 |
Irracjonalne bywa racjonalne...? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-12-2010 23:42 | Almentyna (417 punktów) | Irracjonalne bywa racjonalne...?
1 na 1 | Najpierw wstęp: racjonalizm jest podstawą na tym forum. W porządku, to hasło sztandarowe. W opisie głównych zasad znajdujemy też sceptycyzm (i humanizm i filozofię naukową). Przykład irracjonalizmu (pierwszy z brzegu): ustawianie choinki, potem kolacja wigilijna, składanie życzeń, dbałość o miły nastrój. Racjonalnie rzecz biorąc, same idiotyzmy. Widzę tu dwa aspekty: - stosunek do religii; - potrzeba zabawy. O ile stosunek do religii na tym forum jest jednoznaczny, a ja go podzielam, o tyle drugi aspekt jest bardziej złożony. Według niektórych autorów świętowanie jest pewną formą zabawy: Potrzeba świętowania zawsze towarzyszyła ludzkiemu życiu. Kazimierz Żygulski uważa, że "o ile pozostaje sama w sobie celem, to święto nie jest celem samoistnym. W ramach święta pojawiają się zabawy i rozrywki, dla jednostki udział w święcie jest społecznym rozkazem". Bawimy się uczestnicząc w świętach kultowych i państwowych, ale przede wszystkim w ramach codziennego czasu wolnego od pracy i obowiązków. "Wszędzie tam, gdzie święto zaczyna być traktowane jak rodzaj czasu wolnego, występuje w rzeczywistości jego zanik i upadek" Wynika z tej obserwacji, że dzisiejsze formy świąt chrześcijańskich, zrytualizowane i merkantylne, prowadzą prosto do zaniku i upadku tych świąt. Wystarczy poczekać. Mieliśmy tu dyskusję wokół problemu z wigilią szkolną. Wiele wypowiedzi wskazywało na radykalną wrogość wobec celebracji tego typu, chociaż były też wypowiedzi broniące ich ludycznych i integracyjnych funkcji. Nie zabierałam głosu w tej sprawie, bo dziewczyna i tak dostała tyle sprzecznych opinii, że wyszło na to, że musi sobie sama poradzić. Zdziwiło mnie jednak zacietrzewienie "wrogów obłudy". Może dlatego, że pochodzę z rodziny ateistycznej, jednak z babcią hołdującą tradycji (choinka, 12 potraw itp), to nie odczuwam potrzeby tak ostrego podkreślania mojego ateizmu. Wcale mi nie przeszkadza rzeczywistość choinkowo-świąteczna, mam dystans. A nawet, niestety, poczucie pobłażania dla słabości ogółu owieczek, dla folklorystycznej wartości obrzędów, bombek, palm, baranków, aniołków i diabłów - są przecież takie uroczo naiwne  Niestety także jestem sceptyczna bardziej niż przewiduje norma [żarcik]. I dlatego w rzeczach irracjonalnych poszukuję jądra racjonalizmu. Życie psychospołeczne jest na tyle skomplikowane, że potępianie objawów na pozór bzdurnych wymaga sporo rozwagi i trochę empatii. Myślę że wielu z nas otwiera butelkę dobrego wina, żeby uczcić jakiś sukces, rocznicę itp. Czy to jest racjonalne? Teraz pytanie: co zrobić, gdy racjonalizm sugeruje poszukiwanie funkcjonalności w zachowaniach na pozór irracjonalnych? Dodam, że przykład z choinką jest zupełnie przypadkowy. Np. wiele zachowań schematycznych też jest irracjonalnych: wstawanie uczniów gdy wchodzi dorosły, przechodzenie na drugą stronę ulicy na widok osoby nielubianej, ocena rozmówcy zanim się jeszcze odezwie itd. Łączy je to, że można im przypisać pewien sens. Ale czy to jest racjonalne? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| PiotrB (2937 punktów) | Myślę, że część zamieszania bierze się z wieloznacznej terminologii. Wyobraźmy sobie alternatywny świat, gdzie portal racjonalista.pl nosi nazwę - przy zachowaniu całego statutu, idei przewodniej itd. - kiełbasa.pl (wiem, wiem, domeny nie trawią polskich czcionek - ale to alternatywny świat!). Czy w tym wypadku pytałabyś się czy ubieranie choinki jest kiełbasiane, czyli zgodne z ideami promowanymi na portalu kiełbasa.pl? Czy jednak wciąż używałabyś potocznego słowa "racjonalne"?
