 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-02-2011 13:15 | neurosurgery (2484 punktów) | Imagine no religion
3 na 3 | John Lennon w swojej piosence prezentował idylliczny świat bez religii. Ale czy na pewno byłby on taki wspaniały? Nie sądzę. Ateizm nie jest dla każdego, niestety. Tak naprawdę jest to postawa wymagająca odpowiedzialności i zrozumienia. My wiemy co to moralność i żyjemy (z pewnością większość) nie wadząc innym. Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad. Wyobraźmy sobie jaki chaos zapanowałby na świecie gdyby nie było religii! Obawiam się, że byłoby pełno ludzi, którzy myśleliby w podobny do Stalina sposób - człowiek nie stanowiłby żadnej wartości. Dojrzały ateizm to swego rodzaju luksus i niech tak pozostanie. Mniej szkodliwi są ludzie, którzy wyłącznie ze strachu przed piekłem hamują swoje niszczycielskie zapędy. Co o tym sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | > Wyobraźmy sobie jaki chaos zapanowałby na świecie gdyby nie było religii! > Co o tym sądzicie?
Sądzę, że po utracie wiary tak się usprawiedliwiają przed swoim sumieniem urzędnicy Pana B.
|
|
5 na 5 | rhotax7 (3947 punktów) | Twym obawom o świat bez religii przeczą przykłady Szwecji i Czech gdzie większość nie wyznaje żadnej religii.Racjonalnie proszę. Chyba masz depresję.Takie czarnowidztwo-nie poznaję Cię.
A co do ateizmu to jest on elitarny i silnie skolerowany z IQ. Większość nigdy nie będzie ateistami może być nie wierzącymi i agnostykami to by mi wystarczyło. Ja bym chętnie spróbował życia na świecie bez religii.
|
|
 | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > Racjonalnie proszę. Chyba masz depresję.Takie czarnowidztwo-nie poznaję Cię.Ostatnio miewam wahania formy, niestety... Obiecuję poprawę, proszę o rozgrzeszenie!
|
|
|  | | rhotax7 (3947 punktów) | Niech bogowie cię nie błogosławią a księża z tacą omijają. Czynię znak A (od AteistA) nad twym wątkiem i rozgrzeszam Cię!!!Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Ja bym chętnie spróbował życia na świecie bez religii.
To marzenie ściętej głowy. Zabytki religijne zawsze będą pomnikami religijnego omamu. Piramidy wietrzeją, ale bardzo wolno. Inaczej ma się z urojeniem boga. Dla wielu jest na tyle zbędny, że o nim po prostu milczą. A jeśli mówią, to na zasadzie ćwiczeń dialektycznych: niektórzy bawią się nawet w formalizację rozumowań teologicznych. Swoją drogą to zabawne, że pewne modele formalnych teorii mogą mieć reprezentacje w urojonych światach religii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) | > Swoją drogą to zabawne, że pewne modele formalnych teorii mogą mieć reprezentacje w urojonych światach religii.Zaciekawiło mnie to, o czym piszesz, bo trochę się interesowałem logiką i takimi tam formalnymi systemami wnioskowania. Ale tylko pobieżnie, bez żadnych głębszych studiów, na co mi czas nie pozwala. Czy znasz może jakichś autorów, którzy o tym piszą, chętnie bym coś o tym poczytał. Sprawa Jego istnienia jest bowiem bardzo poważną kwestią i nie chciałbym zaniedbać żadnej sposobności, by móc wyrobić sobie pogląd na tę kwestię  Oczywiście nie chodzi mi o jakieś "wypasione" opracowania, tylko hasło, dalej już sobie sam poszukam w internecie. Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Zerknij tu: pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Salamuchaitd. > Sprawa Jego istnienia jest bowiem bardzo poważną kwestią i nie chciałbym zaniedbać żadnej sposobności, by móc wyrobić sobie pogląd na tę kwestięFormalizacja teorii nie przesądza o istnieniu jej obiektów. Ta kwestia musi być rozstrzygnięta na etapie formułowania teorii, a nie jej formalizacji. Jeśli np. masz równanie 2+x=5 to również musisz podać dziedzinę x, w której ewentualnie równanie to ma rozwiązanie. Formalizacja nie wprowadza przecież żadnych tez egzystencjalnych do systemu. Być może da się sformalizować nawet katechizm, ale nie uczyni to jego tez bardziej wiarygodnymi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Formalizacja nie wprowadza przecież żadnych tez egzystencjalnych do systemu. Być może da się sformalizować nawet katechizm, ale nie uczyni to jego tez bardziej wiarygodnymi.
To prawda. Ale jeśli taki katechizm okazałby się niespójny logicznie, to jest dowód na nielogiczność wiary, zaś nie można oczekiwać od nikogo, by wierzył w sposób, który narusza zasady logiki. Z drugiej strony, jeśliby (kiedyś w odległej przyszłości) udało się sformalizować jakieś prawdy wiary, można by je dopasowywać do prawd empirycznych. Nie mam pojęcia, jak by to miało wyglądać, ale w fizyce cały postęp dokonuje się poprzez łączenie ze sobą teorii zweryfikowanych doświadczalnie, tak by uzyskać teorię ogólniejszą. Wszystko to pod wszelkimi rygorami formalizmu matematycznego i logicznego. Mówiąc inaczej, jeśli byłaby możliwość sformalizowania obecności Bożej, to najprawdopodobniej przyjmowałoby to postać "Ogólnej Teorii Wszystkiego", czego szukają fizycy (niektórzy, ci, którzy wierzą, że coś takiego może istnieć). Poza tym, pewne wnioskowania są podobne dla zupełnie różnych obiektów. Ciekawe byłoby właśnie np. stwierdzenie, że w takiej "formalnej postaci wiary" Bóg "zachowuje się" tak, jak nasza dzienna gwiazda, Słońce. (Jest taka hipoteza, że w gruncie rzeczy idea jednego Boga, stworzyciela naszej Ziemi i życia, jest przetworzonym w procesie abstrakcji kultem solarnym).
|
|
2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | >Wyobraźmy sobie jaki chaos >zapanowałby na świecie gdyby nie było religii!
Sądzę, że zupełnie niesłusznie upatrujesz w religii/ach dawcy norm moralnych, czyli robisz dokładnie to do czego prawa uzurpują sobie wszyscy lub większość religiantów. Wprawdzie religie w początkach swojego istnienia faktycznie spełniały taką rolę i dawały pewne reguły, wg których należało żyć. W dzisiejszych czasach jednak zasady współżycia społecznego są regulowane socjobiologicznie. I religia nie ma już takiego znaczenia "prawodawczego" jak niegdyś. Mamy przecież cywilne prawa, które w wystarczający sposób mówią co można a czego nie. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że religie powodują pewien chaos. Chociażby "święcenie świętych dni" dla jednych to niedziela dla innych sobota i już mamy zarzewie konfliktu. pozdrawiam
|
|
 | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >>Wyobraźmy sobie jaki chaos >>zapanowałby na świecie gdyby nie było religii! >Sądzę, że zupełnie niesłusznie upatrujesz w religii/ach dawcy norm moralnych, czyli robisz dokładnie to do czego prawa uzurpują sobie wszyscy lub większość religiantów.
człowiek rozwinie się z jednej komórki pełnej DNA w istotę moralną, nawet jeśli będzie całkowicie sam, bez możliwości poznania innych ludzi i zwierząt. Wniosek: w tym DNA mamy zaszytą moralność, tak?
|
|
|  | | rhotax7 (3947 punktów) | Jasne że tak poucz się biologii ewolucyjnej.
|
|
|  | | Tibor (1012 punktów) | > człowiek rozwinie się z jednej komórki pełnej DNA w istotę moralną,> nawet jeśli będzie całkowicie sam, bez możliwości poznania innych ludzi i zwierząt.> Wniosek: w tym DNA mamy zaszytą moralność, tak?"Moralność jest jednym ze społecznych systemów normatywnych (systemów norm społecznych, zasad)" za Wikipedia więc jeśli jesteś sam to o jakiej moralności mówisz. Chyba, że uznamy masturbację za wielce niegodziwą, a o nią (masturbację) w samotności nietrudno  i wówczas cała nasza moralność idzie się ...
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >więc jeśli jesteś sam to o jakiej moralności mówisz.
O wyborze dobra i zła. Czy taki samotny człowiek wie co to dobro i zło? Może nie potrafi ocenić czy dane zdarzenie jest dobre czy złe, ale jest świadomy, że może coś zrobić prawidłowo lub nieprawidłowo, czyli jest moralny, tak czy nie?
|
|
| | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Przecież ma wpisane to w budowę mózgu w oprogramowanie swego biosu.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Tibor (1012 punktów) | >>więc jeśli jesteś sam to o jakiej moralności mówisz. >O wyborze dobra i zła. >Czy taki samotny człowiek wie co to dobro i zło? >Może nie potrafi ocenić czy dane zdarzenie jest dobre czy złe, >ale jest świadomy, że może coś zrobić prawidłowo lub nieprawidłowo, >czyli jest moralny, tak czy nie? Zdaje się, że nie pojmujesz znaczenia słowa moralność, jak zacytowałem wcześniej jest jednym ze społecznych systemów wartości z silnym akcentem na "społecznych". Zakładasz jak apologeci religii fakt istnienia dobra i zła jako obiektywnych wartości. Jeśli ten nasz hipotetyczny człowiek jest sam to: dobre jest to co mu sprawia przyjemność lub pozwala przeżyć, złe to co go rani lub przeszkadza w przeżyciu i nie ma tutaj miejsca na jakąkolwiek moralność gdyż nie ma społeczeństwa jako punktu odniesienia wartości takich jak dobro i zło. To czy zrobi coś prawidłowo czy też nie jest kalkulowane tylko i wyłącznie w kategoriach zysków i strat. Czyli odpowiedź na Twoje pytanie - nie jest ani moralny ani niemoralny, bo w kontekście absolutnej samotności funkcjonuje zupełnie poza takimi pojęciami jak moralność. pozdrawiam
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | Dzięki za odpowiedź. Jesteś pierwszym na tym forum, który mi wyjaśnił moje błędy w rozumowaniu, bez patrzenia ile mam lat i wytykania braku mądrości  > Zdaje się, że nie pojmujesz znaczenia słowa moralność, jak zacytowałem wcześniej jest jednym ze społecznych systemów wartości z silnym akcentem na "społecznych". Zakładasz jak apologeci religii fakt istnienia dobra i zła jako obiektywnych wartości. Jeśli ten nasz hipotetyczny człowiek jest sam to: dobre jest to co mu sprawia przyjemność lub pozwala przeżyć, złe to co go rani lub przeszkadza w przeżyciu i nie ma tutaj miejsca na jakąkolwiek moralność gdyż nie ma społeczeństwa jako punktu odniesienia wartości takich jak dobro i zło. To czy zrobi coś prawidłowo czy też nie jest kalkulowane tylko i wyłącznie w kategoriach zysków i strat.> Czyli odpowiedź na Twoje pytanie - nie jest ani moralny ani niemoralny, bo w kontekście absolutnej samotności funkcjonuje zupełnie poza takimi pojęciami jak moralność.A jeśli taki człowiek wymyśli sobie, że Bóg istnieje i go uratuje? Taki Bóg, dla którego wartość człowieka mierzymy jego czynami, to czy wtedy moralność się pojawia? Ten człowiek może nawet nie mieć możliwości zrobienia czegoś złego w sensie społecznym, czyli nie może zrobić innemu człowiekowi czegoś co jest dla niego niemiłe. Może jednak wybrać zło w postaci np obżarstwa czy zniszczenia pięknej wyspy. O taką moralność mi chodzi. Zwierzęta nie są oczywiście zdolne do takiego zachowania.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Tibor (1012 punktów) | >A jeśli taki człowiek wymyśli sobie, że Bóg istnieje i go uratuje? >Taki Bóg, dla którego wartość człowieka mierzymy jego czynami, >to czy wtedy moralność się pojawia? >Ten człowiek może nawet nie mieć możliwości zrobienia czegoś złego w >sensie społecznym, czyli nie może zrobić innemu człowiekowi czegoś co jest dla >niego niemiłe. >Może jednak wybrać zło w postaci np obżarstwa czy zniszczenia pięknej wyspy. >O taką moralność mi chodzi. >Zwierzęta nie są oczywiście zdolne do takiego zachowania. a jeśli taki człowiek wymyśli sobie boga dla którego najwyższym dobrem jest obżarstwo ?? - to czy obżerając się dopuszcza się czegoś złego - zakładasz istnienie boga o jakichś specyficznych upodobaniach i wg tych upodobań definiujesz dobro i zło a to imho błąd. >Nie chodzi mi o moralność społeczną. >Chodzi o możliwość wyboru dobra i zła. >O możliwość kłamania i mówienia prawdy. >To jak sądzę można podpiąć pod to obiektywne dobro i zło. >Nazywanie tego moralnością jest błędem? A jeśli ktoś jest wyznawcą Lokiego (o ile tacy w ogóle są)?? to kłamanie z pewnością nie jest złe.
W DNA mamy zapisaną jedynie wolę przeżycia, cała moralność to jedynie i aż wytwór kultury. Wśród ludożerców moralnym i jak najbardziej etycznym jest zjedzenia przeciwnika żeby "wchłonąć" jego siłę i tym samym być bardziej przydatnym dla swojej grupy.
Ktoś wspomniał, że religia i jej prawa są dobre bo kodyfikują zasady. Religia i jej "prawodawstwo" była korzystna na etapie małych grup plemiennych, a dekalogowa etyka negacji miała sens w czasach kiedy nie potrafiono wytłumaczyć (większości) zjawisk rządzących światem na gruncie racjonalnym. Nietzsche w "Antychryście" pisał o ograniczającym wpływie etyki negacji na współczesne społeczeństwa. Wg niego dzisiejszy dekalog nie powinien zaczynać się od "nie ... kradnij, zabijaj, pożądaj" powinien raczej brzmieć miej siłę i odwagę by zmieniać, modyfikować, ulepszać itp. A do tego trzeba mieć otwarty umysł i zrozumienie, że nie proste zakazy a raczej "postępuj tak jakby Twoje czyny miały się stać powszechnym prawem" powinno być główną wytyczną. pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >W DNA mamy zapisaną jedynie wolę przeżycia, cała moralność to jedynie i aż wytwór kultury.
> "postępuj tak jakby Twoje czyny miały się stać powszechnym prawem" powinno być główną wytyczną.
Powrócę do przykładu człowieka samotnie żyjącego na wyspie. Czy on może dojść też do takiego wniosku? Bez poprzedzającej kultury, bez podpowiedzi od innych ludzi? Wg mnie tak, i wtedy moralność nie jest jedynie wytworem kultury. Ten człowiek nie ma do kogo stosować tego prawa, ale sam wniosek może wysnuć, a potem się zastanawiać jak może zastosować go w życiu.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Tibor (1012 punktów) | >>W DNA mamy zapisaną jedynie wolę przeżycia, cała moralność to jedynie i aż wytwór kultury. >> "postępuj tak jakby Twoje czyny miały się stać powszechnym prawem" powinno być główną wytyczną. >Powrócę do przykładu człowieka samotnie żyjącego na wyspie. >Czy on może dojść też do takiego wniosku? Bez poprzedzającej kultury, >bez podpowiedzi od innych ludzi? >Wg mnie tak, i wtedy moralność nie jest jedynie wytworem kultury. >Ten człowiek nie ma do kogo stosować tego prawa, ale sam wniosek może wysnuć, >a potem się zastanawiać jak może zastosować go w życiu. Nie nie może dojść - bo u niego nie funkcjonują takie pojęcia jak "powszechny", "prawo", "moralność" itp. Ale załóżmy, że ten samotny człowiek to mężczyzna, i nagle bez ograniczającej roli kultury doszedł do wniosku, że "trzepanie kapucyna" na plaży jest niemoralne. Więc dalej "trzepie" ale już w lesie a nie na plaży. Czy to znaczy, że niemoralność plażowych uciech i szczególną troskę o jakość plażowego piasku miał zapisaną w genach ?
Widzę, że się nie dogadamy Twój bosko-kracjonistyczny, inteligentnoprojektowy obraz świata zakłada, pozakulturowe, pozaludzkie wręcz źródło moralności.
>Prawdziwa - to zgodna z absolutną prawdą, >gdy człowiek stwierdza, że jego jest prawdziwa, ale nie jest zgodna z tą absolutną, >to już nie jest prawdziwa, to tylko opinia tego człowieka. A podaj mi proszę nazwę tego ostatecznego gremium opiniodawczego, które jednoznacznie stwierdza fakt absolutności jakiejś prawdy. ja wiem że są dwie absolutne prawdy: - prawda i ... - gówno prawda która wg Ciebie jest prawdą absolutną ? pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>>W DNA mamy zapisaną jedynie wolę przeżycia, cała moralność to jedynie i aż wytwór kultury. > Czy to znaczy, że niemoralność plażowych uciech i szczególną troskę o jakość plażowego piasku miał zapisaną w genach ?
To znaczy, że wymyślił to sam, nie był to wytwór kultury.
>Widzę, że się nie dogadamy Twój bosko-kracjonistyczny, inteligentnoprojektowy obraz świata zakłada, pozakulturowe, pozaludzkie wręcz źródło moralności.
Dokładnie tak. Twój obraz świata zakłada, że takie źródło nie istnieje.
>A podaj mi proszę nazwę tego ostatecznego gremium opiniodawczego, które jednoznacznie stwierdza fakt absolutności jakiejś prawdy.
Bóg, Pierwsze Źródło i Centrum wszystkiego, Ojciec dla istot żywych.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Tibor (1012 punktów) |
> To znaczy, że wymyślił to sam, nie był to wytwór kultury.nie da się z Tobą rozmawiać bo nie dysponujesz podstawowymi pojęciami. Kultura to całokształt ludzkich działań. Skoro wymyślił to stworzył jakąś kulturę niematerialną. Nazwijmy to podwalinami estetyki, i syfienie na plaży nie godziło się z jego poczuciem estetyki. Ale z moralnością nie ma nic wspólnego. > >Widzę, że się nie dogadamy Twój bosko-kracjonistyczny, inteligentnoprojektowy obraz świata zakłada, pozakulturowe, pozaludzkie wręcz źródło moralności.> Dokładnie tak.> Twój obraz świata zakłada, że takie źródło nie istnieje.> >A podaj mi proszę nazwę tego ostatecznego gremium opiniodawczego, które jednoznacznie stwierdza fakt absolutności jakiejś prawdy.> Bóg, Pierwsze Źródło i Centrum wszystkiego, Ojciec dla istot żywych.bóg - taki Twój niewidzialny przyjaciel ? I on z Tobą rozmawia ?? Pierwsze źródło - a co tutaj do rzeczy ma hydrologia ?? Centrum wszystkiego - poziom abstrakcji wykraczający poza moje pojmowanie Ojciec - Jeden dla wszystkich?? a fuj toż to straszne obrzydlistwo jest. a wracając do gościa na plaży to bardziej moralnie jest na plaży czy w lesie? Zapytaj niewidzialnego przyjaciela i poproś o uzasadnienie
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>To znaczy, że wymyślił to sam, nie był to wytwór kultury. >nie da się z Tobą rozmawiać bo nie dysponujesz podstawowymi pojęciami. Kultura to całokształt ludzkich działań. Skoro wymyślił to stworzył jakąś kulturę niematerialną. Nazwijmy to podwalinami estetyki, i syfienie na plaży nie godziło się z jego poczuciem estetyki. Ale z moralnością nie ma nic wspólnego.
Tak, już rozumiem. Moralność to dla mnie była możliwość wyboru absolutnego dobra i zła, niezależna do niczego więcej. Ale taki wybór wtedy nie różni się niczym od wyboru np 0 i 1, jest tylko wyborem abstrakcyjnych pojęć, których nie da się odnieść do niczego. Dopiero nasze doświadczenia, kultura, kontakt z innymi ludźmi pozwalają nam nazwać tą jedynkę - dobrem, a zero złem. Także inne nazwy jakie nadamy, prawda-fałsz, istnienie-nie istnienie, nabierają znaczenia dopiero przy odniesieniu ich do naszej wcześniej zdobytej wiedzy i zdobytego doświadczenia, zależą od nich.
Nie zmienia to faktu, że możliwość wyboru abstrakcyjnego 0 lub 1 wydaje się być cechą człowieka, wybór ten jest niezależny od uwarunkowań genetycznych, kulturowych i innych. Zwierzęta nie posiadają tej możliwości. Oczywiście należy dodać, że to opinia nie potwierdzona przez naukę ani historię.
Przy założeniu istnienia absolutnego Boga, możemy też tym wyborom przyporządkować takie znaczenia: 1 - zgodnie z wolą Boga, 0 - niezgodnie z wolą Boga.
>Centrum wszystkiego - poziom abstrakcji wykraczający poza moje pojmowanie
Nie zrażaj się tym, nieskończoność nie jest do zrozumienia dla naszych skończonych umysłów. Matematyka co nieco pozwala nam zrozumieć czym jest nieskończoność, ale nadal są to tylko abstrakcyjne pojęcia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) |
> Nie zmienia to faktu, że możliwość wyboru abstrakcyjnego 0 lub 1> wydaje się być cechą człowieka, wybór ten jest niezależny od uwarunkowań >genetycznych, kulturowych i innych. Zwierzęta nie posiadają tej możliwości.Zgadzam się, że zwierzęta nie mają możliwości wybrania abstrakcyjnej 1 lub 0, ale tylko przez niemożność abstrakcyjnego myślenia i tym samym tworzenia abstraktów. Jednakże zwierzęta dokonują wyborów. Mam kota (takie zwierzę nie mylić z hyziem w głowie  - chociaż) i jeśli daję jej (kotka) dwie różne michy z różnym żarciem to ona dokonuje wyborów. > Oczywiście należy dodać, że to opinia nie potwierdzona przez naukę ani historię.Skoro opinia jest niepotwierdzona to jest tylko "pobożnym" życzeniem. > Przy założeniu istnienia absolutnego Boga, możemy też tym wyborom> przyporządkować takie znaczenia:> 1 - zgodnie z wolą Boga, 0 - niezgodnie z wolą Boga.Posługujesz się niedefiniowalnymi pojęciami rodem z dysput teologicznych lub "niewidzialnoróżowojednorożcowologicznych". Absolutny bóg sądzę, że to taki nieskończony czyli dla naszych skończonych umysłów niepojęty, co prowadzi do wniosku, że nie można 1 lub 0 przyporządkować znaczeń zgodnie i niezgodnie z wolą boga bo tej woli po prostu nie znamy. i jeszcze raz prośba (postawiona już w innym wątku) zdefiniuj proszę dobro i zło.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Mam kota (takie zwierzę nie mylić z hyziem w głowie - chociaż) i jeśli daję jej (kotka) dwie różne michy z różnym żarciem to ona dokonuje wyborów.U podstaw tego wyboru jednak leżą tylko bodźce ze świata zewnętrznego i uwarunkowania genetyczne. > >Oczywiście należy dodać, że to opinia nie potwierdzona przez naukę ani historię.> Skoro opinia jest niepotwierdzona to jest tylko "pobożnym" życzeniem.To oczywiście prawda. Nie oznacza to jednak, że to stwierdzenie jest nieprawdziwe. Podobnie "pobożnym" życzeniem można by nazwać stwierdzenie: Wielki Wybuch zapoczątkował wszechświat. Nie w tym rzecz jednak, by dyskutować o tym czy to prawda czy nie bo ja przynajmniej nie jestem ekspertem od tych spraw. Dlatego dodaję do tego stwierdzenia: opinia ta nie jest potwierdzona przez naukę, są też inne opinie, ta jest jednak na dziś uważana za prawdę. > Absolutny bóg sądzę, że to taki nieskończony czyli dla naszych skończonych umysłów niepojęty, co prowadzi do wniosku, że nie można 1 lub 0 przyporządkować znaczeń zgodnie i niezgodnie z wolą boga bo tej woli po prostu nie znamy.Tej woli nie znamy, ale możemy ją poznawać w ramach naszych skończonych działań. Ta wola działa na poziomie nieskończonym, ale także na naszym. Możemy losowo stwierdzać czy coś jest zgodne czy nie, ale lepiej jednak próbować odgadnąć pamiętając na przykład o złotej zasadzie postępowania. Często popełniamy błędy, ale liczy się tak naprawdę nasza szczera chęć poznania czym jest dobro. Świadomy wybór zła, wybór tego co sami określimy jako zło, jest błędem. > i jeszcze raz prośba (postawiona już w innym wątku) zdefiniuj proszę dobro i zło.Definiuję cały czas: dobro - zło: 1 - 0, prawda - fałsz, zgodnie z wolą Boga - niezgodne z wolą Boga. W naszym doświadczeniu to wewnętrzne przekonanie, wewnętrzny wybór na podstawie wielu czynników. Wiele spraw potrafimy tak ocenić.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Tibor (1012 punktów) | > > Mam kota (takie zwierzę nie mylić z hyziem w głowie - chociaż) i jeśli daję jej (kotka) dwie różne michy z różnym żarciem to ona dokonuje wyborów.> U podstaw tego wyboru jednak leżą tylko bodźce ze świata zewnętrznego> i uwarunkowania genetyczne.A ten bóg, który jest rzekomym dawcą moralności i w swej łaskawości daje nam możliwość wyboru dobra i zła nie jest bodźcem zewnętrznym? A czy możliwość tworzenia abstraktów i tym samym wybierania abstrakcyjnych zer i jedynek nie jest związane z konstrukcją naszego mózgu a co za tym idzie z uwarunkowaniami genetycznymi? > >>Oczywiście należy dodać, że to opinia nie potwierdzona przez naukę ani historię.> >Skoro opinia jest niepotwierdzona to jest tylko "pobożnym" życzeniem.> To oczywiście prawda.> Nie oznacza to jednak, że to stwierdzenie jest nieprawdziwe.Oczywiście ale to, że wiemy że coś niekoniecznie jest nieprawdziwe nie czyni tego prawdziwym i do tego właśnie są potrzebne potwierdzenia opinii. > Podobnie "pobożnym" życzeniem można by nazwać stwierdzenie:> Wielki Wybuch zapoczątkował wszechświat.> Nie w tym rzecz jednak, by dyskutować o tym czy to prawda czy nie> bo ja przynajmniej nie jestem ekspertem od tych spraw.To w czym rzecz? Właśnie w tym żeby o tym dyskutować, bo skoro wyciągasz daleko idące wnioski bazując na nieweryfikowalnej opinii to z wysoką dozą prawdopodobieństwa (graniczącą z pewnością) można powiedzieć, że to myślenie życzeniowe. > Świadomy wybór zła, wybór tego co sami określimy jako zło, jest błędem.> >i jeszcze raz prośba (postawiona już w innym wątku) zdefiniuj proszę dobro i zło.> Definiuję cały czas:> dobro - zło: 1 - 0, prawda - fałsz, zgodnie z wolą Boga - niezgodne z wolą Boga.Jestem wyznawcą Tezcatlipoca (coming out  i świadomie wyrywam serce ludzkiej ofierze, zgodnie z wolą mojego boga. Postępuję dobrze czy źle. ??
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >Moralność to dla mnie była możliwość wyboru absolutnego dobra i zła, >niezależna do niczego więcej. >Ale taki wybór wtedy nie różni się niczym od wyboru np 0 i 1, >Przy założeniu istnienia absolutnego Boga, możemy też tym wyborom >przyporządkować takie znaczenia: >1 - zgodnie z wolą Boga, 0 - niezgodnie z wolą Boga.
A skąd wiadomo co jest zgodne z wolą Boga? I czy to przypadkiem nie zależy od wpływu kultury, która decyduje o tym co jest zgodne z jego wolą?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >A skąd wiadomo co jest zgodne z wolą Boga? I czy to przypadkiem nie zależy od wpływu kultury, która decyduje o tym co jest zgodne z jego wolą?
Ta sama odpowiedź co dla Tibora. Albo losujemy, albo próbujemy to odgadnąć na podstawie naszej wiedzy, mądrości, doświadczeń. Nie wspominam nawet o wewnętrznej pomocy duchowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Albo losujemy, albo próbujemy to odgadnąć na podstawie naszej wiedzy, mądrości, doświadczeń. "My" nie mamy żadnej wiedzy na temat, co taka pozanaturalna, wszechpotężna, wszechwiedząca nadistota sobie życzy. Sam mówisz, że "nasza" mądrość takiej nadistoty nie ogarnia ). Masz jakieś z ową nadistotą doświadczenia? Bo ani ja, ani żadna ze znanych mi bliżej osób nie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Albo losujemy, albo próbujemy to odgadnąć na podstawie naszej wiedzy, mądrości, doświadczeń. >"My" nie mamy żadnej wiedzy na temat, co taka pozanaturalna, wszechpotężna, wszechwiedząca nadistota sobie życzy. Sam mówisz, że "nasza" mądrość takiej nadistoty nie ogarnia ).
To tak jakbyś mówił, że dziecko nie może zrozumieć co tatuś chce od niego. Dziecko nie ogarnie całości rozumowania ojca, ale pewne sprawy jest w stanie zrozumieć.
> Masz jakieś z ową nadistotą doświadczenia? Bo ani ja, ani żadna ze znanych mi bliżej osób nie.
Nie znasz nikogo wierzącego? Mam doświadczenia z ową nadistotą. Są to raczej odczucia podobne do tych, które czuje niemowlak do swoich rodziców. Radość, pocieszenie, świadomość obecności.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Rigoletto (3891 punktów) | >>A skąd wiadomo co jest zgodne z wolą Boga? I czy to przypadkiem nie zależy od wpływu kultury, która decyduje o tym co jest zgodne z jego wolą? >Ta sama odpowiedź co dla Tibora. >Albo losujemy, albo próbujemy to odgadnąć na podstawie naszej wiedzy, mądrości, doświadczeń.
Czyli jeśli nam się wydaje, że coś jest wolą Boga to wszystko jest w porządku? Np. jak inkwizytor torturował potencjalnego heretyka ponieważ myślał, że czyni "wolę bożą", to czynił dobrze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Czyli jeśli nam się wydaje, że coś jest wolą Boga to wszystko jest w porządku? Np. jak inkwizytor torturował potencjalnego heretyka ponieważ myślał, że czyni "wolę bożą", to czynił dobrze?
Jeśli czynił to w najlepszej wierze, i szczerze sądził, że to dobre, to jego winą był tylko brak zrozumienia i oznaczało brak mądrości, doświadczenia itp. Mógł też to zrobić z pełną świadomością niestosowności tego czynu - jego wina jest wtedy większa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >Jeśli czynił to w najlepszej wierze, i szczerze sądził, że to dobre, >to jego winą był tylko brak zrozumienia i oznaczało brak mądrości, doświadczenia itp. >Mógł też to zrobić z pełną świadomością niestosowności tego czynu - jego wina jest wtedy większa.
Ale z tego wynika, że w zasadzie ludzie, którzy czynią zło, nie ponoszą za to winy, bo uważają, że nie robili nic złego. SS-mani tylko wykonywali rozkazy, Pawka Morozow, wydając rodziców w ręce NKWD, czynił w swoim mniemaniu słusznie, jego stryjek, który go zarąbał siekierą, też słusznie. W zasadzie, wszystko można usprawiedliwić, czyż nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Ale z tego wynika, że w zasadzie ludzie, którzy czynią zło, nie ponoszą za to winy, Sprawa jest bardzo złożona, istnieją różne systemy moralne (np Colin Turnbull "Ikowie - ludzie gór") i stany różnych konieczności. Wojna, działania policyjne itd.
>bo uważają, że nie robili nic złego. Myślę, że nawet nie potrzeba tu zbrodniarzy, jak łatwo nam usprawiedliwić samego siebie, a jak trudno innych.
