Racjonalista - Strona głównaDo treści
rekolekcje zamiast szkoły

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
16-03-2012 14:05Kamil1838 (521 punktów)rekolekcje zamiast szkoły
Ocena 4 na 4
W dniach, w których odbywają się rekolekcje w szkołach nie ma zajęć lekcyjnych. Jednak nieobecność w kościele jest liczona jako nieobecność w szkole. Jest to według mnie naruszanie praw ludzi. To także w pewnym stopniu przymuszanie do uczestnictwa w obrzędach religijnych. Czuję się w tym przypadku pokrzywdzony, ponieważ nikt nie liczy się z moimi poglądami na temat religii. Uważam, że zajęcia szkolne powinny się w tych dniach odbywać normalnie, natomiast chętni, jeżeli chcą to mogą iść do kościoła po lekcjach, ale uczestnictwo w rekolekcjach nie może być wliczane do frekwencji szkolnej. Dodam, że rekolekcje u mnie odbywają się o godzinie 17:00, więc nie powinno być problemu z normalnym przeprowadzeniem lekcji. Stąd moje pytanie, czy nie można zrobić czegoś w tej sprawie, ponieważ jako ateista, uważam, że jestem pokrzywdzony.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

tumbili (327 punktów)
> Dodam, że rekolekcje u mnie odbywają się o godzinie 17:00, więc nie powinno być problemu z
>normalnym przeprowadzeniem lekcji. Stąd moje pytanie, czy nie można zrobić czegoś w tej sprawie,
>ponieważ jako ateista, uważam, że jestem pokrzywdzony.

Nie rozumiem za bardzo- to znaczy, że jako ateista nie uczęszczasz na żadną religię, a mimo to musisz zaliczyć rekolekcje? A masz chociaż wybór, w którym kościele?

16-03-2012 14:31 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
Wygląda to tak, że ksiądz będzie w kościele sprawdzał obecność i jej brak w kościele będzie się liczyć jako nieobecność w szkole niezależnie od wyznania i poglądów na temat religii. Oczywiście nie można wybrać, w którym kościele.
tumbili (327 punktów)
A ilu innowierców/niewierzących z Twojej klasy/szkoły nie uczęszcza na lekcje religii katolickiej? (bo o katolicką chodzi- domyślam się...)
16-03-2012 14:49 
 Ocena 3 na 3
Kamil1838 (521 punktów)
Z klasy jedna osoba. Ze szkoły nie wiem dokładnie, ale wiem, że w jednej klasie do bierzmowania idzie 7 osób z około 30, więc specjalnie religijni nie są. W mojej niektórzy idą do bierzmowania, mimo że nie wierzą w żadnego boga i mówią to otwarcie. Nie wiem dlaczego. W skali kraju jest to bardzo dużo osób, a sądzę, że w innych szkołach rekolekcje odbywają się tak samo. Moim zdaniem wszystkie te osoby są dyskryminowane.
16-03-2012 22:58 
 Ocena 1 na 1
Mikuś Frąckiewicz (616 punktów)
>Z klasy jedna osoba. Ze szkoły nie wiem dokładnie, ale wiem, że w jednej klasie do bierzmowania idzie 7 osób z około 30, więc specjalnie religijni nie są. W mojej niektórzy idą do bierzmowania, mimo że nie wierzą w żadnego boga i mówią to otwarcie. Nie wiem dlaczego. W skali kraju jest to bardzo dużo osób, a sądzę, że w innych szkołach rekolekcje odbywają się tak samo. Moim zdaniem wszystkie te osoby są dyskryminowane.

Cóż, musisz mieć słabą szkołę, bo u mnie tylko trzy osoby nie chodzą na religię, a wcale nie mają nieobecności za niebycie na rekolekcjach ja niestety byłem. Spałem, medytowałem - dziewczyny twierdzą, że wyglądałem jak stary żul. Owszem, prawie zasnąłem. Tylko przez chwilę widziałem rekolekcje - błazenada...


Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
Legion (587 punktów)
>Z klasy jedna osoba. Ze szkoły nie wiem dokładnie, ale wiem, że w jednej klasie do bierzmowania idzie 7 osób z około 30, więc specjalnie religijni nie są.

