Racjonalista - Strona głównaDo treści
ewolucja? makroewolucja to fałsz?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
22-10-2012 03:34selfishgene (102 punktów)ewolucja? makroewolucja to fałsz?
Ocena -2 na 2
Bardzo proszę o opinię osobę, która jest biegła w tym temacie lub kogoś kto ma jakieś mądre przemyślenia w następujacej kwesti:
Chodzi mi o najmocniejszy według mnie zarzut kreacjonistów do makroewolucji:
Nie ma żadnych widocznych dowodów na przejścia międzygatunkowe! Np.
1. Ewolucja psów. Sztuczny dobór naturalny wilków doprowadził do rozmaitych ras psów, wśród kórych doszło do braku zdolności reprodukcji między (niektórymi) powstałymi rasami. Ale jakikolwiek wynik uzyskujemy w wyhodowanej rasie, dochodzimy do kresu, gdzie dalej nie da sie pójść, bo będzie bardzo negatywny. (Nie da się zrobić wielkiego doga niemieckiego jeszcze większym, bo nie dożyje nawet okresu zdolności reprodukcyjnej)
2. Żaden hodowca gołebi nie wyhodował innego gatunku ptaka. Znów jest granica.
3. Uwielbiony przez ewolucjonistów gatunek muszek owocówek, który daje nam mozliwość eksperymentów z racji krótkiego życia itp. Mimo wielu osiagnięć z tymi muszkami w pojęciu zmian microewolucjujnych, są one niezdolne do życia po za próbówką. Praktycznie okazało się, że mutanty umierały, pozostawały kalekie i bezpłodne lub wracały do swej pierwotnej formy.
Microewolucja? Tak. Macroewolucja? Nie! Jakakolwiek zmiana adaptacyjna pojawiajaca się, nie doprowadzi do takiego przejścia,które doprowadziłoby do innego gatunku. Dlatego, że wyraznie wydać, że wszystkie zmiany mają ograniczenia wewnątrz gatunku i jakakolwiek mutacja poza to prowadzi do ekstyncji!

Mod:
Na tym forum poprawna pisownia jest wymogiem regulaminowym. Postaraj się pisać bez potworków typu "microewolucjujny".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Selanos (12869 punktów)
>1. Ewolucja psów. Sztuczny dobór naturalny wilków doprowadził do rozmaitych ras psów, wśród kórych
>doszło do braku zdolności reprodukcji między (niektórymi) powstałymi rasami. Ale jakikolwiek wynik
>uzyskujemy w wyhodowanej rasie, dochodzimy do kresu, gdzie dalej nie da sie pójść, bo będzie bardzo
>negatywny. (Nie da się zrobić wielkiego doga niemieckiego jeszcze większym, bo nie dożyje nawet
>okresu zdolności reprodukcyjnej)

Aczkolwiek zdarzają się różne osobliwości.




Stawiam na to, że ten pies umrze na serce.
23-10-2012 19:51 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>>1. Ewolucja psów.
>Aczkolwiek zdarzają się różne osobliwości.

Człowiek - nie znając jeszcze zbyt dobrze mechanizmów ewolucji - uprawia lekkomyślne igrce z Matką Naturą, uruchamiając potężne siły, nad którymi często nie potrafi zapanować. Poruszyliście temat hodowli psów - otóż i przykłady, do czego prowadzić może "radosna twórczość człowieka", nie poddana rygorom prawa:


Mimetyzm psa domowego - zachowanie naśladujące człowieka

Szczególnie widać to przy tworzeniu hybryd zwierzęco-roślinnych:


Takie zdjęcia na nowo podsycają dyskusje na temat GMO


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Stawiam na to, że ten pies umrze na serce.

Tak jak umierają na serce kulturyści i jak obciążony jest każdy przypadek gigantyzmu albo nawet "szczęściarza" co do hormonu wzrostu i/lub takich fajnych genów. Grawitacja jest nieubłagana

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Baranica (275 punktów)
>Chodzi mi o najmocniejszy według mnie zarzut kreacjonistów do makroewolucji:

1. A co ty byś chciał żeby z psa zrobić kota? Mało masz nowych gatunków z wilka? To nie działa tak że zrobisz to co będziesz chciał - musi to być sensowne i działać.

2. www.ewolucja.org/w3/d3/d38-1d.html

3. Te które są już się dostosowały do środowiska w którym żyją. To akurat jest dowód za a nie przeciw że wracają do swojej pierwotnej formy

Skąd byś miał tyle różnych gatunków które dzielą wspólne DNA, mają odkrytych wspólnych przodków itd gdyby makroewolucja nie działała? Są na to dowody paleontologiczne, geologiczne, genetyczne itd. A kreacjoniści lepiej niech się zajmą czymś pożytecznym niż udowadnianiem że biblia jest księgą historyczną...

Gdy rozum śpi budzą się demony.
maciejo (3492 punktów)
>Bardzo proszę o opinię osobę, która jest biegła w tym temacie lub kogoś kto ma jakieś mądre
>przemyślenia w następujacej kwesti:
>Chodzi mi o najmocniejszy według mnie zarzut kreacjonistów do makroewolucji:
>Nie ma żadnych widocznych dowodów na przejścia międzygatunkowe!

Oczywiście, że są. Spójrz na zięby darwina czy poskoczki mułowe wśród gatunków współczesnych, czy na ichtiostegę, sejmurię, archeopteryksa lub mikroraptory wśród gatunków kopalnych.

>1. Ewolucja psów. Sztuczny dobór naturalny wilków doprowadził do rozmaitych ras psów, wśród kórych
>doszło do braku zdolności reprodukcji między (niektórymi) powstałymi rasami. Ale jakikolwiek wynik
>uzyskujemy w wyhodowanej rasie, dochodzimy do kresu, gdzie dalej nie da sie pójść, bo będzie bardzo
>negatywny. (Nie da się zrobić wielkiego doga niemieckiego jeszcze większym, bo nie dożyje nawet
>okresu zdolności reprodukcyjnej)

Sztuczny dobór z naturalnym nie ma wiele wspólnego. W doborze sztucznym akcentuje się cechy, które są pożądane przez hodowce i nie służą adaptacji. Wszystkie psy rasowe są tego przykładem. Posiadają zwiększoną podatność na liczne choroby, żyją krócej, ich budowa często sama prowadzi do zaburzeń. To nie są zmiany ewolucyjne i nie mają z nimi nic wspólnego.

>2. Żaden hodowca gołebi nie wyhodował innego gatunku ptaka. Znów jest granica.

To dość oczywiste. Zauważ jak prowadzona jest hodowla. Wybiera się kilka osobników, które mają pewną cechę, która nas interesuje, szczególnie wydatną i krzyżuje się je tak by uzyskać amplifikację tej cechy, a gdy to się już uda krzyżuje się osobniki spokrewnione by utrzymać archetyp danej rasy. W ten sposób nie da się wyhodować nowego gatunku.

>3. Uwielbiony przez ewolucjonistów gatunek muszek owocówek, który daje nam mozliwość eksperymentów z
>racji krótkiego życia itp. Mimo wielu osiagnięć z tymi muszkami w pojęciu zmian microewolucjujnych,
>są one niezdolne do życia po za próbówką. Praktycznie okazało się, że mutanty umierały, pozostawały
>kalekie i bezpłodne lub wracały do swej pierwotnej formy.

Nic dziwnego. Eksperymenty w laboratorium nad mutantami nie mają nic wspólnego z ŻADNĄ ewolucją. Naukowcy wyciszają jakieś geny lub je uaktywniają by zobaczyć jaka jest ich rola w trakcie rozwoju osobniczego.

>Microewolucja? Tak. Macroewolucja? Nie! Jakakolwiek zmiana adaptacyjna pojawiajaca się, nie
>doprowadzi do takiego przejścia,które doprowadziłoby do innego gatunku. Dlatego, że wyraznie wydać,
>że wszystkie zmiany mają ograniczenia wewnątrz gatunku i jakakolwiek mutacja poza to prowadzi do
>ekstyncji!

Przypuszczam, że znaczna większość zmian rzeczywiście jest dla organizmu szkodliwa ale co jakiś czas powstają takie, które dają przewagę nad innymi osobnikami. Podane przez ciebie zmiany to dobór sztuczny. Przyjrzyj się zjawiskom w naturze, np. ziębom darwina. Idealny przykład ewolucji.
22-10-2012 13:07
 Ocena 17 na 17
doppelganger (3218 punktów)
>Microewolucja? Tak. Macroewolucja? Nie! Jakakolwiek zmiana adaptacyjna pojawiajaca się, nie doprowadzi do takiego przejścia,które doprowadziłoby do innego gatunku. Dlatego, że wyraznie wydać, że wszystkie zmiany mają ograniczenia wewnątrz gatunku i jakakolwiek mutacja poza to prowadzi do ekstyncji!

Makroewolucja jest wypadkową licznych procesów mikroewolucyjnych i trwa w stosunkowo długim czasie. Jest opisywana jako ewolucja powyżej poziomu gatunku i ma ścisły związek ze specjacją(kladogenezą), czyli powstawaniem nowych gatunków z już istniejących. Dzieje się tak wtedy, gdy pod wpływem specjacji zbiór genów jednej grupy populacyjnej różni się tak bardzo od zbioru genów drugiej grupy, że krzyżowanie między nimi ustaje. Znane są trzy rodzaje specjacji:

- allopatryczna: następuje wtedy, gdy na pewnym obszarze geograficznym zamieszkałym przez gatunek, powstają takie warunki, że przepływ genów między populacjami gatunku jest znacznie utrudniony lub uniemożliwiony. Może to być łańcuch górski wyniesiony poprzez zmiany tektoniczne, szczelina tektoniczna, jezioro, morze itp. Nieuniknione mutacje i dostosowania do do różnych nacisków selekcyjnych (zwykle różnych dla rozdzielonych populacji) z czasem prowadzą do takich zmian, że nawet po likwidacji takich barier czy zaistnieniu nowych okoliczności w których populacje powtórnie się spotkają, krzyżowanie (nawet jeśli nastąpi) nie doprowadzi do wydania płodnego potomstwa. Przykład: muł czyli mieszaniec międzygatunkowy klaczy konia domowego z ogierem osła. Muł jest bezpłodny - tylko około 4-5 % mulic jest płodnych.

