " miarę prostych" choć sam nie uważam się za "bystrzachę" i wielu Forumowiczom nie dorastem do pięt - inteligencją, wiedzą, bystrością umysłu. I choć sam w realnym życiu bywam (niestety) autorytarny (mój niedostatek charakteru i umysłu) to przecież tu na Forum (szczególnie takim jak na Racjonalista.pl) nikt nikogo nie pogania z odpowiedziami, nie ma przymusu, emocjonalnej goraczki codziennego życia płynącej z bliskich relacji, zależności, konkretnej odpowiedzialności - łatwiej jest tu po prostu używać chłodnego, opanowanego umysłu i kontrolowć zapalczywość. Ciekawe na ile ten brak zrozumienia powodowany jest albo raczej mącony jest przez czynniki psychologiczne, charakter, brak "otwartości" czy też nie umiejętność precyzyjnego wykładania myśli, a na ile jest jedynie "niedostatkiem rozumu" (pomijam celowe zachowania i złośliwość). Z pewnością będzie to jakiaś kompilacja, ale zastanawiam mnie to często, gdy czytam dyskusje na forum. A taka "pewność siebie w wyznaczaniu granić" (zaprezentowana m.in przez JW) bywa przerażjąca i jeszcze częściej prowadzi do hipokryzji. Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > Ta przesadzona pewność siebie przy jednoczesnym "zaprzeczaniu sobie skrajnościami" zwróciła moją uwagę.Moje rozmowy z Panem Werbińskim zaczęły się tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,500946#w501004www.racjon(*)m.php/s,500946/z,0/d,3#w501257Jeszcze jakoś to psychologicznie zrozumiałe u konwertyty wyznającego nową religię, ale ja przecież tylko chciałem, aby trochę doczytał i zastanowił się nad tym co wypisuje. Podsunąłem nawet trochę bibliografii. Później się okazało, że Pan Werbiński ma jedynie słuszne poglądy na wszystko i wszystkich może pouczać co mają robić i co mają myśleć. > Mnie zastanawia, Panie Andrzeju, skąd się bierze ten brak zrozumienia (przy jednoczesnej pewność siebie), w miarę "prostych" spraw, konotacji, zależności.Psychologicznie to nie takie trudne im się mniej wie tym bardziej jest się pewnym siebie. Politycy bardzo rzadko są intelektualistami, a wodzowie prawie nigdy. Pan posłucha naszych posłów z jaką pewnością siebie publicznie wypowiadają wprost żenujące głupoty. > Piszę " miarę prostych" choć sam nie uważam się za "bystrzachę" i wielu Forumowiczom nie dorastam do pięt - inteligencją, wiedzą, bystrością umysłu.Trawersując trochę myśl przypisywaną Sokratesowi czasem powtarzam: Uczę się po to aby poznać obszary własnej niewiedzy. Jestem już dosyć starym człowiekiem, ale moje życie będzie miało dotąd wartość dopóki będę mógł się uczyć. Nikt z nas wszystkiego nie wie, a na naszym forum mamy osoby o wielkiej wiedzy z wielu dziedzin. Cieszę się, że mogę tu się uczyć i być inspirowanym do pogłębiania własnej wiedzy. Przecież te nasze dyskusje zmuszają mnie do stałej weryfikacji własnej wiedzy i własnych poglądów. > I choć sam w realnym życiu bywam (niestety) autorytarny (mój niedostatek charakteru i umysłu) to przecież tu na Forum (szczególnie takim jak na Racjonalista.pl) nikt nikogo nie pogania z odpowiedziami, nie ma przymusu, emocjonalnej gorączki codziennego życia płynącej z bliskich relacji, zależności, konkretnej odpowiedzialności - łatwiej jest tu po prostu używać chłodnego, opanowanego umysłu i kontrolować zapalczywość.Znowu - nikt z nas nie jest aniołem, a jak się za takiego uważa, to się sam ośmiesza - wszyscy popełniamy błędy, a czasem to i głupoty. Czasem emocje poniosą nas też zanadto. Wielkość człowieka wcale nie polega na niepopełnianiu ich, ale na umiejętności wycofania się i gdy jest taka potrzeba przeproszenia. Nie wolno zachowywać się jak nosorożec, gdyż takie zachowanie inteligentnych ludzi kompromituje. > A taka "pewność siebie w wyznaczaniu granic" (zaprezentowana m.in przez JW) bywa przerażająca i jeszcze częściej prowadzi do hipokryzji.Napisałem Panu Werbińskiemu:I Pan wie kiedy zostaje użyty nieracjonalny argument. Gratuluję wysokiej samooceny! Mnie tam bliżej do założyciela tego portalu red. Agnosiewicza: Najkrótsza definicja ideologii racjonalistycznej Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'.Warto też zajrzeć do książki R.G.A. Dolby - historyka nauki z centrum badań historii i kultury University of Kent - "Niepewność wiedzy" Może też warto się zastanowić co tu jest napisane: pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy Przecież średnio rozwinięty racjonalnie myślący człowiek podjął by w tym miejscu dyskusję, która mogłaby się bardzo ciekawie rozwinąć, ale do tego trzeba być człowiekiem ciekawym świata, a nie zadufanym mędrkiem, któremu się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Trawersując trochę myśl przypisywaną Sokratesowi czasem powtarzam: Uczę się po to aby poznać obszary własnej niewiedzy.