>SS-mani tylko wykonywali rozkazy, Nie sztuką jest być przyzwoitym w normalnej sytuacji. Zachować się przyzwoicie, gdy grożą nam za to sankcje, a ofiara jest nam obcą ideowo i kulturowo, to dopiero sztuka i ten test pozytywnie przechodzą tylko niektórzy. (por. np badania Milgrama)
>Pawka Morozow, wydając rodziców w ręce NKWD, czynił w swoim mniemaniu słusznie, jego stryjek, który go zarąbał siekierą, też słusznie. Z Morozowem, to raczej mit, ale przykład dobry. Jak bardzo można w pocesie socjalizacji ukształtować człowieka? Czy mamy prawo do wykonywania samosądów i czy jesteśmy w stanie wybaczyć?
>W zasadzie, wszystko można usprawiedliwić, czyż nie? Nie! Ja nie umiem? Jest mi wstyd, ale domagał bym się czasem nawet kary śmierci, której jestem przeciwnikiem. ______________________________________________________________________
Powtórka z Milgrama. Nadal ulegamy autorytetom Każdy kto choć odrobinę interesuje się psychologią słyszał o słynnym eksperymencie Stanley'a Milgrama z 1963 roku. Badał on wpływ autorytetów na zachowanie człowieka i przeprowadził dość osobliwy i kontrowersyjny eksperyment. W skrócie, badanie polegało na tym, iż wybrani ochotnicy mieli aplikować innym ochotnikom - zamkniętym w sąsiednim pokoju - szok elektryczny za każdym razem, kiedy udzielili oni błędnej odpowiedzi na pytanie. (badani myśleli że eksperyment dotyczy wpływu kar na pamięć) Odpowiadający byli w rzeczywistości aktorami i nic im nie groziło, ale na potrzeby eksperymentu krzyczeli oni wniebogłosy, kiedy aplikowano im kolejne wstrząsy stale zwiększając napięcie prądu. Właściwi badani, byli zachęcani przez "autorytet" w postaci lekarza, do zwiększania napięcia prądu. W każdym momencie mogli też odmówić zwiększenia dawki prądu przerwać badanie. Do końca eksperymentu (czyli podania prądu o napięciu 450V - w normalnych warunkach zabójczego dla człowieka) dotarło 65% badanych. A tylko co ósmy wycofał się przy aplikowaniu bardzo silnego wstrząsu (zainteresowanych odsyłam do dokładnego omówienia badania w wikipedii)
Badania wzorowane na badaniu Milligrama przeprowadzano później w wielu wariantach uwzględniając różnice kulturowe i płciowe - wyniki zawsze były podobne.
Niedawno, podobne badania zakończył Jerry M. Burger z Uniwersytety w Santa Clara. Myślicie, że staliśmy się bardziej samodzielni w myśleniu i mniej ulegamy autorytetom? Niestety, wyniki badań mówią że nadal jesteśmy (statystycznie) w stanie podać komuś zabójczą dawkę napięcia jeśli tylko autorytet powie nam że musimy to zrobić.
Jednym słowem, droga do nazizmu, ludobójstwa i kolejnej emanacji Hitlera jest jak najbardziej otwarta.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
>człowiek rozwinie się z jednej komórki pełnej DNA w istotę moralną,
A który konkretnie system moralny zaszyty jest w DNA?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 2 na 2 | Piotr Felstau (492 punktów) | Zachowania społeczne są zapisane w dna jak przepis na pajęczynę w dna pająka, przepis na wyszukane gniazdo u altannika itp. W naszym gatunku dochodzi kultura przekazywana z pokolenie na pokolenie, która potrafi wzmocnić pewne zachowania zapisane w genach a inne stłumić. Moralność zapisana w dna pewnie różni się u każdego człowieka w takim samym stopniu jak różnimy się pod względem wyglądu zewnętrznego, niby tacy sami a jednak inni w szczegółach. Zdarzają się też mutacje w postaci psychopatów itp
|
|
| | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Zachowania społeczne są zapisane w dna jak przepis na pajęczynę w dna pająka, przepis na wyszukane gniazdo u altannika itp. W naszym gatunku dochodzi kultura przekazywana z pokolenie na pokolenie, która potrafi wzmocnić pewne zachowania zapisane w genach a inne stłumić. Moralność zapisana w dna pewnie różni się u każdego człowieka w takim samym stopniu jak różnimy się pod względem wyglądu zewnętrznego, niby tacy sami a jednak inni w szczegółach. Zdarzają się też mutacje w postaci psychopatów itp
Moralność - mam na myśli świadomy wybór między dobrem i złem. Zachowania społeczne owszem, mogą być moralne, ale rozważmy przypadek samotnego człowieka, który nie poznał zachowań społecznych. Czy ma możliwość wyboru dobra i zła? Czy ma możliwość zadecydowania: to jest dobre, a to złe? Czy taki wybór działa tak jak instynkt pająka budującego sieć? Czy ta możliwość oceny jest zaszyta w DNA, czy też człowiek musi jej się nauczyć, musi mieć odpowiednie środowisko, punkty odniesienia, by zacząć decydować co jest dobre a co złe? Nie chodzi o ocenę jakiejś konkretnej sytuacji, tylko o ogólną możliwość oceny każdej możliwej sytuacji.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Piotr Felstau (492 punktów) | A zastanawiałeś się po co by była człowiekowi moralność społeczna gdyby żył samotnie? Na co pająkowi umiejętność przędzenia pajęczyny w świecie bez much, altannikowi gniazdo jak by nie miał z kim dzieci płodzić? Społeczność to środowisko, moralność to "kły i pazury", narzędzie mające nam pomóc w przetrwaniu i spłodzeniu dzieci.
|
|
| | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >A zastanawiałeś się po co by była człowiekowi moralność społeczna gdyby żył samotnie?
Nie chodzi mi o moralność społeczną. Chodzi o możliwość wyboru dobra i zła. O możliwość kłamania i mówienia prawdy. To jak sądzę można podpiąć pod to obiektywne dobro i zło. Nazywanie tego moralnością jest błędem?
Czy człowiek żyjący samotnie wiedziałby co to znaczy kłamać? Czy potrafiłby stwierdzić: lepiej jest mówić prawdę niż kłamać, czyli wybrać dobro, nawet jeśli nie miałby się do kogoś odezwać? Czy taka możliwość wyboru też jest zaszyta w DNA?
Zwierzę tego nie potrafi wybrać, nie wie co to dobro i zło, to dla mnie oczywiste, ale może nie wszyscy tak sądzą?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Piotr Felstau (492 punktów) | Poczucie moralności wyewoluowało zarówno genetycznie, jak kulturowo. Oszukiwanie jest zapisane w dna, tak samo jak zachowania altruistyczne. Umiejętność odróżniania co jest dobre, a co złe pomagało ludziom jako grupie działać bardziej spójnie i dzięki temu skuteczniej walczyć o przetrwanie. Podstawy mamy zapisane w dna a reszta to wpływ kultury, czyli środowiska w jakim żyjemy.
>Zwierzę tego nie potrafi wybrać, nie wie co to dobro i zło Obserwując mojego psa do chodzę do całkowicie odmiennych wniosków.
|
|
| | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Zwierzę tego nie potrafi wybrać, nie wie co to dobro i zło >Obserwując mojego psa do chodzę do całkowicie odmiennych wniosków.
Co zaobserwowałeś? Jakie zachowanie twojego psa podciągnął być pod świadomy wybór dobra?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Piotr Felstau (492 punktów) | W zachowaniu psa widać wyraźnie że moralność społeczna jest zapisana w genach. Kontakt z człowiekiem koryguje ten zapis przez wzmacnianie pewnych zachowań a tłumienie innych. Świadomość psa jest mniej skomplikowana niż u naszego gatunku, więc pies w mniejszym stopniu świadomie koryguje swoje zachowania a bardziej bazuje na odruchach zapisanych w dna.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | Wszystko ok, ale nie jest to przypadek wyboru dobra przez psa.
Nie wiem, jakoś tutaj wiele osób ignoruje istnienie moralności, której źródłem jest wiara w Boga. Możemy się zastanawiać czy Bóg istnieje ale taka moralność to przecież rzecz oczywista. Oczywiste jest też, że zwierzęta nie posiadają takiej moralności. To jest nowa jakość, która pojawiła się u ludzi i tłumaczenie jej ewolucją jest wnioskiem nie potwierdzonym przez naukę.
Jaki byłby świat bez religii? Żyłyby na nim same zwierzęta.
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Kowalska (14008 punktów) | >Jaki byłby świat bez religii? >Żyłyby na nim same zwierzęta.
Masz rację. Tylko dzięki religii uniknięto wielu wojen, masakr, morderstw, rzezi, palenia na stosach i innych okropieństw.
Bosz... Jak to dobrze, że te religie jednak są.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Kowalska (14008 punktów) | > On nie zrozumie ironii, Kowalska Musiałabyś mu link do wikipedii podać  Słyszałam o takich wypadkach, czytałam nawet (na wiki), ale myślałam, że to bajki, i że osobnicy tacy są jako te jednorożce. A tu patrz... Raz wprawdzie widziałam jedną taką panią w urzędzie skarbowym, z rogiem na czole, ale pomyślałam, że to z powodu kataru jej ten róg wyrósł. Cennik: Link do ironii - 50 złotych Gotowa ironia - 150 złotych Nauka ironii - bezcenna
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | Ale taki jednorożec, Kowalska, to świetny interes: Cytat:Królewski tron duński wykonany był rzekomo z "rogów jednorożca". Z tego samego materiału wytwarzano także niektóre naczynia, ponieważ, jak wierzono, rogi jednorożca neutralizują wszelkie trucizny. Miały one także pozytywnie oddziaływać na męską potencję. Informacje takie przekazywał m.in. Thomas Browne w jego Pseudodixia Epidemica[32]. Rzekome części ciała i wydzieliny jednorożców, takie jak mleko, skóra i podroby, uważano za afrodyzjaki. Twierdzono także, że stworzenia te były w stanie wskazać, które kobiety były dziewicami, a które nie.
Sproszkowane rogi jednorożca miały być także niezawodnym środkiem przeciw gorączce, epilepsji i bólom żołądka. W średniowieczu środek ten był dwukrotnie droższy od pereł i trzykrotnie od rubinów.
Tak mówi wikipedia, a nasz jednorożec zaleca jak najczęstsze wikipedii zażywanie  Widzę zatem wiele potencjalnych korzyści dla portalu. Może będzie można dzięki zastrzykowi finansowemu na jakiś czas z reklam zrezygnować?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >Ale taki jednorożec, Kowalska, to świetny interes:
Nienawidzę Cię liliac.
A jak chcesz wiedzieć, to jednorożec położył głowę na moim podołku nie dalej jak w 1463 roku. I nie uciekł. Czyli jestem dziewicą.
Więc dla mnie jednorożec, to żaden interes.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > >Ale taki jednorożec, Kowalska, to świetny interes:> Nienawidzę Cię liliac.A ja chciałam z tobą cytrynówkę pić  > A jak chcesz wiedzieć, to jednorożec położył głowę na moim podołku nie dalej jak w 1463 roku. I nie uciekł. Czyli jestem dziewicą.Ale wciąż tam leży? > Więc dla mnie jednorożec, to żaden interes.Dla ciebie, dla ciebie, jakiś egoizm ateistyczny przez ciebie przemawia - wszak piszę - dla dobra portalu. Żeby już nie musiał reklamować katolickich portali randkowych!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > A ja chciałam z tobą cytrynówkę pić  Ja jak już piję, to tylko wódkę czystą. I kłopot jest, bo łeb mam do tej wódki wybitny. > Ale wciąż tam leży?Tak. Jestem dziewicą. > >Więc dla mnie jednorożec, to żaden interes.> Dla ciebie, dla ciebie, jakiś egoizm ateistyczny przez ciebie przemawia - wszak piszę - dla dobra portalu. Żeby już nie musiał reklamować katolickich portali randkowych!Jesteś szurnięta. Jak Boga kocham.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Ja jak już piję, to tylko wódkę czystą. I kłopot jest, bo łeb mam do tej wódki wybitny.Nie mam. Dysponujemy cytrynówką i winem (i to nawet mszalne nie jest). > Tak. Jestem dziewicą.Ale to nie jest niewygodne? Tak ciągle z tym łbem na podołku? > Jesteś szurnięta. Jak Boga kocham.Przecież z tego prawdziwe ludzkie dramaty mogą wyniknąć - wyobraź sobie, co może nastąpić, gdy taka Grabowska dorwie niewinne katolickie pacholę łaknące pięknego katolickiego związku i poszukujące go na katolickim portalu randkowym? Ty bez serca, Kowalska, jesteś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > Nie mam. Dysponujemy cytrynówką i winem (i to nawet mszalne nie jest). Trudno. Wypiję co będzie. Najwyżej się do tego wódki doleje. > Ale to nie jest niewygodne? Tak ciągle z tym łbem na podołku? Momentami bywa. Najgorzej jak na zakupy muszę iść, a ten leży. W okolicznych sklepach już się przyzwyczaiły, ale jak gdzieś dalej to kłopot jest. Ostatnio mnie do TESCO nie wpuścili. Powiedzieli, że albo zostawię go na zewnątrz, albo do przechowalni. No to nie zrobiłam zakupów. Co? Dziewictwa się pozbawię w TESCO? > Przecież z tego prawdziwe ludzkie dramaty mogą wyniknąć - wyobraź sobie, co może nastąpić, gdy taka Grabowska dorwie niewinne katolickie pacholę łaknące pięknego katolickiego związku i poszukujące go na katolickim portalu randkowym? Ty bez serca, Kowalska, jesteś  Grabowska jest profesorem od wszystkiego i dlatego jej wolno wszystko. A to, że mieszka w chatce na kurzej stopce niczego nie oznacza. Niedobra liliac 
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | setarkos (10757 punktów) | >.. wiele osób ignoruje istnienie moralności, której źródłem jest wiara (..) ale taka moralność to przecież rzecz oczywista. Jakież to proste. Wystarczy uwierzyć, by jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, awansować do grona moralnych.
>Jaki byłby świat bez religii? >Żyłyby na nim same zwierzęta. Choćbym nie wiem jak po świńsku się zachowywał, to nawracając się na religię staję się automatycznie ludzki. Jakież to kusząco nobilitujące.
Jakże niewiele trzeba, by stać się 'człowiekiem'..
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>.. wiele osób ignoruje istnienie moralności, której źródłem jest wiara (..) ale taka moralność to przecież rzecz oczywista. >Jakież to proste. Wystarczy uwierzyć, by jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, awansować do grona moralnych.
Też ironia? Prawdziwa wiara powoduje, że człowiek wybiera zawsze dobro. Wybór zła się zdarza, ale tylko z powodu niewiedzy, braku mądrości. Nie mówię, że to jedyna możliwość, ateista też może zawsze wybierać dobro.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | >Prawdziwa wiara powoduje, że człowiek wybiera zawsze dobro. to jakieś bzdury straszliwe - ci delikwenci od WTC też prawdziwie wierzyli, wierzyli, że zgodnie z nakazami swojej wiary należy zabijać niewiernych, więc wybrali najwyższe dobro jakie mogli, będąc w zgodzie ze swoją wiarą. A prawdziwie wierzący satanista (satanizm etymologiczny) też zawsze wybiera dobro ?
>Brak możliwości wyboru dobra i zła u człowieka, nadal twierdzisz, że to dzięki religii możemy wybierać między dobrem i złem ? >brak wolnej woli, czego wynikiem byłby brak religii, tego nie zrozumiałem, bez wolnej woli nie byłoby religii. Przecież religia jest tej właśnie wolnej woli zaprzeczeniem. Przecież bóg chrześcijan jest wszechwiedzący i jest sprawcą wszystkiego, skoro tak to doskonale wie, że coś zrobię tak a nie inaczej wniosek z tego taki, że zaplanował nas takimi a nie innymi więc wolna wola to mit. Wolna wola może funkcjonować tylko w oderwaniu od religii, która przypisuje bogu dążenie do jakiegoś niepojętego dla nas celu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Też ironia? >Prawdziwa wiara powoduje, że człowiek wybiera zawsze dobro.
To w co wierzyli papieże i cała reszta towarzystwa?
A ironię zostaw. Nie stać Cię.
>Wybór zła się zdarza, ale tylko z powodu niewiedzy, braku mądrości.
Co Ty nie powiesz? A nieomylny papież?
>Nie mówię, że to jedyna możliwość, ateista też może zawsze wybierać dobro.
"Pocałuj mnie w d.... " to miałam napisać w pierwszej chwili, ale po głębokiej analizie i ogólnych rozterkach jestem Ci wdzięczna za wszystko, kocham Cię i ogólnie pochwalam.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Bartek Górecki (1514 punktów) | >>>.. wiele osób ignoruje istnienie moralności, której źródłem jest wiara (..) ale taka moralność to przecież rzecz oczywista.
Istotnie, co automatycznie nie znaczy, że wiara jest zawsze źródłem moralnego postępowania.
>Prawdziwa wiara powoduje, że człowiek wybiera zawsze dobro.
Trochę się nad powyższym zdaniem poznęcam, gdyż jest ono: a) dużym, nieprecyzyjnym uproszczeniem, b) mitem powtarzanym przez tzw. moralne autorytety, którego osobie wierzącej kwestionować nie wypada. A zatem: zaczynamy od ustalenia co jest "dobrem". I tak zależy to od dwóch generalnych (skrajnych) podejść: a) konsekwencjonalistycznego - dobrem jest to co przynosi dobre skutki (nawet jeśli złamiemy pewne zasady) b) normatywistycznego - czynimy dobro, gdy nie łamiemy narzuconych zasad (bez względu na konsekwencje) Jeśli ktoś święcie wierzy, że istnieje wszechwiedzący absolut, który jest miłością to wystarczy, że przestrzega jego praw, a - z automatu - "zawsze wybiera dobro". Założenia piękne, wychodzi - jak zwykle. I tak ku chwale pana naszego dopuszczano się najokrutniejszych zbrodni z paleniem niemowląt włącznie. Poprawiłbym więc powyższy mit na zdanie bardziej precyzyjne: Prawdziwa wiara powoduje, że człowiek zawsze zachowuje się zgodnie z normami swojej wiary i twierdzi, że czyni dobro; i nawet jeśli przysparza cierpień innym ludziom - czuje się usprawiedliwiony. Takie postawienie sprawy wyjaśnia postawę głęboko wierzących zamachowców czy głeboko religijnych oprawców.
>Wybór zła się zdarza, ale tylko z powodu niewiedzy, braku mądrości.
Dodałbym też do listy bezrefleksyjne przyjmowanie nakazów religijnych guru i wyłączanie myślenia na brzmienie zaklęcia "oto słowo boże" (co jest zjawiskiem dość powszechnym).
>Nie mówię, że to jedyna możliwość, ateista też może zawsze wybierać dobro.
Osobiście skłaniam się ku konsekwencjonalistycznemu podejściu do moralności tzn. nie należy przysparzać cierpień istotom zdolnym to cierpienie odczuwać (w ogromnym uproszczeniu). Takie podejście jest jednak rozbieżne z tzw. "nauką kościoła".
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Jeśli ktoś święcie wierzy, że istnieje wszechwiedzący absolut, który jest miłością to wystarczy, że przestrzega jego praw, a - z automatu - "zawsze wybiera dobro". Założenia piękne, wychodzi - jak zwykle. I tak ku chwale pana naszego dopuszczano się najokrutniejszych zbrodni z paleniem niemowląt włącznie.
Dobrze to ująłeś - przyczyną tych błędów jest niewiedza dotycząca tych praw, brak mądrości, która mogłaby podpowiedzieć co jest właściwe.
>Poprawiłbym więc powyższy mit na zdanie bardziej precyzyjne: >Prawdziwa wiara powoduje, że człowiek zawsze zachowuje się zgodnie z normami swojej wiary i twierdzi, że czyni dobro; i nawet jeśli przysparza cierpień innym ludziom - czuje się usprawiedliwiony.Takie postawienie sprawy wyjaśnia postawę głęboko wierzących zamachowców czy głeboko religijnych oprawców.
Prawdziwa - to zgodna z absolutną prawdą, gdy człowiek stwierdza, że jego jest prawdziwa, ale nie jest zgodna z tą absolutną, to już nie jest prawdziwa, to tylko opinia tego człowieka. Znalezienie jaka powinna być ta prawdziwa jest to jednak możliwe, mimo tego, że nigdy nie będzie miało się pewności.
> nie należy przysparzać cierpień istotom zdolnym to cierpienie odczuwać (w ogromnym uproszczeniu).
Ta zasada postępowania wydaje się dobrze podpowiadać jak można wybierać prawdziwe dobro.
Wersja pozytywna, aktywna jest jeszcze lepsza: Postępuj z innymi tak, jak chciałbyś by postępowano z tobą.
Jeszcze inna wersja: Działaj tak, jak wydaje ci się, że Bóg by działał.
Do jej stosowania potrzebne jest jednak pełne stosowanie poprzednich wersji i nieco więcej mądrości i wiedzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | >Działaj tak, jak wydaje ci się, że Bóg by działał.
który bóg ?? Zeus gromowładny ? Loki kłamca Kali bogini czasu i śmierci Hermes złodziej Jahwe Jezus Allah etc. ad absurdum
a jeśli wydaje mi się, że każdy z nich ma to wszystko w d... to mam się położyć i umrzeć bo tak będzie moralnie ??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >a jeśli wydaje mi się, że każdy z nich ma to wszystko w d... to mam się położyć i umrzeć bo tak będzie moralnie ??
Ktoś to oceni, czy twoje zachowanie było moralne - w sensie czy było dobre czy złe. Dodatkowo oceni, czy błędna decyzja wynikała z niewiedzy, braku mądrości, błędów innych, czy też podjąłeś tą decyzję mając wystarczające dane do prawidłowej oceny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > ... przyczyną tych błędów jest niewiedza dotycząca tych praw,> brak mądrości, która mogłaby podpowiedzieć co jest właściwe.Do tej niewiedzy dodałbym, brak pewności czy w ogóle te prawa i ich twórca w ogóle istnieje! > Prawdziwa - to zgodna z absolutną prawdą,> gdy człowiek stwierdza, że jego jest prawdziwa, ale nie jest zgodna z tą absolutną,> to już nie jest prawdziwa, to tylko opinia tego człowieka.Twoje rozumowanie jest zbudowane na założeniu, że rzeczony absolut istnieje. A nawet jesli istnieje, to może być bezosobowy, np. taki  > Znalezienie jaka powinna być ta prawdziwa jest to jednak możliwe,> mimo tego, że nigdy nie będzie miało się pewności.A w jaki sposób? W drodze medytacji czy też wystarczy zaufać autorytetom? > > nie należy przysparzać cierpień istotom zdolnym to cierpienie odczuwać (w ogromnym uproszczeniu).> Ta zasada postępowania wydaje się dobrze podpowiadać jak można wybierać prawdziwe dobro.Bluźnisz, bo zgodnie z powyższa zasadą in vitro jest dopuszczalne, bo zygota nie ma jeszcze wykształconego układu nerwowego, który mógłby odczuwać ból. > Wersja pozytywna, aktywna jest jeszcze lepsza:> Postępuj z innymi tak, jak chciałbyś by postępowano z tobą.Wcale nie jest lepsza, bo pomija cierpienia zwierząt. > Jeszcze inna wersja:> Działaj tak, jak wydaje ci się, że Bóg by działał.Jaki bóg? Starotestamentowy Jehowa the Butcher? To już wolę świecką deklarację praw człowieka.
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Piotr Felstau (492 punktów) | >Jaki byłby świat bez religii? >Żyłyby na nim same zwierzęta.
A nie żyją?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Jaki byłby świat bez religii? >>Żyłyby na nim same zwierzęta. >A nie żyją?
A żyją? Brak możliwości wyboru dobra i zła u człowieka, brak wolnej woli, czego wynikiem byłby brak religii, byłby wyrównaniem poziomu między nami i zwierzętami.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >>Jaki byłby świat bez religii?> >>Żyłyby na nim same zwierzęta.> >A nie żyją?> A żyją?> Brak możliwości wyboru dobra i zła u człowieka,> brak wolnej woli, czego wynikiem byłby brak religii,> byłby wyrównaniem poziomu między nami i zwierzętami.Czy to się Szanownemu Panu podoba czy też nie, to zwierzę Pan jesteś!www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Ale z umysłem rośliny a drzewa potrafią tylko szumieć o bogu.....szszszszbógszszszbóg..
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Brak możliwości wyboru dobra i zła u człowieka, >>brak wolnej woli, czego wynikiem byłby brak religii, >>byłby wyrównaniem poziomu między nami i zwierzętami. >Czy to się Szanownemu Panu podoba czy też nie, to zwierzę Pan jesteś!
Zwierzę tak, plus coś więcej.
"Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą."
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>>Brak możliwości wyboru dobra i zła u człowieka, brak wolnej woli, czego wynikiem byłby brak religii, byłby wyrównaniem poziomu między nami i zwierzętami. >>Czy to się Szanownemu Panu podoba czy też nie, to zwierzę Pan jesteś! >Zwierzę tak, plus coś więcej. Więcej jest w zalinkowanym wyżej artykule Izdebskiego.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotr Felstau (492 punktów) | >Brak możliwości wyboru dobra i zła u człowieka, >byłby wyrównaniem poziomu między nami i zwierzętami.
Celem religii jest ograniczenie wolnej woli, czyli zrównanie człowieka z "zwierzęciem".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Celem religii jest ograniczenie wolnej woli, czyli zrównanie człowieka z "zwierzęciem".
Celem religii jest rozszerzenie wolnej woli, jej uwznioślenie, jej zrównanie z wolą Boga - z wolą źródła absolutnej prawdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Piotr Felstau (492 punktów) | Który to bóg jest źródłem prawdy absolutnej, i dlaczego ten a nie inny/a.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >Który to bóg jest źródłem prawdy absolutnej, i dlaczego ten a nie inny/a.
Bóg, który jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego. Taka Przyczyna może być tylko jedna, wszystko inne jest bezpośrednio lub pośrednio związane zależnościami z tą Pierwszą Przyczyną. Jeśli jest przyczyną wszystkiego, to jest też źródłem prawdy absolutnej.
Jeśli pytamy jaki jest ten Bóg, to już dwie osoby mogą zacząć nie zgadzać się ze sobą, odpowiadając na to pytanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Który to bóg jest źródłem prawdy absolutnej, i dlaczego ten a nie inny/a. >Bóg, który jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego.
W porządku. Ale dlaczego człowiek powinien uznać tę prawdę (nawet gdyby ją poznał) za coś obowiązującego jego samego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >W porządku. Ale dlaczego człowiek powinien uznać tę prawdę (nawet gdyby ją poznał) za coś obowiązującego jego samego?
Syn powinien słuchać się ojca, przynajmniej gdy jest dzieckiem, a my jesteśmy dziećmi w porównaniu do Boga. Dziecko oczywiście może samo próbować dojść do wielu spraw i wiele uda mu się poznać, ale lepiej będzie jak najpierw pozna wiedzę swoich ojców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Syn powinien słuchać się ojca, przynajmniej gdy jest dzieckiem,> a my jesteśmy dziećmi w porównaniu do Boga.> Dziecko oczywiście może samo próbować dojść do wielu spraw i wiele uda mu się poznać,> ale lepiej będzie jak najpierw pozna wiedzę swoich ojców.A twierdziłeś, że nie używasz takich porównań 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > A twierdziłeś, że nie używasz takich porównań Hmm, przybliżysz mi gdzie tak stwierdzam?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >>W porządku. Ale dlaczego człowiek powinien uznać tę prawdę (nawet gdyby ją poznał) za coś obowiązującego jego samego? >Syn powinien słuchać się ojca, przynajmniej gdy jest dzieckiem, >a my jesteśmy dziećmi w porównaniu do Boga.
A jeśli syn uważa, że ojciec postępuje źle to też powinien?
>Dziecko oczywiście może samo próbować dojść do wielu spraw i wiele uda mu się poznać, >ale lepiej będzie jak najpierw pozna wiedzę swoich ojców.
Tylko w przypadku religii, pojawia się problem interpretacji tej prawdy. Co jeśli uważamy, że dana religia jest wypaczeniem prawdy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>>W porządku. Ale dlaczego człowiek powinien uznać tę prawdę (nawet gdyby ją poznał) za coś obowiązującego jego samego? >>Syn powinien słuchać się ojca, przynajmniej gdy jest dzieckiem, >>a my jesteśmy dziećmi w porównaniu do Boga. >A jeśli syn uważa, że ojciec postępuje źle to też powinien?
Ocena takich sytuacji jest trudna, ale jeśli bierzemy ocenę pięciolatka, który uważa, że jego tatuś robi źle, to możemy przyjąć, że ta ocena jest dziecinna i nie bierze pod uwagę wszystkich czynników. Raczej poradzimy synowi posłuchać się jednak ojca.
>Tylko w przypadku religii, pojawia się problem interpretacji tej prawdy. Co jeśli uważamy, że dana religia jest wypaczeniem prawdy?
Na przykład odrzucamy tą religię lub staramy się zmienić ją tak, by była bliższa prawdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>>A jeśli syn uważa, że ojciec postępuje źle to też powinien? >Ocena takich sytuacji jest trudna, ale jeśli bierzemy ocenę pięciolatka, >który uważa, że jego tatuś robi źle, to możemy przyjąć, że ta ocena jest dziecinna i nie bierze pod uwagę wszystkich czynników. >Raczej poradzimy synowi posłuchać się jednak ojca. Nawet gdy tatuś leje mamusię "bo zupa była za słona"? >>Tylko w przypadku religii, pojawia się problem interpretacji tej prawdy. Co jeśli uważamy, że dana religia jest wypaczeniem prawdy? >Na przykład odrzucamy tę religię lub staramy się zmienić ją tak, by była bliższa prawdy. A co jest prawdą w religii?
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Na przykład odrzucamy tę religię lub staramy się zmienić ją tak, by była bliższa prawdy. >A co jest prawdą w religii?
Religia nie istnieje w oderwaniu od reszty naszego życia. Jak dla mnie to raczej codzienne życie, każda sytuacja jest religijnym przeżyciem. Wszelkie zdobycze kultury, nauki, zmieniające się zwyczaje i wynikające z nich lepsze oceny tego co jest dobre a co złe złe powinny wpływać na naszą osobistą religię, na nasze wybory zgodne z coraz lepiej rozumianym absolutnym dobrem, zgodne z wolą Boga. Mówimy innym o naszych odkryciach i zmieniamy religię innych. Ogólne zrozumienie prawdy się zwiększa. To jest być może prawdą w religii, stopniowe zwiększanie świadomości co jest dobre i poprzez np zwyczaje i mądre zachowanie narzucanie tego innym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Jak dla mnie to raczej codzienne życie, każda sytuacja jest religijnym przeżyciem. >Wszelkie zdobycze kultury, nauki, zmieniające się zwyczaje i >wynikające z nich lepsze oceny tego co jest dobre a co złe złe powinny wpływać na naszą osobistą religię, na nasze wybory zgodne z coraz lepiej rozumianym absolutnym dobrem, zgodne z wolą Boga. Skąd znasz wolę Boga? Powiedział Ci? Napisał do Ciebie? Można zachwycać się otaczającym nas światem ale poco mieszać w to jakiegoś boga. Bóg od co najmniej 2000 lat milczy. A to co ponoć mówił wtedy, nie nadaje się do zastosowania w obecnym czasie. (Zamknięto by Cię w zakładzie bez klamek gdybyś zastosował się do tych nakazów) Czy nie uważasz, że jeżeli Bóg istnieje, jest straszną arogancją i bezczelnością mówić, że wie się czego on chce? Bo on przecież może wcale tego nie chcieć. Świat się humanizuje wbrew wszelkim religiom, a nie z ich powodu.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Skąd znasz wolę Boga? Powiedział Ci? Napisał do Ciebie?
Dlaczego ciągle wydaje ci się, że rozmowa Boga z człowiekiem jest podobna do rozmowy dwojga ludzi? Nie jest podobna, nie przemawia do mnie jako wewnętrzny głosik w polskim czy innym języku. To bardziej wewnętrzne przekonanie, czy coś jest dobrem, a coś złem. Wolę Boga można poznać szczerze oceniając każdą sytuację pod tym względem. Wiem, że wiele ludzi się zastanawia czy wolna wola to coś samodzielnego czy tylko skutek kulturowych i genetycznych uwarunkowań, ale parę osób doszło jednak do wniosku: wolna wola to coś więcej. To jest właśnie możliwość wyboru jedynki i zera, dobra i zła, prawdy i fałszu, wyboru zgodnego z wolą Boga, albo nie zgodnego. Na nasze wewnętrzne wybory wpływają czynniki kulturowe, ale też coś więcej, coś co nazywam duchową pomocą od Boga, które podpowiadają nam co jest dobre, a co złe, niezależnie do wszystkich naszych wcześniejszych doświadczeń, a właściwie budujące te kulturowe zdobycze społeczeństwa jako całości. A na końcu i tak sami wybieramy, to co zechcemy - mamy prawdziwą wolną wolę.
>Czy nie uważasz, że jeżeli Bóg istnieje, jest straszną arogancją i bezczelnością mówić, że wie się czego on chce? Bo on przecież może wcale tego nie chcieć.
Mówić, że się wie może i jest przesadą, ale szukać tego i działać zgodnie z naszą najlepszą wiedzą i doświadczeniem zawsze szukając wyboru dobra jest właściwą drogą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Nie jest podobna, nie przemawia do mnie jako wewnętrzny głosik w polskim czy innym języku. To bardziej wewnętrzne przekonanie, czy coś jest dobrem, a coś złem. Przerażasz mnie. Wyznawcy Allaha mają wewnętrzne przekonanie, że należy u kamieniować kobietę, którą zgwałcono. A np kościół katolicki mówi, że bóg uważa, że można godzić się na śmierć kobiety w wyniku rozerwania jajowodu ( w ciąży pozamacicznej) ale w żadnym wypadku nie można usuwać płodu, że można zmusić do urodzenia dziecka 9-co letnią dziewczynkę mimo, że lekarze twierdzą, że tego to dziecko nie przeżyje, że można skazywać ludzi na nieprawdopodobne cierpienia ale nie wolno skrócić im życia mimo takich żądań z ich strony.... A ile było tych przekonanych o tym że wiedzą co bóg chce w przeszłości ile istnień ludzkich zostało z tego powodu przerwanych.... >Wolę Boga można poznać szczerze oceniając każdą sytuację pod tym względem. Kto to ma robić i skąd wziąć kryteria? Jeżeli każdy w swoim sumieniu i nie roszcząc sobie prawa do ingerowania w życie innych to ok, ale gdy wynaturzona wyobraźnia o znajomości woli boga decyduje o życiu i szczęściu innych to to jest chore. >Na nasze wewnętrzne wybory wpływają czynniki kulturowe, ale też coś więcej, >coś co nazywam duchową pomocą od Boga, które podpowiadają nam co jest dobre, a co złe, niezależnie do wszystkich naszych wcześniejszych doświadczeń, O tym co dobre a co złe decydują ludzie, kultura, tradycja, kodeks karny.. ale nie żaden bóg.
>>Czy nie uważasz, że jeżeli Bóg istnieje, jest straszną arogancją i bezczelnością mówić, że wie się czego on chce? Bo on przecież może wcale tego nie chcieć. >Mówić, że się wie może i jest przesadą, ale szukać tego i działać zgodnie z naszą najlepszą wiedzą i doświadczeniem zawsze szukając wyboru dobra jest właściwą drogą. Szukaj dobra gdzie chcesz i ile chcesz ale nie narzucaj swojego zdania innym. Nie żądaj od ludzi by uwierzyli że wiesz czego chce bóg, i by podporządkowywali się tym urojeniom.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Nie jest podobna, nie przemawia do mnie jako wewnętrzny głosik w polskim czy innym języku. To bardziej wewnętrzne przekonanie, czy coś jest dobrem, a coś złem.
> Przerażasz mnie. Wyznawcy Allaha mają wewnętrzne przekonanie ... > A np kościół katolicki mówi ...
Nie znaczy to, że to Bóg tak im podpowiada. Ludzi można przekonać, że to Bóg tak chce, jak w tych badaniach, gdy ludzie razili prądem innych, bo stał obok nich autorytet.
>>Wolę Boga można poznać szczerze oceniając każdą sytuację pod tym względem. >Kto to ma robić i skąd wziąć kryteria? >Jeżeli każdy w swoim sumieniu i nie roszcząc sobie prawa do ingerowania w życie innych to ok, ale gdy wynaturzona wyobraźnia o znajomości woli boga decyduje o życiu i szczęściu innych to to jest chore.
Też tak sądzę. Każdy sam musi szczerze to ocenić, ale mimo to nadal będą pomyłki.
>>Na nasze wewnętrzne wybory wpływają czynniki kulturowe, ale też coś więcej, >>coś co nazywam duchową pomocą od Boga, które podpowiadają nam co jest dobre, a co złe, niezależnie do wszystkich naszych wcześniejszych doświadczeń, >O tym co dobre a co złe decydują ludzie, kultura, tradycja, kodeks karny.. ale nie żaden bóg.
Masz rację. Decydują ludzie, Bóg dał nam wolną wolę przecież. Jednak jest coś w nas, co nam podpowiada co jest dobre, a co złe. Jeśli człowiek wychowa się sam, to będzie mógł dojść do tego że mówienie prawdy jest dobre, a kłamanie złe, bez podpowiedzi od innych ludzi.
> Szukaj dobra gdzie chcesz i ile chcesz ale nie narzucaj swojego zdania innym. Nie żądaj od ludzi by uwierzyli że wiesz czego chce bóg, i by podporządkowywali się tym urojeniom.
Nie wiem czego chce Bóg. Nie słuchajcie mnie, bo mogę się mylić. Dobrze robicie, gdy sami oceniacie sprawy wg waszych wewnętrznych kryteriów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Masz rację. Decydują ludzie, Bóg dał nam wolną wolę przecież. >Jednak jest coś w nas, co nam podpowiada co jest dobre, a co złe. >Jeśli człowiek wychowa się sam, to będzie mógł dojść do tego >że mówienie prawdy jest dobre, a kłamanie złe, bez podpowiedzi od innych ludzi. Człowiek żyje wśród innych ludzi i środowisko w którym żyje ma na niego wpływ. Żaden bóg. Jeżeli człowiek wychowa się sam nie będzie wiele różnił się od zwierzęcia,będzie jedynie chciał być najedzony i by nie było mu zimno ani za ciepło. Nie będzie mówił ani rozumiał mowy. Na tym poziomie sprawa dobra i zła sprowadza się do spraw bytowych. >Nie wiem czego chce Bóg. Nie słuchajcie mnie, bo mogę się mylić. Nikt tego nie wie, bo żadnego nie ma.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Na tym poziomie sprawa dobra i zła sprowadza się do spraw bytowych.
Nie sądzę. Taki człowiek tak samo będzie się zastanawiał po co istnieje i skąd się bierze piorun. Jeśli starczy mu życia, dojdzie też do pytania: czy Bóg istnieje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Jeśli starczy mu życia, dojdzie też do pytania: czy Bóg istnieje? I wymyśli sobie boga który ciska piorunami. Ja wolę krasnoludki.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | To w końcu jak sądzisz? Samotny człowiek będzie w stanie dojść do koncepcji dobra i zła, będzie na przykład mógł narzucić sobie etyczne działania typu niezadawanie niepotrzebnego cierpienia zwierzętom? Czy pozostanie zwierzęciem i tylko sprawy bytowe będą go obchodzić? Kultura pochodząca od innych ludzi jest potrzebna by człowiek mógł świadomie dokonywać wyboru dobra czy nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Religia nie istnieje w oderwaniu od reszty naszego życia. Waszego, rajcelem. Tylko waszego. Ilu by was w tobie nie było .
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Religia nie istnieje w oderwaniu od reszty naszego życia. > Waszego, rajcelem. Tylko waszego.
To nie tylko moja opinia. Nie tylko ja się kieruję religijnymi podpowiedziami jak żyć. Jedni robią to świadomie, inni niestety uważają, że są tylko takimi lepszymi zwierzętami i ich wybory nie mają znaczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >ich wybory nie mają znaczenia. Dla nich z pewnością mają znaczenie. Dla Wszechświata niekoniecznie, bo podejrzewam, że Wszechświatowi jest ganz egal, czy pojadę na wakacje w góry czy nad morze. I tak jest z większością ludzkich wyborów. Dla ludzi to ważne, dla Wszechświata zupełnie nieistotne.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >I tak jest z większością ludzkich wyborów. Dla ludzi to ważne, dla Wszechświata zupełnie nieistotne.
Niestety nie. Każdy wybór człowieka ma pewien mały niewielki wpływ na kształt wszechświata w przyszłości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Niestety nie. Każdy wybór człowieka ma pewien mały niewielki wpływ na kształt wszechświata w przyszłości. Chyba jednak przeceniasz rolę ludzi we Wszechświecie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Chyba jednak przeceniasz rolę ludzi we Wszechświecie.
A co odpowiesz na pytanie: czy twoje wybory mają wpływ na sytuację w Polsce? Czy sytuacja w Polsce ma wpływ na sytuację na świecie? Czy to co robimy na Ziemi ma wpływ na przyszły kształt naszego układu słonecznego?
Gdzie postawisz granicę, w którym miejscu twój wybór już nie ma zmienia rzeczywistości?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >>>>W porządku. Ale dlaczego człowiek powinien uznać tę prawdę (nawet gdyby ją poznał) za coś obowiązującego jego samego? >>>Syn powinien słuchać się ojca, przynajmniej gdy jest dzieckiem, >>>a my jesteśmy dziećmi w porównaniu do Boga. >>A jeśli syn uważa, że ojciec postępuje źle to też powinien? >Ocena takich sytuacji jest trudna, ale jeśli bierzemy ocenę pięciolatka,
Ale my jesteśmy dorośli czyż nie? Dlaczego nie istnieje możliwość równoprawnego traktowania człowieka przez Boga?
>który uważa, że jego tatuś robi źle, to możemy przyjąć, że ta ocena jest dziecinna i nie bierze pod uwagę wszystkich czynników. >Raczej poradzimy synowi posłuchać się jednak ojca.
Ale jak syn ma 35 lat? Czy nie może powiedzieć ojcu: "słuchaj, jestem innego zdania" albo "nie wiem o co ci chodzi, nie gniewaj się, ale będę robił po swojemu"?
>>Tylko w przypadku religii, pojawia się problem interpretacji tej prawdy. Co jeśli uważamy, że dana religia jest wypaczeniem prawdy? >Na przykład odrzucamy tą religię lub staramy się zmienić ją tak, by była bliższa prawdy.
A jeśli nie znajdujemy dobrej? I dlaczego właściwie musimy jej szukać? Czy brak chęci szukania tej właściwej jest zły?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Ale my jesteśmy dorośli czyż nie?
Jesteśmy podobnie dorośli, jak starszaki w przedszkolu wydają się być dorosłe w porównaniu do czterolatków. Jeśli przyjmiemy istnienie Boga i możliwość życia po śmierci, to po przeżyciu kolejnych setek lat nasze dzisiejsze życie będzie tylko przedszkolem.
>Dlaczego nie istnieje możliwość równoprawnego traktowania człowieka przez Boga?
Co masz na myśli? Bóg kocha wszystkich jednakowo, ale jednak mądrym dzieciom pozwala się na więcej.
>Ale jak syn ma 35 lat? Czy nie może powiedzieć ojcu: "słuchaj, jestem innego zdania" albo "nie wiem o co ci chodzi, nie gniewaj się, ale będę robił po swojemu"?
Nawet jeśli wydaje się nam, że przy 35 latach już wszystko wiemy, to nadal ojciec może mieć większą mądrość. Granice się zacierają, syn może być mądrzejszy, ale jednak ogólnie starsi ludzi dłużej zbierają doświadczenia i warto ich posłuchać.
>A jeśli nie znajdujemy dobrej? I dlaczego właściwie musimy jej szukać? Czy brak chęci szukania tej właściwej jest zły?
Uważam, że tak. Stanie w miejscu to cofanie się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Ale my jesteśmy dorośli czyż nie? >Jesteśmy podobnie dorośli, jak starszaki w przedszkolu wydają się być dorosłe w porównaniu do czterolatków.
Ale w takim razie gdzie wolna wola? Przecież dzieci są ubezwłasnowolnione, a więc pozbawione "prawdziwej" wolnej woli.
>Jeśli przyjmiemy istnienie Boga i możliwość życia po śmierci, >to po przeżyciu kolejnych setek lat nasze dzisiejsze życie będzie tylko przedszkolem. >>Dlaczego nie istnieje możliwość równoprawnego traktowania człowieka przez Boga? >Co masz na myśli? Bóg kocha wszystkich jednakowo, >ale jednak mądrym dzieciom pozwala się na więcej.
Nie miałem na myśli równoprawnego traktowania ludzi przez Boga, w sensie każdego tak samo, ale równość w stosunkach Bóg-człowiek. Mam na myśli to, że Bóg daje nam wybór - albo mnie słuchasz i wtedy zostaniesz nagrodzony, albo mnie nie słuchasz i wtedy będziesz ukarany. Nie widzę tu miejsca na dialog, czyli równoprawne traktowanie.
>>Ale jak syn ma 35 lat? Czy nie może powiedzieć ojcu: "słuchaj, jestem innego zdania" albo "nie wiem o co ci chodzi, nie gniewaj się, ale będę robił po swojemu"? >Nawet jeśli wydaje się nam, że przy 35 latach już wszystko wiemy, to nadal ojciec może mieć większą mądrość. Granice się zacierają, syn może być mądrzejszy, >ale jednak ogólnie starsi ludzi dłużej zbierają doświadczenia i warto ich posłuchać.
Warto, ale wszystkie znane mi religie monoteistyczne, nie polegają tylko na słuchaniu, ale głównie na robieniu dokładnie tego, czego życzy sobie hipotetyczny Prawodawca.
>>A jeśli nie znajdujemy dobrej? I dlaczego właściwie musimy jej szukać? Czy brak chęci szukania tej właściwej jest zły? >Uważam, że tak. Stanie w miejscu to cofanie się.
A tak z ciekawości, to co Ty znalazłeś?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Ale w takim razie gdzie wolna wola? Przecież dzieci są ubezwłasnowolnione, a więc pozbawione "prawdziwej" wolnej woli.
Które dzieci są ubezwłasnowolnione? Moje nie są, pozwalam im decydować w wielu sprawach. W wielu przypadkach nawet potrafię przewidzieć co wybiorą. W żaden sposób nie neguje to ich wyborów, nadal to są prawdziwe ich wybory, mimo że dość łatwo je odgadnąć jakie będą.
>Nie miałem na myśli równoprawnego traktowania ludzi przez Boga, w sensie każdego tak samo, ale równość w stosunkach Bóg-człowiek. >Mam na myśli to, że Bóg daje nam wybór - albo mnie słuchasz i wtedy zostaniesz nagrodzony, albo mnie nie słuchasz i wtedy będziesz ukarany. Nie widzę tu miejsca na dialog, czyli równoprawne traktowanie.
Czy nazywania Boga Ojcem nic nie wyjaśnia? To naturalne, że ojciec w ziemskiej rodzinie postępuje tak jak napisałeś, nagradza i karze, Jak powinno wyglądać równoprawne traktowanie dzieci i dorosłych? Dialog dziecka z ojcem jest, ale i tak to ojciec raczej będzie wymagał od dziecka, a nie odwrotnie.
>Warto, ale wszystkie znane mi religie monoteistyczne, nie polegają tylko na słuchaniu, ale głównie na robieniu dokładnie tego, czego życzy sobie hipotetyczny Prawodawca.
Nie sądzę, że Bóg mi każe robić coś konkretnego. Sam wybieram drogę, sam decyduję co mam robić, Bóg mi tylko podpowiada: rób to dobrze, najlepiej jak potrafisz; albo: to jest złe, nie rób tego. Na koniec i tak ja decyduję co zrobię. Zgodnie z wolą Boga, albo nie. Nawet jeśli to jest tylko moje dziecinne rozumienie woli Boga.
>A tak z ciekawości, to co Ty znalazłeś? Właśnie to co napisałem. Wybór dobra w każdej sytuacji. Wcześniej jednak warto przyjąć istnienie Boga jako prawdę, istnienie absolutnego dobra, bo inaczej nie mamy punktu zaczepienia, nie będzie wiadomo co jest dobrem a co złem, jeśli absolutne dobro nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Które dzieci są ubezwłasnowolnione? >Moje nie są, pozwalam im decydować w wielu sprawach.
Pozwalasz im na picie alkoholu, albo na swobodny wybór partnera seksualnego?
>>Czy nazywania Boga Ojcem nic nie wyjaśnia? >To naturalne, że ojciec w ziemskiej rodzinie postępuje tak jak napisałeś, >nagradza i karze,
Np. podobno karze wiecznym potępieniem za używanie prezerwatyw. Czy to nie przesada?
>Jak powinno wyglądać równoprawne traktowanie dzieci i dorosłych? >Dialog dziecka z ojcem jest, ale i tak to ojciec raczej będzie wymagał od dziecka, >a nie odwrotnie.
A czemu nie odwrotnie? Przecież dziecko też wymaga od ojca - opieki, pomocy, wyrozumiałości...
>>Warto, ale wszystkie znane mi religie monoteistyczne, nie polegają tylko na słuchaniu, ale głównie na robieniu dokładnie tego, czego życzy sobie hipotetyczny Prawodawca. >Nie sądzę, że Bóg mi każe robić coś konkretnego. >Sam wybieram drogę, sam decyduję co mam robić, >Bóg mi tylko podpowiada: rób to dobrze, najlepiej jak potrafisz; >albo: to jest złe, nie rób tego.
Najlepiej rzecz omówić na przykładach, podaj w takim razie trzy podpowiedzi Boga, odnoszące się do trzech praktycznych wyborów moralnych, z jakimi możemy się spotkać w życiu.
>Na koniec i tak ja decyduję co zrobię. Zgodnie z wolą Boga, albo nie.
A co wtedy gdy zrobisz coś niezgodnego z wolą Boga? Jakie są tego konsekwencje?
>>A tak z ciekawości, to co Ty znalazłeś? >Właśnie to co napisałem. Wybór dobra w każdej sytuacji. >Wcześniej jednak warto przyjąć istnienie Boga jako prawdę, istnienie >absolutnego dobra, bo inaczej nie mamy punktu zaczepienia, nie >będzie wiadomo co jest dobrem a co złem, jeśli absolutne dobro nie istnieje.
A skąd wiesz, że coś takiego jak obiektywne dobro, w ogóle istnieje? Pewnie napiszesz, że istnienie obiektywnego dobra wynika z tego, że istnieje obiektywny prawodawca w postaci Boga, ale ani jedno, ani drugie nie musi być prawdą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Najlepiej rzecz omówić na przykładach, podaj w takim razie trzy podpowiedzi Boga, odnoszące się do trzech praktycznych wyborów moralnych, z jakimi możemy się spotkać w życiu.
nie kłam nie powoduj cierpienia u innych postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą.
>>Na koniec i tak ja decyduję co zrobię. Zgodnie z wolą Boga, albo nie. >A co wtedy gdy zrobisz coś niezgodnego z wolą Boga? Jakie są tego konsekwencje?
Różne. Tak jak u małego dziecka, które nie posłucha rodziców.
>A skąd wiesz, że coś takiego jak obiektywne dobro, w ogóle istnieje? Pewnie napiszesz, że istnienie obiektywnego dobra wynika z tego, że istnieje obiektywny prawodawca w postaci Boga, ale ani jedno, ani drugie nie musi być prawdą.
Ale tak właśnie jest. Twierdzę, że istnieje obiektywne dobro, bo przyjąłem, że Bóg istnieje. Nie ma dowodów na istnienie Boga, nie ma też dowodów na nieistnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | >>Najlepiej rzecz omówić na przykładach, podaj w takim razie trzy podpowiedzi Boga, odnoszące się do trzech praktycznych wyborów moralnych, z jakimi możemy się spotkać w życiu. >nie kłam >nie powoduj cierpienia u innych >postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą.
A słyszał Ty o imperatywie kategorycznym? I niebie gwiaździstym...
>Twierdzę, że istnieje obiektywne dobro, bo przyjąłem, że Bóg istnieje. >Nie ma dowodów na istnienie Boga, nie ma też dowodów na nieistnienie.
... i o niemnożeniu bytów ponad miarę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>>Najlepiej rzecz omówić na przykładach, podaj w takim razie trzy podpowiedzi Boga, odnoszące się do trzech praktycznych wyborów moralnych, z jakimi możemy się spotkać w życiu. >>nie kłam >>nie powoduj cierpienia u innych >>postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą. >A słyszał Ty o imperatywie kategorycznym? I niebie gwiaździstym...
Słuszna uwaga. Zastanawiam się, co z niej wynika? Chcesz przez to powiedzieć, że za podpowiedzi od Boga powinniśmy uznawać tylko takie, których nie możemy sami wymyślić? To chyba nie możliwe.
Może od Boga to są takie, które osoby niewierzące nie uznają ich za wybór moralny?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tibor (1012 punktów) | >nie kłam >nie powoduj cierpienia u innych >postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą. A jeśli powiedzenie prawdy sprawi więcej cierpienia niż kłamstwo.? A jeśli jestem masochistą i lubię obrywać kijem po łbie, czy powinienem chodzić po mieście z kijem i raczyć ludzi moimi przyjemnościami?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>nie kłam >>nie powoduj cierpienia u innych >>postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą. >A jeśli powiedzenie prawdy sprawi więcej cierpienia niż kłamstwo.?
To raczej milczysz, niż kłamiesz. Wybór mniejszego zła jest gorszy wg mnie, niż wybór nicnierobienia. Szukasz wyjścia z sytuacji by jednak nie kłamać.
>A jeśli jestem masochistą i lubię obrywać kijem po łbie, czy powinienem chodzić po mieście z kijem i raczyć ludzi moimi przyjemnościami?
Powodujesz wtedy cierpienie u innych
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | >>>nie kłam >>>nie powoduj cierpienia u innych >>>postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą. >>A jeśli powiedzenie prawdy sprawi więcej cierpienia niż kłamstwo.? >To raczej milczysz, niż kłamiesz. >Wybór mniejszego zła jest gorszy wg mnie, niż wybór nicnierobienia. >Szukasz wyjścia z sytuacji by jednak nie kłamać. >>A jeśli jestem masochistą i lubię obrywać kijem po łbie, czy powinienem chodzić po mieście z kijem i raczyć ludzi moimi przyjemnościami? >Powodujesz wtedy cierpienie u innych Wynika z tego wszystkiego jasno, że wszystkie reguły jakie podpowiada Ci Twój niewidzialny przyjaciel wzajemnie się wykluczają. Bo albo ja będę cierpieć (nie obrywając kijem, co tak bardzo lubię) albo ktoś kogo potraktowałem jak sam chciałbym być traktowany. Powiem prawdę lub będę milczał będzie cierpieć ktoś, skłamię nie będzie cierpiał nikt. Zaiste trudny wybór. Chyba, że wyjdziemy z założenia, że "cierpienie uszlachetnia" wtedy dochodzimy do augustyńskiego "sprawiedliwego prześladowania" i po raz kolejny moralność dana nam przez Twojego boga bierze w łeb. Więc skoro bóg stawia przed nami tak wiele dylematów moralnych to nie lepiej byłoby nic nie robić i cichutko sobie zdechnąć pod płotem, bo być może wybiorę mniejsze zło i urażę boga? Ktoś kiedyś powiedział "nie ma sytuacji bez wyjścia" a ktoś inny dopowiedział " ale są sytuacje, z których każde wyjście jest do dupy"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Wynika z tego wszystkiego jasno, że wszystkie reguły jakie podpowiada Ci Twój niewidzialny przyjaciel wzajemnie się wykluczają. Bo albo ja będę cierpieć (nie obrywając kijem, co tak bardzo lubię) albo ktoś kogo potraktowałem jak sam chciałbym być traktowany.
Obrywać kijem możesz zawsze, zrób sobie maszynę odpowiednią lub poproś kogoś i już nie będziesz cierpieć ani nikt inny. Zadawanie bólu to zło, niezależnie czy ktoś to lubi czy nie. Ktoś kto wybiera zło niech się nie dziwi, że Bóg nie chce tego zła dla innych. i tak ułożył zasady by je ograniczać.
> Powiem prawdę lub będę milczał będzie cierpieć ktoś, skłamię nie będzie cierpiał nikt. Zaiste trudny wybór.
Trudny. Wyjaśnij mi, w jakiej sytuacji przez kłamstwo ktoś przestanie cierpieć.
>Więc skoro bóg stawia przed nami tak wiele dylematów moralnych to nie lepiej byłoby nic nie robić i cichutko sobie zdechnąć pod płotem, bo być może wybiorę mniejsze zło i urażę boga?
Coś w tym jest. Nie chcesz się uczyć wybierać dobra, nie musisz. Nie marudź potem, że ci co się uczyli osiągnęli więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tibor (1012 punktów) |
>Obrywać kijem możesz zawsze, zrób sobie maszynę odpowiednią lub poproś kogoś i już nie będziesz cierpieć ani nikt inny. jeśli kogoś poproszę, to ten ktoś zada mi ból a zadawanie bólu wg Ciebie jest złe Ty chyba nawet sam nie czytasz tych głupot, które wypisujesz >Zadawanie bólu to zło, niezależnie czy ktoś to lubi czy nie. Znowu zaczynasz wchodzić w "obiektywne" zdarzenia, ból jest be bo tak chce rajcelem
>> Powiem prawdę lub będę milczał będzie cierpieć ktoś, skłamię nie będzie cierpiał nikt. Zaiste trudny wybór. >Trudny. Wyjaśnij mi, w jakiej sytuacji przez kłamstwo ktoś przestanie cierpieć. Jeśli Twoja żona spyta Cię "jestem grubym bazylem?" a Ty odpowiesz zgodnie z prawdą "owszem jesteś" - na pewno doceni Twoją prawdomówność, i na pewno jej będzie z tego powodu wesoło. Ale to przecież nieważne, bóg się cieszy i w swej radości spowodowanej Twoją prawdomównością, strzelił w niebiesiech hołubca. Aż skry poszły czym zawstydził samego Zeusa gromowładnego. Chciałbym Ci zwrócić uwagę na to, że nie napisałem, że dzięki kłamstwu ktoś przestanie cierpieć a jedynie, że nie będzie cierpiał. A to ogromna różnica, jednak jak widzę znów wracamy do nierozumienia przez Ciebie znaczenia słów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Obrywać kijem możesz zawsze, zrób sobie maszynę odpowiednią lub poproś kogoś i już nie będziesz cierpieć ani nikt inny. >jeśli kogoś poproszę, to ten ktoś zada mi ból a zadawanie bólu wg Ciebie jest złe >Ty chyba nawet sam nie czytasz tych głupot, które wypisujesz
To ty dałeś taki przykład: "co jeśli lubię obrywać kijem po łbie?" Jeśli lubisz, to możesz sobie ból zadawać, ale pozwól innym, żeby sami zdecydowali czy też tego chcą. Zasada "nie zadawaj cierpienia innym" jest do stosowania jednocześnie z "postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą." więc nie powinieneś chodzić po mieście z kijem i raczyć ludzi swoimi "przyjemnościami" wbrew ich woli.
>>> Powiem prawdę lub będę milczał będzie cierpieć ktoś, skłamię nie będzie cierpiał nikt. Zaiste trudny wybór. >>Trudny. Wyjaśnij mi, w jakiej sytuacji przez kłamstwo ktoś przestanie cierpieć. >Jeśli Twoja żona spyta Cię "jestem grubym bazylem?" a Ty odpowiesz zgodnie z prawdą "owszem jesteś" - na pewno doceni Twoją prawdomówność, i na pewno jej będzie z tego powodu wesoło. >Chciałbym Ci zwrócić uwagę na to, że nie napisałem, że dzięki kłamstwu ktoś przestanie cierpieć a jedynie, że nie będzie cierpiał. A to ogromna różnica, jednak jak widzę znów wracamy do nierozumienia przez Ciebie znaczenia słów.
Jednym słowem, wolisz żeby twoja żona tkwiła w swoim błędnym przekonaniu, niż szczerze porozmawiać z nią o problemie. Wątpię czy na dłuższą metę nie będzie cierpieć z powodu otyłości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tibor (1012 punktów) |
>To ty dałeś taki przykład: "co jeśli lubię obrywać kijem po łbie?" tak dałem taki przykład. Nie wiem tylko jak to się ma do tego, że : najpierw piszesz, że zadawanie komuś bólu jest złe bez względu na to czy ktoś tego tego chce czy nie, a później mi mówisz żebym kogoś poprosił a tym samym skłonił go do popełniania zła. >Jeśli lubisz, to możesz sobie ból zadawać, >ale pozwól innym, żeby sami zdecydowali czy też tego chcą. >Zasada "nie zadawaj cierpienia innym" jest do stosowania jednocześnie z "postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą." >więc nie powinieneś chodzić po mieście z kijem i raczyć ludzi swoimi "przyjemnościami" wbrew ich woli. A jeśli uraczę kogoś zgodnie z jego wolą, ale jednocześnie zadam mu ból. To jestem dobry czy zły? @Rigoletto - rajcelem nie rozumie znaczenia słów. napisał >Jeśli istnieje prawda absolutna, to szukając swojej prawdy, każdy będzie zbliżał się do >tej absolutnej. Prawdy ludzi będą stawać się podobne. I za diabła nie zrozumie, że nakaz jednego boga "bij niewiernych", z nakazem innego boga "nie krzywdź innych" ma się nijak do obiektywności. @rajcelem - apel jeśli masz zamiar używać słów dłuższych niż dwie sylaby sprawdź w słowniku co one znaczą. Wiem, wiem google w swoim szatańskim planie opanowania świata i propagowania ateizmu ocenzurował wiernym treści internetu i nie możesz zerknąć do słownika. specjalnie dla Ciebie absolutny : (1.1) całkowity, zupełny, bezwzględny (1.2) niekwestionowany (1.3) filoz. filozofia istniejący obiektywnie (1.4) oparty na zasadach absolutyzmu lub rządzący według tych zasad (1.5) fiz. fizyka w skali Kelvina za wikisłownik. zwróć uwagę na punkt 1.3 - dostrzegasz, że zasady niby boskie bo wymyślone wg odmiennych wyobrażeń o bogu nie mogą istnieć obiektywnie? A tym samym prawda absolutna w sensie filozoficznym odnosić się może tylko do bytów czysto materialnych, których istnienie jest weryfikowalne empirycznie. Czasem mam wrażenie, że pod Twoim nickiem pisze kilka różnych osób, i żadna nie czyta swoich postów. Zaprzeczasz sam sobie średnio co dwa posty, aż trudno za Tobą nadążyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >najpierw piszesz, że zadawanie komuś bólu jest złe bez względu na to czy ktoś tego tego chce czy nie, a później mi mówisz żebym kogoś poprosił a tym samym skłonił go do popełniania zła.
Masz rację, zadawanie bólu to zło i raczej nie powinno się tego robić. Niepotrzebnie przyjąłem, że jeśli ktoś lubi ból, to można mu to zapewnić, chociaż można wymyślić sytuację, w której rzeczywiście zadanie bólu może mieć dobre skutki, np dla dobra psychiki czy wyleczenia kogoś.
