 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-10-2012 09:28 | alabaster (92 punktów) | Sens istnienia
4 na 4 | Witam, to mój pierwszy post na tym forum i wogóle odnośnie filozofii skierowany do innych.
Wiem że już takie pytania padały niejednokrotnie ale zadam je ponownie. Jaki jest sens życia człowieka i wogóle życia? Wiem że na to pytanie do końca jeszcze nikt nie odpowiedział i być może nie da się na to odpowowiedzieć ale ciekawy jestem jakie znacie możliwości co do sensu życia człowieka. A czy to nie jest tak że człowiek się pyta o sens istnienia z powodu lęków? I czy da się żyć kiedy sensem istnienia staje się poszukiwanie sensu życia? A co jeśli się okaże że poszukuję czegoś czego nie ma?
Pozdrawiam forumowiczów | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
28 na 28 | Meretseger (61860 punktów) |
>Jaki jest sens życia człowieka Nie ma. Możesz poszukać i swojemu życiu sam nadać jakiś sens, bo takiego odgórnego to nie ma. Możesz też spokojnie poczekać, aż nastąpi coś, jakieś wydarzenie, po którym stwierdzisz, że Twoje życie ma sens. >i w ogóle życia? Nie ma. Ciesz się życiem i nie szukaj sensu na siłę. Gdy nadejdzie pora, sens sam się znajdzie.
|
|
 | 10 na 10 | Artur@R (7115 punktów) | > Gdy nadejdzie pora, sens sam się znajdzie.<..albo i nie. Amen 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
 | 2 na 2 | alabaster (92 punktów) | Widzę że macie dość hedonistyczne podejcie do życia  Tylko skąd taka pewność że życie nie ma sensu? Z biologicznego punktu widzenia ma sens to rozmnożenie się. Tak się zastanawiam co by pozostało jakby nie było tego całego cywilizacyjnego bełkotu. Jedyne co mi przychodzi do głowy to jako samiec chyba jedynie interesowały by mnie samice i dokopanie innym samcom.( skąd ja to znam  Tylko że człowiek to zwierzę świadome i wie co go ostatecznie czeka. Napewno gdybym nie miał świadomości śmierci to nie pytałbym się o sens istnienia. Może jednak najlepiej przestać być uświadomionym?
|
|
|  | 10 na 10 | Anna Salman (16360 punktów) | >Z biologicznego punktu widzenia ma sens to rozmnożenie się. Masz odpowiedź. Celem każdego gatunku jest reprodukcja. Wszelka "nadbudowa ideologiczna" to tylko takie dowartościowywanie się.
>Tylko że człowiek to zwierzę świadome i wie co go ostatecznie czeka. Dlatego wymyślono życie pozagrobowe, a w konsekwencji religie.
|
|
| |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Celem każdego gatunku jest reprodukcja.
Reprodukcja nie jest celem lecz przyczyną istnienia gatunku.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Reprodukcja nie jest celem lecz przyczyną istnienia gatunku. A nie jednym i drugim?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | >>Reprodukcja nie jest celem lecz przyczyną istnienia gatunku. >A nie jednym i drugim? Gatunek , jak by go nie definiować, nie reprodukuje się.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Gatunek , jak by go nie definiować, nie reprodukuje się.To jak to nazwać - trwa? To ostatnio kojarzy mi się głównie z mediami.  Ale faktycznie - mówi się o "przetrwaniu gatunku". Z tym, że jeżeli sensem istnienia jest trwanie (tautologia), to znaczy, że ... w ogóle nie ma sensu. Może rzeczywiście warto się "nawrócić"? Tyle, że ... jestem za stara.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Hodża (11172 punktów) | > >Gatunek , jak by go nie definiować, nie reprodukuje się.> To jak to nazwać - trwa? To ostatnio kojarzy mi się głównie z mediami.  > Ale faktycznie - mówi się o "przetrwaniu gatunku". Z tym, że jeżeli sensem istnienia jest trwanie (tautologia), to znaczy, że ... w ogóle nie ma sensu.Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia". Może dlatego, że zanim dorosłem do tego etapu rozwoju emocjonalnego byłem świadkiem śmierci kolegi oraz sam też o włos jej uniknąłem. Po prostu organicznie nie jestem w stanie zadać sobie tego pytania. Wystarczy być. > Może rzeczywiście warto się "nawrócić"? Tyle, że ... jestem za stara.No właśnie, żeby zmieniać kurs, trzeba mieć jakąś orientację co do bieżącego azymutu. Każda religia to nic innego jak inna wersja dawnych opowieści o Wyspach Szczęśliwych. Owszem, czasem biorąc legendę za dobrą monetę można odkryć Amerykę. Ale częściej ryzykuje się Trójkąt Bermudzki głupoty.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | > >>Gatunek , jak by go nie definiować, nie reprodukuje się.> >To jak to nazwać - trwa? To ostatnio kojarzy mi się głównie z mediami.  > >Ale faktycznie - mówi się o "przetrwaniu gatunku". Z tym, że jeżeli sensem istnienia jest trwanie (tautologia), to znaczy, że ... w ogóle nie ma sensu.> Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia". Może dlatego, że zanim dorosłem do tego etapu rozwoju emocjonalnego byłem świadkiem śmierci kolegi oraz sam też o włos jej uniknąłem. Po prostu organicznie nie jestem w stanie zadać sobie tego pytania. Wystarczy być.W tym może tonie. Sens a cel to jednak dwie, odmienne sprawy. Sensu nie widzę, cel widzę, chociaż każdy nadaje go indywidualnie, moje cele nie muszą się sprawdzać u innego. I nie chodzi mi absolutnie o magiczne byty, a o prozaiczne sprawy. Rodzina, bliscy, praca, samorealizacja, poznanie świata chociaż troszkę itd.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia".A ja w dzieciństwie obejrzałam Sens życia wg Monty Pythona i to zaspokoiło moje (pewnie niewygórowane  ) potrzeby intelektualne w zakresie refleksji ontologicznej. Zresztą obawiam się, że zgłębianie tematu może prowadzić równie dobrze w objęcia religii, jak i do myśli samobójczych (oby tylko myśli  ).
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia".> A ja w dzieciństwie obejrzałam Sens życia wg Monty Pythona i to zaspokoiło moje (pewnie niewygórowane ) potrzeby intelektualne w zakresie refleksji ontologicznej.Monty P. to moi faworyci w dziedzinie humoru. Jeśli humor, to dobry angielski pure nonsense. Jeśli coś stanowi o smaku życia, to zdrowy śmiech jest jedną z tych rzeczy. A teraz coś z zupełnie innej beczki. > Zresztą obawiam się, że zgłębianie tematu może prowadzić równie dobrze w objęcia religii, jak i do myśli samobójczych (oby tylko myśli ).Skłonności samobójcze, takie odnoszę wrażenie nie będąc przecież psychiatrą, są związane z pewnym brakiem czynników wyzwalających naturalne mechanizmy walki o przetrwanie. Wydaje mi się, że bardziej na takie myśli jest narażony ktoś, kto prowadzi ustabilizowane, bezpieczne życie i ma bezstresową pracę za biurkiem niż ktoś, kto prowadzi aktywny tryb życia i zaznał przynajmniej raz w życiu sytuacji zagrożenia, która całkowicie przewartościowała jego spojrzenie na wiele spraw. Nie twierdzę, że wśród np. osób uprawiających sporty wyczynowe, związane z jakąś ekspozycją na ryzyko takie tragedie się nie zdarzają, ale podejrzewam, że są mniej częste wśród tych osób, dla których proste, egzystencjalne sprawy nabrały waloru spełnienia warunków bycia szczęśliwym. Wolę się za bardzo w tej materii nie wymądrzać, ale ktoś, kto nigdy nie zaznał uczucia szczęścia z powodu widoku błękitnego nieba, zapachu wilgotnej ziemi na zaoranym polu itp. itd. może tego nie zrozumieć. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Skłonności samobójcze, takie odnoszę wrażenie nie będąc przecież psychiatrą, są związane z pewnym brakiem czynników wyzwalających naturalne mechanizmy walki o przetrwanie. ... "W Polsce codziennie 11 osób popełnia samobójstwo, a 10 razy tyle dokonuje próby samobójczej. Liczba samobójstw przekroczyła liczbę śmierci w wypadkach drogowych" - to informacja medialna sprzed kilku dni. Znając polską mentalność (poczucie wstydu z powodu "skandalu w rodzinie") oraz, obowiązujący nadal w niektórych parafiach zwyczaj odmawiania katolickiego pochówku samobójcom, liczbę samobójstw należy zwiększyć o jakieś przynajmniej 25% - śmierci oficjalnie z innych przyczyn. Do tego, wg. francuskiego socjologa J.Baudrillarda, część wypadków drogowych też może wynikać z zachowań autodestrukcyjnych i podświadomego pragnienia śmierci. Nie sądzę, aby wszystkie te osoby miały wcześniej bezpieczną, stabilną pracę za biurkiem. Pewnie duża część nie miała żadnej i znajdowały się pod wpływem silnego, długotrwałego stresu. Przy czym należy rozróżnić - sytuacja zagrożenia, będąca wynikiem świadomego wyboru oddziaływuje na psychikę zdecydowanie inaczej, niż sytuacja zagrożenia biologicznej egzystencji, zwłaszcza gdy nie ma się na nią wpływu. Zresztą, jak oceniają specjaliści, depresja (podstawowa przyczyna samobójstw, chociaż wg wyżej cytowanej informacji medialnej wymieniona, jako trzecia) jest w większości przypadków wynikiem poczucia braku wpływu na własne życie. I jeszcze muszę wspomnieć o jednym micie, niedawno dopiero zakwestionowanym oficjalnie - w obozach koncentracyjnych było wiele przypadków samobójstw, ludzie rzucali się na druty pod napięciem albo wybiegali w zasięg strzału wartowników. Po wojnie właśnie obozy podawane były jako przykłady sytuacji ekstremalnych, w których najsilniej ujawniał się instynkt samozachowawczy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >>Skłonności samobójcze, takie odnoszę wrażenie nie będąc przecież psychiatrą, są związane z pewnym brakiem czynników wyzwalających naturalne mechanizmy walki o przetrwanie. ... >"W Polsce codziennie 11 osób popełnia samobójstwo, a 10 razy tyle dokonuje próby samobójczej. Liczba samobójstw przekroczyła liczbę śmierci w wypadkach drogowych" - to informacja medialna sprzed kilku dni.
O ile pamiętam, to chyba w "Wiadomościach" - 12 osób średnio dziennie w wypadkach, 17 na skutek samobójstw.
>Znając polską mentalność (poczucie wstydu z powodu "skandalu w rodzinie") oraz, obowiązujący nadal w niektórych parafiach zwyczaj odmawiania katolickiego pochówku samobójcom,
Kilka lat temu słuchałem w mediach wypowiedzi jakiegoś księdza, który mówił, że Kościół odszedł od tej praktyki, gdyż obecnie uznaje się osobę, która targa się na własne życie za pozbawioną możliwości dokonywania ocen swoich czynów. Z tego, co sam wiem, kilka znanych mi przypadków samobójstw zakończyło się normalnymi pochówkami i - pomimo tego, że wiadomość o samobójstwie była publiczna - księża nie robili z tego powodu żadnych przeszkód. Śpiewa się tylko taką pieśń na początek "Wybacz mi, Panie" czy coś w tym rodzaju, ewidentnie zarezerwowaną dla takich delikwentów.
>Nie sądzę, aby wszystkie te osoby miały wcześniej bezpieczną, stabilną pracę za biurkiem. Pewnie duża część nie miała żadnej i znajdowały się pod wpływem silnego, długotrwałego stresu. Przy czym należy rozróżnić - sytuacja zagrożenia, będąca wynikiem świadomego wyboru oddziaływuje na psychikę zdecydowanie inaczej, niż sytuacja zagrożenia biologicznej egzystencji, zwłaszcza gdy nie ma się na nią wpływu. Zresztą, jak oceniają specjaliści, depresja (podstawowa przyczyna samobójstw, chociaż wg wyżej cytowanej informacji medialnej wymieniona, jako trzecia) jest w większości przypadków wynikiem poczucia braku wpływu na własne życie.
Tak, zgodzę się - osoby mające poczucie, że kontrolują sytuację, są mocno "osadzone w życiu", jeśli tak można powiedzieć.
>I jeszcze muszę wspomnieć o jednym micie, niedawno dopiero zakwestionowanym oficjalnie - w obozach koncentracyjnych było wiele przypadków samobójstw, ludzie rzucali się na druty pod napięciem albo wybiegali w zasięg strzału wartowników. Po wojnie właśnie obozy podawane były jako przykłady sytuacji ekstremalnych, w których najsilniej ujawniał się instynkt samozachowawczy.
Niewątpliwie tak było. Dochodziło też do sytuacji, w których ludzie przydzielani do Sonderkommando odmawiali roboty przy zwłokach, wiedząc, że oznacza to natychmiastowy wyrok śmierci.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > O ile pamiętam, to chyba w "Wiadomościach" - 12 osób średnio dziennie w wypadkach, 17 na skutek samobójstw.To akurat była jakaś Superstacja (tak to było chyba podpisane) i widziałam w przelocie, ale jestem tzw. "słuchowcem", więc jeden przekaz mi wystarczył. > Kilka lat temu słuchałem w mediach wypowiedzi jakiegoś księdza, który mówił, że Kościół odszedł od tej praktyki, gdyż obecnie uznaje się osobę, która targa się na własne życie za pozbawioną możliwości dokonywania ocen swoich czynów. ...Lepiej późno, niż później - przez stulecia samobójcy nie byli chowani w ziemi poświęconej. Widocznie teraz, wskutek zwiększającego się udziału procentowego takich przypadków działa zasada - "Sorry Winnetou, business is business"  Z kolei niektóre nowe kościoły chrześcijańskie nadal uznają samobójstwo za grzech. > Tak, zgodzę się - osoby mające poczucie, że kontrolują sytuację, są mocno "osadzone w życiu", jeśli tak można powiedzieć. ...Jest jeszcze inna strona medalu - nieco dziwna. Jako permanentna depresantka wiem na pewno, że niektóre przynajmniej osoby z depresją odczuwają mniejszy stres w obliczu zagrożenia i są bardziej zdystansowane wobec własnej śmierci, a dopuszczenie (chocby w myślach) możliwości popełnienia samobójstwa zwiększa poczucie kontroli. Stąd wydaje mi się, że dopuszczenie w prawie "eutanazji na życzenie" paradoksalnie mogłoby zmniejszyć skutki tej choroby. Zresztą z czymś podobnym eksperymentuje się w Danii - poradnia dla samobójców.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Jest jeszcze inna strona medalu - nieco dziwna. Jako permanentna depresantka wiem na pewno, że niektóre przynajmniej osoby z depresją odczuwają mniejszy stres w obliczu zagrożenia i są bardziej zdystansowane wobec własnej śmierci, a dopuszczenie (chocby w myślach) możliwości popełnienia samobójstwa zwiększa poczucie kontroli.
Ja osiągnąłem krótkotrwale taki stan po zażyciu pewnego specyfiku własnej produkcji. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że do samobójstwa można doprowadzić metodą chemiczną, również więc i chemia pozwala znaleźć antidotum na samobójcze skłonności.
Co ciekawe, jednym z pierwszych kroków terapeutycznych w doprowadzaniu niedoszłych samobójców do normalności jest... nakarmienie ich. Okazuje się, że depresja poprzedzająca krok samobójczy zazwyczaj bezpośrednio przed samym aktem doprowadza do samonakręcającej się spirali, polegającej na coraz mniejszym zaspokajaniu naturalnych potrzeb żywieniowych organizmu (co spowodowane chyba być może osłabieniem odczuwania głodu i pragnienia) co dodatkowo jeszcze pogarsza warunki funkcjonowania mózgu. Kilka miesięcy temu zmarł w Australii pewien staruszek, mieszkający w pobliżu "klifu samobójców" nieopodal Sydney (czy Melbourne), który uratował około setki osób. Podchodził do nich, kiedy widział, jak się kręcą nad urwiskiem i proponował im gorącą herbatę. Podobno wystarczyło, że delikwent napił się gorącego płynu z cukrem, by odchodziła myśl o śmierci.
>Stąd wydaje mi się, że dopuszczenie w prawie "eutanazji na życzenie" paradoksalnie mogłoby zmniejszyć skutki tej choroby. Zresztą z czymś podobnym eksperymentuje się w Danii - poradnia dla samobójców.
A może by spróbować jeszcze czegoś innego - samobójcom powinno się oferować możliwość zejścia przez powolne podtapianie w lodowatej wodzie, aby mogli zasmakować radości rozstawania się ze swoją cielesną powłoką, ewentualnie - do wyboru - przez powolne smażenie w jakiejś dużej mikrofali, też odpowiednio rozciągnięte w czasie, by żegnający się ze światem miał czas dokonać rachunku sumienia i zastanowić się, czy rzeczywiście nie chce nacisnąć czerwonego przycisku z napisem "STOP".
