 |
"I nie wódź nas na pokuszenie" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-01-2012 15:00 | Marek Matejewski (3695 punktów) | "I nie wódź nas na pokuszenie"
8 na 8 | Najstarsza modlitwa chrześcijan "Ojcze Nasz", której rzekomo Chrystus nauczał swoich uczniów podczas podczas swoich kazań składa się z wezwania do Boga i 7 kolejnych próśb do niego skierowanych.
Najbardziej zastanawiająca jest szósta prośba o treści "i nie wódź nas na pokuszenie". Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie? Czy wodzenie na pokuszenie nie należy przypadkiem do wyłącznej kompetencji Szatana? Dlaczego mamy kierować tak dziwaczną prośbę do Boga?
Kiedy następnym razem będzie mnie korciło żeby komuś napluć do zupy to najpierw się zastanowię kto mnie kusi: Szatan czy Bóg?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Marek Matejewski (3695 punktów) | W ewangelii wg św. Mateusza słowa te brzmią "i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie"... Ktoś w polskim KK wpadł jednak na pomysł, żeby słowa modlitwy brzmiały tak jak brzmią obecnie. Kościół chyba lubi mnożyć absurdy.
|
|
7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | >Kiedy następnym razem będzie mnie korciło żeby komuś napluć do zupy Pracujesz w jakiejś restauracji?
|
|
 | 5 na 5 | Cele7 (59 punktów) | >Pracujesz w jakiejś restauracji? Jeśli tak to w której ?
|
|
|  | 5 na 5 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > >Pracujesz w jakiejś restauracji?> Jeśli tak to w której ?Jestem osobistym kucharzem papieża
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | |
|
| | |  | -2 na 2 | Majordomus (2 punktów) | > >Jestem osobistym kucharzem papieża  > Na co jeszcze czekasz?  > Mamusia nie kochała Cię dostatecznie?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Mamusia nie kochała Cię dostatecznie?
Od mojej rodziny to ty się łaskawie odstosunkuj.
|
|
7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie?
A dlaczego by nie? Pokusy są po to aby im ulegać. Tylko Kościół widzi w tym coś zdrożnego.
|
|
 | 10 na 10 | jasenka (1863 punktów) | > A dlaczego by nie? Pokusy są po to aby im ulegać. Tylko Kościół widzi w tym coś zdrożnego.A ja już dawno chciałam zapytać kogoś - skąd się wzięło katolikom, że nie można przeklinać - w sensie - mówić wulgaryzmów? Chyba chodziło o przeklinanie kogoś, czyli rzucanie klątwy? Tylko gdzie to jest napisane dokładnie w Biblii? Co komu szkodzi pieprz w języku, wulgaryzmy są takie mięsiste, zabawne, zwłaszcza neologizmy na nich oparte, na dodatek pozwalają się pozbyć gniewu, zamiast rzucać w kogoś czymś ciężkim. Ciągle słyszę takie teksty: "oooo, znowu klnę, a byłam u spowiedzi". Strasznie to, k...a śmieszne
|
|
|  | 6 na 6 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Zakazy na poziomie językowym rzeczywiście budzą zażenowanie. To trochę takie zwyczaje na talibskim poziomie rozumowania. Nie mów "dupa" tylko "pupa". Jakby od tej jednej literki "d" świat miał się przewrócić do góry nogami i wielkie żółwie podtrzymujące naszą ziemską płaszczyznę miały nas przygnieść od góry... Najlepsze w tym wszystkim jest to, że większość osób zupełnie nie kojarzy pochodzenia słów, które zwyczajowo tak im się nie podobają. Ciekawe ilu katolików zadało sobie trud, żeby zbadać np. etymologię słowa "Bóg". Przecież ktoś to słowo kiedyś wymyślił i wypowiedział... Nie był to ani Jezus, ani Mojżesz ani Adam i Ewa... Największą żenadą językową jest tzw. "bluźnierstwo" - które może zostać popełnione na wiele rozmaitych sposobów. Czym jest owe bluźnierstwo? Ano w teorii tzw. "obrazą Boga", w praktyce "obrazą fanatyków religijnych". Ciekawostką pozostaje więc fakt dlaczego słowa skierowane do Boga tak bardzo zajmują jego wyznawców? Może lepiej by było, żeby ów Bóg sam zdecydował czy poczuł się obrażony - przecież każdy ma indywidualną wrażliwość? Niestety o tym czy Bóg poczuł się obrażony decydują religijne oszołomy - i to jest dopiero śmieszne  a w wielu szerokościach geogr. (np Iran, Pakistan) niestety tragiczne
|
|
|  | | Endorfinka (54 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| |  | -2 na 4 | Endorfinka (54 punktów) | > Język może być również piękny, jeśli wybierze się taką opcję. Jeśli podoba się komuś coś, co jest szkaradne, to chyba dlatego, że nie zna nic lepszego  > Spowiadamy się, bo szukamy dobra, piękna, miłości - Boga.
|
|
| | |  | 6 na 6 | setarkos (10757 punktów) | >Spowiadamy się, bo szukamy dobra, piękna, miłości
A po co grzeszycie (jeśli wolno spytać)?
|
|
| | | |  | -3 na 5 | Endorfinka (54 punktów) | > >Spowiadamy się, bo szukamy dobra, piękna, miłości> A po co grzeszycie (jeśli wolno spytać)?> Wolałabym nie grzeszyć, ale niestety noga się czasem podwinie... Może wiesz, że są grzechy lekkie i ciężkie. W przypadku ciężkich można pytać o motywy, bo to grzechy z premedytacją. Dobre pytanie - po co to robić. Na szczęście taki grzech trudno popełnić. Łatwo natomiast, wydaje mi się, zaniechać dobra. To też grzech, choć nie ciężki, jednak już jest się z czego spowiadać. Nie robisz dobra, które mógłbyś i już zgrzeszyłeś. Jesteś obojętny na drugiego człowieka, nie kochasz i trach. Dlatego nie ma ludzi, którzy nie grzeszą. Zawsze coś się znajdzie. Są tylko ludzie, którzy sobie tego nie uświadamiają. A spowiedź, to balsam na rany, na poczucie winy, szansa, by zacząć znów od początku, pracować nad sobą, motywacja, by w ogóle zastanawiać się nad sobą. Ale nie po to, by się pogrążać, ale by się poprawić. Są warunki dobrej spowiedzi: żal za popełnione zło, w tym nie popełnione dobro oczywiście, postanowienie zmiany na lepsze, zadośćuczynienie, czyli naprawienie co się spsuło... Czyli to rzecz naprawdę trudna. Lecz jest to jeden z sakramentów w których działa sam Bóg. Jest On obecny w czasie prawdziwej, szczerej spowiedzi i ma moc dokonywania w nas rzeczy niemożliwych  Natomiast jeśli ktoś świętokracko idzie do spowiedzi, kłamie wyznając grzechy, to taka spowiedź jest po prostu nie ważna. Bez sensu. Szkoda, bo marnuje się tylko poświęcenie spowiednika, który w tym czasie mógłby być dla kogoś, komu rzeczywiście potrzeba. Nie grzeszyć byłoby cudownie  - zaraz po spowiedzi miewałam takie uczucie, że jestem czysta jak łza i czułam się wtedy tak szczęśliwa... Blisko Boga. Matka Teresa z Kalkuty podobno spowiadała się raz w tygodniu. Gdy ją ktoś zapytał o to, powiedziała, że spowiedź jest dla niej spotkaniem z ukochanym. Amen. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | spellbinder (8577 punktów) | > Wolałabym nie grzeszyć, ale niestety noga się czasem podwinie...Wystarczy nie być katolikiem, żeby nie grzeszyć  > Może wiesz, że są grzechy lekkie i ciężkie.A także słomkowe, junior musze, musze, kogucie, piórkowe, lekkopółśrednie, superpółśrednie, średnie, supreśrednie, półciężkie i lekkociężkie. > Dobre pytanie - po co to robić. Na szczęście taki grzech trudno popełnić.Wręcz przeciwnie. Z tego co kojarzę, to bogu udało się popełnić kilka milionów takich grzechów lekkim kątem (nie ma rączek - przecież to trójkąt). Powstaje pytanie, czy utopienie całego świata ludzi to jeden grzech, czy każdego trzeba osobno podliczyć? > Łatwo natomiast, wydaje mi się, zaniechać dobra.Zwłaszcza, jak się jest wszechmogącym bogiem oczywiście. > Jesteś obojętny na drugiego człowieka, nie kochasz i trach.Każesz jakiemuś kolesiowi zabić syna, po czym mówisz "hehe, mam cię" i trach! > Dlatego nie ma ludzi, którzy nie grzeszą.Dlatego interesik ciągle się kręci. > Są tylko ludzie, którzy sobie tego nie uświadamiają.Żeby tylko tego sobie nie uświadamiali... a oni sobie nie uświadamiają jeszcze TYLU rzeczy, które w jakikolwiek sposób mogłyby być uznane za ważne.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Może wiesz, że są grzechy lekkie i ciężkie.> A także słomkowe, junior musze, musze, kogucie, piórkowe, lekkopółśrednie, superpółśrednie, średnie, supreśrednie, półciężkie i lekkociężkie.To dla zawodowców. Grzesznicy-amatorzy mają papierowe, musze, kogucie, lekkie, lekkopółśrednie, półśrednie, średnie, półśrednie, ciężkie i superciężkie. Ale fakt, że przeważnie z czasem na zawodowstwo przechodzą  .
|
|
| | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | >>Wolałabym nie grzeszyć, ale niestety noga się czasem podwinie... >Wystarczy nie być katolikiem, Pojęcie grzechu pojawiło się grubo przed Chrześcijaństwem.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Pojęcie grzechu pojawiło się grubo przed Chrześcijaństwem. Pani katechetko nie szkoda nicka? Kolejnego?
|
|
| | | | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | > >Pojęcie grzechu pojawiło się grubo przed Chrześcijaństwem.> Pani katechetko nie szkoda nicka? Kolejnego?Śpi obok mnie małe dziecko i czasem chce cycusia
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Pojęcie grzechu pojawiło się grubo przed Chrześcijaństwem.
Ale tylko chrześcijaństwo zmusza człowieka do dawania duchownym pieniędzy za obietnicę zmazania grzechów.
|
|
| | | | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | >>Pojęcie grzechu pojawiło się grubo przed Chrześcijaństwem. >Ale tylko chrześcijaństwo zmusza człowieka do dawania duchownym pieniędzy za obietnicę zmazania grzechów. Nieprawda. Nie trzeba dawać. Rzeczywistość w której żyjemy zmusza mnie by dać duchownemu pieniądze, bo lubię gdy ma dobry samochód.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Nieprawda. Nie trzeba dawać. Rzeczywistość w której żyjemy zmusza mnie by dać duchownemu pieniądze, bo lubię gdy ma dobry samochód.
I lubisz jak kochanka księdza ma gdzie mieszkać...
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >I lubisz jak kochanka księdza ma gdzie mieszkać...
Hmm... u mnie na osiedlu mieszka ksiądz z kochanką i ich dzieckiem. Jest to jedno z mieszkań wykupionych na pojedynczy przelew - tzn spłaconych na raz, bez kredytu. Mini-dom towarzyski (całe 3 dziewczyny) w mojej klatce musiał się zapożyczyć, jak wszyscy inni, na 30 lat. Pan Dyrektor lokalnego teatru też.
Ciekawostka taka, przyrodnicza, prawdaż.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) |
>I lubisz jak kochanka księdza ma gdzie mieszkać... Nie, nie lubię zakłamania i obłudy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >zakłamania i obłudy.
Zakłamanie i obłuda zaczyna się już przy posiadaniu przez księdza "fajnego" samochodu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>zakłamania i obłudy. >Zakłamanie i obłuda zaczyna się już przy posiadaniu przez księdza "fajnego" samochodu. Dlaczego? (napisałam chyba "dobry samochód")Gdy będę umierała, chciałabym, żeby ksiądz bezpiecznie do mnie dotarł... A poza tym, to był trochę żart. Daję tak mało pieniędzy na kościół, że jedynie dokładam księżom na bułkę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | > Dlaczego? (napisałam chyba "dobry samochód")Gdy będę umierała, chciałabym, żeby ksiądz bezpiecznie do mnie dotarł...Po co ksiądz ma do Ciebie docierać? Naprawdę uważasz, że bóg którgo czcisz jest takim małostkowym biurokratą, że przy wstępie do wieczności będzie go obchodziło czy odmówiłaś wcześniej dwie zdrowaśki przy księdzu? I czy tramwajem nie może?  I czy nie mógł by ten ksiądz uczynić nieco dobra za te kilkadziesiąt tysięcy, a kupić sobie Golfa z 2003 roku za resztę? Nie. Bo księdzu nie chodzi o dobro szeroko pojęte, a o nabicie sobie kiebzy za nicnierobienie. > A poza tym, to był trochę żart. Daję tak mało pieniędzy na kościół, że jedynie dokładam księżom na bułkę.On już na bułkę ma. Nawet na dwie bułki. Z makiem...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >A poza tym, to był trochę żart. Daję tak mało pieniędzy na kościół, że jedynie dokładam księżom na bułkę.
Mam takiego przyjaciela, wiesz, jest katolikiem - takim wierzącym, praktykującym i tzw. w ogóle. Sprawdził ostatnio, ile zarabiają księża w Polsce, tak z ciekawości i trochę z powodu dyskusji o funduszu kościelnym i kwestiach podatków dla kościoła. Uprzejmie podaję dalej - od 2000 (mała wieś, biedna gmina) do 6000 (zaokrąglając w dół) i papierów podatkowych nie oglądają w ogóle. Mieszkania mają w większości służbowe, bezpłatne.
