Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zdrajca Kukliński.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
22-12-2008 10:50lotrek (14275 punktów)Zdrajca Kukliński.
Ocena 9 na 9
Ostatnio znowu zrobiło się dość głośno o znanym zdrajcy Kuklińskim. Amerykańska CIA odtajniła jakieś nowe dokumenty ze współpracy płk. Kuklińskiego z tą instytucją i na dobrą sprawę nic tam nowego nie ma.
wiadomosci(*)iadomosci/8,80287,6055994.html
Nadal jednak media nakręcają spiralę oczyszczania Kuklińskiego z piętna zdrajcy. Przoduje w tym telewizja publiczna, do dyskusji zapraszają osobników zionących nienawiścią do generała Jaruzelskiego, którzy wśród różnego rodzaju "ochów" i "achów" roztkliwiają się nad patriotyczną postawą pułkownika. Media na siłę starają się przekonać, szczególnie młode pokolenie, że współpraca Kuklińskiego z obcymi służbami była nie zdradą a bohaterstwem. Za czasów PRlu nie brakowało różnego rodzaju szpiegów wśród naszych obywateli, którzy najczęściej za pieniądze sprzedawali informacje obcym wywiadom. Jednak przypadek Kuklińskiego jest dla mnie szczególnie obrzydliwy, gdyż jako oficer Wojska Polskiego składał on przysięgę na wierność Ojczyźnie.
Może to ja jestem za bardzo obrzydliwy a może to "kwestia smaku", jak mawiał nasz wieszcz Zbigniew Herbert. I prezydent Wałęsa bardzo mi zaimponował swoją postawą, bo kiedy zwracano się do niego z prośbą o ułaskawienie zdrajcy, odmawiał - twierdzą, że byle pułkownik nie będzie decydował o sojuszach Polski . A przecież Wałęsa nie był miłośnikiem PRLu i dopiero prezydent Kwaśniewski ułaskawił Kuklińskiego, pewnie z przyczyn koniunkturalnych, czyli chciał się podlizać prawicy.
Podobno Kukliński za swoją zdradę nie otrzymywał wynagrodzenia, jednak był posiadaczem willi w Warszawie i jachtu pełnomorskiego. Ciekawe czy każdego pułkownika WP w tamtych czasach byłoby na to stać. A może dostał jakiś spadek od cioci z Ameryki - nie wiem.
Nie mniej uważam, że zdradę swojego kraju należy potępić i nazywać po imieniu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

(Alicja)Duda (25557 punktów)
Oj Lotrek, Lotrek chcesz zepsuć Adamiakowi święta! Nieładnie
22-12-2008 12:42 
 Ocena 4 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Oj Lotrek, Lotrek chcesz zepsuć Adamiakowi święta! Nieładnie >

No cóż, pewnie Was rozczaruję, ale mój humor zależy (prawie) wyłącznie ode mnie.
Osoby postronne mają znikomy wpływ na moje humory.

Co do Kuklińskiego to już wyraziłem swój pogląd, że nie uważam za zdrajcę kogoś, kto dla dobra ojczyzny występuje przeciwko okupantowi wspólnie z potencjalnym sojusznikiem.

Uważam go za bohatera.

Różnica polega tylko na tym, że Lotrek ma inną definicję ojczyzny i uważa, że Polska była wtedy niepodległa.

Wg Lotreka z ZSRR łączyła nas, jeśli nie przyjaźń to- co najmniej- dobrosąsiedzkie stosunki, więc różnica jest w innym postrzeganiu niepodległości.
Oraz, związanego z tym, patriotyzmu.
22-12-2008 14:27 
 Ocena 9 na 9
lotrek (14275 punktów)
>Lotrek ma inną definicję ojczyzny i uważa, że Polska była wtedy niepodległa.

Według przyjętych wtedy standardów (które obowiązują i dzisiaj) PRL była samodzielnym i niepodległym państwem, członkiem międzynarodowych organizacji z ONZ włącznie. Układ z ZSRR oczywiście stwarzał pewne ograniczenia, ale i dzisiaj jak ktoś się uprze, to będzie twierdził, że obecna Polska nie jest niepodległa, bo zniewolona przez UE i nie jest w pełni samodzielna, gdyż wprowadzać musi w wielu dziedzinach prawo europejskie. A znam takich prawicowych popaprańców, którzy tak twierdzą.
Może i Kukliński chciał dobrze...jednak złamał przysięgę wojskową, którą dobrowolnie złożył, czyli mówiąc po Polsku zasłużył na miano zdrajcy.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 17:43 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Lotrek ma inną definicję ojczyzny i uważa, że Polska była wtedy niepodległa.
>Według przyjętych wtedy standardów (które obowiązują i dzisiaj) PRL była samodzielnym i niepodległym państwem,...>

Nasuwa się myśl, że nie wiesz co znaczy słowo "niepodległość".

>...członkiem międzynarodowych organizacji z ONZ włącznie.>

Przynależność do jakichkolwiek organizacji (z ONZetem włącznie), nie jest warunkiem niepodległości.
NRD też była członkiem ONZ i co z tego?- wg Ciebie była niepodległym państwem?

>Układ z ZSRR oczywiście stwarzał pewne ograniczenia, ale i dzisiaj jak ktoś się uprze, to będzie twierdził, że obecna Polska nie jest niepodległa, bo zniewolona przez UE i nie jest w pełni samodzielna, gdyż wprowadzać musi w wielu dziedzinach prawo europejskie.>

Tutaj najwyraźniej pomyliłeś "niepodległość" z "suwerennością".

>Może i Kukliński chciał dobrze...jednak złamał przysięgę wojskową, którą dobrowolnie złożył, czyli mówiąc po Polsku zasłużył na miano zdrajcy.>

Nie tylko chciał dobrze, ale i wiele ku temu robił.
Naturalnym jest, że ci, co uznali władzę Kremla i jego pachołków w Polsce, mają inne zdanie.
Naturalnym, choć niekoniecznie moralnym.
24-12-2008 14:24 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Nasuwa się myśl, że nie wiesz co znaczy słowo "niepodległość".
>Tutaj najwyraźniej pomyliłeś "niepodległość" z "suwerennością".

Cytat:
Niepodległość - niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych. Niepodległość można również określić jako suwerenność potencjalną.
Tyle Wici..

..ale pewnie Ty masz własną definicję. I bardzo dobrze, jednak to nie powód by publicznie dopuszczać się manipulacji tymi słowami.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 19:22 
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Według przyjętych wtedy standardów (które obowiązują i dzisiaj) PRL była samodzielnym i niepodległym państwem, członkiem międzynarodowych organizacji z ONZ włącznie.

Nie będę tego nawet komentował. Na pomysł, że Polska była niepodległa wedle obecnych standardów mogę zareagować tylko pełnym politowania spojrzeniem.

>Układ z ZSRR oczywiście stwarzał pewne ograniczenia, ale i dzisiaj jak ktoś się uprze, to będzie twierdził, >że obecna Polska nie jest niepodległa, bo zniewolona przez UE i nie jest w pełni samodzielna, gdyż wprowadzać >musi w wielu dziedzinach prawo europejskie.

Nie w "wielu dziedzinach" tylko po prostu przyjmujemy decyzje parlamentu UE, a nie naszego jako bezwzględnie obowiązujące. Konstytucja jest już ustawą zasadniczą tylko z nazwy.

Kukliński zdrajcą był, bo zdradził sowietów - nie ma co ukrywać. Formalnie taka jest prawda - tak samo jak to, że nazistowscy zbrodniarze byli formalnie praworządni, bo oni przecież nie łamali prawa III Rzeszy. Na poważnie - "zdrajca Kukliński" to propagandowy slogan ludzi nie rozumiejących, że prawo nie zawsze jest dobre, że czasem mamy do czynienia z "ustawowym bezprawiem", a takie właśnie bezprawie "zdradził" Kukluński.
Adamiak (36436 punktów)
>Kukliński zdrajcą był, bo zdradził sowietów - nie ma co ukrywać. Formalnie taka jest prawda - tak samo jak to, że nazistowscy zbrodniarze byli formalnie praworządni, bo oni przecież nie łamali prawa III Rzeszy. Na poważnie - "zdrajca Kukliński" to propagandowy slogan ludzi nie rozumiejących, że prawo nie zawsze jest dobre, że czasem mamy do czynienia z "ustawowym bezprawiem", a takie właśnie bezprawie "zdradził" Kukluński.>

22-12-2008 14:32 
 Ocena 6 na 6
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Różnica polega tylko na tym, że Lotrek ma inną definicję ojczyzny i uważa, że Polska była wtedy niepodległa.

Polska jest nadal pod okupacją. Czy ktoś wie, które państwo szuka sprzymierzeńców w walce z obecnym już tysiącletnim okupantem? Grupy terrorystyczne mnie nie interesują.
Będąc pełnoletnim nigdy nie składałem przysięgi na wierność "Polski Katolickiej" tak, że nie będę miał nawet wyrzutów sumienia.
Mogę to robić za darmo, czemu nie - mam gdzie mieszkać. Zainteresowanych uprzedzam, że patent też mam - łajby nie.

Znam Twoje poglądy na ten temat, ale też poznałem kilku wojskowych. Każdy z nich mówił krótko - zdrajca. Też tak uważam, będąc wojskowym na tym stanowisku mógł także zrobić wiele dobrego dla swego kraju w inny sposób.
22-12-2008 14:52 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>poznałem kilku wojskowych. Każdy z nich mówił krótko - zdrajca . Też tak uważam, będąc wojskowym na tym stanowisku mógł także zrobić wiele dobrego dla swego kraju w inny sposób.

Masz rację, ja również rozmawiałem z wojskowymi na ten temat - dla nich jest to ocena jednoznaczna - zdrajca.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 17:19 
 Ocena 2 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>poznałem kilku wojskowych. Każdy z nich mówił krótko - zdrajca . Też tak uważam, będąc wojskowym na tym stanowisku mógł także zrobić wiele dobrego dla swego kraju w inny sposób.
>Masz rację, ja również rozmawiałem z wojskowymi na ten temat - dla nich jest to ocena jednoznaczna - zdrajca. >

Mam powody do przypuszczeń, że każdy z "waszych" wojskowych, służył pachołkom Moskwy a nie Polsce.
Więc teraz poprawiają sobie komfort psychiczny przez nazywanie Kuklińskiego zdrajcą... może- mniej lub bardziej- podświadomie czują się "lekko skwaszeni"?

Teraz nie mają interesu by kwestionować legalność ówczesnej władzy.

Polska nie zrobiła się niepodległa (po 39 roku) tylko przez to, że grupa zdrajców ją tak nazwała.

Niepodległość to nie jest kwestia Twoich poglądów, Lotrek, niepodległość to:
"niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych".

Jeśli masz inną jej definicję to zmień wpis w Wiki.
23-12-2008 16:50 
 Ocena 6 na 6
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... niepodległość to:
>"niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych".

   Niezależność przed 1939 rokiem to:

   Prawdziwa niepodległość nie musi liczyć się z niczym. Dosyć, gdy liczy na coś. Na wodza, traktaty, na sprawiedliwość dziejową. Sprawdzian: mieć wrogów dookoła. To zostało spełnione. Przez Wilno i przez Lwów, zresztą nie tylko. Na przykład przez pokój ryski, przez wszystko, co w nim pominięto z rozmysłem i zadufaniem. Przez polesko-białoruską nędzę. Przez konopną pamięć o Kostku Wieszatielu. O Berezie, Brześciu, Szczypiornie i Wasilkowie. "Ja was przepraszam, panowie Ukraińcy, ja was bardzo przepraszam".

   Na koniec wsparcie prawie półtora miliona żołnierzy, pięćdziesięciu dywizji wyposażonych w trzy czwarte ilości niemieckich czołgów i samolotów, z kraju, który produkował 40% europejskiej broni - zamieniono bezmyślnie na skrawek ziemi za Olzą i tromtadrackie wrzaski. Zadanie wykonano, przyjaciół nie było. Do panteonu powołano dzielnego księdza Skorupkę, który umarł zwyczajnie, jak tysiące żołnierzy, z prostoduszną odwagą. A kanonik Panaś, który pęk legionowych orderów cisnął pod nogi dawcom, na posadzkę świątyni - inną miał odwagę, nie zwyczajną. Obywatelską. O takiej odwadze strach nawet pamiętać.


   www.racjon(*)k.php/s,5262/q,Sarmaty.i.scyty
.
23-12-2008 17:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>... niepodległość to:
>>"niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych".>

>   Niezależność przed 1939 rokiem to:
>[color=blue]   Prawdziwa niepodległość nie musi liczyć się z niczym. Dosyć, gdy liczy na coś....>
>   www.racjon(*)k.php/s,5262/q,Sarmaty.i.scyty
>.

Piłsudski do dziś żałuje, że nie mógł liczyć na Twoje światłe cytaty, Śmigielski.

>Na wodza, traktaty, na sprawiedliwość dziejową. Sprawdzian: mieć wrogów dookoła.>

Przez 45 lat mieliśmy wrogów nie tylko dookoła... "ktoś" nawet zaprosił ich w gościnę... długą "gościnę".

Tylko dlaczego teraz ten "ktoś" wypiera się odpowiedzialności za to, że ten, "zaproszony gość" rozkradł pół Polski razem z "zapraszającymi"?

Nie dysponujesz cytatami o takim "ktosiu"?
23-12-2008 19:21 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Przestałem cię już lubić, Adamiak, choć na moje nielubienie zasłużyć sobie nie jesteś w stanie. Masz taką antykomunistyczną skazę na umyśle, podobnie jak religianci skazę dogmatyczną. I podobnym jesteś racjonalistą.

>Piłsudski do dziś żałuje, że nie mógł liczyć na Twoje światłe cytaty, Śmigielski.
   Za młodu mawiałem: "Odgryzł się jak giez na kobylej..."

>Tylko dlaczego teraz ten "ktoś" wypiera się odpowiedzialności za to, że ten "zaproszony gość" rozkradł pół Polski razem z "zapraszającymi"?
   Ze sześć razy już ci tu odpowiadano na to debilne pytanie - wsio rawno, nie dotarło do ciebie. Zresztą, oczywiście, dotarło, ale starasz się rżnąć głupa. Postronnych odsyłam do wypowiedzi avitu i belvedere w wątku o stanie wojennym.

>Nie dysponujesz cytatami o takim "ktosiu"?
   Dysponuję - ale jakoś nie chcesz ich doczytać. Nie odsyłam cię więc ani do "Szczerbca na gwoździu", ani do "Kasztanki".

   Co do złośliwości, oszczędzę ci kontry: nie ta waga. Półciężka nie walczy z piórkową. Z ćwierćracjonalistą to już w ogóle mi nie wypada...
.
Cześć
Przestańcie Panowie. Takie uszczypliwości do niczego nie doprowadzą poza wstydliwym pojedynkiem na słowa. Cel

24-12-2008 00:14 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Przestałem cię już lubić, Adamiak, choć na moje nielubienie zasłużyć sobie nie jesteś w stanie.>

Czegoś tu nie rozumiem, Śmigielski...
Od pewnego czasu "grozisz" mi, że coraz mniej mnie lubisz, albo, że twoje lubienie (mnie) ma jakieś tam- mniejsze lub większe- natężenia...

Czy naprawdę myślisz, że zmienię swoje poglądy tylko po to, byś mnie polubił?
Uważam, że jest to, albo wyraz protekcjonalizmu przekraczającego, prawie, twoją megalomanię...
...albo tobie na prawdę się portale pomyliły, Śmigielski... to nie są "randki" ani "amorek.pl".

Ja tu nie jestem dla Twojego lubienia, jeszcze gustu nie straciłem, że o swojej, innej orientacji- nie tylko politycznej- nie wspomnę.

Czyżbyś myślał, iż celem każdego bywalca tego portalu jest zasłużenie sobie na twoje lubienie...?
Wyrażane przez aplauz dla cudzych myśli z wiele mówiącym wstępem: "cytat"... pisanym twoją ręką?

A twoje nielubienie najgorszą karą?

Autorytety sobie sam wybieram.
I się już nie załapiesz się, bo dobieram starannie.
Unikając hipokrytów.

>Masz taką antykomunistyczną skazę na umyśle, podobnie jak religianci skazę dogmatyczną.>

Nie zrewanżuję się domysłami o twoich skazach - sam się z nimi męcz... "patrioto"
Postawiłbym Ci plusa za ten post, gdyby nie to zdanie wyżej. Nie zabieraj komuś patriotyzmu, ponieważ myślisz inaczej. Śmigielski jest patriotą, choćby za walkę ze zblazowanymi młodymi ludźmi, którym się już nawet pisać po polsku nie chce...To co wiesz o patriotyzmie jest subiektywną oceną poprzez twoją ideologię. Umiesz stanąć z boku? Trzymajcie nerwy na wodzy Panowie...proszę. Celecrin

> I podobnym jesteś racjonalistą.>

Juror w konkursach na racjonalistów to twoja nowa specjalność?

>>Piłsudski do dziś żałuje, że nie mógł liczyć na Twoje światłe cytaty, Śmigielski.>
>Za młodu mawiałem: "Odgryzł się jak giez na kobylej...">

Zostało ci, albo już wróciło.

>Co do złośliwości, oszczędzę ci kontry: nie ta waga. Półciężka nie walczy z piórkową. Z ćwierćracjonalistą to już w ogóle mi nie wypada... >

Jesteś żałosny w postrzeganiu swojej..."argumentacji" jako walki.
Nawet to, że dostrzegam twoją bezsilność, zamienianą od dłuższego czasu na inwektywy, odczytujesz jak złośliwości.

Już ci napisałem: kiedyś twoje teksty miały polot, teraz tylko cytaty ci zostały.
Oraz "mądre rady" dla umarłych wodzów...

Półciężki myślicielu.
24-12-2008 09:00 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie zrewanżuję się domysłami o twoich skazach - sam się z nimi męcz... "patrioto">

> Postawiłbym Ci plusa za ten post, gdyby nie to zdanie wyżej. Nie zabieraj komuś patriotyzmu, ponieważ myślisz inaczej. Śmigielski jest patriotą, choćby za walkę ze zblazowanymi młodymi ludźmi, którym się już nawet pisać po polsku nie chce...>
Celecrin
>


Masz rację.
Niepotrzebnie dałem się wciągnąć w pyskówkę i zacząłem rewanżować inwektywami.

Miłych Świąt.
23-12-2008 19:21 
 Ocena 4 na 4
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Mam powody do przypuszczeń, że każdy z "waszych" wojskowych, służył pachołkom Moskwy a nie Polsce.

Którym pachołkom służą obecni polscy żołnierze: watykańskim, brukselskim, amerykańskim? A może znasz innych?

>Więc teraz poprawiają sobie komfort psychiczny przez nazywanie Kuklińskiego zdrajcą...

Ciekawe jak będą sobie poprawiali komfort obecni? Przecież chyba każdy zawodowy żołnierz w tym kraju wie, że jeśli chodzi o liczbę politruków religijnych to jesteśmy najlepsi w całym NATO.

>Teraz nie mają interesu by kwestionować legalność ówczesnej władzy.

A czy obecni później będą mieli taki interes?

>"niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych".

Wielokrotnie już tak bywało, że nieformalny wpływ bywał, a także i nadal bywa o wiele gorszy.
23-12-2008 19:42 
 Ocena 2 na 2
mcgrbv (109 punktów)
Konwencje haskie (aktualnie obowiązujące prawo międzynarodowe):
Rozdział II
O szpiegach
Artykuł 29
Za szpiega może być uważana tylko taka osoba, która, działając potajemnie lub pod fałszywymi pozorami, zbiera lub stara się zbierać wiadomości w obrębie działań jednej ze stron wojujących z zamiarem zakomunikowania ich stronie przeciwnej.

A więc nie są uważani za szpiegów wojskowi, którzy bez przebrania przedostali się dla zbierania wiadomości do strefy działań armii nieprzyjacielskiej.

Również nie będą uważani za szpiegów ci wojskowi i niewojskowi, którzy jawnie wykonują swoje zadania, którym zlecone jest oddanie depesz, przeznaczonych do ich własnej lub nieprzyjacielskiej armii.

Do tejże kategorii należą również osoby, które posyłane są balonem dla przewiezienia depesz lub w ogóle dla utrzymania komunikacji między różnymi częściami lub terytorium.

Artykuł 30
Szpieg pojmany na gorącym uczynku nie może być ukarany bez uprzedniego sądu.

Artykuł 31
Szpieg, który wrócił do armii, do której należy, i wzięty następnie do niewoli przez nieprzyjaciela, jest traktowany jako jeniec wojenny i nie ponosi odpowiedzialności za swoje poprzednie czynności szpiegowskie.

Według tej konwencji Kukliński jest szpiegiem. Kary dla szpiega konwencja nie określa. Czyli można szpiega uznać za bohatera narodowego i ufundować mu pomniki. Zawsze jednak będą to pomniki dla s z p i e g a, przynajmniej wg Konwencji haskich.
24-12-2008 14:45 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>Mam powody do przypuszczeń, że każdy z "waszych" wojskowych, służył pachołkom Moskwy a nie Polsce.

Rozumiem, że Twoi wojskowi to ci co po 1989r. zaczęli leżeć krzyżem w kościele, szybko brać śluby kościelne ze swoimi wieloletnimi żonami i pełno ich na pielgrzymkach do Częstochowy. Taka postawa się jakoś nazywa i nie ma raczej pozytywnego wydźwięku.

>Niepodległość to nie jest kwestia Twoich poglądów, Lotrek, niepodległość to:
>"niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych".
>Jeśli masz inną jej definicję to zmień wpis w Wiki.

Jeśli definicja z Wiki odpowiada Ci, to Polska dalej nie jest niepodległym państwem.
Głupio...co?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
11-01-2009 21:14 
 Ocena 5 na 5
stary (143 punktów)
>Niepodległość to nie jest kwestia Twoich poglądów, niepodległość to:
> "niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych".

> Analizując tą definicję, obecną sytuację polityczną naszego kraju na tle światowych wpływów oraz dawny układ polityczny to tak naprawdę niewiele się zmieniło. Zmieniliśmy podległość w stosunku do Związku Radzieckiego na podległość w stosunku do Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, z Układu Warszawskiego na NATO itd. Stąd w ocenach tu stosowanych decydują nie definicje a osobiste poglądy i emocje adwersarzy.
Nawet w USA uważa się Kuklińskiego za szpiega i zdrajcę, oczywiście pracującego na ich korzyść. Z punktu widzenia każdej armii dowolnego państwa zachowanie się Kuklińskiego jest zdradą. Natomiast ocena zysków i strat stąd wynikająca jest pochodną przekonań politycznych, sympatii narodowościowych, przyjętych i stosowanych zasad moralnych itd. i będzie zawsze wieloraka tak jak rozkładają się sympatie i antypatie ludności. Wnioski zaś zawsze, podobnie jak na tym forum będą arbitralne i przeciwstawne.
22-12-2008 17:04 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Znam Twoje poglądy na ten temat, ale też poznałem kilku wojskowych. Każdy z nich mówił krótko - zdrajca.>

Jeszcze napisz, jakich wojskowych masz na myśli... bo coś mi mówi, że są oni stroną w tym sporze.

>Też tak uważam, będąc wojskowym na tym stanowisku mógł także zrobić wiele dobrego dla swego kraju w inny sposób.>

Jasne, ale postanowił zrobić więcej, niż tylko czekać (jak "Twoi" wojskowi) na ciepłej posadzie, aż się niepodległości doczeka.
23-12-2008 19:01 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Jeszcze napisz, jakich wojskowych masz na myśli... bo coś mi mówi, że są oni stroną w tym sporze.

Mam na myśli takich wojskowych, którzy by walczyli po stronie swojej ojczyzny w przypadku wkroczenia Armii Czerwonej. Jaki okres teraz mam na myśli to chyba nie muszę pisać, mam nadzieję? Nie zachowaliby się jak czescy oficerowie. Z tego powodu wcale nie byli zadowoleni, wręcz przeciwnie mówili: dlaczego u nas jest to niemożliwe, wiem że walka by została krwawo stłumiona, straty niewyobrażalne, ale chwyciłbym za broń bez chwili zastanowienia.

>Jasne, ale postanowił zrobić więcej, niż tylko czekać (jak "Twoi" wojskowi) na ciepłej posadzie, aż się niepodległości doczeka.

Do mnie żaden obcy wywiad z taką "prośbą" się nie zwrócił, ale za to nasz rodzimy jak najbardziej. Było to związane z moim wyjazdem za granicę, gdy poszedłem po odbiór paszportu, dziewczyna która tam pracowała poinformowała mnie, że obywatel kapitan chce ze mną porozmawiać. Był zdziwiony, a po wejściu do jego gabinetu jeszcze bardziej. Kto wówczas chodził po urzędach to wie co mam na myśli, zresztą i obecnie gdzieniegdzie tak jeszcze jest. Na mój widok nie dość, że wstał to jeszcze wyszedł zza biurka. Zresztą dość szybko zorientowałem się o co mu chodzi. Miałem szpiegować i donosić, w tym także i na swoich przyjaciół, którzy mieszkali za granicą. To nie byli Polacy, ale praktycznie co roku tu przyjeżdżali, a dla mnie to był pierwszy wyjazd tam. Do czegoś takiego to jednak nie jestem zdolny, a że w planach były także i następne wyjazdy to postanowiłem go zniechęcić i to skutecznie od takich propozycji na przyszłość. Pomyślałem chwilkę i wymyśliłem: jak opowiem kumplom, że szpionem zostałem to nikt mi nie uwierzy. Który wywiad chce mieć takich współpracowników?
Między innymi i to miałem wcześniej na myśli pisząc zdrajca. Bo zdradził łamiąc nie tylko przysięgę, ale także przyjaciół, w dodatku rodaków.
22-12-2008 11:53
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>byle pułkownik nie będzie decydował o sojuszach Polski...

Do tego potrzeba byle prezydenta.
placownik (17853 punktów)

>A przecież Wałęsa nie był miłośnikiem PRLu i dopiero prezydent Kwaśniewski
>ułaskawił Kuklińskiego, pewnie z przyczyn koniunkturalnych, czyli chciał się podlizać prawicy.

   To była część ceny jaką musieliśmy zapłacić za przyjęcie do NATO. Prezydentowi Wałęsie, zwolennikowi tajemniczego NATO-bis, specjalnie na tym nie zależało.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>osobników zionących nienawiścią do generała Jaruzelskiego

Ten język nie brzmi racjonalnie wobec prostego osądu, że Jaruzelski był kolaborantem i zdrajcą.

> Za czasów PRlu nie brakowało różnego
>rodzaju szpiegów wśród naszych obywateli

Oraz szpiegów naszych obywateli. Warto pamiętać, że w tamtych czasach sprawy były bardzo klarowne. Szpieg na usługach sowieckich stał po stronie zła, szpieg na usługach amerykańskich stał po stronie dobra. Oczywiście zdrada własnej przysięgi i szpiegowanie, to zajęcia kontrowersyjne, ale nawet taki sposób walki o wolność ojczyzny jest lepszy niż grzeczne pracolenie na rzecz Imperatora.

