Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawdziwy ateista

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-04-2014 16:01Apolloniusz (37 punktów)Prawdziwy ateista
Ocena -2 na 4
Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.

Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
- nie ochrzcił dziecka
- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
- nie wziął ślubu kościelnego

Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

03-04-2014 16:13Nie na temat
 Ocena 15 na 15
finerbijk (17282 punktów)
>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?
Ba, ja nawet sam zostałem ochrzczony jako ateista. Jaka jest wasza motywacja chrzcić ateistów?
03-04-2014 18:27 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?
>Ba, ja nawet sam zostałem ochrzczony jako ateista. Jaka jest wasza motywacja chrzcić ateistów?
No widzi Pan! W Polsce się to wcale nie opłaca. Natychmiast został zrobiony Pan na szaro. Zostałem ochrzczony jako katolik, mam ślub kościelny i ochrzczone dziecko, a także ukończone teologiczne studium. Czyli teista ze mnie pełną parą. Nie wszystkie nasze przypadłości są uleczalne, a niektóre obejmują nawet ks. kard. prof. zw. dr hab..

Pozdrawiam.

@@@
.
03-04-2014 18:45 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
Heh, no co zrobić, jak u nas wiadomo od dawna, że nawet prawdziwych Cyganów już nie ma. A co dopiero prawdziwych ateistów, czy katolików.
Kto raz skłamał, będzie kłamcą do końca życia, natomiast kto raz przeprowadził przysłowiową staruszkę przez przysłowiową jezdnię, na pewno nie stanie się altruistą do końca życia. Tak działa psychika, i nie poradzimy.
03-04-2014 16:24
 Ocena 10 na 10
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Zanim zadasz cios dziecku, pomyśl:


03-04-2014 16:37Nie na temat
 Ocena 4 na 6
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>- nie wziął ślubu kościelnego
>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?

Proponujesz publiczną spowiedź?
03-04-2014 16:51
 Ocena 15 na 15
Sygnał (4252 punktów)
Nie podoba mi się etykietka "prawdziwy". Co to, cała reszta podrabiana?
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>- nie wziął ślubu kościelnego
>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?

Założenie wątka jest zaproszeniem do dyskusji. Czy w Twoim odczuciu jest to zaproszenie do dyskusji? Co Tobą kieruje żeby robić taki test nie dając z siebie ani odrobiny wysiłku w sprecyzowaniu swoich motywacji.
Zakładam, że chcesz wzbudzić emocje i pewnie się uda, bo to, zakładam, jedyny cel tego wątka. Jeżeli się mylę to "rozwiń się", poproś o te dane, może ktoś zlituje się na Tobie i wyjawi odpowiedź.
03-04-2014 17:27 
 Ocena 1 na 3
Apolloniusz (37 punktów)
>>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>>- nie ochrzcił dziecka
>>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>>- nie wziął ślubu kościelnego
>>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?
>Założenie wątka jest zaproszeniem do dyskusji. Czy w Twoim odczuciu jest to zaproszenie do dyskusji? Co Tobą kieruje żeby robić taki test nie dając z siebie ani odrobiny wysiłku w sprecyzowaniu swoich motywacji.
>Zakładam, że chcesz wzbudzić emocje i pewnie się uda, bo to, zakładam, jedyny cel tego wątka. Jeżeli się mylę to "rozwiń się", poproś o te dane, może ktoś zlituje się na Tobie i wyjawi odpowiedź.

Nie odpisałem Ci poprzednio bo twój post był jałowy . Po prostu pytam. Nie odp bo nie miałem czasu. Słowo spowiedź jest użyte wyjątkowo niefortunnie. Może odpowiedź ?

Nie wiem jak mam w innych słowach ująć to pytanie, albo co dopisać abyś zrozumiał, że nie ma tu żadnego podtekstu.

Chciałbym też spytać niektórych katolików, czemu nazywają się katolikami, a nie postępują zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, ale nie spodziewam się tutaj wielu katolików (chociaż zapewne są )

Rozwijając myśl odnośnie założonego wątku. Zastanawiam się jakie są motywy działania ateisty wbrew jego poglądom. Wynika to bardziej z "presji" społecznej czy z poglądów partnera / partnerki, może coś innego .

Jeśli chcesz mojej odpowiedzi to proszę bardzo. Żyje od kilku lat w szczęśliwym związku, bez ślubu, na dzieci, puki co, nie pozwala mi niestety praca, więc jeszcze nie stałem przed tym wyborem.

Mam nadzieję że reszta użytkowników podejdzie to tego z większym dystansem i dojrzałością, i spróbuję nawiązać jakąś konstruktywną dyskusję.
03-04-2014 17:55 
 Ocena 3 na 3
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Nie odpisałem Ci poprzednio bo twój post był jałowy . Po prostu pytam. Nie odp bo nie miałem czasu. Słowo spowiedź jest użyte wyjątkowo niefortunnie. Może odpowiedź ?
>Nie wiem jak mam w innych słowach ująć to pytanie, albo co dopisać abyś zrozumiał, że nie ma tu żadnego podtekstu.

Sam test jest prowokacyjny. Wypadało by przedstawić i opisać problem do jakiego można się odnieść. Bo o czym w tym wątku rozmawiać? Mam podać Tobie te dane i poczujesz się szczęśliwszy? Poziom wymiany zdań zależy od Ciebie (w dużej mierze), inaczej przeradza się w pohukiwanie.

>Chciałbym też spytać niektórych katolików, czemu nazywają się katolikami, a nie postępują zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, ale nie spodziewam się tutaj wielu katolików (chociaż zapewne są )

1. Jak zauważyłeś lepiej szukać bardziej reprezentatywnej próby.
2. Pytanie należy w szczególności zadać przedstawicielom hierarchii kościoła. To oni tworzą współczesny patologiczny kościół.

>Rozwijając myśl odnośnie założonego wątku. Zastanawiam się jakie są motywy działania ateisty wbrew jego poglądom. Wynika to bardziej z "presji" społecznej czy z poglądów partnera / partnerki, może coś innego .

Skąd pomysł, że działania ateisty są wbrew jego poglądom?

>Jeśli chcesz mojej odpowiedzi to proszę bardzo. Żyje od kilku lat w szczęśliwym związku, bez ślubu, na dzieci, puki co, nie pozwala mi niestety praca, więc jeszcze nie stałem przed tym wyborem.
>Mam nadzieję że reszta użytkowników podejdzie to tego z większym dystansem i dojrzałością, i spróbuję nawiązać jakąś konstruktywną dyskusję.

Zatem zaproponuj konstruktywną dyskusję, a na dystans nie masz co liczyć.
03-04-2014 18:13 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
>Chciałbym też spytać niektórych katolików, czemu nazywają się katolikami, a nie postępują zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, ale nie spodziewam się tutaj wielu katolików (chociaż zapewne są )

OJEJ!!!! na czym mnie przyłapałeś?

>Jeśli chcesz mojej odpowiedzi to proszę bardzo. Żyje od kilku lat w szczęśliwym związku, bez ślubu, na dzieci, puki co, nie pozwala mi niestety praca, więc jeszcze nie stałem przed tym wyborem.
Oprócz zasad chrześcijaństwa, bywają jeszcze inne zasady
03-04-2014 18:40 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Oprócz zasad chrześcijaństwa, bywają jeszcze inne zasady.
Ale i one czasem budzą kwasy.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-04-2014 18:37 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
> nie spodziewam się tutaj wielu katolików (chociaż zapewne są )
Mamy podobne rozczarowanie. Nie spodziewałem się, że forum dla racjonalistów tylu durniów będzie przyciągać,
ale jednak tu przychodzą i są. (Tu światopogląd jest dalece wtórnym, natomiast liczy się poziom intelektualny.)

Miłego dnia.

@@@
.
03-04-2014 21:28 
 Ocena 3 na 3
paganus (731 punktów)
>Nie spodziewałem się, że forum dla racjonalistów tylu durniów będzie przyciągać,
>ale jednak tu przychodzą i są.

... bo muchom jest obojętne, czy cukier, czy gówno.


Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
03-04-2014 17:02
 Ocena 19 na 19
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>- nie wziął ślubu kościelnego
>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?
Nie zrobiłem żadnej z tych rzeczy, wychodzi więc, że ateistą jestem najprawdziwszym. Podejrzewam jednak, że brak małżonki i dzieci cokolwiek na decyzji zaważył


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
03-04-2014 17:16
 Ocena 12 na 12
hamp (3461 punktów)
Nurtuje cię to? Nie wiem co w tym nurtującego...

Ja nie miałem okazji dokonać żadnego z wymienionych, a i nie zamierzam żadnego sakramentu wziąć, ale potrafię sobie wyobrazić ot choćby taką sytuację, że niektórzy decydują się na to ze względu na swoją drugą połówkę, która jest wierząca i jej na tym zależy.
Jeszcze inni mogą chcieć mieć piękną ceremonię ślubu w ładnym kościele, z organami itd. I kto im zabroni poudawać, ze wierzą? Przecież dla nich to bez znaczenia - po śmierci ich żadna kara za to nie czeka Za innych jednak nie odpowiadam - ja nie wierzę i nie chcę mieć z sakramentami nic wspólnego.

W twoim pytaniu jest ukryte mniemanie, że ateiści w głębi duszy wierzą w boga.
Powiedz mi raczej, czy nie uważasz czasem, że twoja wiara może być fałszywa? Jeżeli tak jest, a chcesz zbawiania dla swojego dziecka, czemu go na przykład nie obrzezasz?

Czy jesteś tak oddany swoim poglądom, że nigdy w niedzielę nie poszedłeś na zakupy, nie zjadłeś mięsa w piątek, nie imprezowałeś w Wielkim Poście?
To są błahostki w porównaniu z przyjęciem sakramentu, który jednak o czymś świadczy, ale możesz przy okazji odpowiedzieć sobie na te pytania i pomyśleć, czy jesteś dobrym chrześcijaninem
Apolloniusz (37 punktów)

>To są błahostki w porównaniu z przyjęciem sakramentu, który jednak o czymś świadczy, ale możesz przy okazji odpowiedzieć sobie na te pytania i pomyśleć, czy jesteś dobrym chrześcijaninem

nigdzie nie pisałem że jestem chrześcijaninem
03-04-2014 19:56 
 Ocena 9 na 11
maniek1 (3407 punktów)

>nigdzie nie pisałem że jestem chrześcijaninem >
A kim k..... możesz być rodząc się i żyjąc w tym miejscu na ziemi - tej ziemi ? Tajem?
Apolloniusz (37 punktów)
>>>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>>>- nie ochrzcił dziecka
>>Ja
>>>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>>Ja
>>>- nie wziął ślubu kościelnego
>>Ja
>>A to takie dziwne, że ateistka nie przyjmuje kościelnych sakramentów?
> Też napiszę 3xja,a nawet cztery-ślubu kościelnego nie brałem dwa razy

Gratuluje - według mnie to jest postawa człowieka, który nie jest hipokrytą i żyje zgodnie ze swoimi zasadami.

