Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy bóg jest miłosierny?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-03-2009 20:42a.szubert (411 punktów)Czy bóg jest miłosierny?
Ocena 6 na 6

Czy bóg jest miłosierny?

Pomijam w tym wątku wypowiedzi ze starego testamentu.
Zniszczenie wieży Babel.
Zniczczenie Sodomy i Gomory
Potop.
Zdobycie i rzeź Jerycha.
Wymordowanie paru tysięcy Żydów za pokłon złożony złotemu cielcowi...

(podczas – gdy Mojżeszowi bóg wręczał „tablice” . Do dzisiaj nie wiadomo – w jakim języku były „pisane” – Mojżesz wychowany był na dworze faraona. Jeśli potrafił czytać – to tylko hieroglify. Ale już jego krajanie – jako niewolnicy egipscy czytać NIE POTRAFILI. Po co więc tablice – których I TAK nikt nie potrafi czytać? A o szkółkach NIEDZIELNYCH PODCZAS CZTERDZIESTOLETNIEJ wędrówki po pustyni biblia nie mówi...

Zostańmy przy „miłosiernym” bogu.

Dogmat „odkupienia” win zakłada, że grzech pierwszych rodziców przeszedł na wszystkich ludzi.

Do dzisiaj nie jestem w stanie pojąć – jak za grzech kogokolwiek w przeszłości - winę ponoszą potomne generacje? Gdzie jest tutaj „miłosierdzie” boże”?

Nawet - jeśli Ewa zarwała ten nieszczęsny owoc – czy to powód, aby ją i WSZYSTKICH jej potomków wygnać z raju? A NIE MOGŁA EWA DOSTAć wyroku z „zawieszeniem”?. Albo po roku, czy po dziesięciu latach wygnania z raju prawo powrotu?. Albo przynajmniej prawo powrotu do raju jej dzieci?
Gdzie był wtedy „miłosierny” bóg.???

„Bóg tak ukochał człowieka, że syna swojego dla niego ofiarował”.

Jest to najbardziej ogłupiające stwierdzenie całej doktryny chrześcijańskiej.

Jeśli bóg jest faktycznie miłosierny, to po prostu przebacza – a nia oczekuje ofiary.
Czy ja przebaczę winy moim dzieciom dopiero wtedy, gdy jedno z nich da się powiesić czyy ukrzyżować?

Najpierw bóg na wszystkich ludzi przenosi „grzech pierworodny” (a kto mu kazał tym grzechem karać wszystkich ludzi), a potem domaga się on „”odkupienia” grzechu.
A poza tym dlaczego tę ofiarę SKŁADA SAMEMU SOBIE. No bo komu Jezus ofiarował życie?.
Czyżby bóg nie mógł zrezygnowwać z tej ofiary, i wybaczyć ludziom grzechy bez szlachtowania własnego syna - Jezusa?.

Zdumienie moje budzi także katolicki katechizm. Pisze tam, że za grzech śmiertelny grozi „wieczne potępienie”.

Z tym stwierdzeniem miałem zawsze problemy. Zgodnie z katechizmem..
Załóżmy...
Jestem wieżący, świątobliwy - poszczę, modlę się, nawet więcej niż potrzeba. Pewnego dnia dostrzegam w oknie (dzieło szatana) - nagą sąsiadkę z naprzeciwka. Przez chwilę wyobrażAM SOBIE, JAK PIęKNIE BY TO NAM RAZEM BYŁO. Nagle uświadamiam sobie, że takie wyobrażenia to śmiertelny grzech. Biegnę więc do kościoła. Aby się wyspowiadać. Mam pecha. Wpadam pod samochód. Ponieważ jestem w stanie grzechu śmiertelnego idę do piekła. (A bandzior wieziony karetką, który na „wszelki wypadek” się wyspowiadał – bo ksiądz akurat był pod ręką – idzie do nieba).

Miłosierdzie, które dopuszcza „wieczne potępi"enie” jest po prostu bezmyślnym barbarzyństwem.
Nawet Stalin czy Hitler po milionach lat pokuty zasługują na "drugą szansę" - A nawet na trzecią, czwartą...
zgodnie z miłosierdziem.

Wierzący się tym nie zajmują...

Oni zdobywają "odkupienie grzuechów"




Oni po prostu wierzą...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lotrek (14275 punktów)

>Nawet - jeśli Ewa zarwała ten nieszczęsny owoc - czy to powód, aby ją i WSZYSTKICH jej
>potomków wygnać z raju? A NIE MOGŁA EWA DOSTAć wyroku z "zawieszeniem"?. Albo po roku,
>czy po dziesięciu latach wygnania z raju prawo powrotu?.
Bóg wiedział a przynajmniej powinien (jako istota doskonała), że Ewa skusi się na ten nieszczęsny owoc i go razem z Adamem zjedzą. Więc wynika z tego, że szukał pretekstu, by pogonić ich z raju, czyli potrzebował haka na nich.
A tak w ogóle to są bzdury, szkoda tym się zajmować.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
a.szubert (411 punktów)

>A tak w ogóle to są bzdury, szkoda tym się zajmować.

Niestety te "bzdury" mają stały i niemiłosierny wpływ na kształt mojego życia. Nawet w konstytucji każe mi się przysięgać na jakiegoś "boga".
28-03-2009 23:02 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
>Nawet - jeśli Ewa zarwała ten nieszczęsny owoc...

Łotrzyku...Łotrku.... Jak Ciebie przyjacielu zwą...

Zwróć uwagę na ICH biblię. Według Mojżesza Bóg zakazał JEDYNIE...:

Owocu z drzewa wiadomości dobra i zła.
Nie ZAKAZAŁ owocu z drzewa żywota.
Dopiero po "spożyciu" przez Ewę owocu czytamy...

Mojżesz.1.3.22
"I rzekł Pan Bóg: oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki.
Wszystko ZGODNIE Z BIBLIę

Zgodnie z logikę wynika: dokąd ludzie byli bezmyślni - mieli nawet szanse na życie wieczne. Owoc życia wiecznego nie był ludziom zabroniony.
Gdy "otworztyły się im oczy", stali się nagle zagrożeniem dla p. boga.
Do tego stopnia, że bóg musiał wygnać ich i raju.
Aby przypadkowo nie zjedli owocu, niechcąco, czy nie (i co nie było zakazane) z drzewa "życia".

Wieczne życie było zarezerwowane dla ludzi bezrozumnych.!!!
Dlaczego wiedzę pierwszych ludzi bóg ukarał ich śmiercią???.

Ciągle nie mam na to odpowiedzi...
29-03-2009 11:58 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Nie ZAKAZAŁ owocu z drzewa żywota.
>Dopiero po "spożyciu" przez Ewę owocu czytamy...
>Mojżesz.1.3.22
>"I rzekł Pan Bóg: oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki.

>Zgodnie z logikę wynika: dokąd ludzie byli bezmyślni - mieli nawet szanse na życie wieczne. Owoc życia wiecznego nie był ludziom zabroniony.

Nie zgodnie z logiką (tą obiektywną i prawdziwą) tylko zgodnie z jakąś Twoją chorą logiką.
Rozsądek i logika głęboka, że nie ma niczego niezwykłego w sposobie działania "Boga" z Biblii. Tak samo postępują dzisiaj najmądrzejsi ludzie świata i prawa tego typu zawierają najbardziej światłe cywilizowane narody.
To nie ludzie bezmyślni mają prawo żyć w danym kraju, tylko Ci którzy szanują jego prawa.
Nie daje się dziecku bezwarunkowo spadku i wielkiego dziedzictwa, gdy nie szanuje swoich rodziców i łamie nawet elementarne zasady moralne.

Dla Adama i Ewy nie było niczym trudnym zastosować się do "zakazu Boga". Nie byli pełnoprawnymi właścicielami ani Edenu, ani nawet tego "jednego owocu". Ty sam byś tak postąpił na miejscu "Boga". Jego postępowanie było najmądrzejsze z możliwych. Tylko trzeba myśleć z Jego perspektywy. A Ty widzę tego nie potrafisz.

>Gdy "otworztyły się im oczy", stali się nagle zagrożeniem dla p. boga.
>Do tego stopnia, że bóg musiał wygnać ich i raju.

Nie kpij sobie, jakim zagrożeniem dla "Boga"? Kto ustala prawa musi sam je przestrzegać.
Pozostawiając ich w Edenie i pozwalając na "zjedzenie z drzewa życia" okazałby się kłamcą i "strzeliłby sobie w stopę". Ty myślisz w kategoriach jednego człowieka, on musiał podjąć decyzję w skali miliardów potomków Adama i Ewy, a także reszty wcześniej istniejących już istot inteligentnych.

>Wieczne życie było zarezerwowane dla ludzi bezrozumnych.!!!

Brak mi słów
Czy Ty swoim dzieciom tłumaczysz wszystko od maleńkości, co jest dobre, a co złe? Przecież stopniowo wszystko by im powiedział i przekazał. Był jak najbardziej zainteresowany rozumnością ludzi, od samego początku, aż do dziś.
Tak wynika z Biblii.

>Dlaczego wiedzę pierwszych ludzi bóg ukarał ich śmiercią???.
>Ciągle nie mam na to odpowiedzi...

Bo nie znasz i nie rozumiesz Biblii!
Nie ukarał ich śmiercią od razu, żyli z dziesięć razy dłużej niż współcześni ludzie. Mieli mnóstwo dzieci z pewnością nie twierdzili, że "Bóg" był dla nich niemiłosierny. To tylko ateiści po tysiącach lat wszystko wiedzą lepiej

pozdr.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Nawet - jeśli Ewa zarwała ten nieszczęsny owoc - czy to powód, aby ją i WSZYSTKICH jej
>>potomków wygnać z raju? A NIE MOGŁA EWA DOSTAć wyroku z "zawieszeniem"?. Albo po roku,
>>czy po dziesięciu latach wygnania z raju prawo powrotu?.
>Bóg wiedział a przynajmniej powinien (jako istota doskonała),.....

A przepraszam skąd szanowny Pan lotrek bierze sobie taką podstawę do swojej oceny, że niby Jahwe z Biblii to "istota doskonała", czyli według lotreka wszechwiedząca i wszechmocna?

Czy aby nie z jakichś katolickich nauk, które przecież dla ateisty lotreka nie powinny mieć żadnej wartości poznawczej. Więc skąd? Czy są jakieś ateistyczne badania świadczące o tym, że w Biblii "Bóg" jest przedstawiony jako jakiś doskonały absolut. Ja znam Biblię i niczego takiego w niej nie ma.
Argument lotreka jest więc ...., no czym?

>A tak w ogóle to są bzdury, szkoda tym się zajmować.

No właśnie, nie zajmujesz się, nie znasz, ale opinię trzasnąć, nawet bezmyślną i bezpodstawną to duża frajda. Nie lotrek?

pozdr.
30-03-2009 09:43 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>A przepraszam skąd szanowny Pan lotrek bierze sobie taką podstawę do swojej oceny, że niby Jahwe z Biblii to "istota doskonała", czyli według lotreka wszechwiedząca i wszechmocna?
Sie było ileś tam lat katolikiem i sie wie . Uczyli mnie tego na religii w szkole, na kazaniach ksiądz to nieraz mówił, że Bóg jest wszechmogący i doskonały. Zresztą...co to byłby za Bóg, gdyby taki nie był.

>Czy aby nie z jakichś katolickich nauk, które przecież dla ateisty lotreka nie powinny mieć żadnej wartości poznawczej.
I nie mają , jednak klechy dalej mówią o doskonałości Boga. Kto w katolickiego Boga wierzy , nie powinien negować nauk jego personelu, bo wyląduje w piekle (tego też klechy uczą).

>Czy są jakieś ateistyczne badania świadczące o tym, że w Biblii "Bóg" jest przedstawiony jako jakiś doskonały absolut.
Boga nie ma, więc trudno by ateiści zajmowali się doskonałością czegoś, co nie istnieje.
>Ja znam Biblię i niczego takiego w niej nie ma.
Znasz jako katolik, czy np. świadek Jehowy...jest to duża różnica.

>>A tak w ogóle to są bzdury, szkoda tym się zajmować.
>No właśnie, nie zajmujesz się, nie znasz,
Jak wyżej, trudno zajmować się miłosierdziem kogoś, kto nie istnieje. Byłby to absurd...
>opinię trzasnąć, nawet bezmyślną i bezpodstawną to duża frajda. Nie lotrek?
Wydaje mi się, że za specjalistę od bezmyślnych opinii Ty raczej uchodzisz.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,192539#w192659


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
lotrek

Jesteś na tym forum od dawna, nie mam też powodu, by nie ufać Ci w kwestii wieku, który podałeś w profilu. Szanuję to i nie chcę ani być złośliwy, ani że tak powiem "mieszać Ci w głowie". Ponieważ jednak Twoje podejście jest typowe dla pozostałych "ateistów", również tych młodych i w kwiecie sił intelektualnych to potraktuj moją odpowiedź jako czysto odnośnie użytych przez Ciebie argumentów, nie jako krytykę Twojej osoby.

>>A przepraszam skąd szanowny Pan lotrek bierze sobie taką podstawę do swojej oceny, że niby Jahwe z Biblii to "istota doskonała", czyli według lotreka wszechwiedząca i wszechmocna?
> Sie było ileś tam lat katolikiem i sie wie . Uczyli mnie tego na religii w szkole, na kazaniach ksiądz to nieraz mówił, że Bóg jest wszechmogący i doskonały.

Czy nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, że to strasznie nielogiczne i nieracjonalne, odrzucać istnienie czegoś na podstawie słów osób, które przecież według ateisty nauczają całkowicie bajek i nieprawdy. Jeżeli w bajce przeczytasz, że koń rycerza miał skrzydła i potrafił latać, to co? To według Ciebie racjonalny jest wniosek o nieistnieniu koni w ogóle, czy raczej tylko ten, że nie istnieją latające konie. Istnienie koni jest, oczywiście o wiele łatwiejszy do wykazania niż istnienie jakiejś ISW (Inteligentnej Siły Wyższej), ale zasada posługiwania się niesprawdzonymi argumentami i korzystania do wyciągania racjonalnych rzekomo wniosków na podstawie definicji osób uznanych za nieracjonalne jest analogiczna.

Tak jak nie jest mądre odrzucanie całkowicie istnienia czegoś co zostało przejaskrawione w bajce, tak samo nie jest mądre odrzucanie istnienia w ogóle jakiejś ISW, na podstawie jakiegoś wyobrażenia o niej Twojego nauczyciela religii.

>Zresztą...co to byłby za Bóg, gdyby taki nie był.

Byłby wtedy realny, całkowicie prawdopodobny dla racjonalisty i można by naukowo wykazać jego istnienie.

>>Czy aby nie z jakichś katolickich nauk, które przecież dla ateisty lotreka nie powinny mieć żadnej wartości poznawczej.
> I nie mają,....

Kłamstwo, albo brak umiejętności logicznego myślenia. Skoro by nie miały, to nie posługiwałbyś się ich naukami w dyskusjach o "Bogu". Jego nieistnienie wykazywałbyś w sposób naukowy i całkowicie niezależny od nauk KK.
Ty tylko wyrażasz krytykę ich nauk, nie masz zielonego pojęcia o obiektywnym podejściu do kwestii istnienia bądź nieistnienia jakiejś ISW. Twój ateizm jawi się z Twoich wypowiedzi, jako czysty anty-katolicyzm, nie racjonalizm.

>>Czy są jakieś ateistyczne badania świadczące o tym, że w Biblii "Bóg" jest przedstawiony jako jakiś doskonały absolut.
>Boga nie ma, więc trudno by ateiści zajmowali się doskonałością czegoś, co nie istnieje.

I znowu czysta niewiedza i ignorancja połączona z brakiem logiki.
Otóż ateiści "morze atramentu" wylali w temacie istnienia bądź nieistnienia "Boga".
Popatrz sam na siebie i wszystkich użytkowników zaangażowanych w dyskusje o tematyce związanej z religią, "Bogiem" i Biblią. Można śmiało powiedzieć, że ateiści zajmują się głównie "Bogiem".
Utytułowane osoby piszą grubaśne książki zarówno o "Bogu", jak i o samej Biblii.
Może jeden przykład, z tego portalu, jak dobrze poszukasz to znajdziesz ich w internecie setki:
"Biblia w ręku ateisty" - Helena Eilstein -Warszawa 2006 - 700 stron.
www.racjonalista.pl/ks.php/k,1695

>>Ja znam Biblię i niczego takiego w niej nie ma.
>Znasz jako katolik, czy np. świadek Jehowy...jest to duża różnica.

Dla ateisty przecież nie powinna być żadna, skoro Biblia to mity, a "Bóg" to postać nieistniejąca.
A jeśli już pytasz, to znam ją z obydwu tych płaszczyzn, i z różnych przekładów jako badacz, logik i poszukiwacz głębokiej prawdy. Nie znajdziesz tej prawdy w żadnej sformalizowanej religii. Ani w wielkiej jak KK, ani w "małej" jak ŚJ.
Powiedziałbym wręcz, że znam Biblię z czysto ateistycznej strony, jako osoba która nie wierzy w nic i nikomu, a każde słowo w Biblii jest dla mnie, tyle warte co jego zgodność z logiką i faktami.

>>>A tak w ogóle to są bzdury, szkoda tym się zajmować.
>>No właśnie, nie zajmujesz się, nie znasz,
>Jak wyżej, trudno zajmować się miłosierdziem kogoś, kto nie istnieje. Byłby to absurd...

Znowu niedorzeczny sposób myślenia. Prawdziwym absurdem jest mieć pewność, że coś nie istnieje i nie ma się czym zajmować, nie znając podstawowych faktów w kwestii istnienia bądź nie istnienia ISW.
A jeśli chodzi o ten wątek, to wszystko co w nim pisałem, nie miało żadnego związku z jakąś wiarą, tylko z wiedzą o tym co jest w Biblii. Przedstawiałem fakty, lub możliwy sposób rozumienia treści tej księgi, czysto z racjonalnego obiektywnego punktu widzenia.

>>opinię trzasnąć, nawet bezmyślną i bezpodstawną to duża frajda. Nie lotrek?
>Wydaje mi się, że za specjalistę od bezmyślnych opinii Ty raczej uchodzisz.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,192539#w192659

Nie chcą Cię dołować, ale To ja miałem tam rację i to bez żadnych dwóch zdań (popatrz np. na 6 plusów przy wprowadzeniu tematu - inni zrozumieli, tylko Ty nie).
To, że Wojtka, Małgorzatę i Placownika można oceniać, to doskonale wiedziałem. Chodziło mi o webmastera i Agnosiewicza. To webmastera nazwałem "świętą krową", nie pozostałych moderatorów, czego Ty jakoś nie raczyłeś ani sprawdzić, ani doczytać.

