 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-07-2013 10:34 | ślusarski (750 punktów) | Odczarowanie.
3 na 3 | Jestem w dziwnym miejscu, gdzie dzieją się niebywałe rzeczy zaprzeczające doświadczeniu i logice. Mogę znajdować się w dwóch różnych miejscach jednocześnie, albo przenikać przez materialne przeszkody. Mogę być splątany z całym Wszechświatem i czuć każdy jego element, jak w wielkim unerwionym organizmie. Taki scenariusz występowałby, gdybym przybrał rozmiary cząstki elementarnej i znalazł się w subatomowym świecie, gdzie rządzi mechanika kwantowa. Ten świat opisuje funkcja falowa i budowanie modeli opiera się na tej właśnie funkcji. Jednak żaden model nie odpowiada rzeczywistości, tylko jest jej przybliżeniem. W mikroświecie tym bardziej i może całkowicie mijać się z prawdą. Do takich wniosków doszedł fizyk Hans Christian Bayer którego artykuł publikowany jest w Świecie Nauki lipiec 2013. Podważa on poprzednie interpretacje mechaniki kwantowej i wprowadza swoją. Twierdzi, ze kot nie może być jednocześnie żywy i martwy, lecz to stan umysłu uznaje, że kot jest albo żywy, albo martwy. A jak jest na prawdę, to nie wie nikt, ale na pewno w mikroświecie nie mogą dziać się cuda zaprzeczające logice. Takie coś dzieje się tylko w religiach wynikające z niewiedzy. Póki co należy wierzyć, ze przyszła teoria opisze kompletnie kwantową rzeczywistość pozbawioną cudów, czarów. Bo jak rozumieć rzeczywistość fizyczną, że powstaje tylko wówczas, kiedy ją obserwujemy. Może teoria strun rozwinie się i wyjaśni te zagadki, albo GUT? Może tutejsi fizycy mają jakiś pomysł? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Jestem w dziwnym miejscu, gdzie dzieją się niebywałe rzeczy zaprzeczające doświadczeniu i logice.> Mogę znajdować się w dwóch różnych miejscach jednocześnie, albo przenikać przez materialne> przeszkody. Mogę być splątany z całym Wszechświatem i czuć każdy jego element, jak w wielkim> unerwionym organizmie.Też tak miałam, ale mnie wybudzili... MSPANC 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | | pompa (524 punktów) | Czytałem ten artykuł. Jakoś mało jest o tym bayerze w necie.
|
|
 | | ślusarski (750 punktów) |
> Też tak miałam, ale mnie wybudzili...> MSPANC  > "We live in times of smart phones and stupid people"A ja tak nie mam, kiedy zasypiam
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Też tak miałam, ale mnie wybudzili...> >MSPANC  > > "We live in times of smart phones and stupid people"> A ja tak nie mam, kiedy zasypiam  A spałeś kiedyś trzy tygodnie?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
> A spałeś kiedyś trzy tygodnie? > "We live in times of smart phones and stupid people"
Trzy tygodnie! Co Ty opowiadasz? Nawet po libacji nie spałem dłużej niż 9 godź.
|
|
12 na 12 | maceox (6766 punktów) | > Jestem w dziwnym miejscu, gdzie dzieją się niebywałe rzeczy zaprzeczające doświadczeniu i logice.[...] > Taki scenariusz występowałby, gdybym przybrał rozmiary cząstki elementarnej i znalazł się w> subatomowym świecie, gdzie rządzi mechanika kwantowa.Jest dokładnie odwrotnie, cała fizyka (w tym również kwantowa) opiera się na doświadczeniu i logice. > Ten świat opisuje funkcja falowa i budowanie modeli opiera się na tej właśnie funkcji. Jednak żaden model nie odpowiada rzeczywistości, tylko jest jej przybliżeniem.Już Niels Bohr mówił: "Nie istnieje świat kwantowy. Istnieje jedynie abstrakcyjny opis fizyki kwantowej". > W mikroświecie tym bardziej i może całkowicie mijać się z prawdą.Całkiem możliwe - gdyby nie to, że z odkryć mechaniki kwantowej korzystamy codziennie. Weź nawet tylko zwykły tranzystor. > Do takich wniosków doszedł fizyk Hans Christian Bayer którego artykuł publikowany jest w Świecie Nauki lipiec> 2013. Podważa on poprzednie interpretacje mechaniki kwantowej i wprowadza swoją. Twierdzi, ze kot> nie może być jednocześnie żywy i martwy, lecz to stan umysłu uznaje, że kot jest albo żywy, albo> martwy.Chodzi tu o bayesjanizm kwantowy, ale czy jesteś pewien, że wszystko w tych ramach rozumiesz? Ja na pewno nie. > A jak jest na prawdę, to nie wie nikt, ale na pewno w mikroświecie nie mogą dziać się cuda> zaprzeczające logice.A niby dlaczego? Dlatego, że chociaż nikt nie wie, jak jest naprawdę, to kolega Ślusarski zabrania dziać się cudom? > Takie coś dzieje się tylko w religiach wynikające z niewiedzy.To proszę o naukowy dowód na to, że gdziekolwiek zdarzył się cud. Może należałoby zacząć od definicji cudu. > Póki co należy wierzyć, ze przyszła teoria opisze kompletnie kwantową rzeczywistość pozbawioną cudów, czarów. Naprawdę uważasz, że to towarzystwo to banda iluzjonistów?> jak rozumieć rzeczywistość fizyczną, że powstaje tylko wówczas, kiedy ją obserwujemy.Może właśnie tak, że powstaje kiedy ją obserwujemy? Ale czy na pewno dobrze zrozumieliśmy tu naukę? > Może tutejsi fizycy mają jakiś pomysł?Nie jestem tutejszym fizykiem, ale jeśli miałbym się kogoś zapytać, to tutaj na pewno zwrócilbym się do Fizyka. www.youtube.com/watch?v=y8HmCIkYjmIi następne wykłady Najbardziej to zastanowiłbym się nad Twoim przesłaniem: > "Ee, najwyżej trafię na bazgroły!"Wiem o tym, że moje posty dotyczące nauki można z punktu widzenia aktualnego stanu wiedzy traktować jedynie jako bazgroły, ale jestem tu, by poprzez rozmowę nabrać (najlepiej wzajemnie) inspiracji do dowiedzenia się czegoś więcej.
|
|
 | 3 na 3 | Paul Figura (1368 punktów) |
>Wiem o tym, że moje posty dotyczące nauki można z punktu widzenia aktualnego stanu wiedzy traktować jedynie jako bazgroły, ale jestem tu, by poprzez rozmowę nabrać (najlepiej wzajemnie) inspiracji do dowiedzenia się czegoś więcej.
My (prawie) wszyscy jesteśmy, na tym forum właśnie w tym celu ludźmi którzy są bezgranicznie głodni wiedzy.Korzystając z okazji chciałbym podziękować administratorom, za stworzenie kompendium wszelkich dziedzin od A do Z.Oraz środowiska, polskich wolnomyślicieli i racjonalistów.
|
|
|  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >My (prawie) wszyscy jesteśmy, na tym forum właśnie w tym celu ludźmi którzy są bezgranicznie głodni wiedzy. Jednak sądzę, że co najmniej równie częstą motywacją jest zwykła chęć kontaktu z innymi poprzez udział w rozmowie, jednak na satysfkacjonującym dla racjonalistów poziomie.
|
|
| |  | | Paul Figura (1368 punktów) |
> Jednak sądzę, że co najmniej równie częstą motywacją jest zwykła chęć kontaktu z innymi poprzez udział w rozmowie, jednak na satysfkacjonującym dla racjonalistów poziomie.Musze przyznać ci racje.
|
|
 | | Paul Figura (1368 punktów) |
> Nie jestem tutejszym fizykiem, ale jeśli miałbym się kogoś zapytać, to tutaj na pewno zwrócilbym się do Fizyka.> www.youtube.com/watch?v=y8HmCIkYjmI> i następne wykładyNaprawdę świetny wykład Profesora Marka Szopy dziękuje, za zamieszczenie.
|
|
 | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | > Jest dokładnie odwrotnie, cała fizyka (w tym również kwantowa) opiera się na doświadczeniu i logice.Lecz te doświadczenia utwierdzają nas o ograniczeniach poznawczych, a czasem uświadamiają o całkowitej niemożności poznania. Z kolei logika, ta w potocznym rozumieniu, wynika z codziennego doświadczenia począwszy od prehistorii. Logika zawodzi w obszarach gdzie trudno wyobrazić sobie przebieg zdarzeń. Zwykle stosuje się aparat matematyczny posiadający swoją logikę, lecz nie zawsze zrozumiałą na przykład liczby zespolone z jednostką urojoną. > Już Niels Bohr mówił: "Nie istnieje świat kwantowy. Istnieje jedynie abstrakcyjny opis fizyki kwantowej".Tak samo można powiedzieć, że nie istnieje obserwowana rzeczywistość fizyczna, bo znamy tylko jej wycinek. Nawet nie można mówić o obiektywnej rzeczywistości, bo nikt jej nie zna i jest wątpliwe, czy taka istnieje. Niels Bohr mówił to dawno temu i do dzisiaj, pomimo wielu odkryć, niewiele się zmieniło w rozumieniu mechaniki kwantowej. Jednak większą wartość ma dzisiejszy bayesjanizm, niż tłumaczenie Bohra, czy Demokryta. > Całkiem możliwe - gdyby nie to, że z odkryć mechaniki kwantowej korzystamy codziennie. Weź nawet tylko zwykły tranzystor.Wszystko oparte jest na mechanice kwantowej nawet nasze ciała. Gdyby nie określone siły wiążące jądra atomów, nie byłoby ich, a w konsekwencji nas. Ks. Sedlak twierdził, ze procesy życiowe zachodzą na poziomie kwantowym. > Chodzi tu o bayesjanizm kwantowy, ale czy jesteś pewien, że wszystko w tych ramach rozumiesz? Ja na pewno nie.Ja też nie. Nie jestem fizykiem. > ...kolega Ślusarski zabrania dziać się cudom?Tak, zabraniam. Jednak nie wszystkie cuda są cudami, bo po czasie mogą zostać wyjaśnione metodami naukowymi. > To proszę o naukowy dowód na to, że gdziekolwiek zdarzył się cud. Może należałoby zacząć od definicji cudu.Zdarzył sie cud i jest nim powstanie życia z nieożywionej materii. Pewnie ten cud kiedyś zostanie doświadczalnie potwierdzony i przestanie być cudem. Albo narodziny wszechświata. >  > Naprawdę uważasz, że to towarzystwo to banda iluzjonistów?Iluzjonistów nie, lecz, pomimo wielkich odkryć, są jak stado małp wdrapujących sie na gałęzie drzew, by badać okolicę. Dzisiaj niewiele się zmieniło mając o wiele większe narzędzia badawcze. Jesteśmy na początku drogi poznania, bo rozwiązanie jednego problemu rodzi wiele nowych. Ku końcowi poznania będzie odwrotnie. > Może właśnie tak, że powstaje kiedy ją obserwujemy? Ale czy na pewno dobrze zrozumieliśmy tu naukę?Może George Berkeley ma rację? > Nie jestem tutejszym fizykiem, ale jeśli miałbym się kogoś zapytać, to tutaj na pewno zwrócilbym się do Fizyka.> www.youtube.com/watch?v=y8HmCIkYjmICzy Fizyk z forum to profesor w Filmiku? Filmik jest fajny, ale on na prawdę jest dla niefizyków. > Najbardziej to zastanowiłbym się nad Twoim przesłaniem:> "Ee, najwyżej trafię na bazgroły!Lubię wsadzać kij w mrowisko, łamać stereotypy i przez to jestem nielubiany. W konsekwencji trafiłem na bazgroły, a nawet do oślej ławki. > Wiem o tym, że moje posty dotyczące nauki można z punktu widzenia aktualnego stanu wiedzy traktować jedynie jako bazgroły, ale jestem tu, by poprzez rozmowę nabrać (najlepiej wzajemnie) inspiracji do dowiedzenia się czegoś więcej.U mnie jest podobnie i profesjonalista z dziedzin, w których się wypowiadam, zagiąłby mnie w 5 minut. Moja profesja jest zupełnie inna, niż tematy moich postów. W końcu forum to jest rozrywka i odskocznia od pracy
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Ks. Sedlak twierdził, ze procesy życiowe zachodzą na poziomie kwantowym.A czy jest coś co nie zachodzi na poziomie kwantowym albo zachodzi nie na poziomie kwantowym?  > Zdarzył sie cud i jest nim powstanie życia z nieożywionej materii.Z pomieszania pojęć i kategorii nic dobrego wyniknąć nie może. Zdecyduj się czy tworzysz poezje czy rozmawiasz o świecie realnym. > Czy Fizyk z forum to profesor w Filmiku?Eeee, chyba nie... Fizyk na swoim profilu podaje link do innego profesora...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 2 na 2 | ślusarski (750 punktów) | > A czy jest coś co nie zachodzi na poziomie kwantowym albo zachodzi nie na poziomie kwantowym?  Poziom kwantowy określa zachowanie się cząstek elementarnych wewnątrz atomu, oddziaływania. Są też inne poziomy na przykład atomowy, gdzie rządzą prawa chemiczne. Jest poziom mezoskopowy, makroświata i inne. Jednak masz dużo racji, bo pośrednio wszystko sprowadza się do poziomu kwantowego, jak choćby tworzona grawitacja kwantowa. > Z pomieszania pojęć i kategorii nic dobrego wyniknąć nie może. Zdecyduj się czy tworzysz poezje czy rozmawiasz o świecie realnym.Poezja też należy do świata realnego. W końcu literatura, psychologia, kognitywistyka, należą do nauki i uważam, że używanie pojęć z różnych dziedzin wiedzy jest uprawnione. Czy wiesz, że poznanie najlepiej udaje się na styku wielu nauk?
|
|
|  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >>Jest dokładnie odwrotnie, cała fizyka (w tym również kwantowa) opiera się na doświadczeniu i logice. >Lecz te doświadczenia utwierdzają nas o ograniczeniach poznawczych, a czasem uświadamiają o całkowitej niemożności poznania. Zgoda
>Z kolei logika, ta w potocznym rozumieniu, wynika z codziennego doświadczenia począwszy od prehistorii. Logika zawodzi w obszarach gdzie trudno wyobrazić sobie przebieg zdarzeń. Zwykle stosuje się aparat matematyczny posiadający swoją logikę, lecz nie zawsze zrozumiałą na przykład liczby zespolone z jednostką urojoną. Ja bym jednak odróżnił logikę w potocznym rozumieniu od jednak konsekwentnie stosowanej logiki w nauce, nawet w przypadku intuicyjnie trudnych do ogarnięcia dziedzin wiedzy.
