 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-02-2012 23:53 | sleaping lion (157 punktów) (zablokowany) | O zapychaniu cipki
1 na 1 | "Ta dziura, którą miała w dole brzucha, musiała się jej wydawać straszliwie bezużyteczna. Kutasa zawsze można sobie uciąć, ale jak zapomnieć o pustce waginy?" - Takie oto pytanie w sytuacji impotentnej postawił bohater powieści "Poszerzenie pola walki" Michela Houellebecqa. Przypomniało mi się ono gdy tak sobie czytałem i słuchałem Jacka Tabisza rozprawiającego o Bogu, duszy i pakułach. www.racjonalista.pl/kk.php/s,7758 Myślę, że o tej straszliwej pustce niezwykle trudno jest zapomnieć. Nie wiem tego na pewno, ale tak właśnie myślę bo widzę jak w tę straszliwą otchłań od wieków ładuje się różne bzdury. Aby nie być gołosłownym podaję za przykład książkę Jadwigi Wais "Gilgamesz i Psyche". Autorka tej książki tak stawia sprawę: "Po pierwsze, rzeczywistość duchowa człowieka ma charakter realny, jest faktem doświadczanym przez ludzi. Po drugie, jako realny fakt, może być ona przedmiotem badań naukowych. Rzeczywistość duchowa jako przedmiot badań jest w tej pracy ujęta dynamicznie, w postaci specyficznych i różnorodnych procesów przemiany duchowej człowieka. Badania procesów przemiany duchowej mają charakter interdyscyplinarny. Refleksja nad nimi sytuuje się na pograniczu różnych rodzajów wiedzy o człowieku. Filozofia, psychologia, ale również religie, literatura piękna, mitologie, baśnie i inne rodzaje sztuki dostarczają bogatego materiału dla badań specyfiki duchowości człowieka". www.enetei(*)tent&task=view&id=204&Itemid=1Klasyczny przykład zapychania dziury zwanej przez niektórych "luką w wykształceniu". Luka ta przypadła do gustu Zenonowi Waldemarwi Dutkowi hersztowi polskich jungistów gdyż pokusił się o napisanie przedmowy do owego dzieła z pogranicza psychologi i literatury, medycyny i mitologii, socjologii i religii, filozofii kultury i ekologii, zabobonu i herezji. Oto dwa kluczowe fragmenty tejże: "W dobie pośpiechu i informacyjnego chaosu, pytania o duchowy wymiar życia człowieka to sprawy co najmniej równie ważne, jak materialne podstawy egzystencji. W kontekście dramaturgii przemian kulturowych przełomu tysiącleci - 'wyrafinowanej cywilizacji', jak ujmuje to autorka - na warsztat badaczy fenomenu człowieka wracają tradycyjne poglądy na świat wartości, a wśród nich filozoficzne założenia Platona o istnieniu idealnego świata duchowego. Idealistyczne wizje tego greckiego filozofa, przez wieki mocno nadwątlone Arystotelesowskim racjonalizmem i zepchnięte na margines przez techniczne osiągnięcia nowożytności, odradzające się jednak na nowo w wyobraźni współczesnych, którzy przy głębszej refleksji nad rzeczywistością nie mogą zadowolić się jednostronnymi wizjami materializmu czy racjonalizmu". "Dla współczesnej psychoterapii i nauk medycznych, w tym szczególnie psychiatrii, wyzwanie stanowią takie określenia, jak 'patologiczna normalność' czy 'analfabetyzm duchowy'. Lekarz czy terapeuta, uwikłani w swoje teoretyczne wyobrażenia, koncepcje i założenia, patrzą często obojętnie na cierpienie człowieka, żyjąc w iluzji 'wyższej wiedzy', a w istocie w złudzeniu własnej wyższości, i próbując racjonalizować taką podstawę jako naukową."  Coś mi się wydaje, że jeśli nie zgłębimy tajemnicy czarnej dziury i sposobu w jaki ona pochłania światło wiedzy to lekarze zaczną na depresję przepisywać opowiastkę pod wiele mówiącym tytułem "Alchemik" jak to już czyni prekursor nowej metody Eichelberger Wojciech.
