Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
24-05-2011 16:18Popers (129 punktów)Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
Ocena 2 na 10
Ale najpierw kilka sentencji:

Tylko Bóg może być przyczyną wszystkich rzeczy.
- Arystoteles

(384-322 p.n.e., grecki filozof, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli starożytności)

***

Jeden jest wszechświat, a składa się nań wszystko, i Bóg jeden we wszystkim, i prawda jedna.
- Marek Aureliusz

(121-180, cesarz rzymski, pisarz i filozof)

***

Bóg stworzył świat zgodnie z inteligentnym planem. Bóg jest matematykiem.
- Johannes Kepler

(1571-1630, niemiecki matematyk i astronom)

***

Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych.
- Kartezjusz

(1596-1650, francuski filozof, matematyk i fizyk)

***

To cudowne ułożenie Słońca, planet i komet może być dziełem Istoty wszechmocnej i rozumnej.
- Isaac Newton

(1643-1727, angielski fizyk, astronom, historyk, filozof)

***

Logika kosmosu i całego stworzenia jest ciągłym przejawem obecności Boga.
- G. W. Leibniz

(1646-1716, niemiecki filozof, matematyk, prawnik, dyplomata)

***

Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie, w nieustannym trudzie dając początek nowym sceneriom, nowym przedmiotom i nowym światom.
- Immanuel Kant

(1724-1804, niemiecki filozof)

***

Bóg jest Prawdą. I kto szuka prawdy, ten szuka Boga, choćby o tym nie wiedział.
- Edyta Stein

(1891-1942, niemiecka filozof, święta Kościoła katolickiego)

***

Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem.
- Józef Tischner

(1931-2000, polski filozof, pisarz, ksiądz katolicki)

***

Bóg? Zawsze o nim myślałem. Podobnie myśleli też inni kosmonauci. Wielu niewierzących powróciło z kosmosu jako ludzie odmienieni duchowo.
- Mirosław Hermaszewski

(1941- , polski generał, kosmonauta, jedyny Polak który był w kosmosie)

***

Im więcej wiemy o kosmosie i ewolucyjnej biologii, tym bardziej wydają się one niewytłumaczalne bez jakiegoś aspektu inteligentnego projektu. A w moim przypadku jest to natchnieniem dla wiary.
- Charles Townes

(1915- , amerykański fizyk, laureat nagrody Nobla w 1964, i nagrody Templetona w 2005)

***

Bóg dał nam niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać.
- William D. Phillips

(1948- , amerykański fizyk, laureat Nagrody Nobla w 1997 roku)

I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

24-05-2011 16:25
 Ocena 26 na 26
finerbijk (17282 punktów)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?

Znasz tak wybitnych ludzi, którzy w niczym nigdy się nie pomylili? Bo ja niestety nie
A o argumencie z autorytetu był niedawno wątek.
Popers (129 punktów)
>Znasz tak wybitnych ludzi, którzy w niczym nigdy się nie pomylili? Bo ja niestety nie
>A o argumencie z autorytetu był niedawno wątek.
Nie mam ich rzecz jasna za wyrocznię, ale ja jak i wielu tutejszych forumowiczów nie dorastamy im do pięt, jeżeli chodzi o ilość szarych komórek.
24-05-2011 16:58 
 Ocena 19 na 19
finerbijk (17282 punktów)
>Nie mam ich rzecz jasna za wyrocznię, ale ja jak i wielu tutejszych forumowiczów nie dorastamy im do pięt, jeżeli chodzi o ilość szarych komórek.
Ilość komórek mózgowych o niczym szczególnym nie świadczy, ale jeśli chcesz pokreślić w ten sposób ich mądrość, to każdy może stworzyć podobną listę o przeciwnych poglądach, tylko co z tego wynika?

Równie dobrze można stworzyć listę wybitnych uczonych, którzy pletli w jakiejś sprawie kompletne bzdury, co nie ominęło również prawie synonimu geniusza - Einsteina - i to nie w kwestii Boga, a fizyki kwantowej - tylko czy ten sposób wystarczy, aby cokolwiek udowodnić?
Popers (129 punktów)
>...tylko czy ten sposób wystarczy, aby cokolwiek udowodnić?
udowodnić nie, ale czemu się nad tymi poglądami nie zastanowić
24-05-2011 17:17 
 Ocena 3 na 3
Ateusznik (405 punktów)
>>...tylko czy ten sposób wystarczy, aby cokolwiek udowodnić?
>udowodnić nie, ale czemu się nad tymi poglądami nie zastanowić
A co my robimy?
24-05-2011 20:12 
 Ocena 1 na 1
Guzik (2020 punktów)
>udowodnić nie, ale czemu się nad tymi poglądami nie zastanowić

No dobrze. Zastanawiam się...i cofam się do momentu stworzenia Boga. Niby skąd ON się wziął?
24-05-2011 20:43 
 Ocena-5 na 7
Popers (129 punktów)
>No dobrze. Zastanawiam się...i cofam się do momentu stworzenia Boga. Niby skąd ON się wziął?
A czy mrówka rozmyśla skąd się wzięli ludzie? Ciekawe.
Tak jak nas ludzi przerasta plan stworzenia, i nie umiemy ostatecznie obalić idei Boga, tak mrówkom brakuje potencjału żeby zastanawiać się nad teorią ewolucji. (by gargamel - wiara.pl)

Odsyłam też do słów Tischnera w przytoczonych na wstępie cytatach.
24-05-2011 21:09 
 Ocena 11 na 13
Menel de Lux (3111 punktów)

>Tak jak nas ludzi przerasta plan stworzenia, i nie umiemy ostatecznie obalić idei Boga

Religiantów być może ta idea przerasta, dla mnie natomiast jest ona tak absurdalna że jakiekolwiek rozważania o niej, czy też próby obalania istnienia jakiegoś urojonego bytu uważam za zwykłą stratę czasu.
Tak samo dobrze mógłbym marnować czas i energię na rozmyślania o niewidzialnym latającym jeżu który podobno zwykł przesiadywać co wieczór na żyrandolu w mojej kuchni.
Przeciez to nie ma żadnego sensu...
25-05-2011 15:16 
 Ocena-6 na 6
Popers (129 punktów)
>Tak samo dobrze mógłbym marnować czas i energię na rozmyślania o niewidzialnym latającym jeżu który podobno zwykł przesiadywać co wieczór na żyrandolu w mojej kuchni.
>Przeciez to nie ma żadnego sensu...
Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.

Wśród cierpienia i niedoli nawet przekonany ateista zaczyna rozglądać się za Bogiem.
- Paul Leon Johnson
25-05-2011 15:23 
 Ocena 7 na 7
Menel de Lux (3111 punktów)
>Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.

Jakie to typowe...
Wy katolicy jesteście przewidywalni aż do bólu.
Jeden z absurdalnych, żelaznych argumentów religianta.
Teraz czekam na Stalina, Hitlera i "miliony ofiar ateizmu".
Żałosne...

Popers (129 punktów)
>>Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.
>Jakie to typowe...
>Wy katolicy jesteście przewidywalni aż do bólu.
>Jeden z absurdalnych, żelaznych argumentów religianta.
>Teraz czekam na Stalina, Hitlera i "miliony ofiar ateizmu".
>Żałosne...
>
To trochę jak ateista i krasnoludkowe argumenty. Z tym że krasnoludki może są, a może nie, guzik to obchodzi, a śmierć czeka każdego.
25-05-2011 17:17 
 Ocena 5 na 5
Menel de Lux (3111 punktów)
Krasnoludki jako argument świetnie oddają absurd udowadniania istnienia/ nieistnienia boga.
Natomiast pseudorgumenty ad- Hitlerum, ad-Komunismum i ad Stalinismum które przytoczyłem w moim komentarzu, to kłamstwa i manipulacje które z uporem maniaka stosują katolicy.
Popers (129 punktów)
Menel de Lux:
>Wy katolicy jesteście przewidywalni aż do bólu.
I jeszcze jedno; Popers to stary heretyk, więc nie - "wy katolicy"

I do katolików kierować pretensje, że wyzywają "was ateistów" od komunistów. Hehe nawet ładnie się rymuje.
25-05-2011 16:51 
 Ocena 19 na 19
czes (4083 punktów)
>Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.
> Wśród cierpienia i niedoli nawet przekonany ateista zaczyna rozglądać się za Bogiem.
>- Paul Leon Johnson

Dotychczas pisałeś na poziomie stymulującym dyskusję, nawet dałem Ci jeden plus (i jeden minus).
Ale zagubiłeś się, i strzeliłeś z procy załadowanej kaczym piórkiem. Menel ujął to niezwykle trafnie "żałosne".
Szukanie boskiej pomocy w tragicznych momentach życia, to temat dla psychologów, filozofów, psychiatrów czy kogo tam jeszcze ale na pewno nie ma nic wspólnego z dowodem na istnienie jakiegokolwiek boga.

Niezależnie od powyższego, chciałbym Ci jednak przytoczyć - jako ciekawostkę - ze dwa fakty z życia (kończącego się życia) ateistów. Nie jakichś tam ateistów ale z mojej własnej rodziny.
Mój ojciec umierał zostawiając dwoje małych dzieci i jedyne o czym mówił to pouczał nas jak mamy kochać matkę, a matkę pouczał jak ma wychowywać dzieci.
Moja matka zmarła niedawno, a jej ostatnie słowa odnosiły sie do miłości rodzinnej.
Żadne z nich nie wspomniało o bogu nawet jednym słowem.

A ja sam? Kilkanaście lat temu, lekarze rozpoznali ciężką (zwykle śmiertelną) chorobę mego dziecka.
Wydawało się, że oszaleję z nieszczęścia. Moje reakcje na pewno nie były racjonalne. Między innymi durnymi zachowaniami, wznosząc oczy i ręce w niebo, darłem się: ty sk.... , ty ch... , ty dziuro w d... , jeżeli istniejesz to nich cię szlag trafi".
No i oczym to świadczy? O istnieniu boga czy moim szaleństwie?!
Dziecko żyje i dało mi nawet wnuka
No i o czym to świadczy? O istnieniu boga? A może o tym, że przestraszył się moich przekleństw?!
A może o tym, że ma w dupie ludzki ból, przerażenie, niedolę, i w ogóle ludzi?

NIC nie przemawia na korzyść twierdzenia o istnieniu boga. Ani wypowiedzi znanych ludzi (tych z twego postu rozpoczynajacego wątek), ani ludzi przerażonych zbliżająca się śmiercią własną czy najbliższych.

Podpisuję się pod słowami Tadeusza Kotarbińskiego (już cytowanymi w tym wątku): "W obliczu ogromu zła na świecie, byłoby bluźnierstwem posądzać boga o istnienie".

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
25-05-2011 23:15 
 Ocena 14 na 14
lotrek (14275 punktów)
>Podpisuję się pod słowami Tadeusza Kotarbińskiego (już cytowanymi w tym wątku): "W obliczu ogromu zła na świecie, byłoby bluźnierstwem posądzać boga o istnienie".
Ja też...a dla drogiej młodzieży jeszcze kilka cytatów:

Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna.
Autor: Seneka Młodszy

Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to Religią.
Autor: Robert Pirsig

Katar jest w pewnym sensie równie powszechny wśród ludzi jak wyznania religijne, a nikt jakoś nie twierdzi, że czerpiemy z niego korzyści.
Autor: Daniel Dennett

Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że ona wniosła pewien wkład do cywilizacji. Ona pomogła we wczesnych czasach ustalić kalendarz i spowodowała, że kapłani egipscy tak starannie rejestrowali zaćmienia, że byli w stanie je przewidywać. Te dwie zasługi jestem gotów uznać, ale nie wiem nic o żadnych innych.
Autor: Bertrand Russell

Religia jest dla ludzi bez rozumu.
Autor: Józef Piłsudski

Religia nie przyczynia się w Polsce do podniesienia poziomu moralnego społeczeństwa.
Autor: Maria Szyszkowska

...a to już "święta" prawda





"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
25-05-2011 18:26 
 Ocena 9 na 9
Gosia (9452 punktów)

> Wśród cierpienia i niedoli nawet przekonany ateista zaczyna rozglądać się za Bogiem.
>- Paul Leon Johnson


Lubisz cytaty? No to bęc!
Jedno jest pewne - że mój pogrzeb będzie świecki. Nie będzie żadnych uroczystości kościelnych. To jest moja wola. Nie chcę żadnych tych cudów robić, bo nie wierzę w nie. Poza tym, na koniec życia - ucieczka do Boga? To śmieszne!
Zbigniew Religa.
25-05-2011 21:06 
 Ocena 1 na 1
maciej20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.
> Wśród cierpienia i niedoli nawet przekonany ateista zaczyna rozglądać się za Bogiem.
>- Paul Leon Johnson

Tonący brzytwy się chwyta...
26-05-2011 09:01 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.
To jest najgłupszy, najbardziej oklepany i najmniej sensowny pseudoargument, jaki istnieje. Wstydziłbyś się. Nie stać Cię na podniesienie poziomu chociaż odrobinę?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Popers (129 punktów)
>To jest najgłupszy, najbardziej oklepany i najmniej sensowny pseudoargument, jaki istnieje. >Wstydziłbyś się. Nie stać Cię na podniesienie poziomu chociaż odrobinę?
Wstydzę się, no albo jednak nie:p Tak czy inaczej życzę Wam wszystkim siły, pogody ducha i wsparcia bliskich, nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach.

Szczególnie pozdrawiam panią I Ponurą

Krótko mówiąc, nie możemy zgłębić tajemnicy i obrócić jej w wiedzę, lecz ważne wiedzieć, że mamy z nią do czynienia; choć nie sposób zedrzeć zasłonę, za którą ukrywa się rzeczywistość ostateczna, winniśmy wiedzieć, że jest taka zasłona.
- Leszek Kołakowski


dozo

PS.
jederman, dzięki z Twojego posta, może innym razem się odniosę, teraz czas nagli. Pozdrawiam!
26-05-2011 11:38 
 Ocena 12 na 12
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.

Słoneczko moje drogie, nie szarżuj, póki nie porozmawiasz z ludźmi.

Wyobraź sobie, że każdego dnia, w sumie od kiedy pamiętasz, żyjesz w bólu. Najpierw bóle były mniejsze - zatykało Ci na chwilę oddech, trochę musiałeś pojęczeć. Ale potem zaczęło się robić gorzej. Ból stawał się gorszy.
Potem, do tego starego bólu, do którego się już trochę przyzwyczaiłeś, doszedł nowy - a razem z nim brak sił na wstanie z łóżka, podniesienie kubka z kawą, ubranie się. Znalazło się leczenie, ale leczenie nie poprawia bólu. Tyle, że ruszać się możesz.
Potem, po wypadku, zostają Ci marnie pozrastane stawy. Bolą od przeciążenia, zmian pogody, zimna. Problem w tym, że masz nieuleczalną chorobę, powodującą - oprócz innych nieprzyjemnych rzeczy - nadwrażliwość na zimno, więc oprócz temperatur powyżej 28 zimno jest Ci cały czas, stawy bolą w systemie ciągłym.
A potem rozwija Ci się jeszcze jedna choroba. Objawia się głównie rzutami bólu takimi, że wymiotujesz, robi Ci się ciemno przed oczami. Czasem mdlejesz. Do tego masz poważne ograniczenia co do jedzenia, picia, spania. Żyjesz na zegarek, jak w więzieniu.

Na żaden z tych bólów nie ma sposobu - oprócz leków, dzięki którym nie czujesz bólu, bo leżysz jak kawałek mięsa. Masz więc do wyboru - albo żyjesz z bólem, albo jako zombie (bez niewygodnego towarzysko pożerania mózgów, oczywiście). Co gorsza, jak już masz na ręku połowę dawki leku, żeby chociaż trochę zachować świadomość (i tak będziesz siedział w domu, bo lek wpływa na OUN, nigdzie nie pójdziesz, a na noc najlepiej, żeby ktoś przyszedł pilnować, czy nie przestaniesz czegoś istotnego robić, np oddychać), to się cztery razy zastanawiasz, bo chwilę przestanie boleć, więc później wrażenie powracającego bólu będzie, dla kontrastu, gorsze.

I wiesz co? Ani razu nie przyszło mi do głowy, żeby odprawiać jakieś religijne bzdury. Bogowie nadal mnie nie interesują (oprócz hinduskich, oczywiście, bo są ładni, a ja mam sypialnię w stylu bollywood).

Gdzieś w międzyczasie w wypadkach zginęło dwóch moich bliskich przyjaciół, a w listopadzie - po ponad roku w ogromnych cierpieniach - umarła moja Babcia. Moja wspaniała Babcia, w stanie niemowlęcia, któremu trzeba zmieniać pieluchy i karmić tubką. Kilka miesięcy zajmowałam się nią sama (4h/dobę przychodziła opiekunka, mogłam pospać), resztę z pomocą rodziny.

Chcesz pogadać o cierpieniu, tragedii i śmierci? Dobrze trafiłeś. Tylko bez bytów wyimaginowanych mi tu. Bo się nadmiernie denerwuję, a lekarze mi zabraniają - kortyzol niszczy mi hipokamp. Sprawdź, do czego służy człowiekowi hipokamp. Potem możemy wrócić do rozmowy o tragediach.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
24-05-2011 22:34 
 Ocena 1 na 1
kogut59 (3090 punktów)
>A czy mrówka rozmyśla skąd się wzięli ludzie? Ciekawe.
>Tak jak nas ludzi przerasta plan stworzenia, i nie umiemy ostatecznie obalić idei Boga, tak mrówkom brakuje potencjału żeby zastanawiać się nad teorią ewolucji.
Nie badz taki pewny
www.uni-bi(*)onen/beckermann/anaphil_V1.pdf
zachaj (5239 punktów)
>Nie badz taki pewny
>www.uni-bi(*)onen/beckermann/anaphil_V1.pdf

8 lat uczyłem się niemieckiego, jednak prosiłbym o przetłumaczenie tego tekstu lub choćby zarysowanie jego treści.
kogut59 (3090 punktów)
>>Nie badz taki pewny
>>www.uni-bi(*)onen/beckermann/anaphil_V1.pdf
>8 lat uczyłem się niemieckiego, jednak prosiłbym o przetłumaczenie tego tekstu lub choćby zarysowanie jego treści.

polecam dobrego tłumacza. Krotko "Musi filozofia jeszcze bardziej analityczna być?" Jajko--> Kura, Masło --> Maślane itd
zachaj (5239 punktów)
non comprende...
kogut59 (3090 punktów)
>non comprende...
odpowiedziałem po polsku wiec racjonalności i rozsądku nie można bez historycznego
"in der Philosophie die Zufälligkeit in Hinblick auf eine übergeordnete schicksalhafte Notwendigkeit" zrozumieć
25-05-2011 12:00 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>non comprende...
>odpowiedziałem po polsku

Po polsku tez można pisać mętnie i niezbornie, co udowodniłeś wcześniej.
Na dodatek Ty nie za bardzo znasz polski.


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Lodowy (1486 punktów)
>Po polsku tez można pisać mętnie i niezbornie, co udowodniłeś wcześniej.
>Na dodatek Ty nie za bardzo znasz polski.
A ty jesteś Wielką Weryfikatorką języka polskiego.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie badz taki pewny
>>>www.uni-bi(*)onen/beckermann/anaphil_V1.pdf
>>8 lat uczyłem się niemieckiego, jednak prosiłbym o przetłumaczenie tego tekstu lub choćby zarysowanie jego treści.
> polecam dobrego tłumacza. Krotko "Musi filozofia jeszcze bardziej analityczna być?"

To nie jest po polsku. Do kitu ten tłumacz. Babelfish lepiej tłumaczy.

> Jajko--> Kura, Masło --> Maślane itd

Jedno to zabawa następstwem przyczynowo skutkowym, drugie to klasyczny pleonazm.
Co to ma wspólnego z cytatem (na ile rozumiem jego treść po poprawieniu błędów składniowych)?
Możesz to rozwinąć?

ps. jeżeli nie potrafisz czegoś wyjaśnić, to nie masz prawa twierdzić, że ktoś inny jest za głupi, żeby zrozumieć


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
24-05-2011 22:43 
 Ocena 12 na 12
kinemator (151 punktów)
>>No dobrze. Zastanawiam się...i cofam się do momentu stworzenia Boga. Niby skąd ON się wziął?
>A czy mrówka rozmyśla skąd się wzięli ludzie?
Mrówki i ludzie istnieją. Więc gdyby mrówka zaczęła rozmyślać na tym skąd pochodzą ludzie to miała by wielką przewagę na teistami tj. dowód na istnienie.

>Tak jak nas ludzi przerasta plan stworzenia,
Jaki plan stworzenia? Nie przypominam sobie, żeby ktoś wykazał, że wszechświat został stworzony wg. jakiegoś planu.

> i nie umiemy ostatecznie obalić idei Boga,
W jakim sensie? Jeżeli chodzi o różne argumenty za istnieniem boga to nie ma chyba takiego który nie byłby błędny. Sama idea boga nic nie tłumaczy i w sumie do niczego nie jest potrzebna a osobiste przekonania ludzi wierzących nie świadczą zaś o ich prawdziwości. "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byście to chcieli dowodami obalić"

>Odsyłam też do słów Tischnera w przytoczonych na wstępie cytatach.
"Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem."
Tischner

"Wmawia się nam, że taka jest istota boskich właściwości, iż nie mogą ich ogarnąć ograniczone umysły. Naturalnym następstwem tej zasady powinien być wniosek, że właściwości boskie nie nadają się do zajmowania sobą ograniczonych umysłów. Tymczasem religia twierdzi, że umysły ograniczone nie powinny przestawać zajmować się istotą niepojętą, której właściwości nie mogą pojąć: stąd wniosek, że religia jest sztuką zajmowania ograniczonych umysłów ludzi tym, czego nie są w stanie zrozumieć.
Jak zdołano przekonać istoty rozumne, że rzecz całkowicie niepojęta jest dla nich rzeczą najbardziej zasadniczą? Osiągnięto to jedynie napełniając je przerażeniem. W strachu bowiem człowiek przestaje rozumować. Zalecono więc ludziom przede wszystkim, aby nie ufali rozumowi. Wtedy zaś, gdy mózg jest zamroczony, wierzy się we wszystko i nie sprawdza niczego."
Meslier (też ksiądz )
24-05-2011 18:37 
 Ocena 5 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Nie mam ich rzecz jasna za wyrocznię, ale ja jak i wielu tutejszych forumowiczów nie dorastamy im do pięt, jeżeli chodzi o ilość szarych komórek.
Warto wiedzieć, że byle kretyn może mieć więcej.
A poza tym dobrze jest mówić za siebie.

@@@
.
24-05-2011 18:56 
 Ocena-3 na 7
Popers (129 punktów)
>Warto wiedzieć, że byle kretyn może mieć więcej.
>A poza tym dobrze jest mówić za siebie.
Panie Andrzeju, po raz kolejny daje Pan dowód swojej pychy i braku szacunku.
25-05-2011 08:26 
 Ocena 13 na 13
Meretseger (61860 punktów)

>Panie Andrzeju, po raz kolejny daje Pan dowód swojej pychy i braku szacunku.
O ile zauważyłam, Pan Andrzej pyszny nie jest. A na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Poza tym nigdzie nie jest napisane, że szacunek należy się bezwarunkowo i za całokształt. Jakim szacunkiem obdarzyłbyś (hipotetycznego) genialnego astrofizyka, który odkrywa nowe planety, a w domu bije żonę? Bezwarunkowym? Można szanować czyjeś dokonania naukowe, a jednocześnie mieć ochotę kopnąć gościa w odwłok za to, jakim paskudnym jest człowiekiem.
Nie ma tak dobrze, żeby ktoś miał rację we wszystkim.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
25-05-2011 08:48 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Warto wiedzieć, że byle kretyn może mieć więcej.
>>A poza tym dobrze jest mówić za siebie.
>Panie Andrzeju, po raz kolejny daje Pan dowód swojej pychy i braku szacunku.
Ale nie niewiedzy i braku logicznego myślenia.
Brak szacunku dla głupoty nie jest żadnym dowodem pychy.
Upomniałem się tu o szacunek dla innych, Panu chyba nie znanych, a przeze mnie bardzo cenionych.

@@@
.
25-05-2011 12:04 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
   Czytam, i bardzo cenię Pańskie wypowiedzi. Ale od samego początku mam wrażenie, że jest Pan nabarmuszonym przemądrzalcem.

   Przykro mi. Tak Pana odbieram. Mam nadzieję, że to tymczasowe, bo właśnie z szacunku dla Pana wyraziłam swoją opinię.

Gdyby się Pan wkurzył, to śmiało można krzyczeć. Na mnie też.

"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
Popers (129 punktów)
>Ale nie niewiedzy i braku logicznego myślenia.
>Brak szacunku dla głupoty nie jest żadnym dowodem pychy.
No, tylko żeby się kiedyś nie okazało, że ten głupi to Pan. Proponuję więcej zdrowej pokory.

Nasza wiedza jest i będzie zawsze ograniczona. Nasza ignorancja jest i pozostanie nieograniczona i nieskończona.
- Karl Popper

25-05-2011 17:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>No, tylko żeby się kiedyś nie okazało, że ten głupi to Pan.
Gdyby się tylko raz to okazało to byłbym dumnym i szczęśliwym.
Tylko z każdej głupoty staram się wyciągnąć wnioski i nigdy z uporem nie pogłębiać własnej kompromitacji.
Przyznanie się do błędu i przeproszenie świadczy o poziomie intelektualnym, a nie o jego braku.

>Proponuję więcej zdrowej pokory.
To znaczy jak?
Przez nie wykazywanie ewidentnej głupoty, pokrywanej pewnością własnej racji?
Po to uczestniczę w forum racjonalisty, aby mieć możliwość weryfikacji swoich poglądów i wiedzy w dyskusji z mądrymi polemistami. Cieszę się, gdy ktoś wyprowadza mnie z błędu, nawet złośliwie, ale merytorycznie.

> Nasza wiedza jest i będzie zawsze ograniczona. Nasza ignorancja jest i pozostanie nieograniczona i nieskończona.
>- Karl Popper

Przepraszam, a co jeszcze Popera Pan czytał? Nie przypomina Pan sobie dosyć gwałtownych ataków tego "skromnisia" na odmienne od niego poglądy i pewność co do własnych?
Jednak zaproponuję Panu więcej czytania ze zrozumieniem, a mniej cytologii, pomimo że znowu zostanie to uznane (przez niektórych, a nawet przez Panią Kowalską), że jestem nabarmuszonym przemądrzalcem.

Miłego dnia.

@@@
.
25-05-2011 20:54 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Jednak zaproponuję Panu więcej czytania ze zrozumieniem, a mniej cytologii, pomimo że znowu zostanie to uznane (przez niektórych, a nawet przez Panią Kowalską), że jestem nabarmuszonym przemądrzalcem.

   Bo jesteś nabarmuszonym przemądrzalcem. Ale to w niczym nie przeszkadza Ci mądrze pisać.

   Teraz muszę się udać do łazienki gdyż krew mnie z nosa zalała. Mam taką powaloną alergię niestety. Nie wiem na co, ale męczy naprawdę Zawsze na wiosnę mnie zalewa.

(Żalenie się + 10 )


"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
25-05-2011 00:23 
 Ocena 5 na 7
AdamGr (3037 punktów)

>Nie mam ich rzecz jasna za wyrocznię, ale ja jak i wielu tutejszych forumowiczów nie dorastamy im do pięt, jeżeli chodzi o ilość szarych komórek.

1.Mów może za siebie i nie powołuj się na wirtualne grupy.
2.Owszem masz ich za wyrocznie swojego argumentu z którym rozpocząłeś wątek,a poniewaz to argument z listy autorytetów więc de facto nie masz nic.
A jeszcze domniemasz że ktoś kogoś ma za durnia i to też ma być jakiś argument, czort wie na co.
25-05-2011 04:28 
 Ocena 3 na 3
lipschitz (1674 punktów)
>Nie mam ich rzecz jasna za wyrocznię, ale ja jak i wielu tutejszych forumowiczów nie dorastamy im do pięt, jeżeli chodzi o ilość szarych komórek.

Czas więc dorosnąć - przynajmniej do pięt
25-05-2011 15:57 
 Ocena 1 na 1
Popers (129 punktów)
>>Nie mam ich rzecz jasna za wyrocznię, ale ja jak i wielu tutejszych forumowiczów nie dorastamy im do pięt, jeżeli chodzi o ilość szarych komórek.
>Czas więc dorosnąć - przynajmniej do pięt

Bardzo słuszna inicjatywa Mi jeszcze sporo do pięt brakuje, ale może Tobie pójdzie szybciej. Trzymam kciuki.
25-05-2011 18:35 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
Jasne, a kiedy dorosnę do pięt, wtedy pewnie nie będę godzien stóp całować.
24-05-2011 16:27
 Ocena 10 na 10
NorahYorke (329 punktów)
Bóg urojony, rozdział 3, dowód z podziwianego religijnego uczonego.

Dawkins rozprawił się z tym argumentem tak dobrze, że ja nie mam już nic do dodania.
24-05-2011 16:38 
 Ocena-4 na 10
Popers (129 punktów)
>Bóg urojony, rozdział 3, dowód z podziwianego religijnego uczonego.
>Dawkins rozprawił się z tym argumentem tak dobrze, że ja nie mam już nic do dodania.
Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, który jest autorem bardzo głośnej książki "Bóg urojony". Książki moim zdaniem bardzo prymitywnej. Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat. Nasza rozmowa miała miejsce kilkanaście lat temu. Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
- Michał Heller
24-05-2011 16:49 
 Ocena 13 na 17
kinemator (151 punktów)
>>Bóg urojony, rozdział 3, dowód z podziwianego religijnego uczonego.
>>Dawkins rozprawił się z tym argumentem tak dobrze, że ja nie mam już nic do dodania.
> Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, który jest autorem bardzo głośnej książki "Bóg urojony". Książki moim zdaniem bardzo prymitywnej. Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat. Nasza rozmowa miała miejsce kilkanaście lat temu. Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller

Trudno uwierzyć, że Heller mógłby taki błąd popełnić. Stwierdzenie, że np. Bóg stworzył prawa fizyki nic nie tłumaczy i niczym nie jest poparte. W takiej sytuacji jest to ewidentnie "bóg-zapchajdziura".
24-05-2011 16:57 
 Ocena 10 na 10
coreless (16088 punktów)

Prawa fizyki się nie biorą, tylko się do nich dochodzi na drodze obserwacji i myślenia. Heller wiedziałby o tym, gdyby nie uprawiał nauki głównie zza biurka.


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
worek kości (2937 punktów)
>Prawa fizyki się nie biorą, tylko się do nich dochodzi na drodze obserwacji i myślenia.

Czyli prawa fizyki się tworzy, a nie odkrywa?

bembergiem w berg
25-05-2011 09:14 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czyli prawa fizyki się tworzy, a nie odkrywa?
A naukowe dochodzenie do prawdy za pomocą ściśle określonej metodologii jest odkrywaniem, czy tworzeniem.
Oj, jakaś pokrętna ta logika.

@@@
.
24-05-2011 17:05 
 Ocena 10 na 10
zachaj (5239 punktów)
>>- Michał Heller
>Trudno uwierzyć, że Heller mógłby taki błąd popełnić. Stwierdzenie, że np. Bóg stworzył prawa fizyki nic nie tłumaczy i niczym nie jest poparte. W takiej sytuacji jest to ewidentnie "bóg-zapchajdziura".

Mało tego, to jest argument z ignorancji. Nie dziwię się, że Dawkins nie odpowiedział.
25-05-2011 13:10 
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)
>>>- Michał Heller
>>Trudno uwierzyć, że Heller mógłby taki błąd popełnić. Stwierdzenie, że np. Bóg stworzył prawa fizyki nic nie tłumaczy i niczym nie jest poparte. W takiej sytuacji jest to ewidentnie "bóg-zapchajdziura".
>Mało tego, to jest argument z ignorancji. Nie dziwię się, że Dawkins nie odpowiedział.
Problem z cytatami internetowymi polega na tym, że wszyscy od razu biorą je za prawdziwe
A. Lincoln.

Szczerze mówiąc, nawet jeśli cytat jest prawdziwy, to argument z niego marny.
Argument z niewiedzy nie jest i nie może być argumentem.
Na pytanie o pochodzenie praw fizyki, można odpowiedzieć pytaniem:
dobrze, skoro pochodzą od boga, to skąd pochodzi bóg?
25-05-2011 13:44 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)
>Argument z niewiedzy nie jest i nie może być argumentem.

Myślę, że wielu wierzących doskonale zdaje sobie sprawę ze słabości swoich argumentów ale brnie dalej bo głupio im się wycofywać.

Kiedyś sam wierzyłem ale kiedy bardziej się w to zagłębiłem szybko zrozumiałem jak bardzo się myliłem. To znaczy, że moja wiara była słaba czy miałem dość odwagi żeby przyznać się do błędu?
25-05-2011 15:13 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>>Argument z niewiedzy nie jest i nie może być argumentem.
>Myślę, że wielu wierzących doskonale zdaje sobie sprawę ze słabości swoich argumentów ale brnie dalej bo głupio im się wycofywać.
>Kiedyś sam wierzyłem ale kiedy bardziej się w to zagłębiłem szybko zrozumiałem jak bardzo się myliłem. To znaczy, że moja wiara była słaba czy miałem dość odwagi żeby przyznać się do błędu?
Pewnie odpowiedź ateisty i teisty będzie dokładnie odwrotna.

