Racjonalista - Strona głównaDo treści
:) :) :)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
10-06-2012 18:42-jad- (18783 punktów):) :) :)
Ocena 3 na 3
Kolejna kontynuacja kolejnej kontynuacji pradawnego kawałątka bez a także z obrazkami. Gorąco podniecam Was też do dzielenia się tu z życia wziętymi jajami, bo niektórym żaden kawał dorównać nie zdoła. No.
To lecimy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

-jad- (18783 punktów)
Malwina oddała się pracy.
Myślała, że za pieniądze.
Ale gdy zobaczyła pensję, zrozumiała, że z miłości.

Przyniosłem do domu klatkę z chomikiem.
I tak w życiu mojego kota pojawił się telewizor...


Niebo płonie
10-06-2012 23:27
 Ocena 12 na 12
finerbijk (17282 punktów)
>Gorąco podniecam Was też do dzielenia się tu z życia wziętymi jajami, bo niektórym żaden kawał dorównać nie zdoła. No.
To ja z życia, własnego.

W latach młodości wraz z ówczesną partnerką staliśmy się drogą nabycia szczęśliwymi posiadaczami produktu samochodopodobnego zwanego pieszczotliwie maluchem.
Po wieczornym upojeniu radością z zakupu i tanim winem nadeszła szara rzeczywistość ranka dnia następnego. Maluszek uparł się, że nigdzie nie jedzie i nie chciał zapalić. Jako, że odpalanie tego pojazdu na tzw. zapych to zadanie dla przedszkolaka, kobieta usiadła za sterami, a ja zająłem strategiczną pozycję z tyłu pojazdu.
- Wiesz, co masz robić?
- Jasne.
No to jedziemy.. że było trochę z górki, to już po paru metrach krzyczę: "teraz". Coś jęknęło zachrupotało i nic. Nic to.. próbujemy dalej. Po kilku dalszych nieudanych próbach, już upocony wywnioskowałem ze zmieniającej się charakterystyki akustycznej, że dziewczę wrzuca wszystkie możliwe biegi, tylko nie ten co powinna, czyli dwójkę.
- A ty dwójkę wrzucasz, bo wydaje mi się, że nie?
Na to wyjrzała wściekła przez okno.
- Słuchaj, ty sobie pchasz jak książę, a mi tutaj każesz jakieś biegi wrzucać i jeszcze masz pretensje.
11-06-2012 19:25 
 Ocena 6 na 6
-jad- (18783 punktów)
Kiedyś koleżanka poprosiła mnie o pomoc. Chciała spuścić wężykiem wodę destylowaną z ciężkiego naczynia a jakoś jej nie szło. Wziąłem więc ten wężyk w usta, zassałem jak zawodowiec i woda popłynęła. Żaneta na to:
-Zupełnie nie wiem jak wy to robicie. Ja tam dmucham i dmucham a nic nie leci.

Przy okazji wody destylowanej; uciąłem sobie nie tak dawno temu pocieszną pogawędkę z trzema (!) facetami, bo próbowali mnie przekonać, że aby uzyskać wodę destylowaną wystarczy ją przegotować Próbowałem wytłumaczyć im na chłopski rozum na czym polega proces destylacji ale uznali mnie chyba za durnia. W końcu po mojej stronie stanął jeszcze czwarty mówiąc, że kiedyś za komuny były próby takiego destylowania ale Ruscy gotowali tę wodę jakoś bardziej

Niebo płonie
martok (1115 punktów)

Wiadomość dnia:

Mała, dwuosobowa, Cessna 152 rozbiła się dziś wczesnym rankiem na cmentarzu w centralnej Szwecji. Szwedzcy ratownicy wydobyli jak na razie 2000 ciał, ale podejrzewa się, że liczba ta wzrośnie do wieczora.

W nawiązaniu do tej wiadomości fraszka Sztaudyngera:

Dziennikarska nowina:
Abel zabił Kaina.
*
11-06-2012 18:36 
 Ocena 11 na 11
-jad- (18783 punktów)

Chyba w Anglii krążył taki dowcip:

W Londynie zawaliło się łóżko piętrowe. Niegroźne obrażenia odniosło siedemnastu Polaków.


Niebo płonie
Ag-nes (2295 punktów)
>To lecimy.