Twój przykład, jak rozumiem, miał na celu pokazanie, że zasada: "postępuj tak jak chciałbyś by postępowano z tobą" jest w pewnych sytuacjach błędna. Jeśli ktoś lubi działania, które są złe, to rzeczywiście trzymanie się tej zasady będzie błędem. Wracamy więc do początku, do pierwszego pytania, czy istnieje obiektywne zło i dobro, i czy jesteśmy w stanie stwierdzić czy nasze działania są dobre czy nie i czy mamy je stosować wobec innych.
Jeśli Bóg istnieje, jest źródłem obiektywnego dobra, jesteśmy w stanie zrozumieć jego podpowiedzi co jest dobrem a co nie, wtedy możemy stosować tą zasadę.
Jeśli Bóg nie istnieje, nie ma obiektywnego dobra i zła, to stosowanie tej zasady czasem da dobre wyniki, ale może też być źródłem zła.
Zgodzisz się z tym?
> (1.3) filoz. filozofia istniejący obiektywnie >zwróć uwagę na punkt 1.3 - dostrzegasz, że zasady niby boskie bo wymyślone wg odmiennych wyobrażeń o bogu nie mogą istnieć obiektywnie?
Takie zasady rzeczywiście mogą być sprzeczne. Sądzę, że problem w naszym wzajemnym zrozumieniu ciągle jest ten sam, ja piszę o wszystkim przy założeniu, że Bóg istnieje, dla ciebie Bóg nie istnieje.
Jeśli Bóg istnieje, to zasady da się porównać i da się znaleźć te bardziej zbliżone do boskich, lepsze i właściwe.
Jeśli Bóg nie istnieje, to nie da się znaleźć obiektywnego dobra i zasad do niego zbliżających.
> A tym samym prawda absolutna w sensie filozoficznym odnosić się może tylko do bytów czysto materialnych, których istnienie jest weryfikowalne empirycznie.
Znowu to samo. Bóg nie istnieje - masz rację. Bóg istnieje - mogą istnieć byty całkowicie nie materialne.
> Zaprzeczasz sam sobie średnio co dwa posty, aż trudno za Tobą nadążyć.
Byłbyś taki miły i wskazał mi dwa takie postu, w których sobie zaprzeczam?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Tibor (1012 punktów) |
>Masz rację, zadawanie bólu to zło i raczej nie powinno się tego robić. >Niepotrzebnie przyjąłem, że jeśli ktoś lubi ból, to można mu to zapewnić,
>> Zaprzeczasz sam sobie średnio co dwa posty, aż trudno za Tobą nadążyć. >Byłbyś taki miły i wskazał mi dwa takie postu, w których sobie zaprzeczam?
chociażby w tym pierwszym akapicie. Mam (od boga daną wolną wolę) więc mogę się okaleczać jeśli mi to sprawia przyjemność, ale nie mogę bo ból jest zły, nawet kiedy nie jest zły a jest przyjemny. Czyli według jakichś arbitralnie przez Ciebie przyjętych zasad możesz ograniczyć moją wolność zadawania sobie bólu. A przecież nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >chociażby w tym pierwszym akapicie. Mam (od boga daną wolną wolę) więc mogę się okaleczać jeśli mi to sprawia przyjemność, ale nie mogę bo ból jest zły, nawet kiedy nie jest zły a jest przyjemny. Czyli według jakichś arbitralnie przez Ciebie przyjętych zasad możesz ograniczyć moją wolność zadawania sobie bólu. A przecież nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
Czyli masz na myśli, że zasada "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" jest sprzeczna z naszą wolną wolą ? Można tak to rozumieć. Stosowanie się do tej zasady ogranicza nasze możliwości wyboru.
Czy raczej sugerujesz sprzeczność w tym, że nie wiemy co jest dobre, więc jeśli komuś coś sprawia przyjemność, to powinniśmy pozwolić mu na to, zamiast wymyślać zasady postępowania, które by nas ograniczały?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) |
>Czy raczej sugerujesz sprzeczność w tym, że nie wiemy co jest dobre, więc jeśli komuś coś sprawia przyjemność, to powinniśmy pozwolić mu na to, zamiast wymyślać zasady postępowania, które by nas ograniczały? Nic nie sugeruję, cały czas jasno i wyraźnie mówię, że wiem co jest dla mnie dobre i nie potrzebuję w tej kwestii porad domorosłego moralizatora, który wie lepiej bo mu niewidzialny przyjaciel na ucho powiedział. Ustalanie zasad moralnych Twoją metodą (tzn. wiem czego chce bóg) niczym nie różni się od idiotycznych zasad KK na temat prezerwatyw, in vitro itp. Niczym nie różni się od kamienowania zgwałconych kobiet, palenia dzieci bo nie zakryły włosów. To wszystko dzieje się dzięki takim właśnie gościom którzy wiedzą lepiej, i to na dodatek wiedzą lepiej nie tylko za siebie ale za wszystkich. po raz kolejny - NOMA i zarzuty przeciwko >Czyli masz na myśli, że zasada "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" jest sprzeczna z naszą wolną wolą ? mam gdzieś "wolną wolę" - to taki zlepek jak masło maślane. Moją wolność lub wg Twojej nomenklatury "wolną wolę" ogranicza jedynie wolność kogoś innego. "Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć." słowa przypisywane Voltaire'owi - to jest wyznacznik wolności i jej ewentualnego ograniczania. Przecież chcesz ograniczyć mi zadawanie sobie bólu bo: - ból jest zły, bo inni nie lubią bólu, więc w tym kontekście propagowane przez Ciebie zasady są sprzeczne z jakkolwiek pojętą wolnością (wolną wolą). To chyba jest tak oczywiste, że uznałem że nie trzeba tego wyjaśniać, ale jak widać myliłem się (errare humanum est) i nawet do tego błądzenia mam prawo. Jeśli chcę coś zrobić, to o ile to nie krzywdzi osób postronnych nie widzę przeciwwskazań. (krzywda to wszystko co ujemnie wpływa na samopoczucie). Odpuśćmy sobie wreszcie ten nieszczęśliwy masochistyczny przykład.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | Mam Cię! Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, czy pozwalasz swoim dzieciom pić alkohol albo uprawiać seks. Zapewne nie pozwalasz, bo kochasz swoje dzieci i chronisz je przed czymś co może im szkodzić. Czyli innymi słowy, jeśli w grę wchodzi dobro Twoich dzieci, masz w nosie ich wolną wolę, bo jesteś dobrym ojcem. A Bóg pozwala nam na robienie rzeczy, które nam szkodzą (co wynika z wolnej woli danej człowiekowi), czyli albo jest wyrodnym ojcem, albo analogia Bóg - człowiek / dobry ojciec - dziecko jest bezsensowna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Zapewne nie pozwalasz, bo kochasz swoje dzieci i chronisz je przed czymś co może im szkodzić. Czyli innymi słowy, jeśli w grę wchodzi dobro Twoich dzieci, masz w nosie ich wolną wolę, bo jesteś dobrym ojcem.
Pewnie że tak. Tak samo robi Bóg-Ojciec. Nasza wolna wola jest ograniczona o tyle, że nie możemy robić wszystkiego co nam się zamarzy. Możemy wybierać, ale tylko z tego na co pozwala nam Ojciec. Nawet nie potrafimy wymyślić tych spraw, tak jak moje dzieci jeszcze nie wymyśliły, że mogą wybierać partnerów seksualnych.
>A Bóg pozwala nam na robienie rzeczy, które nam szkodzą (co wynika z wolnej woli danej człowiekowi), czyli albo jest wyrodnym ojcem, albo analogia Bóg - człowiek / dobry ojciec - dziecko jest bezsensowna.
Masz dzieci? Dziecko biegnie do mnie i się przewraca, mam mu zabronić biegać? Jedzie na rowerze i ma wypadek, schować rower?
Bóg nam pozwala swobodnie pić alkohol - znaczy, że jest wyrodnym ojcem? Chyba jednak co innego masz na myśli, tylko co?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Zapewne nie pozwalasz, bo kochasz swoje dzieci i chronisz je przed czymś co może im szkodzić. Czyli innymi słowy, jeśli w grę wchodzi dobro Twoich dzieci, masz w nosie ich wolną wolę, bo jesteś dobrym ojcem. >Pewnie że tak. Tak samo robi Bóg-Ojciec. >Nasza wolna wola jest ograniczona o tyle, że nie możemy robić wszystkiego co nam się zamarzy. Możemy wybierać, ale tylko z tego na co pozwala nam Ojciec.
Czyli Bóg pozwala nam np. : zabijać innych ludzi, kraść, oszukiwać... Rozumiesz już? Gdyby Twoje dziecko chciało zrobić coś takiego, na pewno zrobiłbyś wszystko, aby tego nie zrobiło, a nie czekał aż to zrobi, a potem karał. A Bóg tak nie robi, więc wracam do swojego wcześniejszego stwierdzenia: albo jest gorszym ojcem od ojca-człowieka kochającego swoje dziecko, albo analogia stosunków rodzinnych i relacji człowiek-Bóg jest bez sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Czyli Bóg pozwala nam np. : zabijać innych ludzi, kraść, oszukiwać... Rozumiesz już? > Gdyby Twoje dziecko chciało zrobić coś takiego, na pewno zrobiłbyś wszystko, aby tego nie zrobiło, a nie czekał aż to zrobi, a potem karał. A Bóg tak nie robi, więc wracam do swojego wcześniejszego stwierdzenia: albo jest gorszym ojcem od ojca-człowieka kochającego swoje dziecko, albo analogia stosunków rodzinnych i relacji człowiek-Bóg jest bez sensu.
Rozumiem. Nie wiem jednak jak mogę powstrzymać moje dziecko od kłamania i podbierania cukierków. Uczę je cały czas tego, ale jeszcze dziecko nie zrozumiało dlaczego mi się to nie podoba. Nie czekam aż to zrobi. Chowam cukierki, ale dziecko jest na tyle duże, że potrafi je znaleźć. Kocham moje dziecko, jednak uważam, że cukierki w domu przydają się czasami. Czy jestem gorszym ojcem od takiego, które w ogóle nie kupuje dzieciom słodyczy? Rozumiesz już? Bóg pozwala nam na złe rzeczy, które z jego punktu widzenia nie są katastrofą, i w ten sposób daje nam możliwość nauczenia się co jest dobre.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Bóg pozwala nam na złe rzeczy, które z jego punktu widzenia nie są katastrofą, >i w ten sposób daje nam możliwość nauczenia się co jest dobre. Powiedz to tym wszystkim zamordowanym na przykład przez powodzie , wybuchy wulkanów, czy inne kataklizmy albo i innych ludzi. Że on im daje możliwość nauczenia się co jest dobre. Zapętliłeś się już zupełnie. Twoje wywody są coraz bardziej sprzeczne z logiką.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Bóg pozwala nam na złe rzeczy, które z jego punktu widzenia nie są katastrofą, >>i w ten sposób daje nam możliwość nauczenia się co jest dobre. >Powiedz to tym wszystkim zamordowanym na przykład przez powodzie , wybuchy wulkanów, czy inne kataklizmy albo i innych ludzi. Że on im daje możliwość nauczenia się co jest dobre.
Nie mieszkaj pod wulkanem, nie buduj domu nad rzeką, która wylewa - tego ludzie się powinni nauczyć. Uważasz, że śmierć ze starości jest lepsza? Mam nadzieję, że bierzesz pod uwagę dalsze życie po śmierci - całkiem możliwe przy założeniu, że Bóg istnieje
>Zapętliłeś się już zupełnie. Twoje wywody są coraz bardziej sprzeczne z logiką.
Możliwe. Mogłabyś wskazać dokładniej w którym miejscu? Nie uważam, że istnienie dobrego Boga jest sprzeczne z możliwością robienia zła przez ludzi, czy tu widzisz tą sprzeczność?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >> Gdyby Twoje dziecko chciało zrobić coś takiego, na pewno zrobiłbyś wszystko, aby tego nie zrobiło, a nie czekał aż to zrobi, a potem karał. A Bóg tak nie robi, więc wracam do swojego wcześniejszego stwierdzenia: albo jest gorszym ojcem od ojca-człowieka kochającego swoje dziecko, albo analogia stosunków rodzinnych i relacji człowiek-Bóg jest bez sensu. >Rozumiem. Nie wiem jednak jak mogę powstrzymać moje dziecko od kłamania i podbierania cukierków. >Uczę je cały czas tego, ale jeszcze dziecko nie zrozumiało dlaczego mi się to nie podoba.
Ale czy Bóg nas tego uczy? Mówił Ci kiedyś: "Nie powinieneś używać prezerwatyw, bo to zło!", albo "Zabijaj niewiernych!" ? Jak możemy rozróżnić, które zalecenia (a właściwie nasze wyobrażenia o nich) Boga są właściwe, a które nie?
>Nie czekam aż to zrobi. Chowam cukierki, ale dziecko jest na tyle duże, >że potrafi je znaleźć.
Napisz w takim razie w jaki sposób Bóg, "chowa cukierki" ?
>Kocham moje dziecko, jednak uważam, że cukierki w domu przydają się czasami. >Czy jestem gorszym ojcem od takiego, które w ogóle nie kupuje dzieciom słodyczy?
Nie chodzi o to kto jest gorszy, albo lepszy, ale o rozumienie pojęcia "wolnej woli". Jeśli Bóg traktuje nas jak "dzieci" (czyli osoby nie rozróżniające w pełni dobra od zła) to nie ma mowy o wolnej woli.
>Bóg pozwala nam na złe rzeczy, które z jego punktu widzenia nie są katastrofą, >i w ten sposób daje nam możliwość nauczenia się co jest dobre.
Jak widzisz możliwość nauczenia się tego co jest dobre u takich "dzieci bożych" jak Hitler, Stalin czy Aleksander VI Borgia? W którym momencie mieli się nauczyć tego co dobre, a co złe? No i czy powyższych osobników, należy ukarać skoro czynili "złe rzeczy", które z punktu widzenia Boga "nie są katastrofą"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Ale czy Bóg nas tego uczy? Mówił Ci kiedyś: "Nie powinieneś używać prezerwatyw, bo to zło!", albo "Zabijaj niewiernych!" ? Jak możemy rozróżnić, które zalecenia (a właściwie nasze wyobrażenia o nich) Boga są właściwe, a które nie?Zalecenia od Boga: Nie zadawaj innym cierpienia. Postępuj tak jakbyś chciał by z tobą postępowano. Kieruj się miłością. To mało? Twoje przykłady da się za pomocą tych zasad ocenić czy są właściwe. > >Nie czekam aż to zrobi. Chowam cukierki, ale dziecko jest na tyle duże,> >że potrafi je znaleźć.> Napisz w takim razie w jaki sposób Bóg, "chowa cukierki" ?Też nie wiem jakie możliwości działania są przed nam ukryte. Co powiesz na zamianę wody w wino siłą woli?  > Nie chodzi o to kto jest gorszy, albo lepszy, ale o rozumienie pojęcia "wolnej woli". Jeśli Bóg traktuje nas jak "dzieci" (czyli osoby nie rozróżniające w pełni dobra od zła) to nie ma mowy o wolnej woli.Dlaczego bierzesz tylko dwie skrajne możliwości? Nie możemy wszystkiego robić, ale wiele rzeczy wybieramy zgodnie z naszą wolą. Dlaczego uważasz, że dzieci nie mają wolnej woli, bo tatuś czegoś im tam nie pozwala? > No i czy powyższych osobników, należy ukarać skoro czynili "złe rzeczy", które z punktu widzenia Boga "nie są katastrofą"?Za zło kara jest zawsze. Czasem jest to po prostu opóźnienie w rozwoju człowieka czy całej cywilizacji. Czasem jest to całkowity koniec człowieka (coś innego niż śmierć ciała) czy cywilizacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Ale czy Bóg nas tego uczy? Mówił Ci kiedyś: "Nie powinieneś używać prezerwatyw, bo to zło!", albo "Zabijaj niewiernych!" ? Jak możemy rozróżnić, które zalecenia (a właściwie nasze wyobrażenia o nich) Boga są właściwe, a które nie?> Zalecenia od Boga:> Nie zadawaj innym cierpienia.> Postępuj tak jakbyś chciał by z tobą postępowano.> Kieruj się miłością.> To mało? Twoje przykłady da się za pomocą tych zasad ocenić czy są właściwe.Ale to są zasady, które Ty sobie wybrałeś. Ktoś inny wybierze zasadę "Zabijaj niewiernych" albo "Cudzołożników trzeba kamienować". To też boskie zasady. > >>Nie czekam aż to zrobi. Chowam cukierki, ale dziecko jest na tyle duże,> >>że potrafi je znaleźć.> >Napisz w takim razie w jaki sposób Bóg, "chowa cukierki" ?> Też nie wiem jakie możliwości działania są przed nam ukryte.> Co powiesz na zamianę wody w wino siłą woli?  Wolę używać do tego drożdży i owoców. A tak poważnie, to czego nie wiesz? Przecież wiadomo, że Bóg "wodzi nas na pokuszenie", czyli nie dość, że nie "chowa cukierków" to jeszcze nas testuje, czy spróbujemy tych "cukierków". > >Nie chodzi o to kto jest gorszy, albo lepszy, ale o rozumienie pojęcia "wolnej woli". Jeśli Bóg traktuje nas jak "dzieci" (czyli osoby nie rozróżniające w pełni dobra od zła) to nie ma mowy o wolnej woli.> Dlaczego bierzesz tylko dwie skrajne możliwości?> Nie możemy wszystkiego robić, ale wiele rzeczy wybieramy zgodnie z naszą wolą.> Dlaczego uważasz, że dzieci nie mają wolnej woli, bo tatuś czegoś im tam nie pozwala?Chyba nie rozumiesz. Dzieci nie traktujemy tak samo jak dorosłych, ponieważ uważamy, że nie potrafią jeszcze podejmować samodzielnych decyzji w takim samym stopniu jak dorośli. Nie karzemy ich też tak samo jak dorosłych. Ba, nawet często za złe uczynki dzieci, karzemy ich rodziców. Czyli jeśli ludzie są podobni dzieciom, to w zasadzie powinniśmy wystawić rachunek Ojcu ludzi. Czyż, nie? > >No i czy powyższych osobników, należy ukarać skoro czynili "złe rzeczy", które z punktu widzenia Boga "nie są katastrofą"?> Za zło kara jest zawsze. Czasem jest to po prostu opóźnienie w rozwoju człowieka czy całej cywilizacji.Hę? W jakim sensie? Uważasz, że Bóg karze ludzi już na Ziemi? I jak to "opóźnienie w rozwoju" ma niby wyglądać? > Czasem jest to całkowity koniec człowieka (coś innego niż śmierć ciała) czy cywilizacji.Czyli za zbrodnie Aleksandra VI, Bóg powinien zrównać z ziemią Watykan? Wybacz, ale zwykle jest dokładnie na odwrót, to silni i pozbawieni skrupułów, niszczą ludzi i cywilizacje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Ale to są zasady, które Ty sobie wybrałeś. Ktoś inny wybierze zasadę "Zabijaj niewiernych" albo "Cudzołożników trzeba kamienować". To też boskie zasady.
Ja zakładam istnienie dobrego Boga, który do takich zasad nie będzie pasował. To oczywiście moje wyobrażenie, które być może też nie jest w pełni prawdą. Dwie osoby mogą mieć różne wyobrażenie Boga, nie wpływa to na sam fakt istnienia absolutnego Boga i na możliwość odnalezienia zasad bliższych prawdy.
> Przecież wiadomo, że Bóg "wodzi nas na pokuszenie", czyli nie dość, że nie "chowa cukierków" to jeszcze nas testuje, czy spróbujemy tych "cukierków".
To testowanie raczej nazwałbym nauką dla nas, musimy nauczyć się korzystać z dostępnych rzeczy i życia wśród innych ludzi. Te zasady co podałeś, raczej nie prowadzą do ulepszenia nas, te moje już bardziej.
>Chyba nie rozumiesz. Dzieci nie traktujemy tak samo jak dorosłych, ponieważ uważamy, że nie potrafią jeszcze podejmować samodzielnych decyzji w takim samym stopniu jak dorośli. Nie karzemy ich też tak samo jak dorosłych. Ba, nawet często za złe uczynki dzieci, karzemy ich rodziców. Czyli jeśli ludzie są podobni dzieciom, to w zasadzie powinniśmy wystawić rachunek Ojcu ludzi. Czyż, nie?
To samo dotyczy nas, Bóg nie traktuje nas jak dorosłych, ponieważ widzi, że wiele rzeczy robimy źle, nie potrafimy podejmować samodzielnie decyzji. Za złe uczynki dzieci czasami też odpowiedzialność spada na nauczycieli w szkole. Za nauczycieli odpowiada dyrektor szkoły, potem jest jeszcze wiele innych osób odpowiedzialnych. Bóg - Ojciec jest na końcu, czy też na początku tego wszystkiego. Czyli to trochę tak, jakby mówić, że za bójkę w szkole odpowiada minister oświaty.
Gdzie tu miejsce na brak wolnej woli u dzieci w szkole czy u nas?
>Hę? W jakim sensie? Uważasz, że Bóg karze ludzi już na Ziemi? I jak to "opóźnienie w rozwoju" ma niby wyglądać? >Wybacz, ale zwykle jest dokładnie na odwrót, to silni i pozbawieni skrupułów, niszczą ludzi i cywilizacje.
To co jest odwrotnie? Źli ludzi niszczą ludzi i cywilizacje, to jest właśnie kara, wynikająca z wyboru zła przez ludzi. Bóg wcale nie musi niczego zrównywać z ziemią, to jest skutkiem bezsensownych działań ludzi. Opóźnienie też wynika bezpośrednio z tych zniszczeń. Mając w pamięci te wydarzenia uczymy się jak postępować właściwie.
Kara od Boga to jak dla mnie całkowite unicestwienie osobowości człowieka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Ale to są zasady, które Ty sobie wybrałeś. Ktoś inny wybierze zasadę "Zabijaj niewiernych" albo "Cudzołożników trzeba kamienować". To też boskie zasady. >Ja zakładam istnienie dobrego Boga, który do takich zasad nie będzie pasował. >To oczywiście moje wyobrażenie, które być może też nie jest w pełni prawdą.
Nadal jeszcze pozostaje problem ustalenie co to znaczy "dobry" Bóg. Czyli można przyjąć, że uznawanie pewnych norm za dobre, jest dowolne i uzależnione od subiektywnego "widzimisię" człowieka.
>Dwie osoby mogą mieć różne wyobrażenie Boga, nie wpływa to na sam fakt istnienia absolutnego Boga i na możliwość odnalezienia zasad bliższych prawdy.
Ale również wynika z tego to, że żadna religia nie powinna uzurpować sobie prawa do określania czym jest Bóg i jaka jest prawda absolutna.
>> Przecież wiadomo, że Bóg "wodzi nas na pokuszenie", czyli nie dość, że nie "chowa cukierków" to jeszcze nas testuje, czy spróbujemy tych "cukierków". >To testowanie raczej nazwałbym nauką dla nas, >musimy nauczyć się korzystać z dostępnych rzeczy i życia wśród innych ludzi.
Jak się czegoś możesz nauczyć, skoro każdy szuka swojej prawdy? Dla jednego jego uczynek będzie złem, dla innego nie bedzie.
>Te zasady co podałeś, raczej nie prowadzą do ulepszenia nas, >te moje już bardziej.
Ale to Twoje zdanie. Osoba uczestnicząca w kamienowaniu cudzołożnicy, może zakładać, że w ten sposób pomaga utrzymać "boski ład" w społeczeństwie.
>>Chyba nie rozumiesz. Dzieci nie traktujemy tak samo jak dorosłych, ponieważ uważamy, że nie potrafią jeszcze podejmować samodzielnych decyzji w takim samym stopniu jak dorośli. Nie karzemy ich też tak samo jak dorosłych. Ba, nawet często za złe uczynki dzieci, karzemy ich rodziców. Czyli jeśli ludzie są podobni dzieciom, to w zasadzie powinniśmy wystawić rachunek Ojcu ludzi. Czyż, nie? >To samo dotyczy nas, Bóg nie traktuje nas jak dorosłych, >ponieważ widzi, że wiele rzeczy robimy źle, nie potrafimy podejmować samodzielnie decyzji.
W tym momencie po raz kolejny zaprzeczasz istnieniu wolnej woli.
>Za złe uczynki dzieci czasami też odpowiedzialność spada na nauczycieli w szkole. >Za nauczycieli odpowiada dyrektor szkoły, potem jest jeszcze wiele innych osób odpowiedzialnych. >Bóg - Ojciec jest na końcu, czy też na początku tego wszystkiego. >Czyli to trochę tak, jakby mówić, że za bójkę w szkole odpowiada minister oświaty.
Bóg jest ministrem oświaty czy ojcem? Sugerujesz, że nasz związek z ludzkimi rodzicami jest bliższy niż z Bogiem?
>>Wybacz, ale zwykle jest dokładnie na odwrót, to silni i pozbawieni skrupułów, niszczą ludzi i cywilizacje. >To co jest odwrotnie? Źli ludzie niszczą ludzi i cywilizacje, to jest właśnie kara, >wynikająca z wyboru zła przez ludzi.
Ale to nie jest kara dla złych ludzi tylko dla ludzi cierpiących ucisk, których niszczą ci źli. Ci którzy niszczą, mają z tego konkretne korzysci.
Bóg wcale nie musi niczego zrównywać z ziemią, to jest skutkiem bezsensownych działań ludzi. >Opóźnienie też wynika bezpośrednio z tych zniszczeń.
Jasne. Bandyta okrada kogoś, wzbogaca się kosztem okradzionego. A Ty piszesz, że to kara dla okradzionego? Bo dał się okraść?
>Mając w pamięci te wydarzenia uczymy się jak postępować właściwie. >Kara od Boga to jak dla mnie całkowite unicestwienie osobowości człowieka.
Toby dopiero było draństwo, ze strony Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Czyli można przyjąć, że uznawanie pewnych norm za dobre, jest dowolne i uzależnione od subiektywnego "widzimisię" człowieka.
Dopóki nie ma oczywistych źródeł zewnętrznych, z których moglibyśmy czerpać normy, to tak, są one tylko subiektywnymi wyborami ludzi. Da się jednak ustalić zasady etyczne, które będą obowiązywały dla wszystkich. Kamienowanie ludzi już dawno zostało uznana za nieetyczne, chociaż nadal istnieją grupy ludzi nie zgadzające się z tym.
>Ale również wynika z tego to, że żadna religia nie powinna uzurpować sobie prawa do określania czym jest Bóg i jaka jest prawda absolutna.
Wynika. Każdy człowiek jednak może to sobie określać i próbować żyć wg zasad które uważa za właściwe. Jeśli wiele ludzi ma podobną opinię o Bogu to tworzą wspólnie teologię, której się trzymają i tego nie powinno się zabraniać.
>Jak się czegoś możesz nauczyć, skoro każdy szuka swojej prawdy? Dla jednego jego uczynek będzie złem, dla innego nie bedzie.
Jeśli istnieje prawda absolutna, to szukając swojej prawdy, każdy będzie zbliżał się do tej absolutnej. Prawdy ludzi będą stawać się podobne.
>W tym momencie po raz kolejny zaprzeczasz istnieniu wolnej woli.
Ale jak? Powinienem napisać, że nie w każdej sytuacji podejmujemy samodzielnie właściwą decyzję. Czy dzieci, "które nie traktujemy tak samo jak dorosłych, ponieważ uważamy, że nie potrafią jeszcze podejmować samodzielnych decyzji w takim samym stopniu jak dorośli", nie mają wolnej woli?
>Bóg jest ministrem oświaty czy ojcem? Sugerujesz, że nasz związek z ludzkimi rodzicami jest bliższy niż z Bogiem?
Jest na innym poziomie. Bóg z jednej strony jest niepojęty i niedostępny dla nas, tak jak minister oświaty dla dzieci. Daje nam wskazówki jak żyć podobne jak daje naszym ziemskim rodzicom, podobnie jak minister oświaty daje wskazówki dyrektorom, nauczycielom, i pośrednio dzieciom. Nasz świat też ma swoich opiekunów, zależnych od tego samego Boga, od których sporo zależy, co się dzieje na świecie. Z drugiej strony każde dziecko może skontaktować się z ministrem oświaty bezpośrednio i próbować mu przekazać swoje przemyślenia, tak samo każdy z nas może kontaktować się z Bogiem bezpośrednio, ale będzie to podobnie prosta komunikacja jak dziecka z ministrem. Przy tym porównaniu, nasz związek z rodzicami jest bliższy niż z nauczycielami i samym ministrem oświaty czyli Bogiem.
Bóg jest też Ojcem i wtedy można przyjąć, że ziemscy rodzice są nauczycielami, a Bóg jest nam bliższy.
>Ale to nie jest kara dla złych ludzi tylko dla ludzi cierpiących ucisk, których niszczą ci źli. Ci którzy niszczą, mają z tego konkretne korzysci.
Chwilowe tylko korzyści. Zły człowiek doprowadza rodzinę, sąsiadów czy kraj do nędzy i jego krótkowzroczne działania w postaci wyboru zła, ucisku, niszczenia zwracają się przeciwko niemu całkiem szybko. Niestety dobrzy ludzi z tego powodu też cierpią. Nie potrafili przeciwstawić się złu, albo niektórzy nawet po cichu aprobowali działania złego człowiek - kara przyjdzie wcześniej czy później, a nawet zło dotyka ich bezpośrednio - kradzież itp.
>Jasne. Bandyta okrada kogoś, wzbogaca się kosztem okradzionego. A Ty piszesz, że to kara dla okradzionego? Bo dał się okraść?
O czym w końcu piszesz? Kogo Bóg karze? Dobrego człowieka, bo ten dał się okraść? Zły człowiek chwilowo ma lepiej, bo ma materialne rzeczy, które zabrał komuś, a Bóg powinien od razu go ukarać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Dopóki nie ma oczywistych źródeł zewnętrznych, z których moglibyśmy czerpać normy, a jak wiadomo nie ma "oczywistych źródeł zewnętrznych" >..Da się jednak ustalić zasady etyczne, które będą obowiązywały dla wszystkich. Dla "wszystkich", którzy się na nie godzą. >Jeśli wiele ludzi ma podobną opinię o wspólnych zasadach, >to tworzą wspólnie teologię, Co tworzą? Chyba wspólnotę! Skąd tu nagle teologia? >której się trzymają Widocznie nie idzie im wcale o "normy", skoro wolą "się trzymać" swego .. 'świra'.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >>>Dopóki nie ma oczywistych źródeł zewnętrznych, z których moglibyśmy czerpać normy, >to tak, są one tylko subiektywnymi wyborami ludzi. >Da się jednak ustalić zasady etyczne, które będą obowiązywały dla wszystkich.
To można zrobić i bez wiary w zewnętrznego Prawodawcę.
>Kamienowanie ludzi już dawno zostało uznana za nieetyczne, >chociaż nadal istnieją grupy ludzi nie zgadzające się z tym.
Eutanazja i środki antykoncepcyjne są uznawana za etyczne przez coraz większą grupę ludzi. Czyli ludzie dochodzą do tej postulowanej przez Ciebie etyki uniwesalnej?
>>Ale również wynika z tego to, że żadna religia nie powinna uzurpować sobie prawa do określania czym jest Bóg i jaka jest prawda absolutna. >Wynika. Każdy człowiek jednak może to sobie określać i próbować żyć wg zasad które uważa za właściwe. Jeśli wiele ludzi ma podobną opinię o Bogu >to tworzą wspólnie teologię, której się trzymają i tego nie powinno się zabraniać.
Nie słyszałem o tym aby religie polegały na dobrowolnym zrzeszaniu się osób o zbliżonych poglądach. Wymień choć jedną taką. Jest raczej na odwrót. Religie mają już gotową doktrynę, a ludzie muszą się do niej dopasować.
>Jeśli istnieje prawda absolutna, to szukając swojej prawdy, każdy będzie zbliżał się do tej absolutnej. Prawdy ludzi będą stawać się podobne.
