Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy antynatalizm jest racjonalny?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-06-2013 19:01complex_system (112 punktów)Czy antynatalizm jest racjonalny?
Ocena 1 na 9
Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?

Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu? Jeśli potrafimy odrzucić religie z powodów racjonalnych a także zaakceptować aborcję, eutanazję, antykoncepcję to czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?

Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?

Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie? Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

-jad- (18783 punktów)
Taki tok rozumowania prowadzi do samobójstwa. Racjonalnego oczywiście
09-06-2013 23:47 
 Ocena 9 na 11
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Taki tok rozumowania prowadzi do samobójstwa. Racjonalnego oczywiście

A moim zdaniem to taki tok rozumowania do niczego nie prowadzi
, jest to - jedynie - pseudointelektualny bełkot.
10-06-2013 21:20 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
Dlaczego pseudointelektualny?
11-06-2013 09:38 
 0 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Dlaczego pseudointelektualny?

Masz rację. Z tym przedrostkiem "pseudo" to - może i - trochę przegiąłem. Zadziałałem jak automat
, bełkot - więc zaraz pseudointelektualny.
Acz, z drugiej strony, erystyczne sztuczki, odpowiedni zasób słownictwa pozwalają niektórym dyskutować lub prawić ( to słowo bardziej mi tu pasuje ) na tematy bezsensowne ( jak w przypadku tego wątku ).
Dla mnie to właśnie jest pseudointelektualne.
09-06-2013 20:07
 Ocena 12 na 12
Marcin Łoziński (385 punktów)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?
>Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu?
Powstrzymując się od rozmnażania, zapewniamy sobie koniec rasy ludzkiej. Z czego najgorzej będzie miało ostatnie pokolenie ludzi, które nie będzie miało młodych mogących się nimi opiekować... i wyrabiać PKB

Jeśli
>potrafimy odrzucić religie z powodów racjonalnych a także zaakceptować aborcję, eutanazję,
>antykoncepcję to czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
Abstrahując od tego, że rozmnażanie to dość rozrywkowa i fajna rzecz , po kiego grzyba mielibyśmy na tak wczesnym etapie rozwoju cywilizacyjnego "zakończyć" ludzkość? Przecież z perspektywy czasu my ledwie wyszliśmy z jaskini i zaczęliśmy poznawać otaczający nas świat. Skąd mamy wiedzieć już teraz czy warto dalej istnieć?

>Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?
Moim zdaniem to pytanie jest wewnętrznie sprzeczne. Nie ma możliwości, aby poznać zdanie osoby, która nigdy się nie narodziła. Więc jak tu obiektywnie uzyskać na nie odpowiedź?

>Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie? Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować
>z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać
>krzywdy drugiemu człowiekowi?
Sam akt tworzenia/dawania życia nie jest dla nowo poczętej osoby krzywdzący. Krzywdy lub ich brak można doznać dopiero po tym, jak już zaistniejemy. A to, jakie jest prawdopodobieństwo, że faktycznie będziemy cierpieć w dużej mierze zależy od tego, czy urodziliśmy się w kraju pierwszego, drugiego czy trzeciego świata, oraz od tego czy nasza rodzina ma jakieś patologie.
Jak tak patrzę na ten antynatalizm, to odnoszę wrażenie, iż jest on najwyższym szczytem chłodnego, wykalkulowanego pragmatyzmu. Bo po co ryzykować zaistnienia jakiegokolwiek bólu, lepiej zaszyć się na wieczność w mrokach naszej przytulnej jaskini nieistnienia
16-06-2013 17:57 
 Ocena 3 na 3
bohandas (842 punktów)
>Powstrzymując się od rozmnażania, zapewniamy sobie koniec rasy ludzkiej.

Koniec i tak będzie, prędzej czy później...

>Abstrahując od tego, że rozmnażanie to dość rozrywkowa i fajna rzecz po kiego grzyba mielibyśmy na tak wczesnym etapie rozwoju cywilizacyjnego "zakończyć" ludzkość? Przecież z perspektywy czasu my ledwie wyszliśmy z jaskini i zaczęliśmy poznawać otaczający nas świat. Skąd mamy wiedzieć już teraz czy warto dalej istnieć?

Przyjemny jest seks, nie rozmnażanie.

>Moim zdaniem to pytanie jest wewnętrznie sprzeczne. Nie ma możliwości, aby poznać zdanie osoby, która nigdy się nie narodziła. Więc jak tu obiektywnie uzyskać na nie odpowiedź?

Poznanie zdania osoby, która się nie narodziła nie jest oczywiście możliwe, ale nawet gdyby takie nie było, to byłoby to tylko subiektywne odczucie tejże osoby, podobnie jak opinie osób już narodzonych.

>Sam akt tworzenia/dawania życia nie jest dla nowo poczętej osoby krzywdzący. Krzywdy lub ich brak można doznać dopiero po tym, jak już zaistniejemy. A to, jakie jest prawdopodobieństwo, że faktycznie będziemy cierpieć w dużej mierze zależy od tego, czy urodziliśmy się w kraju pierwszego, drugiego czy trzeciego świata, oraz od tego czy nasza rodzina ma jakieś patologie.

Jednak zaistnienie nowego człowieka jest konsekwencją tego aktu, a każde świadome życie jest cierpieniem.
Lizergus (691 punktów)
>Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?

Lovecraft to ładnie wyraził:
Cytat:
It is good to be a cynic-it is better to be a contented cat - and it is best not to exist at all. Universal suicide is the most logical thing in the world-we reject it only because of our primitive cowardice and childish fear of the dark. If we were sensible we would seek death-the same blissful blank which we enjoyed before we existed.

panTeista (6808 punktów)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?

Powstrzymam się od oceny racjonalności antynatalizmu. Pragnę jednak podkreślić że antynatalizm pozwala na uniknięcie chorób, starości i umierania.

>Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu?

Powinni ograniczyć rozród, dostosowując go do zasobów żywności, wody pitnej i innych.

> Jeśli potrafimy odrzucić religie z powodów racjonalnych a także zaakceptować aborcję, eutanazję,
>antykoncepcję to czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?

Nie jestem zwolennikiem zakazywania ludziom rozmnażania się. Co innego uświadamianie.

>Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?

Na to pytanie różne osoby mają różną odpowiedź, w dodatku u tej samej osoby zmienia się ona w czasie. Osobiście wolałbym się nie narodzić, tak myślałem od dziecka.

>Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie?

Niewątpliwie dając życie przyczyniamy się do starości i umierania. Szczególnie osoby z chorobami genetycznymi przekazują je dzieciom. Głodujący w Afryce (i nie tylko tam) dając życie, przyczyniają się automatycznie do cierpienia swoich dzieci.

>Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi?

Nie czuję się uprawniony do narzucania innym co powinni. Sam podjąłem decyzję by nie mieć dzieci i jej nie żałuję. Nie ma przecież konieczności opanowywania popędu są prezerwatywy.

Pozdrawiam
Maitrea Budda

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
09-06-2013 22:58 
 Ocena 3 na 3
eipi (774 punktów)
>>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?
>Powstrzymam się od oceny racjonalności antynatalizmu. Pragnę jednak podkreślić że antynatalizm pozwala na uniknięcie chorób, starości i umierania.

Można by jeszcze tylko dodać, że jest to JEDYNY sposób uniknięcia tych wszystkich rzeczy. Tragikomiczne, że ludzie na ogół w ten sposób nie myślą (pojawia się głównie w buddyzmie, do którego nawiązałeś).

Także nie wydaje mi się, by antynatalizm nadawał się do oceny w kategoriach racjonalności, bądź irracjonalności - jest to bowiem bardziej kwestia aksologiczna, czy etyczna. Można natomiast mówić o jego racjonalności w ramach konkretnego systemu takowych norm. Twoja uwaga wskazuje na taką właśnie racjonalność.

Rodzice zazwyczaj starają się strzec swoje dzieci przed chorobami, a już uznaliby za potworność (lub raczej rozmówcę za niespełna rozumu), gdyby ktoś im powiedział, że właśnie skazali swoje dziecko na śmierć. Tymczasem powołując je do życia dokładnie to czynią. Jest to niekonsekwencja, którą trudno nazwać racjonalną.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?<
Czy stanowisko filozoficzne zwane celibatem można nazwać racjonalnym?

Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
09-06-2013 23:34 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Czy stanowisko filozoficzne zwane celibatem można nazwać racjonalnym?

Celibat to forma życia - jak najbardziej - zgodna z antynatalizmem jako stanowiskiem filozoficznym. Jakoś nikt nigdy na tym portalu nie próbował jej racjonalizować .
A próba racjonalizowania ( zgodnie z regułą, że zracjonalizować można każdą głupotę o ile racjonalizujesz dla właściwie dobranej do tego grupy odbiorczej i zgodnie z ich pojmowaniem racjonalizowania ) antynatalizmu ? Gdybym miał taki pomysł poszukałbym portalu, który jest odpowiednikiem Frondy dla buddystów, bo tam mogłoby się to udać.
10-06-2013 00:34 
 0 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Gdybym miał taki pomysł poszukałbym portalu, który jest odpowiednikiem Frondy dla buddystów, bo tam mogłoby się to udać.<
Masz kłopoty z rozpoznaniem intencji autora wątku. Wciąga was w dyskusję o samobójstwie=eutanazji, o antynatalizmie jako konsekwencji akceptowania aborcji, regulacji urodzin, eutanazji a większość daje się wciągać w tą idiotyczną dyskusję bez określenia warunków prawnych, medycznych, etycznych eutanazji, co nie jest poważną dyskusją tylko zwykłą prowokacją. Twój wpis oznacza że też dałeś się na to nabrać.


Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
10-06-2013 00:42 
 Ocena 1 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>>Gdybym miał taki pomysł poszukałbym portalu, który jest odpowiednikiem Frondy dla buddystów, bo tam mogłoby się to udać.<
Masz kłopoty z rozpoznaniem intencji autora wątku. Wciąga was w dyskusję o samobójstwie=eutanazji, o antynatalizmie jako konsekwencji akceptowania aborcji, regulacji urodzin, eutanazji a większość daje się wciągać w tą idiotyczną dyskusję bez żądania określenia warunków prawnych, medycznych, etycznych eutanazji, co nie jest poważną dyskusją tylko zwykłą prowokacją. Twój wpis oznacza że też dałeś się na to nabrać. Antynatalizm jest dzisiaj stosowany politycznie w Chinach i Indiach. Świat posiada 7 mld mieszkańców, kula ziemska jest w stanie wyprodukować żywności dla 9 mld. To wymaga oczywiście sprawiedliwego podziału żywności co już dzisiaj nie jest możliwe lub nie ma woli politycznej. Ale o tych warunkach autor nie wspomina. On ciągnie łacha i naprawdę to nie ma pojęcia o problemie przeludnienia. Kieruje się tylko ideologią religijną i posługuje pseudonaukowymi argumentami. Jeżeli masz ochotę poważnie z nim dyskutować to chętnie się przyjrzę do jakich wspólnych wniosków dojdziecie.

Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll

Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>warunkach autor nie wspomina. On ciągnie łacha i naprawdę to nie ma pojęcia o problemie przeludnienia. Kieruje się tylko ideologią religijną i posługuje pseudonaukowymi argumentami. Jeżeli masz ochotę poważnie

Pomimo tego widzę że antynatalizm dla autora wątku jest całkowicie racjonalny z mojego punktu widzenia. Powinien tą ideologię stosować. Nie zgodzisz się ze mną?
10-06-2013 01:26 
 Ocena-1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Nie zgodzisz się ze mną?<
Nie. On zna termin antynatalizmu ale nie zna jego filozofii. W antynatalizmie nie chodzi o rezygnację z reprodukcji, tylko o jej regulację. Tutaj stoi do wyboru. Zero reprodukcji - lub zgoda na rodzenie bez końca, zakaz odłączania ludzi od aparatury podtrzymującej życie, ludzi bez świadomości, zakaz in vitro, zakaz antykoncepcji, zakaz aborcji. Albo rezygnacja z następnych populacji albo rodzenie na potęgę, rodzenie potworków, rodzenie dzieci z szansami na przeżycie przy pomocy sztucznej aparatury kilku lat.
Jeżeli cię interesuje jak argumentował pewien biskup namawiając swoją, będącą zamężną, kochankę do aborcji życia które sam powołał to mogę ci przytoczyć. Był to casus specialis i w takich przypadkach teologia moralna zezwala na aborcję.

Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
10-06-2013 01:34 
 Ocena 4 na 4
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Nie zgodzisz się ze mną?<
Jeżeli masz na myśli że powinien ją zastosować jedynie w stosunku do siebie to zgadzam się całkowicie. Dla pewności powinien zastosować metodę Orygenesa. Mogę służyć odpowiednim cytatem z Mt. który pomógł już Orygenesowi.


Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
10-06-2013 20:19 
 0 na 2
complex_system (112 punktów)
>antynatalizmie jako konsekwencji akceptowania aborcji
Posunąłeś się zbyt daleko we własnej interpretacji, bo nic takiego z mojej wypowiedzi w sposób logiczny nie wynika. Dlaczego dodajesz coś więcej do tego co napisałem i przypisujesz mi własne problemy z logicznym rozumowaniem?

>Ale o tych warunkach autor nie wspomina. On ciągnie łacha i naprawdę to nie ma pojęcia o problemie przeludnienia. Kieruje się tylko ideologią religijną i posługuje pseudonaukowymi argumentami

Udowodniłeś mi teraz niepodważalnie własną ignorancję, bezmyślność, powierzchowność i nieumiejętność logicznego i analitycznego myślenia. Teraz wyjaśnij mi skąd wiesz o czym nie mam pojęcia a o czym mam pojęcie? Właśnie takie podejście jak twoje jest jak najbardziej pseudonaukowe i religijne bo chyba zastosowałeś w stosunku do mojej osoby jakieś ESP (postrzeganie pozazmysłowe).

Argumenty przemawiające za przyjęciem antynatalizmu są jak najbardziej racjonalne. Przeludnienie jest tylko JEDNYM z wielu na który akurat zwróciłeś uwagę. Moje pytanie w tym wątku brzmiało czy antynatalizm jest wg was racjonalny i czy mogą przemawiać za nim takie same logiczne przesłanki jak za np. powstrzymaniem agresji, antykoncepcją? Jeśli mogą to dlaczego nie wprowadzić takiego postępowania? Jeśli nie, to dlaczego można stosować pewne postępowanie w stosunku do jednej rzeczy a do drugiej już nie pomimo, że znajdują się w tym samym zakresie stosowania implikacji zasad moralnych? To jest nielogiczne. Jedyne odpowiedzi jakie tutaj otrzymuje to "nie, bo nie". Myślałem, że tutejsi racjonaliści są nieco bardziej racjonalni i logiczni.

