Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gen religii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
06-12-2009 16:06Witold Losek (800 punktów)Gen religii
Ocena -3 na 3


w artykule autorstwa Nicholasa Wade, z 02.12.2009., zatytułowanym
"Gen religii" ,
donosi:

Nicholas Wade:
Religia nosi cechy zjawiska będącego skutkiem ewolucji, co oznacza, że utrwaliła się, ponieważ sprzyjała jej naturalna selekcja. Jest też uniwersalna, została bowiem zapisana w naszym układzie nerwowym, zanim zamieszkująca Afrykę populacja ludzka rozproszyła się po całym świecie.

W dalszej części autor relacjonuje wyniki badań archeologicznych, z których wynika że jakaś forma religii towarzyszyła ludzkości od samego początku jej istnienia. Autor twierdzi, że badania te dowodzą, iż:

Nicholas Wade:
Istotne korzyści w walce o przetrwanie, jakie dawała religia, można łatwo dostrzec na przykładzie społeczności łowiecko-zbierackich. Ich rytuały nie wynikały z teologii, ale były ekstatycznymi wspólnymi tańcami, które trwały nieraz całą noc. Powtarzany, rytmiczny ruch wywołuje silne uczucie uniesienia i emocjonalnego przywiązania do grupy. Rytuały pomagały także w rozwiązywaniu sporów i łataniu tkanki społecznej..


Cały artykuł można przeczytać TU, a wynika z niego wprost, że walka z religią jest podcinaniem gałęzi na której się siedzi. Ci którzy próbują zwalczyć religię, wystawiają nasze społeczeństwo na niebezpieczeństwo porażki w zetknięciu ze społeczeństwami "religijnymi" (świadomie użyłem cudzysłowu, bo formy religijności, mogą być bardzo różne, czasem nie mające wiele wspólnego z religią w ścisłym znaczeniu tego słowa), np. z islamem; naiwnie sądząc, że jeśli wyrzucimy religię i Boga skąd się tylko da, to pomoże nam to przetrwać.
Dyskusja, którą tu zaczynam, nie jest o tym, czy Bóg jest, czy go nie ma. To jest w tej chwili zupełnie nieistotne. Ta dyskusja jest o tym, że - jak sądzę - walka z religią jest równie celowa, jak walka z chodzeniem na dwóch nogach bo i religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

06-12-2009 16:19
 Ocena 10 na 10
-jad- (18783 punktów)
> Ci którzy próbują zwalczyć
>religię, wystawiają nasze społeczeństwo na niebezpieczeństwo porażki w zetknięciu ze społeczeństwami
>"religijnymi" (...), np. z islamem; naiwnie sądząc, że
>jeśli wyrzucimy religię i Boga skąd się tylko da, to pomoże nam to przetrwać.

Ci to znaczy którzy? Pierwszy raz słyszę, że ktoś tak sądzi.

> walka z religią jest równie celowa,
>jak walka z chodzeniem na dwóch nogach bo i religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!


No tak ale nie od zawsze chodzimy na dwóch nogach przecież. Ewolucja wciąż trwa. Może zanik "genu religii" jest kolejnym etapem naszego ewoluowania.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
06-12-2009 19:29 
 Ocena-1 na 3
Witold Losek (800 punktów)
>No tak ale nie od zawsze chodzimy na dwóch nogach przecież. Ewolucja wciąż trwa. Może zanik "genu religii" jest kolejnym etapem naszego ewoluowania.
Może, kto wie.
A może - w chwili utraty tego genu, podzielimy los mamutów... Na kogo wtedy zwali się winę? Na katolików jak zwykle?
Pozdro.
06-12-2009 23:28 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>>No tak ale nie od zawsze chodzimy na dwóch nogach przecież. Ewolucja wciąż trwa. Może zanik "genu religii" jest kolejnym etapem naszego ewoluowania.
>Może, kto wie.
>A może - w chwili utraty tego genu, podzielimy los mamutów... Na kogo wtedy zwali się winę? Na katolików jak zwykle?

Jeśli podzielimy los mamutów, to nie będzie komu zwalać winy. Zdaje Ci się, że ostatnie mamuty miały pretensje do katolików? Jak zwykle?

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
06-12-2009 23:32 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli podzielimy los mamutów, to nie będzie komu zwalać winy.
   Mylisz się, zostaną Glociepliści.

>Zdaje Ci się, że ostatnie mamuty miały pretensje do katolików? Jak zwykle?

   Jasne, bo to przez nich musiały żyć w norach.
09-12-2009 00:02 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
> A może - w chwili utraty tego genu, podzielimy los mamutów... >
Głupie, wszawe niereligijne mamuty. Utraciły gen wiary w Ojca Mamuta a ten zesłał na nie ocieplenie i potop cro-maniońskich religijnych myśliwych.
stilgar (7322 punktów)

>zupełnie nieistotne. Ta dyskusja jest o tym, że - jak sądzę - walka z religią jest równie celowa,
>jak walka z chodzeniem na dwóch nogach bo i religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!


Więc nie powinniśmy używać samochodów, bo ewolucja dała nam nogi?
06-12-2009 17:46 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>>zupełnie nieistotne. Ta dyskusja jest o tym, że - jak sądzę - walka z religią jest równie celowa,
>>jak walka z chodzeniem na dwóch nogach bo i religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!
Więc nie powinniśmy używać samochodów, bo ewolucja dała nam nogi?

Zaniechanie używania nóg mocno się mści.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
rudyment (3233 punktów)
Ta dyskusja jest o tym, że - jak sądzę - walka z religią jest równie celowa,
>jak walka z chodzeniem na dwóch nogach bo i religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!


Z religiami walczono od czasu, kiedy się pojawiły. I będzie się to robić nadal, bo jest to jeden ze sposobów zastępowania starej religii przez nową.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
06-12-2009 16:38 
 Ocena 1 na 3
Witold Losek (800 punktów)
No, muszę z zazdrością i szczerze przyznać, że to bardzo dobry argument. Tylko czym proponujesz zastąpić współczesne systemy religijne, takie jak chrześcijaństwo, buddyzm, islam, idt?
06-12-2009 17:44 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>No, muszę z zazdrością i szczerze przyznać, że to bardzo dobry argument. Tylko czym proponujesz zastąpić współczesne systemy religijne, takie jak chrześcijaństwo, buddyzm, islam, idt?
>

Niczego nie proponuję, przecież nie nadzoruję tego procesu. To jest wniosek z obserwacji.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
06-12-2009 18:40 
 Ocena 9 na 9
Adamiak (36436 punktów)
>Tylko czym proponujesz zastąpić współczesne systemy religijne, takie jak chrześcijaństwo, buddyzm, islam, idt?

   Można myśleniem, ale to dla niektórych zbyt skomplikowany proces.
Sylwek (15472 punktów)
>No, muszę z zazdrością i szczerze przyznać, że to bardzo dobry argument. Tylko czym proponujesz zastąpić współczesne systemy religijne, takie jak chrześcijaństwo, buddyzm, islam, idt?

Współczesne?

Z wymienionych najmłodszy jest islam i ma tylko półtora tysiąca lat. Paradoksalnie najbardziej elastyczny i podatny na modernizację jest buddyzm, kolejny przykład "współczesnych" wierzeń liczących zaledwie dwa i pół tysiąca lat.
06-12-2009 16:40
 Ocena 14 na 14
lukaszewicz (5674 punktów)

> religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!