>>Już Niels Bohr mówił: "Nie istnieje świat kwantowy. Istnieje jedynie abstrakcyjny opis fizyki kwantowej". >Tak samo można powiedzieć, że nie istnieje obserwowana rzeczywistość fizyczna, bo znamy tylko jej wycinek. Nawet nie można mówić o obiektywnej rzeczywistości, bo nikt jej nie zna i jest wątpliwe, czy taka istnieje. To raczej kwestia filozoficzna. Obserwujemy jednak pewne powtarzalne zależności w tym, co nazywamy otaczającym nas światem.
>Niels Bohr mówił to dawno temu i do dzisiaj, pomimo wielu odkryć, niewiele się zmieniło w rozumieniu mechaniki kwantowej. Daleko mi nawet dzisiaj do wiedzy Bohra. Jednak z tego co trochę doczytałem, to w zasadzie pytanie brzmi jeszcze inaczej: skoro mechanika kwantowa jest teorią fundamentalną, to jak - w sposób kwantowy - opisać przejście z systemu mikroskopowego do systemu makorskopowego? Odpowiedź znaleziono dopiero w latach 70 w zjawisku dekoherencji, a Bohr zmarł w 68.
>>Całkiem możliwe - gdyby nie to, że z odkryć mechaniki kwantowej korzystamy codziennie. Weź nawet tylko zwykły tranzystor. >Wszystko oparte jest na mechanice kwantowej nawet nasze ciała. Gdyby nie określone siły wiążące jądra atomów, nie byłoby ich, a w konsekwencji nas. Ks. Sedlak twierdził, ze procesy życiowe zachodzą na poziomie kwantowym. Tak, ale mi chodzi o zastosowania MK, których by nie było, gdyby jej nie odkryto, a które poprzez to, że działają potwierdzają jej słuszność.
>Zdarzył sie cud i jest nim powstanie życia z nieożywionej materii. Pewnie ten cud kiedyś zostanie doświadczalnie potwierdzony i przestanie być cudem. Jak się samemu nie potrafi, to od razu cud... Rozumiem, że hipoteza Ci nie wystarczy.
>Albo narodziny wszechświata. Wielki mi cud. A mało to osobliwości we wszechświecie?
>Iluzjonistów nie, lecz, pomimo wielkich odkryć, są jak stado małp wdrapujących sie na gałęzie drzew, by badać okolicę. Dzisiaj niewiele się zmieniło mając o wiele większe narzędzia badawcze. Jesteśmy na początku drogi poznania, bo rozwiązanie jednego problemu rodzi wiele nowych. Jakoś lubię właśnie tych wdrapujących się ...
>Ku końcowi poznania będzie odwrotnie. ... że tak sobie apokaliptycznie stwierdzisz.
>>Może właśnie tak, że powstaje kiedy ją obserwujemy? Ale czy na pewno dobrze zrozumieliśmy tu naukę? >Może George Berkeley ma rację? Na pewno! Berkeley dowiódł, że wychodząc od czystego empiryzmu - czyli starając się wywieść całą naszą wiedzę z dochodzących do nas bodźców - dochodzi się nieuchronnie do odrzucenia idei substancjalności - czyli obiektywnego istnienia świata materialnego. Jednak przy założeniu niesubstancjalności świata materialnego, zachodzi pytanie jak to się dzieje, że dochodzące do nas bodźce mają racjonalną strukturę i są powtarzalne. Mówiąc prościej, czemu stół z wcześniejszego przykładu nie znika, tylko "wraca" ilekroć zwrócimy na niego uwagę i tak samo dzieje ze wszystkimi przedmiotami, z którymi mamy do czynienia?
Odpowiedzią Berkeleya było: dlatego, że ktoś przez stałą obserwację stale "podtrzymuje" istnienie racjonalnie skonstruowanego świata materialnego. Oczywiście ten "ktoś" musi to robić stale i jednocześnie mieć zdolność "widzenia wszystkiego na raz" - a zatem jest to nie kto inny, tylko Bóg. W ten sposób Berkeley "uratował" Boga w swoim systemie, a nawet nadał nowy, nieznany dotąd (w zachodniej filozofii) sens temu pojęciu.
Jednak on niewiele mógł jeszcze wiedzieć o nowoczesnym moniźmie. Tymczasem solipsyzm jest ukrytym dualizmem.
>Czy Fizyk z forum to profesor w Filmiku? Do sprawdzenia tej tezy specjalnego talentu detektywistycznego nie potrzeba, ale już Ci to Astrotaurus wyłożył.
>Filmik jest fajny, ale on na prawdę jest dla niefizyków. Właśnie dlatego jest fajny.
>>Najbardziej to zastanowiłbym się nad Twoim przesłaniem: >>"Ee, najwyżej trafię na bazgroły! >Lubię wsadzać kij w mrowisko, łamać stereotypy i przez to jestem nielubiany. W konsekwencji trafiłem na bazgroły, a nawet do oślej ławki. Trafiłem do oślej ławki już nie raz, to się może zdarzyć. Grunt to niezależne myślenie, ale to jednak nie to samo co ślepy bunt. Zauważam, że u Ciebie jednak przeważa to pierwsze.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | > Odpowiedź znaleziono dopiero w latach 70 w zjawisku dekoherencji, a Bohr zmarł w 68.Czasem zastanawiam się nad zjawiskiem dekoherencji kwantowej. Na chłopski rozum to realność kwantowa niech będzie odpowiednikiem kakofonii wszystkich częstotliwości dźwięku. Dopiero stosując odpowiedni filtr, można z tych dźwięków wydobyć zrozumiałą dla nas fonię. Może to myć najpiękniejsza muzyka, słowa, rytm. Tym filtrem pewnie jest redukcja funkcji falowej. Ogromna liczba dekoherencji ujawnia się widzeniem realnego świata. Dobrze rozumuję, czy coś pokręciłem? > Jak się samemu nie potrafi, to od razu cud... Rozumiem, że hipoteza Ci nie wystarczy.Cud, ale nie w sensie cudu religijnego. Cudem nazywam prawie niemożliwe samoistne powstanie życia. Hipoteza panspermii odsuwa ten problem, ale nie rozwiązuje. Także hipoteza przypadkowego ułożenia się cząstek materialnych w odpowiednich warunkach tworząc komórkę wydaje się niemożliwa. Pewnie istniały jakieś mechanizmy selekcyjne, które krok po kroku pchały cząstki ku określonej złożoności. Nie znamy tych mechanizmów i dopiero doświadczalna biogeneza rozwiąże ten problem. > >Albo narodziny wszechświata.> Wielki mi cud. A mało to osobliwości we wszechświecie?Uważasz, że osobliwości w czarnych dziurach są tym samym, co osobliwość w trakcie BB? Niektóre modele kosmologiczne zakładają, że osobliwość nie miała wymiarów i była punktem. Czy w maleńkim punkcie o wymiarach być może Plancka można zmieścić całą materię wszechświata? Przecież czarne dziury mają niemałą średnicę, a czy mają jakąś strukturę, to nie wiadomo. Wiemy tylko, że mają masę, horyzont zdarzeń, parują i ginie tam informacja. > >Może George Berkeley ma rację?> Na pewno!>Berkeley dowiódł, że wychodząc od czystego empiryzmu - czyli starając się wywieść całą naszą wiedzę z dochodzących do nas bodźców - dochodzi się nieuchronnie do odrzucenia idei substancjalności - czyli obiektywnego istnienia świata materialnego.> Odpowiedzią Berkeleya było: dlatego, że ktoś przez stałą obserwację stale "podtrzymuje" istnienie racjonalnie skonstruowanego świata materialnego. Oczywiście ten "ktoś" musi to robić stale i jednocześnie mieć zdolność "widzenia wszystkiego na raz" - a zatem jest to nie kto inny, tylko Bóg.Daj spokój z Bogiem, bo nas stąd wywalą. Jednak immaterializm Berkeleya mi się podoba. Ale to tylko między nami. W końcu trudno go zweryfikować i pochwałę tej filozofii wyraziłem kiedyś w pewnym utworze, którego urywek zamieszczę na końcu postu. > Grunt to niezależne myślenie, ale to jednak nie to samo co ślepy bunt. Zauważam, że u Ciebie jednak przeważa to pierwsze.> PozdrawiamMożna się poddać fizycznie i być nadal kawałem gościa. Natomiast podległy intelektualnie gigant to flak. Ty zapewne jesteś niezależnym intelektualnie gigantem  Na pozostałe argumenty nie odpowiadam, bo zgadzam się z nimi. Pozdrawiam. (...) Kochankowie zamknęli oczy. Czuli, że to jest jedyne sensowne rozwiązanie dramatycznej sytuacji, w której się znaleźli. To było decydującym momentem zmian dla nich i całej fizycznej rzeczywistości. Ona nie jest jedyną, tylko częścią większej rzeczywistości. Świat materialny istnieje, jako postrzegany przez umysł. To umysł jest właściwą rzeczywistością, a materia jego wytworem. - Adamie, co się dzieje? Boję się. - Ewuniu, ja też się boję, bo nie mogę otworzyć oczu, a pomimo tego widzę ogień. - Tak...ogień... i przeraźliwą jasność. Czy jesteśmy w piekle? Co z nami teraz będzie? - zapytała przerażona Ewa - Nie sądzę, bo ogień staje się coraz mniejszy, jak by się oddalał. - Tak znikł w jednym punkcie - wykrzyknęła uradowana Ewa. Adam i Ewa stali się świadkami odwrotnego procesu stworzenia świata. To był proces destrukcji kosmicznej. Wielki Kolaps. Jednak on nie pochłonął dwójki istnień ludzkich, bo nadal żyją, myślą i rozmawiają z sobą. To jest dla nich nowy rodzaj istnienia. Niematerialny, a jednak rzeczywisty. Żadna wiedza na wyspie tego nie znała, bo nie mogła. Wiedza materialna dotyczy tylko materii. Wszystko inne jest dla niej zakryte. Jednak istniała możliwość przekroczenia granicy poznania, oczywistości, wiedzy absolutnej. Było tym drzewo Słusznego Domysłu. Ono pozwoliło wykroczyć myślą poza wszelkie ograniczenia wiedzy i domyślać się rzeczy niepoznawalnych, lecz słusznych. Ostatni ludzie na wyspie spowodowali zapadnięcie się rzeczywistości fizycznej i przenieśli się do innej, nieskończonej. Rzeczywistość nieskończona pozbyła się innych form istnienia, bo już jej nie była potrzebna.
