Racjonalista - Strona głównaDo treści
Globalny podatek od CO2

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
02-06-2012 18:38miesnyjez (88 punktów)Globalny podatek od CO2
Ocena 3 na 5
Kiedy zostanie wprowadzony podatek od oddychania? Sytuacja przeciętnego mieszkańca USA jest beznadziejna, a jeszcze każą mu płacić podatek od CO2. Fabryki i firmy, które się nie dostosują czeka zamknięcie. Czy nie macie wrażenia, że cała ta sprawa z globalnym ociepleniem ma na celu zastraszenie biednego podatnika by poczuł się winny i oddał jeszcze większą część swojego dochodu bez narzekania? Taki nasuwa się logiczny wniosek. Owszem nie neguję problemu, ale na litość boską nie róbmy z tego Armagedonu, że swoją szkodliwą działalnością zabijemy świat i wszystkie zwierzęta. Kiedyś dzieci uczyły się, że dzięki CO2 rośliny mogą żyć, teraz że jest to śmiercionośny gaz. Tragedia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
To bardzo dobra wiadomość. O USA. Jeśli prawdziwa. Skąd wiesz?
Jak nic nie zrobimy to za kilkaset lat możemy zniknąć (jako gatunek)
gdyż podgrzane oceany wyemitują ogromne ilości siarkowodoru.
{spory - wielolinijkowy cytat - o tym siarkowodorze [z Scientyfic American edycja polska] poszukaj w moim wątku: Globalne ... z dnia 27.04.2012 18:44}
www.racjonalista.pl/forum.php/s,497108

paradoks: Niewinny CO2 zabije nas sprowokowanym innym gazem.
02-06-2012 22:32 
 Ocena 2 na 4
Selanos (12869 punktów)
Cechą ludzką jest zdolność do dostosowania się. Nie przeszkodziły nam epoki lodowcowe, globalne ocieplenia, więc nie wiem dlaczego teraz miałaby nastąpić jakaś tragedia.

Globalne ocieplenie, też mi coś, nie pierwsze, nie ostatnie, a nawet nie największe.
02-06-2012 23:14 
 0 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Cechą ludzką jest zdolność do dostosowania się. Nie przeszkodziły nam epoki lodowcowe, globalne ocieplenia, więc nie wiem dlaczego teraz miałaby nastąpić jakaś tragedia.
>Globalne ocieplenie, też mi coś, nie pierwsze, nie ostatnie, a nawet nie największe.

-Nawet się dowiedziałem, znaczy jest taka sugestia, że to chwilowe ocieplenie, ostatnio zresztą jakby nędzne, bo zima długa, a lato liche, to tylko interglacjał czyli kilka tysięcy lat ocieplenia przed kolejną epoką lodowcową. Może trzeba więcej tego CO2, a nie wstrzymywać oddech?


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
02-06-2012 23:05 
 Ocena 1 na 3
miesnyjez (88 punktów)
>To bardzo dobra wiadomość. O USA. Jeśli prawdziwa. Skąd wiesz?
>Jak nic nie zrobimy to za kilkaset lat możemy zniknąć (jako gatunek)

Bardzo dobra? A powiedz mi kto Ci nagadał tych bzdur, ze znikniemy?
Może ogladasz za dużo amerykańskiej TV?
Czytam to i owo wystarczy poszperać, by coś znaleźć na ten temat np.
Cytat:
Chińskie linie lotnicze nie zamierzają ponosić dodatkowych kosztów związanych z przyjęciem przez Unię Europejską bardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących emisji dwutlenku węgla.

Nowe regulacje weszły w życie 1 stycznia. Zakładają one, że wszystkie linie, które korzystają z lotnisk na terenie Unii, muszą uczestniczyć w systemie handlu emisjami CO2.

To pewnie oznacza, że niedługo bilety lotnicze podrożeją...
Wszystko podrożeje, będziemy atakowani informacjami jacy to straszni jesteśmy, że mordujemy siebie nawzajem, mniejsze fabryki czy firmy splajtują, bo się nie dostosują do norm gigantów a ty mówisz, że to dobrze?
03-06-2012 00:19 
 0 na 2
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo dobra? A powiedz mi kto Ci nagadał tych bzdur, ze znikniemy?

W przeciwienstwie do ludzi, którzy w tym temacie kierują się raczej intuicją lub wiarą
ja kieruję się wyłącznie starannie zweryfikowanymi faktami naukowymi opublikowanymi
w znanym od lat, poważnym czasopismie o globalnym zasięgu, nie puszczającym wątpliwych tekstów.
Ten (cytowany obszernie przeze mnie) artykuł {swiat Nauki Listopad 2006}
był wyjątkowo duży, wielostronicowy - czyli na pewno szczególnie staranne krytycznie sprawdzony.

Autor: Peter Ward Prof. Wydzial Biologii i Nauk o Ziemi University of Washington;
współpracownik NASA Astrobiology Institute. Pulikujący w Ś.N. już nie pierwszy raz.

Czyli, fakty są takie, że już zdarzyły się okresy zwiększonego CO2
i ocieplenia zakończone tak gigantyczną ilością siarkowodoru
w całej atmosfrze planety że następowało wielkie wymieranie.

Tytuł artykułu:

CZY GROZI NAM WYMARCIE?

Zacytuję z tego artykułu kolejny fragment:

"Tłumaczy zarazem zagadkową obecność siarki na wszystkich stanowiskach poźnopermskich.
Zatrucie atmosfery i oceanu wyjaśniałoby również bardzo powolną regenerację życia po tym wielkim
wymieraniu. Obecność biomarkerów i skał osadowych charakterystycznych dla środowiska beztlenowego wskazuje,
że taka sama gigantyczna katastrofa ekologiczna mogła wydarzyć się pod koniec triasu, środkowej kredy i dewonu.
To dowodzi, że wielkie wymierania związane są z okresowo powtarzajacym się w historii Ziemi ociepleniem klimatu"


i cytat z końcowej cześci (o CO2)

"Do końca następnego stulecia osiągnie wartość 900 ppm.
A to może wystarczyć, by rozpoczął się nowy okres oceanicznej anoksji."
03-06-2012 10:03 
 Ocena 7 na 7
perun (8610 punktów)

>Tytuł artykułu:
> CZY GROZI NAM WYMARCIE?

Ciekawe ile kasy potrzebowali wielcy naukowcy aby wydać z siebie tak banalną tezę.
Gdyby nie ci naukowcy żył bym w przekonaniu, że planeta Ziemia będzie istnieć wiecznie a wraz z nią niezniszczalny rodzaj ludzki. Dinozaury wyginęły pewnie dlatego, że biedacy nie posiadali naukowców, którzy ochroniliby ich przed wymarciem.
Teraz ludziom to nie grozi jeśli będą płacili za energię kilka razy więcej niż obecnie.
Choć moim zdaniem ludzie wyginą dlatego, że nie będzie ich stać opłacić rachunków za energię ... ekologiczną.
Widzę też plusy w tym że wyginie ludzki ekologiczny rodzaj ludzki.. może wtedy Ziemie opanuje mądrzejszy gatunek np; jakieś karaluchy czy cuś.

>To dowodzi, że wielkie wymierania związane są z okresowo powtarzajacym się w historii Ziemi ociepleniem klimatu"
Czyli to dowodzi, że dinozaury wymarły dlatego, że nie potrafiły ograniczyć wydalania z siebie CO2. Dobrze wiedzieć, że teraz istnieje na Ziemi gatunek ssaków, który potrafi regulować klimat na Ziemi. Z tym gatunkiem jest moc jak z każdym Jedi.

I jeszcze jedno.. jak widzisz ..istniejemy dzięki ''ekologicznej katastrofie''

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Czyli to dowodzi, że dinozaury wymarły dlatego, że nie potrafiły ograniczyć wydalania z siebie CO2.

Nie zacytuje tu całego artykułu ale pisano tam też, że wtedy źródłem niebezpiecznego wzrostu CO2 bywały wulkany.

>Ciekawe ile kasy potrzebowali wielcy naukowcy aby wydać z siebie tak banalną tezę.

Teza była by banlana gdyby odsuwała to w bliżej niesprecyzowną, odległą przyszłość.

