Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy wierzący naprawdę wierzą?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-01-2009 02:39zachaj (5239 punktów)Czy wierzący naprawdę wierzą?
Ocena 8 na 8
Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde wierzą w Boga.wiem ze moja babcia wierzy, wierzy tak mocno że Radio Maryja działa na nią jak wyrocznia.Wierzy że za słowami ludzi wypowiadających sie w tym radiu stoi sam Bóg i nic innego do niej nie przemawia.(zresztą pozbyła się TV i teraz Radio Maryja jest jej "oknem na świat" a właściwie "uchem".ale wróćmy do młodych katolików.Czasami mam wrażenie szczególnie gdy ich wypowiedzi mają charakter misjonarski że ich wiara niejednokrotnie zostaje zachwiana poprzez wypowiedzi ateistów.Gdy słysza stwierdzenia ze najprawdopodobniej Boga nie ma ,cos w nich pęka, nie mogą sie pogodzić ze ktoś tak może nawet pomyśleć i wtedy muszą nawracać.Ale czy to wynika z ich słabej wiary czy z ekspansywnej cechy religii.Czy wiara która poprzez zjednywanie sobie nowych zagubionych owieczek, poprawia pewność w dogmaty, polepsza samopoczucie pozostałych członków? - liczniejsza o tych nowych,nawróconych.Czy czym wieksza grupa tym silniejsza wiara ?Ja ateista nie potrzebuje nawracać nikogo.Mój światopogląd jest silny.A to ze ateistów bedzie wiecej go nie umocni.To odnowi moją nadzieje w ludzi, pokaże tylko ze rozwijamy sie, ze wkraczamy na nowy poziom swiadomosci, ze swiat sie zmienia.Mam pełen szacunek do ludzi wierzących i niewierzacych.Ogólnie mam szacunek do wszystkich ludzi.prosze o wypowiedzi i refleksje obie strony.dziękuję
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lotrek (14275 punktów)Odp: czy wierzący naprawde wierzą?
>Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde
>wierzą w Boga.

Hi hi...pomyłka, to nie to forum. Na naszym forum piszą ludzie też wierzący, ale w to że Boga nie ma. I że Krasnoludków też nie ma a co do Latającego Potwora Spaghetti to zdania są podzielone, miłośnicy włoskiej kuchni twierdzą, że jest.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
28-01-2009 05:35 
 Ocena 3 na 3
rudyment (3233 punktów)
>>Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde
>>wierzą w Boga.
>Hi hi...pomyłka, to nie to forum. Na naszym forum piszą ludzie też wierzący, ale w to że Boga nie ma. I że Krasnoludków też nie ma a co do Latającego Potwora Spaghetti to zdania są podzielone, miłośnicy włoskiej kuchni twierdzą, że jest.

E, no, tak tragicznie mi to nie wygląda. Zaglądają tu wszak i wierzący wiedzeni np. nieprzepartym pragnieniem ewangelizacji zagubionych duszyczek. Prawda, że nieczęsto owo zaglądanie kontynuują, ale zawszeć...


nauka nie ulega hybris
28-01-2009 11:40 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>E, no, tak tragicznie mi to nie wygląda. Zaglądają tu wszak i wierzący wiedzeni np. nieprzepartym pragnieniem ewangelizacji zagubionych duszyczek. Prawda, że nieczęsto owo zaglądanie kontynuują, ale zawszeć...

Ja pamiętam, że całkiem niedawno było ich tu w bród i co chwilę nowi się pojawiali, ale to chyba taka pojedyncza zorganizowana krucjata

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
28-01-2009 14:40 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Hi hi...pomyłka, to nie to forum. Na naszym forum piszą ludzie też wierzący, ale w to że Boga nie ma

A fe. Błąd. Tu piszą również apostołowie i inne osoby nawiedzone. Ponadto agnostycy. Nawiasem mówiąc forum dla wszystkich jest. Jak papcio Rydzyk ma chęć i fantazję, też może napisać. Np. płomienną homilię.
Ponadto. Autor wątku nie deklaruje się jako wierzący lecz jako ateista. Nie wystarczy przeczytać tytuł.

JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
29-01-2009 07:53 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Autor wątku nie deklaruje się jako wierzący lecz jako ateista. Nie wystarczy przeczytać tytuł.

Myślisz, że młodzież wierząca to nasza specjalność? Możemy robić za ekspertów?
Cytat:
Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde wierzą w Boga/


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
28-01-2009 19:49 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Na naszym forum piszą ludzie też wierzący, ale w to że Boga nie ma.
Nie tak. Czym innym jest "wierzyć, że Bóg nie istnieje", a czym innym "nie wierzyć, że Bóg istnieje".
lotrek (14275 punktów)

>Nie tak. Czym innym jest "wierzyć, że Bóg nie istnieje", a czym innym "nie wierzyć, że Bóg istnieje".

Nie kumam, mogłabyś doprecyzować?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
lotrek (14275 punktów)

>Nie kumam, mogłabyś doprecyzować?

sorry....mógłbyś doprecyzować?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
29-01-2009 15:30 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>sorry....mógłbyś doprecyzować?
Mógłbym. Chodzi o to, że gdy mówisz "wierzę, że Bóg nie istnieje", możesz spotkać się z odpowiedzią, że Twój ateizm jest formą religii. Wiara wg religioznawstwa właśnie polega na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt (wg Wikipedii). Sprytne, nie? Że niby nie da się udowodnić istnienia Boga, więc jesteś wierzący, tylko w drugą stronę. Czy to, że nie istnieją elfy, wróżki i krasnoludki, to fakt czy wiara ?
30-01-2009 15:57 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Mógłbym.
Dzięki

>Chodzi o to, że gdy mówisz "wierzę, że Bóg nie istnieje", możesz spotkać się z odpowiedzią, że Twój ateizm jest formą religii.
Gdzieś kiedyś czytałem, że w jakiejś dyskusji pewien klecha koniecznie chciał udowodnić ateiście, że jest on również wierzący, gdyż wierzy że Bóg nie istnieje . I klecha miał rację, lecz nie mógł twierdzić, że ateizm jest religią, gdyż religia potrzebuję obiektu kultu, jakiegoś bytu nadprzyrodzonego. Taką ja widzę różnice. My nie musimy udowadniać, że Boga nie ma, bo nie udawania się nieistnienia czegoś - w drugą stronę tak.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Vytautas (4394 punktów)Odp: Czy wierzący naprawdę wierzą?
>Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde
>wierzą w Boga.

Nie rozumiem pytania.
Czy 'wierzyć w Boga' znaczy 'wierzyć, że Bóg istnieje', czy może 'wierzę Bogu', że mnie nie opuści i zawsze pomoże.
Księżom nieźle wychodzi taki sofizmat: Najpierw pytają, czy potrafisz udowodnić, że Boga nie ma. Ktoś, kto nie rozumie problemu ciężaru dowodu może dać się na to nabrać i przyznać, że istnienia Boga nie da się wykluczyć. Pobożny wyciąga stąd wniosek, że istnienie Boga właśnie zostało udowodnione, a więc nieroztropnością jest rezygnacja z boskiej pomocy i opieki.
Adam Gilniewski (399 punktów)
>Czasami mam wrażenie szczególnie gdy ich wypowiedzi mają charakter misjonarski że ich wiara niejednokrotnie zostaje zachwiana poprzez wypowiedzi ateistów.Gdy słysza stwierdzenia ze najprawdopodobniej Boga nie ma ,cos w nich pęka, nie mogą sie pogodzić ze ktoś tak może nawet pomyśleć i wtedy muszą nawracać.Ale czy to wynika z ich słabej wiary czy z ekspansywnej cechy religii.

Obawiam się, że ich wiara nie jest podatna na tak nieistotne czynniki, jak logika i rozum . Kościół nie istnieje od wczoraj - całe wieki jego kapłani uczyli samych siebie tego swoistego "dwójmyślenia" a potem przekazywali wypracowane techniki wiernym.

Kiedyś wierzyłem, że do ateizmu można przekonać. Nie można. Do ateizmu trzeba się "urodzić". Niektórzy wolą pewne gorzkie prawdy zastępować pięknymi bajkami i ja ich rozumiem.

Tak, wiara z definicji zawsze jest słaba. Stabilna jak człowiek balansujący na linie. Trzeba wiele samozaparcia i kontroli nad własnym myśleniem, żeby nie pobłądzić.

>Czy wiara która poprzez zjednywanie sobie nowych zagubionych owieczek, poprawia pewność w dogmaty, polepsza samopoczucie pozostałych członków? - liczniejsza o tych nowych,nawróconych.Czy czym wieksza grupa tym silniejsza wiara ?

Tak. Działa to na zasadzie podczepienia, "owczego pędu".


Be the change you want to see in the world.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Kiedyś czytałam, że jeżeli ktoś bardzo chce przekonać ludzi do czegoś w co sam nie wierzy wpada w przemówieniach mimowolnie w tak zwany kaznodziejski ton.
Sprawdza się to świetnie przy słuchaniu przemówień polityków, ale dowodzi również, że większość księży nie wierzy w to o czym mówi. Czyli nie wierzą.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde wierzą w Boga.
Tylko na co liczysz zakładając wątek, czy sądzisz że otrzymasz liczne odpowiedzi w rodzaju "ja podaję się za wierzącego, ale tak naprawdę to udaję"?

