 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-04-2009 10:03 | Jacek (-17 punktów) | Bóg istnieje!!!!!!
-4 na 10 | Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Satyr (4285 punktów) |
No cóż, z tego co wiem, to spierano się już o wiele rzeczy, i część z owych sporów zakończyła się stwierdzeniem nieistnienia przedmiotu sporu. W sporach tych brały udział najtęższe głowy danej epoki. A w ogóle - to po co ten wątek?
|
|
 | -2 na 4 | Jacek (-17 punktów) | > No cóż, z tego co wiem, to spierano się już o wiele rzeczy, i część z owych sporów zakończyła się stwierdzeniem nieistnienia przedmiotu sporu. W sporach tych brały udział najtęższe głowy danej epoki.> A w ogóle - to po co ten wątek?  > Jak można znaleźć COŚ, nie szukając tego, a wręcz szukając argumentów przemawiających za nieistnieniem?
|
|
|  | 2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | > >> Jak można znaleźć COŚ, nie szukając tego, a wręcz szukając argumentów przemawiających za nieistnieniem?>  > Jeśli się znajdzie szereg argumentów przemawiających za nieistnieniem i uda się je obalić to jest to dobra przesłanka za uznaniem istnienia.
|
|
| |  | -2 na 4 | Jacek (-17 punktów) | > >>>Jak można znaleźć COŚ, nie szukając tego, a wręcz szukając argumentów przemawiających za nieistnieniem?> >  > >> Jeśli się znajdzie szereg argumentów przemawiających za nieistnieniem i uda się je obalić to jest to dobra przesłanka za uznaniem istnienia.Błąd logiczny. Jeśli w zbiorze szukamy elementu niepasującego do pozostałych, to trzeba sprawdzić wszystkie elementy, aby go odnaleść lub aby mieć pewność, że tam go nie ma. Lepiej wiedzieć co się szuka, bo wtedy można odnaleść już za pierwszym razem. Tylko nieliczni będą musieli się tak namęczyć jak Ci z pierwszej metody.
|
|
| | |  | 5 na 5 | darlove (2804 punktów) | >Błąd logiczny. Jeśli w zbiorze szukamy elementu niepasującego do pozostałych, to trzeba sprawdzić wszystkie elementy, aby go odnaleść lub aby mieć pewność, że tam go nie ma.
Niekoniecznie. Jesli jest dany zbior pewnych elementow, to wystarcza stwierdzic, ze np. kazdy element posiada pewna wlasnosc (niekoniecznie trzeba to robic recznie), a szukany przez nas element tej wlasnosci nie posiada. Wowczas nie moze go byc w danym zbiorze. Elementarna matematyka.
>Lepiej wiedzieć co się szuka, bo wtedy można odnaleść już za pierwszym razem. Tylko nieliczni będą musieli się tak namęczyć jak Ci z pierwszej metody.
Oczywiscie, ze trzeba wiedziec, czego sie szuka (dobra definicja tynfa warta). Jesli nie wiesz, to jak mozesz znalezc???
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Jacek (-17 punktów) | >>Błąd logiczny. Jeśli w zbiorze szukamy elementu niepasującego do pozostałych, to trzeba sprawdzić wszystkie elementy, aby go odnaleść lub aby mieć pewność, że tam go nie ma. >Niekoniecznie. Jesli jest dany zbior pewnych elementow, to wystarcza stwierdzic, ze np. kazdy element posiada pewna wlasnosc (niekoniecznie trzeba to robic recznie), a szukany przez nas element tej wlasnosci nie posiada. Wowczas nie moze go byc w danym zbiorze. Elementarna matematyka. >>Lepiej wiedzieć co się szuka, bo wtedy można odnaleść już za pierwszym razem. Tylko nieliczni będą musieli się tak namęczyć jak Ci z pierwszej metody. >Oczywiscie, ze trzeba wiedziec, czego sie szuka (dobra definicja tynfa warta). Jesli nie wiesz, to jak mozesz znalezc???
Sam sobie przeczysz! Nie zgadzasz się ze mną, pisząc: "niekoniecznie" a potem piszesz to samo co ja napisałem "wystarcza stwierdzic, ze np. kazdy element".
Ponadto, jeśli nie wierzysz w istnienie CZEGOŚ, to jak masz wiedzieć co szukać?
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | MociumPan (744 punktów) | Cytat:Ponadto, jeśli nie wierzysz w istnienie CZEGOŚ, to jak masz wiedzieć co szukać? Jak mam szukać "coś" w czego istnienie pierw bym musiał uwierzyć ? - przecież to jest nielogiczne...
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Jacek (-17 punktów) | > Cytat:Ponadto, jeśli nie wierzysz w istnienie CZEGOŚ, to jak masz wiedzieć co szukać? > Jak mam szukać "coś" w czego istnienie pierw bym musiał uwierzyć ? - przecież to jest nielogiczne...> Wobec tego nie szukasz i dlatego nie znajdziesz.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Wobec tego nie szukasz i dlatego nie znajdziesz.
Wiesz, zależy gdzie szukać. Prawd ostatecznych jest wiele - oferują je religie czy aksjomatyczne doktryny polityczne. Każde z nich ma swoje "święte księgi", męczenników, apologetów. Czy nie racjonalniej jest zdystansować się od tego wszystkiego?
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | Cytat:Czy nie racjonalniej jest zdystansować się od tego wszystkiego?
Oczywiście, że łatwiej. Tak jednak nie dochodzi się do poglądów, ale "trochę" inaczej, nie uważasz?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Cytat:Czy nie racjonalniej jest zdystansować się od tego wszystkiego? > > Oczywiście, że łatwiej. Tak jednak nie dochodzi się do poglądów, ale "trochę" inaczej, nie uważasz?> Oświeć mnie proszę jak się dochodzi do poglądów. Poza tym pisałem "racjonalniej", bo niekoniecznie łatwiej, szczególniej jeśli trzeba iść pod prąd.
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) |
Nie przez dystansowanie się od zagadnienia, ale refleksję nad nim itd. Przez refleksję dochodzi się do jakiegoś poglądu, chyba nie inaczej. Bo jak ty sam doszedłeś do swojego przekonania? Albo twój rozmówca? A skoro już dyskutujecie, to powinno to polegać na uczciwej wymianie myśli, a nie deklarowaniu nagle "dystansu" do zagadnienia, tak jakby się chciało powiedzieć: mam przeciwne zdanie do którego doszedłem poprzez brak zainteresowania nim  Ale czy naprawdę musimy sobie wyjaśniać takie oczywiste rzeczy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Nie przez dystansowanie się od zagadnienia, ale refleksję nad nim itd. Przez refleksję dochodzi się do jakiegoś poglądu, chyba nie inaczej. Bo jak ty sam doszedłeś do swojego przekonania? Albo twój rozmówca? A skoro już dyskutujecie, to powinno to polegać na uczciwej wymianie myśli, a nie deklarowaniu nagle "dystansu" do zagadnienia, tak jakby się chciało powiedzieć: mam przeciwne zdanie do którego doszedłem poprzez brak zainteresowania nim  Mylisz dystans z brakiem zainteresowania. Mówiąc obrazowo - nie przeczytasz billboard'u z odległości 5 cm od niego, czasami - aby zrozumieć - trzeba wsiąść dystans, zrobić ten krok wstecz (dystans do siebie samego też jest wskazany). Istota mojej poprzedniej wypowiedzi sprowadza się do faktu, że niezwykle trudno jest znaleźć prawdę uniwersalną "na targu" wielu konkurencyjnych prawd ostatecznych jakie oferuje ludzkość, a sama wieloletnia tradycja czy chwyt erystyczny zastosowany w poście tytułowym tego wątku nie czyni automatycznie boga bytem realnym. Jeśli twierdzisz, że Jezus zmartwychwstał i chcesz do tego przekonać racjonalistę musisz podać racjonalne argumenty. Według mnie racjonalne jest podejście "nie uwierzę dopóki nie zobaczę". A stwierdzenie "błogosławiony ten, który nie widział a uwierzył" ma taką samą wartość praktyczną jak zdanie "wierz w każdą reklamę w TV". Poza tym dlaczego akurat na Ziemi, małym pyłku na mega-pustyni Wszechświata prawda ostateczna miała by być objawiona? Może to tylko antoropocentryczne chciejstwo i w istocie żadna religia ani doktryna na Ziemi nie ma nic wspólnego z obiektywną prawdą o Wszechświecie? > Ale czy naprawdę musimy sobie wyjaśniać takie oczywiste rzeczy?Jeśli dzieli nas bariera kulturowa i światopoglądowa czasami warto to i owo sprecyzować, żeby uniknąć nieporozumień. Pozdrawiam
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | Cytat:dlaczego akurat na Ziemi, małym pyłku na mega-pustyni Wszechświata prawda ostateczna miała by być objawiona?
Bo jest to prawda, która dotyczy wszelkiego istnienia. Poza tym nie było tu dyskusji na temat prawd objawionych, ale osiągniętych w drodze rozumowego dociekania. Tak więc co do zmartwychwstania, skoro już rzucamy cytatami to może znasz i to: Łk 16,30 - 31 "Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to sie nawróca". Odpowiedział mu: "Jesli Mojzesza i Proroków nie słuchaja, to chocby kto z umarłych powstał, nie uwierza"". Jeśli więc chodzi o argument a posteriori racjonalisty odnośnie kwestii istnienia Boga, to mam na to lekarstwo. Jest nim również argument, mój ulubiony i myślę iż jak najbardziej powinien przypaść on do gustu racjonaliście, za którego również sam się uważam... dlaczegóż by nie? A więc jeśli mam do czynienia z argumentem: nie widziałem Boga, nie dotykałem, nie rozmawiałem z Nim itd. a więc nie mam powodu aby w Niego wierzyć, czy też dopuszczać Jego istnienie, odpowiadam: zobaczyć Boga, a uznać Boga w tym co się zobaczyło, to dwie różne sprawy. Jak taki Bóg, który przemówiłby do istoty, która nie rozumiałaby pojęcia "stwórca", "bóg" itd. bez względu na to czy je odrzuca, czy też przyjmuje, miałby się jej przedstawić? Jako kto? Prawdopodobna odpowiedź takiego Mojżesza na takie oznajmienie, czy też przedstawienie, brzmiałaby: nie mam pojęcia o co ci chodzi... że niby kto? A że tak się nie stało, świadczy to o tym iż człowiek na każdym etapie dziejów, odkąd jest człowiekiem, rozumie jakimś cudem te pojęcia, a z czasem rozumie je coraz dobitniej i potrafi przedstawić coraz rozumniej to, co na początku rozumiał bardziej intuicyjnie, jeśli można tak powiedzieć. A o czym to ma świadczyć? A o tym iż nie jest to tak sobie z palca wyssane, jakby niektórzy dzisiaj chcieli. Tak że nie jest to żadne antropocentryczne chciejstwo, ale właśnie doktryna, która ma jednak coś wspólnego z jak najbardziej obiektywną prawdą o wszechświecie. Sądzę iż jest to jak najbardziej racjonalne podejście do zagadnienia. Ja jeszcze nie spotkałem człowieka, który by to przemyślał i nazwał takie rozumowanie nonsensownym.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Bo jest to prawda, która dotyczy wszelkiego istnienia.Bez sensownych dowodów jest to tylko pobożne życzenie. > Odpowiedział mu: "Jesli Mojzesza i Proroków nie słuchaja, to chocby kto z> umarłych powstał, nie uwierza"".Nieprawda, proroków było i jest wielu, a zmartwychwstań jak na lekarstwo. Fakty naukowe jak potwierdzone zmartwychwstanie każdy ateista wziąłby do siebie, świadectwa drugiego człowieka niekoniecznie. > ... jeśli mam do czynienia z argumentem: nie widziałem Boga, nie dotykałem, nie rozmawiałem z Nim itd. a więc nie mam powodu aby w Niego wierzyć, czy też dopuszczać Jego istnienie, odpowiadam: zobaczyć Boga, a uznać Boga w tym co się zobaczyło, to dwie różne sprawy.Zgoda, i tak się składa, że nie uznaję "uznaję Boga w tym co się zobaczyło", widzę obiektywne prawa natury i czuję, że jestem tylko pyłkiem w oceanie Wszechświata, osobowego, ingerującego stwórcy nie dostrzegam. Natomiast za racjonalną uważam ocenę prawdopodobieństwa istnienia boga. I w/g moich obliczeń istnienie boga osobowego jest skrajnie nieprawdopodobne. > Jak taki Bóg, który przemówiłby do istoty, która nie rozumiałaby pojęcia "stwórca", "bóg" itd. bez względu na to czy je odrzuca, czy też przyjmuje, miałby się jej przedstawić? Jako kto? Prawdopodobna odpowiedź takiego Mojżesza na takie oznajmienie, czy też przedstawienie, brzmiałaby: nie mam pojęcia o co ci chodzi... że niby kto?Jako "stwórca świata", kombinację tych 2 pojęć znały już ludy prymitywne, które umiały cokolwiek tworzyć, dostrzegać świat wokół siebie i nadać tym dwóm pojęciom nazwy. > A że tak się nie stało, świadczy to o tym iż człowiek na każdym etapie dziejów, odkąd jest człowiekiem, rozumie jakimś cudem te pojęcia, a z czasem rozumie je coraz dobitniej i potrafi przedstawić coraz rozumniej to, co na początku rozumiał bardziej intuicyjnie, jeśli można tak powiedzieć.No tak, kiedyś nie było problemu, dowodem na istnienie boga było słońce na niebie - bóg realny i widzialny, ale odkąd banda heretyków odkryła widmo emisyjne pierwiastków i poznano z czego się składa słońce - ten dowód upadł. Lepiej więc wierzyć poważnym naukowcom niż prorokom. > A o czym to ma świadczyć? A o tym iż nie jest to tak sobie z palca wyssane, jakby niektórzy dzisiaj chcieli.Kto by tak chciał? O ile spokojniej by się człowiekowi żyło jeśli wiedziałby, że czuwa nad nim kochający stwórca? Ale obawiam się, że prawda nie jest wzniosła i boska tylko prozaiczna 8/ > Tak że nie jest to żadne antropocentryczne chciejstwo, ale właśnie doktryna, która ma jednak coś wspólnego z jak najbardziej obiektywną prawdą o wszechświecie.Na powyższe brakuje dowodów. > Sądzę iż jest to jak najbardziej racjonalne podejście do zagadnienia. Ja jeszcze nie spotkałem człowieka, który by to przemyślał i nazwał takie rozumowanie nonsensownym.Chciałbym dzierżyć palmę pierwszeństwa, ale wierzę, że nie jeden forumowicz mnie w tym ubiegł  A nad tematem myślałem wielokrotnie na przestrzeni lat.
