 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2017 12:01 | finerbijk (17282 punktów) | Współczesne wynalazki
1 na 1 | Jak wiadomo ludzka wynalazczość bywa zadziwiająca. Ostatnio zwróciły moją uwagę doniesienia o jednym ciekawym wynalazku www.focus.(*)pierwsza-maszyna-do-samobojstw Fajny? Powinien stać na każdym rogu? Osobiście mam mieszane uczucia. Jak komuś życie niemiłe to ciao amore. Ludzi jest aż zanadto i jak ktoś chce koniecznie odejść to kto mu zabroni. Z drugiej strony to jakieś nieludzkie, przeciwne wszelkiemu humanizmowi. Kłóci się z odruchami ciągnącymi do życia jak długo się da. W wiekach dawnych życie nie miało dużej wartości. W starożytności i średniowieczu można było dać łeb za głupoty, i też często była okazja po prostu znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie. Dzisiaj rozwija się medycynę, propaguje zdrowy styl, pokój, itd. a jednocześnie mamy wynalazki takie jak ten. Jakaś ogólna schizofrenia? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Jakaś ogólna schizofrenia?
W 2016 r. Komenda Główna Policji odnotowała 9 tys. 861 prób samobójczych, 5 tys. 405 osób odebrało sobie życie (w tym samym czasie w wypadkach drogowych zginęło ponad 3 tys. osób ). Statystyki nie uwzględniają wszystkich prób samobójczych, gdy interweniuje pogotowie ratunkowe oraz wielu sytuacji, kiedy w wyniku podjętej próby samobójczej dochodzi do ciężkiego kalectwa lub zgonu w szpitalu. Polska pod względem samobójstw zajmuje niechlubne trzecie miejsce w UE.
A ta "maszyna"... Na pewno żaden ksiądz jej kropidłem nie potraktuje, przecież to nie czołg, no i tu może być problem.
|
|
 | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >W 2016 r. Komenda Główna Policji odnotowała 9 tys. 861 prób samobójczych, 5 tys. 405 osób odebrało sobie życie (w tym samym czasie w wypadkach drogowych zginęło ponad 3 tys. osób ). Nie bardzo wiem, co mają z tym wspólnego śmierci na drogach, ale czy Twoim zdaniem wprowadzenie takiej maszyny na 'rynek' i poprawienie skuteczności prób samobójczych byłoby czymś pozytywnym czy nie?
|
|
|  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Nie bardzo wiem, co mają z tym wspólnego śmierci na drogach, ale czy Twoim zdaniem wprowadzenie takiej maszyny na 'rynek' i poprawienie skuteczności prób samobójczych byłoby czymś pozytywnym czy nie?
Osobiście nie mam wątpliwości, że nie powinno się ułatwiać czynów samobójczych, ale coś mi się wydaje, że jeżeli takie coś znajdzie się w sprzedaży, to największymi przeciwnikami będą zwolennicy kary śmierci. Myślę, ta maszyna jest takim durnym wymysłem jak to za czym nawet na tym portalu niektórzy się opowiadają, a mianowicie za ułatwieniem dostępu do broni palnej.
|
|
| |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Myślę, ta maszyna jest takim durnym wymysłem jak to za czym nawet na tym portalu niektórzy się opowiadają, a mianowicie za ułatwieniem dostępu do broni palnej. No, tu myślę że znowu łączymy dwie różne rzeczy. Prawo do eutanazji i prawo do obrony. Zostawmy to. Co mnie interesuje, czy powinniśmy ułatwiać zejście z tego świata?
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Osobiście nie mam wątpliwości, że nie powinno się ułatwiać czynów samobójczych
Czyli wierzysz w taką wersję.
>ale coś mi się wydaje, że jeżeli takie coś znajdzie się w sprzedaży, to największymi przeciwnikami będą zwolennicy kary śmierci.
Czemu? Ja jestem zwolennikiem kary śmierci i jednocześnie nie przeszkadzałaby mi obecność takich maszyn w sprzedaży. Zapobiegłoby to wielu nieudanym próbom samobójczym, które kończą się jeszcze większym cierpieniem.
>Myślę, ta maszyna jest takim durnym wymysłem jak to za czym nawet na tym portalu niektórzy się opowiadają, a mianowicie za ułatwieniem dostępu do broni palnej.
Broń palna powinna być powszechna, bo to zwiększyłoby bezpieczeństwo. Obecne prawo daje przewagę bandytom, którzy i tak mają broń.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Czemu? Ja jestem zwolennikiem kary śmierci i jednocześnie nie przeszkadzałaby mi obecność takich maszyn w sprzedaży. Ee tam Olson, ty jesteś jedyny w swoim rodzaju. >Zapobiegłoby to wielu nieudanym próbom samobójczym, które kończą się jeszcze większym cierpieniem. To naprawdę ciężki orzech, bo przecież ile osób żyje mimo chwilowej chęci popełnienia samobójstwa. Strach przed okaleczeniem, cierpieniem, jednak w jakiś sposób ogranicza potencjalnych samobójców. Oczywiście nie mam tu na myśli ludzi którzy pragną śmierci z powodu własnej, ciężkiej i nieuleczalnej choroby.
|
|
| | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czemu? Ja jestem zwolennikiem kary śmierci i jednocześnie nie przeszkadzałaby mi obecność takich maszyn w sprzedaży.> Ee tam Olson, ty jesteś jedyny w swoim rodzaju.Nieprawda. Znam trochę osób z podobnymi poglądami, ale to prawda, że mniej ludzi myśli logicznie niż sobie przeczy. > >Zapobiegłoby to wielu nieudanym próbom samobójczym, które kończą się jeszcze większym cierpieniem.> To naprawdę ciężki orzech, bo przecież ile osób żyje mimo chwilowej chęci popełnienia samobójstwa.I mimo istnienia metod by się zabić, chcą się zabić, a jednak tego nie robią. > Strach przed okaleczeniem, cierpieniem, jednak w jakiś sposób ogranicza potencjalnych samobójców.No nie wiem, wszak da się to zrobić bezboleśnie i bez ryzyka okaleczenia. Taka maszyna wg mnie jest jak armata na komary  > Oczywiście nie mam tu na myśli ludzi którzy pragną śmierci z powodu własnej, ciężkiej i nieuleczalnej choroby.Najłatwiej i najlepiej by było zalegalizować eutanazję. Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Najłatwiej i najlepiej by było zalegalizować eutanazję. Niekoniecznie najłatwiej, ale najrozsądniej
>Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie.
Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy .. eutanazja bez życzenia. Nie ma trzeciej możliwości 1 Chory wyraził wolę eutanazji 2 Chory nie wyraził takiej woli
Ja uważam, że jeśli chory wyraził taką wolę, to należy mu pomóc odejść Uważasz, że należy pomagać odejść także tym, którzy takiej woli nie wyrazili?
Spodziewam się prostej odpowiedzi TAK?/NIE?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy .. eutanazja bez życzenia. Nie ma trzeciej możliwości
To już prędzej czy miałaby to być eutanazja z powodu nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie czy eutanazja z innych powodów. To jest bardziej kluczowe.
>1 Chory wyraził wolę eutanazji >2 Chory nie wyraził takiej woli >Ja uważam, że jeśli chory wyraził taką wolę, to należy mu pomóc odejść >Uważasz, że należy pomagać odejść także tym, którzy takiej woli nie wyrazili? >Spodziewam się prostej odpowiedzi >TAK?/NIE?
To zależy od tego co kluczowe w tej kwestii, czyli nieuleczalności choroby i generowania przez życie niepotrzebnych cierpień.
Dopiero następnym krokiem powinno być sprawdzanie woli, czyli jeśli ktoś cierpi w ten sposób, ale mimo tego chce żyć, to sprawa jest niejednoznaczna i problematyczna, podobnie jak wtedy gdy ktoś nie chce żyć, a nie ma pewności co do tego, że nie da się mu pomóc, albo wiadomo, że się da (np przypadki samobójstw z powodu zdrady przez "drugą połówkę").
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy .. eutanazja bez życzenia. Nie ma trzeciej możliwości >To już prędzej czy miałaby to być eutanazja z powodu nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie czy eutanazja z innych powodów. Mimo wszystko pozostaje kwestia wyrażenia/niewyrażenia woli przez chorego. Nie ma trzeciej możliwości niż :
>>1 Chory wyraził wolę eutanazji >>2 Chory nie wyraził takiej woli >>Ja uważam, że jeśli chory wyraził taką wolę, to należy mu pomóc odejść >>Uważasz, że należy pomagać odejść także tym, którzy takiej woli nie wyrazili? >>Spodziewam się prostej odpowiedzi >>TAK?/NIE? >To zależy od tego co kluczowe w tej kwestii, czyli nieuleczalności choroby i >generowania przez życie niepotrzebnych cierpień.
Przykro mi, ale od innych wymagasz w tej samej sprawie prostej odpowiedzi. Sam od takich uciekasz
Nieuleczalność choroby i cierpienie jest już w założeniu, jedynie Ty akceptujesz zabijanie zdrowych, szczęśliwych ludzi w imię ograniczania cierpienia.
Pozostaje jeszcze jeden rodzaj eutanazji, skrzętnie pomijany milczeniem przez ultraliberałów: istnieją metody leczenia chorego, cierpiącego człowieka, ale nie stać go na leczenie. Co wtedy?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Pozostaje jeszcze jeden rodzaj eutanazji [...] : istnieją metody leczenia chorego, cierpiącego człowieka, ale nie stać go na leczenie. W skali jednego systemu ubezpieczeń zdrowotnych rzecz jest do przynajmniej częściowego rozwiązania przez wprowadzenie opłat za "leczenie kataru", by za zaoszczędzone środki leczyć chorych wymagających kosztowniejszych terapii.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Pozostaje jeszcze jeden rodzaj eutanazji [...] : istnieją metody leczenia chorego, cierpiącego człowieka, ale nie stać go na leczenie. >W skali jednego systemu ubezpieczeń zdrowotnych rzecz jest do przynajmniej częściowego rozwiązania przez wprowadzenie opłat za "leczenie kataru", by za uzyskane środki leczyć chorych wymagających kosztowniejszych terapii.
Wymaga to jednak zmiany nastawienia wielu ludzi, praktycznie każdego z nas, których myślenie opiera się na egoizmie.
"Dlaczego ja mam pomagać komuś, kogo nie stać na leczenie, leki, jedzenie, dach nad głową, opał...." Niech umiera i odpieprzy się od moich podatków. Czy to nie jest przymusowa eutanazja?
>Cza być oszczędnym. Cza.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >W skali jednego systemu ubezpieczeń zdrowotnych rzecz jest do przynajmniej częściowego rozwiązania przez wprowadzenie opłat za "leczenie kataru", by za zaoszczędzone środki leczyć chorych wymagających kosztowniejszych terapii.> Wymaga to jednak zmiany nastawienia wielu ludzi, praktycznie każdego z nasZapewne najistotniejsze jest tu nastawienie lekarzy, którzy drogę do pozorowania leczenia mają, jak się zdaje, otwartą; o podobnym procederze mówiono wczoraj w teleexpressie.* (Swoją drogą jak słyszę o prokuraturze stawiającej 1600 zarzutów, to też trudno nie pomyśleć o "wyrabianiu normy" tanim kosztem.) *Chyba to ten przypadek.> >Cza być oszczędnym.> Cza. Mam to od romaro. 
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy .. eutanazja bez życzenia. Nie ma trzeciej możliwości> >To już prędzej czy miałaby to być eutanazja z powodu nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie czy eutanazja z innych powodów.> Mimo wszystko pozostaje kwestia wyrażenia/niewyrażenia woli przez chorego.O tym właśnie pisałem tutaj: \"olson\":Najłatwiej i najlepiej by było zalegalizować eutanazję. Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie.
> Nie ma trzeciej możliwości niż :> >>1 Chory wyraził wolę eutanazji> >>2 Chory nie wyraził takiej woliNo nie ma, jeśli rozpatrujemy sprawę pod kątem woli. Ale to już podrzędna rozkmina, wobec nadrzędnej, o której pisałem, czyli (jeszcze raz przypomnę, bo masz skłonności do amnezji): Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie.Wg mnie jeśli nieuleczalna choroba generuje niepotrzebne cierpienie, to wtedy dopiero zastanawiamy się nad kwestią woli. Jeśli ktoś chce się odje..ć bo ma taki kaprys, to niech sobie rozkmini rekwizyty. > >>Ja uważam, że jeśli chory wyraził taką wolę, to należy mu pomóc odejść> >>Uważasz, że należy pomagać odejść także tym, którzy takiej woli nie wyrazili?> >>Spodziewam się prostej odpowiedzi> >>TAK?/NIE?> >To zależy od tego co kluczowe w tej kwestii, czyli nieuleczalności choroby i> >generowania przez życie niepotrzebnych cierpień.> Przykro mi, ale od innych wymagasz w tej samej sprawie prostej odpowiedzi. Sam od takich uciekaszNiby od czego uciekam, skoro na wszystko odpowiedziałem? Masz urojenia, więc ochłoń. Na powyższe odpowiedziałem, że to zależy od tego co kluczowe w tej kwestii. Twoje pytanie jest głupie, więc odpowiedziałem byś sprecyzował. W tym momencie to ty uciekasz i próbujesz projektować na mnie swoje zachowanie. Żałosne i chore to. Równie dobrze mógłbyś zapytać "a trzeba iść w prawo czy w lewo?", a ja bym odpowiedział "to zależy od tego dokąd chcesz iść i gdzie teraz jesteś", a ty byś mi odpowiedział "uciekasz od odpowiedzi". To jest tak żałosne, że nie zmanipulujesz w ten sposób nikogo. Dziwne, że to wystarczy ci byś w ten sposób okłamywał samego siebie. A gdy pytam o proste rzeczy, to albo potem wypierasz się swoich własnych odpowiedzi i kłamiesz, że nie o to chodziło (to trzeba było od razu napisać o co), albo na chama uciekasz szukając na siłę usprawiedliwienia tej ucieczki. > Nieuleczalność choroby i cierpienie jest już w założeniu, jedynie Ty akceptujesz zabijanie zdrowych, szczęśliwych ludzi w imię ograniczania cierpienia.Nic w tym wpisie nie trzyma się kupy i znów w emocjach usiłujesz mi coś nieudolnie zarzucić, ale nawet nie wiadomo o co chodzi. Kłamiesz jak zwykle i znów nie będziesz w stanie tego uzasadnić i uciekniesz jak od kłamstwa o moim wątku, w którym wyjaśniłem kwestię wolnej woli. Tutaj zastanawiamy się czy eutanazja powinna być na życzenie, czy tylko jeśli spełnione jest kryterium nieuleczalności choroby i bezsensownego cierpienia. Ty próbujesz się wtrącić między wódkę, a zakąskę, a nawet nie zrozumiałeś o czym jest dyskusja i jakie jest moje zdanie, z którym niby to próbujesz polemizować. Przestań tworzyć strawmany i odpowiadaj na temat, albo przestań pisać. > Pozostaje jeszcze jeden rodzaj eutanazji, skrzętnie pomijany milczeniem przez ultraliberałów: istnieją metody leczenia chorego, cierpiącego człowieka, ale nie stać go na leczenie. Co wtedy?Opanuj emocje. Znów tworzysz strawmana. Jeśli istnieją metody, a nie stać go na leczenie, to nie rozmawiamy o eutanazji, tylko o zdobyciu środków i dopiero jeśli się nie da, to rozmowa wraca do eutanazji.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >>>Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy .. eutanazja bez życzenia. Nie ma trzeciej możliwości> >>To już prędzej czy miałaby to być eutanazja z powodu nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie czy eutanazja z innych powodów.> >Mimo wszystko pozostaje kwestia wyrażenia/niewyrażenia woli przez chorego.> O tym właśnie pisałem tutaj:> \"olson\":Najłatwiej i najlepiej by było zalegalizować eutanazję. Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie. > Nie, to nie to samo. Twoje rozróżnienie jest między wolą chorego a nieuleczalną chorobą (pogrubiłem). Unikasz jasnej deklaracji, że jesteś zwolennikiem eutanowania bez pytania chorego o wolę. > >Nie ma trzeciej możliwości niż :> >>>1 Chory wyraził wolę eutanazji> >>>2 Chory nie wyraził takiej woli> No nie ma, jeśli rozpatrujemy sprawę pod kątem woli. Ale to już podrzędna rozkmina, wobec nadrzędnej...Wg Ciebie. > >>>Ja uważam, że jeśli chory wyraził taką wolę, to należy mu pomóc odejść> >>>Uważasz, że należy pomagać odejść także tym, którzy takiej woli nie wyrazili?> >>>Spodziewam się prostej odpowiedzi> >>>TAK?/NIE?> >>To zależy od tego co kluczowe w tej kwestii, czyli nieuleczalności choroby i> >>generowania przez życie niepotrzebnych cierpień.> >Przykro mi, ale od innych wymagasz w tej samej sprawie prostej odpowiedzi. Sam od takich uciekasz> Niby od czego uciekam, skoro na wszystko odpowiedziałem?TAK?/NIE? > >Nieuleczalność choroby i cierpienie jest już w założeniu, jedynie Ty akceptujesz zabijanie zdrowych, szczęśliwych ludzi w imię ograniczania cierpienia.> Nic w tym wpisie nie trzyma się kupy i znów w emocjach usiłujesz mi coś nieudolnie zarzucić, ale nawet nie wiadomo o co chodzi.Emocje (def) - niezgadzanie się z Olsonem. Stać Cię na inną odpowiedź niż doszukiwanie się rzekomych emocji Chodzi o ten wpis: Cytat:lepiej by ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał. Akceptujesz przypadkowe zabicie człowieka, żeby nie cierpiał. To tak jakbyś akceptował eutanazję przy niepewnej lekarskiej diagnozie. Proponuję, żebyś jednak trochę uspokoił emocje zanim zaczniesz pisać. Twoje słownictwo i sposób "argumentacji", spokojem nie trącą.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>>Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy .. eutanazja bez życzenia. Nie ma trzeciej możliwości> >>>To już prędzej czy miałaby to być eutanazja z powodu nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie czy eutanazja z innych powodów.> >>Mimo wszystko pozostaje kwestia wyrażenia/niewyrażenia woli przez chorego.> >O tym właśnie pisałem tutaj:> > \"olson\":Najłatwiej i najlepiej by było zalegalizować eutanazję. Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie. > >> Nie, to nie to samo. Twoje rozróżnienie jest między wolą chorego a nieuleczalną chorobą (pogrubiłem).Ręce opadają. Rozróżnienie? Zastanawiałem się czy eutanazja powinna być na życzenie z dowolnego powodu, czy powinna być możliwa jedynie wtedy gdy człowiek jest nieuleczalnie chory i niepotrzebnie cierpi i wtedy decyzja nie jest tak istotna. > Unikasz jasnej deklaracji, że jesteś zwolennikiem eutanowania bez pytania chorego o wolę.Znów kłamstwo. Pisałem już wprost, że w sytuacji gdy nieuleczalnie chory cierpi bezsensownie (czyli że ból jest duży i nieodwracalny, a jedynie możliwy do chwilowego tłumienia narkotycznymi lekami) powinna być defaultowa eutanazja. W sytuacji dowolnej jestem raczej przeciw, ale się zastanawiam. Dyskusyjna jest kwestia co zrobić w sytuacji gdy ktoś nieuleczalnie chory cierpi bezsensownie, a mimo tego chce żyć, bo to trochę jak dylemat wagonika, w dodatku z możliwością, że ktoś taki nie działa świadomie i realnie zadaje sobie krzywdę. > >>Nie ma trzeciej możliwości niż :> >>>>1 Chory wyraził wolę eutanazji> >>>>2 Chory nie wyraził takiej woli> >No nie ma, jeśli rozpatrujemy sprawę pod kątem woli. Ale to już podrzędna rozkmina, wobec nadrzędnej...