>wiem ze moja babcia wierzy, wierzy tak mocno że Radio Maryja działa na nią jak wyrocznia.Wierzy że za słowami ludzi wypowiadających sie...
Mnie ta babcia wybitnie nie przekonuje, przecież ona tłumi dobijającą się do jej świadomości oczywistość i Radyjo podkręca żeby te myśli zagłuszyć. Ludzie w każdym wieku pragną akceptacji społecznej, a obawiają się odrzucenia. Więc lepiej bądź dla babci oparciem, po co ma się starowinka w Tadziu R. na stare lata durzyć, jeszcze mu nie daj Boże cały majątek zapisze.

>Ja ateista nie potrzebuje nawracać nikogo. Mój światopogląd jest silny.A to ze ateistów bedzie wiecej go nie umocni.
Potrzebujesz nawracać wierzących na ateizm, bo w Twoim interesie leży możliwość porozumienia się z innymi, a z oszołomami to niemożliwe. Pomyśl jak czułbyś się jako jedyny ateista na świecie.

>Mam pełen szacunek do ludzi wierzących
Nie bądź hipokrytą ateisto, za co ten szacunek? Za to, że się upierają iż 2+2=5?
.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Czasami mam wrażenie szczególnie gdy ich
>wypowiedzi mają charakter misjonarski że ich wiara niejednokrotnie zostaje zachwiana poprzez
>wypowiedzi ateistów.

Trudno wojować z logicznymi i niepodważalnymi argumentami za pomocą bajki o niewidzialnym przyjacielu, czyż nie?

>Gdy słysza stwierdzenia ze najprawdopodobniej Boga nie ma ,cos w nich pęka, nie
>mogą sie pogodzić ze ktoś tak może nawet pomyśleć i wtedy muszą nawracać.Ale czy to wynika z ich
>słabej wiary czy z ekspansywnej cechy religii.

Z obu tych powodów. Pewnie by się jeszcze kilka znalazło, jak np. poczucie obowiązku ratowania duszyczki przyjaciela przed piekłem i potępieniem.

>Czy wiara która poprzez zjednywanie sobie nowych
>zagubionych owieczek, poprawia pewność w dogmaty, polepsza samopoczucie pozostałych członków? -
>liczniejsza o tych nowych,nawróconych.Czy czym wieksza grupa tym silniejsza wiara ?

Oczywiście, że tak. W ten sam sposób działają też inne sekty. Wystarczy do grupy wprowadzić nowo nawróconą osobę i ta swoim zapałem odrodzi zanikającą wiarę u innych.

>Ja ateista nie
>potrzebuje nawracać nikogo.Mój światopogląd jest silny.A to ze ateistów bedzie wiecej go nie
>umocni.

Ja tam lubię, kiedy ktoś po rozmowie ze mną ma minę kota na pustyni (nie ogarnia takiej kuwety). Lubię to uczucie, kiedy ludzie przyznają po rozmowie ze mną, że coś jednak w tym całym kościółku jest nie halo

>Ogólnie mam
>szacunek do wszystkich ludzi.

Według mnie szacunek to coś, na co trzeba sobie zasłużyć, a nie coś, czym można obdarowywać wszystkich jak się patrzy. "Mam szacunek do wszystkich" - tak, księże pedofilu, tak zwyrodnialcu i gwałcicielu, etc, mam do was szacunek. Nie przemawia to do mnie. Fakt, czy ktoś wierzy, czy jest ateistą nie ma większego wpływu na mój do niego szacunek. Wolę raczej szanować innych za to, jak serdeczne i otwarte mają podejście do innych, nawet takich diabłów wcielonych jak ja.

>prosze o wypowiedzi i refleksje obie strony.dziękuję

No to masz

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
zachaj (5239 punktów)
Po pierwsze ja juz ze swoja babcia nie dyskutuje na tematy religijne.nie chce jej odbierać Boga ani zycia pozagrobowego.Po drugie lubie rozmawiac z ludzmi wierzacymi ale czasami ich argumenty co tak nie prawdopodobne ze nawet nie wiem jak sie do nich odniesc najczesciej kwituje to milczeniem lub pozostawieniem bez komentarza.Lubie polemizowac ale jedynie gdy ktos chce sluchac i slysze konstruktywna krytyke.Gdy moj rozmowca probuje mnie z pocztku nawracac, mowi o szatanie,piekle, czy tez wiecznym potępieniu odrazu trace ochote od dalszej dyskusjii.a co szacunku to uwazam ze kazdy zasluguje na pewien szcunek nawet najgorsi zwyrodnialcy pedofile zbrodniarze wojennii.Jednak oni rowniez za sluguja na surową kare i nie mowie tu a karze śmierci.Kare adekwatna do ich czynow.... co do pedofilii to izolacja i leczenie.To jest moj racjonalizm... wiem ze kazdy czlowiek bedzie za kara smierci gdy rzecz dotyczy jego bliskich jednak... system powinien raczej zapobiegac niz karac zabijaniem.system powninien eliminowac w zarodku takie jednostki.wiem ze jest to niezwykle trudne i potrzeba do tego wielu lat ale musimy do tego sie dązyć.Nauka potrafi zrozumiec i doszukac sie powodow nawet najgorszych zbrodni.racjonalny system bedzie dzialal nieskrępowany przez jakiekolwiek uprzedzenia czy wady.To moja wizja przyszłosci gdzie rozum i zrozumieie bedzie trzymało pałeczki.W mojej wizjii świata to ludzie nauki, racjonaliści, ateiści rozdają wszystkie karty a kościół to niewiele znacząca opozycja.
diogenes (42753 punktów)
>czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde wierzą w Boga?

Z perspektywy mojej beczki opisuję ludzi wierzących bez odwoływania się do ich rojeń. To, co uprawiają, to jeden z wielu sposobów poprawiania sobie samopoczucia. Skoro bóg jest dobrym samopoczuciem, to po co w niego wierzyć?
Levine (14 punktów)
Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. (Hebrajczyków 11:1)

Tak też wiara, jeśli nie ma uczynków, sama w sobie jest martwa. (Jakuba 2:17)

Małe dzieci już są w stanie wierzyć w różne rzeczy na których istnienie nie ma dowodów np. elfy albo wróżki. Czyli jesteśmy w stanie wierzyć w rzeczy "nie widziane". W tym przypadku także nierealne. Lecz małe dziecko nie jest w stanie popierać wiary uczynkami, a nawet jeśli to tylko częściowo. Więc tym człowiek dojrzalszy tym bardziej potrafi dowieść swojej wiary.
Lecz, każda wiara musi być poparta dowodami "oczywisty przejaw rzeczy realnych". W tym przypadku mamy dowody na istnienie Boga, chociażby oddziaływanie Biblii na ludzi, proroctwa itd. Tylko od nas zależy czy będziemy poznawać...uznawać za prawdziwe...aż w końcu wierzyć. Dlatego też młodzi ludzie są w stanie wierzyć.
Nie sądzę żeby Twoja babcia dowodziła swojej wiary w sposób opisany w Biblii.

Odnośnie ateistów to chciałabym powiedzieć, że Oni także w coś wierzą. Wierzą w naturę, różne zjawiska przyrody i np. w nieskończoność.

"Ateista" - "ten, kto odrzuca Boga w sensie moralnym; człowiek bezbożny". Bardziej wyrafinowana forma ateizmu wyraża się w dążeniu do niezależności. Lecz, nie ma nic powiedziane o braku wiary.

Ach, zapomniałabym ... nie jestem katoliczką. Ale Biblii wierzę.
zachaj (5239 punktów)
właściwie to założyłem ten wątek bo zirytowała mnie misjonarska postawa wielu ludzi na tym forum.i nieprawdą jest ze wypowiadają sie tutaj ludzie tylko niewierzący(ateiści).Jest cała masa osób wychwalających Boga.co mnie dziwi.Oczywiście to bardzo dobrze ze jest z kim dyskutować jednak apostołów, misjonarzy... czy jak wolicie troli to raczej bym odesłał do jakichś kółek różańcowych.nie zobaczą jaka tam jest "zmuła".wtedy zrozumieją ze nie mogliby żyć bez nas - bezbożnych dzieci Darwina,Dawkinsa,Hawkinga.Tu jest ciekawie.Ileż można wychwalać Pana.wiem wiem modłów nigdy nie za wiele.Ale na Boga to juz 2000 tys lat czy nie czas zająć sie czymś pożytecznym. A mitów, zabobonów tak wiele jeszcze do obalenia.dziękuję
Beatus (2528 punktów)
Cóż, jako wierząca chyba powinnam ci odpowiedzieć.
>Zakładam nowy wątek gdyż chciałbym się dowiedzieć czy ludzie wierzący szczególnie młodzi naprawde
>wierzą w Boga.
Chyba tak szczególnie młoda to ja nie jestem, no ale naprawdę wierzę.
>wiem ze moja babcia wierzy, wierzy tak mocno że Radio Maryja
Nie wierzę w Radio Maryja.
>Czasami mam wrażenie szczególnie gdy ich
>wypowiedzi mają charakter misjonarski że ich wiara niejednokrotnie zostaje zachwiana poprzez
>wypowiedzi ateistów.
Zapraszam do dyskusji w moim wątku:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,179338
>Gdy słysza stwierdzenia ze najprawdopodobniej Boga nie ma ,cos w nich pęka, nie
>mogą sie pogodzić ze ktoś tak może nawet pomyśleć i wtedy muszą nawracać.Ale czy to wynika z ich
>słabej wiary czy z ekspansywnej cechy religii.
Nie wrzucaj nas wierzących do jednego worka, który szyjesz z przykładu twoje babci.
>Ja ateista nie
>potrzebuje nawracać nikogo.
Ja teistka też nie.
>Mój światopogląd jest silny.
Mój również
>A to ze ateistów bedzie wiecej go nie
>umocni.
A dla mnie bez różnicy.
>pokaże tylko ze rozwijamy sie, ze wkraczamy na nowy poziom swiadomosci, ze swiat sie zmienia.Mam pełen szacunek do ludzi wierzących i niewierzacych.Ogólnie mam
>szacunek do wszystkich ludzi.prosze o wypowiedzi i refleksje obie strony.dziękuję
Ciekawa jestem, ile dostanę minusów za tę wypowiedz od mających szacunek do wszystkich nadludzi na nowym poziomie świadomości.
Pozdrawiam
28-01-2009 22:35 
 Ocena 1 na 1
Fałat (1527 punktów)