Kiedyś w radiu słuchałem wywiadu z samobójcą wysokościowym. Ciekawostka, jako że ten gatunek suicydalny jest wyjątkowo rzadko reprezentowany przez jednostki żywe. Przypuszczam, że ma to jakiś związek z wartością przyśpieszenia ziemskiego, to znaczy z masą Matki Ziemi. Tak czy siak, twierdził, że nigdy od czasu tego skoku do głowy mu nie przyszła żadna samobójcza myśl. Podobno są badania potwierdzające to, że ci, którzy przeżyli spadanie z dużej wysokości na skutek skoku samobójczego nigdy go już nie powtarzają. Może jest to spowodowane bolesnością nieudanej próby, nie wiem. Jednak wierzę tym relacjom psychiatrów, którzy twierdzą, że skoczkowie przed upadkiem zaczynają odczuwać zwierzęcy lęk przed śmiercią i przechodzą coś w rodzaju krótkotrwałej fazy "otrzeźwienia". Podobnie, jak wisielcy - ci, którzy nie skoczyli skutecznie (powodując pęknięcie kręgów szyjnych) są znajdowani z zadrapaniami na szyi świadczącymi o tym, że próbowali uwolnić się od pętli wisielczej.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Nie ulega dla mnie wątpliwości, że do samobójstwa można doprowadzić metodą chemiczną, również więc i chemia pozwala znaleźć antidotum na samobójcze skłonności. Nie zgadzam się. To jest równie skuteczna metoda, jak leczenie depresji alkoholem lub narkotykami - też chemia (zresztą wszyscy jesteśmy chemią). >Co ciekawe, jednym z pierwszych kroków terapeutycznych w doprowadzaniu niedoszłych samobójców do normalności ... Skąd sugestia, że skłonności samobójcze są czymś nienormalnym? > jest... nakarmienie ich. Okazuje się, że depresja poprzedzająca krok samobójczy zazwyczaj bezpośrednio przed samym aktem doprowadza do samonakręcającej się spirali, polegającej na coraz mniejszym zaspokajaniu naturalnych potrzeb żywieniowych organizmu ... Nie słyszałam o tym nigdy. > ... Kilka miesięcy temu zmarł w Australii pewien staruszek, ... Podobno wystarczyło, że delikwent napił się gorącego płynu z cukrem, by odchodziła myśl o śmierci. A może raczej wystarczyło, że okazał zainteresowanie? Może jako pierwsza osoba od dłuższego czasu? >A może by spróbować jeszcze czegoś innego ... Chyba nie powinnam w ogóle wchodzić w ten temat - z przyczyn osobistych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Skąd sugestia, że skłonności samobójcze są czymś nienormalnym?
Normą jest to, że ludzie jednak chcą żyć i do takiej normy dobrze jednak nawiązywać.
>> ... Kilka miesięcy temu zmarł w Australii pewien staruszek, ... Podobno wystarczyło, że delikwent napił się gorącego płynu z cukrem, by odchodziła myśl o śmierci. >A może raczej wystarczyło, że okazał zainteresowanie? Może jako pierwsza osoba od dłuższego czasu?
Też może tak być i osobiście przypuszczam, że w decydującej chwili pojawienie się jakiejkolwiek osoby wykazującej zainteresowanie jest najważniejsze.
>>A może by spróbować jeszcze czegoś innego ... >Chyba nie powinnam w ogóle wchodzić w ten temat - z przyczyn osobistych.
Przepraszam, nie chciałem Cię urazić. Wiesz, ja mam głębokie przekonanie, że samobójstwo - pomijając szczególne sytuacje, związane z wielkim cierpieniem w przypadku nieuleczalnej choroby - jest swego rodzaju kapitulacją. Gdyż życie, cokolwiek by o nim nie opowiadali różni etycy, jest jednak silnie zdeterminowane biologicznie, a to oznacza, że jest walką. Tak, ciągłą walką i tak naprawdę masz tylko tyle prawa do istnienia, ile sama dla siebie wyrwiesz albo ile dadzą ci inni. Samobójstwo ma bowiem, niestety, pewien sens - zwalniasz miejsce dla innego życia, które ciągle czyha na okazję, by się jak najszerzej rozprzestrzenić. Niby jest tak, że ludzie to nie sępy, ale czymkolwiek są, źle jest tym, którzy mają zbyt cienką skórę i zbyt wielką wrażliwość, niestety.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Normą jest to, że ludzie jednak chcą żyć i do takiej normy dobrze jednak nawiązywać. Wpaja się nam takie przekonanie. Tyle, że ... rzeczywistość skrzeczy. Istnieje zbyt dużo zachowań autodestrukcyjnych, w tym wojny. Obawiam się, że skłonności samobójcze są po prostu dodatkowym mechanizmem samoregulacji liczebności gatunku w sytuacji deficytu pewnych zasobów. Ale to temat na inną dyskusję. >... Wiesz, ja mam głębokie przekonanie, że samobójstwo ... jest swego rodzaju kapitulacją. Gdyż życie, cokolwiek by o nim nie opowiadali różni etycy, jest jednak silnie zdeterminowane biologicznie, a to oznacza, że jest walką. ... Nie poczułam się urażona, raczej irytuje mnie ciągłe operowanie stereotypami. Życie nie jest walką. Natomiast podtrzymuję opinię, że nie powinniśmy kontynuować tematu - ze względu na inne osoby, które mogą przypadkiem ten komentarz przeczytać i poczuć się urażone. >Samobójstwo ma bowiem, niestety, pewien sens - zwalniasz miejsce dla innego życia, które ciągle czyha na okazję, by się jak najszerzej rozprzestrzenić. ... I sam sobie wyjaśniłeś, a zarazem zaprzeczyłeś pierwotnej tezie - to jest mechanizm samoregulacji, w nieco łagodniejszej formie, niż zabójstwo.
|
|
| |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >Celem każdego gatunku jest reprodukcja. W takim razie jak powstają i dlaczego nowe gatunki, jeżeli celem gatunku jest reprodukcja, a zgodnie z założeniami ewolucyjnymi na początku był jeden gatunek.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >W takim razie jak powstają i dlaczego nowe gatunki, jeżeli celem gatunku jest reprodukcja, a zgodnie z założeniami ewolucyjnymi na początku był jeden gatunek. Jeden, to jeszcze nie gatunek. Natomiast wszystko, co się dokonuje w ramach ewolucji, w tym powstawanie nowych gatunków, trudno uznać za celowe. Tak naprawdę - reprodukcję też. W dużej mierze to kwestia nieuświadomionych popędów. A człowiek, kiedy zaczął być świadomy, to je częściowo ogranicza lub przynajmniej ich skutki.
|
|
| | | |  | | alabaster (92 punktów) | >Natomiast wszystko, co się dokonuje w ramach ewolucji, w tym powstawanie nowych gatunków, trudno uznać za celowe. >Tak naprawdę - reprodukcję też. W dużej mierze to kwestia nieuświadomionych popędów. Może jedynym celem tworzenia się gatunków jest czysto egoistyczna przyjemność? Wg mnie reprodukcja, jeśli to tylko zbiór genów dołączony do CPU, nie ma wielkiego znaczenia dla jednostki, a jedynie dla gatunku, więc to nie może być cel życia.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Tak naprawdę - reprodukcję też. W dużej mierze to kwestia nieuświadomionych popędów. >Może jedynym celem tworzenia się gatunków jest czysto egoistyczna przyjemność?
Myślisz, że jamochłony albo paprocie odczuwają przyjemność z rozmnażania się?
|
|
| | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | >Myślisz, że jamochłony albo paprocie odczuwają przyjemność z rozmnażania się? Zakładając, że wszystkie żywe organizmy są w gruncie rzeczy tą samą istotą z różnymi cechami/genami to dlaczego by paprocie nie miały odczuwać przyjemności z mnożenia się czymkolwiek by to nie było?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Myślisz, że jamochłony albo paprocie odczuwają przyjemność z rozmnażania się? >Zakładając, że wszystkie żywe organizmy są w gruncie rzeczy tą samą istotą z różnymi cechami/genami to dlaczego by paprocie nie miały odczuwać przyjemności z mnożenia się czymkolwiek by to nie było?
Hmm. Kto wie może też lubią oglądać fimy Barei?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Wg mnie reprodukcja, jeśli to tylko zbiór genów dołączony do CPU, nie ma wielkiego znaczenia dla jednostki, a jedynie dla gatunku, więc to nie może być cel życia.Już mnie ktoś skorygował, że gatunek się nie reprodukuje, w efekcie wyszło - brak sensu istnienia.  Nie jest to fajne uczucie takie strącenie z piedestału.  Ale ... są religie i można uwierzyć  , że dla jakiejś odległej istoty jesteś kimś wyjątkowym i kocha cię ona w całkiem szczególny sposób  ...
|
|
|  | 1 na 1 | grzmot (741 punktów) | > Z biologicznego punktu widzenia ma sens to rozmnożenie się.Tak, z tym, że to nadal wybrany, konkretny punkt widzenia, istotny dla gatunku, zbioru genów. Indywidualnie człowieka może jednak interesować co innego. > Tak się zastanawiam co by pozostało jakby nie było tego całego cywilizacyjnego bełkotu. Jedyne co mi przychodzi do głowy to jako samiec chyba jedynie interesowały by mnie samice i dokopanie innym samcom.( skąd ja to znam  Częściową odpowiedź na to pytanie daje Metzinger w tekście "Being No One" (jest też wykład na youtube pod tym samym tytułem).
|
|
| |  | 2 na 2 | alabaster (92 punktów) | > >Z biologicznego punktu widzenia ma sens to rozmnożenie się.> Tak, z tym, że to nadal wybrany, konkretny punkt widzenia, istotny dla gatunku, zbioru genów. Indywidualnie człowieka może jednak interesować co innego.I w tym rzecz - mnożenie się to raczej sprawa gatunkowa a nie indywidualna, aczkolwiek zawsze można sobie obrać taki sens istnienia tylko że to oznacza walkę i wojny. (skąd ja to znam  ) A do czego to może prowadzić jak nie do unicestwienia? Tym bardziej że teraz mamy jądrówki.
|
|
|  | | Degre (752 punktów) | >interesowały by mnie samice i dokopanie innym samcom
Zauważ,że ogólnie w kulturze jest przyjęte, że faceci mimo iż się lubią to cały czas sobie dokopują (np słownie ; często powitanie to solidne je...uderzenie się, czy to ramionami czy mocnym uściskiem dłoni) a kto więcej zaliczył ten lepszy
|
|
| |  | | alabaster (92 punktów) | >a kto więcej zaliczył ten lepszy Hehe, a prawdy w tym co mówią tyle co w brazylijskiej telenoweli. Kto dużo zalicza ten się tym nie chwali, z jasnych powodów.
Mod: Pamiętaj o zasadach poprawnej pisowni - wielkie litery w odpowiednich miejscach i znaki przestankowe również mieszczą się w tej kategorii.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Z biologicznego punktu widzenia ma sens to rozmnożenie się.
Tak? Ta mniej więcej jak stwierdzić "z fizycznego punktu widzenia ma sens przyciąganie się grawitacyjne". Tylko pozornie zawiera sensowną treść.
>Może jednak najlepiej przestać być uświadomionym?
Rzeczywiście pomidory nie miewają ludzkich rozterek.
|
|
|  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Widzę że macie dość hedonistyczne podejcie do życia  Dlaczego hedonistyczne od razu? A jeśli po prostu to epikureizm w pozytywnym znaczeniu??  > Z biologicznego punktu widzenia ma sens to rozmnożenie się.Jako kobiecie, bardzo nie podoba mi się Twoja wypowiedź... Dlaczego przyrównujesz akt płciowy jako akt wyłącznie prokreacji? Bardzo godzi to w moje nieco sfeminizowane poglądy. Nie lubię traktowania kobiet w sposób przedmiotowy i jestem przekonana, że dawno wyszliśmy z zacofania średniowiecznego i żadna myśląca jednostka nie traktuje kobiet jedynie jako organizmów zdolnych do utrzymywania ciągłości życia. > Tylko że człowiek to zwierzę świadome i wie co go ostatecznie czeka. Na pewno gdybym nie miał świadomości śmierci to nie pytałbym się o sens istnienia. Może jednak najlepiej przestać być uświadomionym?Świadomość narzuca nam pewne obowiązki. Oczywiste, że prościej byłoby jej nie posiadać, ale moim zdaniem to piękne dźwigać to brzemię i dar zarazem. Przyrównywanie ludzi do zwierząt nie jest do końca właściwe i w gruncie rzeczy pozbawione jest sensu. To tłumaczy jedynie nasze niektóre zachowania, fałszywie je usprawiedliwia. Tworzymy kulturę, ktoś chciał, abyśmy ponad zwierzęcą mentalność wyrośli. Świat nie jest przypadkowy, a życie posiada głęboki sens. Pytamy o to, czego nie rozumiemy i to naturalne w swej naturze.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > >Widzę że macie dość hedonistyczne podejście do życia  > Dlaczego hedonistyczne od razu? A jeśli po prostu to epikureizm w pozytywnym znaczeniu??  Właściwie o to mi chodziło  A tak poza tym to chyba mglista jest granica pomiędzy hedonizmem a epikureizmem czyż nie?  > Przyrównywanie ludzi do zwierząt nie jest do końca właściwe i w gruncie rzeczy pozbawione jest sensu. To tłumaczy jedynie nasze niektóre zachowania, fałszywie je usprawiedliwia. Tworzymy kulturę, ktoś chciał, abyśmy ponad zwierzęcą mentalność wyrośli.Poza świadomością siebie, w czym jeszcze tak bardzo się różnimy od zwierząt? Jeśli zdejmie się wszystko z człowieka co kulturowe w tym odzież to do kogo jesteśmy podobni? Czy nie do zwierząt? Poza tym genetyka mówi nam w jak małym stopniu pod względem genów gatunek ludzki różni się od innych gatunków na tej planecie. Jedyne co chyba jeszcze nie zostało odkryte to ów świadomość, ta część myśląca bo co innego robimy niż tylko myślimy. Od rana do wieczora ciagłe myślenie w różnych postaciach. Nie od kozery nazwano nas homo sapiens  A wracając do tematu to wydaje mi się że aby poznać sens życia człowieka i w ogóle życia trzeba dowiedzieć się kim/czym jest człowiek/życie. Tego próbowano od tysięcy lat i oficjalnie nie wiadomo czym jesteśmy do końca.
|
|
| | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Właściwie o to mi chodziło A tak poza tym to chyba mglista jest granica pomiędzy hedonizmem a epikureizmem czyż nie?  Wg mnie granica jest znacząca. Czym innym jest carpe diem, codzienne uśmiechanie się i unikanie cierpienia w sposób uczciwy, a czymś zupełnie innym jest dążenie do zmysłowych przyjemności. > Poza świadomością siebie, w czym jeszcze tak bardzo się różnimy od zwierząt? Jeśli zdejmie się wszystko z człowieka co kulturowe w tym odzież to do kogo jesteśmy podobni? Czy nie do zwierząt? Poza tym genetyka mówi nam w jak małym stopniu pod względem genów gatunek ludzki różni się od innych gatunków na tej planecie.Niby nieznacznie się różnimy, ale w praktyce ta przepaść między nami jest ogromna  Głęboka emocjonalność to ważna różnica.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | |  | | alabaster (92 punktów) | > Wg mnie granica jest znacząca. Czym innym jest carpe diem, codzienne uśmiechanie się i unikanie cierpienia w sposób uczciwy, a czymś zupełnie innym jest dążenie do zmysłowych przyjemności.Ale cel jeden i ten sam
|
|
 | 2 na 2 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | Gdy nadejdzie pora, sens sam się znajdzie. A usilne doszukiwanie się go ( sensu ) może jedynie doprowadzić do sytuacji, w której ktoś go nam narzuci.
|
|
|  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Gdy nadejdzie pora, sens sam się znajdzie.> A usilne doszukiwanie się go ( sensu ) może jedynie doprowadzić do sytuacji, w której ktoś go nam narzuci.>  Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź przynajmniej w taki sposób, jak ja to rozumiem  Z doświadczenia wiem, że pewne beznadziejnie trudne pytania nie zawsze należy zadawać. Pytanie, dlaczego w ogóle żyć, odciąga nas jedynie od prawdziwego życia. Złoty środek nie istnieje, dla każdego jest to inna kwestia. Lepiej żyjmy w dążeniu do szczęścia własnego i bliskich 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
 | | Scorp (5381 punktów) |
>Nie ma.
Jest. Żeby ten cel określić trzeba zauważyć, że człowiek, osobnik, jest strukturą tworzoną przez biologiczny proces antyentropowy nazywający się życiem. Osobnik funkcjonuje w ramach tego procesu (jako kolejna faza, wytwór, przejaw), jego celem jest więc to, do czego został przez ten proces powołany - rozwój, przetrwanie, kontynuacja przez osobniki potomne. Jest to jedyny istotny cel a inne, w szczególności te, które sam sobie stawia, są sztuczne.
>Możesz poszukać i swojemu życiu sam nadać jakiś sens, bo takiego odgórnego to nie ma.
Podejście pedagogiczne, ale niekompletne. Wszystkie tego rodzaju cele postulowane są wtórne. Mogą sprzyjac celowi odgórnemu lub nie (wtedy są bez sensu jak np. chwalenie Boga w celibacie). Sensowność celu własnego zależy od celu głównego.
>>i w ogóle życia? >Nie ma.
Tu się zgadzam. Ogólnie życie jako proces sensu nie ma, bo nikt mu go nie nadał. -
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >>Nie ma. >Jest. Żeby ten cel określić trzeba zauważyć, że człowiek, osobnik, jest strukturą tworzoną przez biologiczny proces antyentropowy nazywający się życiem. Osobnik funkcjonuje w ramach tego procesu (jako kolejna faza, wytwór, przejaw), jego celem jest więc to, do czego został przez ten proces powołany - rozwój, przetrwanie, kontynuacja przez osobniki potomne. Jest to jedyny istotny cel a inne, w szczególności te, które sam sobie stawia, są sztuczne.