> Wg Ciebie.Obiektywnie. Jeśli sądzisz, że jest inaczej, to uargumentuj to. > >Nic w tym wpisie nie trzyma się kupy i znów w emocjach usiłujesz mi coś nieudolnie zarzucić, ale nawet nie wiadomo o co chodzi.> Emocje (def) - niezgadzanie się z Olsonem.Znów kłamstwo, strawman i dowód na to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. > Stać Cię na inną odpowiedź niż doszukiwanie się rzekomych emocjiNie brnij w zaparte. Po twoich wpisach widać książkowe, modelowe zniekształcenia powodowane emocjami i ego. Nie wyprzesz tego tylko tym, że napiszesz, że się ze mną nie zgadzasz i w emocjach drgającymi palcami napiszesz, że stać mnie na inną odpowiedź. Ciebie nie stać na merytoryczne wpisy. Jeśli to nie emocje, to może są jakieś inne przyczyny? Właściwie może tak być, ale wymieniając je choćby jako hipotezy, musiałbym cię niepotrzebnie obrażać, więc zostanę przy tym, że to wina emocji. > Chodzi o ten wpis:> Cytat:lepiej by ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał. > Akceptujesz przypadkowe zabicie człowieka, żeby nie cierpiał. To tak jakbyś akceptował eutanazję przy niepewnej lekarskiej diagnozie.Jeszcze raz to przeczytaj. Lepiej żeby ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał. Nic nie poradzę, że ciągle emocjonalnie wypaczasz proste wpisy i przez to nie jesteś w stanie zrozumieć moich chłodnych i logicznych. > Proponuję, żebyś jednak trochę uspokoił emocje zanim zaczniesz pisać. Twoje słownictwo i sposób "argumentacji", spokojem nie trącą.To są jedynie twoje projekcje. Ja wiele razy przyznawałem, że używam słownictwa, które ma wkurzyć sztywniaków i jest neutralne dla pozostałych. Moje wpisy trącą jedynie cynizmem i ironią, ale to wyklucza wieczną spinkę, jaką ty tutaj prezentujesz. Jednak nic dziwnego, że tworzysz taką projekcję. To typowe.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >> \"olson\":Najłatwiej i najlepiej by było zalegalizować eutanazję. Pytanie tylko wtedy czy miałaby to być eutanazja na życzenie, czy eutanazja w przypadku nieuleczalnej choroby generującej niepotrzebne cierpienie. > >>> >Nie, to nie to samo. Twoje rozróżnienie jest między wolą chorego a nieuleczalną chorobą (pogrubiłem).> Ręce opadają. Rozróżnienie? Zastanawiałem się czy eutanazja powinna być na życzenie z dowolnego powodu, czy powinna być możliwa jedynie wtedy gdy człowiek jest nieuleczalnie chory i niepotrzebnie cierpi"czy - czy" to jest rozróżnienie. Przecież jest możliwa eutanazja na życzenie wtedy, kiedy ktoś jest nieuleczalnie chory. > >Unikasz jasnej deklaracji, że jesteś zwolennikiem eutanowania bez pytania chorego o wolę.> Znów kłamstwo. Pisałem już wprost, że w sytuacji gdy nieuleczalnie chory cierpi bezsensownie (czyli że ból jest duży i nieodwracalny, a jedynie możliwy do chwilowego tłumienia narkotycznymi lekami) powinna być defaultowa eutanazja.To jest niemal jednoznaczna odpowiedź. Niemal, bo jeśli sam nie podasz trucizny, cedując decyzję na kogoś innego, to Twoja deklaracja jest słomy warta. Twój pogląd "niech inni zadecydują" nie różni się niczym od mojego "nie jestem kompetentny do decydowania". Jesteś gotów postanowić o podaniu zastrzyku konkretnej osobie? Jesteś gotów podać zastrzyk? TAK/NIE? > Dyskusyjna jest kwestia co zrobić w sytuacji gdy ktoś nieuleczalnie chory cierpi bezsensownie, a mimo tego chce żyć, bo to trochę jak dylemat wagonika,To nie jest żaden dylemat wagonika. To jest decyzja człowieka, że woli żyć i cierpieć niż ie żyć. Jego decyzja i nikt nie ma prawa jej zmienić. To byłoby morderstwo. > >>>Nie ma trzeciej możliwości niż :> >>>>>1 Chory wyraził wolę eutanazji> >>>>>2 Chory nie wyraził takiej woli> >>No nie ma, jeśli rozpatrujemy sprawę pod kątem woli. Ale to już podrzędna rozkmina, wobec nadrzędnej...> >Wg Ciebie.> Obiektywnie. Jeśli sądzisz, że jest inaczej, to uargumentuj to.Ty twierdzisz, że coś jest nadrzędne, a ja mam udowadniać??? Nie To TY udowodnij swoją tezę > >>Nic w tym wpisie nie trzyma się kupy i znów w emocjach usiłujesz mi coś nieudolnie zarzucić, ale nawet nie wiadomo o co chodzi.> >Emocje (def) - niezgadzanie się z Olsonem.> Znów kłamstwo,Ilekroć, kiedy ktoś się z Tobą nie zgadza, doszukujesz się emocji. To cię w Twoim przekonaniu zwalnia od szukania argumentów. > Po twoich wpisach widać książkowe, modelowe zniekształcenia powodowane emocjami i ego.Wskaż je i podaj tę książkę. (teraz okaże się, że także Olson podaje tylko bibliotekę a nie link) > Nie wyprzesz tego tylko tym, że napiszesz, że się ze mną nie zgadzasz i w emocjach drgającymi palcami napiszesz,1 Udowodnij 2 Skup się na argumentach a nie na rozmówcy > >Chodzi o ten wpis:> > Cytat:lepiej by ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał. > >Akceptujesz przypadkowe zabicie człowieka, żeby nie cierpiał. To tak jakbyś akceptował eutanazję przy niepewnej lekarskiej diagnozie.> Jeszcze raz to przeczytaj. Lepiej żeby ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał.1 Nie, nie lepiej. Nie udowodnisz swojej tezy 2 Eutanazja nie polega na tym, że ktoś przypadkowo ginie, ale zostaje zabity. Akceptujesz przypadkowe zabicie zdrowego człowieka. Ja nie. > >Proponuję, żebyś jednak trochę uspokoił emocje zanim zaczniesz pisać. Twoje słownictwo i sposób "argumentacji", spokojem nie trącą.> To są jedynie twoje projekcje. Ja wiele razy przyznawałem, że używam słownictwa, które ma wkurzyć sztywniakówUżywasz słownictwa wskazującego pisanie w emocjach Projektujesz to na rozmówce. Tylko tyle *** > >>>>>>>2 Gdzie tu jest napisane, że szarley "chce, żeby ci ludzie cierpieli"> >>>Masz rację, to kłamliwy cytat> >>Piszę, że to nie pytanie, a nie że kłamliwy cytat.> >To jest kłamliwy cytat: Dowód: nie poradzisz go znaleźć> To twoja odpowiedź na pytanie. Miałeś możliwość a albo b i wybrałeś jedną z nich. Nikogo tu nie obchodzi jakich słów użyłeś by to sformułować.Nadal brak cytatu. Kłamiesz > >>>>A teraz wróć do kompromitującego cię kłamstwa a propos wątku o wolnej woli.> >>>Nie było kłamstwa.> >>Udowodnij, wklejając lub formułując inną definicję wolnej woli, której tam nie obaliłem.> >Definicja Tomasza z Akwinu. Nie przywołałeś, nie obaliłeś.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,753416> argument 1 i 3.Nie. > >>>>Przecież już odpowiadałem i to wiele razy. Ja pisałem, że b), a ty że a).> >>>Pisząc, że obniżono CIT, nie kłamałem> >>że obniżono CIT nie kłamałeś,> >Więc nazwanie mnie kłamcą było nieuzasadnione> Było uzasadnione, bo kłamałeś, że obniżka CIT to teza liberałów - zmniejszenie podatków.Pisałem,że obniżono podatki co nie zaskutkowało podwyżką płac. Podałem liczby, nazwanie mnie kłamcą było nieuzasadnione. > >Powtórzę: weźmiesz do ręki strzykawkę?> To nie jest meritum.Weźmiesz czy nie? Czepiasz się mnie, że nie chcę decydować o czymś życiu lub śmierci. Ty zadecydujesz? Weźmiesz do ręki strzykawkę? TAK/NIE? Ucieczka od odpowiedzi ?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > "czy - czy" to jest rozróżnienie.Nie krystkoń i patrz na kontekst rozmowy: zastanawiałem się czy eutanazja powinna być na życzenie z dowolnego powodu, czy powinna być możliwa jedynie wtedy gdy człowiek jest nieuleczalnie chory i niepotrzebnie cierpi. > Przecież jest możliwa eutanazja na życzenie wtedy, kiedy ktoś jest nieuleczalnie chory.W niektórych krajach jest, a w innych nie. W Polsce np nie ma. Poza tym odniosłem się do zaproponowanego przez ciebie pojęcia czyli śmierci na życzenie, bo ktoś tak wybiera. A zresztą jeśli jesteś za śmiercią na życzenie, to nie ma dla ciebie różnicy między karą śmierci, a dożywocie, a to przeczyłoby twoim słowom, gdy opowiadałeś się przeciwko karze śmierci. > To jest niemal jednoznaczna odpowiedź. Niemal, bo jeśli sam nie podasz trucizny, cedując decyzję na kogoś innego, to Twoja deklaracja jest słomy warta.No nie żenuj jeszcze bardziej. Nie trzeba być Magdą Gessler żeby ocenić jakość jedzenia w restauracji, ani Lewandowskim żeby powiedzieć, że jakiś piłkarz zepsuł daną sytuację i nie muszę podawać trucizny by wypowiadać swoje poglądy na temat tego jak powinno być. Ja nie zamierzam być ani katem, ani pielęgniarzem, więc to oczywiste, że nie podałbym trucizny. Bliskiej osobie bym podał, gdyby sytuacja tego wymagała i nie dałoby się inaczej. > Twój pogląd "niech inni zadecydują" nie różni się niczym od mojego "nie jestem kompetentny do decydowania".Nieprawda, bo nie ma tu analogii, a ja jasno wypowiedziałem swoje poglądy, ale także chcę wydawać prawo do decyzji ekspertom od medycyny. I wtedy byłaby to osobna specjalizacja na studiach. > Jesteś gotów postanowić o podaniu zastrzyku konkretnej osobie? Jesteś gotów podać zastrzyk?> TAK/NIE?Czyli komu? Jak mam odpowiedzieć na tak niesprecyzowane pytanie? > >Dyskusyjna jest kwestia co zrobić w sytuacji gdy ktoś nieuleczalnie chory cierpi bezsensownie, a mimo tego chce żyć, bo to trochę jak dylemat wagonika,> To nie jest żaden dylemat wagonika. To jest decyzja człowieka, że woli żyć i cierpieć niż ie żyć. Jego decyzja i nikt nie ma prawa jej zmienić. To byłoby morderstwo.Bzdury do kwadratu. Decyzja człowieka? Hahaha  Gwałty, morderstwa, okrucieństwa, kradzieże, wojny, napaści, narkomania, alkoholizm, otyłość, zdrady, fatalne wybory finansowe, sprzeczne działania, wyzysk to też decyzje człowieka. Dlaczego decyzja człowieka ma być czymkolwiek kluczowym? Ma ona w tej sytuacji znaczenie, ale nie jest jedynym ani kluczowym czynnikiem. Dlatego mamy tu dylemat wagonika bis, tylko narcyzikowi się zagotowało w główce i myśli, że pozjadał wszystkie rozumy i jego interpretacja jest jedyną słuszną. > Ty twierdzisz, że coś jest nadrzędne, a ja mam udowadniać???> Nie To TY udowodnij swoją tezęTak jest uzgodnione, że gdy ogólnie powszechna teza, którą ludzie znają jako coś oczywistego i wiadomego jest negowana, to wymaga to argumentacji. Kto jeszcze oprócz ciebie twierdzi, że decyzja jest nadrzędna wobec faktycznego cierpienia ludzkiego? To psychopatyczny wzorzec myślenia, ale uważasz to za normę, więc udając normalnego nie potrafiłeś tego ukryć. Mam udowadniać, że ważniejsze jest to czy ktoś faktycznie cierpi i nie ma szans na wyleczenie od tego co ktoś zadecydował w momencie gdy jego umysł nie działa zdrowo i nie ma warunków do racjonalnej decyzji? > >>>Nic w tym wpisie nie trzyma się kupy i znów w emocjach usiłujesz mi coś nieudolnie zarzucić, ale nawet nie wiadomo o co chodzi.> >>Emocje (def) - niezgadzanie się z Olsonem.> >Znów kłamstwo,> Ilekroć, kiedy ktoś się z Tobą nie zgadza, doszukujesz się emocji. To cię w Twoim przekonaniu zwalnia od szukania argumentów.Kłamiesz, bo zazwyczaj zasypuję cię argumentami i kasuję logicznie wszystkie twoje pseudozarzuty, co jak widać mocno cię wkurza, a gdy to wytykam, bo jest to ewidentne i książkowe, to brniesz w zaparte i nadal stosujesz emocjonalny mechanizm. Raz, że piszesz, że coś mnie zwalnia od szukania argumentów, skoro poza Chile wszystkie moje argumenty w rozmowach z tobą wygrały i to miażdżąco. Dwa, że emocjonalnie próbujesz sobie wmówić, że ilekroć ktoś się ze mną nie zgadza, to doszukuję się emocji. To tak jakbyśmy weszli do salonu ferrari i komentowałbym wozy, a ty byś powiedział "co ty ciągle tylko o tym ferrari i ferrari, zafiksowany jakiś na tym punkcie jesteś". Gdy zbytnio się emocjonujesz to komentuję, bo aż mi ciebie żal gdy to czytam. Widzę wtedy po drugiej stronie rozgoryczonego człowieka, który żyje w ciągłym wyparciu i ucieka od rzeczywistości w narcyzm. Odnieś się lepiej do tego co tam napisałeś i powiedz co tam jest logiczne. Tam nic nie trzyma się kupy i zwykła bezsilność i brnięcie w zaparte to pieczątki na tym wpisie.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > zastanawiałem się czy eutanazja powinna być na życzenie z dowolnego powodu, czy powinna być możliwa jedynie wtedy gdy człowiek jest nieuleczalnie chory i niepotrzebnie cierpi.To trzeba było tak napisać. Jeśli tylko w drugim przypadku to zgadzam się z Tobą > >To jest niemal jednoznaczna odpowiedź. Niemal, bo jeśli sam nie podasz trucizny, cedując decyzję na kogoś innego, to Twoja deklaracja jest słomy warta.> Ja nie zamierzam być ani katem, ani pielęgniarzem, więc to oczywiste, że nie podałbym trucizny.I o to chodzi. Olson twierdzi "niech ci ludzie cierpią" To jest dokładnie tak samo kłamliwy cytat, jak to co piszesz o mnie. Dokładnie tak jak ja, odmawiasz sobie kompetencji do decydowania o eutanazji. (co do osób bliskich - polecam cytat z Szymborskiej "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono") > >Twój pogląd "niech inni zadecydują" nie różni się niczym od mojego "nie jestem kompetentny do decydowania".> Nieprawda, bo nie ma tu analogii, a ja jasno wypowiedziałem swoje poglądy, ale także chcę wydawać prawo do decyzji ekspertom od medycyny.100 % zgodność poglądów. i po co było używać wyzwisk? > >To nie jest żaden dylemat wagonika. To jest decyzja człowieka, że woli żyć i cierpieć niż ie żyć. Jego decyzja i nikt nie ma prawa jej zmienić. To byłoby morderstwo.> Bzdury do kwadratu. Decyzja człowieka? Hahaha Gwałty, morderstwa, okrucieństwa, kradzieże, wojny, napaści, narkomania, alkoholizm, otyłość, zdrady, fatalne wybory finansowe, sprzeczne działania, wyzysk to też decyzje człowieka.Czego to ma dowodzić? > Dlaczego decyzja człowieka ma być czymkolwiek kluczowym?Bo to on sam ponosi konsekwencje tych decyzji Nie ja za niego umrę.... > tylko narcyzikowi się zagotowało w główce i myśli, że pozjadał wszystkie rozumy i jego interpretacja jest jedyną słuszną.a bez emocji? > Tak jest uzgodnione, że gdy ogólnie powszechna teza, którą ludzie znają jako coś oczywistego i wiadomego jest negowana, to wymaga to argumentacji.Rzecz w tym, że to nie jest ogólnie przyjęta teza. Rozwadniasz ją setką słów, żeby nikt nie pamiętał na czym ta teza polega Cytat:No nie ma, jeśli rozpatrujemy sprawę pod kątem woli. Ale to już podrzędna rozkmina, wobec nadrzędnej, o której pisałem, czyli (jeszcze raz przypomnę, bo masz skłonności do amnezji): Proponuję najpierw, abyś tę tezę należycie sformułował, bo może po prostu źle rozumiem > Mam udowadniać, że ważniejsze jest to czy ktoś faktycznie cierpi i nie ma szans na wyleczenie od tego co ktoś zadecydował w momencie gdy jego umysł nie działa zdrowo i nie ma warunków do racjonalnej decyzji?Skoro tak twierdzisz, to uzasadnij (i jak sprawdzić czyj umysł działa zdrowo?) > >>Po twoich wpisach widać książkowe, modelowe zniekształcenia powodowane emocjami i ego.> >Wskaż je i podaj tę książkę. (teraz okaże się, że także Olson podaje tylko bibliotekę a nie link)> Nie tę książkę, tylko wiele książek na temat psychologii.Wskaż jedną. Wystarczy. > Polecam ci użyć google i poszukać materiałów o narcyzmie, wyparciu, zaprzeczeniu i projekcji.Super, podajesz twierdzenie i.... znajdź sobie  > A dowód już wiele razy przytaczałem, ale znów zapominasz: śmierć to brak cierpienia czyli brak dobra i zła.Niczego nie dowodzący truizm > Zabicie kogoś jest złe, jeśli odbiera się mu chwile szczęścia i też dlatego intuicyjnie śmierć dzieci jest straszną tragedią, a gdy staruszek zginie w wypadku, to i tak ludzie wiedzieli, że jest stary więc musiał niedługo umrzeć i tragedia nie jest aż tak wielka.1 Dlatego Twój pogląd, że lepiej żeby ktoś przez pomyłkę zginął niż przez pomyłkę cierpiał jest nie do obrony 2 Co do staruszka... może trochę empatii... > Cierpienie jest najgorsze. Jest gorsze od śmierciDla Ciebie. Twój w pełni uprawniony pogląd, ale tylko pogląd. (poza tym nie ma żadnej metody oceniania kiedy cierpienie pozbawia życie wartości) Popracuj trochę w hospicjum, doświadczenie dające wiele do myślenia > i gdyby życie oznaczało tylko cierpienie, to byłoby zawsze złe.I powinieneś mieć wtedy pełne prawo swoje życie zakończyć. SWOJE. > >2 Eutanazja nie polega na tym, że ktoś przypadkowo ginie, ale zostaje zabity. Akceptujesz przypadkowe zabicie zdrowego człowieka. Ja nie.> Jeśli służy to eliminacji niepotrzebnego cierpienia nieuleczalnie chorych ludzi, to mówimy w przypadku niesłusznej decyzji o analogii do błędów lekarskich, a nie o zabijaniu.Eutanazja jest zabiciem człowieka. Pięknosłowie nie ma znaczenia. Jeśli, ktoś chce żyć mimo cierpienia, nie wolno go prawa do życia pozbawiać. Omyłkowe pozbawienie życia jest nieakceptowalne (swoją drogą błąd lekarski jako przykład u kogoś, kto zakłada nieomylność sędziów skazujących na śmierć) > Dla niektórych wierzących seks bez ślubu jest morderstwem  Podziwiam Twoją wyobraźnię > >Pisałem,że obniżono podatki co nie zaskutkowało podwyżką płac.> Kłamałeś o twierdzeniach liberałów, ale oni nie piszą, że kosmetyczne obniżki dla części podatników zaskutkują podwyżką płac.Kłamiesz że kosmetyczne - przykro mi, że muszę przejąć Twój styl rozmowy. Dyskusja nie może polegać na tym, że po podaniu liczb piszesz "Kłamiesz" bez podania fałszywości liczb! Możesz przedstawić swój pogląd, że to niewielka obniżka, (prawie 30%) ale nie jest kłamstwem! > >Czepiasz się mnie, że nie chcę decydować o czymś życiu lub śmierci. Ty zadecydujesz? Weźmiesz do ręki strzykawkę?> >TAK/NIE?> >Ucieczka od odpowiedzi ?> Pytanie nie ma związku z tematem.Na szczęście już odpowiedziałeś, że nie wziąłbyś strzykawki do ręki, tak samo jak ja, zostawiłbyś decyzję ludziom kompetentnym. > Miałbym uciekać przed pluszowym misiem? Żartujesz sobie ty kłamliwy bezbeku?A bez emocji? Może tak trochę kultury...
