Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mój ateizm - początki(prośba o pomoc)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
03-10-2015 15:17Insitre (12 punktów)Mój ateizm - początki(prośba o pomoc)
Od dziecka nienawidziłem kościołów i rzeczy z tym związanych, ale byłem zmuszany siłą do praktykowania religii moich rodziców, czyli katolicyzmu. Obecnie mam 16 lat i kilka miesięcy temu postanowiłem się rozmówić z rodzicami i tak dowiedzieli się o moim ateiźmie. Niestety, od tego momentu zaczeły się problemy: "Dopóki mieszkasz pod moim dachem, masz się trzymać naszych zasad i NIE MASZ PRAWA DECYDOWAĆ W CO WIERZYSZ". Ojciec nieraz zaatakował mnie z dużą agresją, bo nie chciałem iść do kościoła, więc zacząłem z nimi wojne. Już sporo razy ich wykiwałem i zamiast iść do kościoła, spacerowałem po okolicy. Pewnej nocy byłem tak wkurzony na moich rodziców, bo znów mnie siłą zaciągneli do kościoła i żadne argumenty do nich nie przemówiły. Śnił mi się ksiądz chodzący po kolędzie i stąd mój post. Gdy przychodzi ten czarny złodziej po koperte, wszyscy się schodzą jak na wigilie. Co robiliście w tym czasie, gdy miał przyjść ksiądz i jak wyglądała wasza wigilia?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szarley (54913 punktów)
>Śnił mi się ksiądz chodzący po
>kolędzie i stąd mój post. Gdy przychodzi ten czarny złodziej po koperte, wszyscy się schodzą jak na wigilie. Co robiliście w tym czasie, gdy miał przyjść ksiądz i jak wyglądała wasza wigilia?

Gdyby do mojego wszedł złodziej zadzwoniłbym po policję
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Zła wiadomość: zgodnie z polskim prawem rodzice mogą wychowywać cię zgodnie ze swoją wiarą, innymi słowy zmuszać do kościoła.
Dobra wiadomość: za dwa lata będziesz pełnoletni i będziesz mógł stanowić o sobie.
Zła wiadomość: prawdopodobnie nie będziesz samodzielny materialnie, dalej rodzice będą cię utrzymywać i żądać posłuchu.
Dobra wiadomość: nie mogą odmówić ci środków na życie, dopóki się uczysz i nie jestś samodzielny.
Dobra wiadomość: kiedyś się usamodzielnisz


Wyobraź sobie...
03-10-2015 16:53 
 Ocena 1 na 1
Insitre (12 punktów)
odpowie mi ktoś na pytanie? Gdy na kolęde przychodzi ksiądz, to co zrobilibyście na moim miejscu? Przecież nie będę słuchał modłów, prób nawracania i dawał się kropić tą kranówą, którą nazywają wodą święconą.
03-10-2015 17:03 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)
>odpowie mi ktoś na pytanie? Gdy na kolęde przychodzi ksiądz, to co zrobilibyście na moim miejscu? Przecież nie będę słuchał modłów, prób nawracania i dawał się kropić tą kranówą, którą nazywają wodą święconą.
To nie słuchaj, nie dyskutuj z księdzem, traktuj te przemówienia na zasadzie "tu wlata, tam wylata", a od kropienia kranówą się nie przeziębisz. Nie wierzysz w cudowne właściwości wody, to Ci ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże. Otwartą wojnę odradzam.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>odpowie mi ktoś na pytanie? Gdy na kolęde przychodzi ksiądz, to co zrobilibyście na moim miejscu? Przecież nie będę słuchał modłów, prób nawracania i dawał się kropić tą kranówą, którą nazywają wodą święconą.
Powiedziałbym księdzu, że jestem ateistą i rodzice zmuszają mnie do chodzenia do kościoła i zapytałbym gdzie\do kogo mam się zwrócić o pomoc, żeby moja wolna wola, mój wybór były szanowane. Jeśli ksiądz użyłby argumentu, że jestem za młody, żeby podjąć świadomą decyzję, wówczas zapytałbym, czy młodego człowieka można zniewalać. Jeśli ksiądz odpowiedziałby, że rodzice decydują, wówczas powiedziałbym księdzu, że nie reprezentuje Boga tylko swoje i rodziców interesy i, że nie uzyskałem od księdza żadnej pomocy. To jest szczególnie ważne, jeśli ten ksiądz ma jakieś sumienie to to go poruszy.
Ps. Odradzam ze skorzystania z rad Lilly, bo całe życie będziesz przeczekiwał, lawirował i udawał, zamiast ŻYĆ!

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-10-2015 10:17 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Ps. Odradzam ze skorzystania z rad Lilly, bo całe życie będziesz przeczekiwał, lawirował i udawał, zamiast ŻYĆ!
Nie całe życie, tylko przez kilka lat, póki jest na utrzymaniu rodziców. Potem już można żyć po swojemu, co wypraktykowałam. Nie knuj i nie podżegaj chłopaka do otwartego konfliktu z rodzicami, bo to nie on będzie górą w tej wojnie.
05-10-2015 10:31 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
Niestety niektórym zostaje na całe życie lawirowanie, udawanie, że jest się kimś innym, niż się jest... "jeśli wpadłeś między wrony musisz krakać tak jak one"..., w tym wypadku przynajmniej do uzyskania samodzielności, na razie siedź cicho i udawaj, na samodzielność będziesz miał jeszcze drugą część życia... żałosne rady...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-10-2015 14:53 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)
Czy Ty w ogóle czytałaś, co pisałam w poprzednich postach? Jeśli nie, to przeczytaj i bądź łaskaw żałośnie nie pleść. Poza tym nie chodzi o "pół życia", tylko o 2 lata i nie o "udawanie", tylko o niewdawanie się w wojnę na noże.
05-10-2015 15:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Poza tym nie chodzi o "pół życia", tylko o 2 lata i nie o "udawanie", tylko o niewdawanie się w wojnę na noże.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,579693#w579928

Pozdrawiam.

@@@
.
06-10-2015 19:58 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Czy Ty w ogóle czytałaś,
Czyta łeś
>co pisałam w poprzednich postach?
Tak.
>Jeśli nie, to przeczytaj i bądź łaskaw żałośnie nie pleść.
Czytałem to żałosne plecenie.
>Poza tym nie chodzi o "pół życia", tylko o 2 lata i nie o "udawanie", tylko o niewdawanie się w wojnę na noże.
Jakim prawem dołączasz do rodziców niszczących osobowość syna, 2 lata ma czekać, a może mu zostały już tylko 2 lata życia i dzięki Twoim radom nigdy nie będzie żył jak chce. Spokojna rozmowa z księdzem i rodzicami to wojna na noże, chyba masz wypaczoną optykę. Chłopak jest ateistą i ma wolną wolę i chce żyć uczciwie, a nie obłudnie, chce żyć prawdziwie, a nie fałszywie.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Lilly Amina (4723 punktów)
>>Czy Ty w ogóle czytałaś,
>Czyta łeś>
Przepraszam za literówkę.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyta łeś>Przepraszam za literówkę.