A to, że jestem na celowniku dających minusy i nie jestem tu mile widziany, to raczej dowód, że mam rację i mówię prawdziwe rzeczy, tylko nie pasujące do poglądów tutejszego "kółka adoracji wzajemnej ignorancji". Gdybym zbierał plusy i pochlebne opinie, to by znaczyło, że racjonalizm na tym forum zaczyna przybierać obiektywną postać, a do tego jeszcze bardzo, bardzo daleko (jeśli w ogóle to możliwe).

pozdr.
30-03-2009 20:40 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Czy nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, że to strasznie nielogiczne i nieracjonalne, odrzucać istnienie czegoś na podstawie słów osób, które przecież według ateisty nauczają całkowicie bajek i nieprawdy.
Ty naprawdę myślisz, że racjonalnie, albo może lepiej zabrzmi..., czy ma jakikolwiek sens, by ateista zastanawiał się nad tym, czy Bóg jest miłosierny, czy też nie?
Napisałem o Bogu, że według katolików jest on doskonały...nie śledzę na bieżąco nauki kościoła, więc jeśli coś się zmieniło w tym temacie, to bądź tak miły i mnie poinformuj.

>Tak jak nie jest mądre odrzucanie całkowicie istnienia czegoś co zostało przejaskrawione w bajce, tak samo nie jest mądre odrzucanie istnienia w ogóle jakiejś ISW,
Twoim zdaniem...

>Kłamstwo, albo brak umiejętności logicznego myślenia. Skoro by nie miały, to nie posługiwałbyś się ich naukami w dyskusjach o "Bogu".
W przeciwieństwie do Ciebie nie traktuję tego jako argument. Nie zauważyłeś tego? Przypomniałem tylko, co kiedyś mnie uczyli na lekcjach religii.

>Jego nieistnienie wykazywałbyś w sposób naukowy i całkowicie niezależny od nauk KK.
Dobrze wiesz, że nie można udowodnić istnienia Boga, ani też jego nieistnienia. Można posłużyć się jedynie rachunkiem prawdopodobieństwa a wtedy prawdopodobieństwo istnienia Boga, jest równe prawdopodobieństwu istnienia krasnoludków.
Dałeś przykład bajek, wiec i Bóg, jak i krasnoludku mieszczą się w tej konwencji.
Dlaczego więc treść bajek mam traktować wybiórczo?

>Ty tylko wyrażasz krytykę ich nauk, nie masz zielonego pojęcia o obiektywnym podejściu do kwestii istnienia bądź nieistnienia jakiejś ISW. Twój ateizm jawi się z Twoich wypowiedzi, jako czysty anty-katolicyzm, nie racjonalizm.
Akurat w tym wątku nie krytykuję ich nauk, gdyż mnie nie dotyczą. Sądzisz, że antyklerykalizm wyklucza racjonalizm? Niekoniecznie, tak naprawdę nikt do końca nie jest racjonalistą (zobacz w wątku o paleniu) a przynajmniej nie zawsze racjonalnie postępuję.

>Czy są jakieś ateistyczne badania świadczące o tym, że w Biblii "Bóg" jest przedstawiony jako jakiś doskonały absolut.
Pewnie nie ma....mam więc rozumieć, że księża i KK sami wymyślili doskonałość Boga?
Chyba że stwierdzisz, że ja to wymyśliłem...

>>Boga nie ma, więc trudno by ateiści zajmowali się doskonałością czegoś, co nie istnieje.
>I znowu czysta niewiedza i ignorancja połączona z brakiem logiki.
>Otóż ateiści "morze atramentu" wylali w temacie istnienia bądź nieistnienia "Boga".
Zdecyduj się, ateiści "może atramentu" wylali w temacie istnienia,, bądź nieistnienia "Boga", czy też w temacie doskonałości Boga. Masz problemy z rozróżnianiem tych dwóch zagadnień?

>Popatrz sam na siebie i wszystkich użytkowników zaangażowanych w dyskusje o tematyce związanej z religią, "Bogiem" i Biblią. Można śmiało powiedzieć, że ateiści zajmują się głównie "Bogiem"
A jak znajdą wolną chwile, to czasem coś przegryzą, trochę się zdrzemną a czasem coś wypiją...i z znowu biorą się "za Boga". Ładne masz wyobrażenie o ateistach.

>Utytułowane osoby piszą grubaśne książki zarówno o "Bogu", jak i o samej Biblii.
Ja również mogę Ci polecić pewną utytułowaną osobę zajmującą się Biblią:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,662

>>>Ja znam Biblię i niczego takiego w niej nie ma.
>>Znasz jako katolik, czy np. świadek Jehowy...jest to duża różnica.
>Dla ateisty przecież nie powinna być żadna, skoro Biblia to mity, a "Bóg" to postać nieistniejąca.
Rożnica jest taka, że Świadkowie Jehowy w przeciwieństwie do katolików naprawdę znają i czytają Biblie.

>znam Biblię z czysto ateistycznej strony, jako osoba która nie wierzy w nic i nikomu, a każde słowo w Biblii jest dla mnie, tyle warte co jego zgodność z logiką i faktami.
I jak, znajdujesz?

>A jeśli chodzi o ten wątek, to wszystko co w nim pisałem, nie miało żadnego związku z jakąś wiarą, tylko z wiedzą o tym co jest w Biblii.
Nie musisz się tłumaczyć...rozgrzeszenia i tak nie dostaniesz.

>Nie chcą Cię dołować, ale To ja miałem tam rację i to bez żadnych dwóch zdań (popatrz np. na 6 plusów przy wprowadzeniu tematu - inni zrozumieli, tylko Ty nie).
> To, że Wojtka, Małgorzatę i Placownika można oceniać, to doskonale wiedziałem.
I dostałeś odpowiedz na jaką zasłużyłeś.

>A to, że jestem na celowniku dających minusy i nie jestem tu mile widziany,
Mam Ci współczuć? Ja nie daję minusów, chociaż też je otrzymuje.

>to raczej dowód, że mam rację i mówię prawdziwe rzeczy,
Hi hi i Ty masz czelność innym zarzucać brak logiki...



Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

lotrek

>>Czy nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, że to strasznie nielogiczne i nieracjonalne, odrzucać istnienie czegoś na podstawie słów osób, które przecież według ateisty nauczają całkowicie bajek i nieprawdy.
>Ty naprawdę myślisz, że racjonalnie, albo może lepiej zabrzmi..., czy ma jakikolwiek sens, by ateista zastanawiał się nad tym, czy Bóg jest miłosierny , czy też nie?

Lotrek, trochę uczciwości proszę stosować w swoich wypowiedziach, chyba nie wypada w tym wieku tak naiwnie manipulować, miej trochę szacunku do siebie. A do tego weź pod uwagę, że choć dużo młodszy to jestem weteranem internetowych polemik, takie rzeczy jak w zdaniu powyżej widzę od razu i jak z nich nie zrezygnujesz, będę je bez litości wytykał jako Twój błąd argumentacyjny.

Chodzi mi oczywiście o to, że w moim zdaniu był zwrot "odrzucenie istnienia", czyli mi nie chodziło absolutnie o to, że rozsądne jest dywagowanie o cechach czegoś lub kogoś, bez upewnienia się wpierw o jego istnieniu bądź nie istnieniu. Zmyśliłeś sobie swoje znaczenie moich słów. Udajesz ślepego i głuchego i komentujesz krytycznie swoje teksty, bo ja niczego takiego nie napisałem, że niby ateista ma zastanawiać się nad tym, czy "Bóg" jest miłosierny.

Inną rzeczą z kolei jest fakt, że ateiści to robią, wystarczy przeczytać tytuł tego wątku i spytać autora, czy jest ateistą?

>Napisałem o Bogu, że według katolików jest on doskonały...
>[...]
>W przeciwieństwie do Ciebie nie traktuję tego jako argument. ..

Znowu coś kręcisz i manipulujesz. Gdzie ja traktuję "doskonałość Boga", jako jakiś argument i niby na co?

>>Jego nieistnienie wykazywałbyś w sposób naukowy i całkowicie niezależny od nauk KK.
>Dobrze wiesz, że nie można udowodnić istnienia Boga, ani też jego nieistnienia...

Błąd kolejny, niczego takiego nie wiem. Wiem za to, że można udowodnić bez większych problemów konieczność istnienia jakiejś Inteligentnej Siły Wyższej, z uwagi na uporządkowaną złożoność zarówno wszechświata z jego prawami fizycznymi, jak i życia biologicznego z człowiekiem na czele.

> Można posłużyć się jedynie rachunkiem prawdopodobieństwa a wtedy prawdopodobieństwo istnienia Boga, jest równe prawdopodobieństwu istnienia krasnoludków.

Kolejny typowy błąd logiczny ateisty. Bardzo łatwo udowodnić nieistnienie krasnoludków, są one związane zwykle z jakąś konkretną bajką. W najprostszej wersji wystarczy spytać autora tej bajki, jeśli jeszcze żyje. Można też czysto naukowo wykazać, że konkretne krasnoludki nie istnieją.
Natomiast "projektanta" i "wykonawcę" naszego świata nie możesz spytać na razie o nic.
Można natomiast zbadać wiarygodność dwóch przeciwstawnych teorii, czyli teorii ewolucji i teorii zaprojektowania. Gdy naukowo przeprowadzi się taką analizę, to p-stwo istnienia ISW odpowiedzialnej za projektowanie jest bliskie jedności, a p-stwo rzeczywistości ewolucji bliskie zera.
Zwyczajnie się na tym nie znasz i uwierzyłeś w bajeczki tych, którzy mieli i mają duży interes w tym byś tak błędnie myślał.

>.. Sądzisz, że antyklerykalizm wyklucza racjonalizm?

Niczego takiego, przecież nie powiedziałem. Racjonalizm jest pojęciem, któremu nadaje się często subiektywne znaczenia. Musiałbyś doprecyzować co dokładnie nazywasz tu racjonalizmem.

>>Czy są jakieś ateistyczne badania świadczące o tym, że w Biblii "Bóg" jest przedstawiony jako jakiś doskonały absolut.
>Pewnie nie ma....mam więc rozumieć, że księża i KK sami wymyślili doskonałość Boga?

Dokładnie tak. Ale tu znowu należałoby doprecyzować co rozumiesz pod pojęciem doskonałość.

>>Otóż ateiści "morze atramentu" wylali w temacie istnienia bądź nieistnienia "Boga".
>Zdecyduj się, ateiści "może atramentu" wylali w temacie istnienia,, bądź nieistnienia "Boga", czy też w temacie doskonałości Boga. Masz problemy z rozróżnianiem tych dwóch zagadnień?

Żadnego, to raczej Tobie się wszystko kręci. Ja wyrażam się precyzyjnie.

>>Utytułowane osoby piszą grubaśne książki zarówno o "Bogu", jak i o samej Biblii.
>Ja również mogę Ci polecić pewną utytułowaną osobę zajmującą się Biblią:
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,662

I co wyczytałeś w jej książkach? Czy według niej "Bóg" opisany w Biblii jest "doskonały"?

>>Dla ateisty przecież nie powinna być żadna, skoro Biblia to mity, a "Bóg" to postać nieistniejąca.
>Rożnica jest taka, że Świadkowie Jehowy w przeciwieństwie do katolików naprawdę znają i czytają Biblie.

Możesz przyjąć, że znam ją pod wieloma względami, lepiej niż Świadkowie, jeśli to Cię tak interesuje.

>>A to, że jestem na celowniku dających minusy i nie jestem tu mile widziany,
>>to raczej dowód, że mam rację i mówię prawdziwe rzeczy,

>Hi hi i Ty masz czelność innym zarzucać brak logiki...
>

Nie brak, tylko płytkość logicznego myślenia, to różnica. Każdy jakąś tam logikę ma, tylko większość błędną i powierzchowną. Tak jak np. Ty powyżej.
Gdybyś pomyślał bardziej obiektywnie, to zastanowiłbyś się dlaczego zamiast pokonać mnie argumentami logicznymi i faktami wykazującymi moje błędy, dają minusy i krytykują.
Gdyby umieli mnie pokonać na logikę i mieli rzeczowe argumenty, to dawno by mnie tu nie było. Sam bym odszedł i to "z podkulonym ogonem". Skoro nie potrafią wykazać mi błędów i udowodnić, że się mylę, tym samym pośrednio dowodzą, że mam rację, a moje argumenty są dla nich zbyt trudne do odparcia.

pozdr.
31-03-2009 14:37 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Lotrek, trochę uczciwości proszę stosować w swoich wypowiedziach, chyba nie wypada w tym wieku tak naiwnie manipulować, miej trochę szacunku do siebie.
Czego Ty właściwie chcesz... przyczepiłem się, jak rzep do psiego ogona , do mojego określenia biblijnego Boga, że jest doskonały. I że nic takiego w Biblii nie ma.
I nie wystarczą Ci moje argumenty, że tak twierdząc, wcale nie powołuję się na Biblie....a tylko na szkolną naukę religii. Skoro tak pasjonuje Cię temat doskonałości Boga a samemu nie chce Ci się szukać, proszę o to link:
www.teologia.pl/m_k/zag02c-02.htm#2a

Twierdzisz, że znasz lepiej Biblię niż Świadkowie Jehowy....niech Ci będzie, jednak mam większe zaufanie w tej materii do Miłującego prawdę niż do Ciebie.
I skończmy tą bzdurę, która do niczego nie prowadzi i nie doprowadzi, gdyż masz zwyczaj dzielić "włos na czworo" i gmatwać każdą, nawet najbardziej błahą sprawę.





Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
lotrek

>I skończmy tą bzdurę,....

Mówisz, masz Ze mną jak z dzieckiem, wystarczy poprosić.

pozdr.
28-03-2009 23:14
 Ocena 11 na 11
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>A NIE MOGŁA EWA DOSTAć wyroku z "zawieszeniem"?. Albo po roku,
>czy po dziesięciu latach wygnania z raju prawo powrotu?. Albo przynajmniej prawo powrotu do raju
>jej dzieci?
>Gdzie był wtedy "miłosierny" bóg.???
Bóg Starego testamentu wcale nie jest ani nawet nie udaje miłosiernego. Jest mściwy, zazdrosny, i barbarzyński na miarę tamtych ludzi.
Lekką ręka za drobne odstępstwa przywódców morduje całe plemiona, przyjemność sprawia mu mordowanie wszystkich pierworodnych synów ( bo córki się nie liczą) i to przez kilka pokoleń. Szokująca jest przypowieść dotycząca Lotta. By zadość uczynić wymaganiom gościnności w zamian za pozostawienie w spokoju swoich gości wystawia gawiedzi swoje dziewicze córki by gawiedź mogła sobie poużywać.
Inne przypowieści tez są ciekawe i ociekają zbrodnią.
Przy większości przypowieści skóra cierpnie na myśl jak prymitywny był to lud i prymitywny był ich bóg.
Najpierw doprowadza Adama i Ewę do nieposłuszeństwa ( bo czymże jest zakaz spożywania owocu z konkretnego drzewa przy równoczesnym nie wyposażeniu biednych praojców w rozum) a potem mści się nie tylko na nich ale na nieskończonej ilości pokoleń.

>Najpierw bóg na wszystkich ludzi przenosi "grzech pierworodny" (a kto mu kazał tym
>grzechem karać wszystkich ludzi), a potem domaga się on ""odkupienia" grzechu.
Nowy testament jest inny choć Bóg nie pozbył się wszystkich wrednych cech.
Płodzi z kobietą syna. Stwarza więc półboga. Ale czy musiał w tym celu zgwałcić dziewicę i narazić dziecko na piętno bękarta. O daniu cynku Herodowi , że urodzi się król żydowski i spowodowanie rzezi niewiniątek lepiej nie mówić.

Wyposażył syna w możliwość czynienia cudów.A równocześnie uniemożliwił mu uniknięcia haniebnej śmierci.
>A poza tym dlaczego tę ofiarę SKŁADA SAMEMU SOBIE. No bo komu Jezus ofiarował życie?.
>Czyżby bóg nie mógł zrezygnować z tej ofiary, i wybaczyć ludziom grzechy bez szlachtowania
>własnego syna - Jezusa?.
I ta jedna śmierć ma zbawić ludzkość za zjedzenie jabłka czy za wszystkie zbrodnie ludzkości, za zbrodnie inkwizycji, wojen krzyżowych, holokaustu, ofiar Hiroszimy .....
A przecież Jezus nawet wisząc na krzyżu nie musiał cierpieć, był bogiem więc mógł wyłączyć u siebie ból. Skoro cierpiał to widocznie tak chciał, może tak lubił.
Chyba że bogiem nie był, ale wtedy śmierć jednego człowieka za tamte wszystkie ?
Co to za ojciec skazujący na tortury niewinnego człowieka pomijając fakt , że to na dodatek własne dziecko?

Mnie najbardziej bawi przypowieść o pannach młodych, które ośmieliły się zasnąć zamiast z pożądliwością czekać na rozprawiczenie przez pana młodego, który popił sobie na własnym weselu. Jak ten (pijany)pan młody miał zaspokoić w jedną noc dwanaście panien? I jaki morał z tej powieści? O akceptacji poligamii nie wspominając.

>Wierzący się tym nie zajmują...
>Oni po prostu wierzą...
Amen
28-03-2009 23:25 
 Ocena 5 na 5
lukaszewicz (5674 punktów)
>O akceptacji poligamii nie wspominając.

Masz coś przeciw poligamii?

Mnie najbardziej bawi pomysł, że aby komuś wybaczyć trzeba zabić własne dziecko.Choć chyba zamiast "bawić" powinienem napisać "przeraża".
29-03-2009 00:10 
 Ocena 3 na 3
a.szubert (411 punktów)

>Mnie najbardziej bawi przypowieść o pannach młodych, które ośmieliły się zasnąć zamiast z pożądliwością czekać na rozprawiczenie przez pana młodego, który popił sobie na własnym weselu. Jak ten (pijany)pan młody miał zaspokoić w jedną noc dwanaście panien? I jaki morał z tej powieści? O akceptacji poligamii nie wspominając.
>>Wierzący się tym nie zajmują...
>>Oni po prostu wierzą...
>Amen

Alu, mimo tych wszystkich potęg piekielnych...
gdybym mógł tak jeszcze raz ... >Z Tobą... W raju.... na golaska...

Niech mnie piekło pochłonie....

boże... daj zgrzeszyć...
29-03-2009 05:15 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>boże... daj zgrzeszyć...
Nie pytaj, czy Bóg da Ci zgrzeszyć...grzesz śmiało, Bóg kocha grzeszników!


