 |
Probabilistyczna teoria reinkarnacji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-06-2009 19:04 | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | Probabilistyczna teoria reinkarnacji
1 na 1 | Do wszystkich tych, którzy twierdza, ze nie bedzie drugiej szansy... Rozważcie taką rzecz. Co sprawiło, że Ty, czytający(a) te słowa, to właśnie Ty, że w mózgu tej właśnie osoby zlokalizowane jest Twoje "Ja" - a nie w mózgu Edyty Górniak, Mikołaja Kopernika czy Brigitte Bardot. Jeśli założymy, że Boga nie ma to musimy użyć jego matematycznego substytutu- przypadku, zwanego „losem”. Czemu substytutu? – cóż – wszak osoby niewierzące, a często i wierzące, zamiast powiedzieć „Bóg sprawił’, „dar Boga” mówią „dar losu”. Czyli, że to, iż Ty urodziłeś się, jako Ty było pewnym zdarzeniem mającym niezerowe prawdopodobieństwo, które się zrealizowało. Weźmy rzut kostką – wypadnięcie „szóstki” także jest takim zdarzeniem – jego prawdopodobieństwo jest niezerowe – wynosi jedna szósta. Jeśli RAZ rzucę kostką nie mam pewności, że wypadnie akurat szóstka. Jednak, jeśli kostką tą rzucę sześć razy, to jest bardzo prawdopodobne, że szóstka wypadnie raz – ściśle sprawę traktując, prawdopodobieństwo tego, że szóstka nie wypadnie w ogóle wynosi 0,335 – czyli 0,665 wynosi prawdopodobieństwo, że choć raz wypadnie szóstka. Jeśli kostką rzucisz 60 razy, to wypadnie w sumie około 10 razy szóstka. Jeśli 600 – około stu. Weźmy wygraną w totolotka – szóstkę w dużym lotku. Prawdopodobieństwo wygranej wynosi ok. 1/14 milionów. Czyli jeśli zagrałbyś 140 milionów razy, to ok. 10 razy trafiłbyś szóstkę. Jeśli nieskończenie wiele razy rzucałbyś kostką, czy grał w totka, wówczas również nieskończenie wiele razy trafisz szóstkę – tak na kostce, jak i w lotku. Wszak nieskończoność, czy to podzielona przez 6, czy przez 14 milionów pozostaje nieskończonością – jeśli ktoś nie wierzy, proponuje doedukowanie się  Tak więc skoro zdarzenie polegające na powstaniu rozumnej istoty będącej Tobą zrealizowało się – czyli, że jego prawdopodobieństwo jest niezerowe, to mając do dyspozycji nieskończenie długi okres czasu i bardzo dużą ilość losowań przypadających na jednostkę czasu – nie mam tu na myśli tylko ludzi, rozumne są również zwierzęta – a jako zatwardziały materialista pewnie nie sądzisz, że tylko Ziemia w Układzie Słonecznym w Galaktyce Drogi Mlecznej otrzymała jako jedyna zaszczyt posiadania żywych mieszkańców – musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje „Ja” odrodzi się jeszcze praktycznie nieskończenie wiele razy – nie tylko tu i teraz, ale także tam i kiedyś. Pozdrawiam SDD PS. Przedstawiona koncepcja zakłada nieistnienie istoty wyższej, tym samym nie odzwierciedla moich zasadniczych poglądów, choć dopuszczam i taką wersję. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >Do wszystkich tych, którzy twierdza, ze nie bedzie drugiej szansy... >Rozważcie taką rzecz. Co sprawiło, że Ty, czytający(a) te słowa, to właśnie Ty, że w mózgu tej >właśnie osoby zlokalizowane jest Twoje "Ja" - a nie w mózgu Edyty Górniak, Mikołaja Kopernika czy
Cały ten wywód jest oparty na założeniu, że jest jakiś duch, który losowo wybiera sobie ciało w które wstąpi. Nawet nie doczytałem do końca...
|
|
 | -1 na 3 | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >nie doczytałem do końca...
Naucz się czytać ze zrozumieniem.
Tak, to ten sam duch, ktory decyduje, że jedna osoba wygrywa 10 milionów w totka, a inna nie.
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Cały ten wywód jest oparty na założeniu, że jest jakiś duch, który losowo wybiera sobie ciało w które wstąpi. Nawet nie doczytałem do końca...
A Twoim zdaniem dlaczego akurat ten zwitek chromosomów, który powstał w momencie Twojego poczecia przekształcił się właśnie w Ciebie i w Twoja swiadomosc?
Dlaczego jestes tym, kim jesteś, a nie np. rolnikiem z północnej Pensylwanii lub kangurem z Northern Terytory?
Cos innego niż "loteria" to spowodowało?
|
|
|  | 4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | >>Cały ten wywód jest oparty na założeniu, że jest jakiś duch, który losowo wybiera sobie ciało w które wstąpi. Nawet nie doczytałem do końca... >A Twoim zdaniem dlaczego akurat ten zwitek chromosomów, który powstał w momencie Twojego poczecia przekształcił się właśnie w Ciebie i w Twoja swiadomosc?
Przekształcił się w jakieś ciało i wykształcił sobie jakąś świadomość. Akurat ta jest moja. Gdyby była Twoje rozumowanie jest odwrócone. Sugerujesz, że inny zwitek mógłby się przekształcić w moją świadomość?
To jest takie samo rozumowanie jak "dlaczego Ziemia jest przystosowana dla ludzi"...
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | rozumowanie jest odwrócone. Sugerujesz, że inny zwitek mógłby się przekształcić w moją świadomość? >To jest takie samo rozumowanie jak "dlaczego Ziemia jest przystosowana dla ludzi"...
Tak wlasnie sugeruje. Gdyby akurat twoje poczecie nastapilo w innych warunakch, gdyby zaistnial przyslowiowy efekt motyla to wlasnie inny zwitek przeksztalcilby sie w Twoja swiadomosc. Dokladnie tak.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >rozumowanie jest odwrócone. Sugerujesz, że inny zwitek mógłby się przekształcić w moją świadomość? >>To jest takie samo rozumowanie jak "dlaczego Ziemia jest przystosowana dla ludzi"... >Tak wlasnie sugeruje. Gdyby akurat twoje poczecie nastapilo w innych warunakch, gdyby zaistnial przyslowiowy efekt motyla to wlasnie inny zwitek przeksztalcilby sie w Twoja swiadomosc. Dokladnie tak. > Gdyby inny zwitek przekształcił się w moją świadomość, to już nie byłam ta "ja", tylko inna "ja". I inna świadomość, mająca inne doświadczenia, inną wiedzę, inne przekonania. Krótko mówiąc - z innego zwitka powstaje ktoś inny. W reinkarnację nie wierzę.
|
|
| | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Gdyby inny zwitek przekształcił się w moją świadomość, to już nie byłam ta "ja", tylko inna "ja". I inna świadomość, mająca inne doświadczenia, inną wiedzę, inne przekonania. Krótko mówiąc - z innego zwitka powstaje ktoś inny. >W reinkarnację nie wierzę.
Czasem zdarza się, że ktoś np. w wyniku wypadku czy choroby nie umiera, tylko traci całkowicie dotychczasową pamięć. Czy to ta sama osobowość, świadomość, co przed amnezją, czy inna?
|
|
| | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
>Czy to ta sama osobowość, świadomość, co przed amnezją, czy inna? W życiu wiele zapominamy. Ale to wciąż jesteśmy my. Także po wypadku. A pamięć zwykle po pewnym czasie wraca.
|
|
| | | | | |  | | marcus (876 punktów) | Probabilistyczna teoria reinkarnacji | > >Czy to ta sama osobowość, świadomość, co przed amnezją, czy inna?> W życiu wiele zapominamy. Ale to wciąż jesteśmy my. Także po wypadku.> A pamięć zwykle po pewnym czasie wraca.Śmiem twierdzić, że ja teraz i ja sprzed dziesięciu lat to niemal różne osoby, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym, zakładam także że po utracie pamięci nie byłbym sobie w moim aktualnym stanie jakkolwiek znajomy, zwłaszcza jeśli nastąpiłyby także inne zmiany w moim mózgu. czarnanowina.xn.pl www.niflheim.fora.pl
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | Odp: Probabilistyczna teoria reinkarnacji |
rozumowanie jest odwrócone. Sugerujesz, że inny zwitek mógłby się przekształcić w moją świadomość? >To jest takie samo rozumowanie jak "dlaczego Ziemia jest przystosowana dla ludzi"...
Przeciez jesli zalozymy, ze swiatem rzdzi przypadek - przeciez ateiści i inni materialisci wciaz powtarzaja o "wiecznym pokerze" itp. - to jako ofekt przypadku jest takze caly obecny swiat na Ziemi - skoro cos jest dzielem przypadku i zaszlo, mailo miejsce, czyli posiadalo niezerowe prawopodobienstwo i przy nieskonczonej skali czasu jest *pewne*, ze sie jeszcze powtorzy (i to nieskonczona ilosc razy). Mozemy to zanegowac, ale wtedy negujemy cala klasyczna nauke, gdyz to jest matematyka, najwazniejsza nauka scisla.
|
|
| | |  | | tusziwa (48 punktów) | skoro już powołujesz się na matematykę... na moje oko, patrząc z perspektywy chwili obecnej, prawdopodobieństwo tego że moje ja jest tu i teraz w moim ciele, jest równe jeden - innymi słowy, zdarzenie że kiedyś się w tym ciele znalazłem już zaszło, więc w tej chwili jest ono zdarzeniem pewnym. Natomiast prawdopodobieństwo tego że moje ja znajdzie się w innym ciele w przyszłości, pod warunkiem tego że w tej chwili znajduje się w moim ciele... cóż, być może spróbowałbym je wyliczyć, gdybyś podpowiedział mi jak wygląda przestrzeń zdarzeń elementarnych na której miałbym je rozpatrywać.
|
|
|  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | >> Cały ten wywód jest oparty na założeniu, że jest jakiś duch, który losowo wybiera sobie ciało w które wstąpi. Nawet nie doczytałem do końca...
> A Twoim zdaniem dlaczego akurat ten zwitek chromosomów, który powstał w momencie Twojego poczecia przekształcił się właśnie w Ciebie i w Twoja swiadomosc?
Już widzę oczami wyobraźni białobrodego Pana Boga sięgającego do urny z duszyczkami i wtykającego je na oślep gdziekolwiek pocznie się nienarodzone życie.
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Już widzę oczami wyobraźni białobrodego Pana Boga sięgającego do urny z duszyczkami i wtykającego je na oślep gdziekolwiek pocznie się nienarodzone życie.