Oj tam. Przepraszasz, ale czy Duch w rozmowie z Tobą przeprosiłby za swoją? Wątpię.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673285#w677435

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-10-2015 08:05 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Spokojna rozmowa z księdzem i rodzicami to wojna na noże,
> chyba masz wypaczoną optykę

Nie znasz życia, a z rodzicami domysłam się, że dawno masz kontakt jedynie duchowy.
Warto czytać Forumowicza ze zrozumieniem i widzieć, co napisał miedzy wierszami.
Niekoniecznie lansować swoją hipotetyczną odwagę (jakoś tak często kosztem innych).

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-10-2015 07:55 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Niestety niektórym zostaje na całe życie lawirowanie,
> udawanie, że jest się kimś innym, niż się jest...

Zostaje, ale zupełnie z innych powodów i w innych sytuacjach.
Skoro nasz Użytkownik Forum Insitre będzie miał dalej swojej przekonania - z pewnością potrafi je wyrazić nie tocząc wojny ze wszystkimi, jak już będzie niezależny od rodziców.
Inaczej wysyłasz go na krwawą wojnę, której nie można wygrać. A konsekwencje oczywiście ponosić będzie ktoś inny, nie Ty.
Wyborne.

> "jeśli wpadłeś między wrony musisz krakać tak jak one"...,
> w tym wypadku przynajmniej do uzyskania samodzielności,
> na razie siedź cicho i udawaj, na samodzielność będziesz miał
> jeszcze drugą część życia... żałosne rady...

Wcale nie musi krakać. Natomiast, co do tej drugiej części życia - jest zdecydowanie bardziej wolna od pierwszej, to naturalne.
Twoje rady są zupełnie odleciane. Zapomniał Duch Prawdy, jak dziecięciem zgoła nieduchowym był.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Insitre (12 punktów)
>> Niestety niektórym zostaje na całe życie lawirowanie,
>> udawanie, że jest się kimś innym, niż się jest...
>Zostaje, ale zupełnie z innych powodów i w innych sytuacjach.
>Skoro nasz Użytkownik Forum Insitre będzie miał dalej swojej przekonania - z pewnością potrafi je wyrazić nie tocząc wojny ze wszystkimi, jak już będzie niezależny od rodziców.Inaczej wysyłasz go na krwawą wojnę, której nie można wygrać. A konsekwencje oczywiście ponosić będzie ktoś inny, nie Ty.
>Wyborne.
>> "jeśli wpadłeś między wrony musisz krakać tak jak one"...,
>> w tym wypadku przynajmniej do uzyskania samodzielności,
>> na razie siedź cicho i udawaj, na samodzielność będziesz miał
>> jeszcze drugą część życia... żałosne rady...
>Wcale nie musi krakać. Natomiast, co do tej drugiej części życia - jest zdecydowanie bardziej wolna od pierwszej, to naturalne.
>Twoje rady są zupełnie odleciane. Zapomniał Duch Prawdy, jak dziecięciem zgoła nieduchowym był.
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać


Skoro nie muszę krakać, ale mam się nie sprzeciwiać, to co mam robić? Uciec z domu? Bo niekrakanie jak oni = wojna.
09-10-2015 08:19 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Skoro nie muszę krakać, ale mam się nie sprzeciwiać, to co mam robić?
> Uciec z domu? Bo niekrakanie jak oni = wojna.

Jak już tu napisano - przede wszystkim bym nie słuchał, nie dyskutował z księdzem i traktował te przemówienia na zasadzie "tu wlata, tam wylata". Jeśli nie wierzysz w cudowne właściwości wody, to Ci ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże.
Do kościoła radzę na razie chodzić - korona z głowy Ci nie spadnie. Chyba, że przeżywasz tam jakieś nieziemskie intelekturalne tortury to zmień kościół na dalszy.
Księdzu na religii można zadawać niewygodne pytania, ale niezbyt często, żeby się nie wściekł. Tylko wzbudzisz tym sympatię kolegów i koleżanek.
W Twoim wieku miałem olbrzymią potrzebę dyskusji, wręcz zasypania strony wierzącej argumentami i wątpliwościami.

To była moja reakcja na wszędobylski religijny wcisk - również w rodzinie.

Kiedyś tuż po studiach kolega zaprosił do domu kuzyna z dziewczyną - działaczy Odnowy w Duchu Świętym. Przekrzykiwaliśmy się chyba ze 2 godziny, ale stwierdziłem, że nie o to do końca chodzi.
Dopiero po 40tce dojrzałem do spokojnego wyrażania moich poglądów przed księdzem i osobami wierzącymi. Np. niecałe 2 lata temu byliśmy na Sylwestrze w towarzystwie kapłana. To dopiero dało mi satysfakcję: spokojna, merytoryczna rozmowa z otwartą przyłbicą.
Skoro nie masz większej wolności i na razie jesteś zależny - nie pogarszaj swojej sytuacji wojną.
Człowiek dorasta, uniezależnia się i dalej robi i myśli już to, co chce. Niestety często dopiero wtedy, jak już wyfrunie z domu rodziców.
Takie życie
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>W Twoim wieku miałem olbrzymią potrzebę dyskusji...
Widzisz Jacku, to poodbnie jak ja. W dzieciństwie dużo chorowałem, koledzy mówili, że gdy mnie nie było na lekcjach religii, katechetka była jakaś taka radośniejsza.
>Dopiero po 40tce...
Dziś moi przyajciele i koledzy - ateiści, boją się dyskusji ze mną, jak katechetka przed laty...

Każdy ma swoją historię...

Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam antyklerykalnych idiotyzmów.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Każdy ma swoją historię...

Pewnie.

> Dziś moi przyajciele i koledzy - ateiści, boją się
> dyskusji ze mną, jak katechetka przed laty...

Szok.. a którzy to konkretnie?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-10-2015 12:10 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Każdy ma swoją historię...
>Pewnie.
>> Dziś moi przyajciele i koledzy - ateiści, boją się
>> dyskusji ze mną, jak katechetka przed laty...
>Szok.. a którzy to konkretnie?
Wybacz, ale nie mogę po nazwiskach... chociaż jeden jest tutaj na fR.

Boją się, ponieważ mnie interesują tylko rzeczy kluczowe w zakresie teizmu, np.: czy bóg istnieje, a ja mogę to wykazać. Stąd obawa. Reszta to bzdury lub bzdurki...

Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam antyklerykalnych idiotyzmów.
13-10-2015 12:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wybacz, ale nie mogę po nazwiskach...

A dlaczegóż to? To otwarte forum.
Chyba, że do bojaźni owego forumowicza doszedłeś w korespondencji prywatnej, to nie pisz. Choć nadal jestem ciekaw.

> chociaż jeden jest tutaj na fR.

"Wiem, ale nie powiem" cytat z filmu "Kliller"

> Boją się, ponieważ mnie interesują tylko rzeczy
> kluczowe w zakresie teizmu, np.: czy bóg istnieje

Hm. A czego się konkretnie boją?

