Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przypadek - "Pan życia i śmierci"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-03-2014 19:19Rafał Kozłowski (4068 punktów)Przypadek - "Pan życia i śmierci"
Ocena 3 na 3
   "Każdy z nas dąży do tego, by potrafić wyjaśnić otaczający świat i być w stanie przewidzieć, co się w nim zdarzy"

   Człowiek nieustannie szuka uzasadnienia własnego postępowania. Każdej podejmowanej przez siebie decyzji musi nadać sens, aby to jednak zrobić konieczne jest zinterpretowanie otoczenia w jakim żyje. To tak, jakby mózg usilnie poszukiwał związków przyczynowo - skutkowych, bez których nie potrafi poprawnie działać. Jeżeli nie znajduje racjonalnych dowodów opisujących jego otoczenie zastępczo doszukuje się istnienia bogów, przeznaczenia, oddziaływania sił nadprzyrodzonych i zjawisk paranormalnych, które tłumaczą działanie świata.
   Przedstawię na przykładzie różnych dziedzin nauki, że główną przyczyną istnienia człowieka i jego miejsca w świecie jest PRZYPADEK
   Przedstawię również stanowisko czy przypadek musi wykluczyć wolną wolę.

    "Człowiek może robić, co chce, ale nie może swobodnie wybierać, czego chce"
Arthur Schopenhauer


   Tak rozpoczynam tekst dotyczący roli PRZYPADKU we wszystkim co nas otacza: od istnienia wszechświata do całkiem banalnych decyzji jakie podejmujemy. Znaczenie Przypadku jest bezsporne i wynika z praw fizyki jaką znamy. Ma on także bezsporne znaczenie w tym, kim tak naprawdę jesteśmy, lub raczej, kim tak naprawdę staliśmy się. Jego dominująca rola występuje od mechaniki kwantowej zaczynając, poprzez teorię względności, psychologię społeczną, ewolucję, na zagadnieniach wolnej woli kończąc. Przypadek wydaje się być wszechobecny.

   Rozpatruję Przypadek w kategoriach czysto naukowych, choć pod koniec tekstu, bo jakże by inaczej, zabarwiam rozważania filozoficznie. Zadaję sobie pytanie czy jesteśmy świadomi, jak bardzo nie mamy wpływu na nasz los; że pozory "panowania nad światem" jakie stwarza nam wolna wola, to tak naprawdę "podszepty Przypadku". Nie neguję starań o "bycie sobą" i dążeń do kształtowania świata, ale stawiam tezę, że uświadomienie sobie losowości i przypadkowości świata wprowadza umysłowy spokój. Ten umysłowy spokój, pogodzenie się z tym, że nie wszystko jest w naszych rękach, pozwala pełniej skupić się na tu i teraz, bez niepotrzebnych emocji wynikających z rzeczywistości, na którą i tak nie mamy wpływu; a może się mylę.... może świat jest bardziej zdeterminowany. Przedstawiciele różnych nurtów religii mieli by tutaj dużo do dodania, choćby to, że losem człowieka i losem świata rządzą bogowie i że wszystko jest już zapisane; bardzo często, że wszystko jest kierowane.

   Rozpatrując Przypadek w kontekście jego znaczenia w życiu człowieka, z zaciekawieniem poddam pod dyskusję odwieczne pytanie: czy to przypadek, czy wolna wola popycha człowieka naprzód w jego rozwoju?
   Osobiście, co wynika z tekstu jestem zwolennikiem dominującej roli Przypadku, ale z uwzględnieniem determinizmu rozwojowego "co jest potrzebne, to i tak powstanie"

link do tekstu PRZYPADEK
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

farmer (22440 punktów)

>poddam pod dyskusję odwieczne pytanie:czy to przypadek, czy wolna wola popycha człowieka naprzód



Wychodzisz na ulicę i bach zakochujesz się. Ale jest problem bo masz już żonę i dzieci. To sobie mówisz daj spokój stary. Ale to nie działa. Brniesz w to. Walczysz sam z sobą.

Ja nie widzę czegoś takiego jak wolna wola. A raczej ograniczoną ilość informacji na których zbudowane są wzorce postępowań.
Klient w sklepie często narzeka na zbyt duży wybór. Nie umie podjąć decyzji bo nie umie ocenić np. niuansów w parametrach. Dlatego tak często kupujemy wzrokiem. Atrakcyjność opakowań, kolory.
Częściej też przepuścimy na skrzyżowaniu kierowcę pojazdu tej samej marki którą my prowadzimy.

Dlatego o wiele ciekawiej jest gdy nie posiadamy informacji.

Ogólnie temat ciekawy ale bardzo złożony.
diogenes (42753 punktów)
>Wychodzisz na ulicę i bach zakochujesz się.

A co takie spotkanie ma wspolnego z przypadkiem? Przecież nie zakochałeś się w chodnikowej płycie...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-03-2014 12:22 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Wychodzisz na ulicę i bach zakochujesz się.
>A co takie spotkanie ma wspolnego z przypadkiem? Przecież nie zakochałeś się w chodnikowej płycie...

A z wolną wolą coś ma? Chciałem się zakochać w chodnikowej płycie a zakochałem się w kobiecie.......
maceox (6766 punktów)
>Znaczenie Przypadkujest bezsporne i wynika z praw fizyki jaką znamy.
Trochę interesowałem się tym zagadnieniem.
Nawiązuje Pan do nauki, a więc mówi o przypadku istniejącym obiektywnie w przyrodzie.
W związku z tym prosiłbym o zdefiniowanie tego pojęcia.

Czy chodzi o indeterminizm rozumiany jako całkowity brak przyczyn danego zjawiska, względnie sytuację, w której te same warunki wstępne prowadzą do rożnych skutków, czy o coś innego?
08-03-2014 11:21 
 Ocena 2 na 2
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Trochę interesowałem się tym zagadnieniem.
>Nawiązuje Pan do nauki, a więc mówi o przypadku istniejącym obiektywnie w przyrodzie.
>W związku z tym prosiłbym o zdefiniowanie tego pojęcia.
>Czy chodzi o indeterminizm rozumiany jako całkowity brak przyczyn danego zjawiska, względnie sytuację, w której te same warunki wstępne prowadzą do rożnych skutków, czy o coś innego?

Indeterminizm zakłada, że nie każda taka sama przyczyna daje ten sam skutek. Wydaje się, że stanowi on pewne określenie "brzegowe", które trudno z definicji określić. To, że przyczyna da w dłuższej konsekwencji inne skutki jest niemal pewne. Im dłuższa skala czasowa (co starałem się wykazać w tekście) tym "gra" innych czynników wpływa na wytworzenie innego skutku. Zatem im krótsza skala czasowa tym zjawiska deterministyczne uwidaczniają się bardziej. Pomimo, iż zdarzenia dzieją się losowo to ich dalszy przebieg nie dokonuje się dowolnie, ale jest zdeterminowany katalogiem zdarzeń, a z tego katalogu wybory dokonują się oczywiście losowo - "i tak w kółko".
W moim przekonaniu ujmowanie indeterminizmu jako negacja determinizmu jest najzwyczajniej w świecie chybione. Obie koncepcje uczestniczą w zachodzących zjawiskach. To przecież człowiek wytworzył tą definicję aby lepiej zrozumieć świat, aby było mu łatwiej. To chyba taki dobry przykład, że świata nie da się zdefiniować ścisłymi pojęciami.
Konkludując: założyłem, poza stosowanymi definicjami, możliwość istnienia przyczyn zjawisk, które są zarówno determinowane jak i niedeterminowane. A w tyglu tych możliwości powstaje rzeczywistość.

proponuję przyjętą na forum formę per TY
08-03-2014 23:52 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
>proponuję przyjętą na forum formę per TY
Napisałeś ciekawy artykuł, a to nobilituje ... a także zobowiązuje.

