Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przykłady absurdu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
07-12-2012 19:56romaro (25211 punktów)Przykłady absurdu
Ocena 8 na 14
Na przestrzeni wieków nikt nie potrafił tak ośmieszyć kościoła, jak on sam to czynił z pomocą mało znaczących, jak i największych swoich autorytetów. Kilka przykładów spośród wielu.

Święte rodziny - Znane są co najmniej trzy święte rodziny. Np. św. Waldetruda miała świętych rodziców i jej czworo dzieci zostały równie świętymi. Podobnie św. Bazyli, którego matka, żona i czwórka z dziesięciorga dzieci to święci. Trzecia a właściwie pierwsza święta rodzina jest wszystkim dobrze znana.

Najstarszy i najmłodszy święty - Św. Paweł pustelnik dożył 115 lat, choć przez długi czas jadł tylko kromkę chleba dziennie. Św. Krystyna została zamordowana mając 10 lat.

Święty w burdelu - Sługa Boży Franciszek Seelo wezwany (w Baltimore w USA) do chorej, gdy wszedł na piętro, zorientował się, że jest to dom publiczny. Mimo wszystko wszedł i wysłuchał spowiedzi kobiety przed jej śmiercią.


A tu z innej beczki. Złote myśli autorytetów kościoła.

o. Jan Twardowski - „święci mają sympatyczne wady i niesympatyczne zalety.”
Św. Guntram - Był rozwodnikiem
Św. Augustyn - Miał nieślubne dzieci

św. Jan Vianney - „Nie wszyscy święci dobrze zaczynali, ale wszyscy dobrze kończyli.” Ponoć oprócz naturalnych cierpień fizycznych doświadczał cierpień nadprzyrodzonych w postaci dręczeń demonicznych. Wyniszczony chorobami i ascezą zmarł 4 VIII 1859 r.

Jan Paweł II - „Religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia i pokój idą w parze!”
Ten cytat nawet nie zasługuje na komentarz.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

worek kości (2937 punktów)
Co w tych podanych przez ciebie przykładach miałoby być takie ośmieszająco-kompromitujące? Gdzie ta absurdalność?

bembergiem w berg
07-12-2012 20:30 
 Ocena 1 na 7
romaro (25211 punktów)
>Co w tych podanych przez ciebie przykładach miałoby być takie ośmieszająco-kompromitujące? Gdzie ta absurdalność?
Potrząśnij głową, nie kośćmi.

Mod:
Staramy się nie kpić z pseudonimów rozmówców.
07-12-2012 20:37 
 Ocena 6 na 6
worek kości (2937 punktów)
>>Co w tych podanych przez ciebie przykładach miałoby być takie ośmieszająco-kompromitujące? Gdzie ta absurdalność?
>Potrząśnij głową, nie kośćmi.

Stawiasz tezę, rzucasz przykładami, ale nie uzasadniasz. No sorry, ale podane przez ciebie cytaty czy fragmenty biografii są całkowicie niekontrowersyjne. Nie kumam o co kaman.

bembergiem w berg
07-12-2012 20:41 
 Ocena 4 na 10
romaro (25211 punktów)
> Gdzie ta absurdalność?

"Religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia i pokój idą w parze!"

"Nie wszyscy święci dobrze zaczynali, ale wszyscy dobrze kończyli." - Jak nie z głodu, to z brudu ale często w szaleństwie.
07-12-2012 20:49 
 Ocena 4 na 4
worek kości (2937 punktów)
>> Gdzie ta absurdalność?
> "Religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia i pokój idą w parze!"

No sorry, ale potrafiłbyś wskazać jakikolwiek cytat z Jana Pawła II, w którym nawoływałby on do podziałów, dyskryminacji, nienawiści, rywalizacji, przemocy, konfliktów lub wojny? Jakoś wątpię.


bembergiem w berg
07-12-2012 21:07 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>>> Gdzie ta absurdalność?
>> "Religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia i pokój idą w parze!"
>No sorry, ale potrafiłbyś wskazać jakikolwiek cytat z Jana Pawła II, w którym nawoływałby on do podziałów, dyskryminacji, nienawiści, rywalizacji, przemocy, konfliktów lub wojny?

W tym cytacie nie bronił siebie a religię, w bardzo perfidny sposób.
__________________________________________________________________________

Należy wam się pewne wyjaśnienie z mojej strony. Wszystkie, za wyjątkiem cytatu JP2, przykłady zaczerpnąłem ze strony której motto brzmi:

"Racjonalista - człowiek wierzący w brak wiary."

W pierwszej zakładce - "wiara":

"Nie jest możliwe nie wierzyć w nic. 99% ateistów nie zdaje sobie sprawy że ich pogląd na świat jest taką samą wiarą jak Katolicyzm"

Uwaga do Nietsche - na tej katolickiej stronie znajdziesz też - "Św. Augustyn - Miał nieślubne dzieci". Gdybym chciał się pastwić nad kościołem poszukałbym ciekawsze przykłady, i nie koniecznie w katolickiej encyklopedii.

www.okiem.pl/bog/swieci.htm
08-12-2012 22:53 
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Uwaga do Nietsche - na tej katolickiej stronie znajdziesz też - "Św. Augustyn - Miał nieślubne dzieci". Gdybym chciał się pastwić nad kościołem poszukałbym ciekawsze przykłady, i nie koniecznie w katolickiej encyklopedii.
>www.okiem.pl/bog/swieci.htm<
Można znaleźć i znalazłem, ale to nie odpowiada prawdzie. Ja oczekuję od otwierającego wątek rzetelnej informacji. W przeciwnym przypadku Racjonalista zejdzie na psy swoim poziomem merytorycznym, straci wiarygodność. Ktoś przypadkowy kto tu zaglądnie powinien nabrać przekonania że przedstawiana tu wiedza historyczna jest rzetelna.
Krytyka Kościoła jest pożądana i celowa, ale musi być to krytyka oparta na analizie i faktach. Wiedza o Augustynie jest łatwo dostępna, większość wiemy bezpośrednio od niego. Był gadułą, głosił kilkudniowe homilie, pisał co tylko zmieściło się na papier.
Spełniając postulat dydaktyczno-oświatowy p. Andrzeja, uzupełnię.
Augustyn miał jednego syna Adeodatus ( dar boży), z pierwszego związku. Urodził się w 372, zmarł przedwcześnie w 389.

Ta zalinkowana stronka posiada wiele fantazyjnie opisanych haseł. Nie byłem tam długo, ale przy haśle Amen też piszą bzdury. Amen (Amon,Ammon, Amin, Amun) był egipskim Bogiem między 12 i 18 dynastią. Okazał się złym bożkiem, bożkiem mamony który wpędził lud w nędzę. Dlatego jego kult został zabroniony przez Echnatona. Amen w ST było początkowo przekleństwem, o czym odwiedzający kościół nie wiedzą. Poza kościołem z jego kultu pozostał jeszcze obyczaj zabijania byków w Hiszpanii.
09-12-2012 07:04 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Można znaleźć i znalazłem, ale to nie odpowiada prawdzie.
Co nie odpowiada prawdzie? Ilość dzieci Augustyna? Jego wyznania:
"Niecierpliwiło mnie dwuletnie oczekiwanie na narzeczoną, bo nie tyle ożywiało mnie pragnienie małżeństwa, ile byłem po prostu niewolnikiem żądzy." Szczególną trudność stanowiło dla niego pokonanie przywiązania do życia rozwiązłego. Ile, (nim tę słabość pokonał, o ile pokonał), mógł zasiać? Jego biografia jest zbiorem subiektywnych relacji. O autobiografii nie wspominając.
Augustyn - "Nie godzi się wam mieć konkubin - mówił w Kazaniu 397. - Nawet jeśli nie macie żon, nie powinno się mieć konkubin." - sam będąc w związku z konkubiną.
>Można znaleźć i znalazłem, ale to nie odpowiada prawdzie.
A prawdą jest, że był świętym? Co znaczy być świętym? Czy to tytuł naukowy, etyczny, medyczny?Poruszamy się w świecie absurdów.
Owszem, mógłbym postarać się o wyszukanie bardziej wiarygodnej strony niż katolicka ale:
>Na przestrzeni wieków nikt nie potrafił tak ośmieszyć kościoła, jak on sam to czynił z pomocą mało znaczących, jak i największych swoich autorytetów. Kilka przykładów spośród wielu.

Kwestia ślubu. Ślubuje się nie tylko przed księdzem. Kontrakt małżeński jest ślubowaniem nie zależnie jakimi pobudkami ludzie się kierują. Kościół małżeństwo jedynie uświęcił na swój sposób(sakrament).
W pierwszych wiekach istnienia Kościoła większość pogan, którzy nawracali się na chrześcijaństwo, żyło już w małżeństwie. Jednakże ten fakt był traktowany jako coś normalnego. Ich małżeństwa, zawierane według norm albo zwyczajów panujących w tej epoce, wraz z chrztem były włączone do całości życia chrześcijańskiego. W ten sam sposób, małżeństwa pomiędzy osobami już ochrzczonymi były zawierane według praw albo zwyczajów ówcześnie panujących. Chrześcijanie korzystali z tych samych zasad, co poganie, aby zawrzeć małżeństwo. Ten fakt nie wskazywał jednak, że ich małżeństwa były traktowane jako coś świeckiego. Po pierwsze, świętość małżeństwa była już dziedzictwem całego świata antycznego. We wszystkich religiach starożytnych uznawano małżeństwo jako coś świętego.
Na podstawie Wikipedii:
W epoce Augustyna nie ma żadnego wyrażenia, że małżeństwo jest sakramentem, tak jak to dzisiaj rozumiemy. To TECHNICZNE pojęcie pojawi się w późniejszej refleksji teologicznej. Jednakże ukazują się pewne elementy, które przygotowują do tego. Ojcowie Kościoła nauczają, że bóg prowadzi małżonków, że ich umacnia, jednoczy ich, że małżeństwo jest zbudowane na łasce bożej. Podkreślają także, że Jezus pobłogosławił małżeństwo w sposób szczególny, uświęcił je oraz podniósł jego godność. Zrobił to w czasie Wesela w Kanie Galilejskiej, gdy przemienił wodę w wino.
Formowanie się LITURGII małżeńskiej (Sakramentu) przypada na okres IV-XI wiek.
Kobieta i mężczyzna ślubowali sobie na długo przed Augustynem, dlatego pytanie twoje:
>Ile lat po śmierci Augustyna wprowadzono małżeństwo jako sakrament?
W swej treści mające zdyskredytować stwierdzenie - "Augustyn miał nieślubne dzieci(dziecko)" jest co najmniej nie na miejscu.

Jedno muszę przyznać - popełniłem błąd nie podając źródła.
Pozdrawiam
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Przeczytaj raz jeszcze co napisałeś u samej góry, porównaj z tym co napisałeś teraz i zrozumiesz że zaprzeczasz sam sobie.
romaro (25211 punktów)
>Przeczytaj raz jeszcze co napisałeś u samej góry,
Poza pierwszym zdaniem resztę uznaj za cytaty, bo w istocie takimi są.
09-12-2012 12:42 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Święte słowa. Podpisuję się pod nim całkowicie.
Oczekuję (od wszystkich) rzetelnej informacji.
W przeciwnym przypadku Racjonalista zejdzie na psy swoim poziomem merytorycznym, straci wiarygodność.
Ktoś przypadkowy, kto tu zaglądnie, powinien nabrać przekonania, że przedstawiana tu wiedza historyczna jest rzetelna.
Krytyka Kościoła jest pożądana i celowa, ale musi być to krytyka oparta na analizie i faktach.

[Pan Nietsche, z moją drobną korektą zaznaczoną kolorem i nawiasem.]

>Spełniając postulat dydaktyczno-oświatowy p. Andrzeja, uzupełnię.
>Augustyn miał jednego syna Adeodatus ( dar boży), z pierwszego związku. Urodził się w 372, zmarł przedwcześnie w 389.
Tak właśnie, uważam to za bardzo ważne i dziękuję.

Z informacji o Amen sam skorzystałem, ale gdzie można przeczytać więcej?

Pozdrawiam.

@@@
.
07-12-2012 23:49 
 Ocena 8 na 8
Selanos (12869 punktów)
Świętemu Pawłowi kruk przynosił chleb, a lwy wykopały grób. Faktycznie, gdzie tu absurd?

Słowa Wojtyły pozostawię bez komentarza, wolę nie kontemplować najgłębszych warstw absurdu. Najpierw w te warstwy powinno się wysłać bezzałogową misję, żeby sprawdzić czy środowisko jest zdatne do życia dla normalnych ludzi.
08-12-2012 10:53 
 Ocena 3 na 3
mrSpock (2845 punktów)
>Co w tych podanych przez ciebie przykładach miałoby być takie ośmieszająco-kompromitujące? Gdzie ta absurdalność?
>
bembergiem w berg

Fakt kolega nie zbyt się popisał inny tytuł postu i inna dyskusja, by była. Ale może ja pomogę w wyszukiwaniu absurdalności. Jezus jest swoim własnym ojcem wysyła samego siebie (ducha świętego) aby zapłodnić swoją matkę, która staje się jakby jego żoną(?) Jego matka żona(?) Kobieta, która jest dziewicą stawiana jest za wzór dla wszystkich matek i żon. No i dodajmy do tego przyjaciela rodzinki Józefa, który w moim odczuciu jest największym rogaczem w historii. Facet dał sobie wmówić, że kobieta którą poślubił została zapłodniona przez bliżej nie określoną istotę. A tak na koniec to dziś Józek siedział, by u nas w Polsce za pedofilie.
08-12-2012 14:43 
 Ocena 2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Fakt kolega nie zbyt się popisał inny tytuł postu i inna dyskusja, by była. Ale może ja pomogę w wyszukiwaniu absurdalności. Jezus jest swoim własnym ojcem wysyła samego siebie (ducha świętego) aby zapłodnić swoją matkę, która staje się jakby jego żoną(?)

Nie jestem specem od teologii, ale coś mi się zdaje, że zarówno w dogmacie o Trójcy Świętej, jak i w tym mówiącym o wcieleniu, Boga Ojca, Jezusa i Ducha Świętego traktuje się jako oddzielne osoby, współdzielące jedną substancję. Co tydzień wierni streszczają to nawet w credo - wyznaniu wiary - "Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu". No ale wchodzimy tutaj w rozważania metafizyczne. Nie zmienia to jednak faktu, że większość chrześcijan przyzna, iż Bóg w trzech osobach jest po prostu tajemnicą, niewyrażalną w języku.


bembergiem w berg
08-12-2012 14:51 
 Ocena 8 na 8
mrSpock (2845 punktów)

Tu nie trzeba być specem wystarczy trochę pomyśleć. Ta koncepcja trój jedynego boga jest absurdem. Z jednej strony wszyscy to jedno, ale z drugiej nie. Samo to, że wierzący nie dostrzegają w tym śmieszności jest absurdem. Tłumaczą to w jakiś pokrętny sposób a im więcej tłumaczą, tym bardziej jest to śmieszne i nie dorzeczne.
A najlepiej powiedzieć, że coś jest tajemnicą a ty Jasiu jesteś za głupi aby to zrozumieć. I już buzia na kłódkę.
08-12-2012 15:50 
 Ocena 1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Tu nie trzeba być specem wystarczy trochę pomyśleć. Ta koncepcja trój jedynego boga jest absurdem. Z jednej strony wszyscy to jedno, ale z drugiej nie. Samo to, że wierzący nie dostrzegają w tym śmieszności jest absurdem. Tłumaczą to w jakiś pokrętny sposób a im więcej tłumaczą, tym bardziej jest to śmieszne i nie dorzeczne.

No cóż, w ten sam sposób musiałbyś odrzucić dualizm korpuskularno-falowy. No bo niby mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę. Absurd?

>A najlepiej powiedzieć, że coś jest tajemnicą a ty Jasiu jesteś za głupi aby to zrozumieć. I już buzia na kłódkę.

W religii tajemnice dotyczą spraw "nie z tego świata", dlatego nie powinno nas dziwić, że próba zrozumienia ich w ludzkich kategoriach kończy się errorem - ot, język jest zbyt ograniczony by objąć coś, co zgodnie z doktryną KK nie ma końca.

bembergiem w berg
08-12-2012 16:23 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)
>język jest zbyt ograniczony by objąć coś, co zgodnie z doktryną KK nie ma końca.

Faktycznie te głupoty końca nie mają
08-12-2012 20:37 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>W religii tajemnice dotyczą spraw "nie z tego świata", dlatego nie powinno nas dziwić, że próba zrozumienia ich w ludzkich kategoriach kończy się errorem - ot, język jest zbyt ograniczony by objąć coś, co zgodnie z doktryną KK nie ma końca.
To co w ludzkich kategoriach kończy się errorem - dla ludzi nie ma znaczenia, a teologowie KK pieprzą o tym bez końca.

@@@
.
08-12-2012 23:45 
 Ocena 4 na 4
Tomek Malec (240 punktów)
>>Tu nie trzeba być specem wystarczy trochę pomyśleć. Ta koncepcja trój jedynego boga jest absurdem. Z jednej strony wszyscy to jedno, ale z drugiej nie. Samo to, że wierzący nie dostrzegają w tym śmieszności jest absurdem. Tłumaczą to w jakiś pokrętny sposób a im więcej tłumaczą, tym bardziej jest to śmieszne i nie dorzeczne.

>No cóż, w ten sam sposób musiałbyś odrzucić dualizm korpuskularno-falowy. No bo niby mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę. Absurd?

Jakiż tam absurd, Mechanika Kwantowa, bodaj jedna z teorii o najwyższym stopniu sprawdzalności, naprawdę, lasery i inne bajery.. i wszystko działa !! Warto się zapoznać

Co do sprawdzalności teorii Boga (z uprzejmości dużą literą), jedno wielkie zero, pozostaje tylko pociąć brzytwą Ockhama

>W religii tajemnice dotyczą spraw "nie z tego świata", dlatego nie powinno nas dziwić, że próba zrozumienia ich w ludzkich kategoriach kończy się errorem - ot, język jest zbyt ograniczony by objąć coś, co zgodnie z doktryną KK nie ma końca.