Prezes pewnej francuskiej firmy zebrał swoich pracowników:
- Zbliża się jubileusz naszej firmy. Trzeba go zorganizować tak, żeby cały Paryż o nim mówił. Jednocześnie należy zredukować koszty do minimum. Trzeba też pamiętać, że jubileusz wam, pracownikom, musi przynieść wiele radości.
Są jakieś pomysły?
- Tak! - Słychać głos gdzieś z tyłu - Musi pan, prezesie, skoczyć z Wieży Eiffla. Cały Paryż się o tym dowie, koszt będzie niewielki... A co do zadowolenia pracowników...
_____________________________________________________________________________________
Szef do pracownika:
- Miarka się przebrała, zwalniam pana!
- Zwalniam? Jestem naprawdę bardzo mile zaskoczony szefie, bo zawsze myślałem, że niewolników się sprzedaje!
_____________________________________________________________________________________
Po wysłuchaniu awantury młody człowiek zwraca się do szefa:
- Pracuję tylko na pół etatu. Czy w związku z tym mógłby pan być tak uprzejmy i krzyczeć na mnie o połowę ciszej?
_____________________________________________________________________________________
Modlitwa zestresowanego pracownika:
- Panie, daj mi siłę, do zaakceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować, mądrości, abym ukrył ciała tych, którzy mnie dzisiaj wkur..li.
_____________________________________________________________________________________
Kowalski jak zwykle przyszedł spóźniony do pracy i zbiera standardowy ochrzan od szefa:
- Był pan w wojsku, Kowalski?
- Byłem.
- I co tam panu mówił sierżant jak się pan spóźniał?!
- Nic szczególnego: " Dzień dobry, panie majorze "
_____________________________________________________________________________________
Motto szefa - pracowników należy traktować jak pieczarki:
- trzymać w ciemnym pomieszczeniu,
- od czasu do czasu obrzucić gównem,
- jak któryś wystawi łeb - uciąć!
13-06-2012 08:22
 Ocena 13 na 13
Meretseger (61860 punktów)
Bardzo rezolutny Jaś, uczęszczający na co dzień do Przedszkola Biznesowego nr 7 pyta mamę:
- Mamo, skąd ja się wziąłem?
- Mmm, bocian cię przyniósł.
- Nie rozumiemy się, mamo. Bocian był dystrybutorem, a ja pytam, kto jest producentem?!

***

- Wnusiu, co byś chciała dostać w prezencie?
- Tabletki antykoncepcyjne.
- Cooo? A do czego ci one potrzebne?
- Popatrz babciu, mam już 4 lalki i po co mi piąta.

***

- Tato, jak ja przyszedłem na świat?
- No dobrze, mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę. A więc było to tak: tata poznał mamę na chatroomie. Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory sticka. Jak tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla. Niestety było już za późno, żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a i meldunek "Chcesz na pewno ściągnąć plik?" już na początku skasowaliśmy w opcjach "ustawienia". Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem. Więc nacisnęliśmy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".

***

- Tak się wczoraj uśmiałam w tym teatrze, kochany, że wróciłam do domu półżywa...
- Powinnaś, najdroższa, pójść jeszcze raz na ten spektakl...

***

Franek zwierza się Ryśkowi:
- Moja stara przysięgła, że mnie zostawi, jak nie przestanę pić.
- I co?
- Będzie mi jej brakowało...
13-06-2012 10:51
 Ocena 11 na 11
Ag-nes (2295 punktów)
Świeżo osadzony więzień drze się zza krat: 
- Jestem niewinny! Niewinny! 
Na to z sąsiedniej celi: 
- No, to już niedługo, kwiatuszku - jutro bierzemy prysznic... 
____________________________________________________________________________________
U seksuologa: 
- Panie doktorze, jak uprawiać seks, żeby nie było dzieci? 
- Wysłać je do dziadków.... 
____________________________________________________________________________________
W ZOO przed klatką z małpami synek pyta się mamy: 
- Mamusiu, dlaczego w tej klatce zamknęli informatyków? 
- Jak to informatyków? - pyta mama.
- No tak, jak nasz tatuś - nieogolone, brudne i mają odparzenia na dupie. 
____________________________________________________________________________________
Żona pyta męża: 
- Jesz tę zupę? Bo jak nie, to dodam śmietany i dam psu. 
____________________________________________________________________________________
Facet budzi się w południe na potwornym kacu. Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści: 
"Kochanie, wypoczywaj. Jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń. Zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochająca żona". 
Facet pyta syna: 
- Co się wczoraj stało? Nic nie pamiętam. Czyżbym wrócił w nocy z kwiatami albo pierścionkiem? 
Syn na to: 
- Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka chcąc cię rozebrać ściągała ci spodnie, powiedziałeś: "Spadaj dziwko, jestem żonaty!". 
____________________________________________________________________________________
Przychodzi facet do pubu, kładzie 100 złotych na barze
i mówi do barmana: 
- Nalej mi, bo zaraz padnę! Dowiedziałem się dzisiaj, że mój ojciec jest gejem.
Za dwa tygodnie ten sam facet przychodzi, kładzie forsę
i mówi:
- Nalej, bo zaraz padnę! Dowiedziałem się, że mój brat jest gejem. 
Po tygodniu facet znów przychodzi i bez słowa kładzie 100 złotych na blacie. 
- Czy jest ktoś w twojej rodzinie, kto sypia z kobietami? - pyta go barman. 
- Tak, moja żona. Właśnie się o tym dowiedziałem...
____________________________________________________________________________________
Blondynka rozpoczęła pracę, jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego dnia zauważyła chłopca, który nie biegał po boisku razem z innymi chłopcami tylko stał samotnie. Podeszła do niego i pyta: 
- Dobrze się czujesz? 
- Dobrze. 
- To, dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami? 
- Bo jestem bramkarzem.
14-06-2012 07:21
 Ocena 11 na 11
martok (1115 punktów)

Zupełnie nie pamiętam, skąd wziąłem tę historyjkę - mam nadzieję, że nie z tego forum:

Dwaj żebracy, pan Józek i pan Marian, siedzą sobie w przejściu podziemnym. Pan Józek trzyma wielki krzyż, pan Marian równie wielką gwiazdę Dawida. Przechodnie z niechęcią spoglądając na Mariana wrzucają demonstracyjnie hojne datki do kapelusza pana Józka, którego kapelusz w niedługim czasie napełnia się po brzegi. Pochodzi do nich ksiądz, który od jakiegoś czasu im się przyglądał i zwracając się do pana Mariana mówi:
-- Nie zdajesz sobie synu sprawy, że jesteśmy w kraju katolickim? Trzymając gwiazdę Dawida nie oczekuj, że ktoś Ci rzuci choćby grosz.
Na to pan Marian do pana Józefa:
-- He, he, popatrz Józek, ten pan nas chce uczyć marketingu!
*
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Gorąco zachęcam Was też do dzielenia się tu z życia wziętymi jajami, bo niektórym żaden kawał dorównać nie zdoła.

Właśnie znalazłem dwa przecudnej urody passusy w rozmowie z Leszkiem Mazanem.
Jeden pozwoliłem sobie wykorzystać w stopce - bo zaiste, przynajmniej na pierwszy rzut oka, sprawa wygląda Niebywale. Zdawałoby się, że zupełnie poważne przecież odprawianie Mszy Świętej za Zbawienie Duszy postaci literackiej powinno jednak Polaka-katolika odrobinę razić. Zwłaszcza w pobożnym Przemyślu pod bokiem abp Michalika Nadobnego...
Może jednak Polaka-katolika nie doceniam?
Może on podskórnie Autoironiczny i Postmodernistyczny i Zwątpieniem Podszyty i Podejrzewa (lub Przeczuwa ew. Pod-czuwa), że ten cały Bóg z przyległościami to też Literatura jeno?
Oj, zaniedbał trzódkę taki, pozornie, Śwarny Arcybiskup...

No, dobra - mniejsza o to.

Inny, też Piękny, fragment zacytować chciałem:

[Czesi] nie mają takich gorących głów jak my. Są chłodni, autoironiczni. I może dlatego w 1987 roku przed XVII Zjazdem Komunistycznej Partii Czechosłowacji fabryczki wypiekające święte hostie podejmowały zobowiązania produkcyjne:
"więcej, lepiej, pożywniej!".





A już zupełnie podpadliśmy Czechom, kiedy dziesięć lat temu w jednym z kościołów w Przemyślu odprawiono nabożeństwo za duszę Dobrego Wojaka [Szwejka]. Muszę dodawać, że na mszę dali Polacy? (Leszek Mazan)
16-06-2012 12:28
 Ocena 10 na 10
MarcinK (9189 punktów)
Coś z tfurczości Terlikowskiego:

wiadomosci(*)der=najfajniejsze&v=1#opinions

A tu wypowiedź z forum pod artykułem:

Terlikowski odwiedza szkołę specjalną dla dzieci opóźnionych w rozwoju, wchodzi do klasy, a pani pyta się dzieci:
- No kochani, kto to jest?
- ??????
- No przypatrzcie się dobrze, kto to jest?
- Nowy!!!
17-06-2012 23:29
 Ocena 10 na 10
-jad- (18783 punktów)
Hrabia przywołuje służącego:
- Janie, podaj mi szklankę wody!
Jan spełnia życzenie. Po chwili:
- Janie, podaj mi szklankę wody!
Jan ponownie spełnia życzenie hrabiego, lecz po chwili znowu słyszy:
- Janie, podaj mi szklankę wody!
Troszeczkę poirytowany Jan mówi do hrabiego;
- Jaśnie panie, jeśli panu tak bardzo chce się pić, to może przyniosę więcej szklaneczek wody?
- Janie, nie czas na dyskusje! Biblioteka płonie!!!

W poczekalni siedziała kobieta z dzieckiem na ręku i czekała na doktora. Gdy ten wreszcie przyszedł, zbadał dziecko, zważył je i stwierdził, że bobas waży znacznie poniżej normy.
- Dziecko jest karmione piersią czy z butelki? - spytał lekarz.
- Piersią - odpowiedziała kobieta.
- W takim razie proszę się rozebrać od pasa w górę. Kobieta rozebrała się i doktor zaczął uciskać
jej piersi. Przez chwilę je ugniatał, masował kolistymi ruchami dłoni, kilka razy uszczypnąl sutki. Gdy skończył szczegółowe badanie, kazał kobiecie się ubrać i powiedział:
- Nic dziwnego że dziecko ma niedowagę. Pani nie ma mleka!
- Wiem - odpowiedziała - jestem jego babcią, ale cieszę się że przyszłam.

Dlaczego student jest podobny do psa?
- Bo jak mu zadać jakieś pytanie, to tak mądrze patrzy...


Niebo płonie
-jad- (18783 punktów)
- Denerwuję się. Nigdy wcześniej nie byłem z prostytutką
- Spokojnie, chłopcze. Po prostu rozluźnij się i powiedz mi co lubisz.
- Żółwie.

Żal, że wszyscy, którzy wiedzą, jak rządzić państwem, już pracują jako taksówkarze i fryzjerzy.


Od duszy strony
i.czaplicka (5782 punktów)
Fronda niezawodna!!
Cytat:
Spytajmy może Krzysztofa Rutkowskiego, który pewien czas temu wsławił się odpijaniem dziecka,

Cytat:
Stąd też wypowiedzi, słynnych Polek: dziennikarek i modelek, nie jest żadnym zaskoczeniem
.
Cytat:

W nowej religii masz prawo do posiadania dziecka, jest oni twoje.

i tak dalej..
04-07-2012 10:02
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
- Mamo, mamo, wychodzę za mąż. Znalazłam takiego faceta jak tata!
- I czego ty chcesz, dziecko, ode mnie? Współczucia?!

***
Dzwoni facet do znajomego:
- Słyszałem, że twoja żona rozbiła twoje nowe Porsche, stało jej się coś?
- Jeszcze nie, zamknęła się w łazience...

***
Kłótnia małżeńska:
- A z kim będę miała twoje dzieci, to jest moja osobista sprawa!

***
Rozmawia dwóch kumpli:
- Aby zadowolić żonę, rzuciłem picie, palenie i karty.
- No to na pewno jest szczęśliwa?
- A tam. Wściekła chodzi. Za każdym razem, jak gębę otworzy, dociera do niej, że nie ma się do czego przyczepić.

***
Jedzie kobieta taksówką, po dojechaniu na miejsce przeznaczenia mówi kierowcy, że nie ma pieniędzy. Kierowca spokojnie rusza, jedzie za miasto i zatrzymuje się na małej polance. Wysiada z samochodu, podchodzi do bagażnika i wyciąga wielki koc. Wystraszona kobieta mówi:
- Proszę pana, niech pan mi nic nie robi, ja mam męża i dzieci!
A kierowca spokojnie odpowiada:
- A ja 40 królików... Rwij trawę.

***
Nie boję się żony! Tylko jak jej to powiedzieć...?

***
Jeśli góra idzie do ciebie, a ty nie jesteś Mahometem to spieprzaj, bo na 100% jest to lawina.
-jad- (18783 punktów)
Z życia.

Jakieś 3, 4 miesiące temu załatwiałem coś w przychodni. Ja do jednej pani a obok jakiś niemłody już pan. Coś tam zagaił o jakiejś kartce, o lekach dla żony- nie wiem, o co dokładnie chodziło. Obsługująca go pani schowała się za szafą i czegoś dla niego szukała. W międzyczasie do ich kolejki doszła jeszcze jedna kobieta i kolejny starszy pan. Gdy pielęgniarka wyłoniła się w końcu zza szafy to baba z kolejki od razu, ciut po chamsku, zaczyna o swojej sprawie. Więc pielęgniarka upomina ją:
- Ale ten pan był pierwszy, on ma ważną sprawę dla bardzo chorej żony!
- No dobrze, po co pani krzyczy, skąd miałam wiedzieć, że chorą żonę, ja też jestem chora!
Na to ostatni w kolejce dziadek karcącym tonem:
- Cisza mi tu! Ja wcale nie mam żony i też muszę tu stać.
Już nieco rozładował nieprzyjemną atmosferę ale za moment doszła kolejna kobieta do kolejki. Dziadek obraca się do niej i głośno pyta:
- Ma pani męża?
Ona kompletnie zdezorientowana:
- No..mam.
- To jest pani przede mną.
Nikt nie potrafił w tym momencie zachować powagi. Oprócz biednej żony męża, która pewnie do dziś nie pojmuje, o co tam wtedy chodziło. Chyba nigdy nie widziałem bardziej zdumionej twarzy


Smack my bitch up
Meretseger (61860 punktów)
   Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mężowi, że wrócę o północy. "Obiecuje ci, kochanie, nie wrócę ani minuty później" - powiedziałam i wybyłam. Ale... impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałam o godzinie. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tę wściekłą kukułkę w zegarze, jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery d*py, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem! Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligentna! Ha!