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
29-03-2009 00:28 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>O akceptacji poligamii nie wspominając.

   Plusik za poligamię, tez jestem za.

>Amen

29-03-2009 05:12 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>   Plusik za poligamię, tez jestem za.
Ale tylko w wersji haremowej


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
29-03-2009 09:57 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>   Plusik za poligamię, tez jestem za.
>Ale tylko w wersji haremowej
>
   Nasza polska, krypto-katolicka też niezgorsza, choć trzeba się nachodzić.
29-03-2009 18:41 
 Ocena 6 na 6
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
Oj Panowie, Panowie! Wy tak o poligamii jakby to bułka z masłem była, ale zważcie, że kobiety to nie tylko przyjemności ale i obowiązki. One musiałyby dla was pięknie wyglądać, a to oznacza kosmetyki, ciuchy, zabiegu upiększające... Poza tym kobieta, żeby dać szczęście mężczyźnie musi być najpierw sama szczęśliwa, a więc musielibyście każdej z osobna wysłuchać, pocieszyć, doradzić, zapewnić o swojej miłości... Jak wiadomo, kobiety z haremu nie muszą się lubić, tak więc na waszej głowie byłoby rozstrzyganie sporów, łagodzenie zatargów itp. A co by było, gdyby nie były one z was zadowolone? Mógłby je dopaść grupowy ból głowy, mogłyby wszystkie na raz zaprosić swoje mamusie... I najważniejsze - na to wszystko trzeba zarobić! No bo chyba nie wyślecie haremowych kobiet do pracy! Takie kobiety to wielki luksus a nie jakieś wyrobnice! Czy myślicie, że po tym wszystkim dalej mielibyście przyjemność z obcowania z tymi wszystkimi kobietami? Ja nie mówię o jakimś dużym haremie. Jakieś dziesięć babeczek, to przecież mini-haremik. Przecież w dzisiejszych czasach nawet jedna kobieta to dla wielu "macho" zbyt duże obciążenie. Więc nie plećcie bzdur, tylko zajmijcie się porządnie swoimi jedynymi a i tak niezbyt dobrze przez was zadbanymi żonami. A jeśli marzy wam się harem, to zostańcie muzułmanami, tam macie na to szansę po śmierci, najlepiej w samobójczym zamachu.
Pozdrawiam wszystkich oderwanych od rzeczywistości marzycieli.
29-03-2009 20:45 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Oj Panowie, Panowie! Wy tak o poligamii jakby to bułka z masłem była, ale zważcie, że kobiety to nie tylko przyjemności ale i obowiązki.
   Nie jestem z tych, co zabraniają kobietom mieć obowiązki.

>One musiałyby dla was pięknie wyglądać, a to oznacza kosmetyki, ciuchy, zabiegu upiększające...
   Kosmetyki, ciuchy owszem, ale co to takie... "upiększające"? Przecie kobiety z natury piękne i nic upiększać nie trzeba.

>Poza tym kobieta, żeby dać szczęście mężczyźnie musi być najpierw sama szczęśliwa, a więc musielibyście każdej z osobna wysłuchać, pocieszyć, doradzić, zapewnić o swojej miłości...
   A kto mnie zmusi bym sobie nieszczęśliwą brał? Trzeba się żenić ze szczęśliwą i tyle.

>Jak wiadomo, kobiety z haremu nie muszą się lubić, tak więc na waszej głowie byłoby rozstrzyganie sporów, łagodzenie zatargów itp.
   Trochę tolerancji i wiary w to, że każdy bierze swój los w swe ręce.

>A co by było, gdyby nie były one z was zadowolone? Mógłby je dopaść grupowy ból głowy...
   Zniżka w aptece na zakupy hurtowe.

>mogłyby wszystkie na raz zaprosić swoje mamusie...
   I już ma je kto pocieszać.

>I najważniejsze - na to wszystko trzeba zarobić!
   Kto mówił o biednych żonach?

>Takie kobiety to wielki luksus a nie jakieś wyrobnice!
   Przecie gadam, że luksusowe i bogate.

>Czy myślicie, że po tym wszystkim dalej mielibyście przyjemność z obcowania z tymi wszystkimi kobietami? Ja nie mówię o jakimś dużym haremie. Jakieś dziesięć babeczek, to przecież mini-haremik.
   No właśnie - ja pisałem o poligamii a nie haremie.

>Więc nie plećcie bzdur, tylko zajmijcie się porządnie swoimi jedynymi a i tak niezbyt dobrze przez was zadbanymi żonami.
   Tak jest!

>Pozdrawiam wszystkich oderwanych od rzeczywistości marzycieli.

Pozdrówka niedzielne.

P.S. Aha, zapomniałem napisać - nie jestem żonaty.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>P.S. Aha, zapomniałem napisać - nie jestem żonaty.

To co Ty mi tu głowę poligamią zawracasz! Każdy poligamista musiał być kiedyś monogamistą, bo zawsze zaczyna się od jednej żony. Ale Ty nawet tego kroku nie zrobiłeś, więc poligamista z Ciebie jak z ....
Adamiak (36436 punktów)
>>P.S. Aha, zapomniałem napisać - nie jestem żonaty.
>To co Ty mi tu głowę poligamią zawracasz! Każdy poligamista musiał być kiedyś monogamistą, bo zawsze zaczyna się od jednej żony. Ale Ty nawet tego kroku nie zrobiłeś, więc poligamista z Ciebie jak z ....
>
   ... też zaczynałem od jednej....

P.S. Aha, zapomniałem napisać - miałem na myśli poligamiczny konkubinat...
30-03-2009 10:03 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Oj Panowie, Panowie! Wy tak o poligamii jakby to bułka z masłem była,
W 100% masz rację. Napisałem o poligamii haremowej, bo nie wyobrażam sobie więcej, niż jednej żony pałętającej się po mieszkaniu. Był czas, gdy trzy kobiety naraz (żona i dwie córki)"urzędowały" np. w kuchni i wtedy nic innego mi nie pozostawało, jak wynosić się z domu.
Zwiedzałem Topkapi w Stambule i tam harem jest osobnym budynkiem. Tak można by żyć, jednak nie te czasy i nie te "oczy".
pozdrawiam

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
29-03-2009 12:23 
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Bóg Starego testamentu wcale nie jest ani nawet nie udaje miłosiernego. Jest mściwy, zazdrosny, i barbarzyński na miarę tamtych ludzi.

Postępuje zgodnie z wymogami czasów i sytuacji jaka się wytworzyła wówczas na ziemi. W tym sensie rzeczywiście "jest ..na miarę tamtych ludzi". Ale Twoje opinie, że jest mściwy, barbarzyński i morduje z przyjemnością, to już jakieś paranoiczne opinie typowego ateisty nie znającego Biblii.
Weźmy chociaż Twój rzekomo oczywisty zarzut przeciwko "Bogu Biblii".

> Szokująca jest przypowieść dotycząca Lotta. By zadość uczynić wymaganiom gościnności w zamian za pozostawienie w spokoju swoich gości wystawia gawiedzi swoje dziewicze córki by gawiedź mogła sobie poużywać.

Nie raczysz zauważyć, że zniszczona miała być cała Sodoma, Lot i jego rodzina też. Nie był więc niewiniątkiem żyjącym zgodnie z zaleceniami "Boga", ani Lot, ani żona, ani jego córki (znasz sposób w jaki potem miały potomstwo?). Tylko ze względu na Abrahama, "Bóg" posłał aniołów by dać szansę rodzinie Lota. Co inaczej trzymałoby Lota w takim miejscu. Do ostatniej chwili Lot się ociągał z wyjściem z Sodomy. Doczytałaś:
"Kiedy się ociągał, mężowie ci, z uwagi na to, że Jehowa mu współczuł, chwycili go za rękę, i żonę jego za rękę,oraz dwie jego córki za ręce i wyprowadzili go, i pozostawili za miastem" (Rdz 19:16).

Tobie się miesza historyczny opis postępowania ludzi i ich uczynków w Biblii, z tym co jest tam przedstawione jako rzeczywiste działanie "Boga".

A zapewniam Cię, że najprawdopodobniej widząc i wiedząc jak żyli i postępowali Sodomczycy, sama wydałabyś nakaz ich unicestwienia dla ogólnego dobra całej ludzkości. Nie raz dla mniejszych moralnie celów ludzcy przywódcy unicestwiają nie tylko takie miasta, ale czasami całe narody (weź choćby Hiroszimę, Indian itp.)

Reszty na razie nie chce mi się komentować, pewnie i tak nie zrozumiesz różnicy, między głęboką wiedzą o Biblii a swoimi opiniami.

pozdr.
29-03-2009 13:45 
 Ocena 3 na 3
Marcinlet (1935 punktów)
>Postępuje zgodnie z wymogami czasów i sytuacji jaka się wytworzyła wówczas na ziemi. W tym sensie >rzeczywiście "jest ..na miarę tamtych ludzi".

Coś nowego. Bóg dostosowuje się do wymogów konkretnych czasów.
29-03-2009 13:50 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Postępuje zgodnie z wymogami czasów i sytuacji jaka się wytworzyła wówczas na ziemi. W tym sensie >rzeczywiście "jest ..na miarę tamtych ludzi".
>Coś nowego. Bóg dostosowuje się do wymogów konkretnych czasów.

Może nowego dla Ciebie. To jest oczywista sprawa wynikająca z Biblii. Tylko trzeba ją znać i umieć myśleć logicznie. No i oczywiście trzeba dociekać prawdy a nie potwierdzenia jakichś własnych prymitywnych uprzedzeń.

pozdr.
29-03-2009 13:53 
 Ocena 2 na 2
Marcinlet (1935 punktów)
>>>Postępuje zgodnie z wymogami czasów i sytuacji jaka się wytworzyła wówczas na ziemi. W tym sensie >rzeczywiście "jest ..na miarę tamtych ludzi".
>>Coś nowego. Bóg dostosowuje się do wymogów konkretnych czasów.
>Może nowego dla Ciebie. To jest oczywista sprawa wynikająca z Biblii. Tylko trzeba ją znać i umieć myśleć logicznie. No i oczywiście trzeba dociekać prawdy a nie potwierdzenia jakichś własnych prymitywnych uprzedzeń.
>pozdr.
>

To Bóg więc zanim coś postanowi sprawdza najpierw, który jest rok na Ziemii i jaka jest aktualna moralność?
29-03-2009 14:15 
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>>Postępuje zgodnie z wymogami czasów i sytuacji ....
>[...]
>To Bóg więc zanim coś postanowi sprawdza najpierw, który jest rok na Ziemii i jaka jest aktualna moralność?

Czy tylko to przychodzi Ci na myśl w odniesieniu do mojego sformułowania: "postępuje zgodnie z wymogami czasów"? Jeśli tak, to nie mam komentarza. Jak odsłonisz jakieś głębsze swoje przemyślenia to pogadamy. Nie będę Ci tłumaczył oczywistości.

pozdr.
29-03-2009 14:28 
 Ocena 2 na 2
Marcinlet (1935 punktów)
>>To Bóg więc zanim coś postanowi sprawdza najpierw, który jest rok na Ziemii i jaka jest aktualna moralność?
>Czy tylko to przychodzi Ci na myśl w odniesieniu do mojego sformułowania: "postępuje zgodnie z wymogami czasów"?

Przyszło mi jeszcze na myśl, że niezmienny Bóg zmienia swoje postępowanie w zależności od tego jak się zmienia sytuacja na świecie.
29-03-2009 14:56 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>To Bóg więc zanim coś postanowi sprawdza najpierw, który jest rok na Ziemii i jaka jest aktualna moralność?
>>Czy tylko to przychodzi Ci na myśl w odniesieniu do mojego sformułowania: "postępuje zgodnie z wymogami czasów"?
>Przyszło mi jeszcze na myśl, że niezmienny Bóg zmienia swoje postępowanie w zależności od tego jak się zmienia sytuacja na świecie.

To nadal za mało, by podjąć dyskusję. Ty chyba narzucasz sobie jakąś własną błędną interpretację tego, co ma znaczyć niezmienność.
Prawda jest taka, że osoby, które wcale nie przechodzą jakiejś ewolucji swoich poglądów, czy charakteru, zależnie od sytuacji postępują inaczej. Dlaczego odmawiasz tej prostej logiki postępowaniu "Boga z Biblii"?

pozdr.
30-03-2009 11:55 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>A zapewniam Cię, że najprawdopodobniej widząc i wiedząc jak żyli i postępowali Sodomczycy, sama wydałabyś nakaz ich unicestwienia dla ogólnego dobra całej ludzkości.
>
   Przeczytałem, oczy przetarłem ze zdumienia, przeczytałem jeszcze raz...
   ...no nie, o taką 'moralność' nawet katolików do tej pory nie podejrzewałem. Według Ciebie godne i sprawiedliwe jest mordować ludzi dlatego, że lubią sobie urozmaicać życie płciowe?
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>A zapewniam Cię, że najprawdopodobniej widząc i wiedząc jak żyli i postępowali Sodomczycy, sama wydałabyś nakaz ich unicestwienia dla ogólnego dobra całej ludzkości.
>>
>   Przeczytałem, oczy przetarłem ze zdumienia, przeczytałem jeszcze raz...
>   ...no nie, o taką 'moralność' nawet katolików do tej pory nie podejrzewałem. Według Ciebie godne i sprawiedliwe jest mordować ludzi dlatego, że lubią sobie urozmaicać życie p(łciowe?

To może niech szanowny Pan przetrze te oczy jeszcze raz i zajrzy do Biblii.
Jeśli dla Ciebie gwałcenie obcego przybysza przychodzącego do ich miasta, przez hordę wynaturzonych mieszkańców jest urozmaiceniem sobie życia płciowego, to tylko pogratulować (mam nadzieję że tylko dowcipu, bądź ignorancji, ale jeśli nie ....)

Rdz 19:4; 5
"Zanim zdążyli się położyć, mężczyźni z miasta, mężczyźni z Sodomy, od chłopca aż do starca-wszyscy ludzie, jeden motłoch - obstąpili dom. I wołali do Lota i mówili do niego:'Gdzie są mężczyźni, którzy weszli do Ciebie tej nocy? Wyprowadź ich do nas, żebyśmy mogli z nimi współżyć"

A co do miłosierdzia "Boga" w Biblii, to racz doczytać, że gdyby choć dziesięć osób było w nim prawych, to nie zniszczył by reszty.

Rdz 18:32
"(..)Przypuśćmy, że znajdzie się tam dziesięciu. On zaś rzekł: "Nie obrócę go w ruinę ze względu na tych dziesięciu" [/color]

A jeszcze w innym przypadku, kiedy to okazał się miłosierniejszy od człowieka Jonasza, dla mieszkańców Niniwy.
Jonasza 3:10
"I ujrzał prawdziwy Bóg ich uczynki, że zawrócili ze swej złej drogi, i prawdziwy Bóg pożałował nieszczęścia, o którym mówił, że na nich sprowadzi; i nie sprowadził go"
4:1
"A Jonaszowi bardzo się to nie spodobało i zapałał gniewem".

Podsumowując Twoje "mądrości", jak i innych niektórych racjonalistów :gówno za przeproszeniem wiecie o tym co naprawdę jest w Biblii. A Wasz ateizm, w większości przypadków ma tyle wspólnego z racjonalnym świadomym wyborem, co wiara przedszkolaków w Mikołaja.

pozdr.
30-03-2009 17:44 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>To może niech szanowny Pan przetrze te oczy jeszcze raz i zajrzy do Biblii.
>Jeśli dla Ciebie gwałcenie obcego przybysza przychodzącego do ich miasta, przez hordę wynaturzonych mieszkańców jest urozmaiceniem sobie życia płciowego,

A Lot podarował owej hordzie swoje córeczki.I to się bogu spodobało.I ocalił Lota.Chociaż zamiast "ocalił" lepiej powiedzieć "nie zamordował jak innych".
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>To może niech szanowny Pan przetrze te oczy jeszcze raz i zajrzy do Biblii.
>>Jeśli dla Ciebie gwałcenie obcego przybysza przychodzącego do ich miasta, przez hordę wynaturzonych mieszkańców jest urozmaiceniem sobie życia płciowego,
>A Lot podarował owej hordzie swoje córeczki.I to się bogu spodobało.

Pleciesz od rzeczy człowieku. Jak Ty zamierzasz udowodnić, że to się "Bogu" podobało. Czytałeś mój komentarz do Alicji?

>I ocalił Lota.Chociaż zamiast "ocalił" lepiej powiedzieć "nie zamordował jak innych".

Jesteś delikatnie mówiąc nieobiektywny. Ocalił Lota, głównie ze względu na Abrahama, bo Lot był jego bratankiem. A do tego rzeczywiście Lot, był prawdopodobnie najbardziej prawy w całym tym mieście (córki dziewice, gościnność itp.).

Gdyby ludzie rządzący dziś narodami, mieli taką cierpliwość i miłosierdzie jak opisany w Biblii "Bóg", to świat byłby nieporównanie lepszy niż wygląda obecnie. Tylko Ty nie potrafisz tego dostrzec, na skutek niewiedzy i ignorancji na temat Biblii i przez prostactwo ateistycznego wykrzywionego poglądu na temat treści tej księgi.

pozdr.
30-03-2009 18:32 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Jesteś delikatnie mówiąc nieobiektywny. Ocalił Lota, głównie ze względu na Abrahama, bo Lot był jego bratankiem.

A więc nie sprawiedliwość a kumoterstwo.

>Gdyby ludzie rządzący dziś narodami, mieli taką cierpliwość i miłosierdzie jak opisany w Biblii "Bóg", to świat byłby nieporównanie lepszy niż wygląda obecnie.

Niektórzy próbowali.Np. Hitler, Stalin, Pol-pot.
30-03-2009 18:42 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@lukaszewicz

>>Jesteś delikatnie mówiąc nieobiektywny. Ocalił Lota, głównie ze względu na Abrahama, bo Lot był jego bratankiem.
>A więc nie sprawiedliwość a kumoterstwo.

Widzę, że Twój ateistyczny "obiektywizm" idzie w parze ze słabą umiejętnością czytania ze zrozumieniem. Przecież wyraźnie napisałem, że Abraham i pokrewieństwo z nim to główny powód, a do tego Lot był najbardziej ze wszystkich mieszkańców zasługujący na ratunek. Pewnie też zapomniałeś, że kumoterstwo, jakoś nie uratowało żony Lota. Więc jednak nie samo kumoterstwo, tylko Ty jesteś ignorant w kwestiach treści Biblii i umiejętności logicznego kojarzenia faktów.