Ja poprosiłbym tylko o zdefiniowanie przypadku (losowości) i o odróżnienie czym to obiektywnie różni się od innych zjawisk, niebędących przypadkami.
Jacholek (5699 punktów)

Niestety nauka nie daje jasnych odpowiedzi na temat przypadkowości i determinizmu. W obrębie mechaniki kwantowej mamy dwie opozycyjne interpretacje, co nie przeszkadza w precyzyjnym obliczaniu procesów kwantowych w sensie wyznaczania prawdopodobieństw różnych wyników pomiarów. Nie jest to więc czysta przypadkowość taka która jest atakowana np przez kreacjonistów w kontekście procesów ewolucyjnych. Nieuchronnie kończy się na rozważaniach filozoficznych mniej lub bardziej wspieranymi argumentami naukowymi, przykładem znana książka www.polity(*)a-fuga-z-preludium-i-coda.read
Może jakieś komentarze do tego eklektycznego podejścia ?
08-03-2014 21:10 
 Ocena 1 na 1
ania987 (24 punktów)

"Przypadek" to nazwa, przy pomocy której - tak naprawdę - określamy naszą niewiedzę o przyczynach jakiegoś wydarzenia lub zjawiska. Gdy nie umiemy odpowiedzieć na pytanie "dlaczego to się wydarzyło", mówimy: "to przypadek".
A zatem funkcjonowanie praw natury, które nie jest zgodne z naszymi intencjami lub oczekiwaniami, interpretujemy najczęściej jako przypadek. Dzieje się tak dlatego, że na zachodzące zjawiska ma wpływ tak ogromna liczba czynników, że nie jesteśmy w stanie ich ogarnąć, więc ich splot nazywamy przypadkiem.
W tym sensie nic nie jest dziełem przypadku, bo wszystko zależy od wielu działających jednocześnie praw natury, a z drugiej strony absolutna większość zdarzeń wydaje się nam subiektywnie dziełem przypadku, bo nie potrafimy zrozumieć ich genezy.
08-03-2014 22:35 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>"Przypadek" to nazwa, przy pomocy której - tak naprawdę - określamy naszą niewiedzę o przyczynach jakiegoś wydarzenia lub zjawiska. Gdy nie umiemy odpowiedzieć na pytanie "dlaczego to się wydarzyło", mówimy: "to przypadek".
>A zatem funkcjonowanie praw natury, które nie jest zgodne z naszymi intencjami lub oczekiwaniami, interpretujemy najczęściej jako przypadek. Dzieje się tak dlatego, że na zachodzące zjawiska ma wpływ tak ogromna liczba czynników, że nie jesteśmy w stanie ich ogarnąć, więc ich splot nazywamy przypadkiem.

Dojście do przekonania o przypadku jako "istoty rzeczy" wymaga właśnie wiedzy. To trochę absurdalne, ale potrzeba wiedzy aby zrozumieć, że najważniejszy jest przypadek. I to sedno sprawy. Moją intencją jest wyjść na spacer, ale splot przypadków spowodował, że zaczął padać deszcz (zjawiska pogodowe są wybitnie losowe), nie wyszedłem na spacer, przez to poznałem uroczą kobietę - życie zmieniło swój bieg (w kontekście samotnego wyjścia na spacer oczywiście)

>W tym sensie nic nie jest dziełem przypadku, bo wszystko zależy od wielu działających jednocześnie praw natury, a z drugiej strony absolutna większość zdarzeń wydaje się nam subiektywnie dziełem przypadku, bo nie potrafimy zrozumieć ich genezy.

Zastanawiające jest jak bardzo liczymy na możliwość wpływania na rzeczywistość. Gonimy za ułudami szczęścia, sukcesu, majątku - choć to los stwarza nam możliwości.

Jednocześnie działające prawa natury są właśnie wynikiem przypadku. To czego nie rozumiemy nie musi być przypadkiem. Wydaje się, że przypadek w ludzkiej świadomości nie ma konstytucji.
08-03-2014 22:54 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Zastanawiające jest jak bardzo liczymy na możliwość wpływania na rzeczywistość. Gonimy za ułudami szczęścia, sukcesu, majątku - choć to los stwarza nam możliwości.

Na onecie za darmochę "Mr. Nobody"
vod.pl/mr-nobody,87270,w.html

Nemo poznamy w różnych wymiarach czasowo-przestrzennych: jako dziecko zmuszone do wyboru pomiędzy wyjazdem z mamą a mieszkaniem z tatą; nastolatka przeżywającego pierwszą miłość (przystojny Toby Regbo); trzydziestoparoletniego faceta tracącego powoli radość istnienia (niemniej przystojny Jared Leto); starca, ostatniego śmiertelnego człowieka w futurystycznym świecie (w tym wcieleniu również Leto, tylko już nie tak przystojny). Co więcej, każdy z tych etapów życia zostanie nam przedstawiony w kilku alternatywnych (równouprawnionych) wersjach. W sumie powstanie więc cała sieć możliwości, paraboli i pojemnych metafor. Ba, ale to nie wszystko: prócz tego realność każdego z życiorysów Nemo zostanie podważona. Jak? Tutaj twórca też dostarczy nam rozmaitych odpowiedzi-zagadek: na przykład pojawi się sugestia, że wytwarza je zdradliwa pamięć, albo okaże się, że wszystko jest książką pisaną przez dziewięciolatka

Dość fajnie potraktowany temat wyborów, przypadków. Nawiązuje do Twojego tematu. Można obejrzeć.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>>Zastanawiające jest jak bardzo liczymy na możliwość wpływania na rzeczywistość. Gonimy za ułudami szczęścia, sukcesu, majątku - choć to los stwarza nam możliwości.
>Na onecie za darmochę "Mr. Nobody"

Dzięki za info. Na pewno obejrzę. Zapowiada się interesująco.
09-03-2014 16:30 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>splot przypadków spowodował, że zaczął padać deszcz (zjawiska pogodowe są wybitnie losowe),

Mam wątpliwości odnośnie tego przykładu. Deszcze są prognozowane (fakt że nie zawsze trafnie), jednak to zjawisko przewidywalne. Wybitnie losowe są raczej wyniki gier liczbowych, zjawiska pogodowe mają zdaje się swoje przewidywalne przyczyny.
Z okazji parad w Moskwie i w Pekinie bodajże rozpędzano chmury aby uzyskać bezdeszczową pogodę.

>Zastanawiające jest jak bardzo liczymy na możliwość wpływania na rzeczywistość. Gonimy za ułudami szczęścia, sukcesu, majątku - choć to los stwarza nam możliwości.

Natura stwarza możliwości, w jakim stopniu je wykorzystamy zdaje się zależeć od ludzi. Możemy budować domy na terenach powodziowych lub nie.
Budując domy, wodociągi, zapory wodne, w istocie wpływamy w pewnym stopniu na otaczającą nas rzeczywistość.
Nawet podejmując decyzję o antykoncepcji wpływamy na rzeczywistość, choć nie w wymiarze kosmicznym.
Oczywiście na uderzenie dużego meteorytu w Ziemię nie mamy wpływu.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Natura stwarza możliwości, w jakim stopniu je wykorzystamy zdaje się zależeć od ludzi...
(...)
>Nawet podejmując decyzję o antykoncepcji wpływamy na rzeczywistość, choć nie w wymiarze kosmicznym.

Podniosłeś istotny problem. Nurtuje mnie on już od dłuższego czasu.
Z ewolucyjnego punktu widzenia antykoncepcja to "strzał w kolano", choć trudno przeceniać to zjawisko. Z logicznego punktu widzenia świadome ograniczanie zdolności reprodukcyjnych wydaje się być ewolucyjnym ślepym torem.
farmer (22440 punktów)
>>Natura stwarza możliwości, w jakim stopniu je wykorzystamy zdaje się zależeć od ludzi...
>(...)
>>Nawet podejmując decyzję o antykoncepcji wpływamy na rzeczywistość, choć nie w wymiarze kosmicznym.
>Podniosłeś istotny problem. Nurtuje mnie on już od dłuższego czasu.
>Z ewolucyjnego punktu widzenia antykoncepcja to "strzał w kolano", choć trudno przeceniać to zjawisko. Z logicznego punktu widzenia świadome ograniczanie zdolności reprodukcyjnych wydaje się być ewolucyjnym ślepym torem.

Co się szybciej rozwijało mózg czy reprodukcja?
09-03-2014 00:28 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
> Nie jest to więc czysta przypadkowość taka która jest atakowana np przez kreacjonistów w kontekście procesów ewolucyjnych.
Czy mógłby Pan wyjaśnić czym jest czysta przypadkowość? Jak można by ją zdefiniować?

>Nieuchronnie kończy się na rozważaniach filozoficznych mniej lub bardziej wspieranymi argumentami naukowymi, przykładem znana książka www.polity(*)a-fuga-z-preludium-i-coda.read

Tylko pobieżnie przejrzałem tę książkę, ale widziałem wywiad z autorem:
www.youtube.com/watch?v=xA0RDNrFKic
Heller definiuje przypadek jako zjawisko, którego prawdopodobieństwo wystąpienia jest mniejsze niż jeden.

Wszystko fajnie, tylko że moim zdaniem odsyłając do czysto ideowej - niewystępującej jako zjawisko przyrodnicze - koncepcji prawdopodobieństwa Heller tym samym jakby potwierdzał, że przypadek to tylko określenie naszej niewiedzy o świecie.

Tymczasem mnie interesuje gdzie możemy znaleźć przypadek istniejący obiektywnie w naturze.
Oczywiście wiele znów zależy od definicji. Jeśli zdefiniujemy przypadek jako brak celu, to w ogóle wszystkie zjawiska przyrodnicze, poza może działaniami osobników o wystarczająco robudowanym mózgu, są bezcelowe, a w każdym razie o żadnym celu niczego nie wiemy.
Jeśli jednak zdefiniujemy przypadek jako brak przyczyny (ewentualnie identyczną przyczynę powodującą różne skutki), to możemy go odnaleźć chyba tylko w interpretacji kopenhaskiej mechaniki kwantowej.

I tu interesuje mnie czym ma być przypadek w ewolucji biologicznej. Jeśli tylko brakiem celu, to wręcz banał (gdyż "bezcelowa" jest cała przyroda).
A jeśli brakiem przyczyny (lub sytuacją, w której identyczna przyczyna ma powodować różne skutki), to doprawdy nie wiem, gdzie w skali makroskopowej, w której tak zasadniczo odbywa się ewolucja biologiczna można znaleźć taką sytuację?

Czy może chodzi tu o jeszcze inną definicję przypadku, której nie wziąłem pod uwagę?
09-03-2014 09:44 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
>Czy mógłby Pan wyjaśnić czym jest czysta przypadkowość? Jak można by ją zdefiniować?
Chodzi mi o to taki rodzaj procesów w których rozkłady prawdopodobieństw uzyskania różnych trendów ewolucyjnych są zupełnie płaskie, tzn nie ma absolutnie żadnego wyróżnionego, bardziej niż inne, stanu końcowego. Oczywiście może to być także rezultat wzajemnego anulowania się przyczyn aktywnych, ale to wymagałoby ich bardzo specyficznego dostrojenia. Oczywiście czegoś takiego nie spotykamy np w ewolucji biologicznej, zawsze występują czynniki selektywne faworyzujące szczególne kierunki zmian no i istnieją prawa fizyczne, chemiczne stanowiące ograniczenia na poziomie bardziej fundamentalnym. Tak więc kreacjonistyczne parodia z wiatrem, który wpadając do hangaru z częściami samolotu składa go w jedną funkcjonalną całość jest zupełnie chybiona.
09-03-2014 09:09 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Niestety nauka nie daje jasnych odpowiedzi na temat przypadkowości i determinizmu. W obrębie mechaniki kwantowej mamy dwie opozycyjne interpretacje, co nie przeszkadza w precyzyjnym obliczaniu procesów kwantowych w sensie wyznaczania prawdopodobieństw różnych wyników pomiarów. Nie jest to więc czysta przypadkowość taka która jest atakowana np przez kreacjonistów w kontekście procesów ewolucyjnych. Nieuchronnie kończy się na rozważaniach filozoficznych mniej lub bardziej wspieranymi argumentami naukowymi, przykładem znana książka www.polity(*)a-fuga-z-preludium-i-coda.read
>Może jakieś komentarze do tego eklektycznego podejścia ?

   Niekoniecznie muszą to być rozważania stricte filozoficzne. Szczęściem współczesny poziom nauki inspiruje rozważania filozoficzne naukowymi odkryciami. Kto z filozofów, do początku XX w, mógł zająć jasne stanowisko w sprawie zagadnień mechaniki kwantowej, w tym roli przypadku. Wszelkie rozważania opierały się jedynie o umysłowe projekty, a ważność doktryn filozoficznych ustalała, w pewnym sensie, moda. To teraz właśnie mając silne dane na temat procesów kwantowych możemy ustalić "pozycję startową" filozoficznych rozważań, nie pozwalającą na zbytnie "bujanie w obłokach". Ustalamy dla debat filozoficznych udowodnione metodami naukowymi warunki brzegowe, a także stwarzamy nowe filozoficzne wyzwania.

   Teraz właśnie nie trzeba nic na siłę wymyślać, wystarczy przyjrzeć się modelom możliwych wszechświatów, aby "utonąć" w oceanie możliwości filozoficznych rozważań.
   Szkoła kopenhaska "mechaniki kwantowej" mówi o roli obserwatora w odbiorze rzeczywistości nadając mu ogromne znaczenie, ale niekoniecznie musi to być jedyna racja. Ile przy tym inspiracji: świat powstaje wtedy, gdy go zaczynamy obserwować? Zatem nie możemy o świecie powiedzieć nic póki go nie zaobserwujemy? Jeszcze raz podkreślę to nie musi być prawdą.

To teraz właśnie rozważania filozoficzne budowane są na podwalinach nauki.
diogenes (42753 punktów)
>Człowiek nieustannie szuka uzasadnienia własnego postępowania...
>To tak, jakby mózg usilnie poszukiwał związków przyczynowo - skutkowych,...

Człowiek czy mózg? Czy wszystko jedno (synonimy)?

>...główną przyczyną istnienia człowieka i jego miejsca w świecie jest PRZYPADEK.

Czy przypadek rozumiany jako przyczyna jest jeszcze przypadkiem? Może (w opisie czowieka) trzeba wyjść poza kategorię przyczynowości?

>uświadomienie sobie losowości i przypadkowości świata wprowadza umysłowy spokój.