Ale ma świadomość i jest kreatorem ( no chyba że determinizm). Gdyby nie miał świadomości okej.
Powiedzmy że za 250 lat przeniesie się do świata wirtualnego co wtedy?
|
|
| |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Ale ma świadomość i jest kreatorem ( no chyba że determinizm). Gdyby nie miał świadomości okej.
Problem sensu i celu można rozważać bez nazbyt wielkich słów. Wyobraź sobie, że wysyłasz dziecko do miasta po cukier, bo zabrakło. Twoje życzenie nadaje sens jego wyjściu i określa cel. Zgoda? Ale po drodze dzieciak (świadomie, jak najbardziej i z wolną wolą) określa sobie nowy cel: przy okazji spotka się z kolegami i może pójdzie z nimi popływać. Czy to oznacza, że Twoje życzenie zostało unieważnione? Nie, cel główny pozostaje bez zmian aż do odwołania lub zrealizowania, niezależnie od tego, jakie działania zostaną wykonane po drodze. Ale czy te działania, intencje, zamiary są celem, dla którego dzieciak wyszedł z domu? Nie. Cel główny jest jeden i się nie zmienia.
Analogicznie: celem dla którego zaistnieliśmy jako osobniki jest kontynuacja procesu życiowego. Tego celu nie unieważnia nic, co robimy po drodze. Wszystkie inne cele jakie sobie stawiamy nie mogą być uznane rozsądnie za cel naszego życia.
>Powiedzmy że za 250 lat przeniesie się do świata wirtualnego co wtedy?
Nie wiem co to jest (będzie) świat wirtualny. -
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Jest to jedyny istotny cel a inne, w szczególności te, które sam sobie stawia, są sztuczne.
Ale brednia. Chyba ci się zapomniało, że ewolucjonizm jedynie symuluje teleologię, ale w rzeczywistości jest jaskrawo antyteleologiczny.
|
|
| |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>Jest to jedyny istotny cel a inne, w szczególności te, które sam sobie stawia, są sztuczne. >Ale brednia.
Zauważyłem niejednokrotnie, że im bardziej dyskutant nie rozumie wypowiedzi, tym bardziej skłonny jest oceniać ją negatywnie: brednia!, głupota! itp.
> Chyba ci się zapomniało, że ewolucjonizm jedynie symuluje teleologię, ale w rzeczywistości jest jaskrawo antyteleologiczny.
Ewolucjonizm jest dziedziną nauki i nie jest ani anty- ani pro- ani niczego nie symuluje tylko wyjaśnia działanie ewolucji procesu życia, na razie na naszej planecie. Nie wyjaśnia wszystkiego, jakby się mogło wydawać niektórym. Mnóstwo pytań wyjaśniają inne dziedziny, genetyka, fiziologia, anatomia i co tam jeszcze. Wyjaśnia zasadniczo problem rozwoju życia ale nie odnosi się do problemu jego sensu czy celu. Zatem powoływanie się na ewolucjonizm w tym kontekście jest ... oderwane. -
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Zatem powoływanie się na ewolucjonizm w tym kontekście jest ... oderwane.
Chciałeś może powiedzieć, że, na podstawie tego czego wiemy "z ewolucjonizmu" (ach, cóż za puryzm językowy), wynika, że posługiwanie się pojęciami ewolucji, dostosowania i czegokolwiek podobnego w wyjaśnianiu celu czy sensu rozumianego jako cel jest oderwane? Ale nie, pewnie nie to chciałeś powiedzieć.
|
|
| | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Chciałeś może powiedzieć, że, na podstawie tego czego wiemy "z ewolucjonizmu" (ach, cóż za puryzm językowy), wynika, że posługiwanie się pojęciami ewolucji, dostosowania i czegokolwiek podobnego w wyjaśnianiu celu czy sensu rozumianego jako cel jest oderwane? Ale nie, pewnie nie to chciałeś powiedzieć.
Dokładnie tak. Stosowanie kategorii celu i sensu w odniesieniu do ewolucji to właśnie objaw myślenia teleologicznego.
Natomiast w odniesieniu do aktywnego i intencjonalnego procesu jakim jest życie, jest ok. Cel (istnienia, działania) części odnosi się do systemu w którym ta cześć istnieje i działa, do niczego innego. A my jesteśmy częścią procesu. -
|
|
|  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >(..)jego celem jest więc to, do czego został przez ten proces powołany - rozwój, przetrwanie, kontynuacja przez osobniki potomne. Jest to jedyny istotny cel a inne, w szczególności te, które sam sobie stawia, są sztuczne.
Nie zgodzę się co do tego, że inny sens, ten który sami sobie nadajemy, jest sztuczny. Cel każdego człowieka jest inny, ale myślę, że gdzieś w sercu każdy z nas ma zapisane, do czego został powołany i jaki jest tego sens. Nie jest to podejście naukowe dco omawianej problematyki, ale myślę, że może pewne kwestie wyjaśniać. Wierzę w przeznaczenie, lecz i wolną wolę. Możemy, ale nie musimy go wypełniać.
>Ogólnie życie jako proces sensu nie ma, bo nikt mu go nie nadał.
Kolejny raz nie przyznam racji swojemu rozmówcy. Każde istnienie, nawet traktowane jako proces, ma cel, który sami sobie nakreśliliśmy z góry, nim zostaliśmy zrodzeni. Ale pojawia się tu kwestia wiary w duszę i wiem, że nie każdy się ze mną zgodzi. Jako że w piekło nie wierzę, sądzę że dusze wędrują, spełniając pewne cele i doskonaląc się poprzez życie w materii.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| |  | 4 na 4 | Scorp (5381 punktów) | >... ale myślę, że gdzieś w sercu każdy z nas ma zapisane,
To miłe, ale jeżeli chcesz rozumieć te problemy, to... zmień lekturę.
> Wierzę w przeznaczenie, lecz i wolną wolę. Możemy, ale nie musimy go wypełniać.
Zmieniając słowo 'wierzę', które do twierdzeń jest nieodpowiednie, mógłbym się z tym zgodzić, jeżeli przez 'przeznaczenie' będziemy rozumieć że jest to 'kontynuacja procesu życiowego'. Wolna wola w wyborze postępowania jest ok.
>Każde istnienie, nawet traktowane jako proces, ma cel, który sami sobie nakreśliliśmy z góry, nim zostaliśmy zrodzeni.
Zmień lekturę, mówię ci. -
|
|
| | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >To miłe, ale jeżeli chcesz rozumieć te problemy, to... zmień lekturę.
Staram się słuchać mądrych rad i samodzielnie oceniać ich wartość, jednak nie rozumiem, co Pan ma na myśli. Mogłabym prosić o rozwinięcie Pańskiej myśli..?
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Scorp (5381 punktów) | >>To miłe, ale jeżeli chcesz rozumieć te problemy, to... zmień lekturę. >Mogłabym prosić o rozwinięcie Pańskiej myśli..?
Chodzi o to, że umysł nasiąka tym co czyta. Używasz romantycznych metafor jak 'zapisane w sercu' i prezentujesz koncepcje ('sami sobie nakreśliliśmy z góry, nim zostaliśmy zrodzeni') tak pokręcone, iż jest oczywiste, że nasiąkłaś literaturą religijną. Dużą rolę w Twoich wypowiedziach pełni problem wiary (wierzę - nie wierzę) co sugeruje że na bieżąco masz z nim do czynienia.
Pojęcia są narzędziami myślenia; jeżeli używasz zbyt wielu metafor i niesprecyzowanych pojęć religijnych (dusza, powołanie życiowe), to Twoje rozumowanie staje się jak dziecko we mgle, zdezorientowane i zalęknione. Takie myślenie prowadzi Cię do wierzenia w to czy tamto (ponieważ coś pięknie brzmi, wygląda albo jest głoszone z wielkim przekonaniem, a Ty potrzebujesz autorytetu) i uniemożliwia prezyzyjną kontrolę własnych przekonań.
Dlatego napisałem: zmień lekturę. Najlepiej na taką (np. popularno-naukową), w której autorzy są krytyczni wobec dosłownie wszystkiego, łącznie z własnymi przekonaniami i nie są zamotani w religię. -
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >>Nie ma. >Jest. Żeby ten cel określić Ale mowa jest o sensie, nie o celu. Dla mnie to dwa różne pojęcia.
|
|
| |  | | Scorp (5381 punktów) | > Ale mowa jest o sensie, nie o celu. Dla mnie to dwa różne pojęcia.Oczywiście, oczywiście!  Ale przed chwilą (i nie zwracaj uwagi że to było wczoraj i że chodzi o miejsce a nie czas!) sama odpowiedziałaś na inne pytanie niż było zadane: pytanie było 'jaki jest sens?' a Ty odpowiedziałaś 'nie ma', tak jakby pytano 'jest - czy nie ma?'. 'Jaki jest' oznacza jakie ma on cechy, a nie czy istnieje... W odniesieniu do życia sens i cel są związane. 'Nie mam po co żyć', 'moje życie nie ma żadnego celu' i 'życie nie ma dla mnie sensu' oznaczają prawie dokładnie to samo, chociaż mowa o celu lub sensie. Podmieniłem rzeczywiście bez zastanowienia, ale wnioski co do sensu byłyby takie same, bo zarówno określenie sensu jak i celu pochodzą z zewnątrz życia jednostki. Zegarmistrz ustala sens istnienia kółka w zegarku i cel jego działania...  -
|
|
| | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > W odniesieniu do życia sens i cel są związane. 'Nie mam po co żyć', 'moje życie nie ma żadnego celu' i 'życie nie ma dla mnie sensu' oznaczają prawie dokładnie to samo, chociaż mowa o celu lub sensie. Podmieniłem rzeczywiście bez zastanowienia, ale wnioski co do sensu byłyby takie same, bo zarówno określenie sensu jak i celu pochodzą z zewnątrz życia jednostki. Zegarmistrz ustala sens istnienia kółka w zegarku i cel jego działania...  Cudownie ujęta myśl  Sądzę, że jest bardzo trafna w swej istocie. Mimo iż "sens" i "cel" nie są dokładnie tym naszym, w naszym języku funkcjonują zastępczo stosunkowo często.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >pytanie było 'jaki jest sens?' a Ty odpowiedziałaś 'nie ma', tak jakby pytano 'jest - czy nie ma?'. 'Jaki jest' oznacza jakie ma on cechy, a nie czy istnieje... No tak, ale skoro nie istnieje, to nie ma cech i nie da się odpowiedzieć, nomen omen, sensownie na takie pytanie. >W odniesieniu do życia sens i cel są związane. Z pewnością, jednak nie są tożsame.
|
|
 | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Nie ma. Ciesz się życiem i nie szukaj sensu na siłę. Gdy nadejdzie pora, sens sam się znajdzie. Albo i nie znajdzie się. Jeżeli uważasz, że sensem życia jest samo życie, to twoje życie ma sens, ale gdy będziesz szukał sensu życia poza życiem, to twoje życie sensu mieć nie będzie.
|
|
10 na 10 | Artur@R (7115 punktów) | > ciekawy jestem jakie znacie możliwości co do sensu życia człowieka.<Meretseger ujęła temat konkretnie i wyczerpująco. Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy. Ono (życie ) samo wiele spraw zweryfikuje. Zacznij od poznawania siebie i otaczającego Cię świata. Czytaj, czytaj, czytaj, myśl, pytaj i bądź sceptyczny, niczego "nie bierz" na wiarę (fides), pamiętaj, że nigdy nie będziesz wiedział wszystkiego, przed nikim nie klękaj (nawet przy oświadczynach), bo to w naturalny sposób poniża  - jest nadzieja (prawdopodobieństwo), że to wystarczy byś...rozumiał (a rozumieć znaczy kochać). Koniec kazania  Pozdrawiam i szerokiej drogi 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
 | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy....pod warunkiem, że nie skrzywdzisz nikogo innego
|
|
|  | 11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy.> ...pod warunkiem, że nie skrzywdzisz nikogo innego  No... bez przesady... Tak naprawdę nie da się nikogo nie skrzywdzić - krzywdzi się zresztą zwykle nie wiedząc nawet o tym, a w każdym razie nie zakładając tego celowo... Przy tym maniakalne pilnowanie się, czy aby się kogoś nie ukrzywdzi, to najprostsza droga do klęski albo i szaleństwa. Powiedziałbym: nie krzywdź (świadomie) nikogo ponad wyraźną konieczność  .
...modlitwą i pracą - wierzący i niewierzący wywalczą lepszą Polskę. (Tomasz Terlikowski)
|
|
|  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >>Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy.
Więc jednak wiara w stwórcę ma sens i to nawet nie z punktu widzenia dobra czy zła ale z czystej przyjemności bo to rozwiązuje wiele problemów.
|
|
| |  | 15 na 15 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Więc jednak wiara w stwórcę ma sens
Sens to sobie może mieć tylko dla intelektualnych inwalidów. Ktoś kto nie rzyga na dowody i traktuje wielowiekowy dorobek nauki z należną jej powagą, ten zapyta: A jaki sens w świetle znanej nam rzeczywistości mogą mieć urojenia?
Na to pytanie odpowie nam np. Freud. Nie przepadam za nim, ale zdarzało mu się powiedzieć coś sensownego: "Wiara religijna to stan psychicznej niedojrzałości, a religia przypomina dzieciństwo z uwagi na to, że zajmuje miejsce dziecięcych fantazji, które pomagają człowiekowi radzić sobie ze swoją bezradnością".
Jeśli ktoś chce na zawsze pozostać dzieckiem i zamknąć się w pancerzu chroniącym go przez lękami, to jego problem. Nie uważa Pan, że poznawanie rzeczywistości i odwaga są jednak dużo bardziej fascynujące i zarazem "sensowne"?
>i to nawet nie z punktu widzenia dobra czy zła
Ciekawy cykl wykładów na temat dobra i zła wkleja od kilku tygodniu na stronie głównej Racjonalisty Pan Koraszewski. Od siebie dodam, że niezmienne dobro i zło to pojęcia z dziedziny myślenia życzeniowego. W rzeczywistości są dokładnie tak samo względne jak teoria Einsteina.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Sens to sobie może mieć tylko dla intelektualnych inwalidów.<  za to zdanie i za pozostałe również.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | | alabaster (92 punktów) | Odp: Sens istnienia | >>Więc jednak wiara w stwórcę ma sens >Sens to sobie może mieć tylko dla intelektualnych inwalidów. Ktoś kto nie rzyga na dowody i traktuje wielowiekowy dorobek nauki z należną jej powagą, ten zapyta: A jaki sens w świetle znanej nam rzeczywistości mogą mieć urojenia? Chodziło mi raczej o sens wiary w stwórcę pod kątem przyjemnego życia bo jeśli każdy chce przyjemnego życia (a już na pewno ja) to po co się "maltretować" i zadręczać lękami skoro można w coś zacząć wierzyć co jest większe silniejsze mądrzejsze od nas? tak - właśnie dlatego żeby przestać się bać, kiedy człowiek się dławi albo jest na skraju życia i zaglądu mu strach w oczy to do kogo ma się zwrócić? Sam nie jestem zbyt religijny ale miałem w życiu kilka ekstremalnych sytuacji i zawsze myślałem o stwórcy czymkolwiek jest. A tak na codzień to nie wierzę bo to musi być okrutny jegomość. >Nie uważa Pan, że poznawanie rzeczywistości i odwaga są jednak dużo bardziej fascynujące i zarazem "sensowne"? Cóż nauka jest z definicji sensowna. Za to życie wydaje się absurdalne i pozbawione sensu i co jest wyróżniające na tle nauki jest nieprzewidywalne. Dla mnie najbardziej fascynujące i zarazem bezsensowne jest życie.
|
|
| | | |  | 12 na 12 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Chodziło mi raczej o sens wiary w stwórcę pod kątem przyjemnego życia bo jeśli każdy chce przyjemnego życia (a już na pewno ja) to po co się "maltretować" i zadręczać lękami skoro można w coś zacząć wierzyć co jest większe silniejsze mądrzejsze od nas?
Kiedyś byłem osobą "wierzącą" i jakoś nie zauważyłem po sobie, żeby moje życie było z tego powodu "przyjemniejsze". Z uwagi na moją wrodzoną ciekawość świata i bezkompromisowość w szukaniu odpowiedzi na pytania raczej z dnia na dzień dostawałem coraz większego pomieszania zmysłów obserwując te wszystkie religijne sprzeczności. Gdyby naukowcy i inżynierowie stosowali podobną logikę i konsekwencję w myśleniu co ksiądz na ambonie, to komputery, komórki, samoloty czy helikoptery nigdy nie zostałyby skonstruowane.
W nieco późniejszym wieku uskuteczniając codzienne modlitwy zacząłem sobie uświadamiać, że dosyć podobnie zachowuje się spora część pacjentów zakładów psychiatrycznych - też gadają do ściany bo im się wydaje, że ktoś ich słucha. Dla własnego dobra postanowiłem z tym skończyć.
>tak - właśnie dlatego żeby przestać się bać, kiedy człowiek się dławi albo jest na skraju życia i zaglądu mu strach w oczy to do kogo ma się zwrócić?