Widzę, że ciężko rozmawiać na tym forum w sposób czysto logiczny i racjonalny.
Jeśli pewne zasady moralne implikują np. że nie powinno wyrządzać się krzywdy drugiej osobie i jesteś w stanie je przyjąć to dlaczego masz akurat je zawiesić w pewnym momencie na własne widzimisię, bo nie pasują do twojego wyobrażania na temat świata i chęci rozmnażania? Równie dobrze mogę mieć chęć dać ci w pysk z całej siły ale mogę się powstrzymać ze względów moralnych.

NIE ważne jest twoje wyobrażanie jak powinien wyglądać ten świat tylko co wynika z zasad moralnych, które zdajesz się stosować a nie znasz nawet ich wszystkich implikacji!
10-06-2013 21:47 
 Ocena 3 na 5
Grey (2102 punktów)
>NIE ważne jest twoje wyobrażanie jak powinien wyglądać ten świat tylko co wynika z zasad moralnych, które zdajesz się stosować a nie znasz nawet ich wszystkich implikacji!
Chyba jednak próbujesz coś udowodnić

Wypowiem się jednak na temat.
Twoje wątpliwości biorą się stąd, że dla Ciebie życie to coś złego, czego nie życzysz innym.
Z Twojego punktu widzenia rezygnowanie z dzieci jest racjonalne. Z resztą podejrzewam, że przekazałbyś dzieciom swoją wizję świata i poglądy na życie. Skutek byłby taki, że Twoje dzieci miałyby do Ciebie pretensje, że muszą żyć a potem umrzeć. To byłaby krzywda dla nich.
Ale nie każdy myśli tak, jak Ty. Jeśli ktoś jest szczęśliwy, cieszy się życiem i chce przekazać to dalej to nie ma powodu rezygnować z dzieci. Jeśli wychowa je na szczęśliwych ludzi, będą mu wdzięczne i nie będą użalać się nad sobą, że muszą żyć.
Skoro już powstało życie, po co z tego rezygnować? Nikomu nic się nie stanie, jak sobie trochę pożyje.
11-06-2013 18:55 
 Ocena-1 na 3
complex_system (112 punktów)
>Jeśli wychowa je na szczęśliwych ludzi, będą mu wdzięczne i nie będą użalać się nad sobą, że muszą żyć.

Problem w tym, że NIGDY nie ma się pewności czy nasze dzieci będą szczęśliwe. Jeśli można dokonać aborcji na niepełnosprawnym lub upośledzonym płodzie, ze względu na jego przyszłość to dlaczego nie abortować wszystkich z podobnego powodu jeśli istnieje choć minimalne prawdopodobieństwo, że ktoś będzie np. nieszczęśliwy?
11-06-2013 19:14 
 Ocena 1 na 3
Grey (2102 punktów)
Chodzi o to, żeby rodzice sami podejmowali decyzję. Ich sprawa, czy potrzebują pewności, czy wystarczy im prawdopodobieństwo i jakie.
22-06-2013 17:14 
 Ocena 1 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli można dokonać aborcji na niepełnosprawnym lub upośledzonym płodzie, ze względu na jego przyszłość to dlaczego nie abortować wszystkich z podobnego powodu jeśli istnieje choć minimalne prawdopodobieństwo, że ktoś będzie np. nieszczęśliwy?

Szczęście lub jego brak to nie stan, lecz proces przechodzący jeden w drugi. Traktowanie tej kategorii jako substancji (czegoś niezależnego od wieku, kontekstu kulturowego, czasu, itp.) to arystotelesowski nonsens. Stres jest wpisany w naszą fizjologię. Prawdopodobieństwo bycia szczęśliwym czy nieszczęśliwym ? Jest pewne (z pewnością jaką daje nam przynajmniej neurofizjologia), że kolejny homo sapiens będzie doświadczał i jednego i drugiego uczucia. Nawet melodia twoich postów oscyluje między zadowoleniem a jego brakiem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-06-2013 18:11 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)
Każde zachowanie każdego zwierzęcia to tylko neurofizjologia determinowana w ogromnej mierze genetyką a wolna wola to tylko iluzja.

Jeśli spotkałbyś kosmitę - po czym poznałbyś, że doświadcza bólu - gdyby w ogóle tego nie komunikował? W jaki sposób można postępować wtedy moralnie jeśli zakładamy, że niemoralne jest sprawianie bólu np. zwierzętom? Jeśli sprawiam człowiekowi ból to może płakać, krzyczeć i tak dalej. Teoretycznie jakiś kosmita mógłby doświadczać niesamowitego bólu np. na obecność perfum człowieka i wydawać wtedy infradzwięki jako sygnalizację. Problem moralny: co powinieneś zrobić w takim przypadku? Co jeśli jesteś nieświadomy? Właściwie jaką to robi różnicę, że coś robimy świadomie albo nieświadomie skoro świadomość to też neurofizjologia, która nie podlega wolnej woli?
24-06-2013 19:48 
 Ocena 1 na 3
rafal7 (138 punktów)
>wolna wola to tylko iluzja

To tylko opinia. Która z neurofizjologii nie wynika.
24-06-2013 20:36 
 Ocena 2 na 2
complex_system (112 punktów)

>To tylko opinia. Która z neurofizjologii nie wynika.

Dyskusja na temat wolnej woli w nauce jest już definitywne zakończona. Stanowisko jest takie, że wolna wola jest iluzją chociażby na podstawie neurofizjologii, genetyki, biologii, chemii, fizyki. To nie jest żadna opinia. To jest prawda.
25-06-2013 23:29 
 Ocena 1 na 1
rafal7 (138 punktów)

Czy w takim razie mógłbym prosić o wskazanie prac naukowych, które tego dowodzą?
26-06-2013 11:50 
 Ocena 1 na 1
Opolanin1 (64 punktów)
>Czy w takim razie mógłbym prosić o wskazanie prac naukowych, które tego dowodzą?

   Pierwszy tematem zajmował się Benjamin Libet, eksperyment z 2008 potwierdził jego wyniki: www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision Teraz film dla Ciebie www.youtube.com/watch?v=RRYY0HYLloM (można włączyć polskie napisy). Polecam również: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3955 i www.racjonalista.pl/kk.php/s,7848
   Zresztą zjawiska we wszechświecie są zdeterminowane lub losowe, a wolna wola jaka miałaby być? Bo nie zdeterminowana ani losowa, chyba jedynie zależna od niematerialnej duszy.
27-06-2013 00:18 
 Ocena 1 na 3
rafal7 (138 punktów)
Czy jesteś pewien, że wskazane przez Ciebie źródła dowodzą nieistnienia wolnej woli?...
W "Wired" stoi jak wół: Caveats remain, holding open the door for free will. For instance, the experiment may not reflect the mental dynamics of other, more complicated decisions.

>Zresztą zjawiska we wszechświecie są zdeterminowane lub losowe, a wolna wola jaka miałaby być? Bo nie zdeterminowana ani losowa, chyba jedynie zależna od niematerialnej duszy .

W ten sposób "udowodniłeś", że wolna wola nie istnieje z definicji.
27-06-2013 11:21 
 Ocena 1 na 1
Opolanin1 (64 punktów)
   Chciałem tylko dać przykład tego eksperymentu berlińskich naukowców, artykuł wziąłem pierwszy z brzegu. Polecam jeszcze ten tekst: www.racjonalista.pl/kk.php/s,8635
27-06-2013 12:43 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Zresztą zjawiska we wszechświecie są zdeterminowane lub losowe, a wolna wola jaka miałaby być? Bo nie zdeterminowana ani losowa, chyba jedynie zależna od niematerialnej duszy .
> W ten sposób "udowodniłeś", że wolna wola nie istnieje z definicji.

Nie zbywaj tego pytania uśmieszkiem tylko na serio zastanów się jak sensownie opisać wolną wolę bez wymyślania fikcyjnych bytów, takich jak niematerialna dusza. Jak to przemyślisz, to dojdziesz do wniosku, że wolna wola jest złudzeniem, a doświadczenia Libeta tylko ten wniosek potwierdzają.
panTeista (6808 punktów)
>Nie zbywaj tego pytania uśmieszkiem

Czy tym poleceniem zmieniasz determinanty jego mózgu?

>Jak to przemyślisz, to dojdziesz do wniosku, że wolna wola jest złudzeniem,

O ile zdeterminowany mózg to przyjmie.
Np. mózgi zindoktrynowane religią mają wielkie trudności z przyjęciem informacji że bóg to postać fikcyjna.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
29-06-2013 00:17 
 Ocena 2 na 2
rafal7 (138 punktów)

>Czy tym poleceniem zmieniasz determinanty jego mózgu?

On musiał to napisać - jego zdeterminowany mózg podjął decyzję 6 sekund przed poinformowaniem o tym swojego właściciela.
29-06-2013 19:56 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>Jak to przemyślisz, to dojdziesz do wniosku, że wolna wola jest złudzeniem, a doświadczenia Libeta tylko ten wniosek potwierdzają.

Libet z doświadczenia wywnioskował, że czynnościami człowieka steruje jego mózg. I chociaż mózg wcześniej podejmuje decyzję, niż człowiek ją sobie uświadamia, to jednak jego mózg, a nie nieznane czynniki.

Determinantami decyzji mózgu są: popędy biologiczne, wspomnienia z dzieciństwa i całego życia, nagromadzone doświadczenia dobre i złe, wpływ kultury, mediów, środowiska, innych ludzi. Żadna decyzja nie zapada przypadkowo. \"Także nieświadome procesy mają swoją logikę. Tylko że nie możemy ich obserwować\", wywodzi naukowiec z Lipska. Absolutna wolna wola, oderwana od naszych uczuć, wspomnień, pragnień, fantazji i myśli w rzeczywistości nie istnieje.

Człowiek,jego mózg, jego popędy, wspomnienia, doświadczenia, przekonania razem stanowią częściowo zmienne "Ja". Chociaż decyzja zapada przed uświadomieniem jest jego decyzją.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
12-06-2013 23:50 
 Ocena 1 na 1
zinnyck (182 punktów)

>Twoje wątpliwości biorą się stąd, że dla Ciebie życie to coś złego, czego nie życzysz innym.
>Z Twojego punktu widzenia rezygnowanie z dzieci jest racjonalne. Z resztą podejrzewam, że przekazałbyś dzieciom swoją wizję świata i poglądy na życie. Skutek byłby taki, że Twoje dzieci miałyby do Ciebie pretensje, że muszą żyć a potem umrzeć. To byłaby krzywda dla nich.
>Ale nie każdy myśli tak, jak Ty. Jeśli ktoś jest szczęśliwy, cieszy się życiem i chce przekazać to dalej to nie ma powodu rezygnować z dzieci. Jeśli wychowa je na szczęśliwych ludzi, będą mu wdzięczne i nie będą użalać się nad sobą, że muszą żyć.

Problem leży w tym, że nie ma czegoś takiego jak szczęście.

To podobnie jak ze zdrowiem. Zdrowie jako takie, nie istnieje. To tylko brak chorób lub jakichś dysfunkcji (Mówi się też czasem o tzw. dobrostanie).
Analogicznie - szczęście to (najczęściej chwilowy) brak cierpienia, negatywnych emocji.
One są tłem. Bez tego tła szczęście nie mogłoby istnieć.
Grey (2102 punktów)
>Problem leży w tym, że nie ma czegoś takiego jak szczęście.
> szczęście to (najczęściej chwilowy) brak cierpienia, negatywnych emocji.
Szczęścia nie ma, a cierpienie i negatywne emocje są?
E... zalewasz.
To samo ze zdrowiem.

A w ogóle do czego zmierzasz?
Chcesz powiedzieć, że nie warto żyć, bo nawet szczęście nie istnieje?
13-06-2013 00:15 
 Ocena 1 na 1
zinnyck (182 punktów)
>>Problem leży w tym, że nie ma czegoś takiego jak szczęście.
>> szczęście to (najczęściej chwilowy) brak cierpienia, negatywnych emocji.
>Szczęścia nie ma, a cierpienie i negatywne emocje są?
>E... zalewasz.
>To samo ze zdrowiem.
>A w ogóle do czego zmierzasz?
>Chcesz powiedzieć, że nie warto żyć, bo nawet szczęście nie istnieje?
>

Po pierwsze - nikogo nie nakłaniam do skakania z wieżowca (KAŻDY na swój umysł)

Po drugie - skoro szczęście istnieje, to dlaczego przedzieramy się do niego poprzez chaszcze wszędobylskiego cierpienia? Dlaczego to ostatnie pleni się jak chwasty?

Dlaczego nie jest odwrotnie?

Dlaczego Ziemia nie jest wypełniona absolutnie zdrowymi ludźmi?
Grey (2102 punktów)
>Dlaczego nie jest odwrotnie?
A myślę, że właśnie jest odwrotnie - cierpienie to brak szczęścia, jakaś niezgodność z naszym wyobrażeniem, jak wygląda szczęście. Z wyjątkiem cierpienia fizycznego.

>Dlaczego Ziemia nie jest wypełniona absolutnie zdrowymi ludźmi?
A czy jest wypełniona absolutnie chorymi ludźmi?
Chyba raczej większość jest w miarę zdrowa.

>>Szczęścia nie ma, a cierpienie i negatywne emocje są?
>Dokładnie tak.
>To nie szczęście określa cierpienie, ale to cierpienie relatywizuje szczęście.
>Czym jest tzw. szczęście? Harmonią naszych dążeń z rzeczywistością? Dumą, że mój syn jest >wybitnym naukowcem?
>Udało się ojcu świetnie wychować syna.
>Co to znaczy?
>Ano znaczy to to, że są inni ojcowie, których synowie piją piwo pod blokiem albo >przynajmniej są mniej zdolni.

A teraz odwrotna sytuacja. Syn siedzi pod blokiem i pije piwo. Ojciec rozpacza, że źle go wychował. Co to znaczy? Ano to, że synowie innych ojców robią kariery w tym czasie. Gdyby wszyscy pili piwo pod blokiem, nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby się tym martwić.
Nie wydaje Ci się, że cierpienie też jest relatywne?
14-06-2013 20:51 
 Ocena 1 na 1
zinnyck (182 punktów)
>>Dlaczego nie jest odwrotnie?
>A myślę, że właśnie jest odwrotnie - cierpienie to brak szczęścia, jakaś niezgodność z naszym wyobrażeniem, jak wygląda szczęście. Z wyjątkiem cierpienia fizycznego.

