Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jestem przymuszana do chrztu własnego dziecka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
08-06-2014 13:12Gatta (69 punktów)Jestem przymuszana do chrztu własnego dziecka
Ocena 1 na 1
Witam to mój pierwszy post na tym forum,

mój mąż i ja jesteśmy agnostykami, mamy tylko ślub cywilny, za dwa miesiące urodzi się nasze pierwsze dziecko. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przyszła babcia, a moja teściowa. Ona chce chrztu. My na początku go nie chcieliśmy bo byłaby to hipokryzja, gdyż żadne z nas nie wierzy (a raczej wątpi, ale też nie przychyla się do wersji katolickiego boga). No, ale babcia a matka mojego męża (moja jakoś nie robi problemów) jak się dowiedziała o nie chrzczeniu dziecka to dostała spazmów i prawie się nie popłakała i niestety to na męża podziałało. On sobie wymyślił, że ochrzcimy, żeby dziecko potem nie miało problemów w szkole, ale obiecał mi (jeśli bym miała się na to wszystko zgodzić), że tylko chrzest, ale żadnej religii w szkole czy komunii i etc. Tyle, że co przyjdzie czas komunii i babcia też się popłacze? A że niby w szkole dzieci nie będą dopiekać dziecku ochrzczonemu, ale nie chodzącemu do kościoła czy na religię? Kocham teściową, wiele nam pomaga, nie jest nawet fanatyczną katoliczką tylko raczej z tradycji (jak to na Śląsku bo jesteśmy stąd), ale ma coś takiego zakodowanego w głowie, że chrzest musi być i basta. Najśmieszniejsze jest to, że kiedyś byłam osobą bardzo wierząca, nawet pewien czas spędziłam w zakonie i znam te struktury kościelne od środka i dlatego też odeszłam od wiary i zaczęłam samodzielnie myśleć, więc tym trudniej jest im zbić moje argumenty przeciwko nawet nie religii czy nauce chrześcijańskiej (z którą w niektórych elementach nawet się zgadzam), ale całej strukturze KK i klerowi. Nie chcę by moje dziecko było uczone, że jest grzeszne, złe od poczęcia (grzech pierworodny), że żyjąc bez boga jest niemoralne, że bez boga nie można być dobrym, mieć dobre zasady, moralność, że całe dobro jakie w sobie posiada nie wynika z jego natury, wewnętrznej postawy, przymiotów charakteru, ale od boga itd. Tak poza tym: o dziecko ochrzczone na pewno upomni się ksiądz proboszcz lub katecheta, gdyż już należy do NICH poprzez chrzest, jeśli będzie chrzest a nie będzie lekcji religii ani innych sakramentów to dziecko i TAK MOZE być szykanowane przez rówieśników. Właśnie też dowiedziałam się (dzięki wyszukiwarce forum), że nasze dziecko według Prawa Kanonicznego może być ochrzczone bez mojej zgody: Kanon 868
§ 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:
1 aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy prawnie ich zastępują;

Nie wiem jak trafić do męża, który nigdy nie był maminsynkiem i człowiekiem raczej o wyrobionych poglądach na KK. Wydaje mi się, że to pójście na ugodę wynika z tego, że ostatnio teściowie bardzo nas wspomogli finansowo, gdyż ja ze względu na ciążę teraz nie pracuję. Ale nie jest też tak, że nie ma koło nas ludzi, którzy nie chrzczą dzieci, gdyż nasi bliscy znajomi mają trójkę nieochrzczonych dzieci (dwójka już prawie dorosłych i jedno w podstawówce) i te dzieci raczej nie narzekają na jakieś szykany. Nie wiem czy sprawa jest przegrana, nie wiem czy nie iść do proboszcza (nie wiem w sumie jaki jeszcze kościół wybrali) i powiedzieć, że nie chcę tego chrztu. Czy jeśli ksiądz ochrzci dziecko bez mojej zgody będę mogła go chociaż zgłosić na podstawie jakiegoś artykułu? Wiem, że i tak pewnie bym nie wygrała, ale jestem już tym wszystkim załamana - zamiast się cieszyć przyjściem na świat naszego dziecka, martwię się, że będę musiała zrobić coś wbrew mojej woli a i dziecko wrzucę w jakieś chore tryby machiny, która zmieli jego pogląd na siebie, cały świat (jeśli np. dalej babcia będzie się upierać co do religii czy komunii itd.). Sprawa przegrana?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hamp (3461 punktów)
Jak mama chce ochrzcić dziecko, to niech sobie zrobi własne albo adoptuje.
Przepraszam, że takimi słowami to mówię, ale prosty przekaz jest najlepszy.
To dziecko jest Wasze i to Wy jesteście jego rodzicami.

Jeżeli chodzi o sytuację dziecka gdy będzie starsze - w Polsce dużo się zmienia. A rówieśnicy raczej będą zazdrościć, że dziecko nie musi chodzić co tydzień do kościoła na nudne msze ani uczestniczyć w głupich lekcjach katechezy, niż dokuczać.

Czemu mamie tak zależy na chrzcie dziecka, kiedy Wy od Kościoła odeszliście? Nie powinno jej bardziej zależeć na zbawieniu Was w pierwszej kolejności?
Tak jak zauważyłaś - ona to wszystko robi z przyzwyczajenia do tradycji - ale to żaden powód, by jej ustępować.
szarley (54913 punktów)
>Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przyszła babcia, a moja teściowa. Ona chce
>chrztu. My na początku go nie chcieliśmy bo byłaby to hipokryzja, gdyż żadne z nas nie wierzy (a
>raczej wątpi, ale też nie przychyla się do wersji katolickiego boga). No, ale babcia a matka mojego
>męża (moja jakoś nie robi problemów) jak się dowiedziała o nie chrzczeniu dziecka to dostała spazmów
>i prawie się nie popłakała i niestety to na męża podziałało.

Nie zwalaj na świekrę, probnlem masz z mężem.
Gatta (69 punktów)
>>Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przyszła babcia, a moja teściowa. Ona chce
>>chrztu. My na początku go nie chcieliśmy bo byłaby to hipokryzja, gdyż żadne z nas nie wierzy (a
>>raczej wątpi, ale też nie przychyla się do wersji katolickiego boga). No, ale babcia a matka mojego
>>męża (moja jakoś nie robi problemów) jak się dowiedziała o nie chrzczeniu dziecka to dostała spazmów
>>i prawie się nie popłakała i niestety to na męża podziałało.
>Nie zwalaj na świekrę, probnlem masz z mężem.

Pewnie i racja... Po prostu jestem w szoku, że najpierw był na nie a teraz tak łatwo się poddał - uważałam go za silniejszego człowieka...
08-06-2014 16:17 
 Ocena 1 na 1
julian (1206 punktów)
(zablokowany)
Myślę, że Twoja teściowa wierzy, w takie brednie, że jak dziecko nie zostanie ochrzczone to może pójść do piekła. Stąd chyba Jej troska o chrzest dziecka.
08-06-2014 16:22 
 Ocena-1 na 1
Gatta (69 punktów)
> Myślę, że Twoja teściowa wierzy, w takie brednie, że jak dziecko nie zostanie ochrzczone to może pójść do piekła. Stąd chyba Jej troska o chrzest dziecka.
>

Z mojej wiedzy teologicznej (a mam ją dużą) to raczej my pójdziemy do piekła za to, że dziecko pozbawiliśmy łaski chrztu a nad dzieckiem to pewnie zmiłuje się Bóg i wyśle je do czyśćca. W sumie jak ktoś wyżej zauważył - chyba prędzej powinna się martwić naszym zbawieniem... Jak dotrzeć do męża? Napisałam trochę argumentów przeciw i dam mu je dzisiaj jak wróci z pracy. Nie umiem żyć w zakłamaniu.
julian (1206 punktów)
(zablokowany)

>Z mojej wiedzy teologicznej (a mam ją dużą) to raczej my pójdziemy do piekła za to, że dziecko pozbawiliśmy łaski chrztu a nad dzieckiem to pewnie zmiłuje się Bóg i wyśle je do czyśćca.

Gdzie tak naucza Krk? Ten rzekomo nieskończenie miłosierny Bóg wyśle Was na wieczne męki tylko dlatego, że postępujecie w zgodzie z własnym sumieniem.
To jest tak horrendalnie głupie i nieludzkie, że trudno na to się zgodzić.
Gatta (69 punktów)
>>Z mojej wiedzy teologicznej (a mam ją dużą) to raczej my pójdziemy do piekła za to, że dziecko pozbawiliśmy łaski chrztu a nad dzieckiem to pewnie zmiłuje się Bóg i wyśle je do czyśćca.
>Gdzie tak naucza Krk? Ten rzekomo nieskończenie miłosierny Bóg wyśle Was na wieczne męki tylko dlatego, że postępujecie w zgodzie z własnym sumieniem. To jest tak horrendalnie głupie i nieludzkie, że trudno na to się zgodzić.
>

tu mówi się o zbawieniu nieochrzczonych dzieci co też inni rozciągają na dorosłych nieochrzczonych, pogan, ateistów ect.:
www.niedzi(*)-dzieci-zmarle-bez-chrztu-beda

a nas czeka sama kara za odejście od "źródła Prawdy" i życie bez sakramentów "jak poganie"
julian (1206 punktów)
(zablokowany)

>tu mówi się o zbawieniu nieochrzczonych dzieci co też inni rozciągają na dorosłych nieochrzczonych, pogan, ateistów ect.:
>www.niedzi(*)-dzieci-zmarle-bez-chrztu-beda
>a nas czeka sama kara za odejście od "źródła Prawdy" i życie bez sakramentów "jak poganie"

1. To nie jest oficjalne nauczanie Krk ( takowe jest np. w KKK), ale opinia teologów. Takie opinie nie są wiążące dla katolika.
2. Jeśli dziecko zostanie jednak zbawione mimo chrztu ( zbawione rozumiem= wieczne szczęście), to po co je chrzcić? Nie wiem o jakiej karze dla siebie myślicie? Wyrzuty sumienia, poczucie winy? Jeśli takowe macie, to dziecko ochrzcijcie.
02-07-2014 11:29 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Z mojej wiedzy teologicznej (a mam ją dużą) to raczej my pójdziemy do piekła za to, że dziecko pozbawiliśmy łaski chrztu a nad dzieckiem to pewnie zmiłuje się Bóg i wyśle je do czyśćca. W sumie jak ktoś wyżej zauważył - chyba prędzej powinna się martwić naszym zbawieniem... Jak dotrzeć do męża? Napisałam trochę argumentów przeciw i dam mu je dzisiaj jak wróci z pracy. Nie umiem żyć w zakłamaniu.

Co wyście się tak przypięli do chrztu nieświadomego niczego jeszcze człowieka? Równie dobrze można by dokonać wpisu takiego niemowlęcia do jakiejś partii politycznej i skazać go na wygłaszanie w późniejszym życiu, czy się zgadza czy też nie, określonych poglądów politycznych. W tym przypadku nikt tego nie zrobi, bo to by było ośmieszanie partii i pozostawi decyzję wpisu do czasu uzyskania świadomości i zdolności prawnej (prawnej pełnoletności) bez nacisków z zewnątrz i z własnego wyboru.
I tu mam pytania do znającego teologię (duża wiedza).
- Dlaczego w sprawie chrztu robi się taki raban? Dlaczego dokonuje się celebry bez świadomego uczestnictwa zainteresowanego? Czy osesek wie już co to piekło lub czyściec?
- Gdzie to napisane, że chrzcić trzeba praktyczne zaraz po urodzeniu? Niech osoba teologicznie wykształcona wyjaśni mi ile lat miał Jezus poddając się obrządkowi chrztu? Czy był nieświadomym jeszcze niczego niemowlęciem, czy już dorosłym człowiekiem (bo był człowiekiem po doświadczeniach o których mało co się wie bo nic na ten temat się nie pisze) o swoim ustalonym światopoglądzie? Czyli do czasu swego chrztu Jezus był poganinem nawet głosząc prawdy o Bogu.
- A kto ochrzcił Jana zwanego Chrzcicielem? Miał "uprawnienia", czy też był poganinem?
- Kto ochrzcił pierwszego chrześcijanina na tym świecie? Poganin?
- Czy chrzest mieli także apostołowie?
- Dlaczego i kto wmusił chrzest zaraz po urodzeniu? Bóg, czy też to jest tylko wymysł ludzki? Nie dopatrzyłem się tego nigdzie i żaden ksiądz sensownie, przekonująco na nie potrafił mi odpowiedzieć. A majaczące matactwa o duchach i cudach nie są dla mnie dowodem.


Ich bin besser als mein Ruf
07-07-2014 09:16 
 Ocena 4 na 4
Degre (752 punktów)

>Z mojej wiedzy teologicznej
pojęcie "wiedza" a "teologia" to sprzeczności
mówię to ja, teolog Cthulu
07-07-2014 11:47 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>Z mojej wiedzy teologicznej (a mam ją dużą) to raczej
[..]
> zmiłuje się Bóg i wyśle je do czyśćca.

Gdzie w Biblii opisano czyściec ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
rafalek111 (93 punktów)
>>Z mojej wiedzy teologicznej (a mam ją dużą) to raczej
>[..]
>> zmiłuje się Bóg i wyśle je do czyśćca.
>Gdzie w Biblii opisano czyściec ?
Katabasy sobie go wymyśliły, tak jak dwójcę i trójcę świętą.
sergio (2 punktów)
>Pewnie i racja... Po prostu jestem w szoku, że najpierw był na nie a teraz tak łatwo się poddał - uważałam go za silniejszego człowieka...

