Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mahomet: zbrodniarz i pedofil - czy to racjonalne?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
23-09-2015 00:52Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Mahomet: zbrodniarz i pedofil - czy to racjonalne?
Ocena 5 na 5
O ile Pan Chrystus, jeżeli naprawdę istniał taki jak to opisuje nowy testament w Biblii (nie licząc cudów-wianków) był człowiekiem łagodnym, o tyle Pan Mahomet 7 wieków później, tworząc autorski odłam tej religii - Islam - skłonny był do zabijania, zezwalał na tortury czy też osobiście gwałcił (jak byśmy to określili współcześnie) m.in. 9-latkę.

Oczywiście takie były czasy, że zabijanie 'w słusznej sprawie' było na porządku dziennym, tortury słuszną karą, a seks z dziećmi dozwoloną przyjemnością.

Jednakże dziś to Pan Chrystus jest bardziej przystający do współczesności niż Mahomet, stąd powiedzenie, że 'największą zaletą Chrześcijaństwa jest to, że nie jest Islamem' wydaje się uzasadnione. Co Wy na to?

PS> Nie byłoby tematu gdyby nie było współcześnie naśladowców Pana Mahometa - głównie w krajach afrykańskich - usprawiedliwiających swoje zezwierzęcenia postawą swojego Proroka...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Belfer00 (720 punktów)
>O ile Pan Chrystus, jeżeli naprawdę istniał taki jak to opisuje nowy testament w Biblii (nie licząc
>cudów-wianków) był człowiekiem łagodnym, o tyle Pan Mahomet 7 wieków później, tworząc autorski odłam
>tej religii - Islam - skłonny był do zabijania, zezwalał na tortury czy też osobiście gwałcił (jak
>byśmy to określili współcześnie) m.in. 9-latkę.
>[...] Pan Chrystus jest bardziej przystający do współczesności niż Mahomet, stąd
>powiedzenie, że 'największą zaletą Chrześcijaństwa jest to, że nie jest Islamem' wydaje się
>uzasadnione. Co Wy na to?
>PS> Nie byłoby tematu gdyby nie było współcześnie naśladowców Pana Mahometa - głównie w krajach
>afrykańskich - usprawiedliwiających swoje zezwierzęcenia postawą swojego Proroka...
Warto byłoby chyba odróżnić postać Jezusa (z Nowego Testamentu, pomijam tu kwestię historyczności) od chrześcijaństwa. Jezus jako element swej misji przyjął męczeńską śmierć, a nie zwycięstwo w walce orężnej i tu oczywiście także rózni się (jako wzór do naśladowania) od Mahometa. Jednak niepokojąca jest łatwość z jaką Kościół od bycia prześladowanym przeszedł do prześladowania innych. Ogólnie i nietolerancji i fanatyzmu było w dziejach chrześcijaństwa doprawdy dużo. Były i krucjaty i stosy i konkwista. Jakoś "łagodność" Jezusa w tym nie przeszkadzała, czyniono to w jego imię. Z kolei w dziejach islamu były nie tylko podboje, ale i nurty pokojowe i łagodne. Powoływały się na Mahometa i nie przeszkadzało w tym to co on robił naprawdę. Więc chyba remis (we wpływie założyciela na następców). Oczywiście teraz mamy taki okres dziejów, że chrześcijaństwo złagodniało (na ile jest to "powrót do źródeł", a na ile wpływ osłabienia pozycji przez ruchy antyreligijne?), a w islamie nasilają się odłamy radykalne. Są zwolennicy koncepcji, że od lat 80. ruchy religijne przejmują dawny radykalizm ruchów świeckich (faszyzm, nazizm, komunizm) ze względu na upadek tych ruchów w skali globalnej. Ma to dotyczyć rzekomo nie tylko islamu, ale i chrześcijaństwa (amerykańska prawica religijna).
Pozdrawiam.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pan Chrystus, jeżeli naprawdę istniał
Powiedziałabym, że nie tyle "pan Chrystus" co "pan Jezus", bo niezależnie od tego, czy postać ta w ogóle istniała, wszyscy zgadzamy się, że "Jezus" jest jej imieniem. Ale ci, którzy od istnienia owej postaci się odcinają, tym bardziej nie uznają jej wyjątkowości, więc ateista mianujący ją "Chrystusem" jest niekonsekwentny.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
23-09-2015 13:04 
 Ocena 7 na 7
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Jako dziecko chodzące na lekcje religii byłam przekonana (wraz z innymi dziećmi) że Jezus to imię a Chrystus to nazwisko. Jak widać, niektórym to zostaje .
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Chrystus to bóstwo bardzo synkretyczne. Weźmy na przykład ewangeliczny archetyp Jezusa jako Hermesa-Merkurego, czyli Jezusa jako posłańca bożego, wędrowca obutego w sandały, z laską w ręku, podróżnego i włóczęgi, opiekuna złodziei, celników i pasterzy. Ten aspekt bóstwa będzie oczywiście uniwersalny w każdym miejscu i każdym czasie.

youtu.be/cDVyrWadNT8
youtu.be/XE743kdJ_iw


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
23-09-2015 19:54 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Chrystus to bóstwo bardzo synkretyczne. Weźmy na przykład ewangeliczny archetyp Jezusa jako Hermesa-Merkurego, czyli

... może legenda jest prawdziwsza, niż nam się wydaje. Syn zamożnego rzemiochy, który wziął urlop akademicki i wybrał się z kumplami w modną podróż do Europy trafił do jakiejś hippisowskiej komuny w Grecji, gdzie zaczytywał się legendami o bogach i herosach, pismami Heraklita, Arystotelesa i Zenona z Kition. Potem jeszcze wydusił ze starego trochę kasy i skoczył na kilka lat pod Himalaje, gdzie łyknął nieco ezoterycznej wiedzy radża jogi i nauczył się lewitować, być może z pomocą pewnych miejscowych medykamentów.

No i mamy dobre wyjaśnienie całego tego pasztetu, wszak señor Miguel de Cervantes y Saavedra opisał dzieje pewnego szlachcica, który przesadził nieco z lekturą, aż mu szajba odbiła i ruszył na wiatraki.

Historia bądź co bądź dość podobna.

Dixi et salvavi animam meam
23-09-2015 22:24 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>... może legenda jest prawdziwsza, niż nam się wydaje.

Wolę wersję, w której Ewangelie i Apokalipsa to alegoryczny traktat astrologiczny, przesycony aluzjami do żydowskiej tradycji duchowej, ale nie tylko. Przesłanek przemawiających za tą hipotezą jest mnóstwo. Prawdę mówiąc, ta wizja najbardziej mnie pociąga. Natomiast zdaję sobie sprawę, że dla niektórych byłoby taką myśl trudno zaakceptować, ponieważ są zbyt przywiązani do czysto materialnego aspektu bóstwa, a nie jest dla nich dostępny jego aspekt czysto transcendentalny.

youtu.be/_ZOJdk6mG5o


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Pan Mahomet 7 wieków później, tworząc autorski odłam tej religii - Islam -
Autorski odłam jakiej religii, bo chyba nie masz na myśli chrześcijaństwa?

>skłonny był do zabijania, zezwalał na tortury czy też osobiście gwałcił (jak byśmy to określili współcześnie) m.in. 9-latkę.
Przykładanie współczesnych zachodnich standardów do oceny przeszłości, dodatkowo odległej nam pod względem cywilizacyjnym, tylko zaciemnia obraz tego, co było, i nie służy poznaniu kryjącej się tam odmienności. Żeby sensownie wypowiadać się o przeszłości, trzeba wyjść z własnej skorupy dzisiejszości i "mojości".

>Jednakże dziś to Pan Chrystus jest bardziej przystający do współczesności niż Mahomet...
To zależy, jaką przyjmiesz perspektywę.
Jeżeli przyjmiesz perspektywę współczesnego Zachodu, wówczas niewątpliwie będzie w tym jakaś słuszność, ale nie ma w tym nic dziwnego, w końcu chrześcijaństwo jest jednym z elementów, które ukształtowały dzisiejszą cywilizację Zachodu.
Jeśli przyjmiesz perspektywę islamu, buddyzmu, taoizmu, konfucjanizmu czy jakichś religii plemiennych itp., wówczas wnioski mogą nie być tak jednoznaczne.