Szczęście nie ma nic wspólnego z naszymi wyobrażeniami. Po prostu staramy się dążyć do stanu, gdzie naszej egzystencji nie szarpie cierpienie. Cierpienie jest namacalne, szczęście nie.

>>Dlaczego Ziemia nie jest wypełniona absolutnie zdrowymi ludźmi?
>A czy jest wypełniona absolutnie chorymi ludźmi?
>Chyba raczej większość jest w miarę zdrowa.

Absolutna choroba jest śmiercią. Nie może istnieć bez nosiciela.

>A teraz odwrotna sytuacja. Syn siedzi pod blokiem i pije piwo. Ojciec rozpacza, że źle go wychował. Co to znaczy? Ano to, że synowie innych ojców robią kariery w tym czasie. Gdyby wszyscy pili piwo pod blokiem, nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby się tym martwić.
>Nie wydaje Ci się, że cierpienie też jest relatywne?

Dokładnie to twierdzę.
Cierpienie jest relatywne, relatywizuje happiness. Szczęście jest stanem neutralnym.

To podobnie jak z ciemnością lub zimnem.
Formalnie nie istnieje ani ciemność ani zimno. To tylko brak światła lub drgania molekuł.
Prawdopodobnie dlatego istnieje pojęcie ciała absolutnie czarnego lub zera bezwzględnego; natomiast nie istnieje nieskończona jasność (może poza religią) czy nieskończone ciepło. Skrajność (w naszym przypadku) istnieje tylko jako stan neutralny, ale wyłącznie dzięki swojemu przeciwieństwu.

A dlaczego tak karkołomnie porównałem szczęście do ciemności (subiektywnie uznawanej jako zjawisko negatywne)? Ponieważ cierpienie to życie.

Każdy kamień tkwi w stanie nirwany. Tylko nic z tego nie wynika.

'To nie szczęście określa cierpienie, ale to cierpienie relatywizuje szczęście'
Grey (2102 punktów)
>Cierpienie jest namacalne, szczęście nie.
A w jaki sposób to cierpienie jest namacalne?

Pytanie zasadnicze - byłeś kiedyś szczęśliwy?
19-06-2013 10:54 
 Ocena 1 na 1
Opolanin1 (64 punktów)

>>Chcesz powiedzieć, że nie warto żyć, bo nawet szczęście nie istnieje?
>>
>Po pierwsze - nikogo nie nakłaniam do skakania z wieżowca (KAŻDY na swój umysł)
>Po drugie - skoro szczęście istnieje, to dlaczego przedzieramy się do niego poprzez chaszcze wszędobylskiego cierpienia? Dlaczego to ostatnie pleni się jak chwasty?

   W temacie szczęścia i cierpienia groteskowa informacja z tego miesiąca:
Cytat:
   Dwoje dziennikarzy radiowych z USA popełniło razem samobójstwo - podaje bbc.co.uk. 47-letni John Littig i jego 45-letnia partnerka Lynne Rosen zmarli przez uduszenie. Radiowcy prowadzili wspólnie audycję "W pogoni za szczęściem". Znani byli z udzielania porad i rozwiązywania życiowych problemów. Nie wiadomo, dlaczego postanowili odebrać sobie życie. [...] zajmowali się doradztwem i terapią w firmie "Why Not Now". Rosen zajmowała się tzw. life coachingiem, pracą w radiu i doradztwem, natomiast Littig był "mówcą motywacyjnym, koordynatorem warsztatów i life coachem".
wiadomosci(*)c.html?ticaid=110cba&_ticrsn=5

   W ogole ten life coaching, jak to na polski przetłumaczyć?
24-06-2013 22:33 
 Ocena 1 na 1
zinnyck (182 punktów)
>   W temacie szczęścia i cierpienia groteskowa informacja z tego miesiąca:
>Cytat:
   Dwoje dziennikarzy radiowych z USA popełniło razem samobójstwo - podaje bbc.co.uk. 47-letni John Littig i jego 45-letnia partnerka Lynne Rosen zmarli przez uduszenie. Radiowcy prowadzili wspólnie audycję "W pogoni za szczęściem". Znani byli z udzielania porad i rozwiązywania życiowych problemów. Nie wiadomo, dlaczego postanowili odebrać sobie życie. [...] zajmowali się doradztwem i terapią w firmie "Why Not Now". Rosen zajmowała się tzw. life coachingiem, pracą w radiu i doradztwem, natomiast Littig był "mówcą motywacyjnym, koordynatorem warsztatów i life coachem".
wiadomosci(*)c.html?ticaid=110cba&_ticrsn=5

>   W ogole ten life coaching, jak to na polski przetłumaczyć?

To nauka umiejętności życia. Dziwna w wymiarze medialnym.
Umiejętności życia może nauczyć matka, dziadek, własne błędy.

To, co wynika z tego artykułu to nihilizm. KAŻDY może się unicestwić wewnętrzne, całkowicie wypalić.

Powiedz mi, dlaczego ludzie religijni (nawet ci potencjalnie świeci) tak trzymają się życia? Przecież śmierć oznacza szczęście wieczne.

Co ich hamuje?
Opolanin1 (64 punktów)

>Powiedz mi, dlaczego ludzie religijni (nawet ci potencjalnie świeci) tak trzymają się życia? Przecież śmierć oznacza szczęście wieczne.
>Co ich hamuje?
>

   W większości religii samobójstwo to grzech. Ludzie nie są pewni czy trafią do nieba ani jak to niebo miałoby wyglądać (trzymanie się za ręce i śpiewanie w chórku z aniołkami?), może oprócz islamskich zamachowców samobójców, którzy wiedzą, że czekają na nich dziewice. Zresztą popatrz na biskupów, oni uwielbiają doczesne przyjemności, luksus, chyba podejrzewają, że po śmiercią mogą już tego nie mieć.
Sanjuanito (27 punktów)
>Powiedz mi, dlaczego ludzie religijni (nawet ci potencjalnie świeci) tak trzymają się życia? Przecież śmierć oznacza szczęście wieczne.
>Co ich hamuje?

Nie we wszystkich religiach ludzie nie są pewni swojego losu po śmierci. Ja wierzę, że idę do nieba.

Osobiście trzymam się życia, nie dlatego, że boję się kary za samobójstwo, a dlatego, że mam tutaj kupę do roboty.

Oglądając sprawę szerzej zerknąłem do źródeł. List do Filipian 2:21-25.

"Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem. A jeśli życie w ciele umożliwi mi owocną pracę, to nie wiem, co wybrać. Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej. Lecz z drugiej strony pozostać w ciele, to ze względu na was rzecz potrzebniejsza. A to wiem na pewno, że pozostanę przy życiu i będę z wami wszystkimi, abyście robili postępy i radowali się w wierze."

Ot tak, z perspektywy wierzącego.
13-06-2013 01:14 
 Ocena 1 na 1
zinnyck (182 punktów)
>Szczęścia nie ma, a cierpienie i negatywne emocje są?

Dokładnie tak.

To nie szczęście określa cierpienie, ale to cierpienie relatywizuje szczęście.

Czym jest tzw. szczęście? Harmonią naszych dążeń z rzeczywistością? Dumą, że mój syn jest wybitnym naukowcem?
Udało się ojcu świetnie wychować syna.
Co to znaczy?

Ano znaczy to to, że są inni ojcowie, których synowie piją piwo pod blokiem albo przynajmniej są mniej zdolni.

Twój umysł nie żyje rejestrowaniem istnienia środkowego paliczka serdecznego palca lewej reki. Czerpie pragmatyczną korzyść z jego funkcjonowania.
Ale przywal solidnie w niego młotkiem, a mózg natychmiast przypomni sobie o jego istnieniu.
Opolanin1 (64 punktów)

>Szczęścia nie ma, a cierpienie i negatywne emocje są?

    Najpierw zacytuje z pl.wikipedia.org/wiki/Antynatalizm

Cytat:
   Christoph Fehige argumentuje, że istnienie zaspokojonych potrzeb i nieistnienie potrzeb są jednakowo dobre, a złe jest tylko istnienie niezaspokojonych potrzeb. Świat, w którym istnieją niezaspokojone potrzeby jest gorszy niż świat, w którym nie istnieją niezaspokojone potrzeby (świat, w którym ktoś cierpi jest gorszy niż świat, w którym nikt nie cierpi), stąd nasz świat jest gorszy niż pusty świat (filozof zwraca uwagę na podobieństwo między jego teorią i naukami Buddy). Tym, którzy uznają twierdzenie takie za sprzeczne z intuicją, proponuje, by przykładowo wyobrazili sobie wszystkie śmierci z głodu, wszystkie śmierci na wojnach i wszystkie śmierci w komorach gazowych, a następnie zadali sobie pytanie, czy coś takiego jest rzeczywiście lepsze niż nic. Zgodnie z jego teorią, efekt stworzenia człowieka może być albo neutralny - jego potrzeby będą zaspokojone - albo zły - jego potrzeby będą niezaspokojone. Fehige uważa, że nie powinniśmy się rozmnażać, dzięki czemu będzie coraz mniej niezaspokojonych potrzeb.


    Czyli, nie urodzenie się = 0, zaspokojenie wszystkich potrzeb (szczęście, zdrowie) = 0, a niezaspokojone potrzeby = -1. Więc może nie warto ryzykować cierpienia. Chociaż ja tak nie czuję, tak jak dla większości zaspokajanie potrzeb to dla mnie wielki plus. Ale może racjonalnie, na chłodno, gdyby to sobie tak rozpisać, jest inaczej.
14-06-2013 21:39 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
Warto to przemyśleć przy planowaniu potomstwa.
Ale jak już ktoś żyje, ma do wyboru:
1. cieszyć się z tego
2. martwić się tym
Jaka decyzja jest bardziej racjonalna?

>Chociaż ja tak nie czuję,
Ale jak będziesz nad tym rozmyślać to możesz poczuć.
Wizja świata ma wpływ na nasze samopoczucie. (i na odwrót)
Opolanin1 (64 punktów)
>Warto to przemyśleć przy planowaniu potomstwa.
>Ale jak już ktoś żyje, ma do wyboru:
>1. cieszyć się z tego
>2. martwić się tym
>Jaka decyzja jest bardziej racjonalna?

   Z tych dwóch na pewno pierwsza. Można też zakończyć życie i niestety część osób wybiera tą opcję, ale nie pod wpływem filozoficznych przemyśleń tylko bardzo złego samopoczucia.
10-06-2013 21:54 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
>Argumenty przemawiające za przyjęciem antynatalizmu są jak najbardziej racjonalne.

Ludzie nie kierują się tylko racjonalnością ale także uczuciami, emocjami, potrzebami instynktownymi. Jeżeli chcesz przyjąć antynatalizm to Twój wybór. Jaka jednak podstawa do narzucania go innym?

>Moje pytanie w tym wątku brzmiało czy antynatalizm jest wg was racjonalny i czy mogą przemawiać za nim takie same logiczne przesłanki jak za np. powstrzymaniem agresji, antykoncepcją?

W państwach respektujących prawa człowieka antykoncepcja jest wyborem, nie jest narzucana prawnie.

>Jeśli mogą to dlaczego nie wprowadzić takiego postępowania?

Niby jakie postępowanie chciałbyś wprowadzić? Karanie za rozrodczość? Przymusową sterylizację?

>Jeśli nie, to dlaczego można stosować pewne postępowanie w stosunku do jednej rzeczy a do drugiej już nie pomimo, że znajdują się w tym samym zakresie stosowania implikacji zasad moralnych?

Stosowane jest zezwalanie na antykoncepcję, aborcję, eutanazję czyli upodmiotowienie człowieka. W przypadku antynatalizmu chodzi o narzucanie czyli pozbawienie podmiotowości człowieka.

>To jest nielogiczne.

Ludzie nie kierują się tylko logiką, ale także uczuciami, emocjami, instynktem.

>Widzę, że ciężko rozmawiać na tym forum w sposób czysto logiczny i racjonalny.

Racjonalizowanie czysta logika to odczłowieczenie. Właściwością ludzką jest liczenie się z emocjami.

>Jeśli pewne zasady moralne implikują np. że nie powinno wyrządzać się krzywdy drugiej osobie i jesteś w stanie je przyjąć to dlaczego masz akurat je zawiesić w pewnym momencie

Wydanie na świat potomstwa nie jest z automatu wyrządzeniem krzywdy. Wiele osób jest z życia zadowolonych, nie są przywiązani do uczucia przyjemności, rozumieją że uczucia zwane negatywnymi też są potrzebne.

>NIE ważne jest twoje wyobrażanie jak powinien wyglądać ten świat tylko co wynika z zasad moralnych, które zdajesz się stosować a nie znasz nawet ich wszystkich implikacji!

Zasady moralne które stosują ludzie wywodzą się z ludzkiego wyobrażenia, jak powinien wyglądać świat.
Powtórzę ludzie nie są robotami i nie kierują się tylko logiką.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
11-06-2013 19:10 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)

>Ludzie nie kierują się tylko logiką, ale także uczuciami, emocjami, instynktem.

Równie dobrze mogą prowadzić one do zabójstwa, napaści, kradzieży, wojny, agresji, pobicia, morderstwa i tak dalej. To nie jest żadne usprawiedliwienie. Jeśli jest to dlaczego nie zastosujesz go do powyższych?

>Racjonalizowanie czysta logika to odczłowieczenie. Właściwością ludzką jest liczenie się z emocjami.

W ten sposób możesz usprawiedliwić wszystko co jest nielogiczne. Chodzi Ci o liczenie się ze wszystkimi emocjami? W tym z nienawiścią, wstrętem, zazdrością? Dlaczego można bezkarnie zrobić dziecko pod wpływem emocji lecz zabić człowieka już nie? Co jest w tym przypadku "złe"? W jednym i drugim przypadku wszystko wynika z biologii. Mamy takie emocje, bo wyewoluowały i zapewniały przetrwanie naszym przodkom (w tym prowadzące do zabójstwa). Zastanawiam się czy którykolwiek sąd w naszym kraju o tym wie.
11-06-2013 21:37 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>>Ludzie nie kierują się tylko logiką, ale także uczuciami, emocjami, instynktem.
>Równie dobrze mogą prowadzić one do zabójstwa, napaści, kradzieży, wojny, agresji, pobicia, morderstwa i tak dalej.

Wszystkie te czyny często są zaplanowane i przemyślane.

>To nie jest żadne usprawiedliwienie. Jeśli jest to dlaczego nie zastosujesz go do powyższych?

Usprawiedliwienie nie jest ale stosuje się do powyższych. Wobec sprawców przestępstw popełnionych w afekcie sądy stosują mniejszy wymiar kary, niż wobec zaplanowanych "z zimną krwią".

