 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-12-2017 19:35 | finerbijk (17282 punktów) | Modne słówka
4 na 4 | Można wyraźnie zauważyć jak niektóre słowa stają się modne. Jednym z takich słów jest "narracja". Nawet ludzie którym inteligencji nie można odmówić, stosują je teraz chętnie w różnych swoich wypowiedziach, chociaż wcześniej wcale im nie były potrzebne.
Inne bardziej kolokwialne popularne ostatnio określenie to "zaorać", używane w różnych przypadkach. Oraz jako rzeczownik (zaoranie) lub czasownik (zaorać). Które zastępuje modne trochę wcześniej "masakrowanie". Człowiek ma jakąś wrodzoną cechę do małpowania, to pewne, ale skąd to się bierze? Chęci bycia na czasie? A może podświadomie się czuje, że tak łatwiej dotrzeć do odbiorcy?
Ciekawi mnie też, kim są ludzie którzy wprowadzają je do obiegu. Czy to raczej elita, pokazująca się w mediach i ogólnie słuchana, czy może motłoch z ulicy, jakieś małolaty-kibole? Pewnie obie te grupy, zależy od przypadku.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Co do "narracji", to myślę, że to ma związek z postmodernizmem. "Zaorać" i "masakrować" ma związek z wypowiedziami Janusza Korwina-Mikke, co później przejęli zwolennicy PiS.
Słowo "narracja" (tak mi się wydaje) nadużywaja dziennikarze. Lewicowa narracja, prawicowa narracja etc. "Zaorać" i "masakrować" rozpowszechniane było w różnych memach i filmikach z JKM. Czyli to sprawka młodych zwolenników Korwina.
|
|
3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | O ile narracja przesadnie mnie nie razi, o tyle masakrowanie czy oranie irytuje mnie mocno. Kojarzy mi się z końcem racjonalnej rozmowy. Z takich nowinek językowych najbardziej mnie frapuje skąd u licha wzięło się kuriozalne i kuriozalnie powszechne sformułowanie "Szlachta nie pracuje" w opisach swojej profesji na fejsie. Kto to wprowadził, kto to upowszechnił? Szlachta dawniej nie pracowała w dokładnie tym sensie, w jakim dziś nie pracują przedsiębiorcy. Bardzo wąska ich cząstka osiąga spektakularny sukces i przestaje pracować odcinając kupony a olbrzymia większość pracuje z pewnością nie mniej niż tzw. ludzie pracy. Stąd spodobał mi się spotkany niedawno opis własnej profesji jako "DSTZ - Drobna Szlachta Tradycyjnie Zapierdala"
|
|
 | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > O ile narracja przesadnie mnie nie razi, o tyle masakrowanie czy oranie irytuje mnie mocno. Kojarzy mi się z końcem racjonalnej rozmowy.Zgoda. > Z takich nowinek językowych najbardziej mnie frapuje skąd u licha wzięło się kuriozalne i kuriozalnie powszechne sformułowanie "Szlachta nie pracuje" w opisach swojej profesji na fejsie. Kto to wprowadził, kto to upowszechnił? Szlachta dawniej nie pracowała w dokładnie tym sensie, w jakim dziś nie pracują przedsiębiorcy. Bardzo wąska ich cząstka osiąga spektakularny sukces i przestaje pracować odcinając kupony a olbrzymia większość pracuje z pewnością nie mniej niż tzw. ludzie pracy. Stąd spodobał mi się spotkany niedawno opis własnej profesji jako "DSTZ - Drobna Szlachta Tradycyjnie Zapierdala"  Roli szlachty nie można pominąć w utrzymaniu tożsamości RP, chłopu zwykle było obojętne pod czyim batem pracuje. Może nie jest to za bardzo pro-ludowa opinia, ale tak było. Przy czym żeby była jasność, wywodzę się z chłopstwa i nie mam żadnego interesu w gloryfikowaniu polskiej szlachty, obiektywnie stwierdzam rzeczywistość. Bez szlachty nie byłoby Polski. Ta drobna była zwykle bardziej patriotyczna, magnatom to było obojętne, ale nie ma tak że szlachta się oddawała tylko lenistwu, większość musiała kombinować jak zwykli chłopi, żeby się jakoś utrzymać.
|
|
|  | 3 na 3 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | Szlachcic na zagrodzie | > Bez szlachty nie byłoby Polski. Ta drobna była zwykle bardziej patriotyczna, magnatom to było obojętne, To kto chętniej brał chłopki, drobna szlachta czy magnaci? > ale nie ma tak że szlachta się oddawała tylko lenistwu, większość musiała kombinować jak zwykli chłopi, żeby się jakoś utrzymać. Bo w istocie byli to chłopi tyle, że mieli inne stroje. Szlachta zagrodowa miała swoje kontusze, a chłopi w swoich zagrodach mieli stroje ludowe. Problem w tym, że ludowcy nie mieli prawa głosu, a zagrody wcale nie gorsze. A obecnie większość dworów w ruinie, a drobne zagrody szlacheckie zupełnie takie same jak chłopskie bo jest demokracja ludowa. W efekcie chłopkomani szlachta bardzo chętnie zakładała chłopskie stroje.
Prosze mi wytłumaczyć jak można nazywać demokracją ustrój w którym najliczniejsza warstwa ludu jest ciemiężona i w którym faktyczną władzę sprawują najbogatsze rody?
|
|
| |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | Odp: Szlachcic na zagrodzie | > Prosze mi wytłumaczyć jak można nazywać demokracją ustrój w którym najliczniejsza warstwa ludu jest ciemiężona i w którym faktyczną władzę sprawują najbogatsze rody?Można nazywać skutecznie. Prawda jest taka, że kłamstwo powtarzane X razy staje się prawdą. Jest też taka, że dzięki przymusowej masowej edukacji i wszechobecnym mediom można od najmłodszych do najstarszych lat wstrzykiwać ludziom dowolne prawdy niezaprzeczalne. Rozwinięta socjotechnika jest fantastycznie udoskonalonym batem nad dupą. lp.2o@1daj
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Prawda jest taka, że kłamstwo powtarzane X razy staje się prawdą. Powtórzyłeś tę prawdę iks razy, czy ciągle jeszcze jest kłamstwem?
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > >Prawda jest taka, że kłamstwo powtarzane X razy staje się prawdą.> Powtórzyłeś tę prawdę iks razy, czy ciągle jeszcze jest kłamstwem?To był celowy zabieg. Tak żeby się nad tym zastanowić i wyciągnąć wnioski  lp.2o@1daj
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Prawda jest taka, że kłamstwo powtarzane X razy staje się prawdą. >>Powtórzyłeś tę prawdę iks razy, czy ciągle jeszcze jest kłamstwem? >To był celowy zabieg. A mógłbyś mi to powtórzyć iks razy?
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> A mógłbyś mi to powtórzyć iks razy?Nie  lp.2o@1daj
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie  To bezcelowy zabieg... 
Cza być oszczędnym.
|
|
|  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | Odp: Modne słówka |
>Roli szlachty nie można pominąć w utrzymaniu tożsamości RP, chłopu zwykle było obojętne pod czyim batem pracuje.
