Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nietolerancja religijna w Polsce

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-10-2008 21:59lukasz (5 punktów)Nietolerancja religijna w Polsce
Witam!
Interesują mnie konkretne przypadki nietolerancji religijnej w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku - kilkunastu lat. Chodzi mi głownie o przejawy nietolerancji katolików wobec innych religii i grup niewierzących, aczkolwiek interesują mnie także akty nietolerancji wobec katolików wymierzone przez inne grupy wyznaniowe lub nie-wyznaniowe. Mogą to być konkretne wydarzenia, postulaty osób publicznych oraz polityków, a także "nietolerancyjne" zapisy prawne itp. W internecie jest bardzo mało materiałów na ten temat, a potrzebuję ich dość pilnie, dlatego zwracam się do Was - użytkowników forum racjonalista.pl o pomoc. Pozdrawiam i liczę na odpowiedź!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ray31 (694 punktów)
Osobiście nieczęsto spotykały mnie jakieś nieprzyjemności. Należy jednak zaznaczyć, że do tej pory w szerszym gronie (nie licząc forów internetowych) nie mówiłem otwarcie o swojej niewierze-jeśli już to w gronie bliskich znajomych, a Oni raczej mnie rozumieją. Osobiście spotkałem się tylko z ostracyzmem osób mi bliskich - w tym przypadku grozi mi eskalacja tego zjawiska - gdyż mam zamiar odmówić wzięcia udziału w chrzcie dziecka. Kilkakrotnie zetknąłem się z groźbą-Żona powiedziała, że się ze mną rozwiedzie jeżeli dokonam apostazji. Jestem pewien, że mówiła poważnie. Do tego wielokrotnie spotkały mnie obelgi ze strony katolików piszących posty.
14-10-2008 11:02 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Żona powiedziała, że się ze mną rozwiedzie jeżeli dokonam apostazji. Jestem pewien, że mówiła poważnie.
Żartowała - przecież Kościół nie daje rozwodów.
.
14-10-2008 12:24 
 Ocena 1 na 1
Ray31 (694 punktów)
>Żartowała - przecież Kościół nie daje rozwodów.

Cóż... ale może unieważnić małżeństwo, prawda?
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Żartowała - przecież Kościół nie daje rozwodów.
>Cóż... ale może unieważnić małżeństwo, prawda?

Nie może. W KRK można jedynie orzec nieważność małżeństwa. Czyli że od początku było nieważne. Unieważnić nie można

Żeby to zrobić musiałaby udowodnić:
że zataiłeś przed ślubem chorobę psychiczną,
że zataiłeś bezpłodność,
że nie byłeś nigdy zdolny do zawarcia małżeństwa,
że nie skonsumowaliście małżeństwa,
że zataiłeś impotencję nieuleczalną,
że zawarłeś przysięgę w celu oszustwa,
że zawarłeś przysięgę pod przymusem

itp itd.

Nie jest tak prosto. Naprawdę łatwo byłoby ci zablokować proces orzeczenia nieważności małżeństwa. Szczególnie że macie dziecko.
15-10-2008 07:55 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Apostazja - to by podpadało pod zatajoną chorobę psychiczną...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
14-10-2008 12:55 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Ja też półżartem. Ale ku pokrzepieniu przypomnę, że w lipcu poświęcono (!) tej sprawie osobny wątek.
.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Osobiście nieczęsto spotykały mnie jakieś nieprzyjemności. Należy jednak zaznaczyć, że do tej pory w szerszym gronie (nie licząc forów internetowych) nie mówiłem otwarcie o swojej niewierze-jeśli już to w gronie bliskich znajomych, a Oni raczej mnie rozumieją. Osobiście spotkałem się tylko z ostracyzmem osób mi bliskich - w tym przypadku grozi mi eskalacja tego zjawiska - gdyż mam zamiar odmówić wzięcia udziału w chrzcie dziecka. Kilkakrotnie zetknąłem się z groźbą-Żona powiedziała, że się ze mną rozwiedzie jeżeli dokonam apostazji. Jestem pewien, że mówiła poważnie. Do tego wielokrotnie spotkały mnie obelgi ze strony katolików piszących posty.

O rany poważna sprawa.
Gdybym był na twoim miejscu, to poszedłbym na ten chrzest i nie dokonywał apostazji. Z miłości jestem w stanie dużo poświęcić.
14-10-2008 12:31 
 Ocena 2 na 2
Ray31 (694 punktów)
>O rany poważna sprawa.
>Gdybym był na twoim miejscu, to poszedłbym na ten chrzest i nie dokonywał apostazji. Z miłości jestem w stanie dużo poświęcić.

