 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-03-2009 11:10 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Prawa kobiet | Witam! Sytuacja u kobiet statystycznie wygląda tak- pracujesz, studiujesz to posiadanie małego dziecka jest dla Ciebie ciężarem. A już urodzenie, czy zajście w ciążę tragedią!
Co z tym zrobić? Jak coś z tym zrobić? Kto ma coś z tym zrobić?
Na Manifę!
Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Co z tym zrobić?
Recept jest wiele. Niektórzy zmieniają płeć.
|
|
| Zawecki (4718 punktów) | > Sytuacja u kobiet statystycznie wygląda takStatystycznie, to sytuacja kobiet jest lepsza od sytuacji mężczyzn i na dodatek się poprawia!  Zamiast na manifę lepiej iść do łóżeczka z sympatycznym przedstawicielem płci przeciwnej!
|
|
 | | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Statystycznie, to sytuacja kobiet jest lepsza od sytuacji mężczyzn i na dodatek się poprawia!  ????  Możesz to zdanie rozwinąć.
|
|
|  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > ???? Możesz to zdanie rozwinąć.Oczywiście Wiki:We wszystkich społeczeństwach występuje generalna zależność, zgodnie z którą oczekiwana dalsza długość trwania życia w grupie kobiet przyjmuje większą wartość niż w grupie mężczyzn. Cytat:A jednocześnie... Cytat:W Polsce wiek emerytalny wynosi obecnie 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.
|
|
| |  | 4 na 4 | sukulent (2309 punktów) |
> Wiki:We wszystkich społeczeństwach występuje generalna zależność, zgodnie z którą oczekiwana dalsza długość trwania życia w grupie kobiet przyjmuje większą wartość niż w grupie mężczyzn. > Cytat:Na takie np nowotwory chłopcy choruja częściej niż dziewczynki, do tego trudniej ich wyleczyć. Podobnie sparawa się ma z większością chorób, choć są takie, na które dziewczynki zapadają częściej (np choroby autoimmunologiczne). Tylko, że to nie rozwiązuje problemu przedstawionego przez autora wątku. > Cytat:W Polsce wiek emerytalny wynosi obecnie 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. I to ma być "lepiej"?  Komu? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | |  | 1 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | > I to ma być "lepiej"? No pewnie, kobiety pracują krócej o 5 lat od mężczyzn, a emerytury pobierają o ponad 8 lat dłużej. Zatem, mężczyźni de facto sponsorują emerytury kobiet.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | sukulent (2309 punktów) |
> No pewnie, kobiety pracują krócej o 5 lat od mężczyzn, a emerytury pobierają o ponad 8 lat dłużej. Zatem, mężczyźni de facto sponsorują emerytury kobiet.Tyle, że są niższe, te emerytury. Wyższy (zamiennie) jest za to odsetek zapadalności na depresję po zaprzestaniu pracy zawodowej. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | Zawecki (4718 punktów) | > Tyle, że są niższe, te emerytury.Emerytury z nowego systemu będą niższe, ale w aktualnym systemie są zbliżone. A co do depresji... tak już jest, że kobiety chorują, a mężczyźni... umierają.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | sukulent (2309 punktów) |
> Emerytury z nowego systemu będą niższe, ale w aktualnym systemie są zbliżone.I to jest ta poprawa, o której piszesz? > A co do depresji... tak już jest, że kobiety chorują, a mężczyźni... umierają.  Z powodu depresji umierają tak samo często. A depresja jest chorobą fatalną - trudno ustawialną, łatwą do rozregulowania byle czym...  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Poprawa Żyjecie coraz dłużej, urlopu macie coraz więcej, wsparcie techniczne dla prac domowych jest coraz większe...
>Depresja Depresja jest jak najbardziej uleczalna, jest wiele w pełni skutecznych lekarstw. Natomiast choroby serca wciąż są często śmiertelne.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) | > Żyjecie coraz dłużej,To miłe. Mężczyźni też żyją coraz dłużej, choć nie tak długo, jak kobiety. > urlopu macie coraz więcej,Ostatnio znowu tak. Jesteśmy po raz kolejny na szczycie huśtawki zwanej "wymiar urlopu macierzyńskiego". Jeżeli dotychczasowa tendencja się utrzyma kolejna ekipa ten urlop ponownie skróci. > wsparcie techniczne dla prac domowych jest coraz większe...Osobiście najbardziej cenię sobie wsparcie osobowe. Choć najlepszym przyjacielem kobiety jest zdecydowanie zmywarka do naczyń. > Depresja jest jak najbardziej uleczalna, jest wiele w pełni skutecznych lekarstw.Depresja jest uleczalna wyłącznie w jej formie reaktywnej. Każda inna jej forma jest wyłącznie "zaleczalna", a w pełni skutecznych lekarstw nie ma. > Natomiast choroby serca wciąż są często śmiertelne.Jak najbardziej. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | No widzisz, dojście do w miarę wspólnych konkluzji nie było takie strasznie trudne. Wystarczy rozmawiać z odrobiną zrozumienia dla racji drugiej strony.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | sukulent (2309 punktów) | > No widzisz, dojście do w miarę wspólnych konkluzji nie było takie strasznie trudne. Wystarczy rozmawiać z odrobiną zrozumienia dla racji drugiej strony.Do jakich wspólnych konkluzji? Że kobiety żyją dłużej? Że choroby układu krążenia bywaja nieuleczalne? To nie są wspólne konkluzje, tylko fakty. Dojść do wspólnych konkluzji moglibyśmy wyłącznie, gdybyśmy faktycznie dyskutowali na jakiś temat. Zanegowałam Twoją tezę, że fakt przechodzenia na emeryturę w wieku lat 60 jest przejawem "poprawiania się" kobietom - i tyle. Co do reszty Twoich obserwacji - to poprawia się nie tyle kobietom - ile po prosu wszystkim nam (szczęśliwie jesteśmy w Europie i jesteśmy beneficjentami wydłużania życia, mechanizacji prac domowych). Urlop raz dają, raz odbierają, więc do tej "poprawy" podchodzę bardzo nieufnie. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Gosia (9452 punktów) |
>No pewnie, kobiety pracują krócej o 5 lat od mężczyzn Dodaj do tego drugi, "domowy" etat, siedem dni w tygodniu, bez urlopu. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2007 roku, aktywne zawodowo Polki spędzają na zajęciach domowych 4,5 godziny dziennie, co daje 31,5 godziny tygodniowo. Statystyczny Polak zadeklarował około 17 godzin prac domowych tygodniowo.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | Zawecki (4718 punktów) | >Dodaj do tego drugi, "domowy" etat, siedem dni w tygodniu, bez urlopu. Faktem jest, że kobiety więcej pracują w domu, ale śmiem twierdzić, że mężczyźni więcej pracują poza domem. Jednak patrząc na dalsze długości trwania życia, to wynika z nich, że ten "drugi" etat nie skraca kobietom życia w stosunku do mężczyzn.
Kobiety i mężczyźni różnią się predyspozycjami genetycznymi w sposób znaczący, więc różnice trybu życia są tego naturalną konsekwencją. Kobieta realizuje misję rozwoju gatunku poprzez opiekę nad potomstwem i w tym celu Natura lepiej ją obdarzyła, zwłaszcza odpornością i wytrzymałością. Feministki chcą "poprawić" Naturę. Póki co, praktyczny efekt tego "poprawiania" jest taki, że rdzenni Europejczycy... wymierają.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | sukulent (2309 punktów) |
> Faktem jest, że kobiety więcej pracują w domu, ale śmiem twierdzić, że mężczyźni więcej pracują poza domem.Owszem, ale może zastanówmy się skad to wynika? Kobieta czasem ma coś więcej do zrobienia, lub propozycję nadgodzin, ale wiedząc, ze w domu czeka nieugotowany obiad, a dzieci, bez obiadu w rozmaitych placówkach edukacyjnych - odmawia. Mężczyźni za to lubią mieć "misję" bardziej frapującą od stworzenia obiadu, który za 5 minut "się zje", czy też prania, które za moment przybierze ponownie obraz "sprzed". I tych misji nie odmawiją. Dzwonią do żony - kochanie, muszę zostać dłużej. I już. Kochanie sobie poradzi, bo umie. Za to spotykam masami takich facetów, którzy, zapytani o datę urodzenia ich dziecka milczą z wyrazem twarzy świadczącym o wyczerpującej pracy umysłowej, a następnie łapią za telefon komórkowy, żeby zadzwonić do żony. Ten sam manewr powtarzają zapytani, czy dziecko chorowało na ospę. I tak sobie myślę, że te kobiety mogłyby czasem mieć "misję", a ich faceci zaznajomić się w tym czasie z procedurą gotowania spaghetti z dowolnym sosem, oraz dowiedzieć się, jak ma na imię ulubiony kumpel syna. Zanim własna córka nie powie o nich tak, jak moja koleżanka o swoim ojcu: "Mój ojciec? Nie znam faceta." > Feministki chcą "poprawić" Naturę. Póki co, praktyczny efekt tego "poprawiania" jest taki, że rdzenni Europejczycy... wymierają.No popatrz, a w Polsce mamy znowu dodatni przyrost naturalny, a od dobrych paru lat rodzi się coraz więcej dzieci... Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | > Owszem, ale może zastanówmy się skad to wynika?Mężczyźni mają zwyczajnie inne priorytety i nie przywiązują wagi do zapamiętywania rzeczy, które kobiety uważają za priorytetowe. Poza tym, jak tu zapamiętać, do której klasy chodzi dziecko, skoro co roku chodzi do innej, no jak?  Generalnie macie wybór między dwoma wariantami: - polubić facetów takimi, jacy są albo - samemu zmagać się ze światem. Wybór należy do Was!  > No popatrz, a w Polsce mamy znowu dodatni przyrost naturalny, a od dobrych paru lat rodzi się coraz więcej dzieci...Giertych sypnął becikowym i macierzyńskim to trochę się poprawiło. Ale gdzież Wam do płodności Muzułmanek czy Afrykanek? Dlatego "białasków" coraz mniej, coraz mniej...
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | sukulent (2309 punktów) |
> Mężczyźni mają zwyczajnie inne priorytety i nie przywiązują wagi do zapamiętywania rzeczy, które kobiety uważają za priorytetowe.Jak to w takim razie miło, że w swoim życiu spotkałąm faceta, który w twoim opisie mężczyzny się nie mieści. > Generalnie macie wybór między dwoma wariantami:> - polubić facetów takimi, jacy są albo> - samemu zmagać się ze światem.> Wybór należy do Was!  Wybrałam wariant trzeci. I czytając wiele wypowiedzi naszych forumowych panów widzę, że wiele kobiet ma szansę zrobić to samo. > Giertych sypnął becikowym i macierzyńskim to trochę się poprawiło.Ty wiesz co piszesz, czy postępujesz zgodnie z zasadą "znaczy nie wiedział, a powiedział"? Do odpowiedniego wieku dorósł wyż lat 80-tych, oraz ta część niżu lat 70-tych, która stwierdziła, że po prostu już pora. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | >Wybrałam wariant trzeci. To znaczy jaki?
>Ty wiesz co piszesz Wyż nie wyż, jak dają kasę za rodzenie dzieci, to dla biedniejszych jest to biznes.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) |
> To znaczy jaki?Obustronnej takiej zmiany "ja", żeby posowało do "my". > Wyż nie wyż, jak dają kasę za rodzenie dzieci, to dla biedniejszych jest to biznes.Masz jakieś dane - czyje dzieci się rodzą "biedniejszych", czy "bogatszych"? Wyniki jakiś badań populacyjnych? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >>To znaczy jaki? >Obustronnej takiej zmiany "ja", żeby posowało do "my". To żadna trzecia droga, to podstawowa droga jaką ludzkość podążała przez wieki.
>Masz jakieś dane - czyje dzieci się rodzą "biedniejszych", czy "bogatszych"? Wyniki jakiś badań populacyjnych? Mam - Rocznik Demograficzny GUS 2008, wydany w listopadzie zeszłego roku.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) |
> >Obustronnej takiej zmiany "ja", żeby posowało do "my".> To żadna trzecia droga, to podstawowa droga jaką ludzkość podążała przez wieki.Ale w swojej wyliczance możliwych wyborów, jakie ma przed sobą kobieta jakoś jej nie uwzględniłeś. > Mam - Rocznik Demograficzny GUS 2008, wydany w listopadzie zeszłego roku.No i co ten rocznik Ci mówi? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Zawecki (4718 punktów) | > Ale w swojej wyliczance możliwych wyborów, jakie ma przed sobą kobieta jakoś jej nie uwzględniłeś.Jak to nie - polubić facetów takimi, jacy są.  Tylko - błagam - oszczędź mi bajeczek o "wychowaniu" facetów, bo słabej wiary jestem i już po 40. > No i co ten rocznik Ci mówi?Na przykład to, że: - mniej wykształceni mają więcej dzieci od bardziej wykształconych; - mieszkańcy wsi mają więcej dzieci od mieszkańców miast; - oraz to, że starzeją nam się matki, oj starzeją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | sukulent (2309 punktów) |
> Jak to nie - polubić facetów takimi, jacy są.  > Tylko - błagam - oszczędź mi bajeczek o "wychowaniu" facetów, bo słabej wiary jestem i już po 40.Ja nie o "wychowaniu" facetów tylko o wzajemnym kształtowaniu swojego "ja" przez obie strony związku. Poszanowaniu swoich potrzeb, ambicji, preferencji typu "lubię- nie lubię". Zamiast perory na temat "różnic genetycznych" (swoją drogą - ciekawe, czy poza oczywistym XX i XY wiesz jeszcze coś na ten temat, czy tylko tak sobie piszesz). > Na przykład to, że:> - mniej wykształceni mają więcej dzieci od bardziej wykształconych;> - mieszkańcy wsi mają więcej dzieci od mieszkańców miast;> - oraz to, że starzeją nam się matki, oj starzeją.  W odniesieniu do dzieci urodzonych od 2004 roku? Walnąłeś ogólnikami dotyczącymi wszystkich dzieci, nie tych urodzonych w ostatnich latach, kiedy nastąpił wzrost urodzeń. Oraz ni z gruszki ni z pietruszki wprowadziłeś temat starzejących się matek. Jak będą żyły do 80-tki, to mogą dzieci rodzić po 30-tce.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | >wiesz jeszcze coś na ten temat, czy tylko tak sobie piszesz Tak sobie piszę, bo pewnie czytać nie umiem.
>W odniesieniu do dzieci urodzonych od 2004 roku? Walnąłeś... Rocznik dokumentuje sytuację do 2007r. włącznie, więc od 2004r. też "walnąłem". Nie wierzysz - zajrzyj sama, przecież mamy równouprawnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) |
> Tak sobie piszę, bo pewnie czytać nie umiem.A co tak sobie czytasz? Moze się z nami podzielisz wiedzą na temat genetycznych różnic między kobietą, a mężczyzną? > Rocznik dokumentuje sytuację do 2007r. włącznie, więc od 2004r. też "walnąłem". Nie wierzysz - zajrzyj sama, przecież mamy równouprawnienie.Dziękuję bardzo. Wobec tego, że dyskutujemy o tym (a przynajminiej usiłujemy), kto rodzi dzieci od 2004 roku, odkąd zaczął zaznaczać się ponownoie trend rosnący, wiedza z rocznika jest zby ogólnikowa.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | >Może się z nami podzielisz wiedzą na temat genetycznych różnic między kobietą, a mężczyzną? Nie jest moim celem otwieranie następnego frontu... konfrontacji poglądów, więc raczej popytaj biologów i kognitywistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Beatus (2528 punktów) | > Na przykład to, że:> - mniej wykształceni mają więcej dzieci od bardziej wykształconych;Co oznacza że wykształceni lepiej liczą od niewykształconych, dni w kalendarzu i pieniądze w portfelu > - mieszkańcy wsi mają więcej dzieci od mieszkańców miast;Nie dziwne, do apteki daleko, z rozrywek wybór niewielki... > - oraz to, że starzeją nam się matki, oj starzeją.  Ale i długość życia rośnie, więc proporcjonalnie być może rodzą w tym samym wieku co sto lat temu, tj. po przeżyciu 20% własnego życia. Więc statystycznie jest ok. Pozdrawiam, z wiecznym i niepoprawnym optymizmem, który każe mi wierzyć, że jest lepiej i będzie jeszcze lepiej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Ale i długość życia rośnie, więc proporcjonalnie być może rodzą w tym samym wieku co sto lat temu, tj. po przeżyciu 20% własnego życia. Więc statystycznie jest ok. Ciekawe, czy okres płodny też kończą później? Ma ktoś jakieś dane na ten temat?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | >Ciekawe, czy okres płodny też kończą później? Ma ktoś jakieś dane na ten temat? Nie sądzę aby czysto biologicznie coś się zmieniło. Jak już nieraz bywało biologia nie nadąża za kulturą, wszak kość ogonową też ciągle mamy.
Z drugiej jednak strony: - opieka rodzicielska trwa dłużej niźli to onegdaj bywało, a więc 15 latek zamiast zaczynać ciężką pracę na utrzymanie swojego młodszego rodzeństwa ma w perspektywie kolejne 10 lat nauki i względnej wolności od udręk człowieka odpowiedzialnego - długość życia nie dotyczy jedynie podstarzałych matek ale i ich pociech, mała śmiertelność niemowląt powoduje, że jak się już zajdzie w ciążę, to raczej dziecko z tego będzie, nie trzeba więc zostawiać sobie czasu na 3 kolejne - mamy mniej dzieci niż kiedyś, ale dzięki naciskowi na edukację i medycynę jesteśmy pewniejsi ich przyszłości - kobieta nie musi już dziś wychodzić za mąż w wieku 16-17 lat i zaraz rodzić 12 synów po kolei. Może poczekać do 30-stki, skorzystać z życia w sposób przez siebie preferowany, a następnie mieć 1 lub 2 dzieci, które obdarzy miłością i opieką (bo są chciane a nie bo tak trzeba), oraz zapewni im byt znacznie lepiej niż jej prababka. Liczy się przecież jakość (tak życia rodziców jak i ich dzieci) nie zaś ilość
Oraz najważniejsza sprawa - nas ludzi i tak jest za dużo, no może przesadziłam, ale bardziej realna jest groźba przeludnienia niż zagłady gatunku. Sądzę więc, że posiadanie 1 góra 2 dzieci nie tylko nikomu nie szkodzi ale wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Zawecki (4718 punktów) | Generalnie jak najbardziej tak, ale w paru miejscach nie do końca.
>mamy mniej dzieci niż kiedyś, ale dzięki naciskowi na edukację i medycynę jesteśmy pewniejsi ich przyszłości Ta pewność wcale taka pewna nie jest - jedne zagrożenia cywilizacja eliminuje, ale drugie tworzy.
>Może poczekać do 30-styki A później... dajcie in vitro, dajcie in vitro, no i potomstwo biologicznie słabsze, sił mniej. Kasa wszystkiego nie załatwi, biologia ma swoje prawa. Nie żebym odbierał kobietom prawo wyboru pomysłu na życie, ale coraz bardziej nam się rozjeżdża optimum biologiczne i pora ciąży. W sumie najlepiej rodzić dzieci w czasie studiów.
>ludzi i tak jest za dużo Ludzi jak najbardziej, ale rdzennych Europejczyków coraz mniej, coraz mniej...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) | > no i potomstwo biologicznie słabszeWiesz, frapuje mnie skąd Ty bierzesz te informacje? Według prospektywnych badań klinicznych właśnie potomstwo młodych (do 20-stki) matek jest słabsze. Większy odsetek wczesniaków, bardzo niskich wag urodzeniowych. U matek po 30-stce tego nie zaobserwowano.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Wiesz, frapuje mnie skąd Ty bierzesz te informacje?No jak to skąd? Już pisałem - z Rocznika Demograficznego 2008. Zajrzyj i przestudiuj choćby tablice urodzenia martwe wg wieku matki oraz urodzenia wg wieku matki i długości ciąży. Sam już nie wiem, chcecie władzę nad światem przejąć, a tak trudno wam wyszukać i skojarzyć kilka danych statystycznych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) | > No jak to skąd? Już pisałem - z Rocznika Demograficznego 2008.OK. Wobec tego,że ja się posługuję danymi od neonatologów i ginekologów-położników, nie dogadamy się. > Sam już nie wiem, chcecie władzę nad światem przejąć, a tak trudno wam wyszukać i skojarzyć kilka danych statystycznych.  Po pierwsze - występuję pojedynczo, a nie w pluralis majestaticum. Po drugie - nigdzie nie napisałam, że chcę przejmować władzę nad światem, a nasza dotychczasowa wymiana zdań nie dotyczyła władzy, tylko pewnych zjawisk demograficznych. Po trzecie - w moim odczuciu nadinterpretujesz moją niezdolość do odnajdywania i kojarzenia danych statystycznych, okraszając tę nadinterpretację emotikonką z wyszczerzonymi zębami. Jakoś nie lubię, kiedy ktoś na mnie szczerzy zęby, zwłaszcza, gdy jest to człowiek.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | > >Wiesz, frapuje mnie skąd Ty bierzesz te informacje?> No jak to skąd? Już pisałem - z Rocznika Demograficznego 2008.> Zajrzyj i przestudiuj choćby tablice urodzenia martwe wg wieku matki oraz urodzenia wg wieku matki i długości ciąży.> Sam już nie wiem, chcecie władzę nad światem przejąć, a tak trudno wam wyszukać i skojarzyć kilka danych statystycznych.  Bo wiesz, my współczesne dziewczyny takie jesteśmy sprytniutkie, że jak chcemy rodzić to idziemy po poradę do lekarza, a nie do rocznika statystycznego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | >>mamy mniej dzieci niż kiedyś, ale dzięki naciskowi na edukację i medycynę jesteśmy pewniejsi ich przyszłości >Ta pewność wcale taka pewna nie jest - jedne zagrożenia cywilizacja eliminuje, ale drugie tworzy. Tak ogólnie, owszem. Jednak żyjemy coraz dłużej, a zawirowania życiowe coraz rzadziej prowadzą do popadnięcia w skrajną biedę. W tym ogólnym sensie możemy być spokojniejsi o przyszłość naszych dzieci, niż nasi pradziadowie.