Znam tę postawę - "żeby dziecko nie miało kłopotów w szkole", "żeby zadowolić mamusię która daje kasę". To oportunizm i faktycznie jest to problem Twojego męża.
Możesz eskalować konflikt, ale możesz również powiedzieć mężowi "ok, rób co chcesz, ale mnie w to nie mieszaj, ja jestem przeciwna" - w końcu nie wierzysz w te brednie, a polanie główki dziecka słoną wodą na pewno mu nie zaszkodzi.
O komunię bym się nie martwił. Nie wiem czy w ogóle jest możliwa jeśli rodzice nie uczestniczą w życiu kościoła.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Każdy z nas się kamufluje, ale zazwyczaj prędzej czy później to wychodzi.
W Twoim przypdku i tak prędko.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Dyshia (307 punktów)
>>Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przyszła babcia, a moja teściowa. Ona chce
>>chrztu. My na początku go nie chcieliśmy bo byłaby to hipokryzja, gdyż żadne z nas nie wierzy (a
>>raczej wątpi, ale też nie przychyla się do wersji katolickiego boga). No, ale babcia a matka mojego
>>męża (moja jakoś nie robi problemów) jak się dowiedziała o nie chrzczeniu dziecka to dostała spazmów
>>i prawie się nie popłakała i niestety to na męża podziałało.
>Nie zwalaj na świekrę, probnlem masz z mężem.

Też wydaje mi się, że problem nie leży w teściowej, która pewnie nie raz i nie tylko w takich sprawach zabierze głos, ale problemem jest mąż, który na roszczenia mamy gotowy jest przystać. Sprawa, jak się domyślam jest na etapie negocjacji. Fakt, że mąż przed naciskami mamy podzielał Twoje zdanie na temat sposobu wychowywania dziecka w warunkach świeckich, statwia Cię w moich oczach na korzystnej pozycji. Uległ perswazji matki, by ją uspokoić, zadowolić czy po prostu uciąć nieznośny jazgot, gdy dziecko w drodze, ale na pewno gdyby nie presja, to kwestia chrztu nie byłaby w ogóle poruszana w waszych czterech ścianach. Zatem uważam, że jego przekonania nie uległy najmniejszej zmianie, Twoja głowa teraz tylko w tym, by odpowiednimi argumentami przypomnieć mu powody, dla których uznał dalsze praktyki religijne oraz angażowanie hipotetycznych (tak piszę, bo zakładam, że gdy wykiełkowała w nim taka postawa, dziecka jeszcze w planie nie było) dzieci w ich poznawanie za zbędne/głupie/szkodliwe/fałszywe (do wyboru w zależności od jego osobistego stosunku do tych obrzędów). Jeśli prowadziliście przed konfliktem rozmowy na temat miejsca wiary w waszym wspólnym życiu oraz w odniesieniu do potomstwa, możesz przytoczyć mu jego własne słowa, jeśli pamiętasz. Ponadto jeśli takie rozmowy przed ślubem miały miejsce, możesz mu dać do zrozumienia, bez ubierania tego w ładne słowa, że czujesz się przez niego tą zmainą decyzji po prostu oszukana, ja bym przynajmniej była... Analogicznie do praktykujących katolików, którzy wspólną zgodę na wychowanie dziecka w wierze traktują poważnie i wiążąco (treść przysięgi małżeńskiej zawiera wzmiankę na ten temat, o ile mnie pamięć nie myli), wytłumacz mężowi, że Twoje postanowienie i jego wcześniejsza deklaracja na temat przystępowania dziecka do sakramentów stanowią istotny dla Ciebie fragment fundamentu, na którym opiera się wasz związek. Twoja wizja życia w obłudzie, gdybyś na chrzest przystała, również nie powinna być zignorowana przez partnera, bo przecież szczęście w związku to wypadkowa tych wszystkich drobniejszych elementów, składających się na stopień zaufania, zakres wsparcia, na jaki uważasz, że będziesz mogła liczyć w z jego strony i umiejętność wspólnego przezwyciężania przyszłych (raczej przecież nieuniknionych) konfliktów. Przychodzące na świat dziecko to poza tym dodatkowa niezliczona ilość wyzwań, przed którymi wspólnie będziecie musieli stanać wychowując je, a to już musi wiązać się z porozumieniem i waszym jednolitym stanowiskiem względem podejmowanych decyzji, jeśli dziecko ma od was otrzymać spójny, przemyślany obraz świata, który najprawdopodobniej wywrze istotny wpływ na jego poglądy, charakter, postrzeganie rzeczywistości, a w konsekwencji całe dorosłe życie. Jeśli w wychowaniu od początku dadzą się mu zauważyć rozbieżności waszych stanowisk, brak zgody co do wartości i postaw, jakie chcecie mu zaszczepić, efekt może być rozczarowujący albo nawet dla każdego z osobna frustrujący. Sprawa chrztu i jej rezultat, czyli pierwszy wasz zgrzyt na tej ścieżce, w zależności od tego jak ją rozwiążecie, będzie prawdopodobnie powracać (nawet jeśli nie bedziecie o tym po fakcie dyskutowć, wystarczy pamięć samego wydarzenia) i rzutować na Twoje i jego nastawienie podczas dylematów tyczących się pociechy, a pozytywne nastawienie i wiara w przekonanie (której moc będzie wynikać właśnie z tych i podobnych wspomień), że potraficie w sposób nie destruktywny, lecz konstruktywny rozwiązywać problemy będzie nieustannie procentować. Dalej, spróbuj zrozumieć, co naprawdę kryje się za wyrażeniem przez męża zgody na chrzest. Czy były sytuacje, że zdawał się ulegać presji, wywieranej przez bliskie mu osoby (poza ewentualnie Twoją, co powinno być postrzegane jako problem ), a jeśli tak to czy dotyczyły spraw dla niego ważnych i czy ustępstwo wyszło mu na dobre? Może w życiu odstąpił już od swoich przekonań na rzecz cudzych i obecnie uważa, że to był błąd? Jak teraz ustąpi matce, rodzina się zjedzie, udacie się do kościoła, dziecko dostanie papier, a jego matka poczuje zapewne upaważnienie, by drążyć temat gdy nadarzy się okazja, czyli religia po pójściu do szkoły, komunia, uczestnictwo wnuka w mszach podczas świąt, jeśli rodzina praktykuje takie wyjścia, a gdy będzie go miała pod swoją opieką, będzie go uczyć modlitw, zabierać do kościoła i generalnie zajmie się na własną rękę ratowaniem jego nieskażonej jeszcze duszy, a wszystko to za sprawą waszego pierwszego ustępstwa. Jeśli utniecie to teraz, czyli w najbardziej dogodnym i kluczowym momencie, dacie jej jasny komunikat, że wszelkie przyszłe próby ewangelizacji waszego dziecka napotkają na zdecydowany, nienegocjowalny sprzeciw. Przystanie na jej prośbę natomiast jeszcze sprawi, że ochrzczone dziecko w wieku szkolnym będzie się zastanawiać nad powodem tej niekonsekwencji, objawiającej się odseparowaniem go od wspólnoty, do której na początku go zapisaliście.
Tak wyglądają mniej więcej moje przemyślenia na temat Twojego problemu, gdybym sama się w podobnym znalazła, czyli bez możliwości realnego ocenienia, czy Twojego męża w ogóle da się przekonać i jakimi metodami. Życzę weny w przygotowywaniu argumentacji i osiągnięcia rychłego porozumienia.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
szarley (54913 punktów)
>Też wydaje mi się, że problem nie leży w teściowej, która pewnie nie raz i nie tylko w takich sprawach zabierze głos, ale problemem jest mąż, który na roszczenia mamy gotowy jest przystać.

Wybacz, ale nie mam męża, mam za to żonę i teściową, z którą czasem mieszkam po sąsiedzku i która nam pomagała a my jej

Prośba na przyszłość. Sprawdzaj komu odpisujesz
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Kocham teściową
Prędzej w jakiego boga uwierzę...

>nasze dziecko według Prawa Kanonicznego może być ochrzczone bez mojej zgody
A niech sobie chrzczą! Symboliczne pochlapanie wodą to nie obrzezanie. (Swoją drogą ciekawe, że dotąd z takim problemem nikt się nie zgłosił.) Za to spróbuj czy nie dałoby się Twojego votum separatum na akcie chrztu odnotować.

>Czy jeśli ksiądz ochrzci dziecko bez mojej zgody będę mogła go chociaż zgłosić na podstawie jakiegoś artykułu?
Chyba mogłabyś, gdybyś ustaliła, że kapłan coś z tego powodu sfałszował, np na akcie chrztu wbrew faktom odnotuje, że byłaś obecna, przypominam, że Kościół stosuje formułkę, że "rodzice proszą o chrzest".

I jeszcze jedno.
Piszesz najpierw to:
pewien czas spędziłam w zakonie i znam te struktury kościelne od środka i dlatego też odeszłam od wiary i zaczęłam samodzielnie myśleć...

a potem to:
martwię się, że będę musiała zrobić coś wbrew mojej woli a i dziecko wrzucę w jakieś chore tryby machiny, która zmieli jego pogląd na siebie, cały świat...


Więc czego się tak boisz?
TyDraniu (6569 punktów)
Jeżeli spazmy i płacze teściowej pomogą na chrzest, następnym razem będziecie mieli:

1. Spazmy i płacze jako argument za ślubem kościelnym
2. Spazmy i płacze jako argument za komunią
3. Bierzmowanie
4. Chodzenie co niedziela z dzieckiem do kościoła
5. Przyjmowanie księdza po kolędzie.
6. Finansowanie witraży, dachu, dzwonów i nowej plebanii.
7. Dziecko chodzi w szkole na etykę a nie na religię? Chlipanie w koszulę.

Skoro argumenty racjonalne nie pomagają, może należy spróbować argumentów teologicznych? www.racjonalista.pl/kk.php/s,8408

Cytat:
Mk 16,16. Czy nie wynika z tych słów jednoznacznie, iż przed przyjęciem chrztu należy uwierzyć w prawdy tejże religii? Jednym słowem; człowiek musi być świadomy wyboru swego światopoglądu, dlatego ta kara dotyczy braku wiary, a nie chrztu, który bez niej jest nic nie znaczącym epizodem w życiu człowieka, nie pozostającym nawet w jego pamięci. Jak mamusia myśli, czy kilkumiesięczne dziecko jest w stanie wykształcić w sobie tę zalecaną wiarę religijną?




Brzostowski (7067 punktów)
Dziwi mnie, że ludzie niewierzący, są tak mało racjonalni. Piszesz, że jesteś agnostykiem, czyli w Boga nie wierzysz. Nie chcesz też, aby Twoje dziecko bbrało udział w rytuałach, które nie mają dla Ciebie, ani dla dziecka żadnego sensu i znaczenia. Dziecko Ty będziesz wychowywać, z mężem, który też jest niewierzacy.

Jednocześnie, osoby, które są dla Ciebie wazne (mąż, teściowa) chcą (zgadzaja się - mąż) na chrzest.

Jaki tu jest problem? Bądź rozsądna.

Ja, np chodziłem za czasów PRLu na 1-majowe pochody! Jak bym nie poszedł, to groziło zmniejszenie oceny ze sprawowania. Jaruzelski coś tam plótł, ja opowiadałem dowcipy o ruskich, polakach i niemcach. I miałem wzorowe!

Potraktuj chrzest jako spotkanie z rodziną i tyle. W czym tu problem?

No chyba, że masz w sobie dużą niechęć lub nawet pogardę do KK, jesteś stanowczym antyklerkałem, no to wtedy sprawa też jasna - nie chrzcić i już!

Trzeba być racjonalnym człowiekiem: jeśli możesz zrobić coś, co nie ma dla Ciebie znaczenia, a ułatwia życie i uszczęsliwia innych - zrób to, a jeśli jest to dla Ciebie "niewykonalne" - nie rób. Nikt Cię nie zabije przecież.
11-06-2014 15:01 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dziwi mnie, że ludzie niewierzący, są tak mało racjonalni.
Winni się racjonalizmu uczyć od panów Elaspa i Brzostowskiego.

>Piszesz, że jesteś agnostykiem, czyli w Boga nie wierzysz.
Agnostycyzm - pogląd filozoficzny, według którego obecnie niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości. Czasami agnostycyzm oznacza tylko niemożliwość dowiedzenia się, czy Bóg lub bogowie istnieją, czy też nie. (...) Agnostycyzm przybiera różne formy i tak a gnostyk może być ateistą, teistą albo żadnym z nich. Czyli może być różnie.

>Nie chcesz też, aby Twoje dziecko bbrało udział w rytuałach, które nie mają dla Ciebie, ani dla dziecka żadnego sensu i znaczenia. Dziecko Ty będziesz wychowywać, z mężem, który też jest niewierzacy.
Dla poważnych ludzi liczy się zgodność słów i czynów, a nie wszyscy są oportunistami.

>Jednocześnie, osoby, które są dla Ciebie wazne (mąż, teściowa) chcą (zgadzaja się - mąż) na chrzest.
Ktoś winien podejmować decyzję i za nią odpowiadać. Można później co prawda tłumaczyć dziecku, że ja nie chciałam,
ale ci zacofańcy zmusili mnie, ale to niezbyt pedagogiczne, choć najważniejszym jest tu nie oszukiwanie dziecka.

>Jaki tu jest problem? Bądź rozsądna.
Jest tu poważny problem wolności sumienia, który dla tych "bylejakich" racjonalistów z naszego forum stanowi wartość.

>Ja, np chodziłem za czasów PRLu na 1-majowe pochody!
A ja prawie nie chodziłem. Przez całe życie byłem tylko kilka razy i tylko wtedy, gdy sam chciałem.

>Jak bym nie poszedł, to groziło zmniejszenie oceny ze sprawowania.
Miałem zmniejszaną ocenę ze sprawowania za różne polityczne wyskoki (wyrzucono mnie nawet z "wilczym biletem"
z uczelni)
, nigdy nie byłem pokornym, ale nie miałem problemów z nauką i wychodziłem na swoje.

>Jaruzelski coś tam plótł, ja opowiadałem dowcipy o ruskich, polakach i niemcach. I miałem wzorowe!
Za co? Za dowcipy? Mnie, cholera nawet, gdy byłem przewodniczącym samorządu szkolnego zmniejszali stopień ze sprawowania, ale jednak większość nauczycieli mnie lubiła nie mówiąc już o wybierających mnie koleżankach i kolegach.