I zrobiłbyś tak jak robi wielu z nas-nagiąłbyś się i zostawił sprawy swojemu losowi. Ale to nie jest moim zdaniem dobra droga. To właśnie przez takie uginanie naszych karków kk ma się tak dobrze w Polsce. Wiesz ilu ludzi tak naprawdę nie wierzy, ale chrzci dzieci pod wpływem nacisków rodziny i partnerów? Jak będziemy się na to godzili to miną wieki, a nasze dzieci i wnuczęta nadal będą niewolnikami Watykanu. Uważam, ze nie wolno niczego robić wbrew sobie - nawet z miłości. A moja Żona może mnie szantażować... To mój światopogląd i moje życie-moja intymność... A Jej nic do tego. Wręcz kiepsko to świadczy o jej Miłości, skoro używa w takich sprawach szantażu. Jeśli postawi wiarę (i swoją misję nawracania mnie) ponad nami-Jej wola. Ale ja nie zamierzam się więcej naginać. Bo Jej światopogląd nie jest w niczym lepszy od mojego i nie życzę aby mnie do niego przymuszano.
14-10-2008 12:49 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>O rany poważna sprawa.
>>Gdybym był na twoim miejscu, to poszedłbym na ten chrzest i nie dokonywał apostazji. Z miłości jestem w stanie dużo poświęcić.
>I zrobiłbyś tak jak robi wielu z nas-nagiąłbyś się i zostawił sprawy swojemu losowi. Ale to nie jest moim zdaniem dobra droga. To właśnie przez takie uginanie naszych karków kk ma się tak dobrze w Polsce. Wiesz ilu ludzi tak naprawdę nie wierzy, ale chrzci dzieci pod wpływem nacisków rodziny i partnerów? Jak będziemy się na to godzili to miną wieki, a nasze dzieci i wnuczęta nadal będą niewolnikami Watykanu. Uważam, ze nie wolno niczego robić wbrew sobie - nawet z miłości. A moja Żona może mnie szantażować... To mój światopogląd i moje życie-moja intymność... A Jej nic do tego. Wręcz kiepsko to świadczy o jej Miłości, skoro używa w takich sprawach szantażu. Jeśli postawi wiarę (i swoją misję nawracania mnie) ponad nami-Jej wola. Ale ja nie zamierzam się więcej naginać. Bo Jej światopogląd nie jest w niczym lepszy od mojego i nie życzę aby mnie do niego przymuszano.

Może pójdziecie do jakiegoś terapeuty, który jej wyjaśni że masz rację a przy okazji inne rzeczy bo pewnie nie tylko o to chodzi.
Życzę Ci powodzenia z całego serca. Trzymam kciuki.

Adam
Ray31 (694 punktów)
>Może pójdziecie do jakiegoś terapeuty, który jej wyjaśni że masz rację a przy okazji inne rzeczy bo pewnie nie tylko o to chodzi.
>Życzę Ci powodzenia z całego serca. Trzymam kciuki.
>Adam

Na razie problem przycichł. Ponadto daję Żonie do czytania różne artykuły z Racjonalisty. Myślę, ze trochę podejście do wiary zliberalizowało. Pożyjemy- zobaczymy. Dzięki za radę i dobre słowo Pozdrawiam.
jkl; (5859 punktów)

>I zrobiłbyś tak jak robi wielu z nas-nagiąłbyś się i zostawił sprawy swojemu losowi. Ale to nie jest moim zdaniem dobra droga. To właśnie przez takie uginanie naszych karków kk ma się tak dobrze w Polsce. Wiesz ilu ludzi tak naprawdę nie wierzy, ale chrzci dzieci pod wpływem nacisków rodziny i partnerów? Jak będziemy się na to godzili to miną wieki, a nasze dzieci i wnuczęta nadal będą niewolnikami Watykanu. Uważam, ze nie wolno niczego robić wbrew sobie - nawet z miłości. A moja Żona może mnie szantażować... To mój światopogląd i moje życie-moja intymność... A Jej nic do tego. Wręcz kiepsko to świadczy o jej Miłości, skoro używa w takich sprawach szantażu. Jeśli postawi wiarę (i swoją misję nawracania mnie) ponad nami-Jej wola. Ale ja nie zamierzam się więcej naginać. Bo Jej światopogląd nie jest w niczym lepszy od mojego i nie życzę aby mnie do niego przymuszano.

