Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wirtualna przyszłość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
04-06-2016 09:14olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wirtualna przyszłość
Ocena 2 na 2
Coraz większymi krokami zbliża się kres cywilizacji w obecnym kształcie. Być może zbliża się też koniec człowieka, gdyż może się okazać, że w nowej rzeczywistości ciało fizyczne nie będzie nam potrzebne. Ba, nie ma też potrzeby istnienia wyboru, a także wielu odrębnych indywidualnych istot.

Celem każdej żywej istoty jest czerpanie przyjemności, szczęście. Ludzie mają różne strategie, które do tego prowadzą. Niektórzy np godzą się na chwile nieprzyjemności, po to żeby w przyszłości zwielokrotnić szczęście i ograniczyć ryzyko cierpienia. Inni rezygnują z indywidualnego szczęścia, aby poświęcić się działaniom na rzecz szczęścia innych ludzi. Generalnie każdy człowiek na najgłębszym poziomie dąży do dwóchj rzeczy: przyjemności i unikania cierpienia.

Moralność to zbiór reguł, które mają za zadanie zmaksymalizować ogólny poziom szczęścia (lub zmniejszyć poziom cierpienia). Ludzki wybór to wyjściowe obliczenie, które wynika z wprowadzenia na wejściu jakichś danych. Wszyscy podejmujemy wybory, które w założeniu mają służyć szczęściu, ale niestety nie zawsze umiemy podejmować dobre decyzje. Po pierwsze przeszkadza nam konflikt między oceną dobra i zła dla danego wyboru, a poza tym nie mamy zdolności przewidywania w 100% co się wydarzy (symulowania różnych możliwych wydarzeń i określenia dokładnego prawdopodobieństwa dla ich kombinacji, które wynikają z wyboru przewidującej jednostki). Kiedy możemy coś przewidzieć, często w konflikt ze sobą wchodzą emocje i logika.

Ludzie oceniają wartość siebie i innych osób, poprzzez pryzmat głównie dostosowaninia się do panujących tutaj warunków. To wszystko oznacza, że jesteśmy skazani na warunki otoczenia oraz własne cechy, które tu zastajemy. Albo mamy farta i jesteśmy wartościowi, albo mamy pecha i jesteśmy nikim. Albo mamy dobre pragnienia i cele, które możemy realizować dążąc do szczęścia, albo mamy sprzeczne pragnienia i cele, które uniemożliwiają nam dobre życie.

Wszystko co ma służyć przyjemności de facto nie ma sensu. Sensem staje się w momencie gdy idzie za tym faktyczna przyjemność. W idealnym świecie szczęście redukuje się więc do samych odczuć. My jednak żyjemy w niekorzystnych warunkach i szukamy tutaj szczęścia w taki sposób w jaki potrafimy. Co jednak gdyby dało się zredukować szczęście do samego odczuwania? To ma nam zapewnić sztuczna inteligencja. W planach są komputery, które będą naturalnym przedłużeninem naszych mózgów, co sprawi, że zredukują się różnice między nami, a każdy będzie miał dostęp do maksymalnych możliwych obliczeń. Indywidualność (która swoją drogą jest losowym algorytmem) i iluzja wolności wyboru stracą znaczenie. Nasze obecne myśli staną się prymitywnym bełkotem jaskiniowca, który dopiero nauczył się mówić. Nasze systemy moralne będą wydawały się śmieszne przy nowych regułąch, które powstaną. Człowiek jest już o krok od uzyskania dostępu do wszechmocy i nieśmiertelności.

Jednak z tego punktu widzenia nasze obecne życie całkowicie traci sens, choć de facto nigdy go nie miało, ale ludzie wykonując codzienne czynności rzadko o tym myślą i ulegają iluzji bycia indywidualną istotą, która dokonuje wyborów, a następnie jest za nie oceniana (czyli iluzji utożsamienia się ze swoim "opakowaniem" otrzymanym od ślepego losu).

No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną inteligencją. To właśnie komputery zajmą się szukaniem optymalnych rozwiązań, tam gdzie ludzki mózg nie jest już w stanie nic zrobić. Poziom technologii rośnie nie liniowo, a wykładniczo, więc im lepsze będziemy mieć wynalazki, tym szybciej przyczynią się one do powstania jeszcze lepszych maszyn, a te przyspieszą rozwój jeszcze lepszych itd. Nasze ludzkie prymitywne myślenie stanie się zbędne, a niewypał ewolucji jakim jest człowiek, w końcu sam "stworzy" "boga", który wyłoni się z tego procesu i rozwiąże wszystkie ludzkie problemy. Iluzja, w której żyjemy teraz stanie się tylko śmiesznym wspomnieniem z przeszłości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną
inteligencją. <<

Fachowcy już nie raz udowodnili, że przepowiadanie przyszłości zupełnie im nie wychodzi.
A co do tzw. sztucznej inteligencji, to dopóki nie wiemy, na czym polega nasza inteligencja, dopóty lepiej nie zabierać się za tworzenie sztucznej. To co jesteśmy w stanie wyprodukować, to systemy, albo programy eksperckie. Ale to nic innego jak produkcja bdb. absolwenta, na czym - jak nam się wydaje - znamy się.
04-06-2016 22:44 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Fachowcy już nie raz udowodnili, że przepowiadanie przyszłości zupełnie im nie wychodzi.

Akurat Michio Kaku udowodnił coś przeciwnego.

>A co do tzw. sztucznej inteligencji, to dopóki nie wiemy, na czym polega nasza inteligencja, dopóty lepiej nie zabierać się za tworzenie sztucznej. To co jesteśmy w stanie wyprodukować, to systemy, albo programy eksperckie. Ale to nic innego jak produkcja bdb. absolwenta, na czym - jak nam się wydaje - znamy się.
>

Chyba temat jest jeszcze w Polsce mało znany

pl.wikiped(*)ologiczna_osobliwość

Technologiczna osobliwość (lub po prostu osobliwość, z ang. singularity) - hipotetyczny punkt w przyszłym rozwoju cywilizacji, w którym postęp techniczny stanie się tak szybki, że wszelkie ludzkie przewidywania staną się nieaktualne[1]. Głównym wydarzeniem, mającym do tego doprowadzić, byłoby stworzenie sztucznych inteligencji przewyższających intelektualnie ludzi. Takie sztuczne inteligencje mogłyby opracowywać jeszcze wydajniejsze sztuczne inteligencje, wywołując lawinową zmianę w technologii[2].



Już istnieją AI oparte o sieci neuronowe i niedawno pierwszy komputer wygrał w GO:
www.komput(*)epszym-graczem-na-swiecie.aspx

Ta gra ma więcej kamyczków na planszy niż jest liczba atomów we wszechświecie. Komputer znalazł algorytm potrafiący w to wygrywać. Za jakiś czas po analizie danych będziemy mieć mnóstwo informacji i teorii na ich bazie. Dzięki poszerzaniu baz danych, będziemy zauważali różne korelacje, o których dziś nie mamy pojęcia i nie bierzemy pod uwagę.

en.wikipedia.org/wiki/Deep_learning

W pewnym momencie sztuczna inteligencja nas wyprzedzi, a jej wartość rosnąca wykładniczo da nam wiedzę na takim poziomie, że i tak nie będziemy w stanie nic z niej zrozumieć, tak jak mrówki nie rozumieją języka polskiego.

Komputery ogarną DNA i stworzą model idealnego człowieka, który podejmuje tylko najlepsze decyzje. Będziemy podlegać takim algorytmom, zamiast tych obecnych, w których tworzeniu się dużą rolę odgrywał przypadek.

Biologicznie będzie to do ogarnięcia za pomocą nanobotów. Ludzki umysł będzie zwielokrotniony, a dane z różnych mózgów mogą być podłączone do wirtualnej chmury, dzięki czemu każdy będzie miał dostęp do wszystkich danych. Ciało zyska wtedy praktycznie nieśmiertelność. Możliwe, że uda się też kształtować materię zgodnie z odpowiednim planem zagospodarowania. Ostatecznie znikną różnice między ludźmi, zniknie wiara w "ja", niskie instynkty, głupie wady. Nie będziemy pracować, bo wszystko będą robić roboty.

Przecież nasze mózgi to biologiczne komputery, które przetwarzają informacje wg ewolucyjnych i kulturowych (czyli też podlegających ewolucji) minimalistycznych filtrów.
05-06-2016 16:16 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>W pewnym momencie sztuczna inteligencja nas wyprzedzi, a jej wartość rosnąca wykładniczo da nam wiedzę na takim poziomie, że i tak nie będziemy w stanie nic z niej zrozumieć, tak jak mrówki nie rozumieją języka polskiego.
>Komputery ogarną DNA i stworzą model idealnego człowieka, który podejmuje tylko najlepsze decyzje.

Najlepsze do CZEGO? Wiadomo, co jest celem gry w go: pozostawienie na planszy więcej pionów, niż przeciwnik. A co jest celem życia?

>Biologicznie będzie to do ogarnięcia za pomocą nanobotów. Ludzki umysł będzie zwielokrotniony, a dane z różnych mózgów mogą być podłączone do wirtualnej chmury, dzięki czemu każdy będzie miał dostęp do wszystkich danych. Ciało zyska wtedy praktycznie nieśmiertelność. Możliwe, że uda się też kształtować materię zgodnie z odpowiednim planem zagospodarowania. Ostatecznie znikną różnice między ludźmi, zniknie wiara w "ja", niskie instynkty, głupie wady. Nie będziemy pracować, bo wszystko będą robić roboty.

Myśleć za nas też będą, skoro będą takie inteligentne. Ludziom bez żadnych potrzeb pozostanie samobójstwo lub mentalne przeniesienie się do wirtualnych światów, w których znowu trzeba będzie zbierać orzeszki i machać dzidą. Po paru tysiącach lat mieszkańcy tych pseudo światów wynajdą pierwsze komputery...
05-06-2016 16:39 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Komputery ogarną DNA i stworzą model idealnego człowieka, który podejmuje tylko najlepsze decyzje.
>Najlepsze do CZEGO? Wiadomo, co jest celem gry w go: pozostawienie na planszy więcej pionów, niż przeciwnik. A co jest celem życia?

Odczuwanie szczęścia.

>Myśleć za nas też będą, skoro będą takie inteligentne.

Są różne opcje. Jedną z nich jest włączenie sztucznej inteligencji w obręb ludzkiej świadomości Póki co za "nas" też myślą nasze mózgi, więc czemu by ich nie usprawnić?

>Ludziom bez żadnych potrzeb pozostanie samobójstwo lub mentalne przeniesienie się do wirtualnych światów, w których znowu trzeba będzie zbierać orzeszki i machać dzidą. Po paru tysiącach lat mieszkańcy tych pseudo światów wynajdą pierwsze komputery...

Tkwisz w obecnych schematach, które wtedy nie będą potrzebne Machanie dzidą i zbieranie orzeszków jest niezbędne w obecnym środowisku. Mi się marzy możliwość zmiany kodu źródłowego środowiska jakim jest cały świat, bo to jest samo w sobie najbardziej skopane.
06-06-2016 08:48 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Komputery ogarną DNA i stworzą model idealnego człowieka, który podejmuje tylko najlepsze decyzje.
>>Najlepsze do CZEGO? Wiadomo, co jest celem gry w go: pozostawienie na planszy więcej pionów, niż przeciwnik. A co jest celem życia?

>Odczuwanie szczęścia.

Osiągnięcie tego jest banalnie proste. Podłączamy mózg do jakiegoś dozownika endorfin i mamy Kobyszczę. Na krótką metę tak działają narkotyki, ale mają skutki uboczne, no i trzeba jakoś żyć, żeby je mieć. A gdyby był narkotyk który jest darmowy i nie skraca życia - a może je przedłuża? Wyobrażam sobie post-cywilizację w której inteligentne, ale bezwzględnie lojalne roboty jak anioły przez wieki wieków opiekują się stadem naćpanych idiotów, bardzo, bardzo szczęśliwych. Jest powszechne odczuwanie szczęścia? Jest. Jest to układ stabilny i ekonomiczny? Jest. No to zarąbiście. Może dlatego nie spotykamy w kosmosie starszych od nas istot rozumnych?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Odczuwanie szczęścia.
>Osiągnięcie tego jest banalnie proste. Podłączamy mózg do jakiegoś dozownika endorfin i mamy Kobyszczę. Na krótką metę tak działają narkotyki, ale mają skutki uboczne, no i trzeba jakoś żyć, żeby je mieć. A gdyby był narkotyk który jest darmowy i nie skraca życia - a może je przedłuża?

Być może tak się będzie dało, a jeśli nie to chociaż będziemy odczuwać bezwarunkowy spokój, a uniesienia czasami.

>Wyobrażam sobie post-cywilizację w której inteligentne, ale bezwzględnie lojalne roboty jak anioły przez wieki wieków opiekują się stadem naćpanych idiotów, bardzo, bardzo szczęśliwych. Jest powszechne odczuwanie szczęścia? Jest. Jest to układ stabilny i ekonomiczny? Jest. No to zarąbiście. Może dlatego nie spotykamy w kosmosie starszych od nas istot rozumnych?

Być może Ale mi się bardziej podoba koncepcja połączenia świadomości człowieka i robota, dzięki czemu moglibyśmy być cały czas naćpani i wybitnie inteligentni. Przecież debilami to my jesteśmy teraz. Sam fakt trwałego pozbycia się tożsamości wydaje mi się w tym wszystkim najpiękniejszy.
diogenes (42753 punktów)
>...każdy człowiek na najgłębszym poziomie dąży do dwóchj rzeczy: przyjemności i unikania cierpienia.

O jakich poziomach mówimy? Czy stosowanie przestrzennej frazeologii ma odniesienie w rzeczywistości? Ośrodki przyjemności i cierpienia umiejscowione są w układzie limbicznym, ale konia z rzędem temu, kto wskaże w nim miejsca płytkie i głębokie...

www.fizyka(*)yklady/Mozg/07-3-limbiczny.htm

Umysł nie jest rzeczą, ale złożoną funkcją struktur neuronalnych powiązaną ze środowiskiem (społecznym, biologicznym, fizycznym,...). Jeśli mówimy o przyjemności (lęku) w kontekście człowieka, to nie zapominajmy, że mówimy o ludzkiej przyjemności (lęku), nie oderwanych od pozostałych funkcji umysłowych (pamięć, myślenie,...), na co wskazuje sama budowa układu limbicznego. (To dlatego wymuszanie działań pod presją (lęku czy przyjemności, np. narkotyki) zmienia ich kwalifikację w kontekście prawa.)

>...w nowej rzeczywistości ciało fizyczne nie będzie nam potrzebne

Nie ma żadnych argumentów wskazujących na to, że procesy psychiczne/ umysłowe zachodzić mogą poza układem nerwowym (taksji nie traktuję jako procesów psychicznych) lub jego symulacją. Można pocieszać się taką koncepcją, ale to już jest religia, a nie nauka. Taka nowa rzeczywistość to naładowane emocjami urojenie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-06-2016 23:01 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>...każdy człowiek na najgłębszym poziomie dąży do dwóchj rzeczy: przyjemności i unikania cierpienia.
>O jakich poziomach mówimy? Czy stosowanie przestrzennej frazeologii ma odniesienie w rzeczywistości? Ośrodki przyjemności i cierpienia umiejscowione są w układzie limbicznym, ale konia z rzędem temu, kto wskaże w nim miejsca płytkie i głębokie...

No na najgłębszym poziomie dążeń i nie trzeba do tego znać budowy mózgu, tylko wystarczy być człowiekiem. Unikasz cierpienia i dążysz do przyjemności, a cała reszta to tylko nic nie znacząca otoczka, takie emocjonalne halucynacje, że liczy się coś w świecie zewnętrznym względem świadomości.

>Umysł nie jest rzeczą, ale złożoną funkcją struktur neuronalnych powiązaną ze środowiskiem (społecznym, biologicznym, fizycznym,...). Jeśli mówimy o przyjemności (lęku) w kontekście człowieka, to nie zapominajmy, że mówimy o ludzkiej przyjemności (lęku), nie oderwanych od pozostałych funkcji umysłowych (pamięć, myślenie,...), na co wskazuje sama budowa układu limbicznego. (To dlatego wymuszanie działań pod presją (lęku czy przyjemności, np. narkotyki) zmienia ich kwalifikację w kontekście prawa.)

To się w tym momencie nie liczy. Chodzi o odczuwanie przyjemności, a resztę mózg już sobie dopisze. Przełączasz kabelek w mózgu i czujesz się dobrze, emocje są logicznie racjonalizowane jako pozytywne pojęcia, skojarzone z pozytywnymi stanami neuroprzekaźników, powstają obrazy towarzyszące pozytywnym emocjom itd. Generalnie nie ma sensu teraz wchodzić w takie szczegóły (chyba, że dla zabawy), bo ludzka wyobraźnia jest zbyt ograniczona żeby wpaść na to, na co dopiero wpadnie przewyższająca nas o lata świetlne inteligencja.

>>...w nowej rzeczywistości ciało fizyczne nie będzie nam potrzebne
>Nie ma żadnych argumentów wskazujących na to, że procesy psychiczne/ umysłowe zachodzić mogą poza układem nerwowym (taksji nie traktuję jako procesów psychicznych) lub jego symulacją. Można pocieszać się taką koncepcją, ale to już jest religia, a nie nauka. Taka nowa rzeczywistość to naładowane emocjami urojenie.