Jak wyżej. Na jakiej podstawie kategorię przyczynowości odnosimy do "świata" jako całości (bytu)? To błąd opisywany przez teorię typów. O lekkim zabarwieniu antropomorficznym. Istnienie świata (bytu) byłoby czymnś danym, ale pozakategorialnym; w sensie: kategorie opisów wewnątrzświatowych (logika, przyczynowość,...) nie przystają do opisu bytu w całości.

Ujęcie świata jako przypadku uważam za jeden z wielu metafizycznych nonsensów. (W sensie opisowym, nie oceniającym.) Jest to nonsens tego samego typu, co stworzenie świata przez absolut lub boga.

>uświadomienie sobie ... wprowadza umysłowy spokój.

Umysł ma stałą komponentę neurofizjologiczną. Jest wciąż aktywny. Umysłowy spokój stwierdza lekarz, a przyklepuje grabarz.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Człowiek czy mózg? Czy wszystko jedno (synonimy)?

... i dalej

Wątek jest wprowadzeniem do tekstu PRZYPADEK i nabiera znaczenia po jego przeczytaniu.

Podzieliłeś mój wstęp na części no ale już odpowiadam:

>Człowiek czy mózg? Czy wszystko jedno (synonimy)?
W tym kontekście to synonimy. Nie odnoszę się do mózgów innych zwierząt. Z uwagi na poruszanie zagadnień psychologii społecznej odnoszę się tylko do mózgów ludzkich.

>Czy przypadek rozumiany jako przyczyna jest jeszcze przypadkiem? Może (w opisie czowieka) trzeba wyjść poza kategorię przyczynowości?
Tak... ten tekst właśnie o tym jest. Jeżeli dominującą rolę przejmuje przypadek, a z obserwacji widać, że istnieje związek przyczynowo - skutkowy, to uznać by należało, że przypadek jest przyczyną.

>Jak wyżej. Na jakiej podstawie kategorię przyczynowości odnosimy do "świata" jako całości (bytu)? To błąd opisywany przez teorię typów. O lekkim zabarwieniu antropomorficznym. Istnienie świata (bytu) byłoby czymnś danym, ale pozakategorialnym; w sensie: kategorie opisów wewnątrzświatowych (logika, przyczynowość,...) nie przystają do opisu bytu w całości.
>Ujęcie świata jako przypadku uważam za jeden z wielu metafizycznych nonsensów. (W sensie opisowym, nie oceniającym.) Jest to nonsens tego samego typu, co stworzenie świata przez absolut lub boga.

Nie zgodzę się z Tobą. Właśnie problem w wspomnianą przez Ciebie teorią typów prowadzi do zaniechania konieczności rozwiązań w sposób zespolony. Tak jak w badaniach umysłu spotkały się ze sobą: mechanika kwantowa, biologia, medycyna, logika - zatem filozofia ect. i tylko wtedy możliwe stało się całościowe badanie zjawiska.
Teoria wszystkiego o jakiej wzmiankuję choćby we wpisie Opuścić wszechświat, wymagała zespolenia ze sobą fizyki i matematyki.
Teoria typów tylko to utrudnia. Dla zrozumienia potrzeba konsolidacji nauk.
Nie chodzi tu o filozoficzne stwierdzenie czym jest przypadek ale jaką pełni rolę. Nie jest to tożsame z tym co piszesz o stworzeniu świata przez boga.

>Umysł ma stałą komponentę neurofizjologiczną. Jest wciąż aktywny. Umysłowy spokój stwierdza lekarz, a przyklepuje grabarz.
To prawda, ale lepiej żyć ze zdrowym umysłem i pewnie lepiej było by się wystrzegać tego co temu umysłowi może zaszkodzić.
ania987 (24 punktów)
Nawet jeżeli nazwiemy większość tego, co nas spotyka, dziełem przypadku, to i tak zauważymy jedno decydujące odstępstwo: nasze, ludzkie działanie nie jest (a przynajmniej nie musi być) kwestią przypadku. Nasze decyzje zależą od nas - nie przypadek je podejmuje, ale my sami. Oznacza to, że człowiek ma bardzo ograniczony wpływ na to, co go spotyka, a także zazwyczaj jedynie powierzchownie rozumie, dlaczego się tak dzieje, ale ma zupełnie niezwykły dar, którego posiadanie wyróżnia go spośród całej reszty świata: ma możliwość podejmowania decyzji, jak na to coś zareagować.
Nie mamy np. mocy uniknięcia życiowych problemów, ale mamy możliwość odpowiedzenia na nie w wybrany sposób. Możemy reagować spokojnie albo histerycznie, rozsądnie albo nieobliczalnie, z rezygnacją albo z odwagą, z godnością albo w sposób poniżający. Na każdą sytuację, jaka pojawia się w naszym życiu, mamy zdolność reagowania np. według systemu wartości, który uznaliśmy - na drodze wyboru - za słuszny lub według tego, co jest dla nas opłacalne, choć niekoniecznie etyczne.
08-03-2014 22:40 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Nie mamy np. mocy uniknięcia życiowych problemów, ale mamy możliwość odpowiedzenia na nie w wybrany sposób. Możemy reagować spokojnie albo histerycznie, rozsądnie albo nieobliczalnie, z rezygnacją albo z odwagą, z godnością albo w sposób poniżający.

To są chyba odruchy a nie wybory.

>Na każdą sytuację, jaka pojawia się w naszym życiu, mamy zdolność reagowania np. według systemu wartości, który uznaliśmy - na drodze wyboru - za słuszny lub według tego, co jest dla nas opłacalne, choć niekoniecznie etyczne.

Pamiętasz jak wybierałaś ulubiony kolor, ulubiony zapach. Czy miałaś szansę wybrać smak cytryny?
08-03-2014 23:09 
 Ocena 1 na 1
ania987 (24 punktów)

>To są chyba odruchy a nie wybory.<

Istnienie PRAWA jest najlepszym dowodem na to, że to nie odruchy lub przypadek przesądzają o decyzjach człowieka w najistotniejszych dla niego wyborach.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Istnienie PRAWA jest najlepszym dowodem na to, że to nie odruchy lub przypadek przesądzają o decyzjach człowieka w najistotniejszych dla niego wyborach.

Prawo, bóstwa, kodeksy, normy społeczne - wszystko to jest potrzebnym przyczynowym regulatorem. Nie neguje to przypadku. Człowiek tworzy świadomościową iluzję przyczyn i na jej podstawie podejmuje decyzje. Przykład: dla wytłumaczenia istoty niepojętego świata moja świadomość tworzy postać wszechmogącego boga, który wprowadza do mojego umysłu spokój i przyczynowość. Jestem mu za to wdzięczny i składam hołd wiary. Tak samo działa Prawo - normuje życie ludzi, ale zauważ - na całym globie inaczej. Człowiek nie potrzebuje jednolitego prawa, potrzebuje po prostu jakiegokolwiek determinanta dla działania.
farmer (22440 punktów)
>>To są chyba odruchy a nie wybory.<
>Istnienie PRAWA jest najlepszym dowodem na to, że to nie odruchy lub przypadek przesądzają o decyzjach człowieka w najistotniejszych dla niego wyborach.
>

Nie rozumiem za bardzo ale to Ty pisałaś o histerii i reagowaniu w wybrany sposób.

Wcześniej pisałaś że:
>Nasze decyzje zależą od nas

Teraz że to prawo przesądza. Jednym słowem nim podejmiemy decyzję potrzebujemy zebrać sporo informacji. I w tym momencie dokonamy wyboru. Ale to wcale nie jest przesądzone jakiego.