Może nie mam natury bojownika, ale mnie na chrzest dziecka nie trzeba było namawiać. Wystarczy zobaczyć to wydarzenie we właściwym świetle.
To po prostu radosna, duża uroczystość rodzinna, której mniej istotna, ale efektowna część odbywa się w budynku kościoła z udziałem wynajętego księdza, a ważniejsza w domu, przy stole. Jedzonko, wódeczka, integracja oraz grupowe podziwianie dzieciaka.
Tradycja.
Tyle w tym Boga co na studniówce.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Do tego wielokrotnie spotkały mnie obelgi ze strony katolików piszących posty.

Czy ktokolwiek zna kogoś, kto się z tym nie spotkał?
Ray31 (694 punktów)
>>Do tego wielokrotnie spotkały mnie obelgi ze strony katolików piszących posty.
>Czy ktokolwiek zna kogoś, kto się z tym nie spotkał?

Zakładam, ze tylko Ci spośród nas, którzy nigdy nie udzielali się na forach Mnie jednak to spotkało więc o tym wspomniałem.
14-10-2008 14:25 
 Ocena-1 na 1
Faustyna (-43 punktów)
Powiem panu tak - jeśli pana małżonka, która bez względu na charakter ślubu (cywilny czy kościelny) ślubowała panu miłość, wierność oraz to, że pana nie opuści - stawia panu teraz takie ultimatum - to jednym słowem złamała już daną panu przysięgę. Chce wymóc w ten sposób na panu określone postępowanie, niejako traktując pana jako pantoflarza, który złamie sie w obliczu tak surowej kary. Jeśli żona sięga po broń takiego kalibru to oznacza także, że chyba prawdziwej miłości w tym związku nie ma. Niech ona pozostanie dalej katoliczką a pan apostatą, no chyba, że zastanawia się nad faktem -" a co sąsiedzi powiedzą" bo wtedy to sąsiedzi lub rodzina mają palmę pierwszeństwa w jej życiu a nie jej małżonek. Smutne to co pan pisze, bowiem stawia pana na rozstaju dróg i niejako zmusza do podjęcia decyzji, oczywiście tej korzystnej dla niej. Mam nadzieję, że znajdzie pan jakiś salomonowe wyjście z tej sytuacji.
14-10-2008 15:30 
 Ocena 1 na 1
Ray31 (694 punktów)
Niestety-salomonowe wyjście nie istnieje, ale ja już postanowiłem... Nigdy więcej nie zrobię niczego wbrew sobie. Tak więc przed żadnym szantażem się już nie ugnę. Dziękuję za słowa otuchy. I pozdrawiam eksbożenko...
14-10-2008 15:11 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Do tego wielokrotnie spotkały mnie obelgi ze strony katolików piszących posty.

Ostatnio jakby mniej, Bożenkę Kościół resocjalizuje a inni gdzieś się "pochowali po kątach".
Ray31 (694 punktów)
>Ostatnio jakby mniej, Bożenkę Kościół resocjalizuje a inni gdzieś się "pochowali po kątach".

Bożenka okazała się wymyśloną postacią. Stworzyła ją Pani, która teraz ma imię Faustyna, w celach naukowych-tzn. chciała sprawdzić jak fanatyczka religijna zostanie potraktowana przez racjonalistów na forum. Z tego co wiem miel się nami rozczarowała i "pochowała" Bożenkę Przy okazji pozdrawiam Faustynę i wybaczam jej ze swojej strony tę prowokację.
lotrek (14275 punktów)

>Bożenka okazała się wymyśloną postacią.

Ależ wiemy, wiemy - jednak nie sądzisz chyba, że za samą chwilową obecność na naszym portalu nie wymaga jakiś egzorcyzmów, kadzideł. A nuż diabeł się gdzieś w zakamarkach jej duszy (katolicy mają duszę) zalągł. Poważna sprawa
Róża (601 punktów)
Cóż można zostać napiętnowanym etykietką: opętanej, czarownicy(w sporadycznych przypadkach), jednak zazwyczaj reakcja jest taka:"Co ty Boga w sercu nie masz?", lub:"Satanistka" nie można nie nie wierzyć, czy też się wahać od razu jest się podciąganym pod Boga-a kto nie z nami ten przeciwko nam, czyli pod samego Księcia Ciemności

A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Interesują mnie konkretne przypadki nietolerancji religijnej w Polsce na przestrzeni ostatnich
>kilku - kilkunastu lat. Chodzi mi głownie o przejawy nietolerancji katolików wobec innych religii i
>grup niewierzących
Konkretnie? Proszę.

1. W urzędach i innych obiektach państwowych poumieszczano symbole religijne, a już nie zatroszczono się o nieobecność takich symboli na znak neutralności. To nietolerancja wobec niewierzących.