Chodzi mi o to, że słowo "racjonalista" zostało przywłaszczone na potrzebny pewnego światopoglądu. To słowo dobrze się kojarzy i już na starcie świetnie ustawia dyskusję - skoro ja jestem racjonalistą, to ktoś, kto myśli inaczej niż ja, jest irracjonalistą. Pomijając więc na bok kwestie światopoglądowe czy nawet ideologiczne, wypadałoby się zapytać, co to znaczy, że coś jest "racjonalne"? Nie mieszając w to różnych koncepcji epistemologicznych, wydaje się, że najprościej rzecz ujmując, racjonalne jest to, co ma sens. A sensowne jest to, co przynosi korzyść. Czy ubieranie choinki jest więc pożyteczne? Myślę, że frajda z rodzinnego ozdabiania świecidełkami pachnącego drzewka jest czymś pożytecznym - i tak oto doszedłem do wniosku.
|
|
 | | Marian (5438 punktów) | > Chodzi mi o to, że słowo "racjonalista" zostało przywłaszczone na potrzebny pewnego światopoglądu. Znów to nieporozumienie. Racjonalizm to nie jest zbiór jakichś konkretnych poglądów na świat. Racjonalizm to raczej podejście do własnych poglądów. Irracjonalistą jest ktoś, kto nie dba o to, czy jego poglądy są prawdziwe. To ktoś, kto wierzy w prawdziwość swoich poglądów, nie dlatego, że odpowiadają one rzeczywistości według jego najlepszej wiedzy, ale z innych powodów, np. wiara ta sprawia, że czuje się lepiej. Światopogląd, któremu często ulegają racjonaliści, to np. naturalizm, scjentyzm, świecki humanizm. Jest to związane z tym, że z takim podejściem dochodzi się do podobnych wniosków. Jeśli czujesz się w konflikcie z ludźmi, określającymi się jako racjonaliści, nie oznacza to wcale, że Ty nie jesteś racjonalistą, dlatego tylko, że nie podzielasz ich światopoglądu. Całkiem niewykluczone, że to oni się mylą, bo ich rozumowanie jest błędne. Podejście racjonalistyczne pozwala to skorygować, bo racjonaliście powinno zależeć na wyeliminowaniu swoich słabych, kiepsko uzasadnionych poglądów. Nie rozumiem dlaczego nie można używać tego terminu na to podejście. Ktoś, kogo nie interesuje prawdziwość swoich poglądów z pewnością nie zasługuje na miano racjonalisty. Pozdrawiam. BTW: Jeszcze jakiś czas temu można było zarejestrować domenę z polskimi znakami diakrytycznymi. Dostawało się de facto dwie: jedną zlokalizowaną i drugą, transliterowaną na nierozszerzony alfabet łaciński. Chyba się nie przyjęło za bardzo.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | O co biega z tym całym racjonalizmem i irracjonalizmem? Otóż mamy tu do czynienia z przeważaniem słów.
W racjonalnym myśleniu, myślenie racjonalne, nie jest myśleniem irracjonalnym, to znaczy myśleniem dogmatycznym, absurdalnym opartym o jakieś przesądy czy inne dyrdymały.
Takie myślenie oczywiście implikuje bardziej filozoficzny irracjonalizm niż racjonalizm. Przede wszystkim dlatego, że z filozoficznego punktu widzenia te terminy odnoszą się do czegoś innego. Słownikowy racjonalizm to przede wszystkim myślenie logiczne, scjentystyczne, retoryka. Irracjonalizm jako zaprzeczenie tego byłby sposobem myślenia odrzucającym korespondencję, takim erystycznym.
W drugą stronę konserwatywni dogmatycy uważają siebie za racjonalnie myślących, a ateistów za irracjonalistów. Wiąże się to nieodzownie z jakąś przyjętą koncepcją prawdy. Wkraczamy tu na grunt filozoficzny, czego chcę uniknąć, więc postaram się ująć to prościej. Nazywanie siebie racjonalistami to powiedzenie wprost - to jest prawda. Nie ma jej u tych którzy nie myślą racjonalnie.
Być może trochę to zagmatwane, ale jak już wspomniałem, kluczem do zrozumienia jest właśnie to przeciążanie słów w Twojej wypowiedzi i stosunek użytkowników naszego języka do słowa racjonalny. Nie jest ono odbierane jako określenie filozoficznej doktryny, ale jako myślenie rozsądne, rozumowe, sensowne.