>Nie mniej uważam, że zdradę swojego kraju należy potępić i nazywać po imieniu.

Kukliński nie zdradził kraju, zdradził tylko swoją przysięgę złożoną Imperatorowi, a zrobił to, żeby służyć swojemu krajowi.

Jeżeli ten problem moralny wydaje Ci się wciąż niezbyt klarowny, to przeczytaj "Potop" Sienkiewicza. Tam podobny problem ma Kmicic, który uczciwie służył Radziwiłłom, a w końcu postanowił ich zdradzić. Pomijając fakt, że historia opisana w Potopie jest straszliwie wypaczona (Radziwiłłowie w rzeczywistości wcale nie byli zdrajcami), to dylemat moralny mamy ten sam: czy służyć wiernie do końca złu, zdrajcom i okupantom, czy dojrzeć, zmądrzeć, odrzucić błąd młodości i opowiedzieć się po stronie dobra - zacząć służyć swojemu narodowi.

Kukliński wybrał drogę dobra, jak Kmicic.

doku
22-12-2008 14:58 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Jeżeli ten problem moralny wydaje Ci się wciąż niezbyt klarowny, to przeczytaj "Potop" Sienkiewicza. Tam podobny problem ma Kmicic, który uczciwie służył Radziwiłłom, a w końcu postanowił ich zdradzić.

Sądzisz, że nie czytałem? Kmicic złożył przysięgę rodowi Radziwiłłów a nie swojej Ojczyźnie (jaka by ona nie była), więc chyba Twoje porównanie jest niezbyt trafne.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 15:23 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Kmicic złożył przysięgę rodowi Radziwiłłów a nie swojej Ojczyźnie

Wtedy była to przysięga większej nawet wagi niż dzisiaj przysięga Ojczyźnie. Szlachcic, rycerz w ustroju feudalnym, nie miał innej przysięgi niż służyć swemu panu, księciu, królowi. Na razie nie udało Ci się podważyć tej analogii.

doku
22-12-2008 15:51 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Szlachcic, rycerz w ustroju feudalnym, nie miał innej przysięgi niż służyć swemu panu, księciu, królowi.

Przeczytaj "Potop" Henryka Sienkiewicza to przekonasz się, że autor czas akcji swojej powieści dokładnie przedstawił i była to epoka Renesansu a nie Średniowiecze z ustrojem feudalnym. Zresztą w tej powieści nie brak odniesień do Polski, jako ojczyzny.
Więc trudno mi zgodzić się z Twoją analogią.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
rudyment (3233 punktów)
CQ
Niech się fale zjawisk kłębią
Gdzieś tam w wielkich stolic wirze -
My tu żyjem życia głębią!
(Jak robaki w starym syrze...)/Boy?

Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
22-12-2008 19:51 
 Ocena 1 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Szlachcic, rycerz w ustroju feudalnym, nie miał innej przysięgi niż służyć swemu panu, księciu, królowi.
>Przeczytaj "Potop" Henryka Sienkiewicza to przekonasz się, że autor czas akcji swojej powieści dokładnie przedstawił i była to epoka Renesansu a nie Średniowiecze z ustrojem feudalnym. Zresztą w tej powieści nie brak odniesień do Polski, jako ojczyzny.
>Więc trudno mi zgodzić się z Twoją analogią.

Feudalizm nie skończył się wraz ze Średniowieczem.
lotrek (14275 punktów)

>Feudalizm nie skończył się wraz ze Średniowieczem.

Jeśli masz na myśli pańszczyznę, to zgadzam się z Tobą.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2008 20:31 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>...Zresztą w tej powieści nie brak odniesień do Polski, jako ojczyzny.
>Więc trudno mi zgodzić się z Twoją analogią.>

Odnoszę wrażenie, że Tobie nie jest trudno się zgodzić z Dokowskim, Ty po prostu nie chcesz.

>Przeczytaj "Potop" Henryka Sienkiewicza to przekonasz się...>

Zakładam cztery wersje wydarzeń:
1. Czytałeś "Potop" w jakimś egzotycznym przekładzie.
2. Czytałeś, lecz nie zrozumiałeś.
3. Czytałeś, lecz zrozumiałeś po swojemu (czyt: wbrew intencji autora)
4. Nie czytałeś książki pt: "Potop", drugiej z powieści tworzących Trylogię Henryka Sienkiewicza.
23-12-2008 10:43 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> była to epoka Renesansu a nie Średniowiecze z ustrojem feudalnym.

A skąd Ci się wzięło to Średniowiecze?! Ładny sobie wymyśliłeś argument!

Feudalizm, mój złociutki, feudalizm był to. Polska była wtedy jednym z najprymitywniejszych krajów Europy, nawet miasta nie mogły się rozwijać z powodu archaicznej formy naszego feudalizmu. Dzikus Kmicic złożył najświętszą w swoim rozumieniu przysięgę - przysięgę posłuszeństwa swojemu księciu, na Boga, w którego wierzył. Tej marnej przysięgi, którą składały sowieckie pachołki na wierność socjalizmowi, PRL i ZSRR, nie można porównywać z przysięgą Kmicica. Dopiero potem Kmicic dojrzał moralnie i opowiedział się po stronie dobra, łamiąc tak świętą przysięgę.

Decyzja Kuklińskiego była o wiele mniej kontrowersyjna.

doku
24-12-2008 15:27 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>A skąd Ci się wzięło to Średniowiecze?! Ładny sobie wymyśliłeś argument!
>Feudalizm, mój złociutki, feudalizm był to.

Cytat:
Feudalizm w Polsce
Literatura historyczna, rozumiejąca przez feudalizm jedynie jego postać klasyczną, negowała istnienie feudalizmu w Polsce, a to z racji sporadycznego występowania prawa lennego w stosunkach wewnętrznych państwa, jedynie na Śląsku, Pomorzu Zachodnim, Rusi i Mazowszu. Feudalizm występował natomiast w stosunkach zewnętrznych, królowie polscy sprawowali czasowe lub trwałe zwierzchnictwa lenne nad ziemiami sąsiednimi (m.in. Prusy), jak również w układach społecznych i gospodarczych, choć z pewnym opóźnieniem w porównaniu z Zachodem, gdyż dopiero formowanie się państwa w czasach Piastów przyspieszyło rozwarstwienie niezróżnicowanej dotąd warstwy kmiecej.


>Polska była wtedy jednym z najprymitywniejszych krajów Europy, nawet miasta nie mogły się rozwijać z powodu archaicznej formy naszego feudalizmu.

Nie wszystkie, ustrój miast wzorowany był na Prawie Niemieckim (Prawa Magdeburskie), oczywiście nie w jednym czasie. Np. Kraków takie prawa otrzymał w 1257r

wiadomosci(*)endarium/article.htm?id=221777

a inne, jak np.Warszawa później, w 1750r.

dziedzictw(*)magdeburskim_z_26_V_1750_roku,
>gid,277253,cid,5229.htm

pewnie dlatego ich rozwój przebiegał odmiennie. Ale jednak przebiegał...


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Warszawa później, w 1750r.

O tym właśnie myślałem

doku
stary (143 punktów)
"Potop" Sienkiewicza. Tam podobny problem ma Kmicic, który uczciwie służył Radziwiłłom, a w końcu postanowił ich zdradzić. Pomijając fakt, że historia opisana w Potopie jest straszliwie wypaczona (Radziwiłłowie w rzeczywistości wcale nie byli zdrajcami), to dylemat moralny mamy ten sam: czy służyć wiernie do końca złu, zdrajcom i okupantom, czy dojrzeć, zmądrzeć, odrzucić błąd młodości i opowiedzieć się po stronie dobra - zacząć służyć swojemu narodowi.

> Tak to wypaczona historia ale w niej Kmicic zdradzał suwerena (swojego pana) a nie ojczyznę, zdradzał dla ojczyzny. O zdradę ojczyzny był tylko posądzony.
12-01-2009 13:12 
 0 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"Kmicic zdradzał suwerena (swojego pana) a nie ojczyznę, zdradzał dla ojczyzny.

To samo robił Kukliński - zdradził sowietów dla Polski

doku
Satyr (4285 punktów)
Twój punkt widzenia ma coś z manipulacji.

Formalnie - Kukliński jest zdrajcą. Tak samo jak zdrajcami byli Niemcy, którzy ratowali Żydów od pieca krematoryjnego!

Zrozum, że prawo nie zawsze jest dobre, i często mamy do czynienia z "ustawowym bezprawiem". Dlatego nazywanie zdrajcą człowieka, który zaryzykował życie dla sprawy jest ordynarnym oszczerstwem.

Niemca, który ratował W.Szpilmana też nazywasz zdrajcą?! Bo formalnie był zdrajcą, zdradził prawo niepodległej
III Rzeszy! I co teraz powiesz?
22-12-2008 20:00 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Niemca, który ratował W.Szpilmana też nazywasz zdrajcą?! Bo formalnie był zdrajcą, zdradził prawo niepodległej
>III Rzeszy! I co teraz powiesz

Chodzi o Wilma Hosenfelda:

"Po powstaniu warszawskim pozostał (Szpilman) w ukryciu, odcięty od wszelkiej pomocy ze strony polskich przyjaciół, w ruinach wypalonego domu w Alei Niepodległości. Odkrył go tam kapitan Wehrmachtu Wilm Hosenfeld, który udzielał mu pomocy, dostarczając mu żywności. Dopiero w 1950 Szpilmanowi udało się poznać tożsamość tego Niemca, lecz nie udało mu się już uwolnić go z niewoli sowieckiej (era "zimnej wojny" po 1948). Hosenfeld zmarł później w obozie jenieckim w 1952."

Najbardziej znanym "zdrajcą" w tym temacie jest Oskar Schindler.
23-12-2008 09:21 
 Ocena 4 na 4
matragon (2557 punktów)
>Formalnie - Kukliński jest zdrajcą. Tak samo jak zdrajcami byli Niemcy, którzy ratowali Żydów od pieca krematoryjnego!>

Demagogiczne porównanie. Zupełnie nie na miejscu.

>Zrozum, że prawo nie zawsze jest dobre, i często mamy do czynienia z "ustawowym bezprawiem". Dlatego nazywanie zdrajcą człowieka, który zaryzykował życie dla sprawy jest ordynarnym oszczerstwem.>

Dla jakiej sprawy ??? Co obiecano Kuklińskiemu - w zamian za jego usługi, oprócz pieniędzy ??? Miał jakieś gwarancje od CiA - dotyczące Polski i Polaków ???

W tamtym czasie z punktu widzenia militarnego można było służyć NATO albo UKŁADOWi WARSZAWSKiEMU. Polska BYŁA członkiem tej drugiej struktury. I abstrahując od sympatii czy upodobań politycznych, Polski żołnierz był elementem tego sojuszu.

>Niemca, który ratował W.Szpilmana też nazywasz zdrajcą?! Bo formalnie był zdrajcą, zdradził prawo niepodległej III Rzeszy! I co teraz powiesz? >

Działał w pojedynkę, ratując życie człowieka. Zrobił to bezinteresownie ... Działał pod wpływem impulsu, ludzkiego odruchu - nie spekulując jakie ewentualnie korzyści lub straty może mu przynieść taki postępek. Taka jest różnica !

Z historycznego punktu widzenia - to nie Kukliński przywrócił Polsce tzw. "niepodległość". Zdecydowanie większe zasługi w tym względzie - ma generał Jaruzelski, oraz część ludzi Solidarności i PZPR - którzy WSPÓLNiE przeprowadzili Polskę przez lata 80.

Kukliński po prostu pracował dla CiA - OBCEJ agencji wywiadowczej, realizującej wyłącznie WŁASNE interesy polityczne.

Generał Jaruzelski wierzył że sprawy Polski, powinni i mogą rozwiązać Polacy. To jest dla mnie patriotyzm i odwaga. Działał otwarcie, legalnie, w imieniu swojego Państwa i narodu i dla jego dobra. Musiał podejmować decyzje trudne i kontrowersyjne. TO ON MUSiAŁ JE PODEJMOWAĆ ...

Kukliński nic nie musiał. Nie miał żadnego wpływu na NiC. On tylko donosił, przekazywał informacje ... Widocznie doszedł do wniosku, że Polskę można wykorzystać, do rozgrywek między NATO a UKŁADEM WARSZAWSKiM, przy okazji zarabiając parę dolarów ... facet po prostu wierzył w to, że fajniej będzie lizać tyłek Amerykanom zza oceanu, niż rosyjskim sąsiadom. Może stosunek kursu dolara do rubla tak na niego działał. Nie wiem ... Jest mi obojętne czy zdrajca pracuje dla tych czy dla tych. Jeżeli wyżej stawia interes OBCEGO Państwa niż własnego - jest zdrajcą i tyle. A tak było w tym przypadku.

P.S. I żeby była pełna jasność : czym innym jest współpraca pomiędzy państwami, gdzie zachodzi obopólna korzyść, czym innym praca na rzecz innego państwa, poza jakimkolwiek formalnym układem między tymi państwami.


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
Adamiak (36436 punktów)
>W tamtym czasie z punktu widzenia militarnego można było służyć NATO albo UKŁADOWi WARSZAWSKiEMU. Polska BYŁA członkiem tej drugiej struktury. I abstrahując od sympatii czy upodobań politycznych, Polski żołnierz był elementem tego sojuszu.>

I od tego momentu Twoje argumenty abstrahują od rzeczywistości, że o zdrowym rozsądku nie wspomnę.
Bo zapomniałeś, że ten sojusz był narzucony Polsce przez ZSRR.
I władzę polaczków, którzy przyjechali na czołgach Sowietów.

>Z historycznego punktu widzenia - to nie Kukliński przywrócił Polsce tzw. "niepodległość". Zdecydowanie większe zasługi w tym względzie - ma generał Jaruzelski, oraz część ludzi Solidarności i PZPR - którzy WSPÓLNiE przeprowadzili Polskę przez lata 80.>

Jasne. Szczególne zasługi przy przywracaniu "niepodległości" miał Jaruzelski w latach 1945-1947, kiedy to brał udział w walkach z polskimi oddziałami antykomunistycznymi w okolicach Częstochowy i Piotrkowa Trybunalskiego.

Krótko mówiąc: pacyfikował przeciwników swoich "braci komunistów" z którymi się utożsamiał i wiązał nadzieje kariery wojskowej.
Jaruzelski jako jedyny polski generał, opowiedział się za pozostaniem marszałka Rokossowskiego w LWP.
Pewnie z miłości do ojczyzny... tylko której???

>Kukliński po prostu pracował dla CiA - OBCEJ agencji wywiadowczej, realizującej wyłącznie WŁASNE interesy polityczne.
>Generał Jaruzelski wierzył że sprawy Polski, powinni i mogą rozwiązać Polacy.>...

...i dlatego współpracował, do 54 roku, z wywiadem rosyjskim.

>To jest dla mnie patriotyzm i odwaga. Działał otwarcie, legalnie, w imieniu swojego Państwa i narodu i dla jego dobra. >

No właśnie, dobrze napisane: "w imieniu swojego Państwa".
Tylko to nie było Państwo Kowalscy.

>Musiał podejmować decyzje trudne i kontrowersyjne. TO ON MUSiAŁ JE PODEJMOWAĆ ...>

Nie musiał, tylko chciał, bo nieźle mu było pod opieką sowieckich przyjaciół.
Decyzje też nietrudne, bo rozkazy z Moskwy nie były skomplikowane, w skrócie: budować dla nich statki za grosze (ruble transferowe, hihi), przysyłać węgiel i mięso (w zamian za te statki, oczywiście ) oraz trzymać "polaczków" za mordy, żeby nie podskakiwali.

>Widocznie doszedł do wniosku, że Polskę można wykorzystać, do rozgrywek między NATO a UKŁADEM WARSZAWSKiM, przy okazji zarabiając parę dolarów ... facet po prostu wierzył w to, że fajniej będzie lizać tyłek Amerykanom zza oceanu, niż rosyjskim sąsiadom. Może stosunek kursu dolara do rubla tak na niego działał.>

Jasne... choć mógł mieć spokój i rubli do oporu (jak Jaruzelski), ale ryzykował życiem, żeby przyczynić się do zmian w które wierzył.
Zmiany Polski w niepodległą.

Jaruzelskiemu za utrzymywanie status quo przy cieplutkim poparciu sowietów, Moskwa płaciła guzikami?

> Nie wiem ... Jest mi obojętne czy zdrajca pracuje dla tych czy dla tych. Jeżeli wyżej stawia interes OBCEGO Państwa niż własnego - jest zdrajcą i tyle.>

Jeśli naprawdę uważasz, że Jaruzelski działał w interesie Państwa Polskiego...to faktycznie nie wiesz co piszesz.

>P.S. I żeby była pełna jasność : czym innym jest współpraca pomiędzy państwami, gdzie zachodzi obopólna korzyść, czym innym praca na rzecz innego państwa, poza jakimkolwiek formalnym układem między tymi państwami.>

Czyżbyś sugerował, że Polska miała jakiekolwiek korzyści ze składania haraczu ZSRR...???
A "układy formalne" z ZSRR za "zdrowe i normalne"?
Nie słyszałeś o "Memoriale 59"?

Z poglądami jakie prezentujesz... pewnie byś go nie poparł.
Może jesteś zbyt młody, by pamiętać atmosferę niechęci (by nie rzec: nienawiści) do komunistów.
23-12-2008 19:55 
 Ocena 3 na 3
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Może jesteś zbyt młody, by pamiętać atmosferę niechęci (by nie rzec: nienawiści) do komunistów.

Ja jestem wystarczająco stary by to pamiętać. Pamiętam nawet, że w mojej rodzinie był też taki jeden co bardzo nienawidził komuchów. Tylko, że na moje pytanie: kto to jest ten komunista? Nie umiał odpowiedzieć. Pewnie taki ówczesny moherowy beret. Ksiądz powiedział, że komuna jest be to i on to tylko powtarzał. Czy miał powody do nienawiści, sami osądzicie: to ta komuna zabrała ziemię plebanowi, a część jej dostała się także i jemu.

Znałem też parę takich co mi odpowiadali: i co z tego, że partyjny. To dobry człowiek.
Myślę i myślę, ale nie mogę sobie przypomnieć, żeby ktoś mi powiedział: i co z tego, że ksiądz....?
23-12-2008 12:52 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Formalnie - Kukliński jest zdrajcą. Tak samo jak zdrajcami byli Niemcy, którzy ratowali Żydów

Kukliński nie jest zdrajcą, bo "zdradził" Imperatora rosyjskiego, a nie swoją ojczyznę. Niemcy nie były krajem zależnym - zdrada Niemców była zdradą prawdziwą.

doku
23-12-2008 12:59 
 Ocena 1 na 1
matragon (2557 punktów)
>>Formalnie - Kukliński jest zdrajcą. Tak samo jak zdrajcami byli Niemcy, którzy ratowali Żydów
>Kukliński nie jest zdrajcą, bo "zdradził" Imperatora rosyjskiego, a nie swoją ojczyznę. >

To Kukliński był Rosjaninem ??? To jakieś nowe rewelacje


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Kukliński był Rosjaninem ??? To jakieś nowe rewelacje

A skąd je wziąłeś? Jeszcze ich nie słyszałem

doku
23-12-2008 13:17 
 Ocena 3 na 3
matragon (2557 punktów)
>>Kukliński był Rosjaninem ??? To jakieś nowe rewelacje
>A skąd je wziąłeś? Jeszcze ich nie słyszałem >

Dwa posty wyżej napisałeś że zdradził "Imperatora rosyjskiego".
Stąd wysnułem wniosek - jakobyś uznał Kuklińskiego za osobę w jakiś sposób związaną z Rosją.
Ciężko zdradzić bowiem kogoś, z kim nie jest się w żaden sposób związanym.
Jednocześnie twierdzisz, że nie zdradził Polski ...

No to coś tu nie gra

Bo albo Kukliński musiałby być Rosjaninem żeby "Imperatora" zdradzić, a Polski nie, albo był Polakiem i zdradził "Imperatora" poprzez jednoczesny fakt zdrady Polski, będącej naówczas państwem sprzymierzonym z ZSRR w ramach Układu Warszawskiego.

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
23-12-2008 14:54 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>zdradził "Imperatora" poprzez jednoczesny fakt zdrady Polski, będącej naówczas państwem sprzymierzonym z ZSRR w ramach Układu Warszawskiego.

Polska nie była państwem "sprzymierzonym", ale częściowo podbitym przez Rosję w wyniku inwazji z roku 1939, a częściowo zdobytym przez Rosję na Niemcach, okupowanym, podbitym i spacyfikowanym przez Rosjan podczas wojny domowej zakończonej w 1948.

Polska nie była państwem sprzymierzonym, więc Kukliński zdradzając ZSRR, nie zdradził Polski.

doku
23-12-2008 15:34 
 Ocena 1 na 1
matragon (2557 punktów)

>Polska nie była państwem "sprzymierzonym", ale częściowo podbitym przez Rosję w wyniku inwazji z roku 1939, a częściowo zdobytym przez Rosję na Niemcach, okupowanym, podbitym i spacyfikowanym przez Rosjan podczas wojny domowej zakończonej w 1948.
>Polska nie była państwem sprzymierzonym, więc Kukliński zdradzając ZSRR, nie zdradził Polski.>

Mówiąc o Kuklińskim - rozmawiamy o latach 70-tych XX wieku. Wiesz o tym - prawda ?

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
23-12-2008 16:13 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> rozmawiamy o latach 70-tych XX wieku. Wiesz o tym - prawda ?

Prawda. Od czasu przegranej Polaków w 1948 wojny domowej zdarzyło się trochę. Wojska sowieckie krwawo stłumiły niepodległościowy zryw Węgrów, krwawo stłumiły próbę usamodzielnienia się Czechów... a Ty sugerujesz, że tymczasem Polacy pokochali okupanta?

doku
23-12-2008 17:07 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>> rozmawiamy o latach 70-tych XX wieku. Wiesz o tym - prawda ?
>Prawda. Od czasu przegranej Polaków w 1948 wojny domowej zdarzyło się trochę. Wojska sowieckie krwawo stłumiły niepodległościowy zryw Węgrów, krwawo stłumiły próbę usamodzielnienia się Czechów... a Ty sugerujesz, że tymczasem Polacy pokochali okupanta

Nie bądź niesprawiedliwy, Dokowski, niektórzy, hm, "Polacy" pokochali.

Niektórzy kolaborowali- mniej lub bardziej świadomie- popierając Sowietów.

Najwięcej było- tak myślę- takich, którzy po prostu zrezygnowali z myśli o niepodległości na rzecz codziennych trosk i kłopotów.

Wielu było takich, co tylko złorzeczyło pod nosem okupantom, lecz nie widzieli perspektyw w obliczu sytuacji geopolitycznej Polski.

Znam takich fatalistów, co mówili: dość już przegranych powstań, niech będzie jak jest, czyli kiepska namiastka Polski zamiast żadnej, bo: "co my możemy zrobić?".

Sytuacja nie była tak klarowna, jak chce wielbiciel jasnych podziałów na rusofilów czy frankofilów.

Można by długo wyliczać typy postaw Polaków, ale jeden podział, instynktownie przez "większość" wówczas wyczuwany, był wyraźny: "oni", czyli zwolennicy komuny (więc i ZSRR) i jej bezpośredni współwyznawcy - oraz "my" czyli ci, co chcieli (w różny sposób to manifestując) prawdziwej, niepodległej Polski.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Sytuacja nie była tak klarowna, jak chce wielbiciel jasnych podziałów na rusofilów czy frankofilów.

Ja jestem holendrofilem. Rosjan nie lubię, bo zawsze byli naszymi wrogami. Francuzów nie lubię, bo zawsze byli zdrajcami.

>Można by długo wyliczać typy postaw Polaków, ale jeden podział, instynktownie przez "większość" wówczas wyczuwany, był wyraźny: "oni", czyli zwolennicy komuny (więc i ZSRR) i jej bezpośredni współwyznawcy - oraz "my" czyli ci, co chcieli (w różny sposób to manifestując) prawdziwej, niepodległej Polski.

Dlatego dla nich Kukliński jest zdrajcą, dla nas nie.

Mnie jednak w całej tej sprawie bardziej porusza skala emocji, które próbują eskalować ekstremiści z obu stron tej barykady. Dlaczego tak niewiele osób zgadza się z takim prostym twierdzeniem, że jest to postać kontrowersyjna. Dlaczego przeważają opinie skrajne? Skrajni antykomuniści mówią "bohater", skrajni komuniści mówią "zdrajca". Czy nie można mieć na takim forum mniej skrajnych opinii?

Ja tutaj ostrożnie bronię Kuklińskiego przed obelgami skrajnej lewicy, nie nazywam Kuklińskiego bohaterem, staram się ostudzić emocje, pokazać że Kukliński był postacią kontrowersyjną, chociaż nie aż tak kontrowersyjną, jak Kmicic. Dlatego nie rozumiem, skąd pomysł, żeby akurat mnie wybrać na adresata uwag o "klarowności" i "wielbicielu jasnych podziałów".

doku
24-12-2008 12:18 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Sytuacja nie była tak klarowna, jak chce wielbiciel jasnych podziałów na rusofilów czy frankofilów.
>Ja jestem holendrofilem. Rosjan nie lubię, bo zawsze byli naszymi wrogami. Francuzów nie lubię, bo zawsze byli zdrajcami.>

Właściwie nie jestem żadnym "filem", bo cenię w wielu nacjach wiele różnych cech, jak i wielu nie lubię... jak swoich.

>Dlatego dla nich Kukliński jest zdrajcą, dla nas nie.>
>Mnie jednak w całej tej sprawie bardziej porusza skala emocji, które próbują eskalować ekstremiści z obu stron tej barykady. Dlaczego tak niewiele osób zgadza się z takim prostym twierdzeniem, że jest to postać kontrowersyjna. Dlaczego przeważają opinie skrajne? Skrajni antykomuniści mówią "bohater", skrajni komuniści mówią "zdrajca". Czy nie można mieć na takim forum mniej skrajnych opinii

Nie pisz, że nie można - przed chwilą ją wyraziłeś.

>Ja tutaj ostrożnie bronię Kuklińskiego przed obelgami skrajnej lewicy, nie nazywam Kuklińskiego bohaterem, staram się ostudzić emocje, pokazać że Kukliński był postacią kontrowersyjną, chociaż nie aż tak kontrowersyjną, jak Kmicic.>

Więc pokazałeś.

Ja mam bardziej ekstremalne poglądy, choćby dla równowagi wobec tych farbowanych lisów, którzy nazywają Kuklińskiego zdrajcą.

Bo uważam, że najbardziej- na ogół- nienawidzą go ci, co mają jakiś dyskomfort emocjonalny w wyniku swojej postawy w tamtych czasach.
Nazwanie Kuklińskiego zdrajcą i Jaruzelskiego bohaterem jest oliwą na ich sumienia.

I jest to wytłumaczalny psychologicznie odruch, ale ja nie muszę się zgadzać, by odbywało się to moim- niejako- kosztem.

Pewnie też ostrość moich poglądów jest kwestią temperamentu.