..pozwólcie adeptowi na nieobarczone rutyną długiego bycia tutaj uwagi ogólne ---> bo rzecz próbowałem przedstawić w miom piwrwszym wątku ..- /i nie jest to broń Boże/no tak sie mówi /) żadne pouczanie/ -

..człowiek /zachaj/ ..->napisał ..->przedstawił się jako ateista
,a tuzy tego forum "zaraz rozpoznały" w nim "piątą kolumnę" - ..i dały odpowiednią nauczkę ->człowiek się nie załamał .. i co dalej -->..ano zaraz dostał kolejną połajankę - lecz od kogo ?..--. od wierzącej Beatus..

..to jest naprawdę ciekawe -- julek --> bardzo sie ciesze żeście mnie jeszcze stąd nie wyrzucili
28-01-2009 23:35 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>..pozwólcie adeptowi na nieobarczone rutyną długiego bycia tutaj uwagi ogólne ---> bo rzecz próbowałem przedstawić w miom piwrwszym wątku ..- /i nie jest to broń Boże/no tak sie mówi /) żadne pouczanie/ -
>..człowiek /zachaj/ ..->napisał ..->przedstawił się jako ateista
>,a tuzy tego forum "zaraz rozpoznały" w nim "piątą kolumnę" - ..i dały odpowiednią nauczkę ->człowiek się nie załamał .. i co dalej -->..ano zaraz dostał kolejną połajankę - lecz od kogo ?..--. od wierzącej Beatus..
>..to jest naprawdę ciekawe -- julek --> bardzo sie ciesze żeście mnie jeszcze stąd nie wyrzucili
>

Co do Ciebie Fałat to zgadzasz sie ze mna czy nie? jezeli masz jakies pomysły czy refleksje napisz.A tak poza tym to chciałbym usłyszeć choć jeden argument który zmienił by mój punkt widzenia.właściwie dlatego zajerestrowałem sie na forum.do tej pory czytałem racjonaliste i znalazłem tylko potwierdzenia mojego toku myslenia.forum zainteresowało mnie gdyż jest tu sporo krytyki ze strony wierzacych.myślałem ze usłysze cos przełomowego co może mnie nawróci na religie:D.jednak otrzymałem jedynie stare powtarzane od lat slogany typu:nieroztropnie jest nie wierzyć.hehe lub inne rownie dobre jak:"Bóg jest miłością" lub"miłościwy","Bóg Ci wybaczy" co to do diaska za argument śmiechu warte.Więc nawołuje HEj katolicy i innej maści boscy pomazańcy dajcie mi coś z jajem !!!!
28-01-2009 23:20 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
oj z tymi nadludźmi to przesadziłaś.bardzo nie ładnie.jednak nie otrzymasz minusa z mojej strony.wyższy poziom nie oznacza nadgatunku. Miałem na myśli jakis stopień rozwoju umysłu ale jak najbardziej nabyty poprzez edukacje i wnikliwa obserwacje otaczajacego swiata.określenie nadludzi kojarzy mi sie rasistowska eugeniką, poprzez selekcje dzieci.to zły tok myślenia.miałem na myśli raczej pewne poziomy wtajemniczenia wyedukowane jak stopnie karate czy innych sztuk walki.każdy ma prawo do wejścia na poziomy.jednak moim zdaniem wiara w istoty nadprzyrodzone zamyka Ci pewne drzwi.

co do mojej babci to oczywiste jest ze nie wszyscy wierzacy sa tacy.podałem ten przykład jak przykład ekstremalny.Radio Maryja to tylko narzedzie w rekach kapłana.trzeba dodac kapłana fanatyka szalenca.bardzo destrutywne dla psychiki mojej babci.ona nie tylko nie moze wejsc na wyzszy level... ona poprzez fanatyzm zeszła dwa poziomy w dół.

Beatus - wy racjonalini wierzacy powinniście wpłynąc na swoich kapłanów na kościół katolicki aby unieszkodliwić "ojca szatana dyrektora". Odebrać mu radio pod nazwa MARYJA.Nie wiem czy przynależysz do kościoła rzymskokatolickiego ale jestesmy w Polsce wnioskuje ze tak.Tak naprawde tylko wy wierni możecie zniszczyć to radykalne środowisko od srodka.My ateiści mozemy atakowac tylko z zewnatrz.wytykac błedy, zmieniać konstytucje.Tylko wierni sa w stanie wpłynąc pośrednio na sposób myslenia kapłanów ogłaszając swoj protest.

Mój kolega wierzący któremu całkowicie nie przeszkadza mój ateizm powiedzial mi ze Boga odnajduje sie w chwilach najcieższych.Czy to prwada?Czy jezeli spotka mnie cos strasznego to bede potrzebował Boga?czy nie bede tego mogl wytlumaczyc racjonalnie i pogodzic sie z tym?To bedzie dla mnie chwila prawdy
Levine (14 punktów)
>Tylko wierni sa w stanie wpłynąc pośrednio na sposób myslenia kapłanów ogłaszając swoj protest.
Widocznie mają "zaślepione umysły" poglądami księży itd. , prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw.
>Boga odnajduje sie w chwilach najcieższych.Czy to prwada?Czy jezeli spotka mnie cos strasznego to bede potrzebował Boga?czy nie bede tego mogl wytlumaczyc racjonalnie i pogodzic sie z tym?To bedzie dla mnie chwila prawdy
Nie do końca wiem co miał na myśli Twój kolega. Może czasami to się sprawdza ,bo jesli jest nam bardzo ciężko szukamy pomocy, a gdy żadna pomoc się nie sprawdza szukamy Boga. Ale to jest taka naciągana teoria.
Ja osobiście zaczęłam szukać Boga tak naprawdę, gdy zaczęłam się zastanawiać nad celem życia człowieka i życia po śmierci. Pewien temat o "celu życia" tutaj na forum dowodzi że mimo wszystko mówiąc o tym zawsze dochodzimy do wiary i Boga. W tym przypadku tą ciężką chwilą może być szukanie sensu istnienia.
30-01-2009 01:48 
 Ocena 4 na 4
Marzenka (546 punktów)
Tak to się zaczyna...

Najpierw niechęć do instytucji kościoła, ale jeszcze wierzyłam w boga, nawet kilka "ciekawych" książek typu: "Rozmowy z Bogiem" przeczytałam, zaczynasz kopać głębiej i głębiej...
Widzisz, że nie tylko katolicyzm ale całe chrześcijaństwo to bajka dla dużych dzieci.
Zaczynasz badać inne religie i stwierdzasz, że każda to stek kłamstw, zabobonów i manipulacji. Następuje przełom - JESTEM AGNOSTYKIEM, aż pewnego dnia zdajesz sobie sprawę że to i tak nie ma znaczenia bo cały czas byłeś ateistą.

29-01-2009 21:53 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Mój kolega wierzący któremu całkowicie nie przeszkadza mój ateizm powiedzial mi ze Boga odnajduje sie w chwilach najcieższych.Czy to prwada?Czy jezeli spotka mnie cos strasznego to bede potrzebował Boga?
Odniosę się do tego fragmentu. Spotkałem kiedyś pewną starszą kobietę, głęboko wierzącą. Rozmawialiśmy między innymi o wierze. Powiedziała mi, że jest jej ciężko - jej mąż zmarł na raka a kilka miesięcy później straciła w wypadku syna.
I zapytała - dlaczego Bóg tak ją doświadczył? Właśnie ją, która żyła w zgodzie ze Słowem Bożym. Nie tych pijaków, meneli, złodziei stojących pod marketami.
Wydało mi się, że ta kobieta zaczyna logicznie myśleć, że dociera do niej ta oczywista prawda, że żadnego boga nie ma. Powiedziałem, że jestem ateistą i tylko od niej samej zależy, co zrobi dalej.
Pozdrawiam kolegę...

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
07-02-2009 00:12 
 0 na 2
Levine (14 punktów)
>I zapytała - dlaczego Bóg tak ją doświadczył? Właśnie ją, która żyła w zgodzie ze Słowem Bożym. Nie tych pijaków, meneli, złodziei stojących pod marketami.

