 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-10-2009 22:37 | Mistrz Ironii (138 punktów) | Siła urojenia ?
5 na 5 | Witam. To moje pierwsze wezwanie do dyskusji i mam nadzieję że nie ostatnie.  Religię odrzuciłem jakiś czas temu, ale dopiero niedawno wyzbyłem się wątpliwości. Wcale nie było to takie łatwe. Historia mojej płytkiej wiary była dość banalna. Chrzest, komunia, bierzmowanie traktowane raczej jako spotkania rodzinne. Do kościoła nie uczęszczałem, rodzice raczej nie mieli stanowiska w sprawie boga, nie zawracali sobie tym głowy. Na lekcjach religii raczej się obijałem, zresztą nie byłem w tym osamotniony. A jednak, pozbycie się z mojej głowy tego wszystkiego wymagało MIESIĘCY przemyśleń, rozważań, analizowania i dociekania. Zawsze byłem ciekawski, więc nie mogłem zostawić fundamentalnych pytań o moje istnienie bez odpowiedzi. Jestem bardzo zdziwiony tym, że jako ktoś wychowywany raczej w normalnej rodzinie, zawsze trzeźwo myślący, miałem problem z pokonaniem tak banalnego zabobonu. Zaczynam rozumieć wierzących ślepo broniących swoich przekonań. Znam osoby, które są zmuszane do chodzenia do kościoła, brania udziału w życiu kościelnym... Znam też takie, które robią to z własnej woli, ale wychowane zostały w duchu wiary. Nie potrafię sobie wyobrazić jak mocno muszą one trwać w swoich przekonaniach. Wpadł mi ostatnio do ręki podręcznik od religii dla klasy 2 podstawówki - istne pranie mózgu.  Powtarzanie tysiąc razy tego samego, aż do czasu gdy uznamy to za prawdę. Nie chcę rozmawiać o religii w szkołach, ale o sile z jaką kształtują nasze poglądy informacje podawane nam w najmłodszych latach. Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | pieter (13 punktów) | W tych przykrych czasach ( polskich ) media napędzają ten cały bałagan, na każdym niemal że kroku słychać i widać w tv, radio i w gazetach co w ogóle nie powinno być miejsca na tę jakże słuszną religię.  gratuluje przemyśleń
|
|
12 na 12 | metsys (1088 punktów) |
> Wpadł mi ostatnio do ręki podręcznik od religii dla klasy 2 podstawówki - istne pranie mózgu. > Powtarzanie tysiąc razy tego samego, aż do czasu gdy uznamy to za prawdę.> Nie chcę rozmawiać o religii w szkołach, ale o sile z jaką kształtują nasze poglądy informacjeUżyłeś, myślę, dobrego określenia. Uważam, że dziecko wkraczając w świadomy okres życia widzi świat takim, jaki jest. Gorące to nie zimne, czarne nie białe, dalekie nie bliskie. Odbiera bodźce zmysłowo, bez dodatków. W pewnym momencie, najczęściej za pośrednictwem najbliższych autorytetów, otrzymuje informację, że jest gdzieś tam potężna istota, która wymaga jej uznania, by dalej można było żyć. Już tutaj zaczyna się proces prania mózgu z prostoty i piękna życia. Kolejne etapy polegają na wtłaczaniu w myślenie uznania faktów, których nie można potwierdzić, ale trzeba je bezsprzecznie uznawać. Do tego celu służy metoda zastraszania. Dziecko się boi, widzi, że boją się rodzice i dziadkowie więc poddaje się nurtowi ogólnego strachu przed zamianą na pieczyste w kuchni Lucyfera tym bardziej, że jest wciąż obserwowane przez wszechobecne Oko. W szkolnej ławce siedzi już ulepiony z grubsza wierzący i w sumie świadomość, że może się zwrócić do swojego boga powinna mu wystarczyć do dalszego życia. Lecz na arenę wkracza obrzędowość wymagająca nakładów i utrzymania ją czyniących, a ich zaspokojenie jest fundamentalną potrzebą religii. Tak więc poprzez dalszą indoktrynację kościół hoduje sobie roślinkę, z której w przyszłości będzie zbierał owoce. Każdy z nas, poruszających się kiedyś w kręgach wiary wie, jak mocno tkwiły w umyśle jej dogmaty. Mimo zdobywanej wiedzy i ewidentnych wnioskach o fałszu religii trudno było natychmiast ją odrzucić. Można mieć nadzieję, że powszechny dostęp do nieskrępowanej informacji ułatwi nieco analizę zdobywanej w szkole wiedzy i syntezę jej zakłamań co w efekcie da jaśniejszy obraz rzeczywistości. Nie każdego na to stać. Prostym przykładem niech będzie fakt, że na ateizm stać jest w większości ludzi, którym można przypiąć łatkę intelektualistów. Mniej bystrzy (określenie dyplomatyczne) zdają się być bardziej w niebie niż rozumie.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
 | 3 na 3 | M.M.M (1158 punktów) |
> Użyłeś, myślę, dobrego określenia. Uważam, że dziecko wkraczając w świadomy okres życia widzi świat takim, jaki jest. Gorące to nie zimne, czarne nie białe, dalekie nie bliskie. Odbiera bodźce zmysłowo, bez dodatków.Ale przychodzi wiek, że zaczyna pytać o przyczyny zdarzeń i ich mechanizmy. > W pewnym momencie, najczęściej za pośrednictwem najbliższych autorytetów, otrzymuje informację, że jest gdzieś tam potężna istota, która wymaga jej uznania, by dalej można było żyć.Nawet na proste pytania dostaje odpowiedzi implikujące istnienie bytów nadprzyrodzonych. Dziecko pyta: dlaczego pada deszcz i słyszy, że to aniołki płaczą. > Już tutaj zaczyna się proces prania mózgu z prostoty i piękna życia. Kolejne etapy polegają na wtłaczaniu w myślenie uznania faktów, których nie można potwierdzić, ale trzeba je bezsprzecznie uznawać.Lub na tłumaczeniu faktów wytłumaczalnych racjonalnie poprzez wiarę. Przykład to błędy dotyczące wiązania zbiegów okoliczności w przeczucia i przesądy: babcia śniła się akurat dzień przed swoją śmiercią, to na pewno jest między snem a odejściem babci niezaprzeczalny związek. > Nie każdego na to stać. Prostym przykładem niech będzie fakt, że na ateizm stać jest w większości ludzi, którym można przypiąć łatkę intelektualistów. Mniej bystrzy (określenie dyplomatyczne) zdają się być bardziej w niebie niż rozumie.Kurcze! Nie mogę sobie przyznać taj łatki intelektualisty, bo jestem ateistą od zawsze i nie musiałem przechodzić "wyzwolenia" od religii  Masz może i dla mnie jakieś dobre słowo? Szutki na bok. Chodzi mi o to, że nieracjonalne patrzenie na świat nie wiąże się tylko z wpajaniem dogmatów religijnych (obojętnie jakiej religii). Również tłumaczenie dzieciom codzienności poprzez wszelkiego rodzaju byty nadprzyrodzone prowadzi do mitologizacji postrzegania świata. Nie wszyscy jednak dorośli są przygotowani, aby odpowiadać dziecku na trudne pytania. Nawet na to o wspomniany wcześniej deszcz. Przy czym tacy rodzice wcale nie muszą być głęboko wierzący.
|
|
|  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Użyłeś, myślę, dobrego określenia. Uważam, że dziecko wkraczając w świadomy okres życia widzi świat takim, jaki jest. Gorące to nie zimne, czarne nie białe, dalekie nie bliskie. Odbiera bodźce zmysłowo, bez dodatków.> Ale przychodzi wiek, że zaczyna pytać o przyczyny zdarzeń i ich mechanizmy.Dobrze powiedziane. Chyba właśnie osiągnąłem taki wiek! > Nawet na proste pytania dostaje odpowiedzi implikujące istnienie bytów nadprzyrodzonych. >Dziecko pyta: dlaczego pada deszcz i słyszy, że to aniołki płaczą. Cieszę się, że dla Ciebie to proste pytanie, nikt mi jeszcze nie udzielił odpowiedzi, więc może Ty będziesz pierwszy/a! Więc dlaczego pada deszcz?? Ta krążenie wody w przyrodzie. Ale skąd się wzięła woda? Jak to jest, że w ogóle istnieje i jak to się dzieje, że atomy wodoru łączą się akurat z atomami tlenu i dlaczego w takiej temperaturze woda paruje i się skrapla ? Skąd wziął się tlen i wodór ? Już się cieszę bo czuję, że ktoś wreszcie udzieli mi prostej, jednoznacznej odpowiedzi! > >Już tutaj zaczyna się proces prania mózgu z prostoty i piękna życia. Kolejne etapy polegają >na wtłaczaniu w myślenie uznania faktów, których nie można potwierdzić, ale trzeba je >bezsprzecznie uznawać.Właśnie! Znów dobrze powiedziane. Chciałbym więc zaprotestować przeciwko używaniu określeń: - Ciemna materia - Ciemna energia - Abiogeneza - Wielki wybuch - Struna - Brana - Hiperprzestrzeń - Wszechświaty równoległe itd. Rozumiem, że zaraz wskażesz mi gdzie mogę znaleźć dowody na prawdziwość tych elementów? > Kurcze! Nie mogę sobie przyznać taj łatki intelektualisty, bo jestem ateistą od zawsze i nie >musiałem przechodzić "wyzwolenia" od religii  Oo jedziemy na tym samym wózku  . Ja też nie mogę sobie tej "łatki" przypiąć tyle że powód jest inny, ot jestem teistą, choć nie od zawsze. > Szutki na bok. Chodzi mi o to, że nieracjonalne patrzenie na świat nie wiąże się tylko z >wpajaniem dogmatów religijnych (obojętnie jakiej religii). Również tłumaczenie dzieciom >codzienności poprzez wszelkiego rodzaju byty nadprzyrodzone prowadzi do mitologizacji >postrzegania świata. No właśnie! Rozumiem, że określenia które podałem powyżej, nie są nadprzyrodzonymi bytami. Zechciałbyś więc mi wskazać kto może udowodnić istnienie tych konstrukcji? Wystarczą linki do publikacji naukowych a nawet informacje z wikipedii, jeżeli są dowody to łatwo je przecież znaleźć... > Nie wszyscy jednak dorośli są przygotowani, aby odpowiadać dziecku na trudne pytania. Nawet >na to o wspomniany wcześniej deszcz. Przy czym tacy rodzice wcale nie muszą być głęboko >wierzący.> Od razu serce rośnie! Mam nadzieję, że przynajmniej Ty jesteś dorosły i chociaż z tym deszczem mi wytłumaczysz. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | 3 na 3 | TyDraniu (6569 punktów) | > Cieszę się, że dla Ciebie to proste pytanie, nikt mi jeszcze nie udzielił odpowiedzi, więc może Ty będziesz pierwszy/a!> Więc dlaczego pada deszcz?? Ta krążenie wody w przyrodzie. Ale skąd się wzięła woda?> Jak to jest, że w ogóle istnieje i jak to się dzieje, że atomy wodoru łączą się akurat z atomami tlenu i dlaczego w takiej temperaturze woda paruje i się skrapla ? Skąd wziął się tlen i wodór ? Już się cieszę bo czuję, że ktoś wreszcie udzieli mi prostej, jednoznacznej odpowiedzi! www.lbl.gov/abc/wallchart/chapters/10/0.htmlwww.iop.or(*)71799.3/1367-2630/11/10/105028www.iop.or(*)66671767.2/0004-637X/705/1/156> Zechciałbyś więc mi wskazać kto może udowodnić istnienie tych konstrukcji? Wystarczą linki do publikacji naukowych a nawet informacje z wikipedii, jeżeli są dowody to łatwo je przecież znaleźć...- Ciemna materia www.iop.or(*)X;sort=date_cover;datetype=all- Ciemna energia www.iop.or(*)2=header_text,title&submit=1- Abiogeneza assets.cam(*)erpt/9780521564755_excerpt.pdf- Wielki wybuch www.iop.or(*)c3-77f7-4452-900c-a25c49c93d5f- Struna en.wikipedia.org/wiki/The_Fabric_of_the_Cosmos- Brana jw - Hiperprzestrzeń jw - Wszechświaty równoległe itd. portalwiedzy.onet.pl/15448,105,1,1,biblioteka.html
|
|
| | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Cieszę się, że dla Ciebie to proste pytanie, nikt mi jeszcze nie udzielił odpowiedzi, więc może Ty będziesz pierwszy/a!> >Więc dlaczego pada deszcz?? Ta krążenie wody w przyrodzie. Ale skąd się wzięła woda?> >Jak to jest, że w ogóle istnieje i jak to się dzieje, że atomy wodoru łączą się akurat z atomami tlenu i dlaczego w takiej temperaturze woda paruje i się skrapla ? Skąd wziął się tlen i wodór ? Już się cieszę bo czuję, że ktoś wreszcie udzieli mi prostej, jednoznacznej odpowiedzi!>  > www.lbl.gov/abc/wallchart/chapters/10/0.html> www.iop.or(*)71799.3/1367-2630/11/10/105028> www.iop.or(*)66671767.2/0004-637X/705/1/156Coś mi się nie podoba w Twoich odpowiedziach: "Approximately 15 billion years ago the universe began as an extremely hot and dense region of radiant energy, the Big Bang. Skąd się wziął ten ekstremalnie gorący i zagęszczony obszar promieniującej energii ? Są jakieś dowody, że to się zdarzyło 15 miliardów lat temu, czy domniemania ??? > Immediately after its formation, it began to expand and cool.Jakieś doświadczenie które to potwierdza ?? > The radiant energy produced quark-antiquarks and electron-positrons, and other particle->antiparticle pairs.W jaki sposób? J.w., Jakiś dowód, doświadczenie?? However, as the particles and antiparticles collided in the high energy gas, they would annihilate back into electromagnetic energy. As the universe expanded the average energy of the radiation became smaller. Particle creation and annihilation continued until the temperature cooled enough that pair creation became no longer energetically possible." To jest czyjaś opinia. Pytam o dowody i jednoznaczne odpowiedzi. Wytłumacz mi, gdzie mogę zaobserwować powstawanie wszechświatów z "niczego" ? Może jest jakieś równanie, które pokazuje, że takie ilości energii jakie możemy zaobserwować w istniejącym wszechświecie MOGĄ powstać "z niczego". > - Ciemna materia www.iop.or(*)submit=1;searchfield1=keyword;>query1=aas/11-2f50/dark%20matter;journaltype=limit;> journals=2041-8205,1538-4357,1538-3881,0067-0049,0004-637X;sort=date_cover;datetype=allHm weźmy pierwszy artykuł z góry: " No Observational Constraints from Hypothetical Collisions of Hypothetical Dark Halo Primordial Black Holes with Galactic Objects Marek A. Abramowicz, Julia K. Becker, Peter L. Biermann, Antonella Garzilli, Fredrik Johansson, and Lei Qian ApJ 705 No 1 (2009 November 1) 659-669 Abstract | References " mam coś o HIPOTETYCZNYCH KOLIZJACH. Pytam o dowody. > - Ciemna energia www.iop.org/EJ/search?query1=dark+energy&>searchfield2=header_text%2Ctitle&submit=1> J.W. > - Abiogeneza assets.cam(*)erpt/9780521564755_excerpt.pdf> Czytałeś to w ogóle ? DNA człowieka składa się z jakichś 3 milionów elementów. W OKREŚLONEJ kolejności. Ten "dowód" nie podaje nawet zasady tworzenia WSZYSTKICH wymaganych aminokwasów. Kiedyś, komuś, wyszedł "kawałek czegoś", trochę podobny do wyrazu ze słownika. Ja pytam o dowody i doświadczenie, które wykaże w jaki sposób z materii nieożywionej powstaje DNA. > - Wielki wybuch www.iop.or(*)c3-77f7-4452-900c-a25c49c93d5f> J.W. Pytam o dowody, nie o opinie. > - Struna en.wikipedia.org/wiki/The_Fabric_of_the_Cosmos> - Brana jw> - Hiperprzestrzeń jwGdzieś tu jest dowód na coś ? aaa "Greene acknowledges that some parts of the book are controversial among scientists. Greene discusses the leading viewpoints in the main text, and points of contention in the end notes. Greene has striven for balanced treatment of the controversial topics. In the end notes, the diligent reader will find more complete explanations relevant to points he has simplified in the main text." Rozumiem, że wynurzenia pana, który sam przyznaje, że niektóre tematy są "kontrowersyjne" dla innych naukowców mam uznać za prawdę, bo On tak chce? Czy Ty? Przecież pytam o jasne odpowiedzi i dowody. Stwierdzenie pana X: "Ciemna materia istnieje bo ja tak mówię" znaczy dla mnie tyle samo co: "macie dawać na tacę, bo ja tak mówię", czyli jest czyjąś opinią na temat funkcjonowania świata, nie dowodem... > - Wszechświaty równoległe itd. portalwiedzy.onet.pl/15448,105,1,1,biblioteka.htmlO i następny "dowód" pl.wikipedia.org/wiki/Michio_Kaku"Michio Kaku (加來 道雄 Kaku Michio czyt. Micio Kaku) (ur. 24 stycznia, 1947 w USA) - amerykański fizyk-teoretyk, doktor, badacz teorii strun, popularyzator nauki, autor ponad 70 prac..." Idźmy dalej: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_strun"Teoria strun - teoria fizyczna zakładająca istnienie cząstek elementarnych w postaci wibrujących strun. Obecnie teorii tej nie można w żaden sposób zweryfikować doświadczalnie." Rozumiem, że Pan kaku, który zajmuje się na codzień TEORIĄ KTÓREJ NIE MOŻNA ZWERYFIKOWAĆ DOŚWIADCZALNIE, jest dowodem na coś ??? Chyba tylko na to, że trzeba naprawdę wielkiej wiary, żeby wierzyć różnym panom, którzy mają "teorię". Szkoda, że nie mają DOWODÓW, lub choćby racjonalnych przesłanek... Pozdrawiam i czekam dalej, na choćby cień dowodu. Te opinie już znam.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | |  | | TyDraniu (6569 punktów) | Rozumiem, że zadajesz te pytania bez szczególnego powodu, po prostu ćwiczysz się w erystyce?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Rozumiem, że zadajesz te pytania bez szczególnego powodu, po prostu ćwiczysz się w erystyce? Zadaje je, bo może ktoś zechce odpowiedzieć, przecież wszystko jest takie jasne i proste a wierzący to debile... Z kolei Pan Michio Kaku mówi, że "wszystko to takie małe drgające struny" i życie jest piękne. PRZECIEŻ POWIEDZIAŁ A ON SIĘ ZNA ! Co z tego, że nie można zweryfikować jego teorii! ZNA SIĘ. W ciągu ostatnich 100 lat pojawiło się co najmniej kilkadziesiąt "potencjalnych teorii wszystkiego" ale jakoś nie widzę, żeby którakolwiek ujawniła swój potencjał. To co było 30 lat temu prawdą, dziś jest "pomyłką w obliczeniach", "nieuwzględnieniem pewnych szczególnych przypadków", wreszcie "drogą na manowce". Ja powtarzam tę samą tezę co wielu przede mną od 5 tysięcy lat: Wszechświat i wszystko co się w nim zawiera powstało w wyniku ingerencji inteligentnego bytu. Tak jak pan Kaku nie mam dowodów ale ta teoria wytrzymała przynajmniej próbę czasu. Tyle, że Ty w jakiś sposób uznajesz czyjeś teorie i hipotezy za dowody. Bardziej niż erystyka interesuje mnie jaki jest mechanizm zawierzania innym ludziom bez sprawdzenia, czy ich teorie dają się wykazać matematycznie i czy maja przełożenie na rzeczywistość fizyczną. Poza tym, jeśli masz rację, to erystyka nie powinna być Ci straszna ! Przecież prawda sama się obroni... Wystarczy link do dowodu... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | TyDraniu (6569 punktów) | 1. Czy rozumiesz słowa teoria, hipoteza, dogmat?
2. Wśród określeń, które wymieniłeś, zaskoczyło mnie występowanie Wielkiego Wybuchu. Rozumiem, że "ciemna energia", "ciemna materia" itd. mogą być dyskusyjne (są hipotezami). Naprawdę nie akceptujesz takich dowodów jak mikrofalowe promieniowanie tła?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > 1. Czy rozumiesz słowa teoria, hipoteza, dogmat?-hipoteza : Ziemia jest płaska -teoria: Wiele wskazuje, że ziemia kręci się wokół słońca -dogmat: Na podstawie eksperymentu z Wahadłem Foucaulta, możemy udowodnić, że ziemia obraca się. Dogmat, to prawda. Obojętnie jaka jest. Dwa plus dwa w abstrakcyjnym modelu jest cztery o ile uzgodnimy jednakowe definicje. Ludzie potrafią kłamać. Nawet naukowcy. Niczego im nie ujmuję, jako ludzkość odwaliliśmy kawał dobrej roboty i co nieco wiemy o zasadach rządzących środowiskiem, w jakim przyszło się nam urodzić. Nie mamy natomiast prawie żadnej wiedzy o tym, JAK DZIAŁA to całe środowisko i dlaczego. Jedni naukowcy są bystrzejsi, inni mniej. Niektórzy dla kolejnego grantu oszukują współpracowników i społeczeństwo, dając im "dowody" które okazują się mocno naciągane. To oczywiście nie powód, żeby się bać wsiadać do samolotu  Jak raz zobaczysz, że lata, to i zaufanie rośnie  . Tyle, że zaufanie, wiara w to, że ktoś mówi prawdę bo ma jakiś dyplom wydaje mi się dość naiwna. Szczególnie ostrożnie podchodzę do nowych "teorii wszystkiego". Cóż, w chwili obecnej nie mamy raczej opcji i musimy przekonać się, co jest bardziej prawdopodobne, Bóg, czy przypadek. W moim osobistym mniemaniu Bóg nie jest oczywiście stuprocentową pewnością. Twierdzenie, że On na pewno istnieje jest tak samo nieuprawnione jak to, że go na pewno nie ma. To, że "tam" jednak ktoś siedzi jest po prostu bardzo prawdopodobne dopóki ktoś tego nie wykluczy lub nie przedstawi teorii spójniejszej logicznie. > 2. Wśród określeń, które wymieniłeś, zaskoczyło mnie występowanie Wielkiego Wybuchu. Rozumiem, >że "ciemna energia", "ciemna materia" itd. mogą być dyskusyjne (są hipotezami). Naprawdę nie >akceptujesz takich dowodów jak mikrofalowe promieniowanie tła? Umieściłem w "wykazie" bytów fizycznych których nie da się obserwować wielki wybuch nie dlatego, że nie zgadzam się z jego przebiegiem. Sam sposób rozprzestrzeniania się energii podczas inflacji jest sensowny i wiele innych czynników wskazuje na taki a nie inny przebieg WW. To według mnie DOBRA teoria. Logiczna, jest wiele przesłanek i obliczeń, które ją potwierdzają. Załamuje się za to przy pytaniu CO wybuchło i DLACZEGO. Nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że Wielki wybuch był PRZYCZYNĄ a nie SKUTKIEM. Musiałbym zrobić nieuprawnione założenie, że takie wybuchy mogą dziać się bez przyczyny a więc same stać się przyczyną jakiejś kreacji. Moje zastrzeżenia dotyczą rozszerzania faktu wielkiego wybuchu na filozoficzne implikacje z tego płynące. Teoria wielkiego wybuchu opisuje CO się wydarzyło a nie DLACZEGO to się wydarzyło. Moim celem jest wykazanie, że bardzo często uznajemy za prawdę zdanie tej czy innej osoby. Czymże więc jest takie uznawanie? Czy nie wiarą ? Gdzie jest miejsce na prawdę, jeśli zaczniemy uznawać, że ciemna energia albo Bóg na pewno istnieje. Z Bogiem jest o tyle łatwiej, że wiadomo NA PEWNO, że MOŻE istnieć  Patrząc na siebie i innych można łatwo stwierdzić, że występowanie inteligentnych istot JEST MOŻLIWE. Ale czy występowanie samoistnych wielkich wybuchów jest w ogóle możliwe ? Nawet tego nie wiemy... W gruncie rzeczy ludzka wiedza o budowie wszechświata jest żałośnie mizerna, wydaje mi się w związku z tym, że zanim ktoś zacznie nazywać głupcami tych, którzy wierzą, niech się lepiej UPEWNI, że zna prawdę... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W gruncie rzeczy ludzka wiedza o budowie wszechświata jest żałośnie mizerna, wydaje mi się w związku z tym, że zanim ktoś zacznie nazywać głupcami tych, którzy wierzą, niech się lepiej UPEWNI, że zna prawdę...
Wiedza naukowców o budowie wszechświata jest ogromna i zadziwiająca, zważywszy na to, że jesteśmy tylko bandą kręgowców patrzącą w niebo z małej planetki. W księgach religijnych nie ma żadnej wiedzy. Jedynie płytkie granie na atawizmach i odruchach.
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Wiedza naukowców o budowie wszechświata jest ogromna i zadziwiająca, zważywszy na to, że >jesteśmy tylko bandą kręgowców patrzącą w niebo z małej planetki. Może to patrzenie w niebo odwróciło naszą uwagę od nas samych i nie jesteśmy nawet w stanie powiedzieć jak sami działamy... Zanim się zacznie uznawać swoje zwierzchnictwo nad wszechświatem dobrze byłoby poznać swoje najbliższe otoczenie. Nie wiemy nawet, czym jest grawitacja ani atom... Potrafimy tylko opisać niewielką część prawidłowości przyrody. Może dla Ciebie zgromadzona przez ludzkość wiedza budzi zadziwienie, według mnie potrzebujemy jeszcze mnóstwo pokory. > W księgach religijnych nie ma żadnej wiedzy. Jedynie płytkie granie na atawizmach i odruchach.O to ciekawostka, wskaż JEDNĄ księgę religijną, obojętnie jakiego wyznania, w której nie ma ŻADNEJ wiedzy. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Biblia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Biblia.Tak na szybko  (BT) "Syr 35:23 23. Jeśli jeden buduje, a drugi rozwala, jakiż pożytek im zostaje, poza trudem?" To wg Ciebie nie jest wiedza ?? Uzasadnij Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kinia Kinska (825 punktów) | >"Syr 35:23 >23. Jeśli jeden buduje, a drugi rozwala, jakiż pożytek im zostaje, poza trudem?" >To wg Ciebie nie jest wiedza ??
To stwierdzenie jest niezwykle odkrywcze. Nie sposób, żeby człowiek sam coś takiego wymyślił. Trzeba koniecznie czytać Biblię - to skarbnica wiedzy (zwłaszcza historycznej).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Poza tym nawet to "odkrywcze" porzekadło jest mądre na pozór, bo przecież ćwiczenie jakiejś umiejętności zawsze polega na budowaniu i rozwalaniu. Uczeń buduje, nauczyciel rozwala i tak aż do momentu, kiedy uczeń osiągnie odpowiedni poziom. Ludowe mądrości tak mają - brzmią ładnie. Ale za brzmieniem jest pustka. Poza tym po ludowe mądrości najlepiej wybrać się z wódką na wieś.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >"Syr 35:23> >23. Jeśli jeden buduje, a drugi rozwala, jakiż pożytek im zostaje, poza trudem?"> >To wg Ciebie nie jest wiedza ??> To stwierdzenie jest niezwykle odkrywcze. Nie sposób, żeby człowiek sam coś takiego wymyślił. Trzeba koniecznie czytać Biblię - to skarbnica wiedzy (zwłaszcza historycznej).> Pytanie było, czy to jest wiedza czy nie, nie czy człowiek może coś takiego sam wymyślić. Widzisz różnicę ? Czy "to wszystko jedno" ? pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Pytanie było, czy to jest wiedza czy nie, nie czy człowiek może coś takiego sam wymyślić. >Widzisz różnicę ? Czy "to wszystko jedno" ?
Tak, to jest wiedza. Szkoda tylko, że kompletnie bezużyteczna dla dorosłych, inteligentnych ludzi, skoro takie prawdy życiowe jest w stanie wymyślić przeciętnie inteligentne dziecko.
A teraz ja mam pytanie:
Zgodnie z Ewangeliami ostatnie słowa Jezusa brzmiały: Mateusz i Marek - "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" Łukasz: "Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego" Jan: "Wykonało się"
Czy to jest wiedza? Jeśli tak, to uzasadnij. Jeśli nie, to na jakiej podstawie mam poważnie traktować jakąkolwiek wiedzę zawartą w Biblii? - uzasadnij.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Pytanie było, czy to jest wiedza czy nie, nie czy człowiek może coś takiego sam wymyślić.> >Widzisz różnicę ? Czy "to wszystko jedno" ?> Tak, to jest wiedza.I tyle. W związku z tym zdanie: "W księgach religijnych nie ma żadnej wiedzy" jest fałszywe... > Szkoda tylko, że kompletnie bezużyteczna dla dorosłych, inteligentnych ludzi, skoro takie >prawdy życiowe jest w stanie wymyślić przeciętnie inteligentne dziecko.Nigdy niczego nie zniszczyłaś, co zbudował ktoś inny? Jeśli to taka oczywista prawda, to czemu jej nie stosujemy? Takie to proste i oczywiste, inteligentne czterolatki o tym wiedzą a USA ciągle wysyła nowe wojska do IRAKU i Afganistanu. Dziwne. > A teraz ja mam pytanie:> Zgodnie z Ewangeliami ostatnie słowa Jezusa brzmiały:> Mateusz i Marek - "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?"> Łukasz: "Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego"> Jan: "Wykonało się"> Czy to jest wiedza?Tak ale tylko o tym , co napisali poszczególni autorzy. Ponieważ z czterech zdań trzy są ze sobą sprzeczne, nie możemy ustalić, które z nich jest prawdziwe. Bardziej PRAWDOPODOBNE jest, że wersja Mateusza i Marka jest prawdziwa bo obaj piszą to samo ale oczywiście nie oznacza to, że MUSI być prawdziwa. > Jeśli tak, to uzasadnij. Jeśli nie, to na jakiej podstawie mam poważnie traktować >jakąkolwiek wiedzę zawartą w Biblii? - uzasadnij.Biblia została napisana przez ludzi. Jest pełna sprzeczności, często "wciągane" w jej treść są zabobony, mitologia i przesądy piszących ją , bardzo wiele jej fragmentów służy manipulacji "durnym tłumem". Jedynym sensownym kryterium "wyciągnięcia" sensu z biblii jest zasada niesprzeczności: pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_niesprzecznościWychodząc od głównych założeń Biblii: "Mt 7:12 12. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. (BT)" "Jn 3:21 21. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. (BT)" Wszystko, co jest sprzeczne z podstawowymi założeniami należy odrzucić Bo Biblia sama o sobie mówi, że jej weryfikacją jest prawda, ot przykład: Cała właściwie księga kapłańska odnosi się do krwawych ofiar, obrzędów i sposobów okradania ludu oraz wykorzystywania jego niewiedzy: "Kpł 1:3-5 3. Jeżeli chce złożyć na ofiarę całopalną dar z bydła, niech weźmie samca bez skazy i przyprowadzi go przed wejście do Namiotu Spotkania, aby Pan przyjął go łaskawie. 4. Położy rękę na głowie żertwy, aby była przyjęta jako przebłaganie za niego 5. Potem zabije młodego cielca przed Panem, a kapłani, synowie Aarona, ofiarują krew, to jest pokropią nią dokoła ołtarz stojący przed wejściem do Namiotu Spotkania. (BT) " Jak poczytasz dalej, dojdziesz do proroctwa Jeremiasza, który pisze: "Jr 7:21-23 21. To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Dodawajcie wasze ofiary całopalne do waszych ofiar krwawych i spożywajcie mięso! 22. Bo nic nie powiedziałem ani nie nakazałem waszym przodkom, gdy wyprowadzałem ich z Egiptu, co do ofiar całopalnych i krwawych, 23. lecz dałem im tylko przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. (BT)" Jasno i wyraźnie jedna część Biblii wskazuje, że inna nie może być prawdziwa. Jeśli w jednym fragmencie "bóg" każe składać krwawe ofiary a w innym mówi, że nic takiego nie nakazywał, to jeden z tych fragmentów jest po prostu fałszywy nieprawda? Jeśli Bóg stworzył wszechświat i każdy atom w nim, to dość głupie byłoby, żeby wymagał ofiar z tego, co sam zrobił. To trochę jakby dać dzieciom do zabawy klocki Lego i co tydzień żądać czterech klocków czerwonych i zielonego jako ofiary... Czym była ofiara? Jak poszperasz to dowiesz się, na czym polegała ofiara biesiadna. Każdy znosił co miał do jedzenia, myśliwy zwierzynę, rybak ryby a pasterz owce a rolnik chleb po czym cała społeczność wspólnie się posilała dziękując Bogu. Nie była ustanowiona po to, żeby kapłani mogli okradać ludzi tylko po to, żeby sprawiedliwie dzielić zapasy. Dalej możemy się dowiedzieć: "Jr 22:13-17 13. Biada temu, który fałszem buduje swój dom, pomijając sprawiedliwość, a swoje wysokie komnaty - bezprawiem; który każe swemu współziomkowi pracować darmo i nie oddaje mu jego zarobku, 14. mówiąc: Zbuduję sobie rozległy dom i przestronne, wysokie komnaty; wybiję sobie w nim okna, otaczając je cedrowymi ramami i pomaluję je na czerwono. 15. Czy się w tym okazujesz królem, że masz zapał do [budowania z] cedru? A może twój ojciec nie jadł i nie pił? Lecz on wykonywał prawo i sprawiedliwość i dlatego zażywał pomyślności. 16. Występował w obronie uciśnionego i ubogiego - wtedy powodziło mu się dobrze. Czy nie znaczy to: znać Mnie - wyrocznia Pana. 17. Twoje zaś oczy i serce pragną jedynie własnej korzyści, przelania niewinnej krwi i wywierania ucisku i gwałtu. (BT)" Która z ksiąg jest zgodna z podstawowymi założeniami (Mt 7:12)? Jeremiasza, czy Kapłańska? Czy to co pisze Jeremiasz to słowa sadysty który siedzi na tronie i żąda ofiar? Czy ma jakikolwiek sens "strzelanie sobie w stopę" przez zapisanie w świętej księdze, że kapłani to złodzieje? To tylko przykład, oczywiście od Ciebie zależy, czy zechce Ci się uczciwie i bez oglądania się na to, co Ci wmawiają inni tę Biblię przeczytać. Fakt, jest długa, momentami nudna, chaotyczna i zawiera mnóstwo sprzeczności. Ale i coś jeszcze... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakbyś znał hebrajski, wiele tajemnic Biblii rozwiązałoby się w dość niefortunny dla ciebie sposób. Bo jacy kapłani kradną? Tego tłumaczenie nie oddaje, a oryginał zawiera. O kim mówi Jezus postulując pacyfizm - tylko o Żydach etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jakbyś znał hebrajski, wiele tajemnic Biblii rozwiązałoby się w dość niefortunny dla ciebie sposób. Bo jacy kapłani kradną? Tego tłumaczenie nie oddaje, a oryginał zawiera. O kim mówi >Jezus postulując pacyfizm - tylko o Żydach etc.Podaj proszę przykłady.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | > Tak, to jest wiedza. Szkoda tylko, że kompletnie bezużyteczna dla dorosłych, inteligentnych ludzi, skoro takie prawdy życiowe jest w stanie wymyślić przeciętnie inteligentne dziecko.Judaizm zakazuje. Przeciętne inteligentne dziecko może za taką prawdę życiową zostać uwięzione ( nie pamiętam ograniczeń wiekowych dotyczących ukamienionowania). > A teraz ja mam pytanie:> Zgodnie z Ewangeliami ostatnie słowa Jezusa brzmiały:> Mateusz i Marek - "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?"Pytanie Ewangelisty skierowane do czytelnika Ewangelii. Słowo Boże jest Słowem Żywym mającym wywołać określone reakcje u czytelnika poprzez interakcje z otwartym, pozbawionym uprzedzeń ( w tym religijnych ) na rozumowe poznanie woli Bożej umysłem. Czytelnik odpowiada: "Jestem tu, nie trać wiary Jezusie". Co? Nie odpowiada? Na litość boską co to za czytelnik !? Pewnie to owo przeciętnie inteligentne dziecko.  > Łukasz: "Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego"Zgadza się. Jest tam u Ojca i u mnie, bo ja i Ojciec jedno jesteśmy. Dar Jezusa jest przyjęty i jestem mu za to wdzięczny co dla mnie zrobił. Ot, zwykła konsekwencja logicznej interpretacji szarady ewangelicznej. > Jan: "Wykonało się"W Janie owszem. Sądząc po jego tekście facet jest znakomicie zorientowany w tym o czym pisze. Jest zgodnie z ideologią tam ukrytą zbawionym w oczach Boga. W nim sie wykonało, w Tobie może również o ile zechciałabyś wejść na drogę oświecenia. Ciasna to brama, która do życia prowadzi, ale damy radę. > Czy to jest wiedza?Powszechnie przyjmuje się raczej, że są to tajemnice wiary chrześcijańskiej. Coś czego człowiek nie jest w stanie zrozumieć bo sama przyznaj - Czy Boga można zrozumieć ? Ty możesz ? Nie boisz się ? Co na to ksiądz ? > Jeśli tak, to uzasadnij. Jeśli nie, to na jakiej podstawie mam poważnie traktować jakąkolwiek wiedzę zawartą w Biblii? - uzasadnij.Wiedza jest ukryta (woal literacki, szarada, zagadka, przenośnia, przypowieść) głównie dlatego, że atakuje ona świat, w którym zostaje po raz pierwszy przedstawiona na większą skalę w formie przyznam niełatwej, ale z Bożą pomocą i uczciwym spojrzeniem na tekst poradzimy sobie z niszczącą i nas samych tytuową siłą urojenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pytanie Ewangelisty skierowane do czytelnika Ewangelii. Słowo Boże jest Słowem Żywym mającym wywołać określone reakcje u czytelnika poprzez interakcje z otwartym, pozbawionym uprzedzeń ( w tym religijnych ) na rozumowe poznanie woli Bożej umysłem.Rozumiem, że czujesz się autorem ewangelii. No to napisz coś po aramejsku. Nie proszę cię o wklejenie tu aramejskiej czcionki, może być w transliteracji międzynarodowej (przy użyciu czcionki łacińskiej), ze szkoły angielskiej, albo niemieckiej. Napisz mi (po aramejsku). "Cześć! Ładna dzisiaj pogoda. Po wielu deszczowych dniach wyszło słońce. Zaprawdę, powiadam wam, że dobrze w taki dzień przejść się po lesie" Z góry dziękuję!  Ps.: Możesz też napisać powyższe w koine, ale to już grecką czcionką, bo to nie problem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | Czego to miałoby dowieść ?
Czy uważasz, że Nowy Testament jest bezwartościowy dlatego, iż nie jest udowodniona jego zgodność z aramejskim odpowiednikiem?
Innymi słowy co ma język aramejski do wymowy choćby kłamliwie spreparowanej w Psiej Wólce, ogólnodostępnej, zatwierdzonej przez kościół, polskiej wersji Pisma Świętego będącego przedmiotem kultu milionów ludzi na świecie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Całkiem możliwe, że to, jak sobie wyobrażasz sens Nowego Testamentu nie jest zgodne z pomysłami jego twórców, ani z pomysłami ludzi z V wieku, którzy ustalili, co powinno się myśleć, nie tylko o nowym testamencie. Natomiast ty nadałeś swojej interpretacji jakiś sens nie-do-odrzucenia, choć akurat tego zdaje się chrześcijanie nie ujęli w jedynie - obowiązującą metaforę (poza Świadkami Jehowy rzecz jasna).
Dlatego pytam o biegłość w aramejskim. Bo być może poczułeś się piątym ewangelistą? Mam nadzieję, że to nic obraźliwego z mojej strony, że tak przypuszczam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | Nic obraźliwego nie napisałeś ale nie wiem do czego zmierzasz. Ja znam sens i chcę by każdy go znał. Możesz mnie, załóżmy autora Ewangelii pytać o co chcesz. Jeśli zaś Bóg Cię nie interesuje lub wolisz rozmówki aramejskie lub bardziej kręci Cię Zeus i Afrodyta to wybacz ale rozmowa bez wspólnego mianownika nie ma sensu.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Muzułmanie przywiązują wagę do ulubionego języka swojego monoteistycznego boga, być może jedynego, jaki on zna  Dlaczego więc chrześcijanie nie troszczą się o języki swojego monoteistycznego boga? Gdybym wierzył, tak jak wy, Urielu, że Biblia jest prawdą i źródłem wszystkiego, znałbym już od dawna aramejski, hebrajski i koine. Bo to przecież - jak wierzycie - słowa płynące z ust osób, które spotkały waszego boga. Cóż może być (dla was) ważniejszego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | Rzymskokatolicki Jezus polskojęzyczny ( i nie tylko ten ) przemawia językiem rozsądnego człowieka, rozumiem go i podzielam jego poglądy i filozofię.
Nikt do tej pory nie przekonywał mnie, że biblia aramejskojęzyczna jest lepsza bądź istotnie inna od polskojęzycznej. Wiesz coś na ten temat?
Większość Polaków należy do kościoła opartego na wersji polskojęzycznej. W trosce o swój dom, rodzinę i dzieci postanowiłem zapoznać się z ich stanowiskiem światopoglądowym oraz wyznawanymi wartościami.
Wybacz, ale pisząc: >Gdybym wierzył, tak jak wy, Urielu, że Biblia jest prawdą i źródłem wszystkiego, z kimś mnie pomyliłeś.
Resztę na mój temat przeczytasz w prologu serwisu "Racjonalista".
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Gdyby postulowany przez Jezusa pacyfizm miał znaczenie dla jego wyznawców nie byłoby dziś chrześcijaństwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Uriel_ (360 punktów) | >Gdyby postulowany przez Jezusa pacyfizm miał znaczenie dla jego wyznawców nie byłoby dziś chrześcijaństwa.
Gratuluję wniosku. Właśnie wykazałeś dlaczego lepszy świat był i nadal jest możliwy do przemycania jedynie w fetorze religijnym. Ludzkość to ryba struta mułem i tylko nieliczni zdolni są chodzić po jeziorze, w którym pływa. Ważne by widzieć i nazywać zło.
Własnie wykazałeś, że rozmowa wprost z robactwem nie miała sensu i dlatego przejęcie monoteizmu i religijne opowiastki, dwuznaczne przypowieści, kodyfikowane teksty mogły funkcjonować i być rozpowszechniane nie jako zdobycz myśli ateistycznej i humanistycznej ale jedynie jako wielka boża mądrość płynąca strumieniami jako Dar Ducha Świętego.
Dlatego teraz spróbuj zrozumieć Apokalipsę - kiedyś ktoś wyłoży kawę na ławę wzywając do ostatecznego starcia Prawych, Bożych Ludzi z kanaliami upośledzającymi całe społeczeństwa.
Pytanie nasuwa się tu takie - Jaka jest siła urojenia? Ilu będzie Bożych robotników? Ilu będzie oświeconych, którzy rzeczywiście chcą pokoju i sprawiedliwości na świecie a ilu kretynów i tych co wszystko mają w d.....?
To jest pytanie na dziś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Własnie wykazałeś, że rozmowa wprost z robactwem nie miała sensu
No właśnie Urielu, pokazujesz właśnie ów "jezusowy pacyfizm" lepiej niż trzeba. Dziękuję za przykład.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Uriel_ (360 punktów) | > Własnie wykazałeś, że rozmowa wprost z robactwem nie miała sensu >No właśnie Urielu, pokazujesz właśnie ów "jezusowy pacyfizm" lepiej niż trzeba. Dziękuję za przykład.
Przykład czego??? Czy w czasach, kiedy już wiadomo, że ludzie zdolni są mordować w komorach gazowych jedni drugich epitet robactwo jest dla Ciebie nadal zbyt ostry? Czy nie zdajesz sobie sprawy, że człowiek zdolny jest do bestialstwa jeśli zbyt długo pozostaje na poziomie moralnego robaka?
Czy ty masz pretensje do Jezusa, że przykładając do judaizmu właściwe algorytmy przeraziła Go wizja komór gazowych?
Miał czekać czy całym sobą zaangażować się w ratowanie świata, swoich rodaków zakładając, że sam był żydowskiego pochodzenia ?
Powiedz czy zrobisz w gacie jak powiem : Niech się stanie Apokalipsa 21,8 ! ( A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga ) czy może z radością zawołasz do mnie:
Błogosławiony Urielu_ , który przychodzisz w imię Pańskie, w moim imieniu CZŁOWIEKA GOSPODARZA TEJ PLANETY na której Ja Jacek Tabisz, Syn Twój i Bóg Twój, pełnoprawny, odpowiedzialny obywatel świata rad jestem Cię widzieć. Cieszę się Urielu, że jest nas więcej świadomych ziemian, którzy nie pozwolą sobie nikomu pluć w gębę, ordynarnie panoszyć się sługusom szatana po naszej ziemi wmawiającym naszym dzieciom upośledzenie i etyczną farsę. My zrobimy z nimi porządek, pokażemy im ich wewnętrzne dno i damy ostatnią szansę na naprawę, wybór ostateczny czyniąc sąd ostateczny.
ALBO JESTEŚCIE Z NAMI, ALBO PRZECIW NAM !
Do tego prowadzi ta religia drogi Jacku, nie owijajmy w bawełnę wiedział to i ten, który nam napisał:
Apokalipsa 21,7
Zwycięzca to odziedziczy i będę Bogiem dla Niego a on dla mnie będzie synem.
Wystarczy tę książkę po prostu przeczytać i zrozumieć, wydobywszy w trakcie kilka prostych prawd a wygramy wszyscy lepszy świat. Ale do tego trzeba MIEĆ JAJA !
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | > No, no, rozszalałeś się na dobre Urielku.To tylko przedsmak pełni mego atrakcyjnego wnętrza.  > Ale jak weźmiesz głęboki oddech i przeczytasz na spokojnie to co piszeszAż tak się tym już nie ekscytuję, trochę już w tym siedzę. Moja wypowiedź jest względnie wyważona i co bardzo istotne na temat. > zrozumiesz, że religie nie zapobiegają przeważnie przemocy i bestialstwu, lecz je tworzą.Któż bardziej niż Jezus miałby to rozumieć ? Na litość boską religia go zmasakrowała ! > A przoduje wśród nich chrześcijaństwo, co zresztą nad wyraz obrazowo przedstawiasz.  Co mój tekst ma wspólnego ze znanym Ci chrześcijaństwem ? Coś więcej niż słowo Jezus ? P.S. gdzie te plusy ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Religia powtarza ludowe porzekadła, żeby przypodobać się masom i je pozyskać. To nie jest żadna wiedza.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Religia powtarza ludowe porzekadła, żeby przypodobać się masom i je pozyskać. To nie jest żadna wiedza. Dla kogoś, kto nigdy takiego porzekadła nie słyszał jest to przynosząca wymierną korzyść informacja prawda? Wskazówka, że Niszczenie efektów pracy innych jest złą strategią jest cennym składnikiem ogólnej wiedzy odbiorcy nieprawda? To tylko przykład na to, że można znaleźć coś wartościowego i w Biblii, trzeba tylko chcieć poszukać. Nie twierdzę, że cała jest prawdą. Jest w niej tyle manipulacji, sadyzmu, przekupstwa i krwi że włos się jeży na głowie. I masz rację, wiele jej części ma dokładnie taki cel: kontrolować masy, żeby móc je wykorzystywać. Ale nie wszystkie... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Po tę "informację" lepiej pójść do twórców obdarzonych "chłopskim rozumem", nie zaś sięgać do świętych ksiąg. Wiara w te ostatnie odbiera ludziom chęć poznawania prawdziwej rzeczywistości, w której nie ma żadnych bogów. Nawet ładne kłamstwa są zgubne, zaś Biblia jest raczej krwawym kłamstwem. Epicentrum tej krwawości jest jezusowe - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". I co z tego, że obok tego wezwania do bezwarunkowej nietolerancji są jakieś ludowe porzekadła?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Po tę "informację" lepiej pójść do twórców obdarzonych "chłopskim rozumem", nie zaś sięgać do >świętych ksiąg.Nie o tym rozmawiamy "dokąd lepiej pójść", tylko czy to jest wiedza, czy nie... Więc jak? > Wiara w te ostatnie odbiera ludziom chęć poznawania prawdziwej rzeczywistości, w której nie ma >żadnych bogów.A to ciekawe twierdzenie. Udowodnij. > Nawet ładne kłamstwa są zgubne, zaś Biblia jest raczej krwawym kłamstwem.A to ciekawe. Uzasadnij, na podstawie przedstawionych fragmentów: "Jn 13:34-35 34. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. 35. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. (BT)" "Mt 7:12 12. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. (BT)" > Epicentrum tej krwawości jest jezusowe - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie".Gdzie tu widzisz krwawość? Przytoczmy cały wers: "Mt 12:30 30. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. (BT)" > I co z tego, że obok tego wezwania do bezwarunkowej nietolerancji są jakieś ludowe porzekadła?> Uzasadnij, jak wywnioskowałeś wezwanie do nietolerancji z tego wersu. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jn 13:34-35 34. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. 35. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. (BT)"
Miłować = myśleć dokładnie tak jak Jezus i zmuszać innych do identycznego myślenia. Myśleć = powtarzać niekwestionowane "prawdy" Jezusa. Wzajemnie się miłować = utwierdzać się w "prawdzie" Jezusa za wszelką cenę. Nie myśleć dokładnie tak jak Jezus = być torturowanym przez wieczność przez Jezusa, albo jego Boga. Myśleć dokładnie tak jak Jezus = doczekać się wiecznego powtarzania niekwestionowanych "prawd" Jezusa.
Możliwe rozwiązania tych równań:
1. Inkwizytor wyrywa jelita z brzucha czarownicy wierząc, że ratuje jej duszę. Działa z chrześcijańską miłością. 2. Misjonarze widzą tubylców śpiewających w wiosce. Natychmiast zabraniają im robić to co czynili od wieków. Nakazują im powtarzać "prawdę" Jezusa. 3. Egzystencjalista uważa, że życie nie ma sensu, bo bycie śmiertelnikiem na Ziemi to straszny obciach. Stwierdza: "Jeśli wszystek umrę, wszystko traci sens" i patrzy z pogardą na chmury, trawę, gwiazdy i ptaki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Jn 13:34-35 >34. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. >35. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. >(BT)"> Miłować = myśleć dokładnie tak jak Jezus i zmuszać innych do identycznego myślenia. Udowodnij to twierdzenie. Dla mnie miłować to miłować. Kochać, szanować, nie krzywdzić, pomagać. Masz jakieś inne definicje? Ta wiem, Kościół katolicki i inne sekty promują taką "interpretację" miłości. Czyżbyś uważał tezy Kościołów za prawdziwe że uznajesz je za ważniejsze od tego, co można samemu przeczytać? > Myśleć = powtarzać niekwestionowane "prawdy" Jezusa.> Wzajemnie się miłować = utwierdzać się w "prawdzie" Jezusa za wszelką cenę.> Nie myśleć dokładnie tak jak Jezus = być torturowanym przez wieczność przez Jezusa, albo jego Boga.> Myśleć dokładnie tak jak Jezus = doczekać się wiecznego powtarzania niekwestionowanych "prawd" Jezusa.J.W. Wyczytałeś to w Biblii czy ktoś Ci powiedział że Jezus właśnie to miał na myśli? > Możliwe rozwiązania tych równań:> 1. Inkwizytor wyrywa jelita z brzucha czarownicy wierząc, że ratuje jej duszę. Działa z chrześcijańską miłością.> Nie, jest sadystą i mordercą, który SAM O SOBIE TWIERDZI, że "Bóg mu tak kazał". To wina Jezusa, że jakiś facet 1500 lat później podaje się za jego przedstawiciela i znęca się nad ludźmi? Dziwne poglądy. Jeszcze raz, Przyszedł człowiek, podał się za pracownika gazowni i okradł Ci mieszkanie a Ty krzyczysz, że Gazownia to złodzieje... > 2. Misjonarze widzą tubylców śpiewających w wiosce. Natychmiast zabraniają im robić to co >czynili od wieków. Nakazują im powtarzać "prawdę" Jezusa.J.W. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Istnieją dwa wyjścia z tej sytuacji: 1. Uważasz, że Jezus był zwykłym człowiekiem, którego należy podziwiać. Jeśli tak, to wyrażał się moim zdaniem bardzo niejasno, bo jego miłe myśli sprawiły ogrom nieszczęść. Lepiej powtarzać myśli Seneki, Owidiusza, Horacego. W czasach Jezusa żyło wiele mądrzejszych i lepszych od niego osób, których myśli nikt nie powtarza, choć nie przyczyniły się do masakr. 2. Uważasz, że Jezus był bogiem, albo szczególnym prorokiem boga. Jeżeli tak, to dlaczego ów bóg nie zatroszczył się o sposób przekazu swojej tradycji?
Religia chrześcijańska okazała się najbardziej krwawym kultem znanym ludzkości, w jej imię zabito większą liczbę osób, niż w imię innych religii. Jeśli chodzi o tropienie heretyków wśród swoich i torturowanie ich, również chrześcijaństwo pod tym względem przodowało. Tylko w chrześcijaństwie zaczynano wesołe święta paląc ludzi na stosach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
> Religia chrześcijańska okazała się najbardziej krwawym kultem znanym ludzkości, w jej imię zabito większą liczbę osób, niż w imię innych religii. Jeśli chodzi o tropienie heretyków wśród swoich i torturowanie ich, również chrześcijaństwo pod tym względem przodowało. Tylko w chrześcijaństwie zaczynano wesołe święta paląc ludzi na stosach.> Wydaje mi się, że tu właśnie dochodzimy do punktu, kiedy można wyjaśnić DLACZEGO większość normalnych, inteligentnych ludzi odczuwa obrzydzenie na samo słowo Bóg. Kiedy się osiągnie wiek, kiedy szare komórki zaczynają rzetelnie pracować, odrzuca się nasz, polski powszechny i katolicki kościół ze względu na kłamstwo które jest podstawą jego działania i doktryny. Maybachy, przepych papiestwa, różnego rodzaju sekty i głosiciele "jedynie słusznej prawdy" tworzą obraz Boga tak przerażający, że normalny człowiek MA NADZIEJĘ, że nie jesteśmy częścią tego horroru. Oznaczałoby to, że być może jesteśmy zabawkami w rękach chorego psychopaty który stworzył nas żeby się nad nami znęcać. Powiem Ci, że jeszcze parę lat temu sam przez to przechodziłem. Po zapoznaniu się z teorią ewolucji ta nadzieja jeszcze wzrasta, bo wolimy śmierć niż wieczne życie pod rządami tyrana. Lapidarne stwierdzenie, że "coś za dużo tych przypadków" powoduje odruch obronny bo może wskazywać, że ten psychopata tam jednak siedzi i być może obmyśla kolejne metody aby nas dręczyć. Według mnie jednak omijanie oczywistych problemów jakie niesie za sobą zrzucenie wszystkiego na przypadek jest swego rodzaju chowaniem głowy w piasek. Mój zdrowy (mam nadzieję) rozsądek każe mi jednak przyznać, że "tam" ktoś jednak może siedzieć bo te "przypadkowe" twory są zbyt genialnie zaprojektowane, żeby przejść nad tym do porządku dziennego. Stereotypowy pogląd o Bogu i wierze, który bierze się z obserwacji zachowania ludzi którzy podają się za ich reprezentantów można by prawie dokładnie zawrzeć w tych kilku zdaniach, które napisałeś. Ja jednak twierdzę, że jest to pogląd fałszywy, dokładnie jak fałszywe są deklaracje Papieży, czy Imamów, kiedy mówią, że należy kogoś spalić na stosie , bo ten czy ów "bóg" tak nakazuje. Kiedy uznasz, że prawdopodobieństwo niekoniecznie musi wszystko tłumaczyć, wtedy zaczniesz szukać jakichś przesłanek, które mogą świadczyć, że jest inaczej czyż nie? Jeśli znamy jakąś teorię, to najlepszą metodą jej sprawdzenia jest próba jej sfalsyfikowania prawda? Szukamy więc argumentów i informacji, które ją mogą obalić lub potwierdzić. Nie widzę różnicy między Dziełami Platona a Biblią w tym sensie. To jakaś informacja zapisana przez ludzi tysiące lat temu. Czasem jest prawdziwa, czasem nie. Weryfikacja w wielu źródłach pozwala znaleźć fragmenty, które NAJPRAWDOPODOBNIEJ są prawdziwe. Zawsze bowiem istnieje obawa, że źródło pisał ktoś, kto nie posiadał wiedzy o temacie w którym się wypowiada, ot, dziś ludzie też się chwalą jaką to rybę nie złowili i twierdzą, że mieli kontakt z kosmitami; lub celowo wprowadzał odbiorcę tekstu w błąd, żeby uzyskać jakieś korzyści (np. nakazy, że należy bezwzględnie słuchać kapłana); a także ktoś, kto wykorzystywał je w celach politycznych nawołując za ich pośrednictwem do wojen ze swoim aktualnym wrogiem i przemocy wobec niego. W Biblii jak i większości starożytnych tekstów znajdziesz wszystkie te elementy. Jednak uważne jej przeczytanie pozwala jednak na rozsądne "odfiltrowanie" elementów które są ewidentnie nieprawdziwe (np. sprzeczności). > 2. Uważasz, że Jezus był bogiem, albo szczególnym prorokiem boga. Jeżeli tak, to dlaczego ów bóg nie zatroszczył się o sposób przekazu swojej tradycji?> Najogólniej (zakładając że Bóg istnieje) uważam, że Jezus był kimś w rodzaju "wysłannika" inteligentnej istoty, która nadała kształt i cel wszechświatowi. Sama Biblia pisze, że istniał on znacznie wcześniej niż ziemia i został "zrodzony" przez Słowo Boga. (Logos z Jan 1:1). Jego przekaz jest ogólnie dostępny i każdy sam może sprawdzić, co jest jego treścią i jakie według niego są jego założenia. Wydaje mi się, że najlepszą metodą oceny, czy ktoś jest wiarygodny jest po prostu posłuchanie, co ma do powiedzenia. Wydaje mi się przy tym, że zarówno literalne pojmowanie Biblii jak i składanie fragmentów których nie rozumiemy na karb "języka symbolicznego" prowadzi do niepoprawnych wniosków. Jeśli coś jest bzdurą to jest bzdurą i jeśli widzimy trzy sprzeczne ze sobą wersje to przecież nie mogą być jednocześnie prawdziwe. Biegaja później "prorocy" i krzyczą, że Biblia to słowo Boże i każda kropka i słowo jest prawdą. Oczywiste nieprawdy zamiata się pod dywan i każe wierzyć "barankom" (nie nie owieczkom  ) że te sprzeczności są spowodowane potrzebą stosowania "innej" logiki i sugerowanie, że Bóg ma "inną" moralność. Podobne zarzuty stawiam parę postów wyżej współczesnej nauce. Odrzucenie natomiast Biblii czy jakiejkolwiek innej księgi jako całości jest według mnie błędem, bo w końcu to jakaś historia i ktoś miał jakiś cel w napisaniu jej. Ważne, żeby zrozumieć DLACZEGO ktoś napisał ten, czy inny fragment. Pozdrawiam. P.S. Nie wiem, czy dam radę z innymi postami ale stay tuned 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Wydaje mi się, że najlepszą metodą >oceny, czy ktoś jest wiarygodny jest po prostu posłuchanie, co ma do powiedzenia.
Nic dodać, nic ująć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie masz racji. Istnienie boga jest jak najbardziej wątpliwe, nawet jakby był ładnym marzeniem, a nie jest. Jeśli uważasz, że Jezus był wysłannikiem, to ten, który go wysłał ponosi pełną odpowiedzialność za wszelkie zniekształcenia, chyba że jest idiotą, albo tyranem. Ale nic, dosłownie nic nie świadczy o tym, że Jezus był wysłannikiem istoty, która mogłaby choć pomyśleć nad algebrą. Moim zdaniem ponownie chcesz znaleźć miejsce dla posiadanej przez siebie "prawdy" i okrawasz fakty, aby było to jak najłatwiejsze.
Jeszcze raz - załóżmy, że był wysłannik Jezus. Jego posłannictwo stało się najbardziej krwawą i nietolerancyjną spośród religii. Nie zachowała się relacja o żadnej mądrej wypowiedzi posłannika. Mógł przecież mówić - "niech każdy myśli co chce, to żaden problem", "wszechświat powstał 14 miliardów lat temu", "człowiek pochodzi z ryby, ryby nie są przedmiotami do cyrkowych sztuczek". W innych starożytnych religiach, na przykład w Hinduizmie, pojawiały się wielkie liczby i koncepcje o przechodzeniu z formy zwierzęcej na ludzką. Więc można było takie rzeczy mówić, a ludzie mogli je powtarzać. W ewangeliach tego nie ma. Ale dobrze - był posłannik, zniekształcono jego wykłady o 100%, nic nie zostało. I co na to wysłannik posłannika? Z całą pewnościa można stwierdzić, że albo jest sadystą, albo ma IQ mniejsze od Busha Juniora.
Moim zdaniem, chcesz, aby pewne dowolnie wybrane przez ciebie fragmenty były prawdą i tak wszystkim manipulujesz, aby upewnić się w tym przekonując innych ludzi do swoich "prawd". Na tym polega misjonarstwo - im więcej, tym prawdziwiej. Tymczasem to nie prawda. Polecam ci lektury o inkwizycji, krucjatach, auto da fe, początkach faszyzmu, końcu cywilizacji amerykańskich, misjonarzach kolonialnych. Może to pozwoli ci spojrzeć jaśniej na to, czego szukasz i na to jak szukasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | > Moim zdaniem, chcesz, aby pewne dowolnie wybrane przez ciebie fragmenty były prawdą i tak wszystkim manipulujesz, aby upewnić się w tym przekonując innych ludzi do swoich "prawd".> Prawda to prawda. nie poddaje się manipulacji. Masz argumenty ?? Widzisz gdzieś manipulację? Powiedz! Przecież na to czekam! Oskarżasz mnie o kłamstwo i manipulację ?? Odpowiem Ci "głupim" cytatem z "głupiej" książki: "Jn 18:23 23. Odrzekł mu Jezus: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz? (BT) " > Na tym polega misjonarstwo - im więcej, tym prawdziwiej. Tymczasem to nie prawda. Polecam ci lektury o inkwizycji, krucjatach, auto da fe, początkach faszyzmu, końcu cywilizacji amerykańskich, misjonarzach kolonialnych. Może to pozwoli ci spojrzeć jaśniej na to, czego szukasz i na to jak szukasz.> Znów mamy do tego wracać ?? Złodziej-gazownia... Znów zakładasz, że czegoś nie wiem i z tego wynika moje "zaślepienie". Udowodniłem wiele razy w tym wątku, że to co uznajesz za prawdę o mnie bo wyssałeś sobie takie założenie z palca jest kłamstwem. Tu z kolei oskarżasz Jezusa i obarczasz go winą za to, że ktoś się podawał za jego wysłannika i palił ludzi na stosie. Chciałbyś być skazany na dożywocie bo jakiś facet w Somalii wymordował całą wioskę twierdząc, że mu kazałeś ?? Masz dziwne poczucie sprawiedliwości... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Złe i to bardzo złe jest to, że w miejsce gdzie istnieje prawdziwa, piękna zagadka, ty wklejasz gotowe wyobrażenie boga, które wyrosło z atawizmów naszego gatunku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Złe i to bardzo złe jest to, że w miejsce gdzie istnieje prawdziwa, piękna zagadka, ty >wklejasz gotowe wyobrażenie boga, które wyrosło z atawizmów naszego gatunku. Ty tam wklejasz gotowe wyobrażenie "powstawania przypadkiem z niczego", które wyrosło z wiary w to, że przedmioty a nie podmioty są zdolne do kreacji. Przypadek? Czemu nie słońce? Przynajmniej widać, że jest... Jedziemy więc na takich samych wózkach, tyle, że w przeciwnych kierunkach. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > "Syr 35:23> 23. Jeśli jeden buduje, a drugi rozwala, jakiż pożytek im zostaje, poza trudem?"> To wg Ciebie nie jest wiedza ??> UzasadnijA w jaki sposób udowadnia to istnienia bóstwa?  I który fragment mówi o ewolucji, kwarkach, fizyce kwantowej? Bo takie "mądrości" to my mamy w bajkach Krasickiego  Nie jest to żadna wiedza na temat otaczającego nas świata, tylko zbiór spostrzeżeń w kategorii "oddziaływania międzyludzkie" i "Opowieści dziwnej treści Cioci Kloci". 
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Poza tym jest to plagiat. Jakiś nawiedzony prorok usłyszał coś od swojej cioci i póżniej wpisał do swej księgi jako prawdę objawioną. Księgi religijne to obszerne zbiory tego typu plagiatów kompilowane po to, aby były jak najbardziej atrakcyjne do "wierzenia". Takie pseudofilozoficzne protoseriale brazylijskie. Chodzi o to, by uzależnić widza.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > A w jaki sposób udowadnia to istnienia bóstwa? Gdzie wspomniałem, że udowadnia? > I który fragment mówi o ewolucji, kwarkach, fizyce kwantowej? Bo takie "mądrości" to my mamy w bajkach Krasickiego Nie jest to żadna wiedza na temat otaczającego nas świata, tylko zbiór spostrzeżeń w kategorii "oddziaływania międzyludzkie" i "Opowieści dziwnej treści Cioci Kloci". "> I takie to oczywiste spostrzeżenia a w tej chwili z pewnością burzony jest czyjś dom. Jeśli dobrze wykształceni przywódcy państw nie potrafią zrozumieć takiej prostej zależności, to może należałoby przeprosić "ciocię klocię" ? Nigdy nie zniszczyłaś czyjejś pracy? Może chociaż Ty okażesz się "ponad te bzdury"? Może twierdzenie, że "nie jest to żadna wiedza" wynika z niezrozumienia tej zależności ? Gdyby Bush posiadał tę "nie-wiedzę" to nie zginęłoby mnóstwo ludzi w Iraku a ich domy stałyby do dziś. On też uznał, że to bzdura... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Akurat oceny tego, co się niszczy albo nie, co się łowi, albo nie, dziedziczymy genetycznie. Mamy geny behawioru, automatycznie wpisujące w nas oceny zachowań społecznych w obrębie małej grupy, a także przemyślenia typu - "to jest całe, to jest zniszczone", "z sąsiadem współpracuj gdy mozesz". Tak prostych rzeczy nikt nie wymyśla. One wyewoluowały wśród zwierząt społecznych. Nie ma informacji w odwoływaniu się do prostego instynktu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Akurat oceny tego, co się niszczy albo nie, co się łowi, albo nie, dziedziczymy genetycznie.Sugerujesz, że żeby stwierdzić czy coś zostało zniszczone czyli jego entropia znacznie wzrosła trzeba coś "odziedziczyć genetycznie" ? > Mamy geny behawioru, automatycznie wpisujące w nas oceny zachowań społecznych w obrębie małej >grupy, a także przemyślenia typu - "to jest całe, to jest zniszczone", "z sąsiadem >współpracuj gdy mozesz".Współpraca jest STRATEGIĄ a nie "przemyśleniem". W dodatku strategią wygrywającą. Niezależnie od tego, co sobie o niej pomyślisz. > Tak prostych rzeczy nikt nie wymyśla.A jednak istnieją > One wyewoluowały wśród zwierząt społecznych. Nie ma informacji w odwoływaniu się do prostego >instynktu.Ale masz na to dowód? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | TyDraniu (6569 punktów) | > >1. Czy rozumiesz słowa teoria, hipoteza, dogmat?> -hipoteza : Ziemia jest płaska> -teoria: Wiele wskazuje, że ziemia kręci się wokół słońca> -dogmat: Na podstawie eksperymentu z Wahadłem Foucaulta, możemy udowodnić, że ziemia obraca się.> Dogmat, to prawda.Raczej: - dogmat: Zostało mi objawione, że Ziemia jest płaska i nikt mi nie udowodni, że jest inaczej - teoria: Ziemia porusza się wokół Słońca po elipsie (Kepler) - hipoteza: inne planety Układu Słonecznego zaburzają ruch Ziemi po torze eliptycznym > To według mnie DOBRA teoria. Logiczna, jest wiele przesłanek i obliczeń, które ją potwierdzają. Załamuje się za to przy pytaniu CO wybuchło i DLACZEGO. Nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że Wielki wybuch był PRZYCZYNĄ a nie SKUTKIEM. Musiałbym zrobić nieuprawnione założenie, że takie wybuchy mogą dziać się bez przyczyny a więc same stać się przyczyną jakiejś kreacji.Od czasu Hubble'a wiemy, że Wszechświat się rozszerza. Od czasu Einsteina wiemy, że z początkiem Wszechświata zaczął płynąć czas. Dzięki nim możemy dopiero zacząć poszukiwać odpowiedzi na pytania skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy. Jednak teraz oczekiwanie, że wydarzenie, które zapoczątkowało proces upływu czasu będzie miało PRZYCZYNĘ, czyli jakieś wydarzenie, które poprzedzało je w czasie, wydaje mi się sprzeczne z logiką. > Moje zastrzeżenia dotyczą rozszerzania faktu wielkiego wybuchu na filozoficzne implikacje z tego płynące. Teoria wielkiego wybuchu opisuje CO się wydarzyło a nie DLACZEGO to się wydarzyło.> Moim celem jest wykazanie, że bardzo często uznajemy za prawdę zdanie tej czy innej osoby.Uznajmy, że wykazałeś. > Czymże więc jest takie uznawanie? Czy nie wiarą ? Gdzie jest miejsce na prawdę, jeśli zaczniemy uznawać, że ciemna energia albo Bóg na pewno istnieje. Z Bogiem jest o tyle łatwiej, że wiadomo NA PEWNO, że MOŻE istnieć  O ile Wielki Wybuch jest odpowiedzią niepełną, o tyle Bóg nie jest żadną odpowiedzią. Powiem więcej: jest odpowiedzią idiotyczną i sprzeczną z logiką, nie dającą nam nic.