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >zastanawiałem się czy eutanazja powinna być na życzenie z dowolnego powodu, czy powinna być możliwa jedynie wtedy gdy człowiek jest nieuleczalnie chory i niepotrzebnie cierpi.> To trzeba było tak napisać. Jeśli tylko w drugim przypadku to zgadzam się z TobąTo tak napisałem. Naucz się czytać. W odpowiedzi zacząłeś krystkonić o jakimś rozróżnieniu. Fajnie, że wreszcie się zgadzasz. > >Ja nie zamierzam być ani katem, ani pielęgniarzem, więc to oczywiste, że nie podałbym trucizny.> I o to chodzi. Olson twierdzi "niech ci ludzie cierpią"Nie twierdzę. Ja twierdzę, że ci ludzie mają być uśpieni, ale nie przeze mnie. Uważam też, że drogi powinny być budowane, ale nie pójdę nigdy pracować przy budowie dróg. Znów analogia ci nie wyszła. > To jest dokładnie tak samo kłamliwy cytat, jak to co piszesz o mnie.Nieprawda. Zadałem konkretne pytanie i konkretnie odpowiedziałeś. Ja niczego nie wymyśliłem, ani nie skłamałem. > Dokładnie tak jak ja, odmawiasz sobie kompetencji do decydowania o eutanazji.Nieprawda. Chcę decydować o tym, że powinna być eutanazja w takich przypadkach. Lekarzom zostawiam decydowanie co do rokowań, ale tu jest pewien problem, bo oni niekoniecznie się znają, więc trzeba wybrać faktycznie najlepszych lekarzy, albo stworzyć osobną specjalizację na studiach medycznych. > (co do osób bliskich - polecam cytat z Szymborskiej "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono")Jest w tym stwierdzeniu trochę prawdy, ale nie zawsze. Są sytuacje, w których wiemy o sobie na tyle dużo, że dokładnie wiemy co byśmy zrobili w danej sytuacji, a gdy ona się nadarza, to tak robimy. Nie wiem po co tu ten cytat, skoro mowa o tak oczywistej sytuacji. > >Nieprawda, bo nie ma tu analogii, a ja jasno wypowiedziałem swoje poglądy, ale także chcę wydawać prawo do decyzji ekspertom od medycyny.> 100 % zgodność poglądów. i po co było używać wyzwisk?Czemu dopiero teraz piszesz o zgodności poglądów, skoro od początku pisałem to samo? Wyrażaj się jasno i nie uciekaj od odpowiedzi, a nie będzie problemów. > >Bzdury do kwadratu. Decyzja człowieka? Hahaha Gwałty, morderstwa, okrucieństwa, kradzieże, wojny, napaści, narkomania, alkoholizm, otyłość, zdrady, fatalne wybory finansowe, sprzeczne działania, wyzysk to też decyzje człowieka.> Czego to ma dowodzić?Powołałeś się na decyzję człowieka jak na świętość i dogmat. Niczego to nie ma dowodzić, tylko ma cię to zmusić do zmodyfikowania swojej poprzedniej wypowiedzi. Dlaczego uważasz, że decyzja ma przeważyć nad obiektywnymi czynnikami cierpienia i nieuleczalności, skoro w takich warunkach może ona być urojona i niekorzystna dla tego człowieka? Ja tu widzę poważny dylemat, a ty wypowiadasz się w tej kwestii kategorycznie, a mimo tego nie uzasadniasz głoszonej przez ciebie tezy. > >Dlaczego decyzja człowieka ma być czymkolwiek kluczowym?> Bo to on sam ponosi konsekwencje tych decyzji> Nie ja za niego umrę....Czyli umywasz rączki? Gdyby twoje dziecko podcinało sobie żyły, nie reagowałbyś, bo to nie ty cierpisz? Jak człowiek leży na ulicy, to przechodzisz obok, bo to nie ty cierpisz? > >tylko narcyzikowi się zagotowało w główce i myśli, że pozjadał wszystkie rozumy i jego interpretacja jest jedyną słuszną.> a bez emocji?Sam siebie pytasz? No spróbuj zastąpić wspomniane metody jakimiś bezemocjonalnymi, np zacznij logicznie uzasadniać swoje wypowiedzi i odnosić się do moich argumentów takich jakie one są, a nie strawmanów i odpowiadaj na moje kontrargumenty, zamiast od nich uciekać. > >Tak jest uzgodnione, że gdy ogólnie powszechna teza, którą ludzie znają jako coś oczywistego i wiadomego jest negowana, to wymaga to argumentacji.> Rzecz w tym, że to nie jest ogólnie przyjęta teza. Rozwadniasz ją setką słów, żeby nikt nie pamiętał na czym ta teza polega> Cytat:No nie ma, jeśli rozpatrujemy sprawę pod kątem woli. Ale to już podrzędna rozkmina, wobec nadrzędnej, o której pisałem, czyli (jeszcze raz przypomnę, bo masz skłonności do amnezji): > Proponuję najpierw, abyś tę tezę należycie sformułował, bo może po prostu źle rozumiemTo jest ogólnie przyjęta teza i niczego nie rozwadniam, tylko piszę jasno i wprost, a to ty próbujesz rozwadniać. Sformułuję to inaczej: 1. Nadrzędne jest to czy człowiek cierpi i czy jest to możliwe do wyleczenia 2. Podrzędne (zastanawiam się czy w ogóle istotne) jest to co dana osoba zadecydowała pod wpływem impulsów, wszak wiemy, że w silnym bólu i obiektywnie fatalnej sytuacji decyzje nie są racjonalne ani podejmowane na własną korzyść, choć i tutaj jest trochę niejasności. > >Mam udowadniać, że ważniejsze jest to czy ktoś faktycznie cierpi i nie ma szans na wyleczenie od tego co ktoś zadecydował w momencie gdy jego umysł nie działa zdrowo i nie ma warunków do racjonalnej decyzji?> Skoro tak twierdzisz, to uzasadnijPsychopatom nie da się wytłumaczyć empatii, więc po prostu wyobraź sobie, że jesteś w takiej sytuacji i w efekcie cierpisz. > (i jak sprawdzić czyj umysł działa zdrowo?)A czytać się w końcu nauczysz? Pisałem o sytuacji, w której NIE działa zdrowo. To by było na tyle, bo nie chce mi się po kilka razy odpowiadać na to samo. Nie moja wina, że nie rozumiesz i brniesz w emocjonalne bzdety. Żartujesz sobie z tą kulturą ty kłamliwy bezbeku?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >Chcę decydować o tym, że powinna być eutanazja w takich przypadkach.
Wystarczy.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wystarczy do czego?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>> Chcę decydować o tym, że powinna być eutanazja w takich przypadkach. Lekarzom zostawiam decydowanie co do rokowań, ale tu jest pewien problem, bo oni niekoniecznie się znają,
>>Wystarczy. >Wystarczy do czego?
Inteligentny zrozumiałby od razu
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czyli przyznajesz się do tego, że skoro nie rozumiesz co sam piszesz, to jesteś nieinteligentny? To i tak wszyscy wiedzą. Poza tymi, którzy sami są nieinteligentni 
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | Olson: Cytat:Chcę decydować o tym, że powinna być eutanazja w takich przypadkach. Lekarzom zostawiam decydowanie co do rokowań, ale tu jest pewien problem, bo oni niekoniecznie się znają, Trzymaj się z daleka od hospicjów
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Opanuj emocje i wróć do meritum. Zacznij może od argumentów, bo póki co żadnych nie podałeś. To nie ja jestem psychopatą, który uważa, że bezsensowne cierpienie ma wartość, jeśli ktoś ją wybierze.
Psychopaci powołują się na sam wybór, a pozostali na jego dobre lub złe konsekwencje, gdzie dobro to przyjemność, a cierpienie to zło. Wszystko ci się już pomieszało i nie wybrniesz z tego, bo jak coś, wystarczy, że w dowolnej dyskusji wkleję twoje cytaty, w których jesteś za zadawaniem cierpień nieuleczalnie chorym ludziom.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | Olson: Cytat:Chcę decydować o tym, że powinna być eutanazja w takich przypadkach. Lekarzom zostawiam decydowanie co do rokowań, ale tu jest pewien problem, bo oni niekoniecznie się znają,
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No. Czyli zgadzasz się z cytatem pozostającym w mocy, że go cytujesz, czy bocik się zaciął? 
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Calipso (9 punktów) (zablokowany) |
> >Dokładnie tak jak ja, odmawiasz sobie kompetencji do decydowania o eutanazji.> Nieprawda. Chcę decydować o tym, że powinna być eutanazja w takich przypadkach. Lekarzom zostawiam decydowanie co do rokowań, ale tu jest pewien problem, bo oni niekoniecznie się znają, więc trzeba wybrać faktycznie najlepszych lekarzy, albo stworzyć osobną specjalizację na studiach medycznych.Skoro specjalizacje powstaly po to by specjalista byl lepszy niz lekarz ogolny to jak taki doktor Moriaty ma byc lepszy od grenium czy nawet lekarza ogolnego? Chyba statystycznie, nie da sie udowodnic bledu  Tworzenie supergrenium do kilowania to juz w ogole katastrofa, najlepsi lekarze zamiast zajmowac sie leczeniem beda sie zastanawiac kogo utluc. Ale masz pomysly ( a to forum naprawde zabawne).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Marna manipulacja. Chodzi o to by ludzie nie cierpieli, a nie o utłuczenie kogoś. Poza tym zakładanie alterkont nie dodaje wiarygodności, tylko wręcz przeciwnie - odbiera ją, choć akurat ty jej nigdy nie miałeś marny podtrollu.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Po twoich wpisach widać książkowe, modelowe zniekształcenia powodowane emocjami i ego.> Wskaż je i podaj tę książkę. (teraz okaże się, że także Olson podaje tylko bibliotekę a nie link)Nie tę książkę, tylko wiele książek na temat psychologii. Polecam ci użyć google i poszukać materiałów o narcyzmie, wyparciu, zaprzeczeniu i projekcji. Dojdziesz wtedy do tego czym jest wiara, co pisał w swoim wątku astrotaurus. Polecam też klasycznie Schopenhauera. To co robisz to zazwyczaj klasyczna prymitywna erystyka, a to już zostało dawno wyjaśnione. Nie wiem po co w 2017 roku tak robić. Nie mam jednak zamiaru odnosić się po raz kolejny do tych wypocin, bo robię to ciągle na bieżąco i powiedz lepiej, które racjonalne argumenty jakie podałeś wg ciebie przetrwały z tych dyskusji. Poległeś w prawie każdej dyskusji, a w większości było obecne ad personam, więc próbujesz brnąć w zaparte i faktycznie wierzysz w to co piszesz, ale żeby tak było twoja podświadomość musi przeprowadzić szereg sztuczek by świadomość nie wiedziała o wszystkim o czym wie mózg. Dlatego z zewnątrz wygląda to komicznie i kompromitująco dla ciebie, a jednocześnie tobie wydaje się, że masz rację i że to olson ten zły ma te cechy, które dziwnym trafem pasują do ciebie i które wytyka w odpowiednim kontekście. Ty jedynie odwracasz kota ogonem bez pomyślunku. > Skup się na argumentachTo tak jakbyś mówił Messiemu żeby skupił się na strzelaniu goli, samemu grając jak Grzegorz Rasiak. > >Jeszcze raz to przeczytaj. Lepiej żeby ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał.> 1 Nie, nie lepiej. Nie udowodnisz swojej tezyLepiej. Jeden szarley nie przekrzyczy wszystkich nie-psychopatów. Demokracja typie  A dowód już wiele razy przytaczałem, ale znów zapominasz: śmierć to brak cierpienia czyli brak dobra i zła. Zabicie kogoś jest złe, jeśli odbiera się mu chwile szczęścia i też dlatego intuicyjnie śmierć dzieci jest straszną tragedią, a gdy staruszek zginie w wypadku, to i tak ludzie wiedzieli, że jest stary więc musiał niedługo umrzeć i tragedia nie jest aż tak wielka. A przecież staruszek może być kimś kto wniósł wiele pozytywów dla ludzkości lub swojej rodziny, a dziecko jeszcze jest głupie i nie ma zasług. Cierpienie jest najgorsze. Jest gorsze od śmierci i gdyby życie oznaczało tylko cierpienie, to byłoby zawsze złe. O tym mowa w przypadku cierpiących nieuleczalnie chorych. Jednak jeśli ktoś ma pocierpieć jakiś okres czasu, a potem być szczęśliwym, to sprawa jest zupełnie inna. Ktoś popełnia samobójstwo, bo rzuciła go głupia dziewczyna, a po 2 latach miałby nową, lepszą i byłby szczęśliwy. Jego życie składałoby się więc ze złego cierpienia i z dobrej przyjemności. Wtedy można mówić o wartości tego życia. > 2 Eutanazja nie polega na tym, że ktoś przypadkowo ginie, ale zostaje zabity. Akceptujesz przypadkowe zabicie zdrowego człowieka. Ja nie.Jeśli służy to eliminacji niepotrzebnego cierpienia nieuleczalnie chorych ludzi, to mówimy w przypadku niesłusznej decyzji o analogii do zwykłych błędów lekarskich, a nie o zabijaniu. Te twoje emocjonalne słowa są nawet czasem zabawne  Dla niektórych wierzących seks bez ślubu jest morderstwem  > >To są jedynie twoje projekcje. Ja wiele razy przyznawałem, że używam słownictwa, które ma wkurzyć sztywniaków> Używasz słownictwa wskazującego pisanie w emocjachTylko dla kogoś projektującego na mnie swoje emocje. Pozostali zaprzeczą. Wartościowi ludzie raczej zarzucają mi zbytni chłód i naukowość mojego myślenia. > Projektujesz to na rozmówce. Tylko tyleI teraz projektujesz, że projektujesz. Żenujące zachowanie ala Jan Bednarski. > >To twoja odpowiedź na pytanie. Miałeś możliwość a albo b i wybrałeś jedną z nich. Nikogo tu nie obchodzi jakich słów użyłeś by to sformułować.> Nadal brak cytatu. KłamieszWkleiłem przecież cytaty, więc opanuj amnezję i przeszukaj ostatnie posty. I raz twierdzisz, że coś piszesz, a innym razem się tego wypierasz. Słabo. > >>Definicja Tomasza z Akwinu. Nie przywołałeś, nie obaliłeś.> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,753416> >argument 1 i 3.> Nie.Co nie? Nie masz jak się wytłumaczyć z kłamstwa. Znów pokaz żenady szarlatana. > Pisałem,że obniżono podatki co nie zaskutkowało podwyżką płac.Kłamałeś o twierdzeniach liberałów, ale oni nie piszą, że kosmetyczne obniżki dla części podatników zaskutkują podwyżką płac. Wiedziałem, że kłamiesz i że to pewnie strawman, więc dopytałem o liczy i okazało się, że miałem rację. Wkleiłeś liczby, które jeśli odnoszą się do tezy, to tylko językowo jako manipulacja omijająca meritum. To tak jakby ktoś powiedział, że ma dużo pieniędzy i wyjął siateczkę jednogroszówek. > Podałem liczby, nazwanie mnie kłamcą było nieuzasadnione.Było uzasadnione i nie wymigasz się, a kolejne kłamstwo z jakiego nie umiesz się wytłumaczyć to to z wolną wolą. Do tego jeszcze dochodzi ze słownikiem. Pomijam już te starsze tematy, ale na bieżąco ciągle dostarczasz nowych kłamstw. > >>Powtórzę: weźmiesz do ręki strzykawkę?> >To nie jest meritum.> Weźmiesz czy nie?A weźmiesz zapalniczkę i zapalisz świeczkę Podlałeś wczoraj kwiatki? A dwa razy w lewo i dwa razy w prawo czy dwa razy w prawo i dwa razy w lewo? > Czepiasz się mnie, że nie chcę decydować o czymś życiu lub śmierci. Ty zadecydujesz? Weźmiesz do ręki strzykawkę?> TAK/NIE?> Ucieczka od odpowiedzi ?Pytanie nie ma związku z tematem. Miałbym uciekać przed pluszowym misiem? Żartujesz sobie ty kłamliwy bezbeku?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Calipso (9 punktów) (zablokowany) |
> Cierpienie jest najgorsze. Jest gorsze od śmierci i gdyby życie oznaczało tylko cierpienie, to byłoby zawsze złe. O tym mowa w przypadku cierpiących nieuleczalnie chorych.Ale tego nigdy nie wiesz na pewno. Delikwent ma decydowac za siebie a nie inni. > Jednak jeśli ktoś ma pocierpieć jakiś okres czasu, a potem być szczęśliwym, to sprawa jest zupełnie inna. Ktoś popełnia samobójstwo, bo rzuciła go głupia dziewczyna, a po 2 latach miałby nową, lepszą i byłby szczęśliwy. Jego życie składałoby się więc ze złego cierpienia i z dobrej przyjemności. Wtedy można mówić o wartości tego życia.To jest decyzja tej jednostki a nie Twoja. Co to w ogole za dyskusja czy jest szczesliwy czy nie. Zainteresowany decyduje a nie Ty za niego. > >2 Eutanazja nie polega na tym, że ktoś przypadkowo ginie, ale zostaje zabity. Akceptujesz przypadkowe zabicie zdrowego człowieka. Ja nie.> Jeśli służy to eliminacji niepotrzebnego cierpienia nieuleczalnie chorych ludzi, to mówimy w przypadku niesłusznej decyzji o analogii do zwykłych błędów lekarskich, a nie o zabijaniu.1. Nie kazdy blad lekarski prowadzi do smierci, czynne zabijanie (w wyniku blednej diagnozy rokowania) w Twoim modelu zawsze. Mozliwosci bledow (i celowych dzialan) jest tu zreszta wiecej np. pomylka w delikwencie. 2. Jak nie bedzie pozwolenia na zabijanie to nie bedzie bledow i zgonow w szpitalach tez mniej. 3. Jak to sobie wyobrazasz realnie w szpitalu? 13 pietro bo blizej nieba? 4. Pokaz przypadki w ktorej delikwent nie moze decydowac czy chce zyc czy nie przy wspomaganiu komputerowym decyzji samodzielnie (zabija sie sam pod nieobecnosc personelu) a nie jakies grenium co sobie ostrzy strzykawki na nereczke  To bedzie jakis margines ludzi podtrzymywanych aparatura ze wskazaniem na smierc mozgu czy jak? Oni nie zyja samodzielnie zupelnie tylko pod respiratorem, nieprzytomni i z plaskim EEG dluzszy okres, to jest inna sytuacja ( i umieraja jak sie ich odlacza czy moze juz sa praktycznie martwi jak mozg nie dziala wcale). Relacje z zycia goscia pod pierwszym sztucznym sercem (horrory sie nie umywaja) znasz? Wiedzial na co sie decyduje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Po co ci alter konto? I tak nie przeforsujesz swojego sadyzmu, bo nie da się wybronić takiej psychopatii argumentami. Takie manipulacje już dawno się przejadły <zieeew>
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Calipso (9 punktów) (zablokowany) | > No nie wiem, wszak da się to zrobić bezboleśnie i bez ryzyka okaleczenia. Taka maszyna wg mnie jest jak armata na komary  Azot w bublu z pierwszego postu chyba nie najlepszy, ciekly to juz w ogole (wandalizm kapsul murowany - naczynko Dewara konkretne czy moze nawet skraplacz i frakcjonalizator, mniam). Brak pochlaniacza CO2 w kapsule - to porazka jak nic, jak to jest oprogramowane w ogole - wlaze, zamykam sie, wpisuje kod i naciskam klawisz ? A jak posiedze dluzej niezdecydowany to co? Udusze sie sam CO2? Raczej nieprzjemna smierc, wiesz ze sie dusisz. Odemknac toto jak zrezygnowalem mozna? Nie wykitujesz w pare minut, statystycznie powyzej 5 jest dopiero smierc mozgu ale to dotyczny np. utopienia, jak wydychasz CO2 moze byc dluzej, nie wiem bo chyba tak normalnie nie ma danych o tym. Plus jest za odlaczana trumne, niezle sie usmialem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Po cholerę ci kolejne konto?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Z drugiej strony to jakieś nieludzkie, przeciwne wszelkiemu humanizmowi. Kłóci się z odruchami ciągnącymi do życia jak długo się da.Uważasz, że humanizm to tak obrzydliwa antyidea? Wg mnie to właśnie nieludzkie jest ciągnięcie do życia jak długo się da, by jak prymitywne zwierzę przetrwać za wszelką cenę. Człowiek kieruje się także logiką i wartościami, w tym unikaniem bólu i empatią. > W wiekach dawnych życie nie miało dużej wartości. W starożytności i średniowieczu można było dać łeb za głupoty, i też często była okazja po prostu znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie. Dzisiaj rozwija się medycynę, propaguje zdrowy styl, pokój, itd. a jednocześnie mamy wynalazki takie jak ten. Jakaś ogólna schizofrenia?Dziś niby życie ma dużą wartość? Nie ma, póki nie jest to życie wartościowe, a poza tym ten rozwój medycyny i propagowanie zdrowego trybu życia, to druga strona medalu plagi uzależnień, która wynika z tego, że ludzie są nieszczęśliwi po prostu żyjąc i godząc się na to co jest (inteligencja powoduje dostrzeganie bezsensu i świadomość braku własnego wpływu na cokolwiek) oraz niszczenia środowiska, które wynika z wynalazków poprawiających komfort życia. Tendencja jest więc taka by żyć krócej, ale lepiej i pełniej, ale długość życia i tak rośnie dzięki tej medycynie (ten czynnik ciągnie statystyki do góry) i gdybyśmy wyeliminowali szkodliwe czynniki, żylibyśmy pewnie po 120 lat. Tylko po co? I jak by to wytrzymał system emerytalny? 
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
 | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Uważasz, że humanizm to tak obrzydliwa antyidea? Wg mnie to właśnie nieludzkie jest ciągnięcie do życia jak długo się da, by jak prymitywne zwierzę przetrwać za wszelką cenę. Człowiek kieruje się także logiką i wartościami, w tym unikaniem bólu i empatią. Na pewno nie uważam humanizmu za "obrzydliwą anty-ideę". Tylko jak widzę można go różnie rozumieć, zgadzam się z Tobą że życie tylko dla samego życia również w bólu i cierpieniu to żadne życie. Mam jednak pewne opory przed pomocą w zakończeniu takiego życia. Wszak każdy (chyba) czasem cierpi i odczuwa ból, ale to może minąć. To są sprawy bardzo indywidualne. Jak miałem lat naście i spotkała mnie pierwsza zawiedziona miłość to miałem myśli samobójcze, dzisiaj się tylko uśmiecham pobłażliwie na te wspomnienia, ale gdyby taka maszyna do samobójstw była za rogiem, to kto wie.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kto wie czy kto wie  Ja chciałem się zabić z powodu braku szansy w ogóle, ale jakoś tego nie zrobiłem, a zamiast takiej maszyny mogłem użyć innych metod. Widzę tu pewne wątpliwości, np moja własna sytuacja. Wydawało mi się, że nie ma dla mnie ratunku, bo nie umiałem się poddać, a pragnienie miłości jest naturalne dla ludzi niebędących psychopatami, a "eksperci" twierdzili, że nie da się pogodzić z samotnością. Z tego punktu widzenia samobójstwo byłoby wtedy racjonalne, ale okazuje się, że da się wywalić/odinstalować to pragnienie i choć szczęścia to nie gwarantuje, tylko wręcz przeciwnie (pogodzenie się z brakiem szansy na prawdziwe szczęście), to jednak teraz wolę żyć, choć nie broniłbym za wszelką cenę tego życia - są ważniejsze wartości, których lepiej trzymać się za wszelką cenę, nawet cenę życia. I obawiam się, że byłbym gorszym człowiekiem gdybym miał takie pragnienie trzymania się kurczowo samej egzystencji.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Ja chciałem się zabić z powodu braku szansy w ogóle Dlatego, że tego nie zrobiłeś to teraz wkurzasz wielu na tym forum. No i ok, załóżmy klub niedoszłych samobójców. Nie bardzo wiem jakie masz wartości większe od życia. Miłość jest niewątpliwie ważna, to paliwo życiowe, jeśli się pamięta, że trzeba zacząć od miłości do siebie. Jak siebie samego nie pokochasz najpierw, to nikt cię nie pokocha. Szczęście z kolei to nie jest coś co ci da inna osoba, do tego można dojść tylko samemu. Z kimś innym można czuć zadowolenie, euforię nawet, ale to nie jest szczęście. Szczęście się czuje z prostych, codziennych rzeczy, nie jakiegoś super orgazmu czy innego ekstremalnego przeżycia.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ja chciałem się zabić z powodu braku szansy w ogóle> Dlatego, że tego nie zrobiłeś to teraz wkurzasz wielu na tym forum.Czyli pod tym względem dobrze, że żyję, bo ich edukuję, a że to dla nich nieprzyjemne to już nie moja sprawa. Nie wkurzaliby się gdyby nie byli narcystycznymi atencjuszami  > No i ok, załóżmy klub niedoszłych samobójców. Nie bardzo wiem jakie masz wartości większe od życia.Zabrzmiało górnolotnie, a miałem na myśli po prostu jakość życia, czyli choćby przyjemności. To tak jakbym miał 100 many i kupuję za to różne przyjemności, a umieram gdy dochodzi do 0  Ale te górnolotne kwestie też tu pasują, bo np niektórzy poświęcają się jakiejś sprawie, albo wybierają własne cierpienie czyli z pozoru bezsensowne życie, po to by dzięki temu czyjeś życie było lepsze np rodzic może żyć dla dziecka, albo dziecko dla rodziców, bo choć jest nieszczęśliwe, to wie, że zrobiłoby im krzywdę zabijając się. > Miłość jest niewątpliwie ważna, to paliwo życiowe, jeśli się pamięta, że trzeba zacząć od miłości do siebie. Jak siebie samego nie pokochasz najpierw, to nikt cię nie pokocha.Powiedziałbym, że nie istnieje miłość do siebie, a jeśli ktoś siebie nie nienawidzi, nie oznacza, że się kocha. Kiedyś wierzyłem w takie slogany, ale nie jest tak do końca. Zależy co się nazywa miłością do siebie. Wg mnie to oksymoron. sjp.pwn.pl/sjp/milosc;2483508.html Cytat:miłość 1. «głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie» Miłość do siebie oznaczałaby, że jest się drugą osobą (rozdwojenie jaźni) i pożąda się siebie (narcyzm seksualny)  Brzmi nieciekawie i nie o to chodzi, więc lecimy dalej: 2. «silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich» No tu ewidentnie miłość do siebie to oksymoron. Trzeba by się podzielić na dwóch ludzi i jeden kochałby drugiego, a drugi pierwszego. Ciężko to sobie nawet wyobrazić, więc nie o to chodzi. Lecimy dalej: 3. «poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością» Więź z samym sobą? Znów oksymoron, albo rozdwojenie jaźni. Dalej: 4. «głębokie zainteresowanie czymś, znajdowanie w czymś przyjemności» Przyjemność znajduje się w czymś zewnętrznym. Głębokie zainteresowanie sobą to: - egocentryzm jeśli ktoś czuje się z tym dobrze (znów blisko narcyzmu) - przejaw problemów, które chce się rozwiązać, co kieruje koncentrację do wnętrza swojej psychiki, ale gdy problemy są rozwiązane, to koncentracja znów kieruje się na świat zewnętrzny 5. «obiekt czyichś uczuć i pragnień» Tu też wychodzi narcyzm. 6. «pożycie seksualne» A tu wychodzi trzepanie gruchy  Ja bym zdefiniował miłość jeszcze inaczej, bo wiadomo, że słownikowe definicje są uproszczeniami. I. Przyjaźń czyli relacja z drugą osobą, która polega na więzi i szacunku. Dotyczy to dwóch osób lub więcej. II. Czyny dla czyjegoś dobra, które przewyższają nierobienie innym krzywdy i polegają na jakichś wyrzeczeniach własnych, które dzięki miłości przestają być wtedy wyrzeczeniami. Ten punkt można ewentualnie kontrować tym, że ktoś może chcieć się dowartościować poprzez czynienie dobra dla innych, a w rzeczywistości nie kochać, lecz być skrajnym egocentrykiem, który po prostu dostaje dawkę przyjemności dzięki wyrzeczeniom na rzecz innych. III. Związek miłosny, czyli I,II i do tego namiętność związana z pożądaniem seksualnym. Najczęściej mówiąc "miłość" mamy to na myśli. > Szczęście z kolei to nie jest coś co ci da inna osoba, do tego można dojść tylko samemu.Nie da się samemu, ale inna osoba też tego nie da. Może się do tego przyczyniać, ale nie musi. To zależy od tego jak skonstruowana jest czyjaś psychika. > Z kimś innym można czuć zadowolenie, euforię nawet, ale to nie jest szczęście. Szczęście się czuje z prostych, codziennych rzeczy, nie jakiegoś super orgazmu czy innego ekstremalnego przeżycia.Nie zgodzę się. Brak cierpienia i codzienna rutyna to jeszcze nie szczęście. Szczęście czuje się dzięki spełnianiu potrzeb w sposób zgodny z własnym sumieniem, pod warunkiem, że się nie choruje.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Miłość do siebie to nie pożądanie i duszenie węża, chodzi żeby szanować się w tym sensie co by dbać o swój rozwój, nie szkodzić sobie nad miarę, po prostu lubić być sobą. Bywa że ludzie źle się czują w swojej skórze, dla takich miłość innej osoby jest mało prawdopodobna.
>Nie zgodzę się. Brak cierpienia i codzienna rutyna to jeszcze nie szczęście. Szczęście czuje się dzięki spełnianiu potrzeb w sposób zgodny z własnym sumieniem, pod warunkiem, że się nie choruje. Ja uważam, że można chorować i też być szczęśliwym. Jasne, że ból może zakłócać percepcję, ale pewne niepełnosprawności nie wykluczają możliwości odczuwania szczęścia.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Miłość do siebie to nie pożądanie i duszenie węża, chodzi żeby szanować się w tym sensie co by dbać o swój rozwój, nie szkodzić sobie nad miarę, po prostu lubić być sobą. Bywa że ludzie źle się czują w swojej skórze, dla takich miłość innej osoby jest mało prawdopodobna.
Nie przemawia to do mnie i powiedziałbym, że jest wręcz odwrotnie - miłość jest najmocniejsza w sytuacjach gdy ktoś nie czuje się dobrze sam ze sobą, ale czuje się tak przy drugiej osobie. Poza tym są różne mechanizmy i wg mnie miłość na starcie jest uniemożliwiana przez narcyzm lub psychopatię czyli akurat 2 zaburzenia, w których ktoś może lubić być sobą. A no i schizofrenia też uniemożliwia miłość. Generalnie wiara. Chodzi o to, że miłość wiąże się z relacją z drugą osobą, a te osobniki ciągle są jedynie w relacji z samym sobą. Nie akceptacja siebie może więc prowadzić do braku miłości i zaburzeń, ale może też być tak, że ktoś rozkwita przy drugiej osobie i właśnie dzięki niższej własnej samoocenie ma większą świadomość i wrażliwość, a skoro świat jest niezadowalający, to miłość jest świetną ucieczką/lekarstwem.
>>Nie zgodzę się. Brak cierpienia i codzienna rutyna to jeszcze nie szczęście. Szczęście czuje się dzięki spełnianiu potrzeb w sposób zgodny z własnym sumieniem, pod warunkiem, że się nie choruje. >Ja uważam, że można chorować i też być szczęśliwym. Jasne, że ból może zakłócać percepcję, ale pewne niepełnosprawności nie wykluczają możliwości odczuwania szczęścia.
No niektóre choroby nie uniemożliwiają szczęścia, a niektóre nawet je generują, bo człowiek dzięki nim jest nieświadomy niemiłej lub nudnej prawdy.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Nie przemawia to do mnie i powiedziałbym, że jest wręcz odwrotnie - miłość jest najmocniejsza w sytuacjach gdy ktoś nie czuje się dobrze sam ze sobą, ale czuje się tak przy drugiej osobie. To jest prosta droga do tzw. związku toksycznego, w którym jedna strona jest uzależniona od drugiej. Następstwem może być szantaż emocjonalny lub żerowanie na uczuciach drugiej osoby. Dobry związek, to związek dwóch niezależnych ludzi, którzy są ze sobą bo chcą, a nie że inaczej się czują gorzej.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Nie przemawia to do mnie i powiedziałbym, że jest wręcz odwrotnie - miłość jest najmocniejsza w sytuacjach gdy ktoś nie czuje się dobrze sam ze sobą, ale czuje się tak przy drugiej osobie. >To jest prosta droga do tzw. związku toksycznego, w którym jedna strona jest uzależniona od drugiej.
Bez tego nie ma miłości. Brak takiego uzależnienia oznaczałby, że wszystko jedno z kim jestem, czyli narcyzm ("miłość" do "siebie" mimo, że "ja" to iluzja) zastępowałby miłość, a kobieta byłaby tylko rekwizytem służącym do seksu i projekcji swoich cech (ewentualnie jeszcze do pochwalenia się przed innymi).
Miłość jest wtedy, gdy ta osoba jest wyjątkowa, niepowtarzalna i nie da się jej zastąpić.
>Następstwem może być szantaż emocjonalny lub żerowanie na uczuciach drugiej osoby.
I właśnie wtedy mówimy o patologii. Jeśli ktoś potencjalnie nie może szantażować Cię emocjonalnie, to: - nie zależy Ci na tej osobie - nie sprawdzisz czy Cię kocha
>Dobry związek, to związek dwóch niezależnych ludzi, którzy są ze sobą bo chcą, a nie że inaczej się czują gorzej.
Nie istnieje coś takiego jak niezależny człowiek. Gdyby istniał to byłaby to kwintesencja zimnej socjopatii, albo oświecenia buddyjskiego. Wtedy już druga osoba nie jest potrzebna i wszystko jedno czy jest się w związku, czy poznaje się ciągle nowe dziewczyny na imprezach.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Miłość jest wtedy, gdy ta osoba jest wyjątkowa, niepowtarzalna i nie da się jej zastąpić. Mam inne zdanie. Miłość zdrowa może być tylko dobrowolna. Wzajemnie się wspierająca. Inaczej jedno jest bluszczem, a drugie konarem który prędzej czy później się ugnie i da sobie spokój.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Miłość jest wtedy, gdy ta osoba jest wyjątkowa, niepowtarzalna i nie da się jej zastąpić. >Mam inne zdanie. Miłość zdrowa może być tylko dobrowolna.
Jak rozumiesz dobrowolność? Nie pisałem, że ma nie być dobrowolna.
dobrowolna (1) - całkowicie zgodna z intencjami świadomości czyli mnie (czyli jesteśmy skazani na chcenie x, a nie y i na wybór wynikający z przemyśleń j, a nie k) dobrowolna (2) - zgodna z intencjami człowieka (czyli ktoś tak chce, więc to wybiera, czyli uproszczenie wyjęte z kontekstu, ale potocznie używane częściej niż (1))
Więc w sensie (2), a takie jest rozumienie potoczne, miłość, której nie da się zastąpić, to wybór człowieka (choć realnie to mechanizm ewolucyjny jaki w nim zapadł). Podobnie jak inne przyjemności, które uzależniają. Generalnie każda przyjemność uzależnia, więc trzeba sobie wybrać najzdrowsze uzależnienie. Jest nim miłość, jeśli jest udana. Jeśli się nie uda, to konsekwencje tego uzależnienia są czasem nawet gorsze od ćpania heroiny.
W sensie (1) nie istnieje dobrowolność, bo wszystko jest narzucone przez mechanizmy. Mechanizm miłości (rozumianej jako miłość w związku z aspektem namiętności i seksu) wymaga by druga osoba była wyjątkowa i niepowtarzalna, a jej brak musi być negatywny i wiązać się z cierpieniem. Jeśli tak nie jest, to nie mówimy o miłości, tylko o egoistycznym byciu z kimś i wykorzystać tę osobę jak rekwizyt, albo żyć z nią w symbiozie, jeśli także udostępnia się tej osobie wykorzystywanie siebie przez nią jako rekwizytu). Kończy się umowa i szuka się następnej na rynku matrymonialnym, analizując cechy pod kątem opłacalności. Wg mnie nie można tego nazywać wtedy miłością. A jeśli ktoś nie potrzebuje drugiej osoby i jest szczęśliwy bez niej, to równie dobrze miłość może go nie interesować i to jedynie dodatkowy problem, tak jakby nagle zaczął np palić papierosy, mimo że nie potrzebuje ich do szczęścia. Prędzej czy później albo kończy się przywiązaniem i uzależnieniem, albo wraca się do stanu sprzed, który był przecież korzystny.
>Wzajemnie się wspierająca.
To tak.
>Inaczej jedno jest bluszczem, a drugie konarem który prędzej czy później się ugnie i da sobie spokój.
Nie. Bluszczem ktoś jest wtedy, gdy jedna osoba kocha, a druga nie, albo gdy ktoś na siłę szuka kogoś do zaspokojenia swoich potrzeb, ale nie chodzi o tę osobę, tylko o wypełnienie poczucia pustki. Od miłości różni się to kompulsywnością, przez co jest to bliższe temu kontraktowi lub symbiozie. Wtedy partner jest nieważny i taka osoba zazwyczaj szybko znajduje kolejnego.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Jak rozumiesz dobrowolność? Nie pisałem, że ma nie być dobrowolna. Dobrowolność miałem na myśli, że każde może odejść w dowolnym momencie nie ponosząc katastrofalnych strat życiowych - utrata domu, źródła utrzymania, itp. Czyli brak przesłanek innych niż uczucia aby być razem.