>Dlatego nie rozumiem, skąd pomysł, żeby akurat mnie wybrać na adresata uwag o "klarowności" i "wielbicielu jasnych podziałów".>

Adresatem było forum, podpiąłem się, bo mi w kontekście pasowało.
Jeśli Ci to przeszkadza - przepraszam.

Wesołych Świąt.
24-12-2008 06:05 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Czy Japonia jest okupowana przez USA?



Pozdrawiam
Happy Xmass
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Cześć
>Czy Japonia jest okupowana przez USA?

Cześć!

Nie jest.

Pozdrawiam.

Wesołych Świąt!

doku
24-12-2008 16:06 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
USA wygrało wojnę z Japonią. Japonia oficijalnie nie ma armii, a tylko jakieś służby obronne. W Japonii stacjonuje prawie 100 tys amerykańskich żołnierzy.
Czy Japonia jest suwerenna?

Pozdrawiam również
Wesołych
24-12-2008 16:16 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>W Japonii stacjonuje prawie 100 tys amerykańskich żołnierzy.
>Czy Japonia jest suwerenna?
Według Wiki i naszego przyjaciela Adamiaka nie....

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>>W Japonii stacjonuje prawie 100 tys amerykańskich żołnierzy.>

Ponad 50 tys.

>>Czy Japonia jest suwerenna

Owszem, jest : 14.pl/stosunki_dwustronne_USA_japonia

> Według Wiki i naszego przyjaciela Adamiaka nie.... >

Mów za siebie, Lotrek.

Wesołych Świąt.
lotrek (14275 punktów)
>Mów za siebie, Lotrek.
>Wesołych Świąt.

Wesołych i pogodnych


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
24-12-2008 18:56 
 Ocena 5 na 5
Celecrin (11895 punktów)
Witam
Niedawno widziałem film w TV o wojsku USA poza granicami, broniącym stanowiska, iż to jest potrzebne dla bezpieczeństwa. Liczba żołnierzy podana w filmie stacjonujących w Japonii wynosiła ponad 60 tys.
Sprawdziłem na Wiki.en i okazało się, że jest ich o wiele mniej, bo ok. 34 tys. Reszta to pracownicy "cywilni", dane pochodzą z 2007 roku.
To nieważne, w Japonii stacjonują potężne siły USA. To połowa przyszłej Polskiej armii (80tys). W sumie zgodzisz się, że to nieważne. 60 tys czy 30 tys, nawet 5 tys, liczy się symbol.
I teraz:
Cytat:
Suwerenność zewnętrzna gwarantuje, że państwo jest niezależne od innych państw w podejmowaniu decyzji. Suwerenność ta polega także na braku możliwości wpłynięcia na państwo za pośrednictwem organizacji międzynarodowych, międzynarodowych grup nacisku i sojuszy politycznych.

Japonia nie jest suwerenna.
Ponieważ:
Ma narzuconą z zewnątrz konstytucję.
Cytat:
W 1946 - Pod nadzorem sił okupacyjnych aliantów powstaje nowa konstytucja, głosząca suwerenność japońskiego narodu

gdzie
W związku z zapisanym w artykule 9 konstytucji zakazem posiadania sił zbrojnych przez Japonię (mogła posiadać tylko siły samoobrony), USA przyjęły odpowiedzialność za obronę jej terytorium i mogły nawet na wniosek rządu japońskiego uczestniczyć w likwidacji niepokojów wewnętrznych .
Japonia płaci za wojska USA rocznie 2mld dolarów, czyli płaci USA za "obronę".

USA zmusiło Japonię do sojuszu, tak , jak Rosjanie nas zmusili. Mało tego naciskają ją żeby płaciła trybut za walkę o pokój na świecie. Na przykład Japończycy dali 13 mld dolarów na wojnę w Kuwejcie. Płacą także za Afganistan.
Reasumując:
Konstytucję im napisano.
Stacjonują u nich obce wojska.
Armii się "zrzekli".
Do końca to oni suwerenni nie są.
lotrek (14275 punktów)

> Według Wiki i naszego przyjaciela Adamiaka nie....

sorry, to docu twierdzi, że nie jest. Ale czy w czasach "globalnej wioski" ma to jakiekolwiek znaczenie? Jest, czy nie jest - kogo to oprócz nas jeszcze obchodzi?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-12-2008 12:25 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czy Japonia jest suwerenna?

Moim zdaniem jest. Kradzież technologii, bariery celny, korporacyjny model gospodarki sprzeczny z amerykańskimi zasadami wolnego rynku... można mnożyć przykłady suwerenności Japonii. PRL w RWPG była posłusznym trybikiem.


doku
26-12-2008 14:44 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Zapomniałeś o czymś. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Może to nie Japonia decyduje na ile jest "samodzielna".

Generalnie powiem Ci tak: możesz sobie mówić co chcesz, ale faktów nie nie jesteś w stanie zmienić.

USA napisały Japonii konstytucję, mają tam swoje wojska, które zgodnie z konstytucją mogą tłumić zamieszki wewnętrzne, Japonia te wojska częściowo opłaca. USA każą Japonii płacić trybut na rzecz swoich wojenek (13 mld na Irak).

Japonia nie jest do końca suwerenna, możesz sobie uważać co chcesz, to są po prostu fakty. Można mówić o pewnej suwerenności, jakąś suwerenność ma na pewno, ale pełnej nie ma (od USA).

>PRL w RWPG była posłusznym trybikiem.
Takie opinie, Twoje czy kanika, nadają się bardziej na onet.pl, nie chcę napisać, że są idiotyczne, nie. Po prostu NIE MASZ zielonego pojęcia jak było. Jak nie masz, to po prostu nie pisz, bo szkoda Twojego i mojego czasu na takie wynurzenia. Znam kilka przykładów technologii, których Rosjanie nie dostali. Na przykład polskiej metody skórowania wieży T-72, czy metody kucia wałów korbowych prof. Ruta, innym doskonałym przykładem jest pobudowanie PORTU PÓŁNOCNEGO.
Ucinanie polskich projektów przez Rosjan (rakiety Meteor, komputery ODRA), można bezpośrednio porównać do mieszania się USA w wewnętrzne sprawy Polski. Systematyczne niszczenie polskiego przemysłu zbrojeniowego (utrącenie projektu PZL Skorpion, blokowanie Bumaru, zakaz handlu z Irakiem, afera karabinowa w latach 90-tych).
29-12-2008 11:20 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> faktów nie nie jesteś w stanie zmienić.
>USA napisały Japonii konstytucję

To źle? Amerykańska konstytucja jest wzorem - to gwarancja wiarygodności, że Konstytucja stanowi suwerenność. PRL też miało Konstytucję, ale ona ustanawiała zależność od ZSRR.

>Japonia nie jest do końca suwerenna, możesz sobie uważać co chcesz, to są po prostu fakty.

"nie do końca" - to fakt.

A jak tam u nich z wolnością zgromadzeń i zakładania partii politycznych? Czy w Japonii jest zakaz działania na rzecz suwerenności "do końca"? Czy partie zapowiadające wycofanie wojsk amerykańskich z Japonii są delegalizowane? Czy politycy jawnie wrodzy USA mają prawo kandydować do parlamentu?

>Można mówić o pewnej suwerenności, jakąś suwerenność ma na pewno, ale pełnej nie ma (od USA).

To jest dyskusja bardziej filozoficzna niż polityczna

>>PRL w RWPG była posłusznym trybikiem.
>Takie opinie, Twoje czy kanika, nadają się bardziej na onet.pl

Słuszna uwaga, nieco zbyt obrazowo i poetycko ująłem sytuację PRL w RWPG. Jednak faktem jest, że suwerenność PRL była bez porównania mniejsza niż suwerenność Japonii. Twoja wrogość do USA tego faktu nie zmieni. Nawet jeśli patrzeć na sprawy z Twojego punktu widzenia, to USA dawały i dają swoim satelitom o wiele więcej swobody, niż robiła i robi to Rosja. Ta różnica jest tak ogromna, że miała odzwierciedlenie w nazwach "Imperium Zła" i "Wolny Świat" i Twoje filozofowanie na temat wolności "nie do końca" nie może w żaden sposób zmienić moralnej wymowy tych nazw. USA dawały 80-90% wolności, Rosja dawała 10-20%


doku
30-12-2008 11:15 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Z postem się coś porobiło niedobrego. Kasuję bo wszystko się pomieszało.
Bardzo dziwne.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>z perspektywy paru tysięcy kilometrów zaczynam rozumieć czemu we Włoszech "polacco" jest synonimem słowa ....Jedni chętniej wypinają zadek Francuzom, jedni Amerykanom, a niektórzy lubią te rzeczy bardziej brutalnie i chętnie wypinają się za wschód.

Jednak perspektywa z Irlandii nie jest wcale taka dobra. Najlepsza jest właśnie perspektywa z Włoch, gdyż przez większość naszej historii, stosując Twoją poetycką manierę, nasze zadki były wypięte na południe i otwarte dla Watykanu na całą polską, słodką, miodną i mleczną szerokość. Dopiero w 1700 roku zadki te zdecydowanie skierowały się na wschód lub na zachód.

Jednak dzisiaj nasza zależność od Watykanu znów jest silniejsza niż od innych krajów - jest silniejsza niż od USA. Jeżeli ktoś wskazuje na USA i mówi o trosce o suwerenność Polski, to znaczy, że ma niedobrą perspektywę. USA nie jest zagrożeniem dla naszej suwerenności, a raczej jest potencjalną przeciwwagą dla zależności Polski od Watykanu. Patrząc z właściwej perspektywy widać, że nie ma równowagi w Polsce między Watykanem a USA - wpływy Watykanu są zbyt silne i to one powinny być przedmiotem troski o naszą suwerenność. Nic dziwnego, że Włosi tak właśnie postrzegają Polaków, bo oni sami uniezależnili się od Watykanu i są zależni już tylko od USA.

Zresztą Irlandia jest jeszcze silniej zależna od USA niż Polska czy Włochy. Zależność od USA nie jest nigdzie przedmiotem wstydu ani obaw, przynajmniej tyle powinieneś jeszcze zrozumieć z tej swojej irlandzkiej perspektywy. Inne kraje się nie wstydzą, tylko Ty się wstydzisz. Dlaczego? Ten wstyd czyni Cię antyamerykańskim ideowcem. Pewnie dlatego wydaje Ci się, że mój racjonalny proamerykanizm jest ideowy. A prawda jest taka, że pewien stopień zależności od USA jest we współczesnym świecie racjonalnym wyborem, a nie ideowym, bo właśnie w USA mieści się teraz centrum naszej cywilizacji i kultury, sprawdź choćby gdzie pracuje większość noblistów.

Jeżeli chcesz zakosztować racjonalnego myślenia na temat zależności od USA, to poczytaj o CERN i nowym akceleratorze - to jest być może zwiastun początku procesu uniezależniania się Europy od USA. Może za 50 lat Europa stanie się równym partnerem dla Ameryki, a Polska stanie się pełnoprawnym członkiem Europy. Jednak, żeby tak się stało, musimy się uniezależnić od Watykanu i odrzucić ideowość (antyamerykańską), i racjonalnie uznać fakt dominacji USA w świecie, tak jak uznają ten fakt Irlandczycy, Włosi i inne oświecone narody Europy. Perspektywa irlandzka może Cię jeszcze wiele nauczyć.


doku
30-12-2008 18:37 
 Ocena 5 na 5
Celecrin (11895 punktów)
Cześć

Cytat:
Ten wstyd czyni Cię antyamerykańskim ideowcem. Pewnie dlatego wydaje Ci się, że mój racjonalny proamerykanizm jest ideowy.

Nie jestem antyamerykańskim ideowcem, ubzdurałeś coś sobie, jestem zwykłym polskim patriotą. Od innych różnię się tylko tym, że jestem "czechofilem".

Zaczepiłem Cię, żeby Ci udowodnić, że można "pokochać okupanta". Japończycy pokochali. Sądzę, iż udowodniłem Ci, że Japonia nie jest suwerenna i to mi chodziło.

Jako Polacy tworzymy pewną państwowość. Szpiegowanie na rzecz innej państwowości jest zdradą. Zawsze mamy mniejszą czy większą suwerenność, ale nie jest ona pełna. Jednak nawet dziś, kiedy jesteśmy o krok od bycia wasalem USA, szpiegowanie na ich rzecz jest zdradą. Nawet dziś...
Kropka
30-12-2008 20:17 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

Cytat:
>Jako Polacy tworzymy pewną państwowość. Szpiegowanie na rzecz innej państwowości jest zdradą. Zawsze mamy mniejszą czy większą suwerenność, ale nie jest ona pełna. Jednak nawet dziś, kiedy jesteśmy o krok od bycia wasalem USA, szpiegowanie na ich rzecz jest zdradą. Nawet dziś...
>Kropka


Nic dodać, nic ująć....krótko i logicznie


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
30-12-2008 20:32 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jako Polacy tworzymy pewną państwowość. Szpiegowanie na rzecz innej państwowości jest zdradą. Zawsze mamy mniejszą czy większą suwerenność, ale nie jest ona pełna. Jednak nawet dziś, kiedy jesteśmy o krok od bycia wasalem USA, szpiegowanie na ich rzecz jest zdradą. Nawet dziś...>
>Kropka>

Słownik jęz. polskiego

zdrada:
- jawne lub tajne przejście na stronę wroga , wydanie kogoś lub czegoś nieprzyjacielowi, osobie niepowołanej itp."

wróg:
-państwo, armia mające wrogie zamiary względem kogoś, prowadzące z kimś wojnę' 2. 'osoba, grupa osób usposobiona nieprzyjaźnie względem kogoś, działająca na czyjąś szkodę' 3. 'osoba zwalczająca coś, będąca przeciwnikiem czegoś'

Teraz możesz swoją kropkę możesz potroić.
30-12-2008 21:26 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>wróg:
>-państwo, armia mające wrogie zamiary względem kogoś, prowadzące z kimś wojnę' 2. 'osoba, grupa osób usposobiona nieprzyjaźnie względem kogoś, działająca na czyjąś szkodę' 3. 'osoba zwalczająca coś, będąca przeciwnikiem czegoś'

Wrogiem Polski był ZSRR, więc każdy polski patriota był wrogiem ZSRR. To jest podstawowe twierdzenie w tej dyskusji. Dziękuję za ten powrót do podstaw, bo nasi oponenci stracili grunt pod nogami i brną w absurdy.

Duży plus!

doku
Adamiak (36436 punktów)
>Wrogiem Polski był ZSRR, więc każdy polski patriota był wrogiem ZSRR. To jest podstawowe twierdzenie w tej dyskusji. Dziękuję za ten powrót do podstaw, bo nasi oponenci stracili grunt pod nogami i brną w absurdy.>

Jak znam życie, to znajdą inną definicję patriotyzmu.
31-12-2008 00:11 
 Ocena 9 na 9
Katarzyna (2198 punktów)
Doku:
>Wrogiem Polski był ZSRR,
jest to kwestia dyskusyjna,

>więc każdy polski patriota był wrogiem ZSRR.
ta implikacja nie jest jednoznaczna, a tak ceniący logikę człowiek jak Ty z pewnością to zauważy

Adamiak, pomimo słabości jaką mam do Ciebie, nie zgadzam się kompletnie (bardzo żałuję pomyłki "plusowej" - była z rozpędu).

Jeżeli cytujesz jako argument:
>zdrada:
>- jawne lub tajne przejście na stronę wroga , wydanie kogoś lub czegoś nieprzyjacielowi, osobie niepowołanej itp."

to powinieneś również uzasadnić, że obywatele USA, którym pan K. przekazywał informacje byli "osobami powołanymi". Wybacz - według mnie oficer przekazujący dane poufne, które otrzymał w zaufaniu, traci honor bezpowrotnie.


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
31-12-2008 00:28 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Wrogiem Polski był ZSRR,
>jest to kwestia dyskusyjna,

To nieprawda. Nie wierzę, że ktoś może szczerze w to wątpić.

>>więc każdy polski patriota był wrogiem ZSRR.
>ta implikacja nie jest jednoznaczna, a tak ceniący logikę człowiek jak Ty z pewnością to zauważy

To możliwe, ale na razie nie widzę. Wg mnie patriota musi być wrogiem Imperatora.

doku
31-12-2008 08:17 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Doku:
>>Wrogiem Polski był ZSRR,
>jest to kwestia dyskusyjna...>

I w tym jedyny kłopot.

>>więc każdy polski patriota był wrogiem ZSRR.
>ta implikacja nie jest jednoznaczna, a tak ceniący logikę człowiek jak Ty z pewnością to zauważy>

Nie chcę mówić za Doka, lecz implikacja owa jest zależna od definicji patriotyzmu.

Jeśli się przyjmie za Słownikiem języka polskiego, że:
patriotyzm to "postawa wobec ojczyzny, narodu, przejawiająca się rzetelną pracą, przedkładaniem nadrzędnych wartości (np. niepodległości ) nad własne cele, gotowością do ich obrony nawet za cenę życia",
to nie bardzo wiem, jaki sens ma tłumaczenie, iż białe jest białe.

(Pomijam fakt, że ja tę definicję "czuję", co nie jest na tym forum argumentem.)

>Jeżeli cytujesz jako argument:>
>>zdrada:
>- jawne lub tajne przejście na stronę wroga , wydanie kogoś lub czegoś nieprzyjacielowi, osobie niepowołanej itp."

>to powinieneś również uzasadnić, że obywatele USA, którym pan K. przekazywał informacje byli "osobami powołanymi".>

Jasnym dla mnie jest, że- przyjmując działanie Kuklińskiego* z patriotycznych pobudek- USA, będąc w opozycji dla naszego (tak uważam) okupanta, było "podmiotem powołanym" z tejże definicji.
Jeśli się przyjmie- jak ja to zrobiłem- za pewnik okupację Polski przez Sowietów, reszta jest oczywista.

Kłopot polega tylko na tym, że nie dla wszystkich ta okupacja była na tyle dolegliwa- lub niedolegliwa wcale - by tę okupację wszyscy Polacy uznali za pewnik.

Wówczas jedyną alternatywą dla ZSRR były USA, chyba, że Ty sądzisz inaczej.

>Wybacz - według mnie oficer przekazujący dane poufne, które otrzymał w zaufaniu, traci honor bezpowrotnie.>

Zgadzam się, traci, lecz jeśli działa ze szlachetnych, np. patriotycznych pobudek, traci tylko w ocenie swoich wrogów.

Podstawą do takiego rozumowania jest dla mnie przesłanka, że Kukliński nie złamał przysięgi wobec Ojczyzny, tylko wobec jej- kolaborującej z okupantem- ówczesnej władzy.

Przykład Kmicica podany przez Dokowskiego uważam za trafne wyjaśnienie Twoich wątpliwości.

*- kontekst (lub podtekst) Twych wątpliwości, Katarzyno, rozjaśnia nieco użycie przez Ciebie literki K. w odniesieniu do pułkownika Kuklińskiego.

Pozdrawiam Sylwestrowo.
31-12-2008 10:22 
 Ocena 6 na 6
Katarzyna (2198 punktów)

>Jeśli się przyjmie za Słownikiem języka polskiego, że:
>patriotyzm to "postawa wobec ojczyzny, narodu, przejawiająca się rzetelną pracą, przedkładaniem nadrzędnych wartości (np. niepodległości ) nad własne cele, gotowością do ich obrony nawet za cenę życia",

Niepodległość - piękne słowo.
Za Twoim ulubionym słownikiem:
niepodległość to niezależność państwa w decydowaniu o sprawach wewnętrznych i stosunkach zewnętrznych; suwerenność.

Czy Polska przed 1989 rokiem decydowała sama o sprawach wewnętrznych i zewnętrznych?
Czy w chwili obecnej sama o nich decyduje?

Moim zdaniem odpowiedzi na te pytania nie są jednoznaczne. Wtedy była członkiem Układu Warszawskiego. Oczywiście przystąpienie do niego było podyktowane określoną sytuacją geopolityczną, jednak określone sojusze zawsze są nią podyktowane. Również teraz.

Żeby była jasność - zdecydowanie bardziej odpowiada mi sytuacja Polski w tej chwili, jednak jestem w stanie zrozumieć patriotów którzy w dobrej wierze uważali ZSRR za sojusznika.

>Jasnym dla mnie jest, że- przyjmując działanie Kuklińskiego* z patriotycznych pobudek- USA, będąc w opozycji dla naszego (tak uważam) okupanta, było "podmiotem powołanym" z tejże definicji.
>Jeśli się przyjmie- jak ja to zrobiłem- za pewnik okupację Polski przez Sowietów, reszta jest oczywista.

Jeśli się przyjmie.
Kukliński składał przysięgę. Zdradzał informacje o swojej Ojczyźnie - nie o ZSRR. Dla mnie to jednoznaczne.
Mogę uznawać okoliczności łagodzące, jednak jego postępek jest dla mnie obrzydliwy.
To, że teraz jest oficjalnie uznawany za bohatera (według mnie żenujące), jest analogiczne do przekonań "Kalego" (Kali ukraść - dobrze, Kalemu ukraść - źle).

>Zgadzam się, traci, lecz jeśli działa ze szlachetnych, np. patriotycznych pobudek, traci tylko w ocenie swoich wrogów.

Cieszę się, że się ze mną zgadzasz w kwestii utraty honoru. Jeżeli marne postępki wynikają ze szlachetnych pobudek, to moze to stanowić okoliczność łagodzącą, ale nie zmieni wymiaru samego postępku.
Tutaj dochodzi jeszcze wątpliwość, z jakich pobudek działał Kukliński.

>*- kontekst (lub podtekst) Twych wątpliwości, Katarzyno, rozjaśnia nieco użycie przez Ciebie literki K. w odniesieniu do pułkownika Kuklińskiego.

Proszę o wyjaśnienie Twojego zdania na temat kontekstu mojej wypowiedzi.

pozdrawiam


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
31-12-2008 11:03 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Żeby była jasność - zdecydowanie bardziej odpowiada mi sytuacja Polski w tej chwili, jednak jestem w stanie zrozumieć patriotów którzy w dobrej wierze uważali ZSRR za sojusznika.>

Również jestem w stanie zrozumieć wymienionych przez Ciebie "patriotów"... co nie znaczy zaakceptować ich punt widzenia.

>Tutaj dochodzi jeszcze wątpliwość, z jakich pobudek działał Kukliński.>

Zakładam szlachetność jego pobudek.
Wydaje mi się, że to wynika z moich wypowiedzi w wątku...?
Jeszcze żaden argument typu: "miał jacht i mieszkanie" mnie nie przekonał, że było inaczej.
Prawdą jest, że przeciętny Kowalski nie miał jachtu, ale nie o przeciętnym Kowalskim ten wątek.

>>*- kontekst (lub podtekst) Twych wątpliwości, Katarzyno, rozjaśnia nieco użycie przez Ciebie literki K. w odniesieniu do pułkownika Kuklińskiego.
>Proszę o wyjaśnienie Twojego zdania na temat kontekstu mojej wypowiedzi.>

Proszę: tego typu skrót wskazuje, że uważasz Kuklińskiego za przestępcę, choć- z tego co wiem- został zrehabilitowany.
Więc nasza różnica zdań ma również podteksty emocjonalne, obustronnie.
31-12-2008 11:54 
 Ocena 4 na 4
Katarzyna (2198 punktów)
>Zakładam szlachetność jego pobudek.

To jest założenie. Nie twierdzę, że na pewno fałszywe, ale nie będące dowodem.

>Jeszcze żaden argument typu: "miał jacht i mieszkanie" mnie nie przekonał, że było inaczej.

Oczywiście jacht i mieszkanie nie są dowodem na "nieszlachetność", ale nie mogą też być dowodem "szlachetności".

>Proszę: tego typu skrót wskazuje, że uważasz Kuklińskiego za przestępcę, choć- z tego co wiem- został zrehabilitowany.

Nie chcę oceniać Kuklińskiego jako człowieka, jednak jego postępowanie w omawianej sprawie uważam za złe.
Oczywiście że nasza rozmowa ma podteksty emocjonalne bo dotyczy ważnych dla nas kwestii

>Jeśli nie widzisz różnicy między rolą i członkostwem oraz przyczynami uczestnictwa Polski w Układzie Warszawskim i RWPG - a NATO i Unią Europejską...

Różnica istnieje owszem, ale nie jest jednoznaczna. Decyzje ludzi zależą nie tylko od ich przekonań, ale też od warunków środowiska. Trudno jest jednoznacznie oceniać historię państw ponieważ trzeba brać pod uwagę bardzo wiele zmiennych.
Jeżeli według Ciebie - różnica jest jednoznaczna - opisz ją proszę.

>...to Twoje następne, zdecydowane stwierdzenie :
>Żeby była jasność - zdecydowanie bardziej odpowiada mi sytuacja Polski w tej chwili...>

>jest przejawem... no właśnie, że spytam u "źródła"...przejawem czego?

Przejawem mojej subiektywnej oceny

Muszę się zbierać, a mam jeszcze kilka pilnych spraw do załatwienia, więc odpowiem w Nowym Roku. Udanego Sylwestra


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
31-12-2008 14:56 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Zakładam szlachetność jego pobudek.
>To jest założenie. Nie twierdzę, że na pewno fałszywe, ale nie będące dowodem.>

Piszę z jakich założeń bierze się moje podejście do tematu.
Jeśli uważasz moje założenia za błędne - jestem otwarty na Twoje dowody.

>>Proszę: tego typu skrót wskazuje, że uważasz Kuklińskiego za przestępcę, choć- z tego co wiem- został zrehabilitowany.
>Nie chcę oceniać Kuklińskiego jako człowieka, jednak jego postępowanie w omawianej sprawie uważam za złe.>

Co nie zmienia faktu jego rehabilitacji.

>>Jeśli nie widzisz różnicy między rolą [...] Polski w Układzie Warszawskim i RWPG - a NATO i Unią Europejską...
>Różnica istnieje owszem, ale nie jest jednoznaczna. Decyzje ludzi zależą nie tylko od ich przekonań, ale też od warunków środowiska. Trudno jest jednoznacznie oceniać historię państw ponieważ trzeba brać pod uwagę bardzo wiele zmiennych.>
>Jeżeli według Ciebie - różnica jest jednoznaczna - opisz ją proszę.>

Przecież dla Ciebie jest jednoznaczna:
>" zdecydowanie bardziej odpowiada mi sytuacja Polski w tej chwili "...>

... więc po co Ci tyle mętnych i niejednoznacznych słów?
Bo nie lubisz Kuklińskiego?
Zrozumiałbym to w trzech słowach.

>Udanego Sylwestra>

Nawzajem Katarzyno
02-01-2009 13:12 
 Ocena 7 na 7
Katarzyna (2198 punktów)

>Jeśli uważasz moje założenia za błędne - jestem otwarty na Twoje dowody.

Adamiak Zgodnie z zasadami logiki - to nie odbiorca wywodu logicznego ma uzasadniać błędność założeń, to korzystający z założeń powinien dowieść ich prawdziwości.