W filozofii "racjonalizm" i "irracjonalizm" odnoszą się do czegoś zupełnie innego.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Almentyna (417 punktów) | Zauważ że nie pisałam o myśleniu, tylko o postępowaniu. Ma to więcej wspólnego z psychologią, indywidualną i społeczną, niż z myśleniem filozoficznym.
A filozof, jako ten co kocha mądrość, może się ustosunkować do każdej sprawy.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Zauważ że nie pisałam o myśleniu, tylko o postępowaniu.
Zauważyłem i dlatego odniosłem się do pytania:
>co zrobić, gdy racjonalizm sugeruje poszukiwanie funkcjonalności w zachowaniach na pozór irracjonalnych?
To jest właśnie przeciążanie słów. Pozorny irracjonalizm to tak zwany paradoks. W związku z tym nie zachodzi tu sprzeczność, a wręcz przeciwnie, jedynie dziwi to odbiorcę. To jest właśnie pozór.
Racjonalizm nie jest doktryną. W związku z tym nie można też się zgodzić z tym cytatem w sensie merytorycznym:
>Widzę tu dwa aspekty: >- stosunek do religii; >- potrzeba zabawy. >O ile stosunek do religii na tym forum jest jednoznaczny, a ja go podzielam, o tyle drugi aspekt jest bardziej złożony. Według niektórych autorów świętowanie jest pewną formą zabawy:
Dlaczego? Otóż jest on bardzo ogólnikowy. Racjonalizm nie implikuje konkretnego stosunku do religii ani nie-partycypacji w świętach. Pozostawia to wolnej woli racjonalistów stąd pewnie na górze strony figuruje Wolter. Wiele stosunków do religii jest tak samo racjonalnych jak do celebrowania przeróżnych uroczystości.
>Ma to więcej wspólnego z psychologią, indywidualną i społeczną, niż z myśleniem filozoficznym.
Obawiam się że psychologia jako nauka zajmuje się zjawiskami psychicznymi, a nie roztrząsaniem co jest racjonalne, a co irracjonalne. Nie żebym coś zarzucał tej popularnej nauce, ale co psycholog to inne zdanie na każdy temat. Mają taki sam burdel jak filozofowie jeśli nie większy. A psychiatrzy i psychoanalitycy to już w ogóle.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | >>co zrobić, gdy racjonalizm sugeruje poszukiwanie funkcjonalności w zachowaniach na pozór irracjonalnych? >To jest właśnie przeciążanie słów. Pozorny irracjonalizm to tak zwany paradoks. W związku z tym nie zachodzi tu sprzeczność, a wręcz przeciwnie, jedynie dziwi to odbiorcę. To jest właśnie pozór.
Czyli pozór to coś, co tylko dziwi, ale nie wskazuje na sprzeczność i nie pozwala na określenie czy jest takie lub inne?
Dla mnie określenie, że coś jest "na pozór" jakieś tam, nie oznacza, że jest/nie jest takie rzeczywiście. Można rozważyć czy rzecz na pozór jakaś tam jest pozorna, czy to tylko pierwsze podejrzenie jakie się nasuwa. Paradoksy pobudzają do rozważań nie tylko filozofów.
Właśnie o to chodzi, że łatwo coś nazywamy irracjonalnym, z różnych powodów. Wystąpiłam z czymś w rodzaju obrony irracjonalizmu. Gdy ja widzę pozór, inni niekoniecznie.
Nie przypadkiem pisząc o zjawisku sprzecznym (irracjonalne vs. racjonalne), używam określeń zostawiających margines do dyskusji ("sugeruje", "na pozór"). Twoje: "Pozorny irracjonalizm to tak zwany paradoks" zakłada, że mowa o irracjonalizmie pozornym. Prawdziwy irracjonalizm z założenia bowiem jest sprzeczny z racjonalizmem. A ja mam na myśli fakt, że sprawdzenie czy coś jest pozorne, czy nie, jest wstępem do takiej lub przeciwnej kwalifikacji.
Oczywiście, na bazie języka filozoficznego takie rozważanie może być przeciążeniem słów. Ale chodzi mi o to, że terminów racjonalny / irracjonalny używamy też w znaczeniu potocznym. Interesuje mnie pole semantyczne tych znaczeń. Interesują mnie powody, dla których niemal mechanicznie używamy określeń wartościujących lub deskryptywnych. Na takie pytania odpowiada się lepiej z punktu widzenia psychologów i socjologów, a są to dziedziny które z filozofii wydzieliły się nie tak dawno. A że odpowiedzi może być wiele, cóż z tego? Mamy rezygnować z zadawania pytań?