- sympatryczna: prowadzi do takich samych rezultatów jak allopatryczna, pomimo że rozchodzące się populacje są w stałym kontakcie. Rozpad gatunku następuje bez izolacji geograficznej. Trudno to przyjąć do wiadomości intuicyjnie, dlatego spory trwały przez lata. Maynard Smith w roku 1966 przekonująco uzasadnił możliwość istnienia takiej specjacji, jednak konkretny mechanizm zaproponowano pod koniec lat 80-tych. Okazało się, że specjacja taka może zajść, gdy osobnicy jednej populacji, w ciągu znacznej liczby pokoleń, pozostają w określonych warunkach doboru naturalnego (np. w niszy ekologicznej gdzie znajduje się zupełnie inny pokarm niż w innych habitatach) prowadzących do izolacji rozrodczej. Taka specjacja jest rzadka, jednak mogła mieć wpływ nawet na hominidy. (Patterson: Genetic evidence for complex speciacion of human and chimpanzees, Nature 17 May 2006, rozdział I)

- parapatryczna: zachodzi, gdy nowo powstające gatunki są jedynie częściowo izolowane geograficznie i są w stanie przekraczać bariery rozdzielające części populacji. Barierą izolującą w takim przypadku jest klimat lub duże odległości pomiędzy poszczególnymi częściami populacji.

(więcej w m.in. Bielicki, Fiałkowski - Homo przypadkiem sapiens)

To są proste przykłady. Wielu kreacjonistów sądzi, że makroewolucja oznacza wielkie zmiany w wyglądzie albo że żaba urodzi małpę, a małpa człowieka. Mówią też: "To przecież wciąż robak/ryba/mucha". Ewolucja to nie drabinka po której się wspinamy krok po kroku. To drzewo z którego wyrasta wiele gałęzi. Część obumiera, a część wypuszcza nowe gałązki. Potrzebne są dziesiątki milionów lat i wiele specjacji aby otrzymać te zmiany, o których kreacjoniści myślą że stały się nagle.

Summa summarum: wiemy (posiadamy wiedzę, ergo jest do sprawdzalne empirycznie w warunkach naturalnych i doświadczalnych), że mikroewolucja się zdarza. Wiemy, że mutacje mogą doprowadzić do zmian w fenotypie. Wiemy, że populacje mogą oddzielić się w przyrodzie i doprowadzić do nowego gatunku. Wiemy, że siostrzane gatunki mają podobne cechy (myszy-szczury, wiewiórki-bobry-susły), czyli ryby nie rodzą małp. Wreszcie wiemy, że poprzez specjacje, makroewolucja się zdarza. Czego przykładem jesteśmy m.in. my - Homo Sapiens Sapiens.

Naukowcy nie debatują czy makroewolucja się zdarza, tylko jak i pod jakimi warunkami. Kreacjoniści to nie są naukowcy, tylko hobbyści-zapaleńcy (prawie zawsze religijni, co musi mieć znaczący wpływ na ich "rewelacje") i nie posługują się żadnymi metodami naukowymi. Podczas procesu w Dover, jeden z guru kreacjonistów Michael Behe przyznał pod przysięgą, że:

"[...]nie istnieją żadne artykuły naukowe opublikowane w recenzowanych czasopismach naukowych popierające ID z materiałem dowodowym w postaci eksperymentów lub obliczeń" - źródło

W kwestii teorii ewolucji polecam Jerry'ego Coyne'a, Richarda Dawkinsa, Douglasa Futuymę, a nie kreacjonistyczne blogi.

Mam nadzieję, że trochę pomogłem.
Ania. (14138 punktów)
> Np.
>1. Ewolucja psów. Sztuczny dobór naturalny wilków doprowadził do rozmaitych ras psów, wśród kórych
>doszło do braku zdolności reprodukcji między (niektórymi) powstałymi rasami. Ale jakikolwiek wynik
>uzyskujemy w wyhodowanej rasie, dochodzimy do kresu, gdzie dalej nie da sie pójść, bo będzie bardzo
>negatywny. (Nie da się zrobić wielkiego doga niemieckiego jeszcze większym, bo nie dożyje nawet
>okresu zdolności reprodukcyjnej)
>2. Żaden hodowca gołebi nie wyhodował innego gatunku ptaka. Znów jest granica.
>3. Uwielbiony przez ewolucjonistów gatunek muszek owocówek, który daje nam mozliwość eksperymentów z
>racji krótkiego życia itp. Mimo wielu osiagnięć z tymi muszkami w pojęciu zmian microewolucjujnych,
>są one niezdolne do życia po za próbówką. Praktycznie okazało się, że mutanty umierały, pozostawały
>kalekie i bezpłodne lub wracały do swej pierwotnej formy.
>Microewolucja? Tak. Macroewolucja? Nie! Jakakolwiek zmiana adaptacyjna pojawiajaca się, nie
>doprowadzi do takiego przejścia,które doprowadziłoby do innego gatunku. Dlatego, że wyraznie wydać,
>że wszystkie zmiany mają ograniczenia wewnątrz gatunku i jakakolwiek mutacja poza to prowadzi do
>ekstyncji!
>Mod:
>Na tym forum poprawna pisownia jest wymogiem regulaminowym. Postaraj się pisać bez potworków typu
>"microewolucjujny".


Po pierwsze - świadoma hodowla ras trwa stosunkowo krótko. Dajmy czas np. 1000 lat na izolację genetyczną dwóch ras, podkręcając specjację. Będzie gatunek.

Rozdział gatunków jest płynny, u zwierząt przyjmuje się, że w obrębie gatunku rozmnażanie daje płodne potomstwo. Tak daleko idące rozdzielenie wymaga wielu pokoleń specjalizacji związanej nierozerwalnie z izolacją dwóch populacji.

Ale obserwowaliśmy ewolucję.

Mutanty to my. Każda cecha to wynik mutacji. I nie - nie każde mutanty umierają.

BTW - nie ma czegoś takiego jak mikroewolucja i makroewolucja. To kreacjonistyczny bełkot.

Słuchaj biologów, a nie fanatyków religijnych.
darlove (2804 punktów)
Najlepszym dowodem na ewolucje jest DNA. Polecam wyklady Kena Millera na YT. Polecam takze ostatnio wydana ksiazke Dawkinsa "The Magic of Reality", ktora wlasnie czytam. Oprocz tego, amunicja przeciwko kreacjonistom i podobnym ignorantom, sa inne ksiazki Dawkinsa na temat ewolucji i genetyki (np. The Greatest Show on Earth: The Evidence for Evolution).

Pozdrawiam
Darlove

PS. Przepraszam, ze nie mam polskich czcionek, ale gdy jestem w pracy, to nie mam mozliwosci pisania z polskimi znaczkami.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi mi o najmocniejszy według mnie zarzut kreacjonistów do makroewolucji:
>Nie ma żadnych widocznych dowodów na przejścia międzygatunkowe! Np.
>1. Ewolucja psów. Sztuczny dobór naturalny wilków doprowadził do rozmaitych ras psów, wśród kórych
>doszło do braku zdolności reprodukcji między (niektórymi) powstałymi rasami.

Kreacjoniści świadomie lub nie mylą dwie różne archaiczne definicje gatunku, nazwę je porównawczą i paleontologiczną:

1. Definicja porównawcza skupia się na pytaniu, czy dwa różne organizmy (żyjące w tym samym czasie) należą do tego samego gatunku, czy nie.

2. Definicja paleontologiczna skupia się na pytaniu, czy ciąg uporządkowany w czasie niemal identycznych (par sąsiednich) skamieniałości jest cały czas tym samym gatunkiem, czy można w pewnym momencie odgraniczyć wszystkie starsze skamieniałości od młodszych i nazwać je dwoma różnymi gatunkami. Z reguły, im dłuższy czas obejmuje taki ciąg, tym bardziej pierwsza skamieniałość różni się od ostatniej - tym bardziej oczywista jest potrzeba przypisania ich do różnych gatunków.

Zagadnienia makroewolucji z natury należą do paleontologii, argumenty na temat zdolności reprodukcji nie wnoszą nic do tych zagadnień.

doku (Tomasz Kamiński)
selfishgene (102 punktów)
Bardzo dziękuję wszystkim za interesujące wypowiedzi.

Temat bardzo fascynujący dlatego, prosiłbym o kontynuowanie w wypowiadania się wszystkich zainteresowanych, tym bardziej, że mam silne odczucie, że jeszcze wiele możnaby dodać i że sporo wyjaśnień zostało ominiętych.

A oto kolejne pytanie:
Jak możnaby wytłumaczyć tak ogromną różnicę w prędkości ewoluowania gatunków. Wiemy, że pewne gatunki ewoluowały prędko, a inne przez miliony lat nie zmieniły się!! Np.:

-pszczoła
-krokodyl
-ważka
-krewetka
-rekin
-żółw

czy nie przeczy to troche ewolucji?
29-10-2012 19:35
 Ocena 13 na 13
Ania. (14138 punktów)
Wiesz - staram się rzadko używać tego typu argumentu, ale nie da się.

Idź do biblioteki, zapytaj o książkę, której tytuł tak dumnie nosisz w nicku. Przeczytaj. Wróć do tego wątku.

Rozmowa na tym poziomie przypomina trochę tłumaczenie czwartoklasiście na czym polega druga zasada termodynamiki.

A żebyś nie płakał - nie ma określonego, należnego tempa ewolucji ani kierunku ewolucji. Nie ma powodu, dla którego każdy gatunek miałby ewoluować w stronę bardziej inteligentnych, bardziej ssaczych.
Każda populacja znajduje się w innych realiach i ewolucja dostosowana jest do tych realiów. Jeśli nie ma silnej presji selekcyjnej, lub jest selekcja stabilizująca, to dana populacja nie zmienia się przez tysiąclecia. Ale jeśli wystąpi zmiana środowiska (w tym też, a może głównie ożywionego), populacja się zmienia.

BTW to nie prawda, że te organizmy nie zmieniły się. Zachowały pewien wzorzec, ale to nie są te same gatunki, a co najwyżej rodzaje.

