Racjonalista - Strona głównaDo treści
Brzuchy do wynajęcia.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-12-2008 17:17lotrek (14275 punktów)Brzuchy do wynajęcia.
Ocena 5 na 5
W ramach prac nad rządową ustawą bioetyczną poseł Jarosław Gowin już zapowiedział, że w przyszłej ustawie kobiety nie mogące same zajść w ciąże nie będą mogły już legalnie skorzystać z pomocy innych kobiet tz. brzuchów do wynajęcia. Nie bardzo wiem, dlaczego to Gowinowi przeszkadza, bo przecież nikt nie zostaję skrzywdzony, obie strony transakcji zadowolone a nie wchodzi w grę jakieś manipulowanie genetyką. Małżeństwa które same nie mogą mieć dzieci są szczęśliwe z niemowlaka, kobieta która je urodzi poprawi sobie sytuacje materialną. Jednym słowem wszyscy są zadowoleni a Polsce przybywa jeszcze jeden podatnik i kościołowi katolik, przynajmniej w większości takich przypadków.
www.tvn24.(*)wynajecia,fakty_wiadomosc.html

Trochę dziwię się premierowi Tuskowi (ale tylko trochę), że właśnie Gowinowi powierzył kierownictwo tą "nadzwyczajną" komisją, bo przecież Gowin to znany krakowski klerykał, który samodzielnie kroku nie zrobi bez instrukcji od byłego kapciowego Wojtyły kardynała Dziwisza. Moim skromnym zdanie członkowie takiej komisji powinni być neutralni światopoglądowo, kierować się wyłącznie dobrem ludzi i nie ulegać naciskom hierarchów żadnego kościoła, nie tylko katolickiego.
PS.
W ramach Festiwalu Racjonalistycznego 2008 w Krakowie na jednej sesji Francuz Jean Marc Schiappa opowiadał, jak laickość państwa rozumiana jest przez jego rodaków. Nie do pomyślenia jest tam nie tylko wieszanie krzyży w świeckich szkołach, czy na państwowych uroczystościach pchanie się katolickiego kleru do pierwszych rządów, ale np. jak B16 we wrześniu tego roku nawiedził Francję, to ani rząd, ani też mer Paryża nie wydał ani centima na jego wizytę.
Kiedy my doczekamy się faktycznego rozdziały państwa od kościoła? Co gwarantuję nam nie tylko Konstytucja, ale i Konkordat.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

(Alicja)Duda (25557 punktów)
Zgoda na wynajmowanie brzucha wymagałaby pewnego wysiłku umysłowego.
I rozwiązania prawnego wielu dość zawiłych etycznie problemów.
Ale przecież Gowinowi nie o to chodziło. In vitro jest niezgodne z KK więc należy wszystko tak utrudnić by w praktyce stało się niemożliwe do zastosowania.
Taką ustawę powinni pisać prawnicy pod dyktando lekarzy, etyków, rodzin chcących z tego skorzystać a nie biskupi.
To jest tak samo jak z tym "testamentem życia" jeszcze się nie urodziło jak już zdechło.
28-12-2008 14:52 
 Ocena 3 na 3
Robcia (181 punktów)
Chyba najpiękniejszym darem dla kobiety od drugiej kobiety jest ofiarowanie jej pomocy w osiągnięciu macierzyństwa, co stanowi właśnie urodzenie dla niej dziecka.
28-12-2008 17:00 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Chyba najpiękniejszym darem dla kobiety od drugiej kobiety jest ofiarowanie jej pomocy w osiągnięciu macierzyństwa, co stanowi właśnie urodzenie dla niej dziecka.

Ładnie to ujęłaś. Ale czy spodziewasz się zrozumienia tego faktu po osobnikach z wyuczoną pogardą dla kobiet? Kler Katolicki od przeszło tysiąca lat gardzi kobietami.
Kobieta jest przecież istotą niższą od mężczyzny.
Pogarda i wstręt dla kobiet łączy się ściśle z homoseksualizmem księży i mizoginizmem ojców kościoła.
28-12-2008 17:10 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Pogarda i wstręt dla kobiet łączy się ściśle z homoseksualizmem księży i mizoginizmem ojców kościoła.
Szczerze mówiąc trudni mi dostrzec związek między homoseksualizmem a pogarda dla kobiet. Almodovar jest gejem i jakoś nie przeszkadza to mu w byciu reżyserem o którym mówi się że najlepiej ze wszystkich rozumie kobiety. Chyba że masz na myśli złość zrodzoną z wyparcia własnej tożsamości. Ale ta złość i pogarda paradoksalnie dotyka nie tylko kobiet ale też niezakłamanych homoseksualistów spoza kościoła którzy żądają szacunku dla siebie.
Pozdrawiam.
28-12-2008 17:42 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Szczerze mówiąc trudni mi dostrzec związek między homoseksualizmem a pogarda dla kobiet.
Kościół katolicki mizoginizm ma wpisany w Biblię.
Klerycy pochodzą na ogół ( przeszło 80%) z zapadłych wsi. Kończą licea w małych miasteczkach. Jeżeli jakiś chłopak nie czuje pociągu do kobiet to idzie na księdza szczególnie wtedy gdy jest którymś z kolei dzieckiem w biednym gospodarstwie.
Swoje prawdziwe preferencje odkrywa na ogół dopiero w seminarium a tam podawany jest normalnemu praniu mózgu.
Gdyby się rozmyślił powrotu do swojego środowiska już nie ma.
Heteroseksualni i homoseksualiści wypierają swoje naturalne potrzeby przez pogardę dla kobiet. Jedni bo kobiety ich pociągają a drudzy winią kobiety za to , że ich nie pociągają.
Najordynarniejsze kawały o kobietach znają i lubią opowiadać właśnie księża.
Czytałam kiedyś wspomnienia księdza, który zrzucił sutannę. Pisał , że ci "normalni" mają na ogół rodzinę (partnerkę , często dzieci).
lotrek (14275 punktów)

>Klerycy pochodzą na ogół ( przeszło 80%) z zapadłych wsi. Kończą licea w małych miasteczkach. Jeżeli jakiś chłopak nie czuje pociągu do kobiet to idzie na księdza
Prawda, święta prawda i cała prawda....

>Heteroseksualni i homoseksualiści wypierają swoje naturalne potrzeby przez pogardę dla kobiet. Jedni bo kobiety ich pociągają a drudzy winią kobiety za to , że ich nie pociągają.
...o na dodatek jest to smutna prawda.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>Klerycy pochodzą na ogół ( przeszło 80%) z zapadłych wsi. Kończą licea w małych miasteczkach. Jeżeli jakiś chłopak nie czuje pociągu do kobiet to idzie na księdza
>Prawda, święta prawda i cała prawda....

Może kiedyś taka była ta prawda, tzn. mam na myśli z tym pociągiem.
Natomiast obecnie to jeśli trafi tam hetero- to raczej z innych powodów.
Słyszałem rozmowę nastolatek, rozmawiały o bracie jednej nich. Były zdziwione, że został księdzem i pytały się przyjaciółki, czy wie dlaczego? Wiedziała i to bardzo dokładnie, bo on jej powiedział. "Jego" kapłan miał szatańskie powodzenie u dziewczyn i pomyślał, że jak on nim zostanie to też tak będzie - same będą mu się do łóżka pchały. Okazało się, że chłopak dobrze pomyślał - siostrzyczka była zmartwiona dużą ilością "kuzynek".
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Oj z tym kto księdzem zostaje to trochę przesadzasz. Zostają księżmi inteligentni ludzie, chyba nie sądzisz, że oni wierzą w boga i te brednie wszystkie. Po prostu wybrali sobie taki zawód, bo jest to praca lekka, łatwa i przyjemna. Na dodatek jeszcze ludzie przyłażą się spowiadać i dobrowolnie kasę oddają. Pewnie ubaw mają z tego po pachy.

Sam się zastanawiam nad zostaniem klechą . Dla mnie byłby to idealny zawód. Lubię się wyśmiewać z innych, a tu miałbym z czego się wyśmiewać . Winko bym sobie żłopał, molestował młode zakonnice, żyć nie umierać. Miałbym parafię, chodził sobie po ludziach po kolędzie i wysłuchiwał głupot. A już moim ulubionym zajęciem byłoby spowiadanie duszyczek. Jak duszyczka młoda i atrakcyjna to na prywatne rozgrzeszenie na plebanie.

Dobra czas obudzić się z marzeń i ruszać na Sylwestra .
lotrek (14275 punktów)

>Szczerze mówiąc trudni mi dostrzec związek między homoseksualizmem a pogarda dla kobiet. Almodovar jest gejem i jakoś nie przeszkadza to mu w byciu reżyserem o którym mówi się że najlepiej ze wszystkich rozumie kobiety.


Kocham wszystkie filmy Amodovara i masz rację.Tylko, że on nie jest katolickim księdzem, ani też Polakiem.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
29-12-2008 15:42 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>Chyba najpiękniejszym darem dla kobiety od drugiej kobiety jest ofiarowanie jej pomocy w osiągnięciu macierzyństwa, co stanowi właśnie urodzenie dla niej dziecka.
>
Jeśli słowo "dar" ma oznaczać ofiarowanie za darmo, bez wynagrodzenia, to protestuję. 'Brzuchomamka' wkłada wiele wysiłku i cierpi duży dyskomfort, aby donosić ciążę cudzego dziecka. Do tego dochodzi dyskomfort psychiczny, musi przecież zrezygnować z opieki nad dzieckiem, które urodziła, to zaś kłóci się z instynktem macierzyńskim.
Za to wszystko należy się wdzięczność, którą najprościej daje się wyrazić starym wynalazkiem Fenicjan.
jarcio (1198 punktów)
>nikt nie zostaję skrzywdzony

Nie zauważasz kilku fundamentalnych kwestii. Po pierwsze, operujesz słownictwem handlowym tam, gdzie chodzi o człowieka, a człowiek towarem w cywilizowanym świecie być nie powinien. Po drugie, forma rodziny to nie tylko kwestia prywatna, ale także społeczna. Co za tym idzie twój lekko napisany wniosek "nikt nie zostanie skrzywdzony", jest bezwartościowy.

>Polsce przybywa jeszcze jeden podatnik i kościołowi katolik.

