 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-01-2010 22:05 | Adamiak (36436 punktów) | Publiczny krzyż palacza.
18 na 18 | Przed chwilą w tvn-24 obejrzałem program o projekcie nowelizacji ustawy ws. ochrony zdrowia przed następstwami używania tytoniu. Nowelizacja ta ma dotyczyć rozszerzenia zakazu palenia m.in. na lokale gastronomiczno-rozrywkowe. W programie wypowiedział się Maciej Skorliński, przewodniczący Związków Zawodowych Pracowników Przemysłu Tytoniowego w Polsce. Wyartykułował on, m/innymi, dość ciekawy pogląd, że zakaz palenia dyskryminuje palaczy. Otóż jestem nałogowym palaczem od ca 43 lat i oświadczam, że ten Pan się myli - pozwolenie na moje palenie w przestrzeni publicznej może dyskryminować niepalących, ale brak palenia nie spełnia wymogów dyskryminacji, jest neutralny. To taki głosik w dyskusji o tym, jak ciężki krzyż "musi" znosić każdy palacz publicznie epatujący innych swoją narkotyczną miłością.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 10 | tavv (15 punktów) | Projekt ustawy narusza przede wszystkim prawo właścicieli pubów i innych lokali do stanowienia, czy można w nich palić czy nie. Nad restrykcjami dotyczącymi palenia w przestrzeni publicznej można debatować, ale podobne pomysły w przypadku ingerencji w sferę prywatną są absurdalne.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Projekt ustawy narusza przede wszystkim prawo właścicieli pubów i innych lokali do stanowienia, czy można w nich palić czy nie. Nie czytałem tego projektu, ale widzę trudności w zdefiniowaniu przestrzeni publicznej w odniesieniu do prywatnego baru, będącego jednocześnie publicznie dostępną przestrzenią.
>Nad restrykcjami dotyczącymi palenia w przestrzeni publicznej można debatować, ale podobne pomysły w przypadku ingerencji w sferę prywatną są absurdalne. Jasne, bo jw.
|
|
|  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>Nad restrykcjami dotyczącymi palenia w przestrzeni publicznej można debatować, ale podobne pomysły w przypadku ingerencji w sferę prywatną są absurdalne. > Jasne, bo jw. We Wrocławiu chyba jeszcze jest, bo w każdym bądź razie, rok temu jeszcze była. Taka knajpa w Pasażu Niepolda o islamizującej nazwie, która kilka lat wcześniej nie dostała koncesji. Nie pamiętam już przez ile czasu odbywały się tam codziennie tylko imprezy prywatne.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Taka knajpa w Pasażu Niepolda o islamizującej nazwie, która kilka lat wcześniej nie dostała koncesji. Nie pamiętam już przez ile czasu odbywały się tam codziennie tylko imprezy prywatne. Miałem na myśli trudności w zdefiniowaniu prawnym przestrzeni publicznej prywatnego baru, a nie łatwość w znalezieniu furtki w przepisie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Miałem na myśli trudności w zdefiniowaniu prawnym przestrzeni publicznej prywatnego baru, a nie łatwość w znalezieniu furtki w przepisie. Bez pokonania tej trudności łatwość ma przewagę. Jak się od 20 lat powtarzało prywatyzacja, we wszystkich możliwych odmianach i w nieskończoność, to teraz jest problem. Prywatny bar miejscem publicznym. Brzmi paradoksalnie a wcale nie powinno.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Prywatny bar miejscem publicznym. Brzmi paradoksalnie a wcale nie powinno. Były o tym dyskusje przy okazji publiczności prywatnego portalu Racjo - mam zdanie, że właściciel może ustalić swoje reguły, lecz w granicach prawa. Np. wpuszczać tylko w krawatach.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Były o tym dyskusje przy okazji publiczności prywatnego portalu Racjo - mam zdanie, że właściciel może ustalić swoje reguły, lecz w granicach prawa.> Np. wpuszczać tylko w krawatach. Wykształcił się taki nowobogacki sposób myślenia. Bar nie jest dla ludzi tylko dla właściciela. Albo inaczej: nie istnieje po to by być miejscem spotkań dla ludzi, ale tylko i wyłącznie po to by generować zysk. Takie upodmiotowienie na siłę własności, kosztem uprzedmiotowienia klienta.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Wykształcił się taki nowobogacki sposób myślenia. Można i tak nazwać, też to dostrzegam.
>Bar nie jest dla ludzi tylko dla właściciela. Albo inaczej: nie istnieje po to by być miejscem spotkań dla ludzi, ale tylko i wyłącznie po to by generować zysk. A tak - gwarancją zysku właściciela baru jest (powinno być) upodmiotowienie klientów, coś na kształt egoizmu zwrotnego, w granicach istniejącego prawa- lepiej?
Więc może być wymóg krawata- krawaty ani ich brak nie są prawnie zabronione- choć niekoniecznie będzie się z zyskiem stricte finansowym wiązał, ale są różne rodzaje zysków. Właściciel może liczyć na perspektywiczne zyski z krawacianego prestiżu, ale może też wyżej cenić zwisoozdobny nastrój w swoim barze.
>Takie upodmiotowienie na siłę własności, kosztem uprzedmiotowienia klienta. Ni klient, ni własność nie są wartościami same w sobie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > A tak - gwarancją zysku właściciela baru jest (powinno być) upodmiotowienie klientów, coś na kształt egoizmu zwrotnego, w granicach istniejącego prawa- lepiej? > Więc może być wymóg krawata- krawaty ani ich brak nie są prawnie zabronione- choć niekoniecznie będzie się z zyskiem stricte finansowym wiązał, ale są różne rodzaje zysków. > Właściciel może liczyć na perspektywiczne zyski z krawacianego prestiżu, ale może też wyżej cenić zwisoozdobny nastrój w swoim barze. Tak ale nasze prawo ma tę specyfikę, że określi szczegółowo, kolor, wzór, deseń, długość i materiał. Zapomni tylko o odnośniku do firmy szwagra, wyłącznego importera krawatów o fasonie spełniającym normy prawne. Natomiast nie zapomni o wyznaczeniu kary dla użytkownika krawatu od konkurencji, jak i dla konkurenta za udostępnienie. >>Takie upodmiotowienie na siłę własności, kosztem uprzedmiotowienia klienta. > Ni klient, ni własność nie są wartościami same w sobie. Wartość, jest proporcjonalna do ceny, jaką jest gotów zapłacić nabywca.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Zapomni tylko o odnośniku do firmy szwagra, wyłącznego importera krawatów o fasonie spełniającym normy prawne. Natomiast nie zapomni o wyznaczeniu kary dla użytkownika krawatu od konkurencji, jak i dla konkurenta za udostępnienie. Fakt. Witamy w Polsce.
>> Ni klient, ni własność nie są wartościami same w sobie. >Wartość, jest proporcjonalna do ceny, jaką jest gotów zapłacić nabywca. Jeśli właściciel nie chce sprzedać za oferowaną cenę, to dla niego towar ma inną wartość. W takim układzie wartością realną może być wypadkowa obydwu, ale też nie musi, więc sama wartość jest jedynie pustym hasełkiem. Jak chrześcijańska.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > Jeśli właściciel nie chce sprzedać za oferowaną cenę, to dla niego towar ma inną wartość.To klient poczeka na wypadkową promocję. > W takim układzie wartością realną może być wypadkowa obydwu, ale też nie musi, więc sama wartość jest jedynie pustym hasełkiem. Jak chrześcijańska.Zaczęliśmy od kwestii trudności zapisu. Po czym przez postrzeganie podmiotowość przeszliśmy do wartości a tu znowu pojawia się jak bumerang powiązanie z drugim słowem tytułu. Jednym zdaniem: wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Czy to nie jest odrobinę zastanawiające?
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Jeśli właściciel nie chce sprzedać za oferowaną cenę, to dla niego towar ma inną wartość.> To klient poczeka na wypadkową promocję. Może zmniejszyć się podaż - cena wzrośnie. > Zaczęliśmy od kwestii trudności zapisu. Od czegoś trzeba. > Po czym przez postrzeganie podmiotowość przeszliśmy do wartości a tu znowu pojawia się jak bumerang powiązanie z drugim słowem tytułu. Nie powiem, że celowo, ale i nie skłamię, że zupełnie bez celu. > Jednym zdaniem: wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Czy to nie jest odrobinę zastanawiające?  Eh, nawet, jak zmienię na wszystkie prowadzą do Zysku, to i tak poprzekręcasz, że to, to samo. (Żadnego respektu dla Wartości u tej, dzisiejszej młodzieży... Żadnego. )
|
|
1 na 1 | Smith (10069 punktów) | W Anglii zawarto te wszystkie lokale gastronomiczno-rozrywkowe i inne w jednym zwrocie "enclosed public place" ciekawe ile nowomowy zostanie użytej przez naszych legislatorów do sformułowania tego przepisu.
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >W Anglii zawarto te wszystkie lokale gastronomiczno-rozrywkowe i inne w jednym zwrocie "enclosed public place"...
Tłumacz google mi mówi, że to "zamknięte miejsca publiczne", ale nic w tym o własności, więc nie potrafię się odnieść.
|
|
|  | | Smith (10069 punktów) | > >W Anglii zawarto te wszystkie lokale gastronomiczno-rozrywkowe i inne w jednym zwrocie "enclosed public place"...> Tłumacz google mi mówi, że to "zamknięte miejsca publiczne", ale nic w tym o własności, więc nie potrafię się odnieść.Tutaj jest instrukcja obsługi, jedna strona tekstu i dwie rysunków.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Tłumacz google mi mówi, że to "zamknięte miejsca publiczne", ale nic w tym o własności, więc nie potrafię się odnieść.> Tutaj jest instrukcja obsługi, jedna strona tekstu i dwie rysunków. Z tego, co "moja kohać tfoja googla" mi przetłumaczył, to jest zupełnie sensowna, choć szczegółowa do bólu (te powierzchnie ciągłe ścian... Majstersztyk!) definicja zamkniętej przestrzeni publicznej obejmującej puby, dyskoteki czy inne barakowozy o spożywczo-rozrywkowym charakterze.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Z tego, co "moja kohać tfoja googla" mi przetłumaczył, to jest zupełnie sensowna, choć szczegółowa do bólu (te powierzchnie ciągłe ścian... Majstersztyk!) definicja zamkniętej przestrzeni publicznej obejmującej puby, dyskoteki czy inne barakowozy o spożywczo-rozrywkowym charakterze. Pomarzyć o takich zwięzłych, szczegółowych i sensownych zapisach w polskich ustawach. Skoro przy pomocy googla zrozumiałeś o co kammon a ja pomimo tego, że polski to mój native, mam wielkie problemy w zrozumieniu treści przepisów zapisanych w naszym języku, że o wypowiedziach urzędników nie wspomnę. To może trzeba zacząć pisać ustawy po angielsku?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Skoro przy pomocy googla zrozumiałeś o co kammon No tak, ale nie każdy jest dekarzem. > ... a ja pomimo tego, że polski to mój native, mam wielkie problemy w zrozumieniu treści przepisów zapisanych w naszym języku, że o wypowiedziach urzędników nie wspomnę. Eh, nawet mnie się zdarzało.  > To może trzeba zacząć pisać ustawy po angielsku? Można po prostu większość tylko przetłumaczyć - "gógla jego mać" już mamy, Jurusia też...
|
|
5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Zastanawiają mnie dwie rzeczy.
Po pierwsze - dlaczego Państwo traktuje alkoholizm i narkomanię jako choroby i oferuje alkoholikom oraz narkomanom bezpłatną i zróżnicowaną pomoc w "uzdrowieniu", zaś osobom uzależnionym od nikotyny oferuje wyłącznie coraz bardziej restrykcyjne przepisy prawne?
Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia, więc palacz nie zasługuje ani na współczucie, ani na pomoc jedynie należy mu się potępienie.
Czy drugie jest wynikiem pierwszego?
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
 | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia, więc palacz nie zasługuje ani na współczucie, ani na pomoc jedynie należy mu się potępienie.Bo i ponieważ więc: Nie wolno brać narkotyków NIGDZIE, włącznie z własnym domem wiec narzekanie jakoby gorzej traktowano palaczy w tym względzie jest głupstwem. Skutki picia alkoholu o ile są negatywne dla otoczenia (burdy, ataki i wymiotowanie na osoby postronne) tez nie są przychylnie traktowane przez prawo. Jednocześnie picie alkoholu w pubie w rozsądnej ilości nie wpływa negatywnie na osoby postronne. Nie znam na tyle rozsądnej dawki tytoniu, która wypalona w zamkniętym pomieszczeniu nie wpłynęłaby na osoby postronne. I owszem, nikotyniści zasługują na pomoc jak i inni narkomani. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
|  | 2 na 2 | Guzik (2020 punktów) | ">Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia, >I owszem, nikotyniści zasługują na pomoc jak i inni narkomani."
Nikotynizm to jest poważna choroba, dotykająca biednych i bogatych, mądrych i głupich. Wymagająca pomocy.
Przeważnie jest tak:
Kiedyś chciałem rzucić palenie papierosów. W jednej przychodni mi powiedzieli "tylko dla PKP". W Klinice Kardiologicznej w Aninie - że muszę poczekać, bo pan doktor wyszedł na papierosa... W kolejnej rejestratorka się rozmarzyła - A może pan jest jednocześnie alkoholikiem homoseksualistą mającym HIV, albo przynajmniej świńską grypę, bezdzietną matką? Coś się załatwi.. . To tyle mój znajomy.
Od siebie dodam, że są skuteczne sposoby wyjscia z tego uzaleznienia , ale trzeba naprawdę chcieć.
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Nikotynizm to jest poważna choroba, dotykająca biednych i bogatych, mądrych i głupich. Jak większość chorób.
>Od siebie dodam, że są skuteczne sposoby wyjscia z tego uzaleznienia , ale trzeba naprawdę chcieć. Zgadzam się, podstawą jest odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?- po co palę?- oraz zdać sobie sprawę, że "ja nie muszę palić, tylko palić chcę".
Konsekwentną myślą, wnioskiem jest: jeśli nikt nie jest w stanie zabronić mi palenia, to i nikt mi nie zabroni nie chcieć zapalić - jestem wolnym człowiekiem, bo mam wybór.
|
|
| | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Zgadzam się, podstawą jest odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?- po co palę?- oraz zdać sobie sprawę, że "ja nie muszę palić, tylko palić chcę".Rzucenie czasem ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo, mające maskować całkowitą niezdolność do powstrzymania się od palenia. > jestem wolnym człowiekiem, bo mam wybór.Uzależnienie nie ma nic wspólnego z posiadaniem wyboru. Twój prawdziwy wybór to czy chcesz być wolnym człowiekiem czy nie. Póki co, jak widzę, nie. Poleruj, Adamiaku, łańcuchy i obnoś je z dumą
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Zgadzam się, podstawą jest odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?- po co palę?- oraz zdać sobie sprawę, że "ja nie muszę palić, tylko palić chcę".> Rzucenie czasem ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo, mające maskować całkowitą niezdolność do powstrzymania się od palenia. Sama sobie zaprzeczasz. Nie ma czegoś takiego, jak "całkowita niezdolność do powstrzymania się od używki", czego dowodem są ci, co się powstrzymali. > >jestem wolnym człowiekiem, bo mam wybór.> Uzależnienie nie ma nic wspólnego z posiadaniem wyboru. Dlatego nic podobnego nie napisałem. Napisałem, że wybór uzależnienia jest wyborem braku wolności.  > Twój prawdziwy wybór to czy chcesz być wolnym człowiekiem czy nie. Wiele w tym prawdy. Znasz jeszcze inne definicje śmierci? > Póki co, jak widzę, nie. A gdzie tak to widzisz, jkl;'ko, prócz "na ekranie"? > Poleruj, Adamiaku, łańcuchy i obnoś je z dumą Biżuterię też sam sobie wybieram.
|
|
| | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Sama sobie zaprzeczasz. Nie ma czegoś takiego, jak "całkowita niezdolność do powstrzymania się od używki", czego dowodem są ci, co się powstrzymali.Dowodem na istnienie czegoś takiego, są ci którzy nie zdołali się powstrzymać przed końcem życia. Ale nie mam nic przeciwko wstawieniu przed "całkowitą" "prawie". Natomiast wielce charakterystyczne jest nieodniesienie się do pozostałej części zdania  > >>jestem wolnym człowiekiem, bo mam wybór.> >Uzależnienie nie ma nic wspólnego z posiadaniem wyboru.> Dlatego nic podobnego nie napisałem. Napisałem, że wybór uzależnienia jest wyborem braku wolności.Aha, a wybrany brak wolności czyni cię wolnym człowiekiem? Z ciebie to naprawdę umysłowy akrobata.  > >Twój prawdziwy wybór to czy chcesz być wolnym człowiekiem czy nie.> Wiele w tym prawdy. Znasz jeszcze inne definicje śmierci?Czemu zaraz śmierci? Chodzi o to, że dajesz kierować sobą jakieś dziadowskiej substancji chemicznej. Mało Ci tych wrodzonych? > >Póki co, jak widzę, nie.> A gdzie tak to widzisz, jkl;'ko, prócz "na ekranie"?Jeśli niejaki Adamiak pisze "na ekranie", że jest palaczem, to zakładam, że tak jest. Mam nadzieję, że odruch sprzeciwu nie każe Ci podważać własnej wiarygodności.  > >Poleruj, Adamiaku, łańcuchy i obnoś je z dumą > Biżuterię też sam sobie wybieram. No, wszyscy w łańcuchach tak mówią.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Sama sobie zaprzeczasz. Nie ma czegoś takiego, jak "całkowita niezdolność do powstrzymania się od używki", czego dowodem są ci, co się powstrzymali.> Dowodem na istnienie czegoś takiego, są ci którzy nie zdołali się powstrzymać przed końcem życia. Ale nie mam nic przeciwko wstawieniu przed "całkowitą" "prawie". Hihihi.  > Natomiast wielce charakterystyczne jest nieodniesienie się do pozostałej części zdania Więc skup się i postaraj się precyzować pytania. Jeśli piszesz zdanie z gruntu fałszywe, to nie spodziewaj się odpowiedzi na te jego fragmenty, które akurat tobie wydają się mieć coś okołosensownego  > Aha, a wybrany brak wolności czyni cię wolnym człowiekiem? Gdzie ja to napisałem? > Z ciebie to naprawdę umysłowy akrobata.  Dziękuję. > >Znasz jeszcze inne definicje śmierci?> Czemu zaraz śmierci? Bo tak se myślę, że wolność absolutną daje tylko śmierć. > Chodzi o to, że dajesz kierować sobą jakieś dziadowskiej substancji chemicznej. Jeszcze niektórym daję. > Mało Ci tych wrodzonych? Jakbyś przy tym była. > >A gdzie tak to widzisz, jkl;'ko, prócz "na ekranie"?> Jeśli niejaki Adamiak pisze "na ekranie", że jest palaczem, to zakładam, że tak jest. Napisałaś: Twój prawdziwy wybór to czy chcesz być wolnym człowiekiem czy nie. Póki co, jak widzę, nie.... ... i z faktu, że jeszcze palę wnioskujesz, że nie chcę być wolnym człowiekiem? Z takimi akrobacjami umysłowymi, to u ziomali na rogu ulicy nawet "popalić" nie wyprosisz, jkl;'ko.  > Mam nadzieję, że odruch sprzeciwu nie każe Ci podważać własnej wiarygodności. Nawzajem.  > >>Poleruj, Adamiaku, łańcuchy i obnoś je z dumą > >Biżuterię też sam sobie wybieram. > No, wszyscy w łańcuchach tak mówią. Naprawdę nie mam wpływu na waszą nomenklaturę - i nie żałuję.
