Racjonalista - Strona głównaDo treści
Debaty, rozmowy i filmy na temat religii.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
08-09-2012 14:41Mortimer (1359 punktów)Debaty, rozmowy i filmy na temat religii.
Ocena 3 na 3
www.youtub(*)videos&list=WL645B3A32A43A1D55

Oglądnąłem ostatnio tę debatę i muszę powiedzieć, że bardzo mi się spodobała. Hasło przewodnie: Czy Kościół katolicki jest siłą na rzecz dobra w świecie?
Jakie Wy macie przemyślenia po jej oglądnięciu? Zapewne spora część racjonalistów już ją zna, ale podyskutować na jej temat można.

Obejrzałem niedawno również film pt. "Religulous". Podaję link: www.youtube.com/watch?v=UnQxMTxT1A0
Bardzo pozytywna ocena z mojej strony względem tego filmu.

Do tego straciłem trochę czasu na przebrnięciu przez polską debatę, na temat książki "Bóg urojony":
www.youtube.com/watch?v=Y_AOqHdP5Xs

Co Wy sądzicie po obejrzeniu któregokolwiek z tych materiałów, które podałem?
Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

08-09-2012 15:43
 Ocena 13 na 13
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Oglądnąłem ostatnio tę debatę i muszę powiedzieć, że bardzo mi się spodobała. Hasło przewodnie:
>Czy Kościół katolicki jest siłą na rzecz dobra w świecie?
>Jakie Wy macie przemyślenia po jej oglądnięciu? Zapewne spora część racjonalistów już ją zna, ale
>podyskutować na jej temat można.
>Oglądnąłem niedawno również film pt. "Religulous". Podaję link:

-Ja nie "oglądnąłem", a obejrzałem, choć pobieżnie bo temat to stary i znany.
-Jeżeli wśród zła jakie czyni Kościół można wyodrębnić trochę dobra, to i tak jest ono jedynie strategią rozpowszechniania religii i rozszerzania wpływów tegoż Kościoła. Inaczej przestałby już istnieć. Najlepszy przykład to misje. Wszelkie dobro można czynić bez skutków ubocznych, odstawiania religijnych szopek i ogłupiania milionów ludzi (a to już zło). Debaty takie nigdy niczego nie rozstrzygną. Nawet jeśli ktoś udowodni dobroczynne działanie wyznawców jakiejś religii czy np. fan klubu Smurfów, to nie zmieni faktów na temat fałszywości źródeł, na jakich dana bajka się opiera. Nie zaistnieje nagle bóg, Jezus, ani Papa Smurf, mocą dobra czynionego przez ich wyznawców.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
odarwinie (56 punktów)
>Do tego straciłem trochę czasu na przebrnięciu przez polską debatę, na temat książki "Bóg
>urojony"
:
>www.youtube.com/watch?v=Y_AOqHdP5Xs
>Co Wy sądzicie po obejrzeniu któregokolwiek z tych materiałów, które podałem?
>Pozdrawiam.
Kiedyś to oglądałam, najlepsze wrażenie zrobił na mnie duchowny który wraz z Terlikowskim miał za zadanie skrytykować "Boga urojonego" prof. Dawkinsa i bronić pozycji katolików w kraju. Przyszedł do studia, krytykuje książkę a na zadane pytanie czy ją w ogóle czytał odpowiada bez mrugnięcia, że nie, że nie czytał. Geniusz krytyki. A Terlikowski to wiadomo: "nazizm, Hitler, Stalin: co więcej o ateizmie rzecz można?"
Natomiast Pan Szwajcer całkiem dobrze wyszedł (ładnie zgasił Terlikowskiego - Terlikowski mówi [parafrazując] "niech Pan chociaż tą książkę przeczyta" na co Pan Szwajcer: "Proszę Pana ja tą książkę tłumaczyłem i wydawałem", haha, mina i brak słów Terlikowskiego bezcenna, ).

By the way, za miesiąc Pan Szwajcer (cis) wyda kolejną książkę prof. Dawkinsa, chciałabym już ją dorwać
08-09-2012 17:26 
 Ocena 4 na 4
Selanos (12869 punktów)
>Kiedyś to oglądałam, najlepsze wrażenie zrobił na mnie duchowny który wraz z Terlikowskim miał za zadanie skrytykować "Boga urojonego" prof. Dawkinsa i bronić pozycji katolików w kraju.

To był zdaje się pan Dziewiecki, ksiądz, katolicki publicysta i autor podręczników religii.

Nie lubię tego człowieka, bo przedstawia to, czego nie potrafię zrozumieć. No bo jak inteligentny, oczytany człowiek może wierzyć, że co niedziele piję krew bozi zmarłej dwa tysiąclecia temu?

P.S. A wiecie, że ksiądz Dziewiecki jest ekspertem ministra edukacji od przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie"? Śmiem twierdzić, że to wiele wyjaśnia.
09-09-2012 10:19 
 Ocena 1 na 1
Mortimer (1359 punktów)
>P.S. A wiecie, że ksiądz Dziewiecki jest ekspertem ministra edukacji od przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie"?

Ekspertem?!
Potrafię zrozumieć wiele rzeczy, ale tego nie. Niech ksiądz Dziewiecki i inni księża nie zabierają głosu w żadnej rozmowie/dyskusji/debacie itp, na temat rodziny, seksu, dzieci etc.

Gdyby księża byli opiekunami/opiekunkami(?) do dzieci, to prędzej bym zrezygnował z własnej pracy i zajął się dzieckiem, niż oddałbym je pod opiekę takiego księżulka. Oni za dużo gadają na tematy seksu, dzieci i rodziny. To jakoś źle się łączy ze sobą. Dziwić się potem, że molestują dzieci.
Tak jak kler ucieszył się z konfesjonałów, które w Europie pojawiły się dopiero w XVII wieku. Ogromne, wielkie budki do których wchodzili wierni i się spowiadali. Do tego umieszczone w niszach i zakamarkach wielkich gotyckich budowli. I dziwić się, że kler sobie próbował gwałcić kobiety w takich właśnie konfesjonałach, gdyż albo:
a) inaczej by nie dali rozgrzeszenia. A więc seks w konfesjonale i po sprawie.
b) za dużo nasłuchali się o seksie podczas spowiedzi i również musieli się gdzieś wyżyć.

Także patrząc na ogólną historię Kościoła, to niech lepiej siedzą cicho, modląc się do (pozwolę sobie zacytować fragment wypowiedzi Selanosa) "bozi zmarłej dwa tysiąclecia temu".

Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
08-09-2012 17:43 
 Ocena 9 na 9
doppelganger (3218 punktów)
>Kiedyś to oglądałam, najlepsze wrażenie zrobił na mnie duchowny który wraz z Terlikowskim miał za zadanie skrytykować "Boga urojonego" prof. Dawkinsa i bronić pozycji katolików w kraju. Przyszedł do studia, krytykuje książkę a na zadane pytanie czy ją w ogóle czytał odpowiada bez mrugnięcia, że nie, że nie czytał. Geniusz krytyki. A Terlikowski to wiadomo: "nazizm, Hitler, Stalin: co więcej o ateizmie rzecz można?"
Zgadza się - ksiądz całkowicie zepsuł dyskusję w studio która rozwijała się nawet ciekawie. Był kompletnym, zadufanym ignorantem z szyderczym uśmieszkiem w kąciku ust. Widać że ci ludzie w ogóle się nie rozwijają - ich wiedza o świecie i nauce jest zerowa ("Dziesięciu największych zbrodniarzy w historii to ateiści!", " Ateizm sprowadza człowieka do roli zwierzęcia" i parę innych kwiatków). No ale to przecież produkt seminarium, mały trybik w Maszynie Indoktrynacji Polskiego Luda. Terlikowski to przy nim wyglądał jak profesor (głupoty co prawda ale zawsze).

>Natomiast Pan Szwajcer całkiem dobrze wyszedł (ładnie zgasił Terlikowskiego - Terlikowski mówi [parafrazując] "niech Pan chociaż tą książkę przeczyta" na co Pan Szwajcer: "Proszę Pana ja tą książkę tłumaczyłem i wydawałem", haha, mina i brak słów Terlikowskiego bezcenna, ).
Było tam takich momentów więcej, szkoda że cała debata po jakimś czasie była już tylko szarpanym przekrzykiwaniem się. Niemniej jednak, religianci wyglądali w niej tak jak zwykle, czyli głupio.

Do autora wątku: nie ma takiego słowa jak "oglądnąć". Jest "oglądać", "obejrzeć"..., tak...

Debatę Hitcha widziałem i ciężko cokolwiek powiedzieć poza tym że skończyło się jak zawsze - rzezią (nie)winiątek. Rozmowa na zupełnie innych poziomach. Zamiast tego biskupa mógł się pojawić ktoś bardziej kompetentny/inteligentny ale to i tak nie zmieniłoby losów tej dyskusji.
Mortimer (1359 punktów)

>Do autora wątku: nie ma takiego słowa jak "oglądnąć". Jest "oglądać", "obejrzeć"..., tak...

Wybaczcie za błąd. Gdybym tylko mógł go jakoś poprawić, ale możliwości edycji wątków jeszcze nie mam.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
Piotr Mądry (277 punktów)
> Czy Kościół katolicki jest siłą na rzecz dobra w świecie?
Takich debat u nas brakuje. Pilnym wydaje mi się wyłonienie ludzi, którzy byliby w stanie w takich debatach występować. Kto to mógłby być?


Przeraża mnie skala istniejącego jeszcze zabobonu!
10-09-2012 10:35 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Takich debat u nas brakuje.
Ano, brakuje... a jak już się trafi cokolwiek to poziom rozmówców niekościelnych jest generalnie żenujący kiedy kościelni rozkwitają w bełkocie. Jak choćby tutaj. Albo tutaj, gdzie - mądra i kochana skądinąd - pani Środa zachowuje się jak przekupa a na czołowego racjonalistę napominającego rozmówców i podtrzymującego poziom debaty wychodzi jakiś nieuk w sutannie... żenada!
Albo tutaj, gdzie tytuł artykułu jest wysoce znamienny (komentarz pod artykułem jest mojego autorstwa).