Chcesz mi jeszcze poopowiadać jakieś pierdoły lakierowane nt. bułki i konieczności dokładania do czegokolwiek? Daj spokój, żenujące to jest.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | Samo ogrzewanie kościoła jest bardzo kosztowne. W Warszawie np. Jest taka parafia, gdzie kościół jest otwarty dzień i noc, aby móc w każdej chwili przyjść się pomodlić. I jest tam ciepło. Wiesz może za czyje pieniądze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Samo ogrzewanie kościoła jest bardzo kosztowne. W Warszawie np. Jest taka parafia, gdzie kościół jest otwarty dzień i noc, aby móc w każdej chwili przyjść się pomodlić. I jest tam ciepło. Wiesz może za czyje pieniądze?Idź, dobra kobieto, do Wujka Gugla i zapytaj o "przychody parafii". Nawet oficjalne rozliczenia pokazują, że zarobki ks. proboszcza są jakoś z boku i nikt o nich nie wspomina, za to parafie bardzo chętnie ciągną kasę ze swoich wiernych na wszystko, co się da. Z czego dużą część oddają do kurii. Księża nie potrzebują twoich ciężko zarobionych złociszy na bułkę. Nawet nie na samochód. Potrzebują ich głównie, żeby przekazać ją wyżej w hierarchii. Jak się gmina zgadza na odpuszczenie z jakiegoś podatku inwestorom dającym tysiącowi ludzi pracę, to mordy się nagle rozdzierają jak czterdziestoletnie prześcieradła. Jak lokalny ksiądz doi okoliczną ludność, to jest git i miód. Jeśli się głębiej interesujesz, proponuję poczytać o szacunkowym budżecie parafii lub, ogólniej, o kościelnych finansach w Polsce. I nie opowiadać więcej "cytatym" takich bajek. Nie lecą na nie z zasady.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin Mod.: Pozwoliłam sobie poprawić linki, bo nie działały, jak trzeba. M.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Mod.: Pozwoliłam sobie poprawić linki, bo nie działały, jak trzeba. M.O, dzięki. Jak je podglądałam, to wyglądały normalnie. Coś musiałam przeoczyć 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | gegebege (231 punktów) (zablokowany) | > Jeśli się głębiej interesujesz, proponuję poczytać o szacunkowym budżecie parafiiW zestawieniu wydatków brakuje wielu pozycji, w tym tak poważnych jak ogrzewanie kościoła czy energia elektryczna. Najbardziej rozbawił mnie ten fragment artykułu Agnosiewicza: Cytat:Opracowane zasadniczo na podstawie parafii Gdańsk-Wrzeszcz (10 tys. dusz, 4 księży), której finanse proboszcz odtaił. "Odtaił"? Myślę, że należy się nam wyprostowanie Pana Agnosiewicza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>W zestawieniu wydatków brakuje wielu pozycji, w tym tak poważnych jak ogrzewanie kościoła czy energia elektryczna. A jesteś pewna, że takowe parafia ponosi? Ja słyszałam o takim kościele, który licznika nie ma. Płaci miasto wraz z opłatą za oświetlenie ulic.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Gosia (9452 punktów) |
> Ja słyszałamDobrze słyszałaś .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 gegebege (231 punktów) (zablokowany) | > >Ja słyszałam> Dobrze słyszałaś.I wszystko jasne! Budżet przeciętnej polskiej parafii nie obejmuje wydatków na energię elektryczną i ogrzewanie kościoła, ponieważ te sponsoruje prezydent Stalowej Woli. Agnosiewicz nie popełnił błędu pomijając szereg innych wydatków, bo - jak wiadomo - koszty zakupu szat i naczyń liturgicznych dla polskich parafii ponosi burmistrz Sandomierza; natomiast pensje organistom zwyczajowo wypłaca sołtys Raszyna.
|
|
| | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | Z tego co kojarzę, to bogu udało się popełnić kilka milionów takich grzechów lekkim kątem (nie ma rączek - przecież to trójkąt).
Bóg, którego ja mam na myśli, ma prawo dać życie i je odebrać, dlatego grzechu mieć nie może. Natomiast człowiek jeśli daje sobie takie prawo, grzeszy.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | spellbinder (8577 punktów) | >Bóg, którego ja mam na myśli, ma prawo dać życie i je odebrać, dlatego grzechu mieć nie może. Natomiast człowiek jeśli daje sobie takie prawo, grzeszy.
A kto mu dał to prawo? Wybacz, ale to jest jedna z najgłupszych rzeczy, jakie słyszałem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>Bóg, którego ja mam na myśli, ma prawo dać życie i je odebrać, dlatego grzechu mieć nie może. Natomiast człowiek jeśli daje sobie takie prawo, grzeszy. >A kto mu dał to prawo? Wybacz, ale to jest jedna z najgłupszych rzeczy, jakie słyszałem. To się może jeszcze raz nad tym zastanów. To, że czegoś nie rozumiesz, nie znaczy, że inni też tego nie rozumieją. Może po prostu jeszcze nie zaskoczyłeś? Ktoś kto mnie stworzył może zrobić ze mną co zechce. Jest Bogiem.
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | spellbinder (8577 punktów) | >To się może jeszcze raz nad tym zastanów. To, że czegoś nie rozumiesz, nie znaczy, że inni też tego nie rozumieją.
Jest takie powiedzonko: "Kto daje i zabiera, ten się w piekle poniewiera". Bóg, który życie zabiera jest krótkowzrocznym gnojem, albo skończonym sadystą. Zastanów się nad tym.
>Ktoś kto mnie stworzył może zrobić ze mną co zechce. Jest Bogiem.
Dresiarz też może zrobić z Tobą co zechce, a bogiem nie jest. Do robienia takich rzeczy nie trzeba być bogiem, tylko skur***nem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) |
>Jest takie powiedzonko: "Kto daje i zabiera, ten się w piekle poniewiera". Bóg, który życie zabiera jest krótkowzrocznym gnojem, albo skończonym sadystą. Bóg ma dla nas wieczność.
>>Ktoś kto mnie stworzył może zrobić ze mną co zechce. Jest Bogiem. >Dresiarz też może zrobić z Tobą co zechce, a bogiem nie jest. Do robienia takich rzeczy nie trzeba być bogiem, tylko skur***nem. Tak, ale on będzie miał grzech, a Bóg nie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | spellbinder (8577 punktów) | >Bóg ma dla nas wieczność.
Innymi słowy coś daje, coś zabiera i daje coś innego? W takim wypadku jest tylko zwykłym, nieczułym dupkiem.
>Tak, ale on będzie miał grzech, a Bóg nie.
Bo boga obowiązują inne zasady. To tak jak policjant może przejechać na czerwonym świetle, zastrzelić staruszkę, która go wkurza, a strażak może podpalać mieszkania.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>Bóg ma dla nas wieczność. >Innymi słowy coś daje, coś zabiera i daje coś innego? W takim wypadku jest tylko zwykłym, nieczułym dupkiem. >>Tak, ale on będzie miał grzech, a Bóg nie. >Bo boga obowiązują inne zasady. To tak jak policjant może przejechać na czerwonym świetle, zastrzelić staruszkę, która go wkurza, a strażak może podpalać mieszkania. Bóg jest DOBRY i kiedyś to zrozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Bóg jest DOBRY i kiedyś to zrozumiesz.
Chciałbym móc to jakoś skontrować, ale wątpię, że kiedykolwiek zrozumiesz, że boga nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rdest (2492 punktów) |
>Chciałbym móc to jakoś skontrować, ale wątpię, że kiedykolwiek zrozumiesz, że boga nie ma. Jasne. "NIETZSCHE: BÓG UMARŁ. BÓG: NIETZSCHE UMARŁ." W. Łysiak, "Statek", Wydawnictwo PLJ, Warszawa 1994
Konformizm gwarantem spójności grupy
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Bóg jest DOBRY i kiedyś to zrozumiesz. Po pierwsze - nie pozwalaj sobie. Takie słowa ("kiedyś to zrozumiesz") dowodzą, że masz rozmówcę za idiotę, a to nie jest mile widziane. Zwłaszcza w odniesieniu do przedmiotu wiary. Po drugie - to jest tylko i wyłącznie Twoje zdanie. Bogowie istnieją w Twojej głowie. Możesz im przypisywać cechy, jakie chcesz (albo jakie Ci wmówiono). Dobry czy zły, ładny, brzydki albo zielony - mimo wszystko nikt tego osobnika na oczy nie widział i wszelkie jego zalety i wady to tylko efekt bujnej wyobraźni.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Amai (3012 punktów) | >>>>Bóg, który życie zabiera jest krótkowzrocznym gnojem, albo skończonym sadystą. >>>Bóg ma dla nas wieczność. >>Innymi słowy coś daje, coś zabiera i daje coś innego? W takim wypadku jest tylko zwykłym, nieczułym dupkiem. >Bóg jest DOBRY i kiedyś to zrozumiesz.
Czyli jeśli któregoś pięknego dnia, dajmy na to, zginiesz w wypadku, to nie jest ważne, jaki ból twoja śmierć sprawi twojej rodzinie i dzieciom. To będzie DOBRE, bo TY dostałaś TWOJĄ wymarzoną "wieczność" (cokolwiek to znaczy). Ech, katolicy...
|
|
| | | | | | | | |  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ktoś kto mnie stworzył może zrobić ze mną co zechce. Jest Bogiem. Wyrazy współczucia.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>Ktoś kto mnie stworzył może zrobić ze mną co zechce. Jest Bogiem. >Wyrazy współczucia. > Nie trzeba, On mnie kocha.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Lizergus (691 punktów) | >On mnie kocha. Kobiety tłuczone przez swoich mężów też tak mówią.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>On mnie kocha. >Kobiety tłuczone przez swoich mężów też tak mówią. Tak? Na razie to dawno mnie nikt tak nie stłukł jak na tej stronie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >Tak? Na razie to dawno mnie nikt tak nie stłukł jak na tej stronie.
Tak, ofiarę z siebie zrób. Słowa ich siekły jak bicze, skrwawiona ma dusza cierpi, o Panie. Z ripostą ściśniętą w pół gardła, zrobiłam sobie śniadanie. I te łzy rzewne wylałaś, gdybyś je dobrze wylewała, to byś piekło zgasiła. Nawet pod kotłem Adolfa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Lizergus (691 punktów) | >Tak? Na razie to dawno mnie nikt tak nie stłukł jak na tej stronie. To chyba Twój Bóg wystawia Cię na próbę, my ("racjonaliści", powiedzmy) jesteśmy jego narzędziami, więc pewnie jak on jesteśmy dobrzy, nie?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sewerin (6 punktów) | >Ktoś kto mnie stworzył może zrobić ze mną co zechce. Jest Bogiem.
Tak naprawdę stworzyli cię twoi rodzice. Czy rodzic może robić co mu się podoba ze swoim dzieckiem? Nie sądzę.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | Dzięki za obszerną choć nieco chaotyczną odpowiedź, pozostawiającą istotne wątpliwości. > .. nie ma ludzi, którzy nie grzeszą. Zawsze coś się znajdzie. Są tylko ludzie, którzy sobie tego nie uświadamiają.Czy to nie jest podobne do 'wymiaru sprawiedliwości' w ustrojach totalitarnych, gdzie dla każdego można dorobić jakiś paragraf? > A spowiedź, to balsam na rany, na poczucie winyPrzypuszczałem, że grzesznikom nie dostarcza się łatwego komfortu psychicznego, lecz zadaje pokutę.. > Nie grzeszyć byłoby cudownie  Wg mnie całkiem zwyczajnie - tylko czasami trochę nudno  > zaraz po spowiedzi miewałam takie uczucie, że jestem czysta jak łza i czułam się wtedy tak szczęśliwa...Nie chciałbym psuć Twego szczęścia, ale zdaje się, że powinno być poprzedzone wspomnianym wcześniej zadośćuczynieniem. Przy okazji pytanie, czy naprawa szkód ma tyczyć pokrzywdzonych, czy wpierw 'odkupia' się winy względem własnego bóstwa. > .. spowiedź jest dla niej spotkaniem z ukochanym.Cóż.. różne bywają obiekty i przejawy uczuć - widocznie nie tylko miłość bliźniego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) |
> >.. nie ma ludzi, którzy nie grzeszą. Zawsze coś się znajdzie. Są tylko ludzie, którzy sobie tego nie uświadamiają.> Czy to nie jest podobne do 'wymiaru sprawiedliwości' w ustrojach totalitarnych, gdzie dla każdego można dorobić jakiś paragraf?Jeśli tak, różnicę widzę w odpuszczeniu grzechów. > > A spowiedź, to balsam na rany, na poczucie winy> Przypuszczałem, że grzesznikom nie dostarcza się łatwego komfortu psychicznego, lecz zadaje pokutę..Pokuta to też jeden z warunków dobrej spowiedzi. > >Nie grzeszyć byłoby cudownie  > Wg mnie całkiem zwyczajnie - tylko czasami trochę nudno  Może zamiast się nudzić mógłbyś coś twórczego dokonać. > > zaraz po spowiedzi miewałam takie uczucie, że jestem czysta jak łza i czułam się wtedy tak szczęśliwa...Jako dziecko. Teraz przeważnie czuję się szczęśliwa. > Nie chciałbym psuć Twego szczęścia, ale zdaje się, że powinno być poprzedzone wspomnianym wcześniej zadośćuczynieniem. Przy okazji pytanie, czy naprawa szkód ma tyczyć pokrzywdzonych, czy wpierw 'odkupia' się winy względem własnego bóstwa.Pokuta i zadośćuczynienie to dwie odrębne rzeczy. Za pokutę dostaje się przeważnie jakąś modlitwę, a zadośćuczynienie to naprawienie krzywdy. Grzechy względem Boga to te, które dotyczą pierwszych trzech przykazań. Reszta bezpośrednio ma się do bliźnich, choć wszystkie obrażają Boga. Kolejność naprawiania chyba nie ma znaczenia. > >.. spowiedź jest dla niej spotkaniem z ukochanym.> Cóż.. różne bywają obiekty i przejawy uczuć - widocznie nie tylko miłość bliźniego.> "Będziesz miłował Pana Boga swego swym całym sercem i całym umysłem, całym swym życiem, ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego".
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > >.. dla każdego można dorobić jakiś paragraf?> Jeśli tak, różnicę widzę w odpuszczeniu grzechów.Tzn. swoim odpuszczacie a niewiernym nie? > >.. czy naprawa szkód ma tyczyć pokrzywdzonych, czy wpierw 'odkupia' się winy względem własnego bóstwa.> Grzechy względem Boga to te, które dotyczą pierwszych trzech przykazań.Względem nich grzeszcie sobie do woli  > (..) Kolejność naprawiania chyba nie ma znaczenia.Błądzisz. Chyba, że spieszno kochać "Boga", bo szybko odchodzi.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | i.czaplicka (5782 punktów) | Cytat: Język może być również piękny, jeśli wybierze się taką opcję. Jeśli podoba się komuś coś, co jest szkaradne, to chyba dlatego, że nie zna nic lepszego
> Natomiast jeśli ktoś świętokracko idzie do spowiedzi, kłamie wyznając grzechy, to taka spowiedź jest po prostu nie ważna. Nieważna.Idź i nie grzesz więcej...
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>Natomiast jeśli ktoś świętokracko idzie do spowiedzi, kłamie wyznając grzechy, to taka spowiedź jest po prostu nie ważna. > Nieważna.Idź i nie grzesz więcej...
Zwłaszcza niech świętokradzko ew. świętokradczo nie grzeszy, niebożątko...
|
|
| | | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | >>>Natomiast jeśli ktoś świętokracko idzie do spowiedzi, kłamie wyznając grzechy, to taka spowiedź jest po prostu nie ważna. >> Nieważna.Idź i nie grzesz więcej... >Zwłaszcza niech świętokradzko ew. świętokradczo nie grzeszy, niebożątko... Może się przenieście na stronę poprawnej polszczyzny? Ale dziękuję.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Może się przenieście na stronę poprawnej polszczyzny?
Niech to będzie ostatnia tego typu uwaga.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Poprawna polszczyzna jest na tym forum obowiązkiem, nie opcją. Było czytać regulamin przed ciśnięciem w "odpowiedz", a nie się teraz ciskać.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Gapa (597 punktów) | >>> Nie robisz dobra, które mógłbyś i już zgrzeszyłeś. Jesteś obojętny na drugiego człowieka, nie kochasz i trach. Dlatego nie ma ludzi, którzy nie grzeszą. Zawsze coś się znajdzie. Zawsze "robię dobrze", jeśli widzę, że tym nikomu nie zaszkodzę
-> pomagam ciężarnej kobiecie z dwójką dzieci, bo jej mąż na saksach za granicą, a ona samotna w domu. Wożę jej córkę na konie, odrabiam z naszymi dziećmi angielski, dzwonię jak się czuje i umówiona jestem jako kierowca na jej poród. Nie, dziewczyna nie jest materialnie źle ustawiona. Po prostu jest sama.
-> psiej przybłędzie szukam domu, jak mam to wpłacam na psie fundacje.
-> po chrześcijańsku zwróciłam uwagę w sklepie, że można nad kasą założyć ogrzewanie na podczerwień, za co zostałam "zje****" od szefowej (katoliczki, co niedziela do kościoła chodzi). Miałam wyrzuty sumienia że dostanie się dziewczynom za moje mielenie ozorem.
-> grzeszę kochaniem ludzi. Bo kocham szalenie cztery osoby tylko: moje dzieci, męża i ojca. Odczucia do innych to: od lubienia po niechęć.
Piszesz o marnowaniu czasu spowiednika. Dlaczego interesujesz się spowiedziami innych? Przecież to tajemnica służbowa, i na moje wyczucie interesować się tym to nieetyczne.
Co do wulgarnych słów, to tak jak ze słowami ze słownika wyrazów obcojęzycznych-trzeba umieć je stosować, by nie wyjść na kretyna.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 gegebege (231 punktów) (zablokowany) | > zostałam "zje****" od szefowej (katoliczki, co niedziela do kościoła chodzi).Skąd wiesz, że co niedzielę chodzi do kościoła? Śledzisz ją? Czy może widzisz ją co tydzień na mszy?
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 |
| | | | | |  | -1 na 3 | Endorfinka (54 punktów) | >>>> Nie robisz dobra, które mógłbyś i już zgrzeszyłeś. Jesteś obojętny na drugiego człowieka, nie kochasz i trach. Dlatego nie ma ludzi, którzy nie grzeszą. Zawsze coś się znajdzie. >Zawsze "robię dobrze", jeśli widzę, że tym nikomu nie zaszkodzę >-> pomagam ciężarnej kobiecie z dwójką dzieci, bo jej mąż na saksach za granicą, a ona samotna w domu. Wożę jej córkę na konie, odrabiam z naszymi dziećmi angielski, dzwonię jak się czuje i umówiona jestem jako kierowca na jej poród. Nie, dziewczyna nie jest materialnie źle ustawiona. Po prostu jest sama. >-> psiej przybłędzie szukam domu, jak mam to wpłacam na psie fundacje. >-> po chrześcijańsku zwróciłam uwagę w sklepie, że można nad kasą założyć ogrzewanie na podczerwień, za co zostałam "zje****" od szefowej (katoliczki, co niedziela do kościoła chodzi). Miałam wyrzuty sumienia że dostanie się dziewczynom za moje mielenie ozorem. >-> grzeszę kochaniem ludzi. Bo kocham szalenie cztery osoby tylko: moje dzieci, męża i ojca. Odczucia do innych to: od lubienia po niechęć. >Piszesz o marnowaniu czasu spowiednika. Dlaczego interesujesz się spowiedziami innych? Przecież to tajemnica służbowa, i na moje wyczucie interesować się tym to nieetyczne. >Co do wulgarnych słów, to tak jak ze słowami ze słownika wyrazów obcojęzycznych-trzeba umieć je stosować, by nie wyjść na kretyna. > Nie spowiadaj mi się, nie mogę dać rozgrzeszenia. Swoją świętokracką spowiedzią chwalił mi się kolega, mimo, że go o to nie prosiłam.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | Po pierwsze - kasuj zbędne cytowania.
>Swoją świętokracką spowiedzią
Po drugie - pisz po polsku.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Gapa (597 punktów) | Endorfinko, po co tu siedzisz?
Według mnie po to by wylać na nas jakieś żale...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Łatwo natomiast, wydaje mi się, zaniechać dobra.
Czymże jest owe dobro?
>Są warunki dobrej spowiedzi: żal za popełnione zło (...)
Czymże jest owe zło?
>zaraz po spowiedzi miewałam takie uczucie, że jestem czysta jak łza (...)
Poranny prysznic sprawia, że miewam to uczucie nawet codziennie. Natomiast w ciągu dnia podobno Red Bull dobrze robi. Słyszałem, że też orzeźwia ciało i umysł.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | Po owocach poznasz co jest dobre. Naprawdę nie wiesz? Ja tej pracy za Ciebie nie mogę zrobić. Sama w swoim życiu rozważam co dobre a co złe i staram się szukać dobra i podejmować decyzje, które budują miłość.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Po owocach poznasz co jest dobre.Autor tego aforyzmu był też założycielem najbardziej krwiożerczej i ludobójczej sekty w dziejach planety. Hmmm...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | rdest (2492 punktów) |
> Czymże jest owe dobro?> Czymże jest owe zło?Owo, Marku, owo.
Konformizm gwarantem spójności grupy
|
|
| |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | > Język może być również piękny, jeśli wybierze się taką opcję. Jeśli podoba się komuś coś, co jest szkaradne, to chyba dlatego, że nie zna nic lepszego  > Tylko różnorodność może być piękna. I tę funkcję urozmaicenia w języku pełnią także wulgaryzmy i ich neologizmy. Poza tym, jak można porównać "piękno" słów? Weźmy słowo "szczery" - jest dużo brzydsze niż "popier....y" - fonetycznie rzecz jasna.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | > >Język może być również piękny, jeśli wybierze się taką opcję. Jeśli podoba się komuś coś, co jest szkaradne, to chyba dlatego, że nie zna nic lepszego  > >> Tylko różnorodność może być piękna.> I tę funkcję urozmaicenia w języku pełnią także wulgaryzmy i ich neologizmy. Poza tym, jak można porównać "piękno" słów? Weźmy słowo "szczery" - jest dużo brzydsze niż "popier....y" - fonetycznie rzecz jasna.Słowa służą do komunikacji. Liczy się to, jak Cię zrozumie druga osoba. Jeśli będziesz używać słów, które rażą odbiorcę, co osiągniesz? Porozumienie? Słowo " k***a" to bardzo ładne słowo w innych językach. Owszem. Ale gdy jest przecinkiem, gdy ktoś ze mną rozmawia, muszę się po prostu zdobyć na cierpliwość.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Słowa służą do komunikacji.
Dokładnie tak. Samo słowo więc złe być nie może.
>Liczy się to, jak Cię zrozumie druga osoba.
I słowa z tym nie mają nic wspólnego.
>Jeśli będziesz używać słów, które rażą odbiorcę, co osiągniesz?
To znaczy, że chcesz odbiorcę urazić. A to można osiągnąć każdym słowem, jeśli zostanie wymówione w odpowiedni sposób.
Wyobraź sobie, że ktoś Ci mówi: Tak bym cię ukochał w odbyt piękna pani, że przez najbliższy miesiąc nie byłabyś w stanie niczego zjeść bez myślenia o mnie.
I mówi to tonem, oczywiście, i z takim językiem ciała, jakby powiedział: Wy**** cię szm*** w d*** tak wy***** mocno, że popłyniesz sr*** przy każdym sr****.
>Porozumienie?
>Ale gdy jest przecinkiem, gdy ktoś ze mną rozmawia, muszę się po prostu zdobyć na cierpliwość.
Gdy ktoś używa słowa na "k" jako znaku interpunkcyjnego prawdopodobnie pochodzi z klasy społecznej, która nie koncentruje się na wysiłkach intelektualnych, a na brutalnej i dość odmóżdżonej sile.
A sygnały, jakie ci panowie wysyłają za pośrednictwem mowy ciała nie są zbyt przyjemne w odbiorze dla zwykłego śmiertelnika.
Kluczem nie jest słowo samo w sobie, ale przekaz. Sposób, w jaki się mówi. To, jak się człowiek zachowuje.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) |
>Kluczem nie jest słowo samo w sobie, ale przekaz. Sposób, w jaki się mówi. To, jak się człowiek zachowuje.
Żenuła. Ważna jest zarówno mowa ciała jak i same słowa, żeby się zrozumieć.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >Ważna jest zarówno mowa ciała jak i same słowa, żeby się zrozumieć.
Większość przekazu, to przekaz niewerbalny. W zależności od mowy ciała słowa "kocham cię" mogą zjeżyć człowiekowi włosy na plecach, albo wzbudzić rozmarzony zachwyt.
Tak więc nie samo "kurwa" jest rzeczą zdrożną, a sposób, w jaki jest wypowiadana. A tak nawiasem mówiąc - cóż znaczy owo "żenuła"?
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > A tak nawiasem mówiąc - cóż znaczy owo "żenuła"?Koleżanka chyba chciała cię urazić
|
|
| | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Koleżanka chyba chciała cię urazić  A to nie jest przypadkiem grzech?
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >Koleżanka chyba chciała cię urazić  > A to nie jest przypadkiem grzech?Pewnie lekki.
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | spellbinder (8577 punktów) | >Pewnie lekki.
Pozostaje jeszcze kwestia wodzenia na pokuszenie. Czy to ja wodziłem, czy diabeł wodził Enforfinkę, czy diabeł wodził mnie? I czy diabeł może wodzić ateistę? W sumie po co miałby mnie wodzić, skoro moja dusza już jest stracona?
A jeśli nie wodzi ateisty, to czy ateista automatycznie nie staje się człowiekiem dobrym?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Pozostaje jeszcze kwestia wodzenia na pokuszenie. Czy to ja wodziłem, czy diabeł wodził Enforfinkę, czy diabeł wodził mnie? I czy diabeł może wodzić ateistę? W sumie po co miałby mnie wodzić, skoro moja dusza już jest stracona? >A jeśli nie wodzi ateisty, to czy ateista automatycznie nie staje się człowiekiem dobrym? To się nadaje na nowy wątek w "filozofii", albo "religii". Ciekaw jestem odpowiedzi Endorfinki...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>Ważna jest zarówno mowa ciała jak i same słowa, żeby się zrozumieć. >Większość przekazu, to przekaz niewerbalny. W zależności od mowy ciała słowa "kocham cię" mogą zjeżyć człowiekowi włosy na plecach, albo wzbudzić rozmarzony zachwyt. >Tak więc nie samo "kurwa" jest rzeczą zdrożną, a sposób, w jaki jest wypowiadana. A tak nawiasem mówiąc - cóż znaczy owo "żenuła"?
Ok. Przykład który podałeś mogłeś sobie darować.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Gapa (597 punktów) |
> Słowo " k***a" to bardzo ładne słowo w innych językach."Curva" w jezykach obcych to: krzywa(zakret) w innym suka...  w ktorym jezyku jest ladne?, bo ja znam tylko normalne znaczenia. Wpisze sobie do mojego kajeciku smiesznych slow.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | i.czaplicka (5782 punktów) | > >Słowo " k***a" to bardzo ładne słowo w innych językach.> "Curva" w jezykach obcych to: krzywa(zakret) w innym suka...  Curvatura major i minor w żołądku (krzywizna duża i mala) Raz profesor rzucał mięsem przy stole operacyjnym, a moja koleżanka- O, pan profesor żołądek opisuje...
|
|
| | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | > >Słowo " k***a" to bardzo ładne słowo w innych językach.> "Curva" w jezykach obcych to: krzywa(zakret) w innym suka... w ktorym jezyku jest ladne?, bo ja znam tylko normalne znaczenia. Wpisze sobie do mojego kajeciku smiesznych slow.> Normalne jest ładne wg mnie  Ale ciekawa jest łacińska sentencja, której tłumaczenie brzmi: "zwyciężajmy pobożnie zakrzywioną włócznią".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Gapa (597 punktów) |
> Normalne jest ładne wg mnie  A to przepraszam, bo założyłam, ze normalne to normalne czyli neutralne. Ładne to takie z odcieniem przyjemnym, a brzydkie to takie "trochę" przykre... > Ale ciekawa jest łacińska sentencja, której tłumaczenie brzmi: "zwyciężajmy pobożnie zakrzywioną włócznią".Bardzo ciekawe: "poboznie ciukajmy harpunem" widziałaś moze jak się łowi co wieksze ryby? Harpunem wlasnie, zeby nie wysmyknely się..., a to trochę bolesne...
|
|
| | | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) |
> >Ale ciekawa jest łacińska sentencja, której tłumaczenie brzmi: "zwyciężajmy pobożnie zakrzywioną włócznią".> Bardzo ciekawe: "poboznie ciukajmy harpunem" widziałaś moze jak się łowi co wieksze ryby? Harpunem wlasnie, zeby nie wysmyknely się..., a to trochę bolesne...> Ale nie wiesz, jak to brzmi po łacinie? - bo to właśnie meritum tamtej mojej wypowiedzi  O brzydkich słowach była mowa.
|
|
| | | | | | | |  | | Gapa (597 punktów) |
> Ale nie wiesz, jak to brzmi po łacinie? - bo to właśnie meritum tamtej mojej wypowiedzi O brzydkich słowach była mowa.Ales Ty tajemnicza Endorfinko... Nie wiem jak to brzmi po łacinie. Twoja wypowiedz pamiętam, ale nic z niej nie rozumiem. Ot potrafię, się przyznać żem głupia.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ales Ty tajemnicza Endorfinko... Nie wiem jak to brzmi po łacinie.Nie przejmuj się, Endorfinka widać uważa, że non tam praeclarum est scire Latine, quam turpe nescire. Ale jest odosobniona w swym poglądzie
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | >A dlaczego by nie? Pokusy są po to aby im ulegać. Tylko Kościół widzi w tym coś zdrożnego.