|
|
| | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > Czasem zastanawiam się nad zjawiskiem dekoherencji kwantowej. Na chłopski rozum to realność kwantowa niech będzie odpowiednikiem kakofonii wszystkich częstotliwości dźwięku. Dopiero stosując odpowiedni filtr, można z tych dźwięków wydobyć zrozumiałą dla nas fonię. Może to myć najpiękniejsza muzyka, słowa, rytm.> Tym filtrem pewnie jest redukcja funkcji falowej. Ogromna liczba dekoherencji ujawnia się widzeniem realnego świata.Ja bym tylko powiedział, że oddziaływając z otoczeniem obiekty kwantowe tracą funkcję falową. Żaden dodatkowy filtr nie jest tu potrzebny, a jedynie właśnie otoczenie. > Dobrze rozumuję, czy coś pokręciłem?Obawiam się, że pokręciłeś, bo to ja pytam, czy dobrze rozumuję i czy czegoś nie pokręciłem, gdyż fizyką kwantową zacząłem się trochę bardziej interesować dwa tygodnie temu. Na przykład ostatnio interesuje mnie przełożenie ściśle kwantowych niedokładności na świat makro pomimo dekoherencji. Podobno toto-lotek nie jest determinowany wyłącznie fizyką klasyczną, a właśnie po pewnej ilości obrotów na wynik wpływa już losowość kwantowa (czyli nawet przy bardzo dokładnej znajomości warunków brzegowych brak jest możliwości przewidzenia wyniku w związku z zasadą nieoznaczoności). Zagadkowe jest więc dla mnie, czy dekoherencja nie jest kompletna, czy jak? > Cud, ale nie w sensie cudu religijnego. Cudem nazywam prawie niemożliwe samoistne powstanie życia.Eeee tam. Jest to jednak możliwe i mamy teorię, która to samoistne powstanie życia opisuje. > Hipoteza panspermii odsuwa ten problem, ale nie rozwiązuje.Zgoda. > Także hipoteza przypadkowego ułożenia się cząstek materialnych w odpowiednich warunkach tworząc komórkę wydaje się niemożliwa. Pewnie istniały jakieś mechanizmy selekcyjne, które krok po kroku pchały cząstki ku określonej złożoności.Interesujące wydają mi się być w tym kontekście hipercykle Manfreda Eigena. > Nie znamy tych mechanizmów i dopiero doświadczalna biogeneza rozwiąże ten problem.Trochę znamy, a trochę nie znamy. Sądzę, że istnieje zawsze tylko pewne stopniowanie w ocenie nagromadzonych dowodów. Absolutną pewność masz tylko w kościele. > >>Albo narodziny wszechświata.> >Wielki mi cud. A mało to osobliwości we wszechświecie?> Uważasz, że osobliwości w czarnych dziurach są tym samym, co osobliwość w trakcie BB?Nie mam zielonego pojęcia! > Niektóre modele kosmologiczne zakładają, że osobliwość nie miała wymiarów i była punktem.Ja slyszałem jeszcze lepsze. Że wszechświat mógł powstać z niczego, względnie z fluktuacji próżni, względnie z innego wszechświata. > Czy w maleńkim punkcie o wymiarach być może Plancka można zmieścić całą materię wszechświata? Przecież czarne dziury mają niemałą średnicę, a czy mają jakąś strukturę, to nie wiadomo. Wiemy tylko, że mają masę, horyzont zdarzeń, parują i ginie tam informacja.Dobre pytania. > >Odpowiedzią Berkeleya było: dlatego, że ktoś przez stałą obserwację stale "podtrzymuje" istnienie racjonalnie skonstruowanego świata materialnego. Oczywiście ten "ktoś" musi to robić stale i jednocześnie mieć zdolność "widzenia wszystkiego na raz" - a zatem jest to nie kto inny, tylko Bóg.> Daj spokój z Bogiem, bo nas stąd wywalą.Za rozmowę o Berkeleyu tak szybko nie wywalają. > Jednak immaterializm Berkeleya mi się podoba. Ale to tylko między nami. W końcu trudno go zweryfikować [...]Mi to pachnie solipsyzmem, a ten podlega pod brzytwę Ockhama: www.racjonalista.pl/forum.php/s,477419#w484634> >Grunt to niezależne myślenie, ale to jednak nie to samo co ślepy bunt. Zauważam, że u Ciebie jednak przeważa to pierwsze.> Można się poddać fizycznie i być nadal kawałem gościa. Natomiast podległy intelektualnie gigant to flak.Różnie się ludziom życie układa i czasami trzeba akceptować to, co się ma. Tak, nie zwalnia to z możliwości, a nawet obowiązku myślenia. > Ty zapewne jesteś niezależnym intelektualnie gigantem  Wystarczy zapoznać się z moimi wpisami, aby wykazać po pierwsze wielki wpływ na mnie innych forumowiczów (więc już brak niezależności) i aby odnaleźć również głupoty, które tu na forum zdarzało mi się popełniać. Tylko się tu uczę poprzez rozmowę. > (...) Kochankowie zamknęli oczy. Czuli, że to jest jedyne sensowne rozwiązanie dramatycznej sytuacji, w której się znaleźli. [...]Fajne... Przy okazji: z całego serca polecam Tobie i wszystkim blog chomoon.blog.pl/Zresztą, z tego co autor kiedyś pisał, to chyba się tu nawet na forum udzielał... Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | ślusarski (750 punktów) | > Ja bym tylko powiedział, że oddziaływając z otoczeniem obiekty kwantowe tracą funkcję falową. Żaden dodatkowy filtr nie jest tu potrzebny, a jedynie właśnie otoczenie.Jasne że tak, ale ja lubię wyobrazić sobie niezrozumiałe rzeczy na drodze analogii do znanych mi. Później to się lepiej pamięta. > ...fizyką kwantową zacząłem się trochę bardziej interesować dwa tygodnie temu.To jesteś tytanem intelektu, skoro po 2 tyg interesowania się fizyką potrafisz rzeczowo dyskutować na forum. Ja interesuję się fizyką szmat czasu i niewiele wiem. > Na przykład ostatnio interesuje mnie przełożenie ściśle kwantowych niedokładności na świat makro pomimo dekoherencji.Pewnie coś w tym jest i to w gigantycznej skali. Skojarzyłem sobie właśnie, ze te kwantowe niedoskonałości w postaci fluktuacji kwantowych w trakcie BB doprowadziły do obserwowanej architektury Wszechświata. Gdyby ich nie było, mielibyśmy jednorodny wszechświat bez skupisk materii tworzących galaktyki itd. > Podobno toto-lotek nie jest determinowany wyłącznie fizyką klasyczną, a właśnie po pewnej ilości obrotów na wynik wpływa już losowość kwantowa> Zagadkowe jest więc dla mnie, czy dekoherencja nie jest kompletna, czy jak?Nie chce mi się wierzyć, że w totku może ujawniać się mechanika kwantów. Zresztą cały rachunek prawdopodobieństwa jest dziwny i w nim może być ukryta nasza niewiedza. Kiedyś czytałem prof. Jacynę, który świetnie tłumaczył niezrozumiałe zjawiska. > Interesujące wydają mi się być w tym kontekście hipercykle Manfreda Eigena.Może to jest właśnie to, ale hipercykle startują z białek i kwasów nukleinowych. Jak na razie doświadczalnie udało się wytworzyć tylko trochę aminokwasów. > Absolutną pewność masz tylko w kościele.Jeszcze większą w rydzykowo moherowym. > Ja slyszałem jeszcze lepsze. Że wszechświat mógł powstać z niczego, względnie z fluktuacji próżni, względnie z innego wszechświata.Ostatnio Hawking dał taką hipotezę, że z pożyczonej energii. Pewnie pożyczył ją od Boga na lichwiarski procent. Oddać będziemy musieli my wszyscy, bo obciążona jest nasza hipoteka w postaci grzechu pierworodnego. Podczas chrztu, na krzywika, nie da się tego zmyć. > Mi to pachnie solipsyzmem...Solipsyzm nigdy mi się nie podobał, choćby z tego względu, ze uprawiałbym seks nie z kobietą, a ze swoją wyobraźnią, iluzją  > Wystarczy zapoznać się z moimi wpisami.Jestem tu od niedawna i dopiero się rozglądam. Cofam się i czytam stare posty i poznaję ludzi. Właściwie to już wszystko zostało tu powiedziane i każdy nowy temat zahacza o istniejący. Ja będą próbować wsadzać kij w stare tematy. W Twoje mogę? > Przy okazji: z całego serca polecam Tobie i wszystkim blog chomoon.blog.pl/> PozdrawiamGościu jest niesamowity. Przejrzałem pobieżnie i przy czasie dokończę. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > >...fizyką kwantową zacząłem się trochę bardziej interesować dwa tygodnie temu.> To jesteś tytanem intelektu,Mogę to odebrać jedynie ironicznie. Jeśli do tej pory prawdziwych tytanów na forum nie poznałeś, to cała przyjemność jeszcze przed Tobą. Poznasz ich po owocach. > skoro po 2 tyg interesowania się fizyką potrafisz rzeczowo dyskutować na forum. Ja interesuję się fizyką szmat czasu i niewiele wiem.Z 2 tygodniami trochę przesadziłem, bo oczywiście, że coś tam już wcześniej słyszałem (chociażby udzielając się na forum). Jednak ostatnio rzeczywiście dopiero zintensyfikowałem dociekliwość w tym zakresie. Tymczasem już nasza rozmowa wykazała, że to Ty wiesz w tym temacie więcej - możesz mi wierzyć. Nic nie bierze się z niczego i jeśli zgłębiałeś wiedzę, to to właśnie wychodzi. Odezwałem się w Twoim wątku, gdyż posługiwałeś się pojęciami niepasującymi do fizyki (magia, czary itd...), a jednocześnie powołałeś sie na artykuł w świecie nauki. Okazało się, że należysz do typu forumowiczów, których chyba lubię najbardziej - zaczyna na poziomie przedszkola i chcesz go szybko zgasić (tu: w sensie coś wytłumaczyć), a w miarę rozmowy okazuje się, że jego wiedza przekracza twoją - ... taki cicho-ciemny, jak Ty właśnie. > >Na przykład ostatnio interesuje mnie przełożenie ściśle kwantowych niedokładności na świat makro pomimo dekoherencji.> Pewnie coś w tym jest i to w gigantycznej skali. Skojarzyłem sobie właśnie, ze te kwantowe niedoskonałości w postaci fluktuacji kwantowych w trakcie BB doprowadziły do obserwowanej architektury Wszechświata. Gdyby ich nie było, mielibyśmy jednorodny wszechświat bez skupisk materii tworzących galaktyki itd.Właśnie, jeżeli wierzyć Fizykowi (a trudno jest mi sobie wyobrazić, by w jego wypowiedziach mogło się coś nie zgadzać), to nie chodzi wcale tylko o BB: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332#w577896Cytat:nieoznaczoność na poziomie kwantowym bardzo szybko narasta i przekłada się na indeterminizm makroskopowy. Jeżeli indeterminizm kwantowy interpretować jako obiektywną cechę świata (raczej niż miarę naszej ignoracji), to nie można sobie powiedzieć, że jest on mało istotny bo występuje tylko na poziomie mikroskopowym a świat makroskopowy jest deterministyczny. Tak nie może być: indeterminizm kwantowy implikuje obiektywny indeterminizm wyników totka, mutacji DNA, wypadków drogowych i mnóstwa innych zdarzeń codziennych. > >Podobno toto-lotek nie jest determinowany wyłącznie fizyką klasyczną, a właśnie po pewnej ilości obrotów na wynik wpływa już losowość kwantowa> >Zagadkowe jest więc dla mnie, czy dekoherencja nie jest kompletna, czy jak?> Nie chce mi się wierzyć, że w totku może ujawniać się mechanika kwantów.Wypowiedź Fizyka: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332#w577899 Cytat:Niestety, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, które bile będą wylosowane, bo choćbyśmy zmierzyli warunki początkowe najdokładniej jak tylko się da, to początkowa nieoznaczoność kwantowa położenia bili po kilkuset jej zderzaniach z innymi bilami urośnie do rozmiarów bębna. > Zresztą cały rachunek prawdopodobieństwa jest dziwny i w nim może być ukryta nasza niewiedza.Sądzę, że rachunek prawdopodobieństwa jest zawsze związany z niewiedzą, natomiast pytanie, czy tylko z niewiedzą, czy też z obiektywnym brakiem zdeterminowania? > Kiedyś czytałem prof. Jacynę,Tego Jacynę: www.staff.(*)onys/wyklad_ianuguracyjny.html? > który świetnie tłumaczył niezrozumiałe zjawiska.Np. to: W pewnym sensie pomiędzy człowiekiem, który wierzy w Jezusa a człowiekiem wierzącym, że Bóg istnieje, jest większa różnica niż między człowiekiem wierzącym w Boga a ateistą. Kontemplacja świata może bowiem w zasadzie prowadzić do wiary, że jakis bóg jest. Natomiast prawdę, że "Bóg jest miłością" (1J 4, 8.16) poznajemy tylko w Jezusie i przez Jezusa. Jest to prawda objawiona, w najściślejszym znaczeniu, której nie moglibyśmy poznać sami ?? > Ostatnio Hawking dał taką hipotezę, że z pożyczonej energii. Pewnie pożyczył ją od Boga na lichwiarski procent. Oddać będziemy musieli my wszyscy, bo obciążona jest nasza hipoteka w postaci grzechu pierworodnego. Podczas chrztu, na krzywika, nie da się tego zmyć.Hawkinga bym do takiego przeformułowania nie mieszał. To jest dopiero prawdziwy gigant intelektu. > >Mi to pachnie solipsyzmem...