No właśnie - a komu u nas chłopstwo zawdzięcza taką powolną degradację do roli pracującego pod batem instrumentum vocale? Czy nie szlachcie przypadkiem?
|
|
| |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > No właśnie - a komu u nas chłopstwo zawdzięcza taką powolną degradację do roli pracującego pod batem instrumentum vocale? Czy nie szlachcie przypadkiem?... szlachcie w "ornatach" również. A może zwłaszcza... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Z takich nowinek językowych najbardziej mnie frapuje skąd u licha wzięło się kuriozalne i kuriozalnie powszechne sformułowanie "Szlachta nie pracuje" w opisach swojej profesji na fejsie. Kto to wprowadził, kto to upowszechnił?Takie opisy wstawiają sobie ludzie, którzy pewnie o szlachcie nie mają wielkiego pojęcia więc nie ma co się ekscytować. Jeśli kogoś nie stać na wymyślenie czegoś lepszego, to nie powinno dziwić czemu "szlachta nie pracuje"  lp.2o@1daj
|
|
|  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Takie opisy wstawiają sobie ludzie, którzy pewnie o szlachcie nie mają wielkiego pojęcia więc nie ma co się ekscytować. A czy dodawanie sobie do nazwiska jakieś formy męskiego patronimika np. z języka ruskiego końcówki -icz, która była w użyciu u rodów bojarskich Rusi Kijowskiej i Księstwa Moskiewskiego (Jarosławicz, Wsiesławicz, Dobrynicz, Chnosiewicz), też jest kuriozalne? Znanych z historii jest wielu chłopów, którzy zostali uszlachetnieni albo uszlachetnili się sami przyjmując nazwisko z odpowiednią końcówką patronimiczną. Czy ci, którzy uszlachetnili się sami byli kuriozalni? Przypominam, że niższe warstwy nie miały pozwolenia na dodawanie imienia ojca do własnego np. syn Gablika nie mógł być Gablikowiczem.
|
|
| |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> A czy dodawanie sobie do nazwiska jakieś formy męskiego patronimika np. z języka ruskiego końcówki -icz, która była w użyciu u rodów bojarskich Rusi Kijowskiej i Księstwa Moskiewskiego (Jarosławicz, Wsiesławicz, Dobrynicz, Chnosiewicz), też jest kuriozalne?Wszelkie pajacowanie jest kuriozalne. > Znanych z historii jest wielu chłopów, którzy zostali uszlachetnieni albo uszlachetnili się sami przyjmując nazwisko z odpowiednią końcówką patronimiczną. Czy ci, którzy uszlachetnili się sami byli kuriozalni?Ale jeśli jest w tym jakiś interes, można sobie polepszyć byt, to może nie jest to takie głupie. lp.2o@1daj
|
|
| | |  | 1 na 1 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Ale jeśli jest w tym jakiś interes, można sobie polepszyć byt, to może nie jest to takie głupie. Lepiej jest być czeladnikiem niż terminatorem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> Lepiej jest być czeladnikiem niż terminatorem.Lepiej się wypowiadać niż czytać cudze wypowiedzi  lp.2o@1daj
|
|
| |  | | finerbijk (17282 punktów) | >A czy dodawanie sobie do nazwiska jakieś formy męskiego patronimika np. z języka ruskiego końcówki -icz, która była w użyciu u rodów bojarskich Rusi Kijowskiej i Księstwa Moskiewskiego (Jarosławicz, Wsiesławicz, Dobrynicz, Chnosiewicz), też jest kuriozalne? To nie jest tylko ruskie, a raczej słowiańskie. Tyle że u Lachów to był "ic", Jarosławowic, Bolesławowic, Mieszkowic, itd., przy czym praktykowane w czasach, kiedy nazwisk jeszcze nie było. Więc stanowiło jakiś wyróżnik.
|
|
| | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >To nie jest tylko ruskie, a raczej słowiańskie. Tyle że u Lachów to był "ic", Jarosławowic, Bolesławowic, Mieszkowic, itd., przy czym praktykowane w czasach, kiedy nazwisk jeszcze nie było. Więc stanowiło jakiś wyróżnik. Może i słowiańskie, ale moda na dodawanie końcówek zapanowała wśród polskiej szlachty w XIV wieku.
|
|
|  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | > >Takie opisy wstawiają sobie ludzie, którzy pewnie o szlachcie nie mają wielkiego pojęcia więc nie ma co się ekscytować.... podejrzewam, iż to ludzie pełni fobii pragnący "podnieść" własne samopoczucie i wizerunek. Nie ma co się wstydzić "szlacheckiego pochodzenia", ale chwalić się nim to gruba przesada. Przecież to nie urodzenie, lecz charakter i postawa świadczy o "szlacheckości". Kontusz wystającej "słomy z butów" nie ukryje... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > >Chyba nie tędy droga. To raczej kiepski żart niż pretendowanie do tytułu szlacheckiego. Taki podpis charakteryzuje ludzi niskiego stanu  ... nie ważne, niski czy wysoki stan. Nadmierne "uwypuklanie" tytułu szlacheckiego, nawet należnego, świadczy o osobowości pełnej fobii i nie akceptującej swojej obecnej sytuacji społecznej, materialnej, itd. Obecny minister zdrowia, choć przynależy jego rodzinie tytuł książęcy, jakoś nie chwali się tym i nie umieszcza swojego tytułu kiedy i gdzie popadnie...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> ... nie ważne, niski czy wysoki stan.Jeśli np. stan umysłu, to ważne  > Nadmierne "uwypuklanie" tytułu szlacheckiego, nawet należnego, świadczy o osobowości pełnej fobii i nie akceptującej swojej obecnej sytuacji społecznej, materialnej, itd.Zgadza się, tylko że nie o to tu chodzi. Równie dobrze można sobie w profilu napisać, że sprytni czy przedsiębiorczy nie pracują ale widocznie tamto jest mniej zabawne. To zupełnie tak jak z tym powiedzeniem, że generałów do wojska nie biorą. > Obecny minister zdrowia, choć przynależy jego rodzinie tytuł książęcy, jakoś nie chwali się tym i nie umieszcza swojego tytułu kiedy i gdzie popadnie...To dobrze. Ale i tak mam go gdzieś. A skąd taki przykład kosmiczny? lp.2o@1daj
|
|
| | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) |
> To dobrze. Ale i tak mam go gdzieś.> A skąd taki przykład kosmiczny?Z Radziwiłłów, z Radziwiłłów
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >To zupełnie tak jak z tym powiedzeniem, że generałów do wojska nie biorą.... dopóki któryś nie "umrze"...  > >A skąd taki przykład kosmiczny?... z wielu mi znanych, tego powinni znać wszyscy... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > Szlachta dawniej nie pracowała w dokładnie tym sensie, w jakim dziś nie pracują przedsiębiorcy. Bardzo wąska ich cząstka osiąga spektakularny sukces i przestaje pracować odcinając kupony a olbrzymia większość pracuje z pewnością nie mniej niż tzw. ludzie pracy.... dużą ich część (szlachty) powinno się bardziej przyrównać do "rzemieślników", niż do "przedsiębiorców". Niemniej "zaiwaniali niczym dzikie osły" (kiedyś też modny zwrot)... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
4 na 4 | szarley (54906 punktów) | "Polska język, trudna język" Zulu Gula Ja do dziś nie rozumiem jak wnuk królowej Elżbiety ma na imię William a syn Juana Carlosa jest Filip www.racjonalista.pl/forum.php/s,657311Pewnie wnuk Elisabeth byłby Wilhelmem a syn Jana Karola ma na imię Felipe Niestety w stolicy polski, łorsole, dziennikaże znają jedynie rzygpolisz z przedmieść NiuJorku. Jak się jest ze wsi, to cza sknóndyś wzór brać, ady nie łod łojców, bo wieśniaki. Cza tym kuzynom, wieśniarom spode Łomży pokozać, że sie w świacie bywałym i inglisz zno! Mod, proszę, nie poprawiaj błędów, ja polszczyznę uważam bardziej (mimo błędów) niż polskawi dziennikaże pol*szczynę i nieraz na Twoim forum to udowodniłem, nawet "zaorując" tych po prajwet skólach A skund załorać?, ano stund, że dziad jeszcze za kuńskim łogónem po zagónie łoroł i pozdniej hreczke sioł. Ino śnurek mioł przewionzany i ślachcica udowoł. (A co do szlachty, to jestem lewicowcem  ślachta do darmozjady) Hanek herbu Widły w Kupie Gnoju na Słońce Wystawione.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > (A co do szlachty, to jestem lewicowcem ślachta do darmozjady)Taka teza wśród lewicy bierze się jedynie z jej tępej ignorancji historycznej. W sensie ustrojowym szlachta była tym, czym są dziś przedsiębiorcy. Teza, że przedsiębiorcy to darmozjady to teza nie tyle lewicy, co jej skrajnego skrzydła: komunistów oraz socjalistów. Rozsądniejsza część lewicy przedsiębiorców jednak nie wyklucza.
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Rozsądniejsza część lewicy przedsiębiorców jednak nie wyklucza.No jasne. Z pustego nawet Salomon nie da zasiłku. lp.2o@1daj
|
|
|  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >(A co do szlachty, to jestem lewicowcem ślachta do darmozjady)> Taka teza wśród lewicy bierze się jedynie z jej tępej ignorancji historycznej. Z czego jednak wynika, iż teza odwrotna - jakoby szlachta ciężko harowała - bierze się z ignorancji odwrotnej, czyli ostrej.
Cza być oszczędnym.
|
|
| |  | 1 na 1 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >teza odwrotna bierze się z ignorancji ostrej. Jak szabla. I z tego wynika, że narzędzia pracy chłopów były tępe jak tezy lewicowych historyków.
|
|
| | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>teza odwrotna bierze się z ignorancji ostrej. >Jak szabla.
Szabelka.
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >teza odwrotna bierze się z ignorancji ostrej.> Jak szabla.> I z tego wynika, że narzędzia pracy chłopów były tępe...Już tylko na chłopski rozum to wynikanie kupy się nie trzyma. 
Cza być oszczędnym.
|
|
|  | 1 na 1 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | > >(A co do szlachty, to jestem lewicowcem ślachta do darmozjady)> Taka teza wśród lewicy bierze się jedynie z jej tępej ignorancji historycznej.Hm. A jak to jest, że np. kunsztowne wyszycia na koszulach i innych częściach ludowego strojów z terenów Białorusi rozpowszechniły się dopiero na przełomie XIX i XX w.? Czy to za sprawą Kościuszki? A może romantyzm dał chłopom zarobić? Ogólnie to stroje ludowe mają tendencje do upodobniania się do strojów elitarnych (np. strój kujawski szyto z dobrego gatunkowo sukna i jedwabiu, który nierzadko sprowadzany był zza granicy). To jak to jest, że chłop nawet - co się zdarzało - zamożny, ubrany niezgorzej niż pan, a głosu nie miał? I jak to jest, że gospodarkę rolną opartą o folwarki i pańszczyznę, który przez kolejne przywileje dla szlachty prowadził do niewolnictwa najniższego stanu, uważasz za wzorową i demokratyczną?
|
|
|  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | > >(A co do szlachty, to jestem lewicowcem ślachta do darmozjady)> Taka teza wśród lewicy bierze się jedynie z jej tępej ignorancji historycznej. W sensie ustrojowym szlachta była tym, czym są dziś przedsiębiorcy.Nie zgadzam się z tym. Przedsiębiorca działający w warunkach zrównoważonej gospodarki rynkowej, zrównoważonej czyli takiej, w której nikt nie ma wymuszonej (urodzeniem, znajomościami, przekrętami) przewagi nad innymi, musi naprawdę sporo pracować, żeby do czegoś dojść lub choć utrzymać się na powierzchni. Gospodarka potrzebuje ludzi przedsiębiorczych, obracających pieniądzem, akumulujących kapitał, tak samo jak potrzebuje robotników. Jednak podstawą takiej zrównoważonej gospodarki jest równość podmiotów. Robotnik musi mieć możliwość wyboru pracy, bez płaszczenia się przez geszefciarzem, bo bezrobocie jest -nastoprocentowe i zapewnioną ochronę państwa przy naruszeniu jego praw, przedsiębiorca musi mieć możliwość zastąpienia jednego pracownika innym i ochrony państwa przed wszelkimi nieuczciwościami, w tym "konkurencją" nie płacącą podatków. W praktyce pracownik zawsze jest w gorszej sytuacji, więc państwo powinno chronić jego prawa jako strony słabszej i wiele cywilizowanych państw do tego już doszło, że pilnuje równowagi między kapitałem a pracą (także tam gdzie ta równowaga jest zakłócona w drugą stronę) Szlachta była w innej sytuacji Chłopa nie trzeba było zatrudniać, rodził się jako niewolnik. Nie trzeba mu było płacić, wystarczył bat i kopniaki. Można było w każdej sytuacji wyrzucić go z ziemi, lub dowolnie zwiększyć obciążenie pańszczyzną. Równowaga była tak mocno zakłócona, że niejeden szlachcic mógł potem powiedzieć "Mego dziada piłą rżnęli". Od pracy fizycznej byli chłopi, od organizowania ich pracy arendarze, karbowi, od rozpijania karczmarze. Niejeden pan na dziesiątkach wsi nawet nie zaglądał do swojej własności, chyba by się z jakąś młodą, urodną chłopką zabawić. Niejeden szlachcic pałac w Warszawie kazał zbudować i w nim przesiadywał w przerwie między polowaniami i balami w swoich wiejskich rezydencjach. Rzecz nie dotyczy drobnej, zagrodowej szlachty, która jak szlachta rzepecka "w piąciu krowiego ogona trzyma, a we trzech jedną czapkę mają". Ci w polu na równi z chłopami robili, ale byli wolnymi ludźmi. Sytuacja zmieniła się po uwłaszczeniu, które jakoś zawsze przychodziło wraz z obcymi rządami, ale i wtedy szlachcic miał olbrzymią ekonomiczną przewagę nad chłopami. Chłop jednak mógł ze wsi wyjść i choć często jako "wolny najmita", to jednak Łódź i Dąbrowę zbudował. Wtedy dopiero trzeba było mieć olbrzymi majątek, tak w mieście jak i na wsi, żeby się do próżniaczej klasy załapać. Jednak wtedy to już pojęcie szlachty było anachronizmem.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | | Irracja (4721 punktów) | >>Niejeden pan na dziesiątkach wsi nawet nie zaglądał do swojej własności, chyba by się z jakąś młodą, urodną chłopką zabawić. Niejeden szlachcic pałac w Warszawie kazał zbudować i w nim przesiadywał w przerwie między polowaniami i balami w swoich wiejskich rezydencjach.