Albo są, tylko ich nie przepuszczono. Katechetka w moim gimnazjum (czyli bardzo dawno temu) zrobiła łachę całej klasie. 29 wierzących, jeden ateista i jedna deistka. Z 29 osób, które chciałby pójść do bierzmowania, poszło 3, gdyż katechetka wyżyła się na klasie, za to, że jej mąż miał wypadek samochodowy. Ręce opadają... Wierzący łamią nie tylko prawa innowierców, ale nawet współwiernych.
Kamil1838 (521 punktów)
>Albo są, tylko ich nie przepuszczono.
Raczej nie chodzi o to. Ten ksiądz przyjął wszystkich, którzy chcieli. Zastanawiam się czy nie zrobił tego dla pieniędzy. Powiedział, że jest taka tradycja, że osoby idące do bierzmowania składają się na coś do kościoła. Kazał przynieść każdemu po 50 złotych, mimo że bierzmowanie jest teoretycznie bezpłatne.
18-03-2012 20:56 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Powiedział, że jest taka tradycja, że osoby idące do bierzmowania składają się na coś do kościoła. Kazał przynieść każdemu po 50 złotych, mimo że bierzmowanie jest teoretycznie bezpłatne.<
Wszystkim którzy są proszeni o dar na rzecz Kościoła polecam, nigdy się nie wykręcać. Ofiarować 3 zdrowaśki lub 1/2 Litanii lub obietnicę jakiejkolwiek modlitwy.
19-03-2012 00:11 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Powiedział, że jest taka tradycja<
Wiadomo przynajmniej co ma Kościół na myśli mówiąc o tradycji. Jednak tradycja mojżeszowa jest inna. De.16;19

biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=224
Meretseger (61860 punktów)
>Jednak nieobecność w kościele jest liczona jako nieobecność w szkole.
To wbrew prawu.
>Stąd moje pytanie, czy nie można zrobić czegoś w tej sprawie,
Można. Możesz rano, o normalnej porze, zameldować się w szkole i poprosić, aby ten fakt odnotowano jako Twoją obecność. Posiedzisz trochę w bibliotece szkolnej albo świetlicy, może trafi się jakiś rozsądny nauczyciel, który z Tobą pogada. Wtedy Twoja obecność lub nieobecność na rekolekcjach nie będzie miała znaczenia i nikt nie będzie mógł Ci zarzucić, że bimbasz na szkołę. Na wszelki wypadek zapewnij sobie wsparcie rodziców.
16-03-2012 14:54 
 Ocena 3 na 3
Kamil1838 (521 punktów)
>To wbrew prawu.
Wiem, dlatego staram się coś z tym zrobić.
>Można. Możesz rano, o normalnej porze, zameldować się w szkole i poprosić, aby ten fakt odnotowano jako Twoją obecność. Posiedzisz trochę w bibliotece szkolnej albo świetlicy, może trafi się jakiś rozsądny nauczyciel, który z Tobą pogada. Wtedy Twoja obecność lub nieobecność na rekolekcjach nie będzie miała znaczenia i nikt nie będzie mógł Ci zarzucić, że bimbasz na szkołę. Na wszelki wypadek zapewnij sobie wsparcie rodziców.
Do szkoły i tak pójdę na zajęcia dodatkowe, ale nie jestem pewny, czy możliwe jest to, że będę miał obecność, jeżeli się zamelduję w szkole. Zastanawiam się nad innymi rozwiązaniami, ale nic nie przychodzi mi do głowy.
16-03-2012 15:25 
 Ocena 3 na 3
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Zastanawiam się nad innymi rozwiązaniami, ale nic nie przychodzi mi do głowy.
Idź do kościoła i zrób tam sajgon, po czym jak Cię wywalą z budynku to powiedz, że nie możesz mieć nieobecności bo chciałeś iść a Cię nie wpuścili A robienie zadymy to twój sposób wyrażania głębokiej wiary i oczyszczanie z grzechów, więc jeśli będą chcieli iść na kompromis to nie mogą ci wstawiać nieobecności...
Tadam!