Jeżeli wyewoluowała sto tysięcy lat temu, lub dawniej, to jest formą przystosowania do życia w warunkach afrykańskiej sawanny, w małych społecznościach łowiecko - zbierackich.
Teraz mamy 21 wiek, naukę, miasta, internet, i nie musimy już tańczyć całą noc aby rozwiązywać spory społeczne czy zdobywać pokarm.
Stare przystosowania w nowym środowisku, to raczej zbędny balast niż pożytek.

Łukaszewicz.
06-12-2009 17:46 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>> religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!Jeżeli wyewoluowała sto tysięcy lat temu, lub dawniej, to jest formą przystosowania do życia w warunkach afrykańskiej sawanny, w małych społecznościach łowiecko - zbierackich.
>Teraz mamy 21 wiek, naukę, miasta, internet, i nie musimy już tańczyć całą noc aby rozwiązywać spory społeczne czy zdobywać pokarm.
>Stare przystosowania w nowym środowisku, to raczej zbędny balast niż pożytek.

Zgadzam się. Religia, skoro już wyewoluowała, na pewno musiała spełniać jakąś pozytywną rolę.
Z pewnością była tłumaczeniem niedostępnych rozumowi elementów rzeczywistości. Z biegiem czasu, wraz z rozwojem nauki, wiele pytań znalazło odpowiedzi niezwiązane z ze światem nadprzyrodzonym. Teraz jesteśmy skłonni uważać, że na resztę pytań, prędzej czy później, nauka również znajdzie odpowiedzi.
Moim zdaniem, religia może pełnić też inną rolę. Być może "zakotwicza" ludzki umysł w pewnych znanych schematach myślenia, co chroni go przed zbyt szybko zmieniającym się światem. Tym samym jednak spowalnia rozwój idei, a co za tym idzie, ogólny postęp. Nie myślę tu jednak o implementacji religii społeczeństwa o wyższym rozwoju kulturowym, do społeczeństwa o niższym rozwoju. Jednak naturalnie wykształcona w danej kulturze religia, raczej spowalnia jego rozwój (moim zdaniem).

Czy teraz religia również spełnia te role (lub czy w takim samym stopniu), czy trwa tylko dzięki swoistej sile bezwładności (przynajmniej w niektórych kulturach) i na ile dzisiaj bardziej szkodzi niż pomaga? Wydaje się, że moglibyśmy się bez niej obejść, a jednak większość ludzkość trwa przy religii.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Mistrz Ironii (138 punktów)
Nic dodać, nic ująć.
kazz (25 punktów)
I tu jesteś w błędzie . Wiele spraw załatwia się dzisiaj w ten sposób.
lukaszewicz (5674 punktów)
>I tu jesteś w błędzie . Wiele spraw załatwia się dzisiaj w ten sposób.

Jasne.Posłowie modlą się o deszcz,ludzie chodzą na pielgrzymki,wierni wyją w kościele.Ale czy to załatwia jakąś sprawę?

Łukaszewicz.

Ps.żeby była jasność.

Nie uważam, aby istniał jakiś "gen religii".

Nie uważam też, aby istniało takie przystosowanie uwarunkowane ewolucyjnie.

Jeżeli istnieją jakieś "geny na coś" to są to geny na racjonalność.

Religia to wynik próby racjonalnego zrozumienia świata przy braku odpowiedniej bazy danych.

Pozdrawiam.
Elka I Ponura (7473 punktów)
O matko, wiedziałam, że to tu trafi...

Kumpel mi to parę dni temu podesłał. Skrót streszczenia streszczenia, a do tego zmanipulowany.

Jak ktoś chce poczytać autentyczne teorie nt powstania i użyteczności religii, to proszę znaleźć ostatni dodatek Polityki o religiach świata.

Onet nie bez podstaw ma beznadziejną opinię. To nie jest porstal, na którym szuka się rzetelnych informacji... Chyba, że kto ostanio z kim się przespał wśród celebrytów. A i tym danym nie ma co za bardzo wierzyć.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
06-12-2009 20:32 
 Ocena-1 na 3
Witold Losek (800 punktów)
Rozumiem
Archeologowie Joyce Marcus i Kent Flannery, którzy dokonali w dolinie Oaxaca w Meksyku odkrycia, które wiele mówi o pochodzeniu religii, to manipulanci, autor artykułu w The New York Times, to manipulant, redaktorzy Onetu - manipulanci, Witold Losek, autor wątku - manipulant...
Dobrze że jest Racjonalista...
I że są tu ludzie, którzy poważnymi, rzetelnymi argumentami, potrafią od razu zdemaskować manipulantów...
06-12-2009 23:43 
 Ocena 8 na 8
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Rozumiem
>Archeologowie Joyce Marcus i Kent Flannery, którzy dokonali w dolinie Oaxaca w Meksyku odkrycia, które wiele mówi o pochodzeniu religii, to manipulanci, autor artykułu w The New York Times, to manipulant, redaktorzy Onetu - manipulanci, Witold Losek, autor wątku - manipulant...
>Dobrze że jest Racjonalista...
>I że są tu ludzie, którzy poważnymi, rzetelnymi argumentami, potrafią od razu zdemaskować manipulantów...

"Religia nosi cechy zjawiska będącego skutkiem ewolucji, co oznacza, że utrwaliła się, ponieważ sprzyjała jej naturalna selekcja. Jest też uniwersalna, została bowiem zapisana w naszym układzie nerwowym, zanim zamieszkująca Afrykę populacja ludzka rozproszyła się po całym świecie."

Chcesz mi powiedzieć, że to jest sensowne, rzetelne przekazanie informacji? Ta bzdura na kółkach, do tego krzywych?

W dalszej części artykułu, w jednym zdaniu, pomieszane są teorie faworyzowania spójnej ideologią grupy i teorii "genetycznej", czyli zaprzeszłych reakcji na drapieżnika. I niby to jest taka rewelacja naukowa?

Ja nie podważam, że dwóch archeologów odkryło fascynujące artefakty. Nie zaprzeczam, że w Meksyku. I nie zaprzeczam, że rzucają one nowe światło na historię religii i jej funkcji w rozwoju wczesnych form grup społecznych. Ja, do cholery, zaprzeczam, że to jest poważny artykuł! Uważam, że napisał go baran bez krzty umiejętności, mameja nierozumiejąca tego, co czyta!

I jeszcze jeden drobny szczegół - niestety, ani w oryginale, ani w tłumaczeniu nie ma w ogóle realnych danych z badań rzeczonych archeologów. Jest opinia autora artykułu na temat badań. A autor, jak można przeczytać w NY Times to:

Nicholas Wade, a science reporter for The New York Times, is the author of "The Faith Instinct: How Religion Evolved and Why It Endures."

Hmmm... czyżbyśmy sobie dopasowywali coś do czegoś?
Nie czytałam wydawnictwa pana Wade'a, nie widziałam raportów z wykopalisk. Nie rozpędzałabym się ze stwierdzeniem, że jesteśmy zaprogramowani na wiarę na podstawie takich ogólnych i nieweryfikowalnych danych.

I na koniec, do dalszych rozważań: jak możemy być zaprogramowani na wiarę en masse, jako gatunek, skoro istnieją ateiści? O_o


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
06-12-2009 23:55 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>I na koniec, do dalszych rozważań: jak możemy być zaprogramowani na wiarę en masse, jako gatunek, skoro istnieją ateiści? O_o

Czy ja wiem? Czytałam kiedyś, że religijne doznania są związane z aktywnością płatów skroniowych mózgu. Być może faktycznie jesteśmy biologicznie podatni na mistycyzm. A na jakiej zasadzie istnieją ateiści? Być może na takiej, na jakiej istnieją homoseksualiści. Wiem, że to przygnębiające, ale chyba warto to rozważyć.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-12-2009 00:17 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>I na koniec, do dalszych rozważań: jak możemy być zaprogramowani na wiarę en masse, jako gatunek, skoro istnieją ateiści? O_o
>Czy ja wiem? Czytałam kiedyś, że religijne doznania są związane z aktywnością płatów skroniowych mózgu. Być może faktycznie jesteśmy biologicznie podatni na mistycyzm.