>>Może poczekać do 30-styki >A później... dajcie in vitro, dajcie in vitro, no i potomstwo biologicznie słabsze, sił mniej. Kasa wszystkiego nie załatwi, biologia ma swoje prawa. Pierwsza sprawa - wiek miedzy 30 a 40 rokiem życia jest bardzo dobry do rodzenia dzieci i teraz i kiedyś. In vitro nie ma tu nic do rzeczy. Druga sprawa - po co komu dziś siła niedźwiedzi i szybkość zająca? Przecież spędzamy życie przed komputerami. Potrzeba nam sprawności, ale intelektualnej, to ona zapewnia sukces. >>ludzi i tak jest za dużo >Ludzi jak najbardziej, ale rdzennych Europejczyków coraz mniej, coraz mniej... Nacjonalista? Blondyni w ogóle są na wyginięciu. No i co z tego? Czy Europejczycy są z jakichś powodów bardziej cenni niż inne narody? Wszyscy mieszańcy jakich znam są piękni, chyba natura to lubi. Osobiście uważam, że nawet lepiej byłoby gdybyśmy wszyscy byli bardziej podobni do siebie. Ile mniej problemów z powodu koloru skóry, przynależności etnicznej itd. Jestem za unifikacją gatunku ludzkiego.
ps. nabywanie rocznika statystycznego to strata pieniędzy jeśli dysponuje się internetem. www.stat.gov.pl, najaktualniejsze dane w zakładce baza danych/bank danych regionalnych. Tam jest generator, trzeba tylko określić rodzaj danych, zakres, sposób prezentacji i obszar. Rocznik, którym się posługujesz jest bardzo nieaktualny, duże zmiany w kraju mamy. Inna sprawa, że GUS generalnie nie jest najlepszym źródłem danych. Pomijam już sposób ich zbierania, ale taki drobiazg - wszędzie są średnie lub sumy, nigdzie nie ma rozkładów, median, kwartyli chociaż, o odchyleniach nawet nie ma co marzyć. Takie tam dane, aby były.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Tak ogólnie, owszem. Jednak żyjemy coraz dłużej, a zawirowania życiowe coraz rzadziej prowadzą do popadnięcia w skrajną biedę. W tym ogólnym sensie możemy być spokojniejsi o przyszłość naszych dzieci, niż nasi pradziadowie.Ogólnie owszem, ale są różne zdarzenia powiedzmy "losowe" - jest na ten temat piękny utwór zespołu Golden Life. Dlatego zależało mi na tym, aby mieć więcej niż jednego potomka i tak też mam. Jedynaki są... inne. > Pierwsza sprawa - wiek miedzy 30 a 40 rokiem życia jest bardzo dobry do rodzenia dzieci i teraz i kiedyś. In vitro nie ma tu nic do rzeczy.Pewnie, że dobry. Ale nie najlepszy i na tym poprzestańmy. > Druga sprawa - po co komu dziś siła niedźwiedzi i szybkość zająca? Przecież spędzamy życie przed komputerami. Potrzeba nam sprawności, ale intelektualnej, to ona zapewnia sukces.Równowaga psychofizyczna jest niezwykle ważna. Europejczycy i Amerykanie o tym zapominają i mają plagę otyłości, choć nie tylko to. Azjaci o tym wiedzą od dawna, bo to mądrzy ludzie. > Nacjonalista? Blondyni w ogóle są na wyginięciu. No i co z tego? Czy Europejczycy są z jakichś powodów bardziej cenni niż inne narody?Nacjonalista? Nie, ewolucjonista. Mówiąc wbrew modnym kanonom tzw. poprawności politycznej - jestem reprezentantem rasy białej i ta rasa jest najbliższa memu ciału. Nie mam nic przeciw dwóm pozostałym, ale chciałbym, aby moja się rozwijała. Tymczasem, przez ostatnie 50 lat udział % rasy białej w ogólnej populacji zmalał tak bardzo, że ewolucyjnie rzecz biorąc mamy do czynienia z wymieraniem rdzennych Europejczyków. PS: Nie doceniasz mnie - korzystam wyłącznie ze źródeł internetowych, a Rocznik Demograficzny 2008 dostępny jest tu: www.stat.gov.pl/gus/45_3697_PLK_HTML.htmGenerator znam i czasem korzystam, dane są faktycznie dość świeże, ale niestety różnorodność przekrojowa jest dość ograniczona. Dlatego roczniki wciąż są dobrym źródłem informacji, bo przecież zmiany społeczne dokonują się na przestrzeni lat a nie kwartałów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Ogólnie owszem, ale są różne zdarzenia powiedzmy "losowe" - jest na ten temat piękny utwór zespołu Golden Life. Dlatego zależało mi na tym, aby mieć więcej niż jednego potomka i tak też mam. Jedynaki są... inne. Więc co w końcu jest ważniejsze, statystyka czy wyjątki? >Równowaga psychofizyczna jest niezwykle ważna. Europejczycy i Amerykanie o tym zapominają i mają plagę otyłości, choć nie tylko to. Azjaci o tym wiedzą od dawna, bo to mądrzy ludzie. Z tą mądrością bym się trochę posprzeczała. Mam żal do Chińczyków za Tybet. Nie wyobrażam sobie też życia w kulturze wstydu, pewnie dlatego, że wychowałam się w innej. >>Nacjonalista? Blondyni w ogóle są na wyginięciu. No i co z tego? Czy Europejczycy są z jakichś powodów bardziej cenni niż inne narody? >Nacjonalista? Nie, ewolucjonista. Mówiąc wbrew modnym kanonom tzw. poprawności politycznej - jestem reprezentantem rasy białej i ta rasa jest najbliższa memu ciału. Dobór krewniaczy czy jak to się tam nazywa. Zauważ jednak, że kiedyś najważniejszą wartością była niewielka grupa - plemię. Potem zrobił się naród z wariacjami na klasy. Następnie nacja. Dziś wiele osób, nie tylko ja jeszcze bardziej rozszerzyło poczucie przynależności na gatunek - człowiek. Część ekologów idzie dalej i mówi jesteśmy częścią wszystkiego co żywe. Jesteśmy w innych punktach poczucia przynależności. >Nie mam nic przeciw dwóm pozostałym, Chciałeś napisać pięciu, a przynajmniej czterem. >ale chciałbym, aby moja się rozwijała. No a moja nie nazywa się biali tylko człowiek. >PS:Dlatego roczniki wciąż są dobrym źródłem informacji, bo przecież zmiany społeczne dokonują się na przestrzeni lat a nie kwartałów. Zależy o jakie dane chodzi, ja zwykle szukam gospodarczych i tutaj zmiany są szybsze, znaczenie ma też sezonowość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Więc co w końcu jest ważniejsze, statystyka czy wyjątki?Statystyka opisuje duże populacje, do jednostek ma słabe zastosowanie. Jednostki wymykają się statystyce jak choćby Skłodowska. > Z tą mądrością bym się trochę posprzeczałaJeśli lubisz, to może być stymulujące.  Kanadyjski instytut Darwina zrobił badania i wyszły strasznie niepoprawne politycznie wyniki średniego IQ - żółci 115, biali 100, czarni 85. Przytaczam z pamięci, więc mogą być minimalne różnice. > Zauważ jednak, że kiedyś najważniejszą wartością była niewielka grupa - plemię. Potem zrobił się naród z wariacjami na klasy. Następnie nacja. Dziś wiele osób, nie tylko ja jeszcze bardziej rozszerzyło poczucie przynależności na gatunek - człowiekMoja przynależność maleje wraz z odległością. Na naszej planecie żyje 6mld ludzi - nie potrafię kochać tak wielkiej grupy ludzi. Zresztą prawie nikogo nie obchodzi to, co dzieje się w Afryce. Poniżej 1mln zabitych Afrykańczyków nikt nie da newsa w TV.  > Chciałeś napisać pięciu, a przynajmniej czterem.Za rasizm.org... Cytat:Rozróżniamy trzy podstawowe rasy ludzkie - europoidalną, negroidalną i mongoloidalną.
Rasa europoidalna, potocznie nazywana jest rasą białą, charakteryzuje się jasną skórą, silnym zarostem i owłosieniem ciała u mężczyzn oraz dużym odsetkiem blondynów.
Rasa negroidalna, czyli rasa czarna, to ludzie o ciemnobrunatnym kolorze skóry, raczej słabym zaroście i owłosieniu ciała u mężczyzn, wełnistych włosach, szerokim i spłaszczonym nosie, grubych wargach i ciemnych oczach.
Dla rasy mongoloidalnej (żółtej) charakterystyczny jest żółty kolor skóry, raczej niższy wzrost, proste i grube włosy, płaski kształt twarzy oraz typowa "fałda skórna", powodująca skośne oczy. > szukam gospodarczych i tutaj zmiany są szybsze, znaczenie ma też sezonowość.Dane gospodarcze odczytuję na bieżąco z informacji mediów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > >Więc co w końcu jest ważniejsze, statystyka czy wyjątki?> Statystyka opisuje duże populacje, do jednostek ma słabe zastosowanie. Jednostki wymykają się statystyce jak choćby Skłodowska.Ha, mam cię! Zapętliłeś się. Najpierw piszesz długo i namiętnie, że coś tam, ponieważ statystyki na to wskazują i taka jest prawda. Kilka postów dalej, już statystyki przestają być istotne, ponieważ wymykają się jej jednostki, a na przykład podajesz jednostkę wybitną. A cóż to? Dopasowujemy sobie metody i argumenty do wcześniej postawionych hipotez? Nieładnie. > >Z tą mądrością bym się trochę posprzeczała> Jeśli lubisz, to może być stymulujące.  Nie byłoby to wysokich lotów, ponieważ moja opinia o Chińczykach jest bardziej wynikiem niesprawdzonych pogłosek niż wynikiem ugruntowanej wiedzy. > Kanadyjski instytut Darwina zrobił badania i wyszły strasznie niepoprawne politycznie wyniki średniego IQ - żółci 115, biali 100, czarni 85. Przytaczam z pamięci, więc mogą być minimalne różnice.Auć. A wiesz dlaczego tak wyszło? Bardzo istotne. Wiesz jakie były konsekwencje? Jeszcze ważniejsze. > >Chciałeś napisać pięciu, a przynajmniej czterem.> Za rasizm.org...> [cytat]Rozróżniamy trzy podstawowe rasy ludzkie - europoidalną, negroidalną i mongoloidalną.A Aborygeni to która z tych trzech? > Dane gospodarcze odczytuję na bieżąco z informacji mediów.Można i tak. Mnie tak naprawdę te dane gospodarczo-politycznie wcale nie interesują. Konieczność ich znajomości i śledzenia wynika z obowiązków zawodowych. A stały przypływ gotówki interesuje mnie bardzo  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Ha, mam cię! Zapętliłeś się. Najpierw piszesz długo i namiętnie, że coś tam, ponieważ statystyki na to wskazują i taka jest prawda. Kilka postów dalej, już statystyki przestają być istotne, ponieważ wymykają się jej jednostki, a na przykład podajesz jednostkę wybitną. A cóż to? Dopasowujemy sobie metody i argumenty do wcześniej postawionych hipotez? Nie ładnie.Jedno przecież nie wyklucza drugiego, co pięknie pokazuje rozkład Gaussa, zwany normalnym. Pokazuje on, że jednostki wyjątkowo wybitne występują, podobnie jak jednostki wyjątkowo mało uzdolnione. Jednak zarówno jedni, jak i drudzy mają znikomy wpływ na wielkości statystyczne - decyduje środkowa masówka. Inaczej mówiąc, jedna Skłodowska wiosny nie uczyniła w zakresie Nobli z nauk ścisłych. Fajnie, że umiem długo i namiętnie...  > Auć. A wiesz dlaczego tak wyszło? Bardzo istotne. Wiesz jakie były konsekwencje? Jeszcze ważniejsze.Dlaczego tak wyszło? Niech pomyślę... bo tak jest?! Konsekwencją było konsekwentne wyparcie wyników badań przeprowadzonych w okolicach 2000roku. Wyparcie przez niezwykle modną ostatnio "poprawność polityczną". Rozumiem, że Amerykanie sporo nagrzeszyli i muszą leczyć swoje kompleksy. Rozumiem, że niektóre kraje europejskie cośkolwiek nagrzeszyły. Ale dlaczego my, Polacy, mamy bić się w piersi? Przecież w okresie nowożytnego niewolnictwa bliżej nam było raczej do niewolników niż do panów. > A Aborygeni to która z tych trzech?Czarna, bo z nią mają najwięcej cech wspólnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Jedno przecież nie wyklucza drugiego, co pięknie pokazuje rozkład Gaussa,Dobra, dobra - ty mnie tu Gaussem nie czaruj. Mowa była o tym, że najpierw na potwierdzenie swoich teorii podajesz dane statystyczne, a potem wyłuskujesz wyjątki  > Dlaczego tak wyszło? Niech pomyślę... bo tak jest?!Pudło. Jak jest nie wiadomo. A dlaczego? Dlatego, że testy IQ mierzą poziom kompetencji w kontekście kulturowym. Sprawdzenie jaka rasa jest inteligentniejsza (pomijając cały problem tego, że IQ nie przekłada się wcale na tzw. sukces życiowy) wymagałoby przeprowadzenia nie lada eksperymentu. Należałoby wyselekcjonować gdzieś tak po tysiączku egzemplarzy z każdej rasy. W niemowlęctwie, rzecz jasna, trzeba by ich oddzielić od własnych kultur. Zakładająć, że rodziny za odpowiedni grant pozbyłyby się tych dzieciaków, a jakiś niewielki spłachetek ziemi zostałby przeznaczony przez jakieś państwo na ten eksperyment. Nasuwa się kolejny problem i to dość poważny. Kto ma miasnowicie wchodzić w skład tysiączka? Biali - 20% Żydów, 30% Skandynawów, 10% Niemców i dopełnić Rosjanami. Żółci - brać jak leci? Tacy podobni. A może jednak nie - 15% Indian mieli pecha to się im należy, drugie tyle Eskimosów, Łowców głów z Papui Nowej Gwinei z 5%, 30% Chińczyków, przecież potęga ilościowa, a na dopełnienie rachunku proponuję Koreańczyków i jednego Japończyka. Czarni - wiadomo po 10% Pigmeje, Afroamerykanie, Masajowie, mieszkańcy RPA, Aborygeni, resztę wyłapać na otwartych terenach Afryki. Tak przy okazji, a Egipcjanie kim są? Może zrobimy z nich grupę kontrolną? Jak już dokonamy tego wyboru wystarczy wychować wszystkich tak samo, a potem... Potem już z górki należałoby skonstruować test IQ dostosowany do kontekstu wcześniej stworzonego getta. Dla równości oraz sprawiedliwości, test ten powinien zostać stworzony przez psychologów rekrutujących się z naszego niby państwa eksperymentalnego. No i gotowe. > Konsekwencją było konsekwentne wyparcie wyników badań przeprowadzonych w okolicach 2000roku. Wyparcie przez niezwykle modną ostatnio "poprawność polityczną".A może owa poprawność, wcale nie jest taka głupia? Warto się nad tym zastanowić  > Ale dlaczego my, Polacy,My Polacy odczuwamy bezustanny odpływ elity intelektualnej. Jak nam jej nie wyżynają, to sama emigruje do innych krajów, bo nie może wytrzymać w państwie rządzonym przez swoich wyselekcjonowanych współbraci. > >A Aborygeni to która z tych trzech?> Czarna, bo z nią mają najwięcej cech wspólnych.Jasne, które to cechy? Przykro mi stary, Aborygeni są endemitami. Zresztą co się nimi przejmować, do niedawna nawet nie byli ludźmi, a teraz się w d... poprzewracało z tą poprawnością polityczną i nie można odławiać Aborygenów. Świat schodzi na psy.  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Pudło.Dałaś piękny wykład behawioryzmu, który jednak niczego nie dowodzi. 1. W raporcie było 10 kryteriów i IQ było tylko jednym z nich - jaka szkoda, że nie skopiowałem sobie wtedy tego raportu.  2. Istnieje jeden argument za istnieniem zróżnicowania rasowego, którego to argumentu behawioryści nie są w stanie obalić. Skoro trening jest ważniejszy od cech rasowych, to dlaczego we współczesnych czasach elektronicznego pomiaru czasu najszybszymi sprinterami są wyłącznie czarnoskórzy? Biali nie mają szans, a o żółtych to szkoda gadać. Przez >30 lat nie znalazł się na świecie żaden biały mogący choćby nawiązać walkę z czarnymi. > A może owa poprawność, wcale nie jest taka głupia?Poprawność polityczna to zamykanie oczu na rzeczywistość. Nie poruszanie kwestii mogących psuć ogólny stan zbiorowego samozadowolenia. Tak było z Hitlerem i innymi tyranami. Tak było współcześnie w Srebrenicy, kiedy Serbowie na oczach ONZ mordowali kilka tysięcy muzułmanów. Tak jest dzisiaj, kiedy w Afryce ginie z głodu więcej ludzi niż w czasie II wojny światowej. Wkurza mnie to, więc krzyczę - król jest nagi! > Przykro mi stary, Aborygeni są endemitamiSkądże znowu... w ramach wielkiego afrykańskiego wyjścia pierwsi mieszkańcy Australii przybyli tam z Azji. Poza tym, mocno przeginasz - czy w jakikolwiek sposób odmawiałem Aborygenom człowieczeństwa albo poniżałem ich w inny sposób?!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Dałaś piękny wykład behawioryzmu, który jednak niczego nie dowodzi.Nie chodziło mi o behawioryzm. Chodziło mi o to, że testy IQ bazują na określonych podstawach. Behawioralnych również. Jeżeli u badanych te podstawy są inne, wyniki będą przekłamane. Zawsze. > 1. W raporcie było 10 kryteriów i IQ było tylko jednym z nich - jaka szkoda, że nie skopiowałem sobie wtedy tego raportu.  A szkoda. Osobiście nie wierzę w IQ  Tak ściśle, nie wierzę, że liczba IQ opisuje w jakiś sposób osobę, który pozwoliłby na: a) wartościowanie b) porównywanie c)przewidywanie. Z dużo się o tym naczytałam. > 2. Istnieje jeden argument za istnieniem zróżnicowania rasowego, którego to argumentu behawioryści nie są w stanie obalić. Skoro trening jest ważniejszy od cech rasowych, to dlaczego we współczesnych czasach elektronicznego pomiaru czasu najszybszymi sprinterami są wyłącznie czarnoskórzy? Biali nie mają szans, a o żółtych to szkoda gadać. Przez >30 lat nie znalazł się na świecie żaden biały mogący choćby nawiązać walkę z czarnymi.Ja nie przeczę, że rasy różnią się między sobą. Różnią się choćby kolorem skóry. Twierdzę coś innego. Podawanie informacji, że jakaś rasa jest inteligentniejsza wartościuje pozytywnie lub negatywnie. Dla mnie ma to taką wartość jakbyśmy się nagle wszyscy uparli, że kolor czarny jest brzydki, dlatego Murzyni są gorsi. Rozumiesz co mam na myśli? > Poprawność polityczna to zamykanie oczu na rzeczywistość. Nie poruszanie kwestii mogących psuć ogólny stan zbiorowego samozadowolenia.Ech. Tak w życiu codziennym, bardzo ważna jest umiejętność ustawiania priorytetów. Po ich ustawieniu trzeba wziąć pod uwagę okoliczności zewnętrzne. Np. mam do zrobienia trzy rzeczy - ugotować obiad rodzinie, pójść na aerobik, spotkać się z przyjaciółmi. Co jest ważniejsze, a co mniej? Zależy od punktu widzenia. Jeżeli pomyślę o swoim zdrowiu i długowieczności - aerobik. Jeżeli uznam, że człowiek jako istota społeczna nie może żyć w izolacji - spotkanie z przyjaciółmi. Jeśli moja rodzina jest najważniejsza i wydaje mi się, że najlepiej dbam o nią na sposób tradycyjnej kury domowej - ugotuję obiad. Dlaczego o tym napisałam? Tobie wydaje się, że najważniejsze są tzw. fakty + uważasz, że testy IQ są wiarygodnym narzędziem pomiarowym. Mnie wydaje się, że najważniejsze jest aby ludzie byli szczęśliwi + uważam, że wartościowanie z uwagi na cechy które ma się z urodzenia wpływa negatywnie na ową szczęścliwość. Konsekwentnie - nie branie pod uwagę owych testów uznajesz, ze nieuzasadnione fałszowanie prawdy; ja uznaję za właściwy wybór bo mam inne priorytety. > Tak było z Hitlerem i innymi tyranami.To on był rasistą, nie przypominam sobie aby głosił gdzieś równość między narodami. > Tak było współcześnie w Srebrenicy, kiedy Serbowie na oczach ONZ mordowali kilka tysięcy muzułmanów. Tak jest dzisiaj, kiedy w Afryce ginie z głodu więcej ludzi niż w czasie II wojny światowej.Wyjaśnij mi proszę, jak twierdzenie, że Murzyni są szybcy i głupi, a żółci słabi i mądrzy miałoby twoim zdaniem uzdrowić tę sytuację. Nie widzę przejścia. > >Przykro mi stary, Aborygeni są endemitami> Skądże znowu... w ramach wielkiego afrykańskiego wyjścia pierwsi mieszkańcy Australii przybyli tam z Azji. Poza tym, mocno przeginasz - czy w jakikolwiek sposób odmawiałem Aborygenom człowieczeństwa albo poniżałem ich w inny sposób?! Po pierwsze: prawdopodobnie są z Azji południowo-wschodniej, a nie na pewno. Po drugie niektórzy antropolodzy uważają, że należą oni do rasy negroidalnej, ale inni twierdzą, że jest to odrębna rasa australoidalna. Ich cechy w tej samej mierze są wspólne z rasami negroidalnymi jak i z europeidalnymi. I tu jest owy klops. Ustawiasz sobie moment czasowy rozróżnienia ras wg własnego widzi mi się. Dlaczego więc wszyscy nie jesteśmy Afrykanami? Przecież stamtąd wyszedł człowiek? Co do człowieczeństwa Aborygenów. Ludźmi są od niedawna. Dopiero w latach 60 XXw. wykreślono ich z oficjalnego spisu flory i fauny Australii. Wcześniej wielcy uczeni antropolodzy miłujący fakty, obejrzeli ich, pomierzyli i stwierdzili, że ludźmi nie są. Poprawność polityczna pozwoliła zapomnieć o tych faktach i w roku 1967 Aborygeni stali się oficjalnie obywatelami własnego kraju. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Ja nie przeczę, że rasy różnią się między sobą I to jest wielki krok do przodu w naszej dyskusji.