>>Gdyby ludzie rządzący dziś narodami, mieli taką cierpliwość i miłosierdzie jak opisany w Biblii "Bóg", to świat byłby nieporównanie lepszy niż wygląda obecnie.
>Niektórzy próbowali.Np. Hitler, Stalin, Pol-pot.

Jaki obiektywizm, taki widzę i rozsądek. Akurat podałeś dwa przykłady z historii, gdzie zmieszało się wiara w ewolucję, czyli ateizm z możliwościami jakie daje władza. Przyrównywanie tych postaci do opisanego w Biblii "Boga", to mówiąc obrazowo jakąś choroba umysłu, która upośledza system logicznego myślenia i kojarzenia faktów.

pozdr.

PS.
Lepiej już nie odpowiadaj, dosyć się ośmieszyłeś.
30-03-2009 20:08 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)

> Przecież wyraźnie napisałem, że Abraham i pokrewieństwo z nim to główny powód,

A więc jednak kumoterstwo.

> a do tego Lot był najbardziej ze wszystkich mieszkańców zasługujący na ratunek.

Przykładem jego prawości jest właśnie oddanie "córek dziewic" na pastwę tłuszczy.

> Pewnie też zapomniałeś, że kumoterstwo, jakoś nie uratowało żony Lota.

Zona Lota to jedyna pozytywna postać tej obrzydliwej historii.Jej śmierć była niczym nieuzasadnionym mordem.

>Jaki obiektywizm, taki widzę i rozsądek. Akurat podałeś dwa przykłady z historii, gdzie zmieszało się wiara w ewolucję, czyli ateizm z możliwościami jakie daje władza. Przyrównywanie tych postaci do opisanego w Biblii "Boga", to mówiąc obrazowo jakąś choroba umysłu, która upośledza system logicznego myślenia i kojarzenia faktów.

Mogę domniemywać, że bóg jako istota wszystkowiedząca znał teorię ewolucji.Jako, że jest prawdziwa musiał w nią wierzyć.Do tego miał nieograniczoną władzę.Tak więc jak widzisz porównanie było trafne.
Oczywiście wymienieni przeze mnie wcześniej do pięt nie dorastali boskiemu ideałowi.Dlatego napisałem:"próbowali"

>Lepiej już nie odpowiadaj, dosyć się ośmieszyłeś.

Jeśli prosisz to na to nie odpowiem.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@lukaszewicz

1.) Niewiedza i ignorancja.

lukaszewicz:
>A Lot podarował owej hordzie swoje córeczki.I to się bogu spodobało

nabuko:
>Jak Ty zamierzasz udowodnić, że to się "Bogu" podobało?

lukaszewicz:
>................................................(zero odpowiedzi)

2.) Pójście w zaparte, niezauważanie cudzych argumentów.

nabuko:
>Ocalił Lota, głównie ze względu na Abrahama, bo Lot był jego bratankiem. A do tego rzeczywiście Lot, był prawdopodobnie najbardziej prawy w całym tym mieście (córki dziewice, gościnność itp.).

lukaszewicz:
>A więc nie sprawiedliwość a kumoterstwo.

nabuko:
>... do tego Lot był najbardziej ze wszystkich mieszkańców zasługujący na ratunek. Pewnie też zapomniałeś, że kumoterstwo, jakoś nie uratowało żony Lota. Więc jednak nie samo kumoterstwo,

lukaszewicz:
>A więc jednak kumoterstwo.

3.) Epatowanie postaciami i słownictwem właściwym dla zbrodni.

lukaszewicz:
a)Niektórzy próbowali.Np. Hitler, Stalin , Pol-pot.
b)Zona Lota to jedyna pozytywna postać tej obrzydliwej historii.Jej śmierć była niczym nieuzasadnionym mordem.

4.) Ośmieszanie się.
a.
>Mogę domniemywać, że bóg jako istota wszystkowiedząca

Skoro się nie wierzy w czyjeś istnienie, nie można domniemywać jaka ta nieistniejąca postać jest. Poza tym niczego takiego, że "Bóg" jest wszechwiedzący w Twoim tego słowa rozumieniu w Biblii nie ma. Ośmieszasz się tylko "na całej linii".
b.
> ("Bóg")..znał teorię ewolucji.Jako, że jest prawdziwa musiał w nią wierzyć..

Istna komedia Nieistniejący według ateisty "Bóg" musiał uwierzyć w ewolucję, bo jest prawdziwa. To w końcu istnieje, czy nie , musi coś czy jest wszechmocny, ewolucję znał, czy w nią uwierzył. Zrobiłeś z siebie pośmiewisko, a dobrze Ci radziłem:

>>Lepiej już nie odpowiadaj, dosyć się ośmieszyłeś.
c.
>Jeśli prosisz to na to nie odpowiem.

Powiedział, nie mówiąc lukaszewicz, udzielając odpowiedzi, która nie jest już według niego odpowiedzią.

pozdr.
31-03-2009 14:01 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>>>Lepiej już nie odpowiadaj, dosyć się ośmieszyłeś.

   No właśnie, Janie Lewandowski, kończ waść, wstydu sobie oszczędź.

fides ex necessitate esse non debet
31-03-2009 14:44 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>>Lepiej już nie odpowiadaj, dosyć się ośmieszyłeś.
>    No właśnie, Janie Lewandowski, kończ waść, wstydu sobie oszczędź.

Tak się szczerze uśmiałem, że chyba dam Ci plusa za Twoją zdolność logicznej analizy.
Pobiłeś w swej ignorancji, wszystkich młodych razem wziętych. Niech się od Ciebie uczą jak można publicznie klepać głupoty, bez żadnej refleksji.
A jasne, przecież u Ciebie refleksja przychodzi z opóźnieniem, najpierw jest wino i śpiew.

Ty to musisz być jakimś geniuszem detektywistycznym
31-03-2009 15:49 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Pobiłeś w swej ignorancji, wszystkich młodych razem wziętych.

   Masz rację. Przepraszam.
   Cieszę się, że jesteś rozbawiony, a nie urażony, bo nie to było moim celem aby Cię urazić.
   Obaj z gonzem piszecie tak bardzo podobne do siebie brednie, że trudno was odróżnić.

fides ex necessitate esse non debet
31-03-2009 16:29 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Pobiłeś w swej ignorancji, wszystkich młodych razem wziętych.
>    Masz rację. Przepraszam.

Nie ma za co, przecież się nie gniewam.

Za to nie mogę się nadziwić, że potrafisz w tym samym poście za jedno przepraszać, a niżej wypisywać kolejne głupoty i oskarżenia:

>    Obaj z gonzem piszecie tak bardzo podobne do siebie brednie, że trudno was odróżnić.

Nie piszę bredni, bo jakoś nikt mi tego nie udowodnił, tylko najwyżej tak one dla Ciebie wyglądają, bo nie ogarniasz całości moich przemyśleń i masz inny światopogląd. Ani nie piszę podobnie do gonzo. On ma chyba inny punkt widzenia na wiele fundamentalnych dla światopoglądu spraw i inny styl. Ale nie mogę tego dobrze sprawdzić, bo odmawia prywatnego kontaktu ze mną.
Jego poglądy moim zdaniem w dalszym ciągu ulegają zmianom. Dzisiejszy gonzo, to już chyba nie jest, ta sama osoba, która kiedyś tak zaciekle broniła doktryn katolickich, pod nickiem Jana Lewandowskiego.

pozdr.
31-03-2009 16:35 
 Ocena 5 na 5
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Nie piszę bredni, bo jakoś nikt mi tego nie udowodnił





"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
Nie piszę bredni, bo jakoś nikt mi tego nie udowodnił

>
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."


Oto właśnie mamy przykład jak niektórzy myślą, że udowodnili. Kłamstwo powtarzane setki razy nie staje się prawdą siarkofrut.
A przypinanie komuś "łatki pinokia", bez stosownych dowodów jest równoznaczne z byciem kłamcą właśnie.
31-03-2009 17:25 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Nie piszę bredni, bo jakoś nikt mi tego nie udowodnił,
Wystarczy przejrzeć wątek o logice, tam Twoich bredni jest najwięcej.
31-03-2009 20:25 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>>Jak Ty zamierzasz udowodnić, że to się "Bogu" podobało?

W każdym razie nie ukarał Lota za tą zbrodnię, a powinien jeśli rzeczywiście jest sprawiedliwy.

> Pójście w zaparte, niezauważanie cudzych argumentów.

Jasne że zauważam.Przecież to ty napisałeś że głównie ze względu na Abrahama.To właśnie jest kumoterstwo.To jak Lot traktował swoje córki nie świadczy o nim dobrze,(tylko chrześcijanin może myśleć inaczej) dlatego sądziłem, że nie dlatego bóg go nie zamordował.

> Pewnie też zapomniałeś, że kumoterstwo, jakoś nie uratowało żony Lota. Więc jednak nie samo kumoterstwo,

Dla Lota kobiety to przedmioty, które można komuś podarować, aby je wykorzystał.Dlatego trudno przypuszczać żeby taki zwyrodnialec przejął się śmiercią żony.

> Epatowanie postaciami i słownictwem właściwym dla zbrodni
Np. Hitler, Stalin , Pol-pot.

Dodam jeszcze Jahwe

>b)Zona Lota to jedyna pozytywna postać tej obrzydliwej historii.Jej śmierć była niczym nieuzasadnionym mordem.

jak nie mordem, to czym?

>Skoro się nie wierzy w czyjeś istnienie, nie można domniemywać jaka ta nieistniejąca postać jest.

Nie napisałem, że nie wierzę.Poza tym można,a nawet trzeba.Duża część przyjemności związanej z czytaniem literatury polega na domniemywaniu.Nie wszystko jest przecież napisane wprost.

> Poza tym niczego takiego, że "Bóg" jest wszechwiedzący w Twoim tego słowa rozumieniu w Biblii nie ma. Ośmieszasz się tylko "na całej linii".

Skąd wiesz jak rozumiem "wszechwiedzę?
Jeśli twierdzisz że bóg może być ignorantem to mogę się zgodzić.

>Istna komedia Nieistniejący według ateisty "Bóg" musiał uwierzyć w ewolucję, bo jest prawdziwa.

Dlaczego sądzisz, że jestem ateistą?
Niewiara w ewolucję, dlatego że jest prawdziwa, świadczy że bóg jest idiotą.

> To w końcu istnieje, czy nie

To Twój problem czy wierzysz.

>, musi coś czy jest wszechmocny,

Jak w niego uwierzysz to również będzie twoim problemem.
Ja o wszechmocy nic nie pisałem.

> ewolucję znał, czy w nią uwierzył.

O ewolucji już było.

pozdrawiam.

Ps.
Cieszę się z naszej rozmowy.Dzięki takim dialogom coraz więcej ludzi porzuca wiarę.

nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@lukaszewicz

>>>Jak Ty zamierzasz udowodnić, że to się "Bogu" podobało?

>W każdym razie nie ukarał Lota za tą zbrodnię, a powinien jeśli rzeczywiście jest sprawiedliwy.

Jakie to szczęście, że nie Ty jesteś "Bogiem". Sprawiedliwość Twoja przy tym jak opisywane jest postępowanie "Boga Biblii", to jak "neandertalski prymitywizm maczugowy" przy najwznioślejszych i najbardziej ludzkich prawach istniejących dziś w cywilizowanym świecie.
Skazałbyś człowieka na śmierć, za słowa, bo przecież do czynu nie doszło. Wydawałbyś wyroki, nie dbając w ogóle o zapoznanie się z okolicznościami sprawy. Może np. Lot, wiedział coś o zwyrodnieniu mieszkańców Sodomy, czego nie bierzesz pod uwagę. Może wiedział, że nie zechcą jego córek i grał jedynie na zwłokę. Np. mógł być pewien, że interesują ich tylko mężczyźni. Jakoś jak podaje Biblia jego córki nadal były dziewicami - dziwne - nieprawdaż ?

Przyrównanie czynu, o którym nic praktycznie nie wiesz do udowodnionej i długo utrzymującej się nieprawości Sydomczyków, to sprawiedliwość iście "wysokich lotów".
Szkoda mi czasu na robienie Ci wykładów i przepisywanie Biblii, po prostu zajrzyj do niej i doczytaj temat.

>Dla Lota kobiety to przedmioty, które można komuś podarować, aby je wykorzystał.Dlatego trudno przypuszczać żeby taki zwyrodnialec przejął się śmiercią żony.

Jesteś tak prymitywny i wulgarny w swoim sposobie rozumowania, że aż brzydzę się trochę, tłumaczyć Ci, w którym momencie Twoje myślenie jest błędne.
Gdyby nie to, że doczytałem iż masz już swoje lata, a nie jesteś jakimś młokosem zachłyśniętym "ateistyczną wolnością" typu Madman, czy "Alfa", to już byśmy nie rozmawiali.

Udowodnij, Ty wulgarny zarozumialcze, że z tego, jednego zdania, które sobie wybrałeś z całej informacji o postępowaniu Lota niezbicie wynika, że Lot traktował kobiety jak przedmioty i nie przejął się śmiercią żony, albo, że był zwyrodnialcem.
Nie bierz tego zbyt osobiście, bo zaraz moderacja da mi bana, jak polecisz na skargę, ale obiektywnie i logicznie patrząc ktoś, kto z jednego wersetu wyciąga tak daleko idące wnioski całkowicie pomijając kontekst, pozostałe tło sytuacyjne i inne informacje o Locie oraz Abrahamie, nie zasługuje na miano intelektualisty, to według mnie zwykły naiwny "przedszkolak logiczny", który tylko przypadkiem uważa się za dorosłego racjonalistę. Albo człowiek zmanipulowany

Potrafisz, to udowodnij, że się mylę, pokaż jakiś inny werset w Biblii świadczący, że Twoja opinia o Locie jest zgodna z nakreśloną w Biblii całą jego postacią.

>> Epatowanie postaciami i słownictwem właściwym dla zbrodni

>>b)Zona Lota to jedyna pozytywna postać tej obrzydliwej historii.Jej śmierć była niczym nieuzasadnionym mordem .

>jak nie mordem, to czym?

I ateiści zarzucają Katolikom, że robią dzieciom jakieś pranie mózgu. Twój jest zindoktrynowany do granic absurdu. Ziejesz nienawiścią do czegoś czego kompletnie widzę nie rozumiesz.
Nie doczytałeś, że nie osobiście "Bóg" wykonywał wyrok na Sodomie, zasada "jak się obejrzysz to umrzesz" została podana przez aniołów ratujących rodzinę Lota. Do tego przecież najprawdopodobniej nie leciał za nimi jakiś kat czekając czy się któryś nie odwróci, by go zaraz ukatrupić, tylko mogło to być jakoś fizycznie powiązane. Mogły być użyte takie środki techniczne, które człowiek nie miał prawa oglądać i pozostać przy życiu.
Informacja jest tylko taka:
Rdz 19:17
"(...) "Uchodź ze względu na swą duszę! Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się w całym Okręgu! Uchodź w górzystą okolicę,* żebyś czasem * nie został zmieciony!"
Rdz 19:26
" A jego żona,* będąc za nim * , zaczęła się rozglądać i zamieniła się w słup soli."

Nic tam nie ma o żadnym "mordzie", to mogło być związane z jej ociąganiem się i pozostaniem w zasięgu sił niszczących, przecież Lot się nie mógł obejrzeć, czy zamieniła się w sól, czy skałę, czy może kostkę cukru, informacja o słupie soli może być nawet przenośnią.
Za to jest tam mowa, o życzliwym ostrzeżeniu, do którego inni się dostosowali, a żona Lota nie, co przepłaciła zgodnie z ostrzeżeniem życiem.
Tyle i tylko tyle, ale "chory umysł ateisty" dorabia sobie wizję jakiegoś "mordu".

Reszta, to takie brednie, że już w ogóle nie chce mi się komentować. Najlepiej to skończmy tą "dyskusję".

pozdr.
30-03-2009 13:32 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Według Ciebie godne i sprawiedliwe jest mordować ludzi dlatego, że lubią sobie urozmaicać życie płciowe?
Oraz te wszystkie dzieci, które jeszcze dojrzałości płciowej nie osiągnęły i o żadnych zabawach nie miały pojęcia.
Miłosierdzie boskie w tym wypadku jest oczywiste bo przecież mógł ich mordować długo.
Pozdrawiam
Totus (1201 punktów)
>Mnie najbardziej bawi przypowieść o pannach młodych, które ośmieliły się zasnąć zamiast z pożądliwością czekać na rozprawiczenie przez pana młodego, który popił sobie na własnym weselu. Jak ten (pijany)pan młody miał zaspokoić w jedną noc dwanaście panien? I jaki morał z tej powieści? O akceptacji poligamii nie wspominając.

Jezus chyba nie przewidział panien, które mając nieźle popaprane w lampie nie mają po co wybierać się po olej.
.
Madman (7811 punktów)
>Czy bóg jest miłosierny?
A czy Królowa Śnieżka jest wysoka?
29-03-2009 08:45 
 Ocena 4 na 6
Marcinlet (1935 punktów)
>>Czy bóg jest miłosierny?
>A czy Królowa Śnieżka jest wysoka?
Chyba nie, bo jakoś się zmieściła w domku krasnoludków.
liliac (147340 punktów)
>>>Czy bóg jest miłosierny?
>>A czy Królowa Śnieżka jest wysoka?
>Chyba nie, bo jakoś się zmieściła w domku krasnoludków.

Przednie A za co te minusy?
31-03-2009 17:33 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Przednie A za co te minusy?
Za nick. Sfrustrowani teiści nie lubią bajek. Oni uznają tylko jedną jedyną 'Bajkę Świętą'.
Marcinlet (1935 punktów)
>Czy bóg jest miłosierny?
>Pomijam w tym wątku wypowiedzi ze starego testamentu.
>Zniszczenie wieży Babel.
>Zniczczenie Sodomy i Gomory
>Potop.
>Zdobycie i rzeź Jerycha.
>Wymordowanie paru tysięcy Żydów za pokłon złożony złotemu cielcowi...
Raz spotkałem się z dosyć oryginalnym twierdzeniem, że gdyby Bóg nie był miłosierny to by zgotowałby nam taką masakrę i gehennę na Ziemii, że tamte wydarzenia byłyby przyjemną zabawą. To takie miłosierdzie jak u Stalina, który w końcu tylko kopnął w d..ę dziecko proszące go o cukierka. A mógł zabić.
diogenes (42753 punktów)
>Czy bóg jest miłosierny?
>Zniszczenie wieży Babel.
>Zniczczenie Sodomy i Gomory
>Potop...

Przytoczyłaś argumenty za brakiem miłosierdzia.
Równie łatwo wskazać na dowody miłosierdzia.

Bóg nie jest ani miłością, ani nienawiścią.
Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.
Jest po prostu obrazem człowieka.
29-03-2009 10:30 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.
>Jest po prostu obrazem człowieka.