>Nurtuje cię to? Nie wiem co w tym nurtującego...
>Ja nie miałem okazji dokonać żadnego z wymienionych, a i nie zamierzam żadnego sakramentu wziąć, ale potrafię sobie wyobrazić ot choćby taką sytuację, że niektórzy decydują się na to ze względu na swoją drugą połówkę, która jest wierząca i jej na tym zależy.
>Jeszcze inni mogą chcieć mieć piękną ceremonię ślubu w ładnym kościele, z organami itd. I kto im zabroni poudawać, ze wierzą? Przecież dla nich to bez znaczenia - po śmierci ich żadna kara za to nie czeka Za innych jednak nie odpowiadam - ja nie wierzę i nie chcę mieć z sakramentami nic wspólnego.
>W twoim pytaniu jest ukryte mniemanie, że ateiści w głębi duszy wierzą w boga.
>Powiedz mi raczej, czy nie uważasz czasem, że twoja wiara może być fałszywa? Jeżeli tak jest, a chcesz zbawiania dla swojego dziecka, czemu go na przykład nie obrzezasz?
>Czy jesteś tak oddany swoim poglądom, że nigdy w niedzielę nie poszedłeś na zakupy, nie zjadłeś mięsa w piątek, nie imprezowałeś w Wielkim Poście?
>To są błahostki w porównaniu z przyjęciem sakramentu, który jednak o czymś świadczy, ale możesz przy okazji odpowiedzieć sobie na te pytania i pomyśleć, czy jesteś dobrym chrześcijaninem

Widzę że niewielu osobom udało się podejść do tej dyskusji z powagą, ale jednak Barwo dla autora powyższego tekstu

Odmienne sakramenty( w religii), obrzędy, święta, tradycje, poglądy - cechują daną grupę czy społeczność.

>To są błahostki w porównaniu z przyjęciem sakramentu, który jednak o czymś świadczy, ale możesz przy okazji odpowiedzieć sobie na te pytania i pomyśleć, czy jesteś dobrym chrześcijaninem

To że ateista w święta spędza czas wolny z rodziną i nie pracuje - jest narzucone przez państwo, bo każdy wtedy ma wolne, i nic w tym dziwnego.

ALE

Sakramenty to jest w pewien sposób DEKLARACJĄ CHĘCI przynależności do kościoła katolickiego. Od kiedy jesteśmy świadomi i odpowiedzialni za siebie, nikt nas nie zmusza pójścia do kościoła (bo przy chrzcie i komunii to raczej nic go gadania nie mamy ).

Dlatego pytam czemu ktoś, kto nazywa siebie ateistą przyjmuję z własnej woli sakrament, albo podejmuje sprzeczną ze swoimi poglądami decyzję, wysyłając dziecko do kościoła.

Tak jak człowiek uważający się za katolika, co tydzień kiwa ze zrozumieniem głową na kazaniu, a w życiu jest chamem, złodziejem, albo po prostu złym człowiekiem . To jest pseudo-katolik.

Tak samo, jak ateista przyjmuje sakrament , jeden z najważniejszych obrzędów religijnych, czy może się nazywać ateistą ?

Upraszając - będąc kibicem Legii nie chodzę w koszulce Polonii.

Ktoś kto uważa się za PRAWDZIWEGO członka danej społeczności powinien postępować z jej głównymi zasadami
04-04-2014 15:02 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)

>Sakramenty to jest w pewien sposób DEKLARACJĄ CHĘCI przynależności do kościoła katolickiego. Od kiedy jesteśmy świadomi i odpowiedzialni za siebie, nikt nas nie zmusza pójścia do kościoła (bo przy chrzcie i komunii to raczej nic go gadania nie mamy

Ty wiesz co to znaczy być w związku z osobą wierzącą.Albo taką która jest na etapie wychodzenia z tego syfu religijnego.Wiesz co to kilkugodzinne rozmowy o tym czy posłać dziecko na religię czy do komunii? Masz jakieś doświadczenia w tym temacie. Myślisz to dzieje się na pstryknięcie palca.

Rozwaliłbyś swoją rodzinę z powodów religijnych czy szukałbyś kompromisu. Poczytaj historie ludzi którzy są w parach mieszanych a potem się wypowiadaj o prawdziwości poglądów.
03-04-2014 18:08
 Ocena 18 na 18
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>- nie wziął ślubu kościelnego
>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?

Ten "test" jest tym samym bullshitem co "ankieta" chetnie racjonalistki

Celem jest zarzucenie ateistom, ze nie sa ateistami bo wzieli slub koscielny.

A ostatecznym wnioskiem bedzie stwierdzenie, ze Jahwe istnieje
03-04-2014 19:35
 Ocena 24 na 24
Meretseger (61860 punktów)
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
Ja
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
Ja
>- nie wziął ślubu kościelnego
Ja
A to takie dziwne, że ateistka nie przyjmuje kościelnych sakramentów?
03-04-2014 19:44 
 Ocena 4 na 4
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
I spłoniesz w piekle, zobaczysz.

04-04-2014 08:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>I spłoniesz w piekle, zobaczysz.
Już się cieszę na nasze miłe spotkanie
04-04-2014 10:38 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>>I spłoniesz w piekle, zobaczysz.
>Już się cieszę na nasze miłe spotkanie
Zarezerwujcie i dla mnie miejsce przy grillu
03-04-2014 21:55 
 Ocena 5 na 5
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>>- nie ochrzcił dziecka
>Ja
>>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>Ja
>>- nie wziął ślubu kościelnego
>Ja

Ja tak samo, pewnie mu sie swiat zawalił, ateiści istnieją. Niewiem tylko jak mam zapracować na miano prawdziwego.
04-04-2014 00:17 
 Ocena 4 na 4
Rafał Holewski (224 punktów)
(zablokowany)
>>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>>- nie ochrzcił dziecka
>Ja
>>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>Ja
>>- nie wziął ślubu kościelnego
>Ja
>A to takie dziwne, że ateistka nie przyjmuje kościelnych sakramentów?
Też napiszę 3xja,a nawet cztery-ślubu kościelnego nie brałem dwa razy
hyperion (1422 punktów)
>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>- nie wziął ślubu kościelnego
>Jeśli jednak zdecydowaliście się na jeden, lub kilka z tych sakramentów, jaka była Wasza motywacja ?

Jestem agnostykiem ale z krk wystąpiłem formalnie choć kosztowało mnie to trochę czasu (i chociaż "wiadomo", że "raz katolik, na zawsze katolik" wg GIODO i teologii którą ja się nie przejmuję).

Prawda (na razie) jest taka, że polskie społeczeństwo to banda tchórzy.
Dotyczy to i katolików i ateistów i pewnie agnostyków.
Zdziwiłbym się gdyby ktoś oparł się sile tradycji i lenistwu ("każdy chrzci" "co inni powiedzą?") i przyznał się, że np. zaryzykował utratę posady i nie posłał dziecka do sakramentu.

Zresztą z ateistów co to puszczają swoje dzieci do I Komunii Świętej śmieją się już nawet katolicy

Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
03-04-2014 20:35 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Zdziwiłbym się gdyby ktoś oparł się sile tradycji i lenistwu ("każdy chrzci" "co inni powiedzą?") i przyznał się, że np. zaryzykował utratę posady i nie posłał dziecka do sakramentu.

Jakiś przykład kogoś, kto stracił posadę, bo nie ochrzcił dziecka?

(chyba, że organista, albo pastor)
03-04-2014 21:04 
 Ocena 4 na 4
hyperion (1422 punktów)
>Jakiś przykład kogoś, kto stracił posadę, bo nie ochrzcił dziecka?
>(chyba, że organista, albo pastor)

Chyba się nie zrozumieliśmy. To ja twierdzę, że obawa przed np. utratą pracy z powodu jawnego zadeklarowania agnostycznych albo ateistycznych przekonań jest mocno przesadzona (to moja opinia, na ile jest prawdziwa niech wypowiedzą się inni). Więc to ateiści postępujący wg filozofii "że lepiej siedzieć cicho i się nie ujawniać" powinni sypać takimi przykładami jak z rękawa.

Stawiam tezę, że wielu (być może większość) ateistów i agnostyków postępuje niezgodnie ze swoimi przekonaniami tylko dlatego, ze WYDAJE im się, że poniosą jakieś niewyobrażalne kary.

Dlatego napisałem "zaryzykowałby utratę posady" a nie "utracił pracę" (co jest wg mnie mało prawdopodobne).

Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Jakiś przykład kogoś, kto stracił posadę, bo nie ochrzcił dziecka?
Jakiś przykład kogoś, kto za PRL dziecko ochrzcił i posadę stracił?
10-04-2014 10:51 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Jakiś przykład kogoś, kto stracił posadę, bo nie ochrzcił dziecka?
>Jakiś przykład kogoś, kto za PRL dziecko ochrzcił i posadę stracił?

Nie rozumiem kontrargumentu, pytam, czy ktoś kto dziecka nie ochrzcił posadę stracił, a Ty przywołujesz inną epokę jako... nazwisko tego kto stracił??

Skoro jednak chcesz...

Zbyt krótko mieszkałem w PRL i zawsze na prawach cudzoziemca, aby takie przykłady podawać, ale znam osobiście nauczycielkę, która podczas wakacji wyyjechała do Polski, poszła na pielgrzymkę do Częstochowy i straciła pracę w szkole. Znam sztygara, który przestał być sztygarem, bo nie zrezygnował z aktywności w luterskim zborze. Znam kilkudziesięciu ludzi (a jest ich klikuset), którzy po 1968 jako zielonoświątkowcy zmuszeni byli do podpisania oświadczeń o odejściu od religii lub wysiedlono ich do Polski.

Chcesz ich adresy? Nazwiska?
Puławy w gminie Rymanów
Pojedź, porozmawiaj, dopóki najstarsi z nich jeszcze żyją.

Pod względem swobód religijnych PRL była wyjątkiem w "demoludach" a nie normą.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Pojedź, porozmawiaj, dopóki najstarsi z nich jeszcze żyją.
Czyli "ludziska gadajom", jak umrą i będzie po "dowodach". No to my też gadamy.

Jak się kogoś ideologicznie utrąca, to nigdy dowodów nie ma, bo zawsze oficjalnie zawsze używa się pretekstów. A Kościół to sieć parafii, pilnują każdego.
10-04-2014 13:38 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>>Pojedź, porozmawiaj, dopóki najstarsi z nich jeszcze żyją.
>Czyli "ludziska gadajom", jak umrą i będzie po "dowodach". No to my też gadamy.

"ludziska gadajom" jest, o ile mi wiadomo, także wykorzystywane przez historyków. Podobnie jak pamiętniki, osobiste kroniki, prywatne zdjęcia, wspomnieniowa literatura.
Masz prawo podważać wiarygodność tych opowiadań, masz prawo zestawiać je z dowodnimi dokumentami, archiwaliami, znaleziskami archeo, ale masz to prawo dopiero wtedy, kiedy te opowiadania poznasz, nie wcześniej.