>Podawanie informacji, że jakaś rasa jest inteligentniejsza wartościuje pozytywnie lub negatywnie. Dla mnie ma to taką wartość jakbyśmy się nagle wszyscy uparli, że kolor czarny jest brzydki, dlatego Murzyni są gorsi. Rozumiesz co mam na myśli? Każda różnica wartościuje pozytywnie lub negatywnie, ale istnienie różnic jest faktem. Można tę różnicę ignorować, a można ją dostrzegać i wykorzystywać. Można ją wykorzystywać w złych celach, a można w dobrych, podobnie jak noże kuchenne. Przecież fakt, że sporadycznie taki nóż zostanie wykorzystany do morderstwa nie powoduje zakazu ich używania, bowiem to tylko narzędzie, a to człowiek decyduje o jego wykorzystaniu. Uważam, że warto zwracać uwagę na różnice i je wykorzystywać. Przykładowo, ja jestem niewiarygodnym antytalentem plastycznym, a w zamian Natura obdarzyła mnie innymi talentami i nie czuję się z tego powodu gorszy. W przypadku egalitarnego ignorowania różnic stale zmuszano by mnie do robienia rysunków, choć do dziś pamiętam to z czasów szkolnych jako doświadczenia głęboko traumatyczne. Lepiej dostrzegać te różnice, machnąć rękę na moją ułomność plastyczną i rozwijać moje talenty, dla pożytku mojego i całego społeczeństwa.
>Mnie wydaje się, że najważniejsze jest aby ludzie byli szczęśliwi + uważam, że wartościowanie z uwagi na cechy które ma się z urodzenia wpływa negatywnie na ową szczęścliwość. Ignorowanie faktu mojej plastycznej ułomności czyniło mnie głęboko nieszczęśliwym. Przez cały proces edukacji musiałem płacić innym za robienie rysunków, aby móc przejść z klasy do klasy. Bowiem jakiś baran - egalitarysta wymyślił, że wszyscy jesteśmy tacy sami i musimy umieć malować. Od tamtego czasu szczerze nienawidzę wszystkich egalitaryzmów.
>Wyjaśnij mi proszę, jak twierdzenie, że Murzyni są szybcy i głupi, a żółci słabi i mądrzy miałoby twoim zdaniem uzdrowić tę sytuację. Nie widzę przejścia. Nie ma tu przejścia, bo wojna na Bałkanach była wojną o podłożu religijnym. A strony w niej walczące należały do rasy białej. Jestem za wykorzystywaniem naturalnych wrodzonych predyspozycji, a przeciw ubieraniu ludzi w jednakowe mundurki z czasów Mao.
>Po pierwsze: prawdopodobnie są z Azji południowo-wschodniej, a nie na pewno. Po drugie niektórzy antropolodzy uważają, że należą oni do rasy negroidalnej, ale inni twierdzą, że jest to odrębna rasa australoidalna. Ich cechy w tej samej mierze są wspólne z rasami negroidalnymi jak i z europeidalnymi. I tu jest owy klops. Jeśli przyjmujemy istnienie trzech ras, to Aborygeni należą do czarnej, a jeśli liczbę ras rozmnożymy, to wyodrębnimy australijską.
>Ustawiasz sobie moment czasowy rozróżnienia ras wg własnego widzi mi się. Dlaczego więc wszyscy nie jesteśmy Afrykanami? Przecież stamtąd wyszedł człowiek? Albowiem niektórzy po wyjściu z Afryki znacząco się zmienili. Niektórzy niekoniecznie na lepsze.
>Co do człowieczeństwa Aborygenów. Ludźmi są od niedawna Ludźmi są od zawsze. Nie widzę powodu do brania odpowiedzialności za czyjeś wygłupy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | >Każda różnica wartościuje pozytywnie lub negatywnie, ale istnienie różnic jest faktem. Można tę różnicę ignorować, a można ją dostrzegać i wykorzystywać. Można ją wykorzystywać w złych celach, a można w dobrych, podobnie jak noże kuchenne. Przecież fakt, że sporadycznie taki nóż zostanie wykorzystany do morderstwa nie powoduje zakazu ich używania, bowiem to tylko narzędzie, a to człowiek decyduje o jego wykorzystaniu. Nie bierzesz pod uwagę bardzo istotnej kwestii. Ja nie postuluję aby wszystkim kazać biegać tak samo szybko, lub robić profesury. Postuluję aby każdy kto chce i potrafi, mógł bez przeszkód prawnych i społecznych biegać lub robić profesurę. Czy nie rozumiesz, że twierdzenie iż określona rasa ma talent w tym kierunku, zaś nie dorówna talentowi w innym kierunku, lub twierdzenie (wracając do sensu tego wątku), że kobieta stworzona jest do... ogranicza wolność jednostki, więcej zaprzecza możliwości jednostki aby była kimś innym niż wskazuje na to jej płeć, rasa itd? Chcesz programować ludzi? Tacy powinni to a tacy tamto? Ku dobru społecznemu? Taki był plan komunistyczny. Władze naczelne wiedzą czego potrzebuje jednostka do szczęścia i koniec. Jednostka nie ma nic do gadania. Chcesz wykorzystywać różnice? Jak? Poprzez podkreślanie ich istnienia? A może tak pozwolić ludziom aby sami zdecydowali gdzie są ich mocne a gdzie słabe strony? >Ignorowanie faktu mojej plastycznej ułomności czyniło mnie głęboko nieszczęśliwym. Bardzo wielu Murzynów uczyniono nieszczęśliwymi zabraniając im uczyć się na uczelniach wyższych. Przecież nigdy nie dorównają białym intelektualnie! Postulujesz aby nie zmuszać Czarnego do nauki bo nie ma ku temu talentu. A jak ma? >Jestem za wykorzystywaniem naturalnych wrodzonych predyspozycji, a przeciw ubieraniu ludzi w jednakowe mundurki z czasów Mao. Jestem za autonomicznością jednostki, za tym aby to jednostka bez względu na swoją przynależność rasowo-kulturową mogła korzystać z wrodzonych talentów. Nie od rzeczy pytałam cię wcześniej nie wprost na jakiej podstawie tak swobodnie podzieliłeś ludzi i przypisałeś im twardo i z góry określone cechy. >>Ustawiasz sobie moment czasowy rozróżnienia ras wg własnego widzi mi się. Dlaczego więc wszyscy nie jesteśmy Afrykanami? Przecież stamtąd wyszedł człowiek? >Albowiem niektórzy po wyjściu z Afryki znacząco się zmienili. Niektórzy niekoniecznie na lepsze. Problem polega na tym, że obawiam się, iż to ty wiesz którzy, jak i czy na lepsze się zmienili. Takich ludzi się boję. >>Co do człowieczeństwa Aborygenów. Ludźmi są od niedawna >Ludźmi są od zawsze. Nie widzę powodu do brania odpowiedzialności za czyjeś wygłupy. Wg, tego co ty zwiesz faktem od 1960r. Wg mnie od zawsze. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Nie bierzesz pod uwagę bardzo istotnej kwestii. Ja nie postuluję aby wszystkim kazać biegać tak samo szybko, lub robić profesury. Postuluję aby każdy kto chce i potrafi, mógł bez przeszkód prawnych i społecznych biegać lub robić profesurę.Właśnie, kto potrafi. Zatem, dlaczego dla zadowolenia różnych ruchów i dla poprawności politycznej wprowadza się dyskryminację tzw. pozytywną? Dyskryminacja jest dyskryminacją, niezależnie od tego, czy nazwiemy ją pozytywną, czy też negatywną. Nie rozumiem dlaczego wielu młodych Amerykanów nie może studiować, gdyż mają nieszczęście mieć białą skórę, a uniwersytety są zmuszane do przyjmowania pewnej liczby kolorowych. To bezsens i nigdy tego nie zaakceptuję. > Czy nie rozumiesz, że twierdzenie iż określona rasa ma talent w tym kierunku, zaś nie dorówna talentowi w innym kierunku, lub twierdzenie (wracając do sensu tego wątku), że kobieta stworzona jest do... ogranicza wolność jednostki, więcej zaprzecza możliwości jednostki aby była kimś innym niż wskazuje na to jej płeć, rasa itd?Nie, nie rozumiem, jak statystyczne właściwości dużych populacji prowadzą do dyskryminacji. Dyskryminacja dokonywana jest z mocy prawa i jeśli prawo nie ogranicza możliwości jednostki, to dyskryminacji nie ma. Rozumowanie przeciwne prowadzi do kuriozalnych wniosków. > Chcesz programować ludzi? Tacy powinni to a tacy tamto? Ku dobru społecznemu? Taki był plan komunistyczny. Władze naczelne wiedzą czego potrzebuje jednostka do szczęścia i koniec. Jednostka nie ma nic do gadania.Wprost przeciwnie, co próbowałem Ci uzmysłowić. Jestem przeciw zmuszaniu ludzi do unifikacji, w tym zmuszaniu mnie do zajęć plastycznych. Chcę, aby każdy mógł poznać swoje uzdolnienia i mógł je rozwijać. > Bardzo wielu Murzynów uczyniono nieszczęśliwymi zabraniając im uczyć się na uczelniach wyższych. Przecież nigdy nie dorównają białym intelektualnie!W tej chwili dyskryminacja dotyczy białych studentów. > Postulujesz aby nie zmuszać Czarnego do nauki bo nie ma ku temu talentu. A jak ma?Jak ma, to niech się uczy i niech wygrywa najlepszy, niezależnie od koloru skóry. Dlaczego kolorowi mają obniżone kryteria wstępu na studia, a białym w biegu na 100m jakoś nikt nie pomaga? Segregacja biegaczy na kobiety i mężczyzn jest cool, a segregacja biegaczy na czarnych i białych jest passe? > Jestem za autonomicznością jednostki, za tym aby to jednostka bez względu na swoją przynależność rasowo-kulturową mogła korzystać z wrodzonych talentów.Masz w tym moje bezwarunkowe poparcie, włącznie z tym by plastyka w szkole była fakultatywna!  > Problem polega na tym, że obawiam się, iż to ty wiesz którzy, jak i czy na lepsze się zmienili. Takich ludzi się boję.Twoje obawy nie mają realnego uzasadnienia. Bać się powinnaś lewactwa odbierającego ludziom wolność i pieniądze. > Wg, tego co ty zwiesz faktem od 1960r. Wg mnie od zawsze.Faktem prawnym, co najwyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> - oraz to, że starzeją nam się matki, oj starzeją.  Ale nie tracą werwy .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Do odpowiedniego wieku dorósł wyż lat 80-tych, oraz ta część niżu lat 70-tych, która stwierdziła, że po prostu już pora. No proszę. To jednak o tym wiesz. Więc co z tą dzietnością? Martwić się, czy nie martwić? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Martwić się, czy nie martwić?Nie martwić się  . Cieszyć się, ze wyż rodzi, bo urodzi kolejny wyż, który urodzi kolejny wyż. Ale najbardziej cieszyć się tymi z lat 70-tych. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Cieszyć się, ze wyż rodzi
Wyż? Raczej wyżyk. W szczycie wyżu powojennego (1951) liczba urodzeń żywych na 1000 ludności wyniosła 31,0. W szczycie wyżu z lat 80 (1983) było to zaledwie 19,7. Ale cieszę się, cieszę. Bóg zapłać i za to.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > Wyż? Raczej wyżyk. W szczycie wyżu powojennego (1951) liczba urodzeń żywych na 1000 ludności wyniosła 31,0. W szczycie wyżu z lat 80 (1983) było to zaledwie 19,7. Ale cieszę się, cieszę. Bóg zapłać i za to.W czasie wyżu powojennego wskaźnik umieralności noworodków wynosił ponad 100, w latach 80-tych około 20, teraz około 7 (w jedych regionach wyższy, w innych niższy). Podobnie ma się trend śmiertelności kobiet w wieku rozrodczym. To trochę modyfikuje podane przez Ciebie dane "startowe", zresztą w korzystną dla nas stronę. To, co mnie martwi, to obecny kryzys, który łatwo moze odwrócić chęć, w niechęć rodzenia. I trudno będzie się dziwić. Dla mnie kluczowe jest, co się dalej z takim narodzonym obywatelem dzieje - czy ma właściwą opiekę zdrowotną, czy ma dostęp do edukacji. Powiększanie armii bezrobotnych i nierobotnych, biorców wszelkich zasiłków i rent, które może wszak na papierze ilustrować się optymistycznym słupkiem wzrostu ilości urodzeń to nie jest ten model, który by mnie cieszył. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> To trochę modyfikuje podane przez Ciebie dane "startowe", zresztą w korzystną dla nas stronę. Przykro mi, ale w niekorzystną. Podane przeze mnie dane dotyczą urodzeń żywych, co chyba przeoczyłaś. > Dla mnie kluczowe jest, co się dalej z takim narodzonym obywatelem dzieje - czy ma właściwą opiekę zdrowotną, czy ma dostęp do edukacji. Powiększanie armii bezrobotnych i nierobotnych, biorców wszelkich zasiłków i rent, które może wszak na papierze ilustrować się optymistycznym słupkiem wzrostu ilości urodzeń to nie jest ten model, który by mnie cieszył. Znam te zaklęcia. Sam je stosowałem. Dzięki nim mam tylko jedno dziecko, choć teraz, spoglądając wstecz, wiem, że z powodzeniem mógłbym mieć przynajmniej dwoje. Mądry Polak...  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) |
> Przykro mi, ale w niekorzystną. Podane przeze mnie dane dotyczą urodzeń żywych, co chyba przeoczyłaś.Wskaźnik umieralności niemowląt liczy się na 1000 żywo urodzonych dzieci. I te dane podałam. > >Dla mnie kluczowe jest, co się dalej z takim narodzonym obywatelem dzieje - czy ma właściwą opiekę zdrowotną, czy ma dostęp do edukacji. Powiększanie armii bezrobotnych i nierobotnych, biorców wszelkich zasiłków i rent, które może wszak na papierze ilustrować się optymistycznym słupkiem wzrostu ilości urodzeń to nie jest ten model, który by mnie cieszył.> Znam te zaklęcia. Sam je stosowałem. Dzięki nim mam tylko jedno dziecko, choć teraz, spoglądając wstecz, wiem, że z powodzeniem mógłbym mieć przynajmniej dwoje. Mądry Polak... I Ty byłeś autorem wątku "dlaczego kobiety nie chcą rodzić dzieci" czy jakoś podobnie? Gdzie Twoja wierygodność  Oglądając na codzień dziecięcą populację naszego kraju utwierdzam się dzień po dniu w słuszności takiej strategii myślenia. Dzieci mam zaś 2 x więcej niż Ty, a jeżeli wszystko będzie dobrze, wkrótce 3 x ...  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> > Przykro mi, ale w niekorzystną. Podane przeze mnie dane dotyczą urodzeń żywych, co chyba przeoczyłaś.> Wskaźnik umieralności niemowląt liczy się na 1000 żywo urodzonych dzieci. I te dane podałam. Masz rację. Zagalopowałem się. > I Ty byłeś autorem wątku "dlaczego kobiety nie chcą rodzić dzieci" czy jakoś podobnie? Gdzie Twoja wierygodność  Żałuję. Ale nie tego, że nie jestem wiarygodny. Chociaż z tą wiarygodnością to chyba trochę przesadziłaś. Czy o poezji wiarygodnie może się wypowiadać tylko poeta, o piłce piłkarz, a o miłości zakochany? > Dzieci mam zaś 2 x więcej niż Ty, a jeżeli wszystko będzie dobrze, wkrótce 3 x ...  Będzie dobrze! Tego Ci życzę. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > Masz rację.
Masz klasę.
> Żałuję. Ale nie tego, że nie jestem wiarygodny. Chociaż z tą wiarygodnością to chyba trochę przesadziłaś. Czy o poezji wiarygodnie może się wypowiadać tylko poeta, o piłce piłkarz, a o miłości zakochany?
To taki żarcik miał być, z tą wiarygodnością. Niemniej odbyłam kiedyś dyskusję z kolegą, który grzmiał o zgubnym wpływie środków antykoncepcyjnych w zasadzie na wszystko, a w szczególności na spadek liczebności populacji. Figiel w tym, że kolega miał w majątku syna-jedynaka, z racji wieku bez perspektyw na więcej, a ja już dwójkę dzieci. Jakoś mi ten Katon wtedy brzmiał koncertem Jankiela.
> Będzie dobrze! Tego Ci życzę.
Bóg zapłać za dobre słowo.
Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Coś a'propos:> wiadomosci(*),10933512,wiadomosc_prasa.html 3 tys zł. brutto! To kupa szmalu! Pieniądze mały wędrować za pacjentem, a tymczasem wdała się w to niewidzialna ręka rynku i lekarze wywędrowali za pieniędzmi. Wcale im się nie dziwię. Pozdrawiam P.S. I pomyśleć, że jeszcze parę lat temu, dorabiający w Pogotowiu pediatra, mnie, staremu koniowi, uratował życie.
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | > Ty wiesz co piszesz, czy postępujesz zgodnie z zasadą "znaczy nie wiedział, a powiedział"?Dzięki za powdpowiedź! Zabieram się po raz 27 za "Znaczy Kapitana"  PS. A plus nie tylko za to. Jestem facetem, ale nie tym z bajki Zaweckiego. Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) |
> Jestem facetem, ale nie tym z bajki Zaweckiego.Dziękuję  Moja wymian zdań z Zaweckim przypomniała mi nieodparcie "Birbante Rocca" Hrabiego ze "Znaczy ...", ten epizod z mijanym statkiem, z którym sobie mruganie "pogadał"... > Pozdrawiam serdecznie  Ja niemniej 
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | A kto im każe pracować na drugim etacie ? Przymusu pracy nie ma jeszcze w Polsce.
|
|
| |  | 10 na 10 | Beatus (2528 punktów) | A czy te statystyczne różnice w długości życia między płciami, nie są przypadkiem wynikiem stylu życia? Mężczyźni częściej nadużywają alkoholu, częściej brawurowo prowadzą samochody, popisują się wykonując głupie i ryzykowne rzeczy niszczące zdrowie a nawet życie. Nie wiem jaki jest wpływ tych tendencji płciowych na średnią wieku. Wiem jednak, że średnia jest bardzo wrażliwa na wartości skrajne. Więcej mógłby pokazać rozkład lub choćby kwartyle.
Sądzę jednak, że propagowanie równouprawnienia, w tym pozytywnym sensie, nie polegającego na tym by kobiety stały się mężczyznami, ale na tym byśmy wszyscy w pierwszej kolejności byli ludźmi, może wiele tu zdziałać. Jeśli chłopiec od najmłodszych lat nie będzie słyszał, że jest babą, zawsze gdy wyraża niezadowolenie z dyskomfortu, bólu, lub gdy się boi, mamy szansę, że ten chłopiec będąc później dorosłym mężczyzną też inaczej będzie spoglądał na siebie i swoje potrzeby. Pójdzie do lekarza na własnych nogach, a nie dopiero przy pomocy karetki - przecież facet nie skarży się na dolegliwości. Wybierze pracę gorzej płatną ale za to dającą satysfakcję i czas na odpoczynek, dzięki czemu nie będzie miał zawału w wieku 35 lat. Nie będzie skakał na główkę do rwącej rzeki bo trzeba udowodnić jakim jest się dzielnym. Sądzę, że i pijaństwo, jako sposób zapominania o problemach lub sposób na zapomnienie iż nie odniosło się sukcesu życiowego, byłoby rzadsze.
