Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pogaduchy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-07-2011 23:48-jad- (18783 punktów)Pogaduchy
Ocena 3 na 3
Właśnie przeczytałem ciekawy komentarz do artykułu Jak Internet nas zmienia. Pozwolę sobie zacytować spory fragment.

Cytat:
Prowadząc zajęcia w laboratorium byłem zdumiony ciszą na zajęciach - wszyscy uczestnicy komunikowali się przy pomocy czatu i nikt nie próbował nawiązać rozmowy. Czasami dochodziło do śmiesznych sytuacji, w których siedzący ramię w ramię ludzie pisali do siebie długo i namiętnie. Prowadzę statystyki: na 16 eksperymentów 2 razy doszło do rozmowy między uczestnikami eksperymentu. Młodzi ludzie wolą komunikację elektroniczną (tekstową) niż kontakt bezpośredni. Może będzie mi się kiedyś chciało przeprowadzić eksperyment, w którym porównam grupę z czatem z grupą ze skype. Ciekawe czy "kosztowna", wymagając pisania komunikacja na czacie nie jest netto bardziej opłacalna ze względu na "dochody" związane z byciem ananimowym - łatwiej skłamać tekstem niż patrząc komuś w twarz.


Autor: stasiek

Co o tym myślicie? Dlaczego na czacie jest atrakcyjniej? Czy rzeczywiście chodzi jedynie o anonimowość i idącą za tym możliwość ściemniania na każdym kroku?
Czy może cała komunikacja niewerbalna jest przeceniana i w rzeczywistości częściej przeszkadza zamiast pomagać się porozumieć. Czyjaś gestykulacja czy mimika niekoniecznie musi być łatwo i przyjemnie odczytywalna dla kogoś innego. Obowiązek utrzymywania kontaktu wzrokowego czasem jest męczący a i z innych powodów może rozmówcę rozpraszać
Mowa ciała jest pozostałością po czasach, gdy mowa ust nie była jeszcze wykształcona czy wystarczająco dopracowana. Jest przydatna w codziennym życiu stadnym, w sytuacjach, gdy niewiele trzeba komuś przekazać.
W przypadku, gdy rozmówcy faktycznie mają coś do powiedzenia, stukanie w klawiaturę jest o niebo lepsze. Czas na przeanalizowanie docierających treści, ich rozważenie i sformułowanie odpowiedzi jest o wiele dłuższy niż w bezpośredniej rozmowie. Brak fizycznej obecności drugiej osoby, jej spojrzenia, wyglądu, brzmienia głosu z jakiegoś powodu pozwala bardziej się otworzyć. Rozmowa z obcym człowiekiem za pośrednictwem internetu skłania do szczerości w podobnym stopniu, co do kłamstwa. Dlatego dialog staje się bardziej wyrazisty, bezkompromisowy (nie tylko w pejoratywnym tego słowa znaczeniu) a co za tym idzie, bardziej ...merytorycznie atrakcyjny niż ma to miejsce podczas rozmowy twarzą w twarz.
To wszystko przemawia na korzyść czatu.
Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat?

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jajcenty (82 punktów)
>Co o tym myślicie? Dlaczego na czacie jest atrakcyjniej? Czy rzeczywiście chodzi jedynie o
>anonimowość i idącą za tym możliwość ściemniania na każdym kroku?

Ten sposób komunikacji (sms, chat) jest w pewien sposób bardziej prywatny. Często łatwiej wysłać tekst niż wypowiedzieć go na głos będąc np. w grupie. A już wykład czy ćwiczenia wymuszają taką formę
astrotaurus (12445 punktów)

>Co o tym myślicie? Dlaczego na czacie jest atrakcyjniej? Czy rzeczywiście chodzi jedynie o anonimowość i idącą za tym możliwość ściemniania na każdym kroku?
To nie tylko czat i anonimowość.
Młodzi ludzie potrafią stać obok siebie i przestępować z nogi na nogę, a za chwilę rozstać się w realu, by po następnej chwili spotkać się na gg:
- jestes juz
- niom
- siema
- siema
Widzisz ile dłużyzn zniknęło? Komunikacja trwa! Nowoczesna!
Ludzie się komunikują (nawet na wykładach), choć nie mają nic do powiedzenia...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
-jad- (18783 punktów)
>Komunikacja trwa! Nowoczesna!

Tak, to wiem. Pytam o przyczyny tego zjawiska. Dlaczego młodzi i nie tylko oni wybierają GG zamiast tradycyjnej pogaduchy.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
07-07-2011 09:33
 Ocena 13 na 13
spellbinder (8577 punktów)
>Prowadząc zajęcia w laboratorium byłem zdumiony ciszą
>Młodzi ludzie wolą komunikację elektroniczną (tekstową) niż kontakt bezpośredni.

Kontekst został badanym podany. To nie jest tak, że oni sobie nagle wymyślają, że włączą czat i zaczną gadać. Dasz im kontekst, to będą postępować według niego.

Ludzie działają w tak zabawny sposób, że jeśli np. odblokuje im się skrypt osoby starszej, to zaczynają wolniej chodzić.

Jeśli odblokuje się skrypt czatu, oczywistym jest, że zaczną czatować. Sytuacja eksperymentu nie jest sytuacją naturalną, powiedziałbym raczej, że ludzie nie mówią nie chcąc sprzeciwić się zasadom obowiązującym podczas tego typu zdarzenia.

>Może będzie mi się
>kiedyś chciało przeprowadzić eksperyment, w którym porównam grupę z czatem z grupą ze skype.

I ci, którym zasugeruje się używanie skype'a, pewnie będą używali skype'a.

>Co o tym myślicie? Dlaczego na czacie jest atrakcyjniej? Czy rzeczywiście chodzi jedynie o
>anonimowość i idącą za tym możliwość ściemniania na każdym kroku?

Nie. Człowiek dostosowuje się do zasad. Jak ja chodziłem do szkoły, dzieciaki szpanowały "oryginalnymi" czapeczkami Chicago Bulls, choć nikt tak do końca nie wiedział co to było to Chicago Bulls, czy wymieniały się karteczkami z notesików. Dlaczego to robiły? Bo tak się robiło.

Nie wolno zapominać o tym, że media kształtują społeczeństwo - telefony są ważne, bo zostały odpowiednio zareklamowane, wgryzły się w sposób zachowania młodzieży. To samo z SMS-ami. Kultura tak została pokierowana, że wiadomość tekstowa zajęła kluczową rolę w komunikacji - podobnie jak gadu gadu i inne tego typu rzeczy. Masa czynników się na to złożyła, to fakt, ale moda jest modą. Nieracjonalnym powielaniem zachowań grupy.

>Czy może cała komunikacja niewerbalna jest przeceniana i w rzeczywistości częściej przeszkadza
>zamiast pomagać się porozumieć.