2. Na finansowanie przedsięwzięć religijnych odbiera się pieniądze niewierzącym.
.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Witam!
>Interesują mnie konkretne przypadki nietolerancji religijnej w Polsce na przestrzeni ostatnich
>kilku - kilkunastu lat. Chodzi mi głownie o przejawy nietolerancji katolików wobec innych religii i
>grup niewierzących, aczkolwiek interesują mnie także akty nietolerancji wobec katolików wymierzone
>przez inne grupy wyznaniowe lub nie-wyznaniowe. Mogą to być konkretne wydarzenia, postulaty osób
>publicznych oraz polityków, a także "nietolerancyjne" zapisy prawne itp. W internecie jest bardzo
>mało materiałów na ten temat, a potrzebuję ich dość pilnie, dlatego zwracam się do Was -
>użytkowników forum racjonalista.pl o pomoc. Pozdrawiam i liczę na odpowiedź!
>

Byłem Krysznaitą i chodziłem po swoim małym mieście z ogoloną głową a z tyłu głowy pozostawiony miałem mały kosmyk włosów, symbol przynależności religijnej. I co? I nic.
Raz ktoś za mną krzyknął "Bangladesz", Romowie raz też coś za mną krzyczeli, ale nikt mi nigdy nie zagroził ani nie naruszył mojej nietykalności cielesnej.
To było w 94 roku.

W 2005 albo 2006 roku przyjechali do mnie do domu poleceni przez koleżankę dziennikarze robiący materiał dla TV Trwam.

Bardzo sympatycznie rozmawiali, nie byłem już krysznaitą, ale do tej religii miałem stosunek pozytywny a co najmniej neutralny. Opowiadałem im jak bardzo podobna jest ta religia do chrześcijaństwa, co mi się w niej podoba a co nie. Gadałem z godzinę. Pytania były sensowne.

Panowie pocięli moją wypowiedź i przemontowali a potem nieautoryzowaną wstawili do filmu o sektach czym się przyczyniłem w niezamierzony sposób do szkalowania ruchu Hare Kryszna.

Inna dziennikarka z medialnej szkoły w Toruniu na gadu gadu udawała przyjacielską osobę, prosiła o parę odpowiedzi o tym ruchu do swojej pracy dyplomowej.
Zaprzyjaźniłem się z nią wirtualnie, potem powiedziałem parę prywatnych rzeczy bez związku z wywiadem.
Ta pani wkleiła moje prywatne sprawy do swojej pracy bez autoryzacji,
a cytaty z mojej opowieści o Hare Kryszna, która wciąż wisi w internecie, poprzekręcała. Na przykład tam gdzie piszę: "kiedy byłem w tym ruchu" ona cytuje jako: "kiedy byłem w tej sekcie".

Swoją pracę jako artykuł opublikowała w portalu ateista.pl. Kiedy napisałem do redakcji tego portalu że ta praca to świństwo i podałem dowody, redakcja usunęła go i dała bana autorce.
lotrek (14275 punktów)
>Chodzi mi głownie o przejawy nietolerancji katolików wobec innych religii i
>grup niewierzących,

Postaraj się zdobyć ( rozdają na ulicach)kilka "Strażnic" i "Przebudźcie się" od Świadków Jehowy i zacznij je w niedzielę pod jakimś kościołem katolicki rozdawać a będziesz to znał z autopsji.

>aczkolwiek interesują mnie także akty nietolerancji wobec katolików wymierzone
>przez inne grupy wyznaniowe lub nie-wyznaniowe

To pewnie o mnie, jest taki paradoks: nie można być tolerancyjnym wobec kogoś nietolerancyjnego.
Jako pojedyncza "grupa niewyznaniowa" pisałem w młodości na ścianach kościoła hasło: "księża na księżyc".

Władek Lichacz (2050 punktów)
>Interesują mnie konkretne przypadki nietolerancji religijnej w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku - kilkunastu lat.

W szpitalu miałem ciągle problem z kapelanem - wpadał do sali i ... co dalej to każdy chyba wie. Polska to nie Watykan, mamy konstytucję, która mówi wyraźnie, że nikogo nie można zmuszać do uczestniczenia w obrzędach religijnych, i co z tego, jeśli codziennie było to samo. Zauważyłem, że reaguje na widok FiM jak diabeł na święconą wodę, to chociaż dzięki temu miałem z głowy "dyskusje". Zasłaniałem się nimi jak jakąś płachtą, a gdy nic nie było pod ręką to po prostu odwracałem się pewną częścią ciała. Pewnego razu, gdy te jego "obrzędy" dość długo trwały, to nawet żałowałem, że nie potrafię na zawołanie puścić bąka, a gdybym tak jeszcze miał zapalniczkę pod ręką albo chociaż zapałki.