Tak. Katolicy widzą przy pobudzaniu anioły i Jezusa, buddyści Buddę, a hinduiści wybranego boga odpowiedniego panteonu, a niektórzy specyficzni wierzący mają wizję porwania przez ufo. Niewierzący są na haju jak po grzybach albo nie mają nic. Słowem - jak się nastawisz, tak zobaczysz. Najciekawsze jest to, że padaczka skroniowa powoduje wizje religijne, ale to też u wierzących. To prowokuje ciekawe pytania w temacie świętych.

>A na jakiej zasadzie istnieją ateiści? Być może na takiej, na jakiej istnieją homoseksualiści. Wiem, że to przygnębiające, ale chyba warto to rozważyć.

Czemu przygnębiające? Oba przypadki są zdrowe i zadowolone, dopóki nie najeżdża im się na cechę szczególną.

I tyle..


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
07-12-2009 00:37 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Czemu przygnębiające? Oba przypadki są zdrowe i zadowolone, dopóki nie najeżdża im się na cechę szczególną.
>I tyle..

Tak sobie pesymistycznie pomyślałam, w aspekcie prognoz dla ateizmu.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-12-2009 12:51 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tak sobie pesymistycznie pomyślałam, w aspekcie prognoz dla ateizmu.



Przestań!
Zbieraj się i wpadaj na kawę. Dam Ci croissanta z czekoladą. Endorfiny Ci ten pesymizm rozjadą tankiem.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-12-2009 13:03 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Tak sobie pesymistycznie pomyślałam, w aspekcie prognoz dla ateizmu.
>
>Przestań!
>Zbieraj się i wpadaj na kawę. Dam Ci croissanta z czekoladą. Endorfiny Ci ten pesymizm rozjadą tankiem.

Czekolady nie lubię. Wolę chałwę. Ale nawet na samą kawę chętnie wpadnę.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-12-2009 18:51 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Czekolady nie lubię. Wolę chałwę. Ale nawet na samą kawę chętnie wpadnę.

No dopsz, chałwę też mam. Kiedy będziesz?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-12-2009 21:29 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Czekolady nie lubię. Wolę chałwę. Ale nawet na samą kawę chętnie wpadnę.
>No dopsz, chałwę też mam. Kiedy będziesz?

No tego właśnie jeszcze nie wiem. Ale na pewno nie zadzwonię do drzwi z zaskoczenia.
Na ile dni wcześniej się trzeba zaanonsować?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-12-2009 22:30 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>No tego właśnie jeszcze nie wiem. Ale na pewno nie zadzwonię do drzwi z zaskoczenia.
>Na ile dni wcześniej się trzeba zaanonsować?

Ło matko, muszę pamiętać,żeby wreszcie jakiś dzwonek wybrać...

No, z jeden dzień to by się przydało, żeby nic nie kolidowało. Od kiedy wyniosłam się na swoje robię za przechowalnię


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-12-2009 23:06 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Ło matko, muszę pamiętać,żeby wreszcie jakiś dzwonek wybrać...

Może przynajmniej masz kołatkę? Nawiasem mówiąc, przypomniało mi to rzecz, która zawsze mnie zadziwia w amerykańskich filmach. Stoi sobie dwupiętrowy dom, ktoś podchodzi do drzwi, puka - i zawsze ktoś to słyszy!
Jak oni to robią?

>No, z jeden dzień to by się przydało, żeby nic nie kolidowało. Od kiedy wyniosłam się na swoje robię za przechowalnię

OK. Dam znać. Znalezienie się na kursie kolizyjnym, to chyba nic miłego.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Może przynajmniej masz kołatkę? Nawiasem mówiąc, przypomniało mi to rzecz, która zawsze mnie zadziwia w amerykańskich filmach. Stoi sobie dwupiętrowy dom, ktoś podchodzi do drzwi, puka - i zawsze ktoś to słyszy!
>Jak oni to robią?
Nie mam. Nic nie mam, pukać trzeba. Kurna, może się w weekend zmobilizuję i jakiś kupię?

Tak, to amerykańskie pukanie jest fascynujące. Może to kwestia jakiegoś monitoringu? Ukryte kamery, czy cuś?

>>No, z jeden dzień to by się przydało, żeby nic nie kolidowało. Od kiedy wyniosłam się na swoje robię za przechowalnię
>OK. Dam znać. Znalezienie się na kursie kolizyjnym, to chyba nic miłego.

Chyba, że lubisz większe posiadówy. I spanie w tłumie.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
07-12-2009 20:35 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

> A na jakiej zasadzie istnieją ateiści? Być może na takiej, na jakiej istnieją homoseksualiści. Wiem, że to przygnębiające, ale chyba warto to rozważyć.

ja już dawno doszedłem do wniosku, że jak ateiści wywalcza równouprawnienie z religijnymi to nieuchronnie doprowadzi to do ślubów z kozami.
07-12-2009 22:14 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>> A na jakiej zasadzie istnieją ateiści? Być może na takiej, na jakiej istnieją homoseksualiści. Wiem, że to przygnębiające, ale chyba warto to rozważyć.
>ja już dawno doszedłem do wniosku, że jak ateiści wywalcza równouprawnienie z religijnymi to nieuchronnie doprowadzi to do ślubów z kozami.

Nie rozumiem, co chciałeś tą wypowiedzią przekazać. Ja przecież nie mam nic przeciwko homoseksualistom.
Przygnębiające wydaje mi się, że ateizm może być po prostu brakiem "zaprogramowania" na religię, podobnie jak homoseksualizm nie "programuje" ludzi na kontakty z odmienną płcią.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-12-2009 22:32 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Chciałem zażartować. może mi się nie udało. Zażartować z demonizacji ateizmu w społeczeństwie. Demonizacji którą znam jako ateista. I z celnego porównania do demonizacji homoseksualizmu. Która tez mi jest znana i doświadczona na własnej skórze.
Jeśli odebrałaś mój post jako krytyczny to przepraszam.
07-12-2009 22:48 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Chciałem zażartować. może mi się nie udało. Zażartować z demonizacji ateizmu w społeczeństwie. Demonizacji którą znam jako ateista. I z celnego porównania do demonizacji homoseksualizmu. Która tez mi jest znana i doświadczona na własnej skórze.
>Jeśli odebrałaś mój post jako krytyczny to przepraszam.

Każdy może krytykować. Mea culpa, że myślę zbyt wolno. Ale jako pretendentce do wolnomyślicielstwa, chyba mi wolno?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
lukaszewicz (5674 punktów)

>Przygnębiające wydaje mi się, że ateizm może być po prostu brakiem "zaprogramowania" na religię, podobnie jak homoseksualizm nie "programuje" ludzi na kontakty z odmienną płcią.

Pocieszę Ciebie.

Nie ma zaprogramowania na religię.

Marek.
07-12-2009 23:28 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Pocieszę Ciebie.
>Nie ma zaprogramowania na religię.