>A jeśli ktoś nie potrzebuje drugiej osoby i jest szczęśliwy bez niej, to równie dobrze miłość może go nie interesować i to jedynie dodatkowy problem, tak jakby nagle zaczął np palić papierosy, mimo że nie potrzebuje ich do szczęścia. P Druga osoba powinna wnosić coś dodatniego, mimo że samemu też można być szczęśliwym, to nie ma nic wspólnego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Jak rozumiesz dobrowolność? Nie pisałem, że ma nie być dobrowolna.> Dobrowolność miałem na myśli, że każde może odejść w dowolnym momencie nie ponosząc katastrofalnych strat życiowych - utrata domu, źródła utrzymania, itp. Czyli brak przesłanek innych niż uczucia aby być razem.Strata osoby, którą się kocha bywa czasem porównywalna z utratą domu czy dotychczasowego źródła utrzymania. Napisałeś o tej dobrowolności, gdy dialog toczył się tak: \"olson\":Miłość jest wtedy, gdy ta osoba jest wyjątkowa, niepowtarzalna i nie da się jej zastąpić. \"finerbijk\": Mam inne zdanie. Miłość zdrowa może być tylko dobrowolna. Wzajemnie się wspierająca. Inaczej jedno jest bluszczem, a drugie konarem który prędzej czy później się ugnie i da sobie spokój. Więc gdzie to inne zdanie? Wychodzi na to, że zgadzam się z tym co napisałeś i jednocześnie podtrzymuję tamto zdanie  > >A jeśli ktoś nie potrzebuje drugiej osoby i jest szczęśliwy bez niej, to równie dobrze miłość może go nie interesować i to jedynie dodatkowy problem, tak jakby nagle zaczął np palić papierosy, mimo że nie potrzebuje ich do szczęścia. P> Druga osoba powinna wnosić coś dodatniego, mimo że samemu też można być szczęśliwym, to nie ma nic wspólnego.Coś dodatniego to czasem po prostu sama obecność, gdyż druga osoba staje się "zapalnikiem" do odpalenia uczuć, czyli silnych naturalnych narkotyków  Czucie się dobrze z samym sobą, to posiadanie tych narkotyków bez związku z drugą osobą, co nazywane jest oświeceniem i nie wiem czy jest możliwe.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > \"olson\":Miłość jest wtedy, gdy ta osoba jest wyjątkowa, niepowtarzalna i nie da się jej zastąpić. > Więc gdzie to inne zdanie? Wychodzi na to, że zgadzam się z tym co napisałeś i jednocześnie podtrzymuję tamto zdanie  Nie zgadzam się z tym, że tylko niezastąpiona w naszym mniemaniu osoba może być ta kochana. To jest szczeniackie myślenie. Każdego można zastąpić, choć może być to sprzeczne z romantycznym pojmowaniem, ale jest to w 99% sprawdzalne w praktyce. I tak powinno być moim zdaniem. Czasem mimo chęci i szczerego uczucia po prostu nie da się być razem z rozmaitych powodów. Bywa że kochać oznacza dać komuś odejść w spokoju i zgodzie. > Czucie się dobrze z samym sobą, to posiadanie tych narkotyków bez związku z drugą osobą, co nazywane jest oświeceniem i nie wiem czy jest możliwe.Jest możliwe, a nawet wskazane. Jak nie czujesz się dobrze ze sobą, to bycie z drugą osobą nie rozwiązuje niczego, jest właśnie jak narkotyk - uzależnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie zgadzam się z tym, że tylko niezastąpiona w naszym mniemaniu osoba może być ta kochana. To jest szczeniackie myślenie. Każdego można zastąpić, choć może być to sprzeczne z romantycznym pojmowaniem, ale jest to w 99% sprawdzalne w praktyce.Nie piszę o romantycznym pojmowaniu, tylko o: - ludzkim, biologicznym czyli tak działa zakochanie będące warunkiem miłości rozumianej jako związek miłosny - wartości związku - jeśli drugą osobę można zastąpić, to jej odejście nie byłoby zbyt znaczące, co przeczy miłości - druga osoba byłaby wtedy czymś takim jak np samochód, czyli stary się psuje, albo kradną, to kupuje się nowy i nie przywiązuje się do tego emocjonalnie Jeśli osobę "kochaną" można zastąpić, to znaczy, że spełnia ona jedynie potrzeby niższego rzędu. Jednocześnie oznacza to odejście od tej osoby jeśli znajdzie się korzystniejszy obiekt (bo w tym podejściu osoba sprowadza się do obiektu zaspokajającego potrzeby) > I tak powinno być moim zdaniem. Czasem mimo chęci i szczerego uczucia po prostu nie da się być razem z rozmaitych powodów. Bywa że kochać oznacza dać komuś odejść w spokoju i zgodzie.Ale się wtedy cierpi. Czasem tak bywa, ale czy to oznacza, że ze strachu przed prawdziwym uczuciem masz rezygnować z tego? > >Czucie się dobrze z samym sobą, to posiadanie tych narkotyków bez związku z drugą osobą, co nazywane jest oświeceniem i nie wiem czy jest możliwe.> Jest możliwe, a nawet wskazane.No nie wiem. Nauka tego nie potwierdziła. Gdyby tak było, to każdy powinien rzucić swoje obecne zajęcia i przywiązania, by medytować w górach i osiągnąć oświecenie  > Jak nie czujesz się dobrze ze sobą, to bycie z drugą osobą nie rozwiązuje niczego, jest właśnie jak narkotyk - uzależnia.Nie zgadzam się, gdyż gdyby iść tym tokiem rozumowania, to wszystko uzależnia i nic nie rozwiązuje niczego, więc trzeba się wyrzec wszystkiego. Tymczasem ludzie są szczęśliwi dzięki osiąganiu, zdobywaniu i rozwijaniu się. Bez tego psychika cierpi, co w skrajnych sytuacjach prowadzi do samobójstw. Do mnie taka wizja "miłości" nie przemawia, podobnie jak twierdzenia biednych, że trzeba wyrzec się bogactwa. Uważam, że szczęśliwym można być jedynie gdy się coś ma lub gdy jest do tego otwarta droga, a cel jest możliwy i zaplanowany. Jeśli ktoś pogodzi się z brakiem miłości, to czuje się dobrze dzięki innym rzeczom, np przyjaźni, rozwojowi kariery, nauce, pieniądzom, etc. Takie czucie się dobrze ze sobą jakie proponujesz oznaczałoby, że nie warto nic robić, bo i tak przecież samopoczucie jest dobre.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | Muszę przyznać, że dawno większych kretynizmów nie czytałem  Że niby jedno wyklucza drugie? Długie życie, a jakość życia? Co za bzdura, co ma piernik do wiatraka? No chyba, że masz jakieś własne definicje "jakości życia". W takim przypadku możesz sobie nawet mówić na powszechnie przyjęty kolor zielony jako żółty. Kto broni...
"Głupi jak Niemiec"
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Muszę przyznać, że dawno większych kretynizmów nie czytałem  > Że niby jedno wyklucza drugie? Długie życie, a jakość życia?A niby gdzie ktoś pisze, że wyklucza? Zacznij czytać ze zrozumieniem, to nie będą ci się roiły kretynizmy.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | staronowe | > Jak wiadomo ludzka wynalazczość bywa zadziwiająca. Ostatnio zwróciły moją uwagę doniesienia o> jednym ciekawym wynalazku> www.focus.(*)pierwsza-maszyna-do-samobojstwTo nowa odsłona starego problemu - czyli prawa do eutanazji. W sumie nihil novi sub sole. Nadal nie rozwiązuje zasadniczego problemu - to jest prawa do odejścia z tego świata, w godny sposób, osób niepełnosprawnych czy złożonych chorobą. Tytułem dygresji: ciekawe czy skonstruowanie takiej kontrapcji, w ujęciu polskiego prawa karnego jest już zachęcaniem do popełniania samobójstwa, czyli zachowaniem penalizowanym, czy też koniecznym jest wypełnienie dodatkowej przesłanki typu reklama takiego urządzenia???
|
|
| Wera (1540 punktów) | Odp: Współczesne wynalazki | Maszyna nie powstała raczej z myślą o "zdrowych" samobójcach, a o osobach chorych, dla których codzienne życie wiąże się z nieuchronnym bólem i trudem. Gdyby mnie kiedyś dotknęła taka choroba lub kalectwo, chciałabym mieć możliwość bezbolesnej śmierci.
Nie rozumiem, co jest w tym nieludzkiego. W ten sposób można ulżyć komuś w cierpieniu.
|
|
 | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Maszyna nie powstała raczej z myślą o "zdrowych" samobójcach, a o osobach chorych, dla których codzienne życie wiąże się z nieuchronnym bólem i trudem. Wzięłabyś na siebie odpowiedzialność rozróżnienia "zdrowego" samobójcy od tego "uprawionego"?
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Może nie zabrzmi to dobrze, ale lepiej by ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał. W piłce nożnej czasem mówi się, że gdy sędzia uznaje bramkę z minimalnego spalonego, albo nie gwiżdże miękkiego faulu w polu karnym, to taka decyzja jest "z duchem gry", więc podobnie z "duchem sprawiedliwości" jest rozstrzyganie tego typu konfliktów na korzyść ulżenia w cierpieniu.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| |  | 1 na 1 Calipso (9 punktów) (zablokowany) | > Może nie zabrzmi to dobrze, ale lepiej by ktoś zginął przez przypadek niż żeby przez przypadek mocno cierpiał.W tej kapsule zabijasz sie sam. Ograniczyl bym dostep do > 18 lat i mechanizm eliminacji szantazu, przymusu itp. Wybor jednostki, jaki przypadek? Pomijam ze te kapsuly to buble  W Twoim modelu ma byc czynne mordowanie delikwentow bo jakas tam komisja decyduje (Ty nie chcesz na wszelki wypadek, lepiej zwalic na innych). Tak juz zreszta bylo w obozach smierci, nic nowego.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A po co ci alterkonto? Myślisz, że uwiarygodnisz w ten sposób te psychopatyczne wypociny?
Każdy kto uważa, że lepiej by ktoś niewinnie i bezsensownie cierpiał niż umarł, powinien być poddawany torturom, póki sam nie zdecyduje, że woli umrzeć. Wtedy nie trzeba go zabijać, tylko wystarczy odłączyć od tortur. Ktoś kto zdał test na człowieczeństwo (posiada empatię, a czasem trzeba mocno odcierpieć by ją posiąść), ten nie ma być poddawany torturom.
Ty po prostu jesteś niezdolny do wyobrażenia sobie, że to ty konasz w bólu. Nie rozumiesz też, że proces decyzyjny ewoluował by tego unikać, więc jeśli ktoś decyduje się na taki ból, to znaczy, że podejmuje decyzję wbrew sobie.
Kwestią bardziej złożoną jest sytuacja gdy ktoś mocno cierpi, ale jest szansa, że przestanie. Wtedy może też podjąć decyzję o eutanazji, która nie jest faktycznie w jego interesie, bo pocierpiałby w ten sposób jakiś czas, ale potem mógłby normalnie żyć. W takich sytuacjach sprawa jest jak dylemat wagonika.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
|  | 1 na 1 | Wera (1540 punktów) | >>Maszyna nie powstała raczej z myślą o "zdrowych" samobójcach, a o osobach chorych, dla których codzienne życie wiąże się z nieuchronnym bólem i trudem. >Wzięłabyś na siebie odpowiedzialność rozróżnienia "zdrowego" samobójcy od tego "uprawionego"? > Wzięłabym.
|
|
| |  | Calipso (9 punktów) (zablokowany) | >>>Maszyna nie powstała raczej z myślą o "zdrowych" samobójcach, a o osobach chorych, dla których codzienne życie wiąże się z nieuchronnym bólem i trudem. >>Wzięłabyś na siebie odpowiedzialność rozróżnienia "zdrowego" samobójcy od tego "uprawionego"? >> >Wzięłabym.
A po co? Samobojca to samobojca (tak normalnie, nie zbieg z wariatkowa), podejmuje decyzje i juz. Jaki zdrowy/chory? Jego zycie, jego decyzja, jego wykonanie. Naciski, namawianie, to jest naganne i w normalnych prawodastwach karalne.
Ja odnosze wrazenie ze Wy w ogole dyskutujecie o zabijaniu czynnym przez jakies komisje i stad te watpliwosci.
|
|
| | |  | | Wera (1540 punktów) |
>>Wzięłabym. >A po co? >Samobojca to samobojca (tak normalnie, nie zbieg z wariatkowa), podejmuje decyzje i juz. Jaki zdrowy/chory? Jego zycie, jego decyzja, jego wykonanie. Naciski, namawianie, to jest naganne i w normalnych prawodastwach karalne. >Ja odnosze wrazenie ze Wy w ogole dyskutujecie o zabijaniu czynnym przez jakies komisje i stad te watpliwosci. >
Napisałam "wzięłabym" w kontekście osobistym, nie w kontekście dyskusji.
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >chciałabym mieć możliwość bezbolesnej śmierci.
Łatwiejsze by było zalegalizowanie pewnych substancji. Zresztą wszystkie substancje powinny być legalne i bez recepty i byłoby po problemie.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| farmer (22440 punktów) | >Kłóci się z odruchami ciągnącymi do życia
Tyle że to jakby powiedzieć komuś kto ma Anhedonie ( brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności (zarówno zmysłowej, cielesnej jak i emocjonalnej, intelektualnej czy duchowej). taaa pacz jak tu pięknie ..
Najpierw trzeba mieć te odruchy. A jak urodzisz się z jakąś określoną wrażliwością na neuroprzekażniki to może okazać się że kopiesz się z koniem.
PS. W Japonii rodzina samobójcy buli kupe kasy za opóźnienia jakie powstały gdy ktoś tam "leci na tory".....także ten na peronie postawić ten automat to nie byłby....
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | >Najpierw trzeba mieć te odruchy. A jak urodzisz się z jakąś określoną wrażliwością na neuroprzekażniki to może okazać się że kopiesz się z koniem. Dlatego pisałem, że mam sprzeczne odczucia. Trzymanie kogoś na siłę przy życiu, kiedy wszystko w nim chce je skończyć jest równie nieludzkie jak ułatwianie pójścia w zaświaty komuś, kto być może przeżywa chwilowy kryzys i ma szansę się pozbierać, no i kto ma to oceniać, maszyna?
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >>Najpierw trzeba mieć te odruchy. A jak urodzisz się z jakąś określoną wrażliwością na neuroprzekażniki to może okazać się że kopiesz się z koniem. >Dlatego pisałem, że mam sprzeczne odczucia. Trzymanie kogoś na siłę przy życiu, kiedy wszystko w nim chce je skończyć jest równie nieludzkie jak ułatwianie pójścia w zaświaty komuś, kto być może przeżywa chwilowy kryzys i ma szansę się pozbierać, no i kto ma to oceniać, maszyna?
Problem w tym że przywracanie do "pionu" to nie jakieś poklepanie po plecach. To są konkretne zmiany "we łbie".
Weź coś takiego jak prokrastynacja. "Normalnie" ktoś z boku powie leń jeba..y ale to też duże uproszczenie bo problem jest złożony ale tak to wygląda. Teraz powiedz że to chwilowe? A ktoś ma skopany układ nagrody i musi zaspokajać system non stop bo odwlekanie nagrody go wykańcza. Przy takim trybie ryjesz sobie w głowie kanały. Weź teraz wytłumacz komuś że to tylko tak a typ czuje że noradrenalina z testoteronem zaczyna napierdla....i on musi. To tylko takie przykłady że gdy ma się "po układne" w głowie to nie zrozumie się kogoś kto musi zachlać dzień.
A przecież zachlanie dnia nie bierze się z samego myślenia wyłącznie. To konkretne reakcje w mózgu.
Czy maszyna ma to oceniać? I co z tym zrobisz jak "lont już się pali" a nie ma go kto ugasić?
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Najpierw trzeba mieć te odruchy. A jak urodzisz się z jakąś określoną wrażliwością na neuroprzekażniki to może okazać się że kopiesz się z koniem.Nikt nie rodzi się z określoną psychiką raz na zawsze, a gdy nie ma nic do stracenia, to otwiera się spore pole do eksperymentów i niekonwencjonalnych sposobów by poczuć się normalnie lub przyjemnie choć na chwilę, a czasem efekty mogą się okazać zaskakujące także na dłuższą metę 
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | > metę  Metę....hehhe. Nie będę reklamował tu jednego forum bo być może młodzież czyta. Wystarczy jednak poczytać z czym borykają się ludzie którzy "zapragnęli" tych chwil. Wolę klasycznie budowanie "tripa"
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nikt nie rodzi się z określoną psychiką raz na zawsze, a gdy nie ma nic do stracenia, to otwiera się spore pole do eksperymentów i niekonwencjonalnych sposobów by poczuć się normalnie lub przyjemnie choć na chwilę, a czasem efekty mogą się okazać zaskakujące także w dłuższym okresie czasowym  Teraz lepiej? 
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) | > Nikt nie rodzi się z określoną psychiką raz na zawsze, a gdy nie ma nic do stracenia, to otwiera się spore pole do eksperymentów i niekonwencjonalnych sposobów by poczuć się normalnie lub przyjemnie choć na chwilę, a czasem efekty mogą się okazać zaskakujące także w dłuższym okresie czasowym  > Teraz lepiej?  Wiesz to takie okólniki w stylu masz łeb h.j to kombinuj. Tyle że ta określona psychika ma różną wrażliwość. A jak jest różna to pewnie sam wiesz najlepiej. Ile razy słyszałeś w życiu od kogoś....mam za wysoki kortyzol? Pewnie raczej słyszałeś ale hujnia. I w tym momencie dużo ludzi zaczyna naginać otoczenie nie mając świadomości że część problemu to jego neuroprzekaźnik. Dużo osób siedzi w pociągu życia który gdzieś napier....ale przez okna widzą że coś tam jeszcze jest. Tyle że jak już jedziesz to jest wygodnie ale przecież "próbowałeś" coś zmienić. Ale parę razy wyszedłeś na tej stacji co nie trzeba a potem było jeszcze gorzej. Znów trzeba było walczyć o przedział. Znów jakiś typ obwołał się samozwańczym kierownikiem przedziału. Czasem widzisz że jedni już mają ogarnięte to i owo a "ty" ciągle z reklamówką. Więc mówisz sobie. Okej tego mi nie trzeba tego też, no będę sam. Drugi mówi. Ogarnąłbyś się.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Wiesz to takie okólniki w stylu masz łeb h.j to kombinuj. >Tyle że ta określona psychika ma różną wrażliwość. >A jak jest różna to pewnie sam wiesz najlepiej.
Dlatego eksperymenty czasem są ostatecznością, która się sprawdza. Tylko, że trzeba też najpierw poczytać o neuroprzekaźnikach żeby nadać tym eksperymentom jakiś racjonalny kierunek.
>Ile razy słyszałeś w życiu od kogoś....mam za wysoki kortyzol? Pewnie raczej słyszałeś ale hujnia. I w tym momencie dużo ludzi zaczyna naginać otoczenie nie mając świadomości że część problemu to jego neuroprzekaźnik.
No tak.
>Dużo osób siedzi w pociągu życia który gdzieś napier....ale przez okna widzą że coś tam jeszcze jest. Tyle że jak już jedziesz to jest wygodnie ale przecież "próbowałeś" coś zmienić. >Ale parę razy wyszedłeś na tej stacji co nie trzeba a potem było jeszcze gorzej. Znów trzeba było walczyć o przedział. Znów jakiś typ obwołał się samozwańczym kierownikiem przedziału. >Czasem widzisz że jedni już mają ogarnięte to i owo a "ty" ciągle z reklamówką. >Więc mówisz sobie. Okej tego mi nie trzeba tego też, no będę sam. >Drugi mówi. Ogarnąłbyś się.
Tego to akurat nie rozumiem.
>Okej tego mi nie trzeba tego też, no będę sam
Trzeba, ale się nie da, więc trzeba się pogodzić z tym na co jest się skazanym, by zmieniać rzeczy, na które mam wpływ i jednak coś z tego życia czerpać.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Tego to akurat nie rozumiem. >>Okej tego mi nie trzeba tego też, no będę sam >Trzeba, ale się nie da, więc trzeba się pogodzić z tym na co jest się skazanym, by zmieniać rzeczy, na które mam wpływ i jednak coś z tego życia czerpać.
Grzebanie w głowie to nie zmiana żywienia (choć nota bene jest to jeden z elementów) że jak dostaniesz sraczki to najwyżej pocierpisz dwa dni.
I co to znaczy pogodzić się, jak masz rozwalone hormony? To nie jest tak że zgubiłeś misia i mama cie pociesza że wszystko będzie dobrze.
Piszesz że nie rozumiesz ale jednocześnie "odpuszczasz" temat i piszesz o pogodzeniu? Czyż nie tak robią ludzie? Mają dość eksperymentów i "wolą swoje gówno w polu niż fiołki w Neapolu?" Tyle wie przeciętny człowiek.
Więc jak ustalić że "mam" już dość i nic mnie nie już cieszy? Wg powyższego każdy z boku widzi to inaczej.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie bardzo rozumiem co masz na myśli.
Ja właśnie do tego grzebania w głowie się odnosiłem. Zmiana żywienia jest istotna dla psychiki głównie gdy ktoś ma niedobory, bo trzeba dostarczać substancji, z których organizm syntetyzuje neuroprzekaźniki. Mniejsza z tym, bo ja pisałem o czymś istotniejszym.
Najgorsza rzeczywistość i cierpienie z samego powodu, że się żyje i żadnej możliwości ucieczki od tego w jakąkolwiek przyjemność. Łączyło się to z obiektywnymi powodami uniemożliwiającymi związek miłosny, a życie w takich okolicznościach wydawało się bezsensowne i kompletnie bezwartościowe. I piszę, że w takiej sytuacji niby-specjaliści twierdzą, że nie da się nic zrobić (a jak twierdzą, że da się coś zrobić, to jest to coś nierealnego i logicznie sprzecznego, więc to ch.. nie specjaliści), ale skoro życie jest wtedy bezwartościowe i pojawiają się myśli samobójcze, to lepiej... eksperymentować, bo życie nie jest już żadną wartością, więc ch.. że się je stawia na szali. Ono jest wtedy równe najlżejszemu odważnikowi.
>Piszesz że nie rozumiesz ale jednocześnie "odpuszczasz" temat i piszesz o pogodzeniu?