> Solipsyzm nigdy mi się nie podobał, choćby z tego względu, ze uprawiałbym seks nie z kobietą, a ze swoją wyobraźnią, iluzją A to widzisz jakąś istotną różnicę między koncepcją Berkeleya a solipsyzmem? > Jestem tu od niedawna i dopiero się rozglądam. Cofam się i czytam stare posty i poznaję ludzi. Właściwie to już wszystko zostało tu powiedziane i każdy nowy temat zahacza o istniejący. Ja będą próbować wsadzać kij w stare tematy. W Twoje mogę?Nie widzę przeszkód. > >Przy okazji: z całego serca polecam Tobie i wszystkim blog chomoon.blog.pl/> >Pozdrawiam> Gościu jest niesamowity. Przejrzałem pobieżnie i przy czasie dokończę.Gościu jest naprawdę dobry. Nie sądziłem, że takie perełki na zwykłych blogach się mogą chować.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | ślusarski (750 punktów) | > prawdziwych tytanów na forum nie poznałeś, to cała przyjemność jeszcze przed Tobą. >Poznasz ich po owocach.Czekam z niecierpliwością. Kilku już zauważyłem. > Okazało się, że należysz do typu forumowiczów, których chyba lubię najbardziej.I wzajemnie. Miło mi  > ... taki cicho-ciemny, jak Ty właśnie.Bardziej ciemny, jak cichy. Zaglądałem nieraz na Racjonalistę, ale nie miałem odwagi tu pisać z powodu mojej ciemnoty w porównaniu z tutejszymi tytanami intelektu i wiedzy. Nastąpił u mnie przełom i stałem się mniej cichy. > Właśnie, jeżeli wierzyć Fizykowi...> Cytat:...indeterminizm kwantowy implikuje obiektywny indeterminizm wyników totka, mutacji DNA, wypadków drogowych i mnóstwa innych zdarzeń codziennych. Może to efekt motyla łączący świat kwantów z makroświatem? Przy okazji zapytam Fizyka. > Tego Jacynę:> www.staff.(*)onys/wyklad_ianuguracyjny.htmlDokładnie tak. On jest teistą i jego wiara w niektórych dyskusjach mi nie przeszkadza, gdyż jestem agnostykiem. Jeszcze wcześniej odbyło się spotkanie w Castel Gandolfo i gdyby nie idea umysłu transcendentalnego mogłaby być całkowicie naukową. www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/matematyka.htm> Hawkinga bym do takiego przeformułowania nie mieszał. To jest dopiero prawdziwy gigant intelektu.Założenie o pożyczonej energii niewiele się różni od założeń teistycznych. > A to widzisz jakąś istotną różnicę między koncepcją Berkeleya a solipsyzmem?Wielkiej różnicy nie ma, ale wolę iluzję wszystkich ludzi, niż jednego.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >prawdziwych tytanów na forum nie poznałeś, to cała przyjemność jeszcze przed Tobą. >Poznasz ich po owocach.> Czekam z niecierpliwością. Kilku już zauważyłem.Z natury rzeczy tytani nie występują w ilościach masowych. Jest tak nawet na tym forum, choć tu są oni nadreprezentowani w porównaniu z ogółem społeczeństwa. > >Okazało się, że należysz do typu forumowiczów, których chyba lubię najbardziej.> I wzajemnie. Miło mi  > >... taki cicho-ciemny, jak Ty właśnie.> Bardziej ciemny, jak cichy.Mam nadzieję, że zrozumiałe było, iż uzywając tego określenia chodziło mi o rodzaj inteletkualnego kamuflażu. Zacząłęś wątek od wpisu, w którym użyłeś sformułowań nieadekwatnych do faktycznego poziomu Twojej wiedzy, a która ujawniała się dopiero stopniowo z każdym kolejnym wpisem. W każdym razie ja się dałem nabrać. > Zaglądałem nieraz na Racjonalistę, ale nie miałem odwagi tu pisać z powodu mojej ciemnoty w porównaniu z tutejszymi tytanami intelektu i wiedzy.Gdyby każdy tak myślał, to tytani zostaliby sami, a i oni również nie bardzo chętnie by z sobą rozmawiali zważając na to, że poziom ich wiedzy różni się w zależności od dziedziny. > Nastąpił u mnie przełom i stałem się mniej cichy.Gratuluję. Moim zdaniem dobry przełom i słuszna decyzja. > >Właśnie, jeżeli wierzyć Fizykowi...> >Cytat:...indeterminizm kwantowy implikuje obiektywny indeterminizm wyników totka, mutacji DNA, wypadków drogowych i mnóstwa innych zdarzeń codziennych. > Może to efekt motyla łączący świat kwantów z makroświatem? Przy okazji zapytam Fizyka.Jeśli takie połączenie istnieje, to raczej wiadomo, że na zasadzie efektu motyla, ja jednak pytam jak istnieje, skoro ma miejsce dekoherencja. Z tego, co gdzieś jakoś mi się kojarzy (gdyż bezpośrednio nie znalazłem materiałów), to również dekoherencja działa na zasadzie uśredniania - następuje wprawdzie redukcja funkcji falowej, ale właśnie "kierunek" (inaczej mówiąc skutek) owej redukcji jest kwantowo losowy. Czyli nie da się przewidzieć skutku tej redukcji z idealną dokładnością i można mówić jedynie o prawdopodobieństwie. Czyli gdy zderzają się dwie kulki, to na poziomie atomowym da się jedynie przewidzieć prawdopodobieństwo ich zachowania po odbiciu w tej skali mikroskopowej. Przy jednym odbiciu w skali makro nie odgrywa to znaczącej roli dla lotu kulki (gdyż możliwe odchylenia w skali mikroskopowej jeszcze nie powodują wyraźnej zmiany w skali makro), ale przy kilkudziesięciu odbiciach mamy już efekt motyla i znaczne odchylenia. Tyle tylko, że w takim razie dekoherencja musiałaby być zjawiskiem dziejącym się stale i zachodzącym wciąż na nowo, przy każdej, najdrobniejszej zmianie otoczenia. Tyle, że ... aby doszło do redukcji funkcji falowej, to najpierw ta funkcja falowa musi zaistnieć. No i jak ona może zaistnieć, skoro dookoła wciąż pełno jest otoczenia (przynajmniej w totolotku)? ???????Zdecydowanie za mało mam wiedzy, by tak kombinować, ale sądzę, że przynajmniej moje pytanie jest zrozumiałe. > Dokładnie tak. On jest teistą i jego wiara w niektórych dyskusjach mi nie przeszkadza, gdyż jestem agnostykiem.Właśnie dokładnie chodzi o sposób prowadzenia dyskusji. Nie mam problemu z wierzącymi naukowcami, jeśli naukę ściśle od swej wiary oddzielają. Mam wrażenie, że np. Hellerowi to jako tako wychodzi, a Jacynie już nie zawsze. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) | > >Bardziej ciemny, jak cichy.> Mam nadzieję, że zrozumiałe było, iż uzywając tego określenia chodziło mi o rodzaj inteletkualnego kamuflażu.Nie, nie miałem zamiaru kamuflować się, gdyż w następnych postach wszystko stało się jasne. Naiwne rozpoczęty temat miał na celu wywołanie wrażenia tajemniczości i wciągnięcie wielu dyskutantów. W końcu czary na nauce to rzecz niebywała. A określenie cicho ciemny nie ma dla mnie znaczenia pejoratywnego. Wręcz przeciwnie, zachęciło do pewnego rodzaju kokieterii i bawienia się słowem  > Zacząłęś wątek od wpisu, w którym użyłeś sformułowań nieadekwatnych do faktycznego poziomu Twojej wiedzy, a która ujawniała się dopiero stopniowo z każdym kolejnym wpisem.Ktoś kiedyś powiedział, że pisząc ciekawy tekst, akcja powinna zaczynać sie w pokoju, a kończyć na Wszechświecie. Oczywiście tak należy robić w twórczości pisarskiej, a nie na forum naukowym. Mi się pomyliło i tak jakoś wyszło. Sorki. > ...ja jednak pytam jak istnieje, skoro ma miejsce dekoherencja.> Z tego, co gdzieś jakoś mi się kojarzy (gdyż bezpośrednio nie znalazłem materiałów), to również dekoherencja działa na zasadzie uśredniania...Chyba to było w zeszłym roku w Świecie Nauki, gdzie czytałem o mikroświecie i realnej obserwowanej rzeczywistości na skutek dekoherencji. Artykuł był dość długi i jak go znajdę, to dam namiary. > Tyle tylko, że w takim razie dekoherencja musiałaby być zjawiskiem dziejącym się stale i zachodzącym wciąż na nowo, przy każdej, najdrobniejszej zmianie otoczenia.Oczywiście, że tak i w artykule była mowa o wielkiej liczbie dekoherencji w jednostce czasu. To jest proces ciągły, jak długo sie obserwuje. Zapewne tu się kryje losowość wszelkich zjawisk. Zresztą determinizm już dawno nie jest aktualny. > Tyle, że ... aby doszło do redukcji funkcji falowej, to najpierw ta funkcja falowa musi zaistnieć. No i jak ona może zaistnieć, skoro dookoła wciąż pełno jest otoczenia (przynajmniej w totolotku)?Funkcja falowa jest wymysłem człowieka i rodzajem modelu w mechanice kwantowej. A więc istnieje tylko w naszych umysłach, jak obserwowany cały świat. Żeby tak można było wydekoherencjować, aby w totku wyszła szóstka! Widzę, że bardzo interesuje Ciebie kwestia realności obserwowalnej rzeczywistości i zapewne uważasz, że jesteśmy w gorszym położeniu, niż w jaskini platońskiej, bo tam mikroświata nawet częściowo nie widać. > Mam wrażenie, że np. Hellerowi to jako tako wychodzi, a Jacynie już nie zawsze.> PozdrawiamLubię słuchać Hellera. Pozdrawiam.
|
|
| Jarosław (61 punktów) | Polecam wszystkim początkującym "fizykom" - GREG BRADEN "Boska matryca". Wciąga!
|
|
 | | pompa (524 punktów) | > Polecam wszystkim początkującym "fizykom" - GREG BRADEN "Boska matryca". Wciąga!  eee new age. Daj pan spokój.
|
|
 | 1 na 1 | myprecious (7170 punktów) | > Polecam wszystkim początkującym "fizykom" - GREG BRADEN "Boska matryca". Wciąga!  Raczej wszystkim, którzy chcą się dowiedzieć co to jest argument z ignorancji i racjonalizacja.
Jesus shaves!
|
|
3 na 3 | myprecious (7170 punktów) | "żaden model nie odpowiada rzeczywistości, tylko jest jej przybliżeniem"
Proszę podać przykład modelu, który 'odpowiada rzeczywistości', bo mam wrażenie, że to jakiś truizm, wypowiadany przez osobę, która nie wie co to nauka.
Jesus shaves!
|
|
 | | ślusarski (750 punktów) | >"żaden model nie odpowiada rzeczywistości, tylko jest jej przybliżeniem" >Proszę podać przykład modelu, który 'odpowiada rzeczywistości', bo mam wrażenie, że to jakiś truizm, wypowiadany przez osobę, która nie wie co to nauka. > Jesus shaves!
Na przykład model modelu.
Truizm powtarzany tysiąc razy staje się nową prawdą.
|
|
|  | | myprecious (7170 punktów) |
> Na przykład model modelu.> Truizm powtarzany tysiąc razy staje się nową prawdą.Ale skoro model jest 'przybliżeniem rzeczywistości' to 'przybliżenie' 'przybliżenia rzeczywistości' jest jeszcze mniej dokładnym 'przybliżeniem' 
Jesus shaves!
|
|
| |  | | ślusarski (750 punktów) | > Ale skoro model jest 'przybliżeniem rzeczywistości' to 'przybliżenie' 'przybliżenia rzeczywistości' jest jeszcze mniej dokładnym 'przybliżeniem' Jeśli przybliżenie będzie nieskończenie dokładne, to stanie się tym samym modelem. Na przykład, jeśli jest model matematyczny czegoś i zrobimy z tego dokładny model, stanie się tym samym. Oczywiście będzie mowa już o replice, kopii, ale kto zabroni nazwać to modelem?
|
|
| | |  | | myprecious (7170 punktów) |
> Jeśli przybliżenie będzie nieskończenie dokładne, to stanie się tym samym modelem.> Na przykład, jeśli jest model matematyczny czegoś i zrobimy z tego dokładny model, stanie się tym samym. Oczywiście będzie mowa już o replice, kopii, ale kto zabroni nazwać to modelem?Ale model matematyczny to tylko abstrakcyjny i umowny opis rzeczywistości  a jego replika zostaje tym samym 
Jesus shaves!
|
|
| | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
> Ale model matematyczny to tylko abstrakcyjny i umowny opis rzeczywistości a jego replika zostaje tym samym > Jesus shaves!Jednak będzie oryginał i replika, stając się rozróżnialne czasem powstania i zapisem na nośniku informacji.
|
|
3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | Do takich > wniosków doszedł fizyk Hans Christian Bayer którego artykuł publikowany jest w Świecie Nauki lipiec> 2013.Nie jest to jedyna i ostatnia próba zinterpretowania praw mechaniki kwantowej. Proponuję więc podchodzić z rezerwą do tego typu pomysłów. Interpretacja interpretacją a najistotniejsze jest to że potrafimy mechanikę kwantową stosować w praktyce. Oczywiście intelektualnie rzecz biorąc taka sytuacja nie jest zadowalająca i z tego zdają sobie sprawę wszyscy fizyce używający MK w codziennej , naukowej praktyce. Jeśli ktoś jest zainteresowany pogłębieniem tego zagadnienia (intepretacji MK) to zachęcam go do spojrzenia na stronę www.prince(*)tion_of_quantum_mechanics.htmlPrzyjemnej lektury (w jęz.angielskim) życzę
|
|
 | | ślusarski (750 punktów) |
>Nie jest to jedyna i ostatnia próba zinterpretowania praw mechaniki kwantowej. Proponuję więc podchodzić z rezerwą do tego typu pomysłów.
