Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg i wartości.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
12-12-2011 21:01FredMarszczyciel (4 punktów)
(zablokowany)
Bóg i wartości.
Ocena 3 na 3
Witam. Jest to mój pierwszy post tutaj, trochę żałuję, że nie zarejestrowałem się tu wcześniej, no ale przejdę do rzeczy. Dosyć często spotykam się z opiniami, że odrzucenie Boga to odrzucenie wszelkich podstawowych wartości, idei. Traktuje się tutaj Boga jako jakiś uniwersał. Strasznie mnie takie stwierdzenie wkurza. Czy tak naprawdę to Bóg wyznacza wartości w życiu człowieka? Czy takie rzeczy jak ''nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa..." są naprawdę jakieś ultra uniwersalne i ponadczasowe? TAK SĄ, ale to przecież nie wymyśliło chrześcijaństwo! Według mnie takie poglądy same kształciły się w człowieku od kiedy on istnieje! Człowiek wcale nie zaczerpnął tych wartości z Biblii, ale Biblia zaczerpnęła je ze świadomości człwieka i przypisała sobie prawa autorskie... Czy zesłanie 10 przykazań ,czyli tych ''podstawowych wyznaczików'' w życiu człowieka, cokolwiek zmieniło? Czy ludzie nagle przestali się zabijać, okłamywać, okradać i zdradzać? Czekam na wasze opinie.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ania... (14138 punktów)
Myślę, że dyskusja nie będzie zażarta - też tak myślę. To religia dostosowuje się do etyki, kultury, chociaż często zażarcie walczy o swoje racje, aby po latach zmienić zdanie, niekiedy nawet przeprosić za błędy - jak mamy nie lada szczęście.
astrotaurus (12445 punktów)
Luuuzik! Kumasz czaczę, wiec dasz radę!
Wygląda na to, że obracasz się w złym towarzystwie, zatem odetchnij i zacznij być bardziej asertywny!

Tzw. "wartości" w ujęciu oszołomów religijnych są g... warte, skoro Bóg w innym nastroju mógłby dać im tabliczki z napisami: "zabijaj, kradnij, cudzołóż..." i oni staraliby się sprostać Jego wymaganiom. Bezwolne i bezrozumne chorągiewki na wietrze.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Głąbiński (3538 punktów)
>... "nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa..." są naprawdę jakieś ultra uniwersalne i ponadczasowe?
Z tymi przykazaniami sprawa jest dość niejasna. Jak wiadomo, czy w realu, czy w biblii są one traktowane jako drugorzędne i to niezależnie od światopoglądu. Wystarczy np. pobieżnie przejrzeć Stary Testament, by znaleźć miejsca, w których niezabicie jest przedstawione jako grzech. Trochę mniej oczywista sprawa jest z cudzołóstwem i kradzieżą, ale nie na tyle, by zaprzeczyć ich podporządkowaniu wymogom sytuacji. Bardziej mnie przekonuje chrystianizm rozumiany jako wymóg miłości Boga i (jako wymóg wtórny) bliźniego. Sęk w tym, że użyto tu określenia "miłość" w sensie niemożliwym do zdefiniowania, a tym bardziej do wyprowadzenia z tego przykazania zasad etyki, która w tym ujęciu staje się produktem analizy racjonalnej identycznie, jak to jest w etyce świeckiej.

Stach M. G.
liberawski (8 punktów)
>Sęk w tym, że użyto tu określenia "miłość" w sensie niemożliwym do zdefiniowania, a tym bardziej do wyprowadzenia z tego przykazania zasad etyki, która w tym ujęciu staje się produktem analizy racjonalnej identycznie, jak to jest w etyce świeckiej.<

Primo vivere, deinde philosophare. Najpierw żyć, potem filozofować. Pozostaje pytanie, czy założona niemożliwość zdefiniowania czegoś, w tym przypadku miłości, wyklucza korzystanie z tego czegoś i praktyczne życie nim. Zasady etyki są zasadami życia, które jest pierwotne względem definiowania. Definicje i sądy są budowane właśnie na podstawie zrozumienia i poznania życia i świata w takim zakresie, w jakim dają się one poznać. Czy "wyprowadzanie" zasad etyki z jakiś zasad i definicji na zasadzie dowodzenia występującego w matematyce czy naukach formalnych nie jest skazywaniem się na samoograniczenie arsenału poznawczego w obliczu czegoś, co może, proporcjonalnie do swej natury, być uchwycone inną bronią poznawczą?
Głąbiński (3538 punktów)
>... czy założona niemożliwość zdefiniowania czegoś, w tym przypadku miłości, wyklucza korzystanie z tego czegoś i praktyczne życie nim. Zasady etyki są zasadami życia, które jest pierwotne względem definiowania.
Co to są "zasady życia" i na czym polega ich "pierwotność względem definiowania"? Zasad etyki czyli (w uproszczeniu) zbioru konkretnych nakazów i zakazów nie można wyprowadzić z czegoś, co nie da się opisać w sposób możliwie jednoznaczny. Przykładowo: miłość może uzasadnić zarówno udzielenie swobody, jak i jej ograniczenie motywowane pragnieniem uchronienia kochanej osoby od nieszczęść (przykład z życia!). Dopiero racjonalna analiza pozwala uzyskać i uzasadnić rozwiązanie tego dylematu. Nie widzę zarazem możliwości odwołania się do jakiś "zasad życia".
10 przykazań ze względu na swoją wyrazistość można uznać za składnik etyki, miłość ani nie da się wcisnąć do etyki jako jej element, ani nie może służyć jako kryterium pozwalające rozróżnić wskazówki postępowania zgodne z jakimś systemem etycznym, od niezgodnych.

Stach M. G.
29-12-2011 11:40 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Zasady etyki są zasadami życia, które jest pierwotne względem definiowania.
Dokładnie tu się z Panem zgadzam.
W pradziejach okazało się, że komunikacja zwiększa szansę przeżycia i dlatego natura ją doskonaliła aż pojawiły się neurony lustrzane, które wraz korzyściami przyniosły też kłopot. Pozwalały wyobrazić sobie co odczuwa druga żywa istota. Takie wyobrażanie stało się drogą do moralności, a dalej do przeróżnych systemów etycznych.
Tyle w maksymalnym uproszczeniu.

Miłego dnia.

@@@
.
30-12-2011 11:43 
 Ocena-2 na 2
liberawski (8 punktów)
Tak czy inaczej powstające naturalne systemy etyczne, które w wielu punktach są z sobą zbieżne (choć ich objawy w codziennym życiu mogą być sprzeczne) są uwarunkowane poznawczo. Mirror neurons stanowią przyczynek do wyjaśnienia procesów jakie do poznania i milczącej proklamacji tychże systemów prowadziły. Dla mnie istotne jest to, że poszczególne etyki są uwarunkowane realistycznie i że są nabudowane na naturze ludzkiej. W tym sensie przyjęcie istnienia Boga założeniu nie neguje tych systemów i nie jest do nich w całkowitej apriorycznej opozycji, ale je przenika, udoskonala czy uszlachetnia.
30-12-2011 13:20 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Tak czy inaczej powstające naturalne systemy etyczne, które w wielu punktach są z sobą zbieżne (choć ich objawy w codziennym życiu mogą być sprzeczne) są uwarunkowane poznawczo.
Jednak między tak, a inaczej są ogromne rozbieżności.
Tylko w bardzo wąskim zakresie i najczęściej z wyjątkami możemy mówić o jakiś uniwersalnych zasadach moralnych. [Najczęściej jeszcze w pierwotnej nieskodyfikowanej (nie usystematyzowanej i nie zapisanej) postaci. Gorzej, gdy stają się już systemami, w które zostają wpisane zasady często głupie, a czasem nawet przerażające. (W Polsce na naszym forum, to może warto przeanalizować po tym kątem np. dekalog.)

Mirror neurons stanowią przyczynek do wyjaśnienia procesów jakie do poznania i milczącej proklamacji tychże systemów prowadziły.
Neurony lustrzane - jest zasada, że tam gdzie istnieje polski odpowiednik to nie udziwniamy tekstu; pokrętność wypowiedzi i używanie "mądrej" terminologii (nader często używane przez teologów), przecież wcale nie jest zaraz świadectwem mądrości autora - niewiele nam mówią o milczącej proklamacji natomiast wiele o wpisywaniu u zwierząt wyższych emocji w inteligencję.

>Dla mnie istotne jest to, że poszczególne etyki są uwarunkowane realistycznie i że są nabudowane na naturze ludzkiej.
Muszę powiedzieć, że nie rozumiem co Pan chciał tu wyrazić, gdyż w warstwie banalnej jest to oczywiste. Systemy moralne powstawały w określonej rzeczywistości historycznej i były budowane przez przywódców społecznych zgodnie z ich naturą.

>W tym sensie przyjęcie istnienia Boga założeniu nie neguje tych systemów i nie jest do nich w całkowitej apriorycznej opozycji, ale je przenika, udoskonala czy uszlachetnia.
Piękne zdanie. Rzeczywiście budzi podziw dla autora.
Przyjęcie istnienia sił nadprzyrodzonych - w znakomitej części przypadków - było nie tylko ich istotną częścią, ale wprost ich ideowym usankcjonowaniem. (Choć praktycznie sankcje, to już wykonywały inne służby - np. Inkwizycja).

Miłego dnia

@@@
.
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Witam. Jest to mój pierwszy post tutaj, trochę żałuję, że nie zarejestrowałem się tu wcześniej, no
>ale przejdę do rzeczy. Dosyć często spotykam się z opiniami, że odrzucenie Boga to odrzucenie
>wszelkich podstawowych wartości, idei.

Ja jezeli sie spotykam z takim stwierdzeniem to nieladnie, niestety, odpowiadam pytaniem:
A co Ty bys zrobil gdyby sie nagle, niezaprzeczalnie okazalo, ze zadnego boga nie ma? Wyszedlbys na ulice i zaczal zabijac ludzi?
13-12-2011 16:20 
 Ocena 5 na 5
rysiek (4593 punktów)
>... A co Ty bys zrobil gdyby sie nagle, niezaprzeczalnie okazalo, ze zadnego boga nie ma? Wyszedlbys na ulice i zaczal zabijac ludzi?