>Pilnym wydaje mi się wyłonienie ludzi, którzy byliby w stanie w takich debatach występować. Kto to mógłby być?
Ano właśnie! Skoro taki dr. Słowik szczyci się rozmową z dwoma członkami Episkopatu jako epokowym osiągnięciem; skoro w działaniach Palikota więcej dymu, niż ognia... ktoś nomen omen racjonalny powinien coś zadziałać. Podejmować próby debat na różne tematy z przedstawicielami hierarchii Kościoła, uczelni kościelnych itp.
Taki na przykład ksiądz Heller powadzi edukację na tematy naukowe (i nie tylko) może dałby się namówić na wykład z pytaniami słuchaczy na temat idiotyzmów z kościelnych bajań? Może na każde spotkanie racjonalistów z i tak się odbywających zapraszać kościelnych i to listami otwartymi?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Piotr Mądry (277 punktów)Debaty, ale nie tak.
Prof. Magdalena Środa niestety nie miała innego wyjścia jak próbować się przebić w haotycznie i na żywioł puszczonej "debacie".
Wszelkie spotkania w radio, telewizji tak wyglądają. Nawet Lis nie potrafi utrzymać poziomu.
Prof. Magdalena Środa całkiem dobrze argumentowała ... Pardon - chciała argumentować. Za każdym razem, gdy mówiła coś istotnego była przekrzykiwana. Gdy mówią jednocześnie dwie osoby - słuchacz nie wyniesie z tego nic. I o to chodzi takiemu Cymańskiemu.
Europoseł zamiast wyjasnić dlaczego w PE nie zawiesił krzyża tłumaczył, że tam są też muzułmanie!
A w Polsce ich nie ma?
Ale OK. Nie jestem na tej pyskówce. Ad rem...
------------
Niech sobie te targi medialne lecą, bo nie pretenduję do władnego ich naprawy.
Jestem zauroczony klasą, poziomem debat na żywo z publicznością, z prowadzacym udzielającym głosu, z mówcami PRZY MÓWNICY.
Jak widać - starsze demokracje wypracowały już odpowiedni model. Nie pozostaje więc pójść dobrym torem. Taka debata - po zarejestrowaniu może potem być publikowana i przynosić 100-krotnie większe korzyści.
Bezwzględnie genialne sa głosowania publiki przed i po debacie. To jest prawdziwy argument. Nie tyle co, który ewentualnie powiedział. Bo i teooratorzy świetnie nieraz argumentują. Tylko te głosy publiki, która nie daje się kupić za piękne gładkie słówka.
Kultura + efekt!

Przeraża mnie skala istniejącego jeszcze zabobonu!
sciezyna (56 punktów)Odp: Debaty, rozmowy i filmy na temat religii.
>Do tego straciłem trochę czasu na przebrnięciu przez polską debatę, na temat książki "Bóg
>urojony"
:
>www.youtube.com/watch?v=Y_AOqHdP5Xs
>Co Wy sądzicie po obejrzeniu któregokolwiek z tych materiałów, które podałem?

"Boga urojonego" przeczytałem dość skrupulatnie, że tak powiem. Oglądałem też programy Dawkinsa na tematy religijne.

Z pełnym szacunkiem dla Dawkinsa jako naukowca wyrażę się negatywnie na temat jego sposobu podejścia do zagadnień religijnych i kościoła.

"Bóg urojony" zawiera wiele cennych idei, wiele opinii wartych dyskusji jednak styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji. Styl Dawkinsa żąda wręcz aby wierzyć jemu a nie teologom - powstaje więc tam jakiś paradoks

Książkę znam w oryginale i uważam ją za wyjątkowo nudną, zbyt wyraźnie agresywną i miejscami irytującą uzurpowanym sobie przez autora autorytetem, którego w dziedzinie teologii i religii niestety nie posiada. Zdolności Dawkinsa w debatowaniu na wspomniane tematy są raczej mierne.

Podobne w stylu są jego debaty filmowe. Tak w książce "Bóg urojony" jak i w filmach Dawkins rysuje siebie jako osobę ze znaczną dozą agresji, irytacji lub wręcz z naleciałościami dyktatora - a jeśli nie dyktatora to osoby apodyktycznej ze śladami manii prześladowczej.

Dawkins jest znakomitym biologiem ewolucyjnym i etologiem. Problem religii jest dla Niego problemem raczej niż tematem do debat.

Podobnie zagorzałym przeciwnikiem religii był +Christopher Hitchens z tą różnicą, że Hitchens mniej folgował swym emocjom, jego prace pozostają łatwiej dostępne zwykłemu czytelnikowi, są błyskotliwe - choć w. A dla osób szukających bardziej racjonalnego ustosunkowania się to pojęć religii/ateizmu stanowią lepszą wartość intelektualną, są met pobudzającą do dalszego poszukiwania a więc do pogłębiania przekonań co przybliża do prawdy.
11-09-2012 13:33 
 Ocena 2 na 2
Baluu (95 punktów)
Osobiście wyróżniłbym spośród tak zwanych "Nowych Ateistów" Daniela Dennetta.
Wydaje mi się, że jego stosunek do pochodzenia religii oraz laicyzacji społeczeństwa pozwalają nam spojrzeć na to zjawisko z kilku punktów widzenia i mieć szerszą wiedzę w tym temacie.
Polecam wykłady na youtube tego pana, muszę się wziąć za jego książki;]
13-09-2012 07:06 
 Ocena 1 na 1
sciezyna (56 punktów)
>Osobiście wyróżniłbym spośród tak zwanych "Nowych Ateistów" Daniela Dennetta.
> [...]
>Polecam wykłady na youtube tego pana, muszę się wziąć za jego książki;]

Świetna referencja. Tego pana nie znałem i jestem Ci bardzo wdzięczny za wskazanie Jego wyjątkowo błyskotliwego i wielowymiarowego podejścia do religii, laicyzacji, ewolucji i wiary w ogóle.

Dan Dennett już należy do moich ulubieńców a wśród nich mam już: Georgea Carlina, Geerta Wildersa, Pata Condella, Dinesha D'Souza, Petera Singersa, Nigela Sinnotta, Karen Armstrong, Christophera Hitchensa (w pudełku odnośnie omawianego tu tematu) - zapewniam pozostałych, nad myślami tych osób zastanawiałem się (również czytałem) i to nie pobieżnie bo nie lubię biegać

Dan Dennett w błyskotliwy sposób "mieczem zwalcza miecz" czyli np. sugeruje z naciskiem konieczność nauczania religii we wszystkich szkołach tyle że z pewnymi warunkami. Wyśmienity myśliciel w dodatku z poczuciem humoru. Stwierdza, że religia to twór naturalny podlegający ewolucji i że w ewolucji istnieją elementy planu/zamiary: celowe krzyżowanie ras krów, owiec czy psów (a w rodzinach królewskich ludzi) toż to cały czas ta sama ewolucja.

Dzięki Baluu. Zapisuję się na Jego wykłady.

Z szacunkiem Ś.
11-09-2012 16:11 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>"Bóg urojony" zawiera wiele cennych idei, wiele opinii wartych dyskusji jednak styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji.
A jaki styl, Twoim zdaniem, zachęciłby Michalika czy Rydzyka do dyskusji?

>Styl Dawkinsa żąda wręcz aby wierzyć jemu a nie teologom - powstaje więc tam jakiś paradoks
Czy poza Twoimi emocjami jakaś treść za tym stoi?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-09-2012 17:27 
 Ocena-1 na 1
sciezyna (56 punktów)
>>"Bóg urojony" zawiera wiele cennych idei, wiele opinii wartych dyskusji jednak styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji.
>A jaki styl, Twoim zdaniem, zachęciłby Michalika czy Rydzyka do dyskusji?
>>Styl Dawkinsa żąda wręcz aby wierzyć jemu a nie teologom - powstaje więc tam jakiś paradoks
>Czy poza Twoimi emocjami jakaś treść za tym stoi?
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Jeśli Rydzyk czy Michalik jest dla Was autorytetem do dyskusji z Dawkinsem (i autorytetem dla niektórych tu) to zgadzam się absolutnie - oni reprezentują ten sam poziom intelektualny.

Zastanawiam się astrotaurusie co Ciebie tak w mojej wypowiedzi ugryzło? Styl pisarski Dawkinsa zwyczajnie nie podoba mi się. Czy może sugerujesz, że musi mi się podobać? Zerknij na swoją stopkę...
11-09-2012 17:42 
 Ocena 8 na 8
doppelganger (3218 punktów)
>Jeśli Rydzyk czy Michalik jest dla Was autorytetem do dyskusji z Dawkinsem (i autorytetem dla niektórych tu) to zgadzam się absolutnie - oni reprezentują ten sam poziom intelektualny.

Na początku dodam, że moim zdaniem autorytetem dla racjonalisty jest jego własny rozum, zdrowy rozsądek (oparte na stale uaktualnianej wiedzy), czyste szkiełko i chłodne oko. Nikt nie przyjmuje bezkrytycznie od razu poglądów nawet takich tuzów jak Dawkins czy Hawking. Kluczem tutaj jest słowo sceptycyzm.

A teraz pytanie: czy mi się wydaje, że właśnie zrównałeś poziom intelektualny Dawkinsa z Rydzykiem i Michalikiem?

Z kolei astrotaurus pisząc:

Cytat:
A jaki styl, Twoim zdaniem, zachęciłby Michalika czy Rydzyka do dyskusji?

, moim skromnym zdaniem miał na myśli to, że "Bóg urojony" jest pisany dość przystępnym, nieskomplikowanym i popularnym językiem, który jegomościom ich pokroju pozwala przynajmniej pojąć o czym Dawkins pisze. O głębszym zrozumieniu już nie śmiałbym nawet marzyć - wiemy, że dyskutować z religiantem to jak kopać się z koniem.
11-09-2012 23:59 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Jeśli Rydzyk czy Michalik jest dla Was autorytetem do dyskusji z Dawkinsem (i autorytetem dla niektórych tu) to zgadzam się absolutnie - oni reprezentują ten sam poziom intelektualny.
Jeśli z mojej wypowiedzi wyczytałeś to co wypisałeś to zapłacz raczej nad swoim poziomem intelektualnym.

>Zastanawiam się astrotaurusie co Ciebie tak w mojej wypowiedzi ugryzło? Styl pisarski Dawkinsa zwyczajnie nie podoba mi się. Czy może sugerujesz, że musi mi się podobać? Zerknij na swoją stopkę...
Nie ugryzło, co najwyżej zasmuciło, że wpisujesz się w schemat wypowiedzi intelektualnie pustych, ale naładowanych emocjonalnie.
Na stopkę swoją zerkam co i rusz, a i Tobie radzę: wyraziłeś swoją opinię, spróbuj teraz uzgodnić fakty, na jakich ją oparłeś.

>Panowie przepraszam za zamieszanie ale przecież dyskutujemy o książkach napisanych w różnych językach - ja nie czytałem tej tłumaczonej na polski i zakładam, że Panowie nie czytali tej w oryginale. Myślę, że rozumiecie, że w tej sytuacji pojawią się różnice nie do pojednania.
Rozmawiamy o jednej książce napisanej w jednym języku i przetłumaczonej chyba dość wiernie (nie spotkałem się jeszcze z rozbieżnościami co do jej treści) na inny.
A skąd czerpiesz swoją pewność pojawienia się różnic skoro polskiego tłumaczenia nie znasz??

Ponadto także uważam, ze Hitchens był bardziej bojowo i bezkompromisowo nastawiony, niż Dawkins


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-09-2012 17:06 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>"Boga urojonego" przeczytałem dość skrupulatnie, że tak powiem.
"Boga urojonego" przeczytałem po polsku dość pobieżnie, że tak powiem, ale mam egzemplarz w domu i chętnie merytorycznie i tej książce podyskutuję.

>Oglądałem też programy Dawkinsa na tematy religijne.
Coś tam też widziałem.