   Rano podczas śniadania mąż zapytał, o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. "Och, jak dobrze, jestem uratowana" - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła. Jednak po chwili mój mąż spojrzał na mnie serio, mówiąc: "Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką". Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: "Taaaak? A dlaczego, kochanie?" A on na to: "Widzisz, dziś w nocy kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła "O k***a!!!", znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nastąpiła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem zwaliła się na łóżko koło mnie, kukając ostatni raz".
28-07-2012 11:45 
 Ocena 6 na 6
martok (1115 punktów)

>   Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. (...)

   Lepiej późno niż wcale - właśnie znalazłem ten wpis. Historyjka jest świetna, ale - nie wiem czemu - jakoś nie wierzę w jej autobiograficzny charakter. Jeśli jednak jestem w błędzie, to w przyszłości zalecałbym przejście na imprezach z alkoholu na jakąś potrawę mniej inwazyjną, np. na marchewkę w sosie. Podaję przepis:

PRZEPIS NA MARCHEWKĘ W SOSIE: Małą marchewkę obrać, starannie umyć i włożyć do szklanego naczynia. Zalać jedną szklanką wina białego i jedną szklanka wina czerwonego. Dodać 200 ml ginu, 200 ml koniaku, 500 ml Smirnoffa i 50 ml białego rumu. Potrawy nie należy poddawać obróbce cieplnej. Marchewkę trzeba możliwie szybko wyrzucić, bo jest niestety zupełnie niejadalna, ale za to jaki boski sos!
*
-jad- (18783 punktów)
>Historyjka jest świetna, ale - nie wiem czemu - jakoś nie wierzę w jej autobiograficzny charakter.

Może dlatego, że słyszałeś to już w formie kawału Innych powodów do niewiary nie znajduję


Kings Of The Carnival Creation
MarcinK (9189 punktów)
Zbiórka w szlachetnym celu:

www.facebook.com/RWTWK
-jad- (18783 punktów)
Jest taki zwyczaj, że na Wielkanoc Zajączek roznosi dzieciom prezenty. Gdy moja starsza córka miała dwa lata, to i do niej wstąpił. Częścią zwyczaju jest, że dziecko znajduje prezent gdzieś w domu zaraz po przebudzeniu. Niestety Zajączek dzień wcześniej trochę zabalował i zostawić prezentu w widocznym miejscu zapomniał. Wpadł więc na pomysł, że po śniadaniu tata może iść umyć z córką ręce i wtedy podłoży. Jak wymyślił, tak zrobił.

Mała wychodzi z łazienki, patrzy a tu jakieś wielkie pudło na środku jej pokoju. Zamiast wzorem innych dzieci wszechczasów brać się do rozpakowywania, tylko stoi i patrzy nieufnie.
- Mamo, co to jest?
- Prezent dla ciebie. Zajączek ci przyniósł.
- ... A jak on tu wszedł?
- Normalnie, przez drzwi.
- Nie. Mama ma klucz i tata ma klucz; Zajączek nie ma klucza.
- No.... ja wiedziałam, że on przyjdzie i drzwi mu wcześniej otworzyłam.
- Ale ja zawsze słyszę jak się drzwi otwierają a teraz nie słyszałam.

(Paczka wciąż stoi nietknięta)

- A, ręce myłaś z tatą, woda leciała i nie słyszałaś.
- Aha. A którędy wyszedł?
- Nie wiem, chyba przez okno wyskoczył.
- Przecież Zajączek jest mały i do okna nie doskoczy, to jak on stąd wyszedł?
- No po drabinie wszedł i wyskoczył.
Coraz bardziej plącze się w zeznaniach Zajączek
- Ale drabina jest schowana a okno jest zamknięte.
- Ja schowałam i zamknęłam.
- Kiedy? My szybko z tatą myliśmy.
- Aaaale patrz, co ci przyniósł! Takie jak chciałaś....



Alanis
29-07-2012 09:52 
 Ocena 2 na 2
martok (1115 punktów)

Twoje dziecko zostanie w przyszłości zawodowym logikiem. Serdeczne wyrazy współczucia.
*
-jad- (18783 punktów)
> Serdeczne wyrazy współczucia.

Dlaczego?

Alanis
29-07-2012 19:25 
 Ocena 3 na 3
martok (1115 punktów)

>> Serdeczne wyrazy współczucia.
>Dlaczego?

Nie masz pojęcia co to za nieszczęście mieć logika w domu.
*
-jad- (18783 punktów)

Cytat:
Nie masz pojęcia co to za nieszczęście mieć logika w domu.


>>Dlaczego?

=II=

Alanis
29-07-2012 20:00 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)

>>>Dlaczego?
>=II=

Oj, nie chciałem się wdawać w jakąś poważną dyskusję. Chciałem sobie tylko, i to raczej dobrotliwie, pożartować z logików. Mają oni w społeczeństwie bardzo złe notowania - że się czepiają, dzielą włos na czworo, domagają się definiowania pojęć i na wszystko żądają dowodów. Ludzie tego nie lubią. Ale w tym zabawowym wątku chyba nie warto takim ponurym sprawom poświęcać czasu.