Tu zacytuję Panu Marka Twaina: "Nie boję się śmierci. Nie żyłem przez miliardy lat, zanim się urodziłem i nie czułem z tego powodu żadnego dyskomfortu."
Osobiście bardziej boję się innych upiorów niż tej całej kostuchy: głupoty, oszołomstwa, nędzy, głodu, fanatyzmu, itd...
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | > >Chodziło mi raczej o sens wiary w stwórcę pod kątem przyjemnego życia bo jeśli każdy chce przyjemnego życia (a już na pewno ja) to po co się "maltretować" i zadręczać lękami skoro można w coś zacząć wierzyć co jest większe silniejsze mądrzejsze od nas?> Kiedyś byłem osobą "wierzącą" i jakoś nie zauważyłem po sobie, żeby moje życie było z tego powodu "przyjemniejsze".Podobnie, a nawet mocniej - teraz jest przyjemniejsze. Długi czas dręczyły mnie różne absurdy wiary, światopoglądu, szukałam, grzebałam, analizowałam, nie trzymało się kupy. A kiedy nagle (dokładnie nagle) przyszło olśnienie, że nie ma czego szukać, świat stał się prostszy. Życie stało się przyjemniejsze, co nie oznacza, że nie mam moich własnych trosk i problemów - ale sama muszę im podołać, więc "podoływam"
|
|
| |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Sens istnienia | Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy. >Więc jednak wiara w stwórcę ma sens i to nawet nie z punktu widzenia dobra czy zła...< Na zdaniu wyrwanym z kontekstu możesz sobie manipulować i imaginować do woli - wartości to nie ma żadnej i swobodnie możesz sobie je wsadzić w du...żą ksiązkę z bajkami.
>...ale z czystej przyjemności bo to rozwiązuje wiele problemów.< I kto tu jest hedonistą?
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
|  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > >Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy.> ...pod warunkiem, że nie skrzywdzisz nikogo innego  To raczej jest niemożliwe bo w końcu dochodzi się do takich paradoksów że żal skrzywdzić jakiekolwiek życie i ostatecznie zaczynamy siebie krzywdzić bo nie mamy co jeść.
|
|
| |  | 4 na 4 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
> To raczej jest niemożliwe bo w końcu dochodzi się do takich paradoksów że żal skrzywdzić jakiekolwiek życie i ostatecznie zaczynamy siebie krzywdzić bo nie mamy co jeść.> Na szczęście dużo ważniejsze, dla podtrzymania życia, jest picie
|
|
| | |  | | alabaster (92 punktów) | > Na szczęście dużo ważniejsze, dla podtrzymania życia, jest picie  nie wiem dlaczego ale mnie naszła chęć na browarka
|
|
|  | | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
> ...pod warunkiem, że nie skrzywdzisz nikogo innego  A jeśli to skrzywdzenie ( w danej chwili w mniemaniu osoby skrzywdzonej ) dla skrzywdzonego, w dłuższej perspektywie czasowej okaże się przeciwieństwem skrzywdzenia, to wtedy chyba mogę ? Zaznaczam, iż abstrahuję od jakiejkolwiek konkretnej sytuacji
|
|
| |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > A jeśli to skrzywdzenie ( w danej chwili w mniemaniu osoby skrzywdzonej ) dla skrzywdzonego, w dłuższej perspektywie czasowej okaże się przeciwieństwem skrzywdzenia, to wtedy chyba mogę ?> Zaznaczam, iż abstrahuję od jakiejkolwiek konkretnej sytuacji>  Czyli tak zwane pojęcie zła, będące jedną z form dobra?  W takim wypadku Twoje postępowanie może być uzasadnione.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
 | 1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Ja powtórzę jedynie - ciesz się życiem ile wlezie i na sposoby jakie Ci tylko przyjdą do głowy.> Ono (życie ) samo wiele spraw zweryfikuje.> Zacznij od poznawania siebie i otaczającego Cię świata.> Czytaj, czytaj, czytaj, myśl, pytaj i bądź sceptyczny, niczego "nie bierz" na wiarę, pamiętaj, że nigdy nie będziesz wiedział wszystkiego, przed nikim nie klękaj (nawet przy oświadczynach), bo to w naturalny sposób poniża - jest nadzieja (prawdopodobieństwo), że to wystarczy byś...rozumiał (a rozumieć znaczy kochać).Myślę, że mój starszy kolega pięknie i trafnie ujął sprawę  Jako osoba wierząca, trochę inaczej pojmuję sens tej kwestii, ale działanie wygląda podobnie: dobry Bóg nie mógłby pragnąć, abyśmy żyli w ciągłym umartwieniu. Dlatego należy cieszyć się życiem, choć z rozsądkiem i w każdym razie rozwijać. Sceptycyzm jest ważny w poznawaniu świata, ale czasem trzeba z niego zrezygnować i po prostu zaufać swojemu sercu, które wie, czego chcę  Za takie poglądy nie zyskam pewni sobie sympatii bardziej sceptycznej i agnostycznej części użytkowników xD Ale to moje zdanie i bez względu, czy jest dla kogokolwiek słuszne, proszę o szacunek dla mojej wiary 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
|  | 3 na 3 | alabaster (92 punktów) | > ale działanie wygląda podobnie: dobry Bóg nie mógłby pragnąć, abyśmy żyli w ciągłym umartwieniu. Dlatego należy cieszyć się życiem, choć z rozsądkiem i w każdym razie rozwijać.I tu pojawia się pytanie: do czego ma służyć ten rozwój? > Sceptycyzm jest ważny w poznawaniu świata, ale czasem trzeba z niego zrezygnować i po prostu zaufać swojemu sercu, które wie, czego chcę  Serce z pewnością wie czego chce, szczególnie jak jest młode, im młodsze tym lepiej wie, najlepiej wie niemowlę. Potem każdy przechodzi pranie mózgu i już do końca mało kto wie czego tak naprawdę chce. Albo nie może zrobić tego czego chce bo nauczono go się lękać. W ogóle człowiek szczęśliwy jest gdy się nie lęka
|
|
| |  | 1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > I tu pojawia się pytanie: do czego ma służyć ten rozwój?Wierzę w głębszy sens ludzkiego życia. W powołanie. Może dlatego, że z natury mam charakter misjonarza... Ale nie w religijnym znaczeniu. Pragnę pomagać ludziom, skończyć medycynę i każdą możliwą humanistyczną dziedzinę nauki na studiach. Dla mnie rozwój to po prostu posługa innym ludziom. Nie jest to jednak odpowiedź, którą każdy mógłby dać, lecz moja, subiektywna. > Serce z pewnością wie czego chce, szczególnie jak jest młode, im młodsze tym lepiej wie, najlepiej wie niemowlę. Potem każdy przechodzi pranie mózgu i już do końca mało kto wie czego tak naprawdę chce. Albo nie może zrobić tego czego chce bo nauczono go się lękać. W ogóle człowiek szczęśliwy jest gdy się nie lęka  Dlatego nigdy nie traćmy w sobie czegoś z dziecięcej wiary i zaufania  Młody człowiek nie jest jeszcze tak zupełnie i w pełni skażony światem, dlatego często wie lepiej. Normy społeczne zabijają w nas wewnętrzne dziecko. A na to nie możemy pozwolić  Nie znoszę strachu, ale czasem działa na mnie pozytywnie. Wyznaję coś takiego jak słuszny, nieagresywny gniew, który leczy strach i problemy  Myślę, że jesteś mądrym i wrażliwym rozmówcą  Dużo Pan wnosi do naszej ogólnej dyskusji.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | >>I tu pojawia się pytanie: do czego ma służyć ten rozwój? >Wierzę w głębszy sens ludzkiego życia. W powołanie. Może dlatego, że z natury mam charakter misjonarza... Ale nie w religijnym znaczeniu. Pragnę pomagać ludziom, skończyć medycynę i każdą możliwą humanistyczną dziedzinę nauki na studiach. Dla mnie rozwój to po prostu posługa innym ludziom. Nie jest to jednak odpowiedź, którą każdy mógłby dać, lecz moja, subiektywna. Czemu głębszy? A nie "normalny"? Czy bez boga nie byłabyś taką, jaką jesteś?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Czemu głębszy?> A nie "normalny"?> Czy bez boga nie byłabyś taką, jaką jesteś?<...albo taka..."nieskomplikowana" normalnie  : "Chwyć mnie za włosy- oprzyj o ścianę kochaj aż całkiem myśleć przystanę popiół i cement, mentalny niż boli mnie Polska , wisi mi krzyż"["Szara flaga"-Maria Peszek]
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
|  | 9 na 9 | Artur@R (7115 punktów) | > Jako osoba wierząca, trochę inaczej pojmuję sens tej kwestii, ale działanie wygląda podobnie<Na kolanach, pod nadzorem i na ślepo to ma być "podobnie"? > proszę o szacunek dla mojej wiary <Na tym portalu i Forum akurat na to liczyć nie możesz i Twoja prośba niczego nie zmieni. Przeczytaj Prolog serwisu i Wprowadzenie. To jest portal ludzi kierujących się rozumem, sceptycznych, posiadających wiedzę i ją zdobywających by lepiej rozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Szanujemy nasze wspólne prawa i ludzi jako osoby (na ile to możliwe w wirtualu), ale głupotę i fałszywy ogląd rzeczywistości palimy ogniem wiedzy, nauki, argumentów, logiki i rozsądku. TU TĘPIMY WIARĘ- JEJ IRRACJONALNOŚĆ I GŁUPOTĘ. 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Na kolanach, pod nadzorem i na ślepo to ma być "podobnie"?> > proszę o szacunek dla mojej wiary <> Na tym portalu i Forum akurat na to liczyć nie możesz i Twoja prośba niczego nie zmieni.> Przeczytaj Prolog serwisu i Wprowadzenie.> To jest portal ludzi kierujących się rozumem, sceptycznych, posiadających wiedzę i ją zdobywających by lepiej rozumieć otaczającą nas rzeczywistość.> Szanujemy nasze wspólne prawa i ludzi jako osoby (na ile to możliwe w wirtualu),> ale głupotę i fałszywy ogląd rzeczywistości palimy ogniem wiedzy, nauki, argumentów, logiki i rozsądku.> TU TĘPIMY WIARĘ- JEJ IRRACJONALNOŚĆ I GŁUPOTĘ.  > "Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."Za niektóre Twoje wypowiedzi miałabym ochotę zagryźć  Czy to, że jestem osobą wierzącą, podważa moją rację i nie pozwala mi się kierować logiką? Jestem sceptyczna, lecz nigdy przesadnie, kocham naukę i pragnę się rozwijać. Dlatego dołączyłam do strony Racjonalista.pl, licząc na ciekawych rozmówców. Ale czym innym jest kulturalna rozmowa, a czym innym nie poszanowanie moich praw do wolnej wiary i wolności poglądów. Przecież nie proszę, by się ze mną zgadzano. proszę tylko o kulturę. Waszej wiary nie kwestionuję dla samej zasady. Wielu z was (Przepraszam za uogólnianie) ma przecież dużo racji i umiem to przyznać. Rozsądek nie zaprzecza w swej istocie religii.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 5 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > Czy to, że jestem osobą wierzącą, podważa moją rację i nie pozwala mi się kierować logiką?<Tyle że ta logika działa w bardzo ograniczonym stopniu i niekonsekwentnie. > ...kocham naukę i pragnę się rozwijać.<I w tym znajdziesz tu wsparcie. > Ale czym innym jest kulturalna rozmowa, a czym innym nie poszanowanie moich praw <Twoje prawa będą z pewnością szanowane, bo prawa są nam wspólne. Masz prawo do własnych opinii, ale nie do własnych faktów (cytat za astrotaurusem). > Przecież nie proszę, by się ze mną zgadzano. proszę tylko o kulturę.<Nie prosisz o "kulturę" tylko o szacunek dla swojej wiary - A NA TO LICZYĆ NIE MOŻESZ! Jeszcze raz odsyłam Cię do Prologu Serwisu i Wprowadzania! > Waszej wiary nie kwestionuję dla samej zasady.<Ogromna wiekszość z użytkowników Forum jest całkowicie nie wierząca (w nic). Fideizm jest nam (przważającej części) obcy. > Rozsądek nie zaprzecza w swej istocie religii.<Absolutnie jej zaprzecza!!! Zanim będziesz "zabierać głos" polecam najpierw przeczytać wiele z tego co zostało tu na Portalu i Forum opublikowane i powiedziane - na pewno wzbogaci Twoja wiedzę i uchroni Cię to przed szokiem 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >kocham naukę i pragnę się rozwijać. Wiec sprawdź w co tak naprawdę wierzysz.
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >... dobry Bóg nie mógłby
A wiesz Mirabelko, kiedy czytam albo słyszę "dobry Bóg", to zawsze myślę o miejscowości Bełżec. Byłaś tam? Jeżeli nie, to wybierz się kiedyś...
>"MAMO! MAMUSIU!"
I pomyśl o tych dzieciach... -
|
|
| |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >A wiesz Mirabelko, kiedy czytam albo słyszę "dobry Bóg", to zawsze myślę o miejscowości Bełżec. Byłaś tam? Jeżeli nie, to wybierz się kiedyś... >I pomyśl o tych dzieciach...
To obóz zakłady, tak? Nie, nie byłam, jedynie w Majdanku. I tu pojawia się pytanie, dlaczego 'dobry Bóg' pozwala na takie zło... On go nam nie zgotował, lecz inni ludzie. Czemu Bóg im na to pozwolił? Konsekwencja wolnej woli, którą nam dał. Ale zdaję sobie sprawę, że postawiona przeze mnie teza jest kwestią wyłącznie wiary. Nie potrafiłabym jej dowieść. Dawniej też tego nie rozumiałam, zawsze niepokoiło mnie zło w ludziach, ponieważ jestem osobą bardzo łagodną i bezkonfliktową pacyfistką. Odchodzę sama od dogmatów wiary, ale wierzę w Boga. Swoimi sowami niczego nie dowody, dlatego przepraszam za nie, to pewnie irytujące ciągle słyszeć takie niedorzeczności...
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 3 na 3 | Scorp (5381 punktów) | >To obóz zakłady, tak?
Tak, taki lokalny, w pobliżu mojej wioski. Żydzi z okolicy szli na piechotkę albo zjeżdżali furmankami. I żadnych luksusów tam nie było jak w Auschwitz (szybka selekcja, łyk cyklonu i po tobie), tylko duszono ich powoli spalinami samochodowymi, dając im pół godziny życia zanim poumierali. Całymi rodzinami, stare baby, dzieciaki..
>I tu pojawia się pytanie, dlaczego 'dobry Bóg' pozwala na takie zło...
No widzisz, sama piszesz 'dobry Bóg' w cudzysłowie...
> Konsekwencja wolnej woli, którą nam dał.
To dobroć i konsekwencja tego rodzaju jak u tych, co organizują walki psów i przyglądają się im. Cziłała mógłby powiedzieć: mój Pan jest dobry, daje mi wolną wolę... walki przeciwko rotwailerowi.
>Ale zdaję sobie sprawę, że postawiona przeze mnie teza jest kwestią wyłącznie wiary.
Pośrednio, a bezpośrednio to kwestia sposobu myślenia i wrażliwości, które są upośledzane przez wiarę we wszelką ideologię, nie tylko religijną.
>Dawniej też tego nie rozumiałam,
Wytłumaczenie jest proste jak koci ogon: jesteśmy sami, Wielki Brat nie istnieje, to tylko taka konwencja programu...
Ale nie o to mi chodziło, z tym 'dobrym Bogiem' w wiosce Bełżec, tylko o to, że modlitwy do niego są nieskuteczne. Niesposób sobie wyobrazić (może mi też brak wyobraźni) żeby ktoś modlił się mocniej niż te umierające matki i dzieci niewinne też. A Żydzi byli pobożni i ich prośby lądowały na biurku tego samego Boga co Twój. I co On im pisał na podaniu z prośbą o życie dla dzieci? "Odrzucam prośbę, nie pomogę ci, sorry, ale masz wolną wolę..."?
Jeżeli Ty do takiego Boga się modlisz, to... olewasz tamte dzieci. To ja już wolę olewać takiego Boga.
>...jestem osobą bardzo łagodną i bezkonfliktową pacyfistką.
To widać z Twoich postów. Zostań jeszcze ateistką, dodatkowo będziesz... uczciwa. Wiesz, wobec kogo... -
|
|
| | |  | | Ania. (14138 punktów) | > Odchodzę sama od dogmatów wiary, ale wierzę w Boga. Swoimi sowami niczego nie dowody, dlatego przepraszam za nie, to pewnie irytujące ciągle słyszeć takie niedorzeczności... Wierzysz w boga, który słucha modlitw?
|
|
1 na 1 | grzmot (741 punktów) | > I czy da się żyć kiedy sensem istnienia staje się poszukiwanie sensu życia?> A co jeśli się okaże że poszukuję czegoś czego nie ma?Nie martw się, kto szuka, ten znajduje  . Sam umysł tak działa, że jeśli nie znajdziesz na zewnątrz, to znajdziesz wewnątrz - sukces gwarantowany. Tu na portalu jest trochę do poczytania na ten temat. Ładnie opisuje problem też anglojęzyczna wiki - pod koniec wpisu jest solidna lista do wyboru. Ale wybrać musisz sam.
|
|
 | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Nie martw się, kto szuka, ten znajduje . Sam umysł tak działa, że jeśli nie znajdziesz na zewnątrz, to znajdziesz wewnątrz - sukces gwarantowany.Dlaczego cel ma być najważniejszy..? Liczy się droga, którą do niego zmierzamy i nasze życiowe wybory  Odpowiedź nie jest najważniejsza.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
|  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Dlaczego cel ma być najważniejszy..? Liczy się droga, którą do niego zmierzamy i nasze życiowe wybory Odpowiedź nie jest najważniejsza.Tak, ale aby podążać jakąś drogą trzeba najpierw znać kierunek, bo jak nie znamy kierunku naszych działań to chadzamy różnymi ścieżkami(czyt. błądzimy) a nie jedną drogą.
|
|
Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) |
>A czy to nie jest tak że człowiek się pyta o sens istnienia z powodu lęków?
Jakiś tam pewnie tak. Ale czy poszukiwanie sensu samo nie jest sensowne?
>I czy da się żyć kiedy sensem istnienia staje się poszukiwanie sensu życia?
No problemo. Gożej żyć bez jakiego kolwiek sensu, może nawet się nie da.
>A co jeśli się okaże że poszukuję czegoś czego nie ma?
Skoro sensu nie było to niczego nie straciłeś. A jak jest a Ty go nawet nie zaczołeś szukać to d*pa z Ciebie. Poszukując możesz tylko zyskać, nic nie tracisz.
Mod: Pamiętaj, proszę, o poprawnej pisowni.
|
|
 | 10 na 10 | Michał96 (412 punktów) | Dla niektórych sensem życia może być na przykład walka z dysortografią.
|
|
|  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >Dla niektórych sensem życia może być na przykład walka z dysortografią. > Ide se strzelić w łeb.
|
|
| |  | 10 na 10 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Dla niektórych sensem życia może być na przykład walka z dysortografią.> Ide se strzelić w łeb.Szczelić, kurde - szczelić!!! 
...modlitwą i pracą - wierzący i niewierzący wywalczą lepszą Polskę. (Tomasz Terlikowski)
|
|
| |  | 4 na 4 | doppelganger (3218 punktów) | > Ide se strzelić w łeb.Chciałeś poprawnie, a tutaj znowu nie wyszło...
|
|
11 na 11 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Hej, jestem tu nowa i chciałam spytać Was jaki jest sens kamienia? Wiecie, kamień jest, ale jaki jest jego sens?
Albo sens nosa, myślę, że wyewoluowały one u ludzi byśmy mogli nosić okulary...
|
|
 | 2 na 2 | nm123 (423 punktów) | Haha xD dobre dobre! Świetny post! Wiedziałem, że wejście na racjonalistę poprawi mi humor. Co do nosa to widzę problem, bo teraz ludzie zaczynają nosić soczewki i czy to wpłynie na jego zanik?
|
|
 | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Hej, jestem tu nowa i chciałam spytać Was jaki jest sens kamienia?> Wiecie, kamień jest, ale jaki jest jego sens?> Albo sens nosa, myślę, że wyewoluowały one u ludzi byśmy mogli nosić okulary...Z tego co mi wiadomo to nos pełni funkcję filtracyjną i ogrzewającą powietrze wdychane do płuc czyli generalnie ochronną.
|
|
|  | 2 na 2 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
> >Albo sens nosa, myślę, że wyewoluowały one u ludzi byśmy mogli nosić okulary...> Z tego co mi wiadomo to nos pełni funkcję filtracyjną i ogrzewającą powietrze wdychane do płuc czyli generalnie ochronną.  Równie ważny jest także aspekt, że urody dodaje lub ujmuje, w zależności od jego ( nosa ) kształtu i wzorca przyjętego dla danej społeczności
|
|
| |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > >>Albo sens nosa, myślę, że wyewoluowały one u ludzi byśmy mogli nosić okulary...> >Z tego co mi wiadomo to nos pełni funkcję filtracyjną i ogrzewającą powietrze wdychane do płuc czyli generalnie ochronną.  > Równie ważny jest także aspekt, że urody dodaje lub ujmuje, w zależności od jego ( nosa ) kształtu i wzorca przyjętego dla danej społeczności  A także możliwość wyniuchania prowokacji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | Nie zniknie xD Ale pytanie świetne i naprawdę z sensem. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie każdy organ człowieka służy do określonego zadania, przykładowo kobieca łechtaczka służy jedynie i wyłącznie jej przyjemności :p A choć nie widzę w tym pożytku, to nie znika  I podobnie jest z nosem, mimo funkcji użytkowych, ma również sprawiać nam przyjemność odczuwanie zapachów 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | |  | 3 na 3 | alabaster (92 punktów) | > Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie każdy organ człowieka służy do określonego zadania, przykładowo kobieca łechtaczka służy jedynie i wyłącznie jej przyjemności :pNie należy zapominać o tym że łechtaczka jako taka nie służy wyłącznie kobietom
|
|
| | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > >Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie każdy organ człowieka służy do określonego zadania, przykładowo kobieca łechtaczka służy jedynie i wyłącznie jej przyjemności :p> Nie należy zapominać o tym że łechtaczka jako taka nie służy wyłącznie kobietom  xD No w każdym razie nie jest to narząd stworzony ze względy na pożyteczną funkcjonalność.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | "Stworzony"?
|
|
| | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | > >>Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie każdy organ człowieka służy do określonego zadania, przykładowo kobieca łechtaczka służy jedynie i wyłącznie jej przyjemności :p> >Nie należy zapominać o tym że łechtaczka jako taka nie służy wyłącznie kobietom  > xD No w każdym razie nie jest to narząd stworzony ze względy na pożyteczną funkcjonalność.A jednak jest  Poczytaj trochę na temat tego narządu i jego funkcji od momentu zapłodnienia. Szczególnie w kontekście płci. Sam się kiedyś zdziwiłem
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | , przykładowo kobieca łechtaczka służy jedynie i wyłącznie jej przyjemności :p Takie jest jej zadanie. Chciałbym jednak zauważyć, że - wg. mojej wiedzy - łechtaczka służy do zadawania przyjemności kobiecie, a nie samej sobie.
|
|
 | 7 na 7 | doppelganger (3218 punktów) | >Hej, jestem tu nowa i chciałam spytać Was jaki jest sens kamienia? >Wiecie, kamień jest, ale jaki jest jego sens? >Albo sens nosa, myślę, że wyewoluowały one u ludzi byśmy mogli nosić okulary...
A dlatego że Pan Wąż podpuścił Panią Ewę, to wszystkie kobiety rodzą w bólu, a węże nie mają nóg. Tak, to ma sens.
|
|
|  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >A dlatego że Pan Wąż podpuścił Panią Ewę, to wszystkie kobiety rodzą w bólu, a węże nie mają nóg. >Tak, to ma sens.
Wszystkim zainteresowanym głębią problemu polecam książkę Harolda S Kushnera "Co się naprawdę wydarzyło w ogrodzie Eden?" Nie wierzę w grzech pierworodny tak, jak to przedstawia Biblia. Człowiek nie znający zła ani dobra, nie może być karany za wybór.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nie wierzę w grzech pierworodny tak, jak to przedstawia Biblia. Człowiek nie znający zła ani dobra, nie może być karany za wybór.Ups... Spotkamy się obie na stosie. Ja za ateizm, Ty za herezję
|
|
| | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Ups... Spotkamy się obie na stosie. Ja za ateizm, Ty za herezję  Hahaha  Teoretycznie z poglądów to chrześcijanka ze mnie kiepska. Ale dla mnie nie przedmiot wiary się liczy, a sam fakt wiary ;> Bardzo spodobała mi się Twoja wypowiedź. Genialna puenta 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | >Witam, to mój pierwszy post na tym forum i wogóle odnośnie filozofii skierowany do innych. (...)
Witam! Myślę że dobrze byłoby doprecyzować temat. W tytule napisałeś "Sens istnienia", w pytaniu "sens życia człowieka i w ogóle życia". Tylko czy zawsze te pytania mają "sens"? Można np. zapytać: Jaki byłby/jest sens nieistnienia? Albo jaki jest sens ciemności, zamarzania wody, ruchu płyt kontynentalnych czy rozszerzania się Wszechświata? Czy nie jest to próba przeniesienia terminu dobrego w analizowaniu działań ludzkich na tereny gdzie jego użycie nie ma "sensu"?
|
|
 | | alabaster (92 punktów) | >Myślę że dobrze byłoby doprecyzować temat. W tytule napisałeś "Sens istnienia", w pytaniu "sens życia człowieka i w ogóle życia". To prawda tytuł tematu jest trochę niedoprecyzowany. Powinno być sens istnienia życia.
|
|
|  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >To prawda tytuł tematu jest trochę niedoprecyzowany. Powinno być sens istnienia życia.
Ale "życia" jako zjawiska przyrodniczego, czy życia indywidualnego człowieka? Jeśli tego pierwszego, to patrz mój poprzedni post. Natomiast sens życiu indywidualnego człowieka każdy może nadać sam, realizując swoje marzenia, próbując osiągnąć wyznaczone cele i starając się żyć szczęśliwie. To banały i ogólniki, ale taki jest mój pogląd. Zresztą lepiej to opisali niektórzy dyskutanci powyżej. Oczywiście wierzący w różne religie czy ideologie parareligijne mogą to inaczej formułować.
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To prawda tytuł tematu jest trochę niedoprecyzowany. Powinno być sens istnienia życia.Życia, czy rzyci? Jako starszy człowiek powiem Panu, że bez fajnej rzyci życie rzeczywiście traci sens. A więc zajmij się Pan sensem życia - dopóki ma to jeszcze sens. Pieprzenie głupot zostaw Pan sobie na emeryturę, a jak Panu Bóg pozwoli, to i na znacznie później. Miłych wrażeń, fajnych marzeń i ciekawych książek, które są jeszcze przed Panem. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >Jako starszy człowiek powiem Panu, że bez fajnej rzyci życie rzeczywiście traci sens. >A więc zajmij się Pan sensem życia - dopóki ma to jeszcze sens. W to nie wątpię, że życie bez osoby ukochanej(fajnej rzyci) byłoby o wiele mniej przyjemne, wręcz chyba nawet nieznośne. Jednak jeżeli to kobieta dla mężczyzny, a mężczyzna dla kobiety ma być sensem życia to dlaczego duża część populacji żyjąca w takim związku, pali, pije i robi inne rzeczy nałogowo zamiast zajmować się sobą nawzajem? Bo dla mnie każdy nałóg świadczy tylko o jednym - o tym, że ten nałóg jest sensem życia tej osoby. Dochodzi jeszcze problem kiedy umrze ukochana osoba i co wtedy? Znam przypadki starszych osób głównie pań, które nie potrzebują już wiązać się z żadnymi mężczyznami i długo przy tym żyją. Albo osoby, które nie mogą z powodów zdrowotnych związać się ze swoją połówką. Poza tym temat jest o sensie życia, a nie o jego przyjemnych aspektach.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Poza tym temat jest o sensie życia, a nie o jego przyjemnych aspektach.Proszę Szanownego Pana temat jest bezsensownym oraz mocno połączony z fideistycznym światopoglądem i to, że on dla Pana jest bardzo ważnym wcale jeszcze nie znaczy, że jest takim dla wszystkich. Po prostu sobie trochę zakpiłem z pozornego problemu. Merytorycznym było tylko zdanie: A więc zajmij się Pan sensem życia - dopóki ma to jeszcze sens.W innym wątku napisałem na ten temat bardziej poważnie: Ciekawym jest, że pytanie o "ostateczny" czy "globalny" sens pojawiło się dopiero w czasach nowożytnych, gdy religia i wiara wciąż traciły na znaczeniu w interpretacji świata, historii i ludzkiej egzystencji. Racjonalne poszukiwania sensu w realizacji swoich zamierzeń w życiu doczesnym przeciwstawia się wiara religijna, która wobec obietnicy dopełnienia podtrzymuje pomyślany i przez Boga ustanowiony sens stworzenia i indywidualnego życia (którego sensem jest szukanie drogi do Boga). [H. Vorgrimler]Każdy ma prawo do własnych poszukiwań. Można poszukiwać sensu w przygotowaniach do pośmiertnego zjednoczenia się z Bogiem, ale - moim zdaniem - nic nie nadaje ludzkiemu życiu większego sensu niż przekonanie, że każda chwila świadomego istnienia jest bezcennym darem. Życie ludzkie nabiera dopiero wtedy znaczenia i sensu, kiedy możemy uzewnętrznić się w wytworach twórczej pracy, bo tylko i wyłącznie poprzez te wytwory człowiek włącza się rzeczywiście we wspólnotę, która podjęła się zadania zrozumienia rzeczywistości i zdobywania wszechświata. Można też realizować się w mniejszych sensach (np wychowując dzieci, czy ratując zdrowie) i być szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,511985#w514125I niczego więcej nie chcę do tego tu dodawać!@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >Proszę Szanownego Pana temat jest bezsensownym oraz mocno połączony z fideistycznym światopoglądem i to, że on dla Pana jest bardzo ważnym wcale jeszcze nie znaczy, że jest takim dla wszystkich. Oczywiście, ale czy wogóle coś może być bezsensowne? Wszystko ma swój sens, nawet bezsens. Czy dążenia naukwców też nie można by nazwać bezsensem? Te wszystkie wynalazki, odkrycia naukowców i coraz większa technika? Niech Pan się zastanowi do czego to wszystko może zmierzać, to ciągłe odkrywanie coraz to nowych rzeczy, a przecież świat wydaje się być nieskończony, nie tylko w funkcji odległości, ale małości i wielkości, i czasu... To jest robota Syzyfa, nigdy niekończące się kulanie pod górę głazu. Czy to się też nie wydaje bezsensem?
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>Proszę Szanownego Pana temat jest bezsensownym oraz mocno połączony z fideistycznym światopoglądem i to, że on dla Pana jest bardzo ważnym wcale jeszcze nie znaczy, że jest takim dla wszystkich. >Oczywiście, ale czy wogóle coś może być bezsensowne? Tak, mniemanologia stosowana.
>Wszystko ma swój sens, nawet bezsens. Gucio prawda! Ogromna część fideistycznych wypocin jest całkowicie bezsensowna.
>Czy dążenia naukwców też nie można by nazwać bezsensem? Nie, proszę Szanownego Pana próby poznania i zrozumienia rzeczywistości mają dla ludzi ogromny sens. Natomiast bezsensownym jest zastanawianie się nad ich sensownością, zamiast włączenia się w ten proces.
>Te wszystkie wynalazki, odkrycia naukowców i coraz większa technika? Są bardzo sensowne, ale nie warto dopuszczać np małpy do brzytwy, a głupców do Internetu. Gdy tak się dzieje to jest całkowity bezsens właśnie.
>Niech Pan się zastanowi do czego to wszystko może zmierzać, to ciągłe odkrywanie coraz to nowych rzeczy, a przecież świat wydaje się być nieskończony, nie tylko w funkcji odległości, ale małości i wielkości, i czasu... Proszę Szanownego Pana, zastanawiałem się nad tym całe życie i następne gdybym miał też bym temu poświęcił. To ma dla mnie największy sens, a nawet świadczy o naszym człowieczeństwie.
>To jest robota Syzyfa, nigdy niekończące się kulanie pod górę głazu. To, jest cudowną cechą naszego świata, że jest poznawalny i chyba nigdy nie zostanie poznanym. To kulanie głazu poznania jest nie tylko sensowne - jest wprost fascynujące.
>Czy to się też nie wydaje bezsensem? Bezsensem jest teologia i cała fideistyczna filozofia, a jest żmudnie uprawianą przez tysiące ludzi sprawnych intelektualnie inaczej i ubranych najczęściej też inaczej.
Przytoczę tu ciekawą refleksję sprzed prawie stulecia: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". (H. L. Mencken "Homo Neanderthalensis" )
Zawsze jest wybór Wielce Szanowny Panie. Pan ma swój sens życia, a ja swój i tak jest dobrze, gdyż dobrze mieć wybór.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | doppelganger (3218 punktów) | >Przytoczę tu ciekawą refleksję sprzed prawie stulecia: >"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ... [...]" H. L. Mencken "Homo Neanderthalensis"
Panie Andrzeju - ta riposta "mędrca z Baltimore" jest nokautująca i trafia idealnie w podbródek fideizmu niczym lewy sierpowy młodego Mike'a Tysona za swoich najlepszych lat. Chylę czoła i pozdrawiam!
|
|
| | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | >>Wszystko ma swój sens, nawet bezsens. >Gucio prawda! Ogromna część fideistycznych wypocin jest całkowicie bezsensowna. Nawet te wypociny mają jakiś sens. Jeśli nawet zakładają kłam to jednak czemuś lub komuś to służy. >>Niech Pan się zastanowi do czego to wszystko może zmierzać, to ciągłe odkrywanie coraz to nowych rzeczy, a przecież świat wydaje się być nieskończony, nie tylko w funkcji odległości, ale małości i wielkości, i czasu... >Proszę Szanownego Pana, zastanawiałem się nad tym całe życie i następne gdybym miał też bym temu poświęcił. To ma dla mnie największy sens, a nawet świadczy o naszym człowieczeństwie. Więc czy jest Pan w stanie odpowiedzieć na moje pytanie, powtórzę: Do czego to może zmierzać? Bo z Pańskiej wypowiedzi rozumiem, że jednak nie znalazł Pan na to odpowiedzi. >Zawsze jest wybór Wielce Szanowny Panie. Pan ma swój sens życia, a ja swój i tak jest dobrze, gdyż dobrze mieć wybór. Może nie zawsze ma się wybór, ale niewątpliwie dobrze jest go mieć.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Wszystko ma swój sens, nawet bezsens.> >>>Gucio prawda! Ogromna część fideistycznych wypocin jest całkowicie bezsensowna.> Nawet te wypociny mają jakiś sens. Jeśli nawet zakładają kłam to jednak czemuś lub komuś to służy.Minimum sensowności, to komunikatywność, a to drugie zdanie jest dla mnie tak mądre, iż zupełnie nie rozumiem, co chciał Pan tu powiedzieć. > Niech Pan się zastanowi do czego to wszystko może zmierzać, to ciągłe odkrywanie coraz to nowych rzeczy, a przecież świat wydaje się być nieskończony, nie tylko w funkcji odległości, ale małości i wielkości, i czasu...> >>>Proszę Szanownego Pana, zastanawiałem się nad tym całe życie i następne gdybym miał też bym temu poświęcił. To ma dla mnie największy sens, a nawet świadczy o naszym człowieczeństwie.> Więc czy jest Pan w stanie odpowiedzieć na moje pytanie, powtórzę: Do czego to może zmierzać?Jakie "to"? Co do czego może zmierzać? Bogusławski na ten temat napisał: Nie, proszę Szanownego Pana próby poznania i zrozumienia rzeczywistości mają dla ludzi ogromny sens. Natomiast bezsensownym jest zastanawianie się nad ich sensownością, zamiast włączenia się w ten proces.