To na pewno

>W przypadku, gdy rozmówcy faktycznie mają coś do powiedzenia, stukanie w klawiaturę jest o niebo
>lepsze.

Tu można przytoczyć kawałek tekstu, który był komentowany - 90% tekstu to szajs, parafrazując. 90% ludzi nie ma nic do powiedzenia. Werbalnie, czy niewerbalnie.

Ludzie będą gadać o samochodach, o których nie mają zielonego pojęcia, tylko po to, żeby przeświadczyć grupę o swojej do niej przynależności. W podstawówce, za moich czasów, dzieciaki opowiadały sobie film z Van Damm'em - sprowadzając go oczywiście, "a wtedy jak on mu nie walnął", "no, zaj*** scena", dziś dresiarze pytają "widziałeś tego nowego mustanga?", "no, zaj****y".

Pozostać w grupie. Używa się do tego zarówno gestów, ubioru, sposobu mówienia, jak i samych zwrotów, czy tematów. Nie jest ważne co człowiek powie, ważne o czym mówi.


W artykule autor zwrócił uwagę na to, jak ludzie przeglądają strony internetowe. Ważne jest według mnie to, że dokładnie tak samo - a więc wybiórczo - ludzie traktują wypowiedzi werbalne.

Było takie zabawne badanie, powielane chyba tysiąc razy, głównie na studentach psychologii, gdzie eksperymentator chciał "wbić" się w kolejkę do ksero. W jednym wypadku pytał, czy osoba przed nim "nie mogłaby go przepuścić", w drugim - "czy nie mogłaby go przepuścić, bo musi to skserować". W pierwszym wypadku przepuszcza - z tego co pamiętam - mniej niż połowa. W drugim - pomimo tego, że prośba z logicznego punktu widzenia niczym nie różni się od tej pierwszej - ponad 95%.

W życiu codziennym nie mamy również do czynienia z zapisem rozmów. Rozmawiamy w znakomitej części chaotycznie, nielogicznie, zupełnie niekiedy bez sensu, odwołując się do nieścisłych uproszczeń. Widać to jednak dopiero wtedy, kiedy taką rozmowę zapiszemy.

Może taki mały przykład - ostatnio kumpla rzuciła dziewczyna. Ciężko to chłopak zniósł, a opowiadając o swoim stanie psychicznym, użył takiego porównania: "jestem jak piłka, która odbija się po ścianach". To może znaczyć wszystko - jemu się wydało, że oznacza nieumiejętność skupienia się na danej czynności. Rozmowy ludzkie pełne są tego typu zwrotów, które nieuściślone (jak to zwykle bywa), uniemożliwiają komunikację.

>Rozmowa z
>obcym człowiekiem za pośrednictwem internetu skłania do szczerości w podobnym stopniu, co do
>kłamstwa.

Rozmowa w cztery oczy również - wiemy bowiem, że obcy nie jest w stanie wykorzystać informacji przeciwko nam, ani nie ma możliwości ich zweryfikowania. Pozwala to - jednym, podbudować swoje ego. Innym - "poszerzyć" zdolności poznawcze, ubrać dane zdarzenie w słowa, uporządkować.

>To wszystko przemawia na korzyść czatu.

Czat... zauważyłeś jak ludzie korzystają z czatu? Często rozmawiają z kilkoma osobami naraz. Często jeden pisze i drugi pisze, a po chwili nie wiadomo już o czym kto mówi. Wypowiedzi są ignorowane, wątki wycinane. Ludzie używają równoważników zdań, chcąc oszczędzić czas potrzebny na pisanie. Używają skrótów, niejasnych symboli, kiepskich porównań.

Tak naprawdę najlepszą formą komunikacji jest chyba forma zamknięta - jak na forum. Nie dyskusja, ale kawałek informacji, który wymaga uporządkowania, przedstawienia sprawy w sposób czytelny dla każdego. Nie tak, żeby rozmówca musiał dopytać.
-jad- (18783 punktów)
>>Dlaczego na czacie jest atrakcyjniej? Czy rzeczywiście chodzi jedynie o
>>anonimowość i idącą za tym możliwość ściemniania na każdym kroku?
>Nie. Człowiek dostosowuje się do zasad. Jak ja chodziłem do szkoły, dzieciaki szpanowały "oryginalnymi" czapeczkami Chicago Bulls, choć nikt tak do końca nie wiedział co to było to Chicago Bulls, czy wymieniały się karteczkami z notesików. Dlaczego to robiły? Bo tak się robiło.

Internet wciąga ludzi naprawdę, nie dla szpanu czy dlatego, że taki jest zwyczaj. Każdy ma swoje ulubione miejca i każdy sam wybiera czym w internecie się interesuje. NK, stronami porno, chatami, forami czy grami internetowymi.
Rozmawiając z kimś przez internet, można jednocześnie zajmować się czymś innym i pewnie to też w jakiś sposób wciąga ludzi do GG.

>Nie wolno zapominać o tym, że media kształtują społeczeństwo - telefony są ważne, bo zostały odpowiednio zareklamowane, wgryzły się w sposób zachowania młodzieży. To samo z SMS-ami. Kultura tak została pokierowana, że wiadomość tekstowa zajęła kluczową rolę w komunikacji - podobnie jak gadu gadu i inne tego typu rzeczy.

SMSy stały się popularne głównie ze względu na to, że kiedyś były dużo tańsze niż każda rozpoczęta minuta. Gadu gadu z podobnego powodu. Komunikator jest darmowy czyli o 100% tańszy od telefonu. Pytanie, dlaczego za jego pośrednictwem rozmawiają ci, którzy widzą się codziennie w szkole, pracy czy mieszkają na tej samej ulicy.

>Tu można przytoczyć kawałek tekstu, który był komentowany - 90% tekstu to szajs, parafrazując. 90% ludzi nie ma nic do powiedzenia. Werbalnie, czy niewerbalnie.

Zaraz, zaraz. Nie każdy może być greckim filozofem czy najlepszym specjalistą w jakiejś dziedzinie.
Mówiąc "coś do powiedzenia" miałem na myśli cokolwiek więcej niż np "podaj zapałki" albo "gdzie cola?". Nie interesuje mnie, co słychać u wszystkich ludzi na świecie ale interesuje mnie, co u moich znajomych. Gdy rozmawiam sobie z kolegą, z którym pogadać dawno nie miałem okazji, cenię jego opowieści o dzieciach, pracy, domu, planach na najbliższą przyszłość itp. Dla mnie to nie jest nic choć z pewnością dla kogoś obcego by było.

