Racjonalista - Strona głównaDo treści
Karać, czy uświadamiać od małego?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-12-2009 00:15Celtyk (3337 punktów)Karać, czy uświadamiać od małego?
Ocena 7 na 7
   Kolejny raz ten sam temat, ale jak czytam publikacje z takim wydźwiękiem jak ta: Internauci: pijak za kółkiem to morderca to mnie coś trafia
   Nie jeżdżę po alkoholu jak i takiej jazdy nie popieram. Jednak jestem też daleki od "wylewania" dziecka z kąpielą!

   >Co do samego faktu odbierania prawka recydywistom - jest to zasadne, ale . . .
Ale wygląda tak, że za kradzież, rozbój, czy zabójstwo nasze sądy (póki co) karzą przestępcę a nie potencjalnego przestępcę!
   A tu w przypadku pijanego kierowcy powinny karać potencjalnych winnych kolizji drogowej, czy zabójstwa w wyniku kolizji drogowej tylko dlatego, że ten usiadł za kierownicą będą pijanym. Cytat:
"Nie tylko recydywistom, ale wszystkim głupcom, którzy mieli ponad 1,5 promila (alkoholu we krwi - red.) powinno być zabierane prawko od razu" - uważa ~123cyklista. "Nikt rozsądny z 1,5 promila nie siądzie za kółkiem" - dodaje.
   A co z trzeźwymi kierowcami, którzy spowodowali wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym? Oni już nie są głupcami? Oni już mogą zabijać na drodze?
Gdzie zasada domniemania niewinności?
Cytat:
Zdaniem internautów, najbardziej skuteczna byłaby jednoczesna konfiskata samochodu i gigantyczna grzywna.
Co do konfiskaty samochodu trybunał już się wypowiedział. Do tego nie rzadko kierowcy jeżdżą firmowym pojazdem, pożyczonym. Bywa, że z samochodu w domu korzysta kilka osób a jest on zarejestrowany na jedną osobę - co wtedy? I ponownie pytanie, czy trzeźwy kierowca, który kogoś zabije na drodze już nie jest tak winny jak pijany i jemu nikt pojazdu już nie będzie konfiskował? Przecież tak trzeźwy jak i pijany przyczynili się do tragedii w czyimś życiu, czy w czyjeś rodzinie!
Cytat:
Represje nic nie dadzą! Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby przymusowe skierowanie na leczenie z choroby alkoholowej. Pożytek z tego byłby dwojaki: delikwent zostałby wyleczony z nałogu i przestałby stanowić zagrożenie dla siebie i innych.
   Ta wypowiedź jest już rozsądniejsza, ale . . . Ale wygląda tak, że nie każdy pijany kierowca jest od razu ALKOHOLIKIEM ! Poza tym dlaczego za czyjeś winy dodatkowo obciążać budżet?
Z wszystkich wypowiedzi jakie w artykule przeczytałem najbardziej sensowna jest ta (z pominięciem domniemania alkoholizmu): Cytat:
"Kary radykalne, to zemsta nieskuteczna!" - ostrzega ~junan. Jego zdaniem, lepsze efekty dałoby leczenie takich osób. "Złapanych pijanych i naćpanych użytkowników dróg (szczególnie kierowców) skazywać na odpłatne przymusowe leczenie odwykowe i po uzyskaniu certyfikatu trzeźwości przywrócić do życia w społeczeństwie, nakazując przede wszystkim pokrycie z nawiązką kosztów jakie ponieśli podatnicy i osoby prywatne przez odurzonego"

   Ogólnie cały wydźwięk artykułu dla mnie jest taki, że każdy pijany kierowca, który odważy się w tym stanie usiąść za kółko jest automatycznie zabójcą i zawczasu go trzeba za do domniemane zabójstwo skazać na dożywocie
   A co z trzeźwymi i niedomniemanymi zabójcami na drodze? Ich już nikt nie nazywa zabójcami. Czy fakt bycia trzeźwym uprawnia ich do zabijania na drogach? Osobiście uważam, że nie! Do tego zastanawiam się od kiedy te 92% forumowiczów zapomniało o równości obywatela względem prawa? Czyżby pijany obywatel (kierowca) jest obywatelem gorszej kategorii? A trzeźwy kierowca zabójca (i to niedomniemany) lepszym? W mojej ocenie obaj są winni i dla obu nie powinno być żadnego usprawiedliwienia a kara powinna być tak samo dotkliwa!
   Dla pijanego nie ma pobłażania bo był pijany i spowodował wypadek. Trzeźwy pomimo, iż był trzeźwy i w pełni sprawny też spowodował wypadek.
   Od dość dawna obserwuję co rząd (politycy) robią by poprawić bezpieczeństwo komunikacyjne naszego kraju. Widzę krzyk, że po naszych drogach jeżdżą sami pijani mordercy. Z tego też powodu są zaostrzane kary co przynosi mizerne efekty w poprawie bezpieczeństwa i wysokie wpływy do budżetu za mandaty.
   W zderzeniu z medialną nagonką rządu mamy ocenę naszych dróg przez EURORAP o stanie naszych dróg, gdzie Cytat:
Na 17.000 km polskich dróg krajowych aż 86% stanowią odcinki o najwyższym poziomie ryzyka...

   Uwaga jest skupiona wyłącznie nad tymi, którzy już posiadają prawko, ale nic się nie robi aby pomyśleć o właściwym kształceniu przyszłych kierowców! Dlaczego nadal mamy chory system kształcenia przyszłych kierowców, których uczy się na pamięć jak zdać plac manewrowy? Dlaczego spora część przyszłych kierowców nie widzi na prędkościomierzu więcej niż 50km/h? A potem jest krzyk, że piraci na drogach?
   Nikt u steru władzy chyba nie jest tak de facto zainteresowany zmianą aktualnego stanu rzeczy aby kierowcy jeździli bezpiecznie (nie koniecznie od razu wolno i wyłącznie trzeźwi). Jeśli będziemy jeździli bezpiecznie to nie będzie istotne, czy jesteśmy trzeźwi, jedziemy 200km/h do pracy ponieważ jedziemy BEZPIECZNIE
Pozdrawiam
P.S. Stan naszych dróg pominę . . .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DKnoto (982 punktów)
Zgadzam się z większością Twoich uwag a od siebie dodałbym kilka skutecznych ale niepopularnych pomysłów:
- należy rozruszać przemysł wewnętrzny i zainwestować publiczne pieniądze nie w strefy wolnocłowe na budowę fabryk (np.samochodów) ale w promowanie zespołów projektujących automatykę kierowania ruchem pojazdów,
- należy zdecydowanie wprowadzić podatek progresywny od pojazdów zależny bezpośrednio od mocy silnika i wyrażony najlepiej funkcją wykładniczą,
- należy bezwzględnie wprowadzić egzamin pisemny i ustny na maturze z matematyki stosowanej (obliczanie stężeń, podatków, kredytów, prawdopodobieństwa wygranych w grach losowych itp. zadań życiowych) dla wszystkich,
- wyposażyć każdą szkołę w symulator jazdy autem i prowadzić na nim szkolenia oraz promować jazdę bezpieczną zamiast wyścigowej,
- wyposażyć każde auto, te które tego nie zamontują będą dodatkowo opodatkowane, w blokadę alkomatem,narkomatem itp. Nie wprowadzać rygorystycznego terminu aby podatnicy nie kupowali chłamu aby tylko być w zgodzie z prawem,
- wyposażyć każde auto w automatyczny ogranicznik prędkości w zależności od sytuacji na drodze, znaki, pogoda itp.
- wymusić aby na rynku działały produkty jak największej liczby firm, najlepiej krajowych ale tu należałby zrobić porządną analizę społeczno-ekonomiczną ze wszystkimi za i przeciw, nie tylko chwilowy zysk się liczy,
- na samym końcu jeśli chodzi o drogi to lepiej zadbać o kolej, metrem jadę do pracy 15-20 minut a samochodem 1h15m, nic więcej nie trzeba dodawać.
To takie moje trzy grosze w temacie
Celtyk (3337 punktów)
>Zgadzam się z większością Twoich uwag a od siebie dodałbym kilka skutecznych ale niepopularnych pomysłów:
>- należy rozruszać przemysł wewnętrzny i zainwestować publiczne pieniądze nie w strefy wolnocłowe na budowę fabryk (np.samochodów) ale w promowanie zespołów projektujących automatykę kierowania ruchem pojazdów,
   Jeśli piszesz o systemach sterowania ruchem to się zgadzam. W wielu miastach w których bywam stoi się na wszystkich światłach niezależnie od tego, czy stosuję się do przepisów, czy jadę wolno. Przeważnie da się jechać "zieloną falą" koło 80km/h co jest już znacznym przekroczeniem "dozwolonej" prędkości w mieście.
   Natomiast na automatykę korygującą moje decyzje w samochodzie już się nie godzę! Nie chcę aby maszyna podejmowała za mnie decyzje od których może zależeć moje życie i życie innych użytkowników drogi.

>- należy zdecydowanie wprowadzić podatek progresywny od pojazdów zależny bezpośrednio od mocy silnika i wyrażony najlepiej funkcją wykładniczą,
Dlaczego?

>- należy bezwzględnie wprowadzić egzamin pisemny i ustny na maturze z matematyki stosowanej (obliczanie stężeń, podatków, kredytów, prawdopodobieństwa wygranych w grach losowych itp. zadań życiowych) dla wszystkich,
Ciekawa propozycja ale rozsądna - takie zadania uczą bardziej realnego myślenia na co dzień - popieram.

>- wyposażyć każdą szkołę w symulator jazdy autem i prowadzić na nim szkolenia oraz promować jazdę bezpieczną zamiast wyścigowej,
Czy szybka jazda jest automatycznie niebezpieczna?

>- wyposażyć każde auto, te które tego nie zamontują będą dodatkowo opodatkowane, w blokadę alkomatem,narkomatem itp. Nie wprowadzać rygorystycznego terminu aby podatnicy nie kupowali chłamu aby tylko być w zgodzie z prawem,
Tu się nie zgodzimy. Bo być zgodnie z prawem dla mnie jeszcze nie oznacza być bezpiecznym na drodze!

>- wyposażyć każde auto w automatyczny ogranicznik prędkości w zależności od sytuacji na drodze, znaki, pogoda itp.
A gdzieś już funkcjonuje taki system? A do tego w wielu miejscach oznaczenia są niezgodne z prawem bo z przyczyn technicznych nie da się tego zgodnie z prawem zrobić. Nawet na egzaminie kierowcy łamią prawo i z tego powodu nikt ich nie oblewa, bo egzaminator i egzaminowany wiedzą, żę w danych miejscach nie da się przejechać zgodnie z prawem. Co zrobi system z takimi miejscami?

>- wymusić aby na rynku działały produkty jak największej liczby firm, najlepiej krajowych ale tu należałby zrobić porządną analizę społeczno-ekonomiczną ze wszystkimi za i przeciw, nie tylko chwilowy zysk się liczy,
Marzenia te małe i te wielkie . . .

>- na samym końcu jeśli chodzi o drogi to lepiej zadbać o kolej, metrem jadę do pracy 15-20 minut a samochodem 1h15m, nic więcej nie trzeba dodawać.
Metra nie będę miał i za 100 lat a samochodem jadę bezpiecznie 15min a legalnie 1h.

>To takie moje trzy grosze w temacie
Każde zdanie jest mile widziane
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 16:45 
 Ocena 2 na 2
DKnoto (982 punktów)

>Natomiast na automatykę korygującą moje decyzje w samochodzie już się nie godzę! Nie chcę aby maszyna podejmowała za mnie decyzje od których może zależeć moje życie i życie innych użytkowników drogi.

Używasz ABSu, ASRu, wspomagania, silnika z bezpośrednim wtryskiem? Bez automatyki te gadżety by nie istniały. Uważam, że ludzie mają idiotyczne przekonanie o tym, że ich decyzje są najlepszymi z możliwych. Praktyka pokazuje, że jest wręcz odwrotnie. Nasz układ nerwowy ewoluował w zupełnie innych warunkach prędkości względnych i nie jest w stanie odpowiednio szybko podejmować decyzji. Odruch prosty to około 100 milisekund, przy prędkości 200 km/h to trochę więcej niż 5 metrów. Taka odległość to długość samochodu.

>>- należy zdecydowanie wprowadzić podatek progresywny od pojazdów zależny bezpośrednio od mocy silnika i wyrażony najlepiej funkcją wykładniczą,
>Dlaczego?
Przedewszystkim dlatego aby ograniczyć brawurę, jeżeli ograniczymy ją u wszystkich to punkt poprzedni traktujący o bezpieczeństwie traci na znaczeniu. Obserwując drogi dochodzę do wniosku, że istnieje odwrotnie proporcjonalna zależność pomiędzy mocą silnika a zdrowym rozsądkiem.

>>- wyposażyć każdą szkołę w symulator jazdy autem i prowadzić na nim szkolenia oraz promować jazdę bezpieczną zamiast wyścigowej,
>Czy szybka jazda jest automatycznie niebezpieczna?

Tu jak powyżej. Mózg człowieka nie pracuje szybciej tylko dlatego, że jedziemy szybciej a skutki zderzenia rosną zgodnie z kwadratem prędkości!