>>Racjonalizowanie czysta logika to odczłowieczenie. Właściwością ludzką jest liczenie się z emocjami.
>W ten sposób możesz usprawiedliwić wszystko co jest nielogiczne.

Popadasz w skrajności i generalizujesz. Ja nie usprawiedliwiam, a inaczej traktuję. Jeżeli żona maltretowana przez męża, zabije go w afekcie, to nie jest to samo, co zabicie konwojenta ochroniającego gotówkę.

>Chodzi Ci o liczenie się ze wszystkimi emocjami? W tym z nienawiścią, wstrętem, zazdrością?

Fundamentaliści islamscy nienawidzą bezbożników, są zazdrośni o "swoje kobiety" i nieliczenie się z tym byłoby brakiem rozsądku.

>Dlaczego można bezkarnie zrobić dziecko pod wpływem emocji lecz zabić człowieka już nie? Co jest w tym przypadku "złe"?

Kiedy piszę o liczeniu się z emocjami, mam na myśli, że zabicie człowieka wywołuje silne emocje np. strachu że i innych może to spokać, gniewu wobec sprawcy, popędu do odwetu. Natomiast w odniesieniu do sprowadzenia na świat dziecka ludzie odczuwają inne emocje.
Zabicie człowieka jest całkowitym i nieodwracalnym pozbawieniem go możności decydowania o sobie, spłodzenie dziecka to nadanie mu możliwości decydowania o sobie (w miarę możliwości).
Wydanie na świat potomstwa nie jest z automatu wyrządzeniem krzywdy. Wiele osób jest z życia zadowolonych, nie są przywiązani do uczucia przyjemności, rozumieją że uczucia zwane negatywnymi też są potrzebne.

>Zastanawiam się czy którykolwiek sąd w naszym kraju o tym wie.

Wie i stosuje inny wymiar kary dla sprawcy zaplanowanej zbrodni rabunkowej, inny dla sprawcy działającego wobec swojego prześladowcy.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
Mangusta (1 punktów)
Nieważne.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?
>Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu? Jeśli

Myślę, że jeżeli ktoś jest sympatykiem takiego stanowiska, to powinien powstrzymać się od rozrodu. Oby tylko nie narzucał tego poglądu innym.

>Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie? Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować
>z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać
>krzywdy drugiemu człowiekowi?

Życie to pasmo cierpień. Dlatego niektórzy usypiają bezpańskie zwierzęta, żeby nie cierpiały = nie żyły. W ogóle najlepiej całe życie na Ziemi zabić i nie będzie cierpienia. Nic nie będzie, jak mawiał Kononowicz.
09-06-2013 23:05 
 Ocena 5 na 5
eipi (774 punktów)
>Życie to pasmo cierpień. Dlatego niektórzy usypiają bezpańskie zwierzęta, żeby nie cierpiały = nie żyły. W ogóle najlepiej całe życie na Ziemi zabić i nie będzie cierpienia. Nic nie będzie, jak mawiał Kononowicz.

Dowcip polega na tym, że nie jest to bynajmniej to samo. Gdy nie istniałem, przed swoimi narodzinami, nie odczuwałem z tego powodu najmniejszego dyskomfortu. Gdy przestanę istnieć, też zapewne nie będę. Teraz jednak odczuwam duży dyskomfort z powodu tej perspektywy. Mleko się rozlało.
A o życie na Ziemi możesz być spokojny - istot pragnących się rozmnażać zawsze będzie w nadmiarze.
10-06-2013 00:49 
 Ocena 4 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Dowcip polega na tym, że nie jest to bynajmniej to samo. Gdy nie istniałem, przed swoimi narodzinami, nie odczuwałem z tego powodu najmniejszego dyskomfortu. Gdy przestanę istnieć, też zapewne nie będę. Teraz jednak odczuwam duży dyskomfort z powodu tej perspektywy. Mleko się rozlało.

Nie ma żadnego powodu, żeby bać się śmierci. Ktoś Cię zindoktrynował po prostu.
16-06-2013 18:20 
 Ocena 2 na 2
bohandas (842 punktów)
>Nie ma żadnego powodu, żeby bać się śmierci.

Problemem nie jest śmierć tylko umieranie. Ludzie nie tyle boją się śmierci co umierania.
pawel_wr (4297 punktów)
>>Nie ma żadnego powodu, żeby bać się śmierci.
>Problemem nie jest śmierć tylko umieranie. Ludzie nie tyle boją się śmierci co umierania.
>

Dodam , ze raczej jest strach i żal (rozpacz) po tym , że po śmierci
nic się nie będzie działo i człowiek w niczym już nie będzie uczestniczył.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
16-06-2013 18:31 
 Ocena 2 na 2
bohandas (842 punktów)
>Życie to pasmo cierpień. Dlatego niektórzy usypiają bezpańskie zwierzęta, żeby nie cierpiały = nie żyły. W ogóle najlepiej całe życie na Ziemi zabić i nie będzie cierpienia. Nic nie będzie, jak mawiał Kononowicz.
>

Bynajmniej nie jestem za zabijaniem jakichkolwiek zwierząt, łącznie z tymi hodowanymi na mięso i zaspokajanie kulinarnych przyjemności Homo Sapiens, ale nie sposób nie zauważyć, że to całe życie na Ziemi to jedna wielka hekatomba trupów - nieustające zjadanie się wszystkiego co żyje.
Żeby żyć trzeba jeść, a żeby jeść trzeba zabijać - jest w tym jakieś koszmarne szaleństwo.
Scorp (5381 punktów)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?

Powiedzieć można wszystko, ale... nie jest.

>Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu?

Po co? Dlaczego?

>Jeśli potrafimy odrzucić religie z powodów racjonalnych a także zaakceptować aborcję, eutanazję,
>antykoncepcję to czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?

Nie. Brak związku, który by tworzył taką 'powinność'.

>Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?

Oceny lepiej - nie lepiej nie stosuje się wobec nie-bycia

>Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi?

Naturę mamy nie tylko zwierzęcą ale i informacyjną. Względy racjonalne odnoszą się do działania (sposobu, celu), nie do bytu.
-
15-06-2013 09:11 
 Ocena 3 na 3
Opolanin1 (64 punktów)

>Oceny lepiej - nie lepiej nie stosuje się wobec nie-bycia

   Ale można próbować zastosować:
dr Joanna Różyńska:
   Rozumowanie to ujawnia sławny filozoficzny problem, tzw. problem nie-tożsamości, oraz problem nie-istnienia. Ten ostatni sprowadza się do pytania: czy życie może być gorsze lub lepsze od nie-życia w ogóle? Pytanie to, wbrew pozorom, nie jest wyłącznie intelektualną zagadką. Stawiały mu czoła sądy wielu krajów, rozpatrując sprawy z tytułu wrongful life, dotyczące odpowiedzialności lekarza za wadliwą diagnozę prenatalną. Zajmowałam się tymi roszczeniami w mojej pracy magisterskiej z prawa. W sprawach tych dziecko dotknięte wrodzonym upośledzeniem lub chorobą, reprezentowane przez rodzica, żąda od lekarza odszkodowania za sam fakt przyjścia na świat. Twierdzi, że jego życie stanowi prawnie kompensowalną szkodę, która by nie wystąpiła, gdy lekarz poprawnie poinformował o dostępności bądź wynikach testów prenatalnych. Aby taką szkodę ustalić, sądy musiały zmierzyć się ze wspominanym wyżej problemem nie-istnienia, odpowiedzieć na pytanie, czy dziecko ma się gorzej żyjąc z chorobą, niż miałoby się, gdyby w ogóle nie istniało.

   cały wywiad: www.polity(*)nagrody-naukowej-polityki.read
15-06-2013 13:25 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>>Oceny lepiej - nie lepiej nie stosuje się wobec nie-bycia
>   Ale można próbować zastosować:

Dziękuję za link. Chodzi mi o to, że porównanie bycia z niebyciem nie ma sensu w odniesieniu do podmiotu tego (nie)bycia (tu: dziecka) - dlatego, że nie ma niczego wspólnego (pomiędzy bytem a niebytem), na czym można by to porównanie oprzeć - natomiast w odniesieniu do innych zainteresowanych tym podmiotów (rodzice, społeczeństwo, lekarze) takie porównanie jest pełne wątpliwości, jeżeli nie wręcz podejrzane...
-
diogenes (42753 punktów)
>antynatalizm ... czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?

Polacy optują za takim stanowiskiem. Argumenty może nie są filozoficzne, ale podobno mamy kłopoty z rozmnażaniem. Być może robimy to na złość tym, którzy zasiedlą niszę zwaną Polską.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
14-06-2013 13:42 
 Ocena 2 na 2
Opolanin1 (64 punktów)

>Polacy optują za takim stanowiskiem. Argumenty może nie są filozoficzne, ale podobno mamy kłopoty z rozmnażaniem.

   Dziwne, że w stanie wojennym, w proaborcyjnym PRL-u nie było problemów, a w prorodzinnej, katolickiej 3RP są .
14-06-2013 17:44 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>...w stanie wojennym, w proaborcyjnym PRL-u nie było problemów, a w prorodzinnej, katolickiej 3RP są .

Prorodzinna, w trójcy jedyna RP dba przede wszystkim o świętą rodzinę. Bóg ojciec, bóg matka, bóg syn i ich ziemski dwór mają się dobrze.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
finerbijk (17282 punktów)
>Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie? Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi?
Fajnie czasem być zwierzęciem. Połączenie w człowieku natury i kultury było ze strony ewolucji świetnym, moim zdaniem, pomysłem. Przytłaczająca większość ceni sobie możliwość oglądania tego świata, przeżywania tej może nie zawsze gładkiej, ale ekscytującej jazdy, chce oddać dług życia i koncentruje się na poprawie jego jakości
raczej, zamiast kombinować jak je możliwie szybko zakończyć. Wszystko dlatego, że nie postrzega życia jako pasma katastrof i cierpień, ale potrafi czerpać z niego rozmaite radości.

Miłość do siebie i innych brzmi banalnie i ckliwie, ale zdecydowanie wolę to niż "racjonalne" marzenie o wyginięciu własnego gatunku, które jest po prostu nieludzkie. Nie warto się aż tak martwić o dobrostan przyszłych pokoleń, żeby nie dopuścić do ich powstania. Dadzą radę.
10-06-2013 10:04 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)
>Połączenie w człowieku natury i kultury było ze strony ewolucji świetnym, moim zdaniem, pomysłem.

Ewolucja nie kieruje się pomysłami. To proces, zjawisko, a nie byt.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
10-06-2013 10:13 
 Ocena-1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ewolucja nie kieruje się pomysłami. To proces, zjawisko, a nie byt.

Tak? Proces to facet, a zjawisko to dziecko, ewolucja jest kobietą.
Świętowit (55 punktów)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?

Osobiście uważam, że tak... wychowanie dziecka do ok 20 roku życia kosztuje ok. 200 tys. złotych, nie wspominając jeszcze o czasie zmarnowanym na użeranie się z nim. Czas i pieniądze można przeznaczyć na przyjemności i rozrywki.
Irracja (4721 punktów)
>Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?
>Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu? Jeśli potrafimy odrzucić religie z powodów racjonalnych a także zaakceptować aborcję, eutanazję, antykoncepcję to czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
    ... bez podania jakichkolwiek powodów (najlepiej racjonalnych i uzasadnionych) powstrzymania się od rozrodu, to sama dyskusja o antynatalizmie nie jest racjonalna, a i antynatalizm to takie sobie "widzimisię". Bycie sakiem naczelnym, ani posiadanie rozumu nie mają tutaj żadnego znaczenia...

>Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?
    ... to w sam raz nie jest zależne od nas samych - to decyzja (jakże często przypadkowa jednak) rodziców...

>Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie?
    ... oczywiście że można skrzywdzić. Choć niektórzy uważają, że wystarczą alimenty by naprawić krzywdę. O innych przypadkach za dużo by było do pisania...

>Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi?

    ... a co proponujesz, "powszechny celibat"? Przecież rozród jest związany z seksem, a nad tą cechą naszej zwierzęcej natury najmniej panujemy. Są tacy co to "nie przepuszczą niczemu co do wody nie ucieknie". Zresztą sam seks potrafi skrzywdzić drugiego człowieka...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Opolanin1 (64 punktów)
   Mózg ssaka naczelnego to nie jakiś racjonalny komputer, nikt nie popełnił i nie popełni samobójstwa pod wpływem argumentów filozoficznych. A do tego właściwie sprowadza się antynatalizm, przedłużone w czasie samobójstwo ludzkości. Taka postawa nie jest preferowana przez dobór naturalny, stoi w opozycji do naszych instynktów, społeczeństwa, rodziny nawet interesów państwa. Nigdy więc nie stanie się popularna, jeśli gdzieś jakiś osobnik przyjmuje taką postawę, jego miejsce szybko zajmuje osobnik bardziej żywotny.

>Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?

Alber Camus:
   Ale przecież wszyscy wiedzą, że życie nie jest wcale warte trudu przeżywania. W gruncie rzeczy dokładnie zdawałem sobie sprawę, że to nie ma znaczenia, czy się umiera w trzydziestym czy w siedemdziesiątym roku życia, ponieważ jest oczywiste, że w obydwu wypadkach inni mężczyźni i inne kobiety żyć będą dalej, i to przez tysiące lat.


    Właściwie wszystkie argumenty za antynatalizmem są wymienione na polskiej wykipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Antynatalizm
14-06-2013 20:21 
 Ocena 2 na 2
complex_system (112 punktów)
Moim zdaniem jedyna sensowna wypowiedź w tym całym wątku ale mam małe wątpliwości.

>nikt nie popełnił i nie popełni samobójstwa pod wpływem argumentów filozoficznych
Nie byłbym taki pewien.

> Taka postawa nie jest preferowana przez dobór naturalny

Dokładnie. Oto cały problem. Podstawowy fakt w przypadku antynatalizmu. Tylko sęk w tym, że jeśli coś nie jest preferowane przez dobór naturalny to jeszcze nie oznacza, że nie można i nie potrafimy się temu przeciwstawić. Praktycznie cała medycyna to przeciwstawianie się w dużym stopniu doborowi naturalnemu przez np. okulary, protezy, antybiotyki. Przeciwstawieniu się przekazywaniu własnych genów z powodzeniem służy antykoncepcja. Z faktu, iż dobór naturalny zachodzi np. przy eliminacji gorzej przystosowanych osobników wcale nie można wyciągnąć wniosku, że powinien zachodzić. Gdyby stwierdzić inaczej, to w takim razie po co leczyć ludzi gdy zamiast tego można by zrzucić ich ze skały i mieć problem z głowy?