Pewien gorliwy katolik, będąc jeszcze tzw. singlem, a jednocześnie mający bardzo dużą, hmm... "ochotę", powiedział kiedyś, ni to do mnie ni do siebie: Jakby nie było Boga, ale bym gwałcił. Tak mnie to zaskoczyło, że wtedy się nie odezwałem. Teraz żałuję, bo do dziś męczy mnie pytanie: żartował, czy przypadkiem wyjawił sedno religijnej moralności?
liberawski (8 punktów)
Witaj Fred. Odpowiedź na twoje pytanie zależy od tego, co masz na myśli używając terminu "odrzucenie Boga". Czy masz na myśli to, że: 1 nie wierzysz w Jego istnienie ale dopuszczasz, że możesz się mylić czyli w praktyce wierzysz w nieistnienie Boga; 2. nie wierzysz w Jego istnienie i nie dopuszczasz, że możesz się mylić czyli zakładasz, że wiesz, że Bóg nie istnieje; 3. zawieszasz sąd o istnieniu Boga żyjąc tak jakby Bóg nie istniał, ale dopuszczając, że możesz uznać jego istnienie w przyszłości i być mu posłuszny; 4. zawieszasz sąd o istnieniu Boga i nie dopuszczasz przyjęcia Jego istnienia w przyszłości; 5. Uznajesz istnienie Boga ale wątpisz w Jego realny wpływ na twoje życie; 6. Uznajesz istnienie Boga, wiesz, że może mieć/ma wpływ na twoje życie ale wolisz, żeby tak nie było lub wprost sprzeciwiasz się temu wpływowi czyli mówisz Mu świadomie "nie". (to byłaby poważna sprawa)

Patrząc na zagadnienie "odrzucenia Boga" można wyliczyć wiele innych przypadków tworzonych ze względu na różne kryteria.
Musisz najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie czym tak naprawdę jest moje "odrzucenie Boga".
Dopiero odpowiadając sobie na to pytanie będziesz mógł zastanawiać się czy twoje "odrzucenie Boga" jest też odrzuceniem naturalnego porządku moralnego jako takiego, przyjętych zwyczajów, tzw. dobra obiektywnego itd...

W doktrynie chrześcijańskiej Bóg jest ostatecznym Gwarantem obiektywnego porządku moralnego, który to porządek nie jest sprzeczny z naturą człowieka. Czyli jak to napisał Dostojewski "Jeżeli Boga nie ma, to można wszystko". Oczywiście pozostaje nam ludziom próba obrony moralności i przyzwoitości, którą odczytujemy "jakość" w naszych sumieniach w imię... pożyteczności tejże, samodoskonalenia aż po grób, bo tak jest w gruncie rzeczy piękniej i przyjemniej żyć itd... To oddzielny temat.
15-12-2011 21:21 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Witaj Fred. Odpowiedź na twoje pytanie zależy od tego, co masz na myśli używając terminu "odrzucenie Boga".

Póki co większość ludzi odrzuca informację otrzymane od innych ludzi.
Ja nie odrzuciłem boga tylko zweryfikowałem informacje. Sama informacja o nim od innych ludzi nie jest dla mnie bogiem.

W zasadzie wszyscy analizują informację.
liberawski (8 punktów)
Czy informacja ma lub może mieć kwalifikację prawda/fałsz? Czyli innymi słowy czy odnosi ona do czegoś poza nią, co w jakimś sensie wskazuje na korelację lub brak korelacji z rzeczywistością o której informacja mówi?

Oczywiście, że informacja nie jest Bogiem. Uznając informację o istnieniu czegoś za fałszywą odrzucasz to o istnieniu czego ta informacja orzeka. To logiczne i rzeczowe.
17-12-2011 16:10 
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Musisz najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie czym tak naprawdę jest moje "odrzucenie Boga".
>Dopiero odpowiadając sobie na to pytanie będziesz mógł zastanawiać się czy twoje "odrzucenie Boga" jest też odrzuceniem naturalnego porządku moralnego jako takiego, przyjętych zwyczajów, tzw. dobra obiektywnego itd...
>W doktrynie chrześcijańskiej Bóg jest ostatecznym Gwarantem obiektywnego porządku moralnego, który to porządek nie jest sprzeczny z naturą człowieka.
>
Przeczytaj jeszcze raz co napisał Fred. On nie odrzuca porządku moralnego, uważa jedynie że ustalony porządek moralny nie musi pochodzić od Boga. I słusznie. Zakaz zabijania jest zakazem ukształtowanym w człowieku w wyniku ewolucji, potrzebnym dla przetrwania gatunku.
O jakiej doktrynie chrześcijańskiej mówisz? Ta zmieniała się w ciągu wieków, z oporem dopasowując się do rzeczywistości. Bóg nie jest gwarantem niczego. Nie zagwarantował świata wolnego od wojen, często prowadzonych w jego imieniu. Nie zagwarantował wolności człowieka, a krk utrzymywał niewolników zatrudnianych na swoich latyfundiach lub galerach papieskich. Nie zagwarantował ograbiania innych ludów, grabiono w jego imieniu. Nie zagwarantował wolności ze względu na rasę, krk wydał szereg rasistowskich dokumentów, skierowanych przeciw żydom. Ten gwarant o którym mówisz, nie zagwarantował nie zapobiegł okradaniu i poniżaniu, a nawet próbie eksterminacji swojego narodu wybranego. W doktrynie chrześcijańskiej Bóg nie gra żadnej roli. Jest rodzajem alibi dla wymyślonych praw, mających jeden cel - umacnianie władzy Kościoła. Tam gdzie pasuje do sytuacji, przytacza się odpowiedni cytat biblijny, cytaty które nie pasują, pomija się milczeniem. Gdyby cała ludzkość stosowała się do nauk doktryny chrześcijańskiej, jej seksualnych neurotyków Augustyna, Grzegorza I, mogłaby wyginąć. Na szczęście natura zapobiegła temu wyposażając człowieka w popęd seksualny. Popęd ten był tak silny że mnisi budowali podkopy do znajdujących się w sąsiedztwie klasztorów żeńskich. Obowiązek wiary w jedynego, prawdziwego Boga, jest sprzeczny z naturą człowieka. Zabiera mu prawo wyboru, zaprzecza zawartej w doktrynie Kościoła wolnej woli. Ta ma tylko usprawiedliwiać bezsilność Boga wobec grzechu. Tak naprawdę grzech jest ratunkiem Kościoła. Gdyby ludzie byli dobrzy, Kościół byłby niepotrzebny. Przez 2 tys. lat nie uczynił człowieka ani na jotę lepszym. Inne cywilizacje, bez chrześcijańskiego Boga, też się nie wymordowały i istnieją nadal.
28-12-2011 17:13 
 Ocena-2 na 2
liberawski (8 punktów)
Twoja wypowiedź jest trochę nie na temat. Gdzieś się chłopie naczytał tego wszystkiego. Nie rozmawiamy tu o historii kościoła jako organizacji ludzkiej, która jak każda inna ma swoje lepsze i gorsze strony. Nie czuję się kompetentny w tych sprawach.

Powiem tak. Do puki nie pozbędziesz się uprzedzeń trudno będzie Ci zabrać się uczciwie do tego tematu jak do każdego innego. Badacz musi zachować minimum obiektywizmu. Jeżeli będziesz czytał i poznawał historię kościoła czytając to co mówią zoologiczni krytycy i dodatkowo skupiając się na samym złu, to zobaczysz tylko to co już założyłeś zanim wziąłeś do ręki książkę.

Bóg Gwarantem moralności
To inny wątek. Oczywiście, że istnieje naturalna etyka. Nikt tego nie neguje. Łaska nie niszczy natury - mówiąc teologicznie - ale ją doskonali. Jedna z podstawowych zasad katolickiej teologii moralnej. Temat można wałkować w oddzielnym wątku, ale sądzę, że większość z Państwa nie będzie zainteresowana relacją tego co przyrodzone do tego co nadprzyrodzone. Więc raczej nie miejsce.
28-12-2011 17:21 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Do puki nie pozbędziesz się uprzedzeń trudno będzie Ci zabrać się uczciwie do tego tematu jak do każdego innego.

Bądź łaskaw dbać o pisownię.
28-12-2011 19:09 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>większość z Państwa nie będzie zainteresowana relacją tego co przyrodzone do tego co nadprzyrodzone. Więc raczej nie miejsce.

Ot, co .


Internet kłamie.
29-12-2011 17:56 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>To inny wątek. Oczywiście, że istnieje naturalna etyka. Nikt tego nie neguje. Łaska nie niszczy natury - mówiąc teologicznie - ale ją doskonali. Jedna z podstawowych zasad katolickiej teologii moralnej.

Pokaż mi, dobry człowieku, jedno praktyczne, nowożytne zastosowanie katolickiej moralności, które przyniosło ludzkości pożytek. Mnie się ono głównie kojarzy z wiadomym zakazem użycia prezerwatyw, ale może ty jesteś lepiej obcykany i gdzieś na świecie jedno z przykazań ma jakieś realne, użytkowe i niezaprzeczalne zastosowanie. Mnie nic do głowy nie przychodzi.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
29-12-2011 20:41 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Pokaż mi, dobry człowieku, jedno praktyczne, nowożytne zastosowanie katolickiej moralności, które przyniosło ludzkości pożytek. Mnie się ono głównie kojarzy z wiadomym zakazem użycia prezerwatyw, ale może ty jesteś lepiej obcykany i gdzieś na świecie jedno z przykazań ma jakieś realne, użytkowe i niezaprzeczalne zastosowanie. Mnie nic do głowy nie przychodzi.

Za nisko postawiłaś poprzeczkę, jedno użytkowe zastosowanie to nawet ja znam. Przykazanie "Nie będziesz miał innych bogów obok mnie." (Pwt 5, 7) Realne użytkowe zastosowanie masz na przykładzie całej chrześcijańskiej sekty kapłańskiej. Chyba że nie chcesz się ograniczać tylko i wyłącznie do nich i masz na myśli coś co pomoże większej ilości ludzi poza wskazanymi, to nie mam pomysłu.
29-12-2011 23:58 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
> Chyba że nie chcesz się ograniczać tylko i wyłącznie do nich i masz na myśli coś co pomoże większej ilości ludzi poza wskazanymi, to nie mam pomysłu.

Dobrze myślisz - ludzkość, po całości. Cały czas się zastanawiam i nic...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
29-12-2011 21:44 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Pokaż mi, dobry człowieku, jedno praktyczne, nowożytne zastosowanie katolickiej moralności, które przyniosło ludzkości pożytek. Mnie się ono głównie kojarzy z wiadomym zakazem użycia prezerwatyw, ale może ty jesteś lepiej obcykany i gdzieś na świecie jedno z przykazań ma jakieś realne, użytkowe i niezaprzeczalne zastosowanie. Mnie nic do głowy nie przychodzi.

Przypowieść o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-18)

Ta bardzo popularna parabola opowiada o gospodarzu, który wyszedł wczesnym rankiem i napotkał bezczynnie stojących robotników. Zaproponował im pracę w winnicy i obiecał denara jako wynagrodzenie. Później wychodził jeszcze około godzin trzeciej, szóstej, dziewiątej i jedenastej i za każdym razem obiecywał robotnikom tę samą kwotę. Gdy przyszedł czas zapłaty, gospodarz nakazał wypłacić wszystkim obiecaną sumę. Robotnicy, którzy pracowali najdłużej, liczyli na większą zapłatę i czuli się pokrzywdzeni przez gospodarza

To jedna z zasad kapitalizmu. Jej stosowanie przyniosło ludziom pożytek.
Jakby ktoś jej nie potrafił pojąć mogę wyjaśnić, ale myślę, ze nie będzie takowej potrzeby

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
30-12-2011 00:03 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Przypowieść o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-18)
[..]
>To jedna z zasad kapitalizmu. Jej stosowanie przyniosło ludziom pożytek.