A zbycie argumentów i wypowiedzi wyżej milczeniem jest przynajmniej nietaktowne - możesz ustosunkować się do każdej wypowiedzi?
To pachnie nieprzyjemnie - zadaję pytania, które w gruncie rzeczy są nieudolnymi próbami zdyskredytowania TE, argumenty wyjaśniające, że te próby są nieudolne pominę milczeniem, a znajdę sobie inne.
karolg12345 (4 punktów)
Witam, jestem ateistą ale jestem słaby z biologii i proszę o udzielenie odpowiedzi na poniższy (wiem, dość chaotyczny tekst).
"Dowody na obalenie teorii ewolucji: 1.mówi się że walenie posiadają w sobie pozostałości po miednicy co jest dowodem na to że kiedyś chodziły po lądzie... błąd jeśli każdy debil wierzący w to chociaż minimalnym stopniu zainteresował by się anatomią tych stworzeń to by wiedział że do tych kości są przyczepione mięśnie które są potrzebne do rozmnażania się tych zwierząt 2.kość ogonowa i wyrostek niby nie potrzebne w naszym organiźmie rzeczy po naszych przodkach.. też błąd jesli ktokolwiek wie coś o anatomi człowieka to wie że wyrostek robaczkowy pełni ważną role w nasszym układzie odpornościowym gdy go nie ma są o wiele większe szanse na zachorowanie kość ogonowa no cóż jesli mówisz ze jest zbędna podaj mi swój adres dam ci od razu kase na wyciecie go i jestem ciekawy co bedzie z twoim kałem... jakby nie było tą kość utrzymuje 9 małych mięśni bez których pewnej rzeczy nie można robić... 3.Doświadczenie Millera które miało udowodnić że życie mogło się wziąśc z niczego przepuszczał przez próbówki wodór,metan,amoniak,pare ale jednak nie miał tlenu a co ciekawe promienie UV niszczą amoniak a co broni planete przed UV ozon a z czego jest zbudowany?? z tlenu który jednak nie brał udziału w tym doświadczeniu ponieważ uniemożliwiłby wytworzeniu się aminokwasom które otrzymał ale to co otrzymał to było 85% smoły i 13% kwasu karboksylowego czyli coś co zatruwa życie i aż w 2% aminokwasami co dowodzi że życie nie mogło powstać... 4.datowanie węglowe etc. hmmm poczytajcie sb o tym wedle tego datowania wiele ŻYJĄCYCH pingwinów ma po 14 000lat pełny szkielet jednego mamuta jedna z kończym ma 14.500lat miednica 30 000 lat etc. zerowa zgodnośc ponieważ ta metoda jak i tym podobne są badziewne i do niczego 5.datowanie na podstawie wartsw ziemi które odpowiadają niby erą na ziemi prosty przykład że to brednia skąd wiadomo że przykładowa warstwa ma 70 mln lat?? to łatwe ponieważ ponieważ skamieliny znajdujące się w tej warstwie mają tyle lat aha a skąd wiadomo że ten szkielet ma 70mln lat?? to proste przecież znaleziono go w wartwie ziemi z ery... która była 70mln lat temu i tu chyba widać gołym okiem kółeczko które się zamyka... jeśli chcesz więcej dowodów nia ma problemów"
"wielki wybuch największy dowcip wedle tej teorii dawno dawno temu.. cała materia w wszechświecie skupiła się w malutkim punkcie kręciła się w jednym kierunku i nagle buum powstało wszystko jednak nie wiadomo skąd się ta materia wzięła... i jeszcze malutki detalik jesli masz np. karuzele i będzie tam kilka dzieci i zaczniemy nią szybko kręcić zgodnie z ruchem wskazówek zegara to w końcu dzieci wypadną ponieważ będzie za duża prędkość wtedy dzieci będą leciały ale też wykonywały ruch obrotowy w kierunku tym samym co karuzela nawet jak w coś uderzą będą dalej obracały się w tym kierunku co karuzela bądź po prostu się zatrzymają to jest podstawowe prawo fizyki więc dlaczego są dwie planety i aż 8 księżycy które wykonują ten ruch w przeciwnym kierunku niż inne planety??? dalej już mi się niestety nie chce pisać"
Cóż proszę również o dobrą książkę (bądź artykuł) który pomoże obalać argumenty na temat tego, że ewolucja jest mitem.
Z góry dziękuję za pomoc - będę się na forum udzielał ale jestem humanistą niestety i po prostu nie znam się na biologii
PS. Wybaczcie ale nie mogę założyć jeszcze wątku - na pewno z forum nie zniknę
02-11-2012 09:27 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)
>Cóż proszę również o dobrą książkę (bądź artykuł) który pomoże obalać argumenty na temat tego, że ewolucja jest mitem.

Ja mogę polecić 2 pozycje:

www.racjonalista.pl/ks.php/k,1894

lubimyczyt(*)szechswiat-i-inne-wszechswiaty
02-11-2012 11:02 
 Ocena 5 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Cóż proszę również o dobrą książkę (bądź artykuł) który pomoże obalać argumenty na temat tego, że ewolucja jest mitem.<
Witaj!
Za Marcinem, polecę Ci jeszcze
Ewolucja jest faktem
I stał się człowiek
Życie nieautoryzowana biografia
Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa
...a w każdej z nich znajdziesz bibliografię i kolejne pozycje do czytania.
Na Racjonaliście również najdziesz ciekawe pozycje: w Księgarni jak i w artykułach (użyj wyszukiwarki).
Szerokiej Drogi i Powodzenia w tej Podróży

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
02-11-2012 22:54 
 Ocena 8 na 8
Ania. (14138 punktów)
>Witam, jestem ateistą ale jestem słaby z biologii i proszę o udzielenie odpowiedzi na poniższy (wiem, dość chaotyczny tekst).
Masz rację.
Jesteś słaby.

>"Dowody na obalenie teorii ewolucji: 1.mówi się że walenie posiadają w sobie pozostałości po miednicy co jest dowodem na to że kiedyś chodziły po lądzie... błąd jeśli każdy debil wierzący w to chociaż minimalnym stopniu zainteresował by się anatomią tych stworzeń to by wiedział że do tych kości są przyczepione mięśnie które są potrzebne do rozmnażania się tych zwierząt
A kto twierdził, że jest inaczej?
O ile tak jest, nie jestem anatomem zoologii.
Ale nawet wierząc Ci na słowo - nie mam powodu by nie wierzyć, bo brzmi to bardzo przekonywującą i nie będę sprawdzać - oczywistym jest że redukcji ulega to, co zbędne lub nadmiarowe, a pozostanie to co przydatne, lub to, co zyskało nowe zastosowanie. Dlatego u człowieka ogonek bardzo szybko jest usuwany.

>2.kość ogonowa i wyrostek niby nie potrzebne w naszym organiźmie rzeczy po naszych przodkach.. też błąd jesli ktokolwiek wie coś o anatomi człowieka to wie że wyrostek robaczkowy pełni ważną role w nasszym układzie odpornościowym gdy go nie ma są o wiele większe szanse na zachorowanie kość ogonowa no cóż jesli mówisz ze jest zbędna podaj mi swój adres dam ci od razu kase na wyciecie go i jestem ciekawy co bedzie z twoim kałem... jakby nie było tą kość utrzymuje 9 małych mięśni bez których pewnej rzeczy nie można robić...
Kość ogonowa jest przytaczana raczej w zakresie braku ogona. A różnice statystyczne co do odporności są raczej marne, jeśli jest inaczej, proszę o źródło danych.
Oczywiście, wyrostek ma pewne znaczenie w ukłądzie odpornościowym, ale nie znam żadnych danych, które sugerowały by jakieś kluczowe znaczenie. A materiał porównawczy mamy, a jakże.

> 3.Doświadczenie Millera które miało udowodnić że życie mogło się wziąśc z niczego przepuszczał przez próbówki wodór,metan,amoniak,pare ale jednak nie miał tlenu a co ciekawe promienie UV niszczą amoniak a co broni planete przed UV ozon a z czego jest zbudowany?? z tlenu który jednak nie brał udziału w tym doświadczeniu ponieważ uniemożliwiłby wytworzeniu się aminokwasom które otrzymał ale to co otrzymał to było 85% smoły i 13% kwasu karboksylowego czyli coś co zatruwa życie i aż w 2% aminokwasami co dowodzi że życie nie mogło powstać...
Proszę Cię, opierasz się na jednym z najstarszych eksperymentów. A Oro, A Szostak? To tak, jakby mówiąc o genetyce ograniczyć się do pracy Watsona i Cricka.
Zresztą danych na temat składu chemicznego Ziemi i atmosfery jest sporo, z różnych okresów jej istnienia.
>4.datowanie węglowe etc. hmmm poczytajcie sb o tym wedle tego datowania wiele ŻYJĄCYCH pingwinów ma po 14 000lat pełny szkielet jednego mamuta jedna z kończym ma 14.500lat miednica 30 000 lat etc. zerowa zgodnośc ponieważ ta metoda jak i tym podobne są badziewne i do niczego.
Proszę o dane. Zresztą to dość oczywiste, że przydatność tej metody jest ograniczona, bo datowanie metodą C14 ma określony zakres, na ok. 50.000 lat. Istnieją jednak inne metody datowania, dostosowane do dłuższych okresów.
Przypomnę, że znamy osobniki drzew rosnące od prawie 10.000 lat, przy czym w tym przypadku metoda datowania jest bardzo dokładna.

> 5.datowanie na podstawie wartsw ziemi które odpowiadają niby erą na ziemi prosty przykład że to brednia skąd wiadomo że przykładowa warstwa ma 70 mln lat?? to łatwe ponieważ ponieważ skamieliny znajdujące się w tej warstwie mają tyle lat aha a skąd wiadomo że ten szkielet ma 70mln lat?? to proste przecież znaleziono go w wartwie ziemi z ery... która była 70mln lat temu i tu chyba widać gołym okiem kółeczko które się zamyka... jeśli chcesz więcej dowodów nia ma problemów"
Brak mi słów.
Szkoda, że nie doczytasz jak precyzyjne są metody datowania w paleontologii.

>"wielki wybuch największy dowcip wedle tej teorii dawno dawno temu.. cała materia w wszechświecie skupiła się w malutkim punkcie kręciła się w jednym kierunku i nagle buum powstało wszystko jednak nie wiadomo skąd się ta materia wzięła... i jeszcze malutki detalik jesli masz np. karuzele i będzie tam kilka dzieci i zaczniemy nią szybko kręcić zgodnie z ruchem wskazówek zegara to w końcu dzieci wypadną ponieważ będzie za duża prędkość wtedy dzieci będą leciały ale też wykonywały ruch obrotowy w kierunku tym samym co karuzela nawet jak w coś uderzą będą dalej obracały się w tym kierunku co karuzela bądź po prostu się zatrzymają to jest podstawowe prawo fizyki więc dlaczego są dwie planety i aż 8 księżycy które wykonują ten ruch w przeciwnym kierunku niż inne planety??? dalej już mi się niestety nie chce pisać"
Mi również.

>Cóż proszę również o dobrą książkę (bądź artykuł) który pomoże obalać argumenty na temat tego, że ewolucja jest mitem.
>Z góry dziękuję za pomoc - będę się na forum udzielał ale jestem humanistą niestety i po prostu nie znam się na biologii
Widać. Ciekawe, że najbardziej pewni nieprawdziwości TE są zawsze humanistami, a nie biologami.
Lista lektur jest na forum, polecam każdą ewolucyjną książkę Rysia, Ewolucję Futuyma, kiedy człowiek stał się człowiekiem, i pewnie parę innych by się znalazło.