>>- wyposażyć każde auto, te które tego nie zamontują będą dodatkowo opodatkowane, w blokadę alkomatem, narkomatem itp. Nie wprowadzać rygorystycznego terminu aby podatnicy nie kupowali chłamu aby tylko być w zgodzie z prawem,
>Tu się nie zgodzimy. Bo być zgodnie z prawem dla mnie jeszcze nie oznacza być bezpiecznym na drodze!
Możliwe, że założyłem na wyrost zbyt wysoką jakość naszego prawa

>>- wyposażyć każde auto w automatyczny ogranicznik prędkości w zależności od sytuacji na drodze, znaki, pogoda itp.
>A gdzieś już funkcjonuje taki system? A do tego w wielu miejscach oznaczenia są niezgodne z prawem bo z przyczyn technicznych nie da się tego zgodnie z prawem zrobić. Nawet na egzaminie kierowcy łamią prawo i z tego powodu nikt ich nie oblewa, bo egzaminator i egzaminowany wiedzą, żę w danych miejscach nie da się przejechać zgodnie z prawem. Co zrobi system z takimi miejscami?

Tak. Taki system działał testowo już 10 lat temu w Wielkiej Brytanii. Testowano go w jednym z miast i użytkownicy byli z niego zadowoleni, szczególnie kierowcy chwalili to, że są wszyscy równo traktowani. Automaty były nieprzekupne.
Niestety przemysł nie był zainteresowany podjęciem tematu, ponieważ idee w nim zawarte kłóciły się z filozofią handlu samochodami.

>>- wymusić aby na rynku działały produkty jak największej liczby firm, najlepiej krajowych ale tu należałby zrobić porządną analizę społeczno-ekonomiczną ze wszystkimi za i przeciw, nie tylko chwilowy zysk się liczy,
>Marzenia te małe i te wielkie . . .

No cóż, każdy jakieś ma

>>- na samym końcu jeśli chodzi o drogi to lepiej zadbać o kolej, metrem jadę do pracy 15-20 minut a samochodem 1h15m, nic więcej nie trzeba dodawać.
>Metra nie będę miał i za 100 lat a samochodem jadę bezpiecznie 15min a legalnie 1h.

Zgadzam się, że powinno się inwestować w drogi ale widzę to zupełnie inaczej niż to wyrażają tzw. media opiniotwórcze. Cztery lata temu byłem światkiem tragicznego wypadku, którego skutki nie byłyby tak tragiczne gdyby zamiast rozprawiać o autostradach pobudowano by proste zabezpieczenia z blachy falistej wokół drogi.
Zgineły dwie osoby tylko dlatego, że auto zsunęło się do rowu i uderzyło w drzewo.
Celtyk (3337 punktów)
>Używasz ABSu, ASRu, wspomagania, silnika z bezpośrednim wtryskiem?
Używam tylko ABS'u a reszta to rozwiązanie bez wspomagania systemów elektronicznych.
Na śliskiej nawierzchni ABS mi częściej przeszkadza niż pomaga niestety
>Bez automatyki te gadżety by nie istniały.
To prawda. Jednak powoli coraz więcej decyzji podejmują za nas różnego rodzaju systemy wspomagania, zarządzania itp. rozwiązania. Postęp cywilizacji nie jest zły, ale nie zawsze zmierza we właściwą stronę . . .
>Uważam, że ludzie mają idiotyczne przekonanie o tym, że ich decyzje są najlepszymi z możliwych.
Ja tego nie uważam. Jednak wszystko to co osiągnęliśmy jako ludzkość jest owocem naszych decyzji. To czy wszystkie były słuszne to jest temat do dyskusji, ale wszystkie były "nasze" (znaczy ludzkie)
>Praktyka pokazuje, że jest wręcz odwrotnie. Nasz układ nerwowy ewoluował w zupełnie innych warunkach prędkości względnych i nie jest w stanie odpowiednio szybko podejmować decyzji. Odruch prosty to około 100 milisekund, przy prędkości 200 km/h to trochę więcej niż 5 metrów. Taka odległość to długość samochodu.
   Potrafię w dość dużym przybliżeniu obliczyć drogę jaką przebędzie samochód od momentu zarejestrowania zdarzenia przez kierowcę do momentu rozpoczęcia hamowania...

>Przedewszystkim dlatego aby ograniczyć brawurę, jeżeli ograniczymy ją u wszystkich to punkt poprzedni traktujący o bezpieczeństwie traci na znaczeniu. Obserwując drogi dochodzę do wniosku, że istnieje odwrotnie proporcjonalna zależność pomiędzy mocą silnika a zdrowym rozsądkiem.
Ja nie. Za to obserwuje ułańską fantazję wielu kierowców szczególnie tych z silnikami średniej mocy. Ci co mają silniki naprawdę dużej mocy nikomu niczego nie muszą i nie próbują udowadniać, bo wiedzą czym dysponują.

>Tu jak powyżej. Mózg człowieka nie pracuje szybciej tylko dlatego, że jedziemy szybciej a skutki zderzenia rosną zgodnie z kwadratem prędkości!
To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

>Możliwe, że założyłem na wyrost zbyt wysoką jakość naszego prawa
Niestety jakoś naszego prawa pozostawia wiele do życzenia

>Tak. Taki system działał testowo już 10 lat temu w Wielkiej Brytanii. Testowano go w jednym z miast i użytkownicy byli z niego zadowoleni, szczególnie kierowcy chwalili to, że są wszyscy równo traktowani. Automaty były nieprzekupne.
>Niestety przemysł nie był zainteresowany podjęciem tematu, ponieważ idee w nim zawarte kłóciły się z filozofią handlu samochodami.
O tym nie wiedziałem. Jednak nadal nie wiem co by system zrobił z zatwierdzonym rozwiązaniem drogowym nie do końca zgodnym z przepisami - pozwoliłby tam przejechać, czy wszystkich by równo karał za przejazd przez takie miejsce?

>Cztery lata temu byłem światkiem tragicznego wypadku, którego skutki nie byłyby tak tragiczne gdyby zamiast rozprawiać o autostradach pobudowano by proste zabezpieczenia z blachy falistej wokół drogi.
>Zgineły dwie osoby tylko dlatego, że auto zsunęło się do rowu i uderzyło w drzewo.
Drzewa przy drogach a przy drzewach krzyże . . . Nieszczęście naszych dróg.
Na przydrożnych drzewach w 2008 roku zginęło bodaj 848 osób (dane z TV - taka dygresja od pijanych kierowców).
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
DKnoto (982 punktów)
>Na śliskiej nawierzchni ABS mi częściej przeszkadza niż pomaga niestety
Ja na jakiś czas wróciłem do auta, które nie miało ABS'u i wtedy doceniłem wagę tego rozwiązania.
[ciach]
>O tym nie wiedziałem. Jednak nadal nie wiem co by system zrobił z zatwierdzonym rozwiązaniem drogowym nie do końca zgodnym z przepisami - pozwoliłby tam przejechać, czy wszystkich by równo karał za przejazd przez takie miejsce?

Tu leży problem. W ogólnym odczuciu jesteśmy przeświadczeni, że ktoś ma nas karać.
System ma nam pomagać a nie karać. Często zapominamy lub nabyliśmy takiego przeświadczenia w dzieciństwie, że jeżeli musimy się ograniczyć dla wspólnego dobra to odbieramy to od razu jako karę.

Jeżeli ktoś chce indywidualnie poszaleć za kółkiem polecam tory wyścigowe lub konsole do gier, tam można się sprawdzić do woli.

Co do "zatwierdzonego rozwiązania nie do końca zgodnego z przepisami" to faktycznie jest to problem, ale głównie ludzki. Gdyby człowiek nie wydał zgody na takie rozwiązanie to nie byłoby problemu
Tomasz J. Niedziałkowski (242 punktów)
Z badań wynika, że poziom alkoholu we krwi sięgający 0, 5--0, 7 promila 5-krotnie zwiększa ryzyko spowodowania wypadku. Przy stężeniu ponad 0, 8 promila ryzyko to zwiększa się aż 25-krotnie!
Jeżeli idiota jeden z drugim wsiada za kółko po wypiciu kilku głębszych, lub po zażyciu środków zmieniających stan świadomości godzi się na to, że jest na drodze DUŻO większym zagrożeniem niż trzeźwy, ale dajmy na to roztrzepany kierowca.
Dochodzi tu więc moim zdaniem pojęcie swoistej premedytacji. Piję, wiem, że stanowię wtedy ogromne zagrożenie na drodze, ale i tak siadam za kierownicę.
Pijaków, ćpunów za kierownicą mamy wystarczająco dużo. Jest na to w naszym społeczeństwie swego rodzaju przyzwolenie. Podobnie jak na przemoc domową, okradanie państwa i inne tego typu patologie.
Cóż lata ładowania łopatami do głów pewnych podstawowych prawd przed nami.
09-12-2009 04:08 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
A ja mogę legalnie mieć 0.4 czy 0.5- nie pamiętam.To moralność zmienia się wraz z państwem?
09-12-2009 07:19 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>A ja mogę legalnie mieć 0.4 czy 0.5- nie pamiętam.To moralność zmienia się wraz z państwem?
W Niemczech można mieć legalnie 0,7 promila a podobno w Stanach nawet 1.0. Myślę, że polskich kierowców cechuje nadmierna brawura i to nie tylko "po pijaku", lecz nawet na trzeźwo.
Jakaś "ułańska fantazja", czy co?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
09-12-2009 17:10 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jakaś "ułańska fantazja", czy co?
U nas każdy kierowca był co najmniej Zasadą, a teraz jest co najmniej Kubicą.
Każdy jeździ świetnie tylko ta cała reszta na drodze jeździć nie umie.
09-12-2009 20:45 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>U nas każdy kierowca był co najmniej Zasadą, a teraz jest co najmniej Kubicą.
>Każdy jeździ świetnie tylko ta cała reszta na drodze jeździć nie umie.
Masz rację, jeśli do brawury dodać nasze kiepskie i jednopasmowe drogi, to jest tak, jak jest. I faktycznie jeżdżący "po kielichu" kierowcy, to temat zastępczy, który nam od lat serwując rządzący, przy pomocy usłużnych mediów.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
09-12-2009 08:18 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Z badań wynika, że poziom alkoholu we krwi sięgający 0, 5--0, 7 promila 5-krotnie zwiększa ryzyko spowodowania wypadku. Przy stężeniu ponad 0, 8 promila ryzyko to zwiększa się aż 25-krotnie!
   To prawda - organizm reaguje wolniej jeśli jest pod wpływem alkoholu w podanych przez ciebie ilościach i tego absolutnie nie neguję.
> Jeżeli idiota jeden z drugim wsiada za kółko po wypiciu kilku głębszych, lub po zażyciu środków zmieniających stan świadomości godzi się na to, że jest na drodze DUŻO większym zagrożeniem niż trzeźwy, ale dajmy na to roztrzepany kierowca.
Tu już nie ma pewności - nikt nie prowadzi statystyk ile wypadków i z jakimi skutkami popełniają roztrzepani kierowcy. Wiem sam po sobie, że roztargnienie jest równie groźne tak w pracy jak i na drodze co stan nietrzeźwości a może nawet bardziej. Wielu pijanych kierowców jeździ wolniej i po mnie ruchliwych drogach aby powodować mniejsze zagrożenie a roztargnieni kierowcy ...
>Dochodzi tu więc moim zdaniem pojęcie swoistej premedytacji. Piję, wiem, że stanowię wtedy ogromne zagrożenie na drodze, ale i tak siadam za kierownicę.
Jestem roztargniony, nie posiadam odpowiednich umiejętności więc stanowię większe zagrożenie jako kierowca...
>Pijaków, ćpunów za kierownicą mamy wystarczająco dużo. Jest na to w naszym społeczeństwie swego rodzaju przyzwolenie. Podobnie jak na przemoc domową, okradanie państwa i inne tego typu patologie.
Nieuków, baranów bez wyobraźni, cwaniaków również!
>Cóż lata ładowania łopatami do głów pewnych podstawowych prawd przed nami.
Niestety Tu się z Tobą zgadzam - lata ciężkiej pracy aby osiągnąć poprawę sytuacji.
Pozdrawiam
P.S. Nie bronię pijanych a jedynie staram się zwrócić uwagę, że w ubiegłym roku około 900 ofiar śmiertelnych było z winy pijanych kierowców a pozostałe ponad 4 000 zginęło w wyniku błędu trzeźwych kierowców.
Uważam, że problem jest o wiele bardziej złożony niż tylko pijani kierowcy.

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
stilgar (7322 punktów)

>   >Co do samego faktu odbierania prawka recydywistom - jest to zasadne, ale . . .
>Ale wygląda tak, że za kradzież, rozbój, czy zabójstwo nasze sądy (póki co) karzą przestępcę
>a nie potencjalnego przestępcę!

Ale z drugiej strony za usiłowanie przestępstwa jest taka sama kara jak za samo przestępstwo. Dla mnie jazda po alkoholu spokojnie podchodzi pod usiłowanie.

