>
Hmmm...nie za bardzo wiem, gdzie to umieścić - więc umieszczam tu.>
Jeśli założę związek wyznaniowy Latającego Kutasa, znajdę katechetów to czy mam prawo (realne) ubiegać się o to aby uczyli tego w szkole, a oceny były wliczane do średniej?Oczywiście. Warunki założenia związku wyznaniowego określa "Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania", której art.9c stanowi:
Cytat:
3) równouprawnienie wszystkich kościołów i innych związków wyznaniowych,
bez względu na formę uregulowania ich sytuacji prawnej.
oraz, co do założenia związku wyznaniowego:
Cytat:
Art. 30.
Prawo wpisu do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych, zwanego
dalej "rejestrem", prowadzonego przez ministra właściwego do spraw wyznań religijnych, jest realizowane przez złożenie temu ministrowi, zwanemu dalej "organem rejestrowym", deklaracji o utworzeniu kościoła lub innego związku wyznaniowego i wniosku o wpis do rejestru.
Art. 31
1. Prawo wniesienia wniosku, o którym mowa w art. 30, przysługuje co najmniej
100 obywatelom polskim posiadającym pełną zdolność do czynności prawnych,
zwanych dalej "wnioskodawcami".
2. Wnioskodawcy składają listę zawierającą ich notarialnie poświadczone podpisy
potwierdzające treść wniosku, o którym mowa w ust. 1, i deklaracji o utworzeniu
kościoła lub innego związku wyznaniowego, imię i nazwisko, datę urodzenia,
miejsce zamieszkania oraz rodzaj, serię i numer dokumentu tożsamości oraz
numer PESEL każdego z wnioskodawców.
Całkowity koszt operacji to co najmniej 100x25zł (poświadczenia notarialne).
>
I po drugie konkordat, dzięki niemu państwo finansuje Kościół Katolicki (co uważam za niesprawiedliwe). Na jakiej podstawie jest on zawarty i czy też mogę się o to ubiegać, ewentualnie wnieść skargę na ten zawarty z Kościołem Katolickim (wyobrażam sobie moherowe berety po zerwaniu konkordatu).Art 10 powyższej:
Cytat:
2. Państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują
kościołów i innych związków wyznaniowych. Wyjątki od tej zasady regulują
ustawy lub przepisy wydane na ich podstawie.
Oznacza to, że aby pozyskać finansowanie musisz zmusić Państwo Polskie do zwarcia z Tobą osobnej umowy i nadania jej formy ustawy lub innych przepisów.
Zaś co do nauczania religii:
Art.20
Cytat:
2. Nauczanie religii dzieci i młodzieży jest wewnętrzną sprawą kościołów i innych
związków wyznaniowych. Jest ono organizowane, zgodnie z programem
ustalonym przez władze kościoła lub innego związku wyznaniowego, w punktach
katechetycznych znajdujących się w kościołach, domach modlitw i innych
pomieszczeniach udostępnionych na ten cel przez osobę uprawnioną do
dysponowania nimi.
3. Nauczanie religii uczniów szkół publicznych i wychowanków przedszkoli
publicznych może odbywać się również w szkołach i przedszkolach na zasadach
określonych w odrębnej ustawie.
oraz z Ustawy o systemie oświaty
Cytat:
Art. 12.
1. Publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii
na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie bądź ro-
dziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki
religii decydują uczniowie.
2. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z władzami
Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
oraz innych kościołów i związków wyznaniowych określa, w drodze rozporzą-
dzenia, warunki i sposób wykonywania przez szkoły zadań, o których mowa w
ust. 1.
Co do rozporządzenia, patrz tu:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,5534 i ustala ono, jak wspominali przedmówcy, 7 osobowy dolny limit uczniów.
Innymi słowy - proste. Najpierw znajdujesz 100 osób gotowych wydać po, licząc spędzony czas, stówie na głowę, oraz gotowych zadeklarować w piśmie urzędowym wiarę w Latającego Kutasa.
A potem to już zupełnie pryszcz - siedmiu z nich musi iść do szkoły gdzie uczą się ich dzieci, stanąć przed dyrektorem i powiedzieć: "Chcemy, żeby nasze dzieci uczyły się w szkole o Latającym Kutasie". I powiedzieć to dzieciom, uczyć je o tym. I ich kolegom i koleżankom.
Jasne. Sama słodycz.
Proste, trywialne, i bez szkody dla nikogo.
Prawo prawem, walka z Kościołem walką, ale proszę, pamiętaj, że gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. W tym wypadku rąbanie odbędzie się w szkole, a lecieć będą Twoje dzieci.
Oczywiście możesz się ograniczyć jedynie do
próby założenia takiego kościoła i
próby wprowadzenia go na lekcje religii. A potem, czekając na skuteczne storpedowanie przez tych, dla których nauczanie religii coś znaczy, możesz podnieść raban pod tytułem: "jakie to głupie prawo, i dlaczego tak nierówno traktuje różne wyznania".
Najprostszym sposobem, by utrącić Twój pomysł, jest... pozwolić na jego realizację. I wówczas, w którymś momencie staniesz przed problemem: albo przyznać się do oszustwa (nie wierzysz przecież w Latającego Kutasa i wyssałeś całość z palca), albo przeć w zaparte i zbudować
prawdziwą religię Latającego Kutasa.
Jedno i drugie moim zdaniem niedopuszczalne.
Docieram tu do przemilczanego założenia, jakie przyjął ustawodawca: o
prawdziwości wyznania.
Wojujący racjonaliści i literalni legaliści (jak ja) traktują zapisy prawa w prost - wolno, to wolno. Prawo nie definiuje religii ani wyznania - można powiedzieć cokolwiek.
Jednak mimo tego przychylę się do założenia ustawodawcy - moje własne sumienie wymaga, bym zakładając związek religijny
wierzył w jego idee tak, jak je przedstawię w dokumencie rejestracyjnym.
I, jeśli powyższe przyjąć za kryterium
prawdziwości wyznania,
uważam wszelkie Kościoły Latających Potworów za robienie sobie jaj z pogrzebu i działania sprzeczne z ideą wolności i praworządności.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka