Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nekrofagia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
17-05-2010 09:11Vytautas (4394 punktów)Nekrofagia
Ocena 6 na 6
   Rodzina wyjeżdża na weekend. Piesek zostaje w domu. Rodzina wraca z weekendu. Z domu wybiega piesek, szczeka radośnie i pakuje się prosto pod koło nadjeżdżającego samochodu. Tato nie ma szans wyminąć pieska. Piesek ginie przejechany. Rodzina zabiera przejechanego pieska do domu. Na obiad jest potrawka z pieska.
   Co to jest czyn nieetyczny? To taki, który przynosi komuś krzywdę, a był możliwy do uniknięcia. Czy rodzina popełniła czyn nieetyczny? Komu krzywdę przyniosło zjedzenie pieska?
   Na wielu wyspach Oceanii do niedawna w zwyczaju było zjadanie zwłok drogich krewnych. Podobnie wygląda po dziś dzień pochówek wśród niektórych plemion Amazonii. Czy to nieetyczne, a jeśli tak, to kto tu komu i jaką krzywdę wyrządza?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Fizyk (17637 punktów)
>   Na obiad jest potrawka z pieska. Co to jest czyn nieetyczny?

Myślę, że to nie kwestia etyki ale, hmm... dobrego smaku.
18-05-2010 00:09 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>   Na obiad jest potrawka z pieska. Co to jest czyn nieetyczny?
>Myślę, że to nie kwestia etyki ale, hmm... dobrego smaku.

Mój kolega jadł psie mięso w Chinach i mówi że jest bardzo smaczne.

Adam
Luszek (348 punktów)
Nieetyczne to jest tu zostawienie pieska w domu.

a ti poziwai
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nieetyczne, bo nasza etyka wynika z emocji i uczuć.
Jakkolwiek wiemy, że piesek nie żyje, to zjadanie pieska niesie z sobą ładunek, że robimy mu "coś nie tak" (choćby dlatego, że 'nie wiemy', co z pieskiem po śmierci się dzieje). Albo tylko sobie robimy "coś nie tak" bo uczucia sympatii do pieska nie gasną dokładnie w chwili jego śmierci.
No i chyba tyle. Trzeba by całego wychowania w odpowiedniej manierze (a może i to nie wystarczy), by przy takim obiedzie nie pojawiła się myśl z negatywnym ładunkiem, że kiedyś biesiadnicy zjedzą się nawzajem.

Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
17-05-2010 10:24 
 Ocena 2 na 2
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)
>Nieetyczne, bo nasza etyka wynika z emocji i uczuć.
Czy masz poczucie wyrządzenia krzywdy psu który zdechł kiedy go zjadasz?
Zdechły pies nie cierpi więc to żadna krzywda.
>Jakkolwiek wiemy, że piesek nie żyje, to zjadanie pieska niesie z sobą ładunek, że robimy mu "coś nie tak" (choćby dlatego, że 'nie wiemy', co z pieskiem po śmierci się dzieje).
Trafia do nieba?
Może ty nie wiesz co się dzieje po śmierci ale ja doskonale wiem.

Zresztą nieważne gdzie trafia, liczy się to że jego ciało nie żyje.
>Albo tylko sobie robimy "coś nie tak" bo uczucia sympatii do pieska nie gasną dokładnie w chwili jego śmierci.
Ale możesz czuć sympatię i jednocześnie go zjeść ponieważ nie wyrządzasz mu krzywdy.
Mało tego, w niektórych plemiennych kulturach ludzie zjadają się po śmierci, właśnie z powodu sympatii.
>No i chyba tyle. Trzeba by całego wychowania w odpowiedniej manierze (a może i to nie wystarczy), by przy takim obiedzie nie pojawiła się myśl z negatywnym ładunkiem, że kiedyś biesiadnicy zjedzą się nawzajem.
A co w tym złego? Oczywiście mówię o jedzeniu biesiadników którzy już zdechli.
17-05-2010 17:29 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Nieetyczne, bo nasza etyka wynika z emocji i uczuć.
>Czy masz poczucie wyrządzenia krzywdy psu który zdechł kiedy go zjadasz?
Nie próbowałem zjadać psa (którego zresztą nie mam).
Mechanizm jest taki sam, jak przy połamaniu dziecku ulubionej lalki- to nic, że możesz kupić mu nową, taką samą- żal do Ciebie pozostanie.
>Zdechły pies nie cierpi więc to żadna krzywda.
Czy cierpi, czy nie cierpi, to kwestia interpretacji. Czasem wystarczy, że ktoś pomyśli, że cierpiałby, gdyby zobaczył, że się go zjada.
>>Jakkolwiek wiemy, że piesek nie żyje, to zjadanie pieska niesie z sobą ładunek, że robimy mu "coś nie tak" (choćby dlatego, że 'nie wiemy', co z pieskiem po śmierci się dzieje).
>Trafia do nieba?
Bez różnicy. Liczy się, co widz/uczestnik obiadu o tym myśli.
>Może ty nie wiesz co się dzieje po śmierci ale ja doskonale wiem.
Za to Twoja wiedza o przeżywaniu emocji/uczuć wydaje się po tej wypowiedzi dość mizerną.
>Zresztą nieważne gdzie trafia, liczy się to że jego ciało nie żyje.
Liczy się, co czują biesiadnicy.

>>Albo tylko sobie robimy "coś nie tak" bo uczucia sympatii do pieska nie gasną dokładnie w chwili jego śmierci.
>Ale możesz czuć sympatię i jednocześnie go zjeść ponieważ nie wyrządzasz mu krzywdy.
Jeśli nie miałbyś przy tym negatywnych emocji (względem siebie).
>Mało tego, w niektórych plemiennych kulturach ludzie zjadają się po śmierci, właśnie z powodu sympatii.
Taką mają moralność. Nic więcej mi do głowy nie przychodzi, co mógłbym na to napisać.

