 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-12-2010 22:20 | aryst (102 punktów) | Filozofia kiedyś i dziś. | A dokładniej: Wpływ tamtej starożytnej filozofii wielkich mistrzów na rozwój myśli ludzkiej. I współczesnych i ich dorobek w tym sensie. Żaden wielkich mistrzów począwszy od Konfucjusza a skończywszy na Jezusie nie napisał osobiście ani słowa.Myśli ,które wypowiadali były spisane( na pewno z jakąś interpretacja)dopiero po ich śmierci przez uczniów.Wycisnęły jednak ogromny wpływ na kształtowaniu się obyczajów,praw,ustrojów,etyki ,a przede wszystkim posłużyły do budowy podstaw wielu religii. A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Jezus i Konfucjusz nie byli filozofami na miłość Boga! To byli przywódcy religijni, ewentualnie. > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom? Nie wiem co zawdzięczamy. Współcześni filozofowie zajmują się głównie polityką. Bo filozofia, jako taka, zdaje się, że zdycha jak pies pod bramą. Albowiem jej rolę przejęła nauka. Tak mi się wydaje.
|
|
 | 3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Jezus i Konfucjusz nie byli filozofami na miłość Boga! To byli przywódcy religijni, ewentualnie.
Co do Jezusa - zgoda. Konfucjusz był filozofem społecznym i etykiem, przynajmniej oceniając go z dzisiejszej perspektywy.
>Współcześni filozofowie zajmują się głównie polityką.
?!? Raczej językiem, logicznymi podstawami filozofii (fil. analityczna), fundamentami doświadczania (fenomenologia), kulturowo-społecznymi podstawami myśli (post-strukturalizm), etycznymi wyzwaniami współczesności itp. Filozofia społeczna (polityki) jest elementem refleksji nad nowoczesnością (modernizmem), czy też "późną nowoczesnością", zwaną niekiedy "postmodernizmem". Czy to wina filozofów, że wszystkich bardziej interesuje to co im bliższe (fil. polityki), niż to co ważniejsze?
>Bo filozofia, jako taka, zdaje się, że zdycha jak pies pod bramą.
Kiedyś filozofię próbowała pogrzebać teologia, teraz nauki przyrodnicze. Nikomu się nie udało i, zdaj się, nie uda.
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | No właśnie jakieś postmodernizmy, strukturalizmy, logiki i inne fiki miki. Kto to przeczyta i zrozumie oprócz oczywiście samych filozofów. A weźmy takiego Platona, albo Senekę, czy Kierkegaarda. Ich do dzisiaj może czytać przeciętnie wykształcony człowiek.
|
|
| |  | 1 na 1 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >No właśnie jakieś postmodernizmy, strukturalizmy, logiki i inne fiki miki. Kto to przeczyta i zrozumie oprócz oczywiście samych filozofów. A weźmy takiego Platona, albo Senekę, czy Kierkegaarda.
A to filozofia prostą i oczywistą ma być?! No to ja przepraszam - myślałem, że wysiłek umysłowy nie jest jednak czymś, co odstrasza od prób zrozumienia. Najwyraźniej jestem w błędzie.
>Ich do dzisiaj może czytać przeciętnie wykształcony człowiek.
I co z nich potrafi wyrozumieć? Większość "przeciętnie wykształconych ludzi" po lekturze "Uczty" Platona nie wie o czym jest ten tekst. Większość "przeciętnie wykształconych ludzi" nie potrafi przyłożyć do własnego życia "Listów moralnych do Lucyliusza" Seneki. O Kierkegaardzie nie wspominając.
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > A to filozofia prostą i oczywistą ma być?! Ależ oczywiście!!!!!!!!!!!!!!!!! To chyba Sokrates mówił, że jeśli się jakiejś myśli nie da wyrazić prosto, to znaczy, że nie jest warta wyrażania. To tylko pseudomędrkowie komplikują i wikłają proste rzeczy. Kant podobno miał trudności w wyrażaniu swoich myśli. No nie miał chłopina, talentu literackiego Platona. Heidegger jest ciężki. No ale Niemcy zawsze mieli ciężką kuchnię, kiełbasy,golonki, mocne piwo. I tak samo nie mają polotu w pisaniu. > Większość "przeciętnie wykształconych ludzi" po lekturze "Uczty" To niech czytają Super Express i oglądają Taniec z gwizdami.
|
|
| | | |  | | ahia (83 punktów) | >> A to filozofia prostą i oczywistą ma być?! >Ależ oczywiście!!!!!!!!!!!!!!!!! To chyba Sokrates mówił, że jeśli się jakiejś myśli nie da wyrazić prosto, to znaczy, że nie jest warta wyrażania.
Są przecież różne gałęzie filozofii. Ta, która ma mówić o życiu, ma być prosta, bo w prostocie jest prawda. Filozofia naukowa, szukająca dowodów, nie jest często jasna. Ważne jednak, żeby o rzeczach trudnych mówić jak najprościej. Nie każdy to potrafi. Są tacy, którzy nadużywają języka teoretycznego, żeby to o czym mówią brzmiało bardziej elokwentnie. Tak się zdarza zarówno w nauce, jak i w życiu. A po przetłumaczeniu na polski okazuje się...NICZYM. Ale to już inna sprawa.
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Filozofia naukowa Jaka, do czorta, filozofia naukowa? Nie ma czegoś takiego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Ależ oczywiście!!!!!!!!!!!!!!!!!Czyż jednak pozłota pięknych słów nie jest tylko opakowaniem? Sartre czy Russel pisali pięknie i, zdaje się, jasno - ich myśl jednakże do prostych, intuicyjnych nie należy. To, że zewnętrznie coś wydaje się jasne i zrozumiałe nie znaczy, że takie jest (tyczy się to także Platona, Seneki czy Marka Aureliusza, jak i innych klasyków). Jeśli uważasz, że zdania filozofii, orzekane o świecie, powinny być proste - odpowiem za Kantem - zdania syntetyczne a priori są może i prawdziwe, jednakże nie poszerzają naszej wiedzy. Takoż zdania analityczne a priori . Zdania syntetyczne a posteriori są jednakże niepewne i nieoczywiste (co wiemy nie tyle z Kanta, lecz uczy nas tego świat po Kancie). Ich nie-intuicyjność nie świadczy o ich głupocie czy fałszywości - a jedynie o tym, że są nieintuicyjne i ich zrozumienie wymaga wysiłku. Podejrzewam, że dla starożytnych myśli i dzieła Sokratesa, Platona czy Zenona były równie trudne. > o chyba Sokrates mówił, że jeśli się jakiejś myśli nie da wyrazić prostoAlbo Platon, albo Ksenofont - Sokrates nic nie napisał  Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >No właśnie jakieś postmodernizmy, strukturalizmy, logiki i inne fiki miki. ... W miarę poszerzania się poznanych obszarów wiedzy, opis jego zawartości staje się coraz trudniejszy ze względu na ilość i na złożoność. Ten pierwszy wzgląd jest oczywisty (znawcy twierdzą, że ostatni człowiek, który zdołał objąć całą współczesną mu znajomość świata, żył - o ile pamiętam - w V w. ne.). Kwestia złożoności i wynikająca z niej hermetyzacja języka nauki nie jest tak prosta. Mnie przemawia do przekonania pogląd, że w zasadzie każdą prawdę można przedstawić w sposób zrozumiały dla laika, tzn. bez używania określeń zrozumiałych jedynie dla speca w danej dziedzinie, jednak taki opis będzie zbyt obszerny, i słuchacz (czytelnik) nie będzie w stanie ogarnąć swoją pamięcią koniecznych wyjaśnień. Natomiast zgadzam się z tym, że filozofowie i znawcy innych dziedzin podobnie jak f. pozbawionych ogranicznika w postaci dokładnie zdefiniowanego (ten warunek jest zachowany tylko w tzw. naukach ścisłych) błędu, często dochodzą do fałszywych wniosków, co lapidarnie wyraża powiedzenie: "tacyście uczeni, że aż głupi".
Stach M. G.
|
|
|  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Hop hop ! Konfucjusz jest postacią pewną istnieniowo, Jezus jest jak dotąd założeniem światopoglądowym, więc spokojnie z tym wieszaniem portretów w ramach. > Kiedyś filozofię próbowała pogrzebać teologia, teraz nauki przyrodnicze.Teraz nauki przyrodnicze grzebią filozofię ? E...a jakieś przykłady-dowody ? Bo mi to wygląda na paluch marszczony od ssania.
|
|
| |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Hop hop ! Konfucjusz jest postacią pewną istnieniowo, Jezus jest jak dotąd założeniem światopoglądowym, więc spokojnie z tym wieszaniem portretów w ramach.Ta uwaga jest chyba źle skierowana. > >Kiedyś filozofię próbowała pogrzebać teologia, teraz nauki przyrodnicze.> Teraz nauki przyrodnicze grzebią filozofię ? E...a jakieś przykłady-dowody ?August Comte, przedstawiciele "Koła Wiedeńskiego" tacy jak, M. Schlick, R. Carnap czy O. Neurath i wielu, wielu więcej. > Bo mi to wygląda na paluch marszczony od ssania.  Jak widać - tylko się wydaje  Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Auguste Comte 1798-1857 M. Schlick 1882-1936 R.Carnap 1891-1970 To postacie (nieżyjące wiec nie wiem co z tym "teraz" ), gdzie przykłady i dowody ? Paluch dalej marszczony
|
|
| | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >To postacie (nieżyjące wiec nie wiem co z tym "teraz" ), gdzie przykłady i dowody ?
A to zapraszam do biblioteki, choć jedną książkę o "Kole Wiedeńskim", "Empirokrycytzmie" czy "Pozytywizmie logicznym" poczytać. Nie mam ich książek w domu, więc konkretnych przykładów Ci nie podam.
Cóż z tego, że to postacie nieżyjące? Ich myśl stała się podstawą współczesnych nauk przyrodniczych, cicho przyjmowaną za prawdę. Przykładem jest np. Dawkins, który problem metafizyczny, jakim jest istnienie boga, traktuje jako czysto naukowo-empiryczny. Filozofia dalej prowadzi debatę ze scjentyzmem (vel pozytywizmem), czego przykładem jest relatywizm, kulturalizm czy, w znaczeniu opisowym, postmodernizm.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Pisanie książek, poglądy i spory to jeszcze nie rzeczywistość ich wdrożenia. I to w przypadku tak odmiennych dyscyplin jak osobna filozofia i osobne nauki "przyrodnicze", oczywiście mam na myśli współczesność, ale o niej wszak mówimy. Dawkins jest dobrym przykładem i z jego opisem się zgodzę,ale ...jaki on ma wpływ na inne nauki ? Jaki jego postawa światopoglądowa ma wpływ ? I poza nim kto jeszcze ? Bibloteka , a ja mam na myśli konkrety i faktyczne skutki bo nich mówimy.
>Teraz nauki przyrodnicze grzebią filozofię
Nadal to zdanie uznaje za nieudowodnione.
|
|
| | | | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Pisanie książek, poglądy i spory to jeszcze nie rzeczywistość ich wdrożenia.
Filozofia zasadniczo niczego nie "wdraża", gdyż użyteczność nie jest jej celem.
>Dawkins jest dobrym przykładem i z jego opisem się zgodzę,ale ...jaki on ma wpływ na inne nauki ?
Nie ma wpływu - traktuje go raczej jako egzemplifikację światopoglądu nauk przyrodniczych a nie osobę, która na ten światopogląd ma wpływ.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
> Nie ma wpływu - traktuje go raczej jako egzemplifikację światopoglądu nauk przyrodniczych a nie osobę, która na ten światopogląd ma wpływ.Czysta syntetyka z którą się kompletnie nie zgodzę, ale oczywiście możesz tak traktować. Właśnie zrobiłeś coś podobnego co zarzucasz Dawkinsowi tylko w stosunku do człowieka
|
|
| | | | | | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Ok - może masz rację, trochę zbyt ostre granice podstawiłem. Więc spróbujmy tak - nie twierdzę, iż taki światopogląd jest w pełni i explicite wyrażany przez przedstawicieli nauk przyrodniczych jak przedstawicieli nauk przyrodniczych. Znajduje się on jako pewna ukryta logika, ciche założenia współczesnego światopoglądu naukowego. Pozdrawiam serdecznie. 
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
Na szczęście w porównaniu do przeszłości mamy osobno : naukę, religię(światopogląd i filozofia szczególna) i filozofię (jako ogólną dziedzinę/naukę(?)/podstawę światopoglądową (?)). Nie wiem czy można przypisywać jakikolwiek światopogląd do nauki i czy w ogóle się powinno, aby zachować jej neutralność i tym samym warunek rozwoju. > ukryta logika, ciche założenia współczesnego światopoglądu naukowegoPiszesz w taki sposób jakby ten światopogląd miał znamiona konspiracji
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Nie wiem czy można przypisywać jakikolwiek światopogląd do nauki i czy w ogóle się powinno, aby zachować jej neutralność i tym samym warunek rozwoju.Nauka nie jest neutralna filozoficznie - została zbudowana na pewnych filozoficznych rozstrzygnięciach takich jak empiryzm, matematyzacja, intersubiektywność itp. O ile wydają się nam one słuszne i oczywiste, stanowią jedynie pewne epistemologiczne wybory. Osobiście wolę "anarchizm metodologiczny". > Piszesz w taki sposób jakby ten światopogląd miał znamiona konspiracji  Nie konspiracji - ukrytych założeń, wydających się na tyle oczywistymi i bezdyskusyjnymi, że ich nie dostrzegamy, co nie znaczy, że ich tam nie ma.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
> Nauka nie jest neutralna filozoficznie - została zbudowana na pewnych filozoficznych rozstrzygnięciach takich jak empiryzm, matematyzacja, intersubiektywność itp. O ile wydają się nam one słuszne i oczywiste, stanowią jedynie pewne epistemologiczne wybory. Osobiście wolę "anarchizm metodologiczny".No tak i nagle się okazuje że filozofia jest królową nauk. Ciekawe co na to fizycy...matematycy...  A propos jesteś może filozofem ? Pytam bo widzę tu charakterystyczne "zboczenie zawodowe"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > No tak i nagle się okazuje że filozofia jest królową nauk.Nie jest "królową nauk", ale przenika cały nasz zachodni świat i wszystkie jego wytwory. W jakimś sensie dziedziny szczegółowe powstają na bazie pewnych filozoficznych rozstrzygnięć, idei, koncepcji, i rozwijają je dalej, już w oderwaniu od "macierzy" (  ). > A propos jesteś może filozofem ?Nie. To tylko pasja i prywatne zboczenie 
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > No tak i nagle się okazuje że filozofia jest królową nauk.Nie jest "królową". Kiedyś była po prostu synonimem nauki, syntezą nauk, teraz jest ich fundamentem. > Ciekawe co na to fizycy...matematycy...  Matematycy to jeszcze mogliby się nadąć i oznajmić, że do swoich abstrakcji niczego od filozofii nie potrzebują, ale już każdy kto zajmuje się naukami empirycznymi musi się w nich opierać na sporej liczbie założeń filozoficznych, świadomie lub nie. Lepiej oczywiście, jeśli robi to świadomie.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Konfucjusz jest postacią pewną istnieniowo, Jezus jest jak dotąd założeniem światopoglądowym ... Historia jako nauka nie zna takiego rozróżnienia. Jeśli są źródła dające podstawę do przypuszczenia, że jakieś zdarzenie nastąpiło, to można spierać się jedynie o ich większą lub mniejszą wiarogodność. Z cytatu wynika, że masz podstawy do tego, by uważać wzmianki o istnieniu Konfucjusza za bardziej wiarogodne niż te, które mówią o Jezusie.