Jak dla mnie w świecie współczesnym, w cywilizacji, która nie wymaga ryzykowania życiem na co dzień i bycia najlepszym myśliwym w plemieniu, z propagowania androgynizmu psychicznego płynie więcej zalet niż wad.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 9 na 9 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > >???? Możesz to zdanie rozwinąć.> Oczywiście  > Wiki:We wszystkich społeczeństwach występuje generalna zależność, zgodnie z którą oczekiwana dalsza długość trwania życia w grupie kobiet przyjmuje większą wartość niż w grupie mężczyzn. Długość życia nie zależy od obowiązującego prawa a od predyspozycji genetycznych i może w pewnym stopniu od stylu życia i troski o swoje zdrowie. > Cytat:Do powstania różnicy w przeciętnej długości życia oprócz przyczyn podanych wyżej dołącza się nadumieralność mężczyzn w młodym wieku. Przyczyną tych śmierci jest brawura a także to że noworodki płci męskiej rodzą się słabsze. > A jednocześnie...> [cytat]W Polsce wiek emerytalny wynosi obecnie 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.Jest to pozostałość po poprzednich czasach. Nie ma żadnych powodów utrzymywania tej różnicy szczególnie w zawodach, które wymagają sprawności umysłowej. Można dyskutować jedynie patrząc na zawody wykorzystujące siłę fizyczną gdyż z wiekiem następuje spadek siły fizycznej z tym, że po 60 roku życia podobno spadek siły fizycznej następuje silniej u mężczyzn a wolniej u kobiet i w wieku około 70 lat siła fizyczna jest na równym poziomie. Niechęć do przedłużania wieku emerytalnego nie jest taka powszechna jak podają media. Kobiety wcale nie chcą odchodzić na emeryturę w wieku 60 lat. Bronią wcześniejszego wieku na ogół kobiety w wieku 50+ gdyż ich pozycja na rynku pracy jest zdecydowanie gorsza niż mężczyzn. Perspektywa przedłużenia o 5 lat życia bez dochodów nie jest przyjemna. Gdyby rząd zamiast straszyć przedłużeniem wieku emerytalnego dopłacałby np pracodawcy do składki emerytalnej za zatrudnionego starszego pracownika ( obu płci jednakowo) sytuacja starych ludzi na rynku pracy znacznie by się poprawiła i nie byłoby takiej presji na utrzymanie wczesnego wieku emerytalnego. O wcześniejszej emeryturze marzą na ogół przepracowane 30 latki gdyż to na nich spoczywa na ogół odpowiedzialność za dzieci, dom, rodzinę. Pracują na dwóch etatach i marzą o odpoczynku. Natomiast 60 latki mają już odchowane dzieci i jeżeli z powodu braku żłobków i przedszkoli nie są zmuszane do niańczenia wnuków to chętnie kontynuowały by pracę zawodową. Dopóki odpowiedzialność za wychowanie dzieci będzie spoczywać głównie na kobiecie o równych prawach kobiet i mężczyzn nie może być mowy. W ostatnim 20 leciu polikwidowano żłobki , przedszkola, świetlice, oraz wszelkie bezpłatne zajęcia pozalekcyjne dla dzieci. Z powodu dużego bezrobocia które w zdecydowanej większości obejmowało kobiety uznano, że te instytucje opieki nad dzieckiem nie są i nie będą potrzebne. Kobiety stoją więc przed wyborem czy mieć czy nie mieć dzieci i czy stać je będzie na żłobek czy przedszkole czy też będą musiały zrezygnować z pracy. To powoduje ich mniejszą przydatność na rynku pracy itd. itd. - błędne koło. Niestety o pseudo przywilejach decydują posłowie mężczyźni, namnożyli ich sporo pogarszając i tak złą sytuację kobiet w Polsce.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | Cóż za defetyzm  1. Oczywiście, że długość życia nie zależy od prawa, co nie zmienia faktu, że kobiety są uprzywilejowane pod względem długości życia. 2. Jeśli chodzi o wiek emerytalny, to wreszcie musi dotrzeć do ludzi, że nie jest tak, że całe życie trzeba wykonywać tę samą pracę (zawód). Można część życia pracować np. w kopalni, a część np. w biurze. Cięższa praca powinna być rekompensowana wyższą płacą, a tym samym wyższym kapitałem emerytalnym. 3. Generalnie Polacy nie mają zakorzenionego kultu pracy. Jesteśmy w Europie społeczeństwem, w którym najmniej jest osób pracujących. Większość osób woli przejść na wcześniejszą emeryturę, gdyż ma ona charakter urzędowy i nie zależy od zgromadzonego kapitału emerytalnego, więc po co się męczyć. Dopiero osobom będącym w kapitałowym systemie emerytalnym będzie zależeć na dłuższym okresie pracy, czyli osobom poniżej 40 lat. 4. A komu rząd ma zabrać, aby dopłacić starszym pracownikom? No komu? 5. Przepracowane 30-latki w większości uwierzyły w feministyczną mantrę, że same sobie ze wszystkim dadzą radę, więc są przepracowane i przez to często mało atrakcyjne. Może warto się zastanowić nad powrotem do modelu partnersko-rodzinnego?
|
|
| | | |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >4. A komu rząd ma zabrać, aby dopłacić starszym pracownikom? No komu? To nie jest takie proste. "Tu zabrać a tam dodać". Państwo płaci bezrobotnym, pomostówki itp. Czyli wydaje pieniądze i tak . Skierowanie tych pieniędzy w inne miejsce mogłoby skutkować mniejszymi wydatkami z budżetu. >5. Przepracowane 30-latki w większości uwierzyły w feministyczną mantrę, że same sobie ze wszystkim dadzą radę, więc są przepracowane i przez to często mało atrakcyjne. Może warto się zastanowić nad powrotem do modelu partnersko-rodzinnego? Oj tu pomieszałeś dokładnie. Feministkom marzy się partnerski model rodziny gdzie za dzieci i rodzinę w równym stopniu odpowiada kobieta i mężczyzna. Niestety, żyjemy w kraju gdzie patriarchat ma się dobrze i większa odpowiedzialność na ogół spada na kobietę. Jeszcze są w Polsce mężczyźni którym wydaje się, że są powołani do wyższych celów niż zajmowanie się własnymi dziećmi. Nie są już jedynym i najważniejszym źródłem utrzymania rodziny ale ciągle im się wydaje, że kobieta urodziła się po to by im służyć. Zmiany społeczne w tym kierunku mogłyby następować szybciej ale natrafiają na opór męskiej części naszych parlamentarzystów.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | Zawecki (4718 punktów) | > To nie jest takie proste.Właśnie, bo mało osób pracuje i płaci do budżetu, a dużo domaga się różnych form dopłat. > Feministkom marzy się partnerski modelPani Szczuka i partnerski model mają zbiór wspólny pusty. Na szczęście jest wciąż bardzo wiele normalnych kobiet, które będziemy kochać i uszczęśliwiać, o które będziemy dbać. A feministkom mówimy " No Pasaran"!
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > >Feministkom marzy się partnerski model> Pani Szczuka i partnerski model mają zbiór wspólny pusty.> Na szczęście jest wciąż bardzo wiele normalnych kobiet, które będziemy kochać i uszczęśliwiać, o które będziemy dbać.> A feministkom mówimy "No Pasaran"!  Coś Ci feministki nastąpiły na odcisk. Nie są takie straszne. Zapoznaj się z różnymi ruchami feministycznymi a wtedy przestaniesz się ich tak bać. Pozdrawiam feministycznie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Terebint (795 punktów) | A ja jestem przychylny ideom feminizmu, ale niestety nie znam żadnej feministki, więc tak na prawdę o tych paniach nie mogę się wypowiedzieć, a ciekawi mnie, jakie one tak naprawdę są.
> Zapoznaj się z różnymi ruchami feministycznymi a wtedy przestaniesz się ich tak bać.
A jeżeli chodzi o nasz kraj, to gdzie się można zapoznać z różnymi feministycznymi nurtami? Ja kiedyś szukałem i znalazłem tylko jedną stronkę w necie.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> > Zapoznaj się z różnymi ruchami feministycznymi a wtedy przestaniesz się ich tak bać.> A jeżeli chodzi o nasz kraj, to gdzie się można zapoznać z różnymi feministycznymi nurtami? Ja kiedyś szukałem i znalazłem tylko jedną stronkę w necie.www.oska.o(*)e=0&catid=9&navstart=0&search=* Jest jeszcze Partia Kobiet przyjmująca w swe szeregi światłych mężczyzn. albo www.feminoteka.pl/news.phpPozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> A ja jestem przychylny ideom feminizmu, ale niestety nie znam żadnej feministki, więc tak na prawdę o tych paniach nie mogę się wypowiedzieć, a ciekawi mnie, jakie one tak naprawdę są.Wydaje mi się, że są to pozory - że pod tą maską feminizmu kryją się prawdziwe kobiety - wrażliwe, delikatne i tajemnicze. Takie kocham. Babochłopy, to mieliśmy za komuny na kombajnach i budowach. Brrrr... Być może feministkom nie ułożyło się w życiu w kontaktach z płcią przeciwną i w ten właśnie sposób odreagowują swoją frustrację. Nie jestem fanem maskulinizacji kobiet - wydaje mi się, że są strasznie męskie. Badania genetyczne mogłyby również pomóc we właściwej diagnozie. A cała ta Partia Kobiet? Słyszałem kiedyś w TV wypowiedź Manueli Gretkowskiej. Nie powaliła mnie na kolana... Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | >Coś Ci feministki nastąpiły na odcisk. Nie są takie straszne. Zapoznaj się z różnymi ruchami feministycznymi a wtedy przestaniesz się ich tak bać. To nic osobistego, z zasady nie lubię agresywnych ideologicznie ruchów. Uważam, że kobiety i mężczyźni zostali powołani przez Naturę do współdziałania. A wszelkie ruchy oparte na agresji jednej płci przeciw drugiej nie służą współdziałaniu.
Mając do wyboru - bo wybór jest zawsze - kobiety zdolne do współpracy i te preferujące agresję wobec mężczyzn, wybieram współpracę, bo ona buduje.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Mając do wyboru - bo wybór jest zawsze - kobiety zdolne do współpracy i te preferujące agresję wobec mężczyzn, wybieram współpracę, bo ona buduje. Gdzieś Ty spotkał agresywne feministki? Były takie w XIX wieku bo musiały takie być. Czasem trzeba coś trochę przejaskrawić ale z agresją nie ma to nic wspólnego. Chyba, że za agresję uważasz sam fakt dopominania się o swoje prawa.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Gdzieś Ty spotkał agresywne feministki?Dzisiejszy wywiad z K.Szczuką na Onecie daje pokaz konfrontacyjnego feminizmu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że feminizm reprezentowany jest przez kilkadziesiąt różnych ideologicznie ruchów, ale na czele frontu są te najbardziej agresywne, zresztą kopiujące męski wzorce zachowań.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> ale na czele frontu są te najbardziej agresywne, zresztą kopiujące męski wzorce zachowań.  Ciekawy temat - skąd się to bierze? Mam kilka pomysłów, ale potrzebne byłyby badania genetyczne, psychologiczne, socjologiczne, wywiad środowiskowy oraz prześledzenie życiowej drogi(od dzieciństwa) zainteresowanej. Interesujące, że większość kobiet wcale tych ruchów nie popiera. Wygląda to więc na jakąś "mutację"... Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tronicki (280 punktów) | >Chyba, że za agresję uważasz sam fakt dopominania się o swoje prawa.
Czyli o nic innego jak przywileje kosztem innych bo o jakie "prawa" które nie bedą nikogo nic kosztowały tu chodzi ? Aby komuś coś dać, trzeba innym zabrać
|
|
| | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
>Chyba, że za agresję uważasz sam fakt dopominania się o swoje prawa.
Jakie prawa masz na myśli ?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >Mając do wyboru - bo wybór jest zawsze - kobiety zdolne do współpracy i te preferujące agresję wobec mężczyzn, wybieram współpracę, bo ona buduje. No dobra, ale jeśli niektórzy mężczyźni sami preferują "agresję" to gdzie Ty tu widzisz współpracę? Albo uważają, że kobieta jest tylko do dzieci. Ja na przykład nie chciałabym być przez kogoś uważana za "człowieka gorszego gatunku"... No ale nie ważne. Chodzi mi o to, by nie szufladkować ludzi ze względu na płeć, np mężczyzna to na pewno silny, mądry, a kobieta to kobieta.
>Uważam, że kobiety i mężczyźni zostali powołani przez Naturę do współdziałania. Mówisz o współdziałaniu w stylu: "to ja pójdę z kolegami na piwo po ciężkiej pracy, a ty upierzesz mi skarpetki"? Albo kto pierwszy wymyślił kawały "o blondynkach" albo "przychodzi baba do lekarza"?
Feministki walczą o swoje prawa, jeśli jakaś kobieta lubi grzebać w silniku to nie powinno się jej tego zabronić tylko ze względu na jej płeć...
|
|
| | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > No dobra, ale jeśli niektórzy mężczyźni sami preferują "agresję" to gdzie Ty tu widzisz współpracę?A czy musimy współpracować ze wszystkimi? Agresywne feministki i agresywnych samców należy eliminować z otoczenia i nie popierać w działaniach publicznych. > Chodzi mi o to, by nie szufladkować ludzi ze względu na płećRównież jestem przeciw segregacji płciowej w procesie wyborczym, eufemistycznie nazywanej parytetem. > Mówisz o współdziałaniu w stylu: "to ja pójdę z kolegami na piwo po ciężkiej pracy, a ty upierzesz mi skarpetki"?Każda forma współdziałania jest mile widziana, choć w dobie autopralek używanie kobiety do prania skarpetek uważam za skrajne marnotrawstwo cennych "zasobów" - ale piękny mizoginizm.  > Feministki walczą o swoje prawaTak, o prawa feministek
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >No dobra, ale jeśli niektórzy mężczyźni sami preferują "agresję" to gdzie Ty tu widzisz współpracę?> A czy musimy współpracować ze wszystkimi? Agresywne feministki i agresywnych samców należy eliminować z otoczenia i nie popierać w działaniach publicznych.No właśnie. Tylko, że tych drugich jest więcej, i czasami mają poparcie ze strony innych... > >Chodzi mi o to, by nie szufladkować ludzi ze względu na płeć> Również jestem przeciw segregacji płciowej w procesie wyborczym, eufemistycznie nazywanej parytetem.No właśnie, a to się czasem zdarza, np niektórzy starsi dziwią się mi, że się uczę informatyki... Na szczęście u rówieśników tego nie zauważyłam, chociaż zazwyczaj widać lekkie zdziwienie u płci przeciwnej  > >Mówisz o współdziałaniu w stylu: "to ja pójdę z kolegami na piwo po ciężkiej pracy, a ty upierzesz mi skarpetki"?> Każda forma współdziałania jest mile widziana, choć w dobie autopralek używanie kobiety do prania skarpetek uważam za skrajne marnotrawstwo cennych "zasobów" - ale piękny mizoginizm.  Chodzi o to, by kulturowo i stereotypowo kobiety nie były przyporządkowane do sprzątania i prania, a mężczyźni do "męskich" rzeczy, tylko żeby wszystko działało za zasadzie "dogadania się". Jeśli kobieta chce pracować na budowie: czemu nie? > >Feministki walczą o swoje prawa> Tak, o prawa feministek
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Tylko, że tych drugich jest więcej, i czasami mają poparcie ze strony innych...To tym bardziej trzeba kochać i dopieszczać tych mniej licznych "mniej agresywnych". W pozostałej części zgadzam się w zupełności, mimo że to już nie święto.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Pandorra (1289 punktów) | > Na szczęście jest wciąż bardzo wiele normalnych kobiet, które będziemy kochać i uszczęśliwiać, o które będziemy dbać.Różnie z tym dbaniem bywa i często na deklaracjach się kończy. A może by tak spróbować wyobrazić sobie siebie samego w roli kobiety? Na tydzień chociażby przejąć domowe obowiązki? Ale wszystkie, a nie wybrane. A kobieta w tym czasie będzie dbać i może nawet po głowie pogłaszcze. I pochwali. I powie, że takiego faceta będzie kochać, uszczęśliwiać i dbać. I będzie mogła wygłaszać paternalistyczne komentarze na stronie "Racjonalisty". > A feministkom mówimy "No Pasaran"!  Pasaran, pasaran, to tylko kwestia czasu. 
Nie pytaj co rząd może zrobić dla ciebie. Pytaj jak możesz temu zapobiec
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | > Na tydzień chociażby przejąć domowe obowiązki?Zadziwiają mnie kobiety stawiające "domowe obowiązki" na pierwszym miejscu relacji damsko-męskich. Smutne. > Pasaran, pasaran, to tylko kwestia czasu.Póki co, to dostałyście 0,24% mając 50% elektoratu.  Dając mi negatywne opinie (-) nie zwiększasz szansy na przekonanie mnie do swoich racji - słaba taktyka wyborcza. Nie odwzajemnię się tym samym, gdyż ja dopuszczam u innych posiadanie skrajnie odmiennego zdania. A nawet szanuję to.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Pandorra (1289 punktów) | > >Na tydzień chociażby przejąć domowe obowiązki?> Zadziwiają mnie kobiety stawiające "domowe obowiązki" na pierwszym miejscu relacji damsko-męskich. Smutne.Tragiczne, czyż nie? > >Pasaran, pasaran, to tylko kwestia czasu.> Póki co, to dostałyście 0,24% mając 50% elektoratu.  Schadenfreude? Smutne. > Dając mi negatywne opinie (-) nie zwiększasz szansy na przekonanie mnie do swoich racji - słaba taktyka wyborcza. Nie odwzajemnię się tym samym, gdyż ja dopuszczam u innych posiadanie skrajnie odmiennego zdania. A nawet szanuję to.Nie była to opinia negatywna za przeciwstawne poglądy, ale za paternalistyczny i pełen wyższości stosunek do problemu, jaki zresztą nadal prezentujesz. Dopuszczam u Ciebie posiadanie skrajnie odmiennego zdania, ale nie zamierzam za to chwalić. Taktyka wyborcza? To ja startuję w wyborach?
Nie pytaj co rząd może zrobić dla ciebie. Pytaj jak możesz temu zapobiec
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Różnie z tym dbaniem bywa i często na deklaracjach się kończy. A może by tak spróbować wyobrazić sobie siebie samego w roli kobiety? Na tydzień chociażby przejąć domowe obowiązki? Ale wszystkie, a nie wybrane. A kobieta w tym czasie......może zajmie się remontem domu, naprawą samochodu, odkurzacza, cieknącego kranu, wykonaniem gładzi, położeniem glazury, cięciem drzewek i żywopłotu, położeniem paneli i innymi "drobnymi" pracami domowymi. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >Różnie z tym dbaniem bywa i często na deklaracjach się kończy. A może by tak spróbować wyobrazić sobie siebie samego w roli kobiety? Na tydzień chociażby przejąć domowe obowiązki? Ale wszystkie, a nie wybrane. A kobieta w tym czasie...> ...może zajmie się remontem domu, naprawą samochodu, odkurzacza, cieknącego kranu, wykonaniem gładzi, położeniem glazury, cięciem drzewek i żywopłotu, położeniem paneli i innymi "drobnymi" pracami domowymi.No cóż, ja swoje biurko sama skręcałam, huśtawkę na wsi zresztą też, mnie facet niepotrzebny, u mnie w najbliższej rodzinie to raczej mnie się wzywa, gdy internet nawala, programy w telewizorze trzeba ustawić, komputer świruje...  Takie "drobne prace domowe" to tylko kwestia "chcenia". Jeśli ktoś ma zmysł techniczny i lubi majsterkować to poradzi sobie bez względu na płeć, a w międzyczasie mąż/chłopak może pozmywać naczynia, powycierać kurze, ugotować obiadek albo opiekować się przez kilka godzin dzieckiem...  Tylko że właśnie to jest problemem, "kobieta sobie NA PEWNO nie poradzi, bo jest kobietą, więc lepiej niech się dziećmi opiekuje". Z tego co słyszę kobietom czasami ciężko jest w "męskich" zawodach, czasami w ogóle nie traktuje się ich na serio...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | >kobietom czasami ciężko jest w "męskich" zawodach, czasami w ogóle nie traktuje się ich na serio... Generalnie dobrze mi się współpracuje z kobietami, a w branży budowlanej to nawet zdecydowanie preferuję kobiece szefowe.
Jednak są sytuacje kiedy kobiety zajmują się działaniami, które kompletnie im nie leżą i na których się nie znają. Często działam w branży informatycznej i teraz jest taka moda, aby wszystko załatwiać przez infolinie i inne gadające słuchawki. No i niestety muszę powiedzieć, że od pewnego czasu jest z tym tragedia - jak trafiam na kobietę to w 3/4 przypadków muszę dzwonić ponownie. Ale nie dlatego, że to kobieta, ale dlatego, że już po 3 zdaniach technicznych wychodzi na jaw kompletny brak kompetencji.