... a to w sam raz dotyczy już magnaterii. Wbrew wszelkim wyobrażeniom, "stan szlachecki" również dzielił się na klasy. Najwyżej stała "magnateria", później "typowa szlachta", a najniżej stała "szlachta zagrodowa" vel "hreczkosieje". Teoretycznie cała szlachta miała te same prawa, jednak różnice majątkowe dość znacznie (nieraz) znajdowały odbicie w statusie społecznym i samym prawie. Upadek Polski miał dwie przyczyny. Zamiana "Polski chrześcijańskiej" w "Polskę katolicką"[1]. Oraz rozpowszechnienie "warstwy" popleczników, totumfackich i sprzedajnej "gołoty", co w połączeniu z "prywatą" magnaterii (popartej łapówkami i zaszczytami obcych państw) gruntownie zdestabilizowało Polskę...
>Sytuacja zmieniła się po uwłaszczeniu, które jakoś zawsze przychodziło wraz z obcymi rządami, ale i wtedy szlachcic miał olbrzymią ekonomiczną przewagę nad chłopami. Chłop jednak mógł ze wsi wyjść i choć często jako "wolny najmita", to jednak Łódź i Dąbrowę zbudował. Wtedy dopiero trzeba było mieć olbrzymi majątek, tak w mieście jak i na wsi, żeby się do próżniaczej klasy załapać.
... jednym z największych (chyba większym niż sama szlachta) przeciwników równości, jak i uwłaszczenia chłopów był kościół. W Rzeczypospolitej Dwojga Narodów (jak i później w II RP) Kościół katolicki był największym posiadaczem ziemskim, który posiadał swoich reprezentantów zarówno w Sejmie jak i Senacie. Papież Leon XIII (czyli rzeczywista głowa państwa polskiego kleru) "nauczał": "To przede wszystkim winno być uznane, iż trzeba w cierpliwości znosić nieodmienną dolę ludzką. Niepodobna, aby się zrównało to, co jest u dołu, z tym, co u szczytu istnieje. Prawda, dążą do tego socjaliści, lecz próżno walczyć przeciwko naturze rzeczy. Demokracja chrześcijańska musi bronić nierówności stanów, która zresztą jest właściwością dobrze uporządkowanych państw. Musimy obstawiać przy takiej formule i takim porządku społecznym, jaki temu nadał Bóg Stwórca".
[1] - świadczą o tym, choćby słowa wieloletniego szefa polskiego MSZ Józefa Becka który, podczas internowania w Bukareszcie, oskarżał Watykan za tragedię Polski: " Zbyt późno zrozumiałem, że prowadziliśmy politykę zagraniczną służącą jedynie egoistycznym celom Kościoła katolickiego".
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >>>Niejeden pan na dziesiątkach wsi nawet nie zaglądał do swojej własności, chyba by się z jakąś młodą, urodną chłopką zabawić. Niejeden szlachcic pałac w Warszawie kazał zbudować i w nim przesiadywał w przerwie między polowaniami i balami w swoich wiejskich rezydencjach. >... a to w sam raz dotyczy już magnaterii. Wbrew wszelkim wyobrażeniom, "stan szlachecki" również dzielił się na klasy. Najwyżej stała "magnateria", później "typowa szlachta", a najniżej stała "szlachta zagrodowa" vel "hreczkosieje".
Jeszcze niżej ci, którzy niczego nie mieli prócz szabli na wynajem Porównywanie ich (podobnie jak zaściankowców) do przedsiębiorców jest chybione, porównanie arystokracji tak samo. Ilu więc szlachty można porównać do dzisiejszych przedsiębiorców? Ilu naprawdę pracowało organizując swoim pracownikom pracę, szukając rynków zbytu, unowocześniając folwarki i dbając o uczciwe wynagradzanie?
> [1] - świadczą o tym, choćby słowa wieloletniego szefa polskiego MSZ Józefa Becka który, podczas internowania w Bukareszcie, oskarżał Watykan za tragedię Polski: " Zbyt późno zrozumiałem, że prowadziliśmy politykę zagraniczną służącą jedynie egoistycznym celom Kościoła katolickiego". Sam był winien, zwalanie na koklusz u sąsiada jakoś go nie powinno usprawiedliwiać. Ciekaw jestem jakie argumenta wysuwał. Watykan kazał brać Zaolzie, zamiast zavetować Monachium i we współpracy z Czechami zająć Wrocław?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Jeszcze niżej ci, którzy niczego nie mieli prócz szabli na wynajem - Gdzieto ona Sobota? - Niedaleko Piątku, wasza miłość. - Kpisz, Kiemlicz? - Zaśbym śmiał! - odrzekł stary, krzyżując ręce na piersiach i skłaniając głowę - jeno się tam tak dziwnie miasteczka nazywają.
Przywołuję tutaj dialog Kmicica z Kiemliczem by przypomnieć szlachetne twarze.
> Ilu więc szlachty można porównać do dzisiejszych przedsiębiorców? Ilu naprawdę pracowało organizując swoim pracownikom pracę, szukając rynków zbytu, unowocześniając folwarki i dbając o uczciwe wynagradzanie? Myślę, że to byli ci, którzy sprowadzili do polski francuskie słówka: salon, parkiet, toaleta, filut, portret, , portmonetka, fryzjer, fryzura, gorset, jubiler. A wcześniej: kilim, dywan, muślin, tafta, burka, sukmana, rumak, ogier, kulbaka, juki, ułan, dzida, arkan, orda, jasyr, haracz. A teraz aby trochę zdemitologizować Niemców przytoczę słówka jakich nauczyli się od nich Polacy w XIII i XIV wieku: burmistrz, gmina, ratusz, czynsz, rynek, plac, gmach, jarmark, pręgierz, wójt, sołtys, ślusarz, grabarz, rymarz, kuśnierz, bednarz, malarz.
|
|
| | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >A teraz aby trochę zdemitologizować Niemców przytoczę słówka jakich nauczyli się od nich Polacy w XIII i XIV wieku: burmistrz, gmina, ratusz, czynsz, rynek, plac, gmach, jarmark, pręgierz, wójt, sołtys, ślusarz, grabarz, rymarz, kuśnierz, bednarz, malarz.
pręgierz, sołtys, wójt i rynek mnie zaskoczyły...
|
|
| | | | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >pręgierz, sołtys, wójt i rynek mnie zaskoczyły... Mnie zaskoczyły mokasyny z indiańskiego.
|
|
| | | |  | | Irracja (4721 punktów) | >>Jeszcze niżej ci, którzy niczego nie mieli prócz szabli na wynajem
... i tutaj bym się sprzeciwił, że niżej od "hreczkosiejów". Wiele złego zrobili, lecz i dużo dobrego. Może więcej dobrego, niźli złego. Szlachta "pleniła się nad miarę" a nie wszyscy dziedziczyli majątki. Rosła więc ilość "gołoty" (szlachta bez ziemi i majątku), ale i ginęła strasznie w "czas wojen". Nie mając nic, oprócz herbu, szukali sławy i majątku na wojnach rozsławiając "polskie wojsko". W "Czarnych chmurach" to Kacper Pilch, w "Potopie" to Soroka i towarzysze Kmicica (w najeździe na Butrymowicze). Kiemlicze również. Z historii to "lisowczycy" głównie z "gołoty" się składali...