>PS. Wybaczcie ale nie mogę założyć jeszcze wątku - na pewno z forum nie zniknę
Proponuję zniknąć na chwilkę, doczytać i wrócić w celu dyskusji.
karolg12345 (4 punktów)
Dziękuję Ci za pomoc
Na forum mogę się udzielać ale nie znam się na biologii, jestem ateistą po lekturze m.in. "Boga urojonego" Dawkinsa która jednoznacznie ustawiła mnie na ateizmie (miałem wahania mocne pomiędzy teizmem a ateizmem).
Pozdrawiam
03-11-2012 00:01 
 Ocena 11 na 11
Ania. (14138 punktów)
>Dziękuję Ci za pomoc
>Na forum mogę się udzielać ale nie znam się na biologii, jestem ateistą po lekturze m.in. "Boga urojonego" Dawkinsa która jednoznacznie ustawiła mnie na ateizmie (miałem wahania mocne pomiędzy teizmem a ateizmem).
A jakim cudem jesteś ateistą nie rozumiejąc ewolucji?
A wręcz jej zaprzeczając?
Bez wiedzy w temacie nie wyobrażam sobie odrzucenia hipotezy boga.
Ale bóg urojony nie da informacji o ewolucji - powinieneś doczytać typowo ewolucyjne pozycje, od samolubnego genu począwszy, na najpiękniejszym widowisku świata skonczywszy.

BTW - dziwi mnie też nonszalancja wobec tematu, na którym wiele osób spędziło życie. Ewolucjonizm po potężna i bardzo precyzyjna dziedzina wiedzy. Ty potraktowałeś ją na równi z jakąś teologią - nie muszę zajmować sobie głowy dostępną wiedzą, wystarczy że wypocę z siebie parę tekstów. Niepoważne. Ja nie robię tego z np. teorią względności - nie rozumiem jej ale nie zgłaszam mojego nierozumienia jako pretensji do fizyki, zachowuję je dla siebie, bo wiem, że wynika z mojego niedouczenia.
Natii Dob (817 punktów)

>>Na forum mogę się udzielać ale nie znam się na biologii, jestem ateistą po lekturze m.in. "Boga urojonego" Dawkinsa która jednoznacznie ustawiła mnie na ateizmie (miałem wahania mocne pomiędzy teizmem a ateizmem).
>A jakim cudem jesteś ateistą nie rozumiejąc ewolucji?

S.z.C.z.A.m z tego

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
28-11-2012 21:48 
 Ocena 1 na 1
Necrisss (60 punktów)
>A jakim cudem jesteś ateistą nie rozumiejąc ewolucji?
>A wręcz jej zaprzeczając?
>Bez wiedzy w temacie nie wyobrażam sobie odrzucenia hipotezy boga.
Z większością Twoich wypowiedzi się zgadzam, jednak ten fragment wywołuje u mnie pewien sprzeciw.
Sugeruje on, że koniecznie musimy mieć jakieś wytłumaczenie. Według mnie całkiem rozsądne jest powiedzieć, że się takowego nie posiada, gdy zgromadzone do tej pory informacje nie są wystarczające by zadecydować czy dane wytłumaczenie jest prawdziwe.
Innymi słowy: nawet gdyby jutro udowodniono ze 100-procentową pewnością że teoria ewolucji nie jest prawdziwa, wciąż nie oznaczałoby to że należy przyjąć wspomnianą hipotezę boga, gdyż ona wciąż musi zostać udowodniona (dlatego wciąż mówimy na to hipoteza). Po prostu musielibyśmy poszukać innego wytłumaczenia lub udowodnić któryś z istniejących już pomysłów.

Jakiś czas temu przetłumaczyłem jeden z odcinków serii "Made Easy" pod tytułem "Theory of Evolution Made Easy". Można go znaleźć pod adresem www.youtube.com/watch?v=7vkXceOpxgI. W wolnym czasie (jeśli będę miał wenę twórczą, bo nie lubię czegoś robić na siłę) mam zamiar przetłumaczyć resztę odcinków tej serii.
Na moim kanale youtube można znaleźć więcej tłumaczeń. Proszę o wskazówki jeśli wychwycicie jakieś błędy lub jeśli macie jakieś sugestie (poprzez wiadomość na youtube lub na racjonaliście).
03-11-2012 00:14 
 Ocena 5 na 5
uxbridge (5980 punktów)
Wydaje mi się, że powyższy bełkot nie jest wypowiedzią autora notki, a cytatem z jakiegoś oszołoma na którą autor szuka kontrargumentów.
A tu perełka po prostu:
>>(...)jesli masz np. karuzele i będzie tam kilka dzieci i zaczniemy nią szybko kręcić zgodnie z ruchem wskazówek zegara to w końcu dzieci wypadną ponieważ będzie za duża prędkość wtedy dzieci będą leciały ale też wykonywały ruch obrotowy w kierunku tym samym co karuzela nawet jak w coś uderzą będą dalej obracały się w tym kierunku co karuzela ...
Zatknęło mię i nie wiem co powiedzieć. Chyba to, że już nasi przodkowie jaskiniowcy mieli odmienne zdanie. Taki małpolud owijał kamulca w kawał skóry, zakręcał nad głową i puszczał jeden koniec szmatki. Żeby trafic w łeb kolesia z drugiego plemienia nie musiał dokonywać obliczeń trajektorii tylko puścić w odpowiednim momencie. Pocisk wbrew "podstawowemu prawu fizyki" z Pacanowa, leciał prościutko do celu zamiast po spirali. Proca się to nazywało.
03-11-2012 00:19 
 Ocena 1 na 1
karolg12345 (4 punktów)
Tak, nie jestem autorem tego bełkotu (przepraszam, że nie napisałem wyraźnie, że to nie mój tekst). Właśnie w "Bogu urojonym" nie ma o ewolucji dlatego mówię - nie znam się na tym to nie dziedzina moich zainteresowań
Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam
29-11-2012 08:03 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>"Dowody na obalenie teorii ewolucji:
Nie istnieją.
>jestem humanistą niestety
Niestety nie jesteś. Bo "humanista" to nie jest człowiek, który nie umie w pamięci podzielić 765 przez 9 i nie zna się na podstawach biologii. Bycie humanistą zobowiązuje jak szlachectwo.
selfishgene (102 punktów)
Dziekuję wszystkim za interesujace odpowiedzi, są bardzo pomocne.

Temat wątku zadałem troche prowokacyjnie, ale nie bez przyczyny. Wciąż uważam, że za mało mówimy o makroewolucji.
Większość forumowiczów błędnie odebrała mnie jako kreacjonistę, co zrozumiałe zważywszy na to jaki nadałem tytuł wątku.
Dżiś mam 30 lat i jako dziecko byłem wychowywny w kompletnej izolacji od religi i kreacjonizmu. Właściwie nie znałem tego sposobu myślenia. Przynajmniej nie w takiej formie jaką poznałem ostatnio. Przypuszczam, że może się to wydać nietypowe raczej, ale z kreacjonizmem spotkałem się dopiero obecnie, bo przez całe swoje dotychczasowe życie czytałem książki o naturalistycznym patrzeniu przed siebie i tak jest cały czas. Ewolucją byłem zafascynowany jako nastolatek. Chociaż nie zdawałem sobie sprawy, że to wogóle może się kłocić z czyimś światopoglądem. Tematu Boga nigdy nie było, bo tylko niepotrzebnie przeszkadza.
Tak naprawde kreacjonistami są wszystkie istoty żywe, rownież homo sapiens, tylko troche w innym sensie, ale nie miejsce na to.
Myślę, że ważną rzeczą i trudną również może, jest uświadomienie sobie faktu , że nasze mózgi wyewoluowały nie po to, żebyśmy dziś mogli dyskutować o jego ewolucji, tylko jest tak, że obecny stan rozwoju jest wynikiem zmian, które okazały się korzystne dla "reprodukcji" powierzchownie mówiąc, ale nie miejsce na to
Mam wykształcenie techniczne, jestem kierowcą i żyję od wielu lat za granicą. Problem w tym, że zaprzyjażniłem się z kimś, kto próbuje mi zaszczepić denerwujacego mema i zadają trudne pytania
Mam mało czasu, na pisanie i czytanie też niestety.
Dziekuję wszystkim za pozycje do przeczytania. Bo trzeba czytać.
Kiedyś czytałem więcej. Jesli chodzi o ewolucje: Dawkinsa znam oczywiście: "Samolubny Gen", "Rozplatanie tęczy"," Rzeka Genów", "Najwspanialsze Widowisko Świata"," Bóg Urojony", coś jeszcze chyba, ale nie pamiętam. Dennett, jak również starsze opracowania mniej znane i troche mniej aktualne, ale wciąż wartościowe np. Ditfurth "Na poczatku był wodór", "Duch Nie Spadł z Nieba"(mylący tytuł, bo w niemieckim duch bardziej znaczy umysł). "Ewolucje" Futuyamy ostatnio zamówiłem i jestem w trakcie, ale ciężko mi idzie, za bardzo akademicki dla mnie. Coyna nie znam niestety (jeszcze)
Jest sporo wartościowych rzeczy na YT również, ale tylko w angielskim!!!
Ale jesli ktoś jest zainteresowany, to mogę polecić trochę. Np. Steve Jones, Paul Bloom (Yalecourses)
Przepraszam, że nie odniosłem się do żadnej z wypowiedzi konkretnie. Dużo pracuję i mam rodzinę.
Bardzo bym prosił wszystkich zainteresowanych o kontynuowanie wypowiadania się i jak najwięcej krytyki! Osobiście sprawia mi dużą przyjemność czytanie wypowiedzi ludzi, których interesuje ta tematyka. Oczywiście niezależnie od tego czy wezmę w niej udział. Mem trwa. Pozdrawiam.
selfishgene (102 punktów)
heh skasowała mi się druga cześć..
(Jestem tu nowy i nie bardzo orientuje się jak tu się poruszać, jeśli robię coś co utrudnia cokolwiek z mojej strony, to proszę o wskazówki)

Krótko: ponawiam pytanie, bo nie było żadnej odpowiedzi na nie:

ewolucja tych gatunków?:
-pszczoła
-krokodyl
-ważka
-krewetka
-rekin
-żółw
Co wiemy o ich filogenezie?
04-11-2012 10:17 
 Ocena 6 na 6
lukaszewicz (5674 punktów)

>ewolucja tych gatunków?:
>-pszczoła
>-krokodyl
>-ważka
>-krewetka
>-rekin
>-żółw

Nie ma takich gatunków.
Spróbuj jeszcze raz.
selfishgene (102 punktów)
Nie wiem czym jest Nauka dla Ciebie? Ale dla mnie Nauka jest raczej sposobem myślenia i wynika to z żądzy rozumienia czegoś.

Jeśli przyjęta przeze mnie taksonomia utrudnia komuś w zastanowieniu się i odpowiedzeniu na trudne, uważam pytanie, to przepraszam.