A tak na serio to nic innego nie przychodzi mi do głowy, chociaż... Czy wy w tym kościele macie się modlić, czy tylko macie się tam znajdować fizycznie? Bo jeśli to drugie to załatw sobie jakieś PSP albo Nintendo DS i do dzieła...
16-03-2012 18:28 
 Ocena 2 na 2
Kamil1838 (521 punktów)
>A tak na serio to nic innego nie przychodzi mi do głowy, chociaż... Czy wy w tym kościele macie się modlić, czy tylko macie się tam znajdować fizycznie? Bo jeśli to drugie to załatw sobie jakieś PSP albo Nintendo DS i do dzieła...
Podejrzewam, że mamy się modlić, ale na pewno nie będę tego robił. Chodzi tylko o obecność.
16-03-2012 16:06 
 Ocena 3 na 3
slik (20011 punktów)
>.. Posiedzisz trochę w bibliotece szkolnej albo świetlicy, może trafi się jakiś rozsądny nauczyciel, który z Tobą pogada.
Może być z tym problem, bo w niektórych szkołach księża nie radzą sobie z młodzieżą i stosują chytry, a jednocześnie prymitywny wybieg - w szkole lekcje rozpoczynają się normalnie, a dopiero np. na czwartej godzinie rozpoczynają się rekolekcje. Nauczyciele mają zaprowadzić dzieci do kościoła - takie dostają polecenie służbowe od dyrektora, który polecenie dostarczenia dzieci do indoktrynacji dostaje od proboszcza, via Urząd Miasta.
Gdyby rekolekcje zaczynały się od rana, frekwencja by była mocno żałosna.
I tak się to kręci.
Przy trzech dniach rekolekcji, to kolejne 1,5% czasu wyrwanego na opowiadania o rodzących dziewicach..
16-03-2012 18:48 
 Ocena 3 na 3
Kamil1838 (521 punktów)
W takim razie co zrobić w tej sytuacji? Przymuszanie do tego jest niedorzeczne. W ten sposób kościół sobie jedynie szkodzi, produkując kolejnych wrogów.
16-03-2012 21:28 
 Ocena 3 na 3
slik (20011 punktów)
>W takim razie co zrobić w tej sytuacji? Przymuszanie do tego jest niedorzeczne. W ten sposób kościół sobie jedynie szkodzi, produkując kolejnych wrogów.
Nie bez powodu niektórzy twierdzą, że katecheza w szkole jest najlepszą metodą pozbycia się religii z życia publicznego - jest dosyć droga (prawie 1,5 MLD zł rocznie), powolna (ten cyrk trawa już ponad 20 lat), ale zabójczo skuteczna.
Do tego dochodzi jeszcze brutalna i nachalna indoktrynacja w mediach - Plebanie, Mateusze itp., tak więc wkrótce wszystko to obróci się przeciwko klerowi - "co nam daj boże"
Sądzę, że pokazanie pazerności kleru, przy okazji Komisji Rabunkowej, Funduszu Majątkowego, przepełni czarę goryczy i Polacy wreszcie się ogarną..
Taką przynajmniej mam nadzieję.....
hubin (2274 punktów)
Temat poruszany wielokrotnie, dla poparcia tezy:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,485176
www.racjonalista.pl/forum.php/s,485829
www.racjonalista.pl/forum.php/s,407810#w411658

Jeżeli zaś chce ci się angażować rodziców to numery telefonów do kuratorium można znaleźć w sieci, nikt nie ma prawa wymagać twojej obecności w kościele w ramach obowiązku szkolnego.

Sądzę jednak, że tak na prawdę chcesz trochę ponarzekać, wobec tego: tak żyjemy w katofaszystowskim kraju, o czym mam nadzieję już niedługo będzie warto pamiętać przy rozliczaniu PITa. Generalnie rekolekcje to tylko jeden z objawów choroby naszego systemu szkolnictwa, zatem nie przejmuj się bzdurami zajmij się sobą.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
16-03-2012 18:33 
 Ocena 3 na 3
Kamil1838 (521 punktów)