Nie ma końca, powiadasz...hm.. a ma chociaż początek, np. taki Bóg ? Czy to też tajemnica ? Absurd absurdem absurd pogania...
09-12-2012 00:07 
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>a ma chociaż początek, np. taki Bóg ?<
Na tym pytaniu załamał się nawet jeden z największych mędrców Kościoła. Na pytanie co robił Bóg przed stworzeniem świata , Augustyn odpowiedział wymijająco:
Piekło, dla tych co zadają takie pytania.
09-12-2012 00:13 
 Ocena-1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Jakiż tam absurd, Mechanika Kwantowa, bodaj jedna z teorii o najwyższym stopniu sprawdzalności, naprawdę, lasery i inne bajery.. i wszystko działa !! Warto się zapoznać

Koncepcja Trójcy Świętej też się nieźle trzyma, a praktyka pokazuje jej nieustanną aktualność - nowe kościoły, nowi wierni - warto się czasem rozejrzeć po okolicy

>Co do sprawdzalności teorii Boga (z uprzejmości dużą literą),

A jak piszesz czyjeś imię, np Jan, też zaznaczasz, że tylko z uprzejmości używasz majuskuły? Tzn, jak kogoś wyjątkowo nie lubisz, to na złość napiszesz go z małej? Jak oryginalnie

>jedno wielkie zero, pozostaje tylko pociąć brzytwą Ockhama

A wystarczy poczytać lub posłuchać opowieści ludzi, jacy to czują się szczęśliwi wierząc w Boga. Bez wiary w Boga byliby pewnie mniej szczęśliwi. Ewidentnie więc Bóg im do czegoś służy

>Nie ma końca, powiadasz...hm.. a ma chociaż początek, np. taki Bóg ? Czy to też tajemnica ? Absurd absurdem absurd pogania...

A ma początek np. taki świat? Czy to tajemnica?


bembergiem w berg
09-12-2012 00:23 
 Ocena 4 na 4
maciejo (3492 punktów)
>Koncepcja Trójcy Świętej też się nieźle trzyma, a praktyka pokazuje jej nieustanną aktualność - nowe kościoły, nowi wierni - warto się czasem rozejrzeć po okolicy

Tylko że w przeciwieństwie do teorii naukowych nic pożytecznego światu nie dała.

>A jak piszesz czyjeś imię, np Jan, też zaznaczasz, że tylko z uprzejmości używasz majuskuły? Tzn, jak kogoś wyjątkowo nie lubisz, to na złość napiszesz go z małej? Jak oryginalnie

Ja zawsze bóg piszę z małej litery. Nie widzę sensu szczególnego wyróżniania efektu ludzkich urojeń.

>>jedno wielkie zero, pozostaje tylko pociąć brzytwą Ockhama
>A wystarczy poczytać lub posłuchać opowieści ludzi, jacy to czują się szczęśliwi wierząc w Boga. Bez wiary w Boga byliby pewnie mniej szczęśliwi. Ewidentnie więc Bóg im do czegoś służy

W większości nie mają pojęcia w co wierzą. Mało który katolik przeczytał biblię czy nawet katechizm. Nie maja pojęcia o przykazaniach kościoła czy podstawach teologii, nie mówiąc o tym, że zdanie kk też mają głęboko i robią co chcą. Pewnie dlatego są szczęśliwi.

>A ma początek np. taki świat? Czy to tajemnica?

Oczywiście, że świat ma początek. Czytałeś kiedyś o wielkim wybuchu?
09-12-2012 00:34 
 0 na 4
worek kości (2937 punktów)
>>Koncepcja Trójcy Świętej też się nieźle trzyma, a praktyka pokazuje jej nieustanną aktualność - nowe kościoły, nowi wierni - warto się czasem rozejrzeć po okolicy
>Tylko że w przeciwieństwie do teorii naukowych nic pożytecznego światu nie dała.

Nic, serio? Nic a nic? A np koncepcja równości wszystkich ludzi-osób (w oczach Boga), co było trudne do zaakceptowania nawet dla patrona tego portalu - Woltera - handlarza niewolników i, łagodnie mówiąc, rasisty?

>Ja zawsze bóg piszę z małej litery. Nie widzę sensu szczególnego wyróżniania efektu ludzkich urojeń.

Zeusa też zapiszesz z małej?

>>>jedno wielkie zero, pozostaje tylko pociąć brzytwą Ockhama
>>A wystarczy poczytać lub posłuchać opowieści ludzi, jacy to czują się szczęśliwi wierząc w Boga. Bez wiary w Boga byliby pewnie mniej szczęśliwi. Ewidentnie więc Bóg im do czegoś służy
>W większości nie mają pojęcia w co wierzą. Mało który katolik przeczytał biblię czy nawet katechizm.

Jakieś ankiety robił, wywiady przeprowadzał? Skoro o większościach mówi, to pewnie nieźle się przy tym musiał napracować - aż żal, że tego nigdzie później nie opublikował...

>>A ma początek np. taki świat? Czy to tajemnica?
>Oczywiście, że świat ma początek. Czytałeś kiedyś o wielkim wybuchu?

Znaczy, przed wielkim wybuchem nie istniało zupełnie nic, nic-nic?


bembergiem w berg
09-12-2012 09:26 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)

>Jakieś ankiety robił, wywiady przeprowadzał? Skoro o większościach mówi, to pewnie nieźle się przy tym musiał napracować - aż żal, że tego nigdzie później nie opublikował...

A poczytaj sobie dobry człowieku:

znakiczasu(*)20-polakow-nie-wiedza-o-biblii

i pooglądaj:

www.youtub(*)lEMQ&feature=player_embedded#!

>Znaczy, przed wielkim wybuchem nie istniało zupełnie nic, nic-nic?

Nauka zmaga się z tym pytaniem dopiero od zeszłego wieku. Pytanie co tam udało się wysmolić teologom przez kilka tysiącleci? Dawaj no tu jakieś wyjaśnienie - co tam było przed bogiem?
09-12-2012 01:36 
 Ocena 5 na 5
Tomek Malec (240 punktów)
>>Jakiż tam absurd, Mechanika Kwantowa, bodaj jedna z teorii o najwyższym stopniu sprawdzalności, naprawdę, lasery i inne bajery.. i wszystko działa !! Warto się zapoznać
>Koncepcja Trójcy Świętej też się nieźle trzyma, a praktyka pokazuje jej nieustanną aktualność - nowe kościoły, nowi wierni - warto się czasem rozejrzeć po okolicy
Wiesz, coś w tym jest

>>Co do sprawdzalności teorii Boga (z uprzejmości dużą literą),
>A jak piszesz czyjeś imię, np Jan, też zaznaczasz, że tylko z uprzejmości używasz majuskuły? Tzn, jak kogoś wyjątkowo nie lubisz, to na złość napiszesz go z małej? Jak oryginalnie
Jahwe z pewnością, bezwarunkowo napiszę z dużej, "worek kości", z całym szacunkiem, również bym napisał z dużej, nie chce jednak być w sprzeczności z Tobą, skoro wybrałeś pisownię "z małej"... szanuję i dostosowuję się. Bóg, anioł, człowiek, to nie imiona, choć przyznam, nie jestem do końca konsekwentny.. w różnych wypowiedziach różnie, zależnie od rozmówcy, staram się wyczuć, co dla Niego ważne, ot uprzejmość

>>jedno wielkie zero, pozostaje tylko pociąć brzytwą Ockhama
>A wystarczy poczytać lub posłuchać opowieści ludzi, jacy to czują się szczęśliwi wierząc w Boga. Bez wiary w Boga byliby pewnie mniej szczęśliwi. Ewidentnie więc Bóg im do czegoś służy
To chyba o jakimś innym Bogu piszesz, bo ten, o którym Tu się rozprawia, raczej niechętny jest służeniu ludziom, za to odwrotnie jak najbardziej

Źle mnie oceniasz. Nie daję sobie prawa do narzucania lub odbierania ludziom Boga. Pokornie oczekuję wzajemności. Jestem jednak naiwny.
Ludzie, ogarnięci mglistymi oparami wiary w tego, czy innego Boga(ów), gdy tylko dochodzą do władzy nad społeczeństwem, kierowani pokrętną moralnością, opartą na jeszcze bardzie pokrętnych interpretacjach wszelakich Pism Świętych, które same w sobie są już wystarczająco pokrętne, niemoralne, nieludzkie, zbyt wieloznaczne, niekonsekwentne... ci ludzie zaczynają zmieniać prawo tak, aby było jak najbardziej tożsame z treściami zawartymi w owych Pismach Świętych.

Już nie liczą się ludzie wierzący w innego Boga, UFO, Niebiański Czajniczek, niewierzący, o nie, liczy się Ten Jeden Jedyny Bóg i Jego Pisma Święte, tylko Oni mają rację, bo przecież podpierają się swoim Pismem Świętym.
Religia jest autorytetem sama w sobie. Religia nie znosi też konkurencji.
A ja, chcę, czy nie, jako szanujący prawo obywatel, muszę się do tego zmienionego karykaturalnie prawa, stosować.

Gdzie tu szczęście ? Gdzie wolność ?
09-12-2012 02:02 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Ludzie, ogarnięci mglistymi oparami wiary w tego, czy innego Boga(ów), gdy tylko dochodzą do władzy nad społeczeństwem, kierowani pokrętną moralnością, opartą na jeszcze bardzie pokrętnych interpretacjach wszelakich Pism Świętych, które same w sobie są już wystarczająco pokrętne, niemoralne, nieludzkie, zbyt wieloznaczne, niekonsekwentne... ci ludzie zaczynają zmieniać prawo tak, aby było jak najbardziej tożsame z treściami zawartymi w owych Pismach Świętych.

Tak w ogóle - to są chyba uroki demokracji - rządząca większość ustala prawo. W Europie, conajmniej już od czasów Hobbesa, nie mówimy o "prawdzie", tylko o prawie właśnie. W życiu społecznym kierujemy się prawem, które jest przecież czymś innym niż prawda. Każda grupa, o ile zdobędzie wymaganą większość w Parlamencie, ma możliwość zmiany prawa pod kątem wyznawanych poglądów, które uważa za prawdziwe. Jak mówiłem, uroki demokracji.

>A ja, chcę, czy nie, jako szanujący prawo obywatel, muszę się do tego zmienionego karykaturalnie prawa, stosować. Gdzie tu szczęście ? Gdzie wolność ?

Jeśli wierzysz, że demokracja liberalna jest najlepszym możliwym systemem sprawowania rządów, to musisz żywić nadzieję, że mechanizmy w niej funkcjonujące zabezpieczą ją przed stoczeniem się w odmęty fundamentalizmu.

A jeśli chodzi o ten strach przed wyznawcami. W KK obowiązuje stara biblijna maksyma - oddaj Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie. Rozdział Kościoła od państwa jest więc wpisany w chrześcijaństwo, doktrynalnie. Dlatego w Europie, w krajach nawet o długiej tradycji chrześcijańskiej, prawo było ustalane na zasadzie dyskusji, a nie arbitralnej kalki treści objawionych wprost ze świętych ksiąg. Taka sytuacja nie jest jednak możliwa w Islamie, gdzie prawo wynika bezpośrednio z religii. Dlatego muzułmanie są tacy niebezpieczni w swoim nieprzejednaniu i dlatego też właśnie należy się przed nimi bronić.

Chodzi mi o to, że zamiast potępiać w czambuł tradycji chrześcijańskiej, warto przyjrzeć się koncepcjom filozoficznym jakie na jej gruncie były rozwijane (wolna wola, równość wszystkich ludzi w oczach Boga, rozdział Kościoła od państwa) i po prostu to docenić.

bembergiem w berg
09-12-2012 11:54 
 Ocena 1 na 1
maciejo (3492 punktów)
>Tak w ogóle - to są chyba uroki demokracji - rządząca większość ustala prawo. W Europie, conajmniej już od czasów Hobbesa, nie mówimy o "prawdzie", tylko o prawie właśnie. W życiu społecznym kierujemy się prawem, które jest przecież czymś innym niż prawda. Każda grupa, o ile zdobędzie wymaganą większość w Parlamencie, ma możliwość zmiany prawa pod kątem wyznawanych poglądów, które uważa za prawdziwe. Jak mówiłem, uroki demokracji.

To nie są uroki demokracji tylko głupota. Tworzenie prawa winno być niezależne od poglądów religijnych. To, że jest inaczej świadczy o małostkowości polityków, niezrozumieniu materii i fanatyzmie. Prawo powinno w jak najmniejszym stopniu ingerować w decyzje osobiste, światopogląd obywateli.
Tak samo jak w nauce. Dobry badacz patrzy tylko i wyłącznie na wyniki i analizuje płynące z nich dane w całkowitym oderwaniu od własnych poglądów. Publikuje to co faktycznie otrzymuje, a nie to co chce widzieć.

>A jeśli chodzi o ten strach przed wyznawcami. W KK obowiązuje stara biblijna maksyma - oddaj Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie. Rozdział Kościoła od państwa jest więc wpisany w chrześcijaństwo, doktrynalnie.

Tylko, że dla dostojników kościoła wszystko jest boskie. Rozdział kościoła od państwa w przekonaniu duchowieństwa polega na tym, że państwo istnieje po to by służyć kościołowi, na stosunku wasalnym.

>Dlatego w Europie, w krajach nawet o długiej tradycji chrześcijańskiej, prawo było ustalane na zasadzie dyskusji, a nie arbitralnej kalki treści objawionych wprost ze świętych ksiąg. Taka sytuacja nie jest jednak możliwa w Islamie, gdzie prawo wynika bezpośrednio z religii. Dlatego muzułmanie są tacy niebezpieczni w swoim nieprzejednaniu i dlatego też właśnie należy się przed nimi bronić.

Jeszcze nie dawno prawo kościelne ingerowało w praktycznie wszystkie dziedziny życia człowieka, a jakiekolwiek podejrzenie o jego nieprzestrzeganie mogło skończyć się torturami i śmiercią. Nie ma więc większego znaczenia czy dawni władcy traktowali by biblię literalnie czy ją interpretowali. To, że kościół nie zdobył władzy absolutnej jest bardziej zasługą sporów o inwestyturę oraz legitymizmu, który stawiał pozycję władcy na tyle wysoko by mógł otwarcie walczyć o swoje wpływy.

>Chodzi mi o to, że zamiast potępiać w czambuł tradycji chrześcijańskiej, warto przyjrzeć się koncepcjom filozoficznym jakie na jej gruncie były rozwijane (wolna wola, równość wszystkich ludzi w oczach Boga, rozdział Kościoła od państwa) i po prostu to docenić.

Rozdział kościoła od państwa w wykonaniu kościoła to zwykłe pieprzenie. Taka wygodna interpretacja by się podpasywać społeczeństwu. Podobnie z wolną wolą. Jej koncepcja jest całkowicie sprzeczna z dogmatem o wszechwiedzy i ponadczasowości boga.
09-12-2012 17:41 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>To nie są uroki demokracji tylko głupota. Tworzenie prawa winno być niezależne od poglądów religijnych. To, że jest inaczej świadczy o małostkowości polityków, niezrozumieniu materii i fanatyzmie.

Na jakich polityków głosujemy? Na takich, którzy obiecują uporządkować ten kraj w zgodzie z naszym światopoglądem. Jeśli nasz światopogląd kształtowany jest np. przez religię i jesteśmy przekonani, że aborcja jest morderstwem, to zagłosujemy na takiego polityka, który będzie dążył do ograniczenia takich praktyk. Jeśli zależy nam na swobodnym dostępie do narkotyków, to będziemy głosować na polityka, który zapewni nas, że zrobi wszystko, by marihuanę można było kupić w każdym supermarkecie. To chyba jest dość proste w teorii, w praktyce wychodzi różnie.

>Prawo powinno w jak najmniejszym stopniu ingerować w decyzje osobiste, światopogląd obywateli.

Jasne, bo chcącemu nie dzieje się krzywda. Ludzie powinni mieć prawo do brania narkotyków, nie zapinania pasów w samochodzie i budowania na swojej działce cokolwiek chcą bez urzędniczych zezwoleń. Natomiast prawo powinno regulować nasze relacje z innymi - musi nas zniechęcać do kradzieży, morderstw i gwałtów. Zazwyczaj w "zwykłych" sprawach nie ma nic kontrowersyjnego, gorąco się robi gdy musimy rozstrzygać w sytuacjach, gdy rzeczywistość przestaje być zero-jedynkowa - czy płód już jest czy jeszcze nie jest człowiekiem, więc czy można go bezkarnie uśmiercić, czy dzieci powinny być oddawane do adopcji parom homoseksualnym, czy kara śmierci itd. Dla jednej osoby aborcja to sprawa tylko i wyłącznie kobiety noszącej w brzuchu pasożyta. Dla kogoś innego to sprawa między jednym człowiekiem-matką, a drugim-dzieckiem-płodem-potencjalnym człowiekiem.

>Tak samo jak w nauce.

Nauka jakoś nam nie pomaga w rozstrzyganiu problemów światopoglądowych.

>Tylko, że dla dostojników kościoła wszystko jest boskie.

Tylko wtedy, jeśli są panteistami.

>Rozdział kościoła od państwa w przekonaniu duchowieństwa polega na tym, że państwo istnieje po to by służyć kościołowi, na stosunku wasalnym.

Eee, coś kręcisz. To politycy się podlizują kościołowi, bo żyjemy w kraju ponoć katolickim. Mieszasz skutek z przyczyną.

>Podobnie z wolną wolą. Jej koncepcja jest całkowicie sprzeczna z dogmatem o wszechwiedzy i ponadczasowości boga.