Jeśli żyła w zgodzie ze Słowem Bożym powinna także je czytać. Zauważyłaby wtedy, że:

Bóg współczuje nam w cierpieniu - Bóg "miłuje sprawiedliwość", natomiast nienawidzi bezprawia oraz powodowanych przez nie cierpień (Psalm 37:28; Przysłów 6:16-19). Za czasów Noego "bolał w swym sercu", widząc panoszącą się na ziemi przemoc (Rodzaju 6:5, 6). A ponieważ Bóg się nie zmienia, więc nie mniej boleje nad tym, co dzieje się obecnie (Malachiasza 3:6).

Od Boga nie może pochodzić żadne zło - Zwróćmy uwagę na słowa zapisane w Księdze Hioba 34:10: "Dalekie niech będzie od prawdziwego Boga, by miał postępować niegodziwie, a Wszechmocny - działać niesprawiedliwie!" Podobną myśl znajdujemy w Liście Jakuba 1:13: "Niech nikt, kto jest doświadczany, nie mówi: ‚Przez Boga jestem doświadczany'. Bóg bowiem nie może być doświadczany przez coś złego ani sam nikogo nie doświadcza". Jeśli więc spotyka nas coś złego, bądźmy pewni, że nie pochodzi to od Boga.

Podsumowując - cierpienie które spotkało opisaną przez Ciebie kobietę nie pochodziło od Boga tylko od Szatana. Na przykład w Liście 1 Jana 5:19 czytamy: "Cały świat podlega mocy niegodziwca". Jakiego niegodziwca? Wyjaśnił to Jezus Chrystus, kiedy "władcą świata" nazwał Szatana Diabła (Jana 14:30). Czemu jednak Bóg pozwala Szatanowi rządzić? Teraz musiałaby kobieta ta powrócić do księgo Rodzaju gdzie przeczytałaby o kwestii spornej powstałej w wyniku zgrzeszenia pierwszej pary ludzkiej. Ale to już inna historia.
14-02-2009 22:00 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część pierwsza odpowiedzi:

Witam Cię.

>Bóg współczuje nam w cierpieniu -

Nie wiem, czy Bóg w którego Ty wierzysz, współczuje ludziom w cierpieniu, czy też nie. Zastanawiam się, skąd Ty wiesz, że pomaga. Śmiem jednak twierdzić, że cierpiącym ludziom współczucie raczej nie jest potrzebne i na dodatek niewiele im nie daje. Im potrzebna jest pomoc, a nie współczucie.
Twój Bóg jest podobno wszechmocny i wszechdobry, a jego miłość do ludzi ponoć nie ma granic. Czy koniecznie musiał stwarzać świat, w którym ludzie cierpią? Mógł zapewne stworzyć świat, w którym nie ma ludzkiego cierpienia. Stać go było na to. Dlaczego w związku z tym tego nie uczynił? Dlaczego stworzył świat pełen ludzkich cierpień? Czy cierpienia i tragedie ludzi są mu do czegoś potrzebne, czy zaspokajają jakieś boskie pragnienia i nieukojenia? Czy potrafisz to wytłumaczyć?
Czy świat, który Twój Bóg stworzył, jest najlepszy spośród tych, które stworzyć mógł?

A o tym, by Twój Bóg "zdejmował" z ludzi cierpienia zapewne nawet nie myślisz. Przecież nie powinno mu to sprawić większych kłopotów. Dlaczego w związku z tym - jeśli już świat, który ponoć stworzył, jest pełen ludzkich cierpień - Twój Bóg nie spieszy cierpiącym ludziom z pomocą. Nie potrafi? Nie chce? Nie może? Którą odpowiedź wybierasz?

>Bóg "miłuje sprawiedliwość", natomiast nienawidzi bezprawia oraz powodowanych przez nie cierpień (Psalm 37:28; Przysłów 6:16-19).

I co z tego wynika dla ludzi? Jaką z tego ludzie mają korzyść?
Przytoczę fragment Psalmu 37, na który się powołujesz:
"Bo Pan miłuje prawo i nie opuszcza swoich wiernych, na wieki ich strzeże; potomstwo bezbożnych zaś będzie wytępione" (Ps 37, 28).
Czy mogłabyś wyjaśnić mi, co wynika z miłowania prawa przez Boga.
Czy mogłabyś również napisać, jak mam rozumieć to, że Pan ponoć nie opuszcza swoich wiernych, szczególnie tych cierpiących, i czym się to przejawia.

A na koniec napisz jeszcze, kto wytępi potomstwo bezbożnych. I dlaczego miałby to robić? Napisz jeszcze, jak to wytępianie będzie wyglądać. I czy to wytępianie niewiernych jest też przejawem boskiego współczucia, o którym piszesz? Czy też może przejawem czegoś innego?
A może byś jeszcze zechciała wyjaśnić, dlaczego do swojej wypowiedzi wybrałaś tylko fragment wersetu Ps 37, 28, a nie cały, tak, jak ja to uczyniłem. Czyżby druga jego część Ci nie odpowiadała? A niby dlaczego? Czyżby w tej drugiej części wersetu Twój Bóg nie był już tak dobry, jak próbujesz to wszystkim wmówić?

>Za czasów Noego "bolał w swym sercu", widząc panoszącą się na ziemi przemoc (Rodzaju 6:5, 6).

Jeśli już decydujesz się na to, by przytaczać fragmenty ze Starego Testamentu, to przytaczaj je w niezbędnej całości. Nie wyrywaj fragmencików zdań z kontekstu. Bo to nieładnie z Twojej strony.

Osobom, które nie znają Starego Testamentu, a nawet Księgi Rodzaju, mogłoby się wydawać, że przytoczony przez Ciebie urywek zdania (Rdz 6, 6b) świadczy o miłości Boga do ludzi. Zapewne dlatego wybrałaś ten fragmencik, by wszyscy, którzy Twoją wypowiedź przeczytają, tak właśnie uważali. Jak widać, nie po raz pierwszy tak uczyniłaś w jednej krótkiej wypowiedzi.
Tymczasem tam, tj. w Rdz 6, 6, żadnej miłości nie ma.
Oto cały fragment:
"A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe, [ż]ałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim. I rzekł Pan: Zgładzę człowieka, którego stworzyłem, z powierzchni ziemi, począwszy od człowieka aż do bydlęcia, aż do płazów i ptactwa niebios, gdyż żałuję, że je uczyniłem" (Rdz 6, 5-7).
Jak zapewne wiesz, potem Pan powiedział:
"Bo oto Ja sprowadzę potop na ziemię, aby zniszczyć pod niebem wszelkie ciało, w którym jest dech życia. Wszystko, co jest na ziemi, zginie" (Rdz 6, 17).

Doskonale wiesz, że jak Pan powiedział, tak zrobił. Czy też w ramach współczucia?
Spuścił na biednych ludzi potop, przez co wszyscy wyginęli, za wyjątkiem rodziny Noego. Niezbyt to miła rzecz. Przypomnę Ci tylko, że uczynił to ludziom, których wcześniej stworzył i - co zapewne ważne - bardzo mu się spodobało to, co stworzył (Rdz 1, 31). Dość szybko zmienił zdanie. Szkoda.
A tak nawiasem mówiąc. Z czym mu również te bydlątka podpadły, że również je zgładził? Jeśli znasz odpowiedź na to pytanie, to możesz mi napisać.

Nawiasem mówiąc, drugi wybrany przez Ciebie fragment z ST (Prz 6, 16-19) raczej nie został szczęśliwie dobrany, gdyż nie pasuje do tezy, którą głosisz.

>A ponieważ Bóg się nie zmienia, więc nie mniej boleje nad tym, co dzieje się obecnie (Malachiasza 3:6).

Gdybyś uważnie, ze zrozumieniem przeczytała Biblię, to zapewne wiedziałabyś, że Bóg się zmienia. Dziwi mnie, że tego nie dostrzegasz.
14-02-2009 22:02 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część druga odpowiedzi:

>Od Boga nie może pochodzić żadne zło - Zwróćmy uwagę na słowa zapisane w Księdze Hioba 34:10: "Dalekie niech będzie od prawdziwego Boga, by miał postępować niegodziwie, a Wszechmocny - działać niesprawiedliwie!"

Trzeba mieć dużo tupetu, niczym nie uzasadnionego, by przytaczać fragmenty z Księgi Hioba na dowód, iż rzekomo "od Boga nie może pochodzić żadne zło". Czy Ty w ogóle tę księgę przeczytałaś? Czy Ty ją zrozumiałaś? Czy być może znowu liczysz na to, że nikt z czytających Twoją wypowiedź nie zna ST. No to się przeliczyłaś!
Przecież Księga Hioba cała wypełniona jest złem. Czy Ty tego w niej nie dostrzegłaś? To przeczytaj ją jeszcze raz!!! I postaraj się po przeczytaniu odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest sprawca tego zła, które wręcz wylewa się z kart tej księgi.