O ile ja jestem w stanie zrozumieć oligarchę, który w swoim wielkim koncernie traktuje szeregowego pracownika nie jak człowieka, który nosi imię Marek, John czy Karl, ale jak wykaz liczb w co miesięcznym bilansie o tyle postawa zwykłego obywatela, który traktuje istotę ludzką jak produkt przypomina otępiały stan społeczeństwa opisanego w książkach Orwella czy Huxleya.

Nie pytałeś się o to kto może ucierpieć bo kategorycznie stwierdziłeś iż nie ucierpi nikt. Ja natomiast uważam iż może ucierpieć dziecko, które się kiedyś dowie iż rodzona matka traktowała go/ją jak luksusowy towar za który później opłaciła abonament TVN oraz zakupiła nową pralkę i zestaw mebli, a może nawet markowy samochód. Być może też ucierpi na tym społeczeństwo, które jeśliby miało moralnie przyzwolić na takie praktyki, a skala samego zjawiska by rosła, to musiałoby również uznać iż w, pewnych przypadkach, jednak warto człowieka traktować jako towar transakcji. No a jak już wprowadzimy do słowników poprawkę definicji nowego człowieka to otworzą się przed nami zupełnie nowe horyzonty, gdzie społeczeństwo będzie jedynie worem nawozu, który można efektywnie i opłacalnie rozprowadzić po polu.
21-12-2008 21:41 
 Ocena 7 na 7
lotrek (14275 punktów)
>Po pierwsze, operujesz słownictwem handlowym tam, gdzie chodzi o człowieka, a człowiek towarem w cywilizowanym świecie być nie powinien.
To nie ja to słownictwo wymyśliłem i w naszym cywilizowanym świecie, gdzie wylicza się koszty leczenia np. chorego na raka i kalkuluje się, czy szpitalowi to się opłaci a jeśli tak, to za ile? I chociaż brzmi to straszne, to pacjent jest towarem a słownictwo biznesowe.

>Po drugie, forma rodziny to nie tylko kwestia prywatna, ale także społeczna. Co za tym idzie twój lekko napisany wniosek "nikt nie zostanie skrzywdzony", jest bezwartościowy.
Nie jest to wniosek, tylko stwierdzenie faktu. Piszesz:

Ja natomiast uważam iż może ucierpieć dziecko, które się kiedyś dowie

Wybacz, ale przerabialiśmy to już 30 lat temu.
wiadomosci(*)-lat,wid,10157562,wiadomosc.ht
>ml?ticaid=172ee

Wtedy też się wszyscy zastanawiali, co sobie takie dziecko pomyśli jak dorośnie i dowie się, że swoje istnieje zawdzięcza metodzie in vitro (wtedy jeszcze tak nie nazywanej). I dzisiaj już sobie tym nikt nie zaprząta głowy, no może z wyjątkiem fanatyków, którzy twierdza, że jak ktoś nie ma dzieci, to pewnie to kara boska.

>Być może też ucierpi na tym społeczeństwo, które jeśliby miało moralnie przyzwolić na takie praktyki, a skala samego zjawiska by rosła, to musiałoby również uznać iż w, pewnych przypadkach, jednak warto człowieka traktować jako towar transakcji.

W gospodarce wolnorynkowej wszystko jest towarem, czy nam się podoba, czy też nie.
Prywatne apteki powstają jak "grzyby po deszczu", bo ludzie będą zawsze chorować i nam tym można dobrze zarobić. To samo dotyczy prywatnych klinik, przychodni i zakładów pogrzebowych (zmarły jest taki samym towarem jak pietruszka). Może nam to się nam nie podobać, możemy się oburzać, lecz taka jest nasza rzeczywistość.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-12-2008 21:45 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
Chyba niedokładnie wkleiłem link:
wiadomosci(*)-lat,wid,10157562,wiadomosc.ht
>ml?ticaid=172ee

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-12-2008 21:56 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Chyba niedokładnie wkleiłem link:
>wiadomosci(*)-lat,wid,10157562,wiadomosc.ht
>
>>ml?ticaid=172ee

Dalej nie działa. W dziale Sprawy portalu
www.racjonalista.pl/forum.php/p,47/s,157439

znajdziesz przepis jak to zrobić inaczej.
Pozdrawiam
21-12-2008 22:36 
 Ocena 1 na 3
jarcio (1198 punktów)
> To nie ja to słownictwo wymyśliłem i w naszym cywilizowanym świecie, gdzie wylicza się koszty leczenia i kalkuluje się, czy szpitalowi to się opłaci ? Pacjent jest towarem a słownictwo biznesowe.

To co się robi w szpitalach zwie się świadczeniem usług, a nie wymianą towarów. Człowiek w szpitalu to nie towar, a klient. Słownictwo też nie jest biznesowe bo jak taki "biznesmen" zaczął by zachęcać swoich klientów by oddawali swoje towary (krewnych) do naprawy to ja szczerze wątpię w powodzenie tego "biznesu". O ile popyt i podaż na towary można stymulować poprzez różne dopłaty o tyle jak ktoś zaczyna praktykować towaroznawstwo na pacjentach to ląduje w kryminale, tak jak tzw. łowcy skór. Tak jest w cywilizowanym państwie. Fakt iż szpital by mógł leczyć również musi zarabiać (bo z tego ma personel, narzędzia czy pomieszczenia) nie świadczy o tym iż chorzy są towarem. Ekonomia uczy iż nie wszystko na czym można zarobić jest towarem.

>W gospodarce wolnorynkowej wszystko jest towarem, czy nam się podoba, czy też nie.

A to wszystko zależy od tego kto wykłada teorię gospodarki wolnorynkowej.
22-12-2008 06:33 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (11895 punktów)
Cześć

Dowolnie można sobie nazywać towarem, co się chce? Ja mogę powiedzieć, iż urodzenie komuś dziecka to "usługa", trzeba patrzeć co się sprzedaje, na co jest "umowa". Gdyby to było proste kupczenie ludźmi, byłoby zabronione.

Katolik nawet uzasadnić dobrze nie potrafi czemu KK jest przeciw takim usługom, czy przeciw "in vitro"? Nie wiem co ma tu do tego rodzina. Dziecko trafi do rodziny, która go wyczekuje, pragnie, będzie go kochać, bo jest dla nich marzeniem.
jarcio (1198 punktów)
>Dowolnie można sobie nazywać towarem, co się chce?

No zapewne można, jak i można wygadywać wiele innych rzeczy.

>Katolik nawet uzasadnić dobrze nie potrafi czemu KK jest przeciw takim usługom, czy przeciw "in vitro"?

Nie wiem - może warto spytać o to księdza ?
kawuszczyn (27 punktów)
A juz chcialem otworzyc firme z wynajmem brzuchow . . . bede musial chyba zainwestowac w gorzelnie albo krematorium (to najpewniejsze biznesy).

Chłopie idź na Onet.pl, tam Twoje miejsce.
22-12-2008 13:59 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Człowiek w szpitalu to nie towar, a klient.

Bez względu na to jak nazwiesz człowieka w szpitalu, oczywiście tego, który idzie tam, żeby się leczyć to i tak szpital dostanie za to pieniądze. I tylko to się niestety liczy, bo bez pieniędzy to nawet tego typu placówki krk nie leczą. Chyba, że Ty takie znasz?

>Słownictwo też nie jest biznesowe bo jak taki "biznesmen" zaczął by zachęcać swoich klientów by oddawali swoje towary (krewnych) do naprawy to ja szczerze wątpię w powodzenie tego "biznesu".

Zresztą nie tylko "biznesmeni - lekarze" tak postępuję, a nawet klienci zadowoleni z jakości usług. Też polecają "swoje" poradnie, szpitale, itd. Przecież taka reklama szeptana podobno jest najlepsza, bo dzięki temu taki biznes polecany jeszcze lepiej kwitnie.

>O ile popyt i podaż na towary można stymulować poprzez różne dopłaty o tyle jak ktoś zaczyna praktykować towaroznawstwo na pacjentach to ląduje w kryminale...

Niedawno spotkałem takiego jednego "biznesmena - lekarza rodzinnego", który zachęcał mnie abym to do jego poradni się zapisał i na myśl mi nawet nie przyszło, żeby zawiadomić policję. Zmieniłem miejsce zamieszkanie i trzeba było się do jakiegoś dołączyć.
jarcio (1198 punktów)
Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie i z uwagą to o czym napisałem bo na razie to starasz się odnieść do mojej wypowiedzi, ale wyszła Ci z tego odpowiedź na coś innego.
22-12-2008 16:22 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie...

Tylko, gdy jestem spokojny jak to określiłeś zaglądam na to forum. Inne też. W przeciwnym razie idę na spacer.

> i z uwagą

Bez podglądu wysłać odpowiedzi nie potrafię. Jeśli już czytam, to staram się to robić z uwagą.

> to o czym napisałem bo na razie to starasz się odnieść do mojej wypowiedzi

To samo mogę napisać i o Twoich, tylko co to da?

> ale wyszła Ci z tego odpowiedź na coś innego.