No nieprawda, bo wystarczy wyobrazić sobie urządzenie podpinane do mózgu, które przenosi każdego z nas do wirtualnej rzeczywistości. Ciało będzie żyło długo i zdrowo (może zawsze?) dzięki technologii. Ale jeszcze lepiej jest zauważyć, że my teraz też jesteśmy w takiej rzeczywistości. Świat, który odbieramy to też interpretacja komputera na podstawie wytworzonych filtrów (częściowo losowych, a częściowo zdeterminowanych przez kształt otoczenia, do którego się dostosowują nasze kody). Nasze "ja" to efekt działania tych kodów, które generują się poza naszą świadomością. Nawet jeśli świadomość wpływa istotnie na pracę układu, to przecież jest to tylko wewnętrzny dla układu ekran, funkcja. Jeśli nawet ktoś wyróżni jakimś cudem w człowieku algorytm "wolnej woli", to musi on być skazany na brak czynnika osobowego. "Ja" to pod tym względem iluzja, wiara głupia jak każda inna. I jest ona efektem ewolucji, bo dzięki temu mechanizmowi przetrwaliśmy będąc jeszcze prymitywnymi małpoludami.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Moralność to zbiór reguł, które mają za zadanie zmaksymalizować ogólny poziom szczęścia (lub
>zmniejszyć poziom cierpienia).
Poza utylitaryzmem są jeszcze inne systemy etyczne np etyka chrześcijańska - ona chyba ma nieco odmienne spojrzenie na moralność.

>Człowiek jest już o krok od uzyskania dostępu do wszechmocy i nieśmiertelności.
Technologiczne zbawienie - jak widać ateizm ma jednak coś z religii

>No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną
>inteligencją.
Nie traktujmy poważnie takich przewidywań.
Tak wyobrażano sobie czasy współczesne 100 lat temu:

A w 1928 niemiecki inżynier Fryderyk Oppel (twórca wozu rakietowego) twierdził ,że za 6 lat wycieczka na księżyc będzie czymś zupełnie normalnym.

>Poziom technologii rośnie nie liniowo, a wykładniczo, więc im
>lepsze będziemy mieć wynalazki, tym szybciej przyczynią się one do powstania jeszcze lepszych
>maszyn, a te przyspieszą rozwój jeszcze lepszych itd.
Chciałbym ,żeby tak było, ale według mnie obecnie postęp zwalnia.
Myślę, że cywilizacje przeżywają raczej skoki w rozwoju po których następuje dłuższy okres stagnacji a nawet regresu.

Mieliśmy:
1. rewolucję neolityczną
2. później jakąś bliżej nieokreśloną stagnacje
3. rozkwit cywilizacji łacińskiej w starożytności
4. regres w średniowieczu
5. rewolucję przemysłową
6. czasy współczesne (popularyzacja lewicowo-demokratycznego światopoglądu rozpoczyna kolejny regres, gdyż ta filozofia nie promuje rozwoju tylko bylejakość).

Tak więc na rewolucje technologiczną zapraszamy nie wcześniej niż za 1000 lat, kiedy już wygrzebiemy się z ruiny, którą zostawią po sobie ludzie lewicy.
04-06-2016 23:27 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Moralność to zbiór reguł, które mają za zadanie zmaksymalizować ogólny poziom szczęścia (lub
>>zmniejszyć poziom cierpienia).
>Poza utylitaryzmem są jeszcze inne systemy etyczne np etyka chrześcijańska - ona chyba ma nieco odmienne spojrzenie na moralność.

Nie miałem na myśli utylitaryzmu, tylko raczej moralność jako funkcję służącą przetrwaniu jednostek i maksymalizacji ich szczęścia. W przeciwieństwie do utylitaryzmu nie mówię jednak o przydatności jednostek. Ludzie mają być szczęśliwi i to jest cel nadrzędny, a przydatność zawsze jest niższym priorytetem.

Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.

>>Człowiek jest już o krok od uzyskania dostępu do wszechmocy i nieśmiertelności.
>Technologiczne zbawienie - jak widać ateizm ma jednak coś z religii

Nie. To czysta logika, tylko to stwierdzenie, że "o krok" może być tu dyskusyjne. Czym jest nauka? Ano zbieraniem danych i ich analizą, a następnie wyciąganiem wniosków i sprawdzaniem ich w praktyce. Sztuczna inteligencja będzie robić to samo, ale z duuuuużo większą mocą obliczeniową i z dużo większą ilością danych.

>Nie traktujmy poważnie takich przewidywań.

Właśnie, że traktujmy je poważnie.

singularit(*)ictions-for-the-next-25-years/

>Tak wyobrażano sobie czasy współczesne 100 lat temu:
>A w 1928 niemiecki inżynier Fryderyk Oppel (twórca wozu rakietowego) twierdził ,że za 6 lat wycieczka na księżyc będzie czymś zupełnie normalnym.

To nieistotne.

>>Poziom technologii rośnie nie liniowo, a wykładniczo, więc im
>>lepsze będziemy mieć wynalazki, tym szybciej przyczynią się one do powstania jeszcze lepszych
>>maszyn, a te przyspieszą rozwój jeszcze lepszych itd.
>Chciałbym ,żeby tak było, ale według mnie obecnie postęp zwalnia.

Żartujesz?

>Myślę, że cywilizacje przeżywają raczej skoki w rozwoju po których następuje dłuższy okres stagnacji a nawet regresu.
>Mieliśmy:
>1. rewolucję neolityczną2. później jakąś bliżej nieokreśloną stagnacje3. rozkwit cywilizacji łacińskiej w starożytności4. regres w średniowieczu5. rewolucję przemysłową6. czasy współczesne (popularyzacja lewicowo-demokratycznego światopoglądu rozpoczyna kolejny regres, gdyż ta filozofia nie promuje rozwoju tylko bylejakość).

Spójrz na to od czasu rewolucji przemysłowej, bo wcześniej jednak dominowała przypadkowość. Choć i tak od wynalezienia koła masz ogromny postęp do teraz w porównaniu z analogicznym okresem przedtem.

>Tak więc na rewolucje technologiczną zapraszamy nie wcześniej niż za 1000 lat, kiedy już wygrzebiemy się z ruiny, którą zostawią po sobie ludzie lewicy.

Ani lewica, ani prawica nie są problemem, bo po prostu przestaną być potrzebne. No chyba, że stanie się coś wielkiego, np wojna, albo technologia napotka jakieś nieprzewidziane przeszkody, o których teraz nie wiadomo.
05-06-2016 02:20 
 Ocena-1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nie miałem na myśli utylitaryzmu, tylko raczej moralność jako funkcję służącą przetrwaniu jednostek i maksymalizacji ich szczęścia. W przeciwieństwie do utylitaryzmu nie mówię jednak o przydatności jednostek. Ludzie mają być szczęśliwi i to jest cel nadrzędny, a przydatność zawsze jest niższym priorytetem.
>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.

Nie do końca rozumiem etykę chrześcijańską , ale z tego co zrozumiałem, w tym systemie wyznacznikiem moralności jest 'sumienie' i postępowanie według niego nie musi być zgodne ze szczęściem własnym.
Moim zdaniem funkcją tego 'sumienia' (które przecież wyewoluowało) nie jest zapewnienie przetrwania własnego ale przetrwania genów. Przykładem może być poświęcenie się matki dla dzieci bez oczekiwania gratyfikacji - wynika to z pełnego egoizmu genów - po prostu bardziej opłaca się inwestować w kopie genu znajdującego się w młodszym organizmie (oczywiście różne kopie tego samego genu są nierozróżnialne).

>Nie. To czysta logika, tylko to stwierdzenie, że "o krok" może być tu dyskusyjne. Czym jest nauka? Ano zbieraniem danych i ich analizą, a następnie wyciąganiem wniosków i sprawdzaniem ich w praktyce. Sztuczna inteligencja będzie robić to samo, ale z duuuuużo większą mocą obliczeniową i z dużo większą ilością danych.

Gatunek ludzki może wymrzeć na długo zanim choćby zbliży się do tego o czym piszesz. Zapewne więcej niż 99% istniejących kiedykolwiek na ziemi gatunków wymarło , a nie możemy obiektywnie ocenić na ile my jesteśmy wyjątkowi w tej kwestii.

Ale nawet gdyby udało się w jakiś sposób dokonać transferu świadomości poza ciało to przecież sam wszechświat może kiedyś się skończyć - w takim wypadku nie zapewniłoby to nieśmiertelności. Zresztą i tak po co się starać skoro rozumiemy ,że nasza awersja do śmierci ma jedynie uzasadnienie biologiczne. Jeśli rzeczywiście po śmierci nic nie ma, to śmierć nie stanowi problemu (wprawdzie problemem mogłoby być umieranie ale dzisiejsza medycyna pozwala już umrzeć stosunkowo bezboleśnie).
Nieistnienie jest równie bezsensowne jak istnienie ,ale przynajmniej nie generuje żadnych problemów.

>Właśnie, że traktujmy je poważnie.

Wiem ,że pan Kurzweil traktuje to poważnie, zdrowo się odżywia ,żeby dożyć jeszcze do tego wyimaginowanego przełomu
Niektórzy lubią mieć jakiś cel w życiu - nawet wyimaginowany.
Chociaż na miejscu Kurzweila bardziej bym się tym zainteresował. Bo naprawdę , technologiczna osobliwość za 20/ 30 lat jest już totalną fantazją.

>To nieistotne.
Dlaczego ? Historia lubi się powtarzać, bo ludzie niezależnie od czasów, w gruncie rzeczy są bardzo podobni.
W przeszłości nikt nie przewidział komputerów i internetu, zamiast tego było wiele nietrafionych prognoz, więc należy się spodziewać, że tym razem będzie tak samo.

>Żartujesz?
Nie, np prawo Moore'a w swojej pierwotnej postaci już dawno przestało działać, i już kilka razy było przystosowywane do zwalniającego postępu. Tak samo ja jako zwykły klient nie odczułem (po uwzględnieniu zmian kursów walut) istotnej zmiany stosunku ceny procesorów desktopowych do szybkości w porównaniu do tego co było 7 lat temu.

>Spójrz na to od czasu rewolucji przemysłowej, bo wcześniej jednak dominowała przypadkowość.
Jaka przypadkowość ? (prawie wszystkim się wydaje, że akurat oni żyją w wyjątkowych czasach)

>Ani lewica, ani prawica nie są problemem, bo po prostu przestaną być potrzebne.
Po rewolucji technologicznej pewnie zaszłyby tak niewyobrażalne zmiany ,że z pewnością staną się zbędne. Ale zanim to nastąpi, do osiągnięcia takiej rewolucji potrzebny jest jednak postęp techniki ,który według mnie (może się mylę?) w świecie lewicowym (a w takim świecie żyjemy i wszystko wskazuje że ta tendencja będzie się pogłębiać chyba że muzułmanie wykorzystają okazję) będzie wolniejszy niż w prawicowym.

Z kliku przyczyn:
- mniejsza motywacja pracy (zawsze jest większa przy komercyjnych projektach niż przy państwowych)
- marnowanie zasobów na wyrównanie rozwoju rożnych części świata
- niszczenie edukacji
- troszczenie się o jednostki mające niskie znaczenie dla postępu (nie mam tu na myśli jedynie ludzi - istnieją organizację walczące o prawa wszystkich małp człowiekowatych). Chodzi tu nie tylko o marnowanie zasobów, ale także o blokowanie postępu (np eksperymentów medycznych) przez deklaracje praw człowieka lub pozostałych człowiekowatych - wiele takich eksperymentów mogłoby mieć kluczowe znaczenie dla zrozumienia działania układu nerwowego - a postęp w tej dziedzinie jest niezbędny dla transhumanizmu.
Eksperymenty w 'Auschwitz' dzisiejsza poprawność polityczna nazywa pseudomedycznymi ale prawda jest taka, że wniosły one dużo w rozwój medycyny.
- generalnie bezpieczne, lewicowe środowisko ujemnie koreluje z rozwojem (np analogicznie ewolucja biologiczna szybciej zachodzi w warunkach ryzyka)

Nawet jeśli muzułmanie wykorzystają okazję i po podbiciu europejczyków nie obudzą się w nich tendencje lewicowe to i tak ich cywilizacja jest słabiej rozwinięta, więc nie obejdzie się bez regresu związanego z koniecznością nadrobienia tej różnicy.

>No chyba, że stanie się coś wielkiego, np wojna
No to akurat byłby czynnik dodatni, historia uczy ,że rozwój technologii przyśpiesza podczas wojen.

Część rzeczy, które tu wymieniłem mogą wywoływać oburzenie, ale nie o to chodzi.
To że coś dodatnio koreluje z przyśpieszeniem rozwoju nie musi być zawsze warte cierpienia ludzi lub innych zwierząt - może trzeba znaleźć jakiś złoty środek ?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie do końca rozumiem etykę chrześcijańską , ale z tego co zrozumiałem, w tym systemie wyznacznikiem moralności jest 'sumienie' i postępowanie według niego nie musi być zgodne ze szczęściem własnym.

Czyli wprowadza podwójne sumienie, z czego jedno jest własne, a drugie jest oparte na strachu przed piekłem. To strasznie słaby algorytm, ale kiedyś okazał się skuteczniejszy od pozostałych słabych algorytmów. Nie lepszy, tylko skuteczniejszy na tamten czas.

Poza tym ten system jest niejasny i wewnętrznie sprzeczny, a poza tym mamy lepsze systemy, z punktu widzenia których etyka chrześcijańska jest do obalenia przez dziecko.

>Moim zdaniem funkcją tego 'sumienia' (które przecież wyewoluowało) nie jest zapewnienie przetrwania własnego ale przetrwania genów. Przykładem może być poświęcenie się matki dla dzieci bez oczekiwania gratyfikacji - wynika to z pełnego egoizmu genów - po prostu bardziej opłaca się inwestować w kopie genu znajdującego się w młodszym organizmie (oczywiście różne kopie tego samego genu są nierozróżnialne).

To nadinterpretacja.

>Gatunek ludzki może wymrzeć na długo zanim choćby zbliży się do tego o czym piszesz. Zapewne więcej niż 99% istniejących kiedykolwiek na ziemi gatunków wymarło , a nie możemy obiektywnie ocenić na ile my jesteśmy wyjątkowi w tej kwestii.

Możemy wymrzeć jeśli będzie np wojna. Jeśli nie, to najprawdopodobniej mówimy o bliskiej przyszłości.

>Ale nawet gdyby udało się w jakiś sposób dokonać transferu świadomości poza ciało to przecież sam wszechświat może kiedyś się skończyć - w takim wypadku nie zapewniłoby to nieśmiertelności.

Tego nie wiemy. Ba, nie wiemy nawet czym tak naprawdę jest wszechświat, czy materia. Tego chciałbym się dowiedzieć zanim umrę

>Zresztą i tak po co się starać skoro rozumiemy ,że nasza awersja do śmierci ma jedynie uzasadnienie biologiczne. Jeśli rzeczywiście po śmierci nic nie ma, to śmierć nie stanowi problemu (wprawdzie problemem mogłoby być umieranie ale dzisiejsza medycyna pozwala już umrzeć stosunkowo bezboleśnie).
>Nieistnienie jest równie bezsensowne jak istnienie ,ale przynajmniej nie generuje żadnych problemów.

I właśnie w sztucznej inteligencji tkwi jedyna szansa przełamania tego bezsensu. Jeśli nie, to lepiej by było się nie rozmnażać i pilnować aby ten bezsensowny świat wyginął, po to żeby nie generował bezsensownego cierpienia. Może się okazać, że mamy szansę przenieść świadomość na wyższe poziomy, a alternatywą będzie śmierć. I tak bym zaryzykował, bo na tym dennym świecie i tak nic realnego nie tracę

>Wiem ,że pan Kurzweil traktuje to poważnie, zdrowo się odżywia ,żeby dożyć jeszcze do tego wyimaginowanego przełomu
>Niektórzy lubią mieć jakiś cel w życiu - nawet wyimaginowany.
>Chociaż na miejscu Kurzweila bardziej bym się tym zainteresował. Bo naprawdę , technologiczna osobliwość za 20/ 30 lat jest już totalną fantazją.

A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Jesteś w stanie merytorycznie podważyć argumenty Kurzweila?

>>To nieistotne.
>Dlaczego ? Historia lubi się powtarzać, bo ludzie niezależnie od czasów, w gruncie rzeczy są bardzo podobni.
>W przeszłości nikt nie przewidział komputerów i internetu, zamiast tego było wiele nietrafionych prognoz, więc należy się spodziewać, że tym razem będzie tak samo.

Zdecydowanie nie. Świat się zmienia, a przewidywalność ludzkich prognoz wraz z nim.

>>Żartujesz?
>Nie, np prawo Moore'a w swojej pierwotnej postaci już dawno przestało działać, i już kilka razy było przystosowywane do zwalniającego postępu. Tak samo ja jako zwykły klient nie odczułem (po uwzględnieniu zmian kursów walut) istotnej zmiany stosunku ceny procesorów desktopowych do szybkości w porównaniu do tego co było 7 lat temu.

Co świadczy tylko o tym, że zjawisko przyhamowało, być może chwilowo. Jako zwykły użytkownik nie odczułeś takiej zmiany szybkości, ale jakbyś miał kasę i pracował na profesjonalnym sprzęcie to znacznie byś odczuł.

>>Spójrz na to od czasu rewolucji przemysłowej, bo wcześniej jednak dominowała przypadkowość.
>Jaka przypadkowość ? (prawie wszystkim się wydaje, że akurat oni żyją w wyjątkowych czasach)

No przypadkowość ludzkich działań wynikająca z braku wiedzy. Im większa wiedza, tym działania są bardziej usystematyzowane. To logiczne, że odkrycie jednego wynalazku przyspiesza rozwój kolejnych. Nie trzeba tu mówić o żadnej wyjątkowości.

>Ale zanim to nastąpi, do osiągnięcia takiej rewolucji potrzebny jest jednak postęp techniki ,który według mnie [...] w świecie lewicowym [...] będzie wolniejszy niż w prawicowym.

Ale my tu rozmawiamy o technologiach, nad którymi pracują bogacze, pasjonaci i kapitaliści, którzy dzięki takim technologiom mnożą zysk. Poza tym zastąpienie ludzi komputerami spowoduje brak potrzeby aby człowiek pracował, a wtedy będzie musiała powstać idealna komuna, która stanie się możliwa właśnie dzięki technologii.

>>No chyba, że stanie się coś wielkiego, np wojna
>No to akurat byłby czynnik dodatni, historia uczy ,że rozwój technologii przyśpiesza podczas wojen.

Faktycznie, ale nie wiadomo jak by było tym razem.

