Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prognoza Szymona Hołowni

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-10-2011 14:15Marek Matejewski (3695 punktów)Prognoza Szymona Hołowni
Ocena 5 na 5
Szymon Hołownia zaskoczył mnie ostatnio trzeźwą oceną sytuacji. Założył się z Tomaszem Lisem, że za 20 lat liczba wierzących osób w Polsce nie będzie przekraczać 30% społeczeństwa. Wyraził gotowość pojawienia się w programie Tomasza Lisa za 20 lat (tu bym tymczasem ze swojej strony prognozował, że program Lisa tak długo nie przetrwa na antenie), żeby ocenić ewentualną trafność prognozy.
Redaktor Lis dosyć sceptycznie ustosunkował się do stanowiska Szymona Hołowni. Jestem jednak gotowy przyznać rację panu Hołowni i nawet ten procent jeszcze bardziej zmniejszyć. Może nawet bardzo zmniejszyć... Są zdania przeciwne? - to zapraszam do dyskusji.

Każde następne pokolenie w naszym kraju stopniowo coraz bardziej porzuca praktyki religijne. Nie modli się już przed spożyciem posiłków, nie odmawia pacieża na dobranoc, je szynkę w piątek, a na mszę chodzi średnio 2 razy w roku - na Boże Narodzenie i na Wielkanoc, a przy tym właściwie nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego w ogóle tam chodzi? Mówię tu oczywiście o "wierzących", którzy niby za takich się uważają (lub na siłę są do tej kategorii zaliczani), a de facto są już tylko karykaturą człowieka wierzącego. Sam gdy kiedyś przystępowałem do pierwszej komunii to właściwie nie wiedziałem co ja tam właściwie robię. Czułem się jak bohater jakiejś baśni i wydawało mi się, że za chwilę się obudzę. Po latach uświadomiłem sobie, że byłem ofiarą indoktrynacji, a mój brak zrozumienia dla wszystkich tych rytuałów był po prostu trzeźwą oceną.

Tak właśnie wygląda wiara w Polsce - to karykatura wiary. To jedna wielka konwencja społeczna a nie żadna wiara. Ludzie w końcu zaczną dostrzegać absurd takiego stanu rzeczy i będą całkowicie odcinać się od tego cyrku. Czeka nas powrót do życia w zgodzie z prawami natury. Czeka nas ciekawa i barwna przyszłość. W krótszej perspektywie czeka nas spełnienie się prognozy (takiej podrasowanej) Szymona Hołowni, ale w dłuższej Sama Harrisa - czeka nas koniec wiary...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>Redaktor Lis dosyć sceptycznie ustosunkował się do stanowiska Szymona Hołowni.

Jest tylko jeden poważny dyskurs z kościołem - na temat jego finansów. Pomysł Hołowni - kreatywna mniejszość katolicka - jest pomysłem równie dziwacznym, jak ogłoszenie pewnego zakładu pogrzebowego:

PRZEWÓZ ZWŁOK. CENY PRODUCENTA.