Bywa, że odpowiadam bez przeczytania wszystkich, zwłaszcza wtedy, gdy wątek jest długi, a uczestniczą w nim osoby, których opinie na dany temat mnie nie interesują. Ten, przynajmniej jak dla mnie do długich nie zaliczam, dlatego wcześniej przeczytałem cały. To samo można napisać także i Twoich, tylko po co?
Ty masz swoje zdanie, ja też. Do swojego nie mam zamiaru nikogo przekonywać,wyraziłem tylko i wyłącznie swoją własną opinię na ten temat - na chwilę obecną.
28-12-2008 14:57 
 Ocena 1 na 1
Robcia (181 punktów)
Szpitale starają się przed wszystkim, aby człowiek był w nich najważniejszy. Z własnych obserwacji wiem, oraz z rozmów z ludźmi podlegającymi pod inne rejony lecznictwa, że pacjenci sami sobie wybierają szpitale, gdzie jest im najlepiej, gdzie jest uśmiech i szacunek ze strony personelu oraz zrozumienie ze strony lekarzy. Jeśli pacjenci są niedość usatysfakcjonowani opieką w szpitalu, zmieniają go, a ekarz nie ma prawa odmówić im pomocy, tylko dlatego, że nie jest z danego rejonu.
21-12-2008 21:48 
 Ocena 10 na 10
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Nie pytałeś się o to kto może ucierpieć bo kategorycznie stwierdziłeś iż nie ucierpi nikt. Ja natomiast uważam iż może ucierpieć dziecko, które się kiedyś dowie iż rodzona matka traktowała go/ją jak luksusowy towar za który później opłaciła abonament TVN oraz zakupiła nową pralkę i zestaw mebli, a może nawet markowy samochód.
Dałam Ci + przez pomyłkę.
Mylisz pojęcia i sam sobie przeczysz.
Matką będzie kobieta która dała swoje jajeczko. Natomiast kobieta która wynajmuje brzuch jest tak jak mamka do karmienia, mamką do donoszenia ciąży.
Według KK dziecko powstaje w momencie zapłodnienia. Zapłodnienie następuje poza ustrojem kobiety ( czyli nie ma żadnej matki ani ojca).
Mamka przez 9 miesięcy opiekuje się dzieckiem nosząc go w brzuchu.
Ty uznajesz ją za matkę.
A to jest niekonsekwencja wynikająca z faktu uznania, że dziecko powstaje dopiero w chwili porodu. I matką jest ta, która urodziła.
Niewątpliwie jest do rozwiązania bardzo dużo dylematów prawnych z tym związanych.
Borykają się z tym ustawodawcy w wielu krajach.
Myślę, że w jakiejś nieodległej w czasie przyszłości możliwe będzie wyhodowanie dziecka z zygoty poza ustrojem kobiety.
I kto będzie matką tego dziecka?
Naturalnym jest, że na każdą nowość reagujemy negacją i odrzuceniem.
Ale skłaniam się do tego by państwo jak najmniej ingerowało w życie obywateli.
Nie każdy ma tak ograniczone poglądy jak KK (że potrzebuje na dostosowanie 200 lat). Każdy powinien o sobie decydować zgodnie ze swoim sumieniem.
Państwo powinno ograniczyć do niezbędnego minimum ingerencję w to czy ktoś chce czy nie chce mieć dzieci, czy chce umrzeć czy wynająć swój brzuch , czy tez oddać nerkę.
A w żadnym razie nie uważam by o tym miały decydować takie "autorytety amoralne" jak biskupi KK.
21-12-2008 23:18 
 Ocena 4 na 4
jarcio (1198 punktów)
Nie rozumiem tych wstawek z Kościołem Katolickim - co to ma wspólnego z tym o czym ja pisałem ? Określenie "rodzona matka" odnosi się do kobiety, która urodziła dziecko bez względu na to czy nazwiesz "rodzoną matką" kobietę, która jednak nie urodziła dziecka. To słowo również określa biologiczną matkę. Zapewne powinienem użyć innego określenia z mniejszym "balastem" przeszłości i wtedy uniknąłbym nieporozumień. To zjawisko nowe i dlatego trudno o precyzję. Niemniej jednak problem prawny jak i dzieci przychodzących na świat tą metodą również istnieje.

>Ale skłaniam się do tego by państwo jak najmniej ingerowało w życie obywateli.

Nie, Ty w innym wątku opowiadasz się za równością, tolerancją i demokracją - by coś takiego wcielać w życie i podtrzymywać owe standardy to państwo musi być wszędzie. Mylisz pojęcia.
22-12-2008 00:02 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Przypadkiem dałem ci plusa za ta wypowiedź ale już to naprawiłem.
>>Ale skłaniam się do tego by państwo jak najmniej ingerowało w życie obywateli.
>Nie, Ty w innym wątku opowiadasz się za równością, tolerancją i demokracją - by coś takiego wcielać w życie i podtrzymywać owe standardy to państwo musi być wszędzie.
Heh, czym innym jest budowanie otwartego społeczeństwa w którym wprowadza się reguły i ograniczenia mające na celu podtrzymanie otwartości tego społeczeństwa a czym innym jest tworzenie państwa wyznaniowego.
Gowin bełkocząc o kompromisie próbuje zamaskować masowe przemycanie katolickiej aksjologii do prawodawstwa podobno neutralnego światopoglądowo państwa.
22-12-2008 00:31 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Czym innym jest budowanie otwartego społeczeństwa w którym wprowadza się reguły i ograniczenia mające na celu podtrzymanie otwartości tego społeczeństwa.

A na czym konkretnie opiera się budowa "społeczeństwa otwartego", którego "otwartość" podtrzymują zakazy i nakazy ? Zapewne na tym samym na czym ZSRR oparło budowę "robotniczego" państwa - bo wiadomo by podtrzymać etos proletariatu to trzeba ograniczeń i reguł.
22-12-2008 00:49 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)
Matko znowu kliknąłem nie tam gdzie trzeba i dałem ci plusa, ale ostatecznie co mi szkodzi
>>Czym innym jest budowanie otwartego społeczeństwa w którym wprowadza się reguły i ograniczenia mające na celu podtrzymanie otwartości tego społeczeństwa.
>A na czym konkretnie opiera się budowa "społeczeństwa otwartego", którego "otwartość" podtrzymują zakazy i nakazy ? Zapewne na tym samym na czym ZSRR oparło budowę "robotniczego" państwa - bo wiadomo by podtrzymać etos proletariatu to trzeba ograniczeń i reguł.

Wybacz że nic ci nie napiszę poza odesłaniem do źródła jakim jest dosyć ciekawa książka "Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie" Poppera.
Pozwolę sobie tylko w skrócie napisać że społeczeństwo takie ma na celu zapewnienie jak największej wolności intelektualnej i etycznej tworzących je ludzi, oraz, a może przede wszystkim możliwości rozwoju. A także programowym niejako zabezpieczeniu się przed zagrożeniami powrotu do zamkniętej, plemiennej społeczności zakazującej krytyki i łamaniu społecznych tabu.
Pozdrawiam.
jarcio (1198 punktów)
W moim pytaniu kryje się ironia, a nie dosłowność; nie można zbudować "społeczeństwa otwartego" opierając tej "otwartości" na zakazach i nakazach. To jest oksymoron. Jeśli mowa o społeczeństwie otwartym to ta "otwartość" ma być oparta na mentalności, obyczajach i kulturze, a nie na zakazach i nakazach prawnych. Jeśli społeczeństwo nie posiada mentalności "otwartej" to nie da się ludzi tego nauczyć samą literą prawa. Jak ktoś czyni z prawa maksimum moralności to dostaje co najwyżej "państwo otwarte" - coś na kształt "państwa robotniczego".
22-12-2008 17:03 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>W moim pytaniu kryje się ironia, a nie dosłowność; nie można zbudować "społeczeństwa otwartego" opierając tej "otwartości" na zakazach i nakazach. To jest oksymoron. Jeśli mowa o społeczeństwie otwartym to ta "otwartość" ma być oparta na mentalności, obyczajach i kulturze, a nie na zakazach i nakazach prawnych. Jeśli społeczeństwo nie posiada mentalności "otwartej" to nie da się ludzi tego nauczyć samą literą prawa. Jak ktoś czyni z prawa maksimum moralności to dostaje co najwyżej "państwo otwarte" - coś na kształt "państwa robotniczego".

hmm nie czynię "z prawa maksimum moralności". Skłonny jestem uznać twoją uwagę za dosyć oczywistą i nic nie wnoszącą do zagadnienia, o tyle że rzeczywiście to sami członkowie społeczeństwa muszą chcieć by było ono otwarte, przynajmniej na etapie tworzenia go.
Ale z drugiej strony sam zapomniałem wspomnieć o czesze najważniejszej otwartego społeczeństwa - instytucjonalnych zabezpieczeniach mających na celu bezkrwawą wymianę rządzących.
A co do nakazów i zakazów - nie chcesz chyba odgrzewać starej wizji społeczeństwa bez aparatu państwowego? Można sobie gdybać o teorii wolności ale to w dzisiejszych demokracjach, jakkolwiek by były niedoskonałe żyje się ludziom najlepiej.
Pomimo tego, że czasami instytucje rządzące potrafią kontrolować kręt banana.
22-12-2008 07:05 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>Nie rozumiem tych wstawek z Kościołem Katolickim

Zaraz Ci to wytłumaczę.... jak wiesz Kościół Katolicki głosi opowieści o niejakie Mari-dziewicy, która również "użyczyła swojego brzucha". Jest więc precedens...
Z tego co jeszcze pamiętam, to wyraziła zgodę na urodzenie dziecka jakiemuś panu B.
Kasy wprawdzie nie wzięła, ale pośrednik (duch święty) umiał dobrze "bajerować" i naiwne dziewczę zrobiło to za friko. Dzisiaj ten numer nie przechodzi (gospodarka rynkowa się kłania), ale wtedy pan B. nawet "dachu nad głową" swojemu dziecku nie zapewnił, po stajniach się maleństwo chowało. Uczyło się religii, to się wie


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 09:04 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Nie, Ty w innym wątku opowiadasz się za równością, tolerancją i demokracją - by coś takiego wcielać w życie i podtrzymywać owe standardy to państwo musi być wszędzie. Mylisz pojęcia.
Demokracja nie polega na organizowaniu życia obywatelom.
Maksimum wolności dla obywatela a przepisy powinny stać na straży równych praw i ich przestrzegania.
28-12-2008 14:59 
 Ocena 3 na 3
Robcia (181 punktów)
W momencie zapłodnienia nie ma mowy jeszcze o dziecku!!!! Powstaje zygota, potem morula, dalej zarodek, a na końcu płód. O dziecku można móić ok. 8 m-ca, a człowiekiem się staje po urodzeniu.
28-12-2008 15:28 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>O dziecku można móić ok. 8 m-ca, a człowiekiem się staje po urodzeniu.