Oczywiście kwestię intencji człowieka jest trudno przyjąć z całkowitą pewnością. Dlatego jak już mówiłam - nie chcę oceniać Kuklińskiego jako człowieka. Moja ocena dotyczy jedynie omawianego zdarzenia - jeżeli jestem dobrowolnie na podstawie swojej własnej decyzji, częścią jakiegoś systemu i na tej podstawie uzyskałam dostęp do danych poufnych - mogę zmienić decyzję co do przynależności od jakiegoś momentu, ale jest dla mnie moralnie niedopuszczalne przekazanie komukolwiek uzyskanych w zaufaniu informacji. Możliwe, że mając wielokrotnie do czynienia z informacjami wrażliwymi odnośnie moich Klientów, jest to moja "przypadłość" zawodowa, jednak uważam, że nie ma tutaj żadnych wyjątków.
Jak już pisałam - mogę uznać okoliczności łagodzące i odstąpić od wykonania kary, ale nigdy nie przyznam Ci racji w pochwaleniu tego postępku.

>>" zdecydowanie bardziej odpowiada mi sytuacja Polski w tej chwili "...>... więc po co Ci tyle mętnych i niejednoznacznych słów?

Proszę o informacje, które słowa wydały Ci się "mętne". To określenie zakłada niejasność i podważa ich wiarygodność. Uważam, że jest nieuprawnione.
Owszem, bardziej mi odpowiada sytuacja Polski w tej chwili, ale to nie przekreśla pozytywów, które jestem w stanie dostrzec w sytuacji Polski sprzed 1989 roku. Nie przekreśla też rzeczy, które w obecnej sytuacji Polski mi przeszkadzają.
Widzę złożoność i jednocześnie mówię o swojej preferencji. Tyle.

pozdrawiam


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
Adamiak (36436 punktów)
>Adamiak Zgodnie z zasadami logiki...>

Katarzyno
Pewnie będziesz miała inne zdanie, lecz ja uważam, iż nasza wymiana postów od startu nie miała nic wspólnego z logiką.

Od pierwszego zdania skierowanego do mnie w tym wątku:
>Adamiak, pomimo słabości jaką mam do Ciebie, nie zgadzam się kompletnie (bardzo żałuję pomyłki "plusowej" - była z rozpędu).>

wiedziałem, że będzie to (nazwę roboczo) "logika Śmigielskiego", polegająca na mikście argumentacyjnym.

Otóż w podtekście tego zdanka odczytałem: przestanę cię całkiem lubić jeśli będziesz "niegrzeczny".*
Moim błędem było, że nie zareagowałem od razu właściwie.

Już Śmigielski mnie próbował "ustawić" w swoim orszaku, z postu na post eskalując ostrzeżenia/rady typu: jeszcze cię lubię, ale...
Paru innych podejmowało podobne, równie nieudane próby w prywatnych mailach.
Oświadczam, że w kilku sprawach jestem złośliwie i konsekwentnie niereformowalny .
Dotyczy to przede wszystkim "bycia lubianym za wszelką cenę" oraz przyznawania racji dla "świętego spokoju" .

>...to nie odbiorca wywodu logicznego ma uzasadniać błędność założeń, to korzystający z założeń powinien dowieść ich prawdziwości. >

Jasne, lecz najpierw sygnalizujesz emocjonalne (bardzo) podejście do tematu (pan K. + inne perełki wraz z tytułową "słabością"), później chcesz zachować bezstronność i obiektywizm Marsjanina patrzącego chłodno na sprawy Polski.

Teraz logika... a o jaką "logikę" Ci chodzi?- czy mam Ci logicznie udowodnić, że byłem pod okupacją sowiecką, podczas, gdy Ty w tym samym czasie i miejscu w tejże nie byłaś?

Czy mam Ci udowadniać, że Polska była na siłę wpisana w Układ Warszawski a o przyjęcie do NATO zabiegała z innej pozycji, nie zawodnika "zapisującego się" do drużyny swego okupanta?
Ci co za Polaków i wbrew nim podpisali Układ też twierdzą, że był on "konieczny geopolitycznie".
A może udowodnić Tobie, że pan K. nie zdradzał tajemnic swojej Ojczyzny tylko tegoż Układu Warszawskiego właśnie... jeśli Ty uważasz, że Układ Warszawski to był "Nasz Układ", a ja, że wręcz przeciwnie?

Zdecyduj się Katarzyno, jaką perspektywę przyjmujesz, bo mieszasz polską z marsjańską, co uniemożliwia odniesienie się do Twoich... hybrydowych argumentów.

Jeśli uważasz, że teraz jest Ci lepiej niż przedtem, to czy nie również w wyniku działań takich ludzi jak "pan K."?
Oraz innych, dla których to nie był "Nasz Układ"?

Czy Twoja logika Ci podpowiada coś innego?

A może uważasz, iż to "lepiej" zrobiło się samo i, że Układzik o którym wspominamy sam się rozwiązał na skutek jakichś "sił natury"?

Może przyjmujesz, że ktoś ( między innymi pan K.) zrobił brudną robotę, a "wy" teraz korzystacie już z "czystszego środowiska", więc macie prawo oceniać czyny pana K. jako brudne... bo takie były wg logiki marsjańskiej.

Więc powiedz wprost, że "śmieciarz" jest dla Ciebie zawodem potrzebnym i cenionym, ale tylko jako ornament w Twojej, tolerancyjnie-racjonalnej retoryce.

Wg logiki marsjańskiej dawny ubek jest fajny, bo oczyścił go okrągły stół i gruba, Mazowiecka krecha.
Oraz sympatia (solidarność inaczej) kilku, jemu podobnych.

A pan K. jest beee, bo złamał przysięgę w odróżnieniu od ubeka-donosiciela, który przysięgi nie złamał i... "doniósł" ją do końca... tfu!

>Proszę o informacje, które słowa wydały Ci się "mętne". To określenie zakłada niejasność i podważa ich wiarygodność. Uważam, że jest nieuprawnione. >

Wolno Ci tak uważać, bo Polska to wolny już kraj, a mętny jest całokształt Twoich wywodów co uzasadniam emocjonalnie jw.

Miłego dnia, Katarzyno.

*- na zarzut "kompleksu oblężonej twierdzy" chyba nie odpowiem.
05-01-2009 19:22 
 Ocena 8 na 8
Katarzyna (2198 punktów)
>wiedziałem, że będzie to (nazwę roboczo) "logika Śmigielskiego", polegająca na mikście argumentacyjnym.

Czy mam przez to rozumieć, że oceniłeś całość mojej wypowiedzi na podstawie jednego zdania?! Adamiaku miły rozczarowuje mnie to

>Otóż w podtekście tego zdanka odczytałem: przestanę cię całkiem lubić jeśli będziesz "niegrzeczny".*

Adamiak. Moje lubienie Cię, nie ma nic wspólnego z tym czy jesteś "grzeczny". Czy sądzisz że lubię tylko te osoby, które mają identyczne ze mną poglądy pod każdym względem?!

>Oświadczam, że w kilku sprawach jestem złośliwie i konsekwentnie niereformowalny .
>Dotyczy to przede wszystkim "bycia lubianym za wszelką cenę" oraz przyznawania racji dla "świętego spokoju" .

Widzę, że jestem zmuszona się przyznać - jestem dewiantką
Pasjami lubię złośliwą i konsekwentną niereformowalność, bo zakłada ona myślenie i jest bliska oślego uporu który, wręcz uwielbiam hi hi
Nie wyobrażam sobie, mówienia czegokolwiek dla "świętego spokoju"
Proszę też, żebyś powstrzymał się przed wkładaniem mnie do jednego worka z kimkolwiek, nawet z osobą tak wyjątkową jak Śmigielski

>Czy mam Ci udowadniać, że Polska była na siłę wpisana w Układ Warszawski a o przyjęcie do NATO zabiegała z innej pozycji, nie zawodnika "zapisującego się" do drużyny swego okupanta?

Polska to duży kraj. Nie jest możliwe, żeby geopolityka była tożsama z pragnieniami wszystkich obywateli. Mówisz, że Polska o przyjęcie do NATO zabiegała z innej pozycji - zgadzam się. Tylko "pozycja" zawsze jest inna, bo nieustannie zmieniają się warunki.
Mówisz - okupacja. Znam starych ludzi, którzy okupację przeżyli. Znam osoby, które przed wojną były analfabetami. Bieda, brak perspektyw. Znam osoby, które żyły w czworakach należących do Dworu. Wolna, przedwojenna Polska też potrafiła być wyrodną matką.
I nie zarzucaj mi braku obiektywizmu, bo w tym temacie, zgodnie z logiką historii mojej rodziny, nie powinnam mieć nic przeciwko powrotowi do tamtych czasów.
Czym innym jest dla mnie fizyczna eksterminacja narodu, do której dążyli naziści, a kompletnie czymś innym, przejęcie władzy przez jedną z opcji politycznych.
Polacy często upatrują szczęścia swojej ojczyzny w przeciwstawnych "obozach".

>Ci co za Polaków i wbrew nim podpisali Układ też twierdzą, że był on "konieczny geopolitycznie".
>A może udowodnić Tobie, że pan K. nie zdradzał tajemnic swojej Ojczyzny tylko tegoż Układu Warszawskiego właśnie... jeśli Ty uważasz, że Układ Warszawski to był "Nasz Układ", a ja, że wręcz przeciwnie?

Nie jesteśmy w stanie przekonać siebie nawzajem w tym temacie. Jednak możemy zgodzić się chyba w jednym punkcie: "pan K." na podstawie własnej, dobrowolnej decyzji stał się żołnierzem, oficerem, złożył przysięgę i... złamał ją.
Powtórzę: jestem w stanie uznać okoliczności łagodzące i odstąpić od wymierzenia kary, ale NIGDY nie uznam tego postępku za godzien pochwały!

>Zdecyduj się Katarzyno, jaką perspektywę przyjmujesz, bo mieszasz polską z marsjańską, co uniemożliwia odniesienie się do Twoich... hybrydowych argumentów.

Inwektywy pod adresem moich argumentów, nie załatwią Ci "słuszności"

>Może przyjmujesz, że ktoś ( między innymi pan K.) zrobił brudną robotę, a "wy" teraz korzystacie już z "czystszego środowiska", więc macie prawo oceniać czyny pana K. jako brudne... bo takie były wg logiki marsjańskiej.

Czyny mam prawo oceniać, niezależnie od efektów. Jeżeli zabiję pijaka, który zarzyguje klatkę schodową, czy uznasz że dobrze zrobiłam, bo będzie "czyściej"???

>Wg logiki marsjańskiej dawny ubek jest fajny, bo oczyścił go okrągły stół i gruba, Mazowiecka krecha.
>Oraz sympatia (solidarność inaczej) kilku, jemu podobnych.

To, czy ktoś "jest fajny", czy jest bandytą, nie zależy od przynależności zawodowej. W UB miałbyś oczywiście dużo większe szanse na bycie sk.......em. Jak w każdej organizacji mającej władzę. Jednak sama przynależność do niej o tym nie przesądza.

pozdrawiam Adamiaku walczący


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
07-01-2009 10:44 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Czy mam przez to rozumieć, że oceniłeś całość mojej wypowiedzi na podstawie jednego zdania?!>

Nie, ale początek tekstu (dot. mnie) w brzmieniu: "pomimo słabości jaką mam do Ciebie" daje przesłanki, asumpt do potraktowania reszty w kategoriach emocjonalnych.

>Adamiak. Moje lubienie Cię, nie ma nic wspólnego z tym czy jesteś "grzeczny".>

Cieszę się, choć nie rozumiem

>Czy sądzisz że lubię tylko te osoby, które mają identyczne ze mną poglądy pod każdym względem?!>

Skłamałbym, gdybym powiedział: wiem o tym; choć wiem o tym, że to niegrzeczne.

>>Oświadczam, że w kilku sprawach jestem złośliwie i konsekwentnie niereformowalny .

>Widzę, że jestem zmuszona się przyznać - jestem dewiantką >

Cieszę się...ups!

>Proszę też, żebyś powstrzymał się przed wkładaniem mnie do jednego worka z kimkolwiek...>

Ok.

>Znam osoby, które przed wojną były analfabetami. Bieda, brak perspektyw. Znam osoby, które żyły w czworakach należących do Dworu. Wolna, przedwojenna Polska też potrafiła być wyrodną matką.>

To argumenty bez sensu - gdyby nie wojna to nikt na świecie nie nauczyłby się czytać?
Czy tylko w Polsce? Czy to zasługa komuny?
Dwory tylko w Polsce były przed wojną i tylko komuna je zniosła?
Już "Lotrek" wspomniał o elektryfikacji... tak, jakby w kapitalizmie prądu nie znali.

>I nie zarzucaj mi braku obiektywizmu, bo w tym temacie, zgodnie z logiką historii mojej rodziny, nie powinnam mieć nic przeciwko powrotowi do tamtych czasów.>

Powiem tyle: za komuny mogłem pracować 2-3 miesiące i resztę roku leżeć - teraz mam odwrotnie.
Ale mam odwrotnie jako wolny człowiek.
I tej wolności nie zamienię na żadne pieniądze.

>Czym innym jest dla mnie fizyczna eksterminacja narodu, do której dążyli naziści, a kompletnie czymś innym, przejęcie władzy przez jedną z opcji politycznych.>

Nie wspomnisz w jaki sposób to "przejęcie władzy" się odbyło?- może pamiętasz z lektur?

>Polacy często upatrują szczęścia swojej ojczyzny w przeciwstawnych "obozach".>

Owszem, ale w obozie wroga to zdrada.

>Nie jesteśmy w stanie przekonać siebie nawzajem w tym temacie. Jednak możemy zgodzić się chyba w jednym punkcie: "pan K." na podstawie własnej, dobrowolnej decyzji stał się żołnierzem, oficerem, złożył przysięgę i... złamał ją.>

Tak.

>Powtórzę: jestem w stanie uznać okoliczności łagodzące i odstąpić od wymierzenia kary, ale NIGDY nie uznam tego postępku za godzien pochwały!>

Wolno Ci mówić publicznie co chcesz, między innymi dzięki panu K.

>Czyny mam prawo oceniać, niezależnie od efektów. Jeżeli zabiję pijaka, który zarzyguje klatkę schodową, czy uznasz że dobrze zrobiłam, bo będzie "czyściej"??

Brawo za przykład.

>To, czy ktoś "jest fajny", czy jest bandytą, nie zależy od przynależności zawodowej.>

Mnie chodzi o przynależność "organizacyjną"

>W UB miałbyś oczywiście dużo większe szanse na bycie sk.......em. Jak w każdej organizacji mającej władzę. Jednak sama przynależność do niej o tym nie przesądza.>

Nie przesądza prawnie tylko dlatego, że taka jest konsekwencja "grubej kreski".

Mnie chodzi o ocenę moralną.

>pozdrawiam Adamiaku walczący>

Pozdrawiam, dewi...hm, Katarzyno
07-01-2009 22:31 
 Ocena 6 na 6
Katarzyna (2198 punktów)
>Nie, ale początek tekstu (dot. mnie) w brzmieniu: "pomimo słabości jaką mam do Ciebie" daje przesłanki, asumpt do potraktowania reszty w kategoriach emocjonalnych.

Eeee tam, to tylko mała dygresja "lubieniowa", przeceniasz ją trochę

>gdyby nie wojna to nikt na świecie nie nauczyłby się czytać?
>Czy tylko w Polsce? Czy to zasługa komuny?
>Dwory tylko w Polsce były przed wojną i tylko komuna je zniosła?
>Już "Lotrek" wspomniał o elektryfikacji... tak, jakby w kapitalizmie prądu nie znali.

Ta kwestia nie dotyczy postępu ogólnie. Ta kwestia dotyczy podwyższenia standardu życia ludzi, którzy wcześniej nie mieli na to szansy.

>Powiem tyle: za komuny mogłem pracować 2-3 miesiące i resztę roku leżeć - teraz mam odwrotnie.

To mnie zaintrygowało - co Ty robiłeś za "komuny"?

>>Czym innym jest dla mnie fizyczna eksterminacja narodu, do której dążyli naziści, a kompletnie czymś innym, przejęcie władzy przez jedną z opcji politycznych.
>Nie wspomnisz w jaki sposób to "przejęcie władzy" się odbyło?- może pamiętasz z lektur?

Przejęcie władzy zwykle nie jest pokojowe. Zależy to od klasy przeciwników (głównie tych oddających władzę...). Nie często zdarza się tak "miękkie" jak w 1989 roku, nie sądzisz?

>>Polacy często upatrują szczęścia swojej ojczyzny w przeciwstawnych "obozach".>Owszem, ale w obozie wroga to zdrada.

>Mnie chodzi o ocenę moralną.

Mnie również. Żeby ocenić człowieka, oprócz "przynależności" musiałabym wiedzieć co zrobił.

pozdrawiam


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
Adamiak (36436 punktów)
>Eeee tam, to tylko mała dygresja "lubieniowa", przeceniasz ją trochę>

Być może jestem przewrażliwiony, więc dziękuję - [dygnięcie]

>>gdyby nie wojna to nikt na świecie nie nauczyłby się czytać?
>Ta kwestia nie dotyczy postępu ogólnie. Ta kwestia dotyczy podwyższenia standardu życia ludzi, którzy wcześniej nie mieli na to szansy.>

W całej Europie Zachodniej standard życia rósł jeszcze szybciej.

>>Powiem tyle: za komuny mogłem pracować 2-3 miesiące i resztę roku leżeć - teraz mam odwrotnie.
>To mnie zaintrygowało - co Ty robiłeś za "komuny"?

W latach 81- 90 (później też) byłem dekarzem-prywaciarzem, wrogiem ludu pracującego miast i wsi...

>>>Czym innym jest dla mnie fizyczna eksterminacja narodu, do której dążyli naziści, a kompletnie czymś innym, przejęcie władzy przez jedną z opcji politycznych.
>>Nie wspomnisz w jaki sposób to "przejęcie władzy" się odbyło?- może pamiętasz z lektur?
>Przejęcie władzy zwykle nie jest pokojowe. Zależy to od klasy przeciwników (głównie tych oddających władzę...). Nie często zdarza się tak "miękkie" jak w 1989 roku, nie sądzisz

Owszem, zgadzam się, lecz miałem na myśli przejmowanie władzy przez komunistów po II wojnie światowej.

>>>Polacy często upatrują szczęścia swojej ojczyzny w przeciwstawnych "obozach".>Owszem, ale w obozie wroga to zdrada.
>>Mnie chodzi o ocenę moralną.
>Mnie również. Żeby ocenić człowieka, oprócz "przynależności" musiałabym wiedzieć co zrobił.>

Wg mnie, przed 89 rokiem nawet sama przynależność do struktur partyjnych i towarzyszących, czyli zaplecza ideologicznego okupanta, była moralnie naganna, abstrahując od przestępstw, które podlegają/podlegały ocenie prawnej.

>pozdrawiam>

Pozdrawiam, Katarzyno
31-12-2008 13:02 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>uważasz Kuklińskiego za przestępcę, choć- z tego co wiem- został zrehabilitowany.

Już w tym wątku Placownik pisał o tej "rehabilitacji", Ty oczywiście udajesz, że tego nie wiesz a sprawa była ogólnie znana.
Cytat:

To była część ceny jaką musieliśmy zapłacić za przyjęcie do NATO. Prezydentowi Wałęsie, zwolennikowi tajemniczego NATO-bis, specjalnie na tym nie zależało.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
31-12-2008 14:23 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>uważasz Kuklińskiego za przestępcę, choć- z tego co wiem- został zrehabilitowany.
>Już w tym wątku Placownik pisał o tej "rehabilitacji"...>

Placownik nie jest dla mnie autorytetem w tych sprawach - nie ujmując nikomu.

>Ty oczywiście udajesz, że tego nie wiesz a sprawa była ogólnie znana.>

Widocznie nie znana "Katarzynie".

>To była część ceny jaką musieliśmy zapłacić za przyjęcie do NATO. Prezydentowi Wałęsie, zwolennikowi tajemniczego NATO-bis, specjalnie na tym nie zależało.>

Wałęsa nie jest dla mnie nawet wiarygodnym wędkarzem.
Więc jeśli wymyśli "kółko wędkarskie- quattro", też nie będę widział w tym związku z jego sympatiami.
31-12-2008 17:32 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Placownik nie jest dla mnie autorytetem w tych sprawach - nie ujmując nikomu.

   Nie wyssałem tego z palca.

   "Kwasniewski said later that he had been motivated by a desire for good relations with the United States and had discussed the case with President Clinton during his state visit in July. The Polish President had a strong motive for settling the case. US opponents of Poland's admission to NATO were threatening to use it as an issue to impede, if not prevent, Senate ratification. Warsaw and Poland's backers in the United States needed to neutralize the issue once and for all."

   Źrodło. Oficjalna strona CIA.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-12-2008 17:46 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
A skąd ta pewność, że Twój rozmówca zna języki obce?

Wojtku, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Aby nie był dla Ciebie gorszy od obecnego. No, chyba, że ten był fatalny... Niech Ci się spełni marzenie o forum czystym jak łza (zapewne miewasz takie, przynajmniej czasami). Niech Twoja moderacja nigdy nie obniży lotów, a inni niech biorą z Ciebie przykład (ja też...).
Wiele mnie nauczyłeś tu, na tym forum. Dziękuję.

fides ex necessitate esse non debet
placownik (17853 punktów)

>A skąd ta pewność, że Twój rozmówca zna języki obce?

   Przyznam, że mam z tym problem, bo wiem, że nie zna. Z kolei moja znajomość angielskiego powstrzymuje mnie od prób tłumaczenia. Może ktoś mnie wyręczy?

>Wojtku, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

   I wzajemnie Michale. Wszystkiego dobrego, a zwłaszcza zdrowia!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>>Placownik nie jest dla mnie autorytetem w tych sprawach - nie ujmując nikomu.
>   Nie wyssałem tego z palca.>

Nie wątpię, Placowniku.

>   "Kwasniewski said later [...] neutralize the issue once and for all."
   Źrodło. Oficjalna strona CIA.>

Wierzą na słowo choć argumenty mnie nie przekonały, bo nie dotarły.

Lecz, by zmniejszyć Twój niewątpliwy dyskomfort wynikający z sytuacji posługiwania się- z premedytacją- przez moderatora językiem niezrozumiałym dla interlokutora- odpowiem Ci w narzeczu staro-kaszubskim, bom stary Kaszeba:

savoir-vivre: bon ton, pardon, how do you du, merci boku...

czego i Tobie w starym- jeszcze- roku, życzę

>   Pozdrawiam

Z wzajemnością.
31-12-2008 11:20 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Czy Polska przed 1989 rokiem decydowała sama o sprawach wewnętrznych i zewnętrznych?
>Czy w chwili obecnej sama o nich decyduje?
>Moim zdaniem odpowiedzi na te pytania nie są jednoznaczne. Wtedy była członkiem Układu Warszawskiego. Oczywiście przystąpienie do niego było podyktowane określoną sytuacją geopolityczną, jednak określone sojusze zawsze są nią podyktowane. Również teraz.>

Jeśli nie widzisz różnicy między rolą i członkostwem oraz przyczynami uczestnictwa Polski w Układzie Warszawskim i RWPG - a NATO i Unią Europejską...

...to Twoje następne, zdecydowane stwierdzenie :
>Żeby była jasność - zdecydowanie bardziej odpowiada mi sytuacja Polski w tej chwili...>

jest przejawem... no właśnie, że spytam u "źródła"...przejawem czego?
31-12-2008 04:46 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Wrogiem Polski był ZSRR, więc każdy polski patriota był wrogiem ZSRR.

Jest to pogląd wpajany nam (od czasów II Rzeczypospolitej do dzisiaj) przez Kościół Katolicki. Sowieci popełnili jeden niewybaczalny błąd - nie dogadali się z hierarchami KK, nie liczyli się z wpływem tego kościoła na umysły ludzkie (słynne powiedzenie Stalina: ile papież ma dywizji). Tego błędu nie popełnił np. generał Franco wprowadzając w Hiszpanii reżim, czy Pinochet w Chile. KK w Polsce czuł się zagrożony, więc już od dziesiątków lat wpaja nam nienawiść do sowieckiej dyktatury, do ZSRR. Gdyby nie to poczucie zagrożenia, to Kościół Katolicki głosiłby chwałę także tego reżimu, wszak są z tego znani, że zaakceptują nawet najbardziej krwawy terror, byle nie zagrażał ich interesom.

>To jest podstawowe twierdzenie w tej dyskusji.

Trochę "odbiegliśmy" od tematu tego wątku, którym jest ocena zdrady Kuklińskiego.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
31-12-2008 09:25 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>wpaja nam nienawiść do sowieckiej dyktatury, do ZSRR. Gdyby nie to poczucie zagrożenia, to Kościół Katolicki głosiłby chwałę także tego reżimu

Wierzysz ciemniakom?

>Trochę "odbiegliśmy" od tematu tego wątku, którym jest ocena zdrady Kuklińskiego.

Ani trochę. Kukliński zdradził, ale czy postąpił słusznie, jak Kmicic, to zależy od tego, czy czujemy się bardziej Polakami czy sowietami. Przykładowo, byli członkowie PZPR, teraz - SLD, naturalnie czują się zdradzeni i mają prawo go sądzić jako zdrajcę, ale my witamy Kuklińskiego tak, jak Kmicica witali Wołodyjowski i Skrzetuski po tym, jak zdradził Radziwiłłów.

To jest właśnie samo sedno tego wątku - nie sucha ocena faktu zdrady, ale moralna jej ocena, a ona zależy bezpośrednio od tego, czy widziało się w ZSRR sojusznika, a w USA wroga, czy na odwrót.

doku
31-12-2008 12:28 
 Ocena 5 na 5
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Ani trochę. Kukliński zdradził, ale czy postąpił słusznie, jak Kmicic...
   dokowski, czemu wciskasz ciemnotę o Kmicicu? Kpisz, czy o drogę pytasz? Jak by nie było, drogę chyba należy ci wskazać.
   Przyjmij więc do wiadomości, że Kmicic nie zdradził Radziwiłłów, Kmicic odstąpił od ich, Radziwiłłów, zdrady - łamiąc jedynie przysięgę, którą od niego wyłudzono, korzystając z jego nieświadomości. Przypomnij sobie scenę, w której chwyta się za łeb i jęczy "co ja zrobiłem?!" - bezpośrednio po tym, gdy Janusz Radziwiłł wzniósł toast na cześć Karola Gustawa. Po tym toaście Kmicic już wiedział, że jest zdrajcą przez sam fakt stania po stronie Radziwiłła.
   Czyżby twój moralny relatywizm nie potrafił tego pojąć?

   Nieco niżej masz uzasadnione dostatecznie jasno, że fakt zdrady nie dotyczy kwestii, na czyją korzyść została dokonana, lecz kwestii, na czyją szkodę. Nie ulega zaś żadnej wątpliwości, że Kukliński dokonał zdrady na szkodę Polski. Twój relatywizm powiada jednak, że skoro ta Polska nie była taką, która by mogła ci się podobać, to zdrada nie jest już zdradą.