To masz bujną wyobraźnię i tyle.
|
|
 | | toso92 (14 punktów) | > Cały ten wywód jest oparty na założeniu, że jest jakiś duch, który losowo wybiera sobie ciało w które wstąpi. Nawet nie doczytałem do końca...inna teoria :Ja- (dusza albo świadomość nazwijmy to dusza)) jestem zbudowany z antymaterii. reinkarnacja jako teoria mówi ze dusza zmienia ciała materialne i " ożywia je" powoduje ze mamy świadomość. I teraz reinkarnacja jest ścisłe związana z tak zwana "karma " ta teoria mówi ze każda "dusza" ma swój licznik dobrych i złych uczynków i w zależności od tego czy robi dobrze czy źle to wynik tego licznika kieruje dusze do danego ciała ,Np jeżeli ktoś robi źle uczynki to w następnym życiu będzie bardzo cierpiał. albo ktoś kto nie dba o "swoje"ciało" w następnym życiu dostanie ciało chore. i na odwrót jeżeli dba o ciało ,robi "dobre uczynki" to rodzi się jako zdrowy bobasek i tatuś i mamusia bardzo będą go kochali i będą mieli dużo pieniążków. teoria Karmy dotyczy także naszego życia to ze pracujemy i dostajemy wynagrodzenie to ze pijemy i potem mamy kaca  potem zostaje tylko pytanie czy ta teoria zostala stworzona przez "boga" czy jest to tylko jedno z praw wszechświata prawo matematyczne gdzie do każdej akcji musi być reakcja pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>. I teraz reinkarnacja jest ścisłe związana z tak zwana "karma " ta teoria mówi ze każda "dusza" ma swój licznik dobrych i złych uczynków i w zależności od tego czy robi dobrze czy źle to wynik tego licznika kieruje >dusze do danego ciała ,Np jeżeli ktoś robi źle uczynki to w następnym życiu będzie bardzo cierpiał. albo ktoś kto nie dba o "swoje"ciało" w następnym życiu dostanie ciało chore. i na odwrót jeżeli dba o ciało ,robi "dobre uczynki" to rodzi się jako zdrowy bobasek i tatuś i mamusia bardzo będą go kochali i będą mieli dużo pieniążków. >teoria Karmy dotyczy także naszego życia to ze pracujemy i dostajemy wynagrodzenie
Toso92, ale w tym co piszesz jest wewnętrzna niekonsekwencja (zresztą dotyczy to kwestii reinkarnacji, w ogóle). Po pierwsze co z tego, że będziesz cierpiał w przyszłym życiu, jak nie będziesz wcale świadomy kim byłeś i za co cierpisz? Poza tym jeśli zgodnie z tą teorią rodzisz się (za karę) np. w patologicznej rodzinie, gdzie jesteś maltretowany przez rodziców, to znaczy, że ich czyny są uwarunkowane przez twoją "złą karmę", a nie wynikają z ich bezpośrednich wyborów. I tu chwieje się cała teoria "złej i dobrej karmy" bo nie można mówić o karze lub nagrodzie, jeśli ktoś nie jest świadomy przyczyn tej kary/nagrody i nie ma tu miejsca na wolną wolę, skoro nasze uczynki są uwarunkowane przez karmę wcześniejszych wcieleń.
|
|
| |  | | toso92 (14 punktów) | >Toso92, ale w tym co piszesz jest wewnętrzna niekonsekwencja (zresztą dotyczy to kwestii reinkarnacji, w ogóle). Po pierwsze co z tego, że będziesz cierpiał w przyszłym życiu, jak nie będziesz wcale świadomy kim byłeś i za co cierpisz? Poza tym jeśli zgodnie z tą teorią rodzisz się (za karę) np. w patologicznej rodzinie, gdzie jesteś maltretowany przez rodziców, to znaczy, że ich czyny są uwarunkowane przez twoją "złą karmę", a nie wynikają z ich bezpośrednich wyborów. I tu chwieje się cała teoria "złej i dobrej karmy" bo nie można mówić o karze lub nagrodzie, jeśli ktoś nie jest świadomy przyczyn tej kary/nagrody i nie ma tu miejsca na wolną wolę, skoro nasze uczynki są uwarunkowane przez karmę wcześniejszych wcieleń. > a może właśnie oto chodzi żeby nie wiedzieć dlaczego się cierpi.właśnie po to żeby szukać ?? no bo jaki byłby sens całej tej operacji gdybyśmy znali nasze poprzednie życia i wiedzieli za co cierpimy
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) |
>a może właśnie oto chodzi żeby nie wiedzieć dlaczego się cierpi.właśnie po to żeby szukać ?? no bo jaki byłby sens całej tej operacji gdybyśmy znali nasze poprzednie życia i wiedzieli za co cierpimy
No to w takim razie jaki jest w ogóle sens odbywania tego rodzaju pokuty? Weźmy przykład dziecka, które było w poprzednim wcieleniu np. Józefem Wissarionowiczem Stalinem, powiedzmy, że za karę rodzi się chore na stwardnienie rozsiane. Gdzie tu widzisz karę za zbrodnie Stalina? A ci wszyscy, którzy zostali skrzywdzeni przez stalinizm, to też z powodu "złej karmy"? Poza tym piszesz żeby szukać przyczyn cierpienia. Ale jak to zrobić, skoro ciągłość świadomości jest zerwana?
|
|
| | | |  | | toso92 (14 punktów) | >No to w takim razie jaki jest w ogóle sens odbywania tego rodzaju pokuty? Weźmy przykład dziecka, które było w poprzednim wcieleniu np. Józefem Wissarionowiczem Stalinem, powiedzmy, że za karę rodzi się chore na stwardnienie rozsiane. Gdzie tu widzisz karę za zbrodnie Stalina? A ci wszyscy, którzy zostali skrzywdzeni przez stalinizm, to też z powodu "złej karmy"? > Poza tym piszesz żeby szukać przyczyn cierpienia. Ale jak to zrobić, skoro ciągłość świadomości jest zerwana? a może tworzysz Stalin będzie cierpiał przez tysiące "żyć".a poza tym wydaje mi się ze jednak nie wszytko zapominamy z poprzedniego życia,np fobie, dlaczego niektórzy panicznie boja się wody ,psa czy tak jak czytałem ostatnio o kimś kto miał fobie do guzików??? albo o 6-cio letniej dziewczynce która przez sen mówiła w obcym języku i nikt z rodziny ani bliskich tego języka nie rozumiał .Albo przeczucia? skąd się biorą przeczucia może to pozostałości po poprzednich życiach ??Albo dlaczego niektórzy ludzie są bardziej uduchowieni niż inni ?? Albo kilkuletnie dziecko które gra na fortepianie jak wirtuoz z wieloletnim stażem nie twierdze ze mam racje i nie chce nikogo przekonywać ze jest tak albo inaczej ale jeżeli widzę post na temat reinkarnacji to pisze co myślę na ten temat pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | Takie myślenie jest dość niebezpieczne. Bo w takim razie nie powinno się pomagać ludziom, którzy cierpią, bo pokutują za winy z poprzednich wcieleń (a więc zmniejszanie ich cierpienia, powoduje wolniejszy ubytek "złej karmy"). Co do fobii to psychologia daje odpowiedzi na pytanie jak powstają, więc po co mieszać do tego reinkarnację. Ta 6-letnia dziewczynka mogła po prostu bełkotać, bo skąd wiadomo, że mówiła w obcym języku, skoro nikt go nie rozumiał. To kilkuletnie dziecko-wirtuoz, chyba ktoś uczył gry na fortepianie, więc nie jest to chyba nic nadprzyrodzonego (geniusze rodzą się od czasu do czasu). Myślę, że lepiej szukać zawsze racjonalnych wyjaśnień takich zjawisk...
|
|
7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Co sprawiło, że Ty, czytający(a) te słowa, to właśnie Ty, że w mózgu tej właśnie osoby zlokalizowane jest Twoje "Ja" - a nie w mózgu Edyty Górniak, Mikołaja Kopernika czy Brigitte Bardot.Nic nie sprawiło, ani nie musiało sprawiać. Po prostu nie ma innej możliwości. Ani Edyta Górniak, ani Mikołaj Kopernik, ani Brigitte Bardot nie siedzi przed laptopem, z którego odpowiadam i nie czyta tych słów.
|
|
7 na 7 | Autografka (10638 punktów) | Owszem, tak rozumiana reinkarnacja wydaje się teoretycznie możliwa (gdyby mieć do dyspozycji ogromną ilość czasu). Ale dla nas i tak nie ma to znaczenia. Powstały organizm byłby, jak najbardziej, taki sam, ale jednak nie ten sam.  To nie byłaby druga szansa dla mnie, ale pierwsza i jedyna dla mojego duplikatu.
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Owszem, tak rozumiana reinkarnacja wydaje się teoretycznie możliwa (gdyby mieć do dyspozycji ogromną ilość czasu).> Ale dla nas i tak nie ma to znaczenia. Powstały organizm byłby, jak najbardziej, taki sam, ale jednak nie ten sam.  > To nie byłaby druga szansa dla mnie, ale pierwsza i jedyna dla mojego duplikatu.> Ale to Ty bedziesz tymm duplikatem. jest na tym portalu pewnej artykul - nie pamietam jak sie nazywa, w dziale Tanatozofia, we ktorym autor sugeruje na przemian wystepujace etapy "nicosci" i swiadomosci. to jest tajkie rozszerzenie tej teosii - ujecie tego, czego tam autor nie ujmuje.
|
|
|  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > >Owszem, tak rozumiana reinkarnacja wydaje się teoretycznie możliwa (gdyby mieć do dyspozycji ogromną ilość czasu).> >Ale dla nas i tak nie ma to znaczenia. Powstały organizm byłby, jak najbardziej, taki sam, ale jednak nie ten sam.  > >To nie byłaby druga szansa dla mnie, ale pierwsza i jedyna dla mojego duplikatu.> >> Ale to Ty bedziesz tymm duplikatem. jest na tym portalu pewnej artykul - nie pamietam jak sie nazywa, w dziale Tanatozofia, we ktorym autor sugeruje na przemian wystepujace etapy "nicosci" i swiadomosci. to jest tajkie rozszerzenie tej teosii - ujecie tego, czego tam autor nie ujmuje.I sugerujesz, że moja teraźniejsza świadomość, będzie (jakoś, gdzieś) przechowywana, dopóki nie pojawi sie zlepek genów identyczny z moim? Odważna teoria.
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > >Ale to Ty bedziesz tymm duplikatem. jest na tym portalu pewnej artykul - nie pamietam jak sie nazywa, w dziale Tanatozofia, we ktorym autor sugeruje na przemian wystepujace etapy "nicosci" i swiadomosci. to jest tajkie rozszerzenie tej teosii - ujecie tego, czego tam autor nie ujmuje.> I sugerujesz, że moja teraźniejsza świadomość, będzie (jakoś, gdzieś) przechowywana, dopóki nie pojawi sie zlepek genów identyczny z moim? Odważna teoria.  Ale swidomosc to tylko efekt programu w mozgu. Jesli odpowiednie enzymy, neurony itd. ulozoa sie w taki sam ciag "losowy" to si eo apo prostu wygeneruje nigdzie nei przechwoywana. Tak samo jak maszyna generujaca nieskonczenie wiele np. ciagow zerojedynkowych o dlugosci 1000 znakow za pewien czas wygeneruje taki sam ciag, chociaz niikt go niigdzie nie przechowa. Ot po prostu, gdzie karty rozdaja, tam wiory leca
|
|
|  | 4 na 4 | sztejkat (4743 punktów) | Kwestia: "ja czy duplikat" wymaga postawienia pytania: "co znaczy ja?".