Uważam też, że jeśli ktoś jest tak uzależniony od alkoholu, że nie jest w stanie wytrzymać i czegoś nie wypić w dniu w którym ma gdzieś jechać, to w ogóle nie powinien posiadać prawa jazdy. Przecież picie to nie jest rzecz którą się robi przypadkiem czy nieświadomie i każdy powinien być świadom możliwych konsekwencji swoich czynów.
jb52 (53 punktów)

>Ale z drugiej strony za usiłowanie przestępstwa jest taka sama kara jak za samo przestępstwo. Dla mnie jazda po alkoholu spokojnie podchodzi pod usiłowanie.<

Według polskiego prawa jazda w stanie nietrzeźwym jest przestępstwem.
Patrząc na doświadczenia innych państw ,tylko drastyczne kary i nieuchronność tej kary, są w stanie skończyć z tą paranoją na drogach.
09-12-2009 08:05 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Według polskiego prawa jazda w stanie nietrzeźwym jest przestępstwem.
Jazda w stanie nietrzeźwym jak dobrze pamiętam jest wykroczeniem w odróżnieniu od jazdy po pijanemu co już jest przestępstwem.
>Patrząc na doświadczenia innych państw ,tylko drastyczne kary i nieuchronność tej kary, są w stanie skończyć z tą paranoją na drogach.
   Nie tyle drastyczne kary przynoszą efekt co nieuchronne. Jeśli masz 90% szans, że unikniesz kary o wiele bardziej zwiększa szanse tego, że przestępstwo zostanie popełnione niezależnie od wysokości kary niż jeśli kara o wiele niższa ale pewna w 99%.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 08:22 
 Ocena 4 na 4
jb52 (53 punktów)

>Jazda w stanie nietrzeźwym jak dobrze pamiętam jest wykroczeniem w odróżnieniu od jazdy po pijanemu co już jest przestępstwem.

Prowadzenie pojazdów mechanicznych a także rowerów w stanie nietrzeźwości jest obecnie przestępstwem z art. 178a Kodeksu karnego.

W prawie karnym poza stanem nietrzeźwości wyróżnia się stan "wskazujący na spożycie alkoholu", w którym zawartość alkoholu we krwi wynosi od 0,2 do 0,5 promila albo obecność alkoholu wynosi od 0,1 mg do 0,25 mg w 1 dm sześciennym wydychanego powietrza. Prowadzenie pojazdu w tym stanie stanowi wykroczenie z art. 85 albo 87§1 Kodeksu wykroczeń.
Celtyk (3337 punktów)
>Ale z drugiej strony za usiłowanie przestępstwa jest taka sama kara jak za samo przestępstwo. Dla mnie jazda po alkoholu spokojnie podchodzi pod usiłowanie.
   Czyli sama jazda pod wpływem alkoholu nawet bezpieczna jest usiłowaniem popełnienia przestępstwa? Dla mnie to jest nadinterpretacja. (Nie biorę tu pod uwagę, że jazda po pijanemu jest karalna.)
   A co z trzeźwymi kierowcami, którzy jadą niebezpiecznie? Dlaczego pominąłeś drugą część użytkowników dróg? Oni też popełniają przestępstwa drogowe - ich już można karać łagodniej?
>Uważam też, że jeśli ktoś jest tak uzależniony od alkoholu, że nie jest w stanie wytrzymać i czegoś nie wypić w dniu w którym ma gdzieś jechać, to w ogóle nie powinien posiadać prawa jazdy. Przecież picie to nie jest rzecz którą się robi przypadkiem czy nieświadomie i każdy powinien być świadom możliwych konsekwencji swoich czynów.
   Jeśli chodzi o uzależnienie to OK - jest to jak najbardziej zasadne. Jednak danego obywatela można nazwać alkoholikiem dopiero wtedy gdy lekarz/komisja stwierdzi, że dany człowiek jest uzależniony. Fakt, że kogoś złapano za kółkiem po pijaku jeszcze nie implikuje u niego alkoholizmu, a jedynie na pewno pozwala stwierdzić, że jest pijany!
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 08:43 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>   Czyli sama jazda pod wpływem alkoholu nawet bezpieczna
Celtyk, proszę. Nie istnieje bezpieczna jazda pod wpływem alkoholu. Ona tylko nie musi skończyć się źle. Ale to zawsze jest chodzenie po tlącej się linie.
> A co z trzeźwymi kierowcami, którzy jadą niebezpiecznie? Dlaczego pominąłeś drugą część użytkowników dróg? Oni też popełniają przestępstwa drogowe - ich już można karać łagodniej?
Nie. Należy ich karać stosownie do zapisów kodeksu drogowego (i karnego).
09-12-2009 08:53 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie istnieje bezpieczna jazda pod wpływem alkoholu.
   Nie istnieje bezpieczne życie.

>Ona tylko nie musi skończyć się źle.
   Życie musi.
Celtyk (3337 punktów)
>Celtyk, proszę. Nie istnieje bezpieczna jazda pod wpływem alkoholu. Ona tylko nie musi skończyć się źle. Ale to zawsze jest chodzenie po tlącej się linie.
   W mojej ocenie nie ma żadnej bezpiecznej jazdy. Jak napisał Adamiak samo życie jest niebezpieczne niezależnie czy na trzeźwo czy pod wpływem . . .
   A co się tyczy do "bezpiecznej jazdy" pod wpływem to jest to taka jazda po pijaku, która stanowi takie samo zagrożenie dla innych użytkowników ruchu drogowego jak jazda trzeźwego kierowcy.
A więc jadę wolniej, poświęcam całą uwagę na prowadzenie pojazdu a nie jak w przypadku trzeźwych około 20-30%. A jeśli to nie starcza na zminimalizowanie ryzyka do poziomu jaki stwarza trzeźwy kierowca to nie jadę.

>Nie. Należy ich karać stosownie do zapisów kodeksu drogowego (i karnego).
Otóż to, należy ich karać, i tu się przynajmniej zgadzamy. Tak pijanych jak i trzeźwych należy karać bez wyjątku.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 08:46 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>Ale z drugiej strony za usiłowanie przestępstwa jest taka sama kara jak za samo przestępstwo. Dla mnie jazda po alkoholu spokojnie podchodzi pod usiłowanie.
>   Czyli sama jazda pod wpływem alkoholu nawet bezpieczna jest usiłowaniem popełnienia przestępstwa? Dla mnie to jest nadinterpretacja. (Nie biorę tu pod uwagę, że jazda po pijanemu jest karalna.)
A jazda na rowerze z zamkniętymi oczami? "Ale przecież sie nie wywróciłem!" Tutaj nie chodzi o to, czy ci sie udało bezpiecznie dojechać czy nie. Jadąc z zamkniętymi oczami czy pod wpływem alkoholu stwarzasz zagrożenie na drodze. Stwarzanie zagrożenia jest usiłowaniem przestępstwa.

>   A co z trzeźwymi kierowcami, którzy jadą niebezpiecznie? Dlaczego pominąłeś drugą część użytkowników dróg? Oni też popełniają przestępstwa drogowe - ich już można karać łagodniej?

A gdzie napisalem, zeby karac ich łagodniej? Zresztą, argument, że ktoś inny robi coś złego w żaden sposób nie usprawiedliwia własnych błędów, nie?

>>Uważam też, że jeśli ktoś jest tak uzależniony od alkoholu, że nie jest w stanie wytrzymać i czegoś nie wypić w dniu w którym ma gdzieś jechać, to w ogóle nie powinien posiadać prawa jazdy. Przecież picie to nie jest rzecz którą się robi przypadkiem czy nieświadomie i każdy powinien być świadom możliwych konsekwencji swoich czynów.
>   Jeśli chodzi o uzależnienie to OK - jest to jak najbardziej zasadne. Jednak danego obywatela można nazwać alkoholikiem dopiero wtedy gdy lekarz/komisja stwierdzi, że dany człowiek jest uzależniony. Fakt, że kogoś złapano za kółkiem po pijaku jeszcze nie implikuje u niego alkoholizmu, a jedynie na pewno pozwala stwierdzić, że jest pijany!

Nikogo nie wyzywam od alkoholików - stwierdziłem, że jeśli ktoś nie jest alkoholikiem i wie, że będzie jechał samochodem, to powinien się móc powstrzymać od picia. Bo jak już ktoś wypije, wtedy mu sie rozum wyłącza i wsiada do samochodu całkiem bezmyślnie, w dodatku wydaje mu sie, że wcale nie jest taki pijany i spokojnie i bezpiecznie dojedzie do celu.
Celtyk (3337 punktów)
>A jazda na rowerze z zamkniętymi oczami? "Ale przecież sie nie wywróciłem!" Tutaj nie chodzi o to, czy ci sie udało bezpiecznie dojechać czy nie. Jadąc z zamkniętymi oczami czy pod wpływem alkoholu stwarzasz zagrożenie na drodze. Stwarzanie zagrożenia jest usiłowaniem przestępstwa.
To w takim razie w ogóle zakazać jazdy - też stwarza zagrożenie.

>A gdzie napisalem, zeby karac ich łagodniej? Zresztą, argument, że ktoś inny robi coś złego w żaden sposób nie usprawiedliwia własnych błędów, nie?
Zgadzam się z tym, że nie usprawiedliwia. Jednak dlaczego za to samo przewinienie ma być różne traktowanie?

>Nikogo nie wyzywam od alkoholików - stwierdziłem, że jeśli ktoś nie jest alkoholikiem i wie, że będzie jechał samochodem, to powinien się móc powstrzymać od picia.
   Nie twierdzę, że wyzywasz, bo tego nie robisz.
Poza tym móc nie znaczy musieć . . .

>Bo jak już ktoś wypije, wtedy mu sie rozum wyłącza i wsiada do samochodu całkiem bezmyślnie, w dodatku wydaje mu sie, że wcale nie jest taki pijany i spokojnie i bezpiecznie dojedzie do celu.
Nie wszystkim się wyłącza, bo jednak większość coś tam myśli. A to, że sporej części rodaków coś się po spożyciu wydaje to się zgadzam i jest to argument, którego śmiem negować go taka jest polska rzeczywistość
   Jednak z tego powodu przemieszczanie się po naszym kraju jest coraz bardziej uciążliwe i czasochłonne i będzie coraz gorzej, bo na ściganie kierowców pieniądze się znajdą, ale na edukację już nie
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
Meretseger (61860 punktów)
>Ogólnie cały wydźwięk artykułu dla mnie jest taki, że każdy pijany
>kierowca, który odważy się w tym stanie usiąść za kółko jest automatycznie zabójcą i zawczasu go
>trzeba za do domniemane zabójstwo skazać na dożywocie
Alkohol powoduje spowolnienie reakcji i brak rozeznania realnej sytuacji na drodze. Pijany kierowca stanowi zatem znacznie większe zagrożenie niż kierowca trzeźwy. Oczywiście wypadki się zdarzają jednym i drugim, nie przeczę. Ale czy powierzyłbyś swoje życie pijanemu lekarzowi, swoją obronę pijanemu adwokatowi, a nauczanie swojego dziecka pijanemu nauczycielowi? Dlatego i ja nie powierzę swojego bezpieczeństwa na drodze pijanemu kierowcy. Tak, jak pijanego chirurga nie wolno dopuszczać do stołu operacyjnego, tak i pijanego kierowcy nie wolno dopuszczać za kierownicę.
>Czyżby pijany obywatel (kierowca) jest obywatelem gorszej kategorii? A trzeźwy kierowca zabójca (i to niedomniemany) lepszym? W mojej ocenie obaj są winni i dla obu nie powinno być żadnego usprawiedliwienia a kara powinna być tak samo dotkliwa!
Powiedzmy, że jeden był pijany, a drugi jechał z niebezpieczną prędkością (niedostosowaną do warunków), wyprzedzał na trzeciego albo wymuszał pierwszeństwo. Wtedy tak, powinni być ukarani jednakowo, gdyż obaj spowodowali wypadek przez stworzenie przez siebie zagrożenia.
>Dla pijanego nie ma pobłażania bo był pijany i spowodował wypadek. Trzeźwy pomimo, iż był trzeźwy i w pełni sprawny też spowodował wypadek.
I też nie ma dla niego pobłażania. Nie powinno być. Winny to winny, bez względu na to, z jakiego powodu narobił szkód i z jakiego powodu ucierpieli niewinni.
>   Nikt u steru władzy chyba nie jest tak de facto zainteresowany zmianą aktualnego stanu rzeczy
>aby kierowcy jeździli bezpiecznie (nie koniecznie od razu wolno i wyłącznie trzeźwi).
>Jeśli będziemy jeździli bezpiecznie to nie będzie istotne, czy jesteśmy trzeźwi
Według mnie będzie istotne. Dla mnie nietrzeźwość za kierownicą wyklucza bezpieczeństwo, tak samo jak brawurowa jazda, popisy na drodze i jawne lekceważenie przepisów.
Natomiast zgodzę się z Tobą, że odbieranie pijanemu (czy jakiemukolwiek) sprawcy wypadku samochodu to sankcja trochę zbyt daleko posunięta. Zazwyczaj z samochodu korzystają inne osoby - współpracownicy lub członkowie rodziny. Karanie żony za pijanego męża nie jest właściwe. Odebranie prawa jazdy - już tak. Bez różnicy, trzeźwy czy pijany, złamał prawo - musi ponieść konsekwencje. Zatrzymywanie (na krótko) prawa jazdy nietrzeźwym kierowcom, którzy nie spowodowali wypadku też ma głęboki sens. Eliminuje potencjalne zagrożenie, zdecydowanie większe, niż w przypadku tego samego kierowcy trzeźwego. To działanie w dobrze pojętym interesie nas wszystkich, bo wszyscy jesteśmy użytkownikami dróg, w taki czy inny sposób. Do tego w przypadku alkoholików - skierowanie na przymusowe odpłatne leczenie, dla zwyczajnych "wypitych" - psycholog, który ich przekona, że po kilku głębszych nie opłaca się siadać za kierownicą. Takie potrząśnięcie dobrze ludziom robi.
Może i jestem okrutna, ale mam złe doświadczenia z pijanymi kierowcami i wszelka litość dla nich we mnie dawno wygasła. Sami sobie nagrabili. Mają mózgi, niech z nich korzystają, zamiast beztrosko siadać i jechać.
>P.S. Stan naszych dróg pominę . . .
A, to już zupełnie inny rozdział tej historii. Bardzo przykry.
Pozdrawiam
09-12-2009 10:43 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Alkohol powoduje spowolnienie reakcji i brak rozeznania realnej sytuacji na drodze. Pijany kierowca stanowi zatem znacznie większe zagrożenie niż kierowca trzeźwy.