   Nie zgodziłeś się ze mną, że zdrada jest czymś najbardziej strasznym. Być może, przyznam ci rację, że jest coś straszniejszego: mianowicie relatywizm zdrady.

>... my witamy Kuklińskiego tak, jak Kmicica witali Wołodyjowski i Skrzetuski po tym, jak zdradził Radziwiłłów.
   Zastanów się i przeczytaj raz jeszcze ten fragment "Potopu": czy witali go jako "zdrajcę Radziwiłłów", czy jako tego, który porzucił zdrajcę.

>To jest właśnie samo sedno tego wątku - nie sucha ocena faktu zdrady, ale moralna jej ocena, a ona zależy bezpośrednio od tego, czy widziało się w ZSRR sojusznika, a w USA wroga, czy na odwrót.
   To nie jest sednem wątku, lecz sednem twojego moralnego relatywizmu.

   W sumie to proste: odmiana moralności Kalego.
.
31-12-2008 13:59 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Radziwiłł wzniósł toast na cześć Karola Gustawa. Po tym toaście Kmicic już wiedział, że jest zdrajcą przez sam fakt stania po stronie Radziwiłła.

Podobnie poczuli się niektórzy oficerowie LWP, gdy ogłoszono wprowadzenie stanu wojennego.

>   Czyżby twój moralny relatywizm nie potrafił tego pojąć?

To Ty najwyraźniej nie rozumiesz tego pojęcia. Ja opowiadam się po stronie dobra, niezależnie od pozorów i kwestii formalnych. Kukliński zdradził imperium zła, któremu służył, opowiadając się po stronie polskich patriotów i wolnego świata. Próbując pomniejszyć tę jego zasługę Ty stajesz po stronie relatywizmu moralnego - mieszasz dobro ze złem, nie potrafisz się opowiedzieć jednoznacznie ani po stronie dobra ani zła. A może wstydzisz się przyznać, że uważasz ZSRR za przyjaciela Polski, stąd ten relatywizm i te projekcje.

> Nie ulega zaś żadnej wątpliwości, że Kukliński dokonał zdrady na szkodę Polski.

To jest oczywista nieprawda. To było dla dobra Polski i na szkodę ZSRR.

>Twój relatywizm powiada jednak, że skoro ta Polska nie była taką, która by mogła ci się podobać, to zdrada nie jest już zdradą.

Twój relatywizm nie pozwala Ci dostrzec faktu, że Kukliński przysięgał zdrajcom Polski na wierność dla ZSRR. Nie chodzi o to, co się komu w PRL podobało, ale komu służyli władcy PRL. A faktem jest, że służyli oni Imperatorowi, a nie Polsce. Nawet jeśli Ci się PRL podobała, to nie ma znaczenia ten osąd, bo rządzili nią zdrajcy.

>czy witali go jako "zdrajcę Radziwiłłów", czy jako tego, który porzucił zdrajcę.

Kukliński porzucił zdrajców.

Widzę, że próbujesz zdryfować w dyskusji na kwestie polityczne, ale ja mam już dość tych dywagacji. Zmuszasz mnie swoim uporem, żebym bezlitośnie obnażył słabość Twojej argumentacji.

Jeżeli "toast na cześć Karola Gustawa" jest dla ciebie zdradą a toast na cześć Stalina czy Breżniewa nią nie jest, to w kwestiach politycznych nie powinniśmy dyskutować, gdyż stajesz po stronie moich wrogów i wrogów Polski w mojej ocenie.

Osobną kwestią jest, że Radziwiłł ratował Polskę przed potopem moskiewskim, a Kmicic doskonale wiedział, z kim był na wojnie i kto jest prawdziwym wrogiem Polski. Tylko carska cenzura kazała Sienkiewiczowi ukazać Szwedów jako gorszych wrogów Polski niż Moskwę, wiemy skądinąd, że Sienkiewicz dobrze to rozumiał i uważny czytelnik, jeżeli jest patriotą polskim, potrafi znaleźć między wierszami potwierdzenie faktu, że to król zdradził Litwę i oddał ją bez walki Moskwie, a Radziwiłłowie uratowali Litwę i Polskę przed moskiewską okupacją. Historia prawdziwa była taka, że Szwedzi oszukali Radziwiłła i zajęli Polskę, a obiecali tylko nie dopuścić do zajęcia Polski przez Rosjan.

W naukach historycznych funkcjonuje pojęcie "potop moskiewski" - pojęcie niepopularne z powodu carskiej cenzury i sowieckiej okupacji, jednak światły historyk z gatunku innego niż homo sovieticus doskonale rozumie, że Radziwiłłowie nie byli zdrajcami, ale wyjątkowo mądrymi patriotami, którzy rozumieli, skąd płynie największe zagrożenie i przeciwko komu trzeba mobilizować wszystkie siły - rozumieli że rozkwitająca potęga Moskwy jest zagrożeniem dla ludzkości największym.

Oni już wtedy to rozumieli, a Ty jeszcze dzisiaj tego nie zrozumiałeś?!

doku
31-12-2008 22:47 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Pasuję, mister dokowski.
   Sprawa nie polega na tym, że "brak mi argumentów", ponieważ istota leży nie w wynajdywaniu coraz to nowych i nowych - istotą sprawy jest, byś pojął argumenty już użyte. Ponieważ twoją manierą jest pomijanie sedna cudzych racji oraz demagogiczne odwracanie ich przeciwko autorowi, przy upartym podtrzymywaniu własnych bredni - wymiana zdań z tobą staje się nie rozmową dziada z obrazem, lecz ilustracją bajki "Golono - strzyżono". Przy czym to ty jesteś przekonany, że masz w ręce zarówno brzytwę, jak i nożyce.

   Swoją drogą, ciekawa jest mieszanka twoich poglądów. Wydawałoby się, że taki konglomerat fobii i konfabulacji, wsparty nawiedzeniem - nie powinien mieć miejsca w realiach. Ale, jak zwykle, decydujące są właściwości indywidualne człowieka.

   Przy okazji, będę głosował przeciw twojemu wykluczeniu z PSR, choć sądzę, że Carthago.., przepraszam: fobiae delendam esse.
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ponieważ twoją manierą jest pomijanie sedna cudzych racji

Przemawiają przez Ciebie uprzedzenia i postawa obronna. Na szczęście są na tym forum ludzie, którzy nie przystępują do dyskusji z nastawieniem wojowniczym z góry, i oni już zauważyli, że jeśli nie odpowiadam na jakiś argument, to dlatego, że się z nim zgadzam. Zdarza mi się czasem pochwalić czyjś argument, ale tylko wtedy, gdy jest wyjątkowo trafny (daję wtedy plusa). Nie pomijam cudzych racji, po prostu się z nimi zgadzam.


doku
02-01-2009 14:22 
 Ocena 4 na 4
Vytautas (4394 punktów)
>>Ani trochę. Kukliński zdradził, ale czy postąpił słusznie, jak Kmicic...
>   dokowski, czemu wciskasz ciemnotę o Kmicicu? Kpisz, czy o drogę pytasz? Jak by nie było, drogę chyba należy ci wskazać.
>   Przyjmij więc do wiadomości, że Kmicic nie zdradził Radziwiłłów, Kmicic odstąpił od ich, Radziwiłłów, zdrady - łamiąc jedynie przysięgę, którą od niego wyłudzono, korzystając z jego nieświadomości. Przypomnij sobie scenę, w której chwyta się za łeb i jęczy "co ja zrobiłem?!" - bezpośrednio po tym, gdy Janusz Radziwiłł wzniósł toast na cześć Karola Gustawa. Po tym toaście Kmicic już wiedział, że jest zdrajcą przez sam fakt stania po stronie Radziwiłła.
>   Czyżby twój moralny relatywizm nie potrafił tego pojąć?
>   Nieco niżej masz uzasadnione dostatecznie jasno, że fakt zdrady nie dotyczy kwestii, na czyją korzyść została dokonana, lecz kwestii, na czyją szkodę. Nie ulega zaś żadnej wątpliwości, że Kukliński dokonał zdrady na szkodę Polski. Twój relatywizm powiada jednak, że skoro ta Polska nie była taką, która by mogła ci się podobać, to zdrada nie jest już zdradą.
>   Nie zgodziłeś się ze mną, że zdrada jest czymś najbardziej strasznym. Być może, przyznam ci rację, że jest coś straszniejszego: mianowicie relatywizm zdrady.>... my witamy Kuklińskiego tak, jak Kmicica witali Wołodyjowski i Skrzetuski po tym, jak zdradził Radziwiłłów.
>   Zastanów się i przeczytaj raz jeszcze ten fragment "Potopu": czy witali go jako "zdrajcę Radziwiłłów", czy jako tego, który porzucił zdrajcę.>To jest właśnie samo sedno tego wątku - nie sucha ocena faktu zdrady, ale moralna jej ocena, a ona zależy bezpośrednio od tego, czy widziało się w ZSRR sojusznika, a w USA wroga, czy na odwrót.
>   To nie jest sednem wątku, lecz sednem twojego moralnego relatywizmu.   W sumie to proste: odmiana moralności Kalego.
>.
Strasznie to wszystko skomplikowane!

Na temat polityki hetmana wielkiego litewskiego Janusza księcia Radziwiłła rozmawiałem kiedyś z pewnym Litwinem. Nie był to historyk z najwyższej półki, tylko zwykły belfer ze szkoły średniej.
Otóż według tego Litwina, a chyba także innych Litwinów hetman Radziwiłł był litewskim patriotą, korzystając z konfliktu polsko-szwedzkiego chciał wyzwolić Litwę spod polskiej dominacji, przy okazji wywalczyć dla siebie tron niepodległej Litwy.
Kogo zdradził hetman Radziwiłł? Może swój naród? -- Nie, nie był Polakiem i chociaż był już tak spolonizowany, że nie znał języka litewskiego, to jednak uważał się za Litwina.
Byli wtedy zapewne także inni Litwini, tacy 'Kmicice', którym się polska dominacja nad Litwą nie podobała.
Hetman nie był także katolikiem i dlatego nie podobała mu się polityka polskiej linii Wazów -- fanatycznych katolików.

Chcecie oceniać postawę moralną Kuklińskiego -- przecież to był zawodowy żołnierz. Myślcie sobie o tym, co chcecie, ale dla mnie zawodowy żołnierz, to zawodowy morderca. Cnotę stracił wtedy, kiedy nałożył mundur. Jego praca polegała na przygotowywaniu rzezi zwanej wojną. Na to i wojna, cztob liudiej ubiwali . Co za różnica, mordowanie ludzi na froncie, czy łamanie przysięgi, czyli zdrada. Jedno i drugie to brudna robota.
02-01-2009 17:56 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Chcecie oceniać postawę moralną Kuklińskiego -- przecież to był zawodowy żołnierz. Myślcie sobie o tym, co chcecie, ale dla mnie zawodowy żołnierz, to zawodowy morderca. Cnotę stracił wtedy, kiedy nałożył mundur. Jego praca polegała na przygotowywaniu rzezi zwanej wojną. Na to i wojna, cztob liudiej ubiwali . Co za różnica, mordowanie ludzi na froncie, czy łamanie przysięgi, czyli zdrada. Jedno i drugie to brudna robota.
Podzielam Twój pogląd. Kukliński i przywołany w dyskusji Zacharski byli zawodowymi żołnierzami. A zawód ten polega na bezdyskusyjnym wykonywaniu rozkazów. Potępianie Zacharskiego, bo jakoby służył KGB i gloryfikowanie Kuklińskiego, bo służył CIA jest przyzwoleniem na kontestowanie rozkazów przez każdego żołnierza. Możemy teoretycznie założyć, że mają do tego prawo, ale wtedy istnienie instytucji zwanej wojskiem nie ma żadnego sensu. Ergo - dyskusja, czy Kukliński był zdrajcą, czy patriotę jest tylko i wyłącznie erystyką, bo formalnie kwalifikacja czynów obydwu panów jest absolutnie jednoznaczna.
02-01-2009 16:43 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Proszę bardzo, skoro tak potrzebujesz potwierdzenia, że zgadzam się z Twoimi racjami, to proszę, zobacz, ile miałeś racji.

>od niego wyłudzono, korzystając z jego nieświadomości.

Zgadzam się, wyłudzono od młodego i głupiego. Kukliński też mógł być młody i głupi.

> Po tym toaście Kmicic już wiedział, że jest zdrajcą przez sam fakt stania po stronie Radziwiłła.

Pełna zgoda. Po wprowadzeniu stanu wojennego wszyscy w LWP powinni się tak poczuć, jak Kmicic.

>czy witali go jako "zdrajcę Radziwiłłów", czy jako tego, który porzucił zdrajcę.

Witali go jako tego, który porzucił zdrajcę. Masz rację. Kuklińskiego witaliśmy tak samo, bo porzucił zdrajców - polskich sowietów.

Kluczem do właściwej oceny moralnej w tym wątku jest zrozumienie podstawowej prawdy - polscy sowieci byli zdrajcami: Gierek był zdrajcą, Jaruzelski był zdrajcą...

Nie można więc "zdrajcą" nazwać Kuklińskiego, bo on porzucił zdrajców.


doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Kluczem do właściwej oceny moralnej w tym wątku jest zrozumienie podstawowej prawdy...

   Zgadza się, kluczem jest zawsze zrozumienie prawdy. Literatura dostarcza setek przykładów na to, jak po wykorzystaniu zdrajcy strzelano mu w łeb z uzasadnieniem: "Zdradził raz, zdradzi i drugi".

   Pozdrawiam w uporze i niezrozumieniu.
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>po wykorzystaniu zdrajcy strzelano mu w łeb z uzasadnieniem: "Zdradził raz, zdradzi i drugi".

Sienkiewicz powinien więc uśmiercić Kmiica w ten sposób.

Pozdrawiam w uporze i niezrozumieniu.


doku
03-01-2009 02:08 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Pełna zgoda. Po wprowadzeniu stanu wojennego wszyscy w LWP powinni się tak poczuć, jak Kmicic.

   I co? Powinni też porwać Bogusława w postaci Litwy? I gdzie zwiać? Do NATO?
   dokowski,jeśli nie masz litości dla siebie, okaż jej trochę nam.
.
Adamiak (36436 punktów)
>...jeśli nie masz litości dla siebie, okaż jej trochę nam. >

Naucz się mówić za siebie nie tylko wtedy, gdy ci to pasuje, Śmigielski.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Powinni też porwać Bogusława w postaci Litwy? I gdzie zwiać? Do NATO?

Porwać Jaruzelskiego i wywieźć do Anglii, bo tam był legalny rząd Polski.

Porwać Moczara do Izraela.

Gierka do USA - to najgorszy zdrajca Polski. To on zadłużył i zrujnował Polskę - jego ekipa najwięcej rozgrabiła majątku narodowego.

Tutaj się z Tobą zgadzam - zdradzając zdrajcę trzeba się wykazać czymś spektakularnym.

Sądzisz, że gdyby Kmicic ukradł tylko jakieś ważne listy i dokumenty Radziwiłłów, np. jakieś dowody ich zdrady i szczegóły antypolskich planów, to byłoby to za mało?

Weź jednak pod uwagę, luby, że Kukliński się postarał wywieźć dużo takich informacji, chociaż krokodyla mu się nie udało.

>jeśli nie masz litości dla siebie, okaż jej trochę nam

Od siebie muszę dużo wymagać, rozumiesz, mężczyzna, silna wola, dyscyplina i takie tam, ale dla Was mogę być pobłażliwy - czego oczekujecie?


doku
05-01-2009 14:27 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Porwać Jaruzelskiego i wywieźć do Anglii, bo tam był legalny rząd Polski.

Dla kogo legalny? Dla kilku fanatyków, którzy wciąż czekali na przyjazd Andersa na białym koniu, którzy nie mogli zaakceptować rzeczywistości?

Cytat:
6 lipca 1945 dotychczasowi sojusznicy Rzeczypospolitej, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wycofały uznanie dyplomatyczne Rządu RP na uchodźstwie, uznając powołanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z udziałem Stanisława Mikołajczyka za wykonanie postanowień konferencji jałtańskiej w kwestii powołania rządu polskiego uznawanego przez wszystkie państwa tzw. Wielkiej Trójki (Wielką Brytanię, USA i ZSRR)


Po 1945r był to już Rząd marionetkowy, zajmujący się najczęściej rozgrywkami personalnymi w własnym gronie. Przekazanie insygniów władzy przez Ryszarda Kaczorowskiego w 1990r prezydentowi Wałęsie miało charakter tylko symboliczny.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dla kogo legalny? Dla kilku fanatyków

A jednak po odzyskaniu niepodległości oficjalnie z wielką pompą przejęliśmy insygnia i ciągłość władzy od rządu londyńskiego, zrywając tym samym ciągłość władzy od PRL do II RP. Wszystkich polskich sowietów uznaliśmy tym samym oficjalnie za zdrajców.

doku
Adamiak (36436 punktów)
>>Dla kogo legalny? Dla kilku fanatyków
>A jednak po odzyskaniu niepodległości oficjalnie z wielką pompą przejęliśmy insygnia i ciągłość władzy od rządu londyńskiego, zrywając tym samym ciągłość władzy od PRL do II RP. Wszystkich polskich sowietów uznaliśmy tym samym oficjalnie za zdrajców.>

Wg mnie pompa była i tak ograniczona, i nadano zbyt małą rangę temu wydarzeniu.
Co uważam za pokłosie ustaleń okrągłego stołu.
lotrek (14275 punktów)
>Wg mnie pompa była i tak ograniczona, i nadano zbyt małą rangę temu wydarzeniu.
Masz rację, mogła być większa - "Zygmunt" nie bił, pielgrzymki do Częstochowy dla wdzięcznego narodu nie zorganizowano, nawet JP2 nie zjechał z takiej okazji.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>>Wg mnie pompa była i tak ograniczona, i nadano zbyt małą rangę temu wydarzeniu.
>Masz rację, mogła być większa - "Zygmunt" nie bił, pielgrzymki do Częstochowy dla wdzięcznego narodu nie zorganizowano, nawet JP2 nie zjechał z takiej okazji.>

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, "Lotrek", że od pewnego (dłuższego) czasu mijasz się z tematem własnego wątku.

Dla przypomnienia: założyłeś wątek o Kuklińskim, a nie o analizie roli Kościoła Katolickiego w rytuałach życia publicznego Polski, przez pryzmat swojej stopki w brzmieniu:

>Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)>

Chyba, że planujesz przeniesienie wątku do działu "Religie".
Albo masz taką manierę prowadzenia dyskusji.
Albo lubisz opium.
Albo trzy w jednym.

Bo nie śmiem przypuszczać, że założyłeś se go, tego wątka, za karę...?
05-01-2009 20:40 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, "Lotrek", że od pewnego (dłuższego) czasu mijasz się z tematem własnego wątku.

Zakładając ten wątek, nigdy bym nie przypuścił, że ktokolwiek może mieć jakieś wątpliwości co do zdrady Kuklińskiego. Wiedziałem, że spotkam się tutaj z obroną jego zdrady, szukaniem "okoliczności łagodzących", usprawiedliwianiem jego. Ale twierdzić, że ktoś kto składa przysięgę wojskową, która za jego czasów tak brzmiała:

Dz.U.52.46.310 - Ustawa z dnia 22 listopada 1952 r. o przysiędze wojskowej. (Dz. U. z dnia 1 grudnia 1952 r.)
Cytat:
Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".


następnie ją łamie, więc zasługuje na miano zdrajcy.
Będziecie, oczywiście protestować, gdyż w rocie przysięgi jest odniesienie do ZSRR, ale taka była ta przysięga. Jak mu nie odpowiadała a był uczciwym człowiekiem to mógł jej nie składać.

Nie zapominam co jest tematem mojego wątku, lecz to nie rozwodzę się o Kmicicu, ani też opowiadam w władzy jaką sprawował marionetkowy Rząd Londyński a właściwie "towarzystwo wzajemnej adoracji" (w okresach między własnymi kłótniami).

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, "Lotrek", że od pewnego (dłuższego) czasu mijasz się z tematem własnego wątku.
>Zakładając ten wątek, nigdy bym nie przypuścił, że ktokolwiek może mieć jakieś wątpliwości co do zdrady Kuklińskiego. Wiedziałem, że spotkam się tutaj z obroną jego zdrady, szukaniem "okoliczności łagodzących", usprawiedliwianiem jego. >

Rozumiem, temat wątku przerósł jego autora, no cóż, każdemu może się zdarzyć.
06-01-2009 16:46 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>w rocie przysięgi jest odniesienie do ZSRR, ale taka była ta przysięga.

Przysięga dla zdrajców - zdradą było ją złożyć.

doku
06-01-2009 17:15 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Przysięga dla zdrajców - zdradą było ją złożyć.

Znaczy się, z której strony by nie patrzyć, Kukliński i tak zdrajca... bo ją złożył.
Potem dla Ciebie przestał być zdrajcą, bo ją złamał a dla mnie z tego samego powodu nim został. Może określenie "były zdrajca" wszystkich pogodzi?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Laskowski (-2 punktów)
Jeżeli Obywatel Kukliński był zdrajcą to kim były osoby czyniące z niego bohatera narodowego? Kim są osoby sprzedające majątek narodu polskiego obcokrajowców? Kim są osoby wprowadzające na terytorium Polski obce wojska po opuszczeniu Polski przez poprzednich w tym radzieckich sojuszników?
07-01-2009 10:59 
 Ocena 3 na 3
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"były zdrajca" wszystkich pogodzi?

Zupełnie jak Kmicic. Niech więc będzie zgoda! Ja zresztą od początku prezentuję to właśnie wyważone stanowisko kompromisowe i niejednoznaczne.

W 20-stą rocznicę Okrągłego Stołu powinniśmy być zgodni, aby w ten sposób oddać hołd tym, którym zawdzięczmy wolność

doku
08-01-2009 15:25 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Niech więc będzie zgoda! Ja zresztą od początku prezentuję to właśnie wyważone stanowisko kompromisowe i niejednoznaczne.
>W 20-stą rocznicę Okrągłego Stołu powinniśmy być zgodni, aby w ten sposób oddać hołd tym, którym zawdzięczmy wolność
Niemożliwe - nie poznaję Cię. dokowski taki koncyliacyjny???

Oby więcej rocznic...

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
lotrek (14275 punktów)
>>"były zdrajca" wszystkich pogodzi?
>Zupełnie jak Kmicic. Niech więc będzie zgoda! Ja zresztą od początku prezentuję to właśnie wyważone stanowisko kompromisowe i niejednoznaczne.

Znaczy się tylko Adamiak widzi "jedną stronę medalu"?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>>>"były zdrajca" wszystkich pogodzi?
>>Zupełnie jak Kmicic. Niech więc będzie zgoda! Ja zresztą od początku prezentuję to właśnie wyważone stanowisko kompromisowe i niejednoznaczne.
>Znaczy się tylko Adamiak widzi "jedną stronę medalu"

Może i chciałbyś, by tak było, "Lotrek".

Nawet nie chce mi się zastanawiać: do czego Ci potrzebne takie myślenie.
lotrek (14275 punktów)

>Może i chciałbyś, by tak było, "Lotrek".
Ależ zostań ze swoimi fobiami Adamiak, widocznie jesteś "nieprzemakalny", jak osławiony beton partyjny z czasów PRL. Ta sama mentalność, tylko kierunek w drugą stronę.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>>Może i chciałbyś, by tak było, "Lotrek".
>Ależ zostań ze swoimi fobiami Adamiak, widocznie jesteś "nieprzemakalny", jak osławiony beton partyjny z czasów PRL. Ta sama mentalność, tylko kierunek w drugą stronę.>

Zawiodę cię, "Lotrek", dla mnie się liczy tylko moja opinia o sobie.
Mam dobre samopoczucie.
08-01-2009 21:51 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Będziecie, oczywiście protestować, gdyż w rocie przysięgi jest odniesienie do ZSRR, ale taka była ta przysięga.

   Ani w tekście roty przysięgi z 1944 roku ani w tej z roku 1947 nie ma ani słowa o ZSRR. W 1952 roku Kukliński był już oficerem i o przysiędze składanej przed 5 laty z pewnością już zapomniał.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
06-01-2009 14:07 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>nadano zbyt małą rangę temu wydarzeniu.
>Co uważam za pokłosie ustaleń okrągłego stołu.

A cóż to za dziwaczna dywagacja?! Chcesz przemycić w wątku na inny temat swoją błędną ocenę "okrągłego stołu", że może nikt nie zaprotestuje?

Zbliża się 20 rocznica tego wydarzenia, rok już jest właściwy, może lepiej zainicjować otwarcie dyskusję w osobnym wątku, zamiast tak na boku coś kombinować w innych wątkach.

doku
Adamiak (36436 punktów)
>>nadano zbyt małą rangę temu wydarzeniu.
>>Co uważam za pokłosie ustaleń okrągłego stołu.
>A cóż to za dziwaczna dywagacja?! Chcesz przemycić w wątku na inny temat swoją błędną ocenę "okrągłego stołu", że może nikt nie zaprotestuje

A cóż to za "dziwna" nazwa dla próby uzasadnienia jakichś działań, lub ich braku?
Uważam, że "stonowanie" wszelkich działań antykomunistycznych było (m/innymi) pokłosiem ustaleń z komunistami i tyle.

>Zbliża się 20 rocznica tego wydarzenia, rok już jest właściwy, może lepiej zainicjować otwarcie dyskusję w osobnym wątku, zamiast tak na boku coś kombinować w innych wątkach.>

To zakładaj wątek, przecie to nie jest zabronione, ale nie nazywaj "kombinowaniem" czy "przemycaniem" czegoś, co wg mnie jest krótkim uzasadnieniem poprzedniego zdania.

Jeśli masz inne zdanie to wyraź w założonym wątku.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>To zakładaj wątek

Ja nie inicjuję dyskusji na temat oceny okrągłego stołu, Ty ją zainicjowałeś. Szkoda, ze się wycofujesz.

doku
05-01-2009 19:02 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>ciągłość władzy od rządu londyńskiego,

Hi hi ciągłość władzy. Przekazali nie władzę, bo tej nie posiadali, tylko insygnia władzy, które nie były nigdy ich własnością. Po prostu oddali to co było własnością Polski. Wcześniej nie chcieli oddać, bo im się PRL nie pobadał, to tyle i aż tyle.
Cytat:
insygnia państwowe II RP: chorągiew II RP, pieczęcie prezydenckie, Krzyże ( z wstęgami) Wielkich Orderów Orła Białego i Polonia Restituta, oryginał Konstytucji kwietniowej z 1935 r. oraz pieczęcie senackie.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>Po prostu oddali to co było własnością Polski. Wcześniej nie chcieli oddać, bo im się PRL nie pobadał, to tyle i aż tyle.>

Więc wniosek z tego dość prosty, "Lotrek", że tobie nie oddali, bo tobie się PRL- ogólnie ujmując- podobał... to tyle i aż tyle.