>Potraktuj chrzest jako spotkanie z rodziną i tyle. W czym tu problem?
Uczciwego postępowania wobec samego siebie, ale Panu to nic nie mówi.

>No chyba, że masz w sobie dużą niechęć lub nawet pogardę do KK, jesteś stanowczym antyklerkałem, no to wtedy sprawa też jasna - nie chrzcić i już!
A co już nie wolno być "stanowczym antyklerkałem", a jeszcze myśleć samodzielnie wolno.

>Trzeba być racjonalnym człowiekiem: jeśli możesz zrobić coś, co nie ma dla Ciebie znaczenia, a ułatwia życie i uszczęsliwia innych - zrób to, a jeśli jest to dla Ciebie "niewykonalne" - nie rób.
Pan Brzostowski wszystkich innych nawołuje do tolerancji i racjonalizmu tylko jako Dyskryminujący prawie nigdy nie zauważa swojego dyskryminowania.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,591504#w591663
www.racjon(*).php/z,0/d,48/s,600722#w604414
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,615932#w616544
Może jednak Pan pozwoli innym na samodzielne myślenie i dokonywanie ocen co jest najsłuszniejsze dla nich i ich dziecka. Ja rozumiem dylematy pani Gatty i zupełnie nie wiem co jej poradzić, gdyż decyzja jest trudna, ale jej refleksje uważam za bardzo racjonalne, a rozterki i pytania za poważne i zasadne. Mogę jej pewne rozwiązania podsunąć pod uwagę, ale uważam ją za racjonalnego człowieka, który w jej przypadku wybierze optymalną decyzję.

>Nikt Cię nie zabije przecież.
A nie wystarczają namolno-chamskie molestowania?

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>>Dziwi mnie, że ludzie niewierzący, są tak mało racjonalni.
>Winni się racjonalizmu uczyć od panów Elaspa i Brzostowskiego.
Od Elaspa to nie wiem, nie znam aż tak dobrze jego poglądów, ode mnie proszę bardzo.
>...Czyli może być różnie.
Guzik prawda. Agnostyk w Boga nie wierzy. Nie można wierzyć w boga i jednocześnie twierdzić, że nie wiadomo czy bóg istnieje. Logika Panie Bogusławski, logika!
>>Nie chcesz też, aby Twoje dziecko bbrało udział w rytuałach, które nie mają dla Ciebie, ani dla dziecka żadnego sensu i znaczenia. Dziecko Ty będziesz wychowywać, z mężem, który też jest niewierzacy.
>Dla poważnych ludzi liczy się zgodność słów i czynów, a nie wszyscy są oportunistami.
To trudna teza do udowodnienia, ale niech Pan próbuje.
>>Jednocześnie, osoby, które są dla Ciebie wazne (mąż, teściowa) chcą (zgadzaja się - mąż) na chrzest.
>Ktoś winien podejmować decyzję i za nią odpowiadać. Można później co prawda tłumaczyć dziecku, że ja nie chciałam, ale ci zacofańcy zmusili mnie, ale to niezbyt pedagogiczne, choć najważniejszym jest tu nie oszukiwanie dziecka.
Co tłumaczyć dziecku? Tłumaczyć to byłoby się z czego, gdyby konsekwencje chrztu były nagatywne. Nie sądzę, aby wg percepcji osoby niewierzącej - pokropienie wodą, miało jakiekolwiek znaczenie, przy założeniu, że dziecko wychowują rodzice zgodnie z własnym światopoglądem.
Kiedyś, gdy miałem 4 lata, zostałem obrzucony gliną przez inne dzieci. Czy zdaje Pan sobię sprawę, że nie miało to wpływu na mój światpogląd?
>>Jaki tu jest problem? Bądź rozsądna.
>Jest tu poważny problem wolności sumienia, który dla tych "bylejakich" racjonalistów z naszego forum stanowi wartość.
Jeśli dla kogoś stanowi to problem ważny - to niech nie chrzci i już!
>>Ja, np chodziłem za czasów PRLu na 1-majowe pochody!
>A ja prawie nie chodziłem. Przez całe życie byłem tylko kilka razy i tylko wtedy, gdy sam chciałem.
No widzi Pan, być może te kilka razy, na które Pan poszedł z ochotą, to było zbyt wiele, bo pańskie poglądy wskazują, że łyknął Pan wszystko.
>>Jak bym nie poszedł, to groziło zmniejszenie oceny ze sprawowania.
>Miałem zmniejszaną ocenę ze sprawowania za różne polityczne wyskoki (wyrzucono mnie nawet z "wilczym biletem"z uczelni), nigdy nie byłem pokornym, ale nie miałem problemów z nauką i wychodziłem na swoje.
A ja byłem pokorny wtedy, gdy to co robiłem nie miało dla mnie kompletnego znaczenia, a mogło dać korzyści. No wiem Pan, trzeba działać racjonalnie.
>>Jaruzelski coś tam plótł, ja opowiadałem dowcipy o ruskich, polakach i niemcach. I miałem wzorowe!
>Za co? Za dowcipy? Mnie, cholera nawet, gdy byłem przewodniczącym samorządu szkolnego zmniejszali stopień ze sprawowania, ale jednak większość nauczycieli mnie lubiła nie mówiąc już o wybierających mnie koleżankach i kolegach.
Za dowcipy też, koledzy mnie za to lubili. Cieszę się, że Pan też był lubiany. Może porozmawiamy o tym problemie szerzej i jakąś pscyhoanalizę walniemy?
>>Potraktuj chrzest jako spotkanie z rodziną i tyle. W czym tu problem?
>Uczciwego postępowania wobec samego siebie, ale Panu to nic nie mówi.
Ktoś kto chce postąpić uczciwie wobec samego siebie, nie zadaje takich pytań na forum.
>>No chyba, że masz w sobie dużą niechęć lub nawet pogardę do KK, jesteś stanowczym antyklerkałem, no to wtedy sprawa też jasna - nie chrzcić i już!
>A co już nie wolno być "stanowczym antyklerkałem", a jeszcze myśleć samodzielnie wolno.
A czy ja komuś tego zabraniam?
>>Trzeba być racjonalnym człowiekiem: jeśli możesz zrobić coś, co nie ma dla Ciebie znaczenia, a ułatwia życie i uszczęsliwia innych - zrób to, a jeśli jest to dla Ciebie "niewykonalne" - nie rób.
>Pan Brzostowski wszystkich innych nawołuje do tolerancji i racjonalizmu tylko jako Dyskryminujący prawie nigdy nie zauważa swojego dyskryminowania.
Dyskryminacja jest wpisana w nasze postępowanie, każdy z nas praktycznie dyskryminuje innych, Pan też. Pytanie jest o rodzaj dyskryminacji i jej skalę.
>Może jednak Pan pozwoli innym na samodzielne myślenie i dokonywanie ocen co jest najsłuszniejsze dla nich i ich dziecka. Ja rozumiem dylematy pani Gatty i zupełnie nie wiem co jej poradzić, gdyż decyzja jest trudna, ale jej refleksje uważam za bardzo racjonalne, a rozterki i pytania za poważne i zasadne. Mogę jej pewne rozwiązania podsunąć pod uwagę, ale uważam ją za racjonalnego człowieka, który w jej przypadku wybierze optymalną decyzję.
A czy ja komuś zabraniam myśleć? Panie Bogusławski, daj Pan spokój, wiem, że Pan mnie nie lubi, ale wypisywanie bzdur to już lekka pzresada.
>>Nikt Cię nie zabije przecież.
>A nie wystarczają namolno-chamskie molestowania?
No to niech Pan się zdecyduje co Pan doradza tej Pani. Ja coś doradziłem, oto przeciez prosiła, a Pan co jej doradził, poza niejasnymi i czepliwymi odpowiedziami na mój post?
12-06-2014 12:19 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dziwi mnie, że ludzie niewierzący, są tak mało racjonalni.
>>>>Winni się racjonalizmu uczyć od panów Elaspa i Brzostowskiego.
>Od Elaspa to nie wiem, nie znam aż tak dobrze jego poglądów, ode mnie proszę bardzo.
Jak kto głupi, to to kupi!

>Guzik prawda. Agnostyk w Boga nie wierzy. Nie można wierzyć w boga i jednocześnie twierdzić, że nie wiadomo czy bóg istnieje.
Ja odwołałem się do definicji, a Pan odwołuje się, jak prawie zawsze, tylko do swojej wiary.

>Logika Panie Bogusławski, logika!
Logika tak, ale ogólna, a nie Pana Brzostowskiego, czy Elaspa.

>>>>Ktoś winien podejmować decyzję i za nią odpowiadać. Można później co prawda tłumaczyć dziecku, że ja nie chciałam, ale ci zacofańcy zmusili mnie, ale to niezbyt pedagogiczne, choć najważniejszym jest tu nie oszukiwanie dziecka.
>Co tłumaczyć dziecku? Tłumaczyć to byłoby się z czego, gdyby konsekwencje chrztu były nagatywne. Nie sądzę, aby wg percepcji osoby niewierzącej - pokropienie wodą, miało jakiekolwiek znaczenie, przy założeniu, że dziecko wychowują rodzice zgodnie z własnym światopoglądem.
Wszystko o co dziecko zapyta, gdyż my jesteśmy dla niego pierwszym autorytetem.

>No widzi Pan, być może te kilka razy, na które Pan poszedł z ochotą, to było zbyt wiele, bo pańskie poglądy wskazują, że łyknął Pan wszystko.
To jest właśnie metoda dyskusji panów Elaspa i Brzostowskiego. Epitety miast argumentów. To też jest Wasz fideistyczny poziom moralny.

>Ktoś kto chce postąpić uczciwie wobec samego siebie, nie zadaje takich pytań na forum.
To Pańskie zdanie. Ja uważam, że forum zostało właśnie po to powołane, aby można było się tu dzielić własnymi wątpliwościami i refleksjami, a nie po to aby Panowie mieli, gdzie nauczać i pouczać.

>A czy ja komuś tego zabraniam?
Nie, gdyż Pan tego nie może, ale w miarę swoich możliwości narzuca Pan innym swoje poglądy i dyskryminuje poglądy nie zgadzających się z Pańską opcją.

>>>>Pan Brzostowski wszystkich innych nawołuje do tolerancji i racjonalizmu tylko jako Dyskryminujący prawie nigdy nie zauważa swojego dyskryminowania.
>Dyskryminacja jest wpisana w nasze postępowanie, każdy z nas praktycznie dyskryminuje innych, Pan też.
Dyskryminowanie innych wpisane jest w naszą mentalność, kulturę, postawę poznawczą wobec rzeczywistości i poziom intelektualny. Dlatego występują tu tak ogromne różnice.

>Pytanie jest o rodzaj dyskryminacji i jej skalę.
Dokładnie tak, ale to pozostawiam do oceny innym.

>>>>Może jednak Pan pozwoli innym na samodzielne myślenie i dokonywanie ocen co jest najsłuszniejsze dla nich i ich dziecka. Ja rozumiem dylematy pani Gatty i zupełnie nie wiem co jej poradzić, gdyż decyzja jest trudna, ale jej refleksje uważam za bardzo racjonalne, a rozterki i pytania za poważne i zasadne. Mogę jej pewne rozwiązania podsunąć pod uwagę, ale uważam ją za racjonalnego człowieka, który w jej przypadku wybierze optymalną decyzję.
>A czy ja komuś zabraniam myśleć? Panie Bogusławski, daj Pan spokój, wiem, że Pan mnie nie lubi, ale wypisywanie bzdur to już lekka pzresada.
Panie Brzostowski, a ile Pan tu może? Tyle co intelektualny prawie impotent. Stara się Pan! Oj stara się nawet bardzo - narzuca Pan innym swoje poglądy, ubliża, ale niewiele tu Panu wychodzi. Pomyśl Pan trochę i nie wypisuj Pan bzdur.

>Nikt Cię nie zabije przecież.
>>>>A nie wystarczają namolno-chamskie molestowania?
>No to niech Pan się zdecyduje co Pan doradza tej Pani.
Jak zawsze i każdemu - samodzielne myślenie i samodzielne dokonywanie ocen. Odrzucanie porad wujków "dobra rada", gdyż to nie oni będą ponosić ewentualne konsekwencje podjętej decyzji.

>Ja coś doradziłem, oto przeciez prosiła, a Pan co jej doradził, poza niejasnymi i czepliwymi odpowiedziami na mój post?
Tu dotknął Pan samego sedna sprawy. Ja nic Jej nie doradziłem. Zupełnie nie czuję się kompetentnym. Natomiast podrzuciłem trochę materiału do samodzielnej refleksji, ale to już tylko inteligentni racjonaliści potrafią zrozumieć.
Panów możliwość takiego zrozumienia nie dotyczy.

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
szkoda czasu... lepiej mecz obejrzeć.
12-06-2014 21:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>szkoda czasu... lepiej mecz obejrzeć.
Zdecydowanie tu ma Pan rację.
Tak trzymać!

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>>szkoda czasu... lepiej mecz obejrzeć.
>Zdecydowanie tu ma Pan rację.
> Tak trzymać!@@@
Mecz był interesujący, o wiele bardziej niż odpisywanie Panu na posty niedotyczące spraw istotnych. Szkoda czasu. W pańskich postach już coraz trudniej znaleźć coś merytorycznego, aby można było, nie czując "absmaku", odpowiedzieć.
13-06-2014 15:05 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Mecz był interesujący, o wiele bardziej niż odpisywanie Panu na posty niedotyczące spraw istotnych. Szkoda czasu.
Ale przymus nawracania wszystkich na własną wiarę jest w Panu silniejszy od resztek rozsądku.
Ten typ już tak ma i Pan po prostu tak musi!