>Ludzie będą gadać o samochodach, o których nie mają zielonego pojęcia, tylko po to, żeby przeświadczyć grupę o swojej do niej przynależności. W podstawówce, za moich czasów, dzieciaki opowiadały sobie film z Van Damm'em - sprowadzając go oczywiście, "a wtedy jak on mu nie walnął", "no, zaj*** scena", dziś dresiarze pytają "widziałeś tego nowego mustanga?", "no, zaj****y".
>Pozostać w grupie. Używa się do tego zarówno gestów, ubioru, sposobu mówienia, jak i samych zwrotów, czy tematów. Nie jest ważne co człowiek powie, ważne o czym mówi.

Myślisz, że ludzie są tacy nieszczęśliwi? Często obserwuję i uczestniczę w różnych rozmowach i czegoś podobnego nie zauważyłem. Zależnie od tematu, niektórzy rozmówcy się ożywiają, nierzadko zaczynają się przekrzykiwać, by przy okazji innego tematu nie odzywać się w ogóle, ewentualnie tylko po to, żeby skierować rozmowę na inny tor. Odnoszę wrażenie, że każdy chce rozmawiać o tym, co go interesuje.

>W artykule autor zwrócił uwagę na to, jak ludzie przeglądają strony internetowe. Ważne jest według mnie to, że dokładnie tak samo - a więc wybiórczo - ludzie traktują wypowiedzi werbalne.

Niestety. Każdy chce dużo powiedzieć a mało kto chce dużo słuchać. Efektem jest gadanie do siebie

>>To wszystko przemawia na korzyść czatu.
>Czat... zauważyłeś jak ludzie korzystają z czatu? Często rozmawiają z kilkoma osobami naraz. Często jeden pisze i drugi pisze, a po chwili nie wiadomo już o czym kto mówi. Wypowiedzi są ignorowane, wątki wycinane. Ludzie używają równoważników zdań, chcąc oszczędzić czas potrzebny na pisanie. Używają skrótów, niejasnych symboli, kiepskich porównań.

Zgoda. Nieprecyzyjnie się wyraziłem. Nawiązywałem do czatu wspomnianego przez staśka mając na myśli raczej komunikatory czy czatowe rozmowy prywatne. Tu ludzie różnie rozmawiają. Zależy kto i o czym.

>Tak naprawdę najlepszą formą komunikacji jest chyba forma zamknięta - jak na forum. Nie dyskusja, ale kawałek informacji, który wymaga uporządkowania, przedstawienia sprawy w sposób czytelny dla każdego. Nie tak, żeby rozmówca musiał dopytać.

Nie wiem czy najlepszą. Wychodzi na to, że każda jest dobra.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
spellbinder (8577 punktów)
>Internet wciąga ludzi naprawdę, nie dla szpanu czy dlatego, że taki jest zwyczaj.

Również dlatego - a raczej: głównie dlatego.

>Każdy ma swoje ulubione miejca i każdy sam wybiera czym w internecie się interesuje. NK, stronami porno, chatami, forami czy grami internetowymi.

Głównie w godzinach pracy w dodatku

Można nawet powiedzieć, że jest po prostu zainteresowany niepracowaniem.

>SMSy stały się popularne głównie ze względu na to, że kiedyś były dużo tańsze niż każda rozpoczęta minuta. Gadu gadu z podobnego powodu. Komunikator jest darmowy czyli o 100% tańszy od telefonu.

Owszem - ale teraz mamy możliwość prowadzenia normalnej rozmowy za pośrednictwem komunikatorów głosowych, a jednak gg nie zniknęło. Z komunikatorów głosowych korzystają głównie gracze.

>Pytanie, dlaczego za jego pośrednictwem rozmawiają ci, którzy widzą się codziennie w szkole, pracy czy mieszkają na tej samej ulicy.

Bo wszyscy tak robią. To jest dla sporej większości ludzi jedyny sensowny powód.

>Myślisz, że ludzie są tacy nieszczęśliwi? Często obserwuję i uczestniczę w różnych rozmowach i czegoś podobnego nie zauważyłem. Zależnie od tematu, niektórzy rozmówcy się ożywiają, nierzadko zaczynają się przekrzykiwać, by przy okazji innego tematu nie odzywać się w ogóle, ewentualnie tylko po to, żeby skierować rozmowę na inny tor. Odnoszę wrażenie, że każdy chce rozmawiać o tym, co go interesuje.

Bo odnosisz się tylko do swojej grupy - do grupy znajomych, których wybrałeś. Z jakichś względów - również "intelektualnych". Bardzo możliwe, powiedziałbym, że mieszczą się właśnie w tych 10%, które mają coś do powiedzenia.

>Niestety. Każdy chce dużo powiedzieć a mało kto chce dużo słuchać. Efektem jest gadanie do siebie

Dokładnie

>Nie wiem czy najlepszą. Wychodzi na to, że każda jest dobra.

Gdybyśmy rozmawiali na czacie, czy nawet prowadzili dyskusje, niemożliwym stałaby się komunikacja. Emocje i te sprawy Wyobrażasz sobie Grabowską i Kowalską (wątek o pedofilii) na czacie - albo, co gorzej, w "realu"? To by na noże poszło - przynajmniej tak to sobie wyobrażam
-jad- (18783 punktów)
>>Internet wciąga ludzi naprawdę, nie dla szpanu czy dlatego, że taki jest zwyczaj.
>Również dlatego - a raczej: głównie dlatego.

Czy Ty sam korzystasz z internetu głownie dlatego, że taki jest zwyczaj?

>Owszem - ale teraz mamy możliwość prowadzenia normalnej rozmowy za pośrednictwem komunikatorów głosowych, a jednak gg nie zniknęło.

Właśnie o tym cały czas mówię. Dlaczego tak jest?

>>Pytanie, dlaczego za jego pośrednictwem rozmawiają ci, którzy widzą się codziennie w szkole, pracy czy mieszkają na tej samej ulicy.
>Bo wszyscy tak robią. To jest dla sporej większości ludzi jedyny sensowny powód.

No dobrze. Skąd to wiesz?

>Bo odnosisz się tylko do swojej grupy - do grupy znajomych, których wybrałeś. Z jakichś względów - również "intelektualnych". Bardzo możliwe, powiedziałbym, że mieszczą się właśnie w tych 10%, które mają coś do powiedzenia.

Otóż nie. Tak się składa, że bywam w różnych przypadkowych grupach, na których skład nie mam żadnego wpływu. Niezmiennie zadziwia mnie jak ludzie potrafią być intelektualnie niestabilni sami w sobie Tzn, że jeden i ten sam człowiek na przemian wydaje mi się być kimś dość bystrym a za moment wprost przeciwnie.
W każdym razie uważanie wszystkich za idiotów jest tyleż łatwe i przyjemne, co krzywdzące.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
07-07-2011 23:37 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Czy Ty sam korzystasz z internetu głownie dlatego, że taki jest zwyczaj?

Nie. Dlategoż piszę - głównie dlatego ludzie korzystają. Używają "modnych" portali, grają w "modne" gry. I robią to, co "modne".