Czy się gdzieś pomyliłem?
05-01-2009 20:11 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
.>Więc wniosek z tego dość prosty, "Lotrek",
Wniosek z tego dość prosty...że w przeciwieństwie do Ciebie, jestem politycznym realistą. Mniej kieruję się "pobożnymi życzeniami" a więcej racjonalizmem.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>.>Więc wniosek z tego dość prosty, "Lotrek",
>Wniosek z tego dość prosty...że w przeciwieństwie do Ciebie, jestem politycznym realistą. Mniej kieruję się "pobożnymi życzeniami" a więcej racjonalizmem.>

Ja to- w kontekście wątku- nazwałbym oportunizmem.
Te słowa mają podobne tylko izmy na końcach.
Tylko tyle i aż tyle.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Hi hi ciągłość władzy. Przekazali nie władzę, bo tej nie posiadali, tylko insygnia władzy

Nie chodziło o realną władzę, ale o symboliczne podkreślenie ciągłości, aby Polakom łatwiej było zrozumieć, kto był zdrajcą, a kto patriotą.

doku
06-01-2009 14:38 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>aby Polakom łatwiej było zrozumieć, kto był zdrajcą, a kto patriotą.

Dla mnie patriotami są wszyscy, którzy pozostali w kraju. Najłatwiej było wyjechać...
A o tych patriotach emigrantach, to szczególnie głośno na antenie Radia Maryja. Często dzwonią - "zatroskani" o los naszej ojczyzny pod rządami liberałów, walką z Kościołem, zanikiem patriotyzmu i wiadomych wartości.

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dla mnie patriotami są wszyscy, którzy pozostali w kraju.

Każdy może mieć własną definicję patriotyzmu. Ale ja mam inną.

>Najłatwiej było wyjechać.

To zależy od temperamentu. Ja akurat jestem typem, dla którego pakowanie się, wyjeżdżanie itp. są czymś strasznym - gorsze jest tylko załatwianie czegoś w urzędzie (biurze turystycznym, banku...). A o emigracji nie myślałem nawet w najkoszmarniejszych snach (teraz przez Ciebie będą mi się śniły koszmary). Miałbym opuścić rodzinę, przyjaciół... zacząć mówić po zagranicznemu, zaprzyjaźniać się z nowymi ludźmi - dziesiątki lat starannej selekcji: mam jednego kumpla z podstawówki, dwóch z liceum, paru ze studiów, kilka zaledwie osób z czasów późniejszych wraz z ich małżonkami - najlepsi z najlepszych; pasujemy do siebie jak łyse konie... miałbym zaczynać od początku w obcym kraju?! - Naprawdę zaliczysz mnie do "patriotów" tylko dlatego, że zostałem w kraju?

Ja nie mam jasnej definicji patriotyzmu, ale wiem, że inną. Ja uważam się za patriotę, bo w czasach PRL nigdy nie kasowałem biletów, a w 1989 kupiłem sobie miesięczny i od tego momentu zawsze go mam (teraz kwartalny). Dla mnie w czasach PRL patriotą był każdy sabotażysta, dzisiaj patriotą jest... nie wiem jakiego słowa użyć, żeby było antonimem do sabotażysty...


doku
06-01-2009 16:46 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Każdy może mieć własną definicję patriotyzmu. Ale ja mam inną.>

>...dziesiątki lat starannej selekcji: mam jednego kumpla z podstawówki, dwóch z liceum, paru ze studiów, kilka zaledwie osób z czasów późniejszych wraz z ich małżonkami - najlepsi z najlepszych; pasujemy do siebie jak łyse konie... >

A cóż to za dziwaczna dywagacja?! Chcesz przemycić w wątku na inny temat swoją błędną ocenę patriotyzmu, że może nikt nie zaprotestuje?

Może lepiej zainicjować otwarcie dyskusję w osobnym wątku, zamiast tak na boku coś kombinować w innych wątkach.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A cóż to za dziwaczna dywagacja?! Chcesz przemycić w wątku

Nie trafiłeś, ha , ha. Ja tylko odpowiedziałem na post z nową definicją patriotyzmu

doku
06-01-2009 19:24 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Naprawdę zaliczysz mnie do "patriotów" tylko dlatego, że zostałem w kraju?
Tak.

>Ja uważam się za patriotę, bo w czasach PRL nigdy nie kasowałem biletów,
Taki Twój mały wkład w walkę ze zbrodniczym systemem...
Uważam, że to nieuczciwe.

>Dla mnie w czasach PRL patriotą był każdy sabotażysta,
Prawie wszyscy pracowali byle jak i okradali państwo - istny naród patriotów.


Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że to nieuczciwe.

Nietrafnie dobrane słowo. Robiłem to uczciwie, nawet kiedyś pokłóciłem się z ciotką na imieninach, aż w końcu powiedziałem otwarcie, że nasze państwo nadaje się tylko do tego, żeby je okradać, z pełną świadomością, że to sformułowanie wywoła kontrowersje. Większość rodziny rzuciła się wtedy na mnie, żeby mi dokopać, ale ta lepsza część mnie osłoniła przed wściekłością sowietów - w tamtych czasach tylko w rodzinie człowiek czuł się bezpieczny, ale Radia Wolna Europa trzeba było słuchać po cichu.

Właśnie, kurczę blade! Kto w tamtych czasach nie żył i nie słuchał RWE, ten nie może wiedzieć tak naprawdę, bo nie słuchał z bijącym sercem, bo nie słyszał na własne uszy prawdziwych polskich patriotów. Kiedy byłem dzieckiem, dziadek nauczył mnie słuchać RWE. Kto nie słuchał RWE, ten może sobie abstrakcyjnie filozofować na temat patriotyzmu i zdrady, może pisać, co mu ślina na język przyniesie, prowadzić jakieś mętne wywody pseudoetyczne na temat przysięgi i zdrady, może trzymać się litery regulaminów i sowieckiego prawa, może się wygłupiać na takim forum, ale nie może tego poczuć w sobie, tak jak my to czuliśmy w latach 60-tych, czym naprawdę zajmują się najwięksi polscy patrioci, gdzie przebywają, o co walczą i gdzie jest źródło prawdy.

Kto nie słuchał RWE, ten może w nieskończoność plątać się w labiryncie łamańców pojęciowych w rodzaju: "czy zdrajca zdrajcy jest zdrajcą?". Ale kto słuchał RWE i czytał dla porównania Trybunę Ludu, ten po prostu wie, w głębi serca, gdzie byli polscy patrioci i kto to byli zdrajcy.

Najwięksi bohaterowie Polski tamtych czasów działali poza granicami Polski, a polowali na nich mordercy z KGB.

doku
07-01-2009 13:35 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nietrafnie dobrane słowo. Robiłem to uczciwie, nawet kiedyś pokłóciłem się z ciotką na imieninach, aż w końcu powiedziałem otwarcie, że nasze państwo nadaje się tylko do tego, żeby je okradać, z pełną świadomością, że to sformułowanie wywoła kontrowersje.
Nie uważasz, że gdyby ludzie płacili za bilety i uczciwie pracowali Polska startowałaby z innego poziomu?
Właśnie - a studia też zbojkotowałeś? Zapłaciłeś za nie, czy uważałeś, że należy Ci się to od tego znienawidzonego państwa?
A może była to forma okradania państwa, by doprowadzić do jego upadku? A, że przy okazji zdobyłeś wykształcenie - no cóż...
To podobne do tych, którzy w referendum głosowali przeciwko wejściu Polski do Unii Europejskiej, a potem jako pierwsi pojechali tam zarabiać.

>... ale Radia Wolna Europa trzeba było słuchać po cichu.
Pamiętam, pamiętam - też słuchałem. Polityką w tamtych czasach nie interesowałem się. Byłem jedynie przez rok członkiem NZS, w trakcie wydarzeń bydgoskich akurat tam studiowałem. Byłem również na odsłonięciu Pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku 16.12.1980r. Pamiętam tłumy - by zrobić zdjęcie musiałem wejść na dach.

>Najwięksi bohaterowie Polski tamtych czasów działali poza granicami Polski, a polowali na nich mordercy z KGB.
Więcej na ten temat w moich postach i tym wątku:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,175781

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: A tak w ogóle, świat nie jest czarno - biały.


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
07-01-2009 14:27 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
>P.S: A tak w ogóle, świat nie jest czarno - biały.
Właśnie. Tak w temacie czerni i bieli... Okrutny rechot historii.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
07-01-2009 14:52 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Właśnie - a studia też zbojkotowałeś? Zapłaciłeś za nie, czy uważałeś, że należy Ci się to od tego znienawidzonego państwa?
>A może była to forma okradania państwa, by doprowadzić do jego upadku? A, że przy okazji zdobyłeś wykształcenie - no cóż...
>To podobne do tych, którzy w referendum głosowali przeciwko wejściu Polski do Unii Europejskiej, a potem jako pierwsi pojechali tam zarabiać.>

Rozumiem, Zbyszku, że zasłużyłem u Ciebie na medal?

Bo jeździłem na gapę i zbojkotowałem studia
Ale bojkotu przyczyna była, między innymi taka, iż zarabiałem jako pomocnik dekarza więcej, niż pracownik akademicki - w 1969 roku zarabiałem 2100 zł netto.
Czy tak rozkładają się płace- wartościowanie pracy- w "normalnym" systemie?

Nie wyjechałem też na Zachód, choć głosowałem za Unią, bo jestem leniwy i nie lubię przeprowadzek.
Mnie Unia nie dała nic bo za komuny zarabiałem trzy razy więcej (co najmniej), ale głosowałem za przyszłością dla swojej córki.

Więc - medal dla Jurusia
08-01-2009 17:47 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Rozumiem, Zbyszku, że zasłużyłem u Ciebie na medal?
>Bo jeździłem na gapę i zbojkotowałem studia
Prawdziwy patriota - nie to, co dokowski...

>Ale bojkotu przyczyna była, między innymi taka, iż zarabiałem jako pomocnik dekarza więcej, niż pracownik akademicki - w 1969 roku zarabiałem 2100 zł netto.
Pogratulować pamięci.

>Czy tak rozkładają się płace- wartościowanie pracy- w "normalnym" systemie?
I nie jesteś za to wdzięczny minionemu ustrojowi?

>Nie wyjechałem też na Zachód, choć głosowałem za Unią, bo jestem leniwy i nie lubię przeprowadzek.
To tak, jak ja.

>Mnie Unia nie dała nic bo za komuny zarabiałem trzy razy więcej (co najmniej), ale głosowałem za przyszłością dla swojej córki.
A ja za integracją europejską i powstaniem państwa federacyjnego.

>Więc - medal dla Jurusia
Należy Ci się medal również za to:
Cytat:
Powinni go skazać na dożywocie, później ułaskawić i niech idzie do domciu.

Jesteś dobrym człowiekiem.

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Adamiak (36436 punktów)
>>...w 1969 roku zarabiałem 2100 zł netto.>

>Pogratulować pamięci.>

Pamiętam, bo płacił mi mój ojciec (u którego pracowałem).
Płacił wówczas 10 zł/h + 100 zł na dojazdy do pracy co przy 200 godzinnym miesiącu pracy (nie było "wolnych" sobót) dawało sumę o jakiej wspomniałem.

>I nie jesteś za to wdzięczny minionemu ustrojowi

Nie. Nie zamienię wolności na żadne pieniądze.

>A ja za integracją europejską i powstaniem państwa federacyjnego.>

Przyznaję, że jeszcze psychicznie nie "dojrzałem" do odnalezienia się w takim "czymś", choć moje poglądy ewoluowały od głębokiego patriotyzmu narodowego, wyniesionego z domu, do umiarkowanego internacjonalizmu, lecz bez ekstremy w żadną stronę, teraz.

>Należy Ci się medal również za to:
> Cytat:
Powinni go skazać na dożywocie, później ułaskawić i niech idzie do domciu.

>Jesteś dobrym człowiekiem.>

Uważam się za "normalnie" przyzwoitego faceta.
Nie wiem, czy jestem dobry - staram się być dobry dla siebie co implikuje resztę...
Ale dziękuję

> Pozdrawiam - Zbyszek

Pozdrawiam Zbyszku
lotrek (14275 punktów)
>...w 1969 roku zarabiałem 2100 zł netto.>>Pogratulować pamięci.

Ja też mam dobrą pamięć i pamiętam, że od stycznia do marca 1970 roku pracowałem w firmie o nazwie "Polkat" związanej ze spółdzielnią "INKO". Malowałem konstrukcje stalowe na wysokości 40m (potężne stalowe dźwigary podtrzymujące dach w kopalni siarki w Tarnobrzegu)i zarabiałem 3600zł "na rękę". Za siermiężnej komuny też można było zarobić.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>Za siermiężnej komuny też można było zarobić.>

Oczywiście, że tak, szczególnie na "sztandarowych budowach socjalizmu" typu Port północny, Huta Katowice czy Rafineria Gdańska.
W 1974 pracowałem jako pomocnik operatora spychacza (tzw. "stalińca") na budowie Portu Północnego i Rafinerii właśnie.
I choć był to epizod w mojej pracy zawodowej to pamiętam, że zarabiałem ok 3.600 za pracę, a operator za leżenie pod płotem z piwem w ręku miał ok. 8.000...fajne czasy.

Co nie zmienia faktu, że byłem w "celi".
Jeśli zamienią ci celę na tę słoneczną, od południa, to nie znaczy, że nie "siedzisz".
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Przecież odpowiedziałem już raz na ten post
>Nie uważasz, że gdyby ludzie płacili za bilety i uczciwie pracowali Polska startowałaby z innego poziomu?

Oczywiście że nie. Tylko socjalizm trzymałby się dłużej. Upadek socjalizmu musiał nastąpić na poziomie upadającego socjalizmu. Start byłby więc z tego samego poziomu.

doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
I to też już raz pisałem
>też słuchałem. Polityką w tamtych czasach nie interesowałem się.

Do słuchania muzyki wolałem Luksemburg niż RWE (ja pierwszy napisałem o Luksemburgu! gdzie mój tamten post? chyba się popłaczę)

doku
lotrek (14275 punktów)Odp: Zdrajca Kukliński.

>Kto nie słuchał RWE,
Wszyscy słuchali i ja też. Najbardziej śmieszyło mnie, jak znany patriota witał się ze słuchaczami: "chłopom polskim szczęść boże" . Szybko przełączałem na Radio Luksemburg.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
31-12-2008 13:37 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>>wpaja nam nienawiść do sowieckiej dyktatury, do ZSRR. Gdyby nie to poczucie zagrożenia, to Kościół Katolicki głosiłby chwałę także tego reżimu
>Wierzysz ciemniakom?

To nie jest kwestia wiary, tylko znajomość historii Kościoła Katolickiego. Długa lista by się zebrała...do poprzednich przykładów dorzucę jeszcze dwa:
Poparcie kościoła dla faszyzmu we Włoszech (Mussolini umiał się dogadać z papieżem)
www.racjonalista.pl/kk.php/t,1816

Kościół nigdy nie potępił zbrodniczego reżimu Pavelica i Ustaszy w Chorwacji a nawet religijnego przywódcę kardynała Stepinaca zrobił świętym.
www.eioba.(*)nte_pavelic_a_zbrodnie_i_mordy

Jest rzeczą oczywistą, że Kościół Katolicki nie potępi żadnego, nawet najbardziej krwawego reżimu, gdy to jest w jego interesie. Z Rosią sowiecką nie dało się "dogadać" stąd też ta nienawiść do nich, wpajana nam od kilku pokoleń.
Hierarchowie Kościoła Katolickiego to zawodowi racjonaliści (jeśli chodzi o ich interesy).
Udanego Sylwestra

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
31-12-2008 14:42 
 0 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Z Rosią sowiecką nie dało się "dogadać" stąd też ta nienawiść do nich

To nieprawda. Jako ateista nienawidzę sowietów bardziej niż katolicy, kórych znam. Komunizm był rodzajem religii, stąd komuniści i religijni to bratnie dusze, nigdy szczerze się nie nienawidzili. Mieli wspólnego wroga - naukę. Najbardziej nienawidzili genetyków i ewolucjonistów. Religijni i sowieci walczyli ze sobą, jak dwie różne bandy, o strefy wpływów, ale ich prawdziwym wrogiem zawsze byliśmy my, bo my staliśmy po drugiej stronie barykady - po stronie prawdy i dobra.

doku
31-12-2008 15:30 
 Ocena 6 na 6
Wojtek (3465 punktów)
Panie Dokowski, pisząc "sowieci" ma Pan na myśli kogo? Rosjan, komunistów, czy tępogłowych czcicieli głupiej idei? Bo to znaczna różnica. Poza tym, kto to jest "my". To pluralis majestatis , czy określenie jakiejś grupy osób? Po stronie prawdy i dobra? Może jeszcze piękna i miłości? Strasznie taki dwuwymiarowy ten Pański świat. I czarno-biały. Zaraz powinienem usłyszeć:
Cytat:
O say can you see,
by the dawn's early light,
what so proudly we hailed
at the twilight's last gleaming


Pozdrawiam

P.S. Będę stał na baczność z ręką na sercu. Lewą.



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
02-01-2009 16:17 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Panie Dokowski, pisząc "sowieci" ma Pan na myśli kogo? Rosjan, komunistów, czy tępogłowych czcicieli głupiej idei?

Członków KPZR i wszystkich satelitów tej partii. Nazwa "sowieci" zawiera implicite formalną przynależność do określonych struktur organizacyjnych. W Polsce były nimi np. ZMS, SZSP, PZPR, LWP i administracja państwowa PRL.

>Bo to znaczna różnica. Poza tym, kto to jest "my".

My, czyli ci, którzy nie byli (lub przestali być) członkami żadnej organizacji podejrzanej o bycie sowiecką satelitą i jednocześnie nie byli prywatnie czcicielami tej głupiej idei.

> Strasznie taki dwuwymiarowy ten Pański świat. I czarno-biały.

My i oni to nie jest zbiór i jego dopełnienie. Istniał jeszcze trzeci zbiór - nienależących ale ogłupionych.

doku
02-01-2009 17:39 
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)
>Członków KPZR i wszystkich satelitów tej partii. Nazwa "sowieci" zawiera implicite formalną przynależność do określonych struktur organizacyjnych. W Polsce były nimi np. ZMS, SZSP, PZPR, LWP i administracja państwowa PRL.
Rozumiem, że wystarcza przynależność. Bardzo łatwy sposób kategoryzacji. I jakże fałszywy. Pan wybaczy, Panie Dokowski, ale to już nawet zabawne nie jest. A ochrzczenie czyni katolikiem, tak?

>My, czyli ci, którzy nie byli (lub przestali być) członkami żadnej organizacji podejrzanej o bycie sowiecką satelitą i jednocześnie nie byli prywatnie czcicielami tej głupiej idei.
Ojej - to zawęża krąg "Nas". Szkoda, że w sposób nieweryfikowalny, jeśli chodzi o drugi postulat. Szczególnie, że nie bardzo wiadomo, o jaką głupią ideę chodzi (bo było ich sporo, w różnych wariacjach).

>> Strasznie taki dwuwymiarowy ten Pański świat. I czarno-biały.
>My i oni to nie jest zbiór i jego dopełnienie. Istniał jeszcze trzeci zbiór - nienależących ale ogłupionych.
To w ogóle nie są zbiory. Bo szwankują definicje ich zawartości. Niestety, dalej mi się wydaje, że chciał Pan zgrabnie coś wyrazić, tylko Panu nie wyszło. Świat jest o wiele bardziej skomplikowany.

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
05-01-2009 13:20 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A ochrzczenie czyni katolikiem, tak?

Logika się kłania, kolego. Czy do Partii zapisywali niemowlęta?! Sowieci zapisywali się do sowietów będąc dojrzałymi ludźmi, niemowlę zostaje katolikiem już w wieku niemowlęcym - czy tak trudno zrozumieć tę różnicę?

>chciał Pan zgrabnie coś wyrazić, tylko Panu nie wyszło

Wyszło dobrze, tylko że nie dość klarownie wyłożyłem. Czy teraz lepiej? Chyba już jest jasne, czym się różni zapisywanie się do sowietów od zapisywania do katolików.

Pozdrawiam

doku
05-01-2009 14:06 
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)
Logika się kłania, Kolego. Pytam Cię o meritum, odpowiadasz na dygresję. To właśnie był powód zaprzestania przeze mnie dyskusji z Tobą (żałuję, że podjąłem ją na nowo). Nie da się z Tobą w sposób uczciwy dyskutować, można przyjąć jedynie Twój styl - wiem wszystko, a interlokutor jest niedouczonym dzieckiem. Dlatego właśnie nie będę już z Tobą dyskutował, ponieważ nie zamierzam zmieniać swojego podejścia do rozmówców, nawet do Ciebie.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Pytam Cię o meritum, odpowiadasz na dygresję. (...) Nie da się z Tobą w sposób uczciwy dyskutować.

Obrażasz się z powodu nieporozumienia, które sam wywołałeś i od razu obrażasz rozmówcę, jak dziecko. A ja naprawdę myślałem, że chcesz poznać moją definicję sowietów.

Spytałeś o nią, więc naturalnie naiwnie uznałem, że chcesz ją poznać. Być może jestem zbyt niewinny i naiwny, żeby dyskutować z takimi jak Ty, którzy pytają o jedno, a mają na myśli coś innego, a ja mam się sam domyślić, jakąż to pułąpkę na mnie zastawiasz.

> Dlatego właśnie nie będę już z Tobą dyskutował, ponieważ nie zamierzam zmieniać swojego podejścia do rozmówców, nawet do Ciebie.

więc nie pozdrawiam

doku
11-01-2009 21:56 
 Ocena 3 na 3
stary (143 punktów)
>niemowlę zostaje katolikiem już w wieku niemowlęcym - czy tak trudno zrozumieć tę różnicę?
>>chciał Pan zgrabnie coś wyrazić, tylko Panu nie wyszło

I nie wyszło. Bo z tego by wynikało, że jestem katolikiem a ja mimo chrztu świadomie nigdy nie byłem wierzący a tym samym katolikiem. Proszę więc, nawet upraszczając, nie pisać bzdur.
12-01-2009 07:52 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>ja mimo chrztu świadomie nigdy nie byłem wierzący a tym samym katolikiem.

Niestety, dla kościoła "sztuka się liczy" i dopóki oficjalnie nie wypiszesz się z tej bandy, czyli dokonasz aktu apostazji, to będziesz we wszystkich dokumentach figurował jako katolik. I nic nie znaczy, że faktycznie nim nie jesteś, bo jesteś niewierzący.
To dzięki temu, katabasy się chwalą, że jest 92% katolików w Polsce i mogą wypowiadać się w ich imieniu.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
12-01-2009 13:26 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>I nie wyszło. Bo z tego by wynikało, że jestem katolikiem a ja mimo chrztu świadomie nigdy nie byłem wierzący a tym samym katolikiem. Proszę więc, nawet upraszczając, nie pisać bzdur.

Niemowlę zostaje katolikiem, to nie żadna bzdura, ale prosty fakt.

Podobnie jest z narodowością. Jeśli zarejestrowano Pana po urodzeniu jako Polaka i dostał Pan polskie obywatelstwo, to jest Pan Polakiem, choćby nawet nigdy nie był Pan świadomym patriotą. W naszym gronie, po Pańskim tak bardzo emocjonalnym poście, powinien Pan oczywiście uchodzić za niekatolika - nikt nie ma prawa zarzucać Panu katolicyzmu i mam nadzieję, że nikt Pana nie urazi nigdy takim posądzenie (jeśli poczuł się pan urażony, to przepraszam, nie było to moją intencją (muszę uważać, bo jestem na cenzurowanym)) - ale oficjalne, w oczach świata, jest Pan katolikiem i Polakiem (chyba że o czymś nie wiem).


doku
30-12-2008 22:15 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>zdrada:
>- jawne lub tajne przejście na stronę wroga , wydanie kogoś lub czegoś nieprzyjacielowi, osobie niepowołanej itp."
>wróg:
>-państwo, armia mające wrogie zamiary względem kogoś, prowadzące z kimś wojnę' 2. 'osoba, grupa osób usposobiona nieprzyjaźnie względem kogoś, działająca na czyjąś szkodę' 3. 'osoba zwalczająca coś, będąca przeciwnikiem czegoś'

   Do pełni szczęścia brakuje mi definicji szpiegostwa...

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)

>   Do pełni szczęścia brakuje mi definicji szpiegostwa... >

Coś mi się wydaje, Placowniku, że mylisz "epoki" zaciemniając obraz.
30-12-2008 23:35 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Coś mi się wydaje, Placowniku, że mylisz "epoki" zaciemniając obraz.

   Czyżbyś uważał, że zdrada to pojęcie względne, a nie ponadczasowe?

   A że zaciemniam obraz? Zaciemniam. Dodaję nieco szarości do czerni i bieli. Obraz, tracąc nieco na symbolice, robi się za to bardziej realistyczny.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>>Coś mi się wydaje, Placowniku, że mylisz "epoki" zaciemniając obraz.
>   Czyżbyś uważał, że zdrada to pojęcie względne, a nie ponadczasowe

Nie, jeśli założysz "ponadczasowość" wroga.
A ponadczasowe są tylko bajki - dla niektórych.

>   A że zaciemniam obraz? Zaciemniam. Dodaję nieco szarości do czerni i bieli. Obraz, tracąc nieco na symbolice, robi się za to bardziej realistyczny.>

Jasne, jeśli założysz relatywizm realizmu.
I nie odróżniasz zaciemniania od ubarwiania.

Pozdrawiam.
31-12-2008 10:14 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Adamiak jesteś inteligentnym człowiekiem (tu Ci oddaję szacunek, kropka), a piszesz idiotyzmy (czasem). Mogą być dwa powody:
1. Specjalnie manipulujesz argumentami by coś udowodnić.
2. Rzeczywiście nie rozumiesz słowa zdrada.
3. Manipulujesz słowami mimowolnie.
Zaliczyłeś największą wpadkę w rozmowie ze mną. Nie pogrywaj tak ze mną, bo obrażasz moją inteligencję.

Sypnijmy na początek definicjami.
1. Wikipedia.
Zdrada - w ogólnym znaczeniu , świadome i intencjonalne zawiedzenie zaufania danego przez osobę , organizację , państwo lub grupę społeczną , które z tego powodu ponoszą straty tudzież uważają, że ponoszą straty . Zdrada jest zwykle moralnie potępiana społecznie i w zależności od jej charakteru może też prowadzić do samosądu, być być karana przez państwo lub w inny sposób sankcjonowana.
PONIAŁ?(ups,wydałem się

Cała Twoja wypowiedź wydaje mi się przekrętem. Wręcz karykaturalnie uprawiasz tu erystykę. Znalazłeś słowo "wróg" i uczepiłeś się tego, sądząc, że udowodnisz teraz, że USA nie były naszym wrogiem.
Otóż by Kuklińskiego nazwać zdrajcą wystarczy mi Twoja definicja. Kukliński zdradzał tajemnice państwowe organizacji niepowołanej, nie mającej za zadanie strzec życia Polaków przecież, tylko dbającej o interes SWOJEGO kraju.

Mam ochotę postawić kropkę, by Cię dobić napiszę o Marianie Zacharskim.
Marian Zacharski był KOMUNISTYCZNYM szpiclem. Jest generałem brygady w stanie spoczynku.