Dla mnie rozumienie czegoś, jak coś działa, jest piękną rzeczą. A jeśli możesz jeszcze komuś o tym powiedzieć, to już w ogóle jest poezja....
05-11-2012 13:14 
 Ocena 11 na 11
scepter (106 punktów)
>heh skasowała mi się druga cześć..
>(Jestem tu nowy i nie bardzo orientuje się jak tu się poruszać, jeśli robię coś co utrudnia cokolwiek z mojej strony, to proszę o wskazówki)
Nie korzystasz z wyszukiwarki Google, do której mógłbyś z łatwością wpisać na przykład "evolution of bees" i znalazłbyś informacje o pierwszym znanym przodku współczesnych pszczół, Trigona prisca, ze znalezionymi szczątkami datowanymi na 96-74 miliony lat. (www.pnas.org/content/85/17/6424)

Chciałbym w tym miejscu też zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak "mikro-" i "makroewolucja". To wymysł kreacjonistów, którzy nie chcą, lub nie są w stanie zrozumieć, że ewolucja jest procesem ciągłym. Stwierdzenia typu "mikroewolucja może mieć miejsce, ale makroewolucja nie" (gdzie zwykle "makroewolucja" przedstawiana jest jako synonim wyodrębnienia gatunkowego) to stwierdzenie równie logiczne co "mogę zrobić dziesięć kroków do lodówki, ale pójście do sklepu na osiedle jest niemożliwe".
selfishgene (102 punktów)
Dziękuję za odp.
Oczywiście zapoznałem się z tym artykułem. Spróbuję przetłumaczyć:

"Trigona prisca, bezżądła pszczoła miodna z okresu kredy (Api dae; Meliponinae), bursztyn (96-74 milionów lat temu).
Liczy sobie mniej więcej dwa razy tyle co wcześniejsze znane skamieniałości pszczół, chociaż
trogona jest największym rodzajem wśród pszczół. Trigona prisca jest bardzo podobna do współczesnych tropikalnych gatunków.
Większość ewolucji pszczoły przypada prawdopodobnie na okres 50 milionów lat pomiędzy początkiem kredy, kiedy pojawiły się rośliny kwiatowe (od których pszczoły są zależne) a okresem T. prisca. Po tym, w filogenetycznej lini Meliponinae prawie nie ma morfologicznej ewolucji."

Zdaję sobie sprawę, że rodzaj pszczół jest ogromnie zróżnicowany. Wyróżnia się ok. 20.tys. gatunków.

Ale czytając...""Po tym, w filogenetycznej lini Meliponinae prawie nie ma morfologicznej ewolucji"", nie rozumiem i nie wiem jak tłumaczyć ten fakt?
Że przez ten dość długi? okres (przyjmując nawet te 74 mliony lat) pszczoły się nie zmieniły i że, w ogóle istnieją i właściwie całkiem nieżle sobie radzą?

Brak konkurencji? Brak drapieżników? Niezmienność środowiska? "Święte krowy", nic je nie rusza? Dlaczego?
06-11-2012 08:52 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Brak konkurencji? Brak drapieżników? Niezmienność środowiska? "Święte krowy", nic je nie rusza? Dlaczego?
Może to żywe skamieniałości? Jak rodzaj Araucaria i Neolecta, gromada Crinoidea (podgromada Articulata), rząd Crocodilia albo gatunki Latimeria chalumnae czy Laonastes aenigmamus. Może Meliponinae przetrwały na tej samej zasadzie.
06-11-2012 12:53 
 Ocena 9 na 9
doppelganger (3218 punktów)
>Brak konkurencji? Brak drapieżników? Niezmienność środowiska? "Święte krowy", nic je nie rusza? Dlaczego?

"Osobliwą cechą teorii ewolucji jest to, że każdemu się zdaje, że ją rozumie" - Jacques Monod

Ogólnie teorię ewolucji można podsumować jednym zdaniem:

Cytat:
[...]życie na Ziemi rozwijało się stopniowo od pierwszego, prymitywnego gatunku - być może pierwszej samopowielającej się cząsteczki - który żył przed 3.5 miliarda lat; potem różnicowało się na wiele nowych i zmiennych gatunków, pod wpływem najważniejszego (choć nie jedynego) mechanizmu: doboru naturalnego.

- Jerry Coyne, "Ewolucja jest faktem", str. 23

Oznacza to mniej więcej to, że pod wpływem nieuniknionych losowych mutacji gatunki z czasem gromadzą zmiany genetyczne. Mogą więc - po upływie wielu pokoleń - stopniowo przekształcić się w coś innego. Gatunki zwierząt i roślin które spotykamy dziś, nie istniały w przeszłości ale pochodzą od tych które żyły przed nimi.

Wszystko co żyje podlega ewolucji (nawet w kosmosie), jednak tempo tych zmian jest bardzo zróżnicowane. Np. skrzypłocze, latimeria czy miłorząb, praktycznie nie zmieniły się od milionów lat. Teoria ewolucji nie przewiduje, że gatunki muszą stale się zmieniać. Nie określa też jak szybkie jest tempo tych zmian. Zależy to od od nacisków ewolucyjnych jakim gatunki podlegają. Np wieloryby albo ludzie zmieniały się stosunkowo szybko, a taka latimeria albo pszczoła uporczywie trwały w praktycznie tej samej postaci. Z kolei najszybciej ewolucję można dostrzec na przykładach bakterii i ich reakcjach przystosowawczych na stosowane antybiotyki.

Polecam m.in. książkę którą cytowałem powyżej. Już w I rozdziale, Jerry Coyne odpowiada na Twoje pytania. Czytaj więcej książek naukowych, stroń od kreacjonistycznego bełkotu.

Pozdrawiam
06-11-2012 13:48 
 Ocena 1 na 1
selfishgene (102 punktów)

>Polecam m.in. książkę którą cytowałem powyżej. Już w I rozdziale, Jerry Coyne odpowiada na Twoje pytania>

Dziękuję za odp. Książkę właśnie zamówiłem. Szlag mnie trafia, że jej jeszcze nie przeczytałem...
06-11-2012 10:35Nie na temat 
zeno (72 punktów)
>Chciałbym w tym miejscu też zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak "mikro-" i "makroewolucja". To wymysł kreacjonistów, którzy nie chcą, lub nie są w stanie zrozumieć, że ewolucja jest procesem ciągłym.
Czy zechciał byś mnie nieco oświecić w temacie ewolucji?
Organizm człowieka replikuje się z komórki rozrodczej w której znajduje się jego genotyp, czyli jakby dokumentacja techniczna wraz ze szczegółowym opisem budowania, oraz jak to gdzieś przeczytałem odpowiednie "maszyny biologiczne" z których jedne odczytują zapis umieszczony w genach i przekazują odczytane polecenia innym "maszynom", które z kolei kompletują odpowiednie białka i łączą je budując następne komórki.
Pan R. Dawkins rozplątując tęczę bardzo zdecydowanie pisze, że zapis znajdujący się w genach, to zapis liczbowy, który można będzie odczytać, zapisać na płytkach i jeżeli te płytki dostaną się w ręce cywilizacji na odpowiednim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, to może dojść wtedy do zmaterializowania człowieka z tej płytki.
Gdyby to tak wyglądało, to ja bym wnioskował, że mutacja genetyczna, to właśnie przypadkowa zmiana tego zapisu skutkująca zmianą morfologiczną organizmu.
scepter (106 punktów)
>>Chciałbym w tym miejscu też zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak "mikro-" i "makroewolucja". To wymysł kreacjonistów, którzy nie chcą, lub nie są w stanie zrozumieć, że ewolucja jest procesem ciągłym.
>Czy zechciał byś mnie nieco oświecić w temacie ewolucji?
>Organizm człowieka replikuje się z komórki rozrodczej w której znajduje się jego genotyp, czyli jakby dokumentacja techniczna wraz ze szczegółowym opisem budowania, oraz jak to gdzieś przeczytałem odpowiednie "maszyny biologiczne" z których jedne odczytują zapis umieszczony w genach i przekazują odczytane polecenia innym "maszynom", które z kolei kompletują odpowiednie białka i łączą je budując następne komórki.
Można tak w dużym skrócie ująć działanie struktur wewnątrzkomórkowych, jednak wszelkiego typu analogie zawsze są trochę ułomne.
>Pan R. Dawkins rozplątując tęczę bardzo zdecydowanie pisze, że zapis znajdujący się w genach, to zapis liczbowy, który można będzie odczytać, zapisać na płytkach i jeżeli te płytki dostaną się w ręce cywilizacji na odpowiednim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, to może dojść wtedy do zmaterializowania człowieka z tej płytki.
>Gdyby to tak wyglądało, to ja bym wnioskował, że mutacja genetyczna, to właśnie przypadkowa zmiana tego zapisu skutkująca zmianą morfologiczną organizmu.
DNA nie jest zapisem liczbowym - wątpię, czy profesor Dawkins stwierdza coś takiego. DNA to długa cząsteczka złożona z nukleotydów. Mutacje genetyczne są jak najbardziej przypadkowymi zmianami kolejności lub występowania nukleotydów.
07-11-2012 12:06 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>DNA nie jest zapisem liczbowym - wątpię, czy profesor Dawkins stwierdza coś takiego. DNA to długa cząsteczka złożona z nukleotydów. Mutacje genetyczne są jak najbardziej przypadkowymi zmianami kolejności lub występowania nukleotydów.
Nukleotydy oznacza się zwyczajowo literami. A/G/C/T.
Ale nie stoi nic na przeszkodzie potraktować ten zapis jako zapis liczbowy, podobnie jak zapis binarny: 0/1.
Tyle, że potrzebne są 4 znaki: 0/1/2/3 na przykład, odpowiednio.

Taki zapis wyglądałby np. tak:
ATTGGCAG
03311201.

Nie pamiętam, czy Dawkins porównywał to w ten sposób, ale na pewno porównywał kod genetyczny do zapisu cyfrowego.
07-11-2012 12:46 
 Ocena 1 na 1
scepter (106 punktów)
>>DNA nie jest zapisem liczbowym - wątpię, czy profesor Dawkins stwierdza coś takiego. DNA to długa cząsteczka złożona z nukleotydów. Mutacje genetyczne są jak najbardziej przypadkowymi zmianami kolejności lub występowania nukleotydów.
>Nukleotydy oznacza się zwyczajowo literami. A/G/C/T.
>Ale nie stoi nic na przeszkodzie potraktować ten zapis jako zapis liczbowy, podobnie jak zapis binarny: 0/1.
>Tyle, że potrzebne są 4 znaki: 0/1/2/3 na przykład, odpowiednio.
>Taki zapis wyglądałby np. tak:
>ATTGGCAG
>03311201.
>Nie pamiętam, czy Dawkins porównywał to w ten sposób, ale na pewno porównywał kod genetyczny do zapisu cyfrowego.
Porównanie a stan rzeczywisty to dwie różne rzeczy. Fakt, że mogę przedstawić coś w formie liczbowej nie oznacza, że coś jest zbiorem liczb lub liczbą. Mnożąc DNA przez pi nie otrzymasz niczego sensownego, tak samo jak idąc zboczem góry nie natkniesz się na poziomice.
07-11-2012 12:59 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>>>DNA nie jest zapisem liczbowym - wątpię, czy profesor Dawkins stwierdza coś takiego. DNA to długa cząsteczka złożona z nukleotydów. Mutacje genetyczne są jak najbardziej przypadkowymi zmianami kolejności lub występowania nukleotydów.
>>Nukleotydy oznacza się zwyczajowo literami. A/G/C/T.
>>Ale nie stoi nic na przeszkodzie potraktować ten zapis jako zapis liczbowy, podobnie jak zapis binarny: 0/1.
>>Tyle, że potrzebne są 4 znaki: 0/1/2/3 na przykład, odpowiednio.
>>Taki zapis wyglądałby np. tak:
>>ATTGGCAG
>>03311201.
>>Nie pamiętam, czy Dawkins porównywał to w ten sposób, ale na pewno porównywał kod genetyczny do zapisu cyfrowego.
>Porównanie a stan rzeczywisty to dwie różne rzeczy. Fakt, że mogę przedstawić coś w formie liczbowej nie oznacza, że coś jest zbiorem liczb lub liczbą. Mnożąc DNA przez pi nie otrzymasz niczego sensownego, tak samo jak idąc zboczem góry nie natkniesz się na poziomice.
Tak samo nie otrzymasz niczego sensownego mnożąc przez pi cyfrowy zapis programu. A jednak jest to zapis cyfrowy.

Nić DNA jest czymś więcej, niż wynika to z chemicznej struktury kolejnych nukleotydów. Tak samo jak program zapisany na twardym dysku jest czymś więcej, niż stanem 0/1 elektronów.

To bardzo trafna analogia zresztą.

Problem polega jedynie na tym, że kolega pomylił określenie "zapis cyfrowy" - przyjęte w nauce dla DNA, z określeniem "zapis liczbowy". Pomyłkę można moim zdaniem wybaczyć.

Zresztą, de facto liczby nie istnieją jako byty. To zawsze jest pewien sposób opisu rzeczywistości lub idei. Nie ma przecież pięciu. Jest tylko 5 jabłek, a to my nadajemy pięciu jabłkom jakąś cechę, wartość liczbową.
zeno (72 punktów)
>>>>DNA nie jest zapisem liczbowym - wątpię, czy profesor Dawkins stwierdza coś takiego.
Na str. 91 o genie Profesor Dawkins pisze: "...można go wyizolować.Można go oczyścić,skrystalizować,odczytać jako informację zapisaną cyfrowo, wydrukować tę informację na kartce, wprowadzić do komputera..."
Dalej pisze o możliwości zrekonstruowania istoty ludzkiej na podstawie takiego zapisu i za chwilę stwierdza, że "DNA jest dogłębnie, gruntownie cyfrowy."
Nieco poniżej pisze wprawdzie, że tekst zapisany w DNA składa się z olbrzymiej liczby "liter", ale taka litera jak sądzę jest zpisana liczbowo, bo ta litera, tworzy jakąś treść porównywaną w genech różnych osobników.
Wydaje mi się, że gen jest takim fragmentem dokumentacji organizmu, podobnie jak rozdział (maleńki rozdzialik, jeden z 20 tysięcy) w dokumentacji technicznej jakiejś skomplikowanej konstrukcji np F-16 i nie potrafię sobie wyobrazić, by mógł być inaczej zapisany jak liczbowo. Spotkałem gdzieś szacunek, że genom zapisany jest przy użyciu około trzech miliardów znaków. Jeżeli ten zapis nie jest liczbowym - to jakim? Rozbudowa komórki przecież warunkowana jest "odczytaniem" zapisu genetycznego.
Oglądałem stronę, do której linka podawał Biosławek, gdzie opisywano jak w komórce następuje rozplatanie helisy, zczytywanie tereści zapisu i budowanie kopii genu przez inne "maszyny biologiczne". Możliwe, że nie skorzystaliście z tego linka ze względu na osobę polecającą, ale wydaje mi się, że były to opracowania biologów molekularnych raczej nie skażonych kreacjonizmem.
12-11-2012 16:03 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
Mylisz zapis liczbowy - który z definicji ma zawierać liczby, z cyfrowym, a więc opartym na dyskretnych jednostkach - w przeciwieństwie do analogowego.
zeno (72 punktów)
>Mylisz zapis liczbowy - który z definicji ma zawierać liczby, z cyfrowym....
Oczywiście ma Pani rację, w każdym przypadku, powinno być napisane "cyfrowy", co nie zmienia zasadniczo treści mojego pytania:
- czy w ostateczności, istotą mutacji jest przypadkowa zmiana ustawienia "cyfr" tworzących informację genetyczną organizmu, lub przypadkowe dopisanie jakiejś sekwencji, w takiej "cyfrowej" postaci?
14-11-2012 14:16 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>>Mylisz zapis liczbowy - który z definicji ma zawierać liczby, z cyfrowym....
>Oczywiście ma Pani rację, w każdym przypadku, powinno być napisane "cyfrowy", co nie zmienia zasadniczo treści mojego pytania:
>- czy w ostateczności, istotą mutacji jest przypadkowa zmiana ustawienia "cyfr" tworzących informację genetyczną organizmu, lub przypadkowe dopisanie jakiejś sekwencji, w takiej "cyfrowej" postaci?
W zasadzie tak.
14-11-2012 23:00 
 Ocena-1 na 1
zeno (72 punktów)
>W zasadzie tak.
A to oznacza, że w każdym genie siedzi ta małpa z maszyną do pisania i namiętnie wali w jej klawisze i raz na jakiś czas (rzadko!) napisze coś sensownego, co jest czytelne dla mechanizmów budujących organizm i wtedy nastąpi jej materializacja, którą będzie teraz testował dobór naturalny: tylko jak sobie organizm radzi z tą całą małpią produkcją, która siłą rzeczy musi być gigantyczna?
Jestem inżynierem i wiem jak trudno wprowadzić do gotowej dokumentacji jakąkolwiek zmianę, ile trzeba sporządzić protokułów uzgodnień i odnoszę wrażenie, że w organizmie mutacja też musiała by wielokrotnie się "uzgodnić", żeby mogło dojść do jej zaistnienia w grganizmie.
To jest ten etap, którego nie udaje mi się przebrnąć w myśleniu o ewolucyjnym pochodzeniu życia.
Jak to Pani się udało?
16-11-2012 10:50 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
>>W zasadzie tak.
>A to oznacza, że w każdym genie siedzi ta małpa z maszyną do pisania i namiętnie wali w jej klawisze i raz na jakiś czas (rzadko!) napisze coś sensownego, co jest czytelne dla mechanizmów budujących organizm i wtedy nastąpi jej materializacja, którą będzie teraz testował dobór naturalny: tylko jak sobie organizm radzi z tą całą małpią produkcją, która siłą rzeczy musi być gigantyczna?
>Jestem inżynierem i wiem jak trudno wprowadzić do gotowej dokumentacji jakąkolwiek zmianę, ile trzeba sporządzić protokułów uzgodnień i odnoszę wrażenie, że w organizmie mutacja też musiała by wielokrotnie się "uzgodnić", żeby mogło dojść do jej zaistnienia w grganizmie.
>To jest ten etap, którego nie udaje mi się przebrnąć w myśleniu o ewolucyjnym pochodzeniu życia.
>Jak to Pani się udało?
Bzdura.

Przede wszystkim - jaka małpa. Mówisz o replikacji, bo w trakcie tego procesu zdarzają się mutacje punktowe.

Poza tym:
mutacje punktowe zmieniają zwykle (prawie zawsze) w niewielkim stopniu aktywność tego genu. Niezmiernie rzadko zdarza się, że zmiana jednego nukleotydu powoduje wyłączenie całkowite aktywności genu.
Po każdej zmianie zachodzi selekcja. Jeśli zmiana jest negatywna - jest eliminowana. Jeśli jest pozytywna lub przynajmniej neutralna, jest zachowywana.

Tak więc przykład z małpą jest zupełnie dziecinny. Aby spełniał analogię musiałby istnieć proces selekcji odrzucający nietrafione literki, a pozostawiający trafione.

Nie można zapominać, że ewolucja opiera się na dwóch procesach, z których tylko jeden jest przypadkowy. Po tym przypadkowym jest jak najbardziej nieprzypadkowy, kierunkowy proces selekcji.

Częstą analogią jest zamek szyfrowy, który po trafieniu przypadkowym we właściwą pojedynczą cyfrę trochę się otwiera. Jeśli wtedy zostawimy tę pierwszą cyfrę, drugą ustawiamy przypadkowo, jeśli trafimy, znowu trochę się otwiera. Coraz szerzej. W ten sposób bardzo szybko dotrzemy do właściwej kombinacji.
16-11-2012 22:44 
 Ocena-1 na 1
zeno (72 punktów)
>Częstą analogią jest zamek szyfrowy, który po trafieniu przypadkowym we właściwą pojedynczą cyfrę trochę się otwiera. Jeśli wtedy zostawimy tę pierwszą cyfrę, drugą ustawiamy przypadkowo, jeśli trafimy, znowu trochę się otwiera. Coraz szerzej. W ten sposób bardzo szybko dotrzemy do właściwej kombinacji.
Zamek szyfrowy działa zdecydowanie inaczej: musi być podany cały zestaw liczb (pierwszych) w prawidłowej kolejności i nie ma "trochę otwierania". Sama piszesz, że szybko byśmy dotarli do właściwej kombinacji, więc złodziej jeszcze szybciej.
Podobnie mutacja musi zawierać ciąg "cyfr", który zmutuje gen i jeżeli znajdzie się on w puli genowej komórki rozrodczej i jeszcze nastąpi jego ekspresja, to w efekcie w organiźmie pojawi się materializacja tej mutacji, co uruchomi procedury doboru naturalnego. Do napisania tego ciągu "cyfr" potrzebna jest ta małpa. Sądzę, że jako najmniejszą "jednostkę" mutowania należy przyjąć komórkę, a do jej opisania (dokumentacja) potrzeba sporo "cyfr".
17-11-2012 10:31 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
>>Częstą analogią jest zamek szyfrowy, który po trafieniu przypadkowym we właściwą pojedynczą cyfrę trochę się otwiera. Jeśli wtedy zostawimy tę pierwszą cyfrę, drugą ustawiamy przypadkowo, jeśli trafimy, znowu trochę się otwiera. Coraz szerzej. W ten sposób bardzo szybko dotrzemy do właściwej kombinacji.
>Zamek szyfrowy działa zdecydowanie inaczej: musi być podany cały zestaw liczb (pierwszych) w prawidłowej kolejności i nie ma "trochę otwierania".
Ale ewolucja działa inaczej. Dlatego dostosowałam zasadę działania zamka do ewolucji.

>Sama piszesz, że szybko byśmy dotarli do właściwej kombinacji, więc złodziej jeszcze szybciej.
Oczywiście. Dlatego ewolucja działa, wbrew oczekiwaniom kreacjonistycznych ignorantów całkiem szybko.

>Podobnie mutacja musi zawierać ciąg "cyfr", który zmutuje gen i jeżeli znajdzie się on w puli genowej komórki rozrodczej i jeszcze nastąpi jego ekspresja, to w efekcie w organiźmie pojawi się materializacja tej mutacji, co uruchomi procedury doboru naturalnego. Do napisania tego ciągu "cyfr" potrzebna jest ta małpa. Sądzę, że jako najmniejszą "jednostkę" mutowania należy przyjąć komórkę, a do jej opisania (dokumentacja) potrzeba sporo "cyfr".
Nie. Gen nie bierze się znikąd. Począwszy od prymitywnych, samoreplikujących się krótkich sekwencji, pojawiały się stopniowe, coraz bardziej złożone zmiany.

Obecnie istnieją długie sekwencje nukleotydów. Mutacje zmieniają ich odczyt, ich sposób działania. Dzieje się to stopniowo, a każda zmiana jest oceniana przez dobór. Materializacja to transkrypcja i translacja - podlega jej każdy gen kodujący białko, nie tylko ten, który jest "fajny". Istnieją inne formy genów, np. kodujących tRNA lub rRNA, wtedy jest tylko transkrypcja, ale to inna para kaloszy. One też mutują.
17-11-2012 22:41 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>Nie. Gen nie bierze się znikąd. Począwszy od prymitywnych, samoreplikujących się krótkich sekwencji,

   Jakich konkretnie sekwencji?, Kiedy powstały, w jakich warunkach, czy i jak można sprawdzić w laboratorium, że mówisz prawdę?

Cytat:
pojawiały się stopniowe, coraz bardziej złożone zmiany.

   J.W. Kiedy się pojawiały, jakie zmiany i .. laboratorium, jakie są eksperymenty, które potwierdzają Twoje tezy?


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
18-11-2012 20:18 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>Cytat:
>Nie. Gen nie bierze się znikąd. Począwszy od prymitywnych, samoreplikujących się krótkich sekwencji,

>   Jakich konkretnie sekwencji?, Kiedy powstały, w jakich warunkach, czy i jak można sprawdzić w laboratorium, że mówisz prawdę?
Tego, jakie to były konkretnie sekwencje, nie wiemy. Mamy kilka pomysłów.
Bada to zespół np. Cecha - dostali nagrodę Nobla za odkrycie samoreplikujących się RNA.
Nie ma jednak pewności, że pierwsza samoreplikująca się cząstka była RNA - nie mamy śladów tego zdarzenia. Możemy jedynie mnożyć prawdopodobne i realne hipotezy.

>Cytat:
pojawiały się stopniowe, coraz bardziej złożone zmiany.

>   J.W. Kiedy się pojawiały, jakie zmiany i .. laboratorium, jakie są eksperymenty, które potwierdzają Twoje tezy?
Istnieje kilka zespołów badających to. Oczywiście, badają obecnie istniejące związki chemiczne, ich powstawanie spontaniczne w określonych warunkach i zdolność do powielania. W grupie badań wymienię zespół Cecha oraz Szostaka - obaj to nobliści.
zeno (72 punktów)
>Nie. Gen nie bierze się znikąd.

Tak po prawdzie, to wszystkie geny musiały się wziąć "z nikąd".

>Począwszy od prymitywnych, samoreplikujących się krótkich sekwencji, pojawiały się stopniowe, coraz bardziej złożone zmiany. Obecnie istnieją długie sekwencje nukleotydów. Mutacje zmieniają ich odczyt, ich sposób działania. Dzieje się to stopniowo, a każda zmiana jest oceniana przez dobór.

Piszesz o sekwencjach nukleotydów i o mutowaniu informacji genetycznej, a później stwierdzasz, że każda zmiana jest oceniana przez dobór, a to chyba nie całkiem tak jest: dobór naturalny dokonuje oceny dopiero tego co w wyniku mutacji powstanie nowego w organizmie. O ile nukleoid mógł by być króciutki, to materializacja mutacji w organiźmie złożonym nie może być mniejsza od pojedyńczej komórki, a w zasadzie żeby tworzyła jakąś jakość możliwą do oceny przez dobór, należało by spodziewać się jakiegoś zespołu komórek, czyli ten zespół "cyfr" opisujących mutację siłą rzeczy nie może być króciutki i stąd to zapotrzebowanie na małpę.
19-11-2012 15:25 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>>Nie. Gen nie bierze się znikąd.
>Tak po prawdzie, to wszystkie geny musiały się wziąć "z nikąd".
Mówimy o obecnej sytuacji, kiedy warunki nie umożliwiają samorództwa.
W toku biogenezy - jasne.

>>Począwszy od prymitywnych, samoreplikujących się krótkich sekwencji, pojawiały się stopniowe, coraz bardziej złożone zmiany. Obecnie istnieją długie sekwencje nukleotydów. Mutacje zmieniają ich odczyt, ich sposób działania. Dzieje się to stopniowo, a każda zmiana jest oceniana przez dobór.
>Piszesz o sekwencjach nukleotydów i o mutowaniu informacji genetycznej, a później stwierdzasz, że każda zmiana jest oceniana przez dobór, a to chyba nie całkiem tak jest: dobór naturalny dokonuje oceny dopiero tego co w wyniku mutacji powstanie nowego w organizmie. O ile nukleoid mógł by być króciutki, to materializacja mutacji w organiźmie złożonym nie może być mniejsza od pojedyńczej komórki, a w zasadzie żeby tworzyła jakąś jakość możliwą do oceny przez dobór, należało by spodziewać się jakiegoś zespołu komórek, czyli ten zespół "cyfr" opisujących mutację siłą rzeczy nie może być króciutki i stąd to zapotrzebowanie na małpę.
Nie do końca rozumiem Twój opis.

W dowolnym genomie zmiana może być maleńka. Ta maleńka zmiana pociąga czasem za sobą maleńką lub większą zmianę fenotypu. Zmiana ta przejawia się na kilka sposobów: albo zmienia się jakieś białko, a zatem jakaś funkcja organizmu, albo zmienia się czas ekspresji danego genu. To drugie jest nie mniej istotne.

Nawet punktowa zmiana może mieć, ale nie musi, wpływ na działanie organizmu, bowiem nawet zmiana funkcjonowania jednego białka może mieć znaczenie. Nie musi to wcale dotyczyć zmiany w każdej komórce osobno. Np. mutacje genu kodującego rodopsynę to mutacje były wystarczające do zmiany interpretacji światła przez układ nerwowy. Nie musiało im towarzyszyć nic więcej. Specjalizacja następuje etapami i na każdym etapie jest selekcja.

Wyobrażenie, że każda zmiana musi być od razu związana z innymi, które widzimy w ukształtowanym organizmie, jak naszym, jest bardzo naiwne.

Dla przykładu - mówi się, że oko musi mieć soczewkę, rogówkę, tęczówkę, mięśnie, ciało szkliste, siatkówkę z całym systemem nerwów itd. aby działało. A to nie jest prawda i znamy tysiące innych oczu, w których brakuje dowolnego z tych elementów. W zasadzie aż do braku oczu w ogóle, a jedynie do komórek światłoczułych w skórze. Od tego szczególnego rodzaju receptoru jest prosta i łagodna droga "pod górkę" i dodanie każdego, malutkiego elementu miało pozytywny wpływ na zdolność widzenia. Nie było wcale potrzeby zmieniania wszystkiego naraz i tworzenia gotowego, ludzkiego oka.
20-11-2012 13:40 
 Ocena-2 na 2
zeno (72 punktów)

>>Nie do końca rozumiem Twój opis.
>W dowolnym genomie zmiana może być maleńka. Ta maleńka zmiana pociąga czasem za sobą maleńką lub większą zmianę fenotypu. Zmiana ta przejawia się na kilka sposobów: albo zmienia się jakieś białko, a zatem jakaś funkcja organizmu, albo zmienia się czas ekspresji danego genu. To drugie jest nie mniej istotne.
>Nawet punktowa zmiana może mieć, ale nie musi, wpływ na działanie organizmu, bowiem nawet zmiana funkcjonowania jednego białka może mieć znaczenie.

Jeżeli organizm naczelnych składa się z około 10 bln (!) komórek, które są wynikiem mutowania w kolejnych, coraz bardziej skomplikowanych formach życia i jeżeli by przyjąć, że każdej mutacji zakończonej sukcesem towarzyszy z milion mutacji, których efekt skasował dobór naturalny, to należy przyjąć, że mutacje punktowe nie mogły stanowić o sukcesie ewolucji. Zamiast tłumaczyć mi jak na skutek takiej zmiany punktowej mogła się zmieniać interpretacja światła przez układ nerwowy, spróbuj opisać mi np jak i dlaczego powstał ten nerw przekazujący impuls do mózgu z dowolnego detektora zanim wykształcił się ten detektor: W organiźmie nie istnieją, żadne zbędne (bez zadania) komórki, bo dobór naturalny działa perfekcyjnie.
Ostatnio czytałem gdzieś informację, że biolodzy molekularni w zasadzie wykluczyli ewolucyjny rozwój oka: od początku oko pojawia się ponoć jako ten model skomplikowany, ale dzisiaj nie mogę odesłać Cię do mat. źródłowych.
20-11-2012 14:30 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>>>Nie do końca rozumiem Twój opis.
>>W dowolnym genomie zmiana może być maleńka. Ta maleńka zmiana pociąga czasem za sobą maleńką lub większą zmianę fenotypu. Zmiana ta przejawia się na kilka sposobów: albo zmienia się jakieś białko, a zatem jakaś funkcja organizmu, albo zmienia się czas ekspresji danego genu. To drugie jest nie mniej istotne.
>>Nawet punktowa zmiana może mieć, ale nie musi, wpływ na działanie organizmu, bowiem nawet zmiana funkcjonowania jednego białka może mieć znaczenie.
>Jeżeli organizm naczelnych składa się z około 10 bln (!) komórek, które są wynikiem mutowania w kolejnych, coraz bardziej skomplikowanych formach życia i jeżeli by przyjąć, że każdej mutacji zakończonej sukcesem towarzyszy z milion mutacji, których efekt skasował dobór naturalny, to należy przyjąć, że mutacje punktowe nie mogły stanowić o sukcesie ewolucji.
Ewolucyjnie interesują nas mutacje wyłącznie w komórkach linii płciowej, więc nie ma znaczenia ile komórek tworzy organizm. Takie mutacje nazywane są somatycznymi, i nie mają wpływu na ewolucję.
Poza tym milion mutacji zachodzi w określonej liczbie pokoleń, dajmy na to po jednej mutacji na pokolenie, czyli milion pokoleń. Przez większość czasu nasi przodkowie byli jednokomórkowi lub wielokomórkowi o krótkim cyklu rozwojowym. Dajmy im nawet rok (bardzo zawyżamy, bo przez długi czas nasz cykl wynosił pół godziny).
Wystarczy milion lat, a wiemy, że życie istnieje znacznie, ZNACZNIE dłużej.

>Zamiast tłumaczyć mi jak na skutek takiej zmiany punktowej mogła się zmieniać interpretacja światła przez układ nerwowy, spróbuj opisać mi np jak i dlaczego powstał ten nerw przekazujący impuls do mózgu z dowolnego detektora zanim wykształcił się ten detektor: W organiźmie nie istnieją, żadne zbędne (bez zadania) komórki, bo dobór naturalny działa perfekcyjnie.
>Ostatnio czytałem gdzieś informację, że biolodzy molekularni w zasadzie wykluczyli ewolucyjny rozwój oka: od początku oko pojawia się ponoć jako ten model skomplikowany, ale dzisiaj nie mogę odesłać Cię do mat. źródłowych.
Bez źródła nie mam do czego się ustosunkować.
Wiem natomiast że naukowcy udowodnili, że oko nie mogło być wynikiem aktu kreacji - ale nie mam śródeł.
Tak rozmawiać się nie da.
21-11-2012 08:20 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>>Ostatnio czytałem gdzieś informację, że biolodzy molekularni w zasadzie wykluczyli ewolucyjny rozwój oka: od początku oko pojawia się ponoć jako ten model skomplikowany, ale dzisiaj nie mogę odesłać Cię do mat. źródłowych.
>Bez źródła nie mam do czego się ustosunkować.
Założę się o co chcesz, że owym "źródłem" jest Behe.
zeno (72 punktów)
>>>Ewolucyjnie interesują nas mutacje wyłącznie w komórkach linii płciowej, więc nie ma znaczenia ile komórek tworzy organizm. Takie mutacje nazywane są somatycznymi, i nie mają wpływu na ewolucję.
Poza tym milion mutacji zachodzi w określonej liczbie pokoleń, dajmy na to po jednej mutacji na pokolenie, czyli milion pokoleń. Przez większość czasu nasi przodkowie byli jednokomórkowi lub wielokomórkowi o krótkim cyklu rozwojowym. Dajmy im nawet rok (bardzo zawyżamy, bo przez długi czas nasz cykl wynosił pół godziny).
Wystarczy milion lat, a wiemy, że życie istnieje znacznie, ZNACZNIE dłużej.

Mam świadomość, że tylko mutacje generatywne mogą zaistnieć w organiźmie w kolejnym pokoleniu i jeżeli na skutek mutacji powstanie jedna nowa komórka, to żeby od pantofelka dojść do małpoluda, trzeba by tych mutacji około 10 bln, więc nie pisz, że tą liczbę należy pominąć ! A jeżeli zaczynasz szacować prawdopodobieństwo wyewuolowania małpoluda z jednokomórkowca, to przyjmij w tych szacunkach, że pewnie najwyżej jedna mutacja na milion (pokoleń) może być przez dobór zaakceptowana, więc ten milion lat może nie wystarczyć. Jeżeli zaproponujesz opcję, kiedy mutacja wywoła powstanie od razu grupy komórek, co by znacznie tempo ewoluowania zwiększyło, to musiała byś jednocześnie wydajność tej małpy zwiększyć.
20-11-2012 18:35 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
Jak pisałam, liczba pokoleń organizmu jednokomórkowego w ciągu roku może wynosić lekko 300. Co daje w skali miliona lat 300 mln. pokoleń. Dodatkowo większość potomstwa umrze bezpotomnie. Potomstwem pary muszek owocowych zapełnilibyśmy Ziemię w czasie krótszym od roku.
oznacza to, że gigantyczna liczba mutacji zawartych w potomstwie jednej pary osobników (o ile potrzebna jest para) nie będzie miało szansy na pozostawienie genów dalszym pokoleniom.
To w tym miejscu mnoży się przez wielokrotność Twoje nieprawdopodobne, a bardzo proste prawdopodobieństwo.

BTW - człowiek ma 3GB w genomie. Oznacza to, że potrzebne było zestawienie zaledwie 3 miliardów nukleotydów.
21-11-2012 22:53 
 Ocena-1 na 1
zeno (72 punktów)
>Jak pisałam, liczba pokoleń organizmu jednokomórkowego w ciągu roku może wynosić lekko 300.

Więc nie epatuj się tymi wielkimi liczbami co to niby nieprawdopodobne zamieniają w prawdopodobieństwo : proponuję zacząć dywagować od jakiegoś czworonoga np i zrobi się trudniej.

>BTW - człowiek ma 3GB w genomie. Oznacza to, że potrzebne było zestawienie zaledwie 3 miliardów nukleotydów.

Nukleotyd to nie jest ta "cyfra", bo do udokumentowania organizmu składającego się z kilku bln komórek, potrzeba, jak sądzę kilka razy więcej tych "cyfr" jak jest tych komórek: wydaje mi się, że ten opis genomu zawarty w 3GB, to nie jest kompletna informacja genetyczna.
22-11-2012 16:44 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)

>>BTW - człowiek ma 3GB w genomie. Oznacza to, że potrzebne było zestawienie zaledwie 3 miliardów nukleotydów.
>Nukleotyd to nie jest ta "cyfra", bo do udokumentowania organizmu składającego się z kilku bln komórek, potrzeba, jak sądzę kilka razy więcej tych "cyfr" jak jest tych komórek: wydaje mi się, że ten opis genomu zawarty w 3GB, to nie jest kompletna informacja genetyczna.
Możesz prosto sprawdzić, czy się mylę - wystarczy poszukać informacji o rozmiarach ludzkiego genomu. To zaledwie 3GB danych w systemie czwórkowym.
I możesz nie wierzyć, ale nasze komórki mają taki sam zestaw genów - a więc wystarcza zmodyfikowanie jednej, w której wcześniej powstał konkretny zapis.

Modeli pokazujących czasowy przebieg ewolucji było wiele, wiele opisano w książkach - wystarczy poczytać.

A tak nawiasem mówiąc - widzę bezsens tej rozmowy, bowiem Ty nie chcesz się niczego dowiedzieć, nie raczysz sprawdzić nawet informacji, które podaję, jak dziecko im zaprzeczając, pomimo, że są to powszechnie znane dane. Więc możesz podarować sobie odpowiedź.
zeno (72 punktów)
Pozdrawiam, było całkiem sympatycznie.
mirask (152 punktów)
Widocznie kiedyś byliśmy mądrzejsi, przykładem może być... Sfinks lub centaury.
Enzo Salviati (8 punktów)

>Chodzi mi o najmocniejszy według mnie zarzut kreacjonistów do makroewolucji:
>Nie ma żadnych widocznych dowodów na przejścia międzygatunkowe!

Można by z tym ostro polemizować. W dużej mierze te zastrzeżenia biorą się z faktu że samo pojęcie gatunku jest źle zdefiniowane. Nie ma jednej definicji która by obejmowała "intuicyjne pojęcie gatunku" którym posługuje się większość niespecjalistów. Nawet wśród systematyków istnieje niepisane podejście, że gatunek to jest to co dobry specjalista uważa za gatunek. Problem definicji gatunku był już oczywisty dla Darwina i do tej pory nikt go definitywnie nie rozwiązał.

Jedną próbą w miarę ścisłej definicji gatunku jest tzw. biologiczna definicja gatunku, czyli ogół populacji po między którymi w naturze zachodzi ciągła wymiana genów. Czyli że obserwujemy częste i produktywne krzyżówki w naturze. Ta definicja ma sporo problemów, najpoważniejszy to że nie obejmuje organizmów aseksualnych.

Podejście filogenetyczne ma sporo sensu IHMO - jeśli dwie populacje są "wystarczająco różne" uznajemy jest za różne gatunki. Problemem jest "wystarczająco różne" - jak widac dla biologów może to byc inaczej zdefiniowane niż dla ciebie. Dla mnie wystarczająco różne znaczy że istnieje nieciągłośc w przestrzeni fenotypów.

Większośc dyskusji w temacie poruszonym przec ciebie jest w zasadzie stratą czasu. Nic z tego nie wynika.

>1. Ewolucja psów. Sztuczny dobór naturalny wilków doprowadził do rozmaitych ras psów, wśród kórych
>doszło do braku zdolności reprodukcji między (niektórymi) powstałymi rasami.

Uczciwie rzecz biorąc należało by je uznac za różne gatunki - izolacja genetyczna, duże nieciągłości morfologiczne. Gdybyśmy dwie rasy psów znaleźli w naturze niewątpliwie zostałby uznane za osobne gatunki.

Dlaczego? Zobacz następujące linki:
1. Po lewej czaszka wilka (Canis lupus), o prawej kojota (C. latrans)
science-research-canid.itgo.com/wolfcoyote.jpg
Po lewej czaszka mopsa, po prawej doga (porównaj doga z wilkiem)
www.ecolog(*)g_skull_v_great_dane_skull.png
Ewolucja bulldoga:
s203.beta.(*)_muppet/media/skulls2.jpg.html
Po lewej bernardyn, w środku bullterier, po prawej wodołaz, czas płynie z góry na dół
www.pnas.org/content/101/52/18058/F3.large.jpg

> Ale jakikolwiek wynik
>uzyskujemy w wyhodowanej rasie, dochodzimy do kresu, gdzie dalej nie da sie pójść, bo będzie bardzo
>negatywny. (Nie da się zrobić wielkiego doga niemieckiego jeszcze większym, bo nie dożyje nawet
>okresu zdolności reprodukcyjnej)

A tutaj to już dyskutujesz z głosami w swojej głowie? Skąd wiesz, że się nie da? Nie istnieje taka bariera.

Nie mam wątpliwości, że selekcja na rozmiar ciała zwolni, ponieważ dW = s (tempo zmainy dostosowania jest równe wariancji w populacji) a psy są nieźle zhomogenizowane obecnie. Po prostu skończy się materiał którym się ewolucja posługuje. Np. większość wariancji w rozmiarze ciała u psów jest kontrolowana przez Igf1 locus.(DOI: 10.1126/science.1137045)

Nie mniej jednak z czasem odbuduje sie zmiennośc w populacji bo pojawią się nowe mutacje, które mogą posunąc fenotyp w dalsze ekstrema. Także ulegną selekcji pozytywnej loci które kompensują kwestie zdrowotne związane z rozmiarem ciała.

Psy są ogólnie bardzo fajne jeśli chodzi o ewolucję morfologi, bo zaczynamy rozumiec dokładnie skąd się wzięły różnice i które mutacje/geny/allele/SNP są za to odpowiedzialne.

[reszta Twoich argumentów jest wtórna z tymi które skomentowałem]

Jeszcze jeden obrazek, żeby nie byc "zwierzęcym szowinistą" :
www.access(*)&filename=Beadle_maizeFigA.jpg
po lewej kłos teosinte - trawy będąca przodkiem kukurydzy uprawnej, po prawej mizerna kukurydza.
learn.gene(*)orn/images/CornProgression.jpg
tak wyglądał proces selekcji kukurydzy w zapisie archeologicznym

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365