Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odp: Kontrakcja dla prolife

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
13-07-2011 23:09prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kontrakcja dla prolife
Ocena -8 na 10

>Zapraszam do wypowiedzi.
Mam tylko jedno pytanie.
Dlaczego chcesz zachęcać i pomagać kobietom w usuwaniu ciąży, a nie w donoszeniu i urodzeniu dzieciątka?
Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić?

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ARGutowski (797 punktów)Odp: Kontrakcja dla prolife
>Mam tylko jedno pytanie.
>Dlaczego chcesz zachęcać i pomagać kobietom w usuwaniu ciąży, a nie w donoszeniu i urodzeniu dzieciątka?
>Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić?

Ciekawe i perfidne pytanie, z gatunku "szach-mat". Jak padnie odpowiedź "tak, kiedyś usunęłam", to następnym ruchem będzie "Teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić, więc prowadzisz kampanię, och... jesteś taka nieszczęśliwa, choć nie zdajesz sobie z tego sprawy. Wspólczuję ci, bo nie wiesz, co robisz!".

Gdy padnie odpowiedź "nie, nie usunęłam", to następnym ruchem będzie "Widzisz, ty wszystko znasz tylko z teorii, nawet nie wiesz, jak takie kobiety potem cierpią".

Ktoś ma pomysł na dalszy algorytm debaty - jak wybrnąć z takiej sytuacji?

EDIT (po ok. 15 min.):
już mam! Moja propozycja: "Ja nie "zachęcam kobiet do usunięcia ciąży", jak twierdzisz. Ja tylko chcę, by miały wolny wybór. Jak kobieta zechce urodzić, to również się będę cieszyć - pod warunkiem, że to będzie jej decyzja, że będzie szczęśliwa".
13-07-2011 23:48 
 Ocena-3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Ciekawe i perfidne pytanie, z gatunku "szach-mat".
To tu już mi przypisujesz jakieś szatańskie zamysły.
A ja tylko twierdzę, że każda ,w miarę normalna kobieta, pragnie mieć dziecko, bo tak ją natura ukształtowała.
Wszyscy tak przecież twierdzą ,ci którzy potępiają homoseksualizmy i pedofilie!
Że zadaniem człowieka jest się rozmnażać poprzez heteroseksualny związek. Czyż nie?
A tu nagle taka atencja dla pozbywania się dziecka!
Taka zaciętość! Usuń! Zabij! Nie ródź!
A z drugiej strony walka o in vitro. Bo biedne mamusie tak bardzo pragną urodzić, że gotowe są nawet poświęcić inne dzieci, zapasowe, byleby to jedno mieć.
Czy nie ma jakiejś metody w tym szaleństwie?

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
14-07-2011 00:14 
 Ocena 4 na 4
ARGutowski (797 punktów)
>To tu już mi przypisujesz jakieś szatańskie zamysły.
>A ja tylko twierdzę, że każda ,w miarę normalna kobieta, pragnie mieć dziecko, bo tak ją natura ukształtowała.

Generalizujesz. I odbierasz prawo do normalności kobietom mającym inne poglądy/pragnienia niż Ty.

>Wszyscy tak przecież twierdzą ,ci którzy potępiają homoseksualizmy i pedofilie!

Faktycznie, homofoby wymieniające jednym tchem pedofilów obok homoseksualistów są częścią tego samego problemu, z którym staramy się tutaj walczyć.

>Że zadaniem człowieka jest się rozmnażać poprzez heteroseksualny związek. Czyż nie?

Nie. Rola biologiczna nie jest żadnym "zadaniem" człowieka, można z niej swobodnie zrezygnować. Człowiek świadomy nie jest niewolnikiem swojej biologii.

>A tu nagle taka atencja dla pozbywania się dziecka!
>Taka zaciętość! Usuń! Zabij! Nie ródź!

Powtarzam jeszcze raz: jesteśmy pro-choice, czyli za wyborem. A nie "pro-death", jakby chcieli nasi przeciwnicy. Wszystko, na czym nam zależy, to wolny wybór kobiety. Jakikolwiek, byleby wolny od zewnętrznych nacisków i niepotrzebnego poczucia winy.

>A z drugiej strony walka o in vitro. Bo biedne mamusie tak bardzo pragną urodzić, że gotowe są nawet poświęcić inne dzieci, zapasowe, byleby to jedno mieć.

Są różne kobiety, więc są różne potrzeby. A z tymi "zapasowymi dziećmi" to już czysta retoryka.

>Czy nie ma jakiejś metody w tym szaleństwie?

To nie szaleństwo, tylko różnorodność postaw, pragnień, życiorysów. Zupełne przeciwieństwo uniformizacji i uprzedmiotowienia kobiet, zepchnięcia ich do roli reproduktora - jak chciałabyś to właśnie zrobić.
14-07-2011 00:26 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
Jeśli mogę Ciebie prosić to proszę byś nie reagował na posty niejakiej prof. Grabowskiej.
One mają jedynie na celu rozwalić dyskusję.

Z góry dziękuję.

Choć jednocześnie się kajam, że nieraz (nawet w tym wątku) nie potrafię się powstrzymać przed kontrkomentarzem ad wykwity prof. Grabowska.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
14-07-2011 00:59 
 Ocena-4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Powtarzam jeszcze raz: jesteśmy pro-choice, czyli za wyborem
Wybierać to sobie można "przed", a nie "po".
Masz prawo wybrać , że nie chcesz mieć dzieci. To jest oczywiste.
Zabezpieczaj się, wysterylizuj, używaj kalendarzyka itp.
Ale jak dziecko (zwane dla niepoznaki zygotą czy płodem już jest) to nie masz moralnego prawa pozbawiać go prawa do życia.
To tak jak z jazdą samochodem.
Jak chcesz jechać to nie pij. Możesz wybrać.
Ale jak już się napiłeś i jedziesz ,to się musisz liczyć z konsekswencjami.
> Wszystko, na czym nam zależy, to wolny wybór kobiety
I mnie na tym zależy! Ma prawo wybrać! Ale "przed" a nie już "po".
To tak jakby pijany kierowca się tłumaczył. Proszę mi pozwolić wybrać. Wybieram teraz trzeźwość. Nie jestem winny temu wypadkowi, który spowodowałem. Ja nie chciałem przejechać tej pani. Przecież mam wybór?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-08-2011 18:50 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>A z drugiej strony walka o in vitro. Bo biedne mamusie tak bardzo pragną urodzić, że gotowe są nawet poświęcić inne dzieci, zapasowe, byleby to jedno mieć.
No ale przecież żadne z tych "zapasowych" "dzieci" nie jest "poświęcane", bo gdyby nie in vitro, tez nigdy by nie zaistniało.
Ignorancja (4718 punktów)
>
>Zapraszam do wypowiedzi.
>Mam tylko jedno pytanie.(ja)
>Dlaczego chcesz zachęcać i pomagać kobietom w usuwaniu ciąży, a nie w donoszeniu i urodzeniu dzieciątka?
>Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić? (prof. Grabowska).

Będę usuwać (próbować) każdą ciążę niechcianą.

Dziękuję serdecznie za merytoryczny głos w dyskusji, prof. Grabowska.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić?

Minus. Nie podoba mi się ten sposób argumentacji.
13-07-2011 23:53 
 Ocena-3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić?
>Minus. Nie podoba mi się ten sposób argumentacji.
Mnie też nie, bo jest ad personam, ale już nie mam siły na Ignorancję!

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
14-07-2011 00:06 
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
>>>Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić?
>>Minus. Nie podoba mi się ten sposób argumentacji.
>Mnie też nie, bo jest ad personam, ale już nie mam siły na Ignorancję!
Och no patrzcie moi mili, nie masz siły na Ignorancję? To super.

Czy Ignorancja ciebie grabowska zaczepiała? Nie.
To ty wiecznie węszysz i próbujesz naciągać podług swego widzimisię każdy wątek dotyczący aborcji.

I także teraz próbujesz robić rozpierduchę, bo wredna Ignorancja po miesiącach niebytu nagle postanowiła coś napisać na forum Racjonalisty.

Akurat w temacie, który tobie grabowska nie leży.

No patrz jaki niefart.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
14-07-2011 00:20 
 Ocena-3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

> To ty wiecznie węszysz
A węszę, bo jestem pro life a nie pro mortem
> próbujesz robić rozpierduchę
Jeśli głos w dyskusji nazywasz rozpierduchą?
Ja wiem, że byłabyś zadowolona żeby każdy podbijał Twój bębenek!
Ale ja nie będę!
> w temacie, który tobie grabowska nie leży
Już mnie poniżasz pisząc moje nazwisko małą literą!
Temat mi leży, tylko mam inne zdanie niż Ty.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
14-07-2011 00:44 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>> To ty wiecznie węszysz(ja)
>A węszę, bo jestem pro life a nie pro mortem (grabowska)
>> próbujesz robić rozpierduchę (ja)
>Jeśli głos w dyskusji nazywasz rozpierduchą? (grabowska)
>Ja wiem, że byłabyś zadowolona żeby każdy podbijał Twój bębenek!
>Ale ja nie będę! (grabowska)

No to inni zajmą się merytorycznie tym wątkiem, ja potem poczytam i odpowiem, a póki co dostoję kroku spamiarzowi niejakiej Grabowskiej.

Widzisz grabowska poezjo duszy mojej, ty jesteś jak gangrena na zdrowym ciele narodu, ale to ciało tak długo tego niespostrzeże, jak długo bólu nie zarejestruje.

Ach. Jesli o biologii mowa. Gatunki posiadające najbardziej toksyczne substancje (jak ty) wypracowały równoczesną aplikację środków znieczulających/otumaniających nazwaliby inni.

Niektórym dajesz radę ów środek wstrzykiwać.

Mnie do nich nie zaliczaj, miss grabowska.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
14-07-2011 01:05 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Niektórym dajesz radę ów środek wstrzykiwać.
A komu?
Będę go wstrzykiwała więcej ku chwale ojczyzny!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
14-07-2011 00:14 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Czyżbyś sama niegdyś usunęła ciążę i teraz chcesz swój czyn usprawiedliwić?
>Minus. Nie podoba mi się ten sposób argumentacji.

Się przyłączam.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
21-07-2011 12:35 
 Ocena-1 na 3
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Się przyłączam.
O, drugi szarak.
21-07-2011 21:32 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Się przyłączam.
>O, drugi szarak.

Z tych Nowaków - jak sądzę?

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
23-07-2011 08:56 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>>O, drugi szarak.
>Z tych Nowaków - jak sądzę?
Nie z tych, ale jak widać Nowaki też Szaraki, kicają wszędzie dokoła. Więc punkcik dla Ciebie (ale nie mogę przyznawać na razie).
21-07-2011 12:13 
 Ocena-1 na 3
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Nie podoba mi się ten sposób argumentacji.
Podobnie zającowi wilk się nie podoba: szarak nie daje rady.
21-07-2011 14:33 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Druga Grabowska się nam objawiła. Willkommen, bienvenue, welcome im Kabarett, au cabaret, to cabaret.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
21-07-2011 15:29 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Druga Grabowska się nam objawiła. Willkommen, bienvenue, welcome im Kabarett, au cabaret, to cabaret.

Nie jest przecież Grabowska jedyną osobą w sieci plującą tego typu żenującymi "argumentami" ad personam.
21-07-2011 15:29 
 0 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>się nam objawiła
Chyba Tobie; objawienia to mają mohery i kołtuny.
21-07-2011 15:37 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>się nam objawiła
>Chyba Tobie; objawienia to mają mohery i kołtuny.

Naprawdę warto się niekiedy zastanowić ZANIM się popisze ubóstwem językowym.
23-07-2011 09:18 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Naprawdę warto się niekiedy zastanowić ZANIM się popisze ubóstwem językowym.
Pięknie dziękuję za poradę, ale swoje popisy wolę reżyserować sama.
liliac (147340 punktów)
>>Naprawdę warto się niekiedy zastanowić ZANIM się popisze ubóstwem językowym.
>Pięknie dziękuję za poradę, ale swoje popisy wolę reżyserować sama.

Ewidentnie, droga koleżanko, widać, że nie bardzo ci to wychodzi
23-07-2011 11:10 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Ewidentnie, droga koleżanko, widać, że nie bardzo ci to wychodzi
Co mi nie wychodzi, samodzielność?

Wprawdzie usiłujesz przeszkodzić, ale się nie daję.
23-07-2011 11:18 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Ewidentnie, droga koleżanko, widać, że nie bardzo ci to wychodzi
>Co mi nie wychodzi, samodzielność?
>Wprawdzie usiłujesz przeszkodzić, ale się nie daję.

Ośmieszasz się.
Jeśli elementami twojej samodzielności mają być żenująca nieudolność językowa i agresywne, a głupie, zaczepki, to - oczywiście - masz do nich prawo. Dopóki mieścisz się w Regulaminie.
23-07-2011 11:47 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Ośmieszasz się.
Się???
21-07-2011 15:38 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>się nam objawiła
>Chyba Tobie; objawienia to mają mohery i kołtuny.
To w końcu jesteś drugą Grabowską czy nie?
Faktycznie unikam argumentów ad personam. To był pierwszy i ostatni na moje ponad 4 tys. wypowiedzi.
Zawsze zaś staram się używać argumentów rzeczowych, ale z kolei wtedy mnie spotykają wyzwiska i epitety zamiast merytorycznych odpowiedzi.
Ot, bądź tu mądra i pisz wiersze!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 17:20 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>To w końcu jesteś drugą Grabowską czy nie?
>Faktycznie unikam argumentów ad personam. To był pierwszy i ostatni na moje ponad 4 tys. wypowiedzi.
>Zawsze zaś staram się używać argumentów rzeczowych, ale z kolei wtedy mnie spotykają wyzwiska i epitety zamiast merytorycznych odpowiedzi.
>Ot, bądź tu mądra i pisz wiersze!
Szanowna Pani Profesor, nigdy i z niczym nie należy przesadzać.

@@@
.
23-07-2011 09:13 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>To w końcu jesteś drugą Grabowską czy nie?
A gdzież mi tam do Ciebie, Profesorowo!

>staram się używać argumentów rzeczowych, ale z kolei wtedy mnie spotykają wyzwiska i epitety zamiast merytorycznych odpowiedzi.
Jedna jest zasada u pospólstwa, że lepszy ich wkurza, a druga, że pospolitość z definicji liczniejsza.

Jest też trzecia, najgorsza, że owi mierni liczni zawsze znajdują wodzów sobie podobnych.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Dlaczego chcesz zachęcać i pomagać kobietom w usuwaniu ciąży, a nie w donoszeniu i urodzeniu dzieciątka?

Może ja nie umiem czytać, ale nikt tu nie chce zachęcać kobiet do usuwania ciąży, a jedynie dać im do tego PRAWO, a przede wszystkim sprzeciwić się propagandzie, która chce kobiet tego prawa całkowicie pozbawić.

Bo każdy racjonalnie myślący człowiek uważa, że kobieta ma prawo usunąć dziecko co najmniej, jeśli zagraża to jej życiu lub/i zdrowiu bądź jest ono wynikiem gwałtu...

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>nikt tu nie chce zachęcać kobiet do usuwania ciąży, a jedynie dać im do tego PRAWO
Wolałabym jednak, aby dawano PRAWO kobietom do rodzenia dzieci a nie do ich usuwania.
No bo wiesz, dać prawo do usuwania jest o wiele prościej niż zapewnić warunki do urodzenia.
> jeśli zagraża to jej życiu lub/i zdrowiu bądź jest ono wynikiem gwałtu...
Jeśli zagraża jej życiu, ma prawo wybrać życie własne. Co do gwałtu to dlaczego ma zabijać to dziecko? A co ono jest winne, że tatuś zgwałcił. To uważasz, że to dziecko załuguje na śmierć z winy tatusia?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
14-07-2011 00:50 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
>Jeśli zagraża jej życiu, ma prawo wybrać życie własne. Co do gwałtu to dlaczego ma zabijać to dziecko? A co ono jest winne, że tatuś zgwałcił. To uważasz, że to dziecko załuguje na śmierć z winy tatusia?

A co ona jest winna,że tatuś zgwałcił. Juz się ona nie liczy?
Zasługuje na psychiczne tortury, gorsze od śmierci ( wszak ta jest li tylko chwilą)?

Ach skarbie grabowska ... śmierć z winy tatusia, czy z winy mamusi, a może w winy grabowskiej, która tak chce tą śmierć blastuli przedstawiać, bo tak jej się w główce uroiło?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
14-07-2011 00:52 
 Ocena 5 na 5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Wolałabym jednak, aby dawano PRAWO kobietom do rodzenia dzieci a nie do ich usuwania.

Nikt im nie ma zamiaru tego prawa odbierać, to prawo w cywilizowanych krajach mają wszystkie kobiety. Mogą decydować nawet postawić życie dziecka nad swoim. To jest ich decyzja.

>No bo wiesz, dać prawo do usuwania jest o wiele prościej niż zapewnić warunki do urodzenia.

Z tym zapewnianiem warunków do urodzenia to jest problem. Łatwo tak sobie gawędzić. Co niektórym prawicowcom wydaje się, że jak się będzie więcej dzieci rodzić to więcej dzieci będzie pracować na ich emerytury i będzie cacy.

Tak nie jest. Dzieci trzeba wychować, wykształcić i trzeba stworzyć dla nich miejsca pracy. Spadek liczby urodzeń to taki sam problem jak wzrost. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową i sceptycyzmem.

Też uważam, że powinny być lepsze warunki socjalne i udogodnienia, ale z drugiej strony wielodzietność i bieda jest problemem. Nie ma najmniejszego sensu promować wielodzietnego modelu rodziny, kiedy tych dzieci nie czeka żadna przyszłość.

To wszystko są zagadnienia dla specjalistów i ludzi na pewno mądrzejszych ode mnie. Jestem jednak przekonany że w tych sprawach trzeba się kierować również zdrowym rozsądkiem, a nie tylko wmawiając, że lepiej mieć dużo dzieci do kochania, niż mniej.

>> jeśli zagraża to jej życiu lub/i zdrowiu bądź jest ono wynikiem gwałtu...
>Jeśli zagraża jej życiu, ma prawo wybrać życie własne. Co do gwałtu to dlaczego ma zabijać to dziecko? A co ono jest winne, że tatuś zgwałcił. To uważasz, że to dziecko załuguje na śmierć z winy tatusia?

Po pierwsze i najważniejsze tam gdzie jest preembrion nie ma ma dziecka. Embrion, płód, tak samo. Więc pytam grzecznie - jakie dziecko?

Jak kobieta się zdecyduje w piątym miesiącu ciąży, że nie chce dziecka (już dziecka) to zupełnie inna sprawa niż w trakcie pierwszego miesiąca, kiedy nie ma żadnego dziecka. No bo jakie dziecko?

Jeśli zlepek tych komórek ma być traktowany jak człowiek, bo może być człowiekiem, to podobnie trzeba kazać współżyć wszystkim dojrzałym płciowo ludziom, bo przeciwnie zabijamy dziennie miliony dzieci!

Poza tym, a raczej przede wszystkim, nikt nie jest w stanie zmierzyć jakiego urazu psychicznego, co naturalnie rzutuje na fizyczną kondycję organizmu, doświadczy kobieta w wyniku noszenia i rodzenia dziecka poczętego w wyniku gwałtu.

Nie wspominając do ciężkiej cholery o marzeniach i planach na przyszłość kobiety, które ciąża niweczy.

Czy zwykła empatia jest jakąś elitarną sztuką? Jakie to proste decydować o czyimś życiu. Niech urodzi i odda do adopcji. Ciąża to nie choroba, ba świetna zabawa. Figura się od tego poprawia, życie towarzyskie kwitnie, wzrastają szanse na rynku pracy, poprawia się koncentracja, same zalety cholera. To że mimo wszystko jakiś promil porodów i tak kończy się zgonem, może mieć mnóstwo komplikacji tryliard gorszych niż szybka aborcja, to obrońcy życia mają głęboko, bo przecież ten zlepek komórek trzeba sakralizować, a kobietę która chce żyć normalnie reifikują jako zwykłą szmatę.

Rzygać mi się chce jak wciąż czytam, że ktoś robi z embrionu dziecko. Jak embrion to dziecko to prosty zabieg i niech je zastępcze matki wychowują. Co za problem?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>w tych sprawach trzeba się kierować również zdrowym rozsądkiem, a nie tylko wmawiając, że lepiej mieć dużo dzieci do kochania, niż mniej.
W Brazylii działają tzw. brygady śmierci zabijajace "dzieci ulicy".
Tam tak się pozbywają problemów.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jaki to ma związek z moją wypowiedzią?

To że ktoś rozwiązuje problemy w jakiś sposób to nie znaczy, że jest to jedyny sposób rozwiązywania problemów. A już na pewno nie znaczy, że ja za tym optuję.

Marna replika, która nijak się ma do tego, co napisałem.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
19-08-2011 14:44 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów)
Cytat:
W Brazylii działają tzw. brygady śmierci zabijajace "dzieci ulicy". Tam tak się pozbywają problemów.
A w Londynie kiedyś działała grupa robiąca z bezdomnych benzynowe pochodnie. Proszę panią "prof. Grabowską" o ścisłe trzymanie się tematu, który sama zadała.

Cytat:

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Z wiary (różnych wiar, w tym także katolickiej) mieliśmy i ciągle mamy mnóstwo mordów, zamachów i wojen religijnych.

Ps. W mojej odpowiedzi Panią prof. G. umieściłem w cudzysłowie, gdyż sama mówi o sobie "Jestem prostą kobietą, ale proszę o wyrozumiałość". Stąd domniemywam, być może niesłusznie, że tytuł "prof. Grabowska" jest tylko pseudonimem.


Baruch Spinoza
"Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
14-07-2011 01:05 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Wolałabym jednak, aby dawano PRAWO kobietom do rodzenia dzieci

Zaciekawiło mnie, Grabowska, jak sobie wyobrażasz sytuację, w której Łaskawcy Wytwornie dający kobietom "PRAWO" do rodzenia dzieci, zdecydowaliby się nagle im tego "PRAWA" odmówić. Sznurować by je tam zaczęli, czy co?


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
14-07-2011 10:45 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Łaskawcy Wytwornie dający kobietom "PRAWO" do rodzenia dzieci
To była taka odpowiedź na PRAWO do zabijania dzieci.
Pisałam już o tym dziesiątki razy.
Kobieta jest tak skonstruowana przez naturę, że pragnie mieć dzieci. Natura jest tak skonstruowana, żeby się geny powielały.
Na wsiach ludzie mają po dziewięcioro dzieci i więcej.
Ta aborcyjna zaraza została stworzona przez feministki, czyli baby ,którym się we łbach wszystko poplatało.
Prawa wyborcze, prawo do nauki z prawem do życia dzieci.
Druga skarajność to Krk.
Z jednej strony Nowicka martwiąca się jakby tu ułatwić kobietom zabijanie dzieci kiedy tylko się im to zamarzy, a z drugiej Krk z jego sztywną postawą w stosunku do antykoncepcji i sterylizacji a także homoseksualizmu.
Gdtby poparł antykoncepcję i homoseksualizm nie trzeba by było dokonywać aborcji.
A jeszcze mógłby te miliardy ukradzione przeznaczyć na pomoc kobietom w rodzeniu dzieci.
Pańtwo polskie też mogłoby , zamiast wydawać miliardy na zabawy w wojenki i kupowanie F16 przeznaczyć to na ten sam cel i na oświatę.
Wtedy kto by nie chciał mieć dzieci, to by nie miał, a kto by chciał to by miał, a te nieliczne dzieci poczęte a niechciane możnaby oddać do adopcji.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
15-07-2011 23:13 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kobieta jest tak skonstruowana przez naturę,

Trudno o bardziej bałamutny argument niż "Natura" w sporach o prawo i politykę.

>że pragnie mieć dzieci

Pragnie, albo i nie pragnie. Bądź łaskawa nie wypowiadać się w imieniu innych.

>Natura jest tak skonstruowana, żeby się geny powielały.

Ja z tej "Natury" pragnę przelecieć każdą atrakcyjną kobietę w zasięgu wzroku - jak dotąd jednak nie wpadłem na pomysł, by tym pragnieniom prawne obwarowania nadawać. Hmmm... może niesłusznie się krępowałem?

>Na wsiach ludzie mają po dziewięcioro dzieci i więcej.

Wieś spokojna, wieś wesoła od zawsze słynie z szerokich możliwości nieskrępowanej realizacji pragnień .

>Ta aborcyjna zaraza została stworzona przez feministki,

Przerywanie ciąży starsze jest od feminizmu o tysiące lat.

>czyli baby ,którym się we łbach wszystko poplatało.

Tiaaa...

>Prawa wyborcze, prawo do nauki z prawem do życia dzieci.

Embrion "dzieckiem" jest w takiej samej mierze, w jakiej jest i staruszkiem.

>Druga skarajność to Krk.
>Gdtby poparł antykoncepcję i homoseksualizm nie trzeba by było dokonywać aborcji.

Wytłumacz mu to .

>A jeszcze mógłby te miliardy ukradzione przeznaczyć na pomoc kobietom w rodzeniu dzieci.

Jak wyżej.

>Pańtwo polskie też mogłoby , zamiast wydawać miliardy na zabawy w wojenki i kupowanie F16 przeznaczyć to na ten sam cel i na oświatę.

Tiaaa...

>Wtedy kto by nie chciał mieć dzieci, to by nie miał, a kto by chciał to by miał, a te nieliczne dzieci poczęte a niechciane możnaby oddać do adopcji.

Tiaaa... i to by było na tyle.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
To jakoś inaczej to rozważmy.
Nie spieramy się o prawo i politykę, tylko o biologię.
Jesteśmy zwierzętami. Zwierzęta są po to ,aby się rozmnażać.
Nie wmówisz mi chyba, że normalna kobieta nie chce mieć męża, dziecka i rodziny?
Więc aborcja zdrowej ciąży jest wbrew jej pragnieniom.
Dokonuje tego w akcie rozpaczy, kiedy nie może, lub z jakichś względów nie chce mieć dziecka.
No nie powiesz mi chyba , że radośnie udaje się do gabinetu zabiegowego, aby pozbyć się ciąży. Jest to dla niej trauma czy nie?
A jeśli jest to dla niej jakaś konieczność, to można tej koniecznośći zapobiec.
Jeśli jest to jakiś życiowy przymus, to można sprawić, aby przymusem nie był.
Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.
Czy gdyby kobieta mogła urodzić dziecko, wszystko jedno jakie, ale JEJ dziecko, i gdyby miała po temu zapewnione wszelkie warunki i pomoc państwa w wychowaniu i zabezpieczone środki materialne to czy by się go pozbyła?



Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-07-2011 09:15 
 Ocena 5 na 5
hubin (2274 punktów)

>Nie spieramy się o prawo i politykę, tylko o biologię.
Spór ten nie wydaje mi się sporem o biologię.

>Nie wmówisz mi chyba, że normalna kobieta nie chce mieć męża, dziecka i rodziny?

"normalna"- zaczyna mnie interesować pojęcie normy jakie Pani reprezentuje.
Znam różne kobiety, zarówno mieszczące się w normie zarysowanej przez Pani wypowiedź jak i nie, jestem sobie też w stanie wyobrazić różne sytuacje w których zdrowa kobieta akurat nie pragnie zostać matką.

>No nie powiesz mi chyba , że radośnie udaje się do gabinetu zabiegowego, aby pozbyć się ciąży. Jest to dla niej trauma czy nie?
Sądzę, że za każdym razem dla każdej kobiety byłaby to trauma.

>A jeśli jest to dla niej jakaś konieczność, to można tej koniecznośći zapobiec.
>Jeśli jest to jakiś życiowy przymus, to można sprawić, aby przymusem nie był.
> Czy gdyby kobieta mogła urodzić dziecko, wszystko jedno jakie, ale JEJ dziecko, i gdyby miała po temu zapewnione wszelkie warunki i pomoc państwa w wychowaniu i zabezpieczone środki materialne to czy by się go pozbyła?

Znane są w historii przypadki rozwiązań społecznych w stylu: sprawimy, że będziesz szczęśliwy/wa, każdy kto żyje w naszym kraju +/- 30 lat widział jak to wyglądało w praktyce.