Ja się z tobą zgadzam, przekonaj jednak fundamentalistów pokroju Marka Jurka

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
28-12-2008 15:50 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>W momencie zapłodnienia nie ma mowy jeszcze o dziecku!!!! Powstaje zygota, potem morula, dalej zarodek, a na końcu płód. O dziecku można móić ok. 8 m-ca, a człowiekiem się staje po urodzeniu.
Hmm, jak dla mnie po zapłodnieniu ludzkiego jajeczka ludzkim plemnikiem powstaje ludzka zygota, która z czasem staje się ludzkim zarodkiem, potem embrionem, potem ludzkim płodem, który po urodzeniu nazywamy ludzkim niemowlęciem, ono rośnie, staje się ludzkim dzieckiem, potem to dziecko zaczyna pić piwo i wchodzić w kontakty z płcią przeciwną lub własną stając się ludzkim nastolatkiem, a potem ludzkim dorosłym, który w końcu staje się ludzkim starcem i gdy przyjdzie jego czas ludzkim trupem.
Nie wiem jak inni ale dla mnie to cały czas człowiek, i jakkolwiek pod każdym innym względem z przeciwnikami prawa do aborcji się nie zgodzę, to co do nazw uważam za słabość argumentacji liberalnego środowiska takie wykrzywianie jasnych definicji i określeń człowieka co to prowadzą do tych jałowych dyskusji, wynikających z negacji człowieczeństwa ludzi przed urodzeniem.
Prawo do aborcji nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem zarodka czy płodu.
28-12-2008 17:23 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Prawo do aborcji nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem zarodka czy płodu.
Ma bardzo dużo! Gdyż prawo do aborcji uznaje za równoprawną ludzką istotę kobietę.
Natura hojnie szafuje zapłodnionymi jajeczkami. Zanim urodzi się dziecko giną ich setki. Prawo do aborcji to prawo do szczęśliwego macierzyństwa , do zdrowia zarówno fizycznego jaki psychicznego kobiety, to w końcu tez prawo życia kobiety.
Tylko katolicka pogarda dla kobiet postawiła życie zarodka nad prawem do życia i szczęścia kobiety. To co wyczynia obecnie kościół katolicki jest taką samą zbrodnią na kobietach jak swego czasu było palenie czarownic na stosach.
Kobieta się nie liczy jako człowiek. Ma rodzić nawet wtedy gdyby miała stracić przez to życie o zdrowiu nie mówiąc.
Nie ma prawa do macierzyństwa ( in vitro), nie ma prawa do badań by urodzić zdrowe dziecko, nie ma prawa do decyzji o swoim brzuchu. Jest istotą upośledzoną nie mającą prawa głosu.
To co wymyślił Gowin pod dyktando kleru katolickiego jest tego najlepszym dowodem. Jak już musi być in vitro to niech rodzi upośledzone dzieci.
Bo do tego to się sprowadza skoro nie można prowadzić selekcji zarodków, niech podaje się bardzo uciążliwej terapii hormonalnej nie raz a tyle razy aż urodzi jakieś dziecko (nawet 10 razy. Natura sama selekcjonuje zarodki ale w wypadku in vitro medycyna potrafi zapobiec poronieniom.
28-12-2008 17:36 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Widzę to inaczej.
Klasyczny argument "antyaborcjonistów" brzmi: zarodek/płód jest człowiekiem i nie mamy prawa stawiać jednego życia ludzkiego nad inne życie ludzkie.
Klasyczny argument "proaborcjonistów": zarodek to nie człowiek, dlatego stawiamy życie dorosłej kobiety, która jest człowiekiem nad życie tego zarodka.
Chociaż zgadzam się z konkluzją drugiej argumentacji nie zgadzam się z samą argumentacją. Czujność co do wadliwości argumentu "z definicji człowieka" bo tak wypadałoby to nazwać powinno nas wzbudzić użycie go w zgoła innym kontekście - nazistowskiej eksterminacji, która bazowała na tym samym przekonaniu o świętości życia ludzkiego, więc, w przypadku Żydów, usunęła tę świętość tak definiując ludzi by Żydzi ludźmi przestali być. Inaczej mówiąc, nazewnictwo, jako zupełnie arbitralne nie powinno być podstawą w naszych rozumowaniach i co za tym idzie działań moralnych.
Oto jak powinien wyglądać argument przytoczony na wstępie:
Zarodek/płód jest człowiekiem ale jego życie mniej znaczy niż życie dorosłej kobiety ponieważ jego śmierć jest mniejszym, a nawet może żadnym złem - nie odczuwa on, więc nie można mu zadać bólu, nie myśli i nie postrzega świata ani siebie, nie ma wizji przyszłości ani nawet nie ma jeszcze interesu w życiu - ewentualne zabicie go nic mu nie może odebrać, gdyż jeszcze nie jest on w stanie "posiadać" niczego tak jak dorosła jego matka czy inni dorośli ludzie i wiele innych nieludzkich istot.
28-12-2008 17:52 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Zarodek/płód jest człowiekiem ale jego życie mniej znaczy niż życie dorosłej kobiety ponieważ jego śmierć jest mniejszym, a nawet może żadnym złem - nie odczuwa on, więc nie można mu zadać bólu, nie myśli i nie postrzega świata ani siebie, nie ma wizji przyszłości ani nawet nie ma jeszcze interesu w życiu - ewentualne zabicie go nic mu nie może odebrać, gdyż jeszcze nie jest on w stanie "posiadać" niczego tak jak dorosła jego matka czy inni dorośli ludzie i wiele innych nieludzkich istot.

Masz rację. Ale w dyskursie na forum publicznym jest to zbyt mądre by mogło mieć zastosowanie. Ja używam sformułowania że zarodek jest dopiero projektem a nie żadnym człowiekiem czy dzieckiem napoczętym.
Projektem który jeżeli jest wadliwy to często natura sama usuwa jeżeli jej medycyna nie przeszkadza. Projektem z którego może powstać człowiek ale wcale nie musi.
28-12-2008 19:29 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Masz rację. Ale w dyskursie na forum publicznym jest to zbyt mądre by mogło mieć zastosowanie.
Myślę, że jednak środowisko zwolenników liberalizacji ustawy o aborcji, a szerzej otwartości i neutralności światopoglądowej powinno spróbować narzucić ową nową wizję aksjologicznych podstaw jeśli chce wygrać tę walkę o rząd dusz - bo to lepszy sposób niż jałowe i niekończące się dociekania od kiedy i co jest człowiekiem (w których zresztą, przyznajmy to wprost to "proaborcjoniści" się mylą, o tyle, że to oni wymyślają ad hoc nietypowe definicje człowieka po to żeby wyprodukować werbalny jedynie argument na rzecz swoich tez).

Pozdrawiam.
lotrek (14275 punktów)

>Klasyczny argument "antyaborcjonistów" brzmi: zarodek/płód jest człowiekiem i nie mamy prawa stawiać jednego życia ludzkiego nad inne życie ludzkie.

Módlmy się za dzieci wsiąknięte w prześcieradło



Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-12-2008 23:15 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
>Nie pytałeś się o to kto może ucierpieć bo kategorycznie stwierdziłeś iż nie ucierpi nikt. Ja natomiast uważam iż może ucierpieć dziecko, które się kiedyś dowie iż rodzona matka traktowała go/ją jak luksusowy towar za który później opłaciła abonament TVN oraz zakupiła nową pralkę i zestaw mebli, a może nawet markowy samochód.

Właściwie czemu dziecko ma cierpieć z powodu, że mogło się urodzić bo jakaś kobieta za pieniądze donosiła ciąże? Bo będzie się czuć towarem? Jeśli już komuś to uwłacza to matce zastępczej która wynajmuje swoją macicę. Ale matka zastępcza swój rozum ma i skoro się decyduje, to najwyraźniej krzywda się jej nie dzieje.

>Być może też ucierpi na tym społeczeństwo, które jeśliby miało moralnie przyzwolić na takie praktyki, a skala samego zjawiska by rosła, to musiałoby również uznać iż w, pewnych przypadkach, jednak warto człowieka traktować jako towar transakcji. No a jak już wprowadzimy do słowników poprawkę definicji nowego człowieka to otworzą się przed nami zupełnie nowe horyzonty, gdzie społeczeństwo będzie jedynie worem nawozu, który można efektywnie i opłacalnie rozprowadzić po polu.

Nie wiem o co chodzi z tym towarem. Matce zastępczej płaci się za wynajęcie macicy i opiekę nad płodem, innym płaci się za opiekę nad umysłowo opóźnionymi albo ludźmi zniedołężniałymi ze starości - czy to uwłacza opiekującym lub otoczonym opieką? Czy płatne hospicja w których ludzie za pieniądze otaczają innych ludzi troską skutkują rozpylaniem istot ludzkich na polach?
Można być niewolnikiem zaprzeszłej. obskuranckiej moralności, ale to nie daje prawa do trzymania innych w tej klatce.
21-12-2008 23:43 
 Ocena-1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Właściwie czemu dziecko ma cierpieć z powodu, że mogło się urodzić bo jakaś kobieta za pieniądze donosiła ciąże?

Ja nie wiem czemu takie dziecko ma cierpieć. Też nie wiem dlaczego mnie o to pytasz bo ja nic takiego nie napisałem. Jest różnica pomiędzy stwierdzeniem iż dziecko "może cierpieć" - które to stwierdzenie dopuszcza taką możliwość - a stwierdzeniem "ma cierpieć" - które zakłada taką sytuację a priori. Na przyszłość radzę czytać ze zrozumieniem.

>Ale matka zastępcza swój rozum ma i skoro się decyduje, to najwyraźniej krzywda się jej nie dzieje.

W XXI wieku, po epoce komunizmu, ale w kolesiowskim kapitalizmie i demokracji ja bym jednak był ostrożny z posługiwaniem sie określeniami typu Pani X "swój rozum ma". Wątpię w to, że "ludzie swój rozum mają".

>Nie wiem o co chodzi z tym towarem.