>Część rzeczy, które tu wymieniłem mogą wywoływać oburzenie, ale nie o to chodzi.
>To że coś dodatnio koreluje z przyśpieszeniem rozwoju nie musi być zawsze warte cierpienia ludzi lub innych zwierząt - może trzeba znaleźć jakiś złoty środek ?

Myślę, że właśnie rozwój AI jest takim złotym środkiem, choć tu też są możliwości zagrożeń. Największy problem naukowcy mają z moralnością, na którą komputery byłyby zaprogramowane. Po pierwsze my sami nie wiemy jaka moralność jest optymalna, a po drugie komputery będą mogły ją modyfikować i nie wiadomo do czego dojdą.
JarekS (695 punktów)

>I właśnie w sztucznej inteligencji tkwi jedyna szansa przełamania tego bezsensu. Jeśli nie, to lepiej by było się nie rozmnażać i pilnować aby ten bezsensowny świat wyginął, po to żeby nie generował bezsensownego cierpienia. Może się okazać, że mamy szansę przenieść świadomość na wyższe poziomy, a alternatywą będzie śmierć. I tak bym zaryzykował, bo na tym dennym świecie i tak nic realnego nie tracę

Przeniesienie Świadomości do VR to nie AI. A przynajmniej nie AI rozwiązującej problemy realne. Jak to technicznie ma wyglądać po całości, kto będzie pilnował gratów do VR i świadomości, dbał o naprawy, zasilanie, podejmował decyzje kluczowe itp. ? Zostawisz kompleks na orbicie ? Czy jak? W ogóle tego sobie technicznie nie wyobrażam. Pomijam całkowitą fantastykę transferu. Przenieś mrówkę jako osobowość do VR, jest coś takiego? Chyba prościej i się religijnie nie doczepią.

Mózg Matrioszka czy jak się ta konstrukcja myślowa nazywa to chyba jakoś na kwantach jest oparty czy co? Jest w ogóle coś takiego chociażby w zarysie? Jak to naprawiać, rozbudowywać.

>A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Jesteś w stanie merytorycznie podważyć argumenty Kurzweila?

Nikt tego nie podważy bo nie ma szans na prognozę. Powody do wątpienia jednak są. Apropo - Raport Rzymski z poprzedniego wieku czytałeś? Ilu gości na Inecie który kładzie sieć Waszyngtonu z lat 80 ma prace zdalną? Ty masz?

Program derive na poziomie szkoły średniej zrobił klapę, projekt lata temu zamknięty. Był wprowadzony do edukacji już dawno (Austria) i co ?
Została Maxima, Octave i Axiom ( z darmowych), Mathematica i Maple(na niektóre OS darmowa) dla hobbystów bo w szkole tego nie ma. I jakiś jeszcze (odpowiednik Octave za forsę i to konkretną). Kursy analizy matematycznej na studiach cofnęły się poza rzeczy z 19w. Jest regres i to potężny. I jakaś inwazja debilnych systemów komputerowych które mają potężne ilości błędów, debilne sterowanie, biorą moc obliczeniową niedawnego Mainframe, generują ciepło, rysunki i nic nie mają w sobie sensownego. Mamy coraz bardziej kolorowy graficznie świat bardzo ubogi w treść.
Kto we tygodniu oglądał na własne oczy zachód słońca, ręka w górę.

Jak chcesz popisać na grupie żeby się nikt w pracy nie kapnął to sobie odpal tekstowy terminal przez ssh na domowym serwie. Tylko bardzo obeznani się zorientują że masz lynxa i grupę na edycji

>Co świadczy tylko o tym, że zjawisko przyhamowało, być może chwilowo. Jako zwykły użytkownik nie odczułeś takiej zmiany szybkości, ale jakbyś miał kasę i pracował na profesjonalnym sprzęcie to znacznie byś odczuł.

I do czego ta szybkość?

Żeby wysłać rakietę na księżyc trzeba było moc obliczeniową jednoukładowca. Żeby odpalić Windows 10 trzeba mocy niedawnego Craya. I jaki ten system durny. Coś tu idzie zdecydowanie nie tak

>No przypadkowość ludzkich działań wynikająca z braku wiedzy. Im większa wiedza, tym działania są bardziej usystematyzowane. To logiczne, że odkrycie jednego wynalazku przyspiesza rozwój kolejnych. Nie trzeba tu mówić o żadnej wyjątkowości.

To jaki wynalazek umożliwi lot poza system słoneczny?
Coś tam się posunęło czy w wyniku oszczędności cofnęliśmy się do Wahadłowca (z dopalaczem na prochu) a obecnie klapy. Są jakieś silniki poza wodór -tlen i ewentualnie jonowymi? Bo mi się wydaje że gości od Minervy rozpędzono.

>Ale my tu rozmawiamy o technologiach, nad którymi pracują bogacze, pasjonaci i kapitaliści, którzy dzięki takim technologiom mnożą zysk. Poza tym zastąpienie ludzi komputerami spowoduje brak potrzeby aby człowiek pracował, a wtedy będzie musiała powstać idealna komuna, która stanie się możliwa właśnie dzięki technologii.

Za 200 lat to może będą fabryki w których będzie trzeba podejmować kluczowe decyzje co do działania całości a reszta jakoś sama pójdzie, sprzęt się będzie sam naprawiał w oparciu o części produkowane gdzieś indziej i roboty co to będą wymieniały itp. Na razie to kombajn ma elektroniki więcej niż lądownik księżycowy ale dalej go goście naprawiają, klepią, młotkami stukają, śrubki odkręcają, dalej facet nim kieruje (mimo GPS czy lasera w melioracyjnych maszynach) i dopiero wchodzi sterowanie po szynach dalszego sprzętu (RS232 było kiedy - lata 50 a już na pewno 83 w Spectrum ?).

W ogóle nie rozważasz tego globalnie, jak np. samochody samokierowane poradzą sobie w dużej masie takich samych, kto zrobi drogi do nich (bo o ilem wiem to się ich na nawierzchniach oblodzonych czy zawianych nie testuje), jak je naprawiać, jak takie super fabryki będą działać w grupie, z czego to wszystko zasilać, surowce itp. Tego na razie nie wiemy, nie ma nawet do tego ekonomii odpowiedniej.

Ja kibicuje Cernowi: zderzacz hardronów i synteza kontrolowana. To drugie zwłaszcza na topie u mnie. To rozumiem że są tematy i tu mam szansę dożyć.

>Myślę, że właśnie rozwój AI jest takim złotym środkiem, choć tu też są możliwości zagrożeń. Największy problem naukowcy mają z moralnością, na którą komputery byłyby zaprogramowane. Po pierwsze my sami nie wiemy jaka moralność jest optymalna, a po drugie komputery będą mogły ją modyfikować i nie wiadomo do czego dojdą.

A moim zdaniem wytworzyła się tu nisza w której goście po protedze mogą sobie bełkotać o futuroprzyszłości za kasę podatników, ubierać w garnitury, tworzyć uczelnie ala prawo Parkinsona, nadawać fikcyjne tytuły i obrastać w tłuszcz. Zwłaszcza mocarstwa w tym dobre (USA i ZSRR czy co tam teraz jest). Pogoniłbym towarzystwo do napraw sprzętu czy zarządzania siecią to by zaraz inny horyzont mieli. W końcu to inteligencja to się chyba adoptują Wszystkie te rzeczy co są dzisiaj były logicznym rozwinięciem lat 70 za to jakieś wielki wizje na razie się nie sprawdzają i nie wiadomo czy sprawdzą. A bełkoty o AI i mózgu matrioszka to się wymyśla przy śniadaniu na grupie dyskusyjnej a nie w uczelniach za kasę

Jaka AI przepraszam. Z tego co wiem to projekt sztucznego koto zrobił klapę a gościu ma wyrok za defraudacje
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
pl.wikiped(*)ologiczna_osobliwość

Nic dziwnego, że technicznie sobie tego nie wyobrażasz. Gdybyś sobie wyobrażał to by było dziwne. Mamy za słabe mózgi. Sceptycyzm jest normalny, ale najpierw warto zapoznać się z teoriami.
31-07-2016 10:59 
 Ocena-1 na 1
JarekS (695 punktów)
>pl.wikiped(*)ologiczna_osobliwość
>Nic dziwnego, że technicznie sobie tego nie wyobrażasz. Gdybyś sobie wyobrażał to by było dziwne. Mamy za słabe mózgi. Sceptycyzm jest normalny, ale najpierw warto zapoznać się z teoriami.

Czytałem trochę tych gierojów i zdanie (o niszy i ciepłej posadce i potrzebie zdecydowanego pogonienia towarzystwa) podtrzymuje. Jak już nie chcą pracować przy sieciach to niech porządne psy rad olbrzymich ze schroniska na spacer wyprowadzą, porządny spacer i szkolenie dobrze im zrobi. I mózg przewietrzą, i zachód słońca zobaczą i popracują nad osobowością. Jak ktoś się ze zwierzęciem najbardziej ukierunkowanym na człowieka dogadać się nie potrafi to niech się zastanowi nad AI.

Muszę się zgadzać z hipotezami bardzo SF? Bo co?
Przecież to nie przeczenie prędkości światła czy mechanice kwantowej.

A resztę wątpliwości masz wyżej.
31-07-2016 11:44 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wszystkie te wątpliwości są łatwe do podważenia. Wydaje mi się to takim szukaniem problemów na siłę, a tymczasem technologia AI się rozwija i niedługo przerośnie nasze małe, słabe ludzkie gówniane móżdżki. AI to chyba jedyna nadzieja na poprawę tego bubla ewolucji.
JarekS (695 punktów)
>Wszystkie te wątpliwości są łatwe do podważenia.

To je podważ.

Ja na razie:
1. Projekt sztucznego kota zrobił klapę (do tego się nie odniosłeś a tam był hardware nowatorski).

2. Fabryki sa słabo zautomatyzowane a szczyt techniki to algorytmy ewolucyjne (projekty elementów turbin, remontu gazociągu) i systemy eksperckie (np. Axiom).
To że Axiom całkuje lepiej ode mnie (nawet w czasach egzaminów z analizy to nie znaczy że coś z tego ten program rozumie czy sam z siebie stworzy. Oczywiście jest bardzo przydatny. Uważam też że jest możliwy system który jest w stanie budować dobrze określone systemy techniczne z tego co ma do dyspozycji przekształcając otoczenie (oczywiście z parkiem maszynowym) w odkrywany samodzielnie sposób. Ma to się jednak nijak do myślenia i na razie to ostra SF.

3. Samochody samojezdne to przyszłość (najbardziej kibicuje projektom łazików marsjańskich a nie złomom na drogach) i nie wiadomo jak toto będzie działać realnie w dużym skupisku takich maszyn. Dodatkowo maja uproszczone algorytmy sterowania ma to się nijak do czegoś samodzielnego. Gogle car ma lidar i nie reaguje na gesty ludzi, dodatkowo część analizy jest procesowana na sieci rozległej. Nie wiem jaka i w jakim stopniu bo tego nie podali, minimalnej przepustowości łącza też nie (sic!). Jak siądzie łączność to co będzie? Oczywiście jak to ma działać jak rozumiem tak że siedzisz w kabinie i przejmujesz sterowanie jakby co to ok, byleby nie spać, zwłaszcza na autostradzie.

Zapoznaj się też z historią lotnictwa i sterowaniem kokpitami.

4. Nie wypowiedziałeś się na temat szybkości postępu i prostych rzeczy przewidywanych już w raportach z 70 jak praca zdalna w pewnych dziedzinach dobrze określonych. Jest coś takiego szeroko wprowadzone ? Gdzie i jak?

>Wydaje mi się to takim szukaniem problemów na siłę, a tymczasem technologia AI się rozwija i niedługo przerośnie nasze małe, słabe ludzkie gówniane móżdżki. AI to chyba jedyna nadzieja na poprawę tego bubla ewolucji.

?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale co tu podważać? Ułomność obecnych rozwiązań w żaden sposób nie zaprzecza możliwościom rozwijania techniki.

Nauka polega na zbieraniu obserwacji i wyciąganiu z nich wniosków, a w niedalekiej przyszłości AI będzie przetwarzać ogromne bazy danych i wyciągać z nich robocze wnioski, które potem będzie można weryfikować kolejnymi obserwacjami. Rola człowieka w nauce stanie się zbędna, a nasz świat będzie można przenieść do komputerów. Początkowo rozwinięte AI zastąpi rolę człowieka, a potem powstaną rozwiązania o jakich nawet teraz nie śnimy, bo nasz poziom rozwoju jest zbyt prymitywny.

W jaki sposób wykluczasz singularity?
JarekS (695 punktów)
>Ale co tu podważać? Ułomność obecnych rozwiązań w żaden sposób nie zaprzecza możliwościom rozwijania techniki.

Ok, ale dyskutujemy o konkretnych modelach i progu czasowym. W życiu 30 lat nie starczy na artilekty. To jest absurd i dziwie się że go nie widzisz. w okolicach początków XXIw miała być kolonia na księżycu. Jak wylądują za 30 na Marsie to będzie dobrze. Artilekt co najmniej 200 jak nie więcej. O ile w ogóle powstanie.

Daje tu przykłady a Ty wszystko negujesz bez argumentu. Jakaś dziwna ta dyskusja.

>Nauka polega na zbieraniu obserwacji i wyciąganiu z nich wniosków, a w niedalekiej przyszłości AI będzie przetwarzać ogromne bazy danych i wyciągać z nich robocze wnioski, które potem będzie można weryfikować kolejnymi obserwacjami.

Jest choć w zarysie coś takiego?
Ja nie znam.
Zdaje mi się że Japońce coś sobie roili w ~90 (projekt komputerów 5 generacji). Chyba wiesz jaki duże zero z tego wyszło. CD rom z jakimiś bełkotami prawniczymi i jakiś dialekt lispu czy coś w tym guście.

>Rola człowieka w nauce stanie się zbędna, a nasz świat będzie można przenieść do komputerów.

A kto każe żyć w tym VR i jak tam się będziesz podłączał. I po co?

>Początkowo rozwinięte AI zastąpi rolę człowieka, a potem powstaną rozwiązania o jakich nawet teraz nie śnimy, bo nasz poziom rozwoju jest zbyt prymitywny.

Zastąpi w czym?
Bo jak rozumiem toto chodzi na krzemie i prądzie. To się będe wymieniał. Szufla ziemi z podwórka (musze zacząć piasek krzemowy kupować na tony i składować bo mi kundle 2 tony górki rozpirzyły) na syntezer tkanek wołowiny, kości wieprzowej i reszty. I komponenty do tego. I siatke do wodnej hodowli lnu, ryżu odpowiedniego i warzyw. Fotobaterie, syntezer PGA i reszty. Jakoś trzeba żyć i psy też czymś karmić trzeba. I się bawić przy okazji. W końcu mam własność to się chyba liczy dla AI? Jak to napisał Lem - nie będzie buntu maszyn. Bo z ludźmi (czy zwierzętami) łączy ich więcej niż z ich gatunkiem. Ja się zgadzam. W ogóle porządne hard SF trzeba poczytać a później się brać za krytykę bo w nich są już modele gotowe a zatem i szkielet dysputy.

Na VR to sobie mogę przez xterminal popatrzeć. Raczej jakiegoś numeru z częstotliwością odchylania itp się nie wykręci Widziałem Second life, największy szok to te jakieś śmieszne pieniądze. Mające realną wartość, ludzie litości. To ma być jakiś superświat? Acha - tam sa Taury, Wilkołaki i inne takie. O Fiałkowskiego się już nie pytam, tam było świetnie pokazane jak narozrabiać.

A jak Artilekt zacznie fikać to EM pulse (niejądrowe też są). Radio na lampach zbudować się da, zresztą główna radiostacja po odpowiednim zabezpieczeniu powinna przetrzymać
05-06-2016 07:23 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.

Znasz te założenia?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.
>Znasz te założenia?

Tak. W czym problem?
05-06-2016 07:27 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.
>>Znasz te założenia?
>Tak.

To gratuluję
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dziękuję bardzo
27-06-2016 18:56 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.
>Znasz te założenia?
Tak.
>To gratuluję
Czy mogę wiedzieć czego Pan panu Olsonowi gratuluje? Wypisywania bzdur bez odpowiedzialności za słowo? Pan Olson zapewniał tu już o przeróżnych rzeczach, ale najczęściej bez pokrycia w faktach. Raczej powinniśmy mówić o moralności niż o etyce chrześcijańskiej, ale można i o etyce. Rozważając ich genezę, gdy nie chcemy stwierdzić, iż pochodzi ona od Boga, to musimy przyjąć, iż jest ludzkim tworem, a więc jest zdecydowanie "ludzka". www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

Jestem bardzo ciekawym, kto panu Olsonowi udzielił uprawnień do stwierdzenia, które założenia etyczne są bezbłędne?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467
www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629
A tym bardziej komu on świadectwo wydaje spuszczając część dorobku ludzkości do kibla.

@@@
.
27-06-2016 19:07 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>.
>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.
>>Znasz te założenia?

>Tak.
>>To gratuluję
>Czy mogę wiedzieć czego Pan panu Olsonowi gratuluje?

Głębokiej wiary, z którą nie podejmuję się rozmawiać. Ucinam więc spór gratulacją
Dyskusji na temat chrześcijańskiej etyki nie podejmuję się prowadzić, choć chętnie bym się wiele w tym nauczył, bo moje rozumienie może być bardzo ułomne i żal jeno, że nie zdążę już powiedzieć "wiem" tym bardziej gratuluję komuś kto już wie

Pozdrawiam
28-06-2016 10:34 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)

>Dyskusji na temat chrześcijańskiej etyki nie podejmuję się prowadzić, choć chętnie bym się wiele w tym nauczył, bo moje rozumienie może być bardzo ułomne i żal jeno, że nie zdążę już powiedzieć "wiem" tym bardziej gratuluję komuś kto już wie
Zapewniam Pana, iż tylko co więksi durnie mogą twierdzić, iż ich rozważania filozoficzne, a do takich etyka należy, są pozbawione ułomności. Inni poszukują jak najlepszego opisu własnych poszukiwań optymalnych odpowiedzi na odwieczne pytania.

