Racjonalista - Strona głównaDo treści
Strasburg: "Nie" dla krzyży w klasach.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-11-2009 16:07Elpremiero (247 punktów)Strasburg: "Nie" dla krzyży w klasach.
Ocena 18 na 18
www.tvn24.(*)rzyzy-w-klasach,wiadomosc.html

"Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł we wtorek, że wieszanie krzyży w klasach to naruszenie "prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" oraz "wolności religijnej uczniów"."

Czy wynikną z tego jakieś skutki? Prawdopodobnie nie, przynajmniej nie w naszym kraju.
Także po raz kolejny potwierdzi się teza, że Polska to taki swoisty "dziki zachód" lub raczej "dziki wschód" jeśli chodzi o przestrzeganie pewnych jasno określonych przez społeczność międzynarodową zasad dotyczących wolności i pewnych swobód jednostki ludzkiej oraz jej poszanowania.
Wynika z tego, ze polskie społeczeństwo nie rozumie ogólnie co to takiego praworządność, zasada demokratycznego państwa prawa czy zasada wolności i praw człowieka, obywatela. Zasady te są fundamentalnymi zasadami ustroju politycznego Rzeczypospolitej Polskiej. No właśnie...... RZECZYPOSPOLITEJ.
Czy wieszanie jednego z symboli religijnych, symboli jednego z wielu światopoglądów jakie podzielają Polacy na ścianach publicznych instytucji nie jest pogwałceniem, zbeszczeszczeniem i podeptaniem pewnych wartości, które kryją się w nazwie naszego państwa: Rzeczpospolita Polska? Czy nie jest do brak szacunku do siebie samych, własnej Ojczyzny oraz swoich przodków, którzy za Rzeczpospolitą oddawali życie?
W moim przekonaniu jest jak najbardziej. Jesteśmy społeczeństwem ślepym, nieświadomym, biernym, nieobywatelskim. Nie szanujemy siebie i swojej Ojczyzny, więc jako naród nie mamy moralnego prawa wymagać tego od innych nacji.

Być może lepiej byłoby wystąpić z UE i innych międzynarodowych wspólnot, obudować granice murami i urządzić sobie państwo rodem ze średniowiecza, z władzą pochodzącą od jakiegoś bożka, a nie od suwerennego narodu. Wtedy przynajmniej prawo byłoby zgodne z realiami i nie łudzilibyśmy się, że tworzymy nowoczesne, europejskie państwo z aktywnym społeczeństwem.

Abstrahując już od tej sytuacji zadziwia mnie fakt, że my Polacy, naród z tak ciężkim bagażem, który podarowała nam historia, nadal jesteśmy w stanie tworzyć podzielone społeczeństwo rodem z czasów I Rzeczypospolitej ("szlacheckiej"), gdzie jedna grupa społeczna jest wyjęta spoza przepisów prawnych. Jak to mówią prawo prawem, a racja musi być po naszej stronie.

Swoją drogą w mojej opinii bulwersująco wyglądają szkolne sale, w których w centralnym punkcie jednej ze ścian wisi polskie godło, a tuż nad nim jeden symbol religijny, tak, że obydwa symbole wyglądają jakby były całością, jednym nierozerwalnym symbolem. To bardzo sugestywny obrazek.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
Sorry, byłem wcześniej www.racjonalista.pl/forum.php/s,264772
03-11-2009 17:28 
 Ocena 2 na 2
Elpremiero (247 punktów)
>Sorry, byłem wcześniej www.racjonalista.pl/forum.php/s,264772

Faktycznie Nie zauważyłem. Tak czy inaczej mój tekst porusza również trochę inne tematy.
07-11-2009 19:49 
 Ocena 1 na 1
anty_k (954 punktów)
>Swoją drogą w mojej opinii bulwersująco wyglądają szkolne sale, w których w centralnym punkcie jednej ze ścian wisi polskie godło, a tuż nad nim jeden symbol religijny, tak, że obydwa symbole wyglądają jakby były całością, jednym nierozerwalnym symbolem. To bardzo sugestywny obrazek.

Tego typu działania mają charakter jak najbardziej celowy. Katolicy poprzez stawianie Polski i katolicyzmu (oraz KK) tuż obok siebie zawłaszczają sobie pojęcia patriotyzmu i polskości. Chodzi o podtrzymanie mitu Polaka-katolika. A przecież ateiści i innowiercy też kochają swoją Ojczyznę. A właściwie nie "też", bo trudno przyjąć, że patriotą jest ktoś, kto popiera płacenie kasy obcemu państwu w zamian za bajeczki i niepoparte żadnymi dowodami obiecanki.
07-11-2009 22:05 
 Ocena 4 na 4
keymak (3379 punktów)
>A przecież ateiści i innowiercy też kochają swoją Ojczyznę.
W takim razie ja ateista jestem wyjątkiem, bo nie czuję jakiejś wielkiej miłości dla swojej ojczyzny.
Ogólnie rzecz biorąc patriotyzm uznaję za anachronizm.
Patriotyzm jest często źródłem niepotrzebnych podziałów i konfliktów.
Dodatkowo patriotyzm jest narzędziem manipulacji, bo tylko państwo które wychowuje sobie patriotów może prowadzić wojny.
Wystarczy porównać postawę Czechów i Polaków podczas II Wojny Światowej. Patrząc na te dwa narody z perspektywy czasu to kto postępował rozsądniej, racjonalniej?
Polacy, którzy wysyłali własnych obywateli na pewną śmierć, czy Czesi którzy ignorowali obcych we własnych granicach?
Wydaje mi się że Czesi, którzy nie byli tresowani na patriotów wyszli na tym lepiej.
Można oczywiście argumentować, że gdyby nie tacy właśnie Polacy to Czesi dzisiaj mówili po niemiecku, ale to tylko gdybanie.
Katolończycy nie mają wśród siebie terrorystów, a prawie każdy wie że taki naród istnieje.
Ciekawym przypadkiem są też Kurdowie

Dlatego też uważam że trzeba wreszcie zarzucić tresury patriotycznej.
Patriotyzm był pożądany w czasach monarchii i bezustannych wojen. Obecnie mamy z tego tytułu więcej problemów niż zysków.
Dla mnie bliższa jest tożsamość Europejczyka otwartego na kontakty z obcymi kulturami i narodami. Dlatego też nie uważam za uzasadnione aby rzucać bananem w ciemnoskórych (niektórzy tak robią nawet gdy mają do czynienia z Francuzem czy Anglikiem). Nie wykrzywiam palcami powiek, gdy mijam Azjatę.
Takie zachowanie uważam za rozsądniejsze. Powinniśmy dążyć do integracji, porozumienia i wystrzegać się anachronicznego patriotyzmu.

Możliwe zaś że mam pewną niechęć do patriotyzmu, bo często patriotyzm idzie za rączkę z fanatyzmem religijnym. To bardzo podobne mechanizmy manipulacji. Aby wysłać kogoś z misją samobójczą to trzeba wychować fanatyka religijnego, lub patriotę ..
Podobnie jest z prowadzeniem wojen.

Pozdrawiam.
08-11-2009 17:13 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Ogólnie rzecz biorąc patriotyzm uznaję za anachronizm.
Jest nim na pewno ten narodowokatolicki. Taki hurrapatriotyzm....z hasłami Polska dla Polaków, Polak-katolik....od razu mam ochotę krzyczeć "księża na księżyc".

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Sakowicz (285 punktów)

>Wynika z tego, ze polskie społeczeństwo nie rozumie ogólnie co to takiego praworządność, zasada
>demokratycznego państwa prawa czy zasada wolności i praw człowieka, obywatela. Zasady te są
>fundamentalnymi zasadami ustroju politycznego Rzeczypospolitej Polskiej. No właśnie......
Zasady, o których wspominasz, i wiele innych to wytwór orzecznictwa sądów(głównie niemieckich). Nie uchwaliły ich żadne organy przedstawicielskie, nie zesłał Bóg w postaci kamiennych tabliczek ani nie powstały z nicości w czasie Big Bangu. Są wytworem człowieka. I to nie byle jakiego człowieka tylko Sędziów Sądów Najwyższych. A na przykład nasi sędziowie TK są w stanie z dwóch wyrazów wyprowadzić jakieś 150 000 zasad prawnych jeżeli jest to im akurat potrzebne. W każdym razie te fundamentalne, podstawowe, niezbędne etc. zasady jako wytwór człowieka mogą byc przez człowieka obalone. Więc daruj sobie patos.

>Czy nie jest do brak szacunku do siebie samych, własnej Ojczyzny oraz swoich przodków,którzy za Rzeczpospolitą oddawali życie?
Większość przodków oddających życie to byli chrześcijanie i tez nosili krzyżyk więc nie.

>Nie szanujemy siebie i swojej Ojczyzny, więc jako naród nie mamy moralnego prawa wymagać tego od innych nacji.
Ja tam ojczyznę szanuję. Nie generalizuj.

>z władzą pochodzącą od jakiegoś bożka, a nie od suwerennego narodu.

Czy władza sądownicza, która jak np. TK może uchylać prawo ustanowione przez organy przedstawicielskie, jest wybierana przez suwerenny naród?

>Swoją drogą w mojej opinii bulwersująco wyglądają szkolne sale, w których w centralnym punkcie jednej ze ścian wisi polskie godło, a tuż nad nim jeden symbol religijny, tak, że obydwa symbole wyglądają jakby były całością, jednym nierozerwalnym symbolem. To bardzo sugestywny obrazek.

Przecież polska państwowość zaczęła się od tego symbolu.
>
03-11-2009 19:32 
 Ocena 13 na 15
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Zasady, o których wspominasz, i wiele innych to wytwór orzecznictwa sądów(głównie niemieckich). Nie uchwaliły ich żadne organy przedstawicielskie, nie zesłał Bóg w postaci kamiennych tabliczek ani nie powstały z nicości w czasie Big Bangu. Są wytworem człowieka.
10 przykazań też, a już te wszystkie dogmaty i teorie katolickie jak najbardziej.

>Większość przodków oddających życie to byli chrześcijanie i tez nosili krzyżyk więc nie.
Ale ci co nosili krzyżyk nie oddawali życia za brzuchy biskupów tylko za swoich bliskich. A po za tym wielu było innych wyznań chrześcijańskich oraz wyznania mojżeszowego.

>Czy władza sądownicza, która jak np. TK może uchylać prawo ustanowione przez organy przedstawicielskie, jest wybierana przez suwerenny naród?
Tego już w gimnazjum chyba uczą, że Trybunał Konstytucyjny bada zgodność ustanawianego prawa z Konstytucją. Nie jest winą Trybunału , że musi uchylać ustawy uchwalone przez sejm skoro zgodne z konstytucją nie są.

>Przecież polska państwowość zaczęła się od tego symbolu.
Bo inaczej by przez chrześcijańskich nawracaczy została w pień wycięta.
03-11-2009 20:20 
 Ocena 1 na 3
Sakowicz (285 punktów)
Zasady, o których wspominasz, i wiele innych to wytwór orzecznictwa sądów(głównie niemieckich). Nie uchwaliły ich żadne organy przedstawicielskie, nie zesłał Bóg w postaci kamiennych tabliczek ani nie powstały z nicości w czasie Big Bangu. Są wytworem człowieka.
>10 przykazań też, a już te wszystkie dogmaty i teorie katolickie jak najbardziej.
Nie widzę związku z moją wypowiedzią.

Większość przodków oddających życie to byli chrześcijanie i tez nosili krzyżyk więc nie.
>Ale ci co nosili krzyżyk nie oddawali życia za brzuchy biskupów tylko za swoich bliskich. A poza tym wielu było innych wyznań chrześcijańskich oraz wyznania mojżeszowego.
Inne wyznania chrześcijańskie też posługują się krzyżem. I skąd się wzięli ci biskupi.?

Czy władza sądownicza, która jak np. TK może uchylać prawo ustanowione przez organy przedstawicielskie, jest wybierana przez suwerenny naród?
>Tego już w gimnazjum chyba uczą, że Trybunał Konstytucyjny bada zgodność ustanawianego prawa z Konstytucją. Nie jest winą Trybunału, że musi uchylać ustawy uchwalone przez sejm skoro zgodne z konstytucją nie są.
Czy uczą w gimnazjum to nie wiem, nie miałem przyjemności uczęszczać. Oczywiście ma Pani rację. Problem w tym, że TK ma badać zgodność aktów prawnych z konstytucją, a nie interpretować i w konsekwencji rozszerzać przepisy konstytucji, do czego de facto jego orzecznictwo się sprowadza. Ponadto kto jest suwerenem? Obywatele RP czy TK, który może uchylać prawo ustanowione przez przedstawicieli obywateli.

Przecież polska państwowość zaczęła się od tego symbolu.
>Bo inaczej by przez chrześcijańskich nawracaczy została w pień wycięta.
Co nie zmienia faktu, że zaczęła się od tego symbolu

03-11-2009 20:40 
 Ocena 13 na 13
lukaszewicz (5674 punktów)

> [color=blue]Co nie zmienia faktu, że zaczęła się od tego symbolu

Nie zaczęła.Państwo polskie zaczęło się przed przyjęciem chrześcijaństwa.
05-11-2009 04:27 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cała kultura europejska zaczęła się przed chrześcijaństwem. Świadczy o tym choćby sposób zapisu, którego teraz używam. Pismo łacińskie, nie zaś kościelne.
03-11-2009 22:02 
 Ocena 8 na 8
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Wszelkie prawa jakie mają zastosowanie pochodzą od ludzi.
>Większość przodków oddających życie to byli chrześcijanie i tez nosili krzyżyk więc nie.
> Inne wyznania chrześcijańskie też posługują się krzyżem. I skąd się wzięli ci biskupi.?
Bo koniecznie ubierasz patriotyzm w katolicka sukienkę.
>Czy władza sądownicza, która jak np. TK może uchylać prawo ustanowione przez organy przedstawicielskie, jest wybierana przez suwerenny naród?
To posłowie, prezydent wybierają członków Trybunału Konstytucyjnego. Kandydat na sędziego TK musi spełnić kilka warunków. Przede wszystkim powinien być prawnikiem i jeszcze mieć parę innych cech.

> Czy uczą w gimnazjum to nie wiem, nie miałem przyjemności uczęszczać. Oczywiście ma Pani rację. Problem w tym, że TK ma badać zgodność aktów prawnych z konstytucją, a nie interpretować i w konsekwencji rozszerzać przepisy konstytucji, do czego de facto jego orzecznictwo się sprowadza. Ponadto kto jest suwerenem? Obywatele RP czy TK, który może uchylać prawo ustanowione przez przedstawicieli obywateli.
Z tymi przedstawicielami to różnie bywa, całe szczęście że jest ten Trybunał i prostuje totalne bzdury. Choć nie przeczę , że dali plamę z religią w szkołach i paru innych sprawach też.

>Przecież polska państwowość zaczęła się od tego symbolu.
>>Bo inaczej by przez chrześcijańskich nawracaczy została w pień wycięta.
> Co nie zmienia faktu, że zaczęła się od tego symbolu
Przed tym też była.
>
04-11-2009 07:54 
 Ocena 12 na 14
Meretseger (61860 punktów)

>Ale ci co nosili krzyżyk nie oddawali życia za brzuchy biskupów tylko za swoich bliskich. A po za tym wielu było innych wyznań chrześcijańskich oraz wyznania mojżeszowego.
A dorzucę do tego jeszcze polskich Tatarów... właściwie litewskich Tatarów, którzy wyznawali islam, ale byli wierni Rzeczypospolitej (o ile tylko kościółek nie mieszał) i Karaimów, którzy wprawdzie opierają się na Starym Testamencie, ale w nieżydowski sposób, bo tylko na ST (nawiasem mówiąc, bardzo ciekawa ich strona, jeśli ktoś się interesuje mniejszościami narodowymi www.karaimi.org/index.php?p=103 ).
Utożsamianie polskiego patrioty z chrześcijaninem jest co najmniej nieuprawnione. No, ale niektórzy "Polacy-Katolicy" tak niestety mają...
Pozdrawiam
04-11-2009 23:10 
 Ocena-5 na 7
Sakowicz (285 punktów)
Liczy się skala. Ilu tych tatarów było? Przed II wojną światową raptem parę tysięcy. Służyli w wojsku, mieli nawet własne jednostki, jednakże była to, i jest, kropla w morzu. Oczywiście nie odbieram im heroizmu i wierności Polsce.
Fakty są takie, że utożsamianie polskiego patrioty z chrześcijaninem jest jak najbardziej uprawnione. Wyjątki co najwyżej potwierdzają regułę.
05-11-2009 00:11 
 Ocena 9 na 9
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Fakty są takie, że utożsamianie polskiego patrioty z chrześcijaninem jest jak najbardziej uprawnione. Wyjątki co najwyżej potwierdzają regułę.
W Polsce: patriota=chrześcijanin. W Iranie: patriota=muzułmanin.
Wniosek: chrześcijanin=muzułmanin.

Stosując twój tok myślenia można stwierdzić, że katolik=przestępca. Przecież większość Polaków, to katolicy, zatem większość przestępców, to katolicy ergo katolik=przestępca.

Jeśli zabierasz się do promowania religii, która wyprała ci mózg, staraj się robić to z sensem.
Póki co ośmieszasz i siebie, i swoją religię.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Sakowicz (285 punktów)
Jeżeli ja mam wyprany mózg to przez twoją główkę przeszło tornado piątego stopnia. A od promowania religii w tym kraju jest kto inny. Swoją drogą to, gdzie ty u mnie widzisz to promowanie? Biłe myszki też widujesz?
05-11-2009 07:48 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Fakty są takie, że utożsamianie polskiego patrioty z chrześcijaninem jest jak najbardziej uprawnione. Wyjątki co najwyżej potwierdzają regułę.
Jestem Polką niechrześcijanką. Śmiesz mi zarzucać brak patriotyzmu? Uważaj na to, co piszesz...
05-11-2009 11:49 
 Ocena 1 na 1
Sakowicz (285 punktów)

> Uważaj na to, co piszesz...

Czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałem, że ateista nie może byc patriotą.

I zdejmij czasem zasłonkrę antyklerykalizmu i nienawiści do katolicyzmu. Jak widać wpływa na postrzeganie rzeczywistości.
07-11-2009 15:38 
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)
> Nigdzie nie napisałem, że ateista nie może byc patriotą.

Owszem, ale Ty i inni teiści cały czas wykorzystujecie pojęcie patriotyzmu do eksponowania wiary. Katolicy poprzez stawianie Polski i KK tuż obok siebie zawłaszczają sobie pojęcia patriotyzmu i polskości. Ateiści i innowiercy też kochają swoją Ojczyznę! A właściwie nie "też", bo trudno przyjąć, że patriotą jest ktoś, kto popiera płacenie kasy obcemu państwu w zamian za bajeczki i niepoparte żadnymi dowodami obiecanki.
05-11-2009 12:43 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Fakty są takie, że utożsamianie polskiego patrioty z chrześcijaninem jest jak najbardziej uprawnione. Wyjątki co najwyżej potwierdzają regułę.
>Jestem Polką niechrześcijanką. Śmiesz mi zarzucać brak patriotyzmu? Uważaj na to, co piszesz...

Przepraszam, że zapytam. Co dla Ciebie oznacza "być patriotą"?
07-11-2009 11:06 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Uważaj na to, co piszesz...

Czy doczekam się odpowiedzi?
07-11-2009 14:16 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
> Uważaj na to, co piszesz...
>Czy doczekam się odpowiedzi?
Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
07-11-2009 15:40 
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)
>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.

Otóż to, jak ktoś kto popiera płacenia daniny obcemu państwu w zamian za niepoparte dowodami bajeczki może w ogóle nazywać siebie patriotą?
07-11-2009 16:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.

Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
07-11-2009 19:53 
 Ocena 1 na 1
anty_k (954 punktów)
>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?

Przecież dostałeś odpowiedź: oznacza przedkładanie interesu własnego kraju nad interes obcych państw. W świetle tej definicji, większośc katolików (ci którzy popierają płacenie daniny Watykanowi) patriotami nie jest.
07-11-2009 20:21 
 Ocena 1 na 1
Sakowicz (285 punktów)
A popierasz wpłaty do budżetu UE. A na ONZ? Jeżeli tak to też nie jesteś patriotą. I co to sa za daniny dla Watykanu? Polska jako państwo coś im płaci?
07-11-2009 20:49 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>A popierasz wpłaty do budżetu UE. A na ONZ? Jeżeli tak to też nie jesteś patriotą. I co to sa za daniny dla Watykanu? Polska jako państwo coś im płaci?

W przypadku tych instytucji za swoje wpłaty dostajemy coś w zamian.
Sakowicz (285 punktów)
Z ONZ to nie wiem czy coś dostajemy. A w przypadku UE to różnie z tym dostawaniem bywa. To czy dostaniemy zależy od spełnienia pewnych wymogów formalnych, zatem możliwa jest sytuacja, że będziemy więcej wpłacać niż dostawać.

I jeszcze raz się pytam czy Polska jako państwo płaci coś na Watykan?
08-11-2009 04:09 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>I jeszcze raz się pytam czy Polska jako państwo płaci coś na Watykan?
"Pytanie jest tendencyjne".

Elemele dutki...
08-11-2009 11:11 
 Ocena 3 na 3
catseye (1381 punktów)
>Z ONZ to nie wiem czy coś dostajemy.
Nie dostajemy? Qrcze pieczone w pysk!!! No to sie wypiszmy!!
>A w przypadku UE to różnie z tym dostawaniem bywa. To czy dostaniemy zależy od spełnienia pewnych wymogów formalnych, zatem możliwa jest sytuacja, że będziemy więcej wpłacać niż dostawać.
To może dla bezpieczeństwa też sie wypisać?
>I jeszcze raz się pytam czy Polska jako państwo płaci coś na Watykan?
Prawdopodobnie na państwo Watykan nie, ale na jego agendę zwaną KRK i owszem. Vide archiwum.p(*)nstwo-daje-na-tace,376410.html . Uprzedzając wszelkie zarzuty do tego stwierdzenia i do tego artykułu zapytam, czy masz coś przeciwko ujawnieniu majątku KRK i monitorowaniu jego działalności finansowej, a jeśli tak - to dlaczego.
08-11-2009 12:27 
 Ocena 1 na 1
Sakowicz (285 punktów)

>Nie dostajemy? Qrcze pieczone w pysk!!! No to sie wypiszmy!!
Ja bym się z ONZ chętnie wypisał. Po cholerę nam to.