Oto człowiek z Księgi Hioba - ów Hiob (Job) właśnie:
"Był mąż w ziemi Uz imieniem Job; a mąż ten był nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od złego" (Hi 1, 1).
Hiob regularnie składał Bogu ofiary całopalne (przebłagalne). Czynił to w intencji swoich licznych dzieci, mimo iż nie wiedział nic o ich ewentualnych przewinach (Hi 1, 5).
Bóg doskonale wiedział o tym, że Hiob jest dobrym człowiekiem i dwukrotnie to potwierdził:
"Rzekł Pan do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na mojego sługę, Joba? Bo nie ma mu równego na ziemi. Mąż to nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od złego" (Hi 1, 8; por. Hi 2, 3).
Lecz mimo to Hiob staje się przedmiotem zakładu między Bogiem a szatanem. Bóg dwukrotnie zezwolił szatanowi, by Hiob był w jego mocy:
"Na to rzekł Pan do szatana: Oto jest w twojej mocy, tylko jego życie zachowaj" (Hi 2, 6; por. Hi 2, 6).
W ten sposób Bóg zgodził się wystawić na próbę bogobojnego Hioba, a nawet dał szatanowi wolną rękę. A przecież Bóg, jako wszechwiedzący, zapewne wiedział w jaki sposób szatan wykorzysta swoją władzę nad Hiobem. Tę władzę daną mu przez Boga.

Jak zapewne wiesz, szatan dzięki uzyskanej od Boga władzy nad Hiobem szybko przystąpił do realizacji swojego niszczycielskiego planu.
Na początek Hiob stracił cały swój dobytek oraz liczną służbę: dobytek (ponad 10 tysięcy sztuk bydła) został mu skradziony, służbę wymordowano (Hi 1, 13-17). Potem zginęły wszystkie jego dzieci, tj. siedmiu synów i trzy córki (Hi 1, 18-19).
Lecz mimo tych okrutnych nieszczęść, które dotknęły go tylko dlatego, że Bóg postanowił wystawić go na próbę, Hiob nadal miłował swego Boga, więc niejako w nagrodę został na koniec ukarany przez diabła znacznie łagodniej:
"I odszedł szatan sprzed oblicza Pana, i dotknął Joba złośliwymi wrzodami od stóp aż do do głowy" (Hi 2, 7).
Bóg, tak jak poprzednio, nie zareagował.
W sposób bezpośredni Bóg nie był zatem sprawcą zła, które dotknęło Hioba. Ale dał przecież zezwolenie szatanowi, by ten realizował swój plan. Zapewne, jako wszechwiedzący doskonale wiedział, co szatan uczyni Hiobowi. Wiedział zatem, że za sprawą szatana Hiob utraci wszystkie swoje dzieci. Że wszystkie one utracą życie. A przecież mógł do tego nie dopuścić. Wystarczyłoby tylko powiedzieć szatanowi jedno słowo: "Nie". A jednak Bóg tego nie uczynił. Potrafisz to wytłumaczyć?

Faktem jest, że pewien młody człowiek imieniem Elihu wypowiedział w obronie Boga słowa, które przytoczyłeś (Hi 34, 10; również Hi 34, 12). Z tych słów wynika, że Bóg rzekomo nie ma nic wspólnego z bezprawiem i nieprawością. Ale w kontekście Księgi Hioba, bo w niej się znajdują, te słowa są bez zasadne i Nie znajduja potwierdzenia. Nie za bardzo bowiem wiadomo, na czym Elihu oparł swoją wypowiedź.

Tzw. pocieszyciele Hioba lansują jednak inną myśl. Uważają bowiem, że aby zasłużyć na karę Hiob wcale nie musiał dopuścić się jakichś przewin, gdyż Bóg zawsze znajdzie jakiś powód do karania kogokolwiek, gdyż w oczach Boga nikt nie jest bez winy:
"Czyż śmiertelnik może być sprawiedliwszy niż Bóg, a człowiek czystszy niż jego Stwórca?" (Hi 4, 17nn).
"Czy człowiek jest sprawiedliwy w oczach Boga, a zrodzony z niewiasty jest czysty? Jeśli niejasny jest księżyc i gwiazdy przed nim nieczyste, tym bardziej człowiek, ten czerw, syn człowieczy, robaczek" (Hi 25, 4-6).

Jak widzisz w tych fragmentach jest już inny Bóg. Dlatego tez Ty takich fragmentów nie przytaczasz. One burzą Twój wymyślony wizerunek Boga.
Wybierasz z Biblii luźne fragmenciki i na ich podstawie budujesz jakiś wydumany wizerunek. Czy jesteś pewna, że ten wizerunek jest prawdziwy?

>Podobną myśl znajdujemy w Liście Jakuba 1:13: "Niech nikt, kto jest doświadczany, nie mówi: ‚Przez Boga jestem doświadczany'. Bóg bowiem nie może być doświadczany przez coś złego ani sam nikogo nie doświadcza". Jeśli więc spotyka nas coś złego, bądźmy pewni, że nie pochodzi to od Boga.

A do tego wszystkiego jeszcze powołujesz się na list Jakuba, młodszego brata Jezusa.
Zapewne nie wiesz o tym, że ów list wcale nie wyszedł spod ręki Jakuba. Przypuszczam, że gdybyś o tym wiedziała, to nie powoływałabyś się na niego.
14-02-2009 22:08 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część trzecia odpowiedzi:

>Podsumowując - cierpienie które spotkało opisaną przez Ciebie kobietę nie pochodziło od Boga tylko od Szatana. Na przykład w Liście 1 Jana 5:19 czytamy: "Cały świat podlega mocy niegodziwca". Jakiego niegodziwca? Wyjaśnił to Jezus Chrystus, kiedy "władcą świata" nazwał Szatana Diabła (Jana 14:30).

Znowu posiłkujesz się nieautentycznym listem. Informuję Cię zatem, że Pierwszy List Jana, tak jak i dwa pozostałe, drugi i trzeci (tak samo zresztą jak Ewangelia i Apokalipsa Jana), nie są autorstwa apostoła Jana. Wiedzą o tym nawet ortodoksyjni bibliści.

>Czemu jednak Bóg pozwala Szatanowi rządzić? Teraz musiałaby kobieta ta powrócić do księgo Rodzaju gdzie przeczytałaby o kwestii spornej powstałej w wyniku zgrzeszenia pierwszej pary ludzkiej. Ale to już inna historia.

Do tej części Twojej wypowiedzi nie odniosę się. Nie wydaje mi się, by było warto.
A poza tym z szatanem nie chcę zadzierać. Boję się jego rogów, wideł i ogona. Więcej powiem - nawet boję się bać!

W jednej z Twoich wypowiedzi (www.racjonalista.pl/forum.php/s,179486#w179631) wyczytałem, że nie wierzysz w piekło. Cieszy mnie to. Ja też nie wierzę. W związku z tym jeśli możesz, to napisz mi, gdzie przebywa szatan, o którym piszesz. Czy w niebie, czy może na ziemi? Bo przyznam szczerze, że nie wiem.
15-02-2009 18:53 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
> ... Jeśli więc spotyka nas coś złego, bądźmy pewni, że nie pochodzi to od Boga.

A co dobrego spotyka nas a pochodzi od boga? Też nic.
No to do czego potrzebny mi taki bóg?!

Przeczytałem twoją wypowiedź, kilka wyselekcjonowanych cytatów z Biblii. Proszę, pamiętaj że dla racjonalistów/ateistów to nie są żadne argumenty. Równie dobrze możesz przytoczyć kilka cytatów z Baśni 1001 nocy czy innych bajek i mitów.

Oczywiście, Andrzej.51 odpowiedział Ci używając twej własnej broni czyli posługując się cytatami z Biblii.
Z tym, że jego cytaty są pełne, a komentarze do nich logiczne, mądre, wartościowe.

Mnie osobiście najbardziej poruszyło twoje stwierdzenie, iż nic złego nie może pochodzić od boga. A jak się ma to twierdzenie w odniesieniu do potopu i prawie kompletnej eksterminacji życia na ziemi? Toż twój bóg jawi mi się psychopatą!

Pozwoliłem sobie na powyższą uwagę jako czytelnik waszych wypowiedzi ale laik w sprawach chrześcijaństwa. Dlatego też nie oczekuję odpowiedzi. Z niecierpliwością czekam jednak na twą odpowiedź dla Andrzeja. Myślę, że będzie ciekawie.

Pozdrawiam.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
16-02-2009 21:24 
 Ocena 2 na 2
czes (4083 punktów)
>Od Boga nie może pochodzić żadne zło - Zwróćmy uwagę na słowa zapisane w Księdze Hioba 34:10: "Dalekie niech będzie od prawdziwego Boga, by miał postępować niegodziwie, a Wszechmocny - działać niesprawiedliwie!" Podobną myśl znajdujemy w Liście Jakuba 1:13: "Niech nikt, kto jest doświadczany, nie mówi: ‚Przez Boga jestem doświadczany'. Bóg bowiem nie może być doświadczany przez coś złego ani sam nikogo nie doświadcza". Jeśli więc spotyka nas coś złego, bądźmy pewni, że nie pochodzi to od Boga.

Muszę przyznać się, iż wystawiłaś na ciężką próbę mą cierpliwość. Po prostu, nie mogę doczekać się twej odpowiedzi na "wypracowanie" Andrzeja.
Jestem niezmiernie ciekaw jak pogodzisz swe twierdzenia (cytat powyżej) z historyjką o Hiobie przytoczoną przez Andrzeja.
Powiem Ci, że tę opowiastkę o Hiobie czytałem ze skurczem serca. Zastanawiam się jak można wymyślić coś tak chorego i po co ?. Zastanawiam się jak można kochać takiego boga ?
Przecież bóg z tego horroru jest jednym z morderców. Ba, gdyby stanął przed polskim sądem, usłyszałby zarzut "sprawstwa kierowniczego" w tym ohydnym mordzie. Nie wymigałby się od "stryczka". No, chyba żeby miał dobrego adwokata, który potrafiłby przekonać sąd, iż ten bóg to nie morderca, a jedynie osobnik chory psychicznie.