>Z pełnym szacunkiem dla Dawkinsa jako naukowca wyrażę się negatywnie na temat jego sposobu podejścia do zagadnień religijnych i kościoła.
"Bóg urojony" nie jest tekstem uczonego, tylko poważanego w świecie intelektualisty, a pomimo że, to ta sama osoba, to te publikacje są w różnych kategoriach.

>"Bóg urojony" zawiera wiele cennych idei, wiele opinii wartych dyskusji jednak styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji.
"Bóg urojony" w moim odbiorze nie zawiera żadnych nowych idei, a największą zaletą książki jest jej komunikatywny i błyskotliwy styl, świadczący o inteligencji autora i przekonywający inteligentnego czytelnika.

>Styl Dawkinsa żąda wręcz aby wierzyć jemu a nie teologom.
Mnie się wydawało, że Dawkins w tej książce odwołuje się do racjonalizmu zalecającego postawę naukowego sceptycyzmu.

> - powstaje więc tam jakiś paradoks.
Możliwe, ale jaki?

>Książkę znam w oryginale i uważam ją za wyjątkowo nudną,
Książkę znam po polsku w znakomitym tłumaczeniu Piotra Szwajcera i uważam ją za atrakcyjną.

>zbyt wyraźnie agresywną
Osobiście jestem jeszcze bardziej agresywnym wobec głupoty.

> i miejscami irytującą uzurpowanym sobie przez autora autorytetem, którego w dziedzinie teologii i religii niestety nie posiada.
Akurat mam przygotowanie teologiczne i chętnie porozmawiam o teologicznych błędach Dawkinsa. Może przy okazji Pan mi wyjaśni dlaczego teologowie zabierają autorytatywny głos w sprawach, o których nie mają pojęcia. Na przykład nauki.

>Zdolności Dawkinsa w debatowaniu na wspomniane tematy są raczej mierne.
Myślę, że zdolności wszystkich racjonalistów w debatowaniu z fideistami są raczej mierne.
Por. www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,43451
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

>Podobnie zagorzałym przeciwnikiem religii był +Christopher Hitchens z tą różnicą, że Hitchens mniej folgował swym emocjom, jego prace pozostają łatwiej dostępne zwykłemu czytelnikowi, są błyskotliwe - choć w. A dla osób szukających bardziej racjonalnego ustosunkowania się to pojęć religii/ateizmu stanowią lepszą wartość intelektualną, są met pobudzającą do dalszego poszukiwania a więc do pogłębiania przekonań co przybliża do prawdy.
Cieszę się, że poleca nam Pan Christophera Hitchensa dobre i to dla otumanionych wiarą umysłów, ale naprawdę uważa Pan, że jego książki są bardziej niż Dawkinsa przepojone misjonarską miłością?
Na przykład w książce:
"Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa"
Hitchens opisuje religię jako "okrutną, irracjonalną, nietolerancyjną, sprzyjającą rasizmowi, plemienną, bigoteryjną, zaangażowaną w ignorancję i wrogą wobec niezależnych dociekań, wymuszającą pogardę wobec kobiet i przymus wobec dzieci". Argumentacja łączy osobiste relacje, udokumentowane opowieści oraz krytyczną analizę tekstów religijnych. Treść dotyczy głównie religii bliskowschodnich, ale autor omawia także inne religie takie jak np. hinduizm i buddyzm.

Krytyka religii skoncentrowana jest na czterech punktach:

Religia myli się co do początków ludzkości i wszechświata
Religia wymusza nieuzasadnione tłumienie ludzkiej natury
Religia skłania ludzi do przemocy i ślepego posłuszeństwa wobec autorytetów
Religia jest z natury wroga wobec niezależnych dociekań

pl.wikipedia.org/wiki/Bóg_nie_jest_wielki

Fajnie czytajcie Państwo i Hitchensa. Też go polecam.

Miłego dnia.

@@@
.
sciezyna (56 punktów)
>.
>"Boga urojonego" przeczytałem po polsku dość pobieżnie, że tak powiem, ale mam egzemplarz w domu i chętnie merytorycznie i tej książce podyskutuję.
>>Oglądałem też programy Dawkinsa na tematy religijne.
>Coś tam też widziałem.

A może warto zacząć czytać uważnie? Opieszałość wprowadza błędy:
>"Bóg urojony" zawiera wiele cennych idei, wiele opinii wartych dyskusji jednak styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji.
"Bóg urojony" w moim odbiorze nie zawiera żadnych nowych idei, a największą zaletą książki jest jej komunikatywny i błyskotliwy styl, świadczący o inteligencji autora i przekonywający inteligentnego czytelnika.

Nic tu o żadnych nowych ideach nie pisałem ale co tam czytajcie pobieżnie, jak mówicie, i przekręcajcie znaczenie - najważniejsze, że Coś Was Panowie
zabolało. A to już sukces.

Panie Andrzeju ten chwyt z Teresą no tak, jest dobrze znany ale już się wyciera. Jest tyle nowych zdarzeń na błyskotliwe argumenty tyle, że trzeba niestety dużo czytać.

Dawkins - jak już wspominałem wyżej, MOIM ZDANIEM (znaczy moim zdaniem, nic innego to tu nie znaczy, to jest moje zdanie) w oryginale czyli w języku angielskim "The God Delusion" napisał marnie. A jeśli ma Pan ją w domu tłumaczoną na polski i jest dla pana książką atrakcyjną to wspaniale. Angielska miała czerwoną okładkę z wizerunkiem jakby wybuchu i jako wydanie nie była atrakcyjna.
sciezyna (56 punktów)
>>.
>>"Boga urojonego" przeczytałem po polsku dość pobieżnie, że tak powiem, ale mam egzemplarz w domu i chętnie merytorycznie i tej książce podyskutuję.

Panowie przepraszam za zamieszanie ale przecież dyskutujemy o książkach napisanych w różnych językach - ja nie czytałem tej tłumaczonej na polski i zakładam, że Panowie nie czytali tej w oryginale. Myślę, że rozumiecie, że w tej sytuacji pojawią się różnice nie do pojednania.
11-09-2012 22:57 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Panowie przepraszam za zamieszanie ale przecież dyskutujemy o książkach napisanych w różnych językach - ja nie czytałem tej tłumaczonej na polski i zakładam, że Panowie nie czytali tej w oryginale.
Gy Pan używa formy "panowie", to bardzo głupio Pana zakłada. Omawialiśmy na naszym forum "Boga" jeszcze przed jego przetłumaczeniem. Ja zakładam - może też wg Pana głupio - że na polskim forum rozmowę będziemy jednak prowadzić po polsku, a nie po angielsku.

>Myślę, że rozumiecie, że w tej sytuacji pojawią się różnice nie do pojednania.
Tak - występują pomiędzy nami różnice nie do przeskoczenia, ale są one zawarte w naszych światopoglądach i rozumieniu języka polskiego.

* * *

PS. Ponadto jestem na 99% pewien, że nie przeczytał Pan "Boga urojonego" w żadnym języku, jak nie przeczytało tej książki 99% krytykujących ją religiantów i zgadzam się całkowicie z Panem Marcinem: "Największa zaletą Dawkinsa, jak dla mnie, jest łopatologiczne wyłożenie kretynizmu religii. Mam prywatną hipotezę, że wszelacy religianci tak się czepiają tej książki nie ze względu na zawarte w niej argumenty ale na niebywałą prostotę jej treści. O religii to przecież powinien wypowiadać się tełolog i to najlepiej w takiej formie, że sam siebie nie rozumie. BU może przeczytać gimnazjalista i znajdzie tam zdecydowanie więcej niż w jakimkolwiek dziele religijnym".

Miłego dnia.

@@@
.
11-09-2012 22:48 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>A może warto zacząć czytać uważnie? Opieszałość wprowadza błędy:
>"Bóg urojony" zawiera wiele cennych idei, wiele opinii wartych dyskusji jednak styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji.
>>>>"Bóg urojony" w moim odbiorze nie zawiera żadnych nowych idei, a największą zaletą książki jest jej komunikatywny i błyskotliwy styl, świadczący o inteligencji autora i przekonywający inteligentnego czytelnika.
>Nic tu o żadnych nowych ideach nie pisałem
No tak, rzeczywiście nie pisał Pan o "nowych" tylko o "cennych". Przepraszam! Ale jak bardzo mogą być "cennymi" stare idee, mocno już przedyskutowane?
Ale u Pana ani o "cennych" ani o "nowych" ani słowa. I taka to już z Panem rozmowa.

>ale co tam czytajcie pobieżnie, jak mówicie, i przekręcajcie znaczenie - najważniejsze, że Coś Was Panowie zabolało.
Ani tu formy "wy" nie używamy. Ani żadnej jednoty poglądowej nie stanowimy. Każde z nas, gdyż między nami są także mader mądre, inteligentne i uczone panie, występuje we własnym imieniu.

Co miałoby mnie zaboleć? Zupełnie nie rozumiem? Niech Pan jakoś to wyjaśni? Jakie merytoryczne znaczenie miało użycie terminu "nowe" zamiast ""cenne", że aż dało Panu tyle satysfakcji?

>A to już sukces.
Gratuluje!

>Panie Andrzeju ten chwyt z Teresą no tak, jest dobrze znany ale już się wyciera.
Jaki chwyt, z jaką Teresą? Naszą - forumową Teresą? Czy opisaną przez polecanego tu przez Pana Hitchensa? Gdzie i co się Szanownemu Panu "wyciera"? Nie rozumiem - co Pana boli i gdzie Pana boli?

>Jest tyle nowych zdarzeń na błyskotliwe argumenty tyle, że trzeba niestety dużo czytać.
W tym zdaniu pełna zgoda. Dodałbym tylko - czytać ze zrozumieniem.

>Dawkins - jak już wspominałem wyżej, MOIM ZDANIEM (znaczy moim zdaniem, nic innego to tu nie znaczy, to jest moje zdanie) w oryginale czyli w języku angielskim "The God Delusion" napisał marnie.
Szanowny Panie, MOIM ZDANIEM, zdaniem wypisuje Pan głupoty bez merytorycznego uzasadnienia i co z tego stwierdzenia wynika? Moim zdaniem - nic, albo niewiele, trzeba przedstawić argumenty. Ja przynajmniej się staram. A Pan?

>A jeśli ma Pan ją w domu tłumaczoną na polski i jest dla pana książką atrakcyjną to wspaniale.
No cóż gratuluję genialnemu panu Szwajcerowi, i może warto zapoznać się z polską (lepszą, bardziej atrakcyjną) wersją, którą Polakom z pełnym przekonaniem polecam.

>Angielska miała czerwoną okładkę z wizerunkiem jakby wybuchu i jako wydanie nie była atrakcyjna.
Tylko, czy dotyczy to angielskiej czy polskiej wersji, to poza "swoim zdaniem" żadnych argumentów Pan tu nie przedstawił. Co z tego, gdy człowiek posługuje się nawet kilkoma językami, gdy w żadnym nie ma niczego mądrego do powiedzenia.

Do moich argumentów (poza moim "wielkim przekrętem" w Pańskim tekście - zamianą "cennych" na "nowych") też Pan się nie odniósł. To nie ten język, który Pan rozumie?
Jak dla mnie - to oczywiste.