Jest niebanalna bo chodzi to, że wymarcie ludzi jest kwestią zaledwie KILKUSET LAT
(jeśli nie ograniczymy emisji CO2)

Pozdrawiam
03-06-2012 10:20 
 Ocena 2 na 4
Sołtysowa (208 punktów)
(zablokowany)
>źródłem niebezpiecznego wzrostu CO2 bywały wulkany.

Głupie dinozaury, powinny filtry na wulkany zakładać.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>>źródłem niebezpiecznego wzrostu CO2 bywały wulkany.
>Głupie dinozaury, powinny filtry na wulkany zakładać.
>

Niestety skuteczne odfitrowywanie CO2 (i unieszkodliwianie) jest niezwykle drogie czyli ekonomicznie odpada (w przeciwieństwie np do pyłów) i dlatego mamy przed sobą wspomniany śmiertelny problem.

Po prostu taniej już wyjdzie ograniczanie się - mimo że nikt by nie chciał - nawet ja (patrząc na ceny za podgrzewanie wody). Ale trudno, TRZEBA TO TRZEBA.
Mnie akurat interesuje przyszłość ( HOMO SAPIENS FUTURE )

Pozdrawiam
03-06-2012 10:38 
 Ocena 4 na 6
Sołtysowa (208 punktów)
(zablokowany)
Czyli na nic nam ograniczanie CO2, bo jak jakiś wulkan sobie pierdyknie to i za jednym zamachem wszystkie normy przekroczy.
03-06-2012 11:36 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Czyli na nic nam ograniczanie CO2, bo jak jakiś wulkan sobie pierdyknie to i za jednym zamachem wszystkie normy przekroczy.

Nie do końca. Nie ekscytowałabym się tak tymi wulkanami, obecnie ich udział w emisji CO2 zdecydowanie nie jest kluczowy.
03-06-2012 12:21 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Nie do końca. Nie ekscytowałabym się tak tymi wulkanami, obecnie ich udział w emisji CO2 zdecydowanie nie jest kluczowy.

Nasza wiedza o wulkanach jest na tyle wybrakowana, że równie dobrze wulkany mogą zacząć częściej wybuchać i produkować 1000 razy więcej CO2 niż obecnie. Mogą też wybuchać rzadziej.

Ludzie, zwierzęta i rośliny, radziły i radzą sobie nawet w najgorszych warunkach, przeżyliśmy ocieplenia i oziębienia klimatu, dlaczego te obecne ma być gorsze?
03-06-2012 12:52 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Nasza wiedza o wulkanach jest na tyle wybrakowana (...)

Cieszę się z twojej samokrytyki, ale - szczerze mówiąc po twoich deklaracjach braku zainteresowania współczesną nauką, nie znajduję w tobie partnera do rozmowy na ten temat.
03-06-2012 13:58 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Cieszę się z twojej samokrytyki, ale - szczerze mówiąc po twoich deklaracjach braku zainteresowania współczesną nauką, nie znajduję w tobie partnera do rozmowy na ten temat.

To nie samokrytyka, to stwierdzenie faktu, że o wulkanach, trzęsieniach ziemi, ruchach płyt tektonicznych itd. ludzkość wciąż ma małe pojęcie.

Ależ współczesna nauka jest bardzo interesująca. Mnie tylko przeszkadza fakt, że naukowców którzy z jakiegoś powodu są za tym, że globalne ocieplenie jest złe i jest powodowane głównie przez człowieka promuje się, a tych którzy są przeciw, ucisza się.

Nawet ciocia wikipedia podaje ciekawe przykłady:

Cytat:
W 2008 Fergus Brown, Roger A. Pielke i James Annan przesłali artykuł zatytułowany "Czy jest zgoda wśród klimatologów nt. IPCC AR4 WG1?" (ang. Is there agreement amongst climate scientists on the IPCC AR4 WG1?)[44]. Wydawane przez Amerykańską Unię Geofizyczną EOS i Nature Precedings. odmówiły publikacji. Pielke napisał: "z tego doświadcznia jest jasne, że edytorzy EOS and Nature Precedings AGU używają swoich stanowisk, aby zataić dowody, że jest większe zróżnicowanie poglądów na klimat i roli człowieka w przemianach klimatu niż zaprezentowane w ograniczonym raporcie IPCC z 2007"


Cytat:
Środowiska rolnicze wskazują także na liczne pozytywne skutki ewentualnego ocieplenia takie jak możliwość uprawy roślin ciepłolubnych, przedłużenie okresu wegetacji roślin, skrócenie okresu dojrzewania zbóż czy większe plony. Skutki te są przeważnie pomijane w debacie publicznej, która skupia się na podkreślaniu skutków negatywnych.


Już o "ekologach" którzy za jedyny argument uważają przywiązywanie się do drzew i blokowanie budowy elektrowni atomowym szkoda wspominać.
03-06-2012 14:18 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>naukowców którzy z jakiegoś powodu są za tym, że globalne ocieplenie jest złe i jest powodowane głównie przez człowieka promuje się, a tych którzy są przeciw, ucisza się

Piękny "argument". Zupełnie jakby kalka z antyGMOwców, antyszczepionkowców, homeopatów i wszelkich zwolenników tzw. medycyny naturalnej i spisku jaszczurów. Bo na pewno wszyscy naukowcy z Nature (etc) należą do globalnego spisku! Przekupiły ich jaszczury!

No daj już spokój. O nauce rozmawia się przy pomocy publikacji naukowych, używając odpowiedniej bibliografii, etc. Rozumiem, że kwestia globalnego ocieplenia z różnych względów szerokiej publice wydaje się kwestią bardziej polityczną niż naukową, przynajmniej jednak od użytkowników tego portalu oczekiwałabym nieco większej wiedzy i dociekliwości - obecnie literatura naukowa jest dość powszechnie dostępna i argumenty typu antyGMOwo-antyszczepionkowego o uciskanej naukowej mniejszości są trochę niepoważne. No ale - widać - zbyt wiele oczekuję.

PS
Warto też zwrócić uwagę, jak przywołany przez ciebie pan Pielke narzeka na to, jak media wypaczają jego głos w dyskusji na tematy środowiskowe. Pan Pielke wcale nie zaprzecza istotności wpływu człowieka na klimat, dyskutuje jedynie z kwestią proporcji poszczególnych elementów tego wpływu i z rzeczywistą dokładnością modeli klimatycznych i ich potencjału prognostycznego. Nie jest też z pewnością dyskryminowaną i uciszaną mniejszością. Problem w tym, że sceptycyzm - jeśli się pojawia - powinien być oparty na kwestiach merytorycznych, a nie głupawych uwagach typu "fajnie, że się ociepli, będę hodował pomarańcze". Poziom przedszkola nie zachęca do konwersacji.
03-06-2012 16:16 
 Ocena 2 na 4
Selanos (12869 punktów)
Więc co mam napisać? Podać listę lektur o tym, że klimat zawsze się zmieniał, zmienia się, będzie się zmieniał i to, czy człowiek naprodukuje CO2 czy nie nie ma w zasadzie większego znaczenia?

To jest temat polityczny, nie naukowy. Różne grupki "ekologów" dożynają w imię "ekologii" gospodarkę europejską, podczas gdy Azja, Ameryka Południowa i w mniejszym stopniu Ameryka Północna idą do przodu. Niech mi żaden "ekolog" nie wmawia, że robimy to, "ratujemy planetę", dla przyszłych pokoleń. Jak tak dalej będą ratować planetę, to za kilka lat Chińczycy będą mieli nasze europejskie "przyszłe pokolenia" za tanią siłę roboczą.

Jeszcze raz - dlaczego ma mnie obchodzić to, że klimat się zmienia? Z odwiertów które przeprowadzano na biegunie wynika, że temperatura na ziemi zmieniała się nawet o 8 stopni w ciągu stu lat, tak przynajmniej twierdzić program na National Geographic albo innym Discovery o takowych odwiertach. W Europie mieliśmy już i palmy i lodowce, więc przestańmy udawać, że dzieje się coś strasznego.