Odkąd mieszkam w Polsce wiele się nasłuchałem o Akcji Burza i przyznaję, że więcej wiem po rozmowach z uczestnikami, niż z jakiejkolwiek literatury

>Jak się kogoś ideologicznie utrąca, to nigdy dowodów nie ma, bo zawsze oficjalnie zawsze używa się pretekstów. A Kościół to sieć parafii, pilnują każdego.

Prosze... pisz trochę jaśniej
Zapytałem o przykład kogoś, kto stracił posadę, bo nie ochrzcił dziecka?
zamiast odpowiedzi dostałem zapytanie
Cytat:
Jakiś przykład kogoś, kto za PRL dziecko ochrzcił i posadę stracił?

Równie dobrze mogłaś zapytać o to czy ktoś stracił głowę za sianie defetyzmu podczas rządów Jakobinów (tyle samo wspólnego) ale skoro już zmieniasz temat na stare czasy, to albo podważ moje słowa, albo im przyznaj rację, albo wyjaśnij o co Ci chodzi.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Masz prawo podważać wiarygodność tych opowiadań, masz prawo zestawiać je z dowodnimi dokumentami, archiwaliami, znaleziskami archeo, ale masz to prawo dopiero wtedy, kiedy te opowiadania poznasz, nie wcześniej.
Zawsze mam prawo mieć zdanie, i wcześniej i później. W tym wypadku zwracam uwagę, na jakość dowodów, otóż jeśli nie ma czarno na białym "wyrzucony z pracy z powodu ochrzczenia dziecka" mamy nie dowody, lecz poszlaki. To i antykościelne się znajdą, bo sieć mają gęstą i na pewno zapisują skrzętnie.

A są też kontrświadectwa z czasów PRL osób mówiących, że ochrzczenie dziecka nie wywołało żadnych reperkusji partyjnych.
10-04-2014 14:07 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>>Masz prawo podważać wiarygodność tych opowiadań, masz prawo zestawiać je z dowodnimi dokumentami, archiwaliami, znaleziskami archeo, ale masz to prawo dopiero wtedy, kiedy te opowiadania poznasz, nie wcześniej.
>Zawsze mam prawo mieć zdanie, i wcześniej i później.
Zawsze masz prawo mieć zdanie o czymś o czym nie masz pojęcia?
Wielcem ciekaw Twojego zdania na temat losów ludzi o których wspomniałem.Wielcem ciekaw!

>W tym wypadku zwracam uwagę, na jakość dowodów, otóż jeśli nie ma czarno na białym "wyrzucony z pracy z powodu ochrzczenia dziecka" mamy nie dowody, lecz poszlaki. To i antykościelne się znajdą, bo sieć mają gęstą i na pewno zapisują skrzętnie.

Jeśli chcesz podważyć fakt wysiedlenia prawie 1000 zielonoświątkowców z przyczyn religijnych po 1968, to go podważ jakimiś dowodami, a nie podważaniem dla podważania. O archiwalia pytaj zawodowych historyków, decyzje podejmowano, ślad pewnie pozostał, archiwa praskie są otwarte dla naukowców.

Nie rozumiem, co ma jedno z drugim wspólnego. Pytałem o coś, zmiast odpowiedzi dostałem Twoje pytanie o coś zupełnie innego. Na Twoje pytanie odpowiedziałem, ale nie znając moich dowodów podważasz wiarygodność odpowiedzi .

>A są też kontrświadectwa z czasów PRL osób mówiących, że ochrzczenie dziecka nie wywołało żadnych reperkusji partyjnych.
Oczywiście, że są. Nigdy nie twierdziłem, że ich nie ma. To TY pytasz czy ochrzczenie dziecka wywołało reperkusje, odpowiadając Ci napisałem:
Cytat:
Pod względem swobód religijnych PRL była wyjątkiem w "demoludach" a nie normą.

ale podałem przykład innego kraju.
10-04-2014 16:54 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zawsze masz prawo mieć zdanie o czymś o czym nie masz pojęcia?
No chyba, że ktoś będzie miał prawo i moc, by mi to prawo razem z moją wolną wolą odebrać.

>Wielcem ciekaw Twojego zdania na temat losów ludzi o których wspomniałem.Wielcem ciekaw!
Furda tam moje zdanie, ciekawsze są fakty, których tu akurat za dobrze nie znamy. Oraz wnioski z tych poznanych płynące. A tu już jakby trochę się nie trzymają kupy zarzuty, że komuniści, którzy obowiązek pracy aż wpisali w konstytucję, mieliby za religijność pozbawiać ludzi pracy. Ale nawet zakładając że tak było, to ludzie, którzy mając do wyboru praca albo religia wybierają religię, chyba sami do siebie mogą mieć pretensje. Łatwiej zrozumieć praktykujących religijnie ateistów z obawy o karierę, bo oni poniekąd walczą o przetrwanie, porzucający pracę dla modłów w Częstochowie - nie rozumiem.

>Jeśli chcesz podważyć fakt wysiedlenia prawie 1000 zielonoświątkowców z przyczyn religijnych po 1968, to go podważ jakimiś dowodami
Dowiodłam, że sami się z powodów religijnych wynieśli, mieli przecież wybór. Pod czyją w istocie presją byli ludzie, którzy bardziej niż wysiedlenia obawiali się gniewu swojego hipotetycznego boga? Ateistów?

>zmiast odpowiedzi dostałem Twoje pytanie o coś zupełnie innego.
Jeśli chodzi o represje ze strony KK to tego się dowiemy po kolejnej przemianie ustrojowej, na pewno to dyskretna działalność.

>nie znając moich dowodów podważasz wiarygodność odpowiedzi
Miarodajność podważam. Bo ludzie różnie mówili i mówią do dzisiaj. Czy można nazwać działaniem pod presją KK naukowe świadectwo np. cudu w Sokółce? Wg mnie to akademicki przykład.
10-04-2014 17:43 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>>Zawsze masz prawo mieć zdanie o czymś o czym nie masz pojęcia?
>No chyba, że ktoś będzie miał prawo i moc, by mi to prawo razem z moją wolną wolą odebrać.
Nikt Ci nie odbierze prawa do Twojego zdania, tylko że wypowiadanie swojej opinii na temat o którym kompletnie nie masz pojęcia, a przy tym podważasz świadectwa uczestników nie świadczy o Tobie zbyt pozytywnie.

>>Wielcem ciekaw Twojego zdania na temat losów ludzi o których wspomniałem.Wielcem ciekaw!
>Furda tam moje zdanie, ciekawsze są fakty, których tu akurat za dobrze nie znamy.
Uściślijmy: TY nie znasz.
Ja znam, z rozmów ze świadkami, z prasy, z literatury w tym z dobrze opracowanej fachowej literatury, wreszcie z własnych doświadczeń

Napisałem że znam osobiście nauczycielkę, która podczas wakacji wyyjechała do Polski, poszła na pielgrzymkę do Częstochowy i straciła pracę w szkole.
Tak, znam, uczyła mnie

> Znam sztygara, który przestał być sztygarem, bo nie zrezygnował z aktywności w luterskim zborze.
Tak, znam, to mój krewniak. niejedyny, którego fotografowano podczas wychodzenia z nabożeństwa, niejedyny, którego zdegradowano w pracy za członkostwo w radzie zboru

>Znam kilkudziesięciu ludzi (a jest ich klikuset), którzy po 1968 jako zielonoświątkowcy zmuszeni byli do podpisania oświadczeń o odejściu od religii lub wysiedlono ich do Polski.
Tak, znam, nieraz tam właśnie w okolicach Rymanowa odwiedzałem swoich krewniaków. Jakoś dziwnie wszystkich przed wysiedleniem proszono na rozmowy i mówiono, że mogą zostać, jeśli zrezygnują ze swojej wiary.

Czym chcesz obalić te argumenta?
Tym że w Polsce można było chrzcić dzieci i nie wyleciec z wysokiego stołka? Czy to przeczy temu, o czym piszę?

>Oraz wnioski z tych poznanych płynące.
Jakieś wyciągasz? Odważna jesteś, bez wiedzy od razu wnioski....

> A tu już jakby trochę się nie trzymają kupy zarzuty, że komuniści, którzy obowiązek pracy aż wpisali w konstytucję, mieliby za religijność pozbawiać ludzi pracy.

Ależ wręcz przeciwnie!!! Nikt nikogo pracy nie pozbawiał!!!!. Prawo pracy było tak skonstruowane, że nie wolno było zwolnić pracownika bez zapewnienia mu innej pracy. Dlatego niepokorny lekarz lądował jako oborowy, nauczyciel jako dozorca, a pisarz jako palacz w kotłowni. Przecież żadna praca nie gańbi.
Tym pisarzem był Václav Havel.

>Ale nawet zakładając że tak było, to ludzie, którzy mając do wyboru praca albo religia wybierają religię, chyba sami do siebie mogą mieć pretensje.

Polacy w całej swojej masie mieli taki wybór. Uczyć się niemieckiego i robić kariery czy też budować Bazar, zakładać Banki Ludowe, Lutnie, Czytelnie Ludowe...
Ilu wybrało Syberię zamiast kariery w carskiej armii?

>Łatwiej zrozumieć praktykujących religijnie ateistów z obawy o karierę, bo oni poniekąd walczą o przetrwanie, porzucający pracę dla modłów w Częstochowie - nie rozumiem.
Nie porzucająca pracy tylko prawa nauczania pozbawiona, to jest różnica.

>>Jeśli chcesz podważyć fakt wysiedlenia prawie 1000 zielonoświątkowców z przyczyn religijnych po 1968, to go podważ jakimiś dowodami
>Dowiodłam, że sami się z powodów religijnych wynieśli, mieli przecież wybór. Pod czyją w istocie presją byli ludzie, którzy bardziej niż wysiedlenia obawiali się gniewu swojego hipotetycznego boga? Ateistów?

Oczywiście, że się sami wynieśli, nie wynoszono ich. podobnie jak wielkopolscy chłopi wysiedlani do Generalnego Gubernatorstwa , też mieli wybór, mogli podpisać volkslistę.

>>nie znając moich dowodów podważasz wiarygodność odpowiedzi
>Miarodajność podważam. Bo ludzie różnie mówili i mówią do dzisiaj. Czy można nazwać działaniem pod presją KK naukowe świadectwo np. cudu w Sokółce? Wg mnie to akademicki przykład.

Co znów ma jakiś cud do tamtej polityki!!!! Mieszasz pojęcia jak patykiem w gównie.

Żeby podważyć "miarodajność" musiałabyć mieć minimum wiedzy.
10-04-2014 19:51 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Napisałem że znam osobiście nauczycielkę, która podczas wakacji wyyjechała do Polski, poszła na pielgrzymkę do Częstochowy i straciła pracę w szkole.
Tylko skąd wiadomo, że straciła pracę z powodu Częstochowy, oraz po cholerę do tej Częstochowy szła, wiedząc o ryzyku? Podobnie krewniak sztygar?

>Jakoś dziwnie wszystkich przed wysiedleniem proszono na rozmowy i mówiono, że mogą zostać, jeśli zrezygnują ze swojej wiary.
A co to znaczy "zrezygnują z wiary", czy to jakaś policja myśli była?

>Tym że w Polsce można było chrzcić dzieci i nie wyleciec z wysokiego stołka? Czy to przeczy temu, o czym piszę?
Oczywiście że przeczy. Bo albo wolno było praktykować religię, albo nie.

>Odważna jesteś, bez wiedzy od razu wnioski...
Ty jesteś moim źródłem wiedzy, niepewnym zresztą, bo to anegdota typu jedna baba drugiej babie.

>Ależ wręcz przeciwnie!!! Nikt nikogo pracy nie pozbawiał!!!!
Twierdziłeś że pozbawiał: "znam osobiście nauczycielkę, która podczas wakacji wyyjechała do Polski, poszła na pielgrzymkę do Częstochowy i straciła pracę w szkole. Znam sztygara, który przestał być sztygarem, bo nie zrezygnował z aktywności w luterskim zborze"

>niepokorny lekarz lądował jako oborowy, nauczyciel jako dozorca, a pisarz jako palacz w kotłowni.
>Tym pisarzem był Václav Havel.
Vaclav Havel był palaczem, ale papierosów...

Wikipedia chyba pominęła ten epizod, musiał nie być znaczący.

>Przecież żadna praca nie gańbi.
A hańbi?

>Ilu wybrało Syberię zamiast kariery w carskiej armii?
Wcielenie do carskiej armii to perspektywa bratobójstwa, zatajanie religijności przy tym jest duperelną decyzją.

>Nie porzucająca pracy tylko prawa nauczania pozbawiona, to jest różnica.
Jeśli od decyzji ten nauczycielki o pielgrzymce zależała jej kariera, to wyruszając na pielgrzymkę ryzykowała pracę.

>Co znów ma jakiś cud do tamtej polityki!!!!
Piszę o tym, że naukowe potwierdzanie cudu w Sokółce dowodzi, że społeczeństwo ma poczucie nacisku Kościoła i woli nie ryzykować.

>Mieszasz pojęcia jak patykiem w gównie.
Analizuję podawane przez Ciebie fakty, może i gówniane, zapewne wiesz lepiej.

>Żeby podważyć "miarodajność" musiałabyć mieć minimum wiedzy.
OK, niech będzie Twoja racja racja: podważam wiarygodność.
10-04-2014 20:46 
 Ocena 7 na 7
szarley (54911 punktów)
>Napisałem że znam osobiście nauczycielkę, która podczas wakacji wyyjechała do Polski, poszła na pielgrzymkę do Częstochowy i straciła pracę w szkole.
Tylko skąd wiadomo, że straciła pracę z powodu Częstochowy, oraz po cholerę do tej Częstochowy szła, wiedząc o ryzyku? Podobnie krewniak sztygar?
Odpowiem pytaniem: Dlaczego Starzyński bronił Warszawy zamiast wytargować od Niemców ciepłą posadkę? Korfanty mógł spokojnie siedzieć na emigracji zamiast pakować się wprost do sanacyjnego więzienia i na Francuską

>>Jakoś dziwnie wszystkich przed wysiedleniem proszono na rozmowy i mówiono, że mogą zostać, jeśli zrezygnują ze swojej wiary.
>A co to znaczy "zrezygnują z wiary", czy to jakaś policja myśli była?
StB

>>Tym że w Polsce można było chrzcić dzieci i nie wyleciec z wysokiego stołka? Czy to przeczy temu, o czym piszę?
>Oczywiście że przeczy. Bo albo wolno było praktykować religię, albo nie.

Minimum logiki:
W jednym kraju wolno, w innym nie. Zakres swobód religijnych, narodowych, poltycznych, ma wiele odcieni

Jeśli twierdzę, że w Krakowie pada deszcz, to nie zaprzeczysz temu twierdzeniem, że w Poznaniu świeci słońce (choć próbujesz)

>>Odważna jesteś, bez wiedzy od razu wnioski...
>Ty jesteś moim źródłem wiedzy, niepewnym zresztą, bo to anegdota typu jedna baba drugiej babie.
Więc sprawdź, popytaj, podałem Ci nawet nazwy wsi, gdzie ci wysiedleni i ich potomkowie do dziś mieszkają.
Poczytaj. Skoro potrafisz pisać, to czytać chyba też, choć domyślam się bariery językowej, a po polsku literatury nie powołam, bo jej nie znam ale.... karo.umk.pl/Karo/

>>Ależ wręcz przeciwnie!!! Nikt nikogo pracy nie pozbawiał!!!!
>Twierdziłeś że pozbawiał: "znam osobiście nauczycielkę, która podczas wakacji wyyjechała do Polski, poszła na pielgrzymkę do Częstochowy i straciła pracę w szkole. Znam sztygara, który przestał być sztygarem, bo nie zrezygnował z aktywności w luterskim zborze"
>>niepokorny lekarz lądował jako oborowy, nauczyciel jako dozorca, a pisarz jako palacz w kotłowni.

Przeniesienie nauczycielki na posadę w kołchozie jest pozbawieniem pracy czy nie?
Emil Zátopek został "przeniesiony" z etatu w ministerstwie obrony do kopania studni.
Zwolniono go z pracy?

>>Tym pisarzem był Václav Havel.
>Vaclav Havel był palaczem, ale papierosów...
Nie kompromituj się

>Wikipedia chyba pominęła ten epizod, musiał nie być znaczący.
widocznie

>>Przecież żadna praca nie gańbi.
>A hańbi?
Nie, ale nie powinno się lekarzowi proponować pracy prostytutki

>>Ilu wybrało Syberię zamiast kariery w carskiej armii?
>Wcielenie do carskiej armii to perspektywa bratobójstwa,
Śmiem wątpić, że w XIX wieku myślano takimi kategoriami, zresztą przez ponad 100 lat takiego bratobóstwa nie było.

>>Nie porzucająca pracy tylko prawa nauczania pozbawiona, to jest różnica.
>Jeśli od decyzji ten nauczycielki o pielgrzymce zależała jej kariera, to wyruszając na pielgrzymkę ryzykowała pracę.
Przypominam wielkopolskich rolników wysiedlanych do GG. Ich prawo własności zależało od jednego podpisu.

>>Co znów ma jakiś cud do tamtej polityki!!!!
>Piszę o tym, że naukowe potwierdzanie cudu w Sokółce dowodzi, że społeczeństwo ma poczucie nacisku Kościoła i woli nie ryzykować.
A co ryzykuje?
>>Mieszasz pojęcia jak patykiem w gównie.
>Analizuję podawane przez Ciebie fakty, może i gówniane, zapewne wiesz lepiej.
Analizujesz.... zaczynam wątpić czy wiesz o czym piszę

>>Żeby podważyć "miarodajność" musiałabyć mieć minimum wiedzy.
>OK, niech będzie Twoja racja racja: podważam wiarygodność.
Wolno Ci.
Jest mi to niezmiernie obojętne.

Podczas rozmowy z Tobą przypomina się co powiedział dr Štrosmajer do pewnej pielęgniarki o gołębicy.... starsi pewnie pokumają
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>W jednym kraju wolno, w innym nie.
I dlatego skupiasz się na Czechach, choć mowa była o Polsce, w której do Twojej teorii było za dobrze. O Czechach powiem, że Zatopek nie powinien pracować w ogóle, ale z nim nie poszło o religię, prostytucja to w ogóle nie jest praca, a nikotynizm Havla był kwestią publiczną i niepotrzebnie taki jesteś na jego punkcie spięty.

Więc może wróćmy do kwestii "Jakiś przykład kogoś, kto stracił posadę, bo nie ochrzcił dziecka?" Otóż tego mi nie wiadomo, znam jednak dwa przypadki skutecznych represji wobec ucznia i uczniów na poziomie szkoły średniej. Nie będę podawać szczegółów, bo każda anegdota i tak ma wartość anegdoty. Ale jeszcze przypomnę, że nie zachodzi symetria między wierzącymi a niewierzącymi, gdyż o ile niepraktykujący katolik grzeszy, to już praktykujący ateista - nie.

>Podczas rozmowy z Tobą przypomina się co powiedział dr Štrosmajer do pewnej pielęgniarki.... starsi pewnie pokumają
W Google każdy sobie ustali o czym mówisz.
11-04-2014 07:17 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
>>W jednym kraju wolno, w innym nie.
>I dlatego skupiasz się na Czechach, choć mowa była o Polsce, w której do Twojej teorii było za dobrze.
Od początku napisałem:
Cytat:
Zbyt krótko mieszkałem w PRL i zawsze na prawach cudzoziemca, aby takie przykłady podawać,

jak też:
Cytat:
Pod względem swobód religijnych PRL była wyjątkiem w "demoludach" a nie normą.


>O Czechach powiem, że Zatopek nie powinien pracować w ogóle,
Dlaczego? Był zawodowym żołnierzem, a nie zawodowym sportowcem.
(a potem zawodowym kopaczem studni)
>ale z nim nie poszło o religię,
o politykę, a w każdym ze wspomnianych przypadków o elementarną ludzką godność. O prawo każdego człowieka do swoich poglądów politycznych, religijnych, narodowych...

>a nikotynizm Havla był kwestią publiczną i niepotrzebnie taki jesteś na jego punkcie spięty.
Nikotynizm Ty przywołałaś, żeby wykpić, że był palaczem w kotłowni.

>znam jednak dwa przypadki skutecznych represji wobec ucznia i uczniów na poziomie szkoły średniej.
Każdy taki przypadek jest godzien potępienia, szkody powinny zostać naprawione, winni ukarani, a system edukacyjny tak ustawiony, aby przypadki represji nigdy się nie powtórzyły.

>Ale jeszcze przypomnę, że nie zachodzi symetria między wierzącymi a niewierzącymi, gdyż o ile niepraktykujący katolik grzeszy, to już praktykujący ateista - nie.
Co z tego wynika?

>>Podczas rozmowy z Tobą przypomina się co powiedział dr Štrosmajer do pewnej pielęgniarki.... starsi pewnie pokumają
>W Google każdy sobie ustali o czym mówisz.
Ustaliłaś?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>O Czechach powiem, że Zatopek nie powinien pracować w ogóle,
>Dlaczego?
Jako wielokrotny mistrz świata zasługiwał na sportową emeryturę. No ale inne były wtedy zwyczaje, podejrzewam, że nie tylko w demoludach.

>prawo każdego człowieka do swoich poglądów politycznych, religijnych, narodowych...
Myślenia nie sposób zabronić ani ateistom, ani zielonoświątkowcom - nikomu. Organizacje wyznaniowe działają dzisiaj i działały za komuny. Ale za komuny istniało też świeckie państwo, a obecnie np. ateista za ew. obrazę krzyża będzie sądzony pod krzyżem, bo wszystkie państwowe instytucje obwieszone są krzyżami.