>Racjonalizm nie jest doktryną. W związku z tym nie można też się zgodzić z tym cytatem w sensie merytorycznym: (...)
Mógłbyś to może rozwinąć? Nie twierdzę, że racjonalizm jest doktryną, według Wikipedii to "ruch umysłowy", obejmujący "tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. Wśród zwolenników racjonalizmu znajdują się zarówno ateiści, jak i agnostycy oraz deiści i teiści". To wiemy:
>Racjonalizm nie implikuje konkretnego stosunku do religii ani nie-partycypacji w świętach. Pozostawia to wolnej woli racjonalistów stąd pewnie na górze strony figuruje Wolter. Wiele stosunków do religii jest tak samo racjonalnych jak do celebrowania przeróżnych uroczystości.
To jest teoria. Na tym portalu lepiej nie być wyznawcą jakiejś religii, co widać po wielu wypowiedziach i ocenach.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
1 na 1 | Cudofix (138 punktów) | Myślę, że można by tu dokonać takiego podziału na racjonalizm obiektywny i racjonalizm subiektywny. To jest moim zdaniem jakby analogia do problemu sensu istnienia. Obiektywnie, życie nie ma sensu, ale z poziomu jednostki sensem życia może być cokolwiek. Podobnie jest z racjonalizmem. Mimo, że np. pomysł na całowanie się pod pasożytem (jemiołą) jest ogólnie irracjonalny, to osobiście bardzo chętnie z niego korzystam, aby bezkarnie wycałować piękne dziewczyny  . Zatem jeśli coś jest irracjonalne, ale przy małych kosztach i świadomym wyborze daje nam szczęście i inne korzyści, to nie widzę nic złego w tym, aby w tym właśnie obiektywnym irracjonalizmie znajdować jednocześnie osobisty racjonalizm.
|
|
2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | Wszelkie "święta" w tzw firmach, są zwykłym szukaniem pretekstu do chwili lenistwa i integrowania się. Poznania. Podejrzewam, że nie ma to nic wspólnego z żadną religijnością, chyba ze wobec świętej Matki Natury: jesteśmy zwierzętami stadnymi. Może nie cały czas czujemy potrzebę, ale zima, gdy chłodno i głodno? Skoro to by były imprezy religijne, rozmawiało, dyskutowało by się o "duchowych połaciach" naszego nędznego życia... A czy tak jest? nie... Nie potępiam. Akceptuje. Gdy nie mam nastroju, nie idę! Po kilkudziesięciu latach pracy rozumiem potrzebę, choć raz na czas zobaczenia z kim się pracuje, i wypicia z nim kawy/herbaty - szczególnie, że dostaje się na to czas. Większość ludzi - szczególnie młodych i zawalanych pracą - nie ma czasu, lub ma go ale na inne cele... nie "integracyjne". Zamykamy się w gabinecikach i znamy kilka osób, sekretarka i panie w dziekanacie i na portierni. Dostawcy materiałów i? I tyle... Dawniej ludzie potrafili się bawić. Jak zaczynałem prace, dawno temu - ale to inna epoka - kilka wieczorów w miesiącu a nawet tygodniu kończyło się "na mieście". Teraz to domena ludzi którzy chwile już popracowali, a nie zostali zasypani pracą przez szefostwo... > Teraz pytanie:> co zrobić, gdy racjonalizm sugeruje poszukiwanie funkcjonalności w zachowaniach na >pozór irracjonalnych?Co irracjonalnego w szukaniu innych, życzliwych osobników stada? W Polsce mało jest (nie ma?) świat czysto laickich jednoczących ludzi przy "wspólnym stole"... Większość, ma podtekst lub zostało zawłaszczonych przez KRK, i nawet jak mają przesłanki świeckości - to: "dobrze aby przed uczestniczyć we mszy św, a i po by nie zaszkodziło..." To tak "pod" Sylwestra... Miłej pełni życzę 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | Myślę,że nie powinniśmy wylewać dziecka z kąpielą. Ja osobiście lubię zapach świerka, lubię nastrój świąt. Nie oznacza to, że wpadam w obsesje religijne, zwyczajnie - święta zimowe przełamują mi rutynę zimy i poprawiają moje samopoczucie. Dlatego kupuję prezenty, ubieram malutką choinkę, zapalam wieczorem świece. Ba - od lat jeździmy na pasterkę, tyle, że nie do kościoła, a na placyk w górach, gdzie spotykamy się z przyjaciółmi, chlapniemy coś na rozgrzewkę i pośpiewamy szeroki repertuar. Ale pasterka się nazywa, a jak!
