Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pomielenie pojęć.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-01-2009 00:32Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Pomielenie pojęć.
Ocena 8 na 8

   Niczego nie pomyliłem. Niekiedy, by pomylić pojęcia, trzeba je dokładnie pomielić - najlepiej nie tylko we własnych, lecz przede wszystkim w cudzych łbach. Takie pomielenie stwierdziłem w wątku o Kuklińskim u naszych czołowych ostatnio bohaterów skandalistów, którzy ze swojej skandaliczności zdają sobie świetnie sprawę, lecz ze swej pogrobowej, epigońskiej filozofii społecznej - nie. Nie zdają sobie. By zdawali sprawę innym - nie ma sposobu ich zmusić.

   Kibic z odrobiną zadumy nie wątpi, że z tego pomielenia ani chleb nie wyjdzie, ani kotlety. Nawet przypalone.

   Rodowód swej filozofii sami zresztą ujawnili - żalem, że "uroczystość" przekazania insygniów "polskiej państwowości" przez niejakiego Kaczorowskiego, człowieka przez większą część życia bez obywatelstwa, jedynie z "zastępczym" - że ta "uroczystość" była nie dość uroczysta. Że komedia nie była dość komediowa...

   Jest jednak tu sprawa poważniejsza. Uznanie, że ciągłość polskiej państwowości winna być rachowana od wrześniowej klęski przez Londyn do komedii z insygniami "władzy". Pomielenie w czystej postaci...

   Bo taka filozofia musi obarczyć się całym bagażem historycznych win, przestępstw i nawet zbrodni. Od zbrodniczej wrześniowej klęski po AK-owsko - ronikierską próbę kolaboracji, od zamachu na parlamentaryzm po kacet w Berezie. Od rzezi jeńców Gaj-chana pod Konopkami do majowej strzelaniny na warszawskich mostach, o Powstaniu nie wspominając. Wiele nie wspominając: ani wyczynów legionowej żandarmerii, ani zdławionych buntów chłopskich, ani krakowskiej rewolty.

   Bo jeśli chce się obarczyć kogoś winą - trzeba i własną zważyć. A najpierw przyznać się do niej.

   Układ socjalistycznego rządzenia w Polsce był z pewnością obarczony zarówno zbrodniami, jak przestępstwami. O wielu, bardzo wielu wiemy.

   Sęk jednak polega na tym, że wiele zbrodni socjalizmu wymyślamy, o wielu zbrodniach sanacji zapominamy.

   I właśnie to tworzy prześmiesznie tragiczne linie podziału.

   Nasi formowi skandaliści oceniają współczesność z pozycji sanacji, jakby sanacja nic złego nigdy nie uczyniła - i nie pozwalają nikomu na próbę rozważnej wyceny. Nie biorą pod uwagę, że jeden i drugi punkt widzenia należy oceniać albo wobec całości dokonań - albo wcale.
.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
>   Niczego nie pomyliłem. Niekiedy, by pomylić pojęcia, trzeba je dokładnie pomielić - najlepiej
>nie tylko we własnych, lecz przede wszystkim w cudzych łbach. Takie pomielenie stwierdziłem w wątku
>o Kuklińskim u naszych czołowych ostatnio bohaterów skandalistów, którzy ze swojej skandaliczności
>zdają sobie świetnie sprawę, lecz ze swej pogrobowej, epigońskiej filozofii społecznej - nie.>

Tutaj zabrakło do pełnej diagnozy ślicznego ozdobnika: zaplute karły reakcji.

>Nie zdają sobie. By zdawali sprawę innym - nie ma sposobu ich zmusić .>

- A jeszcze niedawno mieliśmy sposoby...- rozmarzył się Śmigielski...

>   Kibic z odrobiną zadumy nie wątpi, że z tego pomielenia ani chleb nie wyjdzie, ani kotlety.
>Nawet przypalone.>

Znowu trzeba zebrać dwór wirtualnych klakierów, przywołać w sukurs "zdrowo zadumaną" (wg Śmigielskiego) tkankę społeczeństwa (miast i wsi), by "poważniej" zabrzmiały słuszne postulaty... itd, itp, stara piosenka Śmigielskiego, który nie chce zrozumieć (bo go to uwiera), że wyraźnie rozróżniam "was" i "nas" bez względu na epokę i rodzaj legitymacji rzuconej przez tatusia.

Swój konglomerat pojęciowy stworzyłeś tylko na swoje potrzeby i "strzelanina na mostach" oraz jej przeciwieństwo, czyli "lajt niewolka"- jako mniejsze lecz konieczne, wg ciebie, zło- u Ruskich są jej fundamentem.

Po to, byś ty mógł być w złotym i nieszkodliwym środeczku, jako "mądry i bezstronnie sprawiedliwy, racjonalny obserwator".
Ty nie masz pozycji do dyskusji w tym wątku, więc sobie ją sztucznie budujesz, poprzez wyszukiwanie skrajności, by się uplasować w ich "złotym środku".

Podobnie "Lotrek", który, dla odmiany, przypina mi etykietę narodowego-katolika... też jest to mu potrzebne, bo nie może znaleźć sobie innej pozycji do ataku.
Bo chyba nie myśli, że potraktuję poważnie "jego" i komunistyczną przysięgę z "karzącą ręką sprawiedliwości" sowieckiego okupanta na końcu.

Już mi się znudziło tłumaczyć, że nie o apologię sanacji mi chodzi czy wyolbrzymianie zbrodni sowietów na Polakach.
I, że nie jestem katolikiem żadnym, narodowym szczególnie.
I nie jestem taki, jaki wam pasuje do waszej strategii, definicji i samopoczucia.

Ja nie muszę szukać żadnej pozycji, bo gadam niezmiennie jako Polak-patriota w swoim pojęciu patriotyzmu.

Jeszcze tylko powtórzę byś znowu nie zamazał (swoim, Śmigielskim zwyczajem) sedna mojego poglądu:
nie mam pretensji do historii, jak była taka była, ale nie zgodzę się, żeby byli sowieccy kolaboranci poprawiali sobie zszargane samopoczucie moim kosztem, przy pomocy opluwania Polaków, którzy, między innymi, przyczynili się do tego, by teraz mogli sobie spokojnie kolaboranckimi paluszkami pukać w klawiaturę.

Żeby było jaśniej to jeszcze napiszę, że nie chodzi mi o to, by tobie popsuć samopoczucie , ale nie pozwolę, żebyś ty mi psuł moje , przez bezkarne ("Mazowieckim przypadkiem") plucie jadem w celu poprawy swojego, wewnętrznego image'u.

Bo uważam, że akurat ty masz do tego najsłabszą legitymację.
06-01-2009 10:52 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Nie, nie miałem złudzeń, że cokolwiek z tego pojmiesz. Musiałbyś nieco lepiej znać historię naszej, polskiej "myśli społecznej", której rodowód wskazałem. Nie masz nawet świadomości tego rodowodu.

   Nie zdajesz sobie sprawy, że twoje wyznanie patriotyzmu, choć zubożone o deklarację braku katolickości, pochodzi wprost od niejakiego Dmowskiego et consortes (nie darmo, pomimo wersalskiej zdrady, podobni tobie bąkają o postawieniu mu pomnika) - ich ślepa rusofobia i germanofilia, maskowana eurocentryzmem powstała bardzo dawno, nawet bez obciążenia komunizmem. Ty i tobie podobni przenieśliście to wyłącznie na komunizm, nie celowo, lecz niejako atawistycznie, stąd wasza niespójność i pojęciowy bałagan. Co gorsza, zadowalacie się jedynie powierzchowną ich treścią, więc ani z niespójności, ani bałaganu sprawy sobie nie zdajecie.

   Tak, jak dalecy jesteście od prawidłowej odpowiedzi na pytanie, dlaczego pod koniec II wojny inni decydowali za nas. Podpowiem ci fragmentem pamiętników Churchilla: "Głowa mnie już boli od tych polskich delegacji, z których każda kolejna twierdzi, że poprzednia składała się z idiotów".

   Dzieli nas wiele, Adamiak. Przede wszystkim różnica nie tyle w poglądach, ile w ich poziomie. Pomimo swego wieku jesteś jak ten uczniak, wsadzający kosz na śmieci nauczycielowi na łeb - ale uczniak nie staje się przez to nauczycielem. Tym bardziej, że lekcji nie chce wysłuchać.
.
06-01-2009 11:17 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Dzieli nas wiele, Adamiak.>

I dlatego ja goląc się widzę w lustrze przyzwoitego faceta.

>Przede wszystkim różnica nie tyle w poglądach, ile w ich poziomie. Pomimo swego wieku jesteś jak ten uczniak, wsadzający kosz na śmieci nauczycielowi na łeb - ale uczniak nie staje się przez to nauczycielem. Tym bardziej, że lekcji nie chce wysłuchać.>

Niepotrzebnie się silisz - od dawna wiem, że taka "konfiguracja" problemu jest ci potrzebna... sam wiesz do czego.

Cały czas nie chcesz zrozumieć jednej rzeczy, więc będę ci ją wklejał... może wkujesz na pamięć i pojmiesz przez indukcję z podświadomości:

"Nie mam pretensji do historii, jaka była taka była, ale nie zgodzę się, żeby byli sowieccy kolaboranci poprawiali sobie zszargane samopoczucie moim kosztem, przy pomocy opluwania Polaków, którzy, między innymi, przyczynili się do tego, by teraz mogli sobie spokojnie kolaboranckimi paluszkami pukać w klawiaturę.
nie chodzi mi o to, by tobie popsuć samopoczucie , ale nie pozwolę, żebyś ty mi psuł moje , przez bezkarne ("Mazowieckim przypadkiem") plucie jadem w celu poprawy swojego, wewnętrznego image'u.

Bo uważam, że akurat ty masz do tego najsłabszą legitymację.
"
06-01-2009 17:44 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Nawet przyzwoitość już ci się z czymś innym pomieliła...

   Najbardziej zaś pomieliło ci się przekonanie, że słuszność należy do tego, kto będzie miał ostatnie słowo.

>"Nie mam pretensji do historii, jaka była, taka była...
   Negując wnioski płynące z historii, zarazem upierasz się przy fałszywych z niej wnioskach - trudno to nazwać inaczej, niż postępowaniem gówniarza i niedouka.

>... ale nie zgodzę się, żeby byli sowieccy kolaboranci poprawiali sobie zszargane samopoczucie moim kosztem, przy pomocy opluwania...
   Gdybym założył, że faktycznie rozumiesz, coś napisał, musiałbym zlikwidować tę wypowiedź. Nie świadczy ona jednak o mnie.

   O reszcie nie muszę się wypowiadać, tak się bowiem składa, że wypowiedziałem się wcześniej. Masz przemiły zwyczaj potwierdzania moich przypuszczeń.
.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Nie biorą pod uwagę, że jeden i drugi punkt widzenia należy oceniać albo wobec całości dokonań - albo wcale.

Jak zwykle, trudno się z Tobą nie zgodzić, Zbysławie.

Szkoda jedynie, że sam nie zawsze stosujesz się do własnych przemyśleń.
Ot, choćby powyższy tekst.
Jest tak skonstruowany, że musi budzić w czytelniku określone reakcje emocjonalne zgodne z wolą i zamysłem jego autora. Czy na tym właśnie ma polegać obiektywizm oceny opisywanych faktów? Wątpię.

Medice, cura te ipsum! - chciałoby się rzec.

fides ex necessitate esse non debet
06-01-2009 11:12 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Przyznam, że umyka mi jakoś sens twojej wypowiedzi. Z jednej strony "trudno się nie zgodzić" ze mną, z drugiej zarzut braku obiektywizmu. Sęk w tym, że zarzut.

   Otóż, Michale, w dziedzinie tych pojęć obiektywizm nie istnieje wcale. Po prostu istnieć nie może. Jedynym prawidłowym kryterium w tej mierze jest coś na kształt "polskiej racji stanu", polskiego interesu - coś, co jest szkodliwe lub korzystne albo tylko nieszkodliwe dla nas, Polaków.

>Szkoda jedynie, że sam nie zawsze stosujesz się do własnych przemyśleń.
   Nie twierdzę, że jestem ideałem.

>Ot, choćby powyższy tekst.
>Jest tak skonstruowany, że musi budzić w czytelniku określone reakcje emocjonalne...
   I bardzo dobrze!

>... zgodne z wolą i zamysłem jego autora.
   Tego już nie jestem nazbyt pewien. No, chciałbym, oczywiście.
.
lotrek (14275 punktów)

>Od zbrodniczej wrześniowej klęski po AK-owsko - ronikierską próbę kolaboracji, od zamachu na parlamentaryzm po kacet w Berezie. Od rzezi jeńców Gaj-chana pod Konopkami do majowej strzelaniny
na warszawskich mostach, o Powstaniu nie wspominając. Wiele nie wspominając: ani wyczynów legionowej

Rzekną ci...nic to . Tylko zbrodnie okresu PRLu się liczą, tylko ZSRR był zły, tylko ludowa władza mordowała protestujących robotników. Widocznie tak nieprzemakalnie są zaprogramowani, że nic więcej już nie przeniknie.

>Sęk jednak polega na tym, że wiele zbrodni socjalizmu wymyślamy, o wielu zbrodniach sanacji zapominamy.

Próbowałem o masakrze krakowskich robotników z Semperitu przypomnieć:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,172573#w172929

ale przecież wtedy mordowali swoi, czyli słuszni, co innego w Gdyni, wtedy mordowali narzuceni przez Moskwę, więc zbrodnia ta woła o pomstę do nieba.

>Nasi formowi skandaliści oceniają współczesność z pozycji sanacji, jakby sanacja nic złego nigdy nie uczyniła

Ty cały czas nic nie rozumiesz Zbysławie, sanacja była "cacy", więc miała prawo a ludowa władza była "be", więc takiego prawa nie miała. Prawda jakie to proste?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Problem poruszony przez Ciebie, Zbysławie, da się moim zdaniem nazwać "niesymetrycznością narracji historycznej". Wpadliśmy w błędne koło ideologizacji historiografii w Polsce. Za czasów szczytnie minionych istniała oficjalnie jedna linia badań, ba! dążono do uprawomocnienia tylko jednej metodologii badawczej. Po przełomie lat 89 - 90 popadliśmy niestety w drugą skrajność - nowa mitologia stała się obowiązująca. Sam będąc w liceum popadłem w tę spiralę, pisząc pracę na konkurs IPN na temat AK czy zbierając wszystko co można na temat Józefa Piłsudskiego. Po paru latach, pogłębiając własną wiedzę, krytycznie odnosząc się do własnej wiedzy, demitologizując przeszłość zacząłem lepiej rozumieć rzeczywistość badań historycznych. Cóż się okazuje, jeśli z otwartym umysłem podejdziemy do historii? Otóż jest ona bardziej złożona i ze wszech miar niejednoznaczna, niż się wydaje. Lecz uniwersytety i media lansują jeden obraz dziejów. Rozumiem jaki jest cel polityczny takiego działania - lecz czy nie jest to zdrada etosu naukowców? Pozdrawiam.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Takie pomielenie stwierdziłem w wątku o Kuklińskim u naszych czołowych ostatnio bohaterów skandalistów, którzy ze swojej skandaliczności zdają sobie świetnie sprawę...
Według mnie Kukliński był zwykłym zdrajcą, służył obcym interesom i zasłużył na karę śmierci. Należy to stwierdzić bez emocji - takie są fakty.

>Rodowód swej filozofii sami zresztą ujawnili - żalem, że "uroczystość" przekazania insygniów "polskiej państwowości" przez niejakiego Kaczorowskiego, człowieka przez większą część życia bez obywatelstwa, jedynie z "zastępczym" - że ta "uroczystość" była nie dość uroczysta.
Uważam, że rząd londyński - to właśnie oni byli zdrajcami i tchórzami.
Wyjechali, bo skończyła się Polska pańska, gdzie miliony chłopów i robotników musiało pracować na darmozjadów - rozmaitych właścicieli ziemskich i hrabiów.
Można sobie obejrzeć to w przedwojennych filmach.
I zza granicy udzielali dobrych rad a ludzie tu, na miejscu, musieli sobie radzić z codzienną rzeczywistością.
Teraz zresztą jest podobnie - rozwarstwienie społeczne przekracza wszelkie pojęcie.
I to wszechobecne w mediach bałwochwalstwo, prezentowanie jedynie słusznego punktu widzenia, wynoszenie ponad niebiosa wszelkiego rodzaju Radziwiłłów, nie mówiąc o kapiących złotem hierarchach i księżach-ekspertach. To jakaś obsesja.
Odnosi się to również do stanu wojennego. Uważam, że jeżeli istniało choćby minimalne zagrożenie interwencją, to należało go wprowadzić. Zrobiłbym podobnie. A ofiary? Nie ta skala.