>>a nikotynizm Havla był kwestią publiczną i niepotrzebnie taki jesteś na jego punkcie spięty.
>Nikotynizm Ty przywołałaś, żeby wykpić, że był palaczem w kotłowni.
Dlaczego uważasz że nikotynizm Havla wywołuje jego kotłownianą śmieszność? Śmieszne jest, że palacz był palaczem, nikogo to nie ośmiesza, a działa i tak tylko w polszczyźnie.

>Każdy taki przypadek jest godzien potępienia, szkody powinny zostać naprawione, winni ukarani, a system edukacyjny tak ustawiony, aby przypadki represji nigdy się nie powtórzyły.
Otóż nie ma jak kogokolwiek pociągnąć do odpowiedzialności, albowiem żeby cokolwiek egzekwować, trzeba wykazać poniesioną szkodę, lecz ateistycznych oczekiwań świeckości prawo nie chroni na równi z katolickimi sentymentami.

>>Ale jeszcze przypomnę, że nie zachodzi symetria między wierzącymi a niewierzącymi, gdyż o ile niepraktykujący katolik grzeszy, to już praktykujący ateista - nie.
>Co z tego wynika?
Z tego wynika, że wierzący mają problemy z wiarą na własne pobożne życzenie.

>>>Podczas rozmowy z Tobą przypomina się co powiedział dr Štrosmajer do pewnej pielęgniarki.... starsi pewnie pokumają
>>W Google każdy sobie ustali o czym mówisz.
>Ustaliłaś?
A czemu pytasz, czyżbyś chciał się dowiedzieć, że gdyby gdyby chamstwo miało skrzydła fruwałbyś jak gołębica?
11-04-2014 18:00 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Ale za komuny istniało też świeckie państwo, a obecnie np. ateista za ew. obrazę krzyża będzie sądzony pod krzyżem, bo wszystkie państwowe instytucje obwieszone są krzyżami.

Pamiętaj, że wychowaliśmy się w róznych państwach, moje nie było świeckie. Moje było ateistyczne, to różnica

>>>W Google każdy sobie ustali o czym mówisz.
>>Ustaliłaś?
>A czemu pytasz, czyżbyś chciał się dowiedzieć, że gdyby gdyby chamstwo miało skrzydła fruwałbyś jak gołębica?
Moze nawet jak sokół
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
>>Ale za komuny istniało też świeckie państwo, a obecnie np. ateista za ew. obrazę krzyża będzie sądzony pod krzyżem, bo wszystkie państwowe instytucje obwieszone są krzyżami.
>Pamiętaj, że wychowaliśmy się w róznych państwach, moje nie było świeckie. Moje było ateistyczne, to różnica

W Polsce funkcjonują dwa stereotypy Czecha. Pierwszy to stereotyp - nazwijmy go - inteligencki.
Czyli taki: Czesi lubią spokój, a nie cierpią egzaltacji. Śmieją się z zabobonów, w tym religijnych. Lubią sami siebie i mają do siebie zdrowy dystans. Ten dystans owocuje najlepszą na świecie literaturą i kinematografią.
Czy najlepsze na świecie piwo również jest efektem tego czeskiego dystansu - nie wiadomo, ale czeskie piwo najlepsze na świecie jest.
Polski inteligent postrzega Czechy jako kraj, w którym kultura wysoka w bezpretensjonalny sposób miesza się z niską: Jaromir Nohavica, czeski bard, raczej nie zaśpiewałby "Murów" czy "Modlitwy o wschodzie słońca". Nie znaczy to, że Nohavica unika poważnych tematów: wręcz przeciwnie. Tyle, że śpiewa je z pozycji prostego "Jarka z Ostrawy".
Drugi to stereotyp - nazwijmy go - plebejski: Czesi (czyli Pepiczki) to podlizujący się Niemcom tchórze, którzy wolą pić piwo, niż walczyć. Nie mają za grosz honoru ani, jako ateiści, żadnych wartości. To jałowa ziemia.
www.ahisto(*)za-i-sadzili-czesi-o-polakach/
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Pamiętaj, że wychowaliśmy się w róznych państwach, moje nie było świeckie. Moje było ateistyczne...
A właśnie że nie będę pamiętała gdzie mieszkałeś! I w ogóle zgłębianie szarleyologii zostawię takim pilnym studentom jak Grzegorz K., który na znajomy temat reaguje odruchem kolokwialnym - siada i pisze co wie.

Ja się wolę pogłowić nad fenomenem "nieświeckiego ateistycznego państwa" o którym piszesz.

>>gdyby gdyby chamstwo miało skrzydła fruwałbyś jak gołębica?
>Moze nawet jak sokół
Sokoły to Ukrainie.
11-04-2014 20:48 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)

>Ja się wolę pogłowić nad fenomenem "nieświeckiego ateistycznego państwa" o którym piszesz.

Proponuję przyjąć pewne (uproszczone) definicje:
Państwo wyznaniowe zmusza do praktyk religijnych
Państwa ateistyczne praktyk religijnych zabrania

Państwo świeckie nie zmusza, nie zabrania. W moim przekonaniu jest najbardziej przyjazne jak najliczniejszej grupie obywateli

Przykład:
W państwie wyznaniowym wojsko na nabożeństwo idzioe w zwartym szyku , obowiązkowo
W państwie ateistycznym opuszczanie koszar jest możliwe oprócz niedziel

W państwie świeckim nikogo nie interesuje czy żołnierz idzie do synagogi czy do cerkwii
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Państwo świeckie nie zmusza, nie zabrania.
Tak by się chciało i takie państwo sobie wyobrażamy jako idealne. Mimo to świeckość to po prostu bezreligijność i ten warunek także w skrajnie i siłowo zlaicyzowanym państwie jest zachowany.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
<<Mimo to świeckość to po prostu bezreligijność i ten warunek także w skrajnie i siłowo zlaicyzowanym państwie jest zachowany.>>


12-04-2014 07:39 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Państwo świeckie nie zmusza, nie zabrania.
>Tak by się chciało i takie państwo sobie wyobrażamy jako idealne. Mimo to świeckość to po prostu bezreligijność i ten warunek także w skrajnie i siłowo zlaicyzowanym państwie jest zachowany.

Nie, nie jest zachowany, ponieważ w państwie świeckim nie można zakazywać praktyk religijnych, więc ex def. nie można budować państwa świeckie przymusem. Nawet jeśli takie działanie byłoby skuteczne (a jest!) to jest nieuczciwe
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>w państwie świeckim nie można zakazywać praktyk religijnych
Mylisz neutralność światopoglądową, ze świeckością.
12-04-2014 08:43 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>w państwie świeckim nie można zakazywać praktyk religijnych
>Mylisz neutralność światopoglądową, ze świeckością.

Jestem zwolennikiem państwa przyjaznego ludziom*, państwa w którym jak największa część obywateli czuje się dobrze pod warunkiem, że nie przeszkadzają innym. Osobiście nie życzę sobie, aby moja religijność była objęta jakimkolwiek nakazem czy zakazem

*a nawet nie tylko ludziom
12-04-2014 20:30 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
w państwie świeckim nie można zakazywać praktyk religijnych
Mylisz neutralność światopoglądową, ze świeckością.
>Jestem zwolennikiem państwa przyjaznego ludziom, państwa w którym jak największa część obywateli czuje się dobrze pod warunkiem, że nie przeszkadzają innym. Osobiście nie życzę sobie, aby moja religijność była objęta jakimkolwiek nakazem czy zakazem.
Proponuję za prof. Michałem Pietrzakiem "demokratyczne państwo świeckie" i jeszcze taka ogólna refleksja - wcale
nie do Pana - lepiej coś tam poczytać i coś tam wiedzieć zamiast tylko pieprzyć - to co mi się zdaje. Namnożyło się nam
tu teraz forumowych intelektualistów, którzy sami niewiele czytają za to innych za idiotów mają. Na przykład twierdzą,
że Tischner to głupek, a Marks to psychol - oczywiście bez znajomości ich dorobku i oparcia na jakiś tam źródłach.
Można teraz tu sobie poczytać różne choć podobnie uargumentowane wywody, jako niepodważalne dogmaty jedynie słusznej prawdy najmądrzejszych z mądrych łaskawie nas uczących i pouczających co mamy myśleć i jak nam wolno pisać. Swoją nachalną propagandę nam tu sprzedają oraz swój prymitywny kit próbują czytelnikom wciskać.

Sapere aude - "Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem".

Świeckość - inaczej: sekularyzm

Metoda wychowania lub ustrój państwowy, które charakteryzuje brak dominacji jednej koncepcji religijnej widocznej w postępowaniu, również: brak ingerencji religii w sferę polityczną/państwową, brak powiązania tych dwu sfer. Świeckie państwo charakteryzuje się neutralnością względem religii, względem kościołów. Rozdział sfery "sacrum" od "profanum" to postulat nasilony zwłaszcza w dobie oświecenia. Niemniej jednak już w XVII wieku Benedykt Spinoza argumentował, iż polityka powinna być wyraźnie oddzielona do religii - to wizja neutralności, bezstronności, a więc model sprawiedliwy. Daje on pierwszeństwo wolności oraz rozumowi, wyzbytemu dogmatom religii.

W kontekście świeckości państwa należy również zaznaczyć stosunek liberałów do samej religii. Religia to pogląd i wybór drogi życia. Wskazuje to, iż jest sprawą absolutnie prywatną. Religia to kwestia wyboru i osobistych przekonań. Nie istnieje jedna uniwersalna religia - jednostki wyznają różne systemy przekonań i czynią to w odmienny sposób. Państwo nie powinno więc opowiadać się za jednym z takich systemów. Konieczna jest neutralność - ważna tak dla jednostek, jak i dla samego państwa. Musi istnieć rozdział państwa od kościołów, ponieważ jedynie taki układ gwarantuje indywidualną wolność wyznania.


Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
niestadny (2492 punktów)

Nasuwa się wniosek, że państwo świeckie i państwo neutralne światopoglądowo to synonimy. Co Pan na to?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
12-04-2014 23:23 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Nasuwa się wniosek, że państwo świeckie i państwo neutralne światopoglądowo to synonimy.
Choć mają sporo elementów wspólnych, to na pewno nie są synonimami.

>Co Pan na to?
Nie jestem prawnikiem (choć prawa sporo się uczyłem) i lepiej poczytać co sądzą na ten temat prawnicy.
Na przykład tu.

Teoretycznie Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo - tak wskazuje choćby art. 25 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., zgodnie z którym "władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę
ich wyrażania w życiu publicznym"
, co mogłoby być akceptowalne, gdyby było przestrzegane, ale jak pokazuje praktyka,
to w Polsce Kościół Katolicki tak zdominował politykę państwa, że staliśmy się państwem wyznaniowym i dlatego nawet Uczciwy katolik powinien być antyklerykałem - jak powiedział ojciec Ludwik Wiśniewski.

Pozdrawiam.

@@@
.
14-04-2014 18:18 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>lepiej poczytać co sądzą na ten temat prawnicy.
W celu ustalenia czy zachodzi tożsamość dwóch terminów zwykle wystarcza porównanie ich definicji, w naszym przypadku chodziłoby o namysł czy "państwowa bezreligijność" jest tym samym co "nieangażowanie się państwa w kwestie światopoglądowe". (Ale by to odkryć, konieczną jest umiejętność samodzielnego krytycznego myślenia, a nie nawyk zawieszania się na jakichkolwiek - choćby i największych - autorytetach.)
15-04-2014 13:59 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>lepiej poczytać co sądzą na ten temat prawnicy.
>W celu ustalenia czy zachodzi tożsamość dwóch terminów zwykle wystarcza porównanie ich definicji, w naszym przypadku chodziłoby o namysł czy "państwowa bezreligijność" jest tym samym co "nieangażowanie się państwa w kwestie światopoglądowe". (Ale by to odkryć, konieczną jest umiejętność samodzielnego krytycznego myślenia, a nie nawyk zawieszania się na jakichkolwiek - choćby i największych - autorytetach.)
Nie rozumiem? Czyżbym Szanownej Pani takich porównań wzbraniał? Zaś krytyczne podchodzenie do wszelakich autorytetów wcale nie nakazuje rezygnacji z poznawania poglądów ludzi o mniej lub bardziej powszechnie uznanym dorobku (autorytetów właśnie), a mówi tylko o sceptycznym do nich podejściu (bez zawieszania się na nich {wiary w ich nieomylność}). Uważam tu zupełnie odwrotnie, że zdanie profesjonalisty ma większe znaczenie od np. zdania pięknej Loli, czy przystojnego Krzysia i dlatego pozwoliłem sobie na odwołanie do profesjonalistów. "Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba".

Miłego dnia.

@@@
.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie rozumiem? Czyżbym Szanownej Pani takich porównań wzbraniał?
Natrafiwszy na błędne wskazanie, sprostowałam je: nie jest najlepszym pomysłem prostą kwestię w zawiły sposób rozstrzygać.

>uważam tu zupełnie odwrotnie, że zdanie profesjonalisty ma większe znaczenie od np. zdania pięknej Loli, czy przystojnego Krzysia
Nie widzę do kogo ta odwrotność, czy czasem nie zaszło tu zjawisko polemizowania z samym sobą?

>"Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba."
Takiż i ja znalazłam powód, by się objaśnianiem trudzić.
15-04-2014 18:15 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Nie rozumiem? Czyżbym Szanownej Pani takich porównań wzbraniał?
>Natrafiwszy na błędne wskazanie, sprostowałam je:
Gratuluję, choć nie kupuję!
(Stąd moje uzupełnienie, zresztą nie do Pani bezpośrednio kierowane.)

>nie jest najlepszym pomysłem prostą kwestię w zawiły sposób rozstrzygać.
Nie jest. Pani potrafi to prosto rozstrzygnąć, to cóż do tego dodać można.

"krytyczne podchodzenie do wszelakich autorytetów wcale nie nakazuje rezygnacji z poznawania poglądów ludzi o mniej lub bardziej powszechnie uznanym dorobku (autorytetów właśnie), a mówi tylko o sceptycznym do nich podejściu (bez zawieszania się na nich {wiary w ich nieomylność}). Uważam tu zupełnie odwrotnie, że zdanie profesjonalisty ma większe znaczenie od np. zdania pięknej Loli, czy przystojnego Krzysia i dlatego pozwoliłem sobie na odwołanie do profesjonalistów".
>Nie widzę do kogo ta odwrotność,
Przykro mi, ale swojej winy w Pani niedowidzeniu nie dostrzegam. Niektórzy już tak mają, że inne rzeczy dostrzegają,
a co gorsze, to zupełnie inaczej rozumują.

>czy czasem nie zaszło tu zjawisko polemizowania z samym sobą?
Moim zdaniem zdecydowanie nie zaszło, ale nie mam ochoty na polemizowanie z Panią. Przy Pani mądrości odczuwam swój intelektualny niedostatek i brak dostatecznych argumentów.

"Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba."
>Takiż i ja znalazłam powód, by się objaśnianiem trudzić.
No właśnie! Uznała Pani mój umysł za niedostatecznie bystry i zechciała mi Pani wytłumaczyć, co myślę i dlaczego w swoim myśleniu się mylę. Dziękuje Pani uprzejmie i przepraszam za kłopot.

Miłego dnia.

@@@
.
szarley (54911 punktów)
>Nasuwa się wniosek, że państwo świeckie i państwo neutralne światopoglądowo to synonimy. Co Pan na to?

Nie do mnie pytanie, ale dla mnie to synonimy
(ale może się mylę?)
12-04-2014 22:11 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Nie do mnie pytanie, ale dla mnie to synonimy
>(ale może się mylę?)
Albo inaczej: Państwo świeckie to takie, które jest neutralne światopoglądowo.

Tymczasem zarówno chętnie racjonalistka jak i Andrzej Wendrychowicz zdają się rozróżniać państwo świeckie od państwa neutralnego światopoglądowo.
Pierwsza pisze:Cytat:
Mylisz neutralność światopoglądową, ze świeckością.


Drugi pisze:Cytat:
Państwo świeckie jest państwem bez religii i byłoby rozwiązaniem doskonałym tyle, że utopijnym, bo religie towarzyszą ludzkości od zarania i będą jej towarzyszyć zawsze. Państwo neutralne światopoglądowo pozostawia swoim obywatelom kwestie wiary lub jej braku oraz światopoglądu politycznego i takie państwo jest jak najbardziej realne.


Kto ma rację?

Jest też trzecia wersja - a mianowicie państwo laickie.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
12-04-2014 22:32 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. rozróżniać państwo świeckie od państwa neutralnego światopoglądowo.
>Jest też trzecia wersja - a mianowicie państwo laickie.

Ciekawe pod jaką kategorię podpadałoby państwo, które nie przewiduje żadnych obostrzeń ani przywilejów dla organizacji (firm czy wspólnot) dopisujących do swej nazwy słowo "kościół" lub "religia"...

[Może zamiast rozdrabniania się w kwestii stosunku państwa do religii należy wpierw określić rolę państwa niezależnie od wyznań i zobaczyć czy w ogóle kościoły mają być czymś wyróżnionym w porównaniu z innymi usługodawcami.]
12-04-2014 23:38 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Kto ma rację?
Racjonalista bierze pod uwagę wszystkie dostępne mu argumenty, ale ich osąd samodzielnie wydaje.
Dla Pana jest tak, jak się Panu zdaje.

Pozdrawiam.

@@@
.
12-04-2014 21:14 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Proponuję za prof. Michałem Pietrzakiem "demokratyczne państwo świeckie"
Dziękuję w innym wpisie napisałem, że ktoś świetny artykuł na temat świeckiego państwa zalinkował, to właśnie ten tekst miałem na myśli.
Tym razem obiecuję zachować, bo prof Pietrzak bardzo mądrze napisał, choć... nie we wszystkim się z nim zgadzam!

Cytat:
Świeckość państwa to przede wszystkim kwestia prawa

Dla mnie jednak świeckość jako klucz do tolerancji, jest przede wszystkim kwestią kultury społeczeństwa. Prawo powinno wchodzić dopiero tam, gdzie kultura nie wystarcza.

Za to wielu bytowników tego forum nie zgodzi się zapewne z inny cytatem
Cytat:
Państwo świeckie oraz Kościoły i związki wyznaniowe, kierując się odmiennymi przesłankami, nie tylko mogą, ale i powinny łączyć swoje wysiłki, by lepiej i skuteczniej służyć temu samemu człowiekowi i społeczeństwu

.. i niestety patrząc na niektórych duchownych, ale też urzędnikw państwa, będą mieli rację, choć ja jednak szukałbym raczej tych ludzi , z którymi można wspólne cele realizować.

>Pozdrawiam serdecznie.
Wzajemnie
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Na przykład twierdzą,
>że Tischner to głupek, a Marks to psychol - oczywiście bez znajomości ich dorobku i oparcia na jakiś tam źródłach.

Niestety Karol Marks był psycholem.

Cytat.
<<Sam Shuster, profesor dermatologii na Uniwersytecie Wschodniej Anglii, twierdzi, że Karol Marks cierpiał na chroniczną chorobę skóry, która oddziaływała na funkcjonowanie psychiczne myśliciela, wpływając tym samym na głoszone przez niego treści.
Według Brytyjczyka, niemieckiemu filozofowi doskwierały ropnie mnogie pach(hidradenitis suppurativa, HS). Jest to bakteryjne zakażenie gruczołów apokrynowych (są one powiązane z mieszkami włosowymi; występują nie tylko pod pachami, ale także w okolicy pachwin, genitaliów, odbytu, brodawek sutkowych oraz powiek). Rozwojowi stanu zapalnego sprzyja nadmierna potliwość. Choroba pojawia się po okresie dojrzewania, ponieważ dopiero wtedy gruczoły apokrynowe zaczynają działać. Skóra pacjenta jest pokryta bolesnymi ropnymi guzami, które pękają. Niestety, hidradenitis suppurativanawraca, a zmiany utrzymują się miesiącami.
W artykule opublikowanym na łamach British Journal of Dermatology Shuster udowadnia, że ropnie nie tylko ograniczyły zdolność Marksa do pracy, wpędzając go w przygnębiającą biedę, ale również znacznie zmniejszyły samoocenę. To wyjaśnia jego wstręt do siebie i wyobcowanie, które znalazły odzwierciedlenie w pisarstwie.
HS to także uogólniony stan zapalny, opuchlizna, blizny i zwiększona grubość skóry. Schorzenie pozwala wyjaśnić inne pozornie niezwiązane dolegliwości Marksa, np. bóle stawów czy oczu.
Jak Shuster mógł dojść do takich wniosków? Analizował bogatą korespondencję Niemca. W liście do Engelsa z 1867 roku Marks posunął się nawet do tego, by twierdzić, że burżuazja zapamięta jego wrzody do końca swoich dni.>>
kopalniawi(*)ie-bakteryjne-Sam-Shuster,3632
12-04-2014 21:42 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Na przykład twierdzą,
>>że Tischner to głupek, a Marks to psychol - oczywiście bez znajomości ich dorobku i oparcia na jakiś tam źródłach.
>Niestety Karol Marks był psycholem.
>Cytat.
><<Sam Shuster, profesor dermatologii na Uniwersytecie Wschodniej Anglii, twierdzi, że Karol Marks cierpiał na chroniczną chorobę skóry, która oddziaływała na funkcjonowanie psychiczne myśliciela, wpływając tym samym na głoszone przez niego treści.

Jaka szkoda, że ten profesor już nie żyje.... mam tyle problemów ze sobą, że DOSKONAŁY diagnosta może uratowałby mi życie? a tak...
mróz - zimno mi
słońce - skóra ciemnieje
deszcz - uczucie że w butach mokro
same psychiczne problemy

Nie jestem marksistą, Marksizm poznawałem na studiach i marksiści zawsze mnie irytowali, ale szkoda, że ten profesor nie żyje...
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Osły wolą bardziej siano od złota.
Heraklit z Efezu.
13-04-2014 10:02 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Osły wolą bardziej siano od złota.
>Heraklit z Efezu.
>

Tylko jedna małpa w przyrodzie woli się stroić zamiast jeść
12-04-2014 23:50 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Nie jestem marksistą,
Też nie jestem marksistą.