09-03-2014 12:31 
 Ocena 3 na 3
ania987 (24 punktów)

Chyba się nie zrozumieliśmy. W takim razie jeszcze raz:
Skoro nasze decyzje nie są efektem świadomych i wolnych wyborów a przesądza o nich przypadek lub odruchy, to powiedz mi dlaczego istnieje PRAWO? Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?
09-03-2014 13:31 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Chyba się nie zrozumieliśmy. W takim razie jeszcze raz:
>Skoro nasze decyzje nie są efektem świadomych i wolnych wyborów a przesądza o nich przypadek lub odruchy, to powiedz mi dlaczego istnieje PRAWO? Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?
Doskonałe.
Człowiek podobno nie ma wolnej woli a jest jedynie "pokrowcem", bezwolną maszyną sterowaną przez geny. W takim razie ateizm nie wynika z przemyśleń, ale jest wpisany w drogę życiową danego osobnika(determinizm).
Wobec powyższego nie powinno się karać ludzi za najbardziej nawet przerażajace zbrodnie.
Winne są geny.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
farmer (22440 punktów)

>Człowiek podobno nie ma wolnej woli a jest jedynie "pokrowcem", bezwolną maszyną sterowaną przez geny. W takim razie ateizm nie wynika z przemyśleń, ale jest wpisany w drogę życiową danego osobnika(determinizm).
>Wobec powyższego nie powinno się karać ludzi za najbardziej nawet przerażajace zbrodnie.

To czemu nie zostałeś HUTERYTEM? Brak informacji.

Przeanalizuj informacje jakie posiadasz z tym kim jesteś co robisz i gdzie jesteś.
I czemu nie myślisz o gwincie calowym, zunifikowanym, drobnozwojnym UNF ? Bo nigdy (prawdopodobnie) nie słyszałeś o takim gwincie.
09-03-2014 13:46 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Skoro nasze decyzje nie są efektem świadomych i wolnych wyborów a przesądza o nich przypadek lub odruchy, to powiedz mi dlaczego istnieje PRAWO?
Żeby ludzie na myśl o więzieniu mieli odruch unikania niektórych zachowań.

>Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?
Jak najbardziej, bo kara powuje zmianę odruchów.
09-03-2014 14:56 
 Ocena 2 na 2
ania987 (24 punktów)
>Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?<
>Jak najbardziej, bo kara powuje zmianę odruchów.<

Czyżby? Skoro kierują nami odruchy, na które nie mamy wpływu, to dlaczego prawo rozróżnia jednak stan oskarżonego (jego poczytalność) w trakcie dokonywania czynu karalnego (KK, Art.31)?
§ 1.
Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
§ 2.
Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.
niestadny (2492 punktów)
>>Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?<
>>Jak najbardziej, bo kara powuje zmianę odruchów.<
>Czyżby? Skoro kierują nami odruchy, na które nie mamy wpływu, to dlaczego prawo rozróżnia jednak stan oskarżonego (jego poczytalność) w trakcie dokonywania czynu karalnego (KK, Art.31)?
>§ 1.
>Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
>§ 2.
>Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

I wszystko na ten temat.
Postuluję zmianę Kodeksu Karnego i dostosowanie go do postulowanego przez racjonalistów braku wolnej woli. Czy jest na to zgoda rzeczonych?


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
09-03-2014 15:57 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>>Jak najbardziej, bo kara powuje zmianę odruchów.<
>Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub
Bo chorego nie da się wychować?
I w jego przypadku skuteczne są inne środki - leczenie lub nadzór.
niestadny (2492 punktów)

>Bo chorego nie da się wychować?
>I w jego przypadku skuteczne są inne środki - leczenie lub nadzór.
Ale co leczyć? O jakiej chorobie piszesz? O tym co jest spuścizną po naszej zwierzęcości/naszym żródłem?
Emocje/Odruchy/ Atawizmy. Jesteśmy zwierzętami udającymi istoty rozumne.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
09-03-2014 19:28 
 Ocena 3 na 3
Barbiel (1106 punktów)
>Ale co leczyć? O jakiej chorobie piszesz?
O psychicznej.
Zwróć uwagę, co napisała Ania:
>>§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.

Co do odruchów - rozmawiamy o sytacji, kiedy wszystkie nasze zachowania są odruchowe.
Prawo ma chronić społeczeństwo przed niektórymi zachowaniami.
Jeśli ktoś zdaniem lekarzy nie jest w stanie przestrzegać prawa, to konieczne są inne środki wobec niego.
panTeista (6808 punktów)
>Ale co leczyć? O jakiej chorobie piszesz?

Np. urojenia prześladowcze w schizofrenii leczy się lekami przeciw psychotycznymi.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Czyżby? Skoro kierują nami odruchy, na które nie mamy wpływu, to dlaczego prawo rozróżnia jednak stan oskarżonego (jego poczytalność) w trakcie dokonywania czynu karalnego (KK, Art.31)?
>§ 1.
>Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
>§ 2.
>Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

Nie dzielmy włosa na czworo.
Skłonności i predyspozycje osobnicze warunkowane są genetycznie. Grupa społeczna określa normy zachowań potrzebne do jej przetrwania. Ona to "usunie" osobników niedostosowanych. To przypadek głębokiego humanitaryzmu społecznego (rozwój cywilizacji) sprawił, że zastanawiamy się co zrobić z jednostkami niedostosowanymi. Co zrobić z nimi tak aby najmniej bolało. To jak radziło sobie społeczeństwo w historii ciekawie (choć trudnym językiem) opisuje choćby Michel Foucault w "Nadzorować i karać". Wytwarzamy więc normy społecznych zachowań oraz zasady złagodzeń kary dla różnych przypadków.
To, że ewolucja uczyniła osobnika niedostosowanego społecznie nie wyłącza jego odpowiedzialności.
panTeista (6808 punktów)
>Skłonności i predyspozycje osobnicze warunkowane są genetycznie.

W dużym stopniu genetycznie. Jednak środowisko np. alkoholizm rodziców, zaniedbywanie dzieci też ma wpływ.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
23-03-2014 08:00 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>W dużym stopniu genetycznie. Jednak środowisko np. alkoholizm rodziców, zaniedbywanie dzieci też ma wpływ.

Bardzo ciekawy artykuł na temat wpływu czynników na rozwój człowieka pojawił się w Racjonaliście w grudniu 2013r. Czy wychowanie ma sens? Moralne implikacje trzech praw genetyki behawioralnej
23-03-2014 11:21 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>>W dużym stopniu genetycznie. Jednak środowisko np. alkoholizm rodziców, zaniedbywanie dzieci też ma wpływ.
>Bardzo ciekawy artykuł na temat wpływu czynników na rozwój człowieka pojawił się w Racjonaliście w grudniu 2013r. Czy wychowanie ma sens? Moralne implikacje trzech praw genetyki behawioralnej
>
Cytat:
Określone cechy behawioralne, w oczywisty sposób uzależnione od treści kulturowych, z jakimi osoba styka się w domu rodzinnym lub w innych środowiskach, np. to, jakim językiem się posługujemy, jaką religię wyznajemy, czy też do jakiej partii politycznej należymy nie są uwarunkowane genetycznie w najmniejszym nawet stopniu.