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Dogmat, to prawda.> Raczej:> - dogmat: Zostało mi objawione, że Ziemia jest płaska i nikt mi nie udowodni, że jest inaczej> - teoria: Ziemia porusza się wokół Słońca po elipsie (Kepler)> - hipoteza: inne planety Układu Słonecznego zaburzają ruch Ziemi po torze eliptycznymDla mnie dogmat jest aksjomatem tylko wtedy, kiedy daje się udowodnić lub nie potrzebuje dowodu (np 1+1=2). > >Czymże więc jest takie uznawanie? Czy nie wiarą ? Gdzie jest miejsce na prawdę, jeśli >>zaczniemy uznawać, że ciemna energia albo Bóg na pewno istnieje. Z Bogiem jest o tyle >>łatwiej, że wiadomo NA PEWNO, że MOŻE istnieć  > O ile Wielki Wybuch jest odpowiedzią niepełną, o tyle Bóg nie jest żadną odpowiedzią. Powiem >więcej: jest odpowiedzią idiotyczną i sprzeczną z logiką, nie dającą nam nic.Oo to ciekawe. - Jest odpowiedzią idiotyczną, bo jej każesz/wierzysz w to, czy masz jakieś argumenty ? - Podaj przykład sprzeczności z logiką zdania: Uważam, że obserwowalny wszechświat i zasady w nim działające są skutkiem działania istoty inteligentnej. - Jeżeli istnieje Bóg a wszechświat NIE powstał przypadkiem, to według Ciebie ta wiedza nic nam nie daje ?? Uzasadnij... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) |
> Oo to ciekawe.> - Jest odpowiedzią idiotyczną, bo jej każesz/wierzysz w to, czy masz jakieś argumenty?Mam. Argumenty te podał np. David Hume. Jeden z nich podaję poniżej. > - Podaj przykład sprzeczności z logiką zdania:> Uważam, że obserwowalny wszechświat i zasady w nim działające są skutkiem działania istoty inteligentnej.Taka istota musiałaby być bytem wysoce skomplikowanym (prawdopodobnie o komplikacji wyższej, niż wszechświat). Skąd się zatem wzięła? Inaczej mówiąc: Kto stworzył Boga? > - Jeżeli istnieje Bóg a wszechświat NIE powstał przypadkiem, to według Ciebie ta wiedza nic nam nie daje ?? Uzasadnij...Gdzie napisałem: "Jeżeli istnieje Bóg a wszechświat NIE powstał przypadkiem"? Mam wrażenie, że mnie podpuszczasz, przekręcając to, co napisałem. Zresztą nie uważam żeby wszechświat powstał przypadkiem. Słowo "przypadek" sugeruje, że mógł nie zaistnieć a nic mi o tym nie wiadomo. Wszechświat stworzony przez Boga byłby inny, niż ten który powstał samodzielnie, a ta różnica byłaby różnicą naukową. Nie moglibyśmy chociażby prognozować pogody  . Problem cudów byłby nie do przejścia. W zasadzie pomyślałem teraz, że bóg może w tej sekundzie rozwiązać ten problem na swoją korzyść, strzelając we mnie piorunem  . Jednak nie zrobił tego  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Mam. Argumenty te podał np. David Hume. Jeden z nich podaję poniżej."David Hume, mimo że był duchowym uczniem Johna Locke'a, w gruncie rzeczy obalił w dużym stopniu wypracowane przez niego zasady czystego empiryzmu. pl.wikipedia.org/wiki/David_Hume"Filozofia Hume'a to przede wszystkim potężny atak na wszelkie formy racjonalizmu. Dotyczy to zarówno epistemologii jak i etyki i filozofii politycznej. Zadeklarowanym we wstępie do Traktatu o naturze ludzkiej celem badań hume'owskich było oparcie całej wiedzy na doświadczeniu. Jednak trudności, na jakie natrafił w trakcie swoich analiz uniemożliwiły mu stworzenie spójnego systemu poglądów. Wartość jego filozofii polega w związku z powyższym na wskazaniu barier na jakie natrafia epistemologia empirystyczna." Czyli o idiotyzmie idei, że wszechświat może być wytworem inteligencji świadczą poglądy Pana Hume, który nie potrafi nawet stworzyć spójnego systemu poglądów ? Dla mnie to jest właśnie dość... swobodna interpretacja... Ktoś powiedział, że to jest głupie więc to jest głupie... Dziwne. > >- Podaj przykład sprzeczności z logiką zdania:> >Uważam, że obserwowalny wszechświat i zasady w nim działające są skutkiem działania istoty inteligentnej.> Taka istota musiałaby być bytem wysoce skomplikowanym (prawdopodobnie o komplikacji wyższej, >niż wszechświat). Skąd się zatem wzięła? Inaczej mówiąc: Kto stworzył Boga?Jestem informatykiem, i czasem piszę programy. Jestem o wiele bardziej skomplikowanym bytem niż one. Z tego co piszesz wynika, że jeśli napiszę: Napisałem ten program; To jest to sprzeczne z logiką, bo nie odpowiada na pytanie kto stworzył mnie ??? Podwójnie dziwne  Jaki ma związek jedno z drugim ? GDYBYM wiedział COKOLWIEK o tym co dzieje się POZA naszym obserwowalnym wszechświatem, mógłbym pokusić się o zadanie pytania: "Skąd wziął się Bóg"? Odnoszę się do tego, co możemy poznać i co może świadczyć o prawdziwości hipotezy Boga lub przypadku. > Gdzie napisałem: "Jeżeli istnieje Bóg a wszechświat NIE powstał przypadkiem"? Mam wrażenie, >że mnie podpuszczasz, przekręcając to, co napisałem. Zresztą nie uważam żeby wszechświat >powstał przypadkiem. Słowo "przypadek" sugeruje, że mógł nie zaistnieć a nic mi o tym nie >> wiadomo.> >O ile Wielki Wybuch jest odpowiedzią niepełną, o tyle Bóg nie jest żadną odpowiedzią. >>Powiem >więcej: jest odpowiedzią idiotyczną i sprzeczną z logiką, nie dającą nam nic.Wyciągam tylko wnioski z tego, co napisałeś. Jeśli mamy tylko dwie alternatywy, wszechświat powstał w wyniku a) przypadku, b) interwencji A Ty interwencję uznajesz za idiotyczną ideę, MUSISZ uznać przypadek za przyczynę sprawczą powstania wszechświata... > Słowo "przypadek" sugeruje, że mógł nie zaistnieć a nic mi o tym nie >> wiadomo.Wyjaśnij, słowo "przypadek" niczego nie sugeruje, oznacza, że z wielu możliwości w losowy sposób urzeczywistniła się jedna. Uważasz, że wszechświat MUSIAŁ ZAISTNIEĆ ? Uzasadnij. > Wszechświat stworzony przez Boga byłby inny, niż ten który powstał samodzielnie, a ta >różnica byłaby różnicą naukową. Nie moglibyśmy chociażby prognozować pogody .Co miałoby nam przeszkodzić ? Nie uważasz, że inteligentna istota byłaby głupia a nie inteligentna, gdyby latała i przestawiała każdy elektron na właściwą orbitę zamiast wypracować ALGORYTMY i MECHANIZMY działające automatycznie ? Przecież cząsteczka wody zachowuje się zawsze tak samo... Tak jak funkcje i klasy w programach które czasem pisuję. Jeżeli ... to.... Bardzo ułatwia życie  A prognozy pogody na kilka dni sprawdzają się, ponieważ poznaliśmy MECHANIZMY rządzące ruchem warstw atmosfery. > Problem cudów byłby nie do przejścia.Ja nic nie wiem o żadnych cudach  Mówisz o niepokalanym poczęciu ? pl.wikipedia.org/wiki/Zapłodnienie_in_vitroLeczenie niewidomych ? Jak się zna kod genetyczny i umie go modyfikować to chyba nie jest to większy problem prawda ? > W zasadzie pomyślałem teraz, że bóg może w tej sekundzie rozwiązać ten problem na swoją >korzyść, strzelając we mnie piorunem .> Jednak nie zrobił tego . Po co miałby to robić  Kiedy przechodzę obok przedszkola i dzieci krzyczą za mną "GUPI" to nie biegam za nimi z piłą mechaniczną... Tak sobie krzyczą, przecież NIE MOGĄ wiedzieć czy na prawdę jestem głupi, bo mnie nie znają... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Nie mamy natomiast prawie żadnej wiedzy o tym, JAK DZIAŁA to całe środowisko i dlaczego.Mamy na ten temat bardzo dużą wiedzę. > Szczególnie ostrożnie podchodzę do nowych "teorii wszystkiego".A do tych starych mniej ostrożnie? > Cóż, w chwili obecnej nie mamy raczej opcji i musimy przekonać się, co jest bardziej prawdopodobne, Bóg, czy przypadek.Nie ma takiej alternatywy. > To, że "tam" jednak ktoś siedzi jest po prostu bardzo prawdopodobne dopóki ktoś tego nie wykluczy lub nie przedstawi teorii spójniejszej logicznie.To, że "tam" coś siedzi jest wysoce nieprawdopodobne. I nielogiczne. > To według mnie DOBRA teoria. Logiczna, jest wiele przesłanek i obliczeń, które ją potwierdzają.> Załamuje się za to przy pytaniu CO wybuchło i DLACZEGO. Teoria boga też załamuje się przy pytaniu "CO i DLACZEGO tam siedzi?". > Nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że Wielki wybuch był PRZYCZYNĄ a nie SKUTKIEM. Musiałbym zrobić nieuprawnione założenie, że takie wybuchy mogą dziać się bez przyczyny a więc same stać się przyczyną jakiejś kreacji.Nikt nie twierdzi, że "wielki wybuch" nie miał przyczyny. > Teoria wielkiego wybuchu opisuje CO się wydarzyło a nie DLACZEGO to się wydarzyło.Dokładnie tak. > Z Bogiem jest o tyle łatwiej, że wiadomo NA PEWNO, że MOŻE istnieć Patrząc na siebie i innych można łatwo stwierdzić, że występowanie inteligentnych istot JEST MOŻLIWE.Wiemy, że w drodze ewolucji mogą powstać istoty inteligentne, materialne, niedoskonałe. Na temat bogów nie wiemy nic pewnego. Z faktu, że istnieje smród nie wynika pewność istnienia wielkiego kreatora smrodu. > W gruncie rzeczy ludzka wiedza o budowie wszechświata jest żałośnie mizerna, wydaje mi się w związku z tym, że zanim ktoś zacznie nazywać głupcami tych, którzy wierzą, niech się lepiej UPEWNI, że zna prawdę...Jaką prawdę? Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dla niektórych prawda już jest i ma się dobrze. I nic nie jest w stanie jej zaszkodzić. Im więcej kłamstw i niespójności w tej "prawdzie", tym lepiej. Jednocześnie owa "prawda" ma strukturę kleju, albo modeliny. Wkleja się ją we wszelkie dziury, a jak już nie da rady, to szuka się w całym  . Podstawowym składnikiem "prawdy" jest "bo ja tak chcę".
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Nie mamy natomiast prawie żadnej wiedzy o tym, JAK DZIAŁA to całe środowisko i dlaczego.> Mamy na ten temat bardzo dużą wiedzę.O , to ciekawe. Wytłumaczysz mi czym jest splątanie? Grawitacja? Co wybuchło i dlaczego ? Czym jest mechanika kwantowa? Czym są czarne dziury? Jak powstały galaktyki? Czym jest materia, czas? Jak dokładnie z kodu genetycznego powstaje człowiek ? > > Szczególnie ostrożnie podchodzę do nowych "teorii wszystkiego".> A do tych starych mniej ostrożnie?Im więcej danych obserwacyjnych ją potwierdza, tym bardziej sensowna teoria... Ot np. Teoria względności Einsteina. Oczywiście jest niekompletna i nie zawsze "działa" ale wiele jej założeń działa. Poza tym, nie ma aspiracji do tłumaczenia "dlaczego", tylko "jak" coś się dzieje. > > Cóż, w chwili obecnej nie mamy raczej opcji i musimy przekonać się, co jest bardziej prawdopodobne, Bóg, czy przypadek.> Nie ma takiej alternatywy.Udowodnij swoje twierdzenie. > > To, że "tam" jednak ktoś siedzi jest po prostu bardzo prawdopodobne dopóki ktoś tego nie wykluczy lub nie przedstawi teorii spójniejszej logicznie.> To, że "tam" coś siedzi jest wysoce nieprawdopodobne.> I nielogiczne.Dlaczego tak uważasz? Co oznacza zdanie "wysoce nieprawdopodobne"? Jak wysoce? Podaj liczbę i sposób jej wyliczenia. Na czym polega "nielogiczość" takiej hipotezy? Uzasadnij. Twierdzisz - udowadniaj. > Z faktu, że istnieje smród nie wynika pewność istnienia wielkiego kreatora smrodu.Wielkiego niekoniecznie. JAKIEGOŚ już tak. Smród albo się pojawił z jakiejś przyczyny albo jest wieczny i "zawsze był". > >W gruncie rzeczy ludzka wiedza o budowie wszechświata jest żałośnie mizerna, wydaje mi się w związku z tym, że zanim ktoś zacznie nazywać głupcami tych, którzy wierzą, niech się lepiej UPEWNI, że zna prawdę...> Jaką prawdę?Prawdę o tym, czy jesteśmy tu przez przypadek, czy z czyjejś woli. Jeśli twierdzisz, że ktoś się myli, to to udowodnij.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) |
>Czym jest mechanika kwantowa? Czym są czarne dziury? Jak powstały galaktyki? Czym jest materia, czas? Jak dokładnie z kodu genetycznego powstaje człowiek ?
>Udowodnij swoje twierdzenie.
>Dlaczego tak uważasz? >Co oznacza zdanie "wysoce nieprawdopodobne"? >Jak wysoce? Podaj liczbę i sposób jej wyliczenia. >Na czym polega "nielogiczość" takiej hipotezy? >Uzasadnij. Twierdzisz - udowadniaj.
>>Jaką prawdę?
>Jeśli twierdzisz, że ktoś się myli, to to udowodnij.
Próbujesz prowadzić tą dyskusję w sposób nie do przyjęcia z logicznego punktu widzenia: - Tezy przeciwne Twoim wymagasz, by były udowadniane w najdrobniejszych szczegółach. - Tymczasem swojej głównej tezy o istnieniu boga nie dowodzisz. Mało tego - próbujesz wykazać, że nawet nie trzeba jej dowodzić! Bo to tylko takie mniejsze zło, taka hipoteza przyjęta z konieczności, bo żadna inna nie dorównuje jej w prawdopodobieństwie. Obliczeń tego prawdopodobieństwa też zresztą nie przytaczasz a tylko cyferki 99,99999% i 10 230 przed oczy rzucasz. Dym i lustra, powiadam Ci. Jak to zresztą w religiach od zawsze było.
---
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Próbujesz prowadzić tą dyskusję w sposób nie do przyjęcia z logicznego punktu widzenia:Zobaczmy, > - Tezy przeciwne Twoim wymagasz, by były udowadniane w najdrobniejszych szczegółach.> - Tymczasem swojej głównej tezy o istnieniu boga nie dowodzisz. Jeżeli ja NIE TWIERDZĘ, że Bóg istnieje, to domagam się tego samego od kogoś o odmiennych poglądach. Jeżeli ja wygłaszałbym twierdzenie, NA MNIE spoczywa ciężar dowodu. Jeśli ktoś twierdzi, że życie NAPEWNO NIE POWSTAŁO w wyniku czyjejś interwencji powinien tego dowieść, czyż nie? Tego wymaga metodologia naukowa ("Ciężar dowodu naukowego zawsze spoczywa na tym, kto konstruuje teorię"). Twierdzenie o tym, że wszechświat powstał w wyniku przypadkowego zdarzenia zwanego wielkim wybuchem wymaga dowodu. Jest więc tezą tak samo niesprawdzalną jak ta, że istnieje Kreator. Fakty są więc takie, że obaj nie możemy dowieść swojej racji ale z jakiegoś powodu, ktoś kto skłania się ku opcji Bóg/Kreator/ISW uznawany jest za niedouczonego ćwierćinteligenta z łbem napakowanym dogmatami i wypranym w najbliższej parafii. Uznajmy więc, że jestem debilem i uznajmy też prawo debila do zadawania pytań. Jakkolwiek oczekuję raczej dyskusji z osobami mającymi pewne przygotowanie w poruszanych przeze mnie tematach to z chęcią wytłumaczę każdemu kogo to zainteresuje w bardziej przystępny sposób. Traktuję każdego rozmówcę jak partnera i zakładam posiadanie pewnej wiedzy. Ja sam NIE WIEM takiego mnóstwa rzeczy że mnie to czasem przeraża  ale właśnie dlatego zadaję szczegółowe pytania, żeby może trafić na kogoś, kto potrafi znaleźć sensowną odpowiedź. Rozumiem, że używam języka technicznego i pewnie z racji wykonywanego zawodu cechuje mnie dbałość o szczegóły. Rozumiem też, że dla niektórych fakty które podaje mogą się wydawać "wyssane z palca" aczkolwiek zawsze podaję gdzie można o tym więcej przeczytać, JAK można obliczyć podawane przeze mnie liczby i jakich metod użyto. Jeżeli np. nie zgadzasz się z liczbą zaproponowaną przez Tiplera (A obecnie niezbyt wielu naukowców się generalnie nie zgadza), możemy przedyskutować zastosowaną metodologię. Jeżeli źródło które podałem pisze lub mówi nieprawdę, to wystarczy mi zwrócić uwagę. Często można ten zarzut podnieść przeciwko wikipedii którą często cytuję a nieraz okazywało się, że występują w niej przekłamania. Bardzo szybko jednak są one wychwytywane i generalnie, w dyskusji na forum dyskusyjnym świetnie się sprawdza w celu "szybkiego" wyjaśnienia lub wprowadzenia w temat. > Mało tego - próbujesz wykazać, że nawet nie trzeba jej dowodzić!Nie, ja Twierdzę że NIE MOŻNA jej dowieść. Jak bardzo byś nie protestował, często w naszym życiu musimy wyciągać wnioski NIE MAJĄC wszystkich danych. Dowodzenie czegoś, na co nie ma dowodu jest przecież z góry skazane na porażkę. Jakąkolwiek "manipulacją faktami" byś tego nie nazwał, logika zakazuje wyciągania wniosków z nieudowodnionych założeń więc nie mogę tego robić. Mogę Ci powiedzieć jak sobie wyobrażam Inteligentną Siłę Sprawczą ale będzie miało to jedynie taką wartość poznawczą, że będziesz wiedział jakie mam wyobrażenia... Wnioski dotyczące np. prawdopodobnej przyczyny jakiegoś zjawiska można wyciągać z poszlak i przesłanek, tak robią sądy, kiedy nie ma "twardych" dowodów. Sędziowie wydają wtedy NAJPRAWDOPODOBNIEJ sprawiedliwy wyrok. > Bo to tylko takie mniejsze zło, taka hipoteza przyjęta z konieczności, bo żadna inna nie >dorównuje jej w prawdopodobieństwie.Każdy człowiek przez całe życie jest ZMUSZONY w ten sposób zderzać się z faktami. Nie masz wszystkich danych, a decydować musisz. Twierdzę, że w świetle wszystkich danych obserwacyjnych jakie udało mi się zebrać oraz argumentów i faktów przytaczanych przez różnych ludzi istnienie jakkolwiek rozumianego Boga jest prawie pewne. > Obliczeń tego prawdopodobieństwa też zresztą nie przytaczasz a tylko cyferki 99,99999% i 10 >230 przed oczy rzucasz.Podałem Ci link w wikipedii, w minutę znajdziesz tam kto te obliczenia przedstawił, kiedy i jak odnoszą się do tego inni. Więc proszę nie pisz nieprawdy, że nie przytaczam źródła, które przedstawia dokładnie te obliczenia. Jeśli jesteś zainteresowany bardziej szczegółowym podejściem, proszę, : books.goog(*)BYQ6AEwAw#v=onepage&q=&f=false, tu sobie możesz przeczytać JAK DOKŁADNIE można dojść do tego prawdopodobieństwa i co na nie wpływa. Jeżeli chcesz przedyskutować przedstawione przez Barrowa i Tiplera a także wielu innych (Różne obliczenia wahają się pomiędzy 10 80 a nawet 10 4000 w zależności od metody aproksymacji) to z chęcią się odniosę. > Dym i lustra, powiadam Ci. Jak to zresztą w religiach od zawsze było.Dziwne, że rzetelne, ogólnie dostępne informacje nazywasz "dymem i lustrami" podczas gdy sam nie przedstawiłeś mi ani jednego dowodu dotyczącego tez które głosisz. Jeśli podaję nieprawdziwe informacje, popraw mnie! Całkiem możliwe, że gdzieś się pomyliłem i wcale się nie wstydzę. Jeżeli czegoś nie rozumiesz, z chęcią Ci wytłumaczę/odeślę do źródeł itd. Jeżeli uważasz, że ja czegoś nie rozumiem albo rozumiem nieprawidłowo, ZRÓB to samo! Nie jest moją intencją wykazanie moich racji. Jest nią dążenie do poznania prawdy o różnych zjawiskach. Jeśli się mylę albo czegoś nie uwzględniam, z chęcią przyznam Ci rację ! Tymczasem zarzucasz mi uprawianie swoistej "magii" oraz manipulację. Muszę Ci powiedzieć, że działają tylko fakty i argumenty. Jeśli powiesz "Dym i lustra", "Manipulujesz faktami", to oczekuję uzasadnienia. Po raz kolejny powtarzam, Argument typu "Jesteś głupi bo tak" świadczy tylko i wyłącznie o wygłaszającym go... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) | >>Mało tego - próbujesz wykazać, że nawet nie trzeba jej dowodzić! >Nie, ja Twierdzę że NIE MOŻNA jej dowieść.
Tyle słów, tyle słów... Aby w końcu okazało się, że teza o istnieniu boga jest NIE DO UDOWODNIENIA.
> Twierdzę, że w świetle wszystkich danych obserwacyjnych jakie udało mi się zebrać oraz argumentów i faktów przytaczanych przez różnych ludzi istnienie jakkolwiek rozumianego Boga jest prawie pewne.
Hmmm, teza nie da się dowieść ale w świetle faktów jest prawie pewna... Mnie to chyba przerasta. ---
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>>> To, że "tam" jednak ktoś siedzi jest po prostu bardzo prawdopodobne dopóki ktoś tego nie wykluczy lub nie przedstawi teorii spójniejszej logicznie. >>To, że "tam" coś siedzi jest wysoce nieprawdopodobne. >>I nielogiczne. >Dlaczego tak uważasz? >Co oznacza zdanie "wysoce nieprawdopodobne"? >Jak wysoce? Podaj liczbę i sposób jej wyliczenia. >Na czym polega "nielogiczość" takiej hipotezy? >Uzasadnij. Twierdzisz - udowadniaj.
Wymagasz dowodów a sam się od nich wymigujesz.
Może zaczniemy od twoich hipotez.
Dlaczego uważasz, ze bardzo prawdopodobne jest to, że "tam" ktoś siedzi? Co oznacza "bardzo prawdopodobne"? Jak bardzo?.Podaj liczbę i sposób jej wyliczenia.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | >>Ja powtarzam tę samą tezę co wielu przede mną od 5 tysięcy lat: Wszechświat i wszystko co się w nim zawiera powstało w wyniku ingerencji inteligentnego bytu.
Oj, Vancalar. Ta teoria wytrzymała, bo jej "prawda" nie opiera się na obliczeniach, lecz na objawieniach, a te ostatnie są przecież nieweryfikowalne.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >>Ja powtarzam tę samą tezę co wielu przede mną od 5 tysięcy lat: Wszechświat i wszystko co się w nim zawiera powstało w wyniku ingerencji inteligentnego bytu.> Oj, Vancalar. Ta teoria wytrzymała, bo jej "prawda" nie opiera się na obliczeniach, lecz na >objawieniach, a te ostatnie są przecież nieweryfikowalne.Uważam, że takie przedstawianie sprawy jest powierzchowne i spowodowane tym, jak KOŚCIÓŁ KATOLICKI pisze o tym, czym jest Bóg i wiara. Tyle, że KK KŁAMIE! Ot pierwsze z brzegu, za to jak znaczące kłamstwo: "Wj 20:4-5 4. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył... (BT) Znasz to przykazanie ? Dziwnym trafem "znikło" ono z katechizmu Katolickiego. Jak więc można odnieść się do "kultów Maryjnych", "relikwii świętych" i "boga" z drewna na ołtarzach? Nasz kochany Kler obraża Boga trudniąc się bałwochwalstwem i wprowadzając pogańskie obyczaje. Poniżej kilka przykładów: pl.wikipedia.org/wiki/Sol_Invictus.pl.wikipedia.org/wiki/Pisankapl.wikipedia.org/wiki/RelikwiePrzykazanie głosi: "Nie módlcie się do drewna, bo to głupie"... A oni mają to w d.... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >>>Ja powtarzam tę samą tezę co wielu przede mną od 5 tysięcy lat: Wszechświat i wszystko co się w nim zawiera powstało w wyniku ingerencji inteligentnego bytu.> >Oj, Vancalar. Ta teoria wytrzymała, bo jej "prawda" nie opiera się na obliczeniach, lecz na >objawieniach, a te ostatnie są przecież nieweryfikowalne.> Uważam, że takie przedstawianie sprawy jest powierzchowne i spowodowane tym, jak KOŚCIÓŁ KATOLICKI pisze o tym, czym jest Bóg i wiara. Tyle, że KK KŁAMIE!> Ot pierwsze z brzegu, za to jak znaczące kłamstwo:> "Wj 20:4-5> 4. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!> 5. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył...> (BT)> Znasz to przykazanie ? Dziwnym trafem "znikło" ono z katechizmu Katolickiego.> Jak więc można odnieść się do "kultów Maryjnych", "relikwii świętych" i "boga" z drewna na ołtarzach? Nasz kochany Kler obraża Boga trudniąc się bałwochwalstwem i wprowadzając pogańskie obyczaje. Poniżej kilka przykładów:> pl.wikipedia.org/wiki/Sol_Invictus.> pl.wikipedia.org/wiki/Pisanka> pl.wikipedia.org/wiki/Relikwie> Przykazanie głosi: "Nie módlcie się do drewna, bo to głupie"...> A oni mają to w d....Kościół Katolicki? A to wszystko powyższe nie jest spisane według wskazówek z góry, objawień i boskiego natchnienia? No, bo jeśli faktycznie nie jest, to co najwyżej można to poczytać do poduszki.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | 3 na 3 | M.M.M (1158 punktów) |
> >Nawet na proste pytania dostaje odpowiedzi implikujące istnienie bytów nadprzyrodzonych. >Dziecko pyta: dlaczego pada deszcz i słyszy, że to aniołki płaczą.> Cieszę się, że dla Ciebie to proste pytanie, nikt mi jeszcze nie udzielił odpowiedzi, więc może Ty będziesz pierwszy/a!> Więc dlaczego pada deszcz?? Ta krążenie wody w przyrodzie.Więc jednak znasz odpowiedź! Rozumiem, że Twoje pytanie było retoryczne. > Ale skąd się wzięła woda?> Jak to jest, że w ogóle istnieje i jak to się dzieje, że atomy wodoru łączą się akurat z atomami tlenu i dlaczego w takiej temperaturze woda paruje i się skrapla ? Skąd wziął się tlen i wodór ? Już się cieszę bo czuję, że ktoś wreszcie udzieli mi prostej, jednoznacznej odpowiedzi!A to jest już więcej pytań niż tylko o deszcz  . Wyjaśnienia powyższych zagadnień nie muszą są proste. Po pierwsze, na poziomie dziecka pytanie o to, dlaczego atomy wodoru łączą sie akurat z atomami tlenu raczej się nie pojawi. Więc nie będzie ono przyczyną upatrywania w zawiłości świata boskiej interwencji. Po drugie, argument dotyczył nie tego, że świat jest prosty, tylko tego, że można go tłumaczyć na różne sposoby. Zresztą mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz moją tezę, iż nieumiejętność wytłumaczenia świata w sposób racjonalny powoduje jego mitologizację. Różnimy się jednak w tym, że ty w zagadkach wszechświata upatrujesz bogów a ja widzę tylko zagadki. > >>Już tutaj zaczyna się proces prania mózgu z prostoty i piękna życia. Kolejne etapy polegają >na wtłaczaniu w myślenie uznania faktów, których nie można potwierdzić, ale trzeba je bezsprzecznie uznawać.> Właśnie! Znów dobrze powiedziane. Chciałbym więc zaprotestować przeciwko używaniu określeń:> - Ciemna materia> - Ciemna energia> - Abiogeneza> - Wielki wybuch> - Struna> - Brana> - Hiperprzestrzeń> - Wszechświaty równoległe itd.> Rozumiem, że zaraz wskażesz mi gdzie mogę znaleźć dowody na prawdziwość tych elementów?Cytujesz dwóch dyskutantów na raz. Zamiast jednak tłumaczyć Ci hipotezy, których nazwy przytoczyłeś wyżej, odpowiem inaczej. Powyższych hipotez nie musisz bezsprzecznie uznawać. W przeciwieństwie do religii, możesz uważać je za hipotezy, dopóki nie potwierdzą ich doświadczenia albo nie zostaną obalone. Istnienie niepotwierdzonych teorii naukowych nie jest dowodem na istnienie boga. > >Kurcze! Nie mogę sobie przyznać taj łatki intelektualisty, bo jestem ateistą od zawsze i nie >musiałem przechodzić "wyzwolenia" od religii  > Oo jedziemy na tym samym wózku . Ja też nie mogę sobie tej "łatki" przypiąć tyle że powód jest inny, ot jestem teistą, choć nie od zawsze.Tośmy sobie pogadali. Jak nie intelektualista z nie intelektualistą. > >Szutki na bok. Chodzi mi o to, że nieracjonalne patrzenie na świat nie wiąże się tylko z >wpajaniem dogmatów religijnych (obojętnie jakiej religii). Również tłumaczenie dzieciom >codzienności poprzez wszelkiego rodzaju byty nadprzyrodzone prowadzi do mitologizacji >postrzegania świata.> No właśnie! Rozumiem, że określenia które podałem powyżej, nie są nadprzyrodzonymi bytami.Nie są. Teorie naukowe, o ile mi wiadomo, nie mają statusu nadprzyrodzonych. > Zechciałbyś więc mi wskazać kto może udowodnić istnienie tych konstrukcji? Wystarczą linki do publikacji naukowych a nawet informacje z wikipedii, jeżeli są dowody to łatwo je przecież znaleźć...Nie zechciałbym. Tę pracę możesz wykonać sam. Google is Your friend. > >Nie wszyscy jednak dorośli są przygotowani, aby odpowiadać dziecku na trudne pytania. Nawet >na to o wspomniany wcześniej deszcz. Przy czym tacy rodzice wcale nie muszą być głęboko >wierzący.> >> Od razu serce rośnie! Mam nadzieję, że przynajmniej Ty jesteś dorosły i chociaż z tym deszczem mi wytłumaczysz.Przyjemność zdobywania wiedzy zostawiam Tobie. Poza tym edukacja kosztuje. ---
|
|
| | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
> >Więc dlaczego pada deszcz?? Ta krążenie wody w przyrodzie.> Więc jednak znasz odpowiedź! Rozumiem, że Twoje pytanie było retoryczne. Nie nie było. To odpowiedź taka sama jak na pytanie: -dlaczego za samochodem ciągną się spaliny? - Bo wychodzą z rury wydechowej!. > >Ale skąd się wzięła woda?> >Jak to jest, że w ogóle istnieje i jak to się dzieje, że atomy wodoru łączą się akurat z atomami tlenu i dlaczego w takiej temperaturze woda paruje i się skrapla ? Skąd wziął się tlen i wodór ? Już się cieszę bo czuję, że ktoś wreszcie udzieli mi prostej, jednoznacznej odpowiedzi!> A to jest już więcej pytań niż tylko o deszcz .Nie  . Żeby wyjaśnić dlaczego deszcz pada, musisz przecież wyjaśnić najpierw, jak to możliwe, żeby w ogóle zjawisko deszczu zaistniało... Czyli skąd wzięła się woda i dlaczego "pada", czyli dlaczego i w jaki sposób działa na nią grawitacja.. itd. > Wyjaśnienia powyższych zagadnień nie muszą są proste. Po pierwsze, na poziomie dziecka >pytanie o to, dlaczego atomy wodoru łączą sie akurat z atomami tlenu raczej się nie pojawi. Tu Cię muszę zdziwić, to było moje pierwsze pytanie na pierwszej lekcji chemii w podstawówce. Pani powiedziała, że mają "odpowiednie serie widmowe" i tyle. Ale skąd ta "odpowiedniość", to już mi nie wytłumaczyła i jakoś do dzisiaj nikt nie potrafi. Ponieważ dla Ciebie jest śmieszne jak głupich ludzie udzielają odpowiedzi na tak proste pytanie, więc założyłem, że w przeciwieństwie do nich, udzielisz mi mądrej  > Po drugie, argument dotyczył nie tego, że świat jest prosty, tylko tego, że można go >tłumaczyć na różne sposoby.No tłumacz jak chcesz  Chcę się w końcu dowiedzieć, co spowodowało, że woda ma takie a nie inne właściwości i jak w ogóle pojawiła się na planie materialnym! Dosyć łatwo jest mi wyobrazić sobie cząsteczkę wody jako abstrakcyjny model matematyczny automatu komórkowego ale znacznie trudniej wykazać, że istnieje metoda na przeniesienie modelu matematycznego na płaszczyznę fizyczną BEZ pomocy świadomości. > Zresztą mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz moją tezę, iż nieumiejętność wytłumaczenia >świata w sposób racjonalny powoduje jego mitologizację. Różnimy się jednak w tym, że ty w zagadkach wszechświata upatrujesz bogów a ja widzę tylko zagadki.Skąd założenie, że rozwiązaniem tej akurat zagadki NIE MOŻE być Bóg ? Masz jakiś dowód, że to niemożliwe ? Czy po prostu wierzysz, że "wszystko powstało przypadkowo z niczego" ? Dla mnie to jest mitologizowanie... W tej zagadce są tylko dwie odpowiedzi. - "Wszystko" powstało samo, z niczego, przypadkiem - "wszystko" jest efektem działań inteligentnej istoty/istot. Co uprawnia Cię, do odrzucenia jednego z tych zdań ?? Wydaje Ci się, że masz rację, czy masz dowody ? Ja nie odrzucam ani jednego ani drugiego zdania, jedno lub drugie NA PEWNO jest prawdziwe. Może prawdopodobieństwo przemawia na korzyść "przypadku z przypadku" ? W myśl zasady antropicznej : pl.wikiped(*)tropiczna_Zasada_KosmologicznaPo przeczytaniu kilku prac Panów Barrowa i Tiplera, możesz łatwo udowodnić, że prawdopodobieństwo przypadkowego powstania z przypadkowych wartości wszechświata dokładnie takiego samego jak nasz, wynosi jakieś 1/10 230. W związku z tym, dopóki nikt nie przedstawi jakiegoś dowodu na np. "ewolucję wszechświatów", należy uznać, że z prawdopodobieństwem 99,999...(229 dziewiątek) Przyczyną powstania naszego wszechświata jest działanie intelektu. > >Rozumiem, że zaraz wskażesz mi gdzie mogę znaleźć dowody na prawdziwość tych elementów?> Cytujesz dwóch dyskutantów na raz.> Zamiast jednak tłumaczyć Ci hipotezy, których nazwy przytoczyłeś wyżej, odpowiem inaczej. >Powyższych hipotez nie musisz bezsprzecznie uznawać. W przeciwieństwie do religii, >możesz uważać je za hipotezy, dopóki nie potwierdzą ich doświadczenia albo nie zostaną >obalone. Istnienie niepotwierdzonych teorii naukowych nie jest dowodem na istnienie boga.Nic takiego nie twierdzę. Twierdzę, że dopóki jakiś dowód naukowy NIE WYKLUCZY istnienia Boga, odrzucanie jego istnienia jest zwykłym błędem logicznym. > Nie są. Teorie naukowe, o ile mi wiadomo, nie mają statusu nadprzyrodzonych.> >Zechciałbyś więc mi wskazać kto może udowodnić istnienie tych konstrukcji? Wystarczą linki do publikacji naukowych a nawet informacje z wikipedii, jeżeli są dowody to łatwo je przecież znaleźć...> Nie zechciałbym. Tę pracę możesz wykonać sam. Google is Your friend.No szukam już ładnych parę lat... Może tępy jestem a może masz dostęp do tajnych danych, o których nie wiem... Stąd prośba o podsunięcie chociaż jednego linku z DOWODAMI. > >Od razu serce rośnie! Mam nadzieję, że przynajmniej Ty jesteś dorosły i chociaż z tym deszczem mi wytłumaczysz.> Przyjemność zdobywania wiedzy zostawiam Tobie. Poza tym edukacja kosztuje.> ---OO ależ doskonale to rozumiem! Zapewniam Cię, że za dowód na występowanie np. abiogenezy nie tylko ja ale i Komitet Noblowski obdarzył by Cię okrągłą sumką, więc czemu się krępujesz! Wytłumacz mi ciemnogrodowi, jak to jest z tą abiogenezą ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) | > Ponieważ dla Ciebie jest śmieszne jak głupich ludzie udzielają odpowiedzi na tak proste pytanie, więc założyłem, że w przeciwieństwie do nich, udzielisz mi mądrej  To jest podwójnie błędne założenie. Nie śmieszą mnie odpowiedzi udzielane dzieciom. Nie mam samemu pretensji do udzielania tylko mądrych odpowiedzi. > Dosyć łatwo jest mi wyobrazić sobie cząsteczkę wody jako abstrakcyjny model matematyczny automatu komórkowego ale znacznie trudniej wykazać, że istnieje metoda na przeniesienie modelu matematycznego na płaszczyznę fizyczną BEZ pomocy świadomości.Przepraszam, jeżeli argumentacja jest amatorska, ale dla mnie model ma przybliżyć działanie wszechświata, wyjaśnić go. Płaszczyzna fizyczna istnieje bez względu na istnienie świadomości czy stworzone przez nią modele. Nie wiem więc po co mam przenosić modele / idee w świat fizyczny? Nawet za pomocą świadomości. > >Zresztą mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz moją tezę, iż nieumiejętność wytłumaczenia >świata w sposób racjonalny powoduje jego mitologizację. Różnimy się jednak w tym, że ty w zagadkach wszechświata upatrujesz bogów a ja widzę tylko zagadki.> Skąd założenie, że rozwiązaniem tej akurat zagadki NIE MOŻE być Bóg ?To tak samo dobre założenie, jak to że rozwiązaniem zagadki jest Wielki Potwór Spaghetti. > Masz jakiś dowód, że to niemożliwe ? Czy po prostu wierzysz, że "wszystko powstało przypadkowo z niczego" ? Dla mnie to jest mitologizowanie... W tej zagadce są tylko dwie odpowiedzi.> - "Wszystko" powstało samo, z niczego, przypadkiem> - "wszystko" jest efektem działań inteligentnej istoty/istot.> Co uprawnia Cię, do odrzucenia jednego z tych zdań ??A co uprawnia mnie do przyjęcia jednej z tych alternatyw? > Wydaje Ci się, że masz rację, czy masz dowody ?> Ja nie odrzucam ani jednego ani drugiego zdania, jedno lub drugie NA PEWNO jest prawdziwe.Pisałeś, że jesteś teistą. Dokonałeś już więc wyboru jednego z tych zdań. > Po przeczytaniu kilku prac Panów Barrowa i Tiplera, możesz łatwo udowodnić, że prawdopodobieństwo przypadkowego powstania z przypadkowych wartości wszechświata dokładnie takiego samego jak nasz, wynosi jakieś 1/10230.> W związku z tym, dopóki nikt nie przedstawi jakiegoś dowodu na np. "ewolucję wszechświatów", należy uznać, że z prawdopodobieństwem 99,999...(229 dziewiątek) Przyczyną powstania naszego wszechświata jest działanie intelektu.Zupełnie nie rozumiem, jak z przypadku wywodzisz istnienie sprawczego intelektu. Mógłbyś to wyjaśnić? > >Istnienie niepotwierdzonych teorii naukowych nie jest dowodem na istnienie boga.> Nic takiego nie twierdzę. Twierdzę, że dopóki jakiś dowód naukowy NIE WYKLUCZY istnienia Boga, odrzucanie jego istnienia jest zwykłym błędem logicznym.Zgadzam się! Jednocześnie, dopóki jakiś dowód naukowy NIE potwierdzi istnienia boga, przyjmowanie jego istnienia jako więcej niż jedną z możliwych hipotez jest nadużyciem. > >Nie zechciałbym. Tę pracę możesz wykonać sam. Google is Your friend.> No szukam już ładnych parę lat... Może tępy jestem a może masz dostęp do tajnych danych, o których nie wiem... Stąd prośba o podsunięcie chociaż jednego linku z DOWODAMI.Rozumiem, że dowód na istnienie sprawczego intelektu już znalazłeś? ---
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
> To jest podwójnie błędne założenie. Nie śmieszą mnie odpowiedzi udzielane dzieciom. Nie mam >samemu pretensji do udzielania tylko mądrych odpowiedzi.Czyli sam nie potrafisz udzielić odpowiedzi na jak sam zauważyłeś proste pytanie: > Nawet na proste pytania dostaje odpowiedzi implikujące istnienie bytów nadprzyrodzonych. >Dziecko pyta: dlaczego pada deszcz i słyszy, że to aniołki płaczą.ale z Twojej wypowiedzi wynika, że taka niemożność wynika z: > Lub na tłumaczeniu faktów wytłumaczalnych racjonalnie poprzez wiarę."odnoszenia się do wiary w sytuacjach, kiedy nie jest to konieczne. Z kolei sam uznajesz za prawdziwe określenia, na które nie masz cienia dowodu. Dziwne. "Bóg" jest be ale jednakowo nieweryfikowalne "struny" już cacy. Racjonalizm ? > Przepraszam, jeżeli argumentacja jest amatorska, ale dla mnie model ma przybliżyć działanie >wszechświata, wyjaśnić go. Płaszczyzna fizyczna istnieje bez względu na istnienie >świadomości czy stworzone przez nią modele.Skąd założenie że plan fizyczny może w ogóle zaistnieć bez udziału świadomości? Płaszczyzna fizyczna to abstrakcyjny lub nie model przestrzenny w którym elementy są ruchome. Łatwo wykazać, że świadomość potrafi "tworzyć" modele fizyczne. (Ot wyobraź sobie kulkę wiszącą w pustej przestrzeni). Jaką masz inną propozycję przejścia od NIC do MATERIA ? Ty wygłaszasz tezę: > (Płaszczyzna fizyczna istnieje bez względu na istnienie >świadomości czy stworzone przez nią >modele.)Więc udowodnij... Wskaż, jak można uzyskać przeniesienie modelu matematycznego (bo tym niewątpliwie jest cząsteczka wody traktowana jako automat wykonujący w tych samych warunkach te same, ściśle określone instrukcje.) na plan fizyczny. Ruchome atomy, kwarki, fale Elektromagnetyczne itd. > Nie wiem więc po co mam przenosić modele / idee w świat fizyczny? Nawet za pomocą >świadomości.Po to, że model matematyczny jako byt istnieje zawsze, od zawsze i na zawsze. (np. trójkąt równoboczny o boku 1) i nic nie jest potrzebne, żeby "trójkąt istniał", łącznie z czasem. Model matematyczny, opisujący "algorytm" zachowania się cząsteczki wody w różnych warunkach jest więc "wieczny". Ponieważ "trójkąt" istniał wcześniej niż wszechświat, który składa się m.in z trójkątów, dlatego mówię o PRZENIESIENIU modelu na "rzeczywiste" urządzenie. Trójkąt istnieje od zawsze ale jeśli chcesz go zrobić z zapałek, musisz mieć... zapałki, czyli płaszczyznę fizyczną. > >>Zresztą mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz moją tezę, iż nieumiejętność wytłumaczenia >świata w sposób racjonalny powoduje jego mitologizację.Miło, że dzielisz się swoimi wrażeniami, na mnie jednak "wrażenie" robią raczej argumenty. > Różnimy się jednak w tym, że ty w zagadkach wszechświata upatrujesz bogów a >ja widzę tylko zagadki.A to ciekawe, rozumiem, że żartowałeś, tylko, że uznajesz za prawdziwe określenia, które wypisałem dwa posty wyżej ? Dla mnie "ciemna energia" jest takim samym bogiem jak Zeus. W istnienie zarówno jednego, jak i drugiego musisz uwierzyć, bo nikt nie jest w stanie przedstawić dowodów. Możesz się nawet modlić do ciemnej energii i mieć nadzieję, że Ci w czymś pomoże. To Twoja sprawa. Masz rację, że "upatruję Bogów", właściwie to upatruję ingerencję istoty znacznie inteligentniejszej i starszej niż ktokolwiek na ziemi. Kiedy patrzę na DNA, to widzę program i to o wiele bardziej złożony niż jakakolwiek ludzka aplikacja. Zresztą nie tylko ja... sprawdź sobie np. w Wikipedii określenie "gen" a znajdziesz prawie same terminy informatyczne. (polecenie, część kodująca, matryca, transkrypt itd.). Mało tego, nawet Pan Dawkins który wydaje się ostatnio nowym bóstwem "racjonalistów" przyznaje, że DNA zawiera "podpis" projektanta, np tu: www.youtube.com/watch?v=H7OWwLURQnU(od jakieś 3:40). Wszyscy wiedzą, że samoistne powstanie DNA jest skrajnie nieprawdopodobne ale.. Kogo to obchodzi... > >- "Wszystko" powstało samo, z niczego, przypadkiem> >- "wszystko" jest efektem działań inteligentnej istoty/istot.> >Co uprawnia Cię, do odrzucenia jednego z tych zdań ??> A co uprawnia mnie do przyjęcia jednej z tych alternatyw?To, że nie masz innych opcji... Albo to ktoś stworzył i uruchomił albo nie. Czy może się mylę i jest jakaś trzecia opcja? > Pisałeś, że jesteś teistą. Dokonałeś już więc wyboru jednego z tych zdań.Problem w tym, że tego, czy zdanie jest prawdziwe czy nie nie można WYBRAĆ. Nie mam dowodów na to, że Bóg istnieje, więc NIE DOKONAŁEM wyboru. Określam prawdopodobieństwo. > Zupełnie nie rozumiem, jak z przypadku wywodzisz istnienie sprawczego intelektu. Mógłbyś to >wyjaśnić?J.W. ALBO "wszystko" powstało przypadkiem albo ktoś to stworzył. Szanse na przypadek są jak 1/10 230, czyli w 99,99... % Bóg. Jest jeszcze jedna możliwość, "ewolucja wszechświatów", która jest serią korzystnych przypadków, tyle że wymaga wprowadzania wielkiej ilości wszechświatów jedynie po to, żeby uzasadnić powstanie tego naszego. Twoją alternatywą znów może być JEDEN "BÓG" czyli istota inteligentna lub 10 230 wszechświatów... A gdzie często wspominana brzytwa Ockhama? > Zgadzam się! Jednocześnie, dopóki jakiś dowód naukowy NIE potwierdzi istnienia boga, >przyjmowanie jego istnienia jako więcej niż jedną z możliwych hipotez jest nadużyciem.Ja traktuję Jego istnienie jako Teorię i to dobrze ugruntowaną. Od 5000 tysięcy lat nikt nie był w stanie jej obalić... > Rozumiem, że dowód na istnienie sprawczego intelektu już znalazłeś?Skąd to założenie ??? Możemy porozmawiać o tym, co bardziej prawdopodobne... I nic więcej nie możemy zrobić. Jest to zresztą jedyna metoda znalezienia przybliżonego lub "najprawdopodobniej poprawnego" rozwiązania problemu, którego wszystkie zmienne nie są znane. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Dobry jesteś, Vancalar  Naprawdę dobry. Nie znam się na liczeniu prawdopodobieństwa, z matematyką miałam ostatnio do czynienia na maturze, dlatego powiem zwyczajnie - nie wierzę w istnienie siły sprawczej i znacznie bardziej przemawia do mnie prawdopodobieństwo 1:10 230. Brak dowodów na istnienie, brak dowodów na nieistnienie, więc wybrałam sobie między dwoma brakami dowodów Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | > Dobry jesteś, Vancalar Naprawdę dobry.Byłby niezły, gdyby nie skłonność do uporczywego trzymania się swoich poglądów na fizykę oraz moc sprawczą bogów (można przeczytać jego wpisy w innych wątkach). W szczególności dyskwalifikujące są jego porównania wiary religijnej i 'wiary w hipotezy naukowe'. Co roku witryna Edge pyta naukowców "W jakiej sprawie zmieniłeś zdanie i dlaczego?". Warto sobie poczytać, żeby stwierdzić, że naukowcy nie są przywiązani do swoich przekonań, w istocie Nauka polega na tym, że odrzuca się swoje złe przekonania, gdy pojawią się nowe dane lub lepsze interpretacje badanych zjawisk. Mało to ma wspólnego z wiarą.
|
|
| | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Dobry jesteś, Vancalar Naprawdę dobry.> Byłby niezły, gdyby nie skłonność do uporczywego trzymania się swoich poglądów na fizykę oraz moc sprawczą bogów (można przeczytać jego wpisy w innych wątkach).Obal je... > W szczególności dyskwalifikujące są jego porównania wiary religijnej i 'wiary w hipotezy >naukowe'.Zdyskredytuj je. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Obal argumenty na nieistnienie boga.
Natomiast jeśli chodzi o teizm, to bóg Jahwe jest obalony przez absurdalność Biblii i też przez historię, która pokazała wpływ tego typu przekonań na ludzi.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Natomiast jeśli chodzi o teizm, to bóg Jahwe jest obalony przez absurdalność Biblii i też >przez historię, która pokazała wpływ tego typu przekonań na ludzi.Czy napisałeś, że NIEKTÓRE jej fragmenty mają takie cechy? Nie widzę... W takim razie: Wskaż absurdalność poniższego fragmentu i jego zły wpływ na ludzi: "Mt 19:17-19 17. Odpowiedział mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. 18. Zapytał Go: Które? Jezus odpowiedział: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, 19. czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! (BT)" Ciekawe masz poglądy, skoro takie przykazania są dla Ciebie absurdalne i mają "zły" wpływ na ludzi...
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Witam witam pani archelog  > Nie znam się na liczeniu prawdopodobieństwa, z matematyką miałam ostatnio do czynienia na >maturze, dlatego powiem zwyczajnie - nie wierzę w istnienie siły sprawczej i znacznie bardziej >przemawia do mnie prawdopodobieństwo 1:10 230.Wiem wiem  Doceniam to, że uczciwie to przyznajesz. > Brak dowodów na istnienie, brak dowodów na nieistnienie, więc wybrałam sobie między dwoma >brakami dowodów.Gdyby każdy ateista/agnostyk tak mówił, nikogo bym się nie czepiał. Można sobie wierzyć w co się chce. Natomiast kiedy ktoś TWIERDZI, że WIE NA PEWNO coś czego nie może wiedzieć to mnie to drażni  . A wy dziewczyny już z Autografką mi zęby w kark?? OOO WYYY  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | > Witam witam pani archelog  > >Nie znam się na liczeniu prawdopodobieństwa, z matematyką miałam ostatnio do czynienia na >maturze, dlatego powiem zwyczajnie - nie wierzę w istnienie siły sprawczej i znacznie bardziej >przemawia do mnie prawdopodobieństwo 1:10 230.> Wiem wiem Doceniam to, że uczciwie to przyznajesz.> >Brak dowodów na istnienie, brak dowodów na nieistnienie, więc wybrałam sobie między dwoma >brakami dowodów.> Gdyby każdy ateista/agnostyk tak mówił, nikogo bym się nie czepiał. Można sobie wierzyć w co się chce. Natomiast kiedy ktoś TWIERDZI, że WIE NA PEWNO coś czego nie może wiedzieć to mnie to drażni .> A wy dziewczyny już z Autografką mi zęby w kark?? OOO WYYY  > Pozdrawiam>
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. >Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. >Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. To jak, ponozyles 0,999999999 x 0,99999999 ?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> A wy dziewczyny już z Autografką mi zęby w kark?? OOO WYYY  No wiesz? Jak możesz?  Ja sobie tu tylko tak na głos rozmyślam... nad tematem, który zadałeś. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) | >>Lub na tłumaczeniu faktów wytłumaczalnych racjonalnie poprzez wiarę." >odnoszenia się do wiary w sytuacjach, kiedy nie jest to konieczne. >Z kolei sam uznajesz za prawdziwe określenia, na które nie masz cienia dowodu. >Dziwne. "Bóg" jest be ale jednakowo nieweryfikowalne "struny" już cacy. >Racjonalizm ?
W sposób nieuprawniony poszerzasz moje odpowiedzi. I bóg i struny są dla mnie jednakowo: hipotezami, które może zostaną potwierdzone a może nie. Co do prostych pytań, to także ekstrapolujesz prostotę: od pytania o deszcz po pytanie o teorię strun. I w sposób nieuprawniony domagasz się by traktować te pytania jednako.
>>Przepraszam, jeżeli argumentacja jest amatorska, ale dla mnie model ma przybliżyć działanie wszechświata, wyjaśnić go. Płaszczyzna fizyczna istnieje bez względu na istnienie świadomości czy stworzone przez nią modele. >Skąd założenie że plan fizyczny może w ogóle zaistnieć bez udziału świadomości? Płaszczyzna fizyczna to abstrakcyjny lub nie model przestrzenny w którym elementy są ruchome. Łatwo wykazać, że świadomość potrafi "tworzyć" modele fizyczne.
Czyli termin "płaszczyzna (plan) fizyczna" to w tym wypadku zdefiniowane narzędzie dotyczące modelowania? Byłem przekonany, ze użyłeś tego terminu w znaczeniu kolokwialnym: ogółu otaczającego nas świata materialnego. W nowym znaczeniu jednak nadal nie rozumiem problemu: przenosimy model w model?
>(Ot wyobraź sobie kulkę wiszącą w pustej przestrzeni). Jaką masz inną propozycję przejścia od NIC do MATERIA ?
Nadal nie bardzo rozumiem korzyść poznawczą dotyczącą przenoszenia kulki z wyobraźni w świat materialny. Dla mnie to są dwa oddzielne światy.
>> Nie wiem więc po co mam przenosić modele / idee w świat fizyczny? Nawet za pomocą >świadomości. >Po to, że model matematyczny jako byt istnieje zawsze, od zawsze i na zawsze. >(np. trójkąt równoboczny o boku 1) i nic nie jest potrzebne, żeby "trójkąt istniał", łącznie z czasem. Model matematyczny, opisujący "algorytm" zachowania się cząsteczki wody w różnych warunkach jest więc "wieczny". Ponieważ "trójkąt" istniał wcześniej niż wszechświat, który składa się m.in z trójkątów, dlatego mówię o PRZENIESIENIU modelu na "rzeczywiste" urządzenie.
Nie znajdujemy porozumienia, bo w założeniach początkowych mamy rozbieżność. W szczególności założenie, że idee (tu -> modele) istnieją od zawsze jest mi obce. Dla mnie idee istnieją dopiero od momentu, kiedy stworzyła je świadomość. A ta pojawiła się dość późno w historii uniwersum.
>>>>Zresztą mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz moją tezę, iż nieumiejętność wytłumaczenia >świata w sposób racjonalny powoduje jego mitologizację. >Miło, że dzielisz się swoimi wrażeniami, na mnie jednak "wrażenie" robią raczej argumenty. No to pozostaniesz nieusatysfakcjonowany.
>> Różnimy się jednak w tym, że ty w zagadkach wszechświata upatrujesz bogów a >ja widzę tylko zagadki. >A to ciekawe, rozumiem, że żartowałeś, tylko, że uznajesz za prawdziwe określenia, które wypisałem dwa posty wyżej ? Dla mnie "ciemna energia" jest takim samym bogiem jak Zeus.
Aha. I przykazania moralne, obowiązki etyczne i liturgiczne pochodzące od "ciemnej materii" są analogiczne jak pochodzące od Zeusa? Postulaty i hipotezy naukowe różnią się tym od postulatu istnienia sprawczego intelektu, że nie pociągają za sobą konsekwencji etycznych.
>W istnienie zarówno jednego, jak i drugiego musisz uwierzyć, bo nikt nie jest w stanie przedstawić dowodów.
Nie wierzę w bogów. Nie wierzę w ciemną materię. Ani w krasnoludki czy energię w paski. To tylko modele, konstrukty stworzone przez ludzi.
>Możesz się nawet modlić do ciemnej energii i mieć nadzieję, że Ci w czymś pomoże. To Twoja sprawa. Masz rację, że "upatruję Bogów", właściwie to upatruję ingerencję istoty znacznie inteligentniejszej i starszej niż ktokolwiek na ziemi.
Jakie więc konsekwencje etyczne i moralne wynikają z istnienia starszej istoty?
>>>- "Wszystko" powstało samo, z niczego, przypadkiem >>>- "wszystko" jest efektem działań inteligentnej istoty/istot. >>>Co uprawnia Cię, do odrzucenia jednego z tych zdań ?? >>A co uprawnia mnie do przyjęcia jednej z tych alternatyw? >To, że nie masz innych opcji... Albo to ktoś stworzył i uruchomił albo nie. Czy może się mylę i jest jakaś trzecia opcja?
Z dwóch równoważnych opcji wybieram tą, która pozawala nadal szukać, wątpić i nie wymaga latania do kościoła co niedziela.
>>Pisałeś, że jesteś teistą. Dokonałeś już więc wyboru jednego z tych zdań. >Problem w tym, że tego, czy zdanie jest prawdziwe czy nie nie można WYBRAĆ. Nie mam dowodów na to, że Bóg istnieje, więc NIE DOKONAŁEM wyboru. Określam prawdopodobieństwo.
Czyli z właściwym naukowym dystansem przyjmujesz jedną z hipotez jako roboczą. I co z tego wynika dla dalszych prac? ---
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > W sposób nieuprawniony poszerzasz moje odpowiedzi. I bóg i struny są dla mnie jednakowo: >hipotezami, które może zostaną potwierdzone a może nie. Wiesz doskonale, że moim celem było wskazanie, że nauka często sama odnosi się do wiary i opiera na niesprawdzonych, często po kilku latach obalanych założeniach. > Co do prostych pytań, to także ekstrapolujesz prostotę: od pytania o deszcz po pytanie o >teorię strun. I w sposób nieuprawniony domagasz się by traktować te pytania jednako.Dlaczego nieuprawniony ? Aby odpowiedzieć na pytanie dlaczego pada deszcz, musisz wskazać CZYM jest deszcz, Z CZEGO SIĘ SKŁADA, jak jego składniki powstały i dlaczego "robią to co robią". Inaczej jak już wspomniałem, Twoja odpowiedź tłumaczy tylko część zjawiska deszczu. Jeśli na pytanie dlaczego człowiek umiera odpowiem, że dlatego, że wcześniej żył to ta odpowiedź Cię zadowoli ? > Nadal nie bardzo rozumiem korzyść poznawczą dotyczącą przenoszenia kulki z wyobraźni w świat >materialny. Dla mnie to są dwa oddzielne światy.Matematycznie niczym się nie różnią. Tak samo jak zero i jedynka zawsze są tym samym, pisane ręcznie, na maszynie, wydrukowane czy ułożone z zapałek. Słowa listu zawsze znaczą to samo, obojętnie na jakim papierze go napiszesz. > Nie znajdujemy porozumienia, bo w założeniach początkowych mamy rozbieżność. W szczególności >założenie, że idee (tu -> modele) istnieją od zawsze jest mi obce. Dla mnie idee istnieją >dopiero od momentu, kiedy stworzyła je świadomość. A ta pojawiła się dość późno w historii >uniwersum.Trójkąt równoboczny o boku jeden potrzebuje świadomości, żeby miał takie właściwości jakie ma ? uzasadnij. Dodatkowo powiedz kto stworzył koło, trójkąt, kwadrat albo liczbę Pi. > >Miło, że dzielisz się swoimi wrażeniami, na mnie jednak "wrażenie" robią raczej argumenty.> No to pozostaniesz nieusatysfakcjonowany.Wielu ludzi przed Tobą NIE zrobiło na mnie wrażenia z uwagi na to, że nie mieli argumentów, przeżyję  > Aha. I przykazania moralne, obowiązki etyczne i liturgiczne pochodzące od "ciemnej materii" >są analogiczne jak pochodzące od Zeusa? Postulaty i hipotezy naukowe różnią się tym od >postulatu istnienia sprawczego intelektu, że nie pociągają za sobą konsekwencji etycznych. O pociągają! Jeśli nauka udowodni, że Bóg nie istnieje a stan wszechświata jest skutkiem działania przypadkowej siły to czeka nas niezły bałagan nieprawda ? Wszyscy są bezkarni! Nie ważne co robisz, ważne żeby nikt nie widział... Dla mnie to przerażająca perspektywa. > Nie wierzę w bogów. Nie wierzę w ciemną materię. Ani w krasnoludki czy energię w paski. To> tylko modele, konstrukty stworzone przez ludzi.A grawitacja albo sumienie ? Też nie istnieją? > Z dwóch równoważnych opcji wybieram tą, która pozawala nadal szukać, wątpić i nie wymaga >latania do kościoła co niedziela.Jaki związek ma hipoteza, że wszechświat stworzyła inteligentna istota z lataniem do kościoła?? Jeżeli wybierasz przypadek, to w co chcesz wątpić ? W przypadek? No ja wierzę w Boga ale cały czas szukam a czasem też wątpię... > Czyli z właściwym naukowym dystansem przyjmujesz jedną z hipotez jako roboczą. I co z tego >wynika dla dalszych prac?> ---To temat na osobny wątek  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) |
> Wiesz doskonale, że moim celem było wskazanie, że nauka często sama odnosi się do wiary i opiera na niesprawdzonych, często po kilku latach obalanych założeniach.
Postęp naukowy odbywa się przez stawianie hipotez i obalanie tych z nich, które nie okażą się poprawne. Co ma do tego wiara? Jeżeli nie wierzysz w hipotezę dotyczącą strun to ona staje się gorsza?
>> Co do prostych pytań, to także ekstrapolujesz prostotę: od pytania o deszcz po pytanie o >teorię strun. I w sposób nieuprawniony domagasz się by traktować te pytania jednako. >Dlaczego nieuprawniony ? Aby odpowiedzieć na pytanie dlaczego pada deszcz, musisz wskazać CZYM jest deszcz, Z CZEGO SIĘ SKŁADA, jak jego składniki powstały i dlaczego "robią to co robią". Inaczej jak już wspomniałem, Twoja odpowiedź tłumaczy tylko część zjawiska deszczu.
Edukacja, w tym najmłodszych dzieci, posługuje się uproszczeniami. Dla każdego poziomu poznawczego należy dostosować przekaz. Ta koncepcja została bardzo zgrabnie pokazana w pierwszej części "Nauki Swiata Dysku", niestety ktoś mój egzemplarz pożyczył na wieczne nieoddanie i nie mogę sięgnąć do źródła. Nie możemy wszyscy być ekspertami we wszystkim. Ale fakt, że ja nie potrafię na przykład wyprowadzić wzorów dotyczących mechaniki kwantowej nie oznacza, że jest to teoria błędna.
>>Nadal nie bardzo rozumiem korzyść poznawczą dotyczącą przenoszenia kulki z wyobraźni w świat materialny. Dla mnie to są dwa oddzielne światy. >Matematycznie niczym się nie różnią. Tak samo jak zero i jedynka zawsze są tym samym, pisane ręcznie, na maszynie, wydrukowane czy ułożone z zapałek.
Nie mówiliśmy jednak o matematyce, a o tym czy do zaistnienia na przykład wspomnianej przez Ciebie zapałki, potrzebna jest świadomość.
>>Nie znajdujemy porozumienia, bo w założeniach początkowych mamy rozbieżność. W szczególności >założenie, że idee (tu -> modele) istnieją od zawsze jest mi obce. Dla mnie idee istnieją >dopiero od momentu, kiedy stworzyła je świadomość. A ta pojawiła się dość późno w historii >uniwersum. >Trójkąt równoboczny o boku jeden potrzebuje świadomości, żeby miał takie właściwości jakie ma ? uzasadnij. Dodatkowo powiedz kto stworzył koło, trójkąt, kwadrat albo liczbę Pi.
Zapętliłeś się chyba. Właśnie pisałem, ze trójkąt, koło, kamień, deszcz nie potrzebują świadomości by zachować swoje właściwości. Koło czy kamień istnieją nie tylko jako idee. Znakomicie radzą sobie w świecie materialnym. Dopiero świadomość tworzy abstrakcyjne idee, wyobrażenia, modele. Te konstrukty bez świadomości nie mają racji bytu.
> Jeśli nauka udowodni, że Bóg nie istnieje a stan wszechświata jest skutkiem działania przypadkowej siły to czeka nas niezły bałagan nieprawda ? Wszyscy są bezkarni! >Nie ważne co robisz, ważne żeby nikt nie widział... Dla mnie to przerażająca perspektywa.
Mnie zaś przeraża, że Twoja moralność zasadza się na strachu.
>>Nie wierzę w bogów. Nie wierzę w ciemną materię. Ani w krasnoludki czy energię w paski. To >>tylko modele, konstrukty stworzone przez ludzi. >A grawitacja albo sumienie ? Też nie istnieją?
Grawitacja istnieje. To już nie jest hipoteza tylko potwierdzony fakt i nie zależy od mojej wiary. Ja nie pcham wiary między hipotezy, w ogóle nie jest tam ona potrzebna. Przyrównywanie wiary w istnienie boga i rozważania istnienia hipotetycznych bytów to Twoja specjalność.
Z dwóch równoważnych opcji wybieram tą, która pozawala nadal szukać, wątpić i nie wymaga >latania do kościoła co niedziela. >Jaki związek ma hipoteza, że wszechświat stworzyła inteligentna istota z lataniem do kościoła?? Jeżeli wybierasz przypadek, to w co chcesz wątpić ? W przypadek?
Wątpić mogę czy taka czy inna hipoteza dotycząca funkcjonowania świata jest słuszna. Przypadek ma się bardzo dobrze i nie muszę w niego wątpić.
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Postęp naukowy odbywa się przez stawianie hipotez i obalanie tych z nich, które nie okażą >się poprawne. Co ma do tego wiara? Jeżeli nie wierzysz w hipotezę dotyczącą strun to ona >staje się gorsza? Hipoteza to hipoteza. JEŚLI teoria strun zostanie udowodniona to nie potrzeba wiary, że jest prawdziwa, bo są dowody. Jeśli wierzysz, że teoria strun jest prawdą, to nie robisz nic innego jak wysysanie sobie jedynie słusznej prawdy z kciuka... Poza tym, "Bóg" jest tak samo dopuszczalny matematycznie jak i struny. Nie potrzebuje w dodatku dodatkowych hipotetycznych bytów które umożliwiają jego istnienie, np. Supersymetria, Renormalizacja, Inflacja kosmologiczna itd. Żeby UMOŻLIWIĆ Jeden hipotetyczny byt musisz założyć że istnieje kilkadziesiąt innych hipotetycznych modeli których istnienia nikt nie udowodnił... W taki sposób możesz uzasadnić wszystko co chcesz. > Nie możemy wszyscy być ekspertami we wszystkim. Ale fakt, że ja nie potrafię na przykład >wyprowadzić wzorów dotyczących mechaniki kwantowej nie oznacza, że jest to teoria błędna.Jasne, że nie jesteśmy. Tyle że to TY stwierdziłeś, że odpowiedź na pytanie dlaczego pada deszcz jest prosta. Jeśli jest prosta to jej udziel. Jeśli nie jest to dlaczego twierdzisz, że jest? Poza tym, nie wymagam, żebyś potrafił wyprowadzić wzory. Jednakże jeśli twierdzisz, że jakaś teoria jest sensowna, powinieneś przynajmniej ROZUMIEĆ zasady tej teorii, zwłaszcza jeśli używasz jej jako argumentu. > Nie mówiliśmy jednak o matematyce, a o tym czy do zaistnienia na przykład wspomnianej przez >Ciebie zapałki, potrzebna jest świadomość.Właściwie to mówiliśmy ale niech Ci będzie, wskaż spójną teorię która pozwala na zaistnienie zapałki "z niczego". > >Trójkąt równoboczny o boku jeden potrzebuje świadomości, żeby miał takie właściwości jakie ma ? uzasadnij. Dodatkowo powiedz kto stworzył koło, trójkąt, kwadrat albo liczbę Pi.> Zapętliłeś się chyba. Właśnie pisałem, ze trójkąt, koło, kamień, deszcz nie potrzebują świadomości by zachować swoje właściwości. Koło czy kamień istnieją nie tylko jako idee. Znakomicie radzą sobie w świecie materialnym. Dopiero świadomość tworzy abstrakcyjne idee, wyobrażenia, modele. Te konstrukty bez świadomości nie mają racji bytu.> Słońce jest w przybliżeniu kulą. Wnioskujesz, że jeśli nie ma świadomego obserwatora to ta kula o promieniu R nie istnieje ? Dziwne. Pi, kula czy trójkąt to obiekty które wynikają z właściwości samej matematyki. Czy jest obserwator, czy nie, nie ma znaczenia. Nikt przecież nie "stworzył" idei, że w trójkącie umieszczonym w płaskiej przestrzeni suma kątów=180 stopni. To jest właściwość trójkąta. Świadomość jest niezbędna do ODKRYCIA tej zależności ale ta zależność nie jest przecież w żaden sposób powiązana ze świadomością... Po prostu istnieje. Od zawsze i na zawsze. Świadomy umysł może ZROZUMIEĆ te zależności ale przecież ich nie tworzy! > Mnie zaś przeraża, że Twoja moralność zasadza się na strachu.Kto Ci tak powiedział ?? Jeśli twierdzę, że brak odpowiedzialności (np. depenalizacja morderstwa ) zwiększa ilość morderstw to oznacza że dziś nie zabijam, bo obawiam się kary ??? Dziwne. > >A grawitacja albo sumienie ? Też nie istnieją?> Grawitacja istnieje. To już nie jest hipoteza tylko potwierdzony fakt i nie zależy od mojej >wiary. Ja nie pcham wiary między hipotezy, w ogóle nie jest tam ona potrzebna.Ot co, wracamy na początek, jeszcze raz: abiogeneza, multiwersum.. itd, Jeśli te hipotezy nie potrzebują wiary, to udowodnij, że są prawdziwe... > Przyrównywanie wiary w istnienie boga i rozważania istnienia hipotetycznych >bytów to Twoja specjalność.Jeśli takie porównanie jest nieuprawnione, uzasadnij! Masz argumenty? > Przypadek ma się bardzo dobrze i nie muszę w niego wątpić.> Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/10 80. Kiedykolwiek i gdziekolwiek. Jeśli nie znasz takiego przykładu z dowodem, że tak właśnie było, przypadek ma się dobrze bo WIERZYSZ, ze tak jest, tak, czy nie? Jeśli takie przypadki "się zdarzają", to daj przykład... pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Do bytu boga musisz założyć nieprawdopodobnie wielką ilość hipotetycznych założeń. Zauważ ile przypakowych, generowanych przez dobór naturalny zdarzeń złożyło się na wyewoluowanie człowieka. Bóg to taki Wielki Człowiek będący efektem naszych prostych atawizmów. Aby był naprawdę, trzeba założyć wszystkie zdarzenia które doprowadziły do powstania człowieka w toku ewolucji, ale BEZ EWOLUCJI. Życzę powodzenia
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Aby był naprawdę, trzeba założyć wszystkie zdarzenia które doprowadziły do powstania człowieka >w toku ewolucji, ale BEZ EWOLUCJI. Życzę powodzenia  Dlaczego bez ewolucji ? pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm_genetycznyEwolucja to czasem zgrabne narzędzie uzyskiwania pożądanych efektów. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Więc zakładasz, że jakiś bóg, który wyewoluował, stworzył wszechświat. Z czego zatem wyewoluował?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Więc zakładasz, że jakiś bóg, który wyewoluował, stworzył wszechświat. Z czego zatem wyewoluował?> www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261646
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z czego wyewoluował? We wskazanym fragmencie nic na ten temat nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Z czego wyewoluował? We wskazanym fragmencie nic na ten temat nie ma.Jest za to odpowiedź na pytanie, dlaczego stawianie hipotez opierających się na domysłach jest błędne z punktu widzenia logiki i niezgodne z paradygmatem naukowym.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) | >>Postęp naukowy odbywa się przez stawianie hipotez i obalanie tych z nich, które nie okażą >się poprawne. Co ma do tego wiara? Jeżeli nie wierzysz w hipotezę dotyczącą strun to ona staje się gorsza? > Hipoteza to hipoteza. JEŚLI teoria strun zostanie udowodniona to nie potrzeba wiary, że jest prawdziwa, bo są dowody. Jeśli wierzysz, że teoria strun jest prawdą, to nie robisz nic innego jak wysysanie sobie jedynie słusznej prawdy z kciuka...