Zapraszanie katolickich sieczkarni do studia uważam za nieporozumienie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Gąsiorowski (60 punktów)
Jak najbardziej nie zgadzam się z prognozą Hołowni. A dlaczego? Bo odsetek wierzących w Polsce już realnie plasuje się na takim poziomie 30-40%. To, że statystyka kościelna mówi inaczej nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dane typu 85-95% zdeklarowanych biorą się z zapisów baz danych Krk, a nie z tego jak ludzie traktują religię. I tu powinien się pojawić przykład jakim ja tu jestem najlepszym. Absolutnie nie identyfikuję się z religijnością, kościołem, a już na pewno z taką czy inną upolitycznioną mitologią dostosowywaną do czasów obecnych. Natomiast przez to, że niektóre "szopki" akurat sygnowane znakiem dwóch prostopadłych kresek, tak głęboko są zawarte w świadomości i tradycjonalizmie narodowym, to nie warto z dorobku kulturowego rezygnować. To, czy ja pójdę na święta do kościoła czy go ominę nie ma większego znaczenia i nie będę się zastanawiał po co tam poszedłem. Oczywiście, autor wątku ma rację, że świadomość tego, że to bezsensu ma wielu, a niedługo ta liczba wzrośnie i ja sam mam taką świadomość. Nie zmaleje natomiast tak szybko świadomość kulturowa Polaków co nie ma nic wspólnego z wiarą, religią, a jedynie tradycjami. Mi apostazja jest w tym momencie poniekąd zbędna. Sam już nie będę poddawał swoich pociech mrocznym obrzędom obmywania ze zła, natomiast nie ze strachu ale przez szacunek dla tych, dla których to jest ważne, a którym wiele dobrego zawdzięczam, nie powinienem ze względów moralnych się takiemu aktowi poddawać póki co (stąd chyba wzięło się Hołowni te 20 lat). Taką świadomość ma duża część mojego pokolenia. Niestety jestem świadomy tego, że to jest właśnie napędzanie statystyk i to daje jakimś dziwnym prawem Krk w Polsce przywileje... Cały ten cyrk wynika właśnie ze statystyk a nie z tego czy rodziny chcą iść co jakiś czas do "muzeum". Jest kilka sposobów na rozwiązanie problemu: referendum, rzetelne badania społeczeństwa i inne sposoby, które na pewno bedą tańsze, od utrzymywania Krk, i jednorazowe. Karykatura, to dobre słowo
27-10-2011 16:06 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Taką świadomość ma duża część mojego pokolenia.

Jednak duchowni próbują wkręcać ludziom, że jest inaczej. W moim otoczeniu (rodzina, koledzy, znajomi ze studiów czy z pracy - mówię o młodszym pokoleniu) co najmniej 90% osób nie uskutecznia żadnych modłów. Religijność to u nich właściwie martwy aspekt życia.

Modlitwa nie da nikomu ani zdrowia ani środków do egzystencji. Ludzie coraz lepiej rozgraniczają świat realny od świata fantazji. Wydaje się, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Niestety to tylko pozory - dziki islam już zatruwa Europę, a przyjdzie też czas na Polskę. Jakkolwiek Polacy nie zgłupieją to islamską zarazę przywleką nam imigranci. Przed nami więc prawdziwe wyzwanie dla racjonalistów w XXI w.

Jeszcze moja uwaga o apostazji. Toż to kolejny rytuał. Dziękuję, nie biorę. To ma podobną doniosłość do chrztu - tak jakby pokropienie wodą sprawiało, że nagle jakieś wcześniej nie działające prawa fizyki zaczęły wywierać na mnie wpływ. A tu nic... Fantazja, która niczego nie zmienia.
27-10-2011 16:30 
 Ocena 1 na 1
Gąsiorowski (60 punktów)
>>W moim otoczeniu (rodzina, koledzy, znajomi ze studiów czy z pracy - mówię o młodszym pokoleniu) co najmniej 90% osób nie uskutecznia żadnych modłów. Religijność to u nich właściwie martwy aspekt życia.

100% zgodności, nie mowa o modlitwie i innych niepotrzebnościach

>Modlitwa nie da nikomu ani zdrowia ani środków do egzystencji.

Też mi się tak wydaje

>Jeszcze moja uwaga o apostazji. Toż to kolejny rytuał. Dziękuję, nie biorę. To ma podobną doniosłość do chrztu - tak jakby pokropienie wodą sprawiało, że nagle jakieś wcześniej nie działające prawa fizyki zaczęły wywierać na mnie wpływ. A tu nic... Fantazja, która niczego nie zmienia.

Faktycznie, nie podoba mi się to, że urosło to do rangi rytuału, nie mniej jednak jest też jak na razie najskuteczniejszą bronią w walce ze statystykami
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Faktycznie, nie podoba mi się to, że urosło to do rangi rytuału, nie mniej jednak jest też jak na razie najskuteczniejszą bronią w walce ze statystykami

Walkę zostawmy biskupom, Terlikowi, Ruchowi Odparcia Palikota i innym co tam lubią szabelką pomachać. Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Zamiast tego proponuję rozum. Zeitgeist wykończy wszystkie dinozaury - nawet te współczesne. Tu się nie ma czym stresować.
27-10-2011 21:06 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>proponuję rozum...