Moim zdaniem nie ma nic chwalebnego w wierze pomimo faktów, wbrew faktom. Przeciwnie, jest żałosna i przerażająca.
Przypomina mi się zupełne nieteologiczna sprawa, gdzie mój opiekun naukowy ośmielił się mieć inny pogląd na sprawę, niż jego szef. W końcu odszedł z uczelni, przeniósł się na inną, ale stale publikował i jego pogląd okazał się być bardziej zgodny z obserwacjami. Szef najpierw burzył się, krytykował, obrażał, krzyczał, a w końcu, kiedy nie mógł w żaden sposób się bronić dłużej, włączył nowe spojrzenie do podręcznika, nie powołując się na nazwisko odkrywcy. Chyba czasem tak głupio przyznać się do błędu, że kiedy już naprawdę nie da się inaczej, to udajemy, że przecież my wcale się nie kłóciliśmy i to oczywiste.
25-05-2011 15:28 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
>...a w końcu, kiedy nie mógł w żaden sposób się bronić dłużej, włączył nowe spojrzenie do podręcznika, nie powołując się na nazwisko odkrywcy. Chyba czasem tak głupio przyznać się do błędu, że kiedy już naprawdę nie da się inaczej, to udajemy, że przecież my wcale się nie kłóciliśmy i to oczywiste.

Ciekawe jak kiedyś będzie się tłumaczył ten pan ze swoich tragicznych błędów.


25-05-2011 20:11 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>Ciekawe jak kiedyś będzie się tłumaczył ten pan ze swoich tragicznych błędów.
Obstawiam, że powie, że w ogóle takiego błędu nie było.
W tej instytucji do błędów przyznają się dopiero kolejne pokolenia.
25-05-2011 11:46 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>Trudno uwierzyć, że Heller mógłby taki błąd popełnić. Stwierdzenie, że np. Bóg stworzył prawa fizyki nic nie tłumaczy i niczym nie jest poparte. W takiej sytuacji jest to ewidentnie "bóg-zapchajdziura".

Nie do końca. Argument Dawkinsa na nieistnienie Boga ma dokładnie taką samą wagę jak kontrargument Hellera.

Doprowadzając przedstawiony argument Dawkinsa do groteski, można powiedzieć - alkohol powstaje w wyniku fermentacji cukru ergo Bóg nie istnieje.
24-05-2011 16:59 
 Ocena 11 na 11
Ateusznik (405 punktów)
>Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller
Oj, płytko. Żeby rozmawiać o tych sprawach, trzeba znać różnicę pomiędzy bogiem teistycznym a deistycznym. Dawkinsowi chodziło o boga teistycznego, a Hellerowi o deistycznego. Dyskusja się skończyła, a Heller wykazał się arogancją i ignorancją.

>czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy?
Nie. Po prostu w rozmowie o bogu niektórym ludziom zapadają klapki na oczy.

I dwa cytaty ode mnie:
"Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu." - Albert Eistein

"Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?" - Epikur
Popers (129 punktów)
>I dwa cytaty ode mnie:
>"Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu." - Albert Eistein
Patrząc ile razy w wypowiedziach Einsteina, Dawkinsa czy Hawkinga pada słowo Bóg, to już jest nieco podejrzane. Zwłaszcza Einstein często odnosił się do tej idei, ot np.:
Moja religia polega na pokornym podziwie tego nieograniczonego wyższego ducha, który objawia się w drobnych szczegółach jakie jesteśmy w stanie dostrzec naszymi wątłymi i słabymi umysłami. To głęboko emocjonalne przekonanie o obecności wyższej rozumnej mocy, która jest objawiona w niepojętym wszechświecie, kształtuje moje wyobrażenie Boga.
24-05-2011 17:26 
 Ocena 6 na 6
Ateusznik (405 punktów)
Einstein nie był wierzący. Nie był teistą. Wg. niego Bóg, którego piszemy z wielkiej litery nie istnieje. Einstein był panteistą.

>Patrząc ile razy w wypowiedziach Einsteina, Dawkinsa czy Hawkinga pada słowo Bóg, to juz jest nieco podejrzane.
Hmm... dlaczego?
24-05-2011 18:19 
 Ocena-3 na 3
Popers (129 punktów)
>>Patrząc ile razy w wypowiedziach Einsteina, Dawkinsa czy Hawkinga pada słowo Bóg, to juz jest nieco podejrzane.
>Hmm... dlaczego?
Bo ktoś kto podobno nie istnieje, zaprząta tak zacne umysły. Skoro wyrok zapadł - Boga nie ma!, to nie powinno być o Nim słychać, no, co najmniej od czasów Darwina.
24-05-2011 21:07 
 Ocena 14 na 14
Pan Tau (1237 punktów)
Popers:
Bo ktoś kto podobno nie istnieje, zaprząta tak zacne umysły. Skoro wyrok zapadł - Boga nie ma!, to nie powinno być o Nim słychać, no, co najmniej od czasów Darwina.

Bo to nie Bóg, a pojęcie Boga zaprząta te umysły.
Pojęcie jak najbardziej istniejące i wywierające wpływ na świat i ludzi.
Nic więc dziwnego, że wzbudza zainteresowanie, szczególnie, że nie wszyscy uważają jego wpływ za pozytywny.
 
25-05-2011 09:23 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Bo ktoś kto podobno nie istnieje, zaprząta tak zacne umysły.
A kto mówi, że nie istnieje. Jego istnienie jest pewne. Siedzi mocno w miliardach głów.

>Skoro wyrok zapadł - Boga nie ma!, to nie powinno być o Nim słychać, no, co najmniej od czasów Darwina.
Idee są przez ludzi tworzone i na ludzi oddziaływają. Paradoksem jest, że nawet te najpiękniejsze bywają przyczynami największego zła.
Bogowie, smoki i wampiry jak najbardziej istnieją i nikt rozsądny temu nie przeczy.
Ateiści - racjonaliści też nie.

@@@
.
24-05-2011 17:17 
 Ocena 14 na 14
Menel de Lux (3111 punktów)
>W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.

Taa, i kości dinozaurów też bóg stworzył aby testować waszą wiarę.
Wszystko stworzyć potrafi oprócz prozaicznych środków finansowych na utrzymanie swego personelu naziemnogo.
Ten obowiązek "wyczarowania" funduszy zostawił na głowie maluczkich, niewszechmocnych.
24-05-2011 18:42 
 Ocena 5 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

> Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, /.../ W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller
>

Naprawdę ksiądz profesor jest aż tak żenująco głupi?
Proszę o źródło tej wypowiedzi.

@@@
.
24-05-2011 18:54 
 Ocena-9 na 11
Popers (129 punktów)
>Naprawdę ksiądz profesor jest aż tak żenująco głupi?
Napisał mędrzec z tytułem i wielkim dorobkiem, hehe

>Proszę o źródło tej wypowiedzi.
Jest internet i google, osobiście mi się nie chce.
24-05-2011 19:04 
 Ocena 12 na 12
liliac (147340 punktów)
>>Proszę o źródło tej wypowiedzi.
>Jest internet i google, osobiście mi się nie chce.

Na tym forum tego typu odpowiedzi na prośby o źródła są bardzo źle widziane.

Poza tym są zwyczajnie chamskie.
25-05-2011 08:59 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Naprawdę ksiądz profesor jest aż tak żenująco głupi?
>Napisał mędrzec z tytułem i wielkim dorobkiem, hehe
Wielce Szanowny Panie, mój dorobek jest na tym forum i chętny może sobie go poczytać.
Tu pisząc pod pseudonimami mamy do obrony tylko poziom merytoryczny naszych wypowiedzi oddany pod czytelniczy osąd.
Wszelkie chwalenie się dorobkiem i tytułami pod nickami jest śmieszne.
Nawet takie: Ja skromny magister jestem,

>Jest internet i google, osobiście mi się nie chce.
Kompromituje Pan uczonego cytatem wyrwanym z kontekstu i dalej się Panu nie chce?
Nieładnie!

@@@
.
Popers (129 punktów)
>Kompromituje Pan uczonego cytatem wyrwanym z kontekstu i dalej się Panu nie chce?
>Nieładnie!@@@

www.rp.pl/artykul/128669.html
Proszę, może sobie pan poczytać, o ile już nie czytał. Mam nadzieję, że nie uchybi to Pańskiemu intelektowi.
25-05-2011 17:51 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Proszę, może sobie pan poczytać, o ile już nie czytał. Mam nadzieję, że nie uchybi to Pańskiemu intelektowi.
Czytanie nigdy mi nie uchybia. Większość publikacji ks. Hellera nie tylko przeczytałem, ale mam w domowej biblioteczce.
Szkoda tylko, że nie zauważył Pan, iż Pani Liliac już wczoraj nas do tego artykułu odesłała. Teraz to trochę taka musztarda po obiedzie.

Miłego dnia.

@@@
.
24-05-2011 19:13 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Proszę o źródło tej wypowiedzi.

To nieco okrojony cytat z wywiadu dla "Rzepy", zdaje się.
24-05-2011 18:58 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller

Tak więc na listę głupków można wciągnąć Michała Hellera.

Dyskusja się skończyła... Nic dziwnego. W podobny sposób można "znokautować" biologa zadając pytanie "co było pierwsze: kura czy jajko? Tylko bez kręcenia!". Albo teologa, pytając "czy wszechmocny Bóg może stworzyć kamień tak wielki, by nie mógł go podnieść?". Żenada.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
24-05-2011 19:47 
 Ocena-2 na 2
Popers (129 punktów)
O i kolejny 'mądry', co to za forum??? Racjonalista napisane, a liczba irracjonalistów przekracza moje przypuszczenia.

Jeżeli waść tkwisz dalej w zagwozdce o wszechmocy i kamieniu, czy kurze i jajku, to nie dziwię się że Pana Hellera uważasz za głupka. On te problemy rozwikłał jak był w podstawówce, ale ty wiesz lepiej. Współczuję.
24-05-2011 21:14 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>O i kolejny 'mądry', co to za forum??? Racjonalista napisane, a liczba irracjonalistów przekracza moje przypuszczenia.

No i co z tego? Czy jesteśmy tu po to, by spełniać Twoje wymagania?

>Jeżeli waść tkwisz dalej w zagwozdce o wszechmocy i kamieniu, czy kurze i jajku, to nie dziwię się że Pana Hellera uważasz za głupka. On te problemy rozwikłał jak był w podstawówce, ale ty wiesz lepiej.

Trzeba było od razu mówić, że znasz Hellera z podstawówki! Zapewne razem rozwiązywaliście większe problemy na dużej przerwie?

A ja owszem, wiem lepiej - i przyszłe pokolenia będą cytowały złote myśli Ojca Lesiotra. Czy Ciebie będzie wtedy ktokolwiek pamiętał i cytował? Trudno Ci się z tym pogodzić, prawda?

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
28-05-2011 21:55 
 Ocena 2 na 2
Olga W. (396 punktów)
>O i kolejny 'mądry', co to za forum??? Racjonalista napisane, a liczba irracjonalistów przekracza moje przypuszczenia.

Wnioskuję, iż racjonalizm oznacza zgodność poglądów z Panem?
24-05-2011 20:47 
 Ocena 6 na 6
Fudal (105 punktów)
Witam.

Czytając Pański wątek oraz Pańskie pod nim wypowiedzi; nasuwa mi się pewien wniosek. Mianowicie, sądzę, że cierpi Pan na zbyt mała ilość sceptycyzmu wobec przyjmowanych autorytetów. Trochę mniej cytatów, więcej własnego myślenia.

Oczywiście mogę się mylić.

A co do Pańskiego pytania. Nie, nie mam ich za głupców. Indywidualna postawa wobec Boga i wiary nie jest wyznacznikiem mądrości człowieka. Ludzi tych szanuje bo też, bez wątpienia, na szacunek zasługują.
25-05-2011 08:31 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
> Cytat:
A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller

I się nie dziwię, że się skończyła, dziwię się natomiast, że takie pytanie na poziomie 4 klasy szkoły podstawowej zadał ktoś taki, jak ksiądz profesor Heller. Dawkins słusznie nie odbił piłeczki w stylu "a skąd się wziął Bóg", bo to poniżej godności naukowca.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
25-05-2011 16:03 
 Ocena-3 na 3
Popers (129 punktów)
>> Cytat:
A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>>- Michał Heller

>I się nie dziwię, że się skończyła, dziwię się natomiast, że takie pytanie na poziomie 4 klasy szkoły podstawowej zadał ktoś taki, jak ksiądz profesor Heller. Dawkins słusznie nie odbił piłeczki w stylu "a skąd się wziął Bóg", bo to poniżej godności naukowca.

Baby gadają że ponoć odbił. Zawiedziony jesteś?
25-05-2011 16:27 
 Ocena 1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
>(Do Meretseger)
>Baby gadają że ponoć odbił. Zawiedziony jesteś?
Pomyliłeś płeć
25-05-2011 21:14 
 Ocena 1 na 1
maciej20 (1136 punktów)
(zablokowany)
>>Bóg urojony, rozdział 3, dowód z podziwianego religijnego uczonego.
>>Dawkins rozprawił się z tym argumentem tak dobrze, że ja nie mam już nic do dodania.
> Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, który jest autorem bardzo głośnej książki "Bóg urojony". Książki moim zdaniem bardzo prymitywnej. Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat. Nasza rozmowa miała miejsce kilkanaście lat temu. Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller
>


Niech sie pan Michał Heler sam siebie zapyta skąd wziął się Bóg a swoja odpowiedz podstawi pod pochodzenie praw fizyki...
26-05-2011 03:14 
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Bóg urojony, rozdział 3, dowód z podziwianego religijnego uczonego.
>>Dawkins rozprawił się z tym argumentem tak dobrze, że ja nie mam już nic do dodania.
> Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, który jest autorem bardzo głośnej książki "Bóg urojony". Książki moim zdaniem bardzo prymitywnej. Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat. Nasza rozmowa miała miejsce kilkanaście lat temu. Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
> Michał Heller

Widzę że większość użytkowników portalu nie zrozumiało o co mogło chodzić Hellerowi.
Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec. Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?" Pod prawami fizyki miał na myśli te prawa które pozwalają na jej zaistnienie. I tu nie chodzi tylko o to że istniejące stałe fizyczne są idealnie "dopasowane", ale że w ogóle istnieje ich całe spektrum. Czy też, że w ogóle istnieje jakaś materia w dodatku nie jednorodna, matematyka(taka jaka właśnie jest[ja sam jestem platonikiem w jej kwestii]), pewność działania mechanizmu dziedziczenia( funkcjonowanie tego mechanizmu zależy od praw kwantowych, obowiązujących na poziomie cząsteczek DNA) itp.
Wszystko to co pozwala na uformowanie się galaktyk, układów słonecznych, planet, i w końcu życia. Wszystko to co pozwala na wyłonienie się świata umysłowego, a nawet sama możliwość jego istnienia. Nie zastanawia was to? Nie wydaje wam się, że może być w tym coś więcej, niż tylko szczęśliwy zbieg okoliczności. Tak samo zresztą uważali cytowani Phillips, Leibniz czy Newton. Nie można się chyba oprzeć wrażeniu że jest to najpoważniejszy z argumentów stawiany przez teistów, w "Bogu urojonym" praktycznie przemilczany. Jedynie co to napomniane jest coś o teorii wieloświatów. Zresztą rzeczywiście nie jest to książka zbyt błyskotliwa. Co oczywiście nie znaczy, iż teza w niej stawiana jest błędna.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
26-05-2011 07:43 
 Ocena 10 na 10
Alicja Duda (25557 punktów)
> Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?" Pod prawami fizyki miał na myśli te prawa które pozwalają na jej zaistnienie. I tu nie chodzi tylko o to że istniejące stałe fizyczne są idealnie
Tylko jak to się ma do boga, który wymaga modlitw, interesuje się czy para współżyła przed ślubem czy nie, każe wierzyć w Trójcę Św, niepokalane poczęcie, śmierć boga na krzyżu i inne tego typu bzdury.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
26-05-2011 10:45 
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Tylko jak to się ma do boga, który wymaga modlitw, interesuje się czy para współżyła przed ślubem czy nie, każe wierzyć w Trójcę Św, niepokalane poczęcie, śmierć boga na krzyżu i inne tego typu bzdury.

To już trzeba się wybrać do Hellera, aby wyjaśnił. W końcu to on jest teologiem a nie ja. Mnie interesuje jedynie "fakt" tak złożonej natury świata. W dodatku przedstawione rozumowanie uwydatnia jedynie jego niesamowitość. A jedyny wniosek na jaki mogę sobie pozwolić, to stwierdzenie, że natura jest nie tylko dziwniejsza niż sobie wyobrażamy, jest dziwniejsza niż potrafimy sobie wyobrazić. A odpowiedzi można szukać nie tylko w religiach teistycznych, ale też np. w ateistycznych. Przykładowo buddyzm jest bardziej ciekawy.

Ps. Co do tego czy są to bzdury, to może okazać się, że nie da się obejść bez błędnego koła aby to "udowodnić". Bo bzdury to będą tylko wtedy gdy Boga nie ma. Jeżeli by był to można by zawsze powiedzieć, że z definicji nie można go zrozumieć.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
26-05-2011 20:29 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec. Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?"
Pytanie jest zadane z dziwnej perspektywy. Mianowicie z perspektywy szczęśliwca, któremu się to trafiło.
Gdyby świat był inny i uniemożliwiał to, to nie zadalibyśmy pytania.
Wyobraźmy sobie zabawkę, która zawsze mi się przypomina w tej sytuacji:
wyobraź sobie coś jak tablicę postawioną pionowo, przykrytą pleksą, tak, że między tablicą a pleksą jst równo 3 cm. W tablicę wbite są w regularny sposób rzędy gwoździ. Pod tablicą są ustawione obok siebie 34 pojemniki. Od góry wbijamy piłeczkę, piłeczka spada, odbijając się od gwoździ, zmieniając kierunek spadania. Kręci się i kręci, aż w końcu spada do jednego z pojemników. Jakie były szanse, że spadnie akurat do tego? Oczywiste. Ale teraz popatrzmy z perspektywy już po rzucie - teraz wiemy, że piłeczka tam spadła. Jesteśmy wygranym pojemnikiem. Gdyby było inaczej nie zadalibyśmy tego pytania.
Nie wiemy, czy jesteśmy pierwszą próbą wszechświata na utworzenie czegoś sensownego - i mówiąc "jesteśmy" nie mam na mysli nas, ale wszechświat. W zasadzie my jesteśmy tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale jakże uroczo, że się trafiło
Możliwe, że wcześniej były miliardy prób, ale z powodu właśnie nietrafionych cech próby te się nie powiodły.
26-05-2011 21:54 
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec. Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?"
>Pytanie jest zadane z dziwnej perspektywy. Mianowicie z perspektywy szczęśliwca, któremu się to trafiło.
>Gdyby świat był inny i uniemożliwiał to, to nie zadalibyśmy pytania.
>Wyobraźmy sobie zabawkę, która zawsze mi się przypomina w tej sytuacji:
>wyobraź sobie coś jak tablicę postawioną pionowo, przykrytą pleksą, tak, że między tablicą a pleksą jst równo 3 cm. W tablicę wbite są w regularny sposób rzędy gwoździ. Pod tablicą są ustawione obok siebie 34 pojemniki. Od góry wbijamy piłeczkę, piłeczka spada, odbijając się od gwoździ, zmieniając kierunek spadania. Kręci się i kręci, aż w końcu spada do jednego z pojemników. Jakie były szanse, że spadnie akurat do tego? Oczywiste. Ale teraz popatrzmy z perspektywy już po rzucie - teraz wiemy, że piłeczka tam spadła. Jesteśmy wygranym pojemnikiem. Gdyby było inaczej nie zadalibyśmy tego pytania.
>Nie wiemy, czy jesteśmy pierwszą próbą wszechświata na utworzenie czegoś sensownego - i mówiąc "jesteśmy" nie mam na mysli nas, ale wszechświat. W zasadzie my jesteśmy tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale jakże uroczo, że się trafiło
>Możliwe, że wcześniej były miliardy prób, ale z powodu właśnie nietrafionych cech próby te się nie powiodły.

Zdaję sobie sprawę z wszystkiego co napisałaś. Ale Ty powinnaś sobie zdać sprawę, że ten obraz świata niczego nie zmienia. Filozof który stwierdza, że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama. A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści. I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności. W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą.

Co do zabawy to obrazuje ona w jaki sposób określasz prawdopodobieństwo. Twój zbiór zdarzeń elementarnych rozumiem że wynosi 34. A prawdopodobieństwo sprzyjającego zdarzenia 1/34. I wszystko było by dobrze gdyby nie wciskanie, że ktokolwiek koniecznie musi się bawić. Analogicznie u mnie same stałe fizyczne nie określają całego zbioru. Cały zbiór musi zawierać wszystkie elementy, więc nie tylko stałe ale i to że w ogóle istnieje materia, czy platoniczno-matematyczny świat ale też świat umysłowy. I cała reszta niezbędnych założeń.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Ania... (14138 punktów)
>>Nie wiemy, czy jesteśmy pierwszą próbą wszechświata na utworzenie czegoś sensownego - i mówiąc "jesteśmy" nie mam na mysli nas, ale wszechświat. W zasadzie my jesteśmy tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale jakże uroczo, że się trafiło
>>Możliwe, że wcześniej były miliardy prób, ale z powodu właśnie nietrafionych cech próby te się nie powiodły.
>Zdaję sobie sprawę z wszystkiego co napisałaś. Ale Ty powinnaś sobie zdać sprawę, że ten obraz świata niczego nie zmienia. Filozof który stwierdza, że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama. A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści. I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności. W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą.
To nie jest sprzeczność.
Widzisz, ja nie potrzebuję tworzenia niepotrzebnych bytów. Nie potrzebuję wiary w wielość prób wszechświata. Zaznaczam jedynie, że nie mamy powodów, by taką hipotezę odrzucać. W końcu wiemy, że przynajmniej raz się udało, jest to już jakiś argument.
Oczywiście analizowanie tego, co jest poza naszym zasięgiem i kontemplacja tamtych prób do absurdu byłyby dziwaczne.
Z hipotezą boga jest dokładnie odwrotnie. Nie mamy ani jednego przypadku pewnego boga. A jednak oczekuje się od nas kontemplacji tej możliwości.
>Co do zabawy to obrazuje ona w jaki sposób określasz prawdopodobieństwo. Twój zbiór zdarzeń elementarnych rozumiem że wynosi 34. A prawdopodobieństwo sprzyjającego zdarzenia 1/34. I wszystko było by dobrze gdyby nie wciskanie, że ktokolwiek koniecznie musi się bawić. Analogicznie u mnie same stałe fizyczne nie określają całego zbioru. Cały zbiór musi zawierać wszystkie elementy, więc nie tylko stałe ale i to że w ogóle istnieje materia, czy platoniczno-matematyczny świat ale też świat umysłowy. I cała reszta niezbędnych założeń.
Widzisz, dość dobrze wiemy, jak świat materialny istnieje i działa. Dość dobrze wiemy, jak generowane są aktywności ciała. W tym również emocje, reakcje itd.
A jakie argumenty są po stronie drugiej hipotezy? Wyłącznie puste założenie. Nie ma nawet jednego, wiarygodnego przypadku.
Dlatego te hipotezy nie są równocenne.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Widzisz, ja nie potrzebuję tworzenia niepotrzebnych bytów. Nie potrzebuję wiary w wielość prób wszechświata. Zaznaczam jedynie, że nie mamy powodów, by taką hipotezę odrzucać. W końcu wiemy, że przynajmniej raz się udało, jest to już jakiś argument.
>Oczywiście analizowanie tego, co jest poza naszym zasięgiem i kontemplacja tamtych prób do absurdu byłyby dziwaczne.
>Z hipotezą boga jest dokładnie odwrotnie. Nie mamy ani jednego przypadku pewnego boga. A jednak oczekuje się od nas kontemplacji tej możliwości.

Ja oczekuję kontemplacji każdej możliwości. Nie mamy też ani 1 dowodu wielości prób wszechświata. Zwróć uwagę że Dawkins to człowiek który z wielką łatwością przyjmuje założenie Multiuniwersum, a człowiek który przyjmuje założenia tym bardziej przyjmuje wnioski.

>Widzisz, dość dobrze wiemy, jak świat materialny istnieje i działa. Dość dobrze wiemy, jak generowane są aktywności ciała. W tym również emocje, reakcje itd.

Tyle, że w całej tej rozmowie chodzi o to żeby uzasadnić możliwość istnienia życia. I na podstawie tego faktu stawia się hipotezy. Nie można ucinać brzytwą wszystkich hipotez, bo to by świadczyło że wiedza jaką posiadamy to jedyna wiedza. Stało by się to negacją nauki. Nie można się zatrzymywać, trzeba iść dalej.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
27-05-2011 20:47 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Z hipotezą boga jest dokładnie odwrotnie. Nie mamy ani jednego przypadku pewnego boga. A jednak oczekuje się od nas kontemplacji tej możliwości.
>Ja oczekuję kontemplacji każdej możliwości.
Po co?
>Nie mamy też ani 1 dowodu wielości prób wszechświata.
Ależ jest!
Jest jeden wszechświat, jaki znamy. To dość dobry argument, że Wszechświat może powstać. Dlaczego miałby powstać tylko raz?
Czy masz podobny argument dla każdej tezy?
>Zwróć uwagę że Dawkins to człowiek który z wielką łatwością przyjmuje założenie Multiuniwersum, a człowiek który przyjmuje założenia tym bardziej przyjmuje wnioski.
Jeśli istnieje przynajmniej cień szansy na realność, mogę kontemplować.
Ale w niektórych hipotezach brak cienia.
>>Widzisz, dość dobrze wiemy, jak świat materialny istnieje i działa. Dość dobrze wiemy, jak generowane są aktywności ciała. W tym również emocje, reakcje itd.
>Tyle, że w całej tej rozmowie chodzi o to żeby uzasadnić możliwość istnienia życia.
No i?
Wiemy chyba, że życie istnieje, a więc była taka możliwość. Realne dyskusje polegają raczej na odtworzeniu szczegółowych warunków, i tutaj też sporo wiemy.
>I na podstawie tego faktu stawia się hipotezy. Nie można ucinać brzytwą wszystkich hipotez, bo to by świadczyło że wiedza jaką posiadamy to jedyna wiedza.
Oczywiście, nikt nie broni stawiać hipotez.
Ale widzisz, bez wyjaśnienia i opisu mechanizmu (chociaż potencjalnego) hipoteza jest bez sensu. Po prostu równie dobrze możesz jej nie stawiać.
Potrafisz wyjaśnić mechanizm hipotezy alternatywnej do powstania w sposób naturalny życia? Potrafisz podać lepiej warunki, sposób powstania, mechanizm?
> Stało by się to negacją nauki. Nie można się zatrzymywać, trzeba iść dalej.
Oczywiście, ale to "iść dalej" nie oznacza poświęcać czas na idiotyczne pomysły, bez jakiegoś powodu. Czy nauka ma badać istnienie gnoma pod moim łóżkiem? Póki nie będzie jakiegoś sensownego powodu, nie!
Miejmy otwarty umysł, ale nie na tyle, żeby mózg wypadł. Bardzo mi to przypadło do gustu i polecam.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Ja oczekuję kontemplacji każdej możliwości.
>Po co?

Jak to po co? No chyba po to żeby je weryfikować. Jak już zweryfikujesz, to wtedy przestaje być możliwością. Staje się jakąś tam "wiedzą". Ty raczej po prostu nie przyjmujesz Boga jako jakiejś możliwości. I dlatego nie masz co weryfikować.

>>Nie mamy też ani 1 dowodu wielości prób wszechświata.
>Ależ jest!
>Jest jeden wszechświat, jaki znamy. To dość dobry argument, że Wszechświat może powstać. Dlaczego miałby powstać tylko raz?

Argument tak, dowód nie.

>Czy masz podobny argument dla każdej tezy?

Nie.

>>>Widzisz, dość dobrze wiemy, jak świat materialny istnieje i działa. Dość dobrze wiemy, jak generowane są aktywności ciała. W tym również emocje, reakcje itd.
>>Tyle, że w całej tej rozmowie chodzi o to żeby uzasadnić możliwość istnienia życia.
>No i?
>Wiemy chyba, że życie istnieje, a więc była taka możliwość. Realne dyskusje polegają raczej na odtworzeniu szczegółowych warunków,

Tak

>i tutaj też sporo wiemy.

Może Ty wiesz, ja nie wiem.

>Oczywiście, nikt nie broni stawiać hipotez.
>Ale widzisz, bez wyjaśnienia i opisu mechanizmu (chociaż potencjalnego) hipoteza jest bez sensu. Po prostu równie dobrze możesz jej nie stawiać.
>Potrafisz wyjaśnić mechanizm hipotezy alternatywnej do powstania w sposób naturalny życia? Potrafisz podać lepiej warunki, sposób powstania, mechanizm?

Spokojnie wszystko po woli, nie od razu Rzym zbudowano. Może zostawmy całe hipotezy. A przyjrzyjmy się stawianym argumentom. W tym przypadku przyglądam się szczególnie argumentowi brzytwy Ockhama i zasadzie antropicznej.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
30-05-2011 18:29 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>>Ja oczekuję kontemplacji każdej możliwości.
>>Po co?
>Jak to po co? No chyba po to żeby je weryfikować.
Ślicznie. Ale "zakładanie możliwości hipotezy A" nie jest tym samy, co "stawianie niesprawdzonej hipotezy A za świetny początek do interpretacji obserwacji".
Chcesz to usłyszeć? Tak, istnieje minimalna szansa, że bóg istnieje. Ale dopóki nie zweryfikuje się tej hipotezy, powinna być potraktowana jak inne niezweryfikowane hipotezy. Czyli jako pusta, nic nie wnosząca ewentualność.

>Jak już zweryfikujesz, to wtedy przestaje być możliwością. Staje się jakąś tam "wiedzą". Ty raczej po prostu nie przyjmujesz Boga jako jakiejś możliwości. I dlatego nie masz co weryfikować.
Nie odwracaj kota ogonem. Nie muszę weryfikować własnoręcznie każdej hipotezy. Jeśli ktoś uważa, że hipoteza endosymbiotycznych mitochondrium ma coś w sobie, to właśnie ta osoba szuka kolejnych argumentów, weryfikuje.
Hipoteza istnienia boga nie jest zapomniana, przeciwnie, wiele osób zakłada, że to pewnik. Proszę bardzo, niech weryfikują. Jeśli podadzą choć w połowie tak dobre argumenty, jak za endosymbiozą, przemyślę sprawę. Skoro obecnie waham się co do pozycji peroksysomów, to mogę wahać się i co do boga. Ale w przeciwieństwie do peroksysomów, w kwestii boga brak argumentów.
>>>Nie mamy też ani 1 dowodu wielości prób wszechświata.
>>Ależ jest!
>>Jest jeden wszechświat, jaki znamy. To dość dobry argument, że Wszechświat może powstać. Dlaczego miałby powstać tylko raz?
>Argument tak, dowód nie.
Oczywiście. Ale istnienie czegokolwiek wiadome i sprawdzone jest dobrym argumentem, którego nadal brak w hipotezie boga.
Czy już wiesz, dlaczego naukowcy oceniają jako bardziej prawdopodobne istnienie życia w kosmosie, niż istnienie boga? Bo wiemy na pewno, że życie raz powstało.

>>i tutaj też sporo wiemy.
>Może Ty wiesz, ja nie wiem.
Jak chcesz, możesz wyszukać sporo w internecie, polecam raczej recenzowane publikacje. Jest co czytać. Właśnie zdobyłam również książkę o stanie wiedzy w kwestii biogenezy, ale poczytam chyba dopiero po obronach moich podopiecznych.

>>Potrafisz wyjaśnić mechanizm hipotezy alternatywnej do powstania w sposób naturalny życia? Potrafisz podać lepiej warunki, sposób powstania, mechanizm?
>Spokojnie wszystko po woli, nie od razu Rzym zbudowano. Może zostawmy całe hipotezy. A przyjrzyjmy się stawianym argumentom. W tym przypadku przyglądam się szczególnie argumentowi brzytwy Ockhama i zasadzie antropicznej.
I do jakich dochodzisz wniosków?
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Ślicznie. Ale "zakładanie możliwości hipotezy A" nie jest tym samy, co "stawianie niesprawdzonej hipotezy A za świetny początek do interpretacji obserwacji".

Ależ ja tak nie robię. Otóż w tym wątku jedynie stwierdziłem, że Dawkins popada w sprzeczność korzystając zarazem z brzytwy i zasady antropicznej. Twierdzę też że przywoływanie tej zasady jest w pewien sposób taką samą zapchajdziurą jak Bóg.
Tego nie napisałem a powinienem: Heller i Dawkins robią ten sam błąd! Ale Hellera znam tylko z tego cytatu. Dlatego o hipotezach Hellera nie mogę się raczej wypowiadać. Może w jakiś sposób dalej sensownie argumentuje za Bogiem. Ale nie wydaje mi się.

>Tak, istnieje minimalna szansa, że bóg istnieje. Ale dopóki nie zweryfikuje się tej hipotezy, powinna być potraktowana jak inne niezweryfikowane hipotezy. Czyli jako pusta, nic nie wnosząca ewentualność.

Tak. To samo dotyczy się alternatyw.

>Nie odwracaj kota ogonem. Nie muszę weryfikować własnoręcznie każdej hipotezy. Jeśli ktoś uważa, że hipoteza endosymbiotycznych mitochondrium ma coś w sobie, to właśnie ta osoba szuka kolejnych argumentów, weryfikuje.

No właśnie. A ja napisałem coś innego?

>Czy już wiesz, dlaczego naukowcy oceniają jako bardziej prawdopodobne istnienie życia w kosmosie, niż istnienie boga? Bo wiemy na pewno, że życie raz powstało.

I tą informację powinno się wykorzystywać do badania rzeczywistości.

>I do jakich dochodzisz wniosków?

Że brzytwa jest błędna. I że albo mamy niewyobrażalne szczęście albo świat jest dziwniejszy niż nam się wydaje (z wielką przewagą drugiej opcji).

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
31-05-2011 11:13 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. popada w sprzeczność korzystając zarazem z brzytwy i zasady antropicznej.
Już samo określenie zasady Ockhama może być mylące. Chodzi w niej (jak się zdaje) o ograniczenie opisu do bytów koniecznych, a nie o przepis na wycinanie namnożonych pomimo niej, niejako zbędnych ozdobników.

Także zasada antropiczna bywa zwykle nadinterpretowana - określenie w wikipedii:
".. fundamentalne stałe fizyczne mają dokładnie takie wartości, aby umożliwić powstanie życia .." jest przesadne co najmniej o słowo "aby".

>.. przywoływanie tej zasady jest w pewien sposób taką samą zapchajdziurą jak Bóg.
W popularnym sensie może tak. Jednakowoż jej pierwotne sformułowanie było zasadniczo słabsze:
".. w swojej oryginalnej formie zasada była przeznaczona tylko do ostrzeżenia astrofizyków i kosmologów przed możliwymi błędami w interpretacji astronomicznych i kosmologicznych danych. Należy wziąć pod uwagę biologiczne ograniczenia obserwatora. " /za wiki/.
Carter zauważył (i nie on pierwszy), że w badanym świecie jesteśmy wyróżnieni o tyle, że wyniki badań opisujemy z pozycji rozwiniętej cywilizacji (w szczególności języka opisu), przez co bezwiednie świat antropizujemy, przykładając doń ludzką miarę.
Zasada antropiczna w brzmieniu pierwotnym wydaje się istotnym faktem rozumowym (elementem świadomości) w odróżnieniu od nie dość krytycznego 'dorabiania' osób boskich np. do rozważań o przedludzkiej historii.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Już samo określenie zasady Ockhama może być mylące. Chodzi w niej (jak się zdaje) o ograniczenie opisu do bytów koniecznych, a nie o przepis na wycinanie namnożonych pomimo niej, niejako zbędnych ozdobników.

Nie bardzo rozumiem jaka jest różnica?

Jeżeli powiemy np. "Należy tłumaczyć najprościej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej". To znaczy tyle samo co powiedzieć "Należy tłumaczyć tak jak jest" i nikt by się tu brzytwy nie dopatrzył.

>Także zasada antropiczna bywa zwykle nadinterpretowana - określenie w wikipedii:
>".. fundamentalne stałe fizyczne mają dokładnie takie wartości, aby umożliwić powstanie życia .." jest przesadne co najmniej o słowo "aby".
>>.. przywoływanie tej zasady jest w pewien sposób taką samą zapchajdziurą jak Bóg.
>W popularnym sensie może tak. Jednakowoż jej pierwotne sformułowanie było zasadniczo słabsze:

Na ogół wyróżniamy tzw. silną i słabą zasadę antropiczną. Słaba jest OK.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Ania... (14138 punktów)
>>Już samo określenie zasady Ockhama może być mylące. Chodzi w niej (jak się zdaje) o ograniczenie opisu do bytów koniecznych, a nie o przepis na wycinanie namnożonych pomimo niej, niejako zbędnych ozdobników.
>Nie bardzo rozumiem jaka jest różnica?
>Jeżeli powiemy np. "Należy tłumaczyć najprościej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej". To znaczy tyle samo co powiedzieć "Należy tłumaczyć tak jak jest" i nikt by się tu brzytwy nie dopatrzył.
Widzisz. W zasadzie nasz sposób opisu świata ewoluuje i musimy mieć opracowane systemy weryfikowania tych opisów.
Jakoś tak wychodzi, że w miarę docierania do sedna sprawy, zwykle rzeczy stają się "proste", co nie oznacza tak naprawdę "mało skomplikowane" ale "przejrzyste".
Jeśli hipoteza wprowadza więcej zamieszania, niż wyjaśnia, to niemal na pewno jest błędna.
Z mojego domowego podwórka mogę Ci to wyjaśnić na przykładzie wzrostu intruzywnego inicjałów kambium, jeśli sobie życzysz. Na własnej skórze to odczułam.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Z mojego domowego podwórka mogę Ci to wyjaśnić na przykładzie wzrostu intruzywnego inicjałów kambium, jeśli sobie życzysz. Na własnej skórze to odczułam.

Raczej podziękuję, przerażają mnie te słowa.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Ania... (14138 punktów)
>>Z mojego domowego podwórka mogę Ci to wyjaśnić na przykładzie wzrostu intruzywnego inicjałów kambium, jeśli sobie życzysz. Na własnej skórze to odczułam.
>Raczej podziękuję, przerażają mnie te słowa.
Czemu <bek>
Nie chciałbyś poznać tytułów moich artykułów:D
to dopiero sadyzm i terror
02-06-2011 09:52 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>"Należy tłumaczyć najprościej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej".

>Z mojego domowego podwórka mogę Ci to wyjaśnić na przykładzie wzrostu intruzywnego inicjałów kambium, jeśli sobie życzysz.
>Na własnej skórze to odczułam.

Dostosowanie się komórek kambium do wzrostu jego obwodu prawdopodobnie odbywało się poprzez ich wydłużanie. Obliczono, że u Pyrus com-munis 50% nowo utworzonych inicjałów wrzecionowatych ulega eliminacji (Evert, 1961). Wśród 300 promienistych rzędów komórek układu osiowego floemu u Liiiodendron, zbadanych na seryjnych przekrojach poprzez pokład tkanki o grubości 400 M-m w kierunku promienistym, zanik komórek inicjalnych na skutek dojrzewania i przekształcania się w promienie dorównywał prawie wytwarzaniu nowych rzędów w drodze antyklinalnych podziałów inicjałów wrzecionowatych (Cheadle i Esau, 1964). Istnieją dowody, że zarówno u iglastych, jak i dwuliściennych dłuższe komórki inicjalne wykazują tendencję do przeżywania i że rozległy ich kontakt z promieniami zwiększa ich szanse przeżycia (Bannan, 1956, 1963; Bannan i Bayly, 1956; Cheadle i Esau, 1964; Evert, 1961). Jak już wspomniano, komórki powstające w wyniku antyklinalnych podziałów ulegają intruzywnemu wydłużaniu.

Pani Doktor, mnie wystarczy to co znalazłem w Internecie!
Zgadzam się z Pani podejściem filozoficznym reprezentowanym na naszym forum, a do zrozumienia rzeczywistości korzystam z dorobku specjalistów weryfikujących swoją wiedzę metodami naukowymi.
Metoda naukowa ma to do siebie, że każdy wątpiący może sprawdzić twierdzenia osobiście lub oprzeć się na wiarygodności uczonych, takich jak właśnie Pani. To co ponadto - staram się traktować brzytwą i dzięki Ockhamowi za to.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
02-06-2011 21:43 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
> Dostosowanie się komórek kambium do wzrostu jego obwodu prawdopodobnie odbywało się poprzez ich wydłużanie. Obliczono, że u Pyrus com-munis 50% nowo utworzonych inicjałów wrzecionowatych ulega eliminacji (Evert, 1961). Wśród 300 promienistych rzędów komórek układu osiowego floemu u Liiiodendron, zbadanych na seryjnych przekrojach poprzez pokład tkanki o grubości 400 M-m w kierunku promienistym, zanik komórek inicjalnych na skutek dojrzewania i przekształcania się w promienie dorównywał prawie wytwarzaniu nowych rzędów w drodze antyklinalnych podziałów inicjałów wrzecionowatych (Cheadle i Esau, 1964). Istnieją dowody, że zarówno u iglastych, jak i dwuliściennych dłuższe komórki inicjalne wykazują tendencję do przeżywania i że rozległy ich kontakt z promieniami zwiększa ich szanse przeżycia (Bannan, 1956, 1963; Bannan i Bayly, 1956; Cheadle i Esau, 1964; Evert, 1961). Jak już wspomniano, komórki powstające w wyniku antyklinalnych podziałów ulegają intruzywnemu wydłużaniu.
>Pani Doktor, mnie wystarczy to co znalazłem w Internecie!
Mniam!
Dziękuję
To jednak w sumie klasyka, myślę, że polska szkoła kambium sporo w temacie namieszała, a spodziewam się, ze namiesza więcej, o zaczyna nam się temat "tykać" wzrostu roślin ogólnie.
Ale trochę wyjaśnię, w miarę przejrzyście.
To, co napisali w podanym fragmencie, było dziwaczne. Jak wyjaśnić nadprodukcję, a potem eliminację? To na chłopski rozum nieekonomiczne.

Teraz wiemy, że wzrost intruzywny przebiega bez wzrostu całej tkanki, to znaczy, że jedna komórka rośnie, ale tak, że rywalizuje o powierzchnię z inną komórką. Pozostanie w tym miejscu tylko jedna z nich (mówimy, że zachowa status inicjału - inicjał to komórka stale tworząca nowe komórki, a te z kolei mogą się przez kilka dni dzielić, ale w końcu muszą utworzyć komórki drewna lub łyka).
Skoro jedna komórka rośnie, to inna musi się "zmniejszać". To trochę uproszczenie, ale chyba wystarczy.

No i wszystko stanęło na głowie, bo w każdym podręczniku, który tyka temat pisze jak wół, że wzrost intruzywny prowadzi do rozrostu tkanki, a tu nagle mówimy, że nie prowadzi. Ale chyba łyknęło, moje pierwsze publikacje w recenzjach nie napotkały już trudności z wyjaśnieniem naszej koncepcji mechanizmu wzrostu.

No i po co to w temacie. Poprzednia, klasyczna hipoteza wprowadziła niepotrzebne zamieszanie. Był nadmiar, eliminacje nie wiadomo po co, kambium rosło raz inaczej, innym razem inaczej, ogólnie wiele problemów było trudnych do wyjaśnienia. Wystarczyła drobna zmiana założeń, a wszystko, jak to mówi znajomy - zabanglało.
Czy to ostateczna prawda objawiona? Pewnie nie. Być może pojawi się obserwacja, która zburzy ten ład i porządek. Nie szkodzi - dostosuje się wtedy hipotezę do rzeczywistości.

Ale i tak miło mi, że Pan pogrzebał
03-06-2011 09:32 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ale trochę wyjaśnię, w miarę przejrzyście.
Pani Aniu, dużo w moim życiu zajmowałem się publicystyką naukową, to znaczy czytałem książki uczonych i przekładałem je na język inteligencji ze średnim wykształceniem. Czyli równy nam poziom - poza własną specjalizacją.
Gratuluję przejrzystego wyjaśnienia!

>Czy to ostateczna prawda objawiona? Pewnie nie. Być może pojawi się obserwacja, która zburzy ten ład i porządek.
W nauce nie istnieją ostateczne prawdy objawione.

>Nie szkodzi - dostosuje się wtedy hipotezę do rzeczywistości.
Podejście zgodne z naukowym naturalistyzmem poznawczym, a ja filozoficznie jestem naturalistą ontologicznym.

>Ale i tak miło mi, że Pan pogrzebał
Z natury jestem Niewierny Tomasz, jak nie pomacam to nie uwierzę. Lubie sobie pogrzebać tu i ówdzie, aby czegoś się dowiedzieć.

I "po ten tego" też sobie lubię, ale czynię to odpowiedzialnie:


Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu sukcesów na polu nauki i nie tylko.

@@@
.
04-06-2011 10:26 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Gratuluję przejrzystego wyjaśnienia!
Dziękuję
>Czy to ostateczna prawda objawiona? Pewnie nie. Być może pojawi się obserwacja, która zburzy ten ład i porządek.
>W nauce nie istnieją ostateczne prawdy objawione.
Ano właśnie.
Ale zawsze dziwi mnie, że to właśnie jest częstym zarzutem stawianym nauce przez fanatyków. A to przecież jest właśnie jej siła - stale do przodu.
>Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu sukcesów na polu nauki i nie tylko.
Dziękuję i nawzajem
31-05-2011 15:24 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>Że brzytwa jest błędna. I że albo mamy niewyobrażalne szczęście albo świat jest dziwniejszy niż nam się wydaje (z wielką przewagą drugiej opcji).
Ale brzytwa polega na tym, z grubsza i upraszczając:
co wydaje się nam bardziej wiarygodne: czy istnienie wielu miejsc, w których mogło powstać życie, czy też nasz przypadek był wyjątkowy.
Szczerze mówiąc, znaczniej bardziej prawdopodobne jest, że stosowne warunki postały w wielu miejscach, niż że w całym wszechświecie powstały tylko raz.
Dlatego brzytwa nie odcina możliwości powstania życia gdzieś indziej.
Druga brzytwa:
co jest bardziej prawdopodobne: samoistne powstanie świata w oparciu o znane nam ub nieznane nadal prawa fizyki, chemii, oraz stopniowy rozwój życia, czy też istnienie niewyjaśnialnej i nieweryfikowalnej istoty, która dla hecy stworzyła sobie świat?
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Druga brzytwa:
>co jest bardziej prawdopodobne: samoistne powstanie świata w oparciu o znane nam ub nieznane nadal prawa fizyki, chemii, oraz stopniowy rozwój życia, czy też istnienie niewyjaśnialnej i nieweryfikowalnej istoty, która dla hecy stworzyła sobie świat?

Jeżeli byś spytała się którą hipotezę A czy B należy uznać za bardziej prawdopodobną? A jedyną informacją którą byś mi podała było by, że jedna jest prostsza od drugiej to ja bym odpowiedział że są równie prawdopodobne.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
01-06-2011 20:14 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>Druga brzytwa:
>>co jest bardziej prawdopodobne: samoistne powstanie świata w oparciu o znane nam ub nieznane nadal prawa fizyki, chemii, oraz stopniowy rozwój życia, czy też istnienie niewyjaśnialnej i nieweryfikowalnej istoty, która dla hecy stworzyła sobie świat?
>Jeżeli byś spytała się którą hipotezę A czy B należy uznać za bardziej prawdopodobną? A jedyną informacją którą byś mi podała było by, że jedna jest prostsza od drugiej to ja bym odpowiedział że są równie prawdopodobne.
Naprawdę?
Hipoteza A:
jabłko spadło z drzewa na kocyk.
Hipoteza B:
jabłko spadło na łyżkę, odbiło się, poszybowało i odbiło się od krewetki, potem teleportowało się (nie wiemy jak, ale to coś, czego nie da się badać z założenia) do mojego worka na buty.
Uważasz je za równie prawdopodobne?
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Naprawdę?
>Hipoteza A:
>jabłko spadło z drzewa na kocyk.
>Hipoteza B:
>jabłko spadło na łyżkę, odbiło się, poszybowało i odbiło się od krewetki, potem teleportowało się (nie wiemy jak, ale to coś, czego nie da się badać z założenia) do mojego worka na buty.
>Uważasz je za równie prawdopodobne?

Nie, bo hipotezy nie są sobie równe. Powiedzmy, że prawdopodobieństwo spadnięcia na łyżkę samo w sobie jest mniejsze od spadnięcia na kocyk. Itd. Ale nie ma to nic wspólnego z samą prostotą.

Hipoteza A: jabłko spadło na kocyk.

Hipoteza B: jabłko spadło na pochyloną ziemię (co jest równie prawdopodobne co kocyk, np. drzewo rosło na górce, obok rzeki) i się sturlało do rzeki.

+ bo zyskałem pewne wątpliwości.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
01-06-2011 21:24 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Naprawdę?
>>Hipoteza A:
>>jabłko spadło z drzewa na kocyk.
>>Hipoteza B:
>>jabłko spadło na łyżkę, odbiło się, poszybowało i odbiło się od krewetki, potem teleportowało się (nie wiemy jak, ale to coś, czego nie da się badać z założenia) do mojego worka na buty.
>>Uważasz je za równie prawdopodobne?
>Nie, bo hipotezy nie są sobie równe. Powiedzmy, że prawdopodobieństwo spadnięcia na łyżkę samo w sobie jest mniejsze od spadnięcia na kocyk. Itd. Ale nie ma to nic wspólnego z samą prostotą.
>Hipoteza A: jabłko spadło na kocyk.
>Hipoteza B: jabłko spadło na pochyloną ziemię (co jest równie prawdopodobne co kocyk, np. drzewo rosło na górce, obok rzeki) i się sturlało do rzeki.
>+ bo zyskałem pewne wątpliwości.
A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".

Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest. A do tego potrzebne są dalsze założenia. Np. nieskończoność form, bądź Bóg albo coś innego. I w jaki sposób nieskończoność form ma być lepsza? Nawet prostsza nie jest. Absolut to idea tak samo nieskończona. A skoro przyjmujesz, że życie to pewnik i stałe są pewnikiem i wszystko co dotyczy naszego świata jest pewnikiem to po co w ogóle dalej przyjmować istnienie innych światów, innych form? Ja też mówię nie wiem, jak ktoś się pyta jaka jest natura świata.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
07-06-2011 10:35 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
>Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest.
Dlaczego?
Tzn. czy przypadkiem nie stoimy w bardzo subiektywnej sytuacji?
Być może prób było wiele, wyszło raz, albo wiele razy. My znamy tylko wycinek sytuacji, wiec nie potrafimy chyba póki co ocenić szerzej tego problemu.
Bez wiedzy w temacie, każda hipoteza jest nic nie znacząca.
>A do tego potrzebne są dalsze założenia. Np. nieskończoność form, bądź Bóg albo coś innego. I w jaki sposób nieskończoność form ma być lepsza? Nawet prostsza nie jest.
Zastanów się, czy materia się zużywa.
Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?
> Absolut to idea tak samo nieskończona. A skoro przyjmujesz, że życie to pewnik i stałe są pewnikiem i wszystko co dotyczy naszego świata jest pewnikiem to po co w ogóle dalej przyjmować istnienie innych światów, innych form? Ja też mówię nie wiem, jak ktoś się pyta jaka jest natura świata.
Życie to pewnik w tym ujęciu, że istnieje. Nie w tym, że musiało powstać. Źle zrozumiałeś moją wypowiedź. My wiemy, że musiało, bo istniejemy. Ale może nie musiało, tyle że wtedy nas by nie było.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>>>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
>>Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest.
>Dlaczego?

To już napisałem, bo jak by był tylko taki prosty, że tylko nasz świat może istnieć to byśmy mieli zbyt dużo szczęścia. Jeżeli istnieje wiele form to można powiedzieć, że istnienie naszej jest mniej polegające na przypadku/szczęściu. Tym bardziej że do naszego istnienia też potrzeba dość sporej ilości złożoności. Chyba to rozsądne? I właśnie tu chcę powiedzieć, że buddyzm jest między innymi taką wizją świata.

>Tzn. czy przypadkiem nie stoimy w bardzo subiektywnej sytuacji?

Stoimy. Oczywiście ja w tych rozważaniach przyjmuję szereg założeń. Takich jak mi się wydaje, że racjonaliści by się z nimi zgodzili. Dla mnie są to tylko założenia, jednak są one takie jak ogólnie przyjęte przez racjonalistów.

>Być może prób było wiele, wyszło raz, albo wiele razy. My znamy tylko wycinek sytuacji, wiec nie potrafimy chyba póki co ocenić szerzej tego problemu.
>Bez wiedzy w temacie, każda hipoteza jest nic nie znacząca.

I według mnie te argumenty w ramach tych założeń są rozsądne i bardzo silne.

>>A do tego potrzebne są dalsze założenia. Np. nieskończoność form, bądź Bóg albo coś innego. I w jaki sposób nieskończoność form ma być lepsza? Nawet prostsza nie jest.
>Zastanów się, czy materia się zużywa.
>Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?

Nie wiem co to jest materia? Czy jest powiązana z masą, która jest miarą budulca? No chyba nie w końcu masa jest relatywistyczna? A może masa spoczynkowa? Powiedzmy, że się nie zużywa. I do czego to prowadzi? A qualia to materia, forma (materii/budulca o właściwościach przestrzennych), czy coś innego?

>Ale może nie musiało, tyle że wtedy nas by nie było.

Ale jednak powstało, więc musiało.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Ania... (14138 punktów)
>>>>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>>>>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
>>>Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest.
>>Dlaczego?
>To już napisałem, bo jak by był tylko taki prosty, że tylko nasz świat może istnieć to byśmy mieli zbyt dużo szczęścia. Jeżeli istnieje wiele form to można powiedzieć, że istnienie naszej jest mniej polegające na przypadku/szczęściu.
Istnieje lub istniało.
>Tym bardziej że do naszego istnienia też potrzeba dość sporej ilości złożoności. Chyba to rozsądne? I właśnie tu chcę powiedzieć, że buddyzm jest między innymi taką wizją świata.
Owszem, ale nie zakładamy "dążenia" do uzyskania naszego skromnego efektu, przynajmniej ja nie zakładam.

>>Ale może nie musiało, tyle że wtedy nas by nie było.
>Ale jednak powstało, więc musiało.
Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
>Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.

To zależy czy świat jest deterministyczny. Obstawiał bym, że tak.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Ania... (14138 punktów)
>>Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
>>Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.
>To zależy czy świat jest deterministyczny. Obstawiał bym, że tak.
W pełni?
Czyli nawet ruchy Browna wbrew temu, co sądzi nauka, są zdeterminowane?
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
>>>Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.
>>To zależy czy świat jest deterministyczny. Obstawiał bym, że tak.
>W pełni?

Jeżeli nie chcemy mówić o jakiejś magii/cudzie to tak.

>Czyli nawet ruchy Browna wbrew temu, co sądzi nauka, są zdeterminowane?

Wbrew temu co sądzą pewni naukowcy, nie nauka. Sama idea indeterminizmu jest według mnie cudowna. Po prostu identyczne przyczyny zawsze powinny wywoływać identyczne skutki. Nie rozumiem indeterminizmu, ale mogę go "przyjąć" bez zrozumienia, o ile coś rozsądnego będzie na niego wskazywało.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?
Słuszne, ale trzeba pamiętać o rozróżnieniu dwu definicji materii: szerszej filozoficznej i zawężonej fizycznej. Są dosyć podobne, ale jednak różne.

Koncepcje 'nieustannie rosnącego fraktala' Andrieja Lindego czy 'mnożenia się wszechświatów, Lee Smolina, przyjmują wieczność przekształcającej się materii.
Obie teorie są mocno spekulatywne, ale mają za sobą pewne przesłanki matematyczne i minimalne poświadczane fizycznie.
Prawdopodobnie zwycięży jakaś nowa koncepcja, której jeszcze nie znamy.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
07-06-2011 18:33 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?
>Słuszne, ale trzeba pamiętać o rozróżnieniu dwu definicji materii: szerszej filozoficznej i zawężonej fizycznej. Są dosyć podobne, ale jednak różne.
>Koncepcje 'nieustannie rosnącego fraktala' Andrieja Lindego czy 'mnożenia się wszechświatów, Lee Smolina, przyjmują wieczność przekształcającej się materii.
>Obie teorie są mocno spekulatywne, ale mają za sobą pewne przesłanki matematyczne i minimalne poświadczane fizycznie.
Istnieje pewna obserwacja dość oczywista.
Wiemy, że energia przepływa przez ekosystem. Zostaje rozproszona, stracona dla systemu.
Z materią jest inaczej, ona krąży, czyli zmienia swoje "konfiguracje", ale jednak nie jest tracona. Nawet po przejściu tysięcy cykli, nadal jest.
Nie obserwujemy zmniejszenia się masy Ziemi, przeciwnie, jej masa rośnie w wyniku upadku różnych obiektów z kosmosu.
07-06-2011 19:05 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Nie obserwujemy zmniejszenia się masy Ziemi, przeciwnie, jej masa rośnie w wyniku upadku różnych obiektów z kosmosu.

Pani Aniu, zapewne dobrze rozumie Pani termin "materia", ale ja dla świętego spokoju i dla innych, którzy trochę już zapomnieli, przywołam moje rozumienie tego terminu:

Istnieje tylko jedna rzeczywistość ("byt"), która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich.
Jest to "materia" jako kategoria filozoficzna.

Precyzyjniejsze definicje materii, które w pełni akceptuję, są opracowane we współczesnej fizyce i tak są opisane w Wikipedii:


Cztery definicje

W różnych działach fizyki i innych nauk przyrodniczych używa się kilku różnych definicji materii.

W fizyce stosuje się termin materia na określenie, co najmniej, trzech różnych kategorii obiektów fizycznych (trzy definicje węższe):

z masą (spoczynkową), jako atrybutem - materia to wszystkie obiekty, o różnej od zera masie spoczynkowej (tzw. materia masywna),

bazująca na określeniu jej cząstek fundamentalnych - materia to wszystkie obiekty złożone z elementarnych fermionów (tzw. materia fermionowa]),

bazująca na częstości występowania w naszej okolicy Wszechświata - materia to wszystkie obiekty złożone z tej, z dwu (o identycznej masie i czasie życia, ale o przeciwnym znaku ładunku elektrycznego oraz wszystkich addytywnych liczb kwantowych), odmian cząstek elementarnych, która przeważa w naszej okolicy Wszechświata (tzw. koinomateria, według terminologii Alfvéna, w przeciwstawieniu do antymaterii),

oraz na określenie wszelkich (według obecnego stanu wiedzy fizycznej) obiektów fizycznych (definicja najszersza):
bazująca na zdolności do wytwarzania grawitacji - materia to wszystkie obiekty wytwarzające grawitację i jej podlegające, czyli o niezerowej energii.

Pierwsza, druga i trzecia definicja obejmują różne zakresy obiektów fizycznych (np. bozony oddziaływań słabych są materią według pierwszej definicji, ale nie drugiej), jedynie czwarta obejmuje wszystkie obiekty (przedmioty) fizyczne. Czwarta definicja nie daje się bardziej rozszerzyć, gdyż wszystkie posiadające energię obiekty fizyczne oddziałują najpowszechniejszym oddziaływaniem - grawitacyjnym, a brak energii uniemożliwiłby zaobserwowanie danego obiektu w jakikolwiek sposób, więc nie ma obserwowalnych obiektów fizycznych poza czwartą definicją.

Także, jedynie przyjmując czwartą definicję, można mówić o potwierdzeniu przez fizykę współczesną prawa zachowania materii, w postaci zasady zachowania energii (z dokładnością do zasady nieoznaczoności Heisenberga).
Przy przyjęciu pierwszej definicji, ze względu na niezachowanie np. w reakcjach jądrowych tradycyjnie rozumianego prawa zachowania masy, można mówić o znikaniu i pojawianiu się materii (deficyt masy, anihilacja, kreacja par).

Trudno w tym kontekście bilansować ziemską materię.
Natomiast podejmowane są próby jej bilansowania, w koncepcji rozszerzającego się wszechświata.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@

PS. Ponieważ mówiliśmy tu o głupiej wypowiedzi ks. prof. Hellera ja chciałbym przytoczyć bardzo mądrą: Ale wracając do kłopotów z teologiczną interpretacją nowych danych naukowych, powiem coś więcej: w tej chwili następuje ogromny postęp w dziedzinie określanej po angielsku neuroscience, zajmującej się funkcjonowaniem mózgu, procesem tworzenia się obrazów, istotą świadomości, możliwością sztucznej inteligencji, problemem relacji umysłu do mózgu ( mind-body problem). /.../ Jeśli Kościół się nie przygotuje, czeka nas jeszcze większy kryzys niż za czasów Galileusza.

Osobiście uważam, że trudno mówić dziś o sensownej teorii poznania, a nawet o całej filozofii bez próby zrozumienia działania naszych mózgów w zakresie, którym zajmuje się nowa nauka - kognitywistyka. Na polskim gruncie polecam dorobek prof. Włodzisława Ducha, ale nie on jeden nawet w Polsce.

Pozdrawiam.

@@@
.
>
27-05-2011 12:39 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Widzę że większość użytkowników portalu nie zrozumiało o co mogło chodzić Hellerowi.
>Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec. Według mnie Heller zadaje

Chyba jednak Heller po prostu palnął głupstwo - niepotrzebnie doszukujesz się w tych akurat jego słowach głębi, której tam nie ma. Gdyby miał na myśli to, co opisujesz, to po prostu by to powiedział (a i tak byłby to niemądry argument).

Argument "z dopasowania praw fizyki do powstania życia" pomija bowiem prosty fakt, że przez miliardy lat na miliardach planet w miliardach galaktyk po prostu nie ma warunków, by ktokolwiek mógł się tam zastanawiać nad tym argumentem. Na Ziemi warunki są jako-takie dopiero od kilkudziesięciu tysięcy lat, by było komu nad tym rozmyślać.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
27-05-2011 18:23 
 Ocena-2 na 2
Popers (129 punktów)
>Argument "z dopasowania praw fizyki do powstania życia" pomija bowiem prosty fakt, że przez >miliardy lat na miliardach planet w miliardach galaktyk po prostu nie ma warunków, by ktokolwiek >mógł się tam zastanawiać nad tym argumentem.
Hehe, rozumiem że zwiedziłeś wszystkie planety we wszystkich galaktykach. Człowieku czy Ty wiesz co jest określane mianem galaktyki?!
27-05-2011 21:12 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Argument "z dopasowania praw fizyki do powstania życia" pomija bowiem prosty fakt, że przez >miliardy lat na miliardach planet w miliardach galaktyk po prostu nie ma warunków, by ktokolwiek >mógł się tam zastanawiać nad tym argumentem.
>Hehe, rozumiem że zwiedziłeś wszystkie planety we wszystkich galaktykach. Człowieku czy Ty wiesz co jest określane mianem galaktyki?!
Czyli musisz je zwiedzić, aby wiedzieć o ich istnieniu?
Wiedza astronomiczna nie wystarcza?
Popers (129 punktów)
>Czyli musisz je zwiedzić, aby wiedzieć o ich istnieniu?
>Wiedza astronomiczna nie wystarcza?

Otóż wiemy tylko, że inne galaktyki istnieją, a o warunkach tam panujących są tylko teorie. I o to mi chodziło.
Adresat mojego komentarza stwierdził, iż tam gdzieś hen hen, gdzie nikt nawet przez teleskop się nie zapuścił, nie ma warunków do czegoś tam. Galaktyka to niewyobrazalna, niezbadana przestrzeń, a jest ich miliony, więc mój wniosek - macie tu na forum wróżbitę! (ciekawe czy z papierami

Ciekawe jaką cząstkę wszechświata poznał człowiek, jak myślicie ?

>Zauważ, że jeśli na innych planetach istnieje rozumne życie, to:
>- możliwe, że powstało w zupełnie innych warunkach, i tamtejsi "ludzie" zachwycają się >cudownym >dopasowaniem np. atmosfery z siarkowodoru i jezior z kwasu siarkowego do ich potrzeb >życiowych;
>- powstają pytania, czy wierzą oni w Boga Stwórcę i czy jest to ten sam Bóg co nasz czy >zupełnie >inny (przeczyłoby to w każdym wypadku religii chrześcijańskiej).
Ale się uczepiliście tej religii, szczególnie chrześcijańskiej. Mi chodziło z grubsza o to, że tak naprawdę guzik wiemy o innych galaktykach.

pozdrawiam
29-05-2011 15:06 
 Ocena 5 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Tak, tak, widmo promieniowania mówiące o składzie chcemicznym, obrazy z teleskopów (na różnych długościach fal) mówiące o rozkładzie materii, zachowanie zgodne z poznanymi prawami fizyki (obrót, jasność, itd itp) to guzik.
Byłeś w Australii - nie, wiedz, że coś się dzieje - Australia nie istnieje! Bo w końcu co my wiemy o Australii? I jak tu wierzyć ludziom, którzy ją odwiedzali - może są w żydomasońskim spisku! A jeszcze mówią, że w Australii się chodzi do góry nogami względem nas! Po prostu zgroza jakie bajki gadają, przecie wiadomo, że Ziemia jest płaska!

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
Popers (129 punktów)
Co Ty dajesz?? Do Australii mogę sobie pojechać! A Twój post odnosi się li tylko do widzialnej części wszechświata. A co z pozostałą częścią? Ile kosmosu zbadał człowiek? A czy w jakiejś tam galaktyce, o której istnieniu naświatlejszy mędrzec nie wie, czy tam muszą obowiązywać znane nam prawa fizyki???
29-05-2011 16:26 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jak to możesz pojechać? Nie możesz! Jak śmiesz twierdzić, że możesz, skoro ja Ci mówię, że ta cała Australia to spisek żydomasońskich agentów podających się za podróżników, bo przecie każdy wie, że Ziemia jest płaska i pod spodem to tylko Piekło jest, a nie Australia.
Jakbyś mógł to byś pojechał! Nie gadaj mi więc o miejscach, w których nie byłeś, bo wcale nie wiesz, jak tam jest!
W ogóle jak Ty śmiesz cokolwiek mówić o Australii? Przecie tylko jej zdjęcia widziałeś, dokładnie tak samo jak możesz zobaczyć zdjęcia innych galaktyk. Jak dalej będziesz mi tu gadał niepotwierdzone przez Ciebie osobiście opowieści, to Cię wezmę za żydomasońskiego agenta, albo głupią ofiarę działalności takich agentów.

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
Popers (129 punktów)
>Jak to możesz pojechać? Nie możesz! Jak śmiesz twierdzić, że możesz, skoro ja Ci mówię, że ta cała Australia to spisek żydomasońskich agentów podających się za podróżników, bo przecie każdy wie, że Ziemia jest płaska i pod spodem to tylko Piekło jest, a nie Australia.
>Jakbyś mógł to byś pojechał! Nie gadaj mi więc o miejscach, w których nie byłeś, bo wcale nie wiesz, jak tam jest!
Znam kogoś kto był w Australii i pokazywał mi zdjęcia z Koala, więc daruj sobie tą nietrafioną analogie.
29-05-2011 18:10 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie, nie, znów się mylisz:
znasz kogoś, kto mówi, że był w Australii!