PS. Zdaje się, że moje wypowiedzi odebrałeś jako uszczypliwości pod adresem Twojej córki. Jest dokładnie odwrotnie. Jej dociekliwość bardzo mi zaimponowała. Pozdrowienia - M
*
-jad- (18783 punktów)
> że się czepiają, dzielą włos na czworo, domagają się definiowania pojęć i na wszystko żądają dowodów. Ludzie tego nie lubią.

Nie ma sensu przejmować się tym, czego ludzie nie lubią.

>Ale w tym zabawowym wątku chyba nie warto takim ponurym sprawom poświęcać czasu.

To mój wątek i możemy gadać o czym tylko chcę

>PS. Zdaje się, że moje wypowiedzi odebrałeś jako uszczypliwości pod adresem Twojej córki.

Nic podobnego, nie odebrałem. Byłem po prostu ciekawy, o co chodzi.

>Jej dociekliwość bardzo mi zaimponowała.

Jej sposób rozumowania imponuje mi każdego dnia.

>Pozdrowienia

Wzajemnie.


Alanis
22-08-2012 16:58
 Ocena 12 na 12
liliac (147340 punktów)
Przychodzi pacjent do stomatologa:
-Panie Doktorze mam takie żółte zęby, co by mi Pan doradził ?
-Brązowy krawat

Zajęcia laboratoryjne; studentka pyta profesora:
- Panie profesorze, dlaczego ten transformator buczy ?
- Jakby pani miała 50 okresów na sekundę, to też by pani buczała.

Dlaczego student medycyny jest podobny do psa?
- Bo jak mu zadać jakieś pytanie, to tak mądrze patrzy...
30-08-2012 23:08
 Ocena 10 na 10
histeryczka (11 punktów)
Ksiądz na lekcji religii w szkole podstawowej
K: Dzieci, co to jest konkordat?
Nikt się nie zgłasza
K: w takim razie potraktujcie to pytanie jako pracę domową, na następnej lekcji zapytam z tego samego.
Na następnej katechezie ksiądz zgodnie z obietnicą pyta:
K: Dzieci, czy już ktoś wie,co to jest konkordat?
Cała klasa się zgłasza z chęcią udzielenia odpowiedzi.Jednak ksiądz dostrzega przeważnie nieaktywnego Jasia, który wyrywa się do odpowiedzi,postanowił więc dać mu szansę...
K:No Jasiu, powiedz co to jest ten Konkordat
J: Proszę księdza, ja to nie jestem tak całkiem pewien ale to musi być chyba jakiś owad...
K: Owad?? Jasiu skąd masz takie informacje???
J: No bo jak się zapytałem w domu co to jest konkordat, to ojciec powiedział, że koło chuja mu to lata...
31-08-2012 01:24
 Ocena 13 na 13
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie:

- To jest Sakiro Suzuki z Japonii

Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:

- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?

W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:

- Patrick Henry, 1775 w Filadelfii.
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć"?

Znowu wstaje Suzuki:

- Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie.

Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:

- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od was!

W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś glośny szept:

- Pocałuj mnie w dupę pieprzony Japończyku!
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:
- Generał McArthur 1942 w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.

W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept:

- Rzygać mi się chce...
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.

Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:
- Obciągnij mi druta!

Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 rokuw Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka.

Na to inny uczeń wstał i krzyknął:
- Suzuki to kupa gówna!

Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.

Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze w życiu nie widziałem!!!

Na co odpowiada Suzuki:
- Kurator w Polskim Związku Piłki Nożnej w Warszawie w październiku 2008 roku.
martok (1115 punktów)

   Dla zmiany nastroju coś o kierowaniu się w życiu prawdziwą moralnością. Otóż Wisława Szymborska usłyszała kiedyś następującą wymianę zdań:

-- Pani Buczykowa, pani Buczykowa!
-- Co takiego, pani Głowacka?
-- Temu rudemu gołębiowi niech pani ziarna nie sypie. On już nie jest z tą siwą, on już sobie znalazł inną.
-- Oj, dobrze, dobrze, pani Głowacka. Będę przepędzała.
*
10-09-2012 10:20
 Ocena 13 na 13
M.M.M (1158 punktów)
Leci prawnik, ksiądz i nauczyciel samolotem ze szkolną wycieczką. Nagle samolot zaczyna spadać. Niestety na wyposażeniu są tylko trzy spadochrony.
- Oddajmy je dzieciom - mówi nauczyciel.
- Pieprzyć dzieci! - krzyczy prawnik.
A ksiądz na to:
- A starczy nam czasu?
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)
Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co mi pan poleci do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "Góra cy"!
Turysta:
- Jak to "Góra cy"?!
Barman:
- Widzicie, biezemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej biezemy sklanecke piwa... no, dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no, góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec biezemy sklanecke koniacku... no, dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no, góra cy.
Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!
15-09-2012 22:07 
 Ocena 6 na 6
doppelganger (3218 punktów)