A jednak Budda zabierając się za zbawienie wszystkiego co żyje (lub ludzie wymyślający opowieści o nim) potrafił być bardziej konsekwentny.
29-03-2009 10:48 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>A jednak Budda zabierając się za zbawienie wszystkiego co żyje (lub ludzie wymyślający opowieści o nim ) potrafił być bardziej konsekwentny.

Ludzie którzy go wymyślili byli mądrzejsi
Adamiak (36436 punktów)
>>Czy bóg jest miłosierny?
>>Zniszczenie wieży Babel.
>>Zniczczenie Sodomy i Gomory
>>Potop...
>Przytoczyłaś argumenty za brakiem miłosierdzia.

   Ja tu widzę tylko dowody na brak UOKiK.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.

Mógłbyś podać przykłady?

pozdr.
29-03-2009 14:31 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>>Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.
>Mógłbyś podać przykłady?

Dla dramatycznych wydarzeń, jakimi były np. zniszczenie wieży Babel, Sodomy i Gomory czy potopu poszukaj sobie w Biblii zdarzenia świadczące o miłosiernym obliczu boga. Zwróć też uwagę na sprzeczności, które podnosiła patrystyka, chociażby Tertulian: nauka chrześcijańska kłóciła się bowiem ze zdrowym rozsądkiem. Certum est, quia impossibile Tertuliana najlepiej oddaje ową paradoksalność. W tym wątku wskazać chciałem na niespójności biblijnych tekstów.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.
>>Mógłbyś podać przykłady?
>Dla dramatycznych wydarzeń, jakimi były np. zniszczenie wieży Babel, Sodomy i Gomory czy potopu poszukaj sobie w Biblii zdarzenia świadczące o miłosiernym obliczu boga.

Jedno z drugim się ani nie kłóci, ani nie świadczy o jakichś sprzecznościach, czy braku logiki.
A tak przy okazji, to wieża Babel nie została zniszczona przez "Boga", tylko na skutek "pomieszania języków", doprowadził do przerwania jej budowy i całego miasta. (Rdz 11:1-9) .
Dzisiaj także osoba miłosierna w pełnym tego słowa znaczeniu musi niejednokrotnie podejmować decyzje, których nie chce mając na uwagę większe dobro. Dla ludzi podejmowanie decyzji nie jest proste i oczywiste, a co dopiero dla Inteligencji, która musi decydować o przyszłości miliardów istot. Nic dziwnego i nielogicznego, że gdy to jest możliwe i pożyteczne jest miłosierna, a innym razem, gdy musi myśleć o miłosierdziu i przyszłości dla miliardów podejmuje decyzje konieczne, które dla pewnej grupy są nazwijmy to "rozwiązaniami ostatecznymi". Ludzie będący dziś u władzy, wielokrotnie postępują tak samo i nikt im nie zarzuca nielogiczności.

> Zwróć też uwagę na sprzeczności, które podnosiła patrystyka, chociażby Tertulian: nauka chrześcijańska kłóciła się bowiem ze zdrowym rozsądkiem. Certum est, quia impossibile Tertuliana najlepiej oddaje ową paradoksalność.

Wybacz, ale nie interesują mnie jakieś cudze opinie. Pytałem o Twoje przykłady i nadal chętnie je rozważę. Nigdzie w Biblii w opisach postępowania Jahwe, nie natknąłem się na cokolwiek co byłoby sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem.To tylko kwestia skali spojrzenia, na daną sprawę. Może Ty coś znalazłeś, a ja przeoczyłem.

> W tym wątku wskazać chciałem na niespójności biblijnych tekstów.

No to wskaż, podaj jakieś konkretne przykłady. Nie spychaj tego na Tertuliana

pozdr.
29-03-2009 15:58 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Jedno z drugim się ani nie kłóci, ani nie świadczy o jakichś sprzecznościach, czy braku logiki.

Moment. Nie chodzi o sprzeczności tego rodzaju, że raz spotkasz w Biblii zdanie p, a potem jego zaprzeczenie. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię...Mówiąc o sprzecznościach nie mam na myśli, że po kilku wersetach znajdziesz zaprzeczenie pierwszego zdania: Nieprawda, że na początku...Chodzi raczej o sprzeczny obraz boga, którego opis znajdujemy w Biblii, o sprzeczne emocje, których jest sprawcą. Wyobraź sobie, że po wielu latach grania w toto-lotka wygrywasz kumulację. Twoja radość nie zna granic. Snujesz plany na przyszłość, rozpiera cię szczęście. Zjawiasz się w centrali totka, a tu dowiadujesz się, że losowanie unieważniono, bowiem centrala chce się przekonać,... czy jesteś jej wiernym graczem i czy będziesz nadal grał. Tak postąpił Jahwe z Abrahamem. I tego rodzaju zachowania uważam za cyniczne, pozbawione zdrowego rozsądku, logiki. Wiem, wiem: jako adwokat Jahwe znajdziesz coś na jego usprawiedliwienie, ale akurat specjalnie mnie to nie interesuje. Katujcie się swoją wiarą do końca świata i dalej.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Jedno z drugim się ani nie kłóci, ani nie świadczy o jakichś sprzecznościach, czy braku logiki.
>[...}
>Chodzi raczej o sprzeczny obraz boga, którego opis znajdujemy w Biblii, o sprzeczne emocje, których jest sprawcą.

>.. dowiadujesz się, że losowanie unieważniono, bowiem centrala chce się przekonać,... czy jesteś jej wiernym graczem i czy będziesz nadal grał. Tak postąpił Jahwe z Abrahamem.

Gdzie niby coś podobnego zaszło? O jakie wydarzenie opisane w Biblii Tobie chodzi? Przejdź do konkretów. Tylko o nich warto rozmawiać.

>I tego rodzaju zachowania uważam za cyniczne, pozbawione zdrowego rozsądku, logiki.

Twoje "uważanie" Twoim prawem, ale dalej nie wiem o co Ci chodzi. Gdzie sprzeczność i brak logiki?

>Wiem, wiem: jako adwokat Jahwe znajdziesz coś na jego usprawiedliwienie, ale akurat specjalnie mnie to nie interesuje. Katujcie się swoją wiarą do końca świata i dalej.

A tak bez tych niemądrych uwag (ja w nic nie wierzę i nie czuję się "adwokatem Jahwe") to masz coś konkretnego, czy nie?

pozdr.
29-03-2009 16:31 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Gdzie niby coś podobnego zaszło? O jakie wydarzenie opisane w Biblii Tobie chodzi?

Zerknij do historii Abrahama, Saary i Izaaka. I daj znać za, powiedzmy, dwa lata.
29-03-2009 16:46 
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Gdzie niby coś podobnego zaszło? O jakie wydarzenie opisane w Biblii Tobie chodzi?
>Zerknij do historii Abrahama, Saary i Izaaka. I daj znać za, powiedzmy, dwa lata.

Tak jak podejrzewałem. Nie potrafisz nawet wyartykułować swoich zarzutów, a uważasz się za uprawnionego do krytyki Biblii i jej autora. Od początku podejrzewałem o co Tobie chodzi, ale czekałem aż ten rozdęty do granic absurdu błędny przykład podasz. Nie starczyło Ci odwagi.
Cóż! Było miło i się skończyło!

Już się mniej więcej orientuję w Twoim poziomie wiedzy biblijnej. Nie możliwe jest byś mnie czymś zaskoczył, tak jak podejrzewałem, ale staram się zwykle na początek każdemu dawać szansę

pozdr.
29-03-2009 17:14 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>staram się zwykle na początek każdemu dawać szansę

I rozczarowujesz się, kiedy ktoś nie chce bawić się z tobą w bambuko.
Bywaj.
a.szubert (411 punktów)

>>>Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.
>>Mógłbyś podać przykłady?

Proszę bardzo...

Genezis. I. 27

"I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga go stworzył"

A parę wersetów dalej czytamy

Genezis I.3 . 5.

"Lecz Bóg wie, że jeśli tylko zjecie z niego owoc, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło".

No to więc jak??? Czy człowiek był stworzony na obraz Boga??? Przecież w momencie stworzenia jego OCZY !!! nie były otwarte". Nie znał - jak Bóg - dobra i zła.

Człowiek , dopiero swoim "nieposłuszeństwem" stał się jak bóg.

Cytuję:

Genezis. I, 3.22

"Oto człowiek stal się jak my ( po zjedzeniu przez Ewę i ADAMa zakazanego owocu) : zna dobro i zło."

Z tego LOGICZNIE wynika, że przed "zjedzeniem zakazanego owocu" ludzie nie byli jak Bóg. Nie znali różnicy między dobrem a złem!
Jak więc Bóg mógł "stworzyć ich na swoje podobieństwo"?
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
a.szubert

>>>>Bóg jest sprzecznością, brakiem logiki.
>>>Mógłbyś podać przykłady?
>Proszę bardzo...
>Genezis. I. 27
>"I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga go stworzył"
>A parę wersetów dalej czytamy
>Genezis I.3 . 5.
>"Lecz Bóg wie, że jeśli tylko zjecie z niego owoc, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło".
>No to więc jak??? Czy człowiek był stworzony na obraz Boga???

To teraz zastanówmy się razem, czy Twoja logika, ma charakter zdroworozsądkowy i obiektywny, czy tylko podajesz naciągany przykład, który błędnie interpretujesz według "ateistycznego klucza"?

Najpierw przeczytałeś, że człowiek został stworzony na podobieństwo "Boga".
Za chwilę już zapominasz co to oznacza i doszukujesz się sprzeczności w tym, że Adam nie był "Bogu" równy pod względem wiedzy na temat dobra i zła.
Podobieństwo, to nie równość, zwłaszcza, że nie zostało sprecyzowane w wersecie 27 jakiego rodzaju podobieństwo posłużyło za podstawę porównania.
Powinieneś sam do tego dojść, ale skoro nie doszedłeś to zobrazuję Ci to na przykładzie rodziców i dzieci. Tu też możemy mówić o podobieństwie, ale jednocześnie nie ma mowy o równości, zwłaszcza pod względem wiedzy i możliwości poznawczych. Gdy dziecko jest np. w wieku przedszkolnym, podobieństwo nie dotyczy wiedzy, a także kilku innych ważnych spraw (np. odpowiedzialność, prawa wyborcze... itp)

>.. Przecież w momencie stworzenia jego OCZY !!! nie były otwarte". Nie znał - jak Bóg - dobra i zła

Oczywiście, że nie znał. Co Ty w tym widzisz za sprzeczność. Adam z Ewą, byli jak przedszkolaki pod względem wiedzy w ogóle, a co dopiero pod względem "znajomości dobra i zła".
A z tymi "zamkniętymi oczami", to już chyba żartujesz, przecież to zwykła przenośnia.

>Człowiek , dopiero swoim "nieposłuszeństwem" stał się jak bóg.
>Cytuję:
>Genezis. I, 3.22
>"Oto człowiek stal się jak my ( po zjedzeniu przez Ewę i ADAMa zakazanego owocu) : zna dobro i zło."
>...
>Jak więc Bóg mógł "stworzyć ich na swoje podobieństwo"?

Jak wyżej, nie odróżniasz podobieństwa od równości. Sprzeczność powstaje tylko w Twoim umyśle. Podobieństwo może mieć wiele aspektów.Np:
- Mamy wolną wolę, podobnie jak "Bóg";
- Może mamy pod wieloma względami podobne ciała do istot duchowych;
- Możemy realizować się twórczo podobnie jak "Bóg";
- Możemy kochać, prowadzić życie rodzinne i społeczne podobnie jak istoty duchowe;
- Mamy inteligencję i zdolności niedostępne zwierzętom;
- Mamy władzę nad zwierzętami i naszą planetą podobnie jak "Bóg" nad światem;
- itd. itp.

Nigdy nie mieliśmy być w pełni równi "Bogu", to chyba powinno być oczywiste jak Słońce", skąd w ogóle przychodzą Ci do głowy pomysły, że zjedzenie jakiegoś owocu zrównywało nas z "Bogiem"?

>Z tego LOGICZNIE wynika, że przed "zjedzeniem zakazanego owocu" ludzie nie byli jak Bóg. Nie znali różnicy między dobrem a złem!

Nie byli równi, ani przed, ani po zjedzeniu.
Zakaz spożywania owocu, był dla nich zadaniem na miarę ich możliwości i wiedzy. Podobnie jak dziecku zabraniasz bawić się np. zapałkami lub odkręcać gaz na kuchence. Chodziło nie tyle o znajomość dobra i zła,( które przecież nie było dla nich zakazane, a jedynie, nie byli na nie jeszcze gotowi), co próbę poszanowania zwierzchnictwa "Boga" nad nimi i podporządkowania się jego zaleceniom.
Mieli wolną wolę i szansę na wieczne życie, musieli przechodzić stopniowe próby, nabywać zrozumienia i mądrości. Nie ma w tym nic nielogicznego, ani sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem, gdybym był na miejscu "Boga" opisanego w Biblii, postąpiłbym prawdopodobnie identycznie jak On. Ty pewnie też, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy z tego, jakie okoliczności należało wziąć pod uwagę.

To wszystko oczywiście tylko wąskie skróty myślowe skierowane na wykazanie Ci, że w podanym przykładzie obiektywnie i logicznie analizując, nie istnieje żadna sprzeczność. Jak chcesz możemy ten przykład drążyć głębiej, albo podaj następny.

pozdr.
Beatus (2528 punktów)
>Czy bóg jest miłosierny?
Oczywiście, że nie. Miłosierdzie jest cechą, którą niektórzy ludzie Bogu przypisują i to wszystko.
>Dogmat "odkupienia" win zakłada, że grzech pierwszych rodziców przeszedł na wszystkich
>ludzi.
>Do dzisiaj nie jestem w stanie pojąć - jak za grzech kogokolwiek w przeszłości - winę
>ponoszą potomne generacje? Gdzie jest tutaj "miłosierdzie" boże"?
Pozwól więc, że ci spróbuję wyjaśnić.
Biblia tak jak i wiele innych starożytnych pism jest mitem. A czym takim ważnym charakteryzuje się mit i dlaczego nie jest tym samym co bajka lub legenda. Istota mitu tkwi w tym, że jest on ekspresją czymś bliższym sztuki niż nauki, na temat świata i człowieka. Jeżeli jakaś opowieść, księga ma trwały charakter znaczy się nosi znamiona mitu.
Wróćmy teraz do grzechu pierworodnego. Co tak naprawdę mówi nam ta opowieść? Rzecz bardzo ważną, ludzie już w swoim barbarzyńskim stadium potrafili odczytać określone prawdy o sobie i otaczającej ich rzeczywistości. Opowieść o grzechu pierworodnym we współczesnym języku jest opowieścią o prawach dziedziczenia określonych predyspozycji, które można wskazać we własnej rodzinie.
Dodam, że opowieść o Ablu i Kainie, jest ekspresją nt. uwarunkowań kondycji ludzkiej, które starożytni zwali fatum, a my dziś determinizmem.
Wracając do dziedziczenia. Niezwykłość przekazów biblijnych jest zachwycająca. Co mianowicie czytamy w tej księdze? Dowiadujemy się, że wszyscy jako gatunek jesteśmy jakoś tam sformatowani. To nie jedyna opowieść o obciążeniu grzechem (predyspozycją), który przenosi się na kolejne pokolenia. Dowiadujemy się też, że to co jest dziełem naszych, znanych nam przodków, bliższych niż Adam i Ewa, także nas obciąża. Dalej, dowiadujemy się, że nasze własne działania nie pozostają bez wpływu na naszych potomków. Tę Amerykę odkrywa współczesna nauka. Wiemy z jednej strony, że mamy określony wspólny z naszymi bliższymi i dalszymi przodkami rys. Wiemy też, że to jak będziemy wychowywać własne dzieci nie pozostanie bez wpływu na to jakimi staną się ludźmi. Nie jest też obojętne kto będzie partnerem do płodzenia owych dzieci.
Co dalej istotnego mówi nam Biblia o dziedziczeniu i determinizmie? Okazuje się, że grzech pierworodny można zmazać. Wymaga to nie lada wysiłku ale jest możliwe.
Czy faktycznie tak jest? Chyba tak. Jeżeli wiem, że w mojej rodzinie obecna jest choroba alkoholowa, co mogę z tym zrobić? Jako dzieciak, nic. Jednak jako świadomy dorosły, wiedząc, że jestem zagrożona z racji grzechów moich przodków, już więcej. Mogę unikać alkoholu i tym samym przełamać fatum. Podobnie jest np. z dysleksją. Można powiedzieć, ja tak mam i tyle. Można nad tym pracować i osiągać całkiem zadowalające rezultaty
Nie chodzi tu o metodę czy jej skuteczność. W skrócie, istotne jest to, że rodzimy się z określonym bagażem. Jaki jest to bagaż możemy poznać z dwóch źródeł - obserwując ludzi w ogóle i domniemywając, że mam z nimi wspólne cechy; oraz zwracając uwagę na typowe problemy ale i talenty w mojej rodzinie. Po zrobieniu takiego rozpoznania, nie muszę pozostawać bierna. Jest opcja przekroczenia takich uwarunkowań.
Wymyślili to i opisali na swój sposób, brudni, zawszeni, dzicy mieszkańcy pustyń. Dla mnie rewelacja, że na to wpadli.
>czy po dziesięciu latach wygnania z raju prawo powrotu?. Albo przynajmniej prawo powrotu do raju jej dzieci?
Nie ma tabula rasa, nie mogła wrócić.
>"Bóg tak ukochał człowieka, że syna swojego dla niego ofiarował".
To już nieco inna historia. Mistyka ofiarowania i samoofirowania ma także ogromne znaczenie. Kluczem powinno tu być: z jednej strony wskazanie, że gatunek jest ważniejszy od jednostki; z drugiej, że jednostka może zmienić losy gatunku. Gdyby ludzie nie znali pojęcia "poświęcenie", gdyby nie potrafili poświęcać swoich osobistych dóbr, z życiem włącznie na rzecz zbiorowości, mam podejrzenia nie stalibyśmy się gatunkiem dominującym.
>Jest to najbardziej ogłupiające stwierdzenie całej doktryny chrześcijańskiej.
A ja mam zawsze takie podejrzenia, że o ile coś jest trwałe i jakoś tam przyjmowane przez wielu - owo coś musi mieć jakiś sens, z tym że ja mogę tego sensu nie rozumieć.
>Czy ja przebaczę winy moim dzieciom dopiero wtedy, gdy jedno z nich da się powiesić czyy
>ukrzyżować?
Nie, ważne jest to, że dobrowolnie dasz się zabić, aby uratować swoje dzieci. Również to, że jeśli twoje dziecko da się zabić, aby w ten sposób ocalić swoje rodzeństwo lub swoje dzieci, zrozumiesz to i przyjmiesz jako bohaterstwo, a nie głupotę. Ponieważ to nasza cecha pozytywna.
>Czyżby bóg nie mógł zrezygnować z tej ofiary, i wybaczyć ludziom grzechy bez szlachtowania
>własnego syna - Jezusa?.
Nie. Gdyby przez jakiś cud, jakieś pstryk, a nie poprzez mega poświęcenie został zmazany grzech pierworodny, znaczyłoby to, że albo dziedziczenie może nagle przestać działać samo z siebie, albo zmiana może zostać wywołana bez większego wysiłku.
>Jestem wieżący, świątobliwy - poszczę, modlę się, nawet więcej niż potrzeba. Pewnego dnia
>dostrzegam w oknie (dzieło szatana)...
Na szczęście dla katolików, którzy i tak mają ciężko, to nie jest grzech śmiertelny. Nie trzeba też koniecznie się spowiadać, wystarczy poczucie winy i silne postanowienie poprawy, w sytuacjach ekstremalnych

Podsumowując, elementy które opisałeś nie mają nic wspólnego z miłosierdziem. Są jednak bardzo interesującym świadectwem tego, że nasi przodkowie wiedzieli czy też przeczuwali na temat człowieka i świata więcej i trafniej niż nam się może wydawać.