Czy słyszałaś kiedyś, w jakieś relacji z wypadku, że sprawca miał 0,3 promila?
Nie wiem jak to wygląda od strony prawnej, ale nawet w przedstawianiu problemu społeczeństwu (straszeniu) wrzucanie do jednego worka tych, którym się odbija wczorajszym piwem i tych, którzy siadają za kierownicę, choć nie mogą ustać na nogach, to jakieś zakłamanie.

Czy ten co ma te 0,3 naprawdę jest większym zagrożeniem na drodze niż taki co się nie wyspał, jest przeziębiony, słucha głośnej muzyki, maca dziewczynę po kolanie itp.?

Uważam, że za bezwypadkową i poprawną jazdę "po pijanemu" nie powinno się karać wysoko.
Ale za to za zabicie kogoś samochodem w takich okolicznościach- niechby nawet 20 lat odsiadki.
To by dało do myślenia.
Adamiak (36436 punktów)
>Cytat:
Represje nic nie dadzą! Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby przymusowe skierowanie
>na leczenie z choroby alkoholowej. Pożytek z tego byłby dwojaki: delikwent zostałby wyleczony z
>nałogu i przestałby stanowić zagrożenie dla siebie i innych.

>   Ta wypowiedź jest już rozsądniejsza, ale . . . Ale wygląda tak, że nie każdy pijany kierowca jest od razu ALKOHOLIKIEM ! Poza tym dlaczego za czyjeś winy dodatkowo obciążać budżet?

   Niczego rozsądnego w niej nie widzę, Celtyku, bo choroba alkoholowa to nie katar i wyleczyć się nie da w ogóle, można jedynie spowodować okresową abstynencję, a przymusowe leczenie nie daje nawet szans na taką, mówiąc w skrócie.

   Po drugie leczenie alkoholizmu, jako choroby społecznej, jest i tak bezpłatne.

   Ale ogólnie plus.
Celtyk (3337 punktów)
>   Niczego rozsądnego w niej nie widzę, Celtyku, bo choroba alkoholowa to nie katar i wyleczyć się nie da w ogóle, można jedynie spowodować okresową abstynencję, a przymusowe leczenie nie daje nawet szans na taką, mówiąc w skrócie.
Z alkoholizmu wyleczyć się nie da o czym doskonale wiem (na szczęście nie z własnych doświadczeń). Alkoholikiem zostaje się do śmierci. Jednak nadal uważam, że nie każdy kierowca złapany po pijaku za kierownicą jest od razu alkoholikiem, co nie zmienia faktu, iż nie popieram jazdy pod wpływem alkoholu.
   Jednak medialna nagonka wyłącznie na pijanych kierowców działa mi ...
Na forum widzę, że temat jest też dyskusyjny
>   Ale ogólnie plus.

Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
Adrian Sadura (0 punktów)
Nie zgadzam się.
Twierdzisz, że nie każdy pijany jest od razu alkoholikiem. Oczywiście, ale w takim razie powinien mieć lepszy osąd rzeczywistości od notorycznego alkomana. Albo chociaż zachowywać się jak dorosły i wiedzieć czym grozi siadanie za kółkiem. Jak nie dla niego to dla innych.

Nie chcę polemizować z każdym słowem Twojej wypowiedzi bo masz trochę racji, ale w moim odczuciu nadal pijany kierowca to potencjalny morderca. Wszyscy mamy telefony komórkowe, mamy nogi. Jesteśmy dorośli. Ja ostatnio wracałem z centrum piechotą jakieś dwie i pół godziny do domu (oczywiście zalany) więc jak widać można.

Pozdrawiam serdecznie
Adamiak (36436 punktów)
>Twierdzisz, że nie każdy pijany jest od razu alkoholikiem.
>Oczywiście...
   Jasne, że oczywiście.

>... ale w takim razie powinien mieć lepszy osąd rzeczywistości od notorycznego alkomana.
   A dlaczego?
Adrian Sadura (0 punktów)
Bo mu alkohol na mózg (jeszcze) nie padł.
09-12-2009 13:51 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Bo mu alkohol na mózg (jeszcze) nie padł.
   Znaczy: alkoholikowi alkohol padł na mózg, a pijanemu jeszcze nie?
09-12-2009 11:29 
 Ocena 4 na 4
garmen (952 punktów)
>Nie zgadzam się.
>Twierdzisz, że nie każdy pijany jest od razu alkoholikiem. Oczywiście, ale w takim razie powinien mieć lepszy osąd rzeczywistości od notorycznego alkomana. Albo chociaż zachowywać się jak dorosły i wiedzieć czym grozi siadanie za kółkiem. Jak nie dla niego to dla innych.
>Nie chcę polemizować z każdym słowem Twojej wypowiedzi bo masz trochę racji, ale w moim odczuciu nadal pijany kierowca to potencjalny morderca. Wszyscy mamy telefony komórkowe, mamy nogi. Jesteśmy dorośli. Ja ostatnio wracałem z centrum piechotą jakieś dwie i pół godziny do domu (oczywiście zalany) więc jak widać można.

Bo alkohol jest dla ludzi. Normalnych ludzi. Fajnie jest, w towarzystwie znajomych, wypić piwo lub coś mocniejszego. Ale to nie oznacza, że trzeba wracać swoim samochodem do domu.
09-12-2009 12:22 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Bo alkohol jest dla ludzi. Normalnych ludzi. Fajnie jest, w towarzystwie znajomych, wypić piwo lub coś mocniejszego. Ale to nie oznacza, że trzeba wracać swoim samochodem do domu.
Nie o tym jest ten wątek.
Nikt nie twierdzi, że powinno się prowadzić po pijanemu.
Ale nie powinno się też prowadzić np kilkanaście godzin non stop. Kierowca TIRa, któremu przymknie się oko, to jest chyba najgorszy koszmar jaki można spotkać na drodze.
A mimo tego nikt nie woła, że "niewyspany kierowca to potencjalny morderca".
09-12-2009 12:44 
 Ocena 4 na 4
garmen (952 punktów)
>Nie o tym jest ten wątek.

Odpowiedziałam na konkretną wypowiedź Adriana Sadury. Uważasz, że nie na temat?

>Nikt nie twierdzi, że powinno się prowadzić po pijanemu.

Są osoby, które uważają, że to nic takiego. Po kilku piwach, do domu niedaleko, nic się przecież nie stanie.

>Ale nie powinno się też prowadzić np kilkanaście godzin non stop. Kierowca TIRa, któremu przymknie się oko, to jest chyba najgorszy koszmar jaki można spotkać na drodze.

Dotyczy to wszystkich kierowców.

>A mimo tego nikt nie woła, że "niewyspany kierowca to potencjalny morderca".

Ale jest nim. Tak samo, jak i kierowca, który jeździ niesprawnym samochodem, brawurowo, nie zważając na innych, można tak jeszcze długo wymieniać.
09-12-2009 15:52 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
> Odpowiedziałam na konkretną wypowiedź Adriana Sadury. Uważasz, że nie na temat?
Od oceny czy na temat to jest szanowne grono moderatorów i autor wątku . . . (czyli ja ). Twoja wypowiedź spokojnie nawiązuje do tematu.

>Ale jest nim. Tak samo, jak i kierowca, który jeździ niesprawnym samochodem, brawurowo, nie zważając na innych, można tak jeszcze długo wymieniać.
   Otóż to. O ile na temat przemęczonych kierowców TIR'ów sprawy się prostują o tyle kierowcy osobowych aut pomimo iż nie rzadko nie posiadają takich umiejętności i doświadczenia jak kierowcy zawodowi potrafią przesiedzieć za kółkiem pełną dobę, jednak nikt ich nie sprawdza ile czasu już jadą i ile jeszcze będą jechać . . .
   Słyszę w radiu, czy czytam w prasie, że wypadki powodują pijani kierowcy i piraci drogowi, ale jak się dokładnie przejrzy policyjne statystyki to ni jak nie daje to wszystkich wypadków na drogach. Więc poza tymi dwoma grupami kierowców (w sporej mierze jak najbardziej słusznie piętnowanych) ktoś jeszcze przyczynia się do niechlubnych statystyk, tylko kto . . . ?

   Otóż my pozostali trzeźwi i odpowiedzialni kierowcy jesteśmy temu winni naszą nieuwagą, roztargnieniem, zajmowaniem się innymi sprawami nie związanymi z prowadzeniem samochodu. Jednak jakoś nikt tak w mediach jak i tu na forum już tego nie śmie otwarcie przyznać - dlaczego?
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 16:31 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   Otóż my pozostali trzeźwi i odpowiedzialni kierowcy jesteśmy temu winni naszą nieuwagą, roztargnieniem, zajmowaniem się innymi sprawami nie związanymi z prowadzeniem samochodu. Jednak jakoś nikt tak w mediach jak i tu na forum już tego nie śmie otwarcie przyznać - dlaczego?

   Bo takich nie ma.

    (Reszta jest zdrowa i się dobrze czuje narzekając na pijaków, czego i Wam serdecznie życzę.)

09-12-2009 12:48 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>A mimo tego nikt nie woła, że "niewyspany kierowca to potencjalny morderca".

Jak to nie? Przecież zawodowi kierowcy TIRów czy autokarów mają przecież specjalne urządzenia, które odmierzają im czas jazdy, wszystko rejestrując - i potem w razie kontroli, jeśli okaże się, że kierowcy przekraczali dopuszczalne czasy, jest naliczana kara ( nie orientuje sie dokładnie jakiego rodzaju to kary ani kto dokładnie je dostaje - kierowca czy firma ).

Media też nie ignorują tej sprawy, jak kierowca zaśnie za kierownicą mówią o tym tak samo jak o wypadku spowodowanym przez pijanego.
09-12-2009 13:00 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Masz rację. Przecież nikt nie głaszcze po głowie sprawcy wypadku tylko dlatego, że nie był pod wpływem alkoholu.
Tak się składa, że Kodeks Drogowy dość wyraźnie określa, kto może prowadzić pojazd mechaniczny. Do tego powinien dojść zdrowy rozsądek kierującego oraz choćby odrobina wyobraźni. Dlatego podkreślam po raz nie wiem który, że kara wymierzana przez organ do tego powołany ( w przypadku łamania prawa) jak najbardziej. Dodałabym jeszcze przymus pracy w prosektoriach, przy zwłokach ofiar wypadków. taka wizualizacja przyniosłaby więcej korzyści, niż setki mandatów i pouczeń.
Poza tym, psychologia rozwojowa już dawno dowiodła, że większość populacji ludzkiej, to wzrokowcy. Dlaczego nie wykorzystać tego w procesie resocjalizacji notorycznego sprawcy wykroczeń drogowych?
Mam wrażenie, ze ten jeden raz, dla wielu, byłby wystarczający...
To taka mała dygresja do tej dyskusji...
Celtyk (3337 punktów)
>Masz rację. Przecież nikt nie głaszcze po głowie sprawcy wypadku tylko dlatego, że nie był pod wpływem alkoholu.
I tak też powinno być.
>Tak się składa, że Kodeks Drogowy dość wyraźnie określa, kto może prowadzić pojazd mechaniczny. Do tego powinien dojść zdrowy rozsądek kierującego oraz choćby odrobina wyobraźni.
Po pierwsze powinien być rozsądek a potem kodeks. Kodeks jest tylko "suchym" zapisem prawa i na dodatek bez wyobraźni a jego literalne stosowanie nie zawsze jest wskazane... Natomiast stosowanie zasad zdrowego rozsądku raczej jeszcze nikomu nie zaszkodziło (przynajmniej mi się tak wydaje).
>[...] Dodałabym jeszcze przymus pracy w prosektoriach, przy zwłokach ofiar wypadków. taka wizualizacja przyniosłaby więcej korzyści, niż setki mandatów i pouczeń.
>Poza tym, psychologia rozwojowa już dawno dowiodła, że większość populacji ludzkiej, to wzrokowcy. Dlaczego nie wykorzystać tego w procesie resocjalizacji notorycznego sprawcy wykroczeń drogowych?
   A dlaczego stosować to dopiero w procesie resocjalizacji a nie w procesie edukacji?
Uważam, że lepsze efekty przyniosłoby zawczasu uświadomienie przyszłemu kierowcy konsekwencji jego nieodpowiedzialnego zachowania na drodze. Takie działanie mogłoby zapobiec sytuacji wymagającej resocjalizacji tegoż kierowcy.
>Mam wrażenie, ze ten jeden raz, dla wielu, byłby wystarczający...
Czy wystarczająca to nie mam pewności w odniesieniu do naszej narodowości, ale na pewno część osób by się zastanowiła nad swoim zachowaniem na drodze.
>To taka mała dygresja do tej dyskusji...
Mała ale istotna.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
J.Szulc (5723 punktów)