Przykład z ostatniego tygodnia - nowy notebook bez systemu nie widzi dysku. 1. Rozmawiam z miłą panią - konkluzja: jutro przyjedzie kurier i zabierze sprzęt. 2. Dzwonię ponownie i trafiam na pana - konkluzja: w tym modelu trzeba od razu zrobić aktualizację BIOS-u. Zrobione - wszystko działa, bez wożenia sprzętu po całej Polsce.
I jak po czymś takim słyszę, że kobiety są dyskryminowane, bo statystycznie otrzymują niższe wynagrodzenia na tych samych stanowiskach, to szlag mnie trafia i mówię sobie - i bardzo dobrze!
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | No dobra, ale czy te panie są jakimiś informatycznymi geniuszami, czy to po prostu dziewczynki wychowane na zabawach w dom i gotowanie? Jak z niektórymi mężczyznami gadam na tematy związane z informatyką to też zdarza im się nie wiedzieć o co chodzi, i kto tu jest niby lepszy?
To zależy od jednostki, chłopaki grają w gry komputerowe, a dziewczynki grają w klasy, no i kto ma tu mieć większą wiedzę? Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | Jak dla mnie to nie jest spór ideologiczny - niech każdy robi to, co potrafi najlepiej. Płeć ma znaczenie, ale akurat nie w tym. Nie moją sprawą jest wybieranie dzieciom zabaw. Jeśli są dziewczyny dobre w informatyce, to dawać ich tu jak najwięcej!
Chętnie zatrudniłbym albo współpracowałbym z kobiecymi informatykami, bo towarzystwo mieszane jest lepsze niż stricte męskie. Z różnych powodów.
Niestety realia są nieco inne. Kobiety, jeśli już są w informatyce, silnie preferują wielkie korporacje. W swojej praktyce spotkałem ze dwie setki informatyków, tylko 3 były kobietami, a tylko jedna była dobra i to w czasach, kiedy komputery były większe od szafy teściowej. Jak powiedziałem, nie jest to do końca fajne, więc trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny chcące być świetnymi informatykami!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Jak dla mnie to nie jest spór ideologiczny - niech każdy robi to, co potrafi najlepiej. Płeć ma znaczenie, ale akurat nie w tym. Nie moją sprawą jest wybieranie dzieciom zabaw.Z tymi zabawami to także zależy od rówieśników. Jeśli wszystkie koleżanki w przedszkolu mają swoją lalkę barbie to każda chce ją mieć, jak wszyscy koledzy mają super "wyścigówy" to taki chłopczyk też chce je mieć. No ale cóż, są głupie kobiety, są też głupi faceci, ale dlaczego z powodu tych pierwszych i poparcia drugich kobiety mądre i wykształcone mają być zrównywane do idiotek i mieć gorsze szanse np przy dostawaniu pracy? Także te pisemka dla nastolatek ogłupiają, zaglądał ktoś kiedyś do nich? "makijaż jak u Dody" "znajdź chłopaka marzeń" "jak zrobić z kumpelami i fajnymi kolesiami impre", masakra... A potem się dziwię, że po ulicach chodzą same "pustaki"  > Jeśli są dziewczyny dobre w informatyce, to dawać ich tu jak najwięcej!Ja mogę być?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Wszystko święta prawda!  > Ja mogę być?  Daj CV na priva - zobaczymy co da się zrobić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Daj CV na priva - zobaczymy co da się zrobić.CV? Na razie jestem z tych "uczących się", ale za parę lat zobaczymy
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kieszniewski (10939 punktów) | >No dobra, ale czy te panie są jakimiś informatycznymi geniuszami, czy to po prostu dziewczynki wychowane na zabawach w dom i gotowanie? Jak z niektórymi mężczyznami gadam na tematy związane z informatyką to też zdarza im się nie wiedzieć o co chodzi, i kto tu jest niby lepszy? >To zależy od jednostki, chłopaki grają w gry komputerowe, a dziewczynki grają w klasy, no i kto ma tu mieć większą wiedzę? Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni...
No dobra,ale przyznajmy,że większość dziewczynek NIE CHCE grać w gry komputerowe,NIE CHCE rozbijać namiotu,NIE CHCE wymienić żarówki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > No dobra,ale przyznajmy,że większość dziewczynek NIE CHCE grać w gry komputerowe,NIE CHCE rozbijać namiotu,NIE CHCE wymienić żarówki.Tego nie wiemy. Widzimy i słyszymy, jakie cechy "wzmacniają" rodzice i inni dorośli w dzieciach. Kiedy do pokoju, w którym siedzą goście wchodzi dziewczynka w wieku, powiedzmy, przedszkolnym zwykle słyszymy "jaka ładna panienka, jaka śliczna sukienka.... itd" Jeszcze nie słyszałam, zeby ktoś w ten sposób skwitował pojawienie się chłopca ("jaki ładny chłopczyk, co za śliczne spodenki"). Oczywiście to moje spostrzeżenia, a nie wyniki badań nad populacją. Dziewczynka częstowana papką o "śliczości" i "grzeczności", jako jej głównych przymiotach, zwłaszcza w wieku, kiedy autortet dorosłych jest bardzo silny - głupieje. Bywa, że usłyszy jeszcze - "a coś tys się tak wybrudziła, jak jakieś chłopaczysko", "dziewczynki nie chodzą po drzewach". Jak się odpowiednio wcześnie powstrzyma taką dziewczynkę przed nauką wymiany żarówki, zapoznaniem się z tajnikami prądu elektrycznego, obsługą śrubokręta i młotka - trudno sie dziwić, że potem nie chcą wykręcić śruby. Miałam w życiu ogromne szczęście, że w dzieciństwie traktowano mnie jak człowieka, nie dziewczynkę. Nie miałam być śliczna i grzeczna, tylko mądra i dzielna. Z taką samą apropatą witano moje zamiłowanie do robótek ręcznych, jak i prac stolarskich.  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> No dobra,ale przyznajmy,że większość dziewczynek NIE CHCE grać w gry komputerowe Co Ty wygadujesz! Dziewuchy szaleją za Call of Duty i nie potrafią zrozumieć co te chłopaczyska widzą w tych SIMS-ach.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >No dobra, ale czy te panie są jakimiś informatycznymi geniuszami, czy to po prostu dziewczynki wychowane na zabawach w dom i gotowanie? Jak z niektórymi mężczyznami gadam na tematy związane z informatyką to też zdarza im się nie wiedzieć o co chodzi, i kto tu jest niby lepszy?> >To zależy od jednostki, chłopaki grają w gry komputerowe, a dziewczynki grają w klasy, no i kto ma tu mieć większą wiedzę? Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni...> No dobra,ale przyznajmy,że większość dziewczynek NIE CHCE grać w gry komputerowe,NIE CHCE rozbijać namiotu,NIE CHCE wymienić żarówki.Kobiety w islamie NIE CHCĄ chodzić bez tego czegoś zakrywającego całe ciało, NIE CHCĄ także modlić się z mężczyznami... Ja mogę na tej zasadzie  Skąd możesz wiedzieć że nie chcą? Pytałeś się kiedyś jakieś dziewczynki czy woli pograć w Simsy z koleżankami, czy iść do sklepu? Zachowanie każdego osobnika zależy od wychowania, chyba raczej to do chłopców mówi się "będziesz silny jak tatuś" niż do dziewczynek, prawda? Jeśli dziewczynka widzi, że tatuś i brat budują latawiec a mamusia sprząta, to raczej będzie taka jak mama, prawda? Albo przy próbie wzięcia udziału w "przedsięwzięciu" zostanie skwitowana słowami "kobiety nie budują latawców/nie grają w gry/nie rozbijają namiotu/nie wymieniają żarówek"... Dlaczego? Przecież z żarówką to tylko kwestia posiadania drabiny i nowej żarówki, nie trzeba mieć zaliczonych żadnych kursów ani nic... Jeśli od maleńkości wpoi się dziecku, że chłopaki to a dziewczynki tamto to raczej zostanie to u dziecka w psychice na długo. I jak taki chłopczyk dorośnie będzie uważał, że dziewczyny to na pewno nie grają w gry, bo są dziewczynami/panie nie mogą bawić się młotkiem i wiertarką, bo od tego są mężczyźni... A potem się dziwicie skąd do cholerci biorą się te wszystkie feministki... Jeśli dziewczynce "z zasady" będzie się kupowało lalki barbie i "rushoffe" kucyki zamiast klocków lego, "małego fizyka" i zdalnie sterowanych maszyn (niekoniecznie samochodzików, chociaż ich jest najwięcej) to nie dziwcie się potem, że nie wykazują one w tych dziedzinach żadnego zainteresowania.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >I jak po czymś takim słyszę, że kobiety są dyskryminowane, bo statystycznie otrzymują niższe wynagrodzenia na tych samych stanowiskach, to szlag mnie trafia i mówię sobie - i bardzo dobrze!
Hej- nie o to chodzi- nie mnie w każdym razie. Chodzi o jednakowe wynagrodzenia dla pracowników o porównywalnych kwalifikacjach.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> No cóż, ja swoje biurko sama skręcałam, huśtawkę na wsi zresztą też,Gratuluję. Powinien to zrobić Twój facet. > mnie facet niepotrzebny,Potrzebny, potrzebny...  > u mnie w najbliższej rodzinie to raczej mnie się wzywa, gdy internet nawala, programy w telewizorze trzeba ustawić, komputer świruje...  Zdolna jesteś. > Takie "drobne prace domowe" to tylko kwestia "chcenia". Jeśli ktoś ma zmysł techniczny i lubi majsterkować to poradzi sobie bez względu na płeć, a w międzyczasie mąż/chłopak może pozmywać naczynia, powycierać kurze, ugotować obiadek albo opiekować się przez kilka godzin dzieckiem...  Zgoda, ale w imię czego mamy zamieniać się rolami, coś sobie udowadniać - nie rozumiem.  > Tylko że właśnie to jest problemem, "kobieta sobie NA PEWNO nie poradzi, bo jest kobietą, więc lepiej niech się dziećmi opiekuje". Z tego co słyszę kobietom czasami ciężko jest w "męskich" zawodach, czasami w ogóle nie traktuje się ich na serio...Wcale nie uważam, że kobieta sobie nie poradzi. Może nawet lepiej, niż mężczyzna. Tylko pytam - po co u licha(na miłość boską)??? Żeby udowodnić, że potrafi? Ja też potrafię robić to, co "należy" do kobiety. Jeżeli jest nas dwoje, to role są rozpisane. Nie przez czyjeś widzimisię - przez naturę, przez ewolucję, przez historię gatunku ludzkiego. Po co to zmieniać? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >No cóż, ja swoje biurko sama skręcałam, huśtawkę na wsi zresztą też,> Gratuluję. Powinien to zrobić Twój facet.No właśnie, i to mnie irytuje, "to powinien zrobić facet, a tamto powinna zrobić kobieta"... A dlaczego? Zamiast latać z odkurzaczem i ściereczką wolę "skręcić biurko" albo pogrzebać w kabelkach. Jedyna praca, której się nie tknę, to taka w której jest dużo czarnego smaru  > >mnie facet niepotrzebny,> Potrzebny, potrzebny...  Do skręcania biurka nie potrzebny na pewno  > >u mnie w najbliższej rodzinie to raczej mnie się wzywa, gdy internet nawala, programy w telewizorze trzeba ustawić, komputer świruje...  > Zdolna jesteś.I dlaczego niby miałabym tego nie robić? Dlatego, że nie jestem facetem? > >Takie "drobne prace domowe" to tylko kwestia "chcenia". Jeśli ktoś ma zmysł techniczny i lubi majsterkować to poradzi sobie bez względu na płeć, a w międzyczasie mąż/chłopak może pozmywać naczynia, powycierać kurze, ugotować obiadek albo opiekować się przez kilka godzin dzieckiem...  > Zgoda, ale w imię czego mamy zamieniać się rolami, coś sobie udowadniać - nie rozumiem.  To nie jest udowadnianie niczego, jeśli kobieta lubi majsterkować i umie naprawić cieknący kran to po co jakiś facet miałby się do tego mieszać? Będzie stał i uszczelki podawał? W międzyczasie taki pan mógłby poczekać na naprawę i poodkurzać pokój, niby dlaczego miałby tego nie robić? Bo "jest facetem"? > Wcale nie uważam, że kobieta sobie nie poradzi. Może nawet lepiej, niż mężczyzna. Tylko pytam - po co u licha(na miłość boską)???Jeśli poradzi sobie lepiej niż mężczyzna to czemu miałaby tego nie robić? Bo panom ich duma nie pozwala? Jeśli pani jest dobra w zadaniu X, a pan w zadaniu Y, to chyba kobieta powinna zajmować się sprawami związanymi z X, bez względu na to, czy to będzie prowadzenie samochodu, wiercenie dziur w ścianie, malowanie pokoju... Jeśli ktoś woli pracować zamiast siedzieć w domu z dziećmi to dlaczego bronić tego takiej osobie? W tym czasie mąż może się dziećmi zająć. To może być "kwestia uzgodnienia"... > Ja też potrafię robić to, co "należy" do kobiety. Jeżeli jest nas dwoje, to role są rozpisane. Nie przez czyjeś widzimisię - przez naturę, przez ewolucję, przez historię gatunku ludzkiego. Po co to zmieniać?Więc jeśli potrafisz to czemu tego nie robisz? Bo "jesteś facetem"? Jeśli ma pan żonę (załóżmy, że pan ma  ) i jej odpowiadają "babskie" zajęcia to ja nie wnikam, ale czemu innym zabronić odwrócenia ról? Może to być nawet bardziej korzystne niż w klasycznym modelu...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> No właśnie, i to mnie irytuje, "to powinien zrobić facet, a tamto powinna zrobić kobieta"... A dlaczego? Zamiast latać z odkurzaczem i ściereczką wolę "skręcić biurko" albo pogrzebać w kabelkach.Zgoda - ustalmy więc, że każdy robi to, co lubi. Odpowiada? Tyle, że facet wcale nie musi lubić odkurzania, gotowania, zmywania i prania. Może też woli to, co Ty? A co z resztą prac - losowanie czy służąca? > Jedyna praca, której się nie tknę, to taka w której jest dużo czarnego smaru A jednak... Też nie przepadam. Ostatnio bawiłem się przy wymianie miski olejowej w samochodzie. > I dlaczego niby miałabym tego nie robić? Dlatego, że nie jestem facetem?Jeśli to lubisz, nie mam nic przeciwko. Gorzej, jeśli jesteś zmuszona to robić, zmuszona brakiem właśnie faceta. > Takie "drobne prace domowe" to tylko kwestia "chcenia". Jeśli ktoś ma zmysł techniczny i lubi majsterkować to poradzi sobie bez względu na płeć, a w międzyczasie mąż/chłopak może pozmywać naczynia, powycierać kurze, ugotować obiadek albo opiekować się przez kilka godzin dzieckiem...  A jeśli on tego nie lubi? > Jeśli ktoś woli pracować zamiast siedzieć w domu z dziećmi to dlaczego bronić tego takiej osobie? W tym czasie mąż może się dziećmi zająć. To może być "kwestia uzgodnienia"...Oczywiście masz rację. Oboje mogą pracować, a dziecko do żłobka lub do przedszkola. U nas tak było. > >Ja też potrafię robić to, co "należy" do kobiety. Jeżeli jest nas dwoje, to role są rozpisane. Nie przez czyjeś widzimisię - przez naturę, przez ewolucję, przez historię gatunku ludzkiego. Po co to zmieniać?> Więc jeśli potrafisz to czemu tego nie robisz? Bo "jesteś facetem"?Nie - mam tyle innych obowiązków w domu, że nie jestem w stanie robić wszystkiego. A moja żona nie przepada np. za staniem na rusztowaniu i docieplaniem ścian. Z przyjemnością jednak stwierdzę, że zawsze mi pomaga i nigdy nie brzydziła się typowo "męskich" prac. > Jeśli ma pan żonę (załóżmy, że pan ma ) i jej odpowiadają "babskie" zajęcia to ja nie wnikam, ale czemu innym zabronić odwrócenia ról?Broń Boże - nie zabraniam. Stwierdziłem tylko (nie odkrywając zresztą Ameryki), że do niektórych prac bardziej predysponowani są mężczyźni. Oczywiście są wyjątki, potwierdzające tylko regułę. Kobiety na polowanie a mężczyźni do szycia ubrań ze skór!!! > Może to być nawet bardziej korzystne niż w klasycznym modelu...Właśnie - może...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Kobiety na polowanie a mężczyźni do szycia ubrań ze skór!!! >Może to być nawet bardziej korzystne niż w klasycznym modelu...Mnie akurat dużo bardziej odpowiada koncepcja polowania niż szycia  A w kwestii obowiązków domowych pozostaje kompromis- ale kiepskim w jego osiąganiu argumentem będzie stwierdzenie "bo to należy do kobiet".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Zgoda - ustalmy więc, że każdy robi to, co lubi. Odpowiada?> Tyle, że facet wcale nie musi lubić odkurzania, gotowania, zmywania i prania. Może też woli to, co Ty?Jeśli ani facet ani kobieta nie lubi zmywania to dlaczego kobieta ma to robić? Dlaczego facet nie może? Dlatego, że "nie jest kobietą a to kobiece zajęcie"? > A co z resztą prac - losowanie czy służąca?W większości przypadków te "prece domowe" podpadają mi pod to drugie słowo... "Kobieta więc robi to i to, facet tego nie robi". > Też nie przepadam. Ostatnio bawiłem się przy wymianie miski olejowej w samochodzie.I widzisz, ja nawet nie wiedziałam że coś takiego istnieje, gdyż nikt mi o tym nie mówił, bo jestem KOBIETĄ. Za to ciocia chciała mi wcisnąć jakiś "najnowszy numer" gazetki i pytała się mnie co to za baba na okładce, skąd to miałam wiedzieć?  I założe się, że ona też była wychowywana w "klasycznym modelu"... > Jeśli to lubisz, nie mam nic przeciwko. Gorzej, jeśli jesteś zmuszona to robić, zmuszona brakiem właśnie faceta.No właśnie o to chodzi, JA TO LUBIĘ. I jak mówię o tym innym (starszym) to się dziwią jak dziewczyna może robić takie rzeczy... Spójrz na to z innej strony: żona jest zmuszona myć naczynia, gdyż ma męża i on się zajmuje "męskimi zajęciami". > A jeśli on tego nie lubi?Czyli nielubienie czegoś przez mężczyznę jest ważniejsze od nielubienia czegoś przez kobietę? > Oczywiście masz rację. Oboje mogą pracować, a dziecko do żłobka lub do przedszkola.> U nas tak było.Jeśli mogę spytać, tatuś nie mógł się zaopiekować dzieckiem? Co mu szkodzi, przecież to chyba "łatwiejsze" niż jakaś praca... > Nie - mam tyle innych obowiązków w domu, że nie jestem w stanie robić wszystkiego. A moja żona nie przepada np. za staniem na rusztowaniu i docieplaniem ścian. Z przyjemnością jednak stwierdzę, że zawsze mi pomaga i nigdy nie brzydziła się typowo "męskich" prac.No, "zuch dziewczyna"  Chodzi o to, by nie "bronić" kobietom robienia męskich rzeczy tylko dlatego, że "nie są mężczyznami"  > Stwierdziłem tylko (nie odkrywając zresztą Ameryki), że do niektórych prac bardziej predysponowani są mężczyźni. Oczywiście są wyjątki, potwierdzające tylko regułę.Moim zdaniem takie prace to tylko i wyłącznie te siłowe, gdyż w większości przypadków mężczyzna jest silniejszy. Jednak przy wkręcaniu żarówek siła nie jest w ogóle potrzebna, przy dokręceniu śrubki też nie (nawet dokręcać za bardzo się nie opłaca, bo przy zbyt dużym nacisku wszystko może popękać, prawie tak kiedyś zrobiłam  ) więc zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą np. skręcić biurko, potrzebne elementy są, instrukcja jest, tylko trzeba się domyśleć co jest do czego, i w tym cała zabawa  > Kobiety na polowanie a mężczyźni do szycia ubrań ze skór!!!Wiesz, teraz to właśnie tak wygląda, mężczyźni szyją, tylko zamiast ubrań tworzą strony internetowe, samochody, różne fajne rzeczy, a kobietom przypadły te gorsze zajęcia...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | OJ Alpha, gdybym był młodszy i kawalerem to chyba bym Ci się oświadczył  Pozdrawiam adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> OJ Alpha, gdybym był młodszy i kawalerem to chyba bym Ci się oświadczył  A kto myłby naczynia? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >OJ Alpha, gdybym był młodszy i kawalerem to chyba bym Ci się oświadczył  > A kto myłby naczynia?Zmywarka. Ja też umiem w razie czego  Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > OJ Alpha, gdybym był młodszy i kawalerem to chyba bym Ci się oświadczył  Przyjmuję to jako komplement
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Jeśli ani facet ani kobieta nie lubi zmywania to dlaczego kobieta ma to robić?A gdzie ja napisałem coś takiego??? > I widzisz, ja nawet nie wiedziałam że coś takiego istnieje, gdyż nikt mi o tym nie mówił, bo jestem KOBIETĄ.Mogłaś zapytać tatę - z pewnością wytłumaczyłby. I od tego należałoby zacząć... > I założę się, że ona też była wychowywana w "klasycznym modelu"...To nie jest, według mnie, kwestia modelu wychowania ale indywidualnych wyborów/zainteresowań. > No właśnie o to chodzi, JA TO LUBIĘ.Rozumiem. > Spójrz na to z innej strony: żona jest zmuszona myć naczynia, gdyż ma męża i on się zajmuje "męskimi zajęciami".W takim razie nic nie stoi na przeszkodzie, by poinformowała męża, że chce zająć się "męskimi zajęciami" lub zastrajkowała i nie robiła nic. Różne konfiguracje są tu możliwe, żadnej opcji nie wykluczam. Kwestia umowy. Jeżeli chodzi o moją żonę, to woli "kobiece prace". Tu nie ma sporu. > >A jeśli on tego nie lubi?> Czyli nielubienie czegoś przez mężczyznę jest ważniejsze od nielubienia czegoś przez kobietę?Skąd taki wniosek? Napisałem tylko, że on również może nie lubić tego, czego nie lubisz Ty. > Jeśli mogę spytać, tatuś nie mógł się zaopiekować dzieckiem? Co mu szkodzi, przecież to chyba "łatwiejsze" niż jakaś praca...Mógł tatuś, mogła mamusia - nie w tym problem. Oczywiście, że mogłem(i chciałbym) - niestety, to była konieczność. Trzeba pracować, by "mieć co do garnka włożyć". > No, "zuch dziewczyna" Chodzi o to, by nie "bronić" kobietom robienia męskich rzeczy tylko dlatego, że "nie są mężczyznami" Broń Boże - moja żona nigdy nie stroniła od tego. Pamiętam, jak kuliśmy posadzkę w piwnicy... > ...zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą np. skręcić biurko, potrzebne elementy są, instrukcja jest, tylko trzeba się domyśleć co jest do czego, i w tym cała zabawa  Z biurkiem sprawa jest oczywista - to nawet dziecko potrafi skręcić. Ja piszę o pracach budowlanych, mechanice samochodowej, ślusarzach i tokarzach. Zbyt wielu kobiet nie widać na budowach(oprócz kierowników), w warsztatach obsługi samochodów, przy maszynach. A przecież nikt nie może zabronić im uczęszczania do szkół zawodowych. Jak sądzisz - dlaczego tak jest? > Wiesz, teraz to właśnie tak wygląda, mężczyźni szyją, tylko zamiast ubrań tworzą strony internetowe, samochody, różne fajne rzeczy, a kobietom przypadły te gorsze zajęcia...Patrz wyżej - wolny wybór szkoły. Polecam. Pozostanę zwolennikiem tradycyjnego, istniejącego od pokoleń, podziału ról. Oczywiście za obopólną zgodą. Tobie życzę zaś udanego związku. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Może jeszcze dodam, że do trzydziestego roku życia byłem kawalerem. Sam sprzątałem, gotowałem, prałem, szyłem. Samodzielnie uszyłem sobie spodnie. Do tej pory zresztą szyję na maszynie. Uważam, że mężczyźni są bardziej wszechstronni. Zwróć uwagę, że to mężczyźni są szefami kuchni w znanych restauracjach, kreatorami mody. Znasz wybitne kobiety malarzy (malarki?)?