<> Nikt z nas wszystkiego nie wie, a na naszym forum mamy osoby o wielkiej wiedzy z wielu dziedzin.<> Przecież te nasze dyskusje zmuszają mnie do stałej weryfikacji własnej wiedzy i własnych poglądów.<> Wielkość człowieka wcale nie polega na niepopełnianiu ich, ale na umiejętności wycofania się i gdy jest taka potrzeba przeproszenia.> (...)trzeba być człowiekiem ciekawym świata, a nie zadufanym mędrkiem, któremu się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał.<Trudno do tego co Pan napisał cokolwiek więcej dodać czy nawet komentować. Oby użytkowników i czytelników tego Portalu i Forum z takim nastawieniem było jak najwięcej - czego Panu, sobie i pozostałym Forumowiczom życzę - by nasze życie nabierało sensu i wartości. Pozdrawiam gorąco (również dosłownie  )
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Krytyka jest zawsze subiektywną oceną, "poziom" jej racjonalności (obiektywności, "bliskości do prawdy") uzależniony
Za to logika, metodologia naukowa, empiryka itp są bardzo obiektywne. Korzystając z nich swoboda subiektywnej oceny jest mocno ograniczona.
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . >Raczej wszyscy przyznamy, że nie obrazimy się na racjonalną krytykę, tylko jak ocenić granicę racjonalności krytyki? Czy zakaz np. publicznej krytyki jest racjonalny, a może jest zwykłym przejawem tchórzostwa? Czy potrafi Pan ocenić, która krytyka jest racjonalną, a której tej cechy przypisać nie można? Jeżeli nie potrafimy precyzyjnie określić tego co racjonalne, to jak wyznaczać granice, gdy nawet tam gdzie precyzyjnie potrafimy opisać zjawisko, to wyznaczanie granic jest bardzo trudne. Uważam, że sztuka wyznaczania granic wszelakich jest największa sztuką ludzkości i nawet wśród najlepszych fachowców od wyznaczania granic muszą zaistnieć błędy.
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Czy potrafi Pan ocenić, która krytyka jest racjonalną, a której tej cechy przypisać nie można? Jeżeli nie potrafimy
Nie wiem czy potrafię. Sprawdźmy to na przykładzie i zobaczymy.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. jak ocenić granicę racjonalności krytyki? Należy oddzielić krytykę merytoryczną od personalnej. W naukach ścisłych (badających rzeczy niezależne od podmiotów) każda krytyka wydaje się pożyteczna, a jej publikowanie nawet pożądane. > Czy zakaz np. publicznej krytyki jest racjonalny, a może jest zwykłym przejawem tchórzostwa? Co innego w sprawach bardziej związanych z interesami niż obiektywnych poznawczo. Weźmy za przykład reklamy.. Wiadomo, że reklamy z reguły kłamią. Każdy proszek do prania to "najlepszy" proszek. Jednakowoż w złym stylu (a i źle widziana przez prawo) byłaby reklama polegająca na samej krytyce konkretnej (nie-naszej) marki. Niektórzy może pamiętają reklamę nowego płynu do zmywania naczyń, która wyrażając zerwanie pewnej pani z przyjacielem o imieniu Ludwik, przemycała niechęć do wszystkich Ludwików, przez co została zdelegalizowana jako negatywna.
[W efekcie takich przemyśleń dochodzę do zaskakującego wniosku (całkiem sprzecznego z moimi odczuciami) dotyczącego obrazy biblii przez Dodę. Wychodzi na to, że działała wbrew prawu, jeśli tylko ograniczała się do krytyki 'sztandarowego produktu reklamowego' firm kościelnych, zamiast propagować lepszą księgę, napisaną przez osoby nie naprute i niepalące jakichś ziół.]
|
|
Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | Bywa też i tak, że osoba krytykowana publicznie zbywa to stwierdzeniem w stylu "porozmawiamy na osobności". Jednak rozmowa taka nigdy nie dochodzi do skutku, ponieważ ten osobnik krytykowany zbywa krytykującego tym, że nie ma czasu, bądź jeśli sytuacja taka występuję w świecie wirtualnym, nie odpowiada np. na e-maile.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|