 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2009 18:46 | em em (155 punktów) | Właściciel dziecka?
2 na 2 | Ostatnio w mediach głośno o ograniczeniu władzy rodzicielskiej i/oraz odbieraniu rodzicom dzieci. Z jednej strony mamy przepisy nakazujące opiekę nad dzieckiem i troskę o nie, prawa rodzicielskie, prawa dziecka, a z drugiej państwo, które te prawa stanowi. Tak więc drodzy użytkownicy i użytkowniczki, pytanie: czyje do cholerki jest dziecko? Nie pytam tylko z punku prawnego, nawet bardziej interesują mnie kwestie moralno-prawne niż czysto prawne. Państwo daje i zabiera czy tylko zabiera?
Z pozdrowieniami | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 |
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >czyje do cholerki jest dziecko?
Porównaj pytania:
Czyja to walizka? Czyj to pies? Czyja to działka?
z pytaniem:
Czyje to dziecko?
Czy uważasz, że założeniem tych pytań jest to samo pojęcie własności? Jaki sens ma pytanie: Czyje to dziecko? Chociaż zabrzmi to paradoksalnie, ale powiem, że moje dzieci nie są moje. Kiedyś zaimek czyj odnoszony był do ludzi. Teraz sprawa nie wygląda tak prosto. A my wciąż mówimy językiem sprzed tysiącleci.
|
|
4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | Właściciela może mieć tylko niewolnik albo rzecz. Dzieci mają opiekunów, którzy mają za zadanie zaspokoić ich podstawowe potrzeby i przygotować do życia w tym świecie. Domyślnie opiekunami dzieci zostają ich rodzice. Pytanie, co robić, kiedy opiekunowie nie wywiązują sie ze swych obowiązków. Można wtedy przenieść obowiązki opiekuna na inne osoby. Pytanie - kto ma o tym zadecydować? Dziecko, państwo czy dotychczasowi opiekunowie, a może ktoś jeszcze inny?
|
|
 | 1 na 1 | em em (155 punktów) | >Właściciela może mieć tylko niewolnik albo rzecz. Dzieci mają opiekunów, którzy mają za zadanie zaspokoić ich podstawowe potrzeby i przygotować do życia w tym świecie. Domyślnie opiekunami dzieci zostają ich rodzice. Pytanie, co robić, kiedy opiekunowie nie wywiązują sie ze swych obowiązków. Można wtedy przenieść obowiązki opiekuna na inne osoby. Pytanie - kto ma o tym zadecydować? Dziecko, państwo czy dotychczasowi opiekunowie, a może ktoś jeszcze inny?
"Właściciel" pojawił tu się stąd, że dzieci są często traktowane traktowane właśnie jak przedmioty. Tak w kwestii wyjaśnienia. A co do reszty się zgadzam: dzieci mają opiekunów. Tylko czy tymi opiekunami powinni być bardziej rodzice czy państwo? Jeszcze inaczej: czy o dziecko bardziej troszczyć się powinni rodzice czy państwo? Bo jak na razie to państwo może więcej.
I tak na marginesie (mimo, że to ważne): temat można zamknąć, skoro istnieje identyczny, mój błąd - zamiast poświęcić chwilę na szukanie poszedłem po najprostszej drodze.
|
|
5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > ... czyje do cholerki jest dziecko? Swoje..
|
|
2 na 2 | Zmora (177 punktów) | > czyje do cholerki jest dziecko?- Listonosza!  A tak na poważnie. Nie cofajmy się do średniowiecza. Człowiek nie może być własnością innego człowieka. To, że ma ono 7 czy 15 lat nie mówi, że jest ono czyjąś własnością. Jeżeli już o opiekunów chodzi to niestety niemożna znaleźć idealnego rozwiązania. Większość dzieci zawsze będzie kochać matki i ojców nawet gdy ci będą pijakami, inne znów wolą uciec na koniec świata niż mieszkać z rodziną.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - A.Einstein
|
|
2 na 2 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Kto jest najlepszym opiekunem dla dziecka? Osoba, która da mu użyteczne społecznie i poznawczo wzorce, która będzie potrafiła rozbudzić w nim zainteresowanie do świata i samodzielność w myśleniu.