Sądzę, że wolę zostawić decyzję w rękach obywatela niż urzędnika, nie ma fizycznie możliwości by biurokratyczne procedury były sprawniejsze. Prawo antyaborcyjne to w istocie decyzja robieniu z ludzi świętych na siłę, boleśnie przypominając o betonie w głowach wielu współobywateli tęskniących za Państwem Totalnym w którym zwolnieni jesteśmy z myślenia i podejmowania odpowiedzialności za własny los.

Państwo się zaopiekuję, Państwo zabezpieczy - nie Państwo tylko urzędnicy, jak wygląda ich praca dziś możemy się dość często przekonać na własnej skórze, aż strach się bać jeżeli to Państwo miałoby zabezpieczyć przyszłość moich dzieci.

Odnośnie wypowiedzi dotyczącej zakupu F-16, to wionie populizmem aż boli, nie jest to żaden argument w dyskusji, chyba że chcemy toczyć dysputy na poziomie budki z piwem.

Aborcja powinna być legalna, choć oczywiście chciałbym by było to prawo z którego nikt nie będzie korzystał, jestem jednak w stanie sobie wyobrazić całkiem duże spektrum przypadków w których lepiej byłoby ciążę usunąć, decyzja ta powinna być podjęta tylko i wyłącznie przez zainteresowaną kobietę - gdyż ona jest jako jedyna w stanie podjąć tą trudną decyzję oraz ponieść konsekwencje.

Nie uważam że Panowie w koloratkach, politycy, czy wyznawcy latających czajników mają w tej kwestii coś wartościowego do powiedzenia. Nikt im przecież nie broni zarażać swoją pro life ideologią i przekonywać Panie o wartości nowego życia.

Wracając do tematu:
są rozmaite kontrakcje o których mowa w temacie np. womenonwaves, pytanie o zasadność kontrakcji to inna kwestia, sądzę że wiele ruchów społecznych za bardzo się ogranicza i rozdrabnia.

W końcu to tak naprawdę kwestia obywatela jako podmiotu, nie tylko w tym konkretnym przypadku aborcji.

Człowiek ma prawo do życia, dlaczego zatem odmawiać go kobiecie w ciąży?
17-07-2011 11:41 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>różne sytuacje w których zdrowa kobieta akurat nie pragnie zostać matką.
Bo coś temu stoi na przeszkodzie, od sytuacji typu ukończenie nauki lub praca, albo brak warunków, po różne zahamowania psychiczne i niedojrzałość do bycia matką.
Ale po to są środki antykoncepcyjne ,a przede wszystkim "głowa" , żeby się zabezpieczyć.
Na każdej puszcze piwa jest napisane, że po alkoholu się nie jeździ!
Chociaż każdy "normalny" człowiek powinien to wiedzieć.
I tak samo powinien wiedzieć, że seks może skutkować zajściem w ciążę.
Dlatego należy się zabezpieczać.
A jak się wsiądzie po alkoholu za kółko, to potem nie można się wymigiwać od poniesienia konsekwencji. I tak samo jest z zajściem w ciążę.
> decyzja ta powinna być podjęta tylko i wyłącznie przez zainteresowaną kobietę
Kobieta nie ma żadnego prawa podejmować decyzji o życiu bądź śmierci swojego dziecka, a w rzeczywistości rozwijajacego się w jej łonie człowieka.
Nawet sądy nie mają takiego prawa w UE. Bo zniesiono karę śmierci.
> Człowiek ma prawo do życia, dlaczego zatem odmawiać go kobiecie w ciąży?
Kobieta w ciąży to człowiek, który nosi w sobie innego człowieka, tak więc mamy tu do czynienia z dwojgiem ludzi i każde z nich ma prawo do życia. Czy uważasz ,że prawo do życia matki jest ważniejsze niż prawo do życia dziecka?
Są sytuacje, kiedy kobieta musi wybrać między życiem swoim, a dziecka.
Np. stwierdza się u niej nowotwór złośliwy i musi być poddana chemoterapii, co zabije dziecko. Wtedy może, ale nie musi, poświęcić życie dziecka, aby chronić własne.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-07-2011 12:01 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>A jak się wsiądzie po alkoholu za kółko, to potem nie można się wymigiwać od poniesienia konsekwencji. I tak samo jest z zajściem w ciążę.
Czyli wynika z tego, że ciążę (i w konsekwencji przyjście na świat dziecka) traktujesz jako karę, którą należy wymierzyć kobiecie za to, że była nieostrożna lub niedouczona albo za to, że zawiodła antykoncepcja?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nie, może kulawo to wyraziłam, ale chodzi mi oto,że należy ponosić odpowiedzialność i konsekwencje swoich czynów.
W Warszawie przed laty był taki wypadek, że jechał rano gość do pracy. Trzeźwy jak świnia. Był chyba marzec, ślisko. Jechał podobno zbyt szybko i wpadł w poślizg, a potem na przystanek pełen ludzi. Zabił 5 osób. Kilka ranił. I stoczył się po skarpie.
Jemu nic się nie stało.
Ale gdyby parę metrów przed przystankiem wyleciał z trasy, albo za przystankiem, albo gdyby minutę wcześniej autobus zabrał tych ludzi, to by zapłacił tylko mandat.
A tak dostał chyba 7 lat więzienia. Bo jechał zbyt szybko, chociaż nie chciał zabić tych ludzi , ale musiał ponieść konsekwencję swojej brawury.
A jak kobieta zajdzie w ciążę , nawet niechcący , to też nie może ot tak pozbyć się kłopotu.
Tym bardziej,że jak powtarzam - jakby miała stworzone warunki - to wcale kolejna ciąża nie musiałaby przeradzać się w tragedię.
Najpierw zapewnijmy kobietom warunki do tego aby rodziły. Przedszkola, powrót do pracy, wszelkie udogodnienia, opiekę lekarską i psychologiczną, edukację, bezpłatny dostęp do środków antykoncepcyjnych, opiekę nad samotną matką itd.itp. Bo to głównie brak warunków, brak edukacji i bieda zmuszają kobiety do aborcji.
A jak już to wszystko będzie zapewnione to wtedy rozmawiajmy o aborcji.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-07-2011 13:46 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Najpierw zapewnijmy kobietom warunki do tego aby rodziły. Przedszkola, powrót do pracy, wszelkie udogodnienia, opiekę lekarską i psychologiczną, edukację, bezpłatny dostęp do środków antykoncepcyjnych, opiekę nad samotną matką itd.itp. Bo to głównie brak warunków, brak edukacji i bieda zmuszają kobiety do aborcji.
>A jak już to wszystko będzie zapewnione to wtedy rozmawiajmy o aborcji.
Wtedy, w tym idealnym świecie, nie będzie już o czym rozmawiać, bo nie będą się zdarzały niechciane ciąże.
O aborcji, a raczej prawie do aborcji, należy rozmawiać teraz. Bo nie ma tego wszystkiego, co wymieniłaś. I mam wszelkie podstawy przypuszczać, że nigdy nie będzie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
18-07-2011 09:45 
 Ocena 3 na 3
hubin (2274 punktów)

>Kobieta nie ma żadnego prawa podejmować decyzji o życiu bądź śmierci swojego dziecka, a w rzeczywistości rozwijajacego się w jej łonie człowieka.
>Nawet sądy nie mają takiego prawa w UE. Bo zniesiono karę śmierci.

Jeżeli odnosi się Pani do prawa w UE to czemu nie do prawa dotyczącego eutanazji, czy suwerennego wyboru kobiety jakim jest aborcja w całej europie?

>Kobieta w ciąży to człowiek, który nosi w sobie innego człowieka, tak więc mamy tu do czynienia z dwojgiem ludzi i każde z nich ma prawo do życia. Czy uważasz ,że prawo do życia matki jest ważniejsze niż prawo do życia dziecka?

Prawie jak z filmu Bareji "To złodziej! I pijak bo każdy pijak to złodziej."

Jeżeli sprowadzić to do demagogicznych argumentów jak najbardziej,
prawo kobiety jest ponad prawem płodu.

Obawiam jednak się, że toczymy tu spór o wartości zatem nie ma szans na jego rozwiązanie. Jednocześnie wartości poznawcze tej dyskusji chyba też już się nie urodzą.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Prawo do eutanazji to zupełnie co innego.
Ja mogę świadomie zadecydować, że życzę sobie, aby mnie uśmiercono, nawet jak nie będę przytomna, ale wcześniej takie oświadczenie złożę.
Rozwijający się człowiek takiej szansy nie ma. Decyduje się za niego. A niby z jakiej racji?
> prawo kobiety jest ponad prawem płodu
Czy ja dobrze rozumiem?
Prawo do życia kobiety jest ponad prawem do życia płodu, czyli jednak też człowieka, tylko w początkowej fazie swojego rozwoju?
A jakie jest tego uzasadnienie?
Dlaczego kobieta ma większe prawo do życia niż dziecko w jej łonie?
Tym bardziej, kiedy to dziecko w niczym jej nie zagraża.
Przecież za bezzasadne zabicie psa grozi kara do 2 lat więzienia.
Więc mamy taki paradoks, że życie psa się chroni ( i dobrze) a życia nienarodzonego dziecka uważa się, że chronić nie należy. (to źle).
> toczymy tu spór o wartości
Może nie tyle o wartości, co o konsekwencję i logikę.
Jeżeli uznaje się powszechnie, że życie , a szczególnie życie ludzkie, jest wartością, to nie należy dla koniunkturalnych celów wyłączać pewnych kategorii ludzi (nienarodzonych) i twierdzić, że ich życie nie ma wartości, albo ma mniejszą wartość. Bo są mniej rozwinięci od swoich późniejszch faz rozwojowych.

Podobnie ma się rzecz z narkotykami i alkoholem. Brak tu logiki i konsekencji w tym, że jedną trucizną się handluje legalnie na każdym rogu ulicy, a druga trucizna jest zabroniona. Jak znajdą u ciebie w kieszeni działkę amfetaminy to idziesz do więzienia, a jak pół litra to nic się nie dzieje.
Jak matka porzuci dziecko na śmietniku to jest ścigana przez sądy , a jak wyjedzie do Niemiec i dokona aborcji to wszystko jest OK.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
23-07-2011 13:09 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego kobieta ma większe prawo do życia niż dziecko w jej łonie?
>Tym bardziej, kiedy to dziecko w niczym jej nie zagraża.
Dziecko zaistniałe w łonie matki zagraża jej rozwijającą się ciążą, porodem i laktacją oraz związanym z tymi zdarzeniami uciążliwością, cierpieniem, osłabieniem, oszpeceniem i stresem. A w dalszym swym życiu zagrażać jej będzie własną egzystencją, rzutującą - nawet w przypadku oddania go komuś na wychowanie - na jej los. Bo kobieta świadoma istnienia swego dziecka i tak będzie się zamartwiała o jego pomyślność.

A nienarodzonym nie dzieje się żadna krzywda.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A w dalszym swym życiu zagrażać jej będzie własną egzystencją
No tak, przecież zapomniałam że Neron zabił matkę!
A gdyby go wyskrobała to by żyła dłużej.
> nienarodzonym nie dzieje się żadna krzywda
Nigdy nie twierdziłam, że się dzieje.
Zawsze chodziło mi tylko oto, że nie mamy (moralnego) prawa pozbawiać ich SZANSY na zaistnienie.
A poczytaj sobie u Dawkinsa jak wielką wygraną jest to, że to akurat my taką szansę dostajemy. Bo plemników są miliony, a tylko jednemu zazwyczaj się udaje.
A gdyby innemu się udało to to już nie bylibyśmy my tylko "nasz" brat ,lub siostra.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
25-07-2011 00:42 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>> A w dalszym swym życiu zagrażać jej będzie własną egzystencją
>No tak, przecież zapomniałam że Neron zabił matkę!
Nie uwzględniłam zagrożenia życia, ale masz rację z tym Neronem.

>nie mamy (moralnego) prawa pozbawiać ich SZANSY na zaistnienie.
Właśnie mamy, pisałam, że macierzyństwo to wielka ofiara na rzecz potomka.

>wielką wygraną jest to, że to akurat my taką szansę dostajemy. Bo plemników są miliony, a tylko jednemu zazwyczaj się udaje.
Prócz abortów sztucznych są całe rzesze naturalnych, które też najpierw miały szczęście zaistnieć, a potem pecha polec, w ogóle powstające życie sypie się jak nadmierne kwiecie wiosną.

>A gdyby innemu się udało to to już nie bylibyśmy my tylko "nasz" brat ,lub siostra.
Każde życie jest niepowtarzalne, ale z drugiej strony wszystkie możliwości zaistnieć i tak nie mogą, jedne poległy, inne w ogóle nie powstały, czasem dzieci giną na rzecz matek, a kiedy indziej matki na rzecz dzieci, temu aborcja, tamtej szariat.
25-07-2011 13:34 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Niniejszym odszczekuję.
Nie jesteś drugą Grabowską.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
25-07-2011 15:18 
 Ocena 2 na 2
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Nie jesteś drugą Grabowską.

Czyli nie tylko ja dostrzegam potencjał?

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
26-07-2011 11:10 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Niniejszym odszczekuję.
To doprawdy za wiele. No chyba, że właśnie wykupujesz całoroczny abonament na jeżdżenie po mnie, jak po ruskiej kobyle.

>Nie jesteś drugą Grabowską.
Ale porównanie zobowiązuje.
26-07-2011 11:22 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>No chyba, że właśnie wykupujesz całoroczny abonament na jeżdżenie po mnie, jak po ruskiej kobyle.
Ach, skąd. Pojeżdżę tylko od czasu do czasu. Na biletach jednorazowych

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
25-07-2011 15:12 
 Ocena 1 na 1
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Prócz abortów sztucznych są całe rzesze naturalnych, które też najpierw miały szczęście zaistnieć, a potem pecha polec, w ogóle powstające życie sypie się jak nadmierne kwiecie wiosną.

natura, tudzież ewolucja nagradza życiem tylko najsilniejszych i dających szanse na kontynuowanie tego, być może nie mającego sensu procesu.
przetrwać ma silny, zdrowy, sprytny... reszta to tylko nawóz pod piękne kwiaty.
brutalne ale ewolucyjnie sprawiedliwe.

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ewolucja nagradza życiem tylko najsilniejszych
Skoro tak jest, że nagradza, to po kiego człowiek pcha swoje brudne łapska i pozbawia zygotę tej nagrody. Czy to nie jest niemoralne?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
25-07-2011 23:58 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>Prócz abortów sztucznych są całe rzesze naturalnych, które też najpierw miały szczęście zaistnieć, a potem pecha polec, w ogóle powstające życie sypie się jak nadmierne kwiecie wiosną.
Tak, dotyczy to ponad połowy zygot.
25-07-2011 05:23 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>Przecież za bezzasadne zabicie psa grozi kara do 2 lat więzienia.
>Więc mamy taki paradoks, że życie psa się chroni ( i dobrze) a życia nienarodzonego dziecka uważa się, że chronić nie należy. (to źle).
Proszę, przestań używać bezmyślnie pseudoargumentow, ktore nie maja nic wspólnego z prawda. Juz Ci wytłumaczono, ze życie nie zaczyna się w momencie zapłodnienia, ani ze niekoniecznie człowiek zaczyna się w momencie zapłodnienia.
Dalej tego argumentu używasz udając, ze nie wiesz, o co chodzi.
Następna bzdura działaczy pro-life to to z tym psem. Prawo wcale nie chroni życia psów, tylko określa kto, z jakich powodów i w jaki sposób moze psa życia pozbawić. Dokładnie to samo jest np, ze zwierzętami rzeźnymi.

Czekam jeszcze na argument z prawem chroniącym jajka ptaków- co prawda tez już gdzieś wykazałam jego fałsz.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Juz Ci wytłumaczono, ze życie nie zaczyna się w momencie zapłodnienia
A kiedy?
> niekoniecznie człowiek zaczyna się w momencie zapłodnienia.
A kto? Szympans?
Mówię o normalnej, zdrowej ciąży, a nie o jakichś zaśniadach czy innych bezmózgowcach.
> z jakich powodów i w jaki sposób moze psa życia pozbawić.
Wtedy kiedy pies zagraża, jest chory nieuleczalnie (uśpienie) lub wściekły.
To są istotne powody.
Ale jak się znudził, to nie można go w lesie przywiązać do drzewa.
Tak jak nieetyczne jest dokonywać aborcji bez ważnej przyczyny, typu zagrożenie życia matki.
> jajka ptaków
Jajek ptaków też nie powinno się niszczyć bezmyśłnie.
Może są jakieś ptaki, których populację należało by ograniczyć bo dokonują zniszczeń w uprawach rolnych czy gospodarce rybackiej (kormorany).
Zawsze należy rozważyć tzw. mniejsze zło.
W przypadku życia ludzkiego należy się odnosić tylko do drugiego życia ludzkiego.
Tylko ze względu na życie innego człowieka możemy pozbawić kogoś życia.
Dlatego zniesiono w wielu krajach Europy karę śmierci. Albowiem nie istnieje konieczność pozbawiania życia nawet najgorszych przestępców w sytuacji gdy są już aresztowani i nie zagrażają już nikomu. Można natomiast zabić terrorystę trzymającego pistolet przy głowie zakładnika, bo tu wybieramy życie za życie.
Tak samo nie powinno się dla byle powodu pozbawiać życia płodu. Chyba że zagraża on swoim rozwojem życiu matki. Wtedy matka ma prawo chronić swoje życie kosztem jego życia, choć nie musi.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
03-08-2011 08:15 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>> niekoniecznie człowiek zaczyna się w momencie zapłodnienia.
>A kto? Szympans?
>Mówię o normalnej, zdrowej ciąży, a nie o jakichś zaśniadach czy innych bezmózgowcach.
Czy jesteś w stanie stwierdzić w momencie zapłodnienia, czy ciąża będzie zdrowa i normalna? Bo jeśli nie, to o czym mowa?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Przecież mówię cały czas o tym, że usunięcie zdrowej i normalnej ciąży na życzenie jest złem.
Te inne ,uszkodzone ,płody albo same się ronią, albo jest potrzenba interwecja lekarska.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
03-08-2011 10:00 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
No, ale skoro wg Ciebie człowiek powstaje w wyniku zapłodnienia, to taki uszkodzony płód też jest człowiekiem. I taki zaśniad też, bo skoro raz stał się człowiekiem, to przepadło. To w końcu wolno zabijać, czy nie? A skoro wolno usunąć płód bez nóżek, to dlaczego nie zdrowy? Może wyjaśnisz, czym się różni człowieczeństwo płodu zdrowego od człowieczeństwa płodu bez nóżek?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> To w końcu wolno zabijać, czy nie?
Nie jestem aż tak wykształcona medycznie aby odpowiadać na takie graniczne pytania.
Płody uszkodzone natura sama zdaje się spędza.
Z drugiej strony jak się urodzi wcześniak, a coraz wcześniejsze wcześniaki można utrzymać przy życiu to się go ratuje za wszelką cenę i nawet niemowlętom przeszczepia się serce i inne narządy.
Ładnie wczoraj powiedziała prof. Senyszyn w Superstacji, że należy dać kobietom prawo do aborcji, ale starć się za wszelką cenę, aby z tego prawa nie musiały korzystać.
Czyli to co i ja , prof. Grabowska, też poniekąd mówię.
Z tym, że nie zgadzam się z prof. Senyszyn w jednym, że aborcja zdrowego płodu nie powinna mieć miejsca bojest złem , pozbawieniem szansy zdrowo rozwijającego się dziecka na zycie.
Co natomiast robić z płodami uszkodzonymi niech decydują lekarze. Każdy przypadek jest inny. Może nie zawsze trzeba dokonywać aborcji co jest ingerencją w organizm kobiety. Ale jak trzeba to trzeba.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
03-08-2011 14:15 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Wyrwę z kontekstu:
>aborcja zdrowego płodu nie powinna mieć miejsca bo jest złem , pozbawieniem szansy zdrowo rozwijającego się dziecka na zycie.
>Co natomiast robić z płodami uszkodzonymi niech decydują lekarze. Każdy przypadek jest inny. Może nie zawsze trzeba dokonywać aborcji co jest ingerencją w organizm kobiety. Ale jak trzeba to trzeba.
Czy mam przez to rozumieć, że zdrowy płód jest człowiekiem, a chory czy tam uszkodzony - to już zależy? I zdrowego nie wolno pozbawiać szansy na życie, a uszkodzony, np. bez nóg, to już można?
Zgrzytają mi te Twoje poglądy...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem na jakim etapie wykształcają się nogi u płodu.
Dzieci urodzone bez kończyn z powodu brania przez ich matki talidomidu żyją do dzisiaj chociaż są głęboko okaleczone. Trzeba by wśród nich przeprowadzić ankietę, czy wolały by się nie urodzić i nie żyć.
Powtarzam, nie czuję się kompetentna do rozstrzygania kwestii płodów uszkodzonych.
Bo jest to bardzo trudne. Czy dziecko z zespołem Downa ma być usunięte czy żyć?
Dzisiaj widziałam u okulisty (babcia Grabowska już niedowidzi) mamę z synkiem z zespołem Downa. I dziecko i mama wydawali się być zadowoleni z życia.
Grecy i Rzymianie płody uszkodzone zabijali.
Jest kwestią czy pozwalając żyć dziecku uszkodzonemu robimy mu krzywde czy nie?
W związku z tym czy mamy prawo unicestwić je już na starcie oszczędzając jemu i sobie cierpień.
Powtarzam, jest to trudne i nie czuję się kompetentna.
Dlatego wypowiadam się w sprawie dla mnie nie budzącej wątpliwości, tzn. że zdrowych dzieci na życzenie jedynie pani matki usuwać nie należy.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
03-08-2011 15:55 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Dlatego wypowiadam się w sprawie dla mnie nie budzącej wątpliwości, tzn. że zdrowych dzieci na życzenie jedynie pani matki usuwać nie należy.

Tylko wyrażaj swoje zdanie, mając w pamięci, że spora część populacji ma z gruntu odmienną opinię i uważa prawo ciężarnej do dysponowania swoimi narządami i tkankami za istostniejsze aniżeli prawo zarodka/płodu do użytkowania jej organów wewnętrznych.
Twój prywatny pogląd w tej kwestii jest właśnie twoim prywatnym poglądem po prostu, nie "prawdą uniwersalną".
04-08-2011 00:13 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>spora część populacji ma z gruntu odmienną opinię
Ale ta opinia wcale nie musi być słuszna i zbawienna.
Podobno 60% populacji Polaków jest za karą śmierci.
"65 proc. badanych opowiada się przeciw regulacjom umożliwiającym osobom homoseksualnym zawieranie formalnych związków partnerskich; w przypadku par heteroseksualnych takiemu pomysłowi sprzeciwia się 10 proc. respondentów - wynika z sondażu CBOS."

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
04-08-2011 06:47 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Grabowska, powiem uprzejmie - sobie daruj. Ja ci przypominam, żebyś swojej koncepcji nie uważała za jedyną słuszną i zbawienną; i nie o opinię większości tu idzie, a o priorytety, co też i powyżej podkreśliłam. Tobie się moje podejście nie podoba, ja twoje uważam za obrzydliwe. I tyle. Akurat z tobą nie będę po raz setny o tym dyskutować, bo moje argumenty doskonale znasz.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Grabowska, powiem uprzejmie
Bardzo się cieszę, że uprzejmie i że już nie nazywasz mnie trollicą.
Dlaczego zaraz moje stanowisko uwazasz za obrzydliwe?
Przecież ja chcę dobrze dla kobiet! Jestem PRO, a nie ANTY!
I nikogo do niczego nie zmuszam.
Chcą, niech dokonują aborcji, niech będzie tak jak w Niemczech, czy innej Holandii lub Szwecji! Nie o prawo mi idzie!
Ale jest to postępowanie niewłaściwe. A winą za to obarczam też nie same kobiety, a państwo nieumiejące zabezpieczyć im warónków do rodzenia.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
04-08-2011 08:55 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Przecież ja chcę dobrze dla kobiet!
Dobrymi chęciami ponoć piekło jest wybrukowane (nie wiem na pewno, nie byłam).
>I nikogo do niczego nie zmuszam.
I tak trzymaj. Pozwól kobietom decydować, co jest dla nich dobre.
>Ale jest to postępowanie niewłaściwe.
Dodaj: "moim zdaniem", wtedy będzie ok.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Dodaj: "moim zdaniem", wtedy będzie ok.
Gdyby to było tylko moje zdanie to pal je licho, ale większość etyków sądzi, że aborcja jest złem, każdy w miarę rozgarnięty człowiek też wie , że aborcja to zło, że nie powinno się zdrowego płodu abortować!
Tak jak nadmierne picie wódki czy palenie 2 paczek papierosów dziennie to też zło, w sensie szkodzenia samemu sobie.
Ludzie z różnych powodów robią złe rzeczy, ale nie należy tego pochwalać, zalecać lub dawać im do tego prawo.
Niestety są takie sytuacje kiedy zezwala się się legalnie czynić ludziom zło np. zrzucić bombę w czasie wojny, skazać kogoś za "homoseksualizm" w Ugandzie itp.
Ale to wcale nie oznacza, że jak wolno, to zło przestaje być złem.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
05-08-2011 07:11 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Ale to wcale nie oznacza, że jak wolno, to zło przestaje być złem.
Ale bywa mniejszym złem. Ja nie ośmieliłabym się w kogoś rzucić kamieniem za to, że wybrał mniejsze zło. A Ty?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Zło aborcji polega nie tylko na odebraniu zdrowo rozwijającemu się płodowi prawa do życia, ale i na sztucznej ingerencji w organizm kobiety, który cały przestawia się hormonalnie i w ogóle na rozwój dziecka.
Odebranie prawa do życia płodowi brzmi nieco abstrakcyjnie, no bo taki płód to zlepek komórek. Nie widzi toto ,nie czuje, nawet nie wie że istnieje.
Z jego (płodu) punktu widzenia, to czy on będzie czy go nie będzie to wsio rawno!
Ale to my mamy rozum, moralność, jakieś zasady i wiemy, że jak go zostawimy w spokoju ,tego płoda, to urodzi się śliczne małe bobo. A potem będzie rosło. Przysparzając nam radości lub kłopotów.
Nasze zasady każą nam szanować każde ,wykluwające się nawet, życie.
Dlatego choćby niszczenie jajek ptasich bez jakiejś potrzeby, uważa się za naganne.
Należy się zastanowić co stanowi owo mniejsze zło, usprawiedliwiające dokonanie aborcji.
Przecież w wypadku owych młodocianych rodziców o których założyłam wątek, można było prawnie dokonać usunięcia płodu, bo ciąża z przestęstwa!
Ale czy to byłby wybór mniejszego zła? Jakie zło stanowi zdrowa ciąża?
Ci ludzie tzn. rodzice owych młodych postanowili dziecko przyjąć. Szkoda , że media nie podały jak szkoła do której chodziły te dzieci się do tego wszystkiego odniosła?
A ksiądz proboszcz? Przecież dziecko w grzechu nieczystości poczęte.
W związku nie pobłogosławionym przez Pana Bpoga!
Jedynym złem jakim może być ciąża to zagrożenie utraty żcia bądź zdrowia matki, no i ewentualnie trwałe uszkodzenie płodu powodujące , że życie jego będzie wysoce niekomfortowe na tym świecie.
Reszta, czyli trudności materialne, uprzednia wielodzietność, zawada w robieniu kariery to ewentualnie kłopot, który można inaczej rozwiązać a nie zaraz przez aborcję.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
05-08-2011 14:44 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Gdyby to było tylko moje zdanie to pal je licho, ale większość etyków sądzi, że aborcja jest złem,

Primo - nie wszyscy jednak (a tezy, że większość też zapewne nie jesteś w stanie poprzeć odpowiednimi danymi ), secundo - i co z tego?

>każdy w miarę rozgarnięty człowiek też wie , że aborcja to zło, że nie powinno się zdrowego płodu abortować!

Ja osobiście za zło aborcji nie uważam wcale. Przeprosisz czy podtrzymujesz zdanie, jakobym była nierozgarnięta?

>Ludzie z różnych powodów robią złe rzeczy, ale nie należy tego pochwalać, zalecać lub dawać im do tego prawo.