Ja też tego nie wiem.
21-12-2008 23:58 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>>Właściwie czemu dziecko ma cierpieć z powodu, że mogło się urodzić bo jakaś kobieta za pieniądze donosiła ciąże?
>Ja nie wiem czemu takie dziecko ma cierpieć. Też nie wiem dlaczego mnie o to pytasz bo ja nic takiego nie napisałem. Jest różnica pomiędzy stwierdzeniem iż dziecko "może cierpieć" - które to stwierdzenie dopuszcza taką możliwość - a stwierdzeniem "ma cierpieć" - które zakłada taką sytuację a priori. Na przyszłość radzę czytać ze zrozumieniem.
Hmm. Rozumiem. W zasadzie masz rację. Po zastępczej ciąży dziecko może z tego powodu cierpieć. Powiem więcej są ludzie którzy cierpią dlatego że urodzili się w wyniku zwyczajnej ciąży. Czy to powód by zakazywać zachodzenia w ciąże?
>>Ale matka zastępcza swój rozum ma i skoro się decyduje, to najwyraźniej krzywda się jej nie dzieje.
>W XXI wieku, po epoce komunizmu, ale w kolesiowskim kapitalizmie i demokracji ja bym jednak był ostrożny z posługiwaniem sie określeniami typu Pani X "swój rozum ma". Wątpię w to, że "ludzie swój rozum mają".
Cóż. Wielu wątpiło przed tobą. Pierwszym, wybacz pozwolę sobie na tą uwagę, większym od ciebie wątpiącym był Platon. Ale wiesz. Z jego zwątpienia narodziła się wizja państwa z której Stalin i Hitler mogli się uczyć swojego fachu.
Ja wolę jednak pozostać przy naiwnej wierze że ludzie swój rozum mają i zamiast im coś nakazywać lub zakazywać należy ich co najwyżej przekonywać.
rudyment (3233 punktów)
>Ja wolę jednak pozostać przy naiwnej wierze że ludzie swój rozum mają i zamiast im coś nakazywać lub zakazywać należy ich co najwyżej przekonywać.

Niewątpliwie mają, tylko że każdy innego rozmiaru.


Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
Robcia (181 punktów)
A jak się będzie czuło dziecko, gdy dorośnie i dowie się o becikowym? Że polski rząd traktował je w tamtym (obecnym) okresie jak towar wymienny? Bo wiele polskich rodzin wyjechało za granicę z powodu bezrobocia, to rząd zaproponował becikowe za "produkcję" narodu!!!
29-12-2008 15:57 
 Ocena 2 na 4
Vytautas (4394 punktów)
>Nie zauważasz kilku fundamentalnych kwestii. Po pierwsze, operujesz słownictwem handlowym tam, gdzie chodzi o człowieka, a człowiek towarem w cywilizowanym świecie być nie powinien.
>
Twoja argumentacja przypomina to, co mówił pewien mój znajomy, człowiek o tradycyjnej chłopskiej mentalności. Kiedy był w kłopotach finansowych, a żona chciała w tym pomóc idąc do pracy, zaprotestował twierdząc, że 'zonki na wynajmy nie odda'.
Każda praca jest sprzedawaniem człowieka, pracy jego rąk lub innych części ciała (umysł to też część ciała). Siła robocza jest towarem, jak każdy inny.
jarcio (1198 punktów)
>Każda praca jest sprzedawaniem człowieka, pracy jego rąk lub innych części ciała. Siła robocza jest towarem, jak każdy inny.

A twoja argumentacja przypomina biadolenie uczniaka, którego od teorii ekonomii głowa rozbolała i na skróty wymyślił własną ekonomię. Zacznij czytać książki ignorancie, a nie chodzisz po forach i wygadujesz wierutne bzdury by zyskać tani poklask gawiedzi. Towar nie jest źródłem bogactwa i co za tym idzie nie może być siłą roboczą. Żegnam.
31-12-2008 08:50 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>Każda praca jest sprzedawaniem człowieka, pracy jego rąk lub innych części ciała. Siła robocza jest towarem, jak każdy inny.
>A twoja argumentacja przypomina biadolenie uczniaka, którego od teorii ekonomii głowa rozbolała i na skróty wymyślił własną ekonomię. Zacznij czytać książki ignorancie, a nie chodzisz po forach i wygadujesz wierutne bzdury by zyskać tani poklask gawiedzi. Towar nie jest źródłem bogactwa i co za tym idzie nie może być siłą roboczą. Żegnam.

Napisałem, że siła robocza jest towarem, nie zaś że towar jest siłą roboczą.
Jeśli komuś brakuje argumentów, chwyta się wyzwisk.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Trochę dziwię się premierowi Tuskowi (ale tylko trochę)

Ja się nie dziwię komuś, kto trzyma w swojej partii fanatyka pokroju Gronkowca Walczącego. PO musi służyć Kościołowi tak jak każda partia rządząca w Polsce. Kościół jest zbyt silny w Polsce, wśród Polaków jest zbyt wielu wierzących, żebyśmy mogli liczyć na wygraną partii antyklerykalnej lub chociaż sprzyjającej laicyzacji. Nawet Kwach i Miller musieli w swoim czasie pojechać do Watykanu złożyć hołd, żeby móc sprawować władzę.

Nawet jeśli Tusk w głębi serca jest niewierzący, to jako polityk na szczycie Polski musi być Kościołowi posłuszny

doku
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Generalnie problem jest dość złożony. Bo skoro można sprzedać swój "brzuch" dlaczego nie można by było sprzedać np dziecka 3 czy też 5 letniego ? Co za różnica ? Z drugiej jednak strony skoro dziecko można oddać do domu dziecka generalnie pozbyć się go, bo przecież można więc czemu nie pozbyć się go za pieniądze i dlaczego państwo ma decydować w jakiej formie mogę pozbyć się dziecka.

Ciężko w tej sprawie rzec coś mądrego. Bo jeśli zgodzimy się na wynajem brzucha za kasę to musimy również się zgodzić na odsprzedaż produktu z tego brzucha , który to produkt ma np 5 lat. No bo nie widzę różnicy pomiędzy sprzedażą dziecka, które to przed chwilą się urodziło, a tym co ma już np te 5 lat czy też 10. W jednym i drugim przypadku mamy doczynienie z handlem ludźmi.

Zastanawiając się nad tym doszedłem do wniosku, że sprawa głównie opiera się na prawie własności. Zgodnie z tym co niektórzy mi odpowiadali na forum, że dziecko nie jest moją własnością, zatem nie mogę sprzedać czy też oddać komuś czegoś co nie jest moje. Idąc dalej tym tropem, jeżeli dziecko nie jest moją własnością to załóżmy dziecko to może wpaść na pomysł, że nie chce już np mieszkać ze mną tylko woli sąsiada. Skoro to nie moja własność no to cóż, żegnaj dziecko . (bo ten sąsiad może zaproponować temu dziecku atrakcyjniejsze warunki bytowania np)

Ale żeś zapodał temat , jakie rozwiązanie nie zaproponować, każde będzie można podważyć. Chyba jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest pozostać przy naturalnym modelu rozrodczym .
22-12-2008 16:09 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Bo jeśli zgodzimy się na wynajem brzucha za kasę to musimy również się zgodzić na odsprzedaż produktu z tego brzucha , który to produkt ma np 5 lat. No bo nie widzę różnicy pomiędzy sprzedażą dziecka, które to przed chwilą się urodziło, a tym co ma już np te 5 lat czy też 10. W jednym i drugim przypadku mamy doczynienie z handlem ludźmi.

Na tym portalu nie mamy zwyczaju płodu, czy też zygoty nazywać dzieckiem poczętym. Ja widzę taką różnicę, że dziecko już urodzone jest człowiekiem i tylko w taki wypadku można mówić o handlu ludźmi. Matka zastępcza nie jest genetyczną matką dziecka i trudno mówić, że sprzedaję swoje dziecko. Użycza tylko swojego "brzucha" (bardzo to określenie mi się nie podoba) na okres trwania ciąży a potem oddaje dziecko biologicznej matce. Przynajmniej tak powinno być w teorii.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 16:41 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A to na tym portalu jest jakaś ustalona definicja dziecka poczętego ? No patrz, a ja głupi myślałem, że jak się połączy plemnika z komórką jajową to proces ten jest poczęciem człowieka, no bo na pewno nie krowy ani kapusty. Człowiek może i to nie jest ale na pewno jest to jego poczęcie .

Poza tym oddaje się właśnie dziecko urodzone, a nie zygotę czy jak tam tego nie nazwać.
A kto jest biologiczną matką. Czy właścicielka komórki jajowej czy też raczej ta, w której tak komórka się rozwijała przez 9 miesięcy. I co na to później to dziecko powie . Kto jest moją biologiczną mamusią ? Ja nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, gratuluje tym, którzy potrafią. Ale dziecko to może nie potrafić odpowiedzieć na to pytanie podobnie jak ja. Czy mamy prawo skazywać na taką niepewność takie dziecko ?

Ja nie potrafię jednoznacznie na te pytania odpowiedzieć. Gratuluje jednak tym, którzy potrafią.
22-12-2008 17:12 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>A to na tym portalu jest jakaś ustalona definicja dziecka poczętego ? No patrz, a ja głupi myślałem, że jak się połączy plemnika z komórką jajową to proces ten jest poczęciem człowieka, no bo na pewno nie krowy ani kapusty. Człowiek może i to nie jest ale na pewno jest to jego poczęcie .
I co z tego? Definicję czlowieka to sobie każdy mieć jaka mu się najzwyczajniej podoba, niczego to nie zmienia. Jeśli uważasz że dorosła świadoma kobieta ponosi jakaś szczególna krzywdę gdy z własnej woli wynajmuje swoja macicę to masz dziwne wyobrażenie o ludziach. Jeśli jej domniemana (a raczej urojoną) krzywdę porównujesz do krzywdy kilkuletniego dziecka sprzedanego najpewniej wbrew własnej woli to masz źle w głowie.
>Poza tym oddaje się właśnie dziecko urodzone, a nie zygotę czy jak tam tego nie nazwać.
No tak. Ale nie płaci się za dziecko ale za wynajem macicy.
>A kto jest biologiczną matką. Czy właścicielka komórki jajowej czy też raczej ta, w której tak komórka się rozwijała przez 9 miesięcy. I co na to później to dziecko powie . Kto jest moją biologiczną mamusią ? Ja nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, gratuluje tym, którzy potrafią.
A ja umiem. Dziecko jest potomkiem rodziców którzy dali gamety. To że pewien etap życia płodowego przebywało w cudzej macicy niczego nie zmienia. Podobnie jak wcześniak, który kończy rozwój płodowy w inkubatorze nnie staje się dzieckiem tego inkubatora. A może uważasz inaczej?
>Ale dziecko to może nie potrafić odpowiedzieć na to pytanie podobnie jak ja. Czy mamy prawo skazywać na taką niepewność takie dziecko ?
Intryguje mnie jaka podstawę aksjologiczną wyznajesz. Bo wychodzi na to że niewielkie ryzyko egzystencjalnych problemów, przyznajmy, dosyć małego kalibru skłania cię do odbierania temu potencjalnemu dziecku prawa do życia. A jakoś mam wrażenie że należysz do wielbicieli prawa do życia.
22-12-2008 17:35 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Z moich wypowiedzi na tym wątku nie wynika żebym coś uważał. Postawiłem tylko pytania na które nie znam odpowiedzi. Tobie za to gratuluję, że znasz te odpowiedzi. Zaiste jakby wszyscy znali odpowiedzi tak jak Ty nie byłoby w ogóle problemu, ani również nie byłoby tego wątku, ani tego portalu.