>Pan W pańskich postach już coraz trudniej znaleźć coś merytorycznego, aby można było, nie czując "absmaku", odpowiedzieć.
Ależ już tyle razy pisałem, iż swoje posty kieruję tylko do racjonalistycznej inteligencji potrafiącej mnie zrozumieć,
a Pana do tej grupy nie zaliczam. Posty trollujących tu różnych fideistów (w tym Pańskie) służą mi tylko za inspirację
do ewidentnego wykazywania głupoty ich religijnych/ideologicznych wywodów, egzemplifikacji dokonywanych tu prób manipulacji interpretacjami rozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości oraz nachalnej - aż po granicę chamstwa - ewangelizacji (w szerokim rozumieniu tego słowa).

Wszelkie próby mojej poważniejszej rozmowy z Panem na naszym zawsze kończyły się fiaskiem i Pańskimi osobistymi wycieczkami pod moim adresem. Zupełnie podobnie, jak i z większością różnych fideistów uczestniczących w naszym forum.

Pisałem też tu już wielokrotnie, że z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Pan tu odrzuca argumenty profesjonalistów w swoich dziedzinach o sporym dorobku naukowym, to dlaczego miałby Pan moje wywody choćby tylko zrozumieć, nie mówiąc już o jakimkolwiek ich przyjęciu.
Tak, że raczej Pan się nie wysilaj i pozostań Pan w Pańskim "dobrym smaku" swojej intelektualnej parafii i mnie nie odpowiadaj. Ja wcale tego nie oczekuję i co najwyżej odpowiedziami sprawia Pan radość swoim parafianom, podobnie nienawidzącym Bogusławskiego oraz na podobnym poziomie rozumienia rzeczywistości i kultury dyskusji.

@@@
.
10-07-2014 21:00 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> Potraktuj chrzest jako spotkanie z rodziną i tyle. W czym tu problem?
>> Uczciwego postępowania wobec samego siebie, ale Panu to nic nie mówi.
> Ktoś kto chce postąpić uczciwie wobec samego siebie, nie zadaje takich pytań na forum.

Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem: sugerujesz, że Gatta nie jest uczciwym człowiekiem?
Zaiste powinniśmy wszyscy doceniać Cię 2x bardziej, że jednak mimo wszystko dałeś radę i swoje cenne podpowiedzi jej udzieliłeś.

TY... i ona.

Jak dla mnie, miejsce jest bardzo dobre. Poważny, ważki i życiowy dylemat; prawdopodobnie wszystkie możliwości konsultacji i ratunku w rodzinie wyczerpane, a zagwozdka nadal doskwiera.
Ubieramy się zatem w nick, piszemy, ludzie wrażliwi tutaj którzy dostrzegą wagę problemu odpowiadają bezinteresownie. Osoba trudna do zidentyfikowania, bo tego w takiej sytuacji bardzo potrzeba.
Gdzie tu nieuczciwość?
Czasem potrzeba się z kimś skonsultować, żeby lepiej usłyszeć siebie. Nawet pozornie, nie mające znaczenia odpowiedzi przy odpowiedniej koncentracji mogą spowodować przypływ poczucia pewnosci i złapanie wiatru w żagle.

Powiedz, gdzie i komu zadasz swoje pytania, by były one wzorem uczciwego postępowania wobec siebie?
Czyżby Twoim zdaniem najlepiej byłoby męczyć się z tym samemu?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>>>> Potraktuj chrzest jako spotkanie z rodziną i tyle. W czym tu problem?
>>> Uczciwego postępowania wobec samego siebie, ale Panu to nic nie mówi.
>> Ktoś kto chce postąpić uczciwie wobec samego siebie, nie zadaje takich pytań na forum.
>Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem: sugerujesz, że Gatta nie jest uczciwym człowiekiem?
Uczciwość wobec siebie oznacza, zgodność czynów ze sobą, ze swoimi poglądami. Jeśli ktoś zadaje takie pytania jak Gatta, znaczy że kombinuje, jak tu niby zrobić zgodnie z przekonaniami, ale aby nie stracić tego czy owego.

Ja taką postawę oceniam jednoznacznie: nieuczciwość wobec siebie samego. Poglądy ma jasne, ale chce zrobić (zastanawia się) coś innego.

Czyli po prostu hipokryzja.

I w cale jej nie potępiam, to dość racjonalne czasami, jedynie stwierdzam dość oczywisty fakt.

>TY... i ona.

Twoja ocena jest zupełnie błędna.
>Jak dla mnie, miejsce jest bardzo dobre. Poważny, ważki i życiowy dylemat; prawdopodobnie wszystkie możliwości konsultacji i ratunku w rodzinie wyczerpane, a zagwozdka nadal doskwiera.
Ja nie twierdzę, że miejsce jest złe.
>Ubieramy się zatem w nick, piszemy, ludzie wrażliwi tutaj którzy dostrzegą wagę problemu odpowiadają bezinteresownie. Osoba trudna do zidentyfikowania, bo tego w takiej sytuacji bardzo potrzeba. Gdzie tu nieuczciwość?
Chyba już wyjaśniłem.
>Czasem potrzeba się z kimś skonsultować, żeby lepiej usłyszeć siebie. Nawet pozornie, nie mające znaczenia odpowiedzi przy odpowiedniej koncentracji mogą spowodować przypływ poczucia pewnosci i złapanie wiatru w żagle.
A czy ja twierdzę, że nie?
>Powiedz, gdzie i komu zadasz swoje pytania, by były one wzorem uczciwego postępowania wobec siebie?
Mogę te pytania zadać komu tylko zechcę i tak samo każdy z nas.
>Czyżby Twoim zdaniem najlepiej byłoby męczyć się z tym samemu?
A skąd taki wniosek?


Podsumowując:

Stwierdziłem wg mnie dość oczywisty fakt, że ten kto ma określony pogląd powinien się go trzymać, nawet wówczas, gdy może coś stracić, o ile chce być uczciwy wobec siebie.

Dla mnie to oczywiste.

Jednocześnie nie uważam hipokryzji za coś nieracjonalnego, sam czasami tak postępuje, bo boję się czegoś tam stracić. I mam tego świadomość.
12-07-2014 21:39 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Uczciwość wobec siebie oznacza, zgodność czynów ze sobą, ze swoimi poglądami.

Nie. Żyjesz w świecie idealnym.
Uczciwość wobec siebie oznacza decyzję podążenia za swoimi intuicjami i odczuciami, które mogą nie być jeszcze jasne, ale jednostka chce je odkryć i dokłada do tego siły i środki.

> Jeśli ktoś zadaje takie pytania jak Gatta, znaczy że kombinuje,

Nie. Znaczy, że jest inteligentnym człowiekiem, który pyta i się rozwija. Rozumiem, że jest to dla Ciebie obca sprawa, ale tak jest.
Dokłada do tego wszelkie siły i środki, aby być pewną jak postąpić. Wkłada w to pożyteczny wysiłek. A to rzecz godna pochwały.

> jak tu niby zrobić zgodnie z przekonaniami, ale aby nie stracić tego czy owego.

To akurat domena ludzi religi: ileż to razy przekonywaliśmy się o tym na przykładach podróżowania w szabas na worku wody (żydzi), picia alkoholu przez muzułmanów w budynku (Allach nie widzi) czy wzoru cnót biskupich (bp. Paetz).

>Ja taką postawę gą oceniam jednoznacznie: nieuczciwość wobec siebie samego.
> Poglądy ma jasne, ale chce zrobić (zastanawia się) coś innego.

Jakie jej poglądy widzisz tu w sposób jasny? I co ona Twoim zdaniem chce zrobić?

>Czyli po prostu hipokryzja.
>I w cale jej nie potępiam, to dość racjonalne czasami, jedynie stwierdzam dość oczywisty fakt.

Hipokryzja jest racjonalna. No tak, nie mam pytań.

>>TY... i ona.
>Twoja ocena jest zupełnie błędna.

Jeszcze pozostało tylko to wykazać.

>> Powiedz, gdzie i komu zadasz swoje pytania, by były one wzorem uczciwego postępowania wobec siebie?
> Mogę te pytania zadać komu tylko zechcę i tak samo każdy z nas.

I ona to robi. Są wątpliwości, są pytania, jest wyartykułowanie ich. Gdzie tu widzisz coś nieuczciwego?

> Podsumowując:
> Stwierdziłem wg mnie dość oczywisty fakt, że ten, kto ma określony
> pogląd powinien się go trzymać, nawet wówczas, gdy może coś stracić, o ile chce być uczciwy wobec siebie.

Ludzie inteligentni, dbający o przyszłość swoją i bliskich nieustannie weryfikują swój światopogląd, uczą się na błędach (również innych), wyciągają wnioski i w sposób świadomy zmieniają swoje postępowanie z upływającymi latami.

>Jednocześnie nie uważam hipokryzji za coś nieracjonalnego, sam czasami
> tak postępuje, bo boję się czegoś tam stracić. I mam tego świadomość.

I my racjonaliści też mamy tego świadomość, jak Cię tu czytamy. W ramach swojej wiary jesteś skazany na szkodzącą sobie, a co gorsza innym hipokryzję - co do tego sporu nie ma.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-08-2014 17:11 
 Ocena 3 na 3
Ysobeth nha Ana (291 punktów)
[...]
>>Ktoś winien podejmować decyzję i za nią odpowiadać. Można później co prawda tłumaczyć dziecku, że ja nie chciałam, ale ci zacofańcy zmusili mnie, ale to niezbyt pedagogiczne, choć najważniejszym jest tu nie oszukiwanie dziecka.
>Co tłumaczyć dziecku? Tłumaczyć to byłoby się z czego, gdyby konsekwencje chrztu były negatywne. Nie sądzę, aby wg percepcji osoby niewierzącej - pokropienie wodą, miało jakiekolwiek znaczenie, przy założeniu, że dziecko wychowują rodzice zgodnie z własnym światopoglądem.
[...]
>
Konsekwencje chrztu są niewątpliwe. Czy negatywne - to już zależy od oceny dziecka samego, kiedy już dostatecznie podrośnie, żeby mieć własne poglądy.

Konsekwencja chrztu podstawowa - jest nieodwracalny, niewymazywalny w żaden sposób. Człowiek raz ochrzczony, pozostaje "na łonie Kościoła" przez całe swoje życie - niezależnie od tego, co z tym życiem dalej zrobi. Jeżeli np. złoży akt apostazji, otrzyma automatyczną ekskomunikę (odwracalną!) i nie będzie mu wolno brać udziału w obrządkach i przyjmować sakramentów - ale chrześcijaninem w pojęciu Kościoła być nie przestanie. Oczywiście też nie wypadnie ze statystyk, stąd te rzekome 95% katolików w Polsce

I nad tym przede wszystkim należy się zastanowić. Czy rodzice gotowi są stawić czoła własnemu, podrośniętemu już dziecku, jeżeli w swoim czasie stanie się ateistą/agnostykiem i nie będzie sobie życzyło żadnych związków z instytucją Kościoła? I dla niego będzie miało znaczenie, że zmuszono je do przynależności tam, gdzie przynależeć nie chce? Jak się wtedy wytłumaczą? Że babcia płaczem wymusiła?...

Jeszcze nasi rodzice mieli usprawiedliwienie w kwestii naszego chrztu, jeśli nawet sami byli niezbyt gorliwymi chrześcijanami. Wtedy chrzciło się dzieci zgodnie ze zwyczajem - człowiek ochrzczony, chrzci swoje dzieci. My, dzisiejsi ateiści/agnostycy, już nie mamy takiej wymówki - doskonale sobie zdajemy sprawę, że nikt nas do takiego kroku nie przymusza i mamy prawo stawić opór rodzinnym szantażystom emocjonalnym.

Jeśli dziecko po osiągnięciu pełnoletności uzna, że jest wierzącym chrześcijaninem, zawsze może przyjąć chrzest. Ale wykorzystywanie nieświadomości maleństwa jest dla mnie czynnością dość odrażającą.


I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
03-08-2014 10:18 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)

>Co tłumaczyć dziecku? Tłumaczyć to byłoby się z czego, gdyby konsekwencje chrztu były nagatywne. Nie sądzę, aby wg percepcji osoby niewierzącej - pokropienie wodą, miało jakiekolwiek znaczenie, przy założeniu, że dziecko wychowują rodzice zgodnie z własnym światopoglądem.

Na jakiej zasadzie można uważać pisemnie potwierdzone oddanie własnego bezbronnego dziecka pod władanie jakiejkolwiek sekty (nawet chwilowo mało agresywnej, ale z niewątpliwą historią przemocy i pedofilii) za nieszkodliwy akt - nie pojmuję.....
2ndhandbrain (152 punktów)
[...] nasze dziecko według Prawa Kanonicznego może być ochrzczone bez mojej zgody: Kanon
>868
>§ 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:
>1 aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy prawnie ich zastępują;


Dobra wiadomość - prawo kanoniczne nie jest źródłem prawa powszechnego w Polsce.

Art. 97 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego
§ 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania.
§ 2. Jednakże o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie; w braku porozumienia między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy.