Miłego dnia.

@@@
.
12-09-2012 07:48 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Angielska miała czerwoną okładkę z wizerunkiem jakby wybuchu i jako wydanie nie była atrakcyjna.

I psuła niebieski wystrój Twojej biblioteczki?

sciezyna (56 punktów)
>> Angielska miała czerwoną okładkę z wizerunkiem jakby wybuchu i jako wydanie nie była atrakcyjna.
>I psuła niebieski wystrój Twojej biblioteczki?
>
>
O kurcze! Gdzie ja mogę to dzieło tu reklamowane kupić? W dodatku niebieskie! Eh... Nie, nie kupię mam już jedną niebieską książkę o astrologii. Myśląc racjonalnie nie dam rady tej tu reklamowanej przeczytać. Czy mógłbyś mi Fizyku ją streścić -tak Swoimi słowami? Parę słów tak z gruba? Proszę? Interesuje mnie głównie ta część dotycząca tej atrakcyjnej dziewczyny.

Fajnie. Nareszcie troszkę śmiechu.
11-09-2012 23:38 
 Ocena 10 na 10
MarcinK (9189 punktów)

>"Boga urojonego" przeczytałem dość skrupulatnie, że tak powiem.

Po lekturze Twojego posta śmiem wątpić. Czytałem polskie wydanie kilkakrotnie, bardzo uważnie.

>styl w jaki są one prezentowane jest mało inteligentny, nie jest błyskotliwy i definitywnie nie zachęca do dyskusji.

To subiektywne i każdy ma prawo do własnej opinii. Cenię BU z 3 zasadniczych powodów:

1. Jest kompendium poglądów wybitnego intelektualisty, obejmujące w zasadzie wszystkie aspekty światopoglądowe, powstania świata, życia, roli religii etc. Jest to świetny punkt wyjścia do poszerzania własnych horyzontów.

2. Jest napisany niezwykle prostym i komunikatywnym językiem świadczącym o niezwykłym intelekcie autora.

3. Odziera religię z nimbu jakiejś tajemniczości oraz rzekomej wiedzy i mądrości. Jak czytałem ją po raz pierwszy 3 razy czytałem rozdział o dowodach na temat boga - to wprost w głowie mi się nie chciało zmieścić. O rany boskie - to naprawdę wszystko? O to ludziska się wzajemnie wyżynają? O takie bzdury? Oczywiście już się wcześniej z nimi zetknąłem ale zebranie ich wszystkich w jeden krótki rozdział otwiera oczy na tą niewiarygodną bezdurność i miałkość religii.

Największa zaletą Dawkinsa, jak dla mnie, jest łopatologiczne wyłożenie kretynizmu religii. Mam prywatną hipotezę, że wszelacy religianci tak się czepiają tej książki nie ze względu na zawarte w niej argumenty ale na niebywałą prostotę jej treści. O religii to przecież powinien wypowiadać się tełolog i to najlepiej w takiej formie, że sam siebie nie rozumie. BU może przeczytać gimnazjalista i znajdzie tam zdecydowanie więcej niż w jakimkolwiek dziele religijnym

> Styl Dawkinsa żąda wręcz aby wierzyć jemu a nie teologom - powstaje więc tam jakiś paradoks

No i dlatego śmiem wątpić żeś ją "skrupulatnie" czytał. Dawkins wyraża oczywiście swoje zdanie ale zawsze pozostawia furtkę dla naukowego sceptycyzmu. Mały cytat:

Cytat:
Bardzo łatwo pomylić fundamentalizm z pasją. Rzeczywiście, zdarza mi się z pasją bronić ewolucji przed fundamentalistami-kreacjonistami, ale nie dlatego, że atakuję fundamentalizm rywalizujący z moim własnym, tylko dlatego, że za ewolucją przemawiają wszelkie dostępne dowody i szewska pasja ogarnia mnie na myśl, że mój oponent tego nie widzi ? a może raczej nie chce tego zobaczyć, bo przeczą jego świętej księdze. A moja pasja tylko rośnie, gdy uświadamiam sobie, jak wiele biedni fundamentaliści i ci wszyscy, którzy znaleźli się pod ich wpływem, tracą. Prawdy ewolucji, tak samo jak wiele innych naukowych prawd, są niewyobrażalnie fascynujące i piękne. Czyż nie jest osobistą tragedią aż do śmierci być tego wszystkiego pozbawionym? Nadal dziwicie się, że doprowadza mnie to do pasji? Czy mógłbym zachowywać się inaczej? Podkreślam jednak, że moje poglądy na ewolucję nie są fundamentalizmem, nie są wiarą, gdyż jestem absolutnie przekonany, jestem więcej niż pewien, że porzuciłbym je w każdej chwili i to z przyjemnością, gdyby tylko znalazły się świadczące przeciw nim dowody.


str 381, wydanie w twardej oprawie.

> zbyt wyraźnie agresywną

Tu znowu ta Twoja "skrupulatność" wyłazi:

Cytat:
Oczywiście nie jestem zwolennikiem obrażania kogokolwiek dla zasady. Tyle że wciąż intryguje mnie i napawa zdumieniem nadmierne uprzywilejowanie religii w naszych skądinąd świeckich społeczeństwach. W końcu każdy polityk musi pogodzić się z tym, że jego gęba znajdzie się czasem na nawet bardzo złośliwych karykaturach i nikt nie będzie wzniecał burd w obronie jego "dobrego imienia". Cóż takiego jest w religii, że przyznajemy jej tak wyjątkowy status? Jak ujął to H.L. Mencken: "Powinniśmy szanować poglądy religijne naszych bliźnich, ale tylko w takim sensie i do takiego stopnia, do jakiego szanujemy czyjeś przekonanie, że jego żona jest piękną kobietą, a dzieci są bardzo mądre".
To właśnie owo niedorzeczne założenie, iż religii należy się nadzwyczajny szacunek, zmusza mnie do opatrzenia mojej książki pewną ważną deklaracją - otóż absolutnie nie jest moim celem obrażanie czyichkolwiek uczuć, ale nie zamierzam też obchodzić się z religią w aksamitnych rękawiczkach i stosować wobec niej jakiejkolwiek taryfy ulgowej.


ibidem, str 56

>miejscami irytującą uzurpowanym sobie przez autora autorytetem, którego w dziedzinie teologii i religii niestety nie posiada.

Ciekawe jakim znawcą trzeba być by wypowiedzieć się o horoskopach, homeopatii, wróżbiarstwie czy zginaniu umysłem łyżeczki do kawy?

> Tak w książce "Bóg urojony" jak i w filmach Dawkins rysuje siebie jako osobę ze znaczną dozą agresji, irytacji lub wręcz z naleciałościami dyktatora - a jeśli nie dyktatora to osoby apodyktycznej ze śladami manii prześladowczej.

W ten sposób może go postrzegać wyłącznie osoba religijna.

> Problem religii jest dla Niego problemem raczej niż tematem do debat.

Jest problemem jako zjawisko społeczne. Wyzwania intelektualnego jest tu tyle samo co w instrukcji korzystania z imadła.

>Podobnie zagorzałym przeciwnikiem religii był +Christopher Hitchens z tą różnicą, że Hitchens mniej folgował swym emocjom, jego prace pozostają łatwiej dostępne zwykłemu czytelnikowi, są błyskotliwe - choć w. A dla osób szukających bardziej racjonalnego ustosunkowania się to pojęć religii/ateizmu stanowią lepszą wartość intelektualną, są met pobudzającą do dalszego poszukiwania a więc do pogłębiania przekonań co przybliża do prawdy.

Szczerze wątpię żeś Ty cokolwiek Hitchensa przeczytał. Tu choćby wywiad z nim na temat matki Teresy:

humanizm.free.ngo.pl/teresa.htm
12-09-2012 10:28 
 Ocena-3 na 3
sciezyna (56 punktów)
>>"Boga urojonego" przeczytałem dość skrupulatnie, że tak powiem.
>Po lekturze Twojego posta śmiem wątpić. Czytałem polskie wydanie kilkakrotnie, bardzo uważnie.

Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać bo i Wam i mnie jest to obojętne.

[...]
12-09-2012 12:38 
 Ocena 4 na 4
doppelganger (3218 punktów)
>>>"Boga urojonego" przeczytałem dość skrupulatnie, że tak powiem.
>>Po lekturze Twojego posta śmiem wątpić. Czytałem polskie wydanie kilkakrotnie, bardzo uważnie.
>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać bo i Wam i mnie jest to obojętne.
>[...]

Czyli narobiłeś publicznie smrodu i teraz próbujesz rżnąć głupa zamiast kulturalnie przeprosić za problemy z gastryką?
sciezyna (56 punktów)

>Czyli narobiłeś publicznie smrodu.

Możesz mi odejmować punkty. Przypomina mi to bicie w łapę linijką za poglądy różne z belfrem z tą różnicą, że tam w podstawówce bił mnie (i innych chłopaków) zwyrodnialec, sadysta. Tu mam tylko punkt mniej.

(...i zaszlochał żem ze łzami jak grochy).

A za ten 'smród' doppelganger wstyd, wstyd, pfe.
13-09-2012 11:48 
 Ocena 3 na 3
doppelganger (3218 punktów)
>Możesz mi odejmować punkty. Przypomina mi to bicie w łapę linijką za poglądy różne z belfrem z tą różnicą, że tam w podstawówce bił mnie (i innych chłopaków) zwyrodnialec, sadysta. Tu mam tylko punkt mniej.
>(...i zaszlochał żem ze łzami jak grochy).
>A za ten 'smród' doppelganger wstyd, wstyd, pfe.

Nie wiem jakich miałeś nauczycieli, ale moi za inne poglądy w ten sposób nie karali. Jednak przykro mi że Cię bili w szkole, powiedziałeś o tym komuś?

Bezpośredniemu interlokutorowi nigdy punktów nie odejmuję. W obserwowanej dyskusji punkt został Ci odjęty za próbę salwowania się ucieczką po wypisywaniu głupot bez pokrycia merytorycznego - byłoby wskazane gdybyś wyciągnął z tego wnioski.

Widzę jednak że ta mała prowokacja się udała, bo coś tam poniżej odpisałeś. Ale o tym potem.
sciezyna (56 punktów)
> Jednak przykro mi że Cię bili w szkole, powiedziałeś o tym komuś?
Powiedziałem starszemu bratu. On poskarżył się kierownikowi i dostał w twarz. Wtedy przyszedł Ojciec, pokazał zwyrodnialcom numer z Oświęcimia i powiedział (przy nas w gabinecie), że Jego dzieci żaden gestapowiec bił nie będzie, że sam już dostał i za Siebie i za dzieci itp. Był spokój do końca podstawówki.

Nie szukam współczucia - to dawne lata, tak bywało w późnych 50 i 60 tych.