Przepraszam z góry, za sugestię ale podejrzewam, że masz jakiś kłopot z czytaniem ze zrozumieniem. No chyba, że zamiast napisać "zgadzam się" wolisz jeszcze raz pisać te same tezy. W hipotezy nie trzeba wierzyć, bo wiara nie ma z nimi nic wspólnego. Ba! Można nawet rozważać pewne hipotezy w ogóle w nie nie wierząc. Na przykład hipotezę boga.
>>Zapętliłeś się chyba. Właśnie pisałem, ze trójkąt, koło, kamień, deszcz nie potrzebują świadomości by zachować swoje właściwości. Koło czy kamień istnieją nie tylko jako idee. Znakomicie radzą sobie w świecie materialnym. Dopiero świadomość tworzy abstrakcyjne idee, wyobrażenia, modele. Te konstrukty bez świadomości nie mają racji bytu. >> > Słońce jest w przybliżeniu kulą. Wnioskujesz, że jeśli nie ma świadomego obserwatora to ta kula o promieniu R nie istnieje ? Dziwne. Pi, kula czy trójkąt to obiekty które wynikają z właściwości samej matematyki. Czy jest obserwator, czy nie, nie ma znaczenia. Nikt przecież nie "stworzył" idei, że w trójkącie umieszczonym w płaskiej przestrzeni suma kątów=180 stopni.
Tu muszę ponownie zasugerować uważną lekturę: Zgadzamy się bowiem, że istnienie obserwatora nie wpływa na istnienie materialnego świata. Świadomość nie jest konieczna do istnienia słońca czy kuli. Obserwator nie ma znaczenia.
>To jest właściwość trójkąta. Świadomość jest niezbędna do ODKRYCIA tej zależności ale ta zależność nie jest przecież w żaden sposób powiązana ze świadomością... Po prostu istnieje. Od zawsze i na zawsze. Świadomy umysł może ZROZUMIEĆ te zależności ale przecież ich nie tworzy!
No właśnie. Świadomość nie jest konieczna by coś stwarzać! W szczególności przenosić modele w świat materialny. Swiadomość może tylko szukając zrozumienia tworzyć modele w świecie idei.
>>>A grawitacja albo sumienie ? Też nie istnieją? >>Grawitacja istnieje. To już nie jest hipoteza tylko potwierdzony fakt i nie zależy od mojej >wiary. Ja nie pcham wiary między hipotezy, w ogóle nie jest tam ona potrzebna. >Ot co, wracamy na początek, jeszcze raz: >abiogeneza, multiwersum.. itd, >Jeśli te hipotezy nie potrzebują wiary, to udowodnij, że są prawdziwe...
Udowodnij, że nie są. I uzasadnij, że wiara jest konieczna do tego aby w ogóle postawić te hipotezy. Próbujesz na siłę wmówić niewierzącym, że w coś jednak wierzą, aby potem zaatakować ich "wiarę" jako nieuzasadnioną. Zdajesz się nie dostrzegać, że nie wierzymy w abiogenezę czy multiwersum, ale rozważamy te hipotezy jako możliwe wytłumaczenia dla działania wszechświata.
>> Przyrównywanie wiary w istnienie boga i rozważania istnienia hipotetycznych >bytów to Twoja specjalność. >Jeśli takie porównanie jest nieuprawnione, uzasadnij! Masz argumenty?
Ależ możesz je sobie rozważać i porównywać. Ale wiara nie jest konieczna do zajmowania się hipotezą istnienia boga.
>>Przypadek ma się bardzo dobrze i nie muszę w niego wątpić. >> >Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek. >Jeśli nie znasz takiego przykładu z dowodem, że tak właśnie było, przypadek ma się dobrze bo WIERZYSZ, ze tak jest, tak, czy nie? Jeśli takie przypadki "się zdarzają", to daj przykład...
Czy ja dobrze rozumiem, że negujesz istnienie przypadku? Uzasadnij. ---
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Tu muszę ponownie zasugerować uważną lekturę: Zgadzamy się bowiem, że istnienie obserwatora nie wpływa na istnienie materialnego świata. Świadomość nie jest konieczna do istnienia słońca czy kuli. Obserwator nie ma znaczenia.> Piszę o obiektach NIEMATERIALNYCH, tak, czy nie, które MUSZĄ istnieć, niezależnie od tego, czy ktoś je powoła do istnienia materialnego, czy nie. Właśnie, uważna lektura... > No właśnie. Świadomość nie jest konieczna by coś stwarzać! W szczególności przenosić modele w świat materialny. Swiadomość może tylko szukając zrozumienia tworzyć modele w świecie idei.> A tego nie wiesz. Może jest konieczna a może nie. Może i śniegowe kryształki powstają "same" a może czyjaś świadomość MUSIAŁA UMOŻLIWIĆ powstawanie ich w taki sposób. Nie możemy tego sprawdzić. > Udowodnij, że nie są. I uzasadnij, że wiara jest konieczna do tego aby w ogóle postawić te hipotezy. Próbujesz na siłę wmówić niewierzącym, że w coś jednak wierzą, aby potem zaatakować ich "wiarę" jako nieuzasadnioną.> To nieprawda, weźmy na przykład: > Zdajesz się nie dostrzegać, że nie wierzymy w abiogenezę czy multiwersum,Wierząc że życie powstało z materii nieożywionej w przypadkowym procesie wierzysz w prawdziwość abiogenezy... Sugerujesz, że ja Ci tylko wmawiam, że wierzysz w prawdziwość tezy o przypadkowym powstaniu życia a w rzeczywistości uznajesz ją za fałszywą? Ciekawe. > >> Przyrównywanie wiary w istnienie boga i rozważania istnienia hipotetycznych >bytów to Twoja specjalność.> >Jeśli takie porównanie jest nieuprawnione, uzasadnij! Masz argumenty?> Ależ możesz je sobie rozważać i porównywać. Ale wiara nie jest konieczna do zajmowania się hipotezą istnienia boga. Masz rację! Oczywiście, że nie jest potrzebna, czy ja coś takiego powiedziałem ? > Czy ja dobrze rozumiem, że negujesz istnienie przypadku? Uzasadnij.> ---Oczywiście, że nie neguję istnienia przypadku. Starczy rzucić monetą. Tyle, że przypadki które są zbyt rzadkie, żeby mogły się wydarzyć należy odrzucać. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | M.M.M (1158 punktów) | >>Tu muszę ponownie zasugerować uważną lekturę: Zgadzamy się bowiem, że istnienie obserwatora nie wpływa na istnienie materialnego świata. Świadomość nie jest konieczna do istnienia słońca czy kuli. Obserwator nie ma znaczenia.> >Piszę o obiektach NIEMATERIALNYCH, tak, czy nie, które MUSZĄ istnieć, niezależnie od tego, czy ktoś je powoła do istnienia materialnego, czy nie. Właśnie, uważna lektura...
Ano nie. Pisaliśmy o trójkącie, kuli a nawet zapałce. Nie wiedziałem, że to byty niematerialne.
>>No właśnie. Świadomość nie jest konieczna by coś stwarzać! W szczególności przenosić modele w świat materialny. Swiadomość może tylko szukając zrozumienia tworzyć modele w świecie idei. >> >A tego nie wiesz. Może jest konieczna a może nie. Może i śniegowe kryształki powstają "same"
Wyciąłeś własną wypowiedź, a tam stało, iż świadomość nie tworzy zależności dotyczących obiektów a tylko je odkrywa. Z czym się zresztą zgadzam. W szczególności: śniegowe kryształki powstają same, masz na temat ich powstawania inną teorię?
>>Udowodnij, że nie są. I uzasadnij, że wiara jest konieczna do tego aby w ogóle postawić te hipotezy. Próbujesz na siłę wmówić niewierzącym, że w coś jednak wierzą, aby potem zaatakować ich "wiarę" jako nieuzasadnioną. >> >To nieprawda, weźmy na przykład: >>Zdajesz się nie dostrzegać, że nie wierzymy w abiogenezę czy multiwersum, >Wierząc że życie powstało z materii nieożywionej w przypadkowym procesie wierzysz w prawdziwość abiogenezy... >Sugerujesz, że ja Ci tylko wmawiam, że wierzysz w prawdziwość tezy o przypadkowym powstaniu życia a w rzeczywistości uznajesz ją za fałszywą? >Ciekawe.
Bardzo ciekawe! Jeszcze ciekawsza jest konieczność pchania "wiary' w te rozważania. Przyjmuję, że życie mogło powstać w przypadkowym procesie - nie jest to artykuł wiary. Mogło też powstać w procesie kosmicznego zasiewu przez panspermię. Jak pojawią się dowody, chętnie przyjmę jako robocze nowe hipotezy. Nie tylko sugeruję, ale jestem pewien, że wmawiasz mi wiarę.
>>>> Przyrównywanie wiary w istnienie boga i rozważania istnienia hipotetycznych >bytów to Twoja specjalność. >>>Jeśli takie porównanie jest nieuprawnione, uzasadnij! Masz argumenty? >>Ależ możesz je sobie rozważać i porównywać. Ale wiara nie jest konieczna do zajmowania się hipotezą istnienia boga. > Masz rację! Oczywiście, że nie jest potrzebna, czy ja coś takiego powiedziałem ?
Owszem. Przy innych hipotezach cały czas próbujesz powiedzieć, że ja w nie wierzę. Przez analogię więc rozumiem, że i do rozważania hipotezy boga potrzebna jest wiara. Patrz też akapit punkt wyżej
>>Czy ja dobrze rozumiem, że negujesz istnienie przypadku? Uzasadnij. >>--- >Oczywiście, że nie neguję istnienia przypadku. Starczy rzucić monetą. >Tyle, że przypadki które są zbyt rzadkie, żeby mogły się wydarzyć należy odrzucać.
No nie... nie możemy odrzucać przesłanek, które nam się nie podobają! To jest właśnie kluczowa różnica między wiarą a nauką. Koncepcja heliocentryczna była niezgodna z wiarą - odrzucić! Ewolucja przeczy Genesis - odrzucić! Nowe hipotezy kosmologiczne kontestują konieczność istnienia sprawczego intelektu - odrzucić! ---
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Ano nie. Pisaliśmy o trójkącie, kuli a nawet zapałce. Nie wiedziałem, że to byty >niematerialne. Trójkąt, kula, czy być może lepiej przemawiająca do wyobraźni liczba PI to twory abstrakcyjne. Kwadrat nie potrzebuje "materii", żeby istnieć. Ot wyobraź sobie trójkąt. Czy istnieje on materialnie ? Nie! Czy w ogóle istnieje? Oczywiście. Jako abstrakcyjny obiekt w Twojej wyobraźni. JEŻELI będziesz chciał urzeczywistnić go w formie materialnej, to potrzebujesz na przykład zapałek. Tyle, że to wcale nie muszą być zapałki. Mogą być szpileczki, słomki do napojów albo sznurek. Mało tego, wystarczy sama energia... Jeśli trudno Ci to zrozumieć, odpal sobie najnowsze COD czy jakąkolwiek inną grę w którą grywasz i pomyśl: Czy karabin który twój awatar trzyma w dłoniach istnieje, czy nie? Czy pomieszczenie, w którym się znajduje "jest", czy go "nie ma" ? Ten karabin istnieje prawda? Ale tylko i wyłącznie jako energia która przepływa od zasilacza do procesora komputera i "układa się" w formę "wypasionej giwery". Mimo tego można spędzić wiele godzin w tym nieistniejącym świecie, świetnie się bawiąc. > Bardzo ciekawe! Jeszcze ciekawsza jest konieczność pchania "wiary' w te rozważania. Przyjmuję, że życie mogło powstać w przypadkowym procesie - nie jest to artykuł wiary. Mogło też powstać w procesie kosmicznego zasiewu przez panspermię. Jak pojawią się dowody, chętnie >przyjmę jako robocze nowe hipotezy. Nigdzie nie wspominam o takiej konieczności. Hipoteza o panspermii wydawała mi się kiedyś całkiem rozsądna, tyle, że tylko "odsuwa" problem, zamiast go rozwiązać. Nie wyjaśnia, skąd wzięła się niesamowita precyzja i dokładność w budowie samego wszechświata i jego "ustawienia" początkowe. Jestem w stanie przyjąć hipotezę o "pozawszechświatowej" panspermii ale prowadzi to znów do tak czy inaczej rozumianego Boga. > Owszem. Przy innych hipotezach cały czas próbujesz powiedzieć, że ja w nie wierzę. Przez analogię więc rozumiem, że i do rozważania hipotezy boga potrzebna jest wiara. Patrz >też akapit punkt wyżejJeżeli coś TWIERDZISZ, czyli uznajesz za pewne (jak na przykład samoistne powstanie życia) a nie można tego udowodnić, posługujesz się wiarą. Uczciwie muszę jednak przyznać, że w Twoich wypowiedziach nie pojawiają się kategoryczne twierdzenia a jeśli nawet, to po zwróceniu uwagi na niemożliwość ich udowodnienia przyznajesz, że wcale nie MUSZĄ być prawdziwe. Znajduję w nich za to sugestię, że "kto wierzy to debil, bo przecież wszyscy wiedzą, że powstaliśmy w wyniku ewolucji i żaden Bóg nie jest nam potrzebny". Mogłem źle zinterpretować Twoje intencje, w takim razie przepraszam! Jeśli więc uznajesz, że przypadkowe powstanie wszechświata to tylko hipoteza, tak samo dobra jak jego powstanie w wyniku czyjejś interwencji, to jest to zupełnie racjonalne podejście i możemy podyskutować lub nie, o tym, która z tych hipotez jest bardziej spójna logicznie i prawdopodobna. > >>Czy ja dobrze rozumiem, że negujesz istnienie przypadku? Uzasadnij.> >>---> >Oczywiście, że nie neguję istnienia przypadku. Starczy rzucić monetą.> >Tyle, że przypadki które są zbyt rzadkie, żeby mogły się wydarzyć należy odrzucać.> No nie... nie możemy odrzucać przesłanek, które nam się nie podobają! Wiesz o jakich liczbach rozmawiamy ? Nie jest to poza tym kwestia "podobania się", czy nie. pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_wielkich_liczb Na przykład jeśli zrzucisz szklankę ze stołu i stłucze się, to TEORETYCZNIE, zgodnie z zasadami prawdopodobieństwa MOŻE się ona ułożyć np. w szklany samochodzik. Jednak kiedy zobaczysz szklany samochodzik, to bierzesz pod uwagę, że powstał on w wyniku zrzucenia szklanki i przypadkowego ułożenia jej molekuł ? Nie, szukasz bardziej prawdopodobnych rozwiązań. Pozostańmy przy podanej przeze mnie na początku liczbie i zgodnie z sugestiami fizyka pójdźmy na kompromis i ograniczmy ja do 10 80, czyli załóżmy, że jest równa liczbie atomów we wszechświecie. Oznacza to, że prawdopodobieństwo zajścia takiego wydarzenia jest dokładnie takie, jak ustawienie WSZYSTKICH atomów wszechświata, w ściśle określonej kolejności w jednym losowaniu, lub podłożenie bomby pod stos drewna i kamieni otrzymanie w wyniku wybuchu dobrze wyposażonej willi z basenem, kompletnej, z sypialniami, oświetleniem itd. Oczywiście nie można takiej ewentualności odrzucić. Ale czy postawiłbyś 1000 PLN na to, że to się wydarzy po jednym losowaniu ?? A może 200 ?? Jednakże twierdząc, że "tak właśnie musiało być", stawiasz na ten zakład swoje życie! Jeśli zaś policzymy szansę na "przypadek" rzetelniej, i odniesiemy się do 10 230 to mówimy o zdarzeniu, które odpowiada mniej więcej podłożeniu bomby pod wielką górę i uzyskaniu w wyniku wybuchu całej Warszawy, kompletnej, z ulicami, budynkami, windami itd. Trzeba mieć naprawdę OLBRZYMIĄ wiarę, żeby uznać to za prawdopodobną przyczynę powstania Warszawy czyż nie ? > To jest właśnie kluczowa różnica między wiarą a nauką. Koncepcja heliocentryczna była niezgodna z wiarą - odrzucić!> Jezus nic nie wspomina o teorii heliocentrycznej. Nie ma ona żadnego przełożenia ani związku z wiarą. > Ewolucja przeczy Genesis - odrzucić!Ewolucja nie przeczy Genesis. > Nowe hipotezy kosmologiczne kontestują konieczność istnienia sprawczego intelektu - odrzucić!> Jeśli którąkolwiek z tych "kontestujących" hipotez ktokolwiek udowodni i wykaże, że wszechświat powstał w wyniku takiego a takiego zdarzenia, natychmiast hipotezę Boga odrzucę. Nieważne, czy mam rację, czy Ty ją masz. Ważne, jaka jest rzeczywistość. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) | > Uczciwie muszę jednak przyznać, że w Twoich wypowiedziach nie pojawiają się kategoryczne twierdzenia a jeśli nawet, to po zwróceniu uwagi na niemożliwość ich udowodnienia przyznajesz, że wcale nie MUSZĄ być prawdziwe.Ufff, jesteśmy prawie u celu! Nie twierdzę, że którakolwiek teoria jest na pewno prawdziwa. Dlatego nie uważam, że rozważanie którejkolwiek to akt wiary. > Znajduję w nich za to sugestię, że "kto wierzy to debil, bo przecież wszyscy wiedzą, że powstaliśmy w wyniku ewolucji i żaden Bóg nie jest nam potrzebny".> Mogłem źle zinterpretować Twoje intencje, w takim razie przepraszam!W kilku Twoich wypowiedziach widziałem ten sam wątek - streśćmy go tak: kto ma inne zdanie, w szczególności sarkastycznie i ironicznie podejmuje kwestie w dyskusji, ten ma o Tobie jako osobie złe zdanie. Według mnie to błędne rozumowanie. Nie podejmowałem tego wątku wcześniej, właśnie dlatego żeby oddzielić temat dyskusji od wycieczek prywatnych. Sądzę, że niepotrzebnie szukasz argumentów skierowanych do Ciebie osobiście. To jest otwarte forum i wiele osób znajduje przyjemność w wymienianiu ciętych uwag i ripost. Z każdym kto się nawinie! Ty nie? > Jeśli więc uznajesz, że przypadkowe powstanie wszechświata to tylko hipoteza, tak samo dobra jak jego powstanie w wyniku czyjejś interwencji, to jest to zupełnie racjonalne podejście i możemy podyskutować lub nie, o tym, która z tych hipotez jest bardziej spójna logicznie i prawdopodobna.Nad tym staram się skupiać. Ale w ocenie prawdopodobieństwa różnimy się najbardziej. I w jeszcze jednej sprawie: owszem, wartościuję religię negatywnie za jej dogmatyczność i nikłą gotowość do weryfikacji hipotez w miarę jak pojawiają się nowe przesłanki. Także religijna moralność jest mi obca (ale tematy eutanazji, aborcji, seksu przedmałżeńskiego, fanatyzmu, roli kobiet, źródeł moralności, etc to już rzeczywiście materiał na inny wątek). > >>>Czy ja dobrze rozumiem, że negujesz istnienie przypadku? Uzasadnij.> >>>---> >>Oczywiście, że nie neguję istnienia przypadku. Starczy rzucić monetą.> >>Tyle, że przypadki które są zbyt rzadkie, żeby mogły się wydarzyć należy odrzucać.> >No nie... nie możemy odrzucać przesłanek, które nam się nie podobają!> Wiesz o jakich liczbach rozmawiamy ? Nie jest to poza tym kwestia "podobania się", czy nie.> pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_wielkich_liczbKiedy ja właśnie o tym! Skoro się zdarzyło (zaistnienie wszechświata), to znaczy, że miało niezerowe prawdopodobieństwo. Ale równie dobrze, mogło się zdarzyć tak, że nie znaleźliby się w tym wszechświecie ludzie. Zresztą, przez znakomitą część trwania wszechświata nas w nim nie było. I nasze nie-bycie nie miało żadnych negatywnych konsekwencji dla rzeczonego uniwersum, w szczególności dla istnienia trójkątów  . > Oczywiście nie można takiej ewentualności odrzucić. Ale czy postawiłbyś 1000 PLN na to, że to się wydarzy po jednym losowaniu ?? A może 200 ?? Jednakże twierdząc, że "tak właśnie musiało być", stawiasz na ten zakład swoje życie!Nie: 'musiało być', tylko: ' tak było'. Ja też już żyję, więc zakład jest o pietruszkę. > Jeśli zaś policzymy szansę na "przypadek" rzetelniej, i odniesiemy się do 10230 to mówimy o zdarzeniu, które odpowiada mniej więcej podłożeniu bomby pod wielką górę i uzyskaniu w wyniku wybuchu całej Warszawy, kompletnej, z ulicami, budynkami, windami itd. Trzeba mieć naprawdę OLBRZYMIĄ wiarę, żeby uznać to za prawdopodobną przyczynę powstania Warszawy czyż nie ?Jeżeli dobrze zrozumiałem jeden z poprzednio przytaczanych argumentów, to podstawowe zmienne fizyczne miałyby niezależnie przybrać obecne wartości, aby prawdopodobieństwo było tak niskie. Wydaje mi się to niedobrym założeniem, bo przy przejściach fazowych wszechświata zmienne podstawowe były już ze sobą jakoś powiązane, ewoluowały więc także wspólnie. Ale może to całkiem amatorskie i nieprawidłowe rozumowanie. > >Nowe hipotezy kosmologiczne kontestują konieczność istnienia sprawczego intelektu - odrzucić!> >> Jeśli którąkolwiek z tych "kontestujących" hipotez ktokolwiek udowodni i wykaże, że wszechświat powstał w wyniku takiego a takiego zdarzenia, natychmiast hipotezę Boga odrzucę.Jak tylko ktoś udowodni istnienie boga, natychmiast się nawrócę! ---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Sądzę, że niepotrzebnie szukasz argumentów skierowanych do Ciebie osobiście. To jest otwarte forum i wiele osób znajduje przyjemność w wymienianiu ciętych uwag i ripost. Z każdym kto się >nawinie! Ty nie?Jasne, że tak  Nie wygłaszam natomiast twierdzeń typu: -jesteś ograniczony, -wierzysz w bajki -czy na przykład: > Świetne z tym psem Pawłowa . Plus!! Natomiast wierzący i ich mutacje nazywają ślinę cieknącą >im z pysków "Prawdą".www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184Uważasz tego typu wypowiedzi za normalne i dopuszczalne? Ktoś porównuje mnie jako wierzącego do psa i mówi o mnie jako o "mutacji" a moje argumenty nazywa "śliną cieknącą mi z pyska"... Sugerujesz, że jestem przewrażliwiony? Mam reagować dopiero wtedy kiedy Pan Jacek Tabisz zechce nawoływać do budowania obozów, żeby "pozbyć się tych zmutowanych degeneratów" ? > Nad tym staram się skupiać. Ale w ocenie prawdopodobieństwa różnimy się najbardziej. I w jeszcze jednej sprawie: owszem, wartościuję religię negatywnie za jej dogmatyczność i nikłą >gotowość do weryfikacji hipotez w miarę jak pojawiają się nowe przesłanki.Zgadza się, tyle, że mówisz o NIEKTÓRYCH zjawiskach, powiązanych z niektórymi ludźmi, którzy twierdzą, że wierzą w Boga. Kiedy JEDEN RAZ wspomniałem o "zdobyczach ateizmu w Rosji, hitlerowskich Niemczech itd., nie omieszkałeś mi wypomnieć, że to niesprawiedliwa ocena. Masz rację, generalizowanie jest niesprawiedliwe. Jakże więc wierzących można wrzucać do jednej szuflady ale ateistów już nie ? > Także religijna moralność jest mi obca (ale tematy eutanazji, aborcji, seksu przedmałżeńskiego, fanatyzmu, roli kobiet, źródeł moralności, etc to już rzeczywiście >materiał na inny wątek). Jeżeli prawda, sprawiedliwość, współczucie, miłość, przyjaźń, współpraca nie są dla Ciebie "czymś co przeszkadza w osiągnięciu władzy" to moralność wynikająca z wiary w Boga jest Twoją moralnością. Ty natomiast piszesz o moralności dyktowanej przez np. Kościół Katolicki a to zupełnie różne sprawy. > >Oczywiście nie można takiej ewentualności odrzucić. Ale czy postawiłbyś 1000 PLN na to, że to się wydarzy po jednym losowaniu ?? A może 200 ?? Jednakże twierdząc, że "tak właśnie musiało być", stawiasz na ten zakład swoje życie!> Nie: 'musiało być', tylko: ' tak było'. Ja też już żyję, więc zakład jest o pietruszkę.Muszę Ci przypomnieć, że hipoteza Boga uwzględnia też Twoje WIECZNE życie i o nim właśnie mówię. Istnieje realna możliwość, że możesz żyć wiecznie a Ty z góry ją odrzucasz? Przecież jeżeli "tam" ktoś siedzi to całkiem prawdopodobne, że powie Ci: "-Noo skoro nie chcesz... To nie będę Cię zmuszał..." > Jeżeli dobrze zrozumiałem jeden z poprzednio przytaczanych argumentów, to podstawowe zmienne fizyczne miałyby niezależnie przybrać obecne wartości, aby prawdopodobieństwo było tak niskie. Wydaje mi się to niedobrym założeniem, bo przy przejściach fazowych wszechświata >zmienne podstawowe były już ze sobą jakoś powiązane, Problem takiego rozumowania polega na użyciu słowa "jakoś" i niczym nieuprawnionego założenia, że SĄ one powiązane. Nie mamy przecież żadnych przesłanek, żeby wysnuwać argumenty, że tak jest. > Jak tylko ktoś udowodni istnienie boga, natychmiast się nawrócę! Jak tylko ktoś udowodni jego nieistnienie natychmiast go porzucę!  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) |
> >Świetne z tym psem Pawłowa . Plus!! Natomiast wierzący i ich mutacje nazywają ślinę cieknącą >im z pysków "Prawdą".> www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184> Uważasz tego typu wypowiedzi za normalne i dopuszczalne? Ktoś porównuje mnie jako wierzącego do psa i mówi o mnie jako o "mutacji" a moje argumenty nazywa "śliną cieknącą mi z pyska"... Sugerujesz, że jestem przewrażliwiony?Tu mnie masz. > >Nad tym staram się skupiać. Ale w ocenie prawdopodobieństwa różnimy się najbardziej. I w jeszcze jednej sprawie: owszem, wartościuję religię negatywnie za jej dogmatyczność i nikłą >gotowość do weryfikacji hipotez w miarę jak pojawiają się nowe przesłanki.> Zgadza się, tyle, że mówisz o NIEKTÓRYCH zjawiskach, powiązanych z niektórymi ludźmi, którzy twierdzą, że wierzą w Boga. Kiedy JEDEN RAZ wspomniałem o "zdobyczach ateizmu w Rosji, hitlerowskich Niemczech itd., nie omieszkałeś mi wypomnieć, że to niesprawiedliwa ocena.A tu mnie nie masz. Nie szło o to, czy ocena jest sprawiedliwa, tylko o to, że takiego samego argumentu użyłeś wobec ateistów, więc udzieliłem Ci symetrycznej odpowiedzi (cytat o gazowni jest Twojej wypowiedzi). > >Także religijna moralność jest mi obca (ale tematy eutanazji, aborcji, seksu przedmałżeńskiego, fanatyzmu, roli kobiet, źródeł moralności, etc to już rzeczywiście >materiał na inny wątek).> Jeżeli prawda, sprawiedliwość, współczucie, miłość, przyjaźń, współpraca nie są dla Ciebie "czymś co przeszkadza w osiągnięciu władzy" to moralność wynikająca z wiary w Boga jest Twoją moralnością. Ty natomiast piszesz o moralności dyktowanej przez np. Kościół Katolicki a to zupełnie różne sprawy.Na prawdę, sprawiedliwość, współczucie miłość i przyjaźń wiara nie ma monopolu. Nie jest nawet źródłem tych wartości. > >>Oczywiście nie można takiej ewentualności odrzucić. Ale czy postawiłbyś 1000 PLN na to, że to się wydarzy po jednym losowaniu ?? A może 200 ?? Jednakże twierdząc, że "tak właśnie musiało być", stawiasz na ten zakład swoje życie!> >Nie: 'musiało być', tylko: ' tak było'. Ja też już żyję, więc zakład jest o pietruszkę.> Muszę Ci przypomnieć, że hipoteza Boga uwzględnia też Twoje WIECZNE życie i o nim właśnie mówię. Istnieje realna możliwość, że możesz żyć wiecznie a Ty z góry ją odrzucasz?Tak. Wolę przeżyć dobrze moje jednorazowe życie na tym łez padole. Nie ma w moim światopoglądzie miejsca na "cheaty" na nieśmiertelność.  > >Jeżeli dobrze zrozumiałem jeden z poprzednio przytaczanych argumentów, to podstawowe zmienne fizyczne miałyby niezależnie przybrać obecne wartości, aby prawdopodobieństwo było tak niskie. Wydaje mi się to niedobrym założeniem, bo przy przejściach fazowych wszechświata >zmienne podstawowe były już ze sobą jakoś powiązane,> Problem takiego rozumowania polega na użyciu słowa "jakoś" i niczym nieuprawnionego założenia, że SĄ one powiązane. Nie mamy przecież żadnych przesłanek, żeby wysnuwać argumenty, że tak jest.Mam nadzieję, ze tu ktoś lepiej przygotowany się odezwie. > >Jak tylko ktoś udowodni istnienie boga, natychmiast się nawrócę!> Jak tylko ktoś udowodni jego nieistnienie natychmiast go porzucę!  Czekam z niecierpliwością po mojej stronie!  ---
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek.
Takich wydarzeń jest mnóstwo wśród nas, na przykład:
1. Potasuj dwie talie kart i odkryj je po kolei. Prawdopodobieństwo takiego akurat ciągu jest dużo mniejsze niż 10-80.
2. Wyjdź na ulicę i zanotuj numery rejestracyjne stu samochodów, które Cię minęły...
3. Jutrzejsza strona gazety z notowaniami akcji...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >> Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek. >Takich wydarzeń jest mnóstwo wśród nas, na przykład: >1. Potasuj dwie talie kart i odkryj je po kolei. Prawdopodobieństwo takiego akurat ciągu jest dużo mniejsze niż 10-80. Zapewne miałeś na myśli zdarzenie typu 'teraz z dwóch talii kart wylosuję ten konkretny ciąg; oto wykładam.. voila, rzeczywiście sie zgadza'. To chyba jednak zdarza się dość rzadko.. wylosowanie dowolnego układu kart jest zdarzeniem o dość wysokim prawdopodobieństwie. Myślę nawet, że równym 1.
Nie wiem, dlaczego poprzednio zasugerowałem się, że chodzi o wybranie dwóch kart z dwóch talii. Przepraszam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek.
>> Takich wydarzeń jest mnóstwo wśród nas, na przykład: >> 1. Potasuj dwie talie kart i odkryj je po kolei. Prawdopodobieństwo takiego akurat ciągu jest dużo mniejsze niż 10-80.
> Zapewne miałeś na myśli zdarzenie typu 'teraz z dwóch talii kart wylosuję ten konkretny ciąg; oto wykładam.. voila, rzeczywiście sie zgadza'. To chyba jednak zdarza się dość rzadko.. wylosowanie dowolnego układu kart jest zdarzeniem o dość wysokim prawdopodobieństwie. Myślę nawet, że równym 1.
Chyba za bardzo się streściłem. Chodzi o to, że możliwości ułożenia ciągu z dwóch talii kart jest (2×52)! / 252 = 2.29×10150. (Ten mianownik zakłada brak rozróżnialności talii, np. oba asy kier uważamy za tę samą kartę.) Wobec tego prawdopodobieństwo ułożenia jednego, zadanego z góry ciągu jest odwrotnością tej liczby. Równie małe jest prawdopodobieństwo ponownego ułożenia tego ciągu po ponownym potasowaniu kart.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Równie małe jest prawdopodobieństwo ponownego ułożenia tego ciągu po ponownym potasowaniu kart. Tylko czy zwykle się to zdarza? Pomiar, to nie to samo co zdarzenie, choć dla Valancara najwyraźniej stanowi to dowód na coś..
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek.> Takich wydarzeń jest mnóstwo wśród nas, na przykład:> 1. Potasuj dwie talie kart i odkryj je po kolei. Prawdopodobieństwo takiego akurat ciągu jest dużo mniejsze niż 10-80.Prawdopodobieństwo wylosowania JAKIEGOKOLWIEK układu kart przy potasowaniu dwóch talii jest równe 1. Udało Ci się kiedyś wylosować ŚCIŚLE OKREŚLONY układ kart w jednym tasowaniu? Ale masz to udokumentowane ? > 2. Wyjdź na ulicę i zanotuj numery rejestracyjne stu samochodów, które Cię minęły...I zanotuję, że np. Wszystkie tablice będą zaczynały się na "W" a każdy ciąg cyfr będzie większy od poprzedniego o jeden? Ciekawie prawisz. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek.Twoje istnienie ? No może takie przypadkowe nie jest, aczkolwiek dużo mniej prawdopodobne niż to Twoje 1/10 80. Nie rozumiem paru rzeczy, a mianowicie... 1. Twierdzisz, że nie jesteś związany z żadną religią, a jednak cytujesz Biblię? Nie przeszkadzają Ci manipulacje, zmiany ksiąg, tłumaczenia tłumaczeń, sprzeczności i tak dalej...  2. Żyjesz w bańce ? Bóg judo-chrześcijański nie jest jedynym "objawionym" na naszej planecie. Już samo istnienie wielu bóstw w ludzkich umysłach, teraz jak i w historii, jest dowodem na to, że to proste, ale silne urojenia. 3. Skoro jesteśmy przy podawaniu, to proszę podaj jedną przesłankę, która każe Ci wysuwać hipotezę istnienia inteligentnego projektanta ? Bo ja widzę mnóstwo niedoróbek w tym projekcie, jakoś mało inteligentny on jest. A, proszę aby nie było to w stylu... "nauka tego nie wie, to musi być bóg". Jak widzisz mamy wiedzę, o której 200 lat temu prawdopodobnie się nawet ludziom nie śniło, a i cały czas przyspieszamy. Pomyśl co będziemy wiedzieć za kolejne 100, 200 ? ( I tu mi się łezka w oku kręci, że tego nie zobaczę, aż mnie kusi to "wieczne zbawienie", chociaż sobie bym z góry popatrzył...  ) Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mistrzu Ironii - ja też chętnie zobaczyłbym odkrycia za 200 lat  . Ale i tak się cieszę, że żyję w XXI wieku, a nie XVII  .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja też uważam, że gdyby większa część ludzi finansowała badania naukowe a nie religie, żylibyśmy w zupełnie innych czasach. Również biologia molekularna rozwijałaby się szybciej, bo nie natykałaby się na rafy religijnych uprzedzeń. Całkiem możliwe, że istnielibyśmy po 200 lat. Kto wie?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Podaj JEDEN przykład przypadkowego zajścia JEDNEGO wydarzenia, którego prawdopodobieństwo zajścia jest mniejsze niż 1/1080. Kiedykolwiek i gdziekolwiek.> Twoje istnienie ? No może takie przypadkowe nie jest, aczkolwiek dużo mniej prawdopodobne niż to Twoje 1/1080.> Twierdzisz, że urodzenie się jakiegokolwiek mężczyzny w wyniku związku moich rodziców jest aż tak nieprawdopodobne? > Nie rozumiem paru rzeczy, a mianowicie...> 1. Twierdzisz, że nie jesteś związany z żadną religią, a jednak cytujesz Biblię?> Nie przeszkadzają Ci manipulacje, zmiany ksiąg, tłumaczenia tłumaczeń, sprzeczności i tak dalej...  Oczywiście, że przeszkadzają, wielokrotnie o tym piszę, w tym wątku np. tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261157> 2. Żyjesz w bańce ?Bóg judo-chrześcijański nie jest jedynym "objawionym" na naszej planecie. > Oczywiście, że nie jest. O moich zainteresowaniach WSZYSTKIMI systemami religijnymi do jakich mogłem dotrzeć piszę również nawet w tym wątku. > Już samo istnienie wielu bóstw w ludzkich umysłach, teraz jak i w historii, jest dowodem na >to, że to proste, ale silne urojenia.Sugerujesz, że istnienie wielu "teorii wszystkiego" jest dowodem na to, że są to silne urojenia? Ciekawe. Jeśli ktoś uratował syna milionera i obiecał on "wybawcy" nagrodę, po czym zgłosiło się 500 osób to jest to dowód na to, że nikt go nie uratował? > 3. Skoro jesteśmy przy podawaniu, to proszę podaj jedną przesłankę, która każe Ci wysuwać hipotezę istnienia inteligentnego projektanta ? Bo ja widzę mnóstwo niedoróbek w tym projekcie, jakoś mało inteligentny on jest.> DNA, Zasada antropiczna, hm cały wątek o takich przesłankach piszę... Może Ci umknęło... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Mistrz Ironii (138 punktów) | > Twierdzisz, że urodzenie się jakiegokolwiek mężczyzny w wyniku związku moich rodziców jest aż tak nieprawdopodobne?Konkretnie Ciebie, a nie dowolnego mężczyzny. > Sugerujesz, że istnienie wielu "teorii wszystkiego" jest dowodem na to, że są to silne urojenia? Ciekawe.Eh, troszkę niefortunne porównanie. Zauważ, że grupy ludności nie mające ze sobą jakichkolwiek kontaktów, również praktykują kult duchów/przodków/bóstw. Bóstwa, duchy, przodkowie, wszystko nadnaturalne to moim skromnym zdaniem pierwszy wniosek/pomysł do którego dochodzi człowiek gdy zastanawia się nad swoim istnieniem. Z braku lepszego wyjaśnienia. Zobacz jak od niedawna mamy wiedzę na temat budowy naszego świata. > Jeśli ktoś uratował syna milionera i obiecał on "wybawcy" nagrodę, po czym zgłosiło się 500 osób to jest to dowód na to, że nikt go nie uratował?To porównanie jest już moim zdaniem w ogóle nie trafione. Jeśli interesujesz się religioznawstwem to powinieneś wiedzieć, że bogowie osobowi nie są jedynymi nadnaturalnymi bytami, które czcili ludzie. Tutaj chciałbym postawić Ci pytanie, w którego Boga wierzysz ? Rozumiem Twoje stanowisko w sprawie Neutralnego Inżyniera, nie podzielam, ale rozumiem. Natomiast nie pojmuje tego, że odnosisz się do Biblii. Logicznym wnioskiem jest, że istnienie wielu świętych ksiąg, bóstw teraz jak i w przeszłości podważa istnienie każdego z nich. Bóg umiera, gdy umiera ostatni wyznawca. > DNA, Zasada antropiczna, hm cały wątek o takich przesłankach piszę... Może Ci umknęło...Niewiedza to nie argument ! Tyle, jeśli chodzi o DNA.  Co do zasady antropicznej, jest ona moim zdaniem niedorzeczna. Zasady przyjazne życiu ? JAKOŚ nie zauważyłem, żeby poza ziemią było przyjazne środowisko do życia. Wygdybałem sobie kiedyś, że jeśli zmienić prawa fizyki, to materia i tak w jakiś odmienny od obecnego sposób się organizowała. Może bylibyśmy na opak.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Twierdzisz, że urodzenie się jakiegokolwiek mężczyzny w wyniku związku moich rodziców jest aż tak nieprawdopodobne?> Konkretnie Ciebie, a nie dowolnego mężczyzny. Powiedz, co miałoby mnie wyróżniać, żeby móc zwrócić uwagę na wyjątkowo uporządkowane cechy, które znacznie odchodzą od statystyki populacji. Zdarzenia, które są ze sobą powiązane, w znacznym stopniu na siebie oddziałują, świadczą o tym, że są częścią większej całości. Gdybym ważył np. 400 kg, miał 2,40 wzrostu, cierpiał na albinizm i miał trzeci sutek, w dodatku na czole wyrósł by mi guz w kształcie wieży Eifla, a na ramionach po statule wolności, to przyznasz, że największy sceptyk podejrzewałby, że ktoś manipulował moim DNA. > Zauważ, że grupy ludności nie mające ze sobą jakichkolwiek kontaktów, również praktykują kult duchów/przodków/bóstw.> Wydaje mi się, że być może błędnie definiujesz moją wiarę. Nie sądzę, żebym praktykował jakiekolwiek kulty. Nie modle się w sensie zdrowasiek, raczej: "Jeżeli tam jesteś, Ty, który puściłeś ten mechanizm w ruch, to szacun." Nie chodzę do kościoła ani nie noszę medalików. Nie zbieram się z kolegami i nie stukamy głowami o konfesjonał. Naprawdę sprawiam wrażenie osoby która wierzy, że drewniana figurka Matki Boskiej przyniesie mi zdrowie albo kasę ? Jeśli jej nie przestawię do innego pomieszczenia to nawet sama tam nie dojdzie a ma mi szczęście zapewnić? Wydaje mi się to bardzo celna uwaga, rozprawiająca się z wszelkiego rodzaju "kultami" relikwii czy innych głupot. Chciałbym sam do niej dojść ale ktoś mnie znacznie ubiegł: "Ba 6:9-14 9. Zdarza się, że kapłani kradną złoto i srebro swoim bogom i obracają na własne potrzeby, dają je też nierządnicom spod dachu. 10. Ubierają w szaty, jak ludzi, bogów srebrnych, złotych i drewnianych, którzy nie mogą obronić się przed rdzą i robakami. 11. Gdy przywdziewają ich w szkarłatne szaty, ścierają z ich twarzy kurz świątyni, który w wielkiej obfitości na nich osiada. 12. Ten trzyma berło, jakby jaki rządca kraju, ale nie może zabić, jeśliby kto przeciw niemu wykroczył. 13. On trzyma w prawicy miecz i siekierę, ale nie obroni siebie w czasie wojny ani przed złodziejami. 14. Stąd jasną jest rzeczą, że nie są bogami; więc się ich nie bójcie! (BT)" To tytułem wprowadzenia w temacie "dlaczego Biblia". > Bóstwa, duchy, przodkowie, wszystko nadnaturalne to moim skromnym zdaniem pierwszy wniosek/pomysł do którego dochodzi człowiek gdy zastanawia się nad swoim istnieniem.> Z braku lepszego wyjaśnienia.Dokładnie ! Z drugiej strony, czyż nie jest tym samym stwierdzanie "NA PEWNO nie ma Bóstwa" z braku lepszego wyjaśnienia dziwnych koincydencji? > Jeśli interesujesz się religioznawstwem to powinieneś wiedzieć, że bogowie osobowi nie są >jedynymi nadnaturalnymi bytami, które czcili ludzie.> Tutaj chciałbym postawić Ci pytanie, w którego Boga wierzysz ?> Rozumiem Twoje stanowisko w sprawie Neutralnego Inżyniera, nie podzielam, ale rozumiem.> Natomiast nie pojmuje tego, że odnosisz się do Biblii.Pofilozofuję, jeśli pozwolisz: Większość z Was jest zwolennikami teorii ewolucji. Czym jest ewolucja? Walką o zasoby prawda? Rozwija się organizm, który wygra w walce o zasoby na przykład radząc sobie z przeciwnikami. Można zniszczyć przeciwnika albo współpracować. Ewolucja to nic innego jak odwieczna walka dobra ze złem. Doszliśmy do momentu, kiedy nasza inteligencja znaczy więcej, niż siła i pazury tygrysa, udowodniliśmy więc, że inteligentne rozwiązania są lepsze od siłowych. Odkryliśmy, że współpraca i poszanowanie innych dają znacznie lepsze efekty, niż wzajemny rabunek zasobów. Co zadziwiające, nie wszyscy to rozumieją, łącznie z szefami rządów. Powtarza się to ciągle w telewizji, że "jedność", "pokój" i że "odkryjemy prawdę". Zgadzamy się, że prawda, pokój jedność są lepszymi rozwiązaniami. Że to DOBRE rozwiązania a nie ZŁE, czyli przynoszące więcej szkody niż pożytku. Mówi się, że doszliśmy do tego, w wyniku ewolucji. Okazuje się więc, że ewolucja "preferuje" dobro czyż nie? Organizmy które współpracują osiągają więcej i wyróżniają się ze środowiska. Ze wszystkich świętych ksiąg, jakie dane było mi przeczytać, tylko Biblia pisze: Bóg jest dobrem. Bóg jest prawdą. Jeżeli znajdziesz prawdę, znajdziesz Boga. Dziwne, że większość dogmatów kościelnych zamienia to zdanie na inne: Jeżeli znajdziesz Boga, znajdziesz prawdę. Skąd możesz wiedzieć, czy znalazłeś Boga, jeżeli nie wiesz, czy znalazłeś prawdę? Ot i masz, mała manipulacja a już sekty jak grzyby... Natomiast to zdanie: Jeżeli znajdziesz prawdę, znajdziesz Boga. Jest wyzwaniem i obietnicą kogoś, kto być może nie istnieje. A jednak wielokrotnie, z uporem maniaka powtarza na kartach tej "głupiej Biblii": -"Szukaj prawdy a znajdziesz mnie". Zaciekawiła mnie ta obietnica, więc postanowiłem sprawdzić, czy może się spełnić... Krytycyzm? OCZYWIŚCIE! Ale UCZCIWY! Jeśli coś w Biblii jest bzdurą, to jest. Kicha, lipa, zabobon, gusła, czary, masakra. Jeśli ktoś mówi, że struny i hiperprzestrzeń, to ja NIE WIEM i nie mam możliwości sprawdzić, czy mówi prawdę. Byt nadprzyrodzony. Dla mnie to taki sam zabobon, zwłaszcza że używa tych samych argumentów co szamani: "wyłonił się z chaosu", "powstał z niczego" "mógł zaistnieć" "trzeba innej logiki, żeby to zrozumieć". No proszę Cię. > Logicznym wnioskiem jest, że istnienie wielu świętych ksiąg, bóstw teraz jak i w przeszłości >podważa istnienie każdego z nich. Wcale tego nie neguję. Jak się zacznie czytać niektóre "święte księgi" a miejscami i Biblię, to od razu przychodzi do głowy: "KAŻDE rozwiązanie przyjmę choćby odrobinę sensowne, tylko nie te bzdury...". Masz całkowitą rację. > Wygdybałem sobie kiedyś, że jeśli zmienić prawa fizyki, to materia i tak w jakiś odmienny od obecnego sposób się organizowała.> Może bylibyśmy na opak.  > Jak zdefiniujesz to dokładniej, to możemy "pogdybać", czy to ma sens  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
> DNA, Zasada antropiczna, hm cały wątek o takich przesłankach piszę... Może Ci umknęło...> Witam. Zasada antropiczna nie twierdzi, że wszechświat został dla nas stworzony. Twierdzi tylko, że obserwujemy go takim jaki jest, bo gdyby był inny, to nie byłoby nas i nie moglibyśmy go obserwować. Zasada ta pozwala nie przejmować się znikomo małymi prawdopodobieństwami istnienia wyliczanymi przez wierzących. A przy okazji proszę odpowiedzieć jak to się stało, że zdarzenie "prawie" niemożliwe miało miejsce w Bułgarii? www.wykop.(*)sowana-drugi-raz-z-rzedu-lotto www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >DNA, Zasada antropiczna, hm cały wątek o takich przesłankach piszę... Może Ci umknęło...> >> Witam. Zasada antropiczna nie twierdzi, że wszechświat został dla nas stworzony.www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w262521Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) | Nie zmieściło się  > >Zupełnie nie rozumiem, jak z przypadku wywodzisz istnienie sprawczego intelektu. Mógłbyś to >wyjaśnić?> J.W. ALBO "wszystko" powstało przypadkiem albo ktoś to stworzył.Nie jak wyżej, bo nadal nie rozumiem. Napisz mi bardzo proszę wyraźnie dlaczego niskie prawdopodobieństwo zaistnienia obecnych warunków fizycznych wskazuje na działanie świadome zewnętrznego intelektu. > Szanse na przypadek są jak 1/10230, czyli w 99,99... % Bóg.Eee - szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Ja tu nadal widzę 99.99% przypadku i ani promila Boga. > >Zgadzam się! Jednocześnie, dopóki jakiś dowód naukowy NIE potwierdzi istnienia boga, przyjmowanie jego istnienia jako więcej niż jedną z możliwych hipotez jest nadużyciem.> Ja traktuję Jego istnienie jako Teorię i to dobrze ugruntowaną. Od 5000 tysięcy lat nikt nie był w stanie jej obalić...Nawet apologeci piszą, że argumentum ad numerum jest błędem logicznym. Choćby więc i 10000 lat, sorry ale nie... > >Rozumiem, że dowód na istnienie sprawczego intelektu już znalazłeś?> Skąd to założenie ??? Możemy porozmawiać o tym, co bardziej prawdopodobne...Właśnie o tym sobie przyjemnie rozmawiamy. Mam nadzieję, że obu nas ta wymiana argumentów wzbogaci. > I nic więcej nie możemy zrobić. Jest to zresztą jedyna metoda znalezienia przybliżonego lub "najprawdopodobniej poprawnego" rozwiązania problemu, którego wszystkie zmienne nie są znane.No tak... ale zaczęliśmy od tego skąd się bierze mitologizacja życia. Sam jesteś gotów szukać odpowiedzi i badać, a mnie bronisz tezy, że wtłaczanie dzieciom do głowy bajek powoduje, że uciekają w dogmaty i byty nadprzyrodzone. A powinny wykazywać naturalną ciekawość świata i być gotowym do jego samodzielnego poznawania! ---
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >J.W. ALBO "wszystko" powstało przypadkiem albo ktoś to stworzył.> Nie jak wyżej, bo nadal nie rozumiem. Napisz mi bardzo proszę wyraźnie dlaczego niskie >prawdopodobieństwo zaistnienia obecnych warunków fizycznych wskazuje na działanie świadome >zewnętrznego intelektu.Jeżeli są tylko dwie alternatywy (Wszechświat stworzył KTOŚ albo COŚ) to mamy do czynienia z takim samym przypadkiem jak przy rzucie monetą. Orzełek albo Reszka. Jeśli z prawdopodobieństwem 99,999999...% NIE WYPADNIE reszka, to masz 99,9999..% szans na wypadnięcie orzełka i 0,000000..% na wypadnięcie reszki... Czego nie rozumiesz  ? > >Ja traktuję Jego istnienie jako Teorię i to dobrze ugruntowaną. Od 5000 tysięcy lat nikt nie był w stanie jej obalić...> Nawet apologeci piszą, że argumentum ad numerum jest błędem >logicznym. Choćby więc i 10000 lat, sorry ale nie...Gdzie tu widzisz argument liczby? Nie interesuje mnie liczba wierzących ani ateistów, tylko to, że teoria że wszechświat stworzyła istota inteligentna jest teorią której przewidywania aż do tej pory się sprawdzają mimo tego, że całe masy ludzi próbują ją obalić... > No tak... ale zaczęliśmy od tego skąd się bierze mitologizacja życia. Sam jesteś gotów szukać odpowiedzi i badać, a mnie bronisz tezy, że wtłaczanie dzieciom do głowy bajek powoduje, że uciekają w dogmaty i byty nadprzyrodzone. A powinny wykazywać naturalną ciekawość świata i być gotowym do jego samodzielnego poznawania!> ---Zaczęliśmy (właściwie autor wątku  ) od tego, że wiara jest urojeniem. Ponieważ zdajesz się podzielać ten pogląd, pozwoliłem sobie na dyskusję  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | | M.M.M (1158 punktów) |
> >Nie jak wyżej, bo nadal nie rozumiem. Napisz mi bardzo proszę wyraźnie dlaczego niskie >prawdopodobieństwo zaistnienia obecnych warunków fizycznych wskazuje na działanie świadome >zewnętrznego intelektu.> Jeżeli są tylko dwie alternatywy (Wszechświat stworzył KTOŚ albo COŚ) to mamy do czynienia z takim samym przypadkiem jak przy rzucie monetą. Orzełek albo Reszka.Albo nikt go nie stworzył. Nie było praprzyczyny zaistnienia wszechświata. To już mamy trzy opcje i moneta musiałaby spaść na kant. > Jeśli z prawdopodobieństwem 99,999999...% NIE WYPADNIE reszka, to masz 99,9999..% szans na wypadnięcie orzełka i 0,000000..% na wypadnięcie reszki... Czego nie rozumiesz ?Czy jeżeli rzucę 1000 razy monetą i tylko raz wypadnie orzełek to będzie to dowód na istnienie boga? > >>Ja traktuję Jego istnienie jako Teorię i to dobrze ugruntowaną. Od 5000 tysięcy lat nikt nie był w stanie jej obalić...> >Nawet apologeci piszą, że argumentum ad numerum jest błędem >logicznym. Choćby więc i 10000 lat, sorry ale nie...> Gdzie tu widzisz argument liczby? Nie interesuje mnie liczba wierzących ani ateistów, tylko to, że teoria że wszechświat stworzyła istota inteligentna jest teorią której przewidywania aż do tej pory się sprawdzają mimo tego, że całe masy ludzi próbują ją obalić...Podkreśliłem dla łatwości odnalezienia: dowodzisz, że ponieważ aż tylu ludzi nie obaliło hipotezy boga, to jest ona prawdziwa. > >No tak... ale zaczęliśmy od tego skąd się bierze mitologizacja życia. Sam jesteś gotów szukać odpowiedzi i badać, a mnie bronisz tezy, że wtłaczanie dzieciom do głowy bajek powoduje, że uciekają w dogmaty i byty nadprzyrodzone. A powinny wykazywać naturalną ciekawość świata i być gotowym do jego samodzielnego poznawania!> Zaczęliśmy (właściwie autor wątku ) od tego, że wiara jest urojeniem.> Ponieważ zdajesz się podzielać ten pogląd, pozwoliłem sobie na dyskusję Dla mnie wiara jest słabo pojmowalnym fenomenem, bo jej nigdy nie doświadczyłem. Natomiast obserwuję jak małe dzieci, które przejawiały wielką ciekawość świata wpadają w objęcia religii, bo karmione są "magicznym" myśleniem. I powtarzają urojenia tam gdzie z powodzeniem mogłyby zachowywać się racjonalnie. ---
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Albo nikt go nie stworzył. Nie było praprzyczyny zaistnienia wszechświata. To już mamy trzy >opcje i moneta musiałaby spaść na kant. Czyli obserwowalny wszechświat istniał od zawsze?? Śmiem się nie zgodzić. Wszystkie dane obserwacyjne świadczą o tym, że miał początek w osobliwości początkowej. Za to wydarzenie odpowiedzialny jest KTOŚ albo COŚ. Gdzie ten kant? > >Jeśli z prawdopodobieństwem 99,999999...% NIE WYPADNIE reszka, to masz 99,9999..% szans na wypadnięcie orzełka i 0,000000..% na wypadnięcie reszki... Czego nie rozumiesz ?> Czy jeżeli rzucę 1000 razy monetą i tylko raz wypadnie orzełek to będzie to dowód na istnienie boga?> Dowód/prawdopodobieństwo. Widzisz subtelną różnicę ? Jeśli możliwe są tylko dwie alternatywy (w przypadku rzutu "idealną" monetą jest to orzełek i reszka a prawdopodobieństwo wylosowania każdej wartości wynosi 50%) i jedna z nich jest mniej prawdopodobna, to druga automatycznie staje się bardziej prawdopodobna... To żadna filozofia tylko jakaś późna podstawówka. > >Gdzie tu widzisz argument liczby? Nie interesuje mnie liczba wierzących ani ateistów, tylko to, że teoria że wszechświat stworzyła istota inteligentna jest teorią której przewidywania aż do tej pory się sprawdzają mimo tego, że całe masy ludzi próbują ją obalić...Podkreśliłem dla łatwości odnalezienia: dowodzisz, że ponieważ aż tylu ludzi nie obaliło hipotezy boga, to jest ona prawdziwa.> Niczego takiego nie DOWODZĘ. Mówię, o PRAWDOPODOBIEŃSTWIE. > >Zaczęliśmy (właściwie autor wątku ) od tego, że wiara jest urojeniem.> >Ponieważ zdajesz się podzielać ten pogląd, pozwoliłem sobie na dyskusję > Dla mnie wiara jest słabo pojmowalnym fenomenem, bo jej nigdy nie doświadczyłem. Natomiast obserwuję jak małe dzieci, które przejawiały wielką ciekawość świata wpadają w objęcia religii, bo karmione są "magicznym" myśleniem. I powtarzają urojenia tam gdzie z powodzeniem mogłyby zachowywać się racjonalnie.> --- A ja obserwuję, jak małe dzieci są uczone, że urodziły się w "lepszej" rasie, czy w "lepszym" kraju, bo karmione są "magicznym" myśleniem, że rację ma silniejszy a nie ten, kto ma rację. I powtarzają te urojenia wprowadzając "jedynie słuszne" zasady w ateistycznym kraju. ZSRR, Niemcy Hitlerowskie, Kambodża, Kuba, Korea Północna, Chiny. Wymieniać dalej ? Winisz wiarę jako pojęcie ogólne za działania ludzi którzy TWIERDZĄ, że wierzą ? Dziwne. To tak jakbym Cię walnął w głowę bejzbolem i powiedział, że to wina producenta kijów bejzbolowych... Jaki związek ma jedno z drugim ? Jeżeli pan Staś każe swoim dzieciom klepać zdrowaśki i klęczeć w kościele to czep się pana Stasia!. To, co się wpaja dzieciom w kościele katolickim czy innej sekcie a to, co przekazuje Biblia to zupełnie różne uniwersa... Przyszedł facet i podając się za pracownika gazowni okradł Ci mieszkanie a Ty krzyczysz, że gazownia to złodzieje... Dziwne. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czyli obserwowalny wszechświat istniał od zawsze?? Śmiem się nie zgodzić. Wszystkie dane obserwacyjne świadczą o tym, że miał początek w osobliwości początkowej. Za to wydarzenie odpowiedzialny jest KTOŚ albo COŚ. Gdzie ten kant?
Hawking udowodnił, że w czarnych dziurach nie kryje się osobliwość, lecz zachodzą w nich normalne zjawiska zgodne z fizyką kwantową, trudną do intuicyjnego zrozumienia. Wszechświat w pierwszych milionowych i miliardowych sekundy był podobną pod niektórymi względami do czarnej dziury osobliwością. Wiele rzeczy wskazuje, że równie niewygodne nieskończoności obecne w tych pierwszych chwilach naszej rzeczywistości zostaną rozbrojone. Pamiętaj, że czas jest bytem fizycznym. Wielki Wybuch nie oznacza powstania czegoś w czasie, lecz powstanie czegoś WRAZ Z CZASEM. Co w pewnym momencie czyni pytania o początek pozbawionymi sensu, choć nasza intuicja, szukająca mamuś dla tego co biega po łąkach i polach, nie godzi się z tym. Ale nasza intuicja jest ograniczona takim a nie innym środowiskiem ewolucji naszych mózgów. Tam wszystko brało się skądś, zaś czas nie wykazywał żadnych wahań.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Pamiętaj, że czas jest bytem fizycznym. Wielki Wybuch nie oznacza powstania czegoś w czasie, >lecz powstanie czegoś WRAZ Z CZASEM.Co w pewnym momencie czyni pytania o początek pozbawionymi sensu > W którym momencie? Czas zaczął płynąć, kiedy pojawiło się pierwsze i kolejne ZDARZENIE. Wtedy też miał swój początek. > , choć nasza intuicja, szukająca mamuś dla tego co biega po łąkach i polach, nie godzi się z tym. Ale nasza intuicja jest ograniczona takim a nie innym środowiskiem ewolucji naszych mózgów. Tam wszystko brało się skądś, zaś czas nie wykazywał żadnych wahań.> Twierdzisz więc, że obserwowalny wszechświat mógł nie mieć początku ale nie da się tego zrozumieć w związku z tym można się pozbyć tej niemiłej alternatywy Bóg/przypadek??? Ciekawe. Kolejne niczym nie poparte założenie, że potrzebujemy "innej logiki" albo "innego rozumu", żeby ustalać fakty... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kolejne niczym nie poparte założenie, że potrzebujemy "innej logiki" albo "innego rozumu", żeby ustalać fakty...
Teoria względności i wiele założeń fizyki kwantowej to rzeczy udowodnione, nie mieszczące się w naszej intuicyjnej logice, z której wyrastały między innymi postaci bogów i księgi religijne.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Kolejne niczym nie poparte założenie, że potrzebujemy "innej logiki" albo "innego rozumu", żeby ustalać fakty...> Teoria względności i wiele założeń fizyki kwantowej to rzeczy udowodnione, nie mieszczące się >w naszej intuicyjnej logice, z której wyrastały między innymi postaci bogów i księgi religijne.Czyli nie rozumiesz o czym mówisz ale uważasz, że to nie ma znaczenia... Ciekawe
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | M.M.M (1158 punktów) | > >Albo nikt go nie stworzył. Nie było praprzyczyny zaistnienia wszechświata. To już mamy trzy >opcje i moneta musiałaby spaść na kant.> Czyli obserwowalny wszechświat istniał od zawsze?? Śmiem się nie zgodzić. Wszystkie dane obserwacyjne świadczą o tym, że miał początek w osobliwości początkowej.Pełna zgoda. Różnimy się w poszukiwaniach tego początku. Jacek Tabisz pisał już dziś z Tobą w tej sprawie. > Za to wydarzenie odpowiedzialny jest KTOŚ albo COŚ. Gdzie ten kant?Jeżeli nie znajdujemy praprzyczyny, bo jej tam nie było, to moneta musi spaść na kant. > >>Jeśli z prawdopodobieństwem 99,999999...% NIE WYPADNIE reszka, to masz 99,9999..% szans na wypadnięcie orzełka i 0,000000..% na wypadnięcie reszki... Czego nie rozumiesz ?Matematykę powyższą rozumiem. Tylko ograniczenie do dwóch opcji mi nie pasuje. > >Czy jeżeli rzucę 1000 razy monetą i tylko raz wypadnie orzełek to będzie to dowód na istnienie boga?> >> Dowód/prawdopodobieństwo. Widzisz subtelną różnicę ? Jeśli możliwe są tylko dwie alternatywy (w przypadku rzutu "idealną" monetą jest to orzełek i reszka a prawdopodobieństwo wylosowania każdej wartości wynosi 50%) i jedna z nich jest mniej prawdopodobna, to druga automatycznie staje się bardziej prawdopodobna... To żadna filozofia tylko jakaś późna podstawówka.Czyli z prawdopodobieństwa nie można wyciągać wniosków o istnieniu boga, bo to żaden dowód? To pomachajmy brzytwą Ockhama i odłóżmy hipotezę boga tam gdzie odkładamy inne hipotezy robocze ok? > >>Gdzie tu widzisz argument liczby? Nie interesuje mnie liczba wierzących ani ateistów, tylko to, że teoria że wszechświat stworzyła istota inteligentna jest teorią której przewidywania aż do tej pory się sprawdzają mimo tego, że całe masy ludzi próbują ją obalić...Podkreśliłem dla łatwości odnalezienia: dowodzisz, że ponieważ aż tylu ludzi nie obaliło hipotezy boga, to jest ona prawdziwa.> >> Niczego takiego nie DOWODZĘ. Mówię, o PRAWDOPODOBIEŃSTWIE.Skoro idzie tylko o prawdopodobieństwo, a nie o dowód, to równie dobre będzie przyjęcie stanowiska, że ponieważ całe masy ludzi próbują hipotezę boga udowodnić i jak dotychczas bez skutku, to wielce prawdopodobne jest, ze boga nie ma. I ja przy takim stanowisku pozostanę. > A ja obserwuję, jak małe dzieci są uczone, że urodziły się w "lepszej" rasie, czy w "lepszym" kraju, bo karmione są "magicznym" myśleniem, że rację ma silniejszy a nie ten, kto ma rację.A to już nie ten wątek > I powtarzają te urojenia wprowadzając "jedynie słuszne" zasady w ateistycznym kraju. ZSRR, Niemcy Hitlerowskie, Kambodża, Kuba, Korea Północna, Chiny. Wymieniać dalej ?Pozwól, że zacytuję: "Przyszedł facet i podając się za pracownika gazowni okradł Ci mieszkanie a Ty krzyczysz, że gazownia to złodzieje... Dziwne." > To, co się wpaja dzieciom w kościele katolickim czy innej sekcie a to, co przekazuje Biblia to zupełnie różne uniwersa...Dopytam się, żebym dobrze rozumiał. Ustaliłeś, z dużym prawdopodobieństwem, że bóg jest hipotezą prawdziwą. A potem dokonałeś także wyboru wiary i inspirujesz się Biblią? Proszę uzasadnij dlaczego akurat ta święta księga zyskała Twoje uznanie? ---
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jeżeli nie znajdujemy praprzyczyny, bo jej tam nie było, to moneta musi spaść na kant.Jeśli nie ma przyczyny to nie istnieje skutek. Kiedyś w oznaczalnym czasie nastąpił wybuch. Jeśli nic go nie spowodowało, to nie wystąpił a jeśli on sam był przyczyną to jest "czymś". > >>>Jeśli z prawdopodobieństwem 99,999999...% NIE WYPADNIE reszka, to masz 99,9999..% szans na wypadnięcie orzełka i 0,000000..% na wypadnięcie reszki... Czego nie rozumiesz ?> Matematykę powyższą rozumiem. Tylko ograniczenie do dwóch opcji mi nie pasuje.A mi nie pasuje, że nie mogę oddychać pod wodą. Niezależnie od tego prawda jest taka, że nie mogę... > >>Czy jeżeli rzucę 1000 razy monetą i tylko raz wypadnie orzełek to będzie to dowód na istnienie boga?> >>> Czyli z prawdopodobieństwa nie można wyciągać wniosków o istnieniu boga, bo to żaden dowód?Dowód: pl.wikipedia.org/wiki/DowódWniosek: pl.wikipedia.org/wiki/WniosekTo pomachajmy brzytwą Ockhama i odłóżmy hipotezę boga tam gdzie odkładamy inne hipotezy robocze ok? Jeśli odłożymy Struny, Brany, Hiperprzestrzeń, itd, to odłożę i Boga. Jeśli mamy się skupiać TYLKO i wyłącznie na tym, co można udowodnić, to skupiajmy się! Niech naukowcy zostawią wnioski społeczeństwu i powiedzą: "nie wiemy jak powstało życie i nie mamy pojęcia.". Słówkiem się nie przyczepię. > >Niczego takiego nie DOWODZĘ. Mówię, o PRAWDOPODOBIEŃSTWIE.> Skoro idzie tylko o prawdopodobieństwo, a nie o dowód, to równie dobre będzie przyjęcie stanowiska, że ponieważ całe masy ludzi próbują hipotezę boga udowodnić i jak dotychczas bez skutku, to wielce prawdopodobne jest, ze boga nie ma. I ja przy takim stanowisku pozostanę.> Jak wielce prawdopodobne? Podaj liczbę. 99% ? A może 93? Jak to "wielkie" prawdopodobieństwo obliczyłeś ? > Dopytam się, żebym dobrze rozumiał. Ustaliłeś, z dużym prawdopodobieństwem, że bóg jest hipotezą prawdziwą. A potem dokonałeś także wyboru wiary i inspirujesz się Biblią? Proszę uzasadnij dlaczego akurat ta święta księga zyskała Twoje uznanie?> Czytałeś ją ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) | > >Jeżeli nie znajdujemy praprzyczyny, bo jej tam nie było, to moneta musi spaść na kant.> Jeśli nie ma przyczyny to nie istnieje skutek. Kiedyś w oznaczalnym czasie nastąpił wybuch.> Jeśli nic go nie spowodowało, to nie wystąpił a jeśli on sam był przyczyną to jest "czymś".Chciałbym się więc dowiedzieć jaki początek miał bóg zgodnie więc z Twoją koncepcją? Skąd się wziął i jaka przyczyna go powołała do istnienia? Bo rozumiem, że jeżeli nie miał przyczyny, to nie mógł zaistnieć jako jej skutek... > >>>>Jeśli z prawdopodobieństwem 99,999999...% NIE WYPADNIE reszka, to masz 99,9999..% szans na wypadnięcie orzełka i 0,000000..% na wypadnięcie reszki... Czego nie rozumiesz ?> >Matematykę powyższą rozumiem. Tylko ograniczenie do dwóch opcji mi nie pasuje.> A mi nie pasuje, że nie mogę oddychać pod wodą. Niezależnie od tego prawda jest taka, że nie mogę...Ahhh, znów niewygodna koncepcja? Uzasadnij proszę, że możesz skutecznie zawęzić opcje do tylko dwóch zanim zaczniesz liczyć ich prawdopodobieństwo. > To pomachajmy brzytwą Ockhama i odłóżmy hipotezę boga tam gdzie odkładamy inne hipotezy robocze ok?> Jeśli odłożymy Struny, Brany, Hiperprzestrzeń, itd, to odłożę i Boga.Super! U mnie brany, struny i hiperprzestrzeń już są wśród hipotez roboczych. A Ty - przestałeś wierzyć i zacząłeś traktować boga tylko jako jedną z wielu możliwych hipotez? > Jeśli mamy się skupiać TYLKO i wyłącznie na tym, co można udowodnić, to skupiajmy się!> Niech naukowcy zostawią wnioski społeczeństwu i powiedzą: "nie wiemy jak powstało życie i nie mamy pojęcia.". Słówkiem się nie przyczepię.A nie słyszałeś tego jeszcze?! Tu masz wywiad Dawkinsa z jakimś amerykańskim oszołomem, w którym wyraźnie można usłyszeć, że naukowcy ciągle "are working on it".Miłego oglądania. > >>Niczego takiego nie DOWODZĘ. Mówię, o PRAWDOPODOBIEŃSTWIE.> >Skoro idzie tylko o prawdopodobieństwo, a nie o dowód, to równie dobre będzie przyjęcie stanowiska, że ponieważ całe masy ludzi próbują hipotezę boga udowodnić i jak dotychczas bez skutku, to wielce prawdopodobne jest, ze boga nie ma. I ja przy takim stanowisku pozostanę.> >> Jak wielce prawdopodobne? Podaj liczbę.A po co mam to kwantyfikować? Tak samo i Ty nie możesz wyciągnąć żadnych kwantyfikowalnych wniosków z tego, że ludzie zmagają się z kwestią istnienia boga od tysiącleci. Wykazywałem Ci, że argument ad numerum jest błędny. > 99% ? A może 93? Jak to "wielkie" prawdopodobieństwo obliczyłeś ?> >Dopytam się, żebym dobrze rozumiał. Ustaliłeś, z dużym prawdopodobieństwem, że bóg jest hipotezą prawdziwą. A potem dokonałeś także wyboru wiary i inspirujesz się Biblią? Proszę uzasadnij dlaczego akurat ta święta księga zyskała Twoje uznanie?> >> Czytałeś ją ?Tak. Koran też. Żadna nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. ---
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
> Jeśli odłożymy Struny, Brany, Hiperprzestrzeń, itd, to odłożę i Boga.Struny, brany i hiperprzestrzeń są tylko testowanymi hipotezami. Jeżeli nie znajdą potwierdzenia odejdą w zapomnienie. Co musi zajść, abyś hipotezę istnienia jakiegoś boga uznał za zweryfikowaną negatywnie? > Jeśli mamy się skupiać TYLKO i wyłącznie na tym, co można udowodnić, to skupiajmy się!> Niech naukowcy zostawią wnioski społeczeństwu i powiedzą: "nie wiemy jak powstało życie i nie mamy pojęcia.". Słówkiem się nie przyczepię.Akurat powstanie życia i Teoria Strun to dwie odrębne sprawy. O ile o początku wszechświata wiemy ciągle mało, to wiemy już, że do początków życia żaden bóg potrzebny nie był. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > ZSRR, Niemcy Hitlerowskie, Kambodża, Kuba, Korea Północna, Chiny. Wymieniać dalej ?Możesz wymieniać. Znajdź mi też proszę ateistyczną wojnę, która poczyniła takie spustoszenia jak wojna religijna trzydziestoletnią zwana. Ocenia się że ludność Europy na skutej tej wojny zmniejszyła się o 1/3, a w niektórych państwach straty ludności przekroczyły 50%. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | apud (4399 punktów) |
> Zaczęliśmy (właściwie autor wątku ) od tego, że wiara jest urojeniem.> Ponieważ zdajesz się podzielać ten pogląd, pozwoliłem sobie na dyskusję Siedzi chlop na polu i liczy pyry. idzie baba i sie pyta chlopa, co ty tak tego liczysz... I chlop ja tez policzyl/ ( data - sredni PRL)
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Zaczęliśmy (właściwie autor wątku ) od tego, że wiara jest urojeniem.> >Ponieważ zdajesz się podzielać ten pogląd, pozwoliłem sobie na dyskusję > Siedzi chlop na polu i liczy pyry.> idzie baba i sie pyta chlopa, co ty tak tego liczysz...> I chlop ja tez policzyl/> ( data - sredni PRL)> No cześć , jest w tym jakieś drugie dno i chcesz coś wnieść do dyskusji, czy to już szczyt Twoich możliwości intelektualnych? P.S. Już nie "robisz" jako wiedźma?? Zbanowali chamy co? Biedactwo. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. >Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. >Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.[/center]
To bardzo ladnie z twojej strony. I zabawny jestes.
|
|
| | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
> No cześć , jest w tym jakieś drugie dno i chcesz coś wnieść do dyskusji, czy to już szczyt Twoich możliwości intelektualnych?> P.S. Już nie "robisz" jako wiedźma?? Zbanowali chamy co? Biedactwo.Apud, jako wiedźma???  No, dobre żarty  Sapkowskiego kolega nie zna, jak mniemam? Ja znam, ale nie lubię. Kaszana ! Tolkiena tylko na filmach trawie, bo F/X naprawdę spoko. Lektura - kaszana dla pryszczatych młokosów marzących o córce Mika Jaeggera  Quisatz Chaderach też tylko w pierwszej części do przyjęcia. Co innego Apud... P.S. Dno jest najczęściej jedno. Drugiego z reguły dopatrują się ci, którzy nie potrafią przyznać, że jakieś już osiągneli
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeżeli są tylko dwie alternatywy (Wszechświat stworzył KTOŚ albo COŚ) to mamy do czynienia z takim samym przypadkiem jak przy rzucie monetą.