Wśród materiałów zdobytych przez Mariana Zacharskiego znalazły się m.in.: dokumentacja techniczna rakiet przeciwlotniczych typu Hawk, dane dotyczące oprzyrządowania radarowego dla samolotów typu stealth, bombowca strategicznego, nowego wówczas Rockwell B-1, myśliwca F-15 Eagle oraz sonarów dla atomowych okrętów podwodnych. Materiały te były następnie w znacznej części przekazywane (nie byliśmy 100% wierni naszym przyjaciołom) radzieckiemu wywiadowi wojskowemu GRU.

Pozytywnie zweryfikowany po przełomie politycznym w Polsce, uaktywnił się w nowo powstałym w miejsce Służby Bezpieczeństwa w maju 1990 Urzędzie Ochrony Państwa. Pracując w Zarządzie Wywiadu UOP, Zacharski odegrał istotną rolę w wywiezieniu z Iraku oficerów CIA w 1991 .

W 1994 mianowanie Mariana Zacharskiego na szefa wywiadu Urzędu Ochrony Państwa zostało hałaśliwie oprotestowane, rzekomo w imieniu rządu Stanów Zjednoczonych, przez niektórych amerykańsko-polskich polityków, w tym przez Zbigniewa Brzezińskiego. Po kilku dniach od nominacji, Zacharski złożył rezygnację.

Cytat:
O sprawie Mariana Zacharskiego rozmawia z generałem dywizji Władysławem Pożogą.
Panie generale, po co to kupiliście?
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że jedną z najbardziej opłacalnych gałęzi eksportu jest sprzęt i urządzenia wojskowe. Polska zawsze sporo zarabiała na handlu bronią. Rozumowaliśmy następująco - skoro potrafimy zarabiać sprzedając, co tu dużo mówić, sprzęt nie pierwszej jakości, to gdy zdobędziemy najnowsze technologie, możemy zadziwić świat. Nasi naukowcy, o których było przecież głośno, dostawszy gotowe plany, opracują je i podbiją rynki, zarabiając miliardy. Daliśmy więc uczonym w żołnierskich mundurach najnowsze światowe osiągnięcia w dziedzinie obronności.

Pozdrawiam
Adamiak (36436 punktów)
>Generalnie w "zdradzie" nie jest ważne KOMU, tylko robienie tego świadomie oraz robienie szkód >

Słusznie wytłuściłeś swój błąd... bo ja uważam, iż niezbędnym elementem zdrady są jej podmioty: żeby zaistniała zdrada musi być kogo/co zdradzić i komu.
I to "kogo/co" oraz "komu" może podlegać ocenie moralnej.

Jeśli nie masz kogo ani komu zdradzić...to po co Ci "zdrada", Celecrin?

>Cała Twoja wypowiedź wydaje mi się przekrętem.>

Rokujące jest, że Ci się tylko "wydaje".

>Mam ochotę postawić kropkę...>

Znowu- nienachalnie- sugeruję potroić tę kropkę.

>...by Cię dobić napiszę o Marianie Zacharskim.> ...

...więc czekam na ten, następny wątek.
Po co grozisz?- pisz.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Odpiszę Ci krótko.
Nie chcesz się już bawić w definicje?

>Jeśli nie masz kogo ani komu zdradzić...to po co Ci "zdrada", Celecrin?
Nie rozumiesz. Ważne jest robienie tego świadomie i odczucie szkody. Wyrażam się jasno?
Wszystko tu jest zapisane.

Świadomie a więc celowo.
Odczucie szkody, a więc jest zdradzona strona, która odczuwa dyskomfort.

>.więc czekam na ten, następny wątek.
Jaki wątek? Napisałem przecież.
Adamiak (36436 punktów)
>Odpiszę Ci krótko.

Też tak lubię...pisać.

>Nie chcesz się już bawić w definicje

Mogę, bom bardzo zgodny facet, ale już przyznałeś mi rację wg "mojej" definicji, więc nie wiem po co?

>>Jeśli nie masz kogo ani komu zdradzić...to po co Ci "zdrada", Celecrin?

>Nie rozumiesz. Ważne jest robienie tego świadomie i odczucie szkody. Wyrażam się jasno?
>Wszystko tu jest zapisane.
>Świadomie a więc celowo.>

Przecie ja nie mówię, że Kukliński nie wiedział co robi...?

>Odczucie szkody, a więc jest zdradzona strona, która odczuwa dyskomfort.>

Jasne, każdej akcji towarzyszy reakcja, choć nie przypuszczam, by Newton miał na myśli Układ Warszawski.
To ja mam, razem ze ś.p. Kuklińskim, go (tego "Układa") na myśli.

>>.więc czekam na ten, następny wątek.
>Jaki wątek? Napisałem przecież..

Pewnie z powodu Sylwestra nie jestem na bieżąco ..., ale z okazji tegoż, życzę Ci Dobrego Nowego Roku
Adamiak (36436 punktów)
>Adamiak jesteś inteligentnym człowiekiem (tu Ci oddaję szacunek, kropka)...>

Wiem, ale dziękuję Ci, dobry człowieku

>...a piszesz idiotyzmy (czasem). Mogą być dwa powody:
>1. Specjalnie manipulujesz argumentami by coś udowodnić.
>2. Rzeczywiście nie rozumiesz słowa zdrada.
>3. Manipulujesz słowami mimowolnie.>

Wymieniłeś trzy, ale jestem znany z nie czepliwości

>Zaliczyłeś największą wpadkę w rozmowie ze mną.>

Se nie przypominam...?

>Nie pogrywaj tak ze mną, bo obrażasz moją inteligencję.>

A gdzieżbym śmiał!!!

>Sypnijmy na początek definicjami.>

Sypnijcie

>1. Wikipedia.
> Zdrada - w ogólnym znaczeniu , świadome i intencjonalne zawiedzenie zaufania danego przez osobę, organizację, państwo lub grupę społeczną, które z tego powodu ponoszą straty tudzież uważają, że ponoszą straty. Zdrada jest zwykle moralnie potępiana społecznie i w zależności od jej charakteru może też prowadzić do samosądu, być być karana przez państwo lub w inny sposób sankcjonowana.
>PONIAŁ

(alle sypnął, no, no!)
Poniał..., że musi być osoba, organizacja, państwo lub grupa społeczna, ale nic tu nie ma o tym, komu się zdradza...?
A jeśli wymienione osoby, państwa itd. są wrogami zdrajcy?
Wobec niedoskonałości "Twojej" definicji proponuję tę "moją", ze słownika.

>Cała Twoja wypowiedź wydaje mi się przekrętem. Wręcz karykaturalnie uprawiasz tu erystykę. Znalazłeś słowo "wróg" i uczepiłeś się tego, sądząc, że udowodnisz teraz, że USA nie były naszym wrogiem.>

A były?
Wg mnie nie były, choćby(!) dlatego, że były wrogiem naszego wroga.

>Otóż by Kuklińskiego nazwać zdrajcą wystarczy mi Twoja definicja.>

Ufff... nareszcie.

>Kukliński zdradzał tajemnice państwowe organizacji niepowołanej, nie mającej za zadanie strzec życia Polaków przecież, tylko dbającej o interes SWOJEGO kraju.>

Słusznie prawisz...więc Kukliński zdradzał Układ Warszawski dbający o interesy ZSRR.
I przekazywał tajne materiały potencjalnemu sojusznikowi Polski.

>Mam ochotę postawić kropkę...>

Zaś sugeruję zwielokrotnić te znaczki, bo widzę, że strasznie Ci z nimi do twarzy.

>by Cię dobić napiszę o Marianie Zacharskim.>
Po co?- przecie przyznałeś mi rację.
Już napisałem: z chęcią poczytam ten, NOWY wątek.

>Pozdrawiam>

Ja również.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nie jestem antyamerykańskim ideowcem, ubzdurałeś coś sobie

Nie ja. Sam to sobie udowodniłeś przywołując irlandzką i włoską perspektywę. Popatrz sam, zrezygnowałeś z argumentów merytorycznych, nie odniosłeś się do argumentu o zależności od Watykanu, do faktu, że USA jest centrum naszej cywilizacji... uciekłeś

> Szpiegowanie na rzecz innej państwowości jest zdradą.

To oczywista bzdura. Nie słyszałeś o sojuszach?


doku
30-12-2008 21:59 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>> Szpiegowanie na rzecz innej państwowości jest zdradą.
>To oczywista bzdura. Nie słyszałeś o sojuszach?

   Mister dokowski, gdzie twoja logika, gdzie twoja subtelność myśliciela? Nie umiesz sobie wyobrazić, że są informacje, które nawet najlepszemu i największemu sojusznikowi mogą być wzbronione?
   Że każdy, kto wbrew własnej przysiędze i wbrew obowiązującemu prawu, choćby nawet uznanemu za złe, przekazuje informacje nawet formalnemu sojusznikowi - jest bez wątpienia zdrajcą -?
   Że relatywizm zdrady to również zdrada?

Cytat:
Nie ma niczego straszniejszego niż zdrada. (...) To jest jedyne, czego wybaczyć nie można. Wybaczona zdrada pozostaje tak samo straszną - i niewybaczoną. Nie ma większej zdrady niż jej wybaczenie.


   Na koniec: zdradę sądzi się nie według słownika, lecz według wojskowego kodeksu karnego.
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Nie umiesz sobie wyobrazić, że są informacje, które nawet najlepszemu i największemu sojusznikowi mogą być wzbronione?

Umiem. Skąd ten pomysł? Sugerujesz że Kukliński zaszkodził Polsce w ten sposób? Proszę o konkret.

>   każdy, kto wbrew własnej przysiędze i wbrew obowiązującemu prawu, choćby nawet uznanemu za złe, przekazuje informacje nawet formalnemu sojusznikowi - jest bez wątpienia zdrajcą

O tym już pisałem nie raz w tym wątku, Kukliński zdradził, jak Kmicic.

> Cytat:
Nie ma niczego straszniejszego niż zdrada. (...) To jest jedyne, czego wybaczyć nie można. Wybaczona zdrada pozostaje tak samo straszną - i niewybaczoną. Nie ma większej zdrady niż jej wybaczenie.


Największym złem jest okrucieństwo. Cytat jest głupi.

>   Na koniec: zdradę sądzi się nie według słownika, lecz według wojskowego kodeksu karnego

To brzmi jak wraz podziwu dla odwagi Kuklińskiego.


doku
31-12-2008 00:30 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>To brzmi jak wraz podziwu dla odwagi Kuklińskiego.

   Wyrazy podziwu to ja mam dla twojej niezłomności... w moralnym błędzie.
.
31-12-2008 10:25 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Kpisz czy o drogę pytasz?
Poprzednio ominąłeś cały mój post przyczepiając się tylko do "pollaco". Miałem w nim sklepać Cie ostatecznie w kwestii japońskiej, a Ty powędrowałeś do Europy. Uciekłeś?

Cytat:
USA jest centrum naszej cywilizacji... uciekłeś

Nie rozśmieszaj mnie. Ja uciekłem? Jakoś Ci się argumenty o Japonii skończyły, uczepiłeś się tylko mojej sugestii, że Polacy nie potrafią myśleć niezależnie, lecz jedynie poprzez zależność od kogoś.
Ty nie udawać, że Ty tego nie rozumieć.

P.S.
Post napiszę jeszcze raz, bo coś się z nim stało. Jakieś dziwne rzeczy się pojawiały
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Post napiszę jeszcze raz, bo coś się z nim stało

Słusznie, ten Ci się nie udał, jest jakiś nieskładny i nie wiadomo, o co chodzi. Przemyśl raz jeszcze zagadnienie

doku
Adamiak (36436 punktów)
>P.S.
>Post napiszę jeszcze raz, bo coś się z nim stało. Jakieś dziwne rzeczy się pojawiały >

Nie przejmuj się, nie pierwszy taki... [luzik]
24-12-2008 17:35 
 Ocena 6 na 6
lotrek (14275 punktów)
>Od czasu przegranej Polaków w 1948 wojny domowej zdarzyło się trochę.

Przegrali ci, co uwierzyli marionetkowemu rządowi londyńskiemu, który miał wysłać Andersa na białym koniu. Szkapina się ochwaciła i z obiecanek nici.
Mam nadzieję, że moje określenie rządy londyńskiego (marionetkowy) Cię nie razi, ale po zakończeniu II Wojny Światowej nikt tego Rządy nie uznawał.
6 lipca 1945 dotychczasowi sojusznicy Rzeczypospolitej, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wycofały uznanie dyplomatyczne Rządu RP na uchodźstwie, uznając powołanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z udziałem Stanisława Mikołajczyka za wykonanie postanowień konferencji jałtańskiej w kwestii powołania rządu polskiego uznawanego przez wszystkie państwa tzw. Wielkiej Trójki (Wielką Brytanię, USA i ZSRR).

Tyle historia....a reszta to "pobożne życzenia".
Wesołych Świąt

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-12-2008 17:22 
 Ocena 4 na 4
Psyk (14071 punktów)
>Polska nie była państwem "sprzymierzonym", ale częściowo podbitym przez Rosję w wyniku inwazji z roku 1939, a częściowo zdobytym przez Rosję na Niemcach, okupowanym, podbitym i spacyfikowanym przez Rosjan podczas wojny domowej zakończonej w 1948.
>Polska nie była państwem sprzymierzonym, więc Kukliński zdradzając ZSRR, nie zdradził Polski.
>
doku


To są same nonsensy. W 1941 Rosja cofnęła się terytorialnie prawie do Azji a fabryki ewakuowano za Ural. Zmiana sfer wpływów nie ma nic wspólnego z zaanektowaniem terytorium. "Na Niemcach" Polska zdobyła Ziemie Odzyskane, Gdańsk i Mazury a ZSRR - Obwód Kaliningradzki. Jeśli zaś była wojna domowa to znaczy, że Polska nie została "spacyfikowana przez Rosjan". No, chyba, że przyjmiemy, że Polska była częśćią ZSRR, co świetle tak fałszywych wyodów nie wydaje się być niczym szczególnym. Niżej jest zresztą napisane, że "wojnę domową" przegrali Polacy. Zgroza. Radzę oszczędniej używać obcych sobie pojęć.
24-12-2008 10:37 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"wojnę domową" przegrali Polacy. Zgroza.

Polacy przegrali ją z sowietami, skądinąd polskiego głównie pochodzenia.

>Radzę oszczędniej używać obcych sobie pojęć.

A z jakiej pozycji radzisz mi coś takiego? Bez tego wyjaśnienia rada ta wydaje się, delikatnie mówiąc, niezrozumiała. Jestem delikatny oczywiście dlatego, bo gdy ktoś w dyskusji pozwala sobie na zdania zaczynające się od "radzę...", to rzeczywiście wieje grozą... czy dobrze pamiętam, że wszystkie wojska rosyjskie już opuściły Polskę?

A które pojęcia Twoim zdaniem są mi obce? Bo jeśli będę musiał wziąć sobie Twoją radę do serca, to chciałbym umieć się do niej zastosować.

doku
23-12-2008 16:04 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Kukliński nie jest zdrajcą, bo "zdradził" Imperatora rosyjskiego, a nie swoją ojczyznę.
>To Kukliński był Rosjaninem ??? To jakieś nowe rewelacje >

Twoja cyniczna kpina rozjaśnia i pokazuje Twój sposób podejścia do tematu; unaocznia, jak bardzo jest dla Ciebie odległy.

Ale wolno Ci.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Ostatnio znowu zrobiło się dość głośno o znanym zdrajcy Kuklińskim.
>

Głośno jest już od dawna i będzie jeszcze długo. Bo i problem jest bardzo trudny.
Nie można odmówić R.Kuklińskiemu prawa do własnej wizji niepodległej i suwerennej Polski. Myślał tak samo, jak działacze niepodległościowej opozycji z czasów PRL.
I historia pokazała, że to jego/ich wizja Polski zwyciężyła. Miał zatem Kukliński rację.
Ale też od stuleci uważa się przysięgę rycerską/oficerską za świętą. A on był oficerem i to bardzo wysokiej rangi. Jeżeli ktoś zakłada mundur i składa przysięgę, to musi mieś świadomość, że jej złamanie jest zdradą. Żołnierka jest zawodem polegającym na bezwzględnym posłuszeństwie i ślepym wykonywaniu rozkazów. Inaczej nie miałoby sensu istnienie jakiejkolwiek armii.
Teoretycznie pułkownik Ryszard Kukliński powinien był najpierw zwolnić się z przysięgi oficerskiej, zdjąć mundur i dopiero wtedy zgłosić się do Amerykanów. Ale to tylko trudna do praktycznej realizacji teoria.
Myślę, że dopiero ułaskawienie Pułkownika przez Prezydenta RP (nie wnikając w tego powody) rozstrzygnęło formalnie ten piekielny dylemat i obecnie nie ma podstaw do uznawania Kuklińskiego za zdrajcę.
23-12-2008 20:19 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Ja już od wielu lat mam takie kryterium oceniania ludzi: zastanawiam się któremu z dwóch adwersarzy powierzyłabym swoje życie.
W przypadku Blida - Ziobro od początku wychodziła mi zdecydowanie Blida ,
podobnie w zestawieniu z Kaczyńskimi.
W zestawieniu Ziobro - doktór G wybrałabym doktora G.
Kukliński / Jaruzelski u mnie wygrywa Jaruzelski.
Może to intuicja , może doświadczenie życiowe ale gdyby sprawa dotyczyła życia i śmierci to wolałabym by zależało to od Jaruzelskiego niż od Kuklińskiego.
Jest to moje subiektywne kryterium.
Ale jak dotychczas udaje mi się krytycznie patrzeć na manipulacje medialne.
Pozdrawiam
23-12-2008 20:27 
 Ocena 3 na 3
mcgrbv (109 punktów)
>Może to intuicja , może doświadczenie życiowe ale gdyby sprawa dotyczyła życia i śmierci to wolałabym by zależało to od Jaruzelskiego niż od Kuklińskiego.
Co do tego nie mam wątpliwości - nie powierzyłbym swojego życia Kuklińskiemu czy czy innemu "Wallenrodowi" (nie uwłaczając "prawdziwemu" Wallenrodowi). Gdybym musiał wybrać powierzyłbym Jaruzelskiemu.
24-12-2008 17:21 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Może to intuicja , może doświadczenie życiowe ale gdyby sprawa dotyczyła życia i śmierci to wolałabym by zależało to od Jaruzelskiego niż od Kuklińskiego.
Nic dodać, nic ująć Alu ...kiedyś uprawiałem taternictwo i z takim Kuklińskim nigdy bym nie chciał wisieć na jednej linie.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
06-01-2009 21:28 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Ja mam kryterium nieco podobne, podobne w sensie radykalnego podejścia, ale je uszczegóławiam w zależności od sytuacji.
W przypadku Kuklińskiego takim kryterium jest miejsce w którym chciałbym żyć ja i wg mojej oceny moi bliscy, czyli pytanie - Polska jako stan USA, czy jako republika ZSRR?

Pozdrawiam
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Lotrek z Adamiakiem i Satyrem nigdy się nie dogadasz. Taką przyjęli wersję i nikt opinii im nie zmieni. To nie jest wina Polaków, po prostu myślę, że trochę im się udało. Im, to znaczy okupantom. Polacy szukają od stuleci sojusznika i ci "sojusznicy" ciągle na tym żerują. Kolejne pokolenia dają się na to nabierać. Generalnie jako, że dokładnie wszyscy sojusznicy robią nas w balona, Polacy dzielą się na:
1. "Frankofilów" - pierwszy "zrobił nas w balona", a raczej "zrobił nas w Bajonnie", Napoleon. Potem wiadomo, wszyscy znamy historię. Każdy Polak wie, że "polegać jak na Francuzie", znaczy być pewnym przyrzeczeń.
2. "Rusofilów" - Rosjanie kochają nas i chcą zawsze naszego najlepszego (tłumacząc bezpośrednio z rosyjskiego), problem w tym, że my z reguły nasze najlepsze chcemy zachować dla siebie.
3. "Amerykanofilów" - nasi "bracia" zawsze nam pomagali. Szczególnie w Jałcie nam pomogli. Pomogli nam też w 1981 roku, USA wprowadziło sankcje na PRL, 23 grudnia 1981. Skutki dla gospodarki były opłakane. Kilka danych:
Spadek eksportu do USA z 320 mln dol do 90 mln. Spadek produkcji kurcząt o 250 tys ton. Spadek rybołówstwa o 30%. Spadek importu z 850 mln dol do 70 mln. Jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Problem w głównej mierze polegał na tym, że Gierek próbował stworzyć nowoczesny kraj, Amerykanie pomogli zbudować nam, na przykład, nowoczesne zakłady mięsne i drobiowe. Skąd się pojawiły nagle kurczaki w Polsce? Pobudowano 5 bliźniaczych zakładów, wszystkie potem weszły na giełdę. Trzy z nich to chyba (Sokołów (pewne), Jarosław, Dębica), oczywiście ledwie przędły po sankcjach. (Nie szukaj ich dziś na giełdzie, zostały połączone, sprzedane Duńczykom i wycofane z giełdy. W ten sposób to duńscy farmerzy mają kontrolę nad głównym konkurentem w Europie. Wycofane z giełdy są pewnie dlatego, że nie przynoszą zysków, bo kasa jest transferowana na Zachód, ale to inna historia).

Generalnie, wszyscy nam pomagają. Żeby było jasne, co do mojej opinii, Kukliński JEST zdrajcą, ponieważ transferował wiadomości na Zachód, szkodząc Polakom.
Dla porównania weźmy Mariana Zacharskiego, nie gloryfikuję tego komunistycznego szpiega, lecz transferując technologię radarową do Polski, pomógł zbudować pozycję Radwaru, który jeszcze jest w rękach polskich, razem z grupą Bumar.
Co zrobił dobrego dla Polski , Kukliński?
Ujawnił szczegółowe plany ataku rosyjskiego na Zachód, dzięki któremu USA zaprojektowało, atomową kurtynę na LINII WISŁY? CIA ostrzegło "Solidarność", o stanie wojennym?

Polacy są podzieleni, "amerykanofile" zwalczają "rusofilów", "frankofile" jednych i drugich. Część Polaków zionie nienawiścią do Rosjan, komunistów i PZPR, mając gdzieś, że USA robią nas w balona (spłacanie długów, które sami nam zrobili, kupowanie szmelcowego sprzętu wojskowego, za programy gospodarcze, których nie ma, walka za nich za darmo w Iraku, blokowanie sprzedaży sprzętu wojskowego (co uważam za mieszanie się w nasze wewnętrzne sprawy). Dla niektórych historia jest czarno-biała, po prostu.

P.S.
Zbieram się do napisania wątku o polskich programach wojskowych. Kiedy ostatnio dowiedziałem się co się dzieje z ORP "Ślązak" (fregata typu Gawron), wszelkie siły mnie już opuściły.
23-12-2008 05:14 
 Ocena 8 na 8
lotrek (14275 punktów)
Zakładając ten wątek wiedziałem, że również na tym Portalu będą różne zdania na temat pułkownika Kuklińskiego. Bo niby dlaczego miałoby być inaczej, jesteśmy cząstką społeczeństwa Polskiego i również mamy prawo do własnych opinii na każdy temat.
Miałem trochę frajdy czytając niektóre opinie, szczególnie te "skomplikowane konstrukcje intelektualne" mające na celu udowodnienie, że pułkownik nawet jeśli zdradził, to chciał dobrze. I wszyscy mamy na swój sposób rację, bo nasza historia nie jest pisana w kolorach "czarno białych". Na dobrą sprawę to każde wydarzenie w naszej bogatej historii można różnorodnie oceniać. I nie tylko w naszych najnowszych dziejach, jak stosunek do Powstania Warszawskiego, ale również tej z przed wieków.
Pamiętam, jak czytając w młodości "Polskę Jagiellonów" Jasienicy byłem zaszokowany, bo autor twierdził, że król Jagiełło był zdrajcą, gdyż po bitwie pod Grunwaldem trzy dni z wojskiem odpoczywał zamiast ruszyć i dobić Krzyżaków. A taki Jan III Sobieski, gdyby posłuchał Ludwika XIV a nie swojej żony, to nie wyruszyłby z "odsieczą" pod Wiedeń i Habsburgowie nie urośliby w siłę. No, ale jest to gdybanie po czasie, czyli "mądry Polak po szkodzie". W każdym razie wszystkim dziękuję za opinie, zostańmy przy własnym zdaniu i w związku ze zbliżającym się długim grudniowym weekendem, zwanym popularnie świętami Bożego Narodzenia życzę wszystkim dużo zdrowia, spokoju i radości z życia.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-12-2008 10:09 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Mój ojciec, był "chechofilem". Sądzę, że właśnie on i Jasienica, ukształtowali moje poglądy, takie zgrubne, na historię. Jeśli mamy szukać (radzę nie zestawiać "fonetycznie" tego słowa zbyt często w obecności Czecha albo Słowaka z ich narodowością) wzorców dla nas, wystarczy popatrzeć na Czechów.

Co do Jasienicy, ja byłem zaszokowany dwa razy, pierwszy raz, tak jak Ty, a za drugim razem, dyskutując z kimś mającym poglądy "tradycyjne", takie narodowo - prawicowo - patriotyczne, wspierającym się na tej książce.

Miłego świątecznego odpoczynku.
24-12-2008 12:21 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Cześć
>Mój ojciec, był "chechofilem". Sądzę, że właśnie on i Jasienica, ukształtowali moje poglądy, takie zgrubne, na historię. Jeśli mamy szukać (radzę nie zestawiać "fonetycznie" tego słowa zbyt często w obecności Czecha albo Słowaka z ich narodowością) wzorców dla nas, wystarczy popatrzeć na Czechów.

W jakim okresie? W czasach wojen husyckich, kiedy Europa nie mogła im dać rady? Czy może w czasach późniejszych, kiedy dawali się podbijać wszystkim po kolei? A może w czasach obecnych?

(Aczkolwiek ja się z tobą zgadzam, też Czechów lubię, nawet mam czeskie korzenie Chciałem tylko uściślenia...)
Adamiak (36436 punktów)
>Generalnie jako, że dokładnie wszyscy sojusznicy robią nas w balona, Polacy dzielą się na:...>

Plus przedświąteczny..."kurczako-gierkofilu"...

Edycja:
generalnie to z Twojego posta wynika, że Polacy wierzą- na ogół- w coś takiego jak "honor", podczas gdy cała reszta populacji wierzy w kasę.
Takie odniosłem wrażenie.
23-12-2008 10:26 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Dzięki Ci. Post nie był wymierzony w czyjeś poglądy, wręcz przeciwnie.
>generalnie to z Twojego posta wynika, że Polacy wierzą- na ogół- w coś takiego jak >"honor"
Część z nich na pewno tak, część niestety nie używa rozumu, tylko patrzy na sprawy ideologicznie. Generalnie jednak Polacy nie potrafią być wierni do końca każdej ideologii, może przez znaczne rozwarstwienie poglądów?

Ani z nas prawdziwi katolicy, ani nie było prawdziwego komunizmu (takiego choćby jak w Czechach, czy w Niemczech).