Stach M. G.
|
|
| | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Choćby tylko z jednego względu : wydaje mi się że Biblia jest rekordzistką jeśli chodzi o ilość interpretacji, zmian, odrzuceń , tłumaczeń, retłumaczen oraz całej gamy działań administracyjno-pismarskich jakie komu przyjdą do głowy. I to na przestrzeni swojego istnienia jako świętości czy też dokumentu. Na pewno to wszystko wybitnie podnosi wiarygodność czegokolwiek co tam jest zapisane. Jedyna względna pewność to wydarzenia zbieżne z Torą, czyli wczesną Biblią, ale tu raczej dokonało się przepisanie. Znasz może podobny "dokument" istniejący w takim potwornym bajzlu ? Ja nie znam.
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Znasz może podobny "dokument" istniejący w takim potwornym bajzlu ? Ja nie znam. Nie jestem znawcą tematu, lecz przecież wiemy, że koleje opisane przez ciebie przechodziła cała ta część spuścizny literackiej starożytności, która nie została wyryta w kamieniu. Oryginały tekstów jak np. zwoje z Qumran są wyjątkami potwierdzającymi regułę. Należy jednak pamiętać, że nawet te oryginały znane są nam przecież jedynie z tłumaczeń bardzo niedokładnych ze względu na konieczność uwzględnienia nie tylko kwestii słownikowych, lecz również potrzebę odgadywania różnic interpretacyjnych wynikających z odmiennej mentalności. Spory nt. sensu poszczególnych wersów są bardzo częste. W twoim postcie niezrozumiałe jest, skąd wziąłeś jakieś "retłumaczenia" i "działania administracyjno-pismarskie"? Co mają oznaczać te określenia?
Stach M. G.
|
|
| | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | To są wszystkie te działania z premedytacją lub w uniesieniu powodujące zawężenie "pola widzenia", które spowodowały wycięcie ze źródeł wszystkiego co nie pasowało do ustalonej doktryny (upaństwowionej religii), oraz tego co może wzbudzić wątpliwości(i przyszłe problemy). Jest osobna półka apokryfów, takich półlegalnych tekstów. Biblia to monolit, i cóż z tego że istnieją wątpliwości odnośnie tłumaczeń i interpretacji jakie podałeś ? To sobie istnieje na jakimś tam marginesie naukowym. Łącznie właśnie z apokryfami , które też wprowadzają szereg wątpliwości. Jak myśłisz czy te wątpliwości co do tłumaczeń i interpretacji mają jakiś wpływ na dzisiejsze dopuszczone teksty? Lub będą maiły ?
>lecz przecież wiemy, że koleje opisane przez ciebie przechodziła cała ta część spuścizny literackiej starożytności, która nie została wyryta w kamieniu.
Nie sądzę aby można było porównywać, ale czy ta spuścizna jest naznaczona ramami co jest legalne a co nie ? Kościół to zrobił i udowadnia że to zapisy historyczne. Ale jakie , wybrane ?
|
|
| | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | Na pytanie: (czy) >masz podstawy do tego, by uważać wzmianki o istnieniu Konfucjusza za bardziej wiarogodne niż te, które mówią o Jezusie? wyjaśniłeś: >Biblia jest rekordzistką jeśli chodzi o ilość interpretacji, zmian, odrzuceń , tłumaczeń, retłumaczen oraz całej gamy działań administracyjno-pismarskich jakie komu przyjdą do głowy. przy tym - jak pojmuję - "działania administracyjno-pismarskie" są to >działania z premedytacją lub w uniesieniu powodujące zawężenie "pola widzenia", które spowodowały wycięcie ze źródeł wszystkiego co nie pasowało do ustalonej doktryny sens zaś określenia "retłumaczenia" pozostaje nadal niewyjaśniony. Otóż nigdy nie spotkałem się z opartym na dowodach twierdzeniem, że z tekstu ewangelii coś wycinano. Znam jedynie oparte na badaniu stylu, lub na brakach w najstarszych egzemplarzach przykłady (dość zresztą wątpliwych) twierdzeń o dopisywaniu, jednak w żadnym wypadku tym (posądzanym o nieautentyczność) fragmentom nie da się przypisać istotnego znaczenia dla "ustalonej doktryny". I co do rzeczy mają w tej sprawie apokryfy? Czyżby ich istnienie dowodziło, że w ewangeliach coś skreślano lub dopisywano, albo że J. nie istniał? Wracając, po wyjaśnieniu zawiłości terminologii, do sądu o biblii jako "rekordzistce" twierdzę, że w podanej wyliczance powodów niewiarogodności biblii (ściślej: ponieważ chodzi o osobę Jezusa, mówimy cały czas o ewangelii) poważnie można traktować jedynie "interpretacje" i "tłumaczenia". Jednak dalczego dokonywane dla uzyskania treści opisującej doktrynę (dokonywane wielokrotnie i na różne sposoby przez Tertuliana, Oryginesa, Ariusza, Augustyna, Focjusza, Lutra i wielu innych) interpretowanie ma dowodzić braku wiarygodności tekstu? Jakim cudem poddanie analizie i krytyce tekstu może wpłynąć na jego wartość? I podobnie tłumaczenia. Oczywiście, że każde tłumaczenie różni się od oryginału i z tego powodu stale dokonuje się poprawek w oparciu o teksty najbliższe pierwotnej wersji. Na koniec, ponieważ dyskutujemy o porównawczym zestawieniu Jezusa z Konfucjuszem, pytanie: jak wykazać, że ilość "interpretacji i tłumaczeń" dowodzi różnicy wiarygodności przekonaniom o istnieniu każdej z tych postaci? >... czy ta spuścizna jest naznaczona ramami co jest legalne a co nie ? Interpretacje i krytyka, czy orzekanie legalności nie zmieniają treści, stanowią jedynie - jak to słusznie określiłeś - ramy.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | > Otóż nigdy nie spotkałem się z opartym na dowodach twierdzeniem, że z tekstu ewangelii coś wycinano.
Czy wycinano to już potrzeba specjalisty, ja tego nie jestem pewien, ale jak wytłumaczysz różnice między Starym Testamentem a Nowym w pokazaniu Boga ? A różnice są spore i to w tekście kanonicznym ? To który wobec tego jest teraz kanoniczny ? Ciekawostka. Natomiast jeśli chodzi o samą Biblię to nie o wycinanie tu chodzi a o komplikacje.
>I co do rzeczy mają w tej sprawie apokryfy? Czyżby ich istnienie dowodziło, że w ewangeliach coś skreślano lub dopisywano, albo że J. nie istniał?
Lub coś POMIJANO i jak to jest możliwe że teksty te istnieją w pewnym "zawieszeniu" ? Trochę legalne bo się je bada i trochę nielegalne bo je się pomija i odrzuca , stanowisko Kościoła w sprawie apokryfów jest dość jednoznaczne. Dlaczego ? Skąd ta pewność co do ich wartości ?
> Jednak dalczego dokonywane dla uzyskania treści opisującej doktrynę (dokonywane wielokrotnie i na różne sposoby przez Tertuliana, Oryginesa, Ariusza, Augustyna, Focjusza, Lutra i wielu innych) interpretowanie ma dowodzić braku wiarygodności tekstu?
Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego, nie zauważyłeś ? A jeszcze co ciekawe, tekst czyli słowo Boże jest...świety, czyż nie? To skąd te interpretacje, nie zrozumiano (i to wielokrotnie), Bóg zmienił zdanie...itd ?
> że każde tłumaczenie różni się od oryginału i z tego powodu stale dokonuje się poprawek w oparciu o teksty najbliższe pierwotnej wersji.
A które to te pierwotne ? Ktoś wie? Ten z Qmran może , zdaje się że został odrzucony jako apokryf , mylę się ? Kiedy zaczęto spisywać i tworzyć chrześcijaństwo, ile lat po wydarzeniach ?
>Na koniec, ponieważ dyskutujemy o porównawczym zestawieniu Jezusa z Konfucjuszem, pytanie: jak wykazać, że ilość "interpretacji i tłumaczeń" dowodzi różnicy wiarygodności przekonaniom o istnieniu każdej z tych postaci?
Ponownie sam sobie odpowiedziałeś jak poprzednio. Skoro jest aż tyle interpretacji, tłumaczeń itp itd to nie pojawia się pytanie zasadnicze co tu jest tak naprawdę wiarygodne oprócz tła ? Wszak mając różne teksty i kompilując je , dopasowując do doktryny da się dołożyć postaci jako źródło rzekome, kto to sprawdzi, kto podważy opinię i estymę wielebnych ekscelencji ? Minęło do tego przeszło 1200 lat. A ja osobiście nie podejrzewam ich wielebnych ekscelencji o tempactwo, wszak układali doktrynę która została upaństwowiona...O ! i tu jest tez pewien kruczek "wiarygodności", otóż czy religię można upaństwowić ? A jeśli tak to w jakim celu i czym ma ona służyć państwu ? I na koniec : ile jest materiałów odnośnie Jezusa dotyczących jego potwierdzonego istnienia ? Jedna książka (ta właśnie) i interpretacje. Ale nawet tutaj o ile wiem brakuje w jego życiu zdaje się 12 lat ciągłości, dziura.
|
|
| | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Czy wycinano to już potrzeba specjalisty, ja tego nie jestem pewien, ale jak wytłumaczysz różnice między Starym Testamentem a Nowym w pokazaniu Boga ? Objaśnianie różnic tych dwu części Biblii chrześcijańskiej nie ma nic do wspomnianego wycinania, nie dotyczy ani istnienia Jezusa, ani porównania J. z K., a więc nie mieści się w temacie tego wątku. Zarazem stanowi ono obszerny temat, któremu poświęcono wiele rozpraw, realne było by więc jedynie rozpatrzenie w nowym wątku jednego konkretnego odmiennego ujęcia. >Natomiast jeśli chodzi o samą Biblię to nie o wycinanie tu chodzi a o komplikacje. jednak pisałeś nie o jakiś "komplikacjach" (???), lecz o wycinaniu. >Skąd ta pewność co do ich (mowa o apokryfach ewangelii) wartości? Odróżnienie apokryfów od tekstów - jak to nazwałeś - legalnych występuje w najdawniejszych dokumentach. Wątpliwości dotyczą jedynie dwu: uznanego tekstu Jana i odrzuconego jako apokryf - Tomasza (imię podaję bez sprawdzenia). Potwierdzenie słuszności przyjętego rozróżnienia uzyskano na podstawie analizy tekstu podobnej do tej, na podstawie której orzeczono różnicę między dziełami np. Grassa, Llosy itp. a beletrystyką serii "Harlekin", powieściami Mniszkównej itp.. >... Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego, nie zauważyłeś ? Nie zauważyłem. >A jeszcze co ciekawe, tekst czyli słowo Boże jest...świety, czyż nie? >To skąd te interpretacje, nie zrozumiano (i to wielokrotnie), Bóg zmienił zdanie...itd ? Podobne wątpliwości miał Franciszek Assyski. Nie mniej założenie, że tekst natchniony - jak to określa biblistyka w odróżnieniu od przyniesionego przez anioła Koranu - z definicji nie może podlegać analizie, jest bezzasadne (przykład potwierdzający to zdanie wymaga obszernego tekstu, ale jeśli chcesz ...). A do tego, treść pisma nie zależy od interpretacji. Ludzie mogą sobie wypisywać, co chcą, a sens dzieła pozostaje taki, jaki jest. >... Ten z Qmran może , zdaje się że został odrzucony jako apokryf , mylę się ? Tak, mylisz się. Zawartość zwojów z Qumran nie jest apokryfem (czyli naśladownictwem, podróbką ...) ewangelii. Itd.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Jezus tez sie nie mieści w temacie wątku, i co z tego ?
Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ? To oznacza że otrzymuje a priori wiarygodność, czyż nie ? Wystarczy aby ktoś uznał że taki jest, ma ta "specyficzną własność". Biblistyka? A cóż to jest takiego za dziedzina i zbudowana na czym ? To jak domniemam jest to dziedzina święta skoro Biblia jest święta, nawet nie pytam rozumie się samo przez się. I jak domniemam ci co się nią zajmują są...natchnieni? A to co piszą to jakie się staje ?
Apokryfy jak napisałeś sa naśladownictwem , podróbką. A Biblia jest tekstem źródłowym ? Tak ?
>Zarazem stanowi ono obszerny temat, któremu poświęcono wiele rozpraw, realne było by więc jedynie rozpatrzenie w nowym wątku jednego konkretnego odmiennego ujęcia.
Tak ? A ono będzie prawdziwe to jedno ujecie, dlaczeogo jedne ? I w ogóle dlaczego wiele rozpraw? Zdaje sie że mają spory kłopot i różnicę między tymi dwoma tekstami i przepaść zasypali...rozprawami, które prowadzą do...niczego. Taka "kładka" z liter. Wszak istnieją oba teksty, nic nie zlikwidowano.