Cieszy mnie natomiast, że mamy w Polsce takich światłych ludzi, przekonanych tak mocno o swojej racji.
22-12-2008 18:21 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Z moich wypowiedzi na tym wątku nie wynika żebym coś uważał. Postawiłem tylko pytania na które nie znam odpowiedzi. Tobie za to gratuluję, że znasz te odpowiedzi. Zaiste jakby wszyscy znali odpowiedzi tak jak Ty nie było by w ogóle problemu, ani również nie byłoby tego wątku, ani tego portalu.

Nie lubię takich postaw. "Nie znam odpowiedzi". OK twoje prawo.
Ale, czemu nie drążysz, nie szukasz odpowiedzi? I czemu dopóki jej nie znajdziesz zamiast uznać że nie masz nic do powiedzenia próbujesz używać swojej niewiedzy oraz podobnej niewiedzy innych jako argumentu w sporze?
22-12-2008 18:45 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Z moich wypowiedzi na tym wątku nie wynika żebym coś uważał. Postawiłem tylko pytania na które nie znam odpowiedzi. Tobie za to gratuluję, że znasz te odpowiedzi. Zaiste jakby wszyscy znali odpowiedzi tak jak Ty nie było by w ogóle problemu, ani również nie byłoby tego wątku, ani tego portalu.
>Nie lubię takich postaw. "Nie znam odpowiedzi". OK twoje prawo.

Nie przyszło Ci do głowy, że mogą nie istnieć odpowiedzi ? Nie wszystko jest takie oczywiste jak się wydaję. Ty jesteś pewien, kto jest biologiczną matką w przypadku użyczenia macicy, ja twierdzę, że nie wiem czy to jest takie oczywiste. Twierdzisz, że akt połączenia plemnika i komórki jajowej to nie poczęcie człowieka, ja się zatem pytam co to jest w takim razie ?

>Ale, czemu nie drążysz, nie szukasz odpowiedzi? I czemu dopóki jej nie znajdziesz zamiast uznać że nie masz nic do powiedzenia próbujesz używać swojej niewiedzy oraz podobnej niewiedzy innych jako argumentu w sporze?

Szukam odpowiedzi co nie znaczy automatycznie, że odpowiedź istnieje. Rozumiem, że Ty masz odpowiedź na wszystko. Możesz być z siebie dumny. I cieszy mnie niezmiernie, że posiadłeś wiedzę umożliwiającą Ci stawianie kategorycznych osądów sytuacji
22-12-2008 18:53 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
> Twierdzisz, że akt połączenia plemnika i komórki jajowej to nie poczęcie człowieka, ja się zatem pytam co to jest w takim razie ?
Eeee, zastanawiam się czy udałoby ci się gdziekolwiek na forum znaleźć moją wypowiedź z której wynikało by, że zaprzeczam dosyć oczywistej prawdzie o powstaniu nowego osobnika ludzkiego w momencie zapłodnienia ludzkiego jajeczka przez ludzki plemnik. Naprawdę nie należę do tych którzy bronią się, tudzież uzasadniają swe racje, takim definiowaniem człowieka by ludzie na etapie zarodków przestali być ludźmi.
22-12-2008 17:15 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>A to na tym portalu jest jakaś ustalona definicja dziecka poczętego ? No patrz, a ja głupi myślałem, że jak się połączy plemnika z komórką jajową to proces ten jest poczęciem człowieka, no bo na pewno nie krowy ani kapusty. Człowiek może i to nie jest ale na pewno jest to jego poczęcie .

Tak, tylko po poczęciu powstaje zygota. Zygota zagnieżdza się w macicy i zostaje płodem. Płód kilka miesięcy później, po urodzeniu, zostaje dzieckiem. Takie jest nazewnictwo medyczne.

Ponieważ dziecko z definicji jest dopiero po urodzeniu więc dziecko nienarodzone jest oksymoronem.
22-12-2008 17:21 
 Ocena 2 na 2
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
>
>Ponieważ dziecko z definicji jest dopiero po urodzeniu więc dziecko nienarodzone jest oksymoronem.
>

A Pan to ciekawostka przyrodnicza
22-12-2008 17:43 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>A to na tym portalu jest jakaś ustalona definicja dziecka poczętego ? No patrz, a ja głupi myślałem, że jak się połączy plemnika z komórką jajową to proces ten jest poczęciem człowieka, no bo na pewno nie krowy ani kapusty. Człowiek może i to nie jest ale na pewno jest to jego poczęcie .
>Tak, tylko po poczęciu powstaje zygota. Zygota zagnieżdza się w macicy i zostaje płodem. Płód kilka miesięcy później, po urodzeniu, zostaje dzieckiem. Takie jest nazewnictwo medyczne.
>Ponieważ dziecko z definicji jest dopiero po urodzeniu więc dziecko nienarodzone jest oksymoronem.
>

Po poczęciu powstaje człowiek. Zygoty , zarodki itd to tylko nazwy medyczne etapów powstawania człowieka, ale poczęcie jest momentem powstania człowieka. Człowiek powstaje z poczęcia nie z nadania bożego i nie z ustawy ani z czego innego, ani z żadnej definicji.
22-12-2008 19:18 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>Po poczęciu powstaje człowiek. Zygoty , zarodki itd to tylko nazwy medyczne etapów powstawania człowieka, ale poczęcie jest momentem powstania człowieka. Człowiek powstaje z poczęcia nie z nadania bożego i nie z ustawy ani z czego innego, ani z żadnej definicji.
Człowiek, ok. Ale nie dziecko. Dziecko powstaje mniej więcej 9 miesięcy później.
22-12-2008 22:26 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Po poczęciu powstaje człowiek. Zygoty , zarodki itd to tylko nazwy medyczne etapów powstawania człowieka, ale poczęcie jest momentem powstania człowieka.

Mam prośbę, sprecyzuj swoją definicje poczęcia , bo Twoja wypowiedz jest dla mnie nie zrozumialsza, albo inaczej - mało zrozumiała. Termin ten jest mi znany, ale w tym kontekście brzmi co najmniej intrygująco. Nie chcę czegoś pokręcić, ale czy każdy szybki numer na "glempa" będzie poczęciem, czy tylko w przypadku pecha?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 22:49 
 Ocena 4 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Żartowniś z Ciebie. Poczęcie to poczęcie moment, w którym powstaje człowiek. Czyli moment zapłodnienia. Nie wnikam tu w metodę tego poczęcia bo może być różna ale chodzi o moment, w którym powstają podwaliny pod człowieczka .

I żeby nie było, że jestem przeciwnikiem aborcji, bo nie jestem, uważam,że kobieta ma prawo ze swoim ciałem robić co chce. Bo to ona nosi ciąże nie ksiądz, bóg czy Roman Giertych. I nawet jeśli nazwiemy przerwanie ciąży zabójstwem, to mówię tak tej formie zabójstwa. We własnym ciele mam prawo zabić co tylko mi się chcę. Kobita to nie inkubator.
22-12-2008 17:18 
 Ocena 1 na 3
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)

>Na tym portalu nie mamy zwyczaju płodu, czy też zygoty nazywać dzieckiem poczętym.

A Wać Pan To wyrocznia jakaś czy co ??

>Ja widzę taką różnicę, że dziecko już urodzone jest człowiekiem i tylko w taki >wypadku można mówić o handlu ludźmi

>Matka zastępcza nie jest genetyczną matką dziecka i trudno mówić, że sprzedaję >swoje dziecko. Użycza tylko swojego "brzucha" (bardzo to określenie mi się nie >podoba) na okres trwania ciąży a potem oddaje dziecko biologicznej matce. >Przynajmniej tak powinno być w teorii.

A może mężczyźni tak użyczą swoich brzuchów? Bo mi się nie chce w ciąży chodzić. Może czas pomyśleć nad tym by mężczyźni zaczęli użyczać coś od siebie?(fajnie by było) Bo póki co dyskusje wielkie a tak naprawdę nic mądrego w tych "pogaduchach" nie wyczytałam. Prócz wielkich dyskusji "mędrców" o czymś na co wpływu nie mają
i nic tylko sraty taty...

A już tak ogólnie do wszystkich, skoro Ja dziecko pod sercem nosze 9 miesięcy i dbam o nie i dzięki mojej osobie to dziecko się rozwija jest w 100% tylko i wyłącznie zależne ode mnie ...no to niech mi ktoś powie że ono nie jest moje.

Dyrdymały...

22-12-2008 17:25 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>Na tym portalu nie mamy zwyczaju płodu, czy też zygoty nazywać dzieckiem poczętym.
>A Wać Pan To wyrocznia jakaś czy co ??
Nie musi być wyrocznią do zwykłego stwierdzenia faktu.

>A może mężczyźni tak użyczą swoich brzuchów? Bo mi się nie chce w ciąży chodzić.

Obecnie jest to możliwe, aby mężczyzna mógł użyczyć swój brzuch - i nie mówię tutaj o tym głośnym ostatniu przypadkiem, kiedy w ciążę zaszedł transseksualista, bo on macicę jednak miał...

Tak jak u kobiet jest możliwa ciąża pozamaciczna ( jakiś czas temu urodziło się przez cesarskie cięcie dziecko, którego zygota zamiast w macicy zagnieździła się - na wątrobie...), nie ma więc zbytnich przeciwskazań, aby zrobić taką ciążę u mężczyzny. Jednak, oprócz oczywistych problemów natury etycznej, dochodzi tutaj zachwianie równowagi hormonalnej u "nosiciela" jak i u dziecka, więc nie byłoby to zbyt zdrowe.