To środowisko swoiste zatem, w bardziej ogólnym ujęciu, czyni nas tym kim jesteśmy.
Według Judith Rich Harris tym zagadkowym swoistym czynnikiem środowiskowym jest "grupa rówieśnicza". Jej zdaniem w niej przebiega socjalizacja, czyli przyswajanie norm i umiejętności potrzebnych do radzenia sobie w społeczeństwie. To zatem do rówieśników dzieci starają się upodabniać.
Okazuje się jednak, że nawet bardzo wysoka odziedziczalność danej cechy, nie oznacza niemożności jej zmiany.
To prawda, że kontakt z dziećmi, czytanie, opowiadanie, zabawa stwarzają odpowiednie warunki dla rozwoju plastyczności neuronalnej, która w okresie dzieciństwa jest szczególnie ważna.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
Tak... oczywiście. Część cech jest dziedziczona, a część nabywana poprzez środowisko swoiste. Należało by pewnie przyjąć, że jeżeli osobnik jest genetycznie uwarunkowany jako osobowość agresywna to środowisko swoiste tą cechę wzmocni lub osłabi. Nie może to jednak wykluczać odpowiedzialności za czyny, bo w tym kontekście rozpatrywany był ten post.
panTeista (6808 punktów)
>Tak... oczywiście. Część cech jest dziedziczona, a część nabywana poprzez środowisko swoiste. Należało by pewnie przyjąć, że jeżeli osobnik jest genetycznie uwarunkowany jako osobowość agresywna to środowisko swoiste tą cechę wzmocni lub osłabi. Nie może to jednak wykluczać odpowiedzialności za czyny, bo w tym kontekście rozpatrywany był ten post.

Nigdy nie opowiadałem się za brakiem odpowiedzialności za czyny.

Pytanie o odpowiedzialność za czyny postawiła Ania987 Cytat:
Skoro nasze decyzje nie są efektem świadomych i wolnych wyborów a przesądza o nich przypadek lub odruchy, to powiedz mi dlaczego istnieje PRAWO? Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?

Zareagował na to niestadny Cytat:
Wobec powyższego nie powinno się karać ludzi za najbardziej nawet przerażajace zbrodnie.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
23-03-2014 14:26 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

Wiem i przepraszam, że byłem mało precyzyjny, choć z analizy wątka wynikało to co zauważyłeś. Tą częścią wypowiedzi odnosiłem się do wypowiedzi Ania987.

Na marginesie dodam, że okoliczności wyłączające winę lub bezprawność czynu, a także okoliczności łagodzące bezprawny czyn np. afekt, to temat niebagatelny i warty zastanowienia.
farmer (22440 punktów)
>Chyba się nie zrozumieliśmy. W takim razie jeszcze raz:
>Skoro nasze decyzje nie są efektem świadomych i wolnych wyborów a przesądza o nich przypadek lub odruchy, to powiedz mi dlaczego istnieje PRAWO? Czyż można karać za odruchy, na które nie mamy wpływu?



Zapominasz o możliwości przetwarzania informacji. Czym innym jest dostarczenie informacji a czym innym jej przetworzenie.

Czy jesteś w stanie zrobić coś o czym nie wiesz. Nie. Mózg ani drgnie.
To jest krok ku rozważaniom jak powstają rzeczy (wynalazki).

Masz x przypadkowych informacji dopiero na podstawie ich jesteś w stanie coś wykombinować. To się chyba inteligencja nazywa?

To ja proponuje rozważania na temat nie istniejących problemów? Kto zaczyna?
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Nawet jeżeli nazwiemy większość tego, co nas spotyka, dziełem przypadku, to i tak zauważymy jedno decydujące odstępstwo: nasze, ludzkie działanie nie jest (a przynajmniej nie musi być) kwestią przypadku. Nasze decyzje zależą od nas - nie przypadek je podejmuje, ale my sami. Oznacza to, że człowiek ma bardzo ograniczony wpływ na to, co go spotyka, a także zazwyczaj jedynie powierzchownie rozumie, dlaczego się tak dzieje, ale ma zupełnie niezwykły dar, którego posiadanie wyróżnia go spośród całej reszty świata: ma możliwość podejmowania decyzji, jak na to coś zareagować.
>Nie mamy np. mocy uniknięcia życiowych problemów, ale mamy możliwość odpowiedzenia na nie w wybrany sposób. Możemy reagować spokojnie albo histerycznie, rozsądnie albo nieobliczalnie, z rezygnacją albo z odwagą, z godnością albo w sposób poniżający. Na każdą sytuację, jaka pojawia się w naszym życiu, mamy zdolność reagowania np. według systemu wartości, który uznaliśmy - na drodze wyboru - za słuszny lub według tego, co jest dla nas opłacalne, choć niekoniecznie etyczne.
>
Wydaje się, że uznanie roli przypadku eliminuje konieczność dążenia do przyczynowości zdarzeń. Konstrukcja świadomości domaga się przyczyn. Stąd nieszczęścia świata związane z bóstwami. Usilne znalezienie przyczyn powodowało od zarania dziejów wprowadzanie irracjonalnych sił i istot. To świadomość "zorganizowała" nam panteon bóstw w imię których "wybijał" się w wojnach gatunek ludzki; Te siły, o zgrozo, tworzymy nadal: mistyczne doznania, religijne relikwie o nadludzkich mocach, przeznaczenie, pośmiertne światy dla dobrych i złych. I to niestety się dzieje w XXI w. Samobójcze ataki terrorystyczne w imię pośmiertnego zasiadania pośród wyznawanych bóstw, będącymi urojeniami świadomości. Czym jest zatem taka świadomość, która wydaje się podąża w ślepy zaułek, dążąc do samounicestwienia?
Stąd moja refleksja jak wielka jest ignorancja przypadku.
ania987 (24 punktów)

>Konstrukcja świadomości domaga się przyczyn.<

Ciekawe dlaczego?
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Ciekawe dlaczego?

Bo z takiej gliny "ulepiła" nas ewolucja. Potrzebujemy uzasadnienia postępowania - dla siebie samych i otoczenia w jakim żyjemy. Fizycznie nie jest ono potrzebne, ale wymagane jest w grupie społecznej, w której człowiek musi żyć. Wydaje się, że ma głęboki związek w systemem wartości. Zawsze postępujemy tak, aby być w zgodzie z naszym wewnętrznym "programem" działania. Programem jaki powstał w naszym mózgu. Dogłębnie procesy te zbadała psychologia społeczna.
09-03-2014 12:25 
 Ocena 2 na 2
ania987 (24 punktów)

>Bo z takiej gliny "ulepiła" nas ewolucja.<

Jak to jest możliwe, że seria przypadkowych zdarzeń "ulepiła" taką świadomość, której "konstrukcja domaga się przyczyn"?

>Człowiek tworzy świadomościową iluzję przyczyn<

A zatem przyczynowość obserwowana we wszechświecie jest jedynie iluzją stworzoną przez naszą świadomość?

>Usilne znalezienie przyczyn powodowało od zarania dziejów wprowadzanie irracjonalnych sił i istot.<

Wręcz przeciwnie! Usilne znalezienie przyczyn od zarania dziejów powodowało rozwój nauki i postęp.
09-03-2014 12:36 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>Jak to jest możliwe, że seria przypadkowych zdarzeń "ulepiła" taką świadomość, której "konstrukcja domaga się przyczyn"?

Bo jak nasz praszczur widział przyczyny to miał większe szanse na przeżycie. Stąd sukcesywnie zwiększała się populacja osobników widzących przyczyny, a efekt mamy dziś, gdzie ewolucyjnie ukształtowaną (a więc: do tej pory skuteczną) predyspozycję do widzenia przyczyn nasza świadomość chce wpychać wszędzie i wszędzie, co nie koniecznie ma sens.

>A zatem przyczynowość obserwowana we wszechświecie jest jedynie iluzją stworzoną przez naszą świadomość?

Problem z dyskusją o przyczynowości jest niesamowicie skomplikowany bez dobrej definicji przyczynowości. Łamię sobie nad tym głowę, a zwięzłej i ścisłej wymyślić nie mogę.