|
|
| | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > >Natomiast wielce charakterystyczne jest nieodniesienie się do pozostałej części zdania > Więc skup się i postaraj się precyzować pytania. Jeśli piszesz zdanie z gruntu fałszywe, to nie spodziewaj się odpowiedzi na te jego fragmenty, które akurat tobie wydają się mieć coś okołosensownego To jeszcze raz od początku: TY-"ja nie muszę palić, tylko palić chcę". Ja-Rzucenie czasem ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo, mające maskować niezdolność do powstrzymania się od palenia. Pokaż mi gruntowny fałsz tego zdania. Chyba, że mechanizmy obronne każą Ci tym razem czepiać się przecinków.  > Gdzie ja to napisałem?Napisałeś "jestem wolnym człowiekiem, bo mam wybór" a potem, "wybór uzależnienia jest wyborem braku wolności". To tak głupie, że aż śmieszne. > Bo tak se myślę, że wolność absolutną daje tylko śmierć.Tak se myślę, że śmierć absolutnie niczego nie daje. Wręcz przeciwnie. > >Chodzi o to, że dajesz kierować sobą jakieś dziadowskiej substancji chemicznej.> Jeszcze niektórym daję.Czyli skłonność do wybierania braku wolności masz dobrze utrwaloną... > ... i z faktu, że jeszcze palę wnioskujesz, że nie chcę być wolnym człowiekiem?Że nie jesteś. > Z takimi akrobacjami umysłowymi, to u ziomali na rogu ulicy nawet "popalić" nie wyprosisz, jkl;'ko.  Czerstwe grypsy zapodajesz, dziadku. Joł. > Naprawdę nie mam wpływu na waszą nomenklaturę - i nie żałuję. Ja na wasze niezrozumienie również.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > To jeszcze raz od początku: A niech, jeśli wyżej słupków podskoczyć nie możesz. > TY-"ja nie muszę palić, tylko palić chcę".> Ja-Rzucenie czasem ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo, mające maskować (???) niezdolność do powstrzymania się od palenia.> Pokaż mi gruntowny fałsz tego zdania. Mogę pokazać na początek ze dwa, trzy fałsze, z czego pierwszym jest fałszywy autocytat, brzmiący "kiedyś" w oryginale tak: "Rzucenie czasem ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo, mające maskować całkowitą niezdolność do powstrzymania się od palenia." Teraz wiesz czego brakuje zamiast tych wiotko-niebieskich istotek w nawiasiku, tania manipulantko? Drugi fałsz już pokazywałem, ale powtórzę: żywymi dowodami tej bzdury są ci, którzy od palenia się powstrzymali. Trzeci fałsz tkwi w sprzeczności między członami zdania, bo jeśli jest "całkowita niezdolność do powstrzymania się od palenia", to kiedy rzucenie ma cokolwiek ułatwić, jeśli rzucić nie można, bo jest "całkowita (tego rzucenia) niezdolność"? Napisałaś " rzucenie czasem ułatwia uświadomienie" - czyli czasem rzucenie nie ułatwia uświadomienia, że rzucenie jest niemożliwe? To tak głupie, że aż nieśmieszne. Budzi tylko współczucie. Ale i na to jestem za leniwy.  Czwartym fałszem, też poza konkursem, jest wyrwanie z kontekstu "ja nie muszę palić, tylko palić chcę", w którym to kontekście zdarzenie jest rozciągnięte w czasie jako początek działania dynamicznego, jako podstawa do dalszych kroków w rzuceniu palenia. A palacz palić chce, bo nikt prócz siebie do palenia go zmusić nie jest w stanie. Więc jeśli pali, znaczy po prostu chce palić, bo jeśli nawet sam się zmusił, to widocznie chciał się zmusić - zaprzestanie palenia też śmiercią nie grozi a i papieros sam mu się do gęby nie pcha, jak nie przymierzając jkl;'ce żałośnie śmieszne fałszywki na klawiaturkę. > Chyba, że mechanizmy obronne każą Ci tym razem czepiać się przecinków. Bardzo się Ciebie te mechanizmy uczepiły? Niestety, nie potrafię Ci pomóc. > Napisałeś "jestem wolnym człowiekiem, bo mam wybór" a potem, "wybór uzależnienia jest wyborem braku wolności". To tak głupie, że aż śmieszne. Jeśli wybiorę uzależnienie, to rezygnuję z wolności (może jej części), to tak proste, że tylko dla głupka śmieszne. No, chyba, że głupek jest kobietą, to powinno być chyba "głupki".  > > Bo tak se myślę, że wolność absolutną daje tylko śmierć.> Tak se myślę, że śmierć absolutnie niczego nie daje. Wręcz przeciwnie. Aha, wręcz przeciwnie, czyli absolutnie wszystko daje, wolność absolutną też. Wiedziałem, że jak się skupisz, to zrozumiesz.  Troszkę tylko poprzekręcałaś, ale nikt dokładności od Ciebie nie wymagał, bo nie oczekuje się niemożliwego. > Czerstwe grypsy zapodajesz, dziadku. Joł. Odszczeknęła amatorka nieświeżych cytacików.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Sorki, w Wasze meritumy się nie wcinam, zwrócę tylko uwagę, że przed kłótnią o zdanie: > "Rzucenie czasem ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo,etc....warto uzgodnić, co w nim jest podmiotem, co zaś dopełnieniem. Pozdrowienia  .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Sorki, w Wasze meritumy się nie wcinam, zwrócę tylko uwagę, że przed kłótnią o zdanie:> >"Rzucenie czasem (pogrubienie moje A.) ułatwia uświadomienie sobie, że to zwykłe kłamstwo,etc.> ...warto uzgodnić, co w nim jest podmiotem, co zaś dopełnieniem. Jak znam życie, jkl;'kę i Beduińską teorię względności *, to podmiotem jest rzeczownik czas w narzędniku i jest synonimem mięsa, ale to wcale nie musi być jej, jkl;'ki ostateczna wersja. Bo ostateczną wersją jest racja jkl;'ki forever. Prócz braku odpowiedzi, co się często zdarza i też jest zawsze jw., tylko tyle, że foramen. Pozdrawiam.  P.S. Jesteś cholernie nudny z tym swoim, jak zwykle maniem racji. Nie wstyd Ci, tak rannem brzaskiem?  A może tak Wasz zawiało, że i ranne brzaski z pierwszymi, marcowymi kotami do Wasz przychodzą? *- Beduińska teoria względności: mnie się wydaje, że mam czas, bo mam rację, a jkl;'ka ma zawsze rację na czas.
|
|
| | |  | | Vinko (209 punktów) | > Zgadzam się, podstawą jest odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?- po co palę?- oraz zdać sobie sprawę, że "ja nie muszę palić, tylko palić chcę".
Podobno palacze, jak i inni narkomani, wmawiają sobie, że chcą, podczas gdy tak naprawdę - muszą.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Podobno palacze, jak i inni narkomani, wmawiają sobie, że chcą, podczas gdy tak naprawdę - muszą. Uważam, że jest zupełnie odwrotnie - czy słyszałeś, by narkoman, palacz lub alkoholik mówił: chcę się napić, chcę zapalić? Raczej nie, najczęściej mówi: muszę się napić i muszę zapalić, a mówi tak dlatego, żeby dać sobie alibi do dalszego picia czy palenia... no, bo przecież "musi" i wszyscy podobni wokół też "muszą", znaczy w domyśle: za chwilę też będę musiał, bo nie mam na to wpływu. Więc właśnie wmawiają sobie, że muszą, podczas gdy chcą i myślę, że jest to jeden z objawów automanipualcji, w tym wypadku semantycznej, a słowo "muszę" jest składową mechanizmu iluzji i zaprzeczeń. Używki są najszybszą z dostępnych metod na poprawę komfortu psychicznego, niwelują w kilka sekund (papieros) lub kilkanaście, kilkadziesiąt minut (alkohol) dyskomfort, więc osobniki nie radzące sobie sposobami "naturalnymi", równie "naturalnie" po nie sięgają.
|
|
| | | | |  | | Vinko (209 punktów) | > Raczej nie, najczęściej mówi: muszę się napić i muszę zapalić, a mówi tak dlatego, żeby dać sobie alibi do dalszego picia czy palenia... no, bo przecież "musi" i wszyscy podobni wokół też "muszą", znaczy w domyśle: za chwilę też będę musiał, bo nie mam na to wpływu.
Nie wiem co tam do siebie mamrocze palacz. Jak go pytam dlaczego pali, to mówi, że chce, to jego wybór i mam się nie wtrącać. Czy ten szczurek, który zdechł bo wolał orgazm od jedzenia też chciał, czy musiał?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Nie wiem co tam do siebie mamrocze palacz. Ale ja wiem co mamrotałem, bo palę. Wiem też co mamrotałem, gdy piłem, dopóki sobie nie uświadomiłem przyczyn.
>Jak go pytam dlaczego pali, to mówi, że chce, to jego wybór i mam się nie wtrącać. A dla kogo on pali, dla Ciebie? Nie, więc nie jest ważne co on mówi Tobie, tylko co do siebie gada, bo i pali dla siebie. Gadka o wyborze palenia jest tylko elementem systemu iluzji który podlinkowałem, albo na odczepnego.