>A już tak ogólnie do wszystkich, skoro Ja dziecko pod sercem nosze 9 miesięcy i dbam o nie i dzięki mojej osobie to dziecko się rozwija jest w 100% tylko i wyłącznie zależne ode mnie ...no to niech mi ktoś powie że ono nie jest moje.

Jest twoje na takiej samej zasadzie, jak mówisz "moja" o twojej szkole, klasie, twoim mieście czy ulicy...
22-12-2008 17:31 
 Ocena 1 na 3
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)

>Jest twoje na takiej samej zasadzie, jak mówisz "moja" o twojej szkole, klasie, twoim mieście czy ulicy...

Jak Ja mówię ,że coś -ktoś jest moje, mój ,moja ....itp> To tak jest ...a co tam sobie ktoś myśli? ..to nie mój problem
>
22-12-2008 19:15 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Jest twoje na takiej samej zasadzie, jak mówisz "moja" o twojej szkole, klasie, twoim mieście czy ulicy...
>Jak Ja mówię ,że coś - ktoś jest moje, mój ,moja ....itp> To tak jest ...a co tam sobie ktoś myśli? ..to nie mój problem

Nie możesz o nikim powiedzieć w ten sposób - niewolnictwo zniesiono dawno temu.
22-12-2008 21:46 
 0 na 4
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)

>>Jak Ja mówię ,że coś - ktoś jest moje, mój ,moja ....itp> To tak jest ...a co tam sobie ktoś myśli? ..to nie mój problem
>Nie możesz o nikim powiedzieć w ten sposób - niewolnictwo zniesiono dawno temu.

Tak Ci się tylko wydaje...
jarcio (1198 punktów)
>>Jak Ja mówię ,że coś - ktoś jest moje, mój ,moja ....itp> To tak jest
>Nie możesz o nikim powiedzieć w ten sposób - niewolnictwo zniesiono dawno temu.

Niewolnictwo nie ma tutaj nic do rzeczy - poprawność polityczna owszem. Jak ktoś mówi iż dziewczyna jest jego, chłopak jej, lub "dziecko jest moje" albo "matka moja" to tak jest. I choćby gwiazdy medialne uczyły Cię czegoś innego to nie ma dzieci niczyich, dziewczyn niczyich czy rodziców niczyich. Przecież to jest proste jak konstrukcja cepa. Po co robić problem, komplikować najprostsze sprawy, i bredzić o jakimś niewolnictwie ???
stilgar (7322 punktów)
>>>Jak Ja mówię ,że coś - ktoś jest moje, mój ,moja ....itp> To tak jest
>>Nie możesz o nikim powiedzieć w ten sposób - niewolnictwo zniesiono dawno temu.
>Niewolnictwo nie ma tutaj nic do rzeczy - poprawność polityczna owszem. Jak ktoś mówi iż dziewczyna jest jego, chłopak jej, lub "dziecko jest moje" albo "matka moja" to tak jest. I choćby gwiazdy medialne uczyły Cię czegoś innego to nie ma dzieci niczyich, dziewczyn niczyich czy rodziców niczyich. Przecież to jest proste jak konstrukcja cepa. Po co robić problem, komplikować najprostsze sprawy, i bredzić o jakimś niewolnictwie ???
Zwróć uwagę, że napisałem to samo co ty, dwa posty wyżej, jednak Kaniczka i kanik mówili o prawie własności...
22-12-2008 17:56 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Może czas pomyśleć nad tym by mężczyźni zaczęli użyczać coś od siebie?(fajnie by było)

Ja bym z chęcia użyczał swojego naganiacza, jeśli zaszłaby taka potrzeba. A należność to można... na raty. Niekoniecznie trzeba płacić zaraz całość. Jestem cierpliwy i wielkiego miłosierdzia.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
22-12-2008 18:15 
 Ocena 3 na 5
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
>>Może czas pomyśleć nad tym by mężczyźni zaczęli użyczać coś od siebie?(fajnie by było)

>Ja bym z chęcia użyczał swojego naganiacza, jeśli zaszłaby taka potrzeba. A należność to można... na raty. Niekoniecznie trzeba płacić zaraz całość. Jestem cierpliwy i wielkiego miłosierdzia.

Oj Matko Tereso z Kalkuty...cóż za dar z nieba. Naganiacz na raty zdalnie sterowany. Muszę to koleżankom sprzedać ,może jakaś się pokusi z braku laku.
22-12-2008 19:43 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
W ramach wolnego rynku i konkurencji oferuję to samo ale za darmo. Hobbystycznie. Czuję po prostu misję. Numery tel koleżanek poproszę na maila.
22-12-2008 21:47 
 Ocena 1 na 3
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
>W ramach wolnego rynku i konkurencji oferuję to samo ale za darmo. Hobbystycznie. Czuję po prostu misję. Numery tel koleżanek poproszę na maila.
>

Pogadamy inaczej...Ty już wiesz jak
lotrek (14275 punktów)

>A Wać Pan To wyrocznia jakaś czy co ??

Sie wie, to się piszę....ten Portal to nie katolik.pl, czy też fronda.pl



Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 22:43 
 Ocena 1 na 3
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
>>A Wać Pan To wyrocznia jakaś czy co ??
>Sie wie, to się piszę....ten Portal to nie katolik.pl, czy też fronda.pl
>
>>Na tym portalu nie mamy zwyczaju płodu, czy też zygoty nazywać dzieckiem poczętym.

Się wie ,się wie...wiedzieć to jedno , a wypowiadać się w imieniu całego towarzystwa portalu,że "na tym portalu nie mamy zwyczaju płodu, czy też zygoty nazywać dzieckiem poczętym." - to drugie.

Ten portal to nie katolik.pl - i całe szczęście ale również nie "nasza-klasa"

22-12-2008 22:59 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>>Sie wie, to się piszę....

Mieszkam w stołeczno-królewskim mieście Krakowie i u nas sie wie...

Na tym Portalu możesz wierzyć w boga, czy inne nadprzyrodzone byty i moderator Twojego posta z tego powodu nie "wytnie". Jednak co do tego jesteśmy zgodni ( z wyjątkiem trolli), że dziecko jest wtedy, jak się urodzi.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 23:09 
 0 na 4
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
>>>Sie wie, to się piszę....
>Mieszkam w stołeczno-królewskim mieście Krakowie i u nas sie wie...

Mało mnie obchodzi gdzie mieszkasz w zasadzie wcale...ale grzecznościowo powiem - napiszę , -dzięki za info

>Na tym Portalu możesz wierzyć w boga,

Serio, mogę ? niesamowite ....

>czy inne nadprzyrodzone byty i moderator Twojego posta z tego powodu nie "wytnie".

Wow ,czyli będę mogła spać spokojnie a już tak się przejęłam

>Jednak co do tego jesteśmy zgodni ( z wyjątkiem trolli), że dziecko jest w tedy, jak się urodzi.

Zauważyłam tu takich ,co zgodni z tym nie są,ale dziękuję Ci po raz kolejny wyjątkowy Ogrze za tę drogocenna wskazówkę

25-12-2008 18:48 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Mało mnie obchodzi gdzie mieszkasz

Gdybym mieszkał w Pipidówce, to pewnie w "moim profilu" zostawiłbym puste miejsce

>>Na tym Portalu możesz wierzyć w boga,
>Serio, mogę ? niesamowite ....

Jak boga kocham...tak się jakoś mówi. Nie wiem tylko, czy takie zaklęcie ateisty będzie wiarygodne.

>>czy inne nadprzyrodzone byty i moderator Twojego posta z tego powodu nie "wytnie".
>Wow ,czyli będę mogła spać spokojnie

Może nie do końca...jest wolne miejsce po bozence vel Faustynie.

>Zauważyłam tu takich ,co zgodni z tym nie są,ale dziękuję Ci po raz kolejny wyjątkowy Ogrze za tę drogocenna wskazówkę

Wiecznie żył nie będę, więc ucz się nadobna Fiono


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-12-2008 22:05 
 0 na 2
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
Wstyd to kraśc i przez okno wyglądac
Resztę zaś mam głęboko gdzieś ,nic na temat. B>O>
22-12-2008 16:37 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>...Idąc dalej tym tropem, jeżeli dziecko nie jest moją własnością to załóżmy dziecko to może wpaść na pomysł, że nie chce już np mieszkać ze mną tylko woli sąsiada. Skoro to nie moja własność no to cóż, żegnaj dziecko . (bo ten sąsiad może zaproponować temu dziecku atrakcyjniejsze warunki bytowania np)

Była już taka sytuacja, nie w Polsce oczywiście. Dziecko poszło do sądu, założyło sprawę, wygrało i zmieniło rodzinę. Inicjatywa wyszła od dzieciaka, a argumentował on to tym, że jego ojciec, podobno alkoholik nie jest w stanie zapewnić mu nauki, tzn. tego co jest niezbędne, aby uczyć się w szkole publicznej. Nie był bity ani nie głodował.
22-12-2008 17:20 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>Zastanawiając się nad tym doszedłem do wniosku, że sprawa głównie opiera się na prawie własności. Zgodnie z tym co niektórzy mi odpowiadali na forum, że dziecko nie jest moją własnością, zatem nie mogę sprzedać czy też oddać komuś czegoś co nie jest moje. Idąc dalej tym tropem, jeżeli dziecko nie jest moją własnością to załóżmy dziecko to może wpaść na pomysł, że nie chce już np mieszkać ze mną tylko woli sąsiada. Skoro to nie moja własność no to cóż, żegnaj dziecko . (bo ten sąsiad może zaproponować temu dziecku atrakcyjniejsze warunki bytowania np)
Z tego co wiem, dziecko zgodnie z naszym prawem może tak zrobić. Oczywiście, muszą być spełnione odpowiednie warunki ustaw, ale jest to możliwe.

Tak samo, odpowiednie służby mogą zabrać ci dziecko, jeśli będzie zachodziło podejrzenie, że nienależycie się nim opiekujesz

Tak, ja wiem, że uważasz, że to jest ograniczaniem twojej wolności przez państwo, ale czy znęcanie się nad dzieckiem czy nienależyta opieka nie jest ograniczaniem wolności tegoż dziecka?
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Ja Ci powiem tylko tyle popatrz sobie w tv czasem jak się dzieci wypowiadają z domu dziecka. Choćby nie wiem jakie łachudry nie byłby z ich rodziców to prawie zawsze chcą do nich wrócić.