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | Cytat:Bez sensownych dowodów jest to tylko pobożne życzenie. Sensowny dowód na istnienie Boga działa tak samo jak sensowny dowód na istnienie siły grawitacji. Nie widziałeś Boga, tak jak i nie widziałeś siły grawitacji. Wiadomo jednak o jej istnieniu bo jabłko spada. Dowody na istnienie Boga jak już się pojawiały były dowodami na konieczność istnienia Boga. Newton też dostrzegł konieczność istnienia jakiejś siły, którą nazwał siłą grawitacji. Jej samej przecież nie widział. Inni obserwując ten świat dostrzegli coś co prowadzi do wniosku iż właśnie ten świat nie obyłby się bez Boga. Choć Jego samego też nie widzieli. Cytat:Fakty naukowe jak potwierdzone zmartwychwstanie każdy ateista wziąłby do siebie, świadectwa drugiego człowieka niekoniecznie.
Znowu mówisz o dowodach, których jak widzę nie rozumiesz, i nie tylko ty, zresztą ja też kiedyś tego nie rozumiałem. Ludzie (wyjątków niewiele) nie rozumieją pojęcia dowodu, bez względu na to co jest jego przedmiotem. Ta kwestia zresztą była i jest żywo dyskutowana we wszelakich kręgach. Jest to niemal problem numer jeden dla filozofa, fizyka itd. Niektórzy z nich nawet tego problemu nie dostrzegają, co już w ogóle nie pozwala im rzetelnie, bez nadinterpretacji, zajmować się swoją dziedziną. Najpierw jednak trzeba umieć dostrzec problem i nawet jeśli się go nie rozwiąże, to jest to już milowy krok w stronę właściwego zrozumienia istoty rzeczy. Czyni to przynajmniej czujnym na wszelkie ideologiczne i demagogiczne naciągarstwo z którym mamy powszechnie do czynienia. Cytat:osobowego, ingerującego stwórcy nie dostrzegam. A myślisz, że ja dostrzegam, w tym sensie iż: widzę Go o tu, albo o tam? Ale o tym właśnie piszę, co się dotyczy dowodu. Zechciej się do tego odnieść. Wielu gada o teorii kwantowej itp., ale niewielu potrafi wniknąć w jej niuanse, aby np. móc dostrzec problemy, których zwyczajnie nie dostrzegają, sądząc iż mają prawo wygłaszać sądy do których nic ich nie upoważnia. Cytat:Jako "stwórca świata", kombinację tych 2 pojęć znały już ludy prymitywne, które umiały cokolwiek tworzyć, dostrzegać świat wokół siebie i nadać tym dwóm pojęciom nazwy. Mówiłem ci i o tym. No ale... Cytat:No tak, kiedyś nie było problemu, dowodem na istnienie boga było słońce na niebie - bóg realny i widzialny, ale odkąd banda heretyków odkryła widmo emisyjne pierwiastków i poznano z czego się składa słońce - ten dowód upadł. Lepiej więc wierzyć poważnym naukowcom niż prorokom.
To co upadło nie istniało. Dlatego też nie bardzo wiem o czym teraz mówisz. O jakim dowodzie? Przemyśl lepiej to co powiedziałem o widzeniu Boga i spróbuj zrozumieć na czym spoczywa ciężar sensownego dowodu, a na czym nie może on się opierać, czegokolwiek miałby on nie dotyczyć: widma emisyjnego pierwiastków, sił grawitacji itd. Bo odnoszę wrażenie iż ani przez chwilę porządnie się na tym nie skupiłeś, co ci na ten temat napisałem. Chyba że nie mamy ochoty wnikać w niuanse, a zaczynamy uprawiać ideologiczne i demagogiczne naciągarstwo, o które bynajmniej ani myślę cię posądzać. Granica jest jednak cienka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Sensowny dowód na istnienie Boga działa tak samo jak sensowny dowód na istnienie siły grawitacji. Nie widziałeś Boga, tak jak i nie widziałeś siły grawitacji. Wiadomo jednak o jej istnieniu bo jabłko spada.Do tego miejsca - zgadzam się. > Dowody na istnienie Boga jak już się pojawiały były dowodami na konieczność istnienia Boga.Zwykle są to sofizmaty w stylu dowodów kosmologicznych św Anzelma, dowodu ontologicznego czy tzw dowodu z piękna natury. Coś pominąłem? Który dowód Ciebie przekonuje? - podyskutujemy. > Newton też dostrzegł konieczność istnienia jakiejś siły, którą nazwał siłą grawitacji. Jej samej przecież nie widział. Inni obserwując ten świat dostrzegli coś co prowadzi do wniosku iż właśnie ten świat nie obyłby się bez Boga. Choć Jego samego też nie widzieli.Nie porównuj proszę sprawdzonych doświadczalnie i dobrze udokumentowanych teorii fizycznych do niesprawdzonych teorii urojonych w ludzkich głowach. Newton stworzył formalizm matematyczny zwany mechaniką Newtonowską, która potem została rozszerzona przez bardziej fundamentalną STW i OTW Einsteina. Za poprawnością tych teorii przemawiają doświadczenia (jak to ze spadającym jabłkiem) i matematyczne piękno teorii dokładnie przewidującej zachowanie ciał niebieskich. Co przemawia za teorią boga? Intuicyjne przeczucie, że coś tak pięknego nie mogło powstać bez projektanta? Intuicja to za mało. > Znowu mówisz o dowodach, których jak widzę nie rozumiesz, i nie tylko ty, zresztą ja też kiedyś tego nie rozumiałem. Ludzie (wyjątków niewiele) nie rozumieją pojęcia dowodu, bez względu na to co jest jego przedmiotem. Ta kwestia zresztą była i jest żywo dyskutowana we wszelakich kręgach. Jest to niemal problem numer jeden dla filozofa, fizyka itd. Niektórzy z nich nawet tego problemu nie dostrzegają, co już w ogóle nie pozwala im rzetelnie, bez nadinterpretacji, zajmować się swoją dziedziną.Nie rozmydlaj proszę sprawy. Konkretnie mamy dowody wprost, nie wprost i indukcję. Z braku dowodów wprost i nie wprost podaj jakiś fakt uprawdopodobniający istnienie: a) jakiegokolwiek stwórcy b) stwórcy osobowego c) prawdziwości dogmatów KrK > Najpierw jednak trzeba umieć dostrzec problem i nawet jeśli się go nie rozwiąże, to jest to już milowy krok w stronę właściwego zrozumienia istoty rzeczy. Czyni to przynajmniej czujnym na wszelkie ideologiczne i demagogiczne naciągarstwo z którym mamy powszechnie do czynienia.Dlatego jestem ateistą. Mam w głowie firewall'a na proroków od prawd ostatecznych. I nie ma dla mnie znaczenia czy są to apologeci religijni czy politrucy. > Cytat:osobowego, ingerującego stwórcy nie dostrzegam. > A myślisz, że ja dostrzegam, w tym sensie iż: widzę Go o tu, albo o tam? Ale o tym właśnie piszę, co się dotyczy dowodu. Zechciej się do tego odnieść. Wielu gada o teorii kwantowej itp., ale niewielu potrafi wniknąć w jej niuanse, aby np. móc dostrzec problemy, których zwyczajnie nie dostrzegają, sądząc iż mają prawo wygłaszać sądy do których nic ich nie upoważnia.Ale to teistów z braku dowodów nic nie upoważnia do wygłaszania prawd ostatecznych. Podasz wreszcie jakiś konkret? Jakiego niuansu teorii kwantowej ateiści nie rozumieją, a on wskazuje na istnienie boga? > Cytat:Jako "stwórca świata", kombinację tych 2 pojęć znały już ludy prymitywne, które umiały cokolwiek tworzyć, dostrzegać świat wokół siebie i nadać tym dwóm pojęciom nazwy. > Mówiłem ci i o tym. No ale...To że jakieś pojęcie można wyrazić w języku ludzkim nie znaczy, że automatycznie musi być prawdziwe! Sugerowałeś, że wszechmocny bóg nie poradziłby sobie z komunikacją z "istotą która nie rozumiałaby pojęcia stwórca, bóg itd." - podałem więc zgrabne rozwiązanie (przy roboczym założeniu, że bóg istnieje). > Przemyśl lepiej to co powiedziałem o widzeniu Boga i spróbuj zrozumieć na czym spoczywa ciężar sensownego dowodu, a na czym nie może on się opierać, czegokolwiek miałby on nie dotyczyć: widma emisyjnego pierwiastków, sił grawitacji itd.Tak proste jak drut: ciężar dowodowy spoczywa na osobniku, który hipotezę tworzy. Wiem, że nie wiem jak powstał Wszechświat, ale hipoteza boga jest mało prawdopodobna. > Bo odnoszę wrażenie iż ani przez chwilę porządnie się na tym nie skupiłeś, co ci na ten temat napisałem. Chyba że nie mamy ochoty wnikać w niuanse, a zaczynamy uprawiać ideologiczne i demagogiczne naciągarstwo, o które bynajmniej ani myślę cię posądzać. Granica jest jednak cienka.A ja odnoszę wrażenie, że wyrażasz się mgliście i niekonkretnie. Wysyłasz mi przekaz - odrzuć racjonalizm i znajdź swój własny sposób jak wcisnąć sobie absurdy religijne do głowy. Odpowiadam: nic z tego 
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | Zacznę od tego: Cytat:A ja odnoszę wrażenie, że wyrażasz się mgliście i niekonkretnie. Wysyłasz mi przekaz - odrzuć racjonalizm i znajdź swój własny sposób jak wcisnąć sobie absurdy religijne do głowy. Odpowiadam: nic z tego
Jeśli chodzi o "mglistość i niekonkretność" to ze swojego doświadczenia wiem iż człowiek doświadczony w refleksji i dyskusji nigdy nie stawia takich zarzutów. A wynika to z tego iż mając do czynienia z tekstem nawet granicznie nonsensownym potrafi wykazać w nim błędy i wypaczenia, jak też ich źródła. Dlatego nie ma nic dla niego "mglistego i niekonkretnego". Co do mojego "przekazu" to nie brzmi on bynajmniej tak jak to sformułowałeś. Aby odrzucić jakąś teorię należałoby ją najpierw sformułować. To samo dotyczy wspomnianych absurdów religijnych - to też wymaga sprecyzowania, wykazania, dowodzenia itd. Temat rzeka... i czasem trzeba umieć płynąć pod prąd, aby np. nie narazić się na zarzut, który sformułował trafnie Zbigniew Herbert, iż "z prądem płyną tylko śmieci". Cytat:Nie porównuj proszę sprawdzonych doświadczalnie i dobrze udokumentowanych teorii fizycznych do niesprawdzonych teorii urojonych w ludzkich głowach. Newton stworzył formalizm matematyczny zwany mechaniką Newtonowską, która potem została rozszerzona przez bardziej fundamentalną STW i OTW Einsteina. Za poprawnością tych teorii przemawiają doświadczenia (jak to ze spadającym jabłkiem) i matematyczne piękno teorii dokładnie przewidującej zachowanie ciał niebieskich. Co przemawia za teorią boga? Intuicyjne przeczucie, że coś tak pięknego nie mogło powstać bez projektanta? Intuicja to za mało.