Interesuje mnie jak inni sobie radzą w takiej sytuacji, ponieważ ta "przyjemność" jeszcze nie raz mnie czeka.
14-10-2008 18:26 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Interesuje mnie jak inni sobie radzą w takiej sytuacji, ponieważ ta "przyjemność" jeszcze nie raz mnie czeka.
>

W takich sytuacjach, gdy uczestniczę w sposób niezamierzony w ceremoniach religijnych, staram się zachować kulturę osobistą oraz dobre maniery.
Po pierwsze dlatego, że ułatwia to wszelkie kontakty między ludźmi i więcej się zdziała uśmiechem i uprzejmością niż mordą, a po drugie dlatego, że jeżeli publicznie deklaruję się jako ateista to chcę pokazać, że ateiści też potrafią być bezinteresownie uprzejmi i nie potrzebują do tego nakazów i zakazów, reprezentuję w końcu w jakiś sposób wtedy nie tylko siebie. Wytrącam tym samym księżom z rąk ich ulubiony oręż, który im każe mówić, że ateiści nie mogą być moralni, bo nie mają religii która by im to nakazywała.
14-10-2008 18:41 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>W takich sytuacjach, gdy uczestniczę w sposób niezamierzony w ceremoniach religijnych, staram się zachować kulturę osobistą oraz dobre maniery.

Nie było żadnych problemów z innymi pacjentami, lekarzami czy pielęgniarkami, a także salowymi. Raz nawet przytrafiło mi się, że był na tej samej sali "typowy moher" - zwolennik pewnego radyjka. Też nie było problemów - odpowiedziałem mu tylko na jedno pytanie, i co ciekawe pozostali chociaż byli to wszyscy katolicy przyznali mi rację.

Jednakże do tego kapelana niestety żadna kultura ani nawet inna "kultura" nie trafia.

Być może dla Ciebie to żaden problem nawet w sposób niezamierzony uczestniczyć w "ceremoniach religijnych" jak to określiłeś, ale nie dla mnie. Nie mam zamiaru godzić się na zwyczajne chamstwo jedynie słusznej siły przewodniej narodu i udawać, że nic się nie stało.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Być może dla Ciebie to żaden problem nawet w sposób niezamierzony uczestniczyć w "ceremoniach religijnych" jak to określiłeś, ale nie dla mnie. Nie mam zamiaru godzić się na zwyczajne chamstwo jedynie słusznej siły przewodniej narodu i udawać, że nic się nie stało.

Rozumiem Cię i popieram. Życzę powodzenia w sporach z chamskimi katabasami.

Adam
15-10-2008 10:49 
 Ocena 2 na 2
Litwińczuk (127 punktów)
Przykład nietolerancji.
Sobota, 11 października 2008.
Mecz: Polska -Czechy.
Nocowałem w bursie jednej ze szkół katolickich. Nocuję tam nie z powodu przekonań. Po prostu są tam znacznie lepsze warunki niż w bursach szkół państwowych (nie kumam, jakim sposobem, warunki w państwowych są jakie są, opadające tynki ze ścian, drewniane i nieszczelne, stare okna itp. a w katolickich, utrzymujących się z jałmużny, pełen wypas, kafelki w łazienkach, okna plastikowe, sala komputerowa, atlas do ćwiczeń itd.).
Oglądamy na świetlicy z kumplem mecz (duuuży, plazmowy telewizor). Dziesięć minut do końca pierwszej połowy. Wchodzi ksiądz i zaprasza nas do kaplicy na wspólną modlitwę. Dziękujemy, że nie, że nie teraz, bo ważny mecz i jako zapaleni kibice, nie będziemy mogli skoncentrować się na modlitwie. Dziękujemy jeszcze raz.
Wtedy ksiądz:

Cytat:
- To mecz jest ważniejszy od Boga?
(!)
W pierwszej chwili nas zamurowało.
Gdyby powiedział coś w stylu: Słuchajcie, takie tu są zasady, że o tej i o tej godzinie jest wspólna modlitwa i gasimy telewizor.
Ok. Zasady są zasadami. Szanuję to. Wyszlibyśmy bez słowa.
Ale na komunikat, "kto chciałby się wspólnie pomodlić, to zapraszamy do...", odebrałem jako taki, który daje mi możliwość wyboru. Modlę się lub nie.
Ksiądz się wk... (zdenerwował), zgasił nam fonię i wyszedł trzaskając drzwiami.
Tutaj widzę właśnie przykład nietolerancji. Z jednej strony słowa, że katolicy są tolerancyjni "kto chciałby się pomodlić", a z drugiej szantaż "to mecz jest ważniejszy od Boga?".
Myślę, że podobną retorykę katolicy stosują w innych sytuacjach. Z jednej strony wolność wyznania, z drugiej walka z sektami itd.itd.
15-10-2008 11:20 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
Nie przejmuj się, sądząc po wyniku, Bóg też był na meczu
robertlit (127 punktów)
>Nie przejmuj się, sądząc po wyniku, Bóg też był na meczu
>



I to jest właśnie niepodważalny dowód na istnienie Boga.
sztejkat (4743 punktów)
Jak by tu - widziały gały co brały.