Seweryn (143 punktów)
>Dobra wiadomość - prawo kanoniczne nie jest źródłem prawa powszechnego w Polsce.<

No niby nie jest, ale jest też ponad prawem powszechnym i.e. prawo powszechne nie może ingerować kwestie regulowane przez prawo kanonicze - co jest świetnie ilustrowane podejściem państwa do kwestii apostazji
Kazimierz Wielki (3 punktów)
Miałem podobne dylematy ponad dekadę temu, co prawda nie myślałem o nie ochrzczeniu dziecka ale w kwestii komunii pojawiły się mieszane uczucia, po co ten cały cyrk. Córa aktualnie skończyła podstawówkę z oceną celującą z Religii, ale w gimnazjum już nie chce uczęszczać na te zajęcia. Ponieważ ani ja ani moja żona w ogóle nie praktykujemy oraz to że instytucja zwana Kk jest nam światopoglądowo odległa jak najdalsze obszary kosmosu, nie odczuwamy jakiegokolwiek dyskomfortu że nasze dziecko nie będzie mogło mieć ślubu kościelnego. Nie pozwól sobie na naciski ze strony teściów czy rodziców bo to jest WASZE dziecko, a za jakiś czas to ono Was "rozliczy" a nie dziadków.
Seweryn (143 punktów)
Ja miałem podobną sytuację - zająłem pozycję że nie przyłożę ręki do takiego prymitywnego obrządku i że jeśli miałby być to po prostu mnie nie będzie na tej ceremonii -- no i okazało się że wstyd spowodowany nieobecnością ojca na chrzcie byłby bardziej wyrazisty dla babci niż nieochrzczone dziecko...problem wyparował z dnia na dzień.
hmhmm (-4 punktów)
Kobiety... Będzie czy nie będzie ochrzczone co za różnica?
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
Nie musi Pani chrzcić dziecka. Jak dziecko dojrzeje umysłowo i nabierze mądrości wówczas samo zadecyduje o chrzcie. Niektórzy stają się mądrzy dopiero na łożu śmierci. Tak dzieje się zawsze.
06-07-2014 14:55 
 Ocena 7 na 7
pawel_wr (4297 punktów)
>[..] Niektórzy stają się mądrzy dopiero na łożu śmierci. Tak dzieje się zawsze.

Taak......
Czy TY jesteś wśród tych, którzy zbyt późno zmądrzeją ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
21-07-2014 18:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czy TY jesteś wśród tych, którzy zbyt późno zmądrzeją ?

Szkoda, że można dawać tylko jeden plusik

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-07-2014 21:30 
 Ocena 2 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Niektórzy stają się mądrzy dopiero na łożu śmierci. Tak dzieje się zawsze.

Na mądrość człowiek pracuje całe życie i przed tym uciec nie sposób: albo potwierdza ją w swoich wyborach, albo dezawuuje.
Zdrowy rozsądek mówi, że nie można stać się mądrym w jednej chwili, nawet (a zwłaszcza) gdy jest to chwila śmierci.
Może tak powiedzieć tylko infantylnie wierzący w takie nawrócenia teista.

Taki nacisk na ostatnie chwile widać w orzekaniu przez Kościoł Katolicki świętych: zanim to się stanie, Kościół drobiazgowo sprawdza, czy kandydat nie bliuźnilł na łożu śmierci (np. ekshumuje się zmarłych).
Dzieje się tak dlatego, że sztucznie narzucone reguły, które były osnową życia, ale nie naturalną jego częścią mogą pęknąć, gdy człowiek nie ma już sił im się przeciwstawiać. Kościół zatem dobrze wie, co robi.

Jeśli ktoś "nawraca się" na łożu śmierci, oznacza to tylko tyle, że tak naprawdę ateistą nigdy nie był, a obrażonym na swojego bożka, czy też boga teistą.
W drugim przypadku może to oznaczac bezsilność umierajacego wobec protestującej przeciw jego życiowym wyborom rodziniy. Wtedy bardzo często chce się z rodziną pojednać, być może tak właśnie było w przypadku gen. Jaruzelskiego.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>oznacza to tylko tyle, że tak naprawdę ateistą nigdy nie był,

Może być też tak że był ateistą lecz zmądrzał w obliczu ostateczności.
21-07-2014 18:19 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Może być też tak że był ateistą lecz zmądrzał w obliczu ostateczności.

W Pani podejściu tylko krok do chrzczenia ateistów po śmierci, lub co gorsza do namaszczania tuż przed.
Przedstawia Pani typową wiarę w nadprzyrodzone zjawiska, a ja logiczne rozumowanie oparte na socjologii i psychologii.
Tym sie różnimy.
Cytat:
Na mądrość człowiek pracuje całe życie i przed tym uciec nie sposób: albo potwierdza ją w swoich wyborach, albo dezawuuje. Zdrowy rozsądek mówi, że nie można stać się mądrym w jednej chwili, nawet (a zwłaszcza) gdy jest to chwila śmierci.
Może tak powiedzieć tylko infantylnie wierzący w takie nawrócenia teista.

Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Przedstawia Pani typową wiarę w nadprzyrodzone zjawiska,

Przedstawiam własne doświadczenie.
Wszyscy ateiści których znałam (było ich ponad 30) umarli pojednani z Bogiem.
21-07-2014 19:12 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przedstawiam własne doświadczenie.

Proszę się uważnie wczytać w to, co napisałem wcześniej:
"W drugim przypadku może to oznaczac bezsilność umierajacego wobec protestującej przeciw jego życiowym wyborom rodziniy. Wtedy bardzo często chce się z rodziną pojednać, być może tak właśnie było w przypadku gen. Jaruzelskiego."

Już o tym wiele rozmawialiśmy tutaj na tym forum. Chętnie podeślę linki, jeśli to Panią interesuje.
Jeśli o mnie chodzi: wątpię, aby człowiek odurzony zbliżającą sie śmiercią, osłabiony odpływem witalnych sił był w pełni świadom tego co mówi i co robi.

O jego postawie może o tym świadczyć tylko jego życie i tylko ono coś tu zmienia.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>O jego postawie może o tym świadczyć tylko jego życie i tylko ono coś tu zmienia.

Z tym że wołają o księdza, nie zaś o rabina, popa lub muftiego.
21-07-2014 19:44 
 Ocena 9 na 11
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Oczywiście. Kiedyś pewnej kobiecie przyśnił się św. Antonii. Rozemocjonowana opowiadała o swoim śnie wszem i wobec we wsi.
Ktoś z sąsiadow spytał ją, skąd wie że to św. Antoni, czy jej się przedstawił itp. Odpowiedziała:
-Nie przedstawił się. Ale miał tą samą twarz, co figurka św. Antoniego w ogródku mojego domu.
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-07-2014 12:58 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)

>Z tym że wołają o księdza, nie zaś o rabina, popa lub muftiego.

Czy należy z Pani wypowiedzi wysnuć wniosek,że
Arab ateista , Chińczyk ateista , Hindus ateista umiera jako ateista ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
29-07-2014 07:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Z tym że wołają o księdza, nie zaś o rabina, popa lub muftiego.
>Czy należy z Pani wypowiedzi wysnuć wniosek,że
>Arab ateista , Chińczyk ateista , Hindus ateista umiera jako ateista ?

A kysz!! Zgaduję, że Pani Rybnik w swoim religijnym grajdołku nigdy nie zastanawiała się nad tego rodzaju dylematami.
W praktyce inne religie są wprost konkurencją dla chrześcijanstwa i katolicyzmu. Ta strategia nie jest tak znowu stara.
Z jednej strony spróbujemy deklaratywnie skusić ich ekumenizmem, z drugiej, jak już się skuszą - damy do wykucia "Dominus Iesus" i - jak mawia p. Władysława - pozamiatane.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-07-2014 21:37 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>>Przedstawia Pani typową wiarę w nadprzyrodzone zjawiska,
>Przedstawiam własne doświadczenie.
>Wszyscy ateiści których znałam (było ich ponad 30) umarli pojednani z Bogiem.

Gotów jestem założyć się o beczkę piwa, że znam o wiele więcej ateistów niż Pani, niewielu z nich przed śmiercią wołało księdza lub pastora. Ja, mam nadzieję, umrę z Bogiem pojednan, ale będę mu się musiał przyznać do tego, że za Chazana modlić sie nie umiałem...
22-07-2014 08:12 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gotów jestem założyć się o beczkę piwa, że znam o wiele więcej ateistów
> niż Pani, niewielu z nich przed śmiercią wołało księdza lub pastora.

Znam jeden przypadek po sąsiedzku ode mnie (Dworek Białopradnicki w Krakowie) gdzie nieprzytomna Żydówka też umarła pojednana z Panem.
Ochrzciła ją po kryjomu.. niejaka Siostra Faustyna z domu Kowalska.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-07-2014 08:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wszyscy ateiści których znałam (było ich ponad 30) umarli pojednani z Bogiem.

Proszę otworzyć się i na te historie, które Pani nie zna.
Np. Prof. Kotarbiński, czy Christopher Hitchens i wielu wielu innych. Polecam zaznajomić się dokładniej i z tymi historiami.
Własna perspektywa "łódeczki na wzburzonych falach oceanu" lubi mamić.
Pozdrawiam serdecznie

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-07-2014 12:36 
 Ocena-3 na 3
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Christopher Hitchens

To ten ateista dziennikarz który pisał pseudonaukowe książeczki?
Jedna z feministek Profesor Camille Paglia pisała:
"Hitchens nie wiedział prawie nic na temat historii religii i jej roli w społeczeństwie, i nie zawracał sobie głowy robieniem jakichś badań na ten temat. Jego teksty na temat religii są bezużyteczne, sztuczne i zawierają nieprawdopodobną ilość błędów. Zadeklarowałam mój ateizm w 1990 r. - znacznie wcześniej niż Hitchens - kiedy moja pierwsza książka wyrzuciła mnie jak w katapulcie na scenę życia publicznego, ale mam ogromny szacunek dla religii, którą uważam za źródło wartości psychologicznych, etycznych i kulturalnych nieskończenie bogatsze niż głupi i śmiercionośny poststrukturalizm, który stał się zeświecczoną religią".

>Prof. Kotarbiński

Coś sobie przypominam. Reizm. Dziękuję może dołączę Profesora do grona ciekawych ludzi omawianych na lekcji wychowawczej w gimnazjum które często prowadzę w zastępstwie. Filozofia to jedno oczywiście zasługi dla PRL też warte przypomnienia.

Order Budowniczych Polski Ludowej (1959)
Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski (1962)
Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1954)
Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1946)
Order Sztandaru Pracy I klasy (1956)
Medal Komisji Edukacji Narodowej (1967)
22-07-2014 12:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Christopher Hitchens
>To ten ateista dziennikarz który pisał pseudonaukowe książeczki?
>Jedna z feministek Profesor Camille Paglia pisała:

Ach no jasne, byłbym zapomniał: znów te wszędobylskie autorytety. Sugeruję przed pochopnym powoływaniem się na nie samej poczytać lub posłuchać i spróbować zrozumieć, o co walczył Hitchens i w jaki sposób umarł. Wtedy może porozmawiamy.

> Coś sobie przypominam. Reizm. Dziękuję może dołączę Profesora
> do grona ciekawych ludzi omawianych na lekcji wychowawczej w
> gimnazjum które często prowadzę w zastępstwie.

Zbytek łaski.

> Filozofia to jedno oczywiście zasługi dla PRL też warte przypomnienia.

Typowe podejście katolika-prawicowca. Zrobiłaby Pani karierę pisząc do Gazety Polskiej (w zastępstwie kogoś).
Jego również polecam najpierw bez uprzedzeń poczytać.
Serdecznie pozdrawiam Pani Władysławo!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-07-2014 13:14 
 Ocena-3 na 5
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>o co walczył Hitchens i w jaki sposób umarł. Wtedy może porozmawiamy.

O zaplucie św.Matki Teresy z Kalkuty która zrobiła więcej dobrego dla świata niż Pan Hitchens.
Wiem że mama Pana Hitchensa popełniła samobójstwo będąc w związku z byłym duchownym.
Może tu są korzenie nienawiści Pana Hitchensa do religii?
Badań naukowych nie przedstawił.

>Zrobiłaby Pani karierę pisząc do Gazety Polskiej

Nie znoszę Gazety Polskiej, to są akolici sekty PiSowskiej. Popieram najlepszego premiera jakiego Polska miała po 1989 Donalda Tuska.
22-07-2014 13:42 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>O zaplucie św.Matki Teresy z Kalkuty
Matka Teresa, Matka Teresa... Aha! To ta, co odmawiałam cierpiącym środków przeciwbólowych, choć miała ich pełne magazyny, bo cierpienie wszak uszlachetnia i ludzie mają cierpieć dla Chrystusa? No faktycznie, dla "świata" (cokolwiek to znaczy) zrobiła bardzo dużo dobrego, a co zrobiła dla ludzi?
22-07-2014 14:08 
 Ocena-2 na 4
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>zrobiła bardzo dużo dobrego, a co zrobiła dla ludzi?

Długo by wymieniać. Natomiast Pani w swoim fanatyzmie wciąż tylko zło widzi w człowieku wierzącym. To nie jest racjonalne.

Niektóre przypadki służby dla ludzi Matki Teresy z Kalkuty:

Podczas oblężenia Bejrutu w 1982 roku uratowała 37 dzieci ze szpitala na froncie pośrednicząc w chwilowym zawieszeniu broni pomiędzy Izraelską armią i palestyńskimi partyzantami. W towarzystwie pracowników Czerwonego Krzyża przeszła przez strefę ognia do zniszczonego szpitala, by ewakuować młodych pacjentów.
Pani Racjonalistka by tego nie zrobiła z obawy o życie jak mniemam.

web.archiv(*)ther.teresa/profile/index.html
Joan Graff Clucas, Mother Teresa. New York, 1988

W 1996 roku działało 517 misji zgromadzenia Misjonarzy Miłości w ponad 100 krajach
Paul Williams: "Mother Teresa." Indianapolis 2002.

Pojechała również do Etiopii, by nieść pomoc i służyć głodującym, do Czarnobyla, by pomóc ofiarom napromieniowania i do Armenii, by ratować tamtejsze ofiary trzęsienia ziemi.
www.washin(*)teresa/stories/funeral0915.htm

Obecnie Misjonarki Miłości założone przez Matkę Teresę mają ponad 5000 sióstr zakonnych, prowadzących na całym świecie sierocińce, hospicja dla chorych na AIDS, centra pomocy charytatywnej, domy pomocy dla uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu.