>   Sęk jednak polega na tym, że wiele zbrodni socjalizmu wymyślamy, o wielu zbrodniach sanacji zapominamy.
O Piłsudskim czytałem tekst Rafała Ziemkiewicza(spadkobiercy tradycji endeckiej zresztą), że wcale nie był taką świetlaną postacią. Podobno nieźle sobie radził z eliminowaniem przeciwników politycznych. Dlaczego się o tym nie mówi? - pytam.
A co działo się w USA za czasów komisji McCarthego? Czyż nie była to walka z przeciwnikami politycznymi?

>   I właśnie to tworzy prześmiesznie tragiczne linie podziału.
Właśnie zastanawiałem się nad wątkiem, opisującym te linie. Czyż nie jest to zagrożenie dla spójności racjonalistów? Czy wspólnota ateistyczna nie okaże się zbyt krucha? Martwi mnie to bardzo.

>   Nasi formowi skandaliści oceniają współczesność z pozycji sanacji...
Ale gdzie znajdzie się dla nich miejsce. Czy istnieją jakieś portale nacjonalistyczno - prawicowo - patriotyczne, a jednocześnie ateistyczne?

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Przepraszam za chaos.


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
jarcio (1198 punktów)
Myślę, że nasi czołowi patrioci ze słusznie minionej epoki zapomnieli dodać do grona zdrajców, co najmniej, jeszcze kilka innych wpływowych osób (w ogóle się dziwię, iż nasi patrioci te osoby pominęli):

-prof. Leszka Kołakowskiego, który napisał wybitną książkę, uznaną niemal na całym świecie za autorytatywną w kwestii komunizmu, obalającą absurdy myśli socjalistycznej i jednoznacznie uderzającą w PRL. Akurat na mnie książka prof. Kołakowskiego Główne nurty marksizmu wywarła tak wielkie wrażenie, że raz na zawsze wybiłem sobie komunizm z głowy. I tak zakupione kiedyś 8 tomów Oskara Lange, dzieła Lenina, prace Marksa, itd., które czekały w kolejce, dzisiaj już tylko zalegają kurzem.
-Jana Nowaka Jeziorańskiego, który swoją zdradziecką zagraniczną działalnością donosił światu na własny kraj rozpowszechniając informacje o morderstwach, kradzieżach, inwigilacjach i innych zbrodniach. Ponad to dokładał starań, aby władze wolnej Polski uznały zasługi płk. Kuklińskiego dla kraju.
-Jerzego Giedroyca, który był spiritus movens paryskiej "Kultury" - a więc skupiska zdrajców maści wszelkiej. Nikt tak jak on zdradziecko nie donosił na swój kraj i nie zabiegał o pomoc zachodu w walce z komunizmem w Polsce.

Tym bardziej nie dziwi mnie to iż dzisiaj takich ludzi jak Jan Nowak Jeziorański i Jerzy Giedroyc już nie ma, a ludzie pokroju rotmistrza Witolda Pileckiego skazani są na zapomnienie. Tutaj przecież nikt zdrajców nie lubi.
06-01-2009 17:54 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Brawo, jarcio!
   "Pomielenie pojęć" to tytuł mojej wypowiedzi, ale do twojej pasuje nadzwyczajnie, chyba nawet lepiej. Zawstydziłeś mnie nieco.
.
06-01-2009 18:05 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>I tak zakupione kiedyś 8 tomów Oskara Lange, dzieła Lenina, prace Marksa, itd., które czekały w kolejce, dzisiaj już tylko zalegają kurzem.

Jak zalegają kurzem to odsprzedaj Możemy dobić typowo liberalnego interesu - podaj cenę, ja się zastanowię i zobaczymy, może uda się nam uelastycznić Twoje półki, jak i dopchać moje. Kołakowski stał się dla mnie przyczynkiem do lektury, chętnie więc zakupię teksty źródłowe. Pozdrawiam.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
06-01-2009 20:15 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Akurat na mnie książka prof. Kołakowskiego Główne nurty marksizmu wywarła tak wielkie wrażenie, że raz na zawsze wybiłem sobie komunizm z głowy.
A jednak myślałeś o nim!!!
Taka słabość dobrych ludzi...
Gdzieś czytałem, że prof. Kołakowski miał korzenie i poglądy lewicowe. Był również zwolennikiem minionego ustroju. Nie mam pojęcia, jakie jest jego stanowisko w tej chwili - być może poszedł z prądem. Szanuję tego człowieka.
Szanuję również(i uważam za autorytety) Jerzego Giedroycia i Jana Nowaka Jeziorańskiego.
Wiem, że nie byli zbyt popularni w środowisku Radia Maryja i wojującej prawicy. Dobrzy ludzie często bywają niedoceniani. Sądzę, że ich poglądy(w swej istocie lewicowe), były bardziej zbliżone do poglądów Adama Michnika i Jacka Kuronia.

A Marks wraca, w Niemczech przeżywa prawdziwy renesans. Szczególnie w kontekście światowego kryzysu. Kapitalizm i liberalizm były dobre, kiedy wszystko szło dobrze. Teraz, dawni zwolennicy wyciągają bez skrupułów rączki po pomoc państwa. Szantaż skutkuje - nie ma niestety alternatywy.

>Tym bardziej nie dziwi mnie to iż dzisiaj takich ludzi jak Jan Nowak Jeziorański i Jerzy Giedroyc już nie ma, a ludzie pokroju rotmistrza Witolda Pileckiego skazani są na zapomnienie.
Przypomniałem sobie o książce "Pamiętnik matki", którą mój kolega zostawił kiedyś pod parapetem biurka w pracy. Przeczytałem. To autobiografia matki Małgorzaty Fornalskiej. Komu przeszkadzała szkoła jej imienia w Koszalinie? Komu przeszkadzała ulica Janka Krasickiego? - pytam.
Ci ludzie chcieli po prostu państwa sprawiedliwego i równo traktującego wszystkich obywateli, bez podziału na lepszych i gorszych. Czy to coś złego? Czy teraz mamy takie państwo?

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
06-01-2009 22:03 
 Ocena 3 na 3
jarcio (1198 punktów)
>Nie mam pojęcia, jakie jest jego stanowisko w tej chwili.

Z lewicowców to do dzisiaj bardzo szanuje Ericha Fromma, ale Herbert Marcuse już wywołuje u mnie bóle głowy. Prof. Kołakowski swojego stanowiska odnośnie komunizmu, jakie to przedstawiał w okresie lat 60-dziesiątych ubiegłego wieku, zapewne nie zmienił bo ostatni komentarz jego autorstwa odnośnie komunizmu jaki czytałem był ten z roku 2000. Ponownie osadził komunizm w zbiorze utopii, a historię tego ruchu traktuje jako przestrogę dla ludzkości.

> Sądzę, że ich poglądy(w swej istocie lewicowe), były bardziej zbliżone do poglądów Adama Michnika i Jacka Kuronia.

Nie wiem jakie były poglądy (lewicowe czy prawicowe) Jerzego Giedroyca bowiem był to człowiek niebywale pragmatyczny, który całe życie poświęcił walce o wolną Polskę. Z lektury jego listów, jak i relacji osób z nim współpracujących wynika jasno, że dla Giedroyca bardziej liczyła się wspólna walka z okupantem aniżeli spory ideologiczne wewnątrz środowiska emigracyjnego. Ta jego pragmatyczność z pewnością nie ułatwia sprecyzowania jego poglądów. Ja osobiście nie wiem czy był lewicowcem czy prawicowcem - na pewno był wielkim patriotą. Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę Gierdoyc niejednokrotnie krytykował Michnika. Był to wielki indywidualista i bardzo trudno byłoby go zaszufladkować. "Kultura" paryska była jego dziełem i wraz z jego śmiercią zaprzestała działalności.

>A Marks wraca, w Niemczech przeżywa prawdziwy renesans. Szczególnie w kontekście światowego kryzysu. Kapitalizm i liberalizm były dobre, kiedy wszystko szło dobrze. Teraz, dawni zwolennicy wyciągają bez skrupułów rączki po pomoc państwa.

Kapitalizm upadł jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej - to co było później nazywano różnie, ale nie miało to wiele wspólnego z kapitalizmem tak jak rozumiano ten system tradycyjnie. Bardzo dobrą książkę na ten temat napisał James Burnham - można się zapoznać ze streszczeniem tej książki w bardzo dobrym artykule Pana Koraszewskiego www.racjonalista.pl/kk.php/s,3892. Natomiast komunizm mutuje i zauważył to dosyć dawno temu Friedrich von Hayek. Przykładowo, próby przekształcania socjalizmu i dopasowywania tej ideologii do nowych czasów podejmowali choćby ekonomiści podczas sporu w debacie ekonomicznej jaka się dawno temu odbyła pomiędzy przedstawicielami kapitalizmu i socjalizmu. W sporze tym brali udział między innymi Ludwig von Mises i właśnie Oskar Lange. Socjaliści potrafili udowodniać swoje racje jedynie wtedy, gdy przesunęli granicę gospodarki w stronę rozwiązań rynkowych. Po prostu zaczęli po raz pierwszy szukać połączenia pomiędzy socjalizmem, który chcieli unowocześnić, a kapitalizmem. No i wyszła z tego "trzecia droga", która jest niczym innym jak gospodarką rynkową z bardzo rozbudowanym sektorem pomocy publicznej; system produkcji odziedziczono po kapitalizmie (choć sam kapitalizm umarł), ale zmienił się system dystrybucji i co za tym idzie, zmieniły się przyzwyczajenia oraz oczekiwania społeczeństw. Oskar Lange pisał wówczas, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby produkcja rynkowa również istniała w państwie socjalistycznym. Należało, jego zdaniem, opodatkować produkcję prywatną tworząc w ten sposób konkurencje między przedsiębiorstwami prywatnymi, a działalnością państwa (on pisał o tym bodajże w latach trzydziestych ubiegłego wieku).

>Ci ludzie chcieli po prostu państwa sprawiedliwego i równo traktującego wszystkich obywateli, bez podziału na lepszych i gorszych.

Jerzy Giedroyc spędzał czas nad działaniem w kierunku wyzwolenia Polski aniżeli dyskusji na temat właściwego jej kształtu po uzyskaniu niepodległości. Toteż, zapewne dlatego, gdy dożył czasów niepodległej Polski i przyszło mu obserwować poczynania Lecha Wałęsy, Kaczyńskich, czy w ogóle polskiego sejmu to ręce załamywał pytając o sens walki o to czego doświadczył w Polsce po 89 roku. Był zdania iż Polacy takim postępowaniem prędzej sami władze komuś oddadzą aniżeli stworzą cokolwiek konkretnego. Dzisiaj nie trudno się z taką diagnozą zgodzić.
07-01-2009 12:11 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Dziękuję Ci za rzeczową i poważną odpowiedź, przyczyni się ona do poszerzenia mojej wiedzy.

>Socjaliści potrafili udowodniać swoje racje jedynie wtedy, gdy przesunęli granicę gospodarki w stronę rozwiązań rynkowych. Po prostu zaczęli po raz pierwszy szukać połączenia pomiędzy socjalizmem, który chcieli unowocześnić, a kapitalizmem.
Również jestem za takim rozwiązaniem. Uważam, że państwo nie powinno ładować pieniędzy w nierentowne firmy(patrz np.kopalnie, szpitale). Ile razy można oddłużać i bawić się w ciuciubabkę. Następna sprawa KRUS i emerytury mundurowe. Kto w końcu weźmie się za to? Może racjonaliści?
Z drugiej strony, moim zdaniem należy ustalić płacę minimalną na jakimś przyzwoitym poziomie. Nie może być tak, by ludzie zarabiali 700PLN netto miesięcznie.

>Był zdania iż Polacy takim postępowaniem prędzej sami władze komuś oddadzą aniżeli stworzą cokolwiek konkretnego. Dzisiaj nie trudno się z taką diagnozą zgodzić.
Pamietam jego krytyczne wypowiedzi na temat sytuacji politycznej w Polsce. Pamiętam też, że pozytywnie wyrażał się na temat ułożenia dobrosąsiedzkich stosunków ze wschodnimi sąsiadami - również z Rosją. Przecież wydawałoby się, że jest to oczywiste. Jednak nie dla wszystkich. Nie chodzi nawet o nasze słowiańskie dusze(choć jest to istotne). Chodzi o normalność i brak uprzedzeń. Niestety, niektórzy politycy obawiają się posądzenia o uległość czy agenturalność.

Cóż, widać Polacy nie są w stanie dojść do porozumienia sami ze sobą. Nie dziwię się stwierdzeniom, że najlepiej było w Polsce pod zaborami.

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
05-02-2009 01:26 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)

>Ci ludzie chcieli po prostu państwa sprawiedliwego i równo traktującego wszystkich obywateli, bez podziału na lepszych i gorszych. Czy to coś złego? Czy teraz mamy takie państwo?

Czy dla Ciebie równość i sprawiedliwość oznacza zabrać temu kto więcej wypracował i dać temu co mniej wypracował? Za pomocą silnej ręki państwa? Bo dla mnie to nie jest sprawiedliwość a kradzież.

Ale zbaczam z tematu, papa.

Adam
placownik (17853 punktów)

>Akurat na mnie książka prof. Kołakowskiego Główne nurty marksizmu wywarła tak wielkie wrażenie, że raz na zawsze wybiłem sobie komunizm z głowy.

   Znacznie cieńsza, ale i znacznie głębsza jest praca Andrzeja Walickiego Marksizm i skok do królestwa wolności.

   Gorąco polecam.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Brzostowski (7067 punktów)
Tyle się naczytałem na forum o złej SB i porządnych ludziach z SB, o bohaterze i zdrajcy Kuklińskim na podstawie definicji z wikipedii i zacnym generale, o dobrym Lechu "Bolku" i złym IPN-ie, o złym PRL-u i tęsknocie za nim, o SB-ekach co wykonywali tylko swoją pracę i tych zbrodniarzach z IPN, o tym że komuna była zła, ale przecież zła była też sanacja, o tym że zły był ZSRR, ale USA też.

To nie pomielenie pojęć, to rozmemływanie rzeczywistości. To czy adwersarze mają naprawdę argumenty, a nie rozmemływacze czasami można sprawdzić stawiając radykalne pytania, oto jedno z nich:

Czy wolelibyście aby Polska była dzisiaj w NATO i w UE (jak jest obecnie) czy była członkiem WNP pod militarną kuratelą Rosji.

Proszę tylko bez rozmemływania, są dwie możliwości.

Odpowiedź na to pytanie powinna pomóc, chociażby w sprawie pułkownika i generała.
07-01-2009 02:08 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Do pomielenia dodałeś jeszcze kompletne rozmamłanie. Brawo!

   Ja bym już wolał ten Madagaskar.
.
07-01-2009 04:36 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Tyle się naczytałem na forum [...] o SB-ekach co wykonywali tylko swoją pracę i tych zbrodniarzach z IPN, o tym że komuna była zła, ale przecież zła była też sanacja, o tym że zły był ZSRR, ale USA też.> ...

...,gdzie, prócz tego, biją Murzynów, ale już mniej dzięki Rewolucji Październikowej.

Jest to wersja "Lotreka" z wątku: "Co należy sądzić o Rewolucji Październikowej", jeśli mnie pamięć nie myli.

>To nie pomielenie pojęć, to rozmemływanie rzeczywistości.>...

..., które każdemu z dyskutantów do czego innego potrzebne.