Odpuszczam temat, ale nie piszę, że nie rozumiem. Odpuszczam, bo zrozumiałem. Problem istnieje głównie gdy go czuję, bo wiąże się z uczuciami i pragnieniami. Ale człowiek może sobie uświadomić, że te uczucia i pragnienia nie są jego, tylko są ewolucyjnymi wdrukami i działają w interesie ewolucji, ale nie w moim. Pragnienia i uczucia mające być niby w moim interesie mogą u niektórych działać czasem na niekorzyść, podobnie jak istnieją choroby, w których własne tkanki są atakowane przez system immunologiczny. Ewolucja ciągle popełnia błędy na jednostkach, by wyłonić lepszy całokształt. Istnieje wiele problemów, których nie da się rozwiązać. Jeśli człowiek próbuje wtedy walczyć, to jest to z góry skazane na porażkę i mocno osłabiające i niszczące. Kiedy człowiek to w końcu zrozumie, to zmienia się tok myślenia i przetwarzanie emocji.
>Czyż nie tak robią ludzie? Mają dość eksperymentów i "wolą swoje gówno w polu niż fiołki w Neapolu?" >Tyle wie przeciętny człowiek.
Tak myślą przeciętni Janusze o tym co da się zrobić, a im się nie chce. Ludzie z depresją to właśnie ci, którzy się na to nie godzą, ale nie mogą nic zrobić. Gdyby byli przeciętnymi Januszami i się na to godzili, to nie mieliby depresji. Ja piszę o zrozumieniu na dalszym etapie, że skoro nie da się tego zmienić, to przejmowanie się tym jest zbędne i tylko pogarsza i tak złą sytuację. Trzeba więc nabyć odporności na złe sytuacje, ale jednocześnie starać się żyć tak by było dobrze, bo to pomaga walczyć z depresją. Skoro dobrze nie może być tak jak tego chcę, to trzeba się pogodzić z tym, że będzie dobrze bez miłości.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. > Ja piszę o zrozumieniu na dalszym etapie, że skoro nie da się tego zmienić, to przejmowanie się tym jest zbędne i tylko pogarsza i tak złą sytuację. Trzeba więc nabyć odporności na złe sytuacje, ale jednocześnie starać się żyć tak by było dobrze, bo to pomaga walczyć z depresją. Skoro dobrze nie może być tak jak tego chcę, to trzeba się pogodzić z tym, że będzie dobrze bez miłości.
To wciąż rozumowanie na poziomie zgubionego misia i mamy która cie pocieszy. Zostać strażakiem czy policjantem a jeśli nie to dzień jak co dzień.
To musi być niezła ekwilibrystyka z tym zrozumieniem kto mocno cierpi ale jednocześnie ma żyć dalej.
Dla przykładu.
Jeśli ktoś masturbuje się do porno przez co nie może nawiązać normalnej relacji z kobietami przez co po jakimś czasie odpuszcza temat związku (choć nie musi). Godzi się z tym ale jednocześnie masturbacja powoduje że czuje się jak szmata( wiadomo prolaktyna dopamina). Tkwienie w tym błędnym kole spowodowane jest.....pogodzeniem się?
Przykład jaskrawy. Dlatego że w tym przypadku i w innych podobnych "pogodzenie" się jest związane konkretną odbudową lub zniwelowaniem w "dużym skrócie" połączeń w głowie. Czyli właściwie tu pogodzenie nie ma racji bytu.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To wciąż rozumowanie na poziomie zgubionego misia i mamy która cie pocieszy. Zostać strażakiem czy policjantem a jeśli nie to dzień jak co dzień.
Nie dzień jak co dzień. Wytłumaczę to inaczej. Człowiek rodzi się w określonym systemie i przejmuje społeczne wierzenia oraz cele. Nie robi tego co chce, tylko jest ograniczony. Ludzie nie przełamują pewnych barier, bo coś ich przed tym blokuje. Dostosowują się do stada, bezmyślnie przyjmują poglądy z danego "źródła". Realizują narzucone pragnienia i przechodzą przez życie bez refleksji, wciąż utożsamiając się z ego czyli czymś czym nigdy tak naprawdę nie byli. Czasem jakieś pragnienie nie do zrealizowania albo ogólna trudna sytuacja sprawiają, że przełamuje się te bariery różnymi metodami. Wtedy życie nabiera innych barw. To nie to samo co szukanie pocieszenia.
>To musi być niezła ekwilibrystyka z tym zrozumieniem kto mocno cierpi ale jednocześnie ma żyć dalej. >Dla przykładu. >Jeśli ktoś masturbuje się do porno przez co nie może nawiązać normalnej relacji z kobietami przez co po jakimś czasie odpuszcza temat związku (choć nie musi). Godzi się z tym ale jednocześnie masturbacja powoduje że czuje się jak szmata( wiadomo prolaktyna dopamina). Tkwienie w tym błędnym kole spowodowane jest.....pogodzeniem się?
Przykład oderwany od realiów. Że niby ktoś odpuszcza temat związku przez masturbację przy porno? Tutaj nie radzę pogodzenia się, bo byłoby to ulegnięcie urojeniom (opisałeś sprawę nie uzależnienia, tylko urojeń paranoidalnych, najczęściej wmawianych przez religię).
Podam inny przykład. Koleś chory na fobię społeczną, nie pracuje, nie wychodzi prawie z domu (jak wychodzi to sam), ma 2 kolegów, z którymi zna się od dzieciństwa, inteligentny poznawczo, bo czyta dużo książek i się uczy. Nie potrafi zagadać do dziewczyny, ani jej niczym zainteresować. Ma dużo obaw, boi się odrzucenia i takie tam. Wiadomo, że wiąże się to także z neuroprzekaźnikami. Chodzi na terapię, próbował leków, ale nic nie pomogło. Wszyscy rozkładają ręce. Rodzina mówi mu "wyjdź do ludzi, zrób coś ze sobą", ale są to idiotyczne puste rady, podobnie jak "nie myśl o tym", "zajmij się czymś". Koleś przez to orientuje się, że ludzie są zazwyczaj plebsem. W szkole się z niego śmiali, bo był małomówny. Jeśli chodzi o wiedzę, to nakrywał wszystkich czapką. Jeden z przyjaciół rozumiał go biernie, ale nie był w stanie pomóc. Fobik postanowił się zabić i podzielił się tą wieścią z przyjaciółmi. Wtedy drugi przyjaciel powiedział: "serio chcesz się po prostu zabić, bo życie jest bez sensu? A może zrób coś, czego normalnie byś nie zrobił, zanim się zabijesz. Co ci zależy?" i koleś pojechał do jakiejś dżungli, znalazł szamana i dostał magiczne substancje, które uświadomiły mu, że nie ma żadnej fobii i teraz żyje inaczej, ma dziewczynę, zarabia pieniądze i czuje się dobrze.
>Przykład jaskrawy. Dlatego że w tym przypadku i w innych podobnych "pogodzenie" się jest związane konkretną odbudową lub zniwelowaniem w "dużym skrócie" połączeń w głowie. Czyli właściwie tu pogodzenie nie ma racji bytu.
Różnie bywa. Czasem trzeba się pogodzić z tym, że nie będzie dobrze, przez co znikają pewne hamulce służące temu by było dobrze. Czasem trzeba się pogodzić np z brakiem szans na miłość i wyeliminować to pragnienie, by czerpać przyjemność z innych rzeczy.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> >Jeśli ktoś masturbuje się do porno przez co nie może nawiązać normalnej relacji z kobietami przez co po jakimś czasie odpuszcza temat związku (choć nie musi). Godzi się z tym ale jednocześnie masturbacja powoduje że czuje się jak szmata( wiadomo prolaktyna dopamina). Tkwienie w tym błędnym kole spowodowane jest.....pogodzeniem się?> Przykład oderwany od realiów. Że niby ktoś odpuszcza temat związku przez masturbację przy porno? Tutaj nie radzę pogodzenia się, bo byłoby to ulegnięcie urojeniom (opisałeś sprawę nie uzależnienia, tylko urojeń paranoidalnych, najczęściej wmawianych przez religię).Więc wystarczy nie wal... nie masturbować się. Od tego są polucje. Tylko co z robisz z układem nagrody? Tolerancja niska, byle dupa na ulicy i odpał. OK. Religia? Ciągle zbyt dużo "filozofii" w tej rozmowie. Masturbacja wywołuje konkretne efekty. Tak samo jak jej brak. Na początek proponuje rok off  > i koleś pojechał do jakiejś dżungli, znalazł szamana i dostał magiczne substancje, które uświadomiły mu, że nie ma żadnej fobii i teraz żyje inaczej, ma dziewczynę, zarabia pieniądze i czuje się dobrze.Czyli jakby to nie zabrzmiało użył środków "farmakologicznych" do zniwelowania jednych ścieżek na rzecz drugich.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Więc wystarczy nie wal... nie masturbować się.Nie żartuj. Od walenia gruszki nie dostaje się paranoi. To głębsze podłoże i równie dobrze ktoś mógłby sobie wkręcić inne urojenia. Zaprzestanie walenia byłoby w tej sytuacji zamiataniem problemu pod dywan. > Tylko co z robisz z układem nagrody? Tolerancja niska, byle dupa na ulicy i odpał. OK.Nie znam takich stanów. Na układ nagrody działa wiele rzeczy, a u różnych ludzi są różne priorytety. > Religia? Ciągle zbyt dużo "filozofii" w tej rozmowie.> Masturbacja wywołuje konkretne efekty.> Tak samo jak jej brak. Na początek proponuje rok off>  Nie wiem czy żartujesz czy to na serio  Lepszy jest seks zamiast masturbacji, ale hamowanie naturalnych popędów przynosi więcej szkód niż korzyści. Piszesz jakbyś miał zafiksowanie na tym punkcie, albo robił sobie jaja  > >i koleś pojechał do jakiejś dżungli, znalazł szamana i dostał magiczne substancje, które uświadomiły mu, że nie ma żadnej fobii i teraz żyje inaczej, ma dziewczynę, zarabia pieniądze i czuje się dobrze.> Czyli jakby to nie zabrzmiało użył środków "farmakologicznych" do zniwelowania jednych ścieżek na rzecz drugich.Ano. Rzecz w tym, że istotne jest skokowe przejście do zupełnie innego stanu psychiki. To wiele uświadamia, ale nie zawsze świadomość jest korzystna dla jednostki.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > Piszesz jakbyś miał zafiksowanie na tym punkcie, albo robił sobie jaja  Oj tam. Trzy wpisy na krzyż przez 7 lat tu to nie to samo co "janusze plebs wolna wola" "every day". Nie czuję się zafiksowany. Ale też mam nadzieje że tej kompulsywnej masturbacji nie bierzesz personalnie. Aczkolwiek ciekawa jest reakcja na nią.....znaczy podobna. Ale gdybym pisał o prokrastynacji też pytałbyś o zafiksowaniu? Problem leży na tym samym podłożu neurologicznym. I też można go spłycić do nie rób sobie jaj. > >>i koleś pojechał do jakiejś dżungli, znalazł szamana i dostał magiczne substancje, które uświadomiły mu, że nie ma żadnej fobii i teraz żyje inaczej, ma dziewczynę, zarabia pieniądze i czuje się dobrze.> >Czyli jakby to nie zabrzmiało użył środków "farmakologicznych" do zniwelowania jednych ścieżek na rzecz drugich.> Ano. Rzecz w tym, że istotne jest skokowe przejście do zupełnie innego stanu psychiki. To wiele uświadamia, ale nie zawsze świadomość jest korzystna dla jednostki.I to jest clue. Przeniesienie rozmowy z rozważań egzystencjalnych ku konkretnym mechanizmom działania. Bardziej interesuje mnie działanie "flat line" gdy testujesz układ nagrody bez środków farmakologicznych niż rozważania co ma religia do powiedzenia w tym temacie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > Piszesz jakbyś miał zafiksowanie na tym punkcie, albo robił sobie jaja  > Oj tam. Trzy wpisy na krzyż przez 7 lat tu to nie to samo co "janusze plebs wolna wola" "every day".> Nie czuję się zafiksowany. Ale też mam nadzieje że tej kompulsywnej masturbacji nie bierzesz personalnie. Aczkolwiek ciekawa jest reakcja na nią.....znaczy podobna.> Ale gdybym pisał o prokrastynacji też pytałbyś o zafiksowaniu? Problem leży na tym samym podłożu neurologicznym.> I też można go spłycić do nie rób sobie jaj.Rzecz w tym, że masturbacja nie musi być kompulsywna. Rzadko taka jest. Jeśli już, to u zafiksowanych na tym punkcie osób, dlatego napisałem, że piszesz jakbyś był zafiksowany. Nie chodzi tu o częstotliwość pisania na ten temat, tylko o sam pogląd. Gdybyś pisał o prokrastynacji, to co innego. > I to jest clue. Przeniesienie rozmowy z rozważań egzystencjalnych ku konkretnym mechanizmom działania.> Bardziej interesuje mnie działanie "flat line" gdy testujesz układ nagrody bez środków farmakologicznych niż rozważania co ma religia do powiedzenia w tym temacie.Bez środków farmakologicznych? No nie. Ja piszę właśnie o testowaniu tych środków, gdy wszystkie normalne metody zawodzą, a życie staje się antywartością, więc kładąc je na szali, kładzie się najlżejszy możliwy odważnik. Niektórym to pomoże, innym zaszkodzi, a jeszcze innym pomoże rozwiązać problem i zaszkodzi bo wpędzi w uzależnienie  Dlatego to ostateczność niepolecana ludziom, których problemy są normalne i dające się rozwiązać. Dziwi mnie, że podajesz takie przykłady jak masturbacja czy prokrastynacja, gdy piszę o sprawach, które przekreślają komuś życie. Myślę jednak, że brak szansy na miłość (np z powodu nieprawidłowych upodobań), albo fobia społeczna, to poważniejsze problemy, które bardziej pasują do wątku pokrewnego samobójstwu.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >> Piszesz jakbyś miał zafiksowanie na tym punkcie, albo robił sobie jaja  > >Oj tam. Trzy wpisy na krzyż przez 7 lat tu to nie to samo co "janusze plebs wolna wola" "every day".> >Nie czuję się zafiksowany. Ale też mam nadzieje że tej kompulsywnej masturbacji nie bierzesz personalnie. Aczkolwiek ciekawa jest reakcja na nią.....znaczy podobna.> >Ale gdybym pisał o prokrastynacji też pytałbyś o zafiksowaniu? Problem leży na tym samym podłożu neurologicznym.> >I też można go spłycić do nie rób sobie jaj.> Rzecz w tym, że masturbacja nie musi być kompulsywna. Rzadko taka jest.To znaczy? Ile? Wiesz chciałbym wiedzieć ile.... no wiesz. > Jeśli już, to u zafiksowanych na tym punkcie osób, dlatego napisałem, że piszesz jakbyś był zafiksowany. Nie chodzi tu o częstotliwość pisania na ten temat, tylko o sam pogląd. Gdybyś pisał o prokrastynacji, to co innego.Pogląd? A to ciekawe.... uważasz że podbita prolkatyna jest poglądem a ty pisząc o religii...? > Dziwi mnie, że podajesz takie przykłady jak masturbacja czy prokrastynacja, gdy piszę o sprawach, które przekreślają komuś życie.A tak konkretnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Rzecz w tym, że masturbacja nie musi być kompulsywna. Rzadko taka jest. >To znaczy? Ile? Wiesz chciałbym wiedzieć ile.... no wiesz.
No większość ludzi się masturbuje. Kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.
>>Jeśli już, to u zafiksowanych na tym punkcie osób, dlatego napisałem, że piszesz jakbyś był zafiksowany. Nie chodzi tu o częstotliwość pisania na ten temat, tylko o sam pogląd. Gdybyś pisał o prokrastynacji, to co innego. >Pogląd? A to ciekawe.... uważasz że podbita prolkatyna jest poglądem a ty pisząc o religii...?
Uważam, że pogląd, że masturbacja jest szkodliwa świadczy o problemie z tym tematem.
>> Dziwi mnie, że podajesz takie przykłady jak masturbacja czy prokrastynacja, gdy piszę o sprawach, które przekreślają komuś życie. >A tak konkretnie?
No podałem choćby przykład kolesia z fobią społeczną, który po nieudanych psychoterapiach i farmakoterapiach poznaje czym jest inny stan umysłu dopiero gdy zaczyna eksperymentować i odpuszcza pewne bariery...
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>Rzecz w tym, że masturbacja nie musi być kompulsywna. Rzadko taka jest. >>To znaczy? Ile? Wiesz chciałbym wiedzieć ile.... no wiesz. >No większość ludzi się masturbuje. Kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.
Obsesyjno kompulsywna to nie to samo co kompulsywna.
>>>Jeśli już, to u zafiksowanych na tym punkcie osób, dlatego napisałem, że piszesz jakbyś był zafiksowany. Nie chodzi tu o częstotliwość pisania na ten temat, tylko o sam pogląd. Gdybyś pisał o prokrastynacji, to co innego. >>Pogląd? A to ciekawe.... uważasz że podbita prolkatyna jest poglądem a ty pisząc o religii...? >Uważam, że pogląd, że masturbacja jest szkodliwa świadczy o problemie z tym tematem.
Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.
>>> Dziwi mnie, że podajesz takie przykłady jak masturbacja czy prokrastynacja, gdy piszę o sprawach, które przekreślają komuś życie. >>A tak konkretnie? >No podałem choćby przykład kolesia z fobią społeczną, który po nieudanych psychoterapiach i farmakoterapiach poznaje czym jest inny stan umysłu dopiero gdy zaczyna eksperymentować i odpuszcza pewne bariery...