Srsly? Sądzisz, że podstawy kapitalizmu budowano bezpośrednio na przypowieściach biblijnych? Kurna, jak się po nowym roku zobaczę z moim promotorem, wykładowcą systemów politycznych, to muszę mu tę ideę podrzucić. Byle mi po kaftan nie zadzwonił - ja już mu wciskam, że terroryzm bierze się m.in. z polaryzacji północ-południe

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-12-2011 10:35 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Przypowieść o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-18)
>[..]
>>To jedna z zasad kapitalizmu. Jej stosowanie przyniosło ludziom pożytek.

swietny przyklad, na jedna z najgorszych zasad kapitalizmu: przedlozenie zasady dotrzymywania umow /nawet zawartych w warunkach bezczelnego wykorzystania znacznej przewagi nad druga osoba/ nad zasade zaplaty tzw. "uczciwej" stosownie do wlozonej pracy

stad wlasnie od wiekow powtarzaja sie bunty spoleczne, a kapitalizm dochodzi obecnie do granic swojego spokojnego istnienia
30-12-2011 15:22 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
Ale to nie do mnie ten komentarz, tylko piętro wyżej - u mnie to tylko cytat


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-12-2011 15:29 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>swietny przyklad, na jedna z najgorszych zasad kapitalizmu: przedlozenie zasady dotrzymywania umow /nawet zawartych w warunkach bezczelnego wykorzystania znacznej przewagi nad druga osoba/ nad zasade zaplaty tzw. "uczciwej" stosownie do wlozonej pracy
>stad wlasnie od wiekow powtarzaja sie bunty spoleczne, a kapitalizm dochodzi obecnie do granic swojego spokojnego istnienia

Bzura do kwadratu. Przyjmujac rano do pracy pracownika zawarliśmy umowę dobrowolną.
Denar za dzień.
Przyjmując wieczorem pracownika zawarliśmy umowę ; denar do końca dnia.
Potrzebowałem pod koniec dnia pracownika, aby dokończyć pracę. Innaczej coś by się zniszczyło i straciłbym efekty wielomiesięcznej pracy.
Płacąc denara zatrudnionemu pod koniec dnia zostałem - ja krwiożerczy kapitalista- wyzyskany przez pracownika, a nie na odwrót.
Myślenie nie boli. A każdemu po równo to dają w albo w komuniżmie, albo w katolickim raju.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
perun (8610 punktów)

>Srsly? Sądzisz, że podstawy kapitalizmu budowano bezpośrednio na przypowieściach biblijnych? Kurna, jak się po nowym roku zobaczę z moim promotorem, wykładowcą systemów politycznych, to muszę mu tę ideę podrzucić. Byle mi po kaftan nie zadzwonił - ja już mu wciskam, że terroryzm bierze się m.in. z polaryzacji północ-południe
Podrzuć, może zdobędzie wiedzę której nie miał do tej pory.
Chyba, że jest zadufanym w swoją wiedzę doopkiem i uważa, że pozjadał wszelkie rozumy.
Kapitalizm to wytwór protestantów. Oni dosyć dobrze znali biblie i kierowali się nią w życiu.Np. inną zasadą ; co cesarskie oddajcie cesarzowi..

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
30-12-2011 12:12 
 Ocena-3 na 3
liberawski (8 punktów)
Proszę się nie gniewać ale pani wypowiedź jest nie na temat i poniżej poziomu. Przepraszam.
30-12-2011 15:31 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Proszę się nie gniewać ale pani wypowiedź jest nie na temat i poniżej poziomu. Przepraszam.

Pytanie o praktyczne, pozytywne i użytkowe zastosowanie przykazań i/lub innych zasad biblijnych w wątku o wartościach dotyczących katolickiego boga - nie na temat? W kontekście poprzednich postów? Że what???

I wracamy do standardowej pozy - pojawia się problem, to się smutamy i dąsamy, tupać nóżką zaraz zaczniemy. Bo się przejmę, nie wisz czasem...

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-12-2011 18:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Proszę się nie gniewać ale pani wypowiedź jest nie na temat i poniżej poziomu.
Tak, tak - Pani Elu - teraz poziom, to nam Pan Liberawski tu wyznacza.

Serdeczne pozdrowienia i wiele najszerszych życzeń wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

@@@
.
30-12-2011 22:42 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tak, tak - Pani Elu - teraz poziom, to nam Pan Liberawski tu wyznacza.

Poziom to tu wyznaczają najtęższe naukowe umysły świata, do których my lubimy się przyklejać jak groupies do Stonesów i tak samo chcemy być fajni. Jeśli się temu panu poziom nie podoba, to niech się przeniesie na forum zaczynające się na F albo O. Tam jest łatwiej, a i po pleckach lubią poklepać takich tupaczy nóżką

>Serdeczne pozdrowienia i wiele najszerszych życzeń wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

A nawzajem, nawzajem. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-12-2011 18:27 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Pokaż mi, dobry człowieku, jedno praktyczne, nowożytne zastosowanie katolickiej moralności, które przyniosło ludzkości pożytek.

A "kochaj bliźniego jak siebie samego"? To chyba przynosi pożytek. Choć w praktyce katolickiej raczej mało widać skutek tego przykazania, ale przynajmniej jakoś się to utwierdza w ludzkiej psychice wokół, może ktoś na tym skorzysta.
30-12-2011 22:55 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A "kochaj bliźniego jak siebie samego"? To chyba przynosi pożytek. Choć w praktyce katolickiej raczej mało widać skutek tego przykazania, ale przynajmniej jakoś się to utwierdza w ludzkiej psychice wokół, może ktoś na tym skorzysta.

Właśnie. A tu chodzi o zastosowanie typu mycie rąk. Odkryliśmy, że jak się umyjemy, to nam mniej pacjentów schodzi, więc myjemy wszystko co się da, dla zasady. Jest zasada, jest skutek pozytywny. Więc ja bym chciała takie właśnie praktyczne, nowożytne przełożenie. Bez zastrzeżeń, bez zbędnych tłumaczeń i kombinowania.

Ponadto: kochanie/dobre traktowanie/szanowanie bliźniego nie jest zasadą li i jedynie katolicką. I to jest, powiedzmy sobie szczerze, trochę utrudnienie w tej zabawie - znajdź coś, czego nie można uzasadnić po prostu etycznie, co jest katolickie i takie fajnie do stosowania w życiu Skoro kolega twierdzi, że katolicyzm tylko ulepsza wartości, to niech to jakoś uzasadni, nieprawdaż? My tu strasznie cięci na empirię jesteśmy, a ja to już w ogóle

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
31-12-2011 12:13 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ponadto: kochanie/dobre traktowanie/szanowanie bliźniego nie jest zasadą li i jedynie katolicką. I to jest, powiedzmy sobie szczerze, trochę utrudnienie w tej zabawie - znajdź coś, czego nie można uzasadnić po prostu etycznie, co jest katolickie i takie fajnie do stosowania w życiu Skoro kolega twierdzi, że katolicyzm tylko ulepsza wartości, to niech to jakoś uzasadni, nieprawdaż?
To strrrrrrasznie trudne dla chrześcijan, a katolików w szczególności, pytanie.
Jak tak można, to oczywista oczywistość, że to oni i ich bożek całemu światu wyznaczają zasady moralne.
Bez Boga, to byłoby wszystko wolno!

>My tu strasznie cięci na empirię jesteśmy, a ja to już w ogóle
Błąd już w założeniach, gdyż empiria wskazuje, że bez Boga, to może fideistom byłoby wszystko wolno. Nam do przyzwoitości zachowań żadne bóstwa nie są potrzebne.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
31-12-2011 14:04 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Nam do przyzwoitości zachowań żadne bóstwa nie są potrzebne.

A zagram Panu na Sylwestra z podziękowaniami za Pana mądre i wytrwałe komentarze.

www.youtub(*)?v=jknynk5vny8&feature=related

Bóg jest pojęciem
Przez które mierzymy
nasz ból
Powiem to jeszcze raz
Bóg jest pojęciem
Przez które mierzymy
nasz ból
Nie wierzę w magię
Nie wierzę w I-ching (ksiegę przemian)
Nie wierzę w Biblię
Nie wierzę w tarota
Nie wierzę w Hitlera
Nie wierzę w Jezusa
Nie wierzę w Kennediego
Nie wierzę w Buddę
Nie wierzę w mantrę
Nie wierzę w Gitę
Nie wierzę w jogę
Nie wierzę w królów
Nie wierzę w Elvisa
Nie wierzę w Zimmermana
Nie wierzę w Beatles'ów
Wierzę tylko w siebie
W Yoko i siebie
To rzeczywistość
Sen się skończył. Cóż mogę rzec?
Sen się skonczył
Wczoraj
Byłem sennym tkaczem
Ale dziś się odrodziłem
Byłem nikczemnym człowiekiem
Ale dzisiaj jestem Johnem
A więc drodzy przyjaciele
Musicie żyć dalej
Sen się skonczył
31-12-2011 15:03 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Nam do przyzwoitości zachowań żadne bóstwa nie są potrzebne.
>A zagram Panu na Sylwestra z podziękowaniami za Pana mądre i wytrwałe komentarze.
Serdecznie dziękuję.

Obiektywnie istniejąca rzeczywistość ciągle jest fascynująco tajemniczą. Nasze zmysły są ograniczone i umysły także. Choć już tyle wiemy i rozumiemy, to nadal nasza wiedza o naturze świata jest niewielką. Bądźmy chociaż mądrzy i nie odlatujmy w świat ułudy! Nie zapychajmy naszych luk w wiedzy fideistycznymi bzdurami.

Czego wszystkim ludziom wraz możliwościami pełnego zrealizowania się w doczesności (tu i teraz) życzę.

Dzięki Bogu, że jest garstka racjonalistów odrzucająca wiarę, tak w bogów wszelakich, jak i przeróżne mitologie (jedynie słuszne doktryny).
Tej nielicznej garstce życzę szczególnie dobrze. Dużo zdrowia i dużo środków materialnych na budowanie racjonalnej rzeczywistości.
Zaś o rozum, to już każdy z nas, musi zadbać osobiście.

Serdecznie pozdrawiam i dobrej zabawy.

Andrzej Bogusławski.

@@@
.
31-12-2011 19:05 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>To strrrrrrasznie trudne dla chrześcijan, a katolików w szczególności, pytanie.

A to jest, za przeproszeniem, już ich problem i niech sobie z nim radzą

>Bez Boga, to byłoby wszystko wolno!

Ojoj, ojojoj. Sodomia i Gomoria.

>Błąd już w założeniach, gdyż empiria wskazuje, że bez Boga, to może fideistom byłoby wszystko wolno. Nam do przyzwoitości zachowań żadne bóstwa nie są potrzebne.

A tak, i owszem. Mnie z empirią to szło o tę praktyczną demonstrację zastosowania katolicyzmu ku dobru ogółu. Coś nie idzie... i jeszcze na mnie, panie kochany, tupią na mnie! Abominacja...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
31-12-2011 19:28 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Mnie z empirią to szło o tę praktyczną demonstrację zastosowania katolicyzmu ku dobru ogółu.
Zrozumiałem!
Mogę podać przykłady: Zbrojne nawracanie pogan, misje ewangelizacyjne, podtrzymywanie stabilizacji ekonomiczno-politycznej.
(Czemuś biedny bom głupi, a czemuś głupi bom biedny.)
Wszystko to nie tylko ku dobru jednostki, to także ku dobru ogółu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
01-01-2012 01:59 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
A to mnie się zakałapućkało coś. Ale to zmęczenie... człowiek się porywa na te teksty naukowe i mu się później mózg gotuje, nie ma jak normalnie nawet posta na forum poczytać


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
jasenka (1863 punktów)
>Skoro kolega twierdzi, że katolicyzm tylko ulepsza wartości, to niech to jakoś uzasadni, nieprawdaż? My tu strasznie cięci na empirię jesteśmy, a ja to już w ogóle

No to nie znajdę chyba czegoś, co nie wypływa po prostu z etyki. Ulepszenie wartości działa u katolików tylko na zasadzie kija i marchewki. Poddaję się
dorias (722 punktów)
>>Skoro kolega twierdzi, że katolicyzm tylko ulepsza wartości, to niech to jakoś uzasadni, nieprawdaż? My tu strasznie cięci na empirię jesteśmy, a ja to już w ogóle
>No to nie znajdę chyba czegoś, co nie wypływa po prostu z etyki. Ulepszenie wartości działa u katolików tylko na zasadzie kija i marchewki. Poddaję się

Katolicyzm nic nie ulepsza tak samo jak Bóg nie jest żadnym źródłem norm ani etyki.
To tylko taki bat albo jak kto woli kij i marchewka.
Głąbiński (3538 punktów)
>... Jeżeli Boga nie ma, to można wszystko.
W popularnym rozumieniu tego zdania wyraża ono przekonanie o całkowitym braku racjonalnie uzasadnionej etyki, niezależnej od istnienia sprawiedliwości nadprzyrodzonej. Zakłada ono błędne (nieracjonalne) wyobrażenie bilansu korzyści i strat, w którym z jednej strony mamy perspektywę wiecznych mąk piekielnych (założenie, że Bóg jest mściwym okrutnikiem), z drugiej - zupełny brak przeciwwskazań dla absolutnego relatywizmu moralnego. Obydwa założenia są błędne.
W pierwszym przypadku Kościół naucza, że Bóg przebacza grzechy, co - jak wiadomo - wraz z niewyraźnym sensem zasad pozwala chrześcijanom na praktycznie nieograniczone odstępstwa od jakichkolwiek norm.
W drugim - pomija zarówno fakt, iż niezachowanie zasady "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" powoduje podobną, niekorzystną dla mnie reakcję otoczenia, jak i to, że człowiek jest zależny od swoich instynktów decydujących o jego emocjach. "Szczęście" jakie - zagarniając wszystko dla siebie - osiągnąłby pozbawiony emocji komputer, jest nieosiągalne dla istoty, która niezaspokojona pod względem imperatywów narzuconych przez instynkty rodzinny oraz stadny, mimo iż jest syta i opływająca we wszelki dostatek, będzie doprowadzona do stanu obłędu. Racjonalna analiza konsekwencji tych dwu czynników prowadzi w sposób konieczny do bardzo wyraźnie sformułowanej etyki.


Stach M. G.
28-12-2011 17:21 
 Ocena-1 na 1
liberawski (8 punktów)
Walisz z armaty do wiewiórek.
Etyka naturalna wynika po prostu z natury ludzkiej. Żaden zorientowany w temacie katolik tego nie neguje. Sama treściowa zawartość etyki naturalnej jest komplementarna z tym, co mówi Objawienie. Ale to inny temat.

Bóg przebacza grzechy.
Tak, Bóg przebacza grzechy...jeżeli je uznajesz, wyznajesz i prosisz o to przebaczenie. Miłosierdzie Boże wyzwala się po akcie skruchy. Bez aktu skruchy nie ma przebaczenia.

"Szczęście" komputera
Nie rozumiem tej wypowiedzi. Jakieś nieporozumienie. Nie można mówić o żadnym szczęściu jeżeli nie ma podmiotu szczęścia. Komputer nie posiada żadnej podmiotowości. Do tej pory nie udało się człowiekowi stworzyć żadnego bytu substancjalnego (zapodmiotowanego). Próbuje się mieszać inne byty podmiotowe i tworzyć potwory.
29-12-2011 09:24 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Odpowiedź na twoje pytanie zależy od tego, co masz na myśli używając terminu "odrzucenie Boga". [...]
>Patrząc na zagadnienie "odrzucenia Boga" można wyliczyć wiele innych przypadków tworzonych ze względu na różne kryteria.
>Musisz najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie czym tak naprawdę jest moje "odrzucenie Boga".
>Dopiero odpowiadając sobie na to pytanie będziesz mógł zastanawiać się czy twoje "odrzucenie Boga" jest też odrzuceniem naturalnego porządku moralnego jako takiego, przyjętych zwyczajów, tzw. dobra obiektywnego itd...
Boże! Ty to czytasz i nie grzmisz!

Słowa, słowa, słowa fideisty, dla którego mit jest rzeczywistością. Żeby coś odrzucić najpierw musi być nam dane. Wiarę w określonego boga nabywa się w procesie socjalizacji, ale zdarzają się przypadki, gdy żadnego z bogów się nie nabędzie i wówczas nie ma co odrzucać. Ponadto w każdej zbiorowości rodzą się umysły niepokorne, które niepozwalają sobie narzucić światopoglądowego jarzma. Drogą samodzielnej pracy intelektualnej odrzucają część (heretycy) albo wszystko (ateiści) co im otoczenie usiłuje wtłoczyć do głowy. Dlatego samodzielne myślenie (racjonalizm) jest tak groźnym dla wszelakich dogmatów. Przyjęcie istnienia nadprzyrodzoności może opierać się tylko i wyłącznie w oparciu o wiarę. Dowodów, a nawet tylko przesłanek naukowych wspierających możliwość jego istnienia brak.
Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971

Ks. Jan Salamucha napisał: W światopoglądzie katolickim dominującą rolę ma wiara i dlatego uświadomiony katolik nie pójdzie pod sztandary ani racjonalizmu, ani pozytywizmu. Racjonalizm za najwyższą instancję teoretyczną uważa rozum ludzki; pozytywizm pozwala człowiekowi krytycznemu uznawać tylko to, co da się stwierdzić doświadczalnie lub co najmniej doświadczalnie sprawdzić. Katolik ponad człowiekiem widzi Boga i dlatego nie zgodzi się na racjonalistyczną apoteozę rozumu ludzkiego; katolik widzi rzeczywistość tak bogatą, że zarozumiałą "donkiszoterią" są dla niego pozytywistyczne hasła jedynej doświadczalnej metody - mogą być to hasła słuszne na terenie pewnych nauk, ale na pewno nie wystarczą przy budowie całego światopoglądu, poglądu na całą rzeczywistość.

>W doktrynie chrześcijańskiej Bóg jest ostatecznym Gwarantem obiektywnego porządku moralnego, który to porządek nie jest sprzeczny z naturą człowieka. Czyli jak to napisał Dostojewski "Jeżeli Boga nie ma, to można wszystko".
Proponuję sięgnąć do badań socjologicznych. Brak jest wyraźnych różnic w przestrzeganiu porządku moralnego, tak pomiędzy różnymi wyznaniami, jak i pomiędzy teistami a ateistami. Z małą przewagą moralnych zachowań wśród ateistów.

Miłego dnia.

@@@
.
liberawski (8 punktów)
Jedna uwaga.
Ks. Salamucha pisze tu o wierze w sensie katolickim, jako czymś danym od Boga."Wiara jest łaską". Zachodzi tu pewna praktyczna różnica pomiędzy racjonalnym teistą, który na podstawie oglądu świata przyjmuje istnienie Boga (żywi przekonanie o istnieniu Boga) a człowiekiem wierzącym, który otrzymał łaskę wiary w sensie religijnym. Obaj są w sensie ścisłym teistami ale oparcie "psychologiczne" ich teizmu wynika ze zupełnie innego źródła. Źródła te nie są ze sobą sprzeczne, choć teizm "z wiary jako łaski" ma zupełnie inne konsekwencje dla życia praktycznego niż teizm "z namysłu naturalnego nad światem". Teista jako człowiek wiary przez otrzymany dar jest jakby ontycznie na nowo stworzony, w jednej chwili zaczyna widzieć tą samą rzeczywistość zupełnie inaczej i nie potrzebuje subiektywnie ciągłego posiłkowania się rozumowaniem, żeby wiarę utrzymać. Teista naturalny (powiedzmy Arystoteles)swoje przekonanie buduje na namyśle i oglądzie świata a teistyczny pogląd nie obejmuje całej dynamiki jego osobowości. To ważne rozróżnienie dla dalszej dyskusji.

>W doktrynie chrześcijańskiej Bóg jest ostatecznym Gwarantem obiektywnego porządku moralnego, który to porządek nie jest sprzeczny z naturą człowieka. Czyli jak to napisał Dostojewski "Jeżeli Boga nie ma, to można wszystko".
Proponuję sięgnąć do badań socjologicznych. Brak jest wyraźnych różnic w przestrzeganiu porządku moralnego, tak pomiędzy różnymi wyznaniami, jak i pomiędzy teistami a ateistami. Z małą przewagą moralnych zachowań wśród ateistów<

Nie do końca rozumiem zamierzenie tej wypowiedzi. Proszę o doprecyzowanie myślo. To może być interesujący trop.
30-12-2011 15:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Jedna uwaga.
>Ks. Salamucha pisze tu o wierze w sensie katolickim, jako czymś danym od Boga."Wiara jest łaską".
Szanowny Panie, mam stary zwyczaj zastanawiania się nad tym co piszę i sprawdzania źródeł do których się odwołuję. www.ptta.pl/pef/pdf/s/salamucha.pdf
Dlatego odwołałem się tu do nie byle jakiego katolickiego mędrca.

>Zachodzi tu pewna praktyczna różnica pomiędzy racjonalnym teistą, który na podstawie oglądu świata przyjmuje istnienie Boga (żywi przekonanie o istnieniu Boga) a człowiekiem wierzącym, który otrzymał łaskę wiary w sensie religijnym.
Co prawda osobiście niezbyt dobrze nie rozumiem co autor poniższego hasełka z Wikipedii miał na myśli. Jest napisane zbyt teologicznym językiem:
Racjonalizm światopoglądowy odrzuca przyjmowanie na samą tylko wiarę religijnych, filozoficznych, społecznych i politycznych dogmatów, choć nie jest całkowicie ateistyczny, ani rewolucyjny społecznie. Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy
Ale jest zdecydowanie jest ono jaśniejszym od Pańskiego wywodu. Racjonalny teista przyjmujący na podstawie oglądu świata istnienie Boga, jest dla mnie większym dziwadłem od Boga samego w Trójcy Jedynego.

Napisał Pan: Cytat:
W doktrynie chrześcijańskiej Bóg jest ostatecznym Gwarantem obiektywnego porządku moralnego, który to porządek nie jest sprzeczny z naturą człowieka. Czyli jak to napisał Dostojewski "Jeżeli Boga nie ma, to można wszystko".