Ilustracja pochodzi z 'Wielkiej księgi cipek', Dan Höjer, Gunilla Kvarnström | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > Przypomniało mi się ono gdy tak sobie czytałem i słuchałem Jacka Tabisza rozprawiającego o Bogu, duszy i pakułach.> www.racjonalista.pl/kk.php/s,7758> Myślę, że o tej straszliwej pustce niezwykle trudno jest zapomnieć.W pełni się z Tobą zgadzam. > Nie wiem tego na pewno, ale tak właśnie myślę bo widzę jak w tę straszliwą otchłań od wieków ładuje się różne bzdury.Czy bzdury to adekwatne określenie? Czy nie jest to po prostu efekt ewolucji człowieka - ewolucji biologicznej i rozwiniętej w oparciu o nią ewolucji umysłu i kultury? Ostatnio pozwoliłem sobie na taką tezę: Cytat:Sądzę, że dla powstania religii najistotniejsze są trzy elementy: - rytualy pochodzace wprost z biologii (takie jak rytualy godowe u zwierząt), które utrzymały się u homo sapiens (sądzę, że nalezy do nich np. taniec) - rozwój świadomości i samoświadomości u homo sapiens, a wraz z nim powstanie refleksji i pytań filozoficznych w rodzaju "skąd jestem" i "jak to jest, że w ogóle coś jest, a nie jest tak, że niczego nie ma?" - rozwój spontanicznej twórczości artystycznej, która wiązała się i inspirowała zarowno rytuałami, jak i refleksją filozoficzną w wyniku przemieszania aktywności na tych trzech polach uzyskano w toku długiej ewolucji wizję "sensu istnienia" w postaci wiary religijnej Ale nie wprowadzając do tych rozważań pojęcia religii, sądzę, że człowiek zupełnie naturalnie zadaje sobie pytanie o to jak żyć, by mu się działo dobrze. Chodzi tu rownież oczywiście o zdrowie psychiczne i ogólne dobre samopoczucie. Czy filozofia, psychologia i sztuka w tym pomaga, czy przeszkadza? > Aby niebyć gołosłownym podaję za przykład książkę Jadwigi Wais "Gilgamesz i Psyche". Autorka tej książki> tak stawia sprawę:> "Po pierwsze, rzeczywistość duchowa człowieka ma charakter realny, jest faktem doświadczanym przez> ludzi.A nie jest? Ewentualnie zastąp sobie słowo "rzeczywistość duchowa" słowem "umysł", ewentualnie "psychika". Tak zupełnie na wstępie oczywiście, bo przy dalszej analizie można oczywiście się zastanowić na różnicami pomiędzy tymi pojęciami. > Filozofia, psychologia, ale również religie, literatura piękna, mitologie, baśnie i inne rodzaje sztuki> dostarczają bogatego materiału dla badań specyfiki duchowości człowieka".A nie dostarczają? Z czym się tu można nie zgadzać? > "W dobie pośpiechu i informacyjnego chaosu, pytania o duchowy wymiar życia człowieka to sprawy co> najmniej równie ważne, jak materialne podstawy egzystencji. W kontekście dramaturgii przemian> kulturowych przełomu tysiącleci - 'wyrafinowanej cywilizacji', jak ujmuje to autorka - na warsztat> badaczy fenomenu człowieka wracają tradycyjne poglądy na świat wartości, a wśród nich filozoficzne> założenia Platona o istnieniu idealnego świata duchowego. Idealistyczne wizje tego greckiego> filozofa, przez wieki mocno nadwątlone Arystotelesowskim racjonalizmem i zepchnięte na margines> przez techniczne osiągnięcia nowożytności, odradzające się jednak na nowo w wyobraźni współczesnych,> którzy przy głębszej refleksji nad rzeczywistością nie mogą zadowolić się jednostronnymi wizjami> materializmu czy racjonalizmu".Myślę, że w każdym razie warto się nad tym zastanowić. Sądzę, że do wyjaśniania rzeczywistości wystarczają w zupełności nauki przyrodnicze. Jednak poza wyjaśnianiem mamy również doświadczanie życia - czy tu nie warto zastanowić się nad swoim nastawieniem? Czy tu nie pomaga nam dorobek kultury, w tym również psychologia, a nawet mity? Czy nie wynika z nich chociażby jakiś morał? > Coś mi się wydaje, że jeśli nie zgłębimy tajemnicy czarnej dziury i sposobu w jaki ona pochłania> światło wiedzy to lekarze zaczną na depresję przepisywać opowiastkę pod wiele mówiącym tytułem> "Alchemik" jak