Lubo: jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jako one.

Nie powiesz mi, że wchodząc do tej bursy nie miałeś świadomości, że katolików obowiązuje modlitwa. I że Bóg jest dlań w sposób oczywisty ważniejszy od meczu.

Co jak co, ale włażąc w miejsca wyraźnie oznaczone jako miejsca związane z jakimś kultem nie można domagać się domyślnego przyjęcia, że znajdą się tam osoby o zdecydowanie przeciwnym światopoglądzie.

Wystarczyło powiedzieć, że nie jesteś katolikiem.

No, chyba, że jesteś - wtedy jednak ksiądz potraktował Cię dokładnie tak, jak powinien.

Łatwo zresztą wyobrazić sobie sytuację odwrotną - organizujesz "spotkanie młodych ateistów" na którym rozpoczynasz ostrą krytykę religii, domyślnie przyjmując, że przybyli podzielają Twoje poglądy. A tu klapa - ktoś poczuje się urażony, obrażony, ba - potraktowany zdecydowanie nietolerancyjnie gdy np. poprosi uczestników o wspólną modlitwę za Twoje nawrócenie.

Wiem, trochę nie trafiony przykład, ale chyba rozumiesz o co mi chodzi.

No, a tak na marginesie - bursa utrzymuje się, jak napisałeś, z datków społeczności katolickiej i dlatego ma taki a nie inny standard. Jeśli do tej społeczności nie należysz to znaczy, że korzystasz z pieniędzy nie Tobie przeznaczonych. Trochę to nieuczciwe moim zdaniem.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
16-10-2008 01:38 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>włażąc w miejsca wyraźnie oznaczone jako miejsca związane z jakimś kultem
Od ładnych paru lat krzyżem oznaczone są urzędy, szkoły państwowe, szpitale, więzienia. Więc chcąc nie chcąc włazimy w takie miejsca, a w niektórych z nich (szkoły szpitale) odbywają się praktyki religijne.
.
16-10-2008 20:57 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>>włażąc w miejsca wyraźnie oznaczone jako miejsca związane z jakimś kultem
>Od ładnych paru lat krzyżem oznaczone są urzędy, szkoły państwowe, szpitale, więzienia. Więc chcąc nie chcąc włazimy w takie miejsca, a w niektórych z nich (szkoły szpitale) odbywają się praktyki religijne.

Staram się unikać wchodzenia tam, gdzie mnie nie chcą. Oczywiście nie zawsze można tego uniknąć.

Krzyże w urzędach itp. to oczywiście przykra sprawa. Kiedy je widzę czuję się nieswojo - obcy, wróg. Jednak w miejscach, w których w żaden sposób nie muszę, w sensie okoliczności prawnych, przebywać krzyże mogą być a mnie może tam nie być.

Jeśli więc kiedyś los zmusi mnie do przebywania w przyklasztornym przytułku lub temu podobnym miejscu postaram się przede wszystkim uszanować wolę i gust gospodarza. W końcu to ja będę tam gościem.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
16-10-2008 08:38 
 Ocena 3 na 3
robertlit (127 punktów)

Trochę to nie tak jak opisałeś - ale ok - moja wina.
Faktycznie powinienem odpowiedzieć, że jestem niewierzący.
Błąd postrzegania: ksiądz założył, że wszyscy jesteśmy katolikami, włącznie z osobami oglądającymi mecz; ja uznałem, za oczywiste, że nim nie jestem.

Zauważ, że nie pisałem, że nie uznaję zasad. Zasady są zasadami. Szanuję katolików i innych wyznawców. Wszyscy szukamy prawdy, tylko innymi drogami. Kto ma rację? - nie wiem.

Chodziło mi o pewien sposób argumentacji, który wydaje mi się niestosowny.

Zauważ różnicę użytych dwóch sprzecznych komunikatów:
1. "kto chciałby się wspólnie pomodlić, to zapraszamy do..."
2. "To mecz jest ważniejszy od Boga?"
Komunikat (1) daje mi możliwość wyboru.
Komunikat (2) jest już atakiem.