>To czy adwersarze mają naprawdę argumenty, a nie rozmemływacze czasami można sprawdzić stawiając radykalne pytania, oto jedno z nich:
>Czy wolelibyście aby Polska była dzisiaj w NATO i w UE (jak jest obecnie) czy była członkiem WNP pod militarną kuratelą Rosji.

Ja wolę być w NATO i UE, choć zdaję sobie sprawę, że ta "wizja" jeszcze 20 lat temu większości Polaków wydawała się utopią, by nie powiedzieć: bajką.
07-01-2009 15:12 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Czy wolelibyście aby Polska była dzisiaj w NATO i w UE (jak jest obecnie) czy była członkiem WNP pod militarną kuratelą Rosji.
Dzisiaj - oczywiście w NATO i UE. W przyszłości - trudno wyrokować.
Przede wszystkim chciałbym, by nie szukała sobie wrogów na siłę(czytaj Rosja). Przykład Tarczy pokazuje to jak na dłoni. Wygląda na to, że prosimy o tę tarczę, by uchronić się przed rosyjskim atakiem, nawet gotowi jesteśmy dopłacić. Już niektórzy przebierają nóżkami i widzą Polskę od morza do morza.
Śmiechu warte...
I to Polska miała być tym łącznikiem między UE a Rosją, rzekomo ze względu na nasze dobre rozeznanie rosyjskich realiów. Inni już dawno zdecydowali, że taki pośrednik to tylko szkód może narobić i do konfliktów doprowadzić. "Państwu już dziękujemy, sami sobie poradzimy..."

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Posłuchajcie Jerzego Giedroycia, Jana Nowaka Jeziorańskiego, Zbigniewa Brzezińskiego...
Niestety - zostały same szumowiny łowiące w mętnej wodzie.

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
07-01-2009 16:14 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Czy wolelibyście aby Polska była dzisiaj w NATO i w UE (jak jest obecnie) czy była członkiem WNP pod militarną kuratelą Rosji.
>Dzisiaj - oczywiście w NATO i UE. W przyszłości - trudno wyrokować.

No właśnie, skoro więc taki Kukliński działał w tym kierunku, abyśmy dzisiaj byli w tej UE i NATO, działał na rzecz osłabienia ZSRR, to chyba dobrze robił co? Bo bez tych "zdrajców" bylibyśmy dzisiaj Gruzją, albo Białorusią, czyż nie?
08-01-2009 12:36 
 Ocena 5 na 7
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>>Czy wolelibyście aby Polska była dzisiaj w NATO i w UE (jak jest obecnie) czy była członkiem WNP pod militarną kuratelą Rosji.
>>Dzisiaj - oczywiście w NATO i UE. W przyszłości - trudno wyrokować.
>No właśnie, skoro więc taki Kukliński działał w tym kierunku, abyśmy dzisiaj byli w tej UE i NATO, działał na rzecz osłabienia ZSRR, to chyba dobrze robił co? Bo bez tych "zdrajców" bylibyśmy dzisiaj Gruzją, albo Białorusią, czyż nie?
Nie.

Z dwóch powodów:
1. Słabość polskiej armii bierze się właśnie z takich Kuklińskich. Byle pułkownika uważa się za "kompetentnego" do określania celów strategicznych armii.
Wyobraź sobie armię, w której każdy oficer współpracuje z tym mocarstwem, z którym (z takich czy innych pobudek) wiąże przyszłość Polski. Właśnie dlatego, żeby wojsko spełniało swoją funkcję sprawnie Kukliński jako zdrajca powinien być ciągle skazany na karę przewidzianą w kodeksie. Rehabilitacja Kuklińskiego poważnie osłabia morale wojska.
Jest taka anegdota, w której Napoleonowi przedstawiono do odznaczenia szpiega, który położył duże zasługi dla Francji. Napoleon powiedział, że dla szpiegów są pieniądze a nie medale.

2. Rozumowanie kolegi jest bardzo ciekawe. Załóżmy, że są w Polsce ludzie, którzy pragną oderwania którejś części kraju i przyłączenia, powiedzmy, do Republiki Federalnej. Rozumiem, że gdyby tacy ludzie istnieli i rozpoczęli działalność, na rzecz realizacji swojego pomysłu, to również byliby usprawiedliwieni? Co więcej, zasługiwaliby na uznanie, bo lepiej być częścią Republiki Federalnej niż Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
08-01-2009 23:19 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Twój post jest doskonałym przykładem rozmemływania. Krótko wyjaśnię.
Polska armia za czasów Kuklińskiego nie była całkiem polska, a jej cele strategiczne wyznaczał BIG BROTHER. cZyje morale osłabiła rehabilitacja Kuklińskiego? Młodych oficerów, czy starych generałów? Chociaż zgodzę się że niektórych "morale" faktycznie mogło spaść.
Jeśli oceniasz jako złe postępowanie Kuklińskiego, to bądź konsekwentny, przeprowadź się na Białoruś. Pomieszkaj rok i wtedy dowiesz się czy pułkownik robił źle czy dobrze? Przyjmując Twój sposób myślenia cała opozycja i Solidarność postępowała źle. Cudownie!

Twoja analiza mojego rozumowania ścieła mnie z nóg kolego. Jak można porównywać rozbijanie państwa do działania na rzecz jego niepodległości i doszukiwać się analogii?

I skąd taki osąd że lepiej być częścią Republiki Federalnej niż Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? Przeprowadź się zatem, dzisiaj masz wybór dzięki m.in. Kuklińskiemu i ludziom Solidarności, którzy postępowali źle! Pysznie!

Jeśli moje rozumowanie jest ciekawe, to Twoje jest ciekawsze.

pozdrawiam
09-01-2009 00:04 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli moje rozumowanie jest ciekawe, to Twoje jest ciekawsze.>

Przyzwyczaiłem się do takiego traktowania rzeczywistości i sposobu argumentacji.
Ten sposób rozumowania jest znany.

Polega w dużym uproszczeniu na tym, że ktoś siedzi w czystym pomieszczeniu i złorzeczy tym, którzy go posprzątali.
Stereotyp: no, może było brudnawo, ale weselej niż w innych, brudnawych pokojach.
No i: było troszkę nieporządku, ale żarcie dość dobre.
Albo: może troszeczkę był nieporządek, ale każdy miał taki.
Następstwem jest mówienie: przecie nie było aż tak brudno.
Później się mówi: eee tam, właściwie to było całkiem czysto.

I finał: ten co "posprzątał" to śmieciarz...bleee.
Poza tym, że "głupek", bo po co sprzątał, jeśli było prawie czysto?
Ten co go broni też przygłup.

Pozdrawiam
08-01-2009 14:56 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>No właśnie, skoro więc taki Kukliński działał w tym kierunku, abyśmy dzisiaj byli w tej UE i NATO, działał na rzecz osłabienia ZSRR, to chyba dobrze robił co?
Widzisz, nie oceniałem jego postępku w kategorii dobra czy zła. Po prostu stwierdziłem, że był zdrajcą, bo działał na rzecz obcego, wrogiego nam państwa. Przysięgał, i tej przysięgi nie dotrzymał. Zdradził. Taka jest prawda i nie ma o czym dyskutować, choć na niektórych to słowo działa jak płachta na byka.
A szlachetność intencji i efekty tego postępku to zupełnie inna kwestia.
Można go nazwać również bohaterem, bo dla przyszłości Ojczyzny, którą widział odmiennie od ówczesnych władz, ryzykował własnym życiem.

Podobnie ma się kwestia generała Jaruzelskiego. Uważam go za bohatera. Inni - za zdrajcę...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Trudno jest pozbyć się emocji w takich sporach, trudno o bezstronne i chłodne spojrzenie. Moim zdaniem ktoś, kto mieni się racjonalistą musi spełnić powyższe warunki.

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
08-01-2009 23:41 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Zgodzę się z Tobą, że biorąc pod uwagę przysięgę to pułkownik był zdrajcą. Pełna zgoda! Jednak czy możemy dokonywać oceny zdarzeń bez uwzględniania skutków i kontekstu? Czy możemy brać z rzeczywistości tylko wybrane fragmenty, inne pomijając świadomie, z nieważne jakich powodów i na ich podstawie wyciągać wnioski? Pewnie że możemy, ale czy to godne racjonalisty? Jeśli z życiorysu generała wybiorę niektóre fragmenty, to na ich podstawie też uznam, że jest bohaterem. Przyjmując taką wybiórczość, można uznać za mordercę tego kto zabił włamywacza, jeśli się pominie fakt, że był to włamywacz, można również za zdrajczynie uznać kobiety które uciekły od mężów sadystów, i wreszcie racjonalistów palących papierosy, bo wiedzą, że szkodzą.

>P.S: Trudno jest pozbyć się emocji w takich sporach, trudno o bezstronne i chłodne spojrzenie. Moim zdaniem ktoś, kto mieni się racjonalistą musi spełnić powyższe warunki.
Jestem dość spokojny, nie mam też szczególnych powodów, aby PRL pamiętać źle i się najeżać już na samą myśl o nim.
Emocje jednak są częścią mnie, jako człowieka, nie zrezygnuje z nich nawet dla miana racjonalisty, musiałbym zrezygnować z części człowieczeństwa.

pozdrawiam
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Zgodzę się z Tobą, że biorąc pod uwagę przysięgę to pułkownik był zdrajcą. Pełna zgoda!
Cieszę się.

>Jednak czy możemy dokonywać oceny zdarzeń bez uwzględniania skutków i kontekstu?
Oczywiście, że nie - masz rację.
Historia przyznała pułkownikowi Kuklińskiemu rację.
Uważam, że ta sama historia przyzna również rację generałowi Jaruzelskiemu, mimo dwudziestoletniego formowania młodych umysłów przez media. Prawda zwycięży - bądźmy dobrej myśli.

>Czy możemy brać z rzeczywistości tylko wybrane fragmenty, inne pomijając świadomie, z nieważne jakich powodów i na ich podstawie wyciągać wnioski? Pewnie że możemy, ale czy to godne racjonalisty?
Nie wolno czegoś takiego robić!!!
To niegodne nie tylko racjonalisty, ale każdego uczciwego człowieka.

>Jeśli z życiorysu generała wybiorę niektóre fragmenty, to na ich podstawie też uznam, że jest bohaterem. Przyjmując taką wybiórczość, można uznać za mordercę tego kto zabił włamywacza, jeśli się pominie fakt, że był to włamywacz, można również za zdrajczynie uznać kobiety które uciekły od mężów sadystów,
Całkowicie się zgadzam, dlatego należy wznieść się ponad uprzedzenia, stereotypy i często dochodzić do prawdy przez gąszcz sprzecznych i tendencyjnych informacji. Nie jest to łatwe, ale możliwe.

>Emocje jednak są częścią mnie, jako człowieka, nie zrezygnuje z nich nawet dla miana racjonalisty, musiałbym zrezygnować z części człowieczeństwa.
Rezygnować nie musisz - wystarczy, że zapanujesz nad nimi dla potrzeb dyskusji. Pomoże to w wyważonych i obiektywnych sądach, pozwoli na dotarcie argumentów adwersarza do Twojej świadomości.
A wówczas łatwiej o konsensus(jeżeli w ogóle jest możliwy i jeżeli obie strony są do niego skłonne).

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Widzisz, jak łatwo o porozumienie?

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
05-02-2009 01:49 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Można to wszystko wypośrodkować i zachować ambiwalentne podejście, i nie uważam tego za rozmemływanie ani mieszanie. Czyli takie:

1. Kukliński był zdrajcą i nie zasługuje na żadne uroczystości państwowe ani medale.
2. Był zdrajcą w słusznej sprawie czyli bohaterem, Konradem Wallenrodem komunizmu.

Te dwa stanowiska mogą być równoległe i jestem w stanie jednocześnie myśleć o Kuklińskim te dwie rzeczy. Napoleon miał rację: dla szpiegów są pieniądze a nie medale.
Ale czy ukarałbym śmiercią Kuklińskiego? Nie, z powodu okoliczności łagodzących.

Na języku polskim w LO pisałem rozprawkę na temat Wallenroda: "Czy racja stanu usprawiedliwia czyn niegodny?" Chodziło właśnie o jego zdradę na rzecz Polski.
Napisałem że to co jest racją stanu dla Polski nie jest racją stanu dla Niemiec więc jak nie my ich to oni nas, a więc "tak i nie", bo to co dla jednego jest czynem niegodnym dla innego może być czynem chwalebnym, ale trzeba postępować pragmatycznie! I tyle.

Weźmy teraz Wałęsę.

Wałęsa jest symbolem walki z komunizmem, itp. itd. Przeskoczył przez płot. Chwała mu za to. Ale za co innego już nie koniecznie chwała. Może był Bolkiem, niewykluczone że to SB doprowadziło do upadku komunizmu. NO I CO Z TEGO. Ważne że nie ma już komunizmu, jesteśmy w NATO i UE i jest o wiele lepiej.
Ale czy konserwować przywileje SB które destabilizują nam gospodarkę? Absolutnie nie. Jak już nie ma komunizmu to z postkomunistami i byłymi SB należy się rozprawić. Nie obchodzi mnie że mogli sterować okrągłym stołem. Okrągły stół jest faktem a teraz należy nad nim przejść dalej i usunąć wszystkie brudy pozostałe z komunizmu.

Czy ktoś był agentem a może TW, a może nieświadomie był TW, może to sfabrykowano a może cośtam cośtam. Otwórzmy archiwa IPN i niech każdy sam sobie wyrobi osąd. Które akta były sfabrykowane a które nie. Możliwe że co do niektórych osób nigdy nie dojdziemy jak było, no i co z tego? Zostanie to pod znakiem zapytania.
Potem ci wszyscy ludzie umrą a historycy dalej się będą spierali.

Najważniejsza jest gospodarka!
Tylko to się liczy. Cała reszta to ideologia. Mam w dupie czy Jaruzelski widział czołgi czy mu się śniły. Koniec kropka.
Gospodarka!!!

Tak to widzę z perspektywy 33 latka. Nie mogę zasnąć.

Pozdrawiam
Adam
08-01-2009 12:30 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)
>zły był ZSRR, ale USA też.

Z tym, że ZSRR już nie istniej a czołowym państwem terrorystycznym pozostało USA. Zresztą w zgodzie z definicją sporządzoną przez armię amerykańską:
Cytat:
Terroryzm to rozmyślne zastosowanie siły, lub groźby użycia siły w celu osiągnięcia celów politycznych, religijnych lub ideologicznych poprzez zastraszenie lub przymus.

I to co USA wyprawia od lat na Bliskim Wschodzie wypełnia co joty ich własną definicje terroryzmu.
Znany intelektualista Noamowi Chomsky twierdzi, że Stany Zjednoczone zaatakują, jeśli tylko uznają to za stosowne i jeśli tylko cel ataku będzie w miarę bezbronny.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Adamiak (36436 punktów)
>   Niczego nie pomyliłem. >

Tak się powinien zaczynać tekst człowieka nieomylnego.

>Nie biorą pod uwagę, że jeden i drugi punkt widzenia należy oceniać albo wobec całości dokonań - albo wcale.

A tak powinien się kończyć.

Ten powyższy, z pozoru słuszny zarzut Śmigielskiego ma kilka wad, lecz interesuje mnie jedna.
Mam zbyt małą wiedzę, by silić się na szczegółową analizę, choć intuicja mi mówi, że tych błędów jest więcej, na co zwrócił uwagę (jeśli dobrze zrozumiałem) Mętrak.

Wracając do tej, jednej wady.
Otóż Śmigielski tą konkluzją chce zmniejszyć grono ew oponentów jego sposobu myślenia, do wąskiej grupy specjalistów-historyków, choć i do takich będzie miał (na 100%) zarzuty co do oceny faktów.

Lecz nie ta, wąska grupa mnie interesuje.
Interesuje mnie fakt, że samo zawężenie polega na wyeliminowaniu reszty poza tą, szczuplutką elitą.