Skąd wiesz? Skoro większość ludzi wierzy w jakieś nadprzyrodzone byty, kulty religijne trzymają się mocno, to być może jest coś w ludziach, że mają zapotrzebowanie na takie mistyczne przeżycia. Może to faktycznie jest biologiczne uwarunkowanie. A my po prostu jesteśmy pod tym względem, "ułomni".

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
lukaszewicz (5674 punktów)

>Skąd wiesz?

Jutro Ci odpowiem Autografko.
Późno już, a rano mam trochę pracy
Dobranoc.

Marek.
Autografka (10638 punktów)
>>Skąd wiesz?
>Jutro Ci odpowiem Autografko.
>Późno już, a rano mam trochę pracy
>Dobranoc.

Dobranoc

>Marek.

Ela

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-12-2009 20:12 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Skąd wiesz? Skoro większość ludzi wierzy w jakieś nadprzyrodzone byty, kulty religijne trzymają się mocno, to być może jest coś w ludziach, że mają zapotrzebowanie na takie mistyczne przeżycia. Może to faktycznie jest biologiczne uwarunkowanie. A my po prostu jesteśmy pod tym względem, "ułomni".

Wiem, bo:
Nic o takim genie nie wiadomo.Nie wykopali go ci dwaj dzielni antropolodzy w meksyku,ani nie znaleźli genetycy w genomie.Po prostu nic.
Genetycznemu zaprogramowaniu przeczy wyraźnie obserwacja.Kulty, jak napisałaś, trzymają się mocno, ale nie wszędzie.Tam gdzie się nie trzymają , obraz ich zaniku stoi w wyraźnej sprzeczności z obrazem, jaki widzielibyśmy, gdyby religia była warunkowana genetycznie.
Jeżeli wiara miałaby podłoże genetyczne, to i ateizm również.W takim wypadku powinniśmy zobaczyć coś takiego:
Mutacja, pierwszy ateista, przekazanie "genu ateizmu" następnemu pokoleniu, (prawdopodobnie według Mendlowskiego schematu), następni ateiści (1 -2), następne pokolenie.
I już po kilkudziesięciu pokoleniach mielibyśmy wcale potężną grupkę ateistów.Ale, żeby mogli oni osiągnąć znaczący procent w całej populacji, musiałby zaistnieć jakiś istotny czynnik faworyzujący ateistów. (musieliby się szybciej mnożyć).
Niczego takiego nie widzę.
Można by też rozpatrywać równoczesne mutacje w całej populacji.Tyle, że prawdopodobieństwo tego jest o wiele mniejsze niż prawdopodobieństwo istnienia jakiegoś kreatora.
Wydaje się , że obraz powszechności religii bierze sie z wrzucenia do jednego worka bytów, które niewiele z sobą mają wspólnego.(Totemizm,konfucjanizm,buddyzm, hinduizm,szamanizm,islam czy chrześcijaństwo).To wszystko nazywamy religią.A dlaczego nie wrzucić do tego worka filozofii.Pasuje do konfucjanizmu.Jeżeli wepchnie się tam jeszcze racjonalizm (chyba kolanem) obraz zmieni się zupełnie.
Wszystko to są jakieś światopoglądy.
I chyba potrzeba posiadania jakiegoś spójnego obrazy świata jest tą rzeczą, która może być zaprogramowana genetycznie.Oczywiście ten obraz zmieniałby się w zależności od posiadanych informacji i narzędzi poznawczych.
I tak to wygląda.

Marek.
08-12-2009 23:42 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
Nie chodziło mi o konkretny gen. Raczej o biologiczne predyspozycje do poszukiwania odpowiedzi gdzieś poza nami, w wytworzonej przez umysł rzeczywistości. Choć być może, uruchomienie takiego mechanizmu tłumaczenia świata, jest uwarunkowane przez wcześniejsze otrzymanie stosownej informacji.
Faktem jest jednak, że wszystkie społeczności ludzkie, tworzyły (i tworzą nadal) systemy magicznych wierzeń i rytuałów, więc myślenie magiczne musi być w jakiś sposób, dla umysłu, bardziej atrakcyjne od ateizmu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
09-12-2009 03:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem chodzi o niespójność działania poszczególnych modułów mózgu. Oraz o natychmiastową personalizację zagrożeń. Ateizm oznacza przywrócenie spójności, niejako wbrew jego naturalnym błędom. Kilka razy wyrażałem już tę myśl, więc nie chcę się powtarzać. Ale przykładem modułu jest naprzykład system rozpoznawania twarzy, czy "katalog stada" obejmujący około 30 osób. Nagłe zmiany w tym katalogu wpływają na snucie wizji. Do tego lęk przed ciałem zmarłego, co wynika z modułu chroniącego przed infekcją (stąd strach przed żmijami i pająkami). Mówiąc w skrócie, gdy śmierć zabiera kogoś ze stada i jego ciało wydaje nam się obrzydliwe, a wiemy też, że "ktoś" kryje się za podmuchem wiatru zaczynamy tworzyć historie nie z tej ziemi.
09-12-2009 09:35 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Moim zdaniem chodzi o niespójność działania poszczególnych modułów mózgu. Oraz o natychmiastową personalizację zagrożeń. Ateizm oznacza przywrócenie spójności, niejako wbrew jego naturalnym błędom.

Z tego wynikałoby, że każdego można by "nawrócić" na ateizm. Musiałby tylko chcieć nad sobą popracować.
To ciekawe.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale w odpowiednim wieku. Dopóki dzieci są indoktrynowane religijnie, w mózgach ludzi powstają trudne do odrzucenia uwarunkowania.
07-12-2009 19:01 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
> Ja, do cholery, zaprzeczam, że to jest poważny artykuł! Uważam, że napisał go baran bez krzty umiejętności, mameja nierozumiejąca tego, co czyta!

Masz całkowitą rację. Autor(ka?) artykułu prawdopodobnie słabo rozumie to o czym pisze, a na pewno manipuluje informacjami o wynikach badań. Związek religii z ewolucją, z drugiej strony z umysłem, z trzeciej z mózgiem i na końcu z życiem społecznym istnieje oczywiście i jest uchwytny, także w ujęciu dynamicznym (rozwojowym), ale to co przedstawiono w artykule, to półprawdy posklejane w celu poparcia tezy, że religia jest trwałym elementem człowieczeństwa a ateiści nie mają racji zwalczając ją.

Nie ma genu religii, to bzdura. Są dziedziczone kulturowo zachowania religijne i dziedziczone społecznie memy religijne. W grę wchodzi także rosnąca z dużą ewolucyjną szybkością sprawność mózgów utrzymujących coraz lepsze umysły, napełniane rosnącą lawinowo ilością informacji.

Ewolucja centralnych pomysłów religijnych - od tabu, animizmu do politeizmu i Boga jedynego na końcu, jest podobna do ewolucji darwinowskiej, różnice są jednak zasadnicze - przede wszystkim zachodzi na innym terenie, w puli memów - i nowe ich wersje podlegające ewolucji są generowane przez umysły ludzi, których - inaczej niż geny - sama nie generuje.
-
07-12-2009 19:29 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ewolucja centralnych pomysłów religijnych - od tabu, animizmu do politeizmu i Boga jedynego na końcu,

Na końcu jest ateizm.

Łukaszewicz.
Sylwek (15472 punktów)
>>Ewolucja centralnych pomysłów religijnych - od tabu, animizmu do politeizmu i Boga jedynego na końcu,
>Na końcu jest ateizm.

Nieprawda. Po teizmie przychodzi monoteizm ujemny, ewolujący w politeizm ujemny i tak dalej do szamanizmu ujemnego.
07-12-2009 20:42 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Nieprawda. Po teizmie przychodzi monoteizm ujemny, ewolujący w politeizm ujemny i tak dalej do szamanizmu ujemnego.