Uwierz mi, nie ma żadnej Australii!

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
29-05-2011 21:58 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Znam kogoś kto był w Australii i pokazywał mi zdjęcia z Koala, więc daruj sobie tą nietrafioną analogie.

Chyba nie oglądałeś "Vabank II " jak Kwinto z Duńczykiem załatwili Kramera. Kramer też był przekonany że leci do Szwajcarii a wylądował w Zegrzu.
Popers (129 punktów)
>Chyba nie oglądałeś "Vabank II " jak Kwinto z Duńczykiem załatwili Kramera. Kramer też był przekonany że leci do Szwajcarii a wylądował w Zegrzu.

www.australia.pl/wsawpolski/home.html
pl.wikipedia.org/wiki/Australia

Dajcie spokój z tą Australią. W Australii są miliony ludzi, a na takim Marsie żadnego ziemianina nigdy nie było i raczej długo jeszcze nie będzie. A jest to bliska nam planeta. Dzisiejszy człowiek ze swoją wiedzą o wszechświecie jest jak rybka w akwarium z widokiem na ocean.

Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.
- Isaac Newton


Powyższe nadal jest aktualne.
30-05-2011 09:05 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Papier/internet wszystko zniesie - linki to nie dowód.
My widzimy, że nie potrafisz udowodnić, że Australia istnieje. Ja potrafię, ale Ty nie.

Jesteś dużo słabszy intelektualnie ode mnie w takich kwestiach. A te kwestie się przenoszą dalej - na wiedzę o Marsie, naszej galaktyce, innych galaktykach, czy ostatecznie kwestie tego, czy w lodówce pali się światło, gdy ją zamkniemy.

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
Popers (129 punktów)
>Papier/internet wszystko zniesie - linki to nie dowód.
>My widzimy, że nie potrafisz udowodnić, że Australia istnieje. Ja potrafię, ale Ty nie.
Ty widzisz! Wątpię żeby inni podważali istnienie Australii. I skończ ten pseudointelektualny bełkot, to dziecinada.

>Jesteś dużo słabszy intelektualnie ode mnie w takich kwestiach. A te kwestie się przenoszą dalej - na wiedzę o Marsie, naszej galaktyce, innych galaktykach, czy ostatecznie kwestie tego, czy w lodówce pali się światło, gdy ją zamkniemy.
Tak! Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego intelektu. Daj spokój!
30-05-2011 13:12 
 0 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dalej nie zauważyłeś, że naśladowałem Ciebie?
Rzeczywiście nic więcej nie mam do dodania. Podważaj dalej, że w innych galaktykach są te same prawa fizyki... dziecinada.

Dziękuję za rozmowę.

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
29-05-2011 17:14 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Ile kosmosu zbadał człowiek? A czy w jakiejś tam galaktyce, o której istnieniu naświatlejszy mędrzec nie wie, czy tam muszą obowiązywać znane nam prawa fizyki???
A czy masz pojęcie, że Watykan ma od dawna własne obserwatorium astronomiczne?
I że takich niedorzeczności jakie tu pleciesz nie wypowie np. ks. Heller, czy ks. Coyne...?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Popers (129 punktów)
>A czy masz pojęcie, że Watykan ma od dawna własne obserwatorium astronomiczne?
>I że takich niedorzeczności jakie tu pleciesz nie wypowie np. ks. Heller, czy ks. Coyne...?
Udowodnij mi że to niedorzeczność!!!
A co do Hellera to przypomnę, że wg tutejszych oświeconych plecie on znacznie większe "niedorzeczności".
Bardziej się wysil i napisz coś... chociaż ciekawszego.

Heller nie jest jedyny w swoich poglądach:
Profesor Hawking twierdzi, że wszechświat powstał tylko wskutek działania praw fizyki. Ale skąd w takim razie wzięły się te prawa? Otóż jak najbardziej uważam, że stworzył je Bóg. Hawking nie likwiduje problemu, nie likwiduje Boga, przesuwa go tylko w porządku wyjaśniania o jeden stopień do przodu. I jeszcze jedno - Hawking nie udowodnił przecież, że Boga nie ma. Póki co żadnemu naukowcowi się to jeszcze nie udało.
- Alister McGrath
29-05-2011 19:40 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A co do Hellera to przypomnę, że wg tutejszych oświeconych plecie on znacznie większe "niedorzeczności".
Zdecydowanie tak mówiąc: Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, który jest autorem bardzo głośnej książki "Bóg urojony". Książki moim zdaniem bardzo prymitywnej. Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat.
Ale on nie jest głupcem (pomimo, że się z nim nie zgadzam) i lepiej go czytać ze zrozumieniem, jak co najgłupsze jego wypowiedzi cytować.
Nikt nie ma patentu na wieczną rację, a największemu głupcowi zdarza się coś mądrego powiedzieć.

Alister McGrath, już się ośmiesza, gdy twierdzi, że był kiedyś ateistą, jeszcze bardziej jest śmiesznym, gdy uważa się za uczonego.
Nie im jedynym teologia z nauką się miesza i twierdzenia teologiczne próbują wtłoczyć w naukę. To bzdura, ale przy próbach racjonalizacji religijnych mitów bywa niezastąpiona.

>Hawking nie udowodnił przecież, że Boga nie ma. Póki co żadnemu naukowcowi się to jeszcze nie udało.
Poważnie nikt z uczonych nie zajmuje się dowodami na nieistnienie czegokolwiek. Czy to Bóg, czy krasnoludki. Żaden z poważnych uczonych nie zapycha też swoich wątpliwości żadnymi protezami, a luk w wiedzy zapchajdziurami.
Nauka bada świat naturalny dostępny bezpośrednio lub za pomocą narzędzi (czasem niesłychanie skomplikowanych) ludzkim zmysłom.
Profesor Hawking twierdzi, tak jak wielu innych, że taka proteza intelektualna jak "Bóg" nie tylko dla zrozumienia świata nie jest potrzebną, ale wprost niepotrzebnie go komplikuje.

@@@
.
Ania... (14138 punktów)
>>Czyli musisz je zwiedzić, aby wiedzieć o ich istnieniu?
>>Wiedza astronomiczna nie wystarcza?
>Otóż wiemy tylko, że inne galaktyki istnieją, a o warunkach tam panujących są tylko teorie. I o to mi chodziło.
Oczywiście, w zasadzie możemy spokojnie zakładać, że istnieje tam nieograniczona liczba różnych warunków.
>Adresat mojego komentarza stwierdził, iż tam gdzieś hen hen, gdzie nikt nawet przez teleskop się nie zapuścił, nie ma warunków do czegoś tam. Galaktyka to niewyobrazalna, niezbadana przestrzeń, a jest ich miliony, więc mój wniosek - macie tu na forum wróżbitę! (ciekawe czy z papierami
>Ciekawe jaką cząstkę wszechświata poznał człowiek, jak myślicie ?
Niewymiernie małą.
Wiemy, że liczba galaktyk, układów planetarnych jest niewyobrażalnie wielka.
>>Zauważ, że jeśli na innych planetach istnieje rozumne życie, to:
>>- możliwe, że powstało w zupełnie innych warunkach, i tamtejsi "ludzie" zachwycają się >cudownym >dopasowaniem np. atmosfery z siarkowodoru i jezior z kwasu siarkowego do ich potrzeb >życiowych;
>>- powstają pytania, czy wierzą oni w Boga Stwórcę i czy jest to ten sam Bóg co nasz czy >zupełnie >inny (przeczyłoby to w każdym wypadku religii chrześcijańskiej).
>Ale się uczepiliście tej religii, szczególnie chrześcijańskiej. Mi chodziło z grubsza o to, że tak naprawdę guzik wiemy o innych galaktykach.
Nie wiemy, co oznacza, że może być różnie.
Ale de facto, nie mamy podstaw do zakładania, że warunki panujące na Ziemi były niepowtarzalne (taka hipoteza wymagałaby udowodnienia), czyli biorąc pod uwagę liczbę planet, możliwych w kosmosie, możemy spokojnie brać pod uwagę możliwość zaistnienia życia w naszej formie, na innej planecie. Możemy również brać pod uwagę możliwość powstania życia opartego na innych zasadach.
Nie jest to dowód, ale argument przemawiający na korzyść tej możliwości, że życie powstało raz. Dlaczego nie miałoby powstać gdzieś indziej?
28-05-2011 09:22 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Argument "z dopasowania praw fizyki do powstania życia" pomija bowiem prosty fakt, że przez >miliardy lat na miliardach planet w miliardach galaktyk po prostu nie ma warunków, by ktokolwiek >mógł się tam zastanawiać nad tym argumentem.
>Hehe, rozumiem że zwiedziłeś wszystkie planety we wszystkich galaktykach. Człowieku czy Ty wiesz co jest określane mianem galaktyki?!

Tak się składa, że jestem amatorem astronomii (na razie tylko z własnym małym refraktorem, lepszy teleskop w planach). Wiem, co to jest galaktyka.

Zauważ, że jeśli na innych planetach istnieje rozumne życie, to:
- możliwe, że powstało w zupełnie innych warunkach, i tamtejsi "ludzie" zachwycają się cudownym dopasowaniem np. atmosfery z siarkowodoru i jezior z kwasu siarkowego do ich potrzeb życiowych;
- powstają pytania, czy wierzą oni w Boga Stwórcę i czy jest to ten sam Bóg co nasz czy zupełnie inny (przeczyłoby to w każdym wypadku religii chrześcijańskiej).

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
27-05-2011 13:07 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Widzę że większość użytkowników portalu nie zrozumiało o co mogło chodzić Hellerowi.

A o co mogło mu chodzić? Opluć, opluskwić. Popatrz sobie na wykład ks. Hellera: gdzieś w połowie mówi, że Dawkins w "Bogu urojonym" napisał naiwnie, iż sądzi, że każdy kto przeczyta jego książkę straci wiarę. Potrafi to w Bogu urojonym pokazać?
Uporał się ze swoimi interpretacjami, a nie z tym co oponenci mówią.
Heller jest moim "idolem" od dawna, czemu dałem wyraz w moim komentarzu do jego innego wykładu.
Może Ty, jako rasowy adwokat, będziesz umiał dać odpowiedź na pytania, które Heller olewa? Albo choć jakieś linki podrzucić....

A Twoje próby uduchowienia czy ucudowienia reguł wszechświata są bardzo religijne, bardzo wydumane, ale to droga donikąd. Gdyby nie reguły, którym podlega wszystko byłby chaos. I żaden Bóg nie jest w stanie reguł zamieszać.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Może Ty, jako rasowy adwokat, będziesz umiał dać odpowiedź na pytania, które Heller olewa? Albo choć jakieś linki podrzucić....

Nie jestem teologiem, nie jestem ani trochę religijny. Mi się jedynie nie podoba brzytwa a zasadę antropiczną zrównoważam (w pewnym sensie) z ideą Boga. Niektórzy twierdzą, że Bóg jest zapchaj dziurą, że jak ludzie nie wiedzą jak wyjaśnić jakieś zjawisko, to wtykają w to miejsce Boga. Ok. Ale to samo robią i oni jeżeli używają zasady antropicznej. Ateista nie potrafi wyjaśnić dlaczego wszystkie prawa fizyczne są takie jakie są, to wtyka w to miejsce ową zasadę. Formalnie jest oczywiście poprawna ale wątpliwa bo zbyt wiele rzeczy można nią wytłumaczyć. I dlatego jest często używana gdy brakuje lepszych argumentów(sam zresztą tak robiłem).

>A Twoje próby uduchowienia czy ucudowienia reguł wszechświata są bardzo religijne, bardzo wydumane, ale to droga donikąd.

Niczego nie uduchawiam, niczego nie ucudawniam.

>Gdyby nie reguły, którym podlega wszystko byłby chaos.

Wiem. Pisząc, że jestem platonikiem w kwestii matematyki miałem między innymi na myśli, że świat podlega stałym regułom matematycznym. W innych wątkach opowiadam się za determinizmem.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
30-05-2011 09:01 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.

>
Widzę że większość użytkowników portalu nie zrozumiało o co mogło chodzić Hellerowi.
Do nich i ja należę, pomimo przeczytania większości tego co Heller napisał. Oczywiście rozumiem, że Heller twierdzi, że świat stworzył Bóg za pomocą matematyki, a dalej praw fizyki.
Wolno mu!

>Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec.
Tak, bardzo głęboka głębia, ale jednak dno się dostrzega.

>Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?" Pod prawami fizyki miał na myśli te prawa które pozwalają na jej zaistnienie. I tu nie chodzi tylko o to że istniejące stałe fizyczne są idealnie "dopasowane", ale że w ogóle istnieje ich całe spektrum.
Tylko w "Bogu urojonym" - wykładzie poważnego intelektualisty dla 17 latków - jest to prosto wyjaśnione. Może warto zajrzeć i popolemizować z zawartymi tam argumentami. Żaden z teistycznych "poważnych" argumentów nie jest tam przemilczanym, choć nie jest to poważna książka o wszystkim.

>Czy też, że w ogóle istnieje jakaś materia w dodatku nie jednorodna, matematyka(taka jaka właśnie jest[ja sam jestem platonikiem w jej kwestii]), pewność działania mechanizmu dziedziczenia( funkcjonowanie tego mechanizmu zależy od praw kwantowych, obowiązujących na poziomie cząsteczek DNA) itp.
Heller też jest platonikiem w tej kwestii, ale nie wszyscy są platonikami.
Część nawet już Arystotelesa i Tomasza wyrosła.

>Tak samo zresztą uważali cytowani Phillips, Leibniz czy Newton.
Dzięki im za to, ale mamy już osiągnięcia wiedzy naukowej z XXI wieku, które należy brać pod uwagę przy zastanawianiu się nad sensem i złożonością świata.

Pozdrawiam.

@@@
.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Tylko w "Bogu urojonym" - wykładzie poważnego intelektualisty dla 17 latków - jest to prosto wyjaśnione. Może warto zajrzeć i popolemizować z zawartymi tam argumentami. Żaden z teistycznych "poważnych" argumentów nie jest tam przemilczanym, choć nie jest to poważna książka o wszystkim.

A czy ja tego nie robię? Czy nie przedstawiłem przeciw-argumentów? Czy to nie jest tak, żeby zwiększać prawdopodobieństwo zaistnienia świadomości trzeba przyjmować zarazem coraz większą ilość różnych form natury? A dla prawdopodobieństwa 100% nie jest ta ilość równa nieskończoności? Bo taka powinna być Ω? I czy nie jest to przeciwstawienie się brzytwie Ockhama? Czy nie widać tego, że świat nie jest taki jak chce tego brzytwa? Czy nie jest tak, że gdyby świat miał być taki jak chce tego brzytwa to nie było by go wcale?

>>Czy też, że w ogóle istnieje jakaś materia w dodatku nie jednorodna, matematyka(taka jaka właśnie jest[ja sam jestem platonikiem w jej kwestii]), pewność działania mechanizmu dziedziczenia( funkcjonowanie tego mechanizmu zależy od praw kwantowych, obowiązujących na poziomie cząsteczek DNA) itp.
>Heller też jest platonikiem w tej kwestii, ale nie wszyscy są platonikami.

Trochę się zagalopowałem pisząc o moim platonizmie, ja nie jestem nikim oprócz bycia sceptykiem. Sprostuje: platonizm godzi się z pewnymi moimi intuicjami.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
30-05-2011 21:42 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>A czy ja tego nie robię? Czy nie przedstawiłem przeciw-argumentów? Czy to nie jest tak, żeby zwiększać prawdopodobieństwo zaistnienia świadomości trzeba przyjmować zarazem coraz większą ilość różnych form natury? A dla prawdopodobieństwa 100% nie jest ta ilość równa nieskończoności? Bo taka powinna być Ω?
Wszystko możliwe, ale ponieważ Pańskie argumenty zawarte są w ogromnie niejasnym dla mnie wywodzie, to proszę o stosowny cytat z Dawkinsa. Sam nie mogłem znaleźć jego twierdzenia: żeby zwiększać prawdopodobieństwo zaistnienia świadomości trzeba przyjmować zarazem coraz większą ilość różnych form natury?

Tym bardziej, że na ile ja rozumiem działanie ewolucji, to jest ono bezcelowe. Przeżywają najlepiej przystosowani, co może prowadzić do różnych efektów.
Zaistnienie świadomości ani nie było celowe, ani konieczne.

Pozdrawiam.

@@@
.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
A przeczytał Pan wszystkie moje posty w tym wątku?

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
31-05-2011 09:23 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>A przeczytał Pan wszystkie moje posty w tym wątku?
Tak, mam zwyczaj czytać i zastanawiać się nad tym co napisane:
Tego nie napisałem a powinienem: Heller i Dawkins robią ten sam błąd! Ale Hellera znam tylko z tego cytatu. Dlatego o hipotezach Hellera nie mogę się raczej wypowiadać. Może w jakiś sposób dalej sensownie argumentuje za Bogiem.
Dlatego ani Hellera nie znam tylko z cytatu, ani Dawkinsa tylko z "Boga urojonego" ale chyba jakiś mniej rozgarnięty jestem i wydaje mi się, że przypisuje Pan Dawkinsowi nie to co on sam mówi, tylko to co Pan myśli na jego temat. Stąd moja prośba o konkretne cytaty.
Nie upieram się, skoro dla innych jest Pan dostatecznie komunikatywnym, to ja się jeszcze poduczę.

Pisząc "Boga urojonego" Dawkins znał napewno i dobrze rozumiał znaczenie:
Brzytwy Ockhama (nazywana także zasadą ekonomii lub zasadą ekonomii myślenia) - zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć. Tradycyjnie wiązana jest z nazwiskiem Williama Ockhama. Zgodnie z filozofią Ockhama wielość traktowana jest jako niekonieczna, dlatego wymaga wyjaśnienia. Nie należy wprowadzać nowych pojęć, kategorii czy bytów, jeśli nie jest to uzasadnione poprzez rozum, doświadczenie lub Biblię. [Wikipedia.] (Czyli jeśli jest uzasanione, to można!)
Ale nie mógł znać artykułu Vinoda Wadhawana opublikowanego w kwietniu 2010 roku.
www.racjon(*)osc.wyjasniona.Czesc.17.Epilog
Wadhawan precyzuje pewne ustalenia zrozumienia złożoności, ale nie przeczą one koncepcjom Dawkinsa, a ponieważ zawsze był on propagatorem nauki i jego publikacje były zgodne z najnowszymi jej osiągnięciami, to myślę, że weźnie ustalenia Wadhawana pod krytyczną uwagę przy następnym wydaniu książki. Tak jak ja właczyłem je do moich pogladów już teraz.
Cecha wyłaniania się w złożonych systemach czyni, że podejście redukcjonistyczne do zrozumienia zjawisk o złożonej naturze jest całkowicie nieodpowiednie. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy przerzucić się w drugą skrajność i stosować wyłącznie podejście holistyczne. Ważne jest zrozumienie różnic między systemami chaotycznymi, losowymi i złożonymi. W systemie chaotycznym istnieje determinizm bez przewidywalności. Porządek i nieporządek koegzystują w systemie złożonym. Losowość oznacza całkowity brak struktury lub porządku ("nieredukowalność algorytmiczna").

Jak powstaje świadomość?
Tymczasem moją przybliżoną teorią jest, że umysł jest aprzyczynowy, mechanika kwantowa jest aprzyczynowa według znanej interpretacji równania Schrödingera przez Borna (ku rozpaczy Einsteina, że świadomość wynika ze specjalnego stanu, w którym system jest trwale zawieszony między zachowaniem kwantowym i klasycznym, że wyłonienie się klasycznego zachowania w układzie umysł-mózg, być może poprzez dekoherencję, jest "umysłem czyniącym, że coś rzeczywistego" zdarza się w świecie fizycznym i - wielki skok - że sama świadomość zawiera się w tym koherentnym stadium kwantowym przeżywanym przez organizm. Jest to długi skok, ale nie niemożliwy. Nie myślę wręcz, że jest to głupsze niż inne teorie świadomości, a może być prawdziwe. Jakkolwiek by było, świadomość jest ontologicznie emergentna w tym wszechświecie. Stuart Kauffman (2006)

Problem ze słowem "świadomość" polega na tym, co Marvin Minsky nazywa "słowem walizką". Reprezentuje cały zespół procesów. Naturalnie, trudno jest je omawiać w sposób naukowy. Z punktu widzenia złożoności świadomość powstaje z inteligencji roju, a rojem są tutaj neurony. W dużym roju lokalne reguły mogą prowadzić do zdumiewająco złożonego zachowania oraz nowych zjawisk i doznań.

Samoodnosząca się natura świadomości jest tym, co czynią, że wygląda tak zagadkowo. Faktem jednak jest, że dawno temu (w1931 r.) Kurt Gödel wstrząsnął podstawami matematyki udowadniając, że nawet tak niewinna rzecz jak formalny system dodatnich liczb całkowitych może mieć własności samoodniesienia. Samoodniesienie i reguły formalne mogą spowodować, że system nabiera znaczenia, mimo faktu, że każdy składnik tego systemu nie ma znaczenia.

Niemniej trudności jest mnóstwo:

Wszystkie twierdzenia ograniczające matematyki i teorii obliczeń (komputacji) sugerują, że kiedy zdolność przedstawiania własnych struktur osiąga pewien punkt krytyczny, jest to pocałunek śmierci: gwarantuje to, że nigdy w pełni nie można przedstawić siebie. Twierdzenie o niezupełności Gödla, teza Churcha, problem zatrzymania się Turinga, definicja prawdy Tarskiego - wszystkie mają posmak prastarej bajki, która ostrzega: "Szukanie samowiedzy jest rozpoczęciem podróży, która... zawsze będzie nieukończona, nie da się wykreślić na żadnej mapie, nie można jej opisać... (Douglas Hofstadter, 1979)

Debata o świadomości prędko się nie skończy.

Nauka jest racjonalna. Nauka jest przyjemnością. Nauka zarówno uczy pokory, jak i wyzwala tych, którzy wchłonęli metodę naukową. Sceptycyzm nieodłączny od metody naukowej i nacisk na falsyfikowalność twierdzeń są zasadniczymi narzędziami do zdobywania wiedzy, na której możemy polegać z wysokim stopniem zaufania.

Natura jest niezmiernie kreatywna i ta kreatywność wynika z nieustannej ewolucji złożoności. Kwiat jest sztuką, a nauka o złożoności mówi nam, jak ta "naturalna sztuka" może powstać (wyłonić się) bez potrzeby istnienia artysty lub stwórcy
.


PS. Heller dla bardzo wielu osób wypowiada się bardzo sensownie, a pisze tak prostym i jasnym językiem, że prawie każdy inteligent może go zrozumieć. Mnie nie przekonał zupełnie i całkowicie nie zgadzam się z jego koncepcjami ani sensem zrozumienia świata.

Pozdrawiam.

@@@
.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Dlatego ani Hellera nie znam tylko z cytatu, ani Dawkinsa tylko z "Boga urojonego" ale chyba jakiś mniej rozgarnięty jestem i wydaje mi się, że przypisuje Pan Dawkinsowi nie to co on sam mówi, tylko to co Pan myśli na jego temat. Stąd moja prośba o konkretne cytaty.

Problem w tym, że twierdzenie żeby zwiększać prawdopodobieństwo zaistnienia świadomości trzeba przyjmować zarazem coraz większą ilość różnych form natury jest moje nie Dawkinsa. Więc nie mogę podać takiego cytatu.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
01-06-2011 21:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Dlatego ani Hellera nie znam tylko z cytatu, ani Dawkinsa tylko z "Boga urojonego" ale chyba jakiś mniej rozgarnięty jestem i wydaje mi się, że przypisuje Pan Dawkinsowi nie to co on sam mówi, tylko to co Pan myśli na jego temat. Stąd moja prośba o konkretne cytaty.
>Problem w tym, że twierdzenie żeby zwiększać prawdopodobieństwo zaistnienia świadomości trzeba przyjmować zarazem coraz większą ilość różnych form natury jest moje nie Dawkinsa. Więc nie mogę podać takiego cytatu.
Tak, jakoś widzę sporo problemów. Pisze Pan:
>Filozof który stwierdza,
Nie wiem o kim Pan myśli, gdyż Dawkins nie jest filozofem.

>że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama.
Przejrzałem specjalnie ponownie "Boga urojonego" i tam Dawkins (podobnie do mnie) dopuszcza, a nie stwierdza istnienie wielu światów. Nie jest kosmologiem i tylko opisuje, to co niektórzy teoretycy twierdzą. Moim zdaniem istnienie wielu światów nie koliduje z trzymaniem się brzytwy Ockhama.

>A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści.
Jest to bardzo słuszne podejście, gdyż należy wycinać wszelkie byty wynikające tylko ze spekulacji intelektualnych. Natomiast są pewne przesłanki doświadczalne do badań nad "multiwersum", czyli wieloświatowością.

>I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności.
Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?

>W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą.
No cóż! Jedni się lubują w tym, drudzy w tamtym. Ja lubuję się w rzetelności intelektualnej i odpowiedzialności za słowo.
Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.

Przepraszam, ale jakoś trudno jest mi zrozumieć Pańskie wywody w tym wątku.

Pozdrawiam.

@@@
.
rajcelem (383 punktów)
> Natomiast są pewne przesłanki doświadczalne do badań nad "multiwersum", czyli wieloświatowością.

Nawet przyjmując istnienie takich wieloświatów, nadal możemy rozważać je wszystkie naraz jako jedną całość. Ta koncepcja może dać tylko lepszy pogląd na budowę całości i lepsze jej zrozumienie.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nawet przyjmując istnienie takich wieloświatów, nadal możemy rozważać je wszystkie naraz jako jedną całość. Ta koncepcja może dać tylko lepszy pogląd na budowę całości i lepsze jej zrozumienie.
Dokładnie tak!
Możemy!

(Zupełnie nie rozumiem oczywistej uwagi.)

@@@
.
rajcelem (383 punktów)
>Możemy!(Zupełnie nie rozumiem oczywistej uwagi.)

Po co właściwie Dawkins podaje możliwość istnienia wielu światów?
Jeśli to tylko opis budowy wszechświata, to jak taka teoria lepiej tłumaczy dlaczego Boga nie ma, niż np nieskończona ilość galaktyk?
06-06-2011 14:37 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Możemy!(Zupełnie nie rozumiem oczywistej uwagi.)
>Po co właściwie Dawkins podaje możliwość istnienia wielu światów?
Warto odnieść się do oryginału.
Na ile pamiętam, przynajmniej w BU, a już na pewno z ŚZ, podał to jako przykład hipotezy niezweryfikowanej, ale o pewnym prawdopodobieństwie, trudnym do oszacowania. Niemniej jednak wiemy, że życie powstało raz na pewno, co rzuca pewne światło na prawdopodobieństwo. Zakładanie, że mogło powstać tylko raz i nigdy więcej jest trudne, bo nie mamy na to argumentów.
Porównał to w BU do hipotezy boga, gdzie nie mamy ani jednego przykładu oczywistego boga, czyli nawet tego cienia argumentacji brakuje.
>Jeśli to tylko opis budowy wszechświata, to jak taka teoria lepiej tłumaczy dlaczego Boga nie ma, niż np nieskończona ilość galaktyk?
Nie w ten sposób to się łączyło.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Po co właściwie Dawkins podaje możliwość istnienia wielu światów?
Warto zapytać Dawkinsa i go przeczytać! Pisze o tym na stronie 207 BU, odwołując się tam do teorii Lee Smolina, (ja proponował bym odniesienie się także do teorii Andrieja Lindego i jego "nieustannie rosnącego fraktala").
Moim zdaniem - Dawkins jako intelektualista odnosi się w tej książce do całego dorobku nauki, który zdołał sobie przyswoić. Pisze o tym komunikatywnie, prostym językiem i dlatego to tak wartościowa książka i dlatego też tak złości teistów.

>Jeśli to tylko opis budowy wszechświata, to jak taka teoria lepiej tłumaczy dlaczego Boga nie ma, niż np nieskończona ilość galaktyk?
Nie rozumiem, gdyż nie znam żadnej teorii tłumaczącej dlaczego nie Boga? Mimo przeczytania wszystkich książek Dawkinsa nie natknąłem się na taką teorię też u niego.
Nauki przyrodnicze nie zajmują się żadnymi "nieistnieniami", gdyż to działania bezsensowne. Zajmują się tym co istnieje i Dawkins za wieloma uczonymi tu twierdzi, że nigdy i nigdzie nie natrafiono na najmniejszą przesłankę uprawdopodobniającą istnienie jakiejkolwiek transcendencji oddziaływającej na rzeczywistość dostępną ludzkim zmysłom, a tylko taka może być dla ludzi interesującą. Przy okazji pokpiwa sobie z bogów opisanych w starożytnych mitach i oddziaływania tych mitów na ludzi współczesnych.

Wspaniałych lektur życząc pozdrawiam.

@@@
.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.

OoooO. Wypraszam sobie takie insynuacje. Ja nie napisałem że Pan doskonałe rozumie o co mi chodzi, tylko chce się wymigać od odpowiedzi.

>Tak, jakoś widzę sporo problemów. Pisze Pan:
>>Filozof który stwierdza,
>Nie wiem o kim Pan myśli, gdyż Dawkins nie jest filozofem.

Czepia się Pan. To był ogólnik równie dobrze mogłem napisać człowiek bądź fizyk.

>>że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama.
>Przejrzałem specjalnie ponownie "Boga urojonego" i tam Dawkins (podobnie do mnie) dopuszcza, a nie stwierdza istnienie wielu światów. Nie jest kosmologiem i tylko opisuje, to co niektórzy teoretycy twierdzą. Moim zdaniem istnienie wielu światów nie koliduje z trzymaniem się brzytwy Ockhama.

A według mnie koliduje.

>>A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści.
>Jest to bardzo słuszne podejście, gdyż należy wycinać wszelkie byty wynikające tylko ze spekulacji intelektualnych. Natomiast są pewne przesłanki doświadczalne do badań nad "multiwersum", czyli wieloświatowością.

Takie same jak do hipotezy Boga.

>>I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności.
>Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?

Wszyscy którzy uważają tak samo.

>>W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą.
>No cóż! Jedni się lubują w tym, drudzy w tamtym. Ja lubuję się w rzetelności intelektualnej i odpowiedzialności za słowo.
>Przepraszam, ale jakoś trudno jest mi zrozumieć Pańskie wywody w tym wątku.

Niech już Pan nie udaje takiego świętoszka.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.
>OoooO. Wypraszam sobie takie insynuacje. Ja nie napisałem że Pan doskonałe rozumie o co mi chodzi, tylko chce się wymigać od odpowiedzi.
To tak skomplikowane, że zupełnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Tylko o sobie pisałem.
A Pan uważa, że jest bezbłędnym?
Jeżeli tak to:

>Czepia się Pan. To był ogólnik równie dobrze mogłem napisać człowiek bądź fizyk.
Zupełnie się nie czepiam, nawet intelektualiści z ogromną erudycją mają swoje specjalizacje. Może Pan pisać co chce, ale dla mnie każdy fizyk jest człowiekiem, ale nie każdy człowiek jest fizykiem. Dawkins nie jest także fizykiem.

>A według mnie koliduje.
I tu już kończy się rozmowa.
Ja w strzyżono - golono się nie bawię.

>Takie same jak do hipotezy Boga.
Hipoteza czego? Proszę o definicję "Boga".

>>>>Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?
>Wszyscy którzy uważają tak samo.
Rozumiem, wszyscy którzy mają odmienne poglądy od Pana.

>Niech już Pan nie udaje takiego świętoszka.
Wszelka świętoszkowatość jest mi od dziecka obcą.
Za diabelskimi podszeptami zawsze niewiernym heretykiem jestem.

Miłego dnia, a Dawkinsa przed krytyką, to jednak warto przeczytać i Hellera też.

@@@
.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>.
>>>>>Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.
>>OoooO. Wypraszam sobie takie insynuacje. Ja nie napisałem że Pan doskonałe rozumie o co mi chodzi, tylko chce się wymigać od odpowiedzi.
>To tak skomplikowane, że zupełnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Tylko o sobie pisałem.
>A Pan uważa, że jest bezbłędnym?
>Jeżeli tak to:

Nie, ja nawet nie uważam, żebym posiadał jakąkolwiek wiedzę.

>>Czepia się Pan. To był ogólnik równie dobrze mogłem napisać człowiek bądź fizyk.
>Zupełnie się nie czepiam, nawet intelektualiści z ogromną erudycją mają swoje specjalizacje. Może Pan pisać co chce, ale dla mnie każdy fizyk jest człowiekiem, ale nie każdy człowiek jest fizykiem. Dawkins nie jest także fizykiem.

Tu nie chodzi o Dawkinsa tylko o każdego kto rozważa naturę świata.

>>A według mnie koliduje.
>I tu już kończy się rozmowa.
>Ja w strzyżono - golono się nie bawię.

A ja nie bawię się w ciuciubabkę.

>>Takie same jak do hipotezy Boga.
>Hipoteza czego? Proszę o definicję "Boga".

Trudno będzie. Powiedzmy byt o właściwościach omnipotencji, omniscjencji, immanencji, transcendencji. Jak Panu nie pasuje użycie słów "hipoteza Boga" proszę zamienić na hipotezę inteligentnego projektu.

>>>>>Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?
>>Wszyscy którzy uważają tak samo.
>Rozumiem, wszyscy którzy mają odmienne poglądy od Pana.

Jeżeli chodzi o to czy uważam, że ludzie o odmiennych poglądach są w błędzie, to tak. Jak bym uważał, że nie są to miał bym takie same poglądy jak oni. Dziękuję za brawa.

>Miłego dnia,

Nawzajem.

>a Dawkinsa przed krytyką, to jednak warto przeczytać i Hellera też.

Dawkinsa czytałem, oczywiście chodzi o "Boga urojonego".

Ps. Nie wiem ile w tym prawdy ale obiło mi się o uszy, że Dawkins jednak zajmuje się filozofią.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
27-05-2011 17:51 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>Nasza rozmowa miała miejsce kilkanaście lat temu. Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller
Ksiądz profesor Heller powiedział to na łamach "rzepy" w rozmowie z Izabelą Filc Redlińską a ja nie mam najmniejszych powodów by mu wierzyć. Co innego, gdyby to potwierdził Richard Dawkins...tak jednak nie jest. Myślę więc, że po prostu "mija się z prawdą", co jest częstą przypadłością katolickich księży.
www.rp.pl/artykul/128669.html

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
inveniam viam aut faciam (155 punktów)
..... Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki. No i dyskusja się skończyła.
>- Michał Heller
>
Dla umysłów skłonnych do mistycyzmu (co jest naturalnym stanem dla dużej części ludzi), każdy brak wiedzy jest okazją do ucieczki do Boga. Dla innych jest to okazja do uprawiania nauki. Dlaczego tak jest, można przeczytać: tutaj
24-05-2011 19:24 
 Ocena 1 na 3
wacus47 (666 punktów)
>Bóg urojony, rozdział 3, dowód z podziwianego religijnego uczonego.
>Dawkins rozprawił się z tym argumentem tak dobrze, że ja nie mam już nic do dodania.
>
A jednak, niewiele brakuje a będziemy mieć (jeśli już nie mamy ) biblię dla ateuszy!
Już widzę tych ateistów sypiących z głowy cytatami z tej mądrej księgi na wzór apologetów chrześcijańskich
24-05-2011 20:00 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Oby ze zrozumieniem, wtedy zdejmuj czapkę z głowy.


Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
coreless (16088 punktów)

Jestem ateistą. Doceniam niektóre osiągnięcia niektórych wyżej wymienionych (niektóre, czyli nie wszystkie; Newton dla przykładu miewał zainteresowania dość nietypowe).
Uważam, że byli OK. Ja jestem OK, i oni byli OK. Ale nie we wszystkim się z nimi zgodzę, a jedną z tych rzeczy poza zamiłowaniem do magii, horoskopów i alchemii (Newton) jest teza o istnieniu istoty boskiej.

PS
Filozofowie, kosmonauci i mistyczki wyraźnie nie pasują do zestawienia. Powszechnie wiadomo, że i tak nikt normalny nie bierze ich na poważnie.

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
Popers (129 punktów)
>Filozofowie, kosmonauci i mistyczki wyraźnie nie pasują do zestawienia. Powszechnie wiadomo, że i tak nikt normalny nie bierze ich na poważnie.
Hehe, szczególnie kosmonautów, ale dlaczego tak się dzieje, do tej pory nie wiadomo:P
25-05-2011 09:56 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Filozofowie, kosmonauci i mistyczki wyraźnie nie pasują do zestawienia. Powszechnie wiadomo, że i tak nikt normalny nie bierze ich na poważnie.
>Hehe, szczególnie kosmonautów, ale dlaczego tak się dzieje, do tej pory nie wiadomo:P

Nieważkość niekorzystnie wpływa na fizjologię człowieka.
Tyle że zanik mięśni i odwapnienie kości daje się zauważyć od razu, a subtelnych zmian w mózgu nikt nie bada.

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
kinemator (151 punktów)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy?
Nie. Po prostu w tym aspekcie się mylą

>Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?
Jeżeli chodzi o bogów to się z nimi nie zgadzam.
Popers (129 punktów)
>Nie. Po prostu w tym aspekcie się mylą
Może tak, ale pewności nie ma

Dziękuję za odpowiedz, pozdrawiam
24-05-2011 16:32
 Ocena 18 na 18
maruda (5550 punktów)
Udowodnij mi proszę że Arystoteles, Marek Aureliusz i Johannes Kepler pisali o tym samym bogu. Tylko wtedy będziemy mogli dalej rozmawiać. Tak dla porządku Marek Aureliusz został sam bogiem.
24-05-2011 16:36 
 Ocena-3 na 3
Popers (129 punktów)
>Udowodnij mi proszę że Arystoteles, Marek Aureliusz i Johannes Kepler pisali o tym samym bogu. Tylko wtedy będziemy mogli dalej rozmawiać. Tak dla porządku Marek Aureliusz został sam bogiem.

Poruszali ideę Boga Stwórcy. Mniejsza o jego imię. Bo jeżeli istnieje wszechmogący Bóg Stworzyciel, to jest On jeden. I wtedy te wszystkie cytaty odnoszą się do tegoż Stwórcy.
24-05-2011 16:46 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>>Udowodnij mi proszę że Arystoteles, Marek Aureliusz i Johannes Kepler pisali o tym samym bogu. Tylko wtedy będziemy mogli dalej rozmawiać. Tak dla porządku Marek Aureliusz został sam bogiem.
>Poruszali ideę Boga Stwórcy. Mniejsza o jego imię. Bo jeżeli istnieje wszechmogący Bóg Stworzyciel, to jest On jeden. I wtedy te wszystkie cytaty odnoszą się do tegoż Stwórcy.
Jeszcze nic nie udowodniłeś, wyrwałeś po jednym zdaniu z twórczości tych panów i upierasz się że masz rację. Imię jest bardzo ważne, powiedzmy że Apu Qun Tiqsi Wiraqutra stworzył świat. Zgadzasz się?
24-05-2011 16:53 
 Ocena-3 na 3
Popers (129 punktów)
>Jeszcze nic nie udowodniłeś, wyrwałeś po jednym zdaniu z twórczości tych panów i upierasz się że masz rację.
Ale jakże znamienne to zdania No i ja się nie upieram!

>Imię jest bardzo ważne, powiedzmy że Apu Qun Tiqsi Wiraqutra stworzył świat. Zgadzasz się?
Bóg jeżeli istnieje i jest wieczny i wszechmogący, to jest jeden. Dla Ciebie może się nazywać Apu Qun Tiqsi, najważniejsze są jego atrybuty

PS.
Jakieś nieporęczne to Wasze forum, także nie martwcie się, długo tu chyba nie zabawię
24-05-2011 17:45 
 Ocena 15 na 17
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Bóg jeżeli istnieje i jest wieczny i wszechmogący, to jest jeden.

Siedmiuset piętnastu nie może być? Liczba jakoś brzydka?

>Jakieś nieporęczne to Wasze forum, także nie martwcie się, długo tu chyba nie zabawię

Z Bogiem!


Czas budować front walki przeciw agresji w polityce. (Bronisław Komorowski)
24-05-2011 19:03 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Misio żadnego argumentu nie znalazł , to minusem pojechał?
Cóż - Pwt 19, 21.

Czas budować front walki przeciw agresji w polityce. (Bronisław Komorowski)
24-05-2011 19:41 
 Ocena-5 na 7
Popers (129 punktów)
Jeżeli to do mnie, to po co miałem szukać argumentów? W odniesieniu do czego? Co takiego napisałeś co wymagałoby zastanowienia? Litości!!! Kolejny jegomość z rozjebanym ego.

A tego minusa dostałeś za sarkazm w ostatnim zdaniu.
24-05-2011 20:47 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli to do mnie, to po co miałem szukać argumentów? W odniesieniu do czego? Co takiego napisałeś co wymagałoby zastanowienia? Litości!!! Kolejny jegomość z rozjebanym ego.

Oczekuję jakiegokolwiek argumentu za tezą, że, cytuję:
Bóg jeżeli istnieje i jest wieczny i wszechmogący to jest jeden
różnego od deklaracji, że liczbę 1 z jakichś powodów najzwyczajniej lubisz po prostu .

>A tego minusa

...dostajesz za lenistwo umysłowe, arogancję i chamstwo .

Czas budować front walki przeciw agresji w polityce. (Bronisław Komorowski)
24-05-2011 23:22 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Oczekuję jakiegokolwiek argumentu za tezą, że, cytuję:
> Bóg jeżeli istnieje i jest wieczny i wszechmogący to jest jeden

Mam dwa...

Pierwszy, formalno-logiczny:
Poprzednik jest ewidentnie fałszywy (nie ma bytów wszechmogących), zatem cała implikacja prawdziwa.
Ex falso quodlibet.

Drugi, syntaktyczny:
"Bóg jeżeli istnieje (...) to jest ich wielu" - brzmi głupio i kuleje składniowo.
25-05-2011 00:18 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> Oczekuję jakiegokolwiek argumentu za tezą, że, cytuję:
>> Bóg jeżeli istnieje i jest wieczny i wszechmogący to jest jeden
>Mam dwa...
>Pierwszy, formalno-logiczny:
>Poprzednik jest ewidentnie fałszywy (nie ma bytów wszechmogących), zatem cała implikacja prawdziwa.
>Ex falso quodlibet.

Jasne, ale ten atrybut już roboczo niejako w nawias brałem.

>Drugi, syntaktyczny:
>"Bóg jeżeli istnieje (...) to jest ich wielu" - brzmi głupio i kuleje składniowo.

A to akurat - od Rdz 1, 26 po sobór konstantynopolitański nigdy przecie wiernym nie przeszkadzało, jako i dziś nie przeszkadza .


Czas budować front walki przeciw agresji w polityce. (Bronisław Komorowski)
24-05-2011 19:08 
 Ocena 7 na 7
zachaj (5239 punktów)
>PS.
>Jakieś nieporęczne to Wasze forum, także nie martwcie się, długo tu chyba nie zabawię

Rozumiem Cię, boisz się bo Twoja wiara doznała silnego wstrząsu. Posiedziałbyś dłużej to zmieniłbyś o 180 stopni swoje przekonania. Mało kto opiera się takiemu natłokowi racjonalnych argumentów, trzeba być na prawdę przysłowiowym "zakutym łbem" żeby się temu oprzeć. Żaden inteligentny człowiek nie przejdzie obojętnie i bez chwili zwątpienia w boga przez to forum. Mimo wielu lat indoktrynacji mądry umysł potrafi się wybudzić z tego irracjonalnego letargu. Trzymam za Ciebie kciuki.
Popers (129 punktów)
Pycha przez Ciebie przemawia, tak jak przez pana Andrzeja Bogusławskiego. A co do Boga, to nie mam dnia bez wątpliwości. Nie jestem nawiedzonym katolikiem, żeby było jasne.
A pisząc o forum chodziło mi o to, że mogłoby być bardziej przejrzyste i logiczne, tak jak na racjonalistów przystało Ale to może kwestia przyzwyczajenia.
24-05-2011 20:06 
 Ocena 10 na 10
zachaj (5239 punktów)
>Pycha przez Ciebie przemawia,

Raczej duma. Otaczają mnie ludzie głęboko religijni, często tracę na tym, że mam poglądy jakie mam, mimo wszystko nie poddaje się i dzięki temu czasami wygrywam. Każdego dnia przybywa argumentacji na poparcie mojego światopoglądu. Ciesze się, że nie stoję w opozycji do nauki i do prawdy. Moje życie nie jest idealne ale satysfakcję daje mi ciągły rozwój. Jestem człowiekiem młodym, jednak myślę, że umrę godnie i z uśmiechem na ustach. Niczego się nie wstydzę i niczego nie żałuję. Jeżeli coś zrobiłem źle to wyciągnąłem wnioski i wszystko zawdzięczam sobie. To wszystko wiele dla mnie znaczy. Pycha jest mi obca. Pyszny jest człowiek, który wie wszystko i liczy na życie wieczne. Moim zdaniem oczywiście.
25-05-2011 08:29 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A czy wierzysz w boga, bo lubisz tę ideę, czy też chcesz dla siebie życia po życiu i kurczowo trzymasz się towaru, który nie istnieje? Polecam ci wątpienie na ten temat.
Popers (129 punktów)
>A czy wierzysz w boga, bo lubisz tę ideę, czy też chcesz dla siebie życia po życiu i kurczowo trzymasz się towaru, który nie istnieje? Polecam ci wątpienie na ten temat.

Szczerze, to wolałbym żeby żadnego życia po życiu nie było. I mniejsza o to co ja wolę, chodzi o to jaka jest prawda.
25-05-2011 08:36 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozumiem ty jesteś jeden, cały świat jest kurtyną dla twojego miejsca w hoteliku życia po życiu, więc i bóg jest jeden. A mógłby być zero, bylebyś po śmierci oczka otworzył... Zgadłem? Pozatym nic nie przemawia na korzyść 1. Może być 23, 154, 989... Czemu nie? Zakładasz sobie przyczynę bo chcesz przyczyny (choć tak naprawdę nie dla niej, lecz dla hotelika). Przyczyna może być dowolna, bo każdy wymysł jest sobie równy, ale być może lepiej mieć jednego portiera dla swojej chuci wiecznego istnienia...

Pisałeś gdzieś o pysze. Zatem zadaj sobie takie pytania:

"Czy wierzyłbym w boga, gdyby nie oferował mi życia wiecznego?"
"Czy wierzę bardziej w moje życie wieczne, czy w boga?"
"Czy mówiąc "bóg mnie kocha" nie mam na myśli "na pewno będę żył wiecznie"?
25-05-2011 12:56 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>"Czy wierzyłbym w boga, gdyby nie oferował mi życia wiecznego?"
>"Czy wierzę bardziej w moje życie wieczne, czy w boga?"
>"Czy mówiąc "bóg mnie kocha" nie mam na myśli "na pewno będę żył wiecznie"?
Jesteś pewny, że wszyscy wierzący wierzą tylko dla perspektywy życia wiecznego? Czy dla każdego wierzącego perspektywa wiecznego życia jest lepsza od niebytu?
Popers (129 punktów)
Zakładasz sobie przyczynę bo chcesz przyczyny (choć tak naprawdę nie dla niej, lecz dla hotelika). Przyczyna może być dowolna, bo każdy wymysł jest sobie równy, ale być może lepiej mieć jednego portiera dla swojej chuci wiecznego istnienia...
>Pisałeś gdzieś o pysze. Zatem zadaj sobie takie pytania:
>"Czy wierzyłbym w boga, gdyby nie oferował mi życia wiecznego?"
>"Czy wierzę bardziej w moje życie wieczne, czy w boga?"
>"Czy mówiąc "bóg mnie kocha" nie mam na myśli "na pewno będę żył wiecznie"?

O! I następny wie czego ja chcę. Wzdrygam się, jak słyszę o życiu wiecznym. To, że mogę mieć jakąś nieśmiertelną duszę, nie wywołuje mojego zachwytu. Tym bardziej, że o nią nie prosiłem.
24-05-2011 19:03 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> I wtedy te wszystkie cytaty odnoszą się do tegoż Stwórcy.
>

Hehe, pobożne życzenia.

A to, że ktoś ma duże osiągnięcia w jakiejś dziedzinie, nie znaczy, że automatycznie ma racje również w innych kwestiach. Bo czasami to jest jak pytanie gwiazd muzyki pop,jak zlikwidować głód w Afryce.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
25-05-2011 01:16 
 Ocena 2 na 2
Scarabaeus (2198 punktów)
>>Udowodnij mi proszę że Arystoteles, Marek Aureliusz i Johannes Kepler pisali o tym samym bogu. Tylko wtedy będziemy mogli dalej rozmawiać. Tak dla porządku Marek Aureliusz został sam bogiem.
>Poruszali ideę Boga Stwórcy. Mniejsza o jego imię. Bo jeżeli istnieje wszechmogący Bóg Stworzyciel, to jest On jeden. I wtedy te wszystkie cytaty odnoszą się do tegoż Stwórcy.
>

Marnujesz czas na forum na rozmowie z nami. Pogadaj z tym jedynym wszechmogącym(chyba, że on niemowa jakiś). Daj potem znać czy on też uważa, że oni pisali o nim.
Menel de Lux (3111 punktów)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich
>poglądów?


Czemu tak wytłuszczyłeś to pytanie?
Wydaje mi się że tak naprawdę nie chodzi ci o odpowiedz, tylko chcesz nas tu połajać- ateistów mających za głupców tak wybitne osoby wychwalające Boga Stwórcę.
Popers (129 punktów)
>Czemu tak wytłuszczyłeś to pytanie?
Żeby było wytłuszczone:P

>Wydaje mi się że tak naprawdę nie chodzi ci o odpowiedz, tylko chcesz nas tu połajać- ateistów mających za głupców tak wybitne osoby wychwalające Boga Stwórcę.
Nic z tych rzeczy. Tak pytam, z ciekawości.
Verin (547 punktów)
Twoje pytanie jest źle skonstruowane (takie typowo "teistycznie-nielogiczne").
Popers (129 punktów)
>Twoje pytanie jest źle skonstruowane (takie typowo "teistycznie-nielogiczne").
sorry, może zle ująłem
zachaj (5239 punktów)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich
>poglądów?


Mój stosunek jest bardzo pozytywny. Szczególnie do Arystotelesa, który nie wiedział o istnieniu Chrystusa. Naprawdę nie mam nic przeciwko kiedy ktoś wierzy, we wszechmocnego superinteligentnego Stwórcę wszechświata. Taka hipoteza jest możliwa lecz mało prawdopodobna.

Tylko w moim wyobrażeniu taka istota na pewno nie przypominałaby w niczym małostkowego i rządnego krwi boga znanego z starożytnych ksiąg. Istnienie gdzieś w kosmosie bytu wszechwiedzącego nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem czy katolicyzmem, to idee super-prymitywne, wręcz niegodne by utożsamiać je z geniuszem istoty, która zdołałaby stworzyć ten przepiękny wszechświat.

Większość z podanych przez Ciebie autorytetów miało podobny stosunek do tępej i fanatycznej religii. Hołd oddany "Bogu" był tak naprawdę spowodowany zachwytem nad pięknem natury w czystej postaci.
24-05-2011 17:00
 Ocena 13 na 13
spellbinder (8577 punktów)
>I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich
>poglądów?

Po pierwsze - ipse dixit.

Po drugie - czy skoro Arystoteles uważał, że mózg służy do chłodzenia krwi - to znaczy, że mózg do tego służy?

Wielu inteligentów wypowiadało się na rozmaite tematy nie mając o nich pojęcia. To nie znaczy, że byli głupi. Tak samo jak to, że byli mądrzy nie oznacza automatycznie, że mieli rację.
rysiek (4593 punktów)
To tylko ludzie, oprócz rzeczy mądrych często pletli i robili bzdury. Traktowanie ludzi wybitnych jako arbitrów wszech mądrości, świadczy o wadliwym postrzeganiu rzeczywistości.
Większość z wymienionych osób jest ceniona tylko za część swojego dorobku, gdyby ich dziełem były przede wszystkim, cytowane powyżej poglądy, nikt by dziś o nich nie pamiętał.
Popers (129 punktów)
>To tylko ludzie, oprócz rzeczy...
może i jest tak jak piszesz
24-05-2011 20:42Nie na temat 
 Ocena-5 na 5
capibarez (-5 punktów)
A ja ma takie pytanie, jak skomentujecie fakt, że tylko w zeszłym stuleciu ateiści od czerwonej gwiazdy wymordowali około 120 mln ludzi?
24-05-2011 20:50 
 Ocena 10 na 10
spellbinder (8577 punktów)
>A ja ma takie pytanie, jak skomentujecie fakt, że tylko w zeszłym stuleciu ateiści od czerwonej gwiazdy wymordowali około 120 mln ludzi?

A jak skomentujesz to, że sam bóg wyrżnął praktycznie całą populację Ziemi?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wszyscy wspominają boga, żeden z nich nie wspomina religii!
Widocznie bóg z religii nie jest wart wspominania - jest to inny bóg, niż ten, o którym mówią.

Rozpraw się z powyższym

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
24-05-2011 17:48 
 Ocena 2 na 2
Popers (129 punktów)
>Wszyscy wspominają boga, żeden z nich nie wspomina religii!...

"Prawdziwie wierzący nie potrzebują religii, oni mają samego Boga" - nie pamiętam kto

albo to:
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga. - Dżalaluddin Rumi


coś jak kantowe:
Niebo gwiaździste nade mną prawo moralne we mnie.
24-05-2011 18:06 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Znaczy się co - trza zamknąć kramik z religiami?
Tak Cię zrozumiałem.

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
24-05-2011 18:15 
 Ocena 3 na 5
Popers (129 punktów)
>Znaczy się co - trza zamknąć kramik z religiami?
>Tak Cię zrozumiałem.
A broń cie Panie, nie głoszę żadnej religiobójczej ideologii.
Ale jak się głębiej zastanowić, to słowa te mają sens. Bo człowiek prawdziwie noszący Boga w sercu, przeważnie jest też człowiekiem wielkiej moralności. Czego nie da się powiedzieć o każdym gorliwym religiancie (patrz obrońcy Krzyża)
24-05-2011 18:58 
 Ocena 6 na 6
zachaj (5239 punktów)
>>Wszyscy wspominają boga, żeden z nich nie wspomina religii!...
> "Prawdziwie wierzący nie potrzebują religii, oni mają samego Boga" - nie pamiętam kto

Wiesz co, coś w tym jest. Powtarzam to zawsze, ludzie nie potrzebują religii, ludzie potrzebują przeżyć duchowych. Uwierz mi, ateiści nie są ich pozbawieni. Trzeba zaznaczyć, że nie zawsze ale bardzo często ich przeżycia są dużo głębsze niż zaściankowy katolicyzm.

Pozdrawiam
Profesor_wykładowca (317 punktów)
(zablokowany)
>Tylko Bóg może być przyczyną wszystkich rzeczy.
>Arystoteles

Tylko przyczyna może być rzeczą wszystkiego.
-Profesor_wykładowca

>Jeden jest wszechświat, a składa się nań wszystko, i Bóg jeden we wszystkim, i prawda jedna.
>- Marek Aureliusz

Jeden był Rzym,a składał się z Marków Aureliuszów,tyle Rzymian ile prawd.
Profesor_wykładowca
>Bóg stworzył świat zgodnie z inteligentnym planem. Bóg jest matematykiem.
>-Johannes Kepler

Johannes Kepler stworzył cytat o Bogu zgodnie z planem.Kepler był astronomem i matematykiem.

>Bóg? Zawsze o nim myślałem. Podobnie myśleli też inni kosmonauci. Wielu niewierzących powróciło >z kosmosu jako ludzie odmienieni duchowo.
>- Mirosław Hermaszewski

Bóg? Nigdy o nim nie myślałem.Podobnie nie myśleli inni niewierzący. O wielu rzeczach które nie istnieją jeszcze nie myślałem.

Profesor_wykładowca
24-05-2011 17:53 
 Ocena-2 na 4
Popers (129 punktów)
>Bóg? Nigdy o nim nie myślałem.Podobnie nie myśleli inni niewierzący. O wielu rzeczach które nie istnieją jeszcze nie myślałem.
>Profesor_wykładowca
To, czy nie istnieją, jeszcze się okaże:p

Widzisz, wielu z nich autentycznie miało tytuł profesora, a Ty?
24-05-2011 18:18 
 Ocena 5 na 5
Profesor_wykładowca (317 punktów)
(zablokowany)

>To, czy nie istnieją, jeszcze się okaże:

Podobnie proszę Pana jak krasnoludki.

>Widzisz, wielu z nich autentycznie miało tytuł profesora, a Ty

Mam tytuł profesora.Autentyczny.
Mam nadzieję że teraz Pan nie wierzy w boga.
24-05-2011 18:24 
 Ocena 1 na 1
Popers (129 punktów)
>Podobnie proszę Pana jak krasnoludki.
A co kogo mają obchodzić krasnoludki?
"który to filozof zgłębiał temat krasnoludków, yeti czy elfów ?" - z forum wiara.pl

>Mam tytuł profesora.Autentyczny.
>Mam nadzieję że teraz Pan nie wierzy w boga.
Ja skromny magister jestem, także chylę czoła. Ale jeszcze nie czuję się przekonany.
24-05-2011 18:59 
 Ocena 8 na 8
spellbinder (8577 punktów)
>który to filozof zgłębiał temat krasnoludków, yeti czy elfów?

>Ja skromny magister jestem, także chylę czoła. Ale jeszcze nie czuję się przekonany.

Ta wymiana zdań mnie zastanawia. W oczywisty sposób użytkownik Popers ulega sile "autorytetów", przy czym aby zostać u niego autorytetem niewiele trzeba.

Wystarczy być profesorem (a wiadomo przecież, że rózni dziwni ludzie się w tym gronie znajdują), a co zabawniejsze - wystarczy być filozofem. Autorytet, bo tak?
24-05-2011 19:20 
 Ocena 2 na 2
Profesor_wykładowca (317 punktów)
(zablokowany)
>A co kogo mają obchodzić krasnoludki?

Obchodzą proszę Pana,wszak nie wiem jak Pan,ale w dzieciństwie sporo czasu temu dowiedzieć się mogliśmy od Marii Konopnickiej:

"Czy to bajka, czy nie bajka,
Myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie.
Naród wielce osobliwy.
Drobny - niby ziarnka w bani:
Jeśli które z was nie wierzy,
Niech zapyta starej niani.
W górach, w jamach, pod kamykiem,
Na zapiecku czy w komorze
Siedzą sobie Krasnoludki
W byle jakiej mysiej norze.
Pod kominem czy pod progiem -
Wszędzie ich napotkać można:
Czasem który za kucharkę
Poobraca pieczeń z rożna...
Czasem skwarków porwie z rynki
Albo liźnie cukru nieco
I pozbiera okruszynki,
Co ze stołu w obiad zlecą.
Czasem w stajni z bicza trzaśnie,
Koniom spląta długie grzywy,
Czasem dzieciom prawi baśnie...
Istne cuda! Istne dziwy!
Gdzie chce - wejdzie, co chce - zrobi,
Jak cień chyżo, jak cień cicho,
Nie odżegnać się od niego,
Takie sprytne małe licho!
Zresztą myślcie, jako chcecie,
Czy kto chwali, czy kto gani,
Krasnoludki są na świecie!
Spytajcie się tylko niani.

Jest nawet "Encyklopedia krasnoludków"
www.kdc.pl(*)?p_action=3207060002#longDescr


I wyznawcy jak Pan widzi.
24-05-2011 20:04 
 Ocena 6 na 6
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A co kogo mają obchodzić krasnoludki?

Cytat:
Kto jednak ma niejasność, kto się dziwi, ten ma świadomość własnej niewiedzy. I dlatego miłośnik baśni jest w pewnym sensie miłośnikiem mądrości, ponieważ baśnie mają za swój przedmiot świat dziwów.

Metafizyka, Arystoteles

Krasnoludki zgłębiać, a nie Boga - tak prawił Arystoteles mistrzu rzetelności.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Popers (129 punktów)
>Metafizyka, ArystotelesKrasnoludki zgłębiać, a nie Boga - tak prawił Arystoteles mistrzu rzetelności.
Ot i znalazł. Widać że mało wiesz o tym filozofie.
I skąd ten ton, krzywdę jakąś Tobie uczyniłem?

Wyżej nie tyko Arystotelesa słowa przypomniałem.
24-05-2011 21:04 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>I skąd ten ton, krzywdę jakąś Tobie uczyniłem?

Cytat:
Człowiek, który się nie złości gdy jest prowokowany, jest głupcem.

Stagiryta

>Widać że mało wiesz o tym filozofie.
Widać że jesteś zwykłym trollem.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
25-05-2011 15:18 
 Ocena 1 na 1
Popers (129 punktów)
>Widać że jesteś zwykłym trollem.
tylko nie zwykłym !
24-05-2011 21:51 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Mam tytuł profesora.Autentyczny.

W Akademii Smorgońskiej nadany .


Czas budować front walki przeciw agresji w polityce. (Bronisław Komorowski)
diogenes (42753 punktów)
>Jaki jest Wasz stosunek do ... ich poglądów?

To ich poglądy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?
Śmiało i pewnie odpowiem:
Pełen szacunku!

>I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców/.../?
I mam poważne wątpliwości za kogo uważać Pana?
Chyba jednak przychylę się do Pańskiej samooceny.

@@@
.
24-05-2011 18:39 
 Ocena 1 na 1
Popers (129 punktów)
>I mam poważne wątpliwości za kogo uważać Pana?
Mnie, jak najbardziej za głupca! Jestem głupcem i nie robię z tego żadnej tajemnicy:p

pozdrawiam
25-05-2011 08:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mamy religię, która wmawia ludkom życie wieczne. Oni są tym naćpani. Czy naćpanie jest głupotą? W jakimś sensie oczywiście tak, ale próby upakowania rzeczywistości tak, żeby narkotyk dalej się wylewał wymagają sprytu. Nie wiem, czy od ciebie, ale inteligentni spryciarze też pracują w handlu narkotykami.
25-05-2011 09:55 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>I mam poważne wątpliwości za kogo uważać Pana?
>Mnie, jak najbardziej za głupca! Jestem głupcem i nie robię z tego żadnej tajemnicy:p
Ja tam swoich głupot się wstydzę, choć jak każdemu się zdarzają.

Proszę się zastanowić. Troszkę więcej czasu i przytoczyłby Pan 10 czy 100 więcej wypowiedzi broniących idei Boga.
Z drugiej strony ktoś by przygotował tyle samo przeciw. O czym by to świadczyło i co z tego by wynikło?
Wyrwane z kontestu historycznego i całości poglądów wypowiedzi danego mędrca niewiele świadczą o jego mądrości i głębokości przemyśleń.

Na przykład ja - zupełnie inaczej oceniam intelektualnie ludzi religijnych żyjących przed Darwinem, od tych którzy mogli się z jego koncepcjami poznać. I nawet bardziej mi tu chodzi o jego postulat naturalizmu metodologicznego, jak o wielką ideę ewolucjonizmu. Gdyby dołożył Pan do tych wypwiedzi własne komentarze, to możliwe, że możnaby się nad tym zastanowić.

Pozdrawiam.

PS. Wstawianie mi minusów, przez niektórych czytelników, do Pana dołączył wielce tu sławny Pan Oless i mniej sławny (na dorobku) Pan Wacus47, ja sobie za plus poczytuję i dlatego plusem się Panu za minusy zrewanżowałem.

Miłego dnia.

@@@
.
25-05-2011 16:43 
 Ocena 1 na 1
Popers (129 punktów)
>>>I mam poważne wątpliwości za kogo uważać Pana?
>>Mnie, jak najbardziej za głupca! Jestem głupcem i nie robię z tego żadnej tajemnicy:p
>Ja tam swoich głupot się wstydzę, choć jak każdemu się zdarzają.Proszę się zastanowić.

Ja też się staram nie obnosić, ale jak już ktoś mnie przyłapie to JEDEN BURAK(na mej twarzy oczywiście)
Na forum na szczęście tego nie widać:p

>Troszkę więcej czasu i przytoczyłby Pan 10 czy 100 więcej wypowiedzi broniących idei Boga.
Proszę nie korcić.

Moja wizyta na Waszym forum jest wynikiem pewnej sytuacji, kiedy to pewien student w mojej obecności obraził drugiego stwierdzając, że "w Boga tylko kretyn może wierzyć, że nie ma co sobie nim głowy zawracać." Drugi student był oczywiście odmiennego zdania.
Postanowiłem sprawdzić czy to powszechna opinia, czy tylko marginalny przypadek. I stąd tych kilka przytoczonych zdań na początku, których autorzy zdaje się zostali nazwani kretynami przez owego studenta.
25-05-2011 18:20 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Moja wizyta na Waszym forum jest wynikiem pewnej sytuacji, kiedy to pewien student w mojej obecności obraził drugiego stwierdzając, że "w Boga tylko kretyn może wierzyć, że nie ma co sobie nim głowy zawracać." Drugi student był oczywiście odmiennego zdania.
Normalne sztubackie przekomarzanie, a podczas ostrej dysputy poglądy się polaryzują i stają się naiwnie ekstremalne.
Aby daleko nie szukać - na naszym forum znajdzie Pan teksty prof. Obirka - człowieka głęboko wierzącego i głęboko mądrego i on miałby być tym kretynem?

Jesteśmy różni i mamy różne poglądy, atakuję dosyć bezpardonowo głupotę, ale czynię tak niezależnie od poglądów polemisty. Jeżeli Pan jest zainteresowany proszę moje wypowiedzi poczytać.
Tu każda wypowiedź jest zapisana, a ja pseudonimów nie zmieniam stosownie do okoliczności.

>Postanowiłem sprawdzić czy to powszechna opinia, czy tylko marginalny przypadek. I stąd tych kilka przytoczonych zdań na początku, których autorzy zdaje się zostali nazwani kretynami przez owego studenta.
To tylko student i ma szanse dojrzeć.
Proponuję Panu wziąć coś innego pod uwagę. W swojej próżności czuję się mądrzejszym od większości przytoczonych przez Pana mędrców, ale wynika to stąd, że mogłem ich przeczytać, przemyśleć i zweryfikować, ale to oni w swoim czasie byli gigantami myśli, której dziś jestem tylko raczej biernym odbiorcą mogącym oprzeć się na ich barkach.

Jeden z największych uczonych Isaac Newton nie miał szans przeczytania Karola Darwina, a Darwin znał naukowe dokonania Newtona.
Dlatego ostrożnie z cytatami.

Pozdrawiam.

@@@
.
24-05-2011 18:56
 Ocena 16 na 16
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Tylko Bóg może być przyczyną wszystkich rzeczy. - Arystoteles

Czy wszystkie "rzeczy" muszą mieć przyczynę? Jaka jest przyczyna Boga?

> Jeden jest wszechświat, a składa się nań wszystko, i Bóg jeden we wszystkim, i prawda jedna. - Marek Aureliusz

Skąd wiadomo, że jest dokładnie jeden Wszechświat? Skąd wiadomo, że jest dokładnie jeden Bóg?

> Bóg stworzył świat zgodnie z inteligentnym planem. Bóg jest matematykiem. - Johannes Kepler

"Plan" jest iluzoryczny, a jego inteligencja wątpliwa.
Bóg matematyków jest matematykiem, a Bóg koni jest koniem.

> Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych. - Kartezjusz

Są bardzo dobre naturalne przyczyny idei Boga, wychodzące od złudzenia niewidzialnych agentów.

> To cudowne ułożenie Słońca, planet i komet może być dziełem Istoty wszechmocnej i rozumnej. - Isaac Newton

Może też być dziełem krasnoludków, co jest równie niefalsyfikowalne.
Wszechmoc jest wewnętrznie sprzeczna logicznie, nie ma istot "wszechmocnych".

> Logika kosmosu i całego stworzenia jest ciągłym przejawem obecności Boga. - G. W. Leibniz

"Boga" panteistów golimy Brzytwą Ockhama.

> Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie (...) - Immanuel Kant

Czytaj: "ogarniam ideę plus nieskończoności, ale z minus nieskończonością mam niejakie problemy".

> Bóg jest Prawdą. I kto szuka prawdy, ten szuka Boga, choćby o tym nie wiedział. - Edyta Stein

Czyli: "Kto szuka prawdy, ten szuka prawdy". Bardzo odkrywcze.

> Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem. - Józef Tischner

Gówno prawda.

> Wielu niewierzących powróciło z kosmosu jako ludzie odmienieni duchowo. - Mirosław Hermaszewski

Wniosek: osamotnienie i długotrwała ekspozycja na ryzyko utraty życia mogą popchnąć ku religii.

> Im więcej wiemy o kosmosie i ewolucyjnej biologii, tym bardziej wydają się one niewytłumaczalne (...) - Charles Townes

Mów za siebie, templetonowski sprzedawczyku. Rozważ także hipotezę starczej demencji.

> Bóg dał nam niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać. - William D. Phillips

Oj, chyba zapomniałeś przedstawić argumentację?

> czy macie za głupców tych wybitnych ludzi (...)?

Odpowiem pytaniem - czy moja krytyka powyższych "sentencji" przekracza możliwości umysłowe ludzi współczesnych Twoim autorytetom? Pytanie dodatkowe - dlaczego ja mogę sobie na nią pozwolić?

Czy ma to jakiś związek z faktem, że nie obawiam się cykuty/ukamienowania/stosu/ścięcia/ostracyzmu?
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
1) Dlaczego tylu ludzi lubi Fantastykę, skoro smoki nie istnieją?
2) Jeśli jakiś wybitny naukowiec lubiłby torturować dżdżownice to też uważasz, że jego pogląd jest słuszny? Czy może skreślisz jego i cały jego dorobek naukowy z powodu dżdżownic?
3) Bóg nie istnieje, a mówienie o nim go nie stworzy, tak samo jak mówienie o ogniu nie stworzy flogistonu. Co z tego, że wybitny Iksiński uważa, że słońce jest zielone skoro tak NIE JEST?
Popers (129 punktów)
>3) Bóg nie istnieje, a mówienie o nim go nie stworzy, tak samo jak mówienie o ogniu nie stworzy flogistonu. Co z tego, że wybitny Iksiński uważa, że słońce jest zielone skoro tak NIE JEST?
No ale to są tylko Twoje wynurzenia. Pewności, że Boga nie ma mieć nie możesz, bo skąd?
24-05-2011 22:49 
 Ocena 1 na 1
kogut59 (3090 punktów)
>No ale to są tylko Twoje wynurzenia. Pewności, że Boga nie ma mieć nie możesz, bo skąd?
Ja wiem skąd Ty owa pewność posiadasz, można i tak ale niszczy nerki miedzy innymi.
24-05-2011 22:52 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Pewności, że Boga nie ma mieć nie możesz, bo skąd?

Pewności mieć nie możesz, ale też - na szczęście - nie musisz. Aby skutecznie podejmować decyzje, w zupełności wystarczy (bo musi...) "dostatecznie wysoki" stopień uprawdopodobnienia przekonań, na których bazujesz.

No chyba że przed ślubem chcesz upewnić się na 100%, że wybranka naprawdę Cię kocha?
24-05-2011 19:42
 Ocena 12 na 14
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Ten post jest taki głupi że brak mi cenzualnych słów.

Wymienione wybitne postaci w wielu materiach były nie tyle głupie, o ile były skrajnie debilne.

Nie mówiąc o tym, że wnioski w Twoim pytaniu są wzięte z przysłowiowej dupy. Pierwszy z brzegu Arystoteles w Etyce Nikomachejskiej stworzył pierwszy świecki system etyczny, więc nie ma mowy o składaniu żadnego hołdu jakiejkolwiek idei poza racjonalnym myśleniem.

Mój stosunek do Twojej wypowiedzi jest ambiwalentny. Chciałbym myśleć, że to jest jakiś podły żart, a nie wyraz czegoś na miarę, impotencji, może nie intelektualnej, ale na pewno erudycyjnej.

Minus za zaściankową nierzetelność.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
24-05-2011 20:51 
 Ocena 1 na 1
Popers (129 punktów)
>Ten post jest taki głupi że brak mi cenzualnych słów.
Dzięki ci o wielki, że oszczędziłeś mi swej krytyki. Chyba dziś nie zasnę.
24-05-2011 21:30 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Dzięki ci o wielki, że oszczędziłeś mi swej krytyki. Chyba dziś nie zasnę.

Refutacja której niejeden troll onetowy może pozazdrościć.

Mam nadzieję, że z bezsennością będziesz walczył z dala od internetu.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
setarkos (10757 punktów)
"Pytania są tendencyjne!"
_____

> Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?
Należałoby przywołać wszystkie ich wypowiedzi, a mogłoby się wówczas okazać, że dominują wśród nich 'nie-boskie'.
Moim zdaniem nie należy wielkim sentencjonalistom odmawiać mądrości tylko dlatego, że coś palnęli w chwili słabości, albo kierowali do mniej rozgarniętych środowisk (np. sponsorskich albo dających się doić) takie słowa, jakie tamci chcieli słyszeć.
Wybiórcze cytowanie, dające jednostronnie wykrzywiony obraz, nie wydaje się dobrym sposobem oceny ludzkiej aktywności.
Profesor_wykładowca (317 punktów)
(zablokowany)
>Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych.
>Kartezjusz

Idea jest Bogiem w nas,bez zarazy prawd wiecznych

Profesor_wykładowca

>To cudowne ułożenie Słońca, planet i komet może być dziełem Istoty wszechmocnej i rozumnej.
>- Isaac Newton

To cudowne ułożenie Isaaca Newtona temacie o bajkach na forum www.racjonalista.pl może być dziełem istoty wyższej ode mnie lecz nierozumnej

Profesor_wykładowca

>Logika kosmosu i całego stworzenia jest ciągłym przejawem obecności Boga.
>- G. W. Leibniz

Logika Leibnitza i teorii o stworzeniu które stworzył jest przejawem braku obecności logiki Leibnitza.
Profesor_wykładowca

>Bóg dał nam niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać.
>- William D. Phillips

Pan Popers dał niesamowicie nie fascynujący temat,który możemy komentować i badać.

Profesor_wykładowca
Amol (692 punktów)

> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich
>poglądów?

Mógłbym sporządzić podobną listę znanych ateistów i ich wypowiedzi, ale dlaczego?
I teiście i ateiści nie udowodnią swoich racji, posługując się cytatami znanych i sławnych. Uważam, że teiści się mylą, z założenia. Wole rozum niż rzeczy, które go "przerastają".
24-05-2011 21:37
 Ocena 12 na 12
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> czy macie za głupców tych wybitnych ludzi,
A co ma piernik do wiatraka? Ktoś może być wybitnym fizykiem, kardiochirurgiem, poetą , filozofem a być naiwnym jak dziecko. Powtarzam i powtarzałam i zapamiętajcie słowa starej Grabowskiej! WIARA JEST RZECZĄ EMOCJI A NIE ROZUMU!!!!!!!!!!

Wszystko ma swój początek i koniec.
24-05-2011 21:51 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>> czy macie za głupców tych wybitnych ludzi,
>A co ma piernik do wiatraka? Ktoś może być wybitnym fizykiem, kardiochirurgiem, poetą , filozofem a być naiwnym jak dziecko. Powtarzam i powtarzałam i zapamiętajcie słowa starej Grabowskiej! WIARA JEST RZECZĄ EMOCJI A NIE ROZUMU!!!!!!!!!!

Nareszcie Pani Profesor mówi jak Prosta Kobieta. Jasno, zwięźle, zrozumiale.Głośno i wyraźnie. Duży PLUS.
24-05-2011 22:00 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Duży PLUS.
I tu się rozpłakałam! Ze wzruszenia.


Wszystko ma swój początek i koniec.
25-05-2011 07:49 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
ALe dodajmy, że można mieć szlachetnie i parszywe emocje. Wiara religijna należy do drugiego zbioru.
25-05-2011 17:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>można mieć szlachetnie i parszywe emocje. Wiara religijna należy do drugiego zbioru.

Czym różni się religijna radość, od radości świeckiej? Czy ma sens takie rozróżnienie? Część reakcji emocjonalnych w mózgu przebiega podkorowo, a więc nie są one w ogóle rejestrowane przez naszą świadomość. Czy mają one religijny charakter? Podejrzewam, że nie, że to ewolucyjnie rzecz biorąc przedreligijne stany naszego mózgu (porównaj np. fizjologię lęku u zwierząt niższych i człowieka). O tym, czy daną emocje sklasyfikujemy jako religijną decyduje kora, a więc ośrodki pamięci, języka (mowy), słowem - nabyte w doświadczeniu kategorie interpretacyjne.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-05-2011 08:18 
 Ocena 2 na 4
diogenes (42753 punktów)
>>WIARA JEST RZECZĄ EMOCJI A NIE ROZUMU!

Przykro mi, to wbrew funkcjonowaniu mózgu, w którym wszystko powiązane jest ze wszystkim. W jaki sposób odróżnisz emocje od nie-emocji? To już jest akt elementarnej inteligencji, u człowieka na ogół związany z językiem. W każdym swym geście człowiek jest mniej lub bardziej sapiens.

Wiara jest rzeczą emocji i popapranego rozumu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-05-2011 09:36 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Wiara jest rzeczą emocji i popapranego rozumu.
Powiedziałabym raczej, że silne emocje , a wiara do nich należy, potrafią otumanić najtęższy rozum.
Pamiętasz film Błękitny Anioł (Der blaue Engel)? Niemiecki film z 1930 roku, wyreżyserowany przez Josefa von Sternberga.
Marlena Dietrich jako Lola Lola omotuje starego profesora granego przez Emila Janningsa.


Wszystko ma swój początek i koniec.
25-05-2011 10:19 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>silne emocje , a wiara do nich należy, potrafią otumanić najtęższy rozum.

Ale nie na tyle, aby uniemożliwić religijnemu fanatykowi zmajstrować bombę, nawet atomową. Wiara ma swoją, czasem diaboliczną racjonalność. Przenosi góry, ale i burzy, np. World Trade Center.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Selanos (12869 punktów)
A ja, niewierzący od czasu jak skończyłem 10 lat, nieznający zbyt wielu filozofów i na dodatek nieposiadający Dawkinsa na półce (co ze mnie za ateista ;P), nie mam z tym problemu.

Zawsze mnie wkurza, jak ktoś za argument "ile to kościół zrobił dla świata" podaje Kopernika. Kopernik był naukowcem, astronomem i na doczepkę księdzem. Bo nie udowodnił tego, że ziemia kręci się wokół słońca, dlatego że skończył teologię. Był astronomem, matematykiem... wybitnym. I za to go szanuje. Jeżeli na doczepkę powiedziałby, że widzi w swoich odkrycia Boga, to nie robiłoby mi to żadnej różnicy. Dokonał wybitnego odkrycia, to się dla mnie liczy, a gdyby widział w tym Boga to jego sprawa. Ja dla odmiany w ruchu planet wokół słońca widzę jak wspaniały jest wszechświat i podziwiam ludzi, którzy widzą w tym prawa fizyki. A jak patrzę na piękny krajobraz to jeśli przestanę się zachwycać tym pięknem to pomyślę o tym jak wspaniała jest ewolucja.

Kto wie, może gdyby Newton wiedziałby to, co wiemy dzisiaj o początku wszechświata, to myślałby inaczej. Ty podajesz przykłady wybitnych ludzi, którzy kiedyś powiedzieli coś o Bogu. Jestem pewien, że równie dobrze można podać przykłady wybitnych ludzi, którzy kiedyś powiedzieli, że Boga nie ma.

Ja też czasem zastanawiam się jak cały świat działa. Jest to dla mnie niepojęte, tym bardziej, że na fizyce się nie znam. Staram się jednak być na bieżąco ze wszystkimi odkryciami w różnych dziedzinach nauki, bo uważam, że jeśli chcemy zrozumieć wszechświat, to właśnie tędy wiedzie droga.

Szczerze? Uważam, że wiara w Boga, to pójście po najmniejszej linii oporu.
25-05-2011 10:22 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>wiara w Boga, to pójście po najmniejszej linii oporu.

Wiara to - tak czy owak - pójście na smyczy proboszcza.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-05-2011 16:04 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
> po najmniejszej linii oporu.

Ile można trąbić, że "po linii najmniejszego oporu", no ile...
Hodża (11172 punktów)
>Ale najpierw kilka sentencji:

Szacun. Pisałem o tym, ale nie mam takiego wykopu.
Obawiam się jednak, że można stworzyć listę sentencji przeciwstawnych. Nawiasem mówiąc, ciekawe, które lepiej brzmią "na ucho"
Te, które "lepiej brzmią", brzmią, bo rezonują na emocjach. Niestety.
Rafaela (2059 punktów)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy?

Zadaj sobie to samo pytanie w stosunku do n.podanych wybitnych postaci:

Cytat:
Ateizm często pokazuje nam, że wierzymy nie w Boga prawdziwego, a w bożka. (Autor: Józef Stanisław Tischner)


Cytat:
Każdy myślący człowiek jest ateistą. (Autor: Ernest Hemingway)


Cytat:
Za ateizmem przemawia wiele argumentów. Więcej niż za religią. W gruncie rzeczy to logiczne, żeby być ateistą. Tak jak logiczne i rozumne jest to, żeby się nie zakochać... A przecież ludzie nie są w tym wypadku logiczni. (Autor: Józef Stanisław Tischner)


oraz ateiści m.in. Epikur, Demokryt z Abdery, Denic Diderot, Paul Baron d'Holbach, Jean Jacques'a Rousseau, David Hume, Adam Smith, Benjamin Franklin, Fryderyk Nietzsche.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
25-05-2011 03:32 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>oraz ateiści m.in. Epikur,

No i na tym odpadasz. Większość konserwatywnych chrześcijan z którymi miałem (wątpliwą) przyjemność dyskutować, jak słyszą Epikur, to jeżeli kiedykolwiek słyszeli takie słowo, to kojarzą je ze słowem hedonizm. Hedonizm natomiast kojarzą tylko z tym, co usłyszą od księży. No i jeżeli to ja powiedziałem słowo hedonizm, to dziwnie się na mnie patrzą. Jakbym chciał urządzać orgie. To wkurzające.

Ja o większości filozofów posiadam tylko ogólne informacje, ale przynajmniej jak wiem, że czegoś nie wiem, to nie wyciągam pochopnych wniosków...

Chyba na racjonaliście czytałem, że w polskich szkołach większość uczniów ma bardzo epikurejskie poglądy. W katolickim kraju...
Jestem zawiedziony
25-05-2011 10:11 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>>oraz ateiści m.in. Epikur,
>No i na tym odpadasz. Większość konserwatywnych chrześcijan z którymi miałem (wątpliwą) przyjemność dyskutować, jak słyszą Epikur, to jeżeli kiedykolwiek słyszeli takie słowo, to kojarzą je ze słowem hedonizm.

Hmm... Doprawdy dziwne. Nie wiem czemu Epikur miałby coś mieć nie tak z chrześcijaństwem i dlaczego miałby być kojarzony z hedonizmem. To raczej Arystyp jest tym Grekiem nielubianym bo tak, o ile nie pomylą go z Szymonem. Nigdy się nie spotkałem z takim podejściem na nie do Epikura.

Może chodzi o jego poglądy dotyczące śmierci?

>Chyba na racjonaliście czytałem, że w polskich szkołach większość uczniów ma bardzo epikurejskie poglądy. W katolickim kraju...

O epikureizmie uczą w szkole na przykładzie Pana Tadeusza jak to w Soplicowie chwytali dzień. Ogólnie fakt, że z przerabianych doktryn w szkole średniej to chyba najciekawsza, z którą każdy może się utożsamiać.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Selanos (12869 punktów)
>Hmm... Doprawdy dziwne. Nie wiem czemu Epikur miałby coś mieć nie tak z chrześcijaństwem i dlaczego miałby być kojarzony z hedonizmem.

Mnie nie pytaj. Ja kilkukrotnie spotkałem się z takim stwierdzeniem albo księży, albo wiernych. W szkole nawet rozwiązywaliśmy przykładowe arkusze maturalne, w których było mgliście napisane coś o tym, że Epikur narzucił tylko na ten (jakże zły, straszny i niechrześcijański) hedonizm kilka zasad i ograniczeń.

>O epikureizmie uczą w szkole na przykładzie Pana Tadeusza jak to w Soplicowie chwytali dzień. Ogólnie fakt, że z przerabianych doktryn w szkole średniej to chyba najciekawsza, z którą każdy może się utożsamiać.

No to podziwiam Twoją szkołę, bo ja na rozszerzonym polskim dowiedziałem się tylko tyle, że to zgodne z postawą epikurejską. Kim był ten Epikur, nikt nam nie raczył wyjaśnić. Za to o ascetyzmie dowiedziałem się całkiem sporo
O Epikurze dowiedziałem się czegoś więcej chyba czytając Tatarkiewicza, teraz nie pamiętam.
25-05-2011 12:49 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Mnie nie pytaj. Ja kilkukrotnie spotkałem się z takim stwierdzeniem albo księży, albo wiernych. W szkole nawet rozwiązywaliśmy przykładowe arkusze maturalne, w których było mgliście napisane coś o tym, że Epikur narzucił tylko na ten (jakże zły, straszny i niechrześcijański) hedonizm kilka zasad i ograniczeń.

Ja pamiętam jak kolega nie mógł przeboleć, że mu na próbnej maturze z filozofii nie uznali sformułowania "Epikur był umiarkowanym hedonistą" bo hedonistą albo się jest, albo nie. Nie można być umiarkowanym, więc Epikur siłą rzeczy nie był hedonistą.

Zresztą z reguły poloniści mają marne pojęcie o filozofii. Jak na ustnej maturze z polskiego przedstawiłem moją interpretację "W rzece Heraklita" Szymborskiej w kontekście naturalistycznej etyki Feuerbacha to oczywiście nikt nie wiedział kim w ogóle jest ten Feuerbach i co do tego wszystkiego ma jedzenie.

Żeby było jasne w swojej koncepcji etycznej Epikur postulował, że celem szczęścia jest zaspokajanie swoich potrzeb, ale z zaznaczeniem, że najszczęśliwszy jest ten kto najmniej chce i pragnie. Redukcja potrzeb była podstawą tej filozofii. Dla mnie godzi się to z chrześcijańską etyką.

>No to podziwiam Twoją szkołę, bo ja na rozszerzonym polskim dowiedziałem się tylko tyle, że to zgodne z postawą epikurejską.

Ja to miałem w gimnazjum. W liceum na rozszerzonym polskim miałem ostro omówione wszystkie najpopularniejsze starożytne doktryny filozoficzne tj. epikurejczyków, stoików, cyników, sofistów itd. itp. Zresztą później w materiale i tak pojawiają się takie wspaniałe postaci jak Tomuś, a nawet Comte!

Ogólnie poloniści lubią używać takich określeń jak "w duchu filozofii egzystencjalnej", "epikurejska postawa życiowa" tak dla zasady. Filozofię ogranicza się hasłowo. Później ludzie kojarzą postaci z sławnymi cytatami i wydaje im się, że coś wiedzą, kiedy tak naprawdę nic nie wiedzą. Smutne, ale tak z filozofii edukują w polskich szkołach.

>O Epikurze dowiedziałem się czegoś więcej chyba czytając Tatarkiewicza, teraz nie pamiętam.

Hah, ja jedną polonistkę, która głęboko siedzi w filozofii uświadamiałem przed maturą, że termin heraklityzm istnieje i oznacza znacznie więcej niż wariabilizm. Wniosek z tego taki, że nie warto czytać Tatarkiewicza Przynajmniej jak się z filozofią zaczyna.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
25-05-2011 10:41 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>No i na tym odpadasz.
Cóż za forma... Ja nie gram, ja rozmawiam.

>Większość konserwatywnych chrześcijan
Większość to nie znaczy wszyscy.

>jak słyszą Epikur, to jeżeli kiedykolwiek słyszeli takie słowo, to kojarzą je ze słowem hedonizm.
Nie umniejszałabym wiadomości komukolwiek.
   W dostępnym materiałach o Epikurze zawartych w literaturze papierowej i necie jest on uznawany za przykład tego, kto całkowicie otwarcie wyraził postawę ateistyczną i datuje się to na około 300. rok p.n.e. Ja nie muszę rozmawiać z filozofami, by przedstawić swoje zdanie w danym temacie. Epikur przyczynił się w dużym stopniu do rozwoju nauki. Znane jest jego twierdzenie, że nie należy niczego brać na wiarę, ale należy uznawać tylko to, co zostało zbadane w drodze bezpośredniej obserwacji i dedukcji logicznej.

>Ja o większości filozofów posiadam tylko ogólne informacje, ale przynajmniej jak wiem, że czegoś nie wiem, to nie wyciągam pochopnych wniosków...
Dokładnie, jak nie wiesz to nie wyciągaj pochopnych wniosków - zacznij najpierw od siebie.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
25-05-2011 15:53 
 Ocena-1 na 1
Popers (129 punktów)
>Chyba na racjonaliście czytałem, że w polskich szkołach większość uczniów ma bardzo epikurejskie poglądy. W katolickim kraju...
>Jestem zawiedziony
Głowa do góry. Póki co, racjonalista.pl nie jest miarodajnym i poważnym zródłem informacji. Jak na ironię
Popers (129 punktów)
>Zadaj sobie to samo pytanie w stosunku do n.podanych wybitnych postaci:
>Cytat:
Ateizm często pokazuje nam, że wierzymy nie w Boga prawdziwego, a w bożka. (Autor: Józef Stanisław Tischner)

>Cytat:
Każdy myślący człowiek jest ateistą. (Autor: Ernest Hemingway)

>Cytat:
Za ateizmem przemawia wiele argumentów. Więcej niż za religią. W gruncie rzeczy to logiczne, żeby być ateistą. Tak jak logiczne i rozumne jest to, żeby się nie zakochać... A przecież ludzie nie są w tym wypadku logiczni. (Autor: Józef Stanisław Tischner)

Znalazłem jeszcze takie:

Z ateistami zgadzam się chyba we wszystkim, poza tym jednym, że Bóg nie istnieje.
- Tomas Halik

Nie znam nikogo kto by stracił wiarę po lekturze Marksa, ale znam takich, którzy ją stracili po kazaniu swojego proboszcza.
- Józef Tischner

Scarabaeus (2198 punktów)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich
>poglądów?

Dodaj jeszcze kilku mędrców dalekiego i bliskiego wschodu i zastanów się dlaczego mimo ich geniuszu nie udało się im ustalić o jakiego boga właściwie chodzi.

Rozumiem, że z pośród wszystkich mędrców wyszukasz tego najgenialniejszego i będziesz wierzył w jego boga?
25-05-2011 15:49 
 Ocena-1 na 1
Popers (129 punktów)
>Dodaj jeszcze kilku mędrców dalekiego i bliskiego wschodu i zastanów się dlaczego mimo ich geniuszu nie udało się im ustalić o jakiego boga właściwie chodzi.
Wszystkim o wiecznego, wszechmogącego Stwórcę.
25-05-2011 21:46 
 Ocena 4 na 4
Scarabaeus (2198 punktów)
>>Dodaj jeszcze kilku mędrców dalekiego i bliskiego wschodu i zastanów się dlaczego mimo ich geniuszu nie udało się im ustalić o jakiego boga właściwie chodzi.
>Wszystkim o wiecznego, wszechmogącego Stwórcę.

wieczny, wszechmogący, stwórca, zwykłe pustosłowie. Gdyby takie dziwo istniało to nie trzeba by było w nie wierzyć, tylko byśmy o nim wiedzieli. Moim zdaniem chodziło im o dziubdziuba.

Większość przytoczonych cytatów to zwykłe nic nieznaczące stwierdzenie. Ot taki zwrot na wyrażenie poglądu, że czegoś się nie wie, lub nie rozumie. coś jak "diabli wiedzą" tylko bardziej filozoficznie.

Czy preferencje seksualne wymienionych osobistości też Cię interesują. Przecież tak wielcy mędrcy i w tych sprawach nie mogli się mylić.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, jedni byli po części głupcami, drudzy bali się wychylać, trzeci nadużywali słowa bóg aby opisać naturę, wobec której naturalne jest odczucie zachwytu, z tym że termin "bóg" z uwagi na miliardy naćpanych jest mylący i szkodliwy społecznie.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich >poglądów?


Pytanie pod tymi cytatami powinno brzmieć "powiedzieli, i co z tego?"
To świadczy tylko o tym, że największe umysły czasami nie potrafią sobie radzić z koncepcją, że "tam nikogo nie ma".
Poza tym wszyscy, których zacytowałeś, wychowali się w takim lub innym teizmie.
Inprint z dzieciństwa to naprawdę trwała rzecz. Sztuką jest się go pozbyć.

ps. bycie laureatem nagrody Tempeltona jest nobilitacją tylko w pewnych kręgach, głównie w kręgu laureatów nagrody Tempeltona lub tych, który tymi laureatami chcieliby zostać

ps2 co do Hermaszewskiego - dlaczego wstawiłeś go do tego towarzystwa, on tylko stwierdził, że lot w kosmos odmienia człowiek duchowo, a nie ze powoduje, że zaczyna wierzyć w jakiegoś boga-stwórcę; może po prostu w kosmosie człowiek zaczyna rozumieć swoją małość i nieistotność, coś przeciwnego do judeochrześcijańskiej koncepcji człowieka jako najdoskonalszego boskiego dzieła, pana stworzenia itp - coś takiego:

www.youtube.com/watch?v=buqtdpuZxvk

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Popers (129 punktów)
>Poza tym wszyscy, których zacytowałeś, wychowali się w takim lub innym teizmie.
>Inprint z dzieciństwa to naprawdę trwała rzecz. Sztuką jest się go pozbyć.
Są też inne przykłady, np. Adnre Frossard, Antony Flew, Bernard Nathanson

>ps. bycie laureatem nagrody Tempeltona jest nobilitacją tylko w pewnych kręgach, głównie w kręgu >laureatów nagrody Tempeltona lub tych, który tymi laureatami chcieliby zostać
Ale Townes dostał też Nobla i to na długo przed Templetonem.

>ps2 co do Hermaszewskiego - dlaczego wstawiłeś go do tego towarzystwa, on tylko stwierdził, że >lot w kosmos odmienia człowiek duchowo, a nie ze powoduje, że zaczyna wierzyć w jakiegoś boga->stwórcę; może po prostu w kosmosie człowiek zaczyna rozumieć swoją małość i nieistotność, coś >przeciwnego do judeochrześcijańskiej koncepcji człowieka jako najdoskonalszego boskiego dzieła, >pana stworzenia itp - coś takiego:

Nie znam nikogo, kto był wierzący i wrócił stamtąd ateistą, ale znam takich, co polecieli w kosmos jako niewierzący, a wrócili z wiarą. Mam tu na myśli głównie kolegów ze wschodu. Właściwie 95 procent radzieckich kosmonautów nawróciło się.
- M.Hermaszewski

26-05-2011 10:19 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Ale Townes dostał też Nobla i to na długo przed Templetonem.
Ale za elektronikę kwantową, a nie za Bozię. W 1964 roku. A po 40 latach coś się przestawiło... Zdarza się.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
27-05-2011 09:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Antony Flew.
Ostrożnie z tym Antonim.
Po tym co zrobił w filozofii dla ateizmu może i dziesięć razy się nawracać.
Polecam jego ostatnią książeczkę. "Bóg istnieje. Wyznania ateisty"
Myślę, że do jej pełnego zrozumienia wystarczy podstawowa wiedza humanistyczna.
Współczułem mu bardzo!
(Ale czy nie można było znaleźć mądrzejszych redaktorów?)

@@@
.
Ania... (14138 punktów)
Te tęgie głowy żyły w określonych realiach i ich wiedza była w poważnym stopniu ograniczona. Nie potrafili zrozumieć tego, co my uważamy za oczywiste. Przykład? Jak fruwa sokół, dlaczego wulkan wybucha i ziemia się trzęsie, skąd wzięły się różne gatunki zwierząt i roślin.

Niemożność odpowiedzenia na takie pytania powodowała dyskomfort, który podświadomie próbowali zmniejszyć, wyszukując obie zapchajdziurę. Bóg jest doskonałą zapchajdziurą, bowiem zwyczajowo już po wrzuceniu do tezy boga zamykano drogę dalszych pytań.
Bóg to zrobił
Ale jak?
Nie wnikaj, to boskie sprawy i nic nam do tego.
keram aktsu (1211 punktów)
>Ale najpierw kilka sentencji: (...)

> I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich
>poglądów?


A jaki jest Twój stosunek do niżej wymienionych osób i czy masz ich za głupców? :

Stephen Roberts

· Ja tylko nie wierzę w jednego więcej boga niż ty. Gdy zrozumiesz, dlaczego nie wierzysz we wszystkich pozostałych, zrozumiesz, dlaczego ja nie wierzę w twojego.

Mark Twain

· Gdyby wieża Eiffla wyobrażała wiek Wszechświata, warstwa farby na najwyższej gałce na jej szczycie odpowiadałaby udziałowi człowieka; i każdy by wiedział, że po to zbudowano wieżę, żeby na niej znalazła się ta farba.

Lew Trocki

· Nie tylko w domach chłopów, ale również w miejskich wieżowcach wiek XX przeplata się z XIII. Setki milionów ludzi używających elektryczności nadal wierzą w magiczną moc symboli i egzorcyzmów [...] Gwiazdy kina korzystają z usług mediów. Lotnicy pilotujący cudowne maszyny stworzone przez ludzki geniusz, noszą na swych piersiach amulety. W ludziach istnieją niewyczerpalne zasoby ciemnoty, niewiedzy i okrucieństwa!

Paweł Poręba

· Problem jest jednak taki, iż aby wyjaśnić, dlaczego jakaś banialuka [...] jest bezsensowną bzdurą, trzeba sporej wiedzy i długiego wyjaśniania. A żeby wypowiedzieć taką banialukę, wystarczy mieć gadane i nie przejmować się faktami.

Harrison Matthews

· Jest rzeczą zdumiewającą, że istnieją biskupi gotowi błogosławić okręty wojenne, bombowce lub wojska przed bitwą, a którzy potępiają regulację urodzin

Tadeusz Kotarbiński

· W obliczu ogromu zła na świecie, byłoby bluźnierstwem posądzać Boga o istnienie.

Steven Weinberg

· Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii.

Barbara Stanosz

· Myli się Pan jednak zakładając, że jestem gotowa powiedzieć, iż nie ma takiego boga, tj. że wzięta z doktryny metafizycznej wypowiedź "Bóg istnieje" jest zdaniem fałszywym. Wypowiedź tę wprawdzie odrzucam, lecz nie uważam jej za zdanie fałszywe: uważam ją za pozbawioną sensu, a wszak fałszywe (lub prawdziwe) mogą być tylko sensowne zdania. Przyczyną, dla której odmawiam sensu tej wypowiedzi, jest fakt, iż w centralnej tezie każdej takiej doktryny - w charakterystyce domniemanego bytu nazywanego bogiem - występują terminy, które tylko z pozoru coś znaczą. Są one wprowadzane do języków tych doktryn w kontekstach, lub za pomocą pseudo-definicji (...) Ponieważ tak wprowadzone słowo "bóg" nie zostaje wyposażone w znaczenie, więc zdanie (ściślej: wypowiedź, która jest zdaniem z gramatycznego, lecz nie z semantycznego punktu widzenia) "Bóg istnieje" nie jest ani prawdą, ani fałszem; jest nonsensem. A skoro tak, to nie można mu sensownie zaprzeczyć: poprzedzenie nonsensu zwrotem "nieprawda, że" daje również nonsens. (...) Oto powód, dla którego racjonalista nie powinien deklarować się jako agnostyk w sprawie istnienia bogów z doktryn metafizycznych. (...) Racjonalna postawa poznawcza wyraża się w ignorowaniu tego zdania, a wraz z nim doktryny, której jest ono ośrodkiem. Nie wynika stąd, oczywiście, że należy ignorować zjawisko społeczne, jakim jest wyznawanie religii jakiegokolwiek rodzaju.

całość tu:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,319/k,3


miłe rzeczy należy mówić ludziom za życia, a nie w mowach pogrzebowych
Kowalski4 (762 punktów)
Czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy?
Dla mnie, to pomieszanie z poplątaniem.