Na tym samym wątku napisałem odnośnie tego coś takiego: "Poszukiwanie Boga samego w sobie, a poszukiwanie rozumowych przesłanek za Jego istnieniem różni się niejako od siebie w ten sam sposób co poszukiwanie rozumowych przesłanek za istnieniem siły grawitacji, a poszukiwaniem siły grawitacji samej w sobie. I to należy umieć odróżnić aby nie popadać w dalsze błędy logiczne i pochopne wyciąganie wniosków." Na innych wątkach pisałem też kilkakrotnie odnośnie dowodzenia iż samo zobaczenie Boga, jakiś kontakt bezpośredni, nie byłby żadnym dowodem na Jego istnienie dla nikogo, gdyby nie uprzednia znajomość idei Stwórcy. Jakże mógłby nazwać tego kogoś Bogiem (katolicy wierzą w Boga osobowego, ale nie tożsamego z człowiekiem - na swoje podobieństwo, nie znaczy jeszcze to samo) Ateista to odrzuca, więc jest ateistą. Nauka alternatywnej teorii nie zna i nie ma, a marzenia o tym iż ją będzie mieć to niestety tylko marzenia i nie wiadomo czy się sprawdzą. Wątpliwości jednak są, niektórych one jednak przerastają i wybierają... tak jak wybierają. Mają do tego prawo, no i jeszcze jakieś usprawiedliwienie. Poza tym te uprzedzenia, fobie, itd. A ten cały mętlik dzieli nas na takich i na takich. Lecz, póki co, to też jest usprawiedliwione. Być może nawet to zależy przede wszystkim od jakiejś słabości, niecierpliwości, pochopności w wyciąganiu wniosków itd. itp. Uważam jednak (i są na to niewątpliwe dowody) iż są rzeczy zrozumiałe same przez się, ponieważ człowiek rodzi się już człowiekiem i - zauważ, bo to bardzo ważne - świat również jest już ukształtowany i rządzi się prawami, na które nie mamy wpływu - jego (w sensie ogólnym człowieka), jak i świata fizyczność z konieczności implikuje prawdę refleksji, poznanie, zasady logiki itd. Żądając prawdy, poznania, człowiek żąda uzasadnienia tego czym jest, czym już jest świat - niczego więcej. W swojej refleksji nie może uprzedzić zasad, które nią rządzą, tak jak nie może zmienić praw, które rządzą światem. Zauważ iż każde odkrycie kończy się przeważnie stwierdzeniem: ależ to oczywiste. Wydaje się takim jednak, jak już do niego dojdzie. Niestety. Tak że odkrycie prawdy jest odkryciem zwykłej oczywistości i może się skończyć tylko powiedzeniem: ależ to oczywiste! Dlaczego wcześniej tego nie wiedziałem? ...A może i wiedziałem, albo przynajmniej miałem powody przypuszczać. Sama nasza natura podpowiada nam prawdę. Jeśli mamy powody aby coś przypuszczać, samo zaprzeczenie nie wystarczy i w gruncie rzeczy jest niezrozumiałe, naciągnięte. Człowiek wierzący wyraża wątpliwości w różnych sytuacjach, z różnych powodów. Zazwyczaj kończy się to powiedzeniem: gdyby Bóg istniał... itd. Chcesz jednak powiedzieć iż wszyscy ludzie wierzący są bezrozumni skoro wątpliwości nie skłaniają ich do zdeklarowania się jako ateiści. Jak to sobie wyobrażasz? Nawet gdyby wszyscy zdeklarowali się jako ateiści - problem by pozostał, nierozwiązane kwestie, niedowiedzione zaprzeczenie, nie obalone w gruncie rzeczy rozumowanie za itd. To zbyt ważna kwestia i dla większości zbyt oczywista (i przez to równie prawdopodobnie zgodna z naturą, wedle zasady iż nie uprzedzamy prawdy, ale prawda nas uprzedza), aby to lekceważyć i osiadać na laurach. Dlatego też podejmę z tobą każdą dyskusje, na każdy temat (w tym i tych dowodów, o których wspomniałeś - - - - o ile sam wyjdziesz tym razem z inicjatywą... a dlaczego powinieneś tak zrobić - tłumaczyłem na wątku w dziale Filozofia i światopogląd pt. "...faktem jednak jest"... bez względu na to czy deklarujesz się jako ateista, czy nie. Jeśli cię to interesuje, zainicjuj wątek itd. Ja już i tak miałem dużo roboty z ostatnimi wątkami)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | >sformułował trafnie Zbigniew Herbert, iż "z prądem płyną tylko śmieci".
Nie zgadzam się z opinią że "sformułował trafnie", bo z prądem płyną nie tylko śmieci. O wiele trafniejsze jest sformułowanie " z prądem płynie to co martwe, żywi płyną pod prąd".
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >Sensowny dowód na istnienie Boga działa tak samo jak sensowny dowód na istnienie siły grawitacji. Nie widziałeś Boga, tak jak i nie widziałeś siły grawitacji. Wmawiasz mi, że za dowód istnienia uważam tylko widzenie wzrokiem. Przecież gdy położę kamień na rękę, to czuję ciężar, z łacińska grawitację, a nie widzę ciężaru. Z tego czucia wnoszę, że grawitacja istnieje. Nie uważaj mnie za głupka, który twierdzi, że powietrza nie ma, ponieważ go nie widać. Boga ani nie widziałem, ani nie słyszałem, ani nie czułem. Nie widziałem, ani słyszałem ani czułem także skutków jego istnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | Cytat:Boga ani nie widziałem, ani nie słyszałem, ani nie czułem. Nie widziałem, ani słyszałem ani czułem także skutków jego istnienia.
Nauka (ludzki rozum) definiuje wszelkie zjawiska, np.grawitację, określając ich przyczyny, bo przecież nie są bezprzyczynowe. Newton zastanawiał się, powiedzmy, dlaczego jabłko spada na ziemię. Bo tak Bóg chce? Dlaczego, wy, ateiści myślicie, że takie wytłumaczenie wszelkich zjawisk musi zakładać człowiek wierzący? Sęk w tym, że nie musi... a nawet nie powinien. Trzeba tu znać różnicę pomiędzy układem przyczynowo-skutkowym, a udziałem Boga w tym wszystkim. To już wyższa matematyka, nie na gadki szmatki na tym forum stworzonym, co tu ukrywać, dla ateistów... których w dodatku, jak się ostatnio dowiedziałem (od ciebie również) nic nie zmusi do odrzucenia stwierdzenia, że "świat został stworzony". Wybacz, ale wy jak widzę wyrzekniecie się wszystkiego, byleby tylko nic nie zmuszało was do ruszania szarymi komórkami. To ostre słowa, ale niestety udowodnione i usprawiedliwione. Radzę ci zacząć poszukiwać prawdziwej wiedzy, a nie karmić się wypocinami zidiociałych redaktorów, łącznie z ich tzw.kadrą naukową, której zwisa i powiewa poziom tego portalu, być może z tych samych powodów, dla których w ogóle on powstał, a więc: policzyć się i robić dalej kaszkę z mózgu sobie i innym. W ten sposób przegłosuje się każdy debilizm, na jaki tylko stać zlaicyzowanych i ogłupianych z każdej niemal strony ludzi. Moja rada to: won do prawdziwej nauki, rzetelnej i fachowej wiedzy, z której nie wyciąga się wedle jakiegoś widzimisię debilnych wnioseczków i snuje nieskończone opowieści na ten temat powielane bezmyślnie na tym portalu i - co tu się dziwić - forum. A teraz możesz ładnie się zripostować. Ale jeśli już to chociaż broń własnego imienia, a nie tego zidiociałego portalu. I zastanów się następnym razem choć przez chwilę zanim "skoczysz na ratunek" webmasterowi, czy komu tam. O ile masz jeszcze swoje zdanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Cytat:Boga ani nie widziałem, ani nie słyszałem, ani nie czułem. Nie widziałem, ani słyszałem ani czułem także skutków jego istnienia. > > Nauka (ludzki rozum) definiuje wszelkie zjawiska, np.grawitację, określając ich przyczyny, bo przecież nie są bezprzyczynowe.Nauka nie definiuje zjawisk tylko je opisuje. Nie zna też ich przyczyny, a tylko skutki. Coś ci się pomyliło. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | "chociaż broń własnego imienia, a nie tego zidiociałego portalu." To wystarczy by przestać z nim dyskutować. Brak argumentów usiłuje zrównoważyć chamstwem. + niech spoczywa w pokoju.Amen
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | atre (971 punktów) | Cytat:Nauka nie definiuje zjawisk tylko je opisuje. Nie zna też ich przyczyny, a tylko skutki. Coś ci się pomyliło.
Jeszcze jeden nonsens do kompletu. Skąd to wam się ludzie bierze, to ja nie wiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Uuuu! Coś Ci wylazło! Aż przykro patrzeć. I to na takim zidiociałym portalu!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > Wobec tego nie szukasz i dlatego nie znajdziesz.
Nie szukam grawitacji i ciągle się na nią natykam.
Maitrea Budda
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | Cytat:Jak mam szukać "coś" w czego istnienie pierw bym musiał uwierzyć ? - przecież to jest nielogiczne...
Jest nielogiczne, to fakt. Chociaż jeśli czegoś już szukam, to znaczy iż przynajmniej spodziewam się z jakiegoś powodu, że nie szukam jedynie wytworu własnego umysłu. Jest jednak możliwe iż jedynie za pomocą czystej dedukcji jestem w stanie przewidzieć istnienie czegoś. Jest to powszechny sposób na odkrywanie wszelakich sił fizycznych poczynając chociażby od Newtona. Nikt przecież nie widział nigdy samej siły grawitacji, niejako samej w sobie, domyśla się jej jednak poprzez to iż powoduje ona to lub tamto, a bez czego trudno byłoby sobie wyobrazić życie na tej planecie i w ogóle cokolwiek. Poszukiwanie Boga samego w sobie, a poszukiwanie rozumowych przesłanek za Jego istnieniem różni się niejako od siebie w ten sam sposób co poszukiwanie rozumowych przesłanek za istnieniem siły grawitacji, a poszukiwaniem siły grawitacji samej w sobie. I to należy umieć odróżnić aby nie popadać w dalsze błędy logiczne i pochopne wyciąganie wniosków.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > Cytat:Ponadto, jeśli nie wierzysz w istnienie CZEGOŚ, to jak masz wiedzieć co szukać? > Jak mam szukać "coś" w czego istnienie pierw bym musiał uwierzyć ? - przecież to jest nielogiczne...Hm, nie wnikając w sedno sporu o istnienie/nieistnienie pana B., sądzę, że to wcale nie jest nielogiczne: po prostu jego istnienie bądź nieistnienie można przyjąć jako roboczą hipotezę, którą próbujemy zweryfikować lub sfalsyfikować. W tym sensie można - hipotetycznie - przyjąć nawet istnienie krasnoludków, porcelanowego imbryczka krążącego wokół Słońca po eliptycznej orbicie, Latającego Potwora Spaghetti, itp., itd. A co do tezy postawionej w temacie wątku - kwestia istnienia bądź nieistnienia Boga ma ona to do siebie, że jak to ujął Leszek Kołakowski, obowiązuje w niej zasada niewyczerpanego rogu obfitości - innymi słowy, nigdy nie zabraknie argumentów za daną hipotezą komuś, kto z jakichś powodów chce wierzyć w jej prawdziwość. Dzieje spekulacji na temat istnienia i atrybutów Absolutu (ew. Numenu, Demiurga, Rozumu świata itp.) skłaniają raczej do wniosku, że na gruncie racjonalnym są to pytania nierozstrzygalne.