yyy? To było serio?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Rzecz w tym, że masturbacja nie musi być kompulsywna. Rzadko taka jest.> >>To znaczy? Ile? Wiesz chciałbym wiedzieć ile.... no wiesz.> >No większość ludzi się masturbuje. Kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.> Obsesyjno kompulsywna to nie to samo co kompulsywna.W przypadku masturbacji to samo. W przypadku czegoś co faktycznie szkodzi jest różnica. > Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.Jest to związane z tymi obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami. Jeśli tego nie ma, to nie ma czucia się wtedy jak szmata  > >>> Dziwi mnie, że podajesz takie przykłady jak masturbacja czy prokrastynacja, gdy piszę o sprawach, które przekreślają komuś życie.> >>A tak konkretnie?> >No podałem choćby przykład kolesia z fobią społeczną, który po nieudanych psychoterapiach i farmakoterapiach poznaje czym jest inny stan umysłu dopiero gdy zaczyna eksperymentować i odpuszcza pewne bariery...> yyy? To było serio?No tak, to przecież oczywiste. Bardziej dziwi, że pisałeś serio o tej masturbacji.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>>>Rzecz w tym, że masturbacja nie musi być kompulsywna. Rzadko taka jest.> >>>To znaczy? Ile? Wiesz chciałbym wiedzieć ile.... no wiesz.> >>No większość ludzi się masturbuje. Kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.> >Obsesyjno kompulsywna to nie to samo co kompulsywna.> W przypadku masturbacji to samo. W przypadku czegoś co faktycznie szkodzi jest różnica.Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia" > >Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.> Jest to związane z tymi obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami. Jeśli tego nie ma, to nie ma czucia się wtedy jak szmata  Układ nagrody. Ile razy można zrobić to samemu a ile razy z kobietą? > >>>> Dziwi mnie, że podajesz takie przykłady jak masturbacja czy prokrastynacja, gdy piszę o sprawach, które przekreślają komuś życie.> >>>A tak konkretnie?> >>No podałem choćby przykład kolesia z fobią społeczną, który po nieudanych psychoterapiach i farmakoterapiach poznaje czym jest inny stan umysłu dopiero gdy zaczyna eksperymentować i odpuszcza pewne bariery...> >yyy? To było serio?> No tak, to przecież oczywiste. Bardziej dziwi, że pisałeś serio o tej masturbacji.Ale to "urban legend" to co to ma do rzeczy? Wiesz, mogę o tym rozmawiać ale to jak "naspidowanie" się i co dalej? Ja podaję serio aspekty masturbacji( prolaktyna) a ty? Inaczej podaj coś podpartego badaniami, no nie wiem. Urwało mu jaja, sperma wypływa uszami, no wiesz tego typu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia"A kto pisał, że to samo? Przypomnę co pisałem i zmienię na obsesyjno-kompulsywna, choć to w tym przypadku na jedno wychodzi: Większość ludzi się masturbuje. Obsesyjno-kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację. > >>Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.> >Jest to związane z tymi obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami. Jeśli tego nie ma, to nie ma czucia się wtedy jak szmata  > Układ nagrody. Ile razy można zrobić to samemu a ile razy z kobietą?Co to ma do rzeczy? > >No tak, to przecież oczywiste. Bardziej dziwi, że pisałeś serio o tej masturbacji.> Ale to "urban legend" to co to ma do rzeczy? Wiesz, mogę o tym rozmawiać ale to jak "naspidowanie" się i co dalej?Jakie urban legend? Mowa była przecież o pogodzeniu się z sytuacją, ale nie o biernym pogodzeniu, że "skoro nie mogę, to wmówię sobie, że tego nie potrzebuję". > Ja podaję serio aspekty masturbacji( prolaktyna) a ty? Inaczej podaj coś podpartego badaniami,> no nie wiem. Urwało mu jaja, sperma wypływa uszami, no wiesz tego typu.Co podajesz serio? Nie żartuj sobie.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia"> A kto pisał, że to samo?> Przypomnę co pisałem i zmienię na obsesyjno-kompulsywna, choć to w tym przypadku na jedno wychodzi:nie > Większość ludzi się masturbuje. Obsesyjno-kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.> >>>Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.> >>Jest to związane z tymi obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami. Jeśli tego nie ma, to nie ma czucia się wtedy jak szmata  > >Układ nagrody. Ile razy można zrobić to samemu a ile razy z kobietą?> Co to ma do rzeczy?Serio? Tu mnie jednak zadziwiasz. > >>No tak, to przecież oczywiste. Bardziej dziwi, że pisałeś serio o tej masturbacji.> >Ale to "urban legend" to co to ma do rzeczy? Wiesz, mogę o tym rozmawiać ale to jak "naspidowanie" się i co dalej?> Jakie urban legend? Mowa była przecież o pogodzeniu się z sytuacją, ale nie o biernym pogodzeniu, że "skoro nie mogę, to wmówię sobie, że tego nie potrzebuję".> >Ja podaję serio aspekty masturbacji( prolaktyna) a ty? Inaczej podaj coś podpartego badaniami,> >no nie wiem. Urwało mu jaja, sperma wypływa uszami, no wiesz tego typu.> Co podajesz serio? Nie żartuj sobie.To poproszę garść faktów. Na razie mam "historyjkę" versus wpływ dopaminy na prolaktynę. Możesz sobie to zbadać w rejonowej przychodni. Co ty mi podajesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia"> >A kto pisał, że to samo?> >Przypomnę co pisałem i zmienię na obsesyjno-kompulsywna, choć to w tym przypadku na jedno wychodzi:> nietak. > >Większość ludzi się masturbuje. Obsesyjno-kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.> >>>>Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.> >>>Jest to związane z tymi obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami. Jeśli tego nie ma, to nie ma czucia się wtedy jak szmata  > >>Układ nagrody. Ile razy można zrobić to samemu a ile razy z kobietą?> >Co to ma do rzeczy?> Serio? Tu mnie jednak zadziwiasz.Serio. Normalni ludzie nie czują się jak szmata po tej czynności. Co ma do tego układ nagrody? > >>>No tak, to przecież oczywiste. Bardziej dziwi, że pisałeś serio o tej masturbacji.> >>Ale to "urban legend" to co to ma do rzeczy? Wiesz, mogę o tym rozmawiać ale to jak "naspidowanie" się i co dalej?> >Jakie urban legend? Mowa była przecież o pogodzeniu się z sytuacją, ale nie o biernym pogodzeniu, że "skoro nie mogę, to wmówię sobie, że tego nie potrzebuję".> >>Ja podaję serio aspekty masturbacji( prolaktyna) a ty? Inaczej podaj coś podpartego badaniami,> >>no nie wiem. Urwało mu jaja, sperma wypływa uszami, no wiesz tego typu.> >Co podajesz serio? Nie żartuj sobie.> To poproszę garść faktów. Na razie mam "historyjkę" versus wpływ dopaminy na prolaktynę.> Możesz sobie to zbadać w rejonowej przychodni. Co ty mi podajesz?Jakie versus? To Ty nagle ni z nomen omen gruchy, ni z pietruchy wyskakujesz z masturbacją, a rozmawialiśmy o... sytuacjach beznadziejnych. Dziwną masz sieć skojarzeń ziomuś  I jaki wpływ dopaminy na prolaktynę? Było o masturbacji, a nie o dopaminie. No chyba, że sugerujesz, że zwykły seks nie oddziałuje na układ nagrody, ale to już brzmi jak teza kogoś uzależnionego od porno na tyle, że woli to niż realny seks, który dla zdecydowanej większości normalnych ludzi jest przyjemniejszy od masturbacji i dużo mocniej wywala dopaminę.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>>Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia"> >>A kto pisał, że to samo?> >>Przypomnę co pisałem i zmienię na obsesyjno-kompulsywna, choć to w tym przypadku na jedno wychodzi:> >nie> tak.Bo? > >>Większość ludzi się masturbuje. Obsesyjno-kompulsywna jest wtedy gdy o tym myślisz w zły sposób, że to coś nieczystego, czy czyniącego w jakiś sposób gorszym, co wzmagałoby ochotę i tworzyło napięcie psychiczne rozładowywane przez masturbację.> >>>>>Czucie się ja szmata po waleniu koń.. tyczy się indywidualnie. Są lepsze środki na rozładowanie.> >>>>Jest to związane z tymi obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami. Jeśli tego nie ma, to nie ma czucia się wtedy jak szmata  > >>>Układ nagrody. Ile razy można zrobić to samemu a ile razy z kobietą?> >>Co to ma do rzeczy?> >Serio? Tu mnie jednak zadziwiasz.> Serio. Normalni ludzie nie czują się jak szmata po tej czynności. Co ma do tego układ nagrody?Masz kobietę i idziesz sobie zwal... no kurde idziesz to zrobić do czego? Do filmów porno? Pytasz o układ nagrody? Czy pytasz czy jaja ci odpadną ja tego nie zrobisz? > >>>>No tak, to przecież oczywiste. Bardziej dziwi, że pisałeś serio o tej masturbacji.> >>>Ale to "urban legend" to co to ma do rzeczy? Wiesz, mogę o tym rozmawiać ale to jak "naspidowanie" się i co dalej?> >>Jakie urban legend? Mowa była przecież o pogodzeniu się z sytuacją, ale nie o biernym pogodzeniu, że "skoro nie mogę, to wmówię sobie, że tego nie potrzebuję".> >>>Ja podaję serio aspekty masturbacji( prolaktyna) a ty? Inaczej podaj coś podpartego badaniami,> >>>no nie wiem. Urwało mu jaja, sperma wypływa uszami, no wiesz tego typu.> >>Co podajesz serio? Nie żartuj sobie.> >To poproszę garść faktów. Na razie mam "historyjkę" versus wpływ dopaminy na prolaktynę.> >Możesz sobie to zbadać w rejonowej przychodni. Co ty mi podajesz?> Jakie versus? To Ty nagle ni z nomen omen gruchy, ni z pietruchy wyskakujesz z masturbacją, a rozmawialiśmy o... sytuacjach beznadziejnych. Dziwną masz sieć skojarzeń ziomuś  > I jaki wpływ dopaminy na prolaktynę? Było o masturbacji, a nie o dopaminie. No chyba, że sugerujesz, że zwykły seks nie oddziałuje na układ nagrody, ale to już brzmi jak teza kogoś uzależnionego od porno na tyle, że woli to niż realny seks, który dla zdecydowanej większości normalnych ludzi jest przyjemniejszy od masturbacji i dużo mocniej wywala dopaminę.Bardzo mi nie przykro ale to nie to samo. Sex z kobietą a "pamięciówka". Czy masz jakieś pojęcie jak to działa i dlaczego prolaktyna? Bo widzę że miesza dwa systemy walutowe (MIŚ)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>>Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia"> >>>A kto pisał, że to samo?> >>>Przypomnę co pisałem i zmienię na obsesyjno-kompulsywna, choć to w tym przypadku na jedno wychodzi:> >>nie> >tak.> Bo?Bo bez obsesyjnego ograniczania sobie masturbacji nie ma kompulsywnej masturbacji. Teraz Ty: tak, bo...? > >Serio. Normalni ludzie nie czują się jak szmata po tej czynności. Co ma do tego układ nagrody?> Masz kobietę i idziesz sobie zwal... no kurde idziesz to zrobić do czego? Do filmów porno?Pisz normalnie, a nie pytaj mnie o hipotetyczne sytuacje. Uzależnienie od pornografii to jeszcze oddzielny temat, o którym tu nie pisaliśmy i nie wiem po co piszesz na ten temat. > Pytasz o układ nagrody? Czy pytasz czy jaja ci odpadną ja tego nie zrobisz?Pytam o co Ci właściwie chodzi. > >Jakie versus? To Ty nagle ni z nomen omen gruchy, ni z pietruchy wyskakujesz z masturbacją, a rozmawialiśmy o... sytuacjach beznadziejnych. Dziwną masz sieć skojarzeń ziomuś  > >I jaki wpływ dopaminy na prolaktynę? Było o masturbacji, a nie o dopaminie. No chyba, że sugerujesz, że zwykły seks nie oddziałuje na układ nagrody, ale to już brzmi jak teza kogoś uzależnionego od porno na tyle, że woli to niż realny seks, który dla zdecydowanej większości normalnych ludzi jest przyjemniejszy od masturbacji i dużo mocniej wywala dopaminę.> Bardzo mi nie przykro ale to nie to samo. Sex z kobietą a "pamięciówka". Czy masz jakieś pojęcie jak to działa i dlaczego prolaktyna? Bo widzę że miesza dwa systemy walutowe (MIŚ)Jakaś teza? Bo póki co widzę, że kluczysz. No i jaki to ma związek z tematem?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>>>>Nie zgranie się z kobietą (okres..konflikty) to nie to samo co patrzenie się na dupę na przystanku i fantazję wieczorem i szukanie po porno "klisz" do rozładownia"> >>>>A kto pisał, że to samo?> >>>>Przypomnę co pisałem i zmienię na obsesyjno-kompulsywna, choć to w tym przypadku na jedno wychodzi:> >>>nie> >>tak.> >Bo?> Bo bez obsesyjnego ograniczania sobie masturbacji nie ma kompulsywnej masturbacji.> Teraz Ty: tak, bo...?Yyy. Co ma piernik do wiatraka? Masturbacji nie ogranicza się obsesyjnie. No chyba że tłumaczysz sobie "walenie konia w ten sposób" ( nie moja sprawa). Od tego są polucje. > >>Serio. Normalni ludzie nie czują się jak szmata po tej czynności. Co ma do tego układ nagrody?> >Masz kobietę i idziesz sobie zwal... no kurde idziesz to zrobić do czego? Do filmów porno?> Pisz normalnie, a nie pytaj mnie o hipotetyczne sytuacje. Uzależnienie od pornografii to jeszcze oddzielny temat, o którym tu nie pisaliśmy i nie wiem po co piszesz na ten temat.Co tu bardziej normalnie napisać? Podaj przykład kliniczny braku masturbacji w normalnym życiu i jakie zaburzenia są z tym związane. > >Pytasz o układ nagrody? Czy pytasz czy jaja ci odpadną ja tego nie zrobisz?> Pytam o co Ci właściwie chodzi.> >>Jakie versus? To Ty nagle ni z nomen omen gruchy, ni z pietruchy wyskakujesz z masturbacją, a rozmawialiśmy o... sytuacjach beznadziejnych. Dziwną masz sieć skojarzeń ziomuś  Jakie z gruchy? Masturbacja to substytut a nie oddychanie. Ma konkretne oddziaływanie. > >>I jaki wpływ dopaminy na prolaktynę? Było o masturbacji, a nie o dopaminie. No chyba, że sugerujesz, że zwykły seks nie oddziałuje na układ nagrody, ale to już brzmi jak teza kogoś uzależnionego od porno na tyle, że woli to niż realny seks, który dla zdecydowanej większości normalnych ludzi jest przyjemniejszy od masturbacji i dużo mocniej wywala dopaminę.> >Bardzo mi nie przykro ale to nie to samo. Sex z kobietą a "pamięciówka". Czy masz jakieś pojęcie jak to działa i dlaczego prolaktyna? Bo widzę że miesza dwa systemy walutowe (MIŚ)> Jakaś teza? Bo póki co widzę, że kluczysz. No i jaki to ma związek z tematem?Co ja mam "tezować" enty raz do jak nie wiesz o czym mowa. Ps. piszę na limicie czasu, czeka mnie znów tydzień siedzenia przed kompem i mogę nie mieć czasu na duperele
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Bo bez obsesyjnego ograniczania sobie masturbacji nie ma kompulsywnej masturbacji.> >Teraz Ty: tak, bo...?> Yyy. Co ma piernik do wiatraka? Masturbacji nie ogranicza się obsesyjnie.Niektórzy ograniczają i robią to obsesyjnie, bo jeśli ktoś ogranicza, to ma problem, ale realnie to nie problem, tylko skutek jakiegoś problemu > No chyba że tłumaczysz sobie "walenie konia w ten sposób" ( nie moja sprawa). Od tego są polucje.Brednie. Tłumaczyć się z walenia mogą jedynie ci, którzy wierzą, że to złe. Dlatego właśnie piszę, że sam Twój pogląd zdradza obsesję na tym punkcie. Do tego można dołożyć jeszcze kompulsywne walenie by zbić to bezsensowne napięcie, które wtedy powstaje i ograniczać się by mieć większą ochotę na to co jest ograniczane i mamy idealny przepis na robienie sobie problemu tam gdzie go realnie nie ma. > >>>Serio. Normalni ludzie nie czują się jak szmata po tej czynności. Co ma do tego układ nagrody?> >>Masz kobietę i idziesz sobie zwal... no kurde idziesz to zrobić do czego? Do filmów porno?> >Pisz normalnie, a nie pytaj mnie o hipotetyczne sytuacje. Uzależnienie od pornografii to jeszcze oddzielny temat, o którym tu nie pisaliśmy i nie wiem po co piszesz na ten temat.> Co tu bardziej normalnie napisać? Podaj przykład kliniczny braku masturbacji w normalnym życiu i jakie zaburzenia są z tym związane.No bo normalni ludzie czują się normalnie i większość robi tę czynność (zresztą dotyczy to i zwierząt). Po cholerę miałbym podawać taki przykład, skoro nie postawiłeś żadnej tezy, do której miałbym się odnieść? Temat był o czym innym, a Ty zacząłeś nagle pisać o masturbacji i jeszcze przejawiasz tu jakieś obsesyjne poglądy. > >>Pytasz o układ nagrody? Czy pytasz czy jaja ci odpadną ja tego nie zrobisz?> >Pytam o co Ci właściwie chodzi.> >>>Jakie versus? To Ty nagle ni z nomen omen gruchy, ni z pietruchy wyskakujesz z masturbacją, a rozmawialiśmy o... sytuacjach beznadziejnych. Dziwną masz sieć skojarzeń ziomuś  > Jakie z gruchy? Masturbacja to substytut a nie oddychanie. Ma konkretne oddziaływanie.Ni w pi..ę, ni w oko  No substytut, ale normalny. Tak jak trening jest substytutem meczu i też ma konkretne oddziaływanie. O co Ci chodzi? Jak to się ma do tematu? > >>>I jaki wpływ dopaminy na prolaktynę? Było o masturbacji, a nie o dopaminie. No chyba, że sugerujesz, że zwykły seks nie oddziałuje na układ nagrody, ale to już brzmi jak teza kogoś uzależnionego od porno na tyle, że woli to niż realny seks, który dla zdecydowanej większości normalnych ludzi jest przyjemniejszy od masturbacji i dużo mocniej wywala dopaminę.> >>Bardzo mi nie przykro ale to nie to samo. Sex z kobietą a "pamięciówka". Czy masz jakieś pojęcie jak to działa i dlaczego prolaktyna? Bo widzę że miesza dwa systemy walutowe (MIŚ)> >Jakaś teza? Bo póki co widzę, że kluczysz. No i jaki to ma związek z tematem?> Co ja mam "tezować" enty raz do jak nie wiesz o czym mowa.> Ps. piszę na limicie czasu, czeka mnie znów tydzień siedzenia przed kompem i mogę nie mieć czasu na duperele  No a jak mam wiedzieć o czym mowa, skoro tego nie napiszesz? P.S. Jeśli ktoś nie ma stałego seksu, a do tego nie masturbuje się, to zwiększa ryzyko raka prostaty oraz może doprowadzić do problemów z seksem, gdy się już pojawi (grozi to nawet problemami z potencją), a poza tym powstaje wtedy napięcie psychiczne, które faktycznie prowadzi do nieciekawych konsekwencji. P.S. 2 Polecam może powrót do tematu, bo poruszyłeś wątek masturbacji, ale właściwie nie wiadomo po co.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Temat był o czym innym, a Ty zacząłeś nagle pisać o masturbacji i jeszcze przejawiasz tu jakieś obsesyjne poglądy.
Onanizm jest wynikiem. A jeszcze podparty tak jak ty to ujmujesz daje to wiele do myślenia. Ale to już poza neurologią którą nie potrafisz zbić niczym. Ujmuję to jak mogę w ramy które są dostępne dla każdego. Być może nie właściwie to odczytuje ale ja osobiście skłaniam się ku "czystym" reakcjom a nie wyobrażeniom którymi ty się kierujesz.
Onanizm jest uwarunkowany a nie jest potrzebą fizjologiczną. Bynajmniej nie potrafisz tego udowodnić.
Onanista zbija napięcie i nic więcej. Ale do jego zbicia nie potrzeba "marszczenia freda". Jeśli uważasz że tak jest to przykro mi ale jesteś dzieciak.
Teraz zadaj sobie pytanie skąd to napięcie i jak sobie z tym radzić.