>Właśnie o tym cały czas mówię. Dlaczego tak jest?

Właśnie dlatego, że w pewnych kręgach to jest "modne". Tak się robi. Ludzie pytają - "będziesz na gg", a z osób niekorzystających z tego typu atrakcji robi się "wyrzutków".

>No dobrze. Skąd to wiesz?

Bo to widziałem wielokrotnie. Zdarza mi się miewać kontakt z młodzieżą - oni opisują rzeczy rozmaite, w dużej mierze związane z życiem społecznym.

>W każdym razie uważanie wszystkich za idiotów jest tyleż łatwe i przyjemne, co krzywdzące.

Czytam setki wpisów na rozmaitych forach. Jeśli nie tysiące. Rzadko, naprawdę rzadko trafiam na kogoś, kto faktycznie - nie dość, że ma coś do powiedzenia - to jeszcze potrafi to zrobić. Polski Internet to intelektualna kloaka. Popis takiej ignorancji, że czasami aż zęby bolą. Trudno nie mieć przy tym takiego poczucia, że ta połowa Polaków, którzy nie są wtórnymi analfabetami, potrafi takie rzeczy robić.
-jad- (18783 punktów)
>>Czy Ty sam korzystasz z internetu głownie dlatego, że taki jest zwyczaj?
>Nie. Dlategoż piszę - głównie dlatego ludzie korzystają. Używają "modnych" portali, grają w "modne" gry. I robią to, co "modne".

Myślałem tylko, że skoro z tego powodu ludzie korzystają a Ty przecież jesteś człowiekiem, to i z tego samego powodu korzystasz.

>Tak się robi. Ludzie pytają - "będziesz na gg", a z osób niekorzystających z tego typu atrakcji robi się "wyrzutków".

Nie używam GG, NK ani facebooka. Wyrzutkiem raczej nie bywam. Chyba, że ze względu na swą gruboskórność po prostu tego nie odczuwam, co w sumie na jedno mi wychodzi.

>>No dobrze. Skąd to wiesz?
>Bo to widziałem wielokrotnie. Zdarza mi się miewać kontakt z młodzieżą - oni opisują rzeczy rozmaite, w dużej mierze związane z życiem społecznym.

To jest jakieś sensowne wyjaśnienie. Szczerze pisząc, jestem zdziwiony tym, co mówisz. Jako trzydziestoparoletni zgred, z młodzieżą kontaktów nie miewam i pierwszy raz spotykam się z podobnym problemem. Grzebię w pamięci, do czasów gdy byłem młodszy i nie przypominam sobie, żebym podobne miewał. Owszem, zdarzało się ulegać różnym sezonowym modom ale zawsze niby z własnej woli. Coś było fajne i na topie więc też się tak chciało. Jeśli coś mnie mierziło, to nie przyjmowałem tego jako własnego zwyczaju. Nigdy nikt nie przyznał mi się, że robi coś tylko dlatego, że "wszyscy robią" ale to akurat nie musi dziwić.
Czyżby tyle się zmieniło od czasów mojej młodości czy może nie w czasach a w ludziach leży sedno sprawy.
Chciałbym spytać ilu, mniej więcej, ludzi mówiło Ci, że utrzymuje GG czy inny OGame tylko dlatego, że wypada.
Może ktoś z tego samego powodu odwiedza porno

>Czytam setki wpisów na rozmaitych forach. Jeśli nie tysiące. Rzadko, naprawdę rzadko trafiam na kogoś, kto faktycznie - nie dość, że ma coś do powiedzenia - to jeszcze potrafi to zrobić. Polski Internet to intelektualna kloaka. Popis takiej ignorancji, że czasami aż zęby bolą. Trudno nie mieć przy tym takiego poczucia, że ta połowa Polaków, którzy nie są wtórnymi analfabetami, potrafi takie rzeczy robić.

Tu masz rację. Być może możliwość pisania wyłącza u co wrażliwszych na podobne doznania wszelkie inne zdolności . Chęć powiedzenia jest znacznie silniejsza od chęci myślenia.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
08-07-2011 01:17 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Myślałem tylko, że skoro z tego powodu ludzie korzystają a Ty przecież jesteś człowiekiem, to i z tego samego powodu korzystasz.



>Nie używam GG, NK ani facebooka. Wyrzutkiem raczej nie bywam. Chyba, że ze względu na swą gruboskórność po prostu tego nie odczuwam, co w sumie na jedno mi wychodzi.

Chodziło mi raczej o dzieci, gdzie takie zjawiska są bardziej "wyraziste".

>To jest jakieś sensowne wyjaśnienie. Szczerze pisząc, jestem zdziwiony tym, co mówisz. Jako trzydziestoparoletni zgred, z młodzieżą kontaktów nie miewam i pierwszy raz spotykam się z podobnym problemem.

Dziś dzieciaki nie wychodzą już na podwórko - nawet w mieścinie, w której dookoła masz las i jeziora. Siedzą na gg i updateują status na facebooku. A ci, których na facebooku nie ma, faktycznie mają przerąbane.

Zawsze żywot osobników nie trzymających się z grupą był ciężki. Mnie w liceum - dla przykładu - nawet nauczyciel gnoił dlatego, że nie chciałem jeździć na wycieczki. Raz mi nawet zagroził, że jeśli nie pojadę po raz kolejny, to mnie nie przepuści do następnej klasy - absurd. W klasie, nietrudno się domyslić, kolegów nie miałem.

>Grzebię w pamięci, do czasów gdy byłem młodszy i nie przypominam sobie, żebym podobne miewał. Owszem, zdarzało się ulegać różnym sezonowym modom ale zawsze niby z własnej woli. Coś było fajne i na topie więc też się tak chciało.

Tak to działa. Inni mają, to człowiek też chce.

>Chciałbym spytać ilu, mniej więcej, ludzi mówiło Ci, że utrzymuje GG czy inny OGame tylko dlatego, że wypada.

To nie jest kwestia tego, co mówili ci ludzie (aczkolwiek w sumie to było kilka osób - rozpiszę się na ten temat jutro, bo na chwilę obecną padam na twarz). To jest kwestia tworzenia trendów. Takie Frugo - cudowny przykład. Ludzie nie pili go dlatego, że było smaczne. Nie pili go, bo było w odpowiedniej cenie. Pili - bo było trendy. Było wyznacznikiem jakiegoś sztucznie wykreowanego buntu. Po zaprzestaniu emitowania reklam - Frugo umarło.

Faktyczna właściwość produktu nie ma znaczenia dla konsumenta - konsument kupuje ideę. Wartość fikcyjną, do produktu dołączoną.

Dokładnie tak samo jest z gg. Używa gg, gdyż gg jest modne. A jest modne, bo każdy go używa.