>Sądzę jednak, że tak na prawdę chcesz trochę ponarzekać, wobec tego: tak żyjemy w katofaszystowskim kraju, o czym mam nadzieję już niedługo będzie warto pamiętać przy rozliczaniu PITa.
Nie chodzi o samo narzekanie. To jawne łamanie moich praw i nie zamierzam tego pozostawić. Nie godzę się, aby narzucano mi obowiązek uczestniczenia w obrzędach religijnych, gdyż jest to dyskryminacja.
Pa1ryk (1539 punktów)
U mnie zawsze było tak, że jeśli nie chodzisz na religię to nie musisz chodzić także na rekolekcje i masz po prostu 3 wolne dni.
tumbili (327 punktów)
>U mnie zawsze było tak, że jeśli nie chodzisz na religię to nie musisz chodzić także na rekolekcje i masz po prostu 3 wolne dni.

No właśnie. Dlatego pytałam, czy są osoby, które nie chodzą na religię. Bo jeżeli chodzą, a tylko "nie wierzą" sobie wewnętrznie, to co się dziwić.
16-03-2012 18:40 
 Ocena 2 na 2
Kamil1838 (521 punktów)
>No właśnie. Dlatego pytałam, czy są osoby, które nie chodzą na religię. Bo jeżeli chodzą, a tylko "nie wierzą" sobie wewnętrznie, to co się dziwić.
Mam rozumieć, że jeśli ktoś chodzi na lekcje religii to oznacza, że ma być zmuszany do chodzenia do kościoła? Niektórzy chodzą na religię tylko po to, aby dowiedzieć się czegoś więcej o wierze, która ich otacza i niestety często wpływa też na ich życie.
16-03-2012 21:15 
 Ocena 1 na 1
DanielL (110 punktów)
>Mam rozumieć, że jeśli ktoś chodzi na lekcje religii to oznacza, że ma być zmuszany do chodzenia do kościoła? Niektórzy chodzą na religię tylko po to, aby dowiedzieć się czegoś więcej o wierze, która ich otacza i niestety często wpływa też na ich życie.
Piszesz tak jakby ktoś to robił innym na złość: a tu cię mam, na religię chodzisz to do kościoła też zapieprzaj! Ale zwykle jest to upraszczanie sobie życia: dobra, chodzi na religię to pewnie jest wierzący i na rekolekcje też pójdzie.
Żaden mój katecheta nigdy nie wnikał za bardzo w poglądy uczniów, którzy mu nie pasowali, więc nic dziwnego że i stosunkiem do rekolekcji się nie przejmuje. Oni są dumni z tego jak wielką widownię mają Jakby mu zwrócić uwagę, że Konstytucja artykuł chyba 56 itp, to raczej odpuści (a raczej: wspaniałomyślnie uszanuje światopogląd) i coś wymyśli na zastępstwo.
A jak ktoś chce się czegoś dowiedzieć o religii, to raczej nie ze szkoły tą wiedzę wyniesie.
17-03-2012 08:11 
 Ocena 2 na 2
tumbili (327 punktów)
>>No właśnie. Dlatego pytałam, czy są osoby, które nie chodzą na religię. Bo jeżeli chodzą, a tylko "nie wierzą" sobie wewnętrznie, to co się dziwić.
>Mam rozumieć, że jeśli ktoś chodzi na lekcje religii to oznacza, że ma być zmuszany do chodzenia do kościoła? Niektórzy chodzą na religię tylko po to, aby dowiedzieć się czegoś więcej o wierze, która ich otacza i niestety często wpływa też na ich życie.
>
Rekolekcje wpisane są w program nauczania (ogłupiania?) religijnego. Dobrowolnie zgadzając się na w nim uczestnictwo, zgadzasz się również na "dodatkowe atrakcje", które ze sobą niesie.