Skąd wziąłeś takie alternatywy. Wszechświata nie stworzył KTOŚ, ani też COŚ. Nasze atawizmy sprawiają, że postrzegamy czasoprzestrzeń na podobieństwo banana na drzewie. Tymczasem czasoprzestrzeń może być obiektem, w którym łudzimy się zjawiskiem strzałki czasu. To zależy od tego, które podejście do materii postawi kropkę nad "i". Czy EInsteinowskie, czy kwantowo - molekuralne. Bardzo łatwo się może okazać, że wszechświat był, zaś to co nazywamy początkiem jest tylko zmianą fazową, zadrą w kształcie wszechświata. Wtedy twoja moneta na nic się nie przyda.
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jeżeli są tylko dwie alternatywy (Wszechświat stworzył KTOŚ albo COŚ) to mamy do czynienia z takim samym przypadkiem jak przy rzucie monetą.> Skąd wziąłeś takie alternatywy. Wszechświata nie stworzył KTOŚ, ani też COŚ. Nasze atawizmy >sprawiają, że postrzegamy czasoprzestrzeń na podobieństwo banana na drzewie.To Twoja teoria? jakieś przesłanki, argumenty, coś na to wskazuje? > Tymczasem czasoprzestrzeń może być obiektem, w którym łudzimy się zjawiskiem strzałki czasu. To zależy od tego, które podejście do materii postawi kropkę nad "i". Czy EInsteinowskie, czy kwantowo - molekuralne. Bardzo łatwo się może okazać, że wszechświat był, zaś to co nazywamy początkiem jest tylko zmianą fazową, zadrą w kształcie wszechświata. Wtedy twoja moneta na nic się nie przyda.> Jeśli więc mówię cały czas o obserwowalnym wszechświecie, który zgodzimy się chyba MIAŁ początek, to przejście fazowe które "zresetowało" nasz wszechświat do takich wartości jakie obserwujemy jest CZYMŚ prawda? Skutkiem działania nieinteligentnego mechanizmu. Parametry fizyczne po "zmianie" muszą w takim przypadku być generowane losowo prawda? Jak już powiedziałem, mamy dwie alternatywy: - Inteligentna istota/istoty - Zdarzenie losowe Jeśli mówisz: Wszechświat w jakimś sensie może istnieć od zawsze, np. jakieś nieznane prawa matematyki nakazują żeby był, to ja mówię, to samo może dotyczyć Boga. Jeśli założysz np. że wszechświat może przechodzić różne stany fazowe losowo dobierając wartości stałych to pojawiają się kolejne problemy. Biorąc jako założenie tezę, że wszechświat istnieje niezależnie od czasu musisz poradzić sobie z problemem skrajnie nieprawdopodobnego zdarzenia "ustawienia" wszystkich sił i stałych fizycznych w taki sposób, że dają się łatwo modelować matematycznie, tworzą skomplikowane interakcje i duże, zorganizowane struktury. Mało tego, każdy element świata fizycznego jaki znamy opiera się na zorganizowanej , współpracującej z innymi mechanizmami strukturze (np. atom). Żeby założenie o przypadkowym powstaniu tak harmonijnie dobranych stałych miało rację bytu, musisz odnieść się do "ewolucji" wszechświatów a tym samym zrobić założenie oparte na nieudowodnionej tezie popełniając błąd logiczny. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Teoria inflacyjna, w dużej mierze sprawdzona na bazie zachodzących zależności, mówi, że wszechświat jest odbiciem małej ilości zjawisk, ich powieleniem i zwieloktrotnieniem. Dlatego zachodzi w nim spójność praw fizycznych. To nie jest w żaden sposób tajemnicze. Gdy rzucasz kamień w powierzchnię spokojnej wody, widzisz rozchodzący się krąg, a nie dowolnie postrzępiony zarys.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Teoria inflacyjna, w dużej mierze sprawdzona na bazie zachodzących zależności, mówi, że wszechświat jest odbiciem małej ilości zjawisk, ich powieleniem i zwieloktrotnieniem. Dlatego zachodzi w nim spójność praw fizycznych. To nie jest w żaden sposób tajemnicze. Gdy rzucasz kamień w powierzchnię spokojnej wody, widzisz rozchodzący się krąg, a nie dowolnie postrzępiony zarys.> Co wynika z falowej natury zjawisk fizycznych. Skąd się owa falowa natura wzięła ? Dla ciebie nie ma w tym nic tajemniczego, więc z pewnością mi to łatwo wyjaśnisz. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jest wiele zagadek. Gdzieś indziej pisałem ci o tym, że przyczynowość kończy się z czasem, a czas też może mieć swój początek. Koncepcja "boga", którą usiłujesz tutaj wcisnąć nie służy niczemu, bo zakładasz, że pytanie "skąd wziął się bóg" jest nie istotne. O takie rzeczy, twoim zdaniem, nie należy pytać. Jest to twoje zdanie. Miałeś chęć je wyrazić, więc to zrobiłeś. Brawo.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Teoria inflacyjna, w dużej mierze sprawdzona na bazie zachodzących zależności, mówi, że wszechświat jest odbiciem małej ilości zjawisk, ich powieleniem i zwieloktrotnieniem. Dlatego zachodzi w nim spójność praw fizycznych. To nie jest w żaden sposób tajemnicze. Gdy rzucasz kamień w powierzchnię spokojnej wody, widzisz rozchodzący się krąg, a nie dowolnie postrzępiony zarys.> (podkr. moje)> Jest wiele zagadek.Więc jest w tym coś tajemniczego, czy nie? Przecież to Ty twierdzisz, że nie, jeśli nie, to wyjaśnij tę zagadkę w której nie ma nic tajemniczego. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem istnienie chaotycznych i niespójnych praw fizycznych byłoby co najmniej równie tajemnicze. Poza tym co ci każe wpychać w tę tajemnicę Jedynego Boga, który wysłał między innymi Jezusa? Za to wpychanie z pewnością nie jest odpowiadzialna chęć ROZWIĄZANIA TAJEMINICY ani nawet SZACUNEK WOBEC TEJ TAJEMNICY. Nie przyszło ci kiedyś do głowy, że ewolucja naturalna i choćby fizyka kwantowa są dużo piękniejsze i bardziej tajemnicze od "odpowiedzi" rodem ze świętych ksiąg?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Skąd to założenie ??? Możemy porozmawiać o tym, co bardziej prawdopodobne...Vancalar, czyżbyś wiedział jakie jest prawdopodobieństwo istnienia Boga? Tylko nie pisz, że 1. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Vancalar, czyżbyś wiedział jakie jest prawdopodobieństwo istnienia Boga? Tylko nie pisz, że 1.  > Twierdzi że 1-10-230 Nie, twierdzę to co poniżej.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W takim razie poszukaj czegoś innego do rzucania. Moneta się źle sprawdza. Dlaczego? Tłumaczę parę centymetrów wyżej.
Ale i tu coś napiszę. Załóżmy, że Teoria Strun lub jakaś jej kuzynka się sprawdzą. Będziemy wtedy mieli struny (i membrany) skurczonych 9 wymiarów obok 3 rozszerzonych. Nie jesteśmy pewni, czy wśród 9 wymiarów nie ma WYMIARÓW CZASOWYCH (czyli zupełnie innych typów czasu, niż ten który znamy). Więc twoje zgaduj zgadula pomiędzy bogiem a cosiem będzie conajmniej dziwne. Bo tylko w rozszerzonym wymiarze czasowym będzie istniała zależność wyrażana na przykład przez zegar.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > W takim razie poszukaj czegoś innego do rzucania. Moneta się źle sprawdza. Dlaczego? Tłumaczę parę centymetrów wyżej.> Ale i tu coś napiszę. Załóżmy, że Teoria Strun lub jakaś jej kuzynka się sprawdzą. Będziemy wtedy mieli struny (i membrany) skurczonych 9 wymiarów obok 3 rozszerzonych. Nie jesteśmy pewni, czy wśród 9 wymiarów nie ma WYMIARÓW CZASOWYCH (czyli zupełnie innych typów czasu, niż ten który znamy). Więc twoje zgaduj zgadula pomiędzy bogiem a cosiem będzie conajmniej dziwne.> Jak już pisałem, założenie oparte na nieudowodnionej tezie jest błędem logicznym. Jeśli więc teoria strun zostanie udowodniona, wykaże tylko MOŻLIWOŚĆ powstawania wszechświatów ale dalej pozostawi problem z zasadą antropiczną. > Więc twoje zgaduj zgadula pomiędzy bogiem a cosiem będzie conajmniej dziwne.Nie obraź się ale jeśli jutro wygram w totka będę milionerem... Mówię o stanie obecnym i o tym, co wiemy i jakie mamy możliwości. > Bo tylko w rozszerzonym wymiarze czasowym będzie istniała zależność wyrażana na przykład przez >zegar.> Co rozumiesz pod pojęciem "rozszerzony wymiar czasowy" ? Jakieś definicje? Dla mnie czas to zdarzenia. Jeśli nie zachodzą żadne zdarzenia, czas nie istnieje. Czas mierzy się ZDARZENIAMI (np. zliczając poszczególne drgania atomu). Tak samo jeśli nie zdefiniujemy przestrzeni, nie możemy mówić o odległości. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dla mnie czas to zdarzenia. Jeśli nie zachodzą żadne zdarzenia, czas nie istnieje. Czas mierzy się ZDARZENIAMI (np. zliczając poszczególne drgania atomu). Tak samo jeśli nie zdefiniujemy przestrzeni, nie możemy mówić o odległości.
Najprawdopodobniej również czasoprzestrzeń ma falowo - korpuskularną strukturę. Oznacza to, że istnieje w relacji z energiomaterią i także wtedy, gdy energiomateria przybiera wartość zerową. Teorie unifikujące zapewne ukarzą związek jakościowy czasoprzestrzeni i energiomaterii. Przy ogromnej ilości wszechświatów zasada antropiczna usuwa pytania o boga, a nie jest im podstawą. Problem w tym, że nie trzeba nawet takiej zasady. To że czegoś jeszcze nie wiemy, nie oznacza, że "bóg". Równie dobrze to, że czegoś nie wiemy, mogłoby oznaczać "kaczka". Tylko kaczki nie zostały wymyślone po to, żeby dawać ludziom życie po śmierci i uczucie że są pępkiem wszechświata. Dlatego w czekające na wyjaśnienie puste przestrzenie wciska się ociekające syropem obietnic "bóg" a nie "kaczka". Ale "bóg" nic nie znaczy. To wypadkowa ludzkich atawizmów, nie ma czegoś takiego. Choćby nasza osobowość jest wypadkową ewolucji, jest jak pióro pawia, czy łuska ryby. Mówiąc o tym, że jakaś osobowość stworzyła wszechświat czynimy podobną rzecz do takiej, w której przyczyną zaistnienia wszechświata byłaby łuska ryby, albo pawie pióro.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Dla mnie czas to zdarzenia. Jeśli nie zachodzą żadne zdarzenia, czas nie istnieje. Czas mierzy się ZDARZENIAMI (np. zliczając poszczególne drgania atomu). Tak samo jeśli nie zdefiniujemy przestrzeni, nie możemy mówić o odległości.> Najprawdopodobniej również czasoprzestrzeń ma falowo - korpuskularną strukturę.Skąd to "najprawdopodobniej" ? Coś za tym przemawia oprócz analogii ? > Przy ogromnej ilości wszechświatów zasada antropiczna usuwa pytania o boga, a nie jest im >podstawą.Usuwa bo jej nakażesz ? czy co? > Problem w tym, że nie trzeba nawet takiej zasady. To że czegoś jeszcze nie wiemy, nie oznacza, >że "bóg". Równie dobrze to, że czegoś nie wiemy, mogłoby oznaczać "kaczka".> Jasne, że nie. Za to jeżeli widzimy mechanizm który działa w inteligentny sposób to naturalnym jest podejrzenie o istnienie inteligentnego twórcy tego mechanizmu tak, czy nie? > Tylko kaczki nie zostały wymyślone po to, żeby dawać ludziom życie po śmierci i uczucie że są pępkiem wszechświata. Dlatego w czekające na wyjaśnienie puste przestrzenie wciska się ociekające syropem obietnic "bóg" a nie "kaczka". Ale "bóg" nic nie znaczy. To wypadkowa >ludzkich atawizmów, nie ma czegoś takiego.Znów mam tylko twierdzenie nie poparte niczym więcej jak Twoją wiarą w to, że tak jest... Mało. Udowodnij to. > Choćby nasza osobowość jest wypadkową ewolucji, jest jak pióro pawia, czy łuska ryby.Udowodnij to twierdzenie. > Mówiąc o tym, że jakaś osobowość stworzyła wszechświat czynimy podobną rzecz do takiej, w >której przyczyną zaistnienia wszechświata byłaby łuska ryby, albo pawie pióro.Mówię o intelekcie. Wskaż na czym polega inteligentne i świadome działanie rybiej łuski albo pawiego pióra. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | > Choćby nasza osobowość jest wypadkową ewolucji, jest jak pióro pawia, czy łuska ryby. Udowodnij to twierdzenie.
Czego nie rozumiesz? Tego, że pióro pawia tak samo jak nasz mózg i jego zawartość i jego mylne i trafne oczekiwania są efektami ewolucji naturalnej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Choćby nasza osobowość jest wypadkową ewolucji, jest jak pióro pawia, czy łuska ryby. >Udowodnij to twierdzenie.> Czego nie rozumiesz? Tego, że pióro pawia tak samo jak nasz mózg i jego zawartość i jego mylne i trafne oczekiwania są efektami ewolucji naturalnej?> Potrafisz to udowodnić ??? Stawiasz twierdzenie, proszę o dowód, mówisz, że nie trzeba dowodu, bo należy to "rozumieć". Przywódcy religijni mówią dokładnie to samo...
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To, że zarówno mózg, jak i pióro pawia, jak i łuska ryby są efektami ewolucji naturalnej zostało dowiedzione przez biologię i paleontologię. Powstało wiele cennych prac pokazujących mechanizmy ewolucji oraz przedstawiających dowody na jej przebieg, zarówno te skamieniałe, jak i te żyjące wokół nas i w nas. Odsyłam cię do książek "Samolubny gen" i "Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa" Richarda Dawkinsa. Tam mechanizmy ewolucji i dowody na nie są ukazane w sposób znakomity, ale znajdziesz również w tych dziełach bibliografię przedmiotu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > To, że zarówno mózg, jak i pióro pawia, jak i łuska ryby są efektami ewolucji naturalnej >zostało dowiedzione przez biologię i paleontologię.Zechcesz mi wskazać ten dowód? > Powstało wiele cennych prac pokazujących mechanizmy ewolucji oraz przedstawiających dowody na >jej przebieg, zarówno te skamieniałe, jak i te żyjące wokół nas i w nas.Ja wcale nie neguję ewolucji. Mikroewolucji. Widać ją, są doświadczenia, działa. Makroewolucji też nie neguję, wskazuję tylko, że nie jest udowodniona. > Odsyłam cię do książek "Samolubny gen" i "Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa" Richarda Dawkinsa. Tam mechanizmy ewolucji i dowody na nie są ukazane w sposób znakomity, ale znajdziesz >również w tych dziełach bibliografię przedmiotu. Nie sądzisz chyba, że zabieram się za dyskusję zanim się nie dowiem, jakie są argumenty obu stron... Dyskutuję głównie z Tezami Dawkinsa wyrażonymi zarówno w "Bogu urojonym", "Samolubnym genie" "Wspinaczce.." jak i w "Ślepym zegarmistrzu". Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >Przy ogromnej ilości wszechświatów zasada antropiczna usuwa pytania o boga, a nie jest im >podstawą. Usuwa bo jej nakażesz ? czy co?
Zasada antropiczna zakłada, że w ogromnej ilości wszechświatów są i takie, których prawa mogą wytworzyć w drodze ewolucji takich jak my obserwatorów. No i voila! Jesteśmy.
Ps.: W ten sposób usuwa.
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Skąd to założenie ??? Możemy porozmawiać o tym, co bardziej prawdopodobne...> Vancalar, czyżbyś wiedział jakie jest prawdopodobieństwo istnienia Boga? Tylko nie pisz, że 1.  > Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]Nie wiem dokładnie. Musiałbym znać KAŻDY poprawny logicznie i spójny argument za/przeciw istnieniu Boga. Znam tylko "ileś tam" takich argumentów. 1/10 230 To prawdopodobieństwo, że wszechświat powstał dokładnie taki jaki jest w jednym odosobnionym wydarzeniu. Jeśli uznamy, że "wszystko" powstało w jednym przypadkowym wybuchu to ponieważ są tylko dwie możliwości: -Albo ktoś ten wszechświat zaprojektował i świadomie pchnął do działania -Albo nie, to jeśli jedna z nich jest skrajnie nieprawdopodobna, druga MUSI być prawie pewnym wydarzeniem. Oczywiście "przypadek" można rozbić na dwa przypadki szczególne, - Jedno wydarzenie, (wybuch->wszystko się ułożyło dokładnie tak jak widać) - Ewolucja wszechświatów lub ogromna ilość wszechświatów z których akurat nasz "szczęśliwie" jest taki jaki jest. Ewolucja/multiwersum wymaga takiej ilości KOMPLETNYCH wszechświatów, że limit 6000 znaków nie pozwoliłby mi zapisać wszystkich zer w tej liczbie... pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ewolucja/multiwersum wymaga takiej ilości KOMPLETNYCH wszechświatów, że limit 6000 znaków nie pozwoliłby mi zapisać wszystkich zer w tej liczbie...Teoria Strun to zakłada, zobaczymy, czy się sprawdzi. Postać stwórcy wyrasta z ludzkich atawizmów, które są wynikiem toczącej się nie bez błędów ewolucji. Rodzi nas matka, więc nie idzie nam wyobrażenie sobie sytuacji, w której w ciągu genealogicznym nagle KOGOŚ nie ma. Ale to nie jest argument za teizmem, lecz przeciwko niemu
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Ewolucja/multiwersum wymaga takiej ilości KOMPLETNYCH wszechświatów, że limit 6000 znaków nie pozwoliłby mi zapisać wszystkich zer w tej liczbie...> Teoria Strun to zakłada, zobaczymy, czy się sprawdzi.Postać stwórcy wyrasta z ludzkich atawizmów, które są wynikiem toczącej się nie bez błędów ewolucji. Rodzi nas matka, więc nie idzie nam wyobrażenie sobie sytuacji, w której w ciągu genealogicznym nagle KOGOŚ nie ma. > W tym kontekście dyskusji ludzkie uwarunkowania dotyczące wiary są mało istotne. Interesuje mnie Racjonalna możliwość powstania tak zestrojonego wszechświata jak nasz. Np. Teoria strun zakładająca "inne" wymiary czasoprzestrzenne nie potrafi nawet wyjaśnić na czym ich "inność" miałaby polegać. To jak powiedzieć "no bo to wszystko może być inaczej niż nam się zdaje". Ale jak inaczej, Z naszą zdolnością rozumowania nie możemy tworzyć modeli które wymagają "innej" logiki lub rozszerzonego pojmowania świata. Nasze zmysły i intelekt są jedynymi narzędziami poznawczymi. Tworząc teorie które zakładają dowolne pojmowanie czasu i przestrzeni żegnamy się z metodą naukową a wchodzimy w strefę bajań nieprawdaż? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tworząc teorie które zakładają dowolne pojmowanie czasu i przestrzeni żegnamy się z metodą naukową a wchodzimy w strefę bajań nieprawdaż?
Najpierw zapoznaj się z Teorią Strun. Ona oczywiście nie zakłada nic dowolnego. Opiera się na matematyce, która tłumaczy zjawiska niemożliwe do rozwiązania starą metodą. Jednym z takich zjawisk są masy cząsteczkowe, których wzajemne korelacje dają się zauważyć dzięki metodzie naukowej opracowanej przez Kaluzę - Kleina i Ramanujana.
Twoje uwagi o bajaniach są nie na miejscu i wynikają po prostu z niewiedzy, dlatego jedynym moim argumentem jest powyższy - zapoznaj się z tym, o czym mówisz.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Tworząc teorie które zakładają dowolne pojmowanie czasu i przestrzeni żegnamy się z metodą naukową a wchodzimy w strefę bajań nieprawdaż?> Najpierw zapoznaj się z Teorią Strun. Ona oczywiście nie zakłada nic dowolnego.Zakłada dowolność w granicach określonych wzorami, ze zbioru elementów dopuszczalnych wybrano takie wartości, które "pasują" do teorii i uznano je za prawdziwe... Tak czy nie? Ot tak na szybko: RENORMALIZACJA, SUPERSYMETRIA, HIPERPRZESTRZEŃ ( pl.wikiped(*)4.85_liczb.C4.85_wymiar.C3.B3w) "Rozwój pojęcia wielowymiarowej czasoprzestrzeni ściśle wiąże się z rozwojem teorii fizycznych. Mimo braku dowodów na fizyczne istnienie wyższych wymiarów przestrzennych, jest ona współcześnie traktowana jako najbardziej obiecująca hipoteza pozwalająca na unifikację wszystkich praw fizyki." Wszystko to założenia bez dowodów. > Opiera się na matematyce, która tłumaczy zjawiska niemożliwe do rozwiązania starą metodą."http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_strun" "Teoria strun nie ma do tej pory ostatecznych dowodów na swą słuszność. Wielu naukowców zarzuca jej brak potwierdzających ją doświadczeń. Philip Anderson twierdzi, że teoria ta jest "pierwsza od setek lat nauką, która uprawiana jest w sposób przed-bacoński, bez żadnej odpowiedniej procedury eksperymentalnej"[1]. Sheldon Lee Glashow twierdzi natomiast ironicznie, że teoria ta jest "absolutnie bezpieczna", jako że nie ma jakiegokolwiek sposobu by ją zweryfikować i ewentualnie obalić[2]." Opiera się na nieudowodnionych założeniach... > Jednym z takich zjawisk są masy cząsteczkowe, których wzajemne korelacje dają się zauważyć >dzięki metodzie naukowej opracowanej przez Kaluzę - Kleina i Ramanujana.Opierającej się na NIEUDOWODNIONYM pojęciu Hiperprzestrzeni... Coraz lepiej. pl.wikiped(*)4#Od_Kaluzy-Kleina_do_M-teorii"Pierwszą znaną teorią fizyczną wykorzystującą przestrzeń o liczbie wymiarów większej od 4 była teoria Kaluzy-Kleina, która za pomocą postulatu istnienia czterech wymiarów przestrzeni i jednego wymiaru czasowego łączyła ogólną teorię względności i elektromagnetyzm. Była ona jednak niekompletna. Po pierwsze, nie obejmowała wszystkich oddziaływań, a po drugie była niesprawdzalna. Tłumaczyła, że czwartego wymiaru przestrzeni nie widać, ponieważ jest ciasno zwinięty do rozmiarów bliskich długości Plancka (10-33 m), a jego eksperymentalne badanie wymagałoby użycia astronomicznych energii rzędu 1028 elektronowoltów. Z powodu tych niedostatków została w końcu zarzucona w latach 30." > Twoje uwagi o bajaniach są nie na miejscu i wynikają po prostu z niewiedzy, dlatego jedynym >moim argumentem jest powyższy - zapoznaj się z tym, o czym mówisz.Jeśli Ty tę wiedzę posiadasz, to oświeć mnie i udowodnij, że elementy będące założeniem "m-teorii i jej klonów" są prawdziwe, zacznijmy może od Hiperprzestrzeni. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli Ty tę wiedzę posiadasz, to oświeć mnie i udowodnij, że elementy będące założeniem "m-teorii i jej klonów" są prawdziwe, zacznijmy może od Hiperprzestrzeni.
Istnieją inne, nie mniej ciekawe teorie i czekają na wyniki doświadczeń. Twoja "prawda" na nic nie czeka. Już jest. Co tam wyniki doświadczeń, co tam wszechświat. Miło mieć taką "prawdę" zabawkę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Istnieją inne, nie mniej ciekawe teorie i czekają na wyniki doświadczeń.Twoja "prawda" na nic nie czeka. Już jest. Co tam wyniki doświadczeń, co tam wszechświat. Miło mieć taką "prawdę" zabawkę. > Masz jakieś argumenty, czy po raz kolejny próbujesz wykazać, że jestem głupi bo jestem głupi ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Argument na istnienie boga bierzesz ze swojego przywiązania do tekstów religijnych, których nie da się udowodnić. Z faktu, że Teoria Strun jest teorią robisz jakiś wielki argument na kompletną niewiedzę naukowców, słobość nauki etc. A ja przecież już na samym początku napisałem, że jest ona hipotezą, nie jedyną zresztą. Omawiając Teorię Strun chciałem ci pokazać, że być może rzeczywistość nei składa się tylko ze znanych nam wymiarów i zależności czasowych. Już Einstein wyszedł poza nasze intuicyjne pojmowania czasu i przestrzeni, jedyne znane twórcom bogów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jeśli Ty tę wiedzę posiadasz, to oświeć mnie i udowodnij, że elementy będące założeniem "m-teorii i jej klonów" są prawdziwe, zacznijmy może od Hiperprzestrzeni.> Istnieją inne, nie mniej ciekawe teorie i czekają na wyniki doświadczeń. Twoja "prawda" na nic >nie czeka. Już jest. Co tam wyniki doświadczeń, co tam wszechświat. Miło mieć taką "prawdę" >zabawkę. Chciałbym przy okazji dodać, że wszelkie "wycieczki osobiste", odnoszenie się do cech i wad rozmówcy zamiast do treści jego przekazu uważam za zupełnie nieistotne i urągające poziomowi dyskusji. Dopuszczam stosowanie ironii oraz sarkazmu i sam je często stosuje, bo uważam że to normalna część rozmowy cywilizowanych ludzi. Wszelkie uwagi typu :"jesteś ograniczony, nie znasz się, co ty wiesz chłopczyku," nie spowodują zamierzonego lub nie mojego zdenerwowania, za to spotkają się z protestem. Interesuje mnie tylko i wyłącznie to, co masz do powiedzenia na temat o którym rozmawiamy i jakie są Twoje argumenty. Kieruje to nie tylko do Ciebie Jacku ale do każdego, kto ze mną chce rozmawiać. Nikogo nie zmuszam, jeśli jestem debilem, wystarczy mnie zignorować. Ponieważ sam nie ubliżam moim rozmówcom, nie wygłaszam twierdzeń dotyczących ich charakteru, sytuacji rodzinnej ani przesłanek jakie nimi kierują, wymagam tego samego w zamian. Masz argumenty i uważasz, że popełniam błąd w rozumowaniu, podziel się nimi!. Uważasz, że celowo manipuluję faktami lub nawet kłamię, wskaż mi to!. Powiedz które z moich słów o tym świadczą! Brzydzę się kłamstwem i jeżeli podam informację która okaże się nieprawdziwa to tylko dlatego, że sam tkwię w błędzie. Wydaje mi się jednak, że każdy ma prawo do takich błędów. Głównie dlatego rozmawiam z Wami na tym forum, żeby zweryfikować swoje poglądy, być może i przekonać do nich kogoś, jeżeli okażą się sensowne a być może przyjąć czyjeś, jeśli zrozumiem, że jakiegoś faktu nie uwzględniłem. Nic tak nie pozwala wyciągnąć słusznych wniosków jak wysłuchanie zarówno zagorzałych zwolenników jak i przeciwników określonej tezy. Kwintesencję słabych i mocnych stron danej tezy można łatwo uzyskać dzięki przeciwstawieniu sobie zarzutów oraz obrony określonej teorii (Znów ta Heglowska trójca...). Nie oznacza to oczywiście, że traktuje was jak "przestrzeń statystyczną". Kto rozmawiał ze mną od jakiegoś czasu potwierdzi, że bardzo lubię rozmowę w przyjacielskiej atmosferze, z chęcią słucham ludzi którzy mają większą wiedzę w określonym temacie niż ja (Znów muszę złożyć ukłon w stronę pani Meretseger  aczkolwiek nie tylko.) których sporo jest na tym forum, jeżeli ktoś ma rację, to mu ją przyznaję. Z tego względu jeżeli komuś nie odpowiada taka forma dyskusji preferuje pyskówki i wycieczki osobiste, proszę powstrzymać się od komentarza, bo ani dla mnie ani dla consensusu nie ma on znaczenia. Jeżeli dla Ciebie jestem głupszy czy gorszy, bo mam inne poglądy i tylko to jest Twoim argumentem, to... przepraszam bardzo ale nie chce mi się z Tobą gadać. W mojej rozmowie wskazuję na fakty i ocenę ich wagi pozostawiam innym. Jeśli mówię jakie jest moje zdanie wynikające z analizy tych faktów, to wyraźnie to zaznaczam odseparowując moją opinię od weryfikowalnych przez każdego, łatwo dostępnych informacji. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Szanse na przypadek są jak 1/10230, czyli w 99,99... % Bóg.Dopiero teraz znalazłam to wyliczenie.  > Jest jeszcze jedna możliwość, "ewolucja wszechświatów", która jest serią korzystnych przypadków, tyle że wymaga wprowadzania wielkiej ilości wszechświatów jedynie po to, żeby uzasadnić powstanie tego naszego. Twoją alternatywą znów może być JEDEN "BÓG" czyli istota inteligentna lub 10230 wszechświatów... A gdzie często wspominana brzytwa Ockhama?A dlaczego tylko jeden? Skąd się wziął? I jakie jest prawdopodobieństwo zaistnienia korowodu bogów w porównaniu do prawdopodobieństwa powstania świata przez przypadek? Pomnóż przez siebie 0,9999 nieskończenie wiele razy. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Szanse na przypadek są jak 1/10230, czyli w 99,99... % Bóg.> Dopiero teraz znalazłam to wyliczenie.  > >Jest jeszcze jedna możliwość, "ewolucja wszechświatów", która jest serią korzystnych przypadków, tyle że wymaga wprowadzania wielkiej ilości wszechświatów jedynie po to, żeby uzasadnić powstanie tego naszego. Twoją alternatywą znów może być JEDEN "BÓG" czyli istota inteligentna lub 10230 wszechświatów... A gdzie często wspominana brzytwa Ockhama?> A dlaczego tylko jeden?Bo jeden wystarczy  Skąd się wziął? Nie mogę nawet próbować odpowiedzieć na to pytanie, bo nie ma ŻADNYCH danych na temat tego, co POZA naszym wszechświatem. Każde założenie wstępne musiałbym wyssać z palca  > I jakie jest prawdopodobieństwo zaistnienia korowodu bogów w porównaniu do >prawdopodobieństwa >powstania świata przez przypadek?Jakiego korowodu, z ilu bogów się składającego, jakich bogów (podaj ich definicję). > Pomnóż przez siebie 0,9999 nieskończenie wiele razy.  A mnożenie to mam przeprowadzić w celu ... ??? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Autografka (10638 punktów) |
> Jakiego korowodu, z ilu bogów się składającego, jakich bogów (podaj ich definicję).> >Pomnóż przez siebie 0,9999 nieskończenie wiele razy.  > A mnożenie to mam przeprowadzić w celu ... ???Nieskończenie wielu bogów, z prawdopodobieństwem zaistnienia każdego z nich 0,9999. Jeżeli Bóg, który stworzył wszechświat, miał nieskończenie wielu poprzedników, to prawdopodobieństwo, że zaistniał Bóg jest iloczynem prawdopodobieństw zaistnienia wszystkich poprzednich bogów i Boga - i dąży do zera  Ale może się mylę.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | apud (4399 punktów) | prawdopodobieństwo, że zaistniał Bóg jest iloczynem prawdopodobieństw zaistnienia wszystkich poprzednich bogów i Boga - i dąży do zera  Ale może się mylę. > Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]Alez skad, ja bylam zawsze dobra z rachunkow, i potwierdzam. Twoje wyliczenia. Z ktorych wniosek jest bardzo matematyczny. Przygotuj jakie sole trzezwiace dla tych naukowcow co to od szpilki z aniolami wyliczaja biblie. hehehehe
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Jakiego korowodu, z ilu bogów się składającego, jakich bogów (podaj ich definicję).> >>Pomnóż przez siebie 0,9999 nieskończenie wiele razy.  > >A mnożenie to mam przeprowadzić w celu ... ???> Nieskończenie wielu bogów, z prawdopodobieństwem zaistnienia każdego z nich 0,9999.Skąd wniosek o nieskończonej ilości Bogów? Uzasadnij merytorycznie. > Jeżeli Bóg, który stworzył wszechświat, miał nieskończenie wielu poprzedników, to >prawdopodobieństwo, że zaistniał Bóg jest iloczynem prawdopodobieństw zaistnienia wszystkich >poprzednich bogów i Boga - i dąży do zera Ale może się mylę.J.W., Skąd założenie o "nieskończenie wielu poprzednikach" ??? Masz jakieś podstawy, żeby z założenia, że inteligentna istota stworzyła nasz wszechświat wywodzić tezę, że miała nieskończenie wielu poprzedników albo ma nieskończenie wielu "braci" ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>J.W., Skąd założenie o "nieskończenie wielu poprzednikach" ??? Masz jakieś podstawy, żeby z założenia, że inteligentna istota stworzyła nasz wszechświat wywodzić tezę, że miała nieskończenie wielu poprzedników albo ma nieskończenie wielu "braci" ?
A skąd założenie, że nie miała? Przecież mogła mieć.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > A skąd założenie, że nie miała? Przecież mogła mieć.Mogła. I co daje nam rozważanie tego? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | >>A skąd założenie, że nie miała? Przecież mogła mieć. >Mogła. I co daje nam rozważanie tego?
To samo, co zakładanie, że nie miała, ale to widać dopiero, po rozważeniu jednego i drugiego przypadku. Jeśli "wychodzi Ci", że bardziej prawdopodobne jest zaprojektowanie wszechświata niż jego powstanie z przypadku, to wniosek z tego jest taki, że musiał istnieć projektant. Twierdzisz, że nie zakładasz niczego na temat owego projektanta, co jest nieprawdą, bo przyjmujesz, że istnieje. Nie widzę powodu, dla którego mamy sobie zabraniać tworzenia hipotez, dotyczących powstania samego projektanta. Jeżeli któraś z hipotez w znacznym stopniu ogranicza prawdopodobieństwo jego istnienia, to sprawa nie jest już taka jednoznaczna. Jeżeli prawdopodobieństwo projektu jest duże, ale istnienie projektanta, skrajnie małe, to może jednak zaistniał ten bardzo mało prawdopodobny przypadek.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Twierdzisz, że nie zakładasz niczego na temat owego projektanta, co jest nieprawdą, bo przyjmujesz, że istnieje.> Zakładam tylko to, co wynika z danych obserwacyjnych. Jeśli obserwujemy coś, co wygląda jak projekt i zachowuje się jak projekt to logicznym jest założenie istnienia projektanta. > Nie widzę powodu, dla którego mamy sobie zabraniać tworzenia hipotez, dotyczących powstania samego projektanta.> Jasne, że możemy ale nie ma to żadnej wartości poznawczej bo nie mamy żadnych danych, już o tym wspominałem. To zwykłe bajdurzenie. > Jeżeli któraś z hipotez w znacznym stopniu ogranicza prawdopodobieństwo jego istnienia, to sprawa nie jest już taka jednoznaczna. Jeżeli prawdopodobieństwo projektu jest duże, ale istnienie projektanta, skrajnie małe,> Jak małe i jak to obliczasz ? Uważasz, że prawdopodobieństwo Twojego istnienia jest skrajnie małe? Ty i ja istniejemy a jeszcze jeden "intelekt" nie może bo mu zabraniasz..? > to może jednak zaistniał ten bardzo mało prawdopodobny przypadek.Może... pokuś się o przedstawienie jakichś liczb i wniosków. Z chęcią się do nich ustosunkuję. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > Zakładam tylko to, co wynika z danych obserwacyjnych. Jeśli obserwujemy coś, co wygląda jak projekt i zachowuje się jak projekt to logicznym jest założenie istnienia projektanta.Oczywiście, że możesz tak zakładać, ale to tylko założenie. > Jasne, że możemy ale nie ma to żadnej wartości poznawczej bo nie mamy żadnych danych, już o tym wspominałem. To zwykłe bajdurzenie.Tu piszesz, że to bajdurzenie, a kilka wierszy poniżej, wysnuwasz analogię pomiędzy istnieniem człowieka a istnieniem projektanta. Dlaczego by tej analogii nie "pociągnąć" dalej? Czyli jeżeli nas ktoś stworzył, to projektanta też jakiś ktoś. > Jak małe i jak to obliczasz ? Uważasz, że prawdopodobieństwo Twojego istnienia jest skrajnie małe? Ty i ja istniejemy a jeszcze jeden "intelekt" nie może bo mu zabraniasz..?j.w. i dodatkowo - nie tylko mu nie zabraniam, ale jeszcze dorobiłam mu kilku przodków.  > > to może jednak zaistniał ten bardzo mało prawdopodobny przypadek.> Może... pokuś się o przedstawienie jakichś liczb i wniosków. Z chęcią się do nich ustosunkuję.To Ty podawałeś prawdopodobieństwo zaistnienia świata przez przypadek. Ja się tylko odniosłam do podanej przez Ciebie wartości. A chciałam Ci tylko zwrócić uwagę na to, że nawet skrajnie małe prawdopodobieństwo zaistnienia czegoś, tego zaistnienia nie wyklucza.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Przepraszam, że Cię "zaniedbałem" Autografko, z uwagi na mnogość postów i fakt, że do każdej odpowiedzi muszę przygotowywać "twarde" dowody, bo jakoś wciąż jestem podejrzewany o to, że kłamię, czy manipuluję faktami. Zająłem się więc najpierw wątkami technicznymi. > >Zakładam tylko to, co wynika z danych obserwacyjnych. Jeśli obserwujemy coś, co wygląda jak projekt i zachowuje się jak projekt to logicznym jest założenie istnienia projektanta.> Oczywiście, że możesz tak zakładać, ale to tylko założenie. Dokładnie tak. Nie jest tak, że ja "wiem" jak jest, chcę tylko uzmysłowić każdemu, kto chce słuchać, żeby ZROZUMIAŁ, że nasze przypadkowe "powstanie" wcale nie jest oczywiste a wszelkie teorie "ewolucyjne", dotyczące wszechświatów, naszego układu słonecznego, czy wreszcie naszych organizmów borykają się z mnóstwem problemów. Wymagają WIELOKROTNEGO zajścia RÓŻNYCH zdarzeń, przy których prawdopodobieństwo wylosowania sto razy pod rząd tych samych liczb w totolotku to zjawisko tak częste jak opady deszczu w porównaniu do upadku wielkiego meteorytu. Jakkolwiek by nie próbować i protestować, Ty, czy ja jesteśmy tu przez przypadek ALBO nie. Są tylko dwie możliwości i chociaż większość ateistów na tym forum zarzuca mi, że się ograniczam do takiego wyboru, nie potrafią podać innych alternatyw. Czy Ty sama widziałaś kiedyś, żeby w wyniku wybuchu lub rozbicia szklanki powstało coś kompletnego i uporządkowanego? Sama prosisz, żebym wytłumaczył: "dobrze ale skąd wziął się Bóg?". Nie mam zielonego pojęcia. Zwracam tylko uwagę, że w odniesieniu do tej rzeczywistości, którą możemy obserwować możemy wnioskować że za to uporządkowanie które widzimy odpowiada intelekt i wniosek ten wcale nie jest absurdalny. Jaki intelekt, skąd, jakiego koloru, ile ma lat? Nic nie mogę o tym wiedzieć. Czy czytając dzieła Platona możesz powiedzieć, czy był brunetem albo ile ważył ? Nikt przecież nie sugeruje, że to, co napisał, powstało "samo", "przypadkiem". Uporządkowanie tekstu oraz klarowne i ZROZUMIAŁE idee świadczą o tym, że jest on tworem intelektu. Pytanie o sytuację rodzinną Platona nie ma przecież najmniejszego wpływu na ocenę, czy to co napisał jest wytworem świadomości czy ślepego losu prawda ? Nasz organizm składający się z trzech miliardów komórek jest tak precyzyjną maszyną, że mimo całej naszej wiedzy nie potrafimy do tej pory zrozumieć jak działa od początku do końca. > >Jasne, że możemy ale nie ma to żadnej wartości poznawczej bo nie mamy żadnych danych, już o tym wspominałem. To zwykłe bajdurzenie.> Tu piszesz, że to bajdurzenie, a kilka wierszy poniżej, wysnuwasz analogię pomiędzy istnieniem człowieka a istnieniem projektanta. Dlaczego by tej analogii nie "pociągnąć" >dalej? Czyli jeżeli nas ktoś stworzył, to projektanta też jakiś ktoś.Odpowiadam powyżej. > To Ty podawałeś prawdopodobieństwo zaistnienia świata przez przypadek. Ja się tylko odniosłam do podanej przez Ciebie wartości. A chciałam Ci tylko zwrócić uwagę na to, że nawet >skrajnie małe prawdopodobieństwo zaistnienia czegoś, tego zaistnienia nie wyklucza. Oczywiście, że nie wyklucza. Ale to tylko jedna z DWÓCH możliwości. Żadna z nich nie została udowodniona. Czy według Ciebie odrzucenie jednej z nich "bo mi się nie podoba", jest racjonalne biorąc pod uwagę fakt, że prawdopodobieństwo, iż "wszystko powstało samo" jest skrajnie małe? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > Czy Ty sama widziałaś kiedyś, żeby w wyniku wybuchu lub rozbicia szklanki powstało coś kompletnego i uporządkowanego?Moim zdaniem, to nieuprawnione porównanie. Nikt przecież nie twierdzi, że wszystko powstało wskutek jednego losowego zdarzenia. Jak twierdziłeś wcześniej było ich wiele. Nie bardzo rozumiem, dlaczego uważasz, że takie ich "poukładanie" (w wyniku, którego powstał nasz wszechświat) jest czymś dziwnym. Ja to widzę tak, że powstał, jaki powstał, a że powstał właśnie taki, mogło w nim zaistnieć życie takie jak nasze. Dla mnie nie ma w tym nic niezwykłego. Ty rozpatrujesz sprawę z drugiej strony i usiłujesz znaleźć wyjaśnienie tego, dlaczego wszechświat jest właśnie taki (czy też po co taki powstał). Uważam, że to błędne pytanie, wszechświat wcale nie musiał powstać po coś. > Sama prosisz, żebym wytłumaczył: "dobrze ale skąd wziął się Bóg?". Nie mam zielonego pojęcia.> Zwracam tylko uwagę, że w odniesieniu do tej rzeczywistości, którą możemy obserwować możemy wnioskować że za to uporządkowanie które widzimy odpowiada intelekt i wniosek ten wcale nie jest absurdalny.No i to właśnie uporządkowanie, może się okazać rzekome. Problem w tym, że jesteśmy całkowicie tym uporządkowaniem ograniczeni. Nie potrafimy spojrzeć ponad nim, nie znamy innych uporządkowań. Z czego właściwie wnioskujesz o jego (uporządkowania) wyjątkowości? Czy jakieś inne byłoby gorsze i mniej doskonałe? > Uporządkowanie tekstu oraz klarowne i ZROZUMIAŁE idee świadczą o tym, że jest on tworem intelektu.j.w. > Czy według Ciebie odrzucenie jednej z nich "bo mi się nie podoba", jest racjonalne biorąc pod uwagę fakt, że prawdopodobieństwo, iż "wszystko powstało samo" jest skrajnie małe?Owszem jest, bo stawiając te dwie hipotezy w opozycji do siebie, raczej nie mamy szans, żeby stwierdzić, która koncepcja jest słuszna. Jak widzisz, wszystko zależy od podejścia do tematu. Zwróć jednak uwagę na to, że ja jednak wybieram koncepcję prostszą, bo nie zakładam istnienia dodatkowych bytów. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
> Zakładam tylko to, co wynika z danych obserwacyjnych. Jeśli obserwujemy coś, co wygląda jak projekt i zachowuje się jak projekt to logicznym jest założenie istnienia projektanta.A pomyślałeś o tym, że ewentualny dowód na zaprojektowanie wszechświata, nie odpowie na pytanie, czy Bóg istnieje?. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Zakładam tylko to, co wynika z danych obserwacyjnych. Jeśli obserwujemy coś, co wygląda jak projekt i zachowuje się jak projekt to logicznym jest założenie istnienia projektanta.> A pomyślałeś o tym, że ewentualny dowód na zaprojektowanie wszechświata, nie odpowie na >pytanie, czy Bóg istnieje?.  > Pewnie, że pomyślałem, natomiast "nieistniejący" Bóg obiecał na kartach pewnej książki: "Kto szuka prawdy, znajdzie Boga". Nie nakłaniam Cię, żebyś przyjęła Jego istnienie za prawdę. Namawiam do tego, żeby ani na minutę nie przestawać szukać i nie dać się zwieść. Jeżeli ktoś "tłumaczy" Ci to czy tamto, w niezrozumiały dla Ciebie sposób, to poproś, żeby przedstawił to tak, żebyś TY ZROZUMIAŁA. Jeśli sam tego nie rozumie (np. "Do zrozumienia zjawisk rządzących mechaniką kwantową potrzeba "innej" logiki a my, jako ludzie nie potrafimy jej pojąć") , skąd może wiedzieć, że to prawda? Nie jest przecież rzeczą mądrą przyjmowanie za prawdę słów kogoś, kto przyznaje, że nie rozumie o czym mówi zgadza się? Nie pozwól się okłamywać! Ani kościołowi ani Dawkinsowi. Jeżeli WIEDZĄ, niech powiedzą! Jeśli coś im się wydaje, niech im się wydaje! Czy uważasz, że jeśli po Twojej śmierci staniesz przed Bogiem, który okazał się jednak prawdziwy i powie Ci: -"Dobra, skoro powstałaś "przypadkiem", to masz tu wszechświat i "wybuchaj", aż powstanie coś równie skomplikowanego jak TY. Do tego czasu posiedzisz w ciemności i zimnie." To Pan Dawkins wyskoczy i powie: "Bogu! Ej Bogu, Ty to moja wina, że przekonałem Autografkę, żeby uwierzyła, że to co mi się wydaje to prawda, więc odpuść Jej a to ja za nią posiedzę." ? Nie sądzę. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >>Zakładam tylko to, co wynika z danych obserwacyjnych. Jeśli obserwujemy coś, co wygląda jak projekt i zachowuje się jak projekt to logicznym jest założenie istnienia projektanta.> >A pomyślałeś o tym, że ewentualny dowód na zaprojektowanie wszechświata, nie odpowie na >pytanie, czy Bóg istnieje?.  > >> Pewnie, że pomyślałem, natomiast "nieistniejący" Bóg obiecał na kartach pewnej książki:> "Kto szuka prawdy, znajdzie Boga".Daj spokój, jaki to jest argument? > Nie nakłaniam Cię, żebyś przyjęła Jego istnienie za prawdę.> Namawiam do tego, żeby ani na minutę nie przestawać szukać i nie dać się zwieść.A może to Ty dajesz się zwodzić. Może nie ma czego szukać? > Nie jest przecież rzeczą mądrą przyjmowanie za prawdę słów kogoś, kto przyznaje, że nie rozumie o czym mówi zgadza się? Nie pozwól się okłamywać! Ani kościołowi ani Dawkinsowi.> Jeżeli WIEDZĄ, niech powiedzą! Jeśli coś im się wydaje, niech im się wydaje!> Czy uważasz, że jeśli po Twojej śmierci staniesz przed Bogiem, który okazał się jednak prawdziwy i powie Ci:> -"Dobra, skoro powstałaś "przypadkiem", to masz tu wszechświat i "wybuchaj", aż powstanie coś równie skomplikowanego jak TY. Do tego czasu posiedzisz w ciemności i zimnie."Wobrażasz sobie, że taki Intelekt, mógłby być aż tak małostkowy, żeby karać swoje niedoskonałe twory za wyciągnięcie błędnych wniosków co do jego istnienia? Choć właściwie, patrząc na nasz okrutny świat, chyba byłoby to możliwe. Wolę więc nie zakładać istnienia istoty tak odrażającej, że zdolnej do stworzenia naszego świata. To przy założeniu jego wszechmocy. > To Pan Dawkins wyskoczy i powie:> "Bogu! Ej Bogu, Ty to moja wina, że przekonałem Autografkę, żeby uwierzyła, że to co mi się wydaje to prawda, więc odpuść Jej a to ja za nią posiedzę." ?> Nie sądzę.Też nie sądzę.  Nie odniosłeś się jednak do mojej tezy, że nawet zaprojektowany wszechświat nie jest dowodem na to, że bóg istnieje. Bo przecież, teoretycznie, może już nie istnieć. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >"Kto szuka prawdy, znajdzie Boga".> Daj spokój, jaki to jest argument?Nie  Obietnica. > >Namawiam do tego, żeby ani na minutę nie przestawać szukać i nie dać się zwieść.> A może to Ty dajesz się zwodzić. Może nie ma czego szukać?Jeśli pojawi się dowód na to, że jesteśmy tu przez przypadek, WTEDY nie będzie czego szukać i cały czas pytać. > >-"Dobra, skoro powstałaś "przypadkiem", to masz tu wszechświat i "wybuchaj", aż powstanie >coś równie skomplikowanego jak TY. Do tego czasu posiedzisz w ciemności i zimnie."> Wobrażasz sobie, że taki Intelekt, mógłby być aż tak małostkowy, żeby karać swoje >niedoskonałe twory za wyciągnięcie błędnych wniosków co do jego istnienia? Nie sądzę  Wierzę też, że jeśli uczciwie przed sobą przyznasz, że po prostu nie wiesz, czy jest, czy Go nie ma, to nic Ci nie można zarzucić. Natomiast gdybyś była tak pewna, że Go nie ma, że zaczęłabyś np. wyśmiewać ludzi, którzy w niego wierzą i nazywać ich debilami, to wtedy mógłby Ci kazać ponieść sprawiedliwe konsekwencje Twojej wiary w Jego nieistnienie. Inna rzecz, kiedy chodziło o Izraelitów, którzy WIEDZIELI, że On jest, bo co chwilę mieli z nim kontakt a MIMO tego i MIMO tego, że zawarli z nim przymierze, że będą Go słuchać, szybko o Nim zapomnieli i zaczęli składać swoje dzieci na ofiary drewnianym bożkom. Nas ta sytuacja przecież nie dotyczy! Uważam, że "do nas" Bóg skierował przez Jezusa, który potwierdził, CO potrzeba, żebyś mogła tworzyć z Nim i z Bogiem rodzinę: " Mt 19:17-21 17. Odpowiedział mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. 18. Zapytał Go: Które? Jezus odpowiedział: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, 19. czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! 20. Odrzekł Mu młodzieniec: Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? 21. Jezus mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! (BT)". Zauważ, że nie wymaga przy tym, żeby każdy MUSIAŁ być doskonały. Jesteśmy tylko ludźmi!. Widzisz tu gdzieś "przymus" wiary w Niego? Podkreśla przy tym, że jeżeli JEMU, JEZUSOWI uwierzysz, że mówi prawdę i poznasz, jakim był człowiekiem, to poznasz i Boga i jeżeli Ty się go nie wyprzesz i nie powiesz, że Jezus to postać mitologiczna a w ogóle to debil, to i on się Ciebie nie wyprze. Wystarczy, żebyś wysłuchała, co ma do powiedzenia w Ewangeliach i sama oceniła, jaki to człowiek i jakie były jego intencje. Jeśli uznasz, że to ktoś podobny Tobie i że ma podobne poglądy jak Ty, to i on Cię uzna za swoją siostrę. > Choć właściwie, patrząc na nasz okrutny świat, chyba byłoby to możliwe. Wolę więc nie >zakładać istnienia istoty tak odrażającej, że zdolnej do stworzenia naszego świata. To przy >założeniu jego wszechmocy.Nie sądzisz, że słońce, góry lasy i jeziora nie są okrutne, tylko MY tacy jesteśmy? Kto uzna za prawdę, że należy się szanować, pomagać sobie, być sprawiedliwym i uczciwym jest z Boga i słucha Bożych słów. To między innym nasz "kochany" Kościół zrobił z Boga sadystę i mordercę, przekłamując sens Jego przekazu. Pomyśl jak może się czuć istota, która chce dla nas dobrze, NIGDY nie postąpiła niesprawiedliwie, kocha nas i cierpi, kiedy się mordujemy: "Jr 8:21-23 21. Jestem złamany załamaniem się Córy mojego ludu, jestem okryty żałobą i ogarnęło mnie przerażenie. 22. Czy nie ma już balsamu w Gileadzie, czy nie ma tam lekarza? Dlaczego więc nie zabliźnia się rana Córy mojego ludu? 23. Któż uczyni moją głowę źródłem wody, a oczy moje fontanną łez, bym mógł dniem i nocą opłakiwać zabitych Córy mojego ludu? (BT)" "Jr 12:10-11 10. Liczni pasterze zniszczyli moją winnicę, stratowali moją posiadłość. Obrócili moje ulubione pole w dzikie pustkowie. 11. Zamienili je na pełne żałoby odludzie - jest wobec Mnie ono pustynią. Spustoszony jest cały kraj i nie ma nikogo, kto by wziął sobie [to] do serca. (BT) Jr 19:5 5. Zbudowali nadto wyżyny Baalowi, by palić swoich synów w ogniu jako ofiary dla Baala, czego nie nakazałem ani nie poleciłem i co nie przyszło Mi nawet na myśl. (BT)" Bóg nie jest też przecież "wszechmocny". Jeśli ustalił jakieś prawo, to ON SAM MUSI się do niego stosować, inaczej byłby niesprawiedliwy... > Nie odniosłeś się jednak do mojej tezy, że nawet zaprojektowany wszechświat nie jest dowodem >na to, że bóg istnieje. Bo przecież, teoretycznie, może już nie istnieć.  Oczywiście, że nie jest dowodem i może już nie istnieć. Wydaje mi się jednak, że należy całkiem poważnie brać pod uwagę że może jednak jest. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> >Wobrażasz sobie, że taki Intelekt, mógłby być aż tak małostkowy, żeby karać swoje >niedoskonałe twory za wyciągnięcie błędnych wniosków co do jego istnienia?> Nie sądzę Wierzę też, że jeśli uczciwie przed sobą przyznasz, że po prostu nie wiesz, czy jest, czy Go nie ma, to nic Ci nie można zarzucić. Natomiast gdybyś była tak pewna, że Go nie ma, że zaczęłabyś np. wyśmiewać ludzi, którzy w niego wierzą i nazywać ich debilami, to wtedy mógłby Ci kazać ponieść sprawiedliwe konsekwencje Twojej wiary w Jego nieistnienie.Jeżeli powiem dwuletniemu dziecku, żeby nie nazywało innych debilami, a ono i tak to robi, to co Twoim zdaniem mogę mu za to zrobić? Co usprawiedliwisz? A intelektualna przepaść pomiędzy mną a dwulatkiem, jest zapewne o wiele mniejsza, niż byłaby pomiędzy bogiem a mną. > Inna rzecz, kiedy chodziło o Izraelitów, którzy WIEDZIELI,Na pewno? Skąd to wiesz? > Uważam, że "do nas" Bóg skierował przez Jezusa, który potwierdził, CO potrzeba, żebyś mogła tworzyć z Nim i z Bogiem rodzinę:To jest kwestia wiary.  > Zauważ, że nie wymaga przy tym, żeby każdy MUSIAŁ być doskonały. Jesteśmy tylko ludźmi!.> Widzisz tu gdzieś "przymus" wiary w Niego? Podkreśla przy tym, że jeżeli JEMU, JEZUSOWI uwierzysz, że mówi prawdę i poznasz, jakim był człowiekiem, to poznasz i Boga i jeżeli Ty się go nie wyprzesz i nie powiesz, że Jezus to postać mitologiczna a w ogóle to debil, to i on się Ciebie nie wyprze. Wystarczy, żebyś wysłuchała, co ma do powiedzenia w Ewangeliach i sama oceniła, jaki to człowiek i jakie były jego intencje. Jeśli uznasz, że to ktoś podobny TobieMogę uznać jego filozofię życia za wartą naśladowania i dalej w ogóle nie wspominać o bogu. > >Choć właściwie, patrząc na nasz okrutny świat, chyba byłoby to możliwe. Wolę więc nie >zakładać istnienia istoty tak odrażającej, że zdolnej do stworzenia naszego świata. To przy >założeniu jego wszechmocy.> Nie sądzisz, że słońce, góry lasy i jeziora nie są okrutne, tylko MY tacy jesteśmy?Nie i jeszcze raz nie! Nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Cała konstrukcja natury, ożywionego świata, interakcji pomiędzy organizmami ( nie tylko ludźmi), jest w znacznej mierze oparta na przemocy. Ludzie nie muszą w niej brać udziału, a ona istnieje. > Kto uzna za prawdę, że należy się szanować, pomagać sobie, być sprawiedliwym i uczciwym> jest z Boga i słucha Bożych słów. To między innym nasz "kochany" Kościół zrobił z Boga sadystę i mordercę, przekłamując sens Jego przekazu. Pomyśl jak może się czuć istota, która chce dla nas dobrze, NIGDY nie postąpiła niesprawiedliwie, kocha nas i cierpi, kiedy się mordujemy:Jeśli nie byłaby wszechmocna, byłoby mi jej żal. > Bóg nie jest też przecież "wszechmocny". Jeśli ustalił jakieś prawo, to ON SAM MUSI się do niego stosować, inaczej byłby niesprawiedliwy...Owszem, prawo naturalne również, a to prawo jest prawem psychopaty (lub istoty niedoskonałej). Wcale nie musi się do niego stosować, niby dlaczego miałby musieć, gdyby był doskonały? edit. oczywiście chodziło mi o prawa natury. > Oczywiście, że nie jest dowodem i może już nie istnieć. Wydaje mi się jednak, że należy całkiem poważnie brać pod uwagę że może jednak jest.Dlaczego?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jeżeli powiem dwuletniemu dziecku, żeby nie nazywało innych debilami, a ono i tak to robi, >to co Twoim zdaniem mogę mu za to zrobić? Może pokazać mu, do czego prowadzi takie myślenie, doprowadzając do sytuacji, kiedy INNI nazywają JE debilem, jeśli "dwulatek" stwierdzi, że może komuś coś zabrać, bo jest silniejszy to może najlepszą nauką jest dla niego pokazać mu co się stanie, gdy przyjdzie ktoś silniejszy od niego i JEMU coś zabierze? Może jeżeli "dwulatek" uważa, że może kogoś zabić, najlepszą nauką dla niego jest pokazać mu, co się stanie kiedy ktoś spróbuje zabić JEGO ? > Co usprawiedliwisz?Czy to niesprawiedliwe ? > A intelektualna przepaść pomiędzy mną a dwulatkiem, jest zapewne o wiele >mniejsza, niż >byłaby pomiędzy bogiem a mną.Czy Ty nigdy w żaden sposób nie karałaś swojej córki? Nie pokazałaś NA PRZYKŁADZIE, do czego prowadzi sposób myślenia, który ona uznała za prawidłowy? A przecież nie robisz tego, żeby się nad nią znęcać, tylko po to, żeby ZROZUMIAŁA, że robi błąd prawda? > >Inna rzecz, kiedy chodziło o Izraelitów, którzy WIEDZIELI,> Na pewno? Skąd to wiesz?Jeżeli zechcesz przeprowadzić krytyczną analizę Biblii, to odnosisz się do tego, co w niej napisane czyż nie? I jeśli opisuje ona jakiś spójny system, to ocena moralna tego systemu opiera się na tym, co jest o nim napisane. Abstrahuję tutaj od dywagowania, czy tak było na pewno, czy nie. > >Uważam, że "do nas" Bóg skierował przez Jezusa, który potwierdził, CO potrzeba, żebyś mogła tworzyć z Nim i z Bogiem rodzinę:> To jest kwestia wiary.  Zgadza się. Dlatego napisałem, "uważam" a nie "taka jest prawda i masz mnie słuchać"  > Mogę uznać jego filozofię życia za wartą naśladowania i dalej w ogóle nie wspominać o bogu.Możesz... Ja o tym mówię i do tego przekonuję, że Jego słowa wcale nie są głupie i nacechowane fanatyzmem. > >Bóg nie jest też przecież "wszechmocny". Jeśli ustalił jakieś prawo, to ON SAM MUSI się do >niego stosować, inaczej byłby niesprawiedliwy...> Owszem, prawo naturalne również, a to prawo jest prawem psychopaty (lub istoty niedoskonałej). Wcale nie musi się do niego stosować, niby dlaczego miałby musieć, gdyby był >doskonały?Jeśli ktoś ustala prawo, sam się do niego MUSI stosować choćby był nie wiem jak doskonały prawda? Inaczej prawo nie byłoby prawem, tylko jego karykaturą a on stałby się kłamcą. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Może jeżeli "dwulatek" uważa, że może kogoś zabić,> najlepszą nauką dla niego jest pokazać mu, co się stanie kiedy ktoś spróbuje zabić JEGO ?> >Co usprawiedliwisz?> Czy to niesprawiedliwe ?Chodzi o to, żeby jednak nie zabił. Koncepcja boga i osądu po śmierci zakłada, czasową bierność boga w objaśnianiu jego praw. To tak, jakbyś był nauczycielem, który nie wytłumaczy tematu drugi raz tym, którzy go nie zrozumieli za pierwszym razem, tylko postawi pałę na sprawdzianie. Może to i sprawiedliwe. > >A intelektualna przepaść pomiędzy mną a dwulatkiem, jest zapewne o wiele >mniejsza, niż >byłaby pomiędzy bogiem a mną.> Czy Ty nigdy w żaden sposób nie karałaś swojej córki?> Nie pokazałaś NA PRZYKŁADZIE, do czego prowadzi sposób myślenia, który ona uznała za prawidłowy? A przecież nie robisz tego, żeby się nad nią znęcać, tylko po to, żeby ZROZUMIAŁA, że robi błąd prawda?I żeby go już więcej nie popełniła. Owszem. Ukaranie kogoś w zaświatach jest chyba trochę spóźnione. Nie widzę analogii. > >>Inna rzecz, kiedy chodziło o Izraelitów, którzy WIEDZIELI,> >Na pewno? Skąd to wiesz?> Jeżeli zechcesz przeprowadzić krytyczną analizę Biblii, to odnosisz się do tego, co w niej napisane czyż nie? I jeśli opisuje ona jakiś spójny system, to ocena moralna tego systemu opiera się na tym, co jest o nim napisane. Abstrahuję tutaj od dywagowania, czy tak było na pewno, czy nie.Cofam pytanie. Wiedzieli, ale nie wiadomo, czy miało to jakikolwiek związek z rzeczywistością. Ich wiedza nic nie wnosi do naszych rozważań.  > >>Uważam, że "do nas" Bóg skierował przez Jezusa, który potwierdził, CO potrzeba, żebyś mogła tworzyć z Nim i z Bogiem rodzinę:> >To jest kwestia wiary.  > Zgadza się. Dlatego napisałem, "uważam" a nie "taka jest prawda i masz mnie słuchać"  > >Mogę uznać jego filozofię życia za wartą naśladowania i dalej w ogóle nie wspominać o bogu.> Możesz... Ja o tym mówię i do tego przekonuję, że Jego słowa wcale nie są głupie i nacechowane fanatyzmem.Nie jestem skłonna do takiego całkowitego utożsamienia się z poglądami innego człowieka. Nawet, jeżeli się w wielu sprawach zgadzam, to "mam w pamięci", że on też może się w czymś mylić. > Jeśli ktoś ustala prawo, sam się do niego MUSI stosować choćby był nie wiem jak doskonały prawda? Inaczej prawo nie byłoby prawem, tylko jego karykaturą a on stałby się kłamcą.Doprawdy?  A co, jeżeli się jednak nie zastosuje i zrobi ze swojego prawa karykaturę? Stanie się kłamcą. Nie może?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Natomiast gdybyś była tak pewna, że Go nie ma, że zaczęłabyś np. wyśmiewać ludzi, którzy w niego wierzą i nazywać ich debilami, to wtedy mógłby Ci kazać ponieść sprawiedliwe konsekwencje Twojej wiary w Jego nieistnienie.Ale dlaczego zaraz wyśmiewać? I jeszcze obrażać w dodatku. W końcu jest wolność sumienia i wyznania i niech każdy sobie wierzy, w co chce. Prawda? Byle nie nawracał. > Inna rzecz, kiedy chodziło o Izraelitów, którzy WIEDZIELI, że On jest, bo co chwilę mieli z nim kontaktEkhm... podaję to twierdzenie w wątpliwość. > Mt 19:17-21... > (BT)".Proszę nie... Nie cytuj Biblii. Bo mi się kojarzy... > "Jr 8:21-23> ...> 10. Liczni pasterze zniszczyli moją winnicę, stratowali moją posiadłość. Obrócili moje ulubione pole w dzikie pustkowie.> 11. Zamienili je na pełne żałoby odludzie - jest wobec Mnie ono pustynią. >Spustoszony jest cały kraj i nie ma nikogo, kto by wziął sobie [to] do serca.> ...Poczekaj, ja to skądś znam... Ach! No tak: "Człowiek patrzy na swego syna jak na wroga. Człek cnotliwy wkłada żałobę. Zaprawdę, zło jest wszędzie. Zaprawdę, pustynia rozpostarła się w całym kraju, nomy są puste. Zaprawdę, śmiech zanikł w całym kraju, nikt się już nie śmieje." Ja sobie daję paznokcie uciąć, że autor tej księgi (Jeremiasz) znał egipskie lamentacje. To była szalenie popularna literatura. Autorzy piszą o nieszczęściach, jakie spotykają kraj. W odróżnieniu od Jeremiasza piszą "od siebie", nie "od bóstwa". Ale idea jest ta sama - ludzie zapomnieli o bogach i prawach, dlatego Maat ich opuściła, a wraz z nią maat - ład i porządek. Tekst powyżej pochodzi z czasów XII dynastii (mniej więcej 2000-1770 po.n.e.)  > Bóg nie jest też przecież "wszechmocny". Jeśli ustalił jakieś prawo, to ON SAM MUSI się do niego stosować, inaczej byłby niesprawiedliwy...Quod licet Iovi, non licet bovi, może na tej zasadzie działa...  > Oczywiście, że nie jest dowodem i może już nie istnieć. Wydaje mi się jednak, że należy całkiem poważnie brać pod uwagę że może jednak jest.W jednym z opowiadań Lema Pirx zadaje pytanie kandydatowi na członka załogi "Czy wierzy pan w Boga?". Człowiek (?) odpowiada szalenie ciekawie i wymijająco zarazem, tak właśnie probabilistycznie  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Ale dlaczego zaraz wyśmiewać? I jeszcze obrażać w dodatku. W końcu jest wolność sumienia i >wyznania i niech każdy sobie wierzy, w co chce. Prawda? Nie przypominam sobie, żebyś mówiła z pogardą o moim żywym Bogu, za co Cię szanuję, więc raczej nie powinnaś brać tego do Siebie  > Byle nie nawracał.Uważasz więc, że nawoływanie do tolerancji i poszanowania jest czymś złym? > Proszę nie... Nie cytuj Biblii. Bo mi się kojarzy...Heh jasne, tylko trochę trudno wytłumaczyć "co Ty widzisz w tej Biblii", jeśli nie wolno jej cytować... > Poczekaj, ja to skądś znam... Ach! No tak:> "Człowiek patrzy na swego syna jak na wroga. Człek cnotliwy wkłada żałobę. Zaprawdę, zło >jest wszędzie. Zaprawdę, pustynia rozpostarła się w całym kraju, nomy są puste. Zaprawdę, >śmiech zanikł w całym kraju, nikt się już nie śmieje." Rzeczywiście w wielu miejscach i systemach religijnych a nawet w założeniach komunizmu czy nazizmu pojawiają się czasem podobne spostrzeżenia. Nie znam dokładnie tego tekstu, jeśli jest częścią większej całości i przedstawia jakiś spójny system filozoficzny to z chęcią się do niego ustosunkuję. Czy można gdzieś poczytać "więcej" na ten temat ? > W jednym z opowiadań Lema Pirx zadaje pytanie kandydatowi na członka załogi "Czy wierzy pan w Boga?". Człowiek (?) odpowiada szalenie ciekawie i wymijająco zarazem, tak właśnie probabilistycznie  > Pozdrawiam  Popatrzyłem właśnie z rozrzewnieniem na komplet dzieł Lema na mojej półce  Muszę przyznać że ten właśnie pan stworzył podstawy moich poglądów i przez swój niewątpliwie genialny umysł pozwolił mi zrozumieć wiele rzeczy. "Wspomnienia Ijona Tichego", o których mówisz jak również inne pozycje mają niewątpliwie spory wpływ na mój światopogląd, więc dość często zapewne to co mówię wydać Ci się może podobne do tego co mówił Lem, To że był ateistą nie umniejsza oczywiście jego wagi jako filozofa i intelektualisty. Pozdrawiam P.S. MMM Majorka..  A tu zimno, mokro i willi z basenem brak 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> >Byle nie nawracał.> Uważasz więc, że nawoływanie do tolerancji i poszanowania jest czymś złym?Nie, do poszanowania i tolerancji - na pewno nie. Mówię o tych, którzy przekonują do uwierzenia w bóstwo. > Rzeczywiście w wielu miejscach i systemach religijnych a nawet w założeniach komunizmu czy nazizmu pojawiają się czasem podobne spostrzeżenia. Nie znam dokładnie tego tekstu, jeśli jest częścią większej całości i przedstawia jakiś spójny system filozoficzny to z chęcią się do niego ustosunkuję. Czy można gdzieś poczytać "więcej" na ten temat ?Nie, to tylko utwór literacki, zwany lamentacją, należący do nurtu dydaktyczno-moralizatorskiego. Nie zawiera spójnego systemu filozoficznego, raczej wskazówki dotyczące przyczyn tego, że źle się dzieje i opis tego "źle", a także nadzieję, że będzie lepiej. Dość dokładnie literaturę egipską omawia książka "Tajemnice papirusów", praca zbiorowa, ukazała się w 2005 roku nakładem Ossolineum. Są zamieszczone fragmenty dzieł. Z innych gatunków. Stare wprawdzie, ale zawsze dobrze się czyta: T.Andrzejewski "Księga Umarłych piastunki Kai", Warszawa 1951 T.Andrzejewski "Opowiadania Egipskie", Warszawa 1958 T.Andrzejewski "Rylcem i trzciną", Warszawa 1959 T.Andrzejewski "Dusze boga Re", Warszawa 1967 Ostatnio w serii małej ceramowskiej ukazała się "Księga wychodzenia za dnia" Mirosława Barwika, bardzo dobrze opracowane teksty znane jako Księga Umarłych. Wydawnictwo Armoryka wydało Teksty Piramid z piramidy Unisa, ale to dość kiepski przekład z tekstu w przekładzie angielskim, więc nie polecam. To po polsku. Oraz: W.Forman, S.Quirke "Hieroglyphs and the Afterlife in Ancient Egypt", Oklahoma 1996 M. Lichtheim, "Late Egyptian Wisdom Literature in the International Context", Orbis Biblicus Et Orientalis 1983 M. Lichtheim "Ancient Egyptian Literature", vol.1-3, University of California Press 1973 (1 - Stare i średnie Państwo),1976 (2 - Nowe Państwo), 1980 (3 - Epoka Późna, okres perski, hellenistyczny i rzymski) - zmarła kilka lat temu Miriam Lichtheim pozbierała rozmaite teksty z różnych okresów, przetłumaczyła i wydała w trzech tomach. Fantastyczna robota, jedno z najlepszych opracowań literatury egipskiej, jakie się w ogóle pojawiło. Powiem prawdę - nie wiem, czy jest dostępne w sieci i nie wiem, czy jest do zdobycia w Polsce. Tak na marginesie - przypadkowa zbieżność to jedno, a kalkowanie to co innego. Egiptolodzy są zgodnego zdania, że "Psalmy" to kopie egipskich hymnów (zwłaszcza kłaniają się hymny do Atona autorstwa prawdopodobnie Amenhotepa IV), teksty takie jak księga Jeremiasza to echo egipskich lamentacji, a taka np. opowieść o Józefie jest żywcem ścięta z egipskiej opowieści "Dwaj bracia"  Ani się temu dziwię, ani mam Biblii za złe. Autorzy po prostu brali to, co najlepsze  > P.S. MMM Majorka.. A tu zimno, mokro i willi z basenem brak  Willę z basenem odpuszczę. Ale ziiiiimno!  Miłego dnia 
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Nie, do poszanowania i tolerancji - na pewno nie. Mówię o tych, którzy przekonują do> uwierzenia w bóstwo.Ja przekonuję do uwierzenia, że najważniejsze jest trzymanie się prawdy. Tej zwykłej, pojmowanej naszym ludzkim umysłem traktującej o faktach takich jakimi są. Ani mojej ani Twojej. Jeśli ktoś kłamie, to jest kłamcą a kto zabija, mordercą. Niezależnie od tego, za przedstawiciela jakiego boga się podaje i jak przekonująco nie tłumaczyłby potrzeby wysyłania tysięcy ludzi takich jak Ty i ja do Iraku, żeby ZABIJALI innych ludzi takich jak My i niezależnie od tego, z czyjego ich zdaniem rozkazu podpalają stos "heretykom". > > Rzeczywiście w wielu miejscach i systemach religijnych a nawet w założeniach komunizmu czy nazizmu pojawiają się czasem podobne spostrzeżenia. Nie znam dokładnie tego tekstu, jeśli jest częścią większej całości i przedstawia jakiś spójny system filozoficzny to z chęcią się do niego ustosunkuję. Czy można gdzieś poczytać "więcej" na ten temat ?> Nie, to tylko utwór literacki, zwany lamentacją, należący do nurtu dydaktyczno-moralizatorskiego. Nie zawiera spójnego systemu filozoficznego, raczej wskazówki dotyczące przyczyn tego, że źle się dzieje i opis tego "źle", a także nadzieję, że będzie lepiej.> Dość dokładnie literaturę egipską omawia książka "Tajemnice papirusów", praca zbiorowa, ukazała się w 2005 roku nakładem Ossolineum. Są zamieszczone fragmenty dzieł.> Z innych gatunków. Stare wprawdzie, ale zawsze dobrze się czyta:> T.Andrzejewski "Księga Umarłych piastunki Kai", Warszawa 1951> T.Andrzejewski "Opowiadania Egipskie", Warszawa 1958> T.Andrzejewski "Rylcem i trzciną", Warszawa 1959> T.Andrzejewski "Dusze boga Re", Warszawa 1967> Ostatnio w serii małej ceramowskiej ukazała się "Księga wychodzenia za dnia" Mirosława Barwika, bardzo dobrze opracowane teksty znane jako Księga Umarłych.> Wydawnictwo Armoryka wydało Teksty Piramid z piramidy Unisa, ale to dość kiepski przekład z tekstu w przekładzie angielskim, więc nie polecam.> To po polsku. Oraz:> W.Forman, S.Quirke "Hieroglyphs and the Afterlife in Ancient Egypt", Oklahoma 1996> M. Lichtheim, "Late Egyptian Wisdom Literature in the International Context", Orbis Biblicus Et Orientalis 1983> M. Lichtheim "Ancient Egyptian Literature", vol.1-3, University of California Press 1973 (1 - Stare i średnie Państwo),1976 (2 - Nowe Państwo), 1980 (3 - Epoka Późna, okres perski, hellenistyczny i rzymski) - zmarła kilka lat temu Miriam Lichtheim pozbierała rozmaite teksty z różnych okresów, przetłumaczyła i wydała w trzech tomach. Fantastyczna robota, jedno z najlepszych opracowań literatury egipskiej, jakie się w ogóle pojawiło. Powiem prawdę - nie >wiem, czy jest dostępne w sieci i nie wiem, czy jest do zdobycia w Polsce.> Dziękuję za jak zwykle rzetelną odpowiedź!