>Marksizm poznawałem na studiach
Na studiach niewiele, ale sam go przestudiowałem i bardzo dużo skorzystałem.

> i marksiści zawsze mnie irytowali,
Którzy, gdyż ich cały ogrom było, a i jeszcze jest bardzo dużo. Są wśród nich durnie, ale także mocarze intelektu. Marksizm jest nadal ważnym elementem ludzkiego dorobku.

>ale szkoda, że ten profesor nie żyje...
Ani to pierwszy, ani ostatni dureń z profesorskim tytułem.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
13-04-2014 10:19 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>Marksizm poznawałem na studiach
>Na studiach niewiele, ale sam go przestudiowałem i bardzo dużo skorzystałem.
>> i marksiści zawsze mnie irytowali,
>Którzy, gdyż ich cały ogrom było, a i jeszcze jest bardzo dużo. Są wśród nich durnie, ale także mocarze intelektu.
Niestety ci, którzy wykładali marksizm na praskim uniwersytecie jako zbitkę dogmatów uzasadniających rządy jedynej legalnej partii... Później trafiłem też na mądrych, ale marksizm nie był nigdy centralnym punktem moich zanteresowań. Teraz już wiem dlaczego "Marx był psycholem"

Nie wypowiadam się na temat marskizmu, za mało wiedzy.

>Marksizm jest nadal ważnym elementem ludzkiego dorobku.
Sztuką jest umieć pić wodę z wielu źródeł.

>Pozdrawiam serdecznie.
Wzajemnie
13-04-2014 11:20 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Sztuką jest umieć pić wodę z wielu źródeł.
Jak dla mnie, to jest, to rzeczy sedno.
Ale do tego konieczną jest umiejętność samodzielnego krytycznego myślenia, a nie zawieszanie się na jakichkolwiek - choćby i największych - autorytetach. Z prądem to wszelakie śmieci płyną, a to co najciekawsze, to prawie zawsze, płynie pod prąd. Dlatego najbardziej cenię sobie umysły heretyckie.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
12-04-2014 23:34 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Jak Shuster mógł dojść do takich wniosków? Analizował bogatą korespondencję Niemca. W liście do Engelsa z 1867 roku Marks posunął się nawet do tego, by twierdzić, że burżuazja zapamięta jego wrzody do końca swoich dni. kopalniawi(*)ie-bakteryjne-Sam-Shuster,3632
Właśnie z takim poziomem dyskursu na forum skierowanym do samodzielnie myślącej inteligencji się nie godzę i tak tylko przy okazji - choroby psychiczne jeszcze wcale nie dyskwalifikują mędrca i jego dorobku, natomiast nawet tylko zwykłego inteligenta dyskwalifikuje intelektualnie głupota (nie mylić z zupełnie naturalnym brakiem jakiejś tam wiedzy).

Miłego dnia.

@@@
.
13-04-2014 17:14 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>choroby psychiczne jeszcze wcale nie dyskwalifikują mędrca i jego dorobku
Otóż to. John F. Nash na przykład jest schizofrenikiem.
13-04-2014 18:06 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>choroby psychiczne jeszcze wcale nie dyskwalifikują mędrca i jego dorobku
>Otóż to. John F. Nash na przykład jest schizofrenikiem.
Tak, ale lista geniuszy u których stwierdzono choroby lub zaburzenia psychiczne jest bardzo długa. Zdarzały się one tak podczas tworzenia, jak i później, gdy część osób musiała nawet podlegać społecznej izolacji. W trakcie moich studiów wokół Uniwersytetu Warszawskiego kręcił się jakiś człowiek psychicznie chory, który za drobne prezenty np. kanapkę, rozwiązywał studentom trudne zadania matematyczne. To był "prawdziwy wariat", ale z głupotą, to on nie miał nic wspólnego. Natomiast - jak sądzę - np. ks. dr hab. Dariusz Oko - i wielu jemu podobnych - jest człowiekiem psychiczne zdrowym.

Pozdrawiam.

@@@
.
13-04-2014 23:51 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>W państwie świeckim nikogo nie interesuje czy żołnierz idzie do synagogi czy do cerkwi.
Chyba że żołnierz (oficer) chadzałby na rozmowy do kościoła reprezentującego interesy obcego państwa (nie będącego w sojuszu wojskowym) - wówczas kontrwywiad powinien czuwać.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
To nad czym się głowisz (głowicie) już dawno "rozgłowiono" (link).
Kolokwialnie powiem: otwieranie drzwi do lasu to zajęcie idealne dla półgłówka.
Państwo świeckie nie znaczy państwo ateistyczne. www.niedzi(*)wo-swieckie-nie-znaczy-panstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Kolokwialnie powiem: otwieranie drzwi do lasu to zajęcie idealne dla półgłówka.
Ale otworzyłam, żeby tutejszym sokołom ptasie móżdżki poprzewietrzać.

>Państwo świeckie nie znaczy państwo ateistyczne. www.niedzi(*)wo-swieckie-nie-znaczy-panstwo
Nie piszę, że świeckie oznacza ateistyczne, lecz że ateistyczne siłą rzeczy jest świeckie.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
>Nie piszę, że świeckie oznacza ateistyczne, lecz że ateistyczne siłą rzeczy jest świeckie.
>

<<Dlatego postulat neutralności światopoglądowej jest słuszny głównie w tym zakresie, że państwo powinno chronić wolność sumienia i wyznania wszystkich swoich obywateli, niezależnie od tego, jaką religię lub światopogląd oni wyznają. Ale postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością. (...) Najwyższy więc już czas rozstać się z poglądem Marksa na temat państwa i wyrokiem śmierci na religię, wydanym przez wodzów ateistycznego komunizmu. Najwyższy już czas dokonać studiów nad nowoczesnym i naukowym rozumieniem sacrum i profanum oraz relacją, jaka istnieje między nimi. Współczesne wyniki badań nie negują istnienia świeckiej natury świata (profanum), ale jednocześnie uznają nieredukowalność istnienia tego, co święte (sacrum) - niesprowadzalność tego, co święte, do tego, co świeckie.>> www.niedzi(*)wo-swieckie-nie-znaczy-panstwo

EOT.
11-04-2014 22:59 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Nie piszę, że świeckie oznacza ateistyczne, lecz że ateistyczne siłą rzeczy jest świeckie.
>>
>Współczesne...
[...]
>...świeckie.
Powiem więcej, zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen
A nawet: Ojcze nasz, któryś jest w niebie święć się imię Twoje; przyjdź królestwo Twoje; bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi; chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie wódź nas na pokuszenie; ale nas zbaw od złego. Bo Twoje jest Królestwo, potęga, i chwała na wieki wieków. Amen.

A ateistyczne państwo i tak jest świeckie.

>EOT
Twoje "EOT" nie sprawi, że mi przycisk "Odpowiedz" zniknie.
12-04-2014 07:59 
 Ocena 8 na 8
Sygnał (4252 punktów)
>A ateistyczne państwo i tak jest świeckie.

"... bo umyśliłam sobie inną definicję niż mój rozmówca, więc to moja jest prawdziwa."

>Twoje "EOT" nie sprawi, że mi przycisk "Odpowiedz" zniknie.

Brak sensu wprowadzanego przez Ciebie chaosu definicyjnego powinien spowodować, że w tym jednym miejscu przycisk "Odpowiedz" zniknie.
12-04-2014 08:36 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>A ateistyczne państwo i tak jest świeckie.
>"... bo umyśliłam sobie inną definicję niż mój rozmówca, więc to moja jest prawdziwa."
Czyli uważasz, że mój rozmówca Grzegorz K przedstawił jakąkolwiek definicję?
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Definicja:
Niektórym to nawet świeckość ze świecką się myli.
A może tak świecowanie uszu by nie świecić oczami przed lustrem.
12-04-2014 09:00 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Dochodzę do wniosku, że wszelki dialog z Tobą to "never ending story". Jest to nowe zjawisko, które określiłbym jako fraktalizacja dialogu lub dialog fraktalny.
Brrrr.
12-04-2014 12:23 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Dochodzę do wniosku, że wszelki dialog z Tobą to "never ending story".
Zauważ, że to Ty zapowiedziałeś EOT, a teraz nie umiesz skończyć.
12-04-2014 09:01 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Definicja:
>Niektórym to nawet świeckość ze świecką się myli.
Ale niektórzy przynajmniej wiedzą czym jest definicja.
12-04-2014 08:34 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Powiem więcej, zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen

Zaimponuj Litanią do Wszystkich Świętych
Albo modlitwą do św. Urszuli i 11 tysięcy dziewic

>A ateistyczne państwo i tak jest świeckie.
Nie, ponieważ nie pozwala na swobodne praktykowanie religii.

Państwo wyznaniowe nakazuje zatrudnianie kapelanów w szpitalach
Państwo ateistyczne zakazuje duchownym wstępu do szpitali

Państwo świeckie nie ingeruje w to kto kogo odwiedza w szpitalu (chyba że odwiedzający ma trąd)

Niedawno jeden z użytkowników forum, zalinkował ciekawy artykuł na temat państwa świeckiego, niestety nie skopiowałem
12-04-2014 08:51 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zaimponuj Litanią do Wszystkich Świętych
>Albo modlitwą do św. Urszuli i 11 tysięcy dziewic
Staram się dać rozmówcy adekwatny argument pozyskany analogiczną metodą.

>Państwo świeckie nie ingeruje w to kto kogo odwiedza w szpitalu
W państwowym szpitalu dla zachowania świeckości państwo zajmuje się nie odwiedzającymi, lecz personelem.
12-04-2014 08:57 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>>Państwo świeckie nie ingeruje w to kto kogo odwiedza w szpitalu
>W państwowym szpitalu dla zachowania świeckości państwo zajmuje się nie odwiedzającymi, lecz personelem.

Raczej w publicznym. W Polsce chyba nie ma państwowych szpitali (?)
... a w państwie ateistycznym zajmuje się odwiedzającymi
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>w państwie ateistycznym zajmuje się odwiedzającymi
Ale i personelem, bowiem takie "państwo ateistyczne", jako zarazem świeckie, dba, by personel publicznej placówki świeckością się wykazywał.
12-04-2014 14:28 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>w państwie ateistycznym zajmuje się odwiedzającymi
>Ale i personelem, bowiem takie "państwo ateistyczne", jako zarazem świeckie, dba, by personel publicznej placówki świeckością się wykazywał.
>

Tak, dlatego państwo ateistyczne w imię świeckiej szkoły pozbawiło moją nauczycielkę prawa nauczania.
Q.E.D.

Jeśli chcesz takiej definicji państwa świeckiego to skoro ją już podałaś...
Młotek może mieć kilka definicji, świeckość tym bardziej.