Może warto zacząć od rozważań Heleny Eilstein na temat Dekalogu:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6966
www.lewica.pl/?id=16037
Na ogół najbardziej autorytatywnie wypowiadają się ci, których wiedza jest wprost odwrotnie proporcjonalna do wiary we własną rację.

Gdy choć trochę zainteresowany jest Pan tematem, to na pewno warto przerzucić wątki, do których się odwołałem, w poście skierowanym do Pana: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,712023#w714577 Gdyby Pan miał jakieś pytania, to tam gdzie potrafię chętnie odpowiem.

Pozdrawiam.

@@@
.
28-06-2016 11:48 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Może warto zacząć od rozważań Heleny Eilstein na temat Dekalogu:
Spojrzenie ateistki na Biblię jest zapewne godne przeczytania, pod warunkiem (tu chyba spełnionym) że ktoś czyta Biblię w celu jej poznania, a nie biblię żeby wyszukiwać smaczki do rozmowy z kapelankiem
Chrześcijanie albo przyjmują mocą autorytetu prawdy głoszone przez duchowieństwa swoich kościołów, albo też sami poszukują najpierw w Piśmie, potem u różnych, którzy Pismo czytali, by na koniec znów do Pisma wrócić, potem znów po innej literaturze szukać.... czasem przy tym ulegają autorytetowi głoszących wiarę, by znów autorytet odrzucić i szukać samemu. Ja mam to szczęście, że od zawsze mam do czynienia z ludźmi różnych światopoglądów i różnych wyznań, co ... komplikuje obraz rzeczywistości

Można oczywiście napisać: Cytat:
Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla

ale w ten sposób będąc ateistą wykreśla się znaczną część historii europejskiej myśli, a będąc chrześcijaninem podcina się własne fundamenta

Trzeba więc szukać do śmierci i umrzeć głupim.

>Gdy choć trochę zainteresowany jest Pan tematem, to na pewno warto przerzucić wątki...
Szkoda, że dyskusje na ważne tematy, prowadzone przez oczytanych ludzi stają się rzadkością. Tym razem niestety dyskusji nie zaczniemy, ( a szkoda) ponieważ najbliższe dni i tygodnie mają być da mnie uniemożliwiającymi poważną lekturę i przemyślane pisanie, a takiej dyskusji warto by poświęcić więcej wysiłku. Cóż, taka praca.

>Gdyby Pan miał jakieś pytania, to tam gdzie potrafię chętnie odpowiem.
Trzymam Pana za słowo

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
28-06-2016 13:11 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
Może warto zacząć od rozważań Heleny Eilstein na temat Dekalogu:
>Spojrzenie ateistki na Biblię jest zapewne godne przeczytania, pod warunkiem (tu chyba spełnionym) że ktoś czyta Biblię w celu jej poznania, a nie biblię żeby wyszukiwać smaczki do rozmowy z kapelankiem.
Nie warto ani teistów, ani ateistów wrzucać do jednego wora. Wiara w to, iż Bóg nie istnieje nie jest w niczym, z racjonalnego punktu widzenia, mądrzejsza od wiary w istnienie Boga. Teiści i ateiści mogą sensownie rozważać na wiele tematów, zaś głupcy z obydwu stron stosują argument stosu lub pały - wszelkimi dostępnymi im metodami dążąc do zamknięcia ust wszystkim podważającym ich dogmatyczną wiarę we własną rację. www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,25#w714549

>Chrześcijanie albo przyjmują mocą autorytetu prawdy głoszone przez duchowieństwa swoich kościołów, albo też sami poszukują najpierw w Piśmie, potem u różnych, którzy Pismo czytali, by na koniec znów do Pisma wrócić, potem znów po innej literaturze szukać.... czasem przy tym ulegają autorytetowi głoszących wiarę, by znów autorytet odrzucić i szukać samemu. Ja mam to szczęście, że od zawsze mam do czynienia z ludźmi różnych światopoglądów i różnych wyznań, co ... komplikuje obraz rzeczywistości
Ilu chrześcijan tyle poglądów. Jedni bardziej, a inni mniej są posłuszni autorytetom. Ja od dziecka najwyżej sobie cenię tych najmniej posłusznych, myślących samodzielnie, a więc płynących pod prąd wszelakich heretyków. We wszystkich religiach na takich trafiamy i więcej oni dobrego niż złego niosą.

>Można oczywiście napisać: Cytat:
Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla

>ale w ten sposób będąc ateistą wykreśla się znaczną część historii europejskiej myśli, a będąc chrześcijaninem podcina się własne fundamenty.
Głupców nigdy i nigdzie nie brakowało. Żadne poglądy ani żadne tytuły przed głupotą nikogo nie chronią. Mam krytyczne podejście do moralności opartych na wierze, ale aby mieć krytyczne pojęcie, to najpierw trzeba je znać i rozumieć. System moralny oparty na religijnej wierze jest lepszym od braku systemu, a wtedy gdy religijne systemy moralne były tworzone to żadnych innych nie było.

>Trzeba więc szukać do śmierci i umrzeć głupim.
Ale w poszukiwaniach opartych na wiedzy o dorobku wielkich całą mądrość ludzkości się mieści.

Gdy choć trochę zainteresowany jest Pan tematem, to na pewno warto przerzucić wątki, do których się odwołałem, w poście skierowanym do Pana: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,712023#w714577
>Szkoda, że dyskusje na ważne tematy, prowadzone przez oczytanych ludzi stają się rzadkością.
Ja też ogromnie tego żałuję. Teraz różne trolle narzucają nam tu swój poziom.
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

> Tym razem niestety dyskusji nie zaczniemy, ( a szkoda) ponieważ najbliższe dni i tygodnie mają być da mnie uniemożliwiającymi poważną lekturę i przemyślane pisanie, a takiej dyskusji warto by poświęcić więcej wysiłku. Cóż, taka praca.
Żałuję, ale jeszcze nie umieram i wierzę, iż nasze forum też szybko nie zemrze.

Gdyby Pan miał jakieś pytania, to tam gdzie potrafię chętnie odpowiem.
>Trzymam Pana za słowo
A ja je podtrzymuję i pozdrawiam.

@@@
.
27-06-2016 19:29 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czy mogę wiedzieć czego Pan panu Olsonowi gratuluje? Wypisywania bzdur bez odpowiedzialności za słowo? Pan Olson zapewniał tu już o przeróżnych rzeczach, ale najczęściej bez pokrycia w faktach.

I kolejny raz atakuje Pan ad personam bez podania żadnych uzasadnień. Ciekawe, że napisał Pan tu akurat teraz. Zakończyłem bezproduktywną pyskówkę z Panem w innym wątku, to teraz przychodzi Pan trollować tutaj

I tu można zakończyć. Gdy nie ma argumentów zarzuca Pan oponentowi wiarę we własne racje. Cóż jest Pan alkoholikiem. Gdy Pan zaprzeczy to napiszę, że każdy alkoholik zaprzecza w takiej sytuacji.

>Jestem bardzo ciekawym, kto panu Olsonowi udzielił uprawnień do stwierdzenia, które założenia etyczne są bezbłędne?

Czytanie ze zrozumieniem nie boli. Pisałem o tych, które są błędne.
05-06-2016 10:23 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Mieliśmy:
>1. rewolucję neolityczną2. później jakąś bliżej nieokreśloną stagnacje3. rozkwit cywilizacji łacińskiej w starożytności4. regres w średniowieczu5. rewolucję przemysłową

Dlaczego regres czy stagnacja? Może to - podobnie jak w życiu artysty, naukowca czy wynalazcy - okres inkubacji przed kolejnym aktem kreacji? Z regresem mielibyśmy do czynienia wówczas, gdybyśmy faktycznie sięgali po rozwiązania współczesnych problemów przy pomocy metod z przeszłości (np. zamiast myśleć - modlić się)

> czasy współczesne (popularyzacja lewicowo-demokratycznego światopoglądu rozpoczyna kolejny regres, gdyż ta filozofia nie promuje rozwoju tylko bylejakość).

Sugerujesz, że nie-lewicowe (prawicowe?) i nie-demokratyczne (autorytarne? totalitarne?) rozwiązania tworzyły i tworzą postępową jakość? Brednia, z którą trudno polemizować.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Episode_2 (3284 punktów)
>No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną inteligencją.
Można prosić źródło?

Niedługo to pojęcie względne, ale nie aż tak. Nie sądzę, żeby niedługo ludzie zrezygnowali ze swojej indywidualności. Jeśli kiedykolwiek, to będzie to długi proces z etapami przejściowymi.
>(czyli iluzji utożsamienia się ze swoim "opakowaniem" otrzymanym od ślepego losu).
O właśnie - myślę, że takim etapem przejściowym będzie wybieranie sobie postaci, którą będziemy, zamiast przyjmować tę od losu. Zresztą to już się dzieje w internecie, na FB, forach albo w grach internetowych.

>W planach są komputery, które będą naturalnym przedłużeniem naszych mózgów, co sprawi, że zredukują się różnice między nami, a każdy będzie miał dostęp do maksymalnych możliwych obliczeń.
Każdy będzie miał swój noszony przy sobie czy jak to widzisz?

>Nasze ludzkie prymitywne myślenie stanie się zbędne, a niewypał ewolucji jakim jest człowiek, w końcu sam "stworzy" "boga", który wyłoni się z tego procesu i rozwiąże wszystkie ludzkie problemy.
Zlikwiduje problemy razem z ludzkością? I zostanie sama przyjemność?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Można prosić źródło?

Np Michio Kaku i Raimond Kurzweil

>Niedługo to pojęcie względne, ale nie aż tak. Nie sądzę, żeby niedługo ludzie zrezygnowali ze swojej indywidualności. Jeśli kiedykolwiek, to będzie to długi proces z etapami przejściowymi.

Ze swojej indywidualności? To nie jest żadna nasza indywidualność, tylko taki, a nie inny zbiór neuronów i połączeń między nimi. Losowy s**t, który zapewnia niesprawiedliwość i bezsens już na samym starcie.

>>(czyli iluzji utożsamienia się ze swoim "opakowaniem" otrzymanym od ślepego losu).
>O właśnie - myślę, że takim etapem przejściowym będzie wybieranie sobie postaci, którą będziemy, zamiast przyjmować tę od losu. Zresztą to już się dzieje w internecie, na FB, forach albo w grach internetowych.

I jest to prymitywizm. Po co komuś postać wytworzona na nieco lepszym (bo przemyślanym) algorytmie? Nie ma realnej potrzeby żeby ludzie nadal wierzyli w "indywidualność".

>Każdy będzie miał swój noszony przy sobie czy jak to widzisz?

No mózg to taki jakby komputer składający się z różnych modułów. Można będzie je rozszerzać produkując biologiczne komponenty. To tylko kwestia znalezienia odpowiedniej technologii Przy takich rozważaniach wyobraźnia jest nieograniczona.

>>Nasze ludzkie prymitywne myślenie stanie się zbędne, a niewypał ewolucji jakim jest człowiek, w końcu sam "stworzy" "boga", który wyłoni się z tego procesu i rozwiąże wszystkie ludzkie problemy.
>Zlikwiduje problemy razem z ludzkością? I zostanie sama przyjemność?

Nie wiadomo

Mi wystarczy, że odkrycie za co jest odpowiedzialny konkretny gen i jak się one łączą, oraz jakie konfiguracje są optymalne, spowodują koniec różnic między ludźmi.

Z drugiej strony patrząc na to od strony obecnych emocji taki świat wydaje się brzydki i nudny, ale to tylko błąd wynikający z posiadania przez nas prymitywnej perspektywy emocjonalnej.
Episode_2 (3284 punktów)
>Ze swojej indywidualności? To nie jest żadna nasza indywidualność, tylko taki, a nie inny zbiór neuronów i połączeń między nimi.
To właśnie jest indywidualność - niepowtarzalność tych zbiorów i połączeń. Dla wielu cenna i piękna.

>Losowy s**t, który zapewnia niesprawiedliwość i bezsens już na samym starcie.
Niesprawiedliwość to broń obosieczna, jedni z nią walczą, inni wręcz przeciwnie. Sądzisz, że ludzie bogaci, inteligentni i wpływowi będą dążyć do jakiejś unifikacji?
Pozostali mogą sobie dążyć.

>I jest to prymitywizm. Po co komuś postać wytworzona na nieco lepszym (bo przemyślanym) algorytmie? Nie ma realnej potrzeby żeby ludzie nadal wierzyli w "indywidualność".
To jest ludzka natura, tworzenie wizerunku, żeby go prezentować innym ludziom. A także sobie.

>No mózg to taki jakby komputer składający się z różnych modułów. Można będzie je rozszerzać produkując biologiczne komponenty. To tylko kwestia znalezienia odpowiedniej technologii Przy takich rozważaniach wyobraźnia jest nieograniczona.
Nie tylko technologii. Ile ludzi zgodzi się na wszczepienie sobie implantu?
To jedno. Drugie to dostęp do nowych rozwiązań. Dziś nie wszyscy mają dostęp do internetu. Jeśli jedni będą mogli korzystać z tej technologii a inni nie, to dopiero wtedy będą różnice między ludźmi i niesprawiedliwość. Jedni będą bogami, inni nikim. Albo na odwrót
05-06-2016 15:41 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To właśnie jest indywidualność - niepowtarzalność tych zbiorów i połączeń. Dla wielu cenna i piękna.

Dla tych, którzy mają algorytm pozwalający postrzegać "indywidualność" jako cenną i piękną. Tak jest jeśli nie trafiło się na starcie złe algorytmy (szczególnie takie, których nie da się zmienić), choć nawet one często są racjonalizowane.

Mamy środowisko, w którym żyjemy i lepsze lub gorsze algorytmy, które są testowane tu pod kątem przetrwania. Z losowej puli genów (to ważne żeby na początku była losowa, gdyż wyspecjalizowane silne osobniki łączyłyby się z innymi tak, że ich potomstwo byłoby upośledzone, np wyspecjalizowane w jednej dziedzinie i fatalne w innych) przechodzą te kombinacje, które są dostosowane do środowiska. My to te algorytmy, a w zasadzie ich wewnętrzny obserwator ulegający iluzji spójności i realności docierających do świadomości bodźców. Zmieniając kod źródłowy samych siebie, nabywalibyśmy nowe cechy i usuwali stare wedle uznania, które z kolei wynika ze znajomości przyczyn i skutków. Mówię tu o całkowitym dostosowaniu jednostki do otoczenia, co zdecydowanie poprawiłoby komfort wszystkich jednostek, a także pozwoliłoby na istnienie jednej wspólnej optymalnej moralności dla każdego.

>>Losowy s**t, który zapewnia niesprawiedliwość i bezsens już na samym starcie.
>Niesprawiedliwość to broń obosieczna, jedni z nią walczą, inni wręcz przeciwnie. Sądzisz, że ludzie bogaci, inteligentni i wpływowi będą dążyć do jakiejś unifikacji?
>Pozostali mogą sobie dążyć.

Ludzie bogaci i inteligentni będą chcieli być jeszcze bogatsi i inteligentniejsi. Załóżmy, że mamy kolesia o parametrach 70/100 i otoczenie składające się z plebsu 40/100. Jeśli ten plebs podkręci sobie skille i każdy będzie mieć 70/100, to inteligent będzie chciał mieć więcej, aby nadal być lepszym. Natomiast czy naprawdę ludzie potrzebują być lepsi od innych? Myślę, że niektórzy tak myślą z winy przestarzałych algorytmów ewolucyjnych. Gdyby każdy miał 100/100, to nikomu by to nie było potrzebne. Mówimy o poziomie, na którym coś takiego jak "bycie lepszym" jest bez sensu.

>>I jest to prymitywizm. Po co komuś postać wytworzona na nieco lepszym (bo przemyślanym) algorytmie? Nie ma realnej potrzeby żeby ludzie nadal wierzyli w "indywidualność".
>To jest ludzka natura, tworzenie wizerunku, żeby go prezentować innym ludziom. A także sobie.

Ale mówimy o czymś co pozwoli nam przekroczyć ludzką naturę, która jest bublem ewolucji. Porównujemy się z innymi gatunkami na tej planecie i wychodzi nam, że jesteśmy najmądrzejsi, a realnie możemy być tak głupi, że hipotetyczna wyższa cywilizacja nie chciałaby z nami gadać, tak jak my nie dogadamy się z małpami i chomikami.

>Nie tylko technologii. Ile ludzi zgodzi się na wszczepienie sobie implantu?
>To jedno. Drugie to dostęp do nowych rozwiązań. Dziś nie wszyscy mają dostęp do internetu. Jeśli jedni będą mogli korzystać z tej technologii a inni nie, to dopiero wtedy będą różnice między ludźmi i niesprawiedliwość. Jedni będą bogami, inni nikim. Albo na odwrót
>

I to jest poważne zagrożenie. Gdyby taka technologia była dostępna dla każdego, to powstałby idealny system dający wszystkim szczęście. Gorzej gdyby jakimś prymitywom i moralnym karłom przyszło do głowy wykorzystywać to tylko dla swoich egoistycznych celów. To też zahamowałoby postęp. Natomiast kiedy roboty wyprą ludzi z pracy, trzeba będzie zapewnić każdemu dostęp do dóbr, mieszkania itd.
Episode_2 (3284 punktów)
>Dla tych, którzy mają algorytm pozwalający postrzegać "indywidualność" jako cenną i piękną.
Nie znam tu statystyk, ale myślę, że większość ludzi ceni indywidualność, zwłaszcza własną.

>Mówię tu o całkowitym dostosowaniu jednostki do otoczenia, co zdecydowanie poprawiłoby komfort wszystkich jednostek,
Jeśli po tych zabiegach zostaną jeszcze jakieś jednostki, to już nieźle.
Ale otoczenie może się zmienić i nagle wszyscy okażą się nieprzystosowani.
Jednostki nieprzystosowane są czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej na wypadek zmian środowiskowych.

>Ale mówimy o czymś co pozwoli nam przekroczyć ludzką naturę,
Ale tu mi się kolejność zdarzeń nie zgadza.