Levine, mam nadzieję, że Andrzej.51 nie zniszczył twej wiary już pierwszą swą wypowiedzią i otrzyma wyczerpującą odpowiedź. Myślę, że odpowiedź ta będzie oparta na twych przemyśleniach i logice, a nie cytatach z Biblii.

Proszę wybacz mi mą niecierpliwość. Nie będę więcej zakłócał twego spokoju.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
zachaj (5239 punktów)
Gdzie sie podziali wierzący w Boga czy juz nikt nie potrafi mnie skrytykować ??
Levine (14 punktów)
>Gdzie sie podziali wierzący w Boga czy juz nikt nie potrafi mnie skrytykować ??

Czyli mam zmienić Twój punkt widzenia? A co chciałbyś wiedzieć?

Tutaj nie ma nic do krytykowania tylko do wyjaśniania. Nie jest to też takie "hop-siup" powiem jedno zdanie i okaże się że już wszystko wiesz. Żeby wyjaśnić nie które rzeczy potrzeba czasu. Podkreślam jeszcze raz że katoliczką nie jestem, ale Biblii wierzę. Dlatego też z mojego punktu widzenia powinieneś najpierw poznać Biblię i wiedzę w niej zawartą. Dowody na to że Biblia nie jest zwykłą książką:

- "[Bóg] rozciąga północ nad miejscem pustym, ziemię zawiesza na niczym" (Hioba 26:7). Dowód na utrzymanie się Ziemi w przestrzeni.

- Potop jest potwierdzony naukowo

- "Gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim [narzędziem do kopania] dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył" (Powtórzonego Prawa 23:14, BT [23:13, NW]. Ten werset świadczy o tym że odchody ludzkie są raczej niebezpieczne dla człowieka.

- Prawdę mówiąc, mądrość Biblii znacznie wyprzedza współczesne odkrycia. Swego czasu dr James T. Fisher napisał: "Gdyby tak zebrać wszystkie artykuły na temat higieny psychicznej, napisane przez najlepszych psychologów i psychiatrów, zestawić je, skondensować i oczyścić ze zbędnego gadulstwa, wybrać z nich samo ziarno i odrzucić plewy, a potem dać te nie sfałszowane okruchy czystej wiedzy naukowej, żeby je zwięźle wyrazili najzdolniejsi z żyjących poetów, powstałoby dość nieudolne i niekompletne streszczenie Kazania na Górze".

-spełnianie się proroctw Biblijnych

To nie są wszystkie dowody na to że Biblia jest księgą natchnioną i też nie zbyt dobrze je wyjaśniłam. Jeśli masz jakieś pytania to chętnie przeczytam.

Ach... i zachęcam do czytania Biblii.
Pozdrawiam.
29-01-2009 13:42 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
> katoliczką nie jestem, ale Biblii wierzę.

A wierzysz też, że jakiś facet mieszkał sobie przez 3 dni w wielorybie?
29-01-2009 15:38 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>A wierzysz też, że jakiś facet mieszkał sobie przez 3 dni w wielorybie?
Powinieneś dostać minusa jak stąd do tamtąd. Wieloryb to ssak, a Jonasza połknęła ryba! RYBA!!! To przecież zupełnie zmienia postać rzeczy.
TyDraniu (6569 punktów)
>Powinieneś dostać minusa jak stąd do tamtąd. Wieloryb to ssak, a Jonasza połknęła ryba! RYBA!!! To przecież zupełnie zmienia postać rzeczy.
>

A, bo mnie zmyliły .
Levine (14 punktów)
>A wierzysz też, że jakiś facet mieszkał sobie przez 3 dni w wielorybie?

Wierzę, jest nawet książka która bada naukowy punkt widzenia tej sytuacji i okazało się że było to możliwe. "W świecie zwierząt występuje wiele "cudownych" zjawisk."
Kiedyś oglądałam na Discovery film o tym "jak rozstąpiło się Morze Czerwone" <-- to wydarzenie także zostało w tym programie udowodnione naukowo. Rewelacja !

P.S "wielka ryba" połknęła Jonasza
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Kiedyś oglądałam na Discovery film o tym "jak rozstąpiło się Morze Czerwone" <-- to wydarzenie także zostało w tym programie udowodnione naukowo. Rewelacja !
Czyżby to seria tych programów, w których zdziera się z różnych zjawisk boską ingerencję? Też kilka oglądałam, na prawdę rewelacja, słup ognia i dymu wcale nie był stworzony przez boga, tylko był to wybuch ogromnego wulkanu, który widać było pomimo ziemskiej krzywizny... Tym samym były "egipskie ciemności", jak wulkan wybucha skały, popioły i gazy wulkaniczne wystrzeliwują bardzo wysoko nieraz zasłaniając całe niebo...

A z tym morzem to podobno była literówka. Ktoś napisał "morze trzcin", a przy przepisywaniu zamiast trzcina napisano czerwony, gdyż te wyrazy były bardzo podobne. No jakoś tak, oglądałam to bardzo dawno i nie pamiętam kilku szczegółów.
TyDraniu (6569 punktów)
>>A wierzysz też, że jakiś facet mieszkał sobie przez 3 dni w wielorybie?
>Wierzę, jest nawet książka która bada naukowy punkt widzenia tej sytuacji i okazało się że było to możliwe. "W świecie zwierząt występuje wiele "cudownych" zjawisk."

Czy autor tej książki sprawdził to eksperymentalnie (na sobie)?
29-01-2009 16:06 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Dowody na to że Biblia nie jest zwykłą książką:
A moja jest zwykłą książką. Ma okładkę, zadrukowane strony... Mam jakieś "mniej magiczne" wydanie?
>- "[Bóg] rozciąga północ nad miejscem pustym, ziemię zawiesza na niczym" (Hioba 26:7). Dowód na utrzymanie się Ziemi w przestrzeni.
To dowód, ale wybujałej wyobraźni autora tego fragmentu Biblii. W innych księgach można znaleźć takie same "dowody" na to, że Ziemia jest płaska.
>- Potop jest potwierdzony naukowo
Od kiedy? Nauka wyjaśnia też, skąd się wzięły te miliardy ton wody i co się z nimi stało po potopie? Nauka wyjaśniła już, jak para kangurów dotarła z góry Ararat do Australii?
>- "Gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim [narzędziem do kopania] dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył" (Powtórzonego Prawa 23:14, BT [23:13, NW]. Ten werset świadczy o tym że odchody ludzkie są raczej niebezpieczne dla człowieka.
Faktycznie, nie jest to zwykła książka. Chylę czoło przed taką wiedzą. Brakuje jeszcze wersetu "wyrwij jedną kartkę i podetrzyj się".
>- Prawdę mówiąc, mądrość Biblii znacznie wyprzedza współczesne odkrycia. Swego czasu dr James T. Fisher napisał: "Gdyby tak zebrać wszystkie artykuły na temat higieny psychicznej, [...] powstałoby dość nieudolne i niekompletne streszczenie Kazania na Górze".
Historia Jezusa także wyprzedza opisy schizofrenii paranoidalnej.
>-spełnianie się proroctw Biblijnych
Skoro Nowy Testament powstał po Starym, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się w nim nie spełniło żadne proroctwo...
Levine (14 punktów)
>A moja jest zwykłą książką. Ma okładkę, zadrukowane strony... Mam jakieś "mniej magiczne" wydanie?
Miałam na myśli fakt że jest natchniona przez Boga.

>To dowód, ale wybujałej wyobraźni autora tego fragmentu Biblii. W innych księgach można znaleźć takie same "dowody" na to, że Ziemia jest płaska.
Ale masz na myśli w innych częściach Biblii? Bo jeśli tak to podaj mi kilka fragmentów.
Zaś jeśli chodzi Ci o inne książki to zgadzam się. Jakieś 2700 lat temu, w Biblii napisano: "Istnieje Ten, kto mieszka nad okręgiem ziemi, której mieszkańcy są niby szarańcza" (Izajasza 40:22). Hebrajskie słowo chug, przetłumaczone tu na "okrąg", może także oznaczać "kulę", jak na to wskazują podręczniki, na przykład Analytical Hebrew and Chaldee Lexicon Davidsona. Dlatego w innych tłumaczeniach czytamy "glob ziemski" (Douay Version) oraz "okrągła ziemia" (Moffatt). Tak więc błędne wyobrażenia o płaskim kształcie Ziemi, popularne w okresie spisywania Biblii, nie wywarły na nią żadnego wpływu. Była dokładna. Koncepcja kulistego kształtu Ziemi nie znalazła szerszego uznania przed epoką Odrodzenia

>Od kiedy? Nauka wyjaśnia też, skąd się wzięły te miliardy ton wody i co się z nimi stało po potopie? Nauka wyjaśniła już, jak para kangurów dotarła z góry Ararat do Australii?
Biblia mówi, że za czasów Noego wielka powódź zalała najwyższe góry na Ziemi i zgładziła wszystkich ludzi, którzy byli poza zbudowaną przez niego ogromną arką (Rodzaju 7:1-24). Wielu pokpiwa sobie z tego sprawozdania. A jednak na wysokich górach można się natknąć na muszle morskie. Dalszym dowodem na to, że w stosunkowo niezbyt odległej przeszłości miała miejsce olbrzymia powódź, jest znaczna liczba skamieniałości i liczne ciała padłych zwierząt znajdowanych w zmarzlinie. W czasopiśmie The Saturday Evening Post czytamy: "Mięso niejednego z tych zwierząt było całkiem świeże, a poza tym zachowały się w nienaruszonym stanie i w pozycji stojącej albo klęczącej (...) Jest to - biorąc pod uwagę nasze wcześniejsze poglądy - obraz doprawdy szokujący. Ogromne stada potężnych, dobrze odżywionych zwierząt nieprzystosowanych do życia w bardzo niskich temperaturach, pasły się spokojnie na słonecznych pastwiskach (...) Wszystkie nagle zginęły bez jakichkolwiek oznak stosowania przemocy, zanim zdołały przełknąć ostatnie kęsy pokarmu, po czym zostały zamrożone tak nagle, że każda komórka ich ciała zachowała się w doskonałym stanie"
>>- "Gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim [narzędziem do kopania] dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył" (Powtórzonego Prawa 23:14, BT [23:13, NW]. Ten werset świadczy o tym że odchody ludzkie są raczej niebezpieczne dla człowieka.