Etam, wystarczy poczytać trochę Vonneguta. Bóg stworzył człowieka obdarzonego wolną wolą, więc człowiek jako jedyna istota na ziemi był dla Boga nieprzewidywalny, a przez to szczególnie ciekawy. Bóg każdego dnia, gdy człowiek wychodził z jeziora po porannej kąpieli, bawił się z nim w grę, której zasady były dość proste - Bóg miał zgadnąć, co w danej chwili powie człowiek. A człowiek mówił np. "suszarka do włosów". Albo - "chevrolet".


bembergiem w berg
09-12-2012 18:38 
 Ocena 1 na 1
maciejo (3492 punktów)
>Na jakich polityków głosujemy? Na takich, którzy obiecują uporządkować ten kraj w zgodzie z naszym światopoglądem. Jeśli nasz światopogląd kształtowany jest np. przez religię i jesteśmy przekonani, że aborcja jest morderstwem, to zagłosujemy na takiego polityka, który będzie dążył do ograniczenia takich praktyk. Jeśli zależy nam na swobodnym dostępie do narkotyków, to będziemy głosować na polityka, który zapewni nas, że zrobi wszystko, by marihuanę można było kupić w każdym supermarkecie. To chyba jest dość proste w teorii, w praktyce wychodzi różnie.

Państwo jest neutralne światopoglądowo - przynajmniej wg. konstytucji. Przemycanie własnych rozwiązań opartych na religii do prawodawstwa jest niekonstytucyjne. Jeśli ktoś jest katolikiem i uważa, że aborcja czy in vitro są złe to niech ich nie robi ale niech nie ekstrapoluje swoich poglądów na całą populację.

>Zazwyczaj w "zwykłych" sprawach nie ma nic kontrowersyjnego, gorąco się robi gdy musimy rozstrzygać w sytuacjach, gdy rzeczywistość przestaje być zero-jedynkowa - czy płód już jest czy jeszcze nie jest człowiekiem, więc czy można go bezkarnie uśmiercić,

Sprawy są zero-jedynkowe. To religianci za wszelką cenę chcą przeforsować, że nauka nie wie tego i tego więc nie można. Nauka zna dokładnie rozwój ontologiczny człowieka. Wiadomo jest kiedy co się kształtuje - co do dnia. Więc nie ma problemu z usunięciem płodu na etapie kiedy jest tylko zbitkiem komórek nie wykazującym żadnych wyższych reakcji.

>czy dzieci powinny być oddawane do adopcji parom homoseksualnym, czy kara śmierci itd. Dla jednej osoby aborcja to sprawa tylko i wyłącznie kobiety noszącej w brzuchu pasożyta. Dla kogoś innego to sprawa między jednym człowiekiem-matką, a drugim-dzieckiem-płodem-potencjalnym człowiekiem.

Jeśli ktoś jest katolikiem niech się aborcji nie poddaje. Jeśli jednak ktoś nim nie jest to czyjaś wiara nie powinna ograniczać jego wolności. Podobnie z homoseksualistami - jak chcą żyć razem nie ma powodów by im tą możliwość odbierać. Kwestie seksualne są sprawą indywidualną każdego człowieka. Sądzę, że ewentualne obawy o rozwój dzieci wynikające z ich wychowywania się w rodzinie homoseksualnej również są podyktowane takim, a nie innym postrzeganiem tych ludzi, które wynika bezpośrednio z religii.

>>Rozdział kościoła od państwa w przekonaniu duchowieństwa polega na tym, że państwo istnieje po to by służyć kościołowi, na stosunku wasalnym.
>Eee, coś kręcisz. To politycy się podlizują kościołowi, bo żyjemy w kraju ponoć katolickim. Mieszasz skutek z przyczyną.

Politycy też się chcą podlizać, racja. Ale kościół też co chwilę odzywa się w sprawach polityki. Najlepiej pod tym względem było "za komuny".

>Etam, wystarczy poczytać trochę Vonneguta. Bóg stworzył człowieka obdarzonego wolną wolą, więc człowiek jako jedyna istota na ziemi był dla Boga nieprzewidywalny, a przez to szczególnie ciekawy. Bóg każdego dnia, gdy człowiek wychodził z jeziora po porannej kąpieli, bawił się z nim w grę, której zasady były dość proste - Bóg miał zgadnąć, co w danej chwili powie człowiek. A człowiek mówił np. "suszarka do włosów". Albo - "chevrolet".

To co napisałeś jest niezwykle naiwne i żałosne. Nie mów, że tak uważasz.
09-12-2012 21:36 
 Ocena 1 na 1
Tomek Malec (240 punktów)
>>Ludzie, ogarnięci mglistymi oparami wiary w tego, czy innego Boga(ów), gdy tylko dochodzą do władzy nad społeczeństwem, kierowani pokrętną moralnością, [...] zaczynają zmieniać prawo tak, aby było jak najbardziej tożsame z treściami zawartymi w owych Pismach Świętych.
>Tak w ogóle - to są chyba uroki demokracji - rządząca większość ustala prawo. W Europie, conajmniej już od czasów Hobbesa, nie mówimy o "prawdzie", tylko o prawie właśnie. W życiu społecznym kierujemy się prawem, które jest przecież czymś innym niż prawda. Każda grupa, o ile zdobędzie wymaganą większość w Parlamencie, ma możliwość zmiany prawa pod kątem wyznawanych poglądów, które uważa za prawdziwe. Jak mówiłem, uroki demokracji.

Nie mów o demokracji i prawach większości. Lepiej mów o odbieraniu wolności.

Przykład 1: USA, 2004r., mowa tu o 13 stanach rządzonych przez lokalne władze republikańskie, o silnych konotacjach chrześcijańskich przeróżnej maści:
Cytat:
Cztery z tych stanów (Teksas, Kansas, Oklahoma i Missouri) zabraniają tych czynności (seksu oralnego lub analnego pomiędzy dorosłymi świadomymi osobami, traktowanych jako przestępstwo kryminalne) parom tej samej płci, a zatem faktycznie zabraniają homoseksualizmu. Pozostałe dziewięć zakazuje dobrowolnego seksu analnego wszystkim (te oazy sprawiedliwości, to Alabama, Floryda, Idaho, Luizjana, Missipi, Północna Karolina, Południowa Karolina, Utah i Wirginia).
"Koniec wiary", Sam Harris, str. 180, wyd. 1, 2012r.

Przykład 2: Polska, 2012r.:
Cytat:
PiS złożyło w Sejmie dwa projekty ustaw zakazujących in vitro. W jednym z nich partia proponuje karę grzywny oraz pozbawienia wolności za stosowanie tej metody. - Chodzi o wyraźne powiedzenie, że tego rodzaju praktyki są niedopuszczalne - wyjaśnił lider PiS, Jarosław Kaczyński.

www.tvn24.(*)ro-nawet-wiezienie,261205.html

To przykłady realnych działań ludzi wierzących, będących pod wpływem moralności chrześcijańskiej, na szkodę całych społeczeństw. Takich przykładów można przytaczać całymi garściami.

>Chodzi mi o to, że zamiast potępiać w czambuł tradycji chrześcijańskiej, warto przyjrzeć się koncepcjom filozoficznym jakie na jej gruncie były rozwijane (wolna wola, równość wszystkich ludzi w oczach Boga, rozdział Kościoła od państwa) i po prostu to docenić.
Co mam doceniać, wolna wola, jak pokazują współczesne badania - fikcja, równość ludzi w oczach Boga - fikcja, rozdział Kościoła od państwa - fikcja. Fajne idee, tyle, że nie działają. Utopia.
Oczywiście, masz rację, ciężko raczej spotkać dziś chrześcijanina z domowej roboty rakietą, pałającego nienawiścią do sąsiada zza miedzy, za to muzułmanin w tej roli nikogo nie dziwi, choć przeraża; z całą pewnością dziś, to islam jest głównym zagrożeniem dla wolnego świata.
Nie możesz jednak zamykać oczu na fakt, że nie tylko islam, ale i chrześcijaństwo stwarza zagrożenie dla wolności jednostki, szczególnie gdy stają się narzędziem w rękach zręcznych polityków, wykorzystujących starannie wybrane fragmenty Pism Świętych, do podparcia swoich irracjonalnych pomysłów -> w polskim wydaniu: religia w szkołach, aborcja, in vitro, komórki macierzyste, ubój rytualny, homofobia - to zaledwie parę "drażliwych" kwestii.
09-12-2012 10:04 
 Ocena 1 na 1
mrSpock (2845 punktów)
>>Tu nie trzeba być specem wystarczy trochę pomyśleć. Ta koncepcja trój jedynego boga jest absurdem. Z jednej strony wszyscy to jedno, ale z drugiej nie. Samo to, że wierzący nie dostrzegają w tym śmieszności jest absurdem. Tłumaczą to w jakiś pokrętny sposób a im więcej tłumaczą, tym bardziej jest to śmieszne i nie dorzeczne.
>No cóż, w ten sam sposób musiałbyś odrzucić dualizm korpuskularno-falowy. No bo niby mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę. Absurd?
Wybacz, ale bajki o mitycznych postać stawiasz w jednym rzędzie z naukowymi teoriami? Dowodem jest dyfrakcja i interferencja.
>>A najlepiej powiedzieć, że coś jest tajemnicą a ty Jasiu jesteś za głupi aby to zrozumieć. I już buzia na kłódkę.
>W religii tajemnice dotyczą spraw "nie z tego świata", dlatego nie powinno nas dziwić, że próba zrozumienia ich w ludzkich kategoriach kończy się errorem - ot, język jest zbyt ograniczony by objąć coś, co zgodnie z doktryną KK nie ma końca.
>
bembergiem w berg

A tam g. prawda kościół od wieków wmawiał ludziom, że są za głupi, żeby zrozumieć ich bełkot. Tu chodzi o kasę.
09-12-2012 17:47 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>>>Tu nie trzeba być specem wystarczy trochę pomyśleć. Ta koncepcja trój jedynego boga jest absurdem. Z jednej strony wszyscy to jedno, ale z drugiej nie. Samo to, że wierzący nie dostrzegają w tym śmieszności jest absurdem. Tłumaczą to w jakiś pokrętny sposób a im więcej tłumaczą, tym bardziej jest to śmieszne i nie dorzeczne.
>>No cóż, w ten sam sposób musiałbyś odrzucić dualizm korpuskularno-falowy. No bo niby mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę. Absurd?
>Wybacz, ale bajki o mitycznych postać stawiasz w jednym rzędzie z naukowymi teoriami? Dowodem jest dyfrakcja i interferencja.

Ja nie twierdzę, że teoria dualizmu korpuskularno-falowego jest nieudowodniona. Jest udowodniona. Ale nie zmienia to faktu, że jest absurdalna w twoim rozumieniu absurdu - "Z jednej strony wszyscy to jedno, ale z drugiej nie. Samo to, że wierzący nie dostrzegają w tym śmieszności jest absurdem". Przykład z fizyki kwantowej pokazuje nam tylko, że nawet jeśli coś brzmi jak absurd, nie znaczy, że nie może mieć sensu.


bembergiem w berg
18-12-2012 15:04 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

[....]
>No cóż, w ten sam sposób musiałbyś odrzucić dualizm korpuskularno-falowy. No bo niby mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę. Absurd?

Żaden absurd , tylko pomieszałeś pojęcia. Dualizm korpuskularno-falowy polega
na tym , że elektron może się zachowywać w pewnych sytuacjach jak korpuskuła (cząstka ) a w innych zdarzeniach jak fala . Nie ma przypadków , gdy elektron jest jednocześnie
falą i cząstką. Woda też może być w trzech stanach skupienia , ale zawsze tylko w jednym z nich. Nie przytaczaj w swojej argumentacji przykładów z fizyki ( i innych
nauk ścisłych ) , bo z Twej wypowiedzi wynika , że nie masz o nich bladego pojęcia.
Zalecam przeczytanie i dogłębną analizę podręczników do przedmiotów przyrodniczych
( wystarczy poziom maturalny-podstawowy )

>>A najlepiej powiedzieć, że coś jest tajemnicą a ty Jasiu jesteś za głupi aby to zrozumieć. I już buzia na kłódkę

Rzetelną wiedzą w berg
18-12-2012 15:36 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>[....]
>>No cóż, w ten sam sposób musiałbyś odrzucić dualizm korpuskularno-falowy. No bo niby mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę. Absurd?
>Żaden absurd , tylko pomieszałeś pojęcia. Dualizm korpuskularno-falowy polega
>na tym , że elektron może się zachowywać w pewnych sytuacjach jak korpuskuła (cząstka ) a w innych zdarzeniach jak fala .

Ok, to powtórzę jeszcze raz to, co napisałem:

"mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę"

i to co ty:

"elektron może się zachowywać w pewnych sytuacjach jak korpuskuła (cząstka ) a w innych zdarzeniach jak fala "

Oprócz twojego antropomorfizowania elektronu nasze wypowiedzi mają identyczny sens.

>Zalecam przeczytanie i dogłębną analizę

Czytanie, rozumienie...

A eksperyment myślowy z kotem Schrodingera też nie wydaje ci się absurdem z punktu widzenia "zdrowego rozsądku"?


bembergiem w berg
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ok, to powtórzę jeszcze raz to, co napisałem:
>"mówimy o tym samym kwancie, a raz traktujemy go jak cząsteczkę, a raz jak falę"

Źle napisałeś bo kwant to nie to samo co cząstka czy fala.
>i to co ty:
>"elektron może się zachowywać w pewnych sytuacjach jak korpuskuła (cząstka ) a w innych zdarzeniach jak fala "
>Oprócz twojego antropomorfizowania elektronu nasze wypowiedzi mają identyczny sens.

Nie bo Twoja wypowiedź nie ma żadnego sensu.

>>Zalecam przeczytanie i dogłębną analizę
>Czytanie, rozumienie...

Zalecam przeczytanie i dogłębną analizę
Czytanie, rozumienie...
18-12-2012 16:13 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
Dualizm korpuskularno-falowy jest cechą obiektów kwantowych, np fotonów, które są traktowane jako cząstka elementarna lub fala elektromagnetyczna.


bembergiem w berg
18-12-2012 16:28 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>Dualizm korpuskularno-falowy jest cechą obiektów kwantowych, np fotonów, które są traktowane jako cząstka elementarna lub fala elektromagnetyczna.

Fotony są, a kwanty nie.
Nie myl centymetra z linijką.
19-12-2012 13:10 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
A eksperyment myślowy z kotem Schrodingera też nie wydaje ci się absurdem z punktu widzenia "zdrowego rozsądku"?

bembergiem w berg
21-12-2012 14:32 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>A eksperyment myślowy z kotem Schrodingera też nie wydaje ci się absurdem z punktu widzenia "zdrowego rozsądku"?

Widocznie mamy inny "zdrowy rozsądek" bo nie.
08-12-2012 16:05 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Fakt kolega nie zbyt się popisał inny tytuł postu i inna dyskusja, by była. Ale może ja pomogę w wyszukiwaniu absurdalności. Jezus jest swoim własnym ojcem wysyła samego siebie (ducha świętego) aby zapłodnić swoją matkę, która staje się jakby jego żoną(?)
>Nie jestem specem od teologii, ale coś mi się zdaje, że zarówno w dogmacie o Trójcy Świętej, jak i w tym mówiącym o wcieleniu, Boga Ojca, Jezusa i Ducha Świętego traktuje się jako oddzielne osoby, współdzielące jedną substancję. Co tydzień wierni streszczają to nawet w credo - wyznaniu wiary - "Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu". No ale wchodzimy tutaj w rozważania metafizyczne. Nie zmienia to jednak faktu, że większość chrześcijan przyzna, iż Bóg w trzech osobach jest po prostu tajemnicą, niewyrażalną w języku.
To może warto tu poszukać na ten temat wiedzy?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,533518#w534954
To jeszcze nie wyczerpujące wywody teologiczne, ale załapać - o co w tym chodzi - już można.

@@@
.
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Jan Paweł II - "Religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji,
>przemocy i konfliktów. Religia i pokój idą w parze!"
>Ten cytat nawet nie zasługuje na komentarz.

W przemówieniu do przywódców religijnych chrześcijan, żydów i muzułmanów w Jerozolimie 23 marca 2000 r. Jan Paweł II powiedział m.in.:

W każdej z naszych religii znana jest w takiej czy innej formie złota zasada: «Czyń innym tak, jak chciałbyś, aby inni czynili tobie». Choć ta zasada jest bardzo cennym drogowskazem, prawdziwa miłość bliźniego idzie znacznie dalej. Opiera się na przekonaniu, że gdy miłujemy bliźniego, okazujemy miłość do Boga, a gdy krzywdzimy bliźniego, obrażamy Boga. Znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia nie jest i nie może stawać się usprawiedliwieniem przemocy, zwłaszcza wówczas gdy tożsamość religijna nakłada się na tożsamość kulturową i etniczną. Religia i pokój idą w parze! Wyznawanie i praktykowanie religii musi się łączyć z obroną obrazu Bożego w każdym człowieku!

Czerpiąc z bogatego dziedzictwa swojej tradycji religijnej, każdy z nas musi szerzyć świadomość, że nie da się rozwiązać dzisiejszych problemów, jeśli będziemy trwali we wzajemnej ignorancji i izolacji. Wszyscy jesteśmy świadomi przeszłych nieporozumień i konfliktów, które do dziś ciążą poważnie na stosunkach między żydami, chrześcijanami i muzułmanami. Musimy uczynić wszystko, co możliwe, aby przekształcić pamięć o krzywdach i grzechach przeszłości w zdecydowaną wolę budowania nowej przyszłości, w której będzie miejsce jedynie na lojalną i owocną współpracę między nami.


Czy czegoś tu nie rozumiesz?...
07-12-2012 21:17 
 Ocena 8 na 10
romaro (25211 punktów)
>Religia i pokój idą w parze! Wyznawanie i praktykowanie religii musi się łączyć z obroną obrazu Bożego w każdym człowieku!