Opozycja między państwem (czy też wspólnotą jako taką; państwo jest jedynie jedną z form wspólnoty, nie ograniczajmy się tylko do ideologicznej dychotomii a spójrzmy na zjawisko realnie) a rodzicami (jednostką) jest z gruntu fałszywe. Nie jest tak, że tylko rodzice, lub tylko wspólnota sprawują opiekę nad dzieckiem. Zawsze jest to działanie dwóch podmiotów równocześnie kształtujących dziecko i współdziałających (lub też konkurujących) w tym zadaniu. Wystarczy wspomnieć o roli nauczycieli (opiekunów i wychowawców w pełnym tech słów znaczeniu) jak i o wspólnocie lokalnej (sąsiedzi, kuzyni, dziadkowie, klasa i koledzy itp).
Wydaje mi się, że jeśli mamy w pełni odpowiedzieć na to pytanie trzeba zastanowić się na podstawowe pytanie - "a w jakim przypadku?" Nie jest, moim zdaniem, tak, że opieka należy się rodzicom bezwzględnie. Wszystko zależy od okoliczności. Jeśli istnieje możliwość, by zapewnić dziecku opiekę w rodzinie bez ograniczania jego możliwości, bez zawężania jego (tj. dziecka) szans i dostępu do wiedzy - stoję na stanowisku, że rodzice mają pierwszeństwo w opiece, nawet jeśli ta opieka pozostaje pod kontrolą i radą instytucji powołanej przez wspólnotę w interesie dziecka. Jeśli jednak rodzina nie zapewnia możliwości na realizację potencjału dziecka (jego edukację na odpowiednim poziomie, naukę odpowiednich odruchów społecznych, możliwie szeroką akulturację itp.) to wspólnota powinna wkroczyć i ograniczyć prawa rodziców w interesie jednostki - w tym przypadku dziecka.
Mam nadzieję, że moja wypowiedź choć w części spełnia Twojej prośbie na odpowiedź nie tylko prawną (na czym się nie znam) jak i szerzej - w perspektywie społecznej i moralnej.
Pozdrawiam!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
3 na 3 | Kurczewski (2471 punktów) | Zaraz- koledzy traktują bardzo dosłownie pytanie o partykuły dzierżawcze, moim zdaniem odrobinę niepotrzebnie. Odpowiedź "moje" czy "dziadka Mroza" nie musi oznaczać i- co oczywiste- w tym przypadku nie oznacza "stanu posiadania". To nieco zbyt dosłowne rozumienie koniec końców niejednoznacznych konstrukcji językowych. Tak naprawdę owych "czyje" pozostaje bardzo dużo, od której strony by nie podejść, stąd, żeby udzielić odpowiedzi, należałoby najpierw poprosić o uściślenie pytania. Dziecko jest rodziców na wieki wieków w tym sensie że jest ich biologicznym potomkiem. To pierwszy ze sposobów rozumienia słowa czyje (wyjątkowo prosty). Od innej strony i biorąc pod uwagę inne jego rozumienie: posiadanie dziecka, jego utrzymanie i wychowanie to nieustający obowiązek. W normalnej sytuacji obowiązek ten spełniają rodzice- to "ich" decyzja i "ich" ciężar. Jakiekolwiek osoby postronne mają prawo interweniować jedynie w chwili, gdy rodzice nie są w stanie lub nie chcą z owego obowiązku się wywiązać. W tym rozumieniu odpowiedzią na pytanie "czyje" będzie- po pierwsze rodziców, ale tak naprawdę całej społeczności i to jest moralne uzasadnienie działania państwa. Uzasadnienie o tyle ryzykowne, że państwo- jako twór bezosobowy i podlegający nieustannym przeobrażeniom ideologicznym- może, pod wpływem tej bądź innej, chwilowo modnej ideologii, uchwalić prawa z punktu szkodliwe dla dzieci. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| rudyment (3233 punktów) | >Tak więc drodzy użytkownicy i użytkowniczki, pytanie: czyje do cholerki jest dziecko?
Dziecko, jak każdy inny człowiek, jest tego, kto ma chęć i środki, by nim zawładnąć. Chętnych jest sporo, ze środkami bywa już bardziej skąpo...
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|