>"kurczako-gierkofilu"
Jestem świadom mojego "filizmu", zostałem przekupiony przez Gierka biszkoptami, "blokiem", kurczakami i kombajnami "Bizon", (którymi byłem zafascynowany jako 6-latek) i syropem "Pini" (często chorowałem na gardło).

Mówiąc poważnie: Mam nadzieję, iż kiedyś rola Gierka będzie widziana bardziej pozytywnie.

Pozdrawiam serdecznie, Zdrowych i Spokojnych
23-12-2008 12:36 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)
>Cześć
>Lotrek z Adamiakiem i Satyrem nigdy się nie dogadasz. Taką przyjęli wersję i nikt opinii im nie zmieni. To nie jest wina Polaków, po prostu myślę, że trochę im się udało. Im, to znaczy okupantom. Polacy szukają od stuleci sojusznika i ci "sojusznicy" ciągle na tym żerują. Kolejne pokolenia dają się na to nabierać.
Stoisz na fałszywym stanowisku przypisując mi postawę "amerykanofila". Nie wierzę w to, że Amerykanie chcieli wyzwolić Polskę. Oni po prostu chcieli osłabić ZSRR, bo to było w ich interesie. Ale było też w naszym, dlatego USA były naszym naturalnym sprzymierzeńcem, Nie wierzę w żadne bujdy o "bratnim sojuszniku" itp, ostatnio o iluzoryczność takich sojuszów przekonali się Gruzini. Polityka to nie akcja charytatywna - dedykuję to szczególnie tzw. euroentuzjastom, których się ostatnio namnożyło, a których "zapomniałeś" wyszczególnić.Tak czy owak szkoda, że wtykasz wymyślone przez siebie tezy w moje usta.

>Generalnie, wszyscy nam pomagają. Żeby było jasne, co do mojej opinii, Kukliński JEST zdrajcą, ponieważ transferował wiadomości na Zachód, szkodząc Polakom.
To kłamstwo. Nie masz dowodów, że jego informacje szkodziły Polsce. Kukliński przekazywał informacje, dzięki którym rosyjskie plany wojenne zostały "spalone". Nie wiadomo, czy doszłoby do wojny gdyby Kukliński nie szpiegował, ale jestem pewien, że jego działalność obniżyła prawdopodobieństwo takiej tragedii.

>Co zrobił dobrego dla Polski , Kukliński?
>Ujawnił szczegółowe plany ataku rosyjskiego na Zachód, dzięki któremu USA zaprojektowało, atomową kurtynę na LINII WISŁY? CIA ostrzegło "Solidarność"?
A gdyby nie szpiegował, a doszłoby do wojny, to myślisz, że USA obchodziłoby się z Polską jak z jajkiem?! Jeśli wybuchłaby wojna, to nawet jeśliby Kukliński nic Amerykanom nie przekazywał, po Polsce i tak zostałyby pewnie jedynie rozdziały w podręcznikach do historii (a i to nie jest pewne). Rosjanie nie odpalaliby rakiet ze swojego terytorium - tacy "fair" to oni nigdy nie byli.

>Polacy są podzieleni, "amerykanofile" zwalczają "rusofilów", "frankofile" jednych i drugich.
Może to i prawda, ale ani ja, ani pewnie Adamiak do żadnej z tych grup nie należymy, co nam niesprawiedliwie imputujesz.

Pozdrawiam.
23-12-2008 18:14 
 Ocena 6 na 6
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>a których "zapomniałeś" wyszczególnić
Nie, "frankofile" to euroentuzjaści
>Nie masz dowodów, że jego informacje szkodziły Polsce.
Do stu tysięcy beczek solonych śledzi, jeśli Kukliński był polskim oficerem (szkodził Polsce, więc była jakaś Polska), to jeśli zdradził mundur, to szkodził tej Polsce. Przekazywał plany i inne rozmaite dokumenty, nie tylko o "rosyjskich" planach, ale także o polskim wojsku. I gdyby wojna wybuchła, amerykańskie bomby spadałyby na NASZE głowy, tak jak spadały w Serbii.
Zakładasz, że nie doszło do wojny, bo Kukliński szpiegował. Założenia naciągane. Jeśli to jest wszystko na obronę Kuklińskiego, to jest to za mało. Przepraszam, dla mnie przynajmniej.

Pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Zauważyłem z niejakim zdziwieniem, że w istocie obie strony sporu nazywają zgodnym chórem czyn Kuklińskiego zdradą...
   Kłótnia idzie jedynie o jej ocenę.
   Może się mylę, ale wydaje mi się, że ta kłótnia od samego początku jest jednoznacznie rozstrzygniętą.

   Sapientii sat.
.
02-01-2009 13:00 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>   Zauważyłem z niejakim zdziwieniem, że w istocie obie strony sporu nazywają zgodnym chórem czyn Kuklińskiego zdradą...

Zgadza się czyn był zdradą. Nawet podwójną, bo najpierw zdradził naród wstępując do armii, która to służyła umacnianiu pozycji wroga czyli ZSRR, a potem zdradził tę armię.
Można powiedzieć notoryczny zdrajca z niego był .

Co do zaś oceny tego czynu to nie śmiałbym oceniać, bo za mało mam danych. Jeśli się przyczynił jakoś to upadku ZSRR i socjalizmu to chwała mu za to.
lotrek (14275 punktów)
Trochę się pogubiłem....czy oprócz Adamiaka i dokowskiego są jeszcze jacyś wielbiciele zdrajcy Kuklińskiego, bo wygląda że są w mniejszości. Zwyczajowo szanuję poglądy "mniejszości", co oczywiście nie znaczy, że się z nimi zgadzam. I nie sądzę, by ktokolwiek z nas zmienił zdanie i bardzo dobrze. Coś mi się jednak zdaje, że na takiej frondzie.pl byłbym w mniejszości


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
02-01-2009 16:20 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Trochę się pogubiłem....czy oprócz Adamiaka i dokowskiego są jeszcze jacyś wielbiciele zdrajcy Kuklińskiego, bo wygląda że są w mniejszości . Zwyczajowo szanuję poglądy "mniejszości", co oczywiście nie znaczy, że się z nimi zgadzam. I nie sądzę, by ktokolwiek z nas zmienił zdanie i bardzo dobrze. Coś mi się jednak zdaje, że na takiej frondzie.pl byłbym w mniejszości >

I jaki z tego wniosek, Lotrek?
Prócz dwukropka z parą )), czyli ?

Nadal Twoja i Śmigielskiego "prawda" jest najprawdziwsza, bo jesteście w większej, hm, kupie na tym portalu?
02-01-2009 18:00 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>I jaki z tego wniosek, Lotrek?
Taki, że na katolickich portalach, gdzie zwyczajowo, czyli z "urzędu" potępia się wszystko co ze "wschodu" nie miałbym takiego poparcia dla mojego twierdzenia, że Kukliński to zdrajca , jak na naszym.

>Nadal Twoja i Śmigielskiego "prawda" jest najprawdziwsza, bo jesteście w większej, hm, kupie na tym portalu?
Pewnie tu jest "pies pogrzebany", że nasze poglądy nie są tożsame z katolicką prawicą.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
02-01-2009 19:47 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Nadal Twoja i Śmigielskiego "prawda" jest najprawdziwsza, bo jesteście w większej, hm, kupie na tym portalu?
>Pewnie tu jest "pies pogrzebany", że nasze poglądy nie są tożsame z katolicką prawicą.>

Jak zawsze jest kilka prawd, a jedną z nich jest taka, że do żadnej definicji i szuflady wam się nie mieści ktoś, kto- nie będąc prawicowym katolikiem - ma inne niż wy poglądy na sowiecką okupację Polski do 89 roku.
03-01-2009 00:54 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Jak zawsze jest kilka prawd...

   Cytat:
   1. Autorami twierdzeń o wielości i relatywizacji prawd są z reguły kłamcy.
   2. Człowiek twierdzący, iż istnieje nie jedna prawda, zazwyczaj chce w ich liczbie przeszmuglować własną nieprawdę.
.
03-01-2009 05:19 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Cytat:
>   1. Autorami twierdzeń o wielości i relatywizacji prawd są z reguły kłamcy.
>   2. Człowiek twierdzący, iż istnieje nie jedna prawda, zazwyczaj chce w ich liczbie przeszmuglować własną nieprawdę.>.

"Gówno prawda".
03-01-2009 08:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Jak zawsze jest kilka prawd...
>   Cytat:
>   1. Autorami twierdzeń o wielości i relatywizacji prawd są z reguły kłamcy.
>   2. Człowiek twierdzący, iż istnieje nie jedna prawda, zazwyczaj chce w ich liczbie przeszmuglować własną nieprawdę.>

Gdyby z twoich, adresowanych do mnie postów, Śmigielski, wyciąć cudze myśli [cytaty], to zostałyby tylko dwukropki, inwektywy i zdewaluowany podpis.
03-01-2009 11:33 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Gdyby z twoich, adresowanych do mnie postów, Śmigielski, wyciąć cudze myśli [cytaty]...
   A gdybyś tak sprawdził pochodzenie tych "cudzych" myśli (cytatów), hę?

   Wiele zaliczyłem w życiu zawodów i rozczarowań. Byłem sprzedawcą w kiosku i konduktorem w PKS-ie, referentem zaopatrzenia i prawie dyrektorem w firmie, byłem zbrojarzem na budowie i szefem zaplecza kilku potężnych budów - ale dekarzem nie byłem nigdy w życiu.
   Nie, żeby w dekarstwie było coś trudnego, wysokości też się nie bałem. W końcu pilotem amatorem też byłem, jako żeglarz właziłem na dość wysokie maszty. Przy swoich rozlicznych talentach dekarstwo jakoś bym opanował...

   Nieszczęście, Adamiak, polega na tym, żeby się nie "zastać" w zawodzie. Gdybym, podobnie jak ty, zbyt długo na ludzi spoglądał z góry, pewnie jak ty, uległbym furii, gdy ktoś by mnie chciał przewyższyć.

   Na swoim dachu, Adamiak, możesz siedzieć dowolnie długo, ale przestrzegaj zasady, znanej pilotom i żeglarzom: nigdy nie sikaj pod wiatr. Nie dość, że gębę sobie ochlapiesz, jeszcze cię ktoś zestrzelić może.
.
03-01-2009 11:55 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Na swoim dachu, Adamiak, możesz siedzieć dowolnie długo, ale przestrzegaj zasady, znanej pilotom i żeglarzom: nigdy nie sikaj pod wiatr. Nie dość, że gębę sobie ochlapiesz, jeszcze cię ktoś zestrzelić może.

   Zazdrość przez was przemawia Zbysławie Śmigielski. Adamiak siedzi na dachu i przez częste obcowanie z otwartymi przestrzeniami widzi janioły, rozmowy prowadzi z poetami, co już odeszli i na chmurach teraz tworzą, oraz ma kontakt z myślą ludzką, która niby piórko się unosi wysoko, a Adamiak chwyta ją i co rusz nas tu wzruszającym wierszem uraczy, że przytoczę fragment:

   "Choinka, ścierwo, w wiadrze się chwieje,
   Na Racjonale też coś się dzieje:
   Wrzawa bitewna i masa huku,
   Bo wszyscy kłócą się do...rozpuku"

   No po prostu tylko krok dzieli Adamiaka od Herberta.

   A wy tak Zbysławie umicie napisać? Nie umicie. Cytujeta ino.
   
Adamiak (36436 punktów)
>...Adamiak chwyta ją i co rusz nas tu wzruszającym wierszem uraczy, że przytoczę fragment:>

Wzruszona "belvedercia"... to duży krok na drodze ewolucji tego gatunku.

>>   Wrzawa bitewna i masa huku,
>>   Bo wszyscy kłócą się do...rozpuku

>   A wy tak Zbysławie umicie napisać? Nie umicie. Cytujeta ino.
>   

Może głos dwórki Zbysława Wielkiego poruszy...?
03-01-2009 17:22 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>... to duży krok na drodze ewolucji tego gatunku.

   Ja wierząca jestem, a my, wierzący, nie ewoluujemy. Jakich nas Bóg stworzył, takich nas ma: pięknych, mądrych, subtelnych, wyniosłych, a dla "poetów" okrutnych.

>Może głos dwórki Zbysława Wielkiego poruszy...?

   Obywatelu Adamiak, idźcie lepiej do działu Nauka fraktale porysować. Pobawicie się trochę, odpoczniecie, może wiersz jakiś napiszecie natchnieni widokiem swoich fraktal. Do działu "Bazgroły" oczywiście ten wiersz. Nie inaczej.
   
Adamiak (36436 punktów)
>>... to duży krok na drodze ewolucji tego gatunku.
>   Ja wierząca jestem, a my, wierzący, nie ewoluujemy. Jakich nas Bóg stworzył, takich nas ma: pięknych, mądrych, subtelnych, wyniosłych...>

Już myślałem, że siebie nie wymienicie...

>...dla "poetów" okrutnych.>

a jednak

>...może wiersz jakiś napiszecie natchnieni widokiem...>

Czegóż bym nie napisał, byle tylko o waszym wzruszeniu jeszcze przeczytać, "belvederciu"...eh!
03-01-2009 16:49 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
Nie chce mi się odnosić do twojego życiorysu- każde inne zajęcie jest przyjemniejsze- więc odniosę się tylko do dwóch ostatnich akapitów.

>Nieszczęście, Adamiak, polega na tym, żeby się nie "zastać" w zawodzie. Gdybym, podobnie jak ty, zbyt długo na ludzi spoglądał z góry, pewnie jak ty, uległbym furii, gdy ktoś by mnie chciał przewyższyć.> >

Spoko, Śmigielski... nie denerwuj się, nie mam takiego zamiaru.
Wolę być (i jestem) dobrym dekarzem niż zakompleksionym "forumanem".

>   Na swoim dachu, Adamiak, możesz siedzieć dowolnie długo, ale przestrzegaj zasady, znanej pilotom i żeglarzom: nigdy nie sikaj pod wiatr. Nie dość, że gębę sobie ochlapiesz, jeszcze cię ktoś zestrzelić może.>

Obiecuję, Śmigielski, że gdy będę chciał znowu polatać, to spróbuję se siknąć.
Choćby po to, żeby zweryfikować tę-nieznaną mi dotąd- zasadę starych pilotów.
Ciekawski taki jestem.

No i będę wypatrywał jachtowych rewolwerowców... lubię się troszkę pośmiać, nie tylko z twoich "mądrości".

A ogólnie to klimat przedostatniego zdania twego posta opisał Seneka Młodszy:
Kogut tylko na własnym gnojowisku dużo może.
Od siebie dodam: tak mu się wydaje.
03-01-2009 07:23 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>Jak zawsze jest kilka prawd,

"Psy szczekają a karawana jedzie dalej" (to oczywiście nie do Ciebie, tylko tak ogólnie). Proponuję zrobić protokół rozbieżności, bo i tak już niczego mądrego nie wymyślimy. I niech zapanuję pokój między...ateistami.
"Make Love not War"

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
11-01-2009 20:24 
 0 na 2
a.szubert (411 punktów)
>>Jak zawsze jest kilka prawd,

Sienkiewiczowski Andrzej Kmicic złożył przysięgę wierności księciu Januszowi Radziwiłłowi. Kiedy od księcia Bogusława Radziwiłła dowiedział się o prawdziwych motywach działania księcia Janusza, złamał przysięgę i zdradził go. Powiedział, że woli być potępiony za złamanie przysięgi, niż za służbę zdrajcy.
Płk.Kukliński faktycznie zdradził. Pytaniem jest, kogo zdradził i czy należy go za jego zdradę potępić.
Najpierw kilka faktów. Postanowienia Wielkiej Trójki gwarantowały powojennej Polsce system demokratyczny oraz wolne i nieskrępowane wybory powszechne. Wybory z 1947 roku przeprowadzono w atmosferze powszechnego terroru. Partiom opozycyjnym utrudniano, wręcz uniemożliwiano prowadzenie kampanii wyborczej. "Nieznani sprawcy" stosowali nawet mordowanie kandydatów partii niekomunistycznych. Na koniec wybory zafałszowano.
Kilka lat później projekt PRL-owskiej konstytucji przetłumaczono na j. rosyjski i wysłano do zaakceptowania Stalinowi. Ten własnoręcznie naniósł ileś tam poprawek. Tekst z poprawkami przetłumaczono na j. polski. Konstytucję w wersji Stalina jednogłośnie przegłosowano w t.zw. sejmie.
PRL była państwem tak naprawdę nielegalnym. Przy pomocy NKWD i Armii Czerwonej, a na koniec poprzez sfałszowanie wyników wyborów, komuniści doszli do władzy. O kształcie konstytucji decydował władca sąsiedniego mocarstwa.
Zachód zmęczony wojną dla świętego spokoju zaakceptował "legalność" PRL i pozostałych krajów "demoludów". Niemniej, zarówno władze tych państw, jak i same te państwa były po prostu nielegalne.
Pułkownik Kukliński złożył przysięgę wojskową. W tekście "roty" było o wierności Polsce Ludowej pod kierownictwem PZPR, o braterstwie broni i przyjaźni z Armią Czerwoną itp. Być może Kukliński na początku nawet wierzył w te hasła lansowane propagandą. Jednak jako pracownik Sztabu Generalnego dowiedział się na przykład o planach inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Europę Zachodnią (wbrew propagandzie o obronnym charakterze Układu Warszawskiego).
Wyobrażam sobie konflikt sumienia Kuklińskiego. Zachować wierność przysiędze, czy też ostrzec Zachód przed planami inwazji sowieckiej.
"Produktem ubocznym" zdrady Kuklińskiego było - z dużym prawdopodobieństwem - uniknięcie przez Polskę interwencji sowieckiej w grudniu 1980. A więc rok przed stanem wojennym. Mówi o tym szef MSZ R. Sikorski w poniższym artykule:
wiadomosci(*)__ze_inwazja_ZSRR_grozila.html

Jaruzelski dochował wierności złożonej przysiędze. W dzień po podpisaniu porozumień sierpniowych w 1980 roku władze PRL rozpoczęły planowanie wprowadzenia stanu wojennego. Jaruzelski brał w tym bezpośredni udział. Władza pozorowała dialog ze społeczeństwem, przygotowując się do uderzenia. Na sam koniec Jaruzelski zabiegał nawet o ewentualną pomoc Armii Czerwonej, gdyby własnymi siłami nie był w stanie zniszczyć Solidarności. Przysięgi wojskowej dotrzymał. Wierności "socjalizmowi" i Układowi Warszawskiemu także. Czy wobec tego zasługuje na uznanie? Stłamsił (na szczęście tylko do czasu) wolnościowe i demokratyczne aspiracje własnego społeczeństwa, bardziej dbając o utrzymanie narzuconego obcego systemu i niechcianej władzy.

Co jest więc zdradą? Czy każda zdrada jest godna potępienia? Czy wierność przysiędze świadczy o szlachetności?
placownik (17853 punktów)

>Pułkownik Kukliński złożył przysięgę wojskową. W tekście "roty" było o wierności Polsce Ludowej pod kierownictwem PZPR, o braterstwie broni i przyjaźni z Armią Czerwoną itp.

    Poczytaj sobie. Dla ułatwienia podaję, że Kukliński służył w wojsku od 1947 roku. O Polsce Ludowej i PZPR nikt jeszcze wtedy nie słyszał. Więcej szacunku dla czytelnika. I faktów.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-01-2009 21:49 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)

>    Poczytaj sobie. Dla ułatwienia podaję, że Kukliński służył w wojsku od 1947 roku. O Polsce Ludowej i PZPR nikt jeszcze wtedy nie słyszał. Więcej szacunku dla czytelnika. I faktów.
>   Pozdrawiam

Placownik, dziękuję za podpowiedź. Przyznaję się do własnej niedbałości. Pisałem naprędce, nie sprawdzając szczegółów życiorysu płka Kuklińskiego. Choć, paradoksalnie tym bardziej przemawia to na jego korzyść. Jeśli złożył rotę przysięgi w wersji z 1947, to było tam sformułowanie: "Przysięgam nieugięcie stać na straży praw Narodu Polskiego, mieć wszystkich obywateli w równym poszanowaniu oraz niezłomnie bronić swobód demokratycznych. Tak mi dopomóż Bóg!"
Mógł więc czuć się oszukany, gdy powoli uświadamiał sobie rozdźwięk między treścią przysięgi, którą złożył, a codzienną praktyką. Reszta mojej wypowiedzi pozostaje bez zmian.

Pozdrawiam
12-01-2009 09:23 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
Jeszcze jedna autokorekta. Przypisałem Jaruzelskiemu przysięgę na wierność socjalizmowi i Układowi Warszawskiemu, co jest naturalnie pomyłką. Układ powstał w 1955 roku, a przysięgę składał Jaruzelski jeszcze podczas wojny. O "socjalizmie" także wtedy nie było w rocie mowy.
Przepraszam forumowiczów za błędne informacje. W przyszłości dokładnie będę wszystkie je sprawdzał.
Wracając do porównania płk. Kuklińskiego i gen. Jaruzelskiego. Teksty wszystkich rót przysięgi w czasach PRL były wewnętrznie sprzeczne (wyjątkiem jest ta z roku 1988). Przysięgano na wierność narodowi (później "ludowi") polskiemu, ale i na wierność przełożonym i władzom państwowym. Przysięgano bronić wolności i niepodległość, ale i (od 1950 roku) wierności sojuszu z Armią Czerwoną. Nie można było jednak służyć wolności i niepodległości, a jednocześnie być posłusznym rozkazom narzuconej przez Związek Sowiecki władzy. Bo albo zdradzało się naród (lud) i niepodległość, albo posłuszeństwo wobec władz PRL.
Jaruzelski złożył przysięgę najprawdopodobniej w wersji zatwierdzonej przez PKWN w 1944 roku.
Dochował przysięgi wierności władzom i posłuszeństwa w wykonywaniu rozkazów. Złamał przysięgę wobec "Narodu Polskiego", zdradził przysięgę walki o wolność i demokrację.
Jego życiorys jest jednym pasmem zdrady wobec patriotycznych i demokratycznych wątków złożonej przez niego przysięgi. pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Jaruzelski

Co jest więc zdradą? Czy każda zdrada jest godna potępienia? A jeśli nie każda, to która? Czy wierność przysiędze świadczy o szlachetności?
Michał C. (323 punktów)

Kukliński to był zdrajca i na dodatek bardzo niebezpieczny, już piszę dlaczego:

W tamtych czasach Polska była nie tylko po bezpośrednim wpływem ZSRR ale była także postrzegana jako państwo bloku wschodniego.
Więc czy tego chcemy czy nie dzisiejszy "sojusznicy" czyli USA wtedy traktowali nas jako kraj potencjalnie wrogi.
To z kolei oznacza, że wszystkie tajne dane wojskowe wykradzione przez Kuklińskiego i przekazane USA mogły zostać wykorzystane przez USA w razie wojny do zniszczenia Polski jako kraju bloku wschodniego.

Więc nie mówmy o Kuklińskim, ze to był bohater bo przez tego "bohatera" mogły zginąć miliony Polaków.

Dla mnie to nędzny zdrajca i nic więcej.. Niech mu ziemia ciężką będzie..
a.szubert (411 punktów)
>Kukliński to był zdrajca i na dodatek bardzo niebezpieczny, już piszę dlaczego:
>W tamtych czasach Polska była nie tylko po bezpośrednim wpływem ZSRR ale była także postrzegana jako państwo bloku wschodniego.
>Więc czy tego chcemy czy nie dzisiejszy "sojusznicy" czyli USA wtedy traktowali nas jako kraj potencjalnie wrogi.
>To z kolei oznacza, że wszystkie tajne dane wojskowe wykradzione przez Kuklińskiego i przekazane USA mogły zostać wykorzystane przez USA w razie wojny do zniszczenia Polski jako kraju bloku wschodniego.
>Więc nie mówmy o Kuklińskim, ze to był bohater bo przez tego "bohatera" mogły zginąć miliony Polaków.
>Dla mnie to nędzny zdrajca i nic więcej.. Niech mu ziemia ciężką będzie..
>

Michale C. Proponuję, abyś najpierw przeczytał poniższe linki. Możesz zresztą znaleźć w internecie znacznie więcej informacji na temat planowanej przez ZSRR inwazji na Europę Zachodnią, przy użyciu m.in. LWP.
www.dzienn(*)_arsenal_broni_nuklearnej.html
pl.wikipedia.org/wiki/SS-20

A teraz o płk. Kuklińskim. Załóżmy, że nie "zdradził", nie ostrzegł Amerykanów o sowieckich planach inwazji. Amerykanie nie dozbrajają ani siebie, ani Europy Zachodniej (zwłaszcza RFN) nowymi pershingami. Sowieci mając przewagę 3:1 w rakietach z głowicami nuklearnymi atakują Zachód. Część posiadanych rakiet Zachód zdążyłby zapewne wystrzelić. Były one wymierzone głównie w Polskę. Z przyczyn "racjonalnych". Po tak zniszczonym i skażonym terenie Armia Czerwona nie byłaby w stanie przetransportować wojsk lądowych mających zająć Europę Zachodnią.

Historia potoczyła się inaczej...
Płk. Kukliński "zdradził" narzuconą przez Stalina "władzę ludową", zdradził "braterski sojusz z Armią Czerwoną", ostrzegając Amerykanów o planach inwazji. Amerykanie dozbroili samych siebie (pociski balistyczne dalekiego zasięgu) oraz Europę Zachodnią (pershingi) pomimo protestów inspirowanych i manipulowanych agenturą sowiecką ruchów pacyfistycznych na Zachodzie. Rosjanie zrozumieli wtedy, że atak na Zachód spowoduje masowe przeciwuderzenie. W tym pociskami balistycznymi dalekiego zasięgu wycelowanymi w newralgiczne punkty samego ZSRR. Wtedy to z planów inwazji zrezygnowali. Kto wie, czy to właśnie dozbrojenie się Zachodu nie uratowało świat, w tym miliony Polaków od "atomowej" śmierci.

A co sprawiło, że Amerykanie dozbroili siebie samych i Europę Zachodnią? Ano, m.inn. dokumenty przekazywane CIA przez "zdrajcę" Kuklińskiego. Kto wie, czy naprawdę nie zawdzięczamy jemu, że nadal istniejemy i możemy pisać w internecie.

Być może się mylę. Nie lubię jednak oskarżać kogoś o coś tak haniebnego jak zdrada. Tym bardziej, że on już nie żyje, i nie ma możliwości zabrać głos we własnej obronie.

Aha, znalazłem też informację, że nie ma dowodów na to, iż - mieszkając jeszcze w Polsce - otrzymywał on od CIA pieniądze. Na pewno jednak zgodzimy się, że był on świadom tego, iż w razie wpadki zostanie rozstrzelany.
15-01-2009 10:07 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Płk. Kukliński "zdradził" narzuconą przez Stalina "władzę ludową",

Może lepiej zacząć od początku...Amerykanie sami oddali w Jałcie Polskę w sferę wpływów Stalina a ten niby jaką władzą miał w Polsce narzucić....niechętną jemu i ZSRR?
Zbrodniarzem był, ale nie kretynem.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365