>>No i chyba tyle. Trzeba by całego wychowania w odpowiedniej manierze (a może i to nie wystarczy), by przy takim obiedzie nie pojawiła się myśl z negatywnym ładunkiem, że kiedyś biesiadnicy zjedzą się nawzajem.
>A co w tym złego? Oczywiście mówię o jedzeniu biesiadników którzy już zdechli.
Ja bym nie zjadł ani ojca, ani matki, ani brata, ani dzieci (jak już będę miał)- sama myśl o tym wywołuje we mnie negatywne emocje.

Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)
>   Rodzina wyjeżdża na weekend. Piesek zostaje w domu. Rodzina wraca z weekendu. Z domu wybiega
>piesek, szczeka radośnie i pakuje się prosto pod koło nadjeżdżającego samochodu. Tato nie ma szans
>wyminąć pieska. Piesek ginie przejechany. Rodzina zabiera przejechanego pieska do domu. Na obiad
>jest potrawka z pieska.
>   Co to jest czyn nieetyczny? To taki, który przynosi komuś krzywdę, a był możliwy do
>uniknięcia. Czy rodzina popełniła czyn nieetyczny? Komu krzywdę przyniosło zjedzenie pieska?
>   Na wielu wyspach Oceanii do niedawna w zwyczaju było zjadanie zwłok drogich krewnych.
>Podobnie wygląda po dziś dzień pochówek wśród niektórych plemion Amazonii. Czy to nieetyczne, a
>jeśli tak, to kto tu komu i jaką krzywdę wyrządza?

Nieetyczne jest to tylko według wierzących którzy widzą świat prymitywnie.
Wbrew temu co mówią nie "dusza" się liczy ale ciało, nawet po zdechnięciu.
Nie potrafią zrozumieć że po śmierci organizm nie odczuwa bólu ani przykrości.
17-05-2010 12:13 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)

>Nie potrafią zrozumieć że po śmierci organizm nie odczuwa bólu ani przykrości.

Błąd, błąd, błąd!
Jak to "nie odczuwa"?! Musi "odczuwać"! Jak inaczej ta zdzira Iksińska i ten pedał Igrekowski doświadczą wieczystego smażenia w smole, wypalania oczu siarką i innych mąk piekielnych?!
"Nie odczuwa", dobre sobie. Tfu, sprawiedliwości boskiej by nie było...


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
W naszej kulturze jest to nieetyczne. Czyja to wina? Kultury
Jeśli nasz kultura jako największy szacunek uznawała by zjedzenie przez najbliższych, a za najbardziej plugawy czyn zakopanie kogoś pod ziemią by bo zżarły brudne robale, to dzisiaj każdy, kto kupowałby trumnę byłby uważany za niewychowanego człowieka.
18-05-2010 00:13 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>W naszej kulturze jest to nieetyczne. Czyja to wina? Kultury
>Jeśli nasz kultura jako największy szacunek uznawała by zjedzenie przez najbliższych, a za najbardziej plugawy czyn zakopanie kogoś pod ziemią by bo zżarły brudne robale, to dzisiaj każdy, kto kupowałby trumnę byłby uważany za niewychowanego człowieka.

Brawo!

Jest taki film jakiegoś sławnego reżysera.

Rzecz dzieje się w kulturze gdzie jedzenie jest czymś wstydliwym natomiast wypróżnianie się jest czynnością towarzyską. Siedzi więc rodzina przy stole i wydala do specjalnych klozetów/krzeseł. Rozmawiają, żartują. Jedno z nich mówi w pewnym momencie "przepraszam" i wychodzi do specjalnego pomieszczenia by w odosobnieniu... zjeść coś.

Pozdrawiam
Adam
szperacz (2861 punktów)
> Czy to nieetyczne

Etyka, to kwestia umowy społecznej, regulacji zachowań. Jest też ściśle związana z kulturą tej społeczności. Jak wspominasz w poście wstępnym, różne społeczności mają różne umowy, kultury, a więc i różne etyki. Nie możesz oceniać etyki Oceanii biorąc za podstawę etykę europejską. W Chinach zjedzenie pieska jest czymś normalnym (pomijam przywiązanie, uczucia, itp). O krzywdzie można mówić dopiero gdy przeanalizuje się etykę konkretnej społeczności. Nie podałeś szczegółów a temat może się okazać zbyt szeroki.
Miałem w rodzinie podobne wydarzenie, ale pieska nie zjedzono, tylko zakopano.
17-05-2010 12:29 
 Ocena 1 na 1
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)

>Miałem w rodzinie podobne wydarzenie, ale pieska nie zjedzono, tylko zakopano.

I tu właśnie ujawnia się hipokryzja wierzących: zabraniają marnować jedzenia i jednocześnie zakazują jedzenia psów. A zdechłe psy mogłyby wyżywić wiele ludzi.
szperacz (2861 punktów)
>I tu właśnie ujawnia się hipokryzja wierzących: zabraniają marnować jedzenia i jednocześnie zakazują jedzenia psów.

To właśnie przykład działania etyki europejskiej. Nie musi to być wcale hipokryzja i nie musi dotyczyć tylko wierzących.
17-05-2010 12:43 
 Ocena 2 na 2
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)
>>I tu właśnie ujawnia się hipokryzja wierzących: zabraniają marnować jedzenia i jednocześnie zakazują jedzenia psów.
>To właśnie przykład działania etyki europejskiej. Nie musi to być wcale hipokryzja i nie musi dotyczyć tylko wierzących.
>

Ja tu widzę hipokryzję.
Zabrania się marnować jedzenia, a zdechły pies nie zjedzony to zmarnowane jedzenie.