>Czy ten szczurek, który zdechł bo wolał orgazm od jedzenia też chciał, czy musiał? O to pytaj szczurka.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Nie wiem co tam do siebie mamrocze palacz. Jak go pytam dlaczego pali, to mówi, że chce, to jego wybór i mam się nie wtrącać.Niegłupi ten palacz  Co być mu odparł gdyby powiedział, że musi? Musi, bo co? Co się stanie jeśli tego nie zrobi? Raczej nie umrze z braku dymu. Pragnie tego znacznie bardziej niż Ty ale do przetrwania wcale nie jest mu bardziej niż Tobie potrzebne. W gruncie rzeczy pali, bo chce nawet jeśli niektóremu wydaje się, że jest inaczej.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Pragnie tego znacznie bardziej niż Ty ale do przetrwania wcale nie jest mu bardziej niż Tobie potrzebne. Może być tylko bardziej potrzebne do "normalnego" funkcjonowania. > W gruncie rzeczy pali, bo chce nawet jeśli niektóremu wydaje się, że jest inaczej.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >Nie wiem co tam do siebie mamrocze palacz. Jak go pytam dlaczego pali, to mówi, że chce, to jego wybór i mam się nie wtrącać.> Niegłupi ten palacz Co być mu odparł gdyby powiedział, że musi?Że musi to tylko, któregoś dnia zakończyć biologiczną egzystencję w tym ciele, z tą świadomością własnego istnienia. A cała reszta to: chce nie chce albo być może.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Że musi to tylko, któregoś dnia zakończyć biologiczną egzystencję w tym ciele, z tą świadomością własnego istnienia.
Może zakończyć też bez tej świadomości, jeśli trafi się wcześniej zostać warzywem.
>A cała reszta to: chce nie chce albo być może.
Wyobrażam sobie, że ktoś jeszcze żywy spada z dużej wysokości bez zabezpieczeń, dla przykładu. Chcąc, nie chcąc, musi w coś przywalić.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >>Że musi to tylko, któregoś dnia zakończyć biologiczną egzystencję w tym ciele, z tą świadomością własnego istnienia. >Może zakończyć też bez tej świadomości, jeśli trafi się wcześniej zostać warzywem. Być może >>A cała reszta to: chce nie chce albo być może. >Wyobrażam sobie, że ktoś jeszcze żywy spada z dużej wysokości bez zabezpieczeń, dla przykładu. Chcąc, nie chcąc, musi w coś przywalić. Jeżeli chce mu się tam włazić i nie chce mu się robić tego ostrożnie.
|
|
| |  | 3 na 3 | gama (1062 punktów) | >Od siebie dodam, że są skuteczne sposoby wyjscia z tego uzaleznienia , ale trzeba naprawdę chcieć.
Pewien znajomy mawiał: dzisiaj palę i zaciągał się dymem głęboko, aż mu w płucach świszczało. Innym razem mówił; dziś nie palę i odmawiał zdecydowanie, gdy ktoś częstował go papierosem.
To doskonały przykład działania woli. Palenie to świadomy wybór. Możemy palić lub nie - zależy czego chcemy. Jeśli pragniemy zanieść swój krzyż aż na "Golgotę" nikt nam w tym nie przeszkodzi.
Wybierając jednak świadomie palenie powinniśmy szanować prawo do przestrzeni bez dymu osób, które wybrały niepalenie. Z tym szacunkiem są kłopoty, (choćby w sporach co do przestrzeni publicznej), bo najczęściej zależy on od kultury osobistej palących.
Wyjąwszy nieliczne przypadki nie ma co na nią liczyć i dlatego potrzebne są uwarunkowania prawne w tym zakresie czyli po prostu zakazy. Zakazywanie palenia w określonych miejscach nie jest formą dyskryminacji palaczy lecz podjętą przez Ustawodawcę próbą uświadamiania im, że paląc szkodzą sobie (co jest ich wyborem i nic nam do tego), lecz nie ma zgody na to by szkodzić innym (i to muszą uszanować).
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Palenie to świadomy wybór. Choć często podparty podświadomą potrzebą zbilansowania emocji w sytuacji stresu, metodą już kiedyś sprawdzoną, tak myślę.
>Jeśli pragniemy zanieść swój krzyż aż na "Golgotę" nikt nam w tym nie przeszkodzi. Jasne.
>Z tym szacunkiem są kłopoty, (choćby w sporach co do przestrzeni publicznej), bo najczęściej zależy on od kultury osobistej palących. Oraz uwarunkowań kulturowych ogólnie.
>Wyjąwszy nieliczne przypadki nie ma co na nią liczyć i dlatego potrzebne są uwarunkowania prawne w tym zakresie czyli po prostu zakazy. Zgadzam się.
>Zakazywanie palenia w określonych miejscach nie jest formą dyskryminacji palaczy lecz podjętą przez Ustawodawcę próbą uświadamiania im, że paląc szkodzą sobie (co jest ich wyborem i nic nam do tego), lecz nie ma zgody na to by szkodzić innym (i to muszą uszanować). Z tą dobrocią Ustawodawcy się nie zgadzam - "Ustawodawcy" chodzi o wymierny zysk polityczny i ma głęboko w du*ie moją szkodę. Jeśli już, to politycy bilansują ew. straty z wpływów do budżetu z tytułu obciążeń przemysłu tytoniowego (chyba ok. 8% budżetu) z kosztami leczenia chorób wynikających z palenia oraz absencji w pracy z tegoż tytułu, ale nie chce mi się wierzyć w podejmowanie takich wyliczanek.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | gama (1062 punktów) | > >Palenie to świadomy wybór.> Choć często podparty podświadomą potrzebą zbilansowania emocji w sytuacji stresu, metodą już kiedyś sprawdzoną, tak myślę."Gdy przy pomocy tomografu (PET) naukowcy przyjrzeli się aktywności mózgu ochotników w czasie gry, okazało się, że u osób na nikotynie bardziej pobudzony jest rejon tzw. kory limbicznej, odpowiadającej za kontrolę nad emocjami." Wyniki badań zostały opublikowane w "Behavioral and Brain Functions." Test opisano tutaj: www.apteki(*)/a150433-papieros-kontra-stres> Z tą dobrocią Ustawodawcy się nie zgadzam - "Ustawodawcy" chodzi o wymierny zysk polityczny i ma głęboko w du*ie moją szkodę.Dokładnie tam, (jako że jest umocowany politycznie). Toteż ani słowem nie wspomniałem o dobroci.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > "Gdy przy pomocy tomografu (PET) naukowcy przyjrzeli się aktywności mózgu ochotników w czasie gry, okazało się, że u osób na nikotynie bardziej pobudzony jest rejon tzw. kory limbicznej, odpowiadającej za kontrolę nad emocjami." Wyniki badań zostały opublikowane w "Behavioral and Brain Functions."> Test opisano tutaj:> www.apteki(*)/a150433-papieros-kontra-stres Tekst z linku potwierdza moje przypuszczenia o (również) genetycznym podłożu uzależnień. Geneza uzależnień jest polietiologiczna i nie do końca poznana(?), ale uważam, że dość dużą rolę odgrywają genetyczne "braki" w arsenale równoważenia emocji, może na poziomie deficytu neuroprzekaźników, prócz uwarunkowań takich, jak uzależnienie rodziców oraz czynniki społeczne i kulturowe. Najczęściej uzależniają się osobniki nadwrażliwe, a nadwrażliwość nie polega, jak sugeruje nazwa, na nadmiarze, lecz genetycznym niedoborze "środków ochrony" psychicznej osobnika, więc każdy środek sztucznie (i szybko) tę odporność wspomagający jest postrzegany pozytywnie. Cóż, że te pozytywy mają nóżki króciutkie, jak krasnale.
|
|
| | | |  | | Smith (10069 punktów) | > Z tą dobrocią Ustawodawcy się nie zgadzam - "Ustawodawcy" chodzi o wymierny zysk polityczny i ma głęboko w du*ie moją szkodę. > Jeśli już, to politycy bilansują ew. straty z wpływów do budżetu z tytułu obciążeń przemysłu tytoniowego (chyba ok. 8% budżetu) z kosztami leczenia chorób wynikających z palenia oraz absencji w pracy z tegoż tytułu, ale nie chce mi się wierzyć w podejmowanie takich wyliczanek. Bilansują w ten sposób deficyt budżetowy, dostosowując się do norm unijnych.
|
|
| | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Bilansują w ten sposób deficyt budżetowy, dostosowując się do norm unijnych. Może i tak - z ekonomii jestem cieniutki, jak mój portfel: lubię liczyć tylko do 20.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >>Bilansują w ten sposób deficyt budżetowy, dostosowując się do norm unijnych. > Może i tak - z ekonomii jestem cieniutki, jak mój portfel: lubię liczyć tylko do 20. Nie tacy "ciency" dostawali Nobla w tej dziedzinie, "cienkość" ich wyszła w praniu, bo król jest nagi, szczególnie kiedy szaty idą do pralni.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Może i tak - z ekonomii jestem cieniutki, jak mój portfel: lubię liczyć tylko do 20.> Nie tacy "ciency" dostawali Nobla w tej dziedzinie... Zajmiesz się tym? Bo chcę na parę zaległych postów odpisać - znowu ktoś w necie nie ma racji.  > ... król jest nagi, szczególnie kiedy szaty idą do pralni. Głupi, czy co?  Pierze się szmal, a szaty kupuje "nówki nieśmigane".