To mało. Co z resztą?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-10-2011 19:39 
 Ocena 1 na 1
Menel de Lux (3111 punktów)

> dziki islam już zatruwa Europę, a przyjdzie też czas na Polskę

Skoro daliśmy odpór dzikiemu katolicyzmowi (dzisiejsza wersja chrześcijaństwa jest bardzo łagodna w porównaniu do jej "świetności" w czasach apogeum tej zarazy), to damy również radę dzikiemu islamowi.
W walce tej nie liczmy jednak na KK i jego niewolników.
muladen (154 punktów)
Choć nie oglądam tv to pan Hołownia gdzieś ni tam parę razy mignął.Wydaje mi się,że ten pan jest trochę za i trochę przeciw.Znalazł niszę gdzie stojąc w rozkroku odcina kupony finansowe mając niewiele do powiedzenia.A co do prognoz to popieram rozpoczynającego wątek.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Pan Hołownia zasadniczo ma rację, tyle że pomylił się o te 20 lat, bo jego przewidywania przyszłości już teraz są faktem. Kilka lat temu KK ogłosił wyniki zleconych przez siebie badań, z których wynikało, że tzw. wierzących - praktykujących katolików jest 40% i ich liczba ciągle spada. Oczywiście KK nie byłby sobą, gdyby tej klęski nie spróbował przerobić na sukces, więc wynik skomentowano tak, że pośród tej malejącej liczby praktykujących wiara się umacnia.

Masz rację z tymi "wierzącymi". Polski katolicyzm, to przywiązanie do tradycji, czyli choinka na Boże Narodzenie, koszyk ze "święconką" na Wielkanoc, puszczanie bąków i bekanie podczas "Pasterki", chodzenie do kościoła na ślub w rodzinie lub znajomych itd.

Jak to napisał Bohdan Chwedeńczuk - wierzący wierzą, że wierzą.



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
27-10-2011 21:13 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Polski katolicyzm, to przywiązanie do tradycji,...

Słowem śmierdzące lenistwo.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
pikaro (7 punktów)
Alez ja Wam zazdroszczę tej pewności siebie. W 2007 roku bylem na emigracji i na forum polonijnym wszyscy się rozpisywali, jak to ostatni gasi światło i jak to będzie nim Kaczyński. i co? i pipa, nikt nie pamięta o nieobecnych.
Zauważcie, prosze, ze nikt w Kosciele, czy to traktowanym jako wspolnota, czy jako organizacja, nie zwraca uwagi na Odstępców. Oni zajęci są swoimi sprawami, kultem, modlitwą, rozkminianiem żydowin w polityce. A Wy? Zajmujecie się tylko Kosciołem. Rozumianym, oczywiście, czy to jako wspólnota czy jako organizacja. Jakby cały czas cos tam ciagnęło, jak tych emigrantów z Anglii do Polszy.
Młodzi Racjonaliści! Zarzucacie kk statystykę, że mija się z prawdą. A sami spod pachy strzelacie "90% moich znajomych", "już 40% niewierzących" itd.
Koniec wiary. "Amerykańscy naukowcy odkryli koniec wiary". Ja mam wrażenie, że wasz ateizm opiera się na jakiejś kurzawce. Kochani, w chwili, kiedy odkryjecie że was nic nie obchodzi kościół, kiedy oddacie szacunek ludziom wierzącym, ich wyborom, ich przyzwyczajeniom, kiedy już nie będzie w Was tej nienawiści do wiary, jakiejkolwiek, kiedy w końcu pogodzicie się ze sobą, odzyskacie spokój zamiast frustracji, kiedy bedziecie potrafili się z czystym umysłem zająć delektowaniem sztuką czy zwykła grą szklanych paciorków, wówczas powiedzcie o sobie: Jestem ateistą.
Ale wówczas już nie będzie Was to obchodziło.

Przepraszam, zapomnialem się przywitać, to chyba mój pierwszy wpis
27-10-2011 22:32 
 Ocena 7 na 7
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Ja mam wrażenie, że wasz ateizm opiera się na jakiejś kurzawce.

Dobrze, że tylko wrażenie. W tym miejscu zapraszam do głębszego zbadania podstaw naszego ateizmu. Na niniejszym portalu znajdziesz mnóstwo materiałów.