Na co odpisałem: Cytat:
Proponuję sięgnąć do badań socjologicznych. Brak jest wyraźnych różnic w przestrzeganiu porządku moralnego, tak pomiędzy różnymi wyznaniami, jak i pomiędzy teistami a ateistami. Z małą przewagą moralnych zachowań wśród ateistów


Pan po przypisaniu sobie mojej odpowiedzi Pan pyta:
>Nie do końca rozumiem zamierzenie tej wypowiedzi. Proszę o doprecyzowanie myślo. To może być interesujący trop.
Pan wybaczy ale to ja nie nadążam.
Jak z mojej wypowiedzi wynika, to zaprzeczyłem tylko Pańskiemu sloganowi zaczerpniętemu od Dostojewskiego oraz argumentowi z chrześcijańskiego Boga socjologicznym dowodem naukowym. Z punktu widzenia nauki, żaden Bóg lub jego brak nie ma wpływu na ludzką moralność. Tylko tyle i aż tyle.

Miłego dnia.

@@@
.
Magd-al-ena (212 punktów)
>Witam. Jest to mój pierwszy post tutaj, trochę żałuję, że nie zarejestrowałem się tu wcześniej, no
>ale przejdę do rzeczy. Dosyć często spotykam się z opiniami, że odrzucenie Boga to odrzucenie
>wszelkich podstawowych wartości, idei. Traktuje się tutaj Boga jako jakiś uniwersał. Strasznie mnie
>takie stwierdzenie wkurza. Czy tak naprawdę to Bóg wyznacza wartości w życiu człowieka? Czy takie
>rzeczy jak ''nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa..." są naprawdę
>jakieś ultra uniwersalne i ponadczasowe? TAK SĄ, ale to przecież nie wymyśliło chrześcijaństwo!
>Według mnie takie poglądy same kształciły się w człowieku od kiedy on istnieje! Człowiek wcale nie
>zaczerpnął tych wartości z Biblii, ale Biblia zaczerpnęła je ze świadomości człwieka i przypisała
>sobie prawa autorskie... Czy zesłanie 10 przykazań ,czyli tych ''podstawowych wyznaczików'' w życiu
>człowieka, cokolwiek zmieniło? Czy ludzie nagle przestali się zabijać, okłamywać, okradać i
>zdradzać? Czekam na wasze opinie.
>Pozdrawiam



Ależ wartości, moim zdaniem wynikają po prostu z ludzkich potrzeb. Żyjemy w stadzie, więc przyjęcie pewnych wartości zaspokaja nasze potrzeby (poczucia bezpieczeństwa, wzajemnej pomocy itd.) I nic tu pojęcie Boga do tego nie ma. Takie stwierdzenia to po prostu argument "za" wymyślony przez katolików i tyle. Swoją drogą znam wielu katolików, którzy zbytnio się tymi wartościami nie kierują, i zupełnie nie mam pojęcia jak układają sobie w głowach fakt, że wierzą w Boga (i kierują się tymi wartościami) a jakby mogli to by zaszczuli człowieka. Obłuda i tyle.
tom2010 (352 punktów)
Typowe religie monoteistyczne nie zawierają systemu moralnego. Posiadają tylko system prawny, który przy okazji różnych zakazów i nakazów dotyka tematów moralnych. Wzorowy monoteista jest tylko automatem wypełniającym polecenia swojego boga lub kościoła - coś jak komputer wykonujący program. Można więc mówić o moralności tego, który wydaje rozkazy. Natomiast aby można mówić o moralności jednostki to jej działania muszą wynikać z jej własnych decyzji, przemyśleń, odczuć.

Druga sprawa, to jak ubogi jest obszar, który obejmuje ten zestaw nakazów i zakazów religijnych. W nim nie ma nic o tym jak powinny zachowywać się firmy, korporacje (bogowie nie przewidzieli pojawienia się firm?), organizacje niekomercyjne, rządy. Nie ma nic o konieczności ochrony przyrody. Nasze dzisiejsze prawodawstwo przynajmniej stara się jakoś pokryć te tematy i dzięki takiej kompletności jest nieporównywalnie lepsze od praw religijnych - skoncentrowanych głownie na seksie.
liberawski (8 punktów)
Tom, tą wypowiedzią pokazałeś, że nie masz pojęcia o tym co mówisz. Zupełnie nie znasz duchowości wielkich systemów religijnych. Jeżeli masz taką zredukowaną wizję np. chrześcijaństwa to nie dziwię się Twojemu antyreligijnemu nastawieniu. Jednak nastawienie to opierasz na nieznajomości tematu czy błędnych przekonaniach. Żeby sformułować tak ogólną wypowiedź na temat systemów etycznych różnych religii trzeba naprawdę sporo poczytać.
30-12-2011 14:12 
 Ocena 6 na 6
tom2010 (352 punktów)

"nie masz pojęcia o tym co mówisz", "Zupełnie nie znasz", "opierasz na nieznajomości tematu", "błędnych przekonaniach" itp.

Czyli - jeżeli nie jesteś w stanie odeprzeć argumentu - zaatakuj personalnie osobę, która go wypowiada?
02-01-2012 20:07 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Druga sprawa, to jak ubogi jest obszar, który obejmuje ten zestaw nakazów i zakazów religijnych. W nim nie ma nic o tym jak powinny zachowywać się firmy, korporacje (bogowie nie przewidzieli pojawienia się firm?),

Ciiiiii... jeszcze jakiś właściciel firmy przeczyta Biblię pod tym kątem!

Wj 21, 20-21
" 20 Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością."

>Nie ma nic o konieczności ochrony przyrody.

No po co? Przecież człowiek jest panem Ziemi i tych miliardów galaktyk wokół
przyjaciel (38 punktów)
Mnie też takie stwierdzenia drażnią, ale staram się być dla ludzi wyrozumiały. Pochodzę z tradycyjnej katolickiej rodziny, część moich bliskich nie dojrzała jeszcze do tolerancji. Uważam, że dobrym rozwiązaniem jest spokojne wypowiadanie swoich poglądów. Chociaż jestem człowiekiem niewierzącym to nadal należę do Kościoła Rzymskokatolickiego. Ta przynależność to niestety mój kompromis z konieczności, ponieważ robię to tylko z miłości do najbliższych, by nie urazić ich uczuć religijnych i tradycji. Ze swojego doświadczenia wiem, że młodsze pokolenie doskonale mnie rozumie, natomiast starszym ludziom po prostu wybaczam, bo trudno "przesadzać stare drzewa".
Kugo (267 punktów)
> Ta przynależność to niestety mój kompromis z konieczności, ponieważ robię to tylko z miłości do najbliższych, by nie urazić ich uczuć religijnych i tradycji

Szkoda, że Twoi najbliżsi nie starają się nie urazić Twoich uczuć religijnych.
Ale co zrobić... Cała religia chrześcijańska opiera się na egoizmie i nic na to nie poradzimy.
przyjaciel (38 punktów)
Cała religia chrześcijańska opiera się na egoizmie i nic na to nie poradzimy.

Wiesz, to bardzo mocne określenie "cała religia chrześcijańska". Z pewnością w chrześcijaństwie są akcenty egoistyczne, jednak jest również wiele nawiązań do współczucia, miłości i dobroci. Współczesna chrześcijańska myśl jest inna niż ta z przed np. 50 lat. Zgodzisz się chyba ze mną, że wszytko zależy od człowieka, ja znam również wielu sympatycznych chrześcijan, którzy mnie akceptują. Mogę tylko ponarzekać na tych chrześcijan, którzy są niedokształceni, nie znają nawet własnej religii, nie czytali myśli Karola Wojtyły, Józefa Tischnera i są nietolerancyjnie przez swoją upartość. Mnie oczarowała myśl Richarda Dawkinsa, który w bodaj 11 rozdziale samolubnego genu pisze o memach i o genach. Dzięki kulturze (memom) możemy wydobyć się z pod władzy samolubnych genów. Moja refleksja jest taka - stwórzmy memy (kulturę) lepszą, piękniejszą od chrześcijańskiej. I pokażmy przykładem własnego życia, że dzięki nowej kulturze mamy w sobie więcej miłości, piękna i pokoju.
03-01-2012 09:41 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Wiesz, to bardzo mocne określenie "cała religia chrześcijańska".
A wszyscy ateiści to słabe? www.apolog(*)m-jest-swiatopogladem-naukowym

>Z pewnością w chrześcijaństwie są akcenty egoistyczne, jednak jest również wiele nawiązań do współczucia, miłości i dobroci.
Proszę sięgnąć do jakiegoś podręcznika z historii doktryn politycznych i prawnych - trudno tam będzie znaleźć doktrynę bez nawiązań do współczucia, miłości i dobroci, łącznie doktrynami potwornych reżymów.
Słowa to jedno, a czyny to drugie. Nie znam w historii bardziej obłudnej instytucji od Kościoła Katolickiego.

>Współczesna chrześcijańska myśl jest inna niż ta z przed np. 50 lat.
Tak, znacznie wzrósł poziom przeciętnego wykształcenia i potrzebna jest sztuka manipulacji na wyższym poziomie.

>Zgodzisz się chyba ze mną, że wszytko zależy od człowieka, ja znam również wielu sympatycznych chrześcijan,
Tak Wicka i Wacka, a nawet Placka.

>którzy mnie akceptują.
Ojejku! Szczyt tolerancji! Naprawdę są zdolni Pana zaakceptować?

>Mogę tylko ponarzekać na tych chrześcijan, którzy są niedokształceni, nie znają nawet własnej religii, nie czytali myśli Karola Wojtyły, Józefa Tischnera i są nietolerancyjnie przez swoją upartość.
Nieładnie! Oni Pana akceptują, a Pan narzeka na 99% katolików, znakomitą większość prawosławnych i sporą część protestantów. Nie tylko chrześcijanie są nietolerancyjnie przez swoją upartość - mnie się wydaje, że "wszystkie wierzące" już tak mają. Jak można być święcie przekonanym - co do własnej racji - i tolerować odstępstwa i głupotę?

Mnie bardziej bawią ci, którzy czytali myśli (mędrców nad mędrcami) Karola Wojtyły i Józefa Tischnera . Na przykład: www.apolog(*)zne-u-racjonalistow-i-ateistow

>Moja refleksja jest taka - stwórzmy memy (kulturę) lepszą, piękniejszą od chrześcijańskiej. I pokażmy przykładem własnego życia, że dzięki nowej kulturze mamy w sobie więcej miłości, piękna i pokoju.
Wielce Szanowny Panie i faszyści i komuniści już próbowali. Może Pan stworzy jakąś nową alternatywę dla chrześcijańskiej wizji. Ja jestem stary i dobrze wiem, że humanistyczny racjonalizm, opierający swoje poglądy na naukowym sceptycyzmie, jest światopoglądem elitarnym. www.racjon(*)s,2088/q,Apologia.racjonalizmu
www.racjon(*)36/q,O.racjonalnosci.przekonan Zawsze stanowił mniejszość i już zawsze tak będzie. Warto też poznać choć kilka przykładów "ateistycznych świętych". Niech Pan może zacznie od Polaka Tadeusza Kotarbińskiego, a później poczyta trochę badań socjologicznych o związkach religii z moralnością.

Całe społeczeństwa, to zaś mają ogólny wybór między "być" i dążeniem do intelektualnej góry a "mieć" i dążeniem do tego, żeby niektórym bardzo dobrze było, a reszta grzecznie czekała aż im z tego dobrobytu skapnie. Religia zawsze była i jest najlepszym konserwantem tego drugiego rozwiązania, gdyż wspólnota interesów jest najlepszą podstawą przyjaźni. Nawet, gdy jest "szorstką", a przyjaciele udają, że są z różnych parafii.