Zapytam (to istotne jeśli się rozważa Biblię) : uznajesz tą księgę za święta ? Za słowo Boże ?
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ? - zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie, a w pozostałej mierze jest dziełem człowieka z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. Gdzie skierować reklamacje wynikające z nieokreśloności z tym związanej? Przypuszczalnie do tych, którzy wymyślili, że Bóg, jeśli istnieje, jest istotą doskonałą pod każdym względem w stopniu niewyobrażalnym dla ograniczonych możliwości ludzkiego umysłu. >Biblistyka? ... jak domniemam ci co się nią zajmują są...natchnieni? Nie są natchnieni. >Apokryfy jak napisałeś sa naśladownictwem... A Biblia? jest tekstem źródłowym? Rozpoznanie co jest oryginałem, a co naśladownictwem (np. pastisz), jest tak proste, że nie mogę postawionego pytania traktować poważnie. >Zapytam (to istotne jeśli się rozważa Biblię) : uznajesz tą księgę za święta ? Za słowo Boże ? To zdanie chyba wyjaśnia twoje - jak to widzę - naciągane, podporządkowane założonym przekonaniom, dowodzenia. Wygląda na to, że - jak to u nas często bywa - uważasz argumentację za wtórną wobec przyjętych za fundament twierdzeń. Zauważyłem np., że radykalizm wypowiadanych przez ciebie sądów w sprawie porównania Jezusa z Konfucjuszem, czy w kwestii stosunku biblii do apokryfów rażąco przekracza to, co czytałem o sądach najbardziej krytycznie do chrześcijańskiej biblistyki nastawionych pisarzy, a wyobrażenie twoje choćby o sensie słowa "natchnienie" uderza dziwacznym, przypisanym powszechnie używanemu określeniu, pojmowaniem jako coś w rodzaju dyktanda. Porównaj swoje kategoryczne stwierdzenia np. z tym, co i jak pisali Aksel Munthe, Renan, Eliade, Deschner i inni niewierzący pisarze, badacze, czy myśliciele.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | >Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ? > - zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie
Jakże to proste, ze nie wpadłem na to.
>Rozpoznanie co jest oryginałem, a co naśladownictwem (np. pastisz), jest tak proste, że nie mogę postawionego pytania traktować poważnie.
Zadałem tobie proste pytania, a ty zamiast odpowiedzieć dokonałeś mojej oceny. Ciekawe lub tez typowe. Ja powiem tobie również poza tematem że wielokrotnie spotkałem się z taką właśnie "argumentacja" na zadawane pytania : momentalny zwrot i ocena pejoratywna zdającego pytania. I nagle w dziwny sposób z Biblii i jej oceny wskoczyliśmy na mnie. Niezależnie panie kolego czy mam takie zdanie czy inne to wątek jest nie o mnie, a dokonując sprowadzenia meritum do mnie....to juz sam sobie dopowiedz, znajdziesz zapewne to w dziełach pisarzy,badaczy i myślicieli którymi się podparłeś.
Minus za aluzje osobiste.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... ocena pejoratywna zdającego pytania. W moim postcie nie odnoszę się do osoby, piszę wyłącznie o użytych przez ciebie argumentach. Natomiast ty, pytając o moje przekonania poruszyłeś kwestię związaną nie z tematem wątku, lecz dotyczącą mojej osoby.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ? >- zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie, a w pozostałej mierze jest dziełem człowieka z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami.
to dość ryzykowne, chyba - że nie rozumiem? W tym kontekście, spora cześć Racjonalisty jest "nieźle natchniona"! Choć "treści niezamierzonych" też ci tutaj dostatek...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... spora cześć Racjonalisty jest "nieźle natchniona"! By dowieść słuszności tej tezy należałoby m. in. wskazać potencjalnego dawcę natchnienia i udowodnić, że - przynajmniej teoretycznie - posiada on środki umożliwiające wpływania na umysły. Z definicji natchnienia wynika zarazem, że nie może to być hipnoza czy podobne działanie pomijające świadomość. Wdaje się to niemożliwe.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > to zdefiniujmy wpierw: >"zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie"
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | 1 na 1 | aryst (102 punktów) | . Albowiem jej rolę przejęła nauka. Tak mi się wydaje.
To się Pani prof. tylko wydaje,bo filozofia już jest nauką.
|
|
|  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | >. Albowiem jej rolę przejęła nauka. Tak mi się wydaje. > To się Pani prof. tylko wydaje,bo filozofia już jest nauką. > Jeśli coś jest nauką, to nie jeszcze filozofią... a jeśli folozofią, to nie tylko nauką... Umiłowanie prawdy - to jest filozofia. Z niej pochodzi nauka. Nauka nie przejmuje roli filozofii... Nauka od niej pochodzi i w niej ewoluuje. Ale tez nigdy jej w pełni nie zastapi. Raczej... przeciwnie!
|
|
| |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Ale tez nigdy jej w pełni nie zastapi. Raczej... przeciwnie!
Chyba wtedy gdy astronomię zastąpi astrologia.
|
|
| | |  | | spray (5875 punktów) | > >Ale tez nigdy jej w pełni nie zastapi. Raczej... przeciwnie!> Chyba wtedy gdy astronomię zastąpi astrologia.Nooo... to było kulą w płot. Że o tej pani, co naprawia kwanty, nie wspmonę, a też poczuła się lekko urażona... Tym razem wybaczam... W końcu nie musisz znać wszystkich moich postów
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Nooo... to było kulą w płot. Że o tej pani, co naprawia kwanty, nie wspmnę, a też poczuła się lekko urażona..Czytałem tylko o takiej co naprawia kody. wiadomosci(*)_zmienic_kod_genetyczny__.html> Tym razem wybaczam...Czuję się trochę zażenowany ale...dziękuję. > W końcu nie musisz znać wszystkich moich postów  A powinienem?.
|
|
| |  | | aryst (102 punktów) | . >> >Jeśli coś jest nauką, to nie jeszcze filozofią... a jeśli folozofią, to nie tylko nauką... Umiłowanie prawdy - to jest filozofia.
Mówiąc precyzyjnie :Nozwa nowoczesnej filozofii jest "Filozofia Nauki" Obszarem jej zainteresowań są nie tylko nauki przyrodnicze ale również fizyka kwantowa.(i nasze miejsce we wszechświecie). Pierwsze jaskółki nowoczesnej filozofii daje się zaobserwować już u takich myślicieli jak:Mikołaj z Kuzy, Bernardino Telesio, Giordano Bruno czy Tomaso Campanella.W ich pismach (zresztą w starożytnej łacinie)są jednak ukryte znaki następnego wieku.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > To się Pani prof. tylko wydaje,bo filozofia już jest nauką. W pewnym sensie. Tak jak i teologia jest nauką, albo dziennikarstwo. Świat nam tłomaczy nauka, która posługuje się dowodami materialnemi. Wykopaliskami, tak w dziedzinie historii jak i archeologii lub biologii. Eksperymentami jak w psychologii społecznej, czy w fizyce lub chemii. Natomiast filozofia, oprócz logiki, jest literaturą piękną.
|
|
| |  | 1 na 1 | aryst (102 punktów) | . Natomiast filozofia, oprócz logiki, jest literaturą piękną.
Ależ skąd.Jak precyzyjny trzeba było mieć umysł w czasach greckich filozofów a nawet wcześniej żeby przewidzieć kształt wszechświata czy obliczyć ruch planet.Wtedy nie było astronomii to robili filozofowie.(a ten słynny starożytny komputer do obliczeń ruchu planet?)Bez nich nie było by Kopernika ani fizyki kwantowej.Wszystkie odkrycia matematyczno -przyrodnicze i w fizyce teoretycznej ,rozpoczynały się od myśli filozoficznej.Zeby to zrozumieć trzeba brać pod uwagę cala historie filozofii.
|
|
| | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ależ ja się zgadzam. Korzenie nauki tkwią w filozofii. Tylko, że potem nauka porzuciła filozofię, jak dziecię odseparowywuje się od matki i zaczęła samodzielne bytowanie, a filozofia pozostała dziedziną spekulatywną. No weźmy te wszystkie blablania Tischnera.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Ależ ja się zgadzam. Korzenie nauki tkwią w filozofii. Tylko, że potem nauka porzuciła filozofię, jak dziecię odseparowuje się od matki
Nonsens. Filozofia pozostaje fundamentem nauki. Nie da się uprawiać nauk empirycznych bez całej masy założeń filozoficznych. Co najwyżej wielu ludzi uważa je za takie "oczywiste", że nie warte zastanowienia.
No i gdzieniegdzie ktoś podejmuje próby filozoficznej syntezy tego, co mówi nam nauka. To też wbrew pozorom jest istotne.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Nie da się uprawiać nauk empirycznych bez całej masy założeń Lecz po co coś zakładać jak można eksperymentalnie sprawdzić? To kiedyś nie było metod na sprawdzanie, więc zakładali, że to Słońce się kręci wokół Ziemi.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> Nie da się uprawiać nauk empirycznych bez całej masy założeń >Lecz po co coś zakładać jak można eksperymentalnie sprawdzić?
Jak chcesz sobie eksperymentalnie sprawdzić epistemologiczny status metod naukowych?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Jak chcesz sobie eksperymentalnie sprawdzić epistemologiczny status metod naukowych? Darwin nie sprawdzał żadnych statusów, tylko obserwował żółwie na Galapagos, czy inne zięby. A naukowcy w CERN też nic chyba nie zakładają, oprócz fartuchów, i łapią cząstki elementarne. A dawni filozofowie właśnie spekulowali, w którym dniu dusza wstępuje w ciało, bo nie mogli tego eksperymentalnie stwierdzić.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >>Jak chcesz sobie eksperymentalnie sprawdzić epistemologiczny status metod naukowych? >Darwin nie sprawdzał żadnych statusów, tylko obserwował żółwie na Galapagos, czy inne zięby. A naukowcy w CERN też nic chyba nie zakładają, oprócz fartuchów, i łapią cząstki elementarne. A dawni filozofowie właśnie spekulowali, w którym dniu dusza wstępuje w ciało, bo nie mogli tego eksperymentalnie stwierdzić.
Ależ oczywiście, możesz sobie iść przez życie z przekonaniem, że "prawdziwa nauka" to bada i eksperymentuje, a filozofia to takie spekulacje sprzed czasów kiedy zaczęły się badania i eksperymenty. Niemniej są też wśród uczonych ludzie o szerszych horyzontach, którzy np. chcą wiedzieć jakie są racjonalne podstawy przekonania o wyższości "prawdziwej nauki" nad spekulacjami, a nie tylko być o tej wyższości głęboko przekonanym.
|
|
| | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > jakie są racjonalne podstawy przekonania o wyższości "prawdziwej nauki" nad spekulacjami Prawdziwa nauka posługuje się badaniami, eksperymentami , dowodami , po wielekroć potem weryfikowanymi i sprawdzanymi. Chociażby psychologia społeczna. Aby zbadać jakieś zjawisko nie deliberuje się i nie spekuluje, tylko konstruuje się eksperyment, a potem się bada, czy jego wynik jest statystycznie istotny czy nie. Takie nauki informują nas rzetelnie o świecie, o rzeczywistości. Teologia też jest uważana za naukę i wykładana na uniwersytetach, ale o niczym konkretnym nas nie informuje. Ale archeologia biblijna już tak, albowiem opiera się na konkretnych wykopaliskach. Dlaczego dzisiaj zanikła prawie metafizyka i jest chyba jedynie wykładana jako historia metafizyki? Dlatego, że zamiast spekulować o formie i materii, substancji, monadach itp. można sięgnąć do fizyki. Etyka to też zbiór spekulacji. Albowiem uzależniona jest od kultury, obyczajowości, czasu i miejsca. Jedyną sensowną , chyba, etyką może być etyka ewolucyjna, to znaczy jak ewolucja ukształtowała człowieka, aby był etyczny. Jakie mu wszczepiła mechanizmy. Bo kiedyś były takie spekulatywne spory, czy człowiek jest z "natury" dobry, czy zły. Czy homo homini lupus est czy angelus? A po co to spekulować jak można zbadać?
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> jakie są racjonalne podstawy przekonania o wyższości "prawdziwej nauki" nad spekulacjami >Prawdziwa nauka posługuje się badaniami, eksperymentami, dowodami, po wielekroć potem weryfikowanymi i sprawdzanymi.
Bardzo przepraszam, ale rozmowa z tobą nie ma dla mnie sensu. Nie czytasz tego co pisze rozmówca, albo nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć. Żadne twierdzenia o "prawdziwej nauce" nie dają się uzasadnić na gruncie innym niż filozoficzny: do opisania danego poziomu potrzebujesz meta-poziomu. Nie uciekniesz co najmniej od metodologii nauk, a zapewne również od epistemologii. Żyj sobie dalej w błogim przeświadczeniu, że rozumiesz wyższość nauki nad spekulacjami.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | To proszę mi to wytłumaczyć jak krowie na miedzy. Jeśli chcę się dowiedzieć, czy kary wpływają lepiej na ludzi, czy nagrody, to robię eksperyment. Biorę dwie grupy. Jednych karzę , a innych nagradzam za podobne zachowania. Eksperymentalnie obmyślone. Mam jeszcze do tego grupę kontrolną. Której ani nie karzę, ani nie nagradzam za określone zachowania. Potem robię analizę statystyczną i sprawdzam, czy któraś z grup różni się w sposób statystycznie istotny od innej grupy. I na tej podstawie wyciągam wnioski. I tak badam rzeczywistość społeczną. I potem mogę ze spokojnym sumieniem wyciągnąć wnioski co do oddziaływania kary lub nagrody na zachowanie się ludzi. Podobnie badam rzeczywistość fizyczną. Wysyłam teleskop Hubble'a w przestrzeń kosmiczną i obserwuję. W ten sposób poznaję kosmos. Mogę oczywiście dedukować (spekulować) jak Sherlock Holmes , ale jeśli nie mam materialnych dowodów, to moje spekulacje zawsze są narażone na ryzyko błędu. Tak jak spekulacje Zygmunta Freuda. Dzisiejszy psychoanalityk uprawia spekulację w czystej postaci. Jak masz kompleks (przez niego wymyślony) to pewnie miałeś nadopiekuńczą matkę. No, a jak matka nie była nadopiekuńcza, to pewnie była zbyt surowa. A może matka umarła jak miałeś rok ?, to znowu ojciec był nie taki. Ja tak rozumiem różnicę między spekulacją a nauką.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >I tak badam rzeczywistość społeczną.