Są różne pokusy, np. zamiast pójść na zajęcia pójść na bilard, albo grać w gry.
|
|
 | 2 na 2 | ropuszka (154 punktów) | > > Pokusy są po to aby im ulegać. Tylko Kościół widzi w tym coś zdrożnego.Jakby się nie ulegało pokusie to nie byłoby z czego księdzom spowiadać  I jak tu wtedy kontrolować owieczki?
|
|
 | 6 na 6 | spellbinder (8577 punktów) | >A dlaczego by nie? Pokusy są po to aby im ulegać. Tylko Kościół widzi w tym coś zdrożnego.
Kościół nie widzi w tym nic zdrożnego. Gdyby nie te pokusy, to by poszli już dawno z torbami.
|
|
 | -1 na 1 | Majordomus (2 punktów) | > > Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie?> A dlaczego by nie? Pokusy są po to aby im ulegać. Tylko Kościół widzi w tym coś zdrożnego.Mam niesamowitą pokusę, żeby zrobić piekło na ziemi paru osobom. Och kurczę, powołam się na Ciebie przed sądem jak już mnie złapią z kałachem
|
|
2 na 2 | Kamil1838 (521 punktów) | >Najstarsza modlitwa chrześcijan "Ojcze Nasz", której rzekomo Chrystus nauczał swoich uczniów >podczas podczas swoich kazań składa się z wezwania do Boga i 7 kolejnych próśb do niego >skierowanych. >Najbardziej zastanawiająca jest szósta prośba o treści "i nie wódź nas na pokuszenie". >Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie? Czy >wodzenie na pokuszenie nie należy przypadkiem do wyłącznej kompetencji Szatana? Dlaczego mamy >kierować tak dziwaczną prośbę do Boga? >Kiedy następnym razem będzie mnie korciło żeby komuś napluć do zupy to najpierw się zastanowię kto >mnie kusi: Szatan czy Bóg? > Szatan ani bóg nie istnieją, więc nie mogą cię kusić. Jednak pokusę do robienia złych rzeczy można mieć, kiedy się dowie jak działa KK.
|
|
 | | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Szatan ani bóg nie istnieją, więc nie mogą cię kusić. Jednak pokusę do robienia złych rzeczy można mieć, kiedy się dowie jak działa KK.
Oczywiste, oczywistości. Chodziło mi przede wszystkim o ukazanie mechanizmu wypaczania nauk biblijnych przez KK (na które duchowni KK też się przecież powołują). Właśnie taka polityka KK przyczyniała się i przyczynia do powstania schizm, sekt i odłamów. W naszych czasach przykładem jest np. ks. Natanek albo setki samozwańczych kościołów chrześcijańskich w USA. Potem ludzie Ci tracą energię i większość swojego życia żeby spierać się, który odłam głosi tzw. "prawdę".
|
|
|  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Chodziło mi przede wszystkim o ukazanie mechanizmu wypaczania nauk biblijnych przez KK...
Z wypaczaniem Biblii jest podobnie jak z wypaczaniem bajek. Np. u Mleczki przychodzi Czerwony kapturek do babci i pyta: Babciu, dlaczego masz takie wielkie okna? Czysta herezja.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
5 na 5 | Socki (213 punktów) | Temat ten szeroko omawia Krzysztof Sykta w artykule "Modlitwa Pańska pod kontrolą", dostępnym na portalu Racjonalisty (Biblia>Nowy Testament>Analizy egzegetyczne NT), który twierdzi, że poprawne tłumaczenie tekstu powinno brzmieć: "I nie prowadź nas w doświadczenia..." lub: "I nie wystawiaj nas na próby...". Pomysł, że to Bóg wodzi na pokuszenie, wcale nie jest niezgodny z Biblią. Najciekawszy przykład podaje 24 (ostatni) rozdz. II ks. Samuela, gdzie mamy opisane jak to Bóg pobudził Dawida do grzechu polegającego na przeprowadzeniu spisu ludności. Karą za ten grzech była zaraza, w wyniku której zmarło "siedemdziesiąt tysięcy mężów". Na szczęście wszystko dobrze się skończyło - zbudowany został ołtarz, złożone ofiary, "Pan dał się przebłagać" i "zatrzymana została zaraza w Izraelu". Tę samą historię opisuje 21 rozdz. I ks. Kronik z tym, że tym razem to już nie Bóg tylko szatan pobudził Dawida do grzechu. Jak widać, w międzyczasie został wynaleziony szatan i już odtąd dobry Bóg nie musi nikogo kusić osobiście.
|
|
 | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > ...Bóg pobudził Dawida do grzechu polegającego na przeprowadzeniu spisu ludności. Karą za ten grzech była zaraza, w wyniku której zmarło "siedemdziesiąt tysięcy mężów".Nie tyle pobudził do grzechu, co chciał sprawdzić, ilu dokładnie powinien zgładzić (i to żonatych) - pewnie miał target założony procentowo. A ten Samuel nie zrozumiał ... > Tę samą historię opisuje 21 rozdz. I ks. Kronik z tym, że tym razem to już nie Bóg tylko szatan pobudził Dawida do grzechu. Jak widać, w międzyczasie został wynaleziony szatan ...Taki pierwotny GUS ... Ale co to ma wspólnego z grzechem  Swoją drogą Niemcy muszą być bardzo religijni, bo protestują przeciwko spisom ludności w swoim kraju. A może zauważyli związek pomiędzy spisem ludności, a wzrostem śmiertelności zaraz po?
|
|
16 na 16 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > najpierw się zastanowię kto mnie kusi: Szatan czy Bóg?Stary już jestem Panie Mareczku i dobrze wiem co mnie kusi.  Szczególnie kuszą te kuso ubrane, dlatego "kusym" nazywane. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, a sobie życzę, aby choć jeszcze takie diablice mi się śniły. To czysty grzech z takimi nie grzeszyć!@@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > Że też Panie feministki Pana nie zminusowały za tą rogatą istotkę...Panie feministki, to wcale nie koniecznie są brzydkimi babami w reformach, to również kobiety piękne i przepiękne, a że niektóre lekko już czas zreformował, to One wiedzą, iż mnie do Apolla też już wiele brakuje. (I zupełnie nie przypominam tego złotowłosego pana z poniższej ilustracji) Ponadto warto pamiętać, że "starszy pan" patrzy przez własne okulary i w jego oczach tak diabelnie piękną dziewczyną może być dla innych "pani starsza". Zresztą mówiłem tylko o marzeniach. > Może dla równowagi płci zaproponowałby Pan też jakiegoś rogacza?Bardzo proszę.  > Np. tego najbardziej znanego - św. Józefa z Nazaretu?  O nie! Dla Józia, to ja mam szacunek, ale gdy Marycha była grzechu warta, to co się chłopu dziwić, że wziął sobie nawet lekko przechodzoną. Przecie błonki pono jeszcze trochę i dla Józia zostało, a później to też dorobił sobie - już samodzielnie - sporą gromadkę. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Noooo... te węże to są nawet całkiem, całkiem... ładny zielony kolor... 
Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
|
|
| | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Noooo... te węże to są nawet całkiem, całkiem... ładny zielony kolor...  Taaa... I garnitur gustowny. I jak tu do nieba? Biedny Pascal...
|
|
| | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > ..ładny zielony kolor... <U mnie ten zielony..taki sobie  ...ale to spojrzenie i to Martini z oliwką -mniam, mniam 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > >Że też Panie feministki Pana nie zminusowały za tą rogatą istotkę...Szczerze? Minusów nie stawiam, ale miałam zamiar prosić moderatora o usunięcie. Z trudem się powstrzymałam, ale teraz już nie mogę - co to za metroseksualny obciach ? Ja jeszcze nie noszę okularów!!! > Panie feministki, to wcale nie koniecznie są brzydkimi babami w reformach...No tak, nie zamieściłam zdjęcia...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > To może ten? Rogów nie ma, bo... wikingowie używają ich do innego celu niż noszenie na głowie. No chyba, że kobitę ma... wesołą  No, trochę lepiej. Ale w czym on stoi? To reklama rolnictwa ekologicznego? I nie to, żebym była przeciw ekologii, tym bardziej w wydaniu skandynawskim, ale on się tym jeszcze chyba umazał na brzuchu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > No, trochę lepiej. Ale w czym on stoi? To reklama rolnictwa ekologicznego? I nie to, żebym była przeciw ekologii, tym bardziej w wydaniu skandynawskim, ale on się tym jeszcze chyba umazał na brzuchu.Matko z córuchno, jakaż wybredna  Mogłabyś go umyć na początek potem można pomyśleć  Ewentualnie mogę udostępnić Jezusa  A nie, to nie ten. Ale chyba fajniejszy... (?!)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Matko z córuchno, jakaż wybredna Mogłabyś go umyć na początek potem można pomyśleć  No nie, sam się nawet nie umyje? To chyba jednak polski rolnik ... z Podlasia. A ja jestem z centralnego Mazowsza - do roboty niewyrywna.  > Ewentualnie mogę udostępnić JezusaZa chudy. I za stary (nawet dla mnie). > ... Ale chyba fajniejszy... (?!)  Od Jezusa to może, ale nie lubię brodatych i wąsatych. Poza tym za bardzo przypomina męża mojej koleżanki (a to już jakby kazirodztwo).
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Mogłabyś go umyć na początek potem można pomyśleć  Przeczytałam kolejny post i biorę jednak tego Duńczyka w nawozie naturalnym. Jakoś go sobie oskrobię. On się urodził tego samego dnia, co ja - to przeznaczenie. I na pewno ma taki sam uroczy charakter. Cytat:W listopadzie urodziło się 17 z uwzględnionych w badaniu 100 seryjnych zabójców, podczas gdy w pozostałych miesiącach przeciętnie dziewięciu.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Przeczytałam kolejny post i biorę jednak tego Duńczyka w nawozie naturalnym. Jakoś go sobie oskrobię.> On się urodził tego samego dnia, co ja - to przeznaczenie.> I na pewno ma taki sam uroczy charakter.  Ubodły mnie  twe słowa o Podlasiakach, więc biorąc pod uwagę wpis pod komentem kolegi muszę ci nieco dosłodzić  Widziałem tego pana kilka dni temu w produkcji o "podziemiu" w czasach okupacji i... cóż za zmiana  Już taki wiking z niego nie był. Widziałem go też w roli pastora dziwaka, który zajmował się trudną młodzieżą. Film ciekawy, ale postać chyba nie wzbudziłaby w tobie dzikiej chuci  Zresztą u wielu chłopów na Podlasiu taki naturalny nawóz za chlewikiem prosto na pole leci, więc trochę wysiłku by oderwać go od pł.. znaczy kombajna i można pofiglować  No jakem Podlasiak spod samiuśkiej stolnicy województwa ślag mnie trafił na twe słowa. Eh, Mazowszanki....
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > Ubodły mnie twe słowa o Podlasiakach, więc biorąc pod uwagę wpis pod komentem kolegi muszę ci nieco dosłodzić  A skąd wiesz, co miałam na myśli? Może właśnie warunki do rolnictwa ekologicznego, którego jestem gorącą zwolenniczką. > Widziałem tego pana kilka dni temu w produkcji o "podziemiu" w czasach okupacji i... cóż za zmiana Już taki wiking z niego nie był.Znaczy, że subtelny? Lubię takich. > Widziałem go też w roli pastora dziwaka, który zajmował się trudną młodzieżą. Film ciekawy, ale postać chyba nie wzbudziłaby w tobie dzikiej chuci  Dzika chuć? A co to takiego?  Ja mam temperament jak lodowiec górski. I dlatego lubię pastorów, bo mają spokojne - pantoflarskie charaktery. Taki to po mszy i obiad zrobi, i pozmywa, i firanki powiesi. Zwłaszcza w Danii - demokracja milimetrowa. > Zresztą u wielu chłopów na Podlasiu taki naturalny nawóz za chlewikiem prosto na pole leci, więc trochę wysiłku by oderwać go od pł.. znaczy kombajna i można pofiglować  Ostatnia rzecz, jaka mi się marzy. Lepiej jakby dywan wytrzepał. > No jakem Podlasiak spod samiuśkiej stolnicy województwa ślag mnie trafił na twe słowa. Eh, Mazowszanki....>  Teraz ja widzę uprzedzenia regionalne. A ja takowych nie mam.  Podlasie,  cóż: piękne tereny, etnicznie różnorodne, wspaniała kultura, przemili ludzie, piękne miasta (jakieś są, prawda?), zwłaszcza stolica województwa. Przy okazji - co jest tą stolicą?  Bo mapa mi się rozdarła, a tak z pamięci to wiesz... (jestem ciemną blondynką  ) Bo u nas to Warszawa - 20 km od mojej gminy miejsko-wiejskiej.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Znaczy, że subtelny? Lubię takich.> Dzika chuć? A co to takiego? Ja mam temperament jak lodowiec górski. I dlatego lubię pastorów, bo mają spokojne - pantoflarskie charaktery. Taki to po mszy i obiad zrobi, i pozmywa, i firanki powiesi. Zwłaszcza w Danii - demokracja milimetrowa.> Ostatnia rzecz, jaka mi się marzy. Lepiej jakby dywan wytrzepał.Czyżby marzył ci się Rysio z "Klanu"?  Ale wiecej juz nie będę się domyślał, bo dogodzic ciężko, no i to nie mój ból głowy  > jakieś są prawda?No przecie, że są! Niepotrzebna uszczypliwość  Oj, żeb Ty słyszała jak ja tera swojo gwaro polecjał. Co se żem jo przypomniał, bo na codzień akcent mam "polish standard"  Kraina przepiękna i ludziska też  co może potwierdzić jeszcze conajmniej dwoje forumowiczów. W tym jedna ze stolicy- Białegostoku! Polecam na letni wypoczynek.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > Czyżby marzył ci się Rysio z "Klanu"?Nie oglądam TV, ale jeśli to to, co na zdjęciu ...  to zostanę przy tym Duńczyku w nawozie naturalnym. Najlepszy - bo wirtualny. > Niepotrzebna uszczypliwość  Wybacz starej babie. > Oj, żeb Ty słyszała jak ja tera swojo gwaro polecjał. Co se żem jo przypomniał, bo na codzień akcent mam "polish standard"  Nie ma czegoś takiego, jak polski standard w sposobie mówienia. Jestem w stanie rozpoznać ludzi z różnych regionów, którym się wydaje, że mówią świetną, klasyczną polszczyzną. Tak się wydaje m.in. Mazowszanom, a ja rozpoznam "swojaka" na kilometr, nawet kształconego. > Kraina przepiękna i ludziska też  W mojej sytuacji, to już pewnie jedynie poczytam na ten temat ...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Tak na wszelki wypadek podaję, że to Mads Mikkelsen, a ujęcie jest z filmu "Valhalla Rising". Warto obejrzeć dla samego klimatu i krajobrazów Wow, sprawdziłam - dokładnie mój rówieśnik! - 22.11.1965 I Duńczyk! Dzięki!!!!!!!!!!!
|
|
 | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Panie Andrzeju, ma Pan tego więcej?
|
|
5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | > Najstarsza modlitwa chrześcijan "Ojcze Nasz", której rzekomo Chrystus nauczał swoich uczniów podczas podczas swoich kazań składa się z wezwania do Boga i 7 kolejnych próśb do niego skierowanych. [...]> Dlaczego mamy kierować tak dziwaczną prośbę do Boga?Dlatego Polacy postanowili przez dłuższy czas tak głupich próśb do Boga nie kierować.  Jerozolima. Kościół "Ojcze Nasz". Marzec 2010 r. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
4 na 4 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Najbardziej zastanawiająca jest szósta prośba o treści "i nie wódź nas na pokuszenie".