Miłego dnia i satysfakcjonujących przyjaźni.

@@@
.
przyjaciel (38 punktów)
Wyczuwam, w Pana tekście dużo negatywnych emocji w stosunku do religii. Wielu ludzi, uważa, że to właśnie ich światopogląd jest elitarny i tym samym umniejszają wartość innych przekonań. Atakowanie chrześcijaństwa może prowadzić do niepotrzebnej agresji po obydwu stronach, co nie przynosi żadnych rezultatów. Dobre jest to co poprawia relacje między ludźmi, a nie ich skłóca. Dla mnie najlepszym argumentem za danym światopoglądem, jest życie człowieka, który daje przykład własnym postępowaniem. Potrafię spokojnie powiedzieć do osoby wierzącej "Twój Bóg to iluzja, ale jeśli ta iluzja daję Ci nadzieję i chęć przezwyciężania trudności to nie będę obrażał Boga". Czy Matka Terasa z Kalkuty była zła? Przecież robiła w imię Miłości wiele dobrych czynów. Nie jest moją intencją dokonywać apoteozy Matki Teresy, chcę natomiast pokazać, że ludzie, którzy mylą się w jednej kwestii (wiara w Boga), w innych mogą mieć rację (pomoc innym). Światopogląd nie może być miarą wartości człowieka, tylko jego czyny. Chrześcijanin nie znaczy zły, Ateista nie znaczy dobry i na odwrót.
03-01-2012 20:28 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Czy Matka Terasa z Kalkuty była zła? Przecież robiła w imię Miłości wiele dobrych czynów. Nie jest moją intencją dokonywać apoteozy Matki Teresy, chcę natomiast pokazać, że

Kolega chyba nowy, jeśli nie czytał pl.wikiped(*)a_Teresa_w_teorii_i_w_praktyce
przyjaciel (38 punktów)
Tak, jestem "nowy". Każda popularna osoba ma wielu przyjaciół i wielu wrogów i tak też było z Matką Teresą. Doszukać się dziury w całym, ośmieszyć i zdyskredytować bo ktoś jest światopoglądowo inny - to chyba niezbyt tolerancyjne metody. Nie będę wnikał, którzy autorzy książek mają rację bo to było trochę jałowe, sam nie znałem osobiście Matki Teresy. To był tylko przykład, nie wiem czy trafny czy nie.
03-01-2012 21:56 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>... Doszukać się dziury w całym, ośmieszyć i zdyskredytować bo ktoś jest światopoglądowo inny - to chyba niezbyt tolerancyjne metody. ...

humanizm.free.ngo.pl/misjon.pdf str. 29
Cytat:
Powtórzmy: Dochody osiągane przez Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości wystarczyłyby na wyposażenie kilku najwyższej klasy klinik w Bengalu. Jednak siostry nie prowadzą szpitala, lecz nędzne schronisko, które z pewnością byłoby przedmiotem sądowej skargi i protestów, gdyby je prowadził lekarz. Czynią tak nie dlatego, że nie mają innego wyjścia, ale dlatego, że tak sobie życzy założycielka zgromadzenia. Jej celem nie jest niesienie ulgi w cierpieniu, lecz umocnienie kultu zbudowanego na śmierci, cierpieniu i podporządkowaniu.


Z całym szacunkiem, ale to nie jest ośmieszenie dziury w całym, tylko bardzo poważny komplementarny zarzut "po całości".
03-01-2012 22:39 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Tak, jestem "nowy".
Nowy wcale nie musi być synonimem ..... No - powiedzmy mniejszej wiedzy.

>Każda popularna osoba ma wielu przyjaciół i wielu wrogów i tak też było z Matką Teresą.
A każdy człowiek - na tym forum to nawet bogowie - podlega krytycznej ocenie.

>Doszukać się dziury w całym, ośmieszyć i zdyskredytować bo ktoś jest światopoglądowo inny - to chyba niezbyt tolerancyjne metody.
Wielce Szanowny Przyjacielu, jak się kogoś szkaluje to to trzeba udowodnić, no chyba, że reprezentuje się Kościół Katolicki. Oni rzucają błotem w Polsce bezkarnie. Nasze forum jest z założenia krytyczne wobec wszelkich religii, oraz ludzkiej głupoty.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1
www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
Ale proszę udowodnić, że czynimy to bez pokrycia w wiarygodnych źródłach.
I niech Pan nas nie bierze pod tolerancję. My żyjemy w Polsce i odczuwamy tolerancję na co dzień.

>Nie będę wnikał, którzy autorzy książek mają rację bo to było trochę jałowe, sam nie znałem osobiście Matki Teresy.
To co Pan na naszym forum chce robić. My głównie zastanawiamy się, którzy autorzy książek mają rację i wcale nie uważamy tego za zajęcie jałowe. My po prostu bardzo sobie książki cenimy. Wiele książek, a nie jedną wybraną.

>To był tylko przykład, nie wiem czy trafny czy nie.
Znowu, na tym forum wypada zastanowić się co się pisze i jakie podaje się przykłady. To forum jest głównie skierowane do racjonalistycznej inteligencji.

Miłego dnia.

@@@
.
03-01-2012 22:20 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Wyczuwam, w Pana tekście dużo negatywnych emocji w stosunku do religii.
Właściwie Pan wyczuwa, ale prosiłbym nie przenosić prosto tych emocji na ludzi.
Rozróżniam tak z grubsza: funkcjonariuszy instytucji, zawodowców - żyjących ze swojej wiary, fanatycznych dogmatyków i ludzi wierzących. W każdej z tych grup jednostki różnią się inteligencją, wiedzą i zwyczajną głupotą.

>Wielu ludzi, uważa, że to właśnie ich światopogląd jest elitarny i tym samym umniejszają wartość innych przekonań.
Każdemu wolno tak uważać, gdyż nikt nie jest w stanie nas bardziej skompromitować, niż uczynimy, to sami. Wystarczy poczytać dzieła fideistycznych intelektualistów, aby podziw wprowadził nas w stan stuporu.

>Atakowanie chrześcijaństwa może prowadzić do niepotrzebnej agresji po obydwu stronach, co nie przynosi żadnych rezultatów.
Proponuję jednak poznać historię chrześcijaństwa - oczywiście poza apologetyką - jeszcze nigdy, żadna społeczność (nie mówię o interesie jednostek) nie wyszła dobrze na podporządkowaniu się Kościołowi. Proszę Szanownego Pana, to Kościół i religijny światopogląd wdziera się w Polsce wszędzie. Ja i ten portal, tylko nieśmiało się przed tym bronimy.

>Dobre jest to co poprawia relacje między ludźmi, a nie ich skłóca.
Nie zawsze, nie wszędzie i nie za wszelką cenę. Nie należy dawać ciała, gdy nawet się z tego nie ma żadnej przyjemności. No chyba, że niektórym właśnie to przyjemność sprawia.

>Dla mnie najlepszym argumentem za danym światopoglądem, jest życie człowieka, który daje przykład własnym postępowaniem.
A dla mnie inteligencja jego przedstawicieli. Odpisałem Panu na ten temat w poprzednim poście. Albo Pan nie przeczytał, albo nie zrozumiał.

>Potrafię spokojnie powiedzieć do osoby wierzącej "Twój Bóg to iluzja, ale jeśli ta iluzja daję Ci nadzieję i chęć przezwyciężania trudności to nie będę obrażał Boga".
Co mamy się chwalić - co kto potrafi?

>Czy Matka Terasa z Kalkuty była zła? Przecież robiła w imię Miłości wiele dobrych czynów. Nie jest moją intencją dokonywać apoteozy Matki Teresy,
Nie wiem, czy była złą, ale w imię własnej głupoty i kościelnej podłości pokrywanej obłudą czyniła wiele zła. Przy tym zarabiając niezłą kasę. Może warto poczytać.
humanizm.free.ngo.pl/misjon.pdf

>chcę natomiast pokazać, że ludzie, którzy mylą się w jednej kwestii (wiara w Boga), w innych mogą mieć rację (pomoc innym). Światopogląd nie może być miarą wartości człowieka, tylko jego czyny.
Proponuję jednak przed rozpoczęciem ewangelizacji - szczególnie na naszym forum - sporo jeszcze poczytać i przemyśleć. Takie bajeczki to może Pan mniej rozwiniętej intelektualnie młodzieży poopowiadać.
Zresztą jest tyle fideistycznych, a głównie katolickich portali. Niech Pan tam zacznie ich nawracać na myśl, że ateista nie znaczy zły, a katolik nie znaczy dobry. Jak Pan tam odniesie sukcesy to tu też sobie pogadamy.
Nie udzielam się na żadnych portalach poza naszym, ale to wcale nie znaczy, że ich nie czytam, a Pan chce mnie nawracać, gdy nawet nie przeczytał mojej wypowiedzi, wraz z linkami. Gdyby Pan jednak przeczytał i tylko tyle zrozumiał, to tym gorzej świadczy o Panu.

Miłego wieczoru.

@@@
.
04-01-2012 08:51 
 Ocena 1 na 1
przyjaciel (38 punktów)
Nikogo nie zamierzam ewangelizować. Jest cała rzesza ateistów i wierzących, którzy doskonale się rozumieją i szanują, tylko, że ludzie często widzą to co negatywne. Są ludzie, którzy nie wyznają Boga, ale też nie są czcicielami oświeconego racjonalizmu i jego bogów. Po prostu nie jestem skrajny i to wielu przeszkadza, bo widzą świat w czerni lub bieli. A piszę na tym forum, żeby zaakcentować, że ateista nie musi być racjonalistą. Ani religia ani racjonalizm nie mogą sobie rościć prawa do jedynie, słusznej i głęboko rozumnej drogi. Prawda danego człowieka jest jego prawdą subiektywną. Są ludzie którzy ani nie stoją po prawicy ani po lewicy tylko w centrum.
04-01-2012 10:39 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Nikogo nie zamierzam ewangelizować.
Już nie pierwszy ewangelizator, który tak obiecywał. W starym piśmie jest napisane: "Po owocach poznacie ich" i poznajemy.

>Jest cała rzesza ateistów i wierzących, którzy doskonale się rozumieją i szanują, tylko, że ludzie często widzą to co negatywne.
Albo rozmawiają o pingwinkach, albo są oportunistami bez własnego zdania. Wśród tych, którzy twierdzą, że mają jakieś tam zdanie, to znam zaledwie kilku, którzy tak twierdzą, ale ja im intelektualnie zupełnie nie wierzę.
Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. Albo jedno, albo drugie, ale czego to ludzie nie wymyślą.

>Są ludzie, którzy nie wyznają Boga, ale też nie są czcicielami oświeconego racjonalizmu i jego bogów.
Może niech Pan najpierw się mocno wysili i spróbuje zrozumieć czym jest racjonalizm. Podałem Panu lektury.

>Po prostu nie jestem skrajny i to wielu przeszkadza, bo widzą świat w czerni lub bieli.
Tak, Pan uważa, że nie jest Pan skrajnym i to uważa Pan za swoją zaletę? Epitetowanie innych jest dla Pana właśnie tym obiektywnym środkiem? Co Pan o mnie wie i moich poglądach, a w przeciwieństwie do Pańskich znajdują się one w archiwum forum i można sobie poczytać.
Ja tam wolę poznawać całe spektrum i z niego powybierać, to co najbardziej racjonalne. Czyli wybrałem czytanie, myślenie i próby zrozumienia.

>A piszę na tym forum, żeby zaakcentować, że ateista nie musi być racjonalistą.
Eureka!
Niektórzy dostrzegali to w już starożytności, ja tu od pięciu lat zaznaczam (półżartem - półserio), że nie jestem ateistą tylko naturalistą ontologicznym itd.
Tak, ateista nie musi być racjonalistą, ale racjonalizm prowadzi do ateizmu.

>Ani religia ani racjonalizm nie mogą sobie rościć prawa do jedynie, słusznej i głęboko rozumnej drogi.
Fideizm i sceptyzm naukowy są alternatywne, czy to się Panu podoba, czy nie. Dlatego każdy racjonalnie myślący człowiek musi dokonać tu wyboru, ale nie każdy myślący musi zaraz być racjonalistą i na przykład może zostać księdzem. Wszakże oni też myślą i rozmyślają.

>Prawda danego człowieka jest jego prawdą subiektywną.
Zdecydowanie tak, dlatego wybrałem poznanie naukowe, w której metodologię wpisana jest obiektywizacja.

>Są ludzie którzy ani nie stoją po prawicy ani po lewicy tylko w centrum.
Lew powiedział, że należy zrobić porządek i niech wszystkie mądre zwierzęta staną po jego lewicy, a wszystkie piękne po jego prawicy.
Żaba pozostała w centum i lew patrzy na nią oburzony, a żaba.
No przecież się nie rozerwę!


Różni są ludzie i bardzo wielu, ten racjonalistyczny portal się bardzo nie podoba, a nawet do kościoła co tydzień nie chodzą. Chodzimy tu różnymi drogami i nie rościmy sobie żadnych praw - poza prawem do wolności myślenia, gdyż mamy wiele wspólnego z wolnomyślicielstwem.

Miłego dnia.

@@@
.
04-01-2012 19:10 
 Ocena 2 na 2
przyjaciel (38 punktów)

Dziękuje za życzenia, miło spędziłem dzień. W ogóle to chce Panu podziękować za pańskie ciekawe uwagi, jestem przekonany, że bardzo mnie one wzbogaciły i pomogą mi w przyszłości w lepszym zrozumieniu ludzi. Najszybciej i najlepiej uczę się rozmawiając z ludźmi, forma dialogu jest dla mnie łatwiejsza niż często długie i napisane trudnym językiem lektury. Teraz muszę "przetrawić" pańskie myśli, potem porównam to także z myślami innych. Chciałbym dodać, że łagodna postawa nie oznacza oportunizmu bądź uległości. Nie muszę zawsze mówić tak lub nie, mogę przecież wyjść po za box i samemu wybrać trzecie rozwiązanie. Ogromnie cieszy mnie fakt, że wspólnie popieramy prawo do wolności myślenia, bo dzięki temu ten świat jest bardziej różnorodny i przez to ciekawszy.
05-01-2012 10:33 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>W ogóle to chce Panu podziękować za pańskie ciekawe uwagi, jestem przekonany, że bardzo mnie one wzbogaciły i pomogą mi w przyszłości w lepszym zrozumieniu ludzi.
Zawsze, gdy moje myśli odnoszą jakiś skutek, to mam satysfakcję.

>Najszybciej i najlepiej uczę się rozmawiając z ludźmi, forma dialogu jest dla mnie łatwiejsza niż często długie i napisane trudnym językiem lektury.
Przykro mi, ale jeżeli chce Pan w pełni uczestniczyć w intelektualnej kulturze, to bez książek się nie obejdzie.

>Teraz muszę "przetrawić" pańskie myśli, potem porównam to także z myślami innych.
Bardzo mądra postawa.

>Chciałbym dodać, że łagodna postawa nie oznacza oportunizmu bądź uległości.
Tak, rzeczywistość jest złożoną. Ja widzę różnice pomiędzy "łagodnością", "oportunizmem", a "uległością".
Sam należę do takiej grupy, którą epitetują "tolerastami".
Gdyby poczytał Pan moje wypowiedzi, to myślę, że dostrzegłby Pan w nich duży szacunek dla ludzi niezależnie od ich poglądów i kultury, z której się wywodzą, co wcale nie oznacza, że wszystko to co oni stwierdzają chcę i muszę akceptować.

Jestem też już z zasady ogromnie nietolerancyjny dla ludzi, którzy głęboko wierzą, że tylko oni mają patent na rację, a także dla chamstwa i głupoty. Do takich ludzi bardzo rzadko należą sceptyczni racjonaliści, a należy znakomita większość fidestycznych teistów. (W dzisiejszej Polsce głównie katolików).

>Ogromnie cieszy mnie fakt, że wspólnie popieramy prawo do wolności myślenia, bo dzięki temu ten świat jest bardziej różnorodny i przez to ciekawszy.
Tylko, że nasze forum jest jedną z niewielu i nielicznych oaz wolności myślenia w naszym kraju i dlatego zupełnie nie warto tu zacierać różnic w postawach fideistycznych i afideistycznych. Klerykalnych i antyklerykalnych. Kultura dialogu i sporu tak - oportuninizm i konformizm nie.

Miłego dnia.

@@@
.
05-01-2012 10:57 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Gdyby poczytał Pan moje wypowiedzi, to myślę, że dostrzegłby Pan w nich duży szacunek dla ludzi niezależnie od ich poglądów i kultury, z której się wywodzą, co wcale nie oznacza, że wszystko to co oni stwierdzają chcę i muszę akceptować.
/wytłuszczenie-moje/
Faktycznie, trudno tego nie zauważyć
Cytat:
Czy Pan jest gnojkiem, czy tylko głupkiem?


Miłego dnia

Konformizm gwarantem spójności grupy
05-01-2012 11:00 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
I co ma wynikać z tego zdania wyrwanego z kontekstu? Że nie umiesz cytować, czy że nie rozumiesz przekazu cytowanej wypowiedzi?
05-01-2012 12:01 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Gdyby poczytał Pan moje wypowiedzi, to myślę, że dostrzegłby Pan w nich duży szacunek dla ludzi niezależnie od ich poglądów i kultury, z której się wywodzą, co wcale nie oznacza, że wszystko to co oni stwierdzają chcę i muszę akceptować.
>/wytłuszczenie-moje/

>Faktycznie, trudno tego nie zauważyć
>Cytat:
Czy Pan jest gnojkiem, czy tylko głupkiem?

To żaden cytat - to dla prymitywnej manipulacji - wyrwany z kontekstu urywek. Minimalna uczciwość intelektualna nakazała by Panu pokazać całość wypowiedzi, która brzmiała: Cytat:
>Nie wiem, czy Pan zauważył, ale zastosowanie trybu przypuszczającego oznacza właśnie iż są to moje przypuszczenia.
Czy Pan jest gnojkiem, czy tylko głupkiem? Proszę zauważyć, że zastosowałem tryb przypuszczający.
Dalej Pan nie rozumie o co mi chodzi?
I była częścią już wcześniejszej rozmowy.

____________________________________________________________

Szybciej niż ja odpowiedział Pan Przemek:Cytat:
I co ma wynikać z tego zdania wyrwanego z kontekstu? Że nie umiesz cytować, czy że nie rozumiesz przekazu cytowanej wypowiedzi?

Cóż tu jeszcze dodawać? Chyba tylko to: Cytat:
>Pan Michał Gabriel - Nie jest Pan może trochę przewrażliwiony?
Bogusławski - Jestem! Na brak kultury i głupotę - nie mylić z niewiedzą.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,474192#w474282 i wcześniejsza rozmowa.


Wielce Szanowny Panie, racjonaliści to tak mają, że myślą i czytają, a później myślą sprawdzają i dopiero piszą.
Inni wolą błotem rzucać. Pan woli termin "opluwanie, czy "opluskwianie"?

Miłego dnia.

@@@
.
08-01-2012 20:09 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>To żaden cytat - to dla prymitywnej manipulacji - wyrwany z kontekstu urywek.
Sugeruje Pan intencjonalność, co nie miało miejsca.

>Wielce Szanowny Panie, racjonaliści to tak mają, że myślą i czytają, a później myślą sprawdzają i dopiero piszą.
Trafiłem jak kulą w płot. Przepraszam.

>Inni wolą błotem rzucać. Pan woli termin "opluwanie, czy "opluskwianie"?
Nie dotyczy.

Pozdrawiam.

Konformizm gwarantem spójności grupy
09-01-2012 08:59 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Trafiłem jak kulą w płot. Przepraszam.
Przyjąłem.

@@@
.
przyjaciel (38 punktów)
Nie mam konkretnie wyrobionego zdania na wiele tematów filozoficznych. Prosiłbym Pana o radę. Co ma zrobić przeciętny człowiek, który jako tako chce mieć poukładane w głowie, żeby się w tak wielkiej ilości prądów myślowych nie zagubić. Znam filozofkę, która naucza ewolucjonizmu teistycznego i oczywiście podaje literaturę, różne autorytety. Chodzi, mi o to, że każdy ma swoją rację, swoich autorów, których cytuje, autorytety z tytułami naukowymi różnych uczelni. Jak ja zacznę czytać te wszystkie lektury, to zawsze jestem głupszy niż przed przeczytaniem. Lubię matematykę bo tam przynajmniej czuję się pewnie, a w filozofii czasami mam wrażenie że 2+2=7 bo tak mi namącą w umyśle.
06-01-2012 16:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
Po pierwsze, to odczuwam, że na naszym forum znajdzie się jeszcze jeden przyjaciel. Pan jest młodym człowiekiem, ja na starość i po ogromnej ilości lektur mogę tylko powiedzieć, że znacznie więcej nie wiem, niż wiem. Gdy byłem w Pańskim wieku, gdzieś przeczytałem powiedzenie, że uczymy się po to aby poznać obszary własnej niewiedzy. Dziś jestem pewien, że są one tak ogromne, że zupełnie nie potrafiłbym ich sprecyzować. Niektórzy mogą stąd wyciągnąć wniosek, iż nie warto się uczyć, ja uważam, permanentne uczenie właśnie nas uczłowiecza.

>Nie mam konkretnie wyrobionego zdania na wiele tematów filozoficznych.
Przez lata wypracowałem sobie własny - w miarę - spójny pogląd filozoficzny. Wybierając od poprzedników, to co z mojej perspektywy, było najcenniejszym. Odrzucając wszelkie autorytety osobowe, a uznając tylko autorytet ich przemyśleń.

>Prosiłbym Pana o radę. Co ma zrobić przeciętny człowiek, który jako tako chce mieć poukładane w głowie, żeby się w tak wielkiej ilości prądów myślowych nie zagubić.
Nie wiem. Mam od dziecka bardzo niepokorną duszę i dlatego przekonało mnie wolnomyślicielstwo. Wolę szukać, błądzić i pytać samodzielnie, niż przyjmować cokolwiek "na wiarę". Sam sobie budowałem swój światopogląd, a nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones

Dlatego bardzo szybko uznałem, że najlepszym oparciem dla takiego podejścia będzie naukowy sceptycyzm.
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki. [...]