Z tego wynika, ża ateizm to monoteizm zerowy.

Łukaszewicz.
Sylwek (15472 punktów)
och, zjadło mi "a" w mojej wyliczance.
08-12-2009 12:35 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie ma genu religii, to bzdura. Są dziedziczone kulturowo zachowania religijne i dziedziczone społecznie memy religijne. W grę wchodzi także rosnąca z dużą ewolucyjną szybkością sprawność mózgów utrzymujących coraz lepsze umysły, napełniane rosnącą lawinowo ilością informacji.

Nie mogę teraz znaleźć artykułu, ale będę robiła porządek w dokumentach, to się objawi

Są jakieś badania, które mogłyby wskazywać na gen, który odpowiada za podatność na mistykę, religię itp sprawy - czyli nie da się odziedziczyć wyznania, ale łatwość, z jaką ktoś może nas na nie nawrócić. Podobnie jak z chorobami. I to jest ciekawe, naukowe.

Nie daję głowy za dokładność wywodu, ale obiecuję, że rozszerzę dane jak tylko znajdę źródło

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Scorp (5381 punktów)
>Są jakieś badania, które mogłyby wskazywać na gen, który odpowiada za podatność na mistykę, religię itp sprawy - czyli nie da się odziedziczyć wyznania, ale łatwość, z jaką ktoś może nas na nie nawrócić. Podobnie jak z chorobami.

Zgoda na gen odpowiadający za podatność, a także wrażliwość, delikatność, uczuciowość, emocjonalność i inne cechy psychiczne, ale nie na gen religii ani religijności. Nie ma też genu matematyki. Cechy intelektualne i emocjonalne mogą być wykorzystywane w różnych dziedzinach, bo mózg jest po prostu genetycznie uniwersalny w odniesieniu do idei.
-
08-12-2009 20:37 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zgoda na gen odpowiadający za podatność, a także wrażliwość, delikatność, uczuciowość, emocjonalność i inne cechy psychiczne, ale nie na gen religii ani religijności. Nie ma też genu matematyki. Cechy intelektualne i emocjonalne mogą być wykorzystywane w różnych dziedzinach, bo mózg jest po prostu genetycznie uniwersalny w odniesieniu do idei.

Dokładnie. Z tego, co pamiętam (bo artykuł się zabunkrował i nadal partyzanci.. ) chodziło o podatność na mistykę, nadnaturalne "zjawiska" itd. Nikt nigdzie nie dowiódł, że mamy zaprogramowaną wiarę w boga. Co najlepsze, nikt nie napisał, że chodzi o wiarę jako taką. Chodziło o podatność, podobną do tej na hipnozę i skłonność, podobną do tej odpowiedzialnej za zaburzenia postrzegania. Nic więcej

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
pavvel (8272 punktów)
Witam
Religia od zawsze służyła integracji grupy i wzmacnianiu władzy.
Społecznościami rządzili wodzowie plemienni do spółki z szamanami, królowie do spółki z biskupami ewentualnie władcy sami podający się za bogów.
Powiedzmy, że kiedyś religia była potrzebna. Wskazywała jasno kto swój, kto obcy.
Kogo należy bronić, a kogo zabijać. Pozwalała nie myśleć, a wykonywać polecenia wierząc, że tak jest dobrze.
Tak, religia dawała przewagę. Grupy, plemiona, narody sprawniej rządzone łatwiej pozbywały się słabiej wierzących i mniej zorganizowanych sąsiadów.

Czy dzisiaj nadal potrzebujemy takiego wsparcia w integracji?
Historia pokazuje, że nie. Ewoluują ludzie, ewoluują również społeczeństwa.
Skutecznie integrować można się na różnych płaszczyznach.
Pokazał to choćby Hitler.
Żydzi twierdzili, że są narodem wybranym przez Jahwe.
Hitler twierdził, że Niemcy są narodem najdoskonalszym rasowo.
W sumie chodziło o to samo - integrację wokół przywódcy i osiągnięcie przewagi nad sąsiadami.
Różnica jest taka, że Hitler miał bardziej sprzyjające warunki dla realizacji swoich celów.
Pozdrawiam


www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
06-12-2009 19:23 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
Hej!
Nie czytałeś chyba dokładnie artykułu do którego odnosi się dyskusja .
Oczywiśćie, że byli i władcy podający się za bogów, cesarze, biskupi, itd itp. Ale widzisz rzecz w tym, że udowodniono dzięki badaniom archeologicznym, że religia jest wcześniejsza niż władza. Religia powstała przed "władzą"
Autor artykułu pisze:
Cytat:
Sądząc na podstawie zachowań współczesnych łowców-zbieraczy, populacja naszych przodków sprzed 50 tysięcy lat musiała żyć w małych, egalitarnych grupach bez wodzów i królów. Ich niewidzialnym rządem była religia. Tworzyła więzi międzyludzkie i zobowiązywała do przedkładania potrzeb wspólnoty nad własny interes.

A na samym końcu artykułu można przeczytać zdanie, które jest doskonałym komentarzem do Twoich dywagacji o Hitlerze:
Nicholas Wade:
Religię często oskarża się o straszliwe nadużycia, na przykład propagowanie wojen i prześladowań, rzadziej za to docenia się jej fundamentalną funkcję jednoczenia i naprawy moralnej struktury społeczeństwa. Ale być może religia nie zasługuje ani na pogardę, ani na pochwały. Jeżeli traktujemy ją jako środek prowadzący do spójności społecznej, to jedynie społeczeństwo i jego przywódcy mogą wykorzystać tę spójność w dobrych lub złych celach.

06-12-2009 19:44 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)
> Religia powstała przed "władzą"

Z tym się nie zgodzę. W każdej grupie są ludzi mający do powiedzenia więcej od innych. Wśród zwierząt dominujący samiec utrzymuje władzę siłą. Traci ją, gdy go ktoś pokona. Ludzie wymyślili sobie religię. To był dobry sposób zachowania władzy, gdy sił już nie wystarczało.

Tak więc religia nie mogła powstać przed władzą, bo religia to forma sprawowania władzy.

> rzadziej za to docenia się jej fundamentalną funkcję jednoczenia i naprawy moralnej struktury społeczeństwa.

Bo efekt jednoczenia bywa niebezpieczny, a efekt naprawy moralnej jest wręcz niemożliwy do zaobserwowania.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
06-12-2009 19:59 
 Ocena-2 na 4
Witold Losek (800 punktów)
>Z tym się nie zgodzę. W każdej grupie są ludzi mający do powiedzenia więcej od innych. Wśród zwierząt dominujący samiec utrzymuje władzę siłą. Traci ją, gdy go ktoś pokona. Ludzie wymyślili sobie religię. To był dobry sposób zachowania władzy, gdy sił już nie wystarczało.
Możesz się zgadzać, lub nie. Byłoby jeszcze ciekawiej, gdybyś poparł swoje zdanie jakąś literaturą fachową.
Nie w każdej społeczności (tak ludzkiej jak i zwierzęcej )jest "dominujący samiec". Z prac archeologów wynika jasno, że wcześni ludzie, żyli w egalitarnych społeczeństwach, w których nie istniała żadna władza, a za to istniała religia. Jeśli znajdziesz jakieś źródła, które twierdzą inaczej, to wtedy chętnie się z nimi zapoznam.
>Tak więc religia nie mogła powstać przed władzą, bo religia to forma sprawowania władzy.
Z tym z kolei ja się nie zgodzę. Religia może być wykorzystana do sprawowania władzy, ale nie jest formą sprawowania władzy.
>Bo efekt jednoczenia bywa niebezpieczny, a efekt naprawy moralnej jest wręcz niemożliwy do zaobserwowania.
Efekt "rozproszenia" też bywa niebezpieczny i co z tego? Wszystko zależy od sytuacji. Efekt odnowy moralnej jest jak najbardziej możliwy do zaobserwowania. Wystarczy odwołać się do historii, w ogóle, a np. do historii komunizmu w szczególności...
Pozdro.
06-12-2009 20:31 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)
> Z prac archeologów wynika jasno, że wcześni ludzie, żyli w egalitarnych społeczeństwach, w których nie istniała żadna władza

Formalnie nie musiała istnieć. Ja tylko stwierdziłem, że nawet w małych grupkach istnieją naturalni przywódcy, których egalitarnie i bez przymusu słuchamy częściej niż innych członków grupy.