>Kochani, w chwili, kiedy odkryjecie że was nic nie obchodzi kościół, kiedy oddacie szacunek ludziom wierzącym, ich wyborom, ich przyzwyczajeniom, kiedy już nie będzie w Was tej nienawiści do wiary (...)

Z tą nienawiścią to raczej pospacerowałeś za daleko. Pierwszym i najbardziej wyraźnym uczuciem jakie osobiście odczuwam w stosunku do wiary to żal. Czuję przygnębienie z tego powodu, że ojciec zamiast spędzić wolny dzień z synem idąc pograć z nim w piłkę albo pójść z żoną na spacer woli iść rozmawiać z duchami w kościele.
Przygnębia mnie to oderwanie od rzeczywistości. Smutek mnie dopada jak widzę, że ktoś traktuje świat fantazji jak coś realnego. Wszechświat jest piękny i na nim bym się skupiał - kreowanie urojonych bytów to zamykanie się na to piękno.

Najpiękniejszą przygodą życia jest poszukiwanie źródeł istnienia i poznawanie mechanizmu wszechświata. Tymczasem ludzie wierzący znają już wszystkie odpowiedzi. Wiedzą kto i jak stworzył cały wszechświat - właściwie nie wiem co im jeszcze pozostaje? Jeść, spać, rozmnażać się i modlić? Absurd.
pikaro (7 punktów)
>>Ja mam wrażenie, że wasz ateizm opiera się na jakiejś kurzawce.
>Dobrze, że tylko wrażenie. W tym miejscu zapraszam do głębszego zbadania podstaw naszego ateizmu. Na niniejszym portalu znajdziesz mnóstwo materiałów.
Zapewniam, że z przyjemnością czytam wiele wypowiedzi, pomimo, że części nie całkiem rozumiem albo nie wydają mi się spójne. Ale będę się starał

>Z tą nienawiścią to raczej pospacerowałeś za daleko. Pierwszym i najbardziej wyraźnym uczuciem jakie osobiście odczuwam w stosunku do wiary to żal. Czuję przygnębienie z tego powodu, że ojciec zamiast spędzić wolny dzień z synem idąc pograć z nim w piłkę albo pójść z żoną na spacer woli iść rozmawiać z duchami w kościele.

>Najpiękniejszą przygodą życia jest poszukiwanie źródeł istnienia i poznawanie mechanizmu wszechświata. Tymczasem ludzie wierzący znają już wszystkie odpowiedzi. Wiedzą kto i jak stworzył cały wszechświat - właściwie nie wiem co im jeszcze pozostaje? Jeść, spać, rozmnażać się i modlić? Absurd.
Własnie w tym miejscu się zgadzamy. Cóż jest przyjemniejszego od ludycznej zabawy, rozważaniu ważkich w naszym małym życiu problemów. Żal nad sąsiadem, że poszedł do kościoła nie mieści się w mojej wrażliwości, ale już delektowanie się pracą, obserwowanie pasji partnerki, rozumienie siebie z pozycji ojca - te rzeczy przyjemność sprawiają.
Hm.. ludzie wierzący nie znają odpowiedzi. A nawet byłbym skłonny przyznać, że im dalej w las tym ciemnej. Na wątku obok stawiany jest problem o wielosobowość postaci boga, a dla wierzących jest to tajemnica do medytacji.

>Przygnębia mnie to oderwanie od rzeczywistości. Smutek mnie dopada jak widzę, że ktoś traktuje świat fantazji jak coś realnego. Wszechświat jest piękny i na nim bym się skupiał - kreowanie urojonych bytów to zamykanie się na to piękno.
Prawdziwie chrześcijanska troska "moje jest mojsze", czy jak to było.
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Zapewniam, że z przyjemnością czytam wiele wypowiedzi, pomimo, że części nie całkiem rozumiem albo nie wydają mi się spójne. Ale będę się starał

Miałem na myśli przede wszystkim publikacje zamieszczane na głównej stronie a nie nasze dyskusje na forum - aczkolwiek do czytania tych drugich również zachęcam.