Podobny schemat można zastosować do rozmnażania.
14-06-2013 20:52 
 Ocena 2 na 2
Opolanin1 (64 punktów)

>Nie byłbym taki pewien.

   Temat przerabiał Camus w "Mit Syzyfa i inne eseje", ale nawet Schopenhauer czy Cioran nie popełnili samobójstwa.

>Praktycznie cała medycyna to przeciwstawianie się w dużym stopniu doborowi naturalnemu przez np. okulary, protezy, antybiotyki. Przeciwstawieniu się przekazywaniu własnych genów z powodzeniem służy antykoncepcja.

    Fanaberie zniewieściałej i chylącej się ku upadkowi cywilizacji zachodniej. Może i można przeciwstawić się doborowi, ale jak przeciwstawić się własnemu mózgowi? Dla układu nagrody życie, jedzenie i seks = dobro, śmierć, choroby, ból = zło. Tu żadne filozoficzne argumenty nie trafiają, ta część mózgu jest odziedziczona chyba po gadach
. I pytanie, czy świat bez ludzi byłby lepszy? Temat rzeka, polecam artykuł (i dyskusje pod nim) Petera Singera (niestety po angielsku) opinionato(*)d-this-be-the-last-generation/
14-06-2013 21:05 
 Ocena 2 na 4
panTeista (6808 punktów)
>> Taka postawa nie jest preferowana przez dobór naturalny
>Dokładnie. Oto cały problem.

Dla kogo problem? Przecież zwolennicy antynatalizmu mogą nie mieć dzieci, wystarczy że sięgną po prezerwatywy.

>w takim razie po co leczyć ludzi

Bo za to płacą. Rynek usług przynosi lekarzom i farmaceutom zadowalające dochody.

>można by zrzucić ich ze skały i mieć problem z głowy?

Na pewno z głowy? Przecież choroby i starość dotkną z czasem aktualnie młodych i zdrowych.

>Podobny schemat można zastosować do rozmnażania.

Jaki schemat postulujesz?

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
15-06-2013 20:29 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)
>>> Taka postawa nie jest preferowana przez dobór naturalny
>>Dokładnie. Oto cały problem.
>Dla kogo problem? Przecież zwolennicy antynatalizmu mogą nie mieć dzieci, wystarczy że sięgną po prezerwatywy.

Chodzi o problem związany z samym antynatalizmem. Tkwi tutaj pewien problem w postaci paradoksu. Jeśli antynatalizm wynikałby (a wygląda na to, że tak jest) z ogólnie stosowanych zasad moralnych w przypadkach jak chociażby pomoc słabszym, ochrona chorych i tym podobne TO co należy zrobić? Zmienić zasady moralne? Z czego może wyniknąć np. że chorym wcale nie należy pomagać tylko zrzucać ich ze skały. Czy może pomimo wszystko NIE stosować antynatalizmu nawet jeśli byłoby to jawnie NIEmoralne według obowiązujących zasad z których wynika np. wspomniana pomoc słabszym?

>>w takim razie po co leczyć ludzi
>Bo za to płacą. Rynek usług przynosi lekarzom i farmaceutom zadowalające dochody.
Co np. z przymusowymi szczepieniami? Lekarz to coś więcej niż tylko samo świadczenie usług jak np. w przypadku fryzjera. Nad lekarzem stoi prokurator. Lekarz w swoim fachu także posługuje się zasadami etycznymi.

>>można by zrzucić ich ze skały i mieć problem z głowy?
>Na pewno z głowy? Przecież choroby i starość dotkną z czasem aktualnie młodych i zdrowych.

Może nie na pewno ale taki wniosek może wynikać ze stosowania doboru. Nieważne czy młody czy stary - jeśli nieprzystosowany lub za słaby to należy go "zutylizować" żeby nie obciążał innych i nie pochłaniał ich cennych zasobów, które mogą zostać wykorzystane do przekazywania własnych samolubnych genów.

>>Podobny schemat można zastosować do rozmnażania.
>Jaki schemat postulujesz?
Chodzi o to, że jeśli już potrafimy się tak bardzo przeciwstawiać naszej naturze i uważamy, że jest to dobre i moralne to dlaczego nie pójść krok dalej i przeciwstawić się całkowicie np. przez całkowite zaprzestanie rozmnażania? Jeśli nie to czemu mamy przeciwstawiać się czemukolwiek w naszej naturze lub zachowaniu? Równie dobrze możemy zacząć się zabijać i wzajemnie zjadać jeśli nie mielibyśmy odruchów moralnych w tych przypadkach. Co stoi Ci na przeszkodzie żeby np. nadepnąć psu na ogon i dlaczego nie powinieneś tego robić? Dlaczego nie powinno znęcać się nad zwierzętami? Jedyne racjonalne wyjaśnienie to, że sprawiasz psu i innym zwierzętom ból. JA np. uważam, że robiąc dziecko - niekoniecznie sprawiam ale co najmniej zezwalam na ból, którego potencjalnie doświadczy człowiek, który będzie moim potomkiem.
15-06-2013 22:35 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)
>Co np. z przymusowymi szczepieniami?

Mają one chronić społeczność przed zarażeniem.

>jeśli nieprzystosowany lub za słaby to należy go "zutylizować" żeby nie obciążał innych i nie pochłaniał ich cennych zasobów, które mogą zostać wykorzystane do przekazywania własnych samolubnych genów.

Teraz nie wiem, czy zależy Ci na przekazywaniu własnych genów, czy na antynatalizmie.

>>>Podobny schemat można zastosować do rozmnażania.
>>Jaki schemat postulujesz?
>Chodzi o to, że jeśli już potrafimy się tak bardzo przeciwstawiać naszej naturze i uważamy, że jest to dobre i moralne to dlaczego nie pójść krok dalej i przeciwstawić się całkowicie np. przez całkowite zaprzestanie rozmnażania?

Co postulujesz? Przymusową aborcję lub sterylizację?

>Jeśli nie to czemu mamy przeciwstawiać się czemukolwiek w naszej naturze lub zachowaniu?

Bo natura ukształtowała w większości ludzi empatię, a empatia przyczynia się do opieki nad chorymi.

>Równie dobrze możemy zacząć się zabijać i wzajemnie zjadać jeśli nie mielibyśmy odruchów moralnych w tych przypadkach.

Ale mamy empatię. W każdym razie mają ją ci, których rodzice lub opiekunowie nie odrzucili lub wykorzystywali w dzieciństwie.

>Co stoi Ci na przeszkodzie żeby np. nadepnąć psu na ogon i dlaczego nie powinieneś tego robić? Dlaczego nie powinno znęcać się nad zwierzętami? Jedyne racjonalne wyjaśnienie to, że sprawiasz psu i innym zwierzętom ból.

Sam znalazłeś odpowiedź.

>JA np. uważam, że robiąc dziecko - niekoniecznie sprawiam ale co najmniej zezwalam na ból, którego potencjalnie doświadczy człowiek, który będzie moim potomkiem.

Ja też to dostrzegam, dlatego nie mam dzieci ale nie odczuwam potrzeby narzucania tego innym. Uświadamianie to co innego.

Maitrea Budda

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
15-06-2013 22:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Chodzi o problem związany z samym antynatalizmem. Tkwi tutaj pewien problem w postaci paradoksu. Jeśli antynatalizm wynikałby (a wygląda na to, że tak jest) z ogólnie stosowanych zasad moralnych w przypadkach jak chociażby pomoc słabszym, ochrona chorych i tym podobne TO co należy zrobić?

??? w czym antynatalizm ma pomóc słabszym?

>Co np. z przymusowymi szczepieniami? Lekarz to coś więcej niż tylko samo świadczenie usług jak np. w przypadku fryzjera. Nad lekarzem stoi prokurator. Lekarz w swoim fachu także posługuje się zasadami etycznymi.
KAŻDY w swoim fachu powinien kierować się zasadami etyki
Także nad fryzjerem stoi prokurator
Czwarty w kolejce przerzucam gazetę
Śródmieście sobota ulica Hibnera
Gdzieś w Anglii parlament zatwierdził kobietę
A ja się tu modlę za zdrówko fryzjera
Jak celnik uważnie mu patrzę na ręce
Gdy z brzytwą się do mnie dobiera
I lękam się trochę że w smutnym
Młodzieńcu obudzi się duch Robespierre'a
Na chmurce lawendy przypłynę do Ciebie
Elegant na średnio po męsku zrobiony
I w ucho Ci szepnę zdejmując okrycie
Wiesz fryzjer darował mi życie

Andrzej Garczarek

Choć częściej zapewne to fryzjer stoi nad prokuratorem

>Co stoi Ci na przeszkodzie żeby np. nadepnąć psu na ogon i dlaczego nie powinieneś tego robić? Dlaczego nie powinno znęcać się nad zwierzętami? Jedyne racjonalne wyjaśnienie to, że sprawiasz psu i innym zwierzętom ból. JA np. uważam, że robiąc dziecko - niekoniecznie sprawiam ale co najmniej zezwalam na ból, którego potencjalnie doświadczy człowiek, który będzie moim potomkiem.

Moje świnie nadal czekają, wiesz na co ...
15-06-2013 22:43 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
Ten problem bierze się stąd, że nie znasz umiaru, nie wiesz, w którym miejscu się zatrzymać.
Chcesz sztywno kierować się jakimiś zasadami. A to nie jest takie proste.
Nie ma zasad, które sprawdzają się w każdej sytuacji.
Od każdej zasady trzeba umieć zrobić wyjątek, w przeciwnym wypadku można zrobić o jeden krok za dużo.
Trzeba samemu decydować i brać odpowiedzialność za swoje decyzje.
panTeista (6808 punktów)
>czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?

Twierdzisz że wolna wola jest iluzją, a skoro tak to i rozmnażanie byłoby niezależne od naszej woli.

>Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi?

Rzeczywiście zdecydowana większość ludzi potrafi opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi. A to argument za tym że wolna wola nie jest tylko iluzją.

Pozdrawiam
Maitrea Budda

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
26-06-2013 22:48 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>>czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
>Twierdzisz że wolna wola jest iluzją, a skoro tak to i rozmnażanie byłoby niezależne od naszej woli.
Słuszna uwaga. Jak nie mamy wolnej woli, to jak mamy przestać się rozmnażać?
Opolanin1 (64 punktów)
>>>czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
>>Twierdzisz że wolna wola jest iluzją, a skoro tak to i rozmnażanie byłoby niezależne od naszej woli.
>Słuszna uwaga. Jak nie mamy wolnej woli, to jak mamy przestać się rozmnażać?

   Polacy jakoś przestali się rozmnażać: wiadomosci(*)c.html?ticaid=110d7b&_ticrsn=3 Więc jest to możliwe
panTeista (6808 punktów)
>>>>czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
>>>Twierdzisz że wolna wola jest iluzją, a skoro tak to i rozmnażanie byłoby niezależne od naszej woli.
>>Słuszna uwaga. Jak nie mamy wolnej woli, to jak mamy przestać się rozmnażać?
>   Polacy jakoś przestali się rozmnażać: wiadomosci(*)c.html?ticaid=110d7b&_ticrsn=3 Więc jest to możliwe

To może odpowiedź w kwestii wolnej woli lub jej braku nie jest z kategorii zero- jedynkowej ale jakimś kontinuum na skali od 0 do 100%.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
27-06-2013 17:38 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)
>Twierdzisz że wolna wola jest iluzją, a skoro tak to i rozmnażanie byłoby niezależne od naszej woli.

Nie rozumiesz czym jest wolna wola. Nawet moja wypowiedź w tym momencie nie jest wynikiem wolnej woli. Moja wypowiedź powstaje na podstawie bodźców - tego czego się nauczyłem, czego doświadczyłem, co zobaczyłem, usłyszałem, przeczytałem, gdzie się wychowałem - czyli tzw. środowisko i tego co odziedziczyłem tzn. geny. Dokładnie tak samo jest u każdego z nas. Piszę tę wypowiedź bo mój mózg porusza mięśniami palców. Skąd biorą się te ruchy i dlaczego są takie a nie inne? Odpowiedź jest prosta - układ nerwowy. Gdzie w nim miejsce na wolną wolę skoro to mechanizm tak samo deterministyczny jak np. szkielet? Chyba nie uważasz, że Twoje kości mają wolną wolę? Tak więc, dlaczego układ nerwowy miałby mieć skoro np. szkieletowy, krwionośny nie mają? Czym jest wyróżniony?
27-06-2013 20:06 
 Ocena 1 na 3
panTeista (6808 punktów)
>>Twierdzisz że wolna wola jest iluzją, a skoro tak to i rozmnażanie byłoby niezależne od naszej woli.
>Nie rozumiesz czym jest wolna wola. Nawet moja wypowiedź w tym momencie nie jest wynikiem wolnej woli.

Skoro tak to Twoje rozmnażanie też nie jest wynikiem wolnej woli.

>Moja wypowiedź powstaje na podstawie bodźców - tego czego się nauczyłem, czego doświadczyłem, co zobaczyłem, usłyszałem, przeczytałem, gdzie się wychowałem - czyli tzw. środowisko i tego co odziedziczyłem tzn. geny.

Twoje rozmnażanie też podlega tym czynnikom.

>Dokładnie tak samo jest u każdego z nas. Piszę tę wypowiedź bo mój mózg porusza mięśniami palców. Skąd biorą się te ruchy i dlaczego są takie a nie inne? Odpowiedź jest prosta - układ nerwowy.

Co do tego nie ma wątpliwości.

>Gdzie w nim miejsce na wolną wolę skoro to mechanizm tak samo deterministyczny jak np. szkielet? Chyba nie uważasz, że Twoje kości mają wolną wolę?

Kości nie mają wpływu na decyzję.

>Tak więc, dlaczego układ nerwowy miałby mieć skoro np. szkieletowy, krwionośny nie mają? Czym jest wyróżniony?

Układ nerwowy jest wyróżniony bo jest źródłem podświadomości podejmującej decyzje szybkie i świadomości cenzorującej te decyzje podświadomości które nie zostały wykonane.