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tej zwykłej, pojmowanej naszym ludzkim umysłem traktującej o faktach takich jakimi są.
Chodzi ci o pojmowanie intuicyjne, na chłopski rozum, coś w stylu "bo ja tak czuję"? Nieraz krwią ociekało i ociekać będzie. A szuka sensu kosztem wszystkiego, bogów sobie wymyśla i bogów zabija - oto co potrafi nas "chłopski rozum", "język serca", "takie ludzkie poczucie czegoś tam w chmurach".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
>Mogła. I co daje nam rozważanie tego?
Albo rozwazamy albo liczymy. Ale najlepiej to rozwazac na liczydle...Takie guziczki na drutach w ramce.
Ten chlop co policzyl babe w PRLu naprzod se rowazyl, a potem policzyl. Bo chlop potega jest i basta.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Skoro na bazie atawizmu, który ci mówi że trzeba mieć mamusię/tatusia, tworzysz boga, to idź dalej i twórz mu twórców. Bądź konsekwentny. A dlaczego mówię o atawizmie? Ano rozejrzyj się po tym forum. Wielu osobom nie mieści się w głowach, że na bazie ewolucji z czegoś martwego mogło powstać coś żywego, albo że ich prapra(n)dziad nie był wcale Homo sapiens, a pra(n)dziad owego pra(n)dziada nie był nawet kręgowcem! Niepojęte znaczy dla niektórych umysłów nieprawdziwe. I stąd się bierze bóg.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Ano rozejrzyj się po tym forum. Wielu osobom nie mieści się w głowach, że na bazie ewolucji z czegoś martwego mogło powstać coś żywego, albo że ich prapra(n)dziad nie był wcale Homo sapiens, a pra(n)dziad owego pra(n)dziada nie był nawet kręgowcem! Niepojęte znaczy dla niektórych umysłów nieprawdziwe. I stąd się bierze bóg.> Więc to moja wina, że komuś się coś w głowie nie mieści ? Poza tym nie mamy dowodu, że z czegoś martwego MOGŁO SAMO powstać coś żywego tak? Czy nie? Przecież to racjonalizm! Jeśli nie ma na coś dowodów nie można tego uznać za rzeczywistość... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie ma nic równie dobrze udowodnionego, jak ewolucja naturalna. W wyniku tego procesu z martwego powstało żywe.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nie ma nic równie dobrze udowodnionego, jak ewolucja naturalna. W wyniku tego procesu z martwego powstało żywe.
Nie tak, Jacku. Teoria ewolucji mówi o tym, jak życie - już powstawszy - ewoluowało, ale nie zajmuje się tym, jak ono powstało. To odrębny obszar badań.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tym niemniej widzimy obszerny proces, w którym z prostych struktur powstają coraz bardziej złożone i nic nie stoi na przeszkodzie, by przypuszczać, że wypełnimy niezbadane luki w owym procesie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Tym niemniej widzimy obszerny proces, w którym z prostych struktur powstają coraz bardziej złożone i nic nie stoi na przeszkodzie, by przypuszczać, że wypełnimy niezbadane luki w owym procesie  > Albo zakładać, że będziemy sławni i bogaci i wyrosną nam skrzydła. Na razie nic nie wiemy. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | O procesie ewolucji i początkach wszechświata wiemy bardzo dużo, nie zaś "nic". Nawet jakbyśmy nic nie wiedzieli, to skąd twoje niemal 100 procentowe prawdopodobieństwo istnienia boga??? Niewiedza jest tu dowodem?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Poza tym nie mamy dowodu, że z czegoś martwego MOGŁO SAMO powstać coś żywego tak? Czy nie?
Chrześcjanie mają taki dowód - "Cud w Sokółce".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > > Poza tym nie mamy dowodu, że z czegoś martwego MOGŁO SAMO powstać coś żywego tak? Czy nie?> Chrześcjanie mają taki dowód - "Cud w Sokółce".Nie, Kościół Katolicki TWIERDZI, że ma dowód.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>>Chrześcjanie mają taki dowód - "Cud w Sokółce". >Nie, Kościół Katolicki TWIERDZI, że ma dowód.
A to katolicy to nie chrześcijanie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 6 | Vancalar (1804 punktów) | > >>Chrześcjanie mają taki dowód - "Cud w Sokółce".> >Nie, Kościół Katolicki TWIERDZI, że ma dowód.> A to katolicy to nie chrześcijanie?> Niektórzy to pewnie chrześcijanie. Natomiast doktryna kościoła Katolickiego ma tyle wspólnego z chrześcijaństwem co polityka USA z dążeniem do pokoju na świecie. Twierdzenia o tym, że po wylaniu "święconej" wody na głowę noworodka stanie się on chrześcijaninem albo po wyklepaniu ośmiu zdrowasiek uwolni się od odpowiedzialności, podnoszenie kielichów i rytualne picie krwi w formie wina, bieganie w procesjach i modlitwy do drewnianych figurek są niczym innym jak nowoczesną formą pogaństwa. Urągają nie tylko zdrowemu rozsądkowi ale słowom, które wygłaszał Jezus. Żadnej z tych rzeczy: pl.wikiped(*)nieomylności_papieżaNakazu modłów do drewnianych figurek, rytualnych procesji, kultu świętych, nakazu posłuszeństwa Papiestwu i wiecznej pokuty ani przedstawianej przez kościół idei kapłaństwa nie znajdziesz w Biblii... Właściwie to znajdziesz, jako przykład ludzkich działań, które powodowały, że Bóg nieźle się wku..., że ktoś się podaje za Jego wysłanników i robi z Niego pośmiewisko. Ot. na przykład: "Am 5:21-24 21. Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. 22. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć. 23. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. 24. Niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów i prawość jak potok nie wysychający wyleje! (BT)" "Oz 4:1-6 1. Słuchajcie słowa Pana, synowie Izraela, On bowiem spór wiedzie z mieszkańcami kraju, gdyż zaginęły wierność i miłość i znajomość Boga na ziemi. 2. Przeklinają, kłamią, mordują i kradną, cudzołożą, popełniają gwałty, a zbrodnia idzie za zbrodnią. 3. Dlatego kraj jest okryty żałobą i więdną wszyscy jego mieszkańcy, zarówno zwierz polny, jak ptactwo powietrzne, a nawet ryby morskie marnieją. 4. Nikt nie powinien sądzić ani też nikt ganić - [a jednak] przeciw tobie, kapłanie, skargę podnoszę. 5. Ty się potykasz we dnie , wraz z tobą potyka się prorok - do zguby prowadzisz swój naród. 6. Naród mój ginie z powodu braku nauki: ponieważ i ty odrzuciłeś wiedzę, Ja cię odrzucę od mego kapłaństwa. O prawie Boga twego zapomniałeś, więc Ja zapomnę też o synach twoich. (BT)" Nic dziwnego, że już na Soborze trydenckim: pl.wikiped(*)ydencki#Postanowienia_soborowePapiestwo postanowiło, że lepiej będzie, żeby ludzie sami nie czytali Biblii i nie wyciągali wniosków: "5. potępiono indywidualne interpretowanie Pisma Św." Każdy bowiem, kto ma odrobinę zdrowego rozsądku i porówna to co głosi Kościół z tym, co pisze Biblia zorientuje się, że nie ma do czynienia z chrześcijaństwem a jego wypaczoną karykaturą. Jeśli prześledzisz historię inkwizycji to zorientujesz się, że bardzo często na stos trafiali ludzie, którzy ośmielili się powiedzieć: "Halo! Przecież Biblia mówi co innego niż Wy głosicie!". Bardzo dobry artykuł na stronach "racjonalisty", który opisuje walkę Kościoła z ludźmi wyciągającymi własne wnioski z nauk Jezusa: www.racjon(*)awida.z.Augsburga.o.waldensach Dlatego właśnie uważam, że Katolicyzm to NIE JEST chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo to świadomy wybór a "chrzest", to uświadomienie sobie, jak wiele cierpień sprawiamy innym ludziom, jak nasze egoistyczne zachowania ranią naszych najbliższych i jak wielu ludzi mniej lub bardziej świadomie krzywdzimy, oraz wewnętrzne postanowienie, że postaramy się to zmienić. Spowiedź i pokuta to nie poszeptanie "księdzu na uszko" i odwalenie trzech różańców i pięciu zdrowasiek. Spowiedź to przyznanie przed samym sobą, że postąpiło się niesprawiedliwie, krzywdząco, zraniło czyjeś uczucia lub zdradziło tych, którzy nam zaufali. Z tego właśnie względu z reguły protestuję, kiedy ktoś nazywa Katolicyzm chrześcijaństwem. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z tego właśnie względu z reguły protestuję, kiedy ktoś nazywa Katolicyzm chrześcijaństwem.
Katolicyzm jest chrześcijaństwem, a nie jest hinduizmem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Z tego właśnie względu z reguły protestuję, kiedy ktoś nazywa Katolicyzm chrześcijaństwem.> Katolicyzm jest chrześcijaństwem, a nie jest hinduizmem.A małpa ma nogi, więc jest człowiekiem a nie jest amebą. Genialne.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Mistrz Ironii (138 punktów) | >> Z tego właśnie względu z reguły protestuję, kiedy ktoś nazywa Katolicyzm chrześcijaństwem. >>Katolicyzm jest chrześcijaństwem, a nie jest hinduizmem. >A małpa ma nogi, więc jest człowiekiem a nie jest amebą. Genialne.
To, że Ty tego nie uznajesz, nie znaczy że powszechna wiedza tak nie twierdzi.
>Czyli nie rozumiesz o czym mówisz ale uważasz, że to nie ma znaczenia...
Ty pewnie pojmujesz swoją teorię boga jak i wszystkie teorie świata.
Nie chcę być złośliwy, po prostu trochę konsekwencji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >> Z tego właśnie względu z reguły protestuję, kiedy ktoś nazywa Katolicyzm chrześcijaństwem.> >>Katolicyzm jest chrześcijaństwem, a nie jest hinduizmem.> >A małpa ma nogi, więc jest człowiekiem a nie jest amebą. Genialne.> To, że Ty tego nie uznajesz, nie znaczy że powszechna wiedza tak nie twierdzi.Tak zwana "powszechna wiedza" staje się moją wiedzą, kiedy ją zrozumiem. Inaczej po prostu zapamiętałem pewien zestaw symboli. Czy to wzorów czy to schematów myślowych. Dopiero kiedy je rozumiem, stają się moją wiedzą czyż nie ? Ponieważ projekt jest dla mnie zrozumiały i potrafię go objąć zwykłą a nie "inną" logiką dlatego dla mnie jest przekonujący. Jeśli ktoś mnie przekona tak, że ZROZUMIEM rozwiązanie które proponuje, uznam je za równorzędne. Mówienie "Ty tego nie zrozumiesz" oznacza tylko i wyłącznie o braku wiedzy na dany temat. Masz rozwiązanie ? Super ale konkretnie. Co skąd w jaki sposób. A nie 50 razy nie wiemy i bastion wiedzy E=mc 2. Każdy zna to równanie. ale czy je rozumie ? Oznacza to ni mniej ni więcej to, że materia i energia są tym samym. Że materia jako odrębny byt nie istnieje i jest tylko formą energii. Szukanie Bozonu Higgsa to szukanie głupich. Każde dziecko zna równanie, które mówi mu, że żyje w świecie ułudy więc czemu go nie rozumie ? > >Czyli nie rozumiesz o czym mówisz ale uważasz, że to nie ma znaczenia...> Ty pewnie pojmujesz swoją teorię boga jak i wszystkie teorie świata.> Nie chcę być złośliwy, po prostu trochę konsekwencji.> Nie mówię o wszystkich teoriach świata, np. tej ze strunami nie rozumiem. Zrozumiałem jej podstawy i założenia. Zrozumiałem O CZYM mówią Ci panowie i znajduję same luki. Nie wiem, czy dobrze rozumuję, czy nie. Po to zbywam rozmowę z ludźmi, którzy już "wszystko wiedzą", żeby znaleźć inteligentnych, często mających znacznie większą od mojej wiedzę w danej dziedzinie na przykład Ciebie w przypadku chemii  którzy zweryfikują, czy rozumuję poprawnie, czy nie. Poczytaj moje wątki i sam oceń, jakich argumentów używają moi adwersarze. Jeżeli podaję proste równanie, które mówi że na elementarne zdarzenia niezbędne zdaniem Pana Dawkinsa i innych które miałyby się wydarzać kilka milionów razy w ciągu 14 miliardów lat, trzeba czekać ilości lat z dwustu zerami aby zaszło JEDNO; To przecież każdy może mnie łatwo wyprowadzić z błędu, jeśli czegoś nie zrozumiałem prawda ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Tak zwana "powszechna wiedza" staje się moją wiedzą, kiedy ją zrozumiem. Inaczej po prostu zapamiętałem pewien zestaw symboli. Czy to wzorów czy to schematów myślowych. Dopiero kiedy je rozumiem, stają się moją wiedzą czyż nie ?A jesteś pewien, że rozumiesz ją dobrze? Taka anegdotka: Przy okazji jakiegoś sprawdzianu, postanowiłam przepytać córkę z chemii (w gimnazjum). Słuchałam, co mówi, a w miarę słuchania, moje oczy robiły się coraz większe.  Nieistniejące w rzeczywistości związki chemiczne i dziwaczne zasady ich powstawania mnie zaszokowały. Nie zrozumiała tematu i stworzyła sobie własną teorię. Zadziwiło mnie to, że jakkolwiek nie miała ona nic wspólnego z rzeczywistością, to jednak charakteryzowała się (ograniczoną, co prawda do wiedzy gimnazjalistki) wewnętrzna spójnością. Twierdziła, że to łatwe i wszystko rozumie. A jednak to nie była prawda. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Tak zwana "powszechna wiedza" staje się moją wiedzą, kiedy ją zrozumiem. Inaczej po prostu zapamiętałem pewien zestaw symboli. Czy to wzorów czy to schematów myślowych. Dopiero kiedy je rozumiem, stają się moją wiedzą czyż nie ?> A jesteś pewien, że rozumiesz ją dobrze?Rozumieć, oznacza rozumieć dobrze. Dwa plus dwa jest cztery. Rozumiesz to prawda? Jeżeli coś ROZUMIESZ, to jesteś tego pewna. np. "Zabijanie się, wykorzystywanie słabszych, okradanie się nawzajem niczego dobrego nie przynosi lepiej pomagać innym, szanować się i współpracować". Rozumiesz to prawda ? Mam nadzieję, że to Dla Ciebie tak samo prawdziwe słowa jak dla mnie. Kiedy piszę prawda, mam na myśli po prostu prawdę. Nie moją, Twoją, Naszą czy Ich. Prawdę. Niezależną od Ciebie i taką, którą rozumiesz. Ja uważam, że rozumiem zdanie które napisałem, że "zabijanie..." i dla mnie jest ono prawdą. Jeśli dla Ciebie to zdanie nie jest prawdą, to siłą rzeczy, będziesz zarzucać mi kłamstwo. Jeśli jest zaś prawdą, to jesteś dzieckiem Boga. To proste rzeczy, które są podstawą tej "głupiej starej Biblii". Zacznij od prostych prawd. Choćby tej. Jeśli ktoś zabija, czy uznaje je za prawdę ? Jeśli podaje się za Bożego pośrednika, żeby okraść Cię z pieniędzy to uznaje je za prawdę ? Nie, bo NIE ROZUMIE, tej zasady. Możesz sobie mówić, że zabijanie "niekoniecznie jest złe" albo jeśli zabierzesz komuś dom, to będziesz miała go "za darmo". Fakty są takie, że jeśli wszyscy postępowaliby tak jak Ty, cała wasza populacja wyginęłaby, pozostawiając garstkę najokrutniejszych, najbezczelniejszych, najbardziej pozbawionych skrupułów zwyrodnialców, rządzących taką tylko liczbą swoich sług, jaka byłaby niezbędna do ich "utrzymywania". JEŚLI zaś te słowa dla wszystkich byłyby prawdą, KAŻDY mógłby się cieszyć wolnością, zdobyczami techniki, przyjaźnić z muzułmanami, mieszkać w obszernym domu z kawałem ziemi i nie musieć myśleć w sklepie, czy starczy Ci na jedzenie. Sama wybierz, jaki świat wolisz. Jeżeli pozwolisz sobie nie wierzyć , że "zabijanie, ...) to sama szykujesz sobie piekło. Wcześniej czy później, pewna ilość najbardziej okrutnych i najsilniejszych zwłaszcza jeśli niewielka grupa ludzi może zarządzać całym światem, przejmie władzę, i zgotuje wszystkim piekło. Przecież to my powinniśmy przepraszać Boga za piekło, bo sami je sobie tworzymy jeśli te właśnie rzeczy nie są naszym priorytetem i uważamy, że możemy je naginać. Jeśli dziecko chce pójść na spacer, a Tobie się nie chce ale mówisz, że noga Cię boli, to uczysz je kłamstwa i nie zdziw się, jak wkrótce samo Cię zacznie okłamywać. Jak zobaczy, że kradniesz, to samo zacznie kraść a może i zabijać. Czy rzeczywiście uważasz, że moje ciągłe nawracanie do znaczenia tego jakie są dla Ciebie podstawowe prawdy jest efektem fanatyzmu? Moje słowa trafią do tych, którzy cenią te same wartości moralne co ja. Taki jest fakt. Kto szanuje innych, nie okrada ich, dzieli się z kimś, kto potrzebuje, ma takie same poglądy jak ja. Ci, którzy uważają, że wojna jest słuszna, zwłaszcza jak "my" na tym zarobimy, zawsze zarzucą mi kłamstwo, bo jeśli to jest prawda to czemu zabijają ? Można to znaleźć w tej bezsensownej, bzdurnej, nacechowanej fanatyzmem Biblii: Jn 8:46-47 46. Kto z was udowodni Mi grzech? Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie? 47. Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście. (BT) W momencie kiedy to ZROZUMIESZ, wtedy stajesz się ochrzczona. Możesz sobie nie wierzyć w Boga. Masz prawo, bo znasz Jego obraz z lekcji religii, filmów o rydzyku i wściekłych ekstremistów dążących do wytępienia tej, czy innej "zarazy" sami będąc zarazą. Jeśli istnieje, może to zrozumie skoro ten cały wszechświat stworzył itd.? Przyznasz jednak, że Jezus przekazał nam prawdę więc może i co do Boga nie kłamał ? Dla mnie to jest właśnie przesłanie Jezusa i ja właśnie tak rozumiem ewangelię. Jej sfałszowany obraz, podawany przez Kościół Katolicki, to chora karykatura, przez którą tak wielu ludzi wyobraża sobie Boga jako sadystę i mordercę a Jezusa jako "napalonego ziołami lunatyka" (Doda błyszczy), który każe się modlić do matki Boskiej z drewna. Każdy, dla którego ta prawda jest niewygodna, oskarża mnie o manipulacje, mataczenie, pomijanie faktów. Problem tylko z uzasadnieniem tych zarzutów. Jestem głupi, bo jestem głupi. > Nie zrozumiała tematu i stworzyła sobie własną teorię. Zadziwiło mnie to, że jakkolwiek nie >miała ona nic wspólnego z rzeczywistością, to jednak charakteryzowała się (ograniczoną, co >prawda do wiedzy gimnazjalistki) wewnętrzna spójnością. Twierdziła, że to łatwe i wszystko >rozumie. A jednak to nie była prawda.  Jeśli jej "układy" były spójne logicznie, i zasady dawały się wykorzystywać, to powinnaś ją pochwalić za twórcze podejście  Natomiast jeśli mówię o czymś, to podaję wszystkie fakty do weryfikacji, o które poprosisz. Jeśli coś wiem, piszę SKĄD jeżeli tłumaczę, to staram się, żebyś zrozumiała o co mi chodzi. (To ciężki temat  Mój styl jest strasznie ciężki i analityczny) Twojej córce bardzo łatwo udowodniłaś "zmyślanie", porównując to co mówi z innymi źródłami, więc możesz przecież to samo stosować do mnie  Po raz kolejny mówię, że piszę prawdę, Czy złapałaś mnie na kłamstwie, że mi nie wierzysz? Ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu jestem wierzącym we wróżki, zapatrzonym w nieistniejące byty fanatycznym nieukiem, który nie potrafi racjonalnie traktować życia, tworząc w swojej głowie nieistniejące byty. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) |
> 47. Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście.Najprostrza (dosłowna) interpretacja tych słów jest taka, że od Boga pocjądzą tylko ci, którzy go słuchają. Inni pochodzą od innych bogów, lub są produktem ewolucji. Jak dla mnie to kolejny przykład, że Bóg biblijny był typowym bogiem plemiennym. Nie lepszym i nie gorszym od innych. A wartości? Hmmm... O ile mi wiadomo, to kościół nie sprzeciwia się larze śmierci. A wiele krajów owszem. Bardziej święci od papieża? > Każdy, dla którego ta prawda jest niewygodna, oskarża mnie o manipulacje, mataczenie, pomijanie faktów. Problem tylko z uzasadnieniem tych zarzutów. Jestem głupi, bo jestem głupi.Po pierwsze nie prawda, a Twoja opinia. Po drugie nie jest nie wygodna, tylko się z nią nie zgadzają. Po trzecie oskarżenie o manipulację nie jest oskarżeniem o głupotę, tak więc samokrytyka na wyrost. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Witam Pavvel. > Najprostrza (dosłowna) interpretacja tych słów jest taka, że od Boga pocjądzą tylko ci, >którzy go słuchają. Inni pochodzą od innych bogów, lub są produktem ewolucji.Ja wyciągnąłem inne wnioski. Jezus mówi, że kto kocha bliźniego wyznaje tę samą prawdę, co on i Bóg. Dlatego jeśli powiesz: "Zabijanie jest złe i niewłaściwe" masz te same poglądy... Jesteś z Boga bo jesteś Jemu podobny. Niezależnie od tego, czy w niego wierzysz, czy nie. > A wartości? Hmmm... O ile mi wiadomo, to kościół nie sprzeciwia się larze śmierci. A wiele >krajów owszem. Bardziej święci od papieża? Myślę, że napisałem wyraźnie, Jeżeli Kościół uznaje, że można kogoś zabić to dla niego stwierdzenie: "-zabijanie jest niedopuszczalne"; nie jest prawdą czyż nie ? Jezus mówi, że jeśli ktoś nie uznaje tego za prawdę, nie jest z Boga... Ergo-> Kościół Katolicki NIE JEST z Boga. > > Każdy, dla którego ta prawda jest niewygodna, oskarża mnie o manipulacje, mataczenie, pomijanie faktów. Problem tylko z uzasadnieniem tych zarzutów. Jestem głupi, bo jestem głupi.> Po pierwsze nie prawda, a Twoja opinia.Więc i ty uważasz, że stwierdzenie: "Zabijanie się nawzajem, okradanie i wykorzystywanie słabszych, wykorzystywanie swojej władzy dla własnych egoistycznych celów jest złe i prowadzi do cierpienia i chaosu" Nie jest prawdą, tylko moją opinią ? Cóż, dla mnie to jest prawda i w to wierzę. Mało tego, teoria gier w systemach rozproszonych UDOWADNIA, że strategia współpracy a nie wyniszczenia jest strategią wygrywającą dla populacji. Jeśli Ty uważasz, że nie jest i wygrywa silniejszy, to popełniasz błąd. Matematycznie jest to prawda chociaż nazwiesz ją fałszem. > Po drugie nie jest nie wygodna, tylko się z nią nie zgadzają. Jasne, że tak. Mnóstwo ludzi się z tym nie zgadza. Uważają, że kłamstwo jest "wygodne" a zabijanie słabszych i zabieranie im tego, nad czym ciężko pracowali jest prawem silniejszego. Ja nie chcę mieć z takimi ludźmi nic wspólnego. Dlatego na przykład nie chcę być utożsamiany czy identyfikowany z Kościołem Katolickim lub jakąkolwiek inną sektą. > Po trzecie oskarżenie o manipulację nie jest oskarżeniem o głupotę, tak więc samokrytyka na >wyrost.Mówię o oskarżeniach o manipulację I głupotę, które wielokrotnie w tym wątku zostały wysnuwane pod moim adresem. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "-zabijanie jest niedopuszczalne"; nie jest prawdą czyż nie ? Jezus mówi, że jeśli ktoś nie uznaje tego za prawdę, nie jest z Boga... Ergo-> Kościół Katolicki NIE JEST z Boga.
W świetle prawdziwego zapisu ewangelii, a nie tłumaczenia, zdaniem Jezusa (postaci literackiej, moim zdaniem), zabijanie ŻYDÓW jest niedopuszczalne, co Kościół przetłumaczył, nie bez racji na SWOICH. Skąd wiesz, że kościół katolicki nie jest z boga? A ty jesteś? Kto ci to powiedział?
Mogę jedynie stwierdzić na pocieszenie, że bóg to nasz ludzki pomysł, niezbyt mądry i niezbyt etyczny. Więc ani ty, ani kościół katolicki nie jesteście z boga, choć w kłótniach między wami musicie uważać, bo i ty, i kościół katolicki stoicie na bardzo ruchomych piaskach. Jednego możesz być pewien - gdyby nie kościół katolicki do czasów Lutra przynajmniej, nie miałbyś pojęcia o Jezusie, co wyszłoby ci na dobre, moim skromnym zdaniem. Jeśli twoi ojcowie i praojcowie byli prawosławnymi, to przesuń "moment Lutra" do czasów wcześniejszej schizmy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > W świetle prawdziwego zapisu ewangeliiKtóry zapis ewangelii uważasz za prawdziwy i dlaczego ? > , a nie tłumaczenia, zdaniem Jezusa (postaci literackiej, moim zdaniem), zabijanie ŻYDÓW >jest niedopuszczalne, co Kościół przetłumaczył, nie bez racji na SWOICH.Mówisz o tym fragmencie ? "Jn 18:31 31. Piłat więc rzekł do nich: Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa. Odpowiedzieli mu Żydzi: Nam nie wolno nikogo zabić. (BT)" W jaki sposób Kościół błędnie przetłumaczył, i które źródła, opracowania wskazują, że ten fragment został błędnie przetłumaczony: "Mt 19:17-21 17. Odpowiedział mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. 18. Zapytał Go: Które? Jezus odpowiedział: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, 19. czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! 20. Odrzekł Mu młodzieniec: Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? 21. Jezus mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! (BT)" Widzisz tu jakieś rozróżnienie na Żydów i "Nieżydów" ? Co mogłoby na to wskazywać ? > Skąd wiesz, że kościół katolicki nie jest z boga? A ty jesteś? Kto ci to powiedział?Z powyższego oraz z tego  Mt 7:12" 12. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. (BT)" Jeżeli mówimy nawet o hipotetycznym Bogu, (ot weźmy jakiegoś "Harnosa" z opowieści fantasy), to jeśli na kartach powieści o której wiesz przecież, że jest bujdą przeczytasz, że on sam mówi Ci, że Cię przekona, że istnieje i daje Ci wskazówki, które pozwolą jego i tych, którzy przez niego przemawiają poznać, dla mnie jest to wyzwanie i dlatego sprawdzam, czy mówi prawdę. A mówi: - Zawsze mówię prawdę - Jestem sprawiedliwy - Jeżeli uznajesz za prawdę to co ja, czyli cytowany (Mt 19:17-21), to postępuj według tej prawdy a ja dam Ci życie. Może to i głupie ale w sumie nic mnie nie kosztuje a pomaga zrozumieć jak wiele złych rzeczy, takich, których nie chciałbym aby mi inni czynili a sam robię ludziom. W swej głupocie moja głupia wiara pomaga mi każdego dnia zdecydować, czy zabrać leżący portfel, czy oddać. Stąd wiem, że Kościół nie jest z Boga. Siedząc na hebanowych meblach i poobwieszani złotem i perłami, ze złotymi kielichami zakupionymi za krew ludzi o odmiennych poglądach udowadnia, że NIE WIERZY w te same wartości co ja. Bo jeśli by wierzył, to ROZUMIAŁBY, że należy szanować tych, którzy myślą inaczej i nie należy ich okradać ani zabijać. Może i Kościół jest "z jakiegoś boga" ale na pewno nie z tego, o którym pisze Ewangelia. Rozumiesz teraz, dlaczego Katolicyzm to NIE JEST chrześcijaństwo ? > Mogę jedynie stwierdzić na pocieszenie, że bóg to nasz ludzki pomysł, niezbyt mądry i >niezbyt etyczny.Ja jestem o nim PEWIEN tylko tego, co napisałem powyżej. Zechcesz mi pokazać w tym głupotę i brak etyki ? > Więc ani ty, ani kościół katolicki nie jesteście z boga, choć w kłótniach między wami >musicie uważać,Ja tylko piszę, że legendarna postać ma poglądy takie same jak ja i jasno je precyzuje ale realny Kościół Katolicki już nie. > bo i ty, i kościół katolicki stoicie na bardzo ruchomych piaskach.Możesz to jakoś uzasadnić ? > Jednego możesz być pewien - gdyby nie kościół katolicki do czasów Lutra przynajmniej, nie >miałbyś pojęcia o Jezusie, co wyszłoby ci na dobre, moim skromnym zdaniem. Jeśli twoi >ojcowie i praojcowie byli prawosławnymi, to przesuń "moment Lutra" do czasów wcześniejszej >schizmy.Mogło zajść miliardy zdarzeń które spowodowałyby, że nigdy bym się z tym co mówi Jezus nie zapoznał. Ale nie zaszły.... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nam nie wolno nikogo zabić.
Nikogo, czy Żyda? Polecam tekst oryginału w koine.
Pozatym ciekawi mnie, dlaczego nie jesteś muzułmaninem, czy hinduistą? Dlaczego twoje prawie 100% prawdopodobieństwo trafiło akurat na chrześcijaństwo? Czy miejsce twojego urodzenia ma rangę naukowego dowodu na "prawdę" rządzącą wszechświatem? Gdybyś urodził się w Pune, byłbyś zapewne wyznawcą Sziwy, gdybyś przyszedł na świat na Karaibach, składałbyś czarną kurę bóstwo Voodoo. Czy bóstwo Voodoo też było "jedynym stwórcom" wszechświata. A Sziwa, Wisznu, Isztar, Jowisz - też 100% prawie, że byli?? Jeśli tak, to czemu ich nie czczisz? Te wszystkie religie nie są wcale zgodne ze sobą. Prawo karmana nie ma wiele wspólnego z moralnością chrześcijańską, nawet islam to nie do końca ta sama melodia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Nam nie wolno nikogo zabić.> Nikogo, czy Żyda? Polecam tekst oryginału w koine.Czy to Jesus tak mówi, czy żydzi którzy go zabili? Ten właśnie fragment potwierdza, jak poważnie traktowali żydzi przykazanie "Nie zabijaj". Czy polecenie "Nie morduj" mówi coś o Żydach czy kimkolwiek innym ? Czy zgodne jest z podstawową zasadą: "Mt 7:12 12. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. (BT)" Czy Nie-Żyd nie jest człowiekiem ? BYĆ MOŻE wśród Żydów, którzy chcieli się pozbyć "niewygodnej" prawdy którą głosił Jezus, było sporo takich, którzy uważali się za lepszych i wartościowszych od innych narodów tylko z uwagi na fakt, że są Żydami. Co ma wspólnego słoma z ziarnem? To, że Bóg wybrał ten właśnie naród bo był uciskany i gnębiony aby go samemu poprowadzić i NAUCZYĆ nie oznacza przecież, że "wszystko im wolno" i jeśli powiedział: "Kpł 19:18 18. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan! (BT) Kpł 19:33-34 33. Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. 34. Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (BT)" To ja nie widzę tu żadnej "symboliki", "ukrytych treści" i sugestii, że są lepsi a Ty? To, że NIEKTÓRYM Żydom wydaje się, że eksterminacja Palestyńczyków jest ich obowiązkiem z uwagi na to, że są "wybrani" oznacza tylko i wyłącznie tyle, że mimo faktu, że uczą się Tory na pamięć i walą głowami w ścianę płaczu nic nie rozumieją z tego, co bezmyślnie powtarzają. I o Jezusie mówili, że jest "szaleńcem" a to co mówi, to wymysły. Jezus im mówi, że należy się szanować i wspierać, a oni twierdzą, że to kłamstwo... Cóż... Przecież wyjaśnia to dokładnie: "Rz 2:28-29 28. Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, 29. ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga. (BT)" Wydaje mi się, że nie dostrzegasz różnicy między ludźmi którzy SAMI O SOBIE MÓWIĄ, że są od Boga a tymi, którzy SWOIM ŻYCIEM i postępowaniem, przestrzeganiem przykazania miłości UDOWADNIAJĄ, że są od Niego. Jakkolwiek hipotetycznym bytem nie byłby Bóg, zapewnia on, że każdy jego nakaz musi być zgodny z przykazaniem miłości (Cytowany już Mt 7:12). Jeśli nawet Bóg jest tylko postacią literacką, twierdzi on, że kto przestępuje to przykazanie, nie ma z Nim nic wspólnego bo KAŻDE Jego prawo się z tego wywodzi. Więc jeśli ktoś mówi, że słowa sprzeczne z tym przykazaniem pochodzą od Niego, KŁAMIE. > Pozatym ciekawi mnie, dlaczego nie jesteś muzułmaninem, czy hinduistą? Dlaczego twoje prawie >100% prawdopodobieństwo trafiło akurat na chrześcijaństwo?... > Czy miejsce twojego urodzenia ma rangę naukowego dowodu na "prawdę" rządzącą wszechświatem? >Gdybyś urodził się w Pune, byłbyś zapewne wyznawcą Sziwy, gdybyś przyszedł na świat na >Karaibach, składałbyś czarną kurę bóstwo Voodoo.Zapewne, do momentu, kiedy okryłbym, że składanie czarnych kur na ofiarę jest bez sensu a całe moje "wyznanie" nie tworzy spójnej logicznie całości. Myślę, że po prześledzeniu całego wątku i tego co piszę, łatwo zorientujesz się, jakie są powody, że to właśnie "TO". Jeżeli uważasz, że któraś z przesłanek i argumentów którymi się posługuję jest bezsensowna i nielogiczna, z chęcią odniosę się do zarzutów, jakie zechcesz postawić mojemu tokowi myślenia. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czemu nie cytujesz z Koranu, albo Bhagawatgity? Nie są prawdopodobne prawie na 100%? To starannie wyliczone przez ciebie prawdopodobieństwo dotyczy tylko Ewangelii? Dlaczego?! "Herkle!" - jak mawiali Grecy. Chodziło o to, aby pewien półbóg przybył ze swą maczugą i pomógł tam, gdzie myśl nie dosięga. Na ile procent mieli rację?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Czemu nie cytujesz z Koranu, albo Bhagawatgity? Nie są prawdopodobne prawie na 100%? To >starannie wyliczone przez ciebie prawdopodobieństwo dotyczy tylko Ewangelii? Dlaczego?! >"Herkle!" - jak mawiali Grecy. Chodziło o to, aby pewien półbóg przybył ze swą maczugą i >pomógł tam, gdzie myśl nie dosięga. Na ile procent mieli rację?  A dlaczego Ty nie popierasz swojej argumentacji "Piotrusiem Panem"? Cytuję to, co uważam za stosowne. Czy ja Ci zakazuję cytować Dawkinsa? Masz argumenty? Cytuj co chcesz, nawet dobranockę.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) | >>Czemu nie cytujesz z Koranu, albo Bhagawatgity?
> A dlaczego Ty nie popierasz swojej argumentacji "Piotrusiem Panem"? >Cytuję to, co uważam za stosowne.
"Tak bo tak, nie bo nie." Taki argument nie przystaje do rzeczowej dyskusji. Napisz proszę, dlaczego właśnie Biblia a nie inna święta księga?
> Czy ja Ci zakazuję cytować Dawkinsa? Masz argumenty? > Cytuj co chcesz, nawet dobranockę.
Wydawało mi się, że traktujesz te sprawy poważnie a nie jak bajkę dla dzieci. ---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Cytuję to, co uważam za stosowne.> "Tak bo tak, nie bo nie." Taki argument nie przystaje do rzeczowej dyskusji.> Napisz proszę, dlaczego właśnie Biblia a nie inna święta księga? Słuszna uwaga, zauważ tylko, że większość moich wypowiedzi w tym wątku stanowi właśnie argumentację "dlaczego ta księga". Przy piątym, czy dziesiątym pytaniu tej samej osoby o to samo, udzielanie po raz kolejny tych samych odpowiedzi zaczyna mijać się z celem... Stąd mój sarkazm. Właściwie wystarczy kliknąć "pokaż wypowiedzi autora"... Pozwolę sobie natomiast przytoczyć po raz kolejny jedną z ważniejszych przesłanek: Jest to jedyna księga, która przewiduje dokładnie jak zakończy się nasza "oświecona" cywilizacja i dlaczego MUSI skończyć się dokładnie w taki a nie inny sposób. Początkiem tego końca było triumfalne wprowadzenie tłustawej aktorki symbolizującej "boginię rozumu" do katedry Notre Dame na początku rewolucji francuskiej. Końcem zaś będzie jeden światowy rząd, który w swej bezpodstawnej wierze w dobro człowieka ustanowimy pozwalając na to, żeby kolejny Hitler czy Stalin przejął nad nim władzę i zgotował nam piekło, przed którym ostrzega Biblia. To nie Bóg będzie nas "smażył w piekle", tylko my pozwolimy "usmażyć" się ludziom, o których będziemy myśleć, że są uczciwi, prawdomówni i zależy im na dobru wszystkich. Tyle razy już daliśmy się zwieść kolejnym "zbawcom" ludzkości, Robespierre'owi, Stalinowi, Hitlerowi i niczego nas historia nie nauczyła. "Oświecone" umysły zamieniły po prostu eksterminację spontaniczną i bezmyślną, na metodyczną, planowaną i "uzasadnioną politycznie". Przecież każdy ze zwyrodnialców, którzy przeprowadzali masowe mordy mówił o tolerancji, równości, braterstwie, poszanowaniu i zwycięstwie ludzkiego rozumu: pl.wikiped(*)raw_Człowieka_i_Obywatela(Nawiasem mówiąc, ciekawa symbolika: pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20090529170550) Większość z Was, racjonalistów powtarza te same schematy, upaja się ludzką "potęgą" i wierzy, że możemy być jak Bóg. Że światowi przywódcy to niewinne owieczki, które myślą tylko i wyłącznie o równości i braterstwie. Wysyłają kolejne wojska w różne rejony świata, żeby mordowały w imię pieniądza, władzy, czy ropy. Naprawdę sądzisz, że zależy im na Twoim i Twoich dzieci rozwoju i pomyślności? Rzeczywiście wierzysz, że zawahają się przed eksterminacją mnie czy Ciebie, jeśli tego będzie wymagała "polityka" lub "dobro ludzkości" ? Czy nie dlatego Bóg pomieszał ludziom budującym wieżę Babel języki, nie dlatego ustanowił sędziów, żeby odwlec ten moment ? Chwilę, kiedy będziemy mieli jedną władzę, jeden rząd i jedno piekło zbudowane naszymi własnymi rękoma? > > Czy ja Ci zakazuję cytować Dawkinsa? Masz argumenty?> > Cytuj co chcesz, nawet dobranockę.> Wydawało mi się, że traktujesz te sprawy poważnie a nie jak bajkę dla dzieci. Wydaje mi się, że jeśli prowadzimy rozmowę, nie powinienem być chyba zmuszany, żeby cytować lub przytaczać to, czego domaga się adwersarz. Tego co powyżej i mnóstwa innych rzeczy po prostu NIE MA w "innych" księgach. Masz rację, traktuję to bardzo poważnie i pomyśl sam, jaki mam w tym cel. Czy nawołuje do wstępowania do jakichś sekt w stylu Kościół Katolicki lub Świadkowie Jehowy? Czy proszę o jakieś pieniądze? Czy próbuję upajać się swoją zdolnością do dyskusji i wykazać "wyższość" moich argumentów nad Twoimi ? Podaję fakty i pozostawiam Tobie i innym ocenę. Dostaję minusy za sam fakt wypowiedzi i wierz mi, że o wiele większą "karierę" na forum racjonalisty zrobiłbym, powtarzając to, co mówi stado. Piszę, co czuję i piszę DLACZEGO taki jest tok mojego myślenia. Mimo tego, że wielu z Was wyśmiewa mnie, lży i traktuje jak półgłówka, piszę dalej, bo mimo wszystko Was kocham, jesteście moimi braćmi i siostrami, chociaż wielu z Was mnie nienawidzi. Być może ktoś zrozumie... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | pavvel (8272 punktów) |
> Jest to jedyna księga, która przewiduje dokładnie jak zakończy się nasza "oświecona" cywilizacja i dlaczego MUSI skończyć się dokładnie w taki a nie inny sposób.A niby dlaczego MUSI? A może kiedyś na przykład systemy ostrzegania USA pomylą rój meteorów z atakiem nuklearnym ze strony Rosji i rozpęta się atomowe piekło? I nie potrzeba będzie władzy absolutnej nad światem? A może jakaś planetoida spadnie nam na głowę i nie potrzeba będzie żadnych konfliktów? A może jakiś wirus-mutant o dostatecznie długim okresie bezobjawowym wykończy całą ludzkość? Powodów końca życia na Ziemi można wyobrazić sobie naprawdę wiele... A może jednak uda nam się za parę setek lat skolonizować Marsa i/lub księżyce Jowisza i ryzyko totalnej zagłady zostanie odsunięte? > Przecież każdy ze zwyrodnialców, którzy przeprowadzali masowe mordy mówił o tolerancji, równości, braterstwie, poszanowaniu i zwycięstwie ludzkiego rozumuNieprawda. Średniowieczni zwyrodnialcy najczęściej z Bogiem na ustach walczyli i mordowali. > Wysyłają kolejne wojska w różne rejony świata, żeby mordowały w imię pieniądza, władzy, czy ropy. Naprawdę sądzisz, że zależy im na Twoim i Twoich dzieci rozwoju i pomyślności?Może nie bardziej ale i nie mniej niż przywódcom religijnym, gdy uzyskiwali realną władzę. Różnica jest taka, że obecnie politycy muszą się ze swojego postępowania tłumaczyć przed opiniom publiczną, a władze kościelne mówią "taka jest wola boża" i żądają by to opinia publiczna zgodziła się z nimi. > Rzeczywiście wierzysz,> że zawahają się przed eksterminacją mnie czy Ciebie, jeśli tego będzie wymagała "polityka" lub "dobro ludzkości" ?Czy lepiej jest być mordowanym "z woli boga"? > Czy nie dlatego Bóg pomieszał ludziom budującym wieżę Babel języki, nie dlatego ustanowił sędziów, żeby odwlec ten moment ?A ja myślałem, że dlatego, że wieże miała nieba sięgnąć, A w ogóle to w tamtych czasach niebo musiało niezbyt wysoko być  A poważnie: Czy Ty naprawdę wierzysz, że przed kiedyś ludzie jednym językiem mówili? > Chwilę, kiedy będziemy mieli jedną władzę, jeden rząd i jedno piekło zbudowane naszymi własnymi rękoma?Coś mi się wydaje, że te proroctwa nigdy się nie sprawdzą. Zbyt wielu by chciało na najwyższym stołku usiąść, a za mało chętnych, żeby poleceń słuchać. > Czy próbuję upajać się swoją zdolnością do dyskusji i wykazać "wyższość" moich argumentów nad Twoimi ?Hmmm... > Podaję fakty i pozostawiam Tobie i innym ocenę.Faktów może i trochę było, ale ginęły w sosie Twoich poglądów. A nawet niektóre z faktów z faktami niewiele mają wspólnego. Takim faktem jest wyliczone przez Ciebie prawdopodobieństwo samoistnego życia. Jak uda nam się eksperymentalne ożywienie martwej materii będziemy mogli starać się te prawdopodobieństwo oceniać. Jak na razie danych zbyt mało. Pozdrawiam P.S. Widzę, że w tym wątku naprawdę sporo piszesz. A może byś tak spróbował zebrać to do kupy, streścić i zrobić z tego jakąś spójną całość? Zawiesiłbyś potem to gdzieś w necie i każdy mógłby przeczytać? Ułatwiłoby to rozmowy z Tobą. Bo jak na razie, to jako teista-solista nie zawsze jesteś dobrze rozumiany. Nie wiadomo w czym się z katolicką interpretacją zgadzasz, a gdzie masz inne zdanie. Sam cytujesz Biblię, ale nie bardzo można Ci jakimś cytatem odpowiedzieć, bo nie wiem czy nie usłyszę, że tu akurat to są błędy pisarzy, a nie słowa Boga. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > "oświecona" cywilizacja i dlaczego MUSI skończyć się dokładnie w taki a nie inny >sposób.> A niby dlaczego MUSI?> Powodów końca życia na Ziemi można wyobrazić sobie naprawdę wiele... . Zapewne domyślasz się, że miałem na myśli sytuację, w której nie wystąpi żadne katastrofalne, losowe zdarzenie a nasza cywilizacja osiągnie "jedność i dobrobyt" pod rządami ustanowionych przez nas przedstawicieli. Ponieważ zwykle "czepiam" się szczegółów, więc i Ty masz prawo tego ode mnie żądać  Mea culpa. Chciałem powiedzieć o tym, że obojętnie jak "kochający człowieka" byliby nasi przywódcy (Znasz jakichś ?  ) wkrótce będzie nas 50 miliardów, potem 100... Coś trzeba będzie z tym zrobić... > >Przecież każdy ze zwyrodnialców, którzy przeprowadzali masowe mordy mówił >...o ludzkiego rozumu> Nieprawda.J.W., miałem na myśli rzezie powodowane "racjonalnym" podejściem ale z powodzeniem można odnieść to do: > Średniowieczni zwyrodnialcy najczęściej z Bogiem na ustach walczyli i mordowali. W pełni się tu z Tobą zgadzam. Oni też mówili o miłości, prawdzie i o tym, że "Bóg was kocha, dlatego kazał nam Was mordować". Tyle, że nie działali na taką skalę i nie działali w tak metodyczny, argumentowany "metodą naukową" sposób. Dwudziesty wiek przyniósł więcej ofiar, niż wszystkie poprzednie czasy razem wzięte. Nie oznacza to, że w jakikolwiek sposób usprawiedliwiam np. Inkwizycję. Jak mówiłem, Kto kradnie jest złodziejem a kto zabija mordercą, niezależnie od tego, czyim imieniem się podpisuje. > Może nie bardziej ale i nie mniej niż przywódcom religijnym, gdy uzyskiwali realną >władzę. Różnica jest taka, że obecnie politycy muszą się ze swojego postępowania >tłumaczyć przed opiniom publiczną, a władze kościelne mówią "taka jest wola boża" i >żądają by to opinia publiczna zgodziła się z nimi.O jestem przekonany, że gdyby Papiestwo posiadało w dzisiejszych czasach władzę wykonawczą i dysponowało siłą militarną zdolną zapanować nad narodami, efekt byłby ten sam. Wcześniej czy później, jakiś nowoczesny "Leon X" wpadłby na pomysł, żeby "nawrócić" opornych i pozbyć się niepotrzebnych. Statystyka... > Czy lepiej jest być mordowanym "z woli boga"?To oczywiście żadna różnica, chcę tylko zwrócić uwagę, że kto zabija łamie piąte przykazanie, udowadniając, że działa WBREW woli Boga nawet jeśli uznamy Go za postać literacką. > A ja myślałem, że dlatego, że wieże miała nieba sięgnąć,Czy to ma jakikolwiek sens ? > A w ogóle to w tamtych czasach niebo musiało niezbyt wysoko być  > A poważnie:> Czy Ty naprawdę wierzysz, że przed kiedyś ludzie jednym językiem mówili?Brak danych. Ważniejsze jest DLACZEGO ta historia znalazła się w Biblii. > >Chwilę, kiedy będziemy mieli jedną władzę, jeden rząd i jedno piekło zbudowane naszymi własnymi rękoma?> Coś mi się wydaje, że te proroctwa nigdy się nie sprawdzą. Zbyt wielu by chciało na >najwyższym stołku usiąść, a za mało chętnych, żeby poleceń słuchać. Wyjątkowo jakoś chętnie oddaliśmy się pod władzę UE, nie protestujemy, kiedy naszych braci wysyła się do Iraku by zabijali i sami byli zabijani, właściwie nie mamy żadnego wpływu na wydarzenia. Kiedy wejdzie w życie Traktat Lizboński, będziemy mieli "unijnego" prezydenta, "politykę obronną" itd. Widzisz metodę zapobieżenia temu, abyśmy zostali wplątani w jakąś bezsensowną wojnę nie wiadomo właściwie o co ? Przymykamy oczy, "bo to daleko". Jak będzie "blisko", będzie za późno... Statystyka... Tyle razy już to było... Do tej pory nie było MOŻLIWOŚCI ale właśnie się pojawiają... > >Czy próbuję upajać się swoją zdolnością do dyskusji i wykazać "wyższość" moich >argumentów nad Twoimi ?> Hmmm...Masz rację, właściwie nie ma metody, żeby udowodnić swoje intencje. W dodatku większość, w tym i ja lubi "mieć rację" i zbierać pochwały. Zbieram? Moje wypowiedzi trącą raczej masochizmem, jeśli patrzeć na to w taki sposób  > >Podaję fakty i pozostawiam Tobie i innym ocenę.> Faktów może i trochę było, ale ginęły w sosie Twoich poglądów.> A nawet niektóre z faktów z faktami niewiele mają wspólnego.> Takim faktem jest wyliczone przez Ciebie prawdopodobieństwo samoistnego życia.Liczone na dzień dzisiejszy, wziąwszy pod uwagę dane jakimi dziś a właściwie "godzinę temu" dysponujemy. > Jak uda nam się eksperymentalne ożywienie martwej materii będziemy mogli starać się >te prawdopodobieństwo oceniać.> Jak na razie danych zbyt mało. Prawdopodobieństwo ocenia się wtedy, kiedy NIE dysponujemy wszystkimi danymi. Jeśli eksperyment o którym mówisz się uda, bez zastanowienia zmodyfikuję te wyliczenia. Danych jest tyle ile mamy... > Pozdrawiam> P.S. Widzę, że w tym wątku naprawdę sporo piszesz.> A może byś tak spróbował zebrać to do kupy, streścić i zrobić z tego jakąś spójną całość? Zawiesiłbyś potem to gdzieś w necie i każdy mógłby przeczytać?> Ułatwiłoby to rozmowy z Tobą.Zbieram się...  > Bo jak na razie, to jako teista-solista nie zawsze jesteś dobrze rozumiany. Nie >wiadomo w czym się z katolicką interpretacją zgadzasz, a gdzie masz inne zdanie. Nie zgadzam się wszędzie tam, gdzie ona nie zgadza się z tym: "Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Mat 22,39;" oraz z kilkoma innymi rzeczami. np. Palenie na stosie... Wyzysk, dziesięciny... Odpusty... Msze, ofiary... Modlitwy do drewna... Generalnie uważam KK za sektę, która wykorzystała Biblię do własnych celów. Udowadnia to praktycznie codziennie... > Sam cytujesz Biblię, ale nie bardzo można Ci jakimś cytatem odpowiedzieć, bo nie >wiem czy nie usłyszę, że tu akurat to są błędy pisarzy, a nie słowa Boga.Można można  Jeśli mówię, że uznaję to za przekłamanie, uzasadniam. Jeśli czegoś nie rozumiem (Bo i tak bywa), przyznaję, jeśli się mylę, podyskutujmy. Dość łatwo mnie przekonać za pomocą sensownych argumentów. Jeden z lepszych postów, plus za wnikliwość.  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) |
> Chciałem powiedzieć o tym, że obojętnie jak "kochający człowieka" byliby nasi przywódcy (Znasz jakichś ? ) wkrótce będzie nas 50 miliardów, potem 100... Coś trzeba będzie z tym zrobić...Prognozy może nie wszystkie są optymistyczne, ale z tymi miliardami to przesadziłeś. Przypomina mi się jak ktoś w 1900 roku prognozował, że liczba dorożek w Paryżu rośnie w takim tempie, że przed 2000 rokiem cały Paryż w końskim gównie będzie tonął. Ludność świata rośnie, ale tempo tego wzrostu spada i wszystkie stare prognozy demograficzne korygowane są w dół. Wysokie tempo wzrostu było spowodowane radykalnym wydłużeniem średniej długości życia przy zachowaniu dużej liczby urodzeń. Obecnie w tzw. krajach rozwiniętych ilość urodzeń zeszła do poziomu zgonów i wiele państw europejskich, w tym nawet i Rosja, ma ujemny przyrost naturalny. Za obecny przyrost odpowiedzialne są Azja i Afryka, które są w podobnej sytuacji jak Europa kilkadziesiąt lat temu. Postęp cywilizacyjny zmniejszył umieralność, a dzietność jest ciągle jeszcze wysoka. Za lat kilkanaście do kilkudziesięciu w raz z rozwojem cywilizacyjnym przyrost naturalny w Azji i Afryce powinien zmniejszyć się do poziomu nie będącego zagrożeniem dla świata. Spotykałem się już z prognozami mówiącymi, że ludność świata nigdy dwunastu miliardów nie przekroczy. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Spotykałem się już z prognozami mówiącymi, że ludność świata nigdy dwunastu miliardów nie >przekroczy. Przeludnienie, to jeden z przykładów. Nie jest on jednak według mnie taki głupi, bo powinniśmy chyba wziąć pod uwagę, że za parę lat wreszcie "rozgryziemy" działanie naszego DNA... Najprawdopodobniej znajdziemy "te" geny, które powodują, że nasz organizm przestaje się regenerować ulegając powolnej degradacji a co za tym idzie starzeniu się i śmierci. Walka o zasoby nabierze zupełnie innego wymiaru... Wyobraź sobie Hitlera, który ma swoją "tysiącletnią rzeszę", z "rasą panów", która w dodatku jest nieśmiertelna, lub prawie nieśmiertelna... Po co wszyscy inni, jeśli wystarczy garstka niewolników...? Wracając na chwilę do Twojej poprzedniej odpowiedzi, wydaje mi się, że wiesz dobrze, że "licytowanie się", kto gorszy, nie jest moją intencją. Każdy kto znęca się nad innymi jest kanalią period. Natomiast w kwestii "siły wyższej" o jakiej mówili rewolucjoniści, przyjrzyj się symbolice deklaracji praw człowieka: pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20090529170550Oprócz tego, że "Przykazań" jest więcej, "aniołki" mają czarne skrzydła i zwróć uwagę na element w środku: pl.wikipedia.org/wiki/Uroborosen.wikipedia.org/wiki/Ouroborosa także fasces w środku ( pl.wikipedia.org/wiki/Symbolika_faszystowska) i znany z banknotu dolarowego symbol wszechwidzącego oka, piramidę. Mam więc mocne wrażenie, że Robespierre mówił o "sile" z "drugiej strony barykady". Wyraźnie widać wpływ tego pana: pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Weishaupti jego deistycznych poglądów na rewolucjonistów. Ogólnie nie traktuję poważnie teorii spiskowych ale wydaje mi się, że Jakobini traktowali  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) |
> przyjrzyj się symbolice deklaracji praw człowieka:> pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20090529170550> Oprócz tego, że "Przykazań" jest więcej, "aniołki" mają czarne skrzydła i zwróć uwagę na element w środku:> pl.wikipedia.org/wiki/UroborosSymbol trwania bez początku i końca, lub też ciągłego odradzania się. Co w tym strasznego? > a także fasces w środku (pl.wikipedia.org/wiki/Symbolika_faszystowska)Prościej jest tu: pl.wikipedia.org/wiki/FascesRzymski symbol władzy przejęty później przez faszystów. Nie rozumiem dlaczego po stronę symboliki faszystowskiej sięgasz. Swastykę również kojarzymy przede wszystkim z Hitlerem, a przecież to staroindyjski symbol dość powszechnie występujący na całym świecie: - fińskie lotnictwo- polska korpusówka- tradycyjny latawiec na Bali Takie coś jeszcze znalazłem. Chyba najciekawsze  > i znany z banknotu dolarowego symbol wszechwidzącego oka, piramidę.Dla mnie jest to obrazek z lekcji religii znany. Samego Boga miał symbolizować. I zapewne w takim kontekście na dolary trafił. > Mam więc mocne wrażenie, że Robespierre mówił o "sile" z "drugiej strony barykady".Co do Robespierre'a to sami Francuzi nie są zgodni, tym bardziej ja nie mam szans rzetelnie ocenić. > Wyraźnie widać wpływ tego pana:> pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Weishaupt> i jego deistycznych poglądów na rewolucjonistów.Jeżeli próbować zebrać do kupy symbolikę tej ilustracji to prędzej bym się gnostycyzmu doszukiwał niż deizmu. Tylko jakie to ma znaczenie, jeżeli nie wiemy na ile ten rysunek jest odbiciem poglądów religijnych ogółu rewolucjonistów, a ile w nim inwencji własnej autora? www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
> Najprawdopodobniej znajdziemy "te" geny, które powodują, że nasz organizm przestaje się regenerować ulegając powolnej degradacji a co za tym idzie starzeniu się i śmierciPostęp dokonuje się nie tylko w medycynie. Nowe materiały, nowe źródła energii, bardziej wydajne rolnictwo. Do tego przedłużenie życia nie jest tym samym co przedłużenie okresu rozrodczego. A każdy organizm się zużywa - im mocniej korzysta z życia, tym przeważnie szybciej. Wiemy, że słodycze, tłuszcze, alkohol nie są zbyt zdrowe i co? Myślisz, że kiedyś się to zmieni? Może średnia długość życia wydłuży się do setki. Może i do 120, ale w nieśmiertelność nie wierzę. Już bardziej możliwe wydaje mi się stworzenie dostatecznie skomplikowanych komputerów, do których będziemy mogli skopiować naszą świadomość. Ale to też jak na razie też tylko fantastyka  www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> przyjrzyj się symbolice deklaracji praw człowieka:> pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20090529170550To tylko opracowanie artystyczne. > Oprócz tego, że "Przykazań" jest więcejTo są punkty, w których wyliczono prawa człowieka, a nie "przykazania". > "aniołki" mają czarne skrzydłaTa postać to nie "aniołek" > i zwróć uwagę na element w środku:> pl.wikipedia.org/wiki/Uroboros> en.wikipedia.org/wiki/OuroborosUroboros. Wąż pożerający własny ogon. Reprezentuje wiele zjawisk, w zależności od kultury. Bywa przedstawieniem cykliczności natury, kolistej (a nie liniowej) struktury czasu, wiecznych powrotów, nieskończoności i wszystkich rzeczy, których koniec staje się nowym początkiem. Czasami uroboros przypomina o dwoistości rzeczy, ich pierwiastku żeńskim i męskim, ziemskim i niebiańskim, ludzkim i boskim. Przeciwności te jednak nie pozostają w konflikcie, lecz uzupełniają się wzajemnie. W skrócie symbol można opisać jako "historia kołem się toczy". Poza tym jest dekoracyjny  Myślę, że Francuzi w ten sposób powitali koniec starych czasów i początek nowych, które na starych wyrosły, pożerając je  > a także fasces w środku (pl.wikipedia.org/wiki/Symbolika_faszystowska)Wyraźne nawiązanie do starożytnego Rzymu. W 1789 roku nikt nie słyszał o Hitlerze i Mussolinim  W starożytnym Rzymie pęk rózeg był oznaką władzy i praworządności, poza Rzymem także wetknięty w nie topór. Dyktatorowi przysługiwały aż 24 rózgi  . > i znany z banknotu dolarowego symbol wszechwidzącego oka, piramidę.To jest Oko Opatrzności (opacznością przez niektórych zwanej  ). Oznacza ni mniej, ni więcej, iż twórcy Deklaracji nie byli ateistami, Bóg im patronował  I to wcale nie jest piramida, wypraszam sobie  To zwykły trójkąt. Równoboczny, o ile dobrze widzę. > Ogólnie nie traktuję poważnie teorii spiskowych ale wydaje mi się, że Jakobini traktowali  Ale nie w tym sensie. W Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela nie kryje się żadne tajemne zło. Cóż jest złego w m.in. zasadzie równości wobec prawa, suwerenności narodu, wolności wyznania i słowa oraz nienaruszalności prawa własności? A że niektórzy ludzie ją źle interpretowali... Zupełnie jak ewangelie, prawda?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) | Dzieńdoberek Meret  > To jest Oko Opatrzności (opacznością przez niektórych zwanej ). Oznacza ni mniej, ni więcej, iż twórcy Deklaracji nie byli ateistami, Bóg im patronował  To dobrze widać nawet na ilustracji. Czarnoskrzydły niech będzie nawet aniołek wyraźnie jedną ręką wskazuje na Deklarację, a drugą na Oko. Do tego jeszcze nieprzypadkowe zapewne podobieństwo do tablic mojżeszowych. Jak dla mnie oczywiste tu jest przypisywanie nowo stanowionemu prawu boskiego pochodzenia. W tym kontekście Uroboros byłby jak najbardziej na miejscu. Symbolizowałby koniec prawa mojżeszowego i początek nowego kodeksu. A po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że to co braliśmy za fasces, to jest jakiś rodzaj dzidy lub oszczepu. Nie znam się na broni białej, drzewcowej ani innych zabawkach średniowiecznych, ale to coś posiada metalowy grot, a zauważony przez Vancalara pęk rózeg jest tylko częścią drzewca, nie zaś samodzielnym tworem. Pozdrawiam. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> A po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że to co braliśmy za fasces, to jest jakiś rodzaj dzidy lub oszczepu. Nie znam się na broni białej, ale to coś posiada metalowy grot, a zauważony przez Vancalara pęk rózeg jest tylko częścią drzewca, nie zaś samodzielnym tworem.Rzeczywiście, ma grot. A na grocie czapkę frygijską. A niechby to nawet były fasces, to przecież nic złego. Władza (symbolizowana przez fasces) przechodzi oto w ręce społeczeństwa (symbolizowanego przez niewiastę po lewej, zrywającą kajdany monarchii absolutnej  ). > Pozdrawiam.Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >A po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że to co braliśmy za fasces, to jest jakiś rodzaj dzidy lub oszczepu. Nie znam się na broni białej, ale to coś posiada metalowy grot, a zauważony przez Vancalara pęk rózeg jest tylko częścią drzewca, nie zaś samodzielnym tworem.> Rzeczywiście, ma grot. A na grocie czapkę frygijską. A niechby to nawet były fasces, to przecież nic złego. Władza (symbolizowana przez fasces) przechodzi oto w ręce społeczeństwa (symbolizowanego przez niewiastę po lewej, zrywającą kajdany monarchii absolutnej ).> >Pozdrawiam.> Miłego dnia  > Myślę, że samo "nagromadzenie" symboli rzeczywiście nie jest niczym szczególnym, jeśli natomiast spojrzymy na kontekst historyczny i wyjątkową "modę" tamtego okresu wstępowania do różnego rodzaju lóż masońskich, wolnomularskich i ich wszelkiego rodzaju "klonów", niewątpliwego wpływu pana Adama Weishaupta i jego dość jednoznacznego planu "opanowania świata": pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Weishaupt na gorące umysły rewolucyjne zauważymy moim zdaniem niepokojącą korelację między "planem" a jego realizacją. Dotyczy to zresztą nie tylko Rewolucji Francuskiej ale i bolszewickiej, czy równie "naładowanego" "nieszkodliwymi" symbolami faszyzmu. Kto pamięta czasy PRL'u z pewnością zauważy zbieżności "pomysłu" Weishaupta z polityką naszych "przyjaciół" z Moskwy. Nie oznacza to oczywiście, żeby za każdym rogiem wypatrywać masonów i spisków żydowskich  . Chcę tylko powiedzieć, że przynajmniej kilku niezbyt przyjemnym "panom" ten pomysł się bardzo spodobał. Spodobał się jednemu, drugiemu, trzeciemu, czemu nie następnym... Stąd moje wrażenie, że przesadny optymizm dotyczący przyszłości naszej cywilizacji ociera się o niefrasobliwość. Pozdrawiam P.S. Myślę, że chociaŻ znacznie odbiegamy od tematu, sama dyskusja stała się dość ciekawa, może przeniesiemy ją do innego wątku, np. w "bazgrołach" ? Można tak? Tu się robi dość "wąsko" 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Myślę, że samo "nagromadzenie" symboli rzeczywiście nie jest niczym szczególnym, jeśli natomiast spojrzymy na kontekst historyczny i wyjątkową "modę" tamtego okresu wstępowania do różnego rodzaju lóż masońskich, wolnomularskich i ich wszelkiego rodzaju "klonów", niewątpliwego wpływu pana Adama Weishaupta i jego dość jednoznacznego planu "opanowania świata"I potraktujmy to jako modę. Było, minęło. > Chcę tylko powiedzieć, że przynajmniej kilku niezbyt przyjemnym "panom" ten pomysł się bardzo spodobał. Spodobał się jednemu, drugiemu, trzeciemu, czemu nie następnym...Oczywiście. Jeszcze niejeden taki się trafi, co z takiej lub innej przyczyny zechce zatrząść posadami świata. Uroboros nie śpi... i dlatego każdy taki przyjemniaczek zacznie i skończy jak poprzednicy. Niestety, musimy się liczyć z tym, że będą ofiary. To przykre, ale tak jest. Kruchość ludzkiego życia przegrywa w starciu z ludzkim szaleństwem. > Stąd moje wrażenie, że przesadny optymizm dotyczący przyszłości naszej cywilizacji ociera się o niefrasobliwość.Nie, ja bym to nazwała znajomością historii  > P.S. Myślę, że chociaŻ znacznie odbiegamy od tematu, sama dyskusja stała się dość ciekawa, może przeniesiemy ją do innego wątku, np. w "bazgrołach" ? Można tak? Tu się robi dość "wąsko"  Jestem bardzo za
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To, że Bóg wybrał ten właśnie naród bo był uciskany i gnębiony aby go samemu poprowadzić i NAUCZYĆ
A co z Grekami i Zeusem? Ich Zeus nie lubił? Zeus był mniej pradopodobny od boga Jahwe? A Grecy? Też byli mniej prawdopodobni?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > To, że Bóg wybrał ten właśnie naród bo był uciskany i gnębiony aby go samemu >poprowadzić i NAUCZYĆ > A co z Grekami i Zeusem? Ich Zeus nie lubił? Zeus był mniej pradopodobny od boga Jahwe? A >Grecy? Też byli mniej prawdopodobni? Uważasz, że Zeus jest bardziej prawdopodobny ? Uzasadnij, z chęcią się odniosę.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zapewne, do momentu, kiedy okryłbym, że składanie czarnych kur na ofiarę jest bez sensu a całe moje "wyznanie" nie tworzy spójnej logicznie całości.