Można rozważyć trzy poziomy nierozróżnialności osoby: - zewnętrzny, gdy model fizyczny i behawioralny osobnika X i Y jest nieodróżnialny poprzez obserwację z zewnątrz; - wewnętrzny, gdy osobnik dysponując zdolnościami samoanalizy nie jest wstanie stwierdzić że on to nie on, czyli wyznaczyć kategorii która wewnętrznie odróżnia jego świadomość od świadomości "oryginału"; - zasadę ciągłości, gdy przyjmuje się że nie wystarczą do spełnienia dwie powyższe, ale konieczna jest jeszcze: - unikalność; - ciągłość samoświadomości;
Jeśli przyjąć pierwszy poziom: - nie będzie to duplikat. Jeśli przyjąć trzeci: będzie to duplikat. Wszak można wskazać zwłoki i ewidentną przerwę w egzystencji. Choć myślę, że i w wypadku drugie poziomu wyszedłby duplikat - wszak pamięci "pierwszej instancji procesu" w ten sposób nie odziedziczy.
Choć oczywiście, skrajne wymaganie trzeciego poziomu doprowadza sprawę do owych ciągów istnienia-nie istnienia, gdyż każde zapomniane wspomnienie, każda zmiana w pamięci, każda utrata świadomości stanowią przerwę w ciągłości świadomości, implikując w ten sposób możliwość, że "ja to nie ja" jeno jakiś zrebootowany proces mojego mózgu.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
4 na 4 | pavvel (8272 punktów) | Z twoich wywodów wynika, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że w innym miejscu/czasie atomy i cząsteczki ułożą się identycznie i powstanie na przykład moja lub czyjaś kopia. Tylko, że nawet jeśli to co z tego? Przecież nawet bliźniaków będących naturalnymi klonami nie uważamy za jedną i tę samą osobę?
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Z twoich wywodów wynika, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że w innym miejscu/czasie atomy i cząsteczki ułożą się identycznie i powstanie na przykład moja lub czyjaś kopia. Tylko, że nawet jeśli to co z tego? >Przecież nawet bliźniaków będących naturalnymi klonami nie uważamy za jedną i tę samą osobę? > Zreszta mowiac o kopii nie mialem na mysli kopii struktur fizycznych ciała - moze ono byc zupelnie inne (np. byc tlusta Murzynka z oblesnymi cycami) . Mialem na mysli swiadomosc, czyli "software" jaki masz wgrany w neuronach mozgowych, w wyniku takiego a nie innego startowego ulozenia ich "chemii" powstalego w wmomencie poczecia (czy tez poznijeszego ksztaltowania plodu), czego obecnie nauka lidzka jeszcze nie zglebila.
|
|
|  | 6 na 6 | pavvel (8272 punktów) |
> Zreszta mowiac o kopii nie mialem na mysli kopii struktur fizycznych ciała - moze ono byc zupelnie inne (np. byc tlusta Murzynka z oblesnymi cycami) . Mialem na mysli swiadomosc, czyli "software" jaki masz wgrany w neuronach mozgowych,No i wylazło teistyczne szydło z worka  W przypadku człowieka nie ma podziału na ciało i "zapisany" przez kogoś z zewnątrz umysł. Nasza psychika, świadomość, nasze reakcje wynikają właśnie z "hardwaru"
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > No i wylazło teistyczne szydło z worka  > W przypadku człowieka nie ma podziału na ciało i "zapisany" przez kogoś z zewnątrz umysł. Nasza psychika, świadomość, nasze reakcje wynikają właśnie z "hardwaru"Ale dlaczego z zewnatrz. Na gruncie abstrahujacym od podejscia teistycznego mozna przyjac, ze uksztaltowal sie on wewnątrz. Tak jak system operacyjny w komputerze ksztaltuje sie poprzez udpowiednie rozlozenie biegunow "mikromagnesikow" talerzy HDD czy tez ladunkow elektrostatycznych w pamieci Flash, tak w mozgu ksztaltuje te psychike i nasza swiadomosc odpowiednia sekwencja genow, enzymow itp. czego - musisz to przyznac - wspolczesna nauka jeszcze nei zglebila. Twierdzenie, ze swiadomosc wyniak z hardware'u brzmi jak analiza porownawcza trzech komputerow z Windowsem, Linuksem i bez systemu wykonana odczynnikami, mikroskopem itrp. Wg takiej analizy niczym one się różniły bie będą.
|
|
| | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
>Twierdzenie, ze swiadomosc wyniak z hardware'u brzmi jak analiza porownawcza trzech komputerow z Windowsem, Linuksem i bez systemu wykonana odczynnikami, mikroskopem itrp. Wg takiej analizy niczym one się różniły bie będą.
Analogia z komputerami jest nie uprawniona - one mają system z zewnątrz wprowadzony. A przy dostatecznie dokładnym zbadaniu różnić się będą - dysk twardy będzie wyglądał inaczej.
P.S. Postaraj się, proszę, unikać błędów. Zarówno logicznych jak i literówek.
|
|
| | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >A przy dostatecznie dokładnym zbadaniu różnić się będą - dysk twardy będzie wyglądał inaczej. >P.S. Postaraj się, proszę, unikać błędów. Zarówno logicznych jak i literówek.
Wyglądał? Śrubokręt namagnesowany wygląda inaczej niż nienamagnesowany? Taśma do "Kasprzaka" ze Stewie Wonderem wygląda inaczej niż z Abbą? Może dopiero po analizie pole magnetycznego (tak jak śrubokręt namagnesowany inaczej wygląda po posypaniu opiłkami stalowymi) - o ile osoba badająca będzie wiedziała, czego szukać... Mózgi różnych ludzi też się zapewne różnią wgranym (biologicznie) softem, tyle, że nauka jeszcze nie wie, czego i gdzie szukać.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
Potrafisz odróżnić zapisane CD od czystego? Różnicę nawet gołym okiem widać. Na twardym dysku będzie z pewnością trudniej, ale skoro komputer "widzi" różnicę, to i człowiek dostrzeże. Kwestia włąśnie w tym, żeby wiedzieć jak i czego szukać oraz mieć do tego odpowiednie narzędzia.
>Mózgi różnych ludzi też się zapewne różnią wgranym (biologicznie) softem, tyle, że nauka jeszcze nie wie, czego i gdzie szukać.
Mózgi ludzkie różnią się strukturą i to z niej wynikają różnice między moim JA, a Twoim JA. Nie ma żadnego wgranego softu. No chyba, że za taki uważasz wychowanie i doświadczenie życiowe. Ale te czynniki też znajdują odzwierciedlenie w strukturze. Przecież proces zapamiętywania polega właśnie na budowaniu sieci połączeń między neuronami.
|
|
| | | | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Mózgi ludzkie różnią się strukturą i to z niej wynikają różnice między moim JA, a Twoim JA. Nie ma żadnego wgranego softu. No chyba, że za taki uważasz wychowanie i doświadczenie życiowe. Ale te czynniki też znajdują
Nie ma, czy też po prostu jeszcze go nie odkryto? Tak samo, jak przed okryciem prionów również "nie było" czynników chorobotwórczych bez kodu DNA, a przed odkryciem promieniowania X czy gamma także "nie było" niewidizialnych fal elektromagnetycznych krótszych od światła i o większej przenikalności. Sorry, ale przy obecnym stanie wiedzy na temat ludzkiego mózgu unikałbym kategorycznych stwierdzeń, że coś jest lub nie ma.
>Przecież proces zapamiętywania polega właśnie na budowaniu sieci połączeń między neuronami.
Tak samo, jak proces zapisywania informacji na dysku także polega na modyfikacji talerzy dysku, co jednak nie wyklucza konieczności istnienia systemu.
Jeśli naukowcom uda się zsyntetyzować życie - czyli bierzemy troche czasteczek cytozyny, guaniny adeniny i tyminy, troche jeszcze czegoś, myk i zrobimy zyjacego pantofelka, bez staroświeckiego otrzymywania go przez naturalne rozmnażanie, to się zgodzę z tym, ze (każdemu) życiu nie towarzyszy "wgrany" w procesie naturalnego namnażania sie organizmu "soft". Póki co - obstaje przy swoim.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | pavvel (8272 punktów) |
>Sorry, ale przy obecnym stanie wiedzy na temat ludzkiego mózgu unikałbym kategorycznych stwierdzeń, że coś jest lub nie ma. No tak, Ty nie jesteś kategoryczny. Piszesz zaledwie zapewne jest i nie dopuszczasz myśli, że mogłoby być inaczej. Prawie całą dyskusję ze mną próbujesz oprzeć na porównaniu człowieka do komputera. A Analogie tego typu są nie uprawnione. No chyba że udowodnisz jakieś podobieństwa.
>>Przecież proces zapamiętywania polega właśnie na budowaniu sieci połączeń między neuronami. >Tak samo, jak proces zapisywania informacji na dysku także polega na modyfikacji talerzy dysku, co jednak nie wyklucza konieczności istnienia systemu. >Jeśli naukowcom uda się zsyntetyzować życie - czyli bierzemy troche czasteczek cytozyny, guaniny adeniny i tyminy, troche jeszcze czegoś, myk i zrobimy zyjacego pantofelka, bez staroświeckiego otrzymywania go przez naturalne rozmnażanie, to się zgodzę z tym, ze (każdemu) życiu nie towarzyszy "wgrany" w procesie naturalnego namnażania sie organizmu "soft". Póki co - obstaje przy swoim.