>Prawdopodobnie na państwo Watykan nie, ale na jego agendę zwaną KRK i owszem. Vide archiwum.p(*)nstwo-daje-na-tace,376410.html . Uprzedzając wszelkie zarzuty do tego stwierdzenia i do tego artykułu zapytam, czy masz coś przeciwko ujawnieniu majątku KRK i monitorowaniu jego działalności finansowej, a jeśli tak - to dlaczego.

Nie mam nic przeciwko. Chętnie bym nawet poparł jakiś podatek kościelny dla tych co chcą płacić.
Miałem obiekcje co do parokrotnie wypowiedzianego stwierdzenia jakoby Polska jako państwo dotowała Watykan-inne państwo. Nie jest to to samo co finansowanie w różnym zakresie Krk w Polsce.
08-11-2009 13:54 
 Ocena 3 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Miałem obiekcje co do parokrotnie wypowiedzianego stwierdzenia jakoby Polska jako państwo dotowała Watykan-inne państwo. Nie jest to to samo co finansowanie w różnym zakresie Krk w Polsce.
Polska dotuje Watykan. Nie jako państwo ale kościół katolicki. A ponieważ państwo dotuje kościół więc pośrednio i Watykan.
08-11-2009 15:30 
 Ocena 1 na 1
Sakowicz (285 punktów)
Widzę, że się nie dogadamy. Ja się pytam jak Polska dotuje Watykan to w odpowiedzi słyszę, że dotuję. Gdy się jeszcze raz pytam jak dotuje to się okazuje, że Polska dotuje Krk w Polsce. To się teraz, z płonnymi nadziejami, pytam jak państwo polskie dotuje kościół w Polsce? Wydaje mi się, że ktoś na tym forum powinien coś o tym wiedzieć.
08-11-2009 15:45 
 Ocena 4 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>To się teraz, z płonnymi nadziejami, pytam jak państwo polskie dotuje kościół w Polsce? Wydaje mi się, że ktoś na tym forum powinien coś o tym wiedzieć.
Płaci za nauczanie religii, za kapelanów, płaci na remonty kościołów , płaci emerytury księżom, płaci jeszcze za coś co miało być rekompensatą za utracone mienie a po odzyskaniu mienia z naddatkiem płaci nadal, płaci szkoły wyższe katolickie, płaci na wydziały teologiczne... i jeszcze jest kilka pozycji ale już nie pamiętam a szukać mi się nie chce.
08-11-2009 16:27 
 Ocena 1 na 1
Sakowicz (285 punktów)
>Płaci za nauczanie religii, za kapelanów,
Ale to nie są dotację tylko wynagrodzenie za jakieś usługi. Może i głupie usługi, ale zawsze.
>płaci na remonty kościołów
Jak zabytek to czemu nie.
>płaci emerytury księżom,
UB-kom i SB-kom tez płaci, ale rzeczywiście jest to jakaś tam forma "dotowania" KRK.
>płaci jeszcze za coś co miało być rekompensatą za utracone mienie a po odzyskaniu mienia z naddatkiem płaci nadal,
No fakt ta sprawa śmierdzi. Chociaż nie znam stosunku wartości znacjonalizowanego majątku KK do wartości majątku mu przyznanego w ramach odszkodowania.
>płaci szkoły wyższe katolickie, płaci na wydziały teologiczne
Tu też się zgodzę.
Tylko wciąż nie jest to dotowanie Watykanu
09-11-2009 12:14 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>>płaci jeszcze za coś co miało być rekompensatą za utracone mienie a po odzyskaniu mienia z naddatkiem płaci nadal,
>No fakt ta sprawa śmierdzi. Chociaż nie znam stosunku wartości znacjonalizowanego majątku KK do wartości majątku mu przyznanego w ramach odszkodowania.

Nie trzeba być ekspertem, by dostrzec gigantyczną różnicę wartości między utraconymi przez Kościół gruntami rolnymi w przysłowiowej Koziej Wólce, a żądanymi jako rekompensaty przez tenże Kościół gruntów budowlanych w centrum Krakowa. Nie trzeba być ekspertem, by dostrzec różnicę wartości między utraconymi przez Albertynki 69 hektarami a odzyskanymi przez zakon w ramach rekompensaty 1500 hektarami.
Tereny i operaty szacunkowe wskazuje Komisji Majątkowej pełnomocnik Kościoła, a ta ich nie weryfikuje...bo nie ma takiego obowiązku.

>>płaci szkoły wyższe katolickie, płaci na wydziały teologiczne
>Tu też się zgodzę.
>Tylko wciąż nie jest to dotowanie Watykanu

Owe dotacje wynikają bezpośrednio z konkordatu, umowy zawartej między Polską a Stolicą Apostolską, połączoną unią personalną i funkcjonalną z Watykanem.
08-11-2009 14:06 
 Ocena 2 na 2
catseye (1381 punktów)
>Ja bym się z ONZ chętnie wypisał. Po cholerę nam to.
Jasne. Po cholerę. Niech sobie inni próbują rozwiązywać problemy "bladobłękitnej kropki". My tam mamy swoją twierdzę nad Wisłą i dobrze jest!! Nie ma to jak splendid isolation!!
>Miałem obiekcje co do parokrotnie wypowiedzianego stwierdzenia jakoby Polska jako państwo dotowała Watykan-inne państwo. Nie jest to to samo co finansowanie w różnym zakresie Krk w Polsce.
Formalnie nie jest. Praktycznie - jak najbardziej. Nb. gdybyśmy mogli zajrzeć do finansów KRK, dowiedzielibyśmy się, czy coś wycieka z RP do Watykanu, a jeżeli tak - to ile.
07-11-2009 22:02 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>>Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
>Przecież dostałeś odpowiedź:

Przepraszam bardzo, ale ja Pana o nic nie pytałem i czy to jest odpowiedź, ewentualna jej wartość , określę sam.
07-11-2009 20:52 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
Potrafię. Ale niekoniecznie chcę.
07-11-2009 21:53 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>>Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
>Potrafię. Ale niekoniecznie chcę.

Takie trudne i kłopotliwe pytanie? Może to wstyd powiedzieć? Chciałem porównać, czy nasze rozumienie tego pojęcia jest zbieżne. Możliwe, że masz całkiem odmienne od mojego. To co napisałaś, jest jakąś bzdurą. Jaka jest różnica bycia patriotą, ateisty i osoby wierzącej? Ja w patriotyzm, wiary nie mieszam. Dla mnie nie ma z nią nic wspólnego. W takim razie, w moich oczach, patriotką nie jesteś.
08-11-2009 10:04 
 Ocena 4 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>>>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>>>Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
>>Potrafię. Ale niekoniecznie chcę.
>Takie trudne i kłopotliwe pytanie?
Nie, ale intymne.
>Może to wstyd powiedzieć? Chciałem porównać, czy nasze rozumienie tego pojęcia jest zbieżne. Możliwe, że masz całkiem odmienne od mojego. To co napisałaś, jest jakąś bzdurą. Jaka jest różnica bycia patriotą, ateisty i osoby wierzącej? Ja w patriotyzm, wiary nie mieszam.
Ja też nie i dlatego mnie wkurza stawianie znaku równości pomiędzy słowami "patriota" i "Polak-katolik". Bo to nie ma nic do rzeczy.
>W takim razie, w moich oczach, patriotką nie jesteś.
Jak tam sobie uważasz.
08-11-2009 10:56 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>>>>Ponawiam pytanie. Co rozumiesz przez patriotyzm, czym dla Ciebie jest, co on oznacza, dla Ciebie ateistki? Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
>>>Potrafię. Ale niekoniecznie chcę.
>>Takie trudne i kłopotliwe pytanie?
>Nie, ale intymne.

Że co?!!!. Co jest w tym intymnego?

>>Może to wstyd powiedzieć? Chciałem porównać, czy nasze rozumienie tego pojęcia jest zbieżne. Możliwe, że masz całkiem odmienne od mojego. To co napisałaś, jest jakąś bzdurą. Jaka jest różnica bycia patriotą, ateisty i osoby wierzącej? Ja w patriotyzm, wiary nie mieszam.
>Ja też nie i dlatego mnie wkurza stawianie znaku równości pomiędzy słowami "patriota" i "Polak-katolik". Bo to nie ma nic do rzeczy.

Ale wstyd Ci powiedzieć, co oznacza Twój patriotyzm, jak go rozumiesz. Może boisz się narazić na śmieszność, w oczach takich osobników, jak Duda? Patrz jej post poniżej.

Kiedy podczas meczu baseballu, Amerykanie wstają, bez względu na rasę, wyznanie , pochodzenie, czy kolor skóry, przykładając prawą rękę do serca i śpiewają hymn, nie jest to ani śmieszne, ani wstydliwe.

>>W takim razie, w moich oczach, patriotką nie jesteś.
>Jak tam sobie uważasz.

To skąd to oburzenie? Co to za patriota, który się wstydzi nim być? Zwykły koniunkturalista, tchórzem podszyty.
08-11-2009 11:36 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>To skąd to oburzenie? Co to za patriota, który się wstydzi nim być? Zwykły koniunkturalista, tchórzem podszyty.
Nie uda Ci się mnie obrazić ani sprowokować.
08-11-2009 11:51 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>To skąd to oburzenie? Co to za patriota, który się wstydzi nim być? Zwykły koniunkturalista, tchórzem podszyty.
>Nie uda Ci się mnie obrazić ani sprowokować.

Nie miałem na celu Ciebie obrażać, ani prowokować. Jedynie uświadomić Ci śmieszność Twojego oburzenia i Twojego poczucia patriotyzmu.

Pozdrawiam.
>
08-11-2009 08:25 
 Ocena 6 na 8
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>> Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
>Potrafię. Ale niekoniecznie chcę.
>
No i doigrałaś się! Nie jesteś patriotką według Witwosa.
A on przecież jest jedyny nieomylny co to zna się nie tylko na "feminizmie", "patriotyzmie" ale jest jedyny czujny i wie i się przeciwstawia, gdy na forum "racja stanu" jest zagrożona sprowadzając dyskusję do dyskusji o "d..ie Maryni".
Bo według Witwosa jedynie dyskusja o pierdołach nie zagraża bezpieczeństwu naszego państwa.
Teraz będzie Cię ścigał "-" ni w pięć ni w dziesięć i wmawiał ci , że nie masz takich czy innych uczuć, nie czujesz tego co czujesz itd., czyli witaj w klubie!
08-11-2009 08:38 
 0 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Stawiam dobro Polski ponad dobro Watykanu.
>>> Nie pytałem o Twój stosunek do Watykanu ani Konga. Jeżeli nie potrafisz go określić, to skąd to oburzenie?
>>Potrafię. Ale niekoniecznie chcę.
>>
>No i doigrałaś się! Nie jesteś patriotką według Witwosa.

Określ swój patriotyzm. Oprócz jazgotu o feminizmie, domagania się skrobanek i konieczności tłuczenia szyb w zakrystii , nic więcej od ciebie nie usłyszałem. Pewnie to jest według ciebie patriotyzm. Same feministyczne i antynarodowe popierdółki. Jak zaczynasz swoje wypowiedzi "My Polacy..." to masz na myśli siebie i Meretseger?
Widzisz coś złego w rozmowie o d... Maryni, jak ładna i atrakcyjna? Widzisz, widzisz...
08-11-2009 13:46 
 Ocena 7 na 9
(Alicja)Duda (25557 punktów)
W każdym totalitarnym ustroju znajdowali się ludzie którzy lepiej od innych wiedzieli co jest patriotyzmem a co nie, co jest racją stanu a co nie jest. I patriotyzmu i racji stanu (według swojej definicji) gotowi bronić z karabinem w ręku i nożem w zębach. Ileż to ludzi straciło życie bo nie byli dość patriotyczni, czy też ich istnienie zagrażało "racji stanu".
Myślałam , że to przeszłość ale na twoim przykładzie widać, że są i czekają tylko na swojego wodza, który wskaże im "gdzie my a gdzie ZOMO", "kto nie jest z nami jest przeciwko nam".
Czy to tak trudno przyjąć, że ludzie są różni i każdy ma prawo żyć tak jak chce byle nie krzywdził innych.
Tak trudno zrozumieć, że nikt nie ma monopolu na prawdę,wiarę i niewiarę, patriotyzm, rację stanu bo każdy ma prawo widzieć je gdzie indziej.
Kto dał ci prawo do oceny czy ktoś jest czy nie jest patriotą?
Kto dał ci prawo do oceny co jest a co nie jest "feministyczną i antynarodową popierdółką".
Idź na forum Wszechpolaków tam znajdziesz jasne i proste definicje tych pojęć one jak mniemam bardziej ci odpowiadają.
08-11-2009 14:03 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Idź na forum Wszechpolaków tam znajdziesz jasne i proste definicje tych pojęć one jak mniemam bardziej ci odpowiadają.

Samo słowo patriotyzm, jest łatwo definiowalne. W twojej wypowiedzi, nie znajduję takowej definicji. Nie rozmawiam z tobą, ale z oburzeniem pewnej Pani, która nie potrafi określić czym patriotyzm jest, lecz czuje się obrażona tym, gdy jest posądzona o jego brak.
Twoje wypowiedzi, to dalej feministyczne popierdółki i rzucanie kamieniami w okna zakrystii. Nic poza tym.

>Kto dał ci prawo do oceny co jest a co nie jest "feministyczną i antynarodową popierdółką".

Mam takie samo prawo dokonywać ocen twoich wypowiedzi, jak ty moich. Nie potrzebuję na to niczyjej zgody.
08-11-2009 14:42 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Idź na forum Wszechpolaków tam znajdziesz jasne i proste definicje tych pojęć one jak mniemam bardziej ci odpowiadają.
> Nie rozmawiam z tobą, ale z oburzeniem pewnej Pani, która nie potrafi określić czym patriotyzm jest, lecz czuje się obrażona tym, gdy jest posądzona o jego brak.
Sam wlazłeś, moja wypowiedź początkowa nie była do ciebie.
>Twoje wypowiedzi, to dalej feministyczne popierdółki i rzucanie kamieniami w okna zakrystii. Nic poza tym.
Możesz wyjaśnić o co ci chodzi z tymi "kamieniami rzucanymi do okien zakrystii". Nigdy nie stosowałam takich chuligańskich zagrań i nikogo do tego nie namawiałam. Nie stosuję przemocy i tego nie pochwalam.
>>Kto dał ci prawo do oceny co jest a co nie jest "feministyczną i antynarodową popierdółką".
>Mam takie samo prawo dokonywać ocen twoich wypowiedzi, jak ty moich. Nie potrzebuję na to niczyjej zgody.

08-11-2009 14:50 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Idź na forum Wszechpolaków tam znajdziesz jasne i proste definicje tych pojęć one jak mniemam bardziej ci odpowiadają.
>> Nie rozmawiam z tobą, ale z oburzeniem pewnej Pani, która nie potrafi określić czym patriotyzm jest, lecz czuje się obrażona tym, gdy jest posądzona o jego brak.
>Sam wlazłeś, moja wypowiedź początkowa nie była do ciebie.

Nie należało wymieniać w swojej wypowiedzi mojego nicku.

>>Twoje wypowiedzi, to dalej feministyczne popierdółki i rzucanie kamieniami w okna zakrystii. Nic poza tym.
>Możesz wyjaśnić o co ci chodzi z tymi "kamieniami rzucanymi do okien zakrystii". Nigdy nie stosowałam takich chuligańskich zagrań i nikogo do tego nie namawiałam. Nie stosuję przemocy i tego nie pochwalam.

Chwali ci się to. Traktuj rzucanie kamieniami w okna zakrystii jako przenośnię. Możesz ją zastąpić, obsikiwaniem murka przykościelnego.
09-11-2009 20:31 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6812 punktów)
>Możesz wyjaśnić o co ci chodzi z tymi "kamieniami rzucanymi do okien zakrystii".

To makiaweliczna manipulacja mająca sugerować rzekome prześladowania o charakterze chuligańskim wobec Kościoła Rzymsko Katolickiego w Polsce.
Metoda wzorująca się na oskarżeniu wniesionym przez księdza wobec obywatela za to że zwrócił się do księdza per pan, czym rzekomo naruszył uczucia religijne.
Gosia (9452 punktów)

>Metoda wzorująca się na oskarżeniu wniesionym przez księdza wobec obywatela za to że zwrócił się do księdza per pan, czym rzekomo naruszył uczucia religijne.

Tyle tylko, że nie zrobił tego ksiądz, tylko europoseł Tomczak i nie wniósł oskarżenia, tylko wniosek o wyłączenie sędzi prowadzącej proces w którym był oskarżonym.
panTeista (6812 punktów)
>>za to że zwrócił się do księdza per pan, czym rzekomo naruszył uczucia religijne.
>Tyle tylko, że nie zrobił tego ksiądz, tylko europoseł Tomczak i nie wniósł oskarżenia, tylko wniosek o wyłączenie sędzi prowadzącej proces w którym był oskarżonym.

Dziękuję za sprostowanie.
Jak będę mijał na ulicy księdza/ zakonnicę to będę pytał: Przepraszam pana/ panią czy nie wie pan/ pani jak dojść do... (jakaś pobliska ulica lub obiekt).
Tak żeby zwracanie się proszę księdza/ siostro nie było całkowicie powszechnym zwyczajem, a trochę z ciekawości reakcji.

Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
08-11-2009 14:50 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Nie rozmawiam z tobą, ale z oburzeniem pewnej Pani, która nie potrafi określić czym patriotyzm jest, lecz czuje się obrażona tym, gdy jest posądzona o jego brak.
Brak logiki tu widzę. Jeżeli czuję się "oburzona" zarzutem braku patriotyzmu, to widocznie wiem, czym on dla mnie jest. Jeśli o tym nie opowiadam na prawo i lewo, to znaczy, że nie mam na to ochoty, a nie "nie potrafię".
08-11-2009 16:21 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie rozmawiam z tobą, ale z oburzeniem pewnej Pani, która nie potrafi określić czym patriotyzm jest, lecz czuje się obrażona tym, gdy jest posądzona o jego brak.
>Brak logiki tu widzę. Jeżeli czuję się "oburzona" zarzutem braku patriotyzmu, to widocznie wiem, czym on dla mnie jest. Jeśli o tym nie opowiadam na prawo i lewo, to znaczy, że nie mam na to ochoty, a nie "nie potrafię".

Było to w jakimś filmie... "Wiem, ale nie powiem". Komedia to była.
Lepiej nie mów. Umiłowanie ojczyzny i zdolność do poświęcenia dla niej spraw własnych, na tym forum jest bardzo niepopularne. To przecież takie nieracjonalne.
Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.
08-11-2009 20:15 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

>Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.

   Zachodzę w głowę jakie to korzyści czerpiesz z uczestnictwa w tutejszym forum. Bo, że pasożytujesz na nim, a jak trzeba to i opluć i obesrać potrafisz, widzi każdy, komu starczy cierpliwości, aby przejrzeć tylko drobny ułamek spośród tysięcy Twoich wypowiedzi. Bo przecież ta zacytowana powyżej, wcale nie jest wyjątkiem w Twojej forumowej twórczości

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-11-2009 20:21 
 Ocena-1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.
>   Zachodzę w głowę jakie to korzyści czerpiesz z uczestnictwa w tutejszym forum.

Zachodź placowniku, zachodź w głowę. A ja czekam.
09-11-2009 10:20 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   Zachodzę w głowę, jakie to korzyści czerpiesz z uczestnictwa w tutejszym forum

Teraz poczytaj tutaj. Znajdzie i siebie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,264797#w266484

Według tego kryterium, ostatniego zdania, oceniam to co tutaj piszesz, oraz moralnie samego Ciebie.
Krytyka tego co piszę, dokonana przez kogoś, kto w moich oczach, jet tak mierny jak Ty, nie interesuje mnie. Natomiast uczę się. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się umiejętność manipulacji.

Lwia większość moich postów, dotyczy łamania przez Ciebie obowiązującego tu prawa, Regulaminu Forum. Nie dziwię się Twoim opiniom, wyrażanym na temat moich wypowiedzi.
08-11-2009 20:29 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.
Tak uważasz?
Ja - nie.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.
>Tak uważasz?
>Ja - nie.

Wziąłeś to do siebie?
08-11-2009 21:06 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Wziąłeś to do siebie?
Nie. Po prostu nie zgadzam się z Tobą.
Uważam, że racjonalnie jest uczciwie pracować, rozliczać się z dochodów, uczestniczyć w wyborach, interesować się tym, co dzieje się w kraju i w miarę swoich możliwości starać się, by w Polsce działo się lepiej. Dlatego dążę do zmian, do prymatu racjonalizmu nad koniunkturalizmem w każdej dziedzinie życia społecznego.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 21:23 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wziąłeś to do siebie?
>Nie. Po prostu nie zgadzam się z Tobą.

To bardzo mnie cieszy.
08-11-2009 21:27 
 Ocena 3 na 3
Pontifex Maximus (3006 punktów)

>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.

A ja wywieszam, bo jestem patriotą.


Racjonaliści są też po drugiej stronie
Nie klękamy przed bakterią
09-11-2009 07:29 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
Ja wywieszam Poza tym - pełna zgoda z tym, co piszesz. Plus jeszcze kilka rzeczy, ale mniejsza o to.
I w dodatku świętuję 11 listopada radośnie i na wesoło, a nie w tonie patetyczno-żałobnym, jakby to nie był Dzień Niepodległości, tylko Dzień Klęski Narodowej. Bo o ile jeszcze cokolwiek mnie na świecie zdumiewa, to ten mszalno-pogrzebowy nastrój tego święta. Powinien być szampan i fajerwerki, a nie ponure miny przed ołtarzem.
Pozdrawiam
09-11-2009 08:58 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
>Ja wywieszam Poza tym - pełna zgoda z tym, co piszesz. Plus jeszcze kilka rzeczy, ale mniejsza o to.
>I w dodatku świętuję 11 listopada radośnie i na wesoło, a nie w tonie patetyczno-żałobnym, jakby to nie był Dzień Niepodległości, tylko Dzień Klęski Narodowej. Bo o ile jeszcze cokolwiek mnie na świecie zdumiewa, to ten mszalno-pogrzebowy nastrój tego święta. Powinien być szampan i fajerwerki, a nie ponure miny przed ołtarzem.
>Pozdrawiam

No proszę. Taki wstyd było to powiedzieć?
09-11-2009 09:20 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
>Ja wywieszam Poza tym - pełna zgoda z tym, co piszesz. Plus jeszcze kilka rzeczy, ale mniejsza o to.