>... stąd powiedzenie, że 'największą zaletą Chrześcijaństwa jest to, że nie jest Islamem' wydaje się uzasadnione.
To powiedzenie jest tylko płaskim stereotypem, a stereotypy z reguły trudno uznać za uzasadnione.

>Co Wy na to?
Sądzę, że przed założeniem wątku warto sobie cokolwiek poczytać o zagadnieniach, które zamierza się w nim poruszyć, choćby po to, żeby później uniknąć takich wpadek jak "Pan Chrystus".
oportunista (1711 punktów)
Sprowadziłeś obie postacie Chrystusa i Mahometa całkowicie do parteru, dlatego dyskusja na temat też musi mieć taki poziom. Gdyby ludzkie postawy dało się tłumaczyć wyznawaną religią i na tej bazie dokonywać w niej korekty i skutkowałoby to zmianą naszego zachowania, bylibyśmy dzisiaj świadkami życia w raju. Niestety tak to nie działa. Proponuję wykonać prostą analizę statystyczną. Policzyć ilu muzułmanów ginie, na jednego chrześcijańskiego żołnierza, którego wysyłamy w strefy wojny z "misją pokojowa". Albo inaczej, muzułmanie lubią ścinać głowy niewiernym, śmierć tak na me oko, mało wyrafinowana, ciach i po wszystkim. Teraz spróbuj dotrzeć do informacji, jakich środków perswazji podczas przesłuchań używają "Chrześcijańskie" służby w imię miłości i pokoju. Znajdziesz bez problem w necie takie opisy, są do dyspozycji książki "nawróconych" oprawców. Nie będę podawał linków ani tytułów, sam się wysil. Zapewniam, wszyscy ci zboczeńcy nie naśladują Panów o których wzmiankujesz, oni realizują własne potrzeby.
Cieślański (994 punktów)
Problem z interpretacją religijnych zmyśleń polega na tym, że są bardzo niespójne moralnie i pokrętne.

Pan bóg ojcem wszystkich ludzi. Czyli 11-letnia Marysia była jego córką. Zgodnie z tę ideą pan bóg zmajstrował własnej niepełnoletniej córce syna, czyli Jerzuśka. Mamy tu zarazem przykłady religijnej pedofilii i takiegoż kazirodztwa wychwalane nieletnim na lekcjach religii. Wielbiciele tej bajeczki tłumaczą z zapałem, że w tamtych czasach to było normalne zmuszać do seksu małżeńskiego dziewczynki ciałkiem małe. Nic dziwnego, że wychowywani w ideologii, gloryfikującej robienie dzieci własnym dzieciom przez ojców niebieskich, a celibatem wyposzczeni seksualnie księża mają w obecności dzieci trudności z utrzymaniem na wodzy "kundalini węża".

Marysia przed zajściem w ciążę miała już jednak narzeczonego Józka, czyli z panem wszechmogącym w zasadzie cudzołożyła. Wkurzony zdradzony narzeczony w takich sytuacjach lży wybrankę słowami wysoce niekulturalnymi zaczynającymi się zwykle na literę K. Może więc to dla tego zmyślona powiastka o tym jak to pan stworzyciel i król świata chędożył zwie się nie bez kozery k****stwem bożym.

W sensie mistycznym dzieci tego urojonego boga, tak czy siak żyły by w związku kazirodczym a domniemany tatuś podebrał panienkę własnemu synowi. Z tym, że w owej opowiastce symbolicznym posłańcem powinna być kukułka podrzucająca swe potomstwo a nie gołąb zwany dachowym za****cem. Aby bardziej odczuć religijnych fantazji zakrzywioną głębię, naukowcy stwierdzili, że podejrzane o wywoływanie schizofrenii borna-wirusy roznoszą w swych odchodach właśnie owe gołębie.

Jak wskazują pisma boże ów jakoby miłosierny pan w swej niepojętej wszechmogącej dobroci zarazem; palić, topić i zmuszać rodziców do zabijania własnych dzieci, jak najbardziej może! Wedle powyższego taki cudowny bóg syna swego z łoża nie prawego, skazać na śmierć, tradycyjnie mógł. Być może, aby rozwodnić podejrzenia o boskiego zajoba rodzimi stwórcy boga wymyślili go aż w trzech osobach. Przy próbie oddzielenia odpowiedzialności za zbrodnie ojca, boskie fakty tłuką obuchem, bo wszyscy trzej i każdy z osobna w tym zamyśle był jednocześnie synem i ojcem i duchem.