Masz jakieś racjonalne przeciwwskazania jeśli chodzi o jedzenie psów? Może są otrute?
Rigoletto (3891 punktów)
>>>I tu właśnie ujawnia się hipokryzja wierzących: zabraniają marnować jedzenia i jednocześnie zakazują jedzenia psów.
>>To właśnie przykład działania etyki europejskiej. Nie musi to być wcale hipokryzja i nie musi dotyczyć tylko wierzących.
>>
>Ja tu widzę hipokryzję.
>Zabrania się marnować jedzenia, a zdechły pies nie zjedzony to zmarnowane jedzenie.
>Masz jakieś racjonalne przeciwwskazania jeśli chodzi o jedzenie psów? Może są otrute?

Masz rację, jedzenie psów nie jest nieetyczne. To po prostu europejskie tabu kulturowe, nie związane z religią.
Podobnie jest zresztą z jedzeniem ludzi, z tym, że to tabu występuje w większości kultur.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)

>Masz rację, jedzenie psów nie jest nieetyczne. To po prostu europejskie tabu kulturowe, nie związane z religią.
>Podobnie jest zresztą z jedzeniem ludzi, z tym, że to tabu występuje w większości kultur.

Niejedzenie swojego gatunku jest tabu nie bez powodu - chodzi o występowanie chorób prionowych mózgu.

Choroba Kreutzfedla-Jakoba wzięła się stąd, że karmiono zwierzęta paszą z dodatkiem mączki kostnej zwierząt tego samego gatunku. Wśród plemion kanibali zaobserwowano podobne choroby. Chyba, że ktoś nas robi w konia żeby nas zniechęcić a sam się objada

Pozdrawiam
Adam
17-05-2010 12:50 
 Ocena 3 na 3
Guzik (2020 punktów)
W Chinach zjedzenie pieska jest czymś normalnym (pomijam przywiązanie, uczucia, itp). [...]>Miałem w rodzinie podobne wydarzenie, ale pieska nie zjedzono, tylko zakopano.

Myślę, że nawet w Chinach , by też pieska nie zjedzono. Nie przypuszczam, aby jedzono padlinę. Na wsiach polskich, zresztą, nigdy się padliny nie jadło, nawet w czasie głodu, zakopywano padniętą krowę, czy świnię. Przy zabijaniu spuszcza się krew, ma to wpływ na jakość mięsa. Sam akt zabijania uwalnia w zwierzęciu adrenalinę. Dlatego jemy chętnie i prawie nałogowo to mięso.
17-05-2010 13:19 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>W Chinach zjedzenie pieska jest czymś normalnym (pomijam przywiązanie, uczucia, itp). [...]>Miałem w rodzinie podobne wydarzenie, ale pieska nie zjedzono, tylko zakopano.
>Myślę, że nawet w Chinach , by też pieska nie zjedzono. Nie przypuszczam, aby jedzono padlinę. Na wsiach polskich, zresztą, nigdy się padliny nie jadło, nawet w czasie głodu, zakopywano padniętą krowę, czy świnię. Przy zabijaniu spuszcza się krew, ma to wpływ na jakość mięsa. Sam akt zabijania uwalnia w zwierzęciu adrenalinę. Dlatego jemy chętnie i prawie nałogowo to mięso.
   Hej, hej, kto tu, oprócz Ciebie mówi o jedzeniu padliny? Jak się uprzesz, to padliną możesz nazwać każde mięsne danie. Tak właśnie robią fanatyczni jarosze.
   Pozwolisz, że Ci nieśmiało zwrócę uwagę na to, że rozrost mózgu u przodków człowieka był najbardziej intensywny wtedy, gdy ów przodek (bodaj Homo ergaster) zaczął polować i jeść mięso, więc nie obrzydzaj ludziom mięsa nazywając je padliną.
17-05-2010 14:07 
 Ocena 1 na 1
Guzik (2020 punktów)
to padliną możesz nazwać każde mięsne danie. Tak właśnie robią fanatyczni jarosze.
Pozwolisz, że Ci nieśmiało zwrócę uwagę na to, że rozrost mózgu u przodków człowieka był najbardziej intensywny wtedy, gdy ów przodek (bodaj Homo erectus) zaczął polować i jeść mięso, więc nie obrzydzaj ludziom mięsa nazywając je padliną.


Gdzieżbym śmiała... Sama mam do jaroszy uraz. Wiele ucierpiałam z powodu ich wybrzydzania i nazywania mięska padliną. Zresztą sama jem mięso i jaka jestem mądra?
Podałam tylko jak potocznie nazywa się zdechłe zwierzę; po prostu padlina. I to, że zdechłych zwierząt nigdy się u nas nie je. Co do Chin, to się zaszczegłam, że na pewno nie wiem.
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)

>Podałam tylko jak potocznie nazywa się zdechłe zwierzę; po prostu padlina. I to, że zdechłych zwierząt nigdy się u nas nie je.
>

Bo my wolimy zjadać żywcem.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>W Chinach zjedzenie pieska jest czymś normalnym (pomijam przywiązanie, uczucia, itp). [...]>Miałem w rodzinie podobne wydarzenie, ale pieska nie zjedzono, tylko zakopano.
>Myślę, że nawet w Chinach , by też pieska nie zjedzono. Nie przypuszczam, aby jedzono padlinę. Na wsiach polskich, zresztą, nigdy się padliny nie jadło, nawet w czasie głodu, zakopywano padniętą krowę, czy świnię. Przy zabijaniu spuszcza się krew, ma to wpływ na jakość mięsa. Sam akt zabijania uwalnia w zwierzęciu adrenalinę. Dlatego jemy chętnie i prawie nałogowo to mięso.