Świętowanie to coś, co umożliwia przełamanie szarej codzienności. Więc korzystajmy z tych świąt, które nas cieszą. Jeśli dla kogoś święta są przyjemne, to nie widzę potrzeby rezygnacji z nich, tylko w imię racjonalizmu. Irracjonalne jest odmawianie sobie przyjemności, która nikomu nie szkodzi.
|
|
 | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | >Świętowanie to coś, co umożliwia przełamanie szarej codzienności. Więc korzystajmy z tych świąt, które nas cieszą. Jeśli dla kogoś święta są przyjemne, to nie widzę potrzeby rezygnacji z nich, tylko w imię racjonalizmu.
Ach- jeśli komuś święta i świętowanie jakiejś okazji sprawia radość, niech świętuje. Świętowanie bywa wszak i przyjemne, i- co za tym zresztą idzie- całkiem racjonalne. Chodzi tylko o to, by nikt nikogo do świętowania nie zmuszał, bo niektórzy jakiejś okazji mogą wcale za szczególną czy radosną nie uważać, a wymuszone świętowanie może być dla nich poważnym dyskomfortem.
|
|
|  | 6 na 6 | lukaszewicz (5674 punktów) | > wymuszone świętowanie może być dla nich poważnym dyskomfortem.Szczególnym dyskomfortem jest wymuszone przygotowywanie świętowania. ( Właśnie dostałem maila - "robisz rybę po grecku").
|
|
| |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >wymuszone świętowanie może być dla nich poważnym dyskomfortem.> Szczególnym dyskomfortem jest wymuszone przygotowywanie świętowania.> ( Właśnie dostałem maila - "robisz rybę po grecku").  > Gratulacje! Jeżeli od kobiety, jest to dowód uznania... I wiary! Hm, Jaś poszedł na kolacje do Małgosi, a tam przed posiłkiem wszyscy magiczne raz dwa trzy cztery piec... i krzyżyk machnięty... Jaś tak siedzi, a Małgosia: Jak to Jasiu to Tynie zegnasz się przed posiłkiem? A Jaś na to... nie, my sobie ufamy!nasza mama bardzo dobrze gotuje.... I proszę nie przesadzić z marchewką! A zdjęcia - jako dowód - na forum...!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Tak na marginesie - jakieś takie strasznie polskie są te święta. Śledź po japońsku, karp po żydowsku, ryba po grecku... I chińskie bombki na choince.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
Potrawy są polskie, a nazwy to wyraz naszych tęsknot do egzotycznego, lepszego świata.
|
|
| | |  | | Kuba K. (3909 punktów) | > Tak na marginesie - jakieś takie strasznie polskie są te święta. Śledź po japońsku, karp po żydowsku, ryba po grecku... I chińskie bombki na choince.Bez obaw - żaden Grek nie wie, co to ryba po grecku, a żaden Japończyk nie tknąłby śledzia po japońsku  Co do karpia po żydowsku, to nie jestem pewien, ale myślę, że zachodzi tu podobna sytuacja. A bombki na choince? A niech sobie będą chińskie, byleby napis Made in PRC nie kłuł za bardzo w oczy
|
|
|  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | >Świętowanie bywa wszak i przyjemne, i- co za tym zresztą idzie- całkiem racjonalne.
Oczywiście - dlaczego świętowanie i celebrowanie miłych chwil miałoby być nieracjonalne? Ja sam do świąt wszelakich mam stosunek nadzwyczaj chłodny, ale bynajmniej nie wzdragam się, aby zasiąść co roku przy wigilijnym stole, bo i nastrój miły, i rodzina (co rzadko się zdarza) w komplecie, a i (cóż tu ukrywać) wyżerka specyficzna, jaka zdarza się raz do roku (specjalny zestaw potraw pochodzący głównie spod ręki mojej mamy). I choinka jest obecna, bo jakoś nie wyobrażam sobie min dzieciaków, gdyby takowej nie było, i prezenty, bo miło kogoś obdarować i być obdarowanym. A aspekt religijny tych świąt jest jakoś w mojej rodzinie,delikatnie mówiąc, pomijany milczeniem. Więc niczego nieracjonalnego w tym nie widzę. Podobnie jak w fakcie, że ludzie się cieszą mając wolne w dniu 1 czy 3 maja - nie sądzę, aby odczuwali szczególną radość z robotniczego święta, czy z okazji rocznicy uchwalenia konstytucji - podejrzewam, że raczej dominuje tu radość z powodu kilku wolnych dni i możliwości wyrwania się na kilka dni poza miasto.