Ale hipokryzja.
W papieskim cytacie było zawarte stwierdzenie czym jest religia, nie, czym być powinna.

Póki co "religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji" pod warunkiem, że wszyscy uznamy boga a do tego nie będziemy gejami, cyganami, ateistami.
07-12-2012 21:58 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Póki co "religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji" pod warunkiem, że wszyscy uznamy boga a do tego nie będziemy gejami, cyganami, ateistami.

A jakieś poparcie tych tez?

bembergiem w berg
08-12-2012 08:55 
 Ocena 10 na 10
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>A jakieś poparcie tych tez?<
Rozejrzyj się wokół siebie. Posłuchaj listów pasterskich, homilii współczesnych apostołów. Radio Maryja może ci też dużo pomóc w poparciu tych tez.
08-12-2012 16:41 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>>A jakieś poparcie tych tez?<
>Rozejrzyj się wokół siebie. Posłuchaj listów pasterskich, homilii współczesnych apostołów. Radio Maryja może ci też dużo pomóc w poparciu tych tez.

Jasne, szukajcie aż znajdziecie. Przy takim podejściu można by oskarżyć o źródło wszelkiego zła takie organizacje i zjawiska jak: państwo (no bo przecież różne państwa wypowiadały innym państwom wojny, zakładały obozy koncentracyjne - na marginesie - czemu na racjonaliście czepiamy się Polaków-antysemitów, gdy tymczasem na tle niemieckiego holokaustu wypadamy jak matki Teresy z Kalkuty? A jak ktoś się czepia Niemców, to robią z niego ksenofoba, dziwne), rodzina (bicie żon, mężów i dzieci, siedlisko patologii), gimnazja (ogłupianie na masową skalę), gry komputerowe, muzyka, literatura itd. Właściwie to wszystko w czym człowiek maczał palce jest złe. Ale się ze mnie zrobił gnostyk-manichejczyk.

bembergiem w berg
07-12-2012 22:04 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)

> . Opiera się na przekonaniu, że gdy miłujemy bliźniego, okazujemy miłość do Boga, a gdy krzywdzimy bliźniego, obrażamy Boga.

Tego nie rozumiem. "BÓG" co to kto to?

I tego
>Znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji.....

Kobieta-kapłan?


>Czy czegoś tu nie rozumiesz?...

Właściwie tak jw
08-12-2012 11:01 
 Ocena 4 na 4
facet (344 punktów)

>>Znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji.....
>Kobieta-kapłan?
Śmieszy mnie zawsze, gdy ateista jako przykład dyskryminacji kobiet podaje fakt, że czarni nie święcą je na kapłanki. Jak by innych przykładów tej dyskryminacji nie było. To tak jakby jakiś np. Francuz miał pretensje do nazistów, że dyskryminowali jego nację w czasie II Wojny Światowej bo przez krematorium przepuścili znacznie więcej Żydów. Absurd. Zaczną je świecić i się okaże, że będzie dwa razy więcej kapłanów w niedalekiej przyszłości. Po co nam to?
08-12-2012 16:49 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>Znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji.....
>>Kobieta-kapłan?
>Śmieszy mnie zawsze, gdy ateista jako przykład dyskryminacji kobiet podaje fakt, że czarni nie święcą je na kapłanki. Jak by innych przykładów tej dyskryminacji nie było. To tak jakby jakiś np. Francuz miał pretensje do nazistów, że dyskryminowali jego nację w czasie II Wojny Światowej bo przez krematorium przepuścili znacznie więcej Żydów. Absurd. Zaczną je świecić i się okaże, że będzie dwa razy więcej kapłanów w niedalekiej przyszłości. Po co nam to?

Bez sensu jest to co napisałeś. Zupełnie nie w temat wg mnie.

Przeczytaj to (słowa JP2):
>Znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji.....

Nie ma znaczenia co będzie jak będą kobiety kapłankami itd.
Nie chcą podziałów a je tworzą. Tyle. "Mowa trawa" znaczy JP2


08-12-2012 23:34 
 Ocena 2 na 2
facet (344 punktów)

>Bez sensu jest to co napisałeś. Zupełnie nie w temat wg mnie.
Nie na temat a bez sensu, dwie różne sprawy. Dygresja, ot co.
>Nie ma znaczenia co będzie jak będą kobiety kapłankami itd.
Lepiej nie próbujmy. Może to przedłużyć agonię kościółka o wiele lat.
08-12-2012 12:23 
 Ocena 8 na 8
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>W każdej z naszych religii znana jest w takiej czy innej formie złota zasada: Czyń innym tak, jak chciałbyś, aby inni czynili tobie. Choć ta zasada jest bardzo cennym drogowskazem...

...cennym drogowskazem do tego, żeby zdemaskować chrześcijańską/katolicką patologię moralną i moralną mierność katolików. Zwłaszcza tych "prawdziwych", czyli gorliwych/ortodoksyjnych, broniących się przed mądrzejszymi, humanistycznymi wpływami. Zastanawia mnie tutaj to, czy Wojtyła był ograniczony, żeby tego nie dostrzec, czy raczej głęboko zdemoralizowany skoro wyznawał ową fatalnie skonstruowaną maksymę i urzeczywistnianą w skrajnie nieprzywoitej postaci. Stawiam na tę drugą opcję. Bo to prymitywny jedynosłusznościowiec był, kiedy ludzie sensownie moralni mówili nieco acz zasadniczo w konsekwencjach inaczej. Jak?

Zacznijmy od Konfucjusza: "Nie czyń innym tego, czego sam nie chcesz, by tobie czyniono".

Następny niech będzie Żyd przedchrystusowy Hillel Starszy:
"Nie czyń drugiemu tego, czego nie chciałbyś, aby tobie uczyniono - to jest cała Tora, a reszta jest tylko komentarzem - idź i poznaj go" - jako istota judaizmu.

Bronisław Malinowski odkrył tę zasadę na Pacyfiku wśród "dzikich", a biolog Robert Trivers obserwował różne formy wzajemności w zachowaniach wielu gatunków zwierząt, co wskazuje na ich genetyczne uwarunkowania. A bezczelni i zdemoralizowani katolicy mają inaczej.

W podobnym do Wojtyły tonie mówił Kant: "Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa". Ale tak jakoś mi się zdaje, że filozof z Królewca nie bardzo jarzył fatalne konsekwencje, a Wojtyła był jednak mocno zadufany w swoim patologicznie rozumianym dobru, miłości i prawdzie.

Na czym polega różnica?
Pierwsza grupa operuje w narracji negatywnej i tylko taka, moim zdaniem, jest rzeczywiście etyczna (choć z uwagami).
Druga grupa ma narracje pozytywną i jest, moim zdaniem, mocno niebezpieczna z właściwie nieuchronnymi inspiracjami wyznających je ludzi ku patologii. Dlaczego?
Ta pierwsza grupa jest inspiracją do czynienia innym dobra, ta druga jest sensownie skromiejsza, głównie chce zapobiec czynieniu zła. Choć nie zawsze zło, które my zidentyfikujemy dla siebie jako zło, będzie złem w odczuciu/przekonaniu i wartościach innych, a coś, czego my nie odbieramy jako złe, będzie tak odbierane, to i tak jest tu daleko mniejsza możliwość skrzywdzenia drugiego, niż jest to możliwe, a nawet nieuniknione, stosując narrację pozytywną - wojtyłowską. Tutaj od razu mamy nadprodukcję różnorakich kanalii, indywiduów, obłąkanych moralnie szaleńców, jedynosłusznościowców, prawdziwych dzierżycieli dóbr i cnót wszelakich, posiadaczy odwiecznych prawd i prawdziwej miłości. Mamy tutaj nadprodukcję kanalii malujących siebie, swoje własne przekonania, swój własny świat złożony z własnych przekonań, wiary, emocji i uczuć, które owe kanalie chcą koniecznie rozprzestrzeniać (w zakłamaniu nie widząc, że dla zaspokojenia ego, a nie, jak lubią pieprzyć, dla dobra i z miłości). Zrozumienia dla innego, odmiennego, różniącego się tutaj nie ma. Jest tylko ukryte JA i bezczelna słuszność JA ukryta pod pozytywnymi hasałmi dobra, miłości, prawdy i zbawienia. A wszystko to dla osobistej korzyści, czyli wiecznej nagrody. To iście moralna nędza. całkowita degrengolada. Apogeum fiksacji ego na sobie samym. Jest tutaj również ściśle wpleciony imperatyw nakazywania od propagowania zaczynając poprzez przymuszanie (w ogromie rozmaitych form) na opresji, nawet w skrajnej formie, kończąc.
Dlatego bezpieczniejszym i skuteczniejszym jest ujęcie negatywne, ale najlepszym, nowoczesnym, współczesnym kierunkiem jest szerokie rozbudzanie empatii przy jednoczesnym rozumieniu różnorodności postaw ludzkich, odmienności ich pragnień i wrażliwości, "inności" w pojmowaniu świata i sposobach egzystowania w tymże.

Wołtyła nigdy tego nie rozumiał, a przedstawicieli innych religii potrzebował jedynie do walki ze znienawidzoną świeckością, którą darzył całkowitą pogardą.
08-12-2012 16:50 
 Ocena 2 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>... Zastanawia mnie tutaj to, czy Wojtyła był ograniczony, żeby tego nie dostrzec, czy raczej głęboko zdemoralizowany skoro wyznawał ową fatalnie skonstruowaną maksymę i urzeczywistnianą w skrajnie nieprzywoitej postaci. Stawiam na tę drugą opcję. Bo to prymitywny jedynosłusznościowiec był...
Typowy produkt swojego kościoła - brak wyobraźni, niski poziom empatii, z trudem skrywana pogarda dla innych ludzi.
>W podobnym do Wojtyły tonie mówił Kant: "Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa". ...
Zupełnie nie widzę podobieństwa. Imperatyw kategoryczny skierowany jest do osoby go stosującej, czyli - nie kradnij, jeżeli chcesz, żeby inni nie kradli, nie zabijaj, jeżeli uważasz, że nie należy zabijać.
Kant był protestantem (i ateistą), a kościoły reformowane kładły duży nacisk na ponoszenie odpowiedzialności za własne czyny przed bogiem, co w efekcie przekładało się na poczucie odpowiedzialności w ogóle.
Stąd podobieństwo między etyką Kanta, a Wojtyłły jest mniej więcej takie, jak między pachnącą chusteczką w butonierce, a zasmarkaną chustką do nosa w kieszeni spodni.
08-12-2012 19:43 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>W podobnym do Wojtyły tonie mówił Kant: "Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa". ...
>Zupełnie nie widzę podobieństwa. Imperatyw kategoryczny skierowany jest do osoby go stosującej, czyli - nie kradnij, jeżeli chcesz, żeby inni nie kradli, nie zabijaj, jeżeli uważasz, że nie należy zabijać.

Podobieństwo, to rzeczywiście za duże słowo. Ale i tak mnie to uwiera. Dopóki jest to ujęcie negatywne, które zastosowałaś w swoim przykładzie, czyli samoograniczenie, żeby inni się samoograniczali - jest dla mnie o.k.
Trochę inaczej zaczyna się robić przy ujęciu pozytywnym, bo tutaj już samograniczenie zostaje przekroczone chceniem. Nie ograniczenie już, ale chcenie. Moja wola uaktywnia się/wychodzi/pragnie na zewnątrz. I tutaj muszę już na siebie uważać, na swoję popędy, emocje, ego. Dlatego zdecydowanie wolę widzieć, rozpoznawać, słuchać i rozumieć drugiego, niż chcieć czegokolwiek powszechnego od siebie dla innych. Bardzo trudno jest mi wzbudzić w sobie wolę upowszechnienia, bo uważam to za niebezpieczne. Być może to tylko kwestia doboru słów w maksymie, które mi nie do konca pasują, a nie rzeczywistych intencji Kanta. Cel powszechności, bez ujęcia poszanowania odmienności, różnorodności i innego, narusza mi tutaj równowagę i poczucie bezpieczeństwa. I to mi się tutaj pokrywa. Widzenie poprzez siebie zamiast odnajdywania, rozumienia i poszanowania Innego, dominuje wg mnie tak w jednym, jak i w drugim przypadku. Tylko, że Kant chyba (?) tego nie dostrzegał, a Wojtyła miał to w głębokim "poszanowaniu".
08-12-2012 23:06 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>...Dopóki jest to ujęcie negatywne, które zastosowałaś w swoim przykładzie, czyli samoograniczenie, żeby inni się samoograniczali - jest dla mnie o.k.
Tak wynika z kontekstu - jeżeli przeanalizować pisma Kanta, to widać, że wszystko odnosi do siebie i uważa, że każdy tak postrzega świat i poprawia go, poprawiając siebie. To jest wg mnie jedna z podstawowych różnic w podejściu protestantów "starych" kościołów, a katolicyzmem. I nie da się ukryć - przekłada się to na wzorzec organizacji społecznej. Obywatele państw skandynawskich, czy Holandii czują się odpowiedzialni sami za siebie i są traktowani, jak ludzie odpowiedzialni.

>... Widzenie poprzez siebie zamiast odnajdywania, rozumienia i poszanowania Innego, dominuje wg mnie tak w jednym, jak i w drugim przypadku...
Tyle tylko, że jakby nam się nie zdawało w każdym przypadku przyjmujemy własną perspektywę, nawet w obszarze tzw. tolerancji. I Kant to dostrzegał, miał coś, co można nazwać intuicją badawczą, a co rzadko się przytrafia.
Zresztą jego "prawo moralne we mnie" wyprzedziło o 200 lat odkrycia neurochirurgii związane z umiejscowieniem w mózgu obszaru odpowiedzialnego za empatię, która jest biologicznym wyznacznikiem podstaw etyki.
Wojtyła wychował się w środowisku autorytarnym i takie wzorce propagował, a niezwykły (jak na chłopa z Podkarpacia) awans społeczny spowodował, że uwierzył we własną wielkość. Chyba on właśnie nie był świadomy, że jego działalność (jak i jego kościoła) jest szkodliwa społecznie. Krk jest organizacją dość hermetyczną i nastawioną głównie na zysk - wierni przejmują te wzorce bezkrytycznie.
09-12-2012 08:55 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Tyle tylko, że jakby nam się nie zdawało w każdym przypadku przyjmujemy własną perspektywę, nawet w obszarze tzw. tolerancji.
Prawda, ale jak masz tego świadomość, tym uważniej możesz (nie musisz) szukać perspektywy Drugiego. Zawsze to przejdzie przez sito Twoich pojęć i Twoją percepcję, które ciężko zważyć, zmierzyć i oddzielić, ale jak sądzę, jesteś bliżej. A i sztuka umiejętności poszanowania dla posiadania przez Drugiego innej/obcej przestrzeni rośnie.

>I Kant to dostrzegał, miał coś, co można nazwać intuicją badawczą, a co rzadko się przytrafia.

Ja nie wiem, czy to dobrze pamiętam, ale właśnie nie wiem, czy dostrzegał, bo sam postulował to, że prawo moralne musi być całkowicie niezależne od czynników empirycznych. Charakteru, przyrodzonych skłonności człowieka, od wszelkich impulsów, emocji. Krytykował moralność budowaną na czymś tak niestabilnym jak uczucia, a chciał czystej świadomości moralnego obowiązku (co jest wg mnie wątpliwym postulatem). Chodziło mu o brak interesowności, co jest dla mnie trudne do przyjęcia patrząc na konstrukcję imperatywu. Myślę, że bardziej chciał, niż mu wyszło i jest to w ogóle możliwe.

>Wojtyła wychował się w środowisku autorytarnym i takie wzorce propagował, a niezwykły (jak na chłopa z Podkarpacia) awans społeczny spowodował, że uwierzył we własną wielkość. Chyba on właśnie nie był świadomy, że jego działalność (jak i jego kościoła) jest szkodliwa społecznie.

Że jest szkodliwa, to na pewno nie był świadomy. Miał jednak dużo łatwiej niż Kant 200 lat wcześniej, bo się zetknął z inną perspektywą bezpośrednio. Ba, waliła w niego jak w bęben. Tylko, że jej nie przyjął, a zaciekle zwalczał. Jej istnienia był świadom, a podejrzewam, że ją rozumiał. Szanował jednak tylko jedną, swoją, opcję będąc bezwzględnym, a za Hartmanem powiem, że i chamski (termin "cywilizacja śmierci"). Ten typ człowieka tak ma.
09-12-2012 18:40 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Zawsze to przejdzie przez sito Twoich pojęć i Twoją percepcję, ... A i sztuka umiejętności poszanowania dla posiadania przez Drugiego innej/obcej przestrzeni rośnie.
Dlatego wydaje mi się, że najwięcej tolerancji do innych mają osoby o wysokim poczuciu własnej wartości i naprawdę niezależne - bo cenią sobie własną niezależność. Jednak tak czy siak - zawsze wychodzi to z wnętrza.
>...właśnie nie wiem, czy dostrzegał, bo sam postulował to, że prawo moralne musi być całkowicie niezależne od czynników empirycznych. Charakteru, przyrodzonych skłonności człowieka, od wszelkich impulsów, emocji.
Prawo moralne, jak i każde inne - jak najbardziej. Oczywiście czysty obiektywizm jest czystą utopią, ale szukając praw uniwersalnych musimy przynajmniej próbować zbliżyć się do niego.
> Myślę, że bardziej chciał, niż mu wyszło i jest to w ogóle możliwe.
Mając świadomość, że był to samotny pan w średnim wieku, żyjący gdzieś na prowincji, nudny jak flaki z olejem, sądzę, że nie miał jednak ambicji kształtowania postaw "powszechnych", a przynajmniej nie w tym pokoleniu.
>... Miał jednak dużo łatwiej niż Kant 200 lat wcześniej, bo się zetknął z inną perspektywą bezpośrednio. Ba, waliła w niego jak w bęben. Tylko, że jej nie przyjął, a zaciekle zwalczał.
Może cię zaskoczę, ale w moim odczuciu on był - jak Kant - ateistą. Prezentował postawę typową dla rzymskiego katolicyzmu - hipokryzja i interesowność. Otrzymał więcej pewnie, niż się spodziewał i ujawnił wtedy swoje talenty polityczne, a do nich należy m.in. kompletne nieliczenie się z ludźmi.
To, co Kant napisał odnośnie istoty boga, oznacza, że zastosował (do siebie) zasadę owego beznamiętnego podejścia do "obowiązku moralnego", bez względu na potencjalne korzyści / straty.
09-12-2012 01:25 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>typowy produkt swojego kościoła

A ty nawet nie próbujesz tej swojej pogardy ukrywać.