Na dodatek psy się niemiłosiernie bije pałą przed zabiciem, po to, żeby mięso było smaczniejsze.

Pozdrawiam
Adam
Vytautas (4394 punktów)
>> Czy to nieetyczne
>Etyka, to kwestia umowy społecznej, regulacji zachowań.
   Niektórzy twierdzą, że są dwie etyki, etyka umów i etyka ula.
   Według etyki umów należy przestrzegać tych reguł rządzących zachowaniem, które nie szkodzą innym i są objęte powszechnie uznanymi umowami, na przykład przepisami prawa. Poza tym, co nie jest zabronione, jest dozwolone.
   Etyka ula bardzo głęboko wkracza w zachowanie jednostki. Tu nie liczy się wolność, ani nawet życie jednostki (robotnicy w ulu). Liczy się tyko przetrwanie społeczności (ula).

>Jest też ściśle związana z kulturą tej społeczności. Jak wspominasz w poście wstępnym, różne społeczności mają różne umowy, kultury, a więc i różne etyki.
   Tyle, że te etyki bywają różne. Wolę żyć w społeczeństwie pod rządami etyki umów.
   Wydaje mi się, że uważasz, że etyka każdego społeczeństwa musi być etyką ula.
rudyment (3233 punktów)
>   Tyle, że te etyki bywają różne. Wolę żyć w społeczeństwie pod rządami etyki umów.
>   Wydaje mi się, że uważasz, że etyka każdego społeczeństwa musi być etyką ula.
>
Niestety, czy może na szczęście, podejrzewam, że nie masz wyboru. Egzystencją każdego społeczeństwa rządzą obiektywne zasady i wydumanymi zastąpić się nie dadzą.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Vytautas (4394 punktów)
>O krzywdzie można mówić dopiero gdy przeanalizuje się etykę konkretnej społeczności. Nie podałeś szczegółów a temat może się okazać zbyt szeroki.
   To, co piszesz przypomina jedno z postanowień kodeksu Boziewicza -- vademecum dla pojedynkowiczów. Według tego kodeksu o tym, czy nastąpiła obraza decyduje ten, kto czuje się obrażony i on ma prawo żądać satysfakcji. Obraza nastąpiła więc także wtedy rzekomo obrażający nie miał zamiaru obrażać.
   Podobnie wydajesz się rozumieć krzywdę -- o skrzywdzeniu decydują poglądy etyczne rzekomo pokrzywdzonego, a nie zamiar sprawcy czynu, ani obiektywne kryteria etyczne. Czyżbyś uważał, ze takich obiektywnych kryteriów krzywdy nie ma?
szperacz (2861 punktów)
>Według tego kodeksu o tym, czy nastąpiła obraza decyduje ten, kto czuje się obrażony i on ma prawo żądać satysfakcji. Obraza nastąpiła więc także wtedy rzekomo obrażający nie miał zamiaru obrażać.
>Podobnie wydajesz się rozumieć krzywdę -- o skrzywdzeniu decydują poglądy etyczne rzekomo pokrzywdzonego, a nie zamiar sprawcy czynu, ani obiektywne kryteria etyczne. Czyżbyś uważał, ze takich obiektywnych kryteriów krzywdy nie ma?

W relacji krzywdzący - pokrzywdzony poszkodowanym jest najczęściej jedna osoba. Może być tak, że pierwszy drugiemu obciął ucho, a drugi pierwszemu nos. Wtedy krzywda jest obustronna. Jeśli stosują ten sam kodeks etyczny, to pewnie będą się pojedynkować. Wariantów jest tu wiele. Np. jedna strona może drugą przeprosić. Obiektywne kryterium krzywdy to moim zdaniem czysta teoria, nikomu nie potrzebna. Chyba, że przekonasz mnie, że jest inaczej.
diogenes (42753 punktów)
>Co to jest czyn nieetyczny?

Czyn ani jest, ani nie jest etyczny. Trzeba jego opis umieścić w kontekście pewnych norm (różnych w różnych kulturach, grupach, krajach) i przeanalizować: czy jest moralnie obojętny, pozytywny, czy negatywny. Zdanie Czyn Z jest nieetyczny. wynika z przyjętych założeń (innych zdań i reguł).

Europejczyk na pogrzebie w Amazonii popsułby zapewne sobie i tubylcom dobrą zabawę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>   Rodzina wyjeżdża na weekend. Piesek zostaje w domu. Rodzina wraca z weekendu. Z domu wybiega
>piesek, szczeka radośnie i pakuje się prosto pod koło nadjeżdżającego samochodu. Tato nie ma szans
>wyminąć pieska. Piesek ginie przejechany. Rodzina zabiera przejechanego pieska do domu. Na obiad
>jest potrawka z pieska.
>   Co to jest czyn nieetyczny? To taki, który przynosi komuś krzywdę, a był możliwy do
>uniknięcia. Czy rodzina popełniła czyn nieetyczny? Komu krzywdę przyniosło zjedzenie pieska?