Pozdrawiam
30-03-2009 14:17 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Pozwól więc, że ci spróbuję wyjaśnić.

   Pozwoliłem i... przeczytałem do końca, a nawet "uhonorowałem" plusikiem.

>Istota mitu tkwi w tym, że jest on ekspresją czymś bliższym sztuki niż nauki, na temat świata i człowieka.

   Weźmy taką bajkę o dziewczynce z zapałkami.
   Nie odmówisz jej chyba ekspresji? Nie odmówisz zapewne i artyzmu? Nie odmówisz jej pezentacji prawdy o człowieku, a nawet i o ówczesnym społeczeństwie?
   Zatem, zgodnie z Twoją definicją, nie jest już bajką lecz mitem. Czy tak?
   A jednak nie. Jest bajką.

>[...] ludzie już w swoim barbarzyńskim stadium potrafili odczytać określone prawdy o sobie i otaczającej ich rzeczywistości.

   Potrafili jedynie, wiedzeni intuicją, przeczuć istnienie jakichś prawd, których zdefiniować nie potrafili; tym bardziej ich odczytać.

>Dodam, że opowieść o Ablu i Kainie, jest ekspresją nt. uwarunkowań kondycji ludzkiej, które starożytni zwali fatum, a my dziś determinizmem.

   Fatum (pojęcie istniejące do dziś i bardzo żywe w języku potocznym), to nie całkiem to samo co determinizm.

>Niezwykłość przekazów biblijnych jest zachwycająca. Co mianowicie czytamy w tej księdze?

   No właśnie, co czytamy?
   Podkreślam formę słowa "czytamy". Czyli my i obecnie - pierwsza osoba liczby mnogiej czasu teraźniejszego!
   Zechciej zwrócić uwagę, że sama użyłaś tej formy (zapewne podświadomie, ale jakże słusznie!) po to, aby w dalszej części wywodu przekonywać nas jakoby twórcy Biblii - Wymyślili to i opisali na swój sposób, brudni, zawszeni, dzicy mieszkańcy pustyń. - doskonale byli obznajomieni z dokonaniami współczesnej (nam) psychologii i paru innych nauk społecznych.
   Dokonałaś więc całkiem nieuprawnionej projekcji własnej interpretacji tekstu na jego autorów. N.b. interpretacji jednej z wielu możliwych.

>Podsumowując, elementy które opisałeś nie mają nic wspólnego z miłosierdziem. Są jednak bardzo interesującym świadectwem tego, że nasi przodkowie wiedzieli czy też przeczuwali na temat człowieka i świata więcej i trafniej niż nam się może wydawać.

   Podsumowując : elementy przez Ciebie opisane nie mają nic wspólnego z intencjami autorów Biblii, a w każdym razie mają niewiele. Są jednak interesującym świadectwem tego, że nasi współcześni bardzo pragną nadać specjalne znaczenie i rangę tekstowi, który sam nie jest w stanie się obronić.
   Typowy przykład myślenia życzeniowego, Beatko.

>Pozdrawiam

Z wielką wzajemnością.

fides ex necessitate esse non debet
Aleksy Marcin Pędrak (17 punktów)
Widzę Panie Michale Aleksy Mentrak, iż posiadamy podobne nicki

Gdzieś mi się przewinęło coś podobnego do mojego nicka, ale nie wiedziałem, że Pan posiada podobny. Zastanawiam się, czy nie zmienić mojego w takim razie...
placownik (17853 punktów)
>Widzę Panie Michale Aleksy Mentrak, iż posiadamy podobne nicki
>Gdzieś mi się przewinęło coś podobnego do mojego nicka, ale nie wiedziałem, że Pan posiada podobny. Zastanawiam się, czy nie zmienić mojego w takim razie...

   Aby nadać tempa procesowi zastanawiania się informuję, że po kolejnej wypowiedzi pod niezmienionym nickiem, Twoje konto zostanie zablokowane.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Beatus (2528 punktów)
>>Istota mitu tkwi w tym, że jest on ekspresją czymś bliższym sztuki niż nauki, na temat świata i człowieka.
>    Weźmy taką bajkę o dziewczynce z zapałkami.
MAM to jest bajka, a nie mit. Należy je rozróżniać.
>    Nie odmówisz jej chyba ekspresji? Nie odmówisz zapewne i artyzmu? Nie odmówisz jej pezentacji prawdy o człowieku, a nawet i o ówczesnym społeczeństwie?
>    Zatem, zgodnie z Twoją definicją, nie jest już bajką lecz mitem. Czy tak?
Nie
Znani o mitach (oczywiście wybrałam te cytaty, które są zgodne z moim własnym rozumieniem mitu)

C. Levi-Strauss
Mit odnosi się zawsze do wydarzeń przeszłych" <przed> lub <w>, w każdym razie <dawno>. Ale istotna wartość, którą przypisuje się mitowi, wynika stąd, że te wydarzenia, traktowane jako dziejące się w pewnym okresie czasu tworzą również trwałą strukturę. Odnosi się ona równocześnie do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości

Y. Tindall
Mit jest podobną do sennego marzenia opowieścią, w której węzłowe problemy jednostki są powiązane ze społecznością, epoką i wszechświatem. Będąc równocześnie wyrazem i usankcjonowaniem (podanych treści) mit organizuje ludzkie doświadczenie przez połączenie rzeczywistości z fantazją, świadomości z podświadomością, teraźniejszości z przeszłością, człowieka z naturą i jednostki ze społeczeństwem

Kołakowski
Mit religijny jest poszczególnym przypadkiem symbolu. (...) Mit nie opowiada po prostu o wydarzeniu, które miało kiedyś nastąpić w czasie historycznym, by nie powtórzyć się więcej; percepcja mitu nie jest osiąganiem wiedzy o wydarzeniach, ale uczestnictwem w nich, albowiem mit dzieje się w owym czasie znieruchomiałym,, gdzie to, co bezwzględnie jednorazowe, dziej się ciągle tak samo i powtarza tak samo, nie tracąc jednorazowości.

J. Campbell uważa, że cała mitologia kieruje się jedną podstawową zasadą. Jest nią upatrywanie początku w końcu. Niezależnie czy będą to mity o końcu świata, życiu bogów, bohaterze kulturowym zawsze pojawia się tam motyw końca, odpowiednio znanej rzeczywistości, formy egzystencji boga, postawy psychicznej bohatera. W gruncie rzeczy koniec prowadzi do odnowy, odrodzenia w innej formie.

I jeszcze raz Kołakowski, bo to warte uwagi.
Badając poznawczą funkcję mitu "nie mamy do czynienia z podporządkowaniem sądu do sytuacji, którą opisuje, ale z przyporządkowaniem potrzeby do obszaru, który ją zaspakaja

>    A jednak nie. Jest bajką.
A no nie jest.
Różnicę między bajką, baśnią i mitem dość dobrze widać na przykładzie, jednej z moich ulubionych postaci symbolicznych - smoka.
Smok pilnujący księżniczki w wieży - bajka
Smok, prastary i mądry, strzegący wielkiej tajemnicy - baśń
Smok pierworodny, który na początku czasów został pokonany przez bogów - mit
>    Fatum (pojęcie istniejące do dziś i bardzo żywe w języku potocznym), to nie całkiem to samo co determinizm.
Nie całkiem, nic nie jest całkiem. Przeciwieństwem też nie są, prawda?
>    Zechciej zwrócić uwagę, że sama użyłaś tej formy (zapewne podświadomie, ale jakże słusznie!) po to, aby w dalszej części wywodu przekonywać nas jakoby twórcy Biblii - Wymyślili to i opisali na swój sposób, brudni, zawszeni, dzicy mieszkańcy pustyń. - doskonale byli obznajomieni z dokonaniami współczesnej (nam) psychologii i paru innych nauk społecznych.
Bo tak było. Brak definicji nie oznacza braku rzeczy. Sądzisz, że ludzie przez tysiące lat nie rozumieli i nie znali praw społecznych, prawideł psychiki? Nie zastanawiali się nad tym, nie zauważali prawidłowości i zasad? Długo, długo nic i XXw? Tak nie było
>    Dokonałaś więc całkiem nieuprawnionej projekcji własnej interpretacji tekstu na jego autorów. N.b. interpretacji jednej z wielu możliwych.
I tutaj się częściowo zgadzam. Dokonałam interpretacji i to własnej. Czyż nie jest ona ciekawsza od wywrzaskiwania, że w Biblii jest tyle przemocy, oj, oj, jaki to chłam?
Nie zgadzam się, że nie uprawnionej. Przyjęłam określone założenia, które nie są dowodliwe ze swej natury, a następnie zrobiłam interpretację, a nie nadinterpretację. Z nadinterpretacją mamy do czynienia wtedy, gdy podporządkowujemy określone fakty pod wcześniej przyjętą ideę. Nic takiego nie zrobiłam. Ewentualnie wtedy, gdy pomijamy istotne, przeczące naszemu ujęciu elementy. Nie pomijałam też niczego takiego.
>    Podsumowując : elementy przez Ciebie opisane nie mają nic wspólnego z intencjami autorów Biblii, a w każdym razie mają niewiele. Są jednak interesującym świadectwem tego, że nasi współcześni bardzo pragną nadać specjalne znaczenie i rangę tekstowi, który sam nie jest w stanie się obronić.
To jest twoja opinia. Bądź uważniejszy bo taka opinia może łatwo zamknąć ci drogę do rozumienia tego, czego po prostu nie przyjmujesz.
>    Typowy przykład myślenia życzeniowego, Beatko.
Typowy przykład negowania tego co symbolizuje wiarę, dla samego negowania, Michałku.
>>Pozdrawiam
>Z wielką wzajemnością.
I ja cię ciepło pozdrawiam
15-04-2009 02:30 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Smok pilnujący księżniczki w wieży - bajka
> Smok, prastary i mądry, strzegący wielkiej tajemnicy - baśń
> Smok pierworodny, który na początku czasów został pokonany przez bogów - mit

A legenda? Opowiedz mi proszę legendę o smoku.
15-04-2009 19:07 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
>A legenda? Opowiedz mi proszę legendę o smoku.

Racja. Gdzie jest legenda? Wpasowałam ją w baśń.
Będzie tak:
Smok pilnujący księżniczki w wieży - bajka
Smok długowieczny władca nieprzebranych skarbów - baśń
Smok, prastary i mądry, strzegący wielkiej tajemnicy - legenda
Smok pierworodny, który na początku czasów został pokonany przez bogów - mit

A teraz zagadka. Jakim smokiem jest smok z "Ostatniego smoka"? (w roli tytułowej Sean Connery-jaki podobny, prawda?)


Mnie się wydaje, że to będzie smok baśniowo-legendarny
salek (4701 punktów)
>A teraz zagadka. Jakim smokiem jest smok z "Ostatniego smoka"? (w roli tytułowej Sean Connery-jaki podobny, prawda?)
Dla oglądającego 'Ostatniego smoka', czy może dla innej postaci z filmu? W pierwszym wypadku będzie to film, a w drugim - coś równoważnego klasie smok rozdeptał mi samochód.. rzeczywistość?
Beatus (2528 punktów)
Ja wiem, że to film. Chodziło mi o smoka, jako o postać, która została wykreowana w określonym stylu.
Co do rzeczywistości, choć żem kobita, jakoś utożsamiłam się bardziej z nieszczęsnym rycerzem, a nie z wieśniakami, którym smok stada owiec (samochodów) pustoszył.
salek (4701 punktów)
Acha.. no to może ja na paluszkach policzę:
>Smok pilnujący księżniczki w wieży - bajka
Tam nie było wież, a tym bardziej pilnowanych księżniczek - znaczy, nie bajka

>Smok długowieczny władca nieprzebranych skarbów - baśń
Długowieczny to ten smok był, ale skarbów - o ile pamiętam - nie było.

>Smok, prastary i mądry, strzegący wielkiej tajemnicy - legend
No, to trochę się zgadza.. ale o ile pamiętam wielkiej tajemnicy nie strzegł. Chyba.

>Smok pierworodny, który na początku czasów został pokonany przez bogów - mit
Nie, no ten nie został pokonany.

Tak więc rzeczywiście legendarno-półbaśniowy ten smok będzie. Chociaż... potrzebna by jeszcze kategoria na smoka, do spółki z rycerzem naciągającego wieśniaków
Beatus (2528 punktów)
>Chociaż... potrzebna by jeszcze kategoria na smoka, do spółki z rycerzem naciągającego wieśniaków
Przecież to jest smok współczesny , wyzuty z całego romantyzmu, tajemniczości i wzniosłości - liczy się kasa i aby ubaw był przy tym, no nie?
15-04-2009 20:17 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>>    Weźmy taką bajkę o dziewczynce z zapałkami.
>MAM to jest bajka, a nie mit. Należy je rozróżniać.

A co ja napisałem (i to z pogrubieniem właściwego słowa)?

>>    A jednak nie. Jest bajką.
>A no nie jest.

To w końcu jest czy nie jest? Bo już się gubię w labiryncie Twoich myśli. Ja cały czas o tej "Dziewczynce z zapałkami", a Ty?

>Różnicę między bajką, baśnią i mitem dość dobrze widać na przykładzie, jednej z moich ulubionych postaci symbolicznych - smoka.
>Smok pilnujący księżniczki w wieży - bajka
>Smok, prastary i mądry, strzegący wielkiej tajemnicy - baśń
>Smok pierworodny, który na początku czasów został pokonany przez bogów - mit.

Bardzo ładny przykład.

>Bo tak było. Brak definicji nie oznacza braku rzeczy. Sądzisz, że ludzie przez tysiące lat nie rozumieli i nie znali praw społecznych, prawideł psychiki? Nie zastanawiali się nad tym, nie zauważali prawidłowości i zasad? Długo, długo nic i XXw? Tak nie było

"Brak definicji nie oznacza braku rzeczy." Zgoda. Dalej już gorzej. Nie sądzę bowiem, że takich cywilizacji jak perska, egipska czy grecka nie było stać na wymyślenie definicji dla zaobserwowanych prawidłowości. Mało tego, oni te definicje stworzyli. Tylko, że te definicje przystawały do tamtych realiów i do ówczesnego stanu wiedzy i nijak się mają do naszej współczesności, bo są obarczone elementarnymi (z naszego punktu widzenia) błędami. Te 2000 lat było potrzebnych na korektę owych błędów.
Nie wmówisz mi, że ówczesna struktura społeczna niczym się nie różniła od naszej, a co za tym idzie, ówczesna mentalność (a więc i psychika) ludzi też była tożsama z naszą. Nie wmówisz mi także, iż ówczesna wiedza była tak zasadniczo odgraniczona od bajek, baśni, legend i mitów jak to jest obecnie. A przecież wszystkie te czynniki mają zasadniczy wpływ na sposób postrzegania rzeczywistości przez człowieka.
Nie wmawiaj mi zatem, że pastuch z przed 2000 lat doskonale rozumiał procesy socjologiczne i psychologiczne w znaczeniu globalnym, a jedynie nie potrafił ich nazwać. To trochę śmieszne, nie sądzisz?

>I tutaj się częściowo zgadzam. Dokonałam interpretacji i to własnej. Czyż nie jest ona ciekawsza od wywrzaskiwania, że w Biblii jest tyle przemocy, oj, oj, jaki to chłam?

Może i jest ciekawsza; nie mnie to oceniać. Do estetyki Andersena jednak i Tobie (wybacz) i Biblii baaaaaardzo daleko.

>Nie zgadzam się, że nie uprawnionej. Przyjęłam określone założenia, które nie są dowodliwe ze swej natury, a następnie zrobiłam interpretację, a nie nadinterpretację. Z nadinterpretacją mamy do czynienia wtedy, gdy podporządkowujemy określone fakty pod wcześniej przyjętą ideę. Nic takiego nie zrobiłam. Ewentualnie wtedy, gdy pomijamy istotne, przeczące naszemu ujęciu elementy. Nie pomijałam też niczego takiego.

Jeśli jeszcze nie jesteś, to masz w każdym razie zadatki na niezłego teologa; przecież oni nie robią od stuleci niczego innego.

>To jest twoja opinia. Bądź uważniejszy bo taka opinia może łatwo zamknąć ci drogę do rozumienia tego, czego po prostu nie przyjmujesz.

Ostrożności nigdy za wiele. W moim przypadku jednak najpierw zrozumiałem, a dopiero potem odrzuciłem. Pewnych rzeczy (zjawisk) dociekam do dziś, ale już z zupełnie innych pozycji.

>Typowy przykład negowania tego co symbolizuje wiarę, dla samego negowania, Michałku.

A co tę wiarę symbolizuje? Bajki, baśnie, legendy, podania czy mity? Cokolwiek by to było, to nie zamierzam tego negować zachowując stosowne proporcje.

Z wyrazami serdeczności dla Ciebie.

fides ex necessitate esse non debet
Beatus (2528 punktów)
>To w końcu jest czy nie jest? Bo już się gubię w labiryncie Twoich myśli. Ja cały czas o tej "Dziewczynce z zapałkami", a Ty?
A ja już o micie i powadze. Lubię sobie tak przeskoczyć na inny poziom
>Bardzo ładny przykład.
Cieszę się, że przypadł ci do gustu.