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Głupi, czy co? Pierze się szmal, a szaty kupuje "nówki nieśmigane".No tak. Inaczej nie istniałaby sieć "ekskluzywnych inaczej" butików pod nazwą "Lumpex" > Zajmiesz się tym? Bo chcę na parę zaległych postów odpisać - znowu ktoś w necie nie ma racji.Nie. Odpuszczę sobie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Nie. Odpuszczę sobie. Jako i ja Ci odpuszczam. Foramen.
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia, więc palacz nie zasługuje ani na współczucie, ani na pomoc jedynie należy mu się potępienie. >Bo i ponieważ więc: >Nie wolno brać narkotyków NIGDZIE, włącznie z własnym domem wiec narzekanie jakoby gorzej traktowano palaczy w tym względzie jest głupstwem. A w którym miejscu niby na coś takiego narzekam? Zwracam uwagę, że nikotynizmu nie traktuje się na równi z innymi uzależnieniami.
>Skutki picia alkoholu o ile są negatywne dla otoczenia (burdy, ataki i wymiotowanie na osoby postronne) tez nie są przychylnie traktowane przez prawo. A to a propos której części mojej wypowiedzi?
>Jednocześnie picie alkoholu w pubie w rozsądnej ilości nie wpływa negatywnie na osoby postronne. Nie znam na tyle rozsądnej dawki tytoniu, która wypalona w zamkniętym pomieszczeniu nie wpłynęłaby na osoby postronne. Poszerzanie obszarów tzw. przestrzeni publicznej o kolejne, w których obowiązuje zakaz palenia nie zmienia najważniejszej rzeczy - palacz pozostaje palaczem, którego chorobą nikt się nie interesuje. Propozycje, aby zakaz palenia obowiązywał nawet w domu palacza czy w jego samochodzie (a więc praktycznie całkowity zakaz palenia wszędzie) jest już kompletną hipokryzją, bo jawi się jako zemsta państwa na tych, którzy kupują i chcą używać legalnie przez to państwo sprzedawany produkt.
>I owszem, nikotyniści zasługują na pomoc jak i inni narkomani. To dlaczego jej nie otrzymują? Dlaczego nikt nie liczy ile kosztuje leczenie palacza z rakiem płuc czy krtani? Ilu spośród pijących alkohol staje się alkoholikami i ile kosztuje ich leczenie? A ilu spośród palaczy ma problemy zdrowotne wymagające leczenia?
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >... dlaczego Państwo traktuje alkoholizm i narkomanię jako choroby i oferuje alkoholikom oraz narkomanom bezpłatną i zróżnicowaną pomoc w "uzdrowieniu", zaś osobom uzależnionym od nikotyny oferuje wyłącznie coraz bardziej restrykcyjne przepisy prawne? Na pierwszy rzut okiem zdaje się chodzić o tzw. szkodliwość społeczną, która jest raczej większa w przypadkach alkoholizmu i narkomanii. Większa w znaczeniu dolegliwości tych nałogów dla osób postronnych z naciskiem na najbliższe otoczenie uzależnionych (współuzależnionych).
>Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia... Tu widzę poletko big_zyda, bo jakoś wydają mi się dominować konotacje kulturowe w tej zależności, ale też dostrzegam takie rozłożenie akcentów.
|
|
 | | Smith (10069 punktów) | >[color=#660000]Zastanawiają mnie dwie rzeczy. >Po pierwsze - dlaczego Państwo traktuje alkoholizm i narkomanię jako choroby i oferuje alkoholikom oraz narkomanom bezpłatną i zróżnicowaną pomoc w "uzdrowieniu", zaś osobom uzależnionym od nikotyny oferuje wyłącznie coraz bardziej restrykcyjne przepisy prawne? Bo skuteczność tej pomocy w największych porywach nie sięga 50% i można niskim kosztem udawać, że się pomaga w nieskończoność. Nie przesadzaj z tą wyłącznością za zapalenie papierosa w miejscu publicznym nie pójdziesz do więzienia. >Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia, więc palacz nie zasługuje ani na współczucie, ani na pomoc jedynie należy mu się potępienie. Znowu nie przesadzaj z tą powszechną świadomością postrzegania. > Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone) A tutaj to się z Tobą w 100% zgadzam
|
|
|  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Bo skuteczność tej pomocy w największych porywach nie sięga 50%...
Masz jakieś dane na ten temat? Bo mnie intuicja mówi, że skuteczność jest duuuużo mniejsza, a te 50% żeś z jakiej etykietki spisał.
>... można niskim kosztem udawać, że się pomaga w nieskończoność. To fakt, bo na obronę "pomagającym" napiszę, że skuteczność w leczeniu jest prawie zupełnie od nich niezależna (w obecnym systemie terapii) i stąd masz rację, bo nie uwierzę, że "pomagacze" są głupsi ode mnie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >>Bo skuteczność tej pomocy w największych porywach nie sięga 50%... > Masz jakieś dane na ten temat? Bo mnie intuicja mówi, że skuteczność jest duuuużo mniejsza, a te 50% żeś z jakiej etykietki spisał. Może z etykietki albo z czyichś "pomocnych" ust w trakcie wywiadu środowiskowego. Już nie pamiętam. >>... można niskim kosztem udawać, że się pomaga w nieskończoność. > To fakt, bo na obronę "pomagającym" napiszę, że skuteczność w leczeniu jest prawie zupełnie od nich niezależna (w obecnym systemie terapii) i stąd masz rację, bo nie uwierzę, że "pomagacze" są głupsi ode mnie. Programy to chyba prawie co piąty pisze albo udoskonala przynajmniej a i tak najskuteczniejszą wydaje mi się twarda szkoła monarowska, przy okazji najtańsza. Moim zdaniem szkoda prądu na pisanie o pomagających. Spotkałem może ze dwa wyjątki ale to tylko moja prywatna opinia.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Może z etykietki albo z czyichś "pomocnych" ust w trakcie wywiadu środowiskowego. Jakie środowisko takie i usta. > Już nie pamiętam. Dobre alibi.  > ... najskuteczniejszą wydaje mi się twarda szkoła monarowska, przy okazji najtańsza. Nie miałem przyjemności sprawdzać. > Moim zdaniem szkoda prądu na pisanie o pomagających. Spotkałem może ze dwa wyjątki ale to tylko moja prywatna opinia. To i tak o dwa więcej niż ja, ale widocznie więcej w środowisku się obracałeś, albo ja akurat odwrócony byłem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Jakie środowisko takie i usta.Zdarzają się też bardzo ponętne, u świeżo upieczonych absolwentek kierunku "pomocnego", które nawet bez potrzeby otwierania ich, wykazują poprzez noszoną biżuterię, iście "Kaczyńskie" przygotowanie do niesienia "pomocy". > Dobre alibi. Zgadzam się wysoki sądzie.  > >... najskuteczniejszą wydaje mi się twarda szkoła monarowska, przy okazji najtańsza.> Nie miałem przyjemności sprawdzać.Nie polecam, tylko wyrażam swoją opinię, że większość wspomnianych udoskonaleń raczej utrudnia dojście do paradoksalnego frazesu ponieważ, jakby to określił Hakuin, skupia się "na uderzaniu wozu zamiast konia." > >Moim zdaniem szkoda prądu na pisanie o pomagających. Spotkałem może ze dwa wyjątki ale to tylko moja prywatna opinia.> To i tak o dwa więcej niż ja, ale widocznie więcej w środowisku się obracałeś, albo ja akurat odwrócony byłem.Środkiem na zewnątrz.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Zdarzają się też bardzo ponętne... Wierzę, jakem ateista. > ... iście "Kaczyńskie"... Eh, ten Kaczyńskiego nieuchwytny czar. > ... jakby to określił Hakuin, skupia się "na uderzaniu wozu zamiast konia." Nie znam człowieka, ale głupi on chyba nie był, choć brzydki. Ja wyszedłem raczej z punktu: dlaczego w ogóle chcę uderzyć. > ... akurat odwrócony byłem.> Środkiem na zewnątrz.  Różnie bywało, dość obrotny jestem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Ja wyszedłem raczej z punktu: dlaczego w ogóle chcę uderzyć. Po to by pojechać do przodu albo na zad.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >> Ja wyszedłem raczej z punktu: dlaczego w ogóle chcę uderzyć. >Po to by pojechać do przodu albo na zad. No tak, by mieć wpływ na samą jazdę. Bo doszedłem do truizmu, że nie ma winnych, są tylko przyczyny i skutki. Poznałem, tak sądzę, przyczyny, więc i przewidywalne skutki pozwalają na podejmowanie decyzji adekwatnych do chęci.