Zgadzam się, ze "suche" stosowanie mechanizmów kontroli nie zawsze daje spodziewane efekty. Jednak po coś to prawo stworzono, więc niech działa. Co do zdrowego rozsądku, to powinniśmy to wynosić z socjalizacji pierwotnej, która kształtuje naszą osobowość na dalszą drogę, czyli całe życie.
Nie jestem przekonana, czy traktowanie wszystkich pracą w prosektorium, to dobry pomysł. Świadomość, że to mnie czeka, to już jakiś poziom ostrzegania. Uważam, że nie każdy musi to widzieć. jednostka słaba psychicznie raczej liczy się z konsekwencją swoich czynów. Po co więc drastyczność w odniesieniu do każdego?
Jesteśmy dziwnym narodem... Jednak jestem wrogiem uogólnień i stygmatyzacji (posiadanie prawa jazdy, to już prawie bycie umyślne bycie sprawcą wypadku).
Pamiętaj, że "prawie", to nie zawsze "na pewno".
Również pozdrawiam
Celtyk (3337 punktów)
>Zgadzam się, ze "suche" stosowanie mechanizmów kontroli nie zawsze daje spodziewane efekty. Jednak po coś to prawo stworzono, więc niech działa.
Mi nie starcza samo "działanie" istniejącego prawa. To prawo ma działać dobrze. Dobre (mądre) prawo łatwiej przyjąć do swojej świadomości, a przeciw głupiemu łatwiej się buntować.
>Co do zdrowego rozsądku, to powinniśmy to wynosić z socjalizacji pierwotnej, która kształtuje naszą osobowość na dalszą drogę, czyli całe życie.
Powinniśmy, ale tylko nieliczni wynoszą.
>Nie jestem przekonana, czy traktowanie wszystkich pracą w prosektorium, to dobry pomysł.
Ja też nie mam do tego przekonania, ale może lepiej zapobiegać niż leczyć...
>Świadomość, że to mnie czeka, to już jakiś poziom ostrzegania.
Jakimś ale czy wystarczającym?
>Uważam, że nie każdy musi to widzieć. jednostka słaba psychicznie raczej liczy się z konsekwencją swoich czynów.
>Po co więc drastyczność w odniesieniu do każdego?
Nie ma sensu traktować w odniesieniu do wszystkich, ale w takim razie jak dokonać selekcji kogo traktować a kogo nie wizytą w prosektorium?

>Jesteśmy dziwnym narodem...
To prawda
>Jednak jestem wrogiem uogólnień i stygmatyzacji (posiadanie prawa jazdy, to już prawie bycie umyślne bycie sprawcą wypadku).
Do takiego uogólnienia doprowadziły nas media i rządzący co w mojej ocenie jest dalekie od rzeczywistości.
>Pamiętaj, że "prawie", to nie zawsze "na pewno".
Ja o tym wiem, Ty również, ale jest wielu, którzy uważają taką różnicę za nieistotną ...
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
J.Szulc (5723 punktów)

Nie wiem, czy gdziekolwiek znajdziesz "dobre, mądre prawo", które w rzeczywistości będzie brało pod uwagę każdy aspekt danego wycinka rzeczywistości. gdyby tak było, nie byłoby nam, ludziom, potrzeba całej rzeszy prawników. jedno zdarzenie - jeden paragraf - jedna konsekwencja. Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że to utopia, prawda?
Pytasz kogo traktować moim pomysłem z pracą w prosektorium - tych, którzy zawinią i których należy ukarać, ale także spowodować choćby chwilę refleksji nad tym, co spowodowali.
Zgadzam się, ze zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć... Jednak w tym wypadku mamy do czynienia ze sferą psychiki, a to bardzo grząski grunt. Czasem, w dobrej wierze, można wyrządzić więcej złego, niż dobrego. Czy takiego prawa chcesz?
Recydywista, jeśli chodzi o sprawców wypadków, tym bardziej ze skutkiem śmiertelnym, oprócz przewidzianej kary w/g prawa, powinien zostać pozbawiony praw obywatelskich, tak jak morderca (to moja propozycja, jakby co).
Diabli mnie biorą, gdy słyszę o żądaniach tych, którzy wyłamują się z obowiązującego porządku społecznego, powodując innym ból i cierpienia, potem mają czelność domagać się humanitarnego traktowania, żyjąc lepiej, niż skromna, ale niewydolna rodzina.
Zdaję sobie sprawę, że takie podejście, niepopularne dla polityka, zostanie raczej w sferze oczekiwań, niż nadziei na realizację.
Zostaje mi tylko wierzyć, że nie mam racji...

Pozdrawiam.
Celtyk (3337 punktów)
>[...]Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że to utopia, prawda?
Zdaję sobie z tego sprawę. W tym wypadku niestety masz rację.
>Pytasz kogo traktować moim pomysłem z pracą w prosektorium - tych, którzy zawinią i których należy ukarać, ale także spowodować choćby chwilę refleksji nad tym, co spowodowali.
>Zgadzam się, ze zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć... Jednak w tym wypadku mamy do czynienia ze sferą psychiki, a to bardzo grząski grunt. Czasem, w dobrej wierze, można wyrządzić więcej złego, niż dobrego. Czy takiego prawa chcesz?
Przyjmuję uzasadnienie - oddziaływanie na psychikę może mieć różne skutki i nie zawsze zamierzone
>Recydywista, jeśli chodzi o sprawców wypadków, tym bardziej ze skutkiem śmiertelnym, oprócz przewidzianej kary w/g prawa, powinien zostać pozbawiony praw obywatelskich, tak jak morderca (to moja propozycja, jakby co).
Nie wspominasz, że pijani więc zakładam, że wszyscy. Jeśli tak to propozycja jest uczciwa i do zaakceptowania.
>Diabli mnie biorą, gdy słyszę o żądaniach tych, którzy wyłamują się z obowiązującego porządku społecznego, powodując innym ból i cierpienia, potem mają czelność domagać się humanitarnego traktowania, żyjąc lepiej, niż skromna, ale niewydolna rodzina.
Zapewne nie tylko Ciebie.
>Zdaję sobie sprawę, że takie podejście, niepopularne dla polityka, zostanie raczej w sferze oczekiwań, niż nadziei na realizację.
>Zostaje mi tylko wierzyć, że nie mam racji...
Obyś nie miała.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 13:14 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Media też nie ignorują tej sprawy, jak kierowca zaśnie za kierownicą mówią o tym tak samo jak o wypadku spowodowanym przez pijanego.
No właśnie nie tak samo!
Najostrzejsze słowa jakie słyszałam w tym kontekście to "stwarzanie dużego zagrożenia".
Na pewno nie "mordercy".

O łapaniu pijanych kierowców policja i media informują tak często i chętnie, że sprawia to wrażenie, jakby byli główną przyczyną wypadków, a nie ich 9,2%.

Aha, i czy słyszałeś propozycję, by za fałszowanie tachografu zabierać prawo jazdy?
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Też byłam bardzo wrogo nastawiona do pijanych kierowców ale dyskusja w innym miejscu na tym forum uświadomiła mi, że jest to temat zastępczy. Nie mam czasu szukać dokładnych danych ale ze statystyk wynikało, że udział pijanych kierowców w wypadkach jest dużo mniejszy niż wynikałoby to z ilości artykułów na ten temat.
Nieszczęściem polskim jest tworzenie prawa nie na podstawie badań i statystyk ale pod wpływem jakiegoś incydentalnego wypadku.
Przyczyną olbrzymiej ilości wypadków na drogach jest niedostosowanie sposobu jazdy do warunków na drodze. Sytuacji nie ułatwia złe oznakowanie, zła jakość nawierzchni, brawura i tysiące innych powodów w tym i pijani kierowcy.
Wyeliminowanie wszystkich kierowców, którzy siedli za kółkiem po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu niewiele zmieni statystyki wypadków.
Mamy coraz szybsze auta a drogi budowane były w czasach kiedy dla większości aut szybkość 100km/godzinę była szybkością oszałamiającą i nieosiągalną.
Mamy źle oznaczone drogi, mamy ciemne wąskie pobocza i ludzi w ciemnych ubraniach na tych poboczach. Przyczyną też jest lekceważenie przez większość kierowców przepisów ruchu drogowego i agresywna jazda. Zwalanie wszystkiego na pijanych kierowców, których udział w wypadkach jest stosunkowo mały nie przyczynia się do zmniejszenia tej potwornej statystyki a jedynie zaciemnia sprawę.
09-12-2009 11:19 
 Ocena 1 na 1
garmen (952 punktów)
>Też byłam bardzo wrogo nastawiona do pijanych kierowców ale dyskusja w innym miejscu na tym forum uświadomiła mi, że jest to temat zastępczy. Nie mam czasu szukać dokładnych danych ale ze statystyk wynikało, że udział pijanych kierowców w wypadkach jest dużo mniejszy niż wynikałoby to z ilości artykułów na ten temat.

Poszukałam tych statystyk:

Dane z policja.pl:

W 2008 roku, nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 6 373 wypadkach drogowych, z czego w 4 979 wypadkach byli zarazem ich sprawcami. W zdarzeniach tych zginęły 603 osoby, a 6 319 osób zostało rannych.
W 2008 roku, w porównaniu z rokiem 2007 nastąpił wzrost o 9 266 liczby ujawnionych kierujących pojazdami pod wpływem alkoholu (w stanie po użyciu oraz w stanie nietrzeźwości) tj. o 5,8%.

>Wyeliminowanie wszystkich kierowców, którzy siedli za kółkiem po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu niewiele zmieni statystyki wypadków.

To wcale nie jest mała liczba: w 2008 roku złapano ponad 168 tys. nietrzeźwych kierujących.
09-12-2009 12:40 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Dane z policja.pl:
Czytałam.

>W 2008 roku, nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 6 373 wypadkach drogowych, z czego w 4 979 wypadkach byli zarazem ich sprawcami. W zdarzeniach tych zginęły 603 osoby, a 6 319 osób zostało rannych.
9,2% wszystkich wypadków.

>W 2008 roku, w porównaniu z rokiem 2007 nastąpił wzrost o 9 266 liczby ujawnionych kierujących pojazdami pod wpływem alkoholu (w stanie po użyciu oraz w stanie nietrzeźwości) tj. o 5,8%.
Co może świadczyć zarówno o większym spożyciu jak i o większej skuteczności ujawniania.

>To wcale nie jest mała liczba: w 2008 roku złapano ponad 168 tys. nietrzeźwych kierujących.
Ilu złamało przepisy ruchu drogowego?

A o dziurach, koleinach i złym oznakowaniu ani słowa.
09-12-2009 12:54 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Dane z policja.pl:
>Czytałam.
>>W 2008 roku, nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 6 373 wypadkach drogowych, z czego w 4 979 wypadkach byli zarazem ich sprawcami. W zdarzeniach tych zginęły 603 osoby, a 6 319 osób zostało rannych.
>9,2% wszystkich wypadków.

>A o dziurach, koleinach i złym oznakowaniu ani słowa.

Z mojego doświadczenia jako kierowcy wynika, że większość wypadków powoduje głupota - wiele razy już byłem wyprzedzony na podwójnej ciągłej przez kogoś jadącego o 60 km/h szybciej niż było wolno w danym miejscu... Spora część kierowców stosuje zasadę "jeśli coś się da zrobić, to czemu tego nie robić?". "Co z tego, że jest ograniczenie do 70, ja będę jechał 180! O i nic mi sie nie stało, więc po co to durne ograniczenie?" "Po co sie czepiają tego alkoholu, ja kiedyś jechałem po 6 piwach i żyję!"
09-12-2009 13:05 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Ilu złamało przepisy ruchu drogowego?
Wszyscy. W Polsce po alkoholu nie wolno prowadzić, KD wyraźnie tego zakazuje.
>A o dziurach, koleinach i złym oznakowaniu ani słowa.
No proszę Cię. Nikt nie mówi, że całemu złu świata winni są pijani kierowcy. Ale gdyby tak można było o te 9% zmniejszyć liczbę wypadków, uratować życie 600 osobom, to byłoby już coś. Mały krok do przodu.
Dziury to zupełnie inna historia i nie ma nic wspólnego z tematem wątku. Pytanie było: karać czy uświadamiać? Ja uważam, że jedno i drugie.
I nie wolno bagatelizować tematu mówiąc, że to "tylko" 9% i że większości pijanych (lub na lekkim rauszu) nic się nie stało i nic złego nie zrobili. Bo to jak z psami. "Panie, on nie gryzie!" - mówi właściciel warczącego, groźnie wyglądającego pupila bez smyczy i kagańca. A ja twierdzę, że jeszcze nikogo nie ugryzł, a to różnica. Dlatego trzeba do śmiertelnego znudzenia powtarzać "piłeś - nie jedź", po to tylko, by kiedyś być może uniknąć śmiertelnego wypadku.
09-12-2009 13:45 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>Ilu złamało przepisy ruchu drogowego?
>Wszyscy. W Polsce po alkoholu nie wolno prowadzić, KD wyraźnie tego zakazuje.
Chodziło mi o wszystkie pozostałe przepisy. Czyli ocenę realnego zagrożenia.

>No proszę Cię. Nikt nie mówi, że całemu złu świata winni są pijani kierowcy.
Kiedy właśnie mówi! Cały czas słychać głosy, żeby zaostrzyć kary dla osób prowadzących po alkoholu to będzie bezpieczniej. Może i będzie, ale dużo dużo mniej niż to się w mediach przedstawia.

>Ale gdyby tak można było o te 9% zmniejszyć liczbę wypadków, uratować życie 600 osobom, to byłoby już coś. Mały krok do przodu.
13% wypadków powodują piesi. Nie przypominam sobie akcji kierowanej do nich. Dlaczego?