Jeżeli naukowcom uda się zsyntetyzować jakikolwiek organizm żywy wszyscy teiści zgodnie zaczną krzyczeć, że to najlepszy dowód na to ze można tchnąć życie w materię nieożywioną i skoro potrafi to człowiek, to tym bardziej mógł to zrobić jakiś bóg. A obstawanie przy swoim jest cechą typową większości wierzących. >
Dziwiłeś się co ma brak sympatii do zatwardziałych teistów z Tobą? Mówisz: mózg "soft" posiada, a tylko go jeszcze nie wykryto. Równie dobrze możesz mówić, że na Marsie żyją zielone ludziki, a tylko ich jeszcze nie wykryto. Powiesz może, że Twój soft to nie małe marsjańskie ludziki? Być może, ale nie zmienia to faktu, że na razie nie ma żadnych faktów potwierdzających jego istnienie a Ty uparcie twierdzisz, że jest tylko jeszcze go nie odkryliśmy. Chcesz naukowej analogi? Ten Twój soft jest jak eter wypełniający przestrzeń. Też kiedyś wydawał się logiczny i konieczny. Z naciskiem na wydawał się.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Jeżeli naukowcom uda się zsyntetyzować jakikolwiek organizm żywy wszyscy teiści zgodnie zaczną krzyczeć, że to najlepszy dowód na to ze można tchnąć życie w materię nieożywioną i skoro potrafi to człowiek, to tym bardziej mógł to zrobić jakiś bóg.No sorry, ale chyba mylisz gradację mocy  > A obstawanie przy swoim jest cechą typową większości wierzących.Jak widać, niewierzących także. > Powiesz może, że Twój soft to nie małe marsjańskie ludziki? Być może, ale nie zmienia to faktu, że na razie nie ma żadnych faktów potwierdzających jego istnienie a Ty uparcie twierdzisz, że jest tylko jeszcze go nie odkryliśmy.Tak samo, jak Ty uparcie twierdzisz, że go nie ma, choć przesłanki nieistnienia są nieco słabsze niż ludzików na Marsie. > Chcesz naukowej analogi? Ten Twój soft jest jak eter wypełniający przestrzeń. Też kiedyś wydawał się logiczny i konieczny. Z naciskiem na wydawał się.Są też i inne analogie z tego samego podwórka - np. polemiki zatwardziałych zwolenników teorii falowej ze zwolennikami teorii korpuskularnej. okazało się, że poniekąd obie strony miały rację. Wogóle wszelkie polemiki egzystencjalne przypominają moim zdaniem kłótnie istot żyjących tylko w dwóch wymiarach, których wszechświat ma kształt stożka. Jedni z uporem maniaka twierdzą, że jest on elipsą, inni pokazują niezbite dowody na to, że jest trójkątem, jeszcze inni nie dopuszczają innej opcji jak odcinek paraboli, na co mają nawet wyliczenia. Z perspektywy trójwymiarowej przestrzeni widać, jak bardzo wszyscy mają rację i jak bardzo się mylą. Pozrdrawiam SDD
|
|
| | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | > >Jeżeli naukowcom uda się zsyntetyzować jakikolwiek organizm żywy wszyscy teiści zgodnie zaczną krzyczeć, że to najlepszy dowód na to ze można tchnąć życie w materię nieożywioną i skoro potrafi to człowiek, to tym bardziej mógł to zrobić jakiś bóg.> No sorry, ale chyba mylisz gradację mocy  Napisałem skoro potrafi to człowiek, to tym bardziej mógł to zrobić jakiś bógProblemy z gradacją, czy ze zrozumieniem? > >A obstawanie przy swoim jest cechą typową większości wierzących.> Jak widać, niewierzących także.Zauważyłeś, że napisałem wierzących a nie teistów? Nie przypadkiem. > >Być może, ale nie zmienia to faktu, że na razie nie ma żadnych faktów potwierdzających jego istnienie a Ty uparcie twierdzisz, że jest tylko jeszcze go nie odkryliśmy.> Tak samo, jak Ty uparcie twierdzisz, że go nie ma, choć przesłanki nieistnienia są nieco słabsze niż ludzików na Marsie.O ile mi wiadomo, to istnienie czegoś należy udowodnić. Ale jeśli chcesz przesłanek, to za brakiem jakiegoś wgrywanego człowiekowi softu przemawia cała wiedza jaką dysponujemy. Za słaba przesłanka? To podaj jakąś za istnieniem. > Wogóle wszelkie polemiki egzystencjalne przypominają moim zdaniem kłótnie istot żyjących tylko w dwóch wymiarach, których wszechświat ma kształt stożka. Jedni z uporem maniaka twierdzą, że jest on elipsą, inni pokazują niezbite dowody na to, że jest trójkątem, jeszcze inni nie dopuszczają innej opcji jak odcinek paraboli, na co mają nawet wyliczenia.Widzisz ludzie już w starożytności przestrzeń jak najbardziej lokalnie dwuwymiarową czyli powierzchnię Ziemi potrafili zobaczyć jako kulę. Ale jeżeli uważasz, że takie polemiki sensu nie mają to po prostu ich nie zaczynaj. Proste?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >>Wogóle wszelkie polemiki egzystencjalne przypominają moim zdaniem kłótnie istot żyjących tylko w dwóch ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ >Ale jeżeli uważasz, że takie polemiki sensu nie mają to po prostu ich nie zaczynaj.
Powiedziałem, co przypominają, a nie, że nie mają sensu. Nie przypisuj mi wypowiedzi, których nie wygłosiłem.
|
|
| | | | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Potrafisz odróżnić zapisane CD od czystego? Różnicę nawet gołym okiem widać.
Na CD jest zapis optyczny, na HDD magnetyczny. W ludzkim mózgu też zapewne widać owa wgraną informację - sęk w tym, że go jeszcze nauka nie zbadała jak należy.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) | >>Potrafisz odróżnić zapisane CD od czystego? Różnicę nawet gołym okiem widać. >Na CD jest zapis optyczny, na HDD magnetyczny. Dlatego Ci napisałem - potrzeba wiedzy i narzędzi.
>W ludzkim mózgu też zapewne widać owa wgraną informację - sęk w tym, że go jeszcze nauka nie zbadała jak należy.
A na Antarktydzie zapewne żyją różowe jednorożce. Sęk w tym że są bardzo nieufne i unikają ludzi, a nikt nie zbadał jeszcze Antarktydy jak należy.
Podoba Ci się taki argument? Nie? Mi też nie. Dlatego proszę, mów o tym co wiemy, co już jest zbadane, albo chociaż o tym co ma jakieś przesłanki naukowe i logiczne, a nie tylko z Twoją wiarę. OK?
|
|
|  | 6 na 6 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Zreszta mowiac o kopii nie mialem na mysli kopii struktur fizycznych ciała - moze ono byc zupelnie inne (np. byc tlusta Murzynka z oblesnymi cycami) .Czego w Twoim następnym wcieleniu Ci życzę  A mężem twym będzie szczupły Eskimos z obwisłościami. Chwalmy Pana!
|
|
5 na 5 | Jankowski agnostyk (405 punktów) |
>PS. Przedstawiona koncepcja zakłada nieistnienie istoty wyższej, tym samym nie odzwierciedla moich >zasadniczych poglądów, choć dopuszczam i taką wersję.
Łudzicie się, że człowiek ma duszę. Człowiek nie może zginąć, nie może spaść w otchłań nicości, zawsze musi być jakiś raj,jakieś odrodzenie,jakaś pierdoła,paplanina pseudonaukowa,quasi metafizyczna, tylko dlatego żeby móc się łudzić dalej. Nie można zaakceptować że człowiek nie różni się pod względem biologicznym znacznie od zwierząt,jak małpa czy glizda umiera to raczej się nie odradza, ergo dlaczego człowiek miał by się odrodzić?
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | małpa czy glizda umiera to raczej się nie odradza, ergo dlaczego człowiek miał by się odrodzić?
Przedstawiona przeze mnie teoria dotyczy wszysstkich istot posiadajacych swiadomosc. Dobrze, ze napisales "raczej". Dlaczego uwazasz, ze czlowiek ma "duszy" - chocby i niezdolnej do egzystencji poza cialem, jak zaklada typowo materialistyczny punkt widzenia. Teraz w epoce nowycyh technologii latwiej jest zrozumiec czym jest "dusza" - to cos, co odroznia kompa na ktoym czytasz te slowa od kompa ktory wyswietla tylko komunikat "Insert doot disk" lub tylko bzyczy bezradnie. Pomimo, iz chemicznie sa ta sama materia, to jednen ma wgrany system i bios, a drugi nie.
|
|
|  | 1 na 1 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | >małpa czy glizda umiera to raczej się nie odradza, ergo dlaczego człowiek miał by się odrodzić? >Przedstawiona przeze mnie teoria dotyczy wszysstkich istot posiadajacych swiadomosc. >Dobrze, ze napisales "raczej". >Dlaczego uwazasz, ze czlowiek ma "duszy" - chocby i niezdolnej do egzystencji poza cialem, jak zaklada typowo materialistyczny punkt widzenia. >Teraz w epoce nowycyh technologii latwiej jest zrozumiec czym jest "dusza" - to cos, co odroznia kompa na ktoym czytasz te slowa od kompa ktory wyswietla tylko komunikat "Insert doot disk" lub tylko bzyczy bezradnie. Pomimo, iz chemicznie sa ta sama materia, to jednen ma wgrany system i bios, a drugi nie.
Co odróżnia kompa?? "insert doot disk". Na prawdę zabawne.... Egzystencji po za ciałem? Przecież nie wykryto "duszy" w ciele,medycyna tego nie odkryła, może pan/pani dostanie nagrodę Nobla za przełomowe odkrycie...
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | Egzystencji po za ciałem? Przecież nie wykryto "duszy" w ciele,medycyna tego nie odkryła, może pan/pani dostanie nagrodę Nobla za przełomowe odkrycie...
A wykryles system operacyjny w komputerze czy w swoim telefonie? Jak wyglada on pod mikroskopem? Ja nie bronie tu tezy oegzystencji duszy poza cialem, choc w nia wierze. Czy tradycyjnej nauce dalo sie juz "zsyntetyzowac" jakikolwiek zywy organizm? Np. bakterię? Tak, by z samej tylko chemii powstal zywy organizm?
|
|
| | |  | | Jankowski agnostyk (405 punktów) |
>A wykryles system operacyjny w komputerze czy w swoim telefonie? >Jak wyglada on pod mikroskopem? >Ja nie bronie tu tezy oegzystencji duszy poza cialem, choc w nia wierze. Czy tradycyjnej nauce dalo sie juz "zsyntetyzowac" jakikolwiek zywy organizm? Np. bakterię? Tak, by z samej tylko chemii powstal zywy organizm?
Pięknie,konformizm,dogmatyzm. Niestety nie odnajdziemy wspólnej płaszczyzny porozumienia. A tak na marginesie oegzystencjonalność ciekawa nauka, naprawdę jesteś pretendentem do nagrody Nobla?
|
|
| | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Ja nie bronie tu tezy o egzystencji duszy poza cialem, choc w nia wierze. A na jakiej podstawie wierzysz, że dusza egzystuje poza ciałem? (Poza tym, że to fajne i tak by się chciało)
Nawet gdyby przyjąć, że świadomość=dusza, i istnieje jako coś niematerialnego, to zależność między świadomością a ciałem może być taka jak pomiędzy światłem żarówki a żarówką która je wytwarza. Koniec żarówki- koniec światła.
|
|
| | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > >Ja nie bronie tu tezy o egzystencji duszy poza cialem, choc w nia wierze.> A na jakiej podstawie wierzysz, że dusza egzystuje poza ciałem? (Poza tym, że to fajne i tak by się chciało)To nie jest tematem tego wątku  Nie bronię tu tej tezy - jak napisałem - i nie dam się wciągnąć w dyskusje zmierzające do takiej obrony.
|
|
| | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > To nie jest tematem tego wątku  > Nie bronię tu tej tezy - jak napisałem - i nie dam się wciągnąć w dyskusje zmierzające do takiej obrony.Wierzysz, że jakoś dusza istnieje poza ciałem, że śmierć jej nie niszczy. W tym wątku przedstawiłeś jeden z pomysłów jak to może wyglądać i przypuszczam, że nawet jeśli ktoś Ci wykaże błędność takich założeń, to sama wiara w nieśmiertelność zostanie bezpieczna. Wygodne.
|
|
| | | | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > W tym wątku przedstawiłeś jeden z pomysłów jak to może wyglądać i przypuszczam, że nawet jeśli ktoś Ci wykaże błędność takich założeń, to sama wiara w nieśmiertelność zostanie bezpieczna.Czemu nie miałoby byc wygodne. Ja nie przestanę wierzyć w to, co wierzę, gdyż nie ma możliwości obiektywnego wykazania błędności założeń leżących u podstaw tej wiary, jak tez i nie ma możliwości wykazania obiektywnego ich prawdziwości. Zreszta śmiertelność i nieśmiertelność to tez pojęcia względne. Weźmy np. software, do którego lubię się odwoływać. To fakt, że jeśli napisze i wgram program do mnożenia 2 x 2  i zniszczę komputer, to ten program ulegnie zniszczeniu wraz z nim. Ale: 1. Mogłem wykonać kopię zapasową. 2. Mogę jeszcze raz napisać ten sam program. Słowo w sowo ten sam, który kompilator przełoży na ten sam kod, bit po bicie. Program bowiem, czy to Ci sie podoba, czy nie, jest czymś niematerialnym, jest ideą, uporządkowaniem, sekwencją istniejąca abstrakcyjnie od świata rzeczywistego. I nie podlega śmierci. Tak samo, jak nigdy nie umrze liczba pi, czy pierwiastek z dwóch przez dwa.
|
|
4 na 4 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Tak, a Achilles nigdy nie przegoni żółwia.  Problem polega na tym, że rozciągasz użycie prawdopodobieństwa klasycznego poza granice jego stosowalności. Pytanie brzmi: Jakie jest prawdopodobieństwo wylosowania konkretnej liczby (np. 2,15988) ze zbioru liczb rzeczywistych?