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary

>Znam filozofkę, która naucza ewolucjonizmu teistycznego i oczywiście podaje literaturę, różne autorytety. Chodzi, mi o to, że każdy ma swoją rację, swoich autorów, których cytuje, autorytety z tytułami naukowymi różnych uczelni.
Ona już wybrała, a Pan chce się zawiesić na jej wyborze? Gdy przekonała Pana to może Pan już tak pozostać - tym bardziej, że robi tak większość. Tylko mniejszość, to tacy "niewierni Tomasze", który jak nie pomaca, to nie uwierzy. Wybór należy do Pana.

>Jak ja zacznę czytać te wszystkie lektury, to zawsze jestem głupszy niż przed przeczytaniem.
Nie wierzę. W średnio inteligentnej głowie rodzą się różne pytania i samodzielne próby odpowiedzi. Tu znakomite jest nasze forum. Pod warunkiem, że przychodzi się z pytaniami, a nie odpowiedziami, które próbuje się wszystkim narzucić. Człowiek uczy się tu komunikatywnie artykułować własne przemyślenia, co zdecydowanie pomaga w ich uporządkowaniu.

>Lubię matematykę bo tam przynajmniej czuję się pewnie, a w filozofii czasami mam wrażenie że 2+2=7 bo tak mi namącą w umyśle.
Od dziecka miałem skłonności filozoficzne, nawet niczego z niej jeszcze nie rozumiejąc. Jeżeli krzyżówki nazywają "pół-rozrywką dla ćwierć-inteligentów", to dziś filozofia może być traktowaną jako pełna rozrywka dla inteligencji. Warto, a nawet - moim zdaniem - koniecznym jest poznanie historii filozofii. Tylko, na Boga, zaczynajcie od np. "Świata Zofii" www.sciaga(*)_swiat_zofii_josteina_gaardera , a nie od np. "Krytyki czystego rozumu" Kanta.

Gdybym był młodym swoje życie poświęcił bym kognitywistyce:
pl.wikipedia.org/wiki/Kognitywistyka
www.kognitywistyka.net/

Pozdrawiam.

@@@
.
Kugo (267 punktów)
Spieszę już z wyjaśnieniem, dlaczego religia chrześcijańska jest oparta na egoizmie.
Sam napisałeś, że należysz do Kościoła Katolickiego, ponieważ robisz to z miłości do najbliższych oraz aby nie urazić ich uczuć religijnych.

Miłość wyrażasz poprzez członkostwo w grupie wyznaniowej do której należą Twoi bliscy.
Wystąpienie z tej grupy, oznacza urazę ich uczuć religijnych.
Presja jaką na Tobie wywierają (pośrednio lub bezpośrednio), poprzez taką postawę razi Twoje uczucia religijne.

Jak więc to nazwać, jeżeli osoba A może narzucać i ingerować w światopogląd osoby B, a osoba B nie ma prawda decydować nawet o swoim światopoglądzie.

Przytoczę tutaj definicję egoizmu:
Cytat:
Etyczny egoizm nie uznaje za konieczne ignorowanie potrzeb innych, ani nie wymaga, by jednostka nie brała pod uwagę dobra innych. Pozwala na oba, tak długo jak wybór ten skutecznie zaspokaja jej interes.
Etyczny egoizm jest przeciwieństwem etycznej doktryny altruizmu, który utrzymuje, że jednostki są etycznie zobowiązane do pomocy lub służenia innym. Filozofia która mówi, że należy być szczerym, prawym, uczciwym itp. nie jest egoistyczna, chyba że przestrzeganie tych zasad ma leżeć w interesie jednostki.

Zatem tutaj jest to nawet więcej niż egoistyczne, ponieważ poprzez narzucenie swojej woli, osoba A nie zyskuje nic, natomiast osoba B traci.
W biologii takie oddziaływanie nazywamy amensalizmem.

Dobrze, ale tutaj odniosłem się tylko do sytuacji, którą opisałeś.
Ciężko jest opisać egoizm w religii chrześcijańskiej w kilku zdaniach.
Gdyby szerzej objąć temat, powstałaby książka nie cieńsza od biblii.

Spróbujmy jednak na kilka przykładów:
Człowiek został stworzony do bycia "panem i władcą" całej ziemi. [Rdz 1,26-30]
Izraelici uznali, iż są nadludźmi, wybrańcami Boga [Rdz 12 1-3] upoważnionymi do zabijania innych (kamieniowanie nieposłusznych, walka z innymi ludami)
Praktyki religijne mają na celu osiągnięcie korzyści - życia pośmiertnego.
Kosztem utrzymania przymierza z Bogiem, muszą wybić swych pierworodnych potomków [Wj 13]
Bóg w szczególnych sytuacjach zezwala na kradzież [Wj 3,22]

Być może uda mi się to zagadnienie bardziej rozwinąć i przesłać do redakcji racjonalisty jako artykuł, ale póki co czasowo nie domagam i nie wiem kiedy to może nastąpić.
przyjaciel (38 punktów)

Ogólnie co do zasady to masz rację. Ja do każdego człowieka podchodzę indywidualnie, każda sytuacja jest inna. Owszem to bardzo źle jeśli ktoś komuś coś narzuca. Tylko, że żyjemy w określonych realiach. Ja myślę tak "cóż winni ludzie, że od dzieciństwa, od najmłodszych lat wychowali się w takiej a nie innej kulturze?" Młodszym ludziom łatwiej się kształtować, zmieniać, a starsi mają z tym problem. Każdy z nas ma empatię, nie jest ujmą dla mnie iść z matką do Kościoła, uczestniczyć w katolickim ślubie bądź pogrzebie. Ludzie są nauczeni, w taki a nie inny sposób przeżywać, celebrować, upamiętniać różne momenty w swoim życiu.

Ludzie nie kierują się w swoim życiu tylko rozumem. Rozum pochłania mnóstwo energii, myślenie męczy. Religijność jest często bardzo uczuciowa i dlatego dla społeczeństwa bardzo atrakcyjna. Dlaczego racjonalizm nie jest dla wielu ludzi pociągający? Dlaczego o wyborze partnerki życiowej n ie kierujemy się rozumem tylko uczuciami? Jak cudownie jest trwać w przekonaniu, że Miłość jest wieczna, mistyczna i wyjątkowa.

Biblia rzeczywiście nie jest cudowną księgą. Zresztą większość zwykłych katolików nie lubi nawiedzonych czytaczy pisma. A co do Boga to jest to dyskusja, która toczy się od wieków, można dyskutować latami tylko życia na to szkoda. Jedni wierzyli a później przestali wierzyć, inni byli ateistami, a później się nawrócili i tak chyba będzie zawsze. Pytania o sens są wiecznie otwarte.
Kugo (267 punktów)
> Owszem to bardzo źle jeśli ktoś komuś coś narzuca. Tylko, że żyjemy w określonych realiach. Ja myślę tak "cóż winni ludzie, że od dzieciństwa, od najmłodszych lat wychowali się w takiej a nie innej kulturze?" (...) nie jest ujmą dla mnie iść z matką do Kościoła, uczestniczyć w katolickim ślubie bądź pogrzebie. Ludzie są nauczeni, w taki a nie inny sposób przeżywać, celebrować, upamiętniać różne momenty w swoim życiu.

Dobrze, spójrzmy na to pod tym kątem.

Oczywiście, że ich wychowanie nie jest ich winą.
Jednak zgadzając się z ich doktrynami, podporządkowując się im, nigdy nie przerwiesz tego błędnego koła.
Dzisiaj bierzesz udział w obrzędach katolickich, jednak zastanów się, co będzie później.

Nie wiem w jakim wieku jesteś, ale wydaje mi się, że jeszcze nie założyłeś własnej rodziny.
Wyprzedźmy więc trochę czas.
Poznajesz dziewczynę, chcesz się z nią ożenić - rodzice oczywiście naciskają, abyście wzięli ślub kościelny.
Dla świętego spokoju ulegasz presji.
Rodzi się dziecko.
Nie chcesz ze zrozumiałych powodów go ochrzcić.
Uważasz, że w tym momencie rodzice pozwolą Tobie na to?
Nie, będą namawiać, naciskać a nawet grozić.
Wiadomo, że nie pobiciem czy czymś w tym stylu, ale wydziedziczeniem, brakiem pomocy finansowej (a uwierz mi, że to w szczególności na początku jest potrzebne).
Ulegasz presji, chrzcisz dziecko.
Dziecko wchodzi w świat katolickiej indoktrynacji.
Wychowujesz dziecko na katolika (chrzcząc potomka zobowiązujesz się do tego).
Im dalej taka uległość posunie się: komunia, bierzmowanie, tym trudniej będzie to przerwać.
Na końcu otrzymujesz katolika, którego dzieci będą być może zmuszane do praktyk religijnych .
Teraz wyobraź sobie wnuków, którzy znajdą się w Twojej sytuacji.
Historia zatacza koło.

Naprawdę tego chcesz?

> Dlaczego o wyborze partnerki życiowej n ie kierujemy się rozumem tylko uczuciami? Jak cudownie jest trwać w przekonaniu, że Miłość jest wieczna, mistyczna i wyjątkowa.

Jakby nie patrzeć, uczucia są wytworem ewolucji i pochodzą z naszej podświadomości.
System wybierania partnera został nam zakodowany w genach, bo gdyby zależne to było od rozumu, to nigdy by nasz gatunek nie wyewoluował.

>Jedni wierzyli a później przestali wierzyć, inni byli ateistami, a później się nawrócili i tak chyba będzie zawsze. Pytania o sens są wiecznie otwarte.

Są tacy, którzy byli wierzącymi i nawrócili się na ateizm oraz ateiści którzy zaczęli w pewnym momencie wierzyć.
Jednak przewaga tych pierwszych jest znacząca.
Ateiści, którzy zaczęli wierzyć, dołączyli do grup wyznaniowych na ogół byli ateistami od urodzenia.
Ich rodzice, ateiści, dostrzegli absurdalność i nie racjonalizm religii, jednak nie przekazali swej wiedzy potomstwu lub zrobili to w nieprawidłowy, nieodpowiedni sposób.
przyjaciel (38 punktów)
To racja. Często mam wrażenie, że żyjemy w potwornej grotesce. Ja staram się po prostu żyć tak jak umiem i mogę w danej chwili. Tak, masz rację, że nie założyłem rodziny i bardzo prawdopodobne, że spotkam kobietę katoliczkę. Wtedy też bardzo prawdopodobne, że dla własnego spokoju, z Miłości do kobiety i dla chęci jako takiego normalnego życia ustabilizowanego życia po prostu machnę ręką i powiem sobie "ech, całe szczęście, że polski katolicyzm jest taki płytki, dzięki temu jakoś mogę go znieść". Wiem, że to co napisałem brzmi fatalnie, ale nie jest bohaterem, nie mam nieskończonych sił, żeby ciągle iść pod prąd. Myślę, że wiesz jakie to potwornie trudne, ile nerwów i łez, odrzucenia, obelg kosztuje człowieka pójście pod prąd, szczególnie w Polsce.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365