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > Uważam, że mężczyźni są bardziej wszechstronni. Zwróć uwagę, że to mężczyźni są szefami kuchni w znanych restauracjach, kreatorami mody. Znasz wybitne kobiety malarzy (malarki?)?"Bogdan, byś się wstydził". Kobiety dostały szansę "zaistnienia" na rynku przyzwoitej i twórczej paracy mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) od międzywojnia, a tak serio-po drugiej wojnie światowej. Gdyby determinacja nie wypchnęła Marii Skłodowskiej za granicę - w Polsce nie mogłaby studiować, pewnie byłaby guwernantką, a potem żoną. Ile się takich Marii zmarnowało - strach pomyśleć. Kobiety dopiero zaczynają. Co dalej - jak się ta struktura "wszechstronności" rozłoży - okaże się po jakiś 100-200 latach. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > >Uważam, że mężczyźni są bardziej wszechstronni. Zwróć uwagę, że to mężczyźni są szefami kuchni w znanych restauracjach, kreatorami mody. Znasz wybitne kobiety malarzy (malarki?)?> "Bogdan, byś się wstydził".Nie wstydzę się stwierdzenia faktu, choćby był niewygodny dla kogoś. > Kobiety dostały szansę "zaistnienia" na rynku przyzwoitej i twórczej paracy mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) od międzywojnia, a tak serio-po drugiej wojnie światowej.Być może masz rację - nie mam pewności. Zbyt mało czasu, jak wnioskuję, by zdobyć zawód, powiedzmy, jubilera, projektanta mody, kucharza, matematyka, fizyka.  Trochę naciągany argument... Można byłoby wytłumaczyć to na dwa sposoby. Po pierwsze - mężczyźni faktycznie są lepsi w tych zawodach. Po drugie - dyskryminacja i ostracyzm. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Lubię impresjonizm w malarstwie. Czy kobietom nie było wolno wówczas malować??? To dla Ciebie: en.wikiped(*)unker_-_The_Pool,_Medfield.jpgP.S.,P.S: Coś z Twojej dziedziny. Ile znasz kobiet chirurgów i jaki procent ogółu chirurgów stanowią? Czy od IIWŚ mało było czasu na wykształcenie kobiet chirurgów?
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) | > >"Bogdan, byś się wstydził".> Nie wstydzę się stwierdzenia faktu, choćby był niewygodny dla kogoś.Bogdan, dobrze się zastanów... Aż tak dobrze znasz środowisko zawodowych kucharzy, projektantów, współczesnych malarzy... > Być może masz rację - nie mam pewności.No to sprawdź! Mojej babci przed wojną nie pozwolili studiować medycyny! > Zbyt mało czasu, jak wnioskuję, by zdobyć zawód, powiedzmy, jubilera, projektanta mody, kucharza, matematyka, fizyka. Trochę naciągany argument...> Można byłoby wytłumaczyć to na dwa sposoby.> Po pierwsze - mężczyźni faktycznie są lepsi w tych zawodach.> Po drugie - dyskryminacja i ostracyzm.A słowo "nieufność" Ci tu nie pasuje? > P.S.,P.S: Coś z Twojej dziedziny. Ile znasz kobiet chirurgów i jaki procent ogółu chirurgów stanowią? Czy od IIWŚ mało było czasu na wykształcenie kobiet chirurgów?Najwybitniejszym chirurgiem dziecięcym była po wojnie w naszym kraju prof. Poradowska. W najbliższym mi oddziale chirurgii kobiety stanowią 50% składu. W starszej kadrze jest ich mniej, w młodszej stanowią większość. Na studiach medycznych zniechęca się kobiety (i to w sposób niewybredny) do specjalizacji chirurgicznej. Kiedy szukałam pracy, zostałam wypchnięta przez profesora z oddziału, gdzie odrabiałam staż, z rekomendacjami do innego profesora, który miał wakat. Po rozmowie wstępnej tenze wyraził się bardzo dobrze o moich kwalifikacjach, po czym powiedział: "ale rozumie Pani oczywiście, że jeżeli na to miejsce zgłosi się jakiś mężczyzna, to przyjmę jego,a nie Panią?". Ciekawe, ilu panów usłyszało taki tekst (z odpowiednim odwróceniem płci) w rozmowie z potencjalnym pracodawcą? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | "Z ostatniej chwili" : Kucharzem Roku 2008 w Polsce została w wyniku konkursu przeprowadzonego w dniu 5.02.2009 Anna Martynowska. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Kucharzem Roku 2008 w Polsce została w wyniku konkursu przeprowadzonego w dniu 5.02.2009 Anna Martynowska.  Bardzo się cieszę, lecz "jedna jaskółka wiosny nie czyni". Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Przecinając wszelkie spekulacje stwierdzę, że jestem zwolennikiem dalszej ekspansji kobiet we wszystkich dziedzinach życia. Uważam, że czynią ludzkość bardziej ludzką.
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Kucharzem Roku 2008 w Polsce została w wyniku konkursu przeprowadzonego w dniu 5.02.2009 Anna Martynowska.> Bardzo się cieszę, lecz "jedna jaskółka wiosny nie czyni".> Pozdrawiam - Zbyszek  > P.S: Przecinając wszelkie spekulacje stwierdzę, że jestem zwolennikiem dalszej ekspansji kobiet we wszystkich dziedzinach życia. Uważam, że czynią ludzkość bardziej ludzką.Też jestem za dalszą ekspansją kobiet, również w kuchni...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >P.S: Przecinając wszelkie spekulacje stwierdzę, że jestem zwolennikiem dalszej ekspansji kobiet we wszystkich dziedzinach życia. Uważam, że czynią ludzkość bardziej ludzką.> Też jestem za dalszą ekspansją kobiet, również w kuchni...  Ja też jestem, ale często jak leci "Moda na sukces" to słyszę: "Cholera znowu się przypaliło!". (Żart, ale oddaje trochę obserwowany przeze mnie rzeczy. Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety są za mało uważne w czasie gotowania, gdy decydują sekundy). Za to ja nie porywam się na robienie sufletu ani biszkopta. Poza tym, jak sam sobie nie ugotujesz to nie wiesz co jesz a to może być niebezpieczne  Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>P.S: Przecinając wszelkie spekulacje stwierdzę, że jestem zwolennikiem dalszej ekspansji kobiet we wszystkich dziedzinach życia. Uważam, że czynią ludzkość bardziej ludzką.> >Też jestem za dalszą ekspansją kobiet, również w kuchni...  > Ja też jestem, ale często jak leci "Moda na sukces" to słyszę: "Cholera znowu się przypaliło!".Więc nie odbierajmy kobietom prawa do "cholernej mody na przypalone sukcesy"!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Też jestem za dalszą ekspansją kobiet, również w kuchni...  Co - czujesz się tam osamotniony? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Też jestem za dalszą ekspansją kobiet, również w kuchni...  > Co - czujesz się tam osamotniony?Wręcz przeciwnie - nie lubię tłoku  A poważnie - radzę sobie z gotowaniem (ponoć nieźle), praniem, sprzątaniem szyciem i wszelkimi "kobiecymi" pracami w domu z gderaniem włącznie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Jestem gorącym zwolennikiem ekspansji kobiet, zwłaszcza w rejonach zbliżonych do alkowy, a szczególnie w samym dziele stwarzania... pozytywnych emocji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >P.S: Lubię impresjonizm w malarstwie. Czy kobietom nie było wolno wówczas malować???
Przecież malarstwo to jakieś banialuki są, kobiety są na to zbyt praktyczne (żart).
Będę pisał "żart" bo emotikony są jakieś nieczytelne dla mnie.
Pozdrawiam Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Przecież malarstwo to jakieś banialuki są, kobiety są na to zbyt praktyczne (żart).Uważam, że to nie są żarty. Nie wiem, czy nie należałoby przyjrzeć się temu bliżej, nikogo oczywiście nie urażając. Nie może tu być mowy o żadnej poprawności. Jako racjonaliści zobowiązani jesteśmy do naukowej i obiektywnej analizy rzeczywistości. Kobiety i mężczyźni różnią się - to fakt, nie żart. Różnią się ciała, różni się psychika. To temat na inny, ciekawy wątek. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >Przecież malarstwo to jakieś banialuki są, kobiety są na to zbyt praktyczne (żart).> Uważam, że to nie są żarty.> Nie wiem, czy nie należałoby przyjrzeć się temu bliżej, nikogo oczywiście nie urażając. Nie może tu być mowy o żadnej poprawności. Jako racjonaliści zobowiązani jesteśmy do naukowej i obiektywnej analizy rzeczywistości.> Kobiety i mężczyźni różnią się - to fakt, nie żart. Różnią się ciała, różni się psychika.> To temat na inny, ciekawy wątek.> Pozdrawiam - Zbyszek  > Prawda jest jedna.Oczywiście, że się różnią, ale to co napisałem może być jedynie żartem na takim poziomie ogólności na jakim napisałem. Bardzo mi się podobała książka "Płeć mózgu", mimo, że odsądzona od czci i wiary przez feministki, to jednak choćby częściowo prawdziwa, moim zdaniem warta jest przeczytania. Ja oczywiście jestem zdania że mężczyźni i kobiety potrafią robić wszystko, jeśli zechcą (oczywiście za wyjątkiem biologicznych predesygnatów). Pytanie tylko dlaczego jedni lubią bardziej to, a inne tamto. Pozdrawiam Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >I widzisz, ja nawet nie wiedziałam że coś takiego istnieje, gdyż nikt mi o tym nie mówił, bo jestem KOBIETĄ.> Mogłaś zapytać tatę - z pewnością wytłumaczyłby. I od tego należałoby zacząć...Nie każdy ma taką możliwość... > >I założę się, że ona też była wychowywana w "klasycznym modelu"...> To nie jest, według mnie, kwestia modelu wychowania ale indywidualnych wyborów/zainteresowań.Też racja. > Jeżeli chodzi o moją żonę, to woli "kobiece prace". Tu nie ma sporu.Jednak gdy taki spór następuje mężczyzna może zacząć argumentować tym, że "on tego nie będzie robił bo to są kobiece obowiązki". I właśnie temu się sprzeciwiam. > Skąd taki wniosek? Napisałem tylko, że on również może nie lubić tego, czego nie lubisz Ty.wyżej  > >...zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą np. skręcić biurko, potrzebne elementy są, instrukcja jest, tylko trzeba się domyśleć co jest do czego, i w tym cała zabawa  > Z biurkiem sprawa jest oczywista - to nawet dziecko potrafi skręcić.> Ja piszę o pracach budowlanych, mechanice samochodowej, ślusarzach i tokarzach. Zbyt wielu kobiet nie widać na budowach(oprócz kierowników), w warsztatach obsługi samochodów, przy maszynach. A przecież nikt nie może zabronić im uczęszczania do szkół zawodowych.> Jak sądzisz - dlaczego tak jest?Ja takie rzeczy lubię, gdyż dla mnie to jest "zabawa", majsterkowanie. A dlaczego tego nie robią? Nie mam pojęcia. Jako pracownik budowlany może dlatego, że tam jest dużo cementu, cegieł, człowiek jest upaćkany... Albo rodzina im mówi. "No co ty, na mechanika pójdziesz? taka ładna kobieta?". Na mój wybór też niektórzy reagowali podobnie, "Ty do technikum?! Dlaczego nie do liceum?! Co ty będziesz z tymi komputerami robiła?" > Uważam, że mężczyźni są bardziej wszechstronni. Zwróć uwagę, że to mężczyźni są szefami kuchni w znanych restauracjach, kreatorami mody. Znasz wybitne kobiety malarzy (malarki?)?Bo może kobiety nie mogą tej swojej wszechstronności zaprezentować? W restauracjach jak i wsród kreatorów też są kobiety, jednak nie wiedzieć czemu nie mają one takiej renomy jak mężczyźni. Malarek nie znam, ale za to osoby po mistrzowsku posługujące się Photoshopem, GIMPem, aparatem fotograficznym, ołówkiem i kredkami owszem, www.deviantart.com <- wystarczy poszukać...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Mogłaś zapytać tatę - z pewnością wytłumaczyłby. I od tego należałoby zacząć...> Nie każdy ma taką możliwość...Szkoda, że nie jesteś moją córką. Z radością dzieliłbym się swoją wiedzą(ależ Ty masz tych ofert na forum -praca, -ojciec, -chłopak...). Musisz być rzeczywiście wyjątkowa.  Niestety, moje dzieci nie wykazywały takiej ciekawości.  > Nie każdy ma taką możliwość...Nie chciałbym Cię urazić, ale być może Twoje zainteresowanie "męskimi pracami" wynikło po prostu z potrzeby? Podobnie z innymi dziewczętami/kobietami... Moja teściowa rok po ślubie rozwiodła się, kilka lat później zmarł jej ojciec i mając lat 33 musiała praktycznie sama zajmować się poniemieckim domem(a to nie to samo, co mieszkanie w bloku). Robiła wszystko jak umiała. > >Jeżeli chodzi o moją żonę, to woli "kobiece prace". Tu nie ma sporu.> Jednak gdy taki spór następuje mężczyzna może zacząć argumentować tym, że "on tego nie będzie robił bo to są kobiece obowiązki". I właśnie temu się sprzeciwiam.Może zacząć argumentować... W moim przypadku, jeśli jest taka potrzeba, to nie wymiguję się od tego. Przyznam, że nie przepadam za zmywaniem naczyń, w przeciwieństwie do mojej teściowej. Ona mogłaby zmywać przez cały dzień, jest to dla niej swoisty rytuał, podobnie jak wieszanie prania i cykliczne przewieszanie połączone z obracaniem, rozciąganiem i strzepywaniem, które to czynności mają przyspieszyć proces schnięcia. > W restauracjach jak i wsród kreatorów też są kobiety, jednak nie wiedzieć czemu nie mają one takiej renomy jak mężczyźni.A może warto byłoby zgodzić się z faktem, że ewolucja nie uczyniła obydwu płci jednakowymi, nie tylko fizycznie? Gdzieś o tym czytałem... Piękny był ten Twój post o płomieniu i kałuży. To dla Ciebie: www.arther(*)e-Monet/Pond-at-Montgeron.html Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Domowe obowiązki wytłumacz sobie w następujący sposób. Gdybym nie była mężatką żyła i mieszkałabym sama, zatem domowe obowiązki i tak musiałabym samodzielnie uskuteczniać. Zatem wychodząc za maż robisz to samo, tylko obierasz więcej pyr, do pralki wkładasz więcej szmatek itd. Nic się nie zmienia oprócz kliku dodatkowych ruchów . Zyskujesz natomiast naprawiacza domowych sprzętów, pocieszyciela, przytulacza, obrońce i dostarczyciela gotówki na Twoje łaszki i kosmetyki . Żyć nie umierać  Pogląd jak z 19 wieku  Widziałem dziewczyny, które jak mieszkają same to NIC nie sprzątają  Zupełnie jak kiedyś przysłowiowi kawalerowie. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Oczywiście Twój oświecony pogląd jest z 21 wieku czyli : kobitka będzie Twoim obrońcą, pocieszenia będziesz szukał w jej ramionach, będzie naprawiała spłuczkę w kiblu i będzie dla Ciebie wsparciem w tym okrutnym świecie i będzie sponsorem Twoich wypraw na ryby i na mecze piłki nożnej. Gratuluje Twojej żonie oświeconego mężczyzny  tzn imitacji mężczyzny
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Oczywiście Twój oświecony pogląd jest z 21 wieku czyli : kobitka będzie Twoim obrońcą, pocieszenia będziesz szukał w jej ramionach, będzie naprawiała spłuczkę w kiblu i będzie dla Ciebie wsparciem w tym okrutnym świecie i będzie sponsorem Twoich wypraw na ryby i na mecze piłki nożnej.> Gratuluje Twojej żonie oświeconego mężczyzny tzn imitacji mężczyzny  Nie napisałem nic takiego po czym mógłbyś coś takiego wnioskować, a Ty, jak widzę, jak każdy "prawdziwy mężczyzna" potrzebujesz ciągle udowadniać że masz jaja wielkie jak arbuzy, może jakieś kompleksy leczysz na tym forum? A.
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Oczywiście Twój oświecony pogląd jest z 21 wieku czyli : kobitka będzie Twoim obrońcą, pocieszenia będziesz szukał w jej ramionach, będzie naprawiała spłuczkę w kiblu i będzie dla Ciebie wsparciem w tym okrutnym świecie i będzie sponsorem Twoich wypraw na ryby i na mecze piłki nożnej.> >Gratuluje Twojej żonie oświeconego mężczyzny tzn imitacji mężczyzny  > Nie napisałem nic takiego po czym mógłbyś coś takiego wnioskować, a Ty, jak widzę, jak każdy "prawdziwy mężczyzna" potrzebujesz ciągle udowadniać że masz jaja wielkie jak arbuzy, może jakieś kompleksy leczysz na tym forum?Napisałeś nie wprost ale napisałeś tylko nie zdawałeś sobie sprawy z implikacji swojej wypowiedzi. Ale dobra skoro nie tak i nie 19 wiek zostaje trzecia możliwość  będziecie nawzajem swoimi obrońcami, wspólnie będziecie naprawiać spłuczkę i razem w swoich ramionach będziecie się pocieszać nad bezwzględnym światem. Czyli jaja wielkości nie arbuzów ale pomarańczy. Cóż dalej gratuluje Twej małżonce  . Innej możliwości już nie ma. 19 wiek nie, 21 nie napisałeś czyli oba wykluczyłeś została trzecia opcja.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Napisałeś nie wprost ale napisałeś tylko nie zdawałeś sobie sprawy z implikacji swojej wypowiedzi. Ale dobra skoro nie tak i nie 19 wiek zostaje trzecia możliwość będziecie nawzajem swoimi obrońcami, wspólnie będziecie naprawiać spłuczkę i razem w swoich ramionach będziecie się pocieszać nad bezwzględnym światem. Czyli jaja wielkości nie arbuzów ale pomarańczy. Cóż dalej gratuluje Twej małżonce .> Innej możliwości już nie ma. 19 wiek nie, 21 nie napisałeś czyli oba wykluczyłeś została trzecia opcja.> A co, to nie fajnie, że każdy stara się robić jak najwięcej i nawzajem się wspierają? Ja Cię tylko ostrzegłem, że są też takie kobiety co nie umieją sprzątać i po ślubie jest rozczarowanie, a ty mi wywaliłeś że jestem imitacją mężczyzny, to chyba trochę nie w porządku. Chyba że miałeś na myśli imitację tego co ty uważasz że jest mężczyzną, to może wtedy jest bliżej prawdy ale i tak nie wiem na ile. Dla mnie mężczyzna to taki co poradzi sobie sam ze wszystkim, włącznie z upraniem gaci. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Zyskujesz natomiast (...), pocieszyciela, przytulacza, obrońceMożna sobie kupić psa
|
|
| | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Zyskujesz natomiast (...), pocieszyciela, przytulacza, obrońce> Można sobie kupić psa  > Chyba nie sugerujesz, że ten pies to jeszcze ... no ale każdy pie... jak woli
|
|
| | | | | | | | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >>Zyskujesz natomiast (...), pocieszyciela, przytulacza, obrońce> >Można sobie kupić psa  > >> Chyba nie sugerujesz, że ten pies to jeszcze ... no ale każdy pie... jak woli Wielu mężczyzn też nie pi... a tylko tak gada, więc pies byłby nawet lepszy. Adam.