Dlaczego uważasz, że jest mniej spójne od chrześcijaństwa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Zapewne, do momentu, kiedy okryłbym, że składanie czarnych kur na ofiarę jest bez sensu >a całe moje "wyznanie" nie tworzy spójnej logicznie całości.> Dlaczego uważasz, że jest mniej spójne od chrześcijaństwa?Uważasz, że jest bardziej spójne ? Na temat chrześcijaństwa wypowiadam się przez cały wątek. Masz jakieś argumenty na spójność Voodoo ? Z chęcią posłucham.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
> Rozumieć, oznacza rozumieć dobrze. Dwa plus dwa jest cztery. Rozumiesz to prawda?O, tak.  > Jeżeli coś ROZUMIESZ, to jesteś tego pewna. np.Również tak. Z tym, że nie zawsze działa to w drugą stronę. > "Zabijanie się, wykorzystywanie słabszych, okradanie się nawzajem niczego dobrego nie przynosi lepiej pomagać innym, szanować się i współpracować".> Rozumiesz to prawda ? Mam nadzieję, że to Dla Ciebie tak samo prawdziwe słowa jak dla mnie. Kiedy piszę prawda, mam na myśli po prostu prawdę. Nie moją, Twoją, Naszą czy Ich. Prawdę. Niezależną od Ciebie i taką, którą rozumiesz. Ja uważam, że rozumiem zdanie które napisałem, że "zabijanie..." i dla mnie jest ono prawdą. Jeśli dla Ciebie to zdanie nie jest prawdą, to siłą rzeczy, będziesz zarzucać mi kłamstwo. Jeśli jest zaś prawdą, to jesteś dzieckiem Boga. To proste rzeczy, które są podstawą tej "głupiej starej Biblii".> Zacznij od prostych prawd. Choćby tej. Jeśli ktoś zabija, czy uznaje je za prawdę ? Jeśli podaje się za Bożego pośrednika, żeby okraść Cię z pieniędzy to uznaje je za prawdę ?Rozumiem, ale nie widzę żadnego powodu, aby mieszać do tego bogów. > Nie, bo NIE ROZUMIE, tej zasady. Możesz sobie mówić, że zabijanie "niekoniecznie jest złe" albo jeśli zabierzesz komuś dom, to będziesz miała go "za darmo". Fakty są takie, że jeśli wszyscy postępowaliby tak jak Ty, cała wasza populacja wyginęłaby, pozostawiając garstkę najokrutniejszych, najbezczelniejszych, najbardziej pozbawionych skrupułów zwyrodnialców, rządzących taką tylko liczbą swoich sług, jaka byłaby niezbędna do ich "utrzymywania".> JEŚLI zaś te słowa dla wszystkich byłyby prawdą, KAŻDY mógłby się cieszyć wolnością, zdobyczami techniki, przyjaźnić z muzułmanami, mieszkać w obszernym domu z kawałem ziemi i nie musieć myśleć w sklepie, czy starczy Ci na jedzenie. Sama wybierz, jaki świat wolisz.Dalej nie widzę tu konieczności istnienia bogów. > Czy rzeczywiście uważasz, że moje ciągłe nawracanie do znaczenia tego jakie są dla Ciebie podstawowe prawdy jest efektem fanatyzmu?Nie zarzucałam Ci fanatyzmu. > Moje słowa trafią do tych, którzy cenią te same wartości moralne co ja. Taki jest fakt.Co to ma wspólnego z bogiem? > Przyznasz jednak, że Jezus przekazał nam prawdę więc może i co do Boga nie kłamał ?Wałkowałam już ten temat z Urielem. To, o czym piszesz, oznacza, że zrozumiałeś Jezusa i teraz wiesz, że bóg istnieje i czego od nas oczekuje. Jezusa i jego nauki, w całości przyjmujesz jako swoje. Czy nie kłamał? Pewnie nie, ale mógł się mylić, jak każdy z nas. > Każdy, dla którego ta prawda jest niewygodna, oskarża mnie o manipulacje, mataczenie, pomijanie faktów. Problem tylko z uzasadnieniem tych zarzutów. Jestem głupi, bo jestem głupi.Nie pisałam, że jesteś głupi. > Jeśli jej "układy" były spójne logicznie, i zasady dawały się wykorzystywać, to powinnaś ją pochwalić za twórcze podejście  Dawały się wykorzystywać, ale prowadziły do ułudy. A ona była pewna i rozumiała. I powtarzam - pomimo tego, nie znalazła prawdy. > Natomiast jeśli mówię o czymś, to podaję wszystkie fakty do weryfikacji, o które poprosisz. Jeśli coś wiem, piszę SKĄD jeżeli tłumaczę, to staram się, żebyś zrozumiała o co mi chodzi. (To ciężki temat Mój styl jest strasznie ciężki i analityczny) Twojej córce bardzo łatwo udowodniłaś "zmyślanie", porównując to co mówi z innymi źródłami, więc możesz przecież to samo stosować do mnie To, że nie będzie tak łatwo, wiem.  > Po raz kolejny mówię, że piszę prawdę, Czy złapałaś mnie na kłamstwie, że mi nie wierzysz?Nie wiem, czy piszesz prawdę, ale przyjmuję, że tak uważasz.  > Ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu jestem wierzącym we wróżki, zapatrzonym w nieistniejące byty fanatycznym nieukiem, który nie potrafi racjonalnie traktować życia, tworząc w swojej głowie nieistniejące byty.???
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Rozumieć, oznacza rozumieć dobrze. Dwa plus dwa jest cztery. Rozumiesz to prawda?> O, tak.  Widzisz  Mamy już jeden wspólny punkt, który jest dla nas obojga zrozumiały. Zgadzamy się, że to jest prawda i ani mnie ani Tobie mam nadzieję nikt nie wmówi, że jest inaczej. > > Jeżeli coś ROZUMIESZ, to jesteś tego pewna. np.> Również tak. Z tym, że nie zawsze działa to w drugą stronę.Oczywiście że tak! Zapytaj Miłującego Prawdę. On JEST PEWIEN, że wie kto zginie, co masz robić i jakie straszne kary Cię spotkają. Ja jestem pewien tylko tego, że kto mnie szanuje tak jak ja jego, kto pomoże mi w nieszczęściu tak jak ja bym mu pomógł, kto nie będzie chciał zabrać mi owoców mojej pracy i nie okłamuje mnie, ten jest moim przyjacielem. Zauważ, że te słowa czy to w moich ustach, czy Twoich czy Jezusa, SĄ TYM SAMYM. Ja mogę to powiedzieć o sobie. W TO właśnie wierzę. Czy dla Ciebie te słowa są prawdziwe? Czy możesz je powtórzyć z uniesioną głową i powiedzieć: "Wierzę, że powinniśmy się lubić i szanować nawzajem". Jeśli tak, to TO jest TWOJA WIARA. Czy ja Ci mówię, że masz się zapisywać do mojej jedynie słusznej sekty albo każę biegać co niedzielę do kościoła? Ja pytam, czy WIERZYSZ że przykazanie miłości jest słuszne. Jeśli tak, to spróbuj go posłuchać tak do końca, nikt z nas nie jest idealny ale kiedy uzmysłowimy sobie, jak wiele krzywd wyrządzamy innym i jakie jest to bezsensowne, wtedy następuje nasz chrzest: "Jn 3:3-7 3. W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego. 4. Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? 5. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. 6. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. 7. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. (BT) " > Rozumiem, ale nie widzę żadnego powodu, aby mieszać do tego bogów. Ja mówię jak ja to widzę. Jezus jako jedyny we wszystkich świętych księgach uznaje za prawdę to samo co ja i tak samo ją nazywa. Czy miał żonę, był schizofrenikiem lub jaki nosił kolor butów mnie nie interesuje. Zauważam, że ewangelia zawiera mądrość daleko większą niż się na pozór wydaje. Widzisz przecież, że przez cały wątek piszę DLACZEGO uznaję jednak za zasadne "mieszanie do tego bogów". > Sama wybierz, jaki świat wolisz.> Dalej nie widzę tu konieczności istnienia bogów.Jasne, można tylko MIEĆ NADZIEJĘ. Bo jeżeli człowiek pomyśli, że może sam jeden panować nad światem, to w końcu do tego doprowadzi. Myślisz, że będzie to UCZCIWY i sprawiedliwy człowiek ? > Nie zarzucałam Ci fanatyzmu.Przepraszam, to była raczej wypowiedź ogólna i popełniłem błąd zarzucając Ci, że wrzucasz mnie do worka "nawiedzeni ćwierćinteligenci" jak inni. Za sam fakt wypowiedzi dostaję ostatnio minusy więc poczułem się trochę rozgoryczony. > Nie pisałam, że jesteś głupi.Jak wyżej. > Dawały się wykorzystywać, ale prowadziły do ułudy. A ona była pewna i rozumiała. I powtarzam >- pomimo tego, nie znalazła prawdy. Teraz Ty mówisz Bożymi słowami. I ja z pokorą słucham. Wybaczyłaś jej to oszustwo prawda ale zapewne i zganiłaś? Ale czy wybaczyłabyś jej tak łatwo, gdyby kiedy dorośnie stwierdziła, że jest już samodzielna a TY nie jesteś jej do niczego potrzebna, bo poradzi sobie bez Ciebie, po czym oddałaby Cię do domu starców? Sugestie o tym, że "wszystko powstało z niczego w drodze doboru naturalnego" dają się wykorzystywać i tworzą nawet "prawie" spójny system logiczny. Ale czy na pewno prowadzą do prawdy a nie ułudy? > >Po raz kolejny mówię, że piszę prawdę, Czy złapałaś mnie na kłamstwie, że mi nie wierzysz?> Nie wiem, czy piszesz prawdę, ale przyjmuję, że tak uważasz.  Ależ wiesz doskonale. Jeśli masz podobne poglądy, to WIESZ, że mówię prawdę bo dla Ciebie są one prawdą. Ja Ci niczego nie wmawiam. Jeśli coś według Ciebie nie jest prawdą, powiedz! > >Ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu jestem wierzącym we wróżki, zapatrzonym w nieistniejące byty fanatycznym nieukiem, który nie potrafi racjonalnie traktować życia, tworząc w swojej głowie nieistniejące byty.> ???www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184Na przykład. Znów popełniłem błąd zakładając że potraktujesz mnie jak większość. Przepraszam. Pozdrawiam 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > Ja jestem pewien tylko tego, że kto mnie szanuje tak jak ja jego, kto pomoże mi w nieszczęściu tak jak ja bym mu pomógł, kto nie będzie chciał zabrać mi owoców mojej pracy i nie okłamuje mnie, ten jest moim przyjacielem. Zauważ, że te słowa czy to w moich ustach, czy Twoich czy Jezusa, SĄ TYM SAMYM. Ja mogę to powiedzieć o sobie. W TO właśnie wierzę. Czy dla Ciebie te słowa są prawdziwe? Czy możesz je powtórzyć z uniesioną głową i powiedzieć: "Wierzę, że powinniśmy się lubić i szanować nawzajem". Jeśli tak, to TO jest TWOJA WIARA.No właśnie. Moja. Twoja. Boisz się przyjąć tego do wiadomości? Tego, że człowiek (taki jak Ty) potrafił stworzyć taką zasadę? Twierdząc, że do jej określenia potrzebny był jakiś bóg, tak naprawdę nie cenisz siebie i gardzisz sam sobą. W siebie samego nie wierzysz. Mówisz, że będzie dobrze, gdy ludzie przyjmą prawo boga. A ja Ci powiem, że będzie dobrze wtedy, kiedy każdy człowiek nareszcie zrozumie, że to on sam jest źródłem dobra, że sam potrafi, bez pomocy wyimaginowanych wszechmocnych istot. Kiedy z uniesioną głową spojrzy na samego siebie bez lęków i kompleksów. > Ja mówię jak ja to widzę. Jezus jako jedyny we wszystkich świętych księgach uznaje za prawdę to samo co ja i tak samo ją nazywa. Czy miał żonę, był schizofrenikiem lub jaki nosił kolor butów mnie nie interesuje. Zauważam, że ewangelia zawiera mądrość daleko większą niż się na pozór wydaje. Widzisz przecież, że przez cały wątek piszę DLACZEGO uznaję jednak za zasadne "mieszanie do tego bogów".Widzę, że piszesz. Ale w dalszym ciągu nie rozumiem z czego wynika Twoja konkluzja. > Jasne, można tylko MIEĆ NADZIEJĘ. Bo jeżeli człowiek pomyśli, że może sam jeden panować nad światem, to w końcu do tego doprowadzi. Myślisz, że będzie to UCZCIWY i sprawiedliwy człowiek ?A dlaczego nie? Musi tylko w siebie uwierzyć. Powtarzanie mu, że nie da rady, że jest z natury zły, że potrzebuje nad sobą bata - na pewno mu w tym nie pomoże. Wręcz przeciwnie. > Teraz Ty mówisz Bożymi słowami. I ja z pokorą słucham.> Wybaczyłaś jej to oszustwo prawda ale zapewne i zganiłaś?Nie zganiłam. Wskazałam właściwą drogę.  > Ale czy wybaczyłabyś jej tak łatwo, gdyby kiedy dorośnie stwierdziła, że jest już samodzielna a TY nie jesteś jej do niczego potrzebna, bo poradzi sobie bez Ciebie, po czym oddałaby Cię do domu starców?Demagogia.  > Sugestie o tym, że "wszystko powstało z niczego w drodze doboru naturalnego" dają się wykorzystywać i tworzą nawet "prawie" spójny system logiczny. Ale czy na pewno prowadzą do prawdy a nie ułudy?Sugestie o tym, że "wszystko powstało z woli boga" dają się wykorzystywać i tworzą nawet "prawie" spójny system logiczny. Ale czy na pewno prowadzą do prawdy a nie ułudy?  > Jeśli coś według Ciebie nie jest prawdą, powiedz!Kwestia jej pochodzenia. > Ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu jestem wierzącym we wróżki, zapatrzonym w nieistniejące byty fanatycznym nieukiem, który nie potrafi racjonalnie traktować życia, tworząc w swojej głowie nieistniejące byty.Gwoli ścisłości, rzeczywiście umieszczam bogów w tej samej kategorii, co wróżki. Ale daleka jestem od obwoływania wierzących fanatycznymi nieukami. Przyznam jednak, że czasem ogarnia mnie bezsilność (nie teraz, nie teraz jeszcze  ), kiedy widzę jak głęboko w ludzkie umysły, wbita jest informacja o konieczności bycia niewolnikiem. Z drugiej strony, w przeszłości, ludzie byli skłonni uznawać istnienie różnych fantastycznych bytów. Wierzono w strzygi, południce, topielce. Teraz nikt nie weźmie na poważnie czyjejś relacji spotkania ze strzygą. I myślę, że na bogów, też kiedyś przyjdzie czas.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > No właśnie. Moja. Twoja. Boisz się przyjąć tego do wiadomości? Tego, że człowiek (taki jak >Ty) potrafił stworzyć taką zasadę? Twierdząc, że do jej określenia potrzebny był jakiś bóg, >tak naprawdę nie cenisz siebie i gardzisz sam sobą. Człowiek tylko odkrył tę zasadę ale niewielka ilość ludzi ją stosuje. Większość uważa, że może ją naginać, zmieniać a czasem wręcz przekonuje, że jest szkodliwa. > W siebie samego nie wierzysz.W siebie jako boga? oczywiście, że nie. > A ja Ci powiem, że będzie dobrze wtedy, kiedy każdy człowiek nareszcie zrozumie, że to on >sam jest źródłem dobra,Oo wielu już to "zrozumiało". Hitler, Stalin... "Zrozumieli", że nikt im nie jest potrzebny, bo oni sami stanowią prawo a dobro jest tożsame z ich interesem. > że sam potrafi, bez pomocy wyimaginowanych wszechmocnych istot. >Kiedy z uniesioną głową >spojrzy na samego siebie bez lęków i kompleksów. Wiara w Twojego boga - człowieka doprowadzi Cię do tego, że Twój bóg - człowiek zgotuje Tobie albo Twoim dzieciom piekło o jakim nie śniłaś. Znasz uczciwego, sprawiedliwego przywódcę światowego? Wierzysz w to, że kierują nami dobrzy ludzie kierujący się empatią zamiast własnym interesem? Wierzysz, że ich poplecznicy, "przyjaciele" i współpracownicy są "źródłem dobra" ? Że ich dzieci i wnuki będą "źródłem dobra" po wieczność? Że zwyrodnialcy uważający się za bogów nagle zamienią się w owieczki? Zaiste wielka jest Twoja wiara w Twojego boga. Szkoda tylko, że fałszywa. > A dlaczego nie? Musi tylko w siebie uwierzyć.Wielka jest Twoja wiara. > Powtarzanie mu, że nie da rady, że jest z >natury zły, że potrzebuje nad sobą bata - na >pewno mu w tym nie pomoże. Wręcz przeciwnie. Jak już napisałem, wielu w to uwierzyło i wielu jeszcze uwierzy, że są jak Bóg. Nie wiesz nawet jak jesteś zbudowana i dlaczego kochasz i nienawidzisz a chcesz być Jak Bóg? Nie potrafisz zapobiec burzy ani zatrzymać słońca na minutę a stawiasz się z Bogiem na równi? > >Ale czy wybaczyłabyś jej tak łatwo, gdyby kiedy dorośnie stwierdziła, że jest już >samodzielna a TY nie jesteś jej do niczego potrzebna, bo poradzi sobie bez Ciebie, po czym >oddałaby Cię do domu starców?> Demagogia.  Czyż codziennie dzieci nie oddają swoich rodziców do domów opieki bo im "zawadzają" ? Demagogia? > >Sugestie o tym, że "wszystko powstało z niczego w drodze doboru naturalnego" dają się >wykorzystywać i tworzą nawet "prawie" spójny system logiczny. Ale czy na pewno prowadzą do >prawdy a nie ułudy?> Sugestie o tym, że "wszystko powstało z woli boga" dają się wykorzystywać i tworzą nawet >"prawie" spójny system logiczny. Ale czy na pewno prowadzą do prawdy a nie ułudy?  Jesteś PEWNA, że wiesz, które z tych zdań jest prawdziwe? Stawiasz swoje własne życie na ten zakład. To Twój wybór... Ja jestem tylko świadkiem. Czy powiesz, że nie słyszałaś moich słów, kiedy staniesz przed Bogiem? > >Jeśli coś według Ciebie nie jest prawdą, powiedz!> Kwestia jej pochodzenia. Smutna to konkluzja z naszej rozmowy. Prawda nie jest już prawdą, kiedy ma "nieodpowiednie pochodzenie". Dobrze, że przyznajesz, że Twój system wartości jednak znacznie różni się od mojego. Dla mnie bowiem prawda jest niezależna od tego, kto ją wygłasza. > Gwoli ścisłości, rzeczywiście umieszczam bogów w tej samej kategorii, co wróżki. Ale daleka >jestem od obwoływania wierzących fanatycznymi nieukami. Przyznam jednak, że czasem ogarnia >mnie bezsilność (nie teraz, nie teraz jeszcze ), kiedy widzę jak głęboko w ludzkie >umysły, wbita jest informacja o konieczności bycia niewolnikiem.I mnie czasem ogarnia bezsilność, kiedy widzę jak głęboko w ludzkie umysły wbita jest wiara w możliwość bycia Bogiem. > I myślę, że na bogów, też kiedyś przyjdzie czas.I ja tak myślę, że na bogów stworzonych przez człowieka przyjdzie czas... Wielu już uwierzyło, że sami są bogami, że drewniane i złote posągi są bogami, że przypadek jest bogiem. Marzyli o władzy i tysiącletnich rzeszach a skończyli wśród wstydu i upokorzenia. Następni skończą jak ich poprzednicy. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Człowiek tylko odkrył tę zasadę ale niewielka ilość ludzi ją stosuje. >Większość uważa, że może ją naginać, zmieniać a czasem wręcz przekonuje, że jest szkodliwa. >>W siebie samego nie wierzysz. >W siebie jako boga? oczywiście, że nie. >>A ja Ci powiem, że będzie dobrze wtedy, kiedy każdy człowiek nareszcie zrozumie, że to on >sam jest źródłem dobra, >Oo wielu już to "zrozumiało". Hitler, Stalin... "Zrozumieli", że nikt im nie jest potrzebny, bo oni sami stanowią prawo a dobro jest tożsame z ich interesem. >>że sam potrafi, bez pomocy wyimaginowanych wszechmocnych istot. >Kiedy z uniesioną głową >spojrzy na samego siebie bez lęków i kompleksów. > Wiara w Twojego boga - człowieka doprowadzi Cię do tego, że Twój bóg - człowiek zgotuje Tobie albo Twoim dzieciom piekło o jakim nie śniłaś. Znasz uczciwego, sprawiedliwego przywódcę światowego? Wierzysz w to, że kierują nami dobrzy ludzie kierujący się empatią zamiast własnym interesem? Wierzysz, że ich poplecznicy, "przyjaciele" i współpracownicy są "źródłem dobra" ? Że ich dzieci i wnuki będą "źródłem dobra" po wieczność? Że zwyrodnialcy uważający się za bogów nagle zamienią się w owieczki? >Zaiste wielka jest Twoja wiara w Twojego boga. Szkoda tylko, że fałszywa.
Przykazanie miłości jest zapisane w Biblii - przez ludzi. Ja wierzę w to, że i przez ludzi zostało wymyślone i sformułowane. Ty uważasz, że człowiek nie byłby do tego zdolny. W ten sposób łatwo usprawiedliwić złe, ludzkie czyny, zdjąć z człowieka odpowiedzialność. Widzę, że mój post Cię zdenerwował, ale ja nie wierzę w istnienie boga - dlatego też od ludzi wymagam etycznego zachowania. I uważam, że mogą (jeżeli zechcą) takiemu zadaniu sprostać. Bluźnię?
> Jak już napisałem, wielu w to uwierzyło i wielu jeszcze uwierzy, że są jak Bóg.
Nie wiem jaki mógłby być bóg. Póki co, wiem, że sami musimy się starać o dobro. Możesz się nie starać i liczyć na boga. Wielu dobrych ludzi liczyło, że bóg uchroni ich przed działaniami złych ludzi. I co?
>Nie wiesz nawet jak jesteś zbudowana i dlaczego kochasz i nienawidzisz a chcesz być Jak Bóg? >Nie potrafisz zapobiec burzy ani zatrzymać słońca na minutę a stawiasz się z Bogiem na równi?
Ja nie potrafię, ale bóg (jeśliby założyć jego istnienie) często nie chce.
> Jesteś PEWNA, że wiesz, które z tych zdań jest prawdziwe? Stawiasz swoje własne życie na ten zakład. To Twój wybór... Ja jestem tylko świadkiem. Czy powiesz, że nie słyszałaś moich słów, kiedy staniesz przed Bogiem?
Oczywiście, że nie jestem pewna.
> Smutna to konkluzja z naszej rozmowy. Prawda nie jest już prawdą, kiedy ma "nieodpowiednie pochodzenie". Dobrze, że przyznajesz, że Twój system wartości jednak znacznie różni się od mojego. Dla mnie bowiem prawda jest niezależna od tego, kto ją wygłasza.
Oj, teraz przypisałeś mi pogląd, którego nie wyraziłam. Mam nadzieję, że wynika to z niezrozumienia. Choć nie mam pewności.
>I mnie czasem ogarnia bezsilność, kiedy widzę jak głęboko w ludzkie umysły wbita jest wiara w możliwość bycia Bogiem.
Nie bycia bogiem. Człowiek może być tylko człowiekiem i jako człowiek pracować dla dobra swojego i innych.
>>I myślę, że na bogów, też kiedyś przyjdzie czas. >I ja tak myślę, że na bogów stworzonych przez człowieka przyjdzie czas...
Obawiam się, że innych nie ma.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Przykazanie miłości jest zapisane w Biblii - przez ludzi. Ja wierzę w to, że i przez ludzi >zostało wymyślone i sformułowane.> Ty uważasz, że człowiek nie byłby do tego zdolny.Hm, to trochę nie tak. Człowiek jako istota jest zdolny do miłości i poszanowania dla drugich. LUDZKOŚĆ, jako całość, jest tego zaprzeczeniem. > W ten sposób łatwo usprawiedliwić złe, ludzkie czyny, zdjąć z człowieka odpowiedzialność.Nieprawda. NIC nie usprawiedliwia mordowania w świetle przykazania miłości. Są czyny, które można wybaczyć, jak "małe oszustwo" Twojej córki ale nie oznacza to, że tego nie zrobiła! > Widzę, że mój post Cię zdenerwował,Jestem tylko człowiekiem, czy Ty nie odczuwasz zdenerwowania, kiedy uważasz, że czyjaś opinia o Tobie i tym, w co wierzysz jest niesprawiedliwa ? > ale ja nie wierzę w istnienie boga - dlatego też od ludzi wymagam etycznego >zachowania.Ja zaś wierzę w Boga i dlatego też rozumiem, że nieetyczne zachowanie prowadzi ludzi do klęski. Myślę, że najważniejsze jest jak postępujesz i czy swoimi czynami potwierdzasz, że wierzysz w przykazanie miłości. Obojętnie kto by je napisał. > I uważam, że mogą (jeżeli zechcą) takiemu zadaniu sprostać. Bluźnię?To akurat nie jest Bluźnierstwo. Znajduję tylko małe niedopatrzenie: Skąd założenie, że zechcą ? Jak przekonałabyś Stalina, żeby "zechciał" nie mordować swoich własnych obywateli ? > Póki co, wiem, że sami musimy się starać o dobro.> Oczywiście, że powinniśmy. Wielu z nas się stara. Wielu jednak uważa to za bzdurę i >"przeszkodę" w osiągnięciu własnych celów. A to oni mają Bomby i czołgi...> Możesz się nie starać i liczyć na boga.Jakże mógłbym na Niego liczyć, jeśli moje czyny zaprzeczałyby przykazaniu miłości ? > Wielu dobrych ludzi liczyło, że bóg uchroni ich przed działaniami złych ludzi. I co?Nie może przecież łamać własnych praw, w tym prawa człowieka do wolnej woli. Nie może zmusić człowieka aby nie mordował i gwałcił, jeżeli człowiek tego zechce. Może tylko ostrzegać, do czego to człowieka doprowadzi. > Ja nie potrafię, ale bóg (jeśliby założyć jego istnienie) często nie chce.Zgadza się. Wiesz, kiedyś miałem sporo kobiet i traktowałem je jak zabawki. Jak rzeczy, którymi można się pobawić i je porzucić. Później poznałem kolejną, w której się bez pamięci zakochałem i przez kilka lat ona traktowała mnie tak samo, jak ja tamte dziewczyny. Bóg nie uchronił mnie przed cierpieniem z jej powodu. Wcale mu się nie dziwię... > > Smutna to konkluzja z naszej rozmowy. Prawda nie jest już prawdą, kiedy ma "nieodpowiednie pochodzenie". Dobrze, że przyznajesz, że Twój system wartości jednak znacznie różni się od mojego. Dla mnie bowiem prawda jest niezależna od tego, kto ją wygłasza.> Oj, teraz przypisałeś mi pogląd, którego nie wyraziłam. Mam nadzieję, że wynika to z >niezrozumienia. Choć nie mam pewności.To możliwe  Zechciałabyś mi więc wytłumaczyć, co miałaś na myśli? : > >Jeśli coś według Ciebie nie jest prawdą, powiedz!> Kwestia jej pochodzenia.> Nie bycia bogiem. Człowiek może być tylko człowiekiem i jako człowiek pracować dla dobra >swojego i innych.Znów mówisz Bożymi słowami i znów z pokorą słucham. (Dużo w Tobie zmienności  Czyżbyś zamieniała się wieczorem w wampierza  ? Twoje nocne posty mają zupełnie inny wydźwięk) > >I ja tak myślę, że na bogów stworzonych przez człowieka przyjdzie czas...> Obawiam się, że innych nie ma. I ja się obawiałem. Bo jeśli nie ma Boga, to jesteśmy w czarnej d... Tyle, że ostatnio ta obawa znikła. Moja nieracjonalna i "niczym" nie poparta wiara pozwoliła mi nie bać się tego, co nadejdzie. Jeśli żyję w mrzonce, niech tak będzie! Moja mrzonka napełnia mnie wiarą, że są porządni ludzie. Wiarą, że Ci, którzy podpalali stosy w imię Boga, układali martwe ludzkie ciała w stosy w imię tysiącletniej rzeszy i nadal tak robią, poniosą odpowiedzialność. Że JEST sprawiedliwość i NIKT nie ukryje swoich czynów: "Mt 10:26 26. Więc się ich (ludzi) nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. (BT) " Może to i głupia wiara  Cieszę się, że dostąpiłem tej głupoty. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> > W ten sposób łatwo usprawiedliwić złe, ludzkie czyny, zdjąć z człowieka odpowiedzialność.> Nieprawda. NIC nie usprawiedliwia mordowania w świetle przykazania miłości.Ale można sobie wmówić, że jest się z natury złym i tę złą naturę obwiniać o swoje złe czyny. No, bo skoro dobro pochodzi tylko od boga... > To akurat nie jest Bluźnierstwo. Znajduję tylko małe niedopatrzenie:> Skąd założenie, że zechcą ? Jak przekonałabyś Stalina, żeby "zechciał" nie mordować swoich własnych obywateli ?Przecież napisałam "jeżeli". > >Oj, teraz przypisałeś mi pogląd, którego nie wyraziłam. Mam nadzieję, że wynika to z >niezrozumienia. Choć nie mam pewności.> To możliwe Zechciałabyś mi więc wytłumaczyć, co miałaś na myśli?Ty uważasz, że prawda, o której mówimy, pochodzi od boga. Ja, że od ludzi. > (Dużo w Tobie zmienności Czyżbyś zamieniała się wieczorem w wampierza ? Twoje nocne posty mają zupełnie inny wydźwięk)A jaki wydźwięk miał poprzedni post? > Moja mrzonka napełnia mnie wiarą, że są porządni ludzie.Wielkie dzięki za "miłe" podsumowanie.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Ale można sobie wmówić, że jest się z natury złym i tę złą naturę obwiniać o swoje złe czyny. >No, bo skoro dobro pochodzi tylko od boga... Można, jak się chce, to zawsze można kogoś lub coś obwiniać o własne uczynki. > >To możliwe Zechciałabyś mi więc wytłumaczyć, co miałaś na myśli?> Ty uważasz, że prawda, o której mówimy, pochodzi od boga. Ja, że od ludzi. Zgadza się, ja rozumiem to tak, Ty inaczej. Tyle, że 2+2 jest cztery niezależnie od tego, kto ten wynik podaje. > >(Dużo w Tobie zmienności Czyżbyś zamieniała się wieczorem w wampierza ? Twoje nocne >posty mają zupełnie inny wydźwięk)> A jaki wydźwięk miał poprzedni post? Czasem wyczuwam w Twoich wypowiedziach zrozumienie i dużo pokory a czasem pychę i zarozumiałość. Ot, to tylko moje wrażenie. > >Moja mrzonka napełnia mnie wiarą, że są porządni ludzie.> Wielkie dzięki za "miłe" podsumowanie. Ja jestem tylko świadkiem. Od Ciebie zależy, czy uznasz moje świadectwo za prawdziwe. Twoje życie, Twoja przyszłość, Twój wybór. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiesz, kiedyś miałem sporo kobiet i traktowałem je jak zabawki. Jak rzeczy, którymi można się pobawić i je porzucić. Później poznałem kolejną, w której się bez pamięci zakochałem i przez kilka lat ona traktowała mnie tak samo, jak ja tamte dziewczyny. Bóg nie uchronił mnie przed cierpieniem z jej powodu. Wcale mu się nie dziwię...
Czy to ma jakiś związek z genezą wszechświata?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | I ja się obawiałem. Bo jeśli nie ma Boga, to jesteśmy w czarnej d...
A co myślisz na temat uczciwego badania rzeczywistości, albo - innymi słowy - na temat szacunku do prawdy. Za pewne jest w d... .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | > W siebie samego nie wierzysz. W siebie jako boga? oczywiście, że nie.
A jakbyś nazwał kogoś, kto uważa, że przeżyje cały wszechświat i wśród milionów gatunków zwierząt widzi tylko swój własny. Jakbyś nazwał kogoś, kto kilkaset papierowych stron pokrytych bredniami stawia powyżej piękna i tajemnicy miliardów galaktyk? Jakbyś nazwał kogoś, kto uważa się za lepszego w swoim zabobonie od ludzi mających inne obyczaje, tych co byli, są i będą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Jakbyś nazwał kogoś, kto uważa się za lepszego w swoim >zabobonie od ludzi mających inne >obyczaje, tych co byli, są i będą?www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184Tobą ?
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >>Jakbyś nazwał kogoś, kto uważa się za lepszego w swoim >zabobonie od ludzi mających inne >obyczaje, tych co byli, są i będą?> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184> >Tobą ?> A może jednak porządnym, bo wierzącym (w odróżnieniu od nieporządnych, bo niewierzących)?> >Moja mrzonka napełnia mnie wiarą, że są porządni ludzie.> Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe] Zdaje się, że dość dokładnie określiłem definicję porządnego człowieka: Jest nim dla mnie ktoś, kto szanuje innych, jest tolerancyjny, nie kłamie, nie kradnie, nie zabija, szanuje ojca i matkę i nie zdradza swoich bliskich. Czy powiedziałem kiedykolwiek, że kto nie wierzy jest "nieporządny" ? Dlaczego przekręcasz moje słowa? Czy ja nazywam Ciebie lub Pana Tabisza psami ze śliną cieknącą z pysków, bo nie wierzycie ??? Jak już wspomniałem, kto nienawidzi innych i uważa za gorszych, bo mają odmienne spojrzenie na świat, zarzuci mi kłamstwo. Bo jeśli prawdą jest, że należy szanować innych, dlaczego tego nie robi??
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | > Jeżeli coś ROZUMIESZ, to jesteś tego pewna. np.
Również tak. Z tym, że nie zawsze działa to w drugą stronę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Jeżeli coś ROZUMIESZ, to jesteś tego pewna. np. >Również tak. Z tym, że nie zawsze działa to w drugą stronę.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w262976Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja też pozdrawiam i pytam przy okazji, czy Koran, Bhagawatgita i wszystkie inne święte pisma są prawdopodobne co do swej prawdziwości na prawie 100%? Bo na razie przytaczasz tylko ewangelie, a są przecież inne dzieła tego typu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Ja też pozdrawiam i pytam przy okazji, czy Koran, Bhagawatgita i wszystkie inne święte pisma >są prawdopodobne co do swej prawdziwości na prawie 100%?> Bo na razie przytaczasz tylko ewangelie, a są przecież inne dzieła tego typu.Są inne dzieła. Co z tego wynika ? Że mam je przytaczać, bo Ty chcesz ? Czy co. Uważasz, że mają sens? Przytaczaj!
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> Ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu jestem wierzącym we wróżki, zapatrzonym w nieistniejące byty fanatycznym nieukiem, który nie potrafi racjonalnie traktować życia, tworząc w swojej głowie nieistniejące byty.No  A ja jestem prosta, nieuczona baba. To co z tą Majorką?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu jestem wierzącym we wróżki, zapatrzonym w nieistniejące byty fanatycznym nieukiem, który nie potrafi racjonalnie traktować życia, tworząc w swojej głowie nieistniejące byty.> No A ja jestem prosta, nieuczona baba. No i pewnie dzięki temu możemy sobie pogadać jak dwójka głupoli, która próbuje przez całe życie pomniejszyć swoją głupotę poznając świat i opinie innych ludzi  > To co z tą Majorką?  Spokój, cisza i same szczerze uśmiechnięte twarze, nie "keep smilingi". Nie istnieją pieniądze a każdy ma takie auto, jakie mu się podoba a nie takie, na jakie da radę uciułać przez te 15 lat. Nie mieszka w 40 metrowej klitce na 9 piętrze osiedla, na którym wychodzenie z domu po 20 jest skrajną głupotą. Ma za to dom, w ciekawym zakątku świata z pięknymi widokami za oknem. Czyż nie "WSZYSCY" o tym marzymy ? Wiesz, że mimo wszystko Hawaje mają określoną ilość miejsca na rezydencje... Nie sądzisz, że są ludzie, którzy pomyślą wtedy: "Miejsce bierze ten, kto silniejszy". Nie sądzisz, że są ludzie, którzy pomyślą: "Po co ten świat ma być taki zatłoczony? Dzika przyroda jest przecież piękniejsza niż setki miast i coraz większe hordy ludzi". A kiedy w tym "pięknym świecie", który oferuje nam globalizacja i "rozumowe" podejście będzie nas 20 miliardów ? A 100 ? Bez wrogów naturalnych i w dobrych warunkach rozmnażalibyśmy się w tempie geometrycznym nieprawdaż ? Co zrobią wtedy Ci, dla których nie starczyło miejsca na dom na Rivierze i pomyślą, że najlepiej się większości pozbyć... ? Widzisz, świat Bez Boga to piekło, przed którym nas ostrzegał ten zmyślony lunatyk 2000 lat temu. Zawsze znajdzie się taki, który będzie chciał powiedzieć "Cała ziemia jest moja, mam władzę nad wszystkimi i mogę z nimi robić co chcę". Wcześniej czy później, jest to nieuchronne. Rozumiesz teraz, DLACZEGO MOŻNA napisać apokalipsę, która przewidzi przyszłe wydarzenia? Żeby tan raj MÓGŁ w ogóle zaistnieć i był sprawiedliwy MUSI nim kierować ktoś kto ma siłę, jest sprawiedliwy, uczciwy i nie ma względu na osobę albo łapówkę, inaczej prowadzimy się sami w rzeź, rozpacz, głód i ludzką tragedię. To wszystko pisze ta "niedorzeczna", "zakłamana" i "bezwartościowa" książka i o tym ostrzega ten "głupi", "okrutny", "bezmyślny" a w dodatku nieistniejący Bóg. To jak z tą Majorką  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Nie wierzysz w ludzi. A ja się na przykład nie zgadzam na prawo kłów i pazurów, nawet kosztem Riviery. I takich jak ja jest mnóstwo. I obywamy się bez nauk wędrownego rabbiego sprzed 2000 lat. Nie pozwolimy na usunięcie nadliczbowych jednostek ludzkich, niechby i 100 miliardów, bo mamy mało miejsca na dom bez względu na to, co on mówił czy nie mówił. Nawiasem mówiąc, nigdy nie chciałam mieć domu. Za dużo zachodu z grabieniem liści i odśnieżaniem  Dobranoc
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Nie wierzysz w ludzi.> A ja się na przykład nie zgadzam na prawo kłów i pazurów, nawet kosztem Riviery. I takich jak >ja jest mnóstwo.Zgadza się, ja ich nazywam dziećmi Bożymi. > I obywamy się bez nauk wędrownego rabbiego sprzed 2000 lat. Nie pozwolimy na usunięcie >nadliczbowych jednostek ludzkich, niechby i 100 miliardów, bo mamy mało miejsca na dom bez >względu na to, co on mówił czy nie mówił. Bardzo to szczytne szanuję Twój optymizm. Ale widziałem wielokrotnie takich, którzy ciągle próbują. Hitler, Stalin, Papiestwo, Pol Pot i wielu innych. Wszyscy mówili o zjednoczeniu: "Zjednoczmy się, a będzie nam lepiej" zamiast powiedzieć PRAWDĘ: -"Zjednoczmy się, a będę mógł Wami rządzić"... Nieubłagana statystyka, ta sama która każe mi wątpić w hipotezy pana Dawkinsa każe mi przewidywać, że wcześniej czy później MUSI się to udać. Jak chciałabyś temu zapobiec? Za miesiąc o naszym życiu i "polityce obronnej" będzie decydować niewielka grupa ludzi w Brukseli wyposażona w całą siłę militarną świata. Zaprotestujesz, kiedy zacznie zabijać Twoich bliskich ? A przecież codziennie ta sama grupa ludzi wysyła nowych ludzi do Iraku czy Afganistanu, żeby zabijać a NIE PROTESTUJESZ. Czyż tamci ludzie, żółci, czarni czy innego koloru skóry nie są Ci bliscy bo mieszkają daleko ? Nie marzą ? Nie mają domów i pól i nawet nie wiedzą, że płacą swoją krwią za ropę? Myślisz, że na Hitlera wpłynęłyby Twoje protesty ? > Nawiasem mówiąc, nigdy nie chciałam mieć domu. Za dużo zachodu z grabieniem liści i >odśnieżaniem  Nie sądzisz, że znajdą się tacy którzy pomyślą, że TY możesz odśnieżać i grabić w ICH domu, bo jesteś od nich słabsza? Miłego wieczoru. P.S. Kurde ale gupi jestem, o tym całym sprzątaniu nie pomyślałem 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Zgadza się, ja ich nazywam dziećmi Bożymi.Jak zwał, tak zwał, ja ich po prostu zwę porządnymi ludźmi. > Bardzo to szczytne szanuję Twój optymizm. Ale widziałem wielokrotnie takich, którzy ciągle próbują. Hitler, Stalin, Papiestwo, Pol Pot i wielu innych.No i jak kończą?  Z przeproszeniem, diabli biorą ich dziedzictwo. Papiestwo też wezmą  > >Nawiasem mówiąc, nigdy nie chciałam mieć domu. Za dużo zachodu z grabieniem liści i >odśnieżaniem  > Nie sądzisz, że znajdą się tacy którzy pomyślą, że TY możesz odśnieżać i grabić w ICH domu,> bo jesteś od nich słabsza?Nie. To zależy ode mnie. AŻ TAK słaba nie jestem  Niech się gonią w szmaty  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Zgadza się, ja ich nazywam dziećmi Bożymi.> Jak zwał, tak zwał, ja ich po prostu zwę porządnymi ludźmi.Jasne, to kwestia semantyki. I bardzo się cieszę, że są. > > Bardzo to szczytne szanuję Twój optymizm. Ale widziałem wielokrotnie takich, którzy >ciągle próbują. Hitler, Stalin, Papiestwo, Pol Pot i wielu innych.> No i jak kończą? Z przeproszeniem, diabli biorą ich dziedzictwo. I Ci, którzy przyjdą po nich skończą podobnie. Tylko ilu ludzi przedtem zamęczą? Przeciwko Hitlerowi stanął cały świat. A co, gdyby to on stanął na czele świata jako np. Prezydent USA albo właśnie stworzonej Unii? Kto stanie przeciwko rakietom i czołgom ? Załóżmy, że Parlament UE i rząd USA składają się z samych porządnych ludzi. (Serio?) Wierzysz, że ich dzieci będą równie porządne? A współpracownicy? Wcześniej, czy później, ktoś, kto wcale nie jest porządnym człowiekiem postanowi przejąć tę władzę i wcześniej czy później mu się uda. Nie wierzysz w to? Jak wielu przywódców mających pod kontrolą miliony żołnierzy, rakiety nuklearne i czołgi uważasz za wyznających tę samą ideologię co Ty czy ja??? Uczciwych i sprawiedliwych ? Właśnie tworzymy sobie piekło i chętnie w jego kierunku zmierzamy, trzymając się fałszywej wiary, że człowiek jest dobry. NIEKTÓRZY ludzie, są. Ale trudno mi znaleźć wśród nich takich, którzy dzierżą władzę. Dwudziesty wiek pokazał, jacy "dobrzy" jesteśmy. "Szalony dziadunio" Jan Ewangelista napisał że tak się stanie, bo tak MUSI się stać. > Papiestwo też wezmą  A wezmą, wezmą. Sprzedaliby któryś ze złotych krzyży, rozebrali pokryte diamentami rzeźby i pomogli dzieciom z Somalii, którym tak niby współczują. Ja świadczę przeciwko nim, że ich bogiem jest mamona i władza. > Nie. To zależy ode mnie. AŻ TAK słaba nie jestem Niech się gonią w szmaty Obyś Ty albo Twoje dzieci czy wnuki nie musiała stawiać temu czoła. Życzę Ci tego z całego serca. > Pozdrawiam I ja pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) | > Kto stanie przeciwko rakietom i czołgom ?Widziałeś tego Chińczyka na Placu Niebiańskiego Spokoju? > Wierzysz, że ich dzieci będą równie porządne? A współpracownicy? Wcześniej, czy później, ktoś, kto wcale nie jest porządnym człowiekiem postanowi przejąć tę władzę i wcześniej czy później mu się uda. Nie wierzysz w to? Jak wielu przywódców mających pod kontrolą miliony żołnierzy, rakiety nuklearne i czołgi uważasz za wyznających tę samą ideologię co Ty czy ja???Mam nadzieję, że coraz mniej z nich będzie ludźmi religii. > >Papiestwo też wezmą  > A wezmą, wezmą. Sprzedaliby któryś ze złotych krzyży, rozebrali pokryte diamentami rzeźby i pomogli dzieciom z Somalii, którym tak niby współczują.Ktoś już na to wpadł: www.youtube.com/watch?v=3bObItmxAGc
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Kto stanie przeciwko rakietom i czołgom ?> Widziałeś tego Chińczyka na Placu Niebiańskiego Spokoju? Dał radę ? Czyżby przekonał kogoś, żeby zlikwidował czołgi i rakiety? > >Wierzysz, że ich dzieci będą równie porządne? A współpracownicy? Wcześniej, czy później, >ktoś, kto wcale nie jest porządnym człowiekiem postanowi przejąć tę władzę i wcześniej czy >później mu się uda. Nie wierzysz w to? Jak wielu przywódców mających pod kontrolą miliony >żołnierzy, rakiety nuklearne i czołgi uważasz za wyznających tę samą ideologię co Ty czy ja???> Mam nadzieję, że coraz mniej z nich będzie ludźmi religii.Super. Podziwiam Twoją nadzieję. To zaiste pocieszające, że Ciebie lub Twoje dzieci czy wnuki będą stawiać pod ścianą ludzie którzy mają swastykę czy inny symbol zamiast krzyża na mundurach. > >>Papiestwo też wezmą  > >A wezmą, wezmą. Sprzedaliby któryś ze złotych krzyży, rozebrali pokryte diamentami rzeźby i pomogli dzieciom z Somalii, którym tak niby współczują.> Ktoś już na to wpadł:> www.youtube.com/watch?v=3bObItmxAGc> Możliwe. Skoro ja widzę kłamstwo, dlaczego inni mieliby nie widzieć ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) |
> >>Jak wielu przywódców mających pod kontrolą miliony żołnierzy, rakiety nuklearne i czołgi uważasz za wyznających tę samą ideologię co Ty czy ja???> >Mam nadzieję, że coraz mniej z nich będzie ludźmi religii.> Super. Podziwiam Twoją nadzieję. To zaiste pocieszające, że Ciebie lub Twoje dzieci czy wnuki będą stawiać pod ścianą ludzie którzy mają swastykę czy inny symbol zamiast krzyża na mundurach.Powiedz mi dlaczego ludzie z krzyżami na mundurach byliby lepszą alternatywą dla stawiania moich dzieci i wnuków pod ścianą? Bo krzyż im dodaje +50 do charyzmy? > >Ktoś już na to wpadł:> >www.youtube.com/watch?v=3bObItmxAGc> >> Możliwe. Skoro ja widzę kłamstwo, dlaczego inni mieliby nie widzieć ?Sugeruję obejrzeć, dobra zabawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Powiedz mi dlaczego ludzie z krzyżami na mundurach byliby lepszą alternatywą dla stawiania >moich dzieci i wnuków pod ścianą? Bo krzyż im dodaje +50 do charyzmy? To żadna alternatywa. Czy sądzisz, że Ja postawiłbym Cię pod ścianą ? Naprawdę uważasz, że jeżeli ktoś mówi, że ma takie same poglądy jak ja to tak jest ? Nie widzisz różnicy? > >Możliwe. Skoro ja widzę kłamstwo, dlaczego inni mieliby nie widzieć ?> Sugeruję obejrzeć, dobra zabawa.> Cóż, dla mnie to nie jest zabawne tylko przygnębiające. Zarzuty Sary są prawdziwe a coś o naszej "Matce kościele" ( www.aboutus.org/Sanctus.pl) już kiedyś bardzo dawno temu napisano: "Ap 17:4-6 4. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu. 5. A na jej czole wypisane imię - tajemnica: "Wielki Babilon. Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi". 6. I ujrzałem Niewiastę pijaną krwią świętych i krwią świadków Jezusa, a widząc ją zdumiałem się wielce. (BT) " "Ap 17:9 9. Tu trzeba zrozumienia, o mający mądrość! Siedem głów to jest siedem gór tam, gdzie siedzi na nich Niewiasta. (BT) " pl.wikipedia.org/wiki/Siedem_wzgórz_Rzymu"Ap 18:6 6. Odpłaćcie jej tak, jak ona odpłacała, i za jej czyny oddajcie podwójnie: w kielichu, w którym przyrządzała wino, podwójny dział dla niej przyrządźcie1 (BT) " Cóż, zapewne powiesz, że "to taki zbieg okoliczności"  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) | > >Powiedz mi dlaczego ludzie z krzyżami na mundurach byliby lepszą alternatywą dla stawiania moich dzieci i wnuków pod ścianą? Bo krzyż im dodaje +50 do charyzmy?> To żadna alternatywa. Czy sądzisz, że Ja postawiłbym Cię pod ścianą ?> Naprawdę uważasz, że jeżeli ktoś mówi, że ma takie same poglądy jak ja to tak jest ?> Nie widzisz różnicy?Nic nie widzę. Ale sądzę, że Ty napisałeś coś innego niż chciałeś w zdaniu: " To zaiste pocieszające, że Ciebie lub Twoje dzieci czy wnuki będą stawiać pod ścianą ludzie którzy mają swastykę czy inny symbol zamiast krzyża na mundurach." Przeczytaj raz jeszcze, zrozumiesz dlaczego. No pewnie, że to żadna alternatywa. Zgaduję, że chciałeś powiedzieć, że to bez znaczenia jaki znak na mundurze kiedy "pod drzwiami staną i nocą kolbami w drzwi załomocą", a racjonalizm nie gwarantuje dobrych rządów. Wyszło jak wyszło. I więcej dystansu do siebie, są tacy którzy nie stawiają emoticonów zawsze gdy uciekają sie do ironii, groteski, dowcipu. Dystans pomaga. > >>Możliwe. Skoro ja widzę kłamstwo, dlaczego inni mieliby nie widzieć ?> >Sugeruję obejrzeć, dobra zabawa.> >> Cóż, dla mnie to nie jest zabawne tylko przygnębiające.Ehhh. Cóż - mamy odmienne poczucie humoru. > Cóż, zapewne powiesz, że "to taki zbieg okoliczności"  Pewnie, że tak. Czym innym jest dyskutować z Tobą miło o fizyce i miejscu przypadku w świecie. A zupełnie czym innym wierzyć w przepowiednie i słowa wymyślone przez ludzi. Tu się mój dobry humor kończy. ---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > No pewnie, że to żadna alternatywa. Zgaduję, że chciałeś powiedzieć, że to bez znaczenia >jaki >znak na mundurze kiedy "pod drzwiami staną i nocą kolbami w drzwi załomocą", a >racjonalizm nie >gwarantuje dobrych rządów. Wyszło jak wyszło. Dokładnie to chciałem powiedzieć  a Ty zrozumiałeś to zgodnie z moją intencją > I więcej dystansu do siebie, są tacy którzy nie stawiają emoticonów zawsze gdy uciekają sie >do ironii, groteski, dowcipu. Dystans pomaga. Cóż, pewnie dlatego i ja nie umieściłem emoticonów w tym ironicznym i groteskowym przecież zdaniu  Nie uważam też, żebym "wszystko wiedział" a pisane szybko posty nie mogą być wolne od gaf, czy nieprecyzyjnych wyrażeń. (W każdym razie w moim przypadku, często po prostu przekazuję myśli i to, jak rozumiem różne sprawy). Możesz mi zarzucić powtórzenia, niedbałość stylistyczną, i "ciężki" styl pisania. Wystarczy zwrócić uwagę, jeśli jakiś fragment jest niejednoznaczny a z chęcią wyjaśnię, co mam na myśli. > >Cóż, zapewne powiesz, że "to taki zbieg okoliczności"  > Pewnie, że tak. Czym innym jest dyskutować z Tobą miło o fizyce i miejscu przypadku w świecie. A zupełnie czym innym wierzyć w przepowiednie i słowa wymyślone przez ludzi. Tu się mój dobry humor kończy.> --- Ja tylko podaję treść tych "słów wymyślonych przez ludzi". Podaję fakt, że są one w taki sposób zapisane. Do Ciebie należy ocena, czy mają jakieś znaczenie i jeśli chcesz o tym podyskutować, ustalenie i zebranie argumentacji, która potwierdza lub neguje moje wnioski. Dokładnie tak, jak z całą resztą... Ja do niczego Ciebie/Was nie zmuszam, podaję fakty i przedstawiam ich własną interpretację. Nikt nie ma obowiązku "znosić" mojego stylu albo przyjmować moich poglądów, czy "przekopywać" się przez cytaty z tej przepełniającej wielu z Was odrazą za sam fakt krzyża na okładce Księgi. Jeśli ktoś uważa, że nie mam nic mądrego do powiedzenia, nie powinien przecież ze mną dyskutować, bo to strata czasu a udowodniłem chyba, że "wycieczki osobiste" i wykazanie, że "Moje argumenty są najlepsze na świecie bo wszystko wiem najlepiej" mnie nie interesują. Przekłada się to na to, że Ci, którzy szukają "wrażeń" w rozmowie ze mną i podbudowania poczucia własnej wartości po "sprowadzeniu kolejnego nawiedzonego do parteru" szybko się zniechęcają i ani ja ani oni nie żałują, że ze sobą nie rozmawiamy. To, że cały czas tu jesteś i dalej ze mną rozmawiasz świadczy o tym, że traktujesz mnie poważnie i przynajmniej część z tego co mówię, uznajesz za godne zastanowienia, bo przecież szukasz argumentów, które mogłyby wykazać mój błędny tok myślenia! Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli żyjesz dla zaświatów, gardzisz Ziemią i jej mieszkańcami. Na Ziemi mieszkają również ludzie. Masz wydumaną ideę, którą przedkładasz na rzeczywistość. Mrzonka sprawia, że niszczysz rzeczywistość mówiąc i myśląć. Być może już teraz zrobiłeś komuś krzywdę nawracając go na swoje "prawie pewne hipotezy".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jeśli żyjesz dla zaświatów, gardzisz Ziemią i jej mieszkańcami.Nie, gardzę morderstwem, oszustwem i wykorzystywaniem innych. > Być może już teraz zrobiłeś komuś krzywdę nawracając go na swoje "prawie pewne hipotezy".Być może to samo można powiedzieć o Tobie...
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | Autografka (10638 punktów) |
> Jakiego korowodu, z ilu bogów się składającego, jakich bogów (podaj ich definicję).Nie podam definicji. Nie jestem specjalistką od bogów.  Ale jeżeli zakładasz, że wszechświat został raczej stworzony, niż powstał przez przypadek, to dlaczego w przypadku Boga, chcesz zastosować inny rodzaj wnioskowania? Jeżeli założymy, że został stworzony przez innego boga, który został stworzony przez jeszcze innego a ten przez..... i tworzy się nieskończony korowód bogów. Mogło tak być? Moim zdaniem, czemu nie?  I dopiero prawdopodobieństwo zaistnienia całego korowodu bogów, można porównać z prawdopodobieństwem powstania wszechświata przez przypadek. Poza tym, nie bardzo rozumiem sens Twojego wnioskowania. Myślę, że możesz popełniać logiczny błąd, bo wystarczy, żeby prawdopodobieństwo czegoś, co nazywasz zaistnieniem wszechświata przez przypadek, nazwać po prostu prawdopodobieństwem jego zaistnienia. A wtedy opozycją do niego nie jest prawdopodobieństwo stworzenia przez Boga, lecz prawdopodobieństwo niezaistnienia. To zaś, że prawdopodobieństwo to było skrajnie nikłe, nic dla nas nie znaczy, bo świat zaistniał.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bo jeden wystarczy
Twoim chęciom. A ciekawe jakie jest prawdopodobieństwo, że to akurat twoje chęci rządzą wszechświatem? Sądzę, że stosunkowo niewielkie...
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Bo jeden wystarczy > Twoim chęciom.Jedna istota która potrafi stworzyć działające "przeniesienie" modelu matematycznego na płaszczyznę trójwymiarową Jest Bogiem. Nie potrzeba więcej. Ograniczam byty zgodnie z Brzytwą Ockhama. > A ciekawe jakie jest prawdopodobieństwo, że to akurat twoje chęci rządzą wszechświatem? Sądzę, >że stosunkowo niewielkie...To ma jakiś związek z tym o czym rozmawiamy, czy zwyczajnie, Argumentum ad personam? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nie jest argument ad personam. Bóg wziął się u ciebie z twoich chęci, nie ma innego źródła. Uważasz, że coś przeniosło matematykę na model trójwymiarowy. No to takich cosiów może być nieskończona ilość typów, z których żaden nie jest bogiem. To, że bóg stanął ci w myślach, wyrasta z twoich pragnień wytworzonym na bazie antycznych wierzeń. Równie dobrze mógłyś mieć obsesję na punkcie wielkiej kaczki, metafizycznego parasola etc. Do tego nie znam żadnej trójwymiarowej rzeczywistości. Nasza ma cztery wymiary w świetle istniejącej i sprawdzającej się definicji rzeczywistości. Może ma więcej, lecz to trzeba sprawdzić. Być może będzie to możliwe z pomocą Wielkiego Zderzacza Hadronów. (Hadrony nie są aniołkami, dodam na wszelki wypadek, ale możesz je sobie wyobrażać jako małe kaczuszki).
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | > To nie jest argument ad personam. Bóg wziął się u ciebie z twoich chęci, nie ma innego źródła.Ciekawe twierdzenie. Udowodnij. > Uważasz, że coś przeniosło matematykę na model trójwymiarowy. No to takich cosiów może być nieskończona ilość typów, z których żaden nie jest bogiem. To, że bóg stanął ci w myślach, wyrasta z twoich pragnień wytworzonym na bazie antycznych wierzeń.> Znów twierdzisz, że wiesz co mną powoduje i jakie są moje pragnienia. Uzasadnij to twierdzenie. > Równie dobrze mógłyś mieć obsesję na punkcie wielkiej kaczki, metafizycznego parasola etc.Teraz sugerujesz, że mam obsesję. To ma mnie zdyskredytować jako interlokutora? Czy jest częścią Twojej merytorycznej argumentacji. Jeżeli tak, to w jaki sposób? > Do tego nie znam żadnej trójwymiarowej rzeczywistości. Nasza ma cztery wymiary w świetle >istniejącej i sprawdzającej się definicji rzeczywistości.Mówię o modelu matematycznym (np kuli) przeniesionym na PŁASZCZYZNĘ trójwymiarową a nie o trójwymiarowej rzeczywistości. Zauważasz różnicę? > Może ma więcej, lecz to trzeba sprawdzić. Być może będzie to możliwe z pomocą Wielkiego >Zderzacza Hadronów. (Hadrony nie są aniołkami, dodam na wszelki wypadek, ale możesz je sobie >wyobrażać jako małe kaczuszki). Sugestia, że wyobrażam sobie Hadrony jako aniołki albo kaczuszki ma jakiś merytoryczny kontekst poza próbą zdyskredytowania mnie ? Uważasz , że siła twoich argumentów wzrośnie, jeśli uznasz mnie za debila ?? Podaję Ci argumenty a w odpowiedzi słyszę: "Gupi jesteś". Dlaczego znów używasz Argumentum ad personam? Nie masz czegoś konkretniejszego? Żeby Ci ułatwić, przyznaję, że mogę być po prostu niedouczonym kretynem, więc skoro mamy to już za sobą skupmy się na tym CO MÓWIĘ a nie jaki jestem. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ty JUŻ WIESZ, że bóg istnieje z prawdopodobieństwem równym niemal "1". Nie zakładasz przy tym, że może być stu bogów, albo nie ten, o którego ci chodzi. Mówisz, że nie interesują cię rzeczy poza wszechświatem, choć boga jesteś pewien w owym nieinteresującym cię miejscu. O kaczuszkach pisałem na serio. Z tym samym co twoje prawdopodobieństwem również Wielka Kaczka może być twórcą wszechświata. Bo czemu nie?
Moim zdaniem robisz to samo co wielu innych wierzących. Manipulujesz faktami i spojrzeniami na fakty, żeby dowieść swojej "Jedynej Prawdy". Podam ci to na przykładzie. Jest Biblia. Są katolicy. Większość z nich uważa, że opis stworzenia świata z Bibli jest METAFORĄ. Ale uważają przy tym, że opis śmierci i zmartwychwstania Jezusa metaforą nie jest, a już zwłaszcza obietnica ICH zmartwychwstania. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. To co niewygodne w absurdalnym tekście stało się metaforą, a to co pożądane nadal jest dosłowną "prawdą".
Dokładnie tak samo czynisz ty. Uważasz, że nic nie powstało bez udziału stworzyciela. Więc tak sobie wszystko obcinasz i doklejasz, aby to co jest uczciwie badane uznać w zasadzie za absurd, a to co jest absurdem - za prawdę. I sam powiedz, czy jest to mądre? Zwłaszcza, ze tego typu surrealizm myślenia powtarza się jak puszki Coca Coli w supermarkecie. I nie wyrasta wcale z chęci rozmowy, z chęci pytania o świat, ale z chęci życia po śmierci.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Z tym samym co twoje prawdopodobieństwem również Wielka Kaczka może być twórcą wszechświata.
Dwie Kaczki. Dwie Kaczki Mniejsze. To tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | > Ty JUŻ WIESZ, że bóg istnieje z prawdopodobieństwem równym niemal "1". Nie zakładasz przy tym, że może być stu bogów, albo nie ten, o którego ci chodzi.> To nieprawda, znów wydajesz o mnie osąd który uznajesz za prawdziwy, nie znając wszystkich faktów. Zapewniam Cię, że "przekopałem" się przez każdą księgę religijną, do jakiej mogłem dotrzeć. Więcej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261456.Myślę, że ludzie którzy rozmawiali ze mną w innych wątkach potwierdzą, że interesuję się różnymi religiami, ich wierzeniami oraz pozostałościami archeologicznymi (Meretseger: dzięki za mnóstwo profesjonalnej informacji  ). Zakładałem i nadal zakładam, że może być ich sto milionów. Jeśli jeden, to i miliard. To są MOŻLIWOŚCI. A mnie interesuje, jaka jest RZECZYWISTOŚĆ. Ponieważ nie można zdobyć wszystkich danych, które jednoznacznie odpowiedziałyby na podstawowe pytanie: Po co tutaj jestem i czy w ogóle po coś? , jedyną opcją pozostaje ustalenie jaka jest NAJPRAWDOPODOBNIEJ rzeczywistość. > Mówisz, że nie interesują cię rzeczy poza wszechświatem, choć boga jesteś pewien w owym >nieinteresującym cię miejscu.To znów nieprawda, NIE JESTEM w 100% pewien, piszę to wielokrotnie w tym wątku. > O kaczuszkach pisałem na serio. Z tym samym co twoje prawdopodobieństwem również Wielka >Kaczka może być twórcą wszechświata. Bo czemu nie?Może. Zdefiniuj Wielką kaczkę, z chęcią podyskutuję. > Moim zdaniem robisz to samo co wielu innych wierzących. Manipulujesz faktami i spojrzeniami na fakty, żeby dowieść swojej "Jedynej Prawdy".> Fakt to fakt. Manipulacja faktem może polegać jedynie na pomijaniu istotnych kwestii. Jednakże jeśli coś jest faktem to jest i nie poddaje się "manipulacji". Prawda nie jest "moja" bo jest jedna. Jeżeli otrzymujesz dwie sprzeczne informacje, to jedna z nich MUSI być fałszywa. > Podam ci to na przykładzie. Jest Biblia. Są katolicy. Większość z nich uważa, że opis stworzenia świata z Bibli jest METAFORĄ. Ale uważają przy tym, że opis śmierci i zmartwychwstania Jezusa metaforą nie jest, a już zwłaszcza obietnica ICH zmartwychwstania.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261456> Dokładnie tak samo czynisz ty.Po raz kolejny piszesz o mnie nieprawdę. dwa wiersze wyżej jest link do mojej wypowiedzi. Uważasz, że nic nie powstało bez udziału stworzyciela. To znów nie jest prawda. > Więc tak sobie wszystko obcinasz i doklejasz, aby to co jest uczciwie badane uznać w >zasadzie za absurd, a to co jest absurdem - za prawdę.Podaj przykład. > I sam powiedz, czy jest to mądre? Zwłaszcza, ze tego typu surrealizm myślenia powtarza się jak puszki Coca Coli w supermarkecie. I nie wyrasta wcale z chęci rozmowy, z chęci pytania o świat, ale z chęci życia po śmierci.> Znów twierdzisz, że wiesz, z czego wyrasta mój domniemany "surrealizm myślenia". Zobacz ile nieprawdziwych informacji na mój temat rozpowszechniłeś w tym krótkim poście. Są tylko dwie możliwości, albo uznałeś za prawdę coś co sobie założyłeś bez zbadania dowodów albo celowo mówisz o mnie nieprawdę. Dlaczego to robisz? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Może. Zdefiniuj Wielką kaczkę, z chęcią podyskutuję.
A może Ty byś zdefiniował boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Uważasz, że MUSI istnieć odpowiedź na >pytanie >"po co tu jestem".> Czy Bóg istnieje? Nie wiem. Wiem, że to całkiem możliwe, że istnieje. Skoro możliwe jest, że o moim losie może decydować potężna istota, której zamiarów nie znam, lepiej zainteresować się, jakie ma cele wobec nas jeśli istnieje. Można wykazywać, że zakład Pascala jest głupi. Ja też nie mogę WIEDZIEĆ, "który to Bóg". Za to mogę okazać szacunek komuś, kto w takich szczegółach opracował i wdrożył tytaniczny plan którego genialność przekracza wszystko co osiągnęli ludzie. Nie mam pojęcia jak naprawdę się nazywa i czy w ogóle się nazywa. > Ale jaka jest ta odpowiedź twoim zdaniem? Bez upiększeń brzmi - "aby być zabawką boga". A po co chce się ów bóg bawić Homo sapiensem? Hę?  > Mogę myśleć o tym co ja, człowiek, czułbym, gdybym się znalazł sam w miejscu bez czasu i przestrzeni, bez kolorów, zapachów, smaku, bez wrażeń zmysłowych (bo tak właśnie wyobrażam sobie początek kreacji przez Boga). Zapewne zapragnąłbym, żeby z kimś pogadać, wyobraziłbym sobie kolory i zapachy. Chciałbym stworzyć inne inteligentne istoty, żeby razem chociażby grać w szachy. Chciałbym też, żeby miały wolny wybór swojego postępowania. Żeby mogły wybrać co jest dobre a co złe. Co przynosi owoce a co ciernie. Chciałbym, żeby dokonywały słusznych wyborów, dokładnie jak dzieci które mogą włożyć rękę do gorącej herbaty, lub nie. Chciałbym też żeby odpowiadały za własne czyny i za każde zło wyrządzone płaciły tym samym złem odebranym. Musiałbym więc dać im wybór, czy chcą poznać zło, starczy powiedzieć: "Jeżeli zjesz z tego drzewa, poznasz zło, choroby, smutek, śmierć. Poznasz też wiedzę o tym czym jest zło, co to znaczy "ból","rozpacz",śmierć. Jasne, że jest to jakaś wiedza, tyle, że ma swoją cenę... Kiedy już wybraliby świat w którym panuje śmierć i choroby, dałbym im taki jaki sami chcieli i miał nadzieję, że nie będą sobie bólu i śmierci zadawali. Tu pojawia się wąż. Dziwna postać, która ma zupełnie odmienny charakter. Podsuwa "Ewie" myśl, że jeżeli spróbuje "dziwnych jabłek", jak Bóg będzie wiedziała co to dobro i zło. Od tej chwili ten "wąż" zostaje uwięziony na ziemi ale ma możliwość wpływania na ludzi. Nazywa się go "oskarżycielem", bo oskarża ludzi o wszystko złe co zrobili i żąda dla nich sprawiedliwej kary. Później następuje próba "wychowania" plemienia wybranego ze względu na jego ciężką sytuację w niewoli. Wyraźne instrukcje i nawoływanie przez proroków o zaprzestaniu wzajemnego mordowania się, kanibalizmu i składania ofiar z ludzi nie przynoszą rezultatu. Mimo kilkukrotnego doświadczania tego plemienia, burzenia ich miast wreszcie rozproszenia ich po całym świecie poprawa nie następuje. Ani wśród nich, ani wśród innych ludzi. Najwyraźniej jedynym wyjściem jest zmiana strategii, skoro "wychowanie ojcowską ręką" nie działa, może zadziała jakiś bezpośredni przekaz, połączony z dowodami. Tu pojawia się osoba Jezusa, która ma podwójną rolę: -nauczyciela, który tłumaczy zależności między ludźmi i pozwala ZROZUMIEĆ jak nasze uczynki wpływają na innych ludzi. -a także swego rodzaju "wybawcy". Wybawcy w tym sensie, że ma możliwość uwolnienia nas od odpowiedzialności, której żąda szatan. Ceną, jaką musi zapłacić jest poznanie ogromu cierpień, jakich doznają ludzie na ziemi. Stąd 40 dni na pustyni, gdzie poznał głód i pragnienie, a później dobrowolna śmierć. Od tej chwili może powiedzieć o każdym: "mimo tego, że zdradzałeś swoją żonę, okradałeś sąsiadów i wcale nie byłeś ideałem, ja uwalniam Cię z odpowiedzialności jakiej żąda szatan, bo wiem jakie jest ludzkie życie i jak ciężko czasem zdobyć chleb. Stawia tylko dwa warunki i wynikające z nich implikacje: -kochaj swoich bliźnich, wszystkich ludzi na ziemi bo nie są od Ciebie gorsi ani inni a na końcu eksperymentu nie będę patrzeć na Twój kolor skóry, urodzenie czy kraj zamieszkania tylko na to co zrobiłeś innym i dla innych. -okaż szacunek temu, kto jest stwórcą Twojego świata a jeśli nawet nie wierzysz, że istnieje, nie obrażaj go wygłaszając o nim twierdzenia, o których nie wiesz, czy są prawdziwe. Radzi też, żeby nie ufać łatwo opiniom innych i nie dać się oszukać. Mówi, żeby posługiwać się prawdą i szukać prawdy. Obiecuje, że kto będzie szukał prawdy a nie zadowoli się tym, co wydaje mu się, że wie, w końcu zrozumie, że zabijanie, kradzieże, i wykorzystywanie innych są złe i prowadzą do cierpienia i upadku. Tyle o moich poglądach "religijnych". Zaznaczam, że nic tu nie uznaję za pewne ani za prawdę absolutną, jest to moje rozumienie sytuacji, w jakiej się najprawdopodobniej znajdujemy, wynikłe z nieprzeliczonej ilości lektur, studiów, dyskusji filmów i wszelkich możliwych i zrozumiałych dla mnie źródeł informacji. Jeżeli zaś chodzi o wszelkiego rodzaju obrzędy, chrzty z wody, bieganie co niedziela do kościoła, machanie kadzielnicą czy klepanie zdrowasiek to uważam to za idiotyczne bzdury, służące manipulacji i wyciąganiu kasy na doktrynie, która ma niewiele wspólnego z tym, co przekazał Jezus. Jeżeli chodzi zaś o "techniczną" stronę to oczywiście jest to tylko jedna ze zrozumiałych przeze mnie możliwości "stwarzania wszechświatów". W świetle rozwoju informatyki, muszę przyznać, że istnieje możliwość wykazania, że stan dowolnego układu można zasymulować. "Mini-wszechświaty" są rzeczą powszechnie znaną, wiele zjawisk np. atmosferycznych, jest przewidywanych dzięki symulacjom komputerowym, które odtwarzają część naszego wszechświata. Dzisiaj możemy symulować maksymalnie po kilka tysięcy atomów, ale za 10/100/1000 lat ? Inna możliwość, że wszechświat jest "organizmem", który składa się z przepływającej informacji i energii. Materia technicznie rzecz biorąc nie istnieje, bo jest razem z masą formą energii. To właśnie Einstein udowadnia, w swoim słynnym równaniu E=MC 2. Materia to energia. Tak jak lód i woda, to to samo a jakże inne właściwości  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>-okaż szacunek temu, kto jest stwórcą Twojego świata a jeśli nawet nie wierzysz, że istnieje, nie obrażaj go wygłaszając o nim twierdzenia, o których nie wiesz, czy są prawdziwe.