to już czyni prekursor nowej metody Eichelberger Wojciech.Zapewne chodzi Ci o książkę Eichelbergera "Alchemia alchemika", w ktorej interpretuje on symbole zawarte w "Alchemiku" Coelho: " Chcielibyśmy być nieśmiertelni. Chcielibyśmy, aby świat trwał wiecznie, niezmienny, nienaruszony i przywdziewał jedynie szaty kolejnych pór roku. Dążymy zatem uporczywie do stworzenia swojej małej stabilizacji, w której możemy ukryć się i zapomnieć, że wszystko przemija wokół nas: ludzie, rzeczy, zdarzenia... I w miarę upływu czasu zapominamy również o tym, jak żyć chcieliśmy naprawdę, zapominamy o marzeniach, które nie pozwalały nam spać, gdy byliśmy młodzi i pełni entuzjazmu. Alchemik Paulo Coelho przypomina nam o tym wszystkim, co pochowaliśmy skrzętnie po strychach i piwnicach naszych umysłów i serc, i pewnie dlatego stał się czymś w rodzaju podręcznika życia. O analizę symboli i komentarz do tekstu pokusił się Wojciech Eichelberger, w rozmowie z Wojciechem Szczawińskim. Ich praca zaowocowała tą książką". Co w tym złego? Przeczytałeś tę książkę? Ja przeczytałem obydwie i uważam je za niegłupie. Tak zupełnie ogólnie - chodzi o przypowieść o ludzkiej drodze życiowej, o motywacjach i znalezieniu w życiu takiego nastawienia, żebyś miał przekonanie, że się w życiu spełniasz. Oczywiście nie może w tym kontekście zabraknąć kwestii spotkania drugiego człowieka i miłości. Czy to może być negatywne?NO CHYBA, ŻE KTOŚ JEST ZAINTERESOWANY TYLKO ZAPYCHANIEM DZIUR.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
 | sleaping lion (157 punktów) (zablokowany) | Odp: O zapychaniu cipki i wyciskaniu pryszcza | >Przeczytałeś tę książkę? Zanim przeszedłem na racjonalizm łapczywie pochłaniałem tego typu literaturę - łatwą, miłą i przyjemną. Mądrości w stylu:
Znak to język, alfabet, którego się uczysz, by móc porozumieć się z duszą świata.
po prostu mnie urzekły. Uważałem, że Paulo Coelho autor powyższego zdania zagłębia się bardzo głęboko w wielką tajemnicę życia, że poznaje pełniej dzięki rozszyfrowywaniu sekretnego alfabetu wszechświata. I ja również zapragnąłem badać znaki- komunikaty wysyłane z rzeczywistości. Pierwszym znakiem od Boga jaki dostrzegłem w lustrze był ogromny pryszcz na czole. Poczułem, że oto rośnie coś niezwykłego co swym ogromem rozjaśni nie tylko mój umysł ale także oświeci miliony dusz za grzechy których cierpiałem. Coelho próbował w swym życiu różnych "rozjaśniaczy" umysłu. W jednym z wywiadów powiedział: "Zdaliśmy sobie sprawę, że slogan: 'Religia to opium dla ludu' nie wytrzymuje próby czasu, tym bardziej, że ci, którzy przy nim twardo obstawali, zapewne nigdy nie spróbowali opium". W końcu wybrał religię i jest obecnie jednym z najlepiej zarabiających dealerów. Alchemik jest najtwardszym towarem w jego asortymencie. Jeśli czujesz pustkę w życiu, jeśli robi ci się ciemno przed oczyma to spróbuj Alchemika ! Wszak "Nigdy nie jest za późno na naukę czytania znaków wiodących ku naszemu przeznaczeniu"- poucza Eichelberger.
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | Częściowo masz rację, ale: Wszak "Nigdy nie jest za późno na naukę czytania znaków wiodących ku naszemu przeznaczeniu"- poucza Eichelberger.
Nawet to zdanie można właśnie odczytać w ten sposób:
"chodzi o przypowieść o ludzkiej drodze życiowej, o motywacjach i znalezieniu w życiu takiego nastawienia, żebyś miał przekonanie, że się w życiu spełniasz".
To my decydujemy jakie przyjmujemy nastawienie i jaką atmosferę wokół siebie sami w życiu tworzymy.
Czasem taka psychologia - nawet tania - może w tym pomóc. Tak sądzę.
Oczwyiście zawsze znajdą się jednostki, którzy i na tym punkcie prawie religijnie ześwirują.
I z jednym się zgodzę - Coelho jest kiepskim pisarzem. Przez jedną z jego ostatnich książek nie mogłem przejść ze względów - powiedzmy - estetycznych (ze względu na gust).