Krótko mówiąc - Śmigielski postuluje, żebym się zamknął.
Jako człowiek uważany (pewnie nie bez powodu) na tym forum za mądrego, mówi mi wprost (kilkukrotnie powtarzając, pewnie mu na tym baaardzo zależy), że jak tylko się zamknę to zacznie mnie lubić i uratuję resztki(?) racjonalnego honoru, bo "mądrości" nigdy nie miałem więc, i nie będę miał.
Mądrości nie będę miał nigdy jako oponent Śmigielskiego.
Bo on przeczytał więcej książek na temat szpiegów i PRL-u.
Więc tą manipulacyjką chce mi zabrać głos.

Nawet wiem w jakim celu.
Bo strasznie psuję mu humor.
I nie dociera do niego, że to on sam sobie ten humor zepsuł, a ja tylko nie pozwalam (i nie pozwolę), żeby psuł go mnie.
07-01-2009 15:17 
 Ocena 1 na 5
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>I nie dociera do niego, że to on sam sobie ten humor zepsuł...
   Fakt, dopiero teraz dotarło, że mogłem się nie wychylać. Pozwalam przecież na swobodne szaleństwa różnym bożenkom, Marcelom, a nawet Fizykom (pardon) oraz innym kosmogonikom, nie dorastając do ich poziomu, a tu akurat licho mnie podkusiło i zadarłem z wybitnym dekarzem.

   A propos: Adamiak, czy twoje uczulenie na komuchów nie bierze się stąd, że nie pozwolili ci podskoczyć jeszcze wyżej?
   Ale co jest wyżej od dachu?

   PS. Moderatorom: więcej nie będę, słowo!
.
07-01-2009 18:04 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   A propos: Adamiak, czy twoje uczulenie na komuchów nie bierze się stąd, że nie pozwolili ci podskoczyć jeszcze wyżej?
>   Ale co jest wyżej od dachu

Aleś ty maleńki, "Śmigielski".
placownik (17853 punktów)

>   PS. Moderatorom: więcej nie będę, słowo!

   Wierzę Twemu słowu, ale ostrzeżenie daję. Tak dla pewności.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-01-2009 22:58 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Wierzę Twemu słowu, ale ostrzeżenie daję. Tak dla pewności.
Może jestem za głupi, ale nie rozumiem, za co to ostrzeżenie. To, że Zbysław napisał "zadarłem z wybitnym dekarzem." To ma być powód??? Uważam, że to żaden powód. Wierzę, że Adamiak jest wybitnym dekarzem; jest również cholernie inteligentnym gościem i ma świetny styl, którego mu zazdroszczę (troszkę podejrzanie podobny do baryckiego zresztą).
Niestety, w wątkach o charakterze światopoglądowym nie oszczędzał Zbysława i sądzę, że ostrzeżenie należało mu się bardziej, niż Zbysławowi(muszę sobie przejrzeć te wątki i wyciąć posty).
Przypomina mi się sytuacja z Markiem Czeszkiem - zbyt pochopnie dane ostrzeżenie i ambicjonalna reakcja. Trochę rozumiem Zbysława, mógł poczuć żal o to...
A tak na marginesie - mam średnie wykształcenie, jestem portierem ale nie obrażam się, gdy ktoś powie do mnie "portierzyno" a tym bardziej określi mnie jako "wybitnego portiera".
Znam swoją wartość i mam to w głębokim poważaniu.

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
placownik (17853 punktów)

>Niestety, w wątkach o charakterze światopoglądowym nie oszczędzał Zbysława i sądzę, że ostrzeżenie należało mu się bardziej, niż Zbysławowi.

   Z pewnością. Gdyby mierzyć ich jednaką miarą, co dla Zbysława byłoby krzywdzące.

   W porównaniu z Adamiakiem bez wątpienia prezentuje bez porównania większą klasę. A szlachectwo zobowiązuje. W samym nawiązaniu do zawodu wykonywanego przez Adamiaka nie sposób dopatrzyć się niczego nagannego. Jednak przyrównując jego poziom do poziomu dachu i suponując, że może on mieć kłopoty z jego przekroczeniem, Zbysław przeholował. Sam czuł zresztą, że przeholowuje i stąd jego post scriptum. Uznałem, że nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zgodzić się z nim. Czyniąc to, ani przez chwilę nie podejrzewałem, że jego deklaracja więcej nie będę mogłaby zostać wcielona w życie właśnie w taki sposób.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2009 18:57 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   Gdyby mierzyć ich jednaką miarą, co dla Zbysława byłoby krzywdzące.>
>   W porównaniu z Adamiakiem bez wątpienia prezentuje bez porównania większą klasę.>

Mam pytanie: w czyim imieniu pisałeś ten tekst, Placowniku?
Jako moderator czy "Placownik"?

Pozdrawiam.
10-01-2009 19:21 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Mam pytanie: w czyim imieniu pisałeś ten tekst, Placowniku?
>Jako moderator czy "Placownik"?

   Jako moderator.

   Jako placownik napisałbym to samo, chociaż po waszych ostatnich wpisach zauważam, że wasza klasa gwałtownie się wyrównuje. Stąd moja prośba do Ciebie. Czy mógłbyś postarać się choć trochę, aby to wyrównywanie odbywało się na znacznie wyższym poziomie?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2009 21:04 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Jako moderator.>

Nieznajomość przepisów czy- w tym przypadku- "prerogatyw moderatora" mnie nie usprawiedliwia, ale nawet domyślając się tylko takowych, nie uważam, by rolą moderatora była ocena klasy forumowiczów.

>Jako placownik napisałbym to samo...>

Wówczas bym się odniósł inaczej.

>Stąd moja prośba do Ciebie. Czy mógłbyś postarać się choć trochę, aby to wyrównywanie odbywało się na znacznie wyższym poziomie? >

Nie przeceniając znaczenia słowa "prośba" użytego przez Ciebie w tekście... proszę o sprecyzowanie terminu "poziom" w relacji do "wytworu" postów na tym forum.
Resztę sobie dośpiewam... zacząłem, wstępnie, nucić.

Pozdrawiam.
10-01-2009 20:24 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Sporo tu okazji do żartów.

>   Z pewnością. Gdyby mierzyć ich jednaką miarą, co dla Zbysława byłoby krzywdzące.
   Czuję się połechtanym - z reakcją właściwą na połechtanie. Jak napisałem gdzie indziej, śmiech przytępia możliwości intelektualne, stąd zapewne moje wątpliwości co do miejsca, gdzie i jakie skale należy stosować.

>   W porównaniu z Adamiakiem bez wątpienia prezentuje bez porównania większą klasę.
   Tu chyba Adamiak poczuje się połechtanym.

>... szlachectwo zobowiązuje.
   Czy w ramach klasowego handicapu, wyrównującego szanse?

>... Jednak przyrównując jego poziom do poziomu dachu i suponując, że może on mieć kłopoty z jego przekroczeniem...
   Jednak nie do końca zrozumiałeś. W czasach tak nienawistnych Adamiakowi "podskakiwanie" miało znaczenie bardzo ściśle określone. "Podskakiwanie na dachu" - to już parabola o znaczeniu podwójnym, czasowo przestrzennym.

>... Sam czuł zresztą, że przeholowuje i stąd jego post scriptum.
   Czułem tylko, że mogę nie do końca być zrozumianym przez Adamiaka i przewidywałem jego skargę. Stąd odwołanie do moderatora. Okazało się, że Adamiak pojął lepiej.

>... ani przez chwilę nie podejrzewałem, że jego deklaracja więcej nie będę mogłaby zostać wcielona w życie właśnie w taki sposób.
   To już tylko do środy.
.
01-02-2009 19:52 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Adamiak ma świetny styl,(...)(troszkę podejrzanie podobny do baryckiego zresztą).

   Zestawienie stylów Adama Baryckiego i Adamiaka i ogłoszenie, że podobne (choćby troszkę) to profanacja.

   Wyszukany styl Adama Baryckiego jest niepowtarzalny, a dla Adamiaka nieosiągalny.
   
01-02-2009 21:16 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

O boska Artemido, witaj mi powtórnie wśród racjonalistów.
Zdemaskował Cię Agent O.. Miałem zresztą jakieś podejrzenia - jakoś tak "ciągnęło Cię" do moich postów... Cieszę się, że Cię widzę.
Przepraszam za baryckiego, ale taki miał nick. O ile sobie przypominam, później zmienił go na Adam Barycki(nie chce mi się sprawdzać).

>   Zestawienie stylów Adama Baryckiego i Adamiaka i ogłoszenie, że podobne (choćby troszkę) to profanacja.
Takie odniosłem wrażenie..., mogłem się pomylić.

>   Wyszukany styl Adama Baryckiego jest niepowtarzalny, a dla Adamiaka nieosiągalny.
>   
Pan Barycki, moim zdaniem, miał na swoim koncie zbyt mało merytorycznych wypowiedzi. Koncentrował się głównie na dowcipnych i złośliwych komentarzach. Przyjąłem go z jego inwentarzem i dostał ode mnie mnóstwo plusów. Przecież racjonaliści nie muszą być śmiertelnie poważni...
A Adamiak jest równie dobry.

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
01-02-2009 21:47 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A Adamiak jest równie dobry.

   Paradny jesteś Zbyszku. Adam Barycki jest klasą sam w sobie. To arystokrata pióra. W jego ustach nawet słowo "dupa" brzmiało wytwornie. Cokolwiek tu napisał wzbudzało entuzjazm. On elektryzował forumowiczów.

   A Adamiak ze swoimi wierszykami stoi i stać będzie na wieki w szeregu literackiego pospólstwa.

>O boska Artemido

   Zwrot jak najbardziej prawidłowy, obawiam się jednak, że nie rozumiesz, co piszesz, skoro nie rozumiesz, co czytasz.
   
08-01-2009 11:52 
 Ocena 2 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] zadarłem z wybitnym dekarzem.

To było obrzydliwe, Zbysławie. Wiele straciłeś. Szkoda...

Czy człowiek posiadający 3 fakultety uniwersyteckie nie ma prawa do swobodnego wyboru profesji? Nie może zostać np. "babcią klozetową"? A gdy już ową "babcią" zostanie, to czy automatycznie przestaje zasługiwać na jakikolwiek szacunek?
Czy chciałbyś, aby miarą szacunku dla Ciebie była liczba nakładów Twoich dzieł?

fides ex necessitate esse non debet
08-01-2009 14:47 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Komu, jak komu - ale tobie odpowiem, Michale.

>>[...] zadarłem z wybitnym dekarzem.
   W innym wątku, którego niniejszy jest pokłosiem, oznajmiłem wyraźnie, że sam uprawiałem zawody znacznie niżej liczone w "społecznym rankingu", poza tym i ja nie ukończyłem wykształcenia żadnym tytułem. "Dekarz" nie jest więc dla mnie obelgą, choć dla ciebie, jak widać, jest. Poza tym, obecne fakultety uniwersyteckie niejednokrotnie są mniej warte od zdrowego rozsądku wielu dekarzy.
   Wielu, ale akurat tego dekarza - nie.

   I tu jest pies pogrzebany.

   Demokracja i humanitaryzm, a raczej patologiczne ich interpretacje, doprowadziły do sytuacji, która uprawomocnia pretensje każdego ograniczonego cymbała do równości z każdym człowiekiem myślącym. I to pod groźbą sankcji.

   Deklarowałem się wcześniej jako antykomunista z rodzinnym rodowodem sprzed roku 1949 - co dla znających realia ma specjalne znaczenie - a cymbał zarzucił mi wielekroć kolaborację. I to bez żadnych sankcji.

   Mniejsza o cymbała. Lecz kiedy moderator, za twoim nawet poparciem, stosuje dla przyzwoitości kryteria wybiórcze - nie pozostaje mi nic innego, jak wycofanie się z towarzystwa.

   Rezygnację z członkostwa PSR oraz życzenie likwidacji mego konta na forum wysłałem już wcześniej.

   Powodzenia życzę.
.
08-01-2009 19:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Demokracja i humanitaryzm, a raczej patologiczne ich interpretacje , doprowadziły do sytuacji, która uprawomocnia pretensje każdego ograniczonego cymbała do równości...>

...i włażenia w gumofilcach- bez obrazy dla obuwia- na salony "Śmigielskiego".

>...z każdym człowiekiem myślącym
.>...

...jak "Śmigielski".

>I to pod groźbą sankcji.>

A najgorszą sankcją dla każdego "cymbała" jest znielubienie przez "Śmigielskiego".

Wzorzec " Człowieka Myślącego jak Śmigielski" znajduje się w drodze do Sèvres, pod Paryżem.

09-01-2009 01:15 
 Ocena 2 na 2
Małgorzata (3242 punktów)
>   Rezygnację z członkostwa PSR oraz życzenie likwidacji mego konta na forum wysłałem już wcześniej.

   Zbysławie, ja Twojej rezygnacji nie przyjmuję. Twoi przyjaciele czekają na Ciebie w środę, w Krakowie, tam gdzie zawsze.

   Pozdrawiam serdecznie


kol jom hu hizdamnut chadasza
09-01-2009 12:31 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>   Zbysławie, ja Twojej rezygnacji nie przyjmuję. Twoi przyjaciele czekają na Ciebie w środę, w Krakowie, tam gdzie zawsze.
Uhuhu...nieco to zapachniało sektą.
Czy aby opuścić szeregi PSR trzeba złożyć własnoręczne oświadczenie na ręce proboszcza, yyy... chciałam powiedzieć prezesa, w obecności dwóch pełnoletnich świadków?
Nie wierzę, by Zbysław kierował się impulsem i nie przemyślał swej decyzji.
09-01-2009 12:57 
 Ocena 2 na 2
matragon (2557 punktów)

>   Mniejsza o cymbała. Lecz kiedy moderator, za twoim nawet poparciem, stosuje dla przyzwoitości kryteria wybiórcze - nie pozostaje mi nic innego, jak wycofanie się z towarzystwa.>

Zbysławie - o ile wiem, to nie jest to towarzystwo moderatorów, tylko racjonalistów.

>   Rezygnację z członkostwa PSR oraz życzenie likwidacji mego konta na forum wysłałem już wcześniej.>

Czy to nieodwołalna decyzja ??? Szanuję ją, jednak proszę byś zmienił zdanie.
Podobno "tylko krowa nie zmienia zdania", więc Ty możesz Szkoda by było, gdybyś rzeczywiście zrezygnował, i to z tak błahego powodu.

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
10-01-2009 01:23 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... nie jest to towarzystwo moderatorów, tylko racjonalistów.
   Czyżby? Nie jest przypadkiem tak, że do towarzystwa należą raczej ci, którzy uważają się za racjonalistów, niżeli ci, którzy są nimi naprawdę?

   Nie bez kozery napisałem o patologicznej interpretacji tego, co już bez osłonek określę jako prawo do głosu cymbała w kwestiach przerastających go o cały poziom. Ta interpretacja wręcz cały społeczny porządek stawia na głowie. Jest już jednak tak głęboko wpojoną zasadą, że niemal stanowi odruch. Na szczęście, nie dla wszystkich.

   Czy ktoś zadał sobie trud przeanalizowania wypowiedzi Adamiaka w obu inkryminowanych wątkach? Zbyszek Bryłowski dopiero obiecuje to uczynić. A przecież racjonalista winien czynić to właśnie odruchowo.

   Ja czynię to zawsze w odniesieniu do tego, z kim się spieram.

   Wypowiedzi Adamiaka - to deklaracja nieuprawnionych niczym poglądów. Nieuprawnionych bez względu na ich słuszność lub jej brak, nie opiera się bowiem na żadnym konkretnym argumencie, bo samo wyrażenie poglądów argumentem nie jest. Adamiak nie ma też zwyczaju na argumenty odpowiadać inaczej, niżeli powtórką swych poglądów lub cytowaniem komunałów, w ostateczności zaś - żałosnym szyderstwem na własnym, rzecz jasna, poziomie - oraz inwektywami, których znaczenia zapewne nie pojmuje.

   I w tym "towarzystwie racjonalistów" czuje się on całkiem dobrze. Ja - nie.

   Wiem, oczywiście, że wielu uważa dyskusję z tym typkiem za uwłaczającą im i nie zabiera głosu. Zgoda, ja ten błąd zrobiłem. Nie reagowałem na wcześniejsze kretyńskie prowokacje - lecz patologiczna interpretacja moderatora sprawiła, że mam dość.