Badasz relacje między kategoriami twojej teorii i pewien wąski aspekt rzeczywistości, a nie rzeczywistość. To dlatego prognozy dotyczące dynamiki społeczeństw są mniej więcej tyle warte, co prognoza pogody. Teoria to nie rzeczywistość. Dotyczy to każdej teorii. Podobnie (na niższym poziomie abstrakcji) nie mylimy (na ogół) słów z rzeczami.
>Ja tak rozumiem różnicę między spekulacją a nauką.
Nie można utożsamić spekulacji z nauką, ale trudno wyprowadzić stąd wniosek, że spekulacja jest zbędna czy szkodliwa. Spekulatywny kontekst odkrycia naukowego bywa(ł) często bardzo zabawny. Problem zaczyna się wówczas, kiedy ktoś spekulacje sprzedaje naiwniakom jako naukę. Co do Freuda: pal sześć jego teorie. Ważne, że skierował uwagę na wagę seksualności w życiu człowieka i próbował to zrobić w jakiś systematyczny sposób. Podobnie można spojrzeć np. na Marksa: od niego nie sposób już pominąć czynnika ekonomicznego w badaniach nad człowiekiem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > skierował uwagę na wagę seksualności w życiu człowieka No i co najlepszego zrobił? Dzisiaj ścigają pederastów, Małkowskiego, Assange`a , Leppera , gejów i lesbijki, transwestytów, pedofilów i transseksualistów. >Badasz relacje , a nie rzeczywistość. No zgodzę się, że pewien wycinek rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >No i co najlepszego zrobił? Dzisiaj ścigają pederastów...
Bez jaj...Pederastia to nie wymysł Freuda. On tylko uświadomił ludziom, że to, co mają w majtkach, jest równie ważne jak to, co mają w głowie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... to, co mają w majtkach, jest równie ważne jak to, co mają w głowie. Przesada! przecież np. amputacja nawet całości narządów płciowych nie ma tak istotnych konsekwencji jak uszkodzenie mózgu.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >amputacja nawet całości narządów płciowych nie ma tak istotnych konsekwencji jak uszkodzenie mózgu.
Rozważasz przypadek kliniczny. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z człowiekiem okaleczonym z inwalidą. Nie zmienia to faktu, że seks i intelekt odgrywają w strukturze osobowości fundamentalną rolę.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > to, co mają w majtkach, jest równie ważne jak to, co mają w głowie. A propos pederastii, to patrząc w tych kategoriach, kobiety nic w majtkach nie mają. I tak samo w głowie. Oj, czuję że minusy się posypią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > > to, co mają w majtkach, jest równie ważne jak to, co mają w głowie.> A propos pederastii, to patrząc w tych kategoriach, kobiety nic w majtkach nie mają. I tak samo w głowie. Oj, czuję że minusy się posypią.Jak to NIC? I kto to mówi... kobieta? A: TO?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Jak to NIC? W majtkach nic. Dziurkę. A w głowie, to są oczywiście chlubne wyjątki. Prof.Skarga, Prof. Środa, Prof. Świderkówna , że już o Prof. Grabowskiej nie wspomnę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | aryst (102 punktów) | >  Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. Jak to nie? Już z nie jednym kociakiem, piłem brudzia. Pozdrawiam Miau..!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Jeśli chcę się dowiedzieć, czy kary wpływają lepiej na ludzi, czy nagrody, to robię eksperyment. Biorę dwie grupy. Jednych karzę , a innych nagradzam za podobne zachowania. Eksperymentalnie obmyślone. Mam jeszcze do tego grupę kontrolną. Której ani nie karzę, ani nie nagradzam za określone zachowania. Potem robię analizę statystyczną
A lapoński szaman, kiedy komuś zginie stado renów, robi ceremoniał. Bierze święty bębenek i specjalne kostki. Specjalnie przyrządzone. Kostki rzuca na bębenek. Ma jeszcze mapę okolicy przypiętą do bębenka. Na którą nie patrzy, ani nie manipuluje niepotrzebnie bębenkiem. Potem śpiewa, patrzy w niebo, uderza delikatnie w bębenek, a kawałki kości gromadzą się w tym miejscu na przypiętej do bębenka mapie, gdzie znajduje się zaginione stado.
Teraz udowodonij mi, nie odwołując się do filozofii, że twoja metoda jest lepsza od metody lapońskiego szamana.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Teraz udowodnij mi, nie odwołując się do filozofii, że twoja metoda jest lepsza od metody lapońskiego szamana. Jeśli chodzi o metodę naukową to ważna w niej jest powtarzalność. To znaczy, że ten sam wynik osiąga się za każdym razem w podobnych warunkach. Nie wiem czy tak jest w przypadku szamana.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> Teraz udowodnij mi, nie odwołując się do filozofii, że twoja metoda jest lepsza od metody lapońskiego szamana. >Jeśli chodzi o metodę naukową to ważna w niej jest powtarzalność. To znaczy, że ten sam wynik osiąga się za każdym razem w podobnych warunkach.
A teraz staje przed tobą setka mieszkańców wioski tego szamana i poświadcza, że szaman zawsze wykonuje ten sam rytuał i nigdy się nie myli. Co dalej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>> Teraz udowodnij mi, nie odwołując się do filozofii, że twoja metoda jest lepsza od metody lapońskiego szamana. >>Jeśli chodzi o metodę naukową to ważna w niej jest powtarzalność. To znaczy, że ten sam wynik osiąga się za każdym razem w podobnych warunkach. >A teraz staje przed tobą setka mieszkańców wioski tego szamana i poświadcza, że szaman zawsze wykonuje ten sam rytuał i nigdy się nie myli. Co dalej? > Wysyłamy Jarka K. Ze świtą. Najpierw skłóci wioskę. Nikt niczego nie poświadczy. W jego obliczu jest szansa, że szaman opisze ten dzień jako: "mój pierwszy raz". Po Jarku, o.Tadeusz. Dalszy scenariusz w opracowaniu. Amen!t!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > A teraz staje przed tobą setka mieszkańców A cud ze Słońcem w Fatimie potwierdziło więcej ludzi. Że Słońce tańcowało po niebie. Ale nie mogło, bo by się wszechświat do góry nogami przewrócił. Ludzie ulegają sugestiom.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> A teraz staje przed tobą setka mieszkańców >A cud ze Słońcem w Fatimie potwierdziło więcej ludzi. Że Słońce tańcowało po niebie. Ale nie mogło, bo by się wszechświat do góry nogami przewrócił. Ludzie ulegają sugestiom.
Skąd wiesz, że to nie ty ulegasz sugestii?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Skąd wiesz, że to nie ty ulegasz sugestii? Zabezpieczeniem przed uleganiem sugestii jest sprawdzalność przy pomocy obserwacji i eksperymentu. Ja osobiście i indywidualnie mogę oczywiście podlegać sugestii np. dobrego magika czy oszusta. Albo pięknego mężczyzny. Ale w nauce eliminuje się tego typu czynniki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >>Skąd wiesz, że to nie ty ulegasz sugestii? >Zabezpieczeniem przed uleganiem sugestii jest sprawdzalność przy pomocy obserwacji i eksperymentu.
No przecież przed chwilą setka ludzi zaświadczyła o powtarzalności i skuteczności szamańskiego rytuału. Twoja jednostkowa opinia ma być ważniejsza od weryfikacji przez sto razy większą grupę ludzi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > No przecież przed chwilą setka ludzi zaświadczyła O prawdzie bądź fałszu jakichś stwierdzeń nie decyduje liczba osób takie stwierdzenia wypowiadająca. To w polskim sądzie tak jest, że byle chłystek i pijaczyna, skazywany już uprzednio za fałszywe zeznania jest uznawany za wiarygodnego świadka. Ale w nauce, na szczęście, tak nie jest. > Twoja jednostkowa opinia ma być ważniejsza od weryfikacji przez sto razy większą grupę ludzi? Naturalnie. Jeśli jest poparta niezbitymi dowodami. I sprawdzona przez innych. A skoro im to samo wyszło co i mnie to znaczy, że mamy rację. Najlepszy tego dowód to dzisiejsze spory z ewolucjonistami i zwolennikami Ęteligiętnego Projektu. > skuteczności szamańskiego rytuału A szamański rytuał może być skuteczny na zasadzie wiara czyni cuda. Ludzie raka pokonują wolą życia. Ale to nie znaczy, że nie należy leczyć raka naukowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> No przecież przed chwilą setka ludzi zaświadczyła >O prawdzie bądź fałszu jakichś stwierdzeń nie decyduje liczba osób takie stwierdzenia wypowiadająca.
A co wobec tego decyduje?
>> Twoja jednostkowa opinia ma być ważniejsza od weryfikacji przez sto razy większą grupę ludzi? >Naturalnie. Jeśli jest poparta niezbitymi dowodami. I sprawdzona przez innych.
Sorki, ale to jest powtarzanie w kółko tego samego zaklęcia. Rytuał szamana jest poparty niezbitymi dowodami skuteczności sprawdzonymi przez wszystkich zainteresowanych.
>A szamański rytuał może być skuteczny na zasadzie wiara czyni cuda.
Nie ma znaczenia, jaki on może być. Istotne jest, skąd ty niby wiesz co jest skuteczne a co nie (w sensie dochodzenia do wiedzy), bez odwołania się do dziedziny filozofii zwanej metodologią nauk.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > bez odwołania się do dziedziny filozofii zwanej metodologią nauk. Już tak dokładnie nie pamiętam, ale metodologia to jest coś takiego, co nam mówi jak po kolei postępować, aby osiągnąć dany wynik. Jak wykonać jakieś badanie, aby uznane zostało za poprawnie wykonane. Albo jak przeprowadzić, po kolei jakiś eksperyment, aby dawał za każdym razem ten sam wynik. To są jakby takie procedury postępowania. Logika jest jak najbardziej dyscypliną filozoficzną i może być np. pomocna przy rozwikłaniu i osądzeniu sprawy kryminalnej. O zabójstwo. Ale jak nie mamy MATERIALNYCH dowodów to wtedy jest sprawa poszlakowa. Czyli sąd uznaje (daje wiarę) że być może tak było, albo prawdopodobnie tak było, jak na to wskazuje ciąg poszlak, ale 100% pewności nie ma. I dlatego serwuje zwykle mniejsze wyroki. I dlatego nauka ma wyższość nad filozofią, bo w nauce wyniki muszą być na 100% pewne, aby zostały uznane.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> bez odwołania się do dziedziny filozofii zwanej metodologią nauk. >Już tak dokładnie nie pamiętam, ale metodologia to jest coś takiego, co nam mówi jak po kolei postępować, aby osiągnąć dany wynik.
Nie. To jest metoda. Metodologia mówi ci dlaczego pewne metody prowadzą do wiedzy, a inne nie. A zarówno samo pojęcie "wiedza", jak i ocena metod pod tym względem, nie są możliwe do wyprowadzenia z poziomu samej nauki. Potrzebny jest do tego meta-poziom, czyli dział filozofii nazywany metodologią nauk.
Masz słabe pojęcie o filozofii, jeśli uważasz, że a) nauka jest od niej niezależna, b) filozofia to takie sobie nieumocowane w rzeczywistości spekulacje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > filozofia to takie sobie nieumocowane w rzeczywistości spekulacje Nie wiem jaką filozofię masz na myśli. Ale koncepcja takiego Leibniza wydaje mi się kompletnie oderwana od rzeczywistości. A jego Teodyceę już Wolter ośmieszył w Kandydzie. Dywagacje Akwinaty na niektóre tematy też są oderwane, po prostu dlatego, że w jego czasach nie była rozwinięta nauka tak jak dzisiaj. Rozkwit np. anatomii nastąpił dużo później poprzez cięcie trupów, i badanie materialne. A św. Tomasz spekulował, że dziewczynki się rodzą jak wieje wiatr ze wschodu, a chłopcy, jak z zachodu. Albo na odwrót. Bo nie wiedział biedaczek o czymś takim ja chromosomy. A wiedza o chromosomach nie powstała ze spekulacji metodologicznych tylko z doświadczeń, z wymyślenia mikroskopu itp. Ale nauki istnieją różne. Istnieją nauki podstawowe takie jak: a) nauki przyrodnicze - chemia, fizyka, biologia itp. b) nauki humanistyczne - historia, nauka o literaturze c) nauki nomotetyczne - prawo, etyka, matematyka Uogólnieniem tych nauk jest filozofia. Lecz o nas, o naszym ,życiu, o wszechświecie, o jego budowie, mówią nam nauki przyrodnicze. A tutaj nie widzę miejsca dla filozofii. Poszczególne działy filozofii są jeszcze przydatne, jak właśnie logika, czy filozofia języka. A niekiedy filozofia wręcz wypacza rzeczywistość. Albo też ludzie, którzy się nią posługują ją wypaczają. Jak marksiści, faszyści, czy fanatyczni katolicy, którzy domagają się kary śmierci, albo nie pozwalają na skrócenie mąk poprzez eutanazję, lub zabraniają używać prezerwatyw. To wszystko wypływa skąd??? Z filozofii szanowny Grzegorzu. Z filozofii! A nie z nauki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Nie wiem jaką filozofię masz na myśli. Ale koncepcja takiego Leibniza wydaje mi się kompletnie oderwana od rzeczywistości. A jego Teodyceę już Wolter ośmieszył w Kandydzie. Dywagacje Akwinaty na niektóre tematy też są oderwane
Aha. To ja ci wobec tego mogę skrytykować koncepcje Galileusza, niedostatki teorii Newtona itp. Ty nie mówisz o filozofii, tylko o histori filozofii. Powszechne nieporozumienie, bo tego się najczęściej uczy. Niemniej sensu ma to tyle samo, co krytykowanie fizyki za teorię eteru.
>Ale nauki istnieją różne. Istnieją nauki podstawowe takie jak: >a) nauki przyrodnicze - chemia, fizyka, biologia itp. >b) nauki humanistyczne - historia, nauka o literaturze >c) nauki nomotetyczne - prawo, etyka, matematyka >Uogólnieniem tych nauk jest filozofia.