A gdyby to była kura a nie piesek? Czy przejechaną kurę tak beztrosko zakopano by w ziemi, czy może rodzina zjadłaby rosołek, żeby się dobre mięsko nie zmarnowało?
Kwestią umowną jest to, jakie zwierzęta darzymy uczuciem i jesteśmy skłonni uznawać je za część własnej rodziny, a jakie uznajemy za jadalne. Umowa ta ma pewnie jakieś głębsze korzenie związane z tym, że dany rodzaj pokarmu mógł być w jednej części globu dobry do spożycia, a w innej mógł stanowić zagrożenie dla zdrowia. Np. świnia w naszym zimnym klimacie była doskonałym, źródłem energii (tłuszcz) natomiast w krajach północnej Afryki czy Azji Mniejszej jej tłuste mięso bardzo łatwo się psuło i mogło być śmiertelnie niebezpieczne. Dzisiaj podziały te nie mają już sensu, ale przetrwały w nauce moralnej.

>   Na wielu wyspach Oceanii do niedawna w zwyczaju było zjadanie zwłok drogich krewnych.
>Podobnie wygląda po dziś dzień pochówek wśród niektórych plemion Amazonii. Czy to nieetyczne, a
>jeśli tak, to kto tu komu i jaką krzywdę wyrządza?
Wyrządzić może krzywdę samym żałobnikom, ponieważ w razie gdyby drogi zmarły był nosicielem jakiejś choroby, to mają dużo większe szanse zarażenia się, niż gdyby zjedli zwierzę chore na jakąś zwierzęcą chorobę.
17-05-2010 18:19 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)
Kura rozjechana przez samochód raczej się do spożycia nie nadaje.Pies prędzej, zwłaszcza, jeżeli szybko(póki pracuje serce) zostanie wykrwawiony.Części uszkodzone tez raczej się nie nadają (krwiaki). Przewód pokarmowy powinien byc usunięty zanim zostanie przełamana bariera jelitowa. Ktoś już to zauważył - zwierze przejechane to padlina, chyba, ze się fachowo uratuje mięso( i nie jest ono za bardzo uszkodzone - z kury raczej zostanie miazga). No i psa by wypadało zbadać w kierunku włośni. Pies w Polsce nie jest zwierzęciem rzeźnym, ale przepisy nic nie mówią o spożywaniu już martwego. Jednak sprzedawania mięsa bym nie radziła.
Prymitywne rasy świń nie maja tłustego mięsa, tłuszcz odkłada się pod skórą . Powodem zakazu spożywania była włośnica. W tych krajach nie poddawano mięsa długiej obróbce cieplnej- mało lasów. Mięso nie było długo wędzone i przechowywane- w takich warunkach włośnie giną. I spożycie alkoholu było mniejsze, niż np, w Europie.Alkohol służył do uzdatniania wody, pozwalał na picie nawet zanieczyszczonej, powierzchniowej, a przy okazji zapobiegał włośnicy.
Dlatego tez w Piśmie SW, jest zakaz jedzenia wielbłądów, jedynych przeżuwaczy podatnych na włośnice .Ktoś po prostu był świadkiem masowych zatruć, i zakazał spożywania tych zwierząt. Jakby była to wyższa inteligencja, to by poradziła jak sobie włośnie wykrywać czy unieszkodliwiać.
Matix (5786 punktów)
Nie wiem czy nieetyczne, ale w naszej kulturze obrzydliwe na pewno.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
W czasie oblężenia i walk o Warszawę w 1939 r. które trwały prawie miesiąc, w pewnej warszawskiej kamienicy wydarzyła się następująca (autentyczna) historia. Pod koniec zabrakło już wszystkiego i zapanował głód. Ludzie ćwiartowali zabite na ulicach konie i zjadali je na obiad. W owej kamienicy mieszkała starsza pani z ulubionym pieskiem Pikusiem, czy Pimpusiem. Nieważne. Dbała o niego i piesek był całkiem, całkiem - tłuściutki. Pewnego dnia grupa mieszkańców, a solidarność międzyludzka w trudnych czasach się zacieśnia, zaprosiła ową starszą panią na kolację. Była wyśmienita. Powiedziano jej, że to królik w potrawce, czy też zając złapany na Polu Mokotowskim. Staruszka po wieczerzy skrzętnie pozbierała kosteczki z "królika" mówiąc, że zaniesie je swojemu Pimpusiowi, czy też Pikusiowi. Nieważne. Nie wiedziała jednak biedaczka , że to były właśnie kosteczki po owym czworonogu. Albowiem sąsiedzi gnani głodem przyrządzili owo zwierzątko na wieczorny posiłek, a nie chcąc być świniami, zaprosili na kolację właścicielkę. Czy postąpili etycznie?
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)

Zależy od tego czy według nich właścicielka dowie się o tym że zjadła własnego psa czy po prostu wracając do domu pomyśli że Pimpuś czy też Pikuś uciekł.
Jeśli według nich ona nie będzie miała o tym pojęcia to jest to jak najbardziej etyczny czyn.
22-05-2010 07:41 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Nie wiedziała jednak biedaczka , że to były właśnie kosteczki po owym czworonogu. Albowiem sąsiedzi gnani głodem przyrządzili owo zwierzątko na wieczorny posiłek, a nie chcąc być świniami, zaprosili na kolację właścicielkę. Czy postąpili etycznie?
   Postąpili nieetycznie, bo ukradli własność pani babci sąsiadki.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>   Postąpili nieetycznie, bo ukradli własność pani babci sąsiadki.
Chociaż czyn ich można usprawiedliwić, albowiem przedłożyli większe dobro, zachowanie swego zdrowia, a może i życia, nad mniejsze dobro, czyli życie pieska i uczciwość, to jest zachowywanie 7 przykazania boskiego.
lipschitz (1674 punktów)
Pomijanie emocji, odczuć, uczuć w kształtowaniu się ludzkiej istoty i zarazem skupienie na intelektualnym rozwoju, postrzeganie w nim decydującego czynnika dokonywanego przez człowieka postępu, w mojej ocenie jest błędem, podobnie jak wiązanie etyki z kulturą i tradycją. Cóż to za etyka? Na pewno nie taka jaką jest nauka - przemawiająca jednym językiem na całym świecie, raczej taka jak wierzenia, zabobony, religia.