Mój post odnosił sie do wskazanego artykułu, a nie innych publikacji. A pomysły i wnioski są moje, które poddałem pod dyskusję. Nie mam ambicji ani wiedzy wgłębiać się dany temat, bo tego można dowiedzieć się z literatury fachowej, lub na wykładach u prawdziwych fizyków.
|
|
|  | | Jacholek (5699 punktów) | Proponuję więc podchodzić z rezerwą do tego typu pomysłów. >Mój post odnosił sie do wskazanego artykułu, a nie innych publikacji. Oczywiście, chodziło mi jedynie o "zrelatywizowanie" doniosłości tej nowej koncepcji interpretowania mechaniki kwantowej. Lista pomysłów jest długa (co można zobaczyć na podanym przeze mnie linku) i nie ma prostych kryteriów wyboru tego najlepszego. Fizycy na wykładach mechaniki kwantowej nie zajmują się wiele tym tematem, preferując podejście formalne, pragmatyczne. Jest tu za to sporo chleba dla filozofów nauki. De gustibus non disputandum, ja osobiście lubię koncepcję multi-światów Everett'a.
|
|
| |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
>Oczywiście, chodziło mi jedynie o "zrelatywizowanie" doniosłości tej nowej koncepcji interpretowania mechaniki kwantowej. Lista pomysłów jest długa (co można zobaczyć na podanym przeze mnie linku) i nie ma prostych kryteriów wyboru tego najlepszego. Fizycy na wykładach mechaniki kwantowej nie zajmują się wiele tym tematem, preferując podejście formalne, pragmatyczne. Jest tu za to sporo chleba dla filozofów nauki. >De gustibus non disputandum, ja osobiście lubię koncepcję multi-światów Everett'a.
Dla mnie kryterium wyboru było ukazanie się artykułu w czasopiśmie. Oczywiście spotkałem się z różnymi interpretacjami mechaniki kwantowej, lecz ta spodobała mi się najbardziej. Podejście formalne i pragmatyczne do fizyki jest dość nudne i zarezerwowane dla specjalistów. Uważam że na forach powinno przedstawiać się też swoje pomysły i interpretacje fizyki nie ignorując wiedzy naukowej. Przecież nie ma wielkiego sensu wykładać fizykę, którą w necie mamy mnóstwo i to z pierwszej reki.
Koncepcja Multiwszechświata również mi się podoba, bo tłumaczy choćby zasadę antropiczną.
W Twoim profilu wyczytałem, że jesteś pracownikiem CERN. Powiedz coś więcej o zwyczajach tam panujących i najważniejsze, o LHC.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) |
> W Twoim profilu wyczytałem, że jesteś pracownikiem CERN. Powiedz coś więcej o zwyczajach tam panujących i najważniejsze, o LHC.> Niedawno w dziale nauki pojawił się artykuł pt. "Pierwsze 3 lata funkcjonowania akceleratora LHC" do którego napisałem 10 komentarzy uzupełniając ten artykuł szeregiem dodatkowych informacji. www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,7/t,39613 Jeśli cię te sprawy interesują to polecam. Co do ludzi (nie tylko fizyków) pracujących w CERN-ie i "ducha" międzynarodowej współpracy tu panującego to zachęcam do zajrzenia na poniższą stronę: public.web.cern.ch/public/en/People/People-en.html
|
|
| | | |  | | ślusarski (750 punktów) | >Niedawno w dziale nauki pojawił się artykuł pt. "Pierwsze 3 lata funkcjonowania akceleratora LHC" do którego napisałem 10 komentarzy uzupełniając ten artykuł szeregiem dodatkowych informacji.
Przeczytałem wszystko, ale bez angielskiego, bo znam nie na tyle, by rozumieć język naukowy. Jestem mile zaskoczony, że piszę z człowiekiem pracującym w CERN. W ogóle oddanie się nauce i poznawanie fundamentów materii według mnie jest najciekawszym zajęciem. We wskazanym tekście nie natrafiłem na prace nad grawitacją kwantową. Wiem, że jakieś doświadczenia miały temu służyć i czy rzeczywiście się odbywały? Powiedz także czy są jakieś dokonania w zakresie teorii? Ostatnio przyspieszono budowę teorii strun - czy w CERN robi sie jakieś doświadczenia, czy są to tylko teoretyczne rozważania?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | > We wskazanym tekście nie natrafiłem na prace nad grawitacją kwantową. Wiem, że jakieś doświadczenia miały temu służyć i czy rzeczywiście się odbywały? Powiedz także czy są jakieś dokonania w zakresie teorii? Ostatnio przyspieszono budowę teorii strun - czy w CERN robi sie jakieś doświadczenia, czy są to tylko teoretyczne rozważania?> Kwantowa grawitacja czy teoria strun to na razie tylko eleganckie teorie, które nie są testowane eksperymentalnie w CERNie, gdyż energie przy których miałyby się manifestować są o drobne ..kilkanaście rzędów wielkości większe niż te dostępne w LHC. Tak więc pozostają ewentualnie metody astrofizyczne i dalsze poszukiwania (teoretyczne) subtelnych efektów pośrednich. Istniała szansa produkcji mikro czarnych dziur w LHC (dając pewien wgląd w grawitację kwantową) gdyby liczba dodatkowych wymiarów była dostatecznie duża, ale tutaj natura też okazała się nie bardzo łaskawa, jak dotychczas. angelsanddemons.web.cern.ch/faq/black-holeZauważyłem iż w linkach pojawił się temat czarnych dziur w LHC i to w jęz. polskim, proszę skorzystać www.kwanto(*)rne-dziury-w-laboratorium.html
|
|
| | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
> ...energie przy których miałyby się manifestować są o drobne ..kilkanaście rzędów wielkości większe niż te dostępne w LHC.To z doświadczeniami nad grawitacją kwantową i t. strun musimy poczekać, aż powstanie akcelerator średnicy...orbity ziemskiej. A może większy? > Tak więc pozostają ewentualnie metody astrofizyczne i dalsze poszukiwania (teoretyczne) subtelnych efektów pośrednich. Istniała szansa produkcji mikro czarnych dziur w LHC (dając pewien wgląd w grawitację kwantową) gdyby liczba dodatkowych wymiarów była dostatecznie duża, ale tutaj natura też okazała się nie bardzo łaskawa, jak dotychczas.Kiedy przestrzegano przed mikro czarnymi dziurami, przechodziły mi ciarki po plecach. Po przeczytaniu poniższego linku uspokoiłem się. Jeszcze jedno pytanie - chodzi o bozon Higgsa. Niedawno znalezioną cząstkę uznaje się za od dawna szukany bozon, ale na ile to jest pewne? Jeśli tak, to czy tym samym zostanie potwierdzone istnienie pola Higgsa nadającego masę cząstek? W końcu te dwa fakty są zwieńczeniem Modelu Standardowego. Czy on nadal jest aktualny? > proszę skorzystać> www.kwanto(*)rne-dziury-w-laboratorium.htmlDziękuję za link. Pozdrawam.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) |
> Jeszcze jedno pytanie - chodzi o bozon Higgsa. Niedawno znalezioną cząstkę uznaje się za od dawna szukany bozon, ale na ile to jest pewne? Jeśli tak, to czy tym samym zostanie potwierdzone istnienie pola Higgsa nadającego masę cząstek? W końcu te dwa fakty są zwieńczeniem Modelu Standardowego. Czy on nadal jest aktualny?> W nauce, w przeciwieństwie do wiary, nigdy absolutnej pewności nie ma. To znaczy np prawdopodobieństwo że bozon Higgs'a został odkryty wynosi 0.99998..., każdy sygnał bowiem może być fluktuacją procesów "trywialnych" ale z coraz mniejszym prawdopodobieństwem gdy ilość pozytywnych danych rośnie. Czy jest to bozon zgodny z modelem standardowym? Wszystko wskazuje na to że tak (liczby kwantowe, kanały rozpadu itd). Nie ma na razie bezpośrednich dowodów eksperymentalnych istnienia pola Higgsa aczkolwiek spójność modelu tego wymaga. Garść informacji na ten temat, np w press.web.(*)le-discovered-cern-higgs-boson
|
|
| | | | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) | >Czy jest to bozon zgodny z modelem standardowym? >Wszystko wskazuje na to że tak (liczby kwantowe, kanały rozpadu itd). >Nie ma na razie bezpośrednich dowodów eksperymentalnych istnienia pola Higgsa aczkolwiek spójność modelu tego wymaga.
Świetnie tłumaczysz zawiłości fizyki i to z pierwszej ręki. Jak mówimy o cząstkach elementarnych, to pociągnę Ciebie za język w sprawie cząstek rezonansowych. Wiadomo, ze przenoszą oddziaływania, mają niesłychanie krótkie czasy życia i na przemian znikają i pojawiają się. Czy coś wiadomo co się z nimi dzieje, kiedy znikają? Czy ukrywają się w energii próżni, a może gdzieś indziej? Czy LHC może zarejestrować te subtelności? Domyślam się, że jesteś doświadczalnikiem, który łapie cząstki i ich rozpady nawet, gdy są to cząstki duchy. A czy fizyka teoretyczna zna odpowiedź? Jeszcze jedno pytanie. Otóż niedawno mieliście wpadkę z tą prędkością światła, która niechcąco przedostała się do prasy. Ale tak na prawdę, czy ta prędkość "c" jest rzeczywiście graniczna? Ona wynika z teorii względności i jest fundamentalna. Tylko że we Wszechświecie obserwuje się prędkość znacznie większą w postaci rozszerzania się Wszechświata. Oczywiście wytłumaczono to, jako rozszerzanie sie samej przestrzeni, gdzie wewnątrz niej nie ma odstepęstwa od TW. Czy tak rzeczywiscie jest, czy to rozpaczliwa próba ratowania teorii?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | >cząstek rezonansowych. Wiadomo, ze przenoszą oddziaływania, mają niesłychanie krótkie czasy życia i na przemian znikają i pojawiają się. Czy coś wiadomo co się z nimi dzieje, kiedy znikają? Czy ukrywają się w energii próżni, a może gdzieś indziej? Czy LHC może zarejestrować te subtelności? Oj zaczyna się robić wąsko (okienko) w tym wątku, więc jeszcze odpowiadam, ale krótko. Nie wiem czy nie mylisz cząstek wirtualnych z cząstkami rezonansowymi. Te pierwsze biorą się z zasady nieoznaczoności mechaniki kwantowej, te drugie to normalne cząstki tyle że jako stany wzbudzone cząstek podstawowych (w analogii do stanów wzbudzonych atomów) żyją baaardzo krotko, więc w detektorach widać jedynie ślady ich produktów rozpadu. Oczywiście są one przedmiotem badań fizyki cząstek. >Jeszcze jedno pytanie. Otóż niedawno mieliście wpadkę z tą prędkością światła, która niechcąco przedostała się do prasy. Ale tak na prawdę, czy ta prędkość "c" jest rzeczywiście graniczna? Ona wynika z teorii względności i jest fundamentalna. Chodzi ci pewnie o szumie prasowym wywołanym pomiarem prędkości neutrin w eksperymencie OPERA. No cóż, była to wpadka eksperymentalna z powodu źle zamocowanego kabla, zdarza się, dlatego każdy niezwykły wynik musi być potwierdzany przez inny, niezależny eksperyment. Bardzo się podniecili teoretycy ale nic z tego nie wyszło, c jest w dalszym ciągu prędkością nie przekraczalną, zgodnie z teoria względności. W kosmologii natomiast horyzont naszego Wszechświata wynika z tego że począwszy od pewnej odległości galaktyki oddalają się od nas z prędkością większą niż c więc ich nigdy nie zobaczymy. Czyli w odniesieniu do Wszechswiata jako całości nie możemy aplikować tych samych praw co do jego części. Tak samo w epoce tzw. inflacji (zaraz po big bangu) przestrzeń nadymała się niezwykle szybko przekraczając oczywiście c ..., proces tłumaczący niezwykłą jednorodność Wszechświata i jego promieniowania reliktowego.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ślusarski (750 punktów) | >Nie wiem czy nie mylisz cząstek wirtualnych z cząstkami rezonansowymi.
Pokręciłem, oczywiście chodziło o cząstki wirtualne.
>Oj zaczyna się robić wąsko (okienko) w tym wątku, więc jeszcze odpowiadam. >Bardzo się podniecili teoretycy ale nic z tego nie wyszło, c jest w dalszym ciągu...