W jednym z ujęć. Bynajmniej nie jedynym. Jest również pre-nauką, której nie da się usunąć nie zawieszając nauk w powietrzu.
>Lecz o nas, o naszym ,życiu, o wszechświecie, o jego budowie, mówią nam nauki przyrodnicze. A tutaj nie widzę miejsca dla filozofii.
Uprawiając każdą z nauk robisz filozoficzne założenia na których tę naukę opierasz, świadomie lub nie.
>filozofia języka. A niekiedy filozofia wręcz wypacza rzeczywistość. Albo też ludzie, którzy się nią posługują ją wypaczają. Jak marksiści, faszyści, czy fanatyczni katolicy, którzy domagają się kary śmierci, albo nie pozwalają na skrócenie mąk poprzez eutanazję, lub zabraniają używać prezerwatyw. To wszystko wypływa skąd??? Z filozofii szanowny Grzegorzu. Z filozofii! A nie z nauki.
No co ty nie powiesz. Demagogizując w ten sposób, mogę obciążyć naukę za eugenikę, bombę atomową, rasizm itp. Może trzymajmy jakiś elemenatrny poziom rozmowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Uprawiając każdą z nauk robisz filozoficzne założenia No dobrze, a czy Einstein robił jakieś filozoficzne założenia? A jeśli tak to jakie? A psycholog badający zjawisko znieczulicy społecznej, tzn. że ludzie w tłumie nie reagują np. na leżącego na ulicy człowieka, też robi jakieś założenia filozoficzne? On chyba nie robi założeń, tylko bada, dlaczego tak się dzieje. Jakie czynniki powodują takie zachowanie ludzi. On nie zakłada , że "natura ludzka" jest taka czy owaka, tylko szkiełkiem i okiem bada. To Freud właśnie, który nie był żadnym psychologiem, tylko filozofem, niczego nie badał tylko "zakładał". Wysnuwał nieuprawnione wnioski na podstawie jednostkowych przypadków. I dlatego praktycznie cała psychoanaliza jest jedną wielką, jak to mówi młodzież, ściemą. > Demagogizując w ten sposób Tak tak, tutaj masz rację. Jakaś żyłka demagoga się we mnie odezwała.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >> Uprawiając każdą z nauk robisz filozoficzne założenia >No dobrze, a czy Einstein robił jakieś filozoficzne założenia?
Nie musiał robić założeń explicite, wystarczy, że jego praca zmieniła filozofię nauki na zawsze.
>A psycholog badający zjawisko znieczulicy społecznej, tzn. że ludzie w tłumie nie reagują np. na leżącego na ulicy człowieka, też robi jakieś założenia filozoficzne? On chyba nie robi założeń, tylko bada, dlaczego tak się dzieje.
Robi od cholery założeń na temat tego czym jest człowiek, ludzki umysł itd. itp. Nie otwarcie, oczywiście, ale on nie musi. On tylko uprawia pewną dziedzinę, która na iluś tam filozoficznych założeniach się opiera.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Robi od cholery założeń na temat tego czym jest człowiek, ludzki umysł itd. itp Tu już się chyba zagalopowałeś! To tak było za czasów Hobbesa czy Kartezjusza. Ewentualnie, jak pisałam , Freuda. Ale dzisiaj żadnych tego typu założeń się nie robi. Podchodzi się czysto empirycznie, jak do pantofelka. Oczywiście zwierzaka, a nie damskiego pantofelka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrB (2937 punktów) | > Ale koncepcja takiego Leibniza wydaje mi się kompletnie oderwana od rzeczywistości.
Skoro mówisz o tym jaka jest rzeczywistość, i co jest od niej oderwane, posługujesz się już jakimś filozoficznym poglądem na rzeczywistość.
> A jego Teodyceę już Wolter ośmieszył w Kandydzie.
To, że ktoś z czegoś zakpił, nie znaczy, że to coś obalił. Od kiedy to kpina zastępuje argumenty? Co za niesamowita moc kontekstu! Jak kpią z naszych, to nie, że obalili - oni po prostu nie zrozumieli, biedacy!
> A św. Tomasz spekulował, że dziewczynki się rodzą jak wieje wiatr ze wschodu, a chłopcy, jak z zachodu. Albo na odwrót.
W necie krążą takie kwiatki, ale jakoś ciężko z przypisem do tego. Prof. Grabowska wie może, gdzie dokładnie św. Tomasz napisał te głupoty?
>Ale nauki istnieją różne. Istnieją nauki podstawowe takie jak: >a) nauki przyrodnicze - chemia, fizyka, biologia itp. >b) nauki humanistyczne - historia, nauka o literaturze >c) nauki nomotetyczne - prawo, etyka, matematyka >Uogólnieniem tych nauk jest filozofia.
Ale jak ktoś tam powiedział, jest to jeden z możliwych podziałów nauk, a decydując się na taki, a nie inny podział, posługujesz się już jakimś filozoficznym poglądem na naukę.
>Lecz o nas, o naszym ,życiu, o wszechświecie, o jego budowie, mówią nam nauki przyrodnicze. A tutaj nie widzę miejsca dla filozofii.
No ok. Co nauka twierdzi o takim zjawisku, jakim jest miłość? I czy uważasz takie wyjaśnienie za wystarczające?
> A niekiedy filozofia wręcz wypacza rzeczywistość.
Nie. Jeden filozoficzny pogląd na rzeczywistość wypacza inny filozoficzny pogląd na rzeczywistość.
> Jak marksiści, faszyści, czy fanatyczni katolicy, którzy domagają się kary śmierci, albo nie pozwalają na skrócenie mąk poprzez eutanazję, lub zabraniają używać prezerwatyw. To wszystko wypływa skąd??? Z filozofii A nie z nauki.
A ci, do domagają się zniesienia kary śmierci, wprowadzenia eutanazji oraz promują używanie prezerwatyw, to mają na to jakieś naukowe uzasadnienie czy jednak tylko (albo aż) filozoficzne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Skoro mówisz o tym jaka jest rzeczywistość, i co jest od niej oderwane, posługujesz się już jakimś filozoficznym poglądem na rzeczywistość. Rzeczywistość opisują nam nauki szczegółowe. Nie stwierdzają istnienia żadnych monad tylko atomy oraz inne cząstki elementarne. Monady zostały wykoncypowane a atomy ( no po części też, przez Demokryta chyba, miał dobrą intuicję) odkryte i zobaczone. > To, że ktoś z czegoś zakpił, nie znaczy, że to coś obalił No właśnie obalił, sprowadzając do absurdu. > gdzie dokładnie św. Tomasz napisał te głupoty? Czytałam to u Deschnera - "Karlheinz Heinrich Leopold Deschner (ur. 23 maja 1924 w Bambergu) - autor książek przedstawiających krytycznie historię Kościoła rzymskokatolickiego i chrześcijaństwa." On tam podaje przypis gdzie to jest u Tomasza. Muszę poszukać. > Co nauka twierdzi o takim zjawisku, jakim jest miłość? Polecam książkę prof. Wojciszke - "Bogdan Wojciszke (ur. 1952) - polski profesor psychologii." pt. "Psychologia miłości". To, można powiedzieć opracowanie naukowe. Jest jeszcze od strony filozoficznej: Josef Pieper " O miłości". > A ci, do domagają się zniesienia kary śmierci Co do kary śmierci to były robione badania naukowe, że nie wpływa na zmniejszenie najcięższych zbrodni. Kondomy też chronią przed zajściem w ciążę i AIDS: tu chyba specjalnych badań nie potrzeba. Jedynie, faktycznie, z eutanazją jest problem etyczny, czyli filozoficzny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PiotrB (2937 punktów) | >I dlatego nauka ma wyższość nad filozofią, bo w nauce wyniki muszą być na 100% pewne, aby zostały uznane.
Np w fizyce kwantowej wyniki traktowane są w kategoriach prawdopodobieństwa, a nie pewności. I jak w ogóle można mówić o pewności, skoro w nauce teorie są wciąż zastępowane przez nowe? I jak ktokolwiek, kto nie jest naukowcem, może mówić o procentach pewności, skoro opiera się tylko na tym, co zostało ogłoszone - innymi słowy, musi zaufać, że pewna grupa ekspertów, która twierdzi, że coś odkryła, nie wciska nam kitu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>I dlatego nauka ma wyższość nad filozofią, bo w nauce wyniki muszą być na 100% pewne, aby zostały uznane. >Np w fizyce kwantowej wyniki traktowane są w kategoriach prawdopodobieństwa, a nie pewności. I jak w ogóle można mówić o pewności, skoro w nauce teorie są wciąż zastępowane przez nowe? I jak ktokolwiek, kto nie jest naukowcem, może mówić o procentach pewności, skoro opiera się tylko na tym, co zostało ogłoszone - innymi słowy, musi zaufać, że pewna grupa ekspertów, która twierdzi, że coś odkryła, nie wciska nam kitu. Całkowicie się z Panem tu zgadzam. Nauka wychodząc z założenia, że świat jest poznawalny, stara się ten świat poznać i zbliżyć się do nastepnej bariery prawdy. Nowe dowody weryfikują dotychczasowe prawdy i wytyczają kierunki do dalszych przybliżeń. Tylko religia twierdzi, że jest w posiadaniu niezmiennej Prawdy - czasem tylko usprawiedliwiąc niedostatkami intelektualnymi człowieka, że tej Prawdy nie jest w stanie w stopniu dostatecznym pojąć, lub tym, że pełna Prawda jest niedostępna ludziom, gdyż jest przysłonięta boską tajemnicą.
Nauką ma wyższość (jeżeli o jakiejś wyższości możemy tu mówić) nad filozofią, gdyż nauka posługuje się swoistą metodologią polegającą głównie na tym, że każde twierdzenie musi być przedstawione do weryfikacji przez innych uczonych. Każdy "dowód" musi być możliwym do powtórzenia/potwierdzenia w określonych warunkach. Czego nie wymaga się od filozofii.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | aryst (102 punktów) | >>I dlatego nauka ma wyższość nad filozofią, bo w nauce wyniki muszą być na 100% pewne, aby zostały uznane. >Np w fizyce kwantowej wyniki traktowane są w kategoriach prawdopodobieństwa, a nie pewności. I jak w ogóle można mówić o pewności, skoro w nauce teorie są wciąż zastępowane przez nowe? I jak ktokolwiek, kto nie jest naukowcem, może mówić o procentach pewności, skoro opiera się tylko na tym, co zostało ogłoszone - innymi słowy, musi zaufać, że pewna grupa ekspertów, która twierdzi, że coś odkryła, nie wciska nam kitu.
Z ta wyższością nauki nad filozofia był bym ostrożny.Trzeba się nie źle na filozofować zanim się zacznie liczyć. W ogóle jestem przeciwny klasyfikacji nauk.Każda zawsze ma coś z innej. A jeśli chodzi o fizykę kwantowa to tez ciągle matematyczno-fizyczne sprawdzanie założeń filozoficznych (choć by sprawa czasu) Co do prawd ogłaszanych, to publikacje naukowe są tak ostro weryfikowane tak przez publikatora jak i przez społeczność naukowa ze nie ma tam jucz nic do filozofowania. Z Twoja wypowiedzią ogólnie się zgadzam a te kilka zdań traktuje jako takie luźne uzupełnienie. Jako autor wątku przyznam ze kusi mnie taka diagnoza;Filozofia w tradycyjnym znaczeniu dziś niemal nie istnieje. Pozdrawiam. aryst
|
|
| | | | | | | |  | | aryst (102 punktów) | >>Jak chcesz sobie eksperymentalnie sprawdzić epistemologiczny status metod naukowych? >Darwin nie sprawdzał żadnych statusów, tylko obserwował żółwie na Galapagos, czy inne zięby. A naukowcy w CERN też nic chyba nie zakładają, oprócz fartuchów, i łapią cząstki elementarne. A dawni filozofowie właśnie spekulowali, w którym dniu dusza wstępuje w ciało, bo nie mogli tego eksperymentalnie stwierdzić.
Początki paradygmatu naukowego
Rozmaici filozofowie próbowali na różne sposoby tworzyć jasne kryteria naukowości oraz prawdziwości. Lista tego rodzaju prób jest bardzo długa. Poniżej zamieszczono tylko najważniejsze z nich.
Kartezjusz twierdził, że ściśle naukowe i pewne jest tylko to, co da się wywieść wprost z rozważań abstrakcyjno-logicznych - a więc "dobra filozofia", matematyka i logika. Pozostałe działy wiedzy stają się tym bardziej naukowe, im bardziej korzystają z dokonań nauk abstrakcyjno-logicznych.
Empirycy brytyjscy na czele z Locke'm twierdzili przeciwnie - że naukowa jest tylko ta wiedza, która została potwierdzona eksperymentalnie, a wszystko czego się nie da dowieść w ten sposób jest tylko czystą spekulacją.
Immanuel Kant zauważył, że ani same zbiory faktów potwierdzonych eksperymentalnie, ani rozważania czysto spekulacyjne nie prowadzą zazwyczaj do rzetelnej, użytecznej wiedzy. Badając drogi postępowania najsławniejszych fizyków swoich czasów, stwierdził on, że prawdziwym źródłem wiedzy naukowej jest stosowanie odpowiedniej metody polegającej na świadomym, początkowo czysto spekulacyjnym tworzeniu spójnych logicznie hipotez, a dopiero później weryfikowanie ich drogą empiryczną. Same fakty empiryczne są tylko zbiorami takich faktów i nic z nich dla nas nie wynika. Dopiero dobra teoria jest w stanie zrobić z nich użytek. Weryfikacja empiryczna hipotez jest jednak niezbędna do odrzucania błędnych teorii i nie można się bez niej obejść, gdyż spójnych logicznie hipotez można tworzyć nieskończoną liczbę. Tak więc wiedza naukowa to dobra teoria oraz jej empiryczne potwierdzenie.