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Tak, a Achilles nigdy nie przegoni żółwia.  > Problem polega na tym, że rozciągasz użycie prawdopodobieństwa klasycznego poza granice jego stosowalności.> Pytanie brzmi: Jakie jest prawdopodobieństwo wylosowania konkretnej liczby (np. 2,15988) ze zbioru liczb rzeczywistych?Wynosi ono zero. Dlaczego jednak zakladasz, ze zbior mozliwych swiadomosci jest nieprzeliczalny? Czy takie jest oficjalne stanowisko nauki? Czy tez po prostu dywagujesz uparcie i kurczowo tkwiac przy swoim przekonaniu, ze juz wkrotce (w skali kosmosu kilkadziesiat lat do chwila) bedziesz niebytem podobnie jak ja uparcie i kurczowo obstaje przy tym, ze bede bytem?
|
|
|  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Wystarczy, że będzie nieskończony. Prawdopodobieństwo wylosowania dowolnej liczby naturalnej też wynosi 0.
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Wystarczy, że będzie nieskończony. Prawdopodobieństwo wylosowania dowolnej liczby naturalnej też wynosi 0.
A jeśli nie będzie? Ziemia też nam się wydaje nieskończona, a jednak możemy "myślowo" każde jej ziarenko kroplę, każdy atom, i jego składowe rozmontować, ułozyć obok siebie tak, by pomiędzy nimi było puste miejsce i policzyć. Tak samo z każdymm innym fizycznym aspektem świata - poza czasem i pewnie przestrzenią (rozumianą jako próżnia, w której znajduje się materia Wszechświata).
|
|
 | 1 na 1 | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Tak, a Achilles nigdy nie przegoni żółwia.  > Problem polega na tym, że rozciągasz użycie prawdopodobieństwa klasycznego poza granice jego stosowalności.> Pytanie brzmi: Jakie jest prawdopodobieństwo wylosowania konkretnej liczby (np. 2,15988) ze zbioru liczb rzeczywistych?Zauwaz, ze - oprocz czasu - tak naprawde neiprzeliczalnosc to abstrakcja. Cała materia jest przeliczalna. Ilosc atmomow, elektronow, kwantow we wszechswiecie byc moze nie jest nawet nieskonczona - a co dopiero nieprzeliczalna. To samo z iloscia kombinacji DNA itp.
|
|
|  | 2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Obywatelu Dziarmaga-Działyński! W nicku udało się Wam użyć polskich znaków a w postach już nie... spray'em piszecie?
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Obywatelu Dziarmaga-Działyński!> W nicku udało się Wam użyć polskich znaków a w postach już nie... spray'em piszecie?Hehe - no dobrze. Będę się starał
|
|
| |  | | pavvel (8272 punktów) | >Obywatelu Dziarmaga-Działyński! >W nicku udało się Wam użyć polskich znaków a w postach już nie... spray'em piszecie?
Polskie znaki są nie tylko w nicku ale w całej długiej wypowiedzi zaczynającej wątek.
Mam wrażenie, że późniejsze błędy i brak polskich znaków wynikają z pośpiechu. Stara się pisać jak najszybciej, bo wiecej postów = wiecej punktów. Zapewne z tego samego powodu dłuższe wypowiedzi dzieli na kilka postów. Może jest świadomy, że z takim podejściem na tym forum długo nie pociągnie i dlatego każdy punkcik tak sobie ceni? Może ma już doświadczenie w tej kwestii?
Uważam, że oprócz banów na login powinny być dawane bany na IP. Utrudniłoby to trochę życie spamerom.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Uważam, że oprócz banów na login powinny być dawane bany na IP.> Utrudniłoby to trochę życie spamerom.I poprawiłoby statystykę zdeklarowanych ateistów zapewne  Na codzień korzystam z grup dyskusyjnych - tam wręcz przeciwnie - polskie litery są zazwyczaj niemile widziane. Pośpiech oczywiście też.
|
|
| | | |  | | pavvel (8272 punktów) | > > Uważam, że oprócz banów na login powinny być dawane bany na IP.> > Utrudniłoby to trochę życie spamerom.> I poprawiłoby statystykę zdeklarowanych ateistów zapewne  Uważasz, że tylko ateiści są na tyle uczciwi, żeby mieć jedno konto i posługiwać się jednym nickiem? Domyślam się też, że Twoim zdaniem tylko teiści kombinują logując się z różnych kont? Bo takie nieuczciwe praktyki miałem na myśli, mówiąc o zakładaniu bana na IP. Moim zdaniem rzeczywistość nie jest tak czarno-biała jak to z Twojej wypowiedzi wynika, ale plusa daję za samokrytycyzm i odwagę w głoszeniu takich poglądów
|
|
| | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Stara się pisać jak najszybciej, bo wiecej postów = wiecej punktów. >Zapewne z tego samego powodu dłuższe wypowiedzi dzieli na kilka postów.
Tak a propos - na punkty dopiero teaz zwróciłem uwagę. Jestem przyzwyczajony do Usenetu i tam punktów niet.
>Może jest świadomy, że z takim podejściem na tym forum długo nie pociągnie i dlatego każdy punkcik tak sobie ceni?
Cóż - nie zamierzam się tu zbyt często aktywizować. Wystarczy mi, że raz na jakiś czas zasieję ziarenko wątpliwości w umyśle jakiegoś zadeklarowanego ateisty i materialisty. Poczułem natchnienie, żeby dziś to zrobić i stąd moja tutaj obecność. Nie zamierzam sobie tapetować mieszkania punktami.
|
|
| | | |  | | pavvel (8272 punktów) | >Wystarczy mi, że raz na jakiś czas zasieję ziarenko wątpliwości w umyśle jakiegoś zadeklarowanego ateisty i materialisty. Poczułem natchnienie, żeby dziś to zrobić i stąd moja tutaj obecność.
To siej chociaż uczciwie i z głową. Niestety, naprawdę niełatwo jest spotkać teistę który będzie potrafił racjonalnie rozmawiać o tym w co wierzy. Jakoś tak się dzieje, że im mocniejsza czyjaś wiara tym bardziej wszystko mu się wydaje ją potwierdzać. A jeżeli coś jej nie potwierdza, to jest oczywiście błędem i trzeba to obśmiać. Dziwisz się, że teiści reprezentujący taką postawę nie budzą powszechnej sympatii?
|
|
| | | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Niestety, naprawdę niełatwo jest spotkać teistę który będzie potrafił racjonalnie rozmawiać o tym w co wierzy. Jakoś tak się dzieje, że im mocniejsza czyjaś wiara tym bardziej wszystko mu się wydaje ją potwierdzać. A jeżeli coś jej nie potwierdza, to jest oczywiście błędem i trzeba to obśmiać.Dlatego staram się abstrahować od teizmu. W końcu twierdzeń i lematów nie dowodzi się wychodząc od założenia prawdziwości ich tezy  > Dziwisz się, że teiści reprezentujący taką postawę nie budzą powszechnej sympatii?A co ma do tego jakiś arcybiskup  Pozdrawiam SDD
|
|
7 na 7 | rudyment (3233 punktów) | Podstawowym błędem tego rozumowania jest nieprawdziwe założenie przyjęte jako pewnik: że powstanie dowolnej psychiki jest efektem któregoś losowania z ich niezależnej serii. Każdy organizm i wyrastająca z niego ewentualna psychika jest skutkiem bardzo długiego łańcucha przyczynowo-skutkowego. Zatem otrzymanie ponownie tego samego efektu wymaga powtórzenia w najdrobniejszych szczegółach owego łańcucha. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia będzie zawsze równe zeru, bo ilość zdarzeń kształtujących przebieg łańcucha zawsze będzie większa niż ilość łańcuchów. Drugi błąd to traktowanie świadomości jako czegoś niezależnego od od mózgu - tak, jakby to był system operacyjny ładowany do komputera. Tymczasem jest to po prostu jedna z cech charakteryzujących całość ,jaką jest istota żywa. Dlaczego akurat świadomość, a nie kolor włosów?
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Podstawowym błędem tego rozumowania jest nieprawdziwe założenie przyjęte jako pewnik: że powstanie dowolnej psychiki jest efektem któregoś losowania z ich niezależnej serii. >Każdy organizm i wyrastająca z niego ewentualna psychika jest skutkiem bardzo długiego łańcucha przyczynowo-skutkowego. Zatem otrzymanie ponownie tego samego efektu wymaga powtórzenia w najdrobniejszych szczegółach owego łańcucha. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia będzie zawsze równe zeru, bo ilość zdarzeń kształtujących przebieg łańcucha zawsze będzie większa niż ilość łańcuchów.
To, że jest "większa" nie implikuje zerowości prawdopodobieństwa.
>Drugi błąd to traktowanie świadomości jako czegoś niezależnego od od mózgu - tak, jakby to był system operacyjny ładowany do komputera. Tymczasem jest to po prostu jedna z cech charakteryzujących całość ,jaką jest istota żywa. Dlaczego akurat świadomość, a nie kolor włosów?
Jest to rozumowanie przez analogię z urządzeniami cyfrowymi, które jakkolwiek identyczne pod względem substancji mogą byc zywe, martwe i róznić się softem - moim zdaniem rozumowanie to jest spójne i logiczne - którego na obecnym etapie nauki nie można wykluczyć, gdyż jest zasadniczo niesprzeczne z jej dorobkiem. Po prostu ten program, ktorego istnienie zakładam polega wlasnie na odpowiednim ukształtowaniu tej struktury, o której piszesz, tak jak odpowiednio ukształtowana jest struktura linii papilarnych. Zapis kazdej informacji polega właśnei na stosowaniu odpowiednich struktur. Czyż nie?
|
|
|  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
>Jest to rozumowanie przez analogię z urządzeniami cyfrowymi, które jakkolwiek identyczne pod względem substancji mogą byc zywe, martwe i róznić się softem - moim zdaniem rozumowanie to jest spójne i logiczne (...) Czyż nie?
Niestety nie. Błąd tkwi już na etapie przemilczanych założeń. Komputer potrzebuje projektanta. Człowiek nie.