Jak dowodzi historia ludzkości, wszystkie religie pozostawione sobie bez rozumu kontroli, korzystają z gwałtu, morderstwa i grabieży, zupełnie do woli.

Współczesna demokracja europejska w raz z ideami humanitaryzmu powstała w opozycji do totalitarnego wyzysku i ucisku władzy. Władzy będącej pod wpływem zakłamanej ideologii religijnej chrześcijaństwa rzymskiego. W równym stopniu zawdzięczamy chrześcijaństwu powstanie nowoczesnej demokracji jak powstawanie odcisków zgrubionej skóry zapobiegającej otarciom w ciasnych uwierających butach.

Do Europy uciekają moim zdaniem ludzie pragnący wolności i demokracji, nie mogący znieść nieludzkich praw wojującego radykalizmu, który używa przekłamanej ideologii religijnej. Takie samo było chrześcijaństwo kilkaset lat temu dopóki wpływ oświecenia nie przykrócił jego totalitarnych macek.

Stany Zjednoczone od ponad stu lat stosują metodę finansowania i zbrojenia skrajnych ruchów narodowych i religijnych w celu niszczenia rządów w państwach w których planują rozbudowę swoich wpływów gospodarczych i militarnych; faszyzmu w Niemczech Hitlera, antysocjalistycznej katolickiej zooolidarność w Wojtyłlandzie, czy wojującego radykalizmu religijnego w krajach muzułmańskich. Nie ma w tej metodzie sprzeczności, że CIA może finansować, szkolić i dozbrajać radykalne ruchy mające na celu walkę z wpływami USA. Amerykanie tylko czekają na to by móc przejmować dostęp do surowców naturalnych pod pozorem przywracania demokracji metodą bombardowań i bezpośrednich lądowych interwencji zbrojnych.

Nic dziwnego,że ustanowione interwencją zbrojną USA rządy Iraku i Afganistanu obecnie czynią dyplomatyczne próby zastąpienia nieudolnej pomocy amerykańskiej (z ich narodowego punktu widzenia) przez militarną i gospodarczą współpracę z Rosją. A amerykańscy politycy grożą swym bliskowschodnim podopiecznym przejściem do praktycznej "polityki siłowej".

bóg jest oszustwem
Brzostowski (7067 punktów)
>Jednakże dziś to Pan Chrystus jest bardziej przystający do współczesności niż Mahomet, stąd
>powiedzenie, że 'największą zaletą Chrześcijaństwa jest to, że nie jest Islamem' wydaje się
>uzasadnione. Co Wy na to?

Wg mnie, Europa bez chrześcijaństwa (tego współczesnego, może i gdzieniegdzie powodującego w jakimś stopniu sklerykalizowanie krajów) zginie marnie. Nie utrzyma wartości które tak wszyscy kochamy. Bo jesli nawet ateistom nie podoba się religia w szkole, nierówność gejów w dostępie do adopcji i inne podobne drobne dolegliwości, to jest to NICZYM w zestawienu z islamem. Walka z chrześcijaństwem w Europie i jego tradycjami, połączona z doprowadzoną do granic obłędu lewicową liberalną poprawnością polityczną i polityką multikulti doprowadzi do tego, że za 50 lat będziemy mieli islamskie Niemcy i Francję, z szariatem jako prawem unijnym. Do tego nie dojdzie wg mnie tylko z dwóch powodów:

a) chrześcijanie do tego nie dopuszczą (co już się częściowo dzieje),
b) w Niemczech odrodzi się ideologia nazistowska.

Ignoruję Bogusławskiego
11-10-2015 10:30 
 Ocena 7 na 7
Spring (1174 punktów)
>Wg mnie, Europa bez chrześcijaństwa (tego współczesnego, może i gdzieniegdzie powodującego w jakimś stopniu sklerykalizowanie krajów) zginie marnie. Nie utrzyma wartości które tak wszyscy kochamy. Bo jesli nawet ateistom nie podoba się religia w szkole, nierówność gejów w dostępie do adopcji i inne podobne drobne dolegliwości, to jest to NICZYM w zestawienu z islamem.