>Ciekaw jestem jakie argumenta wysuwał. Watykan kazał brać Zaolzie, zamiast zavetować Monachium i we współpracy z Czechami zająć Wrocław?
... a wiesz, ciekaw jestem dlaczego Masaryk, Benesz i inni tak bardzo chcieli (w 1918 roku) Czech w granicach X-wiecznej "korony św. Wacława". Musieli sobie zdawać sprawę z wrogości Austrii, Niemiec, Węgier, czy Polski. Polacy mieli pretensje o 1871 km2 terenu, a tacy Węgrzy o 11 927 km2. Jestem ciekaw, dlaczego Czechy uznały "Monachium" zamiast przeciwstawić się Hitlerowi. Polska proponowała "zmianę polityki" wobec Czech i Niemiec, jeżeli Czesi będą się bronić. Poza tym jestem ciekaw dlaczego Benesz (na tydzień przed Monachium) sam zasugerował korekty granicy na Zaolziu. A dlaczego czeski minister spraw zagranicznych Krofta proponował (stronie Polskiej) taki termin, jakby chciał storpedować intencje Benesza i przysłużyć się Hitlerowi. Wiele pytań czeka na odpowiedź, a Ty znasz bardzo dobrze język czeski i mógłbyś znaleźć oraz przetłumaczyć wiele opinii i artykułów czeskich na ten temat. Tylko tak bezstronnie, bez poddawania się emocjom...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >>Jeszcze niżej ci, którzy niczego nie mieli prócz szabli na wynajem> ... i tutaj bym się sprzeciwił, że niżej od "hreczkosiejów".Dyskusja jest o tym, czy można przyrównać szlachtę do przedsiębiorców. Ocena szlachty co zupełnie odrębna rzecz. > >Ciekaw jestem jakie argumenta wysuwał. Watykan kazał brać Zaolzie, zamiast zavetować Monachium i we współpracy z Czechami zająć Wrocław?> ... a wiesz, ciekaw jestem dlaczego Masaryk, Benesz i inni tak bardzo chcieli (w 1918 roku) Czech w granicach X-wiecznej "korony św. Wacława".Cóż Cię w tym dziwi? Polacy chcieli wtedy przywrócenia przedrozbiorowych granic i dla wielu kompletnym zaskoczeniem był nie tylko opór Ukraińców czy Litwinów, ale nawet powstania na Śląsku. Czesi traktowali Bílsko, jak czeskie miasto, choć było miastem mówiącym po niemiecku, tak samo jak Polacy traktowali jak polski, mówiący po niemiecku Thorn > Jestem ciekaw, dlaczego Czechy uznały "Monachium" zamiast przeciwstawić się Hitlerowi.Niewielki naród, mając przeciwko sobie Niemcy (z Austrią) Węgry, Wielką Brytanię, Francję, Włochy, Polskę i słowacką irredentę mógł co najwyżej wyginąć w walce. Nie zapominaj, że Czesi mieli już za sobą zagładę swojej warstwy szlacheckiej pod Białą Górą i niemal zagładę w czasie wojny. > Ty znasz bardzo dobrze język czeski i mógłbyś znaleźć oraz przetłumaczyć wiele opinii i artykułów czeskich na ten temat. Tylko tak bezstronnie, bez poddawania się emocjom...1 Niechętnie udzielam się w sporach między narodami. Kwasu z tego moc, zasady nie obowiązują, chemii nie ma  2 Emocje... spojrzyj, gdzie się wychowałem i do dziś mam dom. 3 Zawsze przy ocenie historycznych zjawisk, trzeba spróbować wejść w buty historycznych postaci, a to jest o tyle trudne, że my mamy wiedzę o skutkach ich działań. Moi dziadkowie witali na Zaolziu polskie wojsko, potem sami przyznawali, że aneksja Zaolzia w tych warunkach była absolutną głupotą Polaków. Beck nadal jest nieusprawiedliwiony, a jego obwinianie Watykanu i klęskę w 1939 niepoważne
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Dyskusja jest o tym, czy można przyrównać szlachtę do przedsiębiorców. Ocena szlachty co zupełnie odrębna rzecz. Żeby obie grupy porównać trzeba obie ocenić.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >>Dyskusja jest o tym, czy można przyrównać szlachtę do przedsiębiorców. Ocena szlachty co zupełnie odrębna rzecz. >Żeby obie grupy porównać trzeba obie ocenić. Ocena wypływa samoistnie z porównania. A tak w ogóle to porównywanie obu grup nie ma większego sensu, bo społeczeństwo podzielone na stany nie dawało takich możliwości jak dziś. Dziś możliwa jest kariera od zera do milionera. Znasz jakiegoś chłopa, który został magnatem? Pamiętam z historii, że był jeden oracz, którego syn został księciem, ale to chyba bajka.
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Dyskusja jest o tym, czy można przyrównać szlachtę do przedsiębiorców. Ocena szlachty co zupełnie odrębna rzecz. >>Żeby obie grupy porównać trzeba obie ocenić. >Ocena wypływa samoistnie z porównania. Tak czy siak nie ma odrębności.