Co do spójności wypowiedzi... Z tym chyba aż tak źle u nas nie jest. Co innego u wierzących. Zapytałem ostatnio dwóch z nich co ich zdaniem dzieje po śmierci z człowiekiem?
Pierwszy odpowiedział: To oczywiste - zmartwychwstanie ciała! Tak przecież mówi Skład Apostolski.
Tymczasem drugi: No co Ty gadasz? Dusza ludzka jest nieśmiertelna! Tak przecież mówi jedna z Głównych Praw Wiary. Dusza istnieje nadal po śmierci, a ciało to sobie gnije i się rozkłada, zjedzą je robaki i tam już nie będzie miało co zmartwychwstawać.

Który ma rację?
pikaro (7 punktów)

>Który ma rację?

nie wiem. A Pan wie?
27-10-2011 23:42 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
Obawiam się, że żaden nie ma racji. Oboje odwołują się do fantazji.
Z chwilą śmierci człowiek kończy swój emergentny byt. A to co się na ten byt składało znajduje w przyrodzie nowe zastosowanie.
Nie trzeba umrzeć żeby się o tym przekonać. Wystarczy obserwować dzień dzisiejszy.
pikaro (7 punktów)
>Z chwilą śmierci człowiek kończy swój emergentny byt.

Emergentny w sensie teorii ewolucji? Brzmi jak aksjomat.
28-10-2011 11:36 
 Ocena 2 na 2
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Zgadzam się.
Proponowałbym zapoczątkować nową religię - racjonalno-astrofizyczną
Wyjaśnić ludziom, że de facto pochodzą z gwiazd i po śmierci ich ciała (atomy, pierwiastki, cząsteczki) wrócą do natury, zasilą jakiegoś żuczka, kwiatek, drzewo. A w bardziej odległej przyszłości, tj. po śmierci naszego Słońca, staną się elementami nowych gwiazd, planet etc. A jeśli będę niegrzeczni, to zostaną pyłami gazu i kamieni dryfującymi w kosmosie - piekło. A jako czyściec - mogą zostać asteroidami i liczyć na to, że zderza się z jakąś planetą lub gwiazdą, stając się jej częścią lub z innymi głazami stworzą nową planetę...
Myślę, że taka "religia" byłaby dobrym krokiem (pierwszym lub przejściowym) do racjonalizacji i odmitologizowania ludzkiego myślenia oraz do nauki podstaw o Wszechświecie
27-10-2011 22:45 
 Ocena 11 na 11
Alicja Duda (25557 punktów)
> Kochani, w chwili, kiedy odkryjecie że was nic nie obchodzi kościół, kiedy oddacie szacunek ludziom wierzącym, ich wyborom, ich przyzwyczajeniom, kiedy już nie będzie w Was tej nienawiści do wiary, jakiejkolwiek, kiedy w końcu pogodzicie się ze sobą, odzyskacie spokój zamiast frustracji, kiedy bedziecie potrafili się z czystym umysłem zająć delektowaniem sztuką czy zwykła grą szklanych paciorków, wówczas powiedzcie o sobie: Jestem ateistą.
Byłoby to możliwe, gdyby wierzący nie narzucali nam swoich zabobonów , nie wymuszali na nas życia na ich modłę.
Kościół i wierzący wiedząc, że ich przykazania nie są przestrzegane nawet przez nich samych usiłują zagwarantować sobie posłuszeństwo ingerują w ustanawiane prawo.
Nikt przecież katoliczek nie zmusza do aborcji czy do zapłodnienia in vitro, nikt beznadziejnie chorych a cierpiących katolików nie morduje, nikt nie żąda od katolików homoseksualistów by koniecznie zawierali związki małżeńskie a jednak usiłują wymusić na wszystkich swoje fobie.
Skoro kościół katolikom zabrania aborcji, in vitro, eutanazji itd to niech katolicy tego przestrzegają, a nie narzucają wszystkim swój światopogląd.
Niech reszta żyje "w grzechu" jak ma taką ochotę.
Gdy do katolików dotrze, że nie powinni tego robić a instytucjonalny kościół przestanie doić państwo i wymuszać finansowanie z naszych podatków, my ateiści przestaniemy się kościołem interesować. I jeszcze gdyby wierzący przestali zaglądać na to forum by nas nawracać.
Ech marzenie zupełnie nierealne.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
pikaro (7 punktów)

>Kościół i wierzący wiedząc, że ich przykazania nie są przestrzegane nawet przez nich samych usiłują zagwarantować sobie posłuszeństwo ingerują w ustanawiane prawo.
Tak, to prawda. Proszę jednak uscislić, czy wierzący wogóle nie mają prawa stawiać swoich problemów przed nami, czyli społeczeństwem, czyli przed wybranymi przedstawicielami, czy też - powinni, ale tylko w swojej organizacji.