>Pytanie było: karać czy uświadamiać? Ja uważam, że jedno i drugie.
Na pewno. A pytanie było też, czy pijanego karać surowo, dlatego że "mógł zabić".

>Bo to jak z psami. "Panie, on nie gryzie!" - mówi właściciel warczącego, groźnie wyglądającego pupila bez smyczy i kagańca. A ja twierdzę, że jeszcze nikogo nie ugryzł, a to różnica.
Meretseger, na tej zasadzie to i właściciel powinien mieć kaganiec...

>Dlatego trzeba do śmiertelnego znudzenia powtarzać "piłeś - nie jedź", po to tylko, by kiedyś być może uniknąć śmiertelnego wypadku.
Dużo różnych rzeczy trzeba kierowcom powtarzać, a to o piciu okazuje się nie najważniejsze statystycznie.
09-12-2009 14:50 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Dużo różnych rzeczy trzeba kierowcom powtarzać, a to o piciu okazuje się nie najważniejsze statystycznie.

   Bo najważniejsze, to powtarzać, żebyśmy zdrowi byli.
09-12-2009 14:55 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Dlatego trzeba do śmiertelnego znudzenia powtarzać "piłeś - nie jedź", po to tylko, by kiedyś być może uniknąć śmiertelnego wypadku.

   Jasne. To nic, że adresat w ogóle tego nie słyszy, albo jeśli słyszy, to pamięta dopóki nie wypije.

   Ważne, że za każdym powtórzeniem lepiej się czujemy.

    (Sprawdzić, czy nie ksiądz.)
jkl; (5859 punktów)
>Jasne. To nic, że adresat w ogóle tego nie słyszy, albo jeśli słyszy, to pamięta dopóki nie wypije.

Mocno przesadzasz, ale bywa i tak.
Jeden znajomy przyjechał na imprezę samochodem, więc powiedział, że nie pije. Po pewnym czasie wymiękł, wychylił parę kielonków, i oświadczył, że no trudno, zostawia auto i wraca autobusem.
Po pewnym czasie i wielu kolejnych kieliszkach stwierdził, że jaki tam autobus, po co, przecież jest kompletnie trzeźwy... i pojechał samochodem.

(O ile wiem, po drodze nikogo nie zabił, więc opowieść bez morału)
10-12-2009 10:11 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Jasne. To nic, że adresat w ogóle tego nie słyszy, albo jeśli słyszy, to pamięta dopóki nie wypije.
>Mocno przesadzasz, ale bywa i tak.
   No, bywa, że przesadzam.

>Jeden znajomy przyjechał na imprezę samochodem, więc powiedział, że nie pije. Po pewnym czasie wymiękł, wychylił parę kielonków, i oświadczył, że no trudno, zostawia auto i wraca autobusem.
>Po pewnym czasie i wielu kolejnych kieliszkach stwierdził, że jaki tam autobus, po co, przecież jest kompletnie trzeźwy... i pojechał samochodem.
>(O ile wiem, po drodze nikogo nie zabił, więc opowieść bez morału)

   Ja tu widzę morał - po prostu nic nie przesadziłem.

Edycja.
   A Ty jesteś obrzydliwie obiektywna z mocnym akcentem na to pierwsze.
09-12-2009 15:07 
 Ocena 9 na 9
placownik (17853 punktów)

>Dlatego trzeba do śmiertelnego znudzenia powtarzać "piłeś - nie jedź", po to tylko, by kiedyś być może uniknąć śmiertelnego wypadku.

   Więcej. Trzeba łapać za wszarz każdego wypitego ładującego się za kierownicę.

   Mam na koncie incydent, w którym postąpiłem tak z sąsiadem, taksówkarzem. Następnego dnia jego żona przyniosła mi kwiaty, a moja córa, która to obserwowała, po latach przyznała się, że zrobiło to na niej ogromne wrażenie. Dzisiaj nie siada za kierownicę nawet po powąchaniu piwa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-12-2009 16:21 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Dlatego trzeba do śmiertelnego znudzenia powtarzać "piłeś - nie jedź", po to tylko, by kiedyś być może uniknąć śmiertelnego wypadku.
>   Więcej. Trzeba łapać za wszarz każdego wypitego ładującego się za kierownicę.

   Nie "więcej", bo się od samego gadania porzygać można (prócz zobojętnienia), lecz " zamiast".
   Plus.

   Pozdrawiam.
09-12-2009 13:37 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Jak już zbiorowo ustaliliśmy pijani kierowcy są sprawcami mniej niż 10% olbrzymiej liczby wypadków. Skupianie się na tych 10% powoduje, że umykają uwadze inne przyczyny.
Równocześnie w tych 10% znajdują się osoby po niewielkim spożyciu ( dopuszczalnym w innych krajach) czyli można przyjąć że przyczyną główną danego wypadku była osobowość kierowcy a nie niewielka ilość alkoholu.
Nie bronię pijanych kierowców ale wkurza mnie wmawianie opinii publicznej jakoby byli przyczyną wszystkich wypadków na drodze.
To powoduje, że nie szuka się przyczyn tych 90% wypadków.
Ostatnio takimi "winnymi" byli młodzi ludzie 18-30 lat, a także jakość szkoleń.
To też są przyczyny pewnie też każda z nich w takim samym stopniu jak pijani.
Pozostaje ta cała reszta.
09-12-2009 13:51 
 Ocena 1 na 1
jb52 (53 punktów)
Skupianie się na tych 10% powoduje, że umykają uwadze inne przyczyny.
>Równocześnie w tych 10% znajdują się osoby po niewielkim spożyciu ( dopuszczalnym w innych krajach) czyli można przyjąć że przyczyną główną danego wypadku była osobowość kierowcy a nie niewielka ilość alkoholu.
>Nie bronię pijanych kierowców ale wkurza mnie wmawianie opinii publicznej jakoby byli przyczyną wszystkich wypadków na drodze.

Proszę powiedzieć to ofiarom i rodzinom ofiar pijanych kierowców.
09-12-2009 14:20 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Proszę powiedzieć to ofiarom i rodzinom ofiar pijanych kierowców.
Według mnie Kodeks drogowy powinien obowiązywać wszystkich w takim samym stopniu niezależnie czy jest się politykiem , księdzem, sędzią, posłem, senatorem, biskupem czy kierowcą biskupa, żaden immunitet nie powinien chronić przestępców drogowych.
Drakońskie kary za przekroczenia szybkości ( oczywiście po przeglądzie ponastawianych ograniczeń). Ukaranie ( szybkie i dotkliwe) posła czy biskupa i nagłośnienie takiego przypadku byłoby najskuteczniejszą lekcją dla innych. Kary dostosowane do wysokości zarobków. Bo czym jest kara nawet 1000zł dla zarabiającego 70 tysięcy miesięcznie np. Lisa a 1000zł dla średnio zarabiającego.
Zmniejszenie ilości wypadków spowodowanych lekceważeniem prawa o połowę dałoby niewątpliwie lepsze efekty. Ja nie widzę różnicy pomiędzy tragedią spowodowaną przez idiotę jadącego z nadmierną szybkością a idiotą jadącym po pijaku.
09-12-2009 14:22 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Ukaranie ( szybkie i dotkliwe) posła czy biskupa i nagłośnienie takiego przypadku byłoby najskuteczniejszą lekcją dla innych.
Na razie to biskup ukarał policjanta... (Ustrzyki Dolne).
09-12-2009 15:07 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Na razie to biskup ukarał policjanta... (Ustrzyki Dolne).
I właśnie o to chodzi. Biskupowi wolno a mnie nie? Przecież mamy równe prawa ( )
09-12-2009 18:23 
 Ocena 2 na 2
jb52 (53 punktów)

>I właśnie o to chodzi. Biskupowi wolno a mnie nie? Przecież mamy równe prawa ( )
Chyba nie mówisz o Polsce?
Podział społeczeństwa wg praw:
1 Kler katolicki- nie płaci podatków i nie odpowiada przed polskim sądem.
2 Parlamentarzyści -nie odpowiadają za swoje czyny.
3 Rząd ,prezydent- nie podlegają pod ogólne przepisy prawa
4 Znajomi wyżej wymienionych -w zależności od układów
5 masa społeczna -popularnie zwana plebsem - wybiera grupy 2 i 3 płaci podatki na wyżej wymienionych i odpowiada za czyny popelnione lub nie.
09-12-2009 21:05 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Proszę powiedzieć to ofiarom i rodzinom ofiar pijanych kierowców.
A co z rodzinami ofiar trzeźwych kierowców? W 2008 roku było ich około OSIEM razy więcej niż ofiar pijanych kierowców? Tym już nic nie trzeba mówić?
HIPOKRYZJA!
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 21:56 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Proszę powiedzieć to ofiarom i rodzinom ofiar pijanych kierowców.
>A co z rodzinami ofiar trzeźwych kierowców? W 2008 roku było ich około OSIEM razy więcej niż ofiar pijanych kierowców? Tym już nic nie trzeba mówić?
HIPOKRYZJA!


   A tam, zaraz hipokryzja, przecież wiadomo, że śmierć z "ręki" pijanego kierowcy dużo bardziej boli.

   I- co najważniejsze- dużo więcej potępiaczy-współczujących się znajdzie.
   Jeśli trzeźwi akurat.
09-12-2009 14:06 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Nie bronię pijanych kierowców ale wkurza mnie wmawianie opinii publicznej jakoby byli przyczyną wszystkich wypadków na drodze.
>To powoduje, że nie szuka się przyczyn tych 90% wypadków.
Szuka się... i nawet znajduje.
www.eioba.(*)ych_powodow_wypadkow_drogowych
To, że pijani są przyczyną mniej niż 10% wypadków drogowych nie oznacza, że możemy ich zlekceważyć. Wprost przeciwnie.
09-12-2009 14:52 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>To, że pijani są przyczyną mniej niż 10% wypadków drogowych nie oznacza, że możemy ich zlekceważyć. Wprost przeciwnie.
Każda śmierć to tragedia.
Ale jak dalej będziemy lekceważyć te trzy pierwsze przyczyny:nadmierną prędkość, agresję,wysoką samoocenę to ilość tragedii będzie wzrastać.
Pijaństwo przysłania ważniejsze przyczyny wypadków i powoduje że brawura i nadmierna prędkość spotyka się z przyzwoleniem.
09-12-2009 15:41 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Ale jak dalej będziemy lekceważyć te trzy pierwsze przyczyny:nadmierną prędkość, agresję,wysoką samoocenę to ilość tragedii będzie wzrastać.
>Pijaństwo przysłania ważniejsze przyczyny wypadków i powoduje że brawura i nadmierna prędkość spotyka się z przyzwoleniem.

Zauważ, że alkohol wyzwala te czynniki.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
09-12-2009 16:03 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
> Nie bronię pijanych kierowców ale wkurza mnie wmawianie opinii publicznej jakoby byli przyczyną wszystkich wypadków na drodze. >
Alicjo
Właśnie trochę ich bronisz a to największa zaraza. Niezależnie od tego, czy to 10 czy "jedynie" 5 procent - to do znudzenia powinno się społeczeństwu powtarzać: wśród siadających za kierownicą są bydlaki.
I to oni stanowią ogromne niebezpieczeństwo a ich postępowanie jest szczególnie naganne.

> To powoduje, że nie szuka się przyczyn tych 90% wypadków. >
> Ostatnio takimi "winnymi" byli młodzi ludzie 18-30 lat, a także jakość szkoleń. >
To też
> To też są przyczyny pewnie też każda z nich w takim samym stopniu jak pijani. >
Najczęściej Cię rozumiem. Ale nie teraz.
Otóż nie w takim samym stopniu. Bo o naganności decyduje nie sucha statystyka, lecz wina.
Pisząc "w takim samym stopniu jak pijani" - nie chcesz chyba powiedzieć, że sprawca wypadku spowodowanego przez jego złe przeszkolenie jest w takim samym stopniu winny jak pijany bandyta?

> Pozostaje ta cała reszta. >

Wymieniłaś ludzi młodych, złą jakość szkoleń, ale - jako że narzekasz, iż pozostałych przyczyn się nie szuka, to ja Ci coś jeszcze dorzucę.
Bardzo dużo ludzi ginie na przejściach dla pieszych, bo prowadzące pojazd kobiety w wieku 20 - 60 lat - nie pijane i nie znarkotyzowane - poprawiają makijaż ślepiąc we wsteczne lusterko.

To jest dowód na niezwykłą głupotę, ale chyba nie aż taką, żeby mówić o wyłączeniu winy.
Jak by nie było, nic nie przebije kretyna - współczesnego husarza, który musi sobie golnąć ze szwagrem a potem rozwija indywidualną szarżę.
PS.
Uważam, że główną przyczyną nie jest głupota, bo ta jest była i będzie. Nawet nie społeczne przyzwolenie (bandyta czy złodziej to człowiek niegodny - pijak kierowca - to człek z fantazją.
Główną odpowiedzialność ponosi państwo, które tak bardzo rzadko kontroluje kierowców na drogach. Jeżdżę ponad 20 lat i w zasadzie żałuję, że nie jestem pijany codziennie. Odpowiadałbym tylko 3 razy.