>Zupełnie nie widzę podobieństwa. Imperatyw kategoryczny skierowany jest do osoby go stosującej, czyli - nie kradnij, jeżeli chcesz, żeby inni nie kradli, nie zabijaj, jeżeli uważasz, że nie należy zabijać.

Innymi słowy, jeśli uważasz, że można zabijać, to zabijaj, a jeśli sądzisz, że można kraść, to kradnij? Każdy konstruuje taką etykę, jaka mu jest do życia potrzebna, tak? Nieźle.

>Kant był protestantem (i ateistą), a kościoły reformowane kładły duży nacisk na ponoszenie odpowiedzialności za własne czyny przed bogiem, co w efekcie przekładało się na poczucie odpowiedzialności w ogóle. Stąd podobieństwo między etyką Kanta, a Wojtyłły jest mniej więcej takie, jak między pachnącą chusteczką w butonierce, a zasmarkaną chustką do nosa w kieszeni spodni.

A to w katolicyzmie już nie mówi się o odpowiedzialności? Ciekawe skąd więc nagle wziął się ten termin w tytule książki Wojtyły - Miłość i odpowiedzialność?

I ciekawe, że mówisz o odpowiedzialności w kontekście protestantyzmu, gdzie swego czasu tak popularny był pogląd o predestynacji - losy człowieka, jego zbawienie lub potępienie, są wyznaczone z góry.

bembergiem w berg
09-12-2012 17:25 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>A ty nawet nie próbujesz tej swojej pogardy ukrywać.
Cóż, akcja powoduje reakcję.
>Innymi słowy, jeśli uważasz, że można zabijać, to zabijaj, a jeśli sądzisz, że można kraść, to kradnij? Każdy konstruuje taką etykę, jaka mu jest do życia potrzebna, tak? Nieźle.
W zasadzie tak to można rozumieć. Z tym, że osoby niezainteresowane etyką nie czytują Kanta.
>A to w katolicyzmie już nie mówi się o odpowiedzialności?
Mówi się. W ogóle w rzymskim katolicyzmie dużo się mówi o rzeczach pozytywnych. I w ogóle dużo się mówi. W zasadzie głównie się mówi. Tyle, że jeśli to się nie przekłada na praktykę, to nie ma po co słuchać.
>Ciekawe skąd więc nagle wziął się ten termin w tytule książki Wojtyły - Miłość i odpowiedzialność?
Pewnie z głowy, jak większość tytułów. A tytuł powinien być "chwytliwy" - wolnorynkowa zasada kreowania popytu.
>I ciekawe, że mówisz o odpowiedzialności w kontekście protestantyzmu, gdzie swego czasu tak popularny był pogląd o predestynacji - losy człowieka, jego zbawienie lub potępienie, są wyznaczone z góry.
W katolicyzmie jeszcze wcześniej. To chyba Św. Augustyn wymyślił kwestię łaski / braku łaski - wybacz, ale akurat przez niego tyle razy podchodziłam do zaliczenia z filozofii, że potem nigdy już nie miałam ochoty sprawdzać.
09-12-2012 01:11 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Dlatego bezpieczniejszym i skuteczniejszym jest ujęcie negatywne, ale najlepszym, nowoczesnym, współczesnym kierunkiem jest szerokie rozbudzanie empatii przy jednoczesnym rozumieniu różnorodności postaw ludzkich, odmienności ich pragnień i wrażliwości, "inności" w pojmowaniu świata i sposobach egzystowania w tymże.

No, z czego doskonale zdawał sobie sprawę Wojtyła, głosząc Złotą Regułę, którą można po biblijnemu przytoczyć - kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Tytuły głównych prac Wojtyły zdradzają najważniejsze wątki jego myśli - "Osoba i czyn", "Miłość i odpowiedzialność". Na pierwszym miejscu jest więc "osoba" potrafiąca podejmować świadome i wolne decyzje oraz wcielać je w życie, czyli dokonująca "czynów". To w czynach wyraża się człowiek ("po owocach ich poznacie"). Czyny można poddawać moralnej ocenie - osoby są za swoje działania "odpowiedzialne". Kryterium oceny moralnej czynu jest dobro innego człowieka - Wojtyła mówi o afirmacji drugiej osoby - czyli po prostu o "miłości", kochaj bliźniego swego itd. Etyka pojawia się tutaj jako pozytywna, a nie negatywna - po kantowsku bezduszna - odpowiedź na problemy wynikające z relacji międzyludzkich. Czasem nie wiemy jak się poprawnie wobec kogoś zachować, więc pytamy - co bym myślał na jego miejscu? Jeśli chcesz wiedzieć, co dla kogoś innego jest dobre, popatrz najpierw na siebie, wyobraź sobie siebie w sytuacji drugiego człowieka i zastanów się, co byś wtedy czuł. I o tym właśnie pisze Wojtyła. I czy nie jest to właśnie empatia?

>Wołtyła nigdy tego nie rozumiał

Rozumiał to doskonale.

>a przedstawicieli innych religii potrzebował jedynie do walki ze znienawidzoną świeckością, którą darzył całkowitą pogardą.

Pogarda to wyziera z tego co sam tutaj wypisujesz. Gdy Wojtyła polemizował np z koncepcją etyki niezależnej Kotarbińskiego, używał argumentów, a nie wyzwisk. Coś ci się totalnie pokićkało.

bembergiem w berg
09-12-2012 10:01 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>No, z czego doskonale zdawał sobie sprawę Wojtyła, głosząc Złotą Regułę, którą można po biblijnemu przytoczyć - kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.

I tylko takiego jak ja. I Jezus ewentualnie.

>Tytuły głównych prac Wojtyły zdradzają najważniejsze wątki jego myśli - "Osoba i czyn", "Miłość i odpowiedzialność". Na pierwszym miejscu jest więc "osoba" potrafiąca podejmować świadome i wolne decyzje oraz wcielać je w życie, czyli dokonująca "czynów". To w czynach wyraża się człowiek ("po owocach ich poznacie"). Czyny można poddawać moralnej ocenie - osoby są za swoje działania "odpowiedzialne". Kryterium oceny moralnej czynu jest dobro innego człowieka - Wojtyła mówi o afirmacji drugiej osoby - czyli po prostu o "miłości", kochaj bliźniego swego itd.

Ten cudzysłów jest właściwie postawiony, ale powinieneś go rozszerzyć do końca zdania. Wojtyła nie ma pojęcia o czym mówi. Kocha tylko to, co jest jemu posłuszne i uległe jego wizji rzeczywistości. Wobec innego, odmiennego, różniącego się może żywic jedynie uczucie "miłości" jako boskiego dzieła, a nie dzieła samego w sobie, stworzonego przez siebie, ze swoją własną treścią. I tu się zaczyna jego mierność, ktora rozlewa się na całość.

>Etyka pojawia się tutaj jako pozytywna, a nie negatywna - po kantowsku bezduszna - odpowiedź na problemy wynikające z relacji międzyludzkich. Czasem nie wiemy jak się poprawnie wobec kogoś zachować, więc pytamy - co bym myślał na jego miejscu? Jeśli chcesz wiedzieć, co dla kogoś innego jest dobre, popatrz najpierw na siebie, wyobraź sobie siebie w sytuacji drugiego człowieka i zastanów się, co byś wtedy czuł. I o tym właśnie pisze Wojtyła. I czy nie jest to właśnie empatia?

No właśnie w tym problem, że Wojtyła wsadza tam siebie z całym swoim potencjałem katolickim, żadnego innego nie uznając. Gdyby nawet zrozumiał co dla mnie jest dobre (w co wątpię), to na pewno nie poszedłby w tym kierunku, tylko usiłował narzucić swoje "dobro".

>>Wołtyła nigdy tego nie rozumiał
>Rozumiał to doskonale.
Rozumiał, że jest coś takiego, nie rozumiał z czym się to je, bo nie szanował Innego.

>>a przedstawicieli innych religii potrzebował jedynie do walki ze znienawidzoną świeckością, którą darzył całkowitą pogardą.
>Pogarda to wyziera z tego co sam tutaj wypisujesz. Gdy Wojtyła polemizował np z koncepcją etyki niezależnej Kotarbińskiego, używał argumentów, a nie wyzwisk.
W wielu miejscach jego twórczości, działalności i zachowaniach bije pogardą po oczach. Jeden przykład masz powyżej ("cywilizacja śmierci"). A ja gardzę pogardą dla Innego. Tutaj masz rację.
09-12-2012 18:04 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>No, z czego doskonale zdawał sobie sprawę Wojtyła, głosząc Złotą Regułę, którą można po biblijnemu przytoczyć - kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.
>I tylko takiego jak ja. I Jezus ewentualnie.

Co ty pleciesz...

>Wojtyła nie ma pojęcia o czym mówi. Kocha tylko to, co jest jemu posłuszne i uległe jego wizji rzeczywistości. Wobec innego, odmiennego, różniącego się może żywic jedynie uczucie "miłości" jako boskiego dzieła, a nie dzieła samego w sobie, stworzonego przez siebie, ze swoją własną treścią. I tu się zaczyna jego mierność, ktora rozlewa się na całość.

No sorry gregory, ale ta retoryka zaczyna mnie nudzić. Zajrzałeś kiedyś do jakiejś książki Wojtyły? Może jakiś cytat, cokolwiek?

>No właśnie w tym problem, że Wojtyła wsadza tam siebie z całym swoim potencjałem katolickim, żadnego innego nie uznając. Gdyby nawet zrozumiał co dla mnie jest dobre (w co wątpię), to na pewno nie poszedłby w tym kierunku, tylko usiłował narzucić swoje "dobro".

Skoro mówimy o Wojtyle, to traktujemy go jak filozofa. A filozof lubi dyskutować, prowadzić spory. Jaki jest cel dyskusji - naukowego sporu - jak nie próba przekonania adwersarza do własnych racji? Nie bój się dyskusji.

>W wielu miejscach jego twórczości, działalności i zachowaniach bije pogardą po oczach. Jeden przykład masz powyżej ("cywilizacja śmierci"). A ja gardzę pogardą dla Innego. Tutaj masz rację.

Z Wikipedii o cywilizacji śmierci - "Kościół katolicki potępia takie działania jak: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, promiskuityzm, pedofilia, antykoncepcja oraz metody zapłodnienia in vitro." Jeśli weźmie się pod uwagę, że w doktrynie KK o człowieku mówimy "od poczęcia do naturalnej śmierci", staje się jasne czemu aborcja lub invitro traktowane są jako moralnie złe - w aborcji usuwamy niechciane "dzieci", a w invitro tworzymy jedno dziecko kosztem kilku zapłodnionych komórek, czyli kilku potencjalnych ludzi. Jedną z głównych idei chrześcijaństwa jest zawołanie - "rozmnażajcie się", czyli mnóżcie życie. Współcześnie tendencja w Europie jest odwrotna - należy się przed nowym życiem bronić, należy z życia jedynie czerpać samolubną przyjemność - stąd ze strony papieża krytyka antykoncepcji i przygodnego sexu. Praktyki homoseksualne też wpisują się w ten bezpłodny hedonizm. No cóż, Europa się starzeje, coraz mniej dzieci się rodzi (nie licząc rodzin muzułmańskich), wkrótce więc termin "cywilizacja śmierci" będzie można odczytywać całkiem dosłownie.

bembergiem w berg
09-12-2012 19:04 
 Ocena 8 na 8
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>>No, z czego doskonale zdawał sobie sprawę Wojtyła, głosząc Złotą Regułę, którą można po biblijnemu przytoczyć - kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.
>>I tylko takiego jak ja. I Jezus ewentualnie.
>Co ty pleciesz...

Nie moja wina, że nie łapiesz prostych rzeczy. Ale Ci wytłumaczę. Wojtyła posiadł swój jedyny słuszny model człowieka, który chciał rozprzestrzenić, a najlepiej narzucić. Każda tego typu ideologia jest chora, niebezpieczna i wypływa z rozbuchanego ego.

>No sorry gregory, ale ta retoryka zaczyna mnie nudzić. Zajrzałeś kiedyś do jakiejś książki Wojtyły? Może jakiś cytat, cokolwiek?
No, nieskromnie przyznam, że prawie wszystko przeczytałem, a że Cię retoryka nudzi, to mnie ani trochę nie obchodzi. Masz "Gumisie" na Jedynce, może to Ci spasi.

>Skoro mówimy o Wojtyle, to traktujemy go jak filozofa. A filozof lubi dyskutować, prowadzić spory. Jaki jest cel dyskusji - naukowego sporu - jak nie próba przekonania adwersarza do własnych racji? Nie bój się dyskusji.

Jak sądzę, swoich racji przedstawiam tu sporo. A do dyskusji trzeba mieć partnera. Przyjrzyjmy się zatem coś tam wysmolił, tzn. skopiował. I nie przesadzaj z tym "naukowym".

>Z Wikipedii o cywilizacji śmierci - "Kościół katolicki potępia takie działania jak: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, promiskuityzm, pedofilia, antykoncepcja oraz metody zapłodnienia in vitro." Jeśli weźmie się pod uwagę, że w doktrynie KK o człowieku mówimy "od poczęcia do naturalnej śmierci", staje się jasne czemu aborcja lub invitro traktowane są jako moralnie złe - w aborcji usuwamy niechciane "dzieci", a w invitro tworzymy jedno dziecko kosztem kilku zapłodnionych komórek, czyli kilku potencjalnych ludzi. Jedną z głównych idei chrześcijaństwa jest zawołanie - "rozmnażajcie się", czyli mnóżcie życie. Współcześnie tendencja w Europie jest odwrotna - należy się przed nowym życiem bronić, należy z życia jedynie czerpać samolubną przyjemność - stąd ze strony papieża krytyka antykoncepcji i przygodnego sexu. Praktyki homoseksualne też wpisują się w ten bezpłodny hedonizm. No cóż, Europa się starzeje, coraz mniej dzieci się rodzi (nie licząc rodzin muzułmańskich), wkrótce więc termin "cywilizacja śmierci" będzie można odczytywać całkiem dosłownie.

No i co? Mam tracić czas na jałową dyskusję o kwestiach milion razu przedyskutowanych? Sfrustrowany przywódca instytucji spychanej na margines zarzuca nikczemne i absurdalne rzeczy Europie, która wreszcie odnalazła zgodę, spokój, umiejętność współpracy, czego jego nikczemnej instytucji nigdy się nie udało zaprowadzić. Która znaczyła swoją historie i swoja własną cywilizację śmierci mordami, prześladowaniami, cierpieniem, ciemnotą i pogardą dla życia. A skończyło się wzajemnym chrześcijan wyżynaniem, kiedy powiedziano dość. Ten, który myśląc o świecie i życiu, kieruje się poza nie, w życie pośmiertne, ten który adoruje zaświaty i cały swój wysiłek życiowy kieruje na po-śmierć ma czelnosć nazywać ludzi chcących pokoju, spokoju, dobrobytu i szczęścia w tym świecie przedstawicielami czy twórcami cywilizacji śmierci. Ci co śmierc zadawali i na życie po śmierci zezują chcą mędrkować. Kościół nie jest partnerem do dyskusji o słabościach współczesnej kultury europejskiej, tym bardziej, że on nie chce dyskusji, tylko podporządkowania i panowania.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
12-12-2012 02:59 
 Ocena 1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Przeczytaj sobie.
>www.krytyk(*)iechcepsucswieta/menuid-1.html

Przeczytałem. Czy to nie jest okropne i przykre, gdy ktoś zamiast przytaczać argumenty obalające twierdzenia przeciwnika, robi mu psychoanalizę? Pani Bielik-Robson nawet nie pokwapiła się, by wytłumaczyć ludziom co papież miał na myśli, mówiąc o "cywilizacji śmierci" - wytłumaczyć, a potem polemizować. Ona wolała uprawiać psychologię i telepatię.

I nie kumam tych lekceważących wypowiedzi, że no ok, ok, może i papież przyczynił się znacząco do obalenia komuny na wchodzie, ale to szczegół, pomówmy lepiej o pedofilach w KK. No sorry...

Albo że za słabo przepraszał za Inkwizycję. No kurczę, nie żyje już żaden Inkwizytor, umarł już nawet ostatni prapotomek ostatniej spalonej czarownicy. Kogo i za co tutaj przepraszać? Gdy Barack Obama chlapnął o polskich obozach śmierci, ludzie domagali się, i chyba słusznie, przeprosin. Czy administracja USA przeprosiła? Nie, oni wyrazili ubolewanie, że padł tak niefortunny zwrot. Państwa, które aspirują do roli światowego lidera nie przepraszają - bo przeprosić, to przyznać się do błędu. A sępy się na błędy przeciwnika lubią rzucać. Papież, głowa jakby-nie-było, państwa oraz jednej z największych instytucji na świecie, przeprosił. A wcale nie musiał. Ludzie którzy się tego czepiają, że za mało, że źle, po prostu nie kumają, jak ten świat funkcjonuje.


bembergiem w berg
13-12-2012 23:40 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytałem. Czy to nie jest okropne i przykre, gdy ktoś zamiast przytaczać argumenty obalające twierdzenia przeciwnika, robi mu psychoanalizę? Pani Bielik-Robson nawet nie pokwapiła się, by wytłumaczyć ludziom co papież miał na myśli, mówiąc o "cywilizacji śmierci" - wytłumaczyć, a potem polemizować. Ona wolała uprawiać psychologię i telepatię.