Po pierwsze, szanuje zdanie wielu ludzi, w tym wielu spośród wymienionych. Szanuję, nie oznacza, że z wszystkim co mówią się zgadzam*. A już absolutnie nie oznacza, że uważałbym ich twierdzenie za dowód w jakiejś sprawie, o ile nie poparli by go logicznie przeprowadzonym wywodem, opartym o fakty. IMHO, kwestia istnienia i nieistnienia Boga w całości mieści się (i można nawet nie gorsze autorytety powołać dla poparcia tej tezy ) poza zakresem 'logicznie wyprowadzalnych dowodów wynikających z faktów'.

Po drugie... czy rozumiesz, co oni mówią? Bo mam wrażenie, że wrzuciłeś tu przypadkowo wybrane zdania, gdzie występuje Bóg z dużej litery (btw. czasami można dyskutować, czy nie błędnie -- Arystoteles i Marek Aureliusz nie mogli mówić o Bogu teistycznym, w sensie chrześcijańskim; zwłaszcza Arystotelesa podejrzewam o błąd w tłumaczeniu -- u niego jest odwołanie do nadnaturalnej siły, ale nie jest ono zewnętrzną ideą, tkwiącą w kulturze, której można by użyć tak, jak w przytoczonym zdaniu). "Bóg" u Arystotelesa, to przyczyna sprawcza, a nie urodzony w betlejemskiej stajence Bóg-człowiek chrześcijaństwa. Marek Aureliusz zapytany o imię owego "Boga" odparłby, że Zeus (cały świat nazywa miastem Zeusa, mamy więc pewne oczyszczenie politeizmu ze śmieszności rywalizujących bożków, ale też nie jest to Bóg chrześcijaństwa, nawiasem mówiąc, chrześcijan Marek Aureliusz wyśmiewał i prześladował... -- czy, jeśli się z nim nie zgodzę, nazwiesz mnie głupcem? ). "Boga filozofów" mamy jeszcze u Kartezjusza, Leibniza, Kanta, czy nawet Edyty Stein, najbardziej 'klasycznie' wierzącej spośród nich. Nacisk w "sentencji" Keplera pada gdzie indziej -- na matematykę, jako język wszechświata (podobnie, jak później w słynnym stwierdzeniu Einsteina, że "nie wierzy w Boga, który gra w kości"). Podobnie zresztą z cytowanym ks. prof. Tischnerem, który mówi o trudnościach w rozumieniu pojęcia -- to, że uznaje, iż Bóg istnieje nie wynika z tego zdania (choć wynika z jego wyborów życiowych).

----
*) Autorytety dzielimy na: z przełożeństwa, z wiedzy. (Niektórzy dodają: moralne, ale to dyskusyjne i "nie w temacie", bo z autorytetem moralnym istnienie, czy nieistnienie Boga nie ma nic wspólnego.) Autorytety z przełożeństwa dotyczą relacji w strukturach, instytucjach -- po prostu "szef ma zawsze rację". Jednak racja dotyczy przyjmowania zadań, a nie wiedzy o świecie. Jedynym interesującym nas rodzajem autorytetu są autorytety z wiedzy, ale żeby powołać się na autorytet z wiedzy, należy wykazać, iż "X jest ekspertem w dziedzinie Y". Żadne mówienie, że ma więcej komórek w mózgu, nie pomaga
lotrek (14275 punktów)
>I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i
>twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy?
Dlaczego od razu za głupców mamy ich uważać...każdy z nich był wybitny w swojej dziedzinie i każdy (ty też) może składać hołd nawet Latającemu Potworowi Spaghetti. Składając hołd jakiemuś Bogu nie udowadniają w ten sposób jego istnienia, co najwyżej własne jakieś imaginacje...
Cytat:
Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu.
- Karl Heinrich Marx,
(niemiecki filozof i ekonomista)


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
25-05-2011 21:53 
 Ocena 3 na 3
keram aktsu (1211 punktów)

>Składając hołd jakiemuś Bogu nie udowadniają w ten sposób jego istnienia, co najwyżej własne jakieś imaginacje...
Świetnie powiedziane!!
Dodam tylko, że jak jeden opowiada takie rzeczy, robi się z niego paranoika i zamyka w wariatkowie. Natomiast gdy tak mówią tysiące, to już jest religia. (nie pamiętam kto to powiedział)


miłe rzeczy należy mówić ludziom za życia, a nie w mowach pogrzebowych
perun (8610 punktów)
>Ale najpierw kilka sentencji:
> Tylko Bóg może być przyczyną wszystkich rzeczy.
>- Arystoteles
(384-322 p.n.e., grecki filozof, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli starożytności)
>***
Dopisz sobie jeszcze jedną sentencje człowieka , którego uważam za mądrego .Ksenofanes mówił ; Co się zaś tyczy bogów , to oczywiście zostali oni stworzeni przez ludzi , na ich własne podobieństwo . Gość żył 2500 lat temu . Podziwiam jego umysł . Mogę dodać Lukrecjusza ; a co się tyczy religii to zawsze będą śmieszne dla filozofów , użyteczne dla polityków i wzniosłe dla motłochu. Niestety jeszcze dziś ludzie nie potrafią wyobrazić sobie świata bez Wielkiego Mzimu z Kilimandżaro. Wielu z tych co wymieniłes to wielcy ludzie , co nieznaczy , że są nieomylni
25-05-2011 23:01 
 Ocena 1 na 1
keram aktsu (1211 punktów)
>>Wielu z tych co wymieniłes to wielcy ludzie , co nieznaczy , że są nieomylni
Dlatego nienależy ślepo wierzyć "Autorytetom", gdyż ich błędy łykasz jak pelikan i powielasz. Trzeba mózgu używać zgodnie z przeznaczeniem

miłe rzeczy należy mówić ludziom za życia, a nie w mowach pogrzebowych
jederman (173 punktów)
Cześć Popers

Oni już na ciebie nakrzyczeli, no to teraz dwa słówka ode mnie. Ja nie mam teraz ani weny, ani czasu, żeby zaangażować się na serio w ten wątek, więc chciałbym ci tylko powiedzieć, co ja sam próbowałbym tu robić, co podkreślać. Jak z czegoś skorzystasz - będzie mi miło; jak nie - oczywiście też nie ma sprawy.

Po pierwsze: próbowałbym akcentować stosunek ateistów do ludzi wierzących (wykluczy to z miejsca wszystkie te krzyki o "argumencie z autorytetu" - nie o to wtedy chodzi). Symptomatyczny byłby tu następujący cytat, pochodzący od ich guru - Dawkinsa.

Cytat:
Mam za sobą wiele przyjacielskich dyskusji z każdym z tych panów [chodzi o wybitnych chrześcijańskich naukowców brytyjskich] i nadal, przyznać muszę, odczuwam pewne zakłopotanie - nie tyle ich przekonaniem o istnieniu jakiegoś kosmicznego prawodawcy, co ich rzeczywistą wiarą w prawdziwość chrześcijańskich dogmatów


W jaki sposób to się przekłada na nasze życie - tu na forum i w ogóle? Ano tak, że przeciętny szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy.* A potem rozpocznie się gra pozorów - zabawa w doktora Jekylla i Mr. Hyde'a. W odpowiednich kontekstach dr Jekyll będzie wygłaszał politycznie poprawne komentarze w stylu "Tak, oni są wybitni, ale każdy może się pomylić" albo "Szanuję ich, co nie znaczy, że się z nimi zgadzam", itd. - wiesz, w ten deseń. Ale od czasu do czasu wymuskany dr Jekyll zmieni się w Mr Hyde'a i będzie wołał "Wierzący to albo głupcy, albo boją się wychylać", "Wiara jest żałosna i przerażająca", "wierzący to aroganci i ignoranci" - cóż, poznałeś już ten styl. (Mi to przypomina człowieka, który mówi "Nie, w żadnym wypadku nie jestem rasistą, ale czarnuchów to bym na drzewo spuścił. Ale rasistą oczywiście nie jestem - broń panie Boże, najlepiej urojony".)
    Och, na wszelki wypadek: nie piszę tego po to, żeby ... że się tak wyrażę ... czyjeś uczucia ateistyczne obrażać Nie zależy mi też na tym, aby wrzucać kamyczek do ogródka jakichś konkretnych użytkowników tego forum - wręcz odwrotnie, wolę tego uniknąć. Mówię tylko: takie zjawisko istnieje, widzę je na każdym kroku ... no i osobiście uważam, że trzeba być ślepym, by go nie zauważać albo składać tylko i wyłącznie na karb zacietrzewienia dyskusją.**

*Dla jasności: nie mówię o samym Dawkinsie, którego nie uważam za ćwierćinteligenta.
**Jak powszechnie wiadomo, jederman w ważnych sprawach nigdy się nie myli.


Po drugie: nawiązałbym do rozdziału 3 "Boga urojonego" (ktoś w dyskusji już cię tam odsyłał), gdzie Dawkins bardzo podkreśla nietypowo duży odsetek niewierzących wśród ludzi nauki. Tu warte przedyskutowania wydają mi się jednak nowsze badania Ecklund i Scheitle'a. Pokazały one, że:

  • Proporcje wierzących/niewierzących wśród naukowców są wyraźnie odmienne niż proporcje w szerszym społeczeństwie (wyraźna przewaga ateistów i agnostyków)

  • Proporcje deklarujących/niedeklarujących przynależność do zorganizowanych, tradycyjnych wspólnot religijnych są wśród naukowców wyraźnie odmienne niż w szerszej społeczności (znacząca część naukowców deklaruje brak takiej przynależności). Jedynym wyjątkiem są żydzi.

  • Ciekawe są dane na temat wieku: okazuje się, że młody naukowiec będzie wierzący z większym prawdopodobieństwem niż starszy. Autorzy komentują: 'If this finding holds throughout the career life-course for this recent cohort of academic scientists, such differences could indicate an overall shift in attitudes towards religion among those in the academy.'

  • Wydaje się, że wyznacznikiem religijności nie jest naukowe wykształcenie, lecz doświadczenia z dzieciństwa. Autorzy piszą: 'The idea that scientists simply drop their religious identities upon professional training, whether due to an inherent conflict between science and faith or institutional pressure, is not strongly supported by these data. If this was the case, then religious upbringing would have little effect on religion among scientists, with even those scientists who were raised in religious homes losing religion once they entered the academy or received scientific training. Instead, as shown by our results in Table 5, religious socialization and heritage remains the strongest predictor of present religiosity among this population of scientists.'


Dyskusję na ten temat możesz uznać za nieco ryzykowną - tu jest wciąż trochę niewiadomych. Ale jeśli tak jak ja lubisz ryzyko, możesz próbować. Zyski takie, że (1) czegoś nowego można by się dowiedzieć (2) kiciusie nie będą przeszkadzać, bo to przecież poza Dawkinsa wykracza

Pozdrawiam i życzę powodzenia


But little they cared for the Native Press
The worn white soldiers in Khaki dress
26-05-2011 12:34 
 Ocena 16 na 16
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Bardzo bym prosił wszystkich racjonalistów nawołujących do bardziej "dyplomatycznego" języka w dyskusjach z fideistami na naszym forum o zwrócenie uwagi na poniższą wypowiedź czytelnika - bardziej inteligentnego, bardziej grzecznego i wyższym poziomie wiedzy - na nasz temat
"Szeregowych ateistycznych kiciusi"
i temat naszego forum.

>W jaki sposób to się przekłada na nasze życie - tu na forum i w ogóle? Ano tak, że przeciętny szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy.* A potem rozpocznie się gra pozorów - zabawa w doktora Jekylla i Mr. Hyde'a. W odpowiednich kontekstach dr Jekyll będzie wygłaszał politycznie poprawne komentarze w stylu "Tak, oni są wybitni, ale każdy może się pomylić" albo "Szanuję ich, co nie znaczy, że się z nimi zgadzam", itd. - wiesz, w ten deseń. Ale od czasu do czasu wymuskany dr Jekyll zmieni się w Mr Hyde'a i będzie wołał "Wierzący to albo głupcy, albo boją się wychylać", "Wiara jest żałosna i przerażająca", "wierzący to aroganci i ignoranci" - cóż, poznałeś już ten styl. (Mi to przypomina człowieka, który mówi "Nie, w żadnym wypadku nie jestem rasistą, ale czarnuchów to bym na drzewo spuścił. Ale rasistą oczywiście nie jestem - broń panie Boże, najlepiej urojony".)

Wielce Szanowny Panie, nie mam zwyczaju na nikogo patrzeć z góry z pretensjonalną wyższością, tylko nie cierpię głupoty, a w tym najdziwniejsze, że najlepiej toleruję tą wynikającą z niewiedzy, a wprost nienawidzę tej utytułowanej.
Im więcej tytułów tym gorzej. Na przykład: ks. arcybiskup, prof. zw. dr hab. i idiota, to już pełna żenada - a co nie zdarzają się tacy?

Jakoś dziwnie to się składa, ale istnieje prawidłowość potwierdzana naukowo, że im wyższy poziom wiary (niezależnie co jest jej przedmiotem) tym poziom głupoty (zacietrzewienia i fanatyzmu) też wyższy, a ze sceptycyzmem jest odwrotnie raczej do wiedzy i mądrości prowadzi. Oczywiście jakaś tam prawidłowość wcale nie oznacza, potwierdzenia w każdym przypadku, a światopoglądy ludzi nie zdarzają się absolutnie spójne i dlatego bywamy różni.
Mamy też różne doświadczenia, także te traumatyczne i to wszystko warunkuje nasze reakcje na poglądy innych.

Wydaje mi się, że Pan nigdy nie wchodzi na portale fideistyczne i nie dostrzega tam wielkiego bogactwa epitetów określających niewierzących i traktowania racjonalistów. Nigdy też nie czytał Pan "poważnych" analiz ateizmu i postaw ateistycznych opublikowanych przez elity intelektualne Kościoła Katolickiego i innych fideistów. Może konieczne cytaciki?

Grzecznie Panu odpowiem, z wszystkich ludzkich postaw najbardziej nienawidzę obłudy, a moja wiedza i doświadczenia pokazują mi, że najbardziej obłudną instytucją był i jest Kościół Rzymskokatolicki, a najbardziej obłudnymi ludźmi jego funkcjonariusze i intelektualiści.
Więc proszę tu nie udawać krzywdzonego przez nas niewiniątka, z powodu dyskryminowanego światopoglądu. To ateiści w tym kraju są powszechnie dyskryminowani i atakowani, a tu mamy swój maleńki racjonalistyczny azyl, na który bez przerwy wchodzą różni ewangelizatorzy próbujący nas nawracać.

Jesteśmy otwarci i serdecznie zapraszamy na nasze forum wszystkich inteligentnych ludzi niezależnie od ich światopoglądu, chcących rozmawiać i dyskutować opierając się na racjonalnych argumentach.

I jeszcze jedno. Pomimo, że portal ma swoją linię programową, to każdy z nas odpowiada sam za siebie i zamieszczane tu teksty. Czy mam Panu przypisywać wypowiedzi, które usłyszałem w Radiu Maryja? Chyba nie?

Jesteśmy różni. Różnie ukształtowani i różne lektury za nami stoją. Szacunek wymaga aby traktować każdego jako indywidualność, choć mającą poglądy podobne innym ludziom. To jednak podobne, a nie takie same.

Miłego dnia.

@@@
.
27-05-2011 10:14 
 Ocena 1 na 1
jederman (173 punktów)
>Bardzo bym prosił wszystkich racjonalistów nawołujących do bardziej "dyplomatycznego" języka ...

Raczej "wołających na puszczy"

>na poniższą wypowiedź czytelnika (...) na nasz temat
> "Szeregowych ateistycznych kiciusi"i temat naszego forum.

Oj, panie Bogusławski, mojej całościowej oceny tego forum - wbrew temu co pan sugeruje - wcale w tej wypowiedzi nie sformułowałem. Jeśli chce pan tę ocenę poznać - proszę bardzo, mogę ją wyrazić. Pod względem poziomu dyskusji forum nie lepsze i nie gorsze od paru fideistycznych, które zdarza mi się dość regularnie śledzić. Jest kilka osób kategorii "waga ciężka", rzeczywiście potrafiących myśleć i argumentować; są tacy, którzy trochę próbują; no i jest rzesza zadowalająca się komunałami. Czyli normalka. Przekrój wydaje mi się dość typowy. To samo przy innych kryteriach: są ludzie wrażliwi, są nosorożce (np. jederman ), są twardo stąpający po ziemi, są "mistycy racjonalizmu". Na marginesie: tego co przed chwilą powiedziałem nie traktuję wcale jako oceny negatywnej i nic już nie poradzę na to, że za ocenę negatywną uzna to pewnie ktoś przyzwyczajony do myślenia o tutejszym środowisku jako o creme de la creme.

>nie mam zwyczaju na nikogo patrzeć z góry z pretensjonalną wyższością, tylko nie cierpię głupoty
>Jakoś dziwnie to się składa, ale istnieje prawidłowość potwierdzana naukowo, że im wyższy poziom wiary (...) tym poziom głupoty (...) też wyższy.

Takie drobne pytanko: czy słusznie robię wnioskując z tych dwóch fragmentów, że istnieje potwierdzona naukowo, dodatnia korelacja pomiędzy częstością używania przez Bogusławskiego epitetów typu "idiota", a częstością stykania się Bogusławskiego z osobami wierzącymi? Pytam z bezinteresownej ciekawości.

>Więc proszę tu nie udawać krzywdzonego przez nas niewiniątka, z powodu dyskryminowanego światopoglądu. To ateiści w tym kraju są powszechnie dyskryminowani i atakowani, a tu mamy swój maleńki racjonalistyczny azyl, na który bez przerwy wchodzą różni ewangelizatorzy próbujący nas nawracać.

Jeśli nawet tak jest, to w swoim azylu nie jesteście wcale lepsi dla obcych niż tam - w zewnętrznym świecie - obcy dla was. Jeżeli pana diagnoza jest słuszna, oznacza to, że wykroiliście kawałek piekła, aby urządzić w nim swoje własne, prywatne piekiełko. To się często zdarza i również pod tym względem wcale nie jesteście nietypowi.

>I jeszcze jedno. Pomimo, że portal ma swoją linię programową, to każdy z nas odpowiada sam za siebie i zamieszczane tu teksty. Czy mam Panu przypisywać wypowiedzi, które usłyszałem w Radiu Maryja? Chyba nie?
>Jesteśmy różni. Różnie ukształtowani i różne lektury za nami stoją. Szacunek wymaga aby traktować każdego jako indywidualność, choć mającą poglądy podobne innym ludziom. To jednak podobne, a nie takie same.

Panie Bogusławski, istotnie, w wypowiedzi, która tak się panu nie spodobała, odniosłem się en masse do pewnej podgrupy "racjonalistów" (z tego forum i nie tylko). Nie zamierzałem - i nadal nie zamierzam - rozważać indywidualnych przypadków i wskazywać palcem, kto moim zdaniem do tej grupy należy. Wciąż nie wydaje mi się, aby było to właściwe.
   Niech Pan tylko zwróci uwagę na jedną rzecz. Na tym forum wypowiedź tego typu jak moja natychmiast ściągnie na mnie gromy ze strony różnych obrażonych Panów Czesiów (patrz poniżej ). Oczywiście o tym wiem i wliczam to w koszty. Analogiczna wypowiedź 'tutejszego' zbierze zaś poklask. Mówię to nie po to, by się skarżyć - w końcu sam tu wlazłem, nikt mnie nie zapraszał - ale po to, żeby pan pojął pewną prostą prawdę: na tym forum to nie ateusze, ale ja, jederman, robię za nonkonformistycznego indywidualistę .

Pozdrawiam serdecznie

[Ania i Ojciec Ateusz - nie ignoruję waszych uwag, ale widzicie, co się porobiło Do was będzie troszkę później.]

But little they cared for the Native Press
The worn white soldiers in Khaki dress
27-05-2011 12:33 
 Ocena 5 na 5
czes (4083 punktów)
> Na tym forum wypowiedź tego typu jak moja natychmiast ściągnie na mnie gromy ze strony różnych obrażonych Panów Czesiów (patrz poniżej ).
"NA TYM FORUM", NA TYM FORUM !!!"
"Obrażony pan Czesiu" (w liczbie pojedynczej, gruboskórny pluszowy misiu) wchodzi do kościoła, siada w ławce i zwraca baczną uwagę aby nie urazić kogoś niewłaściwym zachowaniem.

> Analogiczna wypowiedź 'tutejszego' zbierze zaś poklask.
"tutejszego", tutejszego !!!
We własnym domu możesz sobie mówić co ci się podoba.
Tutaj winieneś zachować się jak "pan Czesiu" w kościele.
I nie przyrównuję forum do świątyni. To forum jest naszą oazą, naszym domem, nasza kawiarnią czy azylem (jak określił pan Bogusławski). Jest naszym miejscem na ziemi. Jest NASZYM ! A ty jesteś tutaj gościem, tak jak ja w kościele.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
27-05-2011 13:37 
 Ocena 1 na 1
jederman (173 punktów)
No dobrze, niech już będzie. Gruboskórny, pluszowy miś wita Pana Czesia

Uwaga wstępna będzie cytatem ... z nie byle kogo, bo z samego Pana Czesia (oczywiście w liczbie pojedynczej) z innego wątku:

" Cóś strasznie Pan przewrażliwiony. Zajdź Pan na ziemię, ochłoń, nikt Pana nie kopie po kostkach, nikt nie pluje na Pana widok"

Jeśli Pan Czesiu poczuł się jednak opluty i przejął się bardzo moimi uwagami - bardzo go za to przepraszam. Szczerze i ze skruchą.

>I nie przyrównuję forum do świątyni. To forum jest naszą oazą, naszym domem, nasza kawiarnią czy azylem (jak określił pan Bogusławski). Jest naszym miejscem na ziemi. Jest NASZYM ! A ty jesteś tutaj gościem, tak jak ja w kościele.

Panie Czesiu kochany, jeśli w kawiarni zrobi się otwarty stolik i pozwala się usiąść przy nim murzynowi, to ja widzę dwie uczciwe opcje:
(a) miejscowi uważają, co gadają na temat murzynów i sami przywołują do porządku pyskaczy z własnego grona
(b) miejscowi liczą się z tym, że murzyn w końcu coś odpysknie

No i wybór należy do miejscowych bywalców

Pozdrawiam ciepło

But little they cared for the Native Press
The worn white soldiers in Khaki dress
28-05-2011 01:07 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
>Jeśli Pan Czesiu
Czesiu/ Czesiek/ czes ... jeżeli nie robi Ci to wielkiej różnicy.

>poczuł się jednak opluty i przejął się bardzo moimi uwagami
Zbyt mocno powiedziane, ani opluty, ani tak bardzo się nie przejął. Powiedzmy, poczuł się dotknięty. A najważniejsze, obruszył się postponowaniem jego przyjaciół i znajomych.

> bardzo go za to przepraszam. Szczerze i ze skruchą.
Strasznie wylewne te przeprosiny, aż podejrzane. No, ale nie mam podstaw aby wątpić w szczerość.
Rozumiem, że incydent z kiciusiami (tudzież pluszowymi misiami) uznajemy za wypadek przy pracy i puszczamy w niepamięć.

>>To forum jest naszą oazą, naszym domem, nasza kawiarnią czy azylem (jak określił pan Bogusławski). Jest naszym miejscem na ziemi. Jest NASZYM !
>Panie Czesiu kochany, jeśli w kawiarni zrobi się otwarty stolik i pozwala się usiąść przy nim murzynowi, to ja widzę dwie uczciwe opcje:
>(a) miejscowi uważają, co gadają na temat murzynów i sami przywołują do porządku pyskaczy z własnego grona
>(b) miejscowi liczą się z tym, że murzyn w końcu coś odpysknie
Zwróć uwagę, że ja użyłem słów "nasza kawiarnia", co absolutnie nie można równać z twoją "kawiarnią".
Moja kawiarnia jest kawiarnią klubową, ustanowioną dla pewnej grupy ludzi ale otwartą (warunkowo) dla innych.
"Oczywistą oczywistością" jest, że klubowicze bedą zachowywać się w miarę swobodnie, czasami pozwolą sobie na krytykę ludzi o odmiennych poglądach (wskazane byłoby zachowanie pewnej kultury).
I ktokolwiek "inny" wchodzi do tej kawiarni, winien się liczyć z faktem, iż może usłyszeć coś niezbyt miłego. Może też podjąć dyskusję w celu przekonania klubowiczów, iż "inni" też mogą mieć rację czy być wartościowymi ludźmi (chyba nie powinien używać argumentu o "kiciusiach"?!)
Można wyobrazić sobie wizytę myśliwego w klubie/kawiarni przyjaciół dzikich zwierząt lub odwrotnie, wizytę miłośnika zwierząt w kawiarni koła łowieckiego.
Nie chcę wyobrażać sobie wizyty "twego" murzyna w kawiarni Ku Klux Klanu.

>Pozdrawiam ciepło
I ja pozdrawiam.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
27-05-2011 17:09 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Oj, panie Bogusławski, mojej całościowej oceny tego forum - wbrew temu co pan sugeruje - wcale w tej wypowiedzi nie sformułowałem.
No cóż widocznie nie potrafię zrozumieć Pańskich wywodów. Dla mnie to było uogólnienie na całe forum:
Nie zależy mi też na tym, aby wrzucać kamyczek do ogródka jakichś konkretnych użytkowników tego forum - wręcz odwrotnie, wolę tego uniknąć. Mówię tylko: takie zjawisko istnieje, widzę je na każdym kroku ... no i osobiście uważam, że trzeba być ślepym, by go nie zauważać albo składać tylko i wyłącznie na karb zacietrzewienia dyskusją.

>Jeśli chce pan tę ocenę poznać - proszę bardzo, mogę ją wyrazić.
Nie muszę. Wydaje mi się, iż z grubsza je znam.

>Pod względem poziomu dyskusji forum nie lepsze i nie gorsze od paru fideistycznych, które zdarza mi się dość regularnie śledzić.
Żadnego nie śledzę regularnie, ale gdy przeglądam ich zawartości, wcale nie jestem zbudowany, a wprost odwrotnie nie mogę znaleźć takiego, gdzie poziom nie byłby żenujący. Znajduję tylko w Internecie poważne publikacje religijnych intelektualistów, które z zainteresowaniem czytam.
Warto zauważyć, że inaczej ocenia rzeczywistość dyskryminowany od dyskryminującego.

>Takie drobne pytanko: czy słusznie robię wnioskując z tych dwóch fragmentów, że istnieje potwierdzona naukowo, dodatnia korelacja pomiędzy częstością używania przez Bogusławskiego epitetów typu "idiota", a częstością stykania się Bogusławskiego z osobami wierzącymi? Pytam z bezinteresownej ciekawości.
Racjonaliści lubią wyrabiać sobie zdanie samemu.
Ponad dwa tysiące moich wypowiedzi jest w archiwum Racjonalisty. Nie lubię na dupę mówić dolna część pleców i uważam, że należy rzeczy nazywać po imieniu. Ale nigdzie Pan nie znajdzie mojego stwierdzenia, że wszyscy teiści to idioci, a wszyscy ateiści to geniusze. Najczęściej, o ile nie jest to mocno uprawnione uogólnienie, epitet dotyczy konkretnej wypowiedzi, czy tekstu.
Oczywiście nawet nie inspiruję do roli świętego, a tym bardziej aniołka i w ostrej polemice czasem wyrwie mi się określenie, którego później żałuję, ale raczej rzadko.
Panu jednak polecam badania socjologiczne związane z religijnością. Można wybrać tylko te prowadzone przez uczonych związanych z Kościołem i stwierdzić, że czy moje uogólnienia mają naukową podstawę.

Muszę dodać, że pisuje tu aktualnie kilka osób i kilka pisywało o zdecydowanie teistycznych poglądach, których wypowiedzi bardzo sobie cenię i odwrotnie pisuje i pisywało kilka, na które nie znalazłbym odpowiednich epitetów opisujących ich głupotę.
Czy wśród ateistów są głupcy? Tak są głupcy wśród ateistów, ale i ateistów jest mniej i głupota wśród nich procentowo jest rzadszą. (Są na to badania)

>Jeśli nawet tak jest, to w swoim azylu nie jesteście wcale lepsi dla obcych niż tam - w zewnętrznym świecie - obcy dla was.
Szanowny Panie, swój szacunek wyrażam tu ludziom przez podejmowanie rozmowy z nimi. Są osoby, które omijam szerokim łukiem, gdyż ich głupota przekracza poziom mojej percepcji.
Każdy z nas na tym forum odpowiada za siebie. Moim zdaniem, nawet bardzo zacietrzewiony (też może się zdarzyć) nigdy nie przekroczyłem własnego poziomu kultury.
Jaki on jest można sprawdzić.

>Jeżeli pana diagnoza jest słuszna,
Nie wiem czy jest słuszna, ale jest moja.

>oznacza to, że wykroiliście kawałek piekła, aby urządzić w nim swoje własne, prywatne piekiełko.
Nie, to wcale tego nie oznacza. Mamy swoje ideały, z których najważniejsze to wolność poglądów i ich wypowiadania, wraz z tolerancją dla poglądów innych ludzi.
Wszyscy "bogowie" i wszystkie poglądy mogą podlegać każdej krytyce, ale nie wolno ich zakazywać.
Już to świadczy jak bardzo jesteśmy nietypowi.

Nie spodobało się Panu zdanie, którego też używam:
>"Szanuję ich, co nie znaczy, że się z nimi zgadzam",
Nie widzę w nim nic dziwnego, wypowiedzi ludzi oceniam w kontekście historycznym i społecznym. Polecam książkę C. S. Levisa "Odrzucony obraz", czy Carlo Ginsburga "Ser i robaki". Starożytni filozofowie byli gigantami myśli, ale z dzisiejszej perspektywy większość ich ustaleń jest dziecięco-naiwnych. Czy to tak trudno zrozumieć?

Idąc dalej - na naszym forum pisuje mądry człowiek prof. Obirek, ma ogromną wiedzę i bardzo go szanuję i czyżby to miało znaczyć, że skoro szanuję to muszę się z nim zgadzać?

Szanowny Panie, my tu nawet nie szanujemy osobowości autorytarnych. Nie mówiąc już o jakiś absolutnych autorytetach. To fideiści wmawiają opinii publicznej, że Dawkins jest jakimś guru, a "Bóg urojony" jakąś tam Biblią ateizmu. Tak, bardzo cenię sobie Dawkinsa, uważam, go za jednego z kilkuset najważniejszych współczesnych intelektualistów, ale za jednego z kilkuset współczesnych, a ilu było przed nim?
Tak, mamy zupełnie inne kategorie myślenia i dla wielkiej ilości fideistów jesteśmy zdecydowanie nietypowi

>Niech Pan tylko zwróci uwagę na jedną rzecz. Na tym forum wypowiedź tego typu jak moja natychmiast ściągnie na mnie gromy ze strony różnych obrażonych Panów Czesiów.
To dyskusyjne forum i gdy Pan potrafi zainteresować innych własnym tematem, czy spojrzeniem to dobrze.
Ogromnie sobie cenię, gdy ktoś potrafi mi merytorycznie wykazać, że się mylę. Stawiam od razu plusy.
Ale to także racjonalistyczne forum z przewagą ateistów, a więc znacznie szybciej dostrzegają błędy w teistycznej argumentacji.
Taka już tu specyfika.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
28-05-2011 13:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Jeśli nawet tak jest, to w swoim azylu nie jesteście wcale lepsi dla obcych niż tam - w zewnętrznym świecie - obcy dla was.
Chciałem sobie przypomnieć biografię Frossarda i wszedłem na stronę:
republika.pl/apokalipsa2007/Frosard .,
która kończy się poniższym tekstem:
Niestety po bandyckim Soborze Watykańskim II Kościół nie modli się już o nawrócenie Żydów, którzy stali się "Starszymi braćmi w herezji".
Poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia.

Cóż można dodać?

-------------------------

Nie bardzo wiem, kim dla mnie są "obcy"?
Chyba to tylko ograniczeni intelektualnie fanatycy jedynie słusznych ideologii.
Nawet tych zbudowanych na tak pięknych ideach - jak chrześcijaństwo, czy komunizm.

Pozdrawiam.

@@@
.
26-05-2011 12:55 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Miau.

> Ciekawe są dane na temat wieku: okazuje się, że młody naukowiec będzie wierzący z większym prawdopodobieństwem niż starszy. Autorzy komentują: '(...) such differences could indicate an overall shift in attitudes towards religion'

Wishful thinking. Jest prostsze wyjaśnienie - starszy naukowiec wie więcej niż młodszy (w tym również o samej metodzie naukowej) i miał więcej czasu żeby przemyśleć kwestie religijne.

> Wydaje się, że wyznacznikiem religijności nie jest naukowe wykształcenie, lecz doświadczenia z dzieciństwa.

Wydaje się też, że efekt ten jest dużo silniejszy wśród "młodych naukowców", z przyczyn podanych powyżej.
26-05-2011 20:35 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>
  • Ciekawe są dane na temat wieku: okazuje się, że młody naukowiec będzie wierzący z większym prawdopodobieństwem niż starszy. Autorzy komentują: 'If this finding holds throughout the career life-course for this recent cohort of academic scientists, such differences could indicate an overall shift in attitudes towards religion among those in the academy.'
    To jedna z interpretacji.
    Druga jest taka, że skoro udział ateistów rośnie wraz z wykształceniem, oczywistym jest, że naukowcy młodzi muszą dowiedzieć się więcej, douczyć się, aby nabrać racjonalnego poglądu na świat.
    Czyli zwyczajnie i zgodnie z danymi, wraz z nabywaniem wiedzy wiara leci w dół, a wiedza w górę w rankingu.
  • 27-05-2011 13:15 
     Ocena 1 na 1
    jederman (173 punktów)
    Przepraszam, że nie odpowiadam osobno, ale oboje (Ania i Ojciec Ateusz) piszecie to samo i chyba bez sensu, żebym ja pisał to samo dwa razy. Dwie uwagi.