Pozdrawiam
09-12-2009 16:25 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Właśnie trochę ich bronisz a to największa zaraza.
Największą zarazą dla mnie jest "zadowolony z siebie byczek" który na co dzień ma w nosie kodeks drogowy i siada za kierownicą po wypiciu kilku piw.
Widzisz ja uważam, że jeżeli wytępi się agresję i brawurę na drogach to i pijaczki będą jechać spokojniej i nie spowodują tyle wypadków.
10-12-2009 11:28 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>> Właśnie trochę ich bronisz a to największa zaraza. >
> Największą zarazą dla mnie jest "zadowolony z siebie byczek" który na co dzień ma w nosie kodeks drogowy i siada za kierownicą po wypiciu kilku piw. >
Alicjo, co Ty do mnie rozmawiasz?
Bardziej irytuje Cię byczek, czy to, że siada po wypiciu kilku piw?

> Widzisz ja uważam, że jeżeli wytępi się agresję i brawurę na drogach to i pijaczki będą jechać spokojniej i nie spowodują tyle wypadków. >
Pewnie, wtedy pijaczki pieprzną nas na przejściu delikatnie a nie brawurowo.
Pozdrawiam
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>> Widzisz ja uważam, że jeżeli wytępi się agresję i brawurę na drogach to i pijaczki będą jechać spokojniej i nie spowodują tyle wypadków. >Pewnie, wtedy pijaczki pieprzną nas na przejściu delikatnie a nie brawurowo.
Widzisz uważam, że brawura (trzeźwa) nasila się po wypiciu.
Wyeliminowanie brawury zmniejszy brawurę po wypiciu.
Przykładowy byczek jest tak samo niebezpieczny na trzeźwo jak i po wypiciu.
10-12-2009 12:49 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>>> Widzisz ja uważam, że jeżeli wytępi się agresję i brawurę na drogach to i pijaczki będą jechać spokojniej i nie spowodują tyle wypadków. >Pewnie, wtedy pijaczki pieprzną nas na przejściu delikatnie a nie brawurowo. >
> Widzisz uważam, że brawura (trzeźwa) nasila się po wypiciu. >
> Wyeliminowanie brawury zmniejszy brawurę po wypiciu. >
Wszystko to prawda. Możesz próbować tępić brawurę. Prawdą jest też, że nasila się po wypiciu.
Ale nie bardzo rozumiem już o czym rozmawiamy.
Kwestionujesz przepis kodeksu karnego zabraniający jeżdżenia po pijaku a zajmujesz się tępieniem brawury, bo to pozwoliłoby pijaczkom jeździć spokojniej.

> Przykładowy byczek jest tak samo niebezpieczny na trzeźwo jak i po wypiciu. >

Czy znaczy to że: niech pije, bo to wszystko jedno?
Poza tym, istnieje też kategoria spokojnych ludzi, którzy po wypiciu dostają tzw. małpiego rozumu. Nie trzeba w nich niczego tępić, bo są spokojni dopóki nie wypiją.
Tak więc nie znajduję najmniejszego usprawiedliwienia dla pijanych kierowców i tylko to chciałem wyrazić w swoich wypowiedziach.
Pozdrawiam
09-12-2009 16:34 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Główną odpowiedzialność ponosi państwo, które tak bardzo rzadko kontroluje kierowców na drogach.

   Aha, bo czysto jest tam, gdzie dużo sprzątających?

   Pozdrawiam.
10-12-2009 11:18 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>> Główną odpowiedzialność ponosi państwo, które tak bardzo rzadko kontroluje kierowców na drogach. >
>    Aha, bo czysto jest tam, gdzie dużo sprzątających? >
A bo nie?
Pozdrawiam
10-12-2009 12:35 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>> Główną odpowiedzialność ponosi państwo, które tak bardzo rzadko kontroluje kierowców na drogach.
>>    Aha, bo czysto jest tam, gdzie dużo sprzątających?
>A bo nie?

   A bo nie, Plodzieniu, bo czyściej jest tam, gdzie jest mało śmiecących.

   Gdzie większość zna i rozumie prawidłowość, że śmiecąc śmieci sobie, a nie komuś.

   Tę prawdę zna każdy wędkarz ze zwykłego egoizmu sprzątający po sobie stanowisko, na koniec każdego wędkowania.
   Żeby następnym razem nie włazić we własne śmieci.

   Pozdrawiam.
10-12-2009 12:56 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>>>> Główną odpowiedzialność ponosi państwo, które tak bardzo rzadko kontroluje kierowców na drogach.
>>>    Aha, bo czysto jest tam, gdzie dużo sprzątających? >
>> A bo nie? >
>    A bo nie, Plodzieniu, bo czyściej jest tam, gdzie jest mało śmiecących. >
Taj prawda Adamiaku!
Ale są nienaprawialni osobnicy, którzy tego nie zrozumieją. Nie pomoże psychoanaliza, porady mamusi ani napominania księdza z ambony.
I na takich jest sankcja karna. Niestety słabo egzekwowana w naszym kraju.
ps.
O co my sie sprzeczamy?

Pozdrawiam
10-12-2009 13:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> ps.
>O co my sie sprzeczamy?

   Ty mi tu nie "psykaj", a sprzeczaj się o co chcesz - sprzeczka z Tobą to czysta przyjemność.
   Wolę się z Tobą posprzeczać, niż z kimś innym zgodzić.

   Pozdrawiam.
10-12-2009 13:12 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>O co my się sprzeczamy?
O jazdę po pijaku
Karać takich domniemanych zabójców, czy zadbać o edukację od małego i w ten sposób ograniczyć ilość pijanych wyjeżdżających na drogi.
   Osobiście jestem za drugim rozwiązaniem (mam nadzieję, że nie tylko ja), ale obserwując działania rządzących mam nieodparte wrażenie, że aktualny stan jest im na rękę
   Póki na drogach mamy pijanych kierowców i piratów drogowych to jest temat zastępczy winnych wypadków drogowych i można udawać, że to nie stan naszych dróg przyczynia się do wielu wypadków a wyłącznie pijani kierowcy są winni (a już ze statystyk wiemy, że to zaledwie lub aż niecałe 10% wypadków).
   A więc status quo jest politykom na rękę
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
10-12-2009 15:46 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Puki na drogach mamy...

   Dopóki nie zmienisz tych puków na drogach, to, póki co, plusa nie dam.
plodzien (7378 punktów)
>> O co my sie sprzeczamy? >
> O jazdę po pijaku >
> Karać takich domniemanych zabójców,.. >
Celtyku
Żem Ci pisał poniżej, że to nie są zabójcy: ani domniemani, ani prawdziwi. Bądźmy proszę dokładni.
>...czy zadbać o edukację od małego i w ten sposób ograniczyć ilość pijanych wyjeżdżających na drogi. >
>    Osobiście jestem za drugim rozwiązaniem.. >
Też jestem za.
I jeszcze, żeby nikomu nie było źle na tym świecie i w ogóle....
Faktycznie jednak jest tak, że zawsze znajdzie się ktoś, kto gdzieś mieć będzie tę Twoją edukację. Co wówczas?
Powiemy mu: a fe! Misiu. Znowu rozchlapałeś komuś mózg na przejściu. Obiecaj, że to ostatni raz?
Stańmy na Ziemi.
Pozdrawiam
Celtyk (3337 punktów)
>Żem Ci pisał poniżej, że to nie są zabójcy: ani domniemani, ani prawdziwi. Bądźmy proszę dokładni.
OK- przyjmuję uwagę do wiadomości i obiecuję poprawę

>Faktycznie jednak jest tak, że zawsze znajdzie się ktoś, kto gdzieś mieć będzie tę Twoją edukację. Co wówczas?
>Powiemy mu: a fe! Misiu. Znowu rozchlapałeś komuś mózg na przejściu. Obiecaj, że to ostatni raz?
>Stańmy na Ziemi.
Zgadza się i zdaję sobie z tego sprawę. Wówczas pozostają Twoje argumenty.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 21:31 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Właśnie trochę ich bronisz a to największa zaraza. Niezależnie od tego, czy to 10 czy "jedynie" 5 procent - to do znudzenia powinno się społeczeństwu powtarzać: wśród siadających za kierownicą są bydlaki.
>I to oni stanowią ogromne niebezpieczeństwo a ich postępowanie jest szczególnie naganne.
A co z całą resztą winnych? Oni już mają przyzwolenie?

>Otóż nie w takim samym stopniu. Bo o naganności decyduje nie sucha statystyka, lecz wina.
Właśnie wina, a nie domniemanie winy.
Każdy z nas może kogoś zabić co czyni nas automatycznie domniemanym zabójcą, ale jakoś nie widzę tu głosów aby za domniemanie wszystkich od razu karać. Wyjątkiem są kierowcy - czyżby inny gatunek człowieka
>Pisząc "w takim samym stopniu jak pijani" - nie chcesz chyba powiedzieć, że sprawca wypadku spowodowanego przez jego złe przeszkolenie jest w takim samym stopniu winny jak pijany bandyta?
Bandyta, tyle odnośnie znaczenia słowa . . .
Tak uważam, że źle przeszkolony sprawca wypadku jest tak samo winny ponieważ jest sprawcą wypadku!

>Bardzo dużo ludzi ginie na przejściach dla pieszych, bo prowadzące pojazd kobiety w wieku 20 - 60 lat - nie pijane i nie znarkotyzowane - poprawiają makijaż ślepiąc we wsteczne lusterko.
Pierwszy odważny.

>Uważam, że główną przyczyną nie jest głupota, bo ta jest była i będzie. Nawet nie społeczne przyzwolenie (bandyta czy złodziej to człowiek niegodny - pijak kierowca - to człek z fantazją.
>Główną odpowiedzialność ponosi państwo, które tak bardzo rzadko kontroluje kierowców na drogach.
Winni jesteśmy głównie MY dlatego, że dajemy zły przykład swoim dzieciom, a państwo tylko nas w tym wspiera niedoskonałym prawem.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
10-12-2009 11:17 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>> I to oni stanowią ogromne niebezpieczeństwo a ich postępowanie jest szczególnie naganne. >
> A co z całą resztą winnych? Oni już mają przyzwolenie? >
Celtyku
Napisałem; "ich postępowanie jest szczególnie naganne" . Nie znaczy to, że dla reszty jest przyzwolenie.

>> Otóż nie w takim samym stopniu. Bo o naganności decyduje nie sucha statystyka, lecz wina. >
> Właśnie wina, a nie domniemanie winy. >
> Każdy z nas może kogoś zabić co czyni nas automatycznie domniemanym zabójcą, ale jakoś nie widzę tu głosów aby za domniemanie wszystkich od razu karać. Wyjątkiem są kierowcy - czyżby inny gatunek człowieka >

Rozgraniczmy dwie rzeczy.
1. Pijany kierowca-zabójca to określenie potoczne, uprawnione prawdopodobieństwem. Ale w świetle prawa nawet gdy dojdzie do śmiertelnego potrącenia - sprawca odpowiadać będzie nie za zabójstwo. Oczywiście z wyjątkiem tych rzadkich przypadków, kiedy sprawca pojazdem posługuje się jako narzędziem do dokonania zabójstwa.
2. W naszym przypadku nie chodzi o żadne domniemanie winy, tylko o winę właśnie. Bo przestępstwem jest: prowadzenie pojazdu przez kierowcę będącym pod wpływem alkoholu. Popełnienie tego przestępstwa udowadnia się sprawcy poprzez zobowiązanie go do dmuchania bądź krwi pobrania.
Istnieją przecież jakieś wymogi, które trzeba spełnić by być zdolnym do wykonywania określonej pracy. Są np. prace, których wykonywania możesz w danym dniu odmówić tylko dlatego, że czujesz się nienajlepiej. A co dopiero mówić o pijaństwie. I tu nie trzeba czekać, aż kierowca kogoś zabije. Już przekręcenie kluczyka w stacyjce jest przestępstwem.
Nic tu nie ma "do roboty" domniemanie.
>> Pisząc "w takim samym stopniu jak pijani" - nie chcesz chyba powiedzieć, że sprawca wypadku spowodowanego przez jego złe przeszkolenie jest w takim samym stopniu winny jak pijany bandyta? >
>Bandyta, tyle odnośnie znaczenia słowa . . . >
> Tak uważam, że źle przeszkolony sprawca wypadku jest tak samo winny ponieważ jest sprawcą wypadku! >

Masz ciekawe poglądy na temat winy, chociaż nie jesteś oryginalny. Kiedyś tak samo winny i tak samo karany był:
a) rzezimieszek mordujący na gościńcu;
b) mordujący swego pana lokaj doprowadzony jego sadystycznymi skłonnościami niemal do obłędu.