Brak wolnej woli nie jest jednoznacznie przesądzony.
Cała sfera zjawisk świadomości - nasze myśli, uczucia, wrażenia, radości i smutki, poczucie indywidualności - to nic innego jak rezultat aktywności olbrzymiej liczby neuronów, czyli komórek nerwowych mózgu. To tam muszą się rodzić wszelkie działania i ich intencje.
Potwierdzają to przypadki osób, które wskutek uszkodzenia mózgu utraciły wolną wolę - np. mają wrażenie, że ich ręce wykonują ruchy, których nie są w stanie świadomie kontrolować.
wyborcza.p(*)0,Wolna_wola_jest_iluzja_.html


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
28-06-2013 08:05 
 Ocena 1 na 1
Opolanin1 (64 punktów)

>Potwierdzają to przypadki osób, które wskutek uszkodzenia mózgu utraciły wolną wolę - np. mają wrażenie, że ich ręce wykonują ruchy, których nie są w stanie świadomie kontrolować.
>wyborcza.p(*)0,Wolna_wola_jest_iluzja_.html

   Ale w tym samym artykule jest przykład, że tą całą "wolną" wolę można sztucznie wywołać: Cytat:
Co ciekawe, kiedy zwiększano natężenie prądu w elektrodach, badanym wydawało się nie tylko, że pragną się poruszyć, ale też, że ich wola się spełniła. Że chcieli poruszyć nogą, ramionami i to zrobili. "Poruszyłem ustami, coś mówiłem, co powiedziałem?" - pytał jeden z nich. Ale głęboko się mylili. W tym czasie - jak sprawdzili naukowcy - nie drgnął ani jeden mięsień ich ciała!
Wolna wola jest tylko wrażeniem.

>Układ nerwowy jest wyróżniony bo jest źródłem podświadomości podejmującej decyzje szybkie i świadomości cenzorującej te decyzje podświadomości które nie zostały wykonane.

   Te cenzorskie decyzje świadomości to skąd się biorą? Nie z tej samej zdeterminowanej biologicznej masy co decyzje podświadomości? Zresztą jakiekolwiek decyzje świadomości to sprawa wysoce wątpliwa, świadomość jest raczej echem działań mózgu.
28-06-2013 09:27 
 Ocena-1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Wolna wola jest tylko wrażeniem.

Mój mózg nie postrzega tego w kategorii prawda- fałsz. Znaczy się nie jestem przekonany o całkowitym zdeterminowaniu.

>>Układ nerwowy jest wyróżniony bo jest źródłem podświadomości podejmującej decyzje szybkie i świadomości cenzorującej te decyzje podświadomości które nie zostały wykonane.
>   Te cenzorskie decyzje świadomości to skąd się biorą?

Z analizy sytuacji. Mózg rozpatruje konsekwencje możliwych działań.

>Nie z tej samej zdeterminowanej biologicznej masy co decyzje podświadomości?

Z innych fragmentów tej samej masy. Wprawdzie decyzje mózgu zależą od genów i środowiska ale środowisko nie jest całkowicie niezależne od człowieka. A to by oznaczało że nie jesteśmy marionetkami genów i środowiska.

>Zresztą jakiekolwiek decyzje świadomości to sprawa wysoce wątpliwa, świadomość jest raczej echem działań mózgu.

W przypadku uszkodzeń tych obszarów mózgu w których to echo zachodzi decyzje człowieka się zmieniają.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
28-06-2013 19:13 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)
>Skoro tak to Twoje rozmnażanie też nie jest wynikiem wolnej woli.

Oczywiście. Dalej podtrzymuje, że nie rozumiesz czym jest wolna wola. Nic nie jest wolne w deterministycznej rzeczywistości.

>Twoje rozmnażanie też podlega tym czynnikom.

Oczywiście.

>>Gdzie w nim miejsce na wolną wolę skoro to mechanizm tak samo deterministyczny jak np. szkielet? Chyba nie uważasz, że Twoje kości mają wolną wolę?
>Kości nie mają wpływu na decyzję.

Co z tego, że podejmiesz decyzję kiedy nie będziesz mógł jej wykonać kiedy będziesz miał złamaną kość? Można powiedzieć, że twoje serce też "podejmuje decyzję", kiedy ma zawał. Poza tym w organizmie biologicznym, całe to "podejmowanie" sprowadza się do jakiejś reakcji biochemicznej, biofizycznej. Organizm to homeostat. W neuronauce systemowej nie ma miejsca na jakąkolwiek wolną wolę. Człowiek jako system rządzi się prawami biologii, chemii, fizyki.

>>Tak więc, dlaczego układ nerwowy miałby mieć skoro np. szkieletowy, krwionośny nie mają? Czym jest wyróżniony?
>Układ nerwowy jest wyróżniony bo jest źródłem podświadomości podejmującej decyzje szybkie i świadomości cenzorującej te decyzje podświadomości które nie zostały wykonane.
Czym jest to podjęcie decyzji z biologicznego punktu widzenia? Nie mamy żadnych powodów aby twierdzić, że jest czymś więcej niż zmianą uporządkowania struktury mózgu na poziomie atomowym, molekularnym i komórkowym. Mogę powiedzieć, że zegarek też "podejmuje decyzję" kiedy przesuwa wskazówkę co sekundę.

>Brak wolnej woli nie jest jednoznacznie przesądzony.
Dalej podtrzymuję, że nie zrozumiałeś czym jest wolna wola.
28-06-2013 21:21 
 0 na 2
panTeista (6808 punktów)
>w organizmie biologicznym, całe to "podejmowanie" sprowadza się do jakiejś reakcji biochemicznej, biofizycznej. Organizm to homeostat. W neuronauce systemowej nie ma miejsca na jakąkolwiek wolną wolę. Człowiek jako system rządzi się prawami biologii, chemii, fizyki.

Więc, to człowiek rządzi się prawami? Czy tylko egzystuje za sprawą praw biologii, chemii, fizyki?

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
28-06-2013 21:36 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)

>Więc, to człowiek rządzi się prawami? Czy tylko egzystuje za sprawą praw biologii, chemii, fizyki?

Jaka jest różnica między "rządzi się" a "egzystuje"?

Jeśli prawa fizyki są takie same w całym Wszechświecie, bądź przynajmniej na Ziemi to jest niemożliwe aby człowiek (wszystkie gatunki zwierząt) był w jakiś sposób spod obowiązywania tych praw wyłączony, bądź był od nich "wolny".
panTeista (6808 punktów)
>>Więc, to człowiek rządzi się prawami? Czy tylko egzystuje za sprawą praw biologii, chemii, fizyki?
>Jaka jest różnica między "rządzi się" a "egzystuje"?

Z Wikisłownika rządzić się to:
postępować według swojej woli, upodobania
prowadzić interesy, zarządzać pieniędzmi lub mieniem
Z Wikisłownika egzystować to:
być, istnieć
► egzystować wg słownika SJP
1. być, istnieć; bytować;
2. funkcjonować w świadomości, w kulturze itp.

>Jeśli prawa fizyki są takie same w całym Wszechświecie, bądź przynajmniej na Ziemi to jest niemożliwe aby człowiek (wszystkie gatunki zwierząt) był w jakiś sposób spod obowiązywania tych praw wyłączony, bądź był od nich "wolny".

Byłaby to wolność absolutna, człowiek ma wolność względną. Może jeść aby żyć lub zagłodzić się na śmierć, powiesić; może się rozmnażać lub używać prezerwatywy, itp. A więc jest częściowo wolny.
Wolność - sytuacja, w której możemy dokonywać wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji.
Gdybyśmy nie byli wolni Twoje pytania:
Cytat:
Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu?
czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury

byłyby pozbawione sensu.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
29-06-2013 18:56 
 Ocena 2 na 2
complex_system (112 punktów)
Powiem inaczej. Gdyby człowiek nie rządził się prawami fizyki, chemii, biologii to by nie egzystował. Tak samo nie istniałyby ("egzystowałyby" jeśli wolisz) i nie zachodziłyby np. trzęsienia ziemi, huragany, procesy górotwórcze, topnienie lodowców, wybuchy supernowych, kolizje galaktyk, spadki meteorytów gdyby nie rządziły się prawami fizyki.

>Może jeść aby żyć lub zagłodzić się na śmierć, powiesić; może się rozmnażać lub używać prezerwatywy, itp. A więc jest częściowo wolny.
Właśnie w tym cały problem, którego dalej nie rozumiesz. Nie ma takiego czegoś jak "częściowa wolność" lub "względna wolność".

Nasz mózg jest dokładnie tak samo deterministyczny jak chociażby zegarek. Może ci się wydawać, że zegarek "podejmuje decyzje", "robi to co chce" albo jest "częściowo wolny" z powodu jego skomplikowanego zachowania, które jest wynikiem jednoczesnej lub sekwencyjnej pracy wszystkich malutkich sprężynek i trybików. Dokładnie tak samo jest z ludzkim mózgiem, który jest prawdopodobnie najbardziej skomplikowanym mechanizmem we Wszechświecie. To całe skomplikowanie tworzy iluzję, że wyglądamy tak jakbym byli wolni. Naprawdę nasze każde zachowanie jest niczym innym jak tylko wynikiem pracy tego skomplikowanego mechanizmu, którym jest mózg.

Możesz napisać program komputerowy, który ma kilka linijek kodu i robi bardzo prostą rzecz np. wyświetla jakiś napis. Ale możesz też napisać program komputerowy, który ma kilkaset tysięcy linijek kodu albo kilka milionów linijek kodu i robi bardzo skomplikowane rzeczy - do tego stopnia, że może nawet naśladować ludzkie zachowanie, uczyć się, wyciągać wnioski, podejmować decyzje, reprodukować się, pisać inne programy i symulować "wolną wolę". Niezależnie od stopnia skomplikowania w jednym i drugim przypadku oba programy rządzone są "bezmyślną", deterministyczną maszyną, która w "mgnieniu oka" wykonuje miliardy fundamentalnych operacji np. arytmetycznych i logicznych.

Ludzki mózg jest nie tylko porównywalny ale wręcz identyczny z bardzo skomplikowanym programem komputerowym. Możemy dokładnie powiedzieć jak działa mózg i tym samym wyjaśnić każde nasze zachowanie, kiedy znajdziemy każdą instrukcję w tym programie np. za pomocą inżynierii odwrotnej. Jeśli mózg jest mechanizmem to wolna wola nie istnieje. Żeby udowodnić, że wolna wola istnieje musiałbyś udowodnić, że mózg nie jest mechanizmem a to byłoby równoznaczne z podważeniem nie tylko całej współczesnej neuronauki ale też fizyki, chemii, biologii, medycyny, prymatologii i wielu innych dziedzin.
panTeista (6808 punktów)
>>Może jeść aby żyć lub zagłodzić się na śmierć, powiesić; może się rozmnażać lub używać prezerwatywy, itp. A więc jest częściowo wolny.
>Właśnie w tym cały problem, którego dalej nie rozumiesz. Nie ma takiego czegoś jak "częściowa wolność" lub "względna wolność".
>Nasz mózg jest dokładnie tak samo deterministyczny jak chociażby zegarek.
>Może ci się wydawać, że zegarek "podejmuje decyzje"(...)
>Dokładnie tak samo jest z ludzkim mózgiem,

W takim razie decyzja aby Cytat:
powstrzymać się od rozrodu, przestać się w ogóle rozmnażać, zrezygnować z naszej zwierzęcej natury
jest niezależna od nas. Pytasz czy powinniśmy? Jeżeli nawet powinniśmy, to przecież jesteśmy zdeterminowani i nie możemy decydować.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
29-06-2013 21:11 
 Ocena 1 na 1
complex_system (112 punktów)
>Pytasz czy powinniśmy? Jeżeli nawet powinniśmy, to przecież jesteśmy zdeterminowani i nie możemy decydować.

Nie chodzi o to, że jeśli jesteśmy zdeterminowani to nagle okazuje się, że nie możemy "decydować". Chodzi o to, że każda "decyzja" jest deterministyczna. W każdym momencie "decydujesz" czy tego chcesz czy nie. Nawet jeśli chcesz, to twoje pragnienie też powstaje pod wpływem jakiegoś deterministycznego bodźca. Człowiek działa dokładnie jak marionetka (lub ściślej program komputerowy do którego można wprowadzać dane i otrzymywać wyniki) tylko taka, która ma miliardy sznurków i tyle samo możliwych różnych reakcji i zachowań. Wszystkie powstały pod wpływem ewolucji.

Zauważ, że moje pytania dotyczące rozrodu i naszej zwierzęcej natury nie są pozbawione sensu w obliczu braku wolnej woli. Co więcej, są coraz istotniejsze, ponieważ dotyczą problematyki granic naszej odpowiedzialności. Problem pojawia się wtedy gdy otrzymasz jakąś informację np. że sprawiasz psu ból gdy nadepniesz mu na ogon. Gdybyś o tym nie wiedział to trudno wymagać abyś postępował w tym przypadku "moralnie" bądź "etycznie". Ale co jeśli wiesz i posiadasz taką informację? Co jeśli zrobisz coś z pełną wiedzą, iż taki czyn jest karalny bądź nieetyczny lub niemoralny? Co z tego, że taki jest? Co z tego, że to się tak ładnie nazywa? Być może człowiek, który ma nowotwór mózgu bądź był od dziecka bity, głodzony i więziony nie będzie potrafił kontrolować niektórych odruchów. Cała ta "moralność" sprowadza się do biologicznej samokontroli, która tak naprawdę jest deterministyczną homeostazą niezależną od jakiejkolwiek iluzorycznej woli.

Chodzi mi o to, że pod wpływem docierających do nas bodźców nasz mózg podejmuje takie a nie inne działanie. Teraz pytanie - czy nie powinniśmy przestać się rozmnażać jeśli nasze mózgi są "naszpikowane" racjonalizmem i posiadamy informację w naszej pamięci o tym jakie to może mieć skutki (tak samo jak znamy skutki religijności, homeopatii, magii) oraz posiadamy wiedzę o zasadach moralności i uznajemy te zasady? Tak więc co z tego wynika w obliczu podejścia racjonalnego?
panTeista (6808 punktów)
>Nie chodzi o to, że jeśli jesteśmy zdeterminowani to nagle okazuje się, że nie możemy "decydować". Chodzi o to, że każda "decyzja" jest deterministyczna. W każdym momencie "decydujesz" czy tego chcesz czy nie.

To ważne bo udział zdeterminowanego mózgu w "decydowaniu" czy tego chce czy nie, oznacza częściowy wpływ na los własny i innych.

>Nawet jeśli chcesz, to twoje pragnienie też powstaje pod wpływem jakiegoś deterministycznego bodźca. Człowiek działa dokładnie jak marionetka (lub ściślej program komputerowy do którego można wprowadzać dane i otrzymywać wyniki) tylko taka, która ma miliardy sznurków i tyle samo możliwych różnych reakcji i zachowań. Wszystkie powstały pod wpływem ewolucji.

Bardziej program komputerowy niż marionetka, bo słowo marionetka sugeruje, że ktoś zewnętrzny pociąga za sznurki. Ważne też że ten mózg- komputer (raczej inteligentny robot) rozwinął się w procesie ewolucji, a nie został zaprogramowany przez Kreatora.