A może są podobne, bo ludzie są podobni i nie ma w tym nic z boskiej Prawdy?
>Czy dzieci, "które nie traktujemy tak samo jak dorosłych, ponieważ uważamy, że nie potrafią jeszcze podejmować samodzielnych decyzji w takim samym stopniu jak dorośli", nie mają wolnej woli?
Z punktu widzenia dorosłych nie mają, ponieważ dorośli uniemożliwiają dzieciom podejmowania szkodliwych dla nich działań.
>Z drugiej strony każde dziecko może skontaktować się z ministrem oświaty bezpośrednio i próbować mu przekazać swoje przemyślenia, >tak samo każdy z nas może kontaktować się z Bogiem bezpośrednio,
Naprawdę? Wydaję mi się, że kontakt to coś obustronnego. Czy Bóg z nami rozmawia o naszych przemyśleniach?
>Chwilowe tylko korzyści. Zły człowiek doprowadza rodzinę, sąsiadów czy kraj do nędzy i jego krótkowzroczne działania w postaci wyboru zła, ucisku, niszczenia zwracają się przeciwko niemu całkiem szybko.
Czyżbyś zakładał, że Bóg karze ludzi za grzechy, już za życia?
>Niestety dobrzy ludzi z tego powodu też cierpią. Nie potrafili przeciwstawić się złu
Może po prostu nie mogli się przeciwstawić.
>Zły człowiek chwilowo ma lepiej, bo ma materialne rzeczy, które zabrał komuś, >a Bóg powinien od razu go ukarać?
To z Twoich wypowiedzi wynikało, że Bóg karze ludzi takimi nieszczęściami.
No i co z tą, podnoszoną przez Ciebie, karą zniszczenia osobowości człowieka przez Boga? Czy Bóg może zrobić coś takiego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Nie słyszałem o tym aby religie polegały na dobrowolnym zrzeszaniu się osób o zbliżonych poglądach. Wymień choć jedną taką. Jest raczej na odwrót. Religie mają już gotową doktrynę, a ludzie muszą się do niej dopasować.
Każda religia i wszystkie doktryny kiedyś tam powstały. Wszystkie polegały na dobrowolnym zrzeszaniu się osób o zbliżonych poglądach. Często, jeśli nie zawsze, początkiem religii są nauki człowieka, z których potem ludzie tworzą religię. Często też te późniejsze religie nie mają już wiele wspólnego z naukami tego człowieka.
>Z punktu widzenia dorosłych nie mają, ponieważ dorośli uniemożliwiają dzieciom podejmowania szkodliwych dla nich działań.
Nie przesadzaj. Dzieci nie mogą robić wielu rzeczy, ale i tak w wielu sytuacjach samodzielnie wybierają zgodnie ze swoją wolą, a niektóre z tych działań są szkodliwe dla nich samych.
>Naprawdę? Wydaję mi się, że kontakt to coś obustronnego. Czy Bóg z nami rozmawia o naszych przemyśleniach?
Z wami? Czyli ateistami? Jak wyobrażasz sobie rozmowę z dzieckiem, które cię ignoruje i twierdzi, że nie istniejesz? Jak ojciec ma rozmawiać z niemowlakiem?
>Czyżbyś zakładał, że Bóg karze ludzi za grzechy, już za życia?
Wybór zła powoduje, że ludzie cierpią. Ci którzy czynią zło i ci których to zło dotyka. Bóg nawet nie musi karać, złe działania zwracają się przeciwko ludziom całkiem szybko. Masz dzieci? Który ojciec jest lepszy, ten co karze za wszystko, czy ten, który potrafi bez kar nauczyć dziecko odpowiednio postępować?
>Może po prostu nie mogli się przeciwstawić.
Czasem nie mogli, a czasem przyzwalają na zło, bo sądzą, że coś na tym zyskają.
> To z Twoich wypowiedzi wynikało, że Bóg karze ludzi takimi nieszczęściami.
Ja pisałem o tym, że za zło kara jest zawsze, np w postaci opóźnienia rozwoju cywilizacji, ty rozumiem uznałeś to za karę pochodzącą bezpośrednio od Boga?
>No i co z tą, podnoszoną przez Ciebie, karą zniszczenia osobowości człowieka przez Boga? Czy Bóg może zrobić coś takiego?
Tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | > Wszystkie polegały na dobrowolnym zrzeszaniu się osób o zbliżonych poglądach.Warunkiem na dobrowolne zrzeszanie się ludzi, jest możliwość świadomej decyzji. W sytuacji kiedy religię dziedziczy się po rodzicach (a tak jest w miażdżącej większości przypadków) trudno mówić o dobrowolności. > Często, jeśli nie zawsze, początkiem religii są nauki człowieka,> z których potem ludzie tworzą religię.To oczywiste. > Często też te późniejsze religie nie mają już wiele wspólnego z naukami tego człowieka.To też oczywiste. > >Z punktu widzenia dorosłych nie mają, ponieważ dorośli uniemożliwiają dzieciom podejmowania szkodliwych dla nich działań.> Nie przesadzaj. Dzieci nie mogą robić wielu rzeczy,> ale i tak w wielu sytuacjach samodzielnie wybierają zgodnie ze swoją wolą,> a niektóre z tych działań są szkodliwe dla nich samych.Chyba nie rozumiesz na czym polega wolna wola. Powiedz, w przypadku jakich szkodliwych działań podejmowanych przez człowieka, Bóg interweniuje i uniemożliwia podjęcie tych działań, tak jak rodzic interweniuje w przypadku robienia takich rzeczy przez dziecko? Jeśli znajdziesz coś takiego, to znaczy, że analogia rodzic-dziecko jest słuszna. Tyle, że nie znajdziesz. > >Naprawdę? Wydaję mi się, że kontakt to coś obustronnego. Czy Bóg z nami rozmawia o naszych przemyśleniach?> Z wami? Czyli ateistami?> Jak wyobrażasz sobie rozmowę z dzieckiem, które cię ignoruje i twierdzi, że nie istniejesz?Jestem agnostykiem (to szczegół), ale nie zawsze nim byłem. Z tego co pamiętam, to nie zauważyłem, aby istniała jakaś możliwość obustronnego kontaktu z Bogiem. A wracając do Ciebie, to co, rozmawiasz z Bogiem? > Jak ojciec ma rozmawiać z niemowlakiem?Niemowlak rozmawia z rodzicami? Bardzo ciekawe.  > >Czyżbyś zakładał, że Bóg karze ludzi za grzechy, już za życia?> Wybór zła powoduje, że ludzie cierpią. Ci którzy czynią zło i> ci których to zło dotyka.> Bóg nawet nie musi karać, złe działania zwracają się przeciwko ludziom całkiem szybko.Widzę, że Twoje poglądy nie są zbyt chrześcijańskie. Jesteś chrześcijaninem? > Masz dzieci?> Który ojciec jest lepszy, ten co karze za wszystko,> czy ten, który potrafi bez kar nauczyć dziecko odpowiednio postępować?Ten drugi, ale nie widzę analogii z Bogiem. > >Może po prostu nie mogli się przeciwstawić.> Czasem nie mogli, a czasem przyzwalają na zło, bo sądzą, że coś na tym zyskają.Jasne. Dziecko wykorzystywane przez pedofila, liczy na cukierka... To co piszesz jest absurdalne. Powiem więcej - to jest sprzeczne z chrześcijaństwem. > >No i co z tą, podnoszoną przez Ciebie, karą zniszczenia osobowości człowieka przez Boga? Czy Bóg może zrobić coś takiego?> Tak.Zniszczyć własne dziecko? To by oznaczało, że Bóg nie jest zbyt etyczny. No cóż nie zazdroszczę Ci Twojego Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Bóg pozwala nam na złe rzeczy, które z jego punktu widzenia nie są katastrofą, Jasne. Wytłuczenie milionów ludzi przez zbrodniarzy rozmaitej maści nie jest katastrofą. Szczegół niewart wzmianki. Wiesz, to ja serdecznie dziękuję za takiego Boga. Lepiej, że go nie ma.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >Wytłuczenie milionów ludzi przez zbrodniarzy rozmaitej maści nie jest katastrofą. Szczegół niewart wzmianki. Wiesz, to ja serdecznie dziękuję za takiego Boga. Lepiej, że go nie ma.
boskie umywanie rąk!
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Bóg pozwala nam na złe rzeczy, które z jego punktu widzenia nie są katastrofą, >Jasne. Wytłuczenie milionów ludzi przez zbrodniarzy rozmaitej maści nie jest katastrofą. Szczegół niewart wzmianki.
Trochę przesadzasz z tym szczegółem. Wg mojej oceny jest to duże zło i kara dla zbrodniarzy będzie na pewno większa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) |
>Które dzieci są ubezwłasnowolnione? >Moje nie są, pozwalam im decydować w wielu sprawach.
Jak to Henry Ford powiedział? Aha!
- Każdy Amerykanin może mieć samochód w dowolnym kolorze. Pod warunkiem, że będzie to kolor czarny!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Jesteśmy podobnie dorośli, jak starszaki w przedszkolu wydają się być dorosłe w porównaniu do czterolatków. A ilu was tam jest, że określasz się słowem "jesteśmy"? Nie pisz "jesteśmy". Pisz "JA jestem", wtedy będzie poprawnie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Jesteśmy podobnie dorośli, jak starszaki w przedszkolu wydają się być dorosłe w porównaniu do czterolatków. >A ilu was tam jest, że określasz się słowem "jesteśmy"? Nie pisz "jesteśmy". Pisz "JA jestem", wtedy będzie poprawnie.
Ja sądzę, że wszyscy jesteśmy jak dzieci. Jest poprawnie teraz? Dopiszę sobie do stopki coś w stylu: wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moje opinie. To pomoże?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja sądzę, że wszyscy jesteśmy jak dzieci. >Jest poprawnie teraz? Owszem. Aczkolwiek mam odmienne zdanie na ten temat. >To pomoże? Może...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >.. sądzę, że wszyscy jesteśmy jak dzieci. A gdyby tak.. a może by zaryzykować choć odrobinę dorosłości..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >Syn powinien słuchać się ojca, przynajmniej gdy jest dzieckiem Tak się właśnie dzieje, że młodsi uczą się od starszych i bywają im posłuszni. Z wiekiem zaś sami stają się starsi i (oby) dorośleją. >a my jesteśmy dziećmi w porównaniu do Boga. Jeśli Wy (wierzący?) ciągle pozostajecie dziećmi, to winniście posłuch świeckiej starszyźnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Piotr Felstau (492 punktów) | Spytam jaki bóg napiszesz sprawca pierwszej przyczyny, spytam o pierwszą przyczynę napiszesz że to bóg - masło maślane...
Nic nie wskazuje na istnienie boga z Twoich urojeń. Nic nie wiemy o pierwszej przyczynie nad którą tu się tak onanizujesz. A "nic nie wiemy" oznacza że nic nie wiemy, czyli możemy jedynie fantazjować na ten temat, a nie wygłaszać prawdy absolutne.
Nie mówiąc o Twojej fobii na tle zwierząt...
Tak że nie widzę dalszego sensu dyskusji, dziękuje za prawdy urojone. Nie pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >Spytam jaki bóg napiszesz sprawca pierwszej przyczyny, spytam o pierwszą przyczynę napiszesz że to bóg - masło maślane...
Niestety, próba zrozumienia nieskończoności powoduje właśnie takie paradoksy.
>A "nic nie wiemy" oznacza że nic nie wiemy, czyli możemy jedynie fantazjować na ten temat, a nie wygłaszać prawdy absolutne.
Nic nie wiemy o Wielkim Wybuchu. Fantazjujemy tylko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nic nie wiemy o Wielkim Wybuchu. Fantazjujemy tylko. O, przepraszam. Fantazjować to sobie można o królewnie Śnieżce albo Bozi z siwą brodą. Wielki Wybuch to hipoteza naukowa, oparta na całkiem porządnych, naukowych przesłankach.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Nic nie wiemy o Wielkim Wybuchu. Fantazjujemy tylko. >O, przepraszam. Fantazjować to sobie można o królewnie Śnieżce albo Bozi z siwą brodą. Wielki Wybuch to hipoteza naukowa, oparta na całkiem porządnych, naukowych przesłankach.
Mamy jednak wiele innych teorii i może się okazać fantazją. Na dziś nauka uważa ja za najbardziej prawdopodobną, dopóki nie zostanie potwierdzona lub uznana za fałszywą. Patrząc jednak na historię odkryć naukowych można stwierdzić, że wszystkie dziś znane teorię naukowe okażą się niepełne i tylko przybliżające rzeczywistość z mniejszą lub większą dokładnością.
Podobnie jest z Bogiem - dopóki nie mamy dowodów na jego istnienie czy też nieistnienie możemy przyjmować go za prawdę lub nie. Patrząc na historię, możemy stwierdzić, że nasze wyobrażenia Boga i religie będą się zmieniać. Jeśli jednak Bóg jest rzeczywiście Pierwszą Przyczyną wszystkiego - tą samą, której poszukuje fizyka, to nigdy nie będzie możliwe udowodnienie jego istnienia lub nieistnienia. Nie da się badać założeń na podstawie teorii wyprowadzonych wcześniej z tych założeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Mamy jednak wiele innych teorii i może się okazać fantazją. Nie. Może się najwyżej okazać niesłuszną hipotezą. >Podobnie jest z Bogiem Czy hipoteza Boga jest oparta na jakichkolwiek naukowych przesłankach? W przypadku WW mamy np. promieniowanie reliktowe (mikrofalowe promieniowanie tła). Co mamy w przypadku Boga?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Czy hipoteza Boga jest oparta na jakichkolwiek naukowych przesłankach? W przypadku WW mamy np. promieniowanie reliktowe (mikrofalowe promieniowanie tła).> Co mamy w przypadku Boga?Uroczyste Słowo Honoru od kapłana nie może być? 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Czy hipoteza Boga jest oparta na jakichkolwiek naukowych przesłankach? W przypadku WW mamy np. promieniowanie reliktowe (mikrofalowe promieniowanie tła). Co mamy w przypadku Boga?
Nie ma takich przesłanek, jeśli jednak Bóg jest źródłem rzeczywistości, to nigdy nie będziemy mogli ich znaleźć, każde odkryte zjawisko jest przejawem działania Boga.
Moje niedoskonałe poszlaki:
1. wolna wola niezależna od uwarunkowań genetycznych i kulturowych jakie jest jej źródło?
2. Pierwsza Przyczyna - teoria wszystkiego.
3. życie na Ziemi - nieudane próby wytworzenia w laboratorium, nikłe prawdopodobieństwo samoistnego, losowego powstania, nieudane komputerowe symulacje - muszą działać nieznane nam siły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | >Nie ma takich przesłanek, jeśli jednak Bóg jest źródłem rzeczywistości, >to nigdy nie będziemy mogli ich znaleźć, każde odkryte zjawisko jest przejawem działania Boga. Czyli jako przesłankę stawiasz istnienie Boga, by na jej podstawie dojść do wniosku, że Bóg istnieje i działa. Pięknie, tylko tyle, że kompletnie bez sensu. >Moje niedoskonałe poszlaki: >1. wolna wola niezależna od uwarunkowań genetycznych i kulturowych > jakie jest jej źródło? Jesteś pewien, że istnieje? Czym jest, jeżeli czym innym niż możliwością wyboru pomiędzy A i B? Da się jakoś zdefiniować, wyodrębnić, wskazać, uzyskać w laboratorium? Cokolwiek? >2. Pierwsza Przyczyna - teoria wszystkiego. Konstrukcja filozoficzno-teologiczna. To nie poszlaka, bo nie istnieje w realnym świecie, tylko w głowach jej konstruktorów. >3. życie na Ziemi Aha! >- nieudane próby wytworzenia w laboratorium Jeżeli wyobrażasz sobie, że jakieś "życie" (które prawdopodobnie rozumiesz jako organizm, choćby bakterię) można wytworzyć w ciągu kilku lat eksperymentów laboratoryjnych (czyli na pstryknięcie palcami), to się w - nomen omen - życiu tak nie pomyliłeś. >nikłe prawdopodobieństwo samoistnego, losowego powstania Jak policzyłeś to "nikłe prawdopodobieństwo"? Ile wynosi? >nieudane komputerowe symulacje Pierwsze koty za płoty. Następne będą lepsze. Jak wszystko, co tworzy człowiek, od samochodu przez symulacje komputerowe do broni. >- muszą działać nieznane nam siły. Bo nie znasz odpowiedzi, więc zatykasz lukę w wiedzy Bogiem. Normalne. Już Ci pisałam, że wkrótce Bozia straci i ten azyl. A może nie Tobie, tylko komuś, kto podobnie używał Boga w charakterze zapchajdziury?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Czyli jako przesłankę stawiasz istnienie Boga, by na jej podstawie dojść do wniosku, że Bóg istnieje i działa. Pięknie, tylko tyle, że kompletnie bez sensu.
Istnienie Boga przyjmuję jako pierwsze założenie, jako aksjomat nie wymagający dowodu. Jeśli to założenie jest właściwe, to nie będzie można udowodnić istnienia Boga.
>>1. wolna wola niezależna od uwarunkowań genetycznych i kulturowych >> jakie jest jej źródło? >Jesteś pewien, że istnieje?
To już było na tym forum i wnioski są takie: "wydaje się, że ludzie posiadają wolną wolę niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych, mimo że ani nauka ani historia jeszcze tego nie potwierdziła. Zwierzęta takiej wolnej woli nie mają, nawet te które chodzą gdzie chcą"
>Czym jest, jeżeli czym innym niż możliwością wyboru pomiędzy A i B? Da się jakoś zdefiniować, wyodrębnić, wskazać, uzyskać w laboratorium? Cokolwiek?
Jest możliwością wyboru między A i B. Jakie jest jej źródło?
>>2. Pierwsza Przyczyna - teoria wszystkiego. >Konstrukcja filozoficzno-teologiczna. To nie poszlaka, bo nie istnieje w realnym świecie, tylko w głowach jej konstruktorów.
Co nie istnieje? Teoria wszystkiego? Naukowcy poświęcają wiele czasu na jej znalezienie. Być może chodzi im o coś innego, ale dla mnie teoria wszystkiego, to taka, która tłumaczy wszystkie inne oddziaływania, zjawiska, itp. Pierwsza Przyczyna to też jest coś, co tłumaczy wszystkie inne oddziaływania, zjawiska, itp.
>>3. życie na Ziemi >>- nieudane próby wytworzenia w laboratorium >Jeżeli wyobrażasz sobie, że jakieś "życie" (które prawdopodobnie rozumiesz jako organizm, choćby bakterię) można wytworzyć w ciągu kilku lat eksperymentów laboratoryjnych (czyli na pstryknięcie palcami)
Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest tak astronomicznie nikłe, że nie ma znaczenia czy bierzemy pod uwagę probówkę przez parę lat, czy całą Ziemię przez 14 mld lat. Zakładanie, że to możliwe bez dowodów na to, jest podobnym założeniem, co przyjmowanie istnienia Boga. Ty możesz robić takie założenia, a ja nie?
>>nikłe prawdopodobieństwo samoistnego, losowego powstania >Jak policzyłeś to "nikłe prawdopodobieństwo"? Ile wynosi?
1/10^10000 jest wątek o tym.
>>nieudane komputerowe symulacje >Pierwsze koty za płoty. Następne będą lepsze. Jak wszystko, co tworzy człowiek, od samochodu przez symulacje komputerowe do broni.
Znowu to samo, ty możesz zakładać pewne rzeczy, ja nie mogę.
>>- muszą działać nieznane nam siły. >Bo nie znasz odpowiedzi, więc zatykasz lukę w wiedzy Bogiem.
Dokładnie tak. Tak zawsze będzie w nauce, zawsze będzie kolejne pytanie na które nie znamy odpowiedzi. Filozofia może przeskoczyć cały ten proces, ominąć te wszystkie żmudne badania i dochodzi do wniosku: na końcu powinna być ostateczna, transcendentalna Jedność. Już dawno taki wniosek został sformułowany, nie potrzeba znać wszystkich cząstkowych odkryć nauki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >.. jako aksjomat nie wymagający dowodu. A jak on koresponduje z innymi aksjomatami (bo nie sposób wytworzyć struktury bez interakcji)? >"wydaje się, że ludzie posiadają wolną wolę niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych.. .. jak również od ew. woli boskiej. >Zwierzęta takiej wolnej woli nie mają, nawet te które chodzą gdzie chcą" Dlatego, że chodzą za szybko i bez namysłu - prędzej pójdą niż pomyślą? >Co nie istnieje? Teoria wszystkiego? Ależ muszą być Wielcy (lub próżni i pyszni), skoro nie wystarcza im części świata porządkować tylko mus zajmować się "wszystkim".. >Pierwsza Przyczyna to też jest coś, co tłumaczy wszystkie inne oddziaływania, zjawiska, itp. Skąd założenie, że była jedna a nie np. cztery? >Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia [życia] jest tak astronomicznie nikłe.. .. podczas gdy a posteriori (a zważ, że z tej pozycji piszesz) jest pewne. Poza tym Ziemianie przebywają nie gdzie indziej, lecz właśnie w badanym przez astronomów kosmosie. >Zakładanie, że to możliwe [synteza życia] bez dowodów na to, jest podobnym założeniem, co przyjmowanie istnienia Boga. Z tą drobną różnicą, że życie jest a "Bóg" niekoniecznie. ... >.. na końcu powinna być ostateczna, transcendentalna Jedność Nie Jedność lecz Trójca.
[Jakieś tu heretyckie treści o Jedności raczysz Wasze promować wobec ludu obeznanego z aksjomatem trójcy. Tak piszesz jakbyście do samoredukcji dążyli z przestrzeni trójwymiarowej przez dia-boliczną do znikającego punktu, podczas gdy światli co najmniej czworga wymiarów się imają.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >>.. jako aksjomat nie wymagający dowodu. >A jak on koresponduje z innymi aksjomatami (bo nie sposób wytworzyć struktury bez interakcji)?
Pierwsza Przyczyna wszystkiego jest źródłem wszystkiego innego. Jest przyczyną kolejnych absolutnych z naszego punktu widzenia bytów, ale różniących się tym, że mają swoją przyczynę. Gdzieś na tym łańcuchu przyczynowości jest Ziemia i życie na niej.
>>"wydaje się, że ludzie posiadają wolną wolę niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych.. >.. jak również od ew. woli boskiej.
Tak. Możemy się sprzeciwić Bogu.
>>Pierwsza Przyczyna to też jest coś, co tłumaczy wszystkie inne oddziaływania, zjawiska, itp. >Skąd założenie, że była jedna a nie np. cztery?
Filozofia mówi o o Jedności.
> Poza tym Ziemianie przebywają nie gdzie indziej, lecz właśnie w badanym przez astronomów kosmosie.
I co wynika z tego?
>>.. na końcu powinna być ostateczna, transcendentalna Jedność >Nie Jedność lecz Trójca.
Trójca, która jest Jednością.
>[Jakieś tu heretyckie treści o Jedności raczysz Wasze promować wobec ludu obeznanego z aksjomatem trójcy. Tak piszesz jakbyście do samoredukcji dążyli z przestrzeni trójwymiarowej przez dia-boliczną do znikającego punktu, podczas gdy światli co najmniej czworga wymiarów się imają.]
Nie do znikającego punktu, a do bytu obejmującego wszystko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Istnienie Boga przyjmuję jako pierwsze założenie, jako aksjomat nie wymagający dowodu. >Jeśli to założenie jest właściwe, to nie będzie można udowodnić istnienia Boga. Zanadto pokręcone, jak dla mnie. >"wydaje się, że ludzie posiadają wolną wolę niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych, mimo że ani nauka ani historia jeszcze tego nie potwierdziła. No to jest problem... Bo Ty przyjmujesz ową "wolną wolę" za pewnik, a tymczasem nic jej istnienia nie potwierdza. Chyba, że rozumiemy ją jako wolność wyboru pomiędzy A i B. >Zwierzęta takiej wolnej woli nie mają, nawet te które chodzą gdzie chcą" Skoro chodzą, gdzie chcą, to mają wolę. Czasem nawet mają życzenie pójść, gdzie im się podoba i robić, na co mają ochotę w danym momencie (koty najlepszym przykładem. Obdarzone są wolą, że ho, ho). Zdaje się, że różnica między "wolną wolą" a zwyczajną wolą rozumianą jako możliwość wyboru i robienie tego, co się chce zasadza się na przyjęciu boskiej mocy. Czyli czegoś, czego nie ma. >Być może chodzi im o coś innego, ale dla mnie teoria wszystkiego, >to taka, która tłumaczy wszystkie inne oddziaływania, zjawiska, itp. A o to to pytaj fizyków. Tylko naprawdę fizyków, nie teologów. >Pierwsza Przyczyna to też jest coś, co tłumaczy wszystkie inne oddziaływania, zjawiska, itp. Pierwsza Przyczyna czyli co? Bóg? >Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest tak astronomicznie nikłe Jakieś związki jednak w laboratorium uzyskano. Problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie odtworzyć dokładnie takich samych warunków, jakie zaistniały w momencie powstania życia. Możemy je odtworzyć tylko w przybliżeniu. A to przybliżenie może być wprawdzie bardzo dokładne, ale nie dość. >czy całą Ziemię przez 14 mld lat. No, tyle to nie ma. >Zakładanie, że to możliwe bez dowodów na to, >jest podobnym założeniem, co przyjmowanie istnienia Boga. Halo! To zupełnie nie to samo. Przyjęcie koncepcji Boga zwalnia od myślenia. >Ty możesz robić takie założenia, a ja nie? To zależy, co zakładasz i w jakim celu. Jeśli zakładasz istnienie Boga po to, by sobie rozwiązać problem powstania życia, to jest to pójście na skróty i na łatwiznę. Chcesz mieć łatwo? Proszę bardzo, ale ja wolę się pomęczyć. Wszak wolę mam, podobno nawet wolną? >1/10^10000 jest wątek o tym. Zaraz poszukam i sprawdzę, jakoś mi to uciekło z pamięci. >>>nieudane komputerowe symulacje >>Pierwsze koty za płoty. Następne będą lepsze. Jak wszystko, co tworzy człowiek, od samochodu przez symulacje komputerowe do broni. >Znowu to samo, ty możesz zakładać pewne rzeczy, ja nie mogę. Tak, mogę akurat te rzeczy zakładać, bo mam je przed nosem. Zakładam istnienie postępu wiedzy i rozwoju ludzkiej cywilizacji technicznej, umożliwiającej więcej, niż niegdyś. Nie zauważyłeś go? >>Bo nie znasz odpowiedzi, więc zatykasz lukę w wiedzy Bogiem. >Dokładnie tak. Tak zawsze będzie w nauce, zawsze będzie kolejne pytanie na które nie znamy odpowiedzi. A nie wystarczy zwykłe "nie wiem na razie, ale kiedyś się dowiem"? Zaraz musi być boska interwencja, z której potem trzeba się z hukiem - albo cichcem ze wstydem - wycofywać? I nie bądź taki pewien, że tak zawsze będzie. To, że często tak do tej pory bywało (zwłaszcza przed XX wiekiem) nie znaczy, że tak będzie zawsze. >Filozofia ... taki wniosek został sformułowany, nie potrzeba znać wszystkich cząstkowych odkryć nauki. Filozoficzne dywagacje podszyte teologią jakoś średnio mnie interesują, wolę opierać wnioski na twardych, naukowych faktach.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >Istnienie Boga przyjmuję jako pierwsze założenie, jako aksjomat nie wymagający dowodu.> >Jeśli to założenie jest właściwe, to nie będzie można udowodnić istnienia Boga.> Zanadto pokręcone, jak dla mnie.Napisała Pani słusznie: Czyli jako przesłankę stawiasz istnienie Boga, by na jej podstawie dojść do wniosku, że Bóg istnieje i działa. Pięknie, tylko tyle, że kompletnie bez sensu.Na co otrzymała Pani w odpowiedzi dwa zdania. 1) Istnienie "niewiadomo czego" (brak definicji) przyjmuję jako aksjomat nie wymagający dowodu. 2) Jeżeli aksjomat nie wymagający dowodu jest właściwym założeniem, to nie będzie można udowodnić istnienia "niewiadomo czego". Mam do Pani pytanie? - Jaki jest sens prowadzenie, z niektórymi naszymi forumowiczami dyskusji? Tu naprawdę nie chodzi o poglądy. Nie ważnym jest teizm kontra ateizm, chodzi o minimalne merytoryczne przygotowanie. Wyjście z myśleniem poza poziom gimnazjum. (Przepraszam myślących gimnazjalistów, a poznałem takich.) Skarżą się biedni fideiści, że nie chcemy ich poważnie traktować, a czy oni wypisując takie bzdety bez sensu poważnie traktują nasze forum? Serdecznie pozdrawiam i dla poprawienia humoru Pani i innych moderatorów przesyłam rysunek.  Niech Wam pomoże w walce z bezsensem, niektórych naszych wypowiedzi. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | Dziękuję za celną uwagę. Próba wyjaśnienia dlaczego aksjomat jest nie do udowodnienia zakończyła się zapętleniem i jeszcze większym zagmatwaniem.
Nie śmiem Pana pytać o cokolwiek, bo znowu Pan pomyśli, że próbuję zrobić z kogoś idiotę, ale jednak spróbuję:
Czy przyjmowania za pewniki, aksjomaty pewnych założeń z których buduje się potem teorie, uważa Pan za błędne?
Dlaczego gdy piszę o Bogu, zamienia Pan to słowo na "nie wiadomo co"? Jeśli definiuję Boga jako to samo co jedność absolutna z filozofii i teoria wszystkiego znana z fizyki, to dlaczego jest to za mało?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Znowu, trudno Panu zrozumieć moje wywody, pomimo starań o ich jasność - prowadzącą nawet do pewnych uproszczeń i niekoniecznej polaryzacji poglądów. Gdy ktoś grzecznie zadaje pytania, grzeczność nakazuje na nie odpowiedzieć. Oczywiście pod warunkiem, że pytania są zrozumiałe dla interlokutora. > Dziękuję za celną uwagę. Próba wyjaśnienia dlaczego aksjomat jest nie do udowodnienia zakończyła się zapętleniem i jeszcze większym zagmatwaniem.I tak i nie? Moja odpowiedź jest prosta. Nie można wyjaśnić "niczego" "niczym". Czyli postawiony problem jest bezsensownym. > Nie śmiem Pana pytać o cokolwiek, bo znowu Pan pomyśli, że próbuję zrobić z kogoś idiotę, ale jednak spróbuję:> Czy przyjmowania za pewniki, aksjomaty pewnych założeń, z których buduje się potem teorie, uważa Pan za błędne?Nie koniecznie - np znane są mi aksjomaty matematyczne. Tylko musi być spełniony zasadniczy warunek trzeba podać definicję aksjomatu. > Dlaczego gdy piszę o Bogu, zamienia Pan to słowo na "nie wiadomo co"?Nie podaje Pan, a mnie nie jest znana żadna spójna definicja "Boga". Trochę podpowiadam w poniższym wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,394583#w396335,ale taką definicję powinien przedstawić Pan. > Jeśli definiuję Boga jako to samo co jedność absolutna z filozofiiRozumiem, że tym stwierdzeniem odcina się Pan od wszystkich religijnych bogów, ale jak dla mnie jeszcze sporo za mało. Oczywiście mamy coś na ten temat w Wikipedii: Na gruncie filozofii klasycznej jedność bytu decyduje o tym, że nie jest on podzielny (na byt i coś innego, co musiałby już nie być bytem, byłoby więc niebytem). Jedność bytu należy do pierwszych zasad bytu i myślenia. Jedność bytu jako to, co wyraża niepodzielność bytu nazywana jest jednością transcendentalną. Jedność transcendentalna przysługuje bytowi z racji tego, że przysługuje mu tylko jeden akt istnienia (w którym też aktualizuje się cała jego konkretna treść).