> a za to istniała religia.

>>Tak więc religia nie mogła powstać przed władzą, bo religia to forma sprawowania władzy.
>Z tym z kolei ja się nie zgodzę. Religia może być wykorzystana do sprawowania władzy, ale nie jest formą sprawowania władzy.

No właśnie staramy się oto by nie była. Staramy się by trafiła do kościołów, bo tam jest jej miejsce w dzisiejszych czasach. Tylko ciągle jeszcze sporo takich, którzy chcą pokazywać, że ich religia rządzi. Niestety

>>Bo efekt jednoczenia bywa niebezpieczny, a efekt naprawy moralnej jest wręcz niemożliwy do zaobserwowania.
> Efekt odnowy moralnej jest jak najbardziej możliwy do zaobserwowania.
Potrafisz podać choć jeden przykład?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
06-12-2009 21:37 
 Ocena 12 na 12
keymak (3379 punktów)
>> Efekt odnowy moralnej jest jak najbardziej możliwy do zaobserwowania.
>Potrafisz podać choć jeden przykład?

Ja dam kilka:
- wychowanie seksualne od dziecka prowadzone przez kler na całym świecie (ostatnio wielkie zasługi przypadły księżom i siostrom w Irlandii )
- wykorzenianie złych nawyków i niezdrowej agresji u chorych dzieci (tutaj ostatnio popisały się polskie siostry zakonne),
- właściwe ukierunkowanie dobrych uczynków wobec żydów (piękne nauki Ojca Dyrektora)
- humanitarna pomoc kobietom które nieopatrznie zdecydowały się na aborcję (piękny przykład Pani Alicji Tysiąc),
- genialna w prostocie i skuteczności pomoc chorującym na Aids w Afryce (piękne nauki JP2),
- dobroduszne oddawanie dóbr które bez wątpienia są własnością kościoła (w Krakowie kościół odsprzedaje wiele własnych gruntów praktycznie za bezcen),
- pomoc cierpiącym i chorym (piękne dzieło Caritasu, który rozlicza każdy grosz i nigdy nie przyjmuje dotacji państwowych)
- piękne kazania w kościołach, gdzie jest źródło wszelkiego dobra i tolerancji,
- wspaniałe lekcje religii (gdzie uczy się logicznego myślenia, kreatywności, fantazji, zamiłowania do czystej nauki)..

Trzeba być ślepym aby nie widzieć dobrych stron nauk moralnych, które daje nam religia. Bez religii byli byśmy dzikusami którzy nie potrafią dostrzec dobra w drugim człowieku. Dodatkowo jest bardzo prawdopodobne że bez religii do dzisiaj wywijali byśmy maczugami. Tylko dzięki religii ludzie wciąż się rozwijają.

Pozdrawiam.
06-12-2009 20:04 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
To jest nie całkiem tak.Różnie u różnych zwierząt, ale nie ma przymusu, który by utrzymywał zwierzęta w stadzie.Osobniki podporządkowane odnoszą z tego korzyść,że trzymają się mądrzejszego i silniejszego.Ten ponosi spore koszty tego przewodnictwa.W zasadzie nie może zmusić "podwładnych' do pozostania.
Religia pomaga utrzymać władzę,ale przede wszystkim pozwalana bezwzględne traktowanie osobników spoza grupy.U zwierząt występuje, silniejszy lub słabszy, instynkt zakazujący zabijania zwierząt tego samego gatunku. Ludzie coraz mniej mający wrogów naturalnych,zaczęli żyć w coraz większym zagęszczeniu.Wrogiem stawał się nie drapieżnik, ale drugi człowiek.Trzeba było jakoś ten zakaz obejść, uczynić z innych "nie-ludzi' Zresztą temu też służy pojęcie duszy(może wynalezione w innym celu) Więc religia jest korzystne dla danej grupy-wszak to chwalebne zabić czy choćby oszukać niewiernego.Jest za to szkodliwa dla ludzkości.
06-12-2009 23:20 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>> Religia powstała przed "władzą"
>Z tym się nie zgodzę. W każdej grupie są ludzi mający do powiedzenia więcej od innych.

Nie tylko w grupie. W każdej nawet parze przyjaciół jest jeden dominujący i drugi mu się podporządkowujący.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
06-12-2009 23:30 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Z tym się nie zgodzę. W każdej grupie są ludzi mający do powiedzenia więcej od innych.
>Nie tylko w grupie. W każdej nawet parze przyjaciół jest jeden dominujący i drugi mu się podporządkowujący.
Ba! Tak jest nawet u braci-bliźniaków. Ups .
06-12-2009 19:55 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiśćie, że byli i władcy podający się za bogów, cesarze, biskupi, itd itp. Ale widzisz rzecz w tym, że udowodniono dzięki badaniom archeologicznym, że religia jest wcześniejsza niż władza. Religia powstała przed "władzą"

To akurat nonsens. Po pierwsze: rekonstruowanie struktury społecznej na podstawie samych znalezisk archeologicznych jest niewiele więcej warte od wróżenia z fusów. Po drugie: jest "oczywistą oczywistością", że władza u zwierząt społecznych istniała na długo przed religią. Dość przyjrzeć się lwom, hienom czy pawianom.

>Autor artykułu pisze:
>Cytat:
Sądząc na podstawie zachowań współczesnych łowców-zbieraczy, populacja naszych przodków sprzed 50 tysięcy lat musiała żyć w małych, egalitarnych grupach bez wodzów i królów. Ich niewidzialnym rządem była religia. Tworzyła więzi międzyludzkie i zobowiązywała do przedkładania potrzeb wspólnoty nad własny interes.


Na podstawie zachowań współczesnych łowców-zbieraczy nie da się powiedzieć niemal niczego na temat zachowań naszych przodków z paleolitu. I to wiadomo od stu lat co najmniej. 50 tysięcy lat temu ludzie na pewno żyli w małych grupach, ale "egalitaryzm" tych grup jest bardzo wątpliwy. Religia na pewno nie "tworzyła" więzi międzyosobniczych i nie "zobowiązywała" do przedkładania potrzeb wspólnoty nad własny interes - do tego śpiewająco wystarcza natura, co widać nawet na przykładzie pszczół czy mrówek. Mogła te zachowania co najwyżej wzmacniać.

>Nicholas Wade:
Religię często oskarża się o straszliwe nadużycia, na przykład propagowanie wojen i prześladowań, rzadziej za to docenia się jej fundamentalną funkcję jednoczenia i naprawy moralnej struktury społeczeństwa. Ale być może religia nie zasługuje ani na pogardę, ani na pochwały. Jeżeli traktujemy ją jako środek prowadzący do spójności społecznej, to jedynie społeczeństwo i jego przywódcy mogą wykorzystać tę spójność w dobrych lub złych celach.