Zmusili mnie już w imię ekologii do "ekologicznych" żarówek z rtęcią. Podobno działają po 8 lat, jeszcze żadnej nie miałem dłużej niż dwa lata, a droga! Podatek od emisji CO2 pewnie skończy się podniesieniem cen prądu, nowością jest opodatkowanie samolotów za emisję CO2, ceny podskoczą i dumni Europejczycy którzy kiedyś władali większością świata będą pływać do Hameryki pontonami.

A ponieważ ekologów nie lubię, to dodam, że jakiś debil w imię ochrony zwierząt, oblał moją skórzaną kurtkę farbą. Na pewno fakt, że zniszczył kawałek sarniej skóry zdartej z tej sarny z pięćdziesiąt lat temu przez znajomego mojego dziadka który takowe kurtki wytwarzał, przyczynił się do ochrony zwierząt. Tym bardziej, że kupię sobie następna kurtkę, choćbym miał z tej okazji przez miesiąc nie jeść żeby tyle kasy uzbierać. I następna sarenka pójdzie na rzeź. Radujmy się!
03-06-2012 17:05 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>To jest temat polityczny, nie naukowy. Różne grupki "ekologów" dożynają w imię "ekologii" gospodarkę europejską

To jest temat naukowy, który przy okazji bywa też tematem politycznym. Mnie interesuje bardziej (choć nie tylko) jako kwestia naukowa i - przyznam szczerze, że gdy ja piszę o np. Nature Climate Change, a ktoś mi odpowiada lamentami o grupkach "ekologów", to nie wiem jak miałabym go traktować inaczej niż jak idiotę.

>A ponieważ ekologów nie lubię, to dodam, że jakiś debil w imię ochrony zwierząt, oblał moją skórzaną kurtkę farbą. Na pewno fakt, że zniszczył kawałek sarniej skóry zdartej z tej sarny z pięćdziesiąt lat temu przez znajomego mojego dziadka który takowe kurtki wytwarzał, przyczynił się do ochrony zwierząt. Tym bardziej, że kupię sobie następna kurtkę, choćbym miał z tej okazji przez miesiąc nie jeść żeby tyle kasy uzbierać. I następna sarenka pójdzie na rzeź. Radujmy się!

Osobiście uważam, że warto by jednak pamiętać o definicjach słów używanych i w związku z tym nie rezygnować z w pełni tu uzasadnionego cudzysłowu. Nie popieram ani akcji oblewania skór/futer przez pseudoekologicznych zacietrzewieńców, ani niszczenia poletek doświadczalnych przez również mianujących się "ekologami" antyGMOwców, ale wiązanie ich z opisywanymi naukowo zjawiskami i zależnościami klimatycznymi jest dużym nadużyciem.

>W Europie mieliśmy już i palmy i lodowce, więc przestańmy udawać, że dzieje się coś strasznego.

Nie chodzi tylko o samą zmianę, ale też jej tempo i zjawiska powiązane - to nie jest li i jedynie kwestia temperatury, jakkolwiek mieszkańców wysp i wybrzeży powinna ona szczególnie obchodzić, ale też innych z ociepleniem powiązanych zjawisk atmosferycznych, ot takich na przykład czy takie. To kwestia pustynnienia lądów, zmian powierzchni dostępnych pod uprawy, etc, co będzie miało wpływ na wielomilionowe populacje. Fakt, że ciebie to nie obchodzi, nie jest dla mnie wystarczającym - wybacz - argumentem.
03-06-2012 20:45 
 Ocena 2 na 4
Selanos (12869 punktów)
>>To jest temat polityczny, nie naukowy. Różne grupki "ekologów" dożynają w imię "ekologii" gospodarkę europejską
>To jest temat naukowy, który przy okazji bywa też tematem politycznym. Mnie interesuje bardziej (choć nie tylko) jako kwestia naukowa i - przyznam szczerze, że gdy ja piszę o np. Nature Climate Change, a ktoś mi odpowiada lamentami o grupkach "ekologów", to nie wiem jak miałabym go traktować inaczej niż jak idiotę.

Tak już mam, że na wszystkie niebezpieczne bojówki, mówię grupki. Grupki talibów, grupki ekologów, grupki nacjonalistów...

>Osobiście uważam, że warto by jednak pamiętać o definicjach słów używanych i w związku z tym nie rezygnować z w pełni tu uzasadnionego cudzysłowu. Nie popieram ani akcji oblewania skór/futer przez pseudoekologicznych zacietrzewieńców, ani niszczenia poletek doświadczalnych przez również mianujących się "ekologami" antyGMOwców, ale wiązanie ich z opisywanymi naukowo zjawiskami i zależnościami klimatycznymi jest dużym nadużyciem.

Owszem, to jest nadużycie, ale trudno nie przesadzać, skoro druga strona też to robi.

>Nie chodzi tylko o samą zmianę, ale też jej tempo i zjawiska powiązane - to nie jest li i jedynie kwestia temperatury, jakkolwiek mieszkańców wysp i wybrzeży powinna ona szczególnie obchodzić, ale też innych z ociepleniem powiązanych zjawisk atmosferycznych

W pełni się zgadzam, jednak napiszę to po raz enty: to już się działo. Czy prędzej, czy później, te wybrzeża i tak znikną. Zamiast bawić się w powstrzymywanie niepowstrzymywalnych zmian klimatu, lepiej robić to co zawszę: dostosować się. Przecież ten cały efekt to nie są same negatywy.

11-07-2012 11:29 
 Ocena 1 na 1
tomoyo (480 punktów)
>W pełni się zgadzam, jednak napiszę to po raz enty: to już się działo. Czy prędzej, czy później, te wybrzeża i tak znikną. Zamiast bawić się w powstrzymywanie niepowstrzymywalnych zmian klimatu, lepiej robić to co zawszę: dostosować się. Przecież ten cały efekt to nie są same negatywy.

Jasne, po co nam w ogóle naukowcy i ich czasopisma jak wystarczy zapytać Selanosa.


07-06-2012 06:18 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Ludzie, zwierzęta i rośliny, radziły i radzą sobie nawet w najgorszych warunkach, przeżyliśmy ocieplenia i oziębienia klimatu, dlaczego te obecne ma być gorsze?
   Ludzie i zwierzęta... hm, to Ty jesteś roślinką, czy może grzybkiem?
   Ano, dlatego to obecne ocieplenie jest gorsze, że zachodzi zbyt szybko. Poprzednie zagłady powodowały "wymianę" gatunków na bardziej przystosowane. Wiele gatunków ginęło, a te przeżywające miały czas na przystosowanie.
03-06-2012 10:53 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Niestety skuteczne odfitrowywanie CO2 (i unieszkodliwianie) jest niezwykle drogie czyli ekonomicznie odpada (w przeciwieństwie np do pyłów) i dlatego mamy przed sobą wspomniany śmiertelny problem.
A jak już odfiltrujecie cały CO2 to co z roślinkami? Mają wymrzeć z braku CO2 aby żyli ekolodzy?

>Po prostu taniej już wyjdzie ograniczanie się - mimo że nikt by nie chciał - nawet ja (patrząc na ceny za podgrzewanie wody). Ale trudno, TRZEBA TO TRZEBA.
To ogranicz się człowieku i wyłącz komputer bo czerpiesz energię a tym samym wydalasz CO2 a tym samym przybliżasz mnie do zagłady.

>Mnie akurat interesuje przyszłość ( HOMO SAPIENS FUTURE )
Mnie też, dlatego boli mnie to że za rok byc może nie będzie mnie stać na rachunek za prąd przez ekologów

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
03-06-2012 12:24 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Po prostu taniej już wyjdzie ograniczanie się - mimo że nikt by nie chciał - nawet ja (patrząc na ceny za podgrzewanie wody). Ale trudno, TRZEBA TO TRZEBA.
>Mnie akurat interesuje przyszłość ( HOMO SAPIENS FUTURE )

Nic nie trzeba. Dinozaury nie walczyły z dwutlenkiem węgla którego za ich czasów było w atmosferze dużo więcej niż obecnie. Tak samo jak ludzie nie walczyli z kolejnymi globalnymi oziębieniami i ociepleniami które już przeżyli.