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon
|
|
| | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Lepiej wiedzieć co się szuka, bo wtedy można odnaleść już za pierwszym razem.
A któregoż Boga znalazłeś i gdzie? Zeusa na Olimpie, czy Krysznę utrzymującego planety? Ja też znalazłem Boga ale na kartkach książek, w umysłach ludzi, na obrazach i jako posągi.
Maitrea Budda
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
|  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > Jak można znaleźć COŚ, nie szukając tego, a wręcz szukając argumentów przemawiających za nieistnieniem?>  > Dziwna sprawa, żyję już ponad sześćdziesiąt lat, ale kogoś takiego, który próbowałby udowodnić nieistnienie Boga nie spotkałem. Jeśli takiego spotkasz, to mu powiedz w moim imieniu, że nie rozumie, że ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, że dyskutowany byt istnieje.
|
|
| |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | Cytat:Dziwna sprawa, żyję już ponad sześćdziesiąt lat, ale kogoś takiego, który próbowałby udowodnić nieistnienie Boga nie spotkałem.
Próbą udowodnienia nieistnienia Boga jest każdy argument np. ateisty skierowany przeciwko tezy o Jego istnieniu itd. Czyżbyś przez owe sześćdziesiąt lat nigdy się nie spotkał - chociażby ostatnio na tym forum - z argumentami ateistów wykazującymi rzekomą absurdalność twierdzeń o istnieniu Boga??? Sięgnij chociażby do wątku na którym rozpatruje się tezę jakoby "nauka czyniła zbędnym istnienie Boga". Więcej - jakim cudem ty sam doszedłeś do wniosku iż twierdzenia o istnieniu Boga są pomyłką? Ot tak, rzuciłeś monetą i wyszło ci, że Go nie ma?
|
|
|  | | panTeista (6808 punktów) | >Jak można znaleźć COŚ, nie szukając tego, a wręcz szukając argumentów przemawiających za nieistnieniem.
Można znaleźć doświadczając istnienia. Np. grawitacji możesz unikać a ona na co dzień będzie Ci przypominać o swoim działaniu.
Maitrea Budda.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
11 na 11 | Pilch (102 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierało by się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
Bóg istnieje tak samo jak Święty Mikołaj. Wierzący uważają, że jedna osoba wrzucająca prezenty do wszystkich kominów na świecie to bzdura, a jedna osoba wysłuchująca wszystkich modlitw to jak najbardziej prawda... Rozmowa toczy się dlatego, że ateiści cały czas muszą się tłumaczyć ze swego poglądu i udowadniać go wierzącym, którzy nie potrafią zdystansować sie do tego, co jest ich narkotykiem-religii. A poza tym to twierdzisz, że o istnienie Boga spiera sie wielu mądrych ludzi. Teraz sobie porównaj, jakim odsetkiem całości ludzkości są ci spierający się mądrzy nie spierającej sie o Boga ludzkości (tej wierzącej) z procentem tych, którzy mają odwagę wątpić. Czy wtedy naprawdę jest ich tak wielu?
|
|
 | -1 na 1 | Jacek (-17 punktów) | >>Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierało by się o to czy On istnieje czy nie, >>po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury. >Bóg istnieje tak samo jak Święty Mikołaj. Wierzący uważają, że jedna osoba wrzucająca prezenty do wszystkich kominów na świecie to bzdura, a jedna osoba wysłuchująca wszystkich modlitw to jak najbardziej prawda... Rozmowa toczy się dlatego, że ateiści cały czas muszą się tłumaczyć ze swego poglądu i udowadniać go wierzącym, którzy nie potrafią zdystansować sie do tego, co jest ich narkotykiem-religii. A poza tym to twierdzisz, że o istnienie Boga spiera sie wielu mądrych ludzi. Teraz sobie porównaj, jakim odsetkiem całości ludzkości są ci spierający się mądrzy nie spierającej sie o Boga ludzkości (tej wierzącej) z procentem tych, którzy mają odwagę wątpić. Czy wtedy naprawdę jest ich tak wielu?
Po co się spierać? A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?
|
|
|  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) |
> Po co się spierać?Bo to frajda  > A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?No pewnie. Zwykle nic z tego nie wynika, ale to dobry trening mózgu - trzeba znajdować argumenty, budować zdania (poprawnie po polsku!), a przede wszystkim umiejętnie budować więź między ludźmi. Co Ci przyjdzie ze zgadzania się we wszystkim z wszystkimi? Nuda i tyle, po 10 minutach nie ma o czym rozmawiać. A spór potrafi się pięknie rozwijać godzinami (vide to forum). Przedmiot sporu nie gra większej roli, może być bóg, to nawet lepiej, bo budzi większe emocje niż kolor kiecki ciotki Józi.
|
|
| |  | | Jacek (-17 punktów) | To udowodnij mi, że JEST BÓG.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > To udowodnij mi, że JEST BÓG.> Ani myślę. Uważam, że nie ma. A ponieważ ciężar dowodu na istnienie spoczywa na tak twierdzącym, to mnie ta przyjemność nie dotyczy
|
|
| | | |  | | Jacek (-17 punktów) | > >To udowodnij mi, że JEST BÓG.> >> Ani myślę. Uważam, że nie ma. A ponieważ ciężar dowodu na istnienie spoczywa na tak twierdzącym, to mnie ta przyjemność nie dotyczy A wcześniej chciałeś się spierać żeby było ciekawie. To dlaczego teraz nie chcesz się spierać. Poćwiczyłbyś umysł i poszukał argumentów.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > >>To udowodnij mi, że JEST BÓG.> >>> >Ani myślę. Uważam, że nie ma. A ponieważ ciężar dowodu na istnienie spoczywa na tak twierdzącym, to mnie ta przyjemność nie dotyczy > A wcześniej chciałeś się spierać żeby było ciekawie. To dlaczego teraz nie chcesz się spierać. Poćwiczyłbyś umysł i poszukał argumentów.Zróbmy inaczej - ja udowodnię, że nie ma, a Ty udowodnisz, że jest  Nic się nie martw, że jestem niechętna udowadnianiu nieudowadnialnego. Przyleci Miłujący prawdę, to Ci wszystko udowodni, co zechcesz
|
|
| | | | | |  | -3 na 3 | Jacek (-17 punktów) | > >>>To udowodnij mi, że JEST BÓG.> >>>> >>Ani myślę. Uważam, że nie ma. A ponieważ ciężar dowodu na istnienie spoczywa na tak twierdzącym, to mnie ta przyjemność nie dotyczy > >A wcześniej chciałeś się spierać żeby było ciekawie. To dlaczego teraz nie chcesz się spierać. Poćwiczyłbyś umysł i poszukał argumentów.> Zróbmy inaczej - ja udowodnię, że nie ma, a Ty udowodnisz, że jest > Nic się nie martw, że jestem niechętna udowadnianiu nieudowadnialnego. Przyleci Miłujący prawdę, to Ci wszystko udowodni, co zechcesz  > Nie można udowodnić, ze czegoś nie ma w nieskończoności. Jest to niemożliwe. Można przyjąć to tylko jako aksjomat. Masz trudne zadanie. Ale skoro chcesz to proszę bardzo. Ja zaczynam: Bóg jest Miłością. Obecność Miłości, świadczy o obecności Boga.
|
|
| | | | | | |  | 11 na 11 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Ja zaczynam:> Bóg jest Miłością. Obecność Miłości, świadczy o obecności Boga.Obecność miłości to obecność hormonów i związków chemicznych. Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...? 
and that's it.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek (-17 punktów) | > >Ja zaczynam:> >Bóg jest Miłością. Obecność Miłości, świadczy o obecności Boga.> Obecność miłości to obecność hormonów i związków chemicznych.> Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...?  > and that's it.Mam nadzieję, że to tylko żart z Twojej strony. Jeśli pozwolisz, to spytam, czy kochasz swoją matkę?
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Tomek Bogusiak (170 punktów) | > >>Ja zaczynam:> >>Bóg jest Miłością. Obecność Miłości, świadczy o obecności Boga.> >Obecność miłości to obecność hormonów i związków chemicznych.> >Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...?  > > and that's it.> Mam nadzieję, że to tylko żart z Twojej strony.> Jeśli pozwolisz, to spytam, czy kochasz swoją matkę?> Jedno nie wyklucza drugiego. Przecież fakt, że miłość miałaby być jedynie jakąś przemianą chemiczną w mózgu wcale nie przeszkadzałby w odczuwaniu tego uczucia. www.racjonalista.pl/forum.php/s,202812 - wątek na ten temat
|
|
| | | | | | | | |  | 8 na 8 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Mam nadzieję, że to tylko żart z Twojej strony. >Jeśli pozwolisz, to spytam, czy kochasz swoją matkę?
Żart? O_o
Miłość długotrwała to chemia + przyzwyczajenia, kompromisy i wygoda. Niżej, jak napisał inny dyskutant - nieważne, że chemia - ważne, że działa. Nie ma się co rozgadywać - skoro działa, to nie jest głupie.
and that's it.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Gosia (9452 punktów) |
> Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...?  Chyba związek, podobnież występuje w trzech osobach.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | Itarilde (149 punktów) | > Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...?  Hormony to też związki chemiczne, że się tak wtrącę  A bóg jest najprawdopodobniej neuroprzekaźnikiem.
|
|
| | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...?  > Hormony to też związki chemiczne, że się tak wtrącę A bóg jest najprawdopodobniej neuroprzekaźnikiem.> O, przepraszam, omsknęło mi się "inne", szybciutko pisałam...  A pomysł popieram 
and that's it.
|
|
| | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | > Obecność miłości to obecność hormonów i związków chemicznych.> Więc Bóg to hormony czy związek chemiczny...?  Oj, brzydko, brzydko. Nikomu nie udowodniłaś, że hormony nie są związkami chemicznymi, lecz tylko to, że się kompletnie nie znasz na chemii.
|
|
| | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Oj, brzydko, brzydko. Nikomu nie udowodniłaś, że hormony nie są związkami chemicznymi, lecz tylko to, że się kompletnie nie znasz na chemii.Popatrz jeden post w górę, to pogadamy. To raz. Dwa: gdzie ja powiedziałam, że znam się na chemii?? O_o Znam się troszkę na endokrynologii, o tyle, o ile poczytałam we własnych kartach choroby i gadałam z lekarzami..  I gdzie niby zobowiązanie, że miałam udowodnić, że hormony to związek chemiczny?
and that's it.
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja zaczynam: >Bóg jest Miłością. Obecność Miłości, świadczy o obecności Boga. Padła mi sadzonka rzadkiej odmiany bluszczu. Bóg nie pozwoliłby na taki skandal, co dowodzi, że Boga nie ma.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | Pytanie: Czy moze istniec przedmiot/byt, ktory jest logicznie sprzeczny? Jestem sklonny powiedziec, ze definitywnie nie (jest taki twor dla czlowieka nie do pomyslenia). Czy istnieje przedmiot, w ktorym nie ma sprzecznosci? Moze tak, a moze nie (subject to investigation). Dlatego wlasnie Bog taki, jakim wyobrazaja go sobie katolicy, istniec nie moze.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > To udowodnij mi, że JEST BÓG.Jak ty mi udowodnisz, że istnieje Latający Potwór Spaghetti
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >To udowodnij mi, że JEST BÓG.> Jak ty mi udowodnisz, że istnieje Latający Potwór Spaghetti > Udowodnij, że nie istnieje!
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Madman (7811 punktów) | > >To udowodnij mi, że JEST BÓG.> Jak ty mi udowodnisz, że istnieje Latający Potwór Spaghetti Ejże, w innych wątkach się na Niego powołujesz, a teraz poddajesz w wątpliwość Jego istnienie? Czekaj tylko, jak Jego Makaronowatość się dowie. Zapomnij o Wulkanie Piwnym.
|
|
|  | 4 na 4 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) |
>Po co się spierać? A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?
Jeżeli w ramach tego gustu usiłują wprowadzić rozwiązania ogólne to jest to jak najbardziej uzasadnione.
|
|
|  | 3 na 3 | Pilch (102 punktów) | >Po co się spierać? A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?