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Sądzę, że nie można uznać za racjonalne lub irracjonalne zachowania w odosobnieniu od wykonawcy. Dla mnie dana rzecz jest irracjonalna, jeśli na pytanie do jej wykonawcy, dlaczego to robi, otrzymuję generalnie kiepski powód. Co to znaczy? Podam parę przykładów: - nie wiem, nie chce mi się o tym myśleć, bo tak!
- bo taka sławna osoba powiedziała, że powinienem (argument z autorytetu; a nie masz swojego mózgu?)
- bo w takiej książce jest tak napisane (podobnie jak wyżej; autorytetem jest przedmiot)
- bo wszyscy tak robią (autorytet tłumu)
Jak najbardziej w porządku jest dla mnie odpowiedź „bo to mi sprawia przyjemność”. Wszak życie jest sztuką dążenia do przyjemności i unikania przykrości. To ma sens. Ba! Nawet „bo jestem impulsywny/a i lubię robić dziwne rzeczy bez żadnego powodu” jest dla mnie jak najbardziej ok. Zachowania nie są racjonalne, czy irracjonalne same w sobie. Racjonalność (w tym kontekście) to cecha ludzi. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| farmer (22440 punktów) | To jak pójść na weselę i przywitać się z gośćmi ale nie złożyć życzeń nowożeńcom. Wigilia czy święta mają swój jasny cel. Są po to by świętować boga chrześcijan a całe to dorabianie ideologi jest śmieszne. Pójdę na wesele bo jest fajnie tylko nie wiem na czyje, od tego była i jest ("postronka" przynajmniej w moim regionie) czyli idę pod płot i czekam aż pan młody przyniesie mi flaszkę.
Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie? Tylko dlatego że jedno nie widać a drugie tak ( którego pozbywamy się notabene kilka tygodni później).
Skoro jest to tak fajna sprawa to czemu nie powtórzyć tego wszystkiego w marcu? Zrobić dokładnie to samo.
Nie potrafimy wykraczać poza schematy. Konsumujemy to co dostarcza nam otoczenie. Zamy cytaty mądrych ludzi ale konformizm nie pozwala na co dzień być sobą bo to zbyt trudne, i nie pomoże tu żadna wiedza. Tylko dlatego że inteligentni ludzie potrafią obudować słowami każdą sytuację?
|
|
 | 8 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie?Nie mam choinki  > Skoro jest to tak fajna sprawa to czemu nie powtórzyć tego wszystkiego w marcu?> Zrobić dokładnie to samo.A powtarzajcie. Nie mam nic przeciwko. > Nie potrafimy wykraczać poza schematy.Ano nie potraficie. > Konsumujemy to co dostarcza nam otoczenie.Bo fotosynteza nadal nie mieści się w naszych możliwościach
|
|
 | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie?
Bo choinka jest ładna
|
|
|  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > >Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie?> Bo choinka jest ładna> I nie wymaga, aby padać przed nią na kolana
|
|
 | 9 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Wigilia czy święta mają swój jasny cel. Są po to by świętować boga chrześcijan a całe to dorabianie ideologi jest śmieszne. Jest krótki dzień, zbliża się przesilenie, dzień stanie się coraz dłuższy. Jakość trzeba umilić sobie te dni. Świętuję więc w oczekiwaniu na wiosnę.
>Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie? A co ma choinka do chrześcijańskich świat? Jak historia długa a świat szeroki wszystkie ludy w każdym czasie, niezależnie od tego jaką religię wyznawały czciły te najkrótsze w roku dni. Choinka w domu czy udekorowane drzewko na polu, różne tradycje, różne zwyczaje ale ich pochodzenie sięga dużo wcześniejszych czasów niż chrześcijaństwo na danym terenie.