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| |  | sleaping lion (157 punktów) (zablokowany) | >Oczwyiście zawsze znajdą się jednostki, którzy i na tym punkcie prawie religijnie ześwirują. Masz na myśli takie indywidua jak chociażby twórcę nowego Zaratustry Fryderyka Nietzschego?
|
|
| | |  | | maceox (6766 punktów) | >>Oczwyiście zawsze znajdą się jednostki, którzy i na tym punkcie prawie religijnie ześwirują. >Masz na myśli takie indywidua jak chociażby twórcę nowego Zaratustry Fryderyka Nietzschego? Nie. Na pewno nie jego. Skojarzyło Ci się ze "ześwirowaniem", a to była tylko taka przenośnia. Tymczasem rozmawialiśmy o literaturze "ezoterycznej". Nietzsche prezentował jednak zupełnie inny poziom filozofii.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | |  | sleaping lion (157 punktów) (zablokowany) | > >>Oczwyiście zawsze znajdą się jednostki, którzy i na tym punkcie prawie religijnie ześwirują.> >Masz na myśli takie indywidua jak chociażby twórcę nowego Zaratustry Fryderyka Nietzschego?> Nie. Na pewno nie jego. Skojarzyło Ci się ze "ześwirowaniem", a to była tylko taka przenośnia. Tymczasem rozmawialiśmy o literaturze "ezoterycznej". Nietzsche prezentował jednak zupełnie inny poziom filozofii.Nietzsche pisał w 1888 roku, że "Zaratustra posuwa się aż do oświadczenia, że wierzyłby tylko w takiego Boga, który umiałby t a ń c z y ć". I dalej: "iluż jeszcze Bogów jest możliwych! Sam Zaratustra jest oczywiście starym ateistą. Zrozummy go dobrze! Mówi on, że w i e r z y ł b y - ale nie u w i e r z y...". Na krótko przed załamaniem, które przerwało karierę Nietzschego na zawsze, kobieta, która wynajmowała mu pokój usłyszała coś jakby śpiew profesora dobiegający zza ściany, zajrzała przez dziurkę od klucza i ujrzała jak nagi mężczyzna na środku pokoju tańczy. Kto go tego nauczył - nie wiadomo. Załamanie nastąpiło 3 stycznia 1889 roku i wielkiego filozofa posłano do kliniki psychiatrycznej. Przytoczę teraz fragment jednej z jego ostatnich refleksji zapisanej w na przełomie 1888 i 1889 roku. Cytat: Krótko mówiąc, nawet b a r d z o krótko: po tym, jak dawny Bóg został usunięty, jestem gotów r z ą d z i ć ś w i a t e m... Wynika z tego, że gdy filozof nauczył się tańczyć Zaratustra mógł u w i e r z y ć w swego stwórcę mimo iż uprzednio wątpił. Oto do czego może doprowadzić wola mocy. A teraz powiedz mi jaki według ciebie poziom filozofii reprezentował Nietzsche bo według mnie była to filozofia zapychająca pustkę i może właśnie dlatego tak bardzo przypadła do gustu Jungowi.
|
|
| | | | |  | | maceox (6766 punktów) | >Nietzsche pisał w 1888 roku, że "Zaratustra posuwa się aż do oświadczenia, że wierzyłby tylko w takiego Boga, który umiałby t a ń c z y ć". I dalej: "iluż jeszcze Bogów jest możliwych! Sam Zaratustra jest oczywiście starym ateistą. Zrozummy go dobrze! Mówi on, że w i e r z y ł b y - ale nie u w i e r z y...". Oczywiście - są i bardzo poetyccy filozofowie.
>Na krótko przed załamaniem, które przerwało karierę Nietzschego na zawsze, kobieta, która wynajmowała mu pokój usłyszała coś jakby śpiew profesora dobiegający zza ściany, zajrzała przez dziurkę od klucza i ujrzała jak nagi mężczyzna na środku pokoju tańczy. Kto go tego nauczył - nie wiadomo. >Załamanie nastąpiło 3 stycznia 1889 roku i wielkiego filozofa posłano do kliniki psychiatrycznej. No i co z tego? Różni ludzie miewają różne przypadłości i choroby. Nawet filozofowie.
>Wynika z tego, że gdy filozof nauczył się tańczyć Zaratustra mógł u w i e r z y ć >w swego stwórcę mimo iż uprzednio wątpił. Dostrzegam dziwny rozdźwięk, powiedziałbym nawet DZIURĘ, pomiędzy Twoją pogardą dla myśli różnych filozofów a Twoją wcale niemałą wiedzą na ich temat. Skąd bierze się ta dziura i czy ta pogarda jest w stanie ją zatkać?