22-09-2012 14:51
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
Dzwonek do drzwi. Facet otwiera. Za drzwiami wzburzona kobieta:
- Pan jest ojcem Jasia z 1a?
- Taaak. A o co chodzi?
- Jestem matką dziewczynki, która chodzi do tej samej klasy. Czy pan wie, że dzisiaj pański syn bawił się z moją córką w "doktora"??!!!
- Hmm... no cóż mam powiedzieć. Wie pani jakie teraz są dzieci. Tak szybko dorastają, poznają swoją seksualność. Wszystkiemu winna telewizja i te czasopisma
- Panie! Jakby Jaś ją po prostu przeleciał, to byłby najmniejszy problem! Ale on jej usunął wyrostek robaczkowy!!!
25-09-2012 14:05
 Ocena 12 na 12
doppelganger (3218 punktów)
- Kto chodzi do szkół salezjańskich?
- Śmietanka towarzyska...




doppelganger (3218 punktów)
Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ...
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
. . .
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jedne, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment.. Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Ono do tej pory działa.

Jezus siedzi pod krzyżem, popija browara. Nagle biegnie Tomasz i krzyczy:
- Jezu! Turyści!
- Dobra, przybijaj!

Gdzieś w Polsce... 3 nad ranem... do drzwi łomocze ksiądz z ministrantem.
- Otwierać! Mamy nakaz kolędy!

Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze od Armaniego, woń Hugo Bossa...
- Dzień dobry, zapraszam pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie, tu natryski, sauna, solarium, jackuzzi, można korzystać do woli.
Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi.
Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura żarcia, chętne dziwki się kręcą, ludzie balują... ateista czuje, że musi być jakiś hak.
Następne pomieszczenie - biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na świecie wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu czytają. Ateista nie wie, o co chodzi.
Kolejny lokal - kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista nie wytrzymał:
- Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a
tu kotły, smoła...
- A nie, na tych niech pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak mają.

Siedzi Pinokio nad brzegiem rzeki i filozofuje:
- Dziwna to sprawa: poczęcie niepokalane, a i ojciec cieśla...

A teraz autentyk:

Prof. Joanna Senyszyn na tegorocznym Marszu Świeckości w Krakowie:

Cytat:
Nie chcemy państwa w którym o 6.00 rano słyszymy łomot do drzwi:
- Kto tam?
- Klerykalna Brygada do Walki z Ateizmem!
- Nie wierzę...
- Właśnie o tym przyszliśmy porozmawiać...
27-09-2012 09:33
 Ocena 13 na 13
Amai (3012 punktów)


Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)


Ag-nes (2295 punktów)
>To lecimy.
Trzeba by ten wątek trochę reanimować

U dentysty:
- Ile kosztuje ekstrakcja zęba?
- 50 PLN.
- 50 PLN za kilka minut pracy?!
- Mogę wyrywać powoli jeśli pan chce.
____________________________________________________________________________________

- Ból w pana lewym kolanie,to kwestia wieku - wyjaśnia pacjentowi lekarz.
- Ciekawe - denerwuje się pacjent - drugie kolano tak samo stare, a nie boli...
____________________________________________________________________________________

List do NFZ:
Nasz dziadek miał ostry atak kolki nerkowej, więc wezwaliśmy pogotowie.
Przyjechał zalany w trupa lekarz.
Nasikał do szafy, zrobił zastrzyk w wersalkę, posłał wszystkich w trzy diabły i pojechał.
Ale dziadek tak się śmiał, że kolka mu przeszła.
Dziękujemy!
____________________________________________________________________________________

- Siostro! Po co mówiliście pacjentowi z siódemki, że chcemy mu nogi uciąć?!
- A co, uciekł?
- Tak!
- A pan doktor mówił, że ten jego paraliż - to nieuleczalny jest...
____________________________________________________________________________________

Pacjent ustala szczegóły dotyczące operacji:
- A ile będzie kosztować narkoza? - pyta.
- 1200 złotych - odpowiada anestezjolog.
- 1200 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan?
- Nie. Urwany film dostaje pan gratis. Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać...
____________________________________________________________________________________

- Pański stan zdrowia wymaga natychmiastowej operacji - komunikuje choremu lekarz w szpitalu.
- Nigdy się na to nie zgodzę! Wolę umrzeć! - odpowiada pacjent.
- Jedno drugiego nie wyklucza.
____________________________________________________________________________________

W czasie wizyty u dentysty dzwoni komórka pacjentki, która nie może rozmawiać. Kobitka bezradna. Dentysta w końcu się zlitował. Bierze komórkę:
- Halo... Kto mówi?
- Jak kto mówi?! MĄŻ!
- Aaaa... Mąż... OK., zaraz kończymy.... Żona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.
____________________________________________________________________________________