>Skoro jest to tak fajna sprawa to czemu nie powtórzyć tego wszystkiego w marcu? >Zrobić dokładnie to samo. Na wiosnę mamy kolorowe jajka, świeżą zieleń, gałązki wierzby... po co się powtarzać też bez związku z chrześcijaństwem.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | 4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | >Wigilia czy święta mają swój jasny cel. Są po to by świętować boga chrześcijan a całe to dorabianie ideologi jest śmieszne. Sam sobie wyznaczasz cel świętowania. Nie musi nim być celebrowanie boskich narodzin jak to czynią inni, którzy zresztą nawet nie są w tym kraju większością, ku irytacji Kościoła. Dla przeciętnego Polaka centralnym punktem obchodów jest zastawiony stół, rodzina, prezenty i kino familijne, a nie dzieciątko Jezus. To przeciwko czemu się tu buntować?
>Pójdę na wesele bo jest fajnie tylko nie wiem na czyje, od tego była i jest ("postronka" przynajmniej w moim regionie) czyli idę pod płot i czekam aż pan młody przyniesie mi flaszkę. Bywałam na weselach (z rodziny męża) gdzie praktycznie nie znałam nikogo, a państwa młodych najmniej, a i tak było fajnie- co potwierdza moją teorię, ze zastawiony stół obywa się bez ideologii. W moim regionie robi się "szlaban".
>Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie? Bo nie znam żadnego powodu by rezygnować z choinki! Co to ma być- ateistyczna ortodoksja?
>Skoro jest to tak fajna sprawa to czemu nie powtórzyć tego wszystkiego w marcu? Bo przyzwyczaiłam się w grudniu.
>Nie potrafimy wykraczać poza schematy. Konsumujemy to co dostarcza nam otoczenie. >Zamy cytaty mądrych ludzi ale konformizm nie pozwala na co dzień być sobą bo to zbyt trudne, i nie pomoże tu żadna wiedza. Nieprawda. Mam w nosie otocznie i ich powody, cele i podejście do Świąt. Robię to co lubię.
Jeśli nadal mnie nie rozumiesz, to pomyśl o święcie Sobótki. Palenie ognisk, zabawa, wianki- to wszystko powstało w kontekście religijnym, a przecież dzisiaj nikt nie czci żadnego bóstwa paląc ogień w najkrótszą noc w roku. Bo nie ma takiego celu. Ja też niczego nie czczę w boże narodzenie- bawię się i tyle.
|
|
 | 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Dlaczego tak łatwo wyrzucić boga z głowy a choinkę już nie? Tylko dlatego że jedno nie widać a drugie tak ( którego pozbywamy się notabene kilka tygodni później).Tak. Coś w tym jest. Podpowiem tak, dzieciństwo. Choinka, bezpieczeństwo - prezenty. Ładne kolorowe drzewko, pachnące. Ile lat tak było? Każdy ma inaczej... Ale chyba, każdy w dzieciństwie tak miał? Czy jest na sali osoba która w dziecięctwie  nie miała choinki w domu? Bóg, to co innego. Nikt go nie widział, stary, brodaty, bez przerwy ma jakieś "ale..." I co łatwiej z głowy wywalić? Piękno czy bestię? > Skoro jest to tak fajna sprawa to czemu nie powtórzyć tego wszystkiego w marcu?Bo do marca igiełki opadają i trochę gryzie w stopy... > Zrobić dokładnie to samo.Pisanki na szkielecie choinki  Kwestia estetki  ale jak ktoś lubi... > Nie potrafimy wykraczać poza schematy.Zależy, lepiej nie uogólniać. Może to racja, ale może nie? > Konsumujemy to co dostarcza nam otoczenie.Człowiek z natury swej jest gnuśny i leniwy. Nadpobudliwość, to jest problem...  > Zamy cytaty mądrych ludzi ale konformizm nie pozwala na co dzień być sobą bo to zbyt trudne, i nie pomoże tu żadna wiedza. Tylko dlatego że inteligentni ludzie potrafią obudować słowami każdą sytuację?> A może: tak właśnie wygląda "być sobą"?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) |
Ale czym innym jest tworzenie sytuacji i nadawanie nowej rangi sytuacjom i przedmiotom, od tego że uczestniczymy już w czymś. A jeśli zmienimy rangę przedmiotów i znaczenie sytuacji to przebudujemy ją całkowicie. Wigilia i święta nadają nazwę wszystkim zdarzeniom , przedmiotom i dopiero ich całkowite wykorzystanie z godnie z przeznaczeniem daję prawo do mówienia o tym że uczestniczę w wigilii i świętuję. W innym wypadku robię zupełnie co innego.