> a ja mogę to wykazać

Ee.. tego raczej nie. Na wszystkie Twoje posty masz solidne odpowiedzi obalajace założoną tezę, nigdzie też nie widzę bojaźni.

> Stąd obawa. Reszta to bzdury lub bzdurki...

Ksiądz biskup miałby zapewne podczas spowiedzi wątpliwości w temacie np. Twoich wizyt u wróżki, ale ja się pewnie nie znam. Niech będą bzdurki

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>>Wybacz, ale nie mogę po nazwiskach...
>A dlaczegóż to? To otwarte forum.
>Chyba, że do bojaźni owego forumowicza doszedłeś w korespondencji prywatnej, to nie pisz. Choć nadal jestem ciekaw.
Nie rozmawiałem o tym w prywatnej korespondencji, ale takie ujawnienie może spowodowac także ujawnienie dla innych tego użytkownika w realu, jak i mojej skromnej osoby. A ja tego nie chcę. Z resztą to nie takie ważne.
>> chociaż jeden jest tutaj na fR.
>"Wiem, ale nie powiem" cytat z filmu "Kliller"
>> Boją się, ponieważ mnie interesują tylko rzeczy
>> kluczowe w zakresie teizmu, np.: czy bóg istnieje
>Hm. A czego się konkretnie boją?
>> a ja mogę to wykazać
>Ee.. tego raczej nie. Na wszystkie Twoje posty masz solidne odpowiedzi obalajace założoną tezę, nigdzie też nie widzę bojaźni.
Tutaj się mylisz. Wywód uprawdopodobniajacy istnienie boga jest nie do obalenia, jesli nie wprowadzamy ideologii i hipokryzji.
>> Stąd obawa. Reszta to bzdury lub bzdurki...
>Ksiądz biskup miałby zapewne podczas spowiedzi wątpliwości w temacie np. Twoich wizyt u wróżki, ale ja się pewnie nie znam. Niech będą bzdurki
Znam kilku biskupów, nie sądzę.


Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam antyklerykalnych idiotyzmów.
13-10-2015 13:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Nie rozmawiałem o tym w prywatnej korespondencji,
> ale takie ujawnienie może spowodowac także ujawnienie
> dla innych tego użytkownika w realu

Odnoszę wrażenie, że to Ty się czegoś, lub kogoś boisz. Co masz konkretnie na myśli pisząc o "ujawnieniu w realu"? Czy bojaźń o kogoś dorosłego bez wyraźnych powodów jest uzasadniona?

> Tutaj się mylisz. Wywód uprawdopodobniajacy istnienie
> boga jest nie do obalenia, jesli nie wprowadzamy ideologii i hipokryzji.

Opisz go lub podaj link. Chętnie się zapoznam, a i twardości spróbuję.

>Znam kilku biskupów, nie sądzę.

Czy i oni chodzili do wróżki?
Hm..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-10-2015 13:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wywód uprawdopodobniajacy istnienie boga jest nie do obalenia

Jeszcze jedno. Mam pewien problem ze zrozumieniem przekazu zawartego w Twoich postach.
Raz napisałeś o dowodzie na istnienie Boga (że możesz Jego istnienie wykazać), później w odstępie 51 minut o wywodzie tylko owo istnienie uprawdopodobniającym.

A przecież to dwie różne rzeczy.

Skoro jesteś tak niekonkretny zaraz na początku, cóż zatem można znaleźć w tym "dowodzie", tudzież "wywodzie"..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> Wywód uprawdopodobniajacy istnienie boga jest nie do obalenia
>Jeszcze jedno. Mam pewien problem ze zrozumieniem przekazu zawartego w Twoich postach.
>Raz napisałeś o dowodzie na istnienie Boga (że możesz Jego istnienie wykazać), później w odstępie 51 minut o wywodzie tylko owo istnienie uprawdopodobniającym.
>A przecież to dwie różne rzeczy.Skoro jesteś tak niekonkretny zaraz na początku, cóż zatem można znaleźć w tym "dowodzie", tudzież "wywodzie"..

Nie, to ta sama rzecz, tylko stosuję skróty myślowe typowe dla człowieka racjonalnego, który pozostawia sobie zawsze jakąś niepewność.

Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam antyklerykalnych idiotyzmów.
14-10-2015 15:10 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> stosuję skróty myślowe typowe dla człowieka racjonalnego,
> który pozostawia sobie zawsze jakąś niepewność.

Skoro jest w Tobie niepewność, to racjonalnym będzie ją opisać jawnie i precyzyjnie, a nie przemycać bardziej zaciemniając kwestię, niż rozjaśniając.
Patrzę na Twoje rozmowy z wątku "Ojejku! Może jednak istnieje!" z Lily Aminą, Bogusławskim, Korundem i diogenesem, jednak żadnej bojaźni u nich jakoś nie dostrzegam.
Może link jakiś podeślesz, pokażesz gdzie tego szukać?
Pozdrawia Cię nadal ciekawy Jacek.
PS "jak ktoś bardzo potrzebuje wierzyć, to wystarczy mu brak dowodów na nieistnienie. Obłęd się zaczyna, gdy próbuje z tego robić dowód na istnienie".
KORUND

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
03-10-2015 23:28 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Dobra wiadomość: kiedyś się usamodzielnisz
Zła wiadomość: cholera wie, kiedy to nastąpi.
04-10-2015 09:44 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Dobra wiadomość: kiedyś się usamodzielnisz
>Zła wiadomość: cholera wie, kiedy to nastąpi.
Dobra wiadomość: ten młody człowiek ma bardzo silną motywację by zrobić to jak najszybiej.


Wyobraź sobie...
04-10-2015 10:05 
 Ocena 1 na 1
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>>Dobra wiadomość: kiedyś się usamodzielnisz
>>Zła wiadomość: cholera wie, kiedy to nastąpi.
>Dobra wiadomość: ten młody człowiek ma bardzo silną motywację by zrobić to jak najszybiej.
Zła wiadomość: choć niektórzy twierdzą, że chcieć znaczy móc, zbyt często widzi się w życiu sytuacje, w których chcieć znaczy chcieć, a móc znaczy móc.
04-10-2015 10:10 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
No niestety, oprócz motywacji potrzebna jest także możliwość. Ale przynajmniej jeden warunek spełniony

Wyobraź sobie...
04-10-2015 10:43 
 Ocena 1 na 1
Insitre (12 punktów)
>No niestety, oprócz motywacji potrzebna jest także możliwość. Ale przynajmniej jeden warunek spełniony
>

Jak skończę szkołe, to z tego zadupia wyjeżdżam na studia zaoczne. Wszystko sobie zaplanowałem. Chodzi mi tylko o tymczasowe rozwiązania: Co zrobić, żeby sobie odpuścili "nawracania"?
04-10-2015 11:00 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jak skończę szkołe, to z tego zadupia wyjeżdżam na studia zaoczne. Wszystko sobie zaplanowałem. Chodzi mi tylko o tymczasowe rozwiązania: Co zrobić, żeby sobie odpuścili "nawracania"?