>Wręcz przeciwnie! Usilne znalezienie przyczyn od zarania dziejów powodowało rozwój nauki i postęp.

Prawda jest po środku. O ile szukanie przyczyn stymulowało postęp nauki, o tyle widzenie przyczyn tam, gdzie nie ma dobrych powodów, by je widzieć, stymulowało myślenie plemienno-magiczne (copyright Jacek Tabisz, uwielbiam to określenie), a to jest negatywne niezależnie jak na to spojrzeć.
09-03-2014 13:23 
 Ocena 1 na 1
ania987 (24 punktów)

>Problem z dyskusją o przyczynowości jest niesamowicie skomplikowany bez dobrej definicji przyczynowości. Łamię sobie nad tym głowę, a zwięzłej i ścisłej wymyślić nie mogę.<
Jak to dobrze, że "nasz praszczur" nie miał takich dylematów! Po prostu "widział przyczyny" i miał przez to "większe szanse na przeżycie".
09-03-2014 13:38 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Jak to dobrze, że "nasz praszczur" nie miał takich dylematów! Po prostu "widział przyczyny" i miał przez to "większe szanse na przeżycie".

Pani niezrozumienie tego wynika, chyba, z niezrozumienia mechanizmu ewolucyjnego.

Praszczur słyszy szelest trawy. Możliwe, że jest to drapieżnik, który naszego praszczura zabije. Są więc cztery opcje:

a) praszczur nie ucieknie i w trawie rzeczywiście jest drapieżnik => praszczur umrze, jego geny nie przepropagują dalej
c) praszczur nie ucieknie i nie będzie tam drapieżnika => praszczur przeżyje i będzie miał szansę dalej przepropagować geny
c) praszczur ucieknie i będzie tam drapieżnik => praszczur przeżyje i przepropaguje geny
d) praszczur ucieknie i nie będzie tam drapieżnika => praszczur przeżyje i przepropaguje geny

Reagowanie na szelest trawy i wnioskowanie, że to drapieżnik to widzenie przyczynowości (w tym kontekście). Z powyższego widać, że statystycznie rzecz biorąc widzenie przyczynowe daje lepszą szanse na przetrwanie.

Dalej, zakładając, że w populacji praszczura są osobniki, które widzą przyczynowość i takie, które jej nie widzą. Biorąc pod uwagę, że przyczynowe widzenie daje lepszą szanse do propagowania genów wywnioskować można, że populacja przyczynowo rozumująca będzie się stale powiększać. Takie jest, mniej więcej, ewolucyjne uzasadnienie widzenia przyczynowego wszystkiego co się da u ludzi .
ania987 (24 punktów)

>Reagowanie na szelest trawy i wnioskowanie, że to drapieżnik to widzenie przyczynowości (w tym kontekście).<
No właśnie! Tak więc na co zareagował "nasz praszczur" w tym kontekście? Na zasłyszany szelest trawy czy na "iluzję stworzoną przez jego świadomość"?

>Z powyższego widać, że statystycznie rzecz biorąc widzenie przyczynowe daje lepszą szanse na przetrwanie.<
Zupełnie się z tym zgadzam! Bo wszystko ma swoją przyczynę. Wiedział już o tym "nasz praszczur"!
09-03-2014 15:17 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>No właśnie! Tak więc na co zareagował "nasz praszczur" w tym kontekście? Na zasłyszany szelest trawy czy na "iluzję stworzoną przez jego świadomość"?

Zakładam, że na tym poziomie praszczur nie był świadomy, tak jak świadomy nie jest Pani pies. Działa na bodźce z zewnątrz, jak moduł wejścia/wyjścia. Z czasem ogrom bodźców i powiązań między nimi się u praszczura przekształciły w konstrukt, który my teraz rozumiemy jako świadomość.To logiczny wniosek z minimalnych założeń.

>Zupełnie się z tym zgadzam! Bo wszystko ma swoją przyczynę.

Nie szedłbym tak daleko z wnioskami.

>Wiedział już o tym "nasz praszczur"!

W przypadku praszczura nie było wiedzy, był hazard, a stawką było przeżycie. Zauważał tę przyczynowość, bo statystycznie częściej wygrywał. To jest jedynie model rzeczywistości praszczura, a raczej wieluset pokoleń populacji praszczurów, ale nie jest powiedziane, że ten model jest bezwzględnie prawdziwy (bo tego nie da się powiedzieć o niczym). Dla praszczura jednak niebywale skuteczny.
ania987 (24 punktów)

>Zupełnie się z tym zgadzam! Bo wszystko ma swoją przyczynę.
>Nie szedłbym tak daleko z wnioskami.

A co nie ma przyczyny? Może jakiś przykład?
09-03-2014 15:38 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>A co nie ma przyczyny? Może jakiś przykład?

Modele teorii strun, zaawansowana fizyka, w końcu pewne interpretacje mechaniki kwantowej operują na czystej probabilistyce. Modele są bardzo spójne i naprawdę minimalistyczne, więc nie zakładałbym wniosku o bezwzględnej przyczynowości wszechświata za pewny.
09-03-2014 16:35 
 Ocena 1 na 1
ania987 (24 punktów)

Przepraszam, ale mogę prosić o bardziej precyzyjne wskazanie: co konkretnie nie ma przyczyny?
ania987 (24 punktów)
> nie zakładałbym wniosku o bezwzględnej przyczynowości wszechświata za pewny.

Jeżeli odrzucimy założenie istnienia przyczynowości we wszechświecie, to możemy się pożegnać z nauką i zająć np. wróżbiarstwem
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Jeżeli odrzucimy założenie istnienia przyczynowości we wszechświecie, to możemy się pożegnać z nauką i zająć np. wróżbiarstwem

Już śpieszę z wyjaśnieniami aniu987
posłużę się cytatami z tekstu PRZYPADEK

Jednym z efektów mechaniki kwantowej jest zjawisko tunelowania (ważne zjawisko dla działania elektroniki); otóż polega ono na tym, że np. elektron poruszający się po orbicie atomowej, poddawany ogromnym oddziaływaniom energetycznym nagle "wylatuje" sobie z orbity, pokonując te ogromne bariery energetyczne, i na moment - bez łamania zasady zachowania energii - znajduje się poza orbitą, po czym na nią wraca. Zgodnie z prawami mechaniki kwantowej mój komputer i ja piszący ten tekst w tej chwili moglibyśmy przetunelować i znaleźć się np. na Słońcu, ginąc oczywiście w jego płomieniach - niemożliwe?... możliwe, zgodnie z mechaniką kwantową jest to w skali wszechświata wręcz nieprawdopodobne, ale możliwe.

Określenie prawdopodobieństwa zdarzenia odbywa się poprzez tzw. redukcję funkcji falowej prawdopodobieństwa opisanej przez Erwina Schrodingera. Powyższe sprowadza się to do wniosku, że nie można ze 100% pewnością określić czegokolwiek. Zgodnie z zasadą nieoznaczoności to że piszę ten tekst przed komputerem nie jest pewne, ale w 99,999... % prawdopodobne; jednakże dla skal makro dla których właściwa jest ogólna teoria względności nie ma to istotnego znaczenia i jest niezauważalne, gdyż prawdopodobieństwo kwantowomechaniczne jest istotne na poziomie mikroskopowym. Wynika to z redukcji funkcji falowej; dla dużych obiektów fala prawdopodobieństwa redukuje się do tzw. wąskich pików oznaczających wystąpienie prawdopodobieństwa niemal w 100%, dlatego też Słońce, Księżyc, drzewa, domy ect. widzimy tam gdzie są; dla skal mikro (cząstki, atomy) fala prawdopodobieństwa się "rozmywa" dając wynik taki, że obserwowany np. elektron może być gdziekolwiek i jego położenie można określić jedynie przez średnią możliwych położeń.