Podobno jakiś obowiązek jest, ale ja nigdy nie wywieszałam (Wujaszku, spokojnie, jest ciąg dalszy ).
Otóż, za mnie zawsze robił to dozorca bądź administrator. I jakoś to się naturalnie toczyło, że flagi były, kiedy miały być, a czasem nawet wtedy, kiedy nie miałam pojęcia, czemu wiszą.

>I w dodatku świętuję 11 listopada radośnie i na wesoło, a nie w tonie patetyczno-żałobnym, jakby to nie był Dzień Niepodległości, tylko Dzień Klęski Narodowej. Bo o ile jeszcze cokolwiek mnie na świecie zdumiewa, to ten mszalno-pogrzebowy nastrój tego święta. Powinien być szampan i fajerwerki, a nie ponure miny przed ołtarzem.

Absolutnie się zgadzam. Mimo iż jestem bardziej patriotką lokalną niż narodową. (No co, więcej mieszkałam w moim mieście, personalnie, niż spędziłam jeżdżąc po Polsce i tak mi zostało..! ). To jest jakieś narodowe przekleństwo, oprócz histerycznego umiłowania martyrologii i wiary w honorową śmierć. Brr! No, ale paść trupem jest łatwiej, niż zasuwać całe dekady, robiąc coś konkretnego...
(Żeby nie było - doceniam powstania i opór wojenny chociażby z względu na znajomość faktów i danych, ale to już nie te czasy! Odwłoki w troki i do roboty, zamiast marudzić o obronie granic!)

>Pozdrawiam
Jak zwykle, nawzajem


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
09-11-2009 10:05 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
>>Ja wywieszam Poza tym - pełna zgoda z tym, co piszesz. Plus jeszcze kilka rzeczy, ale mniejsza o to.
>Podobno jakiś obowiązek jest, ale ja nigdy nie wywieszałam (Wujaszku, spokojnie, jest ciąg dalszy ).

Jestem całkowicie spokojny. Ja flag nie wywieszam. Dla mnie to mało znacząca manifestacja. Patriotyzm, poznaje się po postawach i czynach. Po zdolności poświecenia się dla dobra swojej swojej rodziny, otoczenia, narodu. Nie mam tu na myśli narażania życia za sprawę, bez absolutnej tego konieczności , ale rezygnacji z własnych korzyści, przynajmniej ich części, dla dobra i powodzenia ogółu.
Mówię wyraźnie o dochowaniu wartościom, które są obce politykom współczesnej sceny. Oni są bardzo racjonalni. W dzisiejszych czasach dominuje konformizm i oportunizm. Podstawowym kryterium oceny człowieka, jest jego zamożność. Mało kogo interesuje, pochodzenie majątku. Więc jest, jak jest. Nikogo już nie dziwi, że dla uzyskania własnych korzyści, ktoś doprowadza majątek państwowy do ruiny. Dla paru groszy, pozbawia ludzi tysięcy miejsc pracy. Ktoś inny, dla realizacji własnych celów, łamie prawo, na straży którego powinien stać.

Pozdrawiam Elżbieto.
spray (5875 punktów)
>>>>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
>>>Ja wywieszam Poza tym - pełna zgoda z tym, co piszesz. Plus jeszcze kilka rzeczy, ale mniejsza o to.
>>Podobno jakiś obowiązek jest, ale ja nigdy nie wywieszałam (Wujaszku, spokojnie, jest ciąg dalszy ).
>Jestem całkowicie spokojny. Ja flag nie wywieszam. Dla mnie to mało znacząca manifestacja. Patriotyzm, poznaje się po postawach i czynach. Po zdolności poświecenia się dla dobra swojej swojej rodziny, otoczenia, narodu. Nie mam tu na myśli narażania życia za sprawę, bez absolutnej tego konieczności , ale rezygnacji z własnych korzyści, przynajmniej ich części, dla dobra i powodzenia ogółu.
>Mówię wyraźnie o dochowaniu wartościom, które są obce politykom współczesnej sceny. Oni są bardzo racjonalni. W dzisiejszych czasach dominuje konformizm i oportunizm. Podstawowym kryterium oceny człowieka, jest jego zamożność. Mało kogo interesuje, pochodzenie majątku. Więc jest, jak jest. Nikogo już nie dziwi, że dla uzyskania własnych korzyści, ktoś doprowadza majątek państwowy do ruiny. Dla paru groszy, pozbawia ludzi tysięcy miejsc pracy. Ktoś inny, dla realizacji własnych celów, łamie prawo, na straży którego powinien stać.
>Pozdrawiam Elżbieto.

No dobra, ale co chcecie swietowac 11 listopada? Szturmowek i "niech zyje" wam brakuje czy jak?
A moze wujek Sam cos wypomina?
09-11-2009 14:06 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>No dobra, ale co chcecie swietowac 11 listopada? Szturmowek i "niech zyje" wam brakuje czy jak?
>A moze wujek Sam cus wypomina?

Tak dla przypomnienia: Dzień 11 listopada ustanowiono Świętem Niepodległości ustawą z 23 kwietnia 1937 (Dz.U. RP 1937, nr 33, poz. 255),

Dla większości Polaków to dzień ważny. Dla podopiecznych Wuja Sama, czy powiedzmy Żydów, ten dzień nie ma znaczenia.
09-11-2009 19:52 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Dla większości Polaków to dzień ważny.

Połowa Polaków (51 proc.) nie obchodzi w żaden sposób Święta Niepodległości (...)

Badanie przeprowadzono w dniach od 3 do 7 października 2008 roku na liczącej 1107 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski
.

To tyle w temacie "większość"...
09-11-2009 20:18 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Połowa Polaków (51 proc.) nie obchodzi w żaden sposób Święta Niepodległości (...)

>To tyle w temacie "większość"...

No, to większość się dobrze wyśpi,(oprócz tych, co muszą pracować)

3/4 badanych kojarzy to święto prawidłowo, z rokiem 1918. Połowa nie obchodzi go w jakiś sposób szczególny, w tym ja.

09-11-2009 21:07 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>Dla większości Polaków to dzień ważny.

>Połowa Polaków (51 proc.) nie obchodzi w żaden sposób Święta Niepodległości (...)

   Nie chcę być kontrowersyjna, kochamy się tu na planie wszyscy i każdy z każdym, ale 51 % to nie jest chyba połowa? Paróweczek hrabiego...
09-11-2009 14:07 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)
Dla paru groszy, pozbawia ludzi tysięcy miejsc pracy. Ktoś inny, dla realizacji własnych celów, łamie prawo, na straży którego powinien stać.
>Pozdrawiam Elżbieto.

ach, i jeszcze nie spi ktos aby spac mogl ktos
bo te losie strasznie rycza ...
09-11-2009 14:21 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>ach, i jeszcze nie spi ktos aby spac mogl ktos
>bo te losie strasznie rycza ...

Nie pij już, proszę...Wytrzeźwiej. Białe myszki będą ci do ucha niedługo straszliwie ryczeć.
09-11-2009 16:11 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>>ach, i jeszcze nie spi ktos aby spac mogl ktos
>>bo te losie strasznie rycza ...
>Nie pij już, proszę...Wytrzeźwiej. Białe myszki będą ci do ucha niedługo straszliwie ryczeć.
To, co dzis pije, nie grozi mi nastepstwami, jakie sugerujesz.
Wrecz niepicie tego, co dzis pije, grozi odwodnieniem, oslabieniem, zachwianiem rownowagi elektrolitycznej, a w konsekwencji nawet smiercia !
Za to Ty, Witwosie, moglbys sobie chlapnac male co-nieco. Rozluznilbys sie, pogodniej spojrzal na swiat... Kto wie, moze nawet dostrzeglbys sens tam, gdzie go dostrzec nie umiesz ? (bo to przeciez nie znaczy, ze go nie ma, prawda?)
09-11-2009 16:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>To, co dzis pije, nie grozi mi nastepstwami, jakie sugerujesz.

Więc nasyć się. Pisz jednak z sensem.
09-11-2009 16:21 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Patriotyzm, poznaje się po postawach i czynach.
Otóż to. A nie po deklaracjach na forum.
Pozdrawiam.
09-11-2009 16:36 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Patriotyzm, poznaje się po postawach i czynach.
>Otóż to. A nie po deklaracjach na forum.

Nie prosiłem Ciebie o składanie deklaracji, sam tego nie robię. Prosiłem tylko, o to, żebyś powiedziała, co przez to słowo rozumiesz. Nic złego, ani obraźliwego w tym pytaniu nie widzę.
12-11-2009 22:23 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
>Ja wywieszam
Kto wie - może kiedyś?

>Poza tym - pełna zgoda z tym, co piszesz. Plus jeszcze kilka rzeczy, ale mniejsza o to.
Specjalnie przejechałem się rowerem po pobliskim osiedlu, by zobaczyć, ile flag jest na balkonach. Może 10%, może mniej? Polacy nie lubią, by im cokolwiek narzucać. To indywidualiści. Stąd opór przed wieszaniem flag, choćby święto miało najwyższą rangę. Poza tym na nastroje rzutuje to, co dzieje się w kraju(afery, swary i kłótnie) a szczególnie brak identyfikacji z którymkolwiek z ugrupowań. Scena polityczna została skutecznie zawłaszczona przez kilka partii, które dostają za to kasę. Niezbędna jest zmiana ordynacji wyborczej, inaczej frekwencja wyborcza będzie coraz niższa i niższa. Ale co tam - oni się tym nie przejmują. Byle stołki trzymać i udawać, że się różnią.

>I w dodatku świętuję 11 listopada radośnie i na wesoło, a nie w tonie patetyczno-żałobnym, jakby to nie był Dzień Niepodległości, tylko Dzień Klęski Narodowej.
No właśnie, rano widziałem w TV rozmowę z jakimś Afroamerykaninem i przyznał, że brakuje mu radości w naszych świętach, parad podobnych do amerykańskich. Może dożyjemy czasów, kiedy miasta nie będą smutne i ciche tego dnia, może coś na kształt pochodów pierwszomajowych? Wtedy było radośnie i ciepło.
Dowiedziałem się przy okazji, że narodową, świąteczną potrawą powinna być zapomniana ostatnimi czasy gęś, polska gęś(tak sobie pomyślałem w duchu - a czemu nie kaczka?)

>Bo o ile jeszcze cokolwiek mnie na świecie zdumiewa, to ten mszalno-pogrzebowy nastrój tego święta.
Znasz jakieś radosne polskie święto?
Taka jest ponura tradycja polskiego świętowania. Jak święto, to msza. Jak msza, to powaga. I wieczna zaduma. O czym tu dumać? Oczywiście o tych, co polegli. I jak tu się cieszyć, kiedy kultura śmierci, którą jest chrześcijaństwo, dominuje? Telewizja dostosowuje się do narzuconego scenariusza. Komentatorzy mówią głosem, jaki słyszałem ostatnio za czasów pierwszego sekretarza E.Gierka.
W dodatku byłem tego dnia na spotkaniu klasowym w ramach naszej - klasy. Też nie za wesoło - żałuję, że nie wziąłem spraw w swoje ręce. Zamiast zarzucić dwie "połówki" "na dzień dobry", każdy sączył piwo bądź lampkę wina. Zamiast wspominać szkolne czasy - pytano, co kto robi. Kolegę, który przyjechał z Calgary wypytano szczegółowo. Wymuszone uśmiechy, sztuczne miny.

>Powinien być szampan i fajerwerki, a nie ponure miny przed ołtarzem.
Nic dodać, nic ująć.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
Autografka (10638 punktów)
>>>P.S: A flagi 11listopada nie wywieszam, nie jestem patriotą.
>>Ja wywieszam
>Kto wie - może kiedyś?

Życzę Ci tego.

>Specjalnie przejechałem się rowerem po pobliskim osiedlu, by zobaczyć, ile flag jest na balkonach. Może 10%, może mniej?

U mnie mniej.

>Polacy nie lubią, by im cokolwiek narzucać. To indywidualiści. Stąd opór przed wieszaniem flag, choćby święto miało najwyższą rangę.

Żeby to tylko o indywidualizm chodziło. Święto wymaga wiary w przyszłość, entuzjazmu. Tego nie ma. I to jest smutne.

>Poza tym na nastroje rzutuje to, co dzieje się w kraju(afery, swary i kłótnie) a szczególnie brak identyfikacji z którymkolwiek z ugrupowań.

Rzutuje i owszem. Ale. Moim zdaniem, rzutuje również brak tradycji obywatelskich postaw. Ludzie czekają, aż ktoś im coś zaproponuje. Propozycje im się nie podobają. I co robią? Nic!

>Scena polityczna została skutecznie zawłaszczona przez kilka partii, które dostają za to kasę. Niezbędna jest zmiana ordynacji wyborczej, inaczej frekwencja wyborcza będzie coraz niższa i niższa.

Zgadzam się się z Tobą całkowicie. Tylko jaka ta ordynacja powinna być? Okręgi jednomandatowe?

>Ale co tam - oni się tym nie przejmują. Byle stołki trzymać i udawać, że się różnią.

I właśnie dlatego zmiana ordynacji jest konieczna. Nie mogą być pewni swojej przyszłości. Choć z drugiej strony, brak pewności wiąże się z niebezpieczeństwem składania populistycznych obietnic (byle by wygrać następne wybory). I co z takim fantem zrobić?

>>I w dodatku świętuję 11 listopada radośnie i na wesoło, a nie w tonie patetyczno-żałobnym, jakby to nie był Dzień Niepodległości, tylko Dzień Klęski Narodowej.

O właśnie! Amerykanie mają parady i fajerwerki, a my tylko wieńce składane na grobie (żeby jednak sprawiedliwości dać zadość, była też zadyma - ONR, anarchiści, policja ) Przyznasz jednak, że listopadowa aura też nam tu nie sprzyja (tu wykazuję się sporą dawką empatii w stosunku do współobywateli, ponieważ bardzo, ale to bardzo lubię mroczny listopad).

>Może dożyjemy czasów, kiedy miasta nie będą smutne i ciche tego dnia, może coś na kształt pochodów pierwszomajowych? Wtedy było radośnie i ciepło.

Radośnie? Ciepło może i przeważnie było, chociaż pamiętam przypadki, kiedy padał śnieg. Chyba nie o ten rodzaj ciepła Ci chodziło? Mam rację?

>Dowiedziałem się przy okazji, że narodową, świąteczną potrawą powinna być zapomniana ostatnimi czasy gęś, polska gęś(tak sobie pomyślałem w duchu - a czemu nie kaczka?)

Indyk byłby lepszy. Gęsi i kaczki są tłuste i niezdrowe.

>>Bo o ile jeszcze cokolwiek mnie na świecie zdumiewa, to ten mszalno-pogrzebowy nastrój tego święta.
>Znasz jakieś radosne polskie święto?
>Taka jest ponura tradycja polskiego świętowania. Jak święto, to msza. Jak msza, to powaga. I wieczna zaduma. O czym tu dumać? Oczywiście o tych, co polegli.

Masz rację, nasze święta są obchodzone raczej "na ponuro". Ale skłamałabym, gdybym stwierdziła, że apele poległych nie robią na mnie wrażenia.

>I jak tu się cieszyć, kiedy kultura śmierci, którą jest chrześcijaństwo, dominuje?

To chyba nie kwestia chrześcijaństwa, tylko nasze polskie ukochanie męczeństwa.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
13-11-2009 01:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Żeby to tylko o indywidualizm chodziło. Święto wymaga wiary w przyszłość, entuzjazmu. Tego nie ma. I to jest smutne.


Dobre święto to trochę jak poezja. Liczy się radość, szaleństwo i spojrzenie w inny sposób na otoczenie i sąsiadów. To przyjemność płynąca z dostrzeżenia pór roku, tego co wokół powstaje, tego co wyrasta z dawnych dni. Święta są potrzebne, byle by były mądre. Najlepiej nie służące żadnej religii, ani nacjonalizmowi. Dopóki mamy państwa, święto związane z historią danego kraju jest OK.
08-11-2009 21:01 
 Ocena 7 na 7
Wojtek (3465 punktów)
>Lepiej nie mów. Umiłowanie ojczyzny i zdolność do poświęcenia dla niej spraw własnych, na tym forum jest bardzo niepopularne. To przecież takie nieracjonalne.
Na tym forum popularne są zachowania racjonalne, patriotyzm dla zasady racjonalnym nie jest. Jeśli społeczności szkodzi - godzien jest rugowania. Natomiast jeśli jej służy - wtenczas jest jak najbardziej godzien pochwały. Utożsamianie chrześcijanina i patrioty jest szkodliwym nadużyciem. Wierność dwóm panom kończy się zwykle zdradą jednego z nich. Pewna Pani Profesor mająca swój udział w "cudzie" w Sokółce podpisała się publicznie pod następującym zdaniem - "Przeważająca część ludności Polski to wierzący katolicy, głęboko podporządkowani Stolicy Apostolskiej i szanujący Radio Maryja z jego Ojcem Dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem na czele". Dla mnie oznacza to jedno - głębokie podporządkowanie skutkować może przedkładaniem interesów Watykanu ponad narodowe interesy Polski. A to już się ociera o zdradę stanu.

>Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.
Masz wyjątkowo nieracjonalne zdanie o racjonalizmie. Korzyści muszą być obopólne - tak działa społeczeństwo. Poza tym, opluwanie i obsrywanie to środki rzadko stosowane przez racjonalistów, ze względu na niską skuteczność i brak wyrafinowania. Stosowane za to powszechnie przez funkcjonariuszy Kościoła Katolickiego, zapewne ze względu na to, że tylko na tyle ich stać.

Pozdrawiam

P.S. Pozdrawiam wszystkich patriotów i Witwosa


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
08-11-2009 21:34 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Lepiej nie mów. Umiłowanie ojczyzny i zdolność do poświęcenia dla niej spraw własnych, na tym forum jest bardzo niepopularne. To przecież takie nieracjonalne.
>Na tym forum popularne są zachowania racjonalne, patriotyzm dla zasady racjonalnym nie jest. Jeśli społeczności szkodzi - godzien jest rugowania. Natomiast jeśli jej służy - wtenczas jest jak najbardziej godzien pochwały. Utożsamianie chrześcijanina i patrioty jest szkodliwym nadużyciem.

Nigdzie nie łączyłem patriotyzmu z uprawiana wiarą. Odwrotnie, osobiście nie widzę związków. O tym napisałem powyżej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,264797#w266131

Pozdrawiam.

P.S. Wszystkich Racjonalistów i Wojtka, co napisał nie na temat.
08-11-2009 21:51 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Wybacz, wątek tak długi, że w trakcie sprawdzania kto na co odpowiadał doszedłem do wypowiedzi Sakowicza, którą wziąłem za Twoją z racji następstwa wymiany zdań . Przyznaję, mój błąd.
Co do Twojego rozumienia racjonalnych postaw zdanie podtrzymuję.

Pozdrawiam

P.S. Pozdrawiam wszystkich piszących nie na temat i Witwosa


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
09-11-2009 14:10 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>P.S. Pozdrawiam wszystkich patriotów i Witwosa

A ja ciebie za powyzsze,
PS
mam nadzieje ze nie skonczysz jak jeden facet co zawsze chcial byc dowcipny i wznosil toasty za zdrowie pieknych pan i mnie tez...cienko spiewa teraz mam nadzieje...
08-11-2009 21:23 
 Ocena 5 na 5
Pontifex Maximus (3006 punktów)
>Umiłowanie ojczyzny i zdolność do poświęcenia dla niej spraw własnych, na tym forum jest bardzo niepopularne.

Nie wiem gdzie Ty to wyczytałeś na tym forum. Ale przychylę się do twierdzenia, że wielu duchownych (nie wszyscy wszak było wielu księży, którzy poświęcili życie dla Polski) nie kwalifikuje się do miana patrioty. Czy księża i biskupi łupiący samorządy stawiają dobro ojczyzny wyżej niż dobro swojego kościoła lub swoje własne (np. nadużycia słynnej już komisji majątkowej)? Przeczytaj dokładnie definicję:

"Patriotyzm (łac. patrio = ojczyzna, gr. patriates) - postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar. To wypełnianie obowiązków konstytucyjnych i obowiązków narzucanych przez państwo. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a często także gotowością do poświęcenia własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka.

Cechami patrioty jest umiłowanie własnej ojczyzny i narodu. Może być ono realizowane poprzez kultywowanie tradycji, oddawanie czci bohaterom narodowym i pamięć o nich, jak i również działania na rzecz danej społeczności; uczestnictwo w wyborach, świadoma postawa obywatelska. Jednakże również działania na szkodę aparatu państwowego mogą być uznawane jako patriotyczne, jeśli służą budowaniu ojczyzny - nieposłuszeństwo obywatelskie.

Patriotyzm to stawianie dobra kraju ponad interes osobisty, a nawet rezygnacja z prywatnych korzyści. Wynika on z więzi społecznej i emocjonalnej z narodem, kulturą i tradycją. Wiąże się także z poszanowaniem innych narodów i ich kultury."


>To przecież takie nieracjonalne.
>Racjonalne jest, czerpać z niej korzyści, pasożytować , a jak trzeba, to dla tych korzyści, ją opluć i obesrać.

To głupawy zarzut. Niezrozumiały tym bardziej, że racjonaliści starają się tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Założę się, że procentowo więcej racjonalistów niż katolików bierze udział choćby w wyborach.

A teraz przeczytaj tę definicję:

"Polak-katolik - powstały w XVII wieku, a ukształtowany w okresie rozbiorów stereotyp Polaka.

Idea powiązania polskiej kultury i tożsamości wyłącznie z religią katolicką zrodziła się w drugiej poł. XVII wieku, w dobie kontrreformacji. Miała wówczas charakter nie tylko religijny, ale także polityczny, albowiem państwa wrogie wówczas Rzeczpospolitej, m.in. Szwecja i Rosja, miały inne wyznania państwowe.