Osobną oczywiście jest sprawą, że te trzy dni nieobecności liczą się jako absencja w szkole- nie religii- a tak raczej być powinno. Uciekając z jakiejś lekcji, masz przechlapane na tejże lekcji, nie po ogóle. Tutaj tkwi problem.
Czyli zajęcia te powinny się odbywać w dniach wolnych od szkoły, a opuszczenie ich wiązałoby się z pewnymi konsekwencjami- ale w obrębie nauczania katechetycznego.
Kamil1838 (521 punktów)
>>>No właśnie. Dlatego pytałam, czy są osoby, które nie chodzą na religię. Bo jeżeli chodzą, a tylko "nie wierzą" sobie wewnętrznie, to co się dziwić.
>>Mam rozumieć, że jeśli ktoś chodzi na lekcje religii to oznacza, że ma być zmuszany do chodzenia do kościoła? Niektórzy chodzą na religię tylko po to, aby dowiedzieć się czegoś więcej o wierze, która ich otacza i niestety często wpływa też na ich życie.
>>
>Rekolekcje wpisane są w program nauczania (ogłupiania?) religijnego. Dobrowolnie zgadzając się na w nim uczestnictwo, zgadzasz się również na "dodatkowe atrakcje", które ze sobą niesie.
Jak to jest możliwe? Na przykład to, że chodzę na lekcje w-f, nie znaczy, że mam brać udział w jakiś dodatkowych treningach poza szkołą. Czy kościół ma aż tak dużą władzę w Polsce?
17-03-2012 16:09 
 Ocena 1 na 1
tumbili (327 punktów)

>Jak to jest możliwe? Na przykład to, że chodzę na lekcje w-f, nie znaczy, że mam brać udział w jakiś dodatkowych treningach poza szkołą.
Edukację szkolną już zakończyłam jakiś czas temu, ale na pewno odbywały się dodatkowe zajęcia, które były obowiązkowe- sprzątanie świata (w sobotę), wycieczki edukacyjne itp. Dodatkowe treningi nie są obowiązkowe, ale zapisując się na nie zobowiązany jesteś w nich uczestniczyć- no kurczę, albo się decydujesz, albo nie...
Nie wiem tak po prawdzie, na czym polega katecheza katolicka, bo nigdy na takową nie uczęszczałam, ale tak to sobie wyobrażam- chodzisz, to bierzesz udział w różnych obrządkach.

>Czy kościół ma aż tak dużą władzę w Polsce?

Kościół nawet z dorosłymi, samodzielnymi ludźmi robi dziwne rzeczy, a co dopiero z dzieciakami...
17-03-2012 18:32 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
>Nie wiem tak po prawdzie, na czym polega katecheza katolicka, bo nigdy na takową nie uczęszczałam, ale tak to sobie wyobrażam- chodzisz, to bierzesz udział w różnych obrządkach.
Też chciałbym na taką nigdy nie uczęszczać, niestety moi rodzice zadecydowali inaczej. Niestety musiałem się przez tyle lat męczyć z tymi bzdurami, z którymi się całkowicie nie zgadzałem. Zostało kilka miesięcy, w liceum już na pewno się na to nie zgodzę. Ale osoby, które nie chodzą na religię, także mają wpisywaną nieobecność w tych dniach. Czy to nie świadczy o całkowitym braku tolerancji?
19-03-2012 07:22 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Ale osoby, które nie chodzą na religię, także mają wpisywaną nieobecność w tych dniach. Czy to nie świadczy o całkowitym braku tolerancji?
Raczej nie o braku tolerancji, a o łamaniu obowiązujących przepisów. Osoby "zapisane" na religię niestety muszą uczestniczyć w tych jasełkach, natomiast osobom niechodzącym winno się zapewnić jakieś zajęcie w szkole. To wyraźnie stoi w rozporządzeniu.
Cytat:
§ 3. 3. Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem oświaty lub świadomie rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze.