Jedność Boga rozumiana jest w tradycji filozoficznej Zachodu właśnie jako jedność absolutna, to jest taka jedność, która przysługuje bytom niezłożonym (identyfikowanym z Bogiem) i jako takim niepodatnym na zmiany, i przez którą ujawnia się doskonałość bytu. To, że byt niezłożony jest niepodzielny w każdym swoim aspekcie, określa się jako jedyność Boga.
Szczególnym przypadkiem jedności (absolutnej) jest jedność Trójcy Świętej, dla której filozofia klasyczna nie znalazła uzasadnienia racjonalnego, i która na gruncie dogmatyki katolickiej pozostaje tajemnicą wiary. Koncepcje jedności bytu Istnieją dwie główne koncepcje jedności bytu, analogiczne do dwóch głównych koncepcji samego bytu - egzystencjalna (formalna) koncepcja jedności bytu i esencjalna koncepcja jedności bytu.
Koncecję zgodną z tokiem rozwojowym filozofii greckiej nazywamy transcendentalną koncepcją jedności - za każdym razem, gdy poznający stwierdza, że dany przedmiot istnieje, stwierdza jednocześnie, że przedmiot ten jest tożsamy ze sobą, czyli jest jednym bytem. Ze względu na różnorodność bytów i różnorodność typów jedności nie każdy byt jest jednak jeden w sposób absolutny i doskonały - miarą jedności bytu jest w filozofii klasycznej jego doskonałość (np. u Platona idee są doskonałe, bo przysługuje im najwyższy stopień jedności wewnętrznej), i jednocześnie miarą doskonałości bytu jest jego jedność (np. idee są jednością w sposób absolutny, bo są doskonałe).
Obok jedności transcendentalnej (tego, że byt jest tożsamy ze sobą, musi być więc jeden) istnieje też jedność ilościowa, przysługująca wyłącznie bytom materialnym. Każdy byt materialny jest pewną mierzalną ilością materii - całość tej materii, niezależnie od tego, czy w danym momencie ujmujemy ją poznawczo jako ciągłą i niepodzieloną, czy jako nieciągłą i podzieloną na pewne jednostki, sam jako to, co można mierzyć za pomocą określonej jednostki miary jest ilościową jednością. Zbliżona do jedności liczbowej jest jednośc numeryczna, którą tworzy się przez analogię do jedności liczbowej dla bytów niematerialnych - np. jedność liczby aniołów lub jedność wysokości nad poziomem morza.Więc bardzo proszę niech Pan zdefiniuje czym dla Pana jest ta jedność absolutna, czyli "Bóg". Choć warto przy tym pamiętać, że np dla mnie warunkiem wszelkiej prawdziwości jest przyjęcie naukowego sposobu myślenia, a dla nauki Boga nie ma. Potwierdzenie tej tezy zawdzięczmy bardziej Darwinowi i jego wymogowi naturalizmu w badaniach naukowych, jak wszystkim razem wziętym spekulacjom filozoficznym. Dla mnie istnieje tylko jeden byt i jest nim materia (w znaczeniu filozoficznym) w różnych formach. Mnie przeczenie istnienia nieistniejącego do niczego nie jest potrzebne. Świat bez Boga jest znacznie łatwiejszym do zrozumienia. > i teoria wszystkiego znana z fizyki, to dlaczego jest to za mało?Choćby dlatego, że w fizyce nie jest znaną "teoria wszystkiego", a co najwyżej spekulacje na ten temat. To nie jest za mało. Wystarczy, że Pan powie: Ja wierzę, że tak jest.
Racjonaliści wiedzą, że z wiarą nie ma dyskusji i sprawa jest zamknięta.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Czy przyjmowania za pewniki, aksjomaty pewnych założeń, z których buduje się potem teorie, uważa Pan za błędne? >Nie koniecznie - np znane są mi aksjomaty matematyczne. Tylko musi być spełniony zasadniczy warunek trzeba podać definicję aksjomatu.
Z Wikipedii, definicja aksjomatu prostej: symbol relacyjny Pr(x). Jeśli Pr(x) jest prawdą, będziemy mówili, że x to prosta.
moja definicja aksjomatu Boga: symbol relacyjny Pr(x). Jeśli Pr(x) jest prawdą, będziemy mówili że x to Bóg.
Dalej z Wikipedii: "potrzebujemy tylko wiedzieć, że dla dowolnego rozważanego obiektu każdy z symboli relacyjnych może być prawdą lub fałszem. Konkretny sens jest im nadawany dopiero w procesie tworzenia modelu teorii"
Potrzebujemy tylko wiedzieć, że dla dowolnej rozważanej sytuacji, symbol Bóg może być prawdą lub fałszem. Konkretny sens nadajemy dopiero w procesie tworzenia modelu wszechświata, w którym zakładamy prawdziwość istnienia Boga.
To tyle. Aksjomat to tylko stwierdzenie, które możemy uznać za prawdę lub fałsz.
>>Dlaczego gdy piszę o Bogu, zamienia Pan to słowo na "nie wiadomo co"? >Nie podaje Pan, a mnie nie jest znana żadna spójna definicja "Boga".
Mówię, że Bóg istnieje i uważam to za aksjomat. Zgodnie z zasadami logiki to wystarczy, by móc opisywać potem dalsze właściwości wynikające z prawdziwości aksjomatu. Mogę pisać zamiast "Bóg to Pierwsza Przyczyna wszystkiego" - "Pr(x) to Pierwsza Przyczyna wszystkiego", nic to nie zmienia.
>>Jeśli definiuję Boga jako to samo co jedność absolutna z filozofii >Rozumiem, że tym stwierdzeniem odcina się Pan od wszystkich religijnych bogów, ale jak dla mnie jeszcze sporo za mało.
"Jestem, który jestem" dobrze oddaje ideę mojego aksjomatu: Bóg. Jedność absolutna to kolejna istniejąca w tradycji filozoficznej Zachodu idea identyfikowana z Bogiem. Nie ja pierwszy to wymyśliłem.
>Choć warto przy tym pamiętać, że np dla mnie warunkiem wszelkiej prawdziwości jest przyjęcie naukowego sposobu myślenia, a dla nauki Boga nie ma.
Przyjęcie Boga jako aksjomatu daje podstawę do naukowego sposobu myślenia. Teoria oparta na tym aksjomacie będzie miała podstawy naukowe, nawet jeśli w końcu uznamy, że teoria ta nie opisuje dobrze rzeczywistości.
>Więc bardzo proszę niech Pan zdefiniuje czym dla Pana jest ta jedność absolutna, czyli "Bóg".
Tu się zaczynają schody i wolałbym to zostawić na nowy wątek.
>Dla mnie istnieje tylko jeden byt i jest nim materia (w znaczeniu filozoficznym) w różnych formach.
Świetny pomysł. Człowiek to materia, tak? Bóg w takim razie to cała materia wszechświata. Wszystkie cechy człowieka zbudowanego z materii nadajemy też Bogu: samoświadoma osoba z możliwością kontaktowania się z innymi osobami, mająca wolną wolę, niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych, posiadająca możliwość reprodukcji i bycia "ojcem" dla swoich dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | To zupełnie zgodne z ludzką naturą, że próbuje się racjonalizować swoje - nawet najbardziej irracjonalne - poglądy. Matematyka i logika są umownymi narzędziami pozwalającymi na opis i uporządkowanie mechanizmów (praw) istniejącej rzeczywistości.
>Z Wikipedii, definicja aksjomatu prostej: >symbol relacyjny Pr(x). Jeśli Pr(x) jest prawdą, będziemy mówili, że x to prosta. >moja definicja aksjomatu Boga: >symbol relacyjny Pr(x). Jeśli Pr(x) jest prawdą, będziemy mówili że x to Bóg. >Dalej z Wikipedii: "potrzebujemy tylko wiedzieć, że dla dowolnego rozważanego obiektu każdy z symboli relacyjnych może być prawdą lub fałszem. Konkretny sens jest im nadawany dopiero w procesie tworzenia modelu teorii" >Potrzebujemy tylko wiedzieć, że dla dowolnej rozważanej sytuacji, >symbol Bóg może być prawdą lub fałszem. Konkretny sens nadajemy dopiero w procesie tworzenia modelu wszechświata, w którym zakładamy prawdziwość istnienia Boga. >To tyle. Aksjomat to tylko stwierdzenie, które możemy uznać za prawdę lub fałsz.
Dlaczego gdy piszę o Bogu, zamienia Pan to słowo na "nie wiadomo co"? >>Nie podaje Pan, a mnie nie jest znana żadna spójna definicja "Boga". >Mówię, że Bóg istnieje i uważam to za aksjomat. Zgodnie z zasadami logiki to wystarczy, by móc opisywać potem dalsze właściwości wynikające z prawdziwości aksjomatu.
Muszę pozostawić pozostawić cały Pański powyższy wywód dla zrozumienia mojej poniższej odpowiedzi:
Nazwa aksjomat przysługuje jakiemuś zdaniu nie absolutnie, lecz ze względu na jego rolę w określonym systemie. Aksjomat to stwierdzenie nie wymagające dowodzenia, prawdziwe samo przez się. Czyli aksjomatem może być całkowicie dowolne zdanie, byle wewnętrznie niesprzeczne i poprawnie zbudowane, zgodne z regułami gramatyki obowiązującej w danej teorii.
I zdanie ostatnie najważniejsze: Aksjomat przyjmuje się bez dowodu, gdyż jest kwestią umowy.
>Mogę pisać zamiast "Bóg to Pierwsza Przyczyna wszystkiego" - Może Pan wypisywać, co tylko Pan sobie życzy, gdy tylko umówi się z przyjaciółmi, że rozumiecie co piszecie. Natomiast - nie umówi się Pan ze mną, gdyż ja uważam, że aksjomat: "nie wiadomo co" jest "nie wiadomo czym" jest absurdem poznawczym i nie można zbudować na nim żadnego sensownego systemu.
>>Więc bardzo proszę niech Pan zdefiniuje czym dla Pana jest ta jedność absolutna, czyli "Bóg". >Tu się zaczynają schody i wolałbym to zostawić na nowy wątek. Tak, tu zaczynają się prawdziwe schody.
>Bóg w takim razie to cała materia wszechświata. >Wszystkie cechy człowieka zbudowanego z materii nadajemy też Bogu: >samoświadoma osoba z możliwością kontaktowania się z innymi osobami, >mająca wolną wolę, niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych, >posiadająca możliwość reprodukcji i bycia "ojcem" dla swoich dzieci. Ostatni akapit zostawiam bardziej wytrwałym, chciałbym tylko zwrócić uwagę na drobiazg: Proszę o najmniejsze przesłanki dowodzące kontaktu "materialnego Boga" z "materialnymi ludźmi". Oj, straaaasznie Pan tu fantazjuje.
@@@ . >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | Niestety znowu chyba nie zrozumiałem Pana wypowiedzi, bo wg mnie przyznaje Pan, że aksjomat: "Bóg istnieje" może pozwolić na opis istniejącej rzeczywistości i nie trzeba dowodzić tego istnienia.
>Matematyka i logika są umownymi narzędziami pozwalającymi na opis i uporządkowanie mechanizmów (praw) istniejącej rzeczywistości.
>Nazwa aksjomat przysługuje jakiemuś zdaniu nie absolutnie, lecz ze względu na jego rolę w określonym systemie.Aksjomat to stwierdzenie nie wymagające dowodzenia, prawdziwe samo przez się. >Czyli aksjomatem może być całkowicie dowolne zdanie, byle wewnętrznie niesprzeczne i poprawnie zbudowane, zgodne z regułami gramatyki obowiązującej w danej teorii. >I zdanie ostatnie najważniejsze: >Aksjomat przyjmuje się bez dowodu, gdyż jest kwestią umowy.
Dokładnie tak. Przyjmuję, że Bóg istnieje, bez dowodu. Taka jest umowa gdy budujemy teorię zgodną z tym założeniem, opisującą rzeczywistość z Bogiem jako Pierwszą Przyczyną, pierwszym "coś", pierwszym założeniem. Rola Boga w tej teorii to przyczynowość, źródłowość, możliwość stwarzania, podtrzymywanie, zmiana i wpływ na to co stworzył. Gramatyka w tej teorii to: "istnienie" - "nie istnienie", relacje między istniejącymi, "przyczyna" - "skutek".
>>Bóg w takim razie to cała materia wszechświata. >>Wszystkie cechy człowieka zbudowanego z materii nadajemy też Bogu: >>samoświadoma osoba z możliwością kontaktowania się z innymi osobami, >>mająca wolną wolę, niezależną od uwarunkowań genetycznych i kulturowych, >>posiadająca możliwość reprodukcji i bycia "ojcem" dla swoich dzieci. > Ostatni akapit zostawiam bardziej wytrwałym, chciałbym tylko zwrócić uwagę na drobiazg: Proszę o najmniejsze przesłanki dowodzące kontaktu "materialnego Boga" z "materialnymi ludźmi". Oj, straaaasznie Pan tu fantazjuje.
Przesłanki to rzecz jedna, czy taką możliwość możemy rozważać to inna sprawa, a jeszcze czym innym jest określenie czy to prawda czy nie.
Jeśli przyjmujemy, że człowiek ma te cechy, to możemy przyjąć, że każdy inny zbiór materii czy energii może mieć te cechy, czyli możemy rozważać taką możliwość, tak?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Niestety znowu chyba nie zrozumiałem Pana wypowiedzi, Zdecydowanie Pan nie zrozumiał. Choć jak bez zrozumienia można nią manipulować?
>bo wg mnie przyznaje Pan, że aksjomat: "Bóg istnieje" może pozwolić na opis istniejącej rzeczywistości i nie trzeba dowodzić tego istnienia. Przecież napisałem: ja uważam, że aksjomat: "nie wiadomo co" jest "nie wiadomo czym" jest absurdem poznawczym i nie można zbudować na nim żadnego sensownego systemu.
>>I zdanie ostatnie najważniejsze: >>Aksjomat przyjmuje się bez dowodu, gdyż jest kwestią umowy. >Dokładnie tak. Przyjmuję, że Bóg istnieje, bez dowodu. Taka jest umowa gdy budujemy teorię zgodną z tym założeniem, opisującą rzeczywistość z Bogiem jako Pierwszą Przyczyną, pierwszym "coś", pierwszym założeniem. Znowu napisałem: aksjomat jest kwestią umowy. I w związku z tym: Może Pan wypisywać, co tylko Pan sobie życzy, gdy tylko umówi się z przyjaciółmi, że rozumiecie co piszecie. Natomiast - nie umówi się Pan ze mną i z wszystkimi naturalistami, gdyż takie założenie uważamy za bezsensowne.
>Przesłanki to rzecz jedna, czy taką możliwość możemy rozważać to inna sprawa, A kto Panu zabroni? Pofantazjować zawsze można.
>a jeszcze czym innym jest określenie czy to prawda czy nie. No cóż, wielu uważa, że jest to Prawda, którą dał im Bóg. Nauka oczekuje zaś naturalnych dowodów dla wszystkich twierdzeń i poszukuje prawdy.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Natomiast - nie umówi się Pan ze mną i z wszystkimi naturalistami, gdyż takie założenie uważamy za bezsensowne.
Czyli uważacie, że Bóg nie istnieje i nie będziecie się zajmować teoriami, które mogłyby udowodnić, że jest inaczej.
Niezbyt ciekawa postawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>Natomiast - nie umówi się Pan ze mną i z wszystkimi naturalistami, gdyż takie założenie uważamy za bezsensowne. >Czyli uważacie, że Bóg nie istnieje i nie będziecie się zajmować teoriami, które mogłyby udowodnić, że jest inaczej. Dokładnie tak, ale może na początek przedstawi tu jakąś definicję tego nic nie znaczącego w naukach przyrodniczych terminu. O czym mielibyśmy mówić? O roli różnych bogów i ich kapłanów w kulturze mówimy tu dużo, tam ten termin jest dla nas zrozumiałym.
>Niezbyt ciekawa postawa. Wychowałem się na klasycznej bajce i literaturze science fiction. Jako tako, znam różne mitologie, najbardziej biblijną, ale to nie ma nic wspólnego z nauką. Więc nie wiem o czym Pan chciałby rozmawiać?
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maruda (5550 punktów) | >Mówię, że Bóg istnieje i uważam to za aksjomat. Zgodnie z zasadami logiki to wystarczy, by móc opisywać potem dalsze właściwości wynikające z prawdziwości aksjomatu.
Ależ drogi Panie, po co się aż tak ograniczać. Równie dobrze można za podstawę przyjąć: "rajcelem ma zawsze rację". I wychodząc z tego założenia nigdy Pan nie może być w błędzie. Tylko w takim wypadku pozostaje nierozstrzygnięte pytanie, po co dyskutować. Bo przyjmując mój punkt wyjścia, jak również Pana cała ta zawiła dyskusja jest czystą stratą czasu. W obu wypadkach z tego samego powodu. Nie da się dyskutować z wiarą w cuda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Ależ drogi Panie, po co się aż tak ograniczać. Równie dobrze można za podstawę przyjąć: "rajcelem ma zawsze rację". I wychodząc z tego założenia nigdy Pan nie może być w błędzie.
Niestety tak nie będzie, bo dość łatwo można pokazać sprzeczność w teorii, której założeniem jest "rajcelem ma zawsze rację". Po wykazaniu tego teoria stanie się fałszywa, będzie można ją odrzucić, czy też stwierdzić "rajcelem nie zawsze ma rację"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | maruda (5550 punktów) | Skoro sam przyznajesz, że nie masz racji. To dalsze słowa są zbędne. Quod erat demonstrandum - "co kończy dowód"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Skoro sam przyznajesz, że nie masz racji. To dalsze słowa są zbędne.
Przyznałem tylko, że nie zawsze mam rację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wytworzono nowe życie w laboratoriach - w USA nawet to patentują. Zwykle są to bakterie potrzebne przy produkcji farmaceutyków lub "trawienia" ropy naftowej itp.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >Wytworzono nowe życie w laboratoriach - w USA nawet to patentują. Zwykle są to bakterie potrzebne przy produkcji farmaceutyków lub "trawienia" ropy naftowej itp.
Jeśli komuś uda się wytworzyć życie, to będzie to na czołówkach wszystkich gazet.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Był, był, tylko nie w polskiej prasie.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | > Nie ma takich przesłanek, jeśli jednak Bóg jest źródłem rzeczywistości,> to nigdy nie będziemy mogli ich znaleźć, każde odkryte zjawisko jest przejawem działania Boga.> Moje niedoskonałe poszlaki:> 1. wolna wola niezależna od uwarunkowań genetycznych i kulturowych> jakie jest jej źródło? Jak rozumiem z tego punktu winienes sie w swietle dyskusji na tym watku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,393650#w396589 wycofac. > 3. życie na Ziemi - nieudane próby wytworzenia w laboratorium, nikłe prawdopodobieństwo samoistnego, losowego powstania, nieudane komputerowe symulacje - muszą działać nieznane nam siły.A jesli o ten chodzi to proponuje zapoznac sie (znajdziesz wzmianki na ten temat w Internecie) z pracami nad biogeneza. Podpowiedz: materia miedzygwiezdna, zwiazki organiczne, odkrycie polskich naukowcow: katalizator reakcji - promieniowanie kosmiczne.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Bartek Górecki (1514 punktów) | >nikłe prawdopodobieństwo samoistnego, losowego powstania, nieudane komputerowe symulacje - muszą działać nieznane nam siły.
"Czepnę" się stwierdzenia "nikłe prawdopodobieństwo". Załóżmy, że: 1. Wszechświat jest nieskończony, 2. prawdopodobieństwo powstania inteligentnego życia i powstania osobnika nazywającego siebie "rajcelem" jest niezerowe, choć skrajnie mało prawdopodobne (miliardy zer po przecinku). Teraz wystarczy uświadomić sobie, że nieskończoność to nieskończoność i mamy 2 wnioski: 1. niezerowe prawdopodobieństwo każdego zdarzenia w nieskończonym Wszechświecie wynosi 1 (rzucając kostką nieskończenie wiele razy 6-tka wypadnie na pewno), 2. co więcej każde z tych zdarzeń o nikłym prawdopodobieństwie będzie odtwarzane nieskończenie wiele razy (6-tka będzie wypadać nie za każdym razem, ale wciąż nieskończoną ilość razy), 3. obrazowo: jeśli Wszechświat jest nieskończony to będziesz pisał swoje posty na Racjonaliście nieskończenie wiele razy, w kółko (nie pisz więc głupot, hehe).
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > 1. niezerowe prawdopodobieństwo każdego zdarzenia w nieskończonym Wszechświecie wynosi 1 (rzucając kostką nieskończenie wiele razy 6-tka wypadnie na pewno),Prawdopodobieństwo nie zależy od ilości rzutów kostką. > (nie pisz więc głupot, hehe).Hehe, ty też
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Prawdopodobieństwo nie zależy od ilości rzutów kostką.Nigdzie tak nie twierdziłem. Napisałem coś innego tj.: przy niekończonej ilości rzutów kostką 6-tka musi wypaść nieskończoną ilość razy. > > (nie pisz więc głupot, hehe).> Hehe, ty też  Staram się, na miarę moich skromnych możliwości oczywiście. I wiedz, że musiałem zweryfikować szereg moich naiwnych lub nieprecyzyjnych poglądów po konfrontacji z Szanownymi Uczestnikami Forum Racjonalista (teistami i ateistami).
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | > >Prawdopodobieństwo nie zależy od ilości rzutów kostką.> Nigdzie tak nie twierdziłem. Napisałem coś innego tj.: przy niekończonej ilości rzutów kostką 6-tka musi wypaść nieskończoną ilość razy.Czyli też mogę założyć, że każdy z ateistów na tym forum, kiedyś tam uwierzy w Boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >>Prawdopodobieństwo nie zależy od ilości rzutów kostką.> >Nigdzie tak nie twierdziłem. Napisałem coś innego tj.: przy niekończonej ilości rzutów kostką 6-tka musi wypaść nieskończoną ilość razy.> Czyli też mogę założyć, że każdy z ateistów na tym forum, kiedyś tam uwierzy w Boga?  Gdy kostka wyrzuci wielomian ortogonalny z brukwi i Tesaloniczan  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> Czyli też mogę założyć, że każdy z ateistów na tym forum, kiedyś tam uwierzy w Boga?  Możesz. Ja u siebie przewiduję taką konwersję za mniej więcej 14859327946000 lat +- 100.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Czyli też mogę założyć, że każdy z ateistów na tym forum, kiedyś tam uwierzy w Boga?  Ale prędzej każdy rajcelem na tym forum stawi czoło swojemu dysonansowi poznawczemu  Łatwiej pajacować niż się uczciwie zastanowić nad pewnymi sprawami, prawda? A działa to tak: Cytat:Eksperyment. Badani proszeni byli o wypełnienie ankiety, która mierzyła ważne dla nich postawy (tu stosunek do segregacji rasowej). Następnie wręczano im listę argumentów za i przeciw segregacji. Listy były tak skonstruowane, że zawierały zarówno rozsądne jak i głupie argumenty popierające oba stanowiska. Badacze zastanawiali się, w jaki sposób ludzie będą zapamiętywać te argumenty. Okazało się, że zapamiętywanie przedstawionych racji związane było z własnym poglądem na dane zagadnienie. Badani zapamiętywali rozsądne argumenty, zgodne z ich stanowiskiem i głupie argumenty strony przeciwnej żródło - pogrubienie moje
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Mamy jednak wiele innych teorii i może się okazać fantazją.
Bogów mamy chyba jednak więcej, nie sądzisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Taka Przyczyna może być tylko jedna, wszystko inne jest bezpośrednio lub pośrednio związane zależnościami z tą Pierwszą Przyczyną.Zauważ, że Twoje wnioski mają sens tylko pod warunkiem, że zasada przyczynowo-skutkowa jest fundamentalną zasadą obowiązującą we Wszechświecie. Niektórzy poważni fizycy nie są tego pewni, bo zasada p-s może być jedynie zjawiskiem emergentnym.Co więcej materia na poziomie subatomowym ukazuje swój nielokalny i bezczasowy charakter, poczytaj o: kwantowych stanach splątanychZauważ, że w świetle powyższego zdanie: "Bóg jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego." brzmi trochę jak: "W nas we wsi tak jest to wszędzie tak musi być! I koniec!Tymczasem człowiek z otwartym umysłem powiedziałby raczej coś takiego: Cytat:Wszechświat jest nie tylko dziwniejszy niż sobie wyobrażamy, jest dziwniejszy niż potrafimy sobie wyobrazić. (JBS Haldane) I byłby ostrożniejszy z ferowaniem ostatecznych sądów n/t absoultu. Nie sądzisz?
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Taka Przyczyna może być tylko jedna, wszystko inne jest bezpośrednio lub pośrednio związane zależnościami z tą Pierwszą Przyczyną. >Zauważ, że Twoje wnioski mają sens tylko pod warunkiem, że zasada przyczynowo-skutkowa jest fundamentalną zasadą obowiązującą we Wszechświecie.
Masz rację. Ale na razie opinia jest taka, że ta zasada obowiązuje.
>I byłby ostrożniejszy z ferowaniem ostatecznych sądów n/t absoultu. Nie sądzisz?
Hmm, a więc o to chodzi? Wy wszyscy sądzicie, że to są moje ostateczne stwierdzenia i podważanie ich uznam za obrazę czy coś podobnego?
Nie jestem tu po to by was ewangelizować, czy też ferować ostateczne sądy, ale by poznać opinię racjonalistów na różne tematy.
Czy twoja opinia to: ta Pierwsza Przyczyna nie istnieje? Ale dlaczego? Bo jest sprzeczna, jest dziwna, nigdy o niej słyszałeś?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > >Zauważ, że Twoje wnioski mają sens tylko pod warunkiem, że zasada przyczynowo-skutkowa jest fundamentalną zasadą obowiązującą we Wszechświecie.> Masz rację. Ale na razie opinia jest taka, że ta zasada obowiązuje.Zgoda, ale jest pewna wątpliwość. Starałem Ci jedynie uświadomić, że im więcej wiedzy posiadasz tym bardziej uświadamiasz sobie jak mało w Wszechświecie wiesz. Bo taka oczywistość jak pierwszeństwo przyczyny w stosunku do skutku nie musi działać w skali kosmicznej. Intuicja bywa zwodna, np. podpowiada nam, że czas jest niezależny od materii, nic bardziej błędnego. Albert E. udowodnił, że czas jest nierozerwalny z materią i wprowadził pojęcie czasoprzestrzeni, a Steven H. do rozważań o Początku dodał istotną obrazową analogię: pytanie o to co było przed Wielkim Wybuchem jest bez sensu to tak jakby zapytać co jest na północ od bieguna północnego. A rozważania dot. boga jako pierwszej przyczyny wymaga założenia, że czas jest bezwzględny i że przed powstaniem Wszechświata było "coś" - a jak widzisz to nie takie oczywiste. > Wy wszyscy sądzicie, że to są moje ostateczne stwierdzenia> i podważanie ich uznam za obrazę czy coś podobnego?A nie są ostateczne? Teiści są zwykle bardzo drażliwi w sprawach "prawd wiary", czyżbyś był inny pod tym względem? > Nie jestem tu po to by was ewangelizować, czy też ferować ostateczne sądy,> ale by poznać opinię racjonalistów na różne tematy.Brzmi uczciwie. > Czy twoja opinia to: ta Pierwsza Przyczyna nie istnieje?> Ale dlaczego? Bo jest sprzeczna, jest dziwna, nigdy o niej słyszałeś?Żadne z powyższych. Moja odpowiedź na sprawy dot. absolutu brzmi: "nie wiem", nie jest to bezwzględne "nie". Odpowiedź "nie wiem" uważam za najuczciwszą intelektualnie. Oczywiście skłaniam się ku "nie istnieje" na podstawie analizy prawdopodobieństwa. Do ateizmu doprowadziły mnie fizyka i psychologia. Idea wszechmocnego boga-ojca, który jest miłością to nic innego jak projekcja ludzkich najgłębszych pragnień, nic więcej. Jest mało prawdopodobne, że rzeczony stwórca (jeśli istnieje) zbudował Wszechświat dla nas - ludzi. Z prostej przyczyny: gwiazdy i planety stanowią zaledwie 0,4% masy Wszechświata, znana materia (tablica Mendelejewa) to tylko 4% masy Wszechświata. Reszta masy to energia i materia, która słabo lub wcale nie oddziałuje ze znaną nam materią. Moim zdaniem twierdzenie, że Wszechświat powstał specjalnie dla homo sapiens jest dziecinnie naiwne. A może jesteśmy tylko kosmicznymi karaluchami, których stwórca nie wytłukł jeszcze, bo mu się akurat DDT skończyło? 
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > A rozważania dot. boga jako pierwszej przyczyny wymaga założenia, że czas jest bezwzględny i że przed powstaniem Wszechświata było "coś" - a jak widzisz to nie takie oczywiste.Jest trochę inaczej. Bóg jest też pierwszą przyczyną czasu. Jest przyczyną istnienia, czy też stworzył czasoprzestrzeń taką jaka jest, jaką dzisiaj odkrywamy. Do każdego odkrycia naukowego, możemy dodawać pytanie: dlaczego tak jest? Dopiero filozoficzne rozważanie całego tego procesu odkrywania doprowadza nas do wniosku: wydaje się że coś takiego jak Pierwszą Przyczyna może istnieć. Będzie ona nieskończona i niepojęta dla nas, może nawet stwierdzanie o niej "istnieje" ,"pierwsza" jest tylko ukłonem w stronę sposobu działania naszych umysłów, które potrzebuję pojęcia początków, pierwszeństwa itp. Do takiego wniosku można dojść nie znając zupełnie odkryć nauki. Idea transcendentalnego Boga mogła wyniknąć z takiego rozumowania. > >Wy wszyscy sądzicie, że to są moje ostateczne stwierdzenia> >i podważanie ich uznam za obrazę czy coś podobnego?> A nie są ostateczne? Teiści są zwykle bardzo drażliwi w sprawach "prawd wiary", czyżbyś był inny pod tym względem?To jest cecha wielu ludzi, nie tylko teistów. Ja nie mam jakiś szczególnie stałych, czy ostatecznych prawd wiary. Przyjąłem jednak że Bóg, Pierwsza Przyczyna JEST. To jedyna prawda, którą trzeba przyjąć na wiarę, reszta już może być czy też powinna być z niej logicznie wywnioskowana. > Idea wszechmocnego boga-ojca, który jest miłością to nic innego jak projekcja ludzkich najgłębszych pragnień, nic więcej.Można tak powiedzieć. Ja bym ujął to nieco inaczej: Bóg-Ojciec, który jest miłością to najlepsze jakie dziś mamy wyobrażenie Boga możliwe do zrozumienia dla ludzi. Oparcie jej na rodzinnych związkach znanych ludziom daje najlepsze możliwości zrozumienia kim jest Ojciec dla nas. > Jest mało prawdopodobne, że rzeczony stwórca (jeśli istnieje) zbudował Wszechświat dla nas - ludzi.Cele istnienia wszechświata są prawie na pewno większe, niż tylko możliwość naszego istnienia. Być może porównanie nas do karaluchów coś tam tłumaczy, ale nadal trzeba brać pod uwagę to, że Bóg jest naszym Ojcem i chce dla nas jak najlepiej. Nie jesteśmy przeznaczeni do wytłuczenia, ale raczej do osiągnięcia najwyższych poziomów, łącznie z osiągnięciem jedności z Ojcem. A raczej z jego częścią przeznaczoną specjalnie dla nas.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Rigoletto (3891 punktów) | >Jest trochę inaczej. Bóg jest też pierwszą przyczyną czasu. >Jest przyczyną istnienia, czy też stworzył czasoprzestrzeń taką jaka jest, >jaką dzisiaj odkrywamy.
