Normalnie eugeniką nazywamy system prawny który zabrania rozmnażania się pewnym fenotypom które są postrzegane jako niekorzystne społecznie. To już przerabialiśmy i jest znane i wyśmiewane.
Ale jest też inna forma eugeniki którą ciężko powiedzieć nawet postuluje, ale daje pod myślenie Dawkins w "Samolubnym genie". Polegała by ona na tym aby zabronić rozmnażania się ludziom młodym, on tam nawet używa wieku 40 lat. No ale mniejsza z wiekiem, bo przecież formę takiej eugeniki społeczeństwa zachodnie robią już teraz, bo ludzka zdolność rozmnażania startuje gdzieś ok 13 roku życia a my prawnie (bo pedofilia) i organizacyjnie (bo trzeba się uczyć i mieć kasę) podwyższamy ten wiek przynajmniej gdzieś tak do 20 lat. A wśród bogatszych klas społecznych nawet do 30. Tylko że to jest wszystko nieprzymusowe. A ja się pytam jakby się to nazywało kiedy by było przymusowe. Czyli np. takie Chiny zmieniły by politykę jednego dziecka na taką że możesz mieć dzieci ile chcesz pod warunkiem że termin porodu będzie później niż termin twoich 35/40 urodzin, a wcześniejsze ciąże podlegają obowiązkowej aborcji i karze.
Takie eksperymenty robione są na owocówkach i rzeczywiście ich czas życia się zwiększa.
|