   Nie muszę, jak Adamiak, poszukiwać specjalnego forum dla swych wypowiedzi - mam spore grono odbiorców, do tego w całej Polsce. Bywa, że 5 - 6 spotkań autorskich zaliczam w ciągu miesiąca. Nie muszę ograniczać się do 6.000 znaków - pisuję książki po 300 - 500 stron, które ludzie czytują bez zmęczenia. I tak dalej. Adamiak nie przedstawia dla mnie żadnej wartości jako przeciwnik. Mam takich przeciwników, których mogę szanować.

   A propos "zwących się racjonalistami". Proszę, zwróćcie uwagę, jakimiż są oni omnibusami: znają się na wszystkim. Z równie swobodną głupotą wypowiadają się o historii, jak też o biologii, fizyce, czy religioznawstwie. Bo im wolno! Bo jest demokracja! Bo nie wolno durniom powiedzieć, że są durniami!

   Cóż, państwo racjonaliści. Jak napisałem wcześniej, durnie wystawią nam nagrobek z napisem: "W podzięce za szacunek dla nas".
.
10-01-2009 09:49 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Nie bez kozery napisałem o patologicznej interpretacji tego, co już bez osłonek określę jako prawo do głosu cymbała w kwestiach przerastających go o cały poziom. Ta interpretacja wręcz cały społeczny porządek stawia na głowie. Jest już jednak tak głęboko wpojoną zasadą, że niemal stanowi odruch. Na szczęście, nie dla wszystkich.>

Ten post i nie tylko ten pokazują jasno, że szukasz dla siebie azylu psychicznego.
Uważam, że azyl możesz znaleźć tylko w sobie, bo każdy wirtualny wraz z wirtualnym "dworem klakierów" nie spełni twoich oczekiwań.
Satysfakcja z takiego "dworu" jest ersatz-satysfakcją, używając twojej nomenklatury.
To nie jest portal racjonalista.prl.

> Nie muszę, jak Adamiak, poszukiwać specjalnego forum dla swych wypowiedzi - mam spore grono odbiorców, do tego w całej Polsce. Bywa, że 5 - 6 spotkań autorskich zaliczam w ciągu miesiąca. Nie muszę ograniczać się do 6.000 znaków - pisuję książki po 300 - 500 stron, które ludzie czytują bez zmęczenia. I tak dalej. Adamiak nie przedstawia dla mnie żadnej wartości jako przeciwnik. Mam takich przeciwników, których mogę szanować.>

To nie jakiś cymbał "dekarzyna" jest powodem twoich frustracji.
Jestem tylko katalizatorem który uaktywnił twoje obsesyjki.

Nie "dekarze" "bozenki", Marcele" czy "Fizycy" burzą twój spokój... to ty go sobie nie zbudowałeś.
Gdy ktoś nie ma spokoju w sobie to na żadnym portalu go nie znajdzie.
Jeśli szukasz winnego/winnych swoich rozczarowań - nienachalnie sugeruję spojrzeć w lustro.

Bo każda rozmowa zaczyna się i kończy na rozmowie z sobą.

P.S. Żaden "fizyk", "chemik", "dekarzyna", "Śmigielski", "bozenek" czy inny PSR... nie jest w stanie dać nikomu azylu.
Różnimy się tym, że ja o tym wiem.
10-01-2009 10:45 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Ten post, jak i kilka poprzednich, jest również obrzydliwym atakiem na osobę.
Atakiem nie popartym żadnymi argumentami, o dowodach nawet nie wspominając.

Zasługuje w pełni na ostrzeżenie (przynajmniej)!!!

Pohamuj, Jurku, emocje. Włącz intelekt.

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
10-01-2009 12:23 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Zasługuje w pełni na ostrzeżenie (przynajmniej)!!!
Nie zgadzam się.

> Pohamuj, Jurku, emocje. Włącz intelekt.
Uważam, że to właśnie Jurek pisze nie kierując się emocjami, ale intelektem.

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
10-01-2009 13:54 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ten post, jak i kilka poprzednich, jest również obrzydliwym atakiem na osobę.>

Nie jest atakiem, lecz próbą analizy: dlaczego Śmigielski pisze takie teksty.
Że napisał i co napisał każdy widzi, ale mnie zainteresowało: dlaczego napisał.
Bo co mu to dało, to jego sprawa.

Nasuwa się też pytanie, dlaczego Ty użyłeś słowa "obrzydliwym"?
Merytorycznym- choć, wg mnie, nieprawdziwym- byłby zwrot: "atak na osobę"
Słowo "obrzydliwy" zgrzyta w kontekście, więc miałeś inny cel niż tylko stwierdzenie ataku.
Uważam je za przesadny i emocjonalny wyraz solidarności ze Śmigielskim, coś w rodzaju lizusostwa.
A co to dało Tobie, to też Twoja sprawa.

>Atakiem nie popartym żadnymi argumentami, o dowodach nawet nie wspominając.>

Nie ma dowodów na czyjeś motywy w takiej sprawie.
Może być próba jakiegoś wywodu poparta cytatami, lecz nie chce mi się silić, bo i tak zostanie wywodem nie dowodem.
Nie jestem psychologiem, mam tylko intuicję.

>Zasługuje w pełni na ostrzeżenie (przynajmniej)!!!>

Dołącz to zdanie do "emocjonalnej solidarności" powyżej.

> Pohamuj, Jurku, emocje. Włącz intelekt. >

Mogę i chcę napisać Ci tylko: nawzajem, Michale.

>Pozdrawiam.>

Ja również.
10-01-2009 10:09 
 Ocena 5 na 7
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>... nie jest to towarzystwo moderatorów, tylko racjonalistów.
>   Czyżby? Nie jest przypadkiem tak, że do towarzystwa należą raczej ci, którzy uważają się za racjonalistów, niżeli ci, którzy są nimi naprawdę?
>   Nie bez kozery napisałem o patologicznej interpretacji tego, co już bez osłonek określę jako prawo do głosu cymbała w kwestiach przerastających go o cały poziom. Ta interpretacja wręcz cały społeczny porządek stawia na głowie. Jest już jednak tak głęboko wpojoną zasadą, że niemal stanowi odruch. Na szczęście, nie dla wszystkich.
>   Czy ktoś zadał sobie trud przeanalizowania wypowiedzi Adamiaka w obu inkryminowanych wątkach? Zbyszek Bryłowski dopiero obiecuje to uczynić. A przecież racjonalista winien czynić to właśnie odruchowo.
>   Ja czynię to zawsze w odniesieniu do tego, z kim się spieram.
>   Wypowiedzi Adamiaka - to deklaracja nieuprawnionych niczym poglądów. Nieuprawnionych bez względu na ich słuszność lub jej brak, nie opiera się bowiem na żadnym konkretnym argumencie, bo samo wyrażenie poglądów argumentem nie jest. Adamiak nie ma też zwyczaju na argumenty odpowiadać inaczej, niżeli powtórką swych poglądów lub cytowaniem komunałów, w ostateczności zaś - żałosnym szyderstwem na własnym, rzecz jasna, poziomie - oraz inwektywami, których znaczenia zapewne nie pojmuje.
>   I w tym "towarzystwie racjonalistów" czuje się on całkiem dobrze. Ja - nie.
>

Poruszony wątek jest dość delikatny. Nie należy odbierać komuś prawa do wypowiadania się, tylko dlatego, że jego wypowiedzi nam (z takich czy innych powodów) nie odpowiadają. Wprowadzenie, nawet w małym stopniu, cenzury prewencyjnej tłumi dyskusję i w skrajnym przypadku doprowadzi do sprowadzenia forum do towarzystwa wzajemnej adoracji. Zresztą Racjonalista jest portalem nie tylko racjonalistów ale także humanistów. Zakładam milcząco, że wszyscy jesteśmy ludźmi, więc mamy równe prawa, w tym prawo do dyskusji.
Oczywiście dopuszczenie do głosu wszystkich rodzi pytania o poziom dyskusji. Jeżeli uważam, że czyjaś argumentacja to wielokrotne powtarzanie własnych poglądów połączone z używaniem słów-wytrychów (co sprowadza dyskusję do bicia piany i dyskusji z telewizorem) to po prostu go ignoruję. Możemy chyba założyć, że na portalu, który używa w nazwie słowa "racjonalista", racja w dyskusji nie polega na mieniu ostatniego słowa.
Smutna konstatacja, że niektórzy są fachowcami od wszystkiego i ze swadą są w stanie "dyskutować" na każdy temat, znana jest od Sokratesa. "Wiem, że nic nie wiem" jest maksymą filozofa a nie "cymbała". Tak już po prostu jest.
Abstrahuję przy tym od sporu kolegi z kolegą Adamiakiem, bo problemy tego typu są charakterystyczne dla wielu forów internetowych. Jeżeli mogę coś radzić, to tylko tyle, żeby "niereformowalnych" użytkowników ignorować. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla innych ja mogę być "niereformowalny" i z tego powodu być ignorowanym.
"Obrażanie się" na forum, "zabieranie zabawek z piaskownicy" etc. nie podniesie poziomu forum. Adwersarzowi da pozór zwycięstwa (i jeszcze bardziej go rozochoci). Myślę, że nie tędy droga.
Poza tym wtedy to ON będzie miał ostatnie słowo i wygra
10-01-2009 10:46 
 Ocena 6 na 6
matragon (2557 punktów)
>>... nie jest to towarzystwo moderatorów, tylko racjonalistów.
>   Czyżby? Nie jest przypadkiem tak, że do towarzystwa należą raczej ci, którzy uważają się za racjonalistów, niżeli ci, którzy są nimi naprawdę

Z całą pewnością tak właśnie jest. Ale jak dowiedzieć się czy kandydat na członka stowarzyszenia racjonalistów, jest racjonalistą stu procentowym, czy tylko 98% a może 46% ??? Jeśli sam za racjonalistę się uważa, w dodatku deklaruje poparcie dla działań stowarzyszenia - to nie ma (na starcie) podstaw, aby to kwestionować. Być może władze PSR powinny rozważyć wprowadzenie "okresu próbnego" dla kandydatów na członków ... nie wiem. Z całą pewnością jednak wiem, że przystępując do stowarzyszenia zrobiłem to z zamiarem działania pozytywnego, a nie negatywnego (destrukcyjnego). Tak więc spotykając się z przejawami zwykłej głupoty, czy wręcz działaniami na szkodę PSR (jego wizerunku na przykład) raczej starałbym się spowodować zainteresowanie władz stowarzyszenia problemem, niż opuszczać stowarzyszenie, z którym mimo wszystko wiążę ogromne nadzieje.


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie jest przypadkiem tak, że do towarzystwa należą raczej ci, którzy uważają się za racjonalistów, niżeli ci, którzy są nimi naprawdę?
Cóż to znaczy naprawdę? Jakie mają być kryteria uznania kogoś za racjonalistę i kto ma być członkiem komisji weryfikacyjnej? To jakiś absurd.

>   Nie bez kozery napisałem o patologicznej interpretacji tego, co już bez osłonek określę jako prawo do głosu cymbała w kwestiach przerastających go o cały poziom.
Staram się przekonać do swoich racji za pomocą argumentów. Jeżeli dla drugiej strony nie są one przekonywujące, pozostajemy przy swoich zdaniach. Na nikogo się o to nie obrażam. Mam kolegę, Świadka Jehowy, często dyskutujemy na tematy związane z religią. To, że nie jestem w stanie przekonać go do moich racji, nie jest podstawą do zerwania znajomości. Każdy ma prawo do swoich przekonań.

>Zbyszek Bryłowski dopiero obiecuje to uczynić. A przecież racjonalista winien czynić to właśnie odruchowo.
Napisałem
Cytat:
Niestety, w wątkach o charakterze światopoglądowym nie oszczędzał Zbysława i sądzę, że ostrzeżenie należało mu się bardziej, niż Zbysławowi

Napisałem również
Cytat:
Sądziłem, że obydwaj przystaliście na taki typ dialogu i nie chciałem się wtrącać.

Czy to jasne?
Nie chcę tego przesądzać, ale być może trafiłeś na lepszego od siebie i to jest powoden irytacji?
Jeżeli uważasz Adamiaka za cymbała, to po co z nim dyskutujesz?
Nie sądzę, by określanie adwersarza jako cymbała było dowodem wyższości swoich racji...

>Nieuprawnionych bez względu na ich słuszność lub jej brak, nie opiera się bowiem na żadnym konkretnym argumencie, bo samo wyrażenie poglądów argumentem nie jest.
>Adamiak nie ma też zwyczaju na argumenty odpowiadać inaczej, niżeli powtórką swych poglądów lub cytowaniem komunałów,
Tu mogę Ci przyznać rację, również to zauważyłem. Dlaczego jednak nie domagasz się argumentów?

>w ostateczności zaś - żałosnym szyderstwem na własnym, rzecz jasna, poziomie
No nie - to jest niezłe...
Cytat:
Wzorzec " Człowieka Myślącego jak Śmigielski" znajduje się w drodze do Sèvres, pod Paryżem.

Be cool, keep smiling.

>Nie reagowałem na wcześniejsze kretyńskie prowokacje - lecz patologiczna interpretacja moderatora sprawiła, że mam dość.
Pretensje do moderatora, nie do Adamiaka - tu jest pies pogrzebany.

Może na koniec zacytuję Adamiaka z wątku "Mecenas sovieticus", w dialogu z (Alicją)Dudą(warto poczytać)
Cytat:
Nie żywię nienawiści do komunizmu, nawet uważam go za ponętną choć nierealną utopię.


Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
10-01-2009 14:15 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Cóż to znaczy naprawdę? Jakie mają być kryteria uznania kogoś za racjonalistę i kto ma być członkiem komisji weryfikacyjnej? To jakiś absurd.

   Jako motto, cytat: "Odkąd wynaleziono pojęcie "kryterium" - wszystko stało się nagle niejasne".

   Zastanów się nad tym, co napisałeś, zastanów racjonalnie. Pytanie twoje, oraz stwierdzenie absurdu oznaczają po prostu, że nie sposób w ogóle określić, kto jest racjonalistą. Więc: wszyscy są racjonalistami, więc: racjonalistów nie ma wcale. O coś takiego właśnie chodzi ludziom nieracjonalnym, przekonanym, że podobnie jak im, każdemu można zamącić w głowie.

   Jeszcze raz odsyłam do historii mego "dyskursu" z Adamiakiem. Początkowo wytykałem mu błędy w rozumowaniu, pomijanie i nieznajomość wielu faktów, co kwitował wyniosłym milczeniem - to on, nagabywany bardziej zdecydowanie, przeszedł do ataków personalnych, ku uciesze podobnych sobie.

   Wbrew moim własnym żartom, istnieje coś takiego, jak kryterium racjonalności. Istnieje probierz uczciwości w dyskusji, istnieje też jej poziom. Inaczej, należałoby w ogóle zrezygnować z wszelkiej wymiany zdań, z wszelkich prób wzajemnej komunikacji. Zrównanie praw nie oznacza zrównania wartości.

>Nie chcę tego przesądzać, ale być może trafiłeś na lepszego od siebie i to jest powodem irytacji?
   Wielu tu jest lepszych ode mnie, co stwierdzam z przyjemnością. Ale i ja jestem lepszym od wielu. Zresztą, też zapytam: co to znaczy "być lepszym?".

>Skoro uważasz Adamiaka za cymbała, to po co z nim dyskutujesz?
   Jak się zdaje, dyskutuję już nie tylko z Adamiakiem.

>Pretensje do moderatora, nie do Adamiaka - tu jest pies pogrzebany.
   Toż wyraźnie napisałem...

   A niżej cytat Adamiaka - niezły. Żebyż jeszcze odrobinę szczery.
.
10-01-2009 18:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Wielu tu jest lepszych ode mnie, co stwierdzam z przyjemnością. Ale i ja jestem lepszym od wielu. Zresztą, też zapytam: co to znaczy "być lepszym?".>

Plus za to zdanie.

>   A niżej cytat Adamiaka - niezły. Żebyż jeszcze odrobinę szczery.>

Zarzucanie mi nieszczerości w tym zdaniu:
"Nie żywię nienawiści do komunizmu, nawet uważam go za ponętną choć nierealną utopię."
świadczy tylko o intencjach jakie mi chcesz przypisać i jakie przypisujesz od początku.