Emocjonalna, uczuciowa wrażliwość to nie kwestia intelektualizmu, lecz biologicznie uwarunkowanego ludzkiego ciała. Fakt, że gdzieś zjada się zwłoki bliskich zmarłych lub wspólnie wypróżnia może świadczyć jedynie o emocjonalnej "kastracji" dokonującej się za sprawą obyczajów i kultury. Niezwykle łatwo doprowadzić do emocjonalnego zubożenia dziecka, do tego, aby przestało reagować na rzeczy, które w pierwszym kontakcie z nimi były odpychające lub przerażające.

Stwierdzenie - nie zjadłbym własnego psa, bo to obrzydliwe nie wymaga więcej żadnego uzasadnienia, nie musimy uzasadniać tego, dlaczego odczuwamy mdłości na widok krwi, wymiocin lub zarzynanego zwierzęcia. Nic także nie poradzimy, że na kimś innym nie robi to już najmniejszego wrażenia. Cóż, tak zwany menel, przywykły do brudu, robactwa i smrodu miejsca, w którym zamieszkuje, tak potępiany, raczej niewiele różniłby się od konsumenta własnego psa, bo w obu przypadkach osoba z zewnątrz, nadal odczuwająca emocje na te konkretne sytuacje mogłaby powiedzieć o braku wrażliwości, o emocjonalnym zubożeniu.

Sprawa jest o tyle trudna, że każde społeczeństwo narusza naszą integralność i przyzwyczaja do rzeczy, które z naturalnych przyczyn byśmy odrzucili i unikali ich. Potem wypowiadamy się z własnego punktu widzenia, a ten ukształtowany został przez to, czego już nie czujemy, czego już nie ma. Trudno wtedy pojąć, że w innym człowieku to nadal jest, że źle się czuje, kiedy na przykład widzi okładających się pięściami ludzi. Co jest nieetycznego w zjedzeniu własnego psa? Chyba tylko to, że inni ludzie będą czuli obrzydzenie. Kiedy nie ma już własnych emocji przynajmniej można zdać sobie sprawę z tego, że te emocje istnieją i według mnie to one wyznaczą etyczną rangę czynu.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Na wielu wyspach Oceanii do niedawna w zwyczaju było zjadanie zwłok drogich krewnych.
>Podobnie wygląda po dziś dzień pochówek wśród niektórych plemion Amazonii. Czy to nieetyczne, a jeśli tak, to kto tu komu i jaką krzywdę wyrządza?

Etyka ludzi nie ma i nigdy nie miała podstaw w pełni racjonalnych. I nie będzie miała.
Nie jest możliwe moim zdaniem istnienie społeczeństwa w pełni racjonalnego, gdyż racjonalizm prowadzi nieuchronnie do autodestrukcji (co wcale nie jest niczym złym, ale emocje idą w innym kierunku i podświadomie nam wmawiają, że to jest niedobre).
Na przykład, w pełni racjonalny tok myślenia prowadzi do wniosku, że lepiej się od razu zabić niż żyć i umrzeć później z przyczyn naturalnych. Jednak my ludzie nie jesteśmy istotami racjonalnymi i będziemy odczuwać chęć dalszego życia, mimo że chęć ta nie ma podstaw racjonalnych.
07-06-2010 11:26 
 Ocena 3 na 3
kreator10 (260 punktów)

>Na przykład, w pełni racjonalny tok myślenia prowadzi do wniosku, że lepiej się od razu zabić niż żyć i umrzeć później z przyczyn naturalnych.
Ty masz deprechę, czy może coś nie po kolei? Racjonalnie jest żyć pełnią życia, cieszyć się nim, czerpać z życia przyjemności a umrzeć zawsze się zdąży. Pewnie wierzysz w te hurysy - zawsze dziewice czekające na ciebie w raju i dlatego tak ci pilno.
07-06-2010 15:12 
 Ocena-1 na 1
Piotrek_84 (631 punktów)
>Ty masz deprechę, czy może coś nie po kolei? Racjonalnie jest żyć pełnią życia, cieszyć się nim, czerpać z życia przyjemności a umrzeć zawsze się zdąży.

www.racjon(*)m.php/s,334703/z,0/d,1#w334888

Czytaj. Może się czegoś nauczysz, bo popełniasz podstawowy błąd logiczny w myśleniu.

Edit:

Jeden z użytkowników tego forum ma w swojej stopce zdanie brzmiące mniej więcej tak: "Rozum to umiejętność naginania swoich poglądów do faktów".
Ty zaś niestety usiłujesz naginać fakty do swoich poglądów i życzeń ^^ Myślisz sobie "Chcę żyć, życie jest takie fajne" i automatycznie stawiasz to jako "dowód" na racjonalność chęci życia. No bo przecież wszystko, co Ty myślisz i wszystko, czego Ty chcesz, MUSI BYĆ automatycznie racjonalne... Przypomina to trochę postępowanie Unii Europejskiej ze ślimakami - żeby wszystko się kupy trzymało i sprawiało pewnym ludziom satysfakcję, to uznali je za ryby.
Brakuje Ci po prostu cojones, żeby się przyznać samemu przed sobą, że pewne Twoje potrzeby, chęci i marzenia NIE są racjonalne. No, ale może jeszcze kiedyś Ci urosną

Pozdrowionka.