www.katecheza.episkopat.pl/prawo/lex_stan.htm
Oznacza to dokładnie to, że jeśli istnieje taka potrzeba (czyli uczniowie niechodzący na religię) należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze. Nie jest taką opieką (ani tym bardziej zajęciami wychowawczymi) wleczenie ich do kościoła.
Kamil1838 (521 punktów)
Jednak takich zajęć w szkole nie ma.
16-03-2012 18:35 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
>U mnie zawsze było tak, że jeśli nie chodzisz na religię to nie musisz chodzić także na rekolekcje i masz po prostu 3 wolne dni.
Czy te dni nieobecności w kościele były liczone jako obecność w szkole?
16-03-2012 19:59 
 Ocena 1 na 1
Pa1ryk (1539 punktów)
Jeśli byłem wypisany z religii to miałem automatyczną obecność niezależnie co robiłem w te dni.
Natomiast jeśli ktoś chodził na religię dla siebie albo bo mu rodzice kazali ale nie wierzył i nie chciał iść do kościoła to po prostu kserował te kartki, które rozdawali w kościele i też miał obecność.
Zawsze się zastanawiałem skąd oni brali te kartki do skserowania bo nie znam nikogo kto na rekolekcje w liceum chodził.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
My tu gadu-gadu o rekolekcjach, a "epidiaskop" zaczyna domagać się obowiązkowej religii w ramowym programie nauczania: www.wprost(*)igia-wszkole-byla-obowiazkowa/
Pewnie najlepiej by było, gdyby było tygodniowo pięć godzin religii, tzn. codziennie. No i sprawdzanie obecności na niedzielnej mszy i sobotnim nabożeństwie.
Kamil1838 (521 punktów)
>My tu gadu-gadu o rekolekcjach, a "epidiaskop" zaczyna domagać się obowiązkowej religii w ramowym programie nauczania: www.wprost(*)igia-wszkole-byla-obowiazkowa/
To jawna dyskryminacja. W szkole nie można uczyć treści nienaukowych.
>Pewnie najlepiej by było, gdyby było tygodniowo pięć godzin religii, tzn. codziennie. No i sprawdzanie obecności na niedzielnej mszy i sobotnim nabożeństwie.
Nie zdziwiłoby mnie to.
Pan cogito (182 punktów)
Ja miałem niedawno rekolekcje, uczęszczam do liceum, jestem zmuszany przez rodziców by chodzić do kościoła i na religie w szkole.
Ale jeśli chodzi o same rekolekcje to u mnie nie było sprawdzanej żadnej obecności, na jedne rekolekcje poszedłem tylko z ciekawości. Przez godzinę jakiś pajac gadał, jedyne co pamiętam to to, że gonił autem hipopotama..
W gimnazjum na religie chodziłem...i z klasy chodzili wszyscy, na rekolekcje też musiałem chodzić, była sprawdzana obecność..

Sapere Aude
17-03-2012 15:23 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
>Ja miałem niedawno rekolekcje, uczęszczam do liceum, jestem zmuszany przez rodziców by chodzić do kościoła i na religie w szkole.
Spróbuj z nimi porozmawiać. Muszą liczyć się z twoimi poglądami. Nie rozumiem jak to jest w ogóle możliwe, że organizacja, która zajmuje się jedynie wyłudzaniem pieniędzy i oszukiwaniem ludzi przetrwała tak długo.
17-03-2012 16:13 
 Ocena 1 na 1
tumbili (327 punktów)

> Nie rozumiem jak to jest w ogóle możliwe, że organizacja, która zajmuje się jedynie wyłudzaniem pieniędzy i oszukiwaniem ludzi przetrwała tak długo.
Bo obiecuje w zamian życie wieczne.

Amen
17-03-2012 18:33 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
>> Nie rozumiem jak to jest w ogóle możliwe, że organizacja, która zajmuje się jedynie wyłudzaniem pieniędzy i oszukiwaniem ludzi przetrwała tak długo.
> Bo obiecuje w zamian życie wieczne.
>Amen
Tylko jak to jest możliwe, że tyle pokoleń dało się na to nabrać?
17-03-2012 19:11 
 Ocena 1 na 1
Pan cogito (182 punktów)
>Spróbuj z nimi porozmawiać. Muszą liczyć się z twoimi poglądami. Nie rozumiem jak to jest w ogóle możliwe, że organizacja, która zajmuje się jedynie wyłudzaniem pieniędzy i oszukiwaniem ludzi przetrwała tak długo.
nie muszą, ojciec uważa, że nie mam racji nigdy.
jest despotą..
musze chodzić, wychowuje się w katolickiej rodzinie i musze wierzyć


Sapere Aude
18-03-2012 11:59 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
>nie muszą, ojciec uważa, że nie mam racji nigdy.
>jest despotą..
>musze chodzić, wychowuje się w katolickiej rodzinie i musze wierzyć
W takim razie spróbuj znaleźć jakąś dorosłą osobę, z której zdaniem liczą się twoi rodzice i niech ta osoba z nimi porozmawia. Niech wytłumaczy, że nie da się kogoś zmusić, żeby w coś wierzył, to jest niemożliwe.
18-03-2012 20:17 
 Ocena 2 na 2
Pan cogito (182 punktów)
>W takim razie spróbuj znaleźć jakąś dorosłą osobę, z której zdaniem liczą się twoi rodzice i niech ta osoba z nimi porozmawia. Niech wytłumaczy, że nie da się kogoś zmusić, żeby w coś wierzył, to jest niemożliwe.