>Skoro kościół katolikom zabrania aborcji, in vitro, eutanazji itd to niech katolicy tego przestrzegają, a nie narzucają wszystkim swój światopogląd.
Mam nadzieję, że tak jest. Wierzący lekarz nie wytnie dzieciaka, nie odłączy pacjenta ani nie wszczepi silikonu, jesli uważa, że uczyniłby źle. Tak, w sumie to niech ludzie kierują sie swoim sumieniem. Juz wyobrażam sobie panią w starostwie "-nie mogę panu zarejestrować tego samochodu bo nie ma pan rybki. - ale mam żabkę. - z żabką proszę przyjść we wtorek, jak będzie kolega".

>Gdy do katolików dotrze, że nie powinni tego robić a instytucjonalny kościół przestanie doić państwo i wymuszać finansowanie z naszych podatków, my ateiści przestaniemy się kościołem interesować. I jeszcze gdyby wierzący przestali zaglądać na to forum by nas nawracać.
osobiste? proszę mnie traktować jak równego sobie!
28-10-2011 06:51 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)
>Tak, to prawda. Proszę jednak uscislić, czy wierzący wogóle nie mają prawa stawiać swoich problemów przed nami, czyli społeczeństwem, czyli przed wybranymi przedstawicielami, czy też - powinni, ale tylko w swojej organizacji.
Katolicy nie dopuszczają do dyskusji i są głusi na wszelkie argumenty. Ma być tak jak oni chcą i już. Najlepszy przykład debilnego postępowania jest przy kryminalizacji aborcji.
Wydawało by się, że zależy im by nie było aborcji i upierają się przy całkowitym zakazie. Tymczasem Polki co roku w państwach ościennych usuwają około 120-180 tysięcy ciąż. Ile wykonywanych jest w podziemiu na terenie Polski nie wiadomo. Legalnie wykonuje się w Polsce około 500 a i tego im za dużo.Gdyby aborcja była legalna można by dotrzeć do tych kobiet i przedstawić inną alternatywę. Można by stworzyć organizacje pomocowe dla kobiet w trudnej sytuacji itd. Aborcji byłoby mniej. Nie byłoby tyle dzieci utopionych w beczkach, porzuconych w koszach na śmieci, uduszonych itd.
I tak jest z innymi sprawami też. Ma być tak jak chcą biskupi i nie ma dyskusji ani żadnego porozumienia. Nie liczy się dobro człowieka tylko to co sobie biskupi wymyślili i już.

>> I jeszcze gdyby wierzący przestali zaglądać na to forum by nas nawracać.
>osobiste? proszę mnie traktować jak równego sobie!
Jak pobędziesz na naszym forum to sam się przekonasz ile dyskusji prowokują religijni.
I żeby się trochę wysilili i dokształcili na temat swojej wiary to byłoby dobrze bo można dyskutować o wszystkim ale trudno to robić skoro ktoś neguje fakty.
PS
albo rozpoczyna dyskusję tak: www.racjonalista.pl/forum.php/s,459959

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
pikaro (7 punktów)
>Wydawało by się, że zależy im by nie było aborcji i upierają się przy całkowitym zakazie.

To fatalnie, że się upierają przy swoim światopoglądzie. Nie, nie możemy do tego dopuścić. Muszą zmienić światopogląd.
Na razie nie ma bezpośredniej zwierzchności Lichenia nad Warszawą, więc ich żądania pozostają w sferze żądań. Jest prawdopodobne że to się zmieni. Mam nadzieję, że w kierunku anulowania konkordatu. Ale, jak przypomniała niedawno sławna pani matematyk, prawdopodobieństwo równe zero nie oznacza, że cos jest niemożliwe.
28-10-2011 14:05 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)

>Gdy do katolików dotrze, że nie powinni tego robić a instytucjonalny kościół przestanie doić państwo i wymuszać finansowanie z naszych podatków,

Wtedy nastąpi koniec świata i spełni się przepowiednia.... ))