Widzisz? Nawet jak udajesz podejście naukowe, cały czas wyłazi z Ciebie Twoje teistyczne podejście.
|
|
| |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Komputer potrzebuje projektanta.> Człowiek nie.Czlowiek nie wziął sie z niebytu. Coś go musiało zaprojektować i ukształtować w międzyczasie miedzy Big Bangiem a 9.06.2009. moze to byl Bóg, może ewolucja i dobór naturalny. Cos musiało byc przyczyna, ze jedna część powstałej w Big Bangu materii, składającej się z takich samych protonów, elektronów i neutronów jest mknącym w kosmicznej próżni głazem a inna część siedzi przed kompem i stuka w klawisze. W którymś momencie cofając się w przeszłość zabraknie nam owych rodziców i ich cennego kodu  Co wówczas? Planety i układy gwiezdne też nie potrzebują projektanta, a jednak wykonują jakiś tam program wytyczony trajektoriami orbit, zgodnie z teoriami względności.
|
|
| | |  | | pavvel (8272 punktów) |
>Planety i układy gwiezdne też nie potrzebują projektanta, a jednak wykonują jakiś tam program wytyczony trajektoriami orbit, zgodnie z teoriami względności.
Czyli uważasz, że planety też mają wgrany z zewnątrz soft zapisany gdzieś w swoim wnętrzu?
hmmm ciekawa teoria. Masz jakieś przesłanki, czy to znowu my mamy udowadniać, że tego softu nie ma?
Dzisiaj już dobranoc
|
|
| | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Czyli uważasz, że planety też mają wgrany z zewnątrz soft zapisany gdzieś w swoim wnętrzu?> hmmm ciekawa teoria. Masz jakieś przesłanki, czy to znowu my mamy udowadniać, że tego softu nie ma?To było uproszczenie. Rolę "softu" pełni ich wzajemna konfiguracja, dzięki której miliony lat juz sobie krążą, nie powpadawszy na siebie wzajemnie. Znamienne jest, że tylko ostatni, mało wnoszący do tematu wątku, akapit mej wypowiedzi raczyłeś skomentować  Dobranoc również.
|
|
| | |  | | pavvel (8272 punktów) |
> Czlowiek nie wziął sie z niebytu.A właśnie, że w pewnym sensie się wziął. Najpierw był niebyt, potem Wielkie Bum, miliardy lat później uformował się nasz układ słoneczny w tym i Ziemia. Przez długi czas była martwa, aż wreszcie gdzieś zaiskrzyło i powstało coś co określamy życiem. Przy czym nie musiał być to proces gwałtowny. To zapewne też była ewolucja. A tu masz coś, co mogło być ogniwem pośrednim - jeszcze nie żywe, ale już nie całkiem martwe. > Coś go musiało zaprojektować i ukształtować w międzyczasie miedzy Big Bangiem a 9.06.2009.Pisałeś, że starasz się abstrahować od teizmu, a na każdym kroku on (teizm) z Twoich słów wychodzi. Nie wiem tylko czy jednak nie potrafisz oddzielić się od swojego teizmu, czy z innych powodów takie teistyczne teksty piszesz. Otóż odpowiadam Ci: Nic człowieka nie musiało projektować, a kształtowany był w procesie ewolucji i doboru naturalnego przez czynniki zewnętrzne, w jakich mu przyszło żyć. Naprawdę tak ciężko się z tym pogodzić? > W którymś momencie cofając się w przeszłość zabraknie nam owych rodziców i ich cennego kodu Co wówczas?Tobie zabrakło i dlatego po boga sięgasz? Ja swoje luki w wiedzy staram się zapełniać z podręczników korzystając, a nie boga tam wsadzać. Tak się składa, że kiedyś bóg deszcze lub susze zsyłał, plagami rozmaitymi ludzi traktował, zwycięstwa w bitwach dawał, gwiazdami nad naszymi głowami obracał. I wszystkie te fuchy już mu odebrano. Jak widać niedobrze się kończy tłumaczenie bogiem naszej niewiedzy. Niedobrze i dla wyznawców i dla samego boga. Dla wyznawców, bo zadowalają się łatwym wyjaśnieniem i szukać przestają. Dla boga, bo ci, którzy jednak wyjaśnień szukają coraz mniej mu przestrzeni zostawiają. P.S. Wczoraj wydawało Ci się znamienne, że nie odpisałem Ci na powyższe fragmenty Twojego postu. Szkoda, że nie wydało Ci się znamiennym słowo "dobranoc". Oznaczało ono, że spać już idę, więc nie mam czasu odnieść się do wszystkiego należycie. Mam nadzieję, że dzisiaj udało mi się nadrobić zaległości
|
|
| | | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >>Czlowiek nie wziął sie z niebytu. >A właśnie, że w pewnym sensie się wziął. >Najpierw był niebyt, potem Wielkie Bum, miliardy lat później uformował się nasz układ słoneczny w tym i Ziemia.
Zaiste ciekawe. Jak nic mogło zrobić wielkie BUM. Czy Twoje książki dają i na to odpowiedz?
>A pisałeś, że starasz się abstrahować od teizmu, a na każdym kroku on (teizm) z Twoich słów wychodzi. Nie wiem
Coz - dokładnie tak samo jak z Ciebie wychodzi co rusz Twój ateizm i nie potrafisz się od niego oddzielić. No tak, ale Ty nie starasz się od niego abstrahować. ponieważ odbiegliśmy od głównego wątku dyskusji - to i ja nie będę już tak bardzo abstrahował.
tylko czy jednak nie potrafisz oddzielić się od swojego teizmu, czy z innych powodów takie teistyczne teksty piszesz. >Otóż odpowiadam Ci: Nic człowieka nie musiało projektować a kształtowany był w procesie ewolucji i doboru naturalnego przez czynniki zewnętrzne, w jakich mu przyszło żyć. Naprawdę tak ciężko się z tym pogodzić?
Czyli nie był projektowany - a byl kształtowany To nie jest aż taka różnica.
>a nie boga tam wsadzać. Tak się składa, że kiedyś bóg deszcze lub susze zsyłał, plagami rozmaitymi ludzi traktował, zwycięstwa w bitwach dawał, gwiazdami nad naszymi głowami obracał. I wszystkie te fuchy już mu odebrano. Jak widać niedobrze się kończy tłumaczenie bogiem naszej niewiedzy. Niedobrze i dla wyznawców i dla
Kto Mu odebrał? Dla osób wierzących nikt Mu tego nie odebrał. Jak jedziesz swoim samochodem, to układ kierowniczy skręca, czy ty skręcasz? Jak dzwonisz do kogoś, to Ty dzwonisz, czy telefon łączy się z siecią, centrala komutuje i łączy z odbiorcą? Jeśli istnieje Bog, to tak samo może zsyłać pioruny powstałe w wyniku przeskakiwania ładunków elektrostatycznych, jak i - przed laty - pioruny biorące sie nie wiadomo skąd. Nie widzę tu żadnej sprzeczności i umniejszenia boskiej potęgi w wyniku poznania mechanizmu pioruna.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | pavvel (8272 punktów) | > Zaiste ciekawe. Jak nic mogło zrobić wielkie BUM. Czy Twoje książki dają i na to odpowiedz?Być może poznamy kiedyś odpowiedź i na to pytania. A na razie możesz tam swojego boga umieszczać. Istnienia takiego boga, który tylko Bum zrobił i przestał się wtrącać obalić się na razie nie da. > >A pisałeś, że starasz się abstrahować od teizmu, a na każdym kroku on (teizm) z Twoich słów wychodzi.> Coz - dokładnie tak samo jak z Ciebie wychodzi co rusz Twój ateizm i nie potrafisz się od niego oddzielić.Widzisz, sytuacja nie jest symetryczna. Ty w istnienie boga po prostu wierzysz i to mam wrażenie tak głęboko, że nie jest możliwe żebyś zmienił zdanie. Spotkać można czasem podobnych ateistów. Oni wierzą, że boga nie ma i też co byś nie powiedział ich zdania nie zmienisz. Początki mojego braku wiary wynikają z samodzielnego czytania biblii. Starałem się też dowiedzieć choć trochę o innych religiach. Apokryfy czytywałem. Równolegle uczyłem się. Starałem się poznać i zrozumieć jak działa świat. Moje wnioski? Bóg biblijny wykluczyć się daje łatwo. Jakaś inna jego postać tym trudniej im mniej obecny w naszej codzienności ten bóg jest. A wiesz jak najłatwiej pozbyć się z wiary w boga? Posłuchać argumentów walczących teistów. Pisałem w innym wątku, że fajnie byłoby spotkać takiego, który przedstawi jakiś spójny logicznie i niesprzeczny z nauką światopogląd, a jego wiara będzie oparta na wiedzy, a nie jej braku. Ciągle czekam, bo dyskusja z kimś takim mogłaby być naprawdę ciekawa. Żeby było jasne: Ja nie twierdzę, że boga nie ma. Ja tylko nie wierzę w to, że jest. Brak wiary w istnienie jest czymś innym niż wiara w nieistnienie. > No tak, ale Ty nie starasz się od niego (ateizmu) abstrahować.Od czego mam abstrahować? Od racjonalnego podejścia do problemów? Mam wszystko próbować wyjaśniać za pomocą boga, żeby teiści byli zadowoleni? Nawet gdy przeczy to wiedzy i zdrowemu rozsądkowi? > ponieważ odbiegliśmy od głównego wątku dyskusji - to i ja nie będę już tak bardzo abstrahował.A robiłeś to? Nie mówiłeś o bogu wprost, ale ta idea przebijała z prawie każdej Twojej wypowiedzi. Moim zdaniem bardziej uczciwe jest postawienie sprawy jasno. Ja od początku nie ukrywam, że nie podoba mi się tłumaczenie działaniem boga, tego co można wyjaśnić inaczej. Ty nie powinieneś ukrywać, że właśnie do istnienia boga chcesz nas tu przekonywać. > >Nic człowieka nie musiało projektować a kształtowany był w procesie ewolucji i doboru naturalnego przez czynniki zewnętrzne, w jakich mu przyszło żyć. Naprawdę tak ciężko się z tym pogodzić?> Czyli nie był projektowany - a byl kształtowany To nie jest aż taka różnica.To jest kolosalna różnica. I chyba wszyscy ją dostrzegają, bo inaczej po co byłyby te spory między zwolennikami teorii ewolucji a apologetami kreacjonizmu. Ale skoro Ty jej nie dostrzegasz to doprecyzuję. Nie był projektowany, to znaczy, że nie potrzebna była jakaś wyższa inteligencja żeby powstał. Był kształtowany przez otoczenie, to znaczy że nie rozwijał się w raju pod kloszem, tylko ewoluował z pokolenia na pokolenie dostosowując się, a z czasem zmieniając warunki w jakich żyje. > > Tak się składa, że kiedyś bóg deszcze lub susze zsyłał, plagami rozmaitymi ludzi traktował, zwycięstwa w bitwach dawał, gwiazdami nad naszymi głowami obracał. I wszystkie te fuchy już mu odebrano. Jak widać niedobrze się kończy tłumaczenie bogiem naszej niewiedzy. Niedobrze i dla wyznawców i dla> Kto Mu odebrał? Dla osób wierzących nikt Mu tego nie odebrał.> Jak jedziesz swoim samochodem, to układ kierowniczy skręca, czy ty skręcasz?Czy może to bóg skręca? > Jak dzwonisz do kogoś, to Ty dzwonisz, czy telefon łączy się z siecią, centrala komutuje i łączy z odbiorcą?A może to bóg łączy? Ty do mnie piszesz, czy Twój bóg Twoją ręką klawisze naciska? Mam nadzieję, że Ty, bo z prorokiem, to już nie tak dawno rozmawiałem. Nawet na tym forum to było  > Jeśli istnieje Bog, to tak samo może zsyłać pioruny powstałe w wyniku przeskakiwania ładunków elektrostatycznych, jak i - przed laty - pioruny biorące sie nie wiadomo skąd.> Nie widzę tu żadnej sprzeczności i umniejszenia boskiej potęgi w wyniku poznania mechanizmu pioruna.A ja widzę. Jeżeli jakiś bóg jest, to musi przestrzegać teraz praw fizyki, chemii, matematyki i wszelkich innych nauk. Co to za bóg, który żeby ukarać mnie piorunem musi czekać aż zaistnieją warunki na burze, a potem mieć nadzieję, że może mnie coś trafi. Tak, tylko nadzieja mu zostaje, bo praw fizyki nie nagnie. Podsumowując: Pisałeś w którymś miejscu, że pojawiłeś się tu, żeby u ateistów zasiać wątpliwości. Powiedz mi czego teiści ateistom tak bardzo zazdroszczą? Dlaczego tak im przeszkadza, że ktoś nie potrzebuje nakazów z góry, żeby żyć godnie, lub choćby po prostu żyć w przymiotniki nie wnikając? Ja nie potrzebuję nadzorcy by obiecywał mi karę pośmiertną, jeżeli zrobię coś źle. Nie potrzebuję też obietnic nagrody, za to że będę postępował dobrze. Niektórzy potrzebują takich wskazówek? Nie moja sprawa. Ja nikogo na ateizm nie nawracam. A wątpliwości? Miewam je również. Nie mam na przykład pewności czy prawdziwa jest teoria inflacji. Nie do końca rozumiem co znajduje się w centrum czarnej dziury. Nawet jeżeli przypadkiem znalazłbyś kolejną rzecz, której nie rozumiem, to nie pobiegnę do kościoła. Spróbuję pogłębić swoją wiedzę, albo uznam, że to jeden z problemów nie mających wyjaśnienia obecnie, ale wszystko przed nami. A jak mimo wszystko chcesz być siewcą wątpliwości, to polecam inne serwisy albo lepsze przygotowanie merytoryczne. Tu naprawdę trzeba się wysilić. Nie wierzysz? Poczytaj wątki Miłującego prawdę albo Kosmalskiego. Ja staram się wyłapywać u nich oczywiste nielogiczności, ale są tam ludzie, którzy ich merytorycznie poprawiają. A zasób ich wiedzy jest tak duży, że podręczniki często się chowają. Polecam! Dobranoc. P.S. Rozwiązując zadanie z rachunku prawdopodobieństwa podajesz klasyczny wynik czy uwzględniasz możliwość boskiej interwencji?