Pominąłeś obszerne cytaty dot. mitu, jednak z treści dalszej twojej wypowiedzi wynika, że powrót do nich jest istotny dla zrozumienia naszych stanowisk.

Mit aby był mitem w pełnym tego słowa rozumieniu, musi dotyczyć tych sytuacji społecznych i psychicznych, które są ponadczasowe. Np. śmierć, seksualność, odwaga, itd. W micie, który pamiętajmy, nie jest zbiorem faktów i zaleceń, ale jest senną ekspresją w danym obszarze, mowa jest o sprawach, które dotyczą nas dziś w tej samej mierze co ich kiedyś.
Nauka, nie zastąpi mitu, mit nie zastąpi nauki. Cóż z tego, że mamy definicję śmierci? Taką czy siaką, nie jest ważne, czy mówi ona o falach mózgowych czy o zemście wielkiego Ugugu. Cały bajer polega na tym, że mit pozwala w dziwnie wciągający sposób przełamać płaszczyzny między tym co przeżywane, domniemane, realne i nierealne. Czy ja wyrażam się jasno? Może spróbuję z porównaniem do czasów współczesnych. Trochę będzie to kulawe ale fenomenologicznie pokrążymy wokół tematu.
My współcześni wiemy na ten przykład co to jest strach. Jednak największą popularnością cieszą się filmy, gry, wiadomości i doniesienia które mówią o różnych zagrożeniach. Dlaczego? W sumie sama chciałabym wiedzieć, ale przypuszczam, że ta sfera jest dla nas jakoś dziwnie ważna. Nie ma znaczenia, że mamy definicje różnych rodzajów lęków, mamy świadomość realności i nie określonych zagrożeń i swoją ocenę tego tematu. Samo obszar wymaga jednak czegoś więcej. Z jednej strony definicje i realna ocena sytuacji nie dają możliwości przeżycia strachu. Z drugiej sami raczej byśmy nie chcieli realnie go przeżywać. No z małymi wyjątkami i z zastrzeżeniem, że mówimy o jakimś konkretnym zagrożeniu a nie imaginacji depresyjnego umysłu. Chcemy jednak przeżywać go na niby, chcemy go doświadczać. Więcej, chcemy go zrozumieć ale nie samym rozumem, tylko całością swoich władz poznawczych.
Mit ma właśnie taką funkcję. Daje możliwość doświadczania połączonego z wyjaśnianiem, ale nie rozumowym, to robią słowniki. Jakby się nie upierać, człowiek ani całe cywilizacje nie kierują się wcale rozumem, nie on jest najistotniejszy. Nic więc dziwnego, że sprawy dla nas ważne chcemy uchwytywać w pełni, a nie tylko na jeden sposób.

>te definicje przystawały do tamtych realiów i do ówczesnego stanu wiedzy i nijak się mają do naszej współczesności, bo są obarczone elementarnymi (z naszego punktu widzenia) błędami. Te 2000 lat było potrzebnych na korektę owych błędów.
Chyba mamy tu problem z odmiennymi stanowiskami względem antropologii. Dla ciebie jak widzę nie ma właściwie wspólnoty między ludźmi z dalekich epok. Dla mnie taka łączność jest. Mit dotyczy tego co ponadczasowe. Jak świat, światem pytamy i będziemy pytać - kim jesteśmy, dokąd idziemy i skąd się to wszystko wzięło. Odpowiedzi się zmieniają, ale żadna, ani te pradawne ani te współczesne nie są satysfakcjonujące.
>Nie wmówisz mi, że ówczesna struktura społeczna niczym się nie różniła od naszej, a co za tym idzie, ówczesna mentalność (a więc i psychika) ludzi też była tożsama z naszą.
Nie tożsama, posiadająca ten sam "szkielet".
>Nie wmówisz mi także, iż ówczesna wiedza była tak zasadniczo odgraniczona od bajek, baśni, legend i mitów jak to jest obecnie. A przecież wszystkie te czynniki mają zasadniczy wpływ na sposób postrzegania rzeczywistości przez człowieka.
A ja bym się nie zakładała czy bajki, baśnie itd odgrywały większą rolę w kształtowaniu opinii i postaw kiedyś czy dziś. Byłabym skłonna bronić stanowiska, że sytuacja pod tym względem nie uległa zasadniczym zmianom.
>Może i jest ciekawsza; nie mnie to oceniać. Do estetyki Andersena jednak i Tobie (wybacz) i Biblii baaaaaardzo daleko.
Pod względem trwałości mamy:
loka nr 1 - Biblia
loka nr 2 - Andersen
lokata nr 3 - ja
Ostatnie miejsce
>Jeśli jeszcze nie jesteś, to masz w każdym razie zadatki na niezłego teologa; przecież oni nie robią od stuleci niczego innego.
Nie znałam swoich możliwości.
>Pewnych rzeczy (zjawisk) dociekam do dziś, ale już z zupełnie innych pozycji.
A przecież punkt widzenia zależy od punktu... Może zmień pozycję? Nie nalegam, proponuję, hop na lewy boczek.
>A co tę wiarę symbolizuje?
To już odmienny temat. Może sobie darujmy.
>Z wyrazami serdeczności dla Ciebie.
I wzajemnie
S...... (-7 punktów)
>Czy bóg jest miłosierny?
Czytając większość wypowiedzi do tego tematu, zastanawiam się czy coś ze mną może jest nie tak.
Jak możecie w ogóle pisać takie niestworzone rzeczy?
BÓG JEST MIŁOSIERNY.
Stworzył człowieka! To już powinno wystarczyć.
A gdyby nie był miłosierny, to jednym kiwnięciem palca mógłby cały ten nasz marny świat w proch obrócić.
gdyby Bóg wybaczył bez ofiary, człowiek nie doceniłby jego miłości.
Każdy dzień niesie w sobie cząstkę bożej miłości. Śpiew ptaków, deszcz, śnieg czy słońce.
A to, że wybaczył łotrowi na krzyżu? Samo miłosierdzie. A to, że wraca się po zbłąkaną owieczkę? A to, że cieszy się z jednego nawróconego grzesznika?
Dlaczego uważacie, że Bóg nie jest miłością? Droga cnoty jest trudna, ale Bóg nie wymaga żebyśmy byli święci, tylko pragnie, żebyśmy go miłowali i wierzyli. Jeżeli Bóg wie, co wy wypisujecie, to na pewno rzewnie płacze.
Czy Bóg wymaga wiele od nas?
Mt 22,36-39
«Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
Bóg pragnie tylko miłości, a jeżeli się kogoś kocha, to się go nie rani i stąd te inne przykazania.

I taka prośba, jeżeli ktoś nie zna biblii, niech się nie wypowiada, bo jego wypowiedzi sa wtedy puste.
29-03-2009 14:32 
 Ocena 3 na 5
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>Każdy dzień niesie w sobie cząstkę bożej miłości. Śpiew ptaków, deszcz, śnieg czy słońce.

Choroby, cierpienie, śmierć i wszechobecne zło to też cząstka bożej miłości? Bo jak ktoś miłosierny może pozwalać na to, żeby rodziły się chore dzieci, trochę starszym miny urywały nogi, zarażały się aids i umierały z głodu w Afryce?
29-03-2009 15:09 
 Ocena-2 na 4
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy dzień niesie w sobie cząstkę bożej miłości. Śpiew ptaków, deszcz, śnieg czy słońce.
>Choroby, cierpienie, śmierć i wszechobecne zło to też cząstka bożej miłości? Bo jak ktoś miłosierny może pozwalać na to, żeby rodziły się chore dzieci, trochę starszym miny urywały nogi, zarażały się aids i umierały z głodu w Afryce?
>

Bez przesady, to nie "Bóg" podkłada miny i grzebie komuś w genach, by mu się rodziły chore dzieci. A już żywności to na świecie z pewnością jest dosyć, by w Afryce nie musieli głodować.
Najpierw wyciągnij belkę z oczu tych co masz bliżej różnych Gatesów, bankierów i innych, którzy z "palcem w d***" nakarmiliby miliony głodujących.
Potem będziesz miał prawo zarzucać coś "Bogu", którego Słońce świeci tak samo dla dobrych i złych, dla bogaczy i biedaków, dla zdrowych i chorych.

A tak w ogóle, to byłby głupi chyba gdyby dla ratowania jakiejś pojedynczej grupy ludzi zaprzepaścił dalekosiężny plan wieczno-trawałego dobrobytu wszystkich żywych istot. On ma po prostu większą perspektywę, której Ty jak widać nie potrafisz dostrzec.
Tak wynika z Biblii.

pozdr.
29-03-2009 15:22 
 Ocena 2 na 4
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>Bez przesady, to nie "Bóg" podkłada miny i grzebie komuś w genach, by mu się rodziły chore dzieci.

Jeśli ktoś stworzył świat, to jest w 100% odpowiedzialny za między innymi możliwość uszkodzeń genetycznych które skutkują pełnym cierpienia życiem chorych ludzi. To nie ma nic wspólnego z byciem miłosiernym.
29-03-2009 15:42 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Bez przesady, to nie "Bóg" podkłada miny i grzebie komuś w genach, by mu się rodziły chore dzieci.
>Jeśli ktoś stworzył świat, to jest w 100% odpowiedzialny za między innymi możliwość uszkodzeń genetycznych które skutkują pełnym cierpienia życiem chorych ludzi. To nie ma nic wspólnego z byciem miłosiernym.

Twoje prawo, dzięki "Jego" miłosierdziu tak sobie myśleć. Na szczęście prawa dla ogółu nie Ty ustalasz. Świat zaprojektowany przez Ciebie byłby moim zdaniem nie do zniesienia nie tylko przez wieczność, ale nawet przez tysiące lat.

I to na tyle. Nie zamierzam dyskutować o Twojej logice i poglądach kto jest według Ciebie za co odpowiedzialny.

pozdr.
29-03-2009 15:52 
 Ocena 2 na 4
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>Świat zaprojektowany przez Ciebie byłby moim zdaniem nie do zniesienia nie tylko przez wieczność, ale nawet przez tysiące lat.

Zacytuj moją wypowiedź w której przedstawiam wygląd świata zaprojektowanego przeze mnie.

>I to na tyle. Nie zamierzam dyskutować o Twojej logice i poglądach kto jest według Ciebie za co odpowiedzialny.

To nie jest moja logika, tylko Epikura.

A nie zamierzasz dyskutować, bo nie posiadasz argumentów merytorycznych (-:
29-03-2009 16:29 
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Świat zaprojektowany przez Ciebie byłby moim zdaniem nie do zniesienia nie tylko przez wieczność, ale nawet przez tysiące lat.
>Zacytuj moją wypowiedź w której przedstawiam wygląd świata zaprojektowanego przeze mnie.

Widzę, że nie zrozumiałeś. To wyłożę Ci to jaśniej.
Twoje podejście według którego osoba, która coś stworzyła (wykonała, zrodziła, zrobiła),jest od tej pory w 100% za to odpowiedzialna jest zwyczajną głupotą. Nie widzisz, że dzisiaj rodzice nie mogą w 100% odpowiadać co w życiu zrobią ich dzieci, nie widzisz, że budowniczy autostrady nie odpowiada za wypadki, które na niej zajdą, nie widzisz, że jak leśnik posadził las, to nie odpowiada za każdego zająca i kornika w tym lesie, itd......

Twoja wizja odpowiedzialności Boga za każde nieszczęście człowieka jest po prostu chora, przełożona na kolejne istoty inteligentne paraliżowałaby każde inteligentne i twórcze działanie każdej istoty. Taki świat jest zwyczajnie nierealny, nie dało by się w nim żyć istotom inteligentnym,że o wolnej woli nie wspominając.

>>I to na tyle. Nie zamierzam dyskutować o Twojej logice i poglądach kto jest według Ciebie za co odpowiedzialny.
>To nie jest moja logika, tylko Epikura.

Tym gorzej dla Ciebie, skoro nie posiadasz własnej logiki, tym bardziej nie chcę z Tobą rozmawiać.

>A nie zamierzasz dyskutować, bo nie posiadasz argumentów merytorycznych (-:



Takie teksty, to wstawiaj swoim koleżkom, nie mi. Jeśli nie skłamałeś w opisie swojego profilu, to argumentów logicznych na temat ISW, to ja pewnie w podstawówce miałem więcej niż Ty obecnie w wieku 20 lat.

Koniec! Nie chcę z Tobą gadać. Możesz mnie już teraz bezkarnie obrażać. Nie planuję odpowiadać.

pozdr.
29-03-2009 16:52 
 Ocena 6 na 8
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>Widzę, że nie zrozumiałeś. To wyłożę Ci to jaśniej.

Och dziękuję! Jestes naprawdę miłosierny (-:

>Twoje podejście według którego osoba, która coś stworzyła (wykonała, zrodziła, zrobiła),jest od tej pory w 100% za to odpowiedzialna jest zwyczajną głupotą.

Spotkałes sie może z efektywizmem z etyce? Nie, w biblii o tym nie ma.

>Nie widzisz, że dzisiaj rodzice nie mogą w 100% odpowiadać co w życiu zrobią ich dzieci, nie widzisz, że budowniczy autostrady nie odpowiada za wypadki, które na niej zajdą, nie widzisz, że jak leśnik posadził las, to nie odpowiada za każdego zająca i kornika w tym lesie, itd......

Masz rację, inżynier budujący drogę, jest w podobnej sytuacji co bóg. W końcu sam ustala prawa fizyki, tworzy coś z niczego i ustala porządek wszechświata.

>Taki świat jest zwyczajnie nierealny

(-: Za to bóg jest ponad wszelką wątpliwość realny.

>Tym gorzej dla Ciebie, skoro nie posiadasz własnej logiki, tym bardziej nie chcę z Tobą rozmawiać.

(-: Koło wystarczyło wynaleźć raz.

en.wikiped(*)eodicy#Logical_problem_of_evil

>
>Takie teksty, to wstawiaj swoim koleżkom, nie mi. Jeśli nie skłamałeś w opisie swojego profilu, to argumentów logicznych na temat ISW, to ja pewnie w podstawówce miałem więcej niż Ty obecnie w wieku 20 lat.

Oj zdecydowanie. Ty w ogóle taki cacy jestes (-:

>Koniec! Nie chcę z Tobą gadać. Możesz mnie już teraz bezkarnie obrażać. Nie planuję odpowiadać.
>pozdr.

A: 2+2=4
B: A nie bo 5, piszesz głupoty, takie teksty wstawiaj koleżkom, obrażaj mnie, ja nie odpowiadam HAHAHA WYGRAŁEM
A: (-:
29-03-2009 15:58 
 Ocena 5 na 7
Madman (7811 punktów)
>Bez przesady, to nie "Bóg" podkłada miny
Ale rzucał kamieniami w ludzi. I nawet potrafił od czasu do czasu kogoś porazić. Teraz, na starość, już mu się nie chce. Nawet nie potrafi już szepnąć na ucho: "Uważaj, mina!"
>i grzebie komuś w genach,
To już wiemy, że Bóg w geny nie zagląda. On nawet nie wie, co to jest. Myśli jeszcze, że mamy glinę w środku.
>Najpierw wyciągnij belkę z oczu tych co masz bliżej różnych Gatesów, bankierów i innych, którzy z "palcem w d***" nakarmiliby miliony głodujących.
Ośmielasz się twierdzić, że Bill Gates ma obowiązek karmić głodnych, a Bóg może sobie w tym czasie palcem grzebać w d***?
>A tak w ogóle, to byłby głupi chyba gdyby dla ratowania jakiejś pojedynczej grupy ludzi zaprzepaścił dalekosiężny plan wieczno-trawałego dobrobytu wszystkich żywych istot.
No tak, kto by się tam przejmował Kananejczykami, gdy chodzi o dalekosiężny plan zdobywania Lebensraumu dla Narodu Wybranego. Zaraz zaraz, skąd my to znamy...
>Tak wynika z Biblii.
I co z tego? Dlaczego powinniśmy się Biblią przejmować bardziej niż eposem o Gilgameszu i kodeksem Hammurabiego?
29-03-2009 16:34 
 Ocena-1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
O ile dobrze pamiętam, to za prymitywizm w innych wątkach już skończyliśmy wszelkie wymiany zdań. Zaraz to sprawdzę, a jak się okaże że się nie myliłem, to dla wygody dam Ci po prostu "ignora", bym już nie musiał patrzeć na Twoje bezmyślne wynurzenia.

Znalazłem , więc żegnam po raz drugi i to definitywnie.
29-03-2009 16:58 
 Ocena 3 na 5
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>dla wygody dam Ci po prostu "ignora", bym już nie musiał patrzeć na Twoje bezmyślne wynurzenia.