Proszę Szanownego Pana, zastanawiałem się nad tym całe życie i następne gdybym miał też bym temu poświęcił. To ma dla mnie największy sens, a nawet świadczy o naszym człowieczeństwie.
To, jest cudowną cechą naszego świata, że jest poznawalny i chyba nigdy nie zostanie poznanym. To kulanie głazu poznania jest nie tylko sensowne - jest wprost fascynujące , a Szanowny Pan aż tyle zrozumiał: "Więc czy jest Pan w stanie odpowiedzieć na moje pytanie, powtórzę: Do czego to może zmierzać?" Rzeczywiście dużo! Można sobie pogadać. > Bo z Pańskiej wypowiedzi rozumiem, że jednak nie znalazł Pan na to odpowiedzi.Jakiej odpowiedzi nie znalazłem? A jakiej szukałem? Myślę, że dobrze odnalazłem swojego życia sens i dla znakomitej większości racjonalistycznych ateistów ich życie ma swój indywidualny i głęboki sens. > >>>Zawsze jest wybór Wielce Szanowny Panie. Pan ma swój sens życia, a ja swój i tak jest dobrze, gdyż dobrze mieć wybór.> Może nie zawsze ma się wybór, ale niewątpliwie dobrze jest go mieć.Tak, dlatego z przerażeniem obserwuję indoktrynację religijną dzieci. Jak dorosną, to najczęściej wyboru mieć nie będą. Sensowność ich życia narzuci im religijne chomąto nałożone w dzieciństwie. @@@ . >
|
|
| | | | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | >>>>>Zawsze jest wybór Wielce Szanowny Panie. Pan ma swój sens życia, a ja swój i tak jest dobrze, gdyż dobrze mieć wybór. >>Może nie zawsze ma się wybór, ale niewątpliwie dobrze jest go mieć. >Tak, dlatego z przerażeniem obserwuję indoktrynację religijną dzieci. Jak dorosną, to najczęściej wyboru mieć nie będą. Sensowność ich życia narzuci im religijne chomąto nałożone w dzieciństwie. Tak, a potem będą bronić swojego sensu życia za wszelką cenę nawet, gdy nie mają na niego argumentów. Znam to doskonale. Jednak często wręcz nie wolno ich uświadamiać bo człowiek może różnie reagować na utratę sensu istnenia. Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | hubin (2274 punktów) |
>Jaki jest sens życia człowieka i wogóle życia? Wiem że na to pytanie do końca jeszcze nikt nie >odpowiedział i być może nie da się na to odpowowiedzieć ale ciekawy jestem jakie znacie możliwości >co do sensu życia człowieka.
Nie ma nic w tym rodzaju, nie ma czegoś takiego.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | Dla każdego sens istnienia może być inny-różne są przecież drogi, które obieramy z nadzieją, że doprowadzą nas do celu. Cele bywają różnorakie...
Często się nad tym nie zastanawiamy: przychodzimy na ten świat i żyjemy...
|
|
|  | 3 na 3 | hubin (2274 punktów) | Pytanie było o pojęcie absolutne, nie o sens/cel tej czy innej osoby, pojęcia absolutne prowadzą do ideologii, nienawiści, niewolnictwa, religii, głupoty, nieprawdy. Nie ma czegoś takiego jak sens/cel życia w ujęciu absolutnym. Annie Salman bym przyznał rację odnośnie jej ujęcia ewolucyjnego, jednak dość poznałem osób które celowo i z rozmysłem postanowiły się nie rozmnażać.
>Dla każdego sens istnienia może być inny-różne są przecież drogi, które obieramy z nadzieją, że doprowadzą nas do celu. >Cele bywają różnorakie... ...
>Często się nad tym nie zastanawiamy: przychodzimy na ten świat i żyjemy...
Do bólu często się nad tym ludzie zastanawiają. Nawet pytania o kosmologię i kosmogonię wszechświata są rzadziej stawiane niźli pytanie o cel/sens życia, masowa strata czasu.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
3 na 3 | romaro (25211 punktów) | Nasze życie nie miałoby sensu, gdyby rzeczywiście bóg istniał.
|
|
 | -4 na 4 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >Nasze życie nie miałoby sensu, gdyby rzeczywiście bóg istniał.
Skąd ta przewrotowa teoria?? Bardzo chciałabym zrozumieć, co takiego masz na myśli. Moim zdaniem, Bóg ma sens i sens nadaje naszemu życiu.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
|  | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) | >Bóg ma sens i sens nadaje naszemu życiu. Waszemu, Mirabelka, waszemu. Mojemu wcale nie.
|
|
| |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > >Bóg ma sens i sens nadaje naszemu życiu.> Waszemu, Mirabelka, waszemu. Mojemu wcale nie.Nie zaprzeczę  Ale mogę zapytać, czy jest coś w co wierzysz? (nie chcę Cię czasem do niczego przekonywać, to jedynie czysta dociekliwość...)
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Przede wszystkim wierzę w siebie. Reszta to nie kwestia "wiary", a raczej zaufania. Do rodziny, że mnie kocha i wspiera, do nauki, że odpowie na moje pytania (może nie na wszystkie od razu, ale jednak), do szefa, że mnie nie wyleje z pracy przed emeryturą  . Kapłanom różnych bogów oraz politykom nie wierzę  Swoją "wiarę" opieram na dowodach. Na przykład jeśli rodzina raz i drugi mnie wsparła, to wierzę, że zrobi to po raz kolejny. Wiara bez dowodów do mnie nie przemawia. Żeby mnie do czegoś przekonać, trzeba mi pokazać palcem dowód, a przynajmniej solidną przesłankę. "Na gębę" w nic nie uwierzę, taka już jestem nieufna. Miłego dnia
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > "Na gębę" w nic nie uwierzę, taka już jestem nieufna.<Taka "obrzydliwie" niewierząca...ale cudnie! 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
12 na 12 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > ciekawy jestem jakie znacie możliwości co do sensu życia człowieka.
Temat był wałkowany od paru tysięcy lat, spróbuję przedstawić jednak pewną koncepcję.
Z sensem życia jest podobnie jak z sensem robienia siku.
Pozornie bez sensu. W sumie na pewno bez sensu i nieestetycznie. Oczywiście ma to sens fizjologiczny, ale jakże niewystarczający dla osób pragnących Wyższego Sensu. Ale w końcu nadchodzi moment, że dalsze poszukiwanie sensu jest bez sensu, nie można dłużej wstrzymywać decyzji "co dalej robić" i TRZEBA to robić.
Nagle okazuje się, że życie tak jak i sikanie jest proste i fajne samo w sobie i nie ma sensu się spinać by znaleźć jeszcze wyższy cel...
Jeśli natomiast przestajemy cieszyć się życiem dla samego życia, to znaczy, że dopadła nas depresja i należy przeczekać, wyjść na słońce, zakochać się lub udać się np. do lekarza psychiatry po leki.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | | alabaster (92 punktów) | >Z sensem życia jest podobnie jak z sensem robienia siku. Coś w tym może być. Nigdy się nie zastanawiałem nad sikaniem i nigdy się nie pytałem po jaki grzyb mi to. Jedyne co czuję podczas tej czynności to przyjemność z opróżniania pęcherza moczowego i nie pytam się dlaczego tak jest. Może faktycznie nie ma co się zastanawiać nad sensem istnienia tylko ciągnąć z niego tyle ile się da przyjemności na wszelkie możliwe sposoby.
|
|
|  | 6 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Coś w tym może być. Nigdy się nie zastanawiałem nad sikaniem i nigdy się nie pytałem po jaki grzyb mi to.
Właśnie: żyć potrafi każde żyjące stworzenie, zarówno inteligentne jak bezmyślne, złożone i proste. To dość absurdalny pomysł, że do tak banalnej czynności jak życie trzeba dopasowywać jakieś sensy.
Co innego zaś szukanie pomysłu, CO ZROBIĆ w swoim życiu.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | | alabaster (92 punktów) | >Właśnie: żyć potrafi każde żyjące stworzenie, zarówno inteligentne jak bezmyślne, złożone i proste. To dość absurdalny pomysł, że do tak banalnej czynności jak życie trzeba dopasowywać jakieś sensy. >Co innego zaś szukanie pomysłu, CO ZROBIĆ w swoim życiu. A czy z punktu widzenia człowieka to nie to samo poszukiwanie sensu życia a to co robić w swoim życiu? W końcu wszystkie działania mają jakiś sens i do czegoś prowadzą. W przypadku szczania to eliminacja toksyn z organizmu i gosodarka wodna.
|
|
|  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >Coś w tym może być. Nigdy się nie zastanawiałem nad sikaniem i nigdy się nie pytałem po jaki grzyb mi to. Jedyne co czuję podczas tej czynności to przyjemność z opróżniania pęcherza moczowego i nie pytam się dlaczego tak jest.
Osobiście zastanawiałam się nad ową kwestią.... To przecież mądre i fundamentalne pytanie. Rozumiem, że jest to proces czysto biologiczny, ale to podstawowy przejaw życia. Jednak głębszego sensu... Jeszcze nie znam, choć nie wątpię, iż istnieje.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
 | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Jeśli natomiast przestajemy cieszyć się życiem dla samego życia, to znaczy, że dopadła nas depresja i należy przeczekać, wyjść na słońce, zakochać się lub udać się np. do lekarza psychiatry po leki.Psychiatra i leki nie kojarzą się dobrze, nie doradzaj w ten sposób, bo nikt na to nie przystanie :/ Ale post genialny. Miałabym pewne 'ale', jednak myślę, że nadaje jakiś cel naszej dalszej rozmowie i pewien punkt odniesienia. 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
 | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > Nagle okazuje się, że życie tak jak i sikanie jest proste i fajne samo w sobie ...<A bywa, że jest takim silnym przyżyciem (przynosi ulgę)...prawie jak orgazm - wiem to, bo sikam czasami 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
|  | | alabaster (92 punktów) | > >Nagle okazuje się, że życie tak jak i sikanie jest proste i fajne samo w sobie ...<> A bywa, że jest takim silnym przyżyciem (przynosi ulgę)...prawie jak orgazm - wiem to, bo sikam czasami  Ciekawe co by powiedział na to gość z kamieniami nerkowymi
|
|
2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Witaj. >.. wogóle odnośnie filozofii W ogóle "w ogóle" zwykło się pisać rozdzielnie. >Jaki jest sens życia człowieka Pytasz o sens życia gatunku ludzkiego, poszczególnych jednostek czy o jedno w kontekście drugiego albo o jakiś 'wyższy' sens? >.. w ogóle życia? Łącznie z sensem życia komarów i pozytywnym aspektem rozmnażania przecinkowców cholery? >co do sensu życia człowieka. >A czy to nie jest tak że człowiek się pyta o sens istnienia z powodu lęków? Pewnie tak bywa, choć mu to nie przeszkadza w stawianiu przecinków przed "że", że niepewność jutra lub świadomość krótkości życia własnego skłania do przemyśleń. Prawdopodobnie bez poczucia czasu działalibyśmy 'na bieżąco', a pytania o sens nie pojawiałyby się.
>Pozdrawiam forumowiczów Również życzę zdrowia
|
|
 | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >>Jaki jest sens życia człowieka >Pytasz o sens życia gatunku ludzkiego, poszczególnych jednostek czy o jedno w kontekście drugiego albo o jakiś 'wyższy' sens? >>.. w ogóle życia? >Łącznie z sensem życia komarów i pozytywnym aspektem rozmnażania przecinkowców cholery? Konkretnie celu życia = sensu życia. Życia w ogóle, w tym i człowieka, również i tych przecinkowców. Ewolucjoniści twierdzą, jeśli się nie mylę, że życie powstało z przypadkowego złączenia się pierwiastków, powstał jakiś "układ", który zaczął myśleć, więc jaki może być cel tego istnienia? Jeśli tak się naprawdę stało to życie nie ma sensu bo donikąd prowadzi i znikąd przyszło. I tak samo się bezsensownie skończy.
|
|
|  | | nm123 (423 punktów) | Zycie pojawiło się przez przypadek. Później ewolucja pcha do przodu. Popatrz na na rośliny i zwierzęta. Wszystko koncentruje się na reprodukcji. Gdy znowu popatrzymy na reprodukcje, to też nie ma sensu. Całą Ziemia nie ma sensu(to nie żaden nihilizm). Gdybyśmy ją usunęli nie zachwiałoby to równowagi wszechświata. Jesteśmy ważni tylko dla pobliskiego otoczenia i tylko dla niego jesteśmy tym sensem. Możesz chcieć żyć dla swoich dzieci i to one będą twoim sensem, ale uwierz mi wszechświat ma to gdzieś. Człowieka(prawdopodobnie) rożni to od innych zwierząt iż może o tym myśleć. Nie wiem czy po prostu nie chcesz usłyszeć, że to wszystko ma sens i jest programowane przez boga  . btw Co to znaczy sens?
|
|
| |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Zycie pojawiło się przez przypadek. Później ewolucja pcha do przodu. Popatrz na na rośliny i zwierzęta. Wszystko koncentruje się na reprodukcji. Gdy znowu popatrzymy na reprodukcje, to też nie ma sensu.Jest takie pytanie "po co" które na kolejną odpowiedź znów można zadać to samo pytanie "po co" (widziałem gdzieś fenomen tego pytania na cioci wiki, to nawet ma swoją nazwę w filozofii) co z tego? to że wszystko można sprowadzić do bez sensu, nie tylko życie ale i wszystko inne stąd => > Nie wiem czy po prostu nie chcesz usłyszeć, że to wszystko ma sens i jest programowane przez boga .Skądże  , chcę tylko poznać opinie forumowiczów i ewentualnie podyskutować na temat tych opiń. Są opinie że dla przyjemności, są że dla reprodukcji, są żeby nad tym nie myśleć i "płynąć". Jakiś ogląd to już jest. > btw Co to znaczy sens?sens = cel ja to tak pojmuję
|
|
| | |  | | nm123 (423 punktów) | Ok. To co w takim razie znaczy "Cel"? Zaznaczam, że tobie chodzi ocel istnienia np życia twojego czy całego gatunku. Więc może powoli do tego dojdziemy jak mi odpowiesz na jeszcze jedno pytanko  Jaki jest cel istnienia kamienia(jednego-konkretnego), albo sens istnienia Plutona?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Ok. To co w takim razie znaczy "Cel"?cel = coś do czego się dąży > Zaznaczam, że tobie chodzi ocel istnienia np życia twojego czy całego gatunku.> Więc może powoli do tego dojdziemy jak mi odpowiesz na jeszcze jedno pytanko  > Jaki jest cel istnienia kamienia(jednego-konkretnego), albo sens istnienia Plutona?> Trudne pytanie. Dobrze że kamień się nad tym nie zastanawia. W sumie to nie wiem jaki. Może po to abym się o niego potknął albo aby go użyć na jakimś meczu piłki noznej?  Ale kamień nie może niczego planować ani go nic nie boli ani go nic nie cieszy. Kamień jest martwy z tego co wiadomo więc nie wiem co on ma do istnienia życia. Jaki jest jego cel? - powtarzam nie wiem.
|
|
| | | | |  | | nm123 (423 punktów) | No stary słuchaj wyjaśniłeś pół swojego tematowego pytania  Następna sprawa napisałeś: "Ale kamień nie może niczego planować ani go nic nie boli ani go nic nie cieszy." No tak to jest jego słabość i zaleta w porównaniu do ciebie-fakt! Jednak co tu ma do rzeczy myślenie czy czegoś odczuwanie. On jest(akurat ten) bardziej okrągły i twardszy... Z grubsza składa się z tego samego co ty -_-. On po prostu jest i ty też po prostu jesteś. "cel = coś do czego się dąży" Właśnie tu już schodzimy na ziemie, bo Słońce nie dąży do ogrzewania Ziemi, a więc dążenie, to powiedzmy cecha żyjących organizmów(hmmm)  Czyli weźmy teraz szczura  Do czego on dąży?
|
|
| | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | > No stary słuchaj wyjaśniłeś pół swojego tematowego pytania  Wow!, nie wiedziałem, że jestem taki mądry. > Czyli weźmy teraz szczura  > Do czego on dąży?Raz miałem do czynienia ze szczurem, więc wiem czego chcą => najeść się i nie dać się złapać.
|
|
| | | | | | |  | | nm123 (423 punktów) | Ja bym powiedział podobnie. Czyli chcę przetrwać tzn nie chce zostać zabity, chce się najeść, chcę się rozmnożyć. To zachowanie jest produktem ewolucji. To jest jego cel i cel całego gatunku. On prawdopodobnie tego tylko nie rozważa.