>Tu masz rację. Być może możliwość pisania wyłącza u co wrażliwszych na podobne doznania wszelkie inne zdolności . Chęć powiedzenia jest znacznie silniejsza od chęci myślenia.

Czy też raczej od umiejętności myślenia.
rhotax7 (3947 punktów)

Generalnie uważam że wiele osób jest niedorozwojami społecznymi.
Kontakt personalny dla nich to tragedia--rozbawiają mnie do łez.

>Co o tym myślicie? Dlaczego na czacie jest atrakcyjniej? Czy rzeczywiście chodzi jedynie o
>anonimowość i idącą za tym możliwość ściemniania na każdym kroku?
Uważam że zależy od tego co chce się osiągnąć.

Mam koleżkę który podrywa przez sieć kobiety--mieszka u nich a One go utrzymują i karmią piwkiem (to pijaczyna musi być na rauszu cały dzień)--po półtora miesiącu podcinają się że to zwykły nic nie warty pijaczek i ze wszystko co im pisał na portalach randkowych to ściema--najgłupsze egzemplarze Pań trzymają go ponad dwa miesiące (teraz ma taką sam mówi że ultra idiotka).
Dla niego sieć i możliwość oszukiwania przekłada się wprost na sukces darmowych atrakcji alkoholowo-łóżkowych.

Jeśli ktoś chce się czegoś wartościowego dowiedzieć będzie stosował taktykę prawdy by być wartościowym rozmówcą.

>Czy może cała komunikacja niewerbalna jest przeceniana i w rzeczywistości częściej przeszkadza
>zamiast pomagać się porozumieć.
Większość danych przekazujemy językiem ciała. Sam pisany txt może być wartościowy na tak światłym portalu jak ten. Ale nie w kontaktach o byle czym.

>Czyjaś gestykulacja czy mimika niekoniecznie musi być łatwo i
>przyjemnie odczytywalna dla kogoś innego.
Może być nawet zabawna jak ktoś ma zespolik Turrecika.

>Obowiązek utrzymywania kontaktu wzrokowego czasem jest męczący.
Można przerwać rozmowę--po co tracić na jałowy bieg czas i się męczyć --lepiej do tego nie dopuścić.

>W przypadku, gdy rozmówcy faktycznie mają coś do powiedzenia, stukanie w klawiaturę >jest o niebo lepsze. Czas na przeanalizowanie docierających treści...
Tak jak pisałem wyżej.
Tu na forum idiota ściemniający co chwilę jest kasowany (minusowany) błyskawicznie jedynie w normalnym świecie może sobie pisać bzdety.
07-07-2011 10:02 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Może być nawet zabawna jak ktoś ma zespolik Turrecika.
Jak na przykład w kościele gdzie wszyscy za pomocą tików ruchowych i werbalnych komunikują się na poziomie emocji z całkowitym pominięciem rozumu.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
07-07-2011 10:04 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Generalnie uważam że wiele osób jest niedorozwojami społecznymi.

Uważaj, bo jak to Scorp przeczyta, to może Ci dać karnego minusa za chamskie nazywanie ludzi "niedorozwojami"...

>Tu na forum idiota ściemniający co chwilę jest kasowany (minusowany) błyskawicznie jedynie w normalnym świecie może sobie pisać bzdety.

No patrz, a ja się utrzymałem
07-07-2011 11:31 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)

>Uważaj, bo jak to Scorp przeczyta, to może Ci dać karnego minusa za chamskie nazywanie ludzi "niedorozwojami"...
Eureka!!! Znalazłem wątek i teraz wiem o com się rozchodzi--uważam że napisałeś prawdę o religijniakach.

>Tu na forum idiota ściemniający co chwilę jest kasowany (minusowany) błyskawicznie jedynie w normalnym świecie może sobie pisać bzdety.
>No patrz, a ja się utrzymałem

Nikt nie jest doskonały. Grunt to umieć się przyznać do błędu --wyciągnąć wnioski i nie trwać w błędzie oraz mieć dystans do siebie. Upór może to zastąpić i stwarzać pozory.
Jak poczytałem swoje początkowe wypowiedzi jakiś czas temu to sam się zastanawiałem jak bardzo mogłem tak głupio pisać. Na szczęście ogarnąłem się--zacząłem uczyć od Was i jestem bliski doskonałości.(sic!)
-jad- (18783 punktów)
>>Czy może cała komunikacja niewerbalna jest przeceniana i w rzeczywistości częściej przeszkadza
>>zamiast pomagać się porozumieć.
>Większość danych przekazujemy językiem ciała. Sam pisany txt może być wartościowy na tak światłym portalu jak ten. Ale nie w kontaktach o byle czym.

Jakie dane możesz przekazać językiem ciała? Nawet w kontaktach o byle czym? Zastanów się.
Język ciała to nie to samo, co język migowy. Przy jego pomocy przekazuje się treść emocjonalną a nie merytoryczną.

>Można przerwać rozmowę--po co tracić na jałowy bieg czas i się męczyć --lepiej do tego nie dopuścić.

I spotkać się na GG

>>W przypadku, gdy rozmówcy faktycznie mają coś do powiedzenia, stukanie w klawiaturę >jest o niebo lepsze. Czas na przeanalizowanie docierających treści...
>Tak jak pisałem wyżej.
>Tu na forum idiota ściemniający co chwilę jest kasowany (minusowany) błyskawicznie jedynie w normalnym świecie może sobie pisać bzdety.

Gdy próbuję z kimś rozmawiać a on pajacuje, to daję sobie z tym spokój momentalnie. Jestem szybszy niż moderatorzy i minusy tutaj.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
finerbijk (17282 punktów)
>Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat?
Czat, jako alternatywa do rozmowy, jest dobry dla leniwych lub powolnomyślicieli. Rozmowa wymaga więcej koncentracji, jest bardziej absorbująca i trzeba pewnego refleksu.

Czat, pomimo, że wiąże się z ryzykiem braku zrozumienia, nie jest taki wymagający. Wystarczy klepać w klawisze nie zastanawiając się nad żadną inną, pozatekstową, formą przekazu. Myślę też, że dla niektórych łatwiej wpisać dwukropek i nawias, niż rzeczywiście się uśmiechnąć
stasiek (100 punktów)
Dzięki za zainteresowanie

Jestem ekonomistą i eksperyment służy mi jako narzędzie edukacyjne.

Trochę wyjaśnień:

eksperyment był grą zbliżony do dylematu więźnia w otoczce ekonomicznej(zmowa oligopolistyczna). Był tylko ilustracją pewnych modeli a nie baniem. W labie po otwarciu czatu namawiałem do komunikacji werbalnej. Jednak warunki gry zachęcały do wyboru strategii "produkuje więcej" (zdrada). Wybór kooperacyjny (produkujemy mniej) był opłacalny dla obu stron, ale zdrada jednej ze stron dawała wyższe zyski, gdy druga ze stron wybierała kooperację.