Jedyne co przykre (albo i okropne), to brak umiejętności czytania ze zrozumieniem i prowadzenie rozmowy w takim kierunku, by moje było na górze. To jedyny Twój cel. Ja rozumiem, że was uczą o wybitnie inteligentnej pani filozof per "psychoanalityczka", bo nie ceni chrześcijaństwa, a na domiar "złego" ceni filozoficzną myśl wywodzącą sie z judaizmu. Toż to potwarz i zdrada. Ale to i tak nie zwalnia z myślenia przy czytaniu tekstu.

Najważniejsze jest to:
Cytat:
Domagaliśmy się teoretycznego uogólnienia naszej postawy i zaczęliśmy ją projektować na ogólną teorię wszystkiego: historii, nowoczesności, Zachodu. I zwykle tego rodzaju refleksje teoretyczne dawały fatalne rezultaty: przyniosło to koniec końców postawę opartą na całkowitej negacji zachodniej nowoczesności. Na końcu tej drogi byliśmy już zaprzysięgłymi antymodernistami. Papież wszedł na tę drogę pierwszy i to on patronował mentalnemu rozwojowi naszej generacji.
Rezultatem teoretycznego uogólnienia tej antykomunistycznej postawy, która była w latach 80. konieczna w naszej praktyce politycznej, okazała się całkowicie błędna teologiczna i filozoficzna koncepcja świata nowoczesnego, do którego skądinąd chcieliśmy dołączyć - co dawało wtedy, i daje do dziś, efekt dziwnego rozdwojenia, światopoglądowej schizofrenii. Antykomunizm papieża, podparty silną romantyczną identyfikacją polskością, nieuchronnie podszytą kompleksami i resentymentem, wydał owoc w postaci nieufności wobec Zachodu. Papież wykrył w nim wiele elementów "bolszewickiego nihilizmu", jaki piętnował w bloku wschodnim i który nazwał w związku z tym cywilizacją śmierci. Akurat Tomasz Piątek ten motyw uważa za całkiem słuszny, bo jako świeżo nawrócony ewangelik łączy się ze swymi fundamentalistycznymi braćmi na Zachodzie, ale mnie wydaje się on absolutnie skandaliczny. Ten nieszczęsny papieski topos, który pozwala rozkwitać do woli polskim resentymentom i każdemu obywatelowi tego niedorozwiniętego cywilizacyjnie kraju nazywać zachodni system grzeszną i upadłą "cywilizacją śmierci", uważam za największe oszustwo, pociągające za sobą same fatalne następstwa. Nikt nie dał kompleksowi polskiemu lepszego narzędzia oszukańczej artykulacji (no, może wcześniej Mickiewicz, z którego Prelekcji paryskich cała ta gra niższości i wyższości wobec Zachodu pochodzi): my, Polacy, może nie mamy dobrze funkcjonującego prawa, które chroni jednostkę, i śmiejemy się z tych wszystkich drobnych liberalnych regulacji, które zapewniają "ciepłą wodę w kranie", ale za to mamy Wielki Projekt, pomysł na zbawienie świata i w ogóle jesteśmy Chrystusem narodów [...]
Dlatego cenię sobie bardzo książkę Tadeusza Bartosia, ponieważ pisze o Wojtyle w pierwszym rzędzie nie jako teologu, lecz jako paradygmatycznym polskim inteligencie, który nagle zostaje wyniesiony do najwyższej światowej godności i coś w nim z tego powodu pęka, nie wytrzymuje wyzwania uniwersalizacji. Wtedy wszystkie te lokalne węzły, kompleksy, ambiwalencje, resentymenty wychodzą na jaw. One przecież wyszły także u kogoś znacznie bardziej wysublimowanego intelektualnie od Wojtyły, czyli u Czesława Miłosza. Fascynacja Zachodem, który w końcu sam wybrał na miejsce do życia, jest u niego nieustannie podszyta krytyką idącą po tej samej linii, co krytyka papieża - że Zachód to "ziemia Ulro", nihilistyczna kraina chłodnej kalkulacji i egoistycznego interesu, na który odpowiedzią jest powrót do harmonijnego kosmosu św. Tomasza[...]
Niestety, najbardziej chwytliwy z tego okazał się slogan o cywilizacji śmierci. Pochodzi on z najbardziej ponurego, reakcyjnego katolicyzmu, który wytoczył wojnę nowoczesności, ukształtowanej głównie przez chrześcijaństwo reformowane, za to, że wytrąciła mu władzę z ręki. To nie jest żadna teoria, to jest prosty resentyment z powodu odebrania władzy; nie ma tu nic oprócz urażonego, wściekłego warkotu Kościoła, któremu odebrano rządy nad maluczkimi.


Zarzucasz, ze nie ma tu rozłożenia na czynniki pierwsze terminu "cywilizacja śmierci". A po co? Przecież tutaj nie chodzi zupełnie o wymieranie Europy, tylko o zdobywanie przestrzeni dyskursu dla siebie, dla ekspansji swojej wiary i instytucji jako głównego i usankcjonowanego przez rządy państw kreatora etyki europejskiej, co ma się odzwierciedlać w stanowionym prawie. Wojtyła był zdumiony, że jego instytucja nie ma już możliwości ingerencji w dziedzinę światopoglądową i obyczajową poprzez oddziaływanie odgórne, polityczne, państwowe i próbował odbudować tą dominację, która wg niego jest nadana od Boga, a zatem oczywista i słuszna. Się zdziwił. Zupełnie czymś naturalnym było/jest, kiedy kościół narzuca swoim wiernym swoje zasady (jak się nie podoba, to zawsze można iść do diabła), ale problem pojawia sie wtedy, kiedy zaczyna się żądać, by prawo państwa świeckiego temu się podporządkowało. To zupełnie niedopuszczalne, zwyczajnie aroganckie, łamiące zasady ustrojowe państw demokratyczno-liberalnych. Za tym roszczeniem zawsze szło pragnienie władzy absolutnej i powszechnej, na co, oczywiście nikt sensowny na zachodzie nie mógł przystać. Wpisane w chrześcijaństwo pretensje do posiadania ostatecznych prawd na temat struktury rzeczywistości i konsekwencji z tego wynikających, Wojtyła mógł sobie włożyć tam, gdzie światło nie dochodzi. Udawał, że ma bardzo wiele szacunku dla natury ludzkiej, ale usiłował narzucić wszystkim jedno rozumienie tego, czym jest ta natura, jakie ma być właściwe życie i jaki jest jego cel. No to mu pokazano wała i traktowano jak autorytarnego buraka z jakiegoś zapomnianego zaścianka na granicy Europy i Azji.
14-12-2012 01:58 
 Ocena 2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Przecież tutaj nie chodzi zupełnie o wymieranie Europy, tylko o zdobywanie przestrzeni dyskursu dla siebie, dla ekspansji swojej wiary i instytucji

No ok, tak w ogóle to każda religia dąży do ekspansji - to nic nowego. No ale twierdzić, że papież ględził o trosce o człowieka, świat i całą resztę, tylko po to, aby ludziom mydlić oczy, podczas gdy jego prawdziwym celem było zostanie cesarzem świata (albo lodów śmietankowych), to szczyt nieżyczliwości. JP2 mógł zarówno troszczyć się o upadek "cywilizacji łacińskiej", jak i wierzyć, że wartości chrześcijańskie są niezbędne aby ten upadek powstrzymać. Nie rób z niego potwora.

A z podporządkowaniem prawa religii kłóci się biblijna maksyma - cesarzowi co cesarskie itd. W Europie od dawna prawo przestało być utożsamiane z metafizyczną prawdą o bycie i było uchwalane w procesie demokratycznej dyskusji. A chrześcijaństwo świetnie radziło sobie nawet w tych krajach, gdzie legislacja nie zawsze szła po oczekiwanej linii światopoglądowej. To w Islamie prawo i religia są jednym i tym samym, i dlatego to właśnie muzułmanie są takim zagrożeniem dla Europy, nie chrześcijaństwo. Papież pisał encykliki, przedstawiał argumenty, odpowiadał na krytykę. W Islamie wydaje się fatwy. Nie łudźmy się, że nowe pokolenia, porzuciwszy katolicyzm, przejdą na ateizm. Prędzej nawrócą się na Islam.

bembergiem w berg
16-12-2012 09:48 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>Przecież tutaj nie chodzi zupełnie o wymieranie Europy, tylko o zdobywanie przestrzeni dyskursu dla siebie, dla ekspansji swojej wiary i instytucji
>No ok, tak w ogóle to każda religia dąży do ekspansji - to nic nowego. No ale twierdzić, że papież ględził o trosce o człowieka, świat i całą resztę, tylko po to, aby ludziom mydlić oczy, podczas gdy jego prawdziwym celem było zostanie cesarzem świata (albo lodów śmietankowych), to szczyt nieżyczliwości.

Skąd żeś tego cesarza wytrzasnął? Wystarczy "duchowe przywództwo". Cesarstwo to z nich chyba tylko Rydzyk by przyjął.

>JP2 mógł zarówno troszczyć się o upadek "cywilizacji łacińskiej", jak i wierzyć, że wartości chrześcijańskie są niezbędne aby ten upadek powstrzymać.

JP2 przede wszystkim wierzył w swoje widzimisię, które kościół w JEGO wersji, najlepiej zrealizuje naukę Jezusa (znów w jego wersji) i zamiary Boga (owszem, w jego własnej wersji najlepiej). Wojtyła doskonale spacyfikował wszelki dyskurs wewnątrzkościelny.

>Nie rób z niego potwora.

To zależy od definicji potwora. Czasami mogę zrobić, coś zbliżonego przynajmniej, ale w tym temacie raczej nie. Cesarzem nie chciał zostać.

>A z podporządkowaniem prawa religii kłóci się biblijna maksyma - cesarzowi co cesarskie itd.

Fajnie, oczywiście kościół sam się wyzbył tego przywileju podporządkowywania. Taki milusi.

>W Europie od dawna prawo przestało być utożsamiane z metafizyczną prawdą o bycie i było uchwalane w procesie demokratycznej dyskusji.

To Ty w Czechach mieszkasz, czy w Polsce, gdzie nawet premier uwierzył, że nie klęczy przed biskupem, a pewnie ma tik ku przeżegnaniu się na widok organisty? Tylko patrzeć jak załatwią invitro, religię na maturze i inkubatory zmuszone do donoszenia bezmózgich płodów czy kodu genetycznego ich oprawców plus heroiczna ich śmierć, bo płód ważniejszy. Później wymyślą następne historie i z czasem wezmą wszystko. Bo zawsze biorą.

>A chrześcijaństwo świetnie radziło sobie nawet w tych krajach, gdzie legislacja nie zawsze szła po oczekiwanej linii światopoglądowej.

Było minęło. Chociaż czasami uda się coś utrzymać, a nawet odbić i zdominować. Np. Polskę, o czym było ciut wyżej.

>To w Islamie prawo i religia są jednym i tym samym, i dlatego to właśnie muzułmanie są takim zagrożeniem dla Europy, nie chrześcijaństwo.

Dobra dobra. Jedno i drugie jest całkowicie zbędne. Nie przykrywaj jednego dziadostwa drugim.

>Papież pisał encykliki, przedstawiał argumenty, odpowiadał na krytykę.

Tyle mógł. Na zachodzie, któremu to zwisało i powiewało. Nas wpędził w najgorszą wersję polskiego kościoła i polskiego katolicyzmu, który pokazuje swą coraz paskudniejszą mordę (bo przecież nie twarz). A ten bidny i porządny Turowicz tak długo Wojtyle wierzył i nie chciał zrozumieć, co ten do niego pisze między wierszami w listach. I do czego zawsze dążył.

>W Islamie wydaje się fatwy. Nie łudźmy się, że nowe pokolenia, porzuciwszy katolicyzm, przejdą na ateizm. Prędzej nawrócą się na Islam.

Taaaa. Już się boję i lecę do kościoła.
16-12-2012 09:54 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Cytat:
Nie łudźmy się, że nowe pokolenia, porzuciwszy katolicyzm, przejdą na ateizm. Prędzej nawrócą się na Islam.

www.racjonalista.pl/kk.php/s,8567
13-12-2012 23:40 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Wobec potępiania czy prawnego zakazu aborcji, eutanazji, antykoncepcji, metody zapłodnienia in vitro, hedonizmu czy homoseksualizmu jako środkom zaradczym na malejącą rozrodczość, to można tylko stuknąć się w głowę. Nie tak to działa, nie tędy droga, czego najlepszym przykładem jest Polska, gdzie dorzucić można jeszcze kult JPII, powszechny katolicyzm, brak edukacji seksualnej. I co? I psinco. Najniższy przyrost w UE, jeden z najniższych na świecie. Nie tak to się robi, a kraje zachodnie po prostu działają tu lepiej. Argumenty bez sensu.

to:

Cytat:
Na początku był personalistą, a personalizm jednak należy do katolickiego modernizmu francuskiego, Marcela i Mouniera, który usiłował postawić na kategorię osoby, a tym samym przesunąć myśl katolicką od tradycyjnego kolektywizmu w stronę indywidualizmu. Nie wiem, czy ktoś jeszcze zadaje sobie trud, żeby czytać pisma teologiczne papieża, ale, co naprawdę dziwne, one są, czy raczej bywały - modernistyczne[...]
Czy cokolwiek zostało z Wojtyły dziś, gdy nie ma już PZPR, żelaznej kurtyny, gdy Polska jest częścią Unii Europejskiej?
Teologicznie nie zostało nic.

No to ja jestem znacznie bardziej krytyczny w stosunku do owego personalizmu, indywidualizmu i "postawienia na osobę". Trzeba się przyjrzeć jaki to indywidualizm i co to za osoba. I czyn jeszcze. Już pomijam to, że żaden istotny myśliciel czy filozof do Wojtyły nie zagląda i się na na niego powołuje. Ale jakie tu mamy kwiatki?

Czyn, to właściwe tylko człowiekowi dobrowolne działanie świadome, a za tym drepcze już religijna wolna wola. Sama osoba jest całkowicie niezależna od wszystkiego, poza nią samą (papież nazywa to samozależnością, której korzenie tkwią w samoposiadaniu i samopanowaniu). To mamy na dzieńdobry. Widzisz problem względem współczesnej wiedzy naukowej? Popieprzyć to sobie może każdy, nawet największy Polak. Możemy jechać dalej. Cała ta struktura umożliwia podstawowy wymiar wolności, ale wolność musi się łączyć z zależnością od prawdy. I już nawijamy tu o wolności do wartości, trafnym skierowaniu na dobro, a wokół prawdy i dobra koncentruje się życie duchowe. Jak się to to połączy, to urodzi się sumienie, które ma władzę ustalania prawdy moralnej. Tutaj się jeszcze godność odczytuje, tylko w tym sumieniu trzeba być posłusznym wobec obiektywnej zasady - normy określonego postępowania.
Fundamentem działania ludzkiego jest norma personalistyczna (obowiązek miłości przed wszystkim wobec osobowego Boga), a w stosunku do człowieka jest przeciwstawiona użyciu (jak wzniośle, ale tak to tylko Bielecki potrafi i może jeszcze kilka postaci filmowych czy literackich - infantylna, dziecinna, przesłodzona i nieosiągalna brednia), bo druga osoba jest władna stanowić o sobie. Ta. Ładnie. Jak to było? Sorry gregory, ale furory to to w filozofii nie zrobiło i nie zrobi. Ładnie, że tu się stawia na osobę i nawet udaje, że jest ona władna stanowić sama o sobie, no i oczywiście wszystko "zadziała", kiedy miłość prawda, wolność, wartość i Bóg będą w odpowiedniej formie wyrażone i zrealizowane.

Trudno dziś znaleźć sensownego filozofa, który twierdziłby, że istnieje absolutna moralność, obiektywna prawda czy prawa naturalne (poza Polską). W charakterze liberalnej demokracji leży wyrzeczenie się arbitralności we wszelkich formach sprawowania władzy i wymaga jednakowego samoograniczenia od wszystkich obywateli, tak wierzących, jak i niewierzących. Niedopuszczalne jest, by wchodzić tutaj ze swoim absolutyzmem i żądać podporządkowanie wszystkich "bo tak", "bo taka jest prawda" , "bo takie jest prawo naturalne czy nawet boskie", "bo to jest dobre" załatwiane ponad głowami, bez dyskursu, odbierając suwerennym jednostkom prawo samostanowienia i autonomię, co jest absolutną podstawą zachodniej demokracji liberalnej. To zwyczajne chamstwo, podparte autorytarnymi popędami człowieka, który tylko pozornie, po naszemu (czyli mając gdzieś Drugi Sobór) rozumiał wolność.

Współczesna wspólnota społeczeństw cwyilizacji zachodniej nie niszczy odrębności i autonomii indywidualnych osób, lecz jest ufundowana na afirmacji tej odrębności. Etyka i religie nie powinny dążyć nigdy do narzucenia rozumienia i dróg dochodzenia do dobra, prawdy czy miłości, ale raczej skupiać się na ustanowieniu właściwych ram stosunków interpersonalnych, czyli wspólnoty. Zasady sprawiedliwości nie posiadaja definicji dobra, które należyć realizować, lecz wyznaczają warunki współpracy pomiędzy wolnymi i równymi osobami, bo inaczej pycha mocniejszych, liczniejszych zrodzi w nich słuszność i prawdziwość, a za tym wyższość, z czego juz krok do demonicznej, jedynosłusznej i poniżającej innych wersji społeczeństwa (za Rawlsem mniej więcej).
13-12-2012 23:41 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
I to:
Cytat:
Papież nie rozumiał nowoczesności?