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >>Zyskujesz natomiast (...), pocieszyciela, przytulacza, obrońce> >Można sobie kupić psa  > >> Chyba nie sugerujesz, że ten pies to jeszcze ... no ale każdy pie... jak woli Nie była mowa o pie..., tylko o pocieszycielach, przytulaczach i obrońcach  A słysząc te słowa pierwszym wyrazem jaki mi się nasuwa jest pies  Taki owczarek niemiecki więcej szkód zrobi napastnikowi niż jakiś facecik, prawda? I bardziej mięciutki jest, można przytulić, pogłaskać
|
|
| | | | |  | | rudyment (3233 punktów) | >Feministkom marzy się partnerski model rodziny gdzie za dzieci i rodzinę w równym stopniu odpowiada kobieta i mężczyzna. Niestety, żyjemy w kraju gdzie patriarchat ma się dobrze i większa odpowiedzialność na ogół spada na kobietę.
Pomarzyć dobra rzecz - tylko dlaczego jakoś się nie kwapią do realizacji? Jakoś nie widać zbyt wielu kobiet na bardziej kluczowych stanowiskach, na przykład w sejmie (a szczególnie w komisjach, kobiet dyrektorów lub bizneswomen. Widzi mi się ,że od jojczenia niewiele się zmieni.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Pomarzyć dobra rzecz - tylko dlaczego jakoś się nie kwapią do realizacji? Jakoś nie widać zbyt wielu kobiet na bardziej kluczowych stanowiskach, na przykład w sejmie (a szczególnie w komisjach, kobiet dyrektorów lub bizneswomen. >Widzi mi się ,że od jojczenia niewiele się zmieni
Zgodnie ze statystykami w większości małych zakładów właścicielkami są kobiety. Natomiast tam gdzie stanowisko kobiety zależy od różnych gremiów działa lepka podłoga i szklany sufit. Nie podskoczą. Przebić potrafią się jedynie wybitne jednostki. Kobieta by awansować musi być zdecydowanie lepsza od kandydujących wraz z nią mężczyzn a i tak czasem awansuje mężczyzna. W partiach też kobiety są pomijane gdy wystawia się kandydatów do sejmu czy rady chyba , że kobieta jest już znana i ma tak już znane nazwisko , że jest w stanie wciągnąć nijakich mężczyzn.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | >Natomiast tam gdzie stanowisko kobiety zależy od różnych gremiów działa lepka podłoga i szklany sufit. Nie podskoczą. Przebić potrafią się jedynie wybitne jednostki. To taka mantra, w większości nieprawdziwa. 1. Z mojego dość już długiego doświadczenia wynika, że nikt tak nie dyskryminuje kobiet jak... inne kobiety. Dlatego nie jest przypadkiem fakt, że większość kobiet woli mieć za szefów mężczyzn niż kobiety. Badania publikowane przez GazetaPraca.pl to potwierdzają.
2. Kobiety i mężczyźni różnią się predyspozycjami - notorycznie można obserwować, że kobiety o lepszym potencjale od mężczyzn, w przypadku sytuacji stresu i konfrontacji, często gubią swoje atuty i w ten sposób przegrywają. To zjawisko widać już na studiach.
3. Realnie wyraźnie mniej kobiet staje do rywalizacji o najwyższe stanowiska, więc trudno oczekiwać, aby więcej ich zdobywało te stanowiska.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | 2. Jeśli chodzi o wiek emerytalny, to wreszcie musi dotrzeć do ludzi, że nie jest tak, że całe życie trzeba wykonywać tę samą pracę (zawód). Można część życia pracować np. w kopalni, a część np. w biurze. Cięższa praca powinna być rekompensowana wyższą płacą, a tym samym wyższym kapitałem emerytalnym.
Może to nadinterpretacja, ale czy ty przypadkiem nie postulujesz powrotu do koncepcji, że ciężka praca fizyczna to dopiero jest prawdziwa praca, nie to co jakiś tam "urzędol"? Bo widzisz... Byłabym ostrożna z sugerowaniem, że za ciężką pracę górnika należy się wyższa płaca niż za pracę umysłową.
>5. Przepracowane 30-latki w większości uwierzyły w feministyczną mantrę, że same sobie ze wszystkim dadzą radę, więc są przepracowane i przez to często mało atrakcyjne. Może warto się zastanowić nad powrotem do modelu partnersko-rodzinnego?
Zbliżam się do 30-ki, podejrzewam, że pod kategorię "przepracowane" mogę podpadać, ale primo- moje półtora etatu sprawia mi wiele radości i satysfakcji, secundo- na niedobory atrakcyjności nie narzekam. Gdzie ten rzekomy problem z "mantrą" feministyczną?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | >Byłabym ostrożna z sugerowaniem, że za ciężką pracę górnika należy się wyższa płaca niż za pracę umysłową. Wszystko jest kwestią rynku - jeśli praca umysłowa ma większą wartość od pracy górnika, to powinna być lepiej opłacana. Ale jeśli w biurze wyłączą prąd i ogrzewanie, bo nie ma chętnych na wydobywanie węgla, to może się okazać, że ta praca górnika wcale nie jest tak mało warta, bo bez niej pracy umysłowej nie można świadczyć.
Podobnie jest ze śmieciarzami. Ich praca nie wymaga ani specjalnych kwalifikacji umysłowych, ani szczególnych predyspozycji fizycznych. Ale jak nie zapłacisz śmieciarzowi dużo, to nikt śmieci nie wywiezie i umrzesz ze smrodu, tudzież chorób. Często okazje się w praktyce, że wartość społeczna pracy śmieciarza jest większa od wartości społecznej pracy niejednego "myśliciela".
Nie ma się co na to oburzać, tak po prostu jest. Jeśli ktoś tego nie akceptuje, to może zgłosić się do pracy na przodku lub przy śmieciach.
>na niedobory atrakcyjności nie narzekam I tego się trzymaj, a Bóg/Los niech da Ci zdrowie!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Wszystko jest kwestią rynku - jeśli praca umysłowa ma większą wartość od pracy górnika, to powinna być lepiej opłacana. Ale jeśli w biurze wyłączą prąd i ogrzewanie, bo nie ma chętnych na wydobywanie węgla, to może się okazać, że ta praca górnika wcale nie jest tak mało warta, bo bez niej pracy umysłowej nie można świadczyć. >Podobnie jest ze śmieciarzami. Ich praca nie wymaga ani specjalnych kwalifikacji umysłowych, ani szczególnych predyspozycji fizycznych. Ale jak nie zapłacisz śmieciarzowi dużo, to nikt śmieci nie wywiezie i umrzesz ze smrodu, tudzież chorób. Często okazje się w praktyce, że wartość społeczna pracy śmieciarza jest większa od wartości społecznej pracy niejednego "myśliciela". >Nie ma się co na to oburzać, tak po prostu jest. Jeśli ktoś tego nie akceptuje, to może zgłosić się do pracy na przodku lub przy śmieciach. >>na niedobory atrakcyjności nie narzekam >I tego się trzymaj, a Bóg/Los niech da Ci zdrowie! > Niewątpliwie poza niezbędnymi kwalifikacjami dochodzi kwestia zapotrzebowania rynku. Z taką drobną różnicą, że zastępcę dla śmieciarza, górnika czy murarza jest stosunkowo łatwiej "wyhodować" aniżeli dla znakomitej częsci tzw. pracowników umysłowych. Stwierdziłam po prostu, że jest ryzykownym kwalifikowania pracy fizycznej jako ex definitione zasługującej z racji ciężkości na wyższe wynagrodzenie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | >zastępcę dla śmieciarza, górnika czy murarza jest stosunkowo łatwiej "wyhodować" aniżeli dla znakomitej częsci tzw. pracowników umysłowych Niewątpliwie łatwo zastąpić śmieciarza, ale i tak nie sądzę, aby chciał pracować za tak marne pieniądze, jak płacone są sporej części tzw. pracowników umysłowych - rynek!
Natomiast w przypadku pracy we współczesnym górnictwie, nasyconym techniką, nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz uważając, że tak łatwo o "wyhodowanie".
>jest ryzykownym kwalifikowania pracy fizycznej jako ex definitione zasługującej z racji ciężkości na wyższe wynagrodzenie. W cywilizowanych społeczeństwach praca fizyczna, która w udokumentowany sposób zagraża życiu i/lub zdrowiu "ex definitione" zasługuje na wyższe wynagrodzenie, inaczej nikt przy zdrowych zmysłach by jej nie podejmował. W ostateczności, jak w Chinach, można by do niej kierować więźniów.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >W cywilizowanych społeczeństwach praca fizyczna, która w udokumentowany sposób zagraża życiu i/lub zdrowiu "ex definitione" zasługuje na wyższe wynagrodzenie, inaczej nikt przy zdrowych zmysłach by jej nie podejmował. W ostateczności, jak w Chinach, można by do niej kierować więźniów. >
Na udokumentowane zagrożenie życia/zdrowia jako element podnoszący płace jestem skłonna się zgodzić. Czepiłam się uogólnienia, bo jakoś tak zeszłoepokowo zabrzmiało nieprzyjemnie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
>Może to nadinterpretacja, ale czy ty przypadkiem nie postulujesz powrotu do koncepcji, że ciężka praca fizyczna to dopiero jest prawdziwa praca, nie to co jakiś tam "urzędol"? Bo widzisz... Byłabym ostrożna z sugerowaniem, że za ciężką pracę górnika należy się wyższa płaca niż za pracę umysłową.
Jest takie powiedzonko wyjaśniające w prosty sposób zasady ekonomii. Coś jest tyle warte ile ktoś chce za to dać. Czyli za pracę należy się tyle ile ktoś chce Ci za nią dać. To czy ta praca jest ciężka czy ciężka inaczej nie ma żadnego znaczenia.
|
|
1 na 1 | Tronicki (280 punktów) | Męzczyzna na tym samym stanowisku częściej tez wykonuje większą ilość pracy niż kobieta, bierze więcej nadgodzin stąd też Rożnica w płacach, stwierdzone na podstawie życiowych obserwacji, zawsze czasem trzeba coś przenieść a kobieta po prostu nie ma sił
>Kobieta by awansować musi być zdecydowanie lepsza od kandydujących wraz z nią mężczyzn a i tak czasem awansuje mężczyzna. W partiach też kobiety są pomijane gdy wystawia się kandydatów do sejmu czy rady chyba , że kobieta jest już znana i ma tak już znane nazwisko , że jest w stanie wciągnąć nijakich mężczyzn.
Skoro te kobiety są takie zarąbiste to powinny być wybierane gdyż byłoby to opłacalne i konkurencja która zatrudniała by słabszą ekipę by przegrywała na rynku, jednak kobiety sa wybierane rzadziej właśnie dlatego że nie jest tak różowo. Poza tym co ? Będziemy kogoś karać za to że nie zatrudnia kobiet dlatego że lepiej mu sie współpracuje z facetami ? A co z wolnością ?
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > Poza tym co ? Będziemy kogoś karać za to że nie zatrudnia kobiet dlatego że lepiej mu sie współpracuje z facetami ? A co z wolnością ? >
A może nie zatrudnia, bo nie wyobraża sobie, że kobitka może być przełożoną jakiegoś faceta? Jaki to byłby wielki obciach? Jak potężne zranienie męskiego ego?
|
|
 | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Męzczyzna na tym samym stanowisku częściej tez wykonuje większą ilość pracy niż kobieta, bierze więcej nadgodzin stąd też Rożnica w płacach, stwierdzone na podstawie życiowych obserwacji, zawsze czasem trzeba coś przenieść a kobieta po prostu nie ma sił
Primo- multum jest stanowisk, na których nic przenosić nie trzeba. Sorry- ja nic w pracy zazwyczaj nie przenoszę, a jak przenieść trzeba- poradzę sobie- dzieckiem nie jestem. Secundo- na tym samym stanowisku jest niedopuszczalne, by na kogoś przypadało więcej pracy niż na kogoś innego- jeśli to widzisz- walcz z tym. Ja siedzę w pracy dłużej, kiedy trzeba, nie widzę też powodu, by pracować mniej niż mój kolega i walczę z powszechnym niestety przyzwoleniem społecznym na cos odwrotnego. Wolę zarabiać normalnie, aniżeli "cieszyć" się wątpliwej jakości przywilejami, o które nigdy nie prosiłam.
>Skoro te kobiety są takie zarąbiste to powinny być wybierane gdyż byłoby to opłacalne i konkurencja która zatrudniała by słabszą ekipę by przegrywała na rynku, jednak kobiety sa wybierane rzadziej właśnie dlatego że nie jest tak różowo.
Ale wiesz... Nie chodzi o to, że są jakoś szczególnie bardziej "zarąbiste", tylko o to, że nie są gorsze. Poza tym wyborem nie kieruje tu rynek, a powszechny stereotyp.
Poza tym co ? Będziemy kogoś karać za to że nie zatrudnia kobiet dlatego że lepiej mu sie współpracuje z facetami ? A co z wolnością ?
Czy podejdziesz tak samo "wolnościowo" jeśli potencjalny pracodawca powie, że nie zatrudni kogoś, bo mu się kolor skóry nie podoba? Bo jemu się lepiej z białymi współpracuje? Albo- pal diabli kolor skóry- bo on rudych nie lubi i zatrudnia tylko brunetów? Też będzie OK?
|
|
|  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | >wyborem nie kieruje tu rynek, a powszechny stereotyp. Sugerujesz, że pracodawca woli zatrudniać gorszych pracowników zamiast lepszych? Zabawne.
>Też będzie OK? Pracodawca zatrudnia, płaci i wybiera tak, aby uzyskać najlepszy efekt dla firmy. Jeśli w jego branży lepiej sprawdzają się czarnoskórzy, to niech sobie ich zatrudnia. A jeśli do jego ubiorów firmowych lepiej pasują białoskórzy blondyni, to też nie widzę powodu, aby zabraniać mu ich zatrudniania.
|
|
| |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >>wyborem nie kieruje tu rynek, a powszechny stereotyp. >Sugerujesz, że pracodawca woli zatrudniać gorszych pracowników zamiast lepszych? Zabawne.
Sugeruję, że pracodawca niekoniecznie kieruje się tym czy dana osoba będzie rzeczywiście obiektywnie lepszym pracownikiem, gdyż względy pozamerytoryczne bywają dlań ważniejsze, przy czy te ostatnie są często niekoniecznie słusznie pojmowane (tu właśnie mam na myśl istereotyp). >>Też będzie OK? >Pracodawca zatrudnia, płaci i wybiera tak, aby uzyskać najlepszy efekt dla firmy. >Jeśli w jego branży lepiej sprawdzają się czarnoskórzy, to niech sobie ich zatrudnia. A jeśli do jego ubiorów firmowych lepiej pasują białoskórzy blondyni, to też nie widzę powodu, aby zabraniać mu ich zatrudniania. >
Teoretycznie masz prawo tak myśleć, w praktyce istnieją zabraniające takiego podejścia uregulowania prawne.
|
|
| | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Sugeruję, że pracodawca niekoniecznie kieruje się tym czy dana osoba będzie rzeczywiście obiektywnie lepszym pracownikiem, gdyż względy pozamerytoryczne bywają dlań ważniejsze, przy czy te ostatnie są często niekoniecznie słusznie pojmowane (tu właśnie mam na myśl istereotyp). Sugerujesz, że proces rekrutacji nie jest idealny i ja w pełni się z tym zgadzam, ale wysuwanie wniosku, że ten brak idealności dotyczy tylko kobiet, jest nieuprawnione.
>Teoretycznie masz prawo tak myśleć, w praktyce istnieją zabraniające takiego podejścia uregulowania prawne. Możesz mi wskazać "uregulowanie prawne", które nie pozwala mi zatrudnić osoby lepiej predysponowanej do pracy, a nakazuje zatrudnienie osoby - wg pracodawcy - mniej predysponowanej?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Możesz mi wskazać "uregulowanie prawne", które nie pozwala mi zatrudnić osoby lepiej predysponowanej do pracy, a nakazuje zatrudnienie osoby - wg pracodawcy - mniej predysponowanej?
Ale obiektywnie lepiej predysponowanej. "widzimisię" pracowdawcy w postaci stwierdzenia typu "tak- mają podobne wykształcenie, umiejętności i doświadczenie; ale ja po prostu uważam, że kobiety się nie nadają" może już zostać uznane za dyskryminację. która- jak mi się zdaje- jest zakazana.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Ale obiektywnie lepiej predysponowanej. "widzimisię" pracowdawcy w postaci stwierdzenia typu "tak- mają podobne wykształcenie, umiejętności i doświadczenie; ale ja po prostu uważam, że kobiety się nie nadają" może już zostać uznane za dyskryminację. która- jak mi się zdaje- jest zakazana.Odpuszczę sobie dyskusję o obiektywizmie, bo to nie dział filozoficzny.  Gdy mamy do czynienia z dwoma kandydatami A i B o zbliżonych parametrach, to jeśli pracodawca uważa, że z A będzie mu się pracowało lepiej, a z B gorzej, to tak właśnie będzie, bo relacje interpersonalne wcale nie są mniej ważne od tych formalnych. Pewnie nie uzyskamy identycznego zdania na temat sytuacji na rynku pracy, ale to byłoby przesadnie ambitne zadanie. Feministki w każdej niedoskonałości są skłonne dostrzegać dyskryminację. Nie podzielam tego zdania, choć zdarzają się zarówno stronniczy faceci jak i kobiety. Nikt mnie nie przekona, że panie Gretkowska czy Szczuka są zdolne do obiektywnej oceny mężczyzny - co to, to nie!
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > Gdy mamy do czynienia z dwoma kandydatami A i B o zbliżonych parametrach, to jeśli pracodawca uważa, że z A będzie mu się pracowało lepiej, a z B gorzej, to tak właśnie będzie, bo relacje interpersonalne wcale nie są mniej ważne od tych formalnych.Zwłaszcza jeśli "parametrem" jest obwód w biuście, co może mieć istotne znacznie w interpersonalnych relacjach...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Zwłaszcza jeśli "parametrem" jest obwód w biuście, co może mieć istotne znacznie w interpersonalnych relacjach... Jako praktyk muszę potwierdzić - są sytuacje, gdy obwód biustu ma znaczenie. Choć osobiście zwracam uwagę raczej na proporcję długości spódniczki do długości nóg.  Ale jak spojrzeć na to z boku, to przecież faceci nie mają biustu, zatem kobiety mają większe szanse zatrudnienia, a reszta to tylko "zasłona dymna".
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Pewnie nie uzyskamy identycznego zdania na temat sytuacji na rynku pracy, ale to byłoby przesadnie ambitne zadanie. Feministki w każdej niedoskonałości są skłonne dostrzegać dyskryminację. Nie podzielam tego zdania, choć zdarzają się zarówno stronniczy faceci jak i kobiety. Nikt mnie nie przekona, że panie Gretkowska czy Szczuka są zdolne do obiektywnej oceny mężczyzny - co to, to nie!  > To prawda, że dziewczyny czasem nieco przesadzają, ale to chyba na zasadzie prostej mechaniki- akcja- w tym przypadku długotrwała- wywołuje reakcję. Myślę, że z czasem panowie przestaną się oburzać na "głupie" (jak napisał kanik parę postów niżej) feministki, a kobiety będą mniej agresywnie reagować na, jak to określiłeś, drobne nieprawidłowości. Choć może wykazuję nadmierny optymizm  A pani Szczuka, tak mi się z obserwacji zdaje- równie negatywnie reaguje na głupotę damską, jak i męską
|
|
| | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Jakby na to nie patrzeć, to jej próba odwzajemnienia pocałunku w rękę mężczyzny, była w moim przekonaniu... dużym nieporozumieniem (długo szukałem w miarę neutralnego eufemizmu).