Brak komunikacji werbalnej był spowodowany uwolnieniem się od norm społecznych - co jest typowe dla rozwiązań ekonomicznych nakierowanych na zysk. Rynek daje efektywność, ale też uwalnia od "norm społecznych" jako mniej efektywnych w procesie wymiany. Jest to niestety wpajane ekonomistom w podczas edukacji. Uprzedzę kontrowersje: sam pokazuję w innych eksperymentach, że czasami " stare i archaiczne " normy społeczne są bardziej efektywne niż rynek - szczególnie w sytuacjach, gdy jest on niedoskonały. Z mojego punktu widzenia zastanawiam się jednak, jak Internet wpływa na kapitał społeczny, który zwiększa efektywność ekonomiczną . Z moich obserwacji (bez badan ) wynika, że niektóre narzędzia internetowe mogą go generować pod warunkiem, że wprowadzane są tam rozwiązania osłabiające anonimowość i asymetrię informacji. Proszę sobie wyobrazić Allegro bez komentarzy i kontroli. Przykładem bardzo dobrej inicjatywy są pożyczki/kredyty społecznościowe. W UK większość zobowiązań spłacona jest na czas. W Polsce brak rozwiązań instytucjonalnych powoduje, że to narzędzie internetowe nie może się rozwinąć.

W hipotetycznym eksperymencie ze Skype: mogą być dwa problemy badawcze: czy wybiorą skype czy czat do komunikacji oraz/lub czy istnieje różnica w zachowaniach osób komunikujących się przez czat lub skype. Czy czat zachęca do zdrady?

Internet to złudne anonimowość. Jak bardzo ludzie wieżą w anonimowość i jak jest to nieefektywne można zobaczyć w piekle Internetu czyli losowych wideoczatach. Narzędzie zostało stworzone do komunikacji między ludźmi na zasadzie: chce pogadać z innym samotnym człowiekiem, który jest gdzieś na na drugim krańcu świata. Teraz to narzędzie jest wykorzystane jest do stosunków seksualnych on-line. Po jednej stronie onanista i po drugiej stronie też.

Internet to najszybciej zmieniająca się struktura społeczna. Jednak jak zawsze potrzeba czasu. Tak jak w grach powtarzalnych. Sukces Facebooka to odejście od anonimowości. Anonimowość w sieci to nieefektywność - generowała zbyt dużo śmieci bez odpowiedzialności za nie. Wyewoluowało narzędzie bardziej przystosowane - efektywniejsze

Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak pracują strategie w grach powtarzalnych, to może się pobawić modelem symulacyjnym:
gra:
ccl.northw(*)cgi?PDN-PersonIterated.759.578
opis:
ccl.northw(*)logo/models/PDN-PersonIterated

Na podstawie tej symulacji można powiedzieć, że jeżeli chcemy szybkiej ewolucji Internetu, to przyda się w naszych zachowaniach więcej Clintona Eastwooda
homopitek (1536 punktów)
> Anonimowość w sieci to nieefektywność - generowała zbyt dużo śmieci bez odpowiedzialności za nie. Wyewoluowało narzędzie bardziej przystosowane - efektywniejsze

A jak jest, Twoim zdaniem, z "realem", np. z gospodarką? Ja mam wrażenie, że anonimowość ("ukrywanie się" osób fizycznych za organizacjami) produkuje tu to samo, co w internecie.


Nie stosuję emoticonów
Koraszewski (82900 punktów)
Jak internet nas zmienia? Różnie. I to nie tylko w zależności od wieku, ale mamy tu całą wiązkę czynników.Pewne jest tylko jedno: zmienia. Staje się częścią naszego życia. Obserwowałem kiedyś grupkę nastolatów w moim ogrodzie. Śmiech, opowieści, niesłychanie żywy kontakt bezpośredni. Dużo zdjęć robionych telefonami, zerkanie na SMS-y i wysyłanie SMS-ów. Pytałem potem ile było plotkarskich SMS-ów o wypowiedziach uczestników. Trzykrotny wybuch śmiechu różnych pytanych osób poinformował mnie, że pytanie nie było od rzeczy.
Anna Salman (16360 punktów)
>Czy może cała komunikacja niewerbalna jest przeceniana i w rzeczywistości częściej przeszkadza zamiast pomagać się porozumieć. Czyjaś gestykulacja czy mimika niekoniecznie musi być łatwo i przyjemnie odczytywalna dla kogoś innego. Obowiązek utrzymywania kontaktu wzrokowego czasem jest męczący a i z innych powodów może rozmówcę rozpraszać
Dlatego tak ważne są realne kontakty społeczne od najmłodszych lat z osobami spoza rodziny. Człowiek uczy się zachowań niewerbalnych w drodze naśladownictwa. Obecnie dla wielu głównym kontaktem ze światem zewnętrznym jest TV, dlatego często obserwuje się nienaturalne gesty, mimikę, czy modulację głosu przejęte od różnych, rzekomo "wyluzowanych na maksa" prezenterów. Z reguły osoby tak się zachowujące oczekują aprobaty od otoczenia, np. salw śmiechu.
>Mowa ciała jest pozostałością po czasach, gdy mowa ust nie była jeszcze wykształcona czy wystarczająco dopracowana. Jest przydatna w codziennym życiu stadnym, w sytuacjach, gdy niewiele trzeba komuś przekazać.
Komunikacja niewerbalna jest uzupełnieniem treści, będąc przy tym najlepszym sposobem "przedstawienia siebie". Ludzie oceniają temperament mówiącego, jego podejście emocjonalne do tematu, w większości przypadków są w stanie określić poziom konfabulacji.
>W przypadku, gdy rozmówcy faktycznie mają coś do powiedzenia, stukanie w klawiaturę jest o niebo lepsze.
Zdarzało mi się czytywać komentarze na różnych forach ...
>Brak fizycznej obecności drugiej osoby, jej spojrzenia, wyglądu, brzmienia głosu z jakiegoś powodu pozwala bardziej się otworzyć. Rozmowa z obcym człowiekiem za pośrednictwem internetu skłania do szczerości w podobnym stopniu, co do kłamstwa. Dlatego dialog staje się bardziej wyrazisty, bezkompromisowy (nie tylko w pejoratywnym tego słowa znaczeniu) a co za tym idzie, bardziej ...merytorycznie atrakcyjny niż ma to miejsce podczas rozmowy twarzą w twarz.
Jakoś od dłuższego czasu wypowiedzi szczere, wyraziste i bezkompromisowe nie kojarzą mi się z merytorycznością. Poza tym w sytuacji anonimowości łatwiej jest kogoś nieświadomie urazić, ponieważ nie jesteśmy w stanie, w kontakcie bezosobowym, ocenić poziomu wrażliwości rozmówcy.
Gdy przypomnę sobie, dochodzące mnie niekiedy, dialogi młodzieży wychodzącej z pobliskiej dyskoteki, skłaniam się rzeczywiście ku idei, aby prowadzili je na czacie. Pomijając poziom decybeli, wzrosła by wówczas, być może, ich zawartość merotoryczna.
Zawsze jednak będę twierdziła, że ucieczka w cyberprzestrzeń to jakaś forma fobii społecznej, a zarazem desperacka próba ukrycia samotności, wywołanej tą fobią.
07-07-2011 20:35 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Dlatego tak ważne są realne kontakty społeczne od najmłodszych lat z osobami spoza rodziny. Człowiek uczy się zachowań niewerbalnych w drodze naśladownictwa. Obecnie dla wielu głównym kontaktem ze światem zewnętrznym jest TV, dlatego często obserwuje się nienaturalne gesty, mimikę, czy modulację głosu przejęte od różnych, rzekomo "wyluzowanych na maksa" prezenterów. Z reguły osoby tak się zachowujące oczekują aprobaty od otoczenia, np. salw śmiechu.