Często czytam tu ze rozmowa nie ma sensu bo nie przedstawia dowodów naukowych, bo jakieś tam anegdoty. Wynika z tego że grupa osób umawia się że sytuacja, rozmowa będzie przebiegać w taki a taki sposób. W innym wypadku będzie wypaczeniem. Czy uczestniczenie w wigilii, pasterce, wg. swoich własnych zasad nie jest takim wypaczeniem?
Odniosłem się do postów powyżej.
|
|
| |  | 4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | >Czy uczestniczenie w wigilii, pasterce, wg. swoich własnych zasad nie jest takim wypaczeniem? Z punktu widzenia Kościoła jest okropnym wypaczeniem. Wisimito.
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Z punktu widzenia Kościoła jest okropnym wypaczeniem. >Wisimito.
Bez zbędnych emocji zapytam poco regulamin instrukcja forum i moderatorzy? Odpowiedź jest chyba oczywista. Ma regulować wypowiedzi a użytkownicy dopasować się do instrukcji. W każdym innym wypadku jest on skazany na opuszczenie forum.
Chcąc uczestniczyć w pełni, trzeba się zalogować rozmawiać na temat itd. Może nam jak to ująłeś wisieć , ale są to okolice oślej ławki lub Hyde Parku.
To tam gdzie jutro się znajdę bez względu na to jak to ubiorę w słowa.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | >>Z punktu widzenia Kościoła jest okropnym wypaczeniem. >>Wisimito.
>Może nam jak to ująłeś wisieć , ale są to okolice oślej ławki lub Hyde Parku. Wybacz. Obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia połączone z całkowitym ignorowaniem ich religijnego wymiaru z punktu widzenia Kościoła jest okropnym wypaczeniem. Punkt widzenia Kościoła mnie nie interesuje, a wypaczenie uważam za stan normalny, sprowadzający wszystko do sfery obyczajowej. Nie przeszkadza mi, że jakieś tradycje mają chrześcijańskie lub pogańskie korzenie (wszystko jedno) bo zwyczajnie to ignoruję nie oglądając się na innych. Mam tę myśl rozwinąć jeszcze szerzej?
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Mam tę myśl rozwinąć jeszcze szerzej?
A jak mam napisać że ignorując zasady "gry" nie uczestniczysz w tej samej grze?
Pomińmy tu wszystkie aspekty związane z kościołem bo przeszkadza to w zrozumieniu problemu.
Szukanie własnych ścieżek, własnych idei , pisanie własnego scenariusza życia jest godne pochwały. Bo to bardzo trudne zadanie, nie mniej nie zmienia to faktu że już nie uczestniczymy w czymś co uczestniczą inni.
Dzieci w piaskownicy mówią wtedy, ja się tak nie bawię. Reszta kwituje to co najwyżej "to idź sobie". I tyle. Chcesz mieć własną zabawę okej baw się. My bawimy się tak. Kto chciał zmienić zasady gry bo miał własny pomysł musiał przekonać innych. Jeśli tego nie zrobił , to reszta robiła swoje. Jeśli wszyscy bawią się w Indian a ktoś razem z nimi bo głupio tak samemu ale nie lubi tej zabawy bo woli udawać policjanta. To jak to będzie, powie "pamiętacie jak bawiliśmy się w Indian a ja byłem policjantem....."
Należy pominąć tu indywidualizm tej osoby. Jeśli chcę uczestniczyć w czymś w czym uczestniczy więcej osób warto zapytać ich czy robimy to samo.
Można oczywiście próbować dopasowywać dwa pomysły do siebie ale to już będzie temat na rozwiązywanie konfliktów.
Dla mnie jest to proste przynajmniej pod tym kątem. Oni bawią się w coś innego ja w coś innego. A że razem...bo jest ich więcej.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Przykład irracjonalizmu (pierwszy z brzegu): >ustawianie choinki, potem kolacja wigilijna, składanie życzeń, dbałość o miły nastrój. Racjonalnie rzecz biorąc, same idiotyzmy.
Ozdabianie choinki czy zarżnięcie karpia to czynności wymagające sporej dozy racjonalności. Ale chodzi o sedno: ze względu na co ludzie je wykonują. I w tym szerszym kontekście, w kontekście bajki o wcieleniu, te cząstkowe racjonalności tracą świąteczny sens. Po świątecznym amoku jest tylko znacznie więcej śmieci, które, jak czytam, pozostawiają po sobie i wierzący, i ateiści. I to jest ciąg dalszy tej wspólnej, ekumenicznej farsy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|