Nie wygłaszaj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Tu pojawia się wąż. Dziwna postać, która ma zupełnie odmienny charakter.
To Ty wierzysz w gadające węże?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na bazie powyższej wypowiedzi z wygłaszaniem i gadającymi wężami upewniłem się na 100%, że twoje poglądy płyną z twojego emocjonalnego przywiązania do "Jedynej Prawdy" zawartej w religii chrześcijańskiej. Zatem nie dziw się, że źródło twoich poglądów widzę w twoich emocjach, a nie w spojrzeniu na rzeczywistość i rozmyślaniu o niej. Gdzieś tam zanegowałeś ewolucję ludzkiego mózgu i pawiego pióra, więc jeszcze raz polecam ci zapoznanie się z ewolucją naturalną. Przez lekturę i obserwację. Również samego siebie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
> PŁASZCZYZNĘ trójwymiarowąRozumiem, że w ferworze dyskusji różnie potknięcia się trafiają, więc tak dla porządku: Dwa wymiary - płaszczyzna. Trzy wymiary - przestrzeń. O ile możemy mówić o dwuwymiarowych przestrzeniach, o tyle trójwymiarowa płaszczyzna trochę razi. Pozdrawiam www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > O ile możemy mówić o dwuwymiarowych przestrzeniach, o tyle trójwymiarowa płaszczyzna trochę >razi.> Pozdrawiam> www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335Wymówek brak... Jak sama nazwa wskazuje... Miało być określenie potoczne, płaszczyzna fizyczna...
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | bo nie ma ŻADNYCH danych na temat tego, co POZA naszym wszechświatem. Każde założenie wstępne musiałbym wyssać z palca A jednak boga rozważasz, choć nie masz żadnych danych na temat tego, co jest POZA naszym wszechświatem. Widzę tu emocje nie mające wiele wspólnego z rachunkiem prawdopodobieństwa. Dobre jest to co cieszy, a co marwi jest... nieprawdopodobne. I nie ma ŻADNYCH danych...
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > bo nie ma ŻADNYCH danych na temat tego, co POZA naszym wszechświatem. Każde >założenie wstępne musiałbym wyssać z palca > A jednak boga rozważasz, choć nie masz żadnych danych na temat tego, co jest POZA naszym >wszechświatem. Tak ale oczywiście mam mnóstwo danych dotyczących tego co W naszym wszechświecie. Na ich podstawie można wysnuwać wnioski bo udowodnione zdania daje się przyjmować za założenia. Jeśli natomiast ZAŁOŻYSZ istnienie Boga to nie możesz przecież np. Liczyć szans na to, że ma ojca... Każde nieudowodnione założenie jako podstawa innych założeń jest zwyczajnym błędem logicznym. Można robić założenia na podstawie obserwowalnych i mierzalnych danych ale pewnie znasz pojęcie metoda naukowa więc to jest dla Ciebie jasne. Z tej prostej przyczyny rozpatrywanie łańcuchów "nadbogów" nie ma racji bytu. Jeśli idziesz po łące i zobaczysz kupę zwierzęcia to możesz zakładać, że to "prezent" od konia, krowy, innego zwierzęcia, nawet FSM czy Boga. Zadawanie pytania "Skąd wziął się Bóg" jest tym samym co pytanie: "No dobrze, skoro twierdzisz, że tę kupę zostawił koń, to jakiego był koloru?". > Widzę tu emocje nie mające wiele wspólnego z rachunkiem prawdopodobieństwa. Dobre jest to co >cieszy, a co marwi jest... nieprawdopodobne. I nie ma ŻADNYCH danych...  Uzasadnij. Jakie są Twoje argumenty, że "to emocje". Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Tak ale oczywiście mam mnóstwo danych dotyczących tego co W naszym wszechświecie.> Na ich podstawie można wysnuwać wnioski bo udowodnione zdania daje się przyjmować za założenia.> Jeśli natomiast ZAŁOŻYSZ istnienie Boga to nie możesz przecież np. Liczyć szans na to, że ma ojca... Każde nieudowodnione założenie jako podstawa innych założeń jest zwyczajnym błędem logicznym.Ale to nie zmienia faktu, że jakieś prawdopodobieństwo istnienia Boga jest. I to, jakie jest, może diametralnie zmienić postać rzeczy, bo jeżeli wynosi ono 1, to świat stworzył zły lub nieudolny bóg  , a jeżeli jest porównywalne z prawdopodobieństwem przypadkowego zaistnienia świata, to jesteśmy w punkcie wyjścia.  Oczywiście możesz potraktować Boga jako założenie, tylko zawsze musisz mieć w pamięci, że jest on tylko założeniem.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
> Ale to nie zmienia faktu, że jakieś prawdopodobieństwo istnienia Boga jest. I to, jakie jest, może diametralnie zmienić postać rzeczy, bo jeżeli wynosi ono 1, to świat stworzył zły lub nieudolny bóg  > Uzasadnij na czym polega Jego zło i nieudolność. , a jeżeli jest porównywalne z prawdopodobieństwem przypadkowego zaistnienia świata, to jesteśmy w punkcie wyjścia.  > Oczywiście możesz potraktować Boga jako założenie, tylko zawsze musisz mieć w pamięci, że jest on tylko założeniem.> Oczywiście, że jest to założenie. Byłbym kłamcą, gdybym twierdził, że WIEM, że Bóg istnieje. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Ale to nie zmienia faktu, że jakieś prawdopodobieństwo istnienia Boga jest. I to, jakie jest, może diametralnie zmienić postać rzeczy, bo jeżeli wynosi ono 1, to świat stworzył zły lub nieudolny bóg  > >> Uzasadnij na czym polega Jego zło i nieudolność.Zło lub nieudolność. Spójrz na świat wokół siebie, a znajdziesz odpowiedź. Jeden pożera drugiego, żeby żyć. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Uzasadnij na czym polega Jego zło i nieudolność.> Zło lub nieudolność.> Spójrz na świat wokół siebie, a znajdziesz odpowiedź. Jeden pożera drugiego, żeby żyć.  Ktoś Ci każe pożerać drugiego? Zostań wegetarianką  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Ktoś Ci każe pożerać drugiego? Zostań wegetarianką  Bardzo śmieszne. Pożeranie jest jedną z immanentnych cech współistnienia gatunków. Czy dobry bóg tak by to wymyślił, gdyby wszystko potrafił?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > >Ktoś Ci każe pożerać drugiego? Zostań wegetarianką  > Bardzo śmieszne. Pożeranie jest jedną z immanentnych cech współistnienia gatunków. Czy dobry bóg tak by to wymyślił, gdyby wszystko potrafił?> Hm W biblii jest napisane dlaczego zwierzęta się zabijają i dlaczego zaczęliśmy je jeść... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Hm W biblii jest napisane dlaczego zwierzęta się zabijają i dlaczego zaczęliśmy je jeść...Czyli zabijają się, bo tak. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | > >Hm W biblii jest napisane dlaczego zwierzęta się zabijają i dlaczego zaczęliśmy je jeść...> Czyli zabijają się, bo tak.  Nie, Ewa z Adamem, ŚWIADOMIE WYBRALI życie w świecie, w którym istnieje zło, głód, choroby i śmierć. Chcieli się DOWIEDZIEĆ co to znaczy ból i rozpacz, więc się dowiedzieli zjadając owoc z "drzewa wiadomości"... Możemy więc "podziękować" naszym praprzodkom, że nas tak wpakowali  . Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > >>Hm W biblii jest napisane dlaczego zwierzęta się zabijają i dlaczego zaczęliśmy je jeść...> >Czyli zabijają się, bo tak.  > Nie, Ewa z Adamem, ŚWIADOMIE WYBRALI życie w świecie, w którym istnieje zło, głód, choroby i śmierć. Chcieli się DOWIEDZIEĆ co to znaczy ból i rozpacz, więc się dowiedzieli zjadając owoc z "drzewa wiadomości"...> Możemy więc "podziękować" naszym praprzodkom, że nas tak wpakowali .Ewa z Adamem? To rozumiem. Ale dlaczego za nich, ma cierpieć ból i strach taka na przykład antylopa? Ją dobry bóg też ukarał?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Adam i Ewa też istnieli z prawdopodobieństwem niemalże 1 twoim zdaniem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Adam i Ewa też istnieli z prawdopodobieństwem niemalże 1 twoim zdaniem?Nie, wierzę, że ludzkość miała "prototypy". Nie ma na to dowodów.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
> Nie, Ewa z Adamem, ŚWIADOMIE WYBRALI życie w świecie,Pytam różnych wierzących w mit stworzenia, ale do tej pory nie uzyskałem satysfakcjonującej mnie odpowiedzi: Jaki kolor skóry mieli Adam z Ewą? Pytanie kolejne: W jaki sposób uzyskaliśmy dzisiejsze zróżnicowanie rasowe? www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > > Nie, Ewa z Adamem, ŚWIADOMIE WYBRALI życie w świecie,> Pytam różnych wierzących w mit stworzenia, ale do tej pory nie uzyskałem satysfakcjonującej mnie odpowiedzi:> Jaki kolor skóry mieli Adam z Ewą?> Pytanie kolejne:> W jaki sposób uzyskaliśmy dzisiejsze zróżnicowanie rasowe? Dla mnie Adam i Ewa to "prototypy". Tak jak pierwszy model FORDA. Był czarny. kolejne, niekoniecznie. W księdze Henocha lub np. w Księdze jubileuszów możesz przeczytać, że "Adama" było 20 rodzajów i "Ewy" było 20 rodzajów po stworzeniu pierwszej pary. To oczywiście tylko moje rozumienie wynikłe z analizy szczątkowej informacji. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | Słuchaj, nie miałbym problemu z Twoim rozumowaniem gdybyś nie cytował Biblii. NIKT ci nie udowodni, że nie ma boga, ale wiele osób może Ci wytłumaczyć skąd on się wziął w Twojej głowie. To po pierwsze. Po drugie, uważasz że istota na tak niesamowicie inteligentna bawiła się w takie gierki jak zsyłanie proroków, swoich synów, zapładnianie dziewic ? Proszę Cię. CZŁOWIEK STWORZYŁ BOGA NA PODOBIEŃSTWO SWOJE ! Nie podoba mi się to, że wybierasz sobie fragmenty Biblii. Mówiłeś coś o miłosierdziu Jezusa, okay, jest parę cytatów, które pokazują go z drugiej strony. Przy wyjeździe z Jerozolimy, nawoływał do mordowania nie uznających jego panowania czy jakoś tak, nie chcę mi się sprawdzać. CO do cholery wam się uwzięło z tym wybuchaniem i składaniem w części ! To chyba przez nasze nazewnictwo "Wielki Wybuch", dobrze było by to zmienić na "Wielkie Rozszerzenie".  Nie jestem genetykiem, ani w ogóle biologiem, ale za to kształcę się w zakresie chemii. Gdy chcę się otrzymać jakąś substancję/związek chemiczny. Nie wrzucam wszystkich składników i nie wysadza ich w powietrze ani nie miesza. Przeprowadza się kilka reakcji, których końcowym produktem będzie żądana substancja/związek. Z mojej podstawowej wiedzy na temat abiogenezy, komórka jakakolwiek nie powstała przez losowe mieszanie się organelli. Wydaję mi się również, że żaden gen nie powstaje od tak. Gen hemoglobiny prawdopodobnie zaczynał jak wszystkie inne od bardzo prostego, tylko zmieniał się z biegiem czasu. CEL I PRZYPADEK to określenia stworzone przez ludzi, tak jak litość, dobro i zło. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Słuchaj, nie miałbym problemu z Twoim rozumowaniem gdybyś nie cytował Biblii.Biblię cytuję dlatego, że jest podstawą mojego systemu filozoficznego. Jeżeli Ci to przeszkadza, na przyszłość powstrzymam Się od cytowania książki, która w jakiś sposób jest dla Ciebie gorsza od innych. Tak jak ja, ponieważ wierzę w żywego Boga a nie martwego, jestem dla wielu ludzi na tym forum gorszy od innych. Nieważne co mówię i jakie mam argumenty. Wierzę, więc NIE MOGĘ mieć racji. Dziwnym zbiegiem okoliczności moje poszanowanie np. Ciebie jako rozmówcę, mówienie o tym, że ważna jest współpraca i nie ma ludzi "lepszych i gorszych". Miarą człowieka są jego uczynki. Cóż, są słowa które znacznie lepiej to opisują ale Ciebie drażnią, więc nie zacytuję. Nawołuję do tego, żeby mówić prawdę i żeby szukać prawdy u innych, nie okradać ich i nie napadać w bzdurnej wojnie o ropę. Tak jak ateiści traktowani są w kręgach kościelnych jako osoby "gorsze" i "wrogów", tak niektórzy z Was traktują mnie i innych, którzy chcą wyjaśnić własne wątpliwości. Kiedy używam jako argumentów cytatów z Biblii, powiedz mi o swoich zastrzeżeniach merytorycznych do nich ! Nie o tym, że są głupie bo pochodzą z tej książki. W Biblii jest mnóstwo głupot. Przekłamania, fałszerstwa, fragmenty sobie przeczące, mitologiczne zjawiska. Jest przecież napisana przez ludzi. Jedni z nich byli uczciwi, inni nie. Jedni opisywali, co widzieli, drudzy, jak chcieliby widzieć swoją władzę. Poczytaj dwie wersje o Królu Dawidzie, z księgi Samuela i Kronik. Zrozumiesz o czym mówię. > NIKT ci nie udowodni, że nie ma boga, ale wiele osób może Ci wytłumaczyć skąd on się wziął w >Twojej głowie. To po pierwsze.Skąd te osoby WIEDZĄ, że istnieje on tylko w mojej głowie. Czy Ty masz taką wiedzę ? Czy to tylko Twoje założenie, którego przecież nie możesz zmusić, by było rzeczywistością. Jest albo nie jest. Ale ani ja ani Ty ani nawet Dawkins nie może wiedzieć. > Po drugie, uważasz że istota na tak niesamowicie inteligentna bawiła się w takie gierki jak >zsyłanie proroków, swoich synów, zapładnianie dziewic ? Proszę Cię.Czy Twoi rodzice nie stosowali różnych środków, żeby Cię wychować, żebyś zrozumiał pewne rzeczy? Być może nie, nie znam Ciebie ani Twojej rodziny więc nie będę osądzał. W każdym razie z reguły tak robią  > CZŁOWIEK STWORZYŁ BOGA NA PODOBIEŃSTWO SWOJE !A dopuszczasz myśl, że dużo wcześniej Bóg stworzył człowieka? > Nie podoba mi się to, że wybierasz sobie fragmenty Biblii. Wybieram takie, które podkreślają moją argumentację. Już Ci mówiłem, nie uważam CAŁEJ Biblii za prawdę. Miałbym więc cytować to, co uważam za fałsz? Po raz setny mówię, że piszę prawdę, nie "prawdę" ani "Jedynie słuszną prawdę". Mogę się mylić, ale nie kłamię (ot takie "zboczone" hobby fanatyka). Żeby Ci uzmysłowić o czym mówię, ten raz pozwolę sobie jednak zacytować: "Łk 12:46-47 46. to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.47. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. (BT)" Chłosta(47) czy ćwiartowanie(46)? a 48 .. znów chłosta... więc jednak chłosta? Nie zauważasz, że to zdanie jest bez sensu, jeśli nie usuniesz podkreślonego fragmentu ? Komuś widocznie zależało na tym, żeby się tam znalazł. Być może któremuś z kapłanów, który chciał z Boga uczynić narzędzie strachu aby utrzymać "hołotę" w posłuszeństwie... Mam cytować takie fragmenty skoro widzę, że są sprzeczne? > Mówiłeś coś o miłosierdziu Jezusa, okay, jest parę cytatów, które pokazują go z drugiej >strony. Przy wyjeździe z Jerozolimy, nawoływał do mordowania nie uznających jego panowania >czy jakoś tak, nie chcę mi się sprawdzać.To nieprawda. Sprawdź proszę a sam się przekonasz. > Przeprowadza się kilka reakcji, których >końcowym produktem będzie żądana substancja/związek.Dokładnie, robisz to w przemyślany i zorganizowany sposób. Chemia jest bardzo ciekawą dziedziną. Moja wiedza w tym zakresie jest raczej mizerna, więc jeśli nie będę czegoś rozumiał a Tobie zechce się "Odpowiedzieć nawiedzonemu", to z chęcią zapytam. > Z mojej podstawowej wiedzy na temat abiogenezy, komórka jakakolwiek nie powstała przez >losowe mieszanie się organelli. Wydaję mi się również, że żaden gen nie powstaje od tak. Gen >hemoglobiny prawdopodobnie zaczynał jak wszystkie inne od bardzo prostego, tylko zmieniał >się z biegiem czasu.Dna jest wielkim problemem dla zwolenników powstania życia drogą selekcji naturalnej. Zobacz, co sam Dawkins o tym mówi: www.youtube.com/watch?v=H7OWwLURQnUKilkakrotnie już umieszczałem ten link ale spotykam się z milczeniem... Czyż to nie jego słowa? Przecież nawet on nie może w żywe oczy powiedzieć, że nie widzi znamion projektu więc to przyznaje. Wykorzystuję te fragmenty, bo być może ktoś pokusi się o polemikę z tezą tego filmiku. Ponieważ na temat wiary mam podobne zdanie jak pan Stein, więc używam zbliżonej argumentacji. Usłyszałem pytanie i odpowiedź pana Dawkinsa. Sprawdziłem zarzuty Steina. Są zasadne i rozsądne. Dzięki takim ludziom jak Stein, którzy oczywiście promują swój punkt widzenia zauważyłem mnóstwo nieścisłości w tym tak gładko i przekonująco sprzedawanym nam "pakiecie" wiedzy o wszystkim. > CEL I PRZYPADEK to określenia stworzone przez ludzi, tak jak litość, dobro i zło.A o tym możemy chętnie podyskutować. Czy jeśli Ciebie nigdy by nie było, to cel nie mógłby istnieć ? Mówmy tylko o tym, co wiemy, że możliwe. Przecież nawet nie wiemy, czy energia jest "wieczna", czy powstała. Jeśli jest wieczna... Bóg jest prawie pewny. Jeśli powstała, i tak najprawdopodobniej powstałby JEDEN niedoskonały Bóg w morzu chaosu i po "udoskonaleniu się", stworzył więcej bytów. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Jeszcze jedno, chciałbym zapytać, czy naprawdę odczuwasz tak wielkie zażenowanie, sprowadzając mnie, kolejnego wierzącego do parteru? Nie chcąc Cię urazić, nie zacytuję ale sparafrazuję: "macie oczy a nie widzicie, że jesteście dziełem Bożym? > CEL I PRZYPADEK to określenia stworzone przez ludzi, tak jak litość, dobro i zło.A ja mam inne zdanie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w262804Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W chrześcijaństwie syn boży pożerał ryby, mnożył je jak bezmózgi styropian, a o ptakach mówił, że nic nie robią, a żyją, co znaczy, że przyroda niezbyt go ciekawiła. Napisałem to na wypadek, gdyby owa niemal stuprocentowa twoja pewność kręciła się koło Biblii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > W chrześcijaństwie syn boży pożerał ryby, mnożył je jak bezmózgi styropian, a o ptakach mówił, że nic nie robią, a żyją, co znaczy, że przyroda niezbyt go ciekawiła.> Twierdzisz, że zjadanie ryb jest barbarzyństwem i burzy ich rybią psychikę? Jeśli stwierdzę, że jakaś dziewczyna nie musi chodzić do solarium aby być ładna, to oznacza, że mnie ona "niezbyt ciekawi" ? Interesujący wniosek. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Twierdzę, że ryby przez istotę mieniącą się bogiem zostały w ewangeliach użyte nie jako ludzcy kuzyni, ale jako styropian do tworzenia haseł propagandowych. Twórcy Jezusa nie mieli bladego pojęcia o wszechświecie, podobnie jak bóg, którego wymyślili. To twierdzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Twierdzę, że ryby przez istotę mieniącą się bogiem zostały w ewangeliach użyte nie jako ludzcy >kuzyni, ale jako styropian do tworzenia haseł propagandowych.Sugerujesz, że karmienie głodnych to propaganda ? Ciekawe poglądy > Twórcy Jezusa nie mieli bladego pojęcia o wszechświecie, podobnie jak bóg, którego wymyślili. >To twierdzę.Udowodnij.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Bo jeden wystarczy  Dlaczego? Egipcjanie twierdzili, że nie. Jaką mam gwarancję, że się nie mylili? Jeżeli założymy, że jest (w jakimś stopniu) prawdopodobne istnienie jednego boga, to równie dobrze możemy zacząć rozważać prawdopodobieństwo istnienia tysiąca bogów (bo mniej więcej tylu się doliczono w starożytnym Egipcie). I zaczną się poważne matematyczne schody
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Bo jeden wystarczy  > Dlaczego? Egipcjanie twierdzili, że nie. Nie mówię o tym, co twierdzili Egipcjanie tylko ile inteligentnych bytów jest NIEZBĘDNYCH do stworzenia modelu matematycznego. To zupełnie różne sprawy. > Jaką mam gwarancję, że się nie mylili?Nie masz... > Jeżeli założymy, że jest (w jakimś stopniu) prawdopodobne istnienie jednego boga, to równie dobrze możemy zacząć rozważać prawdopodobieństwo istnienia tysiąca bogów (bo mniej więcej tylu się doliczono w starożytnym Egipcie). I zaczną się poważne matematyczne schody  > Możemy ale co tym osiągniemy ? Jakąś zmianę w paradygmacie? JEDEN wystarczy do utrzymania spójności teorii. Może być ich nawet miliardy jeśli może być jeden. Tyle że rozważając "tysiące" musimy za podstawę przyjąć NIEUDOWODNIONE założenie, że istnieje przynajmniej jeden. Jeśli to założenie zostanie udowodnione, możemy pójść dalej i rozważać, czy nie ma ich więcej. Zanim do tego dojdziemy, wszelkie rozważania są bezpodstawne: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261009Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nie mówię o tym, co twierdzili Egipcjanie tylko ile inteligentnych bytów jest NIEZBĘDNYCH do stworzenia modelu matematycznego. To zupełnie różne sprawy.Zgadza się. Ale najpierw trzeba założyć, że mamy do czynienia z, nazwijmy to, "pierwotnym" modelem matematycznym, przeniesionym na płaszczyznę fizyczną, z której z kolei my tworzymy wtórne modele matematyczne. Czy to jednak jest uprawnione? Możemy poczynić takie założenie bez obaw, że rozumowanie zaprowadzi nas prosto w ziemniaczane pole? > Może być ich nawet miliardy jeśli może być jeden. Tyle że rozważając "tysiące" musimy za podstawę przyjąć NIEUDOWODNIONE założenie, że istnieje przynajmniej jeden.> Jeśli to założenie zostanie udowodnione, możemy pójść dalej i rozważać, czy nie ma ich więcej.Jestem pesymistką. W życiu się tego nie udowodni. Ani matematycznie, ani w żaden inny sposób. Można zakładać, że jest jeden, można zakładać, że jest miliard, można wreszcie zakładać, że żadnego nie ma, a rezultat i tak będzie taki sam. > Zanim do tego dojdziemy, wszelkie rozważania są bezpodstawne:Co nie znaczy, że musimy z nich zrezygnować  > www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261009W przywoływanym poście piszesz: Cytat:Zadawanie pytania "Skąd wziął się Bóg" jest tym samym co pytanie: "No dobrze, skoro twierdzisz, że tę kupę zostawił koń, to jakiego był koloru?" A z tym akurat się nie zgadzam. Pytanie o konia zostało źle postawione. Ja nie pytam, ile macek ma Bóg, tylko "Skąd koń się wziął na tej łące?" Wersji odpowiedzi może być milion, ale taka: "Był tam zawsze" jakoś do mnie nie przemawia... Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Nie mówię o tym, co twierdzili Egipcjanie tylko ile inteligentnych bytów jest NIEZBĘDNYCH do stworzenia modelu matematycznego. To zupełnie różne sprawy.> Zgadza się. Ale najpierw trzeba założyć, że mamy do czynienia z, nazwijmy to, "pierwotnym" modelem matematycznym, przeniesionym na płaszczyznę fizyczną, z której z kolei my tworzymy wtórne modele matematyczne. Czy to jednak jest uprawnione? Możemy poczynić takie założenie bez obaw, że rozumowanie zaprowadzi nas prosto w ziemniaczane pole?> Niekoniecznie, nieznajomość budowy samochodu nie nakazuje Ci wyjaśniać tej budowy jeśli stwierdzisz, że zostawione na piasku ślady opon należą najprawdopodobniej do samochodu. > Jestem pesymistką. W życiu się tego nie udowodni. Ani matematycznie, ani w żaden inny sposób. Można zakładać, że jest jeden, można zakładać, że jest miliard, można wreszcie zakładać, że żadnego nie ma, a rezultat i tak będzie taki sam.> I mnie się wydaje, że nie będziemy w stanie udowodnić istnienia bądź nieistnienia Boga. Jedną z przyczyn jest natychmiastowe załamanie się idei o "przetapianiu w tyglu" czyli przekonaniu się jakimi jesteśmy ludźmi tak naprawdę, w środku, co zrobimy jeśli kosztem innych będziemy mogli osiągnąć własną wymierną korzyść mając na uwadze, że być może nikt nie patrzy i nikt nas nie napiętnuje. Jeśli WIESZ, że za zabicie wspólnika dla pieniędzy spotka Cię sroga kara i napiętnowanie i nie możesz jej uniknąć to raczej powstrzymasz się od tej zbrodni prawda? Nie miałabyś wtedy wolnej woli, możliwości wybrania ZŁA lub DOBRA. To tak jak z fotoradarem... Jeśli WIESZ, że stoi w miejscowości X to przed tą miejscowością zwalniasz... Jeśli wiesz że MOŻE tam stać radar ale pewna nie jesteś, bywa różnie  > A z tym akurat się nie zgadzam. Pytanie o konia zostało źle postawione. Ja nie pytam, ile macek ma Bóg, tylko "Skąd koń się wziął na tej łące?" Wersji odpowiedzi może być milion, ale taka: "Był tam zawsze" jakoś do mnie nie przemawia...> Pozdrawiam  Nie twierdzę, że "był zawsze". Uważam, że wszystko wskazuje na to, że za powstaniem naszej rzeczywistości stoi inteligentna istota. Dlatego, że wszechświat działa w inteligentny, dający się łatwo opisywać i przewidywać sposób. Wszelkie nasze "wynalazki" nie są przecież "wynalazkami", tylko ODKRYCIAMI jak działa rzeczywistość. Odkrycia te często okazują się przełomowe i pozwalają nam tworzyć "cuda" jakie przeraziłyby naszych przodków. Mówię tylko, że za tym najprawdopodobniej stoi inteligentna istota. Skąd miałbym brać przesłanki do tego, żeby zastanawiać się z czego ona jest zbudowana lub w jaki sposób istnieje i od "kiedy"? Szczerze mówiąc nie mam nawet żadnej spójnej koncepcji z uwagi na to, że nie istnieją dane dotyczące "poza-wszechświata", na których mógłbym się oprzeć. Wyciąganie hipotez opartych na wymyślonych założeniach nie ma dla mnie nic wspólnego z racjonalnym podejściem i jako takie je odrzucam. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie twierdzę, że "był zawsze".
To dlaczego używasz słowa "Bóg"? Nie lepiej by było, gdybyś przedstawił swoją tezę tak - "nasz wszechświat stworzył informatych z jakiejś obcej, metakosmicznej cywilizacji"? Z punktu widzenia nauki twoje odkrycie takiego informatyka byłoby ciekawe i nie. Bo być może ów informatyk wyewoluowałby tak samo jak my, po czym przeniósł ten sam mechanizm na swoje dzieło. Wyobraź sobie, że za tysiące lat ludzie zaszczepiają dla rozrywki życie na jałowych planetach. Wrzucają tam pierwociny komórki, po czym z nich się rozwija po miliardach lat gatunek istot rozumnych. Ludzie, którzy taką rzecz zrobili nie są "bogami", lecz przenosicielami ewolucji. Słowo "bóg", którego używasz, jest wysoce mylące. Zmień swoją tezę zgodnie z moją sugestią, a będzie lepiej.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Nie twierdzę, że "był zawsze". > To dlaczego używasz słowa "Bóg"? Nie lepiej by było, gdybyś przedstawił swoją tezę tak - "nasz wszechświat stworzył informatych z jakiejś obcej, metakosmicznej cywilizacji"? Z punktu widzenia nauki twoje odkrycie takiego informatyka byłoby ciekawe i nie. Bo być może ów informatyk wyewoluowałby tak samo jak my, po czym przeniósł ten sam mechanizm na swoje dzieło. Wyobraź sobie, że za tysiące lat ludzie zaszczepiają dla rozrywki życie na jałowych planetach. Wrzucają tam pierwociny komórki, po czym z nich się rozwija po miliardach lat gatunek istot rozumnych. Ludzie, którzy taką rzecz zrobili nie są "bogami", lecz przenosicielami ewolucji. Słowo "bóg", którego używasz, jest wysoce mylące. Zmień swoją tezę zgodnie z moją sugestią, a będzie lepiej.> Myślę, że przedstawiłem już swoją definicję tego, co rozumiem pod pojęciem "Bóg". Dla nas, taka istota jest Bogiem bo jesteśmy od niej w pełni zależni. Że Tobie lub komuś innemu może się to kojarzyć z księdzem Rydzykiem, to już zupełnie inna sprawa. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteś też w pełni zależny od atomów tlenu. Czy są bogami?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Jesteś też w pełni zależny od atomów tlenu. Czy są bogami?Jeśli są inteligentne i świadome... Sugerujesz, że są ?
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Dla nas, taka istota jest Bogiem bo jesteśmy od niej w pełni zależni.Brrrrr... To okropne  A co, jeśli będzie mieć kaprys i zechce zmienić prawa fizyki? Co się z nami stanie? Osobiście wolę być zależna od fizyki niż od nieobliczalnej inteligentnej istoty... Fizyka przynajmniej jest konsekwentna i na ogół przewidywalna, nie kombinuje, bo nie myśli  Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Dla nas, taka istota jest Bogiem bo jesteśmy od niej w pełni zależni.> Brrrrr... To okropne A co, jeśli będzie mieć kaprys i zechce zmienić prawa fizyki? Co się z >nami stanie?> Osobiście wolę być zależna od fizyki niż od nieobliczalnej inteligentnej istoty... Fizyka >przynajmniej jest konsekwentna i na ogół przewidywalna, nie kombinuje, bo nie myśli  No ja też bym wolał być bogaty i leżeć na plaży na majorce ale czy będę leżał ???  > Miłego dnia  Nawzajem 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> No ja też bym wolał być bogaty i leżeć na plaży na MajorceNo to jesteśmy umówieni
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nie twierdzę, że "był zawsze". Uważam, że wszystko wskazuje na to, że za powstaniem naszej rzeczywistości stoi inteligentna istota.W takim razie pojawia się nieuchronne pytanie: skąd się owa istota (kimkolwiek jest) wzięła? Kto ją stworzył/przysłał? A może wyewoluowała samoistnie? Jeśli to ostatnie, to w takim razie dlaczego jest tak wysoko zorganizowana i inteligentna - przecież jej inteligencja wskazuje na inteligentne zaprojektowanie. Niemożliwe, by powstała "sama z siebie". Kim w takim razie jest projektant projektanta? I tak ad infinitum... Straszne komplikacje. Ja jestem prosta nieuczona baba i zupełnie nie przemawia do mnie taki łańcuch zdarzeń. Łatwiej mi pojąć, że nastąpiło jakieś jedno zdarzenie (nazwijmy to krytyczną koncentracją energii), które doprowadziło do powstania znanego nam wszechświata (w procesie, który z braku lepszego określenia zwiemy Wielkim Wybuchem). Łatwiej mi wyobrazić sobie istniejącą "przedtem" energię, niż istotę. Może mi wyobraźni brakuje, bo za dużo jej zużywam na ostatnie kilka tysięcy lat?  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Nie twierdzę, że "był zawsze". Uważam, że wszystko wskazuje na to, że za powstaniem naszej rzeczywistości stoi inteligentna istota.> W takim razie pojawia się nieuchronne pytanie: skąd się owa istota (kimkolwiek jest) wzięła? Kto ją stworzył/przysłał? A może wyewoluowała samoistnie? Jeśli to ostatnie, to w takim razie dlaczego jest tak wysoko zorganizowana i inteligentna - przecież jej inteligencja wskazuje na inteligentne zaprojektowanie. Niemożliwe, by powstała "sama z siebie". Kim w takim razie jest projektant projektanta?> I tak ad infinitum... Odpowiem Ci w taki sposób: Znasz może teorie spiskowe dotyczące "twarzy na marsie"? Niektórzy utrzymują, że "ktoś ją tam umieścił". Ja tak nie uważam, dlaczego? Bo w "morzu chaosu" pojawiła się tylko mała "wysepka" mająca cechy uporządkowania. To jak najbardziej naturalne. Jeśli natomiast cała powierzchnia Marsa byłaby pokryta "twarzami" o różnych nosach i uszach, rozmiarach i kolorach, czy nadal uważalibyśmy, że wszystkie powstały przypadkiem ? Gdyby nasza ziemia, a nawet kilka galaktyk "wyłaniały" się z chaotycznych ruchów energii, wtedy nie szukałbym intelektu tam, gdzie go nie potrzeba. Tyle, że mamy do czynienia z sytuacją, kiedy cały "mars" jest "pokryty twarzami"... Unikam nawet prób odpowiedzi na to "skąd się wziął Bóg albo Wielki Wybuch", bo nie mamy NIC na czym można by się oprzeć. Jest to zwykłe wysysanie sobie bzdur z palca. Nauka przecież zabrania takich dywagacji! Być może Bóg wyłonił się z chaosu jak ta twarz na Marsie a być może istniał od zawsze tak jak istnieje liczba Pi. Nie można tego nawet analizować rozumowo, bo nie mamy żadnych danych i takie figury retoryczne są pozbawione jakiejkolwiek wartości poznawczej. Jak to ktoś uroczo ujął w tym wątku, jest to "pieprzenie cioci Kloci". > Straszne komplikacje. Ja jestem prosta nieuczona baba i zupełnie nie przemawia do mnie taki >łańcuch zdarzeń. To nieprawda, że jesteś "prosta baba". Kiedy mówimy o starożytnym Egipcie, zamykam japę i słucham co masz do powiedzenia, mało tego, wierzę Ci, że mnie nie oszukujesz i nie wymyślasz bzdur. Na początku sprawdzałem co piszesz ale teraz wiem, że nie muszę. Jesteś w swoim zawodzie fachowcem i Twoje słowo znaczy dla mnie prawie tyle samo, co encyklopedia. Ja natomiast na co dzień zajmuję się prawdopodobieństwem, algorytmiką i szeroko pojętą matematyką. Dlaczego więc Ty mi nie wierzysz, kiedy prawdę piszę ? Niektóre z tematów, które poruszam są rzeczywiście trudne dla kogoś, kto zajmuje się czymś innym, tak samo jak dla mnie pismo klinowe. Jednakże tak samo, jak Ty mi kiedyś tłumaczyłaś korelacje między bogami Egiptu, tak samo ja z chęcią wytłumaczę Ci tak, żebyś ZROZUMIAŁA o jakich zjawiskach i liczbach rozmawiamy. Jest tu mnóstwo ludzi, którzy również znają się na "tych matematycznych cudach", wielu mających większą wiedzę od mojej i z pewnością nie omieszkają wytknąć mi kłamstwa albo pomyłki... > Łatwiej mi pojąć, że nastąpiło jakieś jedno zdarzenie (nazwijmy to krytyczną koncentracją >energii), które doprowadziło do powstania znanego nam wszechświata (w procesie, który z >braku >lepszego określenia zwiemy Wielkim Wybuchem). Łatwiej mi wyobrazić sobie istniejącą >"przedtem" energię, niż istotę. Szansa na zaistnienie takiego zjawiska (Zakładając, że energia może powstawać z "niczego") jest przybliżeniu podobna wygraniu w totolotka 33 razy pod rząd lub podłożeniu bomby atomowej pod np. Góry Świętokrzyskie i otrzymaniu w wyniku przypadkowego wybuch kompletnej Warszawy, z ulicami, budynkami oświetleniem itd. Pójdźmy dalej. Genotyp to zestaw "instrukcji" służący do budowy organizmu: pl.wikipedia.org/wiki/GenotypNatomiast Fenotyp, to zespół cech powstały w wyniku wykonania tych instrukcji: pl.wikipedia.org/wiki/Fenotyp Selekcja naturalna, działa na poziomie FENOTYPU, np. jeden bliźniak ma jaśniejszą cerę niż drugi. Nauka wnioskuje, że zmiany w genotypie NIEZBĘDNE do wywołania zmian fenotypowych powstają w wyniku przypadkowych mutacji genotypu. W organizmie człowieka znajduje się ok 30-40 tysięcy genów kodujących białka i ch.. wie ile mających inne funkcje: www.sciaga.pl/tekst/33443-34-genom_czlowiekaWeźmy gen hemoglobiny, składającej się z ok 600 aminokwasów. ( pl.wikipedia.org/wiki/Hemoglobina) U ameby nie występuje ale u człowieka tak. Przypadkowe powstanie takiego genu, który w dodatku "współpracuje" z innymi to kolejna "bomba-góra->Warszawa". "Drobne" różnice między nami a szympansami, to wydarzenie "bomba->Góra->Warszawa" które musiało wystąpić przynajmniej kilka tysięcy razy w ciągu kilkuset tysięcy do kilku milionów lat. Jeśli takie zdarzenia (B->G->W) są niczym nadzwyczajnym, to może chociaż 100 km autostrady gdzieś się "przypadkowo" wytworzyło? Mówi się, że owa hemoglobina mogła nabrać swoich doskonałych właściwości przez serię mikromutacji ale nikt nie potrafi takiego zjawiska zademonstrować doświadczalnie. Musisz wierzyć, że tak było. Jeśli weźmiesz pod uwagę budowę układu słonecznego, właściwości fizyczne wszechświata i "całą resztę", to w ciągu 14 miliardów lat istnienia kosmosu tak rzadkie zjawiska musiały wystąpić miliony razy. Niedawno w Bułgarii padły dwa razy z rzędu te same liczby w totolotku. Powołano komisję, zbadano dokładnie "losowość" maszyn itd. Czegoś tu nie rozumiem, trafienie tych samych liczb 30 razy pod rząd wielokrotnie jest normalne i mnóstwo ludzi uważa, że nic w tym dziwnego a wylosowanie DWA razy tych samych liczb budzi podejrzenia i doszukujemy się czyjejś interwencji w wynik losowania... Czy nadal hipoteza "przypadkowej przypadkowości która przypadkowo eksplodowała z niczego we wszystko a później przypadkiem przekształciła się w żywą komórkę i dinozaury" wydaje Ci się taka jasna, klarowna i oczywista ? Pozdrawiam 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Zrozumiałam  > Czy nadal hipoteza "przypadkowej przypadkowości która przypadkowo eksplodowała z niczego we wszystko a później przypadkiem przekształciła się w żywą komórkę i dinozaury" wydaje Ci się taka jasna, klarowna i oczywista ?Tak, bo jest coś jeszcze - czynnik czasu. Przez pół miliarda lat gry w totolotka te same liczby wypadną nie 33, a 333 razy pod rząd. Dlatego badania laboratoryjne nie doprowadziły jeszcze do powstania żywej komórki z roztworu chemikaliów. Za krótko trwają. A z tym wybuchem... kto wie, co było "przed" i ile to trwało? (o ile w ogóle jest sens stawiać takie pytania). A Kosmos to chaos w stanie równowagi, dlatego sprawia wrażenie porządku... Wytrąć jeden element z toru, a posypie się cała okolica. Przykro mi, że Cię zmartwię, ale nadal nie widzę w tym miejsca dla projektanta  Projektant strasznie gmatwa i tak niełatwą sytuację początku Wszechświata. > Pozdrawiam  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) |
> A z tym wybuchem... kto wie, co było "przed" i ile to trwało? (o ile w ogóle jest sens stawiać takie pytania).Pytania warto stawiać, nawet kiedy odpowiedzi nie ma. > A Kosmos to chaos w stanie równowagi, dlatego sprawia wrażenie porządku... Wytrąć jeden element z toru, a posypie się cała okolica.> Przykro mi, że Cię zmartwię, ale nadal nie widzę w tym miejsca dla projektanta Projektant strasznie gmatwa i tak niełatwą sytuację początku Wszechświata.Warto zerknąć na wykład, który ostatnio był linkowany w, chyba, 'Znalezione w sieci' www.youtub(*)&feature=sdig&et=1256333521.97Jest niestety po angielsku. Vancalar się ucieszy, bo jego 'ulubiona' teoria strun dostała tam drobnego złośliwego prztyczka. Ale poza tym bardzo przystępnie jest mowa m.in. o powstaniu wszechświata. Koniec zaś wykładu to celny bon mot dotyczący wałkowanego w tym wątku prawdopodobieństwa. Brzmi on mniej więcej tak: "To jest bardzo wielki wszechświat, rzadkie wypadki zdarzają się tu stale". ---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Zrozumiałam  > Tak, bo jest coś jeszcze - czynnik czasu. Przez pół miliarda lat gry w totolotka te same >liczby wypadną nie 33, a 333 razy pod rząd.Policzmy więc na szybko  Żeby było łatwiej przeprowadzajmy losowanie co sekundę, a nie trzy razy w tygodniu. Omawiana przeze mnie liczba, to ok 10 230(Szansa trafienia szóstki: 1:13 983 816 a 33 szóstek pod rząd: (1/13983816) 33) Podobna liczba to szansa, że wszystkie "wartości początkowe" wszechświata ułożą się w taki sposób jak widzimy. Dzień ma 86400 sekund a rok składający się z 365 dni, ma ich 31 536 000 14 miliardów lat jakie upłynęły (mniej więcej) od początku wszechświata to 441 504 000 000 000 000 losowań, czyli 4,4 x 10 17Żeby więc te same liczby JEDEN RAZ wypadły 33 razy pod rząd, musimy poczekać jeszcze ~ 10 200 lat... Dziesięć i dwieście zer lat. Jeśli odniesiemy się do mniejszych prawdopodobieństw (ot 10 80 konieczne do przypadkowego powstania nowego genu, to musimy poczekać jeszcze "tylko" 10 50 lat  ) Oczywiście obliczenia są "na szybko", założyłem, że będziesz za każdym razem wybierała inne liczby, żeby nie "mieszać" w to schematu Bernoulliego, mają tylko i wyłącznie uzmysłowić o jakich rzędach wielkości mówimy. Właśnie dlatego wymyślono "multiwszechświaty", żeby się tej bardzo niewygodnej konkluzji pozbyć... Zakładasz sobie "z powietrza", że pewnie jest 10 230 wszechświatów i problem z głowy!. Mieszkamy akurat w "tym" tak doskonale ułożonym. Żeby to miało sens, musimy dodać monstrualne ilości bytów. A ja mówię, że wystarczy jeden, za to inteligentny. Ani o dodatkowych wszechświatach ani o Bogu nic nie wiadomo i na razie nie można się dowiedzieć. Brzytwa Ockhama! Po co mnożyć niepotrzebne byty ? > Dlatego badania laboratoryjne nie doprowadziły jeszcze do powstania żywej komórki z >roztworu chemikaliów. Za krótko trwają.Zgadzam się, musiałyby jeszcze potrwać Hoooooooooo a może i dłużej  > Wytrąć jeden element z toru, a posypie się cała okolica.Masz rację! Wszystkie więc jego właściwości są ze sobą w spójny, dający się opisać matematycznie schemat działania. Dokładnie jak skomplikowane urządzenie. > Przykro mi, że Cię zmartwię, ale nadal nie widzę w tym miejsca dla projektanta  A teraz ?  > Projektant strasznie gmatwa i tak niełatwą sytuację początku Wszechświata.Jak widzisz upraszcza, bo jest potrzebny tylko jeden. Pozdrawiam 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Podobna liczba to szansa, że wszystkie "wartości początkowe" wszechświata ułożą się w taki sposób jak widzimy.> Dzień ma 86400 sekund a rok składający się z 365 dni, ma ich 31 536 000> 14 miliardów lat jakie upłynęły (mniej więcej) od początku wszechświata to> 441 504 000 000 000 000 losowań, czyli 4,4 x 1017Żeby więc te same liczby JEDEN RAZ wypadły 33 razy pod rząd, musimy poczekać jeszcze ~ 10200 lat...A dlaczego zakładasz, że musiały nastąpić wszystkie przypadki? Może udało się za pierwszym razem? To jest dopiero szczęśliwy traf.  I żaden inteligentny stworzyciel nie jest do tego potrzebny.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > A dlaczego zakładasz, że musiały nastąpić wszystkie przypadki? Może udało się za pierwszym >razem? To jest dopiero szczęśliwy traf.  Najpierw "udało" się uzyskać wszechświat w takiej formie, Później "udało się" uzyskać układ słoneczny w takiej formie, następnie "udało" się wytworzyć pierwszy replikator a później setki tysięcy razy "udało" się powstawanie nowych genów. Trzeba monstrualnej i w dodatku bezkrytycznej wiary, żeby uwierzyć, że mamy aż takie szczęście  Pozdrawiam 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Najpierw "udało" się uzyskać wszechświat w takiej formie,> Później "udało się" uzyskać układ słoneczny w takiej formie, następnie "udało" się wytworzyć pierwszy replikator a później setki tysięcy razy "udało" się powstawanie nowych genów.> Trzeba monstrualnej wiary, żeby uwierzyć, że mamy aż takie szczęście Nie Vancalar, nie trzeba żadnej monstrualnej wiary. Już na ten temat dziś pisałam. Nic się nie udało, bo nie było niczego, co miało się udać. Nasze "poukładanie" jest tak samo dobre, jak każde inne z możliwych. Przekonanie, że powstawanie wszechświata i przebieg ewolucji miały do czegoś konkretnego doprowadzić uważam za złudzenie.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > >A dlaczego zakładasz, że musiały nastąpić wszystkie przypadki? Może udało się za pierwszym >razem? To jest dopiero szczęśliwy traf.  > Najpierw "udało" się uzyskać wszechświat w takiej formie,> Później "udało się" uzyskać układ słoneczny w takiej formie, następnie "udało" się wytworzyć pierwszy replikator a później setki tysięcy razy "udało" się powstawanie nowych genów.> Trzeba monstrualnej i w dodatku bezkrytycznej wiary, żeby uwierzyć, że mamy aż takie szczęście Skąd wiesz, że przy innych prawach fizyki nie powstało by życie ? Jesteśmy ograniczeni przez te prawa, nie wiemy jak wyglądałby wszechświat w innej formie. Skoro tak lubujesz w szukaniu celu to powiedz mi, po jaką cholerę stwórca tak inteligentny, że nie możemy sobie tego nawet wyobrazić, tworzyłby tak niedoskonałe i niewdzięczne istoty jak my ?  Niemniej jednak mam do Ciebie szacunek za podejście do sprawy, przynajmniej nie modlisz się łbem do meteorytu. > Pozdrawiam  Również pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | > Skąd wiesz, że przy innych prawach fizyki nie powstało by życie ?Nie wiem, inne prawa fizyki nie stanowią dla mnie systemu logicznego. Określ o jakie prawa Ci chodzi, a odniosę się do możliwości powstania życia. > Jesteśmy ograniczeni przez te prawa, nie wiemy jak wyglądałby wszechświat w innej formie.Tak ale nie wiem jak Ciebie, mnie interesuje ten bieżący  Prawa są jakie są. > Skoro tak lubujesz w szukaniu celu to powiedz mi, po jaką cholerę stwórca tak inteligentny, >że nie możemy sobie tego nawet wyobrazić, tworzyłby tak niedoskonałe i niewdzięczne istoty >jak my ? A wiesz, czasem tak sobie siądę i mówię to samo... "Panie Boże, masz niewysłowioną cierpliwość, że znosisz obelgi tak niedoskonałych i niewdzięcznych istot jak my"  A wracając... Byłeś kiedyś samotny? Może Cię to ominęło a może nie lubisz ludzi. Nie osądzam, nie znam Cię. Jeśli choć przez chwilę poczułeś się samotny, to pomyśl o miliardach lat... > Niemniej jednak mam do Ciebie szacunek za podejście do sprawy, przynajmniej nie modlisz się łbem do meteorytu.Dziękuję, rzadko to się zdarza, "bo przecież z racji tego, że wierzę w bajki muszę być debilem" ale są przecież ludzie, którzy chociażby z grzeczności i z debilem pogadają. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> A wracając... Byłeś kiedyś samotny? Może Cię to ominęło a może nie lubisz ludzi. Nie osądzam, nie znam Cię. Jeśli choć przez chwilę poczułeś się samotny, to pomyśl o miliardach lat...Właśnie sobie pomyślałam... i przeraziło mnie to, co zobaczyłam. Śmiertelnie nudzący się demiurg zrobił sobie zabawki. Teraz ma zajęcie na długie zimowe wieczory... Nie, to nie może tak być. Powiedz, że w to nie wierzysz, bo to zbyt potworne, by mogło być prawdziwe. > ale są przecież ludzie, którzy chociażby z grzeczności i z debilem pogadają.No masz, ten znowu swoje  Wmawiaj, wmawiaj, w końcu ktoś Ci uwierzy i będziesz miał problem  > PozdrawiamMiłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Właśnie sobie pomyślałam... i przeraziło mnie to, co zobaczyłam. Śmiertelnie nudzący się >demiurg zrobił sobie zabawki. Teraz ma zajęcie na długie zimowe wieczory... Nie, to nie może >tak być. Powiedz, że w to nie wierzysz, bo to zbyt potworne, by mogło być prawdziwe.Masz dzieci? Być może nie, w takim razie inni mają. Z nudów? Uważasz, że to potworne? > >ale są przecież ludzie, którzy chociażby z grzeczności i z debilem pogadają.> No masz, ten znowu swoje Wmawiaj, wmawiaj, w końcu ktoś Ci uwierzy i będziesz miał problem > Ooj już już, wyluzowałem  Bo prostu trochę przykro się robi, kiedy ktoś mówi, że jesteś psem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184> Miłego dnia  Nawzajem
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Masz dzieci? Mam, jedną sztukę. Uważasz, że Wszechświat jest czymś w rodzaju dziecka? Można i tak... Tylko po co? Bo po co ludzie mają dzieci, to raczej wiadomo. Na ogół nie z nudów. Ewolucyjnie uwarunkowani, by przedłużać gatunek. Po co tej istocie dzieci, w dodatku tyle różnych gatunków, a żaden nie jego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Tylko po co? Bo po co ludzie mają dzieci, to raczej wiadomo. Na ogół nie z nudów. Ewolucyjnie >uwarunkowani, by przedłużać gatunek. Ewolucyjnie, czy nie, jak zwał tak zwał  Twoje dziecko to dla Ciebie przykry obowiązek podyktowany uwarunkowaniem , czy radość, miłość i wyzwanie, poczucie obowiązku wobec niego, POTRZEBA wychowania go na porządnego człowieka i nadzieja, że takim człowiekiem pozostanie? > Po co tej istocie dzieci, w dodatku tyle różnych gatunków, a żaden nie jego?Ten hipotetyczny byt twierdzi, że kto posługuje się prawdą, jest uczciwy i sprawiedliwy wobec siebie i innych , jest jego dzieckiem, bo jest taki sam jak On. Nie mówi, że ryby czy ptaki są jego dziećmi. MY LUDZIE, jesteśmy i jak każdy ojciec rozpacza, kiedy jego własne dziecko zabija i kradnie. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie mówi, że ryby czy ptaki są jego dziećmi. MY LUDZIE, jesteśmy i jak każdy ojciec rozpacza, kiedy jego własne dziecko zabija i kradnie.
A to ciekawe. Czyli hipotetyczny byt twierdzi, że Homo sapiens nie jest spokrewniony z innymi gatunkami fauny. Wydaje mi się, że czas skończyć z tą hipotezą...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > A to ciekawe. Czyli hipotetyczny byt twierdzi, że Homo sapiens nie jest spokrewniony z innymi >gatunkami fauny. Wydaje mi się, że czas skończyć z tą hipotezą... Zamierzasz zwołać kolegów żeby mnie przekonali żeby z nią skończyć ? Czy jak? A może masz argumenty ?
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ten hipotetyczny byt twierdzi, że kto posługuje się prawdą, jest uczciwy i sprawiedliwy wobec siebie i innych , jest jego dzieckiem, bo jest taki sam jak On. Nie mówi, że ryby czy ptaki są jego dziećmi. MY LUDZIE, jesteśmy i jak każdy ojciec rozpacza, kiedy jego własne dziecko zabija i kradnie.To w takim razie skąd się wzięły ryby i ptaki? Nie stworzył ich? Zwierzęta na ogół są uczciwe, nie potrafią kłamać (z wyjątkiem naczelnych i niektórych kotów  ). Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Jedyne co go denerwowało, to lustro. Dowiedział się skądś, że to test na świadomość i od tego momentu fukał nieustannie na "tego kota w środku" (jak to zapewne sobie miauczał)  Fukał z oburzenia, że tamten kłamczuch taki... .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mnie też mój kot (w sensie, że mnie oswoił) oduczył ogonem oglądania TV. Też niestety piszę o kocisku w czasie przeszłym, ale mam nadzieję, że dobrze się ze mną bawił. Swoją drogą ciekawe jest zamiłowanie tych zwierzątek do silnych pól elektromagnetycznych. Nawet burza potrafi je cieszyć, podczas gdy psy przeważnie umierają ze strachu. Ta elektrolubność może mieć ciekawe ewolucyjne wyjaśnienie...
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > pl.wikiped(*)tropiczna_Zasada_Kosmologiczna> Po przeczytaniu kilku prac Panów możesz łatwo udowodnić, że prawdopodobieństwo przypadkowego powstania z przypadkowych wartości wszechświata dokładnie takiego samego jak nasz, wynosi jakieś 1/10230.Niedawno policzyłem to prawdopodobieństwo bez zaglądania do prac Barrowa i Tiplera, i wyszło mi nie mniej niż 10 -52. Ale sprzeczać się o to nie będę bo... > W związku z tym, dopóki nikt nie przedstawi jakiegoś dowodu na np. "ewolucję wszechświatów", należy uznać, że z prawdopodobieństwem 99,999...(229 dziewiątek) Przyczyną powstania naszego wszechświata jest działanie intelektu.... tu się grubo mylisz: szanse na na zaistnienie intelektu będącego Pierwszym Poruszycielem są znikomo małe nawet w porównaniu z 10 -230.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jestem pod wrażeniem twoich obliczeń Fizyku. Ja to ująłem tak - szansa na zaistnienie "boga" to jak szansa na zaistnienie istoty ludzkiej bez ewolucji.
|
|
| | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
> > Po przeczytaniu kilku prac Panów możesz łatwo udowodnić, że prawdopodobieństwo przypadkowego powstania z przypadkowych wartości wszechświata dokładnie takiego samego jak nasz, wynosi jakieś 1/10230.> Niedawno policzyłem to prawdopodobieństwo bez zaglądania do prac Barrowa i Tiplera, i wyszło mi nie mniej niż 10-52. Ale sprzeczać się o to nie będę bo...> Jeśli Twój nick ma związek z Twoim wykształceniem i/lub zainteresowaniami, to wiesz dobrze, że znalazłoby się znaczniej więcej warunków do spełnienia, niż 26 zmiennych które podajesz w poście z Twojego linku, ot weźmy przykład takiej ciekawostki jak serwie widmowe: pl.wikipedia.org/wiki/Seria_widmowa. Nie trzeba rozpatrywać nawet wszystkich pierwiastków, niech będzie tylko wodór, tlen, azot i węgiel... wodór ma sześc serii widmowych, itd. Wszystkie częstotliwości muszą "pasować" inaczej cząsteczki np wody nie powstaną. Podobna sytuacja jest z resztą pierwiastków, które składają się na budulec naszego otoczenia. Zapewne zgodzisz się, że samoistne powstanie wszechświata dokładnie takiego jaki jest w jednym zdarzeniu jest pomijalnie małe. Stąd hipotezy multiwersum, które pozwalają "ominąć" tę trudność. Problem jednak dotyczy nie jednego ale wielu zdarzeń których prawdopodobieństwo zajścia jest pomijalnie małe. Musimy wyjaśnić powstanie wszechświata, galaktyk, naszego układu słonecznego, wreszcie ziemi i jej otoczenia oraz pojawienie się życia. W tej całej litanii prawie niemożliwych do spełnienia warunków (Twój nick wskazuje, że doskonale rozumiesz jak ogromne są liczby o których rozmawiamy i na jak wiele zdarzeń się przekładają). Wszystkich atomów we wszechświecie jest między 10 80 a 10 120 w zależności od metod aproksymacji. Samoistne powstanie wszechświata obserwowalnego dokładnie takiego jak widzimy oznacza to samo co ułożenie WSZYSTKICH atomów we wszechświecie w ŚCIŚLE określonej kolejności. Ponieważ nawet dla najzagorzalszych zwolenników "przypadku" jest to zdarzenie niemożliwe do zaistnienia nawet w nieskończonym czasie, poszukuje się "obejścia" w ewolucji wszechświatów lub następujących po sobie, losowych zmian fazowych wszechświata. Jakkolwiek pojmowana ewolucja wydaje się tu całkiem logicznym rozwiązaniem, rodzi jednak kolejny problem. Każdy, kto widział kod generowany przez algorytmy ewolucyjne wie, że zawierają mnóstwo "śmieci" a tylko kilka procent użytecznych rozwiązań. Wdrożenie takiego kodu polega na "wybraniu" fragmentów, które przedstawiają jakąkolwiek wartość i odrzuceniu reszty. Każdy może sobie ściągnąć oprogramowanie do przeprowadzenia odpowiedniego eksperymentu i sam się przekonać. Tymczasem nic takiego nie obserwujemy. "Zasady działania" naszej rzeczywistości są z reguły proste, opisywalne często banalnymi wzorami matematycznymi, pozbawione wszystkich "śmieci" generowanych przez algorytmy ewolucyjne. Trzeba naprawdę wielkiej wiary, żeby przechodzić nad tym do porządku dziennego. TO jest właśnie powód, dla którego uznaję za konieczne dodawanie "bytu pośredniego". Właściwie moim głównym zarzutem dla wielu moich dyskutantów jest to, że NIE ROZUMIEJĄ czym są zjawiska które przywołują jako argumenty i nie znają zasad nim kierujących. Nie jest to oczywiście uwaga w Twoim kierunku, jest to pierwszy post jaki napisałeś do mnie i nie wiem, jakiego rodzaju jesteś interlokutorem. Wielu ludzi np. po przeczytaniu "Boga urojonego" argumentuje: " Bóg jest niepotrzebny, bo mutujące dna może dać "dopasowanie" do warunków zewnętrznych". Wniosek całkiem słuszny, może. Tyle, że wielu ludzi nie rozumie czym jest DNA. Przywołam ten link jeszcze raz, nawet pan Dawkins, któremu chyba nieznajomości biologii molekularnej nie można zarzucić, przyznaje, że z tym DNA jest problem: www.youtube.com/watch?v=H7OWwLURQnU(od jakiejś 3 minuty). Jestem informatykiem i po zaznajomieniu się z ogólną budową dwumetrowego łańcucha DNA jaki znajduje się w każdej komórce naszego ciała, sposobem jego podwójnej kompresji ("fraktalna" budowa przestrzenna DNA oraz kompresja samego kodu), korzystaniu z systemu trójkowego jako podstawy operacji; muszę stwierdzić, że problem z "przypadkami" okazuje się większy niż się wydawało. DNA to jeden z przykładów. Jest ich znacznie więcej, stąd wydaje mi się, że należy poważnie rozpatrywać ewentualność, że ktoś tam jednak może być, bo: > ... tu się grubo mylisz: szanse na na zaistnienie intelektu będącego Pierwszym Poruszycielem są znikomo małe nawet w porównaniu z 10-230.> Dobrze, "pogdybajmy", chociaż próbując wyciągać wnioski na podstawie nieudowodnionych założeń popełniamy błąd logiczny. Nie sądzę, że "PP" czyli pierwszy poruszyciel powstał przypadkiem z niczego, pojawiając się jak balon na skwerku, cały gotowy do działania, wszechmocny i takie tam. Dopuszczam coś możliwego dzięki zasadom "ogólniejszym" niż te, które kierują naszym wszechświatem. Może matematyka jest świadoma samej siebie? Może eksperymentuje na nas jakaś wyżej rozwinięta cywilizacja, która "stworzyła" nasz wszechświat, może wreszcie jakiś szalony naukowiec zamknął się w piwnicy, uruchomił symulację naszego wszechświata i teraz się nad nami znęca. Może "coś" może powstawać w "jakichś" warunkach i pobudzać "jakąś" ewolucję. Sądzę jednak, że PIERWSZA świadoma istota która by z takiej "ewolucji" wyrosła musiałaby być bardzo "nieuporządkowana" i zapełniona "śmieciowym kodem". Gdyby taki był nasz wszechświat, powiedzmy z jakąś ilością elementów uporządkowania pogrążonych w masie chaosu, nawet z ziemią i powiedzmy jakąś ilością galaktyk, wtedy skłoniłbym się ku założeniu, że nasze istnienie JEST przypadkiem. Natomiast mój sprzeciw przeciwko przyjmowaniu nieudowodnionych tez jako założenia wynika z idiotyzmów, do jakich mogą prowadzić, weź ot moje zdanie dotyczące dywagacji na temat pochodzenia PP. "Coś, gdzieś, być może". Proszę Cię. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | Okay, zakładamy że istnieje Wielki Inżynier Wszechświata. I co dalej ? Objawia się na ziemi w 1000 form, postaci tak dla jaj ? W jego projekcie jest sporo niedoróbek, które potrafimy zauważyć my, ludzie, a on nie ?
Nie wykluczam możliwości istnienia takiego Wielkiego Inżyniera, ale zapewniam Cię, nie dał on nam żadnego bezpośredniego znaku swojego istnienia. Wszystkie ziemskie religie łączność z bóstwem kończą na "proroku".
Pozdrawiam, liczę że odpowiesz na moje poprzednie pytania również.
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Okay, zakładamy że istnieje Wielki Inżynier Wszechświata.> I co dalej ? Objawia się na ziemi w 1000 form, postaci tak dla jaj ?> W jego projekcie jest sporo niedoróbek, które potrafimy zauważyć my, ludzie, a on nie ?Przykład takiej "niedoróbki" ? Automatyczne nazywanie "niedoróbką" czegoś, czego nie rozumiemy jest nieuprawnione. > Nie wykluczam możliwości istnienia takiego Wielkiego Inżyniera, ale zapewniam Cię, nie dał on >nam żadnego bezpośredniego znaku swojego istnienia.No mnie osobiście nie  Wątpię, żeby w naszych czasach komukolwiek. Muszę przy tym zauważyć, że z faktu, że ktoś się do nas nie odzywa nie można przecież wnioskować, że nie istnieje prawda ? To MOŻE być przyczyna ale nie MUSI. Według mnie, nie można obiektywnie ocenić jacy jesteśmy naprawdę, jeżeli będziemy mieli PEWNOŚĆ że Bóg istnieje lub nie. Taka informacja diametralnie zmieniłaby postępowanie większości ludzi. Dobre postępowanie byłoby spowodowane STRACHEM a nie wolnym wyborem. Natomiast czy "odzywał się" w przeszłości to zupełnie inna sprawa i raczej temat na nowy wątek. > Wszystkie ziemskie religie łączność z bóstwem kończą na "proroku".Według izraelitów było zupełnie inaczej, (arka przymierza, 10 przykazań na górze synaj itd.) Pozostaje kwestia wiarygodności tych czy innych fragmentów Biblii czy każdej innej księgi religijnej i z chęcią o tym podyskutuję. Daleki jestem od traktowania Biblii jako literalnej "prawdy objawionej" i uznania jej w całości za "słowo Boże" i prawdę. Jeśli w Biblii dwa zdania się wykluczają to przynajmniej jedno nie jest prawdziwe... Już chyba podawałem ten przykład ale dla pewności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w261157Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeśli Twój nick ma związek z Twoim wykształceniem i/lub zainteresowaniami, ...Owszem, a w dodatku spektroskopią atomów i cząsteczek zajmuję się zawodowo. > ... to wiesz dobrze, że znalazłoby się znaczniej więcej warunków do spełnienia, niż 26 zmiennych które podajesz w poście z Twojego linku, ot weźmy przykład takiej ciekawostki jak serwie widmowe: pl.wikipedia.org/wiki/Seria_widmowa. Nie trzeba rozpatrywać nawet wszystkich pierwiastków, niech będzie tylko wodór, tlen, azot i węgiel... wodór ma sześc serii widmowych, itd. Wszystkie częstotliwości muszą "pasować" inaczej cząsteczki np wody nie powstaną. Podobna sytuacja jest z resztą pierwiastków, które składają się na budulec naszego otoczenia. Zapewne zgodzisz się, że samoistne powstanie wszechświata dokładnie takiego jaki jest w jednym zdarzeniu jest pomijalnie małe.Nie, nie zgodzę się. Tylko na pozór jest tu dużo możliwości. Tymczasem - mówiąc Twoim językiem - Bóg nie miał praktycznie żadnego wyboru w konstruowaniu atomów i cząsteczek. Możesz się o tym przekonać zapisując w jednostkach atomowych równanie Schroedingera dla elektronów i jąder oddziaływujących ze sobą elektrostatycznie. Jedynymi swobodnymi parametrami są tu masy jąder. Ponieważ jądra są dużo bardziej masywne od elektronów, to struktura elektronowa atomów jest praktycznie nieczuła na zmianę masy jąder. W rezultacie własności chemiczne i biologiczne izotopów są takie same. Gdyby było jak sugerujesz, to struktura cząsteczki ciężkiej wody różniłaby się zasadniczo od normalnej - a tak nie jest.