A czy sam początek "ojcze nasz, który jesteś w niebie" nie jest wystarczająco dziwaczny by jeszcze czemukolwiek się dziwić?
|
|
2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie?-Bo mu się piekielnie nudzi. A po kiego czorta wymyślił zakazany owoc? Pewnie tam obstawiają zakłady czy człowieczek się skusi czy nie. Zawsze to lepsza rozrywka niż wysłuchiwanie w kółko tych samych modlitw. 
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
 | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > ...Pewnie tam obstawiają zakłady czy człowieczek się skusi czy nie. Zawsze to lepsza rozrywka niż wysłuchiwanie w kółko tych samych modlitw.  i śpiewów. Bywałam czasem w kościele. Jeżeli do nieba trafiają głównie te starsze panie, co tak strasznie zawodzą, to ... żal mi go. Przecież ma to na wieki wieków, Amen
|
|
| Uriel_ (360 punktów) | Siema, sporo tu dobrego humoru ale czas aby odpowiedzieć na pytanie  > Najbardziej zastanawiająca jest szósta prośba o treści "i nie wódź nas na pokuszenie".> Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie?Juz samo to, że pytasz lepiej o Tobie świadczy względem tych, którzy to nieustannie, bezmyślnie klepią. Jesteś automatycznie bogu_milszy i przez to chętnie odpowiem - Tylko wtedy, gdy twierdzisz, że jesteś dobrym człowiekiem przyjdę Ci udowodnić, że tak nie jest w ten właśnie sposób. Oczywiście ubolewam nad tym, że jesteś złym ( chorym moralnie ) człowiekiem ale samo pstryknięcie moich paluszków tego nie zmieni. Przy Twojej woli zmiany i z moim miłosierdziem możemy to zmienić np. za pośrednictwem mojego sługi Jezusa. Od razu też muszę Cię pocieszyć, że można być dobrym człowiekiem i z racji stanu być odpornym na pokusy i mało tego wiedząc kim się jest w tym stanie wykazać komukolwiek innemu, że nie jest taki jak Ty wymyślając dowolne sposoby weryfikacji. Oczywiście poczucie satysfakcji z własnej wyższości względem czyjejś niższości moralnej tu nie występuje a przeciwnie czyjaś niedojrzałość moralna wzbudza poczucie dyskomfortu, najdelikatniej mówiąc, z którym Bóg chce się uporać realizując swoje egoistyczne potrzeby. Moim niebywałym wręcz szczęściem w roli kusiciela byłoby przegrać każdą próbę zwiedzenia Cię. Chyba domyślasz się co by to oznaczało? Myślisz, że fajnie jest gdy otaczają Cię dookoła niebezpieczni idioci ? > Czy wodzenie na pokuszenie nie należy przypadkiem do wyłącznej kompetencji Szatana?Szatan jest moim wewnętrznym oskarżycielem. Zarzuca mi, że nie jest mnie godnym zniżanie się do kontaktów z ludźmi ( w tym Tobą) bo to jest bydło jego zdaniem, którego nie da się uczynić na Boże (moje) podobieństwo. Ja twierdzę, że jest inaczej, a on już się ze mnie śmieje, że ten post to strata czasu. Ma rację? > Dlaczego mamy kierować tak dziwaczną prośbę do Boga?Nie jest dziwaczna bo to co po niej mówicie ma sens w kontekście kolejnego zdania tej modliwy: "Ale nas zbaw ode złego/Złego" co oznacza wezwanie do mojego miłosierdzia bym nie ustawał względem osoby proszącej w podejmowaniu prób w wyciąganiu jej z moralnego i intelektualnego szamba. > Kiedy następnym razem będzie mnie korciło żeby komuś napluć do zupy to najpierw się zastanowię kto> mnie kusi: Szatan czy Bóg?To będzie Twój niedoinformowany Umysł lub mniej dosłownie skutek grzechu pierworodnego. Pozdrawiam.
|
|
 | | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Juz samo to, że pytasz lepiej o Tobie świadczy względem tych, którzy to nieustannie, bezmyślnie klepią.A proszę powiedzieć czy to właśnie takiego klepania nie uczą w kościołach i na katechezach? Przecież o to w tym wszystkim chodzi - 10 przykazań na pamięć, 6 prawd wiary na pamięć, Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario i jazda na roraty a potem marsz na gorzkie żale. Dopóki nie wiedzą co klepią to kler ma się dobrze. Cała liturgia (bez urazy) to jedno powtarzalne do bólu klepanie. A te fragmenty gdzie można wprowadzić powiew świeżości takie jak czytania są każdorazowo marnowaniem okazji - czyta się co roku te same listy. A może by tak trochę Starym Testamentem posypać? Tyle ciekawych historii! > Tylko wtedy, gdy twierdzisz, że jesteś dobrym człowiekiem przyjdę Ci udowodnić, że tak nie jest w ten właśnie sposób(...)Tak powiedziałem?  > Oczywiście ubolewam nad tym, że jesteś złym ( chorym moralnie ) człowiekiemTo się nazywa błyskawiczna diagnoza. > Nie jest dziwaczna bo to co po niej mówicie ma sens w kontekście kolejnego zdania tej modliwy:> "Ale nas zbaw ode złego/Złego"Czyli mam rozumieć, że Ty tego ostatniego już nie dodajesz? Lubię indywidualistów. Poza tym prośba nr 7 w żaden sposób nie sprawia, że ta z nr 6 zmienia swój sens. To nadal prośba o to by nie być wodzonym na pokuszenie - jakby powiedział Hitchens: Twój argument właśnie został obalony  > To będzie Twój niedoinformowany Umysł lub mniej dosłownie skutek grzechu pierworodnego.Gdybym miał w sobie odrobinę DNA Ewy to mógłbym sądzić, że coś z tego grzechu pierworodnego się ostało. Szczątkowych fragmentów grzechu pierworodnego poszukałbym raczej u potomka Ewy z naszych czasów - Plastusia. Również pozdrawiam i życzę więcej racjonalnych refleksji.
|
|
|  | | Uriel_ (360 punktów) | Elo, > A proszę powiedzieć czy to właśnie takiego klepania nie uczą w kościołach i na katechezach? (...)Tak, również i tego. Tak w ogóle to bardzo ciekawe, głębsze zjawisko. Wyobraź sobie, że modlisz się o banany do Boga, który oferuje przepis na Twoją dojrzałość moralną na miarę ludzkich możliwości i potrzeb z czego jako klepiący nie zdajesz sobie w ogóle sprawy. Czy to jest złe? Nie, bo niechcący pytając czy nie jest farsą to co robisz nie będąc przecież małpą ale jednak myślącym człowiekiem, mającym większy od niej szacunek do rozumu, spytasz wreszcie: Chwileczkę - ale co to znaczy nie wódź nas na pokuszenie? - czy ja w ogóle mogę liczyć, że Bóg ześle mi wreszcie oczekiwanego banana, uzdrowi kolano czy sprawi, że zdam maturę? Czy On to w ogóle ma w ofercie, a jeśli nie - to co ma? > Tak powiedziałem?  Nie ale mógłbyś, są tacy co mówią tak czy to o sobie czy innych. > Czyli mam rozumieć, że Ty tego ostatniego już nie dodajesz? Lubię indywidualistów.Nie no, byłoby dziwne gdybym modlił się do siebie. > Poza tym prośba nr 7 w żaden sposób nie sprawia, że ta z nr 6 zmienia swój sens. To nadal prośba o to by nie być wodzonym na pokuszenie - jakby powiedział Hitchens: Twój argument właśnie został obalony  Osoba modląca się do mnie teoretycznie nie jest przekonana o swej nieomylności moralnej tak jak ja, potrzebuje jej, prosi o nią, jest jej złakniona ( gdyby rozumiała słowa modlitwy a ten proces nie zachodzi u niej bo zakłóca go wizja soczystego banana) a ja jako dawca nieomylności mogę ją łaskawie nią obdarować za pośrednictwem Ducha Świętego. W modlitwie tej prośba o zaprzestanie wodzenia to przyznanie się do bycia złym. Niestety niedorozwój jest złem w ocenie obiektywnej a nie tylko przez moje widzimisię co dla wielu rozemocjonowanych ludzi staje się na wstępie nieakceptowalne i zniechęcające. Jak więc się do nich zwracać skoro i na nich mi zależy? Językiem przypowieści i metafor? Nie mogę wodzić na pokuszenie człowieka, który łaknie sprawiedliwości, pokoju i miłosierdzia czyli znajduje się w stanie błogosławionym, proszącym, szukającym. Stan ów nie jest jednak żadnym sukcesem osobistym ale właściwym początkiem drogi ku jedności ze mną i staniu się mną - sędzią sprawiedliwym - w procesie zbawiania czyli wewnętrznej przemiany. Z człowiekiem tym wchodzę w relację za pomocą mojego wzorca, Syna Bożego, Jezusa by Słowo stało się ciałem. [w tym momencie Szatan parsknął śmiechem widząc oceany głów, z którymi mi się nie powiodło do tej pory, ale ja nadal wierzę w człowieka [Ciebie] i nieustannie próbuję] Dochodzimy do: Ale nas zbaw ode złego/Złego = uczyń nas na Twoje (moje) podobieństwo a pójdźmy w pełni za słowami niedzielnego klechy: I doprowadź nas do pełnej jedności. Gdybym stał w kościele przy tych słowach mam obowiązek moralny powiedzieć jak Jezus żydom: Wasze modlitwy zostały wysłuchane. Oto ja wasz Pan przemówię w osobie człowieka, którego widzicie.Dlatego też nie chodzę do kościoła i nie potrafię też podać u spowiedzi przyczyn tego stanu a dalej nie mogę obiecać naprawy bo nie jestem samobójcą jak mój mistrz Jezus. Aż taką miłością jak On nie pałam do ludzi by dać im się ponownie zmasakrować. Choć czy Jezus winien bać się katolików Twoim zdaniem? Plastuś plastusiem ale jakbyś miał ochotę na zbawienie to nie musisz się do mnie modlić - wystarczy racjonalna rozmowa, ba, to coś o wiele lepszego w kontaktach międzyludzkich bo jak wiesz i jesteś średnio oczytany Bóg Chrześcijański stał się człowiekiem i odkąd zamordowano go na krzyżu za namiastkę szczerości co jakiś czas zmartwychwstaje. Co mu powiesz jak Go spotkasz? Dowcip o kółku rybackim?
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Nie, bo niechcący pytając czy nie jest farsą to co robisz nie będąc przecież małpą ale jednak myślącym człowiekiem, mającym większy od niej szacunek do rozumu, spytasz wreszcie: Chwileczkę - ale co to znaczy nie wódź nas na pokuszenie? - czy ja w ogóle mogę liczyć, że Bóg ześle mi wreszcie oczekiwanego banana, uzdrowi kolano czy sprawi, że zdam maturę? Czy On to w ogóle ma w ofercie, a jeśli nie - to co ma? To może mieć głębszy wymiar. Paradoksalnie, stanę w obronie tej formułki. Bóg Biblijny był złośliwy do głębi. NT troszkę łagodził jego wredny charakter, ale ślady pozostały, jak widać. Otóż co jakiś czas testował wiarę swoich wiernych, zsyłając na nich paskudne (jak u Hioba) ale i może fajne niespodzianki. Jeśli koleś dał się zastraszyć lub przekupić i zszedł na złą drogę, to jego wiara nie była wystarczająco silna - i już wiemy! Co prawda wszechwiedzący bóg powinien znać nasze wybory bez takich testów, z drugiej strony, skoro jest wszechwiedzący i je zna, to gdzie tu wolna wola. Albo wolna wola, albo wszechwiedzący bóg. Jedno z drugim się wykluczało, ale tego jakoś nikt nie widział.
|
|
| |  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Co mu powiesz jak Go spotkasz? Dowcip o kółku rybackim?
To by była prawdziwa uczta intelektualna. Przyznałbym Mu, że coś co określiłbym "rzeczywistością" jest naprawdę fascynujące, ale spytałbym przy okazji dlaczego tak mało od siebie wymaga? Dlaczego nie udoskonala swojego dzieła tylko kładzie na to wszystko lachę?