    Pierwsza: przy moim wcześniejszym sformułowaniu, wasza interpretacja jest dopuszczalna. Zastrzeżenia budzą jednak wasze komentarze w stylu "prostsze wyjaśnienie" (Ojciec Ateusz) i "zwyczajnie i zgodnie z danymi" (Ania). W jakim sensie wyjaśnienie typu "naukowiec z wiekiem mądrzeje" miałoby być prostsze (albo bardziej zwyczajne) niż hipoteza o zmianie trendu (zresztą bardzo ostrożnie sformułowana przez Ecklund)? Nie widzę sensu tej "prostoty" (albo "zwyczajności") - poza zgodnością ze swoją ulubioną ideolo jako kryterium, a przecież nie o to nam chyba chodzi, hmmm? Zresztą w ogóle apelowanie do prostoty w kontekście tak bliskim empirii wydaje mi się chybione - rzecz jest jak najbardziej testowalna i nie ma co apelować do prostoty (robilibyśmy to raczej w przypadku bardziej teoretycznych hipotez) - tu właściwą reakcją byłyby pogłębione badania empiryczne. Może zresztą później robiono coś w tym kierunku? Nie wiem, sam jestem ciekaw. Jak ktoś coś znajdzie, chętnie zobaczę.

    Druga: ten obraz nie jest tak prosty, jak mogłoby to sugerować moje wcześniejsze sformułowanie (Ojcze Ateuszu, peccavi!)

    Cytat:
    The age predictors have no significant effect on whether scientists say there is little truth in religion. We do note, however, that the middle age cohorts are more likely than the youngest scientists (18 to 35) to say that they do not believe in God. A similar pattern is seen with the attendance measure, with those 56 to 65 more likely than the youngest
    group to report not attending religious services over the past year.


    Jak rozumiem, to nie jest prosta zależność, pozwalająca uznać wiek naukowca za dobry wskaźnik religijności. Obserwacja dotycząca młodych naukowców ma charakter lokalny (zestawienie określonych grup wiekowych, bez przeniesienia tych samych wyników na relacje między innymi grupami wiekowymi)

    Pozdrawiam wszystkie kociaczki (nie Aniu, to nie jest uwaga o charakterze seksistowskim!)

    But little they cared for the Native Press
    The worn white soldiers in Khaki dress
    27-05-2011 20:54 
     Ocena 2 na 2
    Ania... (14138 punktów)
    > W jakim sensie wyjaśnienie typu "naukowiec z wiekiem mądrzeje" miałoby być prostsze (albo bardziej zwyczajne) niż hipoteza o zmianie trendu (zresztą bardzo ostrożnie sformułowana przez Ecklund)?
    Po prostu.
    Wiemy, że wraz z kolejnymi stopniami nauki stopień ateizmu rośnie.
    Wiemy, że jeśli porównuje się jednostkowy moment, to trudno mówić o trendzie.
    Aby określić trend, należałoby zrobić badanie i po latach je powtórzyć. Wtedy będziemy wiedzieć, jak kształtuje się odsetek ateizmu w grupie adiunktów w latach 60tych i 90tych, oraz w grupie noblistów w latach 60tych i 90tych.
    Teraz trendu nie ma, bo nie znamy historii.
    jederman (173 punktów)
    >Po prostu.

    Oj, ja się właśnie obawiam, że nic tu nie ma "po prostu" i to wszystko wymaga badań. Tych badań - z tego co się zdołałem zorientować - wcale nie było tak dużo. Strasznie łatwo jest uciekać w z góry przyjęte koncepcje, ale mam nadzieję Aniu, że mi tego nie zrobisz

    >Wiemy, że wraz z kolejnymi stopniami nauki stopień ateizmu rośnie.

    Wiemy, że proporcje wśród ludzi nauki nie odzwierciedlają proporcji wśród szerszej populacji. Chyba jednak nie wiemy, dlaczego tak się dzieje. Badania o których wcześniej pisałem nie potwierdzają hipotezy, że uprawianie nauki na poziomie akademickim odwodzi ludzi od religii (najbardziej wiarygodnym wskaźnikiem wciąż pozostaje wychowanie, a nie inne czynniki - naukowcy wychowani w religijnych rodzinach pozostają względnie religijni) . Może rozwiązania trzeba szukać wcześniej - nie chodziłoby wówczas o to, że zaangażowanie się w pracę naukową odciąga ludzi od religii, lecz o to, że to ludzie niereligijni najczęściej wybierają pracę naukową. Jeśli tak, to dlaczego tak się dzieje? Jakie czynniki o tym decydują? Próbowałem szukać badań, które by rzucały na to światło - na razie z bardzo skromnym skutkiem. Jeśli takich badań nie ma, to dysponujemy tylko spekulacjami patykiem na wodzie pisanymi i rozsądną postawą jest ostrożność.

    >Aby określić trend, należałoby zrobić badanie i po latach je powtórzyć.

    Oczywiście. Nikt nie mówi, że "trend" to coś więcej niż możliwość.

    Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego weekendu


    But little they cared for the Native Press
    The worn white soldiers in Khaki dress
    28-05-2011 21:26 
     Ocena 1 na 1
    Ania... (14138 punktów)
    >>Wiemy, że wraz z kolejnymi stopniami nauki stopień ateizmu rośnie.
    >Wiemy, że proporcje wśród ludzi nauki nie odzwierciedlają proporcji wśród szerszej populacji. Chyba jednak nie wiemy, dlaczego tak się dzieje.
    Możemy spokojnie założyć, że istnieje taka korelacja. Przyczyny faktycznie mogą być różne, w dodatku nie wykluczają się nawzajem.
    >Może rozwiązania trzeba szukać wcześniej - nie chodziłoby wówczas o to, że zaangażowanie się w pracę naukową odciąga ludzi od religii, lecz o to, że to ludzie niereligijni najczęściej wybierają pracę naukową.
    Jest taka możliwość.
    Tym gorzej, bo oznaczałoby to, że silna wiara faktycznie może ograniczać możliwości rozwoju intelektualnego.

    >>Aby określić trend, należałoby zrobić badanie i po latach je powtórzyć.
    >Oczywiście. Nikt nie mówi, że "trend" to coś więcej niż możliwość.

    Trend a możliwość trendu to dwie różne rzeczy.
    Stwierdzenie "istnieje trend" mówi, że wiemy o tym.
    Stwierdzenie "możliwy jest trend" lub "należy rozważyć możliwość trendu" mówi, że jest taka możliwość.
    jederman (173 punktów)
    >Możemy spokojnie założyć, że istnieje taka korelacja. Przyczyny faktycznie mogą być różne, w dodatku nie wykluczają się nawzajem.

    Rzeczywiście, o przyczynach chyba nie wiemy zbyt dużo. Oprócz kwestii naukowców można zresztą też tu rozważyć ogólne wyniki zestawiające inteligencję z religijnością (była o nich parę razy mowa na tym forum). Tu też sprawa nie jest dla mnie jasna. Są badania (Nyborg), w których wykazywano sześciopunktową przewagę ateistów nad "dogmatykami". Załóżmy, że te badania nie budzą metodologicznych zastrzeżeń. Moje pytanie brzmi: czy my rzeczywiście na tyle dobrze wiemy, co mierzą testy IQ, że potrafimy nadać praktyczny sens (nie mylić ze "statystyczną istotnością") sześciopunktowej różnicy? Nie chodzi mi w tym momencie o ogólne wątpliwości dotyczące pomiarów inteligencji, lecz o szczegół: co - jeśli w ogóle cokolwiek - oznacza w praktyce życiowej sześciopunktowa różnica między populacjami? Czy potrafimy przełożyć na praktykę życiową taką różnicę pomiaru? Nie wiem - jak ktoś wie coś na ten temat, chętnie przeczytam; słyszałem tylko, że różnice IQ (jak duże?) mają największe praktyczne znaczenie w dolnych rejonach skali, a im wyżej, tym trudniej o taki przekład.

    >Tym gorzej, bo oznaczałoby to, że silna wiara faktycznie może ograniczać możliwości rozwoju intelektualnego.

    "ograniczanie" a "możliwość ograniczania" to dwie różne rzeczy. Stwierdzenie "ogranicza" mówi że wiemy o tym ... i tak dalej (och, nie będę taki, żeby całą twą poprzednią uwagę powtarzać ). Dla rozrywki polecam ten link, gdzie próbuje się wyjaśnić tego typu wyniki w terminach strategii poszukiwań łóżkowych partnerów. Polecam zwłaszcza Grabowskiej, na pewno się zachwyci!

    But little they cared for the Native Press
    The worn white soldiers in Khaki dress
    Ania... (14138 punktów)
    >Czy potrafimy przełożyć na praktykę życiową taką różnicę pomiaru? Nie wiem - jak ktoś wie coś na ten temat, chętnie przeczytam; słyszałem tylko, że różnice IQ (jak duże?) mają największe praktyczne znaczenie w dolnych rejonach skali, a im wyżej, tym trudniej o taki przekład.
    Oczywiście. IQ o pewien potencjał, który, jak każdy zresztą potencjał, może być rozwijany albo zmarnowany. Ale brak tego potencjału uniemożliwia przekroczenie określonych progów.
    >>Tym gorzej, bo oznaczałoby to, że silna wiara faktycznie może ograniczać możliwości rozwoju intelektualnego.
    >"ograniczanie" a "możliwość ograniczania" to dwie różne rzeczy. Stwierdzenie "ogranicza" mówi że wiemy o tym ...
    Oczywiście, dlatego napisałam "może ograniczać".
    27-05-2011 02:13 
     Ocena 6 na 8
    czes (4083 punktów)
    > ... szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy ...

    Pieprzysz jak potłuczony! Nie odpowiada ci towarzystwo "szeregowych ateistycznych kiciusiów"? To przenieś się na forum Frondy, ty nieprzeciętny, chamowaty, głupkowaty, teistyczny pluszowy misiu!

    Powyższe napisał czes, który nie jest zapatrzony w swego guru (nie czytał Dawkinsa), nie spogląda na wierzących z protekcjonalną wyższością (jego żona i wielu przyjaciół to ludzie wierzący), nie jest ćwierćinteligentem (wg. oceny wielu przyjacół, przełożonych i współpracowników), zawsze prezentuje własne myśli (chyba niegłupie skoro ludzie słuchają), nie jest nafaszerowany sloganami, nie patrzy z góry na ludzi wymienionych przez Popersa, itd.

    Za klasykiem: "SPIEPRZAJ DZIADU !"


    Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
    27-05-2011 09:10 
     Ocena 4 na 4
    PanBuk (6257 punktów)
    czesiu! nie unos sięaż tak - popatrz na to inaczej...

    gdyby nie wypowiedź, która Cie poruszyła, siedziałbyś i patrzył beznamiętnie w np telewizor... A tak? przeczytałeś, pomyślałeś, może troszkę zagotowałeś wewnętrznie za bardzo - ale czasem to zdrowe!
    Zrodziła się emocja i myśl - coś pięknego... jak kwiat

    no ale kwiaty czasem... hm... na nawozie wyrastają... rożnego pochodzenia... takie życie
    ja nigdy nie wiem w którym miejscu piękna tego świata jestem?

    Brat, wspomnianego klasyka podsumowałby to tak:
    "Agent albo wariat"


    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
    27-05-2011 13:26 
     Ocena 9 na 9
    astrotaurus (12445 punktów)
    >Ano tak, że przeciętny szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością.
    Ano tak, że przeciętny szeregowy teistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących w innych Bogów i niewierzących z protekcjonalną wyższością.

    >Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy.
    Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na oponentów, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy, bo Omatkoboskonaszpapież mu powiedział, że ma takie super skrzydło do pary, a każdy nieuk w sutannie mu powie, że wiara jest ponad nauką.

    >A potem rozpocznie się gra pozorów - zabawa w doktora Jekylla i Mr. Hyde'a. W odpowiednich kontekstach dr Jekyll będzie wygłaszał politycznie poprawne komentarze w stylu "Tak, oni są wybitni, ale każdy może się pomylić" albo "Szanuję ich, co nie znaczy, że się z nimi zgadzam", itd. - wiesz, w ten deseń.
    Ale nie brak też ludzi asertywnych, uczciwych, którzy mówią wprost: szanuję Twoje prawo do wolności religijnej, ale od idiotyzmów, które opowiadasz bez woli weryfikacji marszczy mi się skóra na plecach.
    Którzy mówią: wspomniany ks. Heller w dziedzinie kosmologii jest naukowcem, a w dziedzinie swojej religii jest nieukiem jak wszyscy religijni.

    >"Wiara jest żałosna i przerażająca", "wierzący to aroganci i ignoranci" - cóż, poznałeś już ten styl.
    Bo to prawda. Wiara jest żałosna i przerażająca, a wierzący to aroganci i ignoranci.
    Tak działa wiara i nie potrafisz wykazać, że jest inaczej. Oczywiście jeśli mowa o wierze religijnej, w jakiegoś Boga, a nie o jakichś pseudoreligijnych postawach filozoficznych.

    >(Mi to przypomina człowieka, który mówi "Nie, w żadnym wypadku nie jestem rasistą, ale czarnuchów to bym na drzewo spuścił. Ale rasistą oczywiście nie jestem - broń panie Boże, najlepiej urojony".)
    Gdybyś miał rozumne argumenty nie musiałbyś mieć takich paszkwilanckich skojarzeń, a że nie masz- musisz własnymi wyobrażeniami poniżać oponenta w swoich oczach.

    Jedermanie, piekło Twoim przeznaczeniem...

    Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
    28-05-2011 13:56 
     Ocena 7 na 7
    Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
    >W jaki sposób to się przekłada na nasze życie - tu na forum i w ogóle? Ano tak, że przeciętny szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy.

    W jaki sposób to się przekłada na nasze życie - na forach i w ogóle? Ano tak, że przeciętny szeregowy religijny kiciuś, zapatrzony w swoje guru, spogląda na ludzi niewierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie się czuł od nich mądrzejszy, bystrzejszy lepszy.

    Teraz uwaga, Szanowni Państwo, zdemaskuję technikę chwytu erystycznego, którym posłużył się Jederman.

    Z pozoru mamy tu do czynienia z sylogizmem. W końcu logiczną implikacją zostania zindoktrynowanym jest bycie zapatrzonym w siebie! Tak działa właśnie manipulacja. Hominem unius libri timeo! Każdy ograniczony człowiek jest zadufany w sobie. I właśnie o tym napisał Jederman!

    Jednakże istota tego nierzetelnego triku leży w przypisaniu tej właściwości przeciętnemu ateistycznemu kiciusiowi, jakkolwiek go rozumie, bez krzty dowodów. Nie pokazuje nam przykładu ateistycznego kiciusia, ani przykładów jego wypowiedzi, więc skąd mamy wiedzieć że ma rację?

    Jederman napisał że są tacy na forum, ale ich nie wskazał! Podmiotem jego wypowiedzi może być jakikolwiek zadufany w sobie nieinteligentny człowiek wierzący, niewierzący, sąsiad, poseł, piekarz, każdy! I nie jest to żadne postępowe odkrycie. To mowa trawa! Tautologia!

    Otóż padliśmy wszyscy ofiarą prostego sofizmatu. Mam nadzieję że moja, choć powierzchowna analiza, skłoni Pana Jedermana do porzucenia tanich erystycznych chwytów na rzecz kwiecistej retoryki.

    "Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
    31-05-2011 10:30 
     Ocena 1 na 1
    jederman (173 punktów)
    >Z pozoru mamy tu do czynienia z sylogizmem (...)
    >Jednakże istota tego nierzetelnego triku leży w przypisaniu tej właściwości przeciętnemu >ateistycznemu kiciusiowi, jakkolwiek go rozumie, bez krzty dowodów. Nie pokazuje nam przykładu >ateistycznego kiciusia, ani przykładów jego wypowiedzi, więc skąd mamy wiedzieć że ma rację? >>(...) To mowa trawa! Tautologia! (...) Otóż padliśmy wszyscy ofiarą prostego sofizmatu.

    Jakie mądre słowa - sylogizm, sofizmat, tautologia. A rzecz jest w sumie sporo prostsza. Przykro mi, że Arystyp został jedną z ofiar (no cóż, jak wszyscy, to wszyscy ). Już ruszam na ratunek.

    Najpierw detal, a potem wyjaśnienie "istoty nierzetelnego triku", który próbowałem wykonać.

    Zarzucasz mi, że nie podaję przykładów owych "kiciusiów". Nadal nie wskażę palcem żadnego użytkownika, którego zaliczam do tej kategorii - takie przykłady mógłbym Arystypowi podać na piwie, ale nie w otwartym tekście na forum. Niemniej jednak poniżej podam próbkę wypowiedzi, którą tak bym zakwalifikował. Nie jest to cytat z nikogo (wszelkie skojarzenia należy uznać za przypadkowe ), raczej kompilacja typowych, oklepanych wypocin.

    Cytat:
    Wiara jest żałosna i przerażająca. Nie udowodnisz, że jest inaczej. Kapłanom przecież tylko o forsę chodzi, a katolickie owieczki łykną wszystko. My, racjonaliści jesteśmy indywidualistami i rozumiemy, że wierzyć w boga to jak wierzyć w krasnoludki. Posiedzisz z nami na forum to się nauczysz - chociaż zaczadzonym ludkom naćpanym religią nauka ciężko przychodzi. Równie dobrze mogliby przecież uwierzyć w dowolne wypociny jakiegokolwiek chorego umysłu.


    Widzisz Arystyp, mi chodzi o to, że zamieszczenie na forum takiej sztampy daje w zasadzie gwarancję nastrzelania sobie pozytywnych punktów. I fakt ten mówi coś zarówno o autorze, jak o użytkownikach forum. A wypowiedź - podkreślmy - jest całkowicie przewidywalnym stekiem sloganów - można by napisać program generujący takie teksty (niezbyt ambitne zadanie). Mi z ludźmi notorycznie puszczającymi takie kawałki dyskutować się nie chce - szkoda mojego czasu i wysiłku. Ty naprawdę uważasz, że tacy ludzie stanowią tu margines? Mi się wydaje inaczej - ja mam wrażenie, że to właśnie oni często nadają ton dyskusjom.

    A teraz - w świetle powyższego - odpowiedź na pytanie, jaki to "nierzetelny trik" próbowałem wykonać. Moja wypowiedź była skierowana do Popersa (choć oczywiście tekst był otwarty) i zawierała pewne rady pod jego adresem. Właśnie w tym kontekście należy ją odczytywać. Skoro nie została zrozumiana (nawet filozof Arystyp padł jej ofiarą), to kawa na ławę. W punktach.

    1. Uważaj Popers, bo ludzie produkujący wypowiedzi w stylu powyższego cytatu często nadają ton dyskusjom - na tym forum i nie tylko.
    2. Fakt, na który zwracam uwagę w punkcie 1 możesz zresztą wykorzystać w dyskusji. W tym kontekście dla kontrastu może ci się przydać lista zamieszczona w twoim wstępniaku. Unikaj jednak używania tej listy na zasadzie argumentu z autorytetu.
    3. Możesz wybrać ambitniejszą drogę i porozmawiać o interpretacji wyników badań naukowych. Wtedy wątek zostanie 'skilowany' poprzez podniesienie go na wyższy poziom - będziesz mógł z satysfakcją obserwować, jak pyskacze znikają, a liczba dyskutantów ograniczy się ... do dwóch, w porywach do trzech.

    I tyle wyjaśnień.


    But little they cared for the Native Press
    The worn white soldiers in Khaki dress
    31-05-2011 12:47 
     Ocena 1 na 1
    Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
    .
    >Nie jest to cytat z nikogo (wszelkie skojarzenia należy uznać za przypadkowe ), raczej kompilacja typowych, oklepanych wypocin.
    > Cytat:
    Wiara jest żałosna i przerażająca. Nie udowodnisz, że jest inaczej. Kapłanom przecież tylko o forsę chodzi, a katolickie owieczki łykną wszystko. My, racjonaliści jesteśmy indywidualistami i rozumiemy, że wierzyć w boga to jak wierzyć w krasnoludki. Posiedzisz z nami na forum to się nauczysz - chociaż zaczadzonym ludkom naćpanym religią nauka ciężko przychodzi. Równie dobrze mogliby przecież uwierzyć w dowolne wypociny jakiegokolwiek chorego umysłu.


    A ja podaję konkretne cytaty z tylko jednej osoby na naszym forum.
    Przez kilkadziesiąt lat byłam ateistką.
    Walczyłam z Kościołem na wszystkich frontach, nawet napisałam pismo o zakazie budowy kościoła w Gdyni w latach 70,budowa przesunęła się o kilka lat.

    Zostałam wyzwolona z indoktrynacji skrajnie zlaicyzowanego i ateistycznego reżimu.
    Był on marzeniem niejednego ateisty dziś. W warstwie antyreligijnej naturalnie i antyklerykalnej.

    Ateistom nigdy dość przelanej krwi kapłańskiej?

    Przy ludziach którzy zginęli w XX w. z rozkazu ateistów w celu szerzenia poglądu ateistycznego te liczby są nieporównywalne.
    Przy liczbie duchownych wymordowanych w Hiszpanii w latach 30 np.
    Nasze dzieci i wnuki uczą się tego,a Pan nie potrafi przyswoić podstawowej wiedzy?

    " (...) Rewolucja zaczęła się wszędzie wielką fala morderstw, zniszczeń i rabunków (...). W całej republikańskiej Hiszpanii bez różnicy palono i rabowano kościoły i klasztory (...)"
    (Hugh Thomas, "The Spanish Civil War"

    Zauważyłam że niektórzy użytkownicy forum Racjonalista posługują się obrzydliwymi hasłami wyprodukowanymi przez skrajnych antyklerykałów hiszpańskich.
    Przypominam Kościół był w Hiszpanii NAJWIĘKSZĄ instytucją charytatywną.

    Udokumentowana liczba zamordowanych przez ateistów duchownych to:

    7937 duchownych: 12 biskupów, 283 zakonnice, 5255 księży, 2492 zakonników i 249 osób przechodzących okres nowicjatu.

    Spalono ponad 20 000 kościołów, bibliotekę w Cuenca z 10 000 manuskryptów..

    Oto obraz "postępu" i ateizacji.


    Nie wyszukuję sobie takich polemistów, ale podczas ostrej dyskusji poglądy się polaryzują.

    @@@
    .
    31-05-2011 13:28 
     Ocena 1 na 1
    jederman (173 punktów)
    >Nie wyszukuję sobie takich polemistów, ale podczas ostrej dyskusji poglądy się polaryzują.

    Panie Bogusławski, troszkę mnie już pan chyba poznał i zapewne zdążył się pan zorientować, że ja nie mam nic przeciwko ostrej dyskusji. Chcę tylko, żeby oprócz ostrości coś w tej dyskusji jeszcze było. Jeśli poglądy mają się spolaryzować, to najpierw w głowie trzeba mieć poglądy, a nie sztampę. Nie o ostrej dyskusji zatem mówiłem, lecz o głupocie. Czy tego rodzaju głupota występuje wśród ludzi wierzących? Oczywiście, że tak, wcale nie musi mnie pan do tego przekonywać. Moje obserwacje są po prostu takie, że (1) nie jesteście bynajmniej oazą wolną w nietypowym stopniu od takich zjawisk; oraz (2) według mojej oceny, niewiele robicie, by do takich rzeczy zniechęcać (wręcz przeciwnie, komentarze w takim stylu są tu pozytywnie premiowane). A ponieważ jako grupa utonęliście w samozadowoleniu, no to macie teraz jedermana


    But little they cared for the Native Press
    The worn white soldiers in Khaki dress
    31-05-2011 14:50 
     Ocena 2 na 2
    Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
    .
    >Panie Bogusławski, troszkę mnie już pan chyba poznał i zapewne zdążył się pan zorientować, że ja nie mam nic przeciwko ostrej dyskusji.
    A ja mam.
    Lubię, aby były zachowywane przynajmniej pozory kultury i np. uważam tekst z tego wątku:
    Kolejny jegomość z rozjebanym ego.

    Za tekst trochę te pozory przekraczający.

    >Chcę tylko, żeby oprócz ostrości coś w tej dyskusji jeszcze było.
    Całkowita zgoda, ale najczęściej pewność własnej racji jest odwrotna do poziomu wiedzy.
    Do tego wielu fideistów wchodzi na nasze forum z misją: ewangelizacji, walki ze złem, czy tylko "dowalenia" bezbożnikom.
    Naprawdę jest co poczytać i nie należy się dziwić ostrym ripostom.

    >Moje obserwacje są po prostu takie, że nie jesteście bynajmniej oazą wolną w nietypowym stopniu od takich zjawisk; oraz według mojej oceny, niewiele robicie, by do takich rzeczy zniechęcać (wręcz przeciwnie, komentarze w takim stylu są tu pozytywnie premiowane).
    A ja staram się właśnie Panu tą naszą inność wykazać. Jesteśmy zdecydowanie bardziej otwarci na różnorodność poglądów. Dla nas nadrzędną racją jest wolność wypowiedzi i mamy poważny kłopot czy wywalać tak ordynarnie głupie wypowiedzi jak wyżej przedstawiłem Panu (a jest ich dużo), czy jednak w imię wartości wolnej wypowiedzi je pozostawiać. Ja raczej bym wywalał - moderacja raczej pozostawia.
    Głupie i agresywne wypowiedzi (a to się najczęściej łączy) wywołują agresję i ostrość sformułowań, ale nie zgadzam się zupełnie z Pańskim stwierdzeniem:
    >A ponieważ jako grupa utonęliście w samozadowoleniu,
    Gdyż w mojej ocenie moderacja ostrzej traktuje agresję ateistów (czyli jakby swoich) od agresji teistów (czyli jakby obcych). Rozumiem szacunek dla gości, ale niesprawiedliwości bolą, a Pan chciałby mieć tu jeszcze większe przywileje.

    >no to macie teraz jedermana
    Cieszymy się, że jest, ale wcale się go nie obawiamy, pomimo naszej delikatniejszej skóry.

    @@@
    .
    jederman (173 punktów)
    >>nie mam nic przeciwko ostrej dyskusji.
    >A ja mam.

    Eeeeee, też nie jesteś Pan aniołek - i bardzo dobrze

    >Do tego wielu fideistów wchodzi na nasze forum z misją: ewangelizacji, walki ze złem, czy tylko "dowalenia" bezbożnikom.

    No cóż, do ewangelizacji jederman nie bardzo się nadaje (co mi kiedyś wytknął finerbijk, i miał rację, skurczybyk jeden!!). To już prędzej do walki ze złem - szarża ułańska i szablą pohańca ... ateusza goń, goń, goń ... hm, no tak, wybaczcie, człowiek się czasem rozmarzy

    >A ja staram się właśnie Panu tą naszą inność wykazać. Jesteśmy zdecydowanie bardziej otwarci na różnorodność poglądów.
    >Dla nas nadrzędną racją jest wolność wypowiedzi i mamy poważny kłopot czy wywalać tak ordynarnie głupie wypowiedzi jak wyżej przedstawiłem Panu (a jest ich dużo), czy jednak w imię wartości wolnej wypowiedzi je pozostawiać. Ja raczej bym wywalał - moderacja raczej pozostawia.

    Troszkę o czymś innym mówimy. Ja akurat wcale nie jestem zwolennikiem łatwego wywalania ludzi ani kasowania głupich wypowiedzi. Chodzi mi raczej o to, w jaki sposób - i czy w ogóle - użytkownicy forum reagują na "słuszne politycznie" głupoty płynące ze swego własnego obozu. A tu niestety moja odpowiedź brzmi: premiują je. To nie jest może jakiś wielki zarzut; tego rodzaju zachowania wydają mi się typowe. Jednak przy nieustannych pretensjach do własnej wyjątkowości i elitarności, zjawisko nieco śmieszy.

    Pozdrawiam i już kończę działalność na dzisiaj


    But little they cared for the Native Press
    The worn white soldiers in Khaki dress
    31-05-2011 16:31 
     Ocena 6 na 6
    big_zyd (37761 punktów)
    (zablokowany)
    >No cóż, do ewangelizacji jederman nie bardzo się nadaje (co mi kiedyś wytknął finerbijk, i miał rację, skurczybyk jeden!!). To już prędzej do walki ze złem - szarża ułańska i szablą pohańca ... ateusza goń, goń, goń ... hm, no tak, wybaczcie, człowiek się czasem rozmarzy

    To i go po ścianie rozmażą...
    Np. tak:

    >Chodzi mi raczej o to, w jaki sposób - i czy w ogóle - użytkownicy forum reagują na "słuszne politycznie" głupoty płynące ze swego własnego obozu. A tu niestety moja odpowiedź brzmi: premiują je. To nie jest może jakiś wielki zarzut; tego rodzaju zachowania wydają mi się typowe. Jednak przy nieustannych pretensjach do własnej wyjątkowości i elitarności, zjawisko nieco śmieszy.

    Poproszę o linki do, powiedzmy, dziesięciu wypowiedzi Forumowiczów, ilustrujące tezę o istnieniu nieustannych pretensji do własnej wyjątkowości i elitarności.


    Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
    01-06-2011 09:44 
     Ocena 2 na 2
    Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
    >>>nie mam nic przeciwko ostrej dyskusji.
    >>>>A ja mam.
    >Eeeeee, też nie jesteś Pan aniołek - i bardzo dobrze
    Sam napisałem i to podtrzymuję:
    Oczywiście nawet nie inspiruję do roli świętego, a tym bardziej aniołka i w ostrej polemice czasem wyrwie mi się określenie, którego później żałuję, ale raczej rzadko.
    Moim zdaniem, nawet bardzo zacietrzewiony (też może się zdarzyć) nigdy nie przekroczyłem własnego poziomu kultury. Jaki on jest można sprawdzić.


    >>>>Dla nas nadrzędną racją jest wolność wypowiedzi i mamy poważny kłopot czy wywalać tak ordynarnie głupie wypowiedzi jak wyżej przedstawiłem Panu (a jest ich dużo), czy jednak w imię wartości wolnej wypowiedzi je pozostawiać. Ja raczej bym wywalał - moderacja raczej pozostawia.
    >Troszkę o czymś innym mówimy.
    Zapewne tak, gdyż trochę inne sprawy są dla nas ważne.

    >Ja akurat wcale nie jestem zwolennikiem łatwego wywalania ludzi ani kasowania głupich wypowiedzi.
    A ja - jak już napisałem - tak. Uważam, że usuwanie ordynarnie głupich wypowiedzi powinno stać wyżej nad wolnością słowa, gdyż nie o poślady, a o ewidentną głupotę mi chodzi.
    Moderacja uważa słusznie, że jest kłopot z określeniem "minimum intelektualnego" i wolność wypowiedzi stawia powyżej maksymalnego poziomu głupoty dopuszczalnego na forum.

    >Chodzi mi raczej o to, w jaki sposób - i czy w ogóle - użytkownicy forum reagują na "słuszne politycznie" głupoty płynące ze swego własnego obozu. A tu niestety moja odpowiedź brzmi: premiują je.
    Szanowny Panie konformizm intelektualny jest naturalną cechą ludzi. Wszyscy szukamy ludzi potwierdzających nasze słuszne poglądy. Tylko wysoki poziom intelektualny i narzucona sobie dyscyplina poznawcza pozwala stępić te naturalne dla nas cechy.
    Tylko proszę samemu się zastanowić komu łatwiej swój oportunizm poznawczy poskromić.
    Człowiekowi wierzącemu, czy sceptykowi?
    Innej dyscypliny poznawczej wymaga naturalizm metodologiczny nauki, a zupełnie innej wiara.
    (Nie ograniczam "wiary" tylko do religijnej.)

    >To nie jest może jakiś wielki zarzut; tego rodzaju zachowania wydają mi się typowe. Jednak przy nieustannych pretensjach do własnej wyjątkowości i elitarności, zjawisko nieco śmieszy.
    Bawiłem się setnie na kabaretach "Tey" Laskowika. Wzruszali mnie "Starsi Panowie" i jakoś teraz mało mnie śmieszą programy rozrywkowe tevałenu.
    Każdego z nas co innego bawi. Pomimo wielu zastrzeżeń bardzo wysoko oceniam forum Racjonalisty. Tak wysoko, że jest jedynym, w którym uczestniczę. Ale nie jestem zamkniętym na innych i czytuję wiele. Także w Internecie. Nie znajduję tam portalu o tak dużej otwartości na poglądy sprzeczne z linią redakcyjną. Czy jesteśmy elitarni? Dla mnie wystarczająco, gdyż spotykam tu wielu ludzi o wiedzy znacznie przekraczającej moją. Staram się - na ile to możliwe - unikać głupców i prostaków, czy zwyczajnych trolli, ale nie zawsze się to udaje.

    Warto zauważyć, że inaczej ocenia rzeczywistość dyskryminowany od dyskryminującego.

    PS. Jestem w trakcie lektury książki Briana Daviesa "Wprowadzenie do filozofii religii" i zastanawiam się czy znalazłby się jakiś inteligentny teista, który w oparciu np. o tą książkę i własną kulturę intelektualną (a więc nie będąc tą pozycją ograniczonym) podjął się bronić postaw religijnych?
    Zobowiązuję się do podjęcia z nim merytorycznej polemiki, a sądzę, iż byłaby pouczająca dla obu stron.

    Pozdrawiam.

    @@@
    .

    Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
    Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

      

    Zaloguj przez OpenID..
    Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

    Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

     


    [ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
    Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
    Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365