Nie uciekałem z forum tylko trochę bylem zniechęcony powstałym (chyba ze złe woli) nieporozumieniem a potem potrzebowałem czasu. Coś tam napisałem i tyle. Dawkinsa jako człowieka nie lubię - jako naukowca szanuję ale nie on Jeden ma coś mądrego do powiedzenia. Jestem samoukiem i nie widzę konieczności oddzielania moich sympatii czy emocji od osoby czy metody podania myśli.

Uważam jednak, że emocjami należy kontrolować i zmniejszać do maksimum ich wpływ na na nasze wypowiedzi bo emocje czasem mogą z nas wyłuskać coś śmiesznego lub ambarasującego.

Dawkinsa 'widzę' już dość długo. Obserwowałem tu debatę między Paulem Davisem (Au. fizyk), Karen Armstrong (Bryt. historyk), Peterem Singerem (au filozof), R. Dawkinsem i G. Pell (RK kardynał). Gorącość i brak kontroli pokazały dwie osoby R. Dawkins and Pell. Dodatkowo Dawkins obraził w międzyczasie swego zwolennika Davisa.

No takie mam o Nim zdanie.
12-09-2012 18:25 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać bo i Wam i mnie jest to obojętne.
>[...]
Przecież nie o jakimkolwiek przekonywaniu tu mowa - tylko o racjonalnych argumentach.

"Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami".
Tyle tylko, że jakiś tam "cwaniaczek" kompromituje nie siebie, a nicka i potem znika.
Nie, mnie nie jest obojętne. Jestem bardzo ciekawy jakie merytoryczne (szczególnie w zakresie nieznajomości teologii) zarzuty ma Pan do autora "Boga urojonego? Jestem prawie pewien, że Pan go nie czytał, a przeczytać warto.
Osobiście bardzo polecam.

Miłego dnia.

@@@
.
sciezyna (56 punktów)
>>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać bo i Wam i mnie jest to obojętne.
>>[...]
>Przecież nie o jakimkolwiek przekonywaniu tu mowa - tylko o racjonalnych argumentach.
>"Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami".Tyle tylko, że jakiś tam "cwaniaczek" kompromituje nie siebie, a nicka i potem znika.
>Nie, mnie nie jest obojętne. Jestem bardzo ciekawy jakie merytoryczne (szczególnie w zakresie nieznajomości teologii) zarzuty ma Pan do autora "Boga urojonego?

"cwaniaczek"?; 'nie siebie a nicka i potem znika" - coś jakby jakieś myśli niespójne się tu wkradły....

Moim zarzutem "szczególnie w zakresie nieznajomości teologii" przez Dawkinsa jest Jego nieznajomość teologii - Dawkins jest etologiem nie teologiem - może pomyliły się tu litery?

Pan Andrzej Bogusławny użył w Swoim tekście błędnej ortografii: powinien użyć pisowni "teolog" a nie tełolog [...]

MarcinK - O horoskopach, homeopatii, wróżbiarstwie czy zginaniu umysłem łyżeczki do kawy może i wypowiada się każdy, kto ma ochotę na tracenie czasu używając mózgu zamiast ręki. I znów Teresa, Matka Teresa, ta z Kalkuty - gdyby nie Ona to co pomniejsi tu nie mieli by argumentów. Zostawmy ją. Ona nie żyje a jej nieczyste sprawki niech sądzi historia. Co Ona ma w ogóle wspólnego z Dawkinsem?
Na resztę nie odpowiadam bo nie umiem używać argumentów z drugiej ręki takich jak np. rozległe cytaty, nadużywanie ich może sugerować fantazję wspaniałości przez asocjację.

Doppelganger
> Czyli narobiłeś publicznie smrodu...
Pfe. Może za dużo oglądasz tv z USA. Amerykanie kochają się w referencjach do fizjologii, puszczają gazy przed kamerami (nazywa się to po polski pierdzeniem), bekają, oddają głośno mocz, są zakochani w Jerry Springerze i jego bohaterach rozmnażania wsobnego. Dla nas takie coś to żenada (mam nadzieję i za innych), że tu, publicznie podobno, myślący racjonalista odwołuje się do pierdzenia jako instrumentu negowania cudzego argumentu. Pfe. Wstyd. Proszę tego na przyszłość nie robić to świadczy o złym wychowaniu. Radzę przeczytać pracę Deana Hamera i Petera Copelanda "Geny a charakter".

Teraz najważniejsze.
No cóż, udowodnienie, że Dawkinsa czytałem to zadanie tak śmieszne (i niemożliwe) jak śmiesznym jest dla Dawkinsa (i każdego innego) udowodnienie, że Bóg nie istnieje lub debata na temat czajnika B. Russella. Pozostaje Wasza wiara. (Piszę "Wasza" bo zarzut nieczytania pochodzi od więcej niż jednej osoby). Wtedy można używać formy 'Wy'.

Może zacznę prosto i ktoś zostanie stopniowo przekonany czyli uwierzy:
(scena: Silne światło w oczy. Lustro, drewniana kratka a za nią pokorny, zgarbiony Ścieżyna, odpowiada ściszonym głosem.)

1. Ścieżyna czy czytałeś książkę "The God Delusion" autorstwa Richarda Dawkinsa?
A-- Tak!

2. Ścieżyna kiedy czytałeś tą książkę?
A-- Tą książkę czytałem w lipcu i sierpniu 2011.

3. Ścieżyna czy może słuchałeś też tej książki, którą czytali autor i Jego żona Lalla Ward?
A--Tak słuchałem tej książki w marcu 2011.

4. Co, jaki detal, jaki element, opis, wyjaśnienie wywarło na Tobie wrażenie za które podziwiasz Dawkinsa i masz dla Niego szacunek?

A-- Z wielu dobrych wyjaśnień, podziwiam autora za doskonały przykład działania ewolucji w miejscu gdzie autor stopniowo opisuje narząd nawigacji nietoperzy.

5. Jaki detal, element podważył, osłabił jasność argumentowania Dawkinsa?
A--Najbardziej argument Dawkinsa został osłabiony poprzez jedno poślizgnięcie w psychiatrii - z psychologią daje sobie radę doskonale choć dodaje skromnie, że jest amatorem (w tekście str. 272).
Mam tu na myśli błędne użycie pojęcia "Delusion"(Wiki). Delusion to stan występujący w chorobach np. w schizofrenii, w psychozach. Jest to stan chorobowy więc niezależny od woli osoby. Problem polega tu na tym, że w chorobie krytykowanie czy szydzenie z bólu głowy np. u chorego na raka mózgu jest, jeśli nie objawem jakiegoś ograniczenia , to jest co najmniej okrutne. Podobnie jest z tytułem polskim - "Urojenie" to stan chorobowy. Lepszym byłoby może użycie pojęcia "Illussion" - (iluzja) ta powstaje u osób zdrowych z ich woli, z powodu ich ignorancji, braku informacji, opieraniu się na dogmatach. Jest też wynikiem ograniczonej, niedojrzałej percepcji.
Ponieważ incydent z Richardem Swinbournem zna znikoma liczba czytelników epitet "Delusion" wprowadza zamieszanie - a dla mnie jest błędem.

B-- Skoro religia (wiara w Boga) jest według Dawkinsa elementem choroby psychicznej to tak powinna być traktowana - leczona w szpitalach przez psychiatrów.

C-- Ponieważ Dawkins jest naukowcem uważam, że Już w tytule popełnił błąd faktu i ten błąd ma ciągły wpływ na interpretację całości, w sumie dobrego, argumentu.

6. Ścieżyno czy możesz wskazać coś co w osobie, sposobie bycia, stylu pisania i czytania Dawkinsa jest irytujące?

A-- No, to nie jest pytanie fair, raczej dotyczące persony prof. Dawkinsa...

7. Odpowiadaj!
A-- Tak mogę wskazać. Powinno to być trochę zawstydzające osobę pokroju Dawkinsa ale w Jego programach filmowanych w czasie dyskusji z jakimś tam pomniejszym prominentem jakiegoś tam kościoła w biblijnym pasie w USA, w świetle padającym z witraży na rozmówców Pan Dawkins, mając minę obrażonego chłopca w czasie mowy parskał śliną na rozmówcę.

B-- Gdy Dawkins występił sam przed kamerą był opanowany i spokojny. Gdy tylko pojawił się rozmówca-oponent Dawkins przeistaczał się kogoś innego.
C-- Czytając własne prace (The God Delusion) w dykcji Dawkins nie był w stanie pozbawić się tonu zniecierpliwienia. Dla słuchającego było to bardzo rozpraszające. Szkoda, że nie zgodził się na czytanie tej pracy tylko przez żonę - jest Ona w sumie zawodowcem.

D-- Przyjemnie było zaś słuchać Dawkinsa i Ward czytających "The Blind Watchmaker".

Ktoś też pisał o emocjach. Jestem człowiekiem, doświadczam emocji. Nie jestem politykiem czy dyplomatą nie chcę nikogo oszukać więc mam i używam emocje. Szympans je ma też i pokazuje, beton ich nie ma.

Teraz sobie pogadaliśmy i już na więcej niegrzeczności od Was nie mam ochoty.
13-09-2012 12:22 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Mam tu na myśli błędne użycie pojęcia "Delusion"(Wiki). Delusion to stan występujący w chorobach np. w schizofrenii, w psychozach. Jest to stan chorobowy więc niezależny od woli osoby.
A wiara i urojenia z nią związane zależą od woli?

>Problem polega tu na tym, że w chorobie krytykowanie czy szydzenie z bólu głowy np. u chorego na raka mózgu jest, jeśli nie objawem jakiegoś ograniczenia , to jest co najmniej okrutne.
Chorzy na religijnego raka mózgu są niebezpieczni, bezczelni i szydzenie jest świetnym lekarstwem

>Podobnie jest z tytułem polskim - "Urojenie" to stan chorobowy. Lepszym byłoby może użycie pojęcia "Illussion" - (iluzja) ta powstaje u osób zdrowych z ich woli, z powodu ich ignorancji, braku informacji, opieraniu się na dogmatach. Jest też wynikiem ograniczonej, niedojrzałej percepcji.
Wiara to upośledzenie poznawcze od woli niezależne. I czy naprawdę wszyscy wierzący to ignoranci bez informacji?! Taki ks. Heller na ten przykład czy papież ze swoją Akademią, że o telewizji nie wspomnę?

>B-- Skoro religia (wiara w Boga) jest według Dawkinsa elementem choroby psychicznej to tak powinna być traktowana - leczona w szpitalach przez psychiatrów.
Zwłaszcza wierzących, co?
Spoko, na razie wiara religijna nie jest diagnozowana jako jednostka chorobowa do leczenia, ale chroni ja przed tym tradycja, masowość, no i ludzie upośledzeni nią na różnych szczeblach władzy - tak w państwach jak i w psychiatrykach.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-09-2012 12:45 
 Ocena-3 na 3
sciezyna (56 punktów)
>>Mam tu na myśli błędne użycie pojęcia "Delusion"(Wiki). Delusion to stan występujący w chorobach np. w schizofrenii, w psychozach. Jest to stan chorobowy więc niezależny od woli osoby.
>A wiara i urojenia z nią związane zależą od woli?

astrotaurus odśwież katechizm KK i wtedy pogadamy. Tracisz mój czas i miejsce na forum.