Do 2007 roku całe zgromadzenie Misjonarzy Miłości liczyło około 450 braci i 5000 zakonnic na całym świecie pracujących na 600 misjach, w szkołach i placówkach opiekuńczych w 120 krajach.
Slavicek, Louise . Mother Teresa. New York, 2007

Czy wie Pani coś o działalności na rzecz uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu stworzonych z postulatów racjonalizmu? Jestem ciekawa.
25-07-2014 14:46 
 0 na 2
rafalek111 (93 punktów)
>Długo by wymieniać. Natomiast Pani w swoim fanatyzmie wciąż tylko zło widzi w człowieku wierzącym.
Zapracowaliście sobie na to solennie przez prawie 2 ooo lat.

>Pani Racjonalistka by tego nie zrobiła z obawy o życie jak mniemam.
A skąd taka wiedza u Pani? Na podstawie jakich przesłanek?

>Pojechała również do Etiopii, by nieść pomoc i służyć głodującym, do Czarnobyla, by pomóc ofiarom napromieniowania i do Armenii, by ratować tamtejsze ofiary trzęsienia ziemi.

>Obecnie Misjonarki Miłości założone przez Matkę Teresę mają ponad 5000 sióstr zakonnych, prowadzących na całym świecie sierocińce, hospicja dla chorych na AIDS, centra pomocy charytatywnej, domy pomocy dla uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu.
>Do 2007 roku całe zgromadzenie Misjonarzy Miłości liczyło około 450 braci i 5000 zakonnic na całym świecie pracujących na 600 misjach, w szkołach i placówkach opiekuńczych w 120 krajach.

>Czy wie Pani coś o działalności na rzecz uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu stworzonych z postulatów racjonalizmu? Jestem ciekawa.

No to na kontrapunkt: historiaza(*)a-prawdziwa-twarz-illuminatki/
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Zapracowaliście sobie na to solennie przez prawie 2 ooo lat.

Ateizm od milionów czyli odkąd człowiek powstał.

>A skąd taka wiedza u Pani? Na podstawie jakich przesłanek?

W obliczu niebezpieczeństwa utraty życia racjonalnie postąpić to uciekać.

>No to na kontrapunkt: historiaza(*)a-prawdziwa-twarz-illuminatki/

Teorie spiskowe.
26-07-2014 12:03 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Skorzystam z okazji i ponowię pytanie.

Nazwała mne Pani fanatykiem, ponieważ nie chciałbym wierzyć tak jak Pani, Czy Pani chce wierzyć tak jak ja?
Jeśli nie, to czy nazwie Pani siebie fanatyczką?
26-07-2014 18:53 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>Nazwała mne Pani fanatykiem, ponieważ nie chciałbym wierzyć tak jak Pani, Czy Pani >chce wierzyć tak jak ja?

Ponieważ nie chce Pan wierzyć w to co ja nie wiedząc w kogo/co wierzę.
26-07-2014 20:22 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Nazwała mne Pani fanatykiem, ponieważ nie chciałbym wierzyć tak jak Pani, Czy Pani >chce wierzyć tak jak ja?
>Ponieważ nie chce Pan wierzyć w to co ja nie wiedząc w kogo/co wierzę.

Wybaczenia proszę, ale swoją wiarę jasno Pani tu sprecyzowała.
Poza tym zadeklarowała Pani że jest katechetką, co nie daje Pani możliwości samodzielnej oceny wielu rzeczy, jest Pani zależna od nominacji biskupa i inna opinia niż jego jest dla Pani końcem zawodowej pracy.

Niemnie jeśli się mylę (co oczywiście jest możliwe!!!) tak proszę mnie oświecić jaka jest Pani wiara.
29-07-2014 19:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
O Szarleyu-fundamentaliście:
>Ponieważ nie chce Pan wierzyć w to, co ja nie wiedząc w kogo/co wierzę.

Co do Pani deklaracji tym razem nie ma podstaw, by Pani nie wierzyć
A propos samej zachęty - tak głupiej jeszcze w życiu nie widziałem. Już kol. konował miał w stopce bardziej zachęcajacą tezę.
Jest Pani doskonale odstręczającym przykładem dla ludzi z odrobiną zdrowego rozsądku, którzy wahają się, czy wierzyć, czy nie wierzyć.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-07-2014 20:01 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
Nie chcę Ci Jacku zabierać frajdy, ale wiesz, że katechetka dostała bana ?
29-07-2014 20:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Tak, widzę to od popołudnia.
Zawsze w takich przypadkach wychodzę z założenia, że powiadomienia dostaje.
Poza tych moich wpisów nigdy nie wysyłałem tylko dla adresata
Pozdrawiam
PS w ostatnim wątku położyłeś ją Sygnale na łopatki

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
maja_majka (32 punktów)
(zablokowany)
>czy wierzyć, czy nie wierzyć.

Pani od religii napisała:

Nie ma takich ludzi.
Są ludzie wierzący albo nie wierzący.
Nie można być tylko trochę w ciąży.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Sugerujesz za p. Rybnik, że każdy wątpiący czy niewierzący a nawrócony przeżywa doświadczenie w rodzju św. Pawła z Tarrasu?


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
03-08-2014 10:12 
 Ocena-1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)

>Nie można być tylko trochę w ciąży.

Owszem można. Przez pierwsze tygodnie ciąży jest to stan zwykle niezauważalny i niczym się nie charakteryzujący. A są przecież także ciąże urojone. Niezbadane są do końca możliwości ludzkiego organizmu, a zwłaszcza umysłu....

Natomiast samo porównanie katechetki jest wręcz idealne - wzorcowo oddaje prawdę, że w tym zawodzie najczęściej mamy do czynienia z ludźmi, którzy g... wiedzą na jakikolwiek poważny temat, a do tego bezmyślnie pierd.... farmazony, które chcą aby inni uważali za geniusz oświecony.
maja_majka (32 punktów)
(zablokowany)
>Owszem można. Przez pierwsze tygodnie ciąży jest to stan zwykle niezauważalny i niczym >się nie charakteryzujący.
Pani od religi napisała:
To że jest to stan niezauważalny nie znaczy nie to nie jest ciąża.
Tak samo nowotwór może być nieuzaważalny lecz istnieje jak wychodzi potem w wyniku badań.
Frank Holman (5897 punktów)
>>Owszem można. Przez pierwsze tygodnie ciąży jest to stan zwykle niezauważalny i niczym >się nie charakteryzujący.
>Pani od religi napisała:
>To że jest to stan niezauważalny nie znaczy nie to nie jest ciąża.
>Tak samo nowotwór może być nieuzaważalny lecz istnieje jak wychodzi potem w wyniku badań.
Dokładnie ! - tak samo im szybciej usuniemy, tym mniejsze są jakiekolwiek efekty uboczne.
27-07-2014 11:00 
 0 na 2
rafalek111 (93 punktów)
>>Zapracowaliście sobie na to solennie przez prawie 2 ooo lat.
>Ateizm od milionów czyli odkąd człowiek powstał.
Wynika z tego, że ateizm jest naturalnym stanem człowieka. I, jak na nauczyciela, proszę się nie kompromitować. Jakie miliony lat od powstania człowieka? Proszę więc młodym ludziom nie przekazywać swoich bzdurnych teorii, nie za to Pani płacimy.
>>A skąd taka wiedza u Pani? Na podstawie jakich przesłanek?
>W obliczu niebezpieczeństwa utraty życia racjonalnie postąpić to uciekać.
Wiem, katolik tak by uczynił.
>>No to na kontrapunkt: historiaza(*)a-prawdziwa-twarz-illuminatki/
>Teorie spiskowe.
I podaj katolikowi fakty, to powie, że to teorie spiskowe. Ale kasa zniknęła, ludzie cierpieli faktycznie a "cudów" to dokonywali indyjscy lekarze.
maja_majka (32 punktów)
(zablokowany)
Pani od religi napisała:

>Wynika z tego, że ateizm jest naturalnym stanem człowieka

W takim stopniu naturalnym jak brak umiejętności chodzenia i niemożność rozmnażania u noworodka. I myślenia abstrakcyjnego.

Ateizm mija wraz rozwojem umysłu.

>I podaj katolikowi fakty, to powie, że to teorie spiskowe.

Bełkot, a nie fakty.
Frank Holman (5897 punktów)
>Pani od religi napisała:
>Ateizm mija wraz rozwojem umysłu.

Też wiemy, że księżą Wam od wieków takie kity wciskają. Nam to nawet nie przeszkadza. Ciekawe tylko jak to się ma do księży co porzucają kapłaństwo, np. ten ostatnio co wprost powiedział na mszy, że nagle zdał sobie sprawę, że żadnego boga nie ma- czy to znaczy, że zdurniał właśnie od tego rozwijania się w tym Waszym kościele ??
22-07-2014 14:23 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>O zaplucie św.Matki Teresy z Kalkuty która zrobiła więcej dobrego dla świata niż Pan Hitchens.

Pogardę zostawmy na boku, to nie był język Christophera Hitchensa.
Mówi Pani o umieralniach św. Matki teresy?
Osobiście nic do niej jako do człowieka i jej intencji nie mam, ale trzeba obiektywnie przyznać, ze do prowadzenia wielomilionowej akcji charytatywnej na tak rozległą skalę należy mieć w reku fach menedżerski i świadomość, co w XXw. jest wartością a co już nie. Albo po prostu oddelegować uprawnienia, czego tam niestety brakło. Fachu takiego i wykształcenia ta kobieta nie miała. Dlatego w jej działania wkradał się sie chaos i częste zaniedbania w przepływie i rozliczaniu finansów. Żeby tylko.

>Badań naukowych nie przedstawił.

Nie przedstawił, bo to był dziennikarz i publicysta. Za niego przedstawili za to inni i to aż zanadto.
Jest ich całe morze, badania, o których jeszcze tutaj Pani usłyszy (jeśli będzie miała cierpliwość dalej tu pisać - i inni cierpliwość Pani odpowiadać), choć raczej nie mam wątpliwości, w jaki sposób je Pani potraktuje.

>>Zrobiłaby Pani karierę pisząc do Gazety Polskiej
>Nie znoszę Gazety Polskiej, to są akolici sekty PiSowskiej.

Ta gazeta pisze właśnie w takim tonie, jak Pani. Jeśli chce się kogoś zniszczyć czy postawić w złym świetle, to nie zastanawia się nad tym, co dobrego zrobił, tylko dobiera mu się do życiorysu, choćby był on najczystszy i tak się przecież znajdzie haka, bo np. dostał od kogoś nagrodę, a przeciez nie powinien.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli chce się kogoś zniszczyć czy postawić w złym świetle, to nie zastanawia się nad >tym, co dobrego zrobił,

Proszę to napisać ludziom którzy w Kościele Katolickim widzą same zło. Fanatyzm.
22-07-2014 15:20 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Proszę to napisać ludziom którzy w Kościele Katolickim widzą same zło. Fanatyzm.

Ja nigdy nie twierdziłem, że jest tam samo zło. Teraz zdziwię Panią: nawet Pan Bogusławski, z którym tak zażarcie toczy Pani boje tak nie twierdzi. Może Pani sama przeczytać różne jego wpisy o tym świadczące, są tutaj wszystkie.
A bynajmniej nie jest on wyjątkiem. Powiem więcej. Nawet wewnatrz Kościoła są głosy za tym, że poza chrześcijaństwem jest dobro. Takie to (o zgrozo!) herezje niektórzy księża profesorowie głoszą.
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-07-2014 11:26 
 Ocena 1 na 1
rafalek111 (93 punktów)
>>Proszę to napisać ludziom którzy w Kościele Katolickim widzą same zło. Fanatyzm.
>Ja nigdy nie twierdziłem, że jest tam samo zło. Teraz zdziwię Panią: nawet Pan Bogusławski, z którym tak zażarcie toczy Pani boje tak nie twierdzi. Może Pani sama przeczytać różne jego wpisy o tym świadczące, są tutaj wszystkie.
>A bynajmniej nie jest on wyjątkiem. Powiem więcej. Nawet wewnatrz Kościoła są głosy za tym, że poza chrześcijaństwem jest dobro.
A od kiedy Kościół Katolicki ma wyłączność na czynienie dobra? Sądzę, że pod tym względem to wszyscy inni są lepsi, tylko nie maja takiego piaru.
25-07-2014 14:37 
 0 na 2
rafalek111 (93 punktów)
>O zaplucie św.Matki Teresy z Kalkuty która zrobiła więcej dobrego dla świata niż Pan Hitchens.
Oh, really? A niby co takiego ta mistrzyni hipokryzji uczyniła dla świata? Poza irytowaniem Hindusów oczywiście.
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
> A niby co takiego ta mistrzyni hipokryzji uczyniła dla świata? Poza irytowaniem >Hindusów oczywiście.

"Podczas oblężenia Bejrutu w 1982 roku uratowała 37 dzieci ze szpitala na froncie pośrednicząc w chwilowym zawieszeniu broni pomiędzy Izraelską armią i palestyńskimi partyzantami. W towarzystwie pracowników Czerwonego Krzyża przeszła przez strefę ognia do zniszczonego szpitala, by ewakuować młodych pacjentów."

Do 2007 roku całe zgromadzenie Misjonarzy Miłości liczyło około 450 braci i 5000 zakonnic na całym świecie pracujących na 600 misjach, w szkołach i placówkach opiekuńczych w 120 krajach.
Slavicek, Louise . Mother Teresa. New York, 2007

Obecnie Misjonarki Miłości założone przez Matkę Teresę mają ponad 5000 sióstr zakonnych, prowadzących na całym świecie sierocińce, hospicja dla chorych na AIDS, centra pomocy charytatywnej, domy pomocy dla uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu.

Zrobiła więcej niż racjonaliści, ateiści na całym świecie jak Pan widzi.
Trochę szacunku.
26-07-2014 19:12 
 Ocena 4 na 4
Sygnał (4252 punktów)
>Zrobiła więcej niż racjonaliści, ateiści na całym świecie jak Pan widzi.

Z całym szacunkiem, ale AHAHAHA:

Cytat:
Although Bill Gates is no longer the wealthiest person in the world, he is the richest in the hearts of millions who are now leading a life filled with hope, thanks to his Bill & Melinda Gates Foundation.