To już ostatnie moje indagowanie i więcej nie będę Ciebie niepokoić nudnymi pytaniami. Otóż jest podział fizyki na teoretyczną i doświadczalną. Ci pierwsi jawią się jak czarodzieje, którzy siedząc w fotelu dokonują odkryć, tworzą hipotezy, czasem teorie. Takim spektakularnym przykładem jest Einstein. Dopiero po latach doświadczalnicy dowiedli słuszności jego teorii. Jednak bywa i tak, że doświadczalnicy zbierają dane i na tej podstawie tworzą teorie bez udziału teoretyków. Czy w CERN pracują tylko doświadczalnicy też z takimi osiągnięciami, czy jest miejsce również dla teoretyków? A Ty czym się zajmujesz jeśli można wiedzieć? Ja informację czerpię głównie ze źródeł popularno naukowych, bo tylko w ten sposób można ją poznać w wielu różnych dziedzinach wiedzy. Ostatnio przeczytałem publikację Leonarda Susskinda: "Kosmiczny krajobraz. Dalej niż teoria strun". Pięknie to wszystko wygląda, lecz wcześniej napisałeś, że to tylko są teoretyczne rozważania nie mające możliwości sprawdzenia w LHC. Wyczuwam lekką ironię wobec fizyki teoretycznej, jak byś uważał za właściwe tylko swoje poletko doświadczalne. Czy tak dalekie wybieganie myślą w budowę materii jest uprawnione, czy ma więcej wspólnego z twórczością naukową? A może nawet z sf?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | > Pokręciłem, oczywiście chodziło o cząstki wirtualne.Cząstki wirtualne są całkiem.. realne. No ,trzeba tylko trochę energii by się ujawniły, co się właśnie dzieje w reakcjach wysokich energii. W dodatku oddziaływania w opisie kwantowym to nic innego jak wymiana cząstek wirtualnych. Ich obecność (bez wysokich energii) manifestuje się też w tzw. efekcie Casimir'a. > Czy w CERN pracują tylko doświadczalnicy też z takimi osiągnięciami, czy jest miejsce również dla teoretyków? A Ty czym się zajmujesz jeśli można wiedzieć?Oczywiście w CERNie pracują też fizycy teoretycy w departamencie TH (jak theory). Są to raczej teoretycy - fenomenolodzy, wspierający eksperymenty od strony interpretacyjnej. Ja sam kiedyś pisałem pracę magisterska z fizyki teoretycznej jądra atomowego ale później "zboczyłem" na tory eksperymentalnej fizyki jądrowej wysokich energii (ALICE - aliceinfo.cern.ch/Public/Welcome.html) > Czy tak dalekie wybieganie myślą w budowę materii jest uprawnione, czy ma więcej wspólnego z twórczością naukową? A może nawet z sf?Są marzyciele którym się śni stworzenie ostatecznej teorii wszystkiego, o ile w ogóle koncepcyjnie można sobie coś takiego wyobrazić (biorą się za to czasami amatorzy). Teoria strun czy grawitacja kwantowa to przykłady teorii pięknych samych w sobie, lecz niestety nie dających konkretnych przewidywań dających się zweryfikować (aktualnie) eksperymentalnie. Nie mniej nie zaliczamy ich do SF, są bowiem strukturami spójnymi logicznie i konsystentnymi z naszą aktualna wiedzą fizyczną. > Pozdrawiam.Pozdrawiam życząc dalszych ciekawych lektur.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) | >Są marzyciele którym się śni stworzenie ostatecznej teorii wszystkiego, o ile w ogóle koncepcyjnie można sobie coś takiego wyobrazić (biorą się za to czasami amatorzy). >Teoria strun czy grawitacja kwantowa to przykłady teorii pięknych samych w sobie, lecz niestety nie dających konkretnych przewidywań dających się zweryfikować (aktualnie) eksperymentalnie. >Nie mniej nie zaliczamy ich do SF, są bowiem strukturami spójnymi logicznie i konsystentnymi z naszą aktualna wiedzą fizyczną.
To mnie uspokoiłeś, że te piękne teorie nie są oderwane od rzeczywistości. One są piękne, jak cała matematyka i muszą być powiązane z materią. Miło było Ciebie czytać, bo uświadomiłeś mi wiele nurtujących mnie zagadnień. Pozdrawiam.
|
|
| sinapis (1725 punktów) | >Do takich >wniosków doszedł fizyk Hans Christian Bayer którego artykuł publikowany jest w Świecie Nauki lipiec >2013. Podważa on poprzednie interpretacje mechaniki kwantowej i wprowadza swoją. Owszem, QUBISM jest interesująca alternatywą, ale to dopiero początki. Zobaczymy, co w tego wyjdzie.
|
|
2 na 2 | nm123 (423 punktów) | Czy ja wiem "czy rzeczy nie mogą zaprzeczać logice". Raczej większość rzeczy zaprzecza logice. Nasze zmysły są cały czas oszukiwane i to w świecie nam bliskim(hmm że tak ujmę). Świat atomowy natomiast różni się od naszego praktycznie wszystkim, mimo że jeden w drugim się zawiera. Cały świat składa się z cząsteczek, chociaż ich nie widzimy. Ty masz taki sam skład jak np Ziemia, Słońce, a raczej wyglądasz inaczej. Pamiętaj, że naukowcy trochę już wiedzą o procesach które w logice się nie mieszczą(zresztą tu wypada poszukać co to jest ta logika;D). Ba ;D i pokazali, to w różnych eksperymentach. Mogą zrobić np niezłe boom z kawałka metalu i każdy to może zobaczyć przynajmniej na filmie. Oczywiście można powiedzieć w stosunku do wielu teorii, że nie naukowiec tego nie pojmie, ale to raczej jest powód do zastanowienia dla wygłaszającego tą "mądrość" i raczej to właśnie ten nie naukowiec ma się czego wstydzić niż naukowiec lub ten kto to rozumie. Faktycznie teoria względności i kwantowa są dosyć ciekawymi sprawami, ale póki co się sprawdzają. Jeżeli natomiast ktoś ma lepszą, to nie ma sprawy. Świat w końcu czeka na kolejnych "Ajnsztajnów"
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Bo jak rozumieć rzeczywistość fizyczną, że powstaje tylko wówczas, kiedy ją obserwujemy.To zdaje się biskup Berkeley zrównał bycie z percepcją, obserwacją. Aby ratować realizm musiał odwołać się do boskiej percepcji. Odrzucając takie teistyczne rozwiązanie pojawiają się dość nieintuicyjne konsekwencje tezy esse=percipi. Ale kto powiedział, że świat ma odpowiadać potocznym intuicjom? Problem w tym, jak rozumieć ową obserwację: jako sumę fizjologicznych aktów np. patrzenia? Czy może jako kolejne akty percepcji (w nieco buddyjskim stylu)? W takim ujęciu trzeba by teorię kwantów uzupełnić teorią mrugania  , a świat, życie i naukę sprowadzić do pojawiania się z znikania mydlanych baniek. Taki radykalny fenomenalizm prezentował chyba Wittgenstein z okresu Traktatu: "Ja - 5.641 - pojawia się w filozofii dlatego, że 'świat jest moim światem'". Lub inaczej, językiem wątku - nie ma świata poza obserwacją, a ta zawsze jest "czyjaś": To nie obserwacja obserwuje, ale człowiek z krwi, kości, no i z układu nerwowego.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | ślusarski (750 punktów) | >Problem w tym, jak rozumieć ową obserwację: jako sumę fizjologicznych aktów np. patrzenia? Czy może jako kolejne akty percepcji
A co, kiedy obserwuje się świat wcześniej nakręconym filmie? Wychodzi, ze to Bóg gapi się nieustannie. A kiedy śpi? Może jest mnóstwo Bogów i na przemian patrzą? Najlepiej uznać, że cała materia jest Bogiem i już. A więc Bóg jest materialny i nieosobowy. No to po co wprowadzać nowy byt, kiedy stary wystarczy? Umarł Bóg Ale jak tu modlić się do materii? Niech żyje Bóg!
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Może jest mnóstwo Bogów i na przemian patrzą? >Najlepiej uznać, że cała materia jest Bogiem i już.
Jedno i drugie stanowisko (tzn. teizm i materializm) staraja się za wszelką cenę ratować realizm. Fizyk mówi coś o obserwatorze, bliżej nie precyzując, co to za byt. Uważam, że podmiotem poznania (a więc i obserwatorem) są podmioty neuropsychologiczne (konkretne osoby) ze wszystkimi 'paradoksalnymi' konsekwencjami.
>...po co wprowadzać nowy byt, kiedy stary wystarczy?
Chodzi o to, że stry byt (a właściwie byty, bo chodzi o materię lub boga) jest zbędny, a nowego nie ma potrzeby wprowadzać w ogóle. Świat jest naszym światem. Uniwersum rozpada się na czasowe multiversa obserwatorów. Czynnik unifikujący wcale nie musi być obiektywny. To założenie jest równie zbędne jak bóg (czy dusza) starej metafizyki i idealny obserwator klasycznej fizyki.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
>Chodzi o to, że stry byt (a właściwie byty, bo chodzi o materię lub boga) jest zbędny, a nowego nie ma potrzeby wprowadzać w ogóle.
Znamy jeden byt, jakim jest materia. Innych nauka nie odkryła, a te teistyczne są tylko bytami mentalnymi.
|
|
| | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Znamy jeden byt, jakim jest materia.
Materia jest pojęciowym konstruktem. Jej realne istnienie napotyka wszystkie problemy związane ze sporami o uniwersalia.
>Innych nauka nie odkryła, a te teistyczne są tylko bytami mentalnymi.
Materia (jako konstrukt pojęciowy) jest również bytem mentalnym. Ja znam chwilowe byty przyporządkowywane zmysłom i pragnieniom (tradycyjnie: woli) oraz pamięci. Z tych bytów (powiedzmy: zmysłowych fenomenów) konstruujemy pojęcia, ale nie inne byty (brzytwa Ockhama). Nawet rzeczy są konstruktami (co dobrze pokazuje pscyhologia genetyczna). Najbliższa mi ontologia to ontologia biskupa Berkeleya pozbawiona boga (zbliża się również do fenomenalizmu Buddy). Nie widzę potrzeby odwoływania się do pojęcia boga (zarówno teoretycznie jak i praktycznie). Kolejnym ojcem założycielem takiej koncepcji jest oczywiście Heraklit: świat jako proces pozbawiony zewnętrznych przyczyn (z definicji: przyczyna świata należy do świata).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>Materia (jako konstrukt pojęciowy) jest również bytem mentalnym. Ja znam chwilowe byty przyporządkowywane zmysłom i pragnieniom (tradycyjnie: woli) oraz pamięci. Z tych bytów (powiedzmy: zmysłowych fenomenów) konstruujemy pojęcia, ale nie inne byty...
Byt może być obiektywnie istniejący i/lub mentalny. Ten pierwszy istnieje niezależnie od obserwatora, a drugi jest w naszych głowach. Określenie - obiekt mentalny - jest lepsze, bo zgodne z wielu neurofizjologami i znawcami przedmiotu. Prof. Bernard Korzeniewski twierdzi, że w mózgu tworzymy model każdego przedmiotu, pojęcia, w postaci odpowiednich połączeń neuronalnych tworząc siatkę pojęciową. Ten zapis można w każdej chwili przywołać, jako pamięć wcześniej wyuczoną. Mamy więc najróżniejsze obiekty w głowach i też Boga, lecz obiektywnie istniejące są tylko te, które można zbadać doświadczalnie, przyrządami i wielokrotnie powtarzać przez różnych ludzi. A przyrządami można badać tylko materię z jej najróżniejszymi przejawami.
>Najbliższa mi ontologia to ontologia biskupa Berkeleya pozbawiona boga
Oj to biskup przewraca się w grobie, bo jego immaterializm zakłada istnienie generalnego obserwatora świata w postaci Boga.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Byt może być obiektywnie istniejący i/lub mentalny. Ten pierwszy istnieje niezależnie od obserwatora, a drugi jest w naszych głowach.
Taki podział wprowadza kartezjański dualizm.
>w mózgu tworzymy model każdego przedmiotu, pojęcia, w postaci odpowiednich połączeń neuronalnych tworząc siatkę pojęciową.
To czym jest w końcu obiekt mentalny? Strukturą neuronalną?
>...przyrządami można badać tylko materię z jej najróżniejszymi przejawami.
Nie wystarczą zjawiska (fenomeny)? Ale nie jako "przejawy" czegoś głebszego, ukrytego, transcendentnego: boga, substancji, rzeczy samej w sobie, materii, itp. Rzecz nie jest dana poprzez zjawisko, lecz stanowi sumę zjawisk, zbiór nieskończonych aspektów: np. mój punkt widzenia stołu, i punkt widzenia iksa.
>>Najbliższa mi ontologia to ontologia biskupa Berkeleya pozbawiona boga >...biskup przewraca się w grobie, bo jego immaterializm zakłada istnienie generalnego obserwatora świata w postaci Boga.