Nie zauważyłem czagoś podobnego. Może spotykać takie osoby zdarza mi się na tyle sporadycznie, że jakoś nie utkwiło mi to w pamięci.

>>Mowa ciała jest pozostałością po czasach, gdy mowa ust nie była jeszcze wykształcona czy wystarczająco dopracowana. Jest przydatna w codziennym życiu stadnym, w sytuacjach, gdy niewiele trzeba komuś przekazać.
>Komunikacja niewerbalna jest uzupełnieniem treści, będąc przy tym najlepszym sposobem "przedstawienia siebie". Ludzie oceniają temperament mówiącego, jego podejście emocjonalne do tematu, w większości przypadków są w stanie określić poziom konfabulacji.

To prawda. Jednak czy koniecznie i zawsze to przedstawianie siebie jest takie pożyteczne? Zdaje mi się, że nie jest np w przypadku, gdy ktoś wygłasza złożoną i oryginalną opinię o czymś a jest wręcz niezbędne podczas zdobywania potencjalnego partnera seksualnego.

>>W przypadku, gdy rozmówcy faktycznie mają coś do powiedzenia, stukanie w klawiaturę jest o niebo lepsze.
>Zdarzało mi się czytywać komentarze na różnych forach ...

I? Bo mnie zdarzało się słuchać różnych bzdur dla przykładu

>Jakoś od dłuższego czasu wypowiedzi szczere, wyraziste i bezkompromisowe nie kojarzą mi się z merytorycznością.

Faktycznie, merytoryczność to nienajlepsze określenie. Niestety nie znalazłem trafniejszego w swoim ubogim słowniku. Chodzi mi o to, że nie patrząc komuś w oczy, niejednemu łatwiej wyznać coś szczerego. Podzielić się własnymi odczuciami, wygłosić odważny i prawdziwy pogląd na jakąś sprawę. Jeśli działa to z obojgiem rozmówców, to dialog staje się bardziej...treściwy i rzeczowy. Ciekawszy.

>Poza tym w sytuacji anonimowości łatwiej jest kogoś nieświadomie urazić, ponieważ nie jesteśmy w stanie, w kontakcie bezosobowym, ocenić poziomu wrażliwości rozmówcy.

I własnie to wychodzi na dobre rozmowie
Posłużę się mądrym cytatem: "Dlatego tak ważne są realne kontakty społeczne od najmłodszych lat z osobami spoza rodziny. Człowiek uczy się" wielu przydatnych a nawet niezbędnych do swobodnego funkcjonowania w społeczeństwie rzeczy. Na przykład wyrabia sobie wrażliwość na optymalnym poziomie.

>Zawsze jednak będę twierdziła, że ucieczka w cyberprzestrzeń to jakaś forma fobii społecznej, a zarazem desperacka próba ukrycia samotności, wywołanej tą fobią.

Oczywiście. Ja w żadnym wypadku nie nakłaniam do odrzucenia bezpośrednich form kontaktu. Sam je nagminnie i z przyjemnością uprawiam. Zastanawiam się tylko nad przyczynami danego zjawiska, które zachodzi niezależnie ode mnie.
Nie mówię o ucieczce tylko o wykorzystywaniu nowych obszarów.
A ludzie jak to ludzie; niektórzy przesadzają.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
07-07-2011 22:12 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>>... dlatego często obserwuje się nienaturalne gesty, mimikę, czy modulację głosu przejęte od różnych, rzekomo "wyluzowanych na maksa" prezenterów.
>Nie zauważyłem czegoś podobnego. Może spotykać takie osoby zdarza mi się na tyle sporadycznie, że jakoś nie utkwiło mi to w pamięci.
Masz szczęście - ja zauważam i to często u ludzi w średnim wieku. Może dlatego, że poza TV nie mają innych zainteresowań.
>Jednak czy koniecznie i zawsze to przedstawianie siebie jest takie pożyteczne? Zdaje mi się, że nie jest np w przypadku, gdy ktoś wygłasza złożoną i oryginalną opinię o czymś
Ale ci i tak z reguły publikują.
>a jest wręcz niezbędne podczas zdobywania potencjalnego partnera seksualnego.
Powiało romantyzmem. Nie wystarczyłby "ogólny przegląd" i test na seropozytywność?
>>Zdarzało mi się czytywać komentarze na różnych forach ...
>I? Bo mnie zdarzało się słuchać różnych bzdur dla przykładu
Może to były te same osoby.
> ... nie patrząc komuś w oczy, niejednemu łatwiej wyznać coś szczerego. Podzielić się własnymi odczuciami, wygłosić odważny i prawdziwy pogląd na jakąś sprawę. Jeśli działa to z obojgiem rozmówców, to dialog staje się bardziej...treściwy i rzeczowy. Ciekawszy.
Łatwiej też udawać osobę z oryginalnymi poglądami - w międzyczasie ściągnąć jakieś cytaty z internetu itd.
A tak poza tym, najlepszy test na przyjaźń to podobno - jeżeli potraficie przez dłuższy czas milczeć w swoim towarzystwie i nie odczuwacie z tego powodu żadnego skrępowania (uwaga! definicja pochodzi sprzed ery TV)
>Nie mówię o ucieczce tylko o wykorzystywaniu nowych obszarów.
Myślałam o sobie.
-jad- (18783 punktów)
>Masz szczęście - ja zauważam i to często u ludzi w średnim wieku. Może dlatego, że poza TV nie mają innych zainteresowań.

A może jestem mało spostrzegawczy albo za rzadko oglądam TV.

>>Jednak czy koniecznie i zawsze to przedstawianie siebie jest takie pożyteczne? Zdaje mi się, że nie jest np w przypadku, gdy ktoś wygłasza złożoną i oryginalną opinię o czymś
>Ale ci i tak z reguły publikują.