>Gdyby taka technologia była dostępna dla każdego, to powstałby idealny system dający wszystkim szczęście. Gorzej gdyby jakimś prymitywom i moralnym karłom przyszło do głowy wykorzystywać to tylko dla swoich egoistycznych celów. To też zahamowałoby postęp. Natomiast kiedy roboty wyprą ludzi z pracy, trzeba będzie zapewnić każdemu dostęp do dóbr, mieszkania itd.
Pożyjemy, zobaczymy. Zaciekawiło mnie to.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Dla tych, którzy mają algorytm pozwalający postrzegać "indywidualność" jako cenną i piękną.
>Nie znam tu statystyk, ale myślę, że większość ludzi ceni indywidualność, zwłaszcza własną.

Być może, chociaż rozbierzmy to na części pierwsze.
1. część ludzi jest zadowolona, bo wylosowała dobre geny i dobre warunki. Jeśli ci ludzie mają empatię, to powinni jednak współczuć tym gorszym i chcieć dla nich poprawy
2. część ludzi jest zadowolona, bo emocje wskazują im nieadekwatnie zawyżoną samoocenę i tu zaliczają się np psychopaci, narcyzi
3. większość ludzi podejrzewam, że jest niezadowolona i chciałaby co nieco zmienić, a część chciałaby zmienić wszystko
4. gdyby większość była świadoma tego, że są losowymi algorytmami, to pewnie też chciałaby to zmienić na lepsze, bo wraz z tym idzie zrozumienie bezsensu utożsamiania się z postacią, którą się jest
5. ludzie posiadają ewolucyjne algorytmy, które są błędami poznawczymi i takim czymś jest m.in. uznawanie siebie za indywidualną, wyjątkową jednostkę, choć de facto ludzie są do bólu powtarzalni, a ci odbiegający od normy bardzo często są zaburzeni. Nie ma sensu brać pod uwagę odczuć, które są błędami poznawczymi i egoistycznymi pragnieniami, które mogą być podmienione na inne pragnienia, dopasowane do lepszej moralności.

Kiedy mówię "ja" to tak naprawdę opowiadam o modułach i algorytmach znajdujących się w [moim] mózgu. Można wyróżnić np moduł pragnień, preferencji, emocji, moduł logicznego myślenia (mózg symuluje różne dane i wybiera jakieś rozwiązanie), moduł pamięci itd. Wszystko jest teoretycznie do zmiany i nie wiem jak inni, ale ja bym zostawił niewiele z tego co mam obecnie (lub jakby to większość powiedziała "kim jestem obecnie"). O ile w ogóle cokolwiek bym zostawił

>Jeśli po tych zabiegach zostaną jeszcze jakieś jednostki, to już nieźle.
>Ale otoczenie może się zmienić i nagle wszyscy okażą się nieprzystosowani.
>Jednostki nieprzystosowane są czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej na wypadek zmian środowiskowych.

A może będziemy mogli zmieniać otoczenie? Czy będą jednostki to ciekawe zagadnienie. W pewnym sensie oddzielność jest iluzją, ale jednak realnie odczuwalną. Nie umiem sobie wyobrazić czym jest moja świadomość, bo to wydaje się całkowicie nielogiczne, że jest ona stale przypisana do mojego mózgu i płynie sobie wraz z czasem do przodu. Można zmieniać treść świadomości, ale czym jest ona sama?

Natomiast myślę, że pojęcie osoby, "wolnej woli", duszy przejdzie do lamusa, a my będziemy bardzo do siebie podobni. Zmieni się otoczenie, to zmienimy "siebie" i tyle.

>>Ale mówimy o czymś co pozwoli nam przekroczyć ludzką naturę,
>Ale tu mi się kolejność zdarzeń nie zgadza.

Tzn?

>Pożyjemy, zobaczymy. Zaciekawiło mnie to.

Mnie to zaciekawiło, bo uważam to za jedyną możliwość rozwiązania problemów ludzkości, a przede wszystkim będzie to kres przywiązywania się do tego "kim jesteśmy", przypisywania do tego winy itd. Ale zagrożeń jest jeszcze więcej, np wykorzystanie takiego systemu przez psychopatów, albo tworzenie się losowych algorytmów, które będą wirusami. Ostatnio myślę tylko o tym i mózg ro......y
Episode_2 (3284 punktów)
>3. większość ludzi podejrzewam, że jest niezadowolona i chciałaby co nieco zmienić,
Zgoda, ale...
Każdy chciałby zmienić coś innego. Gdyby umożliwić to ludziom, doskonaliliby się w różnych kierunkach a wtedy różnice między ludźmi zwiększałyby się, nawet do monstrualnych rozmiarów. Spójrz, jak wyglądają celebryci, którzy zdecydowali się na operacje plastyczne. I teraz daj ludziom narzędzie do zmiany psychiki.

>5. ludzie posiadają ewolucyjne algorytmy, które są błędami poznawczymi
A co nie jest lub nie będzie błędem poznawczym?

>A może będziemy mogli zmieniać otoczenie?
To po co zmieniać ludzi?

>>>Ale mówimy o czymś co pozwoli nam przekroczyć ludzką naturę,
>>Ale tu mi się kolejność zdarzeń nie zgadza.
>Tzn?
Żeby, jak piszesz, przekroczyć ludzką naturę, ludzie muszą najpierw się zgodzić na te zmiany. A ja mówię, że nie będą chcieli, bo cenią swoją osobowość, którą budują. Chyba, że to ma być wprowadzone podstępem i ludzie nie będą wiedzieli, co ich czeka.

>Ale zagrożeń jest jeszcze więcej, np wykorzystanie takiego systemu przez psychopatów, albo tworzenie się losowych algorytmów, które będą wirusami.
Też mi przyszło do głowy, że jak podłączymy mózgi go globalnej sieci możemy złapać wirusa. A jak komuś się znudzi bycie nikim, to może ukraść komuś tożsamość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>3. większość ludzi podejrzewam, że jest niezadowolona i chciałaby co nieco zmienić,
>Zgoda, ale...
>Każdy chciałby zmienić coś innego. Gdyby umożliwić to ludziom, doskonaliliby się w różnych kierunkach a wtedy różnice między ludźmi zwiększałyby się, nawet do monstrualnych rozmiarów. Spójrz, jak wyglądają celebryci, którzy zdecydowali się na operacje plastyczne. I teraz daj ludziom narzędzie do zmiany psychiki.

Hmm, każdy zmienia coś innego, aż w końcu każdy zmienia wszystko
Poza tym można zacząć od zmiany czegoś co jest odpowiedzialne za chęć zmiany siebie w patologiczny sposób i tym samym zapobiec temu mechanizmowi, który obserwujemy u wspomnianych celebrytów.

To zdecydowanie lepsze niż bycie kimś kim się nie chce być, lub co gorsza emocje tego chcą, a rozsądek i moralność nie

>>5. ludzie posiadają ewolucyjne algorytmy, które są błędami poznawczymi
>A co nie jest lub nie będzie błędem poznawczym?

Gdyby wziąć to pytanie dosłownie, to wszystko może być błędem poznawczym, lub w najwyższym razie po prostu oceniamy prawdopodobieństwo dla pokrycia się naszej reprezentacji zdarzeń z tym co się wydarza. Pisząc "błąd poznawczy" miałem na myśli coś co w oczywisty sposób jest błędem i wynika z emocji. Np stwierdzenie, że jakaś kobieta jest ładniejsza od drugiej to przejaw takiego błędu, albo stwierdzenie, że coś jest "dobre", bo emocjonalnie kojarzy się jako dobre. Główny błąd poznawczy, któremu ulegają ludzie to myślenie życzeniowe pod tezę, w którą chciałoby się wierzyć (emocjonalnie to czujemy, więc wolimy tego nie podważać, gdyż powoduje to dyskomfort). Drugi główny błąd to myślenie katastroficzne, czyli odwrotność tego czego chcemy. Wtedy żeby to podważyć wymyślamy racjonalizacje, które utrzymują dobry nastrój. Zazwyczaj treści racjonalizacji między ludźmi się różnią, więc powstaje podział na "my" i "oni", na dobro i zło, odmienne idee i moralności. Meta-błędem, wokół którego się to kręci, jest istnienie "ja", które jest tożsame ze świadomością i obserwatorem, prawdziwym Tobą, który odbiera wszystkie bodźce i doświadcza wszystkich iluzji. To z resztą tylko model/algorytm, a meta-błąd dotyczy ogólnie wiary w prawdziwość modeli, które są treścią komentarza umysłu do wydarzeń.

Powiedz mi, po co ludzie mają to utrzymywać? Przecież to jest fatalny algorytm, który generuje tylko problemy. Ludzie nazywają to "indywidualnością" i jeszcze przypisują temu pojęcie "wolnej woli". Czemu by ich nie wyprowadzać z błędu? Przecież wyjście z tego debilizmu na meta-poziomie powoduje, że reszta danych układa się lepiej, za czym idą realne zmiany w fizycznym mózgu i wyborach. Wiele stresów bierze się z utożsamiania fikcyjnego siebie (ale realnie odczuwanego emocjonalnie) z postacią, którą się wylosowało. Kiedy przejmujemy się losami tej fikcyjnej osoby, to mózg myśli o niej, przetwarza ją wraz z innymi danymi i wychodzi z tego mętlik, który tylko nakręca spiralę cierpienia, która objawia się w chwili obecnej i w końcu przejmuje kontrolę nad myślami, tworzy się depresja lub inne zaburzenia psychiczne, w zależności od indywidualnych uwarunkowań (odziedziczonych losowo i przypadkowo z pkt widzenia jednostki, która cierpi, więc logicznie to cierpienie i przejmowanie się niedopasowaniem moralnym do otoczenia, jest absurdem).

Ludziom przeważnie wydaje się, że myślą racjonalnie, ale w rzeczywistości są sterowani przez emocje, choć treść zaburzeń bywa logiczna w jakimś wyciętym z kontekstu kawałku. Są też tacy, którzy z powodu jakiegoś uwarunkowania przekroczyli poznanie emocjonalne i wychodzą faktycznie z logicznego punktu widzenia, z meta założeń, które faktycznie mogą uczciwie przyjąć za prawdę.

>>może będziemy mogli zmieniać otoczenie?
>To po co zmieniać ludzi?

A czemu nie?

>Żeby, jak piszesz, przekroczyć ludzką naturę, ludzie muszą najpierw się zgodzić na te zmiany. A ja mówię, że nie będą chcieli, bo cenią swoją osobowość, którą budują. Chyba, że to ma być wprowadzone podstępem i ludzie nie będą wiedzieli, co ich czeka.

Debile i ich decyzje podejmowane przez emocje to inna sprawa. Nad tym też się zastanawiałem, czy jak ktoś czuje się 3/10 i jest głupkiem, a proponuje się mu, że będzie się czuł 10/10 i będzie mądry, to czy taka osoba posłucha dobrych rad. Jakoś cebulandia ufa idiotom i naciągaczom, którzy obiecują takie rzeczy, a w przypadku możliwości realnej zmiany będą racjonalizować swój strach i stagnację, poprzez powoływanie się na jakąś fikcyjną wolę. Teraz pytanie co jest w tej sytuacji moralne - realna poprawa ich samopoczucia, czy pozwolenie im na cierpienie, bo tak wybrały źle działające algorytmy w ich głowach? Ja myślę, że realna poprawa nawet przymusem, ale tylko pod warunkiem, że bylibyśmy pewni korzystności tych zmian.

Ja znalazłem w sobie bardzo dużo złych cech, które chcę zmienić, ale jakoś cebulowe otoczenie, w którym żyję nawet nie widziałoby problemu mając samemu takie. To ich problem, że czerpią swoją "wiedzę" z irracjonalnych przekonań, których sami nie potrafią logicznie wytłumaczyć kiedy przyjdzie co do czego i ktoś zada niewygodne pytania na temat uzasadnienia, argumentów. To tak samo jakbym tuningował samochód. Przysłowiowe "Janusze" kupują sobie byle co i jedni patrzą na szpan, a drudzy na cenę, a pasjonat i znawca wymienia większość części i robi je po swojemu, w optymalny wg swoich wyobrażeń sposób i do tego dąży aby te wyobrażenia były coraz lepsze i działały coraz lepiej w środowisku zewnętrznym. Zostawmy "Januszy" i cebule i zajmijmy się tym co naprawdę ważne Ja uważam, że największą przeszkodą człowieka są jego własne emocje, wyobrażenia i pragnienia/preferencje, a także niechęć wynikająca z przymusu dostosowania się do rzeczywistości.

>Też mi przyszło do głowy, że jak podłączymy mózgi go globalnej sieci możemy złapać wirusa. A jak komuś się znudzi bycie nikim, to może ukraść komuś tożsamość.

Ale po co komu wtedy tożsamość? Takie prymitywizmy jak tożsamość staną się zbędne.
Episode_2 (3284 punktów)
>Debile i ich decyzje podejmowane przez emocje to inna sprawa. Nad tym też się zastanawiałem, czy jak ktoś czuje się 3/10 i jest głupkiem, a proponuje się mu, że będzie się czuł 10/10 i będzie mądry, to czy taka osoba posłucha dobrych rad. Jakoś cebulandia ufa idiotom i naciągaczom, którzy obiecują takie rzeczy, a w przypadku możliwości realnej zmiany będą racjonalizować swój strach i stagnację, poprzez powoływanie się na jakąś fikcyjną wolę. Teraz pytanie co jest w tej sytuacji moralne - realna poprawa ich samopoczucia, czy pozwolenie im na cierpienie, bo tak wybrały źle działające algorytmy w ich głowach? Ja myślę, że realna poprawa nawet przymusem, ale tylko pod warunkiem, że bylibyśmy pewni korzystności tych zmian.

No ale pisałeś o zmianie obejmującej wszystkich ludzi, nie tylko tych, którzy czują się źle. Zapewne to się stanie standardem, jak dziś tel. komórkowy i internet. Ale ktoś te zmiany musi zapoczątkować, a to się wiąże z decyzją. Jaki typ ludzi byłby pionierami?

>Ja znalazłem w sobie bardzo dużo złych cech, które chcę zmienić
A zacząłbyś od zmiany tego, co jest odpowiedzialne za chęć zmiany siebie w konkretny sposób na inny?

>>To po co zmieniać ludzi?
>A czemu nie?
Jeśli to jest dla Ciebie odpowiedź, to taką samą mogę dać na pytanie, po co indywidualność.

>Ja uważam, że największą przeszkodą człowieka są jego własne emocje, wyobrażenia i pragnienia/preferencje, a także niechęć wynikająca z przymusu dostosowania się do rzeczywistości.
Jeśli ktoś się czuje źle ze swoimi emocjami i myślami, to jak najbardziej jestem za zmianami. Ale żeby tak od razu wziąć walec i wyrównać? Bez emocji ludziom nie chciałoby się nic robić.

>>Też mi przyszło do głowy, że jak podłączymy mózgi go globalnej sieci możemy złapać wirusa. A jak komuś się znudzi bycie nikim, to może ukraść komuś tożsamość.
>Ale po co komu wtedy tożsamość? Takie prymitywizmy jak tożsamość staną się zbędne.
Zostawmy tożsamość, może nawet nie będzie czego kraść. Ale złapanie wirusa może przynieść katastrofalne, choć niewyobrażalne skutki.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No ale pisałeś o zmianie obejmującej wszystkich ludzi, nie tylko tych, którzy czują się źle. Zapewne to się stanie standardem, jak dziś tel. komórkowy i internet. Ale ktoś te zmiany musi zapoczątkować, a to się wiąże z decyzją. Jaki typ ludzi byłby pionierami?

Ludzie, którzy czują się dobrze, będą chcieli czuć się jeszcze lepiej. A pionierami myślę, że byłoby kilka typów ludzi. To co mi przychodzi do głowy to:
- osoby chore, źle usytuowane, uzależnione, z niską samooceną - tu chęć poprawy jest oczywista
- osoby dążące do ciągłego rozwoju, stawiające sobie coraz wyższe cele
- osoby idące za trendami i podłączające się chętnie do grupowych idei

A kto będzie przeciw? Myślę, że:
- osoby niechętne do zmian, konserwatywne, zacofane
- osoby wierzące w ideologie przeciwne, np katolicy
- osoby przykładające dużą wagę do personalizmu, swojego "ja", "bycia lepszym"

>>Ja znalazłem w sobie bardzo dużo złych cech, które chcę zmienić
>A zacząłbyś od zmiany tego, co jest odpowiedzialne za chęć zmiany siebie w konkretny sposób na inny?

Tego nie wiem. Myślę, że to akurat bym zostawił, bo wg mojej oceny działa to prawidłowo, ale poddałbym to ocenie jakiegoś bardziej kumatego ode mnie systemu.

>>>To po co zmieniać ludzi?
>>A czemu nie?
>Jeśli to jest dla Ciebie odpowiedź, to taką samą mogę dać na pytanie, po co indywidualność.

No to odpowiem Ci czemu nie indywidualność. Otóż dlatego nie, że to bezsens i iluzja powodująca wiele cierpienia i dająca fałszywe poczucie wyższości tym niby lepszym. Jet to potrzebny algorytm ewolucji, ale nazwijmy go prawicowym. Jest jeszcze algorytm lewicowy "wszyscy są równi, nikt nie jest lepszy, trzeba tolerować wszystko z szacunku do kogoś". Oba algorytmy są oczywiście złe, bo są skrajne i dotyczą de facto czego innego. Oba opierają się jednak na fałszywym założeniu personalistycznym.

"Prawicowe" podejście do osoby jest takie, że każda persona jest podmiotem obdarzonym wolną wolą, w pełni odpowiada za swoje czyny, które szczegółowo przemyśliwuje i działa zgodnie z absolutną moralnością. Wartość każdego można wyrazić liczbowo, stworzyć hierarchię, a dla osoby podlegającej pod ten algorytm liczy się to jak inni ją odbierają i to czy jej działania (rzekomo wolne) pasują do wyznawanej absolutnej moralności.