Przedtem biłem konia (za przeproszeniem konia), albo wóz, a cały zaprzęg i tak bujał się w jednym, niepożądanym kierunku - teraz widzę, że bez tłuczenia jedzie mniej więcej tak, jak chcę.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >> Ja wyszedłem raczej z punktu: dlaczego w ogóle chcę uderzyć.> >Po to by pojechać do przodu albo na zad.> No tak, by mieć wpływ na samą jazdę.Trzeba najpierw ruszyć z miejsca. > Bo doszedłem do truizmu, że nie ma winnych, są tylko przyczyny i skutki.> Poznałem, tak sądzę, przyczyny, więc i przewidywalne skutki pozwalają na podejmowanie decyzji adekwatnych do chęci.A jak się przeładuje wóz wizjami skutków i bat poczucia winy, skieruje na magię używki, leżącej na wozie, to koń ma tylko dodatkowy ciężar w miejsce impulsu do ruszenia. Biczujący się zmęczy i albo się napije albo padnie z wyczerpania i strachu przed magią. A wóz będzie stał dalej. > Przedtem biłem konia (za przeproszeniem konia), albo wóz, a cały zaprzęg i tak bujał się w jednym, niepożądanym kierunku - teraz widzę, że bez tłuczenia jedzie mniej więcej tak, jak chcę.Jako, że lubię opowiastki i bajeczki to w tym miejscu polecę Ci jedną
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > No tak, by mieć wpływ na samą jazdę.> Trzeba najpierw ruszyć z miejsca. Jasne, uważam, że ruszyłem. > A jak się przeładuje wóz wizjami skutków i bat poczucia winy, skieruje na magię używki, leżącej na wozie, to koń ma tylko dodatkowy ciężar w miejsce impulsu do ruszenia. Nie była to jedyna sporna kwestia w zetknięciu z "urzędnikami do spraw terapii". > Biczujący się zmęczy i albo się napije albo padnie z wyczerpania i strachu przed magią. A wóz będzie stał dalej. I stąd to perskie oczko na Twoje 50%. > Jako, że lubię opowiastki i bajeczki to w tym miejscu polecę Ci jedną  Ładna bajka, ale moja zaczyna wyglądać inaczej począwszy od "piątki", bo od "szóstki" już zupełnie inną fabułę toczy. A lubię pisać swoje bajki.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > I stąd to perskie oczko na Twoje 50%.Teraz mówi się Irańskie. > >Jako, że lubię opowiastki i bajeczki to w tym miejscu polecę Ci jedną  > Ładna bajka, ale moja zaczyna wyglądać inaczej począwszy od "piątki", bo od "szóstki" już zupełnie inną fabułę toczy.Niepotrzebnie czytałeś komentarze.  > A lubię pisać swoje bajki. Wszystkie bajki świata zostały już dawno napisane. Jedyne co pozostało to ich kompilacje i sublimacje. Dlatego też nie rozumiem tych praw autorskich do wartości intelektualnych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > I stąd to perskie oczko na Twoje 50%.> Teraz mówi się Irańskie. Ups. > Niepotrzebnie czytałeś komentarze.  Ups! > > A lubię pisać swoje bajki. > Wszystkie bajki świata zostały już dawno napisane. Tym bardziej czas na własne.  > Dlatego też nie rozumiem tych praw autorskich do wartości intelektualnych.  Co do moich, to się nie upieram - stać mnie, jak każdego grafomana.
|
|
 | | jkl; (5859 punktów) | >Po pierwsze Tu zgadzam się z Sylwkiem
>Po drugie - dlaczego w powszechnej świadomości społecznej alkoholizm i narkomania postrzegane są jako uzależnienia godne współczucia i pomocy w "wyjściu z", zaś nikotynizm traktowany jest jako jakiś kaprys/fanaberia, więc palacz nie zasługuje ani na współczucie, ani na pomoc jedynie należy mu się potępienie. Może dlatego, że palacze nagminnie sami twierdzą, że palą bo chcą i lubią.
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Może dlatego, że palacze nagminnie sami twierdzą, że palą bo chcą i lubią. Każdemu nałogowcowi wydaje się, że lubi swój nałóg. Tymczasem jest odwrotnie - to nałóg lubi swojego nałogowca.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >>Może dlatego, że palacze nagminnie sami twierdzą, że palą bo chcą i lubią. >Każdemu nałogowcowi wydaje się, że lubi swój nałóg. Tymczasem jest odwrotnie - to nałóg lubi swojego nałogowca.
Wygląda mi to na sklecony naprędce i byle jak frazesik - może i efektowny, ale zero w nim treści i znajomości tematu.
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>>Może dlatego, że palacze nagminnie sami twierdzą, że palą bo chcą i lubią. >>Każdemu nałogowcowi wydaje się, że lubi swój nałóg. Tymczasem jest odwrotnie - to nałóg lubi swojego nałogowca. > Wygląda mi to na sklecony naprędce i byle jak frazesik - może i efektowny, ale zero w nim treści i znajomości tematu. Jeśli napiszę, że długo męczyłem się z wymyśleniem tego frazesiku, to jak bardzo zmniejszy się twoja zazdrość o jego efektowność?
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Jeśli napiszę, że długo męczyłem się z wymyśleniem tego frazesiku, to jak bardzo zmniejszy się twoja zazdrość o jego efektowność? Masz plusika, za szczerość.
|
|
| | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >Jeśli napiszę, że długo męczyłem się z wymyśleniem tego frazesiku, to jak bardzo zmniejszy się twoja zazdrość o jego efektowność?> Masz plusika, za szczerość. Plusik dla ciebie, bo wiem jak ci na nich zależy. 
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
5 na 5 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Nie do końca zrozumiałem o co chodzi Koledze, ale... Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy.
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie do końca zrozumiałem o co chodzi Koledze, ale... Ogólnie chodziło mi o to, że w ciszy i zadumie wypalany przeze mnie- w przestrzeni publicznej- uświęcony Odwieczną Tradycją Papieros Pokoju, jest tak samo "neutralny", jak krzyż w szkole. > Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy. Jestem palaczem i racjonalnie sprzeciwiam się wszelkim szykanom wobec palaczy, ale rozumiem też prawo niepalących do świeżego powietrza, więc neutralnym będzie moje niepalenie im pod nosem - jestem za neutralnością, czyli bez pyskowania zgadzam się z zakazem. Nie prosząc się o następne.  Poszemrać pod nosem se mogę.
|
|
|  | 3 na 3 | DKnoto (982 punktów) | >>Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy. > Jestem palaczem i racjonalnie sprzeciwiam się wszelkim szykanom wobec palaczy, ale rozumiem też prawo niepalących do świeżego powietrza, więc neutralnym będzie moje niepalenie im pod nosem - jestem za neutralnością, czyli bez pyskowania zgadzam się z zakazem.
Ja jestem byłym palaczem, siedem lat w trzech ciągach, i jestem wściekły na palaczy, że ta przypadłość znalazła się w moim życiu. Powód mojej wściekłości jest prosty, ja aby rzucić musiałem się dużo napracować, palacze aby umieścić papierosa w zasięgu nieświadomego młodego człowieka nie musieli ponosić żadnych wyrzeczeń. Z tego powodu palenie w przestrzeni publicznej powinno być zakazane. Racjonalniej jest zapobiegać niż walczyć ze skutkami.
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja jestem byłym palaczem, siedem lat w trzech ciągach, i jestem wściekły na palaczy... Myślę, że niepotrzebnie. > ... że ta przypadłość znalazła się w moim życiu. No właśnie: w czyim życiu? Twoim. To dlaczego jesteś wściekły na kogoś? Wybrałeś łatwiejszy cel?  > Powód mojej wściekłości jest prosty, ja aby rzucić musiałem się dużo napracować... Ale po pierwszego papierosa sięgnąłeś sam. > ... palacze aby umieścić papierosa w zasięgu nieświadomego młodego człowieka nie musieli ponosić żadnych wyrzeczeń. Nie mieli zakazu palenia, czyli wolno im było. > Z tego powodu palenie w przestrzeni publicznej powinno być zakazane. Jeśli przeszkadza choć jednemu niepalącemu, w co nie wątpię, to tak. > Racjonalniej jest zapobiegać niż walczyć ze skutkami. Fakt. P.S. Nie chcę dydaktycznie smrodzić, ale ja zamieniłem wściekłość na tych, co mnie pierwszą wódką poczęstowali, na myślenie o przyczynach i skutkach. Przyczyną nałogu są moje do niego skłonności i chęć picia (lub chęć niepicia, jak teraz), a nie czyjeś zachcianki.
|
|
| | |  | 3 na 3 | DKnoto (982 punktów) | > >Ja jestem byłym palaczem, siedem lat w trzech ciągach, i jestem wściekły na palaczy...> Myślę, że niepotrzebnie.Nie jest to wściekłość fanatyczna ale raczej wściekłość na bezsilność w stosunku do pewnych zjawisk, na które nie mamy wpływu. > >... że ta przypadłość znalazła się w moim życiu.> No właśnie: w czyim życiu? Twoim. To dlaczego jesteś wściekły na kogoś?W poprzednim poście nie stwierdziłem, że na siebie nie jestem wściekły. > Wybrałeś łatwiejszy cel?  Pamiętam to dokładnie ze wszystkimi szczegółami, była to chęć sprawdzenia czym zaciągają się dorośli. Byłem wtedy bardzo małym szczawiem ale w nałóg wpadłem znacznie później. > >Powód mojej wściekłości jest prosty, ja aby rzucić musiałem się dużo napracować...> Ale po pierwszego papierosa sięgnąłeś sam.Nie twierdziłem, że palacze zmusili mnie do spróbowania siłą ale znasz chyba coś takiego co nazywa się efektem sieciowym. Jeżeli w środowisku występuje coś co można kupić, spożyć, przyswoić i większość to robi, więc młody człowiek w większości akceptuje takie zachowanie. Jak miałem kilka lat nie wyobrażałem sobie, że dorośli mogą nie palić. Palili wszyscy wokół mnie, wyjątki można było liczyć na palcach. > >... palacze aby umieścić papierosa w zasięgu nieświadomego młodego człowieka nie musieli ponosić żadnych wyrzeczeń.> Nie mieli zakazu palenia, czyli wolno im było.No cóż wolność może przejawiać się na różne sposoby, nie twierdzę, że robili to świadomie i z premedytacją. > >Z tego powodu palenie w przestrzeni publicznej powinno być zakazane.> Jeśli przeszkadza choć jednemu niepalącemu, w co nie wątpię, to tak.Mi przeszkadza i to znacząco, szczególnie właśnie w miejscach publicznych.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Ja jestem byłym palaczem...> Nie jest to wściekłość fanatyczna ale raczej wściekłość na bezsilność w stosunku do pewnych zjawisk, na które nie mamy wpływu. Ale jesteś byłym palaczem, więc nie ściemniaj, że na przyczyny zjawisk u siebie wpływu nie masz. > W poprzednim poście nie stwierdziłem, że na siebie nie jestem wściekły. Już nie masz powodu. > ... była to chęć sprawdzenia czym zaciągają się dorośli. To nazywają "czynnikami społecznymi i kulturowymi".  > ... coś takiego co nazywa się efektem sieciowym.> Palili wszyscy wokół mnie, wyjątki można było liczyć na palcach. Jw. > > Nie mieli zakazu palenia, czyli wolno im było.> No cóż wolność może przejawiać się na różne sposoby, nie twierdzę, że robili to świadomie i z premedytacją. Jw.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | DKnoto (982 punktów) | >>>>Ja jestem byłym palaczem... >>Nie jest to wściekłość fanatyczna ale raczej wściekłość na bezsilność w stosunku do pewnych zjawisk, na które nie mamy wpływu. > Ale jesteś byłym palaczem, więc nie ściemniaj, że na przyczyny zjawisk u siebie wpływu nie masz.