Brawo! Nie lepsze dzienne z dobrym stypendium i akademikiem?
Na dzisiaj nie ma dobrej odpowiedzi, dostałeś kilka rad i jakoś musisz sobie poradzić. Nie wiem, czy to cię pocieszy, ale rodzice potrafią robic swoim dzieciom dużo gorsze rzeczy od gnania ich do kościoła.


Wyobraź sobie...
Insitre (12 punktów)
>>Jak skończę szkołe, to z tego zadupia wyjeżdżam na studia zaoczne. Wszystko sobie zaplanowałem. Chodzi mi tylko o tymczasowe rozwiązania: Co zrobić, żeby sobie odpuścili "nawracania"?
>Brawo! Nie lepsze dzienne z dobrym stypendium i akademikiem?
>Na dzisiaj nie ma dobrej odpowiedzi, dostałeś kilka rad i jakoś musisz sobie poradzić. Nie wiem, czy to cię pocieszy, ale rodzice potrafią robic swoim dzieciom dużo gorsze rzeczy od gnania ich do kościoła.
>

Dzienne to kiepski pomysł. Za to stypendium o ile w ogóle bym je dostał, nie starczyłoby mi na podstawowe potrzeby. A co jest gorszego od nieuzasadnionej !przemocy! w celu zmuszenia mnie do pójścia do kościoła?
04-10-2015 11:26 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Nieuzasadniona przemoc fizyczna w celu wyładowania swoich dorosłych frustracji. Nieuzasadniona przemoc psychiczna w tym samym celu. Przemoc seksualna, ekonomiczna, porzucenie, zmuszanie do pracy ponad siły. Jeszcze trochę pewnie by się znalazło.

Dwa lata jak dla brata, od tego się nie umiera.


Wyobraź sobie...
04-10-2015 11:39 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Dzienne to kiepski pomysł ... A co jest gorszego od nieuzasadnionej !przemocy! w celu zmuszenia mnie do pójścia do kościoła?

Nie musisz wierzyć. Korzystaj z tego co jest aktualnie dostępne, a jak chcą abyś coś się dowiedział to pogłębiaj swoją wiedzę. Ustal konkretnie co tobie nie pasuje abyś umiał rzeczowo wypowiedzieć się o swoich poglądach na dany temat.

>Ksiądz jest spasiony i ma sportowe auto - za czyje pieniądze go kupił i kupuje paliwo?

Może ma bogatych rodziców lub siostrę co go wspiera, a może dostał spadek po wujku ... bo raczej nie za twoje.

Powodzenia
(4październik2015-ZbyszekzWarszawy)
Lilly Amina (4723 punktów)
Spokojnie. Rodziców się nie wybiera, bywają różni, ale nie warto walczyć z nimi na noże. Spokojna rozmowa, bogata w argumenty (nie inwektywy) może zdziałać, nomen omen, cuda. Za 2 lata będziesz pełnoletni, potem skończysz szkołę, usamodzielnisz się i wtedy zrobisz, co zechcesz, a na razie spróbuj dogadać się z rodzicami. W końcu kochają Cię i chcą dla Ciebie dobrze, a że oni rozumieją to "dobrze" nieco inaczej niż Ty, to taka już uroda rodziców.
Powiem tak: trochę już dziesięcioleci minęło i nie wszystko dobrze pamiętam, ale przez te kilka lat, które mi upłynęły w domu rodzinnym o tradycjach katolickich, stosowałam taktykę sprytnych uników. Jakoś mi tak zawsze coś "wypadało" (i musiałam pozbierać ), że podczas wizyty księdza świeciłam nieobecnością (biedna moja siostra, na nią wszystko spadało). A to lekcja angielskiego, a to basen, a to kółko matematyczne i jakoś tak szło. Co do wigilii - nie miałam oporów, bo ryby i prezenty pod choinkę zawsze lubiłam I opłatek też (wyrywałyśmy sobie z siostrą pozostałą resztę i pożerałyśmy ze smakiem). Religijne teksty miały jakąś taką lotną właściwość, że jednym uchem mi wlatywały, a drugim wylatywały, więc żadnej "szkody" nie doznałam. Od sakramentów też umiałam się wyłgać, wyślizgiwałam się ze wszystkiego wężowym ruchem, mama wprawdzie zauważyła, że moja gorliwość religijna jest nieco problematyczna, ale złożyła to na karb trudnego nastoletniego wieku i sprawa przeszła ulgowo. Fakt, że nie byłam bierzmowana wylazł na światło dzienne dopiero na okoliczność ślubu - cywilnego Parę lat później nie ochrzciłam córki i wtedy mama ostatecznie pogodziła się z nieuniknionym Ojcu zawsze było wszystko jedno.
Do dziś (ze względu na moją mamę, która obecnie ma 83 lata) urządzam coś w rodzaju "wigilii". Jest trochę nietypowa kulinarnie, bo zamiast śledzia jest łosoś, a zamiast karpia jakoś fikuśnie przyrządzony dorsz czy coś podobnego, reszta też znacząco odbiega od tradycji, ale opłatek jest (mama go organizuje, księża z parafii od lat starannie omijają mój dom). Nie jest trujący, przysięgam
Kościołów nie nienawidzę, te zabytkowe nawet lubię Na mszach nie bywam, chyba że ktoś się żeni/wychodzi za mąż albo jest znajomy pogrzeb, na którym trzeba być. Wtedy zachowuję się w kościele powściągliwie, nie klękam, nie modlę się oczywiście (nawet nie umiem), po prostu stoję sobie gdzieś z boku.
Mam taką zasadę - nie mieszam się w sprawy religii i wierzących i bardzo, ale to bardzo oczekuję na wzajemność. Jeśli trzeba, egzekwuję tę wzajemność uprzejmie, ale stanowczo.
Jeśli mogę coś Ci radzić, zalecam spokój i niepodnoszenie głosu. To nigdy nie odnosi pożądanego skutku, wręcz przeciwnie. Przeczekuj. Powodzenia!
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Moim zdaniem powinieneś przestać pajacować i żyć tak, żeby nie robić w domu niepotrzebnych konfliktów. Nie umrzesz od pogadania z księdzem. A nazywanie księży złodziejami jest oznak ograniczenia dlatego więcej czytaj zamiast kierować się durnymi stereotypami.
03-10-2015 20:05 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
>Moim zdaniem powinieneś przestać pajacować i żyć tak, żeby nie robić w domu niepotrzebnych konfliktów. Nie umrzesz od pogadania z księdzem. A nazywanie księży złodziejami jest oznak ograniczenia dlatego więcej czytaj zamiast kierować się durnymi stereotypami.
Proponuję , abyś wyłączył komputer, bo brednie , które wypisujesz , są koszmarnie żenujące.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Insitre (12 punktów)
>Moim zdaniem powinieneś przestać pajacować i żyć tak, żeby nie robić w domu niepotrzebnych konfliktów. Nie umrzesz od pogadania z księdzem. A nazywanie księży złodziejami jest oznak ograniczenia dlatego więcej czytaj zamiast kierować się durnymi stereotypami.