"Lewicowe" podejście jest takie, że osoba z racji tego, że rodzi się człowiekiem, ma specjalne prawa i na starcie wiele jej się należy. Bezwarunkowo należy jej się też szacunek z racji tego, że jest żywą, czującą istotą. Wolna wola jest postrzegana jako wolność do realizacji zachcianek, emocji. No i oczywiście wszyscy są równi

Można próbować to wyważyć, ale wchodzi się wtedy w sprzeczności. Można na siłę tworzyć nowe podejścia, ale wszystkie są niespójne. Skąd te sprzeczności? Wynikają ona z błędu, którym jest personalizm. W rzeczywistości dziedziczymy jakieś cechy, na które kompletnie nie mieliśmy wpływu i jesteśmy oceniani za to jacy jesteśmy. Możemy się zmienić, ale wtedy będzie to rezygnacja z siebie i dostosowanie się do środowiska. Tym co tu przeszkadza są ludzkie emocje. Trzeba to zmienić, bo obecnie logika się z tym kłóci i stąd większość problemów.

>Jeśli ktoś się czuje źle ze swoimi emocjami i myślami, to jak najbardziej jestem za zmianami. Ale żeby tak od razu wziąć walec i wyrównać? Bez emocji ludziom nie chciałoby się nic robić.

Nie mówię o braku emocji, tylko o odczuwaniu optymalnych emocji, tzn takich, które zarazem są najkorzystniejsze dla jednostki, która je odczuwa i dla otoczenia, w którym żyje. Teraz problemem jest to, że nasze emocje są po prostu przestarzałym modułem, który w obecnej formie bardziej przeszkadza niż pomaga.

>Zostawmy tożsamość, może nawet nie będzie czego kraść. Ale złapanie wirusa może przynieść katastrofalne, choć niewyobrażalne skutki.
>

I to jest realny problem. Z drugiej strony dziś też złapanie wirusa przynosi katastrofalne skutki, podobnie jak rak itd... ogólnie życie, a w szczególności przyjemności.
Episode_2 (3284 punktów)
>Skąd te sprzeczności? Wynikają ona z błędu, którym jest personalizm.
Jakie sprzeczności i w jaki sposób wynikają z personalizmu?

>Możemy się zmienić, ale wtedy będzie to rezygnacja z siebie i dostosowanie się do środowiska.
Teraz to zgłupiałem. Myślałem, że właśnie chwalisz tu rezygnację z siebie oraz doskonałe dostosowanie do środowiska.

>Nie mówię o braku emocji, tylko o odczuwaniu optymalnych emocji, tzn takich, które zarazem są najkorzystniejsze dla jednostki, która je odczuwa i dla otoczenia, w którym żyje.
Czyli jakich?

>Z drugiej strony dziś też złapanie wirusa przynosi katastrofalne skutki,
Nie mniej jednak epidemie zostały wyeliminowane i nie po to ludzie staną się niemal nieśmiertelni, żeby nagle 1% złapał wirusa i zaczął masowo mordować.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skąd te sprzeczności? Wynikają ona z błędu, którym jest personalizm.
>Jakie sprzeczności i w jaki sposób wynikają z personalizmu?

Rozszczepienie sumienia. Chodzi o to, że są różne spojrzenia na to co nas spotyka. Jedno wiąże się z poczuciem posiadania wyboru i bycia jednostką, która kieruje swoim życiem. Jest to uproszczenie, które można porównać do ikonek na pulpicie, które reprezentują dane programy. Nasze postrzeganie świata to coś jakby interfejs dla przetwarzanych danych, ale mózg sam nie wie co przetwarza, bo na starcie musi przyjąć jakieś założenia. Ludzie domyślnie ulegają złudzeniu, że mózgiem steruje jakieś "ja", czyli tak jakby ikonka "mój komputer" sterowała mechanizmami w kompie, np procesorem i kartą graficzną. Personalizm wprowadza rozszczepienie sumienia, bo raz taki osobnik przypisuje sobie winę i zasługi, a innym razem powołuje się na przyczynowy punkt widzenia i wtedy mówi o tym, że coś wpłynęło na coś, że zrobił coś, ponieważ cośtam, że coś się STAŁO, albo było "siłą wyższą".

Jest to zbiorowa schizofrenia ludzików, którym wydaje się, że są jakimś "ja", który wpływa na "siebie". Takie myślenie wynika z nieznajomości podstawowych mechanizmów tego świata i swojego mózgu. Ale jednak potrzebują się usprawiedliwić kiedy nie mogli czegoś zrobić, albo mogli, ale z jakiegoś powodu nie zrobili.

>>Możemy się zmienić, ale wtedy będzie to rezygnacja z siebie i dostosowanie się do środowiska.
>Teraz to zgłupiałem. Myślałem, że właśnie chwalisz tu rezygnację z siebie oraz doskonałe dostosowanie do środowiska.

No tak, ale może nie sprecyzowałem tego zdania. Rezygnacja z siebie i dopasowanie się jest możliwe TYLKO poprzez zmianę algorytmu na inny, a to odbywa się poza świadomością. Wyobraź sobie, że podoba mi się kolor zielony, ale okazuje się, że tak naprawdę jest on zły i powinien mi się podobać żółty. Świadoma zmiana tego jest niemożliwa, byłaby rezygnacją z tego co emocjonalnie kojarzy się z pięknem, sensem i najsilniejszymi uczuciami. My otrzymamy możliwość zmiany samego programu poza świadomością i to będzie przełom, a także moment, w którym utrzymywanie iluzji tożsamości straci sens na amen.

>>Nie mówię o braku emocji, tylko o odczuwaniu optymalnych emocji, tzn takich, które zarazem są najkorzystniejsze dla jednostki, która je odczuwa i dla otoczenia, w którym żyje.
>Czyli jakich?

No takich żebyśmy się czuli jak najlepiej jak się da. Na dziś nie wiemy jakie emocje są optymalne, czy jest to np stałe nieodczuwanie żadnych uniesień, bo wtedy rezygnujemy ze "zjazdów", czy też warto w jakiś sposób stymulować emocje i pozwalać na małe zjazdy (np po marihuanie czy kokainie nie ma żadnej "zwały", a alkohol czy amfetaminę ludzie odchorowują i rzecz w tym żeby obliczyć jakie stany neuroprzekaźników są optymalne).

>>Z drugiej strony dziś też złapanie wirusa przynosi katastrofalne skutki,
>Nie mniej jednak epidemie zostały wyeliminowane i nie po to ludzie staną się niemal nieśmiertelni, żeby nagle 1% złapał wirusa i zaczął masowo mordować.
>

Nie zostały wyeliminowane, tylko zastąpione innymi: nadwaga, uzależnienia, depresja, choroby autoimmunologiczne, rak.
Episode_2 (3284 punktów)
>Jest to zbiorowa schizofrenia ludzików,(....)
Ale komu to przeszkadza?

>No tak, ale może nie sprecyzowałem tego zdania. Rezygnacja z siebie i dopasowanie się jest możliwe TYLKO poprzez zmianę algorytmu na inny, a to odbywa się poza świadomością. Wyobraź sobie, że podoba mi się kolor zielony, ale okazuje się, że tak naprawdę jest on zły i powinien mi się podobać żółty. Świadoma zmiana tego jest niemożliwa, byłaby rezygnacją z tego co emocjonalnie kojarzy się z pięknem, sensem i najsilniejszymi uczuciami. My otrzymamy możliwość zmiany samego programu poza świadomością i to będzie przełom, a także moment, w którym utrzymywanie iluzji tożsamości straci sens na amen.
Możliwość zmiany będzie ok, jednak ogólnie Twoja wizja nie brzmi zachęcająco.
Jaki sens ma istnienie identycznych ludzi?

>Na dziś nie wiemy jakie emocje są optymalne,
A kiedy będziemy wiedzieć?
I skąd te emocje będą się brały, co będzie je wywoływać?

>rzecz w tym żeby obliczyć jakie stany neuroprzekaźników są optymalne)
Ja bym sugerował, żeby zbadać stan neuroprzekaźników wtedy, kiedy człowiek sam zadeklaruje, że chce takiego stanu doświadczać jak najczęściej. Coś w rodzaju personalizacji. Ale się chyba kłóci z Twoją ideą.

>Nie zostały wyeliminowane, tylko zastąpione innymi: nadwaga, uzależnienia, depresja, choroby autoimmunologiczne, rak.
Więc może zacząć od tego?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jest to zbiorowa schizofrenia ludzików,(....)
>Ale komu to przeszkadza?

Podejrzewam, że każdemu z nas. Niektórzy jednak nie uświadamiają sobie tego jakie to dla nich destrukcyjne. Ewentualnie powinna być eutanazja dla ludzi, którzy nie chcą żyć w takim świecie.

>Możliwość zmiany będzie ok, jednak ogólnie Twoja wizja nie brzmi zachęcająco.
>Jaki sens ma istnienie identycznych ludzi?

A jaki sens ma istnienie ludzi, którzy są losowymi algorytmami i są przez tą losowość gorsi, albo nie mają szansy na szczęście, miłość? Tacy ludzie przestają wierzyć w takie bzdury jak bycie jakimś "sobą", który jest losowo wygenerowaną postacią.

>>Na dziś nie wiemy jakie emocje są optymalne,
>A kiedy będziemy wiedzieć?
>I skąd te emocje będą się brały, co będzie je wywoływać?

Nie jest dla nas ważne co wywołuje emocje. Może nam się wydawać, że chodzi o treść, dopóki ta treść jest spójna i wydaje się "dobrem". Fajnie by było zlikwidować potrzebę robienia czegoś co ma służyć szukaniu szczęścia, które opiera się na iluzji, albo nigdy nie nadchodzi. Ideałem byłaby możliwość odczuwania szczęścia bezwarunkowo. A kiedy będziemy wiedzieć? Gdy sztuczna inteligencja będzie mogła nam pomóc żeby to rozkminić.

>>rzecz w tym żeby obliczyć jakie stany neuroprzekaźników są optymalne)
>Ja bym sugerował, żeby zbadać stan neuroprzekaźników wtedy, kiedy człowiek sam zadeklaruje, że chce takiego stanu doświadczać jak najczęściej. Coś w rodzaju personalizacji. Ale się chyba kłóci z Twoją ideą.

Każdy chce doświadczać optymalnego stanu, a ten nie opiera się na personalizacji, tylko odwrotnie. Nie wiemy przecież jaki stan jest dla nas optymalny.

>Więc może zacząć od tego?
>

A skończyć na najdrobniejszym szczególe, który nas różni i oddala od optimum.
Episode_2 (3284 punktów)
>Podejrzewam, że każdemu z nas. Niektórzy jednak nie uświadamiają sobie tego jakie to dla nich destrukcyjne.
No ja sobie nie uświadamiam. Jaka destrukcja? Co jest niszczone?

>A jaki sens ma istnienie ludzi, którzy są losowymi algorytmami i są przez tą losowość gorsi, albo nie mają szansy na szczęście, miłość?
Mogą odnaleźć swój sens, jeśli przestaną porównywać się z innymi i docenią to, co mają.

>Tacy ludzie przestają wierzyć w takie bzdury jak bycie jakimś "sobą", który jest losowo wygenerowaną postacią.
Ale chyba o to Ci chodzi, tak powinno być?

>Ideałem byłaby możliwość odczuwania szczęścia bezwarunkowo.
To jest ideałem, niektórzy ponoć to osiągnęli.

> A kiedy będziemy wiedzieć? Gdy sztuczna inteligencja będzie mogła nam pomóc żeby to rozkminić.
Miejmy nadzieję, że człowiek będzie przynajmniej mógł ocenić efekty pracy AI, zanim pozwoli się ustawić.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Podejrzewam, że każdemu z nas. Niektórzy jednak nie uświadamiają sobie tego jakie to dla nich destrukcyjne.
>No ja sobie nie uświadamiam. Jaka destrukcja? Co jest niszczone?

No wszystko, bo zauważ, że są 2 rzeczy, o których mówisz "ja". Jedno "ja" jest sztuczne i dotyczy postaci, którą rzekomo jesteś, a drugie jest prawdziwe i dotyczy świadomości, która doświadcza bycia tą postacią. Utożsamianie się ze sztucznym "ja" niszczy prawdziwe "ja". Sztuczne "ja" wstydzi się, albo jest dumne, porównuje się z innymi, ocenia. Sztuczne "ja" to głównie emocje. Chcesz czegoś, oceniasz coś jako ładniejsze i fajniejsze niż coś innego, to mowa o sztucznym "ja". Dla Ciebie prawdziwego ważne jest tylko poczucie szczęścia, a nie iluzja, która do niego prowadzi. Wszyscy jesteśmy losowo wygenerowanymi algorytmami i wszyscy powinniśmy zasługiwać na szczęście (#lewicowa wrażliwość i spojrzenie na "ja" prawdziwe), ale nie każda osoba, czyli sztuczne "ja" na nie zasługuje (#prawicowa moralność i ocena osoby i skutków jej działań). Ludzie cierpią utożsamiając się z "ja" sztucznym, lub czerpią z tego przyjemność opartą o cierpienie tych gorszych. Osoby bardziej wrażliwe cierpią z powodu posiadania "ja" sztucznego i jego pragnień i z powodu walki z tym szkodliwym elementem "siebie" prawdziwego, a także z tego powodu, że świat jest fatalny i niesprawiedliwy.

>>A jaki sens ma istnienie ludzi, którzy są losowymi algorytmami i są przez tą losowość gorsi, albo nie mają szansy na szczęście, miłość?
>Mogą odnaleźć swój sens, jeśli przestaną porównywać się z innymi i docenią to, co mają.

Nie mogą. Pisząc "gorsi" nie miałem na myśli porównania z innymi i cierpienia z tego powodu, tylko o braku możliwości bycia szczęśliwym. Tu nie ma co doceniać.

>>Tacy ludzie przestają wierzyć w takie bzdury jak bycie jakimś "sobą", który jest losowo wygenerowaną postacią.
>Ale chyba o to Ci chodzi, tak powinno być?

Jeszcze raz: tak powinno być, ale nasze organizmy nie są do tego przystosowane. Są przystosowane do życia w iluzji i problemy ludzkości rozwiążą się gdy uda się to przeprogramować.

>>Ideałem byłaby możliwość odczuwania szczęścia bezwarunkowo.
>To jest ideałem, niektórzy ponoć to osiągnęli.

A niektórzy podobno rozmawiali z Bogiem

>> A kiedy będziemy wiedzieć? Gdy sztuczna inteligencja będzie mogła nam pomóc żeby to rozkminić.
>Miejmy nadzieję, że człowiek będzie przynajmniej mógł ocenić efekty pracy AI, zanim pozwoli się ustawić.
>

Pewnie na początek pójdą na test ochotnicy, którzy nie mają nic do stracenia. Ja bym się na to pisał od razu.
Episode_2 (3284 punktów)
Ok, już chyba rozumiem, a co Ci chodzi.
Dopóki nie ma takich możliwości, o jakich piszesz, pozostaje korzystać z tego, co jest - leków, medytacji...
Żeby poprawić swoją formę.

>Pewnie na początek pójdą na test ochotnicy, którzy nie mają nic do stracenia.
Wolałbym, żeby poszli ci, którzy wiedzą, co to szczęście, bo desperaci mogą zadowolić się byle czym.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ok, już chyba rozumiem, a co Ci chodzi.
>Dopóki nie ma takich możliwości, o jakich piszesz, pozostaje korzystać z tego, co jest - leków, medytacji...
>Żeby poprawić swoją formę.

No tak, o ile jest możliwość poprawy. Ja bym pomyślał o legalizacji eutanazji. Jeśli ktoś już nie może utożsamiać się ze "sztucznym ja", a chce być szczęśliwy, to chyba nie ma póki co dla niego ratunku.

>>Pewnie na początek pójdą na test ochotnicy, którzy nie mają nic do stracenia.
>Wolałbym, żeby poszli ci, którzy wiedzą, co to szczęście, bo desperaci mogą zadowolić się byle czym.
>

Przecież tu chodzi o stan neuroprzekaźników. Po odpowiednich dragach każdy czuje się przez chwile szczęśliwy, więc tu chodzi tylko o pozbycie się szkód i optymalizację fazy
26-06-2016 22:34 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>No tak, o ile jest możliwość poprawy.
Jeśli ktoś jest odporny na wszystkie możliwe psychotropy, to faktycznie sytuacja jest trudna.

>Jeśli ktoś już nie może utożsamiać się ze "sztucznym ja", a chce być szczęśliwy, to chyba nie ma póki co dla niego ratunku.
Nie łapię tu Twojego toku myślenia. Według mnie właśnie uwolnienie się od tego, co nazywasz "sztucznym ja", nabranie dystansu do tego, powinno przynosić ulgę a nawet szczęście. A utożsamianie się ze "sztucznym ja" jest częstym źródłem cierpienia.
Jeśli ktoś nie utożsamia się ze "sztucznym ja", a mimo to jest nadal nieszczęśliwy, to też nie wiem, co robić.

>Przecież tu chodzi o stan neuroprzekaźników. Po odpowiednich dragach każdy czuje się przez chwile szczęśliwy, więc tu chodzi tylko o pozbycie się szkód i optymalizację fazy
Przecież tu chodzi o ustalenie, jaki stan jest najlepszy dla człowieka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No tak, o ile jest możliwość poprawy.
>Jeśli ktoś jest odporny na wszystkie możliwe psychotropy, to faktycznie sytuacja jest trudna.

Nie o tym piszę. Psychotropy to narkotyki, które mają często gorsze skutki uboczne niż normalne dragi. Idealnym przykładem na to jak działają koncerny farmaceutyczne jest ibogaina - lek na uzależnienia, który jest nielegalny bo sam jest substancją psychoaktywną, ale to nie przeszkadza w sprzedaży w aptece np benzodiazepin.

>>Jeśli ktoś już nie może utożsamiać się ze "sztucznym ja", a chce być szczęśliwy, to chyba nie ma póki co dla niego ratunku.
>Nie łapię tu Twojego toku myślenia. Według mnie właśnie uwolnienie się od tego, co nazywasz "sztucznym ja", nabranie dystansu do tego, powinno przynosić ulgę a nawet szczęście. A utożsamianie się ze "sztucznym ja" jest częstym źródłem cierpienia.
>Jeśli ktoś nie utożsamia się ze "sztucznym ja", a mimo to jest nadal nieszczęśliwy, to też nie wiem, co robić.