A ponieważ o tym, jakie cele zostaną uznane za dobre lub złe, decyduje społeczeństwo i jego przywódcy, to błędne kółko się zamyka... .
06-12-2009 20:01 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
Ale wiesz co? Przeczytaj dokładnie atrykuł, dobra?
06-12-2009 20:05 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ale wiesz co? Przeczytaj dokładnie atrykuł, dobra?
Przeczytałem - popularna pasza dla czytelników onetu. A ja jestem zawodowym antropologiem.
06-12-2009 20:26 
 Ocena-1 na 1
Witold Losek (800 punktów)
OK.
Czyli twierdzisz, że wczesne społeczności ludzkie nie żyły w egalitarnych społecznościach?
Przykłady z lwami i hienami są całkiem chybione. Jeśli chcielibyśmy się powoływać na jakieś zwierzęta, to chyba najlepiej na bliższe nam naczelne. A wsród nich są np. takie bonobo, które - o ile mi wiadomo - żyją właśnie w społecznościach egalitarnych.
06-12-2009 21:01 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>Przykłady z lwami i hienami są całkiem chybione. Jeśli chcielibyśmy się powoływać na jakieś zwierzęta, to chyba najlepiej na bliższe nam naczelne. A wsród nich są np. takie bonobo, które - o ile mi wiadomo - żyją właśnie w społecznościach egalitarnych.

Najlepiej zbadane sa zwykłe szympansy. I egalitarne to one nie są w żadnym stopniu.Istnieje u nich silny podział władzy wśród samców z tzw. samcem Alfa jako przywódcą, jego sojusznikami jak i pretendentami do pozbawienia go władzy.
Co zresztą dzięki umiejętności zawiązywania sojuszy dość często się udaje.
Że nie wspomnę o niskiej pozycji samic.
Bomobo są na razie dużo mniej poznane, ale dane o ich egalitaryzmie wydają się coraz mniej wiarygodne.

Łukaszewicz.
07-12-2009 22:39 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Bomobo są na razie dużo mniej poznane, ale dane o ich egalitaryzmie wydają się coraz mniej wiarygodne.

Niemniej, już wiadomo, że ich społeczności to swoiste oligarchie rządzone przez kliki samic.
lukaszewicz (5674 punktów)

To teraz już wiem skąd to rozpasanie seksualne.

Łukaszewicz.
06-12-2009 21:09 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czyli twierdzisz, że wczesne społeczności ludzkie nie żyły w egalitarnych społecznościach?

Twierdzić, to ktokolwiek mógł będzie, jak się wehikułem czasu przeniesie i sobie na własne oczy obejrzy. Na razie bazować można tylko na poszlakach i analogiach. A te sugerują, że nie.

>Przykłady z lwami i hienami są całkiem chybione.

Niby czemu?

>Jeśli chcielibyśmy się powoływać na jakieś zwierzęta, to chyba najlepiej na bliższe nam naczelne. A wsród nich są np. takie bonobo, które - o ile mi wiadomo - żyją właśnie w społecznościach egalitarnych.

Bzdura - u bonobo takoż masz hierarchię społeczną, aż miło. Złudzenie "egalitaryzmu" wynika z tego, iż jest ona względnie "płaska" i utrzymywana przy stosunkowo niewielkim nakładzie przemocy - inaczej niż u równie blisko z człowiekiem spokrewnionych szympansów zwyczajnych, których przykład, jako niepasujący do Twej "koncepcji", starannie pominąłeś .
Witold Losek (800 punktów)
Oczywiście, że pominąłem Zrobiłem to świadomie.
Twierdzę, że z istniejących społeczności zwierzęcych, ( lwów, hien, szympansów goryli ) można wysnuć różne analogie i różne wnioski, więc żadna z nich nie musi być odpowiednia.
Czyli ci dwaj archeologowie Joyce Marcus i Kent Flannery, opisani w artykule się normalnie mijają z prawdą? A jakimiś żródłami wiedzy, mógłbyś się podzielić? Jakieś linki do odpowiednich artykułów wskazać?
06-12-2009 22:50 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Twierdzę, że z istniejących społeczności zwierzęcych, ( lwów, hien, szympansów goryli ) można wysnuć różne analogie i różne wnioski, więc żadna z nich nie musi być odpowiednia.

Oczywiście, że wnioski szczegółowe można wyciągać bardzo różne, w zależności od: 1. konkretnego gatunku 2. preferencji intelektualnych danego badacza. Są też jednak do wyciągnięcia pewne, od wymienionych czynników niezależne, wnioski uniwersalne, z których najważniejszy brzmi:
Udział we władzy się (najczęściej) opłaca - zarówno w kategoriach osobniczego przetrwania, jak i sukcesu reprodukcyjnego. A zatem zwierzęta społeczne (a tylko u takich - z definicji - zjawisko władzy nad innymi osobnikami może się pojawić) o władzę rywalizują - głupie byłyby, gdyby tego nie robiły. Ponieważ władza jest dobrem podzielnym, różne osobniki mają w niej udziały różne - nazywamy to hierarchią (gr. świętym założeniem - co skądinąd daje sporo do myślenia o związku władzy i religii). Hierarchizację obserwujemy (ogólnie biorąc) tym silniejszą, im większy stopień uspołecznienia gatunku (bo i to jest stopniowalne). Człowiek jest gatunkiem silnie uspołecznionym i zawsze takim był. A więc?

>Czyli ci dwaj archeologowie Joyce Marcus i Kent Flannery, opisani w artykule się normalnie mijają z prawdą?

Tego nie twierdzę. Z osobistych doświadczeń wiem, jak obróbka prasowa potrafi przekręcić i wypaczyć sens wypowiedzi. W przypadku wypowiedzi mniej-więcej naukowej skutki są często doprawdy dramatyczne. A tu mamy taką obróbkę podwójną - raz przez New York Times - pół biedy, a dodatkowo przez Onet .
Spodziewam się więc, że bardzo możliwe, iż wymienieni archeologowie w ogóle w artykule z Onetu swych myśli by nie rozpoznali.

>A jakimiś żródłami wiedzy, mógłbyś się podzielić? Jakieś linki do odpowiednich artykułów wskazać?

Jasne - choć łatwiej mi podać tytuły książek, niż linki.
Tak bardzo szybko:
Jane Goodall "Przez dziurkę od klucza"
Konrad Lorenz "Tak zwane zło"
Richard Wrangham, Dale Peterson "Demoniczne samce"
Michael Ghiglieri "Ciemna strona człowieka"
Steven Pinker "Tabula rasa. Spory o naturę ludzką"
Vitus Droescher - cokolwiek, sporo jego rzeczy wyszło po polsku.
Harry Turney-High "Primitive War. Its Practice and Concepts"

Mam na podorędziu jeden link do świetnego wykładu Stevena Pinkera o dziejach przemocy w ludzkich społeczeństwach, niestety - po angielsku tylko:
www.youtub(*)Rt1Uzk&feature=player_embedded
06-12-2009 23:09 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Tak bardzo szybko:
>Jane Goodall "Przez dziurkę od klucza"
>Konrad Lorenz "Tak zwane zło"
>Richard Wrangham, Dale Peterson "Demoniczne samce"
>Michael Ghiglieri "Ciemna strona człowieka"
>Steven Pinker "Tabula rasa. Spory o naturę ludzką"
>Vitus Droescher - cokolwiek, sporo jego rzeczy wyszło po polsku.
>Harry Turney-High "Primitive War. Its Practice and Concepts"
>Mam na podorędziu jeden link do świetnego wykładu Stevena Pinkera o dziejach przemocy w ludzkich społeczeństwach, niestety - po angielsku tylko:
>www.youtub(*)Rt1Uzk&feature=player_embedded

Wiem, że to nie dla mnie, niemniej dziękuję. Dodam do listy.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-12-2009 00:49 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Do usług - jak zawsze .
06-12-2009 20:03 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)

>Cytat:
Sądząc na podstawie zachowań współczesnych łowców-zbieraczy, populacja naszych przodków sprzed 50 tysięcy lat musiała żyć w małych, egalitarnych grupach bez wodzów i królów. Ich niewidzialnym rządem była religia. Tworzyła więzi międzyludzkie i zobowiązywała do przedkładania potrzeb wspólnoty nad własny interes.