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >Cóż Cię w tym dziwi? Polacy chcieli wtedy przywrócenia przedrozbiorowych granic... nooo, jednak opieranie swych roszczeń o granice sprzed 150 lat, a sprzed ponad 1000 lat to jednak "drobna różnica". Choć jak widać i 150 lat to "kawał czasu" i wiele może się zmienić... > 1 Niechętnie udzielam się w sporach między narodami. Kwasu z tego moc, zasady nie obowiązują, chemii nie ma  ... nie traktuje tego jako udział w sporze. Ciekawi mnie raczej historia jako sposób m.in. na szukanie wątku współpracy niż kłótni. Ale trochę racji masz, nie wszystkim zależy na wyjaśnieniu i ustaleniu prawdy... > 2 Emocje... spojrzyj, gdzie się wychowałem i do dziś mam dom.... własnie tacy jak Ty, mogliby "trochę wyłączyć emocje". W końcu Twoje "serce" jest po trochu po obydwu stronach... > 3 Zawsze przy ocenie historycznych zjawisk, trzeba spróbować wejść w buty historycznych postaci, a to jest o tyle trudne, że my mamy wiedzę o skutkach ich działań.... a to jest prawda. Czasami ustalenie "prawdy historycznej" wymaga dużo wiedzy psychologiczno-kulturowej o ówczesnym świecie. Do tego empatia i gdybanie też ma swoje znaczenie... > Moi dziadkowie witali na Zaolziu polskie wojsko, potem sami przyznawali, że aneksja Zaolzia w tych warunkach była absolutną głupotą Polaków.... tak to jest gdy kładzie się nacisk tylko na nacjonalistyczną, lub sama gospodarczą stronę sprawy. Z punktu widzenia militarno-gospodarczego wcale taka głupotą nie było. Gdyby tak jeszcze, do września '39 było z 3-5 lat więcej czasu?... > Beck nadal jest nieusprawiedliwiony, a jego obwinianie Watykanu i klęskę w 1939 niepoważne... znam dużo więcej wątków, i to nieraz dużo wcześniejszych, potwierdzających opinię Becka co do polityki Watykanu wobec Polski. Choć fakt, nie rozgrzesza to całkowicie Becka (był protestantem) i polskiego rządu. Zresztą, po wspomnianej Białej Górze, Watykan ma również duży udział w wynaradawianiu Czechów i jej szlachty. Już wcześniej Watykan traktował całe Czechy jak "jeden wielki tygiel husyckiej herezji". Na pewno stał po stronie niemieckiej i austriackiej, a nie po stronie czeskiej...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >>Cóż Cię w tym dziwi? Polacy chcieli wtedy przywrócenia przedrozbiorowych granic> ... nooo, jednak opieranie swych roszczeń o granice sprzed 150 lat, a sprzed ponad 1000 lat to jednak "drobna różnica". Choć jak widać i 150 lat to "kawał czasu" i wiele może się zmienić...Granice Ziem czeskich w 1918 były w miarę precyzyjnie ustalone i Bielsko, Opawa, Frywałdów, Karniów, Cieszyn, Frydek, Frysztat do nich się zaliczały. Nie była to więc chęć przywrócenia stanu sprzed 1000 lat ile obrona stanu istniejącego. Faktem jest, że na austyackim Śląsku czeski (morawski) był trzecim po niemieckim i polskim językiem. Paradoksalnie, wielu czeskojęzycznych w przemysłowym okręgu obu Ostraw i Karwiny pochodziło spod Oświęcimia, Wadowic i Zatoru. Jedynie Hulczyński kraj był zamieszkany przez ludność morawskojęzyczną, choć o niemieckiej tożsamości Wychodzi na to, że bronię praw Czeskiej republiki do tych ziem, a to o wiele bardziej skomplikowane  > >2 Emocje... spojrzyj, gdzie się wychowałem i do dziś mam dom.> ... własnie tacy jak Ty, mogliby "trochę wyłączyć emocje". W końcu Twoje "serce" jest po trochu po obydwu stronach...Owszem  Dlatego w Pradze zawsze będę Polakiem a w Krakowie Czechem, a ja jestem tylko Ślązakiem > >Beck nadal jest nieusprawiedliwiony, a jego obwinianie Watykanu i klęskę w 1939 niepoważne> ... znam dużo więcej wątków, i to nieraz dużo wcześniejszych, potwierdzających opinię Becka co do polityki Watykanu wobec Polski.Mam nieodparte wrażenie, że próbował się wybielić. Watykan ma wiele na sumieniu, ale w 1939 raczej polskiej klęsce nie jest winien Winą Becka było nie tylko zajęcie Zaolzia wspólnie z Niemcami, zamiast Wrocławia razem z Czechami, ale też spalenie wielu mostów na samym Zaolziu! Toż nie kto inny jak Beck swoim przemówieniem w Zachodnim Cieszynie doprowadził do tego, że wielu ludzi odeszło szemrając "pod Czechem było lepiej" Na powitanie w imieniu RP, wielu Cieszyniaków do Polski po prostu zniechęcił.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | 1 na 1 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >... jednym z największych (chyba większym niż sama szlachta) przeciwników równości, jak i uwłaszczenia chłopów był kościół. Nie wiem czy jest sens mówić o tym kto był większym przeciwnikiem uwłaszczenia i równych praw. Moim zdaniem przywileje jednych zależały od przywilejów drugich. To przecież szlachta głosiła chrześcijaństwo w imię kościoła, a kościół głosił podział na stany, co sprzyjało również monarchii.
|
|
| | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >Nie wiem czy jest sens mówić o tym kto był większym przeciwnikiem uwłaszczenia i równych praw.... widzisz, problem w tym, że jakby o przyrodzonym i naturalnym "bożym porządku" wyzysku chłopa mówiła szlachta to prędzej pojawiłby się następny Szela, niż zrozumienie chłopa dla tej idei. A kościoła jakoś chłop "na widły" nie weźmie za takie "durne pomysły"... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | 2 na 2 Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | > Jednak wtedy to już pojęcie szlachty było anachronizmem. "Jeżeli włożę frak, wyjdę na eleganta, pilnującego się przepisów, które mnie w rezultacie nic nie obchodzą. A jeżeli włożę surdut, mogę Łęckich obrazić. Zresztą, niechże znajdzie się ktoś obcy... Niema rady, jeżeli zdobyłem się na takie błazeństwa jak własny powóz i koń wyścigowy, to już frak muszę włożyć!" -Stanisław Wokulski
Jakoś tak wyszło, że ślachta kontusza się wstydzić zaczęła i przebrała się w modne surduty jak Łęcki. A chłopi odwrotnie. Stroje ludowe w końcu wieku XIX stawały się coraz piękniejsze i barwniejsze, bo już nie tylko rudą barwiono łachy i pospolitymi barwnikami roślinnymi, ale też takimi sprowadzonymi z zachodu.
|
|
2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Można wyraźnie zauważyć jak niektóre słowa stają się modne. Jednym z takich słów jest "narracja".Jakiś czas temu waliło mnie zewsząd "generalnie" powtarzane przez zarażonych niemal w każdym zdaniu, kompletnie bez sensu, jak poczciwa "kurwa" dosłownie. I kretyńska maniera kończenia prawie każdego zdania retorycznym pytaniem "taak?" Mimo że często, nie, ani trochę. lp.2o@1daj
|
|
 | 1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >I kretyńska maniera kończenia prawie każdego zdania retorycznym pytaniem "taak?"
Albo "nie?" xD Niektórzy tak mają.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | Też czasem używam. Ale nie przy każdej okazji, no i zawsze czekam na jakąś odpowiedź. lp.2o@1daj
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Albo "nie?" xD Niektórzy tak mają.I o nich się mawia "ten typ tak ma". 
Cza być oszczędnym.
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | > Albo "nie?" xD Niektórzy tak mają.Kończenie zdania na "nie?", albo "no nie?" to jest pyrlandzka domena. Coś jak Angole kończą "isn't it?". Kończenie na "taak" to nowsza maniera, jak dla moich uszów bardziej irytująca
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> I kretyńska maniera kończenia prawie każdego zdania retorycznym pytaniem "taak?"Dokładnie.  I tak, jak mówię...
Cza być oszczędnym.
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> I tak, jak mówię...Gdy ostatnio o tym wspomniałem, to zwróciłaś moją uwagę na zwrot "powiem tak-". I tak się składa, że też czasem "mówiłem tak" ale się wyleczyłem, bo zaraz mi się przypominało i gryzłem język  Człowiek najczęściej nie zdaje sobie sprawy, ze swoich tików językowych. lp.2o@1daj
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Człowiek najczęściej nie zdaje sobie sprawy, ze swoich tików językowych.Czasem zdaje sobie, bo czasem jest to tik, a czasem jednak PR-owy trick. 