|
|
|  | | rudyment (3233 punktów) | >>Podstawowym błędem tego rozumowania jest nieprawdziwe założenie przyjęte jako pewnik: że powstanie dowolnej psychiki jest efektem któregoś losowania z ich niezależnej serii. >>Każdy organizm i wyrastająca z niego ewentualna psychika jest skutkiem bardzo długiego łańcucha przyczynowo-skutkowego. Zatem otrzymanie ponownie tego samego efektu wymaga powtórzenia w najdrobniejszych szczegółach owego łańcucha. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia będzie zawsze równe zeru, bo ilość zdarzeń kształtujących przebieg łańcucha zawsze będzie większa niż ilość łańcuchów. >To, że jest "większa" nie implikuje zerowości prawdopodobieństwa. >>Drugi błąd to traktowanie świadomości jako czegoś niezależnego od od mózgu - tak, jakby to był system operacyjny ładowany do komputera. Tymczasem jest to po prostu jedna z cech charakteryzujących całość ,jaką jest istota żywa. Dlaczego akurat świadomość, a nie kolor włosów? >Jest to rozumowanie przez analogię z urządzeniami cyfrowymi, które jakkolwiek identyczne pod względem substancji mogą byc zywe, martwe i róznić się softem - moim zdaniem rozumowanie to jest spójne i logiczne - którego na obecnym etapie nauki nie można wykluczyć, gdyż jest zasadniczo niesprzeczne z jej dorobkiem. Po prostu ten program, ktorego istnienie zakładam polega wlasnie na odpowiednim ukształtowaniu tej struktury, o której piszesz, tak jak odpowiednio ukształtowana jest struktura linii papilarnych. Zapis kazdej informacji polega właśnei na stosowaniu odpowiednich struktur. Czyż nie? Mam powtarzać wszystko od początku? Zamiast tego wolę-ć zalecić twoje zalecenie: naukę czytania ze zrozumieniem i doedukowanie - tutaj konkretnie w zakresie nauk przyrodniczych.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
 | 4 na 4 | pavvel (8272 punktów) |
>Drugi błąd to traktowanie świadomości jako czegoś niezależnego od od mózgu - tak, jakby to był system operacyjny ładowany do komputera. Tymczasem jest to po prostu jedna z cech charakteryzujących całość ,jaką jest istota żywa.
Zdaniem D-D to nie jest błąd. Taka jest właśnie jego taktyka. Najpierw spróbujemy wmówić komuś, że ciało to komputer, a świadomość to system. Jak już się uda, to łatwiej będzie przekonywać, że ten soft ktoś napisać musiał.
A jeżeli już chce koniecznie widzieć w nas jakiś soft z zewnątrz, to jest nim kod genetyczny przekazany nam przez rodziców. To jedyny naukowo potwierdzony programik mający zasadniczy wpływ na nasz rozwój.
|
|
4 na 4 | -jad- (18783 punktów) |
> Weźmy rzut kostką - wypadnięcie "szóstki" także jest takim zdarzeniem -> jego prawdopodobieństwo jest niezerowe - wynosi jedna szósta. Jeśli RAZ rzucę kostką nie mam> pewności, że wypadnie akurat szóstka. Jednak, jeśli kostką tą rzucę sześć razy, to jest bardzo> prawdopodobne, że szóstka wypadnie raz - ściśle sprawę traktując, prawdopodobieństwo tego, że> szóstka nie wypadnie w ogóle wynosi 0,335 - czyli 0,665 wynosi prawdopodobieństwo, że choć raz> wypadnie szóstka. Jeśli kostką rzucisz 60 razy, to wypadnie w sumie około 10 razy szóstka. Jeśli 600> - około stu.> Weźmy wygraną w totolotka - szóstkę w dużym lotku. Prawdopodobieństwo wygranej wynosi ok.> 1/14 milionów. Czyli jeśli zagrałbyś 140 milionów razy, to ok. 10 razy trafiłbyś szóstkę. Jeśli> nieskończenie wiele razy rzucałbyś kostką, czy grał w totka, wówczas również nieskończenie wiele> razy trafisz szóstkę - tak na kostce, jak i w lotku. Wszak nieskończoność, czy to podzielona> przez 6, czy przez 14 milionów pozostaje nieskończonością - jeśli ktoś nie wierzy, proponuje> doedukowanie się  Dzięki za ciekawy wykład  > Tak więc skoro zdarzenie polegające na powstaniu rozumnej istoty będącej Tobą zrealizowało się> - czyli, że jego prawdopodobieństwo jest niezerowe, to mając do dyspozycji nieskończenie długi> okres czasu i bardzo dużą ilość losowań przypadających na jednostkę czasu - nie mam tu na> myśli tylko ludzi, rozumne są również zwierzęta - a jako zatwardziały materialista pewnie nie> sądzisz, że tylko Ziemia w Układzie Słonecznym w Galaktyce Drogi Mlecznej otrzymała jako jedyna> zaszczyt posiadania żywych mieszkańców - musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje> "Ja" odrodzi się jeszcze praktycznie nieskończenie wiele razy - nie tylko tu i> teraz, ale także tam i kiedyś.Idźmy dalej tym tokiem rozumowania, zakładając nieskończoność świata i czasu. Musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje "Ja" już istnieje nieskończenie wiele razy. Nie tu ale raczej Tam.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje "Ja" już istnieje nieskończenie wiele razy. I widzę w tym ciekawostkę dla userów śledczych, oraz problem dla moderatorów www.racjonalista.pl/forum.php/s,214925
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | prawdopodobne, że Twoje "Ja" już istnieje nieskończenie wiele razy. Nie tu ale raczej Tam. Oczywiście, ze jest to prawdopodobne. Dziękuję za uważne i nietendencyjne przeczytanie moich wywodów  > "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > prawdopodobne, że Twoje "Ja" już istnieje nieskończenie wiele razy. Nie tu ale raczej Tam.> Oczywiście, ze jest to prawdopodobne. Dziękuję za uważne i nietendencyjne przeczytanie moich wywodów  Nie ma za co  Teraz ciekawi mnie, czym to "Ja" tak naprawdę jest, bo zdaje mi się, że trochę się ono rozmywa w tej nieskończoności i może właściwie byłoby powiedzieć "My".
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 7 na 7 | jkl; (5859 punktów) | >>"Ja" odrodzi się jeszcze praktycznie nieskończenie wiele razy - nie tylko tu i >>teraz, ale także tam i kiedyś.
>Idźmy dalej tym tokiem rozumowania, zakładając nieskończoność świata i czasu. Musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje "Ja" już istnieje nieskończenie wiele razy. Nie tu ale raczej Tam.
Co więcej, by czyjeś "Ja" mogło się ponownie odtworzyć, otworzeniu musieli by ulec też rodzice, dziadkowie, okoliczności... Krótko mówiąc cały Wszechświat powinien się cyklicznie powtarzać w absolutnie niezmiennej formie.
Tylko nawet jeśli tak jest, to nie wiem z czego moja obecna świadomość miałaby się cieszyć- że już kiedyś byłam lub będę -identyczna w każdym geście w każdej minucie życia. I identyczna w nieświadomości poprzednich istnień. A pamiętać to nawet nie bardzo miałabym co, bo nasze wspomnienia byłby identyczne, nierozróżnialne.
Ta koncepcja nie daje nic ponad to, że żyje się i umiera hurtowo.
|
|
|  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | > Ta koncepcja nie daje nic ponad to, że żyje się i umiera hurtowo.Byc może - dlatego daję jej tylko jakieś 10%  Uważam jednak, ze jest dopuszczalna i możliwa - zdaje sie, ze podobnie, jak Ty
|
|
| |  | | jkl; (5859 punktów) | > Byc może - dlatego daję jej tylko jakieś 10%  > Uważam jednak, ze jest dopuszczalna i możliwa - zdaje sie, ze podobnie, jak Ty  Jak wyliczyłeś te 10% i ile procent dałbyś równie dopuszczalnej i możliwej- acz konkurencyjnej- teorii o snuciu się w księżycowe noce i dzwonieniu łańcuchami?
|
|
| | |  | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) | >Jak wyliczyłeś te 10% i ile procent dałbyś równie dopuszczalnej i możliwej- acz konkurencyjnej- teorii o snuciu się w księżycowe noce i dzwonieniu łańcuchami?