Więc znowu nasuwa się pytanie: po co ci to?
Ale odpowiedź mnie nie jest do niczego potrzebna .
10-01-2009 17:47 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>patologiczna interpretacja moderatora sprawiła, że mam dość.

   Chcę wierzyć, że wybrana przez Ciebie forma oceny mojej decyzji wynika jedynie z dbałości o zachowanie wymogów regulaminowych. Dostosowując się do niej pragnę zwrócić Twą uwagę na moją odpowiedź na wypowiedź Zbyszka Bryłowskiego. Dodam jeszcze, że mam nadzieję, że po spokojnym przemyśleniu uznasz swą decyzję za nie do końca uzasadnioną i, z korzyścią dla forum, zmienisz ją, potwierdzając tym samym swą klasę.

   Serdecznie pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-01-2009 23:20 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Masz prawo czuć żal, ale:
Dlaczego nie moderowałeś własnego wątku?
Dlaczego nie zgłaszałeś nadużycia?
Sądziłem, że obydwaj przystaliście na taki typ dialogu i nie chciałem się wtrącać.
Czy nie uważasz, że rezygnacja jest oznaką słabości?
A może Adamiak żartował i teraz jest mu przykro?
Mnie również jest przykro, że wykrakałem, pisząc w jednym z postów tego wątku
Cytat:
>I właśnie to tworzy prześmiesznie tragiczne linie podziału.
Właśnie zastanawiałem się nad wątkiem, opisującym te linie. Czyż nie jest to zagrożenie dla spójności racjonalistów? Czy wspólnota ateistyczna nie okaże się zbyt krucha? Martwi mnie to bardzo.


Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
05-02-2009 02:10 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Właśnie zastanawiałem się nad wątkiem, opisującym te linie. Czyż nie jest to zagrożenie dla spójności racjonalistów? Czy wspólnota ateistyczna nie okaże się zbyt krucha? Martwi mnie to bardzo.

Jest taki odcinek South Park. Niewierzący w dalekiej przyszłości zwyciężają wszelkie formy religii. Cały świat zostaje z niej oczyszczony. Jednakże coś dalej nie gra. Wrodzona w człowieku tendencja do szukania zagrożeń prowadzi do kolejnej wojny. Ateiści "silni" pod przewodnictwem Dawkinsa (telewizja robi z nim wywiad o tym) atakują Europę, ostatni bastion przeklętego agnostycyzmu!

Czy jakoś tak to było.

Ja nie wiem po co te całe walki, być może są tak naprawdę wyrazem jakichś innych problemów, które znajdują tylko ujście na tym forum. Po co się obrażać na kogoś i kogoś innego obrażać. Raz mi się zdarzyło tutaj w przypływie złego humoru obsmarować jednego z dyskutantów po czym przeprosiłem. Staram się przyłapywać na takich rzeczach i zawczasu się gryźć w język.

Ateizmu jest wg Dawkinsa 7 stopni, możemy się podzielić i jeszcze w każdym niech silne osobowości z tendencjami do przywództwa utworzą swoje sekty i mamy nowy porządek światowy!

Pozdrawiam
Adam
10-01-2009 10:30 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>   Komu, jak komu - ale tobie odpowiem, Michale.

Dziękuję.

>"Dekarz" nie jest więc dla mnie obelgą, choć dla ciebie, jak widać, jest.

Nie, nie jest. Być może źle to ująłem. Chodziło mi wyłącznie o to, że dyskryminujesz człowieka przy użyciu jego profesji, która akurat nie jest zbyt wysoko notowana w rankingu społecznego poważania. A to - na pewnym poziomie - nie jest zabiegiem dopuszczalnym.
Zbyt Ciebie szanuję i cenię, Zbysławie, by nie zareagować zaskoczeniem na takie zachowanie.
Nie oznacza to wcale, że odmawianiem Ci racji merytorycznej. Bo nie treść mnie zaskoczyła lecz forma. Takiej się nie spodziewałem, zwłaszcza po Tobie.

>Demokracja i humanitaryzm, a raczej patologiczne ich interpretacje, doprowadziły do sytuacji, która uprawomocnia pretensje każdego ograniczonego cymbała do równości z każdym człowiekiem myślącym.

To prawda. Ale prawda, z którą się musimy pogodzić.
Wszystko ma swoją cenę. Demokracja też.

>[...] cymbał zarzucił mi wielekroć kolaborację. I to bez żadnych sankcji.

Masz prawo czuć się urażony. Masz prawo do słusznego gniewu.
Szkoda, że nikt wcześniej (zwłaszcza Moderatorzy!) nie zwrócił uwagi kol. Adamiakowi na niestosowność takich insynuacji.
Nie wiem co myśli sobie sam Adamiak. Być może odebrał Twoją dążność do obiektywizacji sądów historycznych jako swoistą obronę doktryny komunistycznej. Miał prawo tak to odczytać i jeśli tak było faktycznie, to - częściowo - byłby usprawiedliwiony. Nie miał jednak prawa do rzucania oskarżeń pod Twoim adresem! Za to powinien odpowiedzieć.

>Mniejsza o cymbała. Lecz kiedy moderator, za twoim nawet poparciem, stosuje dla przyzwoitości kryteria wybiórcze - nie pozostaje mi nic innego, jak wycofanie się z towarzystwa.

O ile dobrze rozumiem kol. placownika, on również wyraził tylko dezaprobatę dla formy Twojej wypowiedzi, a nie dla jej treści. Dlatego poparłem jego stanowisko. Tylko i wyłącznie w tym aspekcie.

Rozumiem, Zbysławie, Twoją irytację. Jest ze wszech miar słuszna.
Przyznaję, że popełniłem ten sam błąd co inni nie reagując w odpowiednim momencie na eskalację agresji kol. Adamiaka w stosunku do Twojej osoby. Moja wina.

Dlatego też teraz w pełni popieram apel Zbyszka Bryłowskiego o ponowne przemyślenie przez Ciebie swoich decyzji i ich weryfikację. Popieram też decyzję Małgorzaty o nieprzyjęciu Twojej rezygnacji. To bardzo dobra decyzja. Dla nas wszystkich.

Serdecznie Cię pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
jkl; (5859 punktów)

>   Bo jeśli chce się obarczyć kogoś winą - trzeba i własną zważyć. A najpierw przyznać się do niej.

Czyli nie wolno mi mówić o zbrodniach komunizmu bez zaznaczenia, że i inni bywali źli? A po co? Żeby cios złagodzić?
07-01-2009 14:56 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Czyli nie wolno mi mówić o zbrodniach komunizmu bez zaznaczenia, że i inni bywali źli? A po co? Żeby cios złagodzić?
   Zważ, z łaski swojej, że napisałem to w określonym ściśle kontekście. Były to racje odnoszenia "zbrodni komunizmu" do świetlanej przeszłości II RP. Aby to ocenić, zapoznać się winieneś po pierwsze, z całością wypowiedzi, po drugie, z wątkiem o Kuklińskim.
.
07-01-2009 16:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Czyli nie wolno mi mówić o zbrodniach komunizmu bez zaznaczenia, że i inni bywali źli? A po co? Żeby cios złagodzić?
>   Zważ, z łaski swojej, że napisałem to w określonym ściśle kontekście. Były to racje odnoszenia "zbrodni komunizmu" do świetlanej przeszłości II RP. Aby to ocenić, zapoznać się winieneś po pierwsze, z całością wypowiedzi, po drugie, z wątkiem o Kuklińskim.>...

...w którym to wątku, wespół w zespół z "Lotrekiem" żeście se tę, "świetlaną" przeszłość wymyślili, by wam wyraziściej kontekst- przez kontrast- wybrzmiał...hłe, hłe.

Nigdy i nigdzie nie napisałem, że przed wojną było "świetliście"... mistrzu przekrętów
04-02-2009 14:42 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
Pozwolę sobie na kilka uwag o "pomieleniu pojęć".

Założyciel wątku napisał, m.in.:
" Bo taka filozofia musi obarczyć się całym bagażem historycznych win, przestępstw i nawet zbrodni. Od zbrodniczej wrześniowej klęski po AK-owsko - ronikierską próbę kolaboracji, od zamachu na parlamentaryzm po kacet w Berezie. Od rzezi jeńców Gaj-chana pod Konopkami do majowej strzelaniny na warszawskich mostach, o Powstaniu nie wspominając. Wiele nie wspominając: ani wyczynów legionowej żandarmerii, ani zdławionych buntów chłopskich, ani krakowskiej rewolty."

Nie chcę pisać w tonie polemicznym, ale wiele z powyższych uwag czy oskarżeń uważam za przesadzone.
O jaką "zbrodniczą" klęskę wrześniową się rozchodzi? Polska napadnięta została przez bogatsze i ludniejsze Niemcy, którym w pomoc 17 września przyszli Sowieci. Pomimo "ciosu w plecy" działania regularnej armi polskiej trwały do początku października 39.
Władze sanacyjne miały podpisane umowy z Francją i Wielką Brytanią. Skąd mogły przypuszczać, że sojusznicy Polskę po prostu zdradzą. Był też podpisany traktat o nieagresji z ZSRR, który Sowieci złamali i bez wypowiedzenia wojny napadli na Polskę od tyłu. Czy to także wina i "zbrodnia" sanacji?
Przypominam też, że o wiele lepiej uzbrojona armia francuska, wspomagana przez korpus brytyjski, mimo iż nie otrzymała "ciosu w plecy", broniła się w roku 1940 niewiele dłużej.

W kilku postach padały zarzuty pod adresem rządu sanacyjnego, że opuścił kraj.
Z zaatakowanej Norwegii król Haakon VII wraz z rządem ewakuował się do Wielkiej Brytanii.
Charles de Gaulle po klęsce Francji stał na czele EMIGRACYJNEGO rządu, kontynuującego walkę z Niemcami. A więc nie tylko nasza "sanacja" opuściła kraj wobec klęski.
Nie trzeba być jasnowidzem, aby domyśleć się, co zrobiliby z rządem RP Niemcy lub Sowieci. A może rząd sanacyjny miał po prostu dać się wymordować?

Jestem ostatnią osobą która chciałaby wybielać sanację. Krwawy zamach stanu, dyktatura, pacyfikacje strajków. Zwłaszcza Bereza Kartuska to haniebna plama na historii II RP.
pl.wikiped(*)sobnienia_w_Berezie_Kartuskiej
Fakt torturowania więźniów, w celu ich złamania, to po prostu barbarzyństwo.
W "Bożym Igrzysku" Normana Daviesa jest informacja o 17 przypadkach niewyjaśnionych zgonów.

Mimo wszystko istnieje jednak różnica ilościowa i jakościowa pomiędzy Berezą Kartuską a więzieniami UB czy "informacji wojskowej". W Berezie ludzi złamanych wypuszczano na wolność. Po 1944 ludzi łamano torturami zmuszając ich do przyznania się do absurdalnych zarzutów. Dziesiątki tysięcy skazano na wieloletnie więzienia. Tysiące skazano na śmierć. Ilu zakatowano w "śledztwie" nie wiemy do dzisiaj.
Prowadzonymi w okresie destalinizacji procesami rehabilitacyjnymi władze PRL przyznały się, że rehabilitowane osoby skazano wcześniej w sfingowanych procesach, mimo iż byli niewinni.

Nie wiem, o jakiej "AK - owsko - ronikierskiej próbie kolaboracji" autor wątku wspomina.
Z mojego punktu widzenia kolaborowała przede wszystkim GL- AL. Głównie z NKWD, ale i z gestapo.
Istnieją dokumenty, że marszałek Spychalski zadenuncjował na gestapo konspiracyjną siatkę. Przez pomyłkę zakapował on "swoich". Spychalskiemu NKWD pomyłkę wybaczyło. Zamiar miał słuszny.

Krytykę stosunku AK względem ZSRR i ich polskich "podopiecznych" uważam za nieuzasadnioną.
O "Marchlewszczyźnie" i "Dzierżowszczyźnie" w Polsce międzywojennej wiedziano.
pl.wikipedia.org/wiki/Marchlewszczyzna
pl.wikipedia.org/wiki/Dzierżowszczyzna

Chętnych na "Polską Republikę Sowiecką", poza garstką komunistów w II RP nie było. Znacznie mocniej na wrogość AK do Sowietów wpłynęła jednak agresja ZSRR, do spółki z III Rzeszą, we wrześniu 1939. Represje w stosunku do Polaków na terenach zajętych przez Armię Czerwoną nie były tajemnicą. Masowe deportacje, terror, rozstrzeliwania. Zwłaszcza odkrycie przez Niemców grobów polskich oficerów rezerwy w Katyniu jasno pokazało, jakie ma zamiary Stalin wobec Polski.
W Polsce nie czekano na Armię Czerwoną z kwiatami, chlebem i solą.

Fatalną praktyką jest wybielanie II RP, a atakowanie jedynie PRL. Ale tak samo fatalną praktyką jest sugerowanie, że sanacja i PRL (zwłaszcza w okresie stalinizmu) to prawie to samo.
04-02-2009 16:52 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Fatalną praktyką jest wybielanie II RP, a atakowanie jedynie PRL. Ale tak samo fatalną praktyką jest sugerowanie, że sanacja i PRL (zwłaszcza w okresie stalinizmu) to prawie to samo.>

Jeśli przyjmiesz za punkt wyjścia cel przyświecający autorowi wątku, czyli pomniejszenie znaczenia zbrodni "komunistów powojennych" poprzez klasyczne: "a w Ameryce Murzynów biją"... to tekst tytułowy stanie się bardziej zrozumiały.

>... wiele z powyższych uwag czy oskarżeń uważam za przesadzone .>

Owa "przesada" jest chwytem w celach jw.

>Nie chcę pisać w tonie polemicznym...>

Więc punkt za polemikę niechcianą
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Odpowiem tylko częściowo, ponieważ nie miejsce tutaj na wyjaśnianie rzeczy w historii podstawowych. Nie wyszedłeś poza sztampowe "prawdy" i określenia, więc czekałaby mnie zbyt wielka praca.

   Przypomnę tylko jedną sprawę, wstydliwie przemilczaną przez wiele podręczników, mianowicie wielomiesięczne próby niejakiego hrabiego Ronikiera w Krakowie, który z inspiracji sztabu Armii Krajowej przeprowadzał z Niemcami rozmowy na temat wspólnego marszu na wschód oraz utworzenia akceptowanego przez Niemców rządu polskiego.
   Istnieją przesłanki wskazujące na to, że rozmowy odbywały się z wiedzą i poparciem pewnych osób ze Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, poza plecami gen. Sikorskiego.
   Kulisy tej sprawy są niezwykle zawikłane - i ciekawe.

   PS. Kłapanie Adamiaka pomijam ze względów oczywistych.
.
04-02-2009 20:23 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
Odpowiem też tylko częściowo. Sprawę powinno wyjaśnić się, w moim przekonaniu, PRZEDE WSZYSTKIM na podstawie rzeczy w historii podstawowych. Jeśli moje "prawdy" są sztampowe, to udowodnienie, że się mylę nie wymagałoby "zbyt wielkiej pracy".

Co do hrabiego Ronikiera... I co? Dogadał się z Niemcami? Został "polskim Quislingiem"?
Sam zresztą twierdzisz, że było to robione za plecami gen. Sikorskiego.
Stwierdzenia "z wiedzą i poparciem pewnych osób" nie świadczą o niczym. Tak pisze często prasa, gdy źródła są mało ważne i niepewne. Nie mam też pewności, czy inspiracja wyszła rzeczywiście ze sztabu Armii Krajowej, czy może tylko z kręgu pojedynczych i wcale nie najważniejszych jego członków.
Znane jest zresztą podporządkowanie i lojalność sztabu AK rządowi w Londynie, zwłaszcza naczelnemu wodzowi, gen. Sikorskiemu. Nawet, gdyby Ronikier dogadał się z Niemcami, ciekawe ilu AK - owców zaakceptowałoby taki "rząd".