Problem polega na tym, że zmiana niektórych emocji przychodzi z trudem, a niektórych innych w ogóle nie da się zmienić. Po wielu emocjach, których się pozbyłem, pozostaje pustka, której nie ma czym zastąpić. Nie ma już cierpienia, a jak jest to pod kontrolą, ale nie ma też nic z czego można czerpać realną przyjemność. Może u mnie to wynika z niemożliwego do spełnienia pragnienia miłości, ale nie wiem czy bez tego byłoby lepiej.

Rodzimy się i całe życie jest dla wielu ucieczką od świadomości i bólu istnienia. Po to ludzie szukają różnych idei, hobby i innych iluzji, inni dużo jedzą, jeszcze inni ćpają lub piją, niektórzy sztucznie pompują swoje ego, inni kompulsywnie uprawiają sport lub dbają o zdrową dietę. Ludzie żyją jak takie pacynki na sznureczkach, którymi sterują mechanizmy zwane "ego".

>>Przecież tu chodzi o stan neuroprzekaźników. Po odpowiednich dragach każdy czuje się przez chwile szczęśliwy, więc tu chodzi tylko o pozbycie się szkód i optymalizację fazy
>Przecież tu chodzi o ustalenie, jaki stan jest najlepszy dla człowieka.
>

No to o tym piszę.
27-06-2016 15:50 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie o tym piszę.
No piszesz, że chciałbyś, żeby Twoja świadomość dostała nową osobę.
A ja na to, że dopóki to nie jest możliwe, trzeba zadowolić się tym, co jest, a nie czekać i marudzić.

>Psychotropy to narkotyki, które mają często gorsze skutki uboczne niż normalne dragi.
Czasem mają, a czasem dają pacjentowi nowe życie.

>Problem polega na tym, że zmiana niektórych emocji przychodzi z trudem, a niektórych innych w ogóle nie da się zmienić. Po wielu emocjach, których się pozbyłem, pozostaje pustka, której nie ma czym zastąpić. Nie ma już cierpienia, a jak jest to pod kontrolą, ale nie ma też nic z czego można czerpać realną przyjemność.
Emocje trzeba akceptować, wtedy same wygasną.

>Rodzimy się i całe życie jest dla wielu ucieczką od świadomości i bólu istnienia. Po to ludzie szukają różnych idei, hobby i innych iluzji, inni dużo jedzą, jeszcze inni ćpają lub piją, niektórzy sztucznie pompują swoje ego, inni kompulsywnie uprawiają sport lub dbają o zdrową dietę. Ludzie żyją jak takie pacynki na sznureczkach, którymi sterują mechanizmy zwane "ego".
Niezła jazda.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No piszesz, że chciałbyś, żeby Twoja świadomość dostała nową osobę.

Nie. Ciężki temat, bo nie wiem czego bym chciał, za to wiem czego nie chcę i że osoba to ogólnie iluzja, a w dodatku ja wylosowałem fatalnie.

>A ja na to, że dopóki to nie jest możliwe, trzeba zadowolić się tym, co jest, a nie czekać i marudzić.

Ta, jasne Pewnych rzeczy nie mnożna zaakceptować. A już na pewno nic nie "trzeba".

>>Psychotropy to narkotyki, które mają często gorsze skutki uboczne niż normalne dragi.
>Czasem mają, a czasem dają pacjentowi nowe życie.

Czasem tak, ale rzadko. Są różne zaburzenia i ich przyczyny. Często jest tak, że ludzie cierpią przez prawdę i wtedy żaden lek nie pomoże.

>Emocje trzeba akceptować, wtedy same wygasną.

Skąd takie stwierdzenie? Wygasają emocje ignorowane, a akceptacja to uznanie, że coś jest dobre, czyli że chcę przeżywać to więcej i częściej.

>Niezła jazda.
>
E tam
20-07-2016 00:11 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie. Ciężki temat, bo nie wiem czego bym chciał,
Ciężko pisać, jak nie wiadomo o czym. Tak że zgadzam się - temat jest ciężki.

> a w dodatku ja wylosowałem fatalnie.
A w dodatku nie wiesz, czy chciałbyś wylosować lepiej?

>Ta, jasne Pewnych rzeczy nie mnożna zaakceptować. A już na pewno nic nie "trzeba".
To sprawa indywidualna.
Ale obawiam się, że inaczej rozumiemy/wyobrażamy sobie tą akceptację.

>Często jest tak, że ludzie cierpią przez prawdę i wtedy żaden lek nie pomoże.
Dlaczego miałby nie pomóc? Dla psychiki nie ma znaczenia, czy powód do zmartwienia jest realny czy wymyślony.

>>Emocje trzeba akceptować, wtedy same wygasną.
>Skąd takie stwierdzenie? Wygasają emocje ignorowane, a akceptacja to uznanie, że coś jest dobre, czyli że chcę przeżywać to więcej i częściej.
To się chyba nazywa afirmacja. I na pewno nie zaszkodzi.

>>Niezła jazda.
>E tam
No nie bądź taki skromny. Gdybym miał zespół doom metalowy, poprosiłbym Cię o pisanie tekstów.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie. Ciężki temat, bo nie wiem czego bym chciał,
>Ciężko pisać, jak nie wiadomo o czym. Tak że zgadzam się - temat jest ciężki.

To czego chcę uniknąć to też jest ważna wiedza. Żeby znaleźć rozwiązanie trzeba najpierw zdefiniować problem.

>> a w dodatku ja wylosowałem fatalnie.
>A w dodatku nie wiesz, czy chciałbyś wylosować lepiej?

No przecież wiem. Trudno wylosować gorzej, ale lepiej wcale nie oznacza dobrze.

>>Ta, jasne Pewnych rzeczy nie mnożna zaakceptować. A już na pewno nic nie "trzeba".
>To sprawa indywidualna.
>Ale obawiam się, że inaczej rozumiemy/wyobrażamy sobie tą akceptację.

Nie mam dostępu do Twoich wyobrażeń.

>>Często jest tak, że ludzie cierpią przez prawdę i wtedy żaden lek nie pomoże.
>Dlaczego miałby nie pomóc? Dla psychiki nie ma znaczenia, czy powód do zmartwienia jest realny czy wymyślony.

Ma znaczenie i to ogromne, bo jeśli powód jest wymyślony to trzeba to wykazać i problem znika. Jeśli jest realny to można najwyżej załamać ręce, traci się sens istnienia jeśli nie da się go rozwiązać.

>>>Emocje trzeba akceptować, wtedy same wygasną.
>>Skąd takie stwierdzenie? Wygasają emocje ignorowane, a akceptacja to uznanie, że coś jest dobre, czyli że chcę przeżywać to więcej i częściej.
>To się chyba nazywa afirmacja. I na pewno nie zaszkodzi.

Jeśli coś jest złe to nie można udawać, że jest dobre. Gówno pozostanie gównem nawet jak się je upiecze w panierce.

>>>Niezła jazda.
>>E tam
>No nie bądź taki skromny. Gdybym miał zespół doom metalowy, poprosiłbym Cię o pisanie tekstów.

Przecież napisałem coś dość oczywistego.
Episode_2 (3284 punktów)
Ok, nie wnikam już, czego oczekujesz od AI, czas pokaże, co z tego wyjdzie.

>Ma znaczenie i to ogromne, bo jeśli powód jest wymyślony to trzeba to wykazać i problem znika.
Chyba, że ktoś się uprze i niczego mu nie wykażesz.

>Jeśli jest realny to można najwyżej załamać ręce, traci się sens istnienia jeśli nie da się go rozwiązać.
I tak przez całe życie?
Ludzie mają różne problemy. A to wypadek i tracą sprawność, a to nie mogą mieć dzieci albo partnera. Mają się załamać i płakać do końca życia?

>Jeśli coś jest złe to nie można udawać, że jest dobre. Gówno pozostanie gównem nawet jak się je upiecze w panierce.
Przesadzasz. Pieczenie to może nie jest najlepszy pomysł.
Ale z krowiego gówna wytwarza się wanilinę, ludzie to jedzą i mówią, że pięknie pachnie.

>Przecież napisałem coś dość oczywistego.
Nieważne. Chodzi o to, że czytając można złapać klimat.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Chyba, że ktoś się uprze i niczego mu nie wykażesz.

Przeważnie tak jest, choć zdarza mi się gwałcić ludziom psychikę powodując, że moje słowa dźwięczą komuś w uszach i zmuszają do refleksji.

>>Jeśli jest realny to można najwyżej załamać ręce, traci się sens istnienia jeśli nie da się go rozwiązać.
>I tak przez całe życie?
>Ludzie mają różne problemy. A to wypadek i tracą sprawność, a to nie mogą mieć dzieci albo partnera. Mają się załamać i płakać do końca życia?

Bywa i tak, a czasem po prostu uczucia z czasem umierają i mowa o tych pozytywnych i negatywnych. Gdy przestaje się traktować życie jako coś ważnego to łatwiej godzić się z problemami.

>>Jeśli coś jest złe to nie można udawać, że jest dobre. Gówno pozostanie gównem nawet jak się je upiecze w panierce.
>Przesadzasz. Pieczenie to może nie jest najlepszy pomysł.
>Ale z krowiego gówna wytwarza się wanilinę, ludzie to jedzą i mówią, że pięknie pachnie.

No ok ale wiadomo i tak o co chodzi. Zamieńmy gówno na rzygi, bo z nich nic pozytywnego się nie robi, ale omlet pewnie można, choć będzie niesmaczny i ozdoba z cukinii i kopru nic nie pomoże

>>Przecież napisałem coś dość oczywistego.
>Nieważne. Chodzi o to, że czytając można złapać klimat.

Ciekawe
Episode_2 (3284 punktów)
>Bywa i tak, a czasem po prostu uczucia z czasem umierają i mowa o tych pozytywnych i negatywnych.
I wtedy ludzie tracą sens życia? Czy odzyskują?

>Zamieńmy gówno na rzygi, bo z nich nic pozytywnego się nie robi,
Bo nie opłaca się wykorzystywać czegoś, co występuje w śladowych ilościach.
Ale niektóre zwierzęta karmią swoje młode rzygami, a młode wpieprzają aż miło.

>Ciekawe
Czyżbyś nie wiedział?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Bywa i tak, a czasem po prostu uczucia z czasem umierają i mowa o tych pozytywnych i negatywnych.
>I wtedy ludzie tracą sens życia? Czy odzyskują?

Sens życia straciłem w momencie gdy uświadomiłem sobie, że na 100% nie mam szans na miłość. Było to ogromnym cierpieniem, ale to wygasło. Nie ma żadnego sensu życia, ale da się dożyć, bo trzeba. Potem i tak każdy na szczęście umrze.

>>Zamieńmy gówno na rzygi, bo z nich nic pozytywnego się nie robi,
>Bo nie opłaca się wykorzystywać czegoś, co występuje w śladowych ilościach.
>Ale niektóre zwierzęta karmią swoje młode rzygami, a młode wpieprzają aż miło.

Zamiast bawić się w erystykę wstaw tu cokolwiek co nie ma żadnego zastosowania i jest do dupy.

>>Ciekawe
>Czyżbyś nie wiedział?

Nie.
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie ma żadnego sensu życia,
Nie ma. Ale marudzisz, jakbyś tego sensu potrzebował. Aby na pewno Twoje cierpienie wygasło?

>Zamiast bawić się w erystykę wstaw tu cokolwiek co nie ma żadnego zastosowania i jest do dupy.
Za dużo wymagasz. Te żądania są sprzeczne. Jak coś jest do czegoś to nie może nie mieć zastosowania.
Ale może mi wyobraźni brakuje, więc Ty coś wstaw.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma żadnego sensu życia,
>Nie ma. Ale marudzisz, jakbyś tego sensu potrzebował. Aby na pewno Twoje cierpienie wygasło?

Cierpienie wygasło, ale wraz z nim motywacja i nadzieja. Coś za coś, idealnie nie będzie jeśli startowa sytuacja zawiera jakąś minę, z której nie ma dobrego wyjścia.

>>Zamiast bawić się w erystykę wstaw tu cokolwiek co nie ma żadnego zastosowania i jest do dupy.
>Za dużo wymagasz. Te żądania są sprzeczne. Jak coś jest do czegoś to nie może nie mieć zastosowania.
>Ale może mi wyobraźni brakuje, więc Ty coś wstaw.

Nie chce mi się, liczę na to, że rozumiesz o co chodzi i nie jesteś kobietą
Episode_2 (3284 punktów)
>Cierpienie wygasło, ale wraz z nim motywacja i nadzieja.
Ale czy to jest prawidłowa reakcja?

>Nie chce mi się, liczę na to, że rozumiesz o co chodzi i nie jesteś kobietą
Skoro zarzuciłeś mi erystykę, postanowiłem trochę zażartować, by podtrzymać Tą opinię.
Oczywiście rozumiem. Co tu jest do nierozumienia? Tylko próbowałem dyskutować.
Nie wyszło? Trudno.
31-07-2016 01:34 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Cierpienie wygasło, ale wraz z nim motywacja i nadzieja.
>Ale czy to jest prawidłowa reakcja?

Prawidłowa wg jakiej kategorii? Nieprawidłowa jest przyczyna samotności, ale tego się nie da zmienić. Jaka może by prawidłowa reakcja w takiej sytuacji? Każde wyjście jest złe, więc trzeba wybrać najmniejsze zło i zaciskać zęby gdy ktoś mówi o szczęściu i gada, że można wszystko.

Mój ulubiony cytat na ten temat pochodzi z rapowego kawałka:

"Możesz wszystko - co za j****a bzdura
Mów tym, którym nie wyszło że wiara czyni cuda
Nara ciecie, stawać na parapecie
i skakać k***a jeśli wiara wam pozwala lecieć
nie wystarczy chcieć, więcej walki niż wiary
nie zapomnę o tym, prędzej martwy niż słaby"

>Skoro zarzuciłeś mi erystykę, postanowiłem trochę zażartować, by podtrzymać Tą opinię.

No zauważyłem i moja odpowiedź też nie była na serio.

>Oczywiście rozumiem. Co tu jest do nierozumienia? Tylko próbowałem dyskutować.
>Nie wyszło? Trudno.

Właśnie, że łatwo. Trudno jest tym, którzy żyją w zakłamaniu, a ja im życzę wszystkiego najgorszego w życiu dopóki nie zmienią poglądów.
Episode_2 (3284 punktów)
>Prawidłowa wg jakiej kategorii?
Optymalnego funkcjonowania psychiki. Według mnie po wygaśnięciu cierpienia powinien nadejść nowy entuzjazm do życia.

>Nieprawidłowa jest przyczyna samotności, ale tego się nie da zmienić.
Ale z tym już się pogodziłeś, więc to zostawiamy.

>zaciskać zęby gdy ktoś mówi o szczęściu i gada, że można wszystko.
Skoro cierpienie wygasło, to po co zaciskać zęby? Bez sensu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Prawidłowa wg jakiej kategorii?
>Optymalnego funkcjonowania psychiki. Według mnie po wygaśnięciu cierpienia powinien nadejść nowy entuzjazm do życia.
>>Nieprawidłowa jest przyczyna samotności, ale tego się nie da zmienić.
>Ale z tym już się pogodziłeś, więc to zostawiamy.

Pogodzenie się jest możliwe tylko dzięki redukcji emocji do minimum. Nie nadejdzie żaden nowy entuzjazm do życia, bo powrót emocji wiązałby się z ponownym cierpieniem.

>>zaciskać zęby gdy ktoś mówi o szczęściu i gada, że można wszystko.
>Skoro cierpienie wygasło, to po co zaciskać zęby? Bez sensu.
>

Bo wtedy emocje się przypominają i długo wypracowywany spokój staje się zakłócony. Winę za to ponoszą oczywiście konfabulanci, którzy odwołują się do mojego poczucia szczęścia, a następnie przedstawiają swoją receptę, która przeważnie jest moralizatorska i odwołuje się do kategorii umysłu prymitywa, pomija wiele ważnych czynników, ale jest wypowiedziana z silnym przekonaniem, że to złota rada. Jeśli tylko się nie zgodzę i próbuję porozmawiać logicznie, to tępe łby schodzą na tematykę ad personam, albo odwołują się do prawd objawionych, których nie są w stanie uzasadnić. Ja się na to nie nabiorę, ale znam te mechanizmy i zawsze mnie to denerwuje. Najgorsze jest to, że młodzi ludzie się na to łapią.
Episode_2 (3284 punktów)
>Pogodzenie się jest możliwe tylko dzięki redukcji emocji do minimum. Nie nadejdzie żaden nowy entuzjazm do życia, bo powrót emocji wiązałby się z ponownym cierpieniem.
Skąd wiesz?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Z empirii.
Episode_2 (3284 punktów)
>Z empirii.
Czyli z własnego doświadczenia?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak. Do tego dochodzi fakt, że to naturalna potrzeba, z którą ciężko walczyć. Pod tym względem zgadzają się ze mną też "specjaliści", którzy mówią, że nie da się pogodzić z brakiem szansy na miłość. To też logiczne, że dla człowieka, który nie miał żadnej ważnej potrzeby emocjonalnej poza tą jedną, po stracie jedynego sensu życia żaden nowy się nie pojawi. Byłoby to na siłę i wyrzucałoby do kosza wszystkie dotychczasowe uczucia i emocje.