Zasadniczo to uważam, że zawsze warto polemizować, ponieważ w większości przypadków prowadzi to do ciekawego rozwiązania. A jeżeli nawet polemizujący obrażą sie i odejdą, zawsze jakieś ziarno niepewności zostanie. No chyba, że jest sie jak koń z klapkami na oczach. Wtedy żadne argumenty nie są w stanie przemówić do rozsądku, ponieważ stawia się barierę pomiędzy tym, co "moje" a tym co "nie-moje"/"obce". Ale tak to nie ma mowy o wymianie zdań/poglądów. Polaryzacja stanowisk natomiast jest podstawą demokracji, nie chcemy przecież uniformizacji? Prawda?
|
|
| |  | 1 na 1 | Katarzyna Szczepanek (41 punktów) | >Zasadniczo to uważam, że zawsze warto polemizować, ponieważ w większości przypadków prowadzi to do ciekawego rozwiązania. A jeżeli nawet polemizujący obrażą się i odejdą, zawsze jakieś ziarno niepewności zostanie. Zgoda, ale są takie wypowiedzi, na które nie wiadomo co odpowiedzieć i nie wynika to z faktu, że się ktoś obraża, lecz po prostu z tego, że nie ma już nic do powiedzenia. Tak było w przypadku innego wątku, w którym brałam udział. Nie sądzę, by zawsze - na każdą wypowiedź - należało odpowiadać. Czasem lepiej zamilknąć, niż mówić byle co, żeby tylko za wszelką cenę kontynuować spór. Może właśnie zamilknięcie w odpowiedniej chwili pozwala na pozostawienie u któregoś z adwersarzy tego "ziarna niepewności"? Pozdrawiam. Kasia www.katarzynaszczepanek.xt.pl
|
|
| | |  | 2 na 2 | Pilch (102 punktów) | >Zgoda, ale są takie wypowiedzi, na które nie wiadomo co odpowiedzieć i nie wynika to z faktu, że się ktoś obraża, lecz po prostu z tego, że nie ma już nic do powiedzenia.
Zawsze ktoś może mieć coś do dodania. Może jedna osoba nie wie, co powiedzieć, natomiast zawsze znajdzie się ktoś, kto ma coś do powiedzenia. Może po prostu nikomu na forum nie chciało sie juz gadać. Mi też się czasem nie chce.
Tak było w przypadku innego wątku, w którym brałam udział. Nie sądzę, by zawsze - na każdą wypowiedź - należało odpowiadać. Czasem lepiej zamilknąć, niż mówić byle co, żeby tylko za wszelką cenę kontynuować spór.
Ależ ja w żadnym fragmencie mojej wypowiedzi nie twierdziłam, że spory należy kontynuować za każdą cenę, czyż nie? Walka na argumenty trwa do momenty wyczerpania argumentów, czyż nie? A czym innym jest dyskusja?
Może właśnie zamilknięcie w odpowiedniej chwili pozwala na pozostawienie u któregoś z adwersarzy tego "ziarna niepewności"?
Zgoda. Ale nieporozumienia tworzą błędne interpretacje i dają niezamierzone efekty. Lepiej zatem wyjaśniać rzeczy do końca.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Katarzyna Szczepanek (41 punktów) | >Zgoda, ale są takie wypowiedzi, na które nie wiadomo co odpowiedzieć i nie wynika to z faktu, że się ktoś obraża, lecz po prostu z tego, że nie ma już nic do powiedzenia. >Zawsze ktoś może mieć coś do dodania. Może jedna osoba nie wie, co powiedzieć, natomiast zawsze znajdzie się ktoś, kto ma coś do powiedzenia. Może po prostu nikomu na forum nie chciało się już gadać. Mi też się czasem nie chce. >nieporozumienia tworzą błędne interpretacje i dają niezamierzone efekty. Lepiej zatem wyjaśniać rzeczy do końca. Tak, to nieporozumienie, bo miałam na myśli własne zamilknięcie, a nie zamilknięcie innych uczestników forum. www.katarzynaszczepanek.xt.pl
|
|
| | |  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | > Tak było w przypadku innego wątku, w którym brałam udział. Nie sądzę, by zawsze - na każdą wypowiedź - należało odpowiadać. Czasem lepiej zamilknąć, niż mówić byle co, żeby tylko za wszelką cenę kontynuować spór. Może właśnie zamilknięcie w odpowiedniej chwili pozwala na pozostawienie u któregoś z adwersarzy tego "ziarna niepewności"?Jeśli masz na myśli ten wątek, to moje milczenie wynika z tej prostej przyczyny, że czekam na deszcz.
|
|
| | | |  | | Katarzyna Szczepanek (41 punktów) | >Jeśli masz na myśli ten wątek, to moje milczenie wynika z tej prostej przyczyny, że czekam na deszcz. Miałam na myśli swoje milczenie w tym wątku, a co do deszczu, to prędko się możesz nie doczekać. www.katarzynaszczepanek.xt.pl
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | > Miałam na myśli swoje milczenie w tym wątku, a co do deszczu, to prędko się możesz nie doczekać.Ale kiedyś na pewno się doczekam, bo Latający Potwór Spaghetti już nieraz spełniał moje prośby, tak będzie i tym razem. Zapewne na chwilę obecną jest zajęty, ale nie przerywam modlitw. #edit: Moje modlitwy zostały wysłuchane! www.racjonalista.pl/forum.php/s,200421#w203868
|
|
| |  | | Autografka (10638 punktów) | > Zasadniczo to uważam, że zawsze warto polemizować, ponieważ w większości przypadków prowadzi to do ciekawego rozwiązania. A jeżeli nawet polemizujący obrażą sie i odejdą, zawsze jakieś ziarno niepewności zostanie."Ziarno niepewności" - niesamowite jest to, że dwie osoby mogą niezależnie od siebie formułować myśli używając dokładnie takich samych słów - też tak to nieraz określałam  Ale to tylko dygresja. Ja mam jednak wątpliwości co do tego, czy warto to ziarno zasiewać. Jeżeli ktoś wierzy i jest mu z tym dobrze, to po co próbować go zmieniać, jeżeli o to nie prosi? Nie chodzi mi tu o teistów udzielających się na tym forum. Oni wchodzą tu na własną odpowiedzialność
|
|
| | |  | | Pilch (102 punktów) | > >Zasadniczo to uważam, że zawsze warto polemizować, ponieważ w większości przypadków prowadzi to do ciekawego rozwiązania. A jeżeli nawet polemizujący obrażą sie i odejdą, zawsze jakieś ziarno niepewności zostanie.> "Ziarno niepewności" - niesamowite jest to, że dwie osoby mogą niezależnie od siebie formułować myśli używając dokładnie takich samych słów - też tak to nieraz określałam Ale to tylko dygresja.> Ja mam jednak wątpliwości co do tego, czy warto to ziarno zasiewać. Jeżeli ktoś wierzy i jest mu z tym dobrze, to po co próbować go zmieniać, jeżeli o to nie prosi? Nie chodzi mi tu o teistów udzielających się na tym forum. Oni wchodzą tu na własną odpowiedzialność > Oczywiście tak jest. Natomiast jeżeli ktoś dyskusji się podejmuje, to dlatego, że uważa to za potrzebne. Wtedy przynajmniej jest cień szansy na zasianie ziarna. Choć to ziarno spada zazwyczaj, niestety, na jałową glebę. Tym niemniej warto próbować.
|
|
|  | 2 na 2 | krutki (1550 punktów) |
> Po co się spierać? A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust? Zawsze warto przynajmniej nakłonić kogoś do spróbowania innego dania niż te, które konsumuje na co dzień. Kto wie - być może w smak przyjdą mu inne potrawy, inaczej przyrządzone itd. Gust to nie jakiś monolit. Pozdrawiam i życzę owocnych podróży tak smakowych jak i światopoglądowych  Co pan robi? -Czekam na siebie.
|
|
| |  | | Jacek (-17 punktów) | > >Po co się spierać? A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?> Zawsze warto przynajmniej nakłonić kogoś do spróbowania innego dania niż te, które konsumuje na co dzień. Kto wie - być może w smak przyjdą mu inne potrawy, inaczej przyrządzone itd. Gust to nie jakiś monolit.> Pozdrawiam i życzę owocnych podróży tak smakowych jak i światopoglądowych  > Co pan robi? -Czekam na siebie.A jak zamierzasz przekonać innych aby spróbowali tego co Twoim zdaniem jest pyszne?
|
|
| | |  | 5 na 5 | Tomek Bogusiak (170 punktów) | > >>Po co się spierać? A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?> > Zawsze warto przynajmniej nakłonić kogoś do spróbowania innego dania niż te, które konsumuje na co dzień. Kto wie - być może w smak przyjdą mu inne potrawy, inaczej przyrządzone itd. Gust to nie jakiś monolit.> >Pozdrawiam i życzę owocnych podróży tak smakowych jak i światopoglądowych  > > Co pan robi? -Czekam na siebie.A jak zamierzasz przekonać innych aby spróbowali tego co Twoim zdaniem jest pyszne?Na pewno nie wpychając mu tego jedzenia siłą do ust. Zawsze denerwowało mnie powiedzenie, że "z gustami się nie dyskutuje"...
|
|
| | |  | | krutki (1550 punktów) | > A jak zamierzasz przekonać innych aby spróbowali tego co Twoim zdaniem jest pyszne? Nie leży w mojej gestii przekonywanie do smaku i ugruntowania na tym swego gustu. Ale do zasmakowania - czemu nie. Co do sposobu to zaprosiłbym na wieczerzę. Bynajmniej nie jedną i zdecydowanie nie ostatnią.  Co pan robi? -Czekam na siebie.
|
|
|  | 13 na 13 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > A czy spierasz się z tymi, którzy mają inny gust?Nie, ja za to spieram się z ludźmi, którzy każą mi się podcierać szarym papierem toaletowym tylko i wyłącznie prawą ręką wykonując lewoskrętny ruch nadgarstkiem pod kątem 15 stopni, gdyż jak umrę moje zwłoki wylądują w fabryce papierów i moje martwe ciało będzie się mogło do woli podcierać papierem mięciutkim, różowym i z wytłoczonymi tulipanami (gdyż wytłoczenie innego typu kwiatków to grzech). Oczywiście twierdzą oni także, że taka fabryka istnieje, gdyż jeśli oni wierzą w jej istnienie to musi być to prawdą, a ten kto w nią nie wierzy jest głupi, bo tylko wierzący, że podcieranie się prawą ręką wykonując lewoskrętny ruch nadgarstkiem pod kątem 15 stopni są ludem namaszczonym przez Wielką Babcię Klozetową i tym samym to im przysługują wszystkie prawa. A kto ma inne zdanie to obwijają takiego papierem i robią z niego mumię... Tak to mniej więcej wygląda w przenośni  A nawiązując do tematu: wiesz ilu mądrych ludzi dyskutowało o tym jak poprawić efektywność spuszczania wody w toaletach by nie marnowały one światowych zapasów wody słodkiej?  Przecież taki kibel to sprawa ważniejsza od jakiegoś nieistniejącego boga! Bardzo mały procent wody nadaje się do picia i jeszcze na dodatek tą życiodajną wodą spłukiwane są ludzkie... kupki?
|
|
|  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Po co się spierać?