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Jeśli Twój nick ma związek z Twoim wykształceniem i/lub zainteresowaniami, ...> Owszem, a w dodatku spektroskopią atomów i cząsteczek zajmuję się zawodowo.> > ... to wiesz dobrze, że znalazłoby się znaczniej więcej warunków do spełnienia, niż 26 zmiennych które podajesz w poście z Twojego linku, ot weźmy przykład takiej ciekawostki jak serwie widmowe: pl.wikipedia.org/wiki/Seria_widmowa. Nie trzeba rozpatrywać nawet wszystkich pierwiastków, niech będzie tylko wodór, tlen, azot i węgiel... wodór ma sześc serii widmowych, itd. Wszystkie częstotliwości muszą "pasować" inaczej cząsteczki np wody nie powstaną. Podobna sytuacja jest z resztą pierwiastków, które składają się na budulec naszego otoczenia. Zapewne zgodzisz się, że samoistne powstanie wszechświata dokładnie takiego jaki jest w jednym zdarzeniu jest pomijalnie małe.> Nie, nie zgodzę się. Tylko na pozór jest tu dużo możliwości. Tymczasem - mówiąc Twoim językiem - Bóg nie miał praktycznie żadnego wyboru w konstruowaniu atomów i cząsteczek. Możesz się o tym przekonać zapisując w jednostkach atomowych równanie Schroedingera dla elektronów i jąder oddziaływujących ze sobą elektrostatycznie. Jedynymi swobodnymi >parametrami są tu masy jąder.Dokładnie, tak ten model matematyczny jest stworzony. Atomy nie są "aż" tak skomplikowanymi automatami (Bo są przecież automatami prawda?) Trzymając się zasad tego forum, "wyewoluowały one w jakimś stopniu z czegoś", tworząc konkretny model matematyczny w formie zamiennej z masą energii. Każdy pierwiastek, to dosyć jednak skomplikowany model. Zajmują się wyspecjalizowanymi działaniami, i jest ponad 100. Każdy ma inne właściwości i minimalne zmiany którejkolwiek z nich spowodowałoby natychmiastowy kolaps świata cząsteczkowego. > Gdyby było jak sugerujesz, to struktura cząsteczki ciężkiej wody różniłaby się zasadniczo od normalnej - a tak nie jest.> Mówię o na przykład absorpcji i emisji fotonów. Do takich też celów służą widma emisyjne ale przecież to wiesz. Mała zmiana częstotliwości i... cząsteczka nie absorbuje fotonu ani nie emituje. Pomieszaj losowo wszystkie wartości widm pasmowych a zobaczysz co się stanie. Brak absorpcji oznacza brak życia z braku energii. Więcej tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w262187Doświadczenie z "dwiema szczelinami" Younga: draco.uni.(*)ka/numer5/artykuly/plakat.htmlI moje rozumienie: Na częstotliwości pasma widmowego, wysyłana jest porcja energii. Oczywiście, że jest falą, bo jest porcją energii... dopóki nie postawisz czujnika, jako fala dociera aż do kurtyny, uderza w nią, czyli jeden z atomów kurtyny odbiera ją na swojej częstotliwości absorpcyjnej, i "generuje materię" czyli elektron nadając części odebranej energii masę i tym samym przekształcając ją w materię w losowo wybranym miejscu, z przestrzeni dopuszczalnej przez wzór Schroedingera. Jeśli postawisz czujnik, porcja energii dotrze do niego i w tym momencie wiadomo "którą szczeliną" poszedł foton, więc funkcja falowa się załamuje. Wniosek - Musi istnieć matryca lub inaczej eter. Być może gdzieś popełniam błąd w rozumowaniu, jako Fizyk będziesz mógł mnie z niego wyprowadzić. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Być może gdzieś popełniam błąd w rozumowaniu, jako Fizyk będziesz mógł mnie z niego wyprowadzić.Owszem, błąd popełniasz i to nawet niejeden, a tak szczerze, to merytorycznych błędów zrobiłeś w powyższej wypowiedzi więcej niż zdań napisałeś. Ale nie będę Cię z nich wyprowadzać bo problem jest gdzie indziej: Cytat:Biblię cytuję dlatego, że jest podstawą mojego systemu filozoficznego. Przyjąłeś za podstawę swojego systemu filozoficznego legendy sprzed ponad 2 tys. lat i usiłujesz je upchać gdzieś we współczesnym świecie. I nie chcesz pogodzić się z faktem, że nie ma na nie miejsca ani w strukturze atomów, ani w ucieczce galaktyk, ani w bogactwie życia, ani nawet w informatyce której podobno jesteś specjalistą. No nie ma, niestety.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > > Być może gdzieś popełniam błąd w rozumowaniu, jako Fizyk będziesz mógł mnie z niego wyprowadzić.> Owszem, błąd popełniasz i to nawet niejeden, a tak szczerze, to merytorycznych błędów >zrobiłeś >w powyższej wypowiedzi więcej niż zdań napisałeś. A konkretniej ? Sugerujesz być może, że atom nie jest automatem ? Ochłodzisz go do temperatury zera bezwzględnego i nie wykonuje żadnych czynności. Kiedy tylko zaczniesz dostarczać mu ENERGII, natychmiast zaczyna wykonywać różnego rodzaju operacje, łączyć się z innymi atomami, zmieniać swoje położenie w przestrzeni trójwymiarowej, wysyłać fotony itd. Nie robi tego w chaotyczny sposób tylko taki, jaki możemy opisywać np. równaniem Schroedingera. Za każdym razem w tych samych warunkach, KAŻDY atom wodoru reaguje tak samo a zachowanie to daje się zapisać wzorami. Nie jest więc niczym innym, jak maszyną matematyczną. Masz jakieś zastrzeżenia Fizyku ? > Ale nie będę Cię z nich wyprowadzać bo problem jest gdzie indziej:> Cytat:Biblię cytuję dlatego, że jest podstawą mojego systemu filozoficznego. > Przyjąłeś za podstawę swojego systemu filozoficznego legendy sprzed ponad 2 tys. lat i >usiłujesz je upchać gdzieś we współczesnym świecie. Moja wiara w legendy nie ma tu nic do rzeczy. Przyznaję się, że jedna z legend kształtuje mój system filozoficzny. Jego podstawą jest tolerancja, empatia zrozumienie własnych i cudzych niedoskonałości i posługiwanie się prawdą i uczciwością. Doskonale rozumiem, że tego typu postawa może być dla Ciebie "problemem" i możesz ją uznać za przestarzałą w nowoczesnym, nastawionym na walkę o zasoby i wyniszczanie innych w celu własnych korzyści świecie. Jakkolwiek kulawy i nieprawdziwy według Ciebie system by to nie był, nie ma to najmniejszego związku z tematem naszej rozmowy. Masz coś do powiedzenia poza próbą wykazania, że jedynym Twoim argumentem jest to, że mój system filozoficzny jest gorszy od Twojego ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przyznaję się, że jedna z legend kształtuje mój system filozoficzny. Jego podstawą jest tolerancja, empatia zrozumienie własnych i cudzych niedoskonałości i posługiwanie się prawdą i uczciwością.
A odrzucenie całego świata dla wydumanych zaświatów to przykład tolerancji i empatii? Pewnie uważasz za Biblią, że "zwierzęta nie mają duszy w przeciwieństwie do ludzi". I że "dano ci ziemię w posiadanie", zaś cały wszechświat to tylko scenografia dla poczynań Homo sapiensa. Brawo! "Piękna" legenda... A jaką ma historię!
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A słowo filozofia znaczyło miłość wobec mądrości zdaniem jego twórców. Cóż to więc za filozofia, która zanim powstanie, opiera się na istniejącej poprzez propagandę i zasiedzenie doktrynie? Jak można stwierdzić - "opieram bezwarunkowo moją filozofię na modnej doktrynie, której prawdy nigdy nie dowiedziono, ale za to ona sama uważa się za prawdę"?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Michał (2046 punktów) | > W tej zagadce są tylko dwie odpowiedzi.> - "Wszystko" powstało samo, z niczego, przypadkiem> - "wszystko" jest efektem działań inteligentnej istoty/istot. Skądś mi się przypomina takie stawianie sprawy na ostrzu noża i niedopuszczania innej alternatywy i, wypisz wymaluj, przypomina mi się argumentacja nabuko. On stosował dokładnie te same chwyty. Włącznie z poniższym: Vancalar:ALBO "wszystko" powstało przypadkiem albo ktoś to stworzył. Szanse na przypadek są jak 1/10230, czyli w 99,99... % Bóg. Nabuko też wyliczył ponad 99%. I choć on próbował zawoalować to jako swoją "teorię" i kryć ją, nietrudno domyślić się, że szedł tym samym tokiem myślenia. Na czym polega błąd przedstawionego przez Ciebie i nabuko rozumowania? Na niewłaściwym rozumieniu znaczenia wyliczonego prawdopodobieństwa. Pomijam już, czy wyliczenia zostały wykonane w sposób właściwy (a przecież musimy dokonać odpowiednich założeń i wiedzieć bardzo dużo na temat warunków początkowych przed powstaniem Wszechświata!). Znaczenie jest takie, że w przyjętych warunkach prawdopodobieństwo przypadkowego powstania Wszechświata takiego, jak nasz, wynosi 0,00...1% (czyli jakieś bardzo małe). I tyle. Całe dorobienie do tego siły sprawczej jakiejś inteligentnej istoty jest zwyczajnie wyssane z palca. Żaden Bóg-stwórca z tego wyliczenia nie wynika. Mało tego. Owo wyliczenie mówi nam, że powstanie Wszechświata takiego, jak nasz jest możliwe przez przypadek i żaden Bóg nie jest do tego konieczny! Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada chciałoby się rzec  Porównajmy twoją argumentację z hipotetyczną sytuacją: Któregoś dnia w Lotto wypadło 1, 2, 3, 4, 5, 6. Ktoś mógłby powiedzieć, że to na pewno nie przez przypadek. Dlaczego? Bo prawdopodobieństwo wystąpienia tej szóstki wynosi 0,00...1% (bardzo małe, mniejsza o dokładną wartość). Zatem ten wynik losowania musiał być dziełem jakiegoś człowieka, przez przypadek taki wynik nie miał prawa się pojawić. Mało tego, jakiś człowiek obstawił taki zestaw liczb i wygrał główną wygraną, więc to na pewno dzieło człowieka! Logiczne?  Całkiem bez sensu. Przecież w każdym losowaniu jakaś szóstka sie pojawia i żaden człowiek jej nie układa. Vancalar:Ja traktuję Jego istnienie jako Teorię i to dobrze ugruntowaną. Od 5000 tysięcy lat nikt nie był w stanie jej obalić... Przede wszystkim, drogi Vancalarze, nikt nie zdołał jej udowodnić. Nikt nie zdołał znaleźć bezpośredniego dowodu na istnienie inteligentnej istoty, która stworzyła cały Wszechświat - przypadek?  Druga sprawa. Jak powiadasz: > Żeby wyjaśnić dlaczego deszcz pada, musisz przecież wyjaśnić najpierw, jak to możliwe, żeby w ogóle zjawisko deszczu zaistniało... Czyli skąd wzięła się woda i dlaczego "pada", czyli dlaczego i w jaki sposób działa na nią grawitacja.. itd. Tego typu pytania prowadzą nas do zasad rządzących Wszechświatem. Czy takie zasady istnieją. Wszystko wskazuje na to, że tak. Nie wydaje mi się, żeby na końcu takiego ciągu przyczynowego mogło być coś innego niż reguły/prawa/zasady rządzące Wszechświatem. Nawet jeśli założylibyśmy, że te zasady ktoś "ustalił", to działanie tej osoby też musi opierać się na zasadach, według których ona zaistniała lub istniała od zawsze, jak i zasadach jej działania. Jeżeli chcemy zapytać o koniec ciągu przyczynowego, to rozsądnym jest oczekiwać zasad, a nie osoby. > Dosyć łatwo jest mi wyobrazić sobie cząsteczkę wody jako abstrakcyjny model matematyczny automatu komórkowego ale znacznie trudniej wykazać, że istnieje metoda na przeniesienie modelu matematycznego na płaszczyznę fizyczną BEZ pomocy świadomości. Potrafisz podać mi przykład, kiedy ktoś konstruuje model matematyczny i przenosi go na płaszczyznę fizyczną? Przecież ten ktoś musiałby tworzyć zasady fizyki!
|
|
| | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Potrafisz podać mi przykład, kiedy ktoś konstruuje model matematyczny i przenosi go na płaszczyznę fizyczną? Przecież ten ktoś musiałby tworzyć zasady fizyki!  > Robię to prawie każdego dnia. Jestem informatykiem. Kiedy projektuję a potem piszę program, tworzę ŚRODOWISKO programu, czyli wszystkie warunki jakie w nim występują. Np program który zajmuje się obsługą sieci LAN, jest swego rodzaju środowiskiem. Ja ustalam, ile ma być pól na nazwisko , tworzę wzór mojego wyobrażenia pracy sieci i kompiluję jako program. Wszelkie możliwości programu, jego warunki pracy (np. dostęp na hasło) są ZASADAMI "fizyki" tego modelu. po uruchomieniu program wykonuje ściśle określone i zaplanowane działania. Jakaś maszyna, która obsługuje 2000 ludzi wykonuje mój algorytm, posługując się modelem matematycznym powstałym w mojej głowie. Potrzebna do tego jest tylko energia... i Twój "wytwór wyobraźni" może sterować działaniem maszyn odległych o 100 km. Na dodatek TO WYSTARCZY, żeby zasymulować dowolny model matematyczny dający się opisać. Dlaczego mam wierzyć w struny jeśli nie są potrzebne? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Michał (2046 punktów) | > Robię to prawie każdego dnia. (...) >Wszelkie możliwości programu, jego warunki pracy (np. dostęp na hasło) są ZASADAMI "fizyki" tego modelu. po uruchomieniu program wykonuje ściśle określone i zaplanowane działania.
Chodziło mi o przeniesienie modelu matematycznego na płaszczyznę fizyczną, a nie "fizyczną" in silico. Zauważ, że wszystkie zasady "fizyki" in silico tworzysz zgodnie z zasadami, które rządzą światem fizycznym. Procesy obliczeniowe odbywają z udziałem fizycznego sprzętu, napędzane procesami fizycznymi (prąd, światło itp.). Twoje twórcze działanie jest realizowane przez zjawiska fizyczne w mózgu oraz działanie mięśni i pośrednich narzędzi fizycznych. To, czego dokonujesz, jest w rezultacie pewnego rodzaju organizowaniem układu w zakresie zasad rządzących światem fizycznym. Tworzone przez Ciebie zasady można zmieniać według potrzeb, podczas gdy zasady fizyki nie ulegają zmianie.
Zgodnie z taką analogią powiedzieć, że Bóg stworzył zasady rządzące naszą rzeczywistością, jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że żyjemy w matriksie, a twórca naszej rzeczywistości podlega jakimś niezmiennym prawom, które rządzą jego rzeczywistością. Jak na razie nic nie przemawia na korzyść takiej koncepcji.
>Dlaczego mam wierzyć w struny jeśli nie są potrzebne?
Teoria strun jest pewna teorią naukową i czas pokaże, czy jest ona słuszna. Nikt Ci nie każe w nią wierzyć. Cała zabawa polega tym, żeby znaleźć zasadę, a nie przyjąć z góry to, co się wydaje "lepsze" i co akurat mi odpowiada.
|
|
| | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > > Robię to prawie każdego dnia.> (...)> >Wszelkie możliwości programu, jego warunki pracy (np. dostęp na hasło) są ZASADAMI "fizyki" tego modelu. po uruchomieniu program wykonuje ściśle określone i zaplanowane działania.> Chodziło mi o przeniesienie modelu matematycznego na płaszczyznę fizyczną, a nie "fizyczną" in silico. Zauważ, że wszystkie zasady "fizyki" in silico tworzysz zgodnie z zasadami, które rządzą światem fizycznym. Procesy obliczeniowe odbywają z udziałem fizycznego sprzętu, napędzane procesami fizycznymi (prąd, światło itp.). Twoje twórcze działanie jest realizowane przez zjawiska fizyczne w mózgu oraz działanie mięśni i pośrednich narzędzi >fizycznych.> Nareszcie ktoś, kto w ogóle rozumie o czym mówię  Mną rządzą prawa ustalone przez moją rzeczywistość fizyczną. Ale model, który tworzę, może rządzić się dowolnymi prawami, które da się opisać matematycznie. (Można np. "latać" w grach komputerowych, chociaż w rzeczywistości to niemożliwe). Mój Pecet nie jest tytanem prędkości ale tylko i wyłącznie niedoskonałość narzędzia nie pozwala mi np. symulować całego wszechświata i ustalić w dowolny sposób rządzące nim prawa. > To, czego dokonujesz, jest w rezultacie pewnego rodzaju organizowaniem układu w >zakresie >zasad rządzących światem fizycznym.Niekoniecznie, jak wspomniałem powyżej, to, czym się zajmuję jest organizowaniem układu w zakresie dowolnych zasad opisywalnych matematycznie. > Tworzone przez Ciebie zasady można zmieniać według potrzeb, podczas gdy zasady fizyki nie >ulegają zmianie. Tak ale zauważ, że "zasady fizyki" w opisanym modelu nie muszą mieć nic wspólnego z tymi, które rządzą mną, twórcą tego modelu. Ponieważ istniejące prawa są zadziwiająco błyskotliwymi rozwiązaniami, nic dziwnego, że bardzo często przenoszę je do modelu i po prostu wykorzystuję. Ograniczeniem nie są tu więc MOJE ograniczenia fizyczne, tylko moja znajomość matematyki i zasady oraz ograniczenia nią kierujące. > Zgodnie z taką analogią powiedzieć, że Bóg stworzył zasady rządzące naszą >rzeczywistością, jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że żyjemy w matriksie,Jak zwał, tak zwał  > a twórca naszej rzeczywistości podlega jakimś niezmiennym prawom, które rządzą jego >rzeczywistością. Jak na razie nic nie przemawia na korzyść takiej koncepcji. Jeśli pomyślisz przez chwilę, zorientujesz się, że zera i jedynki które tworzą kod dowolnego programu są niczym innym, jak stanami energetycznymi, wysokimi lub niskimi. Co prawda kiedy program jest zapisany na dysku, jego struktura odwzorowana jest w krzemie ale po uruchomieniu znajduje się w pamięci operacyjnej, jest więc niczym innym, jak przestrzennym układem energetycznym, rządzącym się określonymi prawami. Jeżeli jest to gra, to wszystkie jej elementy nie są przecież materialne a gdybyś "od środka" im się przyjrzał i zaczął używając zmysłów obserwować coraz mniejsze jej części, (np Karabin, łuska, ziarnka piasku na plaży itd.) zauważyłbyś, że ziarenka piasku nie są materialne i składają się tylko i wyłącznie z energii. Coś Ci to przypomina ?  Jeśli część oddziaływań pomiędzy różnymi elementami "gry" przebiegałaby w losowy sposób, zorientowałbyś się, że nie można ustalić położenia niektórych z elementów, aż do czasu, kiedy są POTRZEBNE. (Jeśli np. w grze przechodzisz przez tunel, to nie musisz umieszczać go w pamięci całego, staje się on elementem gry dopiero wtedy, kiedy tam dojdziesz, czyli dopiero wtedy "zaistnieje" w odpowiednim czasie i miejscu.) Coś Ci to przypomina ?  Do zrozumienia mechaniki kwantowej nie potrzebujesz już "innej logiki" ani miliardów wszechświatów. Wystarczy "Informatyka dla uczniów Gimnazjum". Natrafiłbyś dodatkowo na "dziwne ograniczenie" przetwarzania informacji które mógłbyś nazwać "prędkością światła" lub po prostu prędkością procesora. Coś Ci to przypomina?  Teoria względności staje się zrozumiała dla licealisty. Weź później komputer, na którym uruchomiona jest owa gra, wyłącz go z prądu i włącz ponownie. Z zasilacza ("osobliwości początkowej") powstanie w bardzo krótkim czasie (inflacja) przestrzenny układ energetyczny który po uruchomieniu gry "ułoży się" w formę samochodu wyścigowego na torze, karabinu, śniegowych kul i królewskiego zamku. Mało tego, oprócz środowiska gry, będziesz mógł "zobaczyć" również inne uruchomione w tym samym czasie programy, tworzące "dziwne" układy, które mógłbyś nazwać np. galaktykami... Coś Ci to przypomina ?  Ja uważam to za naprawdę solidne przesłanki. > Teoria strun jest pewna teorią naukową i czas pokaże, czy jest ona słuszna. Nikt Ci nie każe w nią wierzyć. Cała zabawa polega tym, żeby znaleźć zasadę, a nie przyjąć z góry to, co >się wydaje "lepsze" i co akurat mi odpowiada.> Zgadzam się! W tym i dla mnie jest "cała zabawa". Nie wiem, czy jest właśnie tak, jak piszę. Wiem za to, że aby stworzyć wszechświat taki jak nasz, WYSTARCZY to o czym piszę. Każdy kto ma komputer i myśli kreatywnie, może sobie "mikro" wszechświaty tworzyć w domu O ILE ma wystarczającą ilość energii. Dodatkowo do zrozumienia ich działania nie potrzeba "innej logiki", dodatkowych wymiarów ani miliarda równoważnych wszechświatów, tylko rozumu i energii. Naukowcy na co dzień wykorzystują przecież superkomputery po to, żeby emulować fragmenty wszechświata i np. przewidywać pogodę. Skąd miałaby się wziąć owa energia i rozum? Nie mam pojęcia. Że energia jest, wiemy na pewno. Rozum? Nie można udowodnić w każdym razie dzisiaj, że jest lub go nie ma. Ja nie mówię, jak JEST NA PEWNO. Mówię, jak to wygląda... Po więcej szczegółów zapraszam do zaznajomienia się z pracami von Neumana, Turinga, Tiplera, Daviesa, Wolframa, wreszcie Feynmana czy Einsteina oraz mnóstwa innych naukowców. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał (2046 punktów) | > Ja uważam to za naprawdę solidne przesłanki. Przesłanek tak naprawdę nie zamieszczasz, dlatego trudno się ustosunkować do nich  Sama analogia może ułatwiać zrozumienie czegoś, natomiast nie może być "solidną przesłanką" za prawdziwością tego czegoś. Zbudowałeś pewną koncepcję dotyczącą naszej rzeczywistości, na podstawie analogii tworzenia i funkcjonowania programów komputerowych. Przedstawiłeś tylko opis, ale żadnego dowodu na potwierdzenie tej analogii nie znalazłem. Inaczej mówiąc: skąd mam wiedzieć, czy ta analogia mogłaby być właściwa? Sam opis nie wystarcza. Potwierdzeniem nie może być po prostu analogia z tym czy tamtym. > Mną rządzą prawa ustalone przez moją rzeczywistość fizyczną.> Ale model, który tworzę, może rządzić się dowolnymi prawami, które da się opisać matematycznie. (Można np. "latać" w grach komputerowych, chociaż w rzeczywistości to niemożliwe). Mój Pecet nie jest tytanem prędkości ale tylko i wyłącznie niedoskonałość narzędzia nie pozwala mi np. symulować całego wszechświata i ustalić w dowolny sposób rządzące nim prawa. Gdybyś mógł modelować cały wszechświat, nie oznaczałoby to, że stworzyłeś wszechświat, który w tym momencie znajduje się w komputerze. Komputer przeprowadza obliczenia i przedstawia pewną reprezentację wyników. To wszystko. Mogę modelować dynamikę białek za pomocą odpowiednich programów, ale będzie to tylko przeprowadzenie obliczeń, których wynik będę mógł interpretować. W rzeczywistości białko nie wykonuje obliczeń, lecz zachowuje się w odpowiedni sposób. Symulacja wszechświata o jakichś ustalonych zasadach nie oznacza zaistnienie symulowanych zdarzeń w taki sposób, w jaki rozumiemy istnienie. Podczas symulacji komputer dokonuje przewidywania, w jaki sposób symulowany wszechświat zachowałby się, gdyby rządziły nim ustalone przed symulacją reguły. Wszechświat ten nie zaistnieje jednak wewnątrz komputera. Najbardziej śliskie założenie, jakie poczyniłeś mówi, że istnienie bohatera gry komputerowej jest takie same, jak nasze istnienie (tak samo jak z symulowanym wszechświatem). Czy tak być może? Zdarzenia w wirtualnej rzeczywistości tak naprawdę są odzwierciedleniem zdarzeń fizycznych - praca procesora, operacje na pamięci, obliczanie przesunięcia punktów na monitorze itp. Ułożenie zdarzeń fizycznych pozwala nam-ludziom na przypisanie im znaczenia. Załóżmy jednak, że twoja koncepcja jest prawdziwa. Jakie to niesie konsekwencje? Według niej możemy powiedzieć, że nasz wszechświat został stworzony i jest wynikiem zasad rządzących we wszechświecie stwórcy naszego wszechświata. Inaczej mówiąc, nasz wszechświat jest tylko przejawem wszechświata stwórcy. Co koncepcja miała wyjaśnić? Dlaczego nasz wszechświat istnieje i dlaczego charakteryzuje się takimi a nie innymi zasadami fizyki. Czy wyjaśniła? Nie  Pozostawia to samo pytanie - dlaczego wszechświat stwórcy ma takie a nie inne właściwości, które pozwalają stworzyć nasz wszechświat (zasady naszego wszechświata miałyby być przecież przejawem zasad wszechświata stwórcy naszego wszechświata). A skąd się wziął wszechświat stwórcy? Został stworzony? Zawsze dojdziemy do konkluzji, że w pewnym momencie coś musiało się dziać "samo", tzn. według pewnych zasad. Koncepcja stworzenia wszechświata, w jakąkolwiek nie ubrać ją szatę, NIE WYSTARCZA. Mało tego, nie odpowiada na pytania, na które miała opowiedzieć. Biorąc pod uwagę brak dowodów potwierdzających ją, można spokojnie stwierdzić, że JEST ZBĘDNA. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Zbudowałeś pewną koncepcję dotyczącą naszej rzeczywistości, na podstawie analogii >tworzenia i funkcjonowania programów komputerowych. Przedstawiłeś tylko opis, ale żadnego >dowodu na potwierdzenie tej analogii nie znalazłem. Inaczej mówiąc: skąd mam wiedzieć, czy >ta analogia mogłaby być właściwa? Sam opis nie wystarcza. Potwierdzeniem nie może być po >prostu analogia z tym czy tamtym.Oczywiście, że nie, celna uwaga. Dlatego też nie piszę, że TAK JEST, tylko że TYLE WYSTARCZY. > Gdybyś mógł modelować cały wszechświat, nie oznaczałoby to, że stworzyłeś wszechświat, >który w tym momencie znajduje się w komputerze. Komputer przeprowadza obliczenia i >przedstawia pewną reprezentację wyników. To wszystko. Mogę modelować dynamikę białek za >pomocą odpowiednich programów, ale będzie to tylko przeprowadzenie obliczeń, których wynik >będę mógł interpretować. Czy te obliczenia nie zachodzą ? Mówisz zapewne o ekranie, który podaje nam wynik obliczeń i jest interfejsem który pozwala nam "przełożyć" wynik obliczeń na zrozumiałą dla naszego wzroku formę, dokładnie tak samo jak oko. Mówię, o tym, co dzieje się, kiedy zdecydujesz się patrzeć nie na ekran, tylko na to, co dzieje się wewnątrz procesora kiedy przeprowadza obliczenia. Mnóstwo fal elektromagnetycznych, miliardy atomów zmieniające swoje miejsce, tworząc przestrzenny model energetyczny odpowiadający dynamice białek. > W rzeczywistości białko nie wykonuje obliczeń, lecz zachowuje się w odpowiedni sposób. To samo mogę powiedzieć o każdym programie, że nie dokonuje żadnych obliczeń, tylko zachowuje się w "odpowiedni sposób". Jeżeli białko w jednakowych warunkach zawsze zachowuje się tak samo i w wyniku reakcji chemicznych ZAWSZE daje ten sam, przewidywalny matematycznie efekt, dokonuje obliczeń... JEŻELI umieścisz je w takich samych warunkach TO zawsze WYNIK będzie ten sam. Możesz to policzyć na kartce (hehe 200 lat i zrobione), w komputerze albo przeprowadzając eksperyment z białkiem. Z matematycznego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy. > Wszechświat ten nie zaistnieje jednak wewnątrz komputera.Czy karabin z "COD" istnieje, czy nie ? Jeśli nie, to czym "strzelasz"? > Najbardziej śliskie założenie, jakie poczyniłeś mówi, że istnienie bohatera gry >komputerowej jest takie same, jak nasze istnienie (tak samo jak z symulowanym >wszechświatem). Czy tak być może? Zdarzenia w wirtualnej rzeczywistości tak naprawdę są >odzwierciedleniem zdarzeń fizycznych - praca procesora, operacje na pamięci, obliczanie >przesunięcia punktów na monitorze itp. Czy gdyby WSZYSTKIE Twoje zmysły, nie tylko wzrok poprzez monitor i słuch przez głośniki "podłączone" byłyby do symulacji to miałbyś jakąkolwiek możliwość sprawdzenia tego co "na zewnątrz" ? Karabin to karabin. Widzisz go, biegają ludzie itd. Nie widzisz przecież ani pamięci ani zasilacza, ani obudowy i nie masz żadnej możliwości, żeby je "zobaczyć". Możesz przyjrzeć mu się z bliska używając dostępnych "w grze" narzędzi. Jak dotrzesz do najmniejszych szczegółów, to zobaczysz tylko fale elektromagnetyczne... Energię i nic więcej. Mam rację? > Załóżmy jednak, że twoja koncepcja jest prawdziwa. Jakie to niesie konsekwencje? Według >niej możemy powiedzieć, że nasz wszechświat został stworzony i jest wynikiem zasad >rządzących we wszechświecie stwórcy naszego wszechświata. Inaczej mówiąc, nasz wszechświat >jest tylko przejawem wszechświata stwórcy. Co koncepcja miała wyjaśnić? Dlaczego nasz >wszechświat istnieje i dlaczego charakteryzuje się takimi a nie innymi zasadami fizyki. Czy >wyjaśniła? Nie Czy analiza programiku, który szybko napiszę i będzie przedstawiał np. skaczącą kulkę może wyjaśnić, jaki miałem cel pisząc go? Możesz pogdybać  Ale póki mnie nie zapytasz i Ci nie odpowiem, nie ma to żadnej wartości poznawczej. Jeśli jest to program, który np. zarządza siecią, to możesz wyciągnąć wnioski z analizy jego działania i stwierdzić, że najprawdopodobniej celem jego stworzenia była obsługa sieci. Możesz też pomyśleć, że nie ma on żadnego celu i powstał przypadkowo, w wyniku sprzyjających zbiegów okoliczności a jego uporządkowanie wynika tylko i wyłącznie z faktu, że miliardy podobnych programów "jakoś" powstały i akurat ten, przypadkiem potrafi obsługiwać sieć i sprawić, że komputery do niej podłączone mają np. dostęp do internetu. Dojdziesz wtedy zapewne do wniosku, że skoro komputery działają w sieci, to znaczy, że "mają szczęście" być podłączone akurat do tego przypadkowego tworu "natury". > A skąd się wziął wszechświat stwórcy? Czy będąc "wewnątrz" omawianej powyżej symulacji masz jakiekolwiek podstawy do szukania odpowiedzi na pytanie skąd wziął się komputer na którym została ona uruchomiona ? Nie możesz przecież z niej "wyjść" i sprawdzić. Nie rozmawiamy przecież o jakiejś abstrakcji, tylko sytuacji, która zapewne za kilka czy kilkanaście lat będzie możliwa. Interfejsy "Elektronika-mózg" są coraz doskonalsze i dokładne, zdajesz sobie zapewne sprawę z tego, że wkrótce zapewnią PEŁNĄ interakcję ze światem "GRY". > Koncepcja stworzenia wszechświata, w jakąkolwiek nie ubrać ją szatę, NIE WYSTARCZA. Mało >tego, nie odpowiada na pytania, na które miała opowiedzieć. Biorąc pod uwagę brak dowodów >potwierdzających ją, można spokojnie stwierdzić, że JEST ZBĘDNA. Żeby być uczciwym, musisz przyznać, że w takim razie należy to samo powiedzieć np. o teorii strun, czy Hiperprzestrzeni. Nie odpowiada przecież na żadne fundamentalne pytania i brak dowodów ją potwierdzających czyni ją równie zbędną czyż nie? Tyle, że jedna jest "super" i "naukowa" a druga nie. Dziwne > PozdrawiamI ja pozdrawiam 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał (2046 punktów) | > Dlatego też nie piszę, że TAK JEST, tylko że TYLE WYSTARCZY. To, o czym piszesz wystarcza lub może wystarczyć do stworzenia wirtualnego świata z udziałem zasad rządzących światem fizycznym. Żadnych przesłanek na temat tego, że "tyle wystarczy" do stworzenia naszego (fizycznego) wszechświata nie podajesz. > Mówię, o tym, co dzieje się, kiedy zdecydujesz się patrzeć nie na ekran, tylko na to, co dzieje się wewnątrz procesora kiedy przeprowadza obliczenia. Mnóstwo fal elektromagnetycznych, miliardy atomów zmieniające swoje miejsce, tworząc przestrzenny model energetyczny odpowiadający dynamice białek. Ale nie będzie tam białka, które modeluję. Ono tam nie zaistnieje. Fale elektromagnetyczne, przepływy prądu itp. są elementem procesów obliczeniowych maszyny. Obliczenia zachodzą, oczywiście. Później będę mógł oglądać wyniki obliczeń, np. dynamikę białka w danej skali czasowej, ale to, co będę oglądał, będzie reprezentacją wyniku obliczeń, a nie białkiem. W komputerze procesy obliczeniowe również są procesami fizycznym, których zachowanie nie jest obliczane przez inne procesy. Tym się różni rzeczywistość fizyczna od wirtualnej. > >W rzeczywistości białko nie wykonuje obliczeń, lecz zachowuje się w odpowiedni sposób.> To samo mogę powiedzieć o każdym programie, że nie dokonuje żadnych obliczeń, tylko zachowuje się w "odpowiedni sposób". Oczywiście. Ale co to znaczy, że program zachowuje się w odpowiedni sposób? Czy nie właściwiej byłoby powiedzieć, że program powoduje odpowiednie zachowanie sprzętu? > Jeżeli białko w jednakowych warunkach zawsze zachowuje się tak samo i w wyniku reakcji chemicznych ZAWSZE daje ten sam, przewidywalny matematycznie efekt, dokonuje obliczeń... JEŻELI umieścisz je w takich samych warunkach TO zawsze WYNIK będzie ten sam. Możesz mi pokazać fizyczny proces, w którym białko dokonuje obliczenia, w jaki sposób się zachować?  > Możesz to policzyć na kartce (hehe 200 lat i zrobione), w komputerze albo przeprowadzając eksperyment z białkiem. Z matematycznego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy. Z punktu widzenia badawczego będzie różnica, ponieważ nasz opis matematyczny nie musi być zgodny z prawda lub może być niepełny. Eksperyment z białkiem będzie dotyczyć rzeczywistego zachowania tego białka w danych warunkach i to będzie wynik będący faktem. Natomiast metodami obliczeniowymi można modelować zachowanie białka, lecz otrzymamy tylko model, przewidywanie. Oczywiście zgodność modelu z rzeczywistym zachowaniem białka jest jak najbardziej pożądana, ponieważ modelowanie jest zazwyczaj mniej kosztowne i dosyć eleganckie. Na kartce nie policzyłbym zachowania białka nawet i w 200 lat  . Dla najszybszych komputerów czas (szacowany) na wyliczenie stanu białka o najniższej energii, na podstawie znajomości tylko sekwencji wynosi dziesiątki miliardów lat. I nie wiadomo czy kiedykolwiek da się osiągnąć skrócenie tego czasu do rozsądnej wartości. > > Wszechświat ten nie zaistnieje jednak wewnątrz komputera.> Czy karabin z "COD" istnieje, czy nie ? Nie istnieje fizycznie, lecz istnieje jego reprezentacja w komputerze. > Czy gdyby WSZYSTKIE Twoje zmysły, nie tylko wzrok poprzez monitor i słuch przez głośniki "podłączone" byłyby do symulacji to miałbyś jakąkolwiek możliwość sprawdzenia tego co "na zewnątrz" ? Załóżmy, że nie mam takiej możliwości. W tym jednak przypadku ja istnieję w rzeczywistości fizycznej, podczas gdy "gra" w wirtualnej. Twoja koncepcja dotyczy jednak sytuacji, kiedy cały wszechświat został stworzony, wraz z nami, na zasadzie stworzenia gry. My nie jesteśmy "podpięci" do naszej rzeczywistości, my w niej jesteśmy. W tej sytuacji twórca "gry" nie jest naszym stwórcą. > Jeśli jest to program, który np. zarządza siecią, to możesz wyciągnąć wnioski z analizy jego działania i stwierdzić, że najprawdopodobniej celem jego stworzenia była obsługa sieci. Możesz też pomyśleć, że nie ma on żadnego celu i powstał przypadkowo, w wyniku sprzyjających zbiegów okoliczności a jego uporządkowanie wynika tylko i wyłącznie z faktu, że miliardy podobnych programów "jakoś" powstały i akurat ten, przypadkiem potrafi obsługiwać sieć i sprawić, że komputery do niej podłączone mają np. dostęp do internetu. Zamiast gdybać można zdobyć dowody na którąś ewentualność. Np. wiemy, że takie programy tworzą ludzie i że taki a nie inny algorytm jest dziełem takiego a takiego człowieka. Wtedy mamy dowód, a nie gdybologię. > Czy będąc "wewnątrz" omawianej powyżej symulacji masz jakiekolwiek podstawy do szukania odpowiedzi na pytanie skąd wziął się komputer na którym została ona uruchomiona ? Nie możesz przecież z niej "wyjść" i sprawdzić. Przecież właśnie tego typu odpowiedzi szukasz i odpowiedzi próbujesz przedstawiać  . Jeżeli pytasz, czy świat został stworzony, jest to również pytanie o zasady "świata wyżej". Jeżeli odpowiadasz tak i za chwilę stwierdzasz - "nie można nic o tamtym świecie powiedzieć", sam negujesz możliwość rozważania o istnieniu takiego "wyższego" wszechświata. > Żeby być uczciwym, musisz przyznać, że w takim razie należy to samo powiedzieć np. o teorii strun, czy Hiperprzestrzeni. Nie, ponieważ np teoria strun próbuje odpowiedzieć na pytanie o zasady rządzące wszechświatem. Ona może być zgodna z rzeczywistością, albo nie. > Nie odpowiada przecież na żadne fundamentalne pytania i brak dowodów ją potwierdzających czyni ją równie zbędną czyż nie? Odpowiada na pytanie o zasady rządzące wszechświatem. Brak dowodów na nią czyni ją jednak niepotwierdzoną.
|
|
5 na 5 | Scorp (5381 punktów) | >>Powtarzanie tysiąc razy tego samego, aż do czasu gdy uznamy to za prawdę. >Nie chcę rozmawiać o religii w szkołach, ale o sile z jaką kształtują nasze poglądy informacje >podawane nam w najmłodszych latach.
Od lat dwudziestych 20-tych wieku do lat 90-tych, przez dwa pokolenia, na całym obszarze Związku radzieckiego, religia była zakazana w szkołach. Żadnych krzyży na ścianie, nauki religii, popów. Religijność była uznana za kontrrewolucyjną, za to można było iść do łagru. Kapłanów albo wymordowano albo przekwalifikowano na współpracowników KGB. Te cerkwie i kościoły których nie zburzono, zamieniono na magazyny albo muzea ateizmu, bardzo popularne.
Pranie mózgu było prowadzone od najmłodszych lat w ochronkach, przedszkolach ('dietskij sad'), w szkole przez wszystkie lata nauki, w niemniejszym niż teraz natężeniu i rozmiarze. Obejmowało zwalczanie starej ideologii (Boga i religii) i wdrażanie nowej. Wszyscy uczniowie należeli do antyreligijnych, socjalistycznych organizacji. Nikt do kościoła nie chodził, jeżeli nie chciał wylecieć. Ceremonie były świeckie, w Boga masowo przestano wierzyć.
Po siedemdziesięciu latach religia wróciła. Ludzie przypominają sobie zapomniane modlitwy, chrzczą dzieci, odbudowują cerkwie i kościoły. Powtarzane 'tysiąc razy' twierdzenia o nieprzydatności i głupocie religii poszły w kąt. Żadne prawa ekonomiczne nie wymuszają wiary w Boga, mimo tego wiara masowo wraca. 'Informacje podawane w najmłodszych latach' nie zadziałały.
Dlaczego? -
|
|
 | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >Żadne prawa ekonomiczne nie wymuszają wiary w Boga,
To sie zapytaj tych radnych z Krakowa. Oni wierza w moc Vatykanu i sile plebana przmawiajacego do trzodki, aby ich wybrala by mogli przy korycie kolejna kadencje siedziec.
>mimo tego wiara masowo wraca. 'Informacje podawane w najmłodszych latach' nie zadziałały. >Dlaczego? >- A skad wiesz ze wraca? Powtarzasz glupoty, pojedz do Moskwy i sam sie prekonasz. W TV zazwyczaj pokazuja "nadzwyczajne" rzeczy, kogo interesuje codziennosc. A taka staruszka ze swieca i Putinem w tle to jest cymes. Staruszka jak z bajki a Putinowi glosow przybywa. Od staruszek tez.
A i komisji majatkowej rosyjskiej ani ani... Dlatego ze to madry narod co wierzy w siebie. A nie w matke boska w klapie.
W krajach gdzie rewolucji nie bylo, koscioly to tradycja, i jakos takos coraz pustsze. Podatek od wierzenia trzeba placic hehehe. Bo nawet za bajki z Hollywoodu trza placic. A co dopiero za 2000letnie starocie. Bracia Czesi olali papcie, wytwornie, chociaz mogli go swoim zwyczajem wyfenstrowac, czyli wyrzucic przez okno. A ile wiekow Habsburgi pobozne ich kosciolkowaly. Dlaczego?
Piszesz bzdury, a ja ciekawa jestem czy z misja czy tak od siebie, bo ci hadko w normalnym swiecie bez demonow i sily wyzszej zyc. Zreszta latwiej klepac paciorki niz sie uczyc, prawda?
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) |
> Podatek od wierzenia trzeba placic hehehe. Bo nawet za bajki z Hollywoodu trza placic. A co dopiero za 2000letnie starocie.
Hehehe. Prostacki antyklerykalizm jest tyle samo wart co uwielbienie wyznawców Radia M. dla swojego Ojca Dyrektora. Jesteście na jednym poziomie.
>Piszesz bzdury, a ja ciekawa jestem czy z misja czy tak od siebie, bo ci hadko w normalnym swiecie bez demonow i sily wyzszej zyc.
- Jak nie rozumiesz wypowiedzi, przeczytaj trzy razy a potem kogoś spytaj. - Zdecyduj się, czy jesteś płci męskiej (jak wynika z informacjach o czytelniku), czy żeńskiej, jak wynika z formy gramatycznej. - Używaj funkcji Podgląd i nie zapominaj o polskich znakach. =
|
|
| |  | 5 na 9 | apud (4399 punktów) |
>Prostacki antyklerykalizm jest tyle samo wart co uwielbienie wyznawców Radia M. dla swojego Ojca Dyrektora. Jesteście na jednym poziomie.
Czy ja kiedykolwiek twierdzilam ze nie jestem prostacka? Za to nie jestem antyklerykalna. Mnie to nic nie obchodzi.
A tak nawiasem dziecino, prosto objasnie tobie dlaczego. Wedle psychologow, odwrotnoscia milosci nie jest nienawisc, tylko obojetnosc.
Jako zwykla prosta ksiegowa nie mam wprawy w filozofowaniu i wyrafinowanym dyskutowaniu ale znam sie na bilansach i rozliczeniach. Dlatego prostacko sie pytam czemu nigdzie NIKT nie pokaze ile tej forsy daja i biora.
I po prostacku komentuja bardzo ciekawy problem. Ktory zreszta ty sam zapodales.
>- Jak nie rozumiesz wypowiedzi, przeczytaj trzy razy a potem kogoś spytaj.
Ja rozumiem wszystko po prostu bo jestem prosta baba. Jak ktos komplikuje to upraszczam. W Rosji byles?
>- Zdecyduj się, czy jesteś płci męskiej (jak wynika z informacjach o czytelniku), czy żeńskiej, jak wynika z formy gramatycznej.
Swintuch jestes ze zaraz chcesz plec sprawdzac i kto zacz kto. Jak ciebie plec interesuje, chociaz nie wiem jaka, to wyobraz sobie ze ja jestem gramtyczna hermafrodyta czyli obojnakiem.
>- Używaj funkcji Podgląd i nie zapominaj o polskich znakach.
To juz nie masz do czego sie przyczepic? Znaki sa specjalnie nie polskie zeby tacy jak ty mieli co do powiedzenia jak prostych wypowiedzi nie rozumieja a chca komentowac.
A teraz idz wynies smieci i umyj rece.
|
|
| | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
Daję minusa za celowe niestosowanie polskiej czcionki. Wypowiedzi nie rozumiem a chciałem skomentować.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | |  | 4 na 6 | apud (4399 punktów) | >Daję minusa za celowe niestosowanie polskiej czcionki. >Wypowiedzi nie rozumiem a chciałem skomentować.
Chciez to moc... za slabo chciales. ale przynajmniej nie skomentowales czegos czego nie rozumiesz. Rzadka to zaleta na tym forum. Masz plusa
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
> Chciez to moc...> za slabo chciales. ale przynajmniej nie skomentowales czegos czego nie rozumiesz. Cytat:A teraz idz wynies smieci i umyj rece. Nie rozumiem, co to miało do rzeczy. > Rzadka to zaleta na tym forum. Masz plusaDziękuję. Ja, natomiast, daję drugiegio minusa za niechlujne pisanie.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | apud (4399 punktów) | A teraz idz wynies smieci i umyj rece.[/cytat] >Nie rozumiem, co to miało do rzeczy.
No widzisz, teraz chlujnie powiedziales czego nie rozumiesz. Wiem o co tobie chodzi.
Jako matka dzieciom, z ktorymi wdawalam sie w pedagogiczne dyskusje, oczywicie ich nie przekonujac do niczego, uczylam je takim stwierdzeniem zycia.
Objasniam teraz uwazaj. Pogadali my se, chlujnie czy nie, ale ty jestes dzieciakiem a ja dorosla szefowa interesu co sie nazywa dom z rodzina, to po fajerwerkach intelektu drogie dziecie pamietaj kto jest szefem i ma zawsze racje. No bo kto lubi wynosic smiecie? Jak bys mial watpliwosci co do mycia rak, to sie swojej mamy spytaj dlaczego.
Dostajesz kolejnego plusa, bo widac ze chcesz sie uczyc.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > .... bo widac ze chcesz sie uczyc.Racja. Twój styl trollowania przypomina mi trochę moją dawną znajomą z tego forum, którą kiedyś lubiłem i często nagradzałem jej wypowiedzi plusami. Niestety później z nieznanej mi przyczyny otrollała. Mam jakieś irracjonalne przeczucie, że macie identyczny nr ip. Sprawdzić tego niestety nie mogę....  Chyba wykorzystam cię do testowania opcji ignorowania użytkownika forum. Nigdy wcześniej tego nie używałem i jestem troszkę ciekaw, jak się sprawdza. Pozdrawiam już bez minusa.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Znaki sa specjalnie nie polskie...Upomnienie. Proszę o używanie polskich znaków, skoro masz taką możliwość. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) |
> Upomnienie.> Proszę o używanie polskich znaków, skoro masz taką możliwość.> Pozdrawiam - Zbyszek  Nudny jestes, ale stoisz na strazy przestrzegania regulaminu. Masz plusa
|
|
| | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Nudny jestes, ale stoisz na strazy przestrzegania regulaminu. Masz plusaA co ze znakami, że pozwolę sobie przypomnieć o meritum... Będą? Z pewnością da się coś zrobić w tej sprawie przy odrobinie dobrych chęci. Zachęcam/nalegam. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Fajnego masz nicka - szczególnie, gdy czyta się go wspak. 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | |  | | apud (4399 punktów) | > >Nudny jestes, ale stoisz na strazy przestrzegania regulaminu. Masz plusa> A co ze znakami, że pozwolę sobie przypomnieć o meritum...> Będą?Nie!!! > Z pewnością da się coś zrobić w tej sprawie przy odrobinie dobrych chęci.> Zachęcam/nalegam.Uparta bba jestem!! > Pozdrawiam - Zbyszek  > P.S: Fajnego masz nicka - szczególnie, gdy czyta się go wspak. JA mam wszystko fajne. A kiedys jeszcze fajniejsze PS Ta dyskusja pasuje do pyskowki na watku o Monty Tytonie, nie uwazasz?
|
|
| | | | | | |  | | Mistrz Ironii (138 punktów) | > Ta dyskusja pasuje do pyskowki na watku o Monty Tytonie, nie uwazasz?I to mnie martwi.  Wracając do tematu, czy można wykazać odrobinę zrozumienia dla wierzących ?* Zazwyczaj czuje zażenowanie gdy doprowadzam kolejnego wierzącego do parteru, w którym rzuca on ostatni argument stylu "ja po prostu czuję, że on istnieje", jednak do pewnego stopnia jestem w stanie ich zrozumieć. Sam miałem na początku problem ze strachem przy myśleniu o mękach piekielnych, opętaniach i innych tego typu straszakach, bo inaczej tego nazwać nie można. * To nie żaden apel, tylko czysto teoretyczne pytanie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > >Ta dyskusja pasuje do pyskowki na watku o Monty Tytonie, nie uwazasz?> I to mnie martwi.  (...) Stanowczo doradzam zmianę nicka.
|
|
| | | | | | | | |  | | Mistrz Ironii (138 punktów) | >Stanowczo doradzam zmianę nicka.
Dzięki, na pewno skorzystam.
Chcę tylko trzymania się tematu, przynajmniej w jakimś przyzwoitym stopniu.
|
|
| | | | | |  | | spray (5875 punktów) | > A co ze znakami, że pozwolę sobie przypomnieć o meritum...> Będą?> Z pewnością da się coś zrobić w tej sprawie przy odrobinie dobrych chęci.> Zachęcam/nalegam.> Pozdrawiam - Zbyszek  Da się zrobić na pewno, co ja też wcześniej wyjaśniałam. Ale jeśli mam powody, jak Apud, dla których tego zrobić nie chcę, to jak to się ma do tej wolności wyboru, która tutaj jest jedną z ważniejszych idei ???? Nie da się ukryć, że to wymaganie jest podyktowane tylko względami estetycznymi. Już tylko z racji zawodu wyuczonego powinny mi byc one drogie. Ale... przegrywają w praktyce. Praktyka zaś nie wymaga redundancji, prawda? A przecież już "szeryfy" redundancją są. Natomiast polskie znaki diakrytyczne są redundancją redundancji. Jeśli komuś to przeszkadza w odczytaniu informacji, to chyba jest nie całkiem sprawny... intelektualnie? Ja tym razem piszę z klawiatury polskiej. Ale tylko chwilowo. I nie będę stosować polskich znaków diakrytycznych w przyszłości. Wolność wyboru mam zagwarantowana konstytucyjnie. Ale jeśli Regulamin Forum jest aktem prawnym nadrzędnym i zostanę zbanowana, z pokorą podporządkuje się banicji. > P.S: Fajnego masz nicka - szczególnie, gdy czyta się go wspak. > "Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).Fajne masz motto ! Czy obejmuje ono polskie znaki diakrytyczne ?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
>Ja tym razem piszę z klawiatury polskiej. Ale tylko chwilowo. I nie będę stosować polskich znaków diakrytycznych w przyszłości. Wolność wyboru mam zagwarantowana konstytucyjnie.
Wolność masz, Sprayu, ale miejże i trochę wyrozumiałości dla mnie: niekiedy nie da się odróżnić "kpie" od "kpię", zwłaszcza gdy autor zdania pisze tak wykrętnie, że aż bełkotliwie...
Pozdrawiam ******* Dlaczego "poprawność polityczna" poprzedza "palestynizację"?
|
|
 | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Po siedemdziesięciu latach religia wróciła.
Z tych samych powodów, z jakich odeszła - prikaz był.
>Ludzie przypominają sobie zapomniane modlitwy, chrzczą dzieci, odbudowują cerkwie i kościoły. Powtarzane 'tysiąc razy' twierdzenia o nieprzydatności i głupocie religii poszły w kąt.
Władza pojęła, że skoro jest taki instrument, to tylko głupi by zeń nie skorzystał.
>Dlaczego?
Dlatego.
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>Po siedemdziesięciu latach religia wróciła.
>Z tych samych powodów, z jakich odeszła - prikaz był.
Co Ty opowiadasz, kakoj prikaz? Kiedy religia odchodziła, komuniści zlikwidowali kler niemal w całości a cerkiewnym złotem napełnili skarbiec państwowy. Zrobili coś podobnego jak Hitler z Żydami. Kiedy religia wraca jest zupełnie inaczej. Nie ma obozów dla przeciwników Cerkwi, nie ma terroru. Chcesz - chodzisz do cerkwi, nie chcesz to nie chodzisz. Tylko kościoła Katolickiego do siebie nie chcą wpuścić, czemu trudno się dziwić, bo to już zwyczajna walka o koryto.
>>Ludzie przypominają sobie zapomniane modlitwy, chrzczą dzieci, odbudowują cerkwie i kościoły. Powtarzane 'tysiąc razy' twierdzenia o nieprzydatności i głupocie religii poszły w kąt.
>Władza pojęła, że skoro jest taki instrument, to tylko głupi by zeń nie skorzystał.
Niby jaki instrument? Za komunizmu to władza miała w ręce rzeczywiście mocne instrumenty i używała ich. A cerkiew to żaden instrument. Jak każda organizacja ma swoje interesy i stara się właśnie władzę państwową wykorzystać dla siebie.
>>Dlaczego? >Dlatego.
No, fajna odpowiedź... -
|
|
| |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | A mi się wydaje, że religia w Rosji wróciła z tych samych powodów co po rewolucji francuskiej, czy u nas po okresie komunizmu. Po prostu manifestacja religijności jest powiązana w tych przypadkach z manifestowaniem zmian społecznych i politycznych. Władza mówiła religii nie więc ludzie albo wierzyli po cichu albo udawali, że nie wierzą. Do ateizmu czy wiary nie można zmusić. I tak w głębi siebie będzie się jakiś pogląd wyznawać. Społeczeństwo nie lubi jak się mu nakazuje, a zwłaszcza jeśli to dotyczy światopoglądu więc wybuch religijności jest pokazaniem zeszłej ekipie, że "sorry panowie ale chyba wam nie poszło".
|
|
| |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Co Ty opowiadasz, kakoj prikaz?Priwycznyj. Nie pierwsza była to na Rusi rewolucja religijna, pomijając już różne jurodiwyje herezje, tudzież unię z plugawym rimskim Antychrystem, tylko raskoł pl.wikipedia.org/wiki/Staroobrzędowcy przypomnę. > Kiedy religia odchodziła, komuniści zlikwidowali kler niemal w całości a cerkiewnym złotem napełnili skarbiec państwowy.Akurat tego za zarzut im nie poczytuję...  - Bolesław Prus pewnie też by przyklasnął...  . EDIT: nie mogę się powstrzymać od zacytowania anegdoty, jak to Stalin, przyciśnięty niemieckimi czołgami pod Moskwą jednał się z cerkwią w imię Wyższych Celów, tj. ratowania dupy. STALIN: No, dobra, to teraz możecie się tam modlić, chrzcić, nabożeństwa odprawiać, etc. skolko ugodno. PATRIARCHA: Nnno, tak, Towarzyszu Pierwszy Sekretarzu... tylko, że my już nie mamy kadr... . STALIN: Jak to nie macie kadr? A gdzie się podziały? (Zaległa chwila kłopotliwego milczenia...) PATRIARCHA: No, nie mamy kadr, bo my szkolimy popów, a oni potem zostają Pierwszymi Sekretarzami... Przyznać trzeba, że Stalin dowcip docenił i cerkwi już się odtąd nie czepiał...  . > Zrobili coś podobnego jak Hitler z Żydami.Znaj proporcją, mocium Panie. > Kiedy religia wraca jest zupełnie inaczej. Nie ma obozów dla przeciwników Cerkwi, nie ma terroru. Chcesz - chodzisz do cerkwi, nie chcesz to nie chodzisz.Naczalstwo jednak widzi, a czynownik, na wsiakij pożarnyj słuczaj, notuje... . > Tylko kościoła Katolickiego do siebie nie chcą wpuścić, czemu trudno się dziwić, bo to już zwyczajna walka o koryto.Czemuż, ach, czemuż wcale się nie dziwim?  > Niby jaki instrument? Za komunizmu to władza miała w ręce rzeczywiście mocne instrumenty i używała ich. A cerkiew to żaden instrument.Masz oczywiście rację, że cerkiew to dziś przyrząd dość słaby (co skądinąd przeczy Twej głównej tezie o znaczącym odrodzeniu religijności), ale, że władza dziś już nie może tak otwarcie posługiwać się swymi ulubionymi instrumentami z narzędziowni Maluty Skuratowa czy Żelaznego Feliksa, tym on cenniejszy jako element soft power pozwalający skutecznie kontrolować kilka-kilkanaście procent społeczeństwa. > Jak każda organizacja ma swoje interesy i stara się właśnie władzę państwową wykorzystać dla siebie.Starać się - może i próbuje, ale decydujący bój przegrała jeszcze za Piotra Wielkiego najpóźniej. > >>Dlaczego?> >Dlatego.> No, fajna odpowiedź...Fajna - bo do rymu. Już, już miałem napisać: "jak wyżej", jednak Dusza Poety przeważyła... .
|
|
| |  | 1 na 1 | czaplicka (5782 punktów) | To, że w Rosji wracają do religii świadczy tylko o tym, że ludzie chcą wierzyć, nie o prawdziwości wiary. Zresztą idąc Twoim tokiem rozumowania, to że w krajach rozwiniętych ludzie odchodzą od religii powinno świadczyć o jej nieprawdziwości. A weż pod uwagę, że takich krajów jest więcej.
|
|
| |  | | czaplicka (5782 punktów) | No urojenia. Znane nawet u psów.Łapią urojone muchy.
|
|
 | 3 na 3 | Pontifex Maximus (3006 punktów) |
> Pranie mózgu było prowadzone od najmłodszych lat w ochronkach, przedszkolach ('dietskij sad'), w szkole przez wszystkie lata nauki, w niemniejszym niż teraz natężeniu i rozmiarze. Obejmowało zwalczanie starej ideologii (Boga i religii) i wdrażanie nowej. Wszyscy uczniowie należeli do antyreligijnych, socjalistycznych organizacji. Nikt do kościoła nie chodził, jeżeli nie chciał wylecieć. Ceremonie były świeckie, w Boga masowo przestano wierzyć.> Po siedemdziesięciu latach religia wróciła. Ludzie przypominają sobie zapomniane modlitwy, chrzczą dzieci, odbudowują cerkwie i kościoły. Powtarzane 'tysiąc razy' twierdzenia o nieprzydatności i głupocie religii poszły w kąt. Żadne prawa ekonomiczne nie wymuszają wiary w Boga, mimo tego wiara masowo wraca. 'Informacje podawane w najmłodszych latach' nie zadziałały.> Dlaczego?Z prostego powodu: PRESJA SPOŁECZNA i ROZWIĄZANIA SYSTEMOWE. Dużo zastanawiałem się nad fenomenem wielkich religii na świecie, np. jak to się dzieje, że w społeczeństwie o niskiej/malej religijności wyrasta zachłanny moloch (u nas Kościół katolicki, w Rosji prawosławny itd). Służy temu cały szereg ignorancji i lekceważenia wiary a podkreślanie tylko i wyłącznie obrzędowości. Przykład/scenariusz: Tadek jest niewierzący-ateista poznaje Basię-katoliczkę. Wpadli sobie w oko i łóżko. Tadek chciałby już się ustatkować albo Basia jest w ciąży... Basia: ślub? kościelny, biała suknia, welon itp. Tadek: ... ? Basia: skoro ci to obojętne, o i tak nie wierzysz to zrób to dla mnie. Tadek: nie mogę nie bylem ochrzczony. (Tu kościół robi furtkę i wybieg aby pozyskać dziecko i kasę za obrzędy na dziecku. Możliwy jest ślub ale musi być zobowiązanie do wychowywania po katolicku co w rzeczywistości nie znaczy w dalszym ciągu nic oprócz obrzędów). Dziecko ateisty i katoliczki zostanie na 90% katolikiem a wnuk na 99%. Za dwa pokolenia po ateiście nie będzie śladu. Ot cała tajemnica powracania do boga  Bezkompromisowość innowierców, ateistów i agnostyków jest największym wrogiem wielkich religii.
|
|
|  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | > >Dlaczego?> Z prostego powodu: PRESJA SPOŁECZNA i ROZWIĄZANIA SYSTEMOWE.Jakim cudem znalazłeś takie dziwne przyczyny? Jeżeli cały system komunistyczny był z założenia ateistyczny a jego 'rozwiązania systemowe' prześladowały ludzi związanych z wiarą i jeżeli trwał tak długo, że dzieci ochrzczonych było niewiele, to jakież 'rozwiązania systemowe' mogły sprzyjać powrotowi religii ze społecznego i politycznego niebytu? Natomiast rozwiązania systemowe kapitalizmu ukształtowały się (podobnie jak w Chinach) bez Cerkwi, która dopiero po chwili zaczęła rozpychać się łokciami. 'Presja społeczna'? Społeczeństwo ZSRR było bezreligijne, przekonane o wyższości ateizmu nad religią tak samo jak o wyższości Związku Radzieckiego nad każdym innym państwem na Ziemi oraz o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem. Kiedy system komunistyczny gruchnął pod własnym ciężarem, bo się nie sprawdził, to wrócił kapitalizm i to jest zrozumiałe: doświadczenie zatryumfowało nad teorią. A jeżeli nawet zgodzimy się, że istnieje jakaś presja społeczna na powrót religii i wiary w Boga, to skąd u licha, z jakiej przyczyny ta presja? > Dużo zastanawiałem się nad fenomenem wielkich religii na świecie, np. jak to się dzieje, że w społeczeństwie o niskiej/malej religijności wyrasta zachłanny moloch (u nas Kościół katolicki, w Rosji prawosławny itd). Służy temu cały szereg ignorancji i lekceważenia wiary a podkreślanie tylko i wyłącznie obrzędowości.Teraz wyrasta im zachłanny moloch Cerkwi, tylko dlatego, że ludzie tego chcą. Gdyby nie chcieli, nic by na postkomunistycznym ugorze nie urosło. Dlaczego chcą? > Dziecko ateisty i katoliczki zostanie na 90% katolikiem a wnuk na 99%. Za dwa pokolenia po ateiście nie będzie śladu. Ot cała tajemnica powracania do boga  Wymyśliłeś te procenty, czy były jakieś badania? Gdyby tak było, nie byłoby na świecie ateistów. A są. > Bezkompromisowość innowierców, ateistów i agnostyków jest największym wrogiem wielkich religii.Jest właśnie odwrotnie. Wiara ma największe powodzenie w czasie wojen, chorób, ucisku, prześladowań. Bezkompromisowość prowadzi najczęściej do jakiejś formy ostracyzmu i zacietrzewienia ideologicznego, zamienia polemikę w kłótnię a obóz przeciwników w oblężoną twierdzę. Zaangażowany słuchacz Radia M jest bezkompromisowy, ateista raczej to człowiek myślący i podatny na argumenty. > Dużo zastanawiałem się...Pozastanawiaj się jeszcze... Powodzenia! -
|
|
| |  | | Pontifex Maximus (3006 punktów) | > >>Dlaczego?> >Z prostego powodu: PRESJA SPOŁECZNA i ROZWIĄZANIA SYSTEMOWE.> Jakim cudem znalazłeś takie dziwne przyczyny?> Jeżeli cały system komunistyczny był z założenia ateistyczny a jego 'rozwiązania systemowe' prześladowały ludzi związanych z wiarą i jeżeli trwał tak długo, że dzieci ochrzczonych było niewiele, to jakież 'rozwiązania systemowe' mogły sprzyjać powrotowi religii ze społecznego i politycznego niebytu? Natomiast rozwiązania systemowe kapitalizmu ukształtowały się (podobnie jak w Chinach) bez Cerkwi, która dopiero po chwili zaczęła rozpychać się łokciami.Wiara pleni się w niewiedzy. Co z tego, że w Polsce był system komunistyczny? Jaki? Wszyscy byli chrzczeni, szli marszem w pochodach pierwszomajowych i w tym samym miesiącu posyłali dzieci do komunii. Kościoły zawsze na początku udają potulne owieczki a później "huzia na józia". > 'Presja społeczna'? Społeczeństwo ZSRR było bezreligijne, przekonane o wyższości ateizmu nad religią tak samo jak o wyższości Związku Radzieckiego nad każdym innym państwem na Ziemi oraz o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem. Kiedy system komunistyczny gruchnął pod własnym ciężarem, bo się nie sprawdził, to wrócił kapitalizm i to jest zrozumiałe: doświadczenie zatryumfowało nad teorią.> A jeżeli nawet zgodzimy się, że istnieje jakaś presja społeczna na powrót religii i wiary w Boga, to skąd u licha, z jakiej przyczyny ta presja?Jak wyżej w przykładzie. Dla świętego spokoju chrzest, komunia, ślub.... > >Dziecko ateisty i katoliczki zostanie na 90% katolikiem a wnuk na 99%. Za dwa pokolenia po ateiście nie będzie śladu. Ot cała tajemnica powracania do boga  > Wymyśliłeś te procenty, czy były jakieś badania? Gdyby tak było, nie byłoby na świecie ateistów. A są.Są? A gdzie?  Są ateiści-katolicy, -prawosławni... > >Bezkompromisowość innowierców, ateistów i agnostyków jest największym wrogiem wielkich religii.> Jest właśnie odwrotnie. Wiara ma największe powodzenie w czasie wojen, chorób, ucisku, prześladowań.Jak nie ma już nic czego można by się chwycić to co się dziwisz, że ludzie wymyślają sobie gusła? > Bezkompromisowość prowadzi najczęściej do jakiejś formy ostracyzmu i zacietrzewienia ideologicznego, zamienia polemikę w kłótnię a obóz przeciwników w oblężoną twierdzę. Zaangażowany słuchacz Radia M jest bezkompromisowy, ateista raczej to człowiek myślący i podatny na argumenty.I ateista otwarty na argumenty idzie ochrzcić swoje dziecko, posyła je do komunii itd...? Racjonaliści są też po drugiej stronie
|
|
|  | | Autografka (10638 punktów) |
> Dziecko ateisty i katoliczki zostanie na 90% katolikiem a wnuk na 99%. Za dwa pokolenia po ateiście nie będzie śladu. Ot cała tajemnica powracania do boga  Nie zgodziłabym sie z powyższym. Owszem, to dziecko będzie być może ochrzczone i ochrzci swoje dzieci, ale wiara to krucha sprawa. Niełatwo przyjąć irracjonalizm jako swój punkt widzenia, jeżeli ojciec lub matka go negują. W najgorszym razie wyjdą z tego praktykujący agnostycy. Oczywiście w jednostkowych przypadkach, różnie może się zdarzyć.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >Powtarzanie tysiąc razy tego samego, aż do czasu gdy uznamy to za prawdę.
Fałszem jest, że odpowiednio długo powtarzany fałsz staje się prawdą. Staje się jedynie nawykiem, bezmyślnie powielanym gestem. To dziwne, że wytresowani w wierze ludzie mówią coś o duchu, nadprzyrodzoności, boskości. Przypominają raczej psa Pawłowa, któremu na widok krzyża cieknie modlitwa: domini canes.
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Świetne z tym psem Pawłowa  . Plus!! Natomiast wierzący i ich mutacje nazywają ślinę cieknącą im z pysków "Prawdą". Jak widać słowo "prawda" ma wiele znaczeń, niektóre są zdecydowanie sprzeczne. Proponowałbym rozróżnienie dwóch zasadniczych prawd - PPP (czyli Prawda Psów Pawłowa) i PPP (Po Prostu Prawda). Ech... Znów nie wyszło  . Miejmy więc nadzieję, że pierwsze PPP umrze śmiercią naturalną, na którą po tysiąckroć zasłużyło...
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Infiltracja naszej świadomości i podświadomości jest przeogromna. Obezwładniająca siła urojenia dotyka wszystkich, najbardziej ateistów tak zwanych wojujących. Odnoszę wrażenie, że dla nich dzień bez dyskusji o nie istnieniu Boga, jest dniem straconym. Przeciętny wierzący o Bogu zazwyczaj nie gada, bije mu pokłony i tyle, ateista zaś codziennie musi sobie i innym udowadniać jego brak. Jeśli go nie ma to chwała Bogu, niech nas ręka boska broni jeśli istnieje
|
|
-1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Witam.> rodzice raczej nie mieli stanowiska w sprawie boga, nie zawracali sobie tym głowy.> I to jest zasadniczy błąd jaki sie popełnia, a raczej jaki popełniają rodzice, jednak oni nic innego nie robią jak robili ich rodzice itd., itd.. Brak wiary i rozeznania u rodziców skutkuje konsekwencjami - dzieci wydawane są na pożarcie przez fałszywych nauczycieli i duchowych przewodników nie znających wymagań Bożych. Kto ponosi winę takiego stanu? Sami ludzie, a zaczęło się od pierwszych Adama i Ewy, którzy odrzucili Boga. Pewnie opowiadali swym synom Kainowi, Ablowi i Setowi historie swego życia, ale jedynie jako pamięć o wydarzeniach, nie zaś jako o uczuciach miłości okazanej im przez Boga, że po popełnionym przez nich grzechu okazał im miłosierdzie i nie zgładził. Dlaczego tak uczynił? Ze względu na ich potomstwo i swe zamierzenie - ziemia ma być zamieszkana przez ludzi prawych. Wiedział, że wśród niedoskonałych ludzi będzie wielu, którzy Go pokochają ze względu na dowody miłości do ludzi z Jego strony. Jehowa nakazał rodzicom: " Słuchaj, Izraelu: Jehowa, nasz Bóg, to jeden Jehowa. A ty masz miłować Jehowę, twojego Boga, całym swym sercem i całą swą duszą, i całą swą siłą życiową. I te słowa, które ci dzisiaj nakazuję, mają być w twoim sercu; i wpajaj je swym synom, i mów o nich, gdy siedzisz w domu i gdy idziesz drogą, i gdy się kładziesz, i gdy wstajesz. I przywiąż je jako znak do swej ręki, i będą ci służyć za przepaskę między twymi oczami; i wypisz je na odrzwiach swego domu i na swoich bramach"(Powt. Pr. 6:4-9).. Dzisiaj żadna religia, poza Świadkami Jehowy, tego nie propaguje ani nie zachęca. > A jednak, pozbycie się z mojej głowy tego wszystkiego wymagało MIESIĘCY przemyśleń, rozważań, analizowania i dociekania. Zawsze byłem ciekawski, więc nie mogłem zostawić fundamentalnych pytań o moje istnienie bez odpowiedzi.> To co otrzymałeś nie pochodziło do prawdziwego Boga, dlatego nie rozwiało Twoich wątpliwości, a i nie odpowiedziało na kluczowe Twoje pytania. Nikt Tobie tez nie zaszczepił prawdziwej wiary. Twoje rozważania stale będą sie opierać o informacje które otrzymałeś, chociaż uważasz je za kompletnie wypaczone, ale nie masz alternatywy. Oczywiście nie żeby odrzucić Boga, bo tego nie da sie odrzucić, bo On jest, ale odrzucić fałszywe podstawy wiary przekazywane przez religie dominujące, które prawdy nie znają. Powinieneś dalej szukać Boga, szukać prawdy. Jezus powiedział: " Niemniej nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca duchem i prawdą, bo właśnie takich szuka Ojciec, aby go czcili. Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą"(Jana 4:23,24). > Wpadł mi ostatnio do ręki podręcznik od religii dla klasy 2 podstawówki - istne pranie mózgu. Powtarzanie tysiąc razy tego samego, aż do czasu gdy uznamy to za prawdę.> Masz dowody, bo nie uczyli Ciebie w oparciu o Biblię i na wersetach, czyli wypowiedziach samego Boga. Jednak nie tylko dzieci są zwodzone i okłamywane. Podejście rodziców, czyli starszych ludzi do religii potwierdza pranie mózgu i kształtowanie podejścia do Biblii i jej zrozumienia - bez szacunku i bez zrozumienia. Ci jednak przyjmują ich poglądy - fałszywych duchowych przewodników. Dorośli nie rozumiejąc przywykłszy trwają dla świętego spokoju, a dzieci cierpią, bo pytań mają wiele i sprzeczności widzą wiele. > Nie chcę rozmawiać o religii w szkołach, ale o sile z jaką kształtują nasze poglądy informacje podawane nam w najmłodszych latach.> Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.> To prawda. Dlatego winę ponoszą rodzice, że sami nie maja właściwego zrozumienia i nie kierują edukacją swoich dzieci w tym temacie. Całą odpowiedzialność za sprawy najważniejsze, bo za poznanie prawdy, uczynili odpowiedzialnymi kler, czy katechetów, a sami odwrócili się. To jednak jest błędne rozumowanie, że od tego obowiązku można uciec. Efakt spada na nich samych, a cierpią dzieci. Pozdrawiam
|
|
 | 4 na 4 | M.M.M (1158 punktów) |
> To prawda. Dlatego winę ponoszą rodzice, że sami nie maja właściwego zrozumienia i nie kierują edukacją swoich dzieci w tym temacie.> To jednak jest błędne rozumowanie, że od tego obowiązku można uciec.> Efakt spada na nich samych, a cierpią dzieci.Właśnie! To rodzice chronią małe dzieci przed religijną manipulacją i powinni przestrzegać je przed sekciarzami, klerem i Świadkami Jehowy  A kiedy dzieci nauczą się myśleć samodzielnie i bez wpływu szkodliwych memów religii to same będą wiedziały o co chodzi. ---
|
|
|  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>A kiedy dzieci nauczą się myśleć samodzielnie i bez wpływu szkodliwych memów religii to same będą wiedziały o co chodzi. >--- > A Ty wiesz? Nie wiesz! A wyrosłeś z dziecinnego wieku? Pewnie tak. I dalej nie wiesz! Wyrosłeś z dziecka, ale myśleć sie nie nauczyłeś. Jesteś w tyle. Widać, bo nie wiesz co piszesz, nie znasz tematu. Współczuje. Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|