>Zauważ, że moje pytania dotyczące rozrodu i naszej zwierzęcej natury nie są pozbawione sensu w obliczu braku wolnej woli. Co więcej, są coraz istotniejsze, ponieważ dotyczą problematyki granic naszej odpowiedzialności.

Niewątpliwie przyjęcie odpowiedzialności za rozród jest dla naszej natury dostępne.

>Problem pojawia się wtedy gdy otrzymasz jakąś informację np. że sprawiasz psu ból gdy nadepniesz mu na ogon. Gdybyś o tym nie wiedział to trudno wymagać abyś postępował w tym przypadku "moralnie" bądź "etycznie". Ale co jeśli wiesz i posiadasz taką informację? Co jeśli zrobisz coś z pełną wiedzą, iż taki czyn jest karalny bądź nieetyczny lub niemoralny? Co z tego, że taki jest? Co z tego, że to się tak ładnie nazywa?

Jeśli jest karalny to grożą za to konsekwencje i inteligentny robot bierze to pod uwagę. Jeśli jest nieetyczy lub niemoralny w przekonaniu osoby popełniającej czyn to wywołuje wyrzuty sumienia, poczucie wstydu że postąpiło się niegodnie. Jeśli jest nietyczny lub niemoralny w przkonaniu innych osób (lub społecznym, grupy) to osoba popełniająca czyn jest traktowana z ostracyzmem, niechęcią.

>Być może człowiek, który ma nowotwór mózgu bądź był od dziecka bity, głodzony i więziony nie będzie potrafił kontrolować niektórych odruchów.

Jest faktem że te okoliczności też go determinują.

>Cała ta "moralność" sprowadza się do biologicznej samokontroli, która tak naprawdę jest deterministyczną homeostazą niezależną od jakiejkolwiek iluzorycznej woli.

Ale zależną (determinowaną) przez wychowanie (wpływy środowiska).

>Chodzi mi o to, że pod wpływem docierających do nas bodźców nasz mózg podejmuje takie a nie inne działanie.

Pod wpływem bodźców (sytuacji) podejmuje działanie. Jakie podejmie działanie zależy od sytuacji i od przekonań (modyfikacji programu) jakie nabył od niemowlęctwa.

>Teraz pytanie - czy nie powinniśmy przestać się rozmnażać jeśli nasze mózgi są "naszpikowane" racjonalizmem i posiadamy informację w naszej pamięci o tym jakie to może mieć skutki

Postanowienie ("decyzję") w sprawie rozmnażania podejmujemy indywidualnie, każdy według swojego sumienia i przekonań. Zdecydowanie powinniśmy powstrzymać światowy przyrost naturalny, choćby ze względu na skażenie środowiska, dostępność zasobów.
Ze względu na będące skutkami narodzin cierpienie, starość i umieranie postanowiłem w wieku kilkunastu lat nie mieć dzieci. Jednak nie jestem za prawną regulacją dzietności, możemy tylko uświadamiać, wpływać na przekonania.

>(tak samo jak znamy skutki religijności, homeopatii, magii) oraz posiadamy wiedzę o zasadach moralności i uznajemy te zasady? Tak więc co z tego wynika w obliczu podejścia racjonalnego?

Wielodzietności nie powinniśmy traktować jako zrządzenia natury (uwarunkowania biologicznego) ale jako brak odpowiedzialności, ignorancję.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
30-06-2013 21:43 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Co więcej, są coraz istotniejsze, ponieważ dotyczą problematyki granic naszej odpowiedzialności.

Aktualnie jeśli ktoś nie zna prawa i popełni czyn karalny, nie jest zwolniony z odpowiedzialności. A zatem mimo iż nie jesteśmy świadomi podpadamy pod konsekwencje.
Zatem nawet biorąc pod uwagę, że najpierw mózg podejmuje "decyzję", a dopiero po kilku sekundach jest jej świadom, nie zdejmuje to odpowiedzialności za czyn. Kara nie stanowi bowiem zemsty ale ma pełnić funkcję prewencyjną i resocjalizacyjną. Człowiek który nie potrafi kontrolować "odruchów" (może popędów) jest zagrożeniem dla innych i karze się go prewencyjnie (po pierwszym czynie karalnym) aby zabezpieczyć społeczeństwo przed zagrożeniem, w ramach resocjalizacji można go poddać działaniom zmieniającym jego "program" (zdeterminowanie).

>Cała ta "moralność" sprowadza się do biologicznej samokontroli, która tak naprawdę jest deterministyczną homeostazą niezależną od jakiejkolwiek iluzorycznej woli.

Mózg pomimo zdeterminowania bierze pod uwagę konsekwencje działania. Jeżeli za popełniony czyn jest kara chociażby w postaci ostracyzmu, potępienia społecznego, to "program" mózgu bierze to pod uwagę. Samokontrolę można "programować" (uczyć jej). "Programowanie" (uczenie, determinowanie) nie kończy się w dzieciństwie.

>Chodzi mi o to, że pod wpływem docierających do nas bodźców nasz mózg podejmuje takie a nie inne działanie.

Zależy ono także od "programu", a ten można częściowo zmieniać.

>Teraz pytanie - czy nie powinniśmy przestać się rozmnażać jeśli nasze mózgi są "naszpikowane" racjonalizmem i posiadamy informację w naszej pamięci o tym jakie to może mieć skutki (tak samo jak znamy skutki religijności, homeopatii, magii) oraz posiadamy wiedzę o zasadach moralności i uznajemy te zasady? Tak więc co z tego wynika w obliczu podejścia racjonalnego?

Powinniśmy uświadamiać o skutkach (konsekwencjach) rozmnażania, czyli wpływać na głębokie przekonania. Mózg bierze to pod uwagę przy kierowaniu postępowaniem.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
complex_system (112 punktów)
Myślę, że nasz tok rozumowania jest w tym momencie zbieżny.

Jeśli mówimy o "programowaniu" człowieka (jak i każdego zwierzęcia) to najłatwiej zrobić to modyfikując nasz konektom. To są właśnie te "sznurki od marionetki" - obrazowo rzecz ujmując.

Teraz pytanie - czy to już wszystko? Dla mnie największą zagadką jest - gdzie umiejscowione są nasze wrażenia? Jak to jest możliwe, że mój konektom wytwarza np. subiektywne wrażenie koloru, smaku, zapachu? Czy jest możliwe, że konektom może zrozumieć sam siebie? Skąd bierze się to wrażenie rozumienia? Jeśli jestem tylko "wilgotnym robotem", który działa deterministycznie pod wpływem bodźców i jestem sterowany niczym marionetka przez środowisko - to po co mi świadomość, że coś takiego się dzieje? Po co mi to wrażenie? To tak jakby zegarkowi była potrzebna do czegoś wiedza, że porusza wskazówkami.

Większości rzeczy jestem w "codziennym życiu" nieświadomy. Przepływ krwi, metabolizm, trawienie, oddychanie, podział komórek. Takim samym deterministycznym procesem jest pisanie tego posta. Wszystkie bodźce z przeszłości doprowadziły, że znalazłem się w tym a nie innym miejscu i ciągle powodują, że naciskam takie a nie inne klawisze na klawiaturze. Właściwie czym różnimy się od kamienia? Kamień jest zbudowany TYLKO z atomów i my jesteśmy zbudowani TYLKO z atomów. Jakie znaczenie ma różnica w uporządkowaniu tych atomów - skoro nadal są to tylko atomy? Czy to już wystarczy aby "wyprodukować" naszą świadomość, uczucia, ból, przyjemność i wszystkie inne wrażenia? Czy absolutnie nic więcej nie jest konieczne? Czy może jeszcze czegoś istotnego nie odkryliśmy? Czy to leży w granicach naukowego poznania? Czy może wymyka się jakimkolwiek pomiarom i obserwacjom?
01-07-2013 21:16 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Jeśli jestem tylko "wilgotnym robotem", który działa deterministycznie pod wpływem bodźców i jestem sterowany niczym marionetka przez środowisko - to po co mi świadomość, że coś takiego się dzieje? Po co mi to wrażenie?
Wiesz, że też się nad tym zastanawiam?
Jeśli bylibyśmy całkowicie zdeterminowani przez zjawiska fizyczne w mózgu i w otoczeniu, to ta nasza świadomość nie miałaby sensu. Może jednak nasza świadomość wywiera jakiś wpływ na to, co się dzieje?
complex_system (112 punktów)
>Jeśli bylibyśmy całkowicie zdeterminowani przez zjawiska fizyczne w mózgu i w otoczeniu, to ta nasza świadomość nie miałaby sensu. Może jednak nasza świadomość wywiera jakiś wpływ na to, co się dzieje?

Porównałbym świadomość do pulpitu systemu operacyjnego (uczynił to chyba Dawkins lub Dennett). Świadomość to ten "obraz" lub "pulpit", który nam się wyświetla "gdzieś w mózgu". Taka świadomość ma wpływ na to co robimy tylko w taki sposób, że możemy "najechać kursorem" na jakiś obiekt lub "kliknąć ikonę". Ale i tak jest niemożliwe w materialnym, deterministycznym świecie aby ten "kursor" był sterowany z poza materialnego świata. Ruch tego "kursora" jest wynikiem determinizmu. Nasza świadomość jest tylko "obserwatorem" w takim ujęciu. Dalej pozostaje pytanie: po co zegarkowi "wiedzieć", że porusza wskazówkami? Po co silnikowi "wiedzieć", że działa? Po co "robotowi" wiedzieć, że coś robi? Nie wyjaśnia to niczego jak dla mnie. Chociaż gdybym założył, że świadomość jest niematerialna i jest elementem jakiejś bliżej nieokreślonej "duszy" to też absolutnie niczego nie wyjaśnia.
Grey (2102 punktów)
Rzeczywiście, to niczego nie wyjaśnia.
complex_system (112 punktów)
>Rzeczywiście, to niczego nie wyjaśnia.

Skąd wiemy, że coś wiemy?
02-07-2013 07:43 
 Ocena 3 na 3
Opolanin1 (64 punktów)
>Po co silnikowi "wiedzieć", że działa? Po co "robotowi" wiedzieć, że coś robi?

   Po nic: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6921
panTeista (6808 punktów)
>Jeśli mówimy o "programowaniu" człowieka (jak i każdego zwierzęcia) to najłatwiej zrobić to modyfikując nasz konektom.

Masz na myśli modyfikację sztuczną, poprzez ingerencję bezpośrednią w sieć połączeń, czy kształtowanie sieci połączeń poprzez wpływ na świadomość i podświadomość?

>Teraz pytanie - czy to już wszystko? Dla mnie największą zagadką jest - gdzie umiejscowione są nasze wrażenia?

Tak głęboko moja wiedza nie sięga. Gdy poznamy odpowiedź na te pytania pojawią się nowe.

>Jak to jest możliwe, że mój konektom wytwarza np. subiektywne wrażenie koloru, smaku, zapachu?

Chociaż subiektywne to ściśle powiązane z rzeczywistością.

>Jeśli jestem tylko "wilgotnym robotem", który działa deterministycznie pod wpływem bodźców i jestem sterowany niczym marionetka przez środowisko

Mój pogląd nie jest tak skrajnie deterministyczny.

>- to po co mi świadomość, że coś takiego się dzieje? Po co mi to wrażenie? To tak jakby zegarkowi była potrzebna do czegoś wiedza, że porusza wskazówkami.

Zegarek nie kształtuje otoczenia. Ludzie mając świadomość mogą przystosowywać otoczenie do swoich potrzeb.

>Czy może jeszcze czegoś istotnego nie odkryliśmy? Czy to leży w granicach naukowego poznania? Czy może wymyka się jakimkolwiek pomiarom i obserwacjom?

Tego nie wiem, jest to ciekawe. Czy będzie miało jakieś przełożenie praktyczne na poprawę jakości naszego życia?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
29-06-2013 00:43 
 Ocena 1 na 1
rafal7 (138 punktów)

>Nawet moja wypowiedź w tym momencie nie jest wynikiem wolnej woli.

Polecam ciekawe uwagi znanego zatwardziałego materialisty o "hipokryzji niewierzących w wolną wolę":

"I suspect that we all - even the most hard-headed materialists - live with an unspoken hypocrisy: even as we assume determinism in our intellectual pursuits and professional lives, we actually experience our subjective lives as though free will reigns supreme. In our heart of hearts, we know that in most ways that really count (and many that don't), we have plenty of free will, and so do those around us."
(tech.group(*)onary-psychology/message/23936)
29-06-2013 07:24 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Polecam ciekawe uwagi znanego zatwardziałego materialisty o "hipokryzji niewierzących w wolną wolę"

Daniel Dennett tutaj przesadził bo to nie hipokryzja lecz praktyczna konieczność.

> "... we actually experience our subjective lives as though free will reigns supreme."

Bo choć wiem teoretycznie, że moje zachowanie jest zdeterminowane procesami elektrochemicznymi zachodzącymi w moim mózgu, to praktyce nie znam szczegółów tych procesów i zazwyczaj nie jestem w stanie przewidzieć do jakiego zachowania te procesy doprowadzą. Ta nieprzewidywalność daje mi wrażenie wolnej woli - wrażenie istnienia ośrodka niezależnych decyzji. Jednak to wrażenie jest złudne, bo decyzje te są w gruncie rzeczy zdeteterminowane - tyle tylko, że przez nieznane czynniki.

Jest to sytuacja zupełnie analogiczna jak przy rzucie kostką: teoretycznie wynik rzutu jest zdeterminowany przez warunki początkowe rzutu, ale praktycznie jest on przypadkowy bo nie znamy i nie kontrolujemy tych warunków.
29-06-2013 08:57 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>zazwyczaj nie jestem w stanie przewidzieć do jakiego zachowania te procesy doprowadzą.

A ja w wieku kilkunastu lat przewidziałem że nie będę miał dzieci i w tym celu będę używał prezerwatywy.

>Ta nieprzewidywalność daje mi wrażenie wolnej woli - wrażenie istnienia ośrodka niezależnych decyzji. Jednak to wrażenie jest złudne, bo decyzje te są w gruncie rzeczy zdeteterminowane - tyle tylko, że przez nieznane czynniki.

Moja decyzja o nierozmnażaniu się została zdeterminowana obserwacją życia ludzkiego i naukami Buddy (przekazami kulturowymi), wbrew genom które nakłaniały mnie do czynności rozrodczych.
Sądzę że czynnikami determinującymi decyzje są: geny, przekonania wynikające z kultury i okoliczności (możliwości).

>Jest to sytuacja zupełnie analogiczna jak przy rzucie kostką: teoretycznie wynik rzutu jest zdeterminowany przez warunki początkowe rzutu, ale praktycznie jest on przypadkowy bo nie znamy i nie kontrolujemy tych warunków.