Przykładowo:
- Czy paląc papierosa, można się modlić?
A teraz odwróćmy szyk zdania:
- Czy modląc się, można palić papierosa?

Niby to samo, prawda?

A teraz posłuchaj:
- Mecz jest ważniejszy od Boga = kpina.
- Bóg jest ważniejszy niż mecz = stwierdzenie faktu.

Nie dziw się więc mojemu oburzeniu.

W Twojej wypowiedzi, razi mnie tylko to:

>Jeśli do tej społeczności nie należysz to znaczy, że korzystasz z pieniędzy nie Tobie przeznaczonych. Trochę to nieuczciwe moim zdaniem.
>

Mogłeś nie wiedzieć - więc w porządku.
Postępuję uczciwie.
Oświadczam, że nie nocuję tam za darmo. Płacę za nocleg (25 zł/doba), więc zawieram umowę kupna-sprzedaży.
Regulamin bursy nie nakazuje uczestnictwa w modlitwach i nie ma zakazu wstępu osobom innych wyznań, ateistom itp.
Acha, tak na marginesie. Bursy szkół publicznych utrzymują się z czyich datków (czytaj: podatków)?
Pozdrawiam.
jkl; (5859 punktów)
>Chodziło mi o pewien sposób argumentacji, który wydaje mi się niestosowny.
>Zauważ różnicę użytych dwóch sprzecznych komunikatów:
>1. "kto chciałby się wspólnie pomodlić, to zapraszamy do..."
>2. "To mecz jest ważniejszy od Boga?"
>Komunikat (1) daje mi możliwość wyboru.
>Komunikat (2) jest już atakiem.

Ksiądz był mało precyzyjny, ale jego intencją nie było dawanie wyboru,
tylko ewentualną możliwość usprawiedliwienia.
Mogłeś powiedzieć "Nie, dziękuję, chciałbym się pomodlić w samotności" albo "proszę wybaczyć, padam z nóg po podróży, zaraz idę spać" Ksiądz pokręciłby głową z niezadowoleniem, ale przyjąłby to wyjaśnienie w spokoju.
Ale na "wolę mecz" zareagował słusznym gniewem, że tak nie dbasz o swoją duszę.
Myślę, że w schronisku PTTK-u zachowałby się podobnie, tylko byłby mniej zaskoczony Twoją postawą.
16-10-2008 13:48 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>1. "kto chciałby się wspólnie pomodlić, to zapraszamy do..."
>2. "To mecz jest ważniejszy od Boga?"
>Komunikat (1) daje mi możliwość wyboru.
>Komunikat (2) jest już atakiem.
Komunikat 2 wydaje się atakiem, bo brutalnie obnaża obłudną przyjazność poprzedzającej wypowiedzi. W istocie jest jednak pytaniem i gdyby nie trzaśniecie drzwiami dałoby się rzeczowo odpowiedzieć.

Ale wyłączanie fonii i trzaskanie drzwiami wskazuje, że dobrodziej nieasertywny i mocno sfrustrowany. Zupełnie sobie, biedaczek, nie radzi, ot - cała jego "nietolerancja".
.
sztejkat (4743 punktów)
Napisałeś wyraźnie "utrzymujących się z jałmużny". Nie sądzę, by raz, była to szkoła publiczna, a dwa, w pełni utrzymywana z budżetu.

I nie sądzę, by te 25zł w pełni pokrywały wszystkie koszty podwyższonego standardu. Nocleg w przydrożnym zajeździe kosztuje min. 90zł od łba. Bez plazmy.

Może jednak to tylko moje uprzedzenie - wiedząc, że nocuję w miejscu choćby częściowo utrzymywanym przez wspólnotę do której nie należę i jestem nieprzychylnie nastawiony czułbym, że postępuję nieuczciwie.

I niestety, nadal uważam, że ksiądz miał prawo postąpić tak jak postąpił. Nie było to grzeczne ale w żaden sposób nie uznałbym tego za przejaw nietolerancji religijnej.

Szkoły i bursy to nie tylko miejsca nauki ale i wychowania. A w szczególności szkoły katolickie - wychowania w duchu katolickim. Przybywając tam z własnej godzisz się być wychowywanym. I tyle.


Tomasz Sztejka
16-10-2008 22:22 
 Ocena 3 na 3
robertlit (127 punktów)
Miałem zarzucić już ten temat, ale...
Po raz kolejny wobec mojej osoby użyłeś sugestii o nieuczciwości.
Męczy mnie już powtarzanie w koło tego samego.
Proszę, czytaj uważnie posty innych osób, nie tylko swoje. Wybacz, jeśli uraziłem Cię tym stwierdzeniem. Czasami tak trzeba.