Masz rację, teraz mogę powiedzieć, że miałem wpływ na kształt mojego nałogu ale na początku nie wyglądało to różowo. Refleksja przyszła później niż uzależnienie i musiałem się trochę napracować aby zwalczyć to przyzwyczajenie. Najciężej było za pierwszym i za drugim razem. Ostateczne rzucenie było proste i od piętnastu lat nie mam ochoty zapalić ale dym tytoniowy nadal strasznie źle na mnie działa. Nie mogę powiedzieć, że mój osąd palących w moim otoczeniu jest neutralny.
|
|
 | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy.
Chcesz się ukarać cudzymi rencami?
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy.> Chcesz się ukarać cudzymi rencami? Ja muszę napisać sto słów, a Ty jednym zdaniem... Ładnie tak?
|
|
|  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >>Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy. >Chcesz się ukarać cudzymi rencami? Dlaczego "ukarać"? Nałożenie ograniczeń to tylko dbałość o normę, którą jest nieszkodzenie innym. Dopiero złamanie ograniczeń będzie karane.
|
|
| |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >>>Jestem palaczem i zwolennikiem wszelkich ograniczeń oraz szykan wobec palaczy. >>Chcesz się ukarać cudzymi rencami? >Dlaczego "ukarać"? >Nałożenie ograniczeń to tylko dbałość o normę,
Pewnych ograniczeń. Koniecznych, w ramach rozsądku, owszem. "Szykan"(!) i "ograniczeń wszelkich" wygląda mi na spowodowane poczuciem winy na tyle silnym, że rozchodzącym się poza dbałość o normę- poszanowanie praw innych osób.
Zupełnie jakby J.S. żałował, że pali i oczekiwał od społeczeństwa, że zmusi go do zerwania z nałogiem; rzuci za niego praktycznie.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
-1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Przed chwilą w tvn-24 obejrzałem program o projekcie nowelizacji ustawy ws. ochrony zdrowia> przed następstwami używania tytoniu.Skoro tytoń jest używka (narkotykiem) powszechnie dostępnym i, z którego to państwo czerpie krociowe zyski (akcyza, vat, etc...), wszelkie ograniczenia sa głupota i hipokryzją.  Przestanę palić jak "przenajświętsza" RP uzna palenie tytoniu za przestępstwo i zakaże jego dystrybucji. Do tej pory będę uważał, że ograniczenia w tej materii są dyskryminacja palących.!!! JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | jkl; (5859 punktów) | > Skoro tytoń jest używka (narkotykiem) powszechnie dostępnym i, z którego to państwo czerpie krociowe zyski (akcyza, vat, etc...), wszelkie ograniczenia sa głupota i hipokryzją.  Dlaczego powszechna dostępność kojarzy Ci się z automatycznym przyzwoleniem na nieograniczone używanie? Noże też możesz sobie kupować bez ograniczeń ale rzucanie nimi w publicznym miejscu jest karalne. Samochodem też po chodniku nie pojeździsz.
|
|
|  | 4 na 4 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Dlaczego powszechna dostępność kojarzy Ci się z automatycznym przyzwoleniem na nieograniczone używanie?Pisałem o hipokryzji? Ano pisałem. Nie mówię, że "kopcę" wszędzie. Szanuje tzw. "zwyczaje domu" czyli każdego miejsca, gdzie dym tytoniowy możne rzeczywiście przeszkadzać. Jednako daleki jestem od powszechnej "paranoi", którą obecnie stanowi walka ze szkodliwym nałogiem palenia. Jest to kolejna "nowomoda". Weź pod uwagę czym się odżywiasz. Polepszacze smaku, konserwanty, "aromaty zgodne z naturalnymi", botox (botulina, czyli jad kiełbasiany - jedna z najsilniejszych w uniwersum trucizn  ), reszta kosmetyków (w tym poprawiające urodę), kopcące skrakowanymi węglowodorami diesle (przy nich dotychczas dodawany do etyliny czteroetylek ołowiu to "pan Pikuś"), tzw. środki ochrony (sic!) roślin (pestycydy, etc...) i wiele, wiele innych "syfów" przy których palenie to doprawdy mocno nieszkodliwy (i dla zażywającego, i dla otoczenia) nałóg. Lista jest bardzo bogata.\). Nawet nie wiesz co wchłaniasz! Może lepiej zadbać o jakość tytoniu? Rzucanie nożami w publicznym miejscu nie jest karalne. Karalny może być skutek. Co do jazdy po chodniku, zgoda. Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | 3 na 3 | DKnoto (982 punktów) | [ciach] > Weź pod uwagę czym się odżywiasz. Polepszacze smaku, konserwanty, "aromaty zgodne> z naturalnymi",Polecam poczytać w ŚN na temat porównania jakości syntetycznego i naturalnego aromatu cynamonowego. Po tej analizie nie chce się używać naturalnych dodatków  [ciach] > Rzucanie nożami w publicznym miejscu nie jest karalne.Jest tylko drobna różnica, w normalnej temperaturze noże nie podlegają dyfuzji
|
|
| |  | | jkl; (5859 punktów) | >Jednako daleki jestem od powszechnej "paranoi", którą obecnie stanowi walka ze szkodliwym nałogiem palenia.
A w czym się przejawia ta "paranoja"?
>Weź pod uwagę czym się odżywiasz. Polepszacze smaku, konserwanty, "aromaty zgodne z naturalnymi",[...]i wiele, wiele innych "syfów" przy których palenie to doprawdy mocno nieszkodliwy (i dla zażywającego, i dla otoczenia) nałóg.
Czyli nie masz nic przeciwko temu, (skoro i tak trujesz się tytoniem) by w restauracji przechodnie dosypywali Ci konserwanty do kawy?
|
|
| | |  | 2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Czyli nie masz nic przeciwko temu, (skoro i tak trujesz się tytoniem) by w restauracji przechodnie dosypywali Ci konserwanty do kawy? Palenie to mój wybór. Cała reszta, to czyjś business i pazerność. Ergo. Tytoniem truje się świadomie i na własny rachunek. Inni trują mnie wbrew mojej woli. Ta... Wiem!!! Czemu ja truje innych? Otóż nie truję. Chyba, że im to nie przeszkadza. A takich, wbrew pozorom, jest nie mało. Teraz pytanie zasadnicze. Jak wagowo, statystycznie czy ilościowo ogólnie, ma się palenie tytoniu (Gandzia jakoś nikomu nie przeszkadza, bo ładnie pachnie. No może poza tzw. organami.)do całej reszty toksyn znajdujących się wszędzie i we wszystkim? --- Do pasji doprowadza mnie hipokryzja. Z jednej strony narkotyk powszechnie dostępny, z drugiej obostrzanie zakazów i dyskryminacja tych, którym w majestacie prawa ów narkotyk się dostarcza. --- Nie czujesz tego smaczku?
JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Tytoniem truje się świadomie i na własny rachunek. Inni trują mnie wbrew mojej woli.Masz więc słuszne prawo żądać zaprzestania używania konserwantów, barwników i wszystkiego co uważasz za szkodliwe. Czemu w tę stronę nie kierujesz agresji? > Otóż nie truję. Chyba, że im to nie przeszkadza. A takich, wbrew pozorom, jest nie mało.Ściśle rzecz biorąc, tych, którym to nie przeszkadza też trujesz. > Teraz pytanie zasadnicze. Jak wagowo, statystycznie czy ilościowo ogólnie, ma się palenie tytoniu do całej reszty toksyn znajdujących się wszędzie i we wszystkim?Ma się tak, że cała reszta wymienianych przez Ciebie toksyn nawet liczona łącznie nie dorównałaby papierosom w zdolności zapełniania oddziałów onkologicznych i kardiologicznych. A jeśli nawet nie przyjmujesz tego do wiadomości, to jak już napisałam wyżej, takie podejście powinno Cię motywować do walki z wszelkimi toksynami, a nie domagać się lepszego traktowania kolejnej. > Do pasji doprowadza mnie hipokryzja. Z jednej strony narkotyk powszechnie dostępny, z drugiej obostrzanie zakazów i dyskryminacja tych, którym w majestacie prawa ów narkotyk się dostarcza.Kulturalny człowiek i tak nie zapali w miejscu, gdzie komuś innemu dym będzie przeszkadzać. To kto będzie czuł się dyskryminowany? (Oczywiście sensowniej by było zamiast zaostrzać zakazy po prostu zaprzestać dostarczania narkotyku, ale wątpię byś poparł takie rozwiązanie  )
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Sledziu (1058 punktów) |
>Ściśle rzecz biorąc, tych, którym to nie przeszkadza też trujesz.