Zastanawia mnie pewna "gatunkowa" różnica, której Ty jakoś nie dostrzegasz.

Hrabia Ronikier nigdy nie pełnił żadnych istotnych funkcji w AK, nie zdziałał nic. Nie ma nawet pewności co do jego faktycznych motywów, inspiracji i posiadanych "kompetencji" jako przedstawiciela AK. Nawet, jeśli prowadził rozmowy z Niemcami, nie ma pewności, czy był ich agentem. Dlaczego rozgrzeszasz agentów NKWD Bieruta, Nowotkę i innych (a oni wiedzieli, jak wygląda sowiecki raj) za to, że kolaborowali z jednym z wrześniowych okupantów przeciwko drugiemu. Natomiast potępiasz Ronikiera, który tylko prowadził rozmowy sondażowe (to jeszcze nie była kolaboracja) z jednym z wrześniowych okupantów przeciwko drugiemu. Z których to rozmów nic zresztą nie wyszło. A w moim przekonaniu wyjść nie mogło. Zbyt dotkliwy był na co dzień terror niemiecki, aby AK poszła na kolaborację z Niemcami.

Cytat z biblii może razić u racjonalistów, ale tutaj akurat pasuje.
Dostrzegasz źdźbło w oku bliźniego, a belki w swoim nie widzisz...
04-02-2009 21:08 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Cytat z biblii może razić u racjonalistów, ale tutaj akurat pasuje.
>Dostrzegasz źdźbło w oku bliźniego, a belki w swoim nie widzisz...>

Mnie nie rażą żadne cytaty, jeśli nie są przykrywką braku argumentów.
Oraz akcentują sedno sprawy...

P.S. Nie musisz odpowiadać na moje kłapanie, Śmigielski, nawet jeśli tekst nie jest odpowiedzią na twoje "cytaty".
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Zastanawia mnie pewna "gatunkowa" różnica, której Ty jakoś nie dostrzegasz.
>A mnie zastanawia "kierunkowa" różnica, którą ty celowo podkreślasz.

   Ta różnica polega po prostu na tym, że ja - wbrew insynuacjom - widzę zdradę i kolaborację wszędzie tam, gdzie one są, zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Ty zaś i Adamiak widzicie ją tylko na wschodzie.

>Co do hrabiego Ronikiera... I co? Dogadał się z Niemcami? Został "polskim Quislingiem"?

   Nic z tego nie wyszło, więc nie ma o czym gadać?

   Widzisz, brak obiektywizmu jest nieuleczalny, to określone mentalne kalectwo. Co prawda, można stosować protezy, lecz z ich pomocą zawsze się jakby kuleje.

   Wybacz nazywanie rzeczy po imieniu.
.
05-02-2009 00:11 
 Ocena 3 na 3
a.szubert (411 punktów)
>>A mnie zastanawia "kierunkowa" różnica, którą ty celowo podkreślasz.

>   Ta różnica polega po prostu na tym, że ja - wbrew insynuacjom - widzę zdradę i kolaborację wszędzie tam, gdzie one są, zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Ty zaś i Adamiak widzicie ją tylko na wschodzie.

Kolaboracja to współpraca. Ronikier prowadził z Niemcami rozmowy. Polscy komuniści dogadywali się z Sowietami. Ronikier nie został niemieckim agentem. Polscy komuniści (w większości) byli agentami NKWD i GRU. Ronikier nie pomagał, wespół z polskimi sympatykami faszyzmu, pod kierownictwem gestapo narzucić Polsce nazizm. Polscy komuniści, pod nadzorem NKWD pomagali Sowietom narzucić u nas komunizm.
Znaczenie i ranga Ronikiera w AK były zerowe. Być może miał niewielką grupkę zwolenników w AK. Ale ich zamiary były z góry skazane na porażkę. Nazywanie jego postępowania "kolaboracją" uważam za przesadę. Oczernianie z jego powodu całej AK to jak nazwanie całej szkoły niepoprawną, ponieważ jeden uczeń poszedł na wagary.

Wskaż mi w mojej poprzedniej wypowiedzi "insynuacje".

>>Co do hrabiego Ronikiera... I co? Dogadał się z Niemcami? Został "polskim Quislingiem"?

>   Nic z tego nie wyszło, więc nie ma o czym gadać?

Naturalnie, że nie ma o czym gadać. Rozmowy były, do faktycznej kolaboracji nie doszło.

>   Widzisz, brak obiektywizmu jest nieuleczalny, to określone mentalne kalectwo. Co prawda, można stosować protezy, lecz z ich pomocą zawsze się jakby kuleje.

Przyrównywanie "kolaboracji" Ronikiera do kolaboracji ZPP, PPR, PKWN, GL - AL nazywasz "obiektywizmem". A gdy ja wykazuję, że jednak jest istotna różnica ilościowa i jakościowa, to ja jestem mentalnym kaleką i ja stosuję "protezy".

>   Wybacz nazywanie rzeczy po imieniu.

Powiedziałeś wcześniej coś o "zbrodniczej wrześniowej klęsce".
Co nazwałeś w tej wypowiedzi "po imieniu"?
Bo nie usłyszałem jeszcze odpowiedzi.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Zastanawiałem się, czy nie wzruszyć ramionami, skoro nie chce ci się sięgać po materiały historyczne, tyczące np wrześniowej klęski. Niby dlaczego miałbym ci to objaśniać w sytuacji, gdy zapewne i tak mi nie uwierzysz?

   No, ale niechaj będzie... Choć, rzecz jasna, bardzo "z grubsza".

   Zbrodniczość września zasadzała się między innymi na jawnym sabotażu zdolności obronnych kraju, przez sprzedaż za granicę (do Włoch, Francji, Rumunii) oryginalnego polskiego uzbrojenia, które zdało tam następnie egzamin w stopniu bardzo dobrym. Były to świetne karabiny p-panc i działka 37 mm, których we wrześniu tak potwornie brakowało. Sprzedawano też dobre i bardzo dobre samoloty: na przykład "Łosie" i "Karasie". Wyobraź sobie, że mielibyśmy we wrześniu dodatkowo ze 300 lub 400 samolotów bombowych, dorównujących niemieckim, nie wspominając o świetnym myśliwcu "Jastrząb", który nie spodobał się Goeringowi podczas polowania w Puszczy Białowieskiej, więc w ogóle nie wszedł do produkcji... A lepszy był od Messerschmitta M-109!

   Za pieniądze z tych sprzedaży polscy notable kupowali sobie wille i swym damom klejnoty, czasem zaś po prostu wymieniali się z kontrahentami: za daną partię uzbrojenia domek na Riwierze lub kolia w pięknej oprawie.

   Nie wspomnę już dokładniej o tak zwanej zbiórce na Fundusz Narodowy: wyciągano z magazynów mob cekaem i pokazywano entuzjastycznej gawiedzi jako "zakupiony" z Funduszu. Polacy pozbywali się rodzinnych pamiątek po to, by Kasprzyckie i inne sukinsyny wywoziły precjoza przez rumuńską granicę w osobistych bagażach.

   Odrzucono też czeską ofertę przekazania bezpłatnie w 1938 roku całości czeskiej broni pancernej i przeciwpancernej oraz sporej części innego uzbrojenia, żeby nie drażnić Niemców!
   A we wrześniu z całą tą czeską bronią musieliśmy walczyć.
   Czesi postawili tę propozycję pomimo Olzy...

   Nie sporządzono (na rozkaz) żadnego planu obrony zachodniej granicy, przy rozbudowanym do szczegółów planie wschodnim, który też zresztą nie wszedł w życie 17 września. Bo od zachodu nic nam nie grozi!
   Dopiero w marcu 39 roku zabrano się niemrawo do planów zachodnich, jedynie dlatego, że było to potrzebne na użytek paktu z Anglią.

   I ty pytasz, dlaczego wrzesień był zbrodnią?
   Jeśli potrzebujesz więcej faktów, zabierz się do lektur. Pilnie!

   O Ronikierze:
> Rozmowy były, do faktycznej kolaboracji nie doszło.

   A wiesz, dlaczego? Bo Niemcy nie mieli ochoty kolaborować z untermenschami! Nawet, gdy untermensche mieli hrabiowskie tytuły. Nawet, gdy wprost drobili nóżkami, śpiesząc na wezwanie byle referenta, który wyniośle oznajmiał panu hrabiemu, że SS-sturmfurer Goerlitz jest dzisiaj zajęty i rozmowy nie będzie.
   Bo z Ronikierem rozmawiał porucznik SS, przecież nie gubernator!

   Na resztę twoich "wyjaśnień" faktycznie wzruszam ramionami.
.
05-02-2009 10:51 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
> Niby dlaczego miałbym ci to objaśniać w sytuacji, gdy zapewne i tak mi nie uwierzysz?

Ja chcę "wiedzieć", a nie "wierzyć". Jeśli podasz dowody, to mnie przekonasz. Wiara jest w dyskusji o faktach niepotrzebna.

>   Zbrodniczość września zasadzała się między innymi na jawnym sabotażu zdolności obronnych kraju, przez sprzedaż za granicę (do Włoch, Francji, Rumunii) oryginalnego polskiego uzbrojenia, które zdało tam następnie egzamin w stopniu bardzo dobrym. Były to świetne karabiny p-panc i działka 37 mm, których we wrześniu tak potwornie brakowało. Sprzedawano też dobre i bardzo dobre samoloty: na przykład "Łosie" i "Karasie". Wyobraź sobie, że mielibyśmy we wrześniu dodatkowo ze 300 lub 400 samolotów bombowych, dorównujących niemieckim, nie wspominając o świetnym myśliwcu "Jastrząb", który nie spodobał się Goeringowi podczas polowania w Puszczy Białowieskiej, więc w ogóle nie wszedł do produkcji... A lepszy był od Messerschmitta M-109!

Jesli zostanie udowodnione, że władze II RP wiedziały, iż nastąpi 1 i 17 września, to byłby to jawny sabotaż. Rzecz w tym, że sanacja nie miała proroka jasnowidza na etacie ministra przyszłości.
300 - 400 samolotów przedłużyłoby jedynie kampanię wrześniową o kilka, góra kilkanaście dni. Jej wynik wobec znanych faktów historycznych (a nie domysłów) był z góry przesądzony.

Kto, na podstawie jakich porównań, udowodnił, że "Jastrząb" był lepszy od Messerschmitta?

>   Za pieniądze z tych sprzedaży polscy notable kupowali sobie wille i swym damom klejnoty, czasem zaś po prostu wymieniali się z kontrahentami: za daną partię uzbrojenia domek na Riwierze lub kolia w pięknej oprawie.

Gdzie są Nazwiska! Fakty! Dowody!???

>   Nie wspomnę już dokładniej o tak zwanej zbiórce na Fundusz Narodowy: wyciągano z magazynów mob cekaem i pokazywano entuzjastycznej gawiedzi jako "zakupiony" z Funduszu. Polacy pozbywali się rodzinnych pamiątek po to, by Kasprzyckie i inne sukinsyny wywoziły precjoza przez rumuńską granicę w osobistych bagażach.

Podobnie. Gdzie są dowody, że WSZYSTKIE datki wywieźli "Kasprzyckie i inne sukinsyny". Podaj nazwiska tych innych sukinsynów. Też chcę nimi (razem z tobą) gardzić. Gdzie dowody, że z owej zbiórki w w ogóle nie kupiono broni!

>   Odrzucono też czeską ofertę przekazania bezpłatnie w 1938 roku całości czeskiej broni pancernej i przeciwpancernej oraz sporej części innego uzbrojenia, żeby nie drażnić Niemców!

No właśnie. Mądrość polityczna, niedrażnienie Niemców, aby wojny w ogóle uniknąć ty uważasz za "zdradę". A ja uważam, że dokąd istniała realna szansa uniknięcia wojny, należało z tej szansy korzystać.

>A we wrześniu z całą tą czeską bronią musieliśmy walczyć.

Niemcy i bez tej czeskiej broni jakoś by sobie z nami poradzili.
A czeska broń przedłużyłaby obronę o parę dni. Klęska była (i to nie z powodu winy sanacji) nieunikniona.


>   Czesi postawili tę propozycję pomimo Olzy...

Owa "Olza" to było na zasadzie, "Jak Kuba bogu..." Czesi to rozumieli.

>   Nie sporządzono (na rozkaz) żadnego planu obrony zachodniej granicy, przy rozbudowanym do szczegółów planie wschodnim, który też zresztą nie wszedł w życie 17 września. Bo od zachodu nic nam nie grozi!
>   Dopiero w marcu 39 roku zabrano się niemrawo do planów zachodnich, jedynie dlatego, że było to potrzebne na użytek paktu z Anglią.

Układ sojuszniczy z Francją (Francja była wówczas potęgą kolonialną, a jej armia uważana za najsilniejszą armię lądową w Europie) był na zdrowy rozum wystarczającym zabezpieczeniem zachodniej granicy. Nie zapominaj, że Niemcy byłyby na wypadek konfliktu wzięte "w dwa ognie". Aby bezpieczeństwo zachodniej granicy zwiększyć dogadała się sanacja jeszcze z Anglią. Gorzej było na wschodzie. Mieliśmy układ z Rumunią. Ale wyłącznie na wypadek agresji ze strony ZSRR. Rumunia też nas oszukała. Zamiast pomóc, internowała polskie władze, którym udzielenia pomocy zobowiązana była na zasadzie obowiązującego traktatu.
Sam fakt, że sanacja rozsądnie - w moim przekonaniu - się zabezpieczyła, świadczy raczej na jej korzyść. To że nas sojusznicy zdradzili nie jest jej winą ani zdradą. To, że łamiąc traktaty "sąsiedzi" napadli na Polskę też nie jest zdradą sanacji.

>   I ty pytasz, dlaczego wrzesień był zbrodnią?

A ty ciągle nie odpowiedziałeś. Fakt korupcji, nieuczciwości poszczególnych (pojedynczych) urzędników państwowych (Kasprzycki i inne sukinsyny) nie jest jeszcze wystarczającym powodem, aby władze II RP jako całość oskarżać o "zdradę".

>   Jeśli potrzebujesz więcej faktów, zabierz się do lektur. Pilnie!

I vice versa

>   O Ronikierze:
>> Rozmowy były, do faktycznej kolaboracji nie doszło.
>   A wiesz, dlaczego? Bo Niemcy nie mieli ochoty kolaborować z untermenschami! Nawet, gdy untermensche mieli hrabiowskie tytuły. Nawet, gdy wprost drobili nóżkami, śpiesząc na wezwanie byle referenta, który wyniośle oznajmiał panu hrabiemu, że SS-sturmfurer Goerlitz jest dzisiaj zajęty i rozmowy nie będzie.
>   Bo z Ronikierem rozmawiał porucznik SS, przecież nie gubernator!

Sam przyznajesz, że był on pionkiem, bez znaczenia. Nie ma nawet pewności, czy był w AK. Ale dla ciebie jego śmieszna historyjka to już wystarczający "dowód" aby całą AK oskarżać o kolaboracje.

>   Na resztę twoich "wyjaśnień" faktycznie wzruszam ramionami.

Jeśli ci brakuje argumentów, to co możesz poza wzruszeniem ramionami zrobić?</ b>
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Pisałem, że czekałaby mnie zbyt wielka robota. Człowieku! Chcesz, żebym tu, na tym króciutkim forum, przeprowadzał dowód na rzeczy, znane każdemu historykowi i nie tylko, w dodatku w odpowiedni dla ciebie sposób?!

   Chyba coś z tobą nie w porządku.

   Odsyłam cię do materiałów, liczących tysiące stron - ja zadałem sobie trud zapoznania się z nimi - a ty żądasz, bym ci to streścił tutaj?!
   W dodatku "pod groźbą", że nie mam racji!

   Lenistwo zawsze jest uparte.

   PS. Nawet, gdybym przytoczył tu fakty, nazwiska i źródła, i tak musiałbyś mi "uwierzyć", gdyż bez osobistego zaangażowania w historię wszystko stanowiłoby dla ciebie jedynie opowiastki starego durnia. To jeszcze nie "wiedza".
   Pozostańmy więc każdy przy swoim. Vale!
.
05-02-2009 13:53 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
>   Pisałem, że czekałaby mnie zbyt wielka robota. Człowieku! Chcesz, żebym tu, na tym króciutkim forum, przeprowadzał dowód na rzeczy, znane każdemu historykowi i nie tylko, w dodatku w odpowiedni dla ciebie sposób?!