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Jakby na to nie patrzeć, to jej próba odwzajemnienia pocałunku w rękę mężczyzny, była w moim przekonaniu... dużym nieporozumieniem (długo szukałem w miarę neutralnego eufemizmu).> Tego nie widziałam akurat  Ale wiesz... Ona ma takie raczej sarkastyczne i zjadliwe poczucie humoru- nie każdemu musi odpowiadać. Ja się zazwyczaj nie czepiam, kiedy ktoś stara się być szarmancki, ale nie każda dziewczyna lubi takie cmokanie po dłoniach. To estetyczny bardzo zwyczaj, ale taki trochę... hmmm... Mało higieniczny.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Dla mnie też to jest śmieszne, ale tego rodzaju "równouprawnienie" nie jest równouprawnieniem, które byłbym skłonny popierać. Wszelkie koncepcje typu "uniseks" stanowią formę wyparcia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Dla mnie też to jest śmieszne, ale tego rodzaju "równouprawnienie" nie jest równouprawnieniem, które byłbym skłonny popierać. Wszelkie koncepcje typu "uniseks" stanowią formę wyparcia.
Nie przesadzałabym- pani Szczuka wykpiwa zwyczaj, który jej się nie podoba. Tak samo, jak zapewne nie wzbudziłoby twojego entuzjazmu obcałlowywanie się z obcym obywatelem tylko gwoli zaspokojenia jakiejś normy społecznej. Mojego by nie wzbudziło. Czy to też wyparcie?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Tak samo, jak zapewne nie wzbudziłoby twojego entuzjazmu obcałlowywanie się z obcym obywatelem tylko gwoli zaspokojenia jakiejś normy społecznej.Zwłaszcza jakby to był Erich albo inny Leonid.
|
|
| |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >>wyborem nie kieruje tu rynek, a powszechny stereotyp. >Sugerujesz, że pracodawca woli zatrudniać gorszych pracowników zamiast lepszych? Sugerujesz, że kobieta jest gorszym pracownikiem niż mężczyzna?
|
|
| | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Sugerujesz, że kobieta jest gorszym pracownikiem niż mężczyzna? Czasem tak, a czasem nie.
|
|
4 na 4 | wmbt (45 punktów) | > Sytuacja u kobiet wygląda tak- pracujesz, studiujesz to posiadanie małego dziecka> jest dla Ciebie ciężarem. A już urodzenie, czy zajście w ciążę tragedią!> Co z tym zrobić? Jak coś z tym zrobić? Kto ma coś z tym zrobić?Z zainteresowaniem przeczytałem wpisy - oczywiście nie wszystkie i raczej po łebkach (taki ze mnie asekurant) i mam wrażenie, iż dyskusja toczy się wokół wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Albo na odwrót. Miłe Panie, drodzy Panowie TO JUŻ BYŁO! Nie dalej jak 50 temu lat wstecz kobiety wiązały się z samcem gwarantującym źródło utrzymania i w spokoju (?!) koncentrowały na rodzeniu i wychowaniu dzieci. To z kim miały te dzieci to już sprawa drugorzędna.  Oczywiście tak jawna niesprawiedliwość i dyskryminacja wołająca o pomstę do nieba musiały znaleźć słuszny odpór. Powstały feministki, zwyciężyły, równouprawniły wszelkie płci i jest, jak jest. Oszołomstwo maści wszelakiej i płci dowolnej w szale wyrównywania wszystkiego co się pod rękę nawinie, nawet nie wzięło pod uwagę rzeczy tak oczywistej, że mężczyźnie zrobienie dziecka zajmuje 5 minut a kobiecie 388800, czyli zaledwie 77 tysięcy razy dłużej. Tego rachunku nic nie zmieni: ani sodomici, ani lesbijki ani in vitrio, ani inne wygibasy z czego teza moja wynika, że równouprawnienie płci pustym gadaniem jeno jest. Albowiem okrutna rzeczywistość nie pozwala jednocześnie mieć ciastka i zjeść ciastko. Przynajmniej w myśl obecnej wiedzy.
|
|
 | 3 na 3 | Tronicki (280 punktów) | Nie porównujmy sufrażystek do feministek, możliwośc edukowania, się prawa wyborcze, czy mozliwość dziedziczenia to co innego niż domagania się sygnalizacji świetlnej w spódniczkach, parytetów, wymuszania od społeczeństwa opłacania "kólek feministycznych", nowomowy i tym podobnych głupot które dziś prezentują sobią feministki(posiadające poparcie około 1% kobiet) Ciekawym jest fakt że tacy konserwatyści jak Korwin Mikke mają wiecej zwolenników wśród kobiet niż takie babochlopy.
|
|
 | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > Oszołomstwo maści wszelakiej i płci dowolnej w szale wyrównywania wszystkiego co się pod rękę nawinie, nawet nie wzięło pod uwagę rzeczy tak oczywistej, że mężczyźnie zrobienie dziecka zajmuje 5 minut a kobiecie 388800, czyli zaledwie 77 tysięcy razy dłużej.Oho ho, wolnego. Zrobienie dziecka przyzwoitej kobiecie to 5 minut + parę miesięcy chodzenia.  > Tego rachunku nic nie zmieni: ani sodomici, ani lesbijki ani in vitrio, ani inne wygibasy z czego teza moja wynika, że równouprawnienie płci pustym gadaniem jeno jest.Tego, że facet ma wąsy, też równouprawnienie nie zmieni. Pierwsze słyszę, że feministki chcą zmieniać biologię. > Albowiem okrutna rzeczywistość nie pozwala jednocześnie mieć ciastka i zjeść ciastko.Można ciastko podzielić...
|
|
|  | | Zawecki (4718 punktów) | > Można ciastko podzielić...Ale wisienki podzielić się nie da. Pamiętacie świetną scenę z "Dawno temu w Ameryce", kiedy chłopak siedzi na schodach i walczy ze sobą - zjeść tę wisienkę, czy czekać dalej i dać ją panience w zamian za pierwsze bzykanko? Wisienka okazała bardziej ponętna, a może to niecierpliwość kazała mu wybrać wróbelka trzymanego w ręku, zamiast czekania na gołębicę?
|
|
|  | 1 na 1 | wmbt (45 punktów) | > >Albowiem okrutna rzeczywistość nie pozwala jednocześnie mieć ciastka i zjeść ciastko.> Można ciastko podzielić...Najlepiej równo i sprawiedliwie pomiędzy wszystkich chętnych. A ponieważ chętnych można będzie liczyć na tysiące część ciasteczka przypadającą na jeden dziób będzie można zobaczyć jedynie pod mikroskopem. w ten sposób zrealizowaliśmy z pozoru absurdalną tożsamość 1 = 0. Nadal - abo mamy ciastko, albo nic. cnd  > Pierwsze słyszę, że feministki chcą zmieniać biologię.One tylko biologię ignorują, z czego ja im główny zarzut czynię.
|
|
| |  | | jkl; (5859 punktów) | >One tylko biologię ignorują, z czego ja im główny zarzut czynię. Jaką biologię ignorują?
Chodzi Ci o to, że kobieta, z racji kilkumiesięcznej niedyspozycji związanej z urodzeniem dziecka jest mniej atrakcyjna dla pracodawcy?
Cóż, mężczyźni za to znacznie częściej wchodzą w pracy na strony pornograficzne, tracąc czas i ściągając wirusy, na szkodę pracodawcy. Też czysta męska biologia.
Nie ma idealnych pracowników.
|
|
3 na 5 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Feministki to głupie baby szkodzące same sobie. Jak wczoraj oglądałem relację z manify i wypowiedzi pań posłanek toż to szok. Twierdzenie, że kobiety nie mają równych praw jest idiotyzmem. Konstytucja zapewnia równe prawa wszystkim to po pierwsze. Po drugie szybciej idą na emerytury, dłużej żyją na tych emeryturach, więcej kobiet jest w wyższym wykształceniem itd. A już stwierdzenia posłanek , że trzeba wprowadzić prawo, że w sejmie ma być 40% pań czy jakoś tak, to takie coś tylko baba mogłaby wymyślić. To dopiero dyskryminacja. Skoro nie rządzą, nie są naukowcami to tylko dlatego, bo się nie nadają i tyle. Prawo wolnego rynku. Dawanie przywilejów za to, że jest się kobietą do dyskryminacja mężczyzn.
To tak jakby w NBA wprowadzić przepis dający równe prawa białym ,że w drużynie ma być 50% białych bo są dyskryminowani. Idiotyzm , prawda ? Zatem to wolny rynek decyduje kto jest kim i na jakim stanowisku. Murzyni są lepsi w kosza to jest ich większość w NBA. Proste jak drut.
|
|
 | 6 na 6 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >stwierdzenia posłanek , że trzeba wprowadzić prawo, że w sejmie ma być 40% pań czy jakoś tak
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zmusza się mnie do wybrania konkretnej liczby kobiet na posłów. A gdybym miała wybierać wśród dziesięciu kobiet, a wszystkie miałyby takie poglądy jak posłanka Sowińska? Jeśli znów dojdzie do władzy partia typu LPR, to musiałabym zagłosować na kobiety, które kompromitują mój rodzaj. Jako obywatelka chcę, żeby krajem rządzili kompetentni ludzie. Płeć rządzących nie ma dla mnie znaczenia.
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Feministki to głupie baby szkodzące same sobie. Jak wczoraj oglądałem relację z manify i wypowiedzi pań posłanek toż to szok. Twierdzenie, że kobiety nie mają równych praw jest idiotyzmem. Konstytucja zapewnia równe prawa wszystkim to po pierwsze.Po pierwsze bądź łaskaw zaprzestać obrażania innych, bo to nieco chamskie (tak, tak- chodzi o stwierdzenie "głupie baby"- jest, delikatnie mówiąc, niegrzeczne). Po drugie nikt nie twierdzi, że konstytucji czegoś w kwestii dyskryminacji brakuje- przepisy są, brak natomiast ich przestrzegania. Mamy w tym kraju zatrważająco wielkie przyzwolenie społeczne na łamanie prawa- ignorowanie niewygodnych przepisów jest powszechnym zjawiskiem i z nim, zdaje się ,walczą feministki. Po drugie szybciej idą na emerytury, dłużej żyją na tych emeryturach, więcej kobiet jest w wyższym wykształceniem itd. Pamiętam, że to właśnie feministki swego czasu postulowały zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, więc powinieneś je raczej popierać- walczą o zniesienie nierówności  A wyższe wykształcenie co tu ma do rzeczy? Czy ktoś na manifie sugeruje, że jest ono dla kobiet niedostępne? A może ktoś zabrania zdobywać je mężczyznom? Parytet zdaje się rzeczywiście raczej chybionym pomysłem, ale już walka o stosowanie przy zatrudnianiu obywateli jednakowych, niezależnych od płci kryteriów jest chyba zabieganiem o coś zupełnie oczywistego, nieprawdaż? Czy też może masz inną opinię? I, wracając to twojego pierwszego stwierdzenia (oszkodzących sobie feministkach), czym ja właściwie sobie szkodzę i w jaki sposób??
|
|
|  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
> Po pierwsze bądź łaskaw zaprzestać obrażania innych, bo to nieco chamskie (tak, tak- chodzi o stwierdzenie "głupie baby"- jest, delikatnie mówiąc, niegrzeczne).Przyznasz, że mam prawo do oceny pewnych ruchów, organizacji i postulatów. Możesz nazwać to chamstwem ale ja naprawdę uważam je za głupie baby  . > Po drugie nikt nie twierdzi, że konstytucji czegoś w kwestii dyskryminacji brakuje- przepisy są, brak natomiast ich przestrzegania. Mamy w tym kraju zatrważająco wielkie przyzwolenie społeczne na łamanie prawa- ignorowanie niewygodnych przepisów jest powszechnym zjawiskiem i z nim, zdaje się ,walczą feministki.Zatem feministko powiedz mi gdzie Te Twoje prawa są łamane ? A może w sądach są łamane przy rozwodach gdzie z automata kobiety dostają dzieci pod opiekę ? No gdzie te Twoje prawa są łamane ?
|
|
| |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >Po pierwsze bądź łaskaw zaprzestać obrażania innych, bo to nieco chamskie (tak, tak- chodzi o stwierdzenie "głupie baby"- jest, delikatnie mówiąc, niegrzeczne).> Przyznasz, że mam prawo do oceny pewnych ruchów, organizacji i postulatów. Możesz nazwać to chamstwem ale ja naprawdę uważam je za głupie baby .> >Po drugie nikt nie twierdzi, że konstytucji czegoś w kwestii dyskryminacji brakuje- przepisy są, brak natomiast ich przestrzegania. Mamy w tym kraju zatrważająco wielkie przyzwolenie społeczne na łamanie prawa- ignorowanie niewygodnych przepisów jest powszechnym zjawiskiem i z nim, zdaje się ,walczą feministki.> Zatem feministko powiedz mi gdzie Te Twoje prawa są łamane ? A może w sądach są łamane przy rozwodach gdzie z automata kobiety dostają dzieci pod opiekę ? No gdzie te Twoje prawa są łamane ?Moje prawa akurat na razie nie były- ja taka raczej asertywna bywam, więc do sytuacji, w której miałyby być łamane zapewne nie dopuszczę. Zresztą w moim zawodzie nie grozi mi to, bo zbytnie niedobory w nim panują, by pracodawca mógł sobie za bardzo grymasić. Nie zmienia to faktu, że widywałam już sytuacje, gdy argumenty merytoryczne nie były tymi decydującymi podczas zatrudniania czy przyznawania rozmaitych profitów zawodowych. Byłam też świadkiem sytuacji, podczas których wysuwano sugestie na temat jakoby gorszych predyspozycji zawodowych kobiet, gdzie jedynym argumentem była ich płeć (nie, nie chodzi o pracę fizyczną). Oczywiście- w kwestii sądów rodzinnych, przyznawania dzieci etc masz wiele racji- mogę cię poprzeć- to nierówność w drugą stronę i też należy z nią walczyć. Daleka jestem od twierdzenia, że matka z definicji miałaby być automatycznie lepszą opiekunką dla dzieci. Podobnie dostrzegam niewłaściwość wcześniejszych emerytur dla kobiet czy powszechnego, a wielce niewłaściwego, przyzwolenia społecznego dla kobiet na rozmaite wcześniejsze wychodzenie z pracy (bo dzieci, bo zakupy etc), preferencyjne urlopy dla matek dzieciom i inne.
|
|
| | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
Zatem sama przyznajesz, że nie są łamane żadne prawa, więc o jakie prawa walczą feministki ? Jakie prawa są łamane ? Bo to, że ktoś zatrudnia kogoś na podstawie własnych kryteriów nie jest łamaniem żadnych praw. Po prostu ma taki kaprys i tyle.To on wybiera sobie kogoś z kim będzie pracować. Wolny rynek.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Zatem sama przyznajesz, że nie są łamane żadne prawa, więc o jakie prawa walczą feministki ? Jakie prawa są łamane ? Bo to, że ktoś zatrudnia kogoś na podstawie własnych kryteriów nie jest łamaniem żadnych praw. Po prostu ma taki kaprys i tyle.To on wybiera sobie kogoś z kim będzie pracować. Wolny rynek.
Nie- nie przyznaję. Mówię, że z racji uwarunkowań zawodowych i charakterologicznych MNIE nie dyskryminowano, a nie, że kobiet generalnie się nie dyskryminuje. A kaprysy pracodawcy są ograniczane przez rozmaite dokumenty- kodeks pracy, konstytucję, etc.
|
|
| |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >A może w sądach są łamane przy rozwodach gdzie z automata kobiety dostają dzieci pod opiekę ?
Kobiety dostają dzieci pod opiekę, bo w zdecydowanej większości przypadków mają silniejszą więź z dzieckiem. A mają silniejszą więź, bo więcej spędzają z nim czasu. To żadna dyskryminacja.
Za to zauważ, że jeśli ojciec NIE dostanie dziecka, to ludzie traktują to normalnie. Ale jeśli dziecka NIE dostanie matka, to otoczenie "z automata" będzie ją podejrzewać o pijaństwo, narkotyki lub chorobę psychiczną...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | W większości spraw masz rację. Jednak istnieje bardzo liczny katalog przykładów, gdzie dzieci odbierane są ojcom wbrew realnej ocenie faktów. Spora część osób orzekających o tym, wciąż ma zakodowany nienaruszalny stereotyp - matki Polki.
Poza tym, istnieje dość powszechna praktyka matek, która sprowadza się do odmawiania lub ograniczania ojcu kontaktów z dziećmi. I choć łamane jest w ten sposób prawo, to sfeminizowane sądy są w sporej części dziwnie głuche i ślepe na takie praktyki. Wystarczy zajrzeć do specjalistycznych portali - "granie dziećmi" to powszechna taktyka kobiet. Uderzcie się też czasem w samokrytyczną pierś.
Trudno później oczekiwać, aby osoby dotknięte w ten sposób niesprawiedliwością entuzjastycznie reagowały na kwestię tzw. "równości praw". A rozwodów coraz więcej...
|
|
| | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >W większości spraw masz rację. Jednak istnieje bardzo liczny katalog przykładów, gdzie dzieci odbierane są ojcom wbrew realnej ocenie faktów. Spora część osób orzekających o tym, wciąż ma zakodowany nienaruszalny stereotyp - matki Polki. >Poza tym, istnieje dość powszechna praktyka matek, która sprowadza się do odmawiania lub ograniczania ojcu kontaktów z dziećmi. I choć łamane jest w ten sposób prawo, to sfeminizowane sądy są w sporej części dziwnie głuche i ślepe na takie praktyki. Wystarczy zajrzeć do specjalistycznych portali - "granie dziećmi" to powszechna taktyka kobiet. Uderzcie się też czasem w samokrytyczną pierś. >Trudno później oczekiwać, aby osoby dotknięte w ten sposób niesprawiedliwością entuzjastycznie reagowały na kwestię tzw. "równości praw". A rozwodów coraz więcej...
Ja się uderzyłam- metaforycznie, co prawda, ale zawsze i w tej kwestii przyznałam kanikowi rację. Tego typu praktyki są niesłuszne i winny być piętnowane.
|
|
| | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Zatem dostajesz ode mnie honorowego złotego plusa!
|
|
| Tronicki (280 punktów) | W RPA chciano w ten sposób rozwalić drużyne rugby bo niby za dużo białych tam grało.
|
|
kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > Witam!> Sytuacja u kobiet statystycznie wygląda tak- pracujesz, studiujesz to posiadanie małego dziecka> jest dla Ciebie ciężarem. A już urodzenie, czy zajście w ciążę tragedią!> Co z tym zrobić? Jak coś z tym zrobić? Kto ma coś z tym zrobić?> Na Manifę!Co z tym zrobić ? Proste jak drut. Nie na manifę tylko powrót do ról jakie wyznaczyła natura ludziom. Facet zapewnia byt, a kobitka sobie spokojnym leszczem studiuje, rodzi, zachodzi w ciąże. Ale skoro chcecie "równych praw" proszę bardzo idźcie sobie na manifę  I tak oto feministki szkodzą kobietom i gatunkowi ludzkiemu
|
|
2 na 2 | -=DrzouannA=- (199 punktów) | > Witam!> Sytuacja u kobiet statystycznie wygląda tak- pracujesz, studiujesz to posiadanie małego dziecka> jest dla Ciebie ciężarem. A już urodzenie, czy zajście w ciążę tragedią!> Co z tym zrobić? Jak coś z tym zrobić? Kto ma coś z tym zrobić?> Na Manifę!> PozdrawiamTo wolny wybór kobiety czy dopuścić do zajścia w ciążę, przecież żyjemy w czasach i okolicznościach, które umożliwiają swobodny dostęp do antykoncepcji, więc ciąża jest świadomym wyborem (fakt, nie biorę tu pod uwagę wpadek - te to najczęściej rzeczywiste tragedie). Moim wyborem jest na przykład rezygnacja z posiadania dzieci, co do której jestem w pełni przekonana i nie zamierzam kiedyś zmienić zdania, jak niektórzy mi wmawiają, że zrobię. Każda kobieta ma prawo zdecydowania w ten sam sposób, jeśli chce się uchronić przed tą tzw. "tragedią". Jeśli się jednak zdarzy, istnieją też sposoby wyboru dalszej drogi... jestem "pro-choice"  . Ale to oczywiście osobista sprawa każdej kobiety z osobna.
|
|
| Piotr Patucha (2279 punktów) | > Witam!> Sytuacja u kobiet statystycznie wygląda tak- pracujesz, studiujesz to posiadanie małego dziecka> jest dla Ciebie ciężarem. A już urodzenie, czy zajście w ciążę tragedią!> Co z tym zrobić? Jak coś z tym zrobić? Kto ma coś z tym zrobić?A niby dlaczego chciałbyś ową sytuację zmienić? Moim zdaniem kobiety, które realizują swoje ambicje zawodowe i twórcze, rezygnując(najcześciej na jakiś czas) z macierzyństwa, są godne podziwu. Choćby dlatego, że przezwyciężają parcie samolubnych genów.  A tak poważnie, to przecież dobrze, jeśli jednostki świadome są swego potencjału i korzystają z przywileju kreowania życie wedle własnego pomysłu. Cenię ludzi odważnych i niezależnych, którzy wyłamują się ze stereotypu matki-polki. Ponadto życie seksualne takich kobiet jest moim zdaniem bardziej śmiałe i urozmaicone. Po prostu palce lizać. 
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|