>Oto do czego może doprowadzić wola mocy. A teraz powiedz mi jaki według ciebie poziom filozofii reprezentował Nietzsche bo według mnie była to filozofia zapychająca pustkę i może właśnie dlatego tak bardzo przypadła do gustu Jungowi. A która filozofia nie jest zapychaniem pustki? Co w ogóle nie jest zapychaniem pustki?
Właśnie chodzi o to, by w życiu dobrze (i nie pusto) było - i sądzę, że psychologia analityczna również może w tym pomóc. Oczywiście - co kto lubi.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 sleaping lion (157 punktów) (zablokowany) | >Dostrzegam dziwny rozdźwięk, powiedziałbym nawet DZIURĘ, pomiędzy Twoją pogardą dla myśli różnych filozofów a Twoją wcale niemałą wiedzą na ich temat. Skąd bierze się ta dziura i czy ta pogarda jest w stanie ją zatkać? Dysonans jest pozorny bo wychodzisz z błędnych założeń. Wiedza o danym przedmiocie i pogarda dla niego nie wykluczają się wzajemnie. Gdyby było inaczej Nietzsche nie mógłby gardzić chrześcijańską filozofią, filozofią Sokratesa, Schopenhauera, Wagnera etc. >A która filozofia nie jest zapychaniem pustki? Filozofia racjonalistyczna. > Co w ogóle nie jest zapychaniem pustki? Racjonalizm.
>Właśnie chodzi o to, by w życiu dobrze (i nie pusto) było - i sądzę, że psychologia analityczna również może w tym pomóc. Oczywiście - co kto lubi. Psychologia analityczna to koncepcja wspierająca się na czterech słoniach stojących na gigantycznym żółwiu. Jakim cudem może naprawdę zlikwidować ułomności ludzkiej natury?
|
|
| | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | >>Dostrzegam dziwny rozdźwięk, powiedziałbym nawet DZIURĘ, pomiędzy Twoją pogardą dla myśli różnych filozofów a Twoją wcale niemałą wiedzą na ich temat. Skąd bierze się ta dziura i czy ta pogarda jest w stanie ją zatkać? >Dysonans jest pozorny bo wychodzisz z błędnych założeń. Wiedza o danym przedmiocie i pogarda dla niego nie wykluczają się wzajemnie. Gdyby było inaczej Nietzsche nie mógłby gardzić chrześcijańską filozofią, filozofią Sokratesa, Schopenhauera, Wagnera etc. Zgoda, aczkolwiek pozostaje pytanie, kto pozwala sobie na pogardę i czy znajduje ona uzasadnienie w jego wiedzy. A patrząc z innego punktu widzenia - czy pogarda jest pozytywna i czy nie bardziej wartościowa jest próba zrozumenia - nawet zrozumienia pochodzenia irracjonalnych idei.
>>A która filozofia nie jest zapychaniem pustki? >Filozofia racjonalistyczna. Aha. Takie to proste? A co powiesz na szacunek niektórych racjonalistów, ze człowiek nie jest w pełni racjonalny, a nawet jest racjonalny jedynie w 5%? Ja osobiście nie poslugiwałbym się w tym kontekście procentami. Twierdzę, że w tłumaczeniu rzeczywistości (a więc w nauce) potrzebny jest pełny racjonalizm. Natomiast w życiu - w przeżywaniu doświadczeń - nie ma nawet możliwości wyłączyć choćby emocji i estetyki i tu całkowity racjonalizm jest iluzją. Te emocje można dopiero potem próbować tłumaczyć ex post i naukowo, ale kontrolować je, gdy powstają - trudno.
>>Co w ogóle nie jest zapychaniem pustki? >Racjonalizm. Aha. To wytłumacz mi co było racjonalnego w stylu, w którym otworzyłeś ten wątek. Czy tytuł tego wątku i zamieszczone obrazki świadczą właśnie o Twoim racjonaliźmie, czy raczej o chęci szokowania seksualnym językiem? Skąd bierze się ta chęć i czy jest racjonalna?
>Właśnie chodzi o to, by w życiu dobrze (i nie pusto) było - i sądzę, że psychologia analityczna również może w tym pomóc. Oczywiście - co kto lubi. >Psychologia analityczna to koncepcja wspierająca się na czterech słoniach stojących na gigantycznym żółwiu. Jako teoria - tak jest nieweryfikowalna. Nie zapominaj jednak o tym, że Freud i Jung opierali się na obserwacjach i praktyce.
>Jakim cudem może naprawdę zlikwidować ułomności ludzkiej natury? Zlikwidować może nie, ale pomóc - tak. W prosty sposób - generalnie poprzez rozmowę - poprzez umożliwienie pacjentowi wyrzucenia z siebie, co mu leży na sercu.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|