W czasach rozbiorów w większości katolickim społeczeństwie polskim w wyniku oporu przeciw tradycyjnemu rosyjskiemu prawosławiu i pruskiemu protestantyzmowi ukształtował się stereotyp przynależności narodowej uzależnionej od wiary katolickiej. Wyznawanie wiary katolickiej uznawane było za cechę polskiego charakteru narodowego.

W dwudziestoleciu międzywojennym stereotyp Polaka-katolika sprzyjał łączeniu katolicyzmu z nacjonalizmem. W PRL nabrał on charakteru antykomunistycznego."


Jak zapewne widzisz, jeszcze w XVI w. Polak nie był równoznaczny z wyznawcą katolicyzmu. Zresztą wielu wielkich Polaków nie było katolikami: Piłsudski, Dąbrowski, Rej, Słowacki... ale byli patriotami

Racjonaliści są też po drugiej stronie
Nie klękamy przed bakterią
08-11-2009 21:53 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Umiłowanie ojczyzny i zdolność do poświęcenia dla niej spraw własnych, na tym forum jest bardzo niepopularne.
>Nie wiem gdzie Ty to wyczytałeś na tym forum.

Np tu: "Na tym forum popularne są zachowania racjonalne, patriotyzm dla zasady racjonalnym nie jest." - Wojtek.

>Jak zapewne widzisz, jeszcze w XVI w. Polak nie był równoznaczny z wyznawcą katolicyzmu. Zresztą wielu wielkich Polaków nie było katolikami: Piłsudski, Dąbrowski, Rej, Słowacki... ale byli patriotami

Czy ja gdzieś powiązałem patriotyzm z katolicyzmem? Nie przypominam sobie. Popatrz wyżej. Następny post, nie do mnie kierowany. Patriotą jestem od kiedy pamięcią sięgam, osoba wierzącą, od kilku lat.

Pozdrawiam.
09-11-2009 00:09 
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)
>Np tu: "Na tym forum popularne są zachowania racjonalne, patriotyzm dla zasady racjonalnym nie jest." - Wojtek.
Gdybyś zacytował całą myśl, byłoby to mniej tendencyjne. Patriotyzm dla zasady to objaw głupoty. Patriotyzm dający społeczeństwu korzyści jest jak najbardziej racjonalny.

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
09-11-2009 08:53 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Np tu: "Na tym forum popularne są zachowania racjonalne, patriotyzm dla zasady racjonalnym nie jest." - Wojtek.
>Gdybyś zacytował całą myśl, byłoby to mniej tendencyjne. Patriotyzm dla zasady to objaw głupoty. Patriotyzm dający społeczeństwu korzyści jest jak najbardziej racjonalny.

Jaka w tym tendencja? A kto będzie określał co daje korzyści społeczeństwu? Ty, ja, placownik, Duda, czy ojciec Dyrektor?

Pozdrawiam.

A'propos placownika. Czy doczekam się odpowiedzi na zarzut łamania przez niego Regulaminu Forum? Miesiąc minął, Kolegium zaniemówiło. A tu proszę, prawie w komplecie

Mogliście urządzić posiedzenie.
09-11-2009 14:16 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>>Gdybyś zacytował całą myśl, byłoby to mniej tendencyjne. Patriotyzm dla zasady to objaw głupoty. Patriotyzm dający społeczeństwu korzyści jest jak najbardziej racjonalny.
>Jaka w tym tendencja? A kto będzie określał co daje korzyści społeczeństwu? Ty, ja, placownik, Duda, czy ojciec Dyrektor?
>Pozdrawiam.

Tylko Ty, Only You, Nur Du, seulement Vous, solo du, tolka wy gospodin
09-11-2009 14:30 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Jaka w tym tendencja? A kto będzie określał co daje korzyści społeczeństwu? Ty, ja, placownik, Duda, czy ojciec Dyrektor?
>>Pozdrawiam.
>Tylko Ty, Only You, Nur Du, seulement Vous, solo du, tolka wy gospodin

Dziękuję za zaufanie.
Wojtek (3465 punktów)
>Jaka w tym tendencja? A kto będzie określał co daje korzyści społeczeństwu? Ty, ja, placownik, Duda, czy ojciec Dyrektor?
Zdrowy rozsądek bywa dobrą miarą korzyści.

>A'propos placownika. Czy doczekam się odpowiedzi na zarzut łamania przez niego Regulaminu Forum? Miesiąc minął, Kolegium zaniemówiło. A tu proszę, prawie w komplecie
Posiedzenie zostało urządzone i zgodnie z moją niedawną zapowiedzią odpowie Ci Pani Prezes.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
09-11-2009 16:44 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jaka w tym tendencja? A kto będzie określał co daje korzyści społeczeństwu? Ty, ja, placownik, Duda, czy ojciec Dyrektor?
>Zdrowy rozsądek bywa dobrą miarą korzyści.
>>A'propos placownika. Czy doczekam się odpowiedzi na zarzut łamania przez niego Regulaminu Forum? Miesiąc minął, Kolegium zaniemówiło. A tu proszę, prawie w komplecie
>Posiedzenie zostało urządzone i zgodnie z moją niedawną zapowiedzią odpowie Ci Pani Prezes.

Będzie to jeszcze w tym roku? Minęło wystarczająco czasu, ponad miesiąc. Czuję się uprawniony, do wyciągnięcia wniosków, bez dalszego czekania no odpowiedź Kolegium. Za takie załatwianie spraw petenta, w dzisiejszych czasach, traci się pracę, nawet w biurokracji urzędu miejskiego.

Pozdrawiam.
09-11-2009 17:08 
 Ocena 2 na 2
Wojtek (3465 punktów)
>Będzie to jeszcze w tym roku? Minęło wystarczająco czasu, ponad miesiąc. Czuję się uprawniony, do wyciągnięcia wniosków, bez dalszego czekania no odpowiedź Kolegium. Za takie załatwianie spraw petenta, w dzisiejszych czasach, traci się pracę, nawet w biurokracji urzędu miejskiego.
Będzie w tym roku. Kolegium pracuje według kalendarza hebrajskiego.
Pracę moderatorzy wykonują społecznie - stąd muszą ją godzić z innymi obowiązkami.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
19-11-2009 21:32 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Oprócz jazgotu o feminizmie, domagania się skrobanek i konieczności tłuczenia szyb w zakrystii , nic więcej od ciebie nie usłyszałem.

Upomnienie za brak kultury.
Nie uważasz, że kobietom należy się szacunek - nawet, jeśli nie zgadzasz się z tym, co piszą?

Pozdrawiam - Zbyszek



Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
19-11-2009 22:33 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Oprócz jazgotu o feminizmie, domagania się skrobanek i konieczności tłuczenia szyb w zakrystii , nic więcej od ciebie nie usłyszałem.
>Upomnienie za brak kultury.
>Nie uważasz, że kobietom należy się szacunek - nawet, jeśli nie zgadzasz się z tym, co piszą?

Nie wiem czy Duda to kobieta. Ale klepie w kółko o feminizmie i równouprawnieniu. Jak śmiesz, odbierać Dudzie to równouprawnienie? Jesteś ohydnym seksistą.
Mnie twoje zasady mało interesują. Zawsze oddaje szacunek kobiecie, godnej szacunku, Gdzie i w czym widzisz jej brak? W słowie jazgot? Uzasadnij. www.krzyzowki.info/jazgot

Wypraszam sobie na przyszłość, ocenę moich wypowiedzi, poprzez twoje poczucie kultury. Proszę o wskazanie takiego punktu w Regulaminie, który mówi o poczuciu kultury Z. Bryłowskiego. Jak nie znasz znaczenia słowa moderatorze, to spójrz do słownika.
20-11-2009 10:59 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie wiem czy Duda to kobieta.


>Mnie twoje zasady mało interesują. Zawsze oddaje szacunek kobiecie, godnej szacunku, Gdzie i w czym widzisz jej brak? W słowie jazgot? Uzasadnij. www.krzyzowki.info/jazgot
Uzasadnię w ten sposób. Gdyby Ala była Twoją żoną/dobrą koleżanką, byłoby to dopuszczalne, jako forma żartobliwa(oczywiście za zgodą zainteresowanej).
Tymczasem tak nie jest.
Powiedz na ulicy obcej kobiecie, że "jazgocze". Możesz oberwać po twarzy.

>Proszę o wskazanie takiego punktu w Regulaminie, który mówi o poczuciu kultury Z. Bryłowskiego.
Każdy ma swoje, nic na to nie poradzę. Zgłoś zażalenie na moje moderowanie.

Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
21-11-2009 09:46 
 Ocena-2 na 2
Telemach (-3 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wiem czy Duda to kobieta.
>
>>Mnie twoje zasady mało interesują. Zawsze oddaje szacunek kobiecie, godnej szacunku, Gdzie i w czym widzisz jej brak? W słowie jazgot? Uzasadnij. www.krzyzowki.info/jazgot
>Uzasadnię w ten sposób. Gdyby Ala była Twoją żoną/dobrą koleżanką, byłoby to dopuszczalne, jako forma żartobliwa(oczywiście za zgodą zainteresowanej).
>Tymczasem tak nie jest.
>Powiedz na ulicy obcej kobiecie, że "jazgocze". Możesz oberwać po twarzy.

Że co? A jak baba jazgocze, to co jej powiedzieć?
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Że co? A jak baba jazgocze, to co jej powiedzieć?
Bo ja wiem?
Może zwrócić uwagę i poprosić, by mówiła innym tonem/bardziej zwięźle?
Może przeczekać aż powie to, co ma do powiedzenia/aż się wygada?

Z pewnością nie powiedziałbym: "Babo, przestań jazgotać!".
Może ktoś inny - nie ja.

Pozdrawiam - Zbyszek


Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
20-11-2009 08:34 
 Ocena 5 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Zbyszku! Nie karm Trolla. Nie zauważyłeś, że od pewnego momentu ten katolicki troll usiłuje zniszczyć każdą dyskusję. Jak nie może o d..e Maryni to domniemane swoje krzywdy wyciąga. Sam już chyba nie pamięta o co mu chodzi ale je w każdą dyskusję wciśnie. Uczciwy też jest po katolicku i sam sobie "+" przyznaje natychmiast po napisaniu posta. A i do minusów "rodzinę" wciągnął .
Jak już nie może brylować na forum bo już jego poziom wszyscy poznali to postanowił zniszczyć awanturami.
Taka typowa katolicka miłość bliźniego z niego wychodzi.
20-11-2009 08:37 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>Nie uważasz, że kobietom należy się szacunek - nawet, jeśli nie zgadzasz się z tym, co piszą?
Dlaczego tylko kobietom? Każdemu należy się szacunek, nawet jeśli nie zgadzam się z tym, co ów "każdy" pisze. Inaczej będzie to dyskryminacja ze względu na płeć.
> Pozdrawiam - Zbyszek
Pozdrawiam
20-11-2009 11:08 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Dlaczego tylko kobietom? Każdemu należy się szacunek, nawet jeśli nie zgadzam się z tym, co ów "każdy" pisze.
Masz rację.
Może jestem staroświecki i niepoprawny politycznie, ale uważam, że kobietom należny jest szczególny szacunek.
(też dyskryminacja )

Pozdrawiam - Zbyszek


Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
20-11-2009 13:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Dlaczego tylko kobietom? Każdemu należy się szacunek...
   A dlaczego każdemu?
   Ja szanuję tylko tych, co mnie szanują, jestem zwolennikiem równowagi w relacjach interpersonalnych.
21-11-2009 08:34 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>   Ja szanuję tylko tych, co mnie szanują, jestem zwolennikiem równowagi w relacjach interpersonalnych.
To prawda, ale jak kogoś nie uszanujesz, to ten ktoś też Ciebie nie będzie szanował, tak w drugą stronę. Szacunek można komuś ofiarować i można też odebrać, jakby co
Adamiak (36436 punktów)
>To prawda, ale jak kogoś nie uszanujesz, to ten ktoś też Ciebie nie będzie szanował, tak w drugą stronę. Szacunek można komuś ofiarować i można też odebrać, jakby co
   Ale od czegoś to się zaczyna?
21-11-2009 09:49 
 Ocena-1 na 1
Telemach (-3 punktów)
(zablokowany)
>>Nie uważasz, że kobietom należy się szacunek - nawet, jeśli nie zgadzasz się z tym, co piszą?
>Dlaczego tylko kobietom? Każdemu należy się szacunek, nawet jeśli nie zgadzam się z tym, co ów "każdy" pisze. Inaczej będzie to dyskryminacja ze względu na płeć.

Wyrazy szacunku.
21-11-2009 11:02 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie uważasz, że kobietom należy się szacunek - nawet, jeśli nie zgadzasz się z tym, co piszą?
>>Dlaczego tylko kobietom? Każdemu należy się szacunek, nawet jeśli nie zgadzam się z tym, co ów "każdy" pisze. Inaczej będzie to dyskryminacja ze względu na płeć.
>Wyrazy szacunku.

Kłamiesz, obłudniku www.racjonalista.pl/forum.php/s,269523#w270855 . Minus.
03-11-2009 20:28 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)

>Zasady, o których wspominasz, i wiele innych to wytwór orzecznictwa sądów(głównie niemieckich). Nie uchwaliły ich żadne organy przedstawicielskie, nie zesłał Bóg w postaci kamiennych tabliczek ani nie powstały z nicości w czasie Big Bangu. Są wytworem człowieka. I to nie byle jakiego człowieka tylko Sędziów Sądów Najwyższych. A na przykład nasi sędziowie TK są w stanie z dwóch wyrazów wyprowadzić jakieś 150 000 zasad prawnych jeżeli jest to im akurat potrzebne. W każdym razie te fundamentalne, podstawowe, niezbędne etc. zasady jako wytwór człowieka mogą byc przez człowieka obalone. Więc daruj sobie patos.

A są jakieś zasady w stosunkach społecznych, które nie są wytworem człowieka? W takim razie, żadnym zasadom nie należy się patos.
Poza tym skąd wziął Pan informację, że owe zasady wywodzą się z orzecznictwa sądów?
Zasada DPP została sformułowana przez doktrynę niemiecką. Co więcej jej źródeł można się dopatrywać już w czasach antycznych. A już twierdzenie, że ochrona praw człowieka wywodzi się z orzecznictwa sądów to jest kompletna bzdurą.

To organy przedstawicielskie wpisywały owe zasady do aktów prawnych, a nie sądy. Sądownictwo nie może wychodzić w swoich interpretacjach poza to co jest w ustawach.
Przecenia Pan rolę sądów w stanowieniu prawa kontynentalnego.

>Czy władza sądownicza, która jak np. TK może uchylać prawo ustanowione przez organy przedstawicielskie, jest wybierana przez suwerenny naród?

Oczywiście, w sposób pośredni. Kto wybiera sędziów TK?
Poza tym, z tego co wiem TK nie ma kompetencji stanowienia prawa, więc nie widzę tu problemu
03-11-2009 21:06 
 Ocena 2 na 2
Sakowicz (285 punktów)

>A są jakieś zasady w stosunkach społecznych, które nie są wytworem człowieka? W takim razie, żadnym zasadom nie należy się patos.
Właśnie o to chodzi. Wszystko co człowiek uchwalił może obalić. A niektórzy traktują prawo jak jakąś świętość.

>Poza tym skąd wziął Pan informację, że owe zasady wywodzą się z orzecznictwa sądów?
>Zasada DPP została sformułowana przez doktrynę niemiecką.
Doktryna tworzy, ale sądy ukonstytuowują.

>A już twierdzenie, że ochrona praw człowieka wywodzi się z orzecznictwa sądów to jest kompletna bzdurą.
Fakt to ustalili politycy, mogłem to rozgraniczyć. Póki tego nie ustalili nie miałem prawa do życia, nie miałem przyrodzonej godności ludzkiej i paru innych zupełnie nie oczywistych atrybutów człowieczeństwa. Ale kiedy uchwalili to już je mam. I jestem naprawdę szczęśliwy ponieważ pojawiają się wciąż nowe prawa człowieka bez których nie da się żyć.

>To organy przedstawicielskie wpisywały owe zasady do aktów prawnych, a nie sądy. Sądownictwo nie może wychodzić w swoich interpretacjach poza to co jest w ustawach.
Gdzie w konstytucji RP jest literalnie określona zasada zaufania obywateli do państwa
lub prawidłowej legislacji? A w orzeczeniach TK się pojawiają.

>Poza tym, z tego co wiem TK nie ma kompetencji stanowienia prawa, więc nie widzę tu problemu
Jak nie ma. A uchylanie ustaw to nie jest pośrednio stanowienie prawa? A wyciąganie z konstytucji jakiś zasad to nie jest stanowienie prawa?
03-11-2009 21:37 
 Ocena 4 na 4
lukasz9 (1220 punktów)

>>To organy przedstawicielskie wpisywały owe zasady do aktów prawnych, a nie sądy. Sądownictwo nie może wychodzić w swoich interpretacjach poza to co jest w ustawach.
>Gdzie w konstytucji RP jest literalnie określona zasada zaufania obywateli do państwa
>lub prawidłowej legislacji? A w orzeczeniach TK się pojawiają.

A kto powiedział, że muszą być wyartykułowane literalnie? W zasadach określonych konstytucji mieści się wiele pomniejszych, które wcale poza nią nie wykraczają.
Akurat te dwie, które wymieniłeś wywodzą się z zasady DPP. Ustawodawca formułując art.2 Konstytucji doskonale wiedział, że zawierają się w nim także zasada zaufania obywateli do państwa oraz przyzwoitej legislacji. TK nic tu nowego nie wymyślił.

> A uchylanie ustaw to nie jest pośrednio stanowienie prawa? A wyciąganie z konstytucji jakiś zasad to nie jest stanowienie prawa?

Uchylanie ustaw to eliminowanie z obrotu prawnego aktów prawnych niezgodnych z konstytucją. Są one wadliwe przez działalność ustawodawcy, a nie, przez to że TK tak chce. Dlatego nie można tu mówić o stanowieniu prawa przez TK.
Tak jak pisałem powyżej, TK nie wyciąga jakiś zasad z "kapelusza". Ustawodawca formułując zasady ogólne, miał świadomość jakie szczególne z nich wynikają.
03-11-2009 22:08 
 Ocena-1 na 1
Sakowicz (285 punktów)

>A kto powiedział, że muszą być wyartykułowane literalnie?
Chyba w XVIII w. coś o tym wspominali. Art 87 konstytucji też coś o tym wspomina.

>W zasadach określonych konstytucji mieści się wiele pomniejszych, które wcale poza nią nie wykraczają.
Obchodzenie prawa. W ten sposób można wcisnąć wszystko do systemu prawnego.

>Akurat te dwie, które wymieniłeś wywodzą się z zasady DPP. Ustawodawca formułując art.2 Konstytucji doskonale wiedział, że zawierają się w nim także zasada zaufania obywateli do państwa oraz przyzwoitej legislacji.
Ja to wiem, Ty to wiesz. A czy wie to zwykły szaraczek, który czyta sobie konstytucję do poduchy. No ale nie musi wiedzieć od tego są prawnicy. Z czegoś muszą żyć. Tylko, gdzie tutaj miejsce na prawo zrozumiałe dla zwykłego obywatela.

>TK nic tu nowego nie wymyślił.
Bo Niemcy wymyślili.

>Uchylanie ustaw to eliminowanie z obrotu prawnego aktów prawnych niezgodnych z konstytucją. Są one wadliwe przez działalność ustawodawcy, a nie, przez to że TK tak chce. Dlatego nie można tu mówić o stanowieniu prawa przez TK.
Wiem, wiem. Wadliwość z dniem ogłoszenia etc. Ale na chwilę porzuć to wyczytałeś w mądrych księgach i rozgryź to na chłopski rozum. Jeżeli ustawodawca uchwala prawo, a TK je uchyla to czyż nie stanowi prawa?

>Tak jak pisałem powyżej, TK nie wyciąga jakiś zasad z "kapelusza". Ustawodawca formułując zasady ogólne, miał świadomość jakie szczególne z nich wynikają.
Ustawodawca miał. A czy obywatel ma taką świadomość? A to obywatel jest docelowym odbiorcą prawa.
03-11-2009 22:29 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
>>A kto powiedział, że muszą być wyartykułowane literalnie?
>Chyba w XVIII w. coś o tym wspominali. Art 87 konstytucji też coś o tym wspomina.

Art. 87 wymienia tylko źródła prawna. Nie stanowi jak interpretować przepisy.

>>W zasadach określonych konstytucji mieści się wiele pomniejszych, które wcale poza nią nie wykraczają.
>Obchodzenie prawa. W ten sposób można wcisnąć wszystko do systemu prawnego.

Nieprawda, zasady szczególne muszą mieścić się w zasadzie ogólnej. Dlatego nie jest możliwe "wciśnięcie wszystkiego".

>Ja to wiem, Ty to wiesz. A czy wie to zwykły szaraczek, który czyta sobie konstytucję do poduchy. No ale nie musi wiedzieć od tego są prawnicy. Z czegoś muszą żyć. Tylko, gdzie tutaj miejsce na prawo zrozumiałe dla zwykłego obywatela.

Owszem prawo niezrozumiałe dla obywatela to jest problem, co nie zmienia faktu, że obie zasady wynikają z tej jednej i TK wcale nie rozszerzył jej znaczenia. Poza tym Konstytucję bardzo rzadko stosuje się bezpośrednio, więc czytanie jej do poduchy nie ma sensu.

>>TK nic tu nowego nie wymyślił.
>Bo Niemcy wymyślili.
Co w tym złego? Cały system oparty jest na prawie rzymskim i kanonicznym. Nie widzę problemu, że coś jest zaczerpnięte od Niemców.

>Wiem, wiem. Nieważne z mocy prawa. Ale na chwilę porzuć to czego się nauczyłeś na uniwerku i rozgryź to na chłopski rozum. Jeżeli ustawodawca uchwala prawo, a TK je uchyla to czyż nie stanowi prawa?