Cza być oszczędnym.
|
|
 | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Jakiś czas temu waliło mnie zewsząd "generalnie" powtarzane przez zarażonych niemal w każdym zdaniu, kompletnie bez sensu, jak poczciwa "kurwa" dosłownie. Generalnie, to chyba kalka z angielszczyzny. Mnie "walą" jeszcze przesadne nagłówki różnych serwisów, w stylu "X przerywa milczenie...", "Cały Internet się śmieje, bo X coś tam", albo "Czy amerykańscy naukowcy w końcu dowiedli, że bóg istnieje?".
|
|
|  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >>Jakiś czas temu waliło mnie zewsząd "generalnie" powtarzane przez zarażonych niemal w każdym zdaniu, kompletnie bez sensu, jak poczciwa "kurwa" dosłownie. >Generalnie, to chyba kalka z angielszczyzny. Mnie "walą" jeszcze przesadne nagłówki różnych serwisów, w stylu "X przerywa milczenie...", "Cały Internet się śmieje, bo X coś tam", albo "Czy amerykańscy naukowcy w końcu dowiedli, że bóg istnieje?". A mnie się nie podoba czeszczyzna. W XV i XVI wieku znajomość języka czeskiego leżała w dobrym tonie i stąd zamiast mówić: Włodzisław, włodać, włostny, stroża, brona, stropiony mówimy: Władysław, władać, własny, straż, brama, utrapiony. Na szczęście rekompensują mi to inne szesnastowieczne nabytki: racja, norma, kwestia, tytuł, efekt, atrament, bibuła, karta, papier, margines, arkusz, kałamarz, temperować. To z łaciny. Z łaciny w srebrnowiecznej też coś jest, co lubię (wbrew pozorom): gramatyka, retoryka, poezja, poetyka, matematyka, fizyka, chemia. Te wyrazy sprowadzili na ziemie polskie Jezuici.
|
|
3 na 3 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Mnie razi szczególnie "okres czasu" i np. "miesiąc czasu", "rok czasu" etc.
|
|
2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Zaoranie, zmasakrowanie, miażdżenie - póki figuruje jako "wzmacniacz przekazu" na prawicowo-patriotyczno-etc. serwisach dla młodzieży zaangażowanej razi mnie mniej, niż kiedy widzę to we "wtórnym" użytku w źródłach traktowanych przeze mnie jako poważniejsze. Przy czym "miażdżący argument" ma zupełnie inny wydźwięk niż "ktoś tam zmiażdży kogoś tam". Fakt, zwykle miażdży i orze Kukiz i świr od brydża.
Szlachta niepracująca jest wesołe - pewnie na swój sposób pracowała, ale wysługiwała się niewolniczą pracą innych, o czym lokalni smarownicy lewicy powinni wiedzieć. A że dziś ta z internetów często (mentalnie) nasza kontusz z trzema paskami, a szable ma obłe i drewniane - insza inszość.
|
|
 | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | > pewnie na swój sposób pracowała, Kiedy rentę feudalną zastąpiła pańszczyzna do kierowania folwarkami wyznaczano kierowników. Jeśli wybrana osoba była osobą przedsiębiorczą (np. Żydem), to szlachcic miał czas na grzyby, ryby, polowania, kuligi, procesje kościelne, sejmiki, zajazdy, odwiedziny sąsiadów, biesiady, parady, miłostki...
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Można wyraźnie zauważyć jak niektóre słowa stają się modne.Myślę, że słowa ze względu na modę podlegają jej mechanizmom podobnie jak buty, fryzury czy meble. Dotyczy to również większych jednostek tekstu: dramat wypadł z mody, poezja ledwo zipie, opowiadania mają się lepiej... > Jednym z takich słów jest "narracja". Nawet ludzie którym inteligencji nie można odmówić, stosują je teraz chętnie w różnych swoich wypowiedziach, chociaż wcześniej wcale im nie były potrzebne.Narracja to mniej więcej tyle, co opowiadanie. Ale jednak nie we wszystkich grach językowych (kolejny modny zwrot...) zamienimy narrację na opowiadanie. Zaakceptujemy od biedy np. narrację lewicową, ale gdyby powiedzieć lewicowe opowiadanie, hm...coś tu nie gra. Cytat:narracja "wypowiedź mając a na celu przedstawienie zdarzeń w określonym porządku czasowym i przyczynowo-skutkowym informująca zwykle o faktach minionych; opowiadanie, sposób opowiadania" Słownik języka polskiego, Warszawa 1988 Myślę, że takie określenie pozwala - przynajmniej wstępnie - lepiej zrozumieć (modę na) narrację . Przedstawienie przyczynowo-skutkowej struktury zdarzeń dotyczy naszych poznawczych postaw, przekonań, wiary. Np. w lewicowej narracji religia będzie czymś zależnym od warunków społecznych, może biologicznych czy psychologicznych, zaś w konserwatywnej - czymś, co spadło z nieba. > skąd to się bierze?Mieszanka wielu powodów. Ale nie sądzę, aby była ta czysta próżność. Podobnie jest z ubiorami: nie są tylko naszym kaprysem, ale sposobem na przetrwanie. Moda to zmienna forma czegoś koniecznego, nie sposób wyjść poza nią w jakiś fikcyjny, niezmienny świat. "Nie można uciec od mody. Bo nawet jak moda wypada z mody, to jest to już znowu moda." (Karl Lagerfeld) > A może podświadomie się czuje, że tak łatwiej dotrzeć do odbiorcy?Wspólny leksykon zwiększa szansę porozumienia, pod warunkiem, że podobnie rozumiemy słowa, nie sprowadzając rozmowy do gry w ping-ponga. Podejrzewam, że komunikowanie się w oparciu o modę jest skuteczniejsze niż dyskurs (modne słowo!) oparty na metafizyczne rupiecie. > Ciekawi mnie też, kim są ludzie którzy wprowadzają je do obiegu.Myślę, że trzeba by wziąć na warsztat takie modne słówka i zbadać genezę ich rozpowszechniania. Narracja, podejrzewam, nie ma jakiegoś jednego autora. Podobnie jak modne słowa rodem z więziennego grypsu. Niektóre słowa mają jednak autorów: takim jest np. dekonstrukcja - weszło do użycia za sprawą Derridy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Wspólny leksykon zwiększa szansę porozumienia, pod warunkiem, że podobnie rozumiemy słowa, nie sprowadzając rozmowy do gry w ping-ponga. Podejrzewam, że komunikowanie się w oparciu o modę jest skuteczniejsze niż dyskurs (modne słowo!) oparty na metafizyczne rupiecie. Przykładem takich metafizycznych rupieci są słowa łacińskie przejęte za pośrednictwem Czechów: anioł, papież, krzyż, ołtarz, biskup, msza, kruchta, bierzmowanie, prałat, pleban, kościół, pacierz, proboszcz, kapłan, chrzest, nieszpory, mnich.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Przykładem takich metafizycznych rupieci są słowa łacińskie przejęte za pośrednictwem Czechów: anioł, papież, krzyż, ołtarz, biskup, msza, kruchta, bierzmowanie, prałat, pleban, kościół, pacierz, proboszcz, kapłan, chrzest, nieszpory, mnich.