Obecna sytuacja ma jednak plusy. Dzięki temu odpadły mechanizmy racjonalizowania emocji, więc nigdy się nie oszukam tak jak większość ludzi. Rozumiem też więcej ich zachowań i mechanizmów, które nimi sterują. Można się poczuć jak w zoo. W takiej sytuacji nie ma też potrzeby akceptacji przez stado, dennej potrzeby przynależności do grupy itd.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Coraz większymi krokami zbliża się kres cywilizacji w obecnym kształcie.<<

Taaaa . Patrząc na to, jak traktuje się pracowników w Mordorze, Biedronkach, Lidlach, nie mówiąc o samobójstwach Chińczyków pracujących dla Apple, nędzy nawet w Pierwszym Świecie, inwazji ciapatych itd itp to chyba rzeczywiście cywilizacji, jaką znamy, ma się na zdechnięcie.
A to co pisze "Misio Kaku" w Physics of the Impossible to jest to, na co obecne zrozumienie praw fizyki rządzących Wszechświatem pozwala dywagować o może niedalekiej, ale raczej bardzo odległej przyszłości.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>inwazji ciapatych
oj nieładnie, pejoratywny wydźwięk słowa...
a migracje ludzi są skutkiem drapieżnego kapitalizmu,
nie ma Miłości bez solidarności.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Max Golonko (1811 punktów)
Zaawansowana sztuczna inteligencja, typu sztuczny człowiek z prawem do działania jak zwykły nigdy nie powstanie. Algorytmu nie da się opracować więc beda to struktury neuropodobne, samokształtujące się. Zatem trzeba je będzie obserwować, wychowywać latami (jak matka), symulować im różne zmysły. Koszt takiej, wielopokoleniowej chodowli do momentu uzyskania godnych zaufania istot jest rzędu setek tysięcy miliardów euro.
Niewykonalne (za długie i za drogie) nigdy dla żadnej cywilizacji w kosmosie.
Bilion razy taniej wychodzi dobrze wychować zdolne dziecko!

AI wypierające ludzi to są oczywiste bzdury dokładnie takie jak boskość Jezusa
AI pozostanie może drobną pomocą w samochodach i innych prostych sytuacjach.

Miłej nocy
p.s.
Przypomnę też, że roboty/cyborgi są znacznie mniej odporne (niż ludzie) na twarde promieniowanie, które miewamy wszędzie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Poczytaj o technologicznej osobliwości. Twoje ograniczenia są tylko w umyśle. Bez tego i tak rynek pracy przestanie potrzebować człowieka. To już kwestia najbliższych lat i stanie się to pewnie za mojego życia
Max Golonko (1811 punktów)
Ten temat już był omawiany tutaj a ponadto ja znam całe zagadnienie lepiej niż myślisz.
HBP Project i takie tam. Twój wstępny post wyjasnił mi, że jesteś daleko w tyle (ode mnie) w temacie prawdziwej sztucznej inteligencji. Takiej świadomej a la człowiek.
Jedyna metoda relizacji szerokiej AI to sieci neronalne bo nie da się zaprojektować gotowego, mądrego mózgu. Pomijam urządzonka do sterowania autem i tym podobne banały.

Na symulownych sieciach neuronalnych udało się stworzyć (i oczywście nie wiadomo jak to działa w środku w sczegółach algorytmicznych) wybitnie skutecznego gracza w GO.

I to jest max.

Sztuczny człowiek to praca na stulecia - wychowywanie latami i kasownie kolejnych prototypów. Biliony euro w błoto.
To kwestia nie tylko pamięci ale zmysłów i uczenia go i psedo-mózgowej tkanki. Nie wystarczy duża pamięć - to jedna tesięczna problemów.

Miłej nocy
p.s.
Uwierz na słowo albo przemyśl to dłuuuuuuuuuuuugo
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem mylisz się. Po pierwsze AI już zastępuje pracę ludzi, po drugie rozwój rośnie mniej więcej wykładniczo, a po trzecie olbrzymim postępem jest sam fakt, że AI może zbierać wiele danych i wyciągać wnioski, więc nasza wiedza w niedługim czasie znacznie wzrośnie. Podejrzewam, że sztuczna inteligencja rozkmini kiedyś ludzkie emocje i sposób działania ludzkiego mózgu, kiedyś będzie się dało zrobić kopię 1:1 mózgu i nie trzeba będzie wiedzieć dokładnie jak to działa. Przecież człowiek to prymitywna maszyna więc powstanie mądrzejszej od nas sztucznej inteligencji to tylko kwestia czasu.
Max Golonko (1811 punktów)
>Moim zdaniem mylisz się. Po pierwsze AI już zastępuje pracę ludzi, po drugie rozwój rośnie mniej więcej wykładniczo, a po trzecie olbrzymim postępem jest sam fakt, że AI może zbierać wiele danych i wyciągać wnioski

Wnioski w ultra wąskim, z góry narzuconym zaresie. Taka AI to jest AI do samobieżnego odkurzacza i nic ponadto.

Świadoma istota, generalnie godna zaufania i bystra, majaca pojęcie o całym świecie a nie o typowej podłodze to inna bajka - Twoja AI to max jak muszka owocowa do człowieka.

No dłużej pomyśl.
Ja mam to naprawde przećwiczone/przemyślane/przedyskutowane a ty walisz ogólnki i trendy jako dowód Bez sensu.

Miłego
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli taki np Michio Kaku bredzi?

Przecież człowiek to prymitywna maszyna. Metoda naukowa jest prosta: obserwacja, znajdowanie korelacji, tworzenie teorii, weryfikacja. Komputery oparte na AI będą to robiły dużo lepiej. Trzeba tylko poszerzać bazę danych i rozwijać technologię. Postęp rośnie coraz szybciej. Gdzie są te ukryte haczyki?
Max Golonko (1811 punktów)
>Czyli taki np Michio Kaku bredzi?
>Przecież człowiek to prymitywna maszyna. Metoda naukowa jest prosta: obserwacja, znajdowanie korelacji, tworzenie teorii, weryfikacja. Komputery oparte na AI będą to robiły dużo lepiej. Trzeba tylko poszerzać bazę danych i rozwijać technologię. Postęp rośnie coraz szybciej. Gdzie są te ukryte haczyki?

To są kompletne bzdury co bredzi kaku o AI i to co ty naiwnie sobie wyobrażasz.
To musi powstać (zupełnie jak w naszej czaszcze przez 24 lata) sztuczny mózg.

Do tego trzeba ogromu materiałów, techonologii, pseudo-zmysłow do różnego poznawania świata i cieżkiej pracy wychowawczej.

ZASTANÓW SIĘ NAD DETALAMI A NIE BUJAJ W OBŁOKACH FRAZESÓW!!!

Skoro modele/prototypy będa budowane metodą prób i błedów to mamy w plecy tysiące milirdów euro i tysiace osobo-lat pracy.

To znaczy nie my tylko szaleńcy którzy dadzą się nabrać na takie przedsięwzięcie - umysłowo mało sprawni decydenci polityczni.

Miłego
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zastanawiałem się nad detalami z kumplem, który jest w temacie i pracuje przy AI. Podchodzisz do tego sceptycznie tak jak kiedyś ludzie podchodzili do idei samolotu czy internetu. Możesz też mieć rację jeśli w trakcie rozwoju wynikną jakieś nieprzewidziane dziś problemy. W przyszłości przecież nauka nie będzie potrzebna, bo dowiemy się jak tworzyć gotowe sieci, które mają doświadczenie zdobyte przez te już istniejące. Być może będziemy wiedzieć jak stworzyć kopię człowieka 1:1 i co odpowiada za co aby móc tworzyć dowolne cechy. Przecież obecną technologię można nazwać początkiem.

A Ty mi radzisz od razu się powiesić lub żyć do końca jako tfu! człowiek...
JarekS (695 punktów)

>ZASTANÓW SIĘ NAD DETALAMI A NIE BUJAJ W OBŁOKACH FRAZESÓW!!!
>Skoro modele/prototypy będa budowane metodą prób i błedów to mamy w plecy tysiące milirdów euro i tysiace osobo-lat pracy.

Axiom - 300 osobolat i 30 lat rozwoju
www.axiom-developer.org/
I jeszcze z kompilcją na 64 bit są schody
Nie wiem ile ma Maxima.

Ten od sztucznego kota zdefraudował dwa miliony $
A hardware sterujące to na stole złożysz jakby co przecież

Tysiące osobolat starczy? żartujesz, prawda.

A drugi jego pomysł - z tym transferem do VR.
Też musisz mieć AI która pilnuje żeby świat był spójny.
W ogóle to może najpierw "Homo divisus"
Konrada Fiałkowskiego przeczytajcie, tam to jest łopatologicznie wyłożone.
I Lema od dechy do dechy.

ps
Słownik w Firefox do de, coraz gorsze i coraz kolorowsze to jest, Lema z małej
napisałem i nie daje ostrzeżenia, szajs. Zaraz przyjdzie guru z 40 tysięcznym kontem i się doczepi
Max Golonko (1811 punktów)
Jedyna sensowna droga to wielowarstwowe sieci neuronalne (Świat Nauki Lipiec 2016)

obecnie to one potrafią grać w GO i max tyle co muszka owocowa z jednym okiem i z poobrywanymi kończynami, a tak naprawdę to rozpoznawanie obrazów (np. kota w różnych sytuacjach).
Cyborga klasy człowieka trzeba będzie wychowywać latami - każdego.

A Human Brain Project to taki jeden guru co naobiecywał urzędasom UE efekty a na razie wszystko odbywa się w tajemnicy. Miliard dolarów fajno przejeść bez kontroli

Miłej nocy
25-08-2016 12:59 
 Ocena 3 na 3
Żółwik (23 punktów)Wirtualna przyszłość.
Witam.

Strasznie daleko wybiegacie w przyszłość. Skąd wiedzieć czy przyszła teraźniejszość dojdzie tak daleko w czasie. Trzeba by było taki plan hodowania człowieka dokańczać w kosmosie na innej planecie. Bo Ziemia za ileś lat może się rozpaść z powodu ruchu wirowego na dwie połówki.Tak twierdzą badacze.
Ja natomiast skonstruowałem w swoim garażu wynalazek wydawałoby się nie możliwy w rzeczywistości, mój prywatny Wehikuł Czasu i mogłem nie co zobaczyć przyszłości.Zajęło mi to 25 lat. I co się dowiedziałem. Przede wszystkim to że Podróże w czasie są możliwe ale w tym sensie że można oglądać przyszłość albo przeszłość. Nie można tam nic ruszać, zmieniać. Czyli tak jakby oglądanie na ekranie. Albo gdy siedzę w moim wehikule i zamknę oczy to mogę tez oglądać w wyobraźni. Tak jakbym miał w głowie filmy albo CPu. I właśnie mój wehikuł posiada główne urządzenie czyli komputer. Po wpisaniu daty mam mapę i wybieram miejsce na Ziemi,które chcę obejrzeć. Nie wiem dlaczego ale nie mogę zobaczyć nic dalej niż rok 2033. Może nie chodzi o koniec Świata tylko o to że dalej byłoby zbyt dużo możlwiości przyszłości. I za dużo obliczeń dla komputera. Najbardziej lubię oglądać przeszłość ,to co było dawniej na Ziemi. Natomiast przyszłość poznałem już dosyć ale tylko do roku 33. Dalej mi się zacina mój wehikuł i piszczy głośno jakby coś się zepsuło. Najdalsza data jaka mi się otwiera to narazie 8.04.2033 rok. może za jakiś czas się odblokuje na dalszą przyszłość.
Z wydarzeń, które zobaczyłem najbliższych to jest dużo. Z tych co nie długo nas czekają to to że w czasie wyborów w USA nie nie zostanie prezydentem Czarnoskóry. Natomiast pewnie wielu ciekawi jak Legia zagra w LM? Niestety nie wyjdą z grupy ale to chyba nie jest ich celem tez. Ważne żeby pograć.
Najciekawszym wydarzeniem w tym roku będzie wybór Nowego Papieża i to że zobaczymy na placku św.Piotra jednego dnia trzech Papieżów. Gdy patrzyłem na rok 33 to nie było kolejnej zmiany papieża czyli z tego można się domyśleć że będzie to biskup nie więcej niż 65 lat. W tych podróżach w Czasie są rzeczy ,które są zakryte tajemnicą i nie można widzieć wszystkiego. I w tym przypadku twarz Papieża była zakryta jakby welonem. Ale zauważyłem dłoń że była koloru czarnego. Podobnie np. gdy byłem w przeszłości i chciałem się dowiedzieć gdzie znajduje się Arka Przymierza, śledzilem jej losy w dawnych wiekach a w pewnym momencie obraz zasłoniła mi taka jakby zasłona, jasna ale nie było widać nic. Czyli widocznie Pan Bog chce pewne rzeczy pozostawić zakryte.
25-08-2016 13:36 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość.
>Bo Ziemia za ileś lat może się rozpaść z powodu ruchu wirowego na dwie połówki.Tak twierdzą badacze.
>Ja natomiast skonstruowałem w swoim garażu wynalazek wydawałoby się nie możliwy w rzeczywistości, mój prywatny Wehikuł Czasu

Wszystko to bardzo smaczne, z ochotą pochłaniam i proszę o więcej. A jakbyś poczuł, że w twoim mózgu jelitowym woda się pali albo krzyżują planety, czy też inne oczywiste objawy nawiedzenia Duchem Świętym, nie zapomnij tego opisać.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>była zakryta jakby welonem... obraz zasłoniła mi taka jakby zasłona, jasna

www.youtube.com/watch?v=TkrIz3Nu8H8

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-09-2016 10:38 
 Ocena 1 na 1
Żółwik (23 punktów)Wirtualna przyszłość.

Byłem dzisiaj we wehikule znowu i pisało że jutrzejszy dzień to ważny dzień w historii.
Ale o co chodzi to było zasłonięte zasłoną. Więc nie wiem z czym związane.
04-09-2016 01:40 
 Ocena 1 na 1
Żółwik (23 punktów)
Ale jestem ciemny. To chodziło pewnie o to że każdy dzień jest ważny, każdy tworzy historię.
Żółwik (23 punktów)

Byłem dzisiaj w wehikule ale w nie odległej przyszłości(ten rok) Znowu trochę mi zasłonka przesłoniła i niektóre rzeczy musiałem się domyślać. Wygląda na to że zawodnik Argentyny zejdzie z boiska z powodu choroby albo zmęczenia. W 80 minucie. Ale nie zakończy jeszcze kariery.
Najbardziej Mi się podobało w moim wehikule oglądanie meczów dawnych co są filmy czarno białe a Ja mogę kolorowo patrzeć.
07-09-2016 07:09 
 Ocena 1 na 1
Żółwik (23 punktów)

Piłkarze z San Lorenzo byli w tamtym tygodniu w Rzymie to znaczy że myślą o odkupieniu swojego dawnego zawodnika i to by pasowało do tego co wyświetlił wehikuł. Wczoraj moja maszyna zacinała się na dacie 7 wrzesień. Ale na szczęście tą przyszłość można już oglądnąć dzisiaj

Niektóre części w mojej maszynie odwzorowałem za filmem BTTF.


Żółwik (23 punktów)

To co widziałem we wehikule już się sprawdza, Legia raczej nie wyjdzie z grupy.
Apropo meczów to nie można widzieć wyników dokładnych bo tego nie da się przewidzieć. Za dużo przypadku i innych rzeczy. W innych dyscyplinach też. Ale jeśli jest duża różnica poziomów między drużynami czy zawodnikami to wehikuł może wyświetlić że ten wygra a ten przegra ale też jest to rzadkie.
Nie jestem pewien ale Konklawe chyba zakończy się 1 listopada. Papież Będzie miał imię na 5 liter(w j.polskim),liczba przy imieniu między 1 a 8. Z czasem napiszę więcej. Narazie muszę zdobyć paliwo do mojego wehikułu a jest ono rzadkie.
17-09-2016 22:59 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość.
>To co widziałem we wehikule już się sprawdza, Legia raczej nie wyjdzie z grupy.
>Apropo meczów to nie można widzieć wyników dokładnych bo tego nie da się przewidzieć. Za dużo przypadku i innych rzeczy. W innych dyscyplinach też. Ale jeśli jest duża różnica poziomów między drużynami czy zawodnikami to wehikuł może wyświetlić że ten wygra a ten przegra ale też jest to rzadkie.
>Nie jestem pewien ale Konklawe chyba zakończy się 1 listopada. Papież Będzie miał imię na 5 liter(w j.polskim),liczba przy imieniu między 1 a 8. Z czasem napiszę więcej. Narazie muszę zdobyć paliwo do mojego wehikułu a jest ono rzadkie.

Jeśli możesz, to zobacz jakie wyniki losowań totolotka będą w przyszłą sobotę i podziel się wiedzą ze mną. Polecam się i pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To co widziałem we wehikule już się sprawdza, Legia raczej nie wyjdzie z grupy.

Przecież to oczywistość.
18-09-2016 16:38 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)

>Apropo meczów to nie można widzieć wyników dokładnych bo tego nie da się przewidzieć.
To z czym do ludzi, z czym do ludzi?
Miałem pytać o numery totka, ale jak widzę te osiągi...
Żółwik (23 punktów)Wirtualna przyszłość.
Wczoraj "oblatywałem" Czas i widziałem że 16.10.2016 roku to ostatni dzień, pora odejść w cień.
Piłkarze Islandii nie przypadkowo nawojowali na EURO. Było to związane z tym że w tym roku wybuchnie Wulkan na Islandii. Opatrzność trochę Im pomagała w meczach.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość.
>Wczoraj "oblatywałem" Czas i widziałem że 16.10.2016 roku to ostatni dzień, pora odejść w cień.

I co teraz ?
18-09-2016 18:43 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Narazie muszę zdobyć paliwo do mojego wehikułu a jest ono rzadkie.

I zapewne nielegalne...
Pan Leming (674 punktów)
17-09-2016 23:40 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
> Nie wiem dlaczego ale nie mogę zobaczyć nic dalej niż rok 2033.

Nie wykupiłeś licencji w KRPwCz.
Już Ci z pięć razy o tym mówiłem w 2050 roku.

(O, ja głupia pipa: przecież Ty tego jeszcze nie możesz pamiętać...)

> może za jakiś czas się odblokuje na dalszą przyszłość.

Nie sprawdziłeś tego?
Toś Ty dupa, a nie czasolatacz.

Drobner, ||*** timedriver
Żółwik (23 punktów) Wirtualna przyszłość.

O mojej maszynie czasoprzestrzennej kontynuuję w nowym wątku:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,724404
Postaram się napisać o ważniejszych wydarzeniach z wyprzedzeniem czasu, jeśli będzie dobrze działał wehikuł.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365