W ogóle.
W encyklice Fides et ratio Wojtyła wymienia cztery najważniejsze błędy współczesnej filozofii: eklektyzm, historyzm, pragmatyzm i scjentyzm. Czytając ją, ma się wrażenie, jakby cała współczesna filozofia nie doszła do papieża - ten tekst równie dobrze mógłby pochodzić z Soboru Watykańskiego, ale pierwszego.
Oczywiście, drugi Sobór Watykański spłynął po polskich teologach jak woda po kaczce. Zresztą, z punktu widzenia intelektualistów polskiego Kościoła, do których należał np. ojciec Bocheński, już Kartezjusz był psujem. Kartezjusz zepsuł filozofię! Zepsuł, bo ufundował autonomiczny rozum, tę największą hybris nowoczesności. Zgrzeszył śmiertelnym grzechem pychy.

To jest bardzo istotne. Ale już o tym wspomniałem, więc się nie będę powtarzał, tylko przypomnę, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy wolność rozumieli na swój sposób. Czyli nie rozumieli i nie rozumieją do dziś. Celem jest nadal narzucenie jedynej słusznej opcji, jedynej prawdziwej prawdy ogółowi poprzez nikczemne splątanie dyskursu politycznego i moralnego. A efektem jest brak jakiegokolwiek szacunku dla różnorodności, różności, wielości, odmienności, suwerenności, autonomii, samostanowienia, autokreacji. Nawet wyświęcony przez Wojtyłę ksiądz Jan Kracik pisze tak:"Jest swoistą ironią historii, że fundamentalistyczne elementy systemu negowanego społecznie przez pół wieku (jedynie słuszna ideologia, jej niepodważalna wykładnia przez wyłącznie kompetentną elitę, kolektyw wyrokujący o cudzych odchyleniach od linii, monopol oficjalnego kreowania opinii itd.) zostały w 1989 roku przezwyciężone politycznie, ale przejęte mentalnie przez sporą część zapalonych przeciwników tegoż systemu i umieszczone pod religijnym sztandarem, jako broń przeciwko nowym zagrożeniom, odczytanym po staremu. Fobie osobiste, grupowe, narodowe, łączą się łatwo, zwłaszcza u nas, z religijnymi." I tak się urządza "dobre życie" i "dobre społeczeństwo".

W "prawdzie" i "miłości" oczywiście. I nie ma z czym i z kim dyskutować. Bo Bóg jest po naszej stronie.

>I nie kumam tych lekceważących wypowiedzi, że no ok, ok, może i papież przyczynił się znacząco do obalenia komuny na wchodzie, ale to szczegół, pomówmy lepiej o pedofilach w KK. No sorry...

No wybacz, ale bez jaj człowieku. Już oleję to, że manipulujesz tekstem tak sobie wygodnie zestawiając przyczynienie się do obalenia komuny z zaledwie wzmianką o krytyce ze względu na "systemowe ukrywanie przypadków pedofilii".

Raz, Wojtyła obalał komunę tylko po to, żeby przywrócić tutaj dominację światopoglądu katolickiego i nadrzędną władzę dusz dla kościoła jako instytucji. Wolności nie chciał tutaj zaprowadzić, bo on wolności nigdy nie rozumiał. Nie mógł dać czegoś, czego w sobie nie miał. Przecież był zawsze zwolennikiem wolności "do wartości", a wartości miały być arbitralnie narzucone. Przez jedyną słuszną instytucję w tym względzie i jedyną słuszną opcję światopoglądową. Człowiek, który nigdy nie miał wolności, nigdy jej nie przemyślał, nigdy nie zaznał, nie dotknął, nigdy jej się nie mógł nauczyć - nigdy nią nie mógł nikogo obdarować. Zaczynając od siebie. Mógł narzucić tylko swoją "wolność" składającą się ze swoich wartości.

Dwa, nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie decyzja o systemowym ukrywaniu pedofilii jest całkowicie dyskwalifikująca moralnie i jezeli ktoś tu coś lekcaważy, to Ty. I albo potrzebne Ci to jest do czegoś w ramach dyskusji (nibyargument za swoimi racjami), albo piszesz to bezmyślnie, albo sam jesteś moralnie pod kreską. Bardzo pod. Jestem skłonny do nieco mniejszego potępiania ludzi, którzy mają kłopot z panowaniem nad swoimi popędami, zwłaszcza, kiedy znaleźli się pod opresją celibatu, niż ludzi, którzy ukrywają ich nadużycia, zdając sobie doskonale sprawę z tego (przecież to ludzie z wyobraźnią), że takie tajenie nie owocuje niczym innym, jak kolejnymi molestowaniami, gwałtami, zniszczonymi dzieciństwami, złamanymi psychikami, na wiele lat, a może i całe życie. Setki dzieci? Raczej tysiące? Uważaj na to, co lekceważysz, bo tego postępowania nawet zbydlęceniem nie da się nazwać. Cała ta sytuacja świadczy o kompletnym, wręcz jakimś patologicznym braku empatii.

Co do inkwizycji, to się z mniej więcej z Toba zgadzam.
12-12-2012 08:07 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Z Wikipedii o cywilizacji śmierci - "Kościół katolicki potępia takie działania jak: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, promiskuityzm, pedofilia, antykoncepcja oraz metody zapłodnienia in vitro."
Bardzo ciekawe. Ludobójstwo stawiane na równi z antykoncepcją, pedofilia z zapłodnieniem in vitro. Oto cały Kościół, cały on.
>w invitro tworzymy jedno dziecko kosztem kilku zapłodnionych komórek, czyli kilku potencjalnych ludzi.
Alternatywa jest taka, że nie ma w ogóle żadnych ludzi. Zero.
12-12-2012 19:13 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
> Współcześnie tendencja w Europie jest odwrotna - należy się przed nowym życiem bronić, należy z życia jedynie czerpać samolubną przyjemność - stąd ze strony papieża krytyka antykoncepcji i przygodnego sexu. Praktyki homoseksualne też wpisują się w ten bezpłodny hedonizm.

Zastanawia , jak wielką traumę miał Karol W. w związku ze swymi doświadczeniami seksualnymi, skoro seks kojarzył mu się z samolubnymi praktykami.
08-12-2012 16:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Czy czegoś tu nie rozumiesz?...
Wszystko jasne, manipulacja prawdą i zwyczajne kłamstwa - Religia i pokój idą w parze! (Religie i związana z nimi wiara była najważniejszą przyczyną, największej ilości konfliktów.) Wszyscy jesteśmy świadomi przeszłych nieporozumień i konfliktów, które do dziś ciążą poważnie na stosunkach między żydami, chrześcijanami i muzułmanami. Musimy uczynić wszystko, co możliwe, aby przekształcić pamięć o krzywdach i grzechach przeszłości w zdecydowaną wolę budowania nowej przyszłości, w której będzie miejsce jedynie na lojalną i owocną współpracę między nami. (O tej świadomości wszystkich i dążeniu do dialogu najlepiej świadczą wypowiedzi Pana Bieleckiego na naszym forum dotyczące Żydów.)
dla obrony Kościoła.

@@@
.
13-12-2012 02:12 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)

> W każdej z naszych religii znana jest w takiej czy innej formie złota zasada: «Czyń innym tak, jak chciałbyś, aby inni czynili tobie». Choć ta zasada jest bardzo cennym drogowskazem, prawdziwa miłość bliźniego idzie znacznie dalej. Opiera się na przekonaniu, że gdy miłujemy bliźniego, okazujemy miłość do Boga, a gdy krzywdzimy bliźniego, obrażamy Boga. Znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia nie jest i nie może stawać się usprawiedliwieniem przemocy, zwłaszcza wówczas gdy tożsamość religijna nakłada się na tożsamość kulturową i etniczną. Religia i pokój idą w parze!

Sie kurna wzruszyłam... Twój guru panie Mareczku, JPII, miał jeszcze jakies wzniosłe frazy na podorędziu?
A może coś na poparcie tezy, iż: "religia i pokój idą w parze"?
A może coś by poprzeć rzeczowymi argumenty ten wyimek: "znaczy to, że religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów."

Że co prosze? Alęz wystarczyłoby zupełnie, gdyby wreszcie tacy, jak JP II przestali pieprzyć farmazony i wreszcie otwarcie powiedzieliby, że jak najbardziej, religie są zarzewiem i przemocy i konfliktów i rywalizacji i dyskryminacji i podziałów (zwłaszcza te monoteistyczne).

Każdy średnio rozgarnięty przedszkolak to wie. Zatem po co to p*****lenie kotka za pomocą młotka?
Doprawdy byłoby o wiele lepiej, gdyby taki JP II i inni guru zdali sobie wreszcie sprawę z niedoskonałości religii i wreszcie zastanowili się co z tym fantem zrobić.

>Wszyscy jesteśmy świadomi przeszłych nieporozumień i konfliktów, które do dziś ciążą poważnie na stosunkach między żydami, chrześcijanami i muzułmanami. Musimy uczynić wszystko, co możliwe, aby przekształcić pamięć o krzywdach i grzechach przeszłości w zdecydowaną wolę budowania nowej przyszłości, w której będzie miejsce jedynie na lojalną i owocną współpracę między nami.
Czy czegoś tu nie rozumiesz?...

Się znowu wzruszyłam. Historii pamięć jest piękna. Tylko żyjemy w dniu dzisiejszym. A tu sa np. ateiści. I jak? Czy za jakiś czas jakiś inny religijny guru wypowie słowa, jak to:"Musimy uczynić wszystko, co możliwe, aby przekształcić pamięć o krzywdach i grzechach przeszłości".
Tylko tym razem będzie miał nie na mysli holokaust, tylko jedynie poniewieranie ateistami, wyzywanie ich poglądów porównując je do "cywilizacji śmierci".

Jak tam panie Mareczku? Gładkie, acz nic nie znaczące słówka jak rozumiem niewiele kosztują.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Św. Augustyn - Miał nieślubne dzieci<
Ile dzieci Twoim zdaniem miał Augustyn?
Ile lat po śmierci Augustyna wprowadzono małżeństwo jako sakrament?
07-12-2012 21:59 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Ile lat po śmierci Augustyna wprowadzono małżeństwo jako sakrament?

Nieślubne dziecko, konkubinat. Jak na biskupa i świętego życiorys miał niezbyt budujący. Dziś nie przeszedłby pomyślnie żadnej lustracji.
07-12-2012 22:46 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>>Ile lat po śmierci Augustyna wprowadzono małżeństwo jako sakrament?
>Nieślubne dziecko, konkubinat. Jak na biskupa i świętego życiorys miał niezbyt budujący.<
To dzieci czy dziecko?
Co znaczy nieślubne? Śluby wprowadzono 600 lat później a orzeczono dogmatem ponad 1000 lat później, więc nie rozumiem o co ci chodzi. Pierwszą żonę odprawił zgodnie z nauką biblijną. Krk katolicki zna pojęcie ślubu naturalnego (bez ceremonii kościelnej).Taki ślub ma taką samą ważność. Możesz mu zarzucić pedofilię, druga konkubina była poniżej 12 lat - granica małoletności w cesarstwie rzymskim. Ale nie jest pewne czy z nią współżył. Wcześniej nabawił się impotencji.
>Dziś nie przeszedłby pomyślnie żadnej lustracji.<
Chcesz porównywać 5 w. z wiekiem 21?
Jego zło nie leży w jego postępowaniu moralnym. Prawda, modlił się w młodym wieku: "Panie uwolnij mnie od pożądania, ale nie natychmiast".
Jego zło leży w szkodliwości jego nauk.
07-12-2012 23:25 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>>>Ile lat po śmierci Augustyna wprowadzono małżeństwo jako sakrament?
Gdybym był teologiem zapytałbym się, jakie to ma znaczenie w świetle prawa boskiego?
Jako ateista powiem - ja to wiem, ty to wiesz, lecz, czy katolik to wie? Gdybym wierzył - Maria była żoną Józefa. Nieprawdaż? Apostołowie zostawili wszystko: swoje rodziny, miejsca pracy, znajomych.
>Chcesz porównywać 5 w. z wiekiem 21?
Kościół podpierając się biblią i 2000 lat tradycji wziął to na swoje barki, więc w aspekcie religijnym tak.
>Jego zło nie leży w jego postępowaniu moralnym. Prawda, modlił się w młodym wieku: "Panie uwolnij mnie od pożądania, ale nie natychmiast".
Nie piętnuję moralności człowieka żyjącego w tamtych czasach.
>Jego zło leży w szkodliwości jego nauk.
Zgadzam się.
Pozdrawiam
finerbijk (17282 punktów)
>Religia jest wrogiem podziałów

To prawda. Religia chce przede wszystkim, żeby wszyscy byli równo religijni i wyznawali jednakowe zasady. Różnorodność jest religii obca i wstrętna.
Ale poza tym powyższym, też bym się nie miał do czego przyczepić.
Olek Mularski (3178 punktów)
>o. Jan Twardowski - "święci mają sympatyczne wady i niesympatyczne zalety."
>Św. Guntram - Był rozwodnikiem
>Św. Augustyn - Miał nieślubne dzieci

Czy to jest absurdalne lub w jakiś sposób nieludzkie?

>św. Jan Vianney - "Nie wszyscy święci dobrze zaczynali, ale wszyscy dobrze kończyli."

Nie wszyscy święci źle zaczynali, ale wszyscy źle kończyli. Taka parafraza tego cytatu czyni go o wiele bardziej prawdziwym.

>Jan Paweł II - "Religia jest wrogiem podziałów i dyskryminacji, nienawiści i rywalizacji, przemocy i konfliktów. Religia i pokój idą w parze!"

Cytat ów wypowiedziany przez tego człowieka jest po prostu nie na miejscu, gdyż ogrom zła jaki on popełnił świadczy o czymś zgoła przeciwnym. Z resztą przez samą religię zdarzyło się już tyle zbrodni, będących zaprzeczeniem tej tezy, że jest ona raczej śpiewem przyszłości bez oglądania się w przeszłość, jego osobistym marzeniem nie do spełnienia. Widząc kryzys i upadek religii mówiąc to zdanie papież chciał raczej zachęcić do wiary niż do miłowania pokoju.

Szukasz absurdów- poczytaj dowolnej "świętej księgi" jakiejkolwiek religii- biblii, tory, koranu. Cała ich treść to jeden wielki absurd. Można tez iść do kościoła i posłuchać mszy.
08-12-2012 19:09 
 Ocena-1 na 3
irRacjonalista (0 punktów)
Patrząc na pisma święte jak i samą działalność kościoła/ów na przestrzeni wieków okiem czysto analitycznym nie dojdziemy do głębszego konsensusu. Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny, należy też zapoznać się z przypowieścią o stworzeniu świata, która zaczyna się od "Na początku było słowo.."

Jest to kluczowe zdanie do zrozumienia reszty biblii, nie zamierzam nikomu narzucać swoich poglądów, jednak jak zrozumie się samemu znaczenie owego zdania to później idzie z górki.

Następnie chciał bym zapytać się, co jest absurdalnego w słowach Jana Pawła II ? Czym on rozśmieszył wasze egoistyczne ja, lub co powiedział źle? Czemu nikt nie potrafi przypomnieć sobie, jak to Jan Paweł II przepraszał wszystkich za działalności kościoła katolickiego w przeszłości? Czemu nikt nie potrafi zrozumieć, że Bóg dał nam wszystko co jest nam potrzebne do zrozumienia całego świata fizycznego jak i tego niefizycznego? Jesteśmy ludźmi, a więc jak to ludzie popełniamy błędy i tak samo przywódcy kościoła popełniali i nadal będą popełniać. Przywódcy krajów, politycy, królowie, policjanci, nauczyciele i nawet pan cieć z klatki! Każdy z nich to tylko człowiek i każdy z nich będzie się mylił w większym lub mniejszym stopniu.

Zapomnijcie również o miłosiernym Bogu. Zapomnijcie również o bajkach, że Bóg ingeruje w cokolwiek. Bóg jest po prostu, nie zmienia biegu wydarzeń, nie daje specjalnych mocy Bóg jest sprawiedliwym obserwatorem, nie zrobi nic abyś przestał dążyć w swoich czynach, ponieważ w naszym rzeczywistym świecie tutaj na Ziemi, sprawcami i swoistymi "Bogami" jesteśmy my ludzie i tylko my ludzie jako istoty najlepiej rozwinięte sprawujemy pieczę nad wszystkimi słabszymi. Nie istnieje równość w naszym świecie ponieważ to my sami ludzie do tego doprowadziliśmy tworząc system monetarny, cała rzeczywistość oparta jest na naszych działaniach i tylko siebie możemy winić za nieszczęścia. Ludzie zastanawiają się czemu tyle zła jest na świecie, jednocześnie zarzucając Bogu jego okrutność lub też stwierdzając, że go zupełnie nie ma. Właśnie dzięki takim ludziom powstaje i rozsiewa się na całej planecie zło. Kolejna wojna światowa to kwestia czasu, oglądając TV dajecie się wciągać w polityczne gry, wasze mózgi stają się polem bitwy, a ludzie sami chcą płacić co miesiąc za zatruwanie samego siebie.