Chodzi o to aby pieniądze niewierzącego podatnika nie były przeznaczane na kult Boga.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
 | 1 na 1 | Agnostyk (3006 punktów) | >>Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierało by się o to czy On istnieje czy nie,
Gdyby Bóg istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,
>>po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości"
|
|
 | | atre (971 punktów) | Cytat:Rozmowa toczy się dlatego, że ateiści cały czas muszą się tłumaczyć ze swego poglądu i udowadniać go wierzącym, którzy nie potrafią zdystansować sie do tego, co jest ich narkotykiem-religii. "Argument" Jacka jest oczywiście słaby i nic z niego nie wynika, ani na korzyść, ani na niekorzyść żadnej ze tron, jeśli można tak powiedzieć. To, że ludzie spierają się na jakiś temat, nie oznacza od razu iż przedmiot dyskusji (jeśli chodzi o istnienie tegoż) musi istnieć bądź nie istnieć. To jest chyba oczywiste. Jeśli chodzi o poruszoną przez ciebie kwestię dystansu do dyskutowanej kwestii istnienia bądź też nie istnienia Boga to jest on jak najbardziej wskazany... o ile dyskusja ma być sensowna, a treść merytoryczna. Nikt jednak rozsądny nie przyznaje się do żadnego poglądu jeżeli w jego mózgu w którymś momencie jego życia nie pojawiły się jakiekolwiek przesłanki za tym iż dany pogląd jest właśnie słuszny i warto się pod nim podpisać. Plusem każdego inteligentnego człowieka jest już nie tyle tłumaczenie się ze swojego poglądu, ale w razie postawionego pytania: dlaczego właśnie taki jest twój pogląd na ten temat? umiejętność udzielenia takiej odpowiedzi, którą sam sobie kiedyś udzielił, a która skłoniła go do podpisania się do takiego właśnie poglądu. Skoro jego samego to przekonało, to dlaczego nie miałby podzielić się tymi argumentami z kimś innym, kto jest przeciwnego poglądu... no chyba że owego dnia, w którym stwierdził iż warto się podpisać pod danym poglądem, był - że tak powiem - pod wpływem jakichś środków odurzających  .......to już bowiem słyszeliśmy (coś tam o opium) i na co się nie zgodziliśmy... a co było dalej to wiadomo. Wybacz, ale sam sprowokowałeś takie skojarzenia i nie sądzę abyś sam był ich nieświadom, kiedy to pisałeś.
|
|
4 na 4 | darlove (2804 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
Zeby dyskutowac, to trzeba uzywac logiki - inaczej sie nie da (sprawdz). Logika jest KONIECZNOSCIA przy rzeczowej dyskusji. Niestety, temat Boga Wszechmogacego nie poddaje sie logicznym osadom i wnioskom. Wniosek: Nie ma o czym dyskutowac.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
1 na 1 | wena (9 punktów) | Myślę, że jest nam łatwiej wierzyć niż nie. Nie mówię tu o wierze w historię i misję Jezusa tylko o wierze w Stwórcę, który decyduje o początku i końcu. Poprzez wiarę tłumaczymy sobie nasze cierpienia, rozterki i chwilami sens życia. Bez wiary ludzkie cierpienie nie ma sensu i wtedy jedynie ewolucja systemów tłumaczy wszystkie zjawiska zachodzące w świecie. Myślę,że każda wiara- czy to animizm, szamanizm, buddyzm czy wiara w Jezusa , jeśli tylko prowadzi do czynienia dobra i uszczęśliwiania siebie- jest przyczyną lepszego bycia "po", bez znaczenia czy i jaki Bóg na prawdę istnieje.
|
|
 | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Myślę, że jest nam łatwiej wierzyć niż nie. Nie mówię tu o wierze w historię i misję Jezusa tylko o wierze w Stwórcę, który decyduje o początku i końcu. Poprzez wiarę tłumaczymy sobie nasze cierpienia, rozterki i chwilami sens życia. Bez wiary ludzkie cierpienie nie ma sensu i wtedy jedynie ewolucja systemów tłumaczy wszystkie zjawiska zachodzące w świecie.
Bo nie ma sensu. Ale jeśli komuś poprawia to humor, to niech wierzy, że ma. Zakazu interpretowania rzeczywistości na swój sposób nie ma.
>Myślę,że każda wiara- czy to animizm, szamanizm, buddyzm czy wiara w Jezusa , jeśli tylko prowadzi do czynienia dobra i uszczęśliwiania siebie- jest przyczyną lepszego bycia "po", bez znaczenia czy i jaki Bóg na prawdę istnieje. >
I wszystko będzie OK, póki każdy z tych wierzących poprzestanie na uszczęśliwianiu siebie, miast próbować tę przynoszącą mu szczęście wiarę wepchnąć na siłę osobom, które nią zainteresowane nie są.
|
|
| rudyment (3233 punktów) | > Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,> po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.> Toteż, osiagnąwszy odpowiedni stopień mądrości, nie tracę i nie marnuję 
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
 | | Jacek (-17 punktów) | > >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,> >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.> >> Toteż, osiagnąwszy odpowiedni stopień mądrości, nie tracę i nie marnuję  > "Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)To po co tu jesteś i piszesz posty? Kłamiesz.
|
|
|  | 2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | > >>Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,> >>po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.> >>> >Toteż, osiagnąwszy odpowiedni stopień mądrości, nie tracę i nie marnuję  > > "Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)> To po co tu jesteś i piszesz posty?> Kłamiesz.Jeśli potrafisz sobie wyobrazić tylko jeden powód, to jesteś zwyczajnie za głupi, by ci to tłumaczyć.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
4 na 4 | Marian (5438 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
A gdyby istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to, czy on istnieje czy nie, po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
Pozdrawiam.
|
|
14 na 14 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury. > Gdyby Śródziemie ani elfy nie istniały to tak wielu mądrych ludzi ani nie uczyło by się tengwaru ani nie mówiło w mowie elfów. Po prostu nie marnowali by na to czasu, tak jak nie marnują na stare żydowskie bzdury i bajdurzenia. Zatem oczywistą oczywistością jest to, że Elfy, Śródziemie, jak i Frodo, Sauron, Gandalf, Bilbo, Aragorn i inne osoby, które bardzo wiele wniosły do naszej kultury istniały, są nawet na to dowody: opowieści o nich przetrwały do naszych czasów jako "Władca Pierścieni" i "Silmarilion".
|
|
 | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | > >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,> >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.> >> Gdyby Śródziemie ani elfy nie istniały to tak wielu mądrych ludzi ani nie uczyło by się tengwaru ani nie mówiło w mowie elfów. Po prostu nie marnowali by na to czasu, tak jak nie marnują na stare żydowskie bzdury i bajdurzenia. Zatem oczywistą oczywistością jest to, że Elfy, Śródziemie, jak i Frodo, Sauron, Gandalf, Bilbo, Aragorn i inne osoby, które bardzo wiele wniosły do naszej kultury istniały, są nawet na to dowody: opowieści o nich przetrwały do naszych czasów jako "Władca Pierścieni" i "Silmarilion".> Mam też dowody na istnienie Świata Dysku, leżącego na grzbiecie Wielkiego A'Tuina, istnienie czarownic, Niewidzialnego Uniwersytetu, Ślepego Io i komendanta Vimesa. Istnieje ponad 30 książek na ich temat
|
|
|  | 3 na 3 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Vimes na prezydenta! Nie, nie nie można mu tego zrobić... Takie świństwo... Wiem! Marchewa na prezydenta, Patrycjusz na premiera a Vimes niech zajmie się MSW. Boże, tfu - Wielki Różowy Niewidzialny Jednorożcu ale by było w końcu normalnie w tej Rzeczypospolitej  ...
|
|
| | | |  | | Przemysław Biegański (845 punktów) | Igor, no któryś z Igorów... Lub Igorin... Na Ministra Zdrowia!
|
|
| | | | |  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | No i Susan Sto-Helit na ministra edukacji. Tylko na jakie stanowisko nadaje sie lord Downey?
|
|
| |  | | Meretseger (61860 punktów) | > Vimes na prezydenta! Nie, nie nie można mu tego zrobić... Takie świństwo...> Wiem! Marchewa na prezydenta, Patrycjusz na premiera a Vimes niech zajmie się MSW.> Boże, tfu - Wielki Różowy Niewidzialny Jednorożcu ale by było w końcu normalnie w tej Rzeczypospolitej ...> Zastanawiałam się też nad Gythą Ogg - jak sądzisz, czy byłaby lepszym ministrem kultury (ona pięknie śpiewa...), czy ministrem ochrony środowiska (...piosenkę o jeżu)?
|
|
| | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Zastanawiałam się też nad Gythą Ogg - jak sądzisz, czy byłaby lepszym ministrem kultury (ona pięknie śpiewa...), czy ministrem ochrony środowiska (...piosenkę o jeżu)?Ja myślałam, żeby Niania dostała sprawy społeczne, rodzinę i równouprawnienie. To by dopiero był numer! 
and that's it.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | > Mam też dowody na istnienie Świata Dysku, leżącego na grzbiecie Wielkiego A'Tuina, istnienie czarownic, Niewidzialnego Uniwersytetu, Ślepego Io i komendanta Vimesa. Istnieje ponad 30 książek na ich temat Nie mówiąc o bodaj 14 milionach ludzi aktywnie działających i poświęcających duża część swego życia (niektórzy wręcz większość) na obronę świta Azeroth przed armiami Króla Lisza i Płonącego Legionu.
|
|
3 na 3 | MichaQ (1056 punktów) | Dyskusje toczyły się również na temat istnienia elfów, eteru, jednorożców.... sam faktu rozmawiania o czymś nie oznacza, że przedmiot dyskusji istnieje.
|
|
5 na 5 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury. >
Mądrzy ludzie spierają się o istnienie boga, ponieważ ich boli głowa jak widzą miliony ludzi wierzących we wszystko wiedzące i wiele więcej "wszystko" bóstwo. Ale im więcej się to przypomina tym jeszcze mocniej wierzą, paranoja.
|
|
2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury. Bzdurą jest, że w imię boga ludzie mordują, zniewalają, kaleczą innych? Pozdrawiam
|
|
 | | Jacek (-17 punktów) | >>Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >>po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury. >Bzdurą jest, że w imię boga ludzie mordują, zniewalają, kaleczą innych? >Pozdrawiam
Znam osoby niewierzące, która ciągle używają Imienia Boskiego. I znam osoby wirzące, który nie wzywają Imienia Boskiego.
Jaka była wiara Krzyżaków, skoro przeszli na protestantyzm (i to cały zakon), czy byli ludźmi sumienia?
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Jaka była wiara Krzyżaków, skoro przeszli na protestantyzm (i to cały zakon), czy byli ludźmi sumienia? Byli pragmatycznymi politykami, po prostu. Zmiana wyznania albo zagłada - wybór należał do nich. I wybrali.
|
|
| |  | | Jacek (-17 punktów) | >>Jaka była wiara Krzyżaków, skoro przeszli na protestantyzm (i to cały zakon), czy byli ludźmi sumienia? >Byli pragmatycznymi politykami, po prostu. Zmiana wyznania albo zagłada - wybór należał do nich. I wybrali.
Tak po prostu to nie wierzyli, bo Ci którzy wierzyli to oddawali swoje życie. Ale ktoś może pokazać ich jako katolków niosących wiarę. "Po owocach ich poznacie", to oznacza, że nie po deklaracjach kim się jest ale po tym co i jak się robi.
|
|
| | |  | 3 na 3 | checkmate (1197 punktów) | >Tak po prostu to nie wierzyli, bo Ci którzy wierzyli to oddawali swoje życie. Ale ktoś może pokazać ich jako katolków niosących wiarę. > "Po owocach ich poznacie", to oznacza, że nie po deklaracjach kim się jest ale po tym co i jak się robi. >
Gdybym był w jakiś szczególny sposób zainteresowany Zakonem Krzyżackim, czytałbym na ten ten temat co tylko możliwe. Czytał i zdobywał wiedzę. Bardzo wątpię, czy odważyłbym sie oceniać ich wiarę. Niby po co? Ale ale....gdzieś kiedyś czytałem takie zdanie: Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem... Jacku, czy czytałeś kiedyś tę książkę?
|
|
| | | |  | | Jacek (-17 punktów) | >>Tak po prostu to nie wierzyli, bo Ci którzy wierzyli to oddawali swoje życie. Ale ktoś może pokazać ich jako katolków niosących wiarę. >> "Po owocach ich poznacie", to oznacza, że nie po deklaracjach kim się jest ale po tym co i jak się robi. >> >Gdybym był w jakiś szczególny sposób zainteresowany Zakonem Krzyżackim, czytałbym na ten ten temat co tylko możliwe. Czytał i zdobywał wiedzę. Bardzo wątpię, czy odważyłbym sie oceniać ich wiarę. Niby po co? Ale ale....gdzieś kiedyś czytałem takie zdanie: Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem... >Jacku, czy czytałeś kiedyś tę książkę?
Ja ich nie sądzę, oni sami dali świadectwo o sobie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | >Ja ich nie sądzę, oni sami dali świadectwo o sobie.
Wartościujesz ich wiarę poprzez wartościowanie ich czynów, co jest już osądem.
|
|
| | | | | |  | | Jacek (-17 punktów) | >>Ja ich nie sądzę, oni sami dali świadectwo o sobie. >Wartościujesz ich wiarę poprzez wartościowanie ich czynów, co jest już osądem.