Dopiero co mówiłaś, że nie idzie ci o zakaz prawny, jeno wyrażasz swoje zdanie i chcesz konwersować o ocenie moralnej czynu. Odwołujesz?
03-08-2011 18:09 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>Mówię o normalnej, zdrowej ciąży, a nie o jakichś zaśniadach czy innych bezmózgowcach.
To już niżej wytłumaczono.
>> z jakich powodów i w jaki sposób moze psa życia pozbawić.
>Wtedy kiedy pies zagraża, jest chory nieuleczalnie (uśpienie) lub wściekły.
>To są istotne powody.
Nieprawda. Tzw, komunalne schroniska (prowadzone przez gminę) otrzymują pieniądze na przetrzymanie psa przez dwa tygodnie. Jak się nikt po niego nie zgłosi, jest usypiany.
Obsługa schroniska na własną rękę czasem "przepisuje" psa, by mu dać szanse, niby, ze to inny. Ale tylko jak ma szanse na adopcje- młody, zdrowy, najlepiej rasowy.
W większości schronisk jest usypiane 90% psów.
Służby leśne mogą strzelać właściwie bezkarnie- są przypadki strzelania do psów na smyczy i na terenie ogrodzonym.
Właściwie jedyny wymóg- trzeba to zrobić fachowo i humanitarnie. Jakbyś Grabowska to umiała, to możesz psy życia pozbawiać na masowa skale.

>> jajka ptaków
>Jajek ptaków też nie powinno się niszczyć bezmyśłnie.
Tak, ale następny argument pro-life jest taki, ze za niszczenie jaj gatunków chronionych tez grozi kara. Wiec jajo=ptak. Ale kara grozi za niszczenie gniazd, czy to znaczy ze gniazdo=ptak?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>kara grozi za niszczenie gniazd, czy to znaczy ze gniazdo=ptak?
Nie. Ale stosowana jest tutaj logiczna konsekwencja.
Dzikie ptaki budują gniazda nie po to aby w nich zamieszkać jak w jakim M3 tylko po to aby złożyć w nich jaja w celu ich wysiedzenia.
Jeśli zniszczymy ich ,czasem pracowicie budowane ,gniazdo nie będą miały gdzie tych jaj złożyć ergo ich wysiedzieć, czyli w konsekwencji nie wykluje się z nich ich potromstwo. A więc zniszczenie gniazda = aborcja ptaka.
cbdu
> Jak się nikt po niego nie zgłosi, jest usypiany.
Ale czy lege artis?
W szpitalach , przynajmniej niektórych, też nie leczą ludzi starych bo szkoda na nich drogich leków.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
04-08-2011 08:39 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
>
>A więc zniszczenie gniazda = aborcja ptaka.
>cbdu
Tak, ale to prownanie jest "dowodem" na to ze jajko jest ptakiem, wiec plod jest czlowiekiem. Nie powiesz chyba, ze gniazdo jest ptakiem?

>Ale czy lege artis?
>W szpitalach , przynajmniej niektórych, też nie leczą ludzi starych bo szkoda na nich drogich leków.
Nie chodzi o eutanazje chorych zwierząt. Usypiane są psy zdrowe, z którymi nie ma co robić.Prawo tego nie zabrania.
17-07-2011 13:20 
 Ocena 9 na 9
i.czaplicka (5782 punktów)

>Nie spieramy się o prawo i politykę, tylko o biologię.
Ale właśnie rozmawiamy o prawie i polityce. Biologii nikt nie chce (i nie może) zmienić. Pytanie, czy chcemy państwa, które zostawia obywatelom maksimum wolności, czy totalitarnego. Bo zakaz przerywania ciąży to ruch w kierunku totalitaryzmu. Uderzy we wszystkie kobiety w wieku rozrodczym. Ograniczonym dostępem do diagnostyki i terapii. Lekarze będą się bali, i trudno im się dziwić. Poczytaj ulotki leków- w większości przypadków " oddziaływanie na płód- nieznane". Głupie wyrwanie zęba może się zakończyć poronieniem.
Dalej- przekraczanie granicy. Ja poruszam się samochodem osobowym, wiec raczej bez kontroli, ale mówiono mi o pytaniach ze strony służb granicznych. Pytani są głownie pasażerowie autobusów/busów. Po co jedzie, na jak długo? Do pracy- gdzie, na jakich warunkach? Na razie te pytania skierowane raczej w celu wyłapania nielegalnie zatrudnionych, handlarzy itp. Ale wyobraź sobie taka kontrole- Do Prenzlau? Na dwa dni? Ktora kobieta się tego nie wystraszy? Nawet jak w ciąży nie jest?
Jak sobie wyobrażasz zgłaszanie gwałtów? To ofiara będzie musiała się wytłumaczyć, co zrobiła z ewentualna ciążą.
Ciąza przestanie być sprawa prywatną, tak jak menstruacja w muzułmańskiej szkole.www.racjonalista.pl/forum.php/s,435511#w435962.
Idziesz do fryzjera, a nawet do drogerii farbę kupić-podpisz oświadczenie, ze nie jesteś w ciąży. Bo farbowanie szkodzi płodom.

>Nie wmówisz mi chyba, że normalna kobieta nie chce mieć męża, dziecka i rodziny?
Normalny człowiek jest zbudowany tak, ze powinien spożywać (i spalać) ok, 5 tys, kalorii. Czy uważasz, ze powinno się ustawowo nakazać spożywanie tych kilku tysięcy, każdemu, nawet, jeżeli obecnie większości ludzi wystarczy 2-1.5 tys?
18-07-2011 23:09 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie spieramy się o prawo i politykę, tylko o biologię.

Mówcie za siebie, Grabowska. Mnie wyłącznie o prawo i politykę chodzi.

>Jesteśmy zwierzętami. Zwierzęta są po to ,aby się rozmnażać.

A gdzie tam. Upraszczasz do nieprzyzwoitości.

>Nie wmówisz mi chyba,

Nie próbuję niczego Ci - ani komukolwiek - wmawiać.

>że normalna kobieta nie chce mieć męża, dziecka i rodziny?

Kryteria "normalności" z kim ustalałaś?

>Więc aborcja zdrowej ciąży jest wbrew jej pragnieniom.

Grabowska - naucz się raz a dobrze, do qurwy nędzy, wypowiadać się wyłącznie na temat pragnień własnych i tylko własnych. Mam szczegółowo Ci tłumaczyć dlaczego?

>Dokonuje tego w akcie rozpaczy, kiedy nie może, lub z jakichś względów nie chce mieć dziecka.
>No nie powiesz mi chyba , że radośnie udaje się do gabinetu zabiegowego, aby pozbyć się ciąży. Jest to dla niej trauma czy nie?

Popatrz sobie na prof. Jadwigę Staniszkis po 4 aborcjach. Ja tam nawet śladu żadnych traum u niej nie dostrzegam - przeciwnie, chciałbym być choćby w 5 procentach tak z siebie zadowolony jak ona .

>A jeśli jest to dla niej jakaś konieczność, to można tej koniecznośći zapobiec.
>Jeśli jest to jakiś życiowy przymus, to można sprawić, aby przymusem nie był.

Można - ale w tej sprawie to z politykami rozmawiaj.

>Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.
> Czy gdyby kobieta mogła urodzić dziecko, wszystko jedno jakie, ale JEJ dziecko, i gdyby miała po temu zapewnione wszelkie warunki i pomoc państwa w wychowaniu i zabezpieczone środki materialne to czy by się go pozbyła?

Jedna - tak, inna - nie. Mnie nic do tego.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Popatrz sobie na prof. Jadwigę Staniszkis po 4 aborcjach.
Tylko po 4 aborcjach, albo po pół litra, można popierać Kaczora!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
19-08-2011 15:25 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów)
Cytat:
To jakoś inaczej to rozważmy.
Nie spieramy się o prawo i politykę, tylko o biologię.
Czyli autorka określa temat wg tego co jej wygodne uciekając od tego co niewygodne.

Cytat:
Jesteśmy zwierzętami. Zwierzęta są po to ,aby się rozmnażać.
No to ucieczka w wygodny temat biologii okazała się ślepą uliczką, gdyż autorka nie bardzo wie o czym pisze. O tym dalej.

Cytat:
Nie wmówisz mi chyba, że normalna kobieta nie chce mieć męża, dziecka i rodziny?
Więc aborcja zdrowej ciąży jest wbrew jej pragnieniom.
Dokonuje tego w akcie rozpaczy, kiedy nie może, lub z jakichś względów nie chce mieć dziecka.
No nie powiesz mi chyba , że radośnie udaje się do gabinetu zabiegowego, aby pozbyć się ciąży. Jest to dla niej trauma czy nie?
A jeśli jest to dla niej jakaś konieczność, to można tej koniecznośći zapobiec.
Jeśli jest to jakiś życiowy przymus, to można sprawić, aby przymusem nie był.
Tu autorka nie zupełnie trzyma się określonego przez siebie tematu, czyli spojrzenia na człowieka jak na zwierzę, którym jest z całą pewnością (człowiek - w tym ja, oraz autorka). W świecie zwierząt dość powszechne są zjawiska porzucania na pewną śmierć już urodzonych i odchowanych dzieci, a nawet ich zjadania przez matkę, uwsteczniania i wchłaniania płodów, poronienia wywoływane przez matkę, oraz zabijania cudzych dzieci przez nowego samca w stadzie. Wystarczy tylko uważnie oglądać programy przyrodnicze. Z odwołania do zwierzęcości człowieka wynika wniosek zdecydowanie przeciwny zamierzeniom autorki.

Cytat:
Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.
Czy gdyby kobieta mogła urodzić dziecko, wszystko jedno jakie, ale JEJ dziecko, i gdyby miała po temu zapewnione wszelkie warunki i pomoc państwa w wychowaniu i zabezpieczone środki materialne to czy by się go pozbyła?
Co to ma wspólnego z biologią i zwierzęcością człowieka? Przecież autorka sama tak określiła temat. W dodatku owo pytanie jest jawną manipulacją, zbyt dużo w nim uwarunkowań.

Wniosek: Dyskusja z panią "prof. Grabowską" nie ma żadnego sensu, gdyż ta pani sama nie przestrzega reguł do których się odwołuje, oraz nie trzyma tematów, które sama ustala. O pozostałych usterkach jej wypowiedzi napisali inni. Sama o sobie napisała "Jestem prostą kobietą, ale proszę o wyrozumiałość. Chciałm zabrać głos tylko w niektórych sprawach". Niestety, po takich wypowiedziach na moją wyrozumiałość nie ma co liczyć.


Baruch Spinoza
"Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
18-07-2011 10:13 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Kobieta jest tak skonstruowana przez naturę, że pragnie mieć dzieci.
Nieprawda. Jedna pragnie, inna nie pragnie.
>Na wsiach ludzie mają po dziewięcioro dzieci i więcej.
Nieprawda. Może mieli kiedyś, kiedy wiadomo było, że i tak najwyżej dwoje przeżyje, bo brak higieny, czarna ospa, dżuma, tyfus, obce wojska były na porządku dziennym. Teraz jak mają troje, to dobrze. Nie mówię, że się takie rodziny nie zdarzają, ale w miastach też są. Ty myślisz, że na wsi analfabeci mieszkają, co nie tylko internetu, ale nawet telewizji nie widzieli?
>Ta aborcyjna zaraza została stworzona przez feministki, czyli baby ,którym się we łbach wszystko poplatało.
Grabowska!!! Przeproś mnie ładnie. Jestem feministką.
>Z jednej strony Nowicka martwiąca się jakby tu ułatwić kobietom zabijanie dzieci
Czy Ty czasem czytasz to, co piszesz? I nie wstyd Ci?
>Gdtby poparł antykoncepcję i homoseksualizm nie trzeba by było dokonywać aborcji.
>A jeszcze mógłby te miliardy ukradzione przeznaczyć na pomoc kobietom w rodzeniu dzieci.
A gdyby ciocia miała wąsy...
>a te nieliczne dzieci poczęte a niechciane możnaby oddać do adopcji.
Ale przedtem Grabowska donosiłaby ciążę i urodziła.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Jedna pragnie, inna nie pragnie.
Jeśli nie pragnie to znaczy , że jest z nią coś nie tak.
Nie znaczy, że jest jakaś chora, ale odbiega od normy.
Coś jest z jej psychiką nie w porządku, albo nie ma warunków.
Zresztą Twoja koleżanka psycholog z 30 letnim doświadczeniem lepiej Ci to wyjaśni.
> Teraz jak mają troje, to dobrze.
Ja nie mówię, że wszyscy mają. Ale trójka to i tak daj Boże.
Jak mają warunki to mają i dzieci.
> Grabowska!!! Przeproś mnie ładnie. Jestem feministką.
Przepraszam! Ale nie Ciebie miałam na myśli, bo nie Ty tę zarazę stworzyłaś tylko dałaś się jej omamić, a raczej nie o mamić, a oszwabić.

Przepraszam, a o co walczy Pani Wanda Nowicka? O stwarzanie warunków kobietom, aby chciały i mogły rodzić dzieci?
> Ale przedtem Grabowska donosiłaby ciążę i urodziła.
Jakby zaszła w chwili oszołomienia pięknym mężczyzną, albo nawet zgwałcona, to by raczej urodziła ( z tym rozumem który teraz ma).
A dla podfruwajek trzeba ,aby się nimi w takiej sytuacji zajął zespół lekarzy i psychologów, a może i kapłan w tym towarzystwie. Jak pokona pierwsze lęki imputowane jej przez społeczństwo to będzie : "Chodzież: 13-letnia Ola urodziła Michasia. To NAJMŁODSZA MAMA w Polsce." www.se.pl/(*)a-urodzia-michasia_193053.html

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
19-07-2011 07:56 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Jeśli nie pragnie to znaczy , że jest z nią coś nie tak.
>Nie znaczy, że jest jakaś chora, ale odbiega od normy.
Ooooo! Tylko podziwiać. Zajmujesz się orzecznictwem psychiatrycznym?
>Zresztą Twoja koleżanka psycholog z 30 letnim doświadczeniem lepiej Ci to wyjaśni.
Właśnie wyjaśniła i stwierdziła, że ludzie są różni, jeden chce tego, inny tamtego i kwestii macierzyństwa też to dotyczy.
>"Chodzież: 13-letnia Ola urodziła Michasia. To NAJMŁODSZA MAMA w Polsce." www.se.pl/(*)a-urodzia-michasia_193053.html
To jest chore.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-07-2011 14:45 
 Ocena 3 na 3
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Kobieta jest tak skonstruowana przez naturę, że pragnie mieć dzieci. Natura jest tak skonstruowana, żeby się geny powielały.

To ilokrotnie jesteś powielona genetycznie o Jedyna Prawdziwa Kobieto tutaj?

>Na wsiach ludzie mają po dziewięcioro dzieci i więcej.

Czyli - minimum dla Miejskiej Kobiety wynosi?


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
20-07-2011 14:59 
 Ocena 3 na 3
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Ta aborcyjna zaraza została stworzona przez feministki, czyli baby ,którym się we łbach wszystko poplątało.

A na poplątaniu, kto jak kto ale Grabowska się znanajlepiej...

>Pańtwo polskie też mogłoby , zamiast wydawać miliardy na zabawy w wojenki i kupowanie F16 przeznaczyć to na ten sam cel i na oświatę....
to oświeć nas - ile dzieciaczków zrównoważy jednego f16?
Choć myśle że jesteś dopiero przy b16...

>Wtedy kto by nie chciał mieć dzieci, to by nie miał, a kto by chciał to by miał, a te nieliczne dzieci poczęte a niechciane możnaby oddać do adopcji.

to w koncu można nie chcieć mieć dzieci czy nie można?

kobieta która nie chce mieć dziecka, w Twojej normie jest "psychiczna", ale dorosły np. mężczyzna chcący mieć stosunek z małym chłopcem, to zdrowy odruch łańcuszka prokreacji...

Idź no może na spacer nie otwierając drzwi. Może takie pierdyknięcie troszkę pobudzi pewne partie tzw mózgu. Jak nie to, to może jakiś pierun trafi? Inna argumentacja szanse ma znikome.


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
20-07-2011 15:53 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>to w koncu można nie chcieć mieć dzieci czy nie można?
Nie chcieć można, chociaż kobieta ,która w ogóle nie chce , nie jest w pełni kobietą.
Np. mogę nie chcieć mieć dziecka w danym momencie, albowiem jestem studentką i skomplikowało by owo dziecko tok moich studiów. Z tym, że gdybym nie daj Bóg w ciążę zaszła, to nie lecę się od razu wyskrobać, tylko podejmuję krzyż mój i niosę go przez pewien czas. Normalna matka , kiedy się jej urodzi dziecko niepełnosprawne też przecież nie odda go do przytułku. Cały czas podkreślam - ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!
Tak jak napisał nasz umiłowany santo subito JPII - MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!
> dorosły np. mężczyzna chcący mieć stosunek z małym chłopcem, to zdrowy odruch łańcuszka prokreacji...
W tym przypadku klasyczna prokreacja nie zajdzie, ale jak pisał Platon, mężczyzna taki płodzi dzieci DUCHOWE!
Tutaj na portalu jest kilka tekstów o szlachetnej pederastii.
"W kręgu miłośników i lubych" www.racjon(*)/q,W.kregu.milosnikow.i.lubych


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
20-07-2011 17:06 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)

>Nie chcieć można, chociaż kobieta ,która w ogóle nie chce , nie jest w pełni kobietą.
Skąd ty to możesz wiedzieć Grabowska skoro nie jesteś kobietą. Ty nie jesteś w pełni człowiekiem a tym bardziej kobietą.
Piszesz takie głupoty, że tego nawet czytać się nie da. Może byś sobie dała spokój i przestała się wypowiadać na tematy o których nie masz żadnego pojęcia.
PS
Jak nie przestaniesz zakładać wątków,lub skierowywać dyskusję w innych na temat pedofilii to cię zbanuję na wieki.
Zgłoś się do lekarza, Lew Starowicz opracował procedury leczenia takich przypadków.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Skąd ty to możesz wiedzieć Grabowska
Budowa anatomiczna kobiety na to wskazuje.
Narządy wewnętrzne, które natura w niej wytworzyła przystosowane są do wydawania na świat potomstwa. Jak też i jej psychika nastawiona jest na macierzyństwo.
Znam i znałam wiele kobiet bezdzietnych z różnych powodów i żadna z nich nie była w pełni spełniona i szczęśliwa. Nadrabiały to miną, ale natury oszukać się nie da.
Owszem nasza cywilizacja przyczyniła się do wielu zmian i ingerencji w naturę, w biologię.
Męskie plemniki są coraz słabsze, rozwija się technika in vitro, powiększa się ilość i jakość środków antykoncepcyjnych, seks dawno oddzielił się od prokreacji.
Kobiety robią kariery zawodowe, naukowe i artystyczne i niektórym się wydaje, że dziecko im w tym może przeszkadzać. Dlatego go nie pragną. Albo pragnąc wyrzekają się go właśnie dla osiągnięcia sukcesów.
Część zagłusza w sobie owo pragnienie dziecka, spycha je do podświadomości, światu ukazując jak pisał Słowacki :"twarz jednakową,
Ciszę błękitu."
"Ale przed Tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi, Boże!"
Ale właśnie w głębi serca jest im smutno!

> to cię zbanuję na wieki.
Jeśli złamię prawo lub regulamin forum BANUJ
Przyjmę to w pokorze,
Smutno mi, Boże!

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
20-07-2011 21:06 
 Ocena 9 na 11
Alicja Duda (25557 punktów)

>Narządy wewnętrzne, które natura w niej wytworzyła przystosowane są do wydawania na świat potomstwa. Jak też i jej psychika nastawiona jest na macierzyństwo.

Oprócz macicy i jajników natura obdarzyła kobiety w mózg. Ale co ty o tym możesz wiedzieć skoro u ciebie zanikł ten organ zupełnie.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
23-07-2011 08:29 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Oprócz macicy i jajników natura obdarzyła kobiety w mózg. Ale co ty o tym możesz wiedzieć skoro u ciebie zanikł ten organ zupełnie.
Oprócz natury obdarzającej nas mózgiem miewamy też i kulturę eliminującą chamstwo.
20-07-2011 17:09 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>to w koncu można nie chcieć mieć dzieci czy nie można?
>Nie chcieć można, chociaż kobieta ,która w ogóle nie chce , nie jest w pełni kobietą.

Tak sobie myślę, że podobne twoje komentarze moderacja może zacząć uznawać za obraźliwe i jako takie przenosić w odpowiednie miejsce...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Tak sobie myślę, że podobne twoje komentarze moderacja może zacząć uznawać za obraźliwe i jako takie przenosić w odpowiednie miejsce...

To nie jest komentarz tylko opinia. I to nie na temat konkretnej osoby.
Można przecież się z tą opinią nie zgadzać, ale żeby ją uważać za obraźliwą?
Według mojej opinii aborcja to pozbawienie życia człowieka i co?
Wszyscy lekarze ginekolodzy dokonujący aborcji i wszystkie kobiety które poddały się aborcji powinni(e) się na mnie obraźić? Wytoczyć mi proces za to, że uważam iż pozbawili(ły) życia człowieka?
Wtedy chyba żadna dyskusja nie byłaby możliwa, bo każdy by się zaraz za coś obrażał.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
20-07-2011 18:50 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
Regulamin, Grabowska.
21-07-2011 01:54 
 Ocena 4 na 4
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>kobieta ,która w ogóle nie chce , nie jest w pełni kobietą.
Dla skutecznej prokreacji nie kobieta ma pragnąć dziecka, lecz mężczyzna - kobiety. Dziecko jest aseksualne i koncentrowanie się na nim niepotrzebnie osłabiałoby libido kobiety. Co innego po urodzeniu dziecka, kiedy to matka w przypływie euforii spontanicznie akceptuje fakt dokonany.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Dla skutecznej prokreacji nie kobieta ma pragnąć dziecka, lecz mężczyzna - kobiety.
Mężczyzna pragnie wielu kobiet, a ta jedna ma za zadanie go uwieść jako najlepszego ojca, by nie powiedzieć reproduktora, dla jej dziecka.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 10:07 
 Ocena 3 na 3
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Mężczyzna pragnie wielu kobiet, a ta jedna ma za zadanie go uwieść jako najlepszego ojca, by nie powiedzieć reproduktora, dla jej dziecka.
Jakiego zamysłu nie przypisalibyśmy MATCE (MATCE - nomen omen!) NATURZE, kobieta normalnie nie doznaje - bo i po co - żadnego "pragnienia dziecka". W zdrowym związku kobieta interesuje się seksualnie swoim partnerem, a do ciąży dochodzi bez żadnych rodzicielskich ciągot którejkolwiek ze stron. Dopiero gdy kobieta mimo dojrzałości nie doświadczy macierzyństwa, może zacząć go pragnąć, ale powstanie takiego pragnienia jest świadectwem niedostatków jej kobiecego seksualizmu, który widocznie okazał się nieskuteczny (a najczęściej po prostu nie przebił się przez barierę rozmaitych społecznych tabu).

Więc nie ma podstaw do twierdzenia, że kobieta, która nie chce dziecka nie jest w pełni kobietą, już raczej w kobiecie, która nie pragnie związku z mężczyzną można doszukiwać się defektów kobiecości.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Być może pragnienie dziecka jest wyrabiane w kobiecie kulturowo.
Np. od maleńkości bawi się lalkami, wozi je w wózeczku itd.
Jak podrasta to widzi młode szczebiocące mamy i urocze śmiejące się bobaski. I też tak chce mieć.
Reklamy dokładają swoje.
Może to co piszesz dotyczyło kobiet z epoki kamienia łupanego, że im zależało tylko na mężczyźnie?
A Amazonki? One nie szukały mężczyzn, oprócz tego aby zapłodnionymi zostały.
W każdym bądź razie chyba mnie przekonałaś, że kobieta najpierw mężczyzny pragnie.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 13:09 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
> Być może pragnienie dziecka jest wyrabiane w kobiecie kulturowo.
Raczej odruch stadny, aby zachowywać się wg oczekiwań.

>Może to co piszesz dotyczyło kobiet z epoki kamienia łupanego, że im zależało tylko na mężczyźnie?
I dziś im zależy, ale seksualnie podobają się atrakcyjni genetycznie południowcy, jacyś np. latynosi. Ale do ołtarza ciągnęłoby się raczej nordyckiego typa zaopatrzonego w szpanerski zegarek Tissota, pokazujący wszystko - może z wyjątkiem latynoskiej ciąży panny młodej.

>A Amazonki? One nie szukały mężczyzn, oprócz tego aby zapłodnionymi zostały.
Amazonki to temat rzeka.

>W każdym bądź razie chyba mnie przekonałaś, że kobieta najpierw mężczyzny pragnie.
Dałabym Ci plusa z masłem, ale muszę poczekać. Na ten czas wyjadę sobie od netu (czyt. z zegarkiem Tissota).
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>>W każdym bądź razie chyba mnie przekonałaś, że kobieta najpierw mężczyzny pragnie.
> Dałabym Ci plusa z masłem
Zaraz , a lesbijki, które mężczyzny nie pragną a chcą mieć dzidziusia?

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 13:55 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>Zaraz , a lesbijki, które mężczyzny nie pragną a chcą mieć dzidziusia?
Tak jak i geje chcący dziecka: kaprys.

Bo po cholerę w ogóle ludziom dziecko?

Więc być może to temat na osobny wątek.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Bo po cholerę w ogóle ludziom dziecko?
> Więc być może to temat na osobny wątek.
Załóż! Ja nie mogę, bo zaraz powiedzą ,że to wątek o pedofilii.
Ale chętnie będę polemizowała bo kocham dzieci!

> geje chcący dziecka: kaprys
Nie do końca bym się zgodziła. Czy Sir Elton John wziął dziecko dla kaprysu?
A o adopcję nie jest tak łatwo nawet dla hetero, trzeba się niemało natrudzić.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 14:26 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>powiedzą ,że to wątek o pedofilii.
Wg mnie to byłby dobry trop.

>kocham dzieci!
Podoba Ci się ich zależność, może lubisz mieć pełną władzę?

>Czy Sir Elton John wziął dziecko dla kaprysu?
Tak. Widać to po "masowych" adopcjach dokonywanych przez ubogich. Przecież nigdy nie ma dziecka w koszyku artykułów pierwszej potrzeby u niezamożnych, nawet tych bezdzietnych. za to zamożni adoptują chętnie, a sławy robią to spektakularnie, nigdy dyskretnie. Jakby uprawiali kupowanie cudzych dzieci dla zamanifestowania swego "miłosierdzia"

Fuj!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wg mnie to byłby dobry trop.
Dlatego nie założę!
> Podoba Ci się ich zależność, może lubisz mieć pełną władzę?
Podoba mi się ich bezpośredniość i szczerość tak jak w "Nowych sztach cesarza".
> dla zamanifestowania swego "miłosierdzia"
Myślę, że Sir Elton John niczego już nie musi manifestować.
A jego synek wygrał los fortuny!
Jak stary strzeli kopytami w kalendarz odziedziczy niezły kapitalik.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
23-07-2011 09:30 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowak (758 punktów)
(zablokowany)
>nie założę!
OK, może założę sama.

>Podoba mi się ich bezpośredniość i szczerość tak jak w "Nowych sztach cesarza".
Prawdę tylko dzieciom się wybacza, bo dzieci wolno wyśmiać.

Ale niech no tylko trochę podrosną pozostając w swoich zachowaniach szczerymi, zaraz jakiś Meret (skrót od "moherowy beret" ) nazwie je - przykładowo - smarkami.

>Myślę, że Sir Elton John niczego już nie musi manifestować.
Pewnie manifestuje z rozpędu.
23-07-2011 09:41 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)

>Ale chętnie będę polemizowała bo kocham dzieci!
Czym się rożni pedofil od pedagoga? Pedofil lubi dzieci...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Ale chętnie będę polemizowała bo kocham dzieci!
>Czym się rożni pedofil od pedagoga? Pedofil lubi dzieci...
No właśnie, stary to kawał krążący wśród ciała pedagogicznego.
To Ci opowiem taką dykteryjkę , iż niedawno upadły News of the World ogłosił swego czasu listę pedofilów zamieszkujących Wielką Brytanię.
Ludzie zaczęli urządzać protesty pod domami tychże, jak u nas pod domem Jaruzelskiego.
Dostało się też Bogu ducha winnemu pediatrze, bo ludzie w swym szaleństwie i jego wzięłi za pedofila z powodu przedrostka "ped".


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
23-07-2011 10:15 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
>>>Ale chętnie będę polemizowała bo kocham dzieci!
>>Czym się rożni pedofil od pedagoga? Pedofil lubi dzieci...
>No właśnie, stary to kawał krążący wśród ciała pedagogicznego.
>To Ci opowiem taką dykteryjkę , iż niedawno upadły News of the World ogłosił swego czasu listę pedofilów zamieszkujących Wielką Brytanię.
>Ludzie zaczęli urządzać protesty pod domami tychże, jak u nas pod domem Jaruzelskiego.
>Dostało się też Bogu ducha winnemu pediatrze, bo ludzie w swym szaleństwie i jego wzięłi za pedofila z powodu przedrostka "ped".
Znam to. Ale akurat mój wpis był ad personam
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Znam to. Ale akurat mój wpis był ad personam
Jeśli miałaś na myśli etymologiczne znaczenie słowa "pedofil", pedofilia, przypomnę je, bo może ktoś (ale nie Ty) go nie znać, παιδοφιλια to miłość do dzieci. To takie ad personam może być.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 14:57 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Kobieta jest tak skonstruowana przez naturę, że pragnie mieć dzieci. Natura jest tak skonstruowana, żeby się geny powielały.
Choć staram się od jakiegoś czasu unikać polemik z Grabowską, bo nie mają one większego sensu, w przypadku, gdy owa Grabowska wprawdzie wyrzuca z siebie jakieś zdania, ale trudno dopatrywać się w nich przemyśleń to jednak to powyższe zaintrygowało mnie.

Czyżby natura mężczyzn skonstruowała odmiennie i mężczyźni nie pragną mieć dzieci?
Można tak to odczytać.
Poproszę zatem o wykazanie na czym owa ewentualna odmienność konstrukcyjna, ograniczająca pęd do przekazywania genów miałaby polegać.
Czy w takim razie, bo niewątpliwie istnieje spora grupa mężczyzn nie palących się do ojcostwa, należy uznać to za jak najbardziej zachowania naturalne, czy jednak za wybryk wbrew naturze?



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Oliwia Sandra Nowak przekonała mnie, że biologicznie kobieta pragnie mężczyzny, który płodzi dziecko.
Pragnienie dziecka ma raczej swoje przyczyny kulturowe. Dopiero jak dziecko się pojawi budzi się instynkt macierzyński.

Mężczyźni z kolei pragną posiadać kobiety, co skutkuje najczęściej dzieckiem i wtedy pojawia się ojcowska duma, szczególnie kiedy urodzi się syn.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 16:05 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
> Oliwia Sandra Nowak przekonała mnie, że biologicznie kobieta pragnie mężczyzny, który płodzi dziecko.
>Pragnienie dziecka ma raczej swoje przyczyny kulturowe. Dopiero jak dziecko się pojawi budzi się instynkt macierzyński.
>Mężczyźni z kolei pragną posiadać kobiety, co skutkuje najczęściej dzieckiem i wtedy pojawia się ojcowska duma, szczególnie kiedy urodzi się syn.

To cudownie Grabowska. Czyżby począł kiełkować w tobie feminizm?

To może teraz zastanowisz się, czy chęć maksymalizacji szans dla swego chcianego potomstwa ma ugruntowanie w kulturze, czy naturze?
I może jeszcze wytłumaczysz nam, co uważasz za moment pojawienia się dziecka, który budzi instynkt macierzyński. Zapłodnienie, pierwsze ruchy, czy poród?
Czy to również nie ma podłoża kulturowego, a co za tym idzie nie można forsować własnego stanowiska jako jedynie słusznego?

I czym tym bardziej w świetle powyższego nie jest karygodnym nazywanie kobiet morderczyniami?





Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nie zaglądałam na Twój wątek, ale domyślam się, że dymy kadzideł już się rozwiały a zgodne chóry zamilkły skoro zniżasz się do wejrzenia na wątek Grabowskiej wyklętej gdzie nie czeka Cię wzajemna adoracja lecz surowe, krwawe mięso rzeczywistości.

Instynkt macierzyński wydaje się budzić po urodzeniu dziecka kiedy matka widzi je, dotyka , czuje jego zapach i słyszy gruchanie.
> Czy to również nie ma podłoża kulturowego
Nie nie! Instynkt macierzyński ma podłoże biologiczne, jak u kwoki, która z jastrzębiem będzie walczyła o swoje małe kurczaczki.

Nigdy nie nazywałam kobiet morderczyniami. Zresztą to nie one mordują tylko lekarz ginekolog o zgrozo. Kobieta która dusi poduszką swoje nowo narodzone dziecko, albo pekluje je w beczce po kapuście, jest morderczynią.
Kobieta dokonująca aborcji popełnia zły uczynek, który wcale nie musi być zabroniony przez prawo. Jest wiele złych uczynków nie objętych sankcją karną. A ten zły uczynek polega na tym, że pozbawia szansy na urodzenie się, rozwój i życie zdrowo rozwijającego się dziecka. Jest to zły uczynek, gdyż robi to najczęściej zupełnie lekceważąc prawo do życia swego rozwijającego się dziecka. Jest to zły uczynek dlatego, że traktuje swój płód jak rzecz, jak przedmiot, a nie jak powstającą osobę.
Osobę, to znaczy coś osobnego, odrębnego, indywidualnego i niepowtarzalnego.
Amen!

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 21:22 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
> Nie zaglądałam na Twój wątek, ale domyślam się, że dymy kadzideł już się rozwiały a zgodne chóry zamilkły skoro zniżasz się do wejrzenia na wątek Grabowskiej wyklętej gdzie nie czeka Cię wzajemna adoracja lecz surowe, krwawe mięso rzeczywistości.

Po pierwsze to nie jest twój wątek. Został wydzielony z mojego, bo próbowałaś spamować. Stąd miejsce tej części w bazgrołach.
Moja merytoryczna będzie odświeżana w miarę potrzeb i rozwoju sytuacji. Ja wiem, że tobie nie mieści się w móżdżku, iż nie ilość, a jakość jest najistotniejsza w dyskusji.

>Instynkt macierzyński wydaje się budzić po urodzeniu dziecka kiedy matka widzi je, dotyka , czuje jego zapach i słyszy gruchanie.

Ach tak? To skąd to ciągłe epatowanie nas, że zygota to już uroczy dzidziuś i że niewątpliwie każda matka tak to dobiera, a jak nie to jest jakimś wynaturzeniem?
Forum aż roi się od twoich wypowiedzi w takim tonie.
Chyba i tę część twej radosnej twórczości powinnaś zrewidować.

>> Czy to również nie ma podłoża kulturowego
>Nie nie! Instynkt macierzyński ma podłoże biologiczne, jak u kwoki, która z jastrzębiem będzie walczyła o swoje małe kurczaczki.

Nie o to pytałam. Nie próbuj manipulować. Pytałam o moment, w którym budzi się instynkt macierzyński, a raczej próbę jego wyznaczania, podejmowaną przez niektórych podług własnego uznania. Odpowiedziałaś powyżej. Serdecznie dziękuję.

>Nigdy nie nazywałam kobiet morderczyniami.

Nie łżyj Grabowska. Robiłaś to.
M. in., z tego co pamiętam, na wątku pana Andrzeja Bogusławskiego, który założył swego czasu, abyś się mogła rozwijać i nie rozpieprzać dyskusji w innych miejscach.

>Kobieta która dusi poduszką swoje nowo narodzone dziecko, albo pekluje je w beczce po kapuście, jest morderczynią.

Nie manipuluj. Nie o takie kobiety chodziło i nie o takich pisałaś, że mordują biedne zygoty z egoizmu.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
21-07-2011 22:28 
 Ocena 1 na 1
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Nie nie! Instynkt macierzyński ma podłoże biologiczne, jak u kwoki, która z jastrzębiem będzie walczyła o swoje małe kurczaczki.

Ponawiam wiec pytania bo jakoś nie bardzo kwapisz się do odpowiedzi, a dalej inny przytykasz:

Cytat:

>Kobieta jest tak skonstruowana przez naturę, że pragnie mieć dzieci. Natura jest tak skonstruowana, żeby się geny powielały.

To ilokrotnie jesteś powielona genetycznie o Jedyna Prawdziwa Kobieto tutaj?

>Na wsiach ludzie mają po dziewięcioro dzieci i więcej.

Czyli - minimum dla Miejskiej Kobiety wynosi?



Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> To ilokrotnie jesteś powielona genetycznie
Podobno pojawiła się jakaś druga Grabowska na forum, więc wychodzi , że dwukrotnie.
> Czyli - minimum dla Miejskiej Kobiety wynosi?
Minimum to będzie jedno dziecko, no bo nie chyba brak dziecka. Chociaż w statystykach się podaje, że w danym kraju np. przypada 1.3 dziecka na kobietę.
A słyszałam, że jakiś sułtan lub inny pasza miał 500 synów i córek z wieloma żonami, ale ich imion nie pamiętał.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
09-08-2011 23:52 
 Ocena 1 na 1
PJPI (19 punktów)
Z poniższym twierdzeniem nawet Andrzej Bogusławski się nie zgadza:
>Bo każdy racjonalnie myślący człowiek uważa, że kobieta ma prawo usunąć dziecko co najmniej, jeśli zagraża to jej życiu lub/i zdrowiu bądź jest ono wynikiem gwałtu...<
Możliwe jednak, że póki go (dziecka) nie zobaczy to takie rawo otrzyma.
Zastanawiające jest jednak pytanie:
czy dziecko z gwałtu ma prawo usunąć matkę?
Na tej samej podstawie:
>co najmniej, jeśli zagraża to jego życiu lub/i zdrowiu bądź jest ono wynikiem gwałtu...<
I nie jest to bynajmniej prolife! Tylko walka o wolność - symetryczną.
10-08-2011 00:12 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Z poniższym twierdzeniem nawet Andrzej Bogusławski się nie zgadza:

Więc z chęcią bym o tym podyskutował z Andrzejem Bogusławskim.

>Możliwe jednak, że póki go (dziecka) nie zobaczy to takie rawo otrzyma.
>Zastanawiające jest jednak pytanie:
>czy dziecko z gwałtu ma prawo usunąć matkę?

Gratuluję udanego złapania mnie za słowa.

Oczywiście było to pisemne przejęzyczenie. Nie chodziło mi o dziecko, ale preembrion, embrion, płód! W późniejszej fazie ciąży, kiedy ewidentnie mamy już do czynienia z dzieckiem, też byłbym na nie, kiedy miałoby to być jedynie skutkiem opieszałej decyzji.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
PJPI (19 punktów)
>W późniejszej fazie ciąży, kiedy ewidentnie mamy już do czynienia z dzieckiem,<
Jak zwał, tak zwał. Nie chodzi o ustalanie kto i kiedy (co i kiedy lub w jakich warunkach) jest człowiekiem lub nie jest.
Widzać, że się w tym gubisz, ale to bez znaczenia.
Idąc dalej:
Ja rozumiem, że istotą jest zdarzenie, czyn, którego dokonano na kobiecie wbrew jej woli i na jej szkodę. Skutkiem jest stan nieakceptowalny dla niej i ma ona prawo swobody wyboru. Czy nie tak?
11-08-2011 09:27 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Jak zwał, tak zwał.
Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką.
Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko.
To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.

Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku.

Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd, są pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego.

Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych. Na przykład w początkowym okresie dzieci stosują równoczesną niewerbalną obróbkę informacji, dominującą u małp człekokształtnych i niektórych wyższych ssaków. Wówczas żadna z półkul mózgowych nie jest przeważająca. W drugim roku wraz z rozwojem mowy zwiększająca się istota szara zaczyna dominować w jednej z półkul (najczęściej w lewej), a późniejsza nauka czytania i pisania popycha dalej rozwój umysłu w kierunku myślenia sekwencyjnego przeważającego u ludzi. Doświadczenia z szympansami pokazały, że można ich umysły pobudzić do zwiększenia roli myślenia sekwencyjnego. Przez analogię można sądzić, że u człowieka wychowanego wśród małp wzrosłaby rola myślenia równoczesnego - ważniejszego dla przetrwania w ich środowisku.

www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze

>Jak zwał, tak zwał.
Gdyby nazwy nie były tak mało ważne to by Kościół, a za mim "Prolife" tak ordynarnie nimi nie manipulowało.

@@@
.
11-08-2011 11:51 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Panie Andrzeju, w innym wątku zaprosił mnie Pan do rozmowy ("Proszę poczytać moje wypowiedzi. Ma Pan jakieś ciekawe kontr-argumenty? Chętnie je poznam!"), więc jestem.

>[color=navy] Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką.

Tak, jest trudne, ale czy Pana zdaniem jest to (lub zawsze będzie) niemożliwe?
11-08-2011 17:03 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Tak, jest trudne, ale czy Pana zdaniem jest to (lub zawsze będzie) niemożliwe?
Moim zdaniem zawsze. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.
W całej ludzkiej praktyce najtrudniejsze jest wyznaczanie granic, a gdy coś jest procesem, to jest to jeszcze bardziej trudnym. Dla nauki wyznaczanie bardzo precyzyjnych granic często ma niewielkie znaczenie. Tu - moim zdaniem - żadne.

Zupełnie inaczej jest w koncepcjach religijnych. Np. dla chrześcijaństwa człowiek jest bytem. Bytem przejętym, w odróżnieniu od Boga, który jest bytem absolutnym. Został stworzony z natury, zdolny jest dzięki łasce poznać i umiłować Boga. Jest bytem jednostkowym (substantia), w którym można wyróżnić "istotę" (essentia) i "istnienie" (existentia). Ale choć jest bytem złożonym, to żywe ciało człowieka wraz z duszą stanowi psychofizyczną jedność. Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała. Jest jego przyczyną i organizacją, a więc to dusza stanowi o mózgu, a nie mózg o duszy. Po śmierci oddziela się od materii przechodząc w istnienie wieczne
Mnie - jak łatwo zauważyć - interesują tylko ustalenia nauki.

PS. Tu - nikt nikogo zapraszać nie musi. Śmiało może Pan pytać, zabierać głos i wyrażać swoje zdanie. Nikogo nie dyskryminujemy za poglądy, choć zdarza się, jakaś tam, dyskryminacja za głupotę (większość z nas jej nie lubi), ale nie należy jej mylić z niewiedzą.

Pozdrawiam.

@@@
.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Moim zdaniem zawsze. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.
>W całej ludzkiej praktyce najtrudniejsze jest wyznaczanie granic, a gdy coś jest procesem, to jest to jeszcze bardziej trudnym. Dla nauki wyznaczanie bardzo precyzyjnych granic często ma niewielkie znaczenie. Tu - moim zdaniem - żadne.

To bardzo ciekawy pogląd! Można go zinterpretować na dwa sposoby:
1) Istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka, ale moment ten jest (i będzie) niepoznawalny dla nauki.
2) Nie istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka.

Która z tych interpretacji wyraża Pana pogląd? Przypuszczam, że druga, ale chciałbym mieć pewność, zanim zacznę dyskusję. W jakim znaczeniu używa Pan pojęcia "nauka"? Czy mieści się w tym pojęciu filozofia, czy tylko nauki przyrodnicze?
12-08-2011 10:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>To bardzo ciekawy pogląd!
Przepraszam - zupełnie nie rozumiem? Co jest ciekawym poglądem?
Zrelacjonowanie powszechnego poglądu nauki na ten temat?
Zna Pan inny pogląd naukowy, gdyż nie naukowe oczywiście istnieją i np. pogląd Kościoła Katolickiego wyżej przytoczyłem.

>Można go zinterpretować na dwa sposoby:
>1) Istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka, ale moment ten jest (i będzie) niepoznawalny dla nauki.
>2) Nie istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka.
>Która z tych interpretacji wyraża Pana pogląd?
Żadna - dopóki nie zdefiniuje Pan "momentu". Ja już słyszałem zdanie: momencik - co najwyżej godzinę. Moment to sekunda, czy 1/10 000 sekundy?
Każdy proces składa się z milionowych części sekundy, czy jeszcze drobniejszych - dających się określić, lub nawet nie - cząstek czasu. Każda z następnych części różni się od poprzedniej, choć mogą nie istnieć narzedzia pozwalające to dostrzec.
Tym bardziej, iż praktycznie nie ma to żadnego znaczenia. W nauce "tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy".

>Przypuszczam, że druga, ale chciałbym mieć pewność, zanim zacznę dyskusję.
W poważnej dyskusji - to Szanowny Panie - przedstawia się własne poglądy, a nie wypytuje o poglądy oponęta.
Gdyby zechciał Pan włożyć w tą rozmowę ździebko wysiłku, to bez wiekszych problemów znalazłby Pan w "Indeksie wątków" moje wypowiedzi i moje poglądy, na ten temat.

>W jakim znaczeniu używa Pan pojęcia "nauka"?
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary

>Czy mieści się w tym pojęciu filozofia, czy tylko nauki przyrodnicze?
Gdy istnieje wiele sposobów rozumienia jakiegoś terminu, staje się on pojęciem względnym. Nauka to termin pięknie brzmiący, ale i wieloznaczny, toteż trudno o zbudowanie jego poprawnej i zadowalającej wszystkich użytkowników definicji. Co więcej, pojęcie to w języku polskim ma znacznie szersze znaczenie niż angielskie science, które obejmuje jedynie matematykę i nauki przyrodnicze o szeroko rozumianej rzeczywistości. W Niemczech Wissenschaft rozumie się szerzej, nie wykluczając z niej humanistyki, ale najszersze znaczenie tego terminu obowiązuje w Polsce.

Niektórzy w naszym pięknym kraju do nauki zaliczają nawet teologię. Dla mnie nauką jest tylko to co Anglicy nazywają science.

Pozdrawiam.

@@@
.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Przepraszam - zupełnie nie rozumiem? Co jest ciekawym poglądem?
>Zrelacjonowanie powszechnego poglądu nauki na ten temat?

Panie Andrzeju, niech Pan nie przesadza - po co się od razu podpierać "powszechnym poglądem nauki"... Tym bardziej, że w tej sprawie biologia ma nieco inne zdanie.

>W poważnej dyskusji - to Szanowny Panie - przedstawia się własne poglądy, a nie wypytuje o poglądy oponęta.

Tak, ale musimy mieć jasność z jakim poglądem dyskutujemy, gdyż w przeciwnym razie zamiast dialogu możemy mieć dwa monologi. Dlatego prosiłbym jednak o doprecyzowanie lub potwierdzenie, czy dobrze Pana zrozumiałem: czy według Pana nowa istota ludzka powstaje w wyniku pewnego procesu, który trwa w czasie?

> pojęcie to w języku polskim ma znacznie szersze znaczenie niż angielskie science, które obejmuje jedynie matematykę i nauki przyrodnicze o szeroko rozumianej rzeczywistości. Dla mnie nauką jest tylko to co Anglicy nazywają science.

OK, mam jasność, zatem w tej dyskusji za "naukę" będziemy uważali tylko matematykę i nauki przyrodnicze.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Panie Andrzeju, niech Pan nie przesadza - po co się od razu podpierać "powszechnym poglądem nauki"... Tym bardziej, że w tej sprawie biologia ma nieco inne zdanie.
Zupełnie nie przesadzam. Już średnio poważne argumenty wyglądają zupełnie inaczej niż Pański: "Tym bardziej, że w tej sprawie biologia ma nieco inne zdanie".

>>>>W poważnej dyskusji - to Szanowny Panie - przedstawia się własne poglądy, a nie wypytuje o poglądy oponenta.
>Tak, ale musimy mieć jasność z jakim poglądem dyskutujemy, gdyż w przeciwnym razie zamiast dialogu możemy mieć dwa monologi.
Tak, jak napisałem jestem już tu od kilku lat i moje poglądy - w przeciwieństwie do Pańskich łatwo poznać. Wszystkie są w "archiwum" forum. Dobrze by było, aby Pan przynajmniej zarysował swoje, trochę na innych zasadach jak:
"biologia ma nieco inne zdanie" , lub "prosiłbym jednak o doprecyzowanie lub potwierdzenie", gdzie wyraziłem się zdecydowanie jasno i precyzyjnie.

Zapewne się mylę, ale wygląda mi to na przygotowanie do dysputy na wzór średniowiecznych dysput religijnych, a nie interesującej rozmowy. Proszę się nie obawiać nie uważam się za wszystkowiedzącego ani też nie niszczymy tu intelektualnie ludzi mających inne od naszych poglądy. Śmiało! Niech Pan nareszcie wyartykuuje, to o co mu chodzi.

Pozdrawiam.

@@@
.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
> Niech Pan nareszcie wyartykuuje, to o co mu chodzi.

Już artykułuję: chodzi mi o rozmowę z Panem. W tym celu próbuję najpierw ustalić, jaki dokładnie jest Pana pogląd.

>Tak, jak napisałem jestem już tu od kilku lat i moje poglądy - w przeciwieństwie do Pańskich łatwo poznać. Wszystkie są w "archiwum" forum.

Zamiast napisać jedno zdanie, odsyła mnie Pan do "archiwum"...

Ponieważ Pan nie zaprzeczył, zakładam, że Pana pogląd jest następujący: nowa istota ludzka powstaje w wyniku pewnego procesu, który trwa w czasie. To przejdźmy wreszcie do dyskusji (uff...):

Współczesna wiedza biologiczna nie zaprzecza temu poglądowi: ten proces jest związany z utworzeniem nowego genomu. Zdaniem F. Collinsa (słynnego badacza ludzkiego genomu) "nie widzimy innego momentu, w którym zaczyna się nasze istnienie niż moment podjęcia dynamiki rozwojowej przez zapłodnioną komórkę jajową". Na gruncie nauk przyrodniczych zagadnienie początku życia ludzkiego zostało rozstrzygnięte już dawno - w latach 60-tych XX wieku.

Zgadzamy się?
12-08-2011 20:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Już artykułuję: chodzi mi o rozmowę z Panem.
To proszę zacząć rozmawiać.

>W tym celu próbuję najpierw ustalić, jaki dokładnie jest Pana pogląd.
Bardzo nie lubię, gdy mnie ktoś sadza przed inkwizycyjnym trybunałem. Poglądów nie ukrywam i wychodzą na jaw prawie w każdej rozmowie.

>Zamiast napisać jedno zdanie, odsyła mnie Pan do "archiwum"...
Zamiast napisać o sobie i swoich poglądach, to przepytuje mnie Pan jak uczniaka.

>Współczesna wiedza biologiczna nie zaprzecza temu poglądowi: ten proces jest związany z utworzeniem nowego genomu. Zdaniem F. Collinsa (słynnego badacza ludzkiego genomu) "nie widzimy innego momentu, w którym zaczyna się nasze istnienie niż moment podjęcia dynamiki rozwojowej przez zapłodnioną komórkę jajową".

Pomimo sławy Francisa Collinsa (szczególnie po opublikowaniu: "Język Boga. Kod życia - nauka potwierdza wiarę") ja akurat nie znam jego publikacji i jego poglądów. Z zamieszczonego tu przez Pana cytatu niewiele też rozumiem.
Może zechciałby Pan nam jego poglądy i jego publikacje tochę szerzej zreferować .
Tym bardziej, że Panu - jak widać - one odpowiadają, a na tym forum są trochę mniej znane.

>Na gruncie nauk przyrodniczych zagadnienie początku życia ludzkiego zostało rozstrzygnięte już dawno - w latach 60-tych XX wieku.
>Zgadzamy się?
Zupełnie nie mogę się tu z Panem zgodzić. Znam kilka koncepcji w miarę zbieżnych i parę sobie przeczących. Czy zechciałby Pan nam tą koncepcję - według Pana rozstrzygającą - zreferować i podać jej autora.

Proszę też przestać się bawić w obmacywanie, stary chłop jestem i nie bardzo mnie to bawi. Proszę przedstawić swoje koncepcje oraz źródła, na których Pan je opiera.

Pozdrawiam.

@@@
.
16-08-2011 10:50 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Zdaniem F. Collinsa (słynnego badacza ludzkiego genomu) "nie widzimy innego momentu, w którym zaczyna się nasze istnienie niż moment podjęcia dynamiki rozwojowej przez zapłodnioną komórkę jajową".
> Z zamieszczonego tu przez Pana cytatu niewiele też rozumiem.

Czego tu można nie rozumieć? Od czasu rewolucji w naukach biologicznych zapoczątkowanej odkryciem struktury DNA i mechanizmu kopiowania materiału genetycznego jest zupełnie jasne dla wszystkich poważnych naukowców, że pomiędzy połączeniem się gamet rozrodczych a narodzinami nie ma innej cezury czasowej, w oparciu o którą można by mówić o skoku rozwojowym od "stawania się człowiekiem" do "bycia człowiekiem". Zacytowałem (jedynie tytułem przykładu) słowa jednego z najwybitniejszych genetyków na świecie, który kierował "Projektem poznania ludzkiego genomu" (zakończonym odczytaniem genomu w roku 2003). A oto słowa innego wybitnego genetyka światowej sławy: "Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym." (prof. dr med. J. Lejeune, kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R.Descartesa w Paryżu, cyt. za: "Wiedza i życie", nr 11, 1986, s. 8).

>Proszę też przestać się bawić w obmacywanie, stary chłop jestem i nie bardzo mnie to bawi.
Nie rozumiem sensu Pańskiej wypowiedzi.
16-08-2011 11:40 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
Przepraszam że wtrącam się w tak ekscytującą wymianę poglądów. Po zapowiedziach że nauka już określiła kiedy powstaje człowiek liczyłem na coś więcej niż dwie wypowiedzi profesorów ze stadniny tak zwanych obrońców życia poczętego. Pan wybaczy ale wcale nie tak dawno pewien profesor nauk biologicznych dał wykład kreacjonizmu w Parlamencie Europejskim. To po pierwsze nie jest cała nauka, a po drugie nie przesądza ostatecznie sprawy. Liczę na więcej, ale tym razem poproszę o mniej ograne argumenty.
16-08-2011 21:29 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Niektórym ludziom się nie mieści w głowie, że oko powstało na skutek ewolucji, ze światłoczułej komórki.
A inni nie mogą zrozumieć, że człowiek powstaje wtedy jak jajo kobiety zostaje zapłodnione przez plemnik mężczyzny. I tak kombinują jak koń pod górę co by tu zrobić żeby sprawę jasną i oczywistą zamotać i zaciemnić, aby tylko nie przyznać, że to jednak człowiek powstaje.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
maruda (5550 punktów)
Dla mnie ta mała kulka która gaworzy i którą się trzeba ciągle zajmować staje się człowiekiem gdzieś dopiero w czasie kiedy zadaje setki pytań o wszystko wokół. Wiekowo to gdzieś tak około 3-5 roku życia. Człowiek to nie tylko sama biologiczna forma, ale też pewne zachowania społeczne. Niewiele jest przykładów znanych ludzi wychowanych od małego przez zwierzęta, ale w tych znanych ciężko takie uczłowieczanie i socjalizację w wieku dojrzałem przeżywali.
16-08-2011 22:04 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
W takim razie czy człowieczeństwo można utracić?
Załóżmy, że ktoś był inżynierem, znał języki, był wspaniałym , dobrym człowiekiem, ale na skutek choroby alzheimera stał się rośliną i nie wie kim jest i nic nie pamięta i nie rozpoznaje świata.
To już, wedle takiego jak Twoje , podejścia, nie człowiek?
Ale w którym momencie to człowieczeństwo utracił?
Albo, z drugiej strony, w którym momencie je nabywa. Jak ma 3 czy 5 lat, a może 13 kiedy w różnych religiach przyjmuje się go do społeczności ( bar micwa, konfirmacja, )


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
16-08-2011 23:05 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> W takim razie czy człowieczeństwo można utracić?
   Prawo europejskie podpowiada że są przynajmniej dwie możliwości śmierć i śmierć mózgu. W obu wypadkach pozwala to na legalne pokrojenie delikwenta i wykorzystanie jego ciała jako części zamiennych dla innych z gatunku sapiens.
   Jak sama zauważyłaś we wszystkich pozostałych wypadkach to nie jest takie proste. Granice człowieka, czy człowieczeństwa są subiektywne, inaczej potraktujemy kogoś bliskiego, inaczej obcego, jeszcze inaczej wroga. Sama w jednej z wypowiedzi powiedziałaś że proces zaczyna się w chwili połączenia komórki męskiej i żeńskiej, ale to nie jest koniec procesu stawania się człowiekiem. Może nigdy nie stajemy się ludźmi?
16-08-2011 23:19 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Granice człowieka, czy człowieczeństwa są subiektywne
Dlatego mówię o egzemplarzu homo sapiens .
Według wiedzy biologicznej początkiem życia ludzkiego jest zapłodnienie, a co się potem dzieje z tym człowiekiem to insza inszość.
Większość się rodzi normalnych, ale są też przypadki patologii.
Premier Tusk np. mówił, że pedofil to nie człowiek!
Czy osoba z zespołem Downa to człowiek?

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
16-08-2011 23:43 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>> Granice człowieka, czy człowieczeństwa są subiektywne
>Według wiedzy biologicznej początkiem życia ludzkiego jest zapłodnienie, a co się potem dzieje z tym człowiekiem to insza inszość.

Zbyt mocno upraszczasz. Moim zdaniem stawanie się człowiekiem to proces, proces który trwa nawet lata.

Cytat:
Współcześnie naukowcy postrzegają zapłodnienie jako proces ciągły, trwający w przypadku człowieka 12-24 godzin - nie sposób wyróżnić konkretnego "momentu zapłodnienia".

Cytat z wiki, proszę pokaż mi dokładny czas, bądź proces od którego zaczynasz nazywać te dwie komórki człowiekiem. I dlaczego dopiero wtedy nie wcześniej, bądź później?
17-08-2011 00:15 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
To, że nie można wyróżnić "momentu" zapłodnienia nie znaczy, że ono nie następuje.
W ciągu tych 12-24 godzin dokonuje się połączenie materiału genetycznego w niepowtarzalną kombinację, jedyną we wszechświecie (pomijam bliźniaków jednojajowych).
Swoją drogą ciekawe jest dlaczego bliźniacy mimo identyczności genetycznej są dwiema odrębnymi osobowościami?
Co powoduje ich indywidualizację?

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-08-2011 09:06 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
   Postaram się uprościć nasze stanowiska i pokazać jak mało nas różni, bez tracenia z oczu najistotniejszych kwestii. Niech będzie to protokół rozbieżności podsumowujący nasze stanowiska.
   Oboje przyznajemy że komórka jajowa i plemnik nie są jeszcze człowiekiem. Stawanie się człowiekiem to pewien proces trwający w czasie, mający podstawy w kulturze. Pewnym odzwierciedleniem tego są normy prawne, człowiek nie dostaje wszystkich praw do razu, tylko w ciągu swojego życia stopniowo nabywa je do czasu uzyskania pełnoletności. Pełnoletność to też jest wyraz maskujący pewne istotne różnice w podejściu do tego tematu.
   W twoim podejściu pojedyncza komórka powstała w procesie zapłodnienia powinna być nazwana człowiekiem i powinno się jej przyznać pewne znaczące prawa. W moim podejściu dopiero od momentu narodzin powinno się takiemu osobnikowi nadawać prawa i tu dopiero kończy się pewien proces którego początkiem i przyczyną jest połączenie komórki męskiej i żeńskiej. W moim podejściu narodziny są dopiero pierwszym z ważnych kroków w stawaniu się człowiekiem.
   Nie wiedzę jednak szansy na dojście do jakiegoś porozumienia w tej kwestii.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> powinno się jej przyznać pewne znaczące prawa.
Tylko jedno. Prawo do życia!
> powinna być nazwana człowiekiem
Bo to się człowiek przecież powoli rozwija z tej komórki, to człowiek z niej powstaje.
Zresztą potem też człowiek nie stoi w miejscu ,a się zmienia, rozwija, rośnie.
Z niemowlęcia przekształca się w dziecko, z dziecka w młodzieńca itd.
> W moim podejściu narodziny są dopiero pierwszym z ważnych kroków w stawaniu się człowiekiem.
W Twoim!
A w cioci Lusi takim momentem jest Pierwsza Komunia Święta!
Ale naukowo rzecz biorąc pierwszym krokiem na drodze powstania człowieka jest zapłodnienie.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
maruda (5550 punktów)
>> powinno się jej przyznać pewne znaczące prawa.
>Tylko jedno. Prawo do życia!
Konkretnie co to oznacza, jest zbyt wiele możliwości, proszę uściślić.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>>Tylko jedno. Prawo do życia!
>Konkretnie co to oznacza, jest zbyt wiele możliwości, proszę uściślić.
No nie wiem jak to uściślić.
Prawo do życia oznacza, że nie wolno pozbawiać życia innych istot żywych.
To w wersji podstawowej.
Dlatego nie wolno zabijać bezmyślnie żab, rozdeptywać pająków, niszczyć zieleni, dokonywać aborcji , wieszać skazańców itp.
Schody zaczynają się, kiedy prawo to jest przez prawo ludzkie ograniczane.
Np. wolno zabić w samoobronie czy na wojnie, wolno szlachtować świnie na schabowe i woły na rostbef, wolno używać zwierząt do celów eksperymentów naukowych itp.
Wtedy twierdzi się, że zło wyrządzane jest mniejsze niż zyskiwane dobro.
Ale jeszcze nie spotkałam się z twierdzeniem, aby pozbawianie życia było obojętnie moralne czy dobre! Jest zawsze złem!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
maruda (5550 punktów)
>Prawo do życia oznacza, że nie wolno pozbawiać życia innych istot żywych.

   O ile dobrze zrozumiałem prawo do życia oznacza że każdy osobnik ludzki ma prawo być nie zabijany, ale ... (i tu mamy cały worek różnych wyjątków). Zostawmy zwierzęta w spokoju i skupmy się na osobnikach ludzkich (w genetycznym sensie, od jednej komórki do śmierci).
   Mam wątpliwości czy samo życie jest najwyższą wartością. O ile jest to bezdyskusyjna teza wobec młodych zdrowych osobników to u starszych lub chorych pojawia się mój dylemat. Eutanazja jest kontrowersyjna, DNR budzi mniej kontrowersji. Zastanawia mnie co ma tu większą wartość, życie, czy tak zwana "jakość życia". I ten temat też można dalej ciągnąć.
   Z drugiej strony cyklu życiowego, dzieci nie powstają przypadkiem zupełnie bez udziału obojga przyszłych rodziców. Tu też jest antykoncepcja, gwałt i seks pozamałżeński wszystko to jest moralnie zakazane od tysiącleci i niewiele to daje.
   Stąd moje pytanie brzmi czy prawo dożycia oznacza obowiązek życia. Czy powinniśmy używać wszelkich sił i środków technicznych by podtrzymywać sztucznie takie życie od zapłodnienia do naturalnej śmierci. Przecież już w pewnym sensie potrafimy pokonać naturalną śmierć. Przez sztuczne podtrzymywanie w tym wypadku rozumiem także zakaz aborcji. Przecież zostawiliśmy sobie wyjątki dla wojny i wszelkich innych specjalnych przypadków, moim zdaniem prawo do aborcji mieści się właśnie w tym przedziale, jako jeden z takich specjalnych wyjątków.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Przecież zostawiliśmy sobie wyjątki
Wyjątki są dlatego, że uważa się iż dobro przez nie osiągane jest wyższe niż zło powodowane. Ciąża jest normalnym stanem fizjologicznym a nie złem.
Życie, w naszej przynajmniej kulturze, oficjalnie ,uznawane jest za dobro najwyższe chociaż nie zawsze znajduje to właściwe odbicie w przepisach prawa.
Aby pozbawić kogoś życia, w tym i rozwijający się płód, trzeba mieć naprawdę ważne powody, a nie tylko chwilowy kaprys czy brak innych rozwiązań związanych z finansami i zmianami w prawie.
Najłatwiej zaproponować kobiecie aborcję, bo to szybko i w miarę tanio.
Ale już zatroszczyć się o to, aby mogła i chciała urodzić poprzez zmiany w prawie pracy, poprzez budowę przedszkoli, poprzez szeroką pomoc kobiecie w trakcie ciąży i po porodzie (urlopy, zasiłki, możliwość powrotu do pracy itp.itd)to już jest o wiele trudniej.
Łatwiej zrobić karierę polityczną na walce o upowszechnienie aborcji niż na walce o stworzenie warunków kobietom do godnego porodu i wychowania dzieci.
Łatwiej pójść z hasłem, że "kobieta ma prawo do swojego brzucha", niż z hasłem, że ma prawo do godnego porodu, opieki państwa, żłobka itp.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
26-08-2011 13:33 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>> Przecież zostawiliśmy sobie wyjątki
>Wyjątki są dlatego, że uważa się iż dobro przez nie osiągane jest wyższe niż zło powodowane. Ciąża jest normalnym stanem fizjologicznym a nie złem.
Chyba zgodzimy się że nie każda ciąża powoduje urodzenie zdrowego dziecka. To jakie wady uznajemy za zbyt wielkie pozostaje otwartą kwestią.

>Aby pozbawić kogoś życia, w tym i rozwijający się płód, trzeba mieć naprawdę ważne powody, a nie tylko chwilowy kaprys czy brak innych rozwiązań związanych z finansami i zmianami w prawie.
Co jest taką ważną przesłanką, to można wyliczyć, albo zostawić ocenie kompetentnych osób. Rozmowa z psychologiem i ocena wpływu ciąży na zdrowie matki jest wręcz pewnym planem minimum. Pytanie na ile pozostawiamy tą decyzję w rękach specjalistów, a na ile ma być to decyzja przyszłej matki jest otwarte.

Z pozostałym tekstem nie będę się spierać bo ten przedstawiony plan jest planem minimum, a rozmowa o urodzonych dzieciach odbiega od tematu aborcji.
16-08-2011 15:29 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Zdaniem F. Collinsa (słynnego badacza ludzkiego genomu) "nie widzimy innego momentu, w którym zaczyna się nasze istnienie niż moment podjęcia dynamiki rozwojowej przez zapłodnioną komórkę jajową".
>>>>Z zamieszczonego tu przez Pana cytatu niewiele też rozumiem.
>Czego tu można nie rozumieć?
Zdanie Pana Franciszka jest przedstawieniem jego religijnych poglądów, a jeżeli ktoś przedstawia swoje poglądy religijne, to jak można napisać, że jest słynnym badaczem. Właśnie takiego pseudonaukowego bełkotu nie rozumiem.

>Od czasu rewolucji w naukach biologicznych zapoczątkowanej odkryciem struktury DNA i mechanizmu kopiowania materiału genetycznego jest zupełnie jasne dla wszystkich poważnych naukowców, że pomiędzy połączeniem się gamet rozrodczych a narodzinami nie ma innej cezury czasowej, w oparciu o którą można by mówić o skoku rozwojowym od "stawania się człowiekiem" do "bycia człowiekiem". Zacytowałem (jedynie tytułem przykładu) słowa jednego z najwybitniejszych genetyków na świecie, który kierował "Projektem poznania ludzkiego genomu" (zakończonym odczytaniem genomu w roku 2003).
Czyżby ci wszyscy poważni - Pańskim zdaniem, najwybitniejsi wprost - naukowcy nie słyszeli o zygocie, która ma mniej wspólnego z urodzonym z niej człowiekiem niż projekt architektoniczny z budowlą i jest projektem zrealizowanym dosyć rzadko rzadko (na pewno dużo rzadziej niż kilkanaście procent zygot kończy cały proces "stawania się człowiekiem").

>A oto słowa innego wybitnego genetyka światowej sławy: " Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym." (prof. dr med. J. Lejeune, kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R.Descartesa w Paryżu, cyt. za: "Wiedza i życie", nr 11, 1986, s. 8).
Może dlatego, że nie jestem prof. dr med., kierownikiem Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R.Descartesa w Paryżu, to wiem, że są to ideologiczne (religijne) nie mające nic wspólnego z nauką brednie. Pozwoli Pan, że zacytuję tu swoją wypowiedź jakiej udzieliłem Pani Profesor Grabowskiej:
Cytat:
Tak, a kiedy? Wystarczy tylko "nosek", "pół główki", czy cały musi wleźć? A jak z tym "mieszaniem"? Wszak to dobrze trzeba wymieszać.
Nie studiowałem medycyny, a nawet żadnej z nauk biologicznych, to nie wiem? Ale coś nie bardzo, gdyż - jak gdzieś tam słyszałem - to o rozpoczęciu życia może być mowa dopiero, kiedy zapłodnione jajeczko zagnieździ się w macicy, a z zapłodnionych, to nie dociera tam nawet połowa.
A więc chyba tych studentów, to profesorowie źle uczą, ale ja nie wiem?

Pan to już z tych profesorów, czy jeszcze ze studentów?

>Nie rozumiem sensu Pańskiej wypowiedzi.
Co do tego nie miałem najmniejszej wątpliwości, gdy zaczął Pan przygotowania pod swoje wyznanie wiary.
Nie, zupełnie nie zgadzam się z podprządkowaniem nauki ideologii. Całe ludzkie (i nie tylko ludzkie) życie jest procesem i o ile możemy i nazywamy różne jego etapy, to wyznaczanie precyzyjnych granic z punktu medologii naukowej jest absurdem. Potrzebnym zresztą tylko religijnym ideologom, a nie nauce.

@@@
.
16-08-2011 15:52 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Drogi Panie Andrzeju,

Wypowiedzi najwybitniejszych współczesnych uczonych na temat należący do ich specjalności badawczej nazywa Pan "religijnymi poglądami", "pseudonaukowym bełkotem" i "bredniami", kiedy nie są zgodne z Pana poglądami - to nie jest racjonalne. Jedynym celem dialogu, który mnie interesuje, jest docieranie do prawdy - swoją ostatnią wypowiedzią pokazał Pan, że Pana cele są inne. Tym samym nasz dialog dobiegł końca, a szkoda. Życzę mniej ideologicznego zacietrzewienia i więcej racjonalizmu. Radziłbym Panu postudiować trochę, co biologia mówi o początkach życia (nie tylko ludzkiego), skoro wypowiada się Pan na pokrewne tematy.

Pozdrawiam
16-08-2011 21:40 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wypowiedzi najwybitniejszych współczesnych uczonych na temat należący do ich specjalności badawczej nazywa Pan "religijnymi poglądami"
Jest to wina sytuacji takiej, że ludzie uważają, iż ktokolwiek opowiada się za życiem zygoty i niemoralnością (co najmniej) aborcji musi być koniecznie religijnym oszołomem lub katolikiem o mentalności Terlikowskiego.
Myślą tak - jeśli jest pro life-to mu tak dyktują jego religijne poglądy,
a jeśli jest contra , czyli za aborcją, to jest światłym Europejczykiem i racjonalistą.
To z ludzkich umysłów zrobiła przez lata propaganda proaborcyjna!!!!!!!!!!!!!

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
16-08-2011 21:56 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Jest to wina sytuacji takiej, że ludzie uważają, iż ktokolwiek opowiada się za życiem zygoty i niemoralnością (co najmniej) aborcji musi być koniecznie religijnym oszołomem lub katolikiem o mentalności Terlikowskiego.
To nie jest tak jak pani pisze. Argumentacja własnymi słowami po samodzielnym zdobyciu pewnego zasobu wiedzy to jedno, a wyciąganie opinii pewnych profesorów i cytowanie tylko fragmentów dostępnych na pewnego typu forach internetowych można już podciągnąć pod oszołomstwo.
17-08-2011 13:44 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>> Wypowiedzi najwybitniejszych współczesnych uczonych na temat należący do ich specjalności badawczej nazywa Pan "religijnymi poglądami"
>Jest to wina sytuacji takiej, że ludzie uważają, iż ktokolwiek opowiada się za życiem zygoty i niemoralnością (co najmniej) aborcji musi być koniecznie religijnym oszołomem lub katolikiem o mentalności Terlikowskiego.
Nie, wcale nie każdy głupek musi być jednocześnie religijnym oszołomem lub katolikiem o mentalności Terlikowskiego, tak często bywa, ale głupota nie zna granic i paraliż pstępowy w najzacniejsze trafia głowy.
Co wspólnego ma życie zygoty z moralnością, to Bóg raczy wiedzieć? Czy moralnym jest abortowanie znakomitej większości zygot, jak dzieje się w naturalnych procesach, na Boga nie wiem i tak naprawdę g.. mnie to interesuje.

>Myślą tak - jeśli jest pro life-to mu tak dyktują jego religijne poglądy,
Tak, twierdzenie, że akt zapłodnienia odgrywa w procesie życia jakoś szczególną rolę jest poglądem ideologicznym (religijnym) nie mającym żadnego biologicznego uzasadnienia. Życie jest procesem, choć ma różne, różnie ponazywane, etapy. Życie jednostkowe u zwierząt najczęściej się zaczyna od aktu seksualnego - wstrzelenia do pochwy (u ludzi około 300 milionów) plemników, z których czasem jeden (lub więcej) przedostaje się do jaja i po wymieszaniu genów, około połowy zagnieżdża się w macicy itd.

>a jeśli jest contra, czyli za aborcją, to jest światłym Europejczykiem i racjonalistą.
Nie mogę zapobiegać naturalnym procesom aborcyjnym, których jest znakomita większość, aborcji wywołanej przez człowieka dokonuje się przed 16 tygodniem (na ogół przed 12), a o początkach mózgu możemy mówić nie wcześniej jak koło 24 tygodnia. Aborcja jest złem, ale w bardzo wielu przypadkach doprowadzenie do porodu jest złem jeszcze większym.

>To z ludzkich umysłów zrobiła przez lata propaganda proaborcyjna!!!!!!!!!!!!!
Tak - budzi największe przerażenie - co w ludzkich mózgach czyni ideologiczna głupota.
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

Pozdrawiam, ale lektura paru podstawowych książek jednak by się przydała.

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Jest to wina sytuacji takiej, że ludzie uważają, iż ktokolwiek opowiada się za życiem zygoty i niemoralnością (co najmniej) aborcji musi być koniecznie religijnym oszołomem lub katolikiem o mentalności Terlikowskiego.
O, to, to. Ja też jestem za szacunkiem do życia (w szczególności własnego gatunku) na bazie poglądów humanistycznych i nie potrzeba mi wiedzy, której niektórzy szukają, kiedy dusza wchodzi do zarodka, albo czy jak plemnik jest jedną nogą za progiem drzwi jaja to się liczy, czy musi przekroczyć ten prób obiema nogami? Jaja po prostu
To jest sprawa wewnętrznej wrażliwości i estetyki, na gruncie naukowym nikogo nie da rady przekonać.
17-08-2011 10:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Drogi Panie Andrzeju,
>Wypowiedzi najwybitniejszych współczesnych uczonych na temat należący do ich specjalności badawczej nazywa Pan "religijnymi poglądami", "pseudonaukowym bełkotem" i "bredniami", kiedy nie są zgodne z Pana poglądami - to nie jest racjonalne.
Szanowny Panie Mbielecki!
Po pierwsze - jakie są kryteria "najwybitniejszych współczesnych uczonych" i kto je określa? Pan Mbielecki?
Po drugie - gdy byłem jeszcze studentem, to nauczono mnie nie wyrywać zdań z kontekstu, a cytować całe logiczne akapity, wraz z podaniem tytułu publikacji i strony (co w publicystyce można pominąć). To co Pan tu robi, to zwyczajna ideologiczna manipulacja, typu "Uczeni o Bogu", składających się z wyrwanych z kontekstu zdań.

>Jedynym celem dialogu, który mnie interesuje, jest docieranie do prawdy - swoją ostatnią wypowiedzią pokazał Pan, że Pana cele są inne.
Zdecydowanie nie zauważyłem tego! Całym Pańskim dążeniem było stwierdzenie, że istnieje "wielki moment poczęcia", czemu nauka zdecydowanie przeczy, gdyż samo poczęcie jest już procesem, a jak pisze wybitny współczesny uczony profesor biologii i filozofii na Uniwersytecie George'a Masona w stanie Virginia. Harold Morowitz: Z punktu widenia biologii poczęcie jest jednym z serii ważnych wydarzeń, które muszą zajść aby dziecko mogło się urodzić. Oczywiście bez poczęcia nie może być dziecka, lecz to samo można powiedzieć o prawie z każdym wydarzeń przedstawionych w nakreślonym wyżej scenariuszu. /.../ można by przyjąć za początek życia raczej zagnieżdżenie niż poczęcie. Jednak samo dopuszczenie takiej możliwości oznacza przyznanie, że wyodrebnienie poczęcia nie ma żadnych naukowych podstaw.
Moje twierdzenie od początku do końca było tylko jedno: Życie jest procesem - w przypadku zwierząt, od poczęcia do śmierci. Wyodrębnienie etapów - o bardzo nieostrych granicach - jest użyteczne praktycznie, ale biologicznie sztuczne.

>Tym samym nasz dialog dobiegł końca, a szkoda.
Osobiście mało żałuję, ale nie jestem jedynym na tym forum.

>Życzę mniej ideologicznego zacietrzewienia i więcej racjonalizmu. Radziłbym Panu postudiować trochę, co biologia mówi o początkach życia (nie tylko ludzkiego), skoro wypowiada się Pan na pokrewne tematy.
Epitety przyjmuję, gdyż bezsensownym jest odbijanie ich w intelektualną ścianę. Co do rady, to najpierw wypadałoby przedstawić merytoryczne błędy, czego Pan uczynić nie potrafił. Wiem, że wiem niewiele, gdyż nie jest to przedmiotem mojego zainteresowania. Wiem tylko tyle - ile jest potrzebnym humaniście aby bredni nie wypowiadał, ale sądzę, że jest się złym sędzią we własnej sprawie, a tu inkwizytorskie zapędy - raczej bawią jak straszą.
Ocenią nas nasi czytelnicy i dlatego moja prośba do czytelników o przygotowaniu biologicznym i medycznym - gdybym gdzieś zbłądził w swoich stwierdzeniach - prośba o ewentualne korekty.

Miłego dnia.

@@@
.
17-08-2011 13:13 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)

> Radziłbym Panu postudiować trochę, co biologia mówi o początkach życia (nie tylko ludzkiego), skoro wypowiada się Pan na pokrewne tematy.
Ja wiem, to już jest nudne.. po raz nasty ten sam argument.Zycie nie zaczyna się w momencie zapłodnienia.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> życie jest procesem i o ile możemy i nazywamy różne jego etapy, to wyznaczanie precyzyjnych granic z punktu medologii naukowej jest absurdem

Czy to znaczy, że życia ludzkiego nie da się ująć w jakieś granice?
Że nie ma ono konkretnego początku i określonego końca?
Przecież to jest właśnie absurdalne!
Nawet wszechświat miał swój początek (Big Bang!) i będzie miał swój koniec.
Wydaje mi się iż należy Pan do romantków, którzy mówią, że mędrca szkiełko i oko to nic, bo trzeba mieć serce i patrzać w serce.
Należy Pan do ludzi, którzy tak do końca nie wierzą w naukę i jej osiągnięcia.
Bo mówi Pan, a kto wie, a być może, a jesteśmy zbyt ograniczeni, a wszystko jest takie niepewne, bo może być tak, albo inaczej. Bądźmy skromniejsi, bardziej pokorni w obliczu niepoznawalności natury i jej tajemnic.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-08-2011 11:50 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>>>> życie jest procesem i o ile możemy i nazywamy różne jego etapy, to wyznaczanie precyzyjnych granic z punktu metodologii naukowej jest absurdem
>Czy to znaczy, że życia ludzkiego nie da się ująć w jakieś granice?
To sprawa złożona, każdy ma jakieś ograniczenia i niektórzy nie potrafią nawet powyższego zdania zrozumieć. Tak, dla metodologicznego ułatwienia przyjmujemy i nazywamy różne etapy i na przykład mówimy o życiu, że trwa od poczęcia do śmierci, ale biolodzy wiedzą, że już i poczęcie i śmierć są procesami o mało precyzyjnych granicach.

>Że nie ma ono konkretnego początku i określonego końca?
Jak to nie ma? Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz!
Szanowna Pani Profesor, może moje wywody są za trudne, ale są podręczniki precyzyjnie opisujące procesy początku i końca. Mnie chodzi o granice, a tu można powiedzieć, że początkiem jest zetknięcie główki plemnika ze ścianką jaja (choć gdyby plemniki nie znalazły się w pochwie?), końcem zanik fukcjonowania mózgu, ale dalej mamy trudności z wyznaczaniem granic, gdyż np. samo poczęcie nie jest w tym procesie niczym szczególnym.

>Przecież to jest właśnie absurdalne!
Jeżeli procesy życia są według Pani absurdalne, to bardzo Pan gratuluję i wiedzy i umysłowości.

>Nawet wszechświat miał swój początek (Big Bang!) i będzie miał swój koniec.
To już dosyć przebrzmiała teoria, dziś raczej mówi się o multiświatach, teoriach strun itd.

>Wydaje mi się iż należy Pan do romantków, którzy mówią, że mędrca szkiełko i oko to nic, bo trzeba mieć serce i patrzać w serce.
Ma Pani ogromną wiedzę na mój temat, ale pomimo tego, że należę do romantków, to zamiast opowiadać, że Należy Pan do ludzi, którzy tak do końca nie wierzą w naukę i jej osiągnięcia.
może lepiej odwołać się do naukowych argumentów z podaniem źródeł, gdyż pomimo wielkiego szacunku dla Pani Profesor Grabowskiej, niezbyt jej zapewnieniom wierzę.

>Bo mówi Pan, a kto wie, a być może, a jesteśmy zbyt ograniczeni, a wszystko jest takie niepewne, bo może być tak, albo inaczej. Bądźmy skromniejsi, bardziej pokorni w obliczu niepoznawalności natury i jej tajemnic.
Co, jak, gdzie? Nie mój styl, nie mój szyk i nie moje wnioski.
Oj! Szanowna Pani Profesor, ja niczego Pani w usta nie wkładam, gdyż w dyskusjach to pełna obrzydliwość.

Pozdrawiam.

@@@
.
18-08-2011 13:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Proces wymiany i integracji materiału genetycznego komórki jajowej i plemnika podczas zapłodnienia jest bardzo skomplikowany.
Nie jest zatem zaskoczeniem częste pojawianie się błędów w zestawie chromosomów zapłodnionego jaja.

Czasami chromosomy ulegają uszkodzeniu podczas wymiany materiału genetycznego, czasami komórka jajowa lub plemnik zawierają zbyt mało albo zbyt dużo chromosomów. Uważa się, że takie błędy towarzyszą ponad połowie poczęć. W przeważającej większości przypadków wada jest tak poważna, że zarodek obumiera podczas pierwszych tygodni życia, często zanim jeszcze kobieta zorientuje się, że jest w ciąży. Wady chromosomalne stwierdzono w ponad połowie przypadków potwierdzonych ciąż, które zakończyły się poronieniem.
Od momentu połączenia się jąder komórkowych jaja i plemnika rozpoczyna się rozwój nowego człowieka.
Jest to proces ciągły, nieprzerwany i bardzo skomplikowany.

Zapłodniona komórka jajowa zaczyna dzielić się i jednocześnie przesuwa się w kierunku jamy macicy. Jego wędrówka jest uwarunkowana ruchami rzęsek skurczami mięśniówki jajowodu. Do jamy macicy wchodzi, gdy jest podzielone na 8 lub więcej komórek, czyli po 3-4 dniach od zapłodnienia. Podział komórek postępuje, a jednocześnie (około 6-7 dnia) dochodzi do implantacji zapłodnionego jaja (zagnieżdżenia) w odpowiednio przygotowanym endometrium. Na tym etapie nadal jest ono mniejsze od główki szpiki.

Proces implantacji jest skomplikowany i często kończy się fiaskiem. Właśnie w tym momencie najczęściej ma miejsce strata zapłodnionego jaja.

@@@
.
16-08-2011 17:48 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>pomiędzy połączeniem się gamet rozrodczych a narodzinami nie ma innej cezury czasowej, w oparciu o którą można by mówić o skoku rozwojowym od "stawania się człowiekiem" do "bycia człowiekiem"(...)"Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym."

Jeśli piszesz o "istocie ludzkiej" w sensie czysto genetycznym, to rzeczywiście - powstaje nowy egzemplarz Homo sapiens, niezależnie od dalszych jego losów (bliźnięta/obumarcie/zaśniady/wszelkie inne możliwe cuda); jednocześnie w obliczu braku mózgu, zdolności odczuwania przezeń bólu etc w połączeniu z całkowicie pasożytniczym trybem życia, nie widzę powodu, by przypisywać mu większą wartość aniżeli wartość emocjonalna przypisywana przez udzielającą mu macicy ciężarną.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>pomiędzy połączeniem się gamet rozrodczych a narodzinami nie ma innej cezury czasowej, w oparciu o którą można by mówić o skoku rozwojowym od "stawania się człowiekiem" do "bycia człowiekiem"(...)"Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka, nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, z którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym."
>Jeśli piszesz o "istocie ludzkiej" w sensie czysto genetycznym, to rzeczywiście - powstaje nowy egzemplarz Homo sapiens, niezależnie od dalszych jego losów (bliźnięta/obumarcie/zaśniady/wszelkie inne możliwe cuda); jednocześnie w obliczu braku mózgu, zdolności odczuwania przezeń bólu etc w połączeniu z całkowicie pasożytniczym trybem życia, nie widzę powodu, by przypisywać mu większą wartość aniżeli wartość emocjonalna przypisywana przez udzielającą mu macicy ciężarną.

Dziękuję za tę merytoryczną wypowiedź. Niestety, od pana Andrzeja nie doczekałem się tego - zaprzeczał faktom, co uniemożliwiło dalszy dialog. Racjonalną dyskusję można prowadzić jedynie na bazie faktów, a w tej sprawie bezspornym faktem naukowym (na gruncie nauk przyrodniczych) jest to, że początkiem nowej istoty ludzkiej jest połączenie się gamet rozrodczych. Na wniosek pana Andrzeja dyskusję prowadziliśmy w ramach nauk przyrodniczych, nie wchodząc na teren filozofii. Odniesienie się do Twojej wypowiedzi, liliac, wymaga wejścia na teren etyki. Pytanie zasadnicze brzmi: jeżeli wszystkim ludziom przysługują pewne prawa (np. prawo do życia), to jaka cezura czasowa oddziela życie "przedludzkie" od życia "w pełni ludzkiego"?
17-08-2011 09:30 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
> Pytanie zasadnicze brzmi: jeżeli wszystkim ludziom przysługują pewne prawa

Zmieniasz obszar rozmowy, pytanie zasadnicze brzmi, czy jedna komórka to już człowiek z pełnym bagażem praw. I nie jest to niestety rozmowa o faktach, a o opiniach. Bo opinia czy komuś przysługuje konkretne prawo, albo o to czy to konkretne prawo można zastosować w tym konkretnym przypadku może różnić się nawet między prawnikami.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Pytanie zasadnicze brzmi: jeżeli wszystkim ludziom przysługują pewne prawa
>Zmieniasz obszar rozmowy, pytanie zasadnicze brzmi, czy jedna komórka to już człowiek z pełnym bagażem praw. I nie jest to niestety rozmowa o faktach, a o opiniach. Bo opinia czy komuś przysługuje konkretne prawo, albo o to czy to konkretne prawo można zastosować w tym konkretnym przypadku może różnić się nawet między prawnikami.
>

Nie, nie zmieniam. Uzgodniliśmy, dzięki liliac, że ta "jedna komórka" to istota ludzka w rozumieniu nauk przyrodniczych. Teraz opuszczamy pewny teren nauk przyrodniczych i przechodzimy na być może mniej pewny teren etyki. Można postawić następujące pytanie: czy są takie prawa, które przysługują wszystkim istotom ludzkim, czy też nie ma takich praw? Nie mówimy o "pełnym bagażu praw", lecz o "jakichkolwiek prawach".
17-08-2011 09:59 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> Nie, nie zmieniam.
Jak wiesz, są terminy które w języku prawniczym znaczą jedno, w języku biologii coś innego, a w potocznym znaczeniu jeszcze coś innego. Nie wolno brać kawałka z jednej dziedziny i na siłę upierać się że to jest to samo w innej dziedzinie. To nadużycie.

> Uzgodniliśmy, dzięki liliac, że ta "jedna komórka" to istota ludzka w rozumieniu nauk przyrodniczych.
Manipulujesz i nad interpretujesz wpis na który się powołujesz. Nadajesz mu znaczenia których tam nie ma.

> Teraz opuszczamy pewny teren nauk przyrodniczych i przechodzimy na być może mniej pewny teren etyki.
Na terenie etyki musimy od nowa zdefiniować pojęcie życia, człowieka, komórki i wszelkich innych, albo wyraźnie powiedzieć że posługujemy się nimi w znaczeniu wziętym z innej dziedziny.

> Można postawić następujące pytanie: czy są takie prawa, które przysługują wszystkim istotom ludzkim, czy też nie ma takich praw? Nie mówimy o "pełnym bagażu praw", lecz o "jakichkolwiek prawach".
Kolejne pole, pole prawa. Musisz tu od nowa zdefiniować co masz na myśli pod pojęciem "istota ludzka" i dopiero takiemu podmiotowi wolno Ci nadawać jakieś prawa i obowiązki.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>> Uzgodniliśmy, dzięki liliac, że ta "jedna komórka" to istota ludzka w rozumieniu nauk przyrodniczych.
>Manipulujesz i nad interpretujesz wpis na który się powołujesz. Nadajesz mu znaczenia których tam nie ma.

Mam pytanie do liliac: czy rzeczywiście "manipuluję" i "nadinterpretuję"?

>> Teraz opuszczamy pewny teren nauk przyrodniczych i przechodzimy na być może mniej pewny teren etyki.
>Na terenie etyki musimy od nowa zdefiniować pojęcie życia, człowieka, komórki i wszelkich innych, albo wyraźnie powiedzieć że posługujemy się nimi w znaczeniu wziętym z innej dziedziny.

Nie, na terenie etyki nie defiujemy wszystkich pojęć od nowa
17-08-2011 16:05 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>> Uzgodniliśmy, dzięki liliac, że ta "jedna komórka" to istota ludzka w rozumieniu nauk przyrodniczych.
>>Manipulujesz i nad interpretujesz wpis na który się powołujesz. Nadajesz mu znaczenia których tam nie ma.
>Mam pytanie do liliac: czy rzeczywiście "manipuluję" i "nadinterpretuję"?

Trudno mi oceniać twoje intencje. Równie dobrze możesz po prostu ulegać złudzeniu "prostych, jednoznacznych, biologicznych odpowiedzi". Tymczasem one wcale nie są takie jednoznaczne. Definiowanie człowieka poprzez genetykę i zapłodnienie li i jedynie jest dalece niewystarczające.

>Nie, na terenie etyki nie definiujemy wszystkich pojęć od nowa

Czy zatem etyka twoim zdaniem jednoznacznie powinna dostrzegać w takim samym stopniu człowieka (z entuzjazmem zaakceptowałeś definicję genetyczną, zatem pójdę jej tropem) w tobie, w tym organizmie, tutaj, w zaśniadzie groniastym i w zygocie, z której wszak może się rozwinąć dowolne z powyższych? Czy może jednak trzeba by coś doprecyzować?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Dziękuję, że nie przypisujesz mi z góry złych intencji, mimo różnicy poglądów. Mam wrażenie, że to rzadkość na tym forum.

W etyce nie definiujemy od nowa wszystkich pojęć, ale niektóre tak. W szczególności "człowiek" to znaczy o wiele więcej niż można opisać na gruncie nauk przyrodniczych.
17-08-2011 16:38 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Dziękuję, że nie przypisujesz mi z góry złych intencji, mimo różnicy poglądów. Mam wrażenie, że to rzadkość na tym forum.

Złe doświadczenia z wieloma gośćmi.

>W szczególności "człowiek" to znaczy o wiele więcej niż można opisać na gruncie nauk przyrodniczych.

A co więcej? Jeśli chodzi ci o świadomość, to jako funkcja układu nerwowego, podlega opisowi, który choć na razie jest jeszcze niedoskonały, z roku na rok staje się coraz pełniejszy.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>W szczególności "człowiek" to znaczy o wiele więcej niż można opisać na gruncie nauk przyrodniczych.
>A co więcej? Jeśli chodzi ci o świadomość, to jako funkcja układu nerwowego, podlega opisowi, który choć na razie jest jeszcze niedoskonały, z roku na rok staje się coraz pełniejszy.

Musielibyśmy wejść na obszar filozofii - tam pojawiłoby się pojęcie godności osoby ludzkiej...
Ale nie jestem pewien, czy warto się spierać...
17-08-2011 16:56 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Musielibyśmy wejść na obszar filozofii - tam pojawiłoby się pojęcie godności osoby ludzkiej...
>Ale nie jestem pewien, czy warto się spierać...

Ze mną raczej nie. Pojęcie "godności ludzkiej" jest czystą abstrakcją - każdy może mu przypisać dowolne znaczenie, a ja jestem raczej pragmatyczką i interesują mnie konkrety.
17-08-2011 11:19 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>w tej sprawie bezspornym faktem naukowym (na gruncie nauk przyrodniczych) jest to, że początkiem nowej istoty ludzkiej jest połączenie się gamet rozrodczych.

Jakkolwiek jest to stwierdzenie pełne pułapek
Nie bez przyczyny podkreśliłam, iż chodzi o nowy egzemplarz H.sapiens w sensie genetycznym. Musisz pamiętać, że w tym sensie "człowiekiem" jest też chociażby zaśniad groniasty tudzież tzw. fetus in fetu. Więcej - bazując na takim rozumieniu doprowadzasz do sytuacji, gdy z jednego "człowieka" (zygota) powstaje "człowieków" dwóch lub więcej (bliźnięta). Że nie wspomnę o konieczności ciągłego monitoringu kobiet w wieku rozrodczym celem uniknięcia utraty niezagnieżdżających się i traconych "człowieków" (liczne zygoty są w ten sposób tracone).

>Pytanie zasadnicze brzmi: jeżeli wszystkim ludziom przysługują pewne prawa (np. prawo do życia)

A przysługują? Będziesz ratować zaśniad groniasty? Urządzisz mu pogrzeb po zabiegu operacyjnym?

>jaka cezura czasowa oddziela życie "przedludzkie" od życia "w pełni ludzkiego"?

Wg mnie? Poza ukształtowanym układem nerwowym? Odrębność fizyczna. Nie jest w pełni odrębnym człowiekiem (w sensie szerszym niż genetyczny) istota pozbawiona działającego mózgu i 100-procentowo zależna od bezpośredniej ciągłości fizycznej z drugim organizmem.
17-08-2011 13:22 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Piękny przykład z tym fetus in fetu. Pan Mbielecki powinien potępić wstrętnych lekarzy, którzy dokonali aborcji, tfu, zabili dziecko poczęte.
17-08-2011 16:49 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Piękny przykład z tym fetus in fetu.

Bo to bardzo plastyczna rzecz jest
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Proponuję - dla ustalenia uwagi - rozmawiać jedynie o żywych i zdolnych do życia istotach ludzkich. Przypadki chorób i anomalii medycznych, o których wspomniałaś, są interesujące, ale nie mieszczą się w tej kategorii. Przypadek bliźniąt jednojajowych mnie osobiście nie szokuje - dlaczego z jednej istoty ludzkiej nie miałyby powstać dwie? Fakt śmierci zarodków też nie zaprzecza ich człowieczeństwu - tak jak nie zaprzecza człowieczeństwu dzieci już urodzonych lub osób dorosłych fakt ich umierania.

>>jaka cezura czasowa oddziela życie "przedludzkie" od życia "w pełni ludzkiego"?
>Wg mnie? Poza ukształtowanym układem nerwowym? Odrębność fizyczna. Nie jest w pełni odrębnym człowiekiem (w sensie szerszym niż genetyczny) istota pozbawiona działającego mózgu i 100-procentowo zależna od bezpośredniej ciągłości fizycznej z drugim organizmem.

Ten opis nie wskazuje żadnej cezury. Rozwój embrionu jest tak płynny (w szczególności rozwój układu nerwowego), że nie można wyróżnić w nim żadnego zdarzenia mogącego stanowić taką cezurę. Ten pogląd można streścić de facto w sposób następujący: "nie istnieje taka cezura".
17-08-2011 16:27 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Proponuję - dla ustalenia uwagi - rozmawiać jedynie o żywych i zdolnych do życia istotach ludzkich.

Czyli tylko urodzonych. Bez macicy zarodek ani płód nie żyje. Macica zaś jest własnością kogo innego i nie można nią dysponować bez zgody tego kogoś.

>Przypadki chorób i anomalii medycznych, o których wspomniałaś, są interesujące, ale nie mieszczą się w tej kategorii.

To ty zgodziłeś się na definicję wynikającą bezpośrednio z genetyki i zapłodnienia. To wszystko mieści się w tej definicji. Poza tym na etapie zygoty nie możesz stwierdzić czy masz do czynienia z "człowiekiem", czy z "anomalią medyczną".

>Przypadek bliźniąt jednojajowych mnie osobiście nie szokuje - dlaczego z jednej istoty ludzkiej nie miałyby powstać dwie?

To sama zygota jest człowiekiem czy ludźmi? Albo jedno, albo drugie - nie może być jednocześnie jednym człowiekiem i wieloma.
Zygota ma w sobie po prostu przepis na człowieka, pewien potencjał, który się stopniowo realizuje. Albo i nie realizuje.

>Fakt śmierci zarodków też nie zaprzecza ich człowieczeństwu

To dotyczyło nie definicji, ale jej implikacji.

>Ten pogląd można streścić de facto w sposób następujący: "nie istnieje taka cezura".

To ty sugerowałeś, że istnieje. Bogusławski od jakiegoś czasu ci powtarza, że nie istnieje żadna sensowna granica poza momentem urodzenia.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Ten pogląd można streścić de facto w sposób następujący: "nie istnieje taka cezura".
>To ty sugerowałeś, że istnieje. Bogusławski od jakiegoś czasu ci powtarza, że nie istnieje żadna sensowna granica poza momentem urodzenia.

Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik. Cała reszta to proces ciągły.
17-08-2011 17:05 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik.

...które jednakowoż też nie daje produktu, który jednoznacznie można nazwać człowiekiem.

>Cała reszta to proces ciągły.

Tu się nie zgodzę. Narodziny wcale nie są procesem bardziej stopniowym niż powstawanie zygoty z plemnika i jajeczka. A produkt narodzin jest duuużo bardziej jednoznaczny.
18-08-2011 10:32 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik.
>...które jednakowoż też nie daje produktu, który jednoznacznie można nazwać człowiekiem.
>>Cała reszta to proces ciągły.
>Tu się nie zgodzę. Narodziny wcale nie są procesem bardziej stopniowym niż powstawanie zygoty z plemnika i jajeczka. A produkt narodzin jest duuużo bardziej jednoznaczny.

Chodzi o ciągłość z punktu widzenia biologii, a nie psychologii
Dziecko dzień przed urodzeniem i dzień po urodzeniu to ten sam organizm z punktu widzenia biologii. Natomiast w aspekcie psychologicznym jest faktycznie duuuża nieciągłość
18-08-2011 15:28 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Chodzi o ciągłość z punktu widzenia biologii, a nie psychologii

A gdzie się niby psychologii doszukujesz? Psychologia doprawdy w niewielkim stopniu mnie tu interesuje.

>Dziecko dzień przed urodzeniem i dzień po urodzeniu to ten sam organizm z punktu widzenia biologii.

Ten sam, mówisz? To jak z tym zaśniadem, o którym nie chciałeś rozmawiać i jak z tymi bliźniętami, które w sensie genetycznym są jednym organizmem. Zamiast skupiać się na "ten sam", rozważ lepiej czy "taki sam", bo mówiliśmy przecież o jakiejś wyraźnej cezurze biologicznej.
Moment narodzin/odcięcia pępowiny/pierwszego oddechu generuje olbrzymią różnicę jakościową i jest to różnica natury czysto biologicznej. Z organizmu o charakterze fizycznym pasożyta połączonego bezpośrednio z ciałem samicy poprzez naczynia pępowinowe/łożysko/tętnice spiralne i pobierającego substancje odżywcze i tlen z jej krwiobiegu powstaje osobny, odrębny fizycznie organizm o zupełnie zmienionym sposobie odżywiania i oddychania; osobnik, w którego układzie krwionośnym i oddechowym zachodzi gwałtowna zmiana jakościowa.
Jeśli twierdzisz, że nie widzisz tu różnicy biologicznej, to przychylę się chyba jednak do opinii marudy na temat twoich intencji.

PS
Poza tym, jeśli te rozważania mają doprowadzić docelowo do jakichś ostatecznych wniosków w kwestii dopuszczalności aborcji, to z góry zastrzegam, że stopień człowieczeństwa płodu naprawdę w najmniejszym stopniu nie ma dla mnie przy tym zagadnieniu znaczenia, więc rozmowa ta jest sztuką dla sztuki
18-08-2011 15:51 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
. Moment narodzin/odcięcia pępowiny/pierwszego oddechu generuje olbrzymią różnicę jakościową i jest to różnica natury czysto biologicznej. Z organizmu o charakterze fizycznym pasożyta połączonego bezpośrednio z ciałem samicy poprzez naczynia pępowinowe/łożysko/tętnice spiralne i pobierającego substancje odżywcze i tlen z jej krwiobiegu powstaje osobny, odrębny fizycznie organizm o zupełnie zmienionym sposobie odżywiania i oddychania; osobnik, w którego układzie krwionośnym i oddechowym zachodzi gwałtowna zmiana.
>

o Jezusicku. Za takie stwierdzenie to mnie mordowac chciano. a drugie to wynika z pierwszego: kazda ciąża i poród to potencjalne zagrożenie dla samicy. Zamiast ułatwiać i czynić bardziej bezpiecznym dla kobiety stan "blogosławiony"
to ciagłe dyskusje o plemnikach i innych komórkach. Żeby tak chociaż mały pomniczek dla matek, albo znizki na MPK?
18-08-2011 16:00 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>o Jezusicku. Za takie stwierdzenie to mnie mordowac chciano.a drugie to wynika z pierwszego: kazda ciąża i poród to potencjalne zagrożenie dla samicy.

Straszne czasy, straszne. Żeby za gołe streszczenie procesów biologicznych chcieli mordować... Okropne

Po prostu podejrzewam, że ludzie od terminologii typu "stan błogosławiony" i "życie poczęte" mają alergię na czysto biologiczne opisywanie sprawy, a określenia typu "zygota", "zarodek", "płód", "samica", "macica", "łożysko", "tętnice spiralne" kłócą im się z "błogosławieństwem" i "przyrodzoną godnością człowieka". Takie mieszanie "mistycznego" i "głębokiego" (dzieciątko pod sercem) z przyziemnym (płód w macicy) zresztą razi mnie również, ale - obawiam się - z zupełnie odwrotnych powodów
29-08-2011 11:16 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>ludzie od terminologii typu "stan błogosławiony" i "życie poczęte"
Terminu "poczęcie" używa prawo, więc to nie są terminy jednego typu.
29-08-2011 13:06 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>ludzie od terminologii typu "stan błogosławiony" i "życie poczęte"
>Terminu "poczęcie" używa prawo, więc to nie są terminy jednego typu.

Koniecznie zacytuj mi przepis, w którym pojawia się użyte przeze mnie sformułowanie "życie poczęte" albo znajdź sobie lepszy temat do zaczepek.
29-08-2011 13:31 
 Ocena-1 na 3
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>>>ludzie od terminologii typu "stan błogosławiony" i "życie poczęte"
>>Terminu "poczęcie" używa prawo, więc to nie są terminy jednego typu.
>Koniecznie zacytuj mi przepis, w którym pojawia się użyte przeze mnie sformułowanie "życie poczęte" albo znajdź sobie lepszy temat do zaczepek.
Koniecznie wskaż, gdzie ja piszę, że prawo używa terminu "życie poczęte", albo poszukaj sobie innego obiektu do manipulacji.
29-08-2011 13:46 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>>>ludzie od terminologii typu "stan błogosławiony" i "życie poczęte"
>>>Terminu "poczęcie" używa prawo, więc to nie są terminy jednego typu.
>>Koniecznie zacytuj mi przepis, w którym pojawia się użyte przeze mnie sformułowanie "życie poczęte" albo znajdź sobie lepszy temat do zaczepek.
>Koniecznie wskaż, gdzie ja piszę, że prawo używa terminu "życie poczęte", albo poszukaj sobie innego obiektu do manipulacji.

Moje uwaga dotyczyła konkretnego sformułowania. Jeśli deklarujesz jego merytoryczną odmienność od terminu "stan błogosławiony" i podpierasz się w tej kwestii użyciem prawnym, udokumentuj to bądź przestań mówić nie na temat.

Twoja aktywność na forum zasadniczo mieści się w definicji trollingu. Zaprzestań bezproduktywnych zaczepek i sprzeczek, uprzejmie radzę.
29-08-2011 15:00 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Moje uwaga dotyczyła konkretnego sformułowania.
Moja zaś innego konkretnego, mianowicie terminu "poczęcie". Odkąd rozgorzała antyaborcyjna dyskusja coraz częściej otocznie uważa się iż termin ten związany jest z katolicką nomenklaturą. A przecież cały czas jest on obecny w prawie jako ideologicznie neutralny. I po "Wikipedii" widać, że jest coś na rzeczy, jako że utworzono hasło "poczęcie" wskazując na przypisywane owemu poczęciu religijne definicje, jakby zmienić mogły zasadniczy sens tego terminu. Źle , że sami lokujemy "życie poczęte" koło "stanu błogosławionego", bo tym samym sami odzieramy "poczęcie" z z jego klasycznego znaczenia.

To tyle tytułem wyjaśnienia, zwłaszcza gdyby ktoś zakładał, że czynię bezproduktywne zaczepki.
29-08-2011 15:20 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Moje uwaga dotyczyła konkretnego sformułowania.
>Moja zaś innego konkretnego, mianowicie terminu "poczęcie".

Naprawdę nie interesuje mnie czego według ciebie dotyczy twoja uwaga. Jeśli odnosi się do mojej wypowiedzi, oczekuję, że będzie dotyczyć tego, czego dotyczyła moja. Inaczej jest to czysta produkcja spamu - swoje odczucia względem terminu "poczęcie" rozpatruj tam, gdzie ma to sens.

>Odkąd rozgorzała antyaborcyjna dyskusja coraz częściej otocznie uważa się iż termin ten związany jest z katolicką nomenklaturą.

Naprawdę nie o tym pisałam.

>"życie poczęte" koło "stanu błogosławionego", bo tym samym sami odzieramy "poczęcie" z z jego klasycznego znaczenia.

I znów próbujesz mi przypisywać przez siebie wyimaginowane intencje. Nie piszę o prawniczym terminie "poczęcie", a o sformułowaniu "życie poczęte". Twoje przemyślenia na temat "poczęcia" samego w sobie mnie nie ciekawią.

>To tyle tytułem wyjaśnienia, zwłaszcza gdyby ktoś zakładał, że czynię bezproduktywne zaczepki.

Czynisz. I naprawdę dobrze, byś przestała.
30-08-2011 10:15 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Nie piszę o prawniczym terminie "poczęcie",
Choć warto tu dodać, że wszelkie systemy prawne są kwestiami umowy i dlatego przeróżne zapisy wyrażane różnymi językami (specyficznymi dla różnych dziedzin) mogą się w kodeksach znaleźć. Uważam za wyraz podporządkowania świeckiego prawa religijnej penalizacji używanie w nim religijnej terminologii. Nie ulega wątpliwości, że termin "poczęcie" jest pojęciem religijnym, odpowiadającym - z grubsza - przyrodniczemu (biologicznemu) terminowi "zapłodnienie" określającym proces zapłodnienia.
Słowa mają swoje znaczenia i swoją wartość. Bardzo ważnym jest jakich słów się używa.
W żadnym przypadku nie można uznać, iż jest to termin "ideologicznie neutralny".
Dla chrześcijaństwa człowiek jest bytem. Bytem przejętym, w odróżnieniu od Boga, który jest bytem absolutnym. Został stworzony z natury, zdolny jest dzięki łasce poznać i umiłować Boga. Jest bytem jednostkowym (substantia), w którym można wyróżnić "istotę" (essentia) i "istnienie" (existentia). Ale choć jest bytem złożonym, to żywe ciało człowieka wraz z duszą stanowi psychofizyczną jedność. Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała. Jest jego przyczyną i organizacją, a więc to dusza stanowi o mózgu, a nie mózg o duszy. Po śmierci oddziela się od materii przechodząc w istnienie wieczne.

Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko.
www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze
Jak z tego widać jest spora rożnica pomiędzy "momentem" a "procesem" i jest bardzo ważnym jakiej terminologii się używa, dla mnie taki kodeksowy zapis jest jedną z przesłanek do uznania, że praktycznie żyjemy w państwie wyznaniowym.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
30-08-2011 15:34 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Czy aby na pewno ta wypowiedź skierowana jest do mnie a nie do Oliwii? Ja naprawdę wiem, czym jest "zapłodnienie"
30-08-2011 16:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Czy aby na pewno ta wypowiedź skierowana jest do mnie a nie do Oliwii? Ja naprawdę wiem, czym jest "zapłodnienie"
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Pani wie. Czytam od dawna wszystko - co Pani tu pisze. Lubię się uczyć. (choć znakomita większość Pani postów wcale nie jest do mnie kierowana).

Tu chciałem tylko podkreślić:
Choć warto tu dodać, że wszelkie systemy prawne są kwestiami umowy i dlatego przeróżne zapisy wyrażane różnymi językami (specyficznymi dla różnych dziedzin) mogą się w kodeksach znaleźć.

Z tej mojej wypowiedzi skorzystał Pan Maceox (prawnik), choć nie do niego była skierowaną. Mogą i inni, gdy będą chcieli i będą w stanie zrozumieć.

Za zamieszanie jednak przepraszam i serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
30-08-2011 16:55 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Czytam od dawna wszystko - co Pani tu pisze. Lubię się uczyć. (choć znakomita większość Pani postów wcale nie jest do mnie kierowana).

A czy nie moglibyśmy (ponowię swój niegdysiejszy apel) w związku z tym zrezygnować z formy "Pan/Pani"?
30-08-2011 18:28 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Czytam od dawna wszystko - co Pani tu pisze. Lubię się uczyć. (choć znakomita większość Pani postów wcale nie jest do mnie kierowana).
>A czy nie moglibyśmy (ponowię swój niegdysiejszy apel) w związku z tym zrezygnować z formy "Pan/Pani"?
Jest mi ogromnie przykro, ale wolę na forum zachować formę Pan/Pani. Znam Pani imię i zdecydowanie zawsze myślę o Pani po imieniu z ogromną sympatią zresztą.
Jak łatwo zauważyć na naszym forum zdecydowanie nie wszyscy reprezentujemy ten sam poziom kultury i wolę do tych czytelników o specjalnej kulturze zwracać się per Pan(i), nawet gdy oni próbują mnie ściągnąć do własnego poziomu.
Proszę pozwolić mi na forum pozostać przy mojej formie. Prywatnie przyjmuję propozycję z radością.

PS. Bogusławski na forum to taki dziwak: @ - nie mówi (pisze), @ - ślepy, @ - głuchy, - a wszystkiego się czepia* i do tego formy per Pan/Pani używa.



Pozdrawiam serdecznie.

@@@

*Za mojej młodości tak określano rodziców.
Nietoperze. - Ślepe to, głuche to, a wszystkiego się czepia.
[Oczywiście o "Liliac" tu nie myślano, gdyż ich (Jej) nie znano.]
.
30-08-2011 23:39 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>Z tej mojej wypowiedzi skorzystał Pan Maceox (prawnik), choć nie do niego była skierowaną.
W ogóle bardzo wiele wynoszę z Pana wypowiedzi, zarówno tych sformułowanych przez Pana w bezpośredniej dyskusji ze mną, jak i w dyskusji z innymi forumowiczami.
Z tej konkretnej wypowiedzi skorzystałem potrójnie:
Po pierwsze - cytując Pana wpis uniknąłem powtórzenia własnych słów w dyskusji z panią Oliwią:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,422621#w442337
gdzie napisałem, że "prawo to - powiedzmy - tylko taka umowa między ludźmi dotycząca niektórych aspektów ich zachowania"
Po drugie - ta Pana wypowiedź posłużyła mi jako wyjątkowo trafny dowód na poparcie mojej tezy dotyczącej Pańskiej osoby, którą pozwoliłem sobie zaprezentować Pani Oliwii w tym samym, zalinkowanym powyżej wpisie w odpowiedzi na pewne jej żale, które przede mną wylała (przy czym podkreślam, że wyrażenie tej tezy ma dla mnie sens tylko w tej konkretnej dyskusji z Panią Oliwią, a raczej niechętnie powiedziałbym to Panu wprost, ponieważ coś mnie powstrzymuje przed tak dobitnymi pochwałami w dyskusji między dwoma facetami)
Po trzecie - i co najważniejsze - bardzo trafnie Pan ujął tę konkretną myśl w słowa, w związku z czym nawet o tym wiedząc i tak skorzystałem usłyszawszy to w tej właśnie formie.
Ale wystarczy już tego wyliczenia korzyści - jak już kiedyś powiedziałem - czasem nawet wolę prowadzić z Panem spór. Choć to też ze względu na korzyści, które z tego sporu wynoszę.
Jak nie uczynić - zawsze korzyści. Trudna sprawa.
pozdrawiam serdecznie

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
31-08-2011 09:14 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>raczej niechętnie powiedziałbym to Panu wprost, ponieważ coś mnie powstrzymuje przed tak dobitnymi pochwałami w dyskusji między dwoma facetami.
I w tym jest rzeczy sedno, że jest nam nie wszystko jedno!

Lepiej z mądrym się pokłócić, niż z głupim zgodzić.
Można różnić się poglądami, ale wiedzę od niewiedzy i bezmyślność od namysłu, można dostrzec za pomocą intelektu i jakiś specjalnych narzędzi do tego używać nie trzeba. Natomiast zrozumienie mądrości często wymaga dużej pracy, wprost niemożliwej dla niektórych zamkniętych umysłów. Zawsze wyżej ceniłem sobie tych, którzy poszukują i dążą - od tych, którzy wszystko wiedzą i w miejscu stoją.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
30-08-2011 10:59 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>>ludzie od terminologii typu "stan błogosławiony" i "życie poczęte"
>Terminu "poczęcie" używa prawo, więc to nie są terminy jednego typu.
ale czy Pani w ogóle zrozumiała kontekst i sens tej wypowiedzi, na którą Pani tu odpowiedziała?
Wypowiedź Pani Liliac ma sens i sądzę, że średnio rozgarnięty czytelnik potrafi ten sens odczytać.

Po raz kolejny powołuje się Pani na prawo, chociaż sądząc po Pani dotychczasowych wpisach bardzo niewiele Pani z prawa rozumie. Ale nie byłoby to tak negatywne, gdyby chociaż wykazywała się pani DOBRĄ WOLĄ przy zrozumieniu przesłania tkwiącego za wpisami innych forumowiczów.
Ale Pani po prostu czepia się słówek i jeszcze powołuje się na prawo.

Przy okazji - polskie prawo używa nawet pojęcia "Bóg" - no i co z tego?

Skoro znów mówimy o prawie to pozwolę sobie zacytować w tym kontekście tylko art. 5 kodeksu cywilnego:
" Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony".

A Pani tak właśnie działa. Powołuje się Pani na prawo tam, gdzie to nie ma sensu.

Trudno się dziwić, że jest Pani często postrzegana jako troll.

Naprawdę nie mam przyjemności z Panią rozmawiać i czynię to tylko dlatego, że jako prawnik czuję się zobowiązany do prostowania bzdur, które się wygaduje o prawie i o przepisach.

Jednak wcale nie trzeba być prawnikiem, żeby mniej więcej orientować się co prawo może, a co nie i kiedy powoływanie się na nie ma sens, a kiedy nie. Proszę tylko przeczytać mądry wpis Pana Andrzeja Bogusławskiego:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,435136#w444770


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
18-08-2011 16:09 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. ułatwiać i czynić bardziej bezpiecznym dla kobiety stan "blogosławiony" (..) zniżki na MPK?
Prędzej będą podwyżki i mandaty za przemycanie osób 'na gapę'.
18-08-2011 16:17 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
I słusznie - dwa "człowieki" jadą, a zapłacono jak za jednego
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Co do zaśniadu, to nie mam dostatecznej wiedzy medycznej o tej chorobie, więc nie dyskutuję (czy tam występuje na pewno ten sam materiał genetyczny, co u homo sapiens?)
Bliźnięta jednojajowe to powstanie z jednego organizmu dwóch; w danym momencie jest albo jeden organizm (wcześniej), albo dwa (później) - nie widzę tu problemu logicznego, skoro nie uważamy za nielogiczne np. tego, że z dwóch istot ludzkich może powstać trzy (matka, ojciec i dziecko). Jest to tylko fascynujący fakt biologiczny, a nie sprzeczność logiczna.

Co do narodzin, to oczywiście występuje tu różnica biologiczna, ale równie oczywiste jest, że zarówno dzień przed urodzeniem, jak i dzień po urodzeniu, mamy do czynienia z tą samą istotą ludzką. Odpępnienie nie konstytuuje człowieka, tzn. odpępnienie to nie jest przekształcenie "przedczłowieka" w człowieka.
18-08-2011 16:13 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>czy tam występuje na pewno ten sam materiał genetyczny, co u homo sapiens?

Owszem. Uszkodzenie jest czysto ilościowe, a przecież nie powiesz, że zespół Downa wyklucza z człowieczeństwa.

>skoro nie uważamy za nielogiczne np. tego, że z dwóch istot ludzkich może powstać trzy (matka, ojciec i dziecko).

Przecież teraz mówimy o tożsamości genetycznej, a ja zwracam ci tylko uwagę na niedoskonałość oceniania czegoś przez jej pryzmat.

>Co do narodzin, to oczywiście występuje tu różnica biologiczna

Dopiero co twierdziłeś, że czysto psychologiczna. Po co? Zdecyduj się.

>odpępnienie to nie jest przekształcenie "przedczłowieka" w człowieka.

Czyli wracamy do definicji człowieka, która zresztą nie jest dla mnie szczególnie istotna. A nie definicję w tej chwili rozważaliśmy, a punkt pozwalający na oznaczenie jakiejś wyraźnej różnicy jakościowej pomiędzy formą "przed" i formą "po".

No i nie odpowiedziałeś na pytanie o cel, do którego zdąża nasza konwersacja.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Cel rozmowy? Dążenie do prawdy. Bo tylko prawda jest ciekawa.
18-08-2011 16:49 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Cel rozmowy? Dążenie do prawdy. Bo tylko prawda jest ciekawa.

Pozwolę sobie polecieć klasycznym bon motem- a czym jest prawda?
Mnie interesuje opis i jego praktyczne implikacje. Konkretne ramy, sztywne punkty odcięcia i konkretne, ostre definicje nie zawsze dają się wywieść z wiedzy biologicznej bezpośrednio i jednoznacznie. Nie jestem zresztą przekonana czy zawsze są potrzebne.

Edit:
Mam skojarzenie - niedawno pewien forumowicz był niepocieszony z powodu niemożności wyznaczenia tego jednego jedynego momentu definiującego śmierć komórki. Nie chciał dać się przekonać, że śmierć komórki to proces.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Cel rozmowy? Dążenie do prawdy. Bo tylko prawda jest ciekawa.
>Pozwolę sobie polecieć klasycznym bon motem- a czym jest prawda?

Veritas est adequatio intellectus et rei, secundum quod intellectus
dicit esse, quod est, et non esse, quod non est.
19-08-2011 13:36 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Super. No to - skoro już poprzerzucaliśmy się komunałami - wracamy do konkretów czy kończymy rozmowę?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Super. No to - skoro już poprzerzucaliśmy się komunałami - wracamy do konkretów czy kończymy rozmowę?
>

To nie są komunały - to różne koncepcje prawdy: relatywistyczna (Piłata) i klasyczna, czyli wbrew Twoim deklaracjom weszliśmy na obszar filozofii. Mam jednak wrażenie, że prawda jest dla Ciebie istotna, dlatego zawsze chętnie porozmawiam z Tobą o konkretach.
17-08-2011 17:27 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)

>Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik. Cała reszta to proces ciągły.
A dlaczego nie np. spermatogeneza? Wtedy się ustala genotyp. Czyli np, pleć.
18-08-2011 10:25 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik. Cała reszta to proces ciągły.
>A dlaczego nie np. spermatogeneza? Wtedy się ustala genotyp. Czyli np, pleć.

To żart czy przejęzyczenie? Plemnik i zapłodniona komórka jajowa to dwa różne organizmy. Natomiast zapłodniona komórka jajowa i dorosły człowiek to ten sam organizm, na dwóch różnych etapach rozwoju.
18-08-2011 11:06 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Litości. Ani plemnik, ani zapłodniona komórka jajowa nie są organizmami.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
18-08-2011 11:16 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
> Natomiast zapłodniona komórka jajowa i dorosły człowiek to ten sam organizm, na dwóch różnych etapach rozwoju.

Cytat:
Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
Jacek Jura: Organizm żywy. W: Encyklopedia biologiczna. Zdzisława Otałęga (red. nacz.). Kraków: Agencja Publicystyczno-Wydawnicza Opres, 1999.
18-08-2011 11:42 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>> Natomiast zapłodniona komórka jajowa i dorosły człowiek to ten sam organizm, na dwóch różnych etapach rozwoju.

Ty i twoje zwłoki to ten sam organizm na różnych etapach rozwoju. Skoro twoje zwłoki, byle dostatecznie świeże, można przeznaczyć na narządy, to rozumiem, że ciebie też? No bo skoro status moralny jest zawsze taki sam...
18-08-2011 12:50 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Plemnik i zapłodniona komórka jajowa to dwa różne organizmy. Natomiast zapłodniona komórka jajowa i dorosły człowiek to ten sam organizm, na dwóch różnych etapach rozwoju.
To żart czy przejęzyczenie?

Wikipedia: Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.

@@@
.
18-08-2011 13:26 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
? Plemnik i zapłodniona komórka jajowa to dwa różne organizmy. Natomiast zapłodniona komórka jajowa i dorosły człowiek to ten sam organizm, na dwóch różnych etapach rozwoju.
>

Jakby hierarchowie KK tak uważali ,a nie tylko tak mówili, to oddziały patologii ciąży były by codziennie patrolowane przez zatrudnionych już obecnie przez szpitale kapelanów,którzy składali ,by do malutkich trumienek malutkich" ludzi"
oddanych swiatu w np. czwartm miesiącu ciąży. Potem uroczysty i godny pogrzeb.
Jednak ,tak się nie dzieje. Zatem widać obie stony sporu myąlą tak samo,tylko róznią się werbalnie.
18-08-2011 14:05 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Użyłem słowa "organizm" w znaczeniu potocznym - ponieważ rodzi to nieporozumienia, napiszę to samo bardziej precyzyjnie. Ludzka komórka rozrodcza oraz zapłodniona komórka jajowa różnią się jakościowo: mają odmienny materiał genetyczny i tylko ta druga ma zdolność rozwinięcia się w dorosłego osobnika; natomiast tej samej różnicy nie ma pomiędzy zapłodnioną komórką jajową a dzieckiem.
18-08-2011 14:19 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
> Ludzka komórka rozrodcza oraz zapłodniona komórka jajowa różnią się jakościowo.

Plemnik tak samo jak zygota ludzka nie są w stanie stać się samodzielnie człowiekiem. Różnice są i nikt temu nie przeczy, ale oba "stadia rozwoju" są niezbędne by powstał żywy osobnik ludzki.

> natomiast tej samej różnicy nie ma pomiędzy zapłodnioną komórką jajową a dzieckiem.

Bardzo proszę o zdefiniowanie pojęcia dziecka, bo ostatnio ty na tym forum ktoś definiował dziecko jako zygotę właśnie. Nie chcę by między nami dochodziło do sporów. Zwyczajowo dzieckiem nazywamy człowieka od momentu narodzin. Czy zgadza się pan z tą definicją?
18-08-2011 15:02 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Nie ma tej samej różnicy pomiędzy zapłodnioną komórką jajową a dzieckiem w dowolnym wieku (bez znaczenia czy przed urodzeniem, czy po urodzeniu), tzn. mają ten sam materiał genetyczny i tak samo mogą rozwinąć się w dorosłego osobnika. Definicja pojęcia "dziecko" nie ma tu znaczenia.
18-08-2011 17:27 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Litości! Kazda komórka rozrodcza ma unikalny zestaw genów, bez wątpienia ludzkich. Wiec moment ich powstawania jest tak samo ważny jak zapłodnienia-wtedy ustala się, czy przyszły diploidalny osobnik będzie mężczyzną czy kobietą.
Popatrz na to jak na przemianę pokoleń- haploidalne jak i diploidalne ma ograniczony czas życia, te same geny itp. Jakby takie plemniczki pływały w kałuży, to by to było bardziej oczywiste. Ale ich gołym okiem nie widać, to za przedstawicieli naszego gatunku ich nie uważasz.
Zresztą człowieczeństwo nie ma tu nic do rzeczy. Kazdy ma prawo do obrony wolności i nietykalności osobistej.
Ciekawe, co bys zrobił, jakby znaleziono u Ciebie twór, który by się okazał wchłoniętym bliźniakiem? Jakby miał zawiązki mózgu, czyli więcej, niż bezczaszkowiec, któremu ludzkie prawa przyznajesz.
Od razu to byłby "guz", mimo, ze mógłby sobie jakimś tam życiem żyć.
Moja siostra oglądała program o dziecku kilkuletnim, u którego znaleziono taki wchłonięty, dobrze rozwinięty płód.Kilka kg. Jej komentarz- jakby to była ciąża, to by mówili "dziecko". A tak to "guz" albo "to".
19-08-2011 09:20 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Użyłem słowa "organizm" w znaczeniu potocznym - ponieważ rodzi to nieporozumienia, napiszę to samo bardziej precyzyjnie. Ludzka komórka rozrodcza oraz zapłodniona komórka jajowa różnią się jakościowo: mają odmienny materiał genetyczny i tylko ta druga ma zdolność rozwinięcia się w dorosłego osobnika; natomiast tej samej różnicy nie ma pomiędzy zapłodnioną komórką jajową a dzieckiem.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,435136#w441148

>Nie ma tej samej różnicy pomiędzy zapłodnioną komórką jajową a dzieckiem w dowolnym wieku (bez znaczenia czy przed urodzeniem, czy po urodzeniu), tzn. mają ten sam materiał genetyczny i tak samo mogą rozwinąć się w dorosłego osobnika. Definicja pojęcia "dziecko" nie ma tu znaczenia.
Pędrak i chrabąszcz to te same organizmy.
Różne ideologia może podpowiadać idiotyzmy!

Jest też zasadnicza różnica pomiędzy płodem do około 26 tygodna, a płodem po 26 tygodniu. Dlatego płód możemy zacząć nazywać organizmem, gdzieś tam dopiero po 26 tygodniu. Dzieckiem jest się dopiero po urodzeniu, ale dziecko do 12 roku życia wcale nie jest "małym dorosłym" pomimo tego, że dzieci w znakomitej większości - w procesie życia - dorosłymi się stają.

Cytat:
>Jak zwał, tak zwał.
Gdyby nazwy nie były tak mało ważne to by Kościół, a za mim "Prolife" tak ordynarnie nimi nie manipulowało.


WIKIPEDIA:
Poczęcie - w doktrynie Kościoła katolickiego określenie zapłodnienia następującego po stosunku płciowym. Człowiek nie jest połączeniem ducha i materii (ciało, które ma duszę), ale od początku istnieje jako jedność duszy i ciała, które tworzą w nim jedną naturę. Od tego momentu wg Kościoła mamy do czynienia z pełnym człowiekiem, któremu przysługują wszelkie przymioty i prawa człowieka dorosłego i w pełni świadomego. Dusza ludzka jest nieśmiertelna, dlatego żyje także po śmierci ciała, jednak nie kontaktuje się z żywymi, ale czeka na zmartwychwstanie na końcu czasów w "chwalebnym ciele".

***************************************

Zapłodnienie - połączenie się jąder komórek rozrodczych (komórki męskiej i żeńskiej) (kariogamia), w wyniku czego powstaje nowa komórka nazywana zygotą.

U ssaków, w tym człowieka, zapłodnienie może być skutkiem kopulacji pomiędzy osobnikami przeciwnych płci. Warunkiem zapłodnienia jest wniknięcie plemnika do komórki jajowej. Ma to miejsce w bańce jajowodu, aczkolwiek do zapłodnienia może dojść w innym odcinku układu rozrodczego kobiety. Zapłodnienie może też być wynikiem inseminacji lub metody in vitro. W wyniku zapłodnienia dochodzi do przekazania potomstwu zawartych w gametach czynników dziedziczenia (genów) obydwu organizmów rodzicielskich. Wynikiem zapłodnienia jest ciąża. U ludzi do zapłodnienia dochodzi zwykle pomiędzy 10 a 18 dniem cyklu. Współcześnie naukowcy postrzegają zapłodnienie jako proces ciągły, trwający w przypadku człowieka 12-24 godzin - nie sposób wyróżnić konkretnego "momentu zapłodnienia".


@@@

PS. Mnie się ciągle marzy, że trafi do nas jakiś merytorycznie przygotowany do rozmowy fideistyczny ideolog, a najczęściej wchodzą mocno nadymane baloniki, które jak się lekko poskrobie, to tylko ......... pozostaje.

Miłego dnia.

@@@
.
19-08-2011 13:48 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik. Cała reszta to proces ciągły.
Cały czas pisze Pan tutaj ideologiczne (religijne) bzdury. Z punktu widzenia biologii , jak podaje Wikipedia:
Współcześnie naukowcy postrzegają zapłodnienie jako proces ciągły, trwający w przypadku człowieka 12-24 godzin - nie sposób wyróżnić konkretnego "momentu zapłodnienia".

Poczytaj Pan trochę i powiedz coś ciekawego, ale w oparciu o naukową wiedzę, a nie propagandę Pro-life, czy religijną. Fakty można różnie interpretować, ale nie sposób im przeczyć. Naprawdę ziemia obraca się wokół słońca.

@@@
.
19-08-2011 15:57 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik. Cała reszta to proces ciągły.
>Cały czas pisze Pan tutaj ideologiczne (religijne) bzdury. Z punktu widzenia biologii , jak podaje Wikipedia:
> Współcześnie naukowcy postrzegają zapłodnienie jako proces ciągły, trwający w przypadku człowieka 12-24 godzin - nie sposób wyróżnić konkretnego "momentu zapłodnienia".
>Poczytaj Pan trochę i powiedz coś ciekawego, ale w oparciu o naukową wiedzę, a nie propagandę Pro-life, czy religijną. Fakty można różnie interpretować, ale nie sposób im przeczyć. Naprawdę ziemia obraca się wokół słońca.
>@@@
>.

Panie Andrzeju,

Niezależnie od tego, czy rozpatrujemy problem w ramach fizyki klasycznej, relatywistycznej czy kwantowej, czas ma charakter ciągły, co oznacza, że każde zdarzenie trwa w czasie, tzn. każde zdarzenie ma charakter ciągły. Zatem nic nowego Pan nie objawił. Nawet jeśli w Pana głowie pojawia się jakaś myśl, to też jest to zdarzenie, które trwa w czasie.

Jeśli chodzi o "zdarzenie zapłodnienia", to nie ma znaczenia, czy trwa ono kilka ns czy kilka dni (na marginesie - czy ktoś z forumowiczów wie może, ile trwa replikacja ludzkiego DNA?). Istotne jest, że w pewnym momencie to zdarzenie należy już do przeszłości - i w tym momencie istnieje już ludzkie życie. Mam nadzieję, że to "łopatologiczne" wyjaśnienie jest dla Pana zrozumiałe.

A teraz co do naszej rozmowy:
1) Nie jestem zainteresowany rozmową, której celem jest zwycięstwo w dyskusji. Jestem zainteresowany rozmową, której celem jest dążenie do prawdy.
2) Nie jestem zainteresowany rozmową poniżej pewnego poziomu. Jeżeli mój adwersarz imputuje mi, że piszę "ideologiczne (religijne) bzdury" w sytuacji, gdy moje wypowiedzi mieszczą się w ramach nauk przyrodniczych, to mam prawo podejrzewać, że ideologiczne zacietrzewienie odebrało mojemu adwersarzowi rozum, co tym samym przekreśla sens rozmowy. Jeżeli styl wypowiedzi mojego adwersarza nie różni się od stylu żula spod Barbakanu (np. "Poczytaj Pan trochę i powiedz coś ciekawego"), to na taką "rozmowę" po prostu szkoda czasu.

Pozdrawiam
19-08-2011 17:22 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>czy ktoś z forumowiczów wie może, ile trwa replikacja ludzkiego DNA?

Około 8-10 godzin.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Wielce Szanowny Panie Mbielecki - napisał Pan:
>1) Nie jestem zainteresowany rozmową, której celem jest zwycięstwo w dyskusji. Jestem zainteresowany rozmową, której celem jest dążenie do prawdy.
Starą prawdą jest, że pomiędzy słowami, a czynami są ogromne różnice. Ja dostrzegam tu tylko piękne slogany, z którymi się zgadzam i na ogół tak postępuję.

>2) Nie jestem zainteresowany rozmową poniżej pewnego poziomu.
Zdecydowanie mamy tu dokładnie wspólne zdanie.

>Jeżeli mój adwersarz imputuje mi, że piszę "ideologiczne (religijne) bzdury" w sytuacji, gdy moje wypowiedzi mieszczą się w ramach nauk przyrodniczych, to mam prawo podejrzewać, że ideologiczne zacietrzewienie odebrało mojemu adwersarzowi rozum, co tym samym przekreśla sens rozmowy.
Gdy tu mnie Pan uważa za swojego adwersarza, to na każde zdanie (pod warunkiem, że nie zostanie wyrwane z kontekstu) mam pokrycie, którego zdecydowanie u Pana nie znajduję.

>Jeżeli styl wypowiedzi mojego adwersarza nie różni się od stylu żula spod Barbakanu (np. "Poczytaj Pan trochę i powiedz coś ciekawego"), to na taką "rozmowę" po prostu szkoda czasu.
Gratuluję znajomości! Ale z przykrością Pana informuję, że nie jest to Pańskie forum - tak jak nie jest i moim.
To nasze wspólne forum (czytane przez sporą grupę osób) i dlatego czuję się czasem zmuszonym na bzdury reagować i je wykazywać. Nie ma natomiast żadnego przymusu aby z każdym prowadzić rozmowę. Nie musi Pan tracić swój cenny czas na rozmowę ze mną.
---------------------------------------

Wracając do meritum:

Napisał Pan: Z punktu widzenia biologii jedyną cezurą jest zapłodnienie komórki jajowej przez plemnik. Cała reszta to proces ciągły.

Na co odpowiedziałem:
>>>>Cały czas pisze Pan tutaj ideologiczne (religijne) bzdury. Z punktu widzenia biologii , jak podaje Wikipedia:
Współcześnie naukowcy postrzegają zapłodnienie jako proces ciągły, trwający w przypadku człowieka 12-24 godzin - nie sposób wyróżnić konkretnego "momentu zapłodnienia".

Na co Pan odpisuje:
>Niezależnie od tego, czy rozpatrujemy problem w ramach fizyki klasycznej, relatywistycznej czy kwantowej, czas ma charakter ciągły, co oznacza, że każde zdarzenie trwa w czasie, tzn. każde zdarzenie ma charakter ciągły. Zatem nic nowego Pan nie objawił. Nawet jeśli w Pana głowie pojawia się jakaś myśl, to też jest to zdarzenie, które trwa w czasie.
Zdecydowanie nic nowego, aż budzi zdumienie, że trzeba do tego wracać. Tyko przeczy ono pańskiemu "momentowi", do którego Pan ze względów ideologicznych (patrz "poczęcie") wraca. Oczywistym jest, że każde zdarzenie trwa w czasie, ale każde zdarzenie ma też swoją dynamikę. "Momentem" można nazwać "coś" co się dzieje bardzo szybko - "w mgnieniu oka". (Np. wyładowanie atmosferyczne), ale trudno nazwać momentem coś co dzieje się przez kilka-kilkanaście godzin.
To że Pan "zamydla" udając naukowe podejście, to dobre dla naiwnych, dla mnie jest od początku oczywiste - a wystarczy poczytać Pańskie wypowiedzi aby ewidentnie potwierdzić - że Pan stara się tu upchnąć poglądy prolife.

>Jeśli chodzi o "zdarzenie zapłodnienia", to nie ma znaczenia, czy trwa ono kilka ns czy kilka dni (na marginesie - czy ktoś z forumowiczów wie może, ile trwa replikacja ludzkiego DNA?). Istotne jest, że w pewnym momencie to zdarzenie należy już do przeszłości - i w tym momencie istnieje już ludzkie życie. Mam nadzieję, że to "łopatologiczne" wyjaśnienie jest dla Pana zrozumiałe.
Nie mam żadnej nadziei, że najpardziej "łopatologiczne" wyjaśnienie potrafi Pan zrozumieć, ale powtórzę - nie istnieje żadne "zdarzenie zapłodnienia", jest proces zapłodnienia (będący częścią procesu indywiduanego życia), który jest procesem ciągłym, trwającym w przypadku człowieka 12-24 godzin - nie sposób w nim wyróżnić konkretnego "momentu zapłodnienia".
Stwierdzenie, że zarodek jest człowiekiem (a nawet tylko ludzkim życiem) jest tylko ideologiczną bzdurą. Przy stwierdzeniach typu ludzkie życie należy podać definicję człowieka. Dla mnie zasadniczym wyróżnikiem człowieczeństwa jest posiadanie mózgu (Co też nie dzieje się na zasadzie momentu).
Nie interesuje mnie tu żadna ideologia, tylko naukowe fakty, przed podaniem których ucieka Pan z przerażeniem.

Proszę przeczytać całość moich poglądów wyrażonych w tym wątku i wykazać ich niespójność, lub niezgodność z wiedzą naukową. Wówczas rozmowa z Panem miałaby dla mnie wartość merytoryczną, gdyż cały czas chciałbym wiedzieć więcej niż wiem, a tak to nie jestem zainteresowany rozmową z Panem, choć wypisywane przez Pana (i innych też) bzdury - niezgodne z nauką mam zamiar nadal wykazywać.
Jeżeli uważa Pan, że postąpiłem, gdzieś nierzetelnie, to proszę o konkretne przykłady.
Czyta nas wiele osób i jeżeli nawet ja nie przyznam Panu racji i nie przeproszę, to One Panu przyznają, a tak to tylko się Pan kompromituje.
Warto przy tym pamiętać, że nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.
17-08-2011 14:12 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Dziękuję za tę merytoryczną wypowiedź. Niestety, od pana Andrzeja nie doczekałem się tego - zaprzeczał faktom, co uniemożliwiło dalszy dialog. Racjonalną dyskusję można prowadzić jedynie na bazie faktów, a w tej sprawie bezspornym faktem naukowym (na gruncie nauk przyrodniczych) jest to, że początkiem nowej istoty ludzkiej jest połączenie się gamet rozrodczych.
Gdzie te fakty?

Cytat:
Całym Pańskim dążeniem było stwierdzenie, że istnieje "wielki moment poczęcia", czemu nauka zdecydowanie przeczy, gdyż samo poczęcie jest już procesem, a jak pisze wybitny współczesny uczony profesor biologii i filozofii na Uniwersytecie George'a Masona w stanie Virginia. Harold Morowitz: Z punktu widenia biologii poczęcie jest jednym z serii ważnych wydarzeń, które muszą zajść aby dziecko mogło się urodzić. Oczywiście bez poczęcia nie może być dziecka, lecz to samo można powiedzieć o prawie z każdym wydarzeń przedstawionych w nakreślonym wyżej scenariuszu. /.../ można by przyjąć za początek życia raczej zagnieżdżenie niż poczęcie. Jednak samo dopuszczenie takiej możliwości oznacza przyznanie, że wyodrebnienie poczęcia nie ma żadnych naukowych podstaw.
Moje twierdzenie od początku do końca było tylko jedno: Życie jest procesem - w przypadku zwierząt, od poczęcia do śmierci. Wyodrębnienie etapów - o bardzo nieostrych granicach - jest użyteczne praktycznie, ale biologicznie sztuczne.


Nie odpowiedzał Pan nigdzie na moje zastrzeżenia, tylko skarży się Pan, że sobie pokpiwam sobie z Pańskich WIELKICH UCZONYCH, albo tylko Pańskich "wielkich cytatów". Tak, zdecydowanie twierdzę, że "momenty" to były tylko przed tym, gdy już plemniki do pochwy się dostały, a później to już tylko biologiczne procesy i ideologii z tym mieszać nie należy, gdyż wówczas to już nie nauka.