PS. 1h
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Temat był o czym innym, a Ty zacząłeś nagle pisać o masturbacji i jeszcze przejawiasz tu jakieś obsesyjne poglądy.> Onanizm jest wynikiem. A jeszcze podparty tak jak ty to ujmujesz daje to wiele do myślenia.Wynikiem czego? Przypominam, że temat był o czym innym i to Ty wyjechałeś z tym onanizmem i nie wyjaśniłeś po co, w dodatku przedstawiając dość charakterystyczne poglądy. Charakterystyczne dla obsesji religijnej na tym punkcie. > Ale to już poza neurologią którą nie potrafisz zbić niczym.Ale po co miałbym ją zbijać? Nawet neurologia Ci się kojarzy?  > Ujmuję to jak mogę w ramy które są dostępne dla każdego. Być może nie właściwie to odczytuje ale ja osobiście skłaniam się ku "czystym" reakcjom a nie wyobrażeniom którymi ty się kierujesz.Jakimi wyobrażeniami rzekomo się kieruję? O jakich reakcjach piszesz i czemu akurat w tej dyskusji? > Onanizm jest uwarunkowany a nie jest potrzebą fizjologiczną. Bynajmniej nie potrafisz tego udowodnić.Ale nie piszę, że jest, więc o co kaman? > Onanista zbija napięcie i nic więcej. Ale do jego zbicia nie potrzeba "marszczenia freda". Jeśli uważasz że tak jest to przykro mi ale jesteś dzieciak.Teraz zadaj sobie pytanie skąd to napięcie i jak sobie z tym radzić.> PS. 1hAle ja nie piszę, że potrzeba. Lepiej uprawiać seks. Poza tym nie każdy odczuwa to jako napięcie, podobnie jak nie każdy wali browara po to by je zbić, ale alkoholikom wydaje się często, że wszyscy inni właśnie po to piją, tak jakby nie dało się wypić piwka czy dwóch dla przyjemności od czasu do czasu i nie mieć z tym problemów. Wróćmy do tematu - beznadziejne sytuacje i anhedonia. Wytłumacz mi jak powiązałeś ten wątek z masturbacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,756434#w756484
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Wróćmy do tematu - beznadziejne sytuacje i anhedonia. Wytłumacz mi jak powiązałeś ten wątek z masturbacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,756434#w756484Wcale nie trzeba wracać. Jak myślisz jaka jest korelacja między masturbacją a BRAIN FOGIEM? Lub inaczej. Co jest składową beznadziejnych sytuacji? Jak się je bilansuje. I dlaczego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Wróćmy do tematu - beznadziejne sytuacje i anhedonia. Wytłumacz mi jak powiązałeś ten wątek z masturbacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,756434#w756484> Wcale nie trzeba wracać. Jak myślisz jaka jest korelacja między masturbacją a BRAIN FOGIEM?> Lub inaczej. Co jest składową beznadziejnych sytuacji? Jak się je bilansuje. I dlaczego.Trzeba wracać, bo prezentujesz tu projekcję. Z tego co można przeczytać między wierszami wynika, że miałeś problem z masturbacją i wydawało Ci się, że powodowało to brain fog, co jest zjawiskiem mogącym mieć wiele różnych przyczyn. Najpopularniejsze to przemęczenie związane z natłokiem spraw i obowiązków, zbyt mało ruchu (potem takie osoby zażywając ruch przeforsowują się i zamiast przeczekać ten okres odpuszczają, bo czują się jeszcze bardziej zmęczeni), ciężka sytuacja życiowa, uczuciowa, osobista etc, wzorce wychowania wrażliwości i empatii oraz unikania ryzyka i bycia sobą, uboga dieta, albo zbyt bogata w cukry proste i tłuszcze, alkohol, narkotyki, choroby przewlekłe, choroby psychiczne... wymieniać dalej? Jest mnóstwo różnych przyczyn i składników takich sytuacji. Niektóre są rozwiązywalne, a inne nie. Jest także wiele odmian cierpienia i depresji. Ty napisałeś o jednej z nich, która wiąże się z przekonaniem, że masturbacja jest zła, przy jednoczesnym uzależnieniu od tej czynności i dla mnie to jest po prostu śmieszne, że wyjeżdżasz z takim tematem, gdy jest pisane o poważnych sprawach. Równie dobrze mógłbyś napisać, że depresja przechodzi dzięki piciu melisy. Ludzie naprawdę mają poważniejsze problemy.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > >>Wróćmy do tematu - beznadziejne sytuacje i anhedonia. Wytłumacz mi jak powiązałeś ten wątek z masturbacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,756434#w756484> >Wcale nie trzeba wracać. Jak myślisz jaka jest korelacja między masturbacją a BRAIN FOGIEM?> >Lub inaczej. Co jest składową beznadziejnych sytuacji? Jak się je bilansuje. I dlaczego.> Trzeba wracać, bo prezentujesz tu projekcję. Z tego co można przeczytać między wierszami wynika, że miałeś problem z masturbacją i wydawało Ci się, że powodowało to brain fog,Mi się wydaje że ty masz problem z masturbacją przez pozycję obronną i co z tego? Lepiej? Ja nie mam. Zagadnienie jak każde inne. Ciekawe tak samo jak wszystko co ma wpływ. Zależności są ciekawe. Jeśli wczytasz się to nie unikniesz tego tematu. > Ty napisałeś o jednej z nich, która wiąże się z przekonaniem, że masturbacja jest zła,W którym miesjcu? Co jest złe dopamina czy prolaktyna? Chodzi ci o proces czy wyparcie tego tematu? > przy jednoczesnym uzależnieniu od tej czynności i dla mnie to jest po prostu śmieszne, że wyjeżdżasz z takim tematem, gdy jest pisane o poważnych sprawach.I? I jak się to bilansuje/balansuje....czym. Alkohlem? Czekaj piję teraz piwo....to mam problem. Ale nie, bo jedno? ale 8 to już problem? Wiem że jest poważne dlatego nie silę się na " ja wiem zrób to i to". Być może tego nie dostrzegasz ale wolę balansować na granicy "dobrych rad" i dostrzegać coś co inni pomijają gdyż wydaje się śmieszne ale jednak ma wpływ. Osobiście "pieprzę" poruszać się w tym grząskim temacie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Wróćmy do tematu - beznadziejne sytuacje i anhedonia. Wytłumacz mi jak powiązałeś ten wątek z masturbacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,756434#w756484> >>Wcale nie trzeba wracać. Jak myślisz jaka jest korelacja między masturbacją a BRAIN FOGIEM?> >>Lub inaczej. Co jest składową beznadziejnych sytuacji? Jak się je bilansuje. I dlaczego.> >Trzeba wracać, bo prezentujesz tu projekcję. Z tego co można przeczytać między wierszami wynika, że miałeś problem z masturbacją i wydawało Ci się, że powodowało to brain fog,> Mi się wydaje że ty masz problem z masturbacją przez pozycję obronną i co z tego? Lepiej?Odwracasz kota ogonem. Jaką pozycję obronną? Poszedłbyś ze swoim problemem do terapeuty i usłyszałbyś to co ode mnie. Też byś bredził, że to pozycja obronna terapeuty? > Ja nie mam. Zagadnienie jak każde inne.Jasne i dlatego akurat to skojarzyło Ci się z depresją i brakiem możliwości wyjścia z sytuacji. Mi przychodzą do głowy choroby, narkotyki, zdrady przyjaźni i miłości etc, a Tobie problemy z masturbacją. Śmiech na sali  > Ciekawe tak samo jak wszystko co ma wpływ.LOL NIESKOŃCZONOŚĆ 
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > >>>>Wróćmy do tematu - beznadziejne sytuacje i anhedonia. Wytłumacz mi jak powiązałeś ten wątek z masturbacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,756434#w756484> >>>Wcale nie trzeba wracać. Jak myślisz jaka jest korelacja między masturbacją a BRAIN FOGIEM?> >>>Lub inaczej. Co jest składową beznadziejnych sytuacji? Jak się je bilansuje. I dlaczego.> >>Trzeba wracać, bo prezentujesz tu projekcję. Z tego co można przeczytać między wierszami wynika, że miałeś problem z masturbacją i wydawało Ci się, że powodowało to brain fog,> >Mi się wydaje że ty masz problem z masturbacją przez pozycję obronną i co z tego? Lepiej?> Odwracasz kota ogonem. Jaką pozycję obronną? Poszedłbyś ze swoim problemem do terapeuty i usłyszałbyś to co ode mnie. Też byś bredził, że to pozycja obronna terapeuty? No dziecko broni bawienia się siusiakiem. Dorosły tego nie musi. A jak musi to co? > >Ja nie mam. Zagadnienie jak każde inne.> Jasne i dlatego akurat to skojarzyło Ci się z depresją i brakiem możliwości wyjścia z sytuacji. Mi przychodzą do głowy choroby, narkotyki, zdrady przyjaźni i miłości etc, a Tobie problemy z masturbacją. Śmiech na sali  Znów nie masz nic do powiedzenia. To się nie kojarzy. No chyba że czytasz porady dla kucharek. > >Ciekawe tak samo jak wszystko co ma wpływ.> LOL NIESKOŃCZONOŚĆ  Lol. Nie garb się. Dlatego szkoda mi czasu na pisanie. Więcej się dowiedziałeś ode mnie w tym temacie niż ja. Dla ciebie istniejesz tylko "ty" i ten pryzmat przeszkadza w rozmowie. Jeśli jest inaczej obal wpływ dopaminy i prolaktyn w związku z masturbacją. prolaktyna co robi to "pewnie wiesz".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No dziecko broni bawienia się siusiakiem. Dorosły tego nie musi. A jak musi to co?Komu broni?  Jeszcze raz: była mowa o ciężkich problemach, a Ty wyjeżdżasz z jakąś masturbacją. No weź przestań... > >>Ja nie mam. Zagadnienie jak każde inne.> >Jasne i dlatego akurat to skojarzyło Ci się z depresją i brakiem możliwości wyjścia z sytuacji. Mi przychodzą do głowy choroby, narkotyki, zdrady przyjaźni i miłości etc, a Tobie problemy z masturbacją. Śmiech na sali  > Znów nie masz nic do powiedzenia. To się nie kojarzy. No chyba że czytasz porady dla kucharek.Jeszcze raz: była mowa o ciężkich problemach, a Ty wyjeżdżasz z jakąś masturbacją. Czemu? > Dla ciebie istniejesz tylko "ty" i ten pryzmat przeszkadza w rozmowie.I piszesz to bo nie umiesz wytłumaczyć dlaczego napisałeś o masturbacji by rozmyć poważniejszy temat? > Jeśli jest inaczej obal wpływ dopaminy i prolaktyn w związku z masturbacją.> prolaktyna co robi to "pewnie wiesz".Wpływ na co? Po każdym stosunku płciowym chwilowo wzrasta prolaktyna. Nie muszę niczego obalać, bo ty niczego mądrego nie napisałeś. Wróćmy więc do tematu sytuacji bez wyjścia. Np ten chłopak z fobią społeczną, który chciał się zabić. Co, wg ciebie też ma problem przez masturbację?  Przeczytałeś coś wyrywkowo i wydaje Ci się, że wiesz. Tymczasem w rzeczywistości są różne przyczyny depresji i rzadko masturbacja jest jedną z nich, a jeśli tak jest, to mowa o chorobliwym przekonaniu, że to coś złego, co prowadzi do kompulsywnego walenia gruszki, po którym człowiek czuje się szmatą (takie coś też wywołuje uzależnienie od porno). To są głupoty, a ja pisałem o poważnych sprawach. Na dopaminę to wpływa kokaina, albo amfetamina, a nie zabawa sisiorem, a są ludzie, którzy mają problem z nadaktywnością, np z nadmiarem noradrenaliny albo niedoborem serotoniny.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Jeśli jest inaczej obal wpływ dopaminy i prolaktyn w związku z masturbacją. >>prolaktyna co robi to "pewnie wiesz". >Wpływ na co? Po każdym stosunku płciowym chwilowo wzrasta prolaktyna. Nie muszę niczego obalać, bo ty niczego mądrego nie napisałeś.
To czemu wzrasta? No to tak. Efekt Coolidge'a Dowody empiryczne
Eksperymenty na szczurach[2] wykazały, że zmiana partnerki wzmaga libido samca. Późniejsze badania dowiodły, że także u innych gatunków zachodzi to zjawisko[3]. Jego podłożem jest wzrost stężenia dopaminy, która stymuluje układ limbiczny[4].
Teraz dlaczego prolaktyna, dlaczego "ręka" i dlaczego to nie to samo.
>Wróćmy więc do tematu sytuacji bez wyjścia. Np ten chłopak z fobią społeczną, który chciał się zabić. Co, wg ciebie też ma problem przez masturbację? A ty wiesz? Ja nie jestem wujek dobra rada. Uwarunkowań jest cała masa. Wydestylujesz je? Które działają a które to p*****logia? Czy tylko skupisz się na orbicie ogólnego oglądu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Tak myślałem, że chodziło o notkę z wikipedii przeczytaną bez zrozumienia. To dlatego nie formułujesz wprost swoich tez, tylko rzucasz hasła "prolaktyna", "dopamina" i liczysz, że się odniosę  A teraz skończ już ten żałosny temat i wróć do tematu wątku. Twoje "problemy" z masturbacją nikogo nie obchodzą.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > Tak myślałem, że chodziło o notkę z wikipedii przeczytaną bez zrozumienia. To dlatego nie formułujesz wprost swoich tez, tylko rzucasz hasła "prolaktyna", "dopamina" i liczysz, że się odniosę  > A teraz skończ już ten żałosny temat i wróć do tematu wątku. Twoje "problemy" z masturbacją nikogo nie obchodzą.> "Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck> Czyli nie potrafisz sensownie napisać nic na ten temat. Nie rozumiesz tego efektu? Ależ to proste. Ręka jak zapewne wiesz ma dużo łatwiej niż koleś który musi ruszyć dupę i poderwać laskę i zaciągnąć ją do łóżka (tak w dużym skrócie oczywiście). Prolaktyna ma spowodować żeby nie latał za innym dupami gdy już ją "pykłeś" ( choć tu odpali mu się oksytocyna i zamuli mu obraz) przy ręcznej jeździe wypierdolenie innej partnerki zaraz po jest milion razy łatwiejsze i może je zminiać do woli bo nikt mu nie przyjebie patelnią...kapujesz? Dlatego zbija prolaktynę w inny sposób. W ten sposób masturbując się doałdowujesz układ nagrody idąc na łatwiźnie gdyż wysiłku jest zero. Tym sposobem nie rozwiązujesz żadnego problemu gdyż nie tworzysz relacji a tych relacji ci brak i się k***a zapętlasz. Kminisz ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czyli nie potrafisz sensownie napisać nic na ten temat.Ty nie potrafisz, a ja naciskam byś argumentował, zamiast robić off topic. > Nie rozumiesz tego efektu?Rozumiem. Czego tu nie rozumieć? > Ależ to proste. Ręka jak zapewne wiesz ma dużo łatwiej niż koleś który musi ruszyć dupę i poderwać laskę i zaciągnąć ją do łóżka (tak w dużym skrócie oczywiście).Większość zdrowych ludzi woli seks od masturbacji, ale robi jedno i drugie. > Prolaktyna ma spowodować żeby nie latał za innym dupami gdy już ją "pykłeś" ( choć tu odpali mu się oksytocyna i zamuli mu obraz) przy ręcznej jeździe wypierdolenie innej partnerki zaraz po jest milion razy łatwiejsze i może je zminiać do woli bo nikt mu nie przyjebie patelnią...kapujesz?Nie kapuję, bo taka interpretacja świadczy jedynie o Twoim systemie wartości oraz problemach emocjonalnych. Ja mam zupełnie inne. Prolaktyna podnosi się u mężczyzn, którzy mają stałą partnerkę przez dłuższy czas, albo w większym stopniu przy guzie przysadki i chorobie Parkinsona. Po stosunku podnosi się na chwilę i wraca do normy. Nie czaisz różnicy? I nie, wcale nie ma to nie ma na celu rozleniwienia, tylko to bug systemu, gdyż nic nie jest doskonałe. Przecież dla wielu osób jest to bodziec do znalezienia partnerki, przy której przyjemność związana z seksem lepiej się odpala, a jest to także związane z mechanizmem motywacji, bo gdy osiągamy cel, to maleje motywacja z nim związana. To co mamy się nudzi, a to czego nie mamy jest atrakcyjne. Dla Ciebie walenie gruszki jest na równi atrakcyjne z normalnym seksem, a ja nie znam nikogo kto by tak twierdził. Lepszy jest seks z dziwką, a od seksu z dziwką lepszy jest seks z kobietą, którą się samodzielnie poderwało. Jeszcze lepiej jak to dziewczyna poderwała, a jest 10/10. Ty zakładasz absurdalnie, że (parafrazując) marihuana sprawia, że dzięki niej nie sięga się po inne używki, bo jest przyjemna i rozleniwia. Tak to jest gdy przeczyta się jakieś strzępki informacji i na ich podstawie wyciąga się ostateczne wnioski. > Dlatego zbija prolaktynę w inny sposób. W ten sposób masturbując się doałdowujesz układ nagrody idąc na łatwiźnie gdyż wysiłku jest zero. Tym sposobem nie rozwiązujesz żadnego problemu gdyż nie tworzysz relacji a tych relacji ci brak i się k***a zapętlasz. Kminisz ?Nie kminię, bo znów pomijasz kontekst rozmowy i piszesz o jakimś abstrakcyjnym przykładzie jakiegoś fajtłapy nołlajfa, który nie wie, że jak się chce zaruchać, to się idzie i się rucha i nawet niewyjściowa morda nie jest problemem. edit: Problemem ewentualnie mogą być choroby przenoszone drogą płciową, albo jak się okazuje, że laska ma faceta i wymyśla niekorzystną historyjkę by się wybielić i wtedy kolesie lądują nawet w więzieniach, a do tego są wenery, więc może typ z Twojego przykładu jest po prostu minimalistą i boi się ryzyka  Przypomnę kontekst rozmowy, od którego odszedłeś: Wątek jest o wynalazku do samobójstwa, a potem rozmowa zeszła na przyczyny samobójstw, czyli depresję, anhedonię, beznadziejne sytuacje itd: \"farmer\":Tyle że to jakby powiedzieć komuś kto ma Anhedonie ( brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności (zarówno zmysłowej, cielesnej jak i emocjonalnej, intelektualnej czy duchowej). taaa pacz jak tu pięknie ..
Najpierw trzeba mieć te odruchy. A jak urodzisz się z jakąś określoną wrażliwością na neuroprzekażniki to może okazać się że kopiesz się z koniem.
PS. W Japonii rodzina samobójcy buli kupe kasy za opóźnienia jakie powstały gdy ktoś tam "leci na tory".....także ten na peronie postawić ten automat to nie byłby.... \"olson\":Nikt nie rodzi się z określoną psychiką raz na zawsze, a gdy nie ma nic do stracenia, to otwiera się spore pole do eksperymentów i niekonwencjonalnych sposobów by poczuć się normalnie lub przyjemnie choć na chwilę, a czasem efekty mogą się okazać zaskakujące także na dłuższą metę I potem wyjechałeś z metą, a potem z masturbacją  Nie uważasz, że to nie jest standardowa odpowiedź na te tematy i powinieneś wytłumaczyć dlaczego o tym piszesz? Rozmowa o waleniu gruszki średnio mnie interesuje, delikatnie mówiąc. P.S. Aha pisałem tam jeszcze o braku szans na miłość, ale z tym jednak da się poradzić, jeśli człowiek ma czym to zastąpić i jest w stanie pogodzić się z sytuacją i cieszyć się chwilą.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
2 na 2 Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) | >Jakaś ogólna schizofrenia?
Dla człowieka zdrowego, względnie trwale zadowolonego i młodego choroba, cierpienie i śmierć są trudnym do pojęcia skandalem. Gdy zmienia się położenie życiowe człowieka, a wraz z tym bardzo pogarsza się jego jakość życia, pojawia się też inne myślenie na temat tych spraw.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> www.focus.(*)pierwsza-maszyna-do-samobojstw> Fajny? Powinien stać na każdym rogu?Ta kapsuła samobójców nieco przypomina "okna życia", bo w obu przypadkach zachodzi uwikłanie decydenta w zależność od społecznej oceny. Tyle, że z okna życia z powodu owej presji raczej nie korzystałoby się, a z kapsułą samobójców jest na odwrót: korzystano by nawet wbrew sobie. Ciekawe, zważywszy społeczne postrzeganie obu rozwiązań.
Cza być oszczędnym.
|
|
| Berrul (16 punktów) | > Jak komuś życie niemiłe to ciao amore. Ludzi jest aż zanadto i jak ktoś chce koniecznie odejść to >kto mu zabroni. Z drugiej strony> to jakieś nieludzkie, przeciwne wszelkiemu humanizmowi. Kłóci się z odruchami ciągnącymi do życia> jak długo się da.No nie wiem czy takie nieludzkie, czy właśnie wręcz ludzkie. Bo wiesz, dla przykładu zarówno zwierzęta jak i rośliny dążą do przeżycia i przedłużania gatunku. Po to też ewoluują i przystosowują się gdy warunki ulegają zmianom. To człowiekowi, jako jedynemu może przyjść do głowy myśl samobójcza a potem fizyczna realizacja zamiaru  Ani zwierzęta ani rośliny nie popełniają samobójstwa, bo świat jest nieprzyjazny. Skorpion lub wąż są w stanie owszem zabić się jednak tylko w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, jednak nigdy z innego. Dlatego uważam, że potencjalne samobójstwo to domena jak najbardziej ludzka. To tylko ludzie nie chcą się przyznać do swej mroczniejszej strony  .
|
|
| syku (454 punktów) | Na pewno tego rodzaju usługa nie powinna być powszechnie i łatwo dostępna. Ludzie czasami działają na podstawie nagłych impulsów albo kiedy są odurzeni i często żałują decyzji w ten sposób podjętych.
Z drugiej strony jeżeli ktoś chce zakończyć życie to powinien móc to zrobić w cywilizowany sposób - bez cierpienia - zamiast np. skoczyć z mostu albo podciąć sobie żyły. Ale i tak powinna być wymagana konsultacja z lekarzem oraz dłuższy okres czasu np. 6 miesięcy, w którym osoba mogłaby zmienić zdanie. Wówczas decyzja nie będzie impulsywna, zostaną przedstawione alternatywy i będzie dużo czasu żeby zmienić zdanie.
Rzut oka wystarczy, aby stwierdzić, że dwóch jest wrogów szczęścia ludzkiego: cierpienie i nuda.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|