Edit:

Gwoli ścisłości: Przyznanie się do nieracjonalności swoich potrzeb i pragnień wcale nie musi się gryźć z możliwością ich zaspokajania i czerpania z nich satysfakcji. Jednak niestety, wielu ludziom przyznanie się do nieracjonalności swoich pragnień przeszkadza tak bardzo, że uniemożliwia wypełnianie tych potrzeb. Z tego też powodu ci ludzie wolą wbrew faktom uznać te nieracjonalne potrzeby za racjonalne, tylko po to, żeby móc je w spokoju i satysfakcji wypełniać. To jest bardzo podobne do wiary w Boga - wielu ludzi też wierzy w Boga tylko dlatego, żeby móc cieszyć się życiem, bo bez tej irracjonalnej wiary pogrążyliby się w psychicznym cierpieniu. A więc bronią oni się przed jakimikolwiek bodźcami, które mogłyby im tą irracjonalną wiarę odebrać, jak przed ogniem.
Człowiek ma wewnętrzną instynktowną potrzebę, by żyć. Ta potrzeba jest nieracjonalna. Jednak większości ludzi przyznanie się do nieracjonalności tej potrzeby sprawiłoby ogromne niedogodności. Ponieważ przyznając, że chęć życia jest nieracjonalna, nie mogliby w "dobrej wierze" cieszyć się życiem, ponieważ z uznania nieracjonalności chęci życia nasuwa się wniosek, że lepiej życie zakończyć. Jednak oni nie mogą tego życia zakończyć, ponieważ nadal tkwi w nich głęboko ta nieracjonalna potrzeba, by żyć. A więc ludzie w takiej sytuacji stają na rozdrożu i doświadczają poczucia rozdarcia. Z jednej strony wiedzą, że życie nie jest racjonalne, ale z drugiej strony nie mogą go zakończyć, gdyż mają silną wewnętrzną potrzebę by je kontynuować. Ten dylemat może prowadzić do cierpienia psychicznego, a więc ludzie, żeby się przed takim cierpieniem wybronić, stosują skuteczną doraźną metodę - czyli wbrew faktom wmawiają sobie, że życie jest racjonalne.
08-06-2010 17:34 
 Ocena 2 na 4
kreator10 (260 punktów)

>Czytaj. Może się czegoś nauczysz, bo popełniasz podstawowy błąd logiczny w myśleniu.
I pisze to ktoś, kto proponuje wyskoczyć z 10 piętra, by czegoś się tam dowiedzieć !!!
Rozumiem, że 9 piętro już ci nie wystarczy logiku od siedmiu boleści.
Piotrek_84 (631 punktów)
Jeszcze chciałbym coś dodać. Chodzi mi o pojęcie "choroby psychicznej".
Kanibalizm, czy też koprofagia (spożywanie odchodów) jest pewnie uznawany przez środowisko psychiatrów za chorobę psychiczną. Podobnie wiele innych rzeczy - np. pedofilia.
Jednak należy zwrócić uwagę, że pojęcie choroby psychicznej jest ściśle uzależnione od kultury i absolutnie nieobiektywne.

Wiadomo, że istniały i do dzisiaj jeszcze istnieją, kultury, w których kanibalizm był powszechny. Czy to znaczy, że oni wszyscy byli chorzy psychicznie? Całe społeczeństwo? Jak to możliwe??...
Podobnie z koprofagią. Spożywanie odchodów w niektórych kulturach nie jest niczym niezwykłym. Czy to też oznacza, że całe społeczeństwa są tam chore?
Pedofilia - seks z dziećmi, małżeństwa z dziećmi, były powszechne nawet w Europie jeszcze kilkaset lat temu. Wtedy czynności seksualne z dziećmi nikogo tam nie dziwiły. Król Jagiełło poślubił Jadwigę zanim jeszcze weszła w okres dojrzewania płciowego. Z dzisiejszego punktu widzenia zostałby uznany za chorego psychicznie pedofila. Czy jednak w tamtych czasach to małżeństwo wzbudzało jakąkolwiek odrazę w społeczeństwie? Ano nie.
No i na końcu przykład, który do każdego chyba dotrze - homoseksualizm. Jeszcze 20 lat temu homoseksualizm był przez europejską psychiatrię powszechnie uznawany za chorobę psychiczną!

A więc jak widać, "choroba psychiczna" jest często definiowana nie na bazie obiektywnej, lecz na bazie powszechnie panujących w danym okresie historii w danym rejonie zwyczajów.
Czyli "chory psychicznie" oznacza "nie żyjący na społeczną modłę".
Jeśli robisz coś, co przez większość ludzi w społeczeństwie, w którym żyjesz, jest uznawane za odrażające i piętnowanie tej czynności jest zakorzenione w kulturze, wtedy zostaniesz przez psychiatrów uznany za chorego psychicznie.
Tak też było z homoseksualizmem. Większość ludzi NIE jest homoseksualna, a więc nieliczne wyjątki były traktowane za coś nienormalnego. W społeczeństwie panował wstręt do inności, homoseksualizm był uznawany powszechnie za bardzo odrażający, wręcz tak odrażający jak dzisiaj jest uznawane spożywanie odchodów. Z tego też powodu ludzie wykonujący te odrażające (zdaniem większości społeczeństwa) czynności, zostali uznani za chorych psychicznie i w ten sposób homoseksualizm trafił na listę zaburzeń psychicznych.