Na chłopski rozum: jeżeli ustawodawca uchwala ustawę, która jest niezgodna z prawem to nie może być ona stosowana. Uchylenie czegoś nielegalnego nie jest stanowieniem prawa.
Jakby TK uchylał ustawy w oparciu o własne poglądy, a nie konstytucję wtedy moglibyśmy mówić o stanowieniu prawa.

>Ustawodawca miał. A czy obywatel ma taką świadomość? A to obywatel jest docelowym odbiorcą prawa.
Oczywiście, że obywatel nie ma świadomości. Ale jakbyśmy chcieli, aby obywatel konstytucję mógł stosować bezpośrednio musiałaby ona zawierać wszystkie stany faktyczne w jakich mógłby się on znaleźć.
Konstytucja zawiera normy ogólne, które następnie konkretyzowane są w ustawach.
03-11-2009 23:02 
 Ocena-1 na 1
Sakowicz (285 punktów)

>Art. 87 wymienia tylko źródła prawna. Nie stanowi jak interpretować przepisy.
No tak to akurat robi TK, NSA i SN. Czyli stanowią prawo.

>Nieprawda, zasady szczególne muszą mieścić się w zasadzie ogólnej. Dlatego nie jest możliwe "wciśnięcie wszystkiego".
Decyduje o tym człowiek zatem jest. Człowiek, ma to w naturze, zawsze znajdzie sposób.

>Owszem prawo niezrozumiałe dla obywatela to jest problem, co nie zmienia faktu, że obie zasady wynikają z tej jednej i TK wcale nie rozszerzył jej znaczenia.
Nie rozszerzył, ale wprowadził do systemu.

>Poza tym Konstytucję bardzo rzadko stosuje się bezpośrednio, więc czytanie jej do poduchy nie ma sensu.
To po jaką cholerę Kwachu nadrukował tyle egzemplarzy konstytucji?

>Na chłopski rozum: jeżeli ustawodawca uchwala ustawę, która jest niezgodna z prawem to nie może być ona stosowana. Uchylenie czegoś nielegalnego nie jest stanowieniem prawa.
Norma późniejsza uchyla wcześniejszą? Nowa ustawa staje się obowiązującym prawem.

>Jakby TK uchylał ustawy w oparciu o własne poglądy, a nie konstytucję wtedy moglibyśmy mówić o stanowieniu prawa.
Wierzysz w to co piszesz czy tylko piszesz?

>Oczywiście, że obywatel nie ma świadomości. Ale jakbyśmy chcieli, aby obywatel konstytucję mógł stosować bezpośrednio musiałaby ona zawierać wszystkie stany faktyczne w jakich mógłby się on znaleźć.
A może wystarczy przejść na system precedensowy? Chociaż lepiej nie. Z naszymi sędziami i sędzinami to dopiero by była zabawa.
03-11-2009 23:30 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
>>Art. 87 wymienia tylko źródła prawna. Nie stanowi jak interpretować przepisy.
>No tak to akurat robi TK, NSA i SN. Czyli stanowią prawo.

Interpretacja jest czym innym niż stanowienie prawa, ponieważ nie wykracza poza normę prawną. Oczywiście jest to często nieostra kwestia, ale tak to już jest, gdy mamy do czynienia z ludźmi.

>Decyduje o tym człowiek zatem jest. Człowiek, ma to w naturze, zawsze znajdzie sposób.

Ciężko, aby o stosunkach społecznych nie decydował człowiek.

>To po jaką cholerę Kwachu nadrukował tyle egzemplarzy konstytucji?

To pytanie do Kwacha.

>Norma późniejsza uchyla wcześniejszą? Nowa ustawa staje się obowiązującym prawem.

Norma późniejsza uchyla normę wcześniejszą jeśli są na tym poziomie. Konstytucja jest wyżej w hierarchii źródeł prawa. Na tej samej zasadzie akt prawa miejscowego nie uchyla ustawy.
Problem jest ze skutkami jakie wywołała będąca w obrocie prawnym ustawa niezgodna z Konstytucją. Tak czy inaczej TK nie stanowi prawa, ale usuwa błędy.

>>Jakby TK uchylał ustawy w oparciu o własne poglądy, a nie konstytucję wtedy moglibyśmy mówić o stanowieniu prawa.
>Wierzysz w to co piszesz czy tylko piszesz?

Nie mówię, że sędziowie TK są w pełni niezależni od własnych poglądów. Jednakże wymogi stawiane sędziom i ich kadencyjność, dzięki której wybierani są przez różne (rządzące właśnie) obozy polityczne sprawia, że można mówić tu o obiektywności.
Nie wierzę, a wiem co piszę, ponieważ mam świadomość jak wygląda skład TK.

>A może wystarczy przejść na system precedensowy? Chociaż lepiej nie. Z naszymi sędziami i sędzinami to dopiero by była zabawa.
Mu narzekamy na prawo stanowione, a w krajach anglosaskich narzekają na precedensowe. Ludziom nie dogodzisz.
Zgadzam się, że w Polsce poziom sędziów jest niski. Myślę, że lepiej zadbać o ich edukację, niż podważać wyroki i kwestionować w ogóle koncepcję sądownictwa.
03-11-2009 23:54 
 Ocena-1 na 1
Sakowicz (285 punktów)

>Interpretacja jest czym innym niż stanowienie prawa, ponieważ nie wykracza poza normę prawną. Oczywiście jest to często nieostra kwestia, ale tak to już jest, gdy mamy do czynienia z ludźmi.
Oczywiście, że interpretacja jest czym innym. Ale ostatecznie mamy wartość dodana w systemie prawa lub jakąś zmianę stanu już istniejącego.

>Norma późniejsza uchyla normę wcześniejszą jeśli są na tym poziomie. Konstytucja jest wyżej w hierarchii źródeł prawa. Na tej samej zasadzie akt prawa miejscowego nie uchyla ustawy.
Chodziło mi o akty tego samego poziomu. Ja wiem co mam na myśli inni niekoniecznie. Często o tym zapominam. Oczywiście masz rację z poziomami hierarchii źródeł prawa.

>Nie mówię, że sędziowie TK są w pełni niezależni od własnych poglądów. Jednakże wymogi stawiane sędziom i ich kadencyjność, dzięki której wybierani są przez różne (rządzące właśnie) obozy polityczne sprawia, że można mówić tu o obiektywności.
>Nie wierzę, a wiem co piszę, ponieważ mam świadomość jak wygląda skład TK.
Ja jednak pozostanę sceptyczny.

Widzę, że jesteś niezmordowany w obalaniu moich wywodów. Mogę tylko pogratulować wiedzy i zapału.
lukasz9 (1220 punktów)

>Widzę, że jesteś niezmordowany w obalaniu moich wywodów. Mogę tylko pogratulować wiedzy i zapału.

A ja dziękuję za rzeczową i rzetelną dyskusję.
03-11-2009 22:11 
 Ocena 7 na 7
catseye (1381 punktów)
>Jak nie ma. A uchylanie ustaw to nie jest pośrednio stanowienie prawa? A wyciąganie z konstytucji jakiś zasad
>to nie jest stanowienie prawa?
Konstytucja RP, w tym art. art. 188-197, które traktują o Trybunale Konstytucyjnym, została uchwalona nie przez kogo innego, tylko przez wybranych przedstawicieli społeczeństwa. Jak rozumiem, świadomych m.in. tego, że będą im się zdarzać niedoróbki legislacyjne. TK nie stanowi prawa - zapobiega stanowieniu bubli prawnych lub je eliminuje. Ot, taka kóntrol techniczna.
A tak na marginesie, to wydawało mi się, że miejsce krzyża jest w sercu, a nie na ścianie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ani tu, ani tam
03-11-2009 21:03 
 Ocena 7 na 7
Elpremiero (247 punktów)
>Zasady, o których wspominasz, i wiele innych to wytwór orzecznictwa sądów(głównie niemieckich). Nie uchwaliły ich żadne organy przedstawicielskie, nie zesłał Bóg w postaci kamiennych tabliczek ani nie powstały z nicości w czasie Big Bangu. Są wytworem człowieka. I to nie byle jakiego człowieka tylko Sędziów Sądów Najwyższych. A na przykład nasi sędziowie TK są w stanie z dwóch wyrazów wyprowadzić jakieś 150 000 zasad prawnych jeżeli jest to im akurat potrzebne. W każdym razie te fundamentalne, podstawowe, niezbędne etc. zasady jako wytwór człowieka mogą być przez człowieka obalone. Więc daruj sobie patos.

Powiem szczerze, że tego fragmentu Twojej wypowiedzi nie zrozumiałem. Bo tak naprawdę nie podważasz tutaj niczego z mojej wypowiedzi, a wręcz można powiedzieć, że jest to ten sam ciąg logiczny do pewnego momentu. Dalej napisałeś, że mogą być obalone... oczywiście, że mogą, ale co w zamian nich??? Co zaproponować w zamian pewnych zasad i praw, z których część powstała już w czasach rzymskich i na których w wielu przypadkach wzorowali się późniejsi ustawodawcy, również ci niemieccy.
Ludzkości potrzebne są prawa i zasady uniwersalne, humanistyczne, traktujące człowieka jako podmiot tych praw i zasad, wynikające z godności człowieka. Bo tak naprawdę z nich wynikają pewne przykazania np. dekalogu.

>Ja tam ojczyznę szanuję. Nie generalizuj.
Tu masz rację, zbędne generalizowanie, poniosło mnie. Z tym, że fakt jest faktem, że biorąc pod uwagę zachowanie polskiego społeczeństwa jako ogółu do takich można dojść wniosków.

>Większość przodków oddających życie to byli chrześcijanie i tez nosili krzyżyk więc nie.

Tutaj się absolutnie nie zgodzę. II Rzeczpospolita była państwem bardzo zróżnicowanym narodowościowo i wyznaniowo, także większość walczyła w obronie uniwersalnych wartości, o Polskę wolną, o Rzeczpospolitą wszystkich obywateli, w której każdy Polak będzie czuł się jak u siebie, o Polskę bez tyranii większości nad mniejszością. Pomijam tutaj jakieś skrajne i fanatyczne grupy czy to prawicowych narodowców, dla których Polska to tylko i wyłącznie Polska dla Polaków i katolików, czy komunistów, którzy Polskę sprzedaliby czerwonym towarzyszom ze wschodu. Podobnie było później w czasach Solidarności mimo całkowicie innej budowy polskiego społeczeństwa, które było dużo bardziej jednolite. Można przeczytać np. wspomnienia Jacka Kuronia z tamtego okresu i innych ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę i przestrzegali przed zapędami Kościoła, mającymi na celu w gruncie rzeczy stworzenie państwa wyznaniowego. Niestety wiemy jak sprawy się potoczyły i jak wygląda rzeczywistość.

>Czy władza sądownicza, która jak np. TK może uchylać prawo ustanowione przez organy przedstawicielskie, jest wybierana przez suwerenny naród?
Na to pytanie dobitnie odpowiedziała Ci już (Alicja)Duda

>Przecież polska państwowość zaczęła się od tego symbolu.

Czy zaczęła się od tego symbolu??? Tak nie do końca, ale nawet jeżeli przyjmiemy takie założenie, bo jest w nim duża część prawdy to czy polska państwowość miała jakieś wyjście?
>Bo inaczej by przez chrześcijańskich nawracaczy została w pień wycięta.

... jak wiele innych narodów, które na tę wielką i jedynie słuszną wiarę nawrócić się nie chciały.

I czy polska państwowość mogłaby się rozwinąć gdyby nie ci chrześcijańscy nawracacze? Np. w czasach rzymskich? Moim zdaniem jak najbardziej i co więcej byłaby dużo silniejsza. Ale nie ma co gdybać, taka była kolej rzeczy innej opcji w sumie nie było.
03-11-2009 21:47 
 0 na 2
Sakowicz (285 punktów)

>Powiem szczerze, że tego fragmentu Twojej wypowiedzi nie zrozumiałem. Bo tak na prawdę nie podważasz tutaj niczego z mojej wypowiedzi, a wręcz można powiedzieć, że jest to ten sam ciąg logiczny do pewnego momentu. Dalej napisałeś, że mogą być obalone... oczywiście, że mogą, ale co w zamian nich??? Co zaproponować w zamian pewnych zasad i praw, z których część powstała już w czasach rzymskich i na których w wielu przypadkach wzorowali się późniejsi ustawodawcy, również ci niemieccy.
Nie chodzi o podważanie, chodzi o patos. Prawo to wytwór ludzki, egzekwowany przez ludzi. Natomiast ty odniosłeś się do niego jak do jakiejś prawdy objawionej, egzekwowanej przez siłę wyższą. Wyrok w sprawie krzyża w klasie ukazałeś jako objawienie dla ciemnego ludu polskiego co jest dobre i postępowe. Ale taki, a nie inny wyrok zapadł nie dlatego, że tak stanowi mityczne, wszechwładne prawo tylko dlatego, że tak postanowili sędziowie-ludzie. Inny skład i wyrok byłby zupełnie inny. Prawo nie ma tu nic do rzeczy.

>Ludzkości potrzebne są prawa i zasady uniwersalne, humanistyczne, traktujące człowieka jako podmiot tych praw i zasad, wynikające z godności człowieka. Bo tak na prawdę z nich wynikają pewne przykazania np. dekalogu.
Szmat czasu radziła sobie bez nich.

>Tutaj się absolutnie nie zgodzę. II Rzeczpospolita była państwem bardzo zróżnicowanym narodowościowo i wyznaniowo, także większość walczyła w obronie uniwersalnych wartości, o Polskę wolną, o Rzeczpospolitą wszystkich obywateli, w której każdy Polak będzie czuł się jak u siebie, o Polskę bez tyranii większości nad mniejszością.
Większość II RP to okres rządów autorytarnych Większość jej obywateli to chrześcijanie.

>Przecież polska państwowość zaczęła się od tego symbolu.
>Czy zaczęła się od tego symbolu??? Tak nie do końca, ale nawet jeżeli przyjmiemy takie założenie, bo jest w nim duża część prawdy to czy polska państwowość miała jakieś wyjście?
Nie
>>Bo inaczej by przez chrześcijańskich nawracaczy została w pień wycięta.
>... jak wiele innych narodów, które na tę wielką i jedynie słuszną wiarę nawrócić się nie chciały.
Takie czasy.
>I czy polska państwowość mogłaby się rozwinąć gdyby nie ci chrześcijańscy nawracacze? Np. w czasach rzymskich? Moim zdaniem jak najbardziej i co więcej byłaby dużo silniejsza. Ale nie ma co gdybać, taka była kolej rzeczy innej opcji w sumie nie było.
Wątpliwe. Przecież żaden pogański lud się nie ostał.
03-11-2009 22:41 
 Ocena 7 na 7
Elpremiero (247 punktów)
>>Tutaj się absolutnie nie zgodzę. II Rzeczpospolita była państwem bardzo zróżnicowanym narodowościowo i wyznaniowo, także większość walczyła w obronie uniwersalnych wartości, o Polskę wolną, o Rzeczpospolitą wszystkich obywateli, w której każdy Polak będzie czuł się jak u siebie, o Polskę bez tyranii większości nad mniejszością.
>Większość II RP to okres rządów autorytarnych Większość jej obywateli to chrześcijanie.

Tu masz rację. Jednak nadal obowiązywała w niej wolność sumienia i wyznania oraz zakaz prześladowania z powodów religijnych czy światopoglądowych.
Większość to chrześcijanie, ale różnych wyznań, oprócz tego sporo Żydów. No i pod względem narodowościowym II Rzeczpospolita była jednak zróżnicowana. A za Polskę walczyli za równo katolicy, jak i wyznawcy prawosławia, luteranizmu, judaizmu czy innych religii. Także dla mnie wieszanie jednego symbolu religijnego w publicznych instytucjach nadal jest pogwałceniem pewnych wartości no i oczywiście łamaniem prawa.
05-11-2009 04:21 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wątpliwe. Przecież żaden pogański lud się nie ostał.

Hinduiści w dużej mierze są politeistami. Żyją też w Polsce, są też rdzenni mieszkańcy podzielający ich światopogląd. Tu dodam, że popularny i wyrosły w USA ruch Hare Krishna to melanż protestantyzmu z wierzeniami Indii. Koktajl raczej monoteistyczny, więc nie o nim tu mówię. Mimo to można śmiało założyć, że w Polsce żyje obecnie pewne grono osób, które są "poganami".
catseye (1381 punktów)
>Hinduiści w dużej mierze są politeistami.
!!! Słyszałeś to od Hindusa?
Są nie bardziej politeistami niż katolicy ze swoją trójcą/czwórcą i nie wiem iloma tysiącami świętych.
07-11-2009 19:23 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Słyszałem? Widziałem ofiary składane różnym bogom przez tą samą osobę i pytałem, czy jakiś z nich jest nadrzędny w stosunku do reszty. Katolicy są monoteistami. Z punktu widzenia prawdziwego politeizmu, święci, Maria, anieli, to aspekty tego samego boga. W politeizmie bogowie nie zawsze ze sobą współpracuj, niekiedy wchodzą w konflikt. Nie słyszałem, aby Maria i Jezus walczyli przeciwko sobie, albo w sojuszy z Bogiem Ojcem, czy świętym Antonim... Spójrz natomiast na Iliadę Homera - Afrodyta walczy z Herą i Ateną... Zeus jest rozjemcą.

Politeistyczne bóstwa są u zarania odbiciem zjawisk przyrody. Można więc łatwo sobie wyobrazić, że Susza nie będzie grać z Powodzią w tej samej dróżynie... Na bazie chrześcijaństwa opierano co najwyżej dualistyczny światopogląd manichejski, gdzie są dwie siły sprawcze "zło" i "dobro". Czyli jakby dwóch bogów.
07-11-2009 23:09 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Słyszałem? Widziałem ofiary składane różnym bogom przez tą samą osobę i pytałem, czy jakiś z nich jest nadrzędny w stosunku do reszty.
Łapię, co akurat mam pod ręką (chętnie grzebnę gdzieś indziej, jeśli będzie zapotrzebowanie):
Cytat:
Wedy ... mówią o Brahmanie, Najwyższej Istocie, Najwyższej Esencji, która przenika każdą inną istotę, także każdą myśl, każdą rzecz. I jest niepoznawalna. Kieruje Wszechświatem. Występuje pod różnymi postaciami, na przykład Brahmy, Śiwy i Wisznu (Trimurti), dlatego hinduizm ... bywa mylony z politeizmem. W istocie hinduizm łączy ze sobą i miesza wszelkie prądy i nurty od materializmu poprzez monoteizm aż po panteizm.

Kzrysztof Mroziewicz, "Wieczne prawo" , Niezbędnik inteligenta +.
Z moich własnych doświadczeń: rikszarz z Agry, z którym rozmawiałem (nauczył się angielskiego od wożonych przez siebie turystów) w malutkiej herbaciarni dla ludzi jego fachu, oświadczył bardzo poważnie: jest jeden Bóg. Ja go czczę jako Śiwę, inni jako Wisznu, ale to jest ten sam Bóg.
> Katolicy są monoteistami. Z punktu widzenia prawdziwego politeizmu, święci, Maria, anieli, to aspekty tego samego boga. W politeizmie bogowie nie zawsze ze sobą współpracuj, niekiedy wchodzą w konflikt. Nie słyszałem, aby Maria i Jezus walczyli przeciwko sobie, albo w sojuszy z Bogiem Ojcem, czy świętym Antonim... Spójrz natomiast na Iliadę Homera - Afrodyta walczy z Herą i Ateną... Zeus jest rozjemcą.
Zdawało mi się, że mówimy o hinduizmie.
Może jednak warto zastąpić szkolną religię (a tak naprawdę katechezę katolicką; utożsamianie katolicyzmu z religią uważam za niedopuszczalne, zwłaszcza w szkole!) RELIGIOZNAWSTWEM?
>Politeistyczne bóstwa są u zarania odbiciem zjawisk przyrody. Można więc łatwo sobie wyobrazić, że Susza nie będzie grać z Powodzią w tej samej dróżynie... Na bazie chrześcijaństwa opierano co najwyżej dualistyczny światopogląd manichejski, gdzie są dwie siły sprawcze "zło" i "dobro". Czyli jakby dwóch bogów.
W politeizmie każdy bóg ma swój "przydział". W katolicyzmie każdy (no, może prawie każdy) święty; patrz patronii.w.interia.pl/. Wychodzi, że katolicyzm nieco trąci politeizmem.
09-11-2009 02:55 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Brahman nie pojawia się w wedach ani razu. To późniejsza koncepcja. W najpóżniejszych wedach pojawiają się niekiedy próby szukania bezosobowej siły łączącej wszystko, to takie rzymskie fatum, los. Jednakże koncepcja brahmana, który nie jest osobą, lecz bezosobową siłą, pojawia się dopiero w Upaniszadach. Pierwsze ruchy teistyczne datują się najprawdopodobniej na XI wiek naszej ery, kiedy powstały pierwsze purany. Niektórzy datują te księgi na VI wiek n.e. Modnie jest mówić w Indiach, że wszystko jest tym samym bogiem. Zwłaszcza, gdy przemawia się do ludzi anglojęzycznych, którzy są klientami Ale to nieważne.