To moje subiektywne odczucie. Nie mów, że Ty nie używasz subiektywnych mia. np. oceniając prawdopodobieństwo, że Twój partner Cie zdradza lub, że parlament zdecyduje sie na podwyżkę VAT. To ile daję innym koncepcjom nie jest również tematem tego wątku.
|
|
5 na 5 Xion (501 punktów) (zablokowany) | > Czyli, że to, iż Ty urodziłeś się, jako Ty było pewnym zdarzeniem mającym niezerowe> prawdopodobieństwo, które się zrealizowało.Chwileczkę... Czyli niezerowe prawdopodobieństwo miało też zdarzenie przeciwne, polegające na tym, że Ja urodziłbym się jako nie-Ja. A niech to, jakież szczęście miałem, że jednak urodziłem się sobą  A trochę poważniej: już w tym zdaniu można zauważyć, że pan D-D zakłada istnienie niematerialnego ośrodka świadomości, zwanego potocznie duszą, gdyż to jest właśnie to, co kryje się pod pierwszym użyciem słówka 'Ty'.
|
|
3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | A co to jest "ja"?
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje "Ja" odrodzi się jeszcze praktycznie nieskończenie wiele razy...
Niestety nie mogę sobie przypomnieć, aby odrodziło się chociaż raz. To po pierwsze. Po drugie zaś: ja, które odrodzi się po raz pierwszy, nie będzie tym ja, które odrodzi się po raz enty. W ten sposób dotykamy problemu iluzji tożsamości ja. A tym samym iluzji problemu: skoro nie ma ja, nie ma problemu reinkarnacji.
|
|
1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | Dałem plusa bo spodobał mi się twój argument logiczno-matematyczny za reinkarnacją. Niewielu potrafi (paradoksalnie na forum rzekomych racjonalistów itp.) podchodzić w ten sposób do wszelkich zagadnień, w dodatku tak drażliwej natury. Wielki plus za to. Niemal od razu dostrzegłem jednak bardzo poważny błąd w tym ciągu logicznym. Na czym on polega, już tłumaczę. Twoje stwierdzenie: Cytat:skoro zdarzenie polegające na powstaniu rozumnej istoty będącej Tobą zrealizowało się (...) musisz przyznać, że jest prawdopodobne, iż Twoje "Ja" odrodzi się jeszcze praktycznie nieskończenie wiele razy - nie tylko tu i teraz, ale także tam i kiedyś.
Poparłeś je takim wnioskowaniem: Cytat:Jeśli RAZ rzucę kostką nie mam pewności, że wypadnie akurat szóstka. Jednak, jeśli kostką tą rzucę sześć razy, to jest bardzo prawdopodobne, że szóstka wypadnie raz - ściśle sprawę traktując, prawdopodobieństwo tego, że szóstka nie wypadnie w ogóle wynosi 0,335 - czyli 0,665 wynosi prawdopodobieństwo, że choć raz wypadnie szóstka. Jeśli kostką rzucisz 60 razy, to wypadnie w sumie około 10 razy szóstka. Jeśli 600 - około stu. Weźmy wygraną w totolotka - szóstkę w dużym lotku. Prawdopodobieństwo wygranej wynosi ok. 1/14 milionów. Czyli jeśli zagrałbyś 140 milionów razy, to ok. 10 razy trafiłbyś szóstkę. Jeśli nieskończenie wiele razy rzucałbyś kostką, czy grał w totka, wówczas również nieskończenie wiele razy trafisz szóstkę - tak na kostce, jak i w lotku. Wszak nieskończoność, czy to podzielona przez 6, czy przez 14 milionów pozostaje nieskończonością A więc: Cytat:mając do dyspozycji nieskończenie długi okres czasu i bardzo dużą ilość losowań przypadających na jednostkę czasu (...) musisz przyznać, że jest prawdopodobne, że Twoje "Ja" odrodzi się jeszcze praktycznie nieskończenie wiele razy - nie tylko tu i teraz, ale także tam i kiedyś. Z tego ma wynikać iż: rzucając kostką nieskończenie wiele razy wyrzucamy tym samym nieskończoną ilość szóstek, piątek, czwórek, trójek i jedynek. stąd skoro narodziłem się już raz ( wylosowano mnie już raz) to tym samym (tak jak przy rzucie kostką) nie ma powodów do tego abym nie narodził się powtórnie, i tak w nieskończoność. Ten wniosek mi się spodobał. Z pewnych względów nie można go podważyć, gdyż rzeczywiście przy założeniu "ślepego losu" rzecz musiałaby wyglądać właśnie tak, jak ją przedstawiłeś. Powiedziałem na początku iż widzę jednak błąd w samym tym matematyczno-logicznym ciągu. Polega on na tym: rzucając kostką nieskończoną ilość razy rzeczywiście wyrzucalibyśmy nieskończoną ilość szóstek, piątek itd. - - - rzecz w tym iż na kostce mamy tylko sześć możliwości - - - tymczasem w rzeczywistej nieskończoności - - mamy ich nieskończenie wiele - stąd właściwym logicznie jest wniosek iż każda opcja wypada tylko raz. Wówczas cały wszechświat (przy założeniu również iż jest w jakimś sensie nieskończony) traktujemy jako taką kostkę, na której jednak jest nieskończenie wiele opcji. Poza tym... zakładając iż "ślepy los" rzuca kostką nieskończoną ilość razy, w gruncie rzeczy nie możemy powiedzieć iż byłby w stanie rzucić nią chociaż raz. Inaczej mówiąc, taki wszechświat nieskończony nie mógłby być jak ta kostka puszczony w ruch kiedykolwiek, ponieważ nie możemy zakładać już początku ani końca tego ruchu. Ta kostka (ten wszechświat) nie mogłaby być więc wyrzucona nawet jeden raz. Dlatego też założenie nieskończonego, a już tym bardziej skończonego wszechświata bez aktu stwórczego wyklucza po prostu jego istnienie. On wszakże istnieje. Na co jest to dowód?  w swoim rozumowaniu założyłeś też odgórnie wiele rzeczy (to jednak iż zastosowałeś to samo rozumowanie z kostką mającą tylko sześć opcji, tak jakby w nieskończoności też było ich tylko sześć, czy też po prostu jakaś ograniczona liczba - było już po prostu zwykłym błędem). szacunek jednak dla tego, iż rozumowe podejście nie jest ci obce. Gdybyś to rozumowanie uściślał i precyzował dalej - jest możliwość, że dojdziesz do wielu wspaniałych wniosków, do których nie dojdą ci, którym takich rzeczy się po prostu robić nie chce, i nawet nie potrafią się do tego rzeczowo odnieść. ja sam widzę już, że pociągnięcie tego rozumowania stwarza wiele możliwości. Trzeba jednak - tak jak ty to zrobiłeś - umieć od czegoś zacząć. To jest najważniejsze. tak iż wersja z reinkarnacją jest zwyczajnie sprzeczna z logiką tak przy założenie samego "ślepego losu" jak i założeniu aktu stwórczego, ponieważ ten również nie wyklucza logiki - dzięki temu przecież myślimy logicznie, odkrywamy prawa we wszechświecie, rozwijamy naukę itd.
|
|
 | | Dziarmaga-Działyński (43 punktów) |
> ja sam widzę już, że pociągnięcie tego rozumowania stwarza wiele możliwości. Trzeba jednak - tak jak ty to zrobiłeś - umieć od czegoś zacząć. To jest najważniejsze.> tak iż wersja z reinkarnacją jest zwyczajnie sprzeczna z logiką tak przy założenie samego "ślepego losu" jak i założeniu aktu stwórczego, ponieważ ten również nie wyklucza logiki - dzięki temu przecież myślimy logicznie, odkrywamy prawa we wszechświecie, rozwijamy naukę itd.>  Dzięki za rzeczową ocenę  Nie chcę się aż tak bardzo angażować w dyskusję, więc wrócę tu za jakiś czas, być może dołączą tu jeszcze jakieś nowe osoby przywiedzione Googlami  Pozdrawam SDD
|
|
|  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | Z przyjemnością odniosłem się do twojego tekstu. Tak, że... nie ma sprawy. Rzeczowe myślenie zawsze poszerza horyzonty.
|
|
| jezus _mahomet (324 punktów) | znamy wiele przypadków trafienia szóstki w totka i wyrzucenia szóstki kostką do gry, nie znamy żadnego przypadku reinkarnacji, tzn że te rozważania są bez sensu równie dobrze możecie się zastanawiać jakie jest prawdopodobieństwo że zamienicie się w latający czajniczek Russella (najlepiej różowy)  był już taki jeden (idiota) co wyliczył prawdopodobieństwo istnienia boga, nie warto iść jego śladami
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | |
|
|  | 1 na 1 | jezus _mahomet (324 punktów) | |
|
| |  | | finerbijk (17282 punktów) | Pisała o tym prasa chyba w każdym kraju - łatwo można sprawdzić w sieci, no chyba, że o międzynarodowy spisek. Proponuje też przeczytać o przypadku SANTI DEWI. Można łatwo wygooglować.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > prawdopodobne, że Twoje >"Ja" odrodzi się
To po prostu niemożliwe, Twoje ja rozłoży się wraz z ciałem, a gdy nastąpi rozkład, II Zasada Termodynamiki zakazuje odradzania się (mówiąc w skrócie myślowym)
doku
|
|
| lontri (16088 punktów) | Ciekawa teza, jednak sądzę, że nie do obronienia w całości. Ja, czyli pewien indywidualny rodzaj odzwierciedlenia rzeczywistości w indywidualnej świadomości, jest 'wytworem' skomplikowanych zależności bio-psycho-społecznych. O ile można się zgodzić, że na poziomie bio. może teoretycznie dojść do pojawienia się osobnika genetycznie identycznego, to - jak pokazuje przypadek bliźniąt jednojajowych, nie oznacza to automatycznie identyczności 'ja'. Genotyp determinuje fenotyp do pewnego stopnia. Np. badania Strelaua i Zawadzkiego wskazują np. że czynniki genetyczne odpowiadają za ok. 60-70% zmienności cech temperamentu, inne czynniki za około 30%. To samo może dotyczyć innych cech osobowości. Można sobie wyobrazić pojawianie się jednostki identycznej genetycznie i to, że zaistnieje ona w identycznych warunkach fizycznych i społecznych, ale... wszechświat jest w nieustannym ruchu i zmianie. Nie sądzę, aby od początku wszechświata zaistniały w nim dwie takie same pod względem warunków sekundy, nie mówiąc o dniach. Wszechświat jest o wiele bardziej zróżnicowany niż schemat totolotka. Potrafisz podać wzór na określenie w nim prawdopodobieństwa zdarzeń o wyższym poziomie złożoności? A jeśli istniało wiele wszechświatów i każdy z nich jest inny od poprzedniego? Przy tak nikłym prawdopodobieństwie zapewne nawet Pascal straciłby wiarę. Sądzę więc, że każdy z nas jest skazany na jedyność, indywidualność i wyjątkowość.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|