>Skoro Nowy Testament powstał po Starym, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się w nim nie spełniło żadne proroctwo...
Proroctwa z Nowego Testamentu także się spełniają.
30-01-2009 20:08 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Miałam na myśli fakt że jest natchniona przez Boga.
To nie jest fakt. To domniemanie. Na dodatek wyjątkowo naiwne.
>Ale masz na myśli w innych częściach Biblii? Bo jeśli tak to podaj mi kilka fragmentów.
Nie chce mi sie szukać. Wiem na pewno, że jest coś o końcach świata (w sensie przestrzeni) czy o umacnianiu sklepienia niebieskiego (jakby to sufit był).
>Tak więc błędne wyobrażenia o płaskim kształcie Ziemi, popularne w okresie spisywania Biblii, nie wywarły na nią żadnego wpływu. Była dokładna.
W innych dziedzinach też jest dokładna? Np w ornitologii, historii, geografii? Takie byki w Biblii są, że aż szkoda gadać. To jest ta "natchniona spójność" Biblii?
>Biblia mówi, że za czasów Noego wielka powódź zalała najwyższe góry na Ziemi i zgładziła wszystkich ludzi, którzy byli poza zbudowaną przez niego ogromną arką (Rodzaju 7:1-24). Wielu pokpiwa sobie z tego sprawozdania. A jednak na wysokich górach można się natknąć na muszle morskie.
Pewnie góralom z kapeluszy odpadają.
>W czasopiśmie The Saturday Evening Post czytamy: "Mięso niejednego z tych zwierząt było całkiem świeże, a poza tym zachowały się w nienaruszonym stanie i w pozycji stojącej albo klęczącej (...)
Rozumiem, że cytujesz jakiś tekst apologetyczny, który cytuje czasopismo, cytujące jakiegoś "naukowca". Taaa... Nawet jeśli to prawda, to co z tego? Lokalne potopy zdarzały się bardzo często. Skoro zwierzęta zachowały się w tak idealnym stanie, czy zbadano, w jakim okresie żyły? Potop podobno miał miejsce ok 4,5 tys. lat temu. Policzyłaś już, ile wody trzeba, by zakryć wierzchołek Czomolungmy? I jak daleko jest z Armenii do Australii?
>>Skoro Nowy Testament powstał po Starym, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się w nim nie spełniło żadne proroctwo...
>Proroctwa z Nowego Testamentu także się spełniają.
Które, na przykład? Zresztą, przepowiednie Nostradamusa też się spełniają. A parę miesięcy temu sprawdził mi się horoskop.
Levine (14 punktów)
>To nie jest fakt. To domniemanie. Na dodatek wyjątkowo naiwne.
Biblia zawiera wiele proroctw odzwierciedlających dokładną znajomość przyszłości - nie mogą one pochodzić od ludzi.
Zawarte w niej informacje o tym, co uczeni odkryli dopiero później, są z naukowego punktu widzenia poprawne.
Proroctwa biblijne wyjaśniają znaczenie stosunków światowych.
Dzięki Biblii można pojąć sens życia.
Pismo Święte wskazuje, jak można sobie zapewnić to wszystko, czego najbardziej pragną ludzie miłujący prawość.

Warto też dodać że cała Biblia była pisana przez bardzo długi okres czasu, lecz mimo to jej fragmenty były ze sobą zgodne. Osoby które ją spisywały nie znały siebie nawzajem.

>Nie chce mi sie szukać. Wiem na pewno, że jest coś o końcach świata (w sensie przestrzeni) czy o umacnianiu sklepienia niebieskiego (jakby to sufit był).
Jeśli nie chce ci się szukać to trudno, ale ja, nie wierzę że według Biblii Ziemia jest płaska. Twoje "domniemanie" obecnie nie ma potwierdzenia.

>W innych dziedzinach też jest dokładna? Np w ornitologii, historii, geografii? Takie byki w Biblii są, że aż szkoda gadać. To jest ta "natchniona spójność" Biblii?
Jeśli są to podaj mi kilka. Jak na razie atakujesz i wypowiadasz słowa które nie są przez Ciebie udowodnione. Jeśli chcesz żebym Ci uwierzyła podaj jakieś dowody.

>>>Skoro Nowy Testament powstał po Starym, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się w nim nie spełniło żadne proroctwo...
>>Proroctwa z Nowego Testamentu także się spełniają.
>Które, na przykład?
"WIELKI MIECZ" DO PROWADZENIA WOJNY
Apokalipsy 6:3, 4. Przepowiedzianą wojnę wyobraża tam symbolicznie jeździec na koniu barwy ognia. Jeździec ten dzierży wielki miecz i dano mu ‚odebrać pokój' nie kilku narodom, lecz "ziemi", żeby ludzie się wzajemnie zabijali. To proroctwo jest zbieżne z wcześniejszym oświadczeniem Jezusa, według którego ‚naród miał powstać przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu'. - Mateusza 24:6, 7.
"Przed latami 1914-1918 nigdy nie było wojny, która by pochłonęła tyle ogólnych zasobów tak wielkiej liczby uczestników i która by objęła swym zasięgiem tak ogromne połacie ziemi. Nigdy jeszcze nie było uwikłanych w wojnę tyle narodów. Nigdy przedtem nie pozbawiono życia tyle ludzi i w tak masowy i bezwzględny sposób"
ERA BRAKU ŻYWNOŚCI POMIMO OSIĄGNIĘĆ NAUKOWYCH
EPIDEMIE I CHOROBY MIMO OSIĄGNIĘĆ WSPÓŁCZESNEJ MEDYCYNY
‚SILNE TRZĘSIENIA ZIEMI - MIEJSCAMI'
ROZMNOŻENIE SIĘ BEZPRAWIA I BRAK MIŁOŚCI

Najważniejsze zostały zanotowane w 24 i 25 rozdziale Ewangelii według Mateusza, w 13 rozdziale Ewangelii według Marka, w 21 rozdziale Ewangelii według Łukasza, w 3 rozdziale drugiego Listu do Tymoteusza i w 6 rozdziale Apokalipsy (Objawienia).
Wszystkie te wersety znajdują się w Nowym Testamencie.

*Ponieważ, zauważyłam że nie lubisz zbyt długich wypowiedzi(chociaż moja i tak już jest długa) nie umieszczam tu wszystkich informacji.

Nie których Twoich wypowiedzi nie skomentowałam ,bo uznałam je za atak na moją osobę. Jeśli naprawdę chcesz żebym odpowiedziała zwracaj się w łagodniejszy sposób i udowodnij swoje słowa.
07-02-2009 07:42 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Biblia zawiera wiele proroctw odzwierciedlających dokładną znajomość przyszłości - nie mogą one pochodzić od ludzi.
Niby dlaczego nie?
>Zawarte w niej informacje o tym, co uczeni odkryli dopiero później, są z naukowego punktu widzenia poprawne.
Tak, szczególnie te dotyczące powstania wszechświata, wieku Ziemi, stworzenia człowieka i zwierząt...
>Proroctwa biblijne wyjaśniają znaczenie stosunków światowych.
Co to są stosunki światowe? Masz na myśli politykę zagraniczną? Najlepszą prowadzili Semici w Kanaanie.
To powiedz Izraelitom: Gdy przejdziecie przez Jordan do ziemi Kanaan,
macie wypędzić wszystkich mieszkańców kraju przed sobą. Zniszczycie wszystkie wyobrażenia bogów, podobnie wszystkie posągi ulane z metalu, a wszystkie wyżyny spustoszycie.
Weźmiecie następnie kraj w posiadanie i będziecie w nim mieszkali, albowiem Ja dałem wam tę ziemię w posiadanie.(Lb 33:51-53BT)