Europa zawsze będzie miała problem z religią, z tą czy inną, o ile nie nauczy się odrzucić je wszystkie. Religie są niczym innym jak tylko ideologiami bazującymi na wierze. Więc należy wyzwolić się jak i z religii, tak i z każdej innej ideologii.

Natomiast każdy człowiek ma prawo do własnych przekonań i nie wolno w imię którejkolwiek ideologii, świeckiej czy nie, go na siłę nawracać. Gdy wszelkie religie i ideologie zostaną zdegradowane do roli klubów światopoglądowych dla osób pełnoletnich, Europa zrobi krok do przodu.

Istnieją wartości uniwersalne, takie jak Miłość, Wolność, Pokój, które nie należy ubierać w żadne ideologie, tylko dołożyć wszelkich starań by stały się rzeczywistością, a nie jedynie pustosłowiem.
11-10-2015 13:50 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Ludzie są "uduchowieni", potrzebują wiary w coś, idee, ideologie, itp... Religia chrześcijańska we współczesnym wydaniu europejskim, to całkiem przyjazny system wartości, akceptowany przez ateistów także i wspólnie z nimi jakoś wypracowany przez lata. Religia jest silnie zakorzeniona, żadna inna idea czy ideologia nie ma w sobie aż takiej siły. Gdy Europa pozbędzie się tej przecież kulturowo bliskiej religii, na to miejsce wpełzną różne inne ideologie, których wartości mogą być zupełnie inne i dominujące. Przykład islamu jest aktualny.

Miłość, wolność i pokój to brzmi jak hasła hippisowskie. Myślisz, że takie coś, bez zaokrzenionego w kulturze inprintu wartości jest w stanie przetrwać?

Dla Europy jest tylko jeden ratunek - zwrot ku wartościom chrześcijańskim, zatrzymamnie antyklerykalnego obłędu i liberalno-lewicowych haseł wtopionych w głupowatą poprawnosć polityczną.

Ignoruję Bogusławskiego
11-10-2015 16:24 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Ludzie są "uduchowieni", potrzebują wiary w coś, idee, ideologie, itp...
Tyle, iż jedni potrzebują tego bardziej, a inni mniej.

>Religia chrześcijańska we współczesnym wydaniu europejskim, to całkiem przyjazny system wartości, akceptowany przez ateistów także i wspólnie z nimi jakoś wypracowany przez lata.
Europejskim, to raczej tak, ale jak weźmiemy pod uwagę Polskę, to już nie bardzo.

>Religia jest silnie zakorzeniona, żadna inna idea czy ideologia nie ma w sobie aż takiej siły.
Religie są jedną z form ideologii i są rzeczywiście dosyć silnie zakorzenione.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,560764#w562295

>Gdy Europa pozbędzie się tej przecież kulturowo bliskiej religii, na to miejsce wpełzną różne inne ideologie, których wartości mogą być zupełnie inne i dominujące.
Światli Europejczycy niczego się nie pozbywają, choć mitom swoje miejsca określają.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,662307#w663245
www.racjonalista.pl/forum.php/s,666989#w667092

>Przykład islamu jest aktualny.
Islam, podobnie jak chrześcijaństwo, ma przeróżne oblicza.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,671956#w672111

>Dla Europy jest tylko jeden ratunek - zwrot ku wartościom chrześcijańskim, zatrzymamnie antyklerykalnego obłędu i liberalno-lewicowych haseł wtopionych w głupowatą poprawnosć polityczną.
Oddanie Europy we władanie ludzi o poglądach zbliżonych do poglądów pana Brzostowskiego opartych na ideologii PiS-u
i kleru katolickiego. Boże, tyś łaskaw, nie dopuść do tego.

>Ignoruję Bogusławskiego
Normalne, jak każdy ignorant nie posiadujący ani argumentów, ani możliwości sankcji.