Utylitaryści amerykańscy twierdzili z kolei, że o tym, czy dana teoria jest naukowa czy nie, decyduje jej użyteczność. Jeśli stosowanie jakiejś teorii w praktyce daje pozytywne rezultaty (na przykład silnik zbudowany z uwzględnieniem drugiej zasady termodynamiki działa), to znaczy że teoria jest dobra i naukowa niezależnie od tego, jaka jest jej struktura i w jaki sposób udało się do niej dojść.
|
|
| | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > wiedza naukowa to dobra teoria oraz jej empiryczne potwierdzenie I z tym się, skromnie, zgadzam.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Nonsens. Filozofia pozostaje fundamentem nauki. Nie da się uprawiać nauk empirycznych bez całej masy założeń filozoficznych. Co najwyżej wielu ludzi uważa je za takie "oczywiste", że nie warte zastanowienia. >>Lecz po co coś zakładać jak można eksperymentalnie sprawdzić? >Jak chcesz sobie eksperymentalnie sprawdzić epistemologiczny status metod naukowych? A po co miałbym w ogóle sprawdzać "epistemologiczny status metod naukowych"? Do czego koniecznym jest mi ten status? Prof. Marek Hetmański napisał: Epistemologia jest filozoficzną refleksją nad poznaniem i wiedzą i ten oczywisty fakt nie wydaje się budzić wątpliwości. Klasyfikacja dziedzin (dyscyplin) filozoficznych, powstała w filozofii nowożytnej i współczesnej oraz potwierdzona przez jej instytucjonalne (np. akademickie, podręcznikowe) formy wyrazu, nadaje epistemologii wyróżnione miejsce w filozofii - obok ontologii, logiki, semiotyki, metodologii, estetyki czy filozofii umysłu. Problematyka epistemologii stanowi jednocześnie przedmiot badań coraz liczniejszej grupy nauk (psychologii, kognitywistyki, antropologii kulturowej, nauk biologicznych) i fakt ten sytuuje filozoficzną refleksję nad poznaniem w specyficznym położeniu, stanowi dla niej (niezależnie od ocen samej epistemologii) szczególne wyzwanie. Dlatego też współczesna epistemologia znajduje się w stanie intensywnych i daleko idących przeobrażeń, które skłaniają do jej opisu i wnikliwej oceny. Opis tych zmian trudno jest oddzielić od przewidywań czy ocen, dlatego też poniższe uwagi będą miały zarówno deskryptywny, jak i normatywny oraz prognostyczny charakter. Przedstawię najważniejsze kwestie podnoszone w epistemologii, jak również, nie wchodząc w szczegóły, spory wokół nich powstałe w przeciągu jej historii, z większym akcentem na ostatnie dekady, w których były one najbardziej ożywione.
Zdecydowane wydaje mi się nonsensem stwierdzenie, że "filozofia pozostaje fundamentem nauki". Tak, ogólnie to w jej fundament jest wpisana, gdzieś tam obok magii. Fundamentalne pytania zostały już postawione i mielenie ich modyfikacji jest dziś bardziej sztuką dla sztuki niźli praktyczną potrzebą. Natomiast współczesna filozofia odgrywa ważną rolę uogólniającą dorobek nauk szczegółowych i do jej uprawiania konieczną jest w miarę dobra ich znajomość. Tak, jak przedstawicielom nauk szczegółowych przydałby się dobry kurs historii filozofii. Spekulacje intelektualne bez naukowych fundamentów są tak samo wartościowe jak teologia.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >A po co miałbym w ogóle sprawdzać "epistemologiczny status metod naukowych"? >Do czego koniecznym jest mi ten status?
Nie robi ci różnicy, czy używasz metod zbliżających cię do poznania czegoś, czy też nie?
>Prof. Marek Hetmański napisał:
[ciach cytat]
Całkowicie mi umyka sens tego cytatu w tym miejscu. Co chciałeś powiedzieć?
>Zdecydowane wydaje mi się nonsensem stwierdzenie, że "filozofia pozostaje fundamentem nauki". Tak, ogólnie to w jej fundament jest wpisana, gdzieś tam obok magii.
Nonsens. Bez filozofii nauka nie różni się od magii. Prof. Grabowska jakoś zamilkła, więc może ty spróbujesz udowodnić mi BEZ odwoływania się do filozofii, że analizy statystyczne wyników eksperymentów są lepszym źródłem wiedzy niż magiczne rytuały?
>Spekulacje intelektualne bez naukowych fundamentów są tak samo wartościowe jak teologia.
Nauka, opierając się na filozofii, nie może stanowić jednocześnie jej fundamentów. A lekceważenie "spekulacji intelektualnych" to prosta droga do używania metody naukowej jak tresowana małpka, bez świadomości sensu wykonywanych czynności i źródeł ich wartości jako sposobu dochodzenia do wiedzy. To jest postawa charakterystyczna dla pokolenia, w którym młody zdolny fizyk jest zwolennikiem homeopatii, a lekarz-wirusolog wierzy w horoskopy i magiczne pierścionki.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Nie robi ci różnicy, czy używasz metod zbliżających cię do poznania czegoś, czy też nie? Wielce Szanowny Panie, to, że rozpoczął Pan studia filozoficzne wcale zaraz nie znaczy, iż świat się zacznie wokół filozofii kręcić. Nauka wypracowała sobie swoiste dla siebie metody poznawcze i jak na razie sprawdzają się dobrze. Niektóre nauki są metodologiami albo systemami metod, które stanowią zasadniczą zawartość danej nauki. Ale to nie znaczy, że każda nauka szczegółowa ma swoją metodologię. Nauki nie są skrępowane doborem metod i korzystają w swym dążeniu do ścisłości i do kwantyfikacji z metodologii innych nauk np. logiki czy matematyki. Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką.
>Całkowicie mi umyka sens tego cytatu w tym miejscu. Co chciałeś powiedzieć? Chciałem aby Pan zrozumiał jakimi zagadnieniami zajmuje współczesna epistemologia, ale jak widzę to jeszcze dla Pana za trudne. Gdy przetrawi Pan Hetmańskiego proponuję też Woleńskiego, chyba że Pan od Jadackiego.
>>Zdecydowane wydaje mi się nonsensem stwierdzenie, że "filozofia pozostaje fundamentem nauki". Tak, ogólnie to w jej fundament jest wpisana, gdzieś tam obok magii. >Nonsens. Bez filozofii nauka nie różni się od magii. Prof. Grabowska jakoś zamilkła, więc może ty spróbujesz udowodnić mi BEZ odwoływania się do filozofii, że analizy statystyczne wyników eksperymentów są lepszym źródłem wiedzy niż magiczne rytuały? Oj, sporo jeszcze Pan musi doczytać, a że czytać należy ze zrozumieniem to długo będzie to trwało. Najprościej. Fundament to jest to co na dole /najpierwsze, u samych podstaw/ na czym się gmach wznosi. Magia była próbą zrozumienia i uporządkowania świata, a nawet podporządkowania sobie występujących na nim zjawisk, na długo przed filozofią. Izdebski na łamach Racjonalisty napisał:Od samego początku ludzie, obserwując otaczający ich świat, próbowali go zrozumieć. Zastanawiali się nad zasadami, które nim rządzą, przypisując wydarzenia i ich skutki mocom nadprzyrodzonym, na które poprzez swoje umiejętności i zastosowane techniki mogą mieć wpływ niektórzy ludzie, np. czarownicy, szamani. Taką pierwszą próbą wyjaśnienia i wywoływania pożądanych zjawisk przyrody była magia. Z tych prób zrozumienia świata i wiedzy magicznej wywodzą się pierwsze mity religijne, ale też wywodzi się nauka analizująca, opisująca i wyjaśniająca fakty. Nie jest ona zjawiskiem niezależnym od funkcjonujących mitów, lecz ich twórczą krytyką.
Wielki uczony Bronisław Malinowski, napisał: Magię spotykamy wszędzie tam, gdzie przypadek czy wypadek oraz emocjonalne zderzenie się nadziei i strachu rozwijają się na szeroką skalę. Magia nie występuje natomiast tam, gdzie przedsięwzięcie jest pewne, niezawodne i w pełni podlega kontroli racjonalnych metod i procesów technologicznych. Dalej, magię znajdujemy tam, gdzie w grę wchodzi niebezpieczeństwo. Nie znajdujemy jej natomiast, gdy poczucie absolutnego bezpieczeństwa całkowicie eliminuje złe przeczucia. Tu grają rolę czynniki psychiczne. Magia jednak pełni też inną, bardzo ważną funkcję społeczną. Jest aktywnym czynnikiem organizacji pracy i jej systematycznego przebiegu. W związku z tym kulturowa funkcja magii polega na wypełnianiu luk i uzupełnianiu tych bardzo ważnych działań człowieka, które nie zostały jeszcze przez niego w pełni opanowane. A jak długo? W Wikipedii znajdziemy: "Newton nie był pierwszym w epoce rozumu ale ostatnim z magików". Zainteresowania Newtona alchemią nie mogą być oddzielane od jego wkładu w naukę, nie było wtedy jasnego rozróżnienia między alchemią a nauką. Jeśli nie wierzyłby w ideę oddziaływania na odległość poprzez próżnię, nigdy nie rozwinąłby teorii grawitacji.
>>Spekulacje intelektualne bez naukowych fundamentów są tak samo wartościowe jak teologia. >Nauka, opierając się na filozofii, nie może stanowić jednocześnie jej fundamentów. Zachodnia filozofia od samych greckich początków starała się opierać na doświadczalnej wiedzy o świecie. Spekulując tylko tam, gdzie ta wiedza była niedostępną. Przez wieki postawiono ważkie pytania filozoficzne, których istota polega na tym, że nie ma na nie odpowiedzi. Współczesnej nauce wcale nie jest konieczną filozoficzna proteza. Natomiast współdziałanie w budowaniu ogólnych koncepcji rozumienia świata wzbogaca obie strony. Współczesna filozofia jest komplementarna dla współczesnej nauki. Chyba że jest to "osobna filozofia" np. chrześcijańska.
>A lekceważenie "spekulacji intelektualnych". Znowu proponuję mniej agresji, a więcej refleksji. Proszę przeczytać jeszcze raz i zrócić uwagę na: "bez naukowych fundamentów"
>to prosta droga do używania metody naukowej jak tresowana małpka, bez świadomości sensu wykonywanych czynności i źródeł ich wartości jako sposobu dochodzenia do wiedzy. Bez takiej refleksji reakcja przypomina nie tyle tresowaną małpkę, co pieska Pawłowa.
>To jest postawa charakterystyczna dla pokolenia, w którym młody zdolny fizyk jest zwolennikiem homeopatii, a lekarz-wirusolog wierzy w horoskopy i magiczne pierścionki. Naprawdę tego się Pan u mnie doczytał? W tym poście, do którego Pan się tu odniósł, czy we wszystkich moich wypowiedziach na naszym forum?
Nie wiem, co z tego Pan zrozumie, ale liczę, że jeszcze parę osób ten wywód przeczyta.
Miłego dnia. PS. Filozofia ciągle jeszcze jest potrzebną, ale jak przy każdej wiedzy potrzeba dużo mądrości do jej uprawiania.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Wielce Szanowny Panie
Przepraszam, ale nie mam ochoty na rozmowę z kimś stosującym tego typu zwroty w Internecie. Jeśli chcesz demonstrować protekcjonalizm, rób to wprost. Hipokryzja budzi moją agresję, nie chciałbym przypadkiem napisać czegoś, czego będę potem żałował.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>Wielce Szanowny Panie >Przepraszam, ale nie mam ochoty na rozmowę z kimś stosującym tego typu zwroty w Internecie. Jeśli chcesz demonstrować protekcjonalizm, rób to wprost. Hipokryzja budzi moją agresję, nie chciałbym przypadkiem napisać czegoś, czego będę potem żałował. Wielce Szanowny Panie, też nienawidzę hipokryzji, ale zdecydowanie wolę być hipokrytą niźli pyszałkowatym głupcem. Między nami jest ogromna różnica, nie tylko pokoleniowa, ale i kulturowa. Ja, po prostu, pochodzę z czasów, gdy profesorowie, często o ugruntowanej sławie, tak się do swoich studentów zwracali. Formę per "ty" zachowując tylko dla rodziny i przyjaciół. Stary jestem i już przy tym zwyczaju pozostanę, gdyż spoufalanie się z każdym uważam za amerykanizację naszej kultury, albo za obłudę właśnie. Szczególnie mnie to razi, gdy ktoś już z natury jest agresywnym.
Jedno mamy wspólne. Brak ochoty na rozmowę ze sobą. Pan uważa mnie za hipokrytę, a ja Pana za ... nie mającego za wiele ciekawego do powiedzenia. Tak, że dziękuję za pozbawioną hipokryzji odpowiedź i miłego wieczoru Szanownemu Panu życzę.
@@@ .
|
|
| | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>No i gdzieniegdzie ktoś podejmuje próby filozoficznej syntezy tego, co mówi nam nauka. To też wbrew pozorom jest istotne.
Lepiej aby nie kombinował.Bo zwykle to się źle kończy.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > >No i gdzieniegdzie ktoś podejmuje próby filozoficznej syntezy tego, co mówi nam nauka. To też wbrew pozorom jest istotne.> Lepiej aby nie kombinował.Bo zwykle to się źle kończy.ROTFL  Podzieli przez zero i świat wybuchnie?
|
|
| | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> ROTFL Podzieli przez zero i świat wybuchnie?  Może rzeczywiście to śmieszne ale skojarzyło mi się to z Marksem, Engelsem czy Łysenką.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Może rzeczywiście to śmieszne ale skojarzyło mi się to z Marksem, Engelsem czy Łysenką.
Eee. Niby który z nich usiłował stworzyć filozoficzną syntezę wiedzy naukowej?
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > To się Pani prof. tylko wydaje,bo filozofia już jest nauką.To tylko Panu "aryst" wydaje. Filozofia nie tylko nie jest nauką, ale nigdy nią nie będzie, używa innych metod poznania świata i inne zadania przed nią stoją. Od samych początków rozważań nad światem rozmaici myśliciele próbowali rozróżniać wiedzę sprawdzalną od intelektualnych spekulacji i na różne sposoby określać kryteria naukowości. Nie było to łatwe, gdyż filozofia - poprzez analizę i znaczeniowy rozbiór - dąży do zrozumienia wyrażeń dotyczących istoty rzeczy i istotności ich natury. Stawia pytania, których najczęściej nie można rozstrzygnąć na drodze empirycznej. Dowody filozoficzne nie przypominają dowodów stosowanych w nauce opisowej, gdyż twierdzenia ontologiczne i epistemologiczne są wynikiem spekulatywnych rozważań, a nie metodyki naukowej. Nie polegają one ani na dowodzeniu formalnym, ani ich naukowej weryfikacji. Natomiast sama filozofia - zajmując się interpretacją najbardziej ogólnych zasad istnienia i porządku świata oraz roli w tym świecie podmiotu poznającego, czyli nas samych - zasadniczo wpływa na tematy i metody badań naukowych.www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary@@@ .
|
|
| |  | | aryst (102 punktów) | >>To się Pani prof. tylko wydaje,bo filozofia już jest nauką. >To tylko Panu "aryst" wydaje.