KKK 180 Wiara jest aktem ludzkim, świadomym i wolnym, który odpowiada godności osoby ludzkiej.

(bez tak podstawowych informacji dyskusja na temat wiary jest stratą czasu i błędem).

Jest chyba oczywiste dla większości tutaj, że wiara to akt woli ludzkiej...?
13-09-2012 13:01 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>KKK 180 Wiara jest aktem ludzkim, świadomym i wolnym, który odpowiada godności >osoby ludzkiej.
>(bez tak podstawowych informacji dyskusja na temat wiary jest stratą czasu i błędem).
>Jest chyba oczywiste dla większości tutaj, że wiara to akt woli ludzkiej...?

Jest chyba oczywiste dla większości tutaj, że Katechizm Kościoła Katolickiego dokumentuje li i jedynie opinie rzeczonej instytucji.

Uwielbiam nowych użytkowników arbitralnie oceniających kto marnuje czas i miejsce na tym forum, a kto nie...
sciezyna (56 punktów)
>Jest chyba oczywiste dla większości tutaj, że Katechizm Kościoła Katolickiego dokumentuje li i jedynie opinie rzeczonej instytucji.
>Uwielbiam nowych użytkowników arbitralnie oceniających kto marnuje czas i miejsce na tym forum, a kto nie...
>

Dziwne, śmieszne czy dziecinne? Byłoby przecież intelektualnym fałszerstwem zmieniać sobie frywolnie Dogmat o którym się rozmawia... Chyba że takie prawa tu obowiązują. Nic już nie pojmuję.

Ponieważ teraz wisi nade mną autorytet prawie 120000 punktów to pociągnę kwestią definicji wiary dalej:

pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)

pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna

Islam - Termin islam oznacza poddanie się, uległość człowieka względem Boga.

Liliac - proszę o Panią/Pana o kolejną definicję wiary a ja w międzyczasie zapytam sąsiada może razem znajdziemy coś wygodnego.
13-09-2012 14:05 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Nic już nie pojmuję.

Zauważyłam. Proponuję przejrzeć wcześniejsze forumowe wątki.

Primo - bądź łaskaw zaprzestać tej błazenady.
Secundo - zanim zacznie się pajacować na jakimś forum wypadałoby zapoznać się z zasadami jego funkcjonowania. Na tym na przykład zwykliśmy przed odpowiedzią sprawdzać, z kim rozmawiamy, by uniknąć pokracznych zwrotów typu "Panią/Pana".
sciezyna (56 punktów)
>>Nic już nie pojmuję.
>Zauważyłam. Proponuję przejrzeć wcześniejsze forumowe wątki.
>Primo - bądź łaskaw zaprzestać tej błazenady.
>Secundo - zanim zacznie się pajacować na jakimś forum wypadałoby zapoznać się z zasadami jego funkcjonowania. Na tym na przykład zwykliśmy przed odpowiedzią sprawdzać, z kim rozmawiamy, by uniknąć pokracznych zwrotów typu "Panią/Pana".
>

Tak zrobię.
13-09-2012 16:36 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>astrotaurus odśwież katechizm KK i wtedy pogadamy.
Katechizm alfą i omegą sciezyny? Przed chwilą wspomniałeś żeś samouk, a tu wyłazi, żeś nieuk.

>Tracisz mój czas i miejsce na forum.
Znasz przyszłość? Wiesz, że nic do Ciebie nie dotrze nigdy a nigdy? Dopóki nie jesteś w stanie tego zagwarantować (jeno nie przysięgą na Katechizm przecie) musisz pozwolić, ze się w miarę możliwości potrudzę dla Twojego i mojego dobra.

>Jest chyba oczywiste dla większości tutaj, że wiara to akt woli ludzkiej...?
Nawet gdyby coś tak kuriozalnego było oczywiste dla większości tutaj to obraz Twego nieuctwa rozrasta się - plebiscytem chciałbyś wyrokować o prawdzie?

> Dziwne, śmieszne czy dziecinne? Byłoby przecież intelektualnym fałszerstwem zmieniać sobie frywolnie Dogmat o którym się rozmawia... Chyba że takie prawa tu obowiązują. Nic już nie pojmuję.
A kto tu rozmawia o dogmacie? I kto rozumny przyjmuje jakiekolwiek dogmaty?

>pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)
"Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy."
Bzdura. Wiara to pewność, a nie wysokie prawdopodobieństwo. Widziałeś kiedyś religianta mówiącego: "być może jest Bóg"

>pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
" W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt" - tu zgoda, ale tu: "Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary" ciągle nie: wiary nie przyjmuje się świadomie - zagnieżdża się ona w umyśle w procesie socjalizacji

>Liliac - proszę o Panią/Pana o kolejną definicję wiary
Wiara to upośledzenie zdolności poznawczych umysłu, a wiara religijna także zdolności społecznych.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
sciezyna (56 punktów)
>>astrotaurus odśwież katechizm KK i wtedy pogadamy.
>Katechizm alfą i omegą sciezyny? Przed chwilą wspomniałeś żeś samouk, a tu wyłazi, żeś nieuk.

Ależ żeś mi przyłożył jak zwiędła fifułka. Nie wspomniałeś, że umiem stroić instrumenty - jeśli nie rozumiesz co to za zdolność to:

Strojenie instrumentu polega na usuwaniu brzmień fałszywych.

astrotaurusie jestem mistrzem w usuwaniu fałszu (21 lat). Coś jednak umiem. Umiem też pisać po polsku w miarę dobrze. Bardzo pomaga używanie sprawdzacza ortografii, gramatyki i stylistyki - to takie prymitywne, komputerowe instrumenty pomagające jaśniej wyrażać się ludziom z trudnościami w używaniu języka takimi jak np. ja (30 lat poza Krajem). Działa to nieźle.

A ja tak sobie tylko naiwnie myślę (ale jednak myślę), że aby rozmawiać o czymś warto jest wiedzieć o genezie powstania tego czegoś.

Do tej pory nikt nie podał mi żadnej definicji pojęcia wiary. No co to jest? Gdzie to jest? Czy w ogóle to to jest? Jeśli jej nie mamy to nie możemy wiedzieć czy wiara zależy od woli czy nie.

Jeśli np. chcę rozmawiać o intelekcie ameby to nie będę szukał definicji matoła. Nawet jeśli gdzieś tam może istnieć jakaś korelacja między intelektem ameby i matoła to ameba żyje w wodzie a matoł np. może żyć w Internecie.

Proszę, zwykłe - skromnie proszę - proste pytanie (składa się z czterech wyrazów): Co to jest wiara?

Ja zaczynam od KKK 180. Kto da więcej albo lepiej?

Chcemy coś rozwiązać chyba. Proszę o poważne podejście do definicji, uznane w świecie myśli, amatorskie fidrygałki nas tu ośmieszą.
13-09-2012 18:37 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
Jeśli otrzepiemy Twój post z głupawych beletrystycznych popisów i tak nie zostanie nic ciekawego:

>A ja tak sobie tylko naiwnie myślę (ale jednak myślę), że aby rozmawiać o czymś warto jest wiedzieć o genezie powstania tego czegoś.
No to się najpierw dowiedz jaka jest geneza wiary w życiu, w Katechizmie, w wiki...

>Do tej pory nikt nie podał mi żadnej definicji pojęcia wiary.
A przecie sam z wiki definicje takie linkowałeś.

>Proszę, zwykłe - skromnie proszę - proste pytanie (składa się z czterech wyrazów): Co to jest wiara?
Dostałeś przecie ode mnie kilka uwag polemicznych z definicjami wiki, a do tego prostą definicję. Jeśli czegoś nie rozumiesz poproś o wyjaśnienie. Jeśli się nie zgadzasz oponuj. Ale do rzeczy.

>Ja zaczynam od KKK 180. Kto da więcej albo lepiej?
Już dałem. Wiara to nie jest akt ino trwały (choć niekoniecznie dożywotnio) pogląd na pewne twierdzenia. Specyficzny, bezrozumny, ale pogląd. Kościelny bełkot to ostatnie narzędzie do opisu rzeczywistości.

>Chcemy coś rozwiązać chyba.
A my chcemy wam pomóc w dojściu do rozwiązania.

>Proszę o poważne podejście do definicji, uznane w świecie myśli,
Wiara to upośledzenie zdolności poznawczych umysłu, a wiara religijna także zdolności społecznych. To bardzo poważna definicja nie do obalenia w świecie myśli. Nie nadaje się do wiki w tej niepełnej formie, ale w tej rozmowie , w konkretnym kontekście powinna wystarczyć, choć nie migam się od uzupełnień i wyjaśnień.

>amatorskie fidrygałki nas tu ośmieszą.
Darujcie je sobie zatem - radzę - i zajmijcie się treścią


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
sciezyna (56 punktów)
Ja już spałem!

Obudź mnie jutro.
13-09-2012 13:37 
 Ocena 5 na 5
doppelganger (3218 punktów)
>Moim zarzutem "szczególnie w zakresie nieznajomości teologii" przez Dawkinsa jest Jego nieznajomość teologii - Dawkins jest etologiem nie teologiem - może pomyliły się tu litery?

Teologia to kolejna "pseudonauka" - nigdy i nigdzie nie potwierdzono istnienia przedmiotu badań (Boga), dlatego filozoficzne wyjaśnianie relacji świata w stosunku do tego przedmiotu badań jest absurdem. Tak samo jak "czajniczkologia" (badanie stosunku świata do Czajniczka Russella") czy pastafarianologia (nasze relacje w stosunku do Latającego Potwora Spaghetti). Dlaczegóż więc Dawkins ma mniejsze prawo do wypowiadania się na tematy teologiczne? Czy w zagłębianiu się w opary absurdu jest mniej wiarygodny od ludzi którzy narkotycznie wdychają te opary od lat?

>Doppelganger
>> Czyli narobiłeś publicznie smrodu...
>Proszę tego na przyszłość nie robić to świadczy o złym wychowaniu.

Przypominam, że brak odpowiedzi na zadawane pytania również. Forumowa rejterada na z góry upatrzone pozycje świadczyć za to może np. o trollowaniu i/lub tchórzostwie. Jak widać, zamierzony skutek osiągnąłem i chwyt okazał się skuteczny - zacząłeś odpowiadać na pytania użytkowników, co mnie niezmiernie cieszy i napawa nadzieją na miłą i merytoryczną dyskusję.

>Mam tu na myśli błędne użycie pojęcia "Delusion"(Wiki). Delusion to stan występujący w chorobach np. w schizofrenii, w psychozach. Jest to stan chorobowy więc niezależny od woli osoby. Podobnie jest z tytułem polskim - "Urojenie" to stan chorobowy.

Wg teorii symbiontów/memów którą popiera m.in. prof. Dennett (jak również i denuncjowany przez Ciebie Dawkins), religia może rozwijać się jako pasożyt, bez wiedzy i woli chorego. Więcej na ten temat m.in. w tym poście.. Mam nadzieję, że kwestii powodowania przez pasożyty wielu chorób nie musimy tutaj dyskutować.