Uważam, że religioznawstwo nie jest potrzebne, podobnie jak religia. Lepiej po prostu mocniej rozszerzyć lekcje polskiego o literaturę zagraniczną, nie tylko tę europejską i zamiast religioznawcy, czy filozofa, zatrudniać nauczyciela literatury zagranicznej. Nie upieram się przy tym pomyśle, ale osobiście wolałbym takie rozwiązanie. Dlaczego z literatury innych kontynentów miałyby się dzieci uczyć jedynie tego, co uznane jest za święte teksty?
catseye (1381 punktów)
>Brahman nie pojawia się w wedach ani razu. To późniejsza koncepcja. W najpóżniejszych wedach pojawiają się niekiedy próby szukania bezosobowej siły łączącej wszystko, to takie rzymskie fatum, los. Jednakże koncepcja brahmana, który nie jest osobą, lecz bezosobową siłą, pojawia się dopiero w Upaniszadach. Pierwsze ruchy teistyczne datują się najprawdopodobniej na XI wiek naszej ery, kiedy powstały pierwsze purany. Niektórzy datują te księgi na VI wiek n.e. Modnie jest mówić w Indiach, że wszystko jest tym samym bogiem. Zwłaszcza, gdy przemawia się do ludzi anglojęzycznych, którzy są klientami Ale to nieważne.
Nie chcę udawać, że jestem znawcą hinduizmu, ale jednak podrążę temat:
Cytat:
In the Vedas, God is called Brahman, the Supreme Being who simultaneously exists as the absolute transcendent Parabrahman, as omniscient consciousness or shakti power and as the personal prime Deity ... He is perfection of being, the original soul who creates/emanates innumerable individual souls - including the Gods.
The Rig Veda says that by the desire of the Supreme Being (RV 10.129.4), the initial manifestation of the material universe came into being.
"He who is beyond all exists as the relative universe. That part of Him appears as sentient and insentient beings. From a part of Him was born the body of the universe, and out of this body were born the Gods, the earth and men." - Rig Veda
"Great indeed are the beings who have sprung out of Brahman." - Atharva Veda

Źródła:
www.himala(*)lets/GodAndGodsOfHinduism.html
www.absoluteastronomy.com/topics/Brahman
>Uważam, że religioznawstwo nie jest potrzebne, podobnie jak religia. Lepiej po prostu mocniej rozszerzyć lekcje polskiego o literaturę zagraniczną, nie tylko tę europejską i zamiast religioznawcy, czy filozofa, zatrudniać nauczyciela literatury zagranicznej. Nie upieram się przy tym pomyśle, ale osobiście wolałbym takie rozwiązanie. Dlaczego z literatury innych kontynentów miałyby się dzieci uczyć jedynie tego, co uznane jest za święte teksty?
W Świecie Nauki nr 8/2007 jest dialog Dawkinsa z Lawrence Kraussem (pierwszoplanowej postaci zwalczającej kreacjonizm w USA). Bliższe jest mi stanowisko Kraussa, który mówi
Cytat:
Potrzeba wiary w boską inteligencję jest ... fundamentalną składową psychiki wielu przedstawicieli naszego gatunku. Nie wydaje mi się, byśmy mieli szansę wyrugować wiarę z ludzkiej kondycji, tak samo jak nie da się oderwać od niej miłości czy całego mnóstwa innych równie irracjonalnych, ale równie podstawowych składników ... Możemy uznać, że są one ortogonalne do naukowych, racjonalnych składowych naszego myślenia, ale to nie znaczy, że są mniej realne czy też mniej godne uznania jako składniki naszego człowieczeństwa.

Zastąpmy więc "religię" (czyli u nas katechezę katolicką) religioznawstwem - niech uczniowie wiedzą, że ostateczny głos w sprawie Absolutu nie należy do proboszcza, ani nawet do papieża.
10-11-2009 02:25 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tłumaczeń wed na angielski dokonują zazwyczaj monoteistyczne sekty będące pod silnym wpływem chrześcijaństwa i (lub) islamu. Tak jak napisałem, w ostatnich wedach pojawia się szukanie siły łączącej poszczególne elementy. Ale nie ma żadnego "Supreme Being". To rodem z Biblii jest. Brahman Upaniszadowy nie jest ani bytem, ani niebytem.

Nie sądzę, aby potrzeba miłości była porównywalna z potrzebą religii. Miłość jest czymś absolutnie naturalnym - zakochujemy się głębiej, lub płyciej, jesteśmy wyewoluowani po to, żeby kochać. Oczywiście, starczy nawet najbardziej mechaniczne pożądanie, aby się rozmnożyć, ale kręgowce już od dawna tak nie robią. Spójrz na ogon pawia! Posłuchaj skowronka! Pożądanie stało się skomplikowane i poetyckie, kontynuuje się w wychowywaniu dzieci, więc szuka też innych płaszczyzn porozumienia niż tylko to najbardziej oczywiste.

Nie uważam, żeby religijność była czymś nieodzownym. Ale dopóki, tak jak Dawkins, nie zacznie się walczyć z zabobonami, będą one zawsze górą.
10-11-2009 02:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I jeszcze jedno.

Cytat:
The Rig Veda says that by the desire of the Supreme Being (RV 10.129.4),


Jak znajdę chwilę, postaram się odnieść do tekstu oryginalnego. Tłumaczenia na angielski są naprawdę bardzo lewe. Łatwo znaleźć takie, w których każdy rzeczownik jest Kriszną.
catseye (1381 punktów)
>I jeszcze jedno.
> Cytat:
The Rig Veda says that by the desire of the Supreme Being (RV 10.129.4),

>Jak znajdę chwilę, postaram się odnieść do tekstu oryginalnego. Tłumaczenia na angielski są naprawdę bardzo lewe. Łatwo znaleźć takie, w których każdy rzeczownik jest Kriszną.
Z zaciekawieniem czekam na wynik poszukiwań (bez żadnej ironii).
Ściskam prawicę.
11-11-2009 14:39 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Nie sądzę, aby potrzeba miłości była porównywalna z potrzebą religii. Miłość jest czymś absolutnie naturalnym - zakochujemy się głębiej, lub płyciej, jesteśmy wyewoluowani po to, żeby kochać.
O ile mi wiadomo, niektórzy mądrzy ludzie w podobny sposób uzasadniają potrzebę religii.
>Nie uważam, żeby religijność była czymś nieodzownym.
Ja też nie. Ale fakty są faktami - dla ogromnej większości mieszkańców tego globu jest.
>Ale dopóki, tak jak Dawkins, nie zacznie się walczyć z zabobonami, będą one zawsze górą.
Historia uczy, że manewr oskrzydlający jest z reguły skuteczniejszy niż starcie czołowe
Ściskam prawicę.
12-11-2009 09:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że nadszedł czas, aby jakiś naprawdę wybitny naukowiec zaczął mówić wprost i dobrze słyszalnym głosem o fałszach postaw religijnych. Bo przecież kiedyś trzeba zacząć. Inaczej ogół ciągle będzie mówił o tym, że jedni sobie wierzą w chrześcijaństwo a inni w naukę. Zatem cieszę się, że Dawkins napisał "Boga Urojonego". Było to potrzebne i cenne. Mam nadzieję, że wielu innych naukowców pójdzie w jego ślady.
12-11-2009 18:18 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Wydaje mi się, że nadszedł czas, aby jakiś naprawdę wybitny naukowiec zaczął mówić wprost i dobrze słyszalnym głosem o fałszach postaw religijnych.
Wierz albo nie, ale to jest z Einsteina:
Cytat:
The word God is for me nothing more than the expression and product of human weakness, the Bible a collection of honorable, but still purely primitive, legends which are nevertheless pretty childish. No interpretation no matter how subtle can (for me) change this. ... For me the Jewish religion like all other religions is an incarnation of the most childish superstition.

(www.letter(*)product-of-human-weakness.html)
Może przykład nienajlepszy, bo Einstein był w pewnym sensie religijny, ale zdecydowanie odrzucał wszechwiedzę opartą na świętych księgach. Odrzucał - no i co z tego? Religijni propagandziści cytują go jako tego, który powiedział
"nauka bez religii jest kulawa, religia bez nauki jest ślepa" sugerując przy tym niedwuznacznie, że chodzi o "prawdy" biblijne. Efekty indoktrynacji od kołyski są bardzo trudne, a w większości przypadków niemożliwe do zwalczenia. Żaden naukowy autorytet tu nie pomoże, bo nad nim zawsze jest ten "nieziemski". Za to kiedy się młody człowiek dowie, że oprócz jego własnych są jeszcze dziesiątki (setki?, tysiące?) innych świętych ksiąg, to szansa, że zacznie myśleć, może być całkiem duża.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiesz, Dawkins o tym też pisze. Poza tym jest wielu pseudoateistów, którzy uważają, że w religiach nie ma nic złego, że niech sobie będą, że należy być cicho jak mysz i nie podskakiwać. A przecież żeby się zaczęło zmieniać, trzeba o tym mówić. I to głośno! Niemal każdy wierzący zdaje sobie sprawę z istnienia innych religii i czuje się lepszy we swojej...
03-11-2009 19:08
 Ocena 13 na 15
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Swoją drogą w mojej opinii bulwersująco wyglądają szkolne sale, w których w centralnym punkcie
>jednej ze ścian wisi polskie godło, a tuż nad nim jeden symbol religijny, tak, że obydwa symbole
>wyglądają jakby były całością, jednym nierozerwalnym symbolem. To bardzo sugestywny obrazek.
>
To jeszcze nic. U mnie w jednej z klas, już nie pamiętam której, w centralnym miejscu sali (pomijając wielką tablicę i mnóstwo tematycznych pierdółek na ścianach) nad drzwiami wisi sobie krucyfiks, a orzełek "sra" sobie gdzieś w krzakach (czyt. Chowa się za kwiatkami na szafie). Za to w sali numer 2 jeszcze nie udało mi się obczaić orzełka, za to na samym środku wisi krzyż, a jako, że jest to sala do propagandy katolickiej z tyłu jest mnóstwo plakatów w stylu "różaniec ratunkiem dla świata", bla bla bla...

A, i należy wspomnieć, że krzyżyki są w większości przypadków wykonane z porządnych, drewnianych listew i są jakby "3D", a orzełek jest płaską, plastikową i badziewną "plakietką", na której "cienie" zaznaczone są różnymi odcieniami szarości.

Niech żyje patriotyzm!

Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie.
Lochów twych bezdenne otchłanie
Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
lukaszewicz (5674 punktów)
5000 euro do wzięcia Alpho.
03-11-2009 20:57 
 Ocena 5 na 5
metsys (1088 punktów)

>To jeszcze nic. U mnie w jednej z klas, już nie pamiętam której, w centralnym miejscu sali (pomijając wielką tablicę i mnóstwo tematycznych pierdółek na ścianach) nad drzwiami wisi sobie krucyfiks,

Nie wpadło Ci do głowy, by obok umieścić półksiężyc, Gwiazdę Dawidową, albo oko Ra?

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
04-11-2009 17:04 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Nie wpadło Ci do głowy, by obok umieścić półksiężyc, Gwiazdę Dawidową, albo oko Ra?
Oko Horusa. Ale pomysł niezły, można umieścić, jest dekoracyjne, na pewno bardziej niż krzyż
07-11-2009 19:56 
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)
>>Nie wpadło Ci do głowy, by obok umieścić półksiężyc, Gwiazdę Dawidową, albo oko Ra?
>Oko Horusa. Ale pomysł niezły, można umieścić, jest dekoracyjne, na pewno bardziej niż krzyż

Jeśli ktoś z Was jest Ateistą, to nie widzę powodu, aby w ramach równouprawnienia światopoglądów nie umieścić obok godła i krzyża gustownej plakietki z napisem "boga nie ma".
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>nie widzę powodu, aby w ramach równouprawnienia światopoglądów nie umieścić obok godła i krzyża gustownej plakietki z napisem "boga nie ma".
"Wiatr śpiewa pieśni i niosą knieje
Dobrą nowinę: bóg nie istnieje."

09-11-2009 14:05 
 Ocena 1 na 1
metsys (1088 punktów)

>Oko Horusa.

Prawda. Jest jeszcze jeden aspekt z okiem. No wiesz...

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
04-11-2009 19:02 
 Ocena 3 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Nie wpadło Ci do głowy, by obok umieścić półksiężyc, Gwiazdę Dawidową, albo oko Ra?
Nie, za to wpadło mi do głowy, by orzełka przewiesić tam, gdzie wisi krzyżyk, a krzyżyk wywalić za okno

Następna ciekawostka:

W pewnej sali w centralnym miejscu wisi krzyż, po lewej stronie krzyża minimalnie niżej zegar, a po prawej niżej niż krzyż i zegarek Orzełek.
I dla mnie to wygląda, jakby zwyczajny "czasomierz" był ważniejszy od godła państwowego...
Może jak nie zapomnę to kiedyś zrobię zdjęcie i wrzucę na forum

Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie.
Lochów twych bezdenne otchłanie
Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
05-11-2009 08:00 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>W pewnej sali w centralnym miejscu wisi krzyż, po lewej stronie krzyża minimalnie niżej zegar, a po prawej niżej niż krzyż i zegarek Orzełek.
>I dla mnie to wygląda, jakby zwyczajny "czasomierz" był ważniejszy od godła państwowego...
Zamień kiedyś miejscami krzyż z orzełkiem Ciekawe, jak zareagują.
03-11-2009 20:13
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
>Czy wieszanie jednego z symboli religijnych... na ścianach publicznych instytucji nie jest pogwałceniem... pewnych wartości, które kryją się w nazwie naszego państwa: RzeczpospolitaPolska?

Niekoniecznie. Zerknijmy do słownika:

pospolitość - cecha, właściwość czegoś pospolitego; przeciętność, banalność; prostactwo, wulgarność, trywialność.

Obwieszona krzyżami Rzeczpospolita jest pospolita w tym właśnie sensie.
oportunista (1711 punktów)
Nie rozumiem na czym polega problem, może wymyślać należałoby jeszcze np. jakiś neutralny kolor na jaki pomalujemy miejsca publiczne, taki coby nie ranił gustów.
Jakim cudem krzyż( dotyczy innych znaków także) rani uczucia lub przeszkadza, rozumiem jeśli stoi w drodze, ale gdy wisi na ścianie i nie istnieje niebezpieczeństwo że spadnie, zresztą kinkiet z kwiatami stanowi większe zagrożenie a nie budzi tylu emocji. Mogę jeszcze zrozumieć wojujących wyznawców dwóch konkurencyjnych religii o to, czyj symbol jest lepszy czy ładniejszy, w przypadku ludzi niewierzących aktywizm w walce z symbolami religijnymi jest co najmniej dziwny. Mamy w końcu demokrację i przegłosujmy sprawę, niech zdecyduje większość rodziców, lub kto tam jest bezpośrednio zainteresowany. Nie znoszę gdy narzuca mi się prawa, nawet poprawnego politycznie, nie pytając mnie o zgodę.
04-11-2009 15:21 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Nie znoszę gdy narzuca mi się prawa, nawet poprawnego politycznie, nie pytając mnie o zgodę.
Krzyże w szkołach pojawiły się wbrew woli 80% społeczeństwa. Krzyż w sejmie powiesił wbrew woli większości posłów jakiś katolicki oszołom.
Nikt nie lubi jak mu się coś narzuca wbrew jego woli.
Patrzenie przez cały dzień na zmaltretowanego trupa nie nastraja optymistycznie nikogo.
04-11-2009 17:33 
 Ocena-3 na 3
oportunista (1711 punktów)
Ol Alicjo z krainy czarów czas wrócić, o tym jak to było z ponownym wieszaniem krzyży pamiętam z autopsji nie z przekazów i drugiej ręki, brzydko tak naginać znowu tak nieodległą historię. Przypomnę tylko Tobie, że zdjęli je komuniści, to oni byli w zdecydowanej mniejszości, narzucali także siłą ateistyczną wizje świata. Dziś śmieszy dwulicowość Towarzyszy, którzy po kryjomu chrzcili własne dzieci, za tamtych czasów ateizm ożeniony z komunizmem był mało śmieszny. Zapewniam Cię, że jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, nim przestanie się straszyć niegrzeczne dzieci tomi dwoma "potworkami"
04-11-2009 17:50 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Ol Alicjo z krainy czarów czas wrócić, o tym jak to było z ponownym wieszaniem krzyży pamiętam z autopsji nie z przekazów i drugiej ręki, brzydko tak naginać znowu tak nieodległą historię.
Akurat akcję wieszania krzyża w Sejmie i ja pamiętam doskonale. Całkiem dorosła byłam.
>Przypomnę tylko Tobie, że zdjęli je komuniści
Ach tak?
>narzucali także siłą ateistyczną wizje świata.
Jakoś słabosilnie narzucali, skoro w latach 60. i 70. kościoły były pełne, dzieci nie tylko towarzyszy były masowo chrzczone, mało kto nie brał ślubu kościelnego i nikogo za wiarę nie prześladowano.
>ateizm ożeniony z komunizmem był mało śmieszny.
Zapewne. Dziś śmieszy katolicyzm ożeniony z bolszewizmem (przykładem największa partia opozycyjna).
>Zapewniam Cię, że jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, nim przestanie się straszyć niegrzeczne dzieci tomi dwoma "potworkami"
Przyznam, że trochę nie rozumiem... Czym? Ateizmem dzieci straszysz? Wstydź się.
04-11-2009 18:54 
 Ocena-1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Moje dzieci już dorosłe, nikogo z zasady nie straszę, zaklinając rzeczywistość historii nie zmienisz, mojemu pokoleniu ateizm z zasady źle się kojarzy. Osobiście uważam, że nie zasłużył na takie wykorzystanie, idee komunizmu i socjalizmu także nie zasłużyły na Lenina i Stalina, jednak stało się i gdy piszesz, że wierzący nie byli prześladowani, płetwy mi opadają, szkoda czasu na pisanie. Nie mogę się jednak powstrzymać i przypomnę Tobie, że matury można było nie zdać za brak obecności na manifestacji 1 Majowej a o studiach nie wspomnę. Matura z religią nie związana poniekąd ale na czasie.
04-11-2009 23:14 
 Ocena 4 na 4
Pontifex Maximus (3006 punktów)
>Nie mogę się jednak powstrzymać i przypomnę Tobie, że matury można było nie zdać za brak obecności na manifestacji 1 Majowej a o studiach nie wspomnę. Matura z religią nie związana poniekąd ale na czasie.

Na szczęście te czasy odeszły Ale na szczęście odeszły też czasy kiedy katolicy z LPR-u umyślili, że może by tak pisać maturę z religii katolickiej a jednocześnie wprowadzili w życie pomysł - jakże światły - że można zdać maturę z "jedynką" z matematyki


Racjonaliści są też po drugiej stronie
Nie klękamy przed bakterią
oportunista (1711 punktów)
O tym, że matematyki nie trzeba zdawać zdecydowali jeszcze komuchy. Pomysłów na oświatę nigdy nikomu nie brakowało, dziś nie jest inaczej.
06-11-2009 13:17 
 Ocena 2 na 2
Pontifex Maximus (3006 punktów)
>O tym, że matematyki nie trzeba zdawać zdecydowali jeszcze komuchy. Pomysłów na oświatę nigdy nikomu nie brakowało, dziś nie jest inaczej.

Ech krucho u Ciebie z rozumieniem tekstu. Matematyki nie trzeba było zdawać ale za to inny przedmiot - do wyboru. Prawdziwy postemp uczynił katolicki Giertych - zaliczać chciał maturę z jedynką Chyba samych matóżystuf byśmy mieli w Polsce! Viva Kościół!

Racjonaliści są też po drugiej stronie
Nie klękamy przed bakterią
06-11-2009 17:49 
 Ocena-1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Co innego zaliczyć maturę z pałą, a co innego stworzyć warunki po temu aby magister nie musiał umieć dodawać.
05-11-2009 07:25 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>gdy piszesz, że wierzący nie byli prześladowani, płetwy mi opadają, szkoda czasu na pisanie. Nie mogę się jednak powstrzymać i przypomnę Tobie, że matury można było nie zdać za brak obecności na manifestacji 1 Majowej a o studiach nie wspomnę. Matura z religią nie związana poniekąd ale na czasie.
Ale to, co piszesz, to chyba przed 1956 było. Ja niczego takiego sobie nie przypominam ze swoich lat szkolnych (1963-1975). Zwłaszcza groźby niezdania matury za nieobecność na manifestacji pierwszomajowej. Nagminnie nie chodziłam i pół mojej klasy licealnej też nie. Nic się nie stało. Nie demonizuj PRLu bez potrzeby, była wystarczająco uciążliwa.
05-11-2009 07:40 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ale to, co piszesz, to chyba przed 1956 było. Ja niczego takiego sobie nie przypominam ze swoich lat szkolnych (1963-1975). Zwłaszcza groźby niezdania matury za nieobecność na manifestacji pierwszomajowej.

A ja sobie przypominam. Jeszcze wtedy na jedzenie mówiłem papu, ale papierosy już paliłem.
Kazali nam iść w pochodzie, jako drużyna siatkarzy. Tuż przed maturą, z sugestią, że absencja w pochodzie, może mieć dla niej znaczenie. Dostaliśmy nowiutkie, śliczne dresy, ci mądrzejsi chwycili za nowe, białe piłki, reszta jakieś sztandary w łapę.
Gdzieś po drodze pochód się zakorkował, to nie tracąc czasu, urządziliśmy sobie trening na pobliskim skwerku. Każdy wykonał kilka padów, dresy w błocie, piłki czarne i już nas nie chciano puścić przed trybuny, chociaż mocno się tego wszyscy domagaliśmy. Dyrektor szkoły obiecał nam poważną rozmowę, ale on kochał siatkówkę, a siatkarze byli jego "oczkiem w głowie". Odpuścił sobie.
05-11-2009 08:08 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>
>Kazali nam iść w pochodzie, jako drużyna siatkarzy.
Po pierwsze - straszyli tylko, to już nie były czasy, kiedy można było uczniom takie sztuki robić. Klasę maturalną mojego ojca w 1950 roku dyrektor szkoły z trudem wybronił. Oblali atramentem portret Rokossowskiego (ojciec przysięga, że niechcący, bo nie w marszałka celowali, tylko w siebie. Średnio mu wierzę... może on faktycznie nie w marszałka celował, ale czy można dać głowę za innych?) i zagrożono im niedopuszczeniem do matury. Za Gierka tylko wyjątkowo nadgorliwy beton mógł tak powiedzieć - albo szantażysta. I tu dochodzimy do "po drugie". Byliście (siatkarze) oczkiem w głowie dyrektora, więc chciał się wami pochwalić, szantażem zmuszając do defilady. Hi, hi Cieszę się, że mu nie wyszło. Nie lubię szantażystów.
Miłego dnia
05-11-2009 10:58 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
I tu dochodzimy do "po drugie". Byliście (siatkarze) oczkiem w głowie dyrektora, więc chciał się wami pochwalić, szantażem zmuszając do defilady. Hi, hi Cieszę się, że mu nie wyszło. Nie lubię szantażystów

W tamtych czasach dyrektorzy szkół byli oceniani po ilości zdanych matur i ilości absolwentów, którzy dostali się na studia. Od tego zależała ich pozycja w kuratorium i ocena I sekretarza KW PZPR. Moja szkoła przodowała. Nikt braku siatkarzy nie zauważył pewnie. My poszliśmy na piwo.