Bóg Berkeleya był gwarantem realizmu (obiektywizmu) świata. Boska percepcja daje światu istnienie: to forma ciągłej kreacji poprzez boską percepcję. Niestety, sam bóg nie jest dany w żadnej percepcji, więc jest bytem czysto hipotetycznym, fikcją, mającą cel jedynie teoretyczny.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>To czym jest w końcu obiekt mentalny? Strukturą neuronalną?
Siatkę pojęciową w mózgu można porównać do trawnika. Jeśli będziemy chodzić po trawniku w powtarzających się kierunkach i konfiguracji, to po pewnym czasie zostaną wydeptane ścieżki. One będą przybierały określone kształty i każdy będzie służył jakiemuś celowi, dla którego się chodziło. Mózg to ogromny "trawnik" ze 100 mld. neuronów i innymi tworami. Podczas uczenia się zostają "wydeptane" struktury ( połączenia neuronalne) w postaci siatki pojęciowej. One powodują asocjacje i piętra, które dopiero tworzą obiekty mentalne. Oczywiście to w największym uroszczeniu, żeby jakoś przedstawić problem. Nie ma tu miejsca na ducha w rozumieniu filozoficznym, lecz jest zjawiskiem czysto materialnym. Jeśli Cię interesuje, mogą polecić świetną książkę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Podczas uczenia się zostają "wydeptane" struktury ( połączenia neuronalne) w postaci siatki pojęciowej. One powodują asocjacje...
Zbyt lekko przechodzisz od języka obiektywnego (neurony i połączenia neuronalne, które można obiektywnie stwierdzić i zbadać) do języka - powiedzmy - mentalistycznego: pojęcie należy już do tego poziomu. Jeśli patrzę np. na liść, to nic w tym spojrzeniu nie wskazuje, że zaangażowany jest w to mózg. Ba, nawet nie widzisz oka, które patrzy. Nie zawracasz sobie głowy reprezentacjami świata w umyśle, ani teorią (różnymi modelami) widzenia. I ten akt widzenia jest dla mnie czymś absolutnie fundamentalnym. Mam opory w utożsamieniu go z czymkolwiek innym, niż on sam, np. z fragmentem mózgu i jego funkcjami czy rysunkiem modelu widzenia. Nie przeczę, że obiektywne nastawienie przedstawi nam ów akt percepcji w sieci skomplikowanych relacji i funkcjonalnych zależności neurofizjologicznych, ale nie widze powodu, aby akt percepcji (w powyższym sensie) utożsamić z towarzyszacymi mu zjawiskami danymi w obiektywny sposób (trepanacja czaszki, tomografia, itp.).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Byt może być obiektywnie istniejący i/lub mentalny. Ten pierwszy istnieje niezależnie od obserwatora, a drugi jest w naszych głowach. Określenie - obiekt mentalny - jest lepsze, bo zgodne z wielu neurofizjologami i znawcami przedmiotu... Określenie "obiekt" (też konstrukt mentalny) niekoniecznie pasuje do wszystkiego, nie jest uniwersalną 'szufladką'. Weźmy np. grawitację - ta istnieje nie będąc obiektem lecz .. zależnością. Nie sposób wszystkiego sprowadzić do modelu obiektowego - elementy zbioru to co innego niż relacje między nimi (by o relacjach między relacjami nie wspomnieć).
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Określenie "obiekt" (też konstrukt mentalny) niekoniecznie pasuje do wszystkiego, nie jest uniwersalną 'szufladką'. Weźmy np. grawitację - ta istnieje nie będąc obiektem lecz .. zależnością.
Tylko dla celów wstępnej analizy można traktować coś jako obiekt poza relacjami. Obiekt jest zawsze w relacji do...Z definicji takim obiektem relacyjnym jest np. znak. On znaczy coś, odsyła nas do czegoś innego. Ale w podobnym sensie również rzeczy odsyłają nas do czegoś innego: krzesło do siedzącego na nim, dom do jego mieszkańców, elektron do jądra atomowegego do, atom do...itd. Te zależności są różnego typu (przyczynowe, intencjonalne, itp.), ale są zawsze, bo taka jest struktura świata. Nawet bóg czy dusza, którą teologowie umieszczają poza światem (radykalna transcendencja), rzekomo wciela się w świat i w kalambury jego wyznawców (jest bytem poza czasem i przestrzenią, a jednocześnie... działa tu i teraz). Określając zbiór obiektów (wszystko jedno, w jaki sposób), ustalamy również relacje między nimi. Krótko: byt jest relacyjny. Stwierdzenia typu: Człowiek jest istotą społeczną to tylko przykładowa egzemplifikacja takiej ontologii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Tylko dla celów wstępnej analizy można traktować coś jako obiekt poza relacjami (..) taka jest struktura świata. Tak, struktura. > Nawet bóg czy dusza, którą teologowie umieszczają poza światem.. Zaświaty nie wydają się wcale ciekawe - to jakieś puste ucieczki myśli.
[Chodzi o to, by odróżniać rzeczy od zjawisk (jak się różnią Ontos i Epistemos) dla klarowności języka - o ułożenie pojęć z różnych stopni na schodach abstrakcji.]
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Zaświaty nie wydają się wcale ciekawe - to jakieś puste ucieczki myśli.
Myśl religijna nigdzie nie ucieka. Zmienia się jedynie w wyobrażenie przypisując owemu wyobrażeniu fundamentalną cechę myśli: odniesienie do rzeczywistości. Religijny człowiek myli myślenie z wyobraźnią. Tak powstają wszelkie utopie, raje, w tym religijne. Ciekawy w tym jest sam mechanizm tej pomyłki i jej psychologiczna funkcja oraz możliwość jej wykorzystywania w manipulacji. Jednym z filarów poznania siebie jest rozróżnienie myśli od wyobrażenia, a wśród wyobrażeń kieropwanie się tymi, które mają odniesienie do świata, czyli nadal są myślami (tzw. realistyczne projekty).
>Chodzi o to, by odróżniać rzeczy od zjawisk...
Chodzi o to, jak ze zjawisk powstają (są konstruowane i dekonstruowane) rzeczy. Kiedy, jak to się mówi, "bierzemy jakąś rzecz na tapetę" (np. politykę, władzę, gospodarkę), staramy się sprowadzić ją na ziemię, do płaszczyzny zjawisk. Na przykład zamiast o makroekonomii rozmawiamy o zawartości tego, co zwykły człowiek widzi w swym portfelu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 |
| HoloFaust (87 punktów) | >Jestem w dziwnym miejscu, gdzie dzieją się niebywałe rzeczy zaprzeczające doświadczeniu i logice. >Mogę znajdować się w dwóch różnych miejscach jednocześnie, albo przenikać przez materialne >przeszkody. Mogę być splątany z całym Wszechświatem i czuć każdy jego element, jak w wielkim >unerwionym organizmie. >Taki scenariusz występowałby, gdybym przybrał rozmiary cząstki elementarnej i znalazł się w >subatomowym świecie, gdzie rządzi mechanika kwantowa.
Eeh, ale to jest stan umysłu, który można określić- zstąpił na mnie duch święty, heh.
Uważam za naiwną głupotę paradoks kota Schrödingera, bo niby jak mają się prawidła mechaniki kwantów pokrywać z fizyką wielkich liczb. To dwie płaszczyzny tej samej rzeczywistości. Poza tym ludzie nie rozumieją mechaniki kwantowej, ponieważ wybiega ona daleko poza percepcje rzeczywistości, a do tego przekracza granice postrzegania, a nawet wyobraźni, którą kształtuje deterministyczny bagaż doświadczeń rzeczywistości. W gruncie rzeczy to bardzo prosta teoria, ale trzeba przewartościować środowisko pojęć, jeśli wkraczamy na jej grunt.
|
|
| ślusarski (750 punktów) | O czarach w mikroświecie jeszcze słów kilka. Na innych topikach toczą się dyskusje na temat rzeczywistości, w której funkcjonujemy na co dzień i docieka się na ile wynika ona z mechaniki kwantowej z jej wszystkimi atrybutami. W tej kwestii zdania są różne, nawet wśród fizyków. Teoria ma swój formalizm matematyczny, a zdrowy rozsądek nie zawsze się z tym zgadza. Nawet nie da się przełożyć teorii na zwykłe ludzkie rozumienie wynikające z doświadczenia w makroświecie. Ja spróbuję rozumowo wejść w subatomowy świat i porównać z naszym, codziennym. Znany jest efekt stroboskopowy pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_stroboskopowy, podczas którego oświetlając krótkimi błyskami światła szybko poruszające się przedmioty, obserwujemy ich zwolnienie, a nawet zatrzymanie się. Oczywiście jest to pozorne, bo tylko dla naszych oczu. Pomyślałem sobie, że w pewien sposób może być analogią do dekoherencji stanów kwantowych, gdzie rozpędzone cząstki do prędkości relatywistycznych ujawniają się nam w realnym świecie. Mam świadomość, że takie porównanie jest trywialne i podobne do badania kotka przy pomocy młotka. Oczywiście kota Schrödingera. Jednak to porównanie jest nieszczęśliwe też z innego powodu. Otóż schodząc do coraz to niższych poziomów złożoności materii, ujawniają się efekty kwantowe, gdzie skwantowany jest nawet czas. Wszystko odbywa się skokowo i najbardziej zbadane są kwanty energii. Znów posłużę się nieszczęśliwym porównaniem i powiększę świat kwantowy do rozmiarów planet. Księżyc niech będzie cząstką elementarną, to na niebie poruszałby się skokowo, czyli raz pojawiałby się w jednym miejscu, następnym razem w innym na swojej orbicie. Tak samo zachowałyby się Ziemia, pozostałe planety, Słonce. Jeśliby Cząstkami elementarnymi byłyby kule bilardowe, to skutki zderzeń byłyby zupełnie nieprzewidywalne. Czy tak można rozumieć kwestię przypadku w mechanice kwantowej?
|
|
 | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > Otóż schodząc do coraz to niższych poziomów złożoności materii, ujawniają się efekty kwantowe, gdzie skwantowany jest nawet czas. Wszystko odbywa się skokowo i najbardziej zbadane są kwanty energii. ( Nie lubię pojęcia "skwantowanego czasu".
Kwantyzacja: upload.wik(*)300px-Quantized.signal.svg.png Próbkowanie: upload.wik(*)g/220px-Sampled.signal.svg.png
Czas musiałby być wielkością przybierającą różne wartości, aby dało się go kwantować. Co to jednak oznacza w przypadku czasu?
Albo inaczej: Umieszczamy czas na osi rzędnych, i teraz możemy go kwantować. Ale nasze obserwacje odbywają się w czasie, co oznacza, że musi się on znajdować na osi odciętych.
A więc pod pojęciem kwantowania czasu kryje się po prostu jego próbkowanie? Nieskończenie mała chwila czasu, której nie da się podzielić albo po prostu brak odpowiednich technologii do obserwacji kwantowego świata?
Według mnie wyglądałoby to tak, jakby Wszechświat był układem dyskretnym, a stąd już krok do stwierdzenia, że jesteśmy tylko symulacją w jakiejś supermaszynie, której procesor taktuje z taką prędkością  ) Ad rem: > Czy tak można rozumieć kwestię przypadku w mechanice kwantowej?Przypadkowość wynika jedynie z naszych nieidealnych sposobów obserwacji. Ta przypadkowość to doraźne tłumaczenie zjawisk, których zależności nie potrafimy jeszcze określić, wytłumaczyć. Ale to tylko moje zdanie, a nie naukowa wiedza. Pożyjemy - zobaczymy (mam nadzieję) 
"We don't see things as they are, we see them as we are." -Anais Nin
|
|
|  | | ślusarski (750 punktów) | > Nie lubię pojęcia "skwantowanego czasu".Ja też wiele pojęć nie lubię, lecz czy ważne jest nasze emocjonalne nastawienie do odkrywanej rzeczywistości? Tak czy owak, chronon istnieje, przynajmniej jako termin. > Umieszczamy czas na osi rzędnych, i teraz możemy go kwantować. Ale nasze obserwacje odbywają się w czasie, co oznacza, że musi się on znajdować na osi odciętych.Ale rzędne i odcięte też są skwantowane i...znów kicha! > Nieskończenie mała chwila czasu, której nie da się podzielićKiedyś spotkałem się z artykułem, gdzie do opisu ruchu cząstek elementarnych nie był potrzebny czas. > Według mnie wyglądałoby to tak, jakby Wszechświat był układem dyskretnym, a stąd już krok do stwierdzenia, że jesteśmy tylko symulacją w jakiejś supermaszynie, której procesor taktuje z taką prędkością [/color])Nie jest to wykluczone i nie przeczy zasadom fizyki, ani filozofii. Sam mógłbyś zbudować taką super maszynę, napisać program, który posiadłby świadomość. Albo wiele podprogramów z odrębnymi świadomościami, to byłoby coś podobnego do ludzkich zachowań. > Przypadkowość wynika jedynie z naszych nieidealnych sposobów obserwacji.> Ta przypadkowość to doraźne tłumaczenie zjawisk, których zależności nie potrafimy jeszcze określić, wytłumaczyć.O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Tylko nie pisz, bo oberwiesz.
|
|
| |  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | > O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Tylko nie pisz, bo oberwiesz.Wiem, śledzę, i wtrącać się nie zamierzam 
"We don't see things as they are, we see them as we are." -Anais Nin
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Tylko nie pisz, bo oberwiesz.> Wiem, śledzę, i wtrącać się nie zamierzam  Do mistrza - to przynajmniej mnie - daleko, ale za czytanie naszych wypowiedzi dziękuję obu panom. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | ślusarski (750 punktów) |
>Do mistrza - to przynajmniej mnie - daleko, ale za czytanie naszych wypowiedzi dziękuję obu panom. >Pozdrawiam serdecznie. >@@@ >. > Nam wszystkim do mistrzów daleko, bo obce jest nam stwierdzenie - "wiem, ze nic nie wiem". Jednak są tu bliżsi, lub dalsi Sokratesowi i ja należę do tych drugich. Oczywiście nie ze względu na skromność, lecz niewiedzę. Czytam i czytam Wasz temat o przypadkowości i nie mogę się nadziwić ile to można napisać. W tym pozytywnym znaczeniu napisać i dzięki temu mogę poszerzyć swoją wiedzę.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >>Przypadkowość wynika jedynie z naszych nieidealnych sposobów obserwacji. >>Ta przypadkowość to doraźne tłumaczenie zjawisk, których zależności nie potrafimy jeszcze określić, wytłumaczyć. >O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Poprosiłbym o linka. Chętnie bym poczytał, bo ostatnio trochę mnie ten temat interesuje w związku z jedną z rozmów, które prowadzę na forum.