Na pytanie czy można poznać przyszłość odpowiedź brzmi "nie" - każda cząstka w czasie wyznacza tzw "linię świata", określa ona jej trajektorię w czasoprzestrzeni.
"Linia świata żadnego ciała nie może się po prostu skończyć, urwać w pewnej chwili, ponieważ czas nigdy nie zamarza. Dopóki ciało istnieje, jego linia świata stale się wydłuża" 6
Linie świata mogą się zapętlać, ale nie mogą się przerwać - i dalej, co pisze Igor Nowikow "Gdy wehikuł czasu stanie się rzeczywistością, przyszłość będzie miała wpływ na teraźniejszość. Wpływ ten będzie uwzględniony w przebiegu wszystkich zdarzeń. Gdy jednak jakieś zdarzenie już zajdzie (pod wpływem przyczyn wywodzących się zarówno z przeszłości, jak i przyszłości), nie można już go zmienić. Co się stało, już się nie odstanie" 7

"Piszę o czasie, aby uzmysłowić fakt, iż tak interpretowane "podróże w czasie" nie mogą zmieniać przyszłych wydarzeń. Nie można wyprzedzić czasu aby poznać skutki przed przyczynami. Jeżeli uznajemy, że podstawowym motorem świata jest przypadek, który zdeterminuje przyczynę, a co za tym idzie i skutek, to nie jest możliwe przeniesienie się w przyszłość poznanie skutków i cofnięcie się w czasie w celu zmiany przyczyn i tym samych zmiany skutków. Co się stało, już się nie odstanie.


Jest to tylko kilka fragmentów dotyczących przypadkowości i przyczynowości zjawisk.
09-03-2014 21:49 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> na co zareagował "nasz praszczur" w tym kontekście? Na zasłyszany szelest trawy czy na "iluzję stworzoną przez jego świadomość"?
Prawdopodobnie na potencjalne zagrożenie, mogące się kryć za tym szelestem. W stanie przedświadomym za reakcją stał pewnie wrodzony instynkt (mechanizm), zaś w pierwszych przebłyskach świadomości, mniej lub bardziej iluzoryczna (strach ma wielkie oczy), wyobraźnia.
> wszystko ma swoją przyczynę.
Raczej wiele przyczyn, spośród których każdej można przypisać znowuż inny zbiór zjawisk, od których zależy.
> Wiedział już o tym "nasz praszczur"!
Oj tam zaraz "wiedział". Jeśli już zaczął kombinować, to prędzej po to, by uzyskać pożądany efekt na przyszłość, niż dla znalezienia przyczyn stanu bieżącego (choć w refleksji, którą dzielił się z pobratymcami można doszukać się zaczątków wiedzy).
09-03-2014 19:48 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Teoria ewolucji dowodzi zmienność gatunków drogą doboru naturalnego. Rola przypadku w tym twierdzenu przez duże T jest doktrynalnie-ekstremalnie istotna. Antagonistyczny, również doktrynalny - Kreacjonizm, wyklucza jakąkolwiek rolę przypadku, więcej nawet, uwzniośla egzogeniczny wpływ "pierwszego poruszyciela". Mamy więc dwie "niekombatybilne" teorie - to jeśli chodzi o ontologiczno-kosmologiczne genesis). Jest to, jak sądzę, najbardziej istotna kwestia, determinująca pozostałe "pomniejsze" kwestie, przypadku, przypadkowości: filozoficzną, egzystencjonalna, psychologiczna, i wszystkie inne.

Za swoiste exemplum niech będzie np. zachowanie się rodziców wychowujących, chroniących, swoje potomstwo w kontekście historycznym - na przestrzeni wieków. Kiedyś każde kolejne dziecko w rodzinie traktowane było jako istny "dopust boży", jeszcze jedna gęba do wykarmienia, o stosunkach społecznych, ideologicznych nie wspominając. Z powodu niemożności zapewnienia dostatecznych nawet możliwości wyżywienia, opieki zdrowotnej czy tej zupełnie normalnej - rodzicielskiej, nieustanne wojny, potomstwo takie nie miało możliwości przeżycia taką jaką mają współczesne dzieci. Co ważniejsze, obecnie z różnorakich względów (emancypacja, możliwości finansowe, itp), przeżywalność obecnego pokolenia jest wieksza, lepsza. Wszystko powyższe to tylko przyczynek do wniosku, iż przysłowiowa wielodzietna rodzina kilka i kilkanaście wieków temu by zachować swoją pulę genetyczną z konieczności mniej poświęcała uwagi swemu potomstwu - większa była rola przypadku w przeżywalności tegoż, niż jest to obecnie. Teraz to każde małe dziecko (zazwyczaj) ma wszystko czego mu do większej przeżywalności potrzeba. Większość z rodziców najczęściej jednego, jedynego potomka chucha i dmucha na niego, podwozi samochodem do przedszkola, szkoły. Poświęca mu całą energię życiową. Tacy przykładowi rodzice niwelują rolę przypadku niemal do minimum, (zero niestety jest wykluczone). Uwidacznia się tu korelacja z wcześniej wspomnianymi antagonistami: Ewolucjonistami i Kreacjonistami. Ci pierwsi to rodzina wielodzietna - przypadkowość większa, drudzy to rodzina z jedynakiem - przypadkowość mniejsza. Jeżeli tą zależność rozpatrywać od strony ontologcznej, to jeśli jest jakiś egzogeniczny wpływ na naszą strukturę rzeczywistości, to jest ona zapewne pozbawiona (zniwelowana do minimum) owej przypadkowości. No tak ale jak to pogodzić z ewolucjonistycznym (przypadkowość) niewątpliwym wpływem. Za przykład w rozwiązaniu tego problemu niech posłuży inne porównanie: jednego naboju w symbolicznym rewolwerze bębenkowym. Otóż jeśli Ewolucja jest takim równie symbolicznym, kilkukrotnie czy też wielokrotnie obracanym bębenkiem (zmienność gatunków, wymieranie gatunków, zagłada dinozaurów), aż do momentu gdy nabój trafi do komory i wystrzeli nowy gatunek, (nowa jakość po zagładzie). OK. Osiągnięto pewien etap, teraz możliwy ponowny obrót. Ewolucja Życia następowała etapami. Gdyby ten hipotetyczny egzogenny wpływ porównać do rodziny tylko z jednym potomkiem, na dodatek jest to już ostatnie dziecko, innego nie będzie (rodzice zbyt starzy) - prawdopodobieństwo innych wszechświatów, to Kreacjonizm jest owym rewolwerowcem - jedna jedyna szansa w pojedynku, drugiej nie będzie, zaś Ewolucjonizm jest rewolwerem - środkiem wiodącym do celu.

Wniosek nieco żartobliwy: Jeśli nie ma żadnego wpływu na Ewolucję jest, będzie, tylko Ewolucja i nic więcej - przypadkowość duża. Jeśli jest jakiś wpływ - przypadkowość mała. Historia człowieka - swoiste kontimuum czaso-historyczne dowodzi, że kiedyś dominowała rodzina wielodzietna jako model rodziny, obecnie jest znacznie mniejsza. Kiedyś przypadkowość duża, teraz mała.
Całkiem poważnie: Ewolucja tak, ale. Kreacjonizm nie, ale. Nie inteligentny projekt, ale kreacja inteligencji tak.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365