Przyszłość? Rzeczywiście, martwię się o Homo Sapiens w Europie, jak ekolodzy dalej będą u nas rządzić, to w przyszłości będziemy mieć średniowiecze.
03-06-2012 10:48 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Nie zacytuje tu całego artykułu ale pisano tam też, że wtedy źródłem niebezpiecznego wzrostu CO2 bywały wulkany.
Kurde to jeden wybuch 2 lata temu wulkanu na Islandii przyblizył nas do zagłady. Może trzeba opodatkować Islandczyków za wydalanie CO2. W końcu to ich wulkan, niech za swój wulkan płacą.

>Teza była by banlana gdyby odsuwała to w bliżej niesprecyzowną, odległą przyszłość.
>Jest niebanalna bo chodzi to, że wymarcie ludzi jest kwestią zaledwie KILKUSET LAT
>(jeśli nie ograniczymy emisji CO2)
Podobno juz w latach 70 tych miało zabraknąć ropy i innych surowców. Podobno przy tej liczbie mieszkańców Ziemi już mieliśmy wyginąć.
Hmm ''zaledwie kilkaset lat''. Do tego czasu być może ludzie będą żyć na Marsie, albo na planecie ER-301. A może do tego czasu Jezus wróci i nas uratuje zabierając do swojego nieba... kto wie

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
03-06-2012 12:02 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> [...] wymarcie ludzi jest kwestią zaledwie KILKUSET LAT (jeśli nie ograniczymy emisji CO2).

A tę bzdurę to skąd wytrzasnąłeś?
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>> [...] wymarcie ludzi jest kwestią zaledwie KILKUSET LAT (jeśli nie ograniczymy emisji CO2).
>A tę bzdurę to skąd wytrzasnąłeś?

Taka była końcowa teza owego naukowego artykułu, o którym tu pisze na początku - zerknij uprzejmie.
Był to artykuł o nazym "WYMARCIU" i na koncu podano datę (stulecie) kiedy się to zacznie jak nic nie zrobimy.
Prosze się wczytać w moje cytaty w tym i w linkowanym wątku, bo to jest , że tak powiem

czarno na białym

Pozdrawiam
03-06-2012 14:11 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>>> [...] wymarcie ludzi jest kwestią zaledwie KILKUSET LAT (jeśli nie ograniczymy emisji CO2).
>> A tę bzdurę to skąd wytrzasnąłeś?
> Taka była końcowa teza owego naukowego artykułu, o którym tu pisze na początku - zerknij uprzejmie.

Zerknąłem do oryginału. Pokazuje on symulację wzrostu koncentracji siarkowodoru w śródlądowym morzu w ciągu setek tysięcy lat. Pomijając mocno naciąganą tezę, że było to przyczyną masowego wymierania gatunków pod koniec permu, pomyliłeś się tysiąckrotnie co do skali czasowej.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Zerknąłem do oryginału

ja też ... i jeszcze przeczytałem i to bez twórczych interpretacji
I stamtąd cytacik:

Today with CO2 around 385 ppm,
it seems we are still safe. But with atmospheric carbon climbing
at an annual rate of 2 ppm and expected to accelerate to
3 ppm, levels could approach 900 ppm by the end of the next
century, and conditions that bring about the beginnings of
ocean anoxia may be in place.

Pozdrawiam

p.s.

Pańskie podsumowanie o czym to jest i jakiś tajemniczy tok rozumowania o tym tysiącu razy spowodował, że nawet zerknąłem jeszcze raz ... i jestem zdumiony. No bo to tak jakbym zobaczył materializację zasady: "papier wszystko zniesie"

Konkluzja dotyczyła pewnych podobieństw punktów w przeszłości do sytuacji obecnej oraz "century" nie Tysiącleci
04-06-2012 11:59 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> conditions that bring about the beginnings of ocean anoxia may be in place.

A czy rozumiesz co to jest ta "anoxia" i ile czasu musi upłynąć aby wystąpiła?
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>> conditions that bring about the beginnings of ocean anoxia may be in place.
>A czy rozumiesz co to jest ta "anoxia" i ile czasu musi upłynąć aby wystąpiła?
>

Autor tego artykułu uważa, że anoxia Ziemskich oceanów może dokanoć sie juz za około dwieście lat.

Mam przed sobą zarówno tekst polski jak i widzę angielski.

Dlatego nie wiem po co po raz kolejny sugerujesz to samo i namawiasz mnie do szukania na siłę błędów w rozumowaniu owego autora.

Uważam ponadto, że już Ci odpowiedziałem w poprzednim poście.

Pozdrawiam

p.s.
ale "dojaśnię"
Rozumiesz, mam nadzieję,
(BO TO NAWET OPISANO W TYM ARTYKULE !!!)
że częściową anoksję mórz i oceanów
to już mamy,obecnie, na pewnych głębokościach, różnych, ale jednak.
"Anoksja oceanów" oznacza, że one staną się takie całe (dojdzie to do ich powierzchni) co już nawet sie czasem zdarza - w pobliżu brzegów Afryki - jak widzisz w tym artykule (dramatyczny incydent dla fauny w owym przypadku).

Tłumaczenie jest takie:

bring about the beginnings of ocean anoxia may be in place.

... rozpoczął sie nowy okres oceanicznej anoksji.

Oznacza to że całe oceany (aż do powierzchni) takie będą i wtedy zaczną masowo emitować siarkowodór. Zaczną ale nie przestaną, proces będzie trwał a nawet zapewne się pogłębiał.
Tendencji takiej żaden bogacz (Bil Gates / USA / UE) rozsypywaniem np wapna - nie odwróci.
04-06-2012 20:14 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> ... rozpoczął się nowy okres oceanicznej anoksji.

Takie tam "rozpoczęcie". Ten proces musiałby trwać setki tysięcy lat aby stężenie siarkowodoru w oceanach znacząco się podniosło. A i nawet wtedy wątpliwe jest czy może on zatruć atmosferę. Używasz sensacyjnego języka zupełnie nieadekwatnego do skali czasowej tych zjawisk. To tak jak byś powiedział, że Słońce zaczęło gasnąć - no bo kiedyś paliwo jądrowe się skończy.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>> ... rozpoczął się nowy okres oceanicznej anoksji.
>Takie tam "rozpoczęcie". Ten proces musiałby trwać setki tysięcy lat aby stężenie siarkowodoru w oceanach znacząco się podniosło.
Pan fałszuje prosty i jasny przekaz tylko dlatego że nie wszyscy znają angielski a Skanowanie Całego artykułu jest nielegelne (copyright).

Odtlenienie oceanów - na różnych głębokościach już wystepuje.
Odtlenienie oceanów, o którym pisze autor (co juz i po angielsku tu cytowałem) oznacza ich odtlenienie całkowite.
I to może (wg autora) zdarzyć sie za niecałe 200 lat. Dwieście (na wszelki wypadek pisze słownie).

Natomiast Pan zmyla insynuacją, że dopiero po odtlenieniu zacznie sie jakis magiczny proces
budowania procesów tworzących siarkowodór.

NIE! SIARKOWODÓR JEST NATURALNYM PRODUKTEM ORGANIZMÓW żyjących w strefie beztlenowej.

Jak ona dojdzie do powierzchni to będzie już to co jest katastrofalnie niebezpieczne - strefa "tlenowa" nie oddzieli siarkowodoru od atmosfery.

Prosze kolejny i kolejny raz nie "wykręcać w prawo i wlewo" tej oczywistej sprawy.

Pozdrawiam
P.S.
jak ktoś ten Pana link kliknie to zobaczy, że przy brzegach Afryki erupcja tego siarkowodoru z oceanu
pozabijała już raz (teraz! niedawno! kilka lat wstecz) ogrom fauny w rozmiarze który był ogromną powierzchnią - sfotografowaną z kosmosu. Wystarczy popatrzec. Erupcja siarkowodoru a nie "odtlenionej" wody! Pokazano to
na bardzo ciekawym wizualnie obrazku (zdjęcie satelitarne)
na stronie 7 podpisanym "HYDROGEN SULFIDE ERUP TIONS"
Z bliskich nam akwenów ... napisano tam, że bakterie siarkowe zaszły już wysoko w morzu Czarnym.