Ja niby robię niepotrzebne konflikty i pajacuję? Oznaka ograniczenia, to za wszelką cene mnie zmusić do chodzenia do kościoła. Ksiądz jest spasiony i ma sportowe auto - za czyje pieniądze go kupił i kupuje paliwo?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Tak, ty. Wiem, że młodzieńcza pycha rozsadza ci czaszkę, ale pomyśl przez chwilę logicznie: co ci dadzą te wojny? Tylko pogłębisz konflikty.
Insitre (12 punktów)
>Tak, ty. Wiem, że młodzieńcza pycha rozsadza ci czaszkę, ale pomyśl przez chwilę logicznie: co ci dadzą te wojny? Tylko pogłębisz konflikty.

Pycha rozsadza czaszkę osobom, którzy chcą na siłe nawracać. Jeśli uważasz, że ateizm to pajacowanie i pycha, to na pewno jesteś katolikiem.
Po co mi konflikty? Mam się dawać poniżać i indoktrynować?
makownik (119 punktów)
>>Tak, ty. Wiem, że młodzieńcza pycha rozsadza ci czaszkę, ale pomyśl przez chwilę logicznie: co ci dadzą te wojny? Tylko pogłębisz konflikty.
>Pycha rozsadza czaszkę osobom, którzy chcą na siłe nawracać. Jeśli uważasz, że ateizm to pajacowanie i pycha, to na pewno jesteś katolikiem.
>Po co mi konflikty? Mam się dawać poniżać i indoktrynować?

O rany, chłopie. Musisz sam podjąć decyzję. Spróbuj może tego. Jest taki dokument Konstytucja.

Art. 53
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
Poczytaj, wyciągnij wnioski. Łatwo nie będzie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jaki to tam ateizm, nie schlebiaj sobie. Po prostu myśl swoje a rób to, co od ciebie oczekują. Za 10 lat będzie ci wstyd, że tak obnosiłeś się ze swoją pychą.
04-10-2015 11:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Ja niby robię niepotrzebne konflikty i pajacuję? Oznaka ograniczenia, to za wszelką cene mnie zmusić do chodzenia do kościoła. Ksiądz jest spasiony i ma sportowe auto - za czyje pieniądze go kupił i kupuje paliwo?

Jeśli za kradzione, zawiadom policję.
Wolno Ci
finerbijk (17282 punktów)
>Obecnie mam 16 lat i kilka miesięcy temu postanowiłem się rozmówić z rodzicami i tak dowiedzieli się o moim ateiźmie. Niestety, od tego momentu zaczeły się problemy
Źle zacząłeś. Trzeba było powiedzieć: "mamo, tato jestem gejem i mam chłopaka, czy może wpaść?"
I nie czekając zanim im szczęki wrócą na swoje miejsce: "spokojnie, żartowałem, ja tylko nie chcę chodzić do kościoła."
03-10-2015 21:04 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Mogłoby podzialac odwrotnie, jak choćby to:
-babciu jestem gejem
-czy to znaczy, że nie jesz mięska?
- nie, to znaczy że lubie seks z chłopakami
- to dobrze bo trzeba jeść duzo mięska

Wyobraź sobie...
Drobner (19539 punktów)
Cytat:
KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Art. 48
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.


Ale kto w Polszcze by się takimi bzdurami przejmował...

Drobner, ustawowo zasadniczy...


Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop".
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
07-10-2015 09:20 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
>Art. 48
>1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
>

>Ale kto w Polszcze by się takimi bzdurami przejmował...
No paczpan, nie wiedziałam, dzięki.
Niemniej te dwa zdania są ze sobą sprzeczne. Przekkonania religijne mają to do siebie, że nie uwzględniają wolności sumienia i przekonań innych, a już na pewno osób zależnych.


Jeśli ktoś tkwi w błędzie i chce w nim pozostać, cóż można na to poradzić...
07-10-2015 09:31 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>No paczpan, nie wiedziałam, dzięki.
>...Przekkonania religijne mają to do siebie, że nie uwzględniają wolności sumienia i przekonań innych, a już na pewno osób zależnych.

"No paczpani, wiedziałem, ale skąd?"

>...Przekkonania religijne...

Bez podtekstowych inseminacji proszę...

Drobner, polimerysta...


Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop".
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
piotr35 (1843 punktów)
>znów mnie siłą zaciągnęli do kościoła i żadne argumenty do nich nie przemówiły.
>Śnił mi się ksiądz chodzący po kolędzie i stąd mój post.

Następnym razem idź z rodzicami do kościoła i ustaw się koniecznie tuż obok mamusi.
Żadnego klękania, machania rekami, klepania modlitw, ruszania ustami, itp. NIC. Grzecznie stoisz i się uśmiechasz. Na ewentualne pytania sąsiadów możesz odpowiedzieć, ze jesteś ateistą.
Gwarantuję ci, ze będzie to ostatni raz, w którym rodzice odważą się stanąć koło ciebie w kościele.

To samo w trakcie wizyty księdza. Uśmiech i bezruch i grzeczna odpowiedz, że robisz tak, aby jako ateista nie obrażać jego boga parodiowaniem religijnych gestów. W następnym roku zostaniesz na 100% przez rodziców wysłany w tym czasie do jakiejś ciotki lub wujka.

Dla nich to wielki wstyd, dla ciebie satysfakcja.
Insitre (12 punktów)
>>znów mnie siłą zaciągnęli do kościoła i żadne argumenty do nich nie przemówiły.
>>Śnił mi się ksiądz chodzący po kolędzie i stąd mój post.
>Następnym razem idź z rodzicami do kościoła i ustaw się koniecznie tuż obok mamusi.
>Żadnego klękania, machania rekami, klepania modlitw, ruszania ustami, itp. NIC. Grzecznie stoisz i się uśmiechasz. Na ewentualne pytania sąsiadów możesz odpowiedzieć, ze jesteś ateistą.
>Gwarantuję ci, ze będzie to ostatni raz, w którym rodzice odważą się stanąć koło ciebie w kościele.
>To samo w trakcie wizyty księdza. Uśmiech i bezruch i grzeczna odpowiedz, że robisz tak, aby jako ateista nie obrażać jego boga parodiowaniem religijnych gestów. W następnym roku zostaniesz na 100% przez rodziców wysłany w tym czasie do jakiejś ciotki lub wujka.
>Dla nich to wielki wstyd, dla ciebie satysfakcja.
>

Żadnej reakcji w kościele z ich strony. Wypróbuję to na księdzu
13-10-2015 07:21 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)