Pozdrawiam.
05-11-2009 11:51 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
>i zagrożono im niedopuszczeniem do matury.

Każda władza, która uważa, że ma monopol na prawdę ucieka się do takich metod. Mojego dziadka (przed wojną) nie dopuszczono do matury, bo poszedł do przedmaturalnej spowiedzi w swojej parafii, a nie w tej, w której była szkoła.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-11-2009 20:03 
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)
> [...] gdy piszesz, że wierzący nie byli prześladowani, płetwy mi opadają, szkoda czasu na pisanie. Nie mogę się jednak powstrzymać i przypomnę Tobie, że matury można było nie zdać za brak obecności na manifestacji 1 Majowej a o studiach nie wspomnę.

Nadużywasz stereotypu wiara-vs-komunizm. To, że karano za nieobecność na manifestacji to NIE JEST prześladowanie wiary! Obecność na manifestacji nie ma nic wspólnego z bywaniem/nie bywaniem w kościele. Ja wiem, że ten stereotyp jest głęboko zakorzeniony, ale argument, który podałeś jest bez sensu.
oportunista (1711 punktów)
Matura z religią nie związana poniekąd ale na czasie.

Gdybyś nie był manipulantem, o zdaniu powyżej byś nie zapomniał, a tak i o czym tu z tobą gadać.
04-11-2009 18:03 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ol Alicjo z krainy czarów czas wrócić, o tym jak to było z ponownym wieszaniem krzyży pamiętam z autopsji nie z przekazów i drugiej ręki, brzydko tak naginać znowu tak nieodległą historię. Przypomnę tylko Tobie, że zdjęli je komuniści, to oni byli w zdecydowanej mniejszości, narzucali także siłą ateistyczną wizje świata.

Tam gdzie nie było komunizmu teraz nie ma krzyży w publicznych obiektach jak szkoły urzędy itd. Więc nie w tym rzecz. KrK chce wrócić do XIX a świat poszedł do przodu.
To jest walka kościoła o władzę i nic po za tym. Nie ma żadnego uzasadnienia znaczyć (jak psy wszystkie swoje terytorium)krzyżami wszystkie miejsca, na których łapę położył.
oportunista (1711 punktów)

>Tam gdzie nie było komunizmu teraz nie ma krzyży w publicznych obiektach jak szkoły urzędy itd. Więc nie w tym rzecz. KrK chce wrócić do XIX a świat poszedł do przodu.

Mówisz o może o Włoszech, Francji, Belgi, W. Brytanii i innych krajach Zachodu? Wydawało mi się, że to oni właśnie mają problem i to jaki, z użyciem bomb włącznie. Kto nakręca tam takie problemy? Przeczytaj swój tekst poniżej, pomyśl czy w właściwy sposób zabierasz się do rozwiązana problemu.

>To jest walka kościoła o władzę i nic po za tym. Nie ma żadnego uzasadnienia znaczyć (jak psy wszystkie swoje terytorium)krzyżami wszystkie miejsca, na których łapę położył.
04-11-2009 19:46 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Mówisz o może o Włoszech, Francji, Belgi, W. Brytanii i innych krajach zachodu? Wydawało mi się, że to oni właśnie mają problem i to jaki, z użyciem bomb włącznie.
Włochy miały i mają dalej problemy z mafią, a to ze względu na ścisły jej związek z chrześcijańskimi politykami i kościołem.
Natomiast nie wiem nic o jakiś dużych problemach we Francji, Belgi czy W.Brytanii.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Noszenie chust w szkole zostało zabronione, a pierwsza reakcja przeciwko temu zakazowi dotyczyła faktu, że uczniom nie zabrania się noszenia na szyi krzyżyków i eksponowania ich. Pierwsza odpowiedź Francuzów wobec niechrześcijańskiej mniejszości wskazywała na "ogólnokulturalną" rolę krzyża. Ten sam motyw co i teraz.

07-11-2009 20:06 
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)
>Noszenie chust w szkole zostało zabronione, a pierwsza reakcja przeciwko temu zakazowi dotyczyła faktu, że uczniom nie zabrania się noszenia na szyi krzyżyków i eksponowania ich. Pierwsza odpowiedź Francuzów wobec niechrześcijańskiej mniejszości wskazywała na "ogólnokulturalną" rolę krzyża. Ten sam motyw co i teraz.
>

To najlepiej świadczy o tym, że jeśli nie chcemy zalewu islamu to musimy z całą stanowczością egzekwować świeckość państwa i miejsc publicznych.
07-11-2009 20:47 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>To najlepiej świadczy o tym, że jeśli nie chcemy zalewu islamu to musimy z całą stanowczością egzekwować świeckość państwa i miejsc publicznych.

Bardzo słuszna uwaga. Obrońcy obecności krzyży w instytucjach publicznych, wydają się nie wybiegać myślą poza "tu i teraz". Nie zauważają, że za kilkadziesiąt lat, to być może islam będzie dominującą w Europie religią i że byłoby dobrze, aby do tego czasu w umysłach Europejczyków (również muzułmanów) na ugruntowało się przekonanie o pozytywnych wartościach świeckości państwa. Nie chciałbym, żeby moje wnuki lub prawnuki musiały żyć w kraju, w którym islam cieszy się takimi wpływami, jak dzisiaj katolicyzm.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>To najlepiej świadczy o tym, że jeśli nie chcemy zalewu islamu to musimy z całą stanowczością egzekwować świeckość państwa i miejsc publicznych.
>Bardzo słuszna uwaga.

Tak, bardzo słuszna uwaga. Zwłaszcza w szaletach publicznych. Diogenes coś na ten temat wie.
07-11-2009 22:04 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
>>>To najlepiej świadczy o tym, że jeśli nie chcemy zalewu islamu to musimy z całą stanowczością egzekwować świeckość państwa i miejsc publicznych.
>>Bardzo słuszna uwaga.
>Tak, bardzo słuszna uwaga. Zwłaszcza w szaletach publicznych. Diogenes coś na ten temat wie.

Nie wiem co wie Diogenes, ale owszem, przyznaję Ci rację. Jeżeli szalet jest publiczny, absolutnie nie powinno być w nim krzyża. Co innego w przykościelnym - tu nie protestuję.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>To najlepiej świadczy o tym, że jeśli nie chcemy zalewu islamu to musimy z całą stanowczością egzekwować świeckość państwa i miejsc publicznych.
>>>Bardzo słuszna uwaga.
>>Tak, bardzo słuszna uwaga. Zwłaszcza w szaletach publicznych. Diogenes coś na ten temat wie.
>Nie wiem co wie Diogenes, ale owszem, przyznaję Ci rację. Jeżeli szalet jest publiczny, absolutnie nie powinno być w nim krzyża. Co innego w przykościelnym - tu nie protestuję.

A mnie wisi, gdzie co wisi.
07-11-2009 22:56 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja również bym nie chciał... Ale zakaz półksiężyca powinien iść w parze z zakazem krzyża i innych symboli religijnych w miejscach publicznych, z szaletami włącznie Inaczej walka z muzułmanami obrońców krzyża jest zwykłą krucjatą w starym stylu, niczym innym. Na myśl przychodzą mi od razu Oriana Falacci i Umberto Eco.
07-11-2009 23:01 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Inaczej walka z muzułmanami obrońców krzyża jest zwykłą krucjatą w starym stylu, niczym innym.

W dodatku, obawiam się, krucjatą docelowo skazaną na niepowodzenie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Inaczej walka z muzułmanami obrońców krzyża jest zwykłą krucjatą w starym stylu, niczym innym.
>W dodatku, obawiam się, krucjatą docelowo skazaną na niepowodzenie.

No, i wtedy będziesz chodzie ślicznie ubrana w niqab


Ładne oczy ma
07-11-2009 23:27 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>No, i wtedy będziesz chodzie ślicznie ubrana w niqab

Ładnemu we wszystkim ładnie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie sądzę, aby muzułmanie mieli jakieś szanse w przyszłości - ani Chiny, ani Indie nie są państwami muzułmańskimi, choć w Indiach jest kilkanaście procent muzułmanów. Nie sądzę, aby którykolwiek muzułmański kraj stał się światowym imperium w przeciągu najbliższego wieku. A jeśli chodzi o krucjatę, to chrześcijanom też zwycięstwa nie życzę.
09-11-2009 09:42 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie sądzę, aby muzułmanie mieli jakieś szanse w przyszłości - ani Chiny, ani Indie nie są państwami muzułmańskimi, choć w Indiach jest kilkanaście procent muzułmanów. Nie sądzę, aby którykolwiek muzułmański kraj stał się światowym imperium w przeciągu najbliższego wieku. A jeśli chodzi o krucjatę, to chrześcijanom też zwycięstwa nie życzę.

O, jak już mamy zmieniać dominację chrześcijaństwa na coś innego, to ja jestem za hinduizmem. Człowiek rano wstanie, gimnastykę zrobi, pośpiewa, kwiatów do domu naniesie i pójdzie do pracy. Wróci, wykąpie się, znów mała gimnastyka, śpiewanie (w obu przypadkach najchętniej z rodziną, piękna rzecz, łączy) i posiłek. W domu będzie ładnie, bo figurki, kwiaty, są tacy co im kadzidło w domu pomoże (a w zasadzie sąsiadom, ale liczy się efekt)... No, ogólnie będzie nieźle. I procesje będą ciekawsze i zabawniejsze - człowiek pośpiewa, potańczy, znów kwiatki (jaki wzrost zatrudnienia!) posypie... Miodzio.

Tak, tak, jak już ma mnie ktoś podbijać i nawracać siłą, to na hinduizm. I tak już znam Ganesha chalisa i aarti na pamięć. Będzie dobrze.

*idzie po kawę budząc sąsiadów głośnym "Jai Ganesha, Jai Ganesha, Jai Ganesha Deeeeeva! Mata jaki Parvati, Pita Mahaaadeeeeeeeva!!!"*



Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
09-11-2009 10:27 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie sądzę, aby muzułmanie mieli jakieś szanse w przyszłości - ani Chiny, ani Indie nie są państwami muzułmańskimi, choć w Indiach jest kilkanaście procent muzułmanów. Nie sądzę, aby którykolwiek muzułmański kraj stał się światowym imperium w przeciągu najbliższego wieku. A jeśli chodzi o krucjatę, to chrześcijanom też zwycięstwa nie życzę.
>O, jak już mamy zmieniać dominację chrześcijaństwa na coś innego, to ja jestem za hinduizmem. Człowiek rano wstanie, gimnastykę zrobi, pośpiewa, kwiatów do domu naniesie i pójdzie do pracy. Wróci, wykąpie się, znów mała gimnastyka, śpiewanie (w obu przypadkach najchętniej z rodziną, piękna rzecz, łączy) i posiłek. W domu będzie ładnie, bo figurki, kwiaty, są tacy co im kadzidło w domu pomoże (a w zasadzie sąsiadom, ale liczy się efekt)... No, ogólnie będzie nieźle. I procesje będą ciekawsze i zabawniejsze - człowiek pośpiewa, potańczy, znów kwiatki (jaki wzrost zatrudnienia!) posypie... Miodzio.

A wieczorem uważne studia "Kamasutry"... Miodzio

Pozdrawiam.
09-11-2009 13:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dlaczego tylko wieczorem? W dzień bywa wprawdzie gorąco, ale są przecież święte rzeki...
spray (5875 punktów)

>O, jak już mamy zmieniać dominację chrześcijaństwa na coś innego, to ja jestem za hinduizmem. Człowiek rano wstanie, gimnastykę zrobi, pośpiewa, kwiatów do domu naniesie i pójdzie do pracy. Wróci, wykąpie się, znów mała gimnastyka, śpiewanie (w obu przypadkach najchętniej z rodziną, piękna rzecz, łączy) i posiłek. W domu będzie ładnie, bo figurki, kwiaty, są tacy co im kadzidło w domu pomoże (a w zasadzie sąsiadom, ale liczy się efekt)... No, ogólnie będzie nieźle. I procesje będą ciekawsze i zabawniejsze - człowiek pośpiewa, potańczy, znów kwiatki (jaki wzrost zatrudnienia!) posypie... Miodzio.

Miodzio i swiete krowy!!!
tak trzymac, nie popuszczac, koniec cytaty...
09-11-2009 13:50 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
. Tyle, że hinduizm nie jest religią misyjną, poza odłamem amerykańskim oczywiście . Może dlatego ma dużo łagodniejszy głos.
No i dobrze, że nie ma już palenia wdów, czyli sati. Niestety, nie można się dowiedzieć, jak rozpowszechniony był ten zwyczaj. Europejscy badacze sugerują, że w najgorszym okresie dotyczył każdej wdowy, ale nie ma na to dokumentacji, a ja nie wierzę w aż taki zasięg tej tradycji. Musiałoby to zostawić dużo głębsze ślady.
09-11-2009 13:57 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>. Tyle, że hinduizm nie jest religią misyjną, poza odłamem amerykańskim oczywiście . Może dlatego ma dużo łagodniejszy głos.
>No i dobrze, że nie ma już palenia wdów, czyli sati. Niestety, nie można się dowiedzieć, jak rozpowszechniony był ten zwyczaj. Europejscy badacze sugerują, że w najgorszym okresie dotyczył każdej wdowy, ale nie ma na to dokumentacji, a ja nie wierzę w aż taki zasięg tej tradycji. Musiałoby to zostawić dużo głębsze ślady.

Ach, i matki teresy z kalkuty by w Polsce biznes robily...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ach, i matki teresy z kalkuty by w Polsce biznes robily...

Pomijając bezsens zdania, czy pisanie nazw własnych małą literą, ma sens ukryty?
10-11-2009 02:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kalkuta nie jest może najbardziej urokliwym miastem świata, ale pełni ważną rolę w kulturze Indii. Nie należy winić tego podmokłego miasta za mieszkające tam Teresy .
09-11-2009 13:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
idzie po kawę budząc sąsiadów głośnym "Jai Ganesha, Jai Ganesha, Jai Ganesha Deeeeeva! Mata jaki Parvati, Pita Mahaaadeeeeeeeva!!!"*

Uderzając w bębny, talerze, grając na trąbach, szenajach i dudach...
10-11-2009 01:37 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
> idzie po kawę budząc sąsiadów głośnym "Jai Ganesha, Jai Ganesha, Jai Ganesha Deeeeeva! Mata jaki Parvati, Pita Mahaaadeeeeeeeva!!!"*
>Uderzając w bębny, talerze, grając na trąbach, szenajach i dudach...

No, kurka, niestety nie. Nie dorobiłam się jeszcze instrumentów.
Ale mam w planach ghanti! Będę obdzwaniać cały dom o 5:30am...

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
10-11-2009 02:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jakby co służę pomocą. Uczę się grać na indyjskich instrumentach, ale w robieniu hałasu już teraz jestem świetny
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Jakby co służę pomocą. Uczę się grać na indyjskich instrumentach, ale w robieniu hałasu już teraz jestem świetny

A to zapraszam, zapraszam! Z głośników do kompletu puścimy Lataji i wyprowadzki sąsiadów mam jak w banku. A mieszkający w sąsiednim bloku Hindusi się zbiegną i zrobimy mały religijny performance..


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Jacek Tabisz (30006 punktów)
O tak! Ja też mogę przyprowadzić "swoich" Hindusów. Jeden jest mistrzem kalaripajatu, macha takim wstęgowym, elastycznym mieczem i żongluje płonącymi kijami.
12-11-2009 01:58 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>O tak! Ja też mogę przyprowadzić "swoich" Hindusów. Jeden jest mistrzem kalaripajatu, macha takim wstęgowym, elastycznym mieczem i żongluje płonącymi kijami.

Proszę Cię bardzo. Się zapowiadajcie, zrobię tikka masala. Tylko z góry uprzedzam, że w moim wykonaniu to naprawdę jest tikka...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Na myśl przychodzą mi od razu Oriana Falacci i Umberto Eco.
Umberto Eco? A to niby z jakiego powodu?
09-11-2009 02:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Choćby z takiego, że za wcielenie zła uważa Turcję Ottomańską - podaje Turków za przykład skrajnej barbarii. A przecież w czasach Ottomańskich Italia należała w większości do Habsburgów Hiszpańskich... Inkwizycja szalała radosna i silna... Cóż jeszcze - w wielu książkach Umberto Eco wyraża głęboką tęsknotę za średniowiecznym i chrześcijańskim modelem świata, podobnie jak Lewis to czynił w Anglii.
09-11-2009 12:18 
 Ocena 1 na 1
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Cóż jeszcze - w wielu książkach Umberto Eco wyraża głęboką tęsknotę za średniowiecznym i chrześcijańskim modelem świata, podobnie jak Lewis to czynił w Anglii.

A mogę poprosić o konkretne namiary na te książki? Nie wiem o które chodzi... Bo chyba nie o Imię Róży, Zapiski na pudełku od zapałek i Dzieło otwarte, i chyba także nie o eseje wydane w tomie O literaturze.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Baudolino i najnowsze zbiory esejów.
04-11-2009 21:11 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
Jak oceniasz idee wieszania krzyży w klasach szkół?

rozmowy.onet.pl/3,sondy.html

Ogółem oddano głosów: 55489

To bardzo dobry pomysł 18936 34%

To powinno być zabronione 28612 52%

Nie wiem 4239 7%

Nie interesuje mnie to 3702 7%
05-11-2009 23:12 
 Ocena 2 na 2
Pontifex Maximus (3006 punktów)
04-11-2009 17:48 
 Ocena 10 na 12
diogenes (42753 punktów)
>Krzyż w sejmie powiesił wbrew woli większości posłów jakiś katolicki oszołom.

Tym niemniej wciąż tam wisi jako symbol braku demokracji. Jego zdjęcie i wyniesienie nie musiałoby być tak spektakularne, jak wyprowadzenie sztandaru PZPR na ostatnim zjeździe tej partii. Mógłby to przecież zrobić woźny na polecenie marszałka.
04-11-2009 17:51 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Mógłby to przecież zrobić woźny na polecenie marszałka.
Mają za mało odwagi.
04-11-2009 19:16 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Zapewniam cie, że gdyby chuć jedna czwarta posłów była ateistami, dawno by sami go zdjęli, nie potrzebowaliby wyręczać się woźnym.
04-11-2009 19:25 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>Zapewniam cie, że gdyby chuć jedna czwarta posłów była ateistami, dawno by sami go zdjęli, nie potrzebowaliby wyręczać się woźnym.

Może... gdyby chuć jednej czwartej posłów była ateistyczna, dawno by sami go zdjęli...
04-11-2009 23:17 
 Ocena 3 na 3
Pontifex Maximus (3006 punktów)
>>Zapewniam cie, że gdyby chuć jedna czwarta posłów była ateistami, dawno by sami go zdjęli, nie potrzebowaliby wyręczać się woźnym.
>Może... gdyby chuć jednej czwartej posłów była ateistyczna, dawno by sami go zdjęli...

Zdjęliby ten krzyż już dawno ale są kulturalni i tego nie zrobili - przeciwieństwie do tych, którzy go tam zawiesili

Racjonaliści są też po drugiej stronie
Nie klękamy przed bakterią
05-11-2009 04:12 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tego typu "kulturalność" ciężko popierać. Być może z uwagi na taką "kulturalność" w szkołach podstawowych są lekcje religii.
05-11-2009 09:39 
 Ocena 1 na 1
belfer09 (290 punktów)
>>Krzyż w sejmie powiesił wbrew woli większości posłów jakiś katolicki oszołom.
>Tym niemniej wciąż tam wisi jako symbol braku demokracji. Jego zdjęcie i wyniesienie nie musiałoby być tak spektakularne, jak wyprowadzenie sztandaru PZPR na ostatnim zjeździe tej partii. Mógłby to przecież zrobić woźny na polecenie marszałka.

Masz w pełni rację, popieram to.To takie proste by było. Ale - kto to powie woźnemu w tym obecnym Sejmie?. Marszałek Komorowski z PO, co to jast "za a nawet przeciw" (takich Gowinów, idących "pod rękę" z biskupami jest tam wielu a i bojących się ich wcale nie mniej!)?. SLD jest słabe jak nigdy, PSL - jako przylepka polityczna do każdego, kto "zaprosi" ją do władzy?. Najlepiej by było rozwalić Konkordat, wprowadzony przez "świętą" premier Suchocką, który dał Kościołowi ogromne synekury.Pozdrawiam.
04-11-2009 19:32 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Krzyże w szkołach pojawiły się wbrew woli 80% społeczeństwa. Krzyż w sejmie powiesił wbrew woli większości posłów jakiś katolicki oszołom.
>Nikt nie lubi jak mu się coś narzuca wbrew jego woli.

Co to za argument, że skoro 80% społeczeństwa (nie pytam skąd te dane bo nie o to się rozchodzi) opowiada się za zdjęciem krzyży to należy to zrobić ? To może w ogóle dopełnijmy ten kult demokracji robiąc referendum w którym społeczeństwo wypowie się na temat programu nauczania w szkołach publicznych, reformach ekonomicznych na szczeblach ministerstwa lub też w kwestii prowadzenia polityki zagranicznej ? Po cholere nam społeczeństwo oparte na wiedzy skoro lud zgodnie ze standardami demokratycznymi może podjąć dosłownie każdą decyzję ? Demokracja nie potrzebuje specjalistów, ale to w normalnym społeczeństwie o tym co, a czego nie powinno być w szkołach decydują pedagodzy. Jak się nie podoba to proponuję stworzyć własną szkółkę w której o programie nauczania zadecyduje wynik referendum przypadkowych przechodniów.

Co to znaczy, że nikt "nie lubi jak mu się coś narzuca wbrew jego woli" ? Bezrobotnemu z wyboru może się nie podobać, że społeczeństwo wymusza na nim podjęcie kroków prowadzących do zwiększenia jego aktywności przedsiębiorczej. I co, ma dostać papiery z urzędu na zapewnienie mu "godnego" życia bowiem "nikt nie lubi jak mu się coś narzuca wbrew jego woli" ? To nie są argumenty, a ideologiczne majaki. Już tysiące lat temu Arystoteles pisał o człowieku jako istocie społecznej. Życie w społeczeństwie opiera się na kompromisie, a nie na zasadzie "nie robię bo mi się nie chce, ale i tak musicie mi zapewnić godne życie".