Kara była ta sama: śmierć, bo zajmowano się tylko samym skutkiem (pozbawienie życia w obu przypadkach), pomijając stopień winy.
W tym miejscu przejdę od razu do Twojej końcowej wypowiedzi, bo pasuje mi zestawienie jej z tą:
> "Tak uważam, że źle przeszkolony sprawca wypadku jest tak samo winny ponieważ jest sprawcą wypadku!" >

> Winni jesteśmy głównie MY dlatego, że dajemy zły przykład swoim dzieciom, a państwo tylko nas w tym wspiera niedoskonałym prawem. >

To jak w końcu jest?
Źle przeszkolony może nawet nie mieć pojęcia, że go źle przeszkolili, ale jak w coś lub kogoś rąbnie - jest tak samo winny jak pijanica, a nasze dzieci jeżdżące po pijaku już nie, bo my dajemy im zły przykład?
Pozdrawiam
10-12-2009 07:26 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Bardzo dużo ludzi ginie na przejściach dla pieszych, bo prowadzące pojazd kobiety w wieku 20 - 60 lat - nie pijane i nie znarkotyzowane - poprawiają makijaż ślepiąc we wsteczne lusterko.
Przyznam, że lekko mną wstrząsnęło.
Jako prowadząca pojazd kobieta w wieku 20-60 lat oświadczam niniejszym uroczyście, iż nigdy w życiu nie poprawiałam makijażu, ślepiąc we wsteczne lusterko. Mało tego - nie robi tego żadna ze znanych mi prowadzących pojazd kobiet w wieku 20-60 lat. Możliwe, że gdzieś istnieją takie kobiety, ale ja ich nie znam.
10-12-2009 09:30 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jako prowadząca pojazd kobieta w wieku 20-60 lat oświadczam niniejszym uroczyście, iż nigdy w życiu nie poprawiałam makijażu, ślepiąc we wsteczne lusterko. Mało tego - nie robi tego żadna ze znanych mi prowadzących pojazd kobiet w wieku 20-60 lat. Możliwe, że gdzieś istnieją takie kobiety, ale ja ich nie znam.
Przyłączam się się do tego oświadczenia. Dodam jeszcze, że nie rozmawiam przez komórkę w czasie jazdy.
10-12-2009 10:17 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Jako prowadząca pojazd kobieta w wieku 20-60 lat oświadczam niniejszym uroczyście, iż nigdy w życiu nie poprawiałam makijażu, ślepiąc we wsteczne lusterko.
Ja również oświadczam, że w czasie jazdy nie korzystam z lusterka, znaczy się...wąsów nie podkręcam i włosów nie przyczesuję (z braku tych ostatnich. Niestety w przeciwieństwie do Alicji, rozmowy telefonicznie odbieram, lecz się nie "rozgaduję". Do spowiedzi nie chodzę...więc tutaj wyznaję ten grzech...może da ktoś rozgrzeszenie .


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
10-12-2009 11:11 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Przyznam, że lekko mną wstrząsnęło.

Zaraz wstrząśnie Tobą bardziej.

>Jako prowadząca pojazd kobieta w wieku 20-60 lat oświadczam niniejszym uroczyście, iż nigdy w życiu nie poprawiałam makijażu, ślepiąc we wsteczne lusterko.

Jako, że pewien dojrzały na polu buraczanym, zarezerwował dla mnie specyficzny sposób podrywania, to sobie pozwolę.

Mer, wiesz,że Ciebie lubię i szanuję, więc słuchaj uważnie.
Jeżeli jesteś gdzieś w połowie drogi miedzy 20, a 60, to przejeżdżając przez moje miasto, popraw w lusterku makijaż, potem skontaktuj się ze mną. Oprowadzę po mieście, w dobrym lokalu na Wałach Chrobrego stawiam kolację,(Ty robisz śniadanie).
Jeżeli jesteś zdecydowanie bliżej 20 albo 60, to nie poprawiaj makijażu, jedź dalej i uważaj na drogę.
Żartowałem, to samo tylko bez śniadania.

Pozdrawiam
Meretseger (61860 punktów)

> Jeżeli jesteś gdzieś w połowie drogi miedzy 20, a 60, to przejeżdżając przez moje miasto, popraw w lusterku makijaż, potem skontaktuj się ze mną. Oprowadzę po mieście, w dobrym lokalu na Wałach Chrobrego stawiam kolację,(Ty robisz śniadanie).
>Jeżeli jesteś zdecydowanie bliżej 20 albo 60, to nie poprawiaj makijażu, jedź dalej i uważaj na drogę.
No i sama nie wiem, czy mam się ucieszyć , czy rozpłakać . Ominęła mnie kolacja na Wałach
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Jeżeli jesteś gdzieś w połowie drogi miedzy 20, a 60, to przejeżdżając przez moje miasto, popraw w lusterku makijaż, potem skontaktuj się ze mną. Oprowadzę po mieście, w dobrym lokalu na Wałach Chrobrego stawiam kolację,(Ty robisz śniadanie).
>>Jeżeli jesteś zdecydowanie bliżej 20 albo 60, to nie poprawiaj makijażu, jedź dalej i uważaj na drogę.
>No i sama nie wiem, czy mam się ucieszyć , czy rozpłakać . Ominęła mnie kolacja na Wałach

"Jeżeli jesteś zdecydowanie bliżej 20 albo 60, to nie poprawiaj makijażu, jedź dalej i uważaj na drogę.
Żartowałem, to samo tylko bez śniadania."

Kolacja jest dalej aktualna, śniadanie nie.
plodzien (7378 punktów)
>>Bardzo dużo ludzi ginie na przejściach dla pieszych, bo prowadzące pojazd kobiety w wieku 20 - 60 lat - nie pijane i nie znarkotyzowane - poprawiają makijaż ślepiąc we wsteczne lusterko.
> Przyznam, że lekko mną wstrząsnęło. >

A dlaczego?
Często myślę o Tobie, ale przez myśl mi nie przeszło, że to mogłoby odnosić się akurat do Ciebie, Meret.
Meretseger (61860 punktów)
>A dlaczego?
>Często myślę o Tobie, ale przez myśl mi nie przeszło, że to mogłoby odnosić się akurat do Ciebie, Meret.
Ja sobie tak myślę, że nie było o mnie, tylko o kilku zaobserwowanych w ciągu całego życia przypadkach Ale tak jakoś ogólnie zabrzmiało...
A propos poprawiania makijażu za kierownicą, to kiedyś widziałam to w reklamie, nie pamiętam już czego, bo to było parę lat temu. Mniej więcej też od tego czasu nie oglądam telewizji w ogóle, a reklam w szczególności
Pozdrawiam
Celtyk (3337 punktów)
>Przyznam, że lekko mną wstrząsnęło.
>Jako prowadząca pojazd kobieta w wieku 20-60 lat oświadczam niniejszym uroczyście, iż nigdy w życiu nie poprawiałam makijażu, ślepiąc we wsteczne lusterko. Mało tego - nie robi tego żadna ze znanych mi prowadzących pojazd kobiet w wieku 20-60 lat. Możliwe, że gdzieś istnieją takie kobiety, ale ja ich nie znam.
   Bardzo miło mi czytać taką wypowiedź kobiety, ale co w takim razie powiesz na treść artykułu podpiętego to mojej wypowiedzi zamieszczonej na koniec sierpnia tego roku?
   Ten lekarz pracuje (przynajmniej twierdzi, że pracuje, albo pracował) na urazówce. Jeśli założyć, że pisze prawdę to wypowiedź plodzen'a nie jest oparta o puste przypuszczenia...
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 20:41 
 Ocena 4 na 4
Celtyk (3337 punktów)
>Też byłam bardzo wrogo nastawiona do pijanych kierowców ale dyskusja w innym miejscu na tym forum uświadomiła mi, że jest to temat zastępczy.
Otóż to -jest to temat zastępczy, co nie oznacza, że część wypadków jest jednak powodowana przez pijanych kierowców, ale nie zawsze z ich winy o czym już się skrzętnie zapomina powiedzieć w mediach czy wykazać w statystykach. Znam kilka wypadków ze swojej okolicy gdzie wypadek spowodował trzeźwy kierowca a całe konsekwencje poniósł pijany tylko dlatego, że miał 0,3 promila alkoholu we krwi (czyli zgodnie z kodeksem popełnił wykroczenie).

>Nie mam czasu szukać dokładnych danych ale ze statystyk wynikało, że udział pijanych kierowców w wypadkach jest dużo mniejszy niż wynikałoby to z ilości artykułów na ten temat.
Było na forum jakiś czas temu - pamiętam o tym wątek i dyskusję równie burzliwą jak i tu.
>Nieszczęściem polskim jest tworzenie prawa nie na podstawie badań i statystyk ale pod wpływem jakiegoś incydentalnego wypadku.
Na rządzący skupili się głównie na tym jak kosztem między innymi kiesy kierowców załatać dziurę budżetową. Nakłada się kolejne zakazy i nakazy jednocześnie zapominając, że 86% naszych dróg jest uważana za bardzo niebezpieczne.
>Przyczyną olbrzymiej ilości wypadków na drogach jest niedostosowanie sposobu jazdy do warunków na drodze. Sytuacji nie ułatwia złe oznakowanie, zła jakość nawierzchni, brawura i tysiące innych powodów w tym i pijani kierowcy.
Stan dróg pominę - temat na inny wątek do długiej dyskusji. . . a co do reszty powodów to się zgadzam (z "jakością" dróg też)
>Wyeliminowanie wszystkich kierowców, którzy siedli za kółkiem po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu niewiele zmieni statystyki wypadków.
Teoretycznie zmieni o niecałe 10%.
>Mamy coraz szybsze auta a drogi budowane były w czasach kiedy dla większości aut szybkość 100km/godzinę była szybkością oszałamiającą i nieosiągalną.
Tak drogi pamiętają jeszcze przysłowiową karocę, czy jak kto woli furmankę. A w dobie rozwoju socjalizmu bo tych wybrukowanych drogach ktoś położył asfalt, gdzie zakręty były dostosowane do konia mogącego wyciągnąć ze 40km/h a teraz na tych samych zakrętach kierowcy próbują się zmieścić jadąc 100-120km/h . . .
>Mamy źle oznaczone drogi, mamy ciemne wąskie pobocza i ludzi w ciemnych ubraniach na tych poboczach. Przyczyną też jest lekceważenie przez większość kierowców przepisów ruchu drogowego i agresywna jazda.
Lekceważę głównie jeden przepis - ograniczenia prędkości (z głową), ale nie wszystkie, tylko te, które wiem, że są bezzasadne (mówię o drogach, które znam od wielu lat bardzo dobrze). Innych przepisów kodeksu ruchu drogowego nie łamię.
>Zwalanie wszystkiego na pijanych kierowców, których udział w wypadkach jest stosunkowo mały nie przyczynia się do zmniejszenia tej potwornej statystyki a jedynie zaciemnia sprawę.
Dokładnie tak jest - media mydlą nam oczy pijanymi kierowcami, piratami drogowymi o dziwo skutecznie odwracając uwagę od wielu innych o wiele istotniejszych problemów związanych z komunikacją w kraju jak choćby jakość nawierzchni, oznakowanie, czy metody kształcenia przyszłych kierowców.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
09-12-2009 20:53 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... metody kształcenia przyszłych kierowców.

   Eee tam, metody są świetne, tylko firmy szkolące dyskryminowane.
Meretseger (61860 punktów)
No proszę, i jak na zamówienie stosowny artykuł www.racjonalista.pl/kk.php/s,7001 . Chodzi głównie o film, ale i o picie. Także na drodze.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Za jazdę pod wpływem alkoholu powinno zabierać się prawko z jednego prostego powodu: stanowią ogromne zagrożenie w ruchu drogowym. Nie mówię tu o odcinaniu penisów, bo przecież każdy mężczyzna jest poprzez posiadanie przyrodzenia potencjalnym gwałcicielem. Mowa o złamaniu kodeksu drogowego. Jazda po pijaku nie jest tym samym, co najechanie na ciągłą linię. Kierujący pod wpływem alkoholu ma ograniczony refleks oraz kiepską orientację na drodze, o orientacji ruchowej już nie mówiąc.

Moim zdaniem jeśli ktoś ma 1.5 promila w wydychanym powietrzu powinien bezapelacyjnie stracić prawo jazdy. Po 3 takich utratach dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów silnikowych.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
10-12-2009 16:11 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A rowerem będzie mógł jeździć taki recydywista ? Wszak pijany rowerzysta sam bezpośrednio raczej nikogo nie zabije ale pośrednio może doprowadzić do śmierci.

A co z pijanymi pieszymi, co to powodują na drogach zagrożenie ? I oczywiście nie tylko w sytuacjach drogowych, bo zdaje się, że duża część pobić i morderstw to po pijaku. Zatem jakie masz propozycje co do pijanych obywateli, potencjalnych twórców zachowań niezgodnych z prawem ?
setarkos (10757 punktów)
> (..) głupcom, którzy mieli ponad 1,5 promila (alkoholu we krwi powinno być zabierane prawko od razu ..

... Należy bezwzględnie wprowadzić normę krajową zawartości alkoholu (np. 0,1 promila) i surowo karać tych, co ją (poza margines dwukrotności) przekraczają - tak samo pijanych (ponad 0,2 promila) jak niebezpiecznie 'niedopitych' (poniżej 0,05 promila). Musi być jakaś sprawiedliwość!
10-12-2009 15:19 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>... Należy bezwzględnie wprowadzić normę krajową zawartości alkoholu (np. 0,1 promila) i surowo karać tych, co ją (poza margines dwukrotności) przekraczają - tak samo pijanych (ponad 0,2 promila) jak niebezpiecznie 'niedopitych' (poniżej 0,05 promila). Musi być jakaś sprawiedliwość!
   Bodaj 70% posiadających prawo jazdy nie ma do tego predyspozycji (naukowcy znaleźli metodę sprawdzenia, czy ktoś będzie dobrym kierowcą, czy nie). Zamiast się bawić w to czy ktoś jest spożył czy nie na początek wyeliminować z dróg kierowców co się nie nadają.
   Da to na pewno lepszy efekt niż wyeliminowanie około 10% wypadków powodowanych przez "pijaków" . . .
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
10-12-2009 16:12 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   Bodaj 70% posiadających prawo jazdy nie ma do tego predyspozycji...
   Wczoraj widziałem dalsze 5%...

>... (naukowcy znaleźli metodę sprawdzenia...).
   ... bes naókowcuf - bes przednio szybe.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365