Na podstawie zachowań dzisiejszych łowców- zbieraczy można wyciągać wnioski o dzisiejszych łowcach- zbieraczach.
To, że dzisiaj zbierają puszki na przedmieściach Johannesburga nie oznacza , ze tak czynili 50 tys. lat temu.

>Nicholas Wade:
Religię często oskarża się o straszliwe nadużycia, na przykład propagowanie wojen i prześladowań, rzadziej za to docenia się jej fundamentalną funkcję jednoczenia i naprawy moralnej struktury społeczeństwa. Ale być może religia nie zasługuje ani na pogardę, ani na pochwały. Jeżeli traktujemy ją jako środek prowadzący do spójności społecznej, to jedynie społeczeństwo i jego przywódcy mogą wykorzystać tę spójność w dobrych lub złych celach.


Dokładnie tak.Np.Biblia jest jedną wielką propagandową agitką wzywającą do mordowania innych narodów.
Sugestia jakoby przed pojawieniem się religii struktura społeczna była w jakiś sposób niemoralna i wymagała naprawy jest całkowicie wyssana z palca.
To, że to społeczeństwa i przywódcy są odpowiedzialni za wojny i prześladowania jest oczywiste.
Na pierwszym miejscu umieściłbym jednak wszelkiej maści kapłanów.

>Cytat:
wielu biologów i ateistów ma dożo szacunku dla teorii ewolucji i jej tez.


To zdanie nie wymaga chyba komentarza.

Łukaszewicz
zachaj (5239 punktów)
Religia w przeszłości pełniła bardzo ważne funkcję. Grupy - plemiona żyjące na afrykańskiej sawannie potrzebowały różnego rodzaju wierzeń w celu zawiązania silniejszy więzi społecznych. Po za tym niejednokrotnie walczyły z innymi, wrogimi grupami. Ta sama celebrowana wiara pomagała w chwilach niedoli i napawała odwagą czasie bitw. Nadawała głębszy sens walce i stwarzała wrażenie walki o coś ważnego, za co można oddać życie i przynieść sobie chwałę "po wsze czasy", a także bezpośredni związane z religią -życie wieczne. Plemiona o silnych więzach religijno-społecznych miały większe szanse na przetrwanie a co za tym idzie przekazanie warunkujących to genów do ogólnoświatowej puli.

Argumenty przytoczone w poście do mnie nie przemawiają. Religia jest takim skomplikowanym zabobonem, który nie jest już nam potrzebny. Człowiek zrozumiał ,że nie musi zabijać, że tolerancja jest niezbędna, wzniósł się ponad uprzedzenia rasowe. Kolejnym krokiem jest całkowite odrzucenie irracjonalnych bytów.
06-12-2009 19:25 
 Ocena-2 na 2
Witold Losek (800 punktów)
Argumenty do Ciebie nie przemawiają, ale przecież je powyżej powtórzyłeś własnymi słowami?
kazz (25 punktów)
>Argumenty przytoczone w poście do mnie nie przemawiają. Religia jest takim skomplikowanym zabobonem, który nie jest już nam potrzebny. Człowiek zrozumiał ,że nie musi zabijać, że tolerancja jest niezbędna, wzniósł się ponad uprzedzenia rasowe. Kolejnym krokiem jest całkowite odrzucenie irracjonalnych bytów.
Od kiedy to człowiek zrozumiał, że Religa jest mu niepotrzebna
? -Myślę, że 60 % społeczeństw wierzy w takiego czy innego boga ( nie wspomnę o terrorystach islamskich)
Człowiek zrozumiał, że nie musi zabijać - w II wojnie światowej zginęło około 75 mln osób. Nie wiem ile osób ginie cod zienie w potyczkach wojennych na całej kuli ziemskiej. Niw iem ile osób ginie w codziennych kłótniach rodzinnych.
Nie wiem ile Miltonów zginie w przyszłej wojnie nuklearnej.
Spróbuj przekonać istoty, mających 98% genów wspólnych z szympansimi, że tolerancja jest niezbędna ( wpisz w Googlach " atak szympansów morderców").
Myślę ,że wybiegasz w przyszłość o dobre 1000 lat.
Sylwek (15472 punktów)

>Człowiek zrozumiał, że nie musi zabijać - w II wojnie światowej zginęło około 75 mln osób.
Tylko 75 milionów. Gdyby II wojna miała proporcjonalnie tyle ofiar co międzyplemienne wojny ludów zbierackich czy potyczki szympansów musielibyśmy mówić o setkach milionów bezpośrednich ofiar.
keymak (3379 punktów)
>Cały artykuł można przeczytać>TU, a wynika z niego wprost, że walka z religią jest podcinaniem gałęzi na której się siedzi.

Zwłaszcza gdy na gałęzi siedzi cała armia facetów w kieckach.
Pospadają i sobie kiecki podrą..

P.S.
Wyczekuję z niecierpliwością na następne genialne rysunki, gdzie będę piękny i młody.
żyrafa (13 punktów)
>Dyskusja, którą tu zaczynam, nie jest o tym, czy Bóg jest, czy go nie ma. To jest w tej chwili
>zupełnie nieistotne. Ta dyskusja jest o tym, że - jak sądzę - walka z religią jest równie celowa,
>jak walka z chodzeniem na dwóch nogach bo i religia i dwunożność powstały w toku ewolucji i są
>formą przystosowania człowieka do życia na ziemi!


Zgadzam sie z Tobą. Z konstrukcji człowieka wynika dążenie do Boga.
07-12-2009 09:53 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Zgadzam sie z Tobą. Z konstrukcji człowieka wynika dążenie do Boga.

A z konstrukcji Don Kichota wynika personifikacja wiatraków.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
Mistrz Ironii (138 punktów)
To co wypisujesz, nie mieści w głowie, może tylko w mojej...
diogenes (42753 punktów)
>walka z religią jest podcinaniem gałęzi na której się siedzi.

Każdy sposób jest dobry, by wreszcie zejść z drzewa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Polecam wątek dotyczący tematu:
www.racjonalista.pl/forum.php/p,79/s,182557
Ateiści mogą być po prostu mutantami. Czy mutacje te przetrwają i zdominują populację - przyszłość pokaże. Dla mnie jest to zapowiedź nadczłowieka, o którym pisał Nietzsche.

Pozdrawiam - Zbyszek


Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
kazz (25 punktów)
>Ateiści mogą być po prostu mutantami. Czy mutacje te przetrwają i zdominują populację - przyszłość pokaże. Dla mnie jest to zapowiedź nadczłowieka, o którym pisał Nietzsche.
A z ateistów mutantów powstanie idywidum potężne, które inni ateiści bogiem obiorą, a wszyscy czcią otaczać będą.


Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365