>Na wniosek pana Andrzeja dyskusję prowadziliśmy w ramach nauk przyrodniczych, nie wchodząc na teren filozofii. Odniesienie się do Twojej wypowiedzi, liliac, wymaga wejścia na teren etyki. Pytanie zasadnicze brzmi: jeżeli wszystkim ludziom przysługują pewne prawa (np. prawo do życia), to jaka cezura czasowa oddziela życie "przedludzkie" od życia "w pełni ludzkiego"?
Jak ktokolwiek miałby jakiekolwiek wątpliwości co do Pańskich intencji, to tu już ujawniają się one w całej pełni. Zygota to ludź, o czym stanowi "moment" poczęcia i należą jej się pełne prawa.
Jest to bzdura z punktu widzenia nauk przyrodniczych i żadne autorytety cudownych profesorów wszechnauk, tego nie zmienią. Liczą się biologiczne fakty, a opisy tych procesów są już dawno ogólnie dostępne. Można sobie poczytać.

@@@
.
16-08-2011 21:20 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A oto słowa innego wybitnego genetyka światowej sławy
Słuchałam na studiach wykładów śp. Włodzimierza Fijałkowskiego , a było to już ponad 30 lat temu, i on też mówił, że człowiek się zaczyna od chwili połączenia materiału genetycznego matki i ojca.
Ale dla niektórych fakty się nie liczą. Jak Leibniz twierdzą, że tym gorzej dla faktów!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
18-08-2011 10:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Słuchałam na studiach wykładów śp. Włodzimierza Fijałkowskiego ,
Dokładnie Świętej Pamięci i więcej komentarzy już nie potrzeba.

@@@
.
18-08-2011 11:43 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Słuchałam na studiach wykładów śp. Włodzimierza Fijałkowskiego , a było to już ponad 30 lat temu, i on też mówił, że człowiek się zaczyna od chwili połączenia materiału genetycznego matki i ojca.

Święty Tomasz z Akwinu mówił, że człowiek się zaczyna w momencie, gdy dusza zostaje przez boga umieszczona w liczącym co najmniej kilkadziesiąt dni zarodku.
12-08-2011 10:08 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> 2) Nie istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka.
Jeśli taki moment nie istnieje to na świecie nie żyją ludzie tylko małpoludy jakieś, albo nie wiadomo kto!

> Istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka, ale moment ten jest (i będzie) niepoznawalny dla nauki.
Kiedyś sądzono, że takim momentem jest wlanie duszy ludzkiej przez Boga.
Dzisiaj każdy student medycyny wie, że zdarzeniem zapoczątkowującym życie ludzkie jest wniknięcie plemnika do jaja i wymieszanie się materiału genetycznego przez co powstaje zupełnie nowa i niepowtarzalna kombinacja genów konstytuująca nowego człowieka.
Nie trzeba wyważać już otwartych drzwi! Nauka już dosyć dawno odkryła kiedy następuje początek różnych istot, w tym i człowieka.
> Czy mieści się w tym pojęciu filozofia, czy tylko nauki przyrodnicze?
Tylko nauki przyrodnicze, bo filozofia to nie nauka!
Filozofia wypowiada się o wszystkim i o niczym.
Proszę posłuchać filozofów jak p...dolą trzy po trzy para piętnaście!
Najlepszy jest Leibniz ,który twierdził, że żyjemy na najlepszym, z możliwych, świecie.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>>>> 2) Nie istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka.
>Jeśli taki moment nie istnieje to na świecie nie żyją ludzie tylko małpoludy jakieś, albo nie wiadomo kto!
Pani Profesor oczywiście chodzi o tzw. "momencik zapomnienia". Tak, rzeczywiście przez te "momenciki" to ludzi przybywa.

>>>>Istnieje taki moment (zdarzenie), kiedy powstaje istota ludzka, ale moment ten jest (i będzie) niepoznawalny dla nauki.
>Kiedyś sądzono, że takim momentem jest wlanie duszy ludzkiej przez Boga.
Nadal tak sądzą np. katolicy. Tu nic się - do wczoraj - nie zmieniło.

>Dzisiaj każdy student medycyny wie, że zdarzeniem zapoczątkowującym życie ludzkie jest wniknięcie plemnika do jaja i wymieszanie się materiału genetycznego przez co powstaje zupełnie nowa i niepowtarzalna kombinacja genów konstytuująca nowego człowieka.
>Nie trzeba wyważać już otwartych drzwi! Nauka już dosyć dawno odkryła kiedy następuje początek różnych istot, w tym i człowieka.
Tak, a kiedy? Wystarczy tylko "nosek", "pół główki", czy cały musi wleźć? A jak z tym "mieszaniem"? Wszak to dobrze trzeba wymieszać.
Nie studiowałem medycyny, a nawet żadnej z nauk biologicznych, to nie wiem? Ale coś nie bardzo, gdyż - jak gdzieś tam słyszałem - to o rozpoczęciu życia może być mowa dopiero, kiedy zapłodnione jajeczko zagnieździ się w macicy, a z zapłodnionych, to nie dociera tam nawet połowa. A więc chyba tych studentów, to profesorowie źle uczą, ale ja nie wiem.

>>>>Czy mieści się w tym pojęciu filozofia, czy tylko nauki przyrodnicze?
>Tylko nauki przyrodnicze, bo filozofia to nie nauka!
Ale często ustala sensowną metodologię naukową.

>Filozofia wypowiada się o wszystkim i o niczym.
To tak jak Profesor Grabowska i tak jak Pani Profesor ma ulubione tematy. Pani o aborcji, a filozofia o sensie.

>Proszę posłuchać filozofów jak p...dolą trzy po trzy para piętnaście!
Nie sam tytuł tworzy inteligenta. Czytam czasem bardzo głupie wypowiedzi profesorów i to nawet zwyczajnych i bardzo mądre wypowiedzi filozofów. Pani jednak proponowałbym lekturę "Świata Zofii", prosta książeczka, a mądrze otwiera oczy na pewną część świata. Tej - o najwiekszym stopniu ogólności i najbardziej podstawowych pytaniach.

>Najlepszy jest Leibniz ,który twierdził, że żyjemy na najlepszym, z możliwych, świecie.
Historia filozofii jest w tym fantastyczna, że można wybrać sobie swoich ulubieńców, a jest w czym wybierać.

To co Pani Profesor - jak tymi "momentami" bywa?
Chwile są fajne, tylko jeszcze nie znalazł się mądry, aby określić ich długość. Winna być optymalna i to na ogół wystarcza.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
18-08-2011 11:45 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Dzisiaj każdy student medycyny wie, że zdarzeniem zapoczątkowującym życie ludzkie jest wniknięcie plemnika do jaja i wymieszanie się materiału genetycznego przez co powstaje zupełnie nowa i niepowtarzalna kombinacja genów konstytuująca nowego człowieka.

Uhm. Starczy, że się rozpadnie na dwa odrębne zarodki z odrobinę różnymi zestawami mtDNA - tyle po "niepowtarzalności".
11-08-2011 09:43 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Więc z chęcią bym o tym podyskutował z Andrzejem Bogusławskim.
Nie ma w tym zakresie żadnej dyskusji między nami - poza ewidentnym lapsusem dotyczączym "dziecka".
Myślę, że myślał Pan tu - o co najwyżej 100 dniowym płodzie, a więc zostaje jeszcze drugie tyle, abyśmy płód mogli zacząć nazywać dzieckiem.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-08-2011 05:17 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)

>I nie jest to bynajmniej prolife! Tylko walka o wolność - symetryczną
Żadnej symetrii tu nie ma. Nawet, jeżeli uznamy np, embrion za człowieka. Matka ma prawo odseparować się od niepożądanego towarzystwa. I vice versa.
I nie p.. mi tu o rozrywaniu szczypcami, bo to już prehistoria.
PJPI (19 punktów)

>I nie p.. mi tu o rozrywaniu szczypcami, bo to już prehistoria.
Ojtam, oj tam. Widziałem lepsze rzeczy w TV.
12-08-2011 21:58 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)

>Ojtam, oj tam. Widziałem lepsze rzeczy w TV.
A ja w realu- i sama robiłam.
10-08-2011 06:50 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>czy dziecko z gwałtu ma prawo usunąć matkę?

Jeśli świadomie tego zażąda, ma prawo domagać się odłączenia jej od swojego ciała.
PJPI (19 punktów)
>>czy dziecko z gwałtu ma prawo usunąć matkę?
>Jeśli świadomie tego zażąda, ma prawo domagać się odłączenia jej od swojego ciała.
Twórcze podejście.
Zatem wnioskuję, że nie chodzi o zabicie jej lecz odłączenie.
Czy to podejście przypadkiem nie uzasadnia krucjaty pro-life? Dlaczego?
Albowiem, gdyż, ponieważ odłączenie nie jest /nie winno być jednoznaczne z unicestwieniem to odłączany preczłowiek (cza ktoś-tam w/g powyższej wyliczanki) symetrycznie też - nie będzie zabity.
Zatem należy odłączyć i zapewnić dalsze życie (na koszt gwałciciela?) temu czemuś/komuś niezależnie czy to z gwałtu na rzymskiej czy innej "katoliczce" dziecko by było.
10-08-2011 20:46 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Zatem wnioskuję, że nie chodzi o zabicie jej lecz odłączenie.

Dokładnie jak podczas aborcji. Zasadniczo chodzi o to, by pozbyć się zarodka/płodu naruszającego integralność fizyczną kobiety. Jeśli zostanie opracowana metoda pozwalająca takiemu zarodkowi przeżyć procedurę odłączania przy pomocy np. sztucznej macicy, nie sądzę by wiele osób (upsss... poza katolikami - Kongregacja Nauki Wiary kategorycznie potępia próby wytworzenia takowej) miało coś przeciwko.

>Czy to podejście przypadkiem nie uzasadnia krucjaty pro-life? Dlaczego?

A dlaczego miałoby? To raczej uczestnicy krucjaty pro-life winni się czuć zobowiązani do promowania wszelkich działań dążących do wytworzenia metod umożliwiających nieszkodliwe dla płodu odłączenie.

>Albowiem, gdyż, ponieważ odłączenie nie jest /nie winno być jednoznaczne z unicestwieniem

To skutek uboczny. Lepiej, by tak nie było (u niektórych generuje dylematy etyczne), ale jeśli jest to nieunikniona cena utrzymania utrzymania prawa do wyłączności dysponowania własnymi narządami, to uważam, że jest to cena akceptowalna.
PJPI (19 punktów)
>A dlaczego miałoby? To raczej uczestnicy krucjaty pro-life winni się czuć zobowiązani do promowania wszelkich działań dążących do wytworzenia metod umożliwiających nieszkodliwe dla płodu odłączenie.<
Zgadzam się z tym. Kto jednak będzie reprezentował interes zarodka? Adwokat z urzędu?
Na przykład gdy zarodek w 18 roku życia stwierdzi, że nie został w porę obrzezany, ponieważ jest Somalijką?
Po tatusiu?
10-08-2011 22:35 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Kto jednak będzie reprezentował interes zarodka? Adwokat z urzędu?
>Na przykład gdy zarodek w 18 roku życia stwierdzi, że nie został w porę obrzezany, ponieważ jest Somalijką?
>Po tatusiu?

Trollujesz. Proponuję, byś przestał.
PJPI (19 punktów)
No nie całkiem. Chciałem wymusic odpowiedź i zależnie od niej przejść do kolejnego etapu: pokazania, że nie jest to skutek uboczny ale konsekwencja.
Skutek konieczny odłączenia: podjęcie decyzji o utrzymaniu przy życiu bądź nie.
Ale mogę przestać jeśli to uzasadnione.
11-08-2011 06:48 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>nie jest to skutek uboczny ale konsekwencja.
>Skutek konieczny odłączenia: podjęcie decyzji o utrzymaniu przy życiu bądź nie.

Ja się godzę na taką konsekwencję, ale chętnie przyklasnę tym, którzy będą się starać zminimalizować rzeczoną, próbując utrzymać przy życiu odłączony zarodek.
Kowalska (14008 punktów)
   Iiiii tam. Skończcie się denerwować.

   W naszym kraju zawsze tak było, że to faceci mają najwięcej do powiedzenia na temat tego czy kobieta chce rodzić, czy może, czy powinna, kiedy jej kazać i takie tam.

Zatem Grabowska, jako facet bądź co bądź, wie dobrze co mówi.

P.S.

   Jestem całym sercem za banem dla Grabowskiej. Uzasadniać chyba nie muszę. Nie chce mi się więcej czytać tutaj peanów na temat pedofilii. O innych kretyństwach nie wspomnę.


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Uzasadniać chyba nie muszę.
Tak jest nałatwiej.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
21-07-2011 20:08 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>    Jestem całym sercem za banem dla Grabowskiej

Polecam zatem § 41 Regulaminu.
i.czaplicka (5782 punktów)
Dobrze. Ty personalnie, to i ja personalnie. Bo zauważyłam, ze ( nomen omen) ignorujesz moje posty. Jak się ustosunkujesz do prawa państwowego kontrolowania zawartości Twojej prostaty?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Dobrze. Ty personalnie, to i ja personalnie. Bo zauważyłam, ze ( nomen omen) ignorujesz moje posty. Jak się ustosunkujesz do prawa państwowego kontrolowania zawartości Twojej prostaty?
>
Jakie posty?
Nie wiem co się znajduje w prostacie, pewnie nic ciekawego, więc niech sobie państwo kontroluje jej zawartość.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
22-07-2011 09:19 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Nie wiem co się znajduje w prostacie, pewnie nic ciekawego, więc niech sobie państwo kontroluje jej zawartość.
A więc jednak masz prostatę...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
22-07-2011 11:24 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A więc jednak masz prostatę...
Została mi po operacji zmiany płci.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
22-07-2011 10:20 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Myślałam, ze przy Twojej wyobraźni załapiesz, o co chodzi. O zakaz usuwania zawartości. A jak prostata opróżni się, no wiesz, sama, to dochodzenie, czy to aby na pewno było spontaniczne.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>załapiesz, o co chodzi. O zakaz usuwania zawartości.
Nic nie łapię. Prostata jest gruczołem tak jak szynka, czy inna tarczyca lub przysadka mózgowa w której , nota bene, Kartezjusz umieszczał duszę ludzką.
Gruczoły usuwają swoją zawartość w sposób naturalny.
Natomiast jeśli o aborcję chodzi to nie jest to naturalne.
Co innego zaś poronienie. Św. Paweł z Tarsu pisał o sobie jako o płodzie poronionym.
"Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi (1 Kor 15,3-8)."


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
22-07-2011 11:54 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)

>Nic nie łapię.
No, nie udawaj, ze nie wiesz kiedy prostata się opróżnia Chodzi o rozciągniecie władzy państwowej na życie seksualne obywateli.

>Natomiast jeśli o aborcję chodzi to nie jest to naturalne.
Jest jak najbardziej naturalna. U zwierząt kopytnych, u których możliwy jest tzw, poród błyskawiczny, do poronienia dochodzi w momencie zagrożenia, żeby dać matce szanse ucieczki. U ludzi sam poród trwa za długo, żeby to było opłacalne.
A kanibalizowanie młodych występuje u wszystkich gatunków, u których jest to technicznie możliwe- krowa raczej cielęcia nie da rady zjeść.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>U zwierząt kopytnych
I ja jestem skłonna nie potępiać aborcji, jeśli matka wybierze ratowanie życia własnego kosztem życia dziecka. Może poświęcić w takim przypadku życie dziecka, chociaż nie musi.
> A kanibalizowanie młodych
To już nie jest aborcja. Młode matki też wyrzucają dzieci na śmietnik, czego nie bardzo rozumiem, bo mogą je zostawić albo podrzucić do szpitala lub "okna życia".
> rozciągniecie władzy państwowej na życie seksualne obywateli
No właśnie to jest problem.
Ale jest to chyba jeszcze jakiś atawizm z dawnych czasów, kiedy Kościół regulował życie seksualne wiernych.
Dzisiaj, wbrew pozorom, ludzie generalnie mają w nosie nauki Kościoła w tym temacie, ale ci co je stosują zapadają często na nerwice eklezjogenne, albo wręcz lądują w wariatkowie.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
22-07-2011 12:31 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Prostata jest gruczołem tak jak szynka
Szyszynka. Szynka na ogół jest mięśniem

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
22-07-2011 15:25 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Szynka na ogół jest mięśniem
I jest apetyczniejsza od szyszynki.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Szynka na ogół jest mięśniem
>I jest apetyczniejsza od szyszynki.
A skąd Pan wie? Czy jadł Pan szyszynkę?
W sprzedaży na rynku widziałam grasicę wieprzową bodajże, ale nie kupiłam, bo nie wiem jak się przyrządza.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>I jest apetyczniejsza od szyszynki.
>A skąd Pan wie? Czy jadł Pan szyszynkę?
Szynkę jadłem szyszynki nie, ale obydwie widziałem.
Szynki też - jak na moje oko - są bardziej zróżnicowane, a więc jest większy wybór smakowitości, ale to też jest kwestią gustu i smaku.

Pozdrawiam.

@@@
.
22-07-2011 15:34 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>
>załapiesz, o co chodzi. O zakaz usuwania zawartości.
>Nic nie łapię. Prostata jest gruczołem tak jak szynka, czy inna tarczyca lub przysadka mózgowa

Jak ty ładnie, Grabowska, ukazujesz swoją niekompetencję w zakresie biologii człowieka

Może doczytaj sobie gdzieś o określeniu "gruczoły dokrewne" zanim ustawisz prostatę w jednym szeregu z tarczycą, przysadką mózgową i szyszynką akurat
22-07-2011 16:53 
 Ocena-2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> zanim ustawisz prostatę
W tym miejscu ośmielę się z Tobą nie zgodzić, albowiem dokonujesz nadinterpretacji.
Prostata, tarczyca, czy gruczoł potowy należą do większej rodziny gruczołów.
Podzbiorem są gruczoły wydzielania wewnętrznego czyli dokrewne.
Tak nawiasem mówiąc czy żołądek jest gruczołem i jakim?
Mówiąc więc, że prostata jest gruczołem takim jak... nie miałam na myśli, że jest gruczołem dokrewnym, ale w ogóle gruczołem, jak inna tarczyca czy przysadka.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
22-07-2011 16:59 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
A teraz się, Grabowska, nie wykręcaj żałośnie, bo gdybyś doczytała wcześniej, z pewnością byłabyś w stanie wymienić kilka gruczołów bardziej adkwatnych.

Żołądek ma w swej budowie cewy i komórki gruczołowe, nie jest to jednak wystarczający powód, by nazywano go gruczołem jako narząd - chyba że w nieco metaforycznym lub bardzo szerokim sensie.
22-07-2011 17:03 
 Ocena-2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>A teraz się, Grabowska, nie wykręcaj żałośnie, bo gdybyś doczytała wcześniej, z pewnością byłabyś w stanie wymienić kilka gruczołów bardziej adkwatnych.
Ale w odpowiedzi nie chodziło o gruczoły tylko o prostatę jako symbol męskości, więc się nie koncentrowałam na endokrynologii.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
22-07-2011 17:06 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
> Ale w odpowiedzi nie chodziło o gruczoły tylko o prostatę jako symbol męskości, więc się nie koncentrowałam na endokrynologii.

Nie bzdurz, Grabowska, twojej rozmówczyni całkiem wyraźnie chodziło właśnie o wydzielinę gruczołu krokowego i jej odpływ do nasienia, nie o żadną symbolikę.

I nie o jakieś "koncentrowanie się na endokrynologii" idzie, ale o ogólną bzdurność tego kawałka - ktoś choć trochę kompetentny nie napisałby tak.

Edit:
Prostata jako symbol męskości? Nie wiem co forumowi mężczyźni na taką tezę
23-07-2011 18:49 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
>Nic nie łapię. Prostata jest gruczołem tak jak szynka, czy inna tarczyca lub przysadka mózgowa w której , nota bene, Kartezjusz umieszczał duszę ludzką.

OŚWIADCZENIE


   Chciałam jak najmocniej przeprosić PROFESOR GRABOWSKĄ za moje szynki wobec niej.Te szykany już się nie powtórzą. Oświadczenie to mam tam gdzie Kartezjusz umieszczał i też nic nie łapię.

   Nie, ja umarłam "Prostata jest gruczołem tak jak szynka"


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
23-07-2011 20:31 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>"Prostata jest gruczołem tak jak szynka"

Idę sprawdzić!

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>"Prostata jest gruczołem tak jak szynka"
>Idę sprawdzić!
Do rzeźnika?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
23-07-2011 23:01 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>>"Prostata jest gruczołem tak jak szynka"
>>Idę sprawdzić!
> Do rzeźnika?

Nie, do lodówki.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>>>"Prostata jest gruczołem tak jak szynka"
>>>Idę sprawdzić!
>> Do rzeźnika?
>Nie, do lodówki.
To trzymasz w lodówce szyszynkę? I setę z golonką?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
23-07-2011 23:38 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>szynka
>szyszynka...

Czy ty się jąjąkasz?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>szynka
>>szyszynka...
>Czy ty się jąjąkasz?
Wydawało mi się, że idziesz porównać szynkę z szyszynką.
Myślałam, że do rzeźnika, ale Ty mówisz , że do lodówki, na zasadzie dychotomii położyć szynkę obok szyszynki i organoleptycznie ocenić.

Ale chyba coś pochrzaniłam, bo Ty z prostatą chciałeś porównywać szynkę, a nie szyszynkę z szynką!!!
23-07-2011 17:40
 Ocena 10 na 10
Kowalska (14008 punktów)
   Uważam, iż jesteśmy uprzedzeni w stosunku co do Grabowskiej. Profesorski tytuł pomijam, bo taki z niego profesor jak ze mnie Reksio.

   Człowiek jak człowiek. Pochwala pedofilię, bo to nic złego dla dzieci, gani aborcję, bo to źle dla dzieci, generalnie bardzo jest uważający w sprawach dzieci dotyczących.

   Przedstawia się jako kobieta, ale jest mężczyzną. Nie porusza innych tematów jak tylko te, które związane są z "okołoseksualnością" dzieci. Całkiem normalna osoba, nie?

"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
23-07-2011 17:57 
 Ocena 2 na 2
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
Też marzę po nocach by była moją sąsiadką...

>> nienarodzonym nie dzieje się żadna krzywda
>Nigdy nie twierdziłam, że się dzieje.

i te święte słowa... ta ich głębia...

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Pochwala pedofilię
A Kowalska pochwala międzynarodowy terroryzm i faszyzm!

> Nie porusza innych tematów jak tylko te, które związane są z "okołoseksualnością" dzieci.
To są wszystko (według Kowalskiej )tematy o dziecięcym seksualizmie!

A to tylko ich skromna próbka!

Czyli że KOWALSKA KŁAMIE ordynarnie!!!!!!!!!!!!!!!

10-05-2011 20:00 - Jeszcze o zabiciu Osamy
06-05-2011 13:10 - Brzydkie słowa
04-05-2011 17:26 - Rozterki Justyny
18-04-2011 22:54 - Intuicja królicy
15-04-2011 20:46 - Roztocza
14-04-2011 11:58 - Dziwaczny ateizm
01-04-2011 18:10 - Czy to jest sprawiedliwe
31-03-2011 19:34 - Od jutra spis ale po co
31-03-2011 18:18 - Marzy mi się takie forum
31-03-2011 17:55 - Walcie po osobówce
30-03-2011 21:22 - Lepper nie udupiony
16-03-2011 19:27 - Berlusconi satyr
04-03-2011 20:48 - 30-latek ukarany za pobicie chłopca
03-03-2011 18:26 - Issei Sagawa
26-02-2011 19:29 - tzw. wierność
21-02-2011 02:24 - Opętania
18-02-2011 14:56 - Herezje w łonie racjonalistycznego ateizmu.
15-02-2011 17:19 - Jak wychowywać dzieci
13-02-2011 20:00 - Zakazane miłośći
11-02-2011 18:26 - Kolejny oszust nie żyje
05-02-2011 16:22 - Mona Lisa jest facetem
05-02-2011 10:53 - List otwarty
02-02-2011 20:24 - Kto będzie zapylał
30-01-2011 19:43 - Administratorzy portali z porno skazani na śmierć
25-01-2011 21:56 - Arystyp z Cyreny
22-01-2011 18:59 - Kazirodztwo
21-01-2011 22:53 - Skąd się bierze głupstwo
21-01-2011 16:51 - Czytelnictwo
20-01-2011 18:41 - Objawienia
15-01-2011 14:57 - Zakaz wjazdu
14-01-2011 16:44 - Czy to pierwszy efekt
13-01-2011 19:43 - Ateizujcie się
13-01-2011 12:55 - Powstanie warszawskie
10-01-2011 13:06 - Sir Elton John został ojcem
08-01-2011 21:21 - Krzysztof Kolberger
08-01-2011 20:59 - Co było pierwsze? Jajko czy kura.
05-01-2011 19:46 - Chłopcy
03-01-2011 23:40 - Młodzież i wiara
03-01-2011 16:26 - Przepowiednie prof. Grabowskiej na rok 2011
02-01-2011 16:50 - Rzeczy ostateczne czyli eschatologia
02-01-2011 11:33 - Biblijny potop
28-12-2010 22:38 - Paradoks
25-12-2010 19:49 - Święta rodzina
23-12-2010 16:35 - Parytety
23-12-2010 00:04 - Białoruś
19-12-2010 15:14 - Der Mensch ist, was er ißt.
14-12-2010 22:26 - Sondaże
27-11-2010 18:51 - Sprawa pomagania
23-11-2010 18:36 - Dalajlama
22-11-2010 18:12 - Religie i seks
17-11-2010 16:58 - Niewidomi a wybory
12-11-2010 15:15 - Wróżbiarstwo a prawo
10-11-2010 21:39 - Leczenie pedofilii
07-11-2010 20:34 - Świecki święty
18-10-2010 17:52 - Ekskomunika za in vitro
ym.
06-08-2010 22:54 - Time machine.
11-07-2010 16:53 - Nudyzm
30-06-2010 22:17 - Wierzący homoseksualiści.
27-06-2010 17:24 - Polska dla Polaków!
13-06-2010 19:11 - To już jest koniec
10-06-2010 17:06 - Każdy musi umrzeć
05-06-2010 14:14 - Czy można żyć na trzeźwo?
27-05-2010 17:39 - Co się stało?
27-05-2010 14:00 - Czy policjant powinien nosić broń?
23-05-2010 19:50 - Dlaczego narkotyki są zabronione w Polsce?
18-05-2010 09:21 - Czy okupowany może wszystko?
13-05-2010 15:25 - Czy nie należałoby w Polsce obniżyć wieku zgody i zalegalizować pros?
11-05-2010 22:50 - Czy Andrzej Lepper powinien być prezydentem?
10-05-2010 21:30 - EuroPride 2010 in Warsaw
05-05-2010 23:53 - Co Państwo na to????
04-05-2010 15:48 - Co to jest pornografia?
01-05-2010 16:54 - Orkiestra Pana Owsiaka
10-04-2010 22:29 - Kradzież napisu Arbeit macht frei.
08-04-2010 00:25 - Przypadek Alicji Tysiąc.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
28-07-2011 20:27 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>> Pochwala pedofilię

>A Kowalska pochwala międzynarodowy terroryzm i faszyzm!

   Powinieneś Grabowska dostać minimum ostrzeżenie za ten tekst o mnie.

   Znajdź jeden mój post Grabowska, w którym robię to o czym piszesz. O Tobie zaś wie całe Forum. BO PUBLICZNIE PEDOFILIĘ POCHWALASZ I UWAŻASZ ZA COŚ NIEGROŹNEGO!


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
29-07-2011 08:30 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Koniec dyskusji na ten temat na forum. OK?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-07-2011 08:31 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Ciebie też to dotyczy, profesorowo.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Sylwek (15472 punktów)

>Dlaczego chcesz zachęcać i pomagać kobietom w usuwaniu ciąży, a nie w donoszeniu i urodzeniu
>dzieciątka?

Może lęka się, że dzieciątko padnie ofiarą pro-pedofilnych profesorów płci bukwiejakiej?

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365