Chyba pora żeby ktos tam wszedł bo obawiam się że Pan Fizyk gra na czas (żeby ten wątek nie wrócił do wyższego działu)
Na wszelki wypadek przypomnę link podany przez Pana bo jest cenny:

www.chicagocleanpower.org/ward.pdf

PRZY OKAZJI
Ośmiesza sie w tym wątku ekologów. Racjonalni ekolodzy (w tym ja i ci z którymi sie stykam)
nie uważają np problemu GMO za ważki obecnie. Jest rozdmuchany czyli przesada.

Jeżli pan Fizyk kolejny raz powtórzy to samo to proszę innych (zwłaszcza moderatorów) o zerknięcie i przeczytanie całego źródła celem ocenienia czy słusznie "podkopuje reputację" tego doniesienia (znanego i solidnego tytułu prasy popularno-naukowej) i tym samym wątku.
05-06-2012 11:59 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>>> ... rozpoczął się nowy okres oceanicznej anoksji.
>> Takie tam "rozpoczęcie". Ten proces musiałby trwać setki tysięcy lat aby stężenie siarkowodoru w oceanach znacząco się podniosło.

> Odtlenienie oceanów - na różnych głębokościach już wystepuje.

Nieprawda. Największym zbiornikiem wodnym, w którym występuje beztlenowa warstwa wody jest Morze Czarne. Woda w oceanach cały czas miesza się i poza lokalnymi wyjątkowymi zjawiskami ( takimi jak u wybrzeży Namibii) odtlenienie nie występuje.

> Odtlenienie oceanów, o którym pisze autor (co juz i po angielsku tu cytowałem) oznacza ich odtlenienie całkowite. I to może (wg autora) zdarzyć sie za niecałe 200 lat. Dwieście (na wszelki wypadek pisze słownie).

Nieprawda. Tego autor nie pisze, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że całkowite odtlenienie oceanów może nastąpić nie szybciej niż za ok. 100 tys. lat, a prawdopodobnie nigdy.

> jak ktoś ten Pana link kliknie to zobaczy, że przy brzegach Afryki erupcja tego siarkowodoru z oceanu pozabijała już raz (teraz! niedawno! kilka lat wstecz) ogrom fauny w rozmiarze który był ogromną powierzchnią - sfotografowaną z kosmosu. Wystarczy popatrzec. Erupcja siarkowodoru a nie "odtlenionej" wody! Pokazano to na bardzo ciekawym wizualnie obrazku (zdjęcie satelitarne)

Owszem, ale ta fauna to ryby i homary. Na lądzie nikt nie zginął - wręcz przeciwnie dla ludzi takie homary uciekające na ląd to okazja do uczty. A i mewy się najadły. earthobser(*)turalHazards/view.php?id=43143

> Na wszelki wypadek przypomnę link podany przez Pana bo jest cenny: www.chicagocleanpower.org/ward.pdf

Mam wrażenie jakbyśmy czytali dwa różne artykuły.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Mam wrażenie jakbyśmy czytali dwa różne artykuły.
Muszę Cię przeprosić Fizyku. Tłumaczenie w polskiej edycji czytałem zbyt jednostronnie.
I zanadto się zasugerowałem ostatnim zdaniem. Co do tego, że obecnie bakterie wydzielające
siarkowodór w oceanach tkwią gdzieś w zakamarkach przydennych mogę/muszę się zgodzić.

Pomimo to, nawet zakładając, że przedostatnie zdanie artykułu można interpretować dwojako,
nasz spór jest jednak o tyle nieistotny, że ostatecznie, z artykułu wynika, że
jak to się zacznie (za dwieście lat "jest szansa") to poleci lawinowo.

Cytat z artykułu. Mamy link do oryginału więc łatwo znaleźć angielski fragment.

...
Yet calculations by geoscientists Lee R. Kump and Michael
A. Arthur of Pennsylvania State University have shown
that if oxygen levels drop in the oceans, conditions begin to
favor the deep-sea anaerobic bacteria, which proliferate and
produce greater amounts of hydrogen sulfide.
...

In their models,
if the deepwater H2S concentrations were to increase beyond
a critical threshold during such an interval of oceanic anoxia,
then the chemocline separating the H2S-rich deepwater from
oxygenated surface water could have floated up to the top
abruptly. The horrific result would be great bubbles of toxic
H2S gas erupting into the atmosphere.


... gdy natlenienie wód oceanu zmniejsza się ...

Symulacje wskazują, że jeśli stężenie H2S w strefie przydennej przekroczy pewną wartość
- tak jak podczas okresów globalnej anoksji - chemoklina może bardzo szybko
przesunąć się aż do powierzchni oceanu. Zjawisko miało by straszliwy skutek:
wydostanie się ogromnych ilości trującego siarkowodoru do atmosfery.


Przypomnę, że im cieplej tym trudniej tlen rozpuszcza się w wodzie oceanów (o czym też pisano w artykule)

Przypomnę też, że w korzystnych warunkach organizmy rozmnażają sie
w postępie geometrycznym !
(opanowanie - z wyjściowej warstwy kilku metrów - kilku kilometrów wody oceanu;
gdy bakterie dzielą się co kilka dni lub cześciej; to kwestia rzędu kilku miesięcy lub lat).
Teoretyczne:
2 => 4 => 8 => 16 => 32 => 64 => 128 => 256 => 512 metrów (w 10 populacji) itd.
Praktycznie niechby sto razy wolniej to 4 km do powierzchni wychodzi w ciągu
kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.

Pozdrawiam
p.s.
Dałem punkt za Pańską wypowiedź bo wspólnymi siłami rozjaśniamy ten niezwykle ciekawy temat.

W tym momencie uważam, że z tekstu artykułu wynika, że - jak się zacznie - to szybko może
zrobić się bardzo źle (dla ludzi).
06-06-2012 00:17 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> I zanadto się zasugerowałem ostatnim zdaniem.

Autor zbyt alarmistycznie podsumował swoją pracę. Dziwię się, że recenzent to przepuścił.

> W tym momencie uważam, że z tekstu artykułu wynika, że - jak się zacznie (za dwieście lat "jest szansa") - to szybko może zrobić się bardzo źle (dla ludzi).

Nie wynika to z tego artykułu. To "szybko" to około 100 tysięcy lat. Tyle zajmuje bakteriom wyprodukowanie takiej ilości siarkowodoru, która mogłyby zagrozić ludziom.

Oszacujmy to niezależnie. Zasoby siarkowodoru rozpuszczonego w wodzie niemal w całości znajdują się w Morzu Czarnym, w ilości 4,6×1012 kg ( blackseaen(*)er for_nato_participants.pdf ). Masa całej atmosfery to 5×1018 kg ( pl.wikipedia.org/wiki/Atmosfera_ziemska ). Czyli nawet gdyby cały ten siarkowodór wydostał się jakimś sposobem do atmosfery, to jego stężenie nie przekroczyłoby 1 ppm (10-6). Śmierdziałoby trochę, ale nie jest to stężenie trujące ( www.sigmaa(*)2Faldrich/295442?lang=pl ).
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Nie wynika to z tego artykułu. To "szybko" to około 100 tysięcy lat.
a skąd to wiesz?
Rozumowaniem matematyczno-fizycznym nie możesz dojść do wiedzy jak szybko wspomniane bakterie opanują całą obętość wód oceanicznych gdy te po wielu latach globalnego ocieplenia zmienią się tak czy inaczej.
Bo to jest biologia.
A skoro tak, to zważ, że morze Czarne, a pierwszy z brzegu ocean to kolosalna różnica objętości.

Bywają zjawiska w przyrodzie zaskakujące swoim ogromem i tempem.
Wielkie, nie kończące się chmury szarańczy, lecące nad jakimś miastem w Afryce są
(na pierwszy rzut umysłu) niemożliwe.

Uważam że Twoja liczba "100 tysięcy lat" to taka trochę w stylu który sam krytykujesz. Dowód proszę!

założenia wyjściowe podałem powyżej

Pozdrawiam
06-06-2012 11:09 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Nie wynika to z tego artykułu. To "szybko" to około 100 tysięcy lat.
> a skąd to wiesz? Dowód proszę!