A dlaczego przyczyną istnienia musi być Bóg? Dlaczego przyczyna nie może być bezosobowa?
>Do każdego odkrycia naukowego, możemy dodawać pytanie: dlaczego tak jest? >Dopiero filozoficzne rozważanie całego tego procesu odkrywania doprowadza nas do wniosku: wydaje się że coś takiego jak Pierwszą Przyczyna może istnieć.
Może, ale nie musi. Poza tym nawet jeśli założymy istnienie Pierwszej Przyczyny, to do wiary w Boga znanego religiom stworzonym przez ludzi jest jeszcze bardzo daleko.
>Będzie ona nieskończona i niepojęta dla nas, może nawet stwierdzanie o niej "istnieje" ,"pierwsza" jest tylko ukłonem w stronę sposobu działania naszych umysłów, które potrzebuję pojęcia początków, pierwszeństwa itp.
No więc skoro jest niepojęta i nieskończona, to czy nie jest najbardziej właściwe, milczenie o tym czym ona jest?
>Ja nie mam jakiś szczególnie stałych, czy ostatecznych prawd wiary. >Przyjąłem jednak że Bóg, Pierwsza Przyczyna JEST. >To jedyna prawda, którą trzeba przyjąć na wiarę, reszta już może być >czy też powinna być z niej logicznie wywnioskowana.
No i co z tego można praktycznie wywnioskować? Czy można z tego wywnioskować np. obiektywny system etyczny?
>Cele istnienia wszechświata są prawie na pewno większe, niż tylko możliwość naszego istnienia. Być może porównanie nas do karaluchów coś tam tłumaczy, >ale nadal trzeba brać pod uwagę to, że Bóg jest naszym Ojcem i chce dla nas jak najlepiej. Nie jesteśmy przeznaczeni do wytłuczenia, ale raczej do osiągnięcia najwyższych poziomów, łącznie z osiągnięciem jedności z Ojcem. >A raczej z jego częścią przeznaczoną specjalnie dla nas.
Czy to nie wygląda jak nasze pobożne (ale bezpodstawne, bo na niczym nie oparte) życzenie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Bartek Górecki (1514 punktów) | >... Bóg jest też pierwszą przyczyną czasu.
Tego nie wiesz. Wszechświat może być po prostu wynikiem kwantowej fluktuacji, stwórca nie jest konieczny.
>Do każdego odkrycia naukowego, możemy dodawać pytanie: dlaczego tak jest?
A do każdego pytania "dlaczego tak jest?" można dodać pytanie "czy ma sens pytać o celowość?".
>Dopiero filozoficzne rozważanie całego tego procesu odkrywania doprowadza nas do wniosku: wydaje się że coś takiego jak Pierwszą Przyczyna może istnieć.
Zgoda - może, ale nie musi.
>Będzie ona nieskończona i niepojęta dla nas, może nawet stwierdzanie o niej "istnieje" ,"pierwsza" jest tylko ukłonem w stronę sposobu działania naszych umysłów, które potrzebuję pojęcia początków, pierwszeństwa itp.
Może to też być wynikiem błędnego przekonania, że wszędzie trzeba szukać celowości. Rodzaj homo ma obsesję na punkcie celowości, bo to pomagało mu na przestrzeni milionów lat przetrwać, drapieżniki zasadniczo działają celowo i dostrzeganie tej celowości było krytyczne dla przeżycia.
>Do takiego wniosku można dojść nie znając zupełnie odkryć nauki. >Idea transcendentalnego Boga mogła wyniknąć z takiego rozumowania.
Ale jednak zadając sobie trud poznania można dostrzec płytki antropomorfizm takiego myślenia.
>Przyjąłem jednak że Bóg, Pierwsza Przyczyna JEST. >To jedyna prawda, którą trzeba przyjąć na wiarę, reszta już może być >czy też powinna być z niej logicznie wywnioskowana.
A w jaki sposób od bliżej nieokreślonego absolutu dochodzisz logicznie do chrześcijaństwa? Załóżmy, że istnieje stwórca. Jak "logicznie" dojdziesz do wniosku, że musi on być: a) osobowy, b) mieć na imię Jezus? (a czemu nie ZEUS? - to, że na Olimp można łatwo wejść to nie dowód na Zeusa nieistnienie - prawdziwy Olimp może być niewidzialny)
>Bóg-Ojciec, który jest miłością to najlepsze jakie dziś mamy wyobrażenie Boga możliwe do zrozumienia dla ludzi.
Jest dokładnie odwrotnie - wyobrażenie najgorsze, bo udziecinnia nas i przerzuca część odpowiedzialności na "ojca", który nas rozgrzesza.
>Oparcie jej na rodzinnych związkach znanych ludziom daje najlepsze możliwości zrozumienia kim jest Ojciec dla nas.
Najłatwiejsze, co nie oznacza najlepsze, ani poprawne. Wszechświat jest naprawdę złożony, wiedziałeś?
>Cele istnienia wszechświata są prawie na pewno większe, niż tylko możliwość naszego istnienia. Być może porównanie nas do karaluchów coś tam tłumaczy, >ale nadal trzeba brać pod uwagę to, że Bóg jest naszym Ojcem i chce dla nas jak najlepiej. Nie jesteśmy przeznaczeni do wytłuczenia, ale raczej do osiągnięcia najwyższych poziomów, łącznie z osiągnięciem jedności z Ojcem. >A raczej z jego częścią przeznaczoną specjalnie dla nas.
Pobożne życzenia, nic więcej. Widzisz, argumentację z naszej dyskusji oparłem o realne zjawiska z fizyki, których poprawność udowodnia fakt działania Twojego komputera, GPS'a czy komórki. Ty, Drogi Dyskutancie, odbijasz piłeczkę rakietką zrobioną z niepopartych racjonalnym dowodem tez. Taka jest między nami różnica.
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Masz rację. Ale na razie opinia jest taka, że ta zasada obowiązuje. Uhm, ale wiesz, że na gruncie filozoficznym przyczynowość obowiązuje raczej jako forma poznania niż własność świata samego w sobie. Więc i twój bóg-pierwsza przyczyna ma sens jedynie jako byt zależny, będący przedmiotem doświadczenia, hi hi...
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Bartek Górecki (1514 punktów) | >Jaki byłby świat bez religii?
Wystarczy spojrzeć na kraje, w których większość stanowią niewierzący. Czy życie w Szwecji, Czechach, Estonii, Norwegii czy Danii kojarzy Ci się z notorycznym łamaniem praw człowieka, represjami i torturami? Czy raczej z ładem i porządkiem społecznym?
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Jaki byłby świat bez religii? >Wystarczy spojrzeć na kraje, w których większość stanowią niewierzący. Czy życie w Szwecji, Czechach, Estonii, Norwegii czy Danii kojarzy Ci się z notorycznym łamaniem praw człowieka, represjami i torturami? Czy raczej z ładem i porządkiem społecznym?
Czy Polska kojarzy ci się z represjami i torturami?
z Wikipedii: Religions_by_country, 2007 Szwecja 30-33% niewierzących Norwegia 6.7% niewierzących Dania 6.9% niewierzących
Estonia, Czechy - więcej niewierzących.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > >>Jaki byłby świat bez religii?> >Wystarczy spojrzeć na kraje, w których większość stanowią niewierzący. Czy życie w Szwecji, Czechach, Estonii, Norwegii czy Danii kojarzy Ci się z notorycznym łamaniem praw człowieka, represjami i torturami? Czy raczej z ładem i porządkiem społecznym?> Czy Polska kojarzy ci się z represjami i torturami?Nie, ale to tylko pokazuje, że religijność jest zbędna dla porządku społecznego i moralnego postępowania w skali społeczeństw. Można zaryzykować tezę, że Polska jest demokratycznym krajem, w którym panuje względny dobrobyt POMIMO religijnej większości  Dla kontrastu podam przykład najbardziej religijnych Państw: Cytat:Jest 10 państw i regionów, w których co najmniej 98% ludzi twierdzi, że religia jest ważną częścią ich życia codziennego. Państwami tymi są: Bangladesz, Niger, Jemen, Indonezja, Malawi i Sri Lanka. W tych krajach aż 99% społeczeństwa jest religijne. źródło> z Wikipedii: Religions_by_country, 2007> Szwecja 30-33% niewierzących> Norwegia 6.7% niewierzących> Dania 6.9% niewierzących> Estonia, Czechy - więcej niewierzących.Ale w krajach skandynawskich są to dane deklaratywne, bo z drugiej strony: Cytat:W Wielkiej Brytanii zaledwie 27% przyznało, że religia jest dla nich ważna w życiu codziennym, co umiejscowiło Zjednoczone Królestwo w końcówce listy. Inne niskie wyniki zanotowały: Rosja (34%), Francja (30%), Hongkong i Japonia (24%), Dania (19%) i Szwecja (17%). - pogrubienia moje źródło j.w.Znalazłem coś takiego:Cytat:Oficjalna ankieta UE przedstawia podobne wyniki: 18% populacji UE nie wierzy w boga; 27% stwierdza istnienie jakiejś formy ducha lub siły życiowej; podczas gdy 52% stwierdza wiarę w konkretnego boga.
"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
|
|
|  | 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | >człowiek rozwinie się z jednej komórki pełnej DNA w istotę moralną, >nawet jeśli będzie całkowicie sam, bez możliwości poznania innych ludzi i zwierząt. >Wniosek: w tym DNA mamy zaszytą moralność, tak? A coś Ty tu, kruca, wydumał!? W DNA komórki eukariotycznej, której jesteś dalekim potomkiem nie było informacji ani o ręce, ani nodze, ani głowie i moralności w niej. Nie widzisz innych możliwości oprócz 'zaszycia' moralności w DNA? Niezły z Ciebie sofistyk -- czyś Ty nie jezuita przypadkiem?
|
|
| |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >>człowiek rozwinie się z jednej komórki pełnej DNA w istotę moralną, >>nawet jeśli będzie całkowicie sam, bez możliwości poznania innych ludzi i zwierząt. >>Wniosek: w tym DNA mamy zaszytą moralność, tak? > A coś Ty tu, kruca, wydumał!? W DNA komórki eukariotycznej, której jesteś dalekim potomkiem nie było informacji ani o ręce, ani nodze, ani głowie i moralności w niej. Nie widzisz innych możliwości oprócz 'zaszycia' moralności w DNA?
Ja widzę inną możliwość, to było tylko pytanie. Raczej chodzi o wnioski, co wynika z tego, że moralność - czyli możliwość wyboru dobra i zła, nie jest wynikiem kultury ani nie jest zaszyta w DNA. Ta możliwość wyboru, czyli wolna wola, czy też "drugie piętro", którego jak się wydaje nie mają zwierzęta (choć nauka tego nie potwierdziła) oczywiście musi mieć swoją przyczynę.
To jest właściwe pytanie, które chciałbym zadać, ale zrobię to w nowym wątku.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) |
>Raczej chodzi o wnioski, co wynika z tego, że moralność - czyli możliwość wyboru dobra i zła, nie jest wynikiem kultury ani nie jest zaszyta w DNA. a jednak!! wiedziałem?? konkwistatorzy mieli rację indianie nie mają dusz, albo mają innego boga, który im mówił że zjedzenie serca wroga jest ok. Teraz już masz drugiego niewidzialnego przyjaciela. przeczytaj proszę o "NOMA" i zarzutach przeciwko tej hipotezie wysuniętych niniejszym uważam temat za zamknięty nie pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>>Wniosek: w tym DNA mamy zaszytą moralność, tak? >> A coś Ty tu, kruca, wydumał!? W DNA komórki eukariotycznej, której jesteś dalekim potomkiem nie było informacji ani o ręce, ani nodze, ani głowie i moralności w niej. Nie widzisz innych możliwości oprócz 'zaszycia' moralności w DNA >Ja widzę inną możliwość, to było tylko pytanie. >Raczej chodzi o wnioski, co wynika z tego, że moralność - czyli możliwość wyboru dobra i zła, nie jest wynikiem kultury ani nie jest zaszyta w DNA. To nie było pytanie, tylko sugestia, że moralność pochodzi od "siły wyższej". >Ta możliwość wyboru, czyli wolna wola, O tym, czy masz mieć rękę, wzrok, czy moralność decyduje wolna wola. Piramidalne! >czy też "drugie piętro", >którego jak się wydaje nie mają zwierzęta (choć nauka tego nie potwierdziła) >oczywiście musi mieć swoją przyczynę. A przyczyną tą Stwórca jest, czyż nie?
|
|
| | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) |
> A przyczyną tą Stwórca jest, czyż nie?
Przyczyna musi istnieć, to jak ją nazwiemy jest sprawą chwilowo drugorzędną. Co powoduje, że człowiek może wybrać 0 lub 1 niezależnie od uwarunkowań genetycznych i kulturowych? Dlaczego zwierzęta nie mają tej możliwości? To oczywiście tylko opinia wielu osób, nie potwierdzona przez naukę, ale wydaje się, że tak właśnie jest.
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Przyczyna musi istnieć, to jak ją nazwiemy jest sprawą chwilowo drugorzędną. >Co powoduje, że człowiek może wybrać 0 lub 1 niezależnie od >uwarunkowań genetycznych i kulturowych?
Tego nie możesz wiedzieć. Równie dobrze można założyć, że człowiek w rzeczywistości dokonuje tego wyboru automatycznie, właśnie na podstawie uwarunkowań genetycznych.
|
|
5 na 5 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Obawiam się, że byłoby pełno ludzi, którzy myśleliby> w podobny do Stalina sposób - człowiek nie stanowiłby żadnej wartości.Nie wydaje mi się, historia ludzkości pełna jest tyranów, którzy robili swoje mimo wiary w Boga. Zgadzam się jednak, że wiara czasami może być pożyteczna. Gdy niedawno jechałem autobusem i czytałem książkę z elektronicznego czytnika, to dosiadł się do mnie ogolony typek z tatuażami na dłoni, które sprawiały wrażenie pamiątki z więzienia. Po chwili zauważył czytnik i zaczął mu się bez skrępowania przyglądać, co znacznie utrudniło mi koncentrację nad wspaniałą książką (David Michell "Widmopis"), bo sprzęt był jednak dużym wydatkiem... Zainicjował rozmowę, w której okazał się bardzo prostym, ale sympatycznym i lubiącym czytać(!?) człowiekiem. Pokazałem mu listę moich przeczytanych książek, z których znał tylko Alchemika - bardzo pochwalił, natomiast ja to czytałem "dla smiechu" - idiotyczna, jakich mało!  Z Wami to się mogę pośmiać, ale jemu dla spokoju powiedziałem, że "mi też się podobała" to cut a long story shortPowiedział w pewnym momencie: "Wiesz, bo ja to lubie czytać takie religijne ksiażki, co to w życiu mogą pomóc" Nie wiem ile jest podobnych osób, ale jeżeli dzięki temu, że on przeczytał Alchemika, nie dostałem kilka dni temu po łbie, to niech Bóg błogosławi Coelho  Religia to taki miecz obosieczny - jednych pomoże zresocjalizować, innych namówić na atak samobójczy.
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad. Wyobraźmy sobie jaki chaos >zapanowałby na świecie gdyby nie było religii! Obawiam się, że byłoby pełno ludzi, którzy myśleliby w podobny do Stalina sposób - człowiek nie stanowiłby żadnej wartości.
- Niestety NIE ! To religia właśnie powoduje, że jest tak wielu ludzi ograniczonych intelektualnie, a ci właśnie nie potrafią szanować prawdziwych wartości i człowieka jako jednostki. Religia to ideologia i ona tworzy takich Stalinów, a islam jest najlepszym przykładem do jakich zwyrodnień w ludzkiej psychice może to doprowadzić. Człowiek, dla tych ograniczonych intelektualnie wyznawców nie stanowi żadnej wartości, wartością jest tylko Allah i zasady koranu. - Więc stanowczo twierdzę, że bez religii byłoby mniej problemów, a jej brak nie powodowałby żadnego chaosu.
Nie jest oznaką zdrowia bycie dopasowanym do chorego społeczeństwa.
|
|
 | 1 na 1 | PiotrB (2937 punktów) | > Więc stanowczo twierdzę, że bez religii byłoby mniej problemów, a jej brak nie powodowałby żadnego chaosu.
A ktoś będzie twierdził inaczej i co? I obaj będziecie mieli rację, bo każdy sobie może twierdzić, co chce. Ale weź pod uwagę, że nawet jeśli opowiada się ewolucjonistyczne historie o tym, jak to wyobrażenia o bogach zmieniały się w czasie, to jedno trzeba przyznać - nie było nigdzie na świecie kultury, która byłaby ateistyczna. Zawsze i wszędzie pojawiają się jakieś formy religii. Czemu ludzie wpadali na ten sam "szkodliwy" pomysł? Może pomagał w przetrwaniu? Ewolucja wszak nagradza tych, którzy są skuteczni, a nie tych, którzy mają prawdziwe przekonania. Można mieć fałszywe przekonania, ale być skutecznym i wygrać. Z ewolucjonistycznego punktu widzenia, człowiek ma w sobie potrzebę religijności. Skąd wiesz, że wyrugowanie tej potrzeby nie przysporzyłoby ludziom innych problemów?
|
|
|  | 4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Z ewolucjonistycznego punktu widzenia, człowiek ma w sobie potrzebę religijności. Skąd wiesz, że wyrugowanie tej potrzeby nie przysporzyłoby ludziom innych problemów?
- Ta "potrzeba" jest wbijana do łbów", nie rodzi się sama. Problemy będą zawsze, ale bez religii to już o wiele mniej. Skąd wiem ? Posługując się zmysłami i mózgiem. Tam gdzie mniej religii tam mniej problemów. Teraz nawet Szwedzi mają kłopoty z muzułmanami bo im na zbyt wiele pozwolili...a mieli taki spokojny kraj.
Nie jest oznaką zdrowia bycie dopasowanym do chorego społeczeństwa.
|
|
|  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Dwie osoby o odmiennych poglądach nie mogą naraz mieć racji. Racjonalnie proszę!
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Dwie osoby o odmiennych poglądach nie mogą naraz mieć racji. Racjonalnie proszę! Ja mogę mieć pogląd, że Marysia jest ładniejsza od Basi, a Ty, że Basia od Marysi. I obydwoje będziemy mieli rację.
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
|
|
| | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | > Ja mogę mieć pogląd, że Marysia jest ładniejsza od Basi, a Ty, że Basia od Marysi. I obydwoje będziemy mieli rację. Oczywiście ale wynik tej oceny pochodzi z genetycznych uwarunkowań doboru partnerki (vide biologia evo ). Nie ma nic wspólnego z racjonalizmem jest zapisany w naszym biosie nad którym nie mamy kontroli w pierwszej chwili. Proponuję poczytac na ten temat- wie Pani u kogo !
|
|
| | | |  | | PiotrB (2937 punktów) | >> Ja mogę mieć pogląd, że Marysia jest ładniejsza od Basi, a Ty, że Basia od Marysi. I obydwoje będziemy mieli rację. >Oczywiście ale wynik tej oceny pochodzi z genetycznych uwarunkowań doboru partnerki (vide biologia evo ). >Nie ma nic wspólnego z racjonalizmem
A kiedy mamy do czynienia z racjonalizmem?
|
|
| | | | | |  | | PiotrB (2937 punktów) | Tak, tak, tylko Ty zaprotestowałeś przeciwko przeciwstawnym ocenom w sferze wartości. Jeden będzie twierdził, że religia jest dobra, drugi, że zła, i obaj będą mieli rację - z pewnego punktu widzenia, można dodać. W nauce również spotykamy taką niekonsekwencję - światło ma naturę falową lub cząsteczkową, w zależności od potrzeb eksperymentu. Bajanie o tym, że należy trzymać się rozumu i nauki, jest niewystarczające - o tym, że rozum jest racjonalny musi decydować rozum. A czy można być sprawiedliwym sędzią we własnej sprawie?
|
|
| | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | >Tak, tak, tylko Ty zaprotestowałeś przeciwko przeciwstawnym ocenom w sferze wartości. Jeden będzie twierdził, że religia jest dobra, drugi, że zła, i obaj będą mieli rację
W sferze wartości? Religie mają wartości ?
W myśl Twego rozumowania Satanizm mogę oceniać jak chcę raz dobrze raz żle (chyba wierni wolą określenie zła religia). Patrząc obiektywnie na statystykę liczby zabitych osób to Satanizm i jego odmiany ze swoją mikro liczbą ofiar zabitych i czasem zjedzonych, jest niechybnie lepszą religią od Chrześcijaństwa i Islamu ze względu na mniej krwawy przebieg swej historii.
Nie ma takiej fizycznej możliwości by dwie osoby mówiące na jeden temat nie wynikający z genetycznego determinizmu miały naraz rację, mając przeciwstawne zdania.
Róznica w ich zdaniach może wynikać i najczęściej wynika z różnicy w ilości wiedzy jaką dysponują i zdolności jej obróbki przez ich mózgi.
Religia jest złem , hamulcem rozwoju ludzkości , stratą czasu życia i energii , pochłania dużo środków materialnych i zabiera czas antenowy , który można by poświęcić na programy Dawkinsa i reklamy portalu Racjonalista.
Jest to moje zdanie oparte na podstawie wiedzy jaką posiadłem na temat całości tego zjawiska.
|
|
| | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >>Dwie osoby o odmiennych poglądach nie mogą naraz mieć racji. Racjonalnie proszę! > Ja mogę mieć pogląd, że Marysia jest ładniejsza od Basi, a Ty, że Basia od Marysi. I obydwoje będziemy mieli rację. Jako że zdania normatywne nie podlegają kryterium prawdy. Кому поп, кому попадя.
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Czemu ludzie wpadali na ten sam "szkodliwy" pomysł? Tutaj trzeba oddzielić różne sprawy. Zapewne forumowicze widzą szkodliwość religii monoteistycznych (islam, chrześcijaństwo, judaizm). I jest ta szkodliwość , niestety, ewidentna. Mimo, iż niby te religie głoszą miłość, to jednak ich wyznawcy mordują się nawzajem , wyrzynają lub wyrzynali innowierców i narzucają nieludzkie i przebrzmiałe normy moralne. A ponadto, jak islam, przymuszają pod groźbą śmierci, do bycia wyznawcą. Religie zaś czy wierzenia antycznej Grecji nie były tak krwawe. Tam było wielu bogów, w każdym mieście były świątynki lub świątynie, gdzie jeszcze się można było zabawić ze świątynną prostytutką. I ludzie byli łagodniejsi. Przynajmniej pod tym względem. Nikt nikogo nie przymuszał, aby w jego boga wierzył. Nie narzucał jakichś drakońskich wyrzeczeń i rytuałów. Nie jestem religioznawczynią, ale do buddyzmu chyba dziś nikt większych pretensji nie ma. Pretensje są do religii dyktatorskich, totalitarnych, upolitycznionych, wtrącających się brutalnie w prywatne życie ludzi. Tak więc chyba nie każda religia jest zła. No chyba, że ktoś za jedyną prawdziwą uważa katolicyzm papieski lub islam. A to, że ludzie tworzyli religie, bo być może do czegoś im to służyło, nie oznacza, że istnieje świat transcendentny z jakimś Bogiem stwórcą.
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
|
|
11 na 11 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >John Lennon w swojej piosence prezentował idylliczny świat bez religii. Ale czy na pewno byłby on >taki wspaniały? Nie sądzę.
A ja owszem.
> Ateizm nie jest dla każdego, niestety. Tak naprawdę jest to postawa >wymagająca odpowiedzialności i zrozumienia. My wiemy co to moralność i żyjemy (z pewnością >większość) nie wadząc innym. Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych >intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad.
Takich ludzi nic nie trzyma w ryzach. Gdyby tak było, to im kraj bardziej religijny, tym mniej byłoby przestępstw pospolitych, gwałtów i morderstw.
Religia nie czyni ze złych dobrych, ale świetnie potrafi zamieniać dobrych w złych.
> Wyobraźmy sobie jaki chaos >zapanowałby na świecie gdyby nie było religii!
Popatrz na chaos jaki panuje w najbardziej religijnych krajach świata. Popatrz na kraje muzułmańskie. Na animistyczne regiony Afryki. Idylla, prawda?
> Obawiam się, że byłoby pełno ludzi, którzy myśleliby > w podobny do Stalina sposób - człowiek nie stanowiłby żadnej wartości.
W krajach muzułmańskich człowiek nie stanowi żadnej wartości. Przez stulecia w krajach chrześcijańskich człowiek nie stanowił żadnej wartości. Dopiero świecki humanizm nadał wartość życiu człowieka. W największych kulturach prekolumbijskiej Ameryki, opartych na religii, człowiek nie stanowił żadnej wartości. W animistycznych kulturach Afryki człowiek nie stanowi żadnej wartości. W hinduizmie człowiek to stan przejściowy, więc nie warto się o niego specjalnie troszczyć. Szczególnie tymi z niższych kast, wdowami, sierotami nie warto sobie głowy zawracać.
> Dojrzały ateizm to swego >rodzaju luksus i niech tak pozostanie. Mniej szkodliwi są ludzie, którzy wyłącznie ze strachu przed >piekłem hamują swoje niszczycielskie zapędy.
Strach przed piekłem może powstrzymać kogoś przed zdradzeniem żony, częściej przed np. zjedzeniem mięsa w piątek, ale już nie przed zatłuczeniem sąsiada łopatą.
> Co o tym sądzicie?
Żyjesz w jakimś alternatywnym wszechświecie.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | 3 na 3 | PiotrB (2937 punktów) |
>Religia nie czyni ze złych dobrych, ale świetnie potrafi zamieniać dobrych w złych.
To znane powiedzonko kogośtam. Ale ciekawym jest też fakt, że jednocześnie słucha się np tutaj, na racjonaliście.pl, kpin z tekstów, że religia zmusza ludzi do dobra pod groźbą piekła. Czy nie uważasz, że straszenie piekłem ludzi prostych, mogło hamować ich przed dopuszczaniem się czynów niecnych?
>Strach przed piekłem może powstrzymać kogoś przed zdradzeniem żony, częściej przed np. zjedzeniem mięsa w piątek, ale już nie przed zatłuczeniem sąsiada łopatą.
Skąd wiesz?
>Popatrz na chaos jaki panuje w najbardziej religijnych krajach świata. Popatrz na kraje muzułmańskie. Na animistyczne regiony Afryki.
Znaczy, Twoim zdaniem, bieda i przemoc w Afryce to wina religii?
>Przez stulecia w krajach chrześcijańskich człowiek nie stanowił żadnej wartości.
Tzn kiedy, gdzie i czym się to objawiało?
|
|
|  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Znaczy, Twoim zdaniem, bieda i przemoc w Afryce to wina religii? Obecnie, w większości tak.
|
|
|  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Religia nie czyni ze złych dobrych, ale świetnie potrafi zamieniać dobrych w złych. >To znane powiedzonko kogośtam.
To jest obserwacja. Ci młodzi ludzie którzy wlecieli samolotami w WTC to byli dobrzy, bogobojni, muzułmańscy chłopcy. Wierzyli, że pójdą do nieba.
> Ale ciekawym jest też fakt, że jednocześnie słucha się np tutaj, na racjonaliście.pl, kpin z tekstów, że religia zmusza ludzi do dobra pod groźbą piekła.
Raczej przerażenie faktem, że ktoś twierdzi, iż od zgwałcenia 10-letniej córeczki sąsiada i poderżnięcia gardła jej matce powstrzymuje go tylko wizja piekła.
To nie jest śmieszne.
> Czy nie uważasz, że straszenie piekłem ludzi prostych, mogło hamować ich przed dopuszczaniem się czynów niecnych?
Nie.
>>Strach przed piekłem może powstrzymać kogoś przed zdradzeniem żony, częściej przed np. zjedzeniem mięsa w piątek, ale już nie przed zatłuczeniem sąsiada łopatą. >Skąd wiesz?
Polskie więzienia są pełne katolików.
>>Popatrz na chaos jaki panuje w najbardziej religijnych krajach świata. Popatrz na kraje muzułmańskie. Na animistyczne regiony Afryki. >Znaczy, Twoim zdaniem, bieda i przemoc w Afryce to wina religii?
W przeważającej części i zawsze w tej najgorszej postaci.
Nic tak nie usprawiedliwia przemocy, tortur i ludobójstwa, jak działanie w imię boga.
>>Przez stulecia w krajach chrześcijańskich człowiek nie stanowił żadnej wartości. >Tzn kiedy, gdzie i czym się to objawiało?
Od wczesnego średniowiecza do końca XIX wieku,. Feudalizm, niewolnictwo, krucjaty, (nota bene, wiesz jak zniknęli z Majorki Arabowie?), inkwizycja, konkwista, kolonizacje, o takich drobiazgach jak publiczne egzekucje, tortury itp w zwykłych przypadkach karnych nie wspominając. A, jeszcze kolonie karne, zakłady poprawcze dla "upadłych kobiet" itp pełne chrześcijańskiej miłości wynalazki. No i oczywiście wyżynanie się różnych odłamów chrześcijaństwa nawzajem - wojny religijne w Anglii, noc św. Bartłomieja we Francji, wygnanie Żydów z Hiszpanii (zapewne uważasz że zostali łagodnie poproszeni o przeniesienie się do innego kraju?) itp.
Naprawdę aż tak leserowałeś w szkole?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >Polskie więzienia są pełne katolików.
Bo oni z tej katolickiej miłości bliźniego te wszystkie przestępstwa. Kierując się świętym dekalogiem mordowali, gwałcili, kradli i inne takie tam fajne rzeczy robili.
Dlatego też w każdej celi, obowiązkowo, obok plakatu gołej blondynki z wielkimi cyckami znajduje się obrazek zapłakanej Matki Boskiej i Jezusa, co ma smutne oczy. A w każdą niedzielę chodzą chłopcy na mszę do świetlicy. Na święta robią ozdoby na choinki, malują obrazki i jajka, nie tylko współwięźniom. Kolędy śpiewają. To ogólnie baranki są.
Jak się tak zastanowić, to ja kompletnie nie rozumiem dlaczego oni po tych pierdlach siedzą.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > chodzą chłopcy na mszę do świetlicy Chyba do kaplicy? Dziewczęta przecież też chodzą. > malują obrazki i jajka Jajek nie malują, bo w kantynie raczej ich kupić nie można. Chyba że własne. Hłe.! Hłe! > dlaczego oni po tych pierdlach siedzą Szczególnie tzw. "rowerzyści", albo "kolarze" i alimenciarze.
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
|
|
| |  | | PiotrB (2937 punktów) | >>>Religia nie czyni ze złych dobrych, ale świetnie potrafi zamieniać dobrych w złych. >>To znane powiedzonko kogośtam. >To jest obserwacja. >Ci młodzi ludzie którzy wlecieli samolotami w WTC to byli dobrzy, bogobojni, muzułmańscy chłopcy. Wierzyli, że pójdą do nieba.
Skąd wiesz, że oni byli właśnie tacy, jak ich tutaj opisujesz?
>> Ale ciekawym jest też fakt, że jednocześnie słucha się np tutaj, na racjonaliście.pl, kpin z tekstów, że religia zmusza ludzi do dobra pod groźbą piekła. >Raczej przerażenie faktem, że ktoś twierdzi, iż od zgwałcenia 10-letniej córeczki sąsiada i poderżnięcia gardła jej matce powstrzymuje go tylko wizja piekła. >To nie jest śmieszne.
Kto twierdzi coś tak strasznego?! To okropne! Kto tak twierdzi?
>> Czy nie uważasz, że straszenie piekłem ludzi prostych, mogło hamować ich przed dopuszczaniem się czynów niecnych? >Nie.
A wcześniej napisałaś, że ktoś powstrzymuje się od zabójstwa, bo boi się piekła. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie popadłaś w sprzeczność.
>>>Strach przed piekłem może powstrzymać kogoś przed zdradzeniem żony, częściej przed np. zjedzeniem mięsa w piątek, ale już nie przed zatłuczeniem sąsiada łopatą. >>Skąd wiesz? >Polskie więzienia są pełne katolików.