Dlaczego utorował Izraelitom drogę bawiąc się Morzem Czerwonym a olał Japończyków, gdy rok temu wielka fala tsunami mknęła w kierunku wyspy Honsiu? A może za mało się modlili? Podobno w Korei Pn. niektórzy za słabo płakali na pogrzebie Kim Dzong Ila... kara musi być.
|
|
| | |  | | Endorfinka (54 punktów) | > >Co mu powiesz jak Go spotkasz? Dowcip o kółku rybackim?> To by była prawdziwa uczta intelektualna. Przyznałbym Mu, że coś co określiłbym "rzeczywistością" jest naprawdę fascynujące, ale spytałbym przy okazji dlaczego tak mało od siebie wymaga? Dlaczego nie udoskonala swojego dzieła tylko kładzie na to wszystko lachę?> Dlaczego utorował Izraelitom drogę bawiąc się Morzem Czerwonym a olał Japończyków, gdy rok temu wielka fala tsunami mknęła w kierunku wyspy Honsiu? A może za mało się modlili? Podobno w Korei Pn. niektórzy za słabo płakali na pogrzebie Kim Dzong Ila... kara musi być.Wiesz, olał też Egipcjan gdy przepuścił Izraelitów, zauważ. Myślę sobie, że gdy Go spotkasz, to po prostu Cię zatka. Śmierć na krzyżu wydaje mi się gorsza od utopienia, no, ale poza tym... Spotkałam Go i wiem, że śmierć to nie koniec
|
|
| dnlg (85 punktów) | Zbyt prostym jest tłumaczenie, że coś co złe to sprawka szatana. My ludzie cywilizowani i zdrowi na umyśle (a już w szczególności racjonaliści) powinniśmy brać całą odpowiedzialność za czyny i pokusy tylko i wyłącznie na siebie.
|
|
| Ryszard Kluz (-3 punktów) | Bóg nas nie kusi, kuszą nas tylko nasze pożądliwości.Tu jest poprostu błąd w tłumaczeniu. Powinno być; odwódż nas od pokuszenia. >
|
|
| Endorfinka (54 punktów) | > Najstarsza modlitwa chrześcijan "Ojcze Nasz", której rzekomo Chrystus nauczał swoich uczniów> podczas podczas swoich kazań składa się z wezwania do Boga i 7 kolejnych próśb do niego> skierowanych.> Najbardziej zastanawiająca jest szósta prośba o treści "i nie wódź nas na pokuszenie".> Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie? Czy> wodzenie na pokuszenie nie należy przypadkiem do wyłącznej kompetencji Szatana? Dlaczego mamy> kierować tak dziwaczną prośbę do Boga?> Kiedy następnym razem będzie mnie korciło żeby komuś napluć do zupy to najpierw się zastanowię kto> mnie kusi: Szatan czy Bóg?> Kochany  a ja Ci proponuję naukę hebrajskiego albo aramejskiego. Może wtedy będziesz lepiej rozumiał Jezusa? Mi akurat wystarczy polski. Zobacz, gdybyś nie był kuszony, nie byłbyś wolny. Musiałbyś być dobry. A tak możesz sobie być paskudny. Ale jeśli tego nie chcesz, Jezus mówi, że możesz Go prosić, by Cię chwycił za rękę w chwili, gdy będziesz w potrzebie. Bóg pozwala złu, by nas pociągało, ale nie pozwoli na to, gdy Go szczerze poprosimy. I jeszcze jedno, Jezus nie nakazywał tak się modlić. Został poproszony przez swoich towarzyszy, by im powiedział w jaki sposób mogą zwracać się do Boga, czyli jak mogą się modlić.
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Zobacz, gdybyś nie był kuszony, nie byłbyś wolny. Musiałbyś być dobry.
Czyli gdyby nie reklamy róznych produktów w telewizji, to mój wybór pasty do zębów nie był by świadomy?
Bzdura.
Kuszenie nie ma nic wspólnego z wolnością. Kuszenie wolności pozbawia.
>A tak możesz sobie być paskudny.
Może być sobie paskudny tak czy siak. Swoją drogą mówienie: Bądź dobry, bo pójdziesz do piekła - czy w wersji podwórkowej - "przeproś Karolinkę, bo nie dostaniesz obiadu" nie uczy człowieka bycia dobrym, a posłusznym. A to są zdecydowanie dwie różne rzeczy.
>Bóg pozwala złu, by nas pociągało, ale nie pozwoli na to, gdy Go szczerze poprosimy.
Co widzimy na przykładzie Annelise Michel, której bóg w swoim miłosierdziu dał zdechnąć z głodu, żeby mogła świat uratować swoim cierpieniem.
|
|
|  | | Endorfinka (54 punktów) | > >Zobacz, gdybyś nie był kuszony, nie byłbyś wolny. Musiałbyś być dobry.> Czyli gdyby nie reklamy róznych produktów w telewizji, to mój wybór pasty do zębów nie był by świadomy?> Bzdura.> Kuszenie nie ma nic wspólnego z wolnością. Kuszenie wolności pozbawiaMnie kuszenie wolność daje  Mogę się dać skusić, ale wcale nie muszę. Za reklamami nie przepadam, lecz traktuję je jako źródło informacji. Bóg mnie przed nimi może chroni  ? A poza tym, nie mam telewizora z własnego wyboru.
|
|
| |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > Mnie kuszenie wolność daje  To jesteś dziwna jakaś z tego wniosek. > Mogę się dać skusić, ale wcale nie muszę.I bez kuszenia możesz się zdecydować na robienie złych rzeczy, czy dobrych rzeczy, czy nie robienie niczego. Kuszenie jest jednak reklamowaniem, odnoszeniem się do pierwotnych instynktów, aby człowieka skłonić do zrobienia czegoś, czego bez kuszenia nie ma ochoty zrobić. > Za reklamami nie przepadam, lecz traktuję je jako źródło informacji.No pięknie. Informacji o czym? O tym, że coś jest prawdopodobnie najlepsze na świecie, czy że 9 na 10 kobiet ZOBACZYŁO różnicę (co nie oznacza, że różnica była)?
|
|
| | |  | | Endorfinka (54 punktów) |
> To jesteś dziwna jakaś z tego wniosek. ostatnio słyszałam to od mojego chłopaka, który został moim narzeczonym, a teraz jest mężem  > I bez kuszenia możesz się zdecydować na robienie złych rzeczy, czy dobrych rzeczy, czy nie robienie niczego.No nie - bez kuszenia nie znałabym wcale zła. > No pięknie. Informacji o czym? O tym, że coś jest prawdopodobnie najlepsze na świecie, czy że 9 na 10 kobiet ZOBACZYŁO różnicę (co nie oznacza, że różnica była)?> Inf. O tym, że coś jest. Zdrowo jest przyjmować z krytycyzmem to co się dzieje. To jak mi podają te informacje może mi się nie podobać, ale nie mam na to chyba wpływu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > ostatnio słyszałam to od mojego chłopaka, który został moim narzeczonym, a teraz jest mężem Ja nie zostanę, jeśli do tego ta rozmowa zmierza. > No nie - bez kuszenia nie znałabym wcale zła.Chyba robisz sobie jaja, jak już powiedziałem. Kuszenie to kuszenie, a zło to zło. Dwie niezależne od siebie rzeczy.
|
|
| | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | Kuszenie to kuszenie, a zło to zło. Dwie niezależne od siebie rzeczy. Zło się bierze z kuszenia. I kropka.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Zło się bierze z kuszenia. I kropka.
Jeśli "i kropka" oznacza "mówię bzdury" to owszem. Jestem się wtedy w stanie zgodzić.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | |
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Gapa (597 punktów) |
>Zło się bierze z kuszenia. I kropka. Bóg mnie kusi wiecznym zbawieniem.
|
|
|  | 1 na 3 | Endorfinka (54 punktów) |
> >A tak możesz sobie być paskudny.> Może być sobie paskudny tak czy siak. Swoją drogą mówienie: Bądź dobry, bo pójdziesz do piekła - czy w wersji podwórkowej - "przeproś Karolinkę, bo nie dostaniesz obiadu" nie uczy człowieka bycia dobrym, a posłusznym. A to są zdecydowanie dwie różne rzeczy.A co uczy człowieka bycia dobrym? Bez ironii pytam, bo nie mam wiele czasu by rozwikływać tylu językowych zagadek. Mam małe dziecko i bardzo mi zależy na tym, żeby było dobrym człowiekiem  > >Bóg pozwala złu, by nas pociągało, ale nie pozwoli na to, gdy Go szczerze poprosimy.> Co widzimy na przykładzie Annelise Michel, której bóg w swoim miłosierdziu dał zdechnąć z głodu, żeby mogła świat uratować swoim cierpieniem.Ja nie znam tej konkretnej osoby i nie wiem kim była, ale rzeczywiście wszyscy apostołowie poza jednym zginęli śmiercią męczeńską, a po nich cała reszta męczenników. Z tym, że skoro już mówimy o Bogu, oni narodzili się dla Nieba w chwili śmierci  Sam Bóg umierał okrutnie maltretowany. Uratował mnie swoim cierpieniem.
|
|
| |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > A co uczy człowieka bycia dobrym? Bez ironii pytam, bo nie mam wiele czasu by rozwikływać tylu językowych zagadek. Mam małe dziecko i bardzo mi zależy na tym, żeby było dobrym człowiekiem  Dobro i zło to są pojęcia względne. Nie ma recepty - jedno zachowanie może być uznane za dobre bądź złe zależnie od okoliczności. Natomiast biorąc to na zdrowy rozsądek - chcemy dziecko nauczyć, żeby nie kradło. Kościół znalazł proste rozwiązanie tego tematu - powiedzieć dziecku, że ktoś je obserwuje i ukarze. Motywacją do niekardzenia jest więc strach przed karą, co w oczywisty sposób nie może być uznane za "dobre". Zamiast tego można dziecku pokazać implikacje kradzieży. Ukierunkować jego myśli na drugiego człowieka, wzbudzić empatię i sprawić, aby zrozumiało, że kradzież krzywdzi drugą osobę. > Sam Bóg umierał okrutnie maltretowany. Uratował mnie swoim cierpieniem.Przeraszam bardzo - przed czym? Przed czym Cię uratował? Jakiż to grzech on zmazał?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Endorfinka (54 punktów) |
>Natomiast biorąc to na zdrowy rozsądek - chcemy dziecko nauczyć, żeby nie kradło. >Kościół znalazł proste rozwiązanie tego tematu - powiedzieć dziecku, że ktoś je obserwuje i ukarze. Motywacją do niekardzenia jest więc strach przed karą, co w oczywisty sposób nie może być uznane za "dobre". >Zamiast tego można dziecku pokazać implikacje kradzieży. Ukierunkować jego myśli na drugiego człowieka, wzbudzić empatię i sprawić, aby zrozumiało, że kradzież krzywdzi drugą osobę. >>Sam Bóg umierał okrutnie maltretowany. Uratował mnie swoim cierpieniem. >Przeraszam bardzo - przed czym? Przed czym Cię uratował? Jakiż to grzech on zmazał?
A to ciekawe. Kościół, tzn. Kto? Ja? To spora grupa ludzi. Kościół ma przede wszystkim zadanie głoszenia Dobrej Nowiny. O przebaczeniu Boga i Jego miłości do nas. Jezus uzdrawia mnie na ciele i na duchu, troszczy się o mnie, daje mi siły, żebym mogła kochać... "nie widzi śladów żadnego z mych grzechów, Miłość spaliła wszystko w jednej chwili..."
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >To spora grupa ludzi.
Nie tak spora, jak Ci się wydaje. Bo Ty z kościołem masz tyle wspólnego, że jesteś przez niego wykorzystywana.
Kościół to banda cwaniaków, którzy zarabiają na opowiadaniu strasznych bajek małym dzieciom.
>Kościół ma przede wszystkim zadanie głoszenia Dobrej Nowiny.
Kościół - jeśli ma jakieś zadania - to przede wszystkim zarabiać mamonę, zagarniać pod siebie ile wlezie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>To spora grupa ludzi. >Nie tak spora, jak Ci się wydaje. Bo Ty z kościołem masz tyle wspólnego, że jesteś przez niego wykorzystywana. >Kościół to banda cwaniaków, którzy zarabiają na opowiadaniu strasznych bajek małym dzieciom.
Dziś około 5 rano przyszła na świat córeczka mojej siostrzenicy (ateistki zdeklarowanej). Trzeba było zrobić cesarkę, bo mała jest wcześniakiem, miała się urodzić na początku kwietnia, a mojej siostrzenicy już zaczął się poród. Była zbyt słabiutka, żeby go przeżyć. To maleństwo wyciągnęli z brzucha ojcowie Bonifratrzy. Znasz kościół z tej strony? Wiesz, że zakonnicy są ginekologami? Ha!
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | >To maleństwo wyciągnęli z brzucha ojcowie Bonifratrzy. Znasz kościół z tej strony? Wiesz, że zakonnicy są ginekologami?
I czego ma ta opowiastka dowodzić? Że dzieci ateistów są słabsze? Że Bonifacyni się nie boją dotykać ateistów? Czy że są w stanie opanować chuć widząc częściowo nagą kobietę?
>Ha!
Zapomniałaś o jednym "Ha!". Wyszłoby "Haha!", czyli okrzyk odpowiedni pod informacją o tragedii w rodzinie.
Córeczka umarła, ale "Ha!", jej trupa wyciągnęli Fratobonicyni!
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > okrzyk odpowiedni pod informacją o tragedii w rodzinie.Jakiej tragedii? Toż to dziecko zadeklarowanej ateistki było. Szatański pomiot nieomalże
|
|
| | | | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) | > >okrzyk odpowiedni pod informacją o tragedii w rodzinie.> Jakiej tragedii? Toż to dziecko zadeklarowanej ateistki było. Szatański pomiot nieomalże  Ta rozmowa z Wami dowodzi, że nie widzicie tego, co jest rzeczywiście, jedynie to, co byście chcieli.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Ta rozmowa dowodzi, że nie potrafisz jasno wyrazić się po polsku. Czytaj swoje posty zanim je wyślesz.