Podałem Ci go na samym początku naszej dyskusji. Jeszcze raz: popatrz na wyniki symulacji na str. 68 artykułu Petera Warda i postaraj się zrozumieć co to znaczy "AFTER 200,000 YEARS".
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Tu wygląda jak dwie oddzielne teorie. Jedna na rysunku (Katja + Kump)
a druga (sądząc z kolejności opisu - późniejsza, pewnie trafniejsza)
dwóch geochemików (już bez Katji).

DOWÓD:
W tekście wyraźnie podważa się stare wnioski bo pisze:

Yet calculations by geoscientists Lee R. Kump and Michael
A. Arthur of Pennsylvania State University have shown


Z obliczeń geochemików (K i A) ... wynika jednak ...

{PO PROSTU W NAUCE OBOWIĄZUJE KURTUAZYJNA MOŻE ZASADA ŻE PRZYTACZA SIĘ WYKRESY I TEZY POPRZEDNIKÓW}

I tutaj - w konkluzjach (nowych! symulacji) tej nowej pary jest
(co poprzednio cytowałem):

... W korzystnych warunkach ... chemoklina bardzo szybko przesunąć się do powierzchni.
a potem już naprawdę ciekawie (i strasznie)

I to trzeba (nam) policzyć.

Krump i Arthur oceniają, że pod koniec permu z oceanu do atmosfery
wydostawało się ponad 2000 razy więcej H2S niż dzisiaj wyrzucają
wszystkie wulkany świata. Powietrze tak sie wówczas nasyciło tym gazem,
że zabijało zarówno zwierzeta jak i rośliny.


Kump and Arthur estimate that the amount of H2S gas
entering the late Permian atmosphere from the oceans was
more than 2,000 times the small amount given off by volcanoes
today.

Skoro nie wiamy jak szybko mnożą się bakterie w korzystnych warunkach
a cytaty (o chemoklinie) brzmia nieokojąco, to za jedyny pewnik
musimy przyjać oszacowanie tempa emisji jak już odtlenienie dochodzi
do powierzchni oceanu.

To tempo dwaj uczeni podali - NA PEWNO NIE Z KAPELUSZA
{to już nie jest liczba od Autora - który Ci podpadł za ostatnie zdanie}

to policzmy ile czasu potrzebują dzisiejsze wulkany
pomnożone 2000 razy aby ich siarkowodór rozcieńczony w całej atmosferze
stał się trujący. 100000 lat?

Swoją teorię Fizyku oparłeś o zdanie, że bakterie potrzebuja duuużo czasu
na nasycanie atmosfery (Nie wszedłeś w polemiki na temat tempa ich rozrodu
w korzystnych warunkach; Czujnie bo może być szybkie - to nie sekwoje).
Ponadto "uczepiłeś się" starej symulacji przytoczonej przez autora dla porządku.

Czyli rozpatrujmy stan gdy globalne ocieplenie już ten ocen podgrzało i one
zdominowały go korzystając z okazji.

> Oszacujmy to niezależnie

Pozdrawiam

p.s.
konkluzja jest prosta - artykuł w Ś N ostrzega o dramatycznych dla Homo Sapiens skutkach
zlekceważnia walki z ludzką emisją CO2 (np CHIN i USA) i globalnym ociepleniem.
Nie za 100000 lat tylko
- w najgorszym ale realnym przypadku - zacznie sie to za 200 lat a skończyc (źle dla nas) może jednak (" YET") szybko.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
> nie przekroczyłoby 1 ppm (10-6). Śmierdziałoby trochę, ale nie jest to stężenie trujące

Skoro:

... W korzystnych warunkach ... chemoklina bardzo szybko przesunąć się do powierzchni.
...
Krump i Arthur oceniają, że pod koniec permu z oceanu do atmosfery
wydostawało się ponad 2000 razy więcej H2S niż dzisiaj wyrzucają
wszystkie wulkany świata. Powietrze tak sie wówczas nasyciło tym gazem,
że zabijało zarówno zwierzeta jak i rośliny.


To mamy:

Całkowita roczna emisja naturalna H2S to 100 Mt czyli 100*10^9 kg

Przyjmijmy bardzo łaskawie że tylko 20% jest z wulkanów więc ponożmy nie przez 2000x
tylko przez 400.

Mamy zatem rocznie 10^9 * 10^2 * 10^2 * 4 = 4*10^13 kg

Czyli juz po roku mamy w atmosferze cały ten siarkowodor z morza Czarnego razy dziesięć!
Co już (jedno takie morze) śmierdzi ale jeszcze nie truje. [niecale 1ppm]

Link o rocznej emisji:

www.google(*)CNEY0NMh5XSRF2w3P5SfGNt-vrImpA

Teraz rozumiem dlaczego kolega milczy:
Po 50 latach mamy 500 ppm - Toksyczność ostra!

TAK TO WŁASNIE BYWA - LEKCOWAŻONA SPRAWA (CO2) MOŻE NAGLE ODEZWAĆ SIĘ Z IMPETEM
nie do opanowania!

Przypominam że dopóki strefa H2S jest oddzielona strefą tlenową to jest - pozorny - spokój.
Wnioskując z tempa wzrostu CO2 autor artykułu daje nam tylko niecałe 200 lat takiego spokoju.

Nic nie zrobimy - bakterie z oceanów dostaną swoje 5 minut
07-06-2012 21:11 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Czyli juz po roku mamy w atmosferze cały ten siarkowodór z morza Czarnego razy dziesięć!
> Po 50 latach mamy 500 ppm - Toksyczność ostra!

Stajesz się nudny powtarzając te same bzdury. W atmosferze szybko nie będzie takiej ilości siarkowodoru bo nie ma go skąd wziąć. Nawet w sprzyjających warunkach bakteriom zajmie 100 tysięcy lat aby tyle go wyprodukować.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Według najnowszych symulacji i obliczeń wspomnianych w omawianym artykule był kiedyś moment, że oceany emitowały siarkowodór w ilości 2000 razy większej niż obecnie wulkany. Gdyby istniały oczywiste bariery takiej emisji (jak sugeruje Fizyk) to by tak nie napisali.

Oznacza to, że taka wydajność tych bakterii w produkcji H2S (w oceanach) jest osiągalna. Oznaczała ona wtedy wzbogacanie całej Ziemskiej amosfery o blisko 10 ppm H2S corocznie. Skoro stężenie ostro trujące wynosi 440 ppm to (nawet uwzględniajac jakiś drobny błąd oraz naturalne niwelowanie H2S w przyrodzie) w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat sytuacja stała się groźna dla zwierząt. I może stać w przyszłości (zdaniem autora artykułu nawet nieodległej).

W żadnym wypadku ta konkluzja nie zasługuje na słowo "bzdury" skoro dziś emisje z kontynentów (sporo ludzkiej) "wzbogacają" atmosferę corocznie o dodatkowe 2 ppm - tu akurat - CO2 - ale chodzi o rząd wielkości. Oceany i wtedy i dziś to większa powierzchnia potencjalnej emisji.

Obrazki z wcześniejszej symulacji (Katji) powstały przy założeniu (ustawieniu w programie symulacyjnym)
jakiejś bardzo małej emisji rocznej. Dlatego hipoteza opisana jako druga jest nową, zupełnie inaczej oceniającą roczne emisje ówczesne.

Obu tych hipotez nie można połączyć.
Bo to by było tak jakby ktoś twierdził, że jechał pociągiem z Wrocławia do Gdańska ze średnią prędkością 1 km/godzinę (i zajechał po kilku tygodniach) a ktoś inny twierdził że obserował ten pociąg i jechał on z prędkością 1000 km/godzinę (tysiąc).

Przypuszczam, że Katja założyła niewielkie (ostrożne) współczynniki bo chciała przede wszystkim zobrazować kolejność zatruwania obszarów ówczesnego kontynentu. I udowodnić, że to jest osiągalne dla natury nawet przy tak niskich. Ponadto symulucja Katji (i hipoteza jaka za nią stała) była wcześniejsza.