Nie da się zmienić statusu prawnego. Filozofia figuruje w wykazie nauk.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Nie da się zmienić statusu prawnego. > Filozofia figuruje w wykazie nauk. Nawet w "Wykazie dyscyplin naukowych" KBN (na potrzeby składania wniosków) zajmuje wraz z teologią pierwsze miejsce. Długo już żyję i nie takie bzdury (w tym bzdurne wykazy) przyszło mi czytać. Były podpisywane przez uczonych premierów, ministrów i profesorów supernadzwyczajnych. Status prawny jest kwestią umowy, co najmniej dwu nierównych stron i zmienia się wraz zmianami sił realnych i intelektualnych. Obowiązujący status przyjmuję tak jak każdy dopust boży. Nie zawsze jestem szczęśliwy i rzadko akceptuję, ale Bóg ma większą moc sprawczą.
Szanowny Panie, miałem kilkanaście lat i zobaczyłem na płocie zachęcający napis D U P A. Pogłaskałem i wbiłem sobie zadrę! Od tamtego czasu podchodzę sceptycznie do tego co napisane. Nawet (a może i szczególnie) przez filozofów, których czytam z dużym zainteresowaniem, gdyż spora część to bardzo mądrzy ludzie.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | |  | | aryst (102 punktów) | status przyjmuję tak jak każdy dopust boży. Nie zawsze jestem szczęśliwy i rzadko akceptuję, ale Bóg ma większą moc sprawczą. >Szanowny Panie, miałem kilkanaście lat i zobaczyłem na płocie zachęcający napis D U P A. Pogłaskałem i wbiłem sobie zadrę! Od tamtego czasu podchodzę sceptycznie do tego co napisane. Nawet (a może i szczególnie) przez filozofów, których czytam z dużym zainteresowaniem, gdyż spora część to bardzo mądrzy ludzie. >Pozdrawiam. >@@@ >.Z całym szacunkiem dla Pana wieku,ale ten dowcip ma chyba podobny wiek i brodę A co do mocy sprawczej nauki? proponowałbym jednak pogłębienie wiedzy, o jej historii i dokonaniach. Pozostaje z szacunkiem dla różnicy zdań i pozdrawiam
aryst
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >.Z całym szacunkiem dla Pana wieku,ale ten dowcip ma chyba podobny wiek i brodę > A co do mocy sprawczej nauki? proponowałbym jednak pogłębienie wiedzy, o jej historii i dokonaniach. > Pozostaje z szacunkiem dla różnicy zdań i pozdrawiam Gdybym miał moc sprawczą, to zdecydowanie wybrałbym zamiast szacunku dla mojej brody i różnicy zdań, trochę szacunku dla interlokutora i przeczytał bym choć kilka jego postów przed odesłaniem go do pogłebiania wiedzy. To co jest stare, nie u wszystkich zaraz traci na wartości i dlatego starą anegdotę uzupełnię jeszcze starszym przysłowiem o saganie przygadującym garnkowi. Tak, nie podoba mi się SMS-sowo-popisowy sposób prowadzenia polemik i zdecydowanie preferuję tą formę ze starą siwą brodą, gdy obowiązywała odpowiedzialność za treść i formę, o kulturze nawet nie wspominając.
PS. Nie zauważam żadnej różnicy zdań między nami, gdyż Pańska wypowiedź jest obok a nie na temat, ale widocznie tyle ma Pan do powiedzenia.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
 | | ahia (83 punktów) | >Jezus i Konfucjusz nie byli filozofami na miłość Boga! To byli przywódcy religijni, ewentualnie.
konfucjonizm nie jest religią, system filozof.-religijny (nazwałabym bardziej filozoficzno-etyczny); Jezus - przywódca, ale czy i nie filozof?
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Jezus - przywódca, ale czy i nie filozof? To zależy kogo filozofem nazwiemy. Mamy chłopskich filozofów. Tak zwanych chłopków roztropków. A dzisiaj mamy też wiele filozofii. Filozofię przypadku. I filozofię dwugłowego cielęcia.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >To zależy kogo filozofem nazwiemy. Mamy chłopskich filozofów. Tak zwanych chłopków roztropków. A dzisiaj mamy też wiele filozofii. Filozofię przypadku. I filozofię dwugłowego cielęcia. Bardzo trafne spostrzeżenie! Najwięcej tych przymiotnikowych filozofii mamy na gruncie filozofii chrześcijańskiej, co przenosi się na teologie i mamy już teologie prawie wszystkiego.
Co o współczesnej filozofii i jej przyszłości sądzi filozof prof. Wiesław Sztumski można przeczytać poniżej: Nie całkiem pozbawione racji jest przypuszczenie, że pod naporem burzliwie rozwijającej się nauki i pragmatyzmu filozofia będzie musiała z czasem ograniczać swe kompetencje, zawężać swoje pole badań i zmieniać się. Nie jest przecież odizolowana od wpływów zewnętrznych.. W tym sensie może przeżywać jakiś kryzys, ale nie upadek. Z pewnością zrzeknie się królowania w nauce (przestanie być królową nauk) i stanie się jedną z wielu dyscyplin naukowych ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami; w systemie nauka zajmie miejsce obok nich, w zasadzie równorzędne. To w istocie dotyczy wąsko rozumianej filozofii - filozofii naukowej, która jest jakby syntezą, lub uogólnieniem wiedzy naukowej dostarczanej przez wszystkie nauki szczegółowe. Co się zaś tyczy szerzej rozumianej filozofii, to jej dalszy rozwój będzie wymagał wyraźnej demarkacji pola badawczego filozofii od obszaru badań innych dyscyplin naukowych. Jej relacja do nauki upodobni się do relacji religii do nauki, albo sztuki do nauki - każda dziedzina zajmuje się czymś innym, ma swoje odrębne cele i posługuje się różnymi metodami.
Tak, Szanowna Pani Profesor, to bardzo ważnym kogo możemy nazwać filozofem? Czy gdy "chłopek roztropek" rozpocznie studia filozoficzne jest już filozofem? A gdy zrobi doktorat lub habilitację w zakresie nauk filozoficznych, to już jest nim na pewno? Często mam dziwne wrażenie, że pomimo wielu tytułów, a nawet publikacji w wielu językach rośnie temu "uczonemu" tylko ilość zapisanych stron bełkotliwym ezoteryzmem i zadufanie we własną mądrość.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Jej relacja do nauki upodobni się do relacji religii do nauki, albo sztuki do nauki Otóż to, otóż to! Nie wiem kiedy prof. Wiesław Sztumski napisał te słowa, ale to chyba już się stało.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > > Jej relacja do nauki upodobni się do relacji religii do nauki, albo sztuki do nauki> Otóż to, otóż to! Nie wiem kiedy prof. Wiesław Sztumski napisał te słowa, ale to chyba już się stało.Opublikował w październiku 2010 r. www.sprawy(*)nt&task=view&id=1690&Itemid=51Szanowna Pani Profesor, z niczym nie należy przesadzać. Filozofia jest potrzebną nauce, a bez nauki nie sposób poważnie uprawiać współcześnie filozofię.W miarę pewnych opisów rzeczywistości i procesów w niej przebiegających daje mam tylko nauka, wraz z jej metodologią i ostateczną weryfikację przez praktykę, ale do pełnego naukowego poznania jeszcze bardzo daleka droga. Dlatego nie warto rezygnować z różnych narzędzi (czy protez) pozwalających nam tą rzeczywistość zrozumieć. Jednym z takich narzędzi jest filozofia lub dla amatorów religia. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > do pełnego naukowego poznania jeszcze bardzo daleka droga Ale nie jestem do końca pewna, czy właściwe jest podpieranie się w trakcie jej pokonywania kosturem filozofii, a tym bardziej religii, gdyż mogą one zwieść nas na manowce.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >> do pełnego naukowego poznania jeszcze bardzo daleka droga >Ale nie jestem do końca pewna, czy właściwe jest podpieranie się w trakcie jej pokonywania kosturem filozofii, a tym bardziej religii, gdyż mogą one zwieść nas na manowce. A ja jestem całkowicie pewien, że warto ludziom pozostawić możliwość wyboru. Osobiście też sobie bardziej cenię myślących - nawet, gdy nie mają racji, od bezmyślnych - nawet, gdy akurat mają rację. Spekulacje intelektualne mogą być oderwane od rzeczywistości, lub oparte na rzetelnej wiedzy naukowej. Tak czyni np. dwóch Stefanów: Stephen Hawking i Steven Weinberg i dla mnie jest to właśnie współczesne uprawianie filozofii.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Jezus - przywódca, ale czy i nie filozof?
Porównajmy Jezusa z Sokratesem. Sokrates przed wypiciem cykuty filozofuje. O życiu, śmierci, przyjemności i przykrości, o samobójstwie. Swoje tezy usiłuje dowieść, świadomie argumentuje. Jezus (by ograniczyć się do czasu po pojmaniu w Ogrójcu) mówi coś o prawdzie, ale nie jest to prawda filozoficzna, sokratejska: przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie, ale argumentami jego prawdy są nietykalna tradycja, cuda, niespotykane wydarzenia, a nie tezy. Na pytanie Piłata: Cóż to jest prawda? - milczy. I wreszcie sama śmierć. Spokojna, filozoficzna - Sokratesa. I pełna pozornej męki - pozorna śmierć Jezusa. Jego zmartwychwstanie nie ma już nic wspólnego z ludzkim myśleniem.
Oczywiście doktryna, której nauczał Jezus, zawiera wiele założeń (czy też konsekwencji) filozoficznych, ale nie była nigdy traktowana jako pretekst do samodzielnego myślenia (nie należało zmieniać w niej ani joty). Zawsze była traktowana jako kanon dla ewentualnych cytatów, komentarzy i apologii, a nie jako księga wolnej myśli, którą można i należy zaprzeczać. Kto zrozumiał ją na swój sposób, miał kłopoty. Płonął na stosie jak Hus, albo krył się, jak np. Kartezjusz, Spinoza czy wielu innych.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| AdamGr (3037 punktów) |
> A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?
Ano dokładnie tyle na ile ich znamy i na ile sa znani (niestety). I tu zdaje się jest różnica miedzy "kiedyś" a "dziś". Zresztą ja po filozofii nie oczekuje przełomów (one raczej nie są już możliwe) a poszerzania "horyzontu" na "bazie".
|
|
KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?-Całe szczęście nie musimy już nikomu nic zawdzięczać. Sami potrafimy filozofować
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom? Reiterując nieco słowa prof.Grabowskiej, co zawdzięczamy np. Jezusowi? Abstrahując już o pytania, czy w ogóle istniał, jego filozofia była była ekstremalnie derywatywna. Złota Reguła była znana już za Konfucjusza i formułowana była wielokrotnie przez wielu innych filozofów przed Jezusem. Jedyne, co można mu ew. „zawdzięczać”, to wynalezienie zbrodniczej religii, która przyczyniła się do wielu cierpień, pochłonęła masę istnień ludzkich i pogrążyła Europę w ciemnocie na wieki. A wracając do pytania, np. Karla Poppera można chyba uznać na współczesnego filozofa; jego największą zasługą jest współczesna metoda naukowa. Filozofia to dziedzina, którą wielu para się tak przy okazji. Minione pół wieku przyniosły wiele zmian, choćby w kierunku kwestii rasowych, czy seksualnych. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 3 na 3 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?> Reiterując nieco słowa prof.Grabowskiej, co zawdzięczamy np. Jezusowi?jak to co! Papieża Polaka, Jezusa Świebodzińskiego, o.Tadeusza... a nie wprost - forum Racjonalista... Jak na kogoś, kto nie istnieje - sporo zasług! 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > >Reiterując nieco słowa prof.Grabowskiej, co zawdzięczamy np. Jezusowi?> jak to co!> Papieża Polaka, Jezusa Świebodzińskiego, o.Tadeusza... a nie wprost - forum Racjonalista... Tak, a przestępcom zawdzięczamy wynalazek policji  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jak na kogoś, kto nie istnieje - sporo zasług! Jak to nie istnieje? Ostatnio próbowali nawet na Króla Polski Go intronizować! Jezus Chrystus musi zostać królem Polski. Dlaczego? Bo on sobie tego życzy. Gdyby był intronizowany, nie doszłoby do II wojny światowej. Postulat intronizacji wyszedł od objawień, jakich doznała Rozalia Celakówna w 1937 roku, która głosiła, że wszystkie narody, które nie uznają Jezusa Chrystusa za swojego króla, zginą. - Maryja jest naszą królową Polski, to i Chrystus powinien zostać królem. Stąd "Świebodzińska Szkarada" ma koronę.
I kto śmiałby być przeciw?!
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Stąd "Świebodzińska Szkarada" ma koronę. Książęcą, hrabiowską, nie królewską...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >Stąd "Świebodzińska Szkarada" ma koronę.> Książęcą, hrabiowską, nie królewską...Nie znam się na koronach, ale Jezus Świebodziński stoi w takiej.  Która mi przypomina taką dziecięcą koronkę karnawałową.  W Internecie znalazłem poniższą hierarchię.  Jest dobre powiedzenie: "Jaki placyk taki kacyk" i myśle, że ta korona jest zupełnie odpowiednia. Pozdrawiam serdecznie i zdrowych, wesołych Świąt życzę.@@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | oczywiście: koron ci u nas dostatek ale i te dwie przyjmiemy...  a w zapasie moherowe się będą robić, bo wieczory teraz długie a ręce świerzbią...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Wycisnęły jednak ogromny wpływ na kształtowaniu się obyczajów,praw,ustrojów,etyki ,a przede wszystkim posłużyły do budowy podstaw wielu religii. > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom? Wpływ starożytnych, czy po prostu dawnych, filozofów oceniamy z perspektywy czasu. Absurdem jest doszukiwać się wpływu współczesnych, bo ich myśli nie zdążyły się rozprzestrzenić i ugruntować.