Czyny należy osądzać, bo ludzie staliby się bezkarni, ale osądzając czyn nie można osobie, "przypiąć łatki na całe życie", nie biorąc pod uwagę możliwości, że się ona zmieni. Np.: osoba, która ukradła jeśli się zmieni nie może być nazywana całe życie złodziejem. Każdy ma możliwość poprawy, a któż z nas jest bez winy?
Osądem jest nazywać kogoś - złodziej. Ale nazwanie kradzieży po imieni nie jest osądem.
|
|
| | | | | | |  | | checkmate (1197 punktów) | >>>Ja ich nie sądzę, oni sami dali świadectwo o sobie. >>Wartościujesz ich wiarę poprzez wartościowanie ich czynów, co jest już osądem. >Czyny należy osądzać, bo ludzie staliby się bezkarni, ale osądzając czyn nie można osobie, "przypiąć łatki na całe życie", nie biorąc pod uwagę możliwości, że się ona zmieni. >Np.: osoba, która ukradła jeśli się zmieni nie może być nazywana całe życie złodziejem. Każdy ma możliwość poprawy, a któż z nas jest bez winy? >Osądem jest nazywać kogoś - złodziej. Ale nazwanie kradzieży po imieni nie jest osądem.
Właśnie dlatego mamy prawo od osądzania, sami możemy zająć się czymś pożyteczniejszym. A jakie prawo złamali Krzyżacy? Pytam w aspekcie Twoich oskarżeń.
|
|
|  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Jaka była wiara Krzyżaków, skoro przeszli na protestantyzm (i to cały zakon), czy byli ludźmi sumienia?
Ooooo... To protestanci wierzą w inne bóstwo niż katolicy? Znaczy ten cały ekumenizm to taka wielka ściema?
|
|
|  | 6 na 6 | Przemysław Biegański (845 punktów) | >Jaka była wiara Krzyżaków, skoro przeszli na protestantyzm (i to cały zakon), czy byli ludźmi sumienia?
Po pierwsze - Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Po drugie - zakon ten nie został nigdy formalnie rozwiązany przez papieży i istnieje do dzisiaj. Sekularyzacji uległo państwo zakonne na terenie Prus Wschodnich i Inflant. Siedziba Wielkiego Mistrza została przeniesiona do Wirtembergii. Tylko część rycerzy - braci zakonnych przeszła na kalwinizm i luteranizm. W XIX wieku, zakon po różnych perturbacjach przeniósł swą główną siedzibę do Wiednia gdzie egzystuje do dnia dzisiejszego jako zgromadzenie wyłącznie katolickie.
Poza kwestią Zakonu Krzyżackiego - albo jesteś bardzo młodym człowiekiem, albo posiadasz bardzo nikłe podstawy aby wdawać się tu w dyskusję. Nie chodzi mi o to abyś tego nie robił, ale może najpierw zdobądź więcej argumentów i wiedzy aby taka dyskusja miała jakiś sens. Bo jak do tej pory to jawisz się jak kolejny, bardzo słabo przygotowany trollik.
Przepraszam jeśli wygląda to co napisałem na wycieczkę osobistą. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Jacek (-17 punktów) | >>Jaka była wiara Krzyżaków, skoro przeszli na protestantyzm (i to cały zakon), czy byli ludźmi sumienia? >Po pierwsze - Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. >Po drugie - zakon ten nie został nigdy formalnie rozwiązany przez papieży i istnieje do dzisiaj. Sekularyzacji uległo państwo zakonne na terenie Prus Wschodnich i Inflant. >Siedziba Wielkiego Mistrza została przeniesiona do Wirtembergii. Tylko część rycerzy - braci zakonnych przeszła na kalwinizm i luteranizm. W XIX wieku, zakon po różnych perturbacjach przeniósł swą główną siedzibę do Wiednia gdzie egzystuje do dnia dzisiejszego jako zgromadzenie wyłącznie katolickie. >Poza kwestią Zakonu Krzyżackiego - albo jesteś bardzo młodym człowiekiem, albo posiadasz bardzo nikłe podstawy aby wdawać się tu w dyskusję. Nie chodzi mi o to abyś tego nie robił, ale może najpierw zdobądź więcej argumentów i wiedzy aby taka dyskusja miała jakiś sens. Bo jak do tej pory to jawisz się jak kolejny, bardzo słabo przygotowany trollik. >Przepraszam jeśli wygląda to co napisałem na wycieczkę osobistą. >Pozdrawiam.
Bardzo Ci dziękuję za pouczenie. I ciesze się, że "zakon po różnych perturbacjach przeniósł swą główną siedzibę do Wiednia gdzie egzystuje do dnia dzisiejszego jako zgromadzenie wyłącznie katolickie."
Miałem na myśli czasy Albrechta Hohenzollerna, który wystąpił z zakonu krzyżackiego, razem ze znaczną liczbą innych rycerzy zakonnych, co praktycznie zakończyło działalność tego zakonu w Prusach.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Książę Albrecht dzięki temu stworzył podwaliny potężnego państwa. Zmiana sposobu wyznawania w jego wykonaniu jakoś Bogu nie przeszkadzała. Ba, można by powiedzieć że przez stulecia Bóg Hohenzollernom i Prusom Wschodnim "błogosławił". To z mojej strony oczywiście ironia. "Bóg" był z tymi którzy posiadali realną władzę polityczną i odpowiednią siłę militarną, obojętnie co też ci władcy nie czynili, nie odwrotnie. "Gott mit uns!" I jest tak nadal, obojętne kim jest polityk, tyran, władca, decydent - jeśli posiada odpowiednie siłowe "argumenty" udowodni każdemu słabszemu przeciwnikowi że Bóg jest właśnie z nim. Problemy się zaczynają gdy przeciwnicy polityczni mają równorzędne siły i obydwaj się odwołują do Boga - z którym z nich jest Bóg? Może z obydwoma? Z żadnym? Może wtedy Bóg rzuca monetą z którym ma być? I na koniec taka zagwozdka - pisałeś o sumieniu Krzyżaków. A czy Bóg według ciebie ma sumienie? Jeśli tak to jakie?
|
|
| | | |  | | erypis (92 punktów) | Bóg jest tam gdzie nas nie ma. Dlaczego schował się przed nami? Mamy przecież wyobraźnię, i szybko wyobrazilibyśmy sobie jego wielkość i granice. Zbudowalibyśmy go sobie na obraz i podobieństwo własnych możliwości, własnych granic. Przerzucamy się myślami bardziej i mniej logicznymi próbując wyczarować z tych myśli naszego Boga.Nie pytamy dostatecznie mocno skąd wyfruwają nasze myśli. Nie próbujemy myślą przeniknąć przez kształt myśli. Nie próbujemy rozszerzyć świadomości i wpłynąć na ocean kształtowania myśli. Jesteśmy jak pszczoły uwięzione w ulu, które straciły świadomość istnienia świata znacznie szerszego, w którym ul istnieje. Myśl chwyta jedynie obrazy. Obraz ma kształt i granice. Nie wymalujemy myślą Boga. To on wymalował nas w granicach. Ograniczył siebie. Uciekł za te granice. wypluł z siebie naszą świadomość przykutą do walczącego ze śmiercią ciała. My wielcy dyskutanci, przecież tak łatwo na każdy temat dyskutować, wymalowujemy dowody na istnienie i nieistnienie Boga. Zmęczeni zasypiamy w Bogu i następnego dnia budzimy się w naszym świecie bez Boga.
|
|
| | | | |  | | Jacek (-17 punktów) | >Bóg jest tam gdzie nas nie ma. Dlaczego schował się przed nami? Mamy przecież wyobraźnię, i szybko wyobrazilibyśmy sobie jego wielkość i granice. Zbudowalibyśmy go sobie na obraz i podobieństwo własnych możliwości, własnych granic. Przerzucamy się myślami bardziej i mniej logicznymi próbując wyczarować z tych myśli naszego Boga.Nie pytamy dostatecznie mocno skąd wyfruwają nasze myśli. Nie próbujemy myślą przeniknąć przez kształt myśli. Nie próbujemy rozszerzyć świadomości i wpłynąć na ocean kształtowania myśli. Jesteśmy jak pszczoły uwięzione w ulu, które straciły świadomość istnienia świata znacznie szerszego, w którym ul istnieje. Myśl chwyta jedynie obrazy. Obraz ma kształt i granice. Nie wymalujemy myślą Boga. To on wymalował nas w granicach. Ograniczył siebie. Uciekł za te granice. wypluł z siebie naszą świadomość przykutą do walczącego ze śmiercią ciała. My wielcy dyskutanci, przecież tak łatwo na każdy temat dyskutować, wymalowujemy dowody na istnienie i nieistnienie Boga. Zmęczeni zasypiamy w Bogu i następnego dnia budzimy się w naszym świecie bez Boga.
Np. Izraelici zrobili sobie złotego cielca.
|
|
| piątek (1035 punktów) | A mi się ten post podoba, przynajmniej dostrzegł, że jesteśmy mądrzy.
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie...
Dziwna argumentacja, która ze sporu co do Xa, wyprowadza wniosek o istnieniu Xa. Zgodnie z twoja sugestią istniałby zarówno bóg, jak i Atlantyda, eter, ufo, yeti, itd. Zanim wydamy jakiś sąd egzystencjalny, sprawdźmy, czy pojęcie zostało poprawnie skonstruowane. Pozwoli to uniknąć zbędnych sporów, antynomii i zbyt wielu wykrzykników.
|
|
 | -1 na 1 | erypis (92 punktów) |
>Zanim wydamy jakiś sąd egzystencjalny, sprawdźmy, czy pojęcie zostało poprawnie skonstruowane. Pozwoli to uniknąć zbędnych sporów, antynomii i zbyt wielu wykrzykników. > Panie konstruktorze pojęć, żaden sąd egzystencjalny i nieegzystencjalny, nic tu nie pomoże. Niezależnie od tego jaki wydasz osąd, pisklęta dalej będą się wykluwać w gniazdach,a myśli będą wyfruwać z głów. Myślą chciałbyś złapać Boga to prawie to samo co myślą stworzyć pisklęta albo zdolnego do myśli człowieka. Zbliż się do Boga,stawaj się mu bliższy, to może coś złapiesz i coś stworzysz. Zlepiamy z myśli dowody na istnienie lub nieistnienie Boga, zapomnieliśmy, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Nie odnajdujemy tego w sobie. Próbujemy od czasu do czasu stworzyć Boga na obraz i podobieństwo możliwych ograniczonych własnych wyobrażeń. Wyobrażenia niestety nie przeskoczą siebie, pozostaną ciągle jedynie wyobrażeniami. Odważniejsi wykuwają myśli cienie (bo w chwili powstania jakiejkolwiek myśli staje się ona natychmiast martwa - staje się skostniałym obrazem, wyobrażeniem)i wołają, Boga nie ma. Z pewnością nie ma go w przekonaniu, wyobrażaniu, bo w tych obszarach jesteśmy wolni. Z pewnością jest we wszelkich przejawach życia. Na to na szczęście nie mamy wpływu. Żołądek nasz trawi na swój konieczny sposób nie czekając na naszą wiedzę o nim. Możemy tworzyć bardziej i mniej egzystencjalne o nim pojęcia skonstruowane poprawnie lub nie. Możemy nawet zaprzeczyć jego istnieniu. Jednak gdy jesteśmy głodni chwytamy za kiełbasę. A gdy jesteśmy zmęczeni idziemy spać. Dobranoc.
|
|
|  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Panie konstruktorze pojęć, żaden sąd egzystencjalny i nieegzystencjalny, nic tu nie pomoże. Niezależnie od tego jaki wydasz osąd, pisklęta dalej będą się wykluwać w gniazdach,a myśli będą wyfruwać z głów. Myślą chciałbyś złapać Boga...
Jest pewna różnica między Kurczaki istnieją, Bóg istnieje czy też Istnieje zbiór nie będący swoim elementem. Z sądami egzystencjalnymi bywały i bywają poważne kłopoty: wystarczy prześledzić losy ontologicznego (pseudo)dowodu na istnienie boga, czy aksjomatu definicyjnego. Zanim zacznę myślą łapać cokolwiek, rozważę, czy to nie przypadkiem iluzja lub najzwyklejsze nadużycie języka czy też wyobraźni. Z kurczakiem nie ma większych kłopotów.
>zapomnieliśmy, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga.
Co to znaczy?