Natomiast ci dwaj geochemicy zainteresowali się rzeczywistym tempem emisji H2S gdy ocean jest już "odtleniony",
co może - ich zdaniem (symulacje) - zdarzyć się dość nagle, po uzyskaniu przez wodę na dnie oceanu pewnych (progowych) cech.

Na zakończenie dodam coś ciekawego. Ta nowa hipoteza (Kumpa) określona została w artykule jako
"Kumpa hipoteza planety-zabójcy" i oceniona jako (wreszcie) dobrze tłumacząca różne znane fakty.

Pozdrawiam
08-06-2012 21:09 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Według najnowszych symulacji i obliczeń wspomnianych w omawianym artykule był kiedyś moment, że oceany emitowały siarkowodór w ilości 2000 razy większej niż obecnie wulkany.

Tak, to jest prawdopodobne.

>Oznacza to, że taka wydajność tych bakterii w produkcji H2S (w oceanach) jest osiągalna.

Nie, to jest niemożliwe.

Jeszcze raz tłumaczę. Mechanizm jest następujący: (1) bakterie produkują siarkowodór, (2) siarkowodór rozpuszcza się w oceanie, (3) siarkowodór rozpuszczony w oceanie ulatnia się do atmosfery. Proces 3 może być szybki ale jest ograniczony ilością siarkowodoru zebranego w procesie 2. Proces 2 jest z kolei ograniczony procesem 1, który jest powolny.

Pod koniec permu, po setkach tysięcy lat, proces 1 wyprodukował duże ilości siarkowodoru rozpuszczonego w oceanach (proces 2), który następnie mógł się stosunkowo szybko przedostać do atmosfery (proces 3).

Obecna ilość siarkowodoru rozpuszczona w morzach i oceanach jest stosunkowo niewielka, więc proces 3 jest niegroźny. Aby był groźny, proces 1 musiałby potrwać 100 tysięcy lat.

Nie wiem, czy nie potrafisz tego zrozumieć, czy idziesz w zaparte.
09-06-2012 12:06 
 Ocena 1 na 1
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem, czy nie potrafisz tego zrozumieć, czy idziesz w zaparte.

Nie dbam (emocjonalnie) o prestiż - co i innym polecałem w :

www.racjonalista.pl/forum.php/s,478522

Dlatego nie chodzę w "zaparte"

Cóż, muszę przegryźć się przez ten biologiczno-chemiczny angielski.
Na ten moment jestem skłonny przypuszczać, że masz rację.
Przyznaj jednak, że

1) Tytuł i narracja w artykule sugeruje bardziej realne i szybkie zagrożenie niż za setki tysięcy lat.

2) Nawet jeśli Katja widzi to narastanie tak powolnym - to czy ona się nie myli?
Wszak bywają "zakwity" oceanu. To może i wspomniane bakterie nie rozmnażają się tak "grzecznie" jak by nam (i jej) pasowało?

3) Czy widzisz jakiś problem z dostawami siarki dla tych bakterii - to w wodzie morskiej jej nie ma pod dostatkiem?

Zagadkowe są intencje autora tego artykułu jeśli straszy nas praktycznie bez sensu - sława?
10-06-2012 07:53 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Przyznaj jednak, że
> 1) Tytuł i narracja w artykule sugeruje bardziej realne i szybkie zagrożenie niż za setki tysięcy lat.

Tak, autor utrzymuje artykuł w zbyt sensacyjnym tonie. Zwłaszcza tytuł i wnioski sugerują więcej niebezpieczeństwa niż to wynika z głównej treści. Niemniej słownictwo jest tak zręcznie dobrane, że autor nigdy nie rozmija się z prawdą, przynajmniej w oryginalnej wersji. Nie czytałam tłumaczenia, ale jeśli tłumacz jeszcze dodatkowo "upikantnił" artykuł, to wersja polska łatwo mogła zostać zafałszowana.

> 2) Nawet jeśli Katja widzi to narastanie tak powolnym - to czy ona się nie myli?

Wątpię. Bakterie beztlenowe są raczej niemrawe, ale przyznaję, że słabo się znam na ich biologii.

> Wszak bywają "zakwity" oceanu. To może i wspomniane bakterie nie rozmnażają się tak "grzecznie" jak by nam (i jej) pasowało?

Te zakwity, to chyba glony a nie bakterie.

> 3) Czy widzisz jakiś problem z dostawami siarki dla tych bakterii - to w wodzie morskiej jej nie ma pod dostatkiem?

Biochemia ocenów jest skomplikowana i nie jest to moja specjalność. Z tego co rozumiem, produkcja siarkowodoru jest ograniczona nie tyle dostawą siarczananów używanych jako utleniacza przez bakterie beztlenowe, co dostawą węglowodorów (organicznego pożywienia) opadających z wyższych, tlenowych warstw oceanu. Jeżeli chcesz się wgryzać w ten problem to mogę Ci przesłać specjalistyczny artykuł na ten temat.

> Zagadkowe są intencje autora tego artykułu jeśli straszy nas praktycznie bez sensu - sława?

Oczywiście, że tak: wywiady w mediach, zaproszenia na konferencje w egzotycznych miejscach, fundusze na dalsze badania - pełnia kariery naukowej.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Bardzo dziekuję za tak obszerną i ciekawą odpowiedź.

W internecie bardzo trudno znaleźć krytyczną analizę omawianego artykułu dlatego komentarze Fizyka są niezwykle cennym materiałem. Jest to unikalny, merytoryczny dorobek naszego forum.
Mój wątek "Globalne ocieplenie"

www.racjonalista.pl/forum.php/s,497108

Już się przedawnił więc nie mogę dodadać tam - do mojego pierwszego postu - odpowiedzi samemu sobie, że sprawa sygnalizowana nad "Pozdrawiam" (dotycząca siarkowodoru) jest znikomym zagrożeniem (wiele tysięcy lat na przeciwdziałanie dla ludzkości).

Proszę Moderatora o dodanie do pierwszego postu tamtego wątku odpowiedzi z linkiem do postu mojego przedmówcy, tu powyżej (najlepiej jakby ta odpowiedź była widoczna jako pierwsza - tuż poniżej postu inicjującego wątek).

Może, z racji pracy Fizyka, warto ten wątek jakoś wypromować, bo teraz, jak osoby nie znające racjonalisty, a szukajace informacji o koncepcji zagrożenia siarkowodorem trafią do tego wątku z google i zauważą, że posty te tkwią w tym dziale, zapewne nie wczytają się tylko "pójdą dalej", a szkoda.

Pozdrawiam

p.s.
Co ciekawe łatwo w internecie znaleźć bezkrytyczne nawiązywanie do omawianego artykułu w wypowiedziach na temat GO i CO2. Nie zmienia to faktu, że GO i wzrost CO2 niosą kilka bliższych czasowo zagrożeń - o czym pisałem w linkowanym tu wątku.
03-06-2012 12:17 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
Jeśli dobrze pamiętam, to poziom dwutlenku węgla był kilka razy wyższy za czasów dinozaurów i jakoś z tym żyły. Dwutlenku było dużo, roślinki z tej racji ładnie rosły, ciepło było... gdzie problem?
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli dobrze pamiętam, to poziom dwutlenku węgla był kilka razy wyższy za czasów dinozaurów i jakoś z tym żyły. Dwutlenku było dużo, roślinki z tej racji ładnie rosły, ciepło było... gdzie problem?

W owym artykule pokzano, że włąsnie taki scenariusz jak teraz
czyli wzrost do ok 900 ppm do konca next stulecia
nierzadko kończył się wymieraniem w drodze skutków ubeztlenowienia oceanów
czyli atutor wykazał ze nie tylko bezwzględny poziom CO2 ma znaczenie
i ze nie musi byc konkretnie tyle a tyle (co bywało)

KONKRETNA SYTUACJA z CO2 - NA ZIEMI - OBECNIE - RPOWADZI DO TAKIEGO ZAGROŻANIA - CO NAPISAŁ
(w ciągu - jak doczytasz - kilkuset lat)

co tu wiecej delibrować

tak samo zapewne odpowiem na kolejne pytanie w tym stylu

Mod:
Pisz bardziej po polsku i mniej bełkotliwie, proszę. Jeśli chcesz przekazać myśl, którą uważasz za ważną, powinieneś nieco bardziej zadbać o formę wypowiedzi, by rzeczonej myśli z góry nie ośmieszać.
03-06-2012 12:28 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
Tylko co z tego wynika? Autor może sobie teoretyzować, a historia pokazuje, że zmiany klimatu, poziom dwutlenku węgla itd. żadną tragedią nie jest.