Niekoniecznie. A ponadto nie każdy czyta wszystkie publikacje. Nie każdemu ta sama opinia wyda się oryginalna i warta opublikowania. Te najsensowniejsze są zbyt zwięzłe na cały felieton.
Co więcej, niektóre opinie są ciekawe tylko w połączeniu z konkretnymi osobami.

>>a jest wręcz niezbędne podczas zdobywania potencjalnego partnera seksualnego.
>Powiało romantyzmem. Nie wystarczyłby "ogólny przegląd" i test na seropozytywność?

Praktycznie rzecz biorąc, nie. Gestykulacja i reszta tańca godowego przed kopulacją są nieodzowne.

>Łatwiej też udawać osobę z oryginalnymi poglądami - w międzyczasie ściągnąć jakieś cytaty z internetu itd.

No pewnie. Zależy kto się da na co nabrać. Oryginalność czyichś wypowiedzi można zweryfikować przy użyciu googli choćby.

>A tak poza tym, najlepszy test na przyjaźń to podobno - jeżeli potraficie przez dłuższy czas milczeć w swoim towarzystwie i nie odczuwacie z tego powodu żadnego skrępowania (uwaga! definicja pochodzi sprzed ery TV)

Tak, jest bardzo oklepana. Zresztą nie mówię o przyjaźni tyko o rozmowach.

>>Nie mówię o ucieczce tylko o wykorzystywaniu nowych obszarów.
>Myślałam o sobie.

Wpadniesz na kawę?


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
08-07-2011 12:47 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>A może jestem mało spostrzegawczy albo za rzadko oglądam TV.
W ogóle nie oglądam, ale z lat dawniejszych pamiętam - jakoś tak za głośno, nienaturalnie radośnie, z nadmierną gestykulacją, głupimi minami i cienkimi dowcipami;
>Co więcej, niektóre opinie są ciekawe tylko w połączeniu z konkretnymi osobami.
Jeśli o mnie chodzi mogę uznać, że ta zasada ma zastosowanie w przypadku redaktora Manna - tylko.
>Gestykulacja i reszta tańca godowego przed kopulacją są nieodzowne.
No to już tekst prawie, jak z Trędowatej. Nie nazywałabym tego jednak "przedstawianiem się". Zresztą są chyba takie portale randkowe, gdzie ludzie umieszczają filmiki. Można też "wyrwać" coś na dyskotece. Ale ponieważ ja jestem raczej z epoki, gdzie znajomość zaczynała się od podniesienia przez dżentelmena damskiego wachlarza, więc w kwestii "wyrywania" specjalistką nie jestem.
> Oryginalność czyichś wypowiedzi można zweryfikować przy użyciu googli choćby.
Zaczynam uważać, co piszę ...
>Tak, jest bardzo oklepana.
Bo też ja nie grzeszę oryginalnością.
>Zresztą nie mówię o przyjaźni tyko o rozmowach.
vide jedno z powyższych stwierdzeń - chyba się pogubiłam.
>Wpadniesz na kawę?
Z kawą i alkoholem od dawna uważam albowiem, będąc starą i na wpół zdechłą babą (45), nie chcę sprawiać kłopotu / radości* (niepotrzebne skreslić) rodzinie nagłym zejściem. Rozumiesz - kryzys.
08-07-2011 19:05 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Zresztą są chyba takie portale randkowe, gdzie ludzie umieszczają filmiki. Można też "wyrwać" coś na dyskotece.

Są, są. Przez internet można się poznać, wzajemnie nakręcać niby uprawiając cybersex. Jednak zanim dojdzie do realnego zbliżenia, następuje coś co można nazwać ostateczną weryfikacją atrakcyjności partnera. Jeśli jedno w realu wyda się drugiemu paskudne, to z seksu nici.

>Można też "wyrwać" coś na dyskotece.

To już tradycyjny sposób. W sumie całość nie różni się od podnoszenia przez dżentelmena damskiego wachlarza tylko, że tak jest na skróty.

>>Zresztą nie mówię o przyjaźni tyko o rozmowach.
>vide jedno z powyższych stwierdzeń - chyba się pogubiłam.

Można szczerze i miło rozmawiać z osobą, która mimo wszystko, nie jest przyjacielem.

>>Wpadniesz na kawę?
>Z kawą i alkoholem od dawna uważam albowiem, będąc starą i na wpół zdechłą babą (45), nie chcę sprawiać kłopotu / radości* (niepotrzebne skreslić) rodzinie nagłym zejściem. Rozumiesz - kryzys.

Zapraszając kobietę na kawę nie mam oczywiście na myśli kawy tylko właśnie bezpośredni kontakt. Twój wiek mnie nie przeraził ani nie zniechęcił ale miło, że mnie uprzedziłaś To podstawowa zasada savoir vivre'u internetowych portali randkowych. Głównie dlatego, że w końcu i tak się wyda, kto jak wygląda, ile w przybliżeniu ma lat.
W każdym razie, tym razem nie zapraszałem poważnie. Mam żonę i dwie córki więc sama rozumiesz, że obcych kobiet na kawę nie zapraszam.
Pozdrawiam.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
08-07-2011 20:11 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>>>Zresztą nie mówię o przyjaźni tyko o rozmowach.
>>vide jedno z powyższych stwierdzeń - chyba się pogubiłam.
>Można szczerze i miło rozmawiać z osobą, która mimo wszystko, nie jest przyjacielem.
Myślałam raczej o tych wzmiankach na temat seksu.
>Zapraszając kobietę na kawę nie mam oczywiście na myśli kawy tylko właśnie bezpośredni kontakt. Twój wiek mnie nie przeraził ani nie zniechęcił ale miło, że mnie uprzedziłaś To podstawowa zasada savoir vivre'u internetowych portali randkowych.
Na wszelki wypadek sprawdziłam, gdzie jestem zalogowana...
>W każdym razie, tym razem nie zapraszałem poważnie. Mam żonę i dwie córki więc sama rozumiesz, że obcych kobiet na kawę nie zapraszam.
A jednak dobrze się zalogowałam. Chociaż ... zaczynam żałować - z reguły lepiej dogaduję się z żonami, a nawet córkami, zwłaszcza dorosłymi. Czy może mieć to jakiś związek z tym, że jestem wysokim, przystojnym blondynem o niebieskich oczach?
Pozdrawiam
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
Ja bardzo często piszę przez komunikator do mojego syna, który siedzi w drugim pokoju. Czasami, kiedy np. robię coś do jedzenia, słucham jednocześnie radia w internecie. Potem zamiast wrzeszczeć na cały dom, po prostu piszę:"Chodź, obiad gotowy!" , a syn przychodzi. Bardzo praktyczne rozwiązanie...

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365