>Żadnej reakcji w kościele z ich strony.
I to już jest dobry znak Oby tak dalej - z Twojej strony żadnego czynnego udziału w mszy, ale i żadnych wrogich gestów, z ich strony żadnej reakcji. W domu - sama grzeczność: "mamo, tato, odrobiłem lekcje, może pomóc przy zmywaniu?" Zdecydowanie musisz się wystrzegać zachowań kontrowersyjnych - żadnego picia, żadnych skrętów, trzaskania drzwiami, demonstracyjnych tatuaży, olewania szkoły - pokaż, że ateista to porządny człowiek, obowiązkowy, odpowiedzialny i do tego kochający syn Powinno zadziałać bez pudła.
Insitre (12 punktów)
>>Żadnej reakcji w kościele z ich strony.
>I to już jest dobry znak Oby tak dalej - z Twojej strony żadnego czynnego udziału w mszy, ale i żadnych wrogich gestów, z ich strony żadnej reakcji. W domu - sama grzeczność: "mamo, tato, odrobiłem lekcje, może pomóc przy zmywaniu?" Zdecydowanie musisz się wystrzegać zachowań kontrowersyjnych - żadnego picia, żadnych skrętów, trzaskania drzwiami, demonstracyjnych tatuaży, olewania szkoły - pokaż, że ateista to porządny człowiek, obowiązkowy, odpowiedzialny i do tego kochający syn Powinno zadziałać bez pudła.

Początkowo taki miałem zamiar, ale pomimo to, że mam opinie tego lepszego syna, to co niedziele słyszę "Już ja Cię wychowam na porządnego człowieka!" i "Ale ateiści to kur*y. Nic im nie robimy, a robią wszystko, żeby nas ośmieszyć".

Teraz dobra jest metodą, że coś mi wypadnie, a tu jestem strasznie zajęty. Niestety skończyły mi się pomysły, bo ile może mi coś wypadać?

Dyskusja z nimi kończy się "Wychowany byłeś w tej wierze... nie będzie Ci się 'darzyć'... dopóki mieszkasz pod naszym dachem..." Oni nie mają ani argumentów ani sumienia.
13-10-2015 17:34 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
>co niedziele słyszę "Już ja Cię wychowam na porządnego człowieka!" i "Ale ateiści to kur*y. Nic im nie robimy, a robią wszystko, żeby nas ośmieszyć".
No cóż... Ja bym tu zacytowała słowa Andrzeja Bogusławskiego: "Nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami", ale mi już wszystko wolno
A co do tego "porządnego człowieka", to kiedyś na podobną lamentację "co ja zrobiłam źle, gdzie popełniłam błąd?" bardzo serdecznie powiedziałam mamie "Ależ nigdzie! Wspaniale ci się udało, wychowałaś samodzielnie myślącego człowieka, to wielki sukces!". Przyznam, że sama byłam zaskoczona, jak mamę zamurowało.
>Teraz dobra jest metodą, że coś mi wypadnie, a tu jestem strasznie zajęty. Niestety skończyły mi się pomysły, bo ile może mi coś wypadać?
W niedzielę to raczej zastosuj taktykę "nieobecny obecny". "Wypadanie" zachowaj na większe okazje.
>Dyskusja z nimi kończy się "Wychowany byłeś w tej wierze... nie będzie Ci się 'darzyć'... dopóki mieszkasz pod naszym dachem..." Oni nie mają ani argumentów ani sumienia.
No argumentów nie mają, bo już Ci pisałam, że oni chcą dobrze, ale to "dobrze" rozumieją po swojemu. Uważają, że jak Cię zmuszą do wiary, to Ci będzie lepiej w życiu.
"Wychowany byłeś w tej wierze" - na to można odpowiedzieć "tak, ale teraz nad tym myślę i zmieniam zdanie".
"nie będzie Ci się 'darzyć'" - "chciałbym sam panować nad swoim życiem i je organizować, nie licząc na pomoc nadnaturalną, bo wszystko zależy ode mnie, od moich zdolności i umiejętności".
"dopóki mieszkasz pod naszym dachem" - na takie dictum to przyznam, nie ma dobrej odpowiedzi, chociaż można powiedzieć "tak, mieszkam i dlatego staram się być w porządku, nie będę się z wami kłócić, ale mam już 16 (17, 18...) lat i dajcie mi trochę luzu, chciałbym się rozwijać po swojemu. Nie zrobię nic głupiego".
To tylko takie przykłady, nie musisz ich dosłownie cytować. Lepiej znasz swoich rodziców i wiesz, co można im powiedzieć, a co nie, żeby nie spowodować trzęsienia ziemi.
oportunista (1711 punktów)
Trzeba dużego tupetu aby lekceważyć rodziców i jednocześnie być na ich utrzymaniu. Rozumiem jesteś w okresie buntu i negacji wszystkich wartości. Wiele spraw pozwoli zrozumieć Tobie upływający czas, to co dziś wydaje się Tobie nie do przyjęcia, za parę lat będzie śmiesznym wspomnieniem. Nie mam pojęcia jakie są Twe relacje z rodzicami, być może nie potrafią nawiązać właściwych relacji, tym większy jest to problemem gdy Ty im tego nie ułatwiasz. W przetłaczającej większości rodzice to jedyni ludzie którym zależy na nas, tak na prawdę. Często niszczona z nimi więź jest później nie do naprawienia, a może się okazać, iż była jedyną dobrą rzeczą jaka nas w życiu spotkała. To co piszę jest banalne, wiem to bo mam już dorosłe dzieci. Sami siejemy to co przyjdzie nam w przyszłości zebrać, sami sobie plączemy drogi po których przyjdzie nam stąpać. Czasami trzeba się zwyczajnie ugryźć w język, zrobić jakiś drobny gest dla świętego spokoju, po prostu uczyć się stuki kompromisu i dyplomacji. Zapytasz po co - ano aby dać sobie drugą szansę. Wyobraź sobie , że nie ma ludzi ze skały, rodzice też mają pewną wytrzymałość i może to się nieciekawie skończyć.
13-10-2015 07:59 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>Trzeba dużego tupetu aby lekceważyć rodziców i jednocześnie być na ich utrzymaniu
Trzeba dużego tupetu aby mniemać, że utrzymywanie kogoś daje przywileje wynikające z prawa własności. Niewolnictwo jest na szczęście już dawno zakazane prawem.

>Często niszczona z nimi więź jest później nie do naprawienia
W tym przypadku nasuwa się pytanie: z czyjej winy?

>Czasami trzeba się zwyczajnie ugryźć w język, zrobić jakiś drobny gest dla świętego spokoju, po prostu uczyć się stuki kompromisu i dyplomacji.
Możesz mi wyjaśnić, dlaczego to syn ma się stosować do twojej rady, ale jego rodzice już nie muszą?
13-10-2015 12:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Trzeba dużego tupetu aby lekceważyć rodziców i jednocześnie być na ich utrzymaniu
>Trzeba dużego tupetu aby mniemać, że utrzymywanie kogoś daje przywileje wynikające z prawa własności.
A jeszcze większego, żeby pchać kogoś do konfliktu, którego skutki on sam będzie spijał, a nie ów pchający
piotr35 (1843 punktów)
>A jeszcze większego, żeby pchać kogoś do konfliktu, którego skutki on sam będzie spijał, a nie ów pchający
To ten konflikt: bądź grzeczny, uprzejmy i uśmiechnięty?
Konflikt: słuchaj się rodziców, a gdy ci rozkażą iść do kościoła?
Zaiste konflikt, ale raczej własnego sumienia.