Rozprawa filozoficzna nie zmienia >obyczajów,praw,ustrojów,etyki w ciągu kilku lat po publikacji.
PS Prezentuję takie stanowisko, bo założyłem jakiś czas temu podobny wątek i forumowi filozofowie utarli mi trochę nosa.
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
 | 1 na 1 | aryst (102 punktów) |
>Wpływ starożytnych, czy po prostu dawnych, filozofów oceniamy z perspektywy czasu. Absurdem jest doszukiwać się wpływu współczesnych, bo ich myśli nie zdążyły się rozprzestrzenić i ugruntować.
Zgadzam się z Tobą że trudno przebić się ze swoja racja, wśród tylu "filozofów" na tym forum.Czy się z Tobą zgadzam co do meritum? pół na pół. Taki Konfucjusz.Jego teoria władzy przebijała się w formach rządzenia już za jego życia.Zresztą częściowo sam ja wcielał jako doradca na dworach, panujących.
A Jezus? Obojętne czy to on czy jemu przypisywana filozofia, wchodziła w życie rewolucyjnie niemal jak leninowska!
Mimo ze kilka razy już starliśmy się w poglądach to wlsnie Tobie powiem w dwóch zdaniach(na razie bez dowodów) co ja myślę o nowoczesnej filozofii. A myślę ze od początku przeobrażania się w nowoczesna wnosi w kształt bytu, więcej niż cala starożytna(oczywiście proporcjonalnie)Nie może tylko przebić się w szumie medialnym innych dyscyplin. Bo jej przedstawiciele są taktowni i tym samym nie poradni. nie maja takiego parcia na szklo jak Dawkins. Pozdrawiam
|
|
|  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | > A Jezus? Obojętne czy to on czy jemu przypisywana filozofia, wchodziła w życie rewolucyjnie niemal jak leninowska!To sprawa raczej dyskusyjna, ale nie podejmuję się polemiki > A myślę ze od początku przeobrażania się w nowoczesna wnosi w kształt bytu, więcej> niż cala starożytna(oczywiście proporcjonalnie)Nie może tylko przebić się w szumie medialnym innych dyscyplin.Prosiłbym o jakieś przykłady, podstawę na której opierasz to twierdzenie. (Nie po to, żeby wykpić, ale z ciekawości. Oczywiście, jeżeli się nie zgodzę, to będę oponował, ale kulturalnie  > Bo jej przedstawiciele są taktowni i tym samym nie poradni.> nie maja takiego parcia na szklo jak Dawkins. PozdrawiamJak się tak zastanowiłem, to znalazłem jednego współczesnego filozofa, który jest ogromnie popularny i potrafił się przebić, mimo, że nie promuje się w mediach (ja przynajmniej nic o tym nie wiem). Otóż chodzi mi o Thomasa Kuhna. Napisał swoje "Rewolucje naukowe" i zrobił ogromne zamieszanie zarówno w świecie naukowym, jak i pop-naukowym. Niestety przeprowadzona po 30 latach analiza cytowań wykazała, że Kuhn zrobił "burzę w szklance wody". Autorzy artykułu pozwalają sobie nawet na złośliwą uwagę, że cytowania odnoszą się najczęściej do stron będących początkami rozdziałów, co poddaje w wątpliwość rzetelność cytujących. Nie znalazłem teraz linku do tego artykułu, zresztą pochodził prawdopodobnie z bazy płatnej. O samych "Rewolucjach..." jest kilka tekstów w bazie racjonalisty.pl Odnosząc się bezpośrednio do Twojej wypowiedzi: nowa teoria (słuszna czy nie) ma szanse się rozpowszechnić, o ile będzie sformułowana względnie przejrzyście i uderzy w "odpowiedni ton".
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
| |  | | aryst (102 punktów) |
>O samych "Rewolucjach..." jest kilka tekstów w bazie racjonalisty.pl >Odnosząc się bezpośrednio do Twojej wypowiedzi: nowa teoria (słuszna czy nie) ma szanse się rozpowszechnić, o ile będzie sformułowana względnie przejrzyście i uderzy w "odpowiedni ton". > Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
Kuba- przepraszam ze tak bezpośrednio. Prosił bym Cie o cierpliwość .zwlekam z odpowiedzią na Twoje wadliwości w poprzednim psocie ale boje się rąbnąć jakieś głupstwo (zbyt Cie doceniam jako przeciwnika) Ale na tym wątku tylu dyskutantów i tyle teorii ze mętlik się robi w głowie.(i również tyle głupstw) a do tego trochę kręcenia ze świętami.Może w święta będzie trochę czasu na refleksje.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego co szczęściem się zowie. ARYST
|
|
2 na 2 | Ruffo (484 punktów) | Filozofia współczesna jest przydatna jako narzędzie gimnastyki umysłu, rodzaj intelektualnego Hyde-Parku. Politycy korzystają z niej jako usprawiedliwienia dla swoich porąbanych idei, ponieważ wielość rozmaitych "szkół filozoficznych" sprawia, że zawsze można znaleść adekwatne dla tych idei filozoficzne wsparcie. Filozofia, teologia, astrologia, numerologia itp. zawsze będą istniały w takim obszarze, w którym "państwo psychologii niepostrzeżenie przechodzi w terytorium psychiatrii" (St.Lem)
|
|
 | 3 na 3 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Filozofia, teologia, astrologia, numerologia itp. ... Na takie zestawienie zgodzić się nie mogę!
Stach M. G.
|
|
|  | | Ruffo (484 punktów) | Myślę, (czytałem twoje poprzednie posty), że rozumiem, o co ci chodzi. Zrównanie (choćby tylko w przenośni) filozofii z ta resztą jest z całą pewnością krzywdzące, atoli kłopot jest taki, że filozofia przerobiła sama na sobie powtórkę z "ucznia czarnoksiężnika". Ponadto rozdęła się, sklonowała i wypączkowała tworząc taki gąszcz ludzi i idei, że kolaps do strefy, o której wspomniałem, uważam za prawdopodobny, choć - oczywiście - nie pewny!
|
|
| |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >że filozofia przerobiła sama na sobie powtórkę z "ucznia czarnoksiężnika".
Mógłbyś rozwinąć co masz na myśli?
> Ponadto rozdęła się
Jakiś przykład?
> sklonowała
Znaczy się - co? Istnieją dwie takie same filozofie, które są oddzielne i tożsame jednocześnie?! Mógłbyś to rozwinąć?
> wypączkowała tworząc taki gąszcz ludzi i idei,
Hmmmm - filozofia współczesna prowadzi dość ograniczoną liczbę dyskusji. Mamy problem języka i tego, jak odbija świat (czy odbija, a może nie odbija a jedynie fałszuje?) , mamy wyzwania etyczne związane z nowoczesnością, mamy scjentyzm i jego postmodernistyczną krytykę, mamy problem umysłu, który już zaowocował nową dziedziną (kognitywistyką), mamy problem z wyrażeniem późno-nowoczesnego społeczeństwa i próby zrozumienia zmian jakie w nich zachodzą. Reszta to dyskusje z dziedziny historii ideii. Nie widzę także problemu z tym, że tą dyskusję prowadzi wiele osób - a Ty widzisz?
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | |  | | Ruffo (484 punktów) | >>że filozofia przerobiła sama na sobie powtórkę z "ucznia czarnoksiężnika". >Mógłbyś rozwinąć co masz na myśli? To akurat wyjaśniam: to nawiązanie do bajki, a znaczy tyle, że rozpętało się proces, nad którym straciło się panowanie i nie można go wyłączyć. W informatyce prowadzi to do paniki systemu, w filozofii - to się dopiero okaże. Co do reszty. Wyraziłem swoją opinię, ale nie mam zamiaru nikogo do niej przekonywać, ani niczego udowadniać. Jeśli ktoś w kilku zdaniach potrafi UDOWODNIĆ że filozofia jest królową nauk - chętnie bym to zobaczył.
|
|
| | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >To akurat wyjaśniam: to nawiązanie do bajki, a znaczy tyle, że rozpętało się proces, nad którym straciło się panowanie i nie można go wyłączyć. W informatyce prowadzi to do paniki systemu, w filozofii - to się dopiero okaże.
A czy ktoś kiedyś panował nad refleksyjnym podmiotem?! I czy w ogóle jest to możliwe? Na razie Twoja metafora nie ma sensu - pustosłowie bez znaczenia dla rozmowy. Zalecam głębsze zastanowienie przed zabraniem się za publikację wypowiedzi.
>Jeśli ktoś w kilku zdaniach potrafi UDOWODNIĆ że filozofia jest królową nauk - chętnie bym to zobaczył.
Kto twierdzi, że filozofia jak królową nauk? I kto twierdzi, że jakakolwiek królowa nauk istnieje?
Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | |  | | Ruffo (484 punktów) |
>A czy ktoś kiedyś panował nad refleksyjnym podmiotem?! Tak, kiedyś i jeszcze dawniej. I czy w ogóle jest to możliwe? Owszem, jest to możliwe. >Na razie Twoja metafora nie ma sensu - pustosłowie bez znaczenia dla rozmowy. Zalecam głębsze zastanowienie przed zabraniem się za publikację wypowiedzi. Nie ma sensu - twoim zdaniem. Moim - ma. Dzięki za zalecenie. >Kto twierdzi, że filozofia jak królową nauk? Mnóstwo ludzi. I kto twierdzi, że jakakolwiek królowa nauk istnieje? A nie istnieje? Moje odpowiedzi są równie sensowne, jak twoje pytania. >Pozdrawiam serdecznie. Uważam naszą polemikę za zakończoną. Pozdrawiam serdecznie. > Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Tak, kiedyś i jeszcze dawniej.Kto, kiedy i jak, jeśli można wiedzieć? > Owszem, jest to możliwe.Znów - jak? Dowody, przykłady itp. by się przydały. > Nie ma sensu - twoim zdaniem. Moim - ma. Dzięki za zalecenie.Udowodnij, podaj przykład uprawomocniający twoją metaforę. > A nie istnieje?Nie - nie istnieje. Istnieją różne dziedziny naukowe, mające swoje metody i przedmioty badawcze. I to wszystko, żadnej "królowej" tu nie ma. > Moje odpowiedzi są równie sensowne, jak twoje pytania.>Nie - bo nic z nich nie wynika. Ja tylko próbuje zrozumieć to co piszesz, ty się obrażasz i obruszasz. > Uważam naszą polemikę za zakończoną.Nie było żadnej polemiki - nie chcesz rozmawiać, sam zresztą napisałeś: Cytat:(...) nie mam zamiaru nikogo do niej przekonywać, ani niczego udowadniać. Masz więc zamiar na tym forum co najwyżej wyrażać oświadczenia? Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
 | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Filozofia współczesna jest przydatna jako narzędzie gimnastyki umysłu, rodzaj intelektualnego >Hyde-Parku. Politycy korzystają z niej jako usprawiedliwienia dla swoich porąbanych idei, ponieważ >wielość rozmaitych "szkół filozoficznych" sprawia, że zawsze można znaleść adekwatne dla tych idei >filozoficzne wsparcie.
Z całym szacunkiem, jaki polityk zna się na filozofii? Ma chociaż tytuł doktora z tej szerokiej dziedziny? To że ktoś jest filozofem bo ma magistra, czy filozofem jak Markiz de Sade bo tymże go uczynili filologowie i takie libertyńskie poglądy wykrzykuje później jakiś magister politologii po semestrze filozofii, który przeczytał 4 książki na krzyż, a Ty to przytaczasz jako argument, jest trochę niepoważne.
To że tu na forum odbywają się jakieś gawędy w których nie uczestniczą profesorowie to nie znaczy, że tak też wygląda poważna filozofia, a wręcz przeciwnie.
Z filozofią jest jak z każdą inną dziedziną np. matematyką. Dodawać każdy umie, całkować jeszcze mniej, ale trzeba mieć jaja żeby rozwiązać problem milenijny. Tak samo w przypadku filozofii wielu może gadać bzdury, ale trafiają się na przestrzeni wieków wybitne jednostki, które pchają to do przodu i zmieniają całkowicie myślenie wielu.
Poza tym jak wielokrotnie pisałem najwięksi matematycy, fizycy i pokrewni mieli ogromne skłonności filozoficzne! Chociażby Einstein, który chciał zostać filozofem i nawet mimo innej ścieżki kariery wciąż jest chętnie cytowany przez wielu naukowców i publicystów.
W innym wątku też rozwodziłem się nad ujęciem naukowym filozofii i jej rzutowaniu na np. interdyscyplinarną kognitywistykę. W sumie gdyby nie psychoanalitycy i filozofowie nadal bylibyśmy w nieciekawym położeniu jeśli chodzi o badania nad świadomością itp. itd.
Zresztą samo odrzucenie filozofii jest niemożliwe. Ewentualnie można np. jak Comte zanegować jej sens i postulować tylko filozofię pozytywną. Behawioryzm negujący sens teorii filozoficznych sam w sobie też jest jakąś koncepcją filozoficzną.
Co w ogóle ludzie mają do filozofii?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Z całym szacunkiem, jaki polityk zna się na filozofii? Janusz Palikot studiował na Wydziale Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, na którym obronił pracę magisterską zatytułowaną "Transcendentalna jedność apercepcji u Kanta". Po skończeniu studiów pracował w Instytucie Filozofii Polskiej Akademii Nauk. Znajomość filozoficznych podstaw i historii myśli filozoficznej nie czyni jeszcze człowieka filozofem. Mam też wątpliwości czy potwierdza to jakikolwiek stopień naukowy. Natomiast przy uznanym dorobku, żadne formalne wyształcenie nie jest koniecznym. Na przykład dla mnie - filozofem był Stanisław Lem, a jest Bernard Korzeniewski.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| ahia (83 punktów) | > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?
powiedzmy że mnw. tyle co tym, którzy spisywali wielkim myślicieli, dodając własną interpretacje. "Czyta się więcej niż myśli. Nie mamy filozofów, tylko komentatorów." Camus, notatki 1943
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?
Zobaczysz za 2000 lat.
Wtedy dopiero będziesz mógł porównywać oddziaływanie na przestrzeni wieków.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|