To dość "agresywne" przejęcia. Z lewej czeski, z prawej - nasz:
anděl - anioł (?) papež - papież veranda - kruchta (?) potvrzení - bierzmowanie (?) prelát - prałat vikář - pleban (?) církevní - kościół (?) modlitba- pacierz (?) rektor - proboszcz (?) kněz - kapłan (?) křest - chrzest neąpory - nieszpory mnich - mnich
Czy nasi przodkowie słowo veranda słyszeli jako kruchta? Czy nam w przeszłości mamut nadepnął na ucho?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Czy nasi przodkowie słowo veranda słyszeli jako kruchta? Czy nam w przeszłości mamut nadepnął na ucho? Zwykle kruchta mieści się zewnątrz kościoła i to jest veranda - wysunięta przed elewację wyodrębniona przybudówka, ale może się znajdować także pod chórem muzycznym i wtedy to jest kruchta, a w staropolskim to babiniec. A o tym, że anioł przeniknął do polszczyzny z języka czeskiego, który zawdzięcza go misji Cyryla i Metodego, informuje Wikipedia.
|
|
 | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Myślę, że trzeba by wziąć na warsztat takie modne słówka i zbadać genezę ich rozpowszechniania. Narracja, podejrzewam, nie ma jakiegoś jednego autora. Podobnie jak modne słowa rodem z więziennego grypsu. Niektóre słowa mają jednak autorów: takim jest np. dekonstrukcja - weszło do użycia za sprawą Derridy. Ja bym chciał poznać autorów takich słów jak: barwa, bławat, bursztyn, olej, perły, pieprz, łańcuch, waga, berło, herb, rycerz, rzesza oraz szlachta gdyż ich konstrukcja rekonstruuje narrację polsko-niemiecką w czasach pierwszych Piastów.
|
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | > skąd to się bierze?Stąd co cały język oraz z potrzeby ciągłej ewolucji. Język służy porozumiewaniu się, a niektóre określenia zapadają w pamięć. Język wciąż ewoluuje, a konserwatyści językowi jednym razem śmieszą, a innym razem wzbudzają żałość, upierając się przy skostniałych formach. Umiejętna słowotwórczość to przejaw inteligencji, a ludzie lubią małpować to co się sprawdziło  A do tego slangowe słowa oznaczają więź z jakimiś ludźmi lub grupą. Np zakochani, albo grupy znajomych używają słów charakterystycznych tylko dla siebie, wynikających np z jakiejś śmiesznej sytuacji.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
 | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>skąd to się bierze? >Stąd co cały język oraz z potrzeby ciągłej ewolucji. Język służy porozumiewaniu się, a niektóre określenia zapadają w pamięć. Język wciąż ewoluuje, a konserwatyści językowi jednym razem śmieszą, a innym razem wzbudzają żałość, upierając się przy skostniałych formach.
Nie obawiasz się, że obecna "ewolucja" języka to raczej zwój niż rozwój?
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A uważasz, że powinienem?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >A uważasz, że powinienem?
Uważasz, że moje pytanie było nacechowane? Jeśli tak, to nie wiem, jaki miałby być cel. Jeśli nie - po prostu odpowiedz, jeśli to nie tajemnica.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czyli zadałeś to pytanie bezcelowo? Po co więc miałbym odpowiadać?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Czyli zadałeś to pytanie bezcelowo? Po co więc miałbym odpowiadać?
Czyli pomidor.
|
|
| | | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Czyli pomidor. Mnie ciekawi wiśnia i czereśnia bo brzmią trochę indyjsko.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czyli nie ma powodów, bym miał tak uważać, a skoro tak to znasz odpowiedź.
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Czyli nie ma powodów, bym miał tak uważać, a skoro tak to znasz odpowiedź.
A jednak coś cię powstrzymało przed napisaniem "nie" - wprost. Zabawne - odpowiedź znam, ale dowiedziałem się o wiele więcej.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Czyli nie ma powodów, bym miał tak uważać, a skoro tak to znasz odpowiedź. >A jednak coś cię powstrzymało przed napisaniem "nie" - wprost.
Nic podobnego. Po prostu ważniejsze od samej odpowiedzi na absurdalne pytanie, jest dowiedzenie się po co rozmówca je zadał. Tego się właśnie nie dowiedziałem, więc wszystko jedno co bym odpowiedział. Odpowiedź "nie" jest przecież domyślna dla tej sytuacji.
>Zabawne - odpowiedź znam, ale dowiedziałem się o wiele więcej.
Nadinterpretacja?
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
| | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>>Czyli nie ma powodów, bym miał tak uważać, a skoro tak to znasz odpowiedź. >>A jednak coś cię powstrzymało przed napisaniem "nie" - wprost. >Nic podobnego. Po prostu ważniejsze od samej odpowiedzi na absurdalne pytanie, jest dowiedzenie się po co rozmówca je zadał.
Pytanie się zadaje, bo ktoś czegoś jest ciekaw - " to elementarne, Watsonie".
> Tego się właśnie nie dowiedziałem, więc wszystko jedno co bym odpowiedział. Odpowiedź "nie" jest przecież domyślna dla tej sytuacji.
Nawet jeśli, to domysły warto potwierdzać u źródła.
>>Zabawne - odpowiedź znam, ale dowiedziałem się o wiele więcej. >Nadinterpretacja?
Absurdalne pytanie.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Pytanie się zadaje, bo ktoś czegoś jest ciekaw - " to elementarne, Watsonie".
Pytanie zadaje się gdy potrzebuje się czegoś wiedzieć, a się nie wie. Nie zadaję ci pytania czy masz przerost prostaty, bo to nieistotne dla dyskusji. Jeśli zadaję pytanie to mam również motyw i potrafię to wyjaśnić.
Znów brniesz w absurdy <zieeeew>
"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie obawiasz się, że obecna "ewolucja" języka to raczej zwój niż rozwój? Ta ewolucja dzięki mediom przyśpieszyła, ale żeby mówić, że jest raczej zwojem niż rozwojem, to by trzeba było zbadać czy i jak zmienia się jego funkcja komunikacyjna, tylko jak to badać, może miarą stosowaną do oceny języków programowania?
Cza być oszczędnym.
|
|
 | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | > grupy znajomych używają słów charakterystycznych tylko dla siebie, Np. znajome i znajomi Bony Sforzy używali takich charakterystycznych dla siebie słów jak: karoca, kaseta, pałac, galeria, kredens, fałdy, kapelusz, szpada, kalafior, pomidor, szparagi, agrest, selery, sałata, forteca i fosa.
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | A ja narrację znam od dziesiątków lat i - ojerumpajtasz! - uważam za bardzo trafne i eleganckie określenie. Moda na słowo powoduje jego coraz częstsze wypaczanie, nadużywanie, nieadekwatne stosowanie... cóż, życie... Zaoranie też jest super (jeśli ktoś wie na czym polega orka, a zwłaszcza na ugorze  ) i znowu diabeł tkwi w szczegółach, czyli w nadużyciach. Kiedy dwie strony pyskówki ogłaszają triumfalnie zaoranie przeciwnika czy nawet jego samozaoranie to rzeczywiście jest nieciekawie. A mnie się skóra na plecach marszczy kiedy słyszę coś o mojej (czyjejś) osobie, albo o posiadaniu wiedzy. To przykłady, które tak na szybko potrafię przytoczyć, choć wolałbym o tych i o innych na zawsze zapomnieć.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|