>Dzięki Biblii można pojąć sens życia.
A skąd wiesz, że życie w ogóle ma sens? Aha, z Biblii...
>Pismo Święte wskazuje, jak można sobie zapewnić to wszystko, czego najbardziej pragną ludzie miłujący prawość.
Wszystko, czego pragną ludzie miłujący prawość, to prawość? Czy pragną czegoś jeszcze? I bez Biblii niby nie ma prawości?
>Warto też dodać że cała Biblia była pisana przez bardzo długi okres czasu, lecz mimo to jej fragmenty były ze sobą zgodne.
Niestety, muszę Cię rozczarować. Poczytaj choćby Genesis i dwa opisy stworzenia świata. Poszukaj, ile razy w ST nakazuje się łamania przykazania "nie zabijaj". Sprawdź, kto zabija Goliata i ile razy, porównaj Ewangelie...
>Jeśli nie chce ci się szukać to trudno, ale ja, nie wierzę że według Biblii Ziemia jest płaska. Twoje "domniemanie" obecnie nie ma potwierdzenia.
Twoje oczekiwania wobec Biblii mnie nie interesują. Przeczytaj, sprawdź, wtedy będziesz wiedzieć, a nie wierzyć.
Nie mam w zwyczaju powoływać się na nieprawdziwe dane. Skoro nalegasz:
O niebieskim suficie:
Gdy niebo umacniał, z Nim byłam gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód,(Prz 8:27BT)
O końcach Ziemi jest kilkanaście fragmentów, podam jeden:
jakiemuś spośród bóstw okolicznych narodów, czy też dalekich od jednego krańca ziemi do drugiego (Pwt 13:8BT)
>>Takie byki w Biblii są, że aż szkoda gadać.
>Jeśli są to podaj mi kilka.
Ok, nie ma sprawy - poszukaj sobie, do jakiego gatunku Biblia zalicza nietoperza, czy wielbłąd wg Biblii jest parzystokopytny, kiedy urodził się Jezus a kiedy panowali Kwiryniusz i Herod.
>Jak na razie atakujesz i wypowiadasz słowa które nie są przez Ciebie udowodnione.
Uwielbiam tą retorykę. Dlaczego Wy, chrześcijanie, każdy argument nazywacie atakiem? Rozumiem, że atmosfera zagrożenia istotnie wpływa na integrację grupy, ale ile można?
>Jeśli chcesz żebym Ci uwierzyła podaj jakieś dowody.
Mi nie musisz wierzyć. Twierdzisz, że wierzysz Biblii. Więc czytaj, tam znajdziesz dowody, o których mówię.
>[...]Wszystkie te wersety znajdują się w Nowym Testamencie.
Powiedz mi, jaka jest szansa, że przepowiem wojnę około roku 100 n.e. i spełni się ta przepowiednia w przeciągu 2000 lat? Według mnie prawdopodobieństwo wynosi 1.
>*Ponieważ, zauważyłam że nie lubisz zbyt długich wypowiedzi(chociaż moja i tak już jest długa) nie umieszczam tu wszystkich informacji.
Nie mam czasu na rozmowy z każdym fanatykiem, który nie przeczytał Biblii i twierdzi, że zna ją lepiej ode mnie.
> Nie których Twoich wypowiedzi nie skomentowałam ,bo uznałam je za atak na moją osobę.
Nie atakuję. Możesz odłożyć tą wojenną retorykę. Jak już, to krytykuję - i to nie Ciebie, tylko Twoje poglądy.
>Jeśli naprawdę chcesz żebym odpowiedziała zwracaj się w łagodniejszy sposób i udowodnij swoje słowa.
Wzorem łagodności jest dla mnie kochany, miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność staruszek JHWH.

A ty, synu człowieczy, prorokuj i bij dłonią o dłoń! Miecz podwoi i potroi ofiary, miecz mnożący zabitych, wielki miecz, który wokół was krąży.
Aby serce omdlało, by się mnożyły ofiary, u wszystkich bram umieściłem miecz, sporządzony jak piorun, naostrzony, aby mordował.
Uderzaj w prawo i lewo, dokądkolwiek ostrze twoje jest skierowane.
Także i Ja będę bił dłonią o dłoń, a gniew mój uśmierzę. Ja, Pan, powiedziałem.(Ez 21:19-22BT)
15-02-2009 15:15 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Dzięki Biblii można pojąć sens życia.
A jeśli założymy, że to pytanie z góry skazane jest na porażkę, to już niektóre "fakty" nie są tak oczywiste :>

Tak samo "dzięki mojej ulotce można pojąć dlaczego kosmici chcieli zasadzić kaktusy na biegunie, ale im się to nie udało, gdyż wszystkie rośliny zostały zjedzone przez pingwiny"...

Mówiąc krótko: Biblia odpowiada na pytania, które sama wymyśliła, a to jest z lekka dziwaczne... To tak jakby przekonywać, że idąc TYLKO do McDonalda można się dowiedzieć dlaczego TYLKO ich frytki są jedyne w swoim rodzaju. Zwykły chwyt marketingowy... Czytając inne święte księgi i mitologie można dojść do podobnych wniosków: Tylko dzięki "Iliadzie i Odysei" można pojąć, dlaczego była wojna trojańska, dlaczego Odys tułał się po ówcześnie znanym świecie i dlaczego trzeba uważać na Cyklopów...

>Pismo Święte wskazuje, jak można sobie zapewnić to wszystko, czego najbardziej pragną ludzie miłujący prawość.

A w którym fragmencie Biblii pisze o internecie, laptopie i który internet jest najtańszy? ;P
"miłuję" prawdę, jestem tolerancyjna (no chyba, że ktoś zaczyna wchodzić na moje terytorium), staram się pomagać ludziom i nadziwić się nie mogę "dlaczemu" w biblii nic na ten temat nie pisze, ale za to filozofia taoistyczna, którą miałam okazję "liznąć" odpowiada na wszystkie moje pytania, chociaż trochę czasu zajęło mi pojęcie "o co chodzi" ;P

> Jeśli nie chce ci się szukać to trudno, ale ja, nie wierzę że według Biblii Ziemia jest płaska. Twoje "domniemanie" obecnie nie ma potwierdzenia.

A podobno głoszenie, że "ziemia jest kulą" i że "ziemia krąży wokół słońca" były herezją i mordowano ludzi za takie podejście do sprawy... Zgadnijcie kto mordował
15-02-2009 14:48 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>- Potop jest potwierdzony naukowo
Tak samo jak dinozaury, obiekt, który uderzył w ziemię zabijając je (krater niedaleko meksyku), epoka lodowcowa, wybuchy wulkanów, nie wiem też czy chodzi Ci o potop trwający tydzień i zalewający miasteczko leżące niedaleko rzeki, czy o znalezienie się wszystkich lądów pod wodą. Bo to pierwsze jest potwierdzone naukowo, za dużo deszczu, rzeczka się przelała no i stało się...

>- "Gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim [narzędziem do kopania] dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył" (Powtórzonego Prawa 23:14, BT [23:13, NW]. Ten werset świadczy o tym że odchody ludzkie są raczej niebezpieczne dla człowieka.

I że biblia zajmuje się takimi rzeczami jak ludzka kupa? o lol xD

>- Prawdę mówiąc, mądrość Biblii znacznie wyprzedza współczesne odkrycia.

A starożytni Chińczycy znacznie wyprzedzali odkrycia europejskie :> papier, druk, proch, porcelana, A w Boga nie wierzyli, więc pewnie musieli być natchnieni przez jakiegoś innego boga, w końcu do nich chrześcijaństwo dopiero musiało przyjść

>-spełnianie się proroctw Biblijnych
Proroctwa Nostradamusa też się spełniają, znaczy to oczywiście, że mówił prawdę :> I mój horoskop na dziś też się sprawdził :> Kiedyś sprawdzałam częściej i również się sprawdzały :>

> To nie są wszystkie dowody na to że Biblia jest księgą natchnioną i też nie zbyt dobrze je wyjaśniłam.
No właśnie zapomniałaś o tym, że w biblii mamy dowód na istnienie ewolucji:
"22 pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi»."
I na to, że nie powinniśmy słuchać ani księdza, ani nawet papieża, a już tym bardziej radia Maryja:
"Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. "
Nie mówiąc już o in vitro... :>

Jak widać książeczkę tą można czytać na miliony różnych sposobów i tam, gdzie pisze, że bóg jest zły można dopatrywać się ingerencji szatana, a tam, gdzie żydzi ukrzyżowali żyda dopatrywać się zezwolenia dla antysemityzmu...

>Jeśli masz jakieś pytania to chętnie przeczytam.
No dobra, jeśli można to trochę popytam:
-Dlaczego kościoły są tak ogromne i wytworne, bogato zdobione, skoro podobno Jezus nakazał żyć w ubóstwie?
-dlaczego spośród wielu ewangelii, jakie istniały w tamtych czasach ktoś wybrał tylko 4, najbardziej pasujące? Przecież wszystkie ewangelie są natchnione, to czemu je wyrzucono?
-dlaczego w szkole w klasach wiszą krzyże, a nie na przykład yin-yang? Filozofia taoistyczna jest o wiele ciekawsza niż chrześcijańskie zakazy i nakazy, zmusza do myślenia a nie przyjmowania tylko "jedynych słusznych prawd"...

Jak coś jeszcze mi się przypomni to zapytam, na razie mam coś do zrobienia ;P

>Ach... i zachęcam do czytania Biblii.
A ja do obejrzenia filmu "Harry Potter" lub przeczytania jednej z tych książek. Naprawdę, filmy są pięknie zrobione, pełno w nich magii, efektów specjalnych, i wspaniała muzyka. O książce się nie wypowiem, bo jeszcze nie czytałam

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365