Przytocz więc tych "każdych historyków"
A może to ciebie tyczy twoja własna wypowiedź: "Lenistwo jest zawsze uparte"

>   Chyba coś z tobą nie w porządku.

No, wobec TAKIEGO argumentu poddaję się! W niepodważalny sposób udowodniłeś twoją rację. Brakuje jeszcze na zakończenie matematycznej formuły "c b d o".

>   Odsyłam cię do materiałów, liczących tysiące stron - ja zadałem sobie trud zapoznania się z nimi - a ty żądasz, bym ci to streścił tutaj?!

Gdzie są linki, tytuły, nazwiska autorów???

>   W dodatku "pod groźbą", że nie mam racji!

Ani razu niczym ci nie groziłem? Dostrzegasz rzeczy nieistniejące.

>   Lenistwo zawsze jest uparte.

Już o tym wspomniałem wyżej.
Poza to nie ja wymawiam się (przez lenistwo lub cienkie argumenty) od dyskusji.

>   PS. Nawet, gdybym przytoczył tu fakty, nazwiska i źródła, i tak musiałbyś mi "uwierzyć", gdyż bez osobistego zaangażowania w historię wszystko stanowiłoby dla ciebie jedynie opowiastki starego durnia. To jeszcze nie "wiedza".

Gdybym, gdybym, gdybym... Ja przedkładam dyskusję nad gdybanie.

>   Pozostańmy więc każdy przy swoim. Vale!

Jeśli chcesz wierzyć w krasnoludki, nie mój interes tobie w tym przeszkadzać.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Mam jednak nieco wolnego czasu, mogę więc zabawić się z tobą w nadziei, że także podobnym tobie przyniesie to jakąś korzyść.

   Sęk w tym, że nie dam się wciągnąć w twoją zabawę, gdyż to ty wlazłeś w moją. Tak, tak, przystąpiłeś do wątku, w którym ja wyłożyłem racje twoim zdaniem niesłuszne. Zgadnij, kto komu cokolwiek winien udowadniać?

   Jeśli sądzisz, że moje tezy pozbawione są podstaw, na tobie spoczywa obowiązek, by tego dowieść dokładnie w taki sposób, jakiego żądasz ode mnie.

   Lekkomyślnie dałem się co nieco wciągnąć w twoje reguły - oczywiście, konsekwencją jest bezczelne wezwanie, bym ze swoich tez wytłumaczył się przed tobą w odpowiadającym ci trybie. Ale powiadam: nie. Piaskownica tego wątku należy do mnie. Chcesz się bawić, to proszę według moich reguł.

   Ad rem. To, co nazywam rzetelną wiedzą historyczną, nie odwołuje się do profesjonalizmu historyków-naukowców. Oznacza zaledwie szersze nieco, rzekłbym, panoramiczne spojrzenie na historię, przez co należy rozumieć znajomość także sprzecznych z własnym, punktów widzenia i umiejętność ich oceny. To zaś, co tu prezentujesz, nazwałem widzeniem sztampowym, wbitym w niejedną głowę przez ludzi, w których interesie to leży. Jeśli dodać do tego lenistwo, wychodzi mieszanka bezczelności oraz nieuctwa. Ściśle biorąc, "uctwa" w pojęciu wymienionym.

   Stąd żądanie, by podać, skąd wzięte są moje tezy i twierdzenia, kogo cytuję etc. To właśnie skutek lenistwa. Gdybyś choć pobieżnie przejrzał jakiekolwiek dzieło historyczne, obojętnie jakiej proweniencji, znalazłbyś dostatecznie wiele źródeł i odsyłaczy w każdym interesującym temacie.

   Ty jednak wolisz tkwić w swojej pół-wiedzy, pół-nieuctwie, i wołać o dowody. Jak wspomniałem, nie ma tu nawet miejsca na to.

    Spytaj więc w innym wątku o "Jastrzębia", albo znajdź forum II Wojny - w innym podejmij temat Ronikiera, w jeszcze innym - Funduszu Obrony Narodowej, etc etc.

   I dokształć się trochę, do cholery!
.
05-02-2009 23:01 
 Ocena 3 na 3
a.szubert (411 punktów)
Widzę, że się nie rozumiemy. Otworzyłeś wątek krytykujący stosowanie przez inne osoby "pomielenie pojęć".
Włączyłem się pytając o "zbrodniczą klęskę wrześniową" i "AK-owsko-ronikierską próbę kolaboracji". Napisałem, że uważam te zarzuty i oskarżenia za przesadzone. Zaznaczyłem, że jestem ostatnią osobą która chciałaby wybielać sanację, jej krwawy zamach stanu, dyktaturę, pacyfikacje strajków. Zwłaszcza Berezę Kartuską uważam za haniebną plamę na historii II RP." Uważam jednak także, że twoje oskarżenia pod adresem rządu sanacyjnego czy pod adresem AK są przesadzone czy wręcz bezzasadne. Umotywowałem to w kilku moich poprzednich wypowiedziach. Kompletnie ignorujesz moje wypowiedzi, przykłady i argumenty. Wciąż wyszukujesz na obronę twych zarzutów kolejne "fakty" odmawiając podania ich źródeł, abym mógł je sprawdzić, i ewentualnie przyznać ci rację. Nie ja też wprowadziłem impertynencki ton wypowiedzi, obrażanie adwersarza, imputowanie mi, że coś ze mną nie w porządku, czy wmawianie mu nieuctwa. Nie mam zamiaru schodzić do twojego poziomu. Powinieneś jednak otwierając jakikolwiek wątek, i stawiając jakąkolwiek tezę czy stwierdzenie okazać gotowość do rzetelnej dyskusji. A nie, gdy dyskusja przebiega niekoniecznie korzystnie, obrażać się, pomawiać adwersarza o nieuctwo i grozić wyrzuceniem z piaskownicy.
Nauczony przykrym doświadczeniem nie zamierzam kontynuować narzuconej przez ciebie pyskówki, w tonie zdradzającym brak kindersztuby. Odpowiem jeszcze na twój ostatni post by pokazać, że ja gotów jestem do spokojnej, rzeczowej dyskusji, nawet polemiki, ale nie w impertynenckiej, narzuconej przez ciebie formie.

>   Mam jednak nieco wolnego czasu, mogę więc zabawić się z tobą w nadziei, że także podobnym tobie przyniesie to jakąś korzyść.

Udajesz lekceważenie, piszesz o "zabawie". Bądź dorosły i zacznij po prostu dyskutować. "Podobnym tobie" potrzeba odrobinę kultury.

>   Sęk w tym, że nie dam się wciągnąć w twoją zabawę, gdyż to ty wlazłeś w moją. Tak, tak, przystąpiłeś do wątku, w którym ja wyłożyłem racje twoim zdaniem niesłuszne. Zgadnij, kto komu cokolwiek winien udowadniać?

Ja o dyskusji, ty o zabawie. Jeśli chodzi o "udowadnianie", to ja wyłożyłem moje racje, po czym stwierdziłem, że twoje zarzuty o zdradę i kolaborację są przesadne, wręcz niesprawiedliwe.

>   Jeśli sądzisz, że moje tezy pozbawione są podstaw, na tobie spoczywa obowiązek, by tego dowieść dokładnie w taki sposób, jakiego żądasz ode mnie.

A co ja zrobiłem w moich poprzednich postach? Wykazałem, że obwinianie rządu sanacyjnego o "zbrodniczą" klęskę jest bezzasadne.

>   Lekkomyślnie dałem się co nieco wciągnąć w twoje reguły - oczywiście, konsekwencją jest bezczelne wezwanie, bym ze swoich tez wytłumaczył się przed tobą w odpowiadającym ci trybie. Ale powiadam: nie. Piaskownica tego wątku należy do mnie. Chcesz się bawić, to proszę według moich reguł.

Pyskówkę i obrażanie adwersarza wprowadziłeś ty, a nie ja. Piaskownica może i twoja. Reguły ustala jednak regulamin forum.

>   Ad rem. To, co nazywam rzetelną wiedzą historyczną, nie odwołuje się do profesjonalizmu historyków-naukowców. Oznacza zaledwie szersze nieco, rzekłbym, panoramiczne spojrzenie na historię, przez co należy rozumieć znajomość także sprzecznych z własnym, punktów widzenia i umiejętność ich oceny. To zaś, co tu prezentujesz, nazwałem widzeniem sztampowym, wbitym w niejedną głowę przez ludzi, w których interesie to leży. Jeśli dodać do tego lenistwo, wychodzi mieszanka bezczelności oraz nieuctwa. Ściśle biorąc, "uctwa" w pojęciu wymienionym.

Twierdzeń, że "widzę sztampowo", że jestem leniwym bezczelnym nieukiem nawet nie komentuję. One świadczą wyłącznie o tobie i twej kulturze prowadzenia dyskusji.

>   Stąd żądanie, by podać, skąd wzięte są moje tezy i twierdzenia, kogo cytuję etc.

Mam prawo sprawdzić podawane przez ciebie "fakty".

> To właśnie skutek lenistwa. Gdybyś choć pobieżnie przejrzał jakiekolwiek dzieło historyczne, obojętnie jakiej proweniencji, znalazłbyś dostatecznie wiele źródeł i odsyłaczy w każdym interesującym temacie.

Jakoś u Normana Daviesa nic z twoich stwierdzeń nie znalazłem.

>   Ty jednak wolisz tkwić w swojej pół-wiedzy, pół-nieuctwie, i wołać o dowody. Jak wspomniałem, nie ma tu nawet miejsca na to.

Nie będę się z tobą licytował w pomówieniach o nieuctwie strony przeciwnej.

>    Spytaj więc w innym wątku o "Jastrzębia", albo znajdź forum II Wojny - w innym podejmij temat Ronikiera, w jeszcze innym - Funduszu Obrony Narodowej, etc etc.

Sprawy "Jastrzębia", Ronikiera czy Funduszu Obrony Narodowej ty wymieniłeś jako "dowody" na twoje twierdzenia. Chyba mam prawo zapytać o jakość tychże "dowodów".

>   I dokształć się trochę, do cholery!

Nie denerwuj się, złość piękności szkodzi. A co do dokształcania się... z przebiegu dotychczasowej naszej "dyskusji" nie odnoszę wrażenia, że tego koniecznie potrzebuję.
>.
06-02-2009 02:37 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Zastanowiłem się nad twoją odpowiedzią i raz jeszcze przejrzałem moje własne. Otóż, pomijając kwestie merytoryczne, muszę ci przyznać słuszność w ocenie sposobu, w jaki potraktowałem zarówno twoją osobę, jak też wątpliwości, podnoszone w kwestiach dyskusyjnych.

   Niniejszym więc bardzo przepraszam za swoje zachowanie i użyte epitety, które w całości odwołuję. Mam nadzieję, że przeprosiny wielkodusznie przyjmiesz.

   Co do kwestii merytorycznych, proponuję uznać, iż są zbyt obszerne, aby dyskutować je en block, gotów jestem jednak skupić się nad każdym z wybranych przez ciebie tematów - czy to w formie osobnego wątku, czy nawet kilku.

   W wątku niniejszym - proponuję zawieszenie broni.
   Raz jeszcze - przepraszam.
.
06-02-2009 08:22 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
Nie jestem obrażalski. Przeprosin się nie domagałem. Naturalnie je przyjmuję, jakkolwiek nie były konieczne. Wystarczyłoby, abyś po prostu zaczął normalną dyskusję. Wszak to ty temat wątku wywołałeś. Przyjęcie przeprosin nie ma nic wspólnego z wielkodusznością. Jestem po prostu za dorosły aby śmiertelnie się obrażać.
Nie pojmuję propozycji zawieszenia broni. Ja nie walczyłem z tobą (chciałem jedynie podyskutować), nie prowadziłem żadnej wojny. Jaką więc "broń" mam zawieszać.
Do ustalenia, czy rząd sanacyjny zasługuje na oskarżenie o "zbrodniczą klęskę" nie potrzeba nowych wątków, a jedynie rzeczowej dyskusji i niemielenia pojęć na tymże wątku.
06-02-2009 08:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Wystarczyłoby, abyś po prostu zaczął normalną dyskusję.>


Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Dziękuję za wyrozumiałość. "Zawieszenie broni" - to oczywiście żart, choć zapewne nie najlepszy.
   Proponowana rzeczowa dyskusja nad kwestią zbrodniczości wrześniowej klęski przekracza ramy wątku. Uważam nadal, że hasła, które w tej mierze podałem, wystarczają na potrzeby dyskusji takiej, jaką jesteśmy w stanie tu przeprowadzić, bowiem została ona bardzo wyczerpująco omówiona w dziełach zawodowych historyków: Kotta, Ciechanowskiego, Pasternaka, Kowalskiego i całej plejady innych. Zresztą, nawet nie do końca pamiętam wszystko, co na ten temat czytałem, częściowo też zapoznawałem się ongiś z wielu materiałami w Wojskowym Instytucie Historycznym.
   Tak więc, nadal sądzę, iż nie jesteśmy w stanie rozpatrzyć tej sprawy z zadowalającą szczegółowością.

   A propos, stale wydziwiam nad faktem, że Norman Davies stał się dla wielu tak ważkim autorytetem historycznym, pomimo licznych "wpadek", przekłamań i jawnych błędów, jakie popełnił. Proszę porównać jego historię Wrocławia, nieoczekiwane zmiany w opinii o Powstaniu Warszawskim, wyraźną stronniczość w relacji wojny polsko bolszewickiej, etc.
    Przekonałem się zresztą wielokrotnie, że autorzy anglosascy są najmniej wiarygodnymi spośród zajmujących się historią XX wieku, szczególnie w odniesieniu do Europy wschodniej.
.
06-02-2009 17:30 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
Nie jestem pewien, czy na temat klęski wrześniowej wypłyną nowe, ciekawe szczegóły. Znam wiele zarzutów pod adresem władz sanacyjnych. Wiele z nich sam podzielam. Wiem, że wiele spraw mogła było załatwić lepiej.
Sanacji można zarzucać niedbałość, opieszałość, niedocenianie zagrożenia wojną i parę innych rzeczy. Mnie osobiście najbardziej drażni dysproporcja pomiędzy ich chełpliwą propagandą, że guzika nie oddadzą, a stanem faktycznym ujawnionym we wrześniu 39. Jednakże porównując nasz wrzesień 39 do poczynań Francuzów wspieranych pomocą Anglików, a zwłaszcza ich paniczna rejterada pod Dunkierką, to uważam, że nie wypadliśmy aż tak źle. No i Francja nie dostała wtedy bagnetem w plecy.
Jednak mimo mojej niechęci do sanacji zarzuty o zbrodniczość wrześniowej klęski uważam rażąco przesadzone, wręcz niesprawiedliwe.

Z natury ostrożnie podchodzę do wszystkich historyków. Davies nie jest żadnym wyjątkiem. Jego nazwisko podałem jedynie jako przykład. Zarzuty stawiane Daviesowi można śmiało przedstawić bez mała wszystkim historykom - w mniejszym lub większym stopniu każdy jakoś zniekształca, ocenia subiektywnie. Dobrze czuję się, gdy o tych samych faktach czytam u historyków o różnych sympatiach. Na takich faktach można bazować. Ale wnioski z nich z zasady wyciągam sam. Do tego nie potrzebuję pomocy historyków.
05-02-2009 00:33 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Ta różnica polega po prostu na tym, że ja - wbrew insynuacjom - widzę zdradę i kolaborację wszędzie tam, gdzie one są...>

...tylko już oczy nie takie?- czy jeszcze takie?

>...i Adamiak widzicie ją tylko na wschodzie.

Chciałbyś... i po co ci to?

>   Widzisz, brak obiektywizmu jest nieuleczalny, to określone mentalne kalectwo. Co prawda, można stosować protezy, lecz z ich pomocą zawsze się jakby kuleje.

Oj, coś utykasz, Śmigielski.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365