Może odbiegłem trochę od tematu, jednak potrzebne to było aby zakończyć wasze dywagację. Zapamiętajcie, że to nie Bóg wybiera świętych, to my ludzie to robimy. Racjonalista to człowiek, który powinien patrzeć na wszystko z dystansem i przed oceną danej sprawy zagłębić się w nią, a prawda jest taka, że większość ludzi zapomina o tej kluczowej zasadzie i wydaje swoje wnioski w sposób nieprzemyślany, a zarazem śmieszny dla tych, którzy posiedli większą wiedzę w danym temacie. Zastanówcie się w głębi serca, czy jakby ludzie stosowali się nawet do tych słów Jana Pawła II podanych w tym temacie, to czy dalej byśmy doświadczali na tej planecie zła? Odpowiedź jest prosta. Musimy zacząć młodych uczyć o byciu dobrym i miłosiernym, a zamiast tego w szkołach uczeni jesteśmy o rodzajach broni, oraz o konfliktach i sposobach zabicia tego czy innego dyktatora. Młodzi oglądają kreskówki rysowane przez ludzi, w których niejednokrotnie pokazana jest przemoc, a nawet śmierć i nienawiść. Wszystko to jest bardzo trudne do zrozumienia i też smutnym jest fakt, że nasza cywilizacja ma raka. Raka, na którego mięliśmy lekarstwo, jednak zostało ono zdegradowane do poziomu "żałosnych opowiastek". Jesteśmy w stanie żyć w harmonii, jednak ktoś chcę abyśmy myśleli inaczej i niestety temu komuś się to udaje.
08-12-2012 20:12 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Czemu nikt nie potrafi zrozumieć, że Bóg dał nam wszystko co jest nam potrzebne do zrozumienia całego świata fizycznego jak i tego niefizycznego?
To forum dla racjonalistycznej inteligencji i cenimy sobie samodzielne myślenie. Niech Szanowny Pan wyrwie się z tego "nikt" i pomyśli. Wiem, że to trudne, ale się udaje. Może też warto trochę poczytać? Dać głos, nawet gdy mu się zdaje, że jest nauczającym prorokiem, to byle kto potrafi, ale powiedzieć coś z sensem to już sztuka.

PS. Nie tylko odbiegł Pan od tematu, ale wprost odleciał. Może dobrze wrócić na ziemię?

Miłego dnia.

@@@
.
08-12-2012 21:13 
 Ocena 12 na 12
MarcinK (9189 punktów)

>PS. Nie tylko odbiegł Pan od tematu, ale wprost odleciał.

Gdzie tam odbiegł Panie Andrzeju. Temat wątku to przecież "Przykłady absurdu"
08-12-2012 22:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>PS. Nie tylko odbiegł Pan od tematu, ale wprost odleciał.
>Gdzie tam odbiegł Panie Andrzeju.
>Temat wątku to przecież "Przykłady absurdu"
Słusznie! Przepraszam!

Pozdrawiam.

@@@
.
08-12-2012 20:24 
 Ocena 6 na 6
Borgïr (736 punktów)
>Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny

To tylko dowodzi, jak oderwane są święte księgi od rzeczywistości - należy zapomnieć o wszystkim czego nauczyliśmy się przez wieki, aby móc je czytać.

>Czemu nikt nie potrafi zrozumieć, że Bóg dał nam wszystko co jest nam potrzebne do zrozumienia całego świata fizycznego jak i tego niefizycznego?

Może dlatego, że nikt nie znalazł cząstek elementarnych patrząc w bogów, tylko w mikroskop...

>Jesteśmy ludźmi, a więc jak to ludzie popełniamy błędy i tak samo przywódcy kościoła popełniali i nadal będą popełniać. Przywódcy krajów, politycy, królowie, policjanci, nauczyciele i nawet pan cieć z klatki! Każdy z nich to tylko człowiek i każdy z nich będzie się mylił w większym lub mniejszym stopniu.

Ale pan cieć z klatki zwykle nie uzurpuje sobie prawa do posiadania racji absolutnej, nie twierdzi że jego słowa są słowami istoty wyższej.

>Zapomnijcie również o miłosiernym Bogu. Zapomnijcie również o bajkach, że Bóg ingeruje w cokolwiek.

To jest portal racjonalisty, tu mało komu trzeba mówić, żeby zapomniał o bajkach

>Nie istnieje równość w naszym świecie ponieważ to my sami ludzie do tego doprowadziliśmy tworząc system monetarny, cała rzeczywistość oparta jest na naszych działaniach i tylko siebie możemy winić za nieszczęścia.

System monetarny jest winny tylko usprawnieniu wymiany dóbr. Pieniądz to tylko miara pracy. Gdybyśmy nie wynaleźli pieniędzy, dalej byliby na świecie bogaci i biedni, tylko nie różniłaby ich suma zgromadzona na koncie, tylko ilość kóz w zagrodzie/samochodów w garażu/ubrań w szafie.

>Jesteśmy w stanie żyć w harmonii, jednak ktoś chcę abyśmy myśleli inaczej i niestety temu komuś się to udaje.

A myślałem, że UKŁADU jednak nie znaleziono
08-12-2012 20:44 
 Ocena 3 na 3
Olek Mularski (3178 punktów)
>Patrząc na pisma święte jak i samą działalność kościoła/ów na przestrzeni wieków okiem czysto analitycznym nie dojdziemy do głębszego konsensusu.

To prawda, dlatego osobiście uważam je za stek bzdur, mitologię, tudzież kiepską starożytną wersję powieści SF.

>Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny, należy też zapoznać się z przypowieścią o stworzeniu świata, która zaczyna się od "Na początku było słowo.." Jest to kluczowe zdanie do zrozumienia reszty biblii, nie zamierzam nikomu narzucać swoich poglądów, jednak jak zrozumie się samemu znaczenie owego zdania to później idzie z górki.

To prawda, żeby to "zrozumieć" to trzeba być prawdopodobnie osobą chorą umysłowo lub jak to powiedziała Doda "napruty winem lub palącym jakieś zioła"

>Następnie chciał bym zapytać się, co jest absurdalnego w słowach Jana Pawła II ? Czym on rozśmieszył wasze egoistyczne ja, lub co powiedział źle? Czemu nikt nie potrafi przypomnieć sobie, jak to Jan Paweł II przepraszał wszystkich za działalności kościoła katolickiego w przeszłości?

Chociażby to, że JP II to hipokryta najczystszej wody, przeprasza za zbrodniczą działalność KRK, a sam ją kryje, tuszuje, a nawet popiera. Pewnie wypowiedzi te mają również na celu maskowanie tych działań.

>Czemu nikt nie potrafi zrozumieć, że Bóg dał nam wszystko co jest nam potrzebne do zrozumienia całego świata fizycznego jak i tego niefizycznego?

Boga nie ma, podobnie jak "świata niefizycznego".

>Jesteśmy ludźmi, a więc jak to ludzie popełniamy błędy i tak samo przywódcy kościoła popełniali i nadal będą popełniać. Przywódcy krajów, politycy, królowie, policjanci, nauczyciele i nawet pan cieć z klatki! Każdy z nich to tylko człowiek i każdy z nich będzie się mylił w większym lub mniejszym stopniu.

Tak, ale wszyscy odpowiadają za swoje występki. Wszyscy, z wyjątkiem duchownych, a papieża w szczególności.
08-12-2012 20:54 
 Ocena 12 na 12
MarcinK (9189 punktów)
>Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny

Znaczy jak konkretnie? Wspak, do góry nogami, z zamkniętymi oczami czy co piętnastą stronę?
08-12-2012 21:17 
 Ocena 3 na 3
Olek Mularski (3178 punktów)
>>Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny
>Znaczy jak konkretnie? Wspak, do góry nogami, z zamkniętymi oczami czy co piętnastą stronę?

Moim zdaniem sposób czytania jest również nie do pojęcia przez osoby logicznie myślące, podobnie jak tzw. trójca święta. Nie to, żeby reklamować, bo jestem wrogiem środków odurzających, ale w pojmowaniu Biblii pomocne byłyby grzyby psylocyby albo LSD.
08-12-2012 21:22 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Moim zdaniem sposób czytania jest również nie do pojęcia przez osoby logicznie myślące, podobnie jak tzw. trójca święta. Nie to, żeby reklamować, bo jestem wrogiem środków odurzających, ale w pojmowaniu Biblii pomocne byłyby grzyby psylocyby albo LSD.

No czytając, dla przykładu, takie przygody Jonasza to trzeba by się konkretnie ujarać
08-12-2012 22:52 
 Ocena 3 na 3
Borgïr (736 punktów)
Anglik powiedziałby: "This story smells fishy"
08-12-2012 23:50 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>...Czemu nikt nie potrafi przypomnieć sobie, jak to Jan Paweł II przepraszał wszystkich za działalności kościoła katolickiego w przeszłości?
Mnie to wspomnienie napawa niesmakiem. Po tych wszystkich tych okropnościach, jakie krk zgotował Żydom, stanąć pod Ścianą Płaczu i pochylić głowę? Ups, sorry ...
Równocześnie nie skrytykował, a wręcz przeciwnie - chwalił RM, szerzące antysemickie treści. Nie wspomnę już praw kobiet, czy troski o dzieci - chronił przestępców i nakłaniał do tego innych. Ten pan wzorem cnót wszelakich?
> Nie istnieje równość w naszym świecie ponieważ to my sami ludzie do tego doprowadziliśmy tworząc system monetarny ...

>... Zastanówcie się w głębi serca, czy jakby ludzie stosowali się nawet do tych słów Jana Pawła II podanych w tym temacie, to czy dalej byśmy doświadczali na tej planecie zła?
To może powinien był "dać świadectwo", np. nie szczuć swoich wiernych na ateistów.
> ... Musimy zacząć młodych uczyć o byciu dobrym i miłosiernym,...
Korekta - nie ma możliwości nauczenia kogokolwiek dobroci. Są osoby z mniejszymi czy większymi predyspozycjami do empatii, ale kształtowanie postaw (wzmacnianie wrodzonych predyspozycji) odbywa się głównie w oparciu o przykłady - nie nauczanie, tylko wychowanie. Mnie nie przekona, mówiący nawet najpiękniej o dobroci i miłosierdziu duchowny, jeżeli ma na gębie wypisaną agresję.
>Jesteśmy w stanie żyć w harmonii, jednak ktoś chcę abyśmy myśleli inaczej i niestety temu komuś się to udaje.
Co? Znowu ślady trotylu?!
09-12-2012 01:38 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>...Czemu nikt nie potrafi przypomnieć sobie, jak to Jan Paweł II przepraszał wszystkich za działalności kościoła katolickiego w przeszłości?
>Mnie to wspomnienie napawa niesmakiem. Po tych wszystkich tych okropnościach, jakie krk zgotował Żydom, stanąć pod Ścianą Płaczu i pochylić głowę? Ups, sorry ...

Aż się chce zapytać - to jaka reakcja byłaby właściwa? Na tym forum, na podobne pytanie, przeczytałem kiedyś odpowiedź - najlepiej jakby w ramach rekompensaty papież zlikwidował KK, rozebrał Watykan, posypał głowę popiołem itd. No ok, założę się, że wielu racjonalistom taka opcja by się bardzo spodobała. No ale gdyby tak na chwilę spojrzeć np na rozmiar szkód, jakie wyrządzili Żydom Niemcy? Ci to dosłownie chcieli zetrzeć z powierzchni ziemi cały naród. Czy Pani zdaniem, w kontekście holocaustu oraz innych wojennych zapędów, nie należałoby właściwie dążyć do zdelegalizowania Republiki Federalnej Niemiec?


bembergiem w berg
09-12-2012 09:26 
 Ocena 4 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>Mnie to wspomnienie napawa niesmakiem. Po tych wszystkich tych okropnościach, jakie krk zgotował Żydom, stanąć pod Ścianą Płaczu i pochylić głowę? Ups, sorry ...
>Aż się chce zapytać - to jaka reakcja byłaby właściwa?

Głęboka i szeroka analiza własnych podłości. Pokiwać się albo wydukać "przepraszamy" niewiele kosztuje, choć znając przekonanie Wojtyły o wielkości swojej instytucji, to musiała to być drogą przez mękę. Wszystko było na odczepnego, byleby pozyskać sojuszników do walki z głównym, laickim wrogiem. Jak najmniejszym kosztem. Zakłamane. Cały Wojtyła.

>Czy Pani zdaniem, w kontekście holocaustu oraz innych wojennych zapędów, nie należałoby właściwie dążyć do zdelegalizowania Republiki Federalnej Niemiec?

Nie, bo Niemcy zawsze mają do wyboru wiele dróg. Kościół ma drogę jedną, jedyną słuszną, autorytarną, dyskredytującą, opresyjna, idealistyczną, szykanującą wszystko, co z jego postulatami niezgodne. Kościół jest z fundamentu zły i nie może tegoż zmienić, bo juz nie będzie tym samym. Musi trwać w błędzie założycielskim. Niemcy zawsze mogli/mogą/będą mogli się zmieniać, nawet w sposób znaczący. Zlikwidowanie kk byłoby niezwykle korzystne, choć pewnie mielibyśmy od razu znaczący wysyp wrózek, tarocistów czy astrologów.
09-12-2012 17:50 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Aż się chce zapytać - to jaka reakcja byłaby właściwa?
Zdaje się, że wspomniałam w poprzedniej wypowiedzi o RM. Ciesząc się tak wielkim autorytetem w Polsce (nie tylko wśród katolików) mógł bez problemu ograniczyć wzrost antysemickich nastrojów. Jeden list do episkopatu / redemptorystów załatwiłby sprawę (BXVI się na to zdobył). W ten sposób Wojtyłła udowodniłby rzeczywistą zmianę stosunku swojego kościoła (państwa) do kwestii żydowskiej. A tak to wyszła medialna propaganda.

>No ale gdyby tak na chwilę spojrzeć np na rozmiar szkód, jakie wyrządzili Żydom Niemcy? Ci to dosłownie chcieli zetrzeć z powierzchni ziemi cały naród.
Tylko Niemcy? Ależ oni okropni i jedyni na świecie. Moim zdaniem po prostu jako jedyni w pewnym momencie mieli możliwość realizacji takich planów. I też trudno mówić o Niemcach jako całym narodzie - to były decyzje polityczne.
>Czy Pani zdaniem, w kontekście holocaustu oraz innych wojennych zapędów, nie należałoby właściwie dążyć do zdelegalizowania Republiki Federalnej Niemiec?
To proszę mi wskazać naród, który nigdy nie miał "wojennych zapędów" - tak po rzetelnej selekcji zostaliby pewnie Tybetańczycy i Apacze Mascalero.
W trakcie długiej historii ludzkości wiele grup etnicznych / wyznaniowych zostało unicestwionych, ale większość nie miała "szczęścia" paść ofiarą przemysłowego zabijania, ani też nie doczekała się tak licznych opracowań.
Obecnie bywa głośno o pogromach Romów węgierskich - ta grupa też była planowo likwidowana przez faszystów i prześladowana w poprzednich stuleciach, w większości państw europejskich.
09-12-2012 00:41 
 Ocena 2 na 2
Tomek Malec (240 punktów)
>Patrząc na pisma święte jak i samą działalność kościoła/ów na przestrzeni wieków okiem czysto analitycznym nie dojdziemy do głębszego konsensusu.

Oj, zdecydowanie dojdziemy..., np. do konsensusu w sprawie szkodliwości religii/pism świętych/kościołów w kontekście życia i działalności homo sapiens oraz innych gatunków.

>Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny, należy też zapoznać się z przypowieścią o stworzeniu świata, która zaczyna się od "Na początku było słowo.."

Sądzisz, raczej mylnie, iż ludzie Tu piszący i czytający nigdy nie przeczytali Biblii...

>Jest to kluczowe zdanie do zrozumienia reszty biblii, nie zamierzam nikomu narzucać swoich poglądów

Na Tym Forum, próba narzucenia komuś poglądów, to zadanie mega trudne, wierz mi

>[...]Czemu nikt nie potrafi zrozumieć, że Bóg dał nam wszystko co jest nam potrzebne do zrozumienia całego świata fizycznego jak i tego niefizycznego? Jesteśmy ludźmi, a więc jak to ludzie popełniamy błędy i tak samo przywódcy kościoła popełniali i nadal będą popełniać. Przywódcy krajów, politycy, królowie, policjanci, nauczyciele i nawet pan cieć z klatki! Każdy z nich to tylko człowiek i każdy z nich będzie się mylił w większym lub mniejszym stopniu.

Tak, ja mogę popełniać błędy, mam za sojusznika jedynie Rozum, wsparty na szarpiących nim we wszystkich kierunkach, postzwierzęcych instynktach, dźgany co chwila nieogarniętymi emocjami, próbujący złapać względną równowagę. Z takim narzędziem pod czaszką nietrudno o błąd.
Co innego Biblia, Słowo Boże, w rękach kapłanów, szczególnie w rękach naczelnego kapłana, natchnionego w swoich działaniach przecież Duchem Świętym, owo Słowo nie powinno być omylne. Jednak kapłani, posługując się Słowem Bożym, mordując wolnomyślicieli, w imię swojego Boga, popełniali błąd. Działali jednak, natchnieni Słowem Bożym, więc to Słowo Boże popełniło błąd. A Słowo Boże pochodzi od... od kogo ? Od Boga, jak mniemam. A więc to Bóg się pomylił, ale przecież On jest miłosiernym obserwatorem... Biedaczek, nie zdawał sobie sprawy, pisząc Słowo Boże, z "niemiłych" konsekwencji wpływu tegoż Słowa na działalność homo sapiens.
09-12-2012 01:08 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Biblia jak i inne pisma zawierające słowo Bożę należy czytać w sposób zupełnie nieracjonalny,

A w któryż to mianowicie, skoro zupełnie nieracjonalnych sposobów jest nieskończona ilość?

>należy też zapoznać się z przypowieścią (??? - big_zyd) o stworzeniu świata, która zaczyna się od "Na początku było słowo.."

Biblijna opowieść o stworzeniu świata zaczyna się od: Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.

Nie znasz Biblii nawet na poziomie elementarnym, nie odróżniasz Starego Testamentu od Nowego... rozumiem, że Tobie w niczym to przeszkadzać nie musi, jednak nie jesteś sam na tym Forum...

Od zarania dziejów do 2003 r. ludzkość wyprodukowała pięć eksabajtów danych. To bardzo dużo, a jednak oszałamia coś innego: dziś produkujemy tyle co dwa dni. (Edwin Bendyk)

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365