@@@
.
11-10-2015 15:55 
 Ocena 4 na 4
Spring (1174 punktów)
>Ludzie są "uduchowieni", potrzebują wiary w coś, idee, ideologie, itp...

Można kultywować własną duchowość bez wiary, religii i ideologii. A niestety niektórzy nowi ateiści z deszczu pod rynnę, zamiast religii tworzą kolejnego dziwoląga.

> Religia chrześcijańska we współczesnym wydaniu europejskim, to całkiem przyjazny system wartości, akceptowany przez ateistów także i wspólnie z nimi jakoś wypracowany przez lata.

Bardzo dobrze, że jest przyjazny, to znaczy że i nadal będzie się przyjaźnił z innymi poglądami.

> Religia jest silnie zakorzeniona, żadna inna idea czy ideologia nie ma w sobie aż takiej siły.

Zawdzięcza to wychowaniu od kołyski, podobne oddanie można było zaobserwować w innych ideologiach o ile się wychowywało od dziecka. Jak sądzisz, co by się stało z frekwencją w szeregach Kościoła, gdyby chrzest można było przyjąć jedynie będąc pełnoletnim.

> Gdy Europa pozbędzie się tej przecież kulturowo bliskiej religii, na to miejsce wpełzną różne inne ideologie, których wartości mogą być zupełnie inne i dominujące. Przykład islamu jest aktualny.

O ile większość rdzennych Europejczyków czy w Polsce Polaków z własnej woli przejdzie na islam, buddyzm czy coś jeszcze to ich sprawa prywatna. Imigracja to tylko częściowo problem religijny, powinno się ją ograniczyć z innych powodów.

>Miłość, wolność i pokój to brzmi jak hasła hippisowskie.
U chrześcijan o miłości, wolności, pokoju nie wspomina się?

> Myślisz, że takie coś, bez zaokrzenionego w kulturze inprintu wartości jest w stanie przetrwać?
Nie jestem pewien, bo ludzie mają tendencję grzęźnięcia w którejkolwiek ideologii, ale ostatecznie nie ma innej drogi, bo każda struktura społeczna zbudowana na ideologii runie wraz z tą ideologią.

>Dla Europy jest tylko jeden ratunek - zwrot ku wartościom chrześcijańskim, zatrzymamnie antyklerykalnego obłędu i liberalno-lewicowych haseł wtopionych w głupowatą poprawnosć polityczną.

Pozytywne wartości są uniwersalne, natomiast wiarę i pokorę niech chrześcijanie pozostawią dla siebie. Co do powstrzymania obłędów to się zgadzam.
13-10-2015 11:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Miłość, wolność i pokój to brzmi jak hasła hippisowskie.
> Myślisz, że takie coś, bez zaokrzenionego w kulturze inprintu
> wartości jest w stanie przetrwać?

Inprint - w tym kontekście dobrze powiedziane, podoba mi się. Oczywiście, że jest w stanie przetrwać.
W końcu ten inprint(ing) kiedyś ludzie zafundowali ludziom, z nieba nie spadło.
Na pytanie czy filogenetycznie jest coś poza nim należy sobie odpowiedzieć samemu, czasem nawet odważyć się sprawdzić. Mimo wszystko jakoś rozumiem Twoje obawy: utrata konsultanta w postaci lokalnego księdza, czasem biskupa. Trzeba sobie będzie poszukać innych ludzi, innych autorytetów.. może zacząć słuchać siebie. Psychicznie to nie jest łatwe, pojawia się nieufność.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-10-2015 18:15 
 Ocena 6 na 6
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
> Religia chrześcijańska we współczesnym wydaniu europejskim, to całkiem przyjazny system >wartości, akceptowany przez ateistów

Których wartości?
zmuszania zgwałconych dzieci do rodzenia dzieci czy karania za bohomazy i powiedzenie własnego zdania? a może odmowy sprzedaży leków czy wykonania zabiegu? wmawiania człowiekowi iż jest pełen winy i niewiele wart sam w sobie, jeżeli coś zrobi źle to tylko jego wina a jeżeli dobrze to tylko zasługa boga?
I którzy ateiści?

Tylko nie pisz mi o "nie zabijaj, nie kradnij" bo to zasady uniwersalne na całym swiecie i to nie tylko wśród ludzi bo są niezbędne dla utrzymania społeczności.