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ta rozmowa z Wami dowodzi, że nie widzicie tego, co jest rzeczywiście, jedynie to, co byście chcieli. Rzeczywiste jest, że katowiccy bonifratrzy przejęli w 2009 roku należący do nich do 1939 roku szpital, z pełnym PRL-owskim i późniejszym, nowoczesnym wyposażeniem, a nawet personelem i siłą rozpędu go prowadzą. Mają jakąś spółkę i zarząd (świecki zresztą), kontrakt z NFZ i działają. Jako zakon do tego zostali powołani, w nazwie mają "zakon szpitalny", jak w średniowieczu duchacy. A wszystko dlatego, że św. Jana Bożego, patrona zakonu (a od 1886 r. także chorych i szpitalnictwa) źle potraktowano w przytułku dla obłąkanych, więc po wyjściu stamtąd założył własny szpital, gdzie traktowano chorych dobrze. Potem Jan zmarł, potem go kanonizowano i założono zgromadzenie zakonne... Zresztą chyba najpierw był zakon, potem kanonizacja, ale w sumie to nieistotne. To, co jest rzeczywiście to fakt, że w tych kilku szpitalach pracują lekarze. Nie zakonnicy. Zakonnicy nawet nie zajmują się już ziołolecznictwem, robią to za nich farmaceuci i lekarze. Normalni, świeccy, przeważnie są to kobiety (jak w poradni zielarskiej w Krakowie). Zakon jest tylko formalnym właścicielem szpitali, bo nawet nie menadżerem. Zatrudnia do pracy ludzi i im płaci, jak każdy pracodawca. Więc nie opowiadaj bzdetów, jak to zakonnicy cesarskie cięcie przeprowadzają.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) |
>Zapomniałaś o jednym "Ha!". Wyszłoby "Haha!", czyli okrzyk odpowiedni pod informacją o tragedii w rodzinie. >Córeczka umarła, ale "Ha!", jej trupa wyciągnęli Fratobonicyni! Jest calutka i żywa. Leży z moją siostrzenicą w szpitalu Aniołów Stróżów. Widzisz co chcesz zobaczyć, czy to co jest naprawdę? Żyje maleńka istotka śliczna królewna. Hurra!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | > Jak wół stoi napisane co następuje: "Trzeba było zrobić cesarkę, bo mała jest wcześniakiem, miała się urodzić na początku kwietnia, a mojej siostrzenicy już zaczął się poród. Była zbyt słabiutka, żeby go przeżyć." > Porodu by nie przeżyła, dlatego zrobili cesarkę. Cesarski cięcie to nie mordowanie noworodka!
|
|
| | | | | | | | | |  | 9 na 9 | spellbinder (8577 punktów) | >Porodu by nie przeżyła, dlatego zrobili cesarkę. Cesarski cięcie to nie mordowanie noworodka!
A skąd wiesz, że by nie przeżyła? A może by przeżyła? A nawet jeśli by nie przeżyła, to przecież bóg tak chciał? Ale przeżyła, czyli bóg chciał, żeby przeżyła. Więc nawet jeśli do porodu doszłoby podczas upadku z wieżowca, to wszyscy by przeżyli i wszystko by było dobrze i księżniczkowato.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | >Widzisz co chcesz zobaczyć, czy to co jest naprawdę?
Naprawdę, to nie ma żadnego dziecka rodzonego o piątej rano, żadnych ateistek w szpitalach Frabonitofinów, ani żadnych ateistycznych kuzynów, czy siostrzeńsów po dwóch próbach samobójczych.
>Żyje maleńka istotka śliczna królewna.
A swoją drogą - co u siopostrzeńca? Popełnił już to samobójstwo?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>Widzisz co chcesz zobaczyć, czy to co jest naprawdę? >Naprawdę, to nie ma żadnego dziecka rodzonego o piątej rano, żadnych ateistek w szpitalach Frabonitofinów, ani żadnych ateistycznych kuzynów, czy siostrzeńsów po dwóch próbach samobójczych. >>Żyje maleńka istotka śliczna królewna. >A swoją drogą - co u siopostrzeńca? Popełnił już to samobójstwo? Obawiam się o Twoje zdrowie psychiczne.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Obawiam się o Twoje zdrowie psychiczne.
Lepiej niech się pani katechetka obawia o swoje zdrowie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >>Obawiam się o Twoje zdrowie psychiczne. >Lepiej niech się pani katechetka obawia o swoje zdrowie. A to zaraźliwe drogą elektroniczną? Właśnie rozważam usunięcie mojego profilu z tej strony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >Właśnie rozważam usunięcie mojego profilu z tej strony.
Proszę się nie krępować.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) |
>Właśnie rozważam usunięcie mojego profilu z tej strony. Szanowna Endorfinko. Jest to wykonalne i jeśli wyrazisz taką wolę, administrator strony Twój profil usunie. Na przyszłość wszelako postaraj się zastanowić, zanim gdzieś się zarejestrujesz, zapoznaj się z zawartością serwisu, poczytaj artykuły i wypowiedzi użytkowników. To pozwoli Ci zorientować się w postawach ludzi tworzących Racjonalistę.pl, ich poglądach i zainteresowaniach. Zadaj sobie pytania "czy ja tu pasuję? o czym chcę rozmawiać?". Mnie na przykład nie ma na Frondzie ani na wiara.pl. Nic tam po mnie po prostu. Już wcześniej Ci pisałam, że masz tu rozległe możliwości. Lubisz czytać, masz coś do powiedzenia o książkach? Proszę bardzo. Może interesuje Cię zagadnienie powstawania i natury lejów krasowych? Też o tym można porozmawiać. O poglądach Kierkegaarda, dawnych zwyczajach weselnych w okolicach Sieradza, piśmie klinowym, historii wojny secesyjnej, uzbrojeniu rzymskich legionów w latach 125-150, technice budowy piramid w czasach XII dynastii, bozonach Higgsa - zawsze znajdzie się ktoś, kto podziela Twoje zainteresowania. Nawet o religii można porozmawiać, czego dowodem liczne wątki w odpowiednim dziale. Ale ewangelizowanie się nie sprawdzi, już to wielokrotnie przerabialiśmy. Miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | |  | big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Naprawdę, to nie ma żadnego dziecka rodzonego o piątej rano, żadnych ateistek w szpitalach Frabonitofinów, ani żadnych ateistycznych kuzynów, czy siostrzeńsów po dwóch próbach samobójczych. >A swoją drogą - co u siopostrzeńca? Popełnił już to samobójstwo?
Spoko - endorfinka to nie jest nowe wcielenie katechetki. Nie ten typ.
|
|
| | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Spoko - endorfinka to nie jest nowe wcielenie katechetki. Nie ten typ.Dla mnie wszyscy katolicy wyglądają i brzmią tak samo, więc mogłem się pomylić
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Dla mnie wszyscy katolicy wyglądają i brzmią tak samo, więc mogłem się pomylić Bene facit, qui distinguit - zapewniam.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | No nie bądź infantylna, proszę...
|
|
| | | | | |  | | Endorfinka (54 punktów) |
>Dziś około 5 rano przyszła na świat córeczka mojej ... To mojego postu początek. Czytam i tak jest napisane. U Was inaczej?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >To mojego postu początek. Czytam i tak jest napisane. U Was inaczej?
To postu mojego początek. Wstąpiłam na forum...
"Przyjść na świat nie jest równoważne z "przyjść na świat żywym".
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
> To maleństwo wyciągnęli z brzucha ojcowie Bonifratrzy.To maleństwo wyciągnęli lekarze. Faktycznie Zakon Szpitalny św. Jana Bożego (bonifratrzy) prowadzi parę szpitali w Polsce, ale zatrudniani są tam normalni lekarze, w większości: www.bonifr(*)art_id=247&menu_id=353&page=20Choć głupstwa tam się też zdarzają: www.bonifr(*)tion=articles_show&art_id=1077W zasadzie żadnej różnicy między tym szpitalem a jakimkolwiek innym nie ma, mają kontrakt z NFZ i święcą wszystko, co popadnie, a pacjentów przyjmują też zwyczajnie, z ulicy, prywatnych albo z ubezpieczalni i nie pytają o świadectwo chrztu. Zakonnicy nie są ginekologami. To zwyczajni, świeccy lekarze, mający tam umowy o pracę. Nie wiesz - nie pisz i nie popisuj się niewiedzą.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Gapa (597 punktów) |
>Dziś około 5 rano przyszła na świat córeczka mojej siostrzenicy (ateistki zdeklarowanej).
Pogratulować cioci. Nie rozumiem co ma ateizm z rodzeniem dzieci. Ze ateiści maja być bezpłodni?!? Ja mam dwójkę, znajoma Muzułmanka tez dwie, Świadkowie Jehowy tez się rodzą... No i co? Taka kolej rzeczy.
Piszesz potem, ze masz małe dziecko i chcesz być dobra mama. Pogratulować, nie znam żadnego rodzica, który założył sobie, ze będzie zły. Weź dziecko na spacer, pokaż wiewiórki, pomaluj malowanki, pooglądaj myszkę Miki... jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie, jak wychować dziecko zapytaj psychologa dziecięcego, on na pewno Ci pomoże.
|
|
| |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Sam Bóg umierał okrutnie maltretowany. Uratował mnie swoim cierpieniem.
Słabe to był Endorfinko. Właściwie tchórzliwe. Wygląda na to, że nawet jak był z początku chojrakiem, to wisząc się skompromitował. Zwinął się po kilku godzinach (umarł), kiedy zwykły śmiertelnik wisiał kilka dni. Ten nie, znudził się albo go bolało? Zdrowy, młody chłop, umiera tak szybko od czego? Od przebitych kończyn? Nawet Piłat się dziwił, bo to rzeczywiście dziwne. I kompromitujące dla Boga. Byle bidok wisi i zdechnąć nie może (o to w tych egzekucjach Rzymianom chodziło) aż mu trzeba gnaty połamać, żeby się wreszcie udusił, a ten "rzuca ręcznik" po pierwszej rundzie. Słabiutkie. I to jeszcze facet, który jest najlepiej ubezpieczony w wypadku śmierci, jak to tylko możliwe, czyli ma zapewnioną świetlaną wieczność w roli wszechmogącego, nieskończonego Boga. Coś takiego, to byle kto mógłby odstawić. Ja ne pewno, Ty przypuszczam też. Z takim zabezpieczeniem, nie ma w tej śmierci niczego nadzwyczajnego. To cierpienie straszliwie traci na wadze wobec zwykłych zakatowanych, męczonych dniami, nocami, miesiącami ludzi na przestrzeni dziejów. Parę godzin pocierpieć i wyrwać się z beznadziei na niebieskie komnaty i jeszcze jako prezes uniwersum... Z tego takie straszne halo od 2000 lat? Śmiechu warte. A do tego czasu, Jezus żył jak pączek w maśle, w porównaniu do innych. Nie chorował, nikt mu nie umarł, głodować też na pewno nie głodował, bo zrobił by fiku miku i papu gotowe. Lajcik w porównaniu do innych. Ludzie umierają miesiącami czy latami w bólu i cierpieniu i nikt oprócz wycieńczonej psychicznie rodziny tym się nie przejmuje (np. jedna z moich ciotek codziennie cierpiała przez 7 lat zanim umarła), a tu śmierć po pierwszej rundzie i taki przereklamowany cyrk.
|
|
| | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Wygląda na to, że nawet jak był z początku chojrakiem, to wisząc się skompromitował.Przykład Prometeusza jasno wykazuje marność mitologii chrześcijańskiej w zakresie cierpienia dla ludzkości
|
|
| | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Przykład Prometeusza jasno wykazuje marność mitologii chrześcijańskiej w zakresie cierpienia dla ludzkości  No tak, w tym przypadku, to przynajmniej 30 lat było. Ale prawdziwy podziw budzą realne osoby, które świadomie ryzykują cierpienie, tortury, śmierć i to oczywiście te, które nie zerkają na licznik zasług w drodze do pośmiertnej wieczności w nieustannej ekstazie. Kiedy poświęcają/ryzykują wszystkim, czym mają, czyli własnym istnieniem. Zwłaszcza, gdy je cenią (czasami tak nie jest). Jak można w ogóle mówić o kilkugodzinnym cierpieniu jako czymś nadzwyczajnym dla kogoś, kto choć umiera to nie umiera, bo jest wiecznym Bogiem? Toż to dla niego co najwyżej interesująca wycieczka, przerywnik w nudzie bycia boskim, wiecznym i duchowym, doświadczenie bezpośrednie czegoś innego, co sam niby stworzył. A że koniec nie specjalny? Bez przesady. Miliony miały/mają gorzej. Nie ma się co roztkliwiać i czego podziwiać. Dziwne, że to w ogóle robi na kimś jakieś wrażenie.
|
|
| | |  | | Endorfinka (54 punktów) | Słabo sobie to wyobraziłeś.
|
|
 | 4 na 4 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > Bóg pozwala złu, by nas pociągało, ale nie pozwoli na to, gdy Go szczerze poprosimy.Chcesz powiedzieć ze Bóg to wyrachowany zdeprawowany wszystkowiedzący zachwycony sobą zboczeniec?
|
|
|  | -1 na 3 | Endorfinka (54 punktów) | >>Bóg pozwala złu, by nas pociągało, ale nie pozwoli na to, gdy Go szczerze poprosimy. >Chcesz powiedzieć ze Bóg to wyrachowany zdeprawowany wszystkowiedzący zachwycony sobą zboczenie
Nic takiego nie chcę powiedzieć i nie powiedziałam. Proszę nie wyrywać moich słów z kontekstu, może wtedy mnie zrozumiesz. Choć wielce wątpię w to. Jednak nie mi to oceniać.
|
|
| |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Jednak nie mi to oceniać. Wiem, Bozia mi porządnie dopie..li za moje bluźnierstwo.
|
|
 | 4 na 6 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> Mi akurat wystarczy polski. Dziecko, naucz sie chociaż tego polskiego...
|
|
|  | 1 na 3 | Endorfinka (54 punktów) | >> Mi akurat wystarczy polski. >Dziecko, naucz sie chociaż tego polskiego... > Chętnie, a konkretnie czego?
|
|
| |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Chętnie, a konkretnie czego? Przepraszam, byłam za bardzo uszczypliwa. Moim zdaniem język którego używamy w internecie świadczy o naszej wiedzy i kulturze. Ja tez grzeszę językowo, przede wszystkim brakiem polskich liter.
|
|
| Jerzy Pieczul (1 punktów) | > Najstarsza modlitwa chrześcijan "Ojcze Nasz", której rzekomo Chrystus nauczał swoich uczniów> podczas podczas swoich kazań składa się z wezwania do Boga i 7 kolejnych próśb do niego> skierowanych.> Najbardziej zastanawiająca jest szósta prośba o treści "i nie wódź nas na pokuszenie".> Zastanawiam się dlaczego w ogóle nieskończenie dobry Bóg miałby nas wodzić na pokuszenie? Czy> wodzenie na pokuszenie nie należy przypadkiem do wyłącznej kompetencji Szatana? Dlaczego mamy> kierować tak dziwaczną prośbę do Boga?> Kiedy następnym razem będzie mnie korciło żeby komuś napluć do zupy to najpierw się zastanowię kto> mnie kusi: Szatan czy Bóg?> Jest jeszcze inne ciekawe sformułowanie w ojczenaszowej modlitwie: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Ktoś sobie dwa tysiące lat temu zażartował? Przecież to wezwanie Doskonałego, by robił to, co my - nędzne robaki, o których czytamy w Księdze Rodzaju: "I pożałował Bóg, że uczynił człowieka na ziemi"! Kto kogo ma tu naśladować: Stwórca - stworzone przez niego paskudztwo? Gdyby sformułowanie miało postać "I odpuść nam nasze winy, jak odpuszczałeś innym winowajcom", byłoby w duchu religijnym logiczne, a rola Stwórcy byłaby zachowana. A tak sam Jezus - czy kto tam wymyślł tę modlitwę - niechcąco ujawnił oczywistość: człowiek jest stwórcą bogów, a nie na odwrót. Racjonalna, ateistyczna odpowiedź na jedno z największych pytań ludzkości jest w najpierwszej chrześcijańskiej  modlitwie!
|
|
 | -2 na 2 | Endorfinka (54 punktów) |
>Jest jeszcze inne ciekawe sformułowanie w ojczenaszowej modlitwie: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Ktoś sobie dwa tysiące lat temu zażartował? Ten ktoś to Jezus, zbawiciel ludzkości. Przecież to wezwanie Doskonałego, by robił to, co my Ja w tym momencie modlitwy zastanawiam się, czy aby odpuściłam wszystkim. Proponuję sięgnąć do oryginału, by słusznie interpretować. A ateizm jest racjonalny?