>I nie sądzę, by te 25zł w pełni pokrywały wszystkie koszty podwyższonego standardu. Nocleg w przydrożnym zajeździe kosztuje min. 90zł od łba. Bez plazmy.

Nie bardzo rozumiem, co przez to chciałeś powiedzieć? Że płacę zaniżoną stawkę? Że bursa szkoły katolickiej dopłaca do mojego noclegu i powinienem być za to jakoś szczególnie wdzięczny? (nocuję raz w miesiącu - tu gwoli wyjaśnienia). Cena za nocleg w bursie szkoły państwowej wynosi dokładnie tyle samo - 25 zł.
Mam wrażenie, że użyłeś argumentu, który właściwie niczemu nie służy. Po co?
Nie wiem. Mogę się mylić. Nie wiem.

>Może jednak to tylko moje uprzedzenie - wiedząc, że nocuję w miejscu choćby częściowo utrzymywanym przez wspólnotę do której nie należę i jestem nieprzychylnie nastawiony czułbym, że postępuję nieuczciwie .

A kto tu mówi o nieprzychylnym nastawieniu? Różnica zdań, inne poglądy - to rozumiem.
Owszem, denerwują mnie pewne niesprawiedliwości, staram się samodzielnie myśleć, ale naprawdę,nie rób z nas, ateistów jakichś potworów.
Wybacz, jeśli czyta się w kółko te same odpowiedzi, zaczyna się powoli wierzyć, że faktycznie coś się takiego powiedziało. Proszę nie wmawiaj mi uparcie czegoś czego nie zrobiłem.
Proponuję jeszcze raz przeczytać moje poprzednie posty na temat szacunku i przestrzegania zasad.

>Szkoły i bursy to nie tylko miejsca nauki ale i wychowania. A w szczególności szkoły katolickie - wychowania w duchu katolickim. Przybywając tam z własnej godzisz się być wychowywanym. I tyle.

Wykupując łóżko do spania na jedną noc, korzystając ze świetlicy, za którą również zapłaciłem (świetlica jest w folderze, dla przyjezdnych, którzy by chcieli w bursie przenocować)?? Nie sądzisz, że z tym godzeniem się na wychowanie w duchu katolickim, to już lekka przesada zalatująca fanatyzmem? Czy przebywając przykładowo w Anglii, w kraju protestanckim, w internacie, godzę się być wychowany w duchu protestanckim? Czy przebywając na Haiti, w wiosce należącej do szamana, godzę się być wychowany w duchu kultu woodoo? Chłopie, o czym Ty kurde gadasz?
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Interesują mnie konkretne przypadki nietolerancji religijnej w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku - kilkunastu lat.

Krzyż w sejmie.
Czy nie mogą w końcu zrobić tego legalnie?
Kasia (424 punktów)

>Interesują mnie konkretne przypadki nietolerancji religijnej w Polsce na przestrzeni ostatnich>

Proszę bardzo:

1. Msze w szkołach na rozpoczęcie roku szkolnego, na zakończenie , msze na rekolekcje, msze jak ktoś umrze,
2. wycieczki maturzystów do Częstochowy - niech jadą ale dni na "normalną wycieczkę" nie ma maja się uczyć ale jak do Częstochowy to juz sa zwolnieni z zajęć.....
2. Tradycja katolicka (święta), w postawie programowej zatwierdzonej przez Radę Pedagogiczną dot. godzin wychowawczych, muszę przeprowadzić takie lekcje
3. Wigilie w szkołach. Obowiązek wychowawców aby pzreprowadzić wigilię
4. nierespektowanie ustaw Państwa w stosunku do kościołów np. dzień swiątczny dla wyznawcy np grekokatolika, prawosławnego, ewangelika itp( kościoły które mają uregulowane stosunki z Państwem) jest dniem "pracującym" - dyrekcja ma obowiazek dać wolne. W praktyce- wielkie problemy.
5. brak etyki w szkołach. Religia jest, etyki brak, gdzie tu logika? Dodam ,że nauczyciele etyki są.
6. Przykład "koleżeński" - żaden katecheta w szkole ze mną nie rozmawiachyba się boja heretyka, nie martwi mnie to wręcz śmieszy, ale kiedy w szkole pojawił się inteligentny jezuita, niestety szybko został pouczony o "zasadzie". Nie ma dyskusji z inowiercami,( nawet o "dupie Maryni" ) Dobrze że ateiści są normalni

To ze szkoły bo tam pracuje jak wiecie .Po południu napiszę jak to jest w małym mieście

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365