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Mocno i ostro powiedziane. Ode mnie plus.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-10-2015 11:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Walka z chrześcijaństwem w Europie i jego tradycjami, połączona
> z doprowadzoną do granic obłędu lewicową liberalną poprawnością
> polityczną i polityką multikulti doprowadzi do tego, że za 50 lat
> będziemy mieli islamskie Niemcy i Francję, z szariatem jako prawem
> unijnym. Do tego nie dojdzie wg mnie tylko z dwóch powodów:
> a) chrześcijanie do tego nie dopuszczą (co już się częściowo dzieje),

W Australii ograniczenie promocji islamu i "nie" dla przybyszy niemających na celu asymilacji z tubylczą społecznością nie było zasługą chrześcijan, a rządzących polityków - w tym ichniejszego premiera.

Uważam, że w przypadku Niemiec czy Francji ochrona cywilizacji zachodniej, w tym wolności słowa z tzw. walką z chrześcijaństwem w Europie nic wspólnego nie ma.
Za 50 lat nie będziemy mieć islamskich Niemiec czy Francji, gdyż te kraje w końcu najpierw uszczelnią, później postawią granicę na wzór Australii.
Im większej liczbie obywateli w danym kraju jest źle - zwłaszcza tym, którzy czują sie jego gospodarzami - tym ustawodawstwo stanie się bardziej rygorystyczne ze względu na wszelkie religijne fundamentalizmy (oczywiście w granicach danego kraju).
Chrześcijaństwo nie ma z tym nic w wspólnego, chrześcijanie mogą ten proces obserwować z daleka. Nam tutaj w Polsce się zdaje, że chrześcijaństwo jest silne, ale:
a) jest silne tylko w Polsce - i tak naprawdę kler, nie chrześcijaństwo
b) poza granicami Polski tak już nie jest - patrz choćby przykład Szwecji

W końcu Niemcy czy Francja to konstytucyjnie państwa świeckie, nie wyznaniowe. Wierzę, że ich aktualny liberalizm w obliczu realnego zagrożenia potrafi rękami polityków się dostosować.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-10-2015 11:49 
 Ocena 3 na 3
piotr35 (1843 punktów)
>Za 50 lat nie będziemy mieć islamskich Niemiec czy Francji, gdyż te kraje w końcu najpierw uszczelnią, później postawią granicę na wzór Australii.

Nie będziemy mieć ani islamskich, ani katolickich, ani protestanckich Niemiec, tylko Niemcy świeckie i bezwyznaniowe.

Według zeszłorocznych niemieckich oficjalnych danych liczba bezwyznaniowców (33.4%) jest większa od liczby katolików (29.9%) i ewangelików (29.0%). Jeszcze 3 lata temu nie do pomyślenia.

Możliwe jednak jest, ze za 50 lat liczba muzułmanów w Niemczech będzie większa od liczby katolików. To prawdopodobne, jeśli liczba muzułmanów powiększy się w tym czasie 3-krotnie, a liczba katolików zmaleje o 2/3.

Spowoduje to, ze w dużym przybliżeniu muzułmanów w Niemczech będzie 12%, katolików 8%, protestantów 5%, ale bezwyznaniowców przybędzie w tym samym czasie do poziomu 75% i to oni będą decydowali o świeckości swojego kraju, a religie będą odgrywały jedynie marginalne, niszowe role.
21-10-2015 12:03 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>bezwyznaniowców przybędzie w tym samym czasie do poziomu 75% i to oni będą decydowali o świeckości swojego kraju, a religie będą odgrywały jedynie marginalne, niszowe role.

I oby ta zaraza wylała się na wschód od Odry.

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
21-10-2015 15:45 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>I oby ta zaraza wylała się na wschód od Odry.
To cały czas się odbywa, tylko jest niezwykle powolne.
Z pewnością szybkość tego wylewu wspomoże terapia szokowa w postaci ewentualnych rządów Pis/Krk.
Spring (1174 punktów)
Historyjki z życia Mahometa mogą być tyleż warte, co historyjki o Jezusie. Czyli jedna baba drugiej babie, albo dziad z brodą drugiemu dziadu.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365