>B-- Skoro religia (wiara w Boga) jest według Dawkinsa elementem choroby psychicznej to tak powinna być traktowana - leczona w szpitalach przez psychiatrów.

Jeśli ktoś słyszy w swojej głowie głosy, wysyłamy go do psychiatry. Jeśli ktoś w swojej głowie "rozmawia z Bogiem", został "obdarzony łaską wiary." Cóż za hipokryzja. Z drugiej strony, wyobrażasz sobie co by się stało, gdyby ktoś zaproponował taką propozycję? Zamieszki byłoby widać z Księżyca.

>C-- Ponieważ Dawkins jest naukowcem uważam, że Już w tytule popełnił błąd faktu i ten błąd ma ciągły wpływ na interpretację całości, w sumie dobrego, argumentu.

Wykazałem Ci powyżej, że jest inaczej. Religia również może się rozwijać jako choroba, zwłaszcza jeśli pasożyt został zaszczepiony w dzieciństwie nosiciela.

>6. Ścieżyno czy możesz wskazać coś co w osobie, sposobie bycia, stylu pisania i czytania Dawkinsa jest irytujące?
>A-- Tak mogę wskazać. Powinno to być trochę zawstydzające osobę pokroju Dawkinsa ale w Jego programach filmowanych w czasie dyskusji z jakimś tam pomniejszym prominentem jakiegoś tam kościoła w biblijnym pasie w USA, w świetle padającym z witraży na rozmówców Pan Dawkins, mając minę obrażonego chłopca w czasie mowy parskał śliną na rozmówcę.
>B-- Gdy Dawkins występił sam przed kamerą był opanowany i spokojny. Gdy tylko pojawił się rozmówca-oponent Dawkins przeistaczał się kogoś innego.

Osobiście nie dziwię mu się - facet za każdy razem musi powtarzać ludziom to samo. Można stracić cierpliwość, zwłaszcza jak ktoś ktoś notorycznie uprawia fideizm, bredzi coś o Inteligentnym Projekcie albo nie widzi zła wynikającego z religii. To może być niezwykle irytujące, wiem z autopsji.
Osobiście uważam, że Christopher Hitchens był bardziej wojowniczy od Richarda Dawkinsa, którego podziwiam za wręcz anielską cierpliwość w pewnych dyskusjach.
sciezyna (56 punktów)
>Wg teorii symbiontów/memów którą popiera m.in. prof. Dennett (jak również i denuncjowany przez Ciebie Dawkins), religia może rozwijać się jako pasożyt, bez wiedzy i woli chorego. Więcej na ten temat m.in. w tym poście.. Mam nadzieję, że kwestii powodowania przez pasożyty wielu chorób nie musimy tutaj dyskutować.

Kilka lat temu znajoma, starsza pani, pytała mnie czy wirus komputerowy może się przenieść na człowieka.

Teoria symbiontów/memów ma trochę ponad 10 lat. Pozostanie dla mnie piękną spekulacją intelektu do momentu kiedy pojawi się metoda eksperymentalna dowodząca istnienie memów. Pomysł jest fajny ale tylko fajny. Tu pojawia się brzeg mojej akceptacji spekulacji intelektualnych. Nie mogę się (jeszcze) zgodzić, że religia powodowana jest przez wirusa. Czy może ktoś już coś wspomina o szczepionkach?

Przecież tak zaczęła się religia - ktoś wyszedł z zadymionego szałasu i powiedział, że jest Bóg i trzeba w niego wierzyć... bo albo będziesz w piekle albo cię wyśmieją publicznie.

Nie nie zgadzam się i jeszcze mogę.

Doppelganger - ja również nie dziwię się, że Dawkinsa szlag trafia jak słucha szczególnie durnych bzdetów. Ja wziąłbym szablę i walił i co z tego? Nie taka droga. Właśnie to mnie irytuje, że taki autorytet okazuje słabość.

Absolutnie, znowu zgoda Hitchens był jak rozdrażniony byk ale on mógł. On miał: opinię i sławę gdzieś. I myślę, że przez to miał więcej sukcesów.
13-09-2012 15:57 
 Ocena 4 na 4
doppelganger (3218 punktów)
>Teoria symbiontów/memów ma trochę ponad 10 lat. Pozostanie dla mnie piękną spekulacją intelektu do momentu kiedy pojawi się metoda eksperymentalna dowodząca istnienie memów. Pomysł jest fajny ale tylko fajny. Tu pojawia się brzeg mojej akceptacji spekulacji intelektualnych.

Dla ścisłości (chociaż mogę się domyślać że chodzi o prace Blackmore i Brodiego):
Cytat:
Termin meme został zaproponowany przez Richarda Dawkinsa w książce Samolubny gen ( wydanej w 1976) i zdefiniowany jako replikator kulturowy, analogiczny do replikatora w biologii, jakim jest gen. [...] Pojęcie memu nie jest pierwszym określającym najmniejszą jednostkę informacji kulturowej. Proponowane były także inne terminy, jak kulturgeny. Dawkins wprowadzając w swojej pracy to pojęcie użył go tylko jako analogii wobec pojęcia genu, dla lepszego wytłumaczenia na czym polega dobór genowy, dopiero jednak w latach 90. XX wieku, dzięki pracom Richarda Brodiego Wirus umysłu i Susan Blackmore Maszyna memowa, koncepcja memu stała się popularna, tworząc podwaliny pod nowo powstającą naukę.
źródło

Pewnie, że fajny pomysł. Tylko że rozwój memów można łatwo zaobserwować w życiu/kulturze a działanie Boga/bogów nie - większość zjawisk "nadnaturalnych" znajduje swoje naukowe wyjaśnienie, a na resztę też pewnie przyjdzie pora.

W temacie metod badania memetyki:

Cytat:
Memetyka postuluje stosowanie metod analogicznych jak w genetyce populacyjnej na gruncie kultury. Za pomocą modeli matematycznych i symulacji komputerowych, opartych w szczególności na teorii gier, próbuje wyjaśnić takie kontrowersyjne tematy, jak istnienie religii, systemów politycznych, rozwój nauki, [...]
(źródło jw)

Czyli jak widzisz, z fusów (jak w teologii) tam nie wróżą.

>Nie mogę się (jeszcze) zgodzić, że religia powodowana jest przez wirusa. Czy może ktoś już coś wspomina o szczepionkach?

Sam byłem zarażony takim wirusem w dzieciństwie. I nie stało się to za pomocą genów (urodziłem się jako dziecko ateista) lecz właśnie memów. Udało mi się wyleczyć, a szczepionką okazał się zdrowy rozsądek, własny rozum i poszerzana stale wiedza.

Jednak skoro jesteś tak racjonalny w stosunku do memetyki, to wypada być konsekwentny również w stosunku do teologii, prawda? Ku przestrodze poniższy obrazek:



Na taką "edukację" idą publiczne pieniądze.
Wybaczysz więc jeśli uznam że, zarówno ja, jak i Dawkins mamy takie samo prawo do wyrażania swojego zdania na temat absurdalności teologii.

>Absolutnie, znowu zgoda Hitchens był jak rozdrażniony byk ale on mógł. On miał: opinię i sławę gdzieś. I myślę, że przez to miał więcej sukcesów.

Czy więcej sukcesów to kwestia sporna. Obydwaj są autorytetami, wydali ciekawe i pouczające książki ale to Dawkins oprócz tropienia absurdalności religii, jest wyśmienitym propagatorem nauki, świetnie demaskuje pseudonaukę oraz potrafi trafić do większej liczby słuchaczy. Właśnie to, że nawet swoje naukowe książki pisze językiem przystępnym, świadczy o jego niezwykłym intelekcie i na dłuższą metę przyniesie lepsze skutki. W końcu słusznym zarzutem jest to, że język naukowy bywa zwykle niezrozumiały dla pospólstwa, a teorie są zbyt skomplikowane dla laika (trudno się temu dziwić). Dawkins znakomicie potrafi niwelować tę różnicę: z książek naukowych tworzy popularno-naukowe, nie zakłamując jednocześnie prawdy (w najbliższych dniach na rynek polski wejdzie nawet jego książka skierowana do dzieci i ich rodziców.) I za to należy mu się wdzięczność i szacunek. Podobnie jak Dawkins zachowuje się amerykański fizyk Michio Kaku.

Nadal jednak ciekawi mnie jakim cudem zrównałeś poziom intelektualny Michalika i Rydzyka z Dawkinsem.
13-09-2012 14:48 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)

Czy to jest odpowiedź na:
>>>>Nie, mnie nie jest obojętne. Jestem bardzo ciekawy jakie merytoryczne (szczególnie w zakresie nieznajomości teologii) zarzuty ma Pan do autora "Boga urojonego?

Już Wielce Szanownemu Panu pisałem, że na naszym forum każdy sam odpowiada za to co pisze, a odnoszenie się zbiorowe świadczy o braku szacunku dla rozmówców.
Proszę więc się nie dziwić wzajemnością.

>"cwaniaczek"?; 'nie siebie a nicka i potem znika" - coś jakby jakieś myśli niespójne się tu wkradły....
Napisałem już, że czytać należy jak najwięcej, ale czytać ze rozumieniem.

>Moim zarzutem "szczególnie w zakresie nieznajomości teologii" przez Dawkinsa jest Jego nieznajomość teologii - Dawkins jest etologiem nie teologiem - może pomyliły się tu litery?
Już Pana prosiłem aby Pan to uargumentował na konkretnych przykładach. My tu oceniamy inteligencję, erudycję i sztukę racjonalnego myślenia, a nie papierki.
Nie interesuje mnie zupełnie czy Pan jest profesorem, czy podstawówki nie skończył. Ważnym jest co Pan tu wypisuje. Dawkins "Boga urojonego" napisał jako intelektualista (o ile Pan wie co ten termin znaczy), a nie jako etolog, czy teolog. Śmiesznie jest wyobrażenie fideistycznych doktrynerów, że o Bogu i religii to tylko teologowie mają prawo się wypowiadać.

>Pan Andrzej Bogusławny użył w Swoim tekście błędnej ortografii: powinien użyć pisowni "teolog" a nie tełolog [...]
Pan Bogusławny, to mógł przeróżne rzeczy wypisywać. Nie znam człowieka, ale Bogusławski, czegoś takiego nie napisał i Pan kłamie. Ponadto słowo "tełolog" jest zgodne z ortografią, której jak widać Pan nie zna.

>Teraz najważniejsze.
>No cóż, udowodnienie, że Dawkinsa czytałem to zadanie tak śmieszne (i niemożliwe)
Zupełnie możliwe i wcale nie śmieszne. Tak jak napisałem, chętnie podejmę się obrony też Dawkinsa zawartych w "Bogu urojonym". (Por. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,493492#w493680 ) Pan ma problem, gdyż książki w żadnym języku nie czytał i opiera się tylko na wypowiedziach innych - którzy też o książce mają niewielkie pojęcie.

>jak śmiesznym jest dla Dawkinsa (i każdego innego) udowodnienie, że Bóg nie istnieje
Żaden z uczonych - na poważnie - nie zajmuje się udowadnianiem nieistnienia, tak Boga jak i krasnoludków.