Responding to the expectations of the public and living up to them, Bill Gates - along with his wife Melinda - founded America's largest transparent philanthropic trust, The Bill & Melinda Gates Foundation, in 2000. Since then, the trust has made donations totalling $28 billion.


www.spears(*)donations-4154368#.U9Pf1vl_ssZ

www.gatesf(*)formation/Foundation-Factsheet

I to cały jeden ateista i racjonalista. Przy okazji robił to bez uszlachetniania potrzebujących poprzez cierpienie.

Proponuję przyjąć trochę bardziej realistyczne kryteria efektywności pomocy.
26-07-2014 19:26 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>I to cały jeden ateista i racjonalista

Kłamstwo lub brak wiedzy.

Pan Gates popiera aborcję ale deklaruje się jako katolik który chodzi do kościoła CODZIENNIE i w duchu chrześcijańskim wychowuje dzieci.

cnsnews.co(*)tes-it-makes-sense-believe-god

Cały wywiad dla Pana: www.rollin(*)lling-stone-interview-20140313

>Przy okazji robił to bez uszlachetniania potrzebujących poprzez cierpienie.
Jak Pan przeczyta jego działalność charytatywna inspirowana jest przez CHRZEŚCIJAŃSKĄ MORALNOŚĆ.

"Myślę, że wiara w Boga ma sens, ale nie wiem jakie konkretnie decyzje podejmujemy inaczej z tego powodu - wyznał Gates. Jednocześnie zgodził się z "takimi ludźmi jak Richard Dawkins, że ludzkość odczuwa potrzebę tworzenia mitów".

"Obecnie nauka wypełniła tę sferę, choć nie całą, którą zwykle wypełniała religia. Ale tajemnica i piękno świata są powalająco wspaniałe i nie ma naukowego wyjaśnienia tego, jak to się stało. Mówienie, że było to spowodowane przez liczby losowe, wydaje się niemiłosiernym poglądem".


>Proponuję przyjąć trochę bardziej realistyczne

Proponuję przyjąć do wiadomości: działalność charytatywna to część CHRZEŚCIJAŃSKIEJ MORALNOŚCI.



26-07-2014 19:47 
 Ocena 6 na 6
Sygnał (4252 punktów)
>Jak Pan przeczyta jego działalność charytatywna inspirowana jest przez CHRZEŚCIJAŃSKĄ MORALNOŚĆ.

To tylko Pani interpretacja, a do tego kiepska, bo zdaje się, że moralność chrześcijańska z aborcją jest na bakier, a tą Gates popiera. Sama więc sobie Pani zaprzecza.

>Proponuję przyjąć do wiadomości: działalność charytatywna to część CHRZEŚCIJAŃSKIEJ MORALNOŚCI.

Jasne, dlatego też nie istnieją charytatywne organizacje niechrześcijańskie.

Jednym z najgorszych win religii jest próba zagarnięcia sobie zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości jako coś, co jest wynalazkiem tego systemu myślowego. Litości religijność nie ma najmniejszego związku z bycie dobrym: rozkład ludzi złych i dobrych jest gaussowski w obu przypadkach, chociaż badania zdają się wskazywać, że średnia jest w trochę innym miejscu.
26-07-2014 20:20 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Sama więc sobie Pani zaprzecza.

"Myślę, że wiara w Boga ma sens": Bill Gates.
Obaliłam Pana kłamliwą tezę o ateizmie Billa Gate'sa

Żona Billa Melinda Gates należy do wspólnoty religijnej


cnsnews.co(*)tes-it-makes-sense-believe-god

>moralność chrześcijańska z aborcją jest na bakier,

Lecz z działalnością charytatywną jej po drodze, skąd czerpał Bill Gates.
26-07-2014 20:25 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>"Myślę, że wiara w Boga ma sens": Bill Gates.
>Obaliłam Pana kłamliwą tezę o ateizmie Billa Gate'sa

To dość nowa informacja (artykuł jest 2014ego roku), ale niech Pani będzie w tej kwestii. Jednak:

>Lecz z działalnością charytatywną jej po drodze, skąd czerpał Bill Gates.

Tego Pani ni jak nie udowodniła.
26-07-2014 21:46 
 0 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>Tego Pani ni jak nie udowodniła.

"The moral systems of religion, I think, are superimportant. We've raised our kids in a religious way; they've gone to the Catholic church that Melinda goes to and I participate in. I've been very lucky, and therefore I owe it to try and reduce the inequity in the world. And that's kind of a religious belief. I mean, it's at least a moral belief."

Read more: www.rollin(*)terview-20140313#ixzz38bbmqmqp
Follow us: @rollingstone on Twitter | RollingStone on Facebook
Sygnał (4252 punktów)
>"The moral systems of religion, I think, are superimportant. We've raised our kids in a religious way; they've gone to the Catholic church that Melinda goes to and I participate in. I've been very lucky, and therefore I owe it to try and reduce the inequity in the world. And that's kind of a religious belief. I mean, it's at least a moral belief."

Pani ewidentnie nie potrafi czytać albo wnioskować logicznie. Tu jest mowa o wychowaniu dzieci moralnym przekonaniu. NIGDZIE nie jest powiedziane, że organizacja jest inspirowana jakąkolwiek religią.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Sama więc sobie Pani zaprzecza.
>"Myślę, że wiara w Boga ma sens": Bill Gates.
>Obaliłam Pana kłamliwą tezę o ateizmie Billa Gate'sa

Zestawianie Bila Gatesa z Matką Terasą nie ma sensu, przede wszystkim dlatego,że Bil Gates nie jest autorytetem ani w sensie autorytetu religijnego, ani świeckiego.
To po prostu ktoś, komu skończyła się frajda w zarabianiu pieniędzy z chwilą, gdy wyszły na jaw jego szwindle w Microsofcie. Teraz pokutuje t.j. odnajduje szczęście w wydawaniu częściowo nieuczciwie zarobionych pieniędzy i w efektach wspiera ludzi. Trzeba tu uczciwie przyznać, że tych pieniedzy nie wyrzuca w błoto.

Co do Pani cytatów wyżej, raczej powiedziałbym, że Bill to deista.
Prosze się temu bliżej przypatrzeć Pani Władysławo, co on mówi.
Taki ktoś nie pójdzie do spowiedzi, nie będzie spowiadał się wg przepisów i praw Katrechizmu, nie odczuwa wyrzutów sumienia tam gdzie prawy katolik je ma, założę się że nie przykłada wagi do sakramentów św, nie daje regularnie na tacę byw wesprzeć duchownych itp.

>>moralność chrześcijańska z aborcją jest na bakier,

Dokadnie tak.

>Lecz z działalnością charytatywną jej po drodze, skąd czerpał Bill Gates.

Satysfakcja z kościelnej działalności charytatywnej i działalności charytatywnej w ogóle niekoniecznie musi iśc w parze.
Ja dając np. pieniądze dla Fundacji Dymnej, czy wrzucając grosz do skarbonki rosyjskiej żebraczki nie robie tego z pobudek religijnych. Zwłaszcza nie myślę o duszy tej żebraczki. Co do inspiracji, też robię to niezależnie od tego, co robił i zrobi Kościoł. W danej sytuacji po co mi Kościół, skoro mogę działać wprost? Ja-żebraczka, a nie ja-kosciół-żebraczka.
Kościół definitywnie nie jest zły w działalności charytatywnej, nieraz i jego działania wspierałem.

Ale nie jest jedyny i niekoniecznie muszę być zwiazny akurat z jego wizją charytatywości, żeby to robić.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-07-2014 11:16 
 Ocena 3 na 3
rafalek111 (93 punktów)
>> A niby co takiego ta mistrzyni hipokryzji uczyniła dla świata? Poza irytowaniem >Hindusów oczywiście.
>"Podczas oblężenia Bejrutu w 1982 roku uratowała 37 dzieci ze szpitala na froncie pośrednicząc w chwilowym zawieszeniu broni pomiędzy Izraelską armią i palestyńskimi partyzantami. W towarzystwie pracowników Czerwonego Krzyża przeszła przez strefę ognia do zniszczonego szpitala, by ewakuować młodych pacjentów."
>Do 2007 roku całe zgromadzenie Misjonarzy Miłości liczyło około 450 braci i 5000 zakonnic na całym świecie pracujących na 600 misjach, w szkołach i placówkach opiekuńczych w 120 krajach.
>Slavicek, Louise . Mother Teresa. New York, 2007
>Obecnie Misjonarki Miłości założone przez Matkę Teresę mają ponad 5000 sióstr zakonnych, prowadzących na całym świecie sierocińce, hospicja dla chorych na AIDS, centra pomocy charytatywnej, domy pomocy dla uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu.
>Zrobiła więcej niż racjonaliści, ateiści na całym świecie jak Pan widzi.
>Trochę szacunku.
Ale z jakiego powodu? Jeżeli te hospicja są takie jak w Indiach, to cieszę się, że nie jestem ich podopiecznym. Analizując jej działania, to raczej pracownicy PCK uratowali te dzieci, a ona tylko szła razem z nimi. Nie widzę aby zrobiła cokolwiek więcej niż świeckie organizacje humanitarne (proszę bardzo: czy PCK jest organizacją katolicką?). Ale za to: "Z analizy Kanadyjczyków wynika, że Matka Teresa zajmowała się prowadzeniem 517 misji w ponad 100 krajach świata, ale większość pacjentów nie otrzymywało odpowiedniej pomocy lekarskiej. W efekcie czego, niektórzy z nich zmarli.
... Naukowcy dotarli do dokumentów, z których wynika, że misje prowadzone przez Matkę Teresę w Indiach były w istocie "domami umierających"; przybywający do nich ludzie szukali pomocy medycznej, ale jej nie otrzymywali, w wyniku czego część z nich zmarła."
No przepraszam, ale taką pomoc to ja czniam!
22-07-2014 12:52 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)

>>Prof. Kotarbiński
>Filozofia to jedno oczywiście zasługi dla PRL też warte przypomnienia.
>Order Budowniczych Polski Ludowej (1959)
>Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski (1962)
>Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1954)
>Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1946)
>Order Sztandaru Pracy I klasy (1956)
>Medal Komisji Edukacji Narodowej (1967)

Widać, że był uważany. Przypomnę mości katechetce, że twórcy odrodzonego polskiego państwa mieli bardzo niechlubne karty w życiorycie...
Piłsudski był oficerem zaborczej armii
Dmowski popierał manifest Romanowów z 1914
Korfanty był posłem do Pruskiego Sejmu Krajowego i Sejmu Rzeszy...
... a powinni tylko pościć w kruchcie
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
Marksizmu i leninizmu obowiązującego w polskiej filozofii profesor nie zwalczał. Lekko krytykował. Za darmo orderów robotniczych nie dostał.
22-07-2014 15:21 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Marksizmu i leninizmu obowiązującego w polskiej filozofii profesor nie zwalczał.
> Lekko krytykował. Za darmo orderów robotniczych nie dostał.

Biblia ST i NT również nie zwalczała niewolnictwa, mało - doradzała niewolnikom jak być bardziej potulnymi i powolnymi swoim właścicielom.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
rafalek111 (93 punktów)
>>>Prof. Kotarbiński
>>Filozofia to jedno oczywiście zasługi dla PRL też warte przypomnienia.
>>Order Budowniczych Polski Ludowej (1959)
>>Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski (1962)
>>Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1954)
>>Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1946)
>>Order Sztandaru Pracy I klasy (1956)
>>Medal Komisji Edukacji Narodowej (1967)
>Widać, że był uważany. Przypomnę mości katechetce, że twórcy odrodzonego polskiego państwa mieli bardzo niechlubne karty w życiorycie...
>Piłsudski był oficerem zaborczej armii
>Dmowski popierał manifest Romanowów z 1914
>Korfanty był posłem do Pruskiego Sejmu Krajowego i Sejmu Rzeszy...
>... a powinni tylko pościć w kruchcie
Że o Pawle Jasienicy nie wspomnę ...
22-07-2014 08:54 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Wszyscy ateiści których znałam (było ich ponad 30) umarli pojednani z Bogiem.
To się nazywa "dowód anegdotyczny".
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>To się nazywa "dowód anegdotyczny".

Wg. Guilforda badanie od 20 os. w górę daje prawo do wyciągania wniosków badawczych w sondażu diagnostycznym.
To są nauki społeczne.
22-07-2014 12:51 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wg. Guilforda badanie od 20 os. w górę daje prawo do wyciągania wniosków
> badawczych w sondażu diagnostycznym. To są nauki społeczne.

Ale Pani przecież ich wcale nie badała. Ani nie opisała, jak to się stało, że przechodzili. Sądzi Pani, że ludzie sceptyczni tutaj mają Pani uwierzyć na słowo, lub na.. wiarę? Można pochwalić się nawet, że było się świadkiem 100 nawróceń, ale to i tak nic nie zmienia.
Prosimy o jakieś konkrety, opisy sytuacji itp.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
25-07-2014 15:22 
 Ocena 1 na 1
rafalek111 (93 punktów)
>>Wg. Guilforda badanie od 20 os. w górę daje prawo do wyciągania wniosków
>> badawczych w sondażu diagnostycznym. To są nauki społeczne.
>Ale Pani przecież ich wcale nie badała. Ani nie opisała, jak to się stało, że przechodzili. Sądzi Pani, że ludzie sceptyczni tutaj mają Pani uwierzyć na słowo, lub na.. wiarę? Można pochwalić się nawet, że było się świadkiem 100 nawróceń, ale to i tak nic nie zmienia.