Prędzej słoń przez ucho igielne... czy jak to było?
28-10-2011 08:58 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Młodzi Racjonaliści!
A to ciekawostka Już ze trzydzieści lat nikt mnie "młodą" nie nazwał
>to chyba mój pierwszy wpis
Aaaa, to dlatego nie zauważyłeś, że tu są osoby od lat 15 do 115


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
pikaro (7 punktów)
>A to ciekawostka Już ze trzydzieści lat nikt mnie "młodą" nie nazwał
>Aaaa, to dlatego nie zauważyłeś, że tu są osoby od lat 15 do 115

Dobrze, dobrze, przepraszam za niefortunne figury stylistyczne
28-10-2011 13:44 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Dobrze, dobrze, przepraszam za niefortunne figury stylistyczne
Wcale się nie obraziłam, wprost przeciwnie

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
28-10-2011 13:46 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Alez ja Wam zazdroszczę tej pewności siebie.
Hm, jesteś pewny tej pewności?

>Zauważcie, prosze, ze nikt w Kosciele, czy to traktowanym jako wspolnota, czy jako organizacja, nie zwraca uwagi na Odstępców. Oni zajęci są swoimi sprawami, kultem, modlitwą, rozkminianiem żydowin w polityce.
Chyba dalej przebywasz na emigracji, albo napisałeś o jakimś nieznanym mi Kościele.

>A Wy? Zajmujecie się tylko Kosciołem. Rozumianym, oczywiście, czy to jako wspólnota czy jako organizacja. Jakby cały czas cos tam ciagnęło, jak tych emigrantów z Anglii do Polszy.
No jasne, nie wtrącajmy się, niech spokojnie budują Rzeczpospolitą Klerykalną.

>Młodzi Racjonaliści!
Dlaczego akurat "młodzi"?

>Zarzucacie kk statystykę, że mija się z prawdą. A sami spod pachy strzelacie "90% moich znajomych", "już 40% niewierzących" itd.
Osobiście staram się nie strzelać bez załadowania naboju, a statystykę poglądów czy zachowań znajomych można dość dokładnie sporządzić.

>Koniec wiary. "Amerykańscy naukowcy odkryli koniec wiary".
Koniec? Obawiam się że jeszcze długo nie.

>Ja mam wrażenie, że wasz ateizm opiera się na jakiejś kurzawce.
???

>Kochani, w chwili, kiedy odkryjecie że was nic nie obchodzi kościół,
Kościół mnie nie obchodzi, tylko próby narzucenia państwu i wszystkim obywatelom regulacji wynikających z jego ideologii.

>kiedy oddacie szacunek ludziom wierzącym, ich wyborom, ich przyzwyczajeniom,
Zakładam a priori szacunek dla ludzi, niestety czasem muszę go wycofać. Naprawdę uważasz że szacunek należy się wszystkim "wyborom i przyzwyczajeniom"???

>kiedy już nie będzie w Was tej nienawiści do wiary, jakiejkolwiek,
Znów "pewna siebie" generalizacja, poza tym potrzebna byłaby wzajemność uczuć.

>kiedy w końcu pogodzicie się ze sobą, odzyskacie spokój zamiast frustracji,
Czyżbym leżał na kozetce u psychoanalityka...

>kiedy bedziecie potrafili się z czystym umysłem zająć delektowaniem sztuką czy zwykła grą szklanych paciorków, wówczas powiedzcie o sobie: Jestem ateistą.
To chyba wizja raju?, dla ateistów.

>Ale wówczas już nie będzie Was to obchodziło.
Nawet to dziwne tykanie dobiegające z plecaka, wyraźnie uduchowionego współpasażera w samolocie.

>Przepraszam, zapomnialem się przywitać, to chyba mój pierwszy wpis
Witam
Grzegorz (5685 punktów)
Na pewno nie stosował skrótu "ochrzczony = wierzący" jak hierarchowie, bo sama demografia przez 20 lat tego nie zdziała. Raczej chodziło mu o wierzących aktywnie (np. obecność na mszy), a w tym wypadku spadek do 30% (niewiele mniej niż teraz) jest nawet w miarę optymistycznym (z punktu widzenia KRK) założeniem.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365