Z biegiem lat to się zmieniło - homoseksualizm zniknął z listy zaburzeń psychicznych.
Natomiast odwrotną sytuację, niż z homoseksualizmem, mamy z pedofilią - kiedyś stosunki z dziećmi nie wzbudzały żadnych emocji, a dzisiaj są uznawane za odrażające.
Być może kiedyś to znowu się odwróci i pociąg seksualny do dzieci zniknie z listy zaburzeń psychicznych (co nie znaczy, że seks z dziećmi zostanie prawnie dozwolony).

Ktoś tu zaraz będzie pewnie krzyczał, że pedofilia to co innego, ponieważ seks z dziećmi wbrew ich woli je krzywdzi.
Ale proszę spojrzeć na wszystkie inne czynności, krzywdzące inne jednostki. Czy wszystkie one też powinny być uznane za chorobę psychiczną, tylko dlatego, że osoba, która się ich podejmuje, sprawia tym innym krzywdę?
Na przykład znany "sport" - strzelanie do zwierząt ze strzelby, którym się chwalił niedawno Bronisław Komorowski.
Pan Komorowski jest miłośnikiem strzelania do zwierząt i robi to DLA PRZYJEMNOŚCI. Strzelanie do zwierząt bezsprzecznie prowadzi do cierpienia tych zwierząt. A więc panu Komorowskiemu PRZYJEMNOŚĆ sprawia wykonywanie czynności, z powodu której ktoś cierpi (w tym przypadku cierpią postrzelone zwierzęta).
Czy to nie jest aby to samo co pedofilia? Przecież pedofilowi PRZYJEMNOŚĆ sprawia wykonywanie czynności, z powodu której też ktoś cierpi (w tym przypadku cierpią wykorzystywane wbrew swej woli dzieci).

Dlaczego więc panu Komorowskiemu nie została przylepiona etykietka chorego psychicznie człowieka?

Po prostu dlatego, bo w naszej kulturze, zadawanie cierpienia zwierzętom za chorobę psychiczną uznawane już nie jest...

Inny przykład - gwałty. Jeśli ktoś ma tendencję do gwałcenia kobiet, bo go to rajcuje, też dzisiaj zostanie uznany przez psychiatrów za psychicznie niezrównoważonego i wysłany na terapię.
Ale przecież GWAŁT to podstawowy element natury zwierząt (a więc również i ludzi). Na gwałcie cały świat zwierząt się opiera. I gatunek ludzki też kiedyś się na tym opierał. Gwałt to zjawisko tak naturalne, jak oddychanie.
Jednak przez dzisiejszych psychiatrów tendencja do gwałcenia została uznana za "chorobę psychiczną", gdyż gryzie się ona z panującą obecnie kulturą....
A więc za chorobę psychiczną uznano coś, co jest zakorzenione od milionów lat w ludzkiej naturze.

Podsumowując: nie ma obiektywnych podstaw do uznawania skłonności do pewnych czynności, które nie stanowią przeszkody w funkcjonowaniu człowieka (mimo że mogą przeszkadzać w funkcjonowaniu innym członkom społeczeństwa), za chorobę psychiczną.
Uznawanie takich czynności za zaburzenie psychiczne jest czysto subiektywne i oparte na aktualnie panujących zwyczajach kulturowych.

Ani skłonności homoseksualne, ani pedofilskie, ani gwałcicielskie, ani zjadanie odchodów, ani kanibalizm, ani strzelanie do biednych zwierzątek NIE STANOWIĄ PRZESZKODY w funkcjonowaniu człowieka, którego te skłonności dotyczą. A więc NIE powinny być też uznawane za zaburzenia.
Oczywiście NIE oznacza to absolutnie, że wszystkie one powinny być dozwolone, bo przecież niektóre z nich mogą sprawiać (i często sprawiają) krzywdę innym osobom.
Jednak zakaz nie musi iść w parze z kwalifikowaniem czegoś jako choroby psychicznej.

Jako przykład poprawnego zakwalifikowania czegoś do chorób psychicznych można podać transseksualizm. To już jest właściwie uznane za chorobę psychiczną. Dlaczego? A dlatego, ponieważ poczucie płci niezgodne ze stanem fizycznym przysparza takiej osobie ogromnego cierpienia psychicznego i w wielu przypadkach prowadzi do samobójstwa. A więc transseksualizm uniemożliwia człowiekowi funkcjonowanie. Stąd jest właściwie kwalifikowany jako choroba.
07-06-2010 11:39 
 Ocena 2 na 4
kreator10 (260 punktów)
A więc panu Komorowskiemu PRZYJEMNOŚĆ sprawia wykonywanie czynności, z powodu której ktoś cierpi (w tym przypadku cierpią postrzelone zwierzęta).
>Czy to nie jest aby to samo co pedofilia? Przecież pedofilowi PRZYJEMNOŚĆ sprawia wykonywanie czynności, z powodu której też ktoś cierpi (w tym przypadku cierpią wykorzystywane wbrew swej woli dzieci).
Czy takie volty umysłowe zawsze wykonujesz, czy tylko w tym wątku?
Porównywać myślistwo z pedofilią i znalezienie wspólnego mianownika mało kto potrafi.
Mogę zrozumieć, że wolisz Leppera, albo ci po drodze z Jurkiem, to jeszcze nie powód by insynuować Komorowskiemu chorobę psychiczną.
07-06-2010 15:15 
 0 na 2
Piotrek_84 (631 punktów)
>Porównywać myślistwo z pedofilią i znalezienie wspólnego mianownika mało kto potrafi.

Sadyści lubiący się znęcać nad zwierzętami na pewno nie potrafią. A że takich jest większość... to już inna sprawa.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365