Nie on jeden i nie tylko palacze. Tylko patrzec, jak rzecznicy globalnej idylli zdrowego trybu życia zabiorą się za grubasów obżerających się publicznie hamburgerami. Już słyszę te uczone wywody lekarzy i innych fachowców, dorabiających sobie na posadce propagandysty: "Należy zakazac grubym wychodzenia z domu. To niedopuszczalne, by ludzie symbolizujący i zarazem generujący tak szkodliwy dla zdrowia model konsumpcji, przechadzali się jak gdyby nigdy nic po tłocznych ulicach pełnych matek z małymi dziecmi. Przecież gdy taki malec zobaczy grubasa, który z ucieszoną michą wychodzi z McDonalda, jak nic zaraz poprosi mamę, by kupiła mu tam duży zestaw. Mama oczywiście ulegnie, a stąd już niedaleka droga do otyłości, miażdżycy i kłopotów z sercem - słowem, do rychłego zgonu biedactwa. Powtarzamy: NIE DLA GRUBASÓW!"
>A jeśli nawet nie przyjmujesz tego do wiadomości, to jak już napisałam wyżej, takie podejście powinno Cię motywować do walki z wszelkimi toksynami, a nie domagać się lepszego traktowania kolejnej.
Jasne. Jak uzdrawiac, to na siłę. Słyszał ktoś, żeby odmawiac szczepienia bydła tylko dlatego, że artykułuje ono swoje niezadowolenie podczas przyjmowania szczepionki?
>Kulturalny człowiek i tak nie zapali w miejscu, gdzie komuś innemu dym będzie przeszkadzać.
Zbyt pojemna formuła. Uważam się za kulturalnego człowieka, a mimo to zapalę u siebie w domu, goszcząc w nim jakiegoś wojującego anty-nikotynistę. To mój dom i jak się komuś nie podoba, to wypad.
Twój pogląd można by skutecznie odwrócic mówiąc, że nikt kulturalny (i choc trochę empatyczny) nie będzie żądał od palacza, który zwykle wypala papierosa za papierosem, by dajmy na to przez 8 godzin spędzonych w biurze nie zapalił przynajmniej jednego.
Uważam, że to kwestia ludzkiej zdolności do kompromisu i tworzenia ustaleń korzystnych dla obu stron. Jeśli w zakładzie pracy, gdzie pracownicy siedzą ze sobą w pokojach, palą 2 osoby na 10, najzasadniej jest po prostu ulokowac te dwa kominy w jednej izbie, tak by nikomu poza sobą nie przeszkadzały. Wystarczy zwykła, nieformalna umowa, wszelkie regulacje państwowe są zbyteczne.
|
|
| | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >>Ściśle rzecz biorąc, tych, którym to nie przeszkadza też trujesz. >Nie on jeden i nie tylko palacze. A gdzie ja napisałam, że on jeden i tylko palacze? Trucie jest faktem, z czym tu dyskutujesz? I jak szkodliwość innych rzeczy ma czynić palenie mniej przeszkadzającym?
>Powtarzamy: NIE DLA GRUBASÓW!" Nie wychylaj się z tą ironią, w Wielkiej Brytanii odbierają prawa rodzicielskie za tuczenie dzieci.
>>A jeśli nawet nie przyjmujesz tego do wiadomości, to jak już napisałam wyżej, takie podejście powinno Cię motywować do walki z wszelkimi toksynami, a nie domagać się lepszego traktowania kolejnej. >Jasne. Jak uzdrawiac, to na siłę. Kogo uzdrawiam na siłę? To ja chcę być zdrowa. Nie wydaje Ci się śmieszne tłumaczenie "Skoro jesz konserwanty to nie możesz narzekać na palenie"? To może odwróć sobie sytuację - Masz palacza który wybiera wyłącznie zdrową żywność. A koledzy dosypują mu chemii do kanapek argumentując, że przecież i tak się truje papierosami, więc w czym problem...
>Uważam się za kulturalnego człowieka, a mimo to zapalę u siebie w domu, goszcząc w nim jakiegoś wojującego anty-nikotynistę. To mój dom i jak się komuś nie podoba, to wypad. Gratuluję poczucia własnej wartości. Ja, i wielu niepalących (nie koniecznie wojujących) nie uznałoby Cię za kulturalnego. Raczej za kogoś, dla kogo dym jest ważniejszy od gościa- w końcu to z gościa obecności łatwiej Ci zrezygnować...
>Twój pogląd można by skutecznie odwrócic mówiąc, że nikt kulturalny (i choc trochę empatyczny) nie będzie żądał od palacza, który zwykle wypala papierosa za papierosem, by dajmy na to przez 8 godzin spędzonych w biurze nie zapalił przynajmniej jednego. Jasne. Skoro człowiek oczekuje od sąsiada, że on nie da mu w zęby w bramie, to ów sąsiad powinien mieć prawo oczekiwać, że jego agresja zostanie zrozumiana, zaakceptowana a ofiara sama zęby nadstawi.
>Uważam, że to kwestia ludzkiej zdolności do kompromisu i tworzenia ustaleń korzystnych dla obu stron. Jeśli w zakładzie pracy, gdzie pracownicy siedzą ze sobą w pokojach, palą 2 osoby na 10, najzasadniej jest po prostu ulokowac te dwa kominy w jednej izbie, tak by nikomu poza sobą nie przeszkadzały. Wystarczy zwykła, nieformalna umowa, wszelkie regulacje państwowe są zbyteczne. A jakich argumentów byś użył, by usunąć "kominy" ze wspólnego pokoju?...
|
|
| | | | | | |  | | Sledziu (1058 punktów) |
>I jak szkodliwość innych rzeczy ma czynić palenie mniej przeszkadzającym? >>Powtarzamy: NIE DLA GRUBASÓW!" >Nie wychylaj się z tą ironią, w Wielkiej Brytanii odbierają prawa rodzicielskie za tuczenie dzieci.
O to, to! Redukcja ad absurdum jest więc tym bardziej na miejscu - wszak absurd czai się za rogiem.
>Kogo uzdrawiam na siłę? To ja chcę być zdrowa.
Jasne. I na pewno potrafisz wykazać, w jaki sposób wdychanie niewielkich ilości dymu tytoniowego na ulicy niszczy to Twoje zdrowie. Prawda jest taka, że wszystkie wynurzenia zaciągniętych do roboty propagandowej medyków o tym, jak to bierne palenie na ulicach doprowadza do x zgonów rocznie, są naukowo tyle warte, co (nie)sławna teza, że każdy wypalony papieros skraca życie o 15 minut.
A na siłę usiłujesz uzdrowić mnie i innych palaczy. Niemożność zapalenia właściwie nigdzie poza domem jest de facto zmuszeniem do porzucenia nałogu, ponieważ żaden nałogowiec nie wytrzyma nastu godzin bez popularnego "dymka".
>Nie wydaje Ci się śmieszne tłumaczenie "Skoro jesz konserwanty to nie możesz narzekać na palenie"? To może odwróć sobie sytuację - Masz palacza który wybiera wyłącznie zdrową żywność. A koledzy dosypują mu chemii do kanapek argumentując, że przecież i tak się truje papierosami, więc w czym problem...
Kanapka to moja własność. Nie życzę sobie, żeby ktokolwiek dodawał do niej czegoś bez mojej zgody, choćby miał to być kawior. Najważniejszy jest więc fakt naruszenia prywatności, a nie szkodliwość dodanego komponentu.
Z ulicą czy barem rzecz ma się zgoła inaczej. W pierwszym wypadku, mamy do czynienia z przestrzenią publiczną, gdzie każdy z nas jest permanentnie inhalowany wszelakimi szkodliwymi specyfikami. Palacze i ich "dymek" to tylko kozioł ofiarny. W drugim, palenie jest na tyle wrośnięte w specyfikę tego typu lokali, że zakazywać w nich palenia, to właściwe to samo, co zakazać picia piwa. Jeżeli ktoś nie lubi zapachu złocistego płynu, zazwyczaj nie odwiedza barów. Dlaczego zatem robi to nie paląc i nie mogąc zdzierżyć odoru palenia?
>Gratuluję poczucia własnej wartości.
Dziękuję. Nie przeczę, dobrze czuję się ze sobą.
>Ja, i wielu niepalących (nie koniecznie wojujących) nie uznałoby Cię za kulturalnego.
Taka już wasza terrorystyczna mentalność. Za niezgodę, napiętnowanie i stygmatyzacja.
>Raczej za kogoś, dla kogo dym jest ważniejszy od gościa- w końcu to z gościa obecności łatwiej Ci zrezygnować...
A może to dla gościa kwestia dymu jest ważniejsza od wizyty u mnie? Ale rzeczywiście, łatwiej mi zrezygnować z odwiedzin moralnego szantażysty wchodzącego mi w życie ze swymi dętymi niczym waltornia receptami, niż ze starego, dobrego papieroska.
>Jasne. Skoro człowiek oczekuje od sąsiada, że on nie da mu w zęby w bramie, to ów sąsiad powinien mieć prawo oczekiwać, że jego agresja zostanie zrozumiana, zaakceptowana a ofiara sama zęby nadstawi.
Sama nadstaw zęby, jeśli uważasz, że wąchanie dymu z papierosa i obrywanie po gębie to krzywdy równoważne. Poza tym: absurdalność prawa polega na tym, że jeśli umówię się z kolegą na podwórku, że dam mu dla zabawy w papę, a zobaczą to przejeżdżający opodal milicjanci, to będę miał kłopoty. Wy, anty-nikotynowcy, zamierzacie podobne reguły związać z kwestią o wiele bardziej błahą, aniżeli pobicia.
>A jakich argumentów byś użył, by usunąć "kominy" ze wspólnego pokoju?...
Słownych. Zazwyczaj wystarczą.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|