Nawet jak gnieżdżą się w 10 w jednym pokoju to chcą wrócić do rodziny swojej. Tyle co mam do powiedzenia w tym temacie.
22-12-2008 17:59 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Ja Ci powiem tylko tyle popatrz sobie w tv czasem jak się dzieci wypowiadają z domu dziecka. Choćby nie wiem jakie łachudry nie byłby z ich rodziców to prawie zawsze chcą do nich wrócić.
>Nawet jak gnieżdżą się w 10 w jednym pokoju to chcą wrócić do rodziny swojej. Tyle co mam do powiedzenia w tym temacie.

kanik, nie wnikam w meritum sprawy, ale bój się Boga! Zanim wyślesz posta, daj komuś do przeczytania, bo z budową zdań masz kłopot. Chłopie.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
22-12-2008 18:05 
 Ocena 1 na 3
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)

>kanik, nie wnikam w meritum sprawy, ale bój się Boga! Zanim wyślesz posta, daj komuś do przeczytania, bo z budową zdań masz kłopot. Chłopie.

Przygadał kocioł garnkowi.

Zadnie zaczynamy od wielkiej litery.
22-12-2008 19:11 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>kanik, nie wnikam w meritum sprawy, ale bój się Boga! Zanim wyślesz posta, daj komuś do przeczytania, bo z budową zdań masz kłopot. Chłopie.
>Przygadał kocioł garnkowi.
>Zadnie zaczynamy od wielkiej litery.

W tym wypadku zdanie zaczyna się od nicka, który zaczyna się od małej litery. A nazwy własne pisze się tak jak w oryginale.
22-12-2008 21:50 
 Ocena 1 na 1
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
>>>kanik, nie wnikam w meritum sprawy, ale bój się Boga! Zanim wyślesz posta, daj komuś do przeczytania, bo z budową zdań masz kłopot. Chłopie.
>>Przygadał kocioł garnkowi.
>>Zadnie zaczynamy od wielkiej litery.
>W tym wypadku zdanie zaczyna się od nicka, który zaczyna się od małej litery. A nazwy własne pisze się tak jak w oryginale.

Zgadza się, jeżeli występują w środku zdania ,(nazwa własna).A jeszcze nie widziałam jak dotychczas zdania zaczynającego się mała literą. No ale cóż świat się zmienia ,to może i zasady pisowni też..
25-12-2008 00:36 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>>>kanik, nie wnikam w meritum sprawy, ale bój się Boga! Zanim wyślesz posta, daj komuś do przeczytania, bo z budową zdań masz kłopot. Chłopie.
>>>Przygadał kocioł garnkowi.
>>>Zadnie zaczynamy od wielkiej litery.
>>W tym wypadku zdanie zaczyna się od nicka, który zaczyna się od małej litery. A nazwy własne pisze się tak jak w oryginale.
>Zgadza się, jeżeli występują w środku zdania ,(nazwa własna).A jeszcze nie widziałam jak dotychczas zdania zaczynającego się mała literą. No ale cóż świat się zmienia ,to może i zasady pisowni też..

Zasady pisowni czasem, choć rzadko, się zmieniają. Pewnie za krótko żyjesz, aby o tym wiedzieć. W każdym razie, w tym wypadku "kanik" zawsze będzie "kanik"-iem bez względu na to, gdzie ten kanik się znajduje. Panimajesz? Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które Cię mile-niemile w życiu zaskoczą.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Kaniczka (70 punktów)
(zablokowany)
Kanik zawsze będzie kanikiem ,bo kanik to jest kanik
Zdanie zaś zawsze rozpocznie się od wielkiej litery. B.O.
22-12-2008 18:27 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Czytasz je dobrowolnie, a skoro wiesz, że mam kłopoty które to tak Ci doskwierają to masz problem ze sobą. Ja bym po prostu nie czytał wypocin kanika.

P.S. Boga się oczywiście boję czego i Tobie życzę.
25-12-2008 00:48 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
>Czytasz je dobrowolnie, a skoro wiesz, że mam kłopoty które to tak Ci doskwierają to masz problem ze sobą. Ja bym po prostu nie czytał wypocin kanika.
>P.S. Boga się oczywiście boję czego i Tobie życzę.

Chłopie, typowy polski jeł... tj. chłopie, posłuchaj. Za to, że Ci grzecznie zwróciłem uwagę, że przydałoby się popracować nad stylem wypowiedzi, tak mi się odwdzięczasz? Może trochę refleksji by Ci się nad sobą przydało, co? Chcę wierzyć, że jesteś do niej zdolny. Nie musisz dziękować, ale chciej może zrozumieć, póki masz czym, że "czego się Jasiu za młodu nie nauczy, tego..." A po tym, jak się człowiek wypowiada, można też poznać mniej więcej, co sobą może reprezentować. Nie pozwól więc słomie z butów wyłazić, aby Cię też ludzie nie porównywali do pretorian Leppera. Wierzaj, takie porównanie nic zgoła dobrego nie przynosi, jeno wstyd i gańbę...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 01:22 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Widzę, że Twój problem nie zniknął. No ale ok, już się na mnie poznałeś, wiesz wszystko o żniwach w moich trzewikach. Masz jeszcze jakieś uwagi ? Chętnie poczytam. Jestem otwarty na krytykę.

P.S.
Generalnie mam głęboko w moich chłopskich trzewikach co kto o mnie myśli ale spokojnie możesz kontynuować wątek mojego zawstydzenia, pohańbienia i czego tam sobie jeszcze życzysz. Co mnie to obchodzi . A w ogóle proponuję założyć nowy wątek pt "charakterystyka kanika - czyli jak wyciągnąć burakowi słomę z obuwia".
Będziesz mógł umieszczać tam cytaty i swoją analizę. Do dzieła
stilgar (7322 punktów)
>Ja Ci powiem tylko tyle popatrz sobie w tv czasem jak się dzieci wypowiadają z domu dziecka. Choćby nie wiem jakie łachudry nie byłby z ich rodziców to prawie zawsze chcą do nich wrócić.
>Nawet jak gnieżdżą się w 10 w jednym pokoju to chcą wrócić do rodziny swojej. Tyle co mam do powiedzenia w tym temacie.
Wszystkie chcą?
Zresztą, co to ma do rzeczy - kwestia, którą rozpatrywaliśmy, to to czy dziecko jest czyjąś własnością - co ma do tego "chcenie" dzieci z Domów Dziecka?
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
No ma do tego, że wyraziłeś się, że państwo w pewnych przypadkach ma prawo zabrać dziecko rodzicowi. Tyle, że często się zdarza, że aparat państwa robi to czasem nadgorliwie w imię dobra dziecka, co niekoniecznie wychodzi temu dziecku na dobre.
22-12-2008 19:44 
 0 na 2
stilgar (7322 punktów)
>No ma do tego, że wyraziłeś się, że państwo w pewnych przypadkach ma prawo zabrać dziecko rodzicowi. Tyle, że często się zdarza, że aparat państwa robi to czasem nadgorliwie w imię dobra dziecka, co niekoniecznie wychodzi temu dziecku na dobre.

Zgadza się, ale to jest już inna kwestia. Teoretycznie i zgodnie z intencją prawa, państwo działa dla dobra dzieci. A jaka jest praktyka, to wszyscy wiedzą...

Zresztą, dzieci najczęściej nie trafiają do domów dziecka, tylko do babci, cioci czy rodziny zastępczej.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>Generalnie problem jest dość złożony. Bo skoro można sprzedać swój "brzuch" dlaczego >nie można by było sprzedać np dziecka 3 czy też 5 letniego ?
Jest zasadnicza różnica. W pierwszym wypadku sprzedajesz coś "własnego", w drugim nie. Dla mnie to różnica zasadnicza. Na dodatek, jest to wynajęcie brzucha, a nie jego sprzedaż.
>W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z handlem ludźmi.
Adopcja też jest handlem żywym towarem? Ja traktuję to jako odmianę adopcji.
>Idąc dalej tym tropem, jeżeli dziecko nie jest moją własnością to załóżmy dziecko to >może wpaść na pomysł, że nie chce już np mieszkać ze mną tylko woli sąsiada.
Trafiłeś w sedno, to rodzic jest zobowiązany prawnie do opieki, lub inny prawny opiekun. Dziecko teoretycznie ma prawo do zmiany opiekuna. Problem w tym, że nie ma osobowości prawnej, nie ma zdolności do czynności prawnej. Dlatego to państwo podejmuje za nie decyzje, że ktoś jest złym opiekunem.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Gdyby ktoś miał wątpliwości kto naprawdę napisał ustawę Gowina to może sobie poczytać.

wiadomosci(*)/1,80273,6093140.html?skad=rss
25-12-2008 00:57 
 Ocena 4 na 4
darlove (2804 punktów)
Gowin to wysoko wykwalifikowany ministrant, więc chyba większość nie miała żadnych wątpliwości co do tego, pod czyje dyktando ustawa była/jest pisana... Nie rozumiem, dlaczego nie może w tym kraju być np. tak, że kwestie sporne natury moralnej są zostawiane każdemu do osobistego rozważenia. Katolicy przecież - jak się czasami wydaje - mają swój rozum i powinni sami z siebie przestrzegać nakazów swojej wiary; czyżbym się mylił? Nie rozumiem też, dlaczego pasterze tych bar... owiec tak bardzo chcą za nich prawie o wszystkim decydować. Ba! Chcą też decydować za tych, którzy w tej religijnej farsie nie biorą udziału, choćby i z przyzwoitości! A to już jest zwyczajne chamstwo.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 01:46 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>Gowin to wysoko wykwalifikowany ministrant,
i to nie tych co degustują mszalne wino, tylko z tych co zawsze chcą księdzu dogodzić (cokolwiek miałoby to znaczyć) nawet z figurami.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-12-2008 01:56 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie rozumiem też, dlaczego pasterze tych bar... owiec tak bardzo chcą za nich prawie o wszystkim decydować.
   darlove, to przecież proste. Podtekstem tego chcenia jest przekonanie, że ludzie są zbyt wielkimi debilami, aby pozwolić im na samodzielność w jakiejkolwiek sprawie.
   I nie jest to bardzo pozbawione racji.
.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365