Niemniej jeśli dobrze zrozumiałem, sądzisz że świeckie państwo powinno się interesować czy personel jest świecki?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>państwo ateistyczne w imię świeckiej szkoły pozbawiło moją nauczycielkę prawa nauczania.
>Q.E.D.
Jakie Q.E.D., przecież nie podważałam przedstawionej przez Ciebie anegdoty. Próbowałeś dowieść, że "państwo ateistyczne" nie jest państwem świeckim, ale tego nie dowiodłeś.

>świeckie państwo powinno się interesować czy personel jest świecki?
Świeckie państwo powinno pilnować czy personel publicznego szpitala przestrzega zasad świeckości.
12-04-2014 18:52 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>państwo ateistyczne w imię świeckiej szkoły pozbawiło moją nauczycielkę prawa nauczania.
>>Q.E.D.
>Jakie Q.E.D., przecież nie podważałam przedstawionej przez Ciebie anegdoty. Próbowałeś dowieść, że "państwo ateistyczne" nie jest państwem świeckim, ale tego nie dowiodłeś.
Ty tego dowiodłaś

>>świeckie państwo powinno się interesować czy personel jest świecki?
>Świeckie państwo powinno pilnować czy personel publicznego szpitala przestrzega zasad świeckości.

Pracowałem w szkole jako nauczyciel. Jak władza publiczna powinna egzekwować ode mnie przestrzeganie zasad świeckości?
12-04-2014 19:28 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Próbowałeś dowieść, że "państwo ateistyczne" nie jest państwem świeckim, ale tego nie dowiodłeś.
>Ty tego dowiodłaś
Gdzie mianowicie?

>Pracowałem w szkole jako nauczyciel. Jak władza publiczna powinna egzekwować ode mnie przestrzeganie zasad świeckości?
Zakazując Ci w relacjach zawodowych działań związanych z religią.
12-04-2014 20:07 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>>Pracowałem w szkole jako nauczyciel. Jak władza publiczna powinna egzekwować ode mnie przestrzeganie zasad świeckości?
>Zakazując Ci w relacjach zawodowych działań związanych z religią.

No to nie masz mi nic do zarzucenia. Na lekcjach o religii nie wspominałem, przedstawiałem wyłącznie racjonalny, naukowy sposób widzenia świata, ale na wycieczce szkolnej zaprowadziłem uczniów do katedry wawelskiej i kościoła św Andrzeja przy Grodzkiej i... pisałem już na forum czym się to dla mnie skończyło.
12-04-2014 10:53 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Ojcze nasz, któryś jest w niebie...

Myślisz, że czyta to forum? Ma komputer? Czy nadal używa tylko tablic kamiennych?
12-04-2014 12:06 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Myślisz, że czyta to forum? Ma komputer? Czy nadal używa tylko tablic kamiennych?
Adresat mojego posta ma komputer.
Klapaucjusz (3379 punktów)
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom [..]
Jeżeli szukasz fanatyków to źle trafiłeś.
Heremis (587 punktów)
Żadnej z tych rzeczy nie zrobiłem i nie mam zamiaru, jednak ateistą ani agnostykiem nie jestem.
04-04-2014 08:40 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Żadnej z tych rzeczy nie zrobiłem i nie mam zamiaru, jednak ateistą ani agnostykiem nie jestem.
A ja, wmordęjeża, wszystkie te rzeczy popełniłem, z tego przynajmniej dwie jako zdeklarowany ateista i antyklerykał. Co ze mną będzie, Apolloniuszu...?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-04-2014 09:16 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>>Żadnej z tych rzeczy nie zrobiłem i nie mam zamiaru, jednak ateistą ani agnostykiem nie jestem.
>A ja, wmordęjeża, wszystkie te rzeczy popełniłem, z tego przynajmniej dwie jako zdeklarowany ateista i antyklerykał. Co ze mną będzie, Apolloniuszu...?

Pójdziesz do Nieba i nie będziesz miał z kim pogadać
04-04-2014 09:22 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Pójdziesz do Nieba i nie będziesz miał z kim pogadać
A bodaj Cię!
Dam dyla, ja muszę za Meretseger...!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-04-2014 09:38 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Dam dyla, ja muszę za Meretseger...!
Zapraszam, bardzo duży kociołek już się grzeje
Paul Figura (1368 punktów)
>>Dam dyla, ja muszę za Meretseger...!
>Zapraszam, bardzo duży kociołek już się grzeje

Mam nadzieje że rownież dla mnie znajdzie się miejsce.
04-04-2014 09:57 
 Ocena 9 na 9
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Pójdziesz do Nieba i nie będziesz miał z kim pogadać

Wieczność z katolikami to dla co poniektórego ateisty definicja Piekła. Straszna perspektywa. Nawet najbardziej rozrywkowy Bozia tego bólu nie uśmierzy. Kotły to przy tym mały Pikuś. Kilkadziesiąt lat można wytrzymać patrząc na ten niesmaczny cyrk, ale wieczność? Tak, katolickie Niebo, to by było Piekło. Wolę reinkarnować w kornika albo dżdżownicę, czy też zmagać się z tymi dziewicami, byle nie do katolików.
Marszalik (733 punktów)
>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:

Ja.

Natomiast oddanie poglądom grało rolę tylko w decyzji nt. ślubu. Reszta nie ma z tym nic wspólnego. To poglądy mojego dziecka zdecydują, czy i jak się będzie chrzcić czy co mu tam innego do głowy wpadnie. Nie czuję się kompetentny, by decydować za nieświadomą osobę, w kogo będzie ona wierzyć i komu oddawać cześć.
morizt (1059 punktów)
Slub cywilny, dzieci bez chrztu, w szkole zapisane na etyke. Mozna tak wybrac bez zwracania uwagi otoczenia na swoja osobe. Prawie wszyscy krewni i znajomi katolicy albo protestanci.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>- nie ochrzcił dziecka
>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>- nie wziął ślubu kościelnego

Bez związku z tytułem, bycie ateistą a uczestnictwo w obrzędach to dwie różne sprawy.

Co do chrztu, ciekawa rzecz, wiekszość ludzi chrzci swoje dzieci, ale nie wszyscy z tych samych powodów.

Jedni z przekonania,
inni po to, by je chronić przed tymi pierwszymi.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Ja się nie zeszmaciłem (przynajmniej nie w ten sposób)

doku (Tomasz Kamiński)
Marios8 (114 punktów)
>Witam, od jakiegoś czasu, bardzo nurtuje mnie jedno pytanie.
>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
(...)

Ja pochodzę z rodziny katolickiej. W młodości byłem wierzący. Jak dowiedziałem się (zacząłem dowiadywać), że coś jest nie tak z tą religią - jakieś naście lat temu - to nie zgrywałem się i nie udawałem katolika.

Czasem pojawiam się w kościele z okazji uroczystości - jak wesela, chrzciny, pogrzeby.
Taka tradycja...

Myślę, że w przyszłości też nie będę chciał się zgrywać i udawać - wiary - w którą nie wierzę. Albo udawać przynależności do kościoła do którego mam w najlepszym razie stosunek sceptyczny.
Apolloniusz (37 punktów)
>>>Kto z Was, ateistów, jest na tyle oddany swoim poglądom, że:
>>>- nie ochrzcił dziecka
>>Ja
>>>- nie wysłał dziecka do pierwszej komunii świętej
>>Ja
>>>- nie wziął ślubu kościelnego
>>Ja
>>A to takie dziwne, że ateistka nie przyjmuje kościelnych sakramentów?
> Też napiszę 3xja,a nawet cztery-ślubu kościelnego nie brałem dwa razy

Gratuluje - według mnie to jest postawa człowieka, który nie jest hipokrytą i żyje zgodnie ze swoimi zasadami.

>Nurtuje cię to? Nie wiem co w tym nurtującego...
>Ja nie miałem okazji dokonać żadnego z wymienionych, a i nie zamierzam żadnego sakramentu wziąć, ale potrafię sobie wyobrazić ot choćby taką sytuację, że niektórzy decydują się na to ze względu na swoją drugą połówkę, która jest wierząca i jej na tym zależy.
>Jeszcze inni mogą chcieć mieć piękną ceremonię ślubu w ładnym kościele, z organami itd. I kto im zabroni poudawać, ze wierzą? Przecież dla nich to bez znaczenia - po śmierci ich żadna kara za to nie czeka Za innych jednak nie odpowiadam - ja nie wierzę i nie chcę mieć z sakramentami nic wspólnego.
>W twoim pytaniu jest ukryte mniemanie, że ateiści w głębi duszy wierzą w boga.
>Powiedz mi raczej, czy nie uważasz czasem, że twoja wiara może być fałszywa? Jeżeli tak jest, a chcesz zbawiania dla swojego dziecka, czemu go na przykład nie obrzezasz?
>Czy jesteś tak oddany swoim poglądom, że nigdy w niedzielę nie poszedłeś na zakupy, nie zjadłeś mięsa w piątek, nie imprezowałeś w Wielkim Poście?
>To są błahostki w porównaniu z przyjęciem sakramentu, który jednak o czymś świadczy, ale możesz przy okazji odpowiedzieć sobie na te pytania i pomyśleć, czy jesteś dobrym chrześcijaninem

Widzę że niewielu osobom udało się podejść do tej dyskusji z powagą, ale jednak Barwo dla autora powyższego tekstu

Odmienne sakramenty( w religii), obrzędy, święta, tradycje, poglądy - cechują daną grupę czy społeczność.

>To są błahostki w porównaniu z przyjęciem sakramentu, który jednak o czymś świadczy, ale możesz przy okazji odpowiedzieć sobie na te pytania i pomyśleć, czy jesteś dobrym chrześcijaninem

To że ateista w święta spędza czas wolny z rodziną i nie pracuje - jest narzucone przez państwo, bo każdy wtedy ma wolne, i nic w tym dziwnego.

ALE

Sakramenty to jest w pewien sposób DEKLARACJĄ CHĘCI przynależności do kościoła katolickiego. Od kiedy jesteśmy świadomi i odpowiedzialni za siebie, nikt nas nie zmusza pójścia do kościoła (bo przy chrzcie i komunii to raczej nic go gadania nie mamy ).

Dlatego pytam czemu ktoś, kto nazywa siebie ateistą przyjmuję z własnej woli sakrament, albo podejmuje sprzeczną ze swoimi poglądami decyzję, wysyłając dziecko do kościoła.

Tak jak człowiek uważający się za katolika, co tydzień kiwa ze zrozumieniem głową na kazaniu, a w życiu jest chamem, złodziejem, albo po prostu złym człowiekiem . To jest pseudo-katolik.

Tak samo, jak ateista przyjmuje sakrament , jeden z najważniejszych obrzędów religijnych, czy może się nazywać ateistą ?

Upraszając - będąc kibicem Legii nie chodzę w koszulce Polonii.

Ktoś kto uważa się za PRAWDZIWEGO członka danej społeczności powinien postępować z jej głównymi zasadami

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365