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>A ateizm jest racjonalny? Bardzo. Może coś też na inne tematy, nie tylko Jezus i Jezus? Tu jest mnóstwo ciekawych zakątków (choćby nauka, kultura itd.), religia chrześcijańska nie jest tu najważniejsza. Tu raczej przeszkadza, niż pomaga, jeśli się ją nadmiernie eksponuje.
|
|
| |  | | Endorfinka (54 punktów) | >>A ateizm jest racjonalny? >Bardzo. >Może coś też na inne tematy, nie tylko Jezus i Jezus? Tu jest mnóstwo ciekawych zakątków (choćby nauka, kultura itd.), religia chrześcijańska nie jest tu najważniejsza. Tu raczej przeszkadza, niż pomaga, jeśli się ją nadmiernie eksponuje. Dziękuję, za kulturalną odpowiedź. Niestety błędną. Nie ma dowodów naukowych na istnienie Boga, ale nie ma też dowodów na Jego nieistnienie. Ateizm to wiara, że Boga nie ma.
|
|
| | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) |
>Ateizm to wiara, że Boga nie ma. Jeśli ktoś nie śni, to znaczy, że śni (o jawie)?
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ateizm to wiara, że Boga nie ma. Nie. Ateizm to niewiara w istnienie Boga. Może niewielka to różnica, ale jakże znacząca.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | rdest (2492 punktów) |
> >Ateizm to wiara, że Boga nie ma.> Nie. Ateizm to niewiara w istnienie Boga.Niewiara w istnienie czy brak wiedzy o istnieniu? > Może niewielka to różnica, ale jakże znacząca.Żadna, moim zdaniem. Oba pojęcia(wiara/niewiara) należą do kategorii fideistycznych(nie opierają się na poznaniu). Ten typ ateistów należałoby zaliczyć do fideistów a ich ateizm określić jako irracjonalny. Powyższe pięknie tłumaczy Pan Andrzej Bogusławski, np. w tym wątku.
Konformizm gwarantem spójności grupy
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Niewiara w istnienie czy brak wiedzy o istnieniu? Jedno i drugie. Brak wiedzy to przypadłość powszechna, dotyczy i teistów, i ateistów. O żadnym poznaniu mowy nie ma i być nie może, bo potencjalny przedmiot poznania rodzi się w wyobraźni. Z równym skutkiem można poznawać mistrza Yodę. Ateiści ponadto wykazują się brakiem wiary. Moim zdaniem brak wiary nie oznacza poglądu fideistycznego. Fideizm to "wierzę, że jest/wierzę, że nie ma". Zwrot "nie wierzę" to afideizm. Między "nie wierzę, że jest" a "wierzę, że nie ma" jest różnica ogromna. Tylko trzeba umieć ją poczuć.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Jedno i drugie. Brak wiedzy to przypadłość powszechna, dotyczy i teistów, i ateistów. O żadnym poznaniu mowy nie ma i być nie może, bo potencjalny przedmiot poznania rodzi się w wyobraźni. Z równym skutkiem można poznawać mistrza Yodę.
Chciałabym chyłkiem dodać, że na temat Mistrza Yody jest o wiele więcej materiałów źródłowych, jasnych i oczywistych, przez co jest o wiele bardziej wiarygodny...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > >>>Ateizm to wiara, że Boga nie ma.Tak istnieją i takie przekonania. > >Nie. Ateizm to niewiara w istnienie Boga.Nie widzę sprzeczności ze zdaniem powyższym dopóki nie sprecyzujemy wieloznacznego terminu "wiara". > Niewiara w istnienie czy brak wiedzy o istnieniu?Pytanie bardzo ciekawe. "Brak wiedzy" - tak jak i "wiara" - może mieć różnorodne znaczenia. Brak wiedzy może wynikać z głupoty, a może opierać się na całym dorobku nauk przyrodniczych, które nigdy, nigdzie, w najmniejszym stopniu, nie natknęły się, na najmniejsze przesłanki dopuszczające oddziaływania nadnaturalnego świata na rzeczywistość. Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką. www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary> >Może niewielka to różnica, ale jakże znacząca.> Żadna, moim zdaniem. Oba pojęcia (wiara/niewiara) należą do kategorii fideistycznych (nie opierają się na poznaniu).Znowu kłopoty z precyzją języka. Termin "wiara" jest zbyt wieloznacznym i używanym w różnych znaczeniach. Osobiście wolę alternatywę fideizm/afideizm. Wierzyć można w różne rzeczy, ale nie można wobec tych samych zagadnień być fideistą i afideistą. Albo jedno, albo drugie. > Ten typ ateistów należałoby zaliczyć do fideistów a ich ateizm określić jako irracjonalny.> Powyższe pięknie tłumaczy Pan Andrzej Bogusławski,Za Andrzejem Izdebskim: Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,ConfessionesI warto te dwie publikacje Izdebskiego do dyskusji w temacie nauki i wiary poznać. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie ma dowodów naukowych na istnienie Boga, ale nie ma też dowodów na Jego nieistnienie.> Ateizm to wiara, że Boga nie ma.To są wywody na poziomie - nie obrażaj się - przedszkolnym. Miłosierny jestem, to pouczę po raz tysięczny: 1. Nieistnienia czegokolwiek dowodzić nie trzeba (bo i skądinąd dowiedzenie nieistnienia czegokolwiek [logicznie niesprzecznego] nie jest możliwe - zawsze da się utrzymywać, że X jednak istnieje, tyle, że w bardzo, bardzo odległej galaktyce). Nieistnienie X zakłada się z góry. Ciężar przedstawienia dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, że X istnieje - i tyle. Inaczej świata by człek nie widział spoza nawały wilkołaków, smoków i krasnoludków. To tak dla porządku, bo z Bogiem sprawy mają się nieco inaczej... 2. ...tak mianowicie, że aby rozważać istnienie/nieistnienie X należy rozumieć, o czym się mówi, innymi słowy - X musi być zrozumiale zdefiniowane. Żadnej zrozumiałej definicji Boga dotąd nie przedstawiono, tedy słówko Bóg niczego nie oznacza, jest pustym dźwiękiem, jak słowa: dziug, mluk i hombagumba. Oczywiście wolno Ci rozważać kwestię istnienia/nieistnienia hombagumbów, tudzież czegokolwiek, co "ukrywa się" pod jakąkolwiek zbitką dźwięków, bo nikomu nic do tego, co robisz ze swym wolnym czasem; nie dziw się jednak, jeśli w powszechnej opinii uchodzić będziesz za świra. 3. Próby definiowania Boga poprzez takie tradycyjnie przypisawane mu przymioty jak np. wszechmoc czy wszechwiedza nieuchronnie prowadzą do sprzeczności, co zaś jest logicznie sprzeczne (jak np. kulisty trójkąt) istnieć nie może. Chyba, żeby przyjąć, że logika ma nie obowiązywać - ale wtedy przyjąć już można wszystko, co się chce. Możesz wówczas np. uważać się za 3 szwadron 5 lejbgwardyjskiego pułku huzarów Jego Imperatorskiej Mości - i dobrze; jeśli jednak sąd uzna Cię za Kubę Rozpruwacza, mama zaś za grządkę truskawek - równie dobrze będzie  .
|
|
|  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | Masz ochotę porozmawiać? Miałbym do Ciebie parę pytań. Czy potrafisz na nie odpowiedzieć konkretnie i szczerze?
>Ten ktoś to Jezus, zbawiciel ludzkości. Skąd to wiesz? Kto Ci to powiedział? Czy zauważyłaś może, że zbawienie to pewna idea - taka myśl powtarzana przez wielu ludzi? Czy wszystko to, co ludzie pomyśleli musi być prawdą? Dlaczego myślisz, że idea o zbawieniu Jezusa jest prawdziwa? Skąd to wiesz? Kto Ci to powiedział?
> Przecież to wezwanie Doskonałego, by robił to, co my jak wyżej
>A ateizm jest racjonalny? Zależy jaki. Zdarzają się bardzo emocjonalni, a nawet irracjonalni ateiści. Dla niektórych jednak jest tylko świat, o którym wiemy coś za pośrednictwem naszych zmysłów. Możemy pytac jak funkcjonuje i tym zajmuje się nauka. Mamy też doświadczenie naszego zwykłego, codziennego życia, w którym funkcjonujemy trochę poprzez przyzwyczajenia, trochę emocjonalnie i trochę rozumowo. Jednak ani w badaniu świata, a nie w jego osobistym doświadczaniu nie widzę potrzeby ZAWIERZANIA (przyjmowania jako prawdy) mitycznym OPOWIEŚCIOM PRZEKAZANYM MI PRZEZ INNYCH LUDZI.
Choć na pewno parę z tych opowieści warto poznać dla wzbogacenia własnego pojęcia o kulturze. Slyszałaś coś o wierszach Rumiego? Albo bliżej nas - o świętym Graalu?
Odpowiedz mi szczerze na moje pytania, a ja odpowiem na Twoje pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| |  | 1 na 1 | Endorfinka (54 punktów) | >Masz ochotę porozmawiać Jesteś ostatnią osobą, której odpowiem... >Skąd to wiesz? Kto Ci to powiedział? Jestem mistyczką. Serdecznie Cię pozdrawiam, lecz nie mogę już dłużej gościć na tej stronie, bo mi życie ucieka. Całuję. Pa.
|
|
| | |  | 1 na 1 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Jestem mistyczką. fly...
|
|
| | |  | 4 na 4 | zupełna (2507 punktów) | >>Masz ochotę porozmawiać >Jesteś ostatnią osobą, której odpowiem... >>Skąd to wiesz? Kto Ci to powiedział? >Jestem mistyczką. >Serdecznie Cię pozdrawiam, lecz nie mogę już dłużej gościć na tej stronie, bo mi życie ucieka. >Całuję. Pa. > Endorfinko jestem zachwycona wykazanym przez Ciebie w tym poście zdecydowaniem. Brawo. Goń swoje duszki. Na drogę +
|
|
| | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Już definitywnie zrezygnowałaś z rozmowy? Może jednak udałoby się nam przekazać sobie nawzajem coś istotnego?
>>Skąd to wiesz? Kto Ci to powiedział? >Jestem mistyczką. Pytanie brzmiało w tym kontekście: "skąd wiesz, że Jezus jest zbawicielem?" Jeśli odpowiadasz, że wiesz to stąd, że Ty jesteś mistyczką, to znaczy, że sama sobie tak wykombinowałaś, a nie zasłyszałaś gdzieś od innych. Jednak w takim razie WYRAŻENIE Twoich mistycznych doświadczeń (a mianowicie wyrażenie: "Jezus jest zbawicielem") jest zadziwiająco zbieżne z ogólnym założeniem chrześcijaństwa będącym u nas dość popularną religią. Wydaje mi się to być mało przypadkowe i raczej bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że to zdanie "Jezus jest zbawicielem" zasłyszałaś od innych ludzi, a nie wzięło się to z Twojego czystego, indywidualnego doświadczenia. Tę przejętą od innych ideę ("Jezus jest zbawicielem") wykorzystujesz natomiast w swych doświadczeniach mistycznych. Prawdopodbnie znajdujesz w tych doświadczeniach potwierdzenie tej tezy, w związku z czym najwyraźniej mało ważne staje się to, że to ktoś tylko Ci tak podpowiedział, skoro okazuje się być prawdziwe.
Ja to trochę rozumiem. Kiedyś miewałem dość intensywne koszmary w nocy. To był taki sen - pół sen, w którym miałem pewną świadomość i możliwość swobodnej myśli, ale nachodził mnie ten koszmar. Czyniłem wówczas znak krzyża ... i koszmar pryskał.
Od jakiegoś czasu koszmarów nie miewam wcale, czasem tylko mniej przespane noce, gdy analizuję jakąś kwestię poruszoną np. na forum. Gdyby jednak naszedł mnie kiedyś znów taki koszmar, to postanowiłem, że zrobię mu numer i zamiast krzyża naznaczę mu symbol ateistów. Trochę będzie skomplikowane kreślenie tego atomu - ale ciekaw jestem właśnie, w jakim stopniu możliwa jest podmiana symboli przy mistycznych doświadczeniach.
Jeśli byłoby to możliwe, to zamiast "Jezus jest zbawicielem" możnaby równie dobrze powiedzieć cokolwiek innego - jak na przykład "Bóg umarł". Myślę, że to drugie zdanie ma nawet w pewnym sensie większą moc ... mistyczną.
Ale mogę się mylić. A Ty? Myślisz, że możesz się mylić?
pozdrowienia
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|