Każdy gatunek ma taki sam ogólny cel jak ten szczur, a to że on o tym nie filozofuje to już inna sprawa. No a teraz mi odpowiedz na jeszcze na pytanka hm. Czy tak nie jest, że chcesz się najeść i nie chcesz dać się złapać( np panu krokodylowi), chcesz żyć w miarę dobrym środowisku, zaspokoić swoje potrzeby seksualne, unikać konfliktów ;P ? Czy różnisz się od szczura?
|
|
| | | | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | Widzę do czego to zmierza. Chcesz powiedzieć że sensem życia jest sklonowanie się. Wyobraź sobie taką sytuację: jesteś facetem i każdego dnia masz inną pannę, która tylko czeka, abyś ją zapłodnił i nie musiał wychowywać dzieci, ani kontaktować się z pannami. Czy dałoby się to wytrzymać?
|
|
| | | | | | | | |  | | nm123 (423 punktów) | ee xD wcale tak nie powiedziałem. To jest sens życia biologiczny, ewolucyjny ale dochodzą jeszcze czynniki społeczne, ludzkie. Oczywiście względem wszechświata i tak jesteś tylko pyłkiem  Generalnie sens życia jest taki, by być zadowolonym, nie robić komuś krzywdy i nie być ciężżarem dla ludzkości. Może to marna puenta, ale spać mi się chcę
|
|
| | | | | | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | A jednak sądzę że poruszyłeś dość ciekawą kwestię. Zadowolenie z życia to nie to samo co przyjemne życie. Można mieć aktualnie wszystko co by się chciało i nie być zadowolonym z życia np. z powodu jakiegoś nieodwracalnego wydarzenia z przeszłości albo z powodu nieosiągalnych do spełniania celów. Może jeśli już to wcale nie dla przyjemności się żyje, ale dla zadowolenia? Przyjemność to chwila. Zadowolenie trwa o wiele dłużej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >A jednak sądzę że poruszyłeś dość ciekawą kwestię. Zadowolenie z życia to nie to samo co przyjemne życie. Można mieć aktualnie wszystko co by się chciało i nie być zadowolonym z życia np. z powodu jakiegoś nieodwracalnego wydarzenia z przeszłości albo z powodu nieosiągalnych do spełniania celów. Może jeśli już to wcale nie dla przyjemności się żyje, ale dla zadowolenia? Przyjemność to chwila. Zadowolenie trwa o wiele dłużej. Twój rozmówca bardzo ciekawie ujmował pewne kwestie, jednak sądzę, że w jego rozumowaniu jest błąd i to co najmniej poważny. Nie można porównać nas do szczura, gdyż choćby człowiekowi zapewniło się idealne życie w dobrobycie, w otoczeniu przyjaciół i urodzaju, on nie musiałby być szczęśliwy. Od szczurów różni nas zawiła emocjonalność związana z naszą duchowością. Prezentujemy sobą (my, ludzie) organizację życia na innym poziomie niż zwierzęta. Nasz sens istnienia jest więc różny od ich, choć pokrywający się w niektórych kwestiach. Uważam że zarówno kamień, człowiek jak i szczur, jesteśmy owocami miłości Wszechświata, Boga, który pragnął swą absolutną miłością mieć kogokolwiek obdarzać. Istniejemy nie tylko w materii, lecz na planie energetycznym także.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Marszalik (733 punktów) | Uważam, że wypadałoby najpierw zapytać szczura o jego uczucia i duchowość, zanim będziesz go oczerniać...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Uważam, że wypadałoby najpierw zapytać szczura o jego uczucia i duchowość, zanim będziesz go oczerniać...Trafne słowa  Punkt dla Ciebie, mój drogi rozmówco 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Nie można porównać nas do szczura, gdyż choćby człowiekowi zapewniło się idealne życie w dobrobycie, w otoczeniu przyjaciół i urodzaju, on nie musiałby być szczęśliwy. Od szczurów różni nas zawiła emocjonalność związana z naszą duchowością.Zawiła emocjonalność?  A skąd się bierze ów zawiła emocjonalność? Zawiłe to jest u człowieka myślenie a nie emocjonalność. > Nasz sens istnienia jest więc różny od ichSkoro wiesz to więc podaj uprzejmie jaki jest nasz sens życia, a jaki szczura.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Zawiła emocjonalność? A skąd się bierze ów zawiła emocjonalność? Zawiłe to jest u człowieka myślenie a nie emocjonalność.Nie, nie możesz zaprzeczać, że nasz gatunek pozbawiony jest zawiłej emocjonalności. Moje życie osobiste jest co prawda nie udane (zraniłam bliskie sobie osoby i trudno mi to sobie wybaczyć), ale jestem szczera w swych uczuciach i czuję dużo. Wiem, że nie mogę przez pryzmat siebie oceniać innych, ale Ty to właśnie zrobiłeś. Skąd zakładasz, że reszta świata nie pokręciła się w swej delikatnej emocjonalności?  > Skoro wiesz to więc podaj uprzejmie jaki jest nasz sens życia, a jaki szczura.Nie znam niestety odpowiedzi, ale to zupełnie jak i większość ludzi. Ja dopiero jej szukam. Wychodzę jednak z założenia, że szczura zadowala bezpieczeństwo, pokarm i możliwość prokreacji. Nam, ludziom, nie. Pragniemy czegoś większego. Jak wytłumaczysz ambicję?
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | alabaster (92 punktów) | > >Zawiła emocjonalność? A skąd się bierze ów zawiła emocjonalność? Zawiłe to jest u człowieka myślenie a nie emocjonalność.> Nie, nie możesz zaprzeczać, że nasz gatunek pozbawiony jest zawiłej emocjonalności.Nie zaprzeczam, stwierdzam tylko, że emocje biorą się z myślenia. Najpierw myśl - potem emocja. > Wychodzę jednak z założenia, że szczura zadowala bezpieczeństwo, pokarm i możliwość prokreacji. Nam, ludziom, nie. Pragniemy czegoś większego. Jak wytłumaczysz ambicję?Ambicja to coś takiego, że jak już mamy wszystko(bezpieczeństwo, pokarm, możliwość prokreacji....) to nadal coś musimy robić i wymyślamy różne rzeczy, którymi moglibyśmy się zająć bo inaczej umrzemy z nudów  Człowiek szczęśliwy to taki co ma małe ambicje. Szczur nie ma czasu na ambicje. Jak kiedyś będziesz głodować(czego ci absolutnie nie życzę) to twoje ambicje prysną jak mydlana bańka.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>>btw Co to znaczy sens? >sens = cel ja to tak pojmuję A no widzisz. A dla mnie te dwa pojęcia znaczą co innego. Cel - to punkt, do jakiego świadomie dążę w swoim działaniu, to coś, co chcę osiągnąć i ma to coś konkretną nazwę. Sens to stan, wytworzony wskutek działań moich i innych, otaczających mnie ludzi, to coś, co sprawia, że chce mi się dążyć do celu. E tam. Pokręcone to. Nie jestem filozofem.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Artur@R (7115 punktów) | > E tam. Pokręcone to. <Jest troszkę "pokręcone", ale na codzienny użytek przedstawiam sobie to tak: - cel jest tym co zamierzamy, świadomie i umyślnie osiągnąć - sens to uzasadnienie zamiaru Dlatego też Twoje stwierdzenie iż "życie" nie ma celu ani sensu - jest zasadne -IMO. O celowości krótko acz treściwie pisze prof.B.Stanosz
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Jest troszkę "pokręcone", ale na codzienny użytek przedstawiam sobie to tak:> - cel jest tym co zamierzamy, świadomie i umyślnie osiągnąć> - sens to uzasadnienie zamiaruBardzo dobre rozróżnienie problematyki obu zagadnień 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Sens to stan, wytworzony wskutek działań moich i innych, otaczających mnie ludzi, to coś, co sprawia, że chce mi się dążyć do celu.> E tam. Pokręcone to. Nie jestem filozofem.Dalej pozostaję przy swoim, ale dzięki  Cel, sens, marzenia, plany, to wszystko dla mnie jedno i to samo.
|
|
| | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >Cel, sens, marzenia, plany, to wszystko dla mnie jedno i to samo.
Cel i marzenie nie może być tym samym. W swej naturze cel jest tym, co planujemy osiągnąć i czego jesteśmy wstanie dokonać. Marzeniom brakuje tego ostatniego elementu: Nie muszą być one racjonalne ani w ogóle możliwe do spełnienia. Zawsze marzyłam, aby poznać Alice Mary Norton. Nie żyje od paru lat. Dlatego to marzenie nie jest celem.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| |  | -2 na 2 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Zycie pojawiło się przez przypadek. Później ewolucja pcha do przodu. Popatrz na na rośliny i zwierzęta. Wszystko koncentruje się na reprodukcji. Gdy znowu popatrzymy na reprodukcje, to też nie ma sensu. Całą Ziemia nie ma sensu(to nie żaden nihilizm). Gdybyśmy ją usunęli nie zachwiałoby to równowagi wszechświata. Jesteśmy ważni tylko dla pobliskiego otoczenia i tylko dla niego jesteśmy tym sensem. Możesz chcieć żyć dla swoich dzieci i to one będą twoim sensem, ale uwierz mi wszechświat ma to gdzieś. Człowieka(prawdopodobnie) rożni to od innych zwierząt iż może o tym myśleć.Nie mogłabym się zgodzić  W mojej wierze każda śmierć odbija się we Wszechświecie i nie pozostaje niezauważona. Skoro rośliny cierpią, gdy w ich pobliżu zabijemy zwierzę, to podobnie może działać Kosmos. On cierpi, gdy umieramy. Tak myślę.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | > Skoro rośliny cierpią, gdy w ich pobliżu zabijemy zwierzęŻe jak, proszę?  Chyba czegoś nie zrozumiałam. Możesz rozszerzyć?
|
|
| | | |  | 8 na 8 | doppelganger (3218 punktów) | > >Skoro rośliny cierpią, gdy w ich pobliżu zabijemy zwierzę> Że jak, proszę? Chyba czegoś nie zrozumiałam. Możesz rozszerzyć?Ja bym tak jej nie podpuszczał. Już się boje nadciągającej riposty...
|
|
| | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Ja bym tak jej nie podpuszczał. Już się boje nadciągającej riposty...Teoria może nieracjonalna, ale sądzę, że godna uwagi  My, ludzie, nie posiadamy wyłącznego prawa do odczuwania. Zwierzęta i rośliny też mają owe prawo.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | Mirabelko, na tej stronie oczekujemy dokumentowania takich wymysłów odpowiednimi danymi naukowymi. Narażasz się na śmieszność, zachowując się tak, jak teraz.
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Że jak, proszę? Chyba czegoś nie zrozumiałam. Możesz rozszerzyć?To nikt poza mną się nad tym nie zastanawiał? Trudno mi w to uwierzyć  Pewien czas temu czytałam o doświadczaniach, w których badacze zabijali drobne stworzonka morskie w bliskim towarzystwie doniczkowych roślin. I rośliny cierpiały. Ja wiem, że nie powinnam wierzyć we wszystko, o czym czytam. Ale długo nad tym myślałam i czuję, że tak jest w istocie  Roślinki należą do części materii ożywionej, czysta biologia. Reagują na dotyk, a w niektórych indiańskich kulturach praktykowanie rozmów z roślinami było rzeczą doprawdy naturalną. Co prawda kwiat nie jest aż tak zaawansowanym przejawem życia, jak ssak, ale nie jest mniej ważny. I moje słowa rozumiem dosłownie  Rośliny odczuwają do pewnego stopnia.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | hubin (2274 punktów) |
> To nikt poza mną się nad tym nie zastanawiał?Pewnie komuś się zdarzyło, różne choroby "chodzą" po ludziach. > Pewien czas temu czytałam o doświadczaniach, w których badacze zabijali drobne stworzonka morskie w bliskim towarzystwie doniczkowych roślin.Warto zadać sobie pytanie kto dlaczego i po co to napisał... > Ja wiem, że nie powinnam wierzyć we wszystko, o czym czytam. Ale długo nad tym myślałam i czuję, że tak jest w istocie  To gratuluję dowód z czucia byłby dobry gdyby śmierdziały ci skarpetki, w tym wypadku chyba słabo pasuje. > Roślinki należą do części materii ożywionej, czysta biologia.W tym roku na Nobla z biologi się chyba nie załapiesz. > Reagują na dotyk, a w niektórych indiańskich kulturach praktykowanie rozmów z roślinami było rzeczą doprawdy naturalną.W niektórych kulturach praktykuje się rozmowy z drewnem, ścianami i wymyślonymi przyjaciółmi. > Co prawda kwiat nie jest aż tak zaawansowanym przejawem życia, jak ssak, ale nie jest mniej ważny.> I moje słowa rozumiem dosłownie Rośliny odczuwają do pewnego stopnia.Czy twoi rodzice wiedzą jakie strony przegląda ich pociecha? Mam niejasne wrażenie, że nie byliby zachwyceni...
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Reagują na dotyk, a w niektórych indiańskich kulturach praktykowanie rozmów z roślinami było rzeczą doprawdy naturalną. >W niektórych kulturach praktykuje się rozmowy z drewnem, ścianami i wymyślonymi przyjaciółmi.
Ja rozmawiałem rano z moim Polonezem, i zawsze była konsekwentnie ta sama rozmowa, ja k...wowałem, a on nie zapalał.
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) |
> To nikt poza mną się nad tym nie zastanawiał? Trudno mi w to uwierzyć  A to racjonalne jest, takie zastanawianie się nad uczuciami roślin? Wydawało mi się, że botanika jest obecnie nauką dość dobrze rozwiniętą i nie ma nad czym się zastanawiać. Uczucia są funkcją rozwiniętego mózgu, a roślina nie ma mózgu. > Pewien czas temu czytałam o doświadczaniach, w których badacze zabijali drobne stworzonka morskie w bliskim towarzystwie doniczkowych roślin. I rośliny cierpiały.E tam. Nie takie rzeczy czytałam. Papier jest cierpliwy, wszystko zniesie. Wygląda na to, że Internet też. > Ja wiem, że nie powinnam wierzyć we wszystko, o czym czytam.No właśnie... > Reagują na dotykTak. Na dotyk, światło, wodę, substancje chemiczne, temperaturę, nawet grawitację. To się nazywa tropizm. Biologia bardzo dobrze wyjaśniła ten mechanizm. > a w niektórych indiańskich kulturach praktykowanie rozmów z roślinami było rzeczą doprawdy naturalną.Ja na ogół rozmawiam z kotem, ale do roślin też zdarza mi się przemawiać. Zwłaszcza do kaktusów, szczególnie wtedy, gdy wbije mi się kolec w rękę. Co do nich mówię, nie napiszę, bo nie będę się publicznie wyrażać. > Co prawda kwiat nie jest aż tak zaawansowanym przejawem życia, jak ssak, ale nie jest mniej ważny.Pewnie, że ważny. Mam ich (tj. roślin doniczkowych) ok 60 gatunków, z czego połowa to kaktusy i inne sukulenty, bardzo je lubię, ale to nie znaczy, że uważam je za rozwinięte umysłowo. Jednak co kot, to kot... Odpowiada mi i nawet napyskować potrafi, a taki kroton ani trochę
|
|
|  | 1 na 1 | myprecious (7170 punktów) | >>>Jaki jest sens życia człowieka >>Pytasz o sens życia gatunku ludzkiego, poszczególnych jednostek czy o jedno w kontekście drugiego albo o jakiś 'wyższy' sens? >>>.. w ogóle życia? >>Łącznie z sensem życia komarów i pozytywnym aspektem rozmnażania przecinkowców cholery? >Konkretnie celu życia = sensu życia. Życia w ogóle, w tym i człowieka, również i tych przecinkowców. Ewolucjoniści twierdzą, jeśli się nie mylę, że życie powstało z przypadkowego złączenia się pierwiastków, powstał jakiś "układ", który zaczął myśleć, więc jaki może być cel tego istnienia? Jeśli tak się naprawdę stało to życie nie ma sensu bo donikąd prowadzi i znikąd przyszło. I tak samo się bezsensownie skończy. > Piszesz o jakimś kosmicznym sensie istnienia - a popatrz na swoje życie i powiedz czy masz motywację by dalej żyć - jeśli tak to znaczy, że znalazłeś sens swojego życia - to ci nie wystarczy? Czy bez kosmicznego sensu - jakiegoś nadrzędnego i wyimaginowanego nie jest warto żyć?
Jesus shaves!
|
|
| |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Czy bez kosmicznego sensu - jakiegoś nadrzędnego i wyimaginowanego nie jest warto żyć?No pewnie że warto!  Tylko naszła mnie dzisiaj taka refleksja do czego to wszystko zmierza tzn życie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | nm123 (423 punktów) | Jak to do czego  Do śmierci!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Jak to do czego Do śmierci!Właśnie i to jest dziwne. Dlaczego z punktu widzenia nauki trzeba umierać, skoro życie jest po to, aby czerpać z niego przyjemność?? Śmierć to jest dopiero absurd. Może to tylko pomyłka ewolucyjna/ jakiś stary program, który dla dzisiejszego człowieka nic dobrego nie przynosi?