Praktycznie postępowanie człowieka nie jest tak przypadkowe (jak wynik rzutu kostką) jest planowe (przynajmniej w sporej części). Na przykład planujemy budowę rakiety i wykonujemy plan. Decyzja o budowie rakiety jest zdeterminowana czynnikami: genetyczna skłonność do eksploatowania środowiska; fizyczno- przyrodnicza możliwość wykonania; wystarczający poziom rozwoju kulturowego.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
29-06-2013 10:32 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Bo choć wiem teoretycznie, że moje zachowanie jest zdeterminowane procesami elektrochemicznymi zachodzącymi w moim mózgu, to praktyce nie znam szczegółów tych procesów i zazwyczaj nie jestem w stanie przewidzieć do jakiego zachowania te procesy doprowadzą. Ta nieprzewidywalność daje mi wrażenie wolnej woli - wrażenie istnienia ośrodka niezależnych decyzji. Jednak to wrażenie jest złudne, bo decyzje te są w gruncie rzeczy zdeteterminowane - tyle tylko, że przez nieznane czynniki.
>Jest to sytuacja zupełnie analogiczna jak przy rzucie kostką: teoretycznie wynik rzutu jest zdeterminowany przez warunki początkowe rzutu, ale praktycznie jest on przypadkowy bo nie znamy i nie kontrolujemy tych warunków.
   To samo, ale krócej i nie tak jasno pisał kiedyś F. Engels: Przypadek to nieuświadomiona konieczność.
01-07-2013 02:50 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>Jest to sytuacja zupełnie analogiczna jak przy rzucie kostką: teoretycznie wynik rzutu jest zdeterminowany przez warunki początkowe rzutu, ale praktycznie jest on przypadkowy bo nie znamy i nie kontrolujemy tych warunków.
Mam przy okazji do Pana pytanie.
Czy Pan dostrzega możliwość, by w biologii (np. w zakresie mutacji genetycznych) losowość, o której mówi się w tych ramach mogła wykluczać determinizm fizyki newtonowskiej?
Mówi się, że mutacje są przypadkowe, a moim zdaniem są przypadkowe jedynie z tego względu, który Pan wskazał dla rzutu kostką: brak wiedzy lub możliwości kontrolowania wszystkich warunków. Mutacje są jednak zdeterminowane w tym sensie, że mają swoje ścisłe przyczyny wynikające z działania praw przyrody na związki chemiczne.

Moim zdaniem w ogóle słowo "losowość" stanowi zawsze (nawet w ramach fizyki kwantowej) jedynie pewne ideowe uogólnienie, nie jest natomiast nigdy obiektywną cechą materii, ani nie stanowi też jakiegokolwiek oddziaływania. Jest czysto intelektualną kategorią porządkującą pewne zjawiska.

Sądzę, że badając przyrodę możemy natomaist mieć do czynienia jedynie z następującymi przypadkami:

1. znamy przyczyny danego zjawiska
a) znamy je na tyle dokładnie, że jesteśmy w stanie przewidzieć skutki
b) znamy je niedokładnie, w związku z czym nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków (przypadek)

2. nie znamy przyczyn danego zjawiska
a) zjawisko ma przyczyny, do tej pory niepoznane
b) zjawisko rzeczywiście nie ma przyczyn (przypadek)

3. przyporządkowanie kategorii przyczyny i skutku w ogóle nie ma sensu (np. w osobliwościach - środku czarnej dziury?)

Jest jeszcze jedna możliwość, którą trudno mi zakwalifikować:
Identyczne warunki brzegowe prowadzą w niezmienionym układzie do różnych skutków. Wydaje mi się to być nielogicznością, a w każdym razie niemożliwe w ramach fizyki klasycznej, w tym również nie w biologii. Nie wiem jak to jest w fizyce kwantowej. Gdyby tam to było możliwe, to wówczas to również byłby przypadek.

Jeśli mam rację, to jak należy rozumieć wypowiedzi uznanych biologów, którzy podkreślają znaczenie w ewolucji biologicznej zarówno czynników losowych, jak i czynników deterministycznych? Gdyby losowość była tylko (tak jak sądzę) jedynie intelektualnym uogólnieniem nieprzewidywalnych, ale obiektywnie zdeterminowanych zjawisk, to wówczas należałoby chyba mówić jedynie o całkowitym zdeterminowaniu?

Ponadto istnieją stanowiska (właśnie w szczególności ramach biologii), wedle których ściśle newtonowski determinizm jest aktualnie nie do utrzymania i wypiera go losowość. Jak należy rozumieć taką losowość? Jednak jako cechę zjawisk? Jest to dla mnie niezrozumiałe, gdyż oznaczałoby, że wskakują do gry jakieś krasnoludki z napisem "los" na czapeczkach i pomagają siłom natury przepychać kości.

Jednak ja zasadniczo jestem tylko zainteresowanym laikiem i nie tylko możliwe, ale nawet całkiem pewne, że wielu rzeczy w tym kontekście nie rozumiem.

Zwracam się do Pana z prośbą o wyjaśnienia, w związku z tym, że zdarzyło się Panu parę razy poprzeć posty, w których prezentowałem moje rozumienie losowości. Mam tu jednak wątpliwości w związku z wspomnianymi tezami biologów.

Pozdrawiam
01-07-2013 10:10 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Moim zdaniem w ogóle słowo "losowość" stanowi zawsze (nawet w ramach fizyki kwantowej) jedynie pewne ideowe uogólnienie, nie jest natomiast nigdy obiektywną cechą materii, ani nie stanowi też jakiegokolwiek oddziaływania. Jest czysto intelektualną kategorią porządkującą pewne zjawiska.

Tak, takie jest także moje stanowisko, aczkolwiek powinienem zaznaczyć, że rozpowszechniony jest też pogląd, iż losowość kwantowa jest odmienna od losowości klasycznej, bo jest obiektywną cechą świata. Osobiście jednak nie widzę potrzeby aby rozróżniać te dwa przypadki.

> Sądzę, że badając przyrodę możemy natomaist mieć do czynienia jedynie z następującymi przypadkami:
> 1. znamy przyczyny danego zjawiska
> a) znamy je na tyle dokładnie, że jesteśmy w stanie przewidzieć skutki
> b) znamy je niedokładnie, w związku z czym nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków (przypadek)
> 2. nie znamy przyczyn danego zjawiska
> a) zjawisko ma przyczyny, do tej pory niepoznane
> b) zjawisko rzeczywiście nie ma przyczyn (przypadek)
> 3. przyporządkowanie kategorii przyczyny i skutku w ogóle nie ma sensu (np. w osobliwościach - środku czarnej dziury?)

Też się z tym zgadzam, tyle tylko, że 2b podciągnąłbym pod 3.

> Jest jeszcze jedna możliwość, którą trudno mi zakwalifikować:
> Identyczne warunki brzegowe prowadzą w niezmienionym układzie do różnych skutków. Wydaje mi się to być nielogicznością, a w każdym razie niemożliwe w ramach fizyki klasycznej, w tym również nie w biologii. Nie wiem jak to jest w fizyce kwantowej.

W mechanice kwantowej odpowiedź zależy od interpretacji formalizmu matematycznego. W interpretacji kopenhaskiej, tej najszerzej używanej, jeżeli znamy funkcję falową układu (która jest tym warunkiem brzegowym), to wiemy wszystko o układzie co tylko jest do poznania (bo nie ma zmiennych ukrytych). No ale ponieważ funkcja falowa daje nam tylko rozkład prawdopodobieństwa wyniku pomiaru, więc identyczne funkcje falowe zazwyczaj prowadzą do różnych skutków.

> Jeśli mam rację, to jak należy rozumieć wypowiedzi uznanych biologów, którzy podkreślają znaczenie w ewolucji biologicznej zarówno czynników losowych, jak i czynników deterministycznych?

Podejrzewam, że mówią w sensie 1b.

> Gdyby losowość była tylko (tak jak sądzę) jedynie intelektualnym uogólnieniem nieprzewidywalnych, ale obiektywnie zdeterminowanych zjawisk, to wówczas należałoby chyba mówić jedynie o całkowitym zdeterminowaniu?

Wątpię, czy wielu biologów wnika w niuanse interpretacji mechaniki kwantowej.

> Ponadto istnieją stanowiska (właśnie w szczególności ramach biologii), wedle których ściśle newtonowski determinizm jest aktualnie nie do utrzymania i wypiera go losowość. Jak należy rozumieć taką losowość?

W sensie indeterminizmu kwantowego wbudowanego w interpretację kopenhaską.

> Jednak ja zasadniczo jestem tylko zainteresowanym laikiem i nie tylko możliwe, ale nawet całkiem pewne, że wielu rzeczy w tym kontekście nie rozumiem.

Jak na laika jest Pan bardzo dobrze zorientowany.
Pseudonim lub nazwisko: (5 punktów)
Wszystko zależy od tego jakimi wartościami ktoś się kieruje. Na podstawie argumentów z artykułu w Wikipedii każdy może sobie sam zadać pytania o to jak antynatalizm ma się do jego wartości, takie jak chociażby pytania poniższe.
Czy mam moralne prawo decydować bez zgody człowieka o tym, że człowiek odczuje ból i umrze?
Czy mam moralne prawo ryzykować ogromnym skrzywdzeniem drugiego człowieka?
Czy jest coś dobrego w tym, że obok nie siedzi ktoś, kto cierpi i czy nie ma czegoś złego w tym, że obok nie siedzi ktoś, kto jest szczęśliwy (bądź też inna wariacja tego samego pytania: czy jest coś dobrego w tym, że na księżycu nie istnieją cierpiące istoty i czy nie ma czegoś złego w tym, że na księżycu nie istnieją szczęśliwe istoty)?
Czy jest jakiś istotniejszy problem etyczny niż problem cierpienia, czy świat pusty byłby lepszy niż świat, w którym ktoś cierpi i do jakiego świata powinno się dążyć?
Czy gdybyśmy jako ludzkość osiągnęli konsensus w kwestii powstrzymania się od prokreacji, sprawili, by inne czujące istoty przestały się rozmnażać i po wyginięciu wszystkich czujących istot, tak jak proponuje Thomas Ligotti wysadzili Ziemię w powietrze, to czy nie byłoby to lepsze niż przez kolejną niezliczoną ilość lat kolejne niezliczone ilości ofiar - ludzi i innych czujących istot?
I sam na nie odpowiedzieć.

>Wydanie na świat potomstwa nie jest z automatu wyrządzeniem krzywdy.

Wydanie na świat potomstwa zawsze prowadzi do tego, że dozna ono jakichś krzywd, nie wiadomo jak dużych. Jednym pozytywne aspekty życia rekompensują te krzywdy, innym nie.
Opolanin1 (64 punktów)

>Czy gdybyśmy jako ludzkość osiągnęli konsensus w kwestii powstrzymania się od prokreacji, sprawili, by inne czujące istoty przestały się rozmnażać i po wyginięciu wszystkich czujących istot, tak jak proponuje Thomas Ligotti wysadzili Ziemię w powietrze, to czy nie byłoby to lepsze niż przez kolejną niezliczoną ilość lat kolejne niezliczone ilości ofiar - ludzi i innych czujących istot?

   Naszła mnie myśl, że może na pewnym etapie rozwoju każda cywilizacja dochodzi do takiego wniosku i dlatego nie odbieramy żadnych pozaziemskich sygnałów ani nie odwiedza nas UFO. A w tak ogromnym wszechświecie zamieszkałych planet powinno być więcej.

>Czy gdybyśmy jako ludzkość osiągnęli konsensus w kwestii powstrzymania się od prokreacji, sprawili, by inne czujące istoty przestały się rozmnażać i po wyginięciu wszystkich czujących istot, tak jak proponuje Thomas Ligotti wysadzili Ziemię w powietrze, to czy nie byłoby to lepsze niż przez kolejną niezliczoną ilość lat kolejne niezliczone ilości ofiar - ludzi i innych czujących istot?

   Ciekawe czy jakiś analityk z NSA lub ABW przeczytał tego posta Zwłaszcza, że nie podałeś nawet pseudonimu a to podejrzane
03-07-2013 12:49 
 Ocena 1 na 1
Pseudonim lub nazwisko: (5 punktów)
>Zwłaszcza, że nie podałeś nawet pseudonimu a to podejrzane

O, wypraszam sobie - ,,Pseudonim lub nazwisko:'' to jest taki sam pełnoprawny pseudonim jak ,,Opolanin1'' czy każdy inny i został podany.
Pseudonim lub nazwisko: (zapomniałem loginu) (3 punktów)
O ile antynatalizmu, jak już ktoś zauważył, nie ma co oceniać w kategoriach racjonalności bądź nieracjonalności w oderwaniu od konkretnego systemu norm etycznych, o tyle w świetle badań z zakresu psychologii można chyba śmiało stwierdzić, że gdyby więcej ludzi oceniało rzeczywistość mniej nieracjonalnie, to więcej ludzi mogłoby żałować tego, że się urodziło, więcej ludzi mogłoby popełniać samobójstwa i więcej ludzi mogłoby nie chcieć tworzyć kolejnych ludzi:
brakwlasci(*)ooceny-sa-niemiarodajnymi.html
Coś na temat tego jak zaprzeczanie rzeczywistości wpływa na pozytywne ocenianie ludzkiej kondycji mogą też mieć do powiedzenia psychologowie zajmujący się teorią opanowywania trwogi:
brakwlasci(*)owywania-trwogi-i-ostatni.html
Opolanin1 (64 punktów)

   Dzięki za link, na tym blogu i tym drugim: www.zacmienie.org jest dużo ciekawych materiałów.
Tamarind (27 punktów)
Jeśli można się włączyć... rozważałem ten sam wybór, ale nie jako uwolnienie potomków od bólu zwanego życiem ale raczej by pokazać Bogu (jeśli istnieje) środkowy palec.

"Bądźcie płodni i rozmnażajcie się..." - powiedział

No i żeśmy się namnożyli.

Nieposłuszeństwo wobec Boga jako specyficzny protest. A jest powodów do protestu co najmniej nieskończenie wiele.

Mam dość wiele teorii, a jeszcze więcej mają inni, na temat Boga, jego obecności, jego dobra itd itp.

Zakładając że stwórca jest i jest taki jak świat który stworzył, było by to, moim zdaniem, jedyną sposobnością Go do czegoś przekonać.
Jedyny miecz jaki mamy to życie. Nawet o umyśle nie możemy stanowić. Ale o życiu jak najbardziej.

Bo przecież bez ludzi nie ma Boga, czyż nie?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365