Chirurdzy chwalą się swoimi osiągnięciami.
Pierwszy mówi:
- Niedawno przywieźli do mnie faceta z obciętą ręką. Przyszyłem ją i teraz jest wspaniałym pianistą!
- Mojego pacjenta - mówi drugi - przywieziono z obciętą nogą. Przyszyłem mu ją i po roku wygrał maraton w Nowym Jorku!
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Kiedyś jadąc samochodem byłem świadkiem strasznego wypadku, po którym na jezdni został tylko zad i okulary. Obecnie, efekt mojej pracy, zasiada w naszym Sejmie.
___________________________________________________________________________________

Przed porodówką stoi "tatuś" i drze się do ślubnej, wychylającej się oknem na czwartym piętrze:
-Urodziło się?
-Urodziło.
-A co? chłopiec czy dziewczynka?
-Chłopiec.
-A do kogo podobny?
Żona macha ręką:
- Nie znasz...
____________________________________________________________________________________

Pewnego wieczoru uznany chirurg odpoczywał na sofie po powrocie z pracy.
Kiedy oglądał wiadomości, zadzwonił telefon.
Doktor spokojnie podniósł słuchawkę i usłyszał znajomy głos kolegi.
- Potrzebujemy czwartego do brydża - mówi kumpel.
- Zaraz będę - wyszeptał lekarz.
Kiedy zakładał kurtkę, żona pyta:
- Czy to coś poważnego?
O, tak - odrzekł z poważną miną - jest tam już trzech lekarzy!...
____________________________________________________________________________________

i.czaplicka (5782 punktów)

Nocnym pociągiem w jednym przedziale jadą kobieta i mężczyzna. Zapoznali się, chwilę porozmawiali. Kobieta zaproponowała, że, aby droga się nie dłużyła, opowie mężczyźnie historię:

"Król, wybierając się na wielką bitwę, rzecze do swego zaufanego sługi:
- Jesteś jedyną osobą, której mogę powierzyć opiekę nad moją ukochaną córką. Troszcz się o nią i spełniaj jej wszystkie życzenia - tylko ona została mi na tym świecie. Pamiętaj, jeśli córka moja nie będzie zadowolona z opieki - zapłacisz za to głową!
Nastała noc. Królewna woła sługę do swojej sypialni. Sługa biegnie w te pędy. Królewna, leżąc nago na łóżku mówi:
- Zimno mi!
Sługa znalazł w szafie sypialni pierzynę i przykrył nią królewnę. Następnej nocy sytuacja się powtarza, z tym, że w sypialni sługa nie znajduje ani pierzyny, ani koca - nic, czym mógłby przykryć królewnę. W desperacji zrywa story z okien i nimi przykrywa nagą królewnę. Trzeciej nocy sługa nie znalazł ani stor, ani kilimów, niczego, absolutnie niczego, czym można by było okryć marznące, nagie ciało królewny. Rozebrał się więc i swoim ubraniem okrył królewnę.
Następnego dnia król wrócił ze zwycięskiej bitwy. Pyta swego sługi:
- Opowiadaj, jak spełniałeś swoje obowiązki?
- Panie mój, wypełniłem każde życzenie twej córki!
- A ty, córeczko, co powiesz?
- Tatku, nieprawda, ani jednego mego życzenia nie wypełnił!
- Szykuj się zatem, sługo, jutro rano na ścięcie!!!
Zrozpaczony sługa udał się do królewskiego mędrca, opowiedział mu historię, błagał o wyjaśnienie dlaczego królewna tak odpowiedziała swemu ojcu. Mędrzec podprowadził sługę do okna, wskazał mu stóg siana i powiedział:
- Widzisz ten stóg siana?
- Widzę - odrzekł sługa.
- Idź i zjedz go zatem!
- Dlaczego?
- Osłem jesteś! Dlatego właśnie!"

Pośmiali się razem z głupiego sługi. Po pewnym czasie podróż kobiety dobiega końca. Mężczyzna pomaga jej wynieść bagaże na peron. Tam kobieta wyciąga z portfela kilka banknotów. Widząc to, mężczyzna mówi:
- Ależ nie trzeba! Absolutnie nie wezmę od pani ani grosza za pomoc!
- Źle mnie pan zrozumiał - odpowiedziała kobieta - To dla pana na siano!
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
PIS wygrywa wybory. Jarosław jest premierem, Rydzyk cesarzem, Terlikowski ministrem transportu.
Jest i nowa rzeczywistosć. IV RP bis-hard. Wchodzi zakonnica do autobusu i krzyczy:
- Medaliki do kontroli !
Wszyscy ładnie wyjmują medaliki. Zakonnica podchodzi do jednego gostka, a ten wyjmuje byczy krzyż i mówi:
- Ja mam miesięczny.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365