To rodzice. Ich rolą jest zrozumienie i wybaczenie.
Nie daj sie stłamsić, myśl i działaj samodzielnie, przynajmniej szacunku do siebie nie stracisz.
13-10-2015 13:16 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>A jeszcze większego, żeby pchać kogoś do konfliktu, którego skutki on sam będzie spijał, a nie ów pchający
>To ten konflikt: bądź grzeczny, uprzejmy i uśmiechnięty?
Ten konflikt to konflikt z rodziną.
Ktoś, kto do taki konflikt radzi nie będzie spijał piwa, które nawarzy.

Łatwo jest powiedzieć "Idź w konflikt z rodzicami"
Trudniej "Idź w konflikt z rodzicami i sam ponieś tego konsekwencje "

Co nie zmienia faktu, że nikt nie ma prawa zmuszać do praktyk religijnych
13-10-2015 13:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czasami trzeba się zwyczajnie ugryźć w język, zrobić
> jakiś drobny gest dla świętego spokoju, po prostu uczyć
> się stuki kompromisu i dyplomacji

W dzieciństwie i wczesnej młodości tak to już jest, że sztuki kompromisu i dyplomacji młody człowiek musi uczyć sie od kogoś. Z powietrza, ni nieba samo to nie spływa.
Najlepiej ma, gdy uczy się od rodziców, ci doprowadzają go do miejsca gdzie może uczyć się dalej sam (również od kogoś) wybierając sobie autorytety itd.

Tak to mniej-wiecej działa.

Moją nieufność w Twoim poście wzbudza fakt, że właściwie niewiele interesuje Cię, czy Forumowicz ma się od kogo jej uczyć. Z jego postu to wprost nie wynika.
Moze warto się zainteresować, wcześniej zapytać?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
Nikt Ci nie zabrania być ateistą, chociaż być świadomym ateistą, to prawie taka sama sztuka jak być prawdziwie wierzacym. Zamiast głupiego buntu przeciw rodzicom, ucz się, czytaj, zgłębiaj zarówno różne religie, jak i światopoglądy. Wyluzuj. Ksiądz po kolędzie? Cóż to takiego? Ot tradycja, zwyczaj, jak malowanie jajek lub prezenty pod choinkę. Niektóre tradycje się lubi innych nie. Niektóre cechy u rodziców się lubi, innych nie. To nie powód aby prowadzic dramatyczną walkę z rodzicami - ludźmi którzy zapewne są jedynymi osobami, które są w stanie poświęcić dla Ciebie bardzo dużo. Nie wkręcaj się. Pomyśl - skoro nie wierzysz w boga, nie pozwól, aby coś co nie istnieje podzieliło Ciebie z rodzicami. To by było bardzo głupie.

Kościół? Skoro nie lubisz - unikaj, ale nie demonstruj, nie atakuj, wszystko to bowiem drazni rodziców, antagonizuje. Jak już musisz - idź, wielkie mi mecyje postać w kościele godzinę: rodzice zadowoleni... a i Ty sluchając możesz o pewnych rzeczach religijnych się dowiedzieć. Może to umocni ateizm? Na pewno zwiększy wiedzę na temat religii.

Miej dystans do siebie, do rodziców, do księdza i Kościoła. Nie martw się sprawami i bytami, które wg Ciebie nie istnieją (bóg).

Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam antyklerykalnych idiotyzmów.
13-10-2015 13:00 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>wielkie mi mecyje postać w kościele godzinę: rodzice zadowoleni...
Oportunizm to niezwykle zdradliwe zjawisko. Niby nic: tu postać, tam pójść, niby nic takiego. Fakt, ze przy okazji wyrzucamy do kosza wychowanie młodego człowieka i jego charakter, jest niezwykle korzystny dla wszystkich, którzy ten jego brak w przyszłości wykorzystają. Siedź cicho, zapierdalaj gdy ci każą, inni wiedzą lepiej. Idealny kandydat do sterowania z zewnątrz i o to właśnie wszystkim guru tego świata chodzi.
Oportunizm to destrukcja moralności, światopoglądu, brak zasad.
13-10-2015 13:29 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
Nikt nie każe temu młodemu człowiekowi wyrzucać do kosza swojego światopoglądu, zasad, moralności. Ale co wart jest taki ślepy upór, gdy stawką w tej grze są stosunki z najbliższymi osobami? Nie lepiej powiedzieć "ja nie wierzę w to, co wy, ale jak tak bardzo chcecie, to z wami pójdę, będę wam towarzyszył, nie modląc się. Wy w zamian posłuchacie o książce, którą ostatnio przeczytałem". Czy naprawdę trzeba od razu spuszczać lawinę, żeby osiągnąć cel, nie lepiej wrzucać po jednym małym kamyczku? Fakt, to może trochę dłużej potrwać i robi mniej huku, ale ja zawsze wolałam ewolucję od rewolucji.
piotr35 (1843 punktów)
>Czy naprawdę trzeba od razu spuszczać lawinę, żeby osiągnąć cel, nie lepiej wrzucać po jednym małym kamyczku?
Czy naprawdę uważasz, ze pójście do kościoła z rodzicami, ale brak machania rekami i śpiewania jest taką lawiną, czy tez to właśnie taki malutki kamyczek? I chłopak zachowa szacunek do samego siebie, a i rodzicom potowarzyszy. Moze i nie tak, jakby chcieli, ale po kamyczku, po kamyczku.
Lilly Amina (4723 punktów)

>Czy naprawdę uważasz, ze pójście do kościoła z rodzicami, ale brak machania rekami i śpiewania jest taką lawiną, czy tez to właśnie taki malutki kamyczek?
Oczywiście, że kamyczek. Przecież dokładnie to cały czas piszę.
>I chłopak zachowa szacunek do samego siebie, a i rodzicom potowarzyszy. Moze i nie tak, jakby chcieli, ale po kamyczku, po kamyczku.
Præcis
Insitre (12 punktów)
Ciągle słyszę groźby w moją stronę, wyzwiska i krzyki. Ja już tego psychicznie nie wytrzymuję, a w dodatku oliwy do ognia dolewa rodzeństwo, które naciska na rodziców, żeby mnie odcieli od kasy i siłą zmuszali do chodzenia do kościoła(jakby to był mój zasrany obowiązek a nie wiara).
14-10-2015 16:04 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
Rodzeństwo nie ma nic do gadania. To sprawa między Tobą i rodzicami.
Dyshia (307 punktów)
>Obecnie mam 16 lat i kilka miesięcy temu
>postanowiłem się rozmówić z rodzicami i tak dowiedzieli się o moim ateiźmie.