>Próbujemy od czasu do czasu stworzyć Boga na obraz i podobieństwo możliwych ograniczonych własnych wyobrażeń.
Koncepcja człowieka jako imago dei jest też tylko krojona na miarę ludzkich ułomności.
>Wyobrażenia niestety nie przeskoczą siebie, pozostaną ciągle jedynie wyobrażeniami.
Uzasadnij, że nie dotyczy to również konstrukcji teologicznych jak aniołki, bozie i cały ten dewocyjny kram, który materializuje się na straganach w Licheniu czy w Częstochowie.
>Z pewnością jest we wszelkich przejawach życia.
Czy ruchy robaczkowe jelit też wyjaśniać będziesz absolutem?
>Jednak gdy jesteśmy głodni chwytamy za kiełbasę.
Otóż to. I myślimy ewentualnie o rzeźni, rzeźniku, świńskiej grypie, a nie o niebie, bogu czy zmartwychwstaniu.
>A gdy jesteśmy zmęczeni idziemy spać. Dobranoc.
Myśleć o bogu to tak, jakby zrobić dziurę w moście by przekonać się, czy w dole płynie rzeka.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,Ech, gdyby tylko mądrzy się spierali to pół biedy
|
|
1 na 1 | Liss (2003 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury. > Kiedyś tam wielu madrych ludzi spierało się o prawdziwość słoni podtrzymujących ziemie i niebo , Inni mądrzy ludzie twierdzili że dżuma jest wynikiem podwójnej koniunkcji wenus i jowisza ,a drudzy że jednak nie .
|
|
| natka (41 punktów) | > Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie,> po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.> Zgadzam sie.Nie jestem fanatykiem, ale poprostu nie wiem i nie rozumiem, jak mozna niewierzyc w istnienie Boga. Pszecie to jest jak powietsze, jek woda.To jest normalne
|
|
 | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >poprostu nie wiem i nie rozumiem, jak mozna niewierzyc w istnienie Boga.
A czy wierzysz w Zeusa, Herę, Demiurga, Posejdona, Wisznu, Sziwę, Allaha, Krysznę? Przypuszczam że nie wierzysz. Odrzucasz mnóstwo Bogów w których wierzą miliony wyznawców islamu, hinduizmu, panteizmu i innych religii. Ateiści odrzucają tylko jednego Boga więcej niż Ty odrzucasz.
Maitrea Budda.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
|  | | natka (41 punktów) |
> Odrzucam, bo wierze w Jedynego. Jachwe, Allach,Bog Ojciec -to ten sam Bog. Uczenie chszescianskie ma sens(nie mowie tu o systemie pobierania kasy w kosciele). To co zrobil i czego uczyl Jesus jest niesamowite, doskonale. Bog jest miloscia (brzmi jak fanatyczne gadanie?) . Inne wyznania też maja swoj sens. Nie zapszeczam ich, nie jestem krytykiem religijnym czy sedzia, jestem tylko dziewczyna ze Lvova(unitką)  dfsdsfd
|
|
| |  | | panTeista (6808 punktów) | >jestem tylko dziewczyna ze Lvova(uniatka)
Proponuję Ci zmianę Ustawień konta. W Twoim koncie pisze że jesteś mężczyzną.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
| |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >To co zrobil i czego uczyl Jesus jest niesamowite, doskonale.
Nie wierzę w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Mógł być ukrzyżowany, chrześcijan prześladowano w tym mordowano ale zmartwychwstanie trzeciego dnia to legenda.
Maitrea Budda
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
| |  | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | >Inne wyznania tesz maja swoj sens. Nie zapszeczam ich, nie jestem krytykiem religijnym czy sedzia
Odrzucasz Bogów hinduizmu Wisznu i Sziwę, wierzysz w Jedynego Jahwe, Chrystusa, Allaha. Nie wiem czemu dziwisz się agnostykom i ateistą, że nie wierzą przykładowo w zmartwychwstanie, w zniszczenie Sodomy i Gomory, uznają Biblię za zbiór legend.
Maitrea Budda
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
| | |  | | natka (41 punktów) | > >Inne wyznania tesz maja swoj sens. Nie zapszeczam ich, nie jestem krytykiem religijnym czy sedzia> Odrzucasz Bogów hinduizmu Wisznu i Sziwę, wierzysz w Jedynego Jahwe, Chrystusa, Allaha. Nie wiem czemu dziwisz się agnostykom i ateistą, że nie wierzą przykładowo w zmartwychwstanie, w zniszczenie Sodomy i Gomory, uznają Biblię za zbiór legend.> Maitrea Budda> Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <stanisław>Zmienilam konto, dziekuje  . Dusza po smierci idze tam, gdzie zasluzyla sobie za zycia, to chyba sprawiedliwe  ______________________________________________________________
|
|
| | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Dusza po smierci idze tam, gdzie zasluzyla sobie za zycia, to chyba sprawiedliwe  > ______________________________________________________________> Najpierw trzeba by obronić twierdzenie, że jakaś dusza istnieje, potem zaś, że po śmierci z człowiekiem dzieje się cokolwiek (poza rozkładem, który w rzeczy samej jest naturalny).
|
|
| | | | |  | | natka (41 punktów) | > >Dusza po smierci idze tam, gdzie zasluzyla sobie za zycia, to chyba sprawiedliwe  > > ______________________________________________________________> >> Najpierw trzeba by obronić twierdzenie, że jakaś dusza istnieje, potem zaś, że po śmierci z człowiekiem dzieje się cokolwiek (poza rozkładem, który w rzeczy samej jest naturalny).Sorry, nie jestem Polką i nie bardzo zrozumialam twoje wypowiedzenie.. troche skomplikowane  . Czy mozna troszke prosciej?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >>Dusza po smierci idze tam, gdzie zasluzyla sobie za zycia, to chyba sprawiedliwe  > >> ______________________________________________________________> >>> > Najpierw trzeba by obronić twierdzenie, że jakaś dusza istnieje, potem zaś, że po śmierci z człowiekiem dzieje się cokolwiek (poza rozkładem, który w rzeczy samej jest naturalny).> Sorry, nie jestem polka i nie bardzo zrozumialam twoje wypowiedzenie.. troche skomplikowane . Czy mozna troszke prosciej?  Po pierwsze- nie ma dowodów na istnienie duszy. Po drugie- nic nie wskazuje na istnienie jakiegoś życia po śmierci.
|
|
| | | | | | |  | | natka (41 punktów) | > >>>Dusza po smierci idze tam, gdzie zasluzyla sobie za zycia, to chyba sprawiedliwe  > >>> ______________________________________________________________> >>>> >> Najpierw trzeba by obronić twierdzenie, że jakaś dusza istnieje, potem zaś, że po śmierci z człowiekiem dzieje się cokolwiek (poza rozkładem, który w rzeczy samej jest naturalny).> >Sorry, nie jestem polka i nie bardzo zrozumialam twoje wypowiedzenie.. troche skomplikowane . Czy mozna troszke prosciej?  > Po pierwsze- nie ma dowodów na istnienie duszy.> Po drugie- nic nie wskazuje na istnienie jakiegoś życia po śmierci.Przepraszam, a co mialoby wskazywac na to, jakies sygnaly stamtąd? A poza tym, jest tyle swiadczen o smierci klinicznej, i wszyscy opisuja praktycznie to samo. Mam kolezanke ktora miala takie przeżycie. Opowiadala niesamowite rzeczy...Zrobila sie wierząca osoba.. bardzo wierząca  . HEJ
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Przepraszam, a co mialo by wskazywac na to, jakies sygnaly z tamtat?
Ale skoro nic nie wskazuje, to zapewne nic takiego nie ma. Z duszą jest ten sam problem.
>A po za tym, jest tyle swiadczen o smierci klinicznej, i wszyscy opisuja praktycznie >to samo.
Niedotlenienie mózgu może dawać takie efekty.
|
|
| | | | | | | | |  | | natka (41 punktów) | >Niedotlenienie mózgu może dawać takie efekty.
Ale to, co opisala nie moge nazwac tak po prostu "efektem". To brzmialo zbyt prawdopodobnie i przekonywujaco, bedac w stanie bez swiadomosci mowila modlitwe w jezyku staroslowianskim,chociasz nigdy go nie uczyla.
|
|
| | | | | | | | |  | | natka (41 punktów) | >Niedotlenienie mózgu może dawać takie efekty.
To co opisał a, nie mogę nazwać tak po prosto "niedotlenienie". Będąc w stanie nieprzytomności mówiła modlitwę w Jeżyku starosłowiańskim, chociaż nigdy go nie uczyła.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > Będąc w stanie nieprzytomności mówiła modlitwę w języku starosłowiańskim, chociaż nigdy go nie uczyła.Jak w starosłowiańskim to na pewno do Światowida.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | natka (41 punktów) | > >Będąc w stanie nieprzytomności mówiła modlitwę w języku starosłowiańskim, chociaż nigdy go nie uczyła.> Jak w starosłowiańskim to na pewno do Światowida.  Masz na myśli pogańskiego boga Słowian? Bo ona mówiła w Jeżyku cerkowno-słowiańskim "Ojcze Nasz"
|
|
| | | | | | |  | | natka (41 punktów) |
>Po pierwsze- nie ma dowodów na istnienie duszy. >Po drugie- nic nie wskazuje na istnienie jakiegoś życia po śmierci.
Dziewczyno, czy nigdy nie dotknęła cie myśl: "A jeśli Bog naprawdę istnieje ?" ,i "co mnie czeka po śmierci ?".
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Dziewczyno, czy nigdy nie dotknęła cie myśl: "A jeśli Bog naprawdę istnieje ?" ,i "co mnie czeka po śmierci ?". >
Dziewczyno! Nie dotarły do mnie żadne racjonalne przesłanki, które mogłyby mnie przekonać o istnieniu jakiegokolwiek boga.
A po śmierci najprawdopodobniej czeka mnie gnicie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adam Gliniany (398 punktów) | >>Po pierwsze- nie ma dowodów na istnienie duszy. >>Po drugie- nic nie wskazuje na istnienie jakiegoś życia po śmierci. >Dziewczyno, czy nigdy nie dotknęła cie myśl: "A jeśli Bog naprawdę istnieje ?" ,i "co mnie czeka po śmierci ?". > Podaj mi jakieś dowody. Użytą metodę naukową. Bo póki co temat jedynie zaśmieca serwis - gdybać to sobie można na różne ciekawe tematy. Mnie na ten przykład "dotknęła" myśl, że ziemia ma kształt banana. Chcesz o tym podyskutować?
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | metsys (1088 punktów) | > jestem tylko dziewczyna ze Lvova(uniatka)  > dfsdsfdTaaak... a ja jestem Napoleon Bonaparte. Miło mi poznać...
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | |  | | natka (41 punktów) | > >jestem tylko dziewczyna ze Lvova(uniatka)  > >dfsdsfd> Taaak... a ja jestem Napoleon Bonaparte. Miło mi poznać...> jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...Napoleon jusz hyba zmarł  , a ja mam na imię Natalia
|
|
| | | |  | | metsys (1088 punktów) |
> Napoleon jusz hyba zmarł , a ja mam na imię Natalia  Daj sobie spokój z tą farsą. Przy okazji. Jak możesz myśleć, że umarłem?! Czy te słowa nie są wystarczającym dowodem, że żyję?
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | natka (41 punktów) |
> Daj sobie spokój z tą farsą.> Przy okazji. Jak możesz myśleć, że umarłem?! Czy te słowa nie są wystarczającym dowodem, że żyję?No dobrza ,przekonałeś mnie ze jesteś Napoleonem, bardzo mi milo, a ja jestem Natalia ze Lwowa  ,czy to arz tak nieprawdopodobne?
|
|
4 na 4 | Smith (10069 punktów) | >Gdyby Bóg nie istniał, to tak wielu mądrych ludzi nie spierałoby się o to czy On istnieje czy nie, >po prostu nie marnowaliby na to czasu, tak jak nie marnują na bzdury.
Zastąp nazwę Bóg na nierozwiązaną zagadkę istnienia (z genezą i sensem włącznie) Ciebie, mnie jak i całej rzeczywistości którą jesteśmy w stanie postrzegać lub też na swój sposób kreować. To się z tobą zgodzę.
Natomiast sama nazwa jest tylko etykietką do opakowania o nieznanej zawartości. I mądrzy ludzie nie powinni marnować czasu nad roztrząsaniem a tym bardziej tworzeniem dogmatów do etykietki
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|