>Tylko nie pisz, bo oberwiesz. Kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | ślusarski (750 punktów) |
> >O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać.> Poprosiłbym o linka. Chętnie bym poczytał, bo ostatnio trochę mnie ten temat interesuje w związku z jedną z rozmów, które prowadzę na forum.Ależ oczywiście zaraz wkleję linka, tylko proszę o cierpliwość, bo to długa rozmowa i pouczająca. Trzeba też mieć przygotowanie fizyczno filozoficzne by ja pojąć. Oto ona: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332/z,0/d,9 > Kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi.> PozdrawiamAni na kozie... Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać.> >Poprosiłbym o linka. Chętnie bym poczytał, bo ostatnio trochę mnie ten temat interesuje w związku z jedną z rozmów, które prowadzę na forum.> Ależ oczywiście zaraz wkleję linka, tylko proszę o cierpliwość, bo to długa rozmowa i pouczająca. Trzeba też mieć przygotowanie fizyczno filozoficzne by ja pojąć.Tak, do niektórych rozmów trzeba mieć wytrzymałość fizyczną, ale jeszcze ważniejsze od tego jest pytanie, czy przy ich prowadzeniu powstaje mimo wszystko jednak jakaś wartość dodana - czy to u siebie, czy to u adwersarza, czy chociażby u innych czytelników. W przeciwnym razie ich prowadzenie nie tylko nie miałoby sensu, ale byłoby kontraproduktywne ze względu chociażby na stratę czasu. Ja sobie nie przypominam, abym tu gdzieś na forum toczył rozmowę, która byłaby stratą czasu, choć tak w ogóle na forum tracę go wręcz niemoralnie dużo. > Oto ona: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332/z,0/d,9Przepraszam, wyświetla mi się tylko początek wątku (swoją drogą taki mi się czasem trafia przypadkowy chyba jakiś chochlik, że zamiast wyświetlania linków do postów pojawia się początek danego wątku). Notabene ze wszystkich mistrzów, jakich w życiu spotkałem najfajniejszy był chyba Mistrz i Małgorzata. Na przykład do Pana Fizyka zwracam się z własnej woli per "Pan" (jako do jednego z niewielu tu na forum), ale nic nie zastąpi przemyślenia jego argumentów i kontrargumentów we własnej głowie (jeśli tylko merytorycznej wiedzy w ogóle starcza - oczywiście, bo inaczej nawet nie ma nad czym się zastanawiać. Więc tu na przykład dostrzegam u siebie pewien problem). Z Twoich wpisów sądzę, że mógłbyś spokojnie wejść do niejednej dyskusji, by podrzucić jakiś argument oparty na nauce i nie zasłaniaj się mi tutaj skromnością, bo swoim mistrzem jesteś Ty sam. > Tylko nie pisz, bo oberwiesz.A poza tym trzymaj gardę i nie zapomnij, że zawsze jeszcze możesz zastosować kopnięcie z półobrotu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,438702#w438815
|
|
| | | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
> Tak, do niektórych rozmów trzeba mieć wytrzymałość fizyczną, ale jeszcze ważniejsze od tego jest pytanie, czy przy ich prowadzeniu powstaje mimo wszystko jednak jakaś wartość dodana - czy to u siebie, czy to u adwersarza, czy chociażby u innych czytelników. W przeciwnym razie ich prowadzenie nie tylko nie miałoby sensu,Jestem takiego samego zdania, że wartość dodana, choć niewielka, musi być. To jak z VAT-em, inaczej nie ma sensu. > Przepraszam, wyświetla mi się tylko początek wątku (swoją drogą taki mi się czasem trafia przypadkowy chyba jakiś chochlik, że zamiast wyświetlania linków do postów pojawia się początek danego wątku).To przez skromność Twojego komputera - wymień go na wersję polityczną, to pokaże więcej linków, niż trzeba. > Notabene ze wszystkich mistrzów, jakich w życiu spotkałem najfajniejszy był chyba Mistrz i Małgorzata.Czy Twoja żona ma na imię Małgorzata? > Na przykład do Pana Fizyka zwracam się z własnej woli per "Pan" (jako do jednego z niewielu tu na forum).To ja popełniłem nietakt, bo zwracałem się do Fizyka per ty. Lubisz autorytety? > Z Twoich wpisów sądzę, że mógłbyś spokojnie wejść do niejednej dyskusji...Wejść do dyskusji to nie sztuka, ale wyjść z twarzą, to tak. > A poza tym trzymaj gardę i nie zapomnij, że zawsze jeszcze możesz zastosować kopnięcie z półobrotu:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,438702#w438815Świetny sen i tak fajnie opisany. A wiesz, ze ja miałem podobny sen i zaraz go napiszę. Jednak w osobnym poście, bo zapewne wszystko trafi na oślą ławkę, albo jeszcze gorzej.
|
|
| | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | >>Notabene ze wszystkich mistrzów, jakich w życiu spotkałem najfajniejszy był chyba Mistrz i Małgorzata. >Czy Twoja żona ma na imię Małgorzata? Wyobraź sobie, że tak (to jest na przykład rodzaj przypadku zwany koincydencją). Poza tym u nas to ona jest mistrzem.
>>Na przykład do Pana Fizyka zwracam się z własnej woli per "Pan" (jako do jednego z niewielu tu na forum). >To ja popełniłem nietakt, bo zwracałem się do Fizyka per ty. Nie. Z tego co widzę, to stosowanie innej formy, niż "Ty" na forum jest zupełnie wyjątkowe i Pan Fizyk się z tego nie wyłamuje. To ja jestem niekonsekwentny i czasem, z różnych przyczyn zwracam się do niektórych użytkowników per Pan, nawet wówczas, gdy tego sami nie wymagają.
>Lubisz autorytety? Tak i staram się z tym w sobie walczyć.
>>Z Twoich wpisów sądzę, że mógłbyś spokojnie wejść do niejednej dyskusji... >Wejść do dyskusji to nie sztuka, ale wyjść z twarzą, to tak. Otóż czasem zapominamy, że w dyskusji powinno chodzić o to, żeby zrozumieć partnera i w miarę możliwości samemu się czegoś nauczyć. Natomiast twarz można szybko stracić wóczas, gdy staramy się wykazać własną rację za wszelką cenę (i to nawet wówczas, gdy mamy rację - jednak kto to oceni, jeśli adwersarz nam jej nie przyzna?). Tak mi się wydaje, ale samemu jest mi czasem ciężko wyplątać się z mało rozwojowych dyskusji. Jednocześnie - jak się czasem chyba jednak okazuje - przy bardzo już okopanych frontach, gdzie wydaje się, że wszystko już zostało powiedziane nagle pojawia się jakaś przypadkowa myśl - czasem na pierwszy rzut oka zupełnie nie związana z tematem, albo zupełnie oczywista, ale na którą nagle spojrzy się pod innym kątem i coś tam w głowie nagle zaczyna kiełkować, co dzięki dyskusji wzbogaca nasze dotychczasowe pojmowanie problemu, a nawet może go zmienić.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) | >>Czy Twoja żona ma na imię Małgorzata? >Wyobraź sobie, że tak (to jest na przykład rodzaj przypadku zwany koincydencją). Poza tym u nas to ona jest mistrzem.
Koincydencja to coś więcej, niż przypadek. Zdarzenia występują parami, choć nie powiązane z sobą związkiem przyczynowo skutkowym. W przypadku związku dwojga ludzi to może oznaczać tylko, że mistrzom przydarzyło się to samo, czyli wspólne mistrzostwo.
>>Lubisz autorytety? >Tak i staram się z tym w sobie walczyć.
Dlaczego zaraz walczyć? Ja też lubię autorytety, lecz autorytet szybko można stracić. Tak mi się niedawno przydarzyło i trudno mówić o autorytecie w przypadku polityka, ale raczej była to sympatia, szacunek. Chodzi o Jarosława Gowina, poważnego polityka, przynajmniej sądząc po jego wcześniejszych wypowiedziach. Nawet widziałbym go, jako prezydenta kraju. Jednak po jego kłótniach i niskich zagrywkach, straciłem całkowicie do niego sympatię.
>...wszystko już zostało powiedziane nagle pojawia się jakaś przypadkowa myśl. >czasem na pierwszy rzut oka zupełnie nie związana z tematem, albo zupełnie oczywista, ale na którą nagle spojrzy się pod innym kątem i coś tam w głowie nagle zaczyna kiełkować...
Takie myśli są zazwyczaj nowatorskie, a czasem odkrywcze. Lubię czytać, jak ktoś z utartego, schematycznego poglądu wyciąga zaskakujące wnioski. A nawet tworzy coś nowego. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | > www.racjonalista.pl/forum.php/s,438702#w438815Ja również miałem sen, a właściwie dwa kolejne z jedną akcją. W pierwszym śniło mi się, że znajduję się w ogromnym gmachu, strzelistym, w stylu gotyckim z pomieszczeniem głównym z ołtarzem i pobocznymi nawami. W pomieszczeniu byłem ja kontemplujący i Chuck Norris, który odwiedzał boczne nawy. Wbrew pozorom, zachowywał się pasywnie, jak by dziwił się obserwując zamierzchłe czasy. W pierwszej nawie płonął stos, a na nim człowiek. Wokół zgromadzili się gapie i groźny sęp. Trzymał w dłoni krucyfiks, którym uzasadniał słuszność palenia heretyka. W następnej nawie Chuck Norris przyglądał się wyprawie krzyżowej, ale raczej to byli konkwistadorzy z głowami sępów w szatach zakonnych, którzy cięli mieczami innowierców, a krew płynęła rzeką. Spodziewałem się, że Chuck Norris wykona słynne kopnięcie z półobrotu i rozprawi się z oprawcami rzezi, lecz on nic nie zrobił. Pomyślałem, że wypalił się chłopak, albo uznał zwierzchnictwo sępie. Jakże się myliłem, bo wykonał właśnie takie kopnięcie na skutek tego co zobaczył w nawie głównej. Tam, przed ołtarzem, w pozycji kucznej spoczywał wielki sęp i wykonywał dziwne ruchy tułowiem. Ni to się nadymał, ni to wykonywał ruchy frykcyjne - trudno ocenić, bo długa sutanna zasłaniała dolne części ciała. Nagle Chuck Norris nie wytrzymał i zerwał szatę z sępa. Jego i moim oczom ukazał się ul z mnóstwem pszczół. Były tam robotnice, trutnie, królowie - całe spektrum zorganizowanej społeczności. Nad nimi panował ów sęp, a jego penis sięgał samego sejmu i dalej rozczłonkowywał się na pozostałe obszary życia społecznego ula. To nie koniec makabrycznego widoku, bo z kloaki sępa wydobywały się odchody, którymi karmił pszczółki, a one z tej "spadzi" produkowały dla niego miód. On go żarł, żarł i żarł, a jego podbrzusze otyłe coraz bardzie nakrywało ul i zabierało pszczołom przestrzeń życiową. Chuck Norris nie wytrzymał i wreszcie doczekałem się jego słynnego kopnięcia z półobrotu. Nie pamiętam rozprawienia się z sępem, bo budzik wyrwał mnie ze snu, jednak sen miał ciąg dalszy. Było to następnej nocy i znów w tej samej scenerii, ale w innych czasach. Musiało upłynąć bardzo wiele lat, bo nie było ula, ani sępa, lecz ośmiornica z miłą ludzką twarzą, a mackami obejmowała cały przybytek boży i daleko poza nim. Nie było także żyjącego Chucka Norrisa, lecz jako figura wisząca na krzyżu i modlący się do niego plebs. Po obudzeniu ze snu, ucieszyłem się, że to był tylko sen.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|