Patrząc na Twoją liczbę punktów, to raczej Twoje wypowiedzi są bezmyślnymi wynurzeniami dla innych użytkowników. Może znajdź sobie jakieś forum o biblii i tam nadawaj.
29-03-2009 18:23 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>O ile dobrze pamiętam, to za prymitywizm w innych wątkach już skończyliśmy wszelkie wymiany zdań.
Doceniam samokrytykę, ale mi jakoś ten Twój prymitywizm nie przeszkadzał. Skończyliśmy, bo moja logika jest lepsza od Twojej. I teraz się nie wypieraj, bo dałeś mi za to plusa.
Czytelnik 'nabuko' oddał na ciebie głos pozytywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Płytka logika i głęboka zarozumiałość'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,187459#w188352
Profil czytelnika: www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,19630

>Zaraz to sprawdzę, a jak się okaże że się nie myliłem,
Nie musiałeś, przecież wszyscy od dawna wiemy, że się nie mylisz.
>to dla wygody dam Ci po prostu "ignora", bym już nie musiał patrzeć na Twoje bezmyślne wynurzenia.
Wynurzenia? Jesteś spokrewniony z użytkownikiem elbrus8? Bo rys psychologiczny macie podobny.
> Znalazłem ,
I dobrze, że znalazłeś. Każdy, kto kliknie, będzie mógł się przekonać, dlaczego jesteś bufonem z przerośniętym ego i dlaczego nie masz pojęcia, czym jest krytyczny dystans wobec siebie samego.
>więc żegnam po raz drugi i to definitywnie.
Mam taką nadzieję.
29-03-2009 15:48 
 Ocena 3 na 5
Madman (7811 punktów)
>Czytając większość wypowiedzi do tego tematu, zastanawiam się czy coś ze mną może jest nie tak.
Trafna diagnoza.
>Jak możecie w ogóle pisać takie niestworzone rzeczy?
Normalnie. Stuka się w klawiaturę i literki wyskakują na ekranie.
>BÓG JEST MIŁOSIERNY.
Okej, już nie krzycz.
>Stworzył człowieka! To już powinno wystarczyć.
A skąd wiesz, że stworzył? Bo On tak twierdzi? Więc kłamie.
>A gdyby nie był miłosierny, to jednym kiwnięciem palca mógłby cały ten nasz marny świat w proch obrócić.
Jemu się nawet nie chce tym palcem kiwać. Nie kiwa palcem, gdy ludzie umierają z głodu, bo manna mu się skończyła. Nie kiwa palcem, gdy dokonuje się infibulacji na małych dziewczynkach, bo nie chce się wtrącać w sprawy Allaha. Nie kiwa palcem, gdy gwałcona jest młoda dziewczyna, bo za mało się modliła albo wolna wola gwałciciela jest ważniejsza. Bóg ma ważniejsze sprawy na głowie. Jakie? Oto one:
>Każdy dzień niesie w sobie cząstkę bożej miłości. Śpiew ptaków, deszcz, śnieg czy słońce.
A może zamiast zajmować się ptaszkami i opadami atmosferycznymi, wziąłby się wreszcie do jakiejś poważniejszej roboty? Chyba, że wszechmoc też już mu się skończyła...
>A to, że wybaczył łotrowi na krzyżu? Samo miłosierdzie.
Rozmawiamy o Bogu czy o Jezusie? No chyba, że bierzemy pod uwagę patrypasjanizm.
>A to, że cieszy się z jednego nawróconego grzesznika?
Pewnie bardziej go ucieszyły te tłumy wymordowanych grzeszników.
>Dlaczego uważacie, że Bóg nie jest miłością?
Nie, my (w większości) uważamy, że Bóg w ogóle "nie jest".
>Droga cnoty jest trudna, ale Bóg nie wymaga żebyśmy byli święci,
Oczywiście, bardzo wygodna wymówka.
>tylko pragnie, żebyśmy go miłowali i wierzyli.
A po co Mu to?
>Jeżeli Bóg wie, co wy wypisujecie, to na pewno rzewnie płacze.
Aaa, więc to dlatego pada deszcz! Hmm. Dlaczego musi płakać nad moją miejscowością, a nie nad jakimś płonącym w tej chwili domem?
>«Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
I to był błąd. Bo wierzący zwykli ignorować to drugie na rzecz pierwszego, niby ważniejszego.
>Bóg pragnie tylko miłości, a jeżeli się kogoś kocha, to się go nie rani i stąd te inne przykazania.
Biada tym, których Bóg nie kocha.
>I taka prośba, jeżeli ktoś nie zna biblii, niech się nie wypowiada, bo jego wypowiedzi sa wtedy puste.
Twoja wypowiedź też jest pusta. Taka prośba, jeżeli ktoś nie potrafi myśleć, niech się nie wypowiada.
29-03-2009 18:32 
 Ocena-2 na 4
S...... (-7 punktów)
>>tylko pragnie, żebyśmy go miłowali i wierzyli.
>A po co Mu to?
A po to mu to, że jeżeli Ty kogoś kochasz, to pragniesz, żeby ten ktoś odwzajemnił to uczucie, chyba, ze się mylę?
>>«Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
>I to był błąd. Bo wierzący zwykli ignorować to drugie na rzecz pierwszego, niby ważniejszego.
Za błędy wierzących nie będę się wypowiadać. Ale w tych przykazaniach haczykiem jest to, że trzeba umieć miłować siebie, potem bliźnich, żeby móc tak naprawdę pokochać Boga.
>Twoja wypowiedź też jest pusta. Taka prośba, jeżeli ktoś nie potrafi myśleć, niech się nie wypowiada.
Myśleć? Czyli Ty masz na myśli to, że jeżeli ktoś "myśli" to uważa, że Boga nie ma.
Wówczas należy sobie zadać pytanie, śmierć jest końcem wszystkiego? I co potem? Wolę mieć nadzieję, że to nie ja się mylę.
29-03-2009 19:42 
 Ocena 5 na 7
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Wówczas należy sobie zadać pytanie, śmierć jest końcem wszystkiego? I co potem? Wolę mieć nadzieję, że to nie ja się mylę.

I tu jest właśnie pies pogrzebany. Te wszystkie religijne opowiastki maja po prostu pocieszać ludzi bojących się śmierci. Życie wieczne, raj i te sprawy... Ale ja bym się nie łudziła. Śmierć jest końcem wszystkiego a nadzieja nic tu nie pomoże. Po śmierci wszyscy staniemy się materiałem budulcowym dla innych istot żywych. Ja mam jedynie nadzieję, że z moich szczątków skorzysta wielkie piękne drzewo a nie jakaś obślizgła glista.
29-03-2009 20:58 
 Ocena 2 na 4
Madman (7811 punktów)
>A po to mu to, że jeżeli Ty kogoś kochasz, to pragniesz, żeby ten ktoś odwzajemnił to uczucie, chyba, ze się mylę?
Można jeszcze kochać bezinteresownie. Przejście z terroru na miłosierdzie to bardzo dobry pomysł chrześcijaństwa. Zamiast grozić komuś plagami i jedzeniem własnych płodów za apostazję, jak to miał w zwyczaju Jahwe, Jezus odwołuje się do naszego współczucia. Jak tu nie kochać kogoś, kto darzy nas uczuciem... A co, jak Allah też nas kocha? To uczucie też starasz się odwzajemnić?
Wiesz, czym różni się pedagog od pedofila? Ten drugi naprawdę kocha dzieci.
Nie sądzę, żeby Bóg nas kochał. Skoro nie można udowodnić, że istnieje, to jak udowodnić, że nas miłuje?
>Za błędy wierzących nie będę się wypowiadać. Ale w tych przykazaniach haczykiem jest to, że trzeba umieć miłować siebie, potem bliźnich, żeby móc tak naprawdę pokochać Boga.
Haczykiem? Ja na Twoim miejscu bym Boga nie posądzał o podchwytliwość.
>Myśleć? Czyli Ty masz na myśli to, że jeżeli ktoś "myśli" to uważa, że Boga nie ma.
Nie. Moja prośba była odpowiedzią na Twoją prośbę, równie niedorzeczną. Powinienem był napisać "myśleć samemu", wtedy miałoby to trochę większy sens.
>Wówczas należy sobie zadać pytanie, śmierć jest końcem wszystkiego? I co potem?
A po co Ci nieśmiertelność? Wieczność? Dłuży Ci się w poczekalni u lekarza? W kolejce na poczcie? Spróbuj sobie wyobrazić, "ile trwa" wieczność. I co można robić w niebie. I kiedy Ci się znudzi.
Poza tym - masz nadzieję, że w raju będziesz tą samą osobą? Gdzie jest zapisana Twoja osobowość, Twoja świadomość, Twoje wspomnienia? A może to w duszy jest Twoja świadomość? Wystarczy drobny uraz mózgu, byś zapomniał, jak masz na imię. Liczysz na to, że Bóg robi autosave Twojej świadomości i potem ją odtworzy? Liczysz na cielesny byt w raju na Ziemi z bajeczek Charlesa Taze Russella, czy na transcendentny byt w zaświatach? A może niekończący się maraton reinkarnacji? Która z wersji Ci bardziej odpowiada? Bo takich pocieszaczy lęku przed przemijaniem ludzkość wymyśliła bez liku. Do wyboru, do koloru... Tylko jeszcze nie stwierdzono, żeby cokolwiek działało. No ale to zrozumiałe, nikt nigdy gwarancji nie dawał. Po co kupować buty z gwarancją, skoro wystarczy zaufać sprzedawcy. Aha. Jest jeszcze opcja exegi monumentum , ale to tylko częściowy save .
>Wolę mieć nadzieję, że to nie ja się mylę.
Więc nie potrzebujesz wieczności, tylko nadziei?
29-03-2009 22:30 
 Ocena-2 na 4
S...... (-7 punktów)
Wieczność nie będzie rozpatrywana jak kolejka do lekarza. I nie podejrzewam Boga o to, że jest podchwytliwy, tylko o to, że ludzie tak do końca Go nie rozumieją. Możecie dawać negatywy, ale w tym temacie, nie zmienię zdania. Są choroby na świecie, nieszczęścia i temu nie zaprzeczę. I wcale nie boję się tego, co będzie po śmierci. Nawet jeżeli nic, sam proch, to nie będę żałowała tego, jak żyłam. Wiara w Boga miłosiernego, pozwala mi myśleć, że można kochać świat pomimo jego wad. Dzięki temu, że (moim zdaniem) Bóg jest miłosierny, ja potrafię żyć według moralnych zasad. Nie tak jak większość skupiać się za złych rzeczach na tym świecie, lecz staram się naprawiać go. Sama nic nie zmienię, ale wiedząc, że Bóg (sprostowanie do czyjejś poprzedniej wypowiedzi, Jezus jest Bogiem- dogmat Trójcy Świętej) z miłości ofiarował się za nas, pragnę dać odrobinę miłości. Nie ofiarowywać się, bo to nie oto chodzi, ale gdyby każdy chociaż troszeczkę pragnął stawać się lepszym czy byłyby wtedy wojny?
Nie będę wypowiadała się więcej na ten temat, szanuję to, iż każdy ma własne poglądy. Szkoda mi tylko jednego. jeżeli Boga nie ma ja nic nie tracę. Ale jeżeli Bóg jest, to ktoś może wiele stracić.
Z głębi serca pozdrawiam Was wszystkich.
29-03-2009 23:08 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Wieczność nie będzie rozpatrywana jak kolejka do lekarza.
Wiem, będzie ciekawiej. Wulkan piwny, to jest to...
>I nie podejrzewam Boga o to, że jest podchwytliwy, tylko o to, że ludzie tak do końca Go nie rozumieją.
No bo podobno jest transcendentny, nie?
>Możecie dawać negatywy, ale w tym temacie, nie zmienię zdania.
Dałaś mi trzy minusy, choć ode mnie dostałaś tylko jednego. Więc jeśli tak wygląda chrześcijańskie miłosierdzie, to już nadrabiam zaległości.
>I wcale nie boję się tego, co będzie po śmierci.
I słusznie. Ale niektórzy cierpią na horror vacui .
>Nawet jeżeli nic, sam proch, to nie będę żałowała tego, jak żyłam.
I bardzo dobrze, trzeba być konsekwentnym.
>sprostowanie do czyjejś poprzedniej wypowiedzi, Jezus jest Bogiem- dogmat Trójcy Świętej
Myślisz, że uroczyste ogłoszenie "UWAGA! Jezus jest Bogiem!" coś zmienia? Dogmat to nie dowód, choć też na 'd'.
>Szkoda mi tylko jednego. jeżeli Boga nie ma ja nic nie tracę. Ale jeżeli Bóg jest, to ktoś może wiele stracić.
Ech, znowu ten Pascal. Nic nie tracisz? Życie wieczne to jest 'nic'?! A jeżeli Bóg jest, ale akurat nie ten, w którego wierzysz? Zonk?
>Z głębi serca pozdrawiam Was wszystkich.
Ja Ciebie również.
29-03-2009 23:49 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)

>Nie będę wypowiadała się więcej na ten temat, szanuję to, iż każdy ma własne poglądy.

Tak, a jak ktoś ma inne i je na forum wyrazi, to dostaje od ciebie minusa, pomimo, że robi to w sposób wyważony i kulturalny. Takie jest właśnie chrześcijańskie miłosierdzie. A jak poddasz je w wątpliwość, to ci łeb urwą.
30-03-2009 07:59 
 Ocena 3 na 3
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>Tak, a jak ktoś ma inne i je na forum wyrazi, to dostaje od ciebie minusa, pomimo, że robi to w sposób wyważony i kulturalny. Takie jest właśnie chrześcijańskie miłosierdzie. A jak poddasz je w wątpliwość, to ci łeb urwą.
>

Ja dostałem pięć miłosiernych minusów, od razu dyskusja robi się przyjemniejsza.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Szkoda mi tylko jednego. jeżeli Boga nie ma ja nic nie tracę.
To wierzysz, że jest, czy wierzysz "na wszelki wypadek"?
Przecież jeżeli Bóg istnieje to wie, że Twoja wiara jest nieszczera/udawana, i czekają na Cię męki piekielne...
A tak na poważnie, to nie przejmuj się - nie musisz wierzyć w Boga. Wystarczy, że będziesz prawym człowiekiem. On będzie o tym wiedział i to doceni.
To gwarantuje Ci zbawienie.

>Ale jeżeli Bóg jest, to ktoś może wiele stracić.
Stracą źli ludzie - nieważne czy wierzyli, czy nie...

>Z głębi serca pozdrawiam Was wszystkich.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
30-03-2009 11:17 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
Witaj s... - czy to onomatopeja od węża.
>Czytając większość wypowiedzi do tego tematu, zastanawiam się czy coś ze mną może jest nie tak.
Być może, każdy powinien się czasem nad tym zastanowić.
>BÓG JEST MIŁOSIERNY.
Obawiam się, że jeżeli będziesz postrzegał Boga jako miłosierdzie i nic więcej, w sytuacji kryzysowej bardzo szybko zapomnisz o nim, a nawet go przeklniesz, lub jak to Tomasz uczynił - wyprzesz się
>Stworzył człowieka! To już powinno wystarczyć.
Stworzył człowieka wolnym i świadomym, i ten człowiek może powiedzieć "ja się na ten świat nie prosiłem".
>A gdyby nie był miłosierny, to jednym kiwnięciem palca mógłby cały ten nasz marny świat w proch obrócić.
Gdyby wymordowali mi rodzinę, zgwałcili moje córki na moich oczach, a szczątki moich synów rzucili psom na pożarcie, życzyłabym sobie aby cały ten bajzel, wszechmogący obrócił w proch. A takie rzeczy się zdarzają.
>gdyby Bóg wybaczył bez ofiary, człowiek nie doceniłby jego miłości.
Ofiara nie miała wiele wspólnego z miłosierdziem. Spójrz co napisałem, bestialsko zamordował syna z miłości.
>Każdy dzień niesie w sobie cząstkę bożej miłości. Śpiew ptaków, deszcz, śnieg czy słońce.
Raka, wojny, krzyk mordowanych itd
>A to, że wybaczył łotrowi na krzyżu? Samo miłosierdzie. A to, że wraca się po zbłąkaną owieczkę? A to, że cieszy się z jednego nawróconego grzesznika?
Nie jedno oblicze ma Bóg.
>I taka prośba, jeżeli ktoś nie zna biblii, niech się nie wypowiada, bo jego wypowiedzi sa wtedy puste.
Mam podejrzenia, że długo jeszcze żaden człowiek nie będzie mógł powiedzieć - nam Biblię. Niezwykła to księga, pełna znaczeń i sensów, które nam umykają. Nie myl litery z prawem.

Bóg z jakichś sobie znanych przyczyn, uczynił podstawą życia świata i człowieka cierpienie. Ból jest naszą codziennością, w pewnym wieku brak bólu oznacza już tylko śmierć. Może zamiast przeczyć tym faktom warto je przyjąć do wiadomości?
Skymen (621 punktów)
>Czy bóg jest miłosierny?

...jeśli za definicję "miłosierdzia" przyjąć "nieustanną gotowość i zdolność do odpowiadania na potrzeby" a za "boga" przyjmiemy "Całą Rzeczywistość", to faktycznie owa rzeczywistość non stop odpowiada różnorakimi okolicznościami na nasze potrzeby, tyle że poprzez własne ograniczone światopoglądem postrzeganie, tych realnych odpowiedzi nie dostrzegamy...i tu jest problem...że z Miłosierdzia Boga skorzystać trzeba chcieć!
keymak (3379 punktów)
Bóg nie ma jakichkolwiek przymiotów, bo go nie ma.
Zaś ludzie którzy opowiadają jakieś bajki i co jakiś czas wplatają w te bajki słowo bóg zdecydowanie nie są miłosierni. Trudno w każdym razie uznać że opowiadanie bajek innym to przejaw miłosierdzia. Tym bardziej ciężko jest uznać że wyciąganie ostatniego grosza od wiernych jest przejawem miłosierdzia. Nie mówiąc już o tych co tak bardzo miłują innych że nawet dzieci molestują..
Delikatnie mówiąc.

Pozdrawiam.
a.szubert (411 punktów)
Watek ten utworzyłem jedynie jako przeciwstawienie się propagandzie misjonarzy próbujących nas

przekonać - jaki ten Bóg wspaniały jest.

Nie walczę z religią. Walczę z ogłupianiem nas o religii.

I o tym- jaki "Bóg" jest - o czym naturalnie wiedzą wszyscy kardynałowie, Rydzyk, i "miłujący prawdę".
Maciej Wyszpolski (447 punktów)
>Watek ten utworzyłem jedynie jako przeciwstawienie się propagandzie misjonarzy

Moje pytanie brzmi - co tu robią Ci misjonarze? Na racjonaliście nie było mnie chyba rok, wracam, a tu jak na wojnie! Wcześniej czegoś takiego nie było, zdarzał się sporadyczny troll, natomiast teraz...

Być może najciekawsze dyskusje są na zamkniętych forach dla członków PSR W końcu tam trolle dostępu nie mają.
S...... (-7 punktów)
Ach Ci racjonaliści. Cynizm, nienawiść, gniew, to jest to. A te minusy nie były miłosierne. Były takie jak ten świat, brutalne, pełne goryczy i nienawiści. Taka wersja pewnie bardzie Ci się spodoba, co? właśnie taki jest świat dzięki ludziom, nie Bogu. On ingeruje tylko, że niektórzy tego nie chcą tego widzieć.
Skymen (621 punktów)
>Ach Ci racjonaliści. Cynizm, nienawiść, gniew, to jest to. A te minusy nie były miłosierne. Były takie jak ten świat, brutalne, pełne goryczy i nienawiści. Taka wersja pewnie bardzie Ci się spodoba, co? właśnie taki jest świat dzięki ludziom, nie Bogu. On ingeruje tylko, że niektórzy tego nie chcą tego widzieć.
>
Ale skoro bóg takimi ludzi stworzył to świat jest taki dzięki bogu...czyż nie?
Ależ byłoby nudno...bez cynizmu, nienawiści, gniewu, głupoty, etc...a tak żyć nie umierać! Beduini twierdzą że życie ludzkie bez posiadania przynajmniej jednego śmiertelnego wroga nic nie jest warte, nie ma "smaku"...i coś w tym jest!
Światły (29 punktów)
chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=PI_
<a>Wszyscy są z Jednego</a>
Światły (29 punktów)
>chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=PI_
Wszyscy są z Jednego
>


link ---VETO---For Free

Powyższy link przeniesie cię na moją stronę internetową [jest na niej przeszło 3000GB danych-3TB].A jeśli przeczytasz moje VETO które piszę już kilka lat zrozumiesz co należy zrobić ze swoim życiem Pozdrawiam Serdecznie

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365