Skąd wiesz? I każdy z nich pości w piątek i siedzi za zabicie sąsiada łopatą?
>>>Popatrz na chaos jaki panuje w najbardziej religijnych krajach świata. Popatrz na kraje muzułmańskie. Na animistyczne regiony Afryki. >>Znaczy, Twoim zdaniem, bieda i przemoc w Afryce to wina religii? >W przeważającej części i zawsze w tej najgorszej postaci. >Nic tak nie usprawiedliwia przemocy, tortur i ludobójstwa, jak działanie w imię boga.
A czynniki ekonomiczne pełnią Twoim zdaniem rolę drugorzędną względem religii? Bo jeśli przyjrzeć się bliżej wojnom religijnym to okazuje się, że chodziło tam o władzę, a bóstwa były tylko mydleniem oczu, że kierują nimi wyższe pobudki.
>>>Przez stulecia w krajach chrześcijańskich człowiek nie stanowił żadnej wartości. >>Tzn kiedy, gdzie i czym się to objawiało? >Od wczesnego średniowiecza do końca XIX wieku,
Znaczy, dzisiaj ludzie już się nie mordują? Zdaje się, że idea człowieka jako osoby i ludzi równych sobie, jako dzieci Boga, to pomysł średniowieczny. Nie uważasz, że robisz tutaj lekki misz-masz, wrzucając do jednego worka wszelkie okropieństwa z twierdzeniem, że to wszystko wina religii? Twoim zdaniem, gdyby nie było religii, ludzie nie byliby chciwi, mściwi i nikczemni? Serio?
|
|
2 na 2 | Marian (5438 punktów) | Ludzi pozbawionych empatii i wykorzystujących innych, beż żadnych zasad moralnych nazywa się zwykle psychopatami. Jeśli to byłaby prawda, że tylko religia trzyma w ryzach psychopatów, spodziewalibyśmy się znacznie więcej przestępstw (łagodnie mówiąc) wśród ateistów, niż ludzi religijnych, a tak nie jest, co pokazują statystyki z więzień, czy znacznie mniejsza przestępczość w krajach z większym odsetkiem ateistów. Poza tym, ateizm nie jest tożsamy z brakiem religii. Są religie ateistyczne, jak buddyzm. Yoizm jest bardzo interesującą, „nowoczesną” religią, która de facto wyrosła na gruncie ateizmu, sceptycyzmu i nauki (ma jednakże pewien panteistyczny wydźwięk w rodzaju boga Spinozy i Einsteina). Jeśli już koniecznie ludzie religijni muszą pozostać religijni, to gdyby jutro nawrócili się na buddyzm, czy yoizm, według mnie świat byłby znacznie lepszym miejscem. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi Gdzie tam trzyma. Mordują się, gwałcą, okradają, oszukują, wyzyskują, żyją "na kocią łapę" , onanizują się i używają prezerwatyw, obgadują się i oczerniają. Sieją nienawiść ( Trzeba siać, siać, siać jak mawia Ojciec Dyrektor). I to Polacy katolicy. Obrońcy krzyża! A tam gdzie nie ma religii, w Holandii w Czechach jest chyba mniejsza korupcja, przestępczość i ogólna nienawiść. > ze strachu przed piekłem A kto się dzisiaj boi piekła? Najmniej chyba kapłani. > Co o tym sądzicie? Że bez religii byłoby o wiele lepiej. To religie są niemoralne , nakłaniające do "świętych" wojen, nietolerancji, nierówności społecznej i temu podobnych bezeceństw!
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
|
|
 | 1 na 1 | PiotrB (2937 punktów) | > A tam gdzie nie ma religii, w Holandii w Czechach jest chyba mniejsza korupcja, przestępczość i ogólna nienawiść.
Mam wrażenie, że pomijasz sporo innych czynników. Moim zdaniem, nawet jeśli Twoje dane są prawdziwe, zmniejszenie przestępczości i spadek religijności nie jest ze sobą skorelowane, ale połączone z trzecim czynnikiem - wzrostem ogólnego dobrobytu. Tam gdzie ludzie mają kasę, żeby czerpać przyjemności z różnych materialnych uciech, potrzeba modlenia się spada.
>To religie są niemoralne , nakłaniające do "świętych" wojen, nietolerancji, nierówności społecznej i temu podobnych bezeceństw!
A kilka postów niżej czy wyżej mamy przypadek ateisty Jana Resa, który chciałby zakazać osobom religijnym dostępu do służby zdrowia. Ot, podwójne standardy.
|
|
|  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
>>To religie są niemoralne , nakłaniające do "świętych" wojen, nietolerancji, nierówności społecznej i temu podobnych bezeceństw! >A kilka postów niżej czy wyżej mamy przypadek ateisty Jana Resa, który chciałby zakazać osobom religijnym dostępu do służby zdrowia. Ot, podwójne standardy.
Jeden pan by chciał - to jest równoważne z milionami ofiar świętych wojen, czystek religijnych, z pogromami, wysiedleniami itp itd można mnożyć w nieskończoność.
"Może i religie mają na sumieniu wiele ofiar, ale za to jedne pan, który jest ateistą, by chciał..." Powalający argument. Jan Res z nawiązką równoważy zbrodnie Ustaszy i jeszcze coś zostanie na samobójcze zamachy muzułmańskich fanatyków.
Ty czasem czytasz, co piszesz czy się brzydzisz?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | >Ty czasem czytasz, co piszesz czy się brzydzisz? Jesteś genialny. Powinno się robić testy IQ przed przyjęciem na portal. Jak w Mensie tylko podnieść poprzeczkę. Plus.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >>Ty czasem czytasz, co piszesz czy się brzydzisz?
>Jesteś genialny. Powinno się robić testy IQ przed przyjęciem na portal. Jak w Mensie tylko podnieść poprzeczkę. Plus.
Maddy to kobieta. I fakt. Jak przywali, to już nie ma czego z delikwenta zbierać.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >Maddy to kobieta. I fakt. Jak przywali, to już nie ma czego z delikwenta zbierać. O cholercia! Maddy przebacz mi!!!!!!
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > >Maddy to kobieta. I fakt. Jak przywali, to już nie ma czego z delikwenta zbierać.> O cholercia! Maddy przebacz mi!!!!!! Obok punktów danego użytkownika masz taką pół postać w niebieskim garniturze. Jak na to klikniesz, to Ci wyjdzie, jakiej dana osoba jest płci. P.S. Przepraszam za offtopa 
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | >na to klikniesz, to Ci wyjdzie, jakiej dana osoba jest płci. Wiem o tym i od dawna korzystam, ale to jeszcze nic, Ja pisałem do Niej ale zapomniałem nicku.To bóg zaplanował przy stworzeniu świata więc jestem bez winy.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >>na to klikniesz, to Ci wyjdzie, jakiej dana osoba jest płci.
>Wiem o tym i od dawna korzystam, ale to jeszcze nic, Ja pisałem do Niej ale zapomniałem nicku.To bóg zaplanował przy stworzeniu świata więc jestem bez winy.
Aha. Zatem oddaję Cię pod skrzydła profesorowej Grabowskiej. Ona wręcz pasjami uwielbia takie dzieci ja Ty.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >>na to klikniesz, to Ci wyjdzie, jakiej dana osoba jest płci.> >Wiem o tym i od dawna korzystam, ale to jeszcze nic, Ja pisałem do Niej ale zapomniałem nicku.To bóg zaplanował przy stworzeniu świata więc jestem bez winy.> Aha. Zatem oddaję Cię pod skrzydła profesorowej Grabowskiej. Ona wręcz pasjami uwielbia takie dzieci ja Ty.Sadystka! 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > > Aha. Zatem oddaję Cię pod skrzydła profesorowej Grabowskiej. Ona wręcz pasjami uwielbia takie dzieci ja Ty.> Sadystka  Ja tylko pomoc niosę.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| |  | | PiotrB (2937 punktów) | >Jan Res z nawiązką równoważy zbrodnie Ustaszy i jeszcze coś zostanie na samobójcze zamachy muzułmańskich fanatyków. >Ty czasem czytasz, co piszesz czy się brzydzisz?
Jeśli wchodzimy w klimat licytacji, to Stalin przebija wszystko, co było wcześniej.
A jeśli chodzi o teksty w stylu "Jan Res to jednostka!", to chciałbym Ci przypomnieć, że na racjonaliście.pl jest wiele wątków, jak to ktoś religijny powiedział coś durnego i nikt nie mówi, że to "jednostka", tylko mamy: patrzcie, jak religia ogłupia! Jak już pisałem wcześniej - podwójne standardy.
|
|
| | | |  | | PiotrB (2937 punktów) | > Ale wy naprawdę wierzycie, że on to poważnie pisze? Przecież to oczywista drwina  No jasne, bo to jest zbyt durne, żeby to nie była drwina.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > No jasne, bo to jest zbyt durne, żeby to nie była drwina.Niedawno widziałam, jak ktoś u Terlikowskiego na blogu frondowym tak trollował: Cytat:Szczepionki swoim działaniem zamierzają pozbawić Pana Boga do doświadczania nas chorobami, smiertelnymi i nie. Wiemy wszyscy, że jedynym Panem naszego życia i śmierci jest On i w żaden sposób nie wolno Mu w jego Dziele przeszkadzać lub próbować go wyręczać. Bóg mówi wyraźnie, że tylko On może nas tak doświadczać, i że jest to wyłącznie Jego decyzja czy tak zrobi, i czy pozwoli doświadczanemu przeżyć.
Szczepionki i w ogóle współczesna medycyna zamiast skupiać się n aym co jedynie może być prawdziwie skuteczne, czyli próbie przebłagania Boga ofiarą i modlitwą zmieniają jego Dzieło, są tak samo jak in vitro czy aborcja narzędziem Szatana. Cytat:Nie lubię słowa leczenie bo ono już samo sugeruje niechęć do wyroku Pana i żałosną w swej istocie próbę przeciwdziałania. Chorobę widzę jako próbę, którą doświadcza nas Bóg a jako swój obowiązek radosne poddanie się tej próbie i błaganie Boga by pozwolił mi ją przejść. Próba "leczenia" oznacza tutaj niezgodę, próbę ucieczki przed żądaniem Pańskim. Nawet jeśli doprowadzi to do ulżenia ciału, jest gwarancją skazania na wieczne męki piekielne Przy okazji - pod linkiem pierwszy odcinek nowego arcydzieła pana T. Rzuca na kolana
|
|
| | | | | |  | | PiotrB (2937 punktów) | Jak trollował to całkiem zabawnie, jak na poważnie, to włos się jeży. Sugerujesz, że Jan Res vel CHOLEWA jest trollem? Bo swego czasu ów Pan, że się już tak w plotkarę pobawię, cieszył się publicznie, że udało mu się ograniczyć kontakt swoich dzieci z religijnymi dziadkami (którzy mogli tym dzieciom zagrozić swoją religijnością). Po prostu ciężko u niego wyczuć, czy on tak na poważnie, czy to taki subtelny szyderca.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Jak trollował to całkiem zabawnie, jak na poważnie, to włos się jeży.
Trudno powiedzieć- frondowe dyskusje niekiedy osiągają poziom abstrakcji, który nie jest mi dostępny. Wolę zakładać, że troll, ale zdarzało mi się często w ocenie frondowiczów mylić i włos czasem rzeczywiście się ostatecznie jeżył. Dla mnie wielu z nich to istoty równie egzotyczne, co kosmici.
>Sugerujesz, że Jan Res vel CHOLEWA jest trollem?
Nie sugeruję - wszak drwina była czytelna i została rozpoznana chyba przez wszystkich. Jakkolwiek rozumiem, że poziom dowcipu niekoniecznie musi wszystkim odpowiadać - poczuciem humoru przecież się różnimy.
>Bo swego czasu ów Pan, że się już tak w plotkarę pobawię, cieszył się publicznie, że udało mu się ograniczyć kontakt swoich dzieci z religijnymi dziadkami (którzy mogli tym dzieciom zagrozić swoją religijnością).
Czy nie próbowałbyś ograniczać kontaktu dziecka z członkami rodziny, których wpływ uznałbyś za ewidentnie szkodliwy? Można oczywiście dyskutować o skali ograniczania i skali rzeczywistej szkodliwości wpływu, a ja już nie pamiętam tonu w jakim post ów był utrzymany, ale sam fakt stawiania pewnych limitów, jakkolwiek może się zdawać przesadny czy okrutny, szokujący nie jest, prawo zaś reguluje to - zdaje się - jedynie w przypadku rodziców (a i to dość nieudolnie, bo z egzekucją kontaktów bywa marnie).
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Przy okazji - pod linkiem pierwszy odcinek nowego arcydzieła pana T. Rzuca na kolana  Facet zrobiłby sporą kasę w gatunku sf 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >My wiemy co to moralność i żyjemy (z pewnością >większość) nie wadząc innym.
Dziwne to generalizowanie? Co to znaczy "my"? My ludzie niewierzący? Bo brak wiary wiele z poglądami na temat życia nie ma. A więc i moralność pewnie mamy różną.
>Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych >intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad.
Gdyby trzymała, to nic by się na niej nie zarabiało. W religii właśnie o to chodzi, żeby mieć władzę. Żeby zarobić na tym, że ludzie robią inaczej niż wolno.
Kilka dni temu miałem niewątpliwą przyjemność czytania na forum katolickim o tym, jak wielkim grzechem jest jedzenie mięsa w piątek. Ksiądz sobie postanowił, że to grzech, więc tak ma być - uchwalono na soborze, jeść mięsa w piątek nie wolno (znaczy wolno, tylko że potem, z poczuciem skruchy, trzeba iść i dać na tacę). Wiadomo wszakże, że te 10 przykazań to trochę mało, bo jak babuleńka nie morduje i nie kradnie, to choć trochę mięska sobie zgrzeszy.
>Wyobraźmy sobie jaki chaos >zapanowałby na świecie gdyby nie było religii! Obawiam się, że byłoby pełno ludzi, którzy myśleliby >w podobny do Stalina sposób - człowiek nie stanowiłby żadnej wartości.
Do chaosu nie jest potrzebna religia - wystarczą odmienne poglądy.
>Dojrzały ateizm to swego >rodzaju luksus i niech tak pozostanie.
Co to znaczy "dojrzały"? Gdzie on dojrzewa w zero-jedynkowym stwierdzeniu?
>Mniej szkodliwi są ludzie, którzy wyłącznie ze strachu przed >piekłem hamują swoje niszczycielskie zapędy. Co o tym sądzicie?
Sądzę, że sądzę coś innego. Religia jest lepem na ludzi wzorujących się na autorytetach, którzy boją się wykluczenia społecznego. Nie chodzi tu ani o to, w co kto wierzy, ani o to co robi - ważne, żeby pieniądze leciały szerokim ciurem. Jej brak sprawiłby tylko to, że babcie miałyby więcej pieniędzy w portmonetkach.
|
|
4 na 4 | Piotr Felstau (492 punktów) | To co opisujesz to wiara w wiarę. Zdziwiłbyś się jak wielu wierzących nie wierzy w boga tylko w kaganiec jakim jest religia. Wierzą ze strachu przed innymi ludźmi, uważają że trzeba założyć kaganiec sąsiadowi bo inaczej ich pogryzie.
|
|
2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | > Wyobraźmy sobie jaki chaos zapanowałby na świecie gdyby nie było religii! Obawiam się, że byłoby pełno ludzi, którzy myśleliby w podobny do Stalina sposób - człowiek nie stanowiłby żadnej wartości. Po co sobie wyobrażać, przecież chaos jest i paradoksalnie największy w świecie religijnym. Aktów terroru najczęściej dokonuje się w imię boga, jakby go nie nazwać. Pogląd, iż Stalin był zbrodniarzem, bo był niewierzący jest, mówiąc delikatnie, nieprawdopodobny.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | PiotrB (2937 punktów) | >Pogląd, iż Stalin był zbrodniarzem, bo był niewierzący jest, mówiąc delikatnie
Znaczy, jeśli osoba religijna popełnia zbrodnię to dlatego, że jest zarażona toksycznym memem religii, a jeśli ateista popełnia zbrodnię, to nie dlatego, że jest ateistą, ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bla, bla, bla. Podwójne standardy, hej.
|
|
|  | 3 na 3 | Appenzeller (3118 punktów) | >Znaczy, jeśli osoba religijna popełnia zbrodnię to dlatego, że jest zarażona toksycznym memem religii, a jeśli ateista popełnia zbrodnię, to nie dlatego, że jest ateistą, ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bla, bla, bla. Podwójne standardy, hej. Pojedyncze. Stawiasz sprawę na głowie. Oczywiście, zbrodnie popełnia się z tysiąca powodów. Osoba religijna popełniająca zbrodnię ad maiorem Dei gloriam jest "zarażona toksycznym memem religii". Religia, na co wskazują liczne przykłady, nie chroni w żaden sposób przed zbrodnią, a nawet do niej zachęca, w szczególności gdy ofiara do sekty nie należy. Pewnie zapytasz o te przykłady? Proszę: Beziers, Sprenger i Kramer, samobójcy islamscy. Brak religii ujmuje tych przyczyn, nie dodając niczego. I to jest ten zysk.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| |  | | PiotrB (2937 punktów) | > Brak religii ujmuje tych przyczyn, nie dodając niczego. I to jest ten zysk.
Tak, tak, ale dziwnym trafem zapomniałeś o innym humanizującym osiągnięciu nauki - ludzie nie zawsze są odpowiedzialni za swoje działanie. Często padają ofiarą manipulacji, prania mózgu itd. To, jakiego ktoś używa przekonania, aby dokonać tej, że użyje nowego słowa, INCEPCJI, pełni zasadniczo drugorzędną rolę, bo to tylko narzędzie, środek, jeden z wielu.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Appenzeller (3118 punktów) | >> Brak religii ujmuje tych przyczyn, nie dodając niczego. I to jest ten zysk. >Tak, tak, ale dziwnym trafem zapomniałeś o innym humanizującym osiągnięciu nauki - ludzie nie zawsze są odpowiedzialni za swoje działanie. Często padają ofiarą manipulacji, prania mózgu itd. To, jakiego ktoś używa przekonania, aby dokonać tej, że użyje nowego słowa, INCEPCJI, pełni zasadniczo drugorzędną rolę, bo to tylko narzędzie, środek, jeden z wielu. Traf nie całkiem dziwny, bo nie zapomniałem. Brak religii wyjmie manipulatorom jedno potężne (moim zdaniem) narzędzie z rąk. Zostaną, naturalnie, inne narzędzia. Ale to już pewnie poza tematem wątku. Może wątek Imagine no politics.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
|  | 3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | >Znaczy, jeśli osoba religijna popełnia zbrodnię to dlatego, że jest zarażona toksycznym memem religii, a jeśli ateista popełnia zbrodnię, to nie dlatego, że jest ateistą, ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bla, bla, bla. Podwójne standardy, hej. Nie żadne 'bla, bla, bla' i żadne 'podwójne standardy'. Jeśli osoby religijna i ateista popełniają zbrodnie to stają się przestępcami i ich światopogląd nie ma nic do tego czynu. Jednak nie można nie wziąć pod uwagę wątku religijnego w przypadku, gdy ktoś montuje na sobie ładunek wybuchowy i w celowo wybranym miejscu skupiającym setki ludzi wysadza siebie i część ludzi w imię pojmowanej walki z przeciwnikami danej religii. Nigdy bym nie odważyła się twierdzić, że każda osoba religijna jest zbrodniarzem. To, że Stalin był zbrodniarzem i ateistą jest oczywiste, ale to żaden dowód, że zabijanie jest domena ateisty. Takie rozumowanie jest pozbawione rozsądku, jest chore.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
-1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Ateizm nie jest dla każdego, niestety. Tak naprawdę jest to postawa >wymagająca odpowiedzialności i zrozumienia.My wiemy co to moralność i żyjemy (z pewnością >większość) nie wadząc innym. Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych >intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad.
RELIGIA nie jest dla każdego, niestety. Tak naprawdę jest to postawa wymagająca odpowiedzialności i zrozumienia. My wiemy co to moralność i żyjemy (z pewnością większość) nie wadząc innym. ATEIZM tworzą ludzie przeważnie ograniczeni intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad.
>Wyobraźmy sobie jaki chaos zapanowałby na świecie gdyby nie było religii!
Spróbujmy sobie wyobrazić świat w którym wszyscy podporządkowali się religiom.
>Dojrzały ateizm to swego rodzaju luksus i niech tak pozostanie.
Jak by małpa nie wyszła z wody pływałbym estetycznie na etycznym kajaku.
|
|
 | | Appenzeller (3118 punktów) | >My wiemy co to moralność i żyjemy (z pewnością większość) nie wadząc innym. Szkoda, że tym facetom od WTC nie wspomniałeś o tym. Może by też nie wadzili? To wspaniale, że można żyć uczciwie z religią. Ale to marnie, że uważasz osoby dające sobie radę bez niej za ograniczone. Objaw miłości bliźniego?
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
|  | -1 na 1 | romaro (25211 punktów) | > Ale to marnie, że uważasz osoby dające sobie radę bez niej za ograniczone. Objaw miłości bliźniego?
Czy obejrzałeś uważnie zielone literki, i uważnie czarne literki ? Więc przyjrzyj sie i odpowiedz "czym różnią się te dwa obrazki?"
Czy wierzysz że nie wierzysz?
Dalej raczej nie będę się tłumaczył, bo mi szczena na klawiaturę spadła.
A tak swoją drogą - Czy ta strona powstała byś mógł tylko ty w "luksusie" żyć? Raczej nie będę gratulował postawy.
|
|
| |  | | Appenzeller (3118 punktów) | >Czy wierzysz że nie wierzysz? >Dalej raczej nie będę się tłumaczył, bo mi szczena na klawiaturę spadła. >A tak swoją drogą - Czy ta strona powstała byś mógł tylko ty w "luksusie" żyć? >Raczej nie będę gratulował postawy. Przeżyję. Wyrazy współczucia dla klawiatury.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| |  | 3 na 3 | Appenzeller (3118 punktów) | A poważnie, opinia o symetrii wiary i niewiary nie trafia mi do przekonania. Niewiara nie zmusza do wykonywania żadnych czynności, wiara wręcz przeciwnie. A dane korelujące wartości IQ z religijnością w różnych krajach są dość łatwo dostępne w Internecie. Podobnie jak dane dotyczące poziomu religijności pośród amerykańskich pensjonariuszy więzień i amerykańskich uczonych.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Nie trudź się, to roślina. A drzewa potrafią tylko szumieć ale nie myśleć.
|
|
| | | |  | | romaro (25211 punktów) | >Nie trudź się, to roślina. A drzewa potrafią tylko szumieć ale nie myśleć.
Tak bardzo nie doceniasz drzew. Na szczycie pisałeś? Tlenu mało? Ja też czasami wolę słuchać szumu drzew i nie myśleć co prezes J.K. nam zaserwuje.
Czy to że uważam się za ateistę, znaczy że powinienem się uważać za jakiś lepszy gatunek. Czym się różnią niektórzy ateiści od religiantów skoro podobnie się upokarzaja. Neurosurgery napisał "Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad". Takich wpisów na onecie jest setki. Takimi epitetami obrzucają się "dumni ateiści" i "dumni wierzący". Cóż wierzący jak wierzący, prędzej czy później niejeden wiarę porzuci, lecz czy czasami nie jest tak, że niektórzy z nich traktują później swój ateizm jak nową religię.
Neurosurgery napisał:
>A poważnie, opinia o symetrii wiary i niewiary nie trafia mi do przekonania. Niewiara nie zmusza do wykonywania żadnych czynności, wiara wręcz przeciwnie.
Nie traktuję ateizmu jako religii więc i nie mówmy o symetrii.
W swoim poście nie chciałem nikogo obrazić. Pokazałem tylko że często traktujemy ludzi myślących inaczej jak przeciwników i to tych gorszych. Próbowałem wskazać {może mało jasno), że wystarczy zamienić dwa słowa RELIGIA (w domyśle wiara) i Ateizm, resztę pozostawić bez zmian a efekt mamy jaki mamy. Czujemy się lepsi, a że solidarność w grupie musi być, czujemy się jeszcze lepsi.
Każdy się rodzi ateistą. Czy ta/ten z was który został ochrzczony i po latach wiarę porzucił, powie że był degeneratem lub ograniczonym intelektualnie. Wierzymy w kit który nam od małego wciskają. Szczęście dla mnie i wielu do mnie podobnych na "tradycji" wychowanych, że internetu doczekaiśmy( żeby się połączyć należało wpisać ppp), lecz co mają powiedzieć ci co radia nie widzieli, ba, książki, czyż byli degeneratami?
Choćbym dopiero przed śmiercią stać się miał ateistą, to bym powiedział żem takim się urodził i takim umieram, a to w co wierzyłem gówno mnie już będzie obchodzić.
|
|
| | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | >Tak bardzo nie doceniasz drzew. Na szczycie pisałeś? Tlenu mało? Bardzo cenię drzewa i jestem za wprowadzeniem rębni smugowej dla zachowania lasów Amazonii i lasów Afryki. >Ja też czasami wolę słuchać szumu drzew i nie myśleć co prezes J.K. nam zaserwuje. Szum drzew to lipa. A prezes mógłby wrócić do władzy mnie jego rządy bardziej bawiły niż przerażały. Jakie spiski bym im podsuwał!!! >Czy to że uważam się za ateistę, znaczy że powinienem się uważać za jakiś lepszy gatunek. Czym się różnią niektórzy ateiści od religiantów skoro podobnie się upokarzaja. Z Twego wpisu dużo wyżej gdzie użyłeś zamiany pojęć i tej zamiany obrony wynikało że jesteś religijną postacią i że gloryfikujesz wiarę. > lecz czy czasami nie jest tak, że niektórzy z nich traktują później swój ateizm >jak nową religię. A niech sobie traktują i jako misję grunt żeby mi te cholerstwo religijne znikało z Ziemi. I niech myślą jak obalić islam żeby tu mi się pod oknem nikt nie wysadzał. >Neurosurgery napisał: >>A poważnie, opinia o symetrii wiary i niewiary nie trafia mi do przekonania. Niewiara nie zmusza do wykonywania żadnych czynności, wiara wręcz przeciwnie. Zgadzam się z Neurosurgery. >Nie traktuję ateizmu jako religii więc i nie mówmy o symetrii. A to fajnie że prostujesz-a nie można było zrobić wczesniej dopiska z objaśnieniem? >W swoim poście nie chciałem nikogo obrazić. Pokazałem tylko że często traktujemy >ludzi myślących inaczej jak przeciwników i to tych gorszych. Próbowałem wskazać >{może mało jasno), że wystarczy zamienić dwa słowa RELIGIA (w domyśle wiara) i >Ateizm, resztę pozostawić bez zmian a efekt mamy jaki mamy. Czujemy się lepsi, a że >solidarność w grupie musi być, czujemy się jeszcze lepsi. Ateizm i religia nie ulegają zamianie to nie obejmujące się magisteria. Jedno jest czystym przeciwstawieniem drugiego. >Każdy się rodzi ateistą. Czy ta/ten z was który został ochrzczony i po latach wiarę >porzucił, powie że był degeneratem lub ograniczonym intelektualnie. Jasne że byłem ograniczony jak wierzyłem.
Romaro przez Twe niefortunne wypowiedzi zapisałem Cię jako religijną postać, potem czytając Twoje inne wypowiedzi coś mi nie grało-cóż to rozdwojenie jażni czy dwie różne postacie-myślałem? A teraz ładnie tłumaczysz mi że jesteś ateistą a tam użyłeś zbyt zawiłego przykładu własnej tezy-zresztą błędnej-co nas zmyliło. Także mój umysł zdejmuje odium religijności z Ciebie. Pozdrawiam i analogię do rośliny cofam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >A to fajnie że prostujesz-a nie można było zrobić wczesniej dopiska z objaśnieniem? Coś mi powiedziało "nie trudź się". Zwłaszcza po tym jak wiele mówiącym fragmencie: >Dojrzały ateizm to swego rodzaju luksus i niech tak pozostanie. Chciałem ironicznie dopisać: więc należy go(ateizm} reglamentować, a stronę racjonalista.pl ograniczyć dla wybranych.
>Ateizm i religia nie ulegają zamianie to nie obejmujące się magisteria. ładnie ujęte. Zgadzam się.
>Jedno jest czystym przeciwstawieniem drugiego. Dla mnie wystarczy że "To nie obejmujące się magisteria". Prąd zmienny jest bardziej złożony od stałego, Brak w prądzie stałym wielu parametrów występujących w prądzie zmiennym, uniemożliwia pełne badanie obu prądów pod tym samym kątem.
>Jasne że byłem ograniczony jak wierzyłem. Parafrazując: byłem ograniczony więc stałem się ateistą (proszę nie bierz sobie tego do siebie}. Ja myślę że próbowano mnie przez lata ograniczać, jednak jak widać, nie udało im się.
>Romaro przez Twe niefortunne wypowiedzi zapisałem Cię jako religijną postać, potem czytając Twoje inne wypowiedzi coś mi nie grało-cóż to rozdwojenie jażni czy dwie różne postacie-myślałem?
Zdawałem sobie sprawę że tak mogę zostać odebrany, i mało mnie to obchodziło. Po prostu, bez filozoficznego zagłębiania się w sprawy światopoglądowe wszedłem w skórę wierzącego i "napisałem",a raczej przepisałem, użyłem fragmentu postu napisanego wcześniej przez inną osobę, by uzmysłowić że takie teksty: >...natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad. piszą nie tylko katolicy.
>A teraz ładnie tłumaczysz mi że jesteś ateistą Tak jestem nim. Religia uczyniła i nadal czyni, zbyt dużo zła ludziom. >Także mój umysł zdejmuje odium religijności z Ciebie. A to się cieszę, bo dobrze żeby inni wiedzieli, że nie jest już nas tak mało >Pozdrawiam i analogię do rośliny cofam. Ależ nie musisz. Kiedyś niejeden z moich atomów posłuży za budulec, być może nie jednej rośliny. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > A poważnie, opinia o symetrii wiary i niewiary nie trafia mi do przekonania. Niewiara nie zmusza do wykonywania żadnych czynności, wiara wręcz przeciwnie.Ja myślę, że dokładnie to miała jedna moja ciotka na myśli, kiedy stwierdziła, że jestem ateistką, bo mi się nie chce w niedzielę do kościoła chodzić i lubię jeść mięso w piątki. Wielce mnie to wtedy rozbawiło, ale widzę w tym głębszą prawdę. Swoją drogą to jest niezła zachęta - zostań ateistą, dłużej sobie pośpisz w niedzielę 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad.
Problemem jest nie tyle to, że religia trzyma ludzi w ryzach (co jest raczej iluzją), ile ludzi w te ryzy pakuje. Lwią część owego ograniczenia intelektualnego powoduje właśnie myślenie i odczuwanie w kategoriach religijnych.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Maciej Malinowski (353 punktów) | Hmm, nie byłoby na Racjonaliście działu dotyczącego antyklerykalizmu, profesor Richard Dawkins nie napisałby już nic na temat głupoty religijnej. Nie wiem czy chciałbym całkiem bez religii, mam dzięki temu też sporo zabawy  . Na pewno 95% mniej, by nie zaszkodziło 
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Religia natomiast trzyma w ryzach ludzi przeważnie ograniczonych >intelektualnie dla których brak boga oznacza brak jakichkolwiek zasad.
To wątpliwe. Możliwe, że religia jest pomocna lub nawet niezbędna dla wielu ludzi dla utrzymania integralności psychologicznej, ale gdy idzie o moralność i prawa to bywały i duże społeczności, gdzie społeczeństwa obywały się w tych dziedzinach bez sankcji religijnych (kierowane konfucjanizmem Chiny najlepszym przykładem).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|