Poza tym, z reguły wymieranie jednego organizmu, daje miejsce do życia innemu. Jak by na to nie spojrzeć, to 99% organizmów na ziemi wymarło.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
To był artykuł oparty o badania geologiczne
i w takim czasopiśmie
że stwierdzenie które widzisz (o ile czytałeś) w duzym cytacie (tu ... w tym wątku)

"To dowodzi ..."

by mu recenzenci wycięli!

Myslę że to definitywnie zamyka sprawę podkopywania go w ten sposób.
Choć czuje że Twój post pewnie jeszcze jakis bedzie
well
03-06-2012 12:57 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
Well...

Na zakończenie napiszę, że lubię efekt cieplarniany bo gdyż jak jest cieplej, to mi truskawki lepiej rosną.

A truskawki to nie przelewki, prawie dyszka za kilogram, a te sklepowe i tak niedobre.

Co ma być o będzie, nic z efektem cieplarnianym nie zrobimy, może nawet moglibyśmy go trochę odwlec, ale po co?
04-06-2012 12:00 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Jeśli dobrze pamiętam, to poziom dwutlenku węgla był kilka razy wyższy za czasów dinozaurów i jakoś z tym żyły.
Do czasu, Selanos, do czasu...
tom2010 (352 punktów)

>Nowe regulacje weszły w życie 1 stycznia. Zakładają one, że wszystkie linie, które korzystają z lotnisk na terenie Unii, muszą uczestniczyć w systemie handlu emisjami CO2.

Przepis bardzo totalitarny. Próbujący narzucić przez jedną stronę warunki wszystkim pozostałym. Byłoby bardzo źle, gdyby takie postępowanie stało się regułą. Co będzie jeżeli USA, Chiny, Rosja wprowadzą zasadę, że wszystkie linie lotnicze korzystające z lotnisk w ich krajach NIE MOGĄ uczestniczyć w systemie handlu emisjami CO2?

To jest też straszny komunizm, bo jak rozumiem chodzi o jedynie słuszny system handlu emisjami CO2? Tzn. nie ma kilku niezależnych, konkurujących ze sobą systemów handlu CO2?
04-06-2012 09:02 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Jak nic nie zrobimy to za kilkaset lat możemy zniknąć (jako gatunek)
Aha. Więc o to chodzi.
Nieprawdą jest, jakoby ekologom chodziło o Ziemię i przetrwanie na niej życia jako takiego. Chodzi wyłącznie o człowieka. Nasza planeta przetrwała nie takie kataklizmy, to przetrwa i ten. Od czterech i pół miliarda lat miotają nią na zmianę mrozy i upały, potopy i susze, a do tego zmieniają się kontynenty, wybuchają wulkany i spadają rozmaite asteroidy. I co, jest? Jest. Miejscami wygląda szalenie kwitnąco. Więc spokojnie można przestać obłudnie mówić o ochronie Ziemi. Ziemia sobie poradzi.
Ale wiesz - trzeba przyjąć do wiadomości i stosowania, że w ciągu ostatniego półmiliardolecia powstało i wyginęło tyle gatunków, że żadnemu ekologowi się to w głowie nie mieści. Człowieka również czeka podobny los - powstał, to i wyginie, czy to z powodu globalnego ocieplenia, czy to jakiegokolwiek innego. Na to nie ma ratunku, choćby wszyscy ekologowie świata stanęli na rzęsach.
Nie znaczy to wszelako, że mamy smrodzić i śmiecić bez opamiętania. Jeśli o mnie chodzi, wolałabym wyginąć zdrowa No i jakoś mam tak, że bardziej podoba mi się las niż hałda śmieci.
setarkos (10757 punktów)
>.. Człowieka również czeka podobny los - powstał, to i wyginie,
Hmm.. a jeśli ktoś nie wierzy w koniec człowieka, to popada w irracjonalizm czy przesadny sceptycyzm?
04-06-2012 13:46 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Hmm.. a jeśli ktoś nie wierzy w koniec człowieka, to popada w irracjonalizm czy przesadny sceptycyzm?
W hurraoptymizm
04-06-2012 21:27 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ale wiesz - trzeba przyjąć do wiadomości i stosowania, że w ciągu ostatniego półmiliardolecia powstało i wyginęło tyle gatunków, że żadnemu ekologowi się to w głowie nie mieści. Człowieka również czeka podobny los - powstał, to i wyginie, czy to z powodu globalnego ocieplenia, czy to jakiegokolwiek innego.

Może nie wyginie, ale w wyniku ewolucji zmutuje w coś lepszego. Nic nie wskazuje na to, żeby gatunek homo sapiens istniał za miliard lat. Zakładam optymistycznie, że się nie wybijemy wzajemnie.
Selanos (12869 punktów)
Ha! Pół biedy Hameryka, my już cierpimy z powodu ludzi którzy nas "ratują" przed globalnym ociepleniem.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Sytuacja przeciętnego mieszkańca USA jest beznadziejna,
Pod jakim względem?
>a jeszcze każą mu płacić podatek od CO2.
Kto, na jakiej podstawie i jaki podatek "od CO2" każe płacić mieszkańcowi USA?

Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
03-06-2012 13:00 
 0 na 2
Selanos (12869 punktów)
>>Sytuacja przeciętnego mieszkańca USA jest beznadziejna,
>Pod jakim względem?

Rząd USA zbacza w kierunku socjalizmu i za publiczne pieniądze ratuje banki. Co zapewne zakończy się wyższymi podatkami, bo pieniądze nie biorą się znikąd.

>>a jeszcze każą mu płacić podatek od CO2.
>Kto, na jakiej podstawie i jaki podatek "od CO2" każe płacić mieszkańcowi USA?

Podpisuję się pod pytaniem, czyżby USA postanowiło wymyślać takie same debilizmy jak EU? Już mi ich szkoda.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>debilizmy
Nie dziwi mnie, że ten wątek w pewnym momencie spadł z "O wszystkim" do bazgrołów
bo widywano tu też słowo "brednie"
Niemniej proszę czytajacych ten wątek o minusowanie takiego "języka" to może posty z "debilizmy" znikną wykasowane, a wątek wróci z powrotem do wyjściowego działu.
Tym bardziej że pojawiła sie tu dyskusja i komentarze merytoryczne.
Z tego komputera nie jestem w stanie wysłać prosby do kolegium o powyższe (przeniesienie) więc proszę (wyjątkowo) tu. {stary outlock expres nie importuje mojego konta wyeksportowanego z winmaila }
tom2010 (352 punktów)
> pieniądze nie biorą się znikąd.

Akurat pieniądze biorą się "z powietrza". Są tworzone albo przez banki (tworzenie pieniądza przy okazji uzielania kredytów), albo przez maszynki drukarskie.
tom2010 (352 punktów)
Ta panika wokół CO2 okazała się doskonałym sposobem na wykończenie ruchu ekologicznego.

W ostatnich latach jesteśmy świadkami klęsk ekologicznych, np. największej katastrofy nuklearnej od czasów testów atomowych na powietrzu (która cały czas trwa, ewnetualne kolejne trzęsienie może znisczyć budynek 4, w którym są zużyte pręty paliwowe), największego wycieku ropy, likwidowanego toksycznymi środkami chemicznymi, pustynnienia północnych Chin, likwidacji szlaków wędrówek zwierząt w Serengeti przez drogi.

Gdzie są ekolodzy? Utopieni w temacie CO2. Który ich totalnie kompromituje w oczach opinii publicznej.
pdjakow (7 punktów)
Widzę, że w opinii niektórych nawet miniona zima nagle okazała się wyjątkowo długa i mroźna, mimo że rozpoczęła się pod koniec stycznia i skończyła w połowie lutego. Ale co tam, alleluja i do przodu.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365