>Mam tu na myśli błędne użycie pojęcia "Delusion"(Wiki). Delusion to stan występujący w chorobach np. w schizofrenii, w psychozach. Jest to stan chorobowy więc niezależny od woli osoby. Problem polega tu na tym, że w chorobie krytykowanie czy szydzenie z bólu głowy np. u chorego na raka mózgu jest, jeśli nie objawem jakiegoś ograniczenia , to jest co najmniej okrutne.
Niech Pan dalej nie ciągnie, gdyż się rozpłaczę. Twierdzę, że "stan religijny" na podobieństwo chorób psychicznych jest niezależny od osoby i tylko niektórym udaje się z tego stanu wyzwolić. Psychoterapia jest przyjętym środkiem leczniczym i młodym jeszcze elastycznym umysłom często skutecznie pomaga.

>Skoro religia (wiara w Boga) jest według Dawkinsa elementem choroby psychicznej to tak powinna być traktowana - leczona w szpitalach przez psychiatrów.
Konkretne słowa Dawkinsa, gdzie napisał, że religia jest chorobą psychiczną. Tak, ja uważam, że wiara jest pewnym patologicznym zniekształceniem umysłu, ale powszechnym nabytym ewolucyjnie i w tym samym stopniu na tą dolegliwość cierpią psychiatrzy, co i reszta inteligencji.

>Tak mogę wskazać. Powinno to być trochę zawstydzające osobę pokroju Dawkinsa ale w Jego programach filmowanych w czasie dyskusji z jakimś tam pomniejszym prominentem jakiegoś tam kościoła w biblijnym pasie w USA, w świetle padającym z witraży na rozmówców Pan Dawkins, mając minę obrażonego chłopca w czasie mowy parskał śliną na rozmówcę.
No kurcze pieczone, rzeczywiście poważny zarzut. Ja też na część Pańskich tekstów parkam śmiechem. Dobrze, że dzieli nas komputer, gdyż kto wie?

>Teraz sobie pogadaliśmy i już na więcej niegrzeczności od Was nie mam ochoty.
Na szczęście. Z wiarą nie ma dyskusji, a czasu szkoda, ale "Boga urojonego" polecam. Nawet, gdy będzie Pana denerwował, to wart jest poznania.

Miłego dnia.

@@@
.
sciezyna (56 punktów)
>>Pan Andrzej Bogusławny użył w Swoim tekście błędnej ortografii: powinien użyć pisowni "teolog" a nie tełolog [...]
>Pan Bogusławny, to mógł przeróżne rzeczy wypisywać. Nie znam człowieka, ale Bogusławski, czegoś takiego nie napisał i Pan kłamie. Ponadto słowo "tełolog" jest zgodne z ortografią, której jak widać Pan nie zna.

Przepraszam Pana za literówkę w nazwisku Panie Bogusławski. Jest mi wstyd, przepraszam.

> PS. Ponadto jestem na 99% pewien, że nie przeczytał Pan "Boga urojonego" w żadnym języku,[...] O religii to przecież powinien wypowiadać się tełolog i to najlepiej w takiej formie, że sam siebie nie rozumie. BU może przeczytać gimnazjalista i znajdzie tam zdecydowanie więcej niż w jakimkolwiek dziele religijnym".

(w szukarce wstawia się szukaj tełolog i komputr znajdzie go pod pańską wypowiedzią.)

Słowo 'tełogog' stoi w Pańskiej wypowiedzi. Nie kłamałem ale widzę, że o przeprosiny sensu pytać nie ma.

Szukałem słowa "tełolog" w Nowym Słowniku Ortografii z zasadami pisowni i interpunkcji PWN 2002 ISBN 83-01-13678-2 oraz w Nowym Słowniku Języka Polskiego PWN 2002 ISBN 83-01-13674-X. Nie znalazłem tego słowa. Od tej pory pańskie argumenty nie warte są pixeli ekranu na którym się pojawiają ale warte są uśmiechu.

Oki. Idę z tych nerw po krople a potem spać.
13-09-2012 19:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>(w szukarce wstawia się szukaj tełolog i komputr znajdzie go pod pańską wypowiedzią.)
"Komputr" - to tylko maszyna. To rozumny człowiek powinien umieć z niej korzystać.

>Słowo 'tełogog' stoi w Pańskiej wypowiedzi.
Wrzuca Pan jeszcze jeden termin "tełogog" i znowu Pan kłamie, a tak przy okazji - czy chodzi tu Panu o syna Jafeta.

Pisałem już Panu, że sama umiejętność składania literek w słowa, nazywana czytaniem, nie wystarcza. Trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. W moich wypowiedziach można znaleźć tekst: zgadzam się całkowicie z Panem Marcinem: "Największa zaletą Dawkinsa, jak dla mnie, jest łopatologiczne wyłożenie kretynizmu religii. Mam prywatną hipotezę, że wszelacy religianci tak się czepiają tej książki nie ze względu na zawarte w niej argumenty ale na niebywałą prostotę jej treści. O religii to przecież powinien wypowiadać się tełolog i to najlepiej w takiej formie, że sam siebie nie rozumie. BU może przeczytać gimnazjalista i znajdzie tam zdecydowanie więcej niż w jakimkolwiek dziele religijnym".
Z czego jednoznacznie wynika, że tego zwrotu ironicznie użył Pan Marcin, a nie ja.

>Nie kłamałem ale widzę, że o przeprosiny sensu pytać nie ma.
Pozostawiam to bez komentarza.

>Szukałem słowa "tełolog" w Nowym Słowniku Ortografii z zasadami pisowni i interpunkcji PWN 2002 ISBN 83-01-13678-2 oraz w Nowym Słowniku Języka Polskiego PWN 2002 ISBN 83-01-13674-X. Nie znalazłem tego słowa.
Czy brak jakiegoś słowa we wszystkich słownikach świadczy, że to słowo jest błędem ortograficznym, czy tylko to, że słowniki go nie zawierają. Na przykład Pańskie Słowo 'tełogog' nie jest żadnym błędem ortograficznym, tylko słowem nieznanym żadnym słownikom.

>Od tej pory pańskie argumenty nie warte są pixeli ekranu na którym się pojawiają ale warte są uśmiechu.
Tu pełna zgoda.
Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

>Oki. Idę z tych nerw po krople a potem spać.
"Słownik poprawnej polszczyzny" PWN: Wszystko z nerwów (nie: nerw). Niepoprawne Wyjść z nerw ( zamiast zdenerwować się)
Oto kilka frazeologizmów z wyrazem "nerwy": "nerwy stalowe, żelazne, jak postronki" - 'wytrzymałość nerwów, opanowanie'; "psuć, targać, rozstrajać, szarpać komuś lub sobie nerwy" - 'wprawiać w stan zdenerwowania'; trzymać nerwy na wodzy, panować nad nerwami - 'być opanowanym'; "nerwy w kimś grają, dygoczą" - 'ktoś jest w stanie silnego zdenerwowania'; "nerwy odmówiły komuś posłuszeństwa" - 'ktoś stracił panowanie nad sobą'.
Przygadywał sagan garnkowi ....

PS. Co to wszystko się ma do przeczytania przez Pana "Boga urojonego"?

Miłych snów.

@@@
.
13-09-2012 19:41 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>MarcinK - O horoskopach, homeopatii, wróżbiarstwie czy zginaniu umysłem łyżeczki do kawy może i wypowiada się każdy, kto ma ochotę na tracenie czasu używając mózgu zamiast ręki.

Coś Ci przeszkadza tą ręką i na tełologię się zamachnąć?

> I znów Teresa, Matka Teresa, ta z Kalkuty - gdyby nie Ona to co pomniejsi tu nie mieli by argumentów.

Jako pomniejszy przypominam Powiększonemu, żeś ją sam przywołał.

>Na resztę nie odpowiadam bo nie umiem używać argumentów z drugiej ręki takich jak np. rozległe cytaty,

Z drugiej ręki powiadasz?

> nadużywanie ich może sugerować fantazję wspaniałości przez asocjację.

Tiaaa, nadużywanie. Zdaje się wyrywając z kontekstu byłoby krócej aleć to przecie już tełologia. Asocjację to ja widzę między Twą wyjątkową skrupulatnością, a niedorzecznością wniosków czy tam, rzekłszy inaczej, tendencyjnym międzywierszyzmem.

> Problem polega tu na tym, że w chorobie krytykowanie czy szydzenie z bólu głowy np. u chorego na raka mózgu jest, jeśli nie objawem jakiegoś ograniczenia , to jest co najmniej okrutne.

Tyś z tej książki nic nie zrozumiał. Dawkins krytykuje leczenie modlitwą - sugeruje zaś tomografię.

Jako pomniejszy i psychopata cytatowy to jeszcze wyjaśnienie autora dlaczego delusion :

Cytat:
Tytuł tej książki wzbudził zastrzeżenia kilku psychiatrów, którzy zwrócili mi uwagę, że "delusion" [urojenie] to termin mający w psychiatrii ściśle zdefiniowane znaczenie i nie należy nim szafować na prawo i lewo. Trzech z nich napisało nawet do mnie z propozycją, by na określenie urojeń typu religijnego wprowadzić neologizm "relusion"5 (od "religious delusion"). Być może kiedyś się on przyjmie, na razie jednak wolę pozostać przy "urojeniu" i krótko to uzasadnię. Otóż Penguin English Dictionary definiuje "delusion" jako "fałszywe przekonanie lub wrażenie" (a false belief or impression)6 . Ku mojemu zaskoczeniu autorzy słownika jako przykład użycia terminu "urojenie" przytoczyli następujący cytat z Phillipa E. Johnsona: "Historia darwinizmu to historia wyzwolenia ludzkości z urojenia, iż jej losy wyznacza jakiś wyższa moc". Czyżby to był tenże sam Phillip E. Johnson, który dziś w Ameryce przewodzi antydarwinowskiej krucjacie kreacjonistów? Tak jest w istocie, a cytat przypuszczalnie został wyrwany z kontekstu. (Mam nadzieję, że moja szlachetność zostanie odwzajemniona - kreacjoniści nie zwykli przestrzegać żadnych reguł w atakach na mnie i w pełni świadomie i z rozmysłem wymachują wyrwanymi z kontekstu cytatami z moich książek.) Niezależnie od tego, co Johnson miał akurat na myśli, pod zdaniem w cytowanym powyżej kształcie mógłbym podpisać się obiema rękami.
Słownik angielski dostarczany z edytorem Microsoft Word definiuje "urojenia" jako "fałszywe przekonania, utrzymujące się mimo silnych przeciwnych dowodów; często oznaka zaburzeń psychicznych". Pierwsza część tej definicji doskonale pasuje do przekonań religijnych. W kwestii, czy jest to oznaka choroby psychicznej, przychylam się raczej do opinii Roberta E. Pirsiga, autora książki Zen a sztuka oporządzania motocykla: "Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to Religią".

12-09-2012 23:18 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać bo i Wam i mnie jest to obojętne.

Rozumiem pogadaliśmy. No to do miłego.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365