Kwestia wiary jest kwestią społeczeństwa najpierw, a dopiero później sferą prywatną, a co za tym idzie prawo o religii decyduje w drugim rzędzie. Tak było i jest w USA, które jako bodaj jedyny kraj na świecie stworzyły mądry rozdział kościoła od państwa. W życiu nie słyszałem by ktoś normalny w Ameryce krytykował obyczaj amerykański wedle, którego w pieśni państwowej, jest odwołanie do Boga (podobnie jak i w czasie spisywania konstytucji USA przez "Ojców Założycieli"). Pomimo rozdziału, Bóg Amerykanom na drodze formowania oraz istnienia państwa towarzyszy od zawsze. Natomiast tutejsi "racjonaliści" nadal tęsknią za modelem sowieckim bo ten amerykański w wyniku lat PRLowskiej cenzury książkowej najpierw, ale z biegem czasu również umysłowej, nigdy nie był im znany. I ilekroć gdzieś pojawia się wzmianka o liberalizmie to włącza się w ich umysłach kataryna w której zamiast refleksji słychać melodię o wyzysku kapitalistycznym. "God Bless America" to nie dla was - was nauczono "Urzędniku obdarz nas pieczęcią".
04-11-2009 19:58 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Kwestia wiary jest kwestią społeczeństwa najpierw, a dopiero później sferą prywatną, a co za tym idzie prawo o religii decyduje w drugim rzędzie. Tak było i jest w USA, które jako bodaj jedyny kraj na świecie stworzyły mądry rozdział kościoła od państwa.

Twórcy konstytucji USA byli ateistami. Rozdział religii od państwa jest tam przestrzegany.
Według kościelnych danych tyko 35-40% zapisanych do kościoła jest wierzących i praktykujących. Wierzący są w mniejszości. Nie ma więc żadnego powodu by swoje zdanie narzucali reszcie.
Cały twój wywód odnośnie demokracji jest co najmniej dziwaczny.Jak brak argumentów to zaczynają się inwektywy.
04-11-2009 21:51 
 Ocena-2 na 2
jarcio (1198 punktów)
>Twórcy konstytucji USA byli ateistami.

Takie dogmatyczne stwierdzenia są typowe dla europejskich demoludów lecz nie dla ludzi, którzy coś tam o historii Ameryki wiedzą. Zatem odkrywamy Amerykę. Otóż, zachowała się relacja z przemówienia Benjamina Franklina, które wygłosił w roku 1787 przy okazji jednego z kolejnych posiedzeń mających na celu sporządzić wspólną konstytucję przyszłego państwa. Po miesiącu nieprzynoszących oczekiwanych rezultatów tajnych zebraniach rezprezentantów stanów, w obliczu problemów, które wydawały się nie pokonania na drodze stworzenia wspólnego stanowiska padła propozycja z ust Benjamina Franklina, aby zgromadzeni zwrócili się, tak jak czynili to wielokrotnie w swojej młodej historii, o pomoc do Boga. Propozycję tę poparło czterech spośród zgromadzonych pięćdziesięciu pięciu członków. Reszta odrzuciła tę propozycję z obawy przed odbiorem społecznym - ludzie bowiem dobrze pamiętali z niedawnej jeszcze wojny z Wielką Brytanią, że odwoływali się do Boga w zupełnej ostateczności. Tak więc te lewackie komunały o ateizmie jako sile cywilizującej świat choć sprawdzają się na salonach to już nie w zrozumieniu historii. Nie tylko to zdarzenie mówi wiele o postawie Amerykanów, ale również okoliczności w których zdecydowano się umieścić w hymnie państwa odwołanie do Boga - tutaj również była debata i motyw religijny nie znalazł się w pieśni państwowej przypadkowo. Kwestia tylko czy chcemy się uczyć historii Ameryki czy też wystarczają nam zapamiętane za Sowietów regułki o złych kapitalistach z zachodu.

>Rozdział religii od państwa jest tam przestrzegany.
>Według kościelnych danych tyko 35-40% zapisanych do kościoła jest wierzących i praktykujących. Wierzący są w mniejszości. Nie ma więc żadnego powodu by swoje zdanie narzucali reszcie.

W czasach, gdy powstawało państwo amerykańskie zdecydowana większość obywateli była wyznania chrześcijańskiego. Jednakże rozdział państwa od religii nastąpił nie dlatego, że Amerykanie nie lubili religii, ale dlatego, że kochali pluralizm. Istota państwowości amerykańskiej wynikała z pluralizmu, a nie jakiegoś tam laickiego lewactwa, które dzisiaj sądownie dyktuje w co można, a w co nie można wierzyć. W Ameryce procent wyznawców nigdy nie był kwestią decydującą bowiem początkowo postawili na pluralizm, a nie demokrację (choć jak wynika z historii z biegiem czasu demokracja zaczęła robić postępy pomniejszając tym samym znaczenie pluralizmu).

>Cały twój wywód odnośnie demokracji jest co najmniej dziwaczny.

Oczywiście, że mój wywód o demokracji jest dziwaczny bo ja wiedzę o demokracji czerpię nie z lektury Gazety Wyborczej, TVN czy Jacka Żakowskiego, a książek, które dawno temu zaginęły w tłumie poczytniejszych dzisiaj dzieł postmodernizmu. Więc, jest rzeczą wręcz fizycznie niemożliwą, aby mój wywód trącił demokratyczną normalnością Unii Europejskiej.
05-11-2009 08:37 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Oczywiście, że mój wywód o demokracji jest dziwaczny bo ja wiedzę o demokracji czerpię nie z lektury Gazety Wyborczej, TVN czy Jacka Żakowskiego, a książek, które dawno temu zaginęły w tłumie poczytniejszych dzisiaj dzieł postmodernizmu. Więc, jest rzeczą wręcz fizycznie niemożliwą, aby mój wywód trącił demokratyczną normalnością Unii Europejskiej.
To podaj twoją definicję demokracji skoro nie uznasz tej obowiązującej obecnie.
oportunista (1711 punktów)
Jeśli nie wiesz gdzie i w jakim systemie politycznym żyjesz, to informuje: Unia Europejska, socjalizm, demokracja oparta na "centralizmie demokratycznym"
06-11-2009 10:13 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jeśli nie wiesz gdzie i w jakim systemie politycznym żyjesz, to informuje: Unia Europejska, socjalizm, demokracja oparta na "centralizmie demokratycznym"
Acha! To może mi podasz kraj w którym jest lepsza demokracja.
oportunista (1711 punktów)
Chyba jednak nie wiesz na czym polega centralizm demokratyczny i znowu ta historia się kłania.
04-11-2009 20:39 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>... tutejsi "racjonaliści" nadal tęsknią za modelem sowieckim bo ten amerykański...

Racjonalizm nie ma zeza ani na zachód, ani na wschód. Tylko tępota każe przypuszczać, że tęsknota za cudzym modelem jest elementem racjonalności. Jaki model myślenia każe ci przyjąć, że 2+2=4? Sowiecki, waszyngtoński, a może watykański?

"God Bless America" to nie dla was ...

Policz Amerykanów, których bóg wydymał.
04-11-2009 21:49 
 Ocena 6 na 6
placownik (17853 punktów)

>Kwestia wiary jest kwestią społeczeństwa najpierw, a dopiero później sferą prywatną,

   Dawno nie czytałem czegoś tak zadziwiającego (prawda, że jestem delikatny?).

>Tak było i jest w USA

   Twoja miarodajność w tym względzie wydaje mi się być mocno wątpliwą.
   wyborcza.p(*)_nad_krzyzem_z_Kalifornii.html

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-11-2009 19:22 
 Ocena 7 na 9
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Jakim cudem krzyż( dotyczy innych znaków także)
A no właśnie nie dotyczy, i w tym jest problem.

>rani uczucia lub przeszkadza, rozumiem jeśli stoi w drodze, ale gdy wisi na ścianie i nie istnieje niebezpieczeństwo że spadnie, zresztą kinkiet z kwiatami stanowi większe zagrożenie a nie budzi tylu emocji.
Nie wiem czy się kiedykolwiek przyglądałeś, ale czy nie zauważyłeś jaki ten krzyż jest obleśny?! Idź i znajdź psa*, potem go zarżnij najkrwawiej jak się da, potem połam mu kości, przybij za resztki łap do ściany i mów, że jak się tego pozbędą to obrażą twoje uczucia religijne. O, albo mów wszystkim, że dzięki temu paskudztwu ludzie są dobrzy i nie robią złych rzeczy. Albo wrzuć to swoim/sąsiadki/cioci babci wujka dzieciom do pokoju i powiedz, że dzięki temu, że te śmierdzące zwłoki zostały tak potraktowane będą mogli po śmierci latać w krainie różowości i puszystości. Możesz też iść do urzędu i na środku jakiegoś ważnego pokoju przyklajstrować im to do ściany i pomalować pod kolor, żeby pasowało, a o wiele niżej powiesić 1 x 1 cm orzełka i dziwić się, że im to przeszkadza. Możliwości jest wiele.

Tyle jest pięknych symboli, Yin Yang, Oko Horusa, Pentagram, a jakieś dziwadła wybrały akurat zgniłe mięso na patyku... Trochę to jak taki kebab wygląda...

>w przypadku ludzi niewierzących aktywizm w walce z symbolami religijnymi jest co najmniej dziwny.
Czyli mogę ci narysować uproszczony wizerunek Ch**a na ścianie jakimś markerem? Taki, co to sobie niektórzy po zeszytach nawzajem rysują, niby dlaczego ma ci on przeszkadzać?

>Mamy w końcu demokrację i przegłosujmy sprawę, niech zdecyduje większość rodziców, lub kto tam jest bezpośrednio zainteresowany.
Będziemy głosować, czy prawo do nauki i wiedzy mają mieć wszyscy, czy tylko ludzie uważający, że 2000 lat temu latający żyd zamieniający chleb w wino chodzące po wodzie i będący mężczyzną, którego urodziła kobieta sama z siebie po tym, jak zrobili z niego kebab zamienił się w zombie i mieszka na chmurce gdzieś wysoko?

>Nie znoszę gdy narzuca mi się prawa, nawet poprawnego politycznie, nie pytając mnie o zgodę.
Ja też nie lubię zwłok na ścianie narzucanych mi przez dyrekcję

* - wersja z człowiekiem raczej odpada, chociaaaaaż...

Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie.
Lochów twych bezdenne otchłanie
Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
06-11-2009 10:07 
 0 na 2
oportunista (1711 punktów)

>
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie.

>Lochów twych bezdenne otchłanie
>Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...

No i dokonało się, oświecenie totalne, powalające, beznadziejne, zajebista nirwana.
setarkos (10757 punktów)
Rzecz tyczy odróżnienia symbolu ludzkiej kultury od symbolu jednej religii.

Wydaje się niewątpliwe, że dwa prostopadle skrzyżowane patyki to jeden z pierwszych znaków działalności ludzkiej (w naturalnej przyrodzie nie występuje), czytelny tylko dla drugiego człowieka.

Z kolei krzyż jako symbol religii powinien być dokładniej przez te religię zdefiniowany. Wyrok strasburski nie może żądać usunięcia znaków plusa czy symbolu Wenus. Niech więc firma spod znaku krzyża określi swe logo - zdają się sugerować sędziwie - podobnie jak Polska miała określić odcień czerwieni na swej fladze dla uniknięcia dyplomatycznych faux pas. Bez dbałości o swój symbol kościół skazuje się na niewybredne żarty w stylu odróżniania przez ateistów samolocików z pilotem od samolocików bez pilota

Dzięki rozróżnianiu krzyży, w poszczególnych pracowniach szkolnych będą mogły wisieć przedmioty podobnego kształtu lecz o innych znaczeniach
oportunista (1711 punktów)
Całe szczęście,że rybie z nogami nie grozi śmieszność.
06-11-2009 11:43 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Całe szczęście,że rybie z nogami nie grozi śmieszność.
Bo pomyślana bez zadęcia od początku sama była żartem.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
06-11-2009 11:39 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>krzyż jako symbol religii powinien być dokładniej przez te religię zdefiniowany. Wyrok strasburski nie może żądać usunięcia znaków plusa czy symbolu Wenus. Niech więc firma spod znaku krzyża określi swe logo
Katolicki krzyż poznaje się po tym, że odwrócenie go do góry nogami wywołuje obrazę uczuć religijnych. Trzeba będzie robić "odwracanie kontrolowane", analogiczne do "zakupu kontrolowanego".


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Interesujące, czy któryś z rodziców w Polsce/grupa rodziców/organizacja zdecyduje się na podobny pozew. Jeśli tak - wyrok będzie identyczny. I co dalej? Czy Polska ma obowiązek zastosowania się do tego wyroku?
Wyobrażam sobie histeryczne reakcje Krk i RM. Słuchacze, odpowiednio nastawieni, nie zawahają się bronić krzyży własną piersią. To pewne. Głos ludzi rozsądnych nie będzie w ogóle słyszany. Rację mają ci najbardziej hałaśliwi(tak mi się skojarzyło z naszym forum... ).
Dzisiaj w wiadomościach mówiono o tym, pokazywano oburzonego kardynała Bertone, który mówił, że ludzie odwracają się od wartości - jakby tylko chrześcijanie mieli patent na przyzwoitość.
Mówił również o mobilizacji katolików(a więc wojna?), mówił o dyniach w przeddzień Święta Wszystkich Świętych.
I ledwo pomyślałem "brońcie krzyża", jakbym wywołał wilka z lasu - na ekranie pojawił się JPII i powiedział "brońcie krzyża", wypowiadając się pozytywnie o powrocie krzyży do budynków publicznych, i o tym, że powinny tam pozostać.

Czy PSR zaryzykuje?
Z pewnością można liczyć na zaistnienie w mediach i poparcie milczącej większości - także katolików.
Sądzę, że warto.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
04-11-2009 22:27 
 Ocena 2 na 2
Elpremiero (247 punktów)
>Mówił również o mobilizacji katolików(a więc wojna?), mówił o dyniach w przeddzień Święta Wszystkich Świętych.
>I ledwo pomyślałem "brońcie krzyża", jakbym wywołał wilka z lasu - na ekranie pojawił się JPII i powiedział "brońcie krzyża"...

Czyżby po tylu latach przerwy szykowała się krucjata na Strasburg?
Już widzę te płonące pochodnie i ludzi w czarnych płaszczach z krzyżami, którzy w obronie "chrześcijańskich wartości" maszerują w stronę Strasburga wycinając "w pień" wszystko co napotkają na drodze. Sędziowie Trybunału Praw Człowieka paleni na stosie. Giń heretyczna zarazo!
07-11-2009 18:39 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Berlusconi już odpowiedział, że krzyży nie zdejmą. Co dalej?
Czy wyrok Trybunału nie ma żadnego praktycznego znaczenia?

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
oportunista (1711 punktów)
Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, nie pluj na cudze świętości, satysfakcja marna, a głęboko zraniony tym twój sąsiad, nigdy ci tego nie wybaczy. Wielu, jak czytam, z forumowiczów wykopało i naostrzyło topory wojenne, wzajemnie zagrzewają się do walki, niby ateiści a męczennikami pragną zostać, coś mało to racjonalne.
Rozsądek podpowiada mi także powściągliwość w takich tematach. Czasy się zmieniają, rośnie nowe pokolenie, zmienia się mentalność. Remontujemy nie tylko nasze myślenie, po kolejnym remoncie budynków szkół czy urzędów, dekorator wnętrz nie zawiesi tego czy innego symbolu, bo nie będzie on pasował do jego koncepcji i o dziwo nikt tego nie zauważy. Jednak aby się tak stało, musimy nauczyć się wzajemnie szanować, droga przed nami jednak chyba daleka.
06-11-2009 13:36 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, nie pluj na cudze świętości, satysfakcja marna, a głęboko zraniony tym twój sąsiad, nigdy ci tego nie wybaczy.
Nigdy nie śmiałbym, szanuję ludzi wierzących. Sam nim kiedyś byłem, posiadam nawet świadectwo dojrzałości z religii. Uważam, że wiara powinna wynikać z indywidualnego, wewnętrznego przekonania.
Krk jest dla mnie zwykłym przedsiębiorstwem nastawionym na zysk i konkurującym o "dusze" z jemu podobnymi na globalnym rynku. Księża - jego pracownikami, podległymi zwierzchności naczelnego dyrektora. Okazuje się, że dyktatury są najtrwalsze. Jego korzenie/metody działania nie zmieniają się od czasów Sumeru.
Obietnice w zamian za posłuszeństwo - tak można byłoby streścić istotę sprawy.

Co bardziej rozsądny sąsiad przyzna mi rację(być może tylko w duchu), że w państwie neutralnym światopoglądowo krzyży w budynkach publicznych być nie powinno. Znam wielu katolików, którzy mają takie właśnie zdanie.
Niestety, głos rozsądku wiernych jest zagłuszany przez histerię duszpasterzy.

>Wielu, jak czytam, z forumowiczów wykopało i naostrzyło topory wojenne, wzajemnie zagrzewają się do walki, niby ateiści a męczennikami pragną zostać, coś mało to racjonalne.
Czy upominanie się o przestrzeganie prawa/konstytucji uznasz za przejaw agresji?
Ponieważ często słucham RM i nagrywam co ciekawsze "kwiatki", mógłbym zacytować wiele agresywnych wypowiedzi jego słuchaczy. Dużą część z nich określiłbym jako "wilki w owczej skórze".
Nie wszyscy z nich byli nimi wcześniej - zostali po prostu "cudownie przemienieni".

Być może zgłoszenie kwestii krzyży w Polsce jest przedwczesne, że nie nastąpił jeszcze moment zwrotny. Należałoby wsłuchać się w społeczeństwo - czy jest do tego gotowe? Można zyskać bardzo wiele, można również wiele stracić. Uważam, że należy być bezkompromisowym. Wielokrotnie temat krzyża przewijał się w wątkach na forum.
Jest okazja, by słowa przekuć w czyn.
I powtórzę raz jeszcze - nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku do ludzi wierzących.

Z toporami nie masz racji, to urzędnicy Pana Boga prą do przodu. Daj palec - chcą całej ręki. Włącz telewizor, posłuchaj radia. Aż roi się od ekspertów w sutannach(i to w każdej dziedzinie). Coraz więcej katolików mówi, że Kościół za bardzo wtrąca się w sprawy, które go nie dotyczą, coraz więcej katolików słucha księży, a "robi swoje".

>Rozsądek podpowiada mi także powściągliwość w takich tematach. Czasy się zmieniają, rośnie nowe pokolenie, zmienia się mentalność.
Zgadza się - kierunek został już jednak wskazany przez Europę Zachodnią i nie ma od niego odwrotu, żadne zaklinanie rzeczywistości nie pomoże. Stamtąd chrześcijaństwo przyszło do Polski i stamtąd nadchodzi fala, która spowoduje, że polskie kościoły będą świeciły pustkami. Demokracja, pluralizm i wolność nie sprzyjają Kościołowi, w takim środowisku nie ma szans.
Za "komuny", to co innego - ludzie sami się garnęli.

>Jednak aby się tak stało, musimy nauczyć się wzajemnie szanować, droga przed nami jednak chyba daleka.
Jesteśmy takimi samymi ludźmi. Na nasze postawy ma duży wpływ środowisko, wychowanie, wartości, które wpoili rodzice. Nie muszę uczyć się szanować drugiego człowieka - to dla mnie stan naturalny.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Nasze dzieci zostały wychowane bez religii. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zmieniły światopogląd. Sam uważam, że dobrze byłoby, gdyby coś istniało "po tamtej stronie".

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
oportunista (1711 punktów)
Dzięki za odpowiedz, Twój głos jest jednym z nielicznych konstruktywnych, nie lobię gadać z klapkami na oczach.
Pozdrawiam Twój imiennik zresztą.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Miło mi, dziękuję.

> Pozdrawiam Twój imiennik zresztą.
Co do Zbyszków, to w zakładzie gdzie pracuję bywało ich "w porywach" sześciu. Najmłodszy miał czterdzieści lat. Poza tym znam jeszcze kilku, wszyscy po pięćdziesiątce.
Z ciekawości - odbiegasz od "normy"?

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
oportunista (1711 punktów)
Blisko 50 to nasza norma, nasi rodzice wierzyli w Polskę i odkopywali starosłowiańskie, staropolskie imiona.
07-11-2009 17:16 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Uważam, że wiara powinna wynikać z indywidualnego, wewnętrznego przekonania.

Dziwna logika: przekonany jestem, że p, a więc wierzę, że p.
Pomieszanie z poplątaniem.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Pomieszanie z poplątaniem.
Dobrze zatem, napiszę inaczej.
Przekonanie=przypuszczenie graniczące z pewnością to właśnie wiara.
Inaczej - przyjęcie za fakt czegoś, czego faktem nie można nazwać.
Nie jest to pewność, gdyż mielibyśmy wówczas do czynienia z faktem, a nie wiarą.

Poruszamy się zatem w sferze domniemań opartych na przesłankach.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 17:11 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>czy któryś z rodziców w Polsce/grupa rodziców/organizacja zdecyduje się na podobny pozew.

A co z nauczycielami? RYBY, czy co?
07-11-2009 18:36 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>A co z nauczycielami? RYBY, czy co?
Aktualna koniunktura nie sprzyja podejmowaniu ryzyka. I jeszcze ten niż demograficzny...

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
placownik (17853 punktów)

   Oświadczenie prasowe na temat wyroku umieszczone na oficjalnej stronie Trybunału. Warto zwrócić uwagę na to, że nasi drodzy pismacy nawet poprawnie przepisać imienia i nazwiska skarżącej nie potrafią!

   A tu oryginalny tekst wyroku. Niestety dostępny na razie tylko w języku francuskim, a to nie mój język.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Już dodałem do ulubionych . Poczytam na dobranoc.
kapłanka.racjonalizmu (2 punktów)
(zablokowany)
>w centralnym punkcie jednej ze ścian wisi polskie godło, a tuż nad nim jeden symbol >religijny, tak, że obydwa symbole wyglądają jakby były całością,

Bo są całością.Orzeł to symbol Polski,krzyż to symbol Europy.
Dla ludzi bez urazów psychicznych do tych znaków.
Jest ich na świecie kilka miliardów całe szczęście.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365