Po pierwsze myślę, że powinieneś zweryfikować swoją postawę, skoro otwarcie twierdzisz, że "zacząłeś z nimi wojnę" (o czym już tutaj wspominano). Jako osoba niepełnoletnia musisz zaakceptować fakt, że jesteś "wychowywany" przez swoich rodziców, w szerokim tego słowa znaczeniu, czyli w świetle prawa tłoczone są do Twojej świadomości postawy i przekonania, którymi kierują się Twoi rodzice i które ich zdaniem są na tyle wartościowe, że ważnym dla nich jest, abyś jako dorosły już człowiek również je podzielał i dalej przekazał swoim pociechom. Agresywny spór o kwestie, których oni pominąć w Twoim wychowaniu nie chcą, nie zaowocuje w kilka tygodni czy miesięcy rezultatem, którego oczekujesz, czyli zapewne "postawienie na swoim" i wyłączenie się z religijnego życia rodziny. Twój ojciec prawdopodobnie patrzy na Twoje oświadczenie jako na przejaw młodzieńczego buntu, więc tym bardziej będzie satarał się słyszany głos sprzeciwu uciszyć, a jak się nie da - ignorować. Znasz swoich rodziców lepiej niż ktokolwiek tutaj obecny, więc sam masz pojęcie, czy po takiej reakcji jest szansa na jakąś sensowną dyskusję i niestety gotowej i skutecznej rady tu Ci nikt nie zaserwuje. Moi rodzice w kwestii wiary przejawiali dosyć niedbałe stanowisko, więc gdy przyszedł moment bierzmowania i jednocześnie pierwsza okazja, by w ogóle ten temat poruszać, padła z moich ust deklaracja, że przystępować nie zamierzam, bo to nie moja bajka. Jakiegokolwiek komentarza z ich strony, szczerze mówiąc, nie pamiętam, za to pojawił się emocjonalny i psychologiczny szantaż z ust babci, która widząc moją niechęć do podejmowania tematu i zmiany stanowiska, zaczęła wytykać mamie zaniedbania w moim wychowaniu i dopatrywała się jej winy w całej sprawie... Ponieważ nie mogłam tego słuchać, ustąpiłam, babcia była zadowolona, mama miała spokój, a mi dostała się jeszcze koperta od babci w tym ważnym dla niej dniu. Krzywda mi się nie stała, a po bierzmowaniu temat na długi czas zniknął, by po około dwóch latach babcia ze smutkiem zaakceptowała, że nic się w mojej postawie nie zmieniło i tyle. Na tym polu, jak zazanczyłam, poszło łatwo, boje z rodzicami toczyły się natomiast na zupełnie innej płaszczyźnie, jeśli chodzi o "nadużywanie" władzy przez moich rodziców i tu trafiłam na zabetonowaną odpowiedź "nie bo nie", w temacie znacznie dla mnie istotniejszym i z chęcią chodziłabym przykładnie do kościoła i na lekcje religii, gdyby w zamian uwzglednione były moje postulaty. Dopiero po 18-tce nastąpił wyczekiwany przełom, ale czekanie na tamten dzień skutecznie rujnowało mi psychikę. Zmierzam do tego, że rodzice są różni i w różnym stopniu, w różnych obszarach zostawiają swoim dzieciom swobodę do decydowania o sobie. Spójrz może na nich jeszcze raz w miarę obiektywnie i odpowiedz sobie na pytanie, jak się z nimi żyje, gdy za punkt odniesienia weźmiesz rodziców np. rówieśników z klasy. Czy ogranczają Twój czas wolny, doprowadzając do braku kontaktu z kolegam po szkole, na wycieczkach, w sylwerstra itp? Instalują na telefonie "rodzicielskie aplikacje", kontrolujące z kim smsujesz i na jaki temat? Decydowali, do jakiej szkoły ponadgimnazjalej chodzisz i ewentualnie wskazują uczelnię/zawód na przyszłość bez konsultacji z Tobą? Kieszonkowe, które jak zrozumiałam otrzymujesz, rozliczają gdzie, kiedy i na co wydajesz? Kontrolują Twoją aktywność w sieci? Ubierają Cię wedle własnego gustu, nawet jeśli garderoba wywołuje w Tobie poczucie wstydu/dyskomfortu/infantylności? Zabraniają słuchnia ulubionej muzyki, czytania wybranej literatury, oglądania interesujących Cię filmów lub innego dostępu do preferowanych form kultury? Ograniczają rozwijanie zaintetresowań w zajęciach pozalekcyjnych (i nie tylko) np. każąc zamiast na kółko teatralne uczestniczyć w zajęciach muzycznych? Obarczają Cię licznymi obowiązkami domowymi, np. cotygodniowym myciem okien w pakiecie z typowym i zrozumiałym zmywaniem, wynoszeniem śmieci, odkurzaniem itp? Uzależniają wszelkie "granty" jak kieszonkowe, wyjazdy wakacyjne, wyjście na imprezy od stopni szkolnych przy wygórowanych oczekiwaniach? Surowo odnoszą się do Twojego zachowania, że nie możesz nawet "tupnąć nogą" czy "strzelić focha", gdy masz gorszy dzień? Selekcjonują Ci grono znajomych na tych odpowiednich i absolutnie niedopuszczalych? I najważniejsze: czy rozmawiają z Tobą na codzienne tematy, interesują się Twoimi rzeczywistymi problemami, budują jakieś partnerstwo i wzajemne relacje, poza tendencyjnym zapytaniem "jak w szkole"? Jest wiele zagadnień, w ramach których rodzice mogą być postrzegani jako lepsi lub gorsi. Ciebie frustruje jak widać akurat brak zrozumienia w kwestii wiary, ale może wiele innych dziedzin Twojego życia pozostawiono wyłącznie Twojej decyzji. Spróbuj nabrać do tej sprawy dystansu i zachowaj świadomość, że 2 lata chodzenia na msze (a nawet dłużej, jeśli osiągięcie pełnoletności nie zmieni spojrzenia rodziców na ten aspekt) nie wpłyną przecież na to, kim jesteś i kim się czujesz, a mogą istotnie wpłynąć na jakość relacji pomiędzy Tobą a rodzicami, kosztem tego zawieszenia broni z Twojej strony. Jeśli musisz mimo wszystko pokazać, że Ty tu rządzisz, to licz się ze świadomością, że taka postawa jest postrzegana właśnie jako niedojrzała. Jeśli rodziców ostro czymś wkurzysz, to za kilkanaście lat mogliby np. wytoczyć Ci sprawę o alimenty.:D

> Gdy przychodzi ten czarny złodziej po koperte, wszyscy się schodzą jak na
>wigilie.

Trudno, ich sprawa, no co wydają swoje pienądze. Gdy w przyszłości będziesz miał swoje cztery kąty, po prostu interesanta nie przyjmiesz.

> Co robiliście w tym czasie, gdy miał przyjść ksiądz i jak wyglądała wasza wigilia?

U mnie się księdza nie przyjmowało, a wigilia to dla mnie przejaw tradycji. Ja życzeń nie składam, wszyscy się przyzywyczaili, a kolacja, ubieranie choinki to po prostu wspólnie spędzony rodzinny wieczór.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365