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Właśnie i to jest dziwne. Dlaczego z punktu widzenia nauki trzeba umierać, skoro życie jest po to, aby czerpać z niego przyjemność?? Śmierć to jest dopiero absurd. Może to tylko pomyłka ewolucyjna/ jakiś stary program, który dla dzisiejszego człowieka nic dobrego nie przynosi?Pewien zakonnik powiedział mi, że śmierć to taka choroba, na którą jeszcze nie znaleźliśmy lekarstwa  Ale uważam inaczej. Nie dlatego przez całe życie staramy się godnie przejść, aby potem rozwiać się w pył. Takie patrzenie na tą sprawę jest sprzeczne z prawami natury. Podstawową sprawą tutaj jest definicja słowa życie. Co przez nie rozumiecie? Wierzę w życiu po życiu. Ziemia to czyściec, piekła nie ma, a jak udowodnimy, że jesteśmy tego warci, trafimy do wiecznego, szczęśliwego życia w niebie. 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | > Wierzę w życiu po życiu. Ziemia to czyściec, piekła nie ma, a jak udowodnimy, że jesteśmy tego warci, trafimy do wiecznego, szczęśliwego życia w niebie.  Kto by tam mógł wiecznie żyć? Zauważ jak jest w życiu, tu na Ziemi. Nawet najlepsza i najbardziej przyjemna rzecz w nadmiarze przeradza się w piekło.
|
|
| | | | | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >Kto by tam mógł wiecznie żyć? Zauważ jak jest w życiu, tu na Ziemi. Nawet najlepsza i najbardziej przyjemna rzecz w nadmiarze przeradza się w piekło.
Nie mogę odmówić racji Twoim słowom. Według mnie, jeszcze nie dorośliśmy do zrozumienia pewnych spraw, ale z czasem wszystko nam się wyjaśni.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | | |  | | alabaster (92 punktów) | >Z punktu widzenia nauki nie trzeba umierać, aby osiągnąć hm coś tam. Życie nie jest po to by czerpać z niego przyjemność(przynajmniej nie po to powstało) Możliwe, że nie po to powstało, ale zaczynam się przekonywać do tego, że jedynym sensownym sensem życia jest czerpanie z niego przyjemności. Poza tym nie wyobrażam sobie jak życie mogło by tyle przetrwać nie powodując swojej autodestrukcji, jeśli nie byłoby przyjemne?
|
|
| |  | -1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >Piszesz o jakimś kosmicznym sensie istnienia - a popatrz na swoje życie i powiedz czy masz motywację by dalej żyć - jeśli tak to znaczy, że znalazłeś sens swojego życia - to ci nie wystarczy? Czy bez kosmicznego sensu - jakiegoś nadrzędnego i wyimaginowanego nie jest warto żyć?
Żyję dla ludzi rozwijać się i dzielić z nimi swoim duchowym pięknem i radością życia. I o to chodzi w moim życiu. Ale czy to całkowity cel? Bo teraz nie rozumiem pewnej kwestii... Zawsze starałam się być wartościową osobą, ale w niedalekiej przeszłości skrzywdziłam dwie osoby bardzo mocno. Jaki jest tego sens? Dlaczego dobrzy ludzie robią złe rzeczy? Czy zło można nazwać jedną z form dobra, gdy rujnuje się komuś życie..??
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >Żyję dla ludzi rozwijać się i dzielić z nimi swoim duchowym pięknem i radością życia. I o to chodzi w moim życiu. Tak, ale jeśli już to dla wybranych ludzi bo życie dla wszystkich byłoby cierpieniem nie do zniesienia.
|
|
| | | |  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | > Tak, ale jeśli już to dla wybranych ludzi bo życie dla wszystkich byłoby cierpieniem nie do zniesienia.Życie dla wszystkich byłoby cierpieniem? Skąd takie zdanie..? Naprawdę chciałabym to lepiej zrozumieć 
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| | | | |  | | alabaster (92 punktów) | > >Tak, ale jeśli już to dla wybranych ludzi bo życie dla wszystkich byłoby cierpieniem nie do zniesienia.> Życie dla wszystkich byłoby cierpieniem? Skąd takie zdanie..? Naprawdę chciałabym to lepiej zrozumieć  Chociażby dlatego, że mając wszystkich za przyjaciół nie masz w ogóle przyjaciół. Życie człowieka jest takie, że trzeba wybierać obozy bo są różne i wrogo do siebie nastawione, a jak żadnego nie wybierzesz to wtedy znajdujesz się pomiędzy młotem i kowadłem. Ja bym tam się nie chciał znaleźć.
|
|
|  | | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | >Konkretnie celu życia = sensu życia. Życia w ogóle, w tym i człowieka, również i tych przecinkowców. Ewolucjoniści twierdzą, jeśli się nie mylę, że życie powstało z przypadkowego złączenia się pierwiastków, powstał jakiś "układ", który zaczął myśleć, więc jaki może być cel tego istnienia? Jeśli tak się naprawdę stało to życie nie ma sensu bo donikąd prowadzi i znikąd przyszło. I tak samo się bezsensownie skończy.
Pesymistycznie założenie. Nasz świat jest nazbyt idealny na zwykły przypadek (deprawacja ludzi i niszczenie przez nas świata jest inną kwestią). Naukowcy tylko zakładają taką teorię, ale jak wiele poprzednich, być może wkrótce zostanie obalona. W przyrodzie i chemii jest tak, że nic nie ginie. Dwa gramy wodoru i 16 g tlenu tworzy 18 gram wody, a woda może przemienić się w parę wodną pod wpływem ciepła, lecz nic nie znika. Poza materialnym aspektem naszego istnienia, tj. ciałem, funkcjonuje w nas rozum i coś ponadto (Dla mnie jest to dusza). Ona nie może zniknąć ani stracić swej wspaniałości. Dlatego sądzę, że to ma sens, a po śmierci coś jeszcze nas czeka.
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
| |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | > Poza materialnym aspektem naszego istnienia, tj. ciałem, funkcjonuje w nas rozumCzy zawsze? > i coś ponadtoskąd to wiesz? > (Dla mnie jest to dusza).Dziwnie się składa, że to słowo ma swe znaczenie w wielu mitologiach, a także u starych filozofów, którym nie śniło się nawet o kognitywistyce. Może będzie Ci się chciało nie tylko kliknąć na tego linka. > Ona nie może zniknąć ani stracić swej wspaniałości.Skąd to wiesz? > Dlatego sądzę, że to ma sens, a po śmierci coś jeszcze nas czeka.Skąd to wiesz? Czym jest mózg? Możemy powiedzieć, że jest to zwarta masa tkanki, utworzona przez komórki nerwowe i glejowe, otoczona siecią naczyń krwionośnych. Mózgowie utworzone jest z dwóch charakterystycznych struktur: pnia i półkul mózgu. Funkcją pnia mózgu jest integracja funkcji poszczególnych organów ciała w jedną, żyjącą całość. Funkcją półkul mózgu jest zapewnienie przetrwania organizmu jako całości po przez opracowywanie odpowiedzi organizmu na zmiany w środowisku. To ostatnie z(a)danie skrywa niewypowiedziane wprost słowo - umysł. Bez względu na przyjmowane stanowisko filozoficzne i poglądy religijne nie możemy pominąć faktu, że mózg jest w jakiś sposób powiązany z naszym subiektywnym doświadczeniem psychicznym. Od XIX wieku odnotowujemy nieustający rozwój wiedzy o mózgu i umyśle, a obecnie zadajemy sobie pytanie, czy oba te pojęcia nie oznaczają przypadkiem tego samego. Problemy filozoficzne, takie jak świadomość, czy wolna wola, odżywają z nowymi argumentami, wyniesionymi z badań mózgu. Coraz częściej literatura popularnonaukowa i felietony dziennikarzy zapełniają się uproszczeniami wiedzy o mózgu, zaś elementarne fakty z tej dziedziny weszły już do kanonu nauczania biologii w szkołach średnich. Co prawda wielu rzeczy jeszcze nie wiemy, ale to, czego się już dowiedzieliśmy, jest imponujące. Widzisz, tu na tym portalu staramy się raczej myśleć sceptycznie - czyli między innymi nie powoływać się w swej argumentacji na twory wyobraźni, które w żaden sposób nie uzyskały potwierdzenia empirycznego.Dzisiaj nawet nie ma takiej potrzeby. Chyba, że interesuje Cię los materii przed wielkim wybuchem... ale tego akurat z Twoich postów nie wywnioskowałem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mirabelka (Aleksandra) (107 punktów) | Chciałabym odpowiedzieć Ci dogłębniej na pytania, ale dziś nie mogę sobie na to pozwolić. Mam nadzieję, że jak już skończy mi się zamieszanie z konkursem chemicznym, to będę miała chwilę dłużej. Odpowiem na razie tylko krótko: świat poznajemy nie tylko poprzez empiryczne doświadczanie. Wg mnie umysł a mózg to odrębne pojęcia. W cokolwiek bym nie wierzyła, interesuje mnie zgłębianie swojej wiedzy i racjonalne podejście do życia.\
"MAMO! MAMUSIU! ANIOŁY FRUNĄ PO NIEBIE!"
|
|
2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > Jaki jest sens życia człowieka i w ogóle życia? Wiem że na to pytanie do końca jeszcze nikt nie> odpowiedział i być może nie da się na to odpowowiedzieć ale ciekawy jestem jakie znacie możliwości> co do sensu życia człowieka.Nie tak dawno wypowiedziałem się na ten temat tutajMoże komuś się ta wypowiedź jeszcze na coś przyda. Centralny jej fragment przepisuję w całości: Powiada się, że tym, czego poszukujemy, jest sens życia. Otóż nie sądzę, żebyśmy szukali właśnie tego. Myślę, że tym, o co nam chodzi, jest doświadczenie życia jako takiego, tak, by nasze realne przeżycia na płaszczyźnie czysto fizycznej wywoływały rezonans w głębi naszej najbardziej wewnętrznej istoty i rzeczywistości, byśmy naprawdę doznali upojenia faktem życia.(Joseph Campbell) Otóż sądzę, że Campbell dość trafnie zwrócił uwagę na to, że zagadkę "sensu życia" należy rozwiązać w tym tu, konkretnym świecie, w którym my żyjemy. Chodzi więc o nasze życie, o to JAK je przeżyjemy. O ile go dobrze zrozumiałem, to również mity i religie, którymi się fascynował (a był ich wielkim znawcą) mają - jego zdaniem - nie czynić nic innego, jak właśnie psychologicznie prowadzić człowieka do spełnienia życia w TYM TU ŚWIECIE. Oczywiście nie każdemu musi to odpowiadać. Sądzę jednak, że przy postępującej racjonalizacji świata wcale nie szkodzi zapoznać się jednocześnie z przekazami mitycznymi. Chociażby dla pobudzenia wyobraźni.
|
|
-1 na 1 szila (0 punktów) (zablokowany) | > Witam, to mój pierwszy post na tym forum i wogóle odnośnie filozofii skierowany do innych.> Wiem że już takie pytania padały niejednokrotnie ale zadam je ponownie.> Jaki jest sens życia człowieka i wogóle życia? Wiem że na to pytanie do końca jeszcze nikt nie> odpowiedział i być może nie da się na to odpowowiedzieć ale ciekawy jestem jakie znacie możliwości> co do sensu życia człowieka.> A czy to nie jest tak że człowiek się pyta o sens istnienia z powodu lęków?> I czy da się żyć kiedy sensem istnienia staje się poszukiwanie sensu życia?> A co jeśli się okaże że poszukuję czegoś czego nie ma?> Pozdrawiam forumowiczówZawsze jest jakiś sens. Możesz chwilowo być załamany i go nie widzieć ale on zawsze jest.
|
|
 | 2 na 2 | alabaster (92 punktów) | > Zawsze jest jakiś sens. Możesz chwilowo być załamany i go nie widzieć, ale on zawsze jest.  Właśnie: jaki on jest?  I proszę mnie nie traktować jak człowieka z problemami bo to nie forum psychlogiczne. Pytam o życie w ogóle, a nie tylko o moje czy o człowieka.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >Zawsze jest jakiś sens. Możesz chwilowo być załamany i go nie widzieć, ale on zawsze jest.  > Właśnie: jaki on jest?  > I proszę mnie nie traktować jak człowieka z problemami bo to nie forum psychlogiczne.> Pytam o życie w ogóle, a nie tylko o moje czy o człowieka.A ja pytam Pana - Skąd Pan wie, że ludzie z problemami wchodzą tylko na fora psychlogiczne? Ja np jestem pewien, że na forach religijnych jest ich więcej niż na forach psychlogicznych, a i na naszym forum są też mniejszą rzadkością niż byśmy chcieli. W każdym razie o sens życia pytają najczęściej ludzie z problemami. Inni go po prostu realizują. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | alabaster (92 punktów) | >W każdym razie o sens życia pytają najczęściej ludzie z problemami. >Inni go po prostu realizują. Czyli mam rozumieć, że najczęściej ludzie z problemami to filozofowie?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>W każdym razie o sens życia pytają najczęściej ludzie z problemami. >>>>Inni go po prostu realizują. >Czyli mam rozumieć, że najczęściej ludzie z problemami to filozofowie? No dobra! Niech Pan wymieni tych ważnych dla Pana filozofów pytających, a najlepiej już odpowiadających na pytanie o życia sens. Może pogadamy nad sensem tych ich wypowiedzi.
PS. Osobiście nie mam jakiegoś tam nabożnego szacunku dla filozofów. Choć oczywiście człowiek, który chce zaliczać się do inteligencji jakieś tam pojęcie o historii filozofii mieć powinien.
@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >>>>>W każdym razie o sens życia pytają najczęściej ludzie z problemami. >>>>>Inni go po prostu realizują. >>Czyli mam rozumieć, że najczęściej ludzie z problemami to filozofowie? >No dobra! Niech Pan wymieni tych ważnych dla Pana filozofów pytających, a najlepiej już odpowiadających na pytanie o życia sens. Przeglądałem trochę literaturę którą mam "pod ręką" i właściwie poza greckimi filozofami nie wyczytałem, aby ktoś jeszcze się o to pytał. A ich odpowiedzi co do sensu istnienia można streścić w słowie eudajmonia znaczy się szczęście.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Czyli mam rozumieć, że najczęściej ludzie z problemami to filozofowie?<Czyli masz rozumieć, że Twój wątek(nie pierwszy o takiej tematyce) to zawracanie duuuu...żej części ciała. Już w pierwszej wypowiedzi Meretseger wyczerpała całą jego treść. Problemem jest to, że tego nie rozumiesz. Powodów tego może być wiele: niechęć, brak wiedzy, predyspozycje intelektualne, młody wiek (niedojrzałość), problemy emocjonalno-psychiczne (np.strach), a i trollowanie też wchodzi w grę. Masz chęć "pofilozofować" odwiedź portal filozoficzny. Tam Ci "zlasują mózg" sensami-celami i będziesz się mógł pławić w ich absolutystycznych i nieabsolutystycznych rodzajach i wymiarach. Tu już wyczerpujące odpowiedzi na swoje pytania -IMO- otrzymałeś i to wielokrotnie. 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | >Masz chęć "pofilozofować" odwiedź portal filozoficzny. >Tam Ci "zlasują mózg" sensami-celami i będziesz się mógł pławić w ich absolutystycznych i nieabsolutystycznych rodzajach i wymiarach. Artur@R A myślałem, że tematyka tego forum też obejmuje tematykę filozofii...
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > A myślałem, że tematyka tego forum też obejmuje tematykę filozofii...<I obejmuje, ale treść tego wątku wyczerpała Meretseger w swojej wypowiedzi, więc o czy chcesz dyskutować? (to retoryczne pytanie) A filozofowanie w oderwaniu od najnowszych osiągnięć nauki, od nauki w ogóle - to strata czasu i zabawa tylko. Over 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | alabaster (92 punktów) | > Over Artur@R Taki tekst przypomina mi wypowiedź osoby niedojrzałej. > A filozofowanie w oderwaniu od najnowszych osiągnięć nauki, od nauki w ogóle - to strata czasu i zabawa tylko.Artur@R Skoroś taki naukowy to nie widzę sensu, abyś się udzielał w tym wątku.
|
|
| Irracja (4721 punktów) | ... co jest sensem życia?. Nie cel, którego żaden nie widzi i nie zna. Sensem jest sama "droga życia". Wygra nie ten co w istnienie celu wierzy, lecz ten co drogę najsprawniej i najuczciwiej pokona. Choćby nagrodą miała być tylko samoświadomość "dobrze przeżytego życia"...
|
|
| fiiś (1053 punktów) | >Wiem że już takie pytania padały niejednokrotnie ale zadam je ponownie. >Jaki jest sens życia człowieka i wogóle życia? Wiem że na to pytanie do końca jeszcze nikt nie >odpowiedział i być może nie da się na to odpowowiedzieć ale ciekawy jestem jakie znacie możliwości
>Można już obejrzeć 3. (i niestety ostatni) odcinek najnowszego dokumentu Richarda Dawkinsa "Richard >Dawkins: Seks, śmierć i sens życia":
Świetny komentarz do wątku o sensie życia. Polecam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|