Rodzice nie mają zbyt wiele znajomych, tym bardziej żadnego w miare racjonalnie myślącego nie znajdę. A nawet jakby to by niczego nie zmieniło.
Boje się nawet w przyszłym roku oficjalnie z kościoła wystąpić, nie wyobrażam sobie jakby zareagowali na wieść o apostazji..
Eh byle przetrwać to liceum i jak najszybciej od nich się uniezależnić finansowo..

Sapere Aude
Kamil1838 (521 punktów)
Niestety ateiści nadal nie mają łatwo. W takim wypadku życzę powodzenia.
Kowalski (2244 punktów)
Dyrektor Twojej szkoły jest debilem i w dodatku analfabetą. Przepisy nakazują mu organizację zajęć alternatywnych (świeckich) na terenie szkoły. Namów rodziców, by napisali skargę do kuratorium.
17-03-2012 15:28 
 Ocena 1 na 1
Kamil1838 (521 punktów)
>Dyrektor Twojej szkoły jest debilem i w dodatku analfabetą. Przepisy nakazują mu organizację zajęć alternatywnych (świeckich) na terenie szkoły.
Czy w takim razie jeżeli w poniedziałek w szkole będę się domagać zajęć i wpisania obecności bez uczestnictwa w rekolekcjach to mam możliwość osiągnięcia celu?
>Namów rodziców, by napisali skargę do kuratorium.
Z tym może być problem. Rodzice opowiadają się za kościołem, mimo że ostatnio byli tam około 2 lat temu. Na pewno skargi nie zgodzą się napisać.
Marek K (61 punktów)
Przytoczę swój przypadek, przy czym, żeby nie było, do niczego nie namawiam, raczej tak pisząc ku pokrzepieniu; za czasów mojej szkoły średniej, również zmuszony byłem do chodzenia na rekolekcję. Bez znaczenia był fakt, iż byłem uczniem uczęszczającym na etykę. Owszem, owszem, nikt tego nie czynił z pistoletem przy skroni ale jako zajęcia alternatywne wobec rekolekcji proponowano sprzątanie trawników wokół szkoły, kopanie jakiś tam grządek, etc. Może to i konformizm, jak pewnie może sporo osób pomyśleć ale jednak nie cierpię żałoby za pazurami jakiej nabawić się można w trakcie prac agrarnych, a i konformizm nie znów jakiś tam skrajny bo jednak na etykę nie religię chodziłem, co sympatii u części belfrów mi nie przysparzało.
W każdym razie, raz do roku, można było pospać dłużej no i pewne było jedno, nikt z niczego pytać nie będzie. To już jakieś tam plusy. No i teraz to co najważniejsze; jak się nie da głową muru rozwalić, pozostaje emigracja wewnętrzna. Więc ja emigrowałem, z kolegami równie przymuszonymi jak ja, zaraz po tym jak listę sprawdzono (tak, tak, w kościele sprawdzano listę!), do sklepu za rogiem. Potem, z przysłowiową alpagą za pazuchą, w krzaki, ech... w dodatku zaraz za posterunkiem Straży Miejskiej. W myśl zasady, pod latarnią najciemniej! Satysfakcja dodatkowa - to co poszło na przysłowiowy przelew, pierwotnie przeznaczone było na tacę.