Właśnie. A ja twierdzę, że widziałem miliard katolików smażących się w piekle. Jak tak sobie wymyślili, to mają.
25-07-2014 16:20 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Problem w tym, że p. Władysława była zapewne przy śmierci tych 30 ludzi, których:
a) uznała za ateistów a prawdopodobnie każdy z nich był wierzący, tylko bardziej czy mniej poobażany na Boga, swoją wiarę, swoją ideeologię (choćby było nią zarabianie kasy) obojętny wobec wierzącej rodziniy, której pod koniec dał się namówić na sakramenty święte, niepoukładany w życiu itp.
b) nie znając ich historii, albo znając bardzo pobieżnie zindoktrynowała ich na szybko, że właśnie teraz mogą uniknąc piekła. W obliczu strachu, śmierci, niepewności własnej tożsamości - ulegli.

Są tysiące takich opowieści. Dla mnie ta praktyka jest cholernie odrażająca, ale mogę się oczywiście mylić, to tylko moje przypuszczenia. Dlatego poprosiłem p. Władysławę o choć jeden opis, jak to się wszystko odbyło.
Szczerze mówiąc wolałbym się mylić.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> widziałem miliard katolików smażących się w piekle. Jak tak sobie wymyślili, to mają.

I dlatego każdy przyzwoity katolik nie mogący samemu dłużej wytrzymać w swoim pięknym i szczęśliwym świecie chce do niego zaprosić (a często wciągnąć) innych.
Pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
26-07-2014 12:07 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>> widziałem miliard katolików smażących się w piekle. Jak tak sobie wymyślili, to mają.
>I dlatego każdy przyzwoity katolik nie mogący samemu dłużej wytrzymać w swoim pięknym i szczęśliwym świecie chce do niego zaprosić (a często wciągnąć) innych.

Chyba jednak przesadzasz....
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Chyba jednak przesadzasz....

Podpowiedź: w słowie "przyzwoity" zawarta jest nutka ironii. Każdy, kto tak o sobie częściej mówi, czy myśli jest dla mnie podejrzany. U katolików ewangelizujacych na siłę jest to w szczególny sposób dojmujące. Ich właśnie (tej grupy katolików) dotyczy moja ironia.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-07-2014 11:08 
 Ocena 1 na 1
rafalek111 (93 punktów)
>> widziałem miliard katolików smażących się w piekle. Jak tak sobie wymyślili, to mają.
>I dlatego każdy przyzwoity katolik nie mogący samemu dłużej wytrzymać w swoim pięknym i szczęśliwym świecie chce do niego zaprosić (a często wciągnąć) innych.
>Pozdrawiam!
Taka natura. Panie Boże, nie mi spłonie stodoła, byle sąsiadowi spłonęły dwie.
25-07-2014 20:24 
 0 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wszyscy ateiści których znałam (było ich ponad 30) umarli pojednani z Bogiem.

Wiara, że Boga nie ma, a niewiara w Boga i jego boskie znaki to dwie różne rzeczy.
Ci ludzie musieli się chyba męczyć ze swoim 'ateizmem'.
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
alf45 (50 punktów)
(zablokowany)
Witam,sprawa trudna,teściowa tego nie zrozumie nigdy,ja wierzę w stwórce,ktoś musiał nas stworzyć,ale nie w kościół. chcę się z niego wypisać i zrobię to,niestety też zostałem ochszczony przez tych oszukańców sługusów szatana.Jeśli w żaden sposób nie da się przekonać teściowej,co było by przykre.To nic nie przyrzekajcie. Myślę że samo polanie wodą i jego czary nie będą szkodliwe a kiedyś sam się wypisze i nie będzie im robiło statystyki. Na religię w szkole babcia już powinna ustąpić. "sama może przecież oświecić dziecko" zresztą jest inne wyjście,przecież dziecka nie musi chrzcić ksiądz,Jezusa chrzcił człowiek,sami go ochrzcijcie i wychowajcie po swojemu. Co do Boga i Jezusa,myślicie że pochodzimy od małpy??????od pierwotniaków,nie uczcie tego swojego dziecka,życie samo w żaden sposób nie powstało samo. Kto nas stworzył i po co do końca nie wiemy,ale słowa Jezusa są tak mądre itp,że chyba zwykły człowiek by ich nie wymyślił,poza tym przecież on nic nam nie narzuca itp.mówił ludziom tylko o dobroci.Kościół to siedlisko złych ludzi i szatana i trzeba trzymać się od nich z daleka.
20-07-2014 17:05 
 Ocena 3 na 3
Phanes (492 punktów)
> słowa Jezusa są tak mądre itp,że chyba zwykły człowiek by ich nie wymyślił

Które na przykład?
rafalek111 (93 punktów)
>> słowa Jezusa są tak mądre itp,że chyba zwykły człowiek by ich nie wymyślił
>Które na przykład?
Masz Pan lajka ode mnie!
alf45 (50 punktów)
(zablokowany)
Napisałem co myślę i algo coś pochrzaniłem,albo moderator tego nie puścil,ale raczej to pierwsze,zbyt dożo pisania,ale odpowiem Ci na to pytanie. Ktos tutaj napisał że Jaruzelski się nawrócił. owszem musiał być ateista,oficjalnie. co znaczy nawrócił po pierwsze już był nieprzytomny,po drugie co????? ten oszust w sukni jest pośrednikiem do Boga???.Jesli chciałby "się nawrócić" to wystarczyła poprosić o to Boga,oszust nie jest do tego potrzebny
alf45 (50 punktów)
(zablokowany)
Księża są sługusami szatana nie Boga,medialnie zrobili sobie reklamę, super reklamę zagorzały przeciwnik kleru prosi o księdza!!. Jak już to Jaruzelski gdyby chciał przyjąć Boga przez oszusta to odda duszę diabłu.
rafalek111 (93 punktów)
>Księża są sługusami szatana nie Boga,medialnie zrobili sobie reklamę, super reklamę zagorzały przeciwnik kleru prosi o księdza!!. Jak już to Jaruzelski gdyby chciał przyjąć Boga przez oszusta to odda duszę diabłu.
Tylko przy założeniu, że Bóg i Diabeł istnieją, na co nie ma dowodów na ten moment.
Frank Holman (5897 punktów)
Jako osoba z podobnymi nagabywaniami babci, do których przyzwyczajony od lat, po prostu pusciłem jak zwykle mimo uszu, powiem, że temat ostatecznie został zamknięty moim stwierdzeniem, że moje dziecko będzie trzymane jak najdalej od pedofilów.
Wbrew powszechnym mniemaniom katolicy bardzo dobrze zdają sobie sprawę z zarazy pedofilii, która jak gangrena opanowała poważnie ich organizację, tylko wypierają te fakty, na typowych zasadach psychologicznych. Bardzo dobrze wyczuwają także chwilowo nieuleczalną przyczynę tej zarazy, którą jest celibat księży. Czasami wystarczy raz mocno im ten fakt huknąć i czmychają szybciutko jak myszki, nie wracając na długo do tego tematu.
rafalek111 (93 punktów)
>Jako osoba z podobnymi nagabywaniami babci, do których przyzwyczajony od lat, po prostu pusciłem jak zwykle mimo uszu, powiem, że temat ostatecznie został zamknięty moim stwierdzeniem, że moje dziecko będzie trzymane jak najdalej od pedofilów.
>Wbrew powszechnym mniemaniom katolicy bardzo dobrze zdają sobie sprawę z zarazy pedofilii, która jak gangrena opanowała poważnie ich organizację, tylko wypierają te fakty, na typowych zasadach psychologicznych. Bardzo dobrze wyczuwają także chwilowo nieuleczalną przyczynę tej zarazy, którą jest celibat księży. Czasami wystarczy raz mocno im ten fakt huknąć i czmychają szybciutko jak myszki, nie wracając na długo do tego tematu.
Niektórzy to mają szczęście w życiu ... Pedofilia księży jest rewelacyjnym powodem. Szkoda, że inni wcześniej tak dobrze nie mieli i musieli toczyć wojny z babciami w moherach.
alf45 (50 punktów)
(zablokowany)
Tak trzymajcie dzieci z daleka od nich,jakie osmioletnie dziecko może mieć grzechy biorąc pod uwage 10 przykazan. To tylko po to aby złowić nasze dzieci,kara dla tekiego pedofila jest przeniesienie do innej parafi gdzie znów może spowiadać i być w temacie.jestem ochszony nie miałem wyboru,córkę ochrzciłem,nie byłem jakoś kościelny,ale wtedy nie rozumiałem tego oszustwa. Powiedziałem córce bo rodzina zięcia jest kościelna że ja nie pójde do spowiedzi i komuni,ona to rozumie ,powiedziała żę chce mieć taki ślub a co do kościoła ma swoje zdanie. Śpiewała w scholi, zakonnice,zaborcze zakonnice i gburowaci księża wyleczyli ją z tej instytucji. Ja myślę tak. Boga trzeba poznać ,przyjąć Jezusa,wierzę w nich tak samo jak w inne cywilizacje i że na ziemi było wiele cywilizacji z techniką większą od naszej. Życie nie mogło powstać samo,ale kto nas stworzył? ja mówię tak ,gdybym stworzył inteligentnego robota,powiedział bym mu to ja Cię stworzyłem nie będziesz miał innych stwórców przdemną a mój kolega stworzył innego i dlatego wszechświat jest pełen żcia bo albo jest wielu stwórców lub jest jeden,ale nie jesteśmy pępkiem wszechświata tak jak niby ziemia była płaska za odmienne zdanie palili na stosach.Ja gdybym mógł a może tak będzie ochrzcił bym wnuka sam,a chrzest jest symboliczny a nie wyzwala nas z grzechu pierworodnego. w Kościele chrzest to przyjęcie do zbrodniczej organizacji. Chrzest przez apostatów to wychowanie w imieniu Boga a nie tych oszustów.
alf45 (50 punktów)
(zablokowany)
Nie chcę się wymądrzać itp. nikogo do niczego przekonywać,ale tak jak pisałem,jesteście agnostykami i wolna Wam,ale dlaczego twierdzicie że nie ma stwórcy,pomyślcie lpgicznie,owszem kościół to oszustwo dla kasy władzy itp. Mam dziecko i nigdy nie mówię że nie ma stwórcy tego nie wiemy,nie możecie kształtować w ten sosób dziecka. Myślę że lepiej nic nie mówić na ten temat,samo kiedyś dotrze do tych spraw. Jak zabił się na motocyklu kochany mojej córki,pytała o pewne rzeczy,ale ja nie mogę powiedzieć że coś jest lub nie ma. tego nie iem,ale wiem że każdy ksiądz pojedzie do kliniki na którą nas nie stać. Czego się boi? śmierci? przecież to droga do bycia ze swoim władcą,boją się bo wiedzą że oszukują i wyznają szatana. tak tylko w założeniu że istnieje Bóg i szatan moje wypowiedzi mają sens,nie wiem czy tak jest,ale nigdy nie będę robił w tej kwestii, coś na wszelki wypadek.Kolega powiedział mi tak na wszelki wypadek pójdę do kościoła.Po studiach a takie bzdety opowiada,na wszelki wypadek? nie nie na wszelki wypadek,tylko po to aby ludzie i proboszcz go widzieli bo chesz być u władzy musisz być z klerem!!! w jednej bliskiej mi miejscowości misjonarz,oszust,przywiózł rodzinę tej "uzdrowionej" Kostarykanki.Traktowali ją jak Boga,orkiestra sztandary cała szkoła została postawiona na nogi. Proboszcz wzywał do dawania prezentów. Po wszystkimi "uzdrowiona"powiedziała że kocha Polskę,nie dziwne jej mąż zebrał całą torbę kopert. To wyznacy szatan,kiedyś jak jeszcze czasem odwiedziłem ten budynek,zaparowałem na poboczu na trawie aby nie blokować przejazdu,zostałem zbluzgany do granic możliwości przez"sługę Boga" to sługa szatana i dobrze o tym wiedzą a nam wciskają kity
de Vill (1165 punktów)
Strona www.godchecker.com/ podaje, ze jest ponad 3700 istot nadprzyrodzonych, które zyskały wyznawców i popularność.
Tak więc chrzcąc dziecko w imię jednego z tej czeredy narażasz je na gniew przynajmniej 3700 innych. Podaj to pod rozwagę rodzinie.

Przy okazji tych bogów.
Jest taka fajna książka o wikingach, napisana przez Fransa Gunnara Bengtssona - Rudy Orm. Akcja dzieje się pod koniec X wieku i na początku XI. Czytałem pierwszy raz dawno temu, jako dzieciak i nie wszystko rozumiałem - nie miałem np. pojęcia po jaką cholerę bierze się dziewki do łóżka, a coś takiego jest zaraz na początku i jeśli dobrze pamiętam dotyczy brata głównego bohatera, który ponoć cierpiał na bezsenność i nawet to branie dziewek mu na dolegliwość nie pomagało.
Rozmowę, dwóch wikingów o tym, że gdy na morzu jednego z nich, podczas wyprawy, spotkał niesamowity sztorm i znalazł rozwiązanie, zrozumiałem. Nie miał wątpliwości iż coś rozwścieczyło boga morza i faktycznie, gdy sprawdził to na łodzi, wśród pojmanych niewolników, trafiło się dwóch księży (tzw. golone łby). Natychmiast wyrzucono ich za burtę, sztorm po chwili ustał i przez resztę podróży, powrotu do domu, mieli doskonałą pogodę.
Potem czytałem, że marynarze od dawna twierdzą, iż istnieje coś takiego jak osoba, która przynosi pecha, powoduje awarie na statku, ściąga sztormy. Zwą ją jonaszem.
To ani chybi osobnik nielubiany przez Neptuna/Posejdona. A kto może być najbardziej nielubiany przez bogów morza? Ani chybi przedstawiciel konkurencji.
Stąd wiem co najpierw należy zrobić, jak się jest na morzu, w razie groźnego sztormu, by życie swoje i współpasażerów ratować. Należy rozejrzeć się czy na pokładzie nie ma jakiego duchownego- księdza, popa, pastora czy innego brodacza w kiecce, w ostateczności, jak ich zabranie jaki Terlikowski czy inny Cejrowski też mogą być i oddać takiego bogom. A nuż pomoże, zaszkodzić na pewno nie zaszkodzi.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365