Reasumując. Fajnie że próbujesz walczyć z religijnym przymusem ale jak się nie uda, to nic straconego. Nie daj na tace, weź od starych w kieszeń ( w końcu sami Cię do kościoła pchają) i ... kup sobie jakąś dobrą książkę. Albo cokolwiek innego coś Ci poprawi humor. A może za rok się uda.
kogut59 (3090 punktów)
>W dniach, w których odbywają się rekolekcje w szkołach nie ma zajęć lekcyjnych. Jednak nieobecność
>w kościele jest liczona jako nieobecność w szkole. Jest to według mnie naruszanie praw ludzi.
Czytając tutaj o problemach młodych ludzi z kościołem w szkole przypomina mi to czasy socjalizmu i PRL. Wasi rodzice akceptacja ten terror religijny ponieważ sami byli zmuszani do obchodów rewolucji październikowej, pochodów 1 maja itd. Przypomina mi się akcja dyrektora mojej szkoły który dzień przed 1 Maja przyniósł ponad 20 czerwonych krawatów z napisem ZSMP i zażądał pojawienia się klasy na pochodzie w krawatach. Najzabawniejsze ze nikt w klasie nie należał do owej organizacji młodzieży socjalistycznej ! był rok chyba 1976/77 Jeden z moich kolegów zabrał krawaty i wypieprzył do śmietnika. myśmy solidarnie nie poszli świętować pierwszego maja.
Dyrektor zjawił się w klasie następnego dnia żądając zwrotu krawatów i zapomniał ze nie byliśmy na obchodach 1 Maja Cala klasa milczała jak grób. Otrzymaliśmy wszyscy złe noty z wychowania społecznego ? czy jeszcze wtedy zachowania. Dyrektor czerwony z wściekłości nigdy więcej nie odważył się tak asocjalnej klasy zmuszać do czegokolwiek.
-jad- (18783 punktów)
>W dniach, w których odbywają się rekolekcje w szkołach nie ma zajęć lekcyjnych. Jednak nieobecność
>w kościele jest liczona jako nieobecność w szkole.

Nie do pomyślenia.
Mając 13, 14 lat stanowczo powiedziałem, że na żadne przygotowania do bierzmowania nie będę chodził i szkoła musiała zorganizować mi zajęcia. Nie trzeba było zgody rodziców, proboszcza ani psychologa a szantaż dyrekcji ograniczył się do tego, że zamiast religii będzie matematyka (straszne). Na lekcje chodziłem z dwoma kolegami, nauczycielka była bardzo sympatyczna a matmy nauczyłem się w ciągu tygodnia lepiej niż w ciągu całego roku.
Działo się to prawie 20 lat temu. Widzę, że sporo się zmieniło od tego czasu

Freeky
Kamil1838 (521 punktów)
Właśnie dowiedziałem się od kolegi, że ksiądz w niedzielę na mszy mówił, że na te rekolekcje, które zaczynają się o 17:00 (i wliczają się do frekwencji szkolnej) trzeba przyjść o 15 minut wcześniej. W tym czasie ksiądz będzie sprawdzał obecność. Więc, żeby mieć obecność w szkole trzeba poza chodzeniem na rekolekcje, brać także udział we mszach (sądzę, że nie każdy się o tym dowiedział od innych osób). To całkowita dyskryminacja i nie rozumiem jak to jest możliwe, że taki system istnieje. Przecież to naruszenie wszelkich praw.
pintapalec (103 punktów)
>W dniach, w których odbywają się rekolekcje w szkołach nie ma zajęć lekcyjnych. Jednak nieobecność
>w kościele jest liczona jako nieobecność w szkole. Jest to według mnie naruszanie praw ludzi. To
>także w pewnym stopniu przymuszanie do uczestnictwa w obrzędach religijnych.
Ludzie jak czytam te wszystkie wypowiedzi to się zastanawiam. Czy my jeszcze żyjemy w wolnym niepodległym i demokratycznym kraju?? Czy też żyjemy w kraju wasalnym jako kolonia watykańska?? Pozbyliśmy się czerwonego okupanta moskiewskiego narzuconego nam przez układ Jałtański wbrew naszej woli.A po paru latach wolności sami znów włożyliśmy swoje głowy w jarzmo tym razem czarnego okupanta watykańskiego.Który nie tylko kradnie i szabruje nasz kraj jak tamten czerwony okupant to dodatkowo jeszcze czarni gwałcą nasze dzieci..Gdzie